Polski Bon Turystyczny – dla kogo i na co? Jak przystąpić do programu?

Ponad 6 mln polskich dzieci będzie mogło skorzystać z nowego rozwiązania, które będzie stanowiło również wsparcie dla rodzimej branży turystycznej cierpiącej z powodu COVID-19. Trwają prace legislacyjne nad Polskim Bonem Turystycznym, który ma zostać wprowadzony w życie jeszcze w tegoroczne wakacje. Sejm już przyjął ustawę i została ona skierowana do Senatu. A o tym kto, i na jakich zasadach będzie mógł skorzystać z takiej formy pomocy rozmawiali 24 czerwca eksperci Ministerstwa Rozwoju, Polskiej Organizacji Turystycznej, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP podczas webinarium odbywającego się w ramach cyklu „Tarcza Antykryzysowa dla biznesu”.

Działania rządu związane z usuwaniem gospodarczych skutków pandemii COVID-19 to przede wszystkim szybka pomoc dla przedsiębiorców, mająca na celu utrzymanie ich płynności finansowej. Przedsiębiorstwa turystyczne stanowią ten sektor gospodarki, który w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa bardzo ucierpiał. Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) uważa, że branża turystyczna może stracić z powodu koronawirusa od 30 do 50 mld dolarów, a prognozy te mogą się jeszcze znacznie pogorszyć. Zdaniem Światowej Organizacji Turystyki, zamiast prognozowanego przed kryzysem wzrostu branży o 3-4 proc., należy obecnie spodziewać się spadku o 1-2 proc.

– Jesteśmy przekonani, że Polski Bon Turystyczny to dobre rozwiązanie, które przede wszystkim w 85 proc. będzie wspierało mikro i małych przedsiębiorców z branży turystycznej. Ze strony Kancelarii Prezydenta i minister rozwoju Jadwigi Emilewicz jest taka myśl, że jeśli Bon zostanie dobrze przyjęty wówczas rozważymy, czy będzie on stałym elementem rozwiązań służących rozwojowi polskiej branży turystycznej. Ta branża najbardziej dotkliwie odczuła skutki epidemii koronawirusa – powiedział Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta RP.

Polski Bon Turystyczny powstał w odpowiedzi na aktualną sytuację związaną ze skutkami epidemii koronawirusa. Z jednej strony wspiera polskie rodziny, ma poprawić jakość ich życia, a także zmniejszyć nierówności dochodowe w Polsce oraz pomóc osobom wychowującym dzieci, w tym także niepełnosprawne.

– Dzieci i młodzież, które uczestniczyły w zajęciach szkolnych, nie miały możliwości przez wiele miesięcy spotykać się z kolegami i koleżankami, uczestniczyć w zajęciach w trybie stacjonarnym. Dlatego też pojawiła się inicjatywa – w celu wynagrodzenia dzieciom tego trudnego okresu. Chcemy pokazać, że istnieje możliwość podróżowania po kraju, zwiedzania, wspólnego wypoczynku, po tym niezwykle trudnym czasie dla nas wszystkich powiedział dr Dominik Borek, Zastępca Dyrektora Departamentu Turystyki, Ministerstwo Rozwoju.

Z drugiej strony to także wsparcie finansowe dla lokalnej branży turystycznej, która została dotknięta skutkami epidemii COVID-19. Bon ma zwiększyć poziom aktywności turystycznej społeczeństwa, a także wpłynąć na zmianę sposobu spędzania wolnego czasu.

Dla kogo i na co?

Na każde dziecko przysługuje świadczenie w formie bonu o wartości 500 zł. Obowiązuje prosta zasada: każdemu, kto pobiera świadczenie 500+ przysługuje również Polski Bon Turystyczny. Pomocą zostaną objęte również rodziny z dzieckiem z niepełnosprawnością, którym będzie przysługiwać dodatkowy bon w postaci 500 zł – czyli łącznie 1000 zł. Świadczenie można wykorzystać do 31 marca 2022 roku. Bon można przeznaczyć na opłacenie m.in. pobytu w hotelu, pensjonacie, gospodarstwie agroturystycznym, uczestnictwa w koloniach lub obozie harcerskim, na obozie sportowym lub rekreacyjnym oraz na turnusie rehabilitacyjnym. Z tym, że wydarzenia muszą odbywać się na terenie kraju.

W programie mogą wziąć również udział firmy organizujące imprezy turystyczne, a także ci, którzy realizują usługi hotelarskie – oprócz standardowych miejsc noclegowych i hoteli, także np. obiekty agroturystyczne. Warunkiem będzie świadczenie usług zgodnie z przepisami obowiązującego prawa – mieć wpis w ewidencji w odpowiednim urzędzie marszałkowskim lub gminy (w zależności od prowadzonego modelu biznesowego) oraz uzyskać wpis w ramach systemu teleinformatycznego prowadzonego przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Warunkiem będzie również znalezienie się na liście, utworzonej przez Polską Organizację Turystyczną. Poza przedsiębiorstwami turystycznymi, do programu mogą przystąpić również Organizacje Pożytku Publicznego świadczące niezarobkowo usługi hotelarskie oraz organizujące okazjonalne imprezy turystyczne dla ograniczonej grupy ludzi.

Z pierwszych szacunków wynika, że beneficjentami programu Polski Bon Turystyczny może być ponad 11 tys. turystycznych obiektów noclegowych, ponad 4,5 tys. przedsiębiorców turystycznych oraz blisko 8 800 organizacji pożytku publicznego (OPP).

Jak przystąpić do programu?

Aby dołączyć do programu, przedsiębiorca będzie musiał zalogować się w systemie PUE ZUS i wypełnić odpowiedni formularz. Za obsługę techniczną projektu odpowiada Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Z kolei beneficjenci programu będą musieli założyć konto lub zalogować się do już istniejącego na platformie PUE ZUS. Aby skorzystać z Bonu, wystarczy podać otrzymany numer przy płatności za imprezę turystyczną lub nocleg. W ustalonych terminach wypłaty dla podmiotów turystycznych będą rozliczane przez ZUS na podstawie zrealizowanych bonów.

W projekcie uczestniczy także Polska Organizacja Turystyczna, która odpowiada za weryfikację usługodawców w programie. POT prowadzi również akcję promocyjną, mającą na celu promocję polskich atrakcji turystycznych.

Obecnie prowadzimy kampanię „Odpoczywaj w Polsce”, która ma inspirować do wyjazdów w różne rejony kraju. Pokazujemy ciekawe miejsca, obiekty w naturze i te związane z szeroko pojętą turystyką wiejską – powiedział Jacek Janowski, dyrektor Departamentu Promocji Turystyki Krajowej, Polska Organizacja Turystyczna.

Więcej informacji, o tym gdzie można wykorzystać Polski Bon Turystyczny znajduje się na stronie www.odpoczywajwpolsce.pl oraz www.bonturystyczny.gov.pl.

To był niebezpieczny początek kwartału. Podsumowanie Q2 2020 na rynku biurowym

W II kwartale 2020 rynek zasiliło 766 modułów biurowych, które nie zostały zaabsorbowane przez nowe umowy najmu. Tym samym — jak wynika z danych REDD — zasoby wolnej powierzchni zwiększyły się o 166 tys. m kw. To pierwsze podsumowanie II kwartału roku na rynku biurowym w Polsce.

Dane REDD wskazują, że na polskim rynku dostępnych jest 4443 modułów biurowych o łącznej powierzchni 2.4 mln m kw. Jak pokazują dane REDD, w II kwartale 2020 rynek zasiliło 766 modułów biurowych, które nie zostały zaabsorbowane przez nowe umowy najmu. Zasoby wolnej powierzchni zwiększyły się od kwietnia do końca czerwca o 166 tys. m kw.

Spośród ponad 20 rynków regionalnych monitorowanych przez REDD, największy negatywny bilans wynajętych i zwolnionych biur zanotowały Katowice (-59.9 tys. m kw.), Gdańsk (-41.4 tys. m kw.) oraz Warszawa (-26.8 tys. m kw.). Jedyną „zieloną wyspą” na mapie największym rynków jest Wrocław, w którym zaobserwowano pozytywny bilans, a dostępna powierzchnia zmniejszyła się o 2.3 tys. m kw.Podsumowanie Q2 2020 na rynku biurowym

To był niebezpieczny początek kwartału: 2.6 tys. m kw. dziennie

Zasoby dostępnej powierzchni przez pierwsze dwa miesiące kwartału przyrastały w średnim tempie ponad 2.6 tys. m kw. dziennie.

Ten niebezpieczny trend stracił na sile w czerwcu. Posługując się nomenklaturą giełdową, możemy stwierdzić, że w czerwcu zasoby poruszają się w trendzie bocznym z lekką tendencją spadkową widoczną w ostatnich dniach.2 kw. 2020 na rynku biurowym 2 kw. 2020 na rynku biurowym

E-commerce z tarczą. Wpływ pandemii na zachowania zakupowe Polaków

Jak wynika z wynikami badania „Omnicommerce.Kupuję wygodnie”, 27% internautów deklaruje, że w związku z ryzkiem zarażenia koronawirusem, częściej robią zakupy online. Wśród osób powyżej 35 lat jest to nawet 38%. Więcej kupować online zaczęło 31% kobiet i 22% mężczyzn. Wyraźny ruch w stronę e-commerce’u widać w dużych miastach, o liczbie 100-200 tys. mieszańców oraz największych miastach, pow. 500 tys. mieszkańców, gdzie odpowiednio 42% i 32% konsumentów zaczęło przenosić zakupy do Internetu. Podobny trend można zaobserwować w regionach bardziej dotkniętych COVID-19, jak mazowieckie, małopolskie, dolnośląskie, łódzkie, gdzie co 3. konsument zwiększył zakupy online. Wyjątkiem jest województwo śląskie, gdzie – pomimo największej liczby zachorowań – zakupy w sieci zwiekszyło 20% badanych.

„W ostatnich miesiącach zauważalna jest zmiana popularności odwiedzania fizycznych placówek przez klientów oraz zwiększona tendencja do przenoszenia biznesu do świata online. Wszyscy robimy małe kroki ku normalności, jednocześnie dostrzegając możliwości, jakie oferuje nam wirtualny świat handlu. Polska jest krajem, w którym ludzie są bardzo otwarci na nowe technologie, szczególnie w sektorze płatności i korzystania z form bezgotówkowych. Polacy chętnie korzystają z płatności bezdotykowych, płatności przez link, za pomocą Blika, itp. Tendencja do cyfryzacji przedsiębiorstw, również w kontekście metod płatności rośnie, a więc jest to niezwykle ważny rynek, pełen wielkich możliwości rozwoju.” – mówi Jakub Czerwiński, Wiceprezes ds. sprzedaży w Adyen.

E-commerce z tarczą

W Internecie kupuje już 72% konsumentów. Odsetek e-kupujących wzrósł w stosunku do poprzedniego roku (tj. czerwca 2019. roku) aż o +15p.p. Bezpośrednio w odpowiedzi na panedemię konsumenci najczęściej zakupili w sieci sprzęt sportowy (24%), a dalej produkty wyposażenia domu (22%), elektronikę (21%), produkty z branży modowej (21%), produkty urodowe (21%), produkty związane ze zdrowiem (20%), AGD (15%) i produkty spożywcze (14%). Internauci, którzy już kupowali online w różnych kategoriach, takich zakupów dokonali jeszcze częściej. W wymienionych branżach zakupy zrobiło między 28% a 45% e-klientów. Warto wspomnieć, że produkty spożywcze zakupiło aż 34% e-kupujących. Intensyfikacja zakupów online we wspomnianych była najsilniejsza w małych i średnich miastach, 20-100 tys. mieszkańców. Wirtualne koszyki zapełniły też cześciej kobiety, które kupiły nie tylko więcej produktów modowych, urodowych i związanych ze zdrowiem, ale też dokonały zakupów w kategorii wyposażenia domu, AGD i elektroniki. Co cieszy, aż 12% inernautów zakupiło dostępy do różnych szkoleń i warsztatów online. Ta kategoria to kolejny zwycięzca pandemii.

Więcej, ale okazyjnie

Wartość koszyków zakupowych zwiększyła się nie tylko ze względu na wzrosty cen, ale także przeniesienie większych zakupów do online’u. Konsumenci coraz rzadziej są w stanie wskazać branżę, w której w ogóle nie dokonaliby zakupu online lub mobilnie. Do niedawna taką kategorią były produkty spożywcze, ale pandemia zdecydowanie zmieniła tę sytuację. Konsumenci nie tylko zaczęli robić zakupy spożywcze online, ale także docenili szybką reakcję sieci spożywczych i obecnie ich zadowolenie z e-zakupów w tej kategorii  jest badzo duże, m.in. 72% uważa, że dostępność produktów jest dobra lub nawet bardzo dobra. Polacy przestali też bać się dużych wydatków online. Obecnie już prawie ¾ e-kupujących deklaruje, że ich koszyki zakupowe w sieci są większe niż w sklepach stacjonarnych albo nie zależą od kanału zakupowego. W przypadku zakupów spożywczych, aż 82% e-klientow jest zdania, że kupując produkty spożywcze w sieci, wydają więcej. Dla mody ten wskaźnik wyniósł 64%, a dla urody 69%. Warto jednak pamiętać o wrażliwości cenowej polskich konsumentów, którą pandemia nasiliła. 47% badanych zadklarowało, że będą podchodzić do zakupów bardziej racjonalnie, m.in. będą kupować rozważniej. Na takie zachowanie wskazuje m.in. częstsze niż rok temu wykorzystanie porównywarek cenowych oraz dekaracja dokonania ostatniego zakupu podczas porównywania cen albo bezpośrednio w odpowiedzi na informację o promocji.

„Polacy zakupy w Internecie chwalą sobie przede wszystkim za dostęp do szerokiego asortymentu produktów i marek,a teraz także za zwiększone bezpieczeństwo i szybkość zakupów. Przez ostatnie lata malały wskazania na ceny w tym znaczeniu, że konsumenci nie zakłądają już, że są one zawsze niższe niż offline. To, co jest niezmienne, to oczekiwanie dostępu do okazji zakupowych, atrakcyjnych promocji, przecen, wyprzedaży. Widać, że pandemia jeszcze to oczekwanie wzmocniła, dlatego ważne jest, aby gracze e-commerce’owi pamiętali o zachętach zakupowych dla spragnionych zakupów Polaków, nie tylko tych codziennych, ale też przyjemnościowych, które 33% odłożyło na czas kwarantanny.” – mówi Katarzyna Czuchaj-Łagód, Dyrektor Zarzadzająca Mobile Institute

Na zakupy tam, gdzie zwykle, czyli gdzie?

„W wielu branżach i kategoriach wzrosło zainteresowanie zakupami przez Internet, czego przyczyną były restrykcje związane z pandemią. Nowa rzeczywistość wymusiła na konsumentach zmianę dotychczasowych nawyków, co dla e-sprzedawców stało się szansą na pozyskanie nowej grupy odbiorców. W związku z tym, tak ważne jest żeby cały proces zakupowy, proces płatności i obsługa posprzedażowa budowały pozytywne doświadczenia i zachęcały do kolejnych transakcji. Zakupy internetowe powinny być niezmiennie, przede wszystkim bezpieczne, szybkie i wygodne.” – mówi Magdalena Grablewska, Marketing Manager Przelewy24

Restrykcje nałożone na sklepy stacjonarne ze względu na pandemię, spowodowały wyraźne osłabienie zjawiska zakupów wielokanałowych. W procesie ostatniego zakupu 36% konsumentów wykorzystało przynajmniej 2 kanały zakupowe (offline / online / mobile). Jest to o -20p.p. mniej niż rok temu. Do 43% spadł udział internautów kupujących te same marki w wielu kanałach, tj. online, mobilnie bądź stacjonarnie. Znacznie mniej konsumentów informacja o produkcie, czy promocji, znaleziona w sieci, zachęci obecnie do wizyty w sklepie stacjonarnym. Konsumenci w takim przypadku, raczej pozostaną w kanale online. Jako klienci mamy też coraz mniej ulubionych miejsc zakupowych. Wciąż najczęściej ulubione miejsca klienci wskazują w kategoriach takich jak elektronika, wyposażenie domu i turystyka. Konkretne sklepy internetowe najczęściej mają swoich fanów wśród kupujących perfumy i kosmetyki, produkty wyposażenia wnętrz, a także te związane z kulturą i rozrywką, jak gry, aplikacje, książki, ebooki, płyty, czy muzyka w formacie cyfrowym. Jeśli chodzi o sklepy stacjonarne, to najczęściej swoich fanów mają te z kategorii spożywczej
i wyposażenia wnętrz oraz salony sprzedaży aut bądź jednośladów oraz sklepy z akcesoriami motoryzacyjnymi. Platformy zakupowe zyskały jako ulubione miejsce zakupów urodowych oraz w kategorii kultura i rozrywka.

“Można powiedzieć, że na początku pandemii zjawisko omnicommerce przestało istnieć. Zamknięcie sklepów stacjonarnych na czas epidemii spowodowało, że retailerzy i inne biznesy zaczęli szybciej transformować cyfrowo i dostosowywać się do realiów i zmian nawyków zakupowych klientów. Ogromnego skoku w e-commerce dokonała branża e-grocery. Na uwagę zasługują działania Carrefour i Biedronki oraz Lidla, a także Auchan. Auchan, sprzedaje artykuły spożywcze przez Allegro. Carrefour uruchomił usługę click & collect oraz możliwość sprawdzenia, czy w skepach sieci jest tłum klientów. Biedronka i Lidl wprowadziły zakupy przez Internet w 10 miastach przez aplikację Glovo. To rewolucyjne podejście powoduje, że e-grocery staje się już procesem ogólnopolskim.” – Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej

Partnerami głównymi raportu są Adyen oraz Przelewy24.

Partnerem raportu jest Walutomat.

Źródło: Dane pochodzą z badania i raportu „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2020” zrealizowanego na zlecenie Izby Gospodarki Elektronicznej przez firmę badawczą Mobile Institute. Badanie przeprowadzone zostało na próbie 2069 internautów. Opinie zebrano metodą CAWI, wykorzystując responsywne ankiety elektroniczne. Dane zostały zebrane w dniach 20-29 maja 2020 roku. Są reprezentatywne dla internautów w Polsce po względem struktury płci, wieku i wielkości miejsca zamieszkania.

Raport jest do pobrania bezpłatnie na stronie Izby Gospodarki Elektronicznej pod adresem https://eizba.pl/wp-content/uploads/2020/06/Omni-commerce-Kupuje-wygodnie-2020.pdf

Poprawa dostępności fizycznego złota

Niepewność, jaką wywołała pandemia COVID-19, spowodowała, że inwestorzy zaczęli wykupywać z rynku metale szlachetne. Złoto w pewnym momencie zniknęło ze skarbców, a jego cena mocno wzrosła. Wiele osób poddało się panice i chciało kupować duże ilości tego kruszcu. W efekcie ceny oraz spready u dealerów poszybowały w górę, a i tak nie wystarczyło to na pokrycie popytu ze strony inwestorów indywidualnych. Jednak sytuacja powoli się normalizuje. Co się zmieni? Tłumaczy ekspert z firmy Tavex.

Czynnikiem, który wpłynął na zwiększenie długoterminowej presji inflacyjnej, jest prowadzenie bezprecedensowej polityki pieniężnej. Wpływa to korzystnie na rynek złota, wspierając długoterminowy wzrost wartości kruszcu. Ostatnio mogliśmy obserwować bardzo silne podwyżki cen metali fizycznych. Było to wywołane głownie tym, że wielu inwestorów chciało nabyć prawdziwy, fizyczny produkt, którego ilość na rynku była mocno ograniczona. Doprowadziło to do tego, że zarówno cena skupu, jak i sprzedaży była kilkanaście procent powyżej rynkowej ceny kruszcu wyznaczanej na giełdzie (cena SPOT). Wzrosły również marże, które miały zrównoważyć krzywe popytu i podaży. Co ciekawe, niektórzy inwestorzy od lat prognozowali taki scenariusz sugerując, że wirtualne produkty sztucznie utrzymywały niską cenę złota fizycznego – dlatego nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości taka koniunktura cenowa stanie się rzeczywistością.

Warto podkreślić, że sytuacja ta doskwierała nie tylko małym graczom. Rynek londyński, uznawany za światowe centrum handlu złotem, doświadczył ogromnych problemów z transportem złota przy transakcjach wymagających fizycznego transferu kruszcu. Miało to również odzwierciedlenie we wzroście spreadu pomiędzy londyńskim rynkiem złota i nowojorskimi kontraktami terminowymi na złoto, którego wartość nie przekracza 100 USD.

Musimy jednak pamiętać, że “światowa cena złota” tak naprawdę nie ma nic wspólnego ze sprzedażą złota w postaci fizycznej i na jego handel należy spojrzeć szerzej niż jedynie z perspektywy samego zakupu od dealera. Warto podkreślić, że oprócz samej transakcji kupna-sprzedaży, fizyczne złoto to także wydobycie kruszcu, rafinacja, transport, ubezpieczenie i bezpieczne przechowywanie. Sprzedaż papierowego złota to nic innego jak księgowanie wirtualnych aktywów.

Obecnie sytuacja na rynku wraca powoli do normy. Poprawa dostępności fizycznego złota stworzyła warunki do niższych spreadów. Obecnie wynoszą one 5-6%. Natomiast na przestrzeni ostatniego miesiąca w Polsce można było kupić złoto za około 6600-7000 zł za uncję.

Inwestując warto zastanowić się nad tą formą zabezpieczenia swoich oszczędności. Złoto lokacyjne w postaci sztabek i monet stanowi doskonałą formę zabezpieczenia. Chroni nasze pieniądze przed inflacją i ryzykiem związanym z kryzysami gospodarczymi. Warto podkreślić, że jest wolne od podatku VAT, a także od podatku od zysków kapitałowych, jeżeli sprzedamy je po sześciu miesiącach od momentu zakupu – wskazuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

Większość z państw powoli znosi restrykcje wprowadzone przez pandemię koronawirusa. Jednak globalna gospodarka potrzebuje zdecydowanie więcej czasu, aby przynajmniej częściowo wrócić do normalnego funkcjonowania.

Spadek spreadów uwidacznia się na całym rynku począwszy od największych dealerów, czyli tych, którzy zamawiają złoto bezpośrednio z kluczowych mennic. Dzięki poprawie łańcucha dostaw złoto jest obecnie dostępne na lepszych warunkach niż na przykład miesiąc temu. Korzystnie zbiega się to w czasie z wygasaniem lokat bankowych założonych w czasach wyższych stóp procentowych. Widzimy, że klienci odchodzą od lokat oprocentowanych na 0,01% na rzecz bezpiecznych aktywów takich jak np. fizyczne złoto – podsumowuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

Priorytety Niemiec w czasie sprawowania prezydencji w Radzie Unii Europejskiej

Od dzisiaj Niemcy obejmują prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Poprzednio przewodziły pracom Rady w roku 2007. Prezydencja niemiecka potrwa 6 miesięcy. Jakie będą priorytety Niemiec w czasie sprawowania tej funkcji?

Prezydencja ma na celu usprawnienie działania struktur unijnych. Niemcy będą koordynowały pracę Rady. Oprócz zadań organizacyjnych (pilnowanie procedur, synchronizacja prac nad ustawodawstwem, dbanie o niezakłócony bieg prac nad programami UE), Niemcy zmierzą się z wyzwaniami, jakich prezydencje innych krajów nie znały.

Koronawirus i skutki pandemii

Po pierwsze, Niemcy będą działać w czasie pandemii koronawirusa i jej skutków. Do zadań UE będzie należała odbudowa gospodarki europejskiej (dodatkowy fundusz 750 mld euro) oraz działania w obszarze zdrowia. Do końca 2020 r. mają zapaść wiążące decyzje na temat funduszu, jego struktury, podziału środków między poszczególne państwa. Rozpocznie się też dyskusja na temat sposobów przyszłej spłaty zaciągniętych zobowiązań – pierwsze pomysły zakładają nowe źródła przychodów własnych UE.

Budżet Unii

Unia musi wreszcie opracować wieloletnie ramy finansowe (unijny budżet) na lata 2021-2027. Trwające od miesięcy negocjacje powinny wreszcie się zakończyć. Ciągle trwa spór między “oszczędnymi” (Austria, Holandia, kraje skandynawskie, trochę i same Niemcy) a zwolennikami większych wydatków (tutaj są kraje Południa, Francja, Polska oraz Parlament Europejski).

Brexit

Ostatni dzień prezydencji Niemiec będzie ostatnim dniem Wielkiej Brytanii w UE. Do 31 grudnia Niemcy będą “domykać” umowę o przyszłych relacjach gospodarczych z Londynem. Albo przyjmą do wiadomości twardy Brexit bez żadnej umowy. Aktualnie zanosi się raczej na to drugie rozwiązanie, na co jasno wskazuje europejski negocjator ds. Brexitu Michel Barnier. Mówi wprost, że Brytyjczycy wycofują się z przyjętych wcześniej zobowiązań i negocjują bez przekonania, jakby bez woli zawarcia umowy.

Europejski Zielony Ład

Europa spróbuje wykorzystać sytuację związaną z likwidacją skutków pandemii do zintensyfikowania prac nad Zielonym Ładem. Pojawiła się bowiem szansa, aby odbudowa po wirusie realizowała już plany klimatyczne. Dodatkowe fundusze w wysokości 750 mld euro mają być wydawane w ramach realizowania celów Zielonego Ładu.

Digitalizacja Europy i relacje UE-Chiny

Czas niemieckiej prezydencji to decyzje dotyczące rozbudowy sieci 5G (chińskie rozwiązania lub amerykańskie i europejskie) oraz inwestycji w nowe technologie. Chiny wychodzą z pandemii znacznie bardziej wzmocnione niż Stany Zjednoczone, które nie radzą sobie ze skutkami COVID 19. W tym kontekście relacje UE-Chiny będą jeszcze trudniejsze. Chińczycy stają się graczem nr 1, a to będzie rodziło problemy. Z jednej strony Chiny to kluczowy partner, z drugiej strony państwa czują zagrożenie wykupowaniem przez chiński kapitał osłabionych europejskich przedsiębiorstw. Do tego dochodzi odwieczny dylemat dotyczący praw człowieka i demokracji, wzmocniony jeszcze przez Pekin przyjęciem nowych regulacji w zakresie bezpieczeństwa na obszarze Hong Kongu.

Relacje UE-Afryka i uchodźcy

UE pod przewodnictwem Niemiec będzie dążyć do zawarcia nowej umowy o współpracy z Afryką, głównie chodzi o zbieranie afrykańskich doświadczeń w walce z pandemiami oraz o wsparcie rozwojowe. Imigracja to temat drażliwy w wielu państwach UE. Po koronawirusie może nabrać znaczenia, ponieważ wirus cofnął – czasem drastycznie – dekady postępów w obszarze zwalczania biedy i głodu w krajach rozwijających się, głównie w Afryce, na Bliskim Wschodzie i w Azji. Teraz nastawienie Niemiec jest odmienne od tego sprzed kilku lat – granice powinny zostać zamknięte.

Wspólne wartości, w tym rządy prawa

Niemcy raczej sprzyjają propozycjom powiązania wydatkowania środków europejskich z przestrzeganiem wspólnych wartości, w tym praworządności. Możliwe jest wypracowanie mechanizmu kontroli praworządności i powiązanie wypłat unijnych środków z jej przestrzeganiem.

Walka z pracą dzieci

Niemcy będą dążyć do zawarcia globalnego porozumienia na rzecz ograniczenia pracy (de facto wyzysku) dzieci.

Wnioski dla Polski

Niemcy czują wielką odpowiedzialność za UE i są gotowi wziąć jej zdecydowanie więcej niż kiedykolwiek (warto wspomnieć w tym miejscu wystąpienie ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego w Berlinie w 2011 r., podczas którego wzywał Niemcy do większej aktywności i argumentował, że ryzykiem dla Europy byłaby pasywność niemieckiego rządu). Stąd zgoda na dodatkowe 750 mld euro środków, które pochodzić będą ze wspólnej pożyczki. Można spodziewać się zrozumienia ze strony Berlina dla tych państw (w tym Polski), które będą dążyć do zwiększenia unijnego budżetu.

Sposób wykorzystywania unijnych pieniędzy (budżetowych + dodatkowych 750 mld euro) będzie już budził kontrowersje, a możliwe że i sprzeciw Polski. Wynikać to będzie z nacisku na realizację Zielonego Ładu (Polska ciągle milczy w tej sprawie) oraz możliwego powiązania wydatków z kwestiami takimi jak praworządność. Rząd bardzo chętnie przyjmie unijne środki, ale będzie chciał mieć swobodę w ich wydawaniu – a na to się nie zanosi. Osią sporu będzie też to, czy to rząd czy samorządy będą odpowiadały za realizację konkretnych programów oraz projektów. Spór ten widać też w aktualnie trwającej kampanii prezydenckiej: urzędujący prezydent A. Duda zapowiadał wielkie rządowe inwestycje, a jego główny kontrkandydat R. Trzaskowski skupia się na “inwestycjach tuż za rogiem” – lokalnych i o mniejszej wartości, natomiast wpisujących się w potrzeby lokalnej społeczności.

Nacisk na wdrażanie Zielonego Ładu i digitalizacji może oznaczać, że Polska nie będzie w stanie w pełni skorzystać z unijnych pieniędzy. Z własnej woli (a w zasadzie z braku tejże woli w obszarze środowiska i energii) oraz z powodu braku odpowiedniego potencjału (w Polsce digitalizacja postępuje bardzo dobrze w zasadzie tylko w jednym obszarze – rozbudowy infrastruktury teleinformatycznej, dużo słabiej wygląda natomiast budowa e-administracji, z kolei wiele przedsiębiorstw zupełnie odpuszcza kwestie cyfrowe).

W obszarach dotyczących relacji UE z innymi państwami i regionami nasza dyplomacja nie będzie miała wiele do powiedzenia. W sprawach europejskich wartości kontynuowany będzie spór pomiędzy UE a Polską. Możliwe są kolejne postępowania w trybie art. 7 Traktatu o funkcjonowaniu UE i ew. wnioski do TSUE.

Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP ds. społeczno-gospodarczych

Jak sieci SD-WAN ułatwią wykorzystanie potencjału 5G

Komórkowa transmisja danych 5G, dzięki dużej szybkości transferu i małym opóźnieniom, w wielu firmach zmieni sposób prowadzenia biznesu. Jednak, aby skorzystać z niej w pełni, konieczna będzie modyfikacja własnej infrastruktury sieciowej, jak też zarządzającego nią oprogramowania i aplikacji przetwarzających przesyłane dane. Trzeba się też liczyć z faktem, że popularyzacja technologii 5G i jej wdrażanie na całym świecie będzie rozciągnięte w czasie. Administratorzy firmowych sieci muszą więc zapewnić sobie opcję korzystania z różnych alternatywnych metod łączności oraz ich ochrony.

Zarządzanie środowiskiem umożliwiającym wykorzystanie wielu metod przesyłania danych (m.in. łącza stałego, Wi-Fi, komórkowego) oraz jego ochrona nie jest prostym zadaniem. Konieczne jest zapewnienie odpowiedniego rodzaju połączenia z konkretnym urządzeniem za pomocą określonego oprogramowania, ale także zdolności rozpoznania sytuacji, gdy zmieniają się wymagania aplikacji dotyczące łączności lub zaobserwowania, że połączenie staje się niestabilne. Dodatkowo, należy umożliwić dokonywanie szybkich zmian związanych z łącznością – bez powodowania zakłóceń lub wpływu na wydajność całej infrastruktury.

Konieczne jest też stworzenie strategii bezpieczeństwa zapobiegającej wyciekowi wrażliwych danych w momencie, gdy nastąpi automatyczna zmiana rodzaju łącza, z którego korzystają pracownicy firmy. Osiągnięcie tego celu wymaga stworzenia inteligentnej sieci z wdrożonymi narzędziami, która automatycznie będzie rozpoznawać rodzaj połączenia, oceniać wydajność urządzeń końcowych, brzegowych lub Internetu rzeczy, a także rozumieć wymogi dotyczące wydajności aplikacji. Takie sieci muszą też – na podstawie zgromadzonych danych – dobierać rodzaj najlepszego w aktualnej sytuacji połączenia i dokonywać ewentualnych zmian, gdy są one konieczne, ale też przez cały czas utrzymywać wysoki poziom bezpieczeństwa jako integralnej części całego procesu.

Jest to złożone wyzwanie i niewielu dostawców potrafi mu sprostać. Tym bardziej, że dodanie 5G do listy dostępnych metod łączności nie jest tak proste, jak w przypadku innych technik komunikacji. W wielu sytuacjach ten rodzaj transmisji danych będzie najszybszym dostępnym, ale nie jest pozbawiony wad. Dlatego trzeba zapewnić sobie możliwość skrupulatnej analizy tego, co w danym momencie jest dla firmy i pracowników najbardziej korzystne, automatycznego wyboru pod względem wydajności i kosztów, stałego monitoringu oraz zarządzania łączem.

To w sposób wykładniczy zwiększa liczbę kombinacji możliwych ustawień urządzeń infrastruktury sieciowej i praktycznie eliminuje opcję wykorzystania tradycyjnych routerów brzegowych. Otwiera zaś drogę dla routerów SD-WAN, które nie tylko są już przystosowane do wymogów stawianych przez infrastrukturę 5G, ale też potrafią automatycznie podejmować najkorzystniejsze dla przedsiębiorstwa i efektywności pracowników decyzje, jak też zagwarantować bezpieczeństwo transmisji danych.

Nowy paradygmat bezpieczeństwa

SD-WAN, pomimo zapewnianych korzyści, nie jest jednak rozwiązaniem perfekcyjnym. Firmy migrujące z tradycyjnych routerów WAN na SD-WAN tracą zabezpieczenia wynikające z faktu, że wcześniej wszystkie dane przesyłane były przez centrum danych i tam zabezpieczane. Większość rozwiązań SD-WAN wyposażonych jest w kilka bardzo podstawowych narzędzi ochronnych, jak VPN czy firewall, które teoretycznie mogłyby zastąpić rozwiązania zabezpieczające klasy korporacyjnej, ale jakość i efektywność ich pracy nie jest wystarczająca. Tymczasem współczesne przedsiębiorstwa wymagają, aby komunikacja w ramach sieci SD-WAN była odpowiednio wydajna i zabezpieczona. Oczekują też elastycznego zarządzania w sytuacji częstych, następujących w czasie rzeczywistym zmian rodzajów łączności. Brak spełnienia tego wymogu będzie oznaczał pojawienie się luk, które otworzą cyberprzestępcom drogę do sieci.

Wyzwaniem natomiast jest fakt, że – po wprowadzeniu transmisji 5G do firmowej infrastruktury – mechanizmy zapewniające bezpieczeństwo (np. sprawdzanie zaszyfrowanego ruchu) stają się wąskim gardłem. Każda tego typu operacja będzie musiała odbywać się szybciej niż kiedykolwiek i niż jest to w stanie zapewnić większość dostępnych obecnie na rynku produktów ochronnych. Tymczasem wolumen przesyłanych zaszyfrowanych danych cały czas zwiększa się i obecnie stanowi ponad 70% ruchu w sieci. Rośnie również popularność standardu TLS 1.3 – szybszego i bezpieczniejszego następcy powszechnie obecnie stosowanego SSL. Wszystko to powoduje, że zapewnienie odpowiednio wydajnych mechanizmów ochronnych przy transmisji danych 5G staje się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Osiągnięcie tak wysokiego poziomu bezpieczeństwa i wydajności nie jest proste. Kontrola zaszyfrowanego ruchu wymaga tak dużej mocy obliczeniowej firewalli następnej generacji (NGFW), że wielu ich dostawców odmawia wręcz publikacji swoich wyników wydajnościowych. Oczywiste jest, że aktywne kontrolowanie stale rosnącego wolumenu zaszyfrowanego ruchu – zwłaszcza w przypadku korzystania z TLS 1.3 do zabezpieczania połączeń 5G – będzie miało negatywny wpływ na wydajność zarówno zapór sieciowych, jak i łączności SD-WAN, co nie jest dobrym prognostykiem ze względu na fakt, że to właśnie z powodu bardzo wysokiej wydajności standard 5G jest wprowadzany na rynek.

Ochrona wspomagana sprzętowo

Aby spełnić oczekiwania klientów związane z wydajnością, jak też zapewnić wszystkie funkcje ochronne, jak kontrola zaszyfrowanego ruchu, przedsiębiorstwa powinny inwestować w rozwiązania zaprojektowane od podstaw pod kątem wydajności. W rodzinie urządzeń Fortinet Secure SD-WAN zastosowano specjalne, zaprojektowane przez tego producenta układy ASIC, zamiast zwykłych komercyjnych procesorów. Dzięki temu rozwiązanie to jest jedynym zapewniającym najważniejsze funkcje ochronne przy zachowaniu wydajności na bardzo wysokim poziomie. Fortinet jest też jedynym producentem, który łączy w jeden skonsolidowany system bezpieczeństwo i rozbudowane funkcje sieciowe, jak też zapewnia zintegrowane zarządzanie.

Technologia 5G będzie bardzo szybko zdobywała popularność, konieczne jest więc zagwarantowanie bezpieczeństwa danych przesyłanych z jej wykorzystaniem. Przy obecnych wymaganiach przedsiębiorstw jedynie rozwiązanie zapewniające zintegrowanie wydajnej sieci i najwyższego poziomu ochrony będzie w stanie umożliwić ich sprawne funkcjonowanie. Rozwiązania Fortinet Secure SD-WAN świetnie sprawdzą się w firmach, które chcą skorzystać z wydajności zapewnianej przez 5G. Dzięki zaawansowanym funkcjom zyskają bezpieczeństwo w sieci, komfort pracy użytkowników oraz uproszczone zarządzanie na brzegu sieci WAN – mówi Jolanta Malak, dyrektor Fortinet w Polsce.

Jaka przyszłość czeka biura? Jak doświadczenie pracy zdalnej związane z Covid-19 zmieni powierzchnię biurową?

Pandemia Covid-19 podważyła obowiązujące od dawna poglądy na temat tego, jaka jest funkcja biura, jak z niego korzystać, w jakim wymiarze czasowym jest nam potrzebne. Firmy w kilka dni przeszły na pracę zdalną, a wracają do biur rozkładając powrót na kilka tygodni czy nawet miesięcy.  Biuro zmienia się na naszych oczach, ale nadal pozostanie kluczowym elementem infrastruktury firmy i życia organizacji. Poniżej specjaliści AXI IMMO wyselekcjonowali 5 powodów, dla których biuro nadal będzie potrzebne i 5 teorii, w jaki sposób zmieni się w przyszłości. 

5 socjalno-społecznych powodów, dlaczego biura są i będą potrzebne firmom

Biuro jest miejscem, w którym rodzą się pomysły

Wspólne spędzanie czasu na tej samej przestrzeni sprzyja spontanicznym i nieformalnym rozmowom, dzięki którym następuje wymiana pomysłów. Krótkie pogawędki przy ekspresie do kawy nie wydarzyłyby się podczas wideokonferencji a często są źródłem najlepszych pomysłów na produkty czy rozwiązania biznesowe. Nawet przypadkowo usłyszana w biurze rozmowa może odegrać ważną rolę i być źródłem inspiracji.

Swobodna wymiana idei jest kluczem do sukcesu dla najbardziej innowacyjnych firm. Dlatego lokują się one w centrach miast, w sąsiedztwie innych firm, start-upów i instytucji naukowych działających w podobnych dziedzinach. Tak na przykład Sillicon Valley to klaster skupiający zaawansowane firmy technologiczne, City of London gromadzi graczy z sektora finansowego a warszawska Praga przyciąga producentów gier komputerowych i branżę artystyczną. Fizyczna bliskość innych graczy rynkowych pozostaje kluczowa dla biznesu, dlatego posiadanie biura w odpowiedniej lokalizacji jest wciąż ważne dla działalności firmy.

Ponadto, choć większa część pracy będzie wykonywana z domu, odpowiednio zaprojektowane biuro pozostanie kluczem do efektywnej współpracy i komunikacji w ramach organizacji. Pracodawcy będą musieli znaleźć nowy, optymalny dla siebie model, który pomoże osiągnąć lepszą równowagę między pracą w biurze i pracą zdalną.

Biuro pomaga budować ducha zespołu

Biuro integruje ze sobą osoby, które niekoniecznie pracują ze sobą blisko na co dzień. Dzielenie tej samej przestrzeni stwarza szanse na interakcje sam na sam z osobami, do których nie mielibyśmy powodu zadzwonić pracując z domu i do których nie mielibyśmy śmiałości zwrócić się na forum rozmowy konferencyjnej. Osoby na różnym poziomie pozycji w hierarchii organizacji z różnych działów mogą mieć ograniczony kontakt, gdy pozbawione są losowych spotkań w kuchni, windzie czy innych częściach biura.

Bliskie relacje z kolegami z pracy budowane są poprzez spędzanie razem dużej ilości czasu i częste rozmowy – również, a może przede wszystkim, te o charakterze osobistym. Jest to ważne zarówno dla organizacji – bo osobiste relacje między jej członkami są niezbędne do budowania poczucia przynależności – jak i dla jednostek – bo tego typu kontakty często pozostają na lata, stając się częścią sieci kontaktów zawodowych. Po wielu latach łatwiej jest sięgnąć po słuchawkę i zaproponować współpracę komuś, z kim dzielimy doświadczenia i wspomnienia z tej samej organizacji niż komuś mało nam znanemu.

Nie każda grupa sprawdzi się w pracy zdalnej

Istnieje ku temu wiele powodów, począwszy od nieodpowiedniego biurka i fotela do pracy, po niewystarczająco dobre połączenie wifi i brak cichych miejsc w domu, które umożliwiałyby koncentrację i prowadzenie długich rozmów telefonicznych. Istnieją jeszcze większe wyzwania, takie jak przestrzeganie tajności i bezpieczeństwa informacji oraz dokumentów.

Niektóre z tych problemów mogą zostać zażegnane dzięki odpowiednim inwestycjom. Na przykład, Google wypłaca swoim pracownikom w USA dodatek na czas pandemii, który ma pokryć dodatkowe koszty związane z przystosowaniem domu do pracy zdalnej (jak również np. dodatkowe koszty opieki nad dziećmi).

Stworzenie optymalnych warunków do pracy w warunkach domowych nie zawsze jednak będzie możliwe. W szczególności młodsze pokolenie, z reguły zamieszkujące mniejsze mieszkania, może mieć problem z zaaranżowaniem w nich biur. Jednocześnie młodsze osoby mają większą potrzebę przebywania w biurze – mają one szersze potrzeby towarzyskie i większą potrzebę budowania sieci kontaktów.

W biurze najskuteczniej się uczymy i łatwiej zarządzać w nim ludźmi

Uczymy się poprzez obserwowanie osób z większą wiedzą i doświadczeniem w danej dziedzinie oraz przez zadawanie im pytań. Proces mentoringu jest bardzo trudny do odtworzenia w trybie zdalnym, ponieważ często najbardziej wartościowe lekcje są efektem spontanicznych interakcji. Te z kolei wymagają spędzania razem dużej ilości czasu. Ponadto, niektóre zadania są na tyle trudne, że wymagają intensywnego zaangażowania mentora.

Warto też pamiętać, że istnieje wiele typów osobowości i wiele preferowanych stylów zarządzania. Niektórzy pracownicy zwyczajnie wymagają wysokiego stopnia nadzoru. Poprzez wspólne spędzanie czasu w biurze przełożony może nauczyć się, jaki rodzaj osobowości mają członkowie jego zespołu, jakie preferują sposoby komunikacji i co ich motywuje. Zgromadzenie takiej samej wiedzy zajmuje więcej czasu gdy do dyspozycji są tylko narzędzia komunikacji zdalnej.

Biuro jest dobre dla kondycji psychicznej

Potrzeba bezpośredniej interakcji z innymi ludźmi jest zakodowana w gatunku ludzkim. Istnieją przekonujące analizy naukowe sugerujące, że samotność wywiera silny negatywny wpływ na nasze zdrowie fizyczne. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Brigham Young University z USA w 2015 roku udowodniło, że samotność powoduje więcej przypadków przedwczesnych śmierci niż palenie czy nadwaga.

Samotność jest oczywiście doświadczeniem psychicznym, nie fizycznym, co oznacza, że można czuć się samotnie również w otoczeniu innych ludzi. Jednak częste interakcje społeczne z pewnością zmniejszają ryzyko samotności. Ponadto różne typy osobowości różnie radzą sobie z odizolowaniem związanym z pracą zdalną i brakiem socjalizacji w ciągu dnia. Do tego dochodzą różnice w środowiskach domowych i obecność w domu innych ludzi.

Przy organizacji pracy ważne jest, by pracodawca wziął pod uwagę potrzeby różnych osób i stworzył możliwość częstych interakcji twarzą w twarz.

Przyszłość biur. Jak doświadczenie pracy zdalnej związane z Covid-19 zmieni biura?

  1. Redefinicja funkcji biura

Dla wielu firm biuro przestanie być koniecznością, a stanie się miejscem ułatwiającym funkcjonowanie i osiąganie sukcesów biznesowych. Po wycofaniu obostrzeń epidemicznych rola biura skupi się na spotkaniach twarzą w twarz, pracy zespołowej, szkoleniach i mentoringu. Biuro będzie też miało na celu umożliwienie pracownikom interakcji towarzyskich, które są podstawą budowania poczucia przynależności do organizacji. Te ważne funkcje zostały zaniedbane podczas pandemii.

Biuro stanie się swojego rodzaju ‘klubem’ do spotkań z ludźmi i wymiany pomysłów. Będzie to swoista kuźnia idei. W celu osiągnięcia tego celu projektowanie przestrzeni biurowej będzie musiało ulec zmianie.  Jeszcze większą uwagę projektanci będą przykładać do organizacji przestrzeni spotkań.

  1. Biuro stanie się bardziej atrakcyjne

W krótkim okresie pracodawcy będą dążyć do stworzenia przestrzeni zapewniającej zdrowie i bezpieczeństwo – poprzez inwestycje w lepsze systemy wentylacji, ułatwienia dla rowerzystów, wprowadzenie technologii bezdotykowej, czytniki temperatury ciała przy wejściu do biura oraz bardziej restrykcyjny reżim sanitarny. Jednocześnie zwracając uwagę na koszty, będą szukać oszczędności.

Po ustaniu zagrożenia epidemicznego i ustabilizowaniu się gospodarki, najemcy będą coraz częściej decydować się na inwestycje w fit-outy w celu przekształcenia biura w atrakcyjne przestrzenie do kolaboracji, interakcji i innowacji. Pracodawcy będą chcieli przyciągnąć pracowników do biura oraz zwiększyć ich produktywność poprzez stworzenie im inspirującej przestrzeni do pracy.

Dbałość o zdrowie i samopoczucie pozostanie priorytetem i będzie realizowane poprzez zapewnienie wysokiej jakości powietrza i oświetlenia w biurze, wprowadzenie roślinności i ułatwienia w wykonywaniu wysiłku fizycznego.

Ponadto, zwiększy się przestrzeń służąca do kooperacji i spontanicznych interakcji społecznych. Więcej firm zainwestuje w przestrzeń typu kawiarnia czy bufet. Wielu najemców będzie chciało zapewnić pracownikom atrakcyjną mikro lokalizację, z dostępem do kultury, gastronomii i oferty zakupowej by dodatkowo zmotywować ich do wyprawy do biura.

  1. Biuro ulegnie zmniejszeniu

Powszechność pracy zdalnej oraz spadające zatrudnienie ze względu na spowolnienie gospodarcze w krótkim okresie może doprowadzić do spadku popytu na powierzchnię biurową. Do pewnego stopnia będzie to niwelowane dążeniem do utrzymania niskiej gęstości pracowników w biurze.

W dłuższym okresie praca zdalna utrzyma się na wyższym poziomie. W odpowiedzi firmy wprowadzą system hotdesking’u, co pozwoli na znaczne obniżenie liczby biurek. Doprowadzi to do zmniejszenia średniego rozmiaru przestrzeni biurowej. Jednak korelacja między wzrostem pracy zdalnej a spadkiem zapotrzebowania na powierzchnię nie będzie wynosić 1:1, ponieważ struktura biura zmieni się. Wzrośnie udział przestrzeni służącej do kolaboracji i interakcji.

Zmiana w popycie na przestrzeń biurową będzie zależeć od branży. Firmy, których model biznesowy opiera się na procesach, będzie wymagał mniej powierzchni, ponieważ tego typu organizacje będą mogły funkcjonować w trybie zdalnym bez większego uszczerbku dla ich wyników. Natomiast branże kreatywne i innowacyjne, które czerpią sukcesy z efektywnej komunikacji międzyludzkiej i płynnej wymiany pomysłów, będą potrzebowały więcej przestrzeni do interakcji. Czeka nas faza eksperymentów, w której firmy będą szukać najbardziej dla siebie optymalnego modelu pracy.

  1. Koniec z mentalnością 9-17

Większa elastyczność w stosunku do miejsca i godzin pracy może doprowadzi do rozmycia tradycyjnych godzin szczytu i lepszego funkcjonowania systemu transportowego, w tym mniejszych korków i mniejszego zatłoczenia w środkach komunikacji. Budynki biurowe będą musiały funkcjonować w dłuższych godzinach, w niektórych przypadkach nawet w trybie prawdziwie całodobowym.

Możliwość wyboru miejsca pracy w zależności od typu zadania – przestrzeni do kolaboracji w celu wymiany pomysłów z innymi członkami zespołu i home office’u w celu np. napisania raportu – będzie miało pozytywny wpływ na produktywność. Dodatkowa ilość snu dzięki braku konieczności codziennych dojazdów również pomoże w lepszym funkcjonowaniu pracowników w ciągu dnia.

  1. Inne przestrzenie przejmą funkcję biur

Niekwestionowany wzrost pracy zdalnej doprowadzi do transformacji przestrzeni domowych. Prowizoryczne stanowiska pracy, które były wystarczające przy pracy raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie, będą musiały zostać ulepszone. Niewykluczone, że pracownicy będą otrzymywać fundusze od pracodawców na biurka, ergonomiczne fotele biurowe i sprzęt komputerowy, a nawet na dostosowanie mieszkania lub domu do pracy zdalnej poprzez podział pomieszczeń, przekształcenie garażu lub strychu w biuro czy rozbudowę. Możliwość wygodnej pracy z domu i mniej dojazdów może zachęcić wiele osób do przeprowadzki dalej od centrów miast.

Również sektor gastronomiczny może skorzystać na bardziej elastycznym podejściu do pracy. Większa część spotkań biznesowych może się odbywać w kawiarniach i restauracjach, które oferują atrakcyjne i dynamiczne środowiska. Ponadto jest prawdopodobne, że po ograniczeniu ryzyka epidemicznego najemcy będą jeszcze chętniej niż w przeszłości brać pod uwagę wynajęcie dodatkowej przestrzeni w biurach coworkingowych. Może pojawić się zapotrzebowanie na mniejsze coworki w dzielnicach mieszkaniowych. Może okazać się, że to wygodna opcja dla pracownika oraz szansa na nawiązanie nowych kontaktów biznesowych.

To, do jakiego stopnia i w jakim tempie opisane przez nas zmiany nastąpią zależy od tego, jak długo obecna pandemia będzie trwać i czy wynaleziona zostanie szczepionka, która pozwoli na ograniczenie lub zupełne wyeliminowanie zarażeń. Bez względu na przebieg sytuacji, uważamy, że wiele zmian w sposobie wykonywania pracy, które nastąpiły w ciągu ostatnich miesięcy, może pozostać z nami na stałe.

W jak prosty i szybki sposób rozliczyć deklarację PIT?

W życiu ponoć pewne są tylko dwie rzeczy. Śmierć i podatki. O śmierci wiemy niewiele, ale o podatkach zdecydowanie więcej. Każdego roku nadchodzi taki czas, że musimy rozliczyć się z urzędem skarbowym z osiągniętych dochodów. Zależnie od rodzaju osiąganych dochodów wypełniamy różnego rodzaju deklaracje. Najłatwiej mają osoby, które mają dochód z umowy o pracę z jednym pracodawcą. Od pewnego czasu nie muszą one samodzielnie składać deklaracji, robi to za nich urząd skarbowy.

Najpopularniejsze rodzaje deklaracji PIT

Zdecydowanie najwięcej osób każdego roku składa deklarację PIT-37. Jest to deklaracja, którą składają osoby, za które ktoś inny wpłaca zaliczki na podatek. Czyli osoby uzyskujące dochody z tytułu umowy o pracę czy też różnego rodzaju zleceń.
Od niedawna osoby rozliczające PIT-37 mogą  to robić bardzo wygonie za pomocą e-pitu (https://urzadskarbowy.eu/twoj-e-pit/)
Osoby rozliczające się z PIT-37 otrzymują od pracodawcy PIT-11 gdzie są podane kwoty netto. Nie muszę one przejmować się terminowym regulowaniem należnych zaliczek. W sytuacji jeżeli podatnik ma również dochody, z których samodzielnie musi rozliczać podatek, to wówczas nie korzysta on z deklaracji PIT-37. Zazwyczaj wówczas sumuje się różnego rodzaju dochody i zamieszcza się je najczęściej w PIT-36. Jeżeli małżonkowie chcą rozliczać się wspólnie, ale jeden z nich musi rozliczać się na PIT-36, to wówczas oboje muszę złożyć wspólną deklarację PIT-36.

Jak szybko samodzielnie rozliczyć PIT?

Jeżeli planujemy samodzielne rozliczenie PIT-37 to najlepszą metodą będzie prosty i intuicyjny program e-pit, który w sposób intuicyjny pozwoli nam na rozliczenie podatku. Jeżeli mamy jedno źródło dochodu, to rozliczenie dosłownie zajmie nam 5 minut. To zdecydowanie najprostsza i najszybsza metoda na samodzielne rozliczenie podatku.

Najpopularniejsze odliczenia od podatku

Wypełniając samodzielnie PIT, pamiętajmy o przysługujących nam odliczeniach od podatku. Najpopularniejsze odliczenia od podatku to kwota ustawowo wolna, ubezpieczenie zdrowotne oraz ulga na dzieci. Wypełniając deklarację w programie e-pit wystarczy, że podamy dane naszych dzieci, a program samodzielnie wyliczy nam kwotę, o jaką zmniejszymy swój podatek. Podobnie sprawa wygląda w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego. Wpisujemy wysokość opłaconych składek, a system samodzielnie wylicza kwotę obniżenie podatku.

Więcej przydatnych informacji o podatkach i ich rozliczeniu znajdziecie na stronie https://urzadskarbowy.eu.

Dlaczego warto wybrać Magento? Poznaj główne zalety i wady

Planujesz rozpocząć działania sprzedażowe w Internecie? Zupełnie naturalnym jest, że zastanawiasz się, jakie oprogramowanie do tego celu wybrać. Możliwości jest bowiem wiele – rynek oferuje zarówno rozwiązania darmowe, czyli open source oraz opcje autorskie i abonamentowe typu SaaS.

W dzisiejszym artykule skupimy się na konkretnej platformie i przedstawimy najważniejsze z mocnych i słabych stron jednego z najbardziej popularnych skryptów e-commerce na światowym rynku. Jeśli jesteś ciekawy, dlaczego warto wybrać tę konkretną platformę sprzedażową i czy sprawdzi się ona w każdym sklepie internetowym, zapraszamy do lektury.

Zalety Magento

Zestawienie zaczniemy od korzyści, które płyną z wykorzystania platformy Magento w swoim sklepie internetowym. Co można więc zyskać?

Oprogramowanie open source

Jedną z cech rozwiązania typu open source jest możliwość bezpłatnego użycia, dlatego to bardziej przyjazna opcja dla portfela. Open source to także gwarancja tego, że na rynku znajdziemy wielu specjalistów, którzy będą mogli zająć się naszym sklepem internetowym, w przeciwieństwie do platform dedykowanych lub modeli SaaS.

Zaawansowane funkcjonalności

Bezpłatna wersja Magento oferuje szeroki wachlarz zaawansowanych funkcjonalności. Rozbudowane raporty, historie zamówień, opcje rabatowania zależne od wielu zmiennych, powiadamianie o ponownej dostępności produktu, i wiele innych możliwości daje Magento od samego początku, bez konieczności dodatkowego wdrażania tych funkcji do systemu. Gotowe funkcje w systemie Magento umożliwiają potężny zakres działań na wielu obszarach takich jak marketing, zwiększanie lojalności użytkowników oraz efektywności biznesowej.

SEO

Magento to niezwykle skuteczne narzędzie pod kątem optymalizacji dla wyszukiwarek internetowych. Wpływ na ten aspekt ma kilka czynników m. in. dobra budowa adresów URL, mechanizmy automatyzujące tworzenie metadanych oraz przyjazne linki. Magento jest również przyjazny dla urządzeń mobilnych, co poprawia jego pozycje w wynikach wyszukiwania, a jednocześnie pozwala dotrzeć do większej grupy klientów. W końcu nie od dziś wiadomo, że to właśnie urządzenia mobilne stanowią większą część ruchu w sieci.

Skalowalność i wydajność

Kluczową zaletą Magento jest jego wydajność, dzięki czemu to rozwiązanie jest doskonałym narzędziem dla bardziej zaawansowanych sklepów e-commerce, generujących setki tysięcy sesji miesięcznie. Magento to przyszłościowa platforma e-commerce, dzięki której z małego sklepu online możesz rozwinąć biznes do ogromnych rozmiarów i to bez żadnego problemu z migracjami do innych systemów.

Wiele sklepów w jednym

Magento to komfortowe narzędzie, gdy prowadzisz wiele sklepów. Dzięki wbudowanej funkcji zarządzania w jednym panelu administracyjnym, możesz obsługiwać kilka sklepów internetowych.

Dodatki w sklepie Magento

Jeśli podstawowe funkcjonalności Magento okażą się dla Ciebie niewystarczające, w oficjalnym sklepie oprogramowania znajdziesz darmowe i płatne moduły, które poszerzą możliwości sklepu. Wśród dostępnych rozszerzeń znajdują się takie moduły jak integracja z Google Analytics, Mailchimpem czy Salesmanago.

To tylko część zalet oprogramowania Magento. Więcej informacji o tej platformie i pełną listę korzyści znajdziesz na stronie smartbees.pl/uslugi/magento.

Wady Magento

Mimo licznych zalet, nie można zapomnieć o słabszych stronach Magento, które dla niektórych właścicieli sklepów internetowych mogą być decydujące przy podejmowaniu ostatecznego wyboru skryptu.

Koszty wdrożenia i rozwoju systemu

Największą wadą Magento są jego koszty wdrożenia, które w porównaniu do innych rozwiązań dostępnych na rynku są po prostu bardzo drogie. Mimo tego, że Magento należy do open source wymaga wsparcia i pomocy technicznej związanej z zatrudnieniem programistów.

Wiedza programistyczna i wymagania techniczne

Magento to bardzo złożona platforma, dlatego wszelkie konfiguracje i aktualizacje wymagają umiejętności technicznych, co wiąże się z zatrudnieniem programistów, a to z kolei generuje kolejne koszty. Dodatkowym kosztem jest też odpowiednie środowisko hostingowe, ponieważ źle skonfigurowana i niedokładnie hostowana strona najzwyczajniej w świecie nie będzie poprawnie działać.

Czy Magento to dobry wybór dla Twojej firmy?

Magento to potężne narzędzie, które świetnie sprawdzi się głównie przy średnich i dużych sklepach, jednak jak wspominaliśmy wyżej – jest to oprogramowanie skalowalne i elastyczne, dlatego spisze się też przy mniejszych projektach. Wysokie koszty rozwoju i utrzymania są wadą, jednak tworzenie własnego sklepu to inwestycja w przyszłość. Warto dokładnie przeanalizować potrzeby i zestawić je z funkcjonalnościami i wymaganiami Magento, by finalnie zadecydować czy to właśnie tego skryptu potrzebujesz.

Artykuł powstał we współpracy z software house Smartbees.

18 miesięcy bez większych zmian w cenach OC

W I półroczu 2020 r. doszło do niemal niezauważalnej (0,9%) obniżki cen OC w porównaniu do pierwszych sześciu miesięcy 2019 r. Tym samym średnia cena polisy wyniosła 681 zł. Od początku 2019 roku ceny utrzymują się na stabilnym poziomie i nawet pandemia koronawirusa tego nie zmieniła.

Druga część I półrocza 2020 roku była dla wielu Polaków czasem powolnego wychodzenia
z kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa. Statystyki policyjne pokazują, że mieliśmy znacznie mniej wypadków w tym okresie, co potencjalnie mogło wpłynąć na ceny OC. Jednak rynek obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych pozostaje niewzruszony. Średnia składka polisy w okresie ostatnich 6 miesięcy wyniosła 681 zł i niewiele różniła się od tych z poprzednich 18 miesięcy. W raporcie RanKING – rynek i ceny ubezpieczeń komunikacyjnych eksperci porównywarki rankomat.pl podsumowują, jak kształtowały się średnie składki OC w minionym półroczu i sprawdzają, w których regionach Polski kierowcy mogli liczyć na najkorzystniejsze oferty ubezpieczycieli.

Najniższe i najwyższe ceny OC w I półroczu 2020 r_v1

Jaka była średnia cena ubezpieczenia OC w I półroczu br.?

Średnia cena OC w I półroczu 2020 roku wyniosła 681 zł. Była przez to niższa o 6 zł (0,9%)
w stosunku pierwszych sześciu zeszłego roku. W II kwartale bieżącego roku również odnotowano nieznaczną zniżkę w stosunku do pierwszych trzech miesięcy 2020 roku. Średnia cena polisy w drugim kwartale wyniosła 676 zł i była niższa o 9 zł niż we wcześniejszym okresie.Średnia cena ubezpieczenia OC_v1

W związku z pandemią koronawirusa oraz rekordowo wysoką inflacją wielu Klientów szuka oszczędności w domowych budżetach. Dzięki porównaniu cen ubezpieczeń mają oni możliwość znacznego obniżenia ceny polisy, zwłaszcza jeśli od wielu lat pozostają z tym samym ubezpieczycielem. Różnica pomiędzy najtańszą a najdroższą polisą wynosi często nawet kilkadziesiąt procent. Średnie ceny polis OC pozostają stałe, w pierwszej połowie 2020 roku zanotowaliśmy ich niewielką zmianę o niespełna jeden procent – komentuje Tomasz Masajło, Prezes Zarządu Rankomat.

Najdrożej na Pomorzu i Dolnym Śląsku

Najwięcej za ubezpieczenie OC płacili kierowcy z województw: pomorskiego (771 zł), dolnośląskiego (753 zł) i mazowieckiego (743 zł). Na najniższe składki mogli natomiast liczyć kierowcy z województw: podkarpackiego (560 zł), opolskiego (576 zł) i świętokrzyskiego (585 zł).

Ceny ubezpieczenia OC były niższe niż przed rokiem we wszystkich województwach oprócz podkarpackiego, podlaskiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. W pierwszych trzech podwyżka wyniosła od 0,5% do 0,9%. W kujawsko-pomorskim ceny pozostały bez zmian. Obniżki w pozostałych regionach wyniosły od -0,6% (woj. zachodniopomorskie) do -3,2% (woj. lubelskie).

Największe odchylenia od średniej ceny OC odnotowano w województwach: pomorskim (+13,2%), dolnośląskim (+10,6%) i mazowieckim (+9,1%) – wynika z danych rankomat.pl.Gdzie płaciliśmy najwięcej za OC w I półroczu 2020 roku_v1

Najtańsze i najdroższe miasta

Z analizy cen OC porównywarki rankomat.pl wynika, że w I półroczu 2020 r. najwięcej za obowiązkowe ubezpieczenie płacili kierowcy z Wrocławia, Gdańska i Warszawy. Towarzystwa ubezpieczeniowe proponowały najtańsze polisy OC mieszkańcom Opola, Rzeszowa i Kielc. Różnica cen OC pomiędzy najtańszym Opolem a najdroższym Wrocławiem wyniosła aż 46,8%.

W pięciu miastach wojewódzkich ceny OC wzrosły w porównaniu do roku ubiegłego. Podwyżki wyniosły od 1,8% w Poznaniu do 4,6% w Rzeszowie. W I półroczu 2020 r. największe obniżki dotyczyły mieszkańców Gdańska (-2,7%), Opola (-2,6%) i Lublina (-2,6%). W Kielcach cena pozostała bez zmian.Odchylenie cen od średniej w miastach wojewódzkich w I półroczu 2020 r_v1