Geewa z portfela MCI z nowym finansowaniem

0

Geewa, producent gry Pool Live Tour, którego głównym inwestorem jest MCI Management, pozyskała kolejną rundę finansowania o wartości 4,2 mln dolarów na dalszy rozwój portfela oferowanych gier.

Geewa, producent i wydawca gier typu multiplayer, takich jak Pool Live Tour i Age of Defenders, poinformowała o sfinalizowaniu rundy inwestycyjnej o wartości 4,2 mln dolarów. Głównym inwestorem w tej rundzie jest Springtide Ventures, fundusz inwestycyjny należący do KKCG, wiodącej grupy inwestycyjnej działającej w Republice Czeskiej. W rundzie uczestniczył również dotychczasowy główny inwestor spółki, MCI Management. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na rozwój oferty gier na platformach online oraz mobilnych.

– Ponieważ mocno wierzymy w koncepcję gry jako usługi (ang. Game as a Service), koncentrujemy się na rozwoju gier typu multiplayer, które  angażują i dostarczają emocji graczom przez długi czas. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że w KKCG znaleźliśmy silnego partnera finansowego, który podziela naszą wizję i strategię w zakresie rozwoju gier, i który będzie wspierał nas w umacnianiu pozycji naszej spółki jako wiodącego wydawcy gier przeglądarkowych i mobilnych w Europie Środkowo-Wschodniej – powiedział Jens Hilgers, Prezes Zarządu Geewa.

Geewa, producent i wydawca casualowych gier, czyli gier rekreacyjnych do codziennego, użytku, planuje w tym roku wprowadzić na rynek 3 nowe gry. Spółka będzie równocześnie kontynuowała dotychczasową strategię publikacji co roku nowych gier działających na platformach online i mobile oraz wzbogacania treści i funkcjonalności gier oferowanych obecnie.

Niezwykle optymistycznie o przyszłej współpracy z MCI i Spółką wypowiada się Michał Tomanek, Dyrektor Inwestycyjny KKCG. – Cieszymy się, że będziemy mogli wspierać Geewa w jej przyszłych działaniach w zakresie rozwoju gier mobilnych typu multiplayer – powiedział Michał Tomanek. Jako długoterminowy inwestor widzimy duży potencjał portfela gier oferowanych przez Geewa – dodaje.

Springtide Ventures, członek grupy KKCG, dołączył do grona inwestorów zaangażowanych już w Geewa, tj. MCI.TechVentures, funduszu z grupy MCI Management SA, inwestującego w spółki na etapie wzrostu w Europie Środkowo-Wschodniej, Niemczech, Turcji i Rosji, a także Klaasa Kerstinga, przedsiębiorcy inwestującego w gry komputerowe (Gameforge, Flaregames, Supercell) oraz doradcy branżowego i inwestora Paula Heydona (Unity, Supercell).

Dotychczasowy główny inwestor spółki Geewa, fundusz MCI.TechVentures, jest również przekonany zarówno o dużym potencjale wzrostu sektora gier online i na platformy mobilne,  jak i samej spółki, w związku z tym zdecydował się na udział  w bieżącej rundzie inwestycyjnej. Sylwester Janik, Partner w MCI Management, zarządzający funduszem MCI.TechVentures, powiedział: – Cieszymy się że Springtide Ventures dołączył do grona inwestorów Geewa. Spółka buduje swoją wartość jako wydawca gier multiplayer oferowanych na kilku platformach na rynku globalnym, wykorzystując kompetencje swojego zespołu jak i rosnące zainteresowanie użytkowników nowymi grami – mówi Sylwester Janik. – W roku 2014 oczekiwana wartość światowego rynku gier online wynosi 80 miliardów dolarów. Jestem przekonany, że inwestycja Springtide Ventures oraz MCI pozwoli spółce na realizację jej strategii oraz wzmocnienie pozycji rynkowej – dodaje.

Doradcą inwestycyjnym spółki był MM Partners, butik inwestycyjny działający na terenie Europy Środkowo-Wschodniej.

GEEWA

Geewa to producent i wydawca casualowych gier typu multiplayer, w tym popularnej gry  Pool Live Tour. Spólkaoferuje gry działające na wielu platformach online oraz mobile. . Obecnie, gry oferowane przez Geewa przyciągają ponad 10 milionów graczy miesięcznie na całym świecie. W spółce pracuje ponad 60 specjalistów z 11 różnych krajów, zlokalizowanych w biurach w Pradze, Brnie i Berlinie.

Cztery lata projektu „Inkubowanie Nowych Innowacyjnych Spółek W Krakowskim Parku Technologicznym”

KPT - Krakowski Park TechnologicznyO projekcie opowiadają:
Marcin Bielówka, Prezes Zarządu Funduszu Zalążkowego KPT Sp. z o.o.
Dr Marcin Molo, dyrektor finansowy / Członek Zarządu Funduszu Zalążkowego KPT Sp. z o.o.

Proszę wyjaśnić jak działa fundusz i jaki był cel projektu?

(Marcin Bielówka) Fundusz Zalążkowy KPT jest funduszem seed capital – akceleratorem przedsiębiorczości. Mówiąc wprost – Fundusz inwestuje pieniądze w nowe, innowacyjne firmy. W praktyce oznacza to założenie spółki razem z osobami, które mają pomysły i kompetencje do zrealizowania perspektywicznego biznesu.

Mówimy tutaj o wsparciu dwuetapowym. Przed formalnym zawiązaniem spółki wraz z pomysłodawcą dokonujemy niezbędnych analiz, przygotowujemy biznesplan, korzystając zarówno ze swojego doświadczenia, jak i z szerokiego wachlarza zewnętrznych ekspertów, z którymi współpracujemy. Drugi krok to inwestycja i współuczestniczenie w rozwoju spółki w zakresie wsparcia biznesowego, analitycznego i merytorycznego.

(Marcin Molo) Swoje miejsce w ekosystemie inwestycyjnym określamy, jako dostarczanie kapitału na etapie walidacji rynkowej projektów tak, aby po naszej inwestycji były one atrakcyjne dla inwestorów komercyjnych, takich jak fundusze Venture Capital, aniołowie biznesu czy inwestorzy branżowi. Jesteśmy beneficjentem programu Innowacyjna Gospodarka, ze środków którego zainwestowaliśmy dotychczas w 19 spółek i planujemy kolejne inwestycje. W późniejszym etapie również w oparciu o środki uzyskane ze sprzedaży udziałów w wyinkubowanych spółkach.

Czy cele projektu zostały osiągnięte?

(Marcin Bielówka) Przez 4 lata działania Funduszu spływały do nas setki aplikacji, rozmawialiśmy z dziesiątkami projektodawców. W efekcie wyinkubowaliśmy i założyliśmy 19 spółek. Do końca projektu, ich liczba powinna jeszcze wzrosnąć. Najbardziej dojrzałe z naszych spółek już potwierdziły swoją atrakcyjność, dla inwestorów komercyjnych i uzyskały kolejne rundy finasowania od funduszy Venture oraz aniołów biznesu. Mamy za sobą pierwszy tzw. exit, czyli wyjście kapitałowe z inwestycji i jesteśmy w trakcie negocjowania kolejnych. Dzięki temu zainwestowane pieniądze wrócą do gry i pozwolą na realizację kolejnych inwestycji. Z całą odpowiedzialnością mogę więc powiedzieć: tak, cele projektu zostały osiągnięte i na ich bazie możemy kontynuować oraz rozwijać dalszą działalność Funduszu.

A co uważacie Państwo za największe dotychczasowe wyzwanie w ramach projektu, co było najważniejsze lub najtrudniejsze, co można uznać za sukces, a co za porażkę?

(Marcin Molo) Fundusz Zalążkowy Krakowskiego Parku Technologicznego zaczął działać w 2010 roku. Niewątpliwie największym wyzwaniem, z jakim musieliśmy zmierzyć się już od samego początku było wypracowanie takich mechanizmów funkcjonowania, aby efektywnie połączyć kompetencje naukowców, analityków, prawników oraz praktyków biznesowych. W szczególności chodziło tu o wypracowanie skutecznego mechanizmu naboru i preinkubacji projektów. Skoordynowane wsparcie ze strony wszystkich osób w mniejszym lub większym stopniu zaangażowanych w dany projekt jest bowiem konieczne dla efektywnej weryfikacji merytorycznej projektu, stworzenia modelu biznesowego i w końcu wypracowania umowy inwestycyjnej. I na tym polu odnieśliśmy sukces. Nasz model działa, a 19 zrealizowanych inwestycji pokazuje jego skuteczność. Pamiętajmy, ze Fundusz jest w pewnym sensie również start-up`em. W portfelu mamy kilkanaście różnych spółek, które były tworzone według różnych modeli. Nasze podejście do współpracy, selekcji, kierunku działań też przez ten czas ewoluowało – cały czas się uczymy. W tej chwili mogę powiedzieć, że po tych kilku latach osiągnęliśmy wysoką efektywność jeśli chodzi o tworzenie konstrukcji kapitałowych adekwatnych do danego projektu i otoczenia, w którym będzie funkcjonował. Rozwijamy się, konsekwentnie budujemy wartość naszej marki. Zdaję sobie sprawę, że przed nami kolejne ważne wyzwania – realizacja wyjść kapitałowych i reinwestycje. Na szczęście solidne fundamenty zostały już zbudowane.

(Marcin Bielówka) Słowo „porażka” w naszym słowniku nie istnieje. Nie dlatego jednak, że takich nie było, ale dlatego że rozumiemy porażki w nieco innym kontekście – są dla nas drogą do coraz lepszego działania. Nie możemy mówić o porażkach, jako czymś negatywnym, praktycznie w żadnym aspekcie funkcjonowania funduszu, czy samego projektu. Oczywiście nie dało się uniknąć błędnych decyzji, ale to właśnie te nietrafione projekty bardzo dużo nas nauczyły. Z każdej sytuacji, która nie poszła do końca po naszej myśli wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski. One również budują nasz know-how i ułatwiają podejmowanie trafnych decyzji, teraz i w przyszłości.

Z kolei największym sukcesem dla nas są przede wszystkim sukcesy naszych spółek. System wiem.co funkcjonuje w wielu polskich gminach ostrzegając ludzi o zagrożeniach i informując o tym co dla nich lokalnie ważne; Vocabla ma setki użytkowników na całym świecie; Synerise z HG Beaconami wspiera nie tylko relacje z klientami w największych sieciach handlowych, ale pomaga zwiedzającym w Muzeum Sztuki Nowoczesnej MOCAK w Krakowie; Sherlybox wystartował na Kickstarterze i po 4 dniach zebrał kwotę finasowania założoną na miesiąc. Aplikacje DrOmnibus stanowią unikalną w skali światowej pomoc dla dzieci z zaburzeniami rozwoju, takimi jak autyzm, ADHD i in. Można by tak pewnie jeszcze przez chwilę wymieniać.

Co dalej ze spółkami portfelowymi FZ KPT?

(Marcin Molo) Fundusz działa w pewnym schemacie – inwestujemy w spółkę, rozwijamy ją i w odpowiednim momencie finalizujemy inwestycję sprzedając nasze udziały. Część naszych spółek będzie rozwijać się dalej bez naszej pomocy, część będzie poszukiwać dodatkowego kapitału. Niektóre z nich, osiągnęły już taką dojrzałość biznesową, że szykują się do kolejnej rundy finasowania i poszukują inwestorów gotowych wesprzeć ich dalszy rozwój; inne już znalazły inwestorów. Pamiętajmy, że większość spółek dopiero buduje i testuje rozwiązania. Na wielkie wyjścia z inwestycji dopiero przyjdzie czas.

Jak oceniają Państwo aktualną sytuację oraz przyszłość o projektów start-up`owych w Polsce?

(Marcin Molo) Moim zdaniem na to pytanie nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością możemy mówić o ogromnej dynamice rozwoju rynku i środowiska start-up`owego w ostatnich latach. Widać to chociażby po ilości inicjatyw kierowanych do pomysłodawców. W Krakowie niemal codziennie odbywają się mniejsze i większe wydarzenia dedykowane tym, którzy maja innowacyjny pomysł, chcą założyć swój biznes, znaleźć inwestora. Kraków, jako atrakcyjne miejsce przyciąga też wiele znanych osób z zagranicy. Także podaż projektów jest duża, a co ważniejsze są one coraz lepiej przygotowane, a Ci pomysłodawcy, którzy potrafią wyciągać wnioski z popełnianych błędów (swoich i cudzych) z pewnością mają większe szanse na odniesienie sukcesu rynkowego. Z drugiej jednak strony wydaje mi się, że wciąż wiele osób z tego środowiska skupia się na samym procesie „robienia start-up`u” zapominając, że faza „start-up” jest etapem przejściowym, służącym (posługując się definicją Stewa Blanka) wypracowaniu i walidowaniu modelu biznesowego, a właściwym celem jest zbudowanie rentownego biznesu.

A jeśli mogliby Panowie ocenić, pod względem kondycji, branży, pomysłu, to jakie projekty zgłaszały się do Funduszu?

(Marcin Bielówka) Aplikacje, jakie otrzymujemy są bardzo zróżnicowane, zarówno pod kątem ich jakości, stopnia innowacyjności czy zaawansowania projektu. Podobnie z samymi pomysłodawcami – zespoły są bardziej lub mniej kompetentne i zaangażowane. W początkowym okresie działalności Funduszu najwięcej było projektów z obszaru IT. Wydaje się to naturalne, biorąc pod uwagę dynamikę rozwoju oraz atrakcyjność tej branży. Projektów IT jest na rynku zwyczajnie najwięcej. Jednak z biegiem czasu, odkąd my sami zaczęliśmy kłaść nacisk na projekty ‘twardsze’, proporcje te zmieniły się. Niezmiennie jednak od samego początku cechą wspólną projektów, jakie staramy się wybierać, jakim poświęcamy szczególną uwagę jest rozwiązywanie istotnych, a nierozwiązanych lub rozwiązywanych źle problemów potencjalnych klientów.

Część spółek FZ KPT wywodzi się ze środowiska naukowego, jaki ma to wpływ na działanie Funduszu?

(Marcin Molo) To nie jest tak, że wszystkie nasze projekty pochodzą ze środowisk naukowych, bo nie tylko tam powstają innowacje. Ale takich projektów jest coraz więcej. Coraz częściej naukowcy biorą pod uwagę założenie spółki z inwestorem, jako jedną ze ścieżek wykorzystania efektów swojej pracy naukowej. Teraz są to pierwsze jaskółki, ale jestem przekonany, że w nadchodzących latach będziemy mieli do czynienia z efektem kuli śniegowej. Ważne jest, aby mieć realistyczne oczekiwania; umieć łączyć i uzupełniać kompetencje. Jeżeli będziemy oczekiwać, że przez sam fakt założenia spółki zostaniemy biznesmenem i będziemy zarabiać krocie, to rozczarowanie jest murowane. Sukces wymaga pracy, pracy i jeszcze raz pracy. I to zarówno od pomysłodawcy, jak i inwestora, który przecież nie tylko finansuje, ale też nierzadko funkcjonuje, jako biznesowy mentor.

A czy Panów zdaniem projekty start-zupowe różnią się znacząco od tych pochodzących ze środowiska akademickiego?

(Marcin Molo) Projekty ze środowiska akademickiego też mają charakter start-up`owy. To, co natomiast wyróżnia pomysłodawców wywodzących się z tego środowiska, to fakt, że główny nacisk kładą oni na produkt i technologię. Projekty tego rodzaju z pewnością tworzą „twardsze” bariery wejścia dla konkurencji oparte na wieloletniej pracy naukowej, unikalnej technologii, często także ochronie własności intelektualnej. Z drugiej strony pomysłodawcy ze środowiska akademickiego mniejszą wagę przywiązują do aspektów rynkowych i biznesowych, które jednak są podstawą sukcesu każdego projektu biznesowego i w tym aspekcie najczęściej oczekują naszego wsparcia.

FZ KPT wspiera młodych przedsiębiorców, ale też współpracuje z instytucjami i ośrodkami naukowymi. Co takie projekty, dają Polsce i regionowi woj. Małopolskiego?

(Marcin Bielówka) Rozwój przedsiębiorczości i swoista (bardzo zdrowa!) moda na start-up`y jest w dużym stopniu niezależna od działań instytucji otoczenia biznesu. Powstają miejsca do wspólnej pracy, organizowane są spotkania, na których można wymienić doświadczenia, konkursy i konferencje. Inwestorzy oczywiście chętnie zaangażują się finansowo i merytorycznie w spółkę, która ma potwierdzony model biznesowy i powracających klientów. Jednak najtrudniej jest znaleźć oczywiście te pierwsze kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy, które są potrzebne na dopracowanie produktu i zweryfikowanie go na rynku. Tu widzimy wciąż niesłabnącą naszą rolę. Zasilamy małopolski ekosystem innowacyjnej przedsiębiorczości, na tym etapie, na którym pieniądze z rynku są jeszcze nieosiągalne, a już nie wystarczają same idee, wiedza i pomysły.

Co dalej? Jakie są dalsze plany FZ KPT?

(Marcin Bielówka) Stworzyliśmy jakościowy instrument finansowania projektów biznesowych we wczesnej fazie rozwoju, który na trwałe wpisał się już w krakowski ekosystem innowacyjnej przedsiębiorczości. Będziemy działać dalej. Wypracowaliśmy wysokie standardy współpracy; jesteśmy rozpoznawalni i doceniani przez projektodawców, którzy chcą z nami współpracować, doceniają nasze metody pracy i zaangażowanie. Środki uzyskane ze sprzedaży udziałów w spółkach, w które teraz zainwestowaliśmy, będą reinwestowane w kolejne projekty. Planujemy również skorzystać z nowych programów w kolejnej perspektywie finansowej. Zarówno samodzielnie, jak i z ośrodkami, w których powstają innowacje rozwiązania. Jesteśmy otwarci na współpracę z uczelniami, z którymi planujemy tworzyć wehikuły inwestycyjne i dzięki temu budować transparentną ścieżkę komercjalizacji wiedzy.

Ostatnie pytanie – biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenie z obecnymi spółkami portfelowymi FZ KPT, jakie Panowie mogą dać wskazówki młodym przedsiębiorcom?

(Marcin Molo) Dobry start-up powinien pozwolić na walidację modelu biznesowego przy jak najmniejszych nakładach finansowych. Zazwyczaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy projekt odniesie sukces rynkowy dopóki tego nie sprawdzimy, chodzi generalnie o to, aby stracić relatywnie mało na to, aby się o tym przekonać. Stąd inwestorzy preferują projekty, w których pierwsza runda finansowania jest relatywnie mała, pozwala za to w dużym stopniu zwalidować podstawowe założenia biznesowe przedsięwzięcia. Sam projekt (i pomysłodawca) powinien przy tym być elastyczny, potrafić dostosować się do zmiennych realiów rynkowych, które poznajemy w pierwszym okresie działania firmy. Natomiast nie powinien starać się za wszelką cenę udowadniać słuszności swojej koncepcji. Trzeba słuchać klientów, analizować i interpretować wskaźniki, nie bać się eksperymentów. Pierwsza faza start-up`u to w istocie eksperyment, którego celem jest dopasowanie produktu i modelu biznesowego do rynku. Dobrze jeżeli stosunkowo wcześnie powstaje produkt w wersji minimalnej (tzw. MVP) oraz istnieje tzw. plan B, czyli scenariusz działania w przypadku braku zakładanego sukcesu rynkowego.

Fundusz Zalążkowy KPT jest funduszem seed capital – akceleratorem przedsiębiorczości.

FZ KPT działa, jako spółka celowa założona przez Krakowski Park Technologiczny Sp. z o.o. oraz Spółkę Zarządzającą Funduszem, SATUS Sp. z o.o. dla realizacji projektu „Inkubowanie nowych innowacyjnych spółek w Krakowskim Parku Technologicznym”. Wsparcie FZ KPT to nie tylko kapitał. Rozumiejąc zróżnicowane potrzeby oraz wymogi przed jakimi staje nowa, rozwijająca się firma Fundusz wspiera ją również na poziomie merytorycznym, doradczym oraz biznesowym, wszystko po to, aby powstający biznes rozwijał się zgodnie z przyjętą strategią oraz naszymi wspólnie określonymi oczekiwaniami. Fundusz poszukuje, inicjuje i inkubuje przedsięwzięcia o charakterze innowacyjnym, z różnych branż ze szczególnym naciskiem na projekty technologiczne i inżynierskie.
www.fzkpt.pl

Żeby zachować konkurencyjność polskiego hutnictwa, trzeba przyspieszyć prace nad polskim planem dla tego sektora

Konkurencyjność polskiej metalurgii cierpi ze względu m. in. na niespotykaną w innych krajach akcyzę na energię elektryczną, niewyjaśnioną kwestię statusu kolorowych certyfikatów i brak rekompensat za tzw. carbon leakage – przekonują eksperci z firmy doradczej EY Polska. Polska musi jak najszybciej przygotować własny plan ochrony przemysłu hutniczego, aby zadbać o konkurencyjność lokalnego sektora metalurgicznego na europejskim i światowym rynku. Prace zostały już rozpoczęte, ale inne kraje UE są w tym zakresie dużo bardziej zaawansowane.

Komisja Europejska przygotowała tzw. Steel Action Plan. Jest to zestaw działań ukierunkowanych na ochronę przemysłu hutniczego w Europie. Plan posłużył władzom m. in. Hiszpanii, Włoch czy Wielkiej Brytanii do przygotowania własnych, lokalnych planów ochrony miejsc pracy w hutnictwie. Wszystkie te kraje od wielu miesięcy pracują nad działaniami legislacyjnymi i organizacyjnymi, których celem ma być poprawa poziomu konkurencyjności lokalnych sektorów hutnictwa stali. W Polsce tymczasem dopiero zapadła decyzja o tym, że taki podobny plan będzie przygotowywany.

Polski przemysł stalowy z większą mocą

Realnym zagrożeniem dla polskiego przemysłu stalowego w Unii Europejskiej jest jego dalsza marginalizacja. Obecnie produkcja stali w Polsce stanowi jedynie 5% produkcji europejskiej. – Skutki upadku tej części przemysłu byłyby katastrofalne dla całej Polski, a w szczególności dla poszczególnych regionów, gdzie przyczyniłyby się do eksplozji bezrobocia strukturalnego. Co więcej, należy podkreślić, że branża ta jest silnie związana z innymi gałęziami, np. z górnictwem węgla, zarówno poprzez wykorzystanie energii elektrycznej (w Polsce co dwudziesta megawatogodzina zużywana jest bowiem w hutnictwie), jak również poprzez bezpośrednie wykorzystanie węgla do produkcji koksu niezbędnego w procesach zintegrowanych w hutnictwie stali. Koncentrując działania na tym, aby nasze hutnictwo stali przestało mieć najniższe wykorzystanie mocy produkcyjnych (63% w Polsce wobec znacznie powyżej 70% w UE), pomagamy tym samym całej polskiej gospodarce – mówi Jarosław Koziński, Partner Zarządzający Działem Doradztwa Podatkowego EY.

Zapewnienie konkurencyjności polskiej metalurgii wymaga wspólnych działań rządu i przedstawicieli biznesu. Szansę na taką platformę współpracy może stanowić zespół ds. metalurgii zaproponowany ostatnio przez ministra gospodarki. Zdaniem ekspertów firmy doradczej EY, równolegle do prac tego zespołu powinny być niezwłocznie podjęte decyzje i działania w trzech obszarach wsparcia: akcyzy na energię elektryczną, kolorowych certyfikatów oraz rekompensat związanych z carbon leakage.

Problem nr 1: Polski „wynalazek” – akcyza na energię dla metalurgii

Polski przemysł metalurgiczny – dzięki wielomiliardowym inwestycjom technologicznym zrealizowanym w ostatniej dekadzie – należy dziś do najnowocześniejszych na świecie, zarówno pod względem efektywności energetycznej, jak i wymagań środowiskowych. Dzisiejsza wysoka konkurencyjność krajowej metalurgii w ujęciu technologicznym jest jednak skutecznie niwelowana przez podatkowe i okołopodatkowe koszty produkcji. Do najistotniejszych kosztów tego typu, negatywnie wyróżniających Polskę na tle Unii Europejskiej, należy akcyza od energii elektrycznej zużywanej w procesach metalurgicznych. – Polska jest obecnie jedynym państwem członkowskim posiadającym duże zakłady metalurgiczne i tradycyjnie zorientowanym na przemysł, które utrzymuje opodatkowanie podatkiem akcyzowym energii elektrycznej zużywanej w procesie metalurgicznym. Danina ta zwiększa koszty działalności przedsiębiorstw metalurgicznych w Polsce, co przyczynia się do zintensyfikowania zjawiska tzw. „carbon leakage”, czyli przenoszenia produkcji przemysłowej poza terytorium Unii Europejskiej w wyniku wysokich kosztów związanych z polityką klimatyczną – mówi Zbigniew Liptak, Dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego EY.

Problem nr 2: Zwolnienie hutnictwa z umarzania certyfikatów – pomoc publiczna czy nie?

Metalurgia – jako jeden z najbardziej energochłonnych i wrażliwych na wzrost cen energii elektrycznej sektorów – bezpośrednio odczuwa wzrastającą ilość ciężarów publicznych wynikających z restrykcyjnej polityki klimatycznej. W związku z wejściem w życie „małego trójpaku energetycznego”, który w istotny sposób znowelizował prawne otoczenie funkcjonowania energetyki, najbardziej energochłonni odbiorcy przemysłowi mają obowiązek uzyskiwania i przedstawienia do umorzenia tzw. kolorowych certyfikatów (np. zielonych – wydawanych na energię ze źródeł odnawialnych). Jednocześnie przepisy małego trójpaku przewidują możliwość częściowego (nawet do 80%) zwolnienia z tego obowiązku odbiorców z wybranych sektorów (w tym – produkcji metali). Zwolnienie to może stanowić pomoc publiczną, przez co jego wejście w życie uzależnione jest od uzyskania pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej. Mamy zatem obecnie do czynienia z bardzo szkodliwą sytuacją – branża, która w opinii wszystkich potrzebuje tańszych nośników energii, obecnie zmaga się z dodatkowym niespodziewanym narzutem na cenę energii elektrycznej.

Problem nr 3: Rekompensaty za carbon leakage. W Niemczech tak, w Polsce nie.

Restrykcyjna polityka klimatyczna Unii Europejskiej doprowadziła do znacznego wzrostu kosztów produkcji liczonego w dziesiątkach milionów euro, a w efekcie do zjawiska carbon leakage. Zgodnie z postanowieniami Komisji Europejskiej, państwa członkowskie mogą przyznać pomoc dla przedsiębiorstw w sektorach i podsektorach narażonych na utratę konkurencyjności z powodu wyższych cen energii. Wsparcie powinno umożliwiać pokrycie części kosztów związanych z uwzględnieniem obciążeń wynikających z systemu handlu uprawnieniami do emisji w cenie energii elektrycznej. Polska nie podjęła dotychczas działań zmierzających do przyznania tego rodzaju pomocy publicznej. Schematy pomocy w tym zakresie zostały zatwierdzone przez Komisję i wprowadzone w Belgii, Niemczech, Hiszpanii czy Holandii.

Informacje o światowej produkcji stali – na podstawie raportu EY „Globalny rynek stali 2014”

Światowe spowolnienie gospodarcze ostatnich lat odcisnęło mocne piętno kryzysu na polskim i europejskim przemyśle metalurgicznym. Ograniczenie indywidualnej konsumpcji oraz zapotrzebowania ze strony przemysłu przetwórczego pogrążyło zarówno branżę stalową, jak również produkcję metali nieżelaznych. Problemy te szczególnie mocno zaistniały w Europie, której udział w globalnej produkcji stali skurczył się o 5 p.p. (do lekko powyżej 10%). Tym samym, kryzys z 2008 roku mocno nadwyrężył sytuację unijnych producentów stali, co doprowadziło do pojawienia się przerostu zdolności produkcyjnych w wysokości około 80 milionów ton stali. Brak odpowiednich działań na lokalnym rynku może stanowić zagrożenie dla utrzymania około 200 tysięcy miejsc pracy

W skali światowej ma miejsce znaczny wzrost produkcji stali, który jednak skoncentrowany jest w krajach Dalekiego Wschodu, w tym przede wszystkim w Chinach – wynika z raportu firmy doradczej EY „Globalny rynek stali 2014”.

Głodowe emerytury przyszłego seniora

Pracujący Polacy mają coraz mniej czasu na podjęcie decyzji, czy składkę emerytalną przekazywać do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czy Otwartych Funduszy Emerytalnych. Na dokonanie wyboru ubezpieczony ma czas do końca lipca. Wielu rozważa swoją decyzję pod kątem wysokości świadczenia otrzymywanego na starość. Jednak, jak zaznaczają eksperci — bez względu na wybór — na godną emeryturę, nie ma co liczyć.

Rodzi się nas coraz mniej, przybywa za to osób starszych. Obecnie na jednego emeryta lub rencistę przypadają cztery osoby w wieku produkcyjnym. W przyszłości będą to zaledwie dwie osoby. Znając polskie tendencje demograficzne, od dawna szuka się sposobu na zabezpieczenie świadczeń emerytalnych. Ostatnia reforma dotyczy wyboru miejsca odprowadzania składek przez osoby pracujące. Jak zaznacza serwisowi infoWire.pl Łukasz Piechowiak, ekspert portalu Bankier.pl „[…] trzeba rozwiać podstawowy mit. To nie jest wybór między ZUS czy OFE, bo wszyscy i tak trafią do tego pierwszego. Otwarty Fundusz Emerytalny jest rozwiązaniem uzupełniającym. Cały wybór polega na wyrażeniu zgody na korzystanie z dodatkowego miejsca do odkładania pieniędzy na emeryturę.[…] Jeśli chcemy, by część składki była przekazywana do OFE, to należy wypełnić odpowiednią deklarację”.

Składka emerytalna wynosi obecnie 19,52% tak zwanej podstawy wymiaru składek. Ubezpieczony zgodnie z założeniem reformy może całość składki emerytalnej odkładać na specjalnym subkoncie w ZUS. Może też zadecydować, aby część jego składki emerytalnej (2,92%), która trafia do ZUS-u, była przekazywana do funduszu. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jeśli się zdecydujemy na OFE, to będzie tam trafiać jedynie 1/7 całej składki emerytalnej. Od jednego złotego jest to zaledwie 15 groszy. „[…] OFE wiąże się jednak z ryzykiem. Jeżeli dojdzie do kryzysu finansowego, załamania na giełdzie lub innej tragedii to pieniądze z naszych składek, zainwestowane w papiery wartościowe mogą tanieć i będzie strata” – zaznacza Łukasz Piechowiak.

Nic dziwnego, że z 14 milionów Polaków uprawnionych do wyboru miejsca odprowadzania składek emerytalnych, za OFE opowiedziało się do tej pory jedynie 144 tysięcy osób. Czarnego scenariusza, jakim będzie dla OFE prognozowana utrata ponad 98% klientów, nikt nie przewidział. Eksperci podkreślają, że może to wynikać z zakazu reklamy funduszy, z małej wiedzy Polaków na temat systemu emerytalnego oraz odkładania przez nich decyzji na ostatnią chwilę. Termin ten upływa 31 lipca 2014 roku.

W Polsce średnia emerytura wynosi około 1500 złotych. W porównaniu do świadczeń w Wielkiej Brytanii – 6200 złotych czy w Niemczech – 8100 złotych – rodzima wypada bardzo skromnie. Obecne pokolenie pracujących 30 – latków może liczyć na jeszcze mniejsze świadczenia, wręcz głodowe. Jak podkreśla Cezary Kaźmierczak, Prezes Związku Przedsiębiorstw i Pracodawców „[…] Z całą pewnością rząd jest dużo większym gwarantem wypłat jakiejkolwiek emerytury – chociażby wynosiła ona 400 złotych, bo na więcej nie ma co liczyć – niż inna prywatna instytucja. Jestem za tym, by OFE istniało, ale jako dobrowolne fundusze, które się wzajemnie ubezpieczają. Niestety – czas odkładania pieniędzy na starość jest zbyt długi, by emerytury kapitałowe, się sprawdziły”.

Przyszły polski senior nie ma powodów do zadowolenia. Jeśli będzie zdrowy, to może uda się mu dorobić do skromnej emerytury. Warto jednak zdać sobie sprawę, że przeciętny Polak oddając przez 40 lat część swojej pensji do ZUS-u, pobiera emeryturę jedynie przez 8 lat, bo później umiera.

Dla emerytów, których przyszłość rysuje się w czarnych barwach istnieje jednak rozwiązanie – mówi serwisowi infoWire.pl Cezary Kaźmierczak, „[…] jedyny, taki potwierdzony empirycznie, na przykładzie stuleci system emerytalny, który się sprawdza — to są dzieci”.

Mailing sprzedażowy – jak go tworzyć, aby nie trafił do kosza

Na naszą skrzynkę mailową każdego dnia trafia co najmniej kilka newsletterów. Pomimo, że nie wszyscy odbiorcy je odczytują, a niektórzy traktują jak spam, to e-mail marketing jest skuteczną metodą reklamy online. Największą jego zaletą jest drzemiący w nim potencjał sprzedażowy. Pytanie brzmi, jak go w pełni wykorzystać?

Przy tworzeniu mailingu trzeba pamiętać,że liczy się pierwsze wrażenie. Bardzo ważne elementy to przede wszystkim adres, nazwa nadawcy oraz temat wiadomości. To one budują pierwsze wrażenie i mogę przekonać odbiorcę do otwarcia wiadomości. Wszystko co dzieje się potem ma wpływ na postrzeganie danej firmy i powoduje kształtowanie się oczekiwań.

Jeśli nie zrobisz dobrego wrażenia na początku, to Twoja wiadomość, a wraz z nią szansa na pozyskanie klienta i sprzedaż przepadną. Nieudana próba przekonania odbiorcy do otwarcia i przeczytania wiadomości może mieć negatywny wpływ na kampanie realizowane w przyszłości. – mówi Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant Grupa 365 NET.

Adres i nazwa firmy muszą wzbudzać zaufanie odbiorców oraz wywoływać pozytywne emocję, zachęcające do zapoznania się z ofertą. Jeżeli chodzi o temat wiadomości, warto wypróbować kilka strategii. Do najbardziej popularnych należą: forma pytająca, personalizacja, liczby czy wariacje ilości znaków.

Nawet jeżeli odbiorca otworzy naszą wiadomość należy mieć na uwadze, że mamy niewiele czasu, aby przedstawić mu naszą ofertę, korzyści z niej płynące oraz podtrzymać zainteresowanie. Dobrym sposobem jest przedstawienie oferty głównej w nagłówku i podkreślenie dodatkowych korzyści w jasny sposób przy użyciu wyliczeń i pogrubień. Pamiętajmy też, że nie możemy skupiać się na samej sprzedaży. Dobrze jest też doradzać naszym klientom, pokazać im trendy oraz zaprezentować produkty z jak najlepszej strony. Przy doborze sposobu przekazu trzeba też pamiętać, jaka jest nasza grupa docelowa i jakimi rządzi się prawami. Potencjalni klienci mogą być bardzo zróżnicowani pod wieloma względami, dlatego komunikacja z nimi musi być zbudowana tak, aby każdy z nich korzystając z Twoich usług czuł, że spełniasz właśnie jego potrzeby. Dobrze jest przeanalizować i przetestować za pomocą jakich tekstów i grafik najskuteczniej można komunikować się z każdą z grup odbiorców. Skutecznym sposobem jest przeprowadzenie testów A/B polegających na wysyłaniu różnych formatów wiadomości do różnych odbiorców. Wtedy można uzyskać informację, które z nich przynoszą najlepsze efekty. Bardzo ważna jest również forma graficzna maila, jego atrakcyjność i schludność zarazem. Elementem, który zwraca uwagę, zawsze jest górny pasek wiadomości. Warto więc, aby był atrakcyjny wizualnie i zachęcał do przeczytania reszty wiadomości.

Najbardziej istotnym elementem mail sprzedażowych pozostaje jednak po prostu skuteczne wezwanie klientów do działania, takie które jasno będzie mówić jakie mają wykonać akcje. Przyciski wzywające do działania powinny być łatwe do zauważenia oraz zawierać odpowiedni tekst. Ponadto przyciski te powinny być też uzupełnione o różnego rodzaju elementy motywujące, takie jak chociażby informacja o rabacie, kupony promocyjne, darmowa dostawa czy też opinia innych użytkowników, którzy skorzystali z danej usługi lub kupili dany towar.

Kiedy nasz odbiorca dokona już zamówienia jest to prócz sukcesu newslettera, także początek waszej komunikacji. Należy zadbać o to, aby klient w dalszym ciągu czuł się traktowany specjalnie. Możliwa do wytworzenia więź może mieć bowiem charakter długookresowy, co z pewnością zaprocentuje w przyszłości.

ING Bank Śląski wyróżniony przez Prezydenta RP

ING Bank Śląski otrzymał nominację do Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP. Kapituła XII edycji konkursu, spośród 121 zgłoszonych firm, wybrała 15 najlepszych.

ING Bank Śląski został zgłoszony przez Urząd Marszałkowski w Katowicach, w kategorii „Ład Gospodarczy i Społeczna Odpowiedzialność Biznesu”. W imieniu Zarządu ING Banku Śląskiego, prestiżowe wyróżnienie z rąk Prezydenta Bronisława Komorowskiego, odebrała Justyna Kesler, Wiceprezes Zarządu Banku.

Firmy zgłaszane są do konkursu przez zewnętrzne podmioty m.in. urzędy marszałkowskie, organizacje pozarządowe, instytucje społeczne i kulturalne oraz media, w pięciu kategoriach: „Innowacyjność”, „Obecność na Rynku Globalnym”, „Ład Korporacyjny i Społeczna Odpowiedzialność Biznesu”, „Zielona Gospodarka” oraz „Trwały Sukces”.

Społeczna odpowiedzialność biznesu i działania w tym obszarze wspierają realizację celów biznesowych ING Banku Śląskiego. Strategia CSR określa cele, działania oraz mierniki w obszarach relacji z klientami, relacji z pracownikami, działalności na rzecz społeczeństwa oraz działalności na rzecz środowiska naturalnego. Zgodnie z jej założeniami, w 2013 roku, został opublikowany Raport Społecznej Odpowiedzialności Biznesu ING Banku Śląskiego za lata 2011-2012 zatytułowany „ING Sztuka Odpowiedzialności”. Podsumowuje on postępy w realizacji założeń oraz wyznacza cele na kolejne lata. Bank znajduje się w składzie pierwszego w Polsce giełdowego indeksu spółek odpowiedzialnych społecznie – RESPECT Index oraz w elitarnym gronie firm wyróżnionych certyfikatem Top Employer oraz Top Employer Europe. Bank jako jedyna instytucja finansowa został wyróżniony Złotym Listkiem CSR Polityki 2014.

Zadania, które codziennie odwlekamy

Wielu z nas, myśląc o swojej bliższej lub nieco dalszej przyszłości, plany ma na ogół ambitne. Podejmujemy wiele postanowień, które dotyczą zarówno sfery prywatnej, jak i zawodowej. Kłopot w tym, że dużej części owych zamierzeń nigdy nie udaje nam się wdrożyć w życie. Warto zastanowić się, co może być głównym powodem takiego stanu rzeczy i jak w łatwy sposób przejść od myśli do czynu.

Reakcje na brak realizacji nieustannie odwlekanych czynności bywają skrajnie różne. Jedni obwiniają przede wszystkim siebie i swoje lenistwo, inni zaś szukają wymówek i usprawiedliwień w postaci braku czasu, niesprzyjającego otoczenia czy niedogodnego momentu.

Żadna z tych dróg nie przybliża nas jednak do rozwiązania problemu. Zamiast tracić więc niepotrzebnie czas i energię, należałoby spojrzeć na całą sprawę z dystansu i spróbować zdefiniować powody, dla których nadal stoimy w miejscu.

Podejmij konkretną decyzję

W większości przypadków za brakiem aktywności stoi brak konkretnej decyzji. Niezależnie od tego, za co się zabieramy, do sukcesu nie wystarczy bowiem samo postanowienie. Równie istotny jest pierwszy krok, za którym będą mogły pójść kolejne.

Określenie celu ogólnego jest oczywiście niezwykle ważne. W ten sposób nasze działania zyskują kierunek, a my sami w każdej chwili możemy łatwo sprawdzić, czy nadal pozostajemy na wybranej drodze. Nie można jednak przy tym zapominać o czymś z pozoru znacznie prostszym, czyli o mocno osadzonej w codziennych realiach decyzji.

Wyobraźmy sobie sytuację: uznaliśmy, że najwyższy czas opróżnić naszą szafę ze starych, już od dawna nie noszonych ubrań. Za tym postanowieniem powinno iść jeszcze kolejne dotyczące tego, co z nimi zrobimy – na koniec miesiąca przekażemy je potrzebującym lub też w piątek o godzinie 20 wyrzucimy do śmieci.

Odrób pracę domową

Drugim, często występującym powodem odwlekania realizacji któregoś z naszych zamierzeń jest brak wiedzy potrzebnej do działania. Nigdy nie postawimy choćby pierwszego kroku, jeśli najzwyczajniej w świecie nie wiemy, co mamy robić.

Podstawą będzie zatem kompletne zapoznanie się z całym tematem. Nie uda nam się np. zmienić modelu biznesowego swojej firmy, jeśli nie będziemy wiedzieli, czym charakteryzują się poszczególne sposoby funkcjonowania przedsiębiorstw oraz które z nich mają szansę sprawdzić się w naszym przypadku.

Bez choćby próby zgłębienia zagadnienia, wokół którego się poruszamy, realizację ambitnego planu będziemy odkładać w nieskończoność, nie mając przy tym świadomości, dlaczego tak się dzieje.

Mądrze planuj swój czas

Mało kto zdaje sobie sprawę, że przyczyną braku aktywności może być także nieumiejętne projektowanie swojego czasu. Każda czynność podejmowana w ciągu dnia powinna bowiem pozostawać w zgodzie z naszym naturalnym rytmem dobowym.

Fatalnym pomysłem będzie chociażby planowanie działań wymagających wysokiej koncentracji i dużych pokładów kreatywności na popołudnie. Po obiedzie przeważnie notujemy znaczny spadek energii, czas ten warto więc przeznaczyć na mniej obciążające zadania, niż tworzenie nowej oferty handlowej.

Próba zmuszenia się do intelektualnego wysiłku w tym wypadku i tak prawdopodobnie skończy się frustrującym niepowodzeniem. Co innego, gdy zajmiemy się tym z samego rana, kilka chwil po przyjściu do biura – nawet nie zauważymy kiedy od dawna odkładana praca została wykonana.

Zrób, oddeleguj albo wykreśl

Stojące przed nami zadania zawsze należy też prawidłowo ocenić. Warto zadać sobie pytanie: co tak naprawdę się stanie, jeśli dana rzecz nie zostanie zrealizowana?
Odpowiedź wskaże nam w tym wypadku nasz pierwszy krok, gdyż albo będziemy musieli „wziąć się w garść” i zacząć działać, przekazać ten obowiązek innemu pracownikowi lub zwyczajnie o nim… zapomnieć.

W praktyce każde z tych rozwiązań przybliży nas do ostatecznego sukcesu: przestaniemy myśleć i po prostu wykonamy to, co do nas należy, oddelegujemy problem znajdując swoje zastępstwo albo zrezygnujemy z danej aktywności i pozbawieni psychicznego obciążenia pójdziemy do przodu.

Dziel na racjonalne etapy

Z całą pewnością warto też wyrobić sobie nawyk dzielenia dużych i przytłaczających zadań na znacznie mniejsze, możliwe do zrealizowania etapy. Często bowiem nie działamy dlatego, że stojące przed nami wyzwanie znacznie przekracza nasze siły.

Małe, prostsze czynności wykonujemy zdecydowanie chętniej, niż ogromne i trudne projekty. Określając pierwszy krok należy więc wybrać choćby najdrobniejszy element, którego realizacja nie będzie skomplikowana czy czasochłonna. Jak już wiemy, za tą konkretną decyzją szybko pójdą kolejne, a całe przedsięwzięcie okaże się prostsze, niż początkowo zakładaliśmy.

Lean management czyli szczupłe zarządzanie na nowo – informacja ekspercka

Zaczątków filozofii lean management można dopatrywać się w latach 40. XX wieku. Jednak dopiero dziś, dzięki nowoczesnym technologiom, można w pełni zrealizować założenia tej koncepcji.

Lean management to – w największym skrócie – podejście polegające na dążeniu do wytworzenia określonej wartości przy możliwie najmniejszym wykorzystaniu zasobów. Istotą koncepcji jest identyfikacja i eliminowanie niesprawności oraz niezoptymalizowanych elementów procesu, takich jak: nadprodukcja, zbędny ruch, oczekiwanie, niepotrzebny transport, zapasy, wytwarzanie braków czy nadmierna obróbka. Dziś wielką rolę w realizacji tych założeń odgrywać mogą różnorodne systemy automatyzacyjne.

Zautomatyzowane gromadzenie danych do analiz VSM

Jednym z podstawowych narzędzi pozwalających na wykrycie potencjalnych źródeł marnotrawstwa jest mapowanie strumienia wartości – ang. Value Stream Mapping (VSM). Metoda polega na wynotowaniu wszystkich działań składających się na kompletny proces – od otrzymania surowców aż po komisjonowanie i spedycję towarów – i przypisanie czasów trwania kolejnym sekwencjom. Sygnałem do podjęcia interwencji może być nieproporcjonalna długość wybranych cykli lub opóźnienia i przestoje wynikające z nadmiernego czasu trwania pewnych etapów procesu.

Jeżeli płynność przemieszczania się materiałów w kolejnych sekwencjach jest zakłócona ze względu na czynności intralogistyczne, warto zastanowić się nad wykorzystaniem w diagnostyce elementów systemu zarządzania flotą. – Fleet Manager 4.x dostarcza pełnej informacji na temat funkcjonowania pojazdów składających się na park maszynowy danego przedsiębiorstwa – podpowiada Przemysław Wlazeł, Dyrektor Działu Klientów Strategicznych firmy STILL Polska.

– Dla każdej z jednostek możliwe jest automatyczne tworzenie raportów z danymi na temat osiąganych prędkości, załadunku i czasów użytkowania. Zestawienie tego typu informacji jest dobrym uzupełnieniem mapy strumienia wartości i może znacząco ułatwić wyciąganie trafnych wniosków na temat przyczyn niesprawności w transporcie magazynowym – tłumaczy Wlazeł.

Jeśli w wyniku analiz okaże się, że zasadna jest zmiana organizacji przestrzennej regałów lub punktów załadunku, dodatkowym, cennym źródłem informacji mogą być sprzężone z oprogramowaniem wózka system kamer i czujników optycznych. Tego typu urządzenia pozwalają śledzić w czasie rzeczywistym pozycję maszyny i ruchy konieczne do wykonania danej czynności. Podobne udogodnienia mogą przynieść szczególnie duże korzyści w wypadku rozbudowanej floty, samodzielne obserwowanie której wiązałoby się z istotnymi nakładami czasowymi.

Aplikacje wspierające TPM

Część danych uzyskiwanych z aplikacji służących do zarządzania flotą można wykorzystać jako sugestię co do kierunku zmian w zakresie Optymalnego Utrzymania Ruchu. Total Productive Maintenance (TPM) zakłada dążenie do osiągnięcia tzw. poziomu trzech zer: zero awarii, zero braków, zero wypadków przy pracy. Cel realizuje się poprzez oddziaływania na kadrach – poprzez szkolenia i zwiększanie odpowiedzialności – oraz na maszynach – przede wszystkim dzięki przedkładaniu obsługi predykcyjnej (zapobiegać) nad reakcyjną (nie leczyć).

Jako że systemy zarządzania flotą pozwalają powiązać zarówno wyżej wymienione dane, jak i informacje na temat wypadków, awarii i użytkowania baterii z konkretnym operatorem, łatwo można zidentyfikować osoby, które w pierwszej kolejności powinny przejść dodatkowe przeszkolenie z zakresu dbałości o sprzęt lub jego obsługi. Jednocześnie, świadomość nieuchronności wykrycia zawinionych zaniedbań może zachęcać pracowników do ostrożniejszego korzystania z urządzeń.

Istnieją jednak również aplikacje przeznaczone do realizacji zadań TPM po stronie maszyny.
– Popularność zyskują zautomatyzowane układy diagnostyczne – mówi Przemysław Wlazeł z firmy STILL Polska. – Przykładem jest STILL ProActiv. Aplikacja na bieżąco monitoruje stan techniczny wózka widłowego. Nie tylko pozwala na szybkie wykrycie pierwszych symptomów niesprawności, ale również przesyła informację do serwisantów. Znacząco skraca to czas reakcji mechaników na wieść o awarii i sprawia że na miejsce przyjeżdżają z niezbędnymi częściami i narzędziami. Pozwala to znacząco niwelować przestoje – dodaje ekspert.

Wdrożenie zautomatyzowanych systemów zarządzania flotą i jej diagnostyki nie zastąpi wnikliwej refleksji nad przebiegiem procesów w przedsiębiorstwie. Nie sprawi, że wszyscy pracownicy stosować będą wpisaną w lean management metodę 5S – Selekcji, Systematyki, Sprzątania, Standaryzacji i Samodyscypliny. Na pewno może być jednak cennym źródłem danych, pozwalającym zdjąć z kadry część obowiązków związanych z permanentnym doskonaleniem funkcjonowania organizacji.

Zarząd UNIQA w niezmienionym składzie w kolejnej kadencji

0
  • Prezes zarządu Andrzej Jarczyk oraz wiceprezes Grzegorz Kulik będą pełnić dotychczasowe funkcje przez kolejne 3 lata
  • Dezyzja Rady Nadzorczej spółek Grupy UNIQA w Polsce o przedłużeniu kadencji zapadła 2 czerwca 2014 r.
  • Kontynuacja strategii UNIQA 2.0.

Decyzją Rady Nadzorczej spółek Grupy UNIQA Andrzej Jarczyk, prezes, i Grzegorz Kulik, wiceprezes, będą sprawować swoje stanowiska przez kolejne trzy lata.

Andrzej Jarczyk stanowisko prezesa zarządu spółek UNIQA objął w styczniu 2011 r. Poprzednio, od listopada 2007 r. był prezesem zarządu spółek Grupy Generali w Polsce. W latach 1996 – 2007 związany był z Grupą PZU, gdzie od 2003 roku pełnił funkcję dyrektora Biura Sprzedaży w centrali PZU, odpowiadając za realizację polityki sprzedaży dla klientów indywidualnych oraz sektora MSP.

Jest absolwentem Wydziału Zarządzania Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Studiował również „Zarządzanie przedsiębiorstwem” na Uniwersytecie w Bochum. Ukończył „Eurekans Management Development Program” – międzynarodowe studia dla managerów spółek Grupy Eureko z zakresu współpracy międzynarodowej, podstaw finansów i zarządzania projektami.

Grzegorz Kulik wiceprezesem zarządu UNIQA został w maju 2011 r. Od tego czasu skutecznie realizuje startegię grupy w zakresie techniki ubezpieczeniowej. Odpowiada za likwidację szkód, produkty ubezpieczeniowe i aktuariat. Poprzednio, w Generali, pełnił funkcję dyrektora Departamentu Ubezpieczeń Komunikacyjnych, dyrektora Departamentu Leasingu oraz dyrektora Departamentu Ubezpieczeń Majątkowych Klienta Indywidualnego. W latach 2000 – 2008 związany z PZU, najpierw w Inspektoracie w Krakowie, a następnie w centrali, gdzie przeszedł kolejne szczeble kariery aż do stanowiska zastępcy dyrektora Biura Sprzedaży. Jest absolwentem Wydziału Zarządzania Akademii Ekonomicznej w Krakowie.

Decyzja Rady Nadzorczej jest potwierdzeniem kierunku wynikającego zw strategii Grupy: UNIQA 2.0, której elementem jest stabilne zarządzanie. W ubiegłym roku Rada Nadzorcza zdecydowała o przedłużeniu kadencji dwóm pozostałym członkom zarządu Małgorzacie Michalak- Bartkowiak oraz Adamowi Łoziakowi.

Aktualny skład zarządu spółek Grupy Ubezpieczeniowej UNIQA w Polsce:

  • Andrzej Jarczyk – prezes zarządu,
  • Małgorzata Michalak-Bartkowiak – wiceprezes zarządu ds. finansowych,
  • Adam Łoziak – wiceprezes zarządu ds. współpracy z mieszkalnictwem,
  • Grzegorz Kulik – wiceprezes zarządu ds. techniki ubezpieczeniowej.

Bank Pekao laureatem Nagrody GPW Media w zakresie prowadzenia Relacji Inwestorskich przy wykorzystywaniu nowoczesnych metod komunikacji internetowej

0

Bank Pekao SA podczas VI Kongresu Relacji Inwestorskich Spółek Giełdowych SEG otrzymał nagrodę specjalną za komunikację z inwestorami za pomocą nowoczesnych metod komunikacji w Internecie.

Przyznając nagrodę eksperci GPW Media docenili jakość komunikacji Banku Pekao z inwestorami przy pomocy nowoczesnych metod  komunikacji w sieci. Bank Pekao od wielu lat transmituje w Internecie, na żywo prezentacje wyników finansowych, jak również obrady Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy, czyli najważniejsze wydarzenia korporacyjne dla inwestorów. Transmisje te dostępne są również off-line. Podczas transmisji  prezentacji wyników finansowych inwestorzy mają możliwość zadawania pytań do Spółki również drogą mailową. Dzięki transmisjom internetowym wszyscy inwestorzy mogą brać aktywny udział w konferencjach organizowanych przez Bank i bezpośrednio komunikować się ze spółką, uzyskując w ten sposób informacje na temat działalności Banku.Bank Pekao laureatem Nagrody GPW Media w zakresie prowadzenia Relacji Inwestorskich przy wykorzystywaniu nowoczesnych metod komunikacji internetowej 1