Kurs EUR/USD rośnie pomimo wzrostu napięcia między USA i Chinami

W zeszłym tygodniu konflikt polityczny Chin ze Stanami Zjednoczonymi powrócił z przytupem, wpływając na zachowanie światowych rynków. Czas na podsumowanie i dalsze prognozy dla rynku walutowego.

W krajobrazie zmian na rynku walutowym z zeszłego tygodnia warto zwrócić uwagę na dwie kluczowe obserwacje. Po pierwsze, waluty rynków wschodzących (ang. emerging markets) zniosły stosunkowo dobrze wieści o wyższych cłach na chińskie produkty. Wyjątek stanowiła tutaj lira turecka, której osłabienie potęgowane było przez sytuację wewnętrzną. Większość walut gospodarek wschodzących doświadczyła w parze z dolarem amerykańskim deprecjacji rzędu 1% lub poniżej.

Drugą ważną obserwacją jest fakt, że w obliczu niepewności, euro okazało się jedną z nielicznych walut, które umocniły się w relacji do dolara amerykańskiego. Reakcja wspólnej europejskiej waluty była zatem tożsama z tą obserwowaną wśród walut tradycyjnie uznawanych za bezpieczne, czyli jena japońskiego oraz franka szwajcarskiego. Pozycjonowanie przeciwko wspólnej europejskiej walucie sięga ekstremalnych rozmiarów, podczas gdy niedawne odczyty danych makroekonomicznych dla bloku walutowego okazały się pozytywne. Wydaje się zatem, że w najbliższych dniach kurs EUR/USD powinien zmierzać w górę.

W tym tygodniu w kalendarzu makroekonomicznym pojawią się nieliczne dane zdolne w istotny sposób wpłynąć na rynki. Naszym zdaniem najważniejszą kwestią, którą będzie miała wpływ na zmienność na rynkach w nadchodzących dniach będą kolejne informacje dotyczące negocjacji między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Kluczowym pytaniem w najbliższym tygodniu jest – czy euro zdoła kontynuować wzrost? Oczekujemy, że tak, zwłaszcza, jeżeli dane o produkcji przemysłowej w strefie euro, które poznamy we wtorek, pozytywnie zaskoczą konsensus.

PLN

Zachowanie złotego w ubiegłym tygodniu było związane przede wszystkim ze zmianą sentymentu w relacji do aktywów ryzykownych w kontekście eskalacji wojny handlowej na linii USA-Chiny (z tym można powiązać wzrost pary EUR/PLN), jak i ze zmianami na parze EUR/USD (stąd niewielki spadek kursu USD/PLN, mimo słabości złotego w parze z euro).

W informacje z Polski w tym tygodniu obfitować będzie środa. Poznamy rewizję odczytu inflacji CPI w kwietniu (która ostatnio pokazała istotny wzrost), dane o dynamice PKB w I kwartale br. Tego samego dnia odbędzie się również spotkanie Rady Polityki Pieniężnej. W piątek dodatkowo opublikowane zostaną wyliczenia inflacji bazowej w kwietniu.

Środowe spotkanie RPP będzie interesujące z uwagi na fakt ostatniego przyspieszenia inflacji (tak CPI, jak i bazowej). Retoryka członków Rady w tym kontekście będzie pomocna w ocenie tego, jak RPP będzie zapatrywać się na oczekiwaną kontynuację trendu wzrostu cen. Co tyczy się wzrostu PKB: ekspansja gospodarcza Polski w I kwartale roku zgodnie z oczekiwaniami konsensusu powinna wynieść 4,5% w ujęciu rocznym, wobec poziomu 4,9% odnotowanego w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Jest to spowolnienie, jednak taki wynik należy rozpatrywać pozytywnie. Jeszcze kilka miesięcy temu można było spodziewać się wyraźniejszego spadku dynamiki PKB Polski.

GBP

Dane makroekonomiczne dla Wielkiej Brytanii nadal stanowią kontrast dla niepewności spowodowanej przez Brexit. Dynamika PKB w pierwszym kwartale wyniosła 1,8% w ujęciu rocznym, wobec poziomu 1,4% odnotowanego w ostatnim kwartale 2018 roku. Jednocześnie rynki finansowe nie oczekują w najbliższym czasie przełomu w rozmowach dotyczących Brexitu między Theresą May a Jeremym Corbynem. Niemniej regularny dopływ pozytywnych informacji z rynku zdecydowanie sprzyjał szterlingowi. Mimo negatywnych wieści dotyczących sytuacji w globalnym handlu funt brytyjski zdołał z pewnymi trudnościami utrzymać kurs 1,30 w parze z dolarem amerykańskim. W tym tygodniu czekamy na raport o brytyjskim rynku pracy, który powinien wesprzeć argument za umiarkowanie pozytywnymi perspektywami gospodarki Wielkiej Brytanii, a tym samym wesprzeć szterlinga.

EUR

W zeszłym tygodniu doszło do pewnego zmniejszenia różnicy pomiędzy wynikami ankiet przeprowadzanych wśród biznesu a faktycznymi, twardymi danymi o produkcji oraz aktywności przedsiębiorstw w strefie euro. Rewizja odczytów PMI pokazała lekki wzrost aktywności biznesowej w bloku walutowym. Kluczową dla euro w nadchodzących dniach będzie odpowiedź na pytanie – czy Stany Zjednoczone zdecydują się na nałożenie ceł na producentów samochodów z Europy? (w tym tygodniu mija termin na decyzję prezydenta Trumpa w tej kwestii) Nie spodziewamy się, żeby faktycznie miało dojść do narzucenia nowych danin, aczkolwiek konsensus rynku zdaje się wierzyć w prawdopodobieństwo takiego scenariusza. Jeżeli kwestia ceł rozwiąże się po naszej myśli, spodziewamy się umiarkowanej aprecjacji wspólnej europejskiej waluty w relacji do dolara amerykańskiego bliżej końca tygodnia.

USD

W nadchodzącym tygodniu w kalendarzu ekonomicznym dla Stanów Zjednoczonych znajdziemy jedynie publikacje drugiej kategorii. Stąd w najbliższych dniach kurs dolara amerykańskiego powinien reagować niemal wyłącznie na wieści dotyczące napięć w handlu międzynarodowym oraz na przemówienia członków Rezerwy Federalnej. Zwracamy jednocześnie uwagę, że od czasu niespodziewanego ogłoszenia przez prezydenta Trumpa podwyżki ceł na chiński import efektywny kurs dolara amerykańskiego, ważony udziałem poszczególnych walut w handlu zagranicznym USA, wzrósł o niecałe 0,5%. Tak niewielki ruch prawdopodobnie oznacza, że rynki nie traktują poważnie scenariusza rozpadu negocjacji między USA a Chinami, ani też nie spodziewają się, żeby podwyższony poziom taryf celnych miał pozostać z nami na stałe.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Samochód na minuty w firmie. Sposoby na rozliczenie carsharingu

Zamiast kupować auto firmowe, łatwiej i taniej je wypożyczyć. Ekonomia współdzielenia (sharing economy) sprawdza się w Polsce, ale brakuje jasności w przepisach. – Na chwilę obecną wynajem auta na minuty w związku z działalnością gospodarczą rodzić może po stronie przedsiębiorców kłopoty z ustaleniem wysokości firmowych kosztów – zwraca uwagę Magdalena Flis, doradca podatkowy współpracujący z Tax Care.

Większość usług wpisujących się w globalny trend ekonomii współdzielenia opiera się na aplikacjach mobilnych, które sprawiają, że proces zakupu usługi jest szybki i prosty. Jednak to, co prywatnym konsumentom jawi się jako wielkie ułatwienie, dla przedsiębiorców zainteresowanym rozliczeniem tego typu kosztów stanowi często wyzwanie natury księgowej, tak jest w przypadku wynajmu pojazdów na minuty.

Zasady rozliczania najmu i kosztów eksploatacji samochodów osobowych uległy od tego roku zasadniczym zmianom.

Jeśli chodzi o eksploatację, przy takim wynajmie można ująć w kosztach tylko 75% poniesionych wydatków. Wartość opłaty za wynajem z kolei nie stanowi kosztu uzyskania przychodu w części, w jakiej pozostaje kwota 150 000 zł do wartości samochodu. Jednocześnie ustawodawca wprowadził zastrzeżenie, że w przypadku gdy umowa najmu samochodu osobowego została zawarta na okres krótszy niż 6 miesięcy przez wartość samochodu należy przyjąć wartość przyjętą dla celów ubezpieczenia.

Kluczowa polisa ubezpieczenia

Wartość samochodu przyjmowana dla celów ubezpieczenia pojawia się w dwóch rodzajach ubezpieczenia – AC i GAP. – Biorąc pod uwagę wskazaną regulację, najemca samochodu, żeby móc udowodnić wartość samochodu, a tym samym udowodnić w jakiej części przysługuje mu prawo do zaliczenia opłat do kosztów uzyskania przychodu, powinien dysponować kopią polisy wynajmowanego auta – mówi Magdalena Flis, doradca podatkowy współpracujący z Tax Care.

W przypadku najmu długoterminowego przedsiębiorca bez większego problemu jest w stanie udowodnić wartość samochodu przyjętą dla celów ubezpieczenia (dysponuje polisą), jak i jest w stanie wyodrębniać koszty eksploatacji samochodu.

Niestety, przy najmie krótkoterminowym pojawiają się problemy. – Skoro w przypadku samochodów wynajmowanych na minuty najemca nie dysponuje polisą ubezpieczeniową, tym samym nie ma możliwości udowodnienia na wypadek kontroli podatkowej wartości tego samochodu – dodaje Magdalena Flis z Tax Care.

Sposoby na rozliczenie carsharingu

W przypadku samochodów wynajmowanych na minuty częstą praktyką jest dzielenie opłaty za wynajem na część uzależnioną od przejechanych kilometrów i część uzależnioną od czasu korzystania z wynajętego samochodu. W takim przypadku, przy założeniu, że opłaty te są czynszem najmu, przedsiębiorca zaliczy je do kosztów uzyskania przychodu w całości, jeśli wynajmuje samochód o wartości nieprzekraczającej 150 000 zł i dysponować będzie polisą ubezpieczenia samochodu (musi mieć możliwość udowodnienia wartości pojazdu przyjętej dla celów ubezpieczenia).

Natomiast gdyby część opłaty, uzależnionej od przejechanych kilometrów, uznać za opłaty eksploatacyjne, przedsiębiorca do kosztów uzyskania przychodu zaliczy wyłącznie 75% kwoty naliczonej przez wynajmującego.

Magdalena Flis zwraca uwagę, że firmy zajmujące się wynajmem samochodów na minuty w celu dostosowania się do wymogów, jakie nakładają ustawy podatkowe, powinny zapewnić najemcy możliwość pobrania choćby w formie elektronicznej polisy samochodu, z której wynikać będzie wartość wynajmowanego samochodu. Innym sposobem mogłoby być wskazanie na wystawianej fakturze za wynajem samochodu wartości samochodu, wynikającej z polisy samochodu. – Tłumaczenie podatników, że wartość wynajmowanego samochodu jest niższa niż 150 000 zł może okazać się niewystarczające bez właściwych dowodów, tj. polisy ubezpieczenia samochodu. Jednocześnie, z regulaminów korzystania z tych samochodów powinno wynikać która z opłat wykazanych na wystawianej fakturze jest opłatą eksploatacyjną. Taka praktyka zdecydowanie ułatwiłaby rozliczenie kosztów wynajmu samochodu na minuty przez przedsiębiorcę – dodaje ekspertka Tax Care.

Fiskus milczy, sharing economy kwitnie

Ani nowe regulacje nie są dostosowane do rozwijającego się trendu, ani też firmy wynajmujące samochody nie dostosowują dokumentacji związanej z wynajmem takiego samochodu dla potrzeb przedsiębiorców. – Nie jest jeszcze wiadome, jakie stanowisko w sprawie wynajmu samochodów na minuty i brak dostępu do polisy ubezpieczenia samochodu będą prezentowały organy podatkowe – mówi Magdalena Flis. – Mimo obietnic ze strony Ministerstwa Finansów, dotychczas nie wydano objaśnień podatkowych, które być może wyjaśniłyby problematyczną kwestię związaną z rozliczaniem opłat samochodów osobowych w tak popularnym ostatnio carsharingu – dodaje ekspertka Tax Care.

W wielu polskich miastach „na minuty” wypożycza się rower, samochód, czy hulajnogę elektryczną. A to tylko niektóre przykłady usług działających w oparciu o filozofię sharing economy. Prognozy sugerują, że będzie tego coraz więcej. Według PwC do 2025 r. przychody firm operujących w pięciu kluczowych obszarach: usługi finansowe, transport, hotelarstwo i turystyka oraz obsada etatów wzrosną w skali całego świata do 335 mld USD.

Debiut Ubera rozczarował – komentarz eksperta

Debiut Uber Technologies Inc. z pewnością wypadł okazale pod względem zainteresowania, gdyż ok. 10 proc. całego dziennego obrotu na nowojorskiej giełdzie odbyło się na akcjach tej spółki. Jednakże, zamknięcie na 7,62% minusie w odniesieniu do ceny emisyjnej jest z pewnością dużym rozczarowaniem.

Sebastian Trojanowski, zarządzający portfelami w TMS Brokers
Sebastian Trojanowski, zarządzający portfelami w TMS Brokers

Można to tłumaczyć gorszą koniunkturą w ostatnich dniach na rynkach akcji w związku z obawami o przyszłość umowy handlowej między USA a Chinami. Wydaje się jednak, że przeważyły obawy o przyszłą skalę biznesu Ubera oraz zdolność do egzekucji strategii w pozostałych segmentach działalności (m.in. Uber Eats). Mówiąc inaczej, inwestorzy obawiają się czy spółka jest w stanie dowozić zyski w perspektywie 2-3 lat i nie grozi jej trwała nierentowność. Ponadto, bardzo słabe zachowanie akcji Lyft Inc. od debiutu (-29 proc.) także wpłynęło na słabszy sentyment do Ubera. Pewne symptomy słabszego zachowania kursu można było upatrywać w okresie przed debiutem, gdyż cena emisyjna nie dotknęła górnych widełek, a wycena całej spółki w okolicy 100 mld USD okazała się mrzonką. Tym samym, inwestorzy muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać na wyniki spółki w kolejnych kwartałach. Należy jednak pamiętać, że możliwy globalny spadek apetytu na aktywa ryzykowne może silnie wpłynąć na kurs akcji Uber Technologies Inc., gdyż spółka ma przed sobą ok. 2 lata strat netto, a takie spółki są zawsze wyprzedawane w pierwszej kolejności.

Sebastian Trojanowski, zarządzający portfelami w TMS Brokers

Polska branża leasingowa awansowała z 7. na 5. miejsce w Europie

Wstępne dane europejskiej federacji Leaseurope pokazują, że europejski rynek leasingu w 2018r. zanotował 7,3 proc. wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. Polska branża leasingowa dzięki wysokiemu poziomowi finansowania przedsiębiorstw awansowała z 7. na 5. miejsce w europejskim rankingu. To najwyższa lokata zajmowana przez polską branżę leasingową w historii.

Andrzej Sugajski, Dyrektor Generalny Związku Polskiego Leasingu
Andrzej Sugajski, Dyrektor Generalny Związku Polskiego Leasingu

„Wynik polskiego sektora leasingowego i jego awans w Europie szczególne nas cieszy w kontekście 15. rocznicy przystąpienia przez Polskę do struktur Unii Europejskiej oraz 25. rocznicy działalności Związku Polskiego Leasingu. Dołączenie przez Polskę do UE w 2004 roku, otworzyło przed leasingiem nowe możliwości. Rynki leasingowe starych państw członkowskich Unii były wówczas zdecydowanie bardziej rozwinięte, dzięki czemu polskie przedsiębiorstwa mogły w większym niż dotychczas stopniu czerpać z zagranicznych doświadczeń i standardów. Rosło znaczenie leasingu jako formy wsparcia w pozyskiwaniu środków unijnych. Podobnie współpraca pomiędzy ZPL a Leaseurope rozpoczęła się niemal od razu po rejestracji polskiego Związku w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie i od 1994 roku cały czas się rozwija. Od początku współpracy ZPL ma swojego reprezentanta w zarządzie Leaseurope” – powiedział Andrzej Sugajski, dyrektor generalny Związku Polskiego Leasingu.

Wyniki europejskiej branży leasingowej różnią się w zależności od rodzaju finansowanych aktywów, chociaż zarówno rynek nieruchomości, jak i ruchomości wykazały wzrosty w 2018 roku. Ten pierwszy urósł o 3,2%, drugi trzy razy szybciej (9,8%). W wyniki poszczególnych europejskich rynków są znaczne zróżnicowane. Niektóre zanotowały niewielkie spadki, a w innych nastąpił dwucyfrowy wzrost, w tym w Polsce, gdzie odnotowano 21,8 proc. dynamikę r/r. W Europie zyskał rynek leasingu pojazdów, poprawiając wynik o 5,9 proc. w stosunku do 2017r., jednak jak wskazuje Leaseurope, jest to rezultat nieco słabszy w stosunku do poprzednich lat. Analizy europejskiej organizacji pokazują, że nowe normy emisji spalin, które weszły w życie w 2018 r. prawdopodobnie będą miały wpływ na tę część rynku leasingu w kolejnych miesiącach.

Patrząc z perspektywy krajowej, przez ostatnie 25 lat transformacji polska branża leasingowa wspierała procesy rozwojowe naszej gospodarki. Bez leasingu przedsiębiorstwa nie miałyby szans na niezbędne im maszyny i urządzenia czy środki transportu, a gospodarka na modernizację. Dziś firmy członkowskie Związku Polskiego Leasingu wspierają swoją działalnością blisko 30% wszystkich aktywnych przedsiębiorstw w Polsce, branża sprzyja polskiej innowacyjności i jest kluczowym źródłem finansowania dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Raportowanie schematów podatkowych – MDR w pigułce

1 stycznia 2019 r. weszły w życie przepisy dotyczące schematów podatkowych, a kary dla firm to nawet 2 mln zł. Nowe regulacje są skomplikowane i niejasne, pojawiło się wiele mitów, które warto obalić.

Nałożyły one obowiązek przekazywania do Krajowej Administracji Skarbowej informacji o schematach podatkowych zarówno przez podmioty je opracowujące lub wdrażające (tzw. promotorzy i wspomagający), jak i przez samych korzystających. Dodatkowo, na promotorów nałożono obowiązek posiadania wewnętrznej procedury dotyczącej identyfikacji i raportowania schematów podatkowych. Za brak takiej procedury grozi kara administracyjna do 2 mln złotych.

Mit pierwszy: nie korzystam z optymalizacji podatkowych, więc nie mam schematów podatkowych. Wielu podatników uważa, że jeśli nie wdrażają u siebie optymalizacji podatkowych, to nie pojawiają się w ich działalności schematy podatkowe. W konsekwencji, tacy podatnicy uważają, że ich nie dotyczy obowiązek raportowania schematów podatkowych.

– To niestety mylny pogląd, gdyż schematy podatkowe w rozumieniu nowych przepisów mogą powstać w toku zwykłej, bieżącej działalności przedsiębiorstwa – mówi w rozmowie z MarketNews24 Paweł Stańczyk, doradca podatkowy, lider Praktyki Planowania Podatkowego w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Przykładem jest powstanie u podatnika różnicy w podatku odroczonym w kwocie przekraczającej 5 milionów złotych – taka sytuacja może być uznana za schemat podatkowy, który należy zgłosić do Krajowej Administracji Skarbowej.

– Nawet skorzystanie ze zwykłej ulgi podatkowej na badania i rozwój może, zgodnie z wyjaśnieniami Ministerstwa Finansów, oznaczać w pewnych okolicznościach wdrożenie schematu podatkowego, który powinien zostać zgłoszony do Krajowej Administracji Skarbowej – wyjaśnia P.Stańczyk.

Mit drugi: korzystam z profesjonalnych doradców, więc sam już nie muszę nic raportować. Kolejnym błędnym przekonaniem jest to, że jeśli podmiot korzysta z usług profesjonalnych doradców podatkowych, adwokatów czy radców prawnych to obowiązki w zakresie raportowania schematów podatkowych wykonają te podmioty. Taka sytuacja będzie miała miejsce, gdy korzystający zwolni swojego doradcę z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej. Jeśli jednak to nie nastąpi, to obowiązek przekazania informacji o schemacie podatkowym będzie ciążył na samym korzystającym.

Należy również pamiętać, iż niektóre schematy mogą powstawać w toku bieżącej działalności gospodarczej i to sam podatnik ma wówczas ma obowiązek taki schemat zaraportować. Przykładem jest wypłata dywidendy, jeśli podatnik (płatnik) zastosuje umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania i na tej podstawie pobierze niższy podatek. Jeśli na skutek zastosowania umowy ten podatek będzie niższy o więcej niż 5 mln złotych, to taka sytuacja będzie uważana za schemat podatkowy, który sam podatnik jako korzystający powinien zgłosić do Krajowej Administracji Skarbowej.

Mit trzeci: jako zwykły podatnik nie muszę posiadać procedury w zakresie schematów podatkowych. Do posiadania procedury w zakresie schematów podatkowych zobowiązani są promotorzy, czyli najczęściej doradcy podatkowi, adwokaci i radcowie prawni. Należy jednak pamiętać, że promotorem może stać się każda osoba (fizyczna czy prawna), które opracowuje, oferuje lub wdraża schematy. Jeśli więc, przykładowo, dyrektor finansowy spółki-matki postanowi o wdrożeniu określonego rozwiązania podatkowego (spełniającego definicję schematu) w innych spółkach z grupy, to może on stać się promotorem i wówczas zatrudniająca go spółka zobowiązana jest posiadać procedurę dotyczącą schematów podatkowych (o ile jej przychody lub koszty przekroczyły w poprzednim roku obrachunkowym 8 mln złotych).

– A zatem przekonanie, iż obowiązek posiadania takiej procedury nie dotyczy zwykłych podatników, niebędących doradcami, jest błędne. Pozostawanie w tym przekonaniu w określonych sytuacjach może zakończyć się karą w wysokości 2 mln złotych – wyjaśnia prawnik z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Kiedy STIR może zablokować rachunek przedsiębiorcy

System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej (STIR) funkcjonujący od 2018 r. to nowe narzędzie kontrolująco-analityczne, zaprojektowane do skuteczniejszej walki z przestępczością podatkową. Ma ono przeciwdziałać wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych. Wraz z wprowadzeniem STIR, Szef Krajowej Administracji Skarbowej zyskał szeroki zakres nowych uprawnień, a instytucje finansowe, tj. banki i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, kolejne obowiązki. Czy przedsiębiorcy powinni obawiać się wprowadzonej niedawno regulacji?

Czym jest STIR?

Mechanizm STIR polega na przetwarzaniu według ściśle określonych algorytmów danych przekazywanych przez banki oraz spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe (SKOK-i), celem ustalenia wskaźnika ryzyka wykorzystywania sektora bankowego do wyłudzeń skarbowych, zwłaszcza w zakresie dotyczącym podatku VAT. Służy on także do przekazywania zebranych informacji o wskaźniku ryzyka do Centralnego Rejestru Danych Podatkowych oraz do systemów teleinformatycznych banków i SKOK-ów. Wynikiem przetwarzania danych będzie automatycznie generowana informacja o wskaźniku ryzyka, która może stanowić podstawę do podjęcia czynności przez szefa KAS oraz organy mu podległe.

Dane, o których mowa, to informacje o rachunkach rozliczeniowych otwieranych i prowadzonych przez tzw. podmioty kwalifikowane, a także dzienne zestawienia transakcji dotyczących tych rachunków. Do podmiotów kwalifikowanych zaliczone zostały osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą, osoby niebędące przedsiębiorcami, ale wykonujące działalność zarobkową oraz osoby prawne i jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, ale mające zdolność prawną. STIR nie obejmuje zatem swoim zakresem prywatnych rachunków bankowych osób fizycznych, służących do ich osobistych rozliczeń.

Kto jest szczególnie narażony?

Poza przytoczonymi algorytmami, stanowiącymi zasadniczą prawnie chronioną tajemnicę sektora bankowego, izba rozliczeniowa, określając wskaźnik ryzyka, stosuje szczególne kryteria umożliwiające precyzyjne typowanie podejrzanych procederów. Wyróżnia się pięć kategorii tych kryteriów.

Pierwszą kategorię stanowią kryteria ekonomiczne, polegające na ocenie dokonywanej przez podmiot kwalifikowany transakcji, uwzględniające otoczenie gospodarcze, w jakim transakcja jest realizowana, w szczególności mając na uwadze cel prowadzonej działalności gospodarczej. Na celowniku znajdą się zatem przedsiębiorstwa o zbyt skomplikowanej strukturze własności, którą trudno uzasadnić, uwzględniając rodzaj prowadzonej działalności, czy też wykorzystujące w niej wielu pośredników albo takie, gdzie dominujący udział stanowią rozliczenia gotówkowe. Podejrzenia może wzbudzić także dokonywanie transakcji nieuzasadnionych charakterem prowadzonej działalności.

Drugą kategorię stanowią kryteria geograficzne, które polegają na weryfikowaniu transakcji dokonywanych z podmiotami pochodzącymi z państw, w których występuje znaczne zagrożenie wyłudzeń skarbowych. Dotyczy to w szczególności krajów niemających skutecznych systemów zwalczania przestępczości podatkowej, o wysokim stopniu działalności przestępczej oraz korupcji lub państw objętych embargiem oraz sankcjami czy też podobnymi środkami nałożonymi przez instytucje i organizacje międzynarodowe. Takie kraje to m.in. Wyspy Bahama, Panama, Puerto Rico, Tunezja, Wyspy Dziewicze oraz Jemen.

Trzeci rodzaj to kryteria przedmiotowe, które pozwalają ocenić prowadzoną przez podmiot kwalifikowany działalność gospodarczą z punktu widzenia podatności na wyłudzenia skarbowe. W szczególności dotyczy to ryzyka odnoszącego się do poszczególnych transakcji, świadczonych usług czy też dostaw towarów. Narażone na kontrolę będą zatem podmioty, których transakcje sprzyjają anonimowości, w których zapłata następuje od nieznanych lub niepowiązanych osób trzecich lub też dokonywana jest w zasadzie tylko w formie gotówkowej albo bez określonych zabezpieczeń.

Natomiast kryteria behawioralne odnoszą się do nietypowych w danej sytuacji zachowań podmiotu kwalifikowanego. W zakresie współdziałania z instytucjami finansowymi zachowania te mogą polegać np. na dokonywaniu nietypowych operacji pieniężnych czy też takich, które w danym czasie nie mają racjonalnego uzasadnienia i odbiegają od zachowań stosowanych dotychczas.

Ostatnie z kryteriów to kryterium powiązań. Polega ono na istnieniu powiązań podmiotu kwalifikowanego z innymi podmiotami, co do których występuje podejrzenie, że uczestniczą lub organizują działania mające związek z wyłudzeniami skarbowymi, w tym przede wszystkim podatku VAT. Warto zatem skrupulatnie dobierać kontrahentów przedsiębiorstwa, aby uniknąć narażania się na nieprzyjemności ze strony organów kontroli skarbowej.

Komu jeszcze może zaszkodzić STIR?

Poza przedsiębiorcami, którzy swoimi działaniami wypełniają przedstawione kryteria, narażone na weryfikację będą również m.in. firmy, które po odmowie rejestracji (na potrzeby VAT) przez jeden urząd skarbowy próbowały zarejestrować się w innym, a także przedsiębiorstwa, które ubiegają się o zwrot VAT lub podmioty „uśpione”, które nie dokonują obecnie żadnych transakcji, lecz mogą uaktywnić się np. jako „znikający podatnik” i zostać wykorzystane w karuzeli podatkowej. STIR przekaże fiskusowi także informacje o tym, że przedsiębiorstwo założyło nowy rachunek (także przez Internet), który może zostać wykorzystany do transferu pieniędzy pochodzących np. z wyłudzenia VAT.

Jak uniknąć negatywnych konsekwencji?

Wprowadzenie mechanizmu STIR do systemu podatkowego jest kolejnym narzędziem do zwalczania nadużyć w prawie podatkowym. W założeniu ma on eliminować z obrotu gospodarczego „podstawionych przedsiębiorców” i przez to wzmacniać bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym. Należy być jednak bardzo ostrożnym w ocenie tego, czy podmioty, które STIR identyfikuje jako „ryzykowne”, biorąc udział w przestępczych procederach, dokonują wyłudzeń podatkowych czy też unikają regulowania zobowiązań podatkowych. Może przecież mieć miejsce wiele sytuacji, które algorytm błędnie zinterpretuje, a stygmatyzowanie podejrzanych podatników przyniesie znacznie więcej szkód niż pożytku. Aby uniknąć niepotrzebnych problemów, warto przeprowadzić audyt polityki finansowej w firmie, ze szczególnym uwzględnieniem płatności dokonywanych z podmiotami powiązanymi oraz firmami o wątpliwej wiarygodności biznesowej i podatkowej.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Visa przejmuje Earthport

Visa Inc. (NYSE:V) poinformowała o przejęciu Earthport (AIM:EPO), spółki wykorzystującej największą na świecie niezależną sieć Automated Clearing House (ACH) do świadczenia usług w obszarze płatności transgranicznych na rzecz banków, korporacji i firm świadczących usługi w zakresie przelewów.

Obecnie Visa umożliwia przesyłanie środków na lub z kart Visa. Dzięki przejęciu Earthport, klienci biznesowi Visa będą mogli umożliwić użytkownikom indywidualnym, firmom i rządom wykorzystywanie Visa do przesyłania i/lub otrzymywania pieniędzy za pośrednictwem rachunków bankowych na całym świecie. W ten sposób Visa spodziewa się dotrzeć do ogromnej większości ludzi posiadających rachunki bankowe, oferując im prosty, szybki i bezpieczny sposób na przesyłanie pieniędzy w dowolne miejsce na świecie.

Dzisiaj na całym świecie za pośrednictwem przelewów i przekazów pieniężnych przesyłanych jest  prawie 80 bilionów dolarów[1], jest to jednak trudniejsze i bardziej skomplikowane niż powinno być. Zanim pieniądze trafią na konto mogą minąć dni – dzieje się tak dlatego, że metody wykorzystywane przy tego rodzaju płatnościach są przestarzałe, niewydajne i kosztowne.

Pozyskanie Earthport przez Visa może zaowocować rozwiązaniami, które znajdą zastosowanie przy realizowaniu różnych rodzajów płatności, w tym do zapłaty wynagrodzeń czy wykonywania międzynarodowych przekazów pieniężnych pomiędzy klientami indywidualnymi lub firmami. Z tego rodzaju rozwiązania może przykładowo skorzystać międzynarodowa spółka zatrudniająca na całym świecie wykonawców, którym należy zapłacić wynagrodzenie w ich lokalnej walucie. Dzisiaj taka firma płaci swoim pracownikom wykorzystując mało wydajne i kosztowne przelewy, których zrealizowanie może potrwać wiele dni. Połączenie zdolności Visa i Earthport pozwoli Visa stworzyć jedną sieć dla tego rodzaju płatności. Dzięki temu pracownicy na całym świecie będą mogli otrzymywać wynagrodzenie w sposób szybki i bezpieczny[2].

„Visa unowocześnia sposób, w jaki przesyłamy pieniądze – dzięki nowym rozwiązaniom możemy płacić i otrzymywać wynagrodzenie w sposób szybszy, bezpieczniejszy i prostszy niż kiedykolwiek wcześniej” – powiedział Bill Sheley, Head of Global Push Payments w Visa. „Przejęcie Earthport otwiera przed Visa niebywałe możliwości, pozwalając wyjść poza tradycyjny dla nas dotychczas obszar działalności jakim są karty płatnicze. W ten sposób możemy umożliwić naszym klientom wykonywanie płatności na całym świecie za pośrednictwem rachunków bankowych”.

Technologia opracowana przez Earthport pozwoli Visa na dalsze poszerzanie i zwiększanie skali rosnącej liczby rodzajów płatności Visa Direct. Obecnie w ten sposób można dokonać wypłaty środków finansowych, płatności peer-to-peer, płatności transgranicznych, wypłaty wynagrodzeń i zapłaty rachunków. Przez ostatnie 12 miesięcy licznik wzrostu transakcji Visa Direct niezmiennie utrzymywał się na poziomie przekraczającym 100%. Świadczy to o niesłabnącym zapotrzebowaniu na szybsze i bardziej inteligentne przesyłanie pieniędzy między klientami indywidualnymi i firmami na całym świecie.

[1] Accenture Market Sizing, 2017 r., Annual Addressable PV for Real Time Payments, all markets

[2] Wspomniane rodzaje zastosowań mają wyłącznie charakter przykładowy. Twórcy programów ponoszą odpowiedzialność za swoje programy oraz zapewnienie zgodności z obowiązującym prawem.

Wynajem krótkoterminowy i jego wpływ na rynek nieruchomości

Krótkoterminowy wynajem mieszkań cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Zarówno z perspektywy poszukujących noclegu, jak i właścicieli nieruchomości. Dla pierwszych jest to szansa na tańsze zakwaterowanie w porównaniu do nocowania w hotelu, dla drugich, na zarabianie przez cały rok i możliwość częstego dostępu do swojej nieruchomości. Turyści decydują się na wynajem krótkoterminowy również ze względu na większą wygodę. Jeśli mają swobodny dostęp do całego mieszkania, mogą bez ograniczeń korzystać z kuchni, a także elastycznie ustalać rytm dnia, to taka propozycja dla wielu osób jest znacznie korzystniejsza w porównaniu do hotelowego pokoju.

Bartłomiej Barwicz, CEO Rent like home, Lloyd Group
Bartłomiej Barwicz, CEO Rent like home, Lloyd Group

Mało tego. Właściciele nieruchomości, którzy wynajmują swoje mieszkania np. studentom, dzięki najmowi krótkoterminowemu zwiększają zyski w czasie letnich wakacji na uczelniach. Mogą bowiem wynająć lokum turyście. Taka mieszana formuła najmu szczególnie popularna jest w dużych nadmorskich miastach. Zwiększa się wtedy roczny przychód, a co za tym idzie rentowność inwestycji w mieszkanie na wynajem.

Szybki rozwój rynku najmu krótkoterminowego przyczynia się też do rozwoju firm, które na zlecenie zarządzają lokalami właścicieli. Inwestor, który ma kilka, kilkanaście nieruchomości, nie musi wówczas indywidualnie zajmować się lokalami. Wszystkie obowiązki przejmuje od niego operator. Począwszy od przygotowania oferty apartamentu, przez obsługę gości, sprzątanie, rozliczanie mediów, na naprawach w mieszkaniu skończywszy.

Jakie nieruchomości wynajmuje się najłatwiej?

Przez lata największym zainteresowaniem przy najmie długoterminowym cieszyły się najmniejsze mieszkania, przede wszystkim kawalerki. Właścicielom zależało bowiem na tym, aby pozyskać jednego, dwóch lokatorów i podpisać z nimi umowę na jak najdłuższy czas. Byli w stanie zająć się takim mieszkaniem samodzielnie.

Mieszkania o dużych metrażach wynajmować było znacznie trudniej, chyba że przerobiono je na osobne pokoje i jako takie wynajmowano. Gdy na rynku pojawiły się serwisy typu AirBnB i Booking.com, całkowicie zmieniło to krajobraz rynku najmu nieruchomości.

Modę na zarabianie w ten sposób wykorzystali przede wszystkim właściciele mieszkań w dużych miastach, a także apartamentów wakacyjnych w kurortach. Korzystają z nich bowiem przede wszystkim turyści. Zarówno przyjeżdzający w celach wypoczynkowych, jak i biznesowych. Model ten rozwijał się przez lata przede wszystkim w krajach zachodniej Europy i USA. To, co dla turystów było atrakcyjną alternatywą – mogli bowiem wynająć lokum znacznie taniej niż w hotelu – dla właścicieli nieruchomości stało się źródłem większych dochodów. W Niemczech, gdzie rozwinięta jest kultura mieszkania nawet przez całe życie w wynajmowanym mieszkaniu, zamiast kupowania go na własność, spowodowało to znaczący wzrost cen najmu. Z perspektywy właściciela nieruchomości, przyczyniło się to do wyższej rentowności. Ponadto, na zdecydowanie większe zyski mogą liczyć ci właściciele, którzy zamiast podpisywać umowy na długi czas, decydują się „obsługiwać” turystów.

Najem krótkoterminowy w Polsce

Polski rynek wciąż jest jeszcze bardzo świeży, jeśli chodzi o ten segment. Rozwija się jednak wyjątkowo dynamicznie. Coraz większa rzesza właścicieli nieruchomości decyduje się też na współpracę z firmami zajmującymi się profesjonalną obsługą najmu krótkoterminowego. Szczególnie, że tylko wtedy inwestycja w mieszkanie na wynajem może być bezobsługowa i nie wymagać dużej dyspozycyjności. Dodatkowo, dzięki takiej współpracy, posiadając tylko jedno mieszkanie na wynajem, można czerpać korzyści z najmu krótkoterminowego, a nie trzeba zakładać i prowadzić działalności gospodarczej. Korzyści ze współpracy może być jeszcze więcej, jeśli pojawią się regulacje, o których coraz częściej mówi się w mediach.

Jedna z propozycji ma narzucić obowiązek rejestrowania obiektów, które wynajmowane są na krótki termin. Samorządy miałyby tworzyć specjalne katalogi takich apartamentów. Ma to pomóc wyeliminować szarą strefę i zapewnić wszystkim równe reguły gry pod kątem podatkowym.

Zmiany, o których się mówi i które pozytywnie mogłyby wpłynąć na rynek to:

  1. Pojawienie się w prawie pojęcia najmu krótkoterminowego i precyzyjne określenie zasad, na jakich powinien być rozliczany.
  2. Obowiązek rejestracji mieszkania, które jest wynajmowane krótkoterminowo.
  3. Obowiązek zapewnienia określonego minimalnego standardu wyposażenia mieszkania.

Zdecydowanie łatwiej będzie sprostać takim wymaganiom profesjonalnym firmom, obsługującym apartamenty na wynajem na dużą skalę, niż pojedynczym właścicielom, robiącym to po raz pierwszy. I to właśnie powoduje, że już dziś warto się na współpracę z taką firmą zdecydować. Szczególnie, że jest o co walczyć. Przy odpowiedniej lokalizacji, dobrym przygotowaniu mieszkania i dobrym zarządzaniu, można zarobić znacznie więcej niż na tradycyjnym najmie długoterminowym.

Bartłomiej Barwicz, CEO Rent like home, Lloyd Group

Katowice – miasto nowoczesnych usług biznesowych

Katowice oraz Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) to jeden z najważniejszych ośrodków sektora nowoczesnych usług biznesowych w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.  Na zlecenie Urzędu Miasta Katowice, ABSL we współpracy z partnerami – JLL, Randstad Polska i Randstad Sourceright, przygotowało raport charakteryzujący rozwój branży w mieście.

Katowice są dynamicznie rozwijającym się miastem oraz najważniejszym ośrodkiem Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM), liczącej 2,3 mln mieszkańców. Miasto stanowi ważne w skali kraju centrum akademickie, kulturalne i gospodarcze, cechujące się dynamicznym rozwojem, wysoką jakością życia oraz nowoczesną gospodarką, w której istotny udział mają usługi dla biznesu. W metropolii funkcjonują 102 centra usług, zatrudniające w sumie 23 500 pracowników. Stanowi to 8% ogółu zatrudnienia w sektorze nowoczesnych usług biznesowych w Polsce. Istotny wpływ na silną pozycję ośrodka na mapie usług biznesowych wywarły inwestycje globalnych firm, które zdecydowały się na ulokowanie tu swoich centrów. Wzrost zatrudnienia w nowych centrach usług przyczynił się do przeformułowania krajobrazu gospodarczego Katowic i regionu, co bardzo pozytywnie wpłynęło na wizerunek biznesowy analizowanego obszaru.

Specjalizacje Katowic

W Katowicach działają centra usług firm z 20 państw. Wśród podmiotów zagranicznych największy udział mają firmy z USA, Niemiec i Francji, do których należy łącznie 40% ogółu centrów. W I kw. 2019 r. centra usług na analizowanym obszarze zatrudniały 23 500 osób. Najczęściej zaś spotykaną kategorią świadczonych usług były te z obszaru IT, realizowane w 54 na 102 funkcjonujące tu jednostki. Centra w których usługi IT stanowią dominującą działalność generują̨ nieco ponad połowę (51%) zatrudnienia w branży.

Dynamiczny rozwój sektora można zaobserwować choćby na portalach z ogłoszeniami o pracę ‑ w I kwartale 2019 r. na ponad 5 500 ofert pracy w Katowicach, 60% odnosiło się do centrów SSC/BPO oraz IT. – W okresie ostatnich trzech lat wzrost zatrudnienia w centrach usług w Katowicach i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wyniósł 43%, co stanowi ponad 7 000 nowych miejsc pracy, utworzonych głównie w Katowicach. W tym czasie w Katowicach powstały 22 nowe centra usług, jednak większość zatrudnienia (59%) wygenerowały centra funkcjonujące już przed 2016 r., rozwijające swoją działalność. Prognozujemy, że w I kwartale 2020 r., w sektorze zatrudnionych będzie już nawet 25 000 pracowników, w tym 20 000 w samych Katowicach – komentuje Janusz Górecki, szef zespołu badawczego ABSL. Firmy, poza zwiększaniem zatrudnienia, rozszerzają również zakres świadczonych usług – w ostatnim roku aż 83% z nich rozszerzyło swoje portfolio, a 81% ma to w planach na najbliższy rok.

Dlaczego Katowice? Wysoka jakość życia w nowoczesnym mieście

Powodów, dla których warto zainwestować w Katowicach jest co najmniej kilka. Miasto należy do najlepiej skomunikowanych obszarów
w Polsce, zarówno pod względem transportu drogowego,  kolejowego jak i lotniczego. Katowice to również miejsce, gdzie prowadzone są liczne inwestycje rozwijające infrastrukturę społeczną. Dzięki temu, z roku na rok wyraźnie poprawia się jakość życia mieszkańców, co potwierdzają wyniki wielu rankingów i dane statystyczne.

Jesteśmy liderem wśród polskich miast w działaniach proekologicznych, w mieście jest wiele parków i terenów zielonych. Zajmują one prawie połowę powierzchni miasta. Podejmujemy także intensywne działania na rzecz rozwoju ekomobilności. Katowice są miejscem, gdzie doskonale rozwinęła się infrastruktura dla biznesu. Duża liczba hoteli i centrów konferencyjnych sprzyja organizacji wydarzeń o randze międzynarodowej. Katowice jako Miasto Kreatywne UNESCO w dziedzinie muzyki stanowi wyjątkowe miejsce na mapie Europy, będąc ważnym ośrodkiem kulturalnym i turystycznym – mówi Marcin Krupa, Prezydent Miasta Katowice. Katowice należą do grupy miast o wysokiej jakości życia, co potwierdza doroczny ranking tygodnika Polityka.

W 2018 roku miasto zajęło także pierwsze miejsce w rankingu najbardziej ekologicznych miast przygotowanym przez magazyn Forbes. Na wyniki miasta wpływają m. in. działania zwiększające wykorzystanie samochodów elektrycznych oraz rozbudowa sieci ścieżek rowerowych. W Katowicach każdego roku odbywają się wydarzenia przyciągające setki tysięcy widzów z wielu krajów. Są to imprezy kulturalne, rozrywkowe i artystyczne, jak również duże konferencje biznesowe. W 2018 roku w całym mieście takich spotkań odbyło się̨ 6 170 i uczestniczyło w nich 757 630 osób.

Katowice z uwagi na swoje położenie w centrum ponad dwumilionowej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, oferują̨ unikatowy w skali Polski dostęp do zasobów na rynku pracy. Na obszarze tym kształci się prawie 94 000 studentów o różnorodnych kompetencjach niezbędnych m.in. do pracy w sektorze nowoczesnych usług
dla biznesu. Ogromny potencjał rekrutacyjny regionu bezpośrednio przekłada się na atrakcyjność biznesową Katowic oraz rynek biurowy. Warto podkreślić, iż Katowice z podażą na poziomie około 520 tys. m2 są obecnie na czwartym miejscu wśród rynków regionalnych pod kątem dostępnej powierzchni biurowej.

Katowice wspierają nowe inwestycje

Katowice cechuje efektywny, lokalny system obsługi inwestorów, polegający m.in. na współpracy z Polską Agencją Inwestycji
i Handlu (PAIH), Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, instytucjami otoczenia biznesu oraz firmami doradczymi. – Inwestorom oferowana jest kompleksowa pomoc w zakresie realizacji procedur inwestycyjnych, otrzymują̨ również wyczerpujące informacje na temat rozwoju sektora nowoczesnych usług biznesowych w mieście. Firmy mogą liczyć na otwartość i zaangażowanie ze strony Miasta, co ułatwia rozpoczęcie lub rozwinięcie działalności gospodarczej. Każdy inwestor ma zapewnioną opiekę pracownika Wydziału Obsługi Inwestorów, który zapewnia wsparcie od samego początku procesu inwestycyjnego do momentu realizacji inwestycji, a nierzadko ten kontakt jest stały w ramach formuły „after-care” – dodaje Mariusz Jankowski, Naczelnik Wydziału Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Katowice.

Ile trwa budowa domu w Polsce? Średnio 4 lata

Główny Urząd Statystyczny po zebraniu informacji z całego roku, publikuje ciekawe podsumowania aktywności inwestorów mieszkaniowych. Takie podsumowania zawierają nie tylko dane na temat liczby rozpoczętych i ukończonych mieszkań oraz uzyskanych pozwoleń budowlanych. Ciekawe wydają się wcześniej niepodawane informacje, które dotyczą średniego czasu budowy mieszkań (lokali i domów). Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, ile taki przeciętny czas trwania prac budowlanych wynosił dla lokali i domów ukończonych w 2018 r.

GUS zwykle podaje średni czas budowy mieszkań z podziałem na rodzaj inwestorów. Równie ciekawe są informacje prezentujące przeciętny czas budowy ze względu na rodzaj wznoszonych budynków (jednorodzinnych lub wielorodzinnych). Obliczenia Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że domy jednorodzinne, które ukończono w 2018 roku, średnio powstawały przez 48,7 miesiąca. Analogiczny wynik dotyczący budynków wielorodzinnych (oraz lokali w nich umieszczonych) wyniósł 22,2 miesiąca.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl tak duża różnica czasu budowy wynika z faktu, że domy jednorodzinne są często wznoszone tak zwaną metodą gospodarczą. Warto również pamiętać o przerwach związanych z koniecznością zebrania środków, które wydłużają czas budowy przeciętnego domu. Z podobnymi przerwami oczywiście nie mamy do czynienia w przypadku lokali budowanych przez deweloperów. Tacy inwestorzy budują mieszkania w sposób profesjonalny i pod presją czasu (związaną m.in. z chęcią szybkiej spłaty kredytu inwestycyjnego).

Warto nadmienić, że w relacji do 2017 r. średni czas wznoszenia wszystkich budynków mieszkalnych skrócił się o 3 miesiące (z 42,6 miesiąca do 39,6 miesiąca). Taka zmiana miała miejsce pomimo przywiązania rodzimych inwestorów do tradycyjnych technologii budowlanych. Aż 98,5% wszystkich budynków mieszkalnych, które oddano do użytku w 2018 roku, powstało przy użyciu technologii tradycyjnej udoskonalonej. Taka technologia polega na ręcznym murowaniu z cegły, bloczków lub pustaków.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl