Błędne koło polskiego transportu

W ciągu 10 lat przybyło nam 2412,5 km dróg szybkiego ruchu i autostrad, ale jednocześnie zlikwidowano 588 km szlaków kolejowych – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Transport inkluzywny – rola polityki transportowej w kształtowaniu zrównoważonego rozwoju kraju”. To pokazuje jakim ogromnym przemianom ulega polska sieć transportowa. Jednak pomimo zmian dostępność usług przewozowych jest ograniczona. Nadzieją dla wykluczonych transportowo regionów Polski może stać się rozwój lokalnych połączeń autobusowych.

W 2016 roku branża transportowa zatrudniała w 28 państwach Unii Europejskiej około 11,5 miliona osób, z czego ponad 750 tys. w Polsce. 13 proc. budżetu gospodarstw domowych przeznaczono na wydatki związane z transportem. Gospodarka i transport są ze sobą nierozerwalnie połączone, lecz ich dalszy wzrost nie jest możliwy bez odpowiedniej infrastruktury, która usprawnia produkcję i dystrybucję, a także przeciwdziała wykluczeniu społecznemu.Błędne koło polskiego transportu

W ostatnich kilkunastu latach inwestycje w obszarze transportu skupiały się w dużej mierze na infrastrukturze drogowej. W latach 2007-2017 przybyło w Polsce 2412,5 km dróg szybkiego ruchu i autostrad. Jednocześnie dynamiczny rozwój gospodarczy spowodował, że relatywne obciążenie sieci dróg wzrosło: liczba tonokilometrów zwiększyła się w tym okresie dwukrotnie.

W tym samym czasie zlikwidowano jednak aż 588 km szlaków kolejowych, najwięcej na Śląsku (208 km) oraz na Warmii i Mazurach (125 km). Od 2004 roku ubyło aż 40 proc. kursów komunikacji autobusowej poza miastami. Ponad ¼ wszystkich sołectw w Polsce nie posiada połączeń z miejscowością gminną, pomijając autobusy szkolne. To mniej niż w większości regionów „starej UE”.

Taka sytuacja tworzy błędne koło, w którym ludzie przesiadają się do samochodów osobowych lub przeprowadzają do większych miejscowości – mówi Łukasz Czernicki, kierownik zespołu strategii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Dla osób mniej zamożnych, których nie stać na własne cztery kółka, jedyną nadzieją jest sieć lokalnych połączeń autobusowych. Ich liczba jednak uległa znacznej redukcji w ostatnich kilkunastu latach. Chcąc przeciwdziałać wykluczeniu transportowemu i biorąc pod uwagę potencjalnie niską rentowność lokalnych połączeń autobusowych, koniecznie wydaje się zaangażowanie państwa w poprawę funkcjonowania tego obszaru.

Pod względem sieci infrastrukturalnej relatywnie najsłabiej rozwinięte są województwa Polski Wschodniej. Zarówno w 2007 r., jak i w 2017, województwa podlaskie, podkarpackie, lubelskie i warmińsko-mazurskie miały mniejszą gęstość dróg niższego i wyższego rzędu niż wynosiła średnia dla wszystkich regionów kraju. Podobnie było z gęstością sieci kolejowej, co wynika poniekąd z mniejszego uprzemysłowienia tych obszarów oraz niekompatybilności z siecią torową wschodnich sąsiadów.

Outdoorzy S.A. wypłaci dywidendę

Outdoorzy S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się sprzedażą odzieży oraz sprzętu sportowego za pośrednictwem własnego sklepu internetowego, wypłaci po raz pierwszy w historii dywidendę z zysku za rok obrotowy 2017/2018. Emitent poprawia wyniki finansowe i umacnia swoją pozycję rynkową.

Akcjonariusze Spółki podczas jej ZWZA podjęli uchwałę w sprawie przeznaczenia części zysku netto za rok obrotowy 2017/2018 na wypłatę dywidendy. Wysokość dywidendy wyniesie 0,01 zł na akcję. Dzień ustalenia dywidendy został wyznaczony na 28 czerwca 2019 r., a dzień jej wypłaty na 15 lipca 2019 r. Akcjonariusze Outdoorzy S.A. otrzymają łącznie 105 tys. zł, a pozostała część zysku netto w kwocie ponad 43 tys. zł zostanie przeznaczona na kapitał zapasowy. Zarząd Spółki ocenia, że wypłata dywidenda pozwoli budować pozytywny wizerunek na rynku kapitałowym oraz zwiększy zainteresowanie nią wśród inwestorów.

Chcemy wynagrodzić naszym inwestorom to, że są z nami i postanowili zainwestować w nasze akcje i spółkę Outdoorzy, dlatego w tym roku podjęliśmy decyzję o wypłacie dywidendy. Podejmując decyzję o dywidendzie mamy na uwadze fakt, że Outdoorzy to spółka wzrostowa i w przyszłości chcemy zachować zrównoważony balans pomiędzy podziałem zysku w postaci dywidendy, a tym, aby nadal móc się dynamicznie rozwijać.” – komentuje Łukasz Golonka, Członek Zarządu Spółki Outdoorzy S.A.

Spółka osiągnęła w 1 kw. roku obrotowego 2018/2019 przychody netto ze sprzedaży w wysokości 1.566 tys. zł i miała 3 tys. zł straty netto. Rok wcześniej jej przychody netto ze sprzedaży wyniosły 1.324 tys. zł, a strata netto sięgnęła 43 tys. zł. Emitent w 1 kw. roku obrotowego 2018/2019 wygenerował dodatni wynik na poziomie zysku ze sprzedaży w kwocie 16 tys. zł oraz zysk z działalności operacyjnej w wysokości 10 tys. zł wobec straty w poprzednim roku zarówno ze sprzedaży, jak i z działalności operacyjnej. Outdoorzy S.A. realizuje działania marketingowe mające na celu zwiększenie zasięgu sklepu i dotarcie z ofertą do nowych odbiorów oraz prowadzi stałą optymalizację asortymentu produktowego. Dla Zarządu Spółki nadrzędnym celem jest odpowiedni dobór asortymentu, który umożliwi dalszy wzrost rentowności.

„Pierwszy kwartał był dla nas intensywny ze względu na występujący tym czasie okres świąteczno-zimowy. Jeśli chodzi o kolejne kwartały to patrzymy na nie z optymizmem, ponieważ w tym roku cele mamy nie mniejsze niż w poprzednim roku i wierzymy, że uda nam się je zrealizować. Ten rok będzie dla nas wyjątkowy, bowiem nasz rok obrotowy zostanie przedłużony o ostatnie 2 miesiące bieżącego roku kalendarzowego.” – zakończył Golonka.

Emitent kontynuuje prace nad nową platformą on-line, której wdrożenie powinno nastąpić w najbliższych miesiącach. Spółka cały czas poprawia swoją pozycję w rankingach serwisów konsumenckich w kategorii „Sport”. Dodatkowo sklep outdoorzy.pl został również wyróżniony w ostatnim czasie w zakresie jakości.

W roku obrotowym 2017/2018 Spółka osiągnęła zysk netto w wysokości 148 tys. zł przy przychodach netto ze sprzedaży wynoszących 7.225 tys. zł. Rok wcześniej zysk netto Outdoorzy S.A. sięgnął 137 tys. zł, a przychody netto ze sprzedaży ukształtowały się na poziomie 7.344 tys. zł.

Pracownicze Plany Zdrowotne, czyli pomysł FPP na lepsze finansowanie opieki zdrowotnej

Nieodpowiednie finansowanie systemu ochrony zdrowia jest jednym z największym problemów systemowych, z którym na co dzień stykają się Polacy. By zapewnić systemowi lepsze finansowanie, Federacja Przedsiębiorców Polskich proponuje wprowadzenie Pracowniczych Planów Zdrowotnych. Miałyby funkcjonować podobnie do Pracowniczych Planów Kapitałowych, które od tego roku mają usprawnić działanie systemu emerytalnego. PPZ miałyby być dodatkowymi, dobrowolnymi ubezpieczeniami zdrowotnymi. Pracownicy, którzy wezmą w nich udział, mogą liczyć na ulgi podatkowe i jednorazowe premie.

– Ten system pomyślany jest w taki sposób, by te dodatkowe środki były kierowane na konkretne cele i na zaspokajanie konkretnych potrzeb – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Środki zasiliłyby działanie obszarów kardiologii i onkologii, które zajmują się leczeniem chorób stanowiących przyczynę 70% zgonów w Polsce. Gdyby udało się osiągnąć zamierzony poziom partycypacji w Pracowniczych Planach Zdrowotnych, poziom finansowania ochrony zdrowia mógłby się zwiększyć nawet o 6% – prognozuje Kozłowski.

Wciąż niespokojnie na linii USA-Chiny

Nie ma jednolitego wzoru dla zachowania rynków wobec nieobliczalnego ryzyka politycznego i po jednym dniu uspokojenia nerwowość ponownie daje o sobie znać. Główne uderzenie dotyka rynku akcji i surowców, podczas gdy rynek FX utrzymuje względne opanowanie. Czekamy, dyskutujemy, reagujemy, często zanim poznamy fakty. Typowy klimat w oparach niepewności.

Nie chciałbym się za bardzo rozwodzić, ile racji jest w ostatnim skoku awersji do ryzyka, gdyż w obliczu ryzyka politycznego (spór handlowy USA-Chiny) jedna decyzja może obrócić nastroje o 180 stopni. Faktyczne rozmowy startują w Waszyngtonie jutro i potrwają do piątku. Wydaje się wątpliwe, że w dwa dni uda się rozwiązać wszystkie kwestie sporne. Ale to też nie oznacza, że do porozumienia już w ogóle nie dojdzie. Z perspektywy rynku negatywne jest to, że częściowo za rajdem rynku akcji od początku roku stało przeświadczenie, że rozmowy handlowe są blisko finalizacji, co odblokuje globalną wymianę handlową i poprawi perspektywy światowego ożywienia. Teraz te projekcje trzeba zrewidować w dół i to skłania m.in. do korekty indeksów. Nie uważam jednak, abyśmy mieli mieć powtórkę z wydarzeń z grudnia 2018 r. Inne aspekty (jak np. trendy w danych makro, reakcja chińskich władz) prezentują się dużo lepiej. Możemy mieć przejściowe schłodzenie nastrojów, ale pozostaję optymistyczny w ocenie dłuższej perspektywy.

Na razie słabo wygląda rynek akcji, lepiej ma się złoto, a na FX głównym beneficjentem jest JPY. Spadają rentowności obligacji skarbowych, co implikuje rosnące oczekiwania gołębiej polityki głównych banków centralnych na dłużej. Dotyczy to przede wszystkim Fed, który ma największe pole od obniżek stóp procentowych i to ciąży na wycenie USD. Dlatego m.in. EUR/USD pozostaje w zawieszeniu przy 1,12, mimo że ryzyko wojen handlowych oznacza problemy dla strefy euro. Perturbacje silniej widoczne są w segmencie walut rynków wschodzących – w naszym regionie uwagę zwraca silna przecena liry tureckiej. Inaczej ma się złoty, który tradycyjnie odbiera wydarzenia na rynkach zewnętrznych w osłabionej sile, choć presja wzrosła na odejście EUR/PLN w stronę 4,29. Sięgnięcie 4,30 jest możliwe w obecnych warunkach, ale nie sądzę, aby rynek utrzymał się tam na długo i maj w większości powinien upłynąć na dryfie w przedziale 4,27-4,29.

Problemy wokół Chin to zła wiadomość dla AUD i NZD, ale obie waluty otrzymały tymczasową siłę równoważącą ze strony banków centralnych. Po tym jak wczoraj RBA powstrzymał się od obniżki stopy procentowej, dziś RBNZ był bardziej aktywny, ale decyzję o pierwszym od 2,5 roku cięciu stopy OCR o 25 pb do 1,50 proc. okrasił komunikatem, który sugeruje, że nie zamierza rozpoczynać cyklu obniżek. Z perspektywy rynku liczącego na więcej była to tzw. jastrzębia obniżka i wstępna przecena NZD została szybko odwrócona. Zarówno RBA, jak i RBNZ nie są skore agresywnie zmieniać nastawienia na wyraźnie gołębie i są bardziej cierpliwe w ocenie sytuacji gospodarczej w kraju i na świecie. Jest to obecnie motyw przewodni dla wielu banków centralnych: wygodnie jest wybrzmiewać gołębio, ale najlepiej nie przekuwać tego w decyzje o parametrach polityki. Asekuracja przez deprekacją waluty to jedno, ale wielomiesięczna walka z konsekwencjami zbyt luźnej polityki jest niepotrzebnym kosztem, szczególnie kiedy warunki gospodarcze mogą się łatwo obrócić. Jeśli kwestia wojen handlowych ponownie przycichnie, po AUD i NZD oczekiwałabym wyraźnego odreagowania słabości.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Ministerstwo Obrony Narodowej z cyberplanem. Czy mają go także polscy przedsiębiorcy?

Ochrona cyberprzestrzeni staje się obecnie jednym z kluczowych celów strategicznych w obszarze bezpieczeństwa państw. Potwierdza to m.in. ogłoszony przez MON program CYBER.MIL.PL, który zakłada rozbudowę i wzmocnienie potencjału Polski w zakresie cyberbezpieczeństwa. Czy w ślad za mobilizacją działań na poziomie rządowym, zmienia się postawa przedsiębiorców kierujących zakładami produkcyjnymi? Czy są gotowi na walkę z zagrożeniami w sferze cyber?

W lutym br. Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało integrację zasobów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo i powstanie nowych instytucji. Powołany został również pełnomocnik MON ds. utworzenia wojsk obrony cyberprzestrzeni. Resort uruchomił program CYBER.MIL.PL, w ramach którego zamierza kompleksowo rozwijać zdolność Polski do zwalczania zagrożeń cyberprzestrzeni. Wśród planowanych działań pojawiło się także wzbogacenie oferty edukacyjnej z myślą o osobach zainteresowanych pracą w tym obszarze.

Cyberbezpieczeństwo w przemyśle

Jak kształtuje się na tym tle sytuacja polskich zakładów produkcyjnych? Czy są one zdolne zapewnić bezpieczeństwo swojej produkcji?

– Głównym zagrożeniem, jakie obecnie obserwujemy w sieciach przemysłowych, jest brak separacji między siecią przemysłową a IT. Kolejny problem stanowi wysoka determinacja cyberprzestępców i grup, które inicjują ataki geopolityczne. Systemy przemysłowe od zawsze były projektowane pod kątem niezawodności działania; bezpieczeństwa nie uznawano za priorytet. Trudno więc oczekiwać, by systemy sprzed kilkunastu lat, funkcjonujące w zakładach produkcyjnych, spełniały współczesne wymagania. Dlatego istotne jest tworzenie nowych zabezpieczeń – komentuje Igor Zbyryt, dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa w przemyśle, ASTOR.

Wzmocnienie zabezpieczeń w sieciach przemysłowych ma istotne znaczenie także w perspektywie przyjętej w lipcu 2018 r. przez Sejm RP ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Wdraża ona do polskiego prawa tzw. Dyrektywę NIS (dyrektywę w sprawie środków na rzecz wysokiego, wspólnego poziomu bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych na terytorium UE). Zgodnie z nią, operatorzy usług kluczowych są zobowiązani do wprowadzenia skutecznych zabezpieczeń, szacowania ryzyka wystąpienia cyberzagrożeń i przekazywania informacji o poważnych incydentach oraz ich obsługi we współpracy z jednym z trzech CSIRT. Regulacje te dotyczą m.in. firm z sektora finansowego, energetycznego, transportowego, a także szpitali, firm farmaceutycznych, instytucji publicznych, kopalni i stacji uzdatniania wody.

Sieci przemysłowe pod lupą

Z najnowszego raportu firmy CyberX – „Global ICS & IIoT Risk Report”* wynika, że sieci przemysłowe nadal pozostają łatwym celem dla coraz bardziej zdeterminowanych przestępców. Można wskazać co najmniej kilka przyczyn tej sytuacji. Po pierwsze, w przypadku aż 40% firm, ich sieci mają wyjście do publicznego Internetu, co naraża je na ataki i złośliwe oprogramowanie. Po drugie, 53% zakładów korzysta z niewspieranych systemów Windows, takich jak XP. Komputery w nie wyposażone nie są wspomagane aktualizacjami zabezpieczeń od Microsoftu i mają problemy z obsługą nowoczesnych programów. Niepokój budzi również fakt, że 69% przedsiębiorstw posługuje się nieszyfrowanymi hasłami w postaci zwykłego tekstu, które są bardzo łatwe do przechwycenia.

To jednak nie wszystko. Analiza danych zgromadzonych przez CyberX wykazała, że w ponad połowie firm nie funkcjonują programy antywirusowe z automatyczną aktualizacją. Ponadto 16% zakładów jest wyposażona w bezprzewodowe punkty dostępowe (WAP), co zwiększa prawdopodobieństwo ataków, ponieważ mogą z nich korzystać nieautoryzowani użytkownicy, np. serwisanci urządzeń. Aż 84% obiektów przemysłowych korzysta z kolei z protokołów służących do zdalnego połączenia RDP, VNC i SSH. Wszystko to sprawia, że hakerom łatwiej jest „wedrzeć się” do systemu.

Powyższe dane składają się na ogólny wynik bezpieczeństwa, który wyniósł średnio 70%, przy czym według rekomendacji CyberX wartość ta powinna kształtować się na poziomie 80%. Ten pułap udało się osiągnąć tylko przedsiębiorstwom z branży naftowej i gazowej oraz z sektora energetycznego. Porównując dane z lat 2017 i 2018 trudno dostrzec większe zmiany. Świadomość potrzeby silniejszej ochrony sieci komputerowych (ICS) rośnie, ale wciąż jest wiele do zrobienia. Zwłaszcza mając na uwadze blisko 25-letnią lukę, która dzieli sieci OT i IT w kontekście praktyki stosowania różnego rodzaju zabezpieczeń.

Jak chronić cyberprzestrzeń w przemyśle?

– Aby uniknąć zagrożeń, zakłady przemysłowe powinny przede wszystkim opracować odpowiednią politykę bezpieczeństwa. Zgodnie z nią każdy element systemu (w tym osoba czy program) powinien mieć dostęp tylko do tych informacji i zasobów, które są niezbędne do wykonania powierzonych mu zadań. Należy także zadbać m.in. o system tworzący kopie zapasowe danych, odpowiednie oprogramowanie antywirusowe, integrację wdrażanych rozwiązań z istniejącymi już w firmie wersjami systemów i programów oraz odpowiednią aktualizację zarówno systemu operacyjnego, jak i aplikacji – także tych przemysłowych. Takie działania pozwalają zmniejszyć nie tylko ryzyko ataku, ale i nieintencjonalnej utraty danych. Wszystkie te działania powinny uwzględniać specyfikę sieci przemysłowych, co w dużym uproszczeniu przekłada się na uwzględnienie wymagań konkretnych producentów systemów automatyki, zaplanowaniu ich w kontekście cyklu produkcji i przestojów remontowych oraz oszacowania ryzyka i podjęcia decyzji, gdzie je podjąć – komentuje Igor Zbyryt.

Ile osób zostanie pozbawionych minimalnej emerytury?

Wzrost liczby osób pozbawionych prawa do emerytury na najniższym gwarantowanym poziomie jest gwałtownie narastającym zjawiskiem, stanowiącym poważny problem społeczny. O ile w 2011 r. takich osób było ok. 24 tys.1, wg danych ZUS o strukturze świadczeń po waloryzacji w marcu 2014 r. ich liczba sięgnęła ok. 92,5 tys. W marcu 2018 r. liczba osób pozbawionych prawa do najniższego świadczenia emerytalnego osiągnęła poziom ok. 234 tys. FPP i CALPE alarmują, że art. 9 ustawy o SUS spowodował, że w okresie 7 lat skala występowania tego bardzo niepokojącego zjawiska wzrosła nawet 10-krotnie.

Wprowadzając w 1998 roku ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych zakładano, że funkcjonowanie nieoskładkowanych form wykonywania pracy będzie miało pozytywny wpływ na gospodarkę i pozwoli na zatrudnienie osobom, które będąc w trudnej sytuacji na rynku pracy nie będą mogły wykonywać „klasycznej” umowy o pracę. Jednak dzisiaj rząd powinien na nowo ocenić czy funkcjonowanie w takiej formule art. 9. ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych pobudza gospodarkę. Niestety, następstwem wprowadzenia art. 9 jest coraz większa liczba pracowników, która pozostaje poza ochroną ubezpieczeniową.

Marek Kowalski, przewodniczący FPP
Marek Kowalski, przewodniczący FPP

„Już w 2014 r. liczba osób otrzymujących emeryturę „sub-minimalną” – czyli mniejszą od poziomu minimalnego – zaczęła przewyższać liczbę świadczeniobiorców otrzymujących emeryturę minimalną. Bardzo istotny wzrost liczby osób otrzymujących emerytury poniżej minimalnego poziomu nastąpił w 2017 r. – zwiększył się on wówczas do ok. 208,9 tys. osób z ok. 112,1 tys. osób w poprzednim okresie. Ma to związek ze znaczącą podwyżką emerytury minimalnej, jaka nastąpiła w marcu 2017 r. Rząd kontynuuje politykę systematycznego podnoszenia minimalnej emerytury, ale takie działanie nie jest skuteczne, ponieważ główną przyczyną niskich emerytur jest niewystarczający staż składkowy, a nie zbyt niski kapitał. W przypadku uchylenia art. 9 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, osoby których wynagrodzenie do tej pory było oskładkowane do poziomu płacy minimalnej, płaciłyby składki od pełnej wysokości swoich zarobków. Restytucja ubezpieczeń społecznych zakłada – poza pełnym oskładkowaniem – również zaewidencjonowanie i zapisanie nieodprowadzonych składek w okresach przeszłych. Przyjmując, że pracownik posiadał kapitał początkowy w wysokości 150 tys. zł i przez ostatnie 5 lat był zatrudniony na nieoskładkowanych umowach zlecenia, na skutek wprowadzenia restytucji jego emerytura byłaby wyższa o ok. 30%” – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Duży wzrost liczby osób otrzymujących świadczenie niższe niż minimalne jest bezpośrednim dowodem na to, że dla licznej grupy ubezpieczonych wykazanie stażu ubezpieczeniowego wymaganego do nabycia prawa do najniższej emerytury jest niemożliwe. Natomiast jedną z głównych przyczyn posiadania niewystarczającego stażu jest niepodleganie ubezpieczeniom emerytalno-rentowym w okresie aktywności zawodowej w pełnym zakresie.

Przyszłość szkoleń dla kierowników i menedżerów

szkolenia_handlowcowZmiany na rynku pracy oraz samym sposobie jej wykonywania nieuchronnie wpływają na to, że zmieniają, a przede wszystkim, zwiększają się wymagania od kierowników i menedżerów. Coraz lepiej wykształceni pracownicy, rozproszone zespoły, rosnące oczekiwania co do pracodawców i menedżerów sprawiają, że wiele firm musi zmienić swoje podejście do rozwoju menedżerów.

Dlaczego szkolenia dla kierowników i menedżerów są takie ważne?

Szkolenia dla kierowników są niezbędne ponieważ niezależnie od posiadanych predyspozycji warto, aby pracować bardziej świadomie, z odpowiednimi narzędziami ze swoim zespołem. Dzięki szkoleniom dla kierowników można uniknąć różnego rodzaju niepowodzeń, które mogą się przytrafić menedżerom na drodze do efektywnego zarządzania zespołem.

Nowe trendy w szkoleniach dla kierowników i menedżerów

Szkolenia trenerskie

Od jakiegoś czasu obserwujemy popyt na szkolenia trenerskie dla menedżerów i kierowników. mają one na celu przygotować ich do prowadzenia szkoleń on the job, treningów on the job coachingu, czy po prostu, lepszego onboardingu pracowników.

Lepsze rozumienie różnych pokoleń

Innym tematem szkoleń, coraz częściej poruszanym na warsztatach, są różnice międzypokoleniowe. O ile zawsze one występowały i trudności między pokoleniami komunikacyjne były i będą, to aktualnie jesteśmy świadkami przeskoku kulturowego związanego z rozwojem internetu, który bardzo rzutuje na współpracę pokoleniową w firmach. Z tego powodu właśnie potrzebne są szkolenia dla menedżerów które wskażą jak postępować w zespołach wielopokoleniowych.

Szkolenia z zarządzania rozproszonym zespołem

Kolejnym aspektem który warto rozwijać w pracy kierowników i prowadzi z tego tematu szkolenia to temat zarządzania rozproszonym zespołem. Zespół rozproszony nie działają tylko w branży IT, ale są bardzo często spotykane w korporacjach, a standardem są w działach sprzedaży. Szkolenie kierowników z zarządzania zespołem rozproszonym jest bardzo ważnym aspektem, ale często zaniedbywanym w planach rozwojowych.

Szkolenia z zarządzania efektywnością i produktywnością

Zarządzanie efektywnością własną i pracowników to nadal aktualny temat szkolenia dla kierowników. W tym aspekcie warto uwzględnić obszar wykorzystanie aplikacji IT w firmie i w zespole do lepszej komunikacji i zarządzania. Temat ten jest całkiem świeży, więc również wymaga przygotowania managerów właśnie poprzez szkolenia dla kierowników firmach.

Szkolenia z budowania zaangażowania

Ostatnim tematem który wydaje mi się kluczowy dla współczesnych kierowników, to temat budowania zaangażowania. Na szkoleniach z budowania zaangażowania pracowników wykracza się poza standardowe techniki motywacji o których mówiło się od lat na szkoleniach. To temat ważny ponieważ wpływa na ograniczenie rotacji i absencji pracowników dlatego warto prowadzić szkolenia dla kierowników i menedżerów z tego tematu.

Autor: Maciej Sasin – trener, coach, założyciel firmy doradczej Akademii Rozwoju Kompetencji

Transakcje łańcuchowe a odliczenie VAT

W przypadku, gdy kilka podmiotów dokonuje dostawy tego samego towaru w ten sposób, że pierwszy z nich wydaje towar bezpośrednio ostatniemu w kolejności nabywcy, uznaje się, że dostawy towarów dokonał każdy z tych podmiotów. Na gruncie przepisów o VAT tego typu transakcja stanowi tzw. transakcję łańcuchową. Transakcje łańcuchowe mogą występować w różnych konfiguracjach, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Z perspektywy rozliczeń VAT bardzo ważne jest odpowiednie rozpoznanie transakcji łańcuchowych, szczególnie z zaangażowaniem podmiotów zagranicznych. Szczególnym przypadkiem transakcji łańcuchowych są transakcje trójstronne, dokonywane pomiędzy trzema podmiotami z różnych krajów w ramach Unii Europejskiej. W zakresie rozliczenia transakcji łańcuchowych mogą skutkować brakiem możliwości odliczenia VAT wraz z możliwością nałożenia dodatkowych sankcji.

Transakcja „ruchoma”

W przypadku transakcji łańcuchowych z wykorzystaniem transakcji wewnątrzwspólnotowych opodatkowaniu preferencyjną 0% stawką VAT podlega wyłącznie jedna dostawa w łańcuchu dostaw, do której jest „przyporządkowana” wysyłka lub transport towaru (tzw. dostawa „ruchoma” lub „międzynarodowa”). Pozostałe dostawy (tzw. „dostawy nieruchome”) są natomiast opodatkowane odpowiednio – w miejscu rozpoczęcia wysyłki lub transportu towarów (dostawa poprzedzająca dostawę ruchomą) lub jej zakończenia (dostawa następująca po dostawie ruchomej) według stawki VAT właściwej dla dostawy towarów na terytorium tych krajów.

Przed określeniem transakcji „ruchomej” należy rozstrzygnąć kwestię organizacji transportu, poprzez wskazanie, który podmiot wykonuje lub zleca transport towarów. Ponadto bardzo istotne jest określenie, gdzie (na terytorium którego kraju) na kolejne podmioty w łańcuchu przechodzi prawo do rozporządzania towarem jak właściciel. Przykładowo, jeżeli transport organizowany jest przez podmiot będący pierwszym podmiotem w łańcuchu, powinien on być przyporządkowany do pierwszej dostawy w łańcuchu.

Konsekwencje

Przykładowo w transakcji biorą udział trzy podmioty: Producent (zarejestrowany na VAT we Francji), Pośrednik (spółka polska) oraz Nabywca (spółka czeska). Każdorazowo należy ustalić w pierwszej kolejności, kto organizuje transport. Jeżeli dostawy pomiędzy Producentem a Pośrednikiem stanowią dostawy międzynarodowe („ruchome”), które w określonych okolicznościach mogą korzystać z preferencyjnej stawki VAT przewidzianej dla WDT (bądź ze zwolnienia z VAT), to dostawy pomiędzy Pośrednikiem a Nabywcą, jako dostawy następujące po dostawie ruchomej, co do zasady powinny być opodatkowane na terytorium Czech (kraju zakończenia transportu) przy zastosowaniu odpowiedniej lokalnej stawki VAT.

W świetle powyższego, w przykładowej sytuacji Pośrednik zasadniczo byłby zobowiązany na terytorium Czech:

  • zadeklarować WNT z tytułu nabycia towarów od Producenta oraz
  • wykazać dostawę krajową opodatkowaną lokalną stawką VAT.

Powyższe wymaga od pośrednika zarejestrowania się dla celów VAT w Czechach.

Procedura uproszczona

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, iż przepisy ustawy o VAT przewidują procedurę uproszczoną dla transakcji trójstronnych, o której mowa w art. 135-138 ustawy o VAT. Uproszczenie to polega na tym, iż ostatni w kolejności podatnik rozlicza VAT z tytułu dokonania na jego rzecz dostawy towarów przez drugiego w kolejności podatnika. Wobec powyższego uproszczenie to m.in. zwalnia drugi podmiot w łańcuchu z obowiązku rejestracji dla celów VAT w kraju zakończenia transportu towarów. Jednakże, aby strony transakcji mogły skorzystać z ww. procedury, muszą zostać spełnione odpowiednie warunki oraz wypełnione pewne obowiązki dokumentacyjne i sprawozdawczo-ewidencyjne, od których wypełnienia uzależniona jest możliwość zastosowania przedmiotowego uproszczenia.

Stanowisko NSA

Transakcje łańcuchowe często stanowią przedmiot rozważań sądów administracyjnych, Przykładowo w dniu 12 lutego 2019 r. zostały wydane dwa wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie (NSA), sygn. akt I FSK 488/17 i I FSK 489/17, w których NSA uznał, że dostawa „ruchoma” zachodzi pomiędzy polskimi spółkami, które organizują wywóz do nabywcy znajdującego się na terytorium innego Państwa Unii Europejskiej (UE). W takiej sytuacji polski pośrednik nieprawidłowo odliczył VAT z faktury wystawionej przez polskiego producenta. Zgodnie z przepisami powinien zarejestrować się na VAT w tym innym państwie UE i tam rozpoznać wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów.

Komentarz

Praktyka orzecznicza pokazuje, że temat rozliczania transakcji łańcuchowych jest ciągle „żywy”. Wynika to z dwóch pobudek. Pierwszą z nich są skomplikowane przepisy w tym zakresie, co dodatkowo potęgowane jest licznym orzecznictwem, także na poziomie unijnym. Drugą jest fakt, iż każda transakcja jest inna i powinna być analizowana odrębnie. Innymi słowy, ustalenie jednego powtarzalnego system rozliczenia wymaga fachowej wiedzy oraz dyscypliny w działach sprzedaży. Najlepiej w takich przypadkach skontaktować się z doradcą podatkowym i „ułożyć” proces w sposób umożliwiający ograniczenie ryzyka do minimum.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Rynek magazynowy bliski 17 mln mkw.

Pod koniec I kwartału 2019 zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w 11 głównych regionach Polski osiągnęły poziom 16,6 mln mkw. Liderem pod względem podaży pozostaje wciąż rynek warszawski, na którym znajduje się blisko 25% krajowych zasobów (4 mln mkw.).

W I kwartale 2019 roku na rynek magazynowy w Polsce trafiło 507 tys. mkw., z czego ponad 120 tys. mkw. w ramach obiektu Hillwood Olsztynek. Najwyższy poziom nowej podaży odnotowano w Centralnej Polsce i Wrocławiu, gdzie deweloperzy oddali do użytku kolejno 89,7 tys. mkw.  i 84,2 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej, co stanowiło łącznie ponad 1/3 całkowitej podaży w minionym kwartale.

Magazyny w budowie

Pod względem powierzchni będącej w budowie, rynek rozwijał się w szybkim tempie we wszystkich regionach, jednak na prowadzenie wysunął się Górny Śląsk. To tu pod koniec kwartału znajdowało się ponad ¼ całkowitej powierzchni w budowie (570,7 tys. mkw.).

Tomasz Kasperowicz, senior partner, dyrektor Działy Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers International
Tomasz Kasperowicz, senior partner, dyrektor Działy Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers International

— Górny Śląsk, podobnie jak Centralna Polska, to wciąż jedne z najszybciej rozwijających się regionów w Polsce pod względem zasobów powierzchni magazynowej, głównie za sprawa lokalizacji zapewniającej dostęp do zasobów ludzkich i coraz lepszej infrastruktury drogowej —mówi Tomasz Kasperowicz, senior partner, dyrektor Działy Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers International.

Spadek popytu

W I kw. wynajętych zostało 981,2 tys. mkw. Zapotrzebowanie na powierzchnie magazynowe ze strony najemców wciąż jest wysokie, choć w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego wynik jest o blisko o 20% niższy. Jedną z większych umów najmu w I kw. 2019 r. była renegocjacja 60,0 tys. mkw. podpisana przez Jysk w Logistic City Piotrków Trybunalski.

Esaliens TFI wśród pierwszych oferujących PPK

Polski Fundusz Rozwoju rozpoczął wpisywanie instytucji finansowych do ewidencji PPK. Wśród pierwszych podmiotów znalazł się Esaliens TFI, jeden z liderów Pracowniczych Programów Emerytalnych (PPE), jednocześnie prowadzący najstarsze PPE w Polsce. Do grona wieloletnich klientów programów emerytalnych zarządzanych przez TFI należą największe firmy z najbardziej wymagających branż, w tym m.in. liderzy sektora energetycznego, farmaceutycznego czy finansowego.

Tomasz Jędrzejczak
Tomasz Jędrzejczak, prezes zarządu Esaliens TFI

Jak wielokrotnie podkreślaliśmy, PPK to naturalny i strategiczny kierunek rozwoju naszej obecnej oferty emerytalnej. Co ważne, projekt ten wpisuje się doskonale w kompetencje zespołu Esaliens. Posiadamy najdłuższe i unikalne w skali polskiego rynku doświadczenie w zakresie wdrażania i administrowania grupowymi planami oszczędzania w przedsiębiorstwach. Nasi klienci, a są wśród nich duże międzynarodowe grupy kapitałowe, cenią nas szczególnie za bezpieczeństwo inwestycyjne, operacyjne i najwyższą jakość obsługi. Zespół odpowiedzialny za PPK zaczęliśmy istotnie wzmacniać już w momencie ogłoszenia pierwszych informacji dotyczących programu, tak by być jak najlepiej przygotowanym do jego debiutu. Jestem przekonany, iż w tym zakresie mamy duże przewagi konkurencyjne. To też dowód na to, że rynek produktów emerytalnych to dla nas obszar strategiczny, a nie tymczasowa moda. Bogaci w wiedzę i doświadczenie we wdrażaniu rozwiązań emerytalnych w największych polskich firmach będziemy aktywnie pomagać przedsiębiorcom płynnie i bezproblemowo przejść przez proces wprowadzania PPK i dalszej ich obsługi – komentuje Tomasz Jędrzejczak, prezes zarządu Esaliens TFI.

Esaliens TFI przez 20 lat budowało doświadczenie w strukturach dużych międzynarodowych korporacji takich jak Citigroup i Legg Mason. Obecnie łączy zaangażowanie i elastyczność firmy prywatnej z bezpieczeństwem operacyjnym charakterystycznym dla dużych korporacji. Na rynku rozwiązań emerytalnych jest obecne od jego początków. Produkty o charakterze emerytalnym są kluczowym obszarem działalności Esaliens TFI stanowiąc ponad 50% wszystkich zarządzanych środków (PPE, PPO, PPZE, IKZE, IKE, asset management). Przez lata obecności na polskim rynku Esaliens zdążyło zdobyć zaufanie największych grup kapitałowych – zarówno polskich, jak i zagranicznych.

PPK to powszechny system oszczędzania długoterminowego, oparty na preferencyjnych warunkach i skierowany do ogółu zatrudnionych odprowadzających składki na ZUS. Szacuje się, że może dotyczyć nawet 11,5 mln osób. Docelowo obowiązek PPK ma objąć wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce, jednak będzie wdrażany stopniowo – w zależności od wielkości przedsiębiorstwa. Jako pierwsze – już w tym roku – PPK muszą wprowadzić firmy zatrudniające ponad 250 osób według stanu na dzień 31 grudnia 2018 r. W 2020 r. obowiązek ten obejmie firmy zatrudniające co najmniej 50 osób, a w 2021 r. – co najmniej 20 osób.