Posten Norge pokryje Norwegię automatami paczkowymi SwipBox

Norweski Posten Norge porozumiał się ze SwipBox w zakresie implementacji automatów paczkowych Infinity na terenie całego kraju. Pilotaż autorskiego rozwiązania duńskiego producenta wzmocnił wśród konsumentów poczucie wygody oraz bezpieczeństwa w wymagających czasach pandemii.

Jako wiodąca firma logistyczna w Norwegii, Posten Norge poświęciła pierwszą połowę 2020 r. na analizę nowych technologii w zakresie nadawania i odbierania przesyłek kurierskich oraz dynamicznego wzrostu e-commerce, będącego efektem pandemii. Bezekranowe i bezdotykowe rozwiązanie SwipBox Infinity zostało wybrane w drodze przetargu, a wdrożenie innowacyjnych automatów poprzedzone fazą testów w stolicy kraju, Oslo.

SwipBox

Oceniliśmy wiele kreatywnych i wysokiej klasy rozwiązań, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na SwipBox Infinity. Nowatorskie narzędzie doskonale odpowiada na nasze potrzeby w zakresie wygody konsumenta końcowego, jakości obsługi oraz optymalizacji kosztów. Wspólnie będziemy tworzyć na terenie Norwegii unikalną sieć automatów obsługiwanych przez aplikację mobilną – powiedział Per Ohagen, wiceprezes wykonawczy Posten Norge.

Posten Norge jest jednym z najbardziej innowacyjnych operatorów pocztowych na świecie. Do korzystania z naszego rozwiązania norweską firmę zachęciła efektywna faza pilotażu przeprowadzona wśród mieszkańców Oslo, którzy docenili komfort, wygodę oraz intuicyjność automatów paczkowych Infinity. Wkrótce urządzenia będą dostępne w całym kraju, rozwijając portfolio usług operatora pocztowego. Nasza technologia pozwala postawić urządzenia bardzo szybko właściwie wszędzie, w lokalizacjach wcześniej niedostępnych. Dla przykładu, podczas pilotażu w Danii w ciągu nocy na terenie małego miasteczka rozstawiono kilkadziesiąt automatów – skomentował Michał Czechowski, dyrektor zarządzający SwipBox Polska.

Norweskie automaty będą funkcjonować pod marką „Pakkeboks” i będą obsługiwane za pomocą aplikacji mobilnej na smartfony, która komunikuje się z urządzeniem przez Bluetooth. SwipBox Infinity działają na baterie oraz są bardzo łatwe w montażu, ponieważ nie wymagają zewnętrznego źródła zasilania ani połączenia z Internetem.

Najszybciej rosnące branże to biotechnologia i fintech

Pod koniec października amerykański dwutygodnik Fortune opublikował listę 100 najdynamiczniej rozwijających się przedsiębiorstw notowanych na amerykańskich rynkach kapitałowych. Twórcy listy brali pod uwagę wzrost przychodów, zysków oraz zwrot z inwestycji w akcje na przestrzeni ostatnich trzech lat. Duża dynamika wzrostu to często domena małych i średnich przedsiębiorstw, stąd wiele firm umieszczonych na liście nie jest jeszcze szerzej znanych. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że tworzą one globalne trendy biznesowe, warto bliżej im się przyjrzeć.

Na pierwszym miejscu znajduje się producent oprogramowania AppFolio. Firma stworzyła kilka sieciowych aplikacji służących do obsługi finansowych i prawnych procesów związanych z obrotem nieruchomościami. Dziś akcje firmy są warte prawie dokładnie 10 razy tyle, co pięć lat temu. W pierwszej dwudziestce rankingu są jeszcze dwie firmy działające na styku informatyki i finansów. Paylocity oraz Paycom, znajdujące się na 8. i 19. miejscu, zajmują się automatyzacją zarządzania kapitałem ludzkim i procesów związanych z rozliczaniem wynagrodzeń. Jeżeli dodamy do tego dwie firmy ubezpieczeniowe – Kinsale Capital i Kemper (7. i 11. miejsce), pionierów zastosowania algorytmów sztucznej inteligencji do wyceny ryzyk ubezpieczeniowych, okaże się, że z dwudziestu najbardziej dynamicznych amerykańskich spółek giełdowych aż 5 można zaliczyć do szeroko rozumianego sektora technologii finansowych.

Na szczególną uwagę zasługują też umieszczone na liście Fortune przedsiębiorstwa z sektora ochrony zdrowia i farmacji. 2. miejsce zajęła spółka Medifast zajmująca się zdrowym odżywianiem. Inwestorzy, którzy kupili jej akcje pięć lat temu zarobili już 603%. Na 4. miejscu z kolei jest Medpace – spółka zajmująca się badaniami klinicznymi, głównie na zlecenie przedsiębiorstw z sektora big pharma. 6. miejsce zajęła biotechnologiczna firma Vertex znana z opracowania w 2012 roku leku na mukowiscydozę. Ponadto w pierwszej dwudziestce jest Corcept Pharmaceuticals – firma rozwijająca leki na choroby metaboliczne oraz specjalizująca się w lekach onkologicznych firma Exilixis.

W pierwszej dwudziestce rankingu jest też kilka znanych światowych marek. 5. miejsce zajmuje Netflix, cały czas na wysokich pozycjach są też najwięksi giganci branży e-commerce. Spośród nich, na najwyższym – 8. miejscu jest serwis Etsy, zajmujący się sprzedażą wyrobów rzemieślniczych. Na 10. miejscu jest Amazon, a na 14. Alibaba Group.

Widać wyraźnie, że na tle firm biotechnologicznych i sektora fintech, rynek e-commerce powoli traci dynamikę rozwoju. Najważniejszymi trendami w światowym biznesie stają się automatyzacja pracy biurowej i zapewnianie poprawy jakości życia.

Naśladowanie strategii amerykańskich liderów może być dość trudnym zadaniem, nawet dla największych polskich przedsiębiorstw. Jednak z analizy zjawisk ekonomicznych zachodzących na najbardziej rozwiniętych rynkach można wyciągnąć inne interesujące wnioski. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że inteligentne oprogramowanie przejmuje funkcje działów HR, finansów i księgowości. Korzystanie z tych rozwiązań przynosi znaczną poprawę efektywności działania przedsiębiorstw. Poza tym, za nami już są czasy, kiedy tylko duże korporacje mogły korzystać z najnowocześniejszych narzędzi informatycznych. Producenci oprogramowania już dawno zauważyli rosnące znaczenie sektora MŚP, stąd ich produkty są projektowane przede wszystkim z myślą o mniejszych klientach.

Również fakt, że serwis Etsy, wspierający drobnych producentów na całym świecie, rozwija się szybciej niż Amazon i Alibaba jest dowodem na globalnie rosnące znaczenie małych i średnich przedsiębiorstw. Z kolei rolą sektora technologicznego staje się dostarczanie narzędzi umożliwiających ten rozwój. Dzięki nim przedsiębiorcy będą mogli w większym stopniu skupić się na swojej podstawowej działalności podczas gdy narzędzia informatyczne oparte na sztucznej inteligencji będą zarządzać procesami finansowymi, księgowymi, personalnymi czy marketingowymi.

Autor: Łukasz Blichewicz – współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Dzięki wydatkom na reklamę video oraz e-commerce, globalny rynek reklamy wraca do formy szybciej niż zakładano

  • Obecnie szacowany spadek wydatków na reklamę w roku 2020 wyniesie 7,5%, to mniej w porównaniu z lipcową prognozą zakładającą spadek o 9,1%
  • Sytuacja na rynku polskim jest nieco gorsza – najświeższe estymacje zakładają spadek wydatków reklamowych o 9,3% względem roku poprzedniego
  • Przesunięcie globalnych wydatków reklamowych w kierunku reklamy e-commerce przyczyni się do globalnego wzrostu reklamy digital o 1,4%
  • Urządzenia typu Smart TV napędzają globalny wzrost wydatków na reklamę video
  • Globalne wydatki na zakup powierzchni reklamowej na serwisach e-commerce wzrosną o 46% rok-do-roku

Globalny rynek reklamy po poważnym załamaniu w drugim kwartale 2020 roku, spowodowanym pandemią koronaawirusa, wróci do formy szybciej niż zakładano. Według prognozy agencji mediowej Zenith, globalne nakłady wydatków reklamowych zmniejszą się o 7,5%, do 587 mld USD w ciągu całego roku 2020. Jest to wyraźna poprawa w stosunku do prognozy z lipca, w której przewidywano spadek o 9,1%. Sytuacja na rynku polskim jest nieco gorsza – najświeższe estymacje zakładają spadek wydatków reklamowych o 9,3% względem roku poprzedniego.

Ponadto Zenith prognozuje, że globalne wydatki na reklamę wzrosną o 5,6% do 620 mld USD w 2021 roku, na co będą miały wpływ, przełożone z 2020 roku, Letnie Igrzyska Olimpijskie i Mistrzostwa Europy w piłce nożnej (UEFA). Niestety, pomimo tak istotnej zmiany, nie uda się osiągnąć wyniku z 2019 roku, kiedy to światowe wydatki na reklamę wyniosły 634 mld USD. Według szacunków agencji mediowej Zenith będzie to możliwe dopiero w 2022 roku, kiedy nakłady reklamowe wzrosną o 5,2% i osiągną poziom 652 mld USD, przekraczając wynik z roku 2019 o 18 mld USD. Oznacza to jednak, że sytuacja związana z pandemią będzie kosztowała światowy rynek reklamy około 70 mld USD, o tyle bowiem niższa jest obecna prognoza Zenith na 2022 rok, od szacowanego wyniku na ten okres sprzed pandemii.

Powyższe szacunki zostały wykonane przy założeniu, że gospodarka światowa rozpocznie trwałą odbudowę po wprowadzeniu w 2021 roku szczepionek przeciw COVID-19, jednak prognozy te są obarczone dużą niepewnością co do tempa tych zmian.ZENITH Forecast December_Udział mediów w globalnych wydatkach na reklamę

Transformacja cyfrowa polega na szybkim przesuwaniu budżetów na reklamę w kanale digital

Zenith przewiduje, że globalne wydatki na reklamę cyfrową wzrosną o 1,4% w 2020 roku, a tym samym zwiększą swój udział w całkowitych wydatkach na reklamę do poziomu 52%, w porównaniu z wynikiem 48% w 2019 roku. Pandemia wymusiła na markach przyspieszenie transformacji cyfrowej. e-Commerce okazał się istotnym narzędziem utrzymywania relacji z istniejącymi klientami, niwelowania strat w sprzedaży w sklepach, a nawet pozyskiwania zupełnie nowych klientów. Euromonitor International przewiduje, że kategoria zakupów online wzrośnie w tym roku o 25%, podczas gdy sprzedaż w sklepach stacjonarnych spadnie o 5%. Marki zwiększyły swoje wydatki na media cyfrowe w celu promowania i napędzania ruchu na własnych stronach e-commerce oraz partnerów handlowych. Do tych celów szczególnie przydatne okazały się działania search oraz inwestycje w media społecznościowe, które wzrosły odpowiednio o 8% i 14% w skali globalnej.

Wydaje się, że trend wzrostu znaczenia e-commerce powinien się utrzymać także, gdy świat zacznie wychodzić z pandemii koronaawirusa. Teraz, gdy pod wpływem presji, marki doceniły wartość cyfrowej transformacj, prawdopodobnie z entuzjazmem będą ją kontynuować, przeznaczając jeszcze większą część swojego budżetu na reklamę digital. Zenith przewiduje, że do 2023 roku reklama cyfrowa będzie stanowić 58% światowych wydatków na reklamę.ZENITH Forecast December_Globalna dynamika

Reklama na urządzeniach typu Smart TV rekompensuje wzrost subskrybcji kanałów VOD

Już od kilku lat obserwujemy stałą tendencję zmian oglądalności TV, ale w 2020 roku nastąpiła prawdziwa rewolucja. Internetowe platformy wideo zyskały na długoterminowym wzroście świadomości i popytu. Zmuszeni do spędzania znacznie więcej czasu w domu, konsumenci zaczęli korzystać z istniejących i znanych już wcześniej platform SVOD, takich jak Netflix, który w pierwszej połowie roku zyskał 25 milionów nowych abonentów. Konsumenci nie unikali również nowości na rynku, takich jak Disney+, który dzięki temu osiągnął swój pięcioletni cel wzrostu w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy.

Co ważne, dla reklamodawców, którzy nie mają dostępu do platform SVOD, popyt na reklamę wideo na żądanie (AVOD – serwisów z programami telewizyjnymi oglądanymi za darmo, w zamian za obejrzenie reklam) jest jeszcze większy, zwłaszcza na odbiornikach telewizyjnych z funkcją Smart TV. Od stycznia do kwietnia 2020 r. zasięg usług SVOD w USA wzrósł o 5%, natomiast AVOD, zwiększył się o 9% do 58,5 mln gospodarstw domowych, czyli 48% ogółu.[1]

AVOD łączy w sobie telewizję premium z możliwościami targetowania danych w ramach reklamy cyfrowej. Oferuje wysoką oglądalność reklam oraz duży zasięg wśród młodych widzów, których raczej nie są odbiorcami tradycyjnej telewizji. Jeśli ten wzrost będzie postępował w ciągu najbliższych lat, to AVOD będzie stanowił powód do utraty widzów przez SVOD oraz tym samym pomoże napędzić średni roczny wzrost wydatków na reklamę wideo w internecie nawet o 8,4% w latach 2020-2023.

Teraz jest właściwy czas dla marek, aby inwestować w telewizję z internetem, która oferuje masowy zasięg na kluczowych rynkach. Mareterzy powinni wykorzystywać ją zarówno do budowania marki, jak i do zwiększania zasięgów, dzięki jej wysokiej rozpoznawalności reklam oraz szerokich możliwościach w zakresie targetowania i śledzenia, aby zwiększyć świadomość na temat marki, i przy okazji, konwersję sprzedaży.” – powiedział Christian Lee, Globalny Dyrektor Zenith.

Widoczny wzrost popytu na powierzchnię reklamową w ekosystemie e-commerce (retailer media)

Tegoroczny wzrost znaczenia e-commerce przyczynił się do gwałtownego zwiększenia popytu na reklamy display lub search, które pojawiają się na platformach retailerów i kierują użytkowników do produktów, które można tam kupić. Jest to kanał o ugruntowanej pozycji w Chinach, natomiast w innych krajach jest stosunkowo nowy. Promując produkty w miejscu zakupu, działa on bardziej jak ekspozycje w sklepie niż tradycyjna reklama zewnętrzna, a marki zazwyczaj płacą za to z budżetów handlowych przeznaczonych na negocjacje z detalistami, a nie z budżetów marketingowych. Kanał ten może zatem rozwijać się bez kanibalizowania dotychczasowych wydatków na reklamę. Głównym dostawcą powierzchni reklamowej w ekosystemie e-commerce dla reklamodawców poza Chinami jest Amazon, a jego przychody w 2020 roku wzrastały o ponad 40% rok do roku w każdym kwartale.

Powierzchnia reklamowa e-commerce (retailer media) ma ogromny potencjał wzrostu w skali globalnej, biorąc pod uwagę, że ich udział w rynku poza Chinami (3%) był mniejszy niż jedna szósta jej udziału w rynku w Chinach (19%) w ubiegłym roku. Zenith szacuje, że reklamodawcy wydali 35 mld USD na media detaliczne w 2019 roku, a w 2020 roku wydadzą 51 mld USD, co stanowi wzrost o 46% rok do roku.

Platformy detaliczne napędzają swój rozwój, wywierając presję na marże marek. Ich nacisk na dolne wojny cenowe oraz zwiększone doświadczenia konsumentów, powoduje, że korzystają konsumenci, podczas gdy marki ponoszą koszty” – mówi Ali Nehme, Globalny dyrektor ds. handlu, Publicis Groupe. „W tym scenariuszu marki muszą uelastycznić własną siłę, wybierając partnerów detalicznych, którzy oferują wartość, którą można udowodnić przez przejrzyste dane i pomiary, a także możliwość dotarcia do konsumentów, którzy będą napędzać bardzo potrzebny wzrost tej kategorii„.

Region Azji i Pacyfiku oraz Europa Środkowo-Wschodnia na drodze do ożywienia gospodarczego

Zenith przewiduje, że w 2021 roku wydatki reklamowe powrócą do poziomu z roku 2019 zarówno w regionie Azji i Pacyfiku, jak i w Europie Środkowo-Wschodniej. Sprawne opanowanie pandemii COVID-19 na wielu rynkach Azji i Pacyfiku ograniczyło szkody gospodarcze i przygotowało region na szybką odbudowę w 2021 roku. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej generalnie ucierpiały bardziej, ale ich rynki reklamy są mniej rozwinięte – stanowią 0,4% PKB w porównaniu z 0,7% w regionie Azji i Pacyfiku – i mają szybszą podstawową stopę wzrostu. Według prognozy agencji mediowej Zenith, wydatki w obu regionach skurczą się o 6% w 2020 r., z kolei w 2021 r. wzrosną o 7%.

Ameryka Północna wypadła w tym roku lepiej niż jakikolwiek inny region, a Zenith prognozuje, że w 2020 r. nakłady reklamowe zmniejszą się tam zaledwie o 5,3%, jendak częściowo wynika to z bardzo dużych wydatków politycznych w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie w USA. Brak wydatków związanych z polityką sprawi, że porównanie będzie trudniejsze w 2021 roku, kiedy przewidywany jest wzrost tylko o 3,3%. W 2022 roku, gdy Ameryka Północna powróci do poziomu wydatków sprzed pandemii, nakłady reklamowe powinny wzrosnąć o 4,5%.

Z kolei, prognozy dla Europy Zachodniej, Ameryki Łacińskiej oraz Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA) przewidują w tym roku spadek wydatków odpowiednio o 12,3%, 13,8% i 20,0%. Spośród wyżej wymienionych, Zenith spodziewa się najszybszego ożywienia gospodarczego w Ameryce Łacińskiej, która jest kolejnym słabo rozwiniętym regionem pod względem reklamowym, ale z najszybszym długoterminowym wzrostem z trzech, który w 2022 r. przekroczy poziom wydatków z 2019 roku. Europa Zachodnia powróci do poziomu wydatków z 2019 dopiero w 2023 roku. Natomiast  Bliski Wschód i Afryka Północna zmniejszają swój wkład w reklamę od lat w wyniku konfliktów, niestabilności politycznej i zmieniających się cen ropy naftowej, które pandemia tylko pogłębiła. Zenith prognozuje, że wydatki na reklamę w 2023 roku będą tam nadal o 4,1% niższe niż w 2019 r.

Globalny rynek reklamowy odradza się z poziomu osiągniętego w drugim kwartale tego roku. Perspektywa wprowadzenia skutecznych szczepionek daje nam pewność, że wzrost wydatków na reklamę utrzyma się w 2021, a w 2022 roku rynek powróci do poziomu z 2019” – powiedział Jonathan Barnard, szef działu prognoz agencji Zenith.

[1] comScore, ‘State of OTT’, Czerwiec 2020

ABM: 100 milionów złotych dla konsorcjum Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Agencja Badań Medycznych przyznała grant badawczy w wysokości 100 milionów zł na opracowanie polskiej terapii CAR-T przeznaczonej do leczenia chemioopornych białaczek. Zwycięzcą konkursu Agencji jest konsorcjum kierowane przez naukowców z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM).

W walce o grant wzięły udział dwa konsorcja, na czele pierwszego znalazł się Gdański Uniwersytet Medyczny. Mimo, iż zagraniczni eksperci oceniający wnioski konkursowe obydwa projekty ocenili bardzo wysoko, wyraźną przewagę punktową uzyskało konsorcjum WUM reprezentowane przez prof. dr hab. Sebastiana Giebela.

Dzięki zdobytym funduszom jest szansa na całkowita zmianę paradygmatu leczenia białaczek w Polsce. „Wprowadzamy przełomową terapię do Polski, terapię, która uratuje setki pacjentów nowotworowych, a w przyszłości zyska inne wskazania do zastosowania” – mówił Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych w trakcie konferencji związanej z ogłoszeniem wyników konkursu.

Według niego już w przyszłym roku pierwsi pacjenci wezmą udział w badaniach klinicznych, które dostarczą im realne rozwiązania terapeutyczne. „W ciągu najbliższych kilku lat wiele osób uzyska tę bardzo drogą terapię, która dzisiaj jest w Polsce dostępna tylko dzięki zbiórkom” – zaznaczył prezes Sierpiński. Koszt takiej terapii na rynku komercyjnym może sięgać nawet 2 milionów złotych.

Jak podkreślił Sławomir Gadomski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, w ramach kwoty 100 milionów złotych z nowoczesnej terapii skorzysta aż 180 pacjentów. „Onkologia i innowacje stanowią sedno Narodowej Strategii Onkologicznej oraz działań Agencji Badań Medycznych. Nowe możliwości w tej dziedzinie daje również ustawa o Funduszu Medycznym” – wyjaśniał wiceminister Gadomski. W ramach Funduszu na innowacyjne terapie przeznaczono 4 miliardy zł rocznie.

Terapia rekombinowanych przeciwciał – CAR-T – to obecnie najbardziej zawansowana na świecie terapia medycyny spersonalizowanej. Dla każdego pacjenta produkowany jest lek z jego własnych limfocytów, które są tak zaprogramowane, by rozpoznawać i niszczyć nowotwór, nie robiąc przy tym krzywdy innym komórkom czy też organom. Pierwsze leki oparte na tym rozwiązaniu pojawiły się na rynku na przełomie 2017/2018 roku.

„Po wstrzyknięciu komórki CAR-T rozprzestrzeniają się w organizmie pacjenta i przez wiele miesięcy wyszukują, a potem niszczą komórki nowotworowe. Pozwalają na remisje u nawet 90 proc. pacjentów” – mówił dr Konrad Juczewski, dyrektor Wydziału Nauki i Komercjalizacji w ABM.
Juczewski podkreślił, że przyznając grant Agencja chciała stworzyć warunki do uniezależnienia się polskiej myśli naukowej. Nie tylko poprzez adaptację zachodnich metod leczenia, lecz także opracowywanie polskich strategii w ramach nowej metody.

Zwycięskie konsorcjum składa się z jednostek umiejscowionych w całym kraju, a wśród instytucji znalazły się: lider konsorcjum – Warszawski Uniwersytet Medyczny, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Instytut Hematologii i Transfuzjologii, Szpital Kliniczny Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza, Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie oraz Uniwersytet Medyczny w Łodzi. Konsorcjum ma jednak charakter otwarty i mogą dołączać do niego kolejne jednostki.

Cavatina rozpoczyna swoją pierwszą inwestycję w Łodzi

Z końcem listopada ruszyły prace budowlane na terenie pofabrycznego kompleksu Widzewskiej Manufaktury. Cavatina Holding rozpoczyna w ten sposób rewitalizację 140-letniej historycznej zabudowy przy ul Piłsudskiego 135 w Łodzi.

Łódzka WIMA trafiła w ręce obecnego właściciela w sierpniu tego roku. Na 4 ha inwestor zrealizuje wielofunkcyjny obiekt, który w ciągu 3 lat dostarczy na rynek około 55 tys. mkw. powierzchni, tworząc tutaj miejsce do pracy, mieszkania i spędzania wolnego czasu.

Łódź ma bardzo silną tradycję zabudowy poprzemysłowej, głównie XIX-wiecznej. Miasto zasłynęło na początku tego wieku spektakularnymi rewitalizacjami wielkich kompleksów pofabrycznych. Z tego okresu najbardziej znana jest Manufaktura razem z hotelem Andels’ – jeden z pierwszych kompleksów typu mixed-use w Polsce. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zostało zrewitalizowanych wiele historycznych budynków, które przekształcono w mieszkania (lofty) lub obiekty komercyjne. Miasto jest obecnie 5-tym rynkiem regionalnym w Polsce z ponad 550 000 mkw. zasobów powierzchni biurowej. Charakterystyczne dla łódzkiego rynku komercyjnego jest to, że wielofunkcyjne obiekty, które powstawały dzięki udanym rewitalizacjom historycznej zabudowy łatwiej pozyskiwały najemców niż standardowe projekty. Zarówno Monopolis jak i Fuzja – ostatnie wielkie historyczne przebudowy w Łodzi – z powodzeniem pozyskują najemców na wszystkie swoje funkcje.

Obecnie na terenie Widzewskiej Manufaktury (WI-MA) znajdują się cztery obiekty, wszystkie wpisane do ewidencji zabytków jako postindustrialny zespół urbanistyczny. Dzięki przebudowie ten teren dołączy do grona znanych pofabrycznych rewitalizacji, nie tylko w Łodzi i Polsce, ale również w Europie. Nowe funkcje użytkowe pozwolą wprowadzić w WI-MA nowe życie i przywrócić ten teren lokalnej społeczności oraz zapewnić najemcom wysoki standard i unikalny, charakterystyczny design.

Ogromnie się cieszymy z uruchomienia tego niezwykłego projektu. Zabytkowa architektura jest nie tylko wielkim wyzwaniem projektowo-budowlanym, ale przede wszystkim zobowiązaniem dewelopera do świadomego i odpowiedzialnego wypełnienia swojej miastotwórczej roli. W odrestaurowanym kompleksie znajdą się jednocześnie biura, mieszkania na wynajem i lokale handlowo-usługowe, które mają przyciągać zarówno najemców, jak i mieszkańców Łodzi. – Sebastian Świstak, Dyrektor Leasingu Cavatina Holding w Łodzi

Przebudowa będzie przebiegać zgodnie z wytycznymi konserwatorskimi. Inwestor zachowa elementy zabudowy dawnej fabryki, w szczególności ceglane mury ścian zewnętrznych oraz utrzyma oryginalny układ urbanistyczny całego terenu.

Koncepcja Cavatina Holding na przywrócenie świetności terenom Widzewskiej Manufaktury obejmuje przebudowę już istniejących obiektów. Tym samym powstanie tutaj wielofunkcyjny kompleks oferujący biura, mieszkania na wynajem, lokale handlowo-usługowe oraz otwarte przestrzenie do odpoczynku i rekreacji, w tym strefę gastronomiczną i kulturalną. Wspólnym miejscem spotkań dla wszystkich użytkowników oraz zielonym sercem tej inwestycji będzie zrewitalizowany przez inwestora 100-letni park z fontanną. Nowoczesne biura klasy A znajdą swoje miejsce w dawnej przędzalni „amerykańskiej” (przerabiano w niej bawełnę z USA), natomiast na cele mieszkaniowe zostaną zaadaptowane obiekty skręcalni oraz przewijalni.

7Levels ogłasza datę premiery pierwszej gry poza Nintendo Switch

7Levels, producent i wydawca gier ogłosił datę premiery gry Jet Kave Adventure na komputerach osobistych oraz konsolach nowej generacji Xbox X|S oraz Xbox One. Pierwszy autorski tytuł spółki, który zadebiutuje na innej niż Nintendo Switch platformie wejdzie do sprzedaży już 15.01.2021 w cenie 14.99 EUR/USD. Natomiast jeszcze przed świętami (11.12.2020) w ramach działalności wydawniczej studia na Nintendo Switch pojawi się Warplanes: WW1 Sky Aces.

Jest to nasz debiut na platformach innych niż Nintendo Switch. Dzięki niemu znacząco rozwijamy swoją ofertę i zwiększamy świadomość marki wśród graczy. Dotarcie do użytkowników nieposiadających japońskiej konsoli z pewnością przyniesie korzyści również przy tworzeniu kolejnych projektów 7Levels, które od samego początku opracowywane są z myślą o wszystkich konsolach oraz komputerach PC – tłumaczy decyzję Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels.

Jet Kave Adventure zadebiutował w poprzednim roku na konsoli Nintendo Switch, gdzie spotkał się z wieloma przychylnymi recenzjami. Wśród nich znajdowały się oceny: 8/10 od Switch Watch YT, 9/10 od Gaming Boulevard, czy 8.5/10 od Inside The Game YT. Szczególne chwalony był design postaci pojawiających się na ekranie oraz precyzyjne sterowanie. Jet Kave Adventure będzie dostępny na platformie Steam i konsolach Xbox One i Xbox Series X|S ze wszystkimi aktualizacjami, które otrzymała wersja na Nintendo Switch, w tym achievementy oraz rankingi online. Dodatkowo wersja ta będzie mogła pochwalić się obrazem w rozdzielczości 4K oraz niezwykle płynnymi animacjami 60 FPS.

Pragniemy, aby, Jet Kave Adventure był dostępny dla jak największej liczby potencjalnych graczy, dlatego też prowadzimy rozmowy z jeszcze jedną dużą platformą sprzedażową – kontynuuje Król.

Ponadto, jeszcze przed świętami zadebiutuje Warplanes: WW1 Sky Aces. To kolejny już tytuł studia Home Net Games, który dzięki 7Levels ukaże się na Nintendo Switch. Premiera nastąpi 11 grudnia 2020 r. a gra dostępna będzie na terytorium Europy, Australii oraz Ameryki Północnej w cenie 9,99 EUR/USD.

10 startupów ratuje klimat. Kibicuj im podczas DemoDay Climate Accelerator

Bateria zasilana elektrosmogiem, turbina wiatrowa do ładowania smartfonów, doniczki z wysłodków buraków cukrowych, smaczne i zdrowie mikroliście z farm wertykalnych i naturalne probiotyki dla roślin, które pozwolą nam uniknąć pestycydów. To tylko część innowacyjnych projektów, które rozwijają się w ramach programu Climate Accelerator. W czwartek, 10 grudnia, dziesięć startupów zaprezentuje swoje rozwiązania dla klimatu podczas DemoDay.

Program akceleracji, w ramach którego startupy rozwijają swoje projekty trwa od dwóch miesięcy. Na początek każdy z projektów otrzymał po 15 000 euro grantu, a przez cały czas trwania programu innowatorów wspierali coachowie, branżowi mentorzy i eksperci.

– Wśród akcelerowanych projektów są zarówno startupy na wczesnym etapie rozwoju, ale także te już bardziej dojrzałe. Większość w trakcie programu akceleracji zainteresowała swoimi rozwiązaniami inwestorów, czy pozyskała międzynarodowe kontakty. W kilku przypadkach startupy przebudowały swój model biznesowy, w innych, zwróciły uwagę na nowy segment odbiorców – opowiada Przemysław Ziemski ze spółki SPIN-US, która jest realizatorem programu Climate Accelerator.

O dziesięć miejsc w programie akceleracyjnym ubiegało się aż 149 firm. Innowacje projektowane przez finalistów wspierają m.in. gospodarkę o obiegu zamkniętym, odpowiedzialną konsumpcję i produkcję, inteligentny rozwój miast, niskoemisyjne rolnictwo oraz proekologiczną edukację.

Podczas DemoDay każdy z 10 zespołów dostanie pięć minut na prezentację swojego projektu. Potem o potencjale startupu i biznesowej perspektywie w dwuminutowym wystąpieniu opowie także coach, który na co dzień wspierał zespół w pracy nad projektem.

Gościem specjalnym DemoDay będzie Lech Kaniuk, jeden z najbardziej rozpoznawalnych start-upowców i innowatorów, współtwórca dachów solarnych 2w1 oraz autor książki „Siła Pędu”. Dla uczestników wydarzenia e- book autorstwa Lecha Kaniuka będzie dostępny za symboliczną złotówkę.

Udział w DemoDay jest bezpłatny. Wystarczy się zarejestrować: bit.ly/ClimateDemoDay

Informacje o startupach, które uczestniczą w programie Climate Accelerator znajdziecie tu: www.climateaccelerator.pl/startupy

Climate Accelerator to program akceleracyjny dla startupów rozwijających projekty wspierające zatrzymanie lub odwrócenie niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym. Jego realizatorem jest SPIN-US, spółka celowa Uniwersytetu Śląskiego, specjalizująca się w transferze wiedzy
i technologii. Inicjatywę finansuje EIT Climate-KIC, organizacja identyfikująca i wspierająca innowacje na rzecz klimatu, która działa przy Komisji Europejskiej.

Przeceny w Black Friday to nadal tylko złudzenie

Ceny tylko jednej trzeciej produktów były w listopadzie najniższe podczas Black Friday. Natomiast średnie ceny najpopularniejszych artykułów RTV i AGD w Czarny Piątek były wyższe o ponad 8 proc. wobec ich najniższych poziomów z ostatnich 90 dni. Z roku na rok przedświąteczne szaleństwo zakupowe staje się coraz bardziej powszechne, a akcje reklamowe zachęcają konsumentów do korzystania z wyjątkowych promocji. Eksperci od analizy danych z ITMAGINATION przebadali 6 popularnych kategorii produktów i udowadniają, że wielkie obniżki to w większości hasła reklamowe. Po raz kolejny okazało się, że wysokie rabaty są iluzoryczne.

Przeceny są przereklamowane

Według ekspertów data science z ITMAGINATION, podczas Black Friday ceny wybranych produktów AGD i RTV były średnio wyższe o ponad 3 proc. w stosunku do ich minimalnej ceny z ostatniego miesiąca. Rozbieżność rośnie, gdy weźmiemy pod uwagę perspektywę 90 dni. W takim ujęciu poziomy cenowe były wyższe średnio o ponad 8 proc. Co ciekawe, ceny analizowanych artykułów podczas Black Friday były najniższe względem całego Black Week jedynie w 79 proc. Minimalną cenę w ciągu ostatnich 30 dni w trakcie Czarnego Piątku osiągnęło tylko 32 proc. produktów, a średnia obniżka to niecałe 5 proc.

Podobną tendencję ruchów cenowych zauważamy podczas całego Black Week. Nasze analizy wskazują, że średnie ceny w „czarnym tygodniu” były wyższe o 1,8 proc. wobec najniższej ceny z ostatniego miesiąca oraz wyższe o ponad 7 proc. w stosunku do tej najniższej z 3 miesięcy. Biorąc pod uwagę minimalne wartości z tygodni poprzedzających masowe wyprzedaże, wbrew powszechnej teorii, nie można mówić o istotnych rabatach podczas Black Week. Wyróżniającym się przykładem z tego roku są ceny drukarek, które podczas Black Week były średnio o 11 proc. droższe wobec najniższych wartości z ostatnich 90 dni – mówi Marcin Dąbrowski, Chief Innovation Officer w ITMAGINATION.

Aby zapłacić mało, należy być czujnym

W tegorocznym badaniu specjaliści wzięli pod uwagę 6 rodzajów produktów (pralki, lodówki, laptopy, drukarki, telewizory, telefony), które konsumenci chętnie kupują w czasie Black Friday i Black Week. Eksperci są jednomyślni w stwierdzeniu, że znalezienie korzystnych ofert wymaga wnikliwego badania rynku przy pomocy porównywarek internetowych z historią cen oraz portali i forów dyskusyjnych, gdzie użytkownicy skupieni na konkretnych grupach produktów informują o zakupowych okazjach.

Okazuje się, że znaczne obniżki podczas Black Friday i Black Week obowiązują wyłącznie w reklamach, a głównym celem sprzedających jest przyciągnięcie klientów lub wyprzedaż stanów magazynowych. Ceny należy śledzić podczas całego Black Week, a nie wyłącznie podczas Black Friday i Cyber Monday, ponieważ ceny połowy badanych produktów były zmanipulowane przed tym okresem. Według analizy, największe wahania cenowe dotyczyły drukarek i laptopów, a najmniejsze telewizorów i telefonów.

Dzięki postępującej analityce danych i sztucznej inteligencji, możemy dziś efektywnie badać wiele tendencji rynkowych. W przypadku „czarnego tygodnia” ceny stopniowo rosły w trakcie listopada, aby ponownie spaść w dniach zakupowej gorączki. Technologia pomaga pokazywać konsumentom sposób funkcjonowania rynku handlowego, dzięki czemu budujemy społeczną świadomość finansową – dodaje Marcin Dąbrowski z ITMAGINATION.

Metodologia badania

W każdej z 6 kategorii znajdowały się produkty wielu producentów z różnych półek cenowych, jednak wszystkie były wybrane jako „popularne”, to znaczy takie, które pojawiały się internautom jako proponowane. Ceny podczas Black Friday, Cyber Monday i Black Week weryfikowano z historycznym wykresem, który obejmuje okres do pół roku oraz ceny sprzed 30 i 90 dni. Analitycy skupiali się na porównaniu aktualnego poziomu cenowego z minimalnym, dostępnym w agregatorze w powyższych okresach.

W 2019 roku było podobnie

Eksperci ITMAGINATION przeprowadzili analogiczne badanie w zeszłym roku. Okazało się, że ceny w sklepach online rosły w trakcie tygodni poprzedzających Black Friday. Rzeczywisty średni spadek cen podczas Czarnego Piątku (w stosunku do początku miesiąca) wyniósł 5,5 proc. Po zakończeniu Black Friday, gdy pojawia się Cyber Monday i Black Week analiza wykazała, że ceny większości produktów elektronicznych we wszystkich kategoriach ponownie wzrosły.

PARP: Rynek pracy w Polsce w lepszej kondycji niż w innych krajach Unii Europejskiej

Już piąty miesiąc z rzędu stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła 6,1 proc. Jak wynika z raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań. Listopad 2020”, choć w sześciu województwach w październiku tego roku zmalała liczba bezrobotnych, to wciąż ponad milion Polaków nie ma pracy. Wśród osób pozostających bez zatrudnienia kolejny miesiąc kobiet jest więcej niż mężczyzn. Stanowią w tej chwili niemal 54 proc. bezrobotnych.

Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce od pięciu miesięcy utrzymuje się na poziomie 6,1 proc. Rok wcześniej było to 5 proc. Pod koniec października 2020 r. w urzędach pracy było zarejestrowanych 1,019 mln bezrobotnych. W porównaniu z wrześniem 2020 r. ich liczba spadła o 4,7 tys., czyli o 0,5 proc. Natomiast rok do roku była wyższa aż o 178,5 tys., czyli o 21,2 proc.

Według danych resortu pracy w październiku 2020 r. pracodawcy zgłosili do urzędów 98,5 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, czyli o 13 tys. ofert (11,7 proc.) mniej niż we wrześniu 2020 r.

W październiku 2020 r. spadek stopy bezrobocia nastąpił w 6 z 16 województw. Były to województwa opolskie, łódzkie, warmińsko-mazurskie, dolnośląskie, kujawsko-pomorskie oraz świętokrzyskie. Wciąż jednak Warmia i Mazury, Kujawy, ale także Świętokrzyskie i Podkarpacie to regiony, gdzie to bezrobocie jest relatywnie wysokie na tle reszty kraju – mówi Anna Skowrońska, ekspert z Departamentu Analiz i Strategii PARP.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2020 r. wyniosło 5 458,88 zł i w porównaniu z wrześniem 2020 r. wzrosło o 1,6 p.p., natomiast rok do roku było większe o 4,7 p.p. Wśród osób bezrobotnych już kolejny miesiąc kobiet jest więcej niż mężczyzn. Stanowią one w tej chwili 53,9 proc. osób poszukujących pracy. W porównaniu do września to więcej o 0,6 p.p.

Wciąż wysokie bezrobocie wśród młodych Europejczyków

Według najnowszych danych Eurostatu wskaźnik bezrobocia dla krajów członkowskich Unii Europejskiej we wrześniu 2020 r. wyniósł 7,5 proc., co oznacza wzrost o 0,1 p.p. wobec poprzedniego miesiąca oraz o 1,2 p.p. rok do roku. W tym samym czasie w Polsce wskaźnik ten wyniósł 3,1 proc. i pozostaje bez zmian w stosunku do sierpnia oraz rok do roku.

We wrześniowym rankingu Eurostatu najwyższe wskaźniki bezrobocia odnotowano w Hiszpanii (16,5 proc.), na Litwie (9,8 proc.) i we Włoszech (9,6 proc.), natomiast najniższe – w Czechach (2,8 proc.), Polsce (3,1 proc.), na Malcie (4 proc.) i w Holandii (4,4 proc.).  Z kolei stopa bezrobocia wśród osób do 25. r.ż. wyniosła 17,1 proc. w UE-27 i 17,6 proc. w strefie euro w porównaniu odpowiednio z 17,8 proc. i 18,3 proc. w sierpniu 2020 r. W analizowanym okresie najniższe wartości wskaźnika w tej grupie wiekowej odnotowano w Niemczech (6 proc.), Czechach (8,1 proc.) i Polsce (8,7 proc.), a najwyższe – w Hiszpanii (40,4 proc.), we Włoszech (29,7 proc.) i na Litwie (27,7 proc.).

Rynek pracy odczuwa skutki pandemii

Jak wynika z danych przytoczonych w raporcie PARP w październiku 2020 r. na 50 największych portalach rekrutacyjnych pracodawcy w Polsce opublikowali 240,3 tys. ofert pracy.

To o jedną piątą mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na rynkach pracy w dużych polskich miastach nadal widać wpływ pandemii koronawirusa. We wszystkich 10 analizowanych aglomeracjach w Polsce w październiku br. pojawiło się mniej ofert pracy niż w analogicznym okresie 2019 r.dodaje Daniel Nowak, ekspert z Departamentu Rozwoju Kadr w Przedsiębiorstwach PARP.

Największy wpływ widać w Poznaniu (spadek o 59 proc. r./r.), Katowicach (spadek o 51 proc. r./r.) i Łodzi (spadek o 48 proc. r./r.). W stolicy Wielkopolski liczba procesów rekrutacyjnych jest obecnie prawie pięciokrotnie mniejsza niż w porównywalnym pod względem liczby mieszkańców Wrocławiu. Relatywnie dobrze radziły sobie, oprócz stolicy Dolnego Śląska, również Kraków, Warszawa – spadek odpowiednio o 20, 24 i 24 proc. r./r. Drugi miesiąc z rzędu najlepiej sytuacja przedstawia się w Szczecinie (spadek o 17 proc. r/r). W 10 największych polskich miastach na 1000 mieszkańców w paźzierniku przypadało średnio 9,4 oferty pracy wobec 10 miesiąc wcześniej i  13,4 w październiku 2019 r.

Grupami zawodowymi, które nie mogą narzekać na brak ofert pracy są medycy (wzrost o 17 proc. r/r), specjaliści od RODO (wzrost o 63 proc. r./r.), specjaliści od e-commerce (wzrost o 55 proc. r./r.) oraz główni księgowi (wzrost o 33 proc. r./r.).

O raporcie
Raport przygotowany przez PARP przedstawia syntetyczne wyniki aktualnych badań i analiz dotyczących polskiego i międzynarodowego rynku pracy. To cykliczna comiesięczna publikacja, którą Agencja przygotowuje na potrzeby Rady Programowej ds. Kompetencji koordynującej działanie systemu Sektorowych Rad ds. Kompetencji. Omawiany raport dotyczy okresu od 19 października do 20 listopada 2020 r.

Revolut Business uruchamia usługi akceptacji płatności, będzie konkurował ze Stripe, Adyen, PayU i Przelewy24

  • Revolut pomoże firmom przyjmować płatności kartowe za pomocą gotowej bramki płatniczej lub tworzyć własne rozwiązania płatnicze, dzięki widgetom i API dla firm 
  • Wejście na rynek akceptacji płatności stawia firmę w bezpośredniej konkurencji do globalnych graczy jak Stripe i Adyen (a w Polsce PayU, eService i Przelewy24)

Revolut Business, platforma usług finansowych, używana przez 500 tysięcy firm na świecie, udostępnił usługi akceptacji płatności swoim klientom biznesowym w 13 krajach Europy – mogą oni przyjmować teraz płatności kartowe online bezpośrednio na swoje konto. Usługa akceptacji płatności będzie elementem “pakietu startowego” Revolut Business dla firm planujących rozwijać swój biznes online.

Klienci biznesowi skorzystają z atrakcyjnych kursów i niskich opłat, 1,3% dla kart z Europy (EEA, UK) i 2,8% dla pozostałych kart. W płatnych planach Revolut Business pojawi się comiesięczny limit darmowych akceptacji płatności kartowych dla kart z Europy, bez dodatkowych kosztów. Wejście Revolut na rynek akceptacji płatności pozycjonuje firmę w bezpośredniej konkurencji do globalnych graczy takich jak Stripe i Adyen.

Revolut Business pomaga przedsiębiorcom efektywniej zarządzać biznesem, a od teraz także przyjmować płatności kartami, dzięki prostej w instalacji gotowej bramce płatniczej lub dopasowywanym do własnych potrzeb – dzięki widgetom i API dla firm – rozwiązaniom płatniczym.

Co istotne, firmy mogą przyjmować płatności od każdego, z dowolnego miejsca na ziemi, bez konieczności posiadania strony lub sklepu internetowego, za pomocą prostych, szybkich i bezpiecznych linków do płatności, które mogą być udostępniane klientom firmy.

Nowe usługi pomogą firmom zarządzać wszystkimi sprawami finansowymi w jednym miejscu, bez potrzeby przełączania się i uzgadniania płatności pomiędzy platformami akceptacyjnymi i bankowymi. Przedsiębiorcy i menedżerowie mogą wykorzystać ten czas na to, co naprawdę ważne – na budowanie biznesu. Klienci posiadający konto Revolut Business skorzystają z dostępności środków z płatności na drugi dzień, co przyspieszy dostęp do gotówki i usprawni przepływy finansowe w firmach (cashflow).

Klienci Revolut Business, którzy planują rozwinąć sprzedaż na nowe rynki zagraniczne nie muszą martwić się też o wysoki koszt przewalutowań. Firmy mogą zaoszczędzić na kursach przyjmując płatności w 14 walutach (EUR, GBP, USD, CAD, CHF, JPY, AUD, HKD, SEK, DKK, NOK, NZD, PLN, ZAR). Środki pochodzące z płatności mogą być przechowywane w walucie transakcji lub wymienione na inną walutę po kursie międzybankowym.

Płatności i przepływy pieniężne to krwiobieg każdego biznesu, dlatego zaprojektowaliśmy rozwiązanie, które spełnia nie tylko potrzeby w zakresie kont firmowych, ale także akceptacji płatności kartowych” – powiedział Nik Storoński, CEO i współzałożyciel w Revolut.

Firmy w Europie wiedzą dziś lepiej niż kiedykolwiek jak istotna dla ich sukcesu jest obecność na platformach online i mobile. Dlatego udostępniamy nowy, szybki i bezpieczny sposób na przyjmowanie płatności przez strony i sklepy internetowe, a dla klientów, którzy ich nie posiadają, przez bezpieczne linki do płatności. Naszą misją jest demokratyzacja rynku akceptacji płatności – właśnie ją realizujemy” – dodał Nik Storoński.

Usługi akceptacji płatności są już dostępne dla klientów Revolut Business w Polsce, Irlandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Danii, Szwecji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, Niemczech i Austrii. Nowy produkt będzie udostępniony na kolejnych rynkach w Europie (EEA) w najbliższych tygodniach.