Pobieraczek.pl złamał prawo- 239 140 zł kary za wprowadzanie internautów w błąd

Co czwarty Polak sprawdza codziennie pocztę elektroniczną, co trzeci słucha radia w sieci, co piąty przyznaje, że ściągał programy, muzykę czy filmy. Bez względu na to jak spędzamy czas w Internecie, powinniśmy znać swoje prawa, a przedsiębiorcy muszą je respektować. Oznacza to, że konsument powinien za każdym razem zapoznać się z regulaminem usługi, a sprzedawca rzetelnie informować m.in. o jej cenie. Nie w każdym przypadku obowiązki te są przestrzegane.

10 dni pobierania za darmo – to jedno z haseł reklamowych portalu pobieraczek.pl, który umożliwiał jedynie płatne pobieranie plików. Prezes UOKiK uznała, że spółka wprowadziła internautów w błąd, dlatego nałożyła na nią karę finansową i nakazała natychmiastową zmianę praktyki.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydała właśnie decyzję, w której zakwestionowała praktyki portalu pobieraczek.pl, umożliwiającego pobieranie różnych plików. Postępowanie przeciwko właścicielom serwisu – spółce Eller Service z Gdańska – zostało wszczęte w październiku 2009 roku. Podstawą były liczne skargi konsumentów, którzy skorzystali z usług serwisu skuszeni hasłami sugerującymi, że usługa nic nie kosztuje: 10 dni pobierania za darmo; Tak, chcę testować przez 10 dni. Z informacji, które zebrał Urząd w trakcie postępowania wynika, że internauta, który chciał pobrać pliki musiał najpierw zarejestrować się na portalu, podając imię, nazwisko, adres zamieszkania, datę urodzenia, e-mail. Warunkiem była również akceptacja regulaminu. W toku postępowania okazało się, że dzień rejestracji był jednocześnie pierwszym dniem obowiązywania odpłatnej umowy, która zawierana była nawet na rok. Ponadto opłata naliczana była już od pierwszego dnia, a nie jak sugerowały hasła reklamowe dopiero po 10 dniach.

Zdaniem Urzędu taka praktyka jest nieuczciwa i wprowadza konsumentów w błąd. Wielu z nich na podstawie haseł reklamowych i informacji na stronie internetowej portalu mogło sądzić, że usługa jest bezpłatna w ciągu 10 dni od zawarcia umowy. W związku z tym konsumenci mogli zdecydować się na usługę, czego nie zrobiliby, gdyby nie zostali wprowadzeni w błąd. Prezes UOKiK uznała, że właściciele portalu – spółka Eller Service – naruszyli zbiorowe interesy konsumentów i nałożyła na nich karę w wysokości 239 140 zł. Spółka musi zmienić zakwestionowany sposób informowania o usługach oraz publikować przez 6 miesięcy na swoim portalu treść decyzji. Ponadto, zdaniem UOKiK, by skutecznie w tym wypadku chronić konsumentów niezbędne było nadanie niektórym punktom decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że spółka musi zmienić praktykę oraz poinformować o tym konsumentów zaraz po otrzymaniu decyzji, nawet jeśli skorzysta z drogi odwoławczej. (Od każdej decyzji Prezes UOKiK przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów).

Jednocześnie podkreślamy, że każdy poszkodowany przez portal konsument będzie mógł dochodzić swoich praw indywidualnie. Decyzja Prezes UOKiK nakazuje przedsiębiorcy zmianę praktyki niezgodnej z prawem, nie rozwiąże natomiast automatycznie problemów internautów, którzy zawarli umowy z portalem. Informujemy, że w przypadku kłopotów z odstąpieniem od umowy zawartej na odległość pomocy należy szukać u miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów.

UOKiK wydała zgodę na przejęcie przez Systexan kontroli nad X-Trade Brokers Dom Maklerski (XTB)

Prezes UOKiK wydała zgodę na przejęcie przez Systexan kontroli nad X-Trade Brokers Dom Maklerski (XTB). Systexan należy do grupy kapitałowej kontrolowanej przez Polish Enterprise Fund VI, której spółki prowadzą działalność skoncentrowaną na nabywaniu udziałów oraz akcji przedsiębiorstw z różnych branż. Przedmiotem działalności X-Trade Brokers jest obrót pozagiełdowymi pochodnymi instrumentami finansowymi dla klientów detalicznych oraz działalność maklerska. Po dokonaniu transakcji Systexan będzie sprawować nad XTB wspólną kontrolę wraz dotychczasowym udziałowcem – XX ZW Investment Group.

Toyota Bank znosi opłaty za prowadzenie konta firmowego

Toyota Bank od połowy stycznia znosi opłaty za prowadzenie konta firmowego. Zwolnione z opłat będą te podmioty, których saldo na rachunku wyniesie 4000 zł. Także opłaty za przelewy do ZUS i Urzędu Skarbowego będą wynosić 0 zł i znajdą się w puli 1000 darmowych przelewów. W praktyce konto firmowe Toyota Banku stanie się rachunkiem niegenerującym kosztów.

Jedną z najchętniej wybieranych przez przedsiębiorców marek samochodowych jest Toyota. Chcemy, aby podobnie było z kontem firmowym. Nowoczesna firma, powinna mieć nowoczesny rachunek – mówi Ireneusz Wojciechowski Dyrektor Departamentu Bankowości Elektronicznej w Toyota Bank i dodaje: Przedsiębiorcy coraz intensywniej kontrolują nawet drobne wydatki. Dziś bycie nowoczesnym oznacza bycie przedsiębiorczym, a przedsiębiorczość to umiejętność kontrolowania kosztów i trzymania ich na odpowiednio niskim poziomie.

Toyota Bank daje możliwość posiadaczom kont firmowych lokowania nadwyżek finansowych w bardzo atrakcyjne lokaty np. tygodniowe, dzięki którym firma nie blokuje środków na długi okres. Możliwe jest także założenie lokat, których termin wygaśnięcia wynosi od miesiąca do jednego roku, i których oprocentowanie może wynieść nawet 5% w skali roku.

Konto firmowe w Toyota Bank może być alternatywą do już posiadanego rachunku w innym banku – przypomina Wojciechowski. Nowa propozycja konta firmowego to uzupełnienie bardzo atrakcyjnej oferty, którą Toyota Bank kieruje do klientów indywidualnych. Jest to efekt strategii banku, który chce być instytucją, którego produkty wyróżniają się na tle konkurencji.

Uzupełnieniem oferty jest Konto firmowe z prawnikiem zapewniające ochronę prawną. W przypadku sporu sądowego, ubezpieczenie zawarte w cenie opłat za rachunek, gwarantuje pokrycie kosztów z tytułu dochodzenia praw firmy albo obrony przed sądem cywilnym lub karnym.

Citi Mobile dla smartfonów z systemem operacyjnym Android

Citi Handlowy wprowadza aplikację mobilną Citi Mobile. Jako pierwszy bank w Polsce Citi Handlowy uruchamia system bankowości mobilnej dla smartfonów z systemem operacyjnym Android. Wkrótce aplikacja Citi Mobile dostępna będzie także na platformie iOS dla telefonów iPhone. Jednocześnie bank wprowadza przełomowe na rynku rozwiązanie ułatwiające realizację szybkich przelewów przez telefon. Wystarczy lekkie stuknięcie się smartfonami, by z konta jednego klienta Citi Handlowy przelać pieniądze na konto drugiego klienta. Usługą tą bank otwiera kolejny etap w rozwoju bankowości mobilnej w Polsce i zapowiada systematyczne wzbogacenie oferty Citi Mobile o usługi zbudowane na natywnych funkcjach smartfonów.

Największym wyzwaniem z jakim zmaga się filozofia „Bankingu on the go” jest stworzenie takiego rozwiązania, z którego użytkownicy będą chcieli korzystać często. Taki m-banking nie może być tylko gadżetem, ale partnerem dla realizacji codziennych bankowych spraw. Dlatego w Citi Handlowy nie ograniczyliśmy się do wdrożenia tylko jednego typu bankowości mobilnej. Chcemy, by to klienci zdecydowali, który typ bankowania jest im bliższy. Po uruchomieniu Citi Mobile w wersji „lajt” wchodzimy z aplikacją Citi Mobile. Rozwiązanie to daje nam prawdziwe pole do popisu. Aplikacja Citi Mobile działa szybciej niż wersja przeglądarkowa, a do tego może być wzbogacana o innowacyjne rozwiązania wykorzystujące natywne funkcje telefonów takie jak choćby GPS lub aparat fotograficzny. Do zaprojektowania usługi szybkich przelewów przez „stuknięcie się” telefonami wykorzystaliśmy tzw. „bump”. Jeszcze żaden bank w Polsce nie wykorzystał tej technologii., tłumaczy Adam Grabarczyk, Dyrektor Zarządzający Biura Rozwoju Bankowości Mobilnej.

Wraz z usługą bankowości mobilnej w postaci aplikacji, Citi Handlowy udostępnia przełomowe na rynku rozwiązanie szybkiej realizacji przelewu przez smartfon. Dostępna pod roboczym tytułem „B2T” (bank wkrótce zorganizuje konkurs na najlepszą nazwę dla tej usługi) usługa pozwala na przesłanie pieniędzy z konta jednego klienta Citi Handlowy na konto drugiego przez „stuknięcie się” telefonami. Do zrealizowania takiego przelewu wystarczy, że klienci Citi Handlowy:

  • Krok 1: zalogują się do Citi Mobile i klikną na ikonkę „B2T”
  • Krok 2: Wybiorą odpowiednią opcję „Wysyłam środki” (nadawca przelewu) lub „Otrzymuję środki” (odbiorca przelewu)
  • Krok 3: wpiszą swój nickname (dowolny wyraz identyfikujący odbiorcę / nadawcę – może być np. pseudonim lub imię). Nadawca wpisze kwotę przelewu i zaznaczy, z którego konta chce przelać swoje pieniądze. Odbiorca zaznaczy z kolei, na które konto wysyłane pieniądze mają wpłynąć.
  • Krok 4: Odbiorca i nadawca „zderzają się” / „stukają się” telefonami („BUMP”)
  • Krok 5: Klienci akceptują połączenie między swoimi kontami. Dokonują potwierdzenie przesłania / odbioru przelewu. Po potwierdzeniu, pieniądze trafiają na konto odbiorcy przelewu.

To rozwiązanie zaprojektowane w duchu „społecznościowym”. Z całą pewnością przyjmie się przy oddawaniu sobie drobnych kwot np. podczas wspólnego lunchu. Mamy nadzieję, że klienci polubią taką formę transferów. Jest ona nowoczesna, szybka, przyjazna, a do tego jeszcze – jak wynika z naszego doświadczenia – bardzo zabawna! Wprowadza tym samym bankowanie przez telefon w nowy wymiar „fun bankingu”, tłumaczy Adam Grabarczyk.

Aplikacja Citi Mobile została przygotowana z uwzględnieniem sugestii fanów mobilnej bankowości, którzy od maja 2010 roku na profilu Citi Mobile na Facebook oraz na stronie www.citimobile.pl (wcześniej www.mojamobilnabankowosc.pl) dyskutują na temat mobilnych rozwiązań w bankowości. Citi Mobile ma wyróżniać przejrzysty i nowoczesny interfejs. Po zainstalowaniu aplikacji Citi Mobile na stronie „przed logowaniem” pojawia się 6 ikonek ze skrótami do takich serwisów jak „Promocje” (link do strony z promocjami Citi Handlowy), „Rabaty” (link do strony z wyszukiwarką rabatów dla posiadaczy kart płatniczych Citi Handlowy), „Program a La Carte” (link do strony programu), „Citi Mobile” z serwisem informacyjnym dotyczącym bankowości mobilnej. Pod ikoną „Poradniki” klienci mogą z kolei znaleźć instruktażowe filmy przybliżające jak wykorzystać wszystkie możliwości jakie oferuje Citi Mobile. Podobny interfejs klienci znajdą po zalogowaniu się do Citi Mobile. Na ekranie pojawia się wówczas maksymalnie 9 ikon z szybkim dostępem do rachunków, lokat, do zarządzania przelewami, usługi B2T, informacji o kursie walut, do sekcji z aktualnościami i danymi kontaktowymi.

Aplikacja Citi Mobile pozwala klientom m.in. sprawdzić saldo i historię swojego rachunku, konta oszczędnościowego, depozytu czy karty kredytowej, dokonać zdefiniowanych przelewów wewnętrznych i krajowych, przelewów „bump to transfer”, spłacić zadłużenie na karcie kredytowej, doładować komórkę na kartę.

Jak wygląda aplikacja Citi Mobile i jak przebiega proces przekazywania pieniędzy w ramach usług „B2T” można zobaczyć na instruktażowym filmie.

Citi Mobile dostępny jest dla wszystkich klientów indywidualnych bankowości internetowej Citi Handlowy. Dla wygody klientów, bank zachował dotychczasowe zasady logowania. Klient korzysta z tej samej nazwy użytkownika i hasła, które używa do systemu Citibank Online. Działania realizowane na Citi Mobile zabezpieczane są przez szyfrowane połączenia protokołem SSL.

Szczegółowe informacje na temat usług dostępnych w ramach Citi Mobile znaleźć można na stronie www.citimobile.pl oraz na profilu Citi Mobile PL na Facebook i BLIP, gdzie podróżujący po Nowej Zelandii Jarek Sępek, prezentuje praktyczne zastosowanie naszej mobilnej bankowości.

UNICEF alarmuje – rok po trzęsieniu ziemi dzieci na Haiti nadal cierpią

Rok po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti 4 miliony dzieci nadal cierpi z powodu braku dostępu do czystej wody, urządzeń sanitarnych, opieki medycznej, edukacji i ochrony przed przemocą – alarmuje UNICEF.

UNICEF rozpoczął działania natychmiast po trzęsieniu ziemi. Mimo skrajnie trudnych warunków pracy zmobilizował zespół profesjonalistów, którzy pracując 24 godziny na dobę nieśli pomoc poszkodowanym. Na apel o pomoc zareagowały też oddziały UNICEF na całym świecie, organizując zbiórki pieniędzy, mobilizując partnerów korporacyjnych i darczyńców indywidualnych. Łącznie UNICEF pozyskał 309,5 miliona dolarów, z czego aż 217,9 miliona dolarów pochodziło z Komitetów Narodowych (biur UNICEF w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce). W akcję pomocy włączył się też Polski Komitet Narodowy UNICEF. Jako jedna z pierwszych organizacji w Polsce UNICEF Polska rozpoczął zbiórkę środków. „Prawie 3 miliony złotych jakie przekazali nam Darczyńcy pozwoliło zapewnić pomoc tysiącom dzieci, które ucierpiały na skutek trzęsienia ziemi.” mówi Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska. „Bardzo dziękujemy za ich wsparcie i zaangażowanie”.

Jednym z podstawowych problemów po trzęsieniu ziemi było zagrożenie epidemiologiczne spowodowane fatalnymi warunkami wodno-sanitarnymi w jakich przyszło żyć uratowanym z katastrofy. W odpowiedzi UNICEF wybudował ponad 11 300 latryn, które służą 800 000 osobom dziennie. Każdego dnia ponad 600 latryn jest opróżnianych, by zapewnić mieszkańcom Haiti podstawowe bezpieczeństwo sanitarne. Obecnie UNICEF pracuje nad wdrożeniem rozwiązań, które usprawnią cały system wodno-sanitarny. W swojej pracy organizacja skupia się nad rozwiązaniami angażującymi lokalne społeczności.

W szczytowym okresie działań humanitarnych UNICEF wraz z partnerami dostarczał każdego dnia 8,3 miliona litrów wody dziennie, docierając do około 680 000 ludzi. Podczas nadal trwającej epidemii cholery UNICEF zapewnia ponad 10,9 ton chloru i ponad 45 milionów tabletek do oczyszczania wody dla 3 milionów osób zamieszkujących stolicę i jej obrzeża.

Po katastrofie UNICEF i Światowa Organizacja Zdrowia wraz z partnerami przeprowadziły akcję szczepień. Ponad 2 miliony dzieci zostało zaszczepionych przeciwko najgroźniejszym chorobom wieku dziecięcego, takim jak polio, błonica i odra. Na południowym wybrzeżu kraju, w rejonach malarycznych rozdano ponad 360 000 moskitier, a pomoc objęła 163 000 rodzin.

Kierowana przez UNICEF między agencyjna Grupa ds Ochrony Dzieci pomogła zarejestrować i połączyć z rodzinami dzieci, które zostały rozdzielone z bliskimi. Działania Grupy objęły także utworzenie 369 Miejsc Przyjaznych Dzieciom dla blisko 95 tysięcy dzieci mieszkającym na terenie objętym katastrofą. UNICEF był również inicjatorem działań na rzecz ochrony dzieci przed przemocą, w tym zwłaszcza handlu dziećmi. Do tej pory na skutek tych działań zarejestrowano 4 948 dzieci, a udało się odnaleźć rodziny 1 265 z nich.

UNICEF pomagał w obudowie szkół, zapewnił namioty szkolne i materiały edukacyjne dla 720 000 dzieci, by mogły powrócić do nauki, lub, w niektórych przypadkach, pójść do szkoły po raz pierwszy w życiu. Niestety, nadal ponad połowa dzieci na Haiti nadal nie uczęszcza do szkoły a odbudowę budynków szkolnych spowalnia oczyszczanie miasta z gruzów i kwestie związane z prawem własności ziemi.

Trzęsienie ziemi uwypukliło głęboko zakorzenione problemy strukturalne z którymi zmagają się dzieci na Haiti, w tym chroniczne niedożywienie, które dotyka jedno na troje dzieci poniżej piątego roku życia. UNICEF we współpracy z partnerami pracował nad dostarczeniem specjalnych odżywek dla niemowląt i ich mam. Do połowy 2010 roku utworzył sieć 107 tzw „baby tents”, w których mamy otrzymują pomoc specjalistów. Do dziś objęto opieką 102 000 dzieci i 48 900 mam.

Skala działań humanitarnych, praca samych Haitańczyków a także społeczności międzynarodowej była przez ostatni rok wyjątkowa, jednak jak zauważa Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci UNICEF, proces odbudowy zniszczonego kraju dopiero się zaczyna. Nadal ponad milion osób, z których około 380 000 stanowią dzieci, mieszka w przepełnionych obozach dla uchodźców.

„Haiti charakteryzują problemy instytucjonalne i systemowe, które dotyczą okresu sprzed trzęsienia ziemi, a których rozwiązanie wymaga więcej niż samo zapewnienie pomocy humanitarnej. Od organizacji takich jak UNICEF wymaga to położenia większego nacisku na wdrożenie rozwiązań systemowych” mówi Francoise Gruloos-Ackermans, przedstawiciel UNICEF na Haiti.

„Widzimy rezultaty naszej pracy w ubiegłym roku, ale nadal organizacje rządowe, pozarządowe, sektor prywatny i społeczność Haiti muszą pracować nad poprawą sytuacji dzieci i matek, zwłaszcza tych pozostających bez dachu nad głową i tych zamieszkujących obszary wiejskie”, komentuje sytuację Francoise Gruloos-Ackermans i podkreśla „dzieci Haiti mają prawo dorastać w zdrowiu, mieć dostęp do czystej wody, urządzeń sanitarnych, żywności, edukacji. Mają prawo do ochrony przed przemocą i chorobami – a my wierzymy, że wsparcie i zobowiązanie pozwoli zasiać nasiona rozwoju i odbudowy, i uda się te cele osiągnąć.”

BRE Bank w 2010 roku zarobił 641 mln zł

Bank w 2010 roku zarobił 641 mln zł, podczas gdy w roku 2009 było to 129 mln zł. Wskaźnik kosztów do dochodów w całym 2010 r. wyniósł 51,8 proc., podczas gdy rok wcześniej było to 54,2 proc. Współczynnik wypłacalności Grupy BRE Banku na dzień 31 grudnia 2010 roku ukształtował się na poziomie 15,90 proc. Aktywa banku na koniec ubiegłego roku wynosiły ponad 90 mld zł.

Na dzień 31 grudnia 2010 roku zatrudnienie w BRE Banku SA wynosiło 5 300 osób, a w całej Grupie 7 023 osób (31 grudnia 2009 r. było to odpowiednio 4901 osób w Banku i 6 483 osoby w Grupie).

Począwszy od skonsolidowanego sprawozdania finansowego za III kwartał 2010 roku Grupa zaprzestała konsolidacji dwóch spółek zależnych, BRE Corporate Finance SA i Tele-Tech Sp. z o.o. Wyniki finansowe oraz sumy bilansowe tych spółek są nieistotne dla Grupy.

Liczba osób korzystających z usług bankowości detalicznej banku wzrosła w ubiegłym roku o 306 tys. osób. Zarówno liczba rachunków bankowych (3,2 mln na koniec roku) jak i sprzedaż kart (w sumie pół miliona kart mBanku i Multibanku w obiegu) wykazywały bardzo dobrą dynamikę (odpowiednio 15,5 proc. i 14,3 proc wzrost w ciągu roku). Współczynnik cross sellingu na koniec 2010 roku wzrósł do 2,81 produktu na jednego klienta. Bank jest także coraz silniejszym graczem w segmencie kredytów pozahipotecznych – udział w tym rynku wynosi już 3,6 proc. W wyniku strategicznej decyzji o zaprzestaniu udzielania kredytów gotówkowych nowym klientom odpisy na ryzyko kredytowe zmniejszyły się o 22,9 proc. w ciągu roku.

Pion bankowości korporacyjnej zwiększył liczbę obsługiwanych firm o 435 netto i ma ich obecnie najwięcej w swojej historii. W sumie BRE obsługuje obecnie ponad 13,2 tys. podmiotów. Bank istotnie zwiększył swoje zaangażowanie w obsługę jednostek samorządu terytorialnego, z praktycznie zerowego poziomu stał się znaczącym graczem, z 4,1 proc. udziałem w finansowaniu tego segmentu rynku. W całym 2010 roku bankowość korporacyjne BRE osiągnęła zysk brutto na poziomie 179,1 mln zł wobec straty 268,5 mln zł rok wcześniej. Odpisy z tytułu utraty wartości kredytów korporacyjnych spadły o ponad połowę, z 629,5 mln zł na koniec 2009 roku do 279,6 mln zł w 2010 roku.

W 2010 roku bank wdrażał kolejne innowacje. W segmencie detalicznym uwagę zwracają nowe funkcjonalności systemu mTRANSFER, który pozwala obecnie np. na regulowanie płatności w Internecie bezpośrednio z kredytu gotówkowego lub karty kredytowej.

W plebiscycie „Złoty Bankier 2010”, organizowanym po raz drugi przez portal Bankier.pl i firmę PayU, mBank ponownie okazał się najlepszy. Internauci ogłosili go „Złotym Bankiem 2010”, uznając za najlepsze: rachunki eKONTO dla klientów indywidualnych i mBIZNES konto dla przedsiębiorców oraz kartę kredytową z funkcją mTRANSFERu.

W listopadzie BRE Bank został uhonorowany tytułem najlepszego korporacyjnego banku internetowego w Europie Środkowo-Wschodniej przez prestiżowy międzynarodowy magazyn Global Finance.

Podwyżka VAT pretekstem do wzrostu cen?

Zdaniem klientów ING, sprzedawcy podnieśli w tym roku ceny, korzystając z okazji związanej z niedawną podwyżką stawek VAT. Fakt, że nie obawiali się o spadek sprzedaży w wyniku wzrostu cen, można odczytać jako sygnał poprawy dochodów Polaków.

Trzech na czterech klientów biorących udział w naszej ankiecie uznało, że podwyżki cen były wyższe niż wynikałoby to ze zmiany stawek VAT. Traktujemy to jako sygnał, że dochody gospodarstw domowych poprawiają się i pojawia się miejsce dla przyspieszenia inflacji.

Chociaż teoretycznie ceny można podnosić kiedy się chce, to najlepiej poczekać na czas, kiedy podwyżki będą łatwiejsze do zaakceptowania i mniej negatywnie odbiją się na sprzedaży. Początek roku tradycyjnie kojarzy się ze wzrostem cen – to przecież czas, kiedy wszystko drożeje (np. energia, opłaty komunalne). Dzięki takiemu przekonaniu konsumentów, ich tolerancja dla podwyżek jest w styczniu większa. W tym roku, z uwagi na zmianę stawek VAT, pokusa do noworocznych podwyżek cen była więc wyjątkowa.

Według badania przedsiębiorstw za 4 kwartał ub.r., przeprowadzonego przez NBP, ponad połowa firm zadeklarowała całkowite lub częściowe przeniesienie zmiany VAT (i jej kosztów) na klientów. Równocześnie połowa przedsiębiorstw, które zadeklarowały, że nie przeniosą wzrostu stawek VAT na swoje ceny, przyznało, że zamierza przeprowadzić podwyżki z innych powodów. Faktyczna zmiana cen w styczniu w porównaniu z grudniem wyniosła 1,2%. Żywność i napoje bezalkoholowe podrożały o 1,7%, ale w kategorii „wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego” ceny wzrosły o 0,6%. Odzież i obuwie potaniały o 2,5%.

Tymczasem dochody gospodarstw domowych rosną, nawet po uwzględnieniu wzrostu cen kupowanych za nie dóbr i usług. W drugiej połowie ubiegłego roku średnie tempo ich realnego wzrostu wyniosło ponad 3%, w styczniu tego roku już 5%. Gleba dla inflacji jest więc żyzna, nawet jeśli przyjmiemy, że część dochodów jest przeznaczana na oszczędności.

Bank BPH otrzymał nagrodę „Złoty Bankier” za najlepszy produkt oszczędnościowy dla firm

Organizatorzy konkursu – Bankier.pl oraz firma PayU – przyznali bankom statuetki za najlepsze produkty finansowe minionego roku. W głosowaniu wzięło udział 10,5 tys. internautów, którzy typowali najlepsze produkty i usługi bankowe w serwisie Bankier.pl oraz za pośrednictwem strony mobilnej m.zlotybankier.pl.

Do tegorocznej edycji plebiscytu swoje produkty zgłosiły 32 banki. W kategorii „Najlepsze produkty oszczędnościowe dla firm” zwyciężyło konto Biznes Symetria Profit oferowane przez Bank BPH.

Biznes Symetria Profit to atrakcyjnie oprocentowany rachunek pomocniczy dla małych i średnich firm. Za jego prowadzenie nie jest pobierana opłata. Klient może w dowolnym momencie wycofać oszczędności z konta, bez utraty naliczonych odsetek. Aby skorzystać z oferty, nie jest wymagane posiadanie firmowego rachunku bieżącego w Banku BPH. Konto może być również obsługiwane przez Internet, dzięki czemu Klient ma stały i wygodny dostęp do środków firmowych bez względu na miejsce i czas.

LUKAS Bank kusi klientów innych banków do przenoszenia kart

Promocja skierowana jest do osób, które przeniosą kartę kredytową z zadłużeniem z innego banku do LUKAS Banku. Bank obniżył oprocentowanie do 7,9 proc. dla transakcji gotówkowych i bezgotówkowych. Standardowo wynosi ono 19,9 proc. (Visa/MasterCard Gold) i 20,0 proc. (Visa Silver). Oferta ważna jest przez 6 miesięcy od momentu podpisania umowy o kartę. Klienci nie zapłacą także za jej wydanie.

Warunkiem skorzystania z oferty jest przedstawienie ostatniego wyciągu z karty. Klient składa w placówce, przez internet lub za pośrednictwem LUKASlini dyspozycję wypowiedzenia karty w innym banku i przelewu zadłużenia. Pozostałe formalności ograniczone są do minimum – to LUKAS Bank w imieniu klienta wysyła wypowiedzenie umowy karty.

Przeniesienie zadłużenia do LUKAS Banku uzależnione jest od przyznania limitu kredytowego w takiej właśnie wysokości. Promocja nie umożliwia przenoszenia zadłużenia pomiędzy kartami wydanymi przez LUKAS Bank, w tym kartami partnerskimi.

Aby ułatwić spłatę zadłużenia, klienci mogą skorzystać z planu spłat ratalnych. Można nim objąć dowolny zakup lub kilka transakcji od kwoty min. 300 zł. Zadłużenie rozkłada się wtedy na 6, 10, 12, 18 a nawet 24 rat.

Promocja potrwa do 18 marca br. Towarzyszy jej hasło: „Skuś się… wymień swoją kartę kredytową i zyskaj obniżone oprocentowanie 7,9 proc. przez 6 miesięcy.”

Wymiana walut przez Internet?

Szybki rozwój usług internetowych nie omija również rynku wymiany walut. Obok kantorów z obsługą transakcji online i bankowych platform walutowych, pojawiają się nawet społeczności wymieniające dewizy. Warto zwrócić uwagę na koszty skorzystania z poszczególnych opcji. Właściwy wybór sposobu wymiany np. 10 000 euro może oznaczać oszczędności nawet ok. 1 000 zł.

Stresujące wyprawy do banku lub kantoru, z dużą ilością obcej waluty w kieszeni, to już przeszłość. Teraz kilka kliknięć myszką sprawia, że dolary, euro, funty, franki i inne waluty mogą zamienić się w upragnione złotówki lub odwrotnie, bez konieczności wychodzenia z domu.

– Wymiana walut w Internecie to jednak nie tylko wygoda, ale także oszczędności. Trzeba tylko dobrze wybrać spośród wielu możliwości oferowanych przez rynek – mówi Adrian Łaźniewski rzecznik prasowy społecznościowego serwisu wymiany walut Walutomat.pl. – Najważniejszym kosztem wymiany jest oczywiście tzw. spread walutowy, czyli różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży waluty. Dlatego warto poszukać takich rozwiązań, które pozwolą go zmniejszyć lub wyeliminować – dodaje.

Spread stanowi główne źródło przychodów z wymiany walut, dla banków i kantorów, a co za tym idzie główny koszt dla klienta. To właśnie różnice w jego wielkości powodują duże rozbieżności pomiędzy finansowymi następstwami korzystania w różnych form internetowej wymiany. Warto również zwrócić uwagę na opłaty za przelewy bankowe oraz utrzymanie kont walutowych i złotówkowych, bez których transakcja online jest niemożliwa.

Gdzie najdrożej?

Najłatwiejszym i najszybszym sposobem internetowej wymiany 10 000 euro jest zlecenie wewnętrznego przelewu pomiędzy kontem walutowym i złotówkowym w ramach jednego banku. Transakcja następuje szybko. Przelew w takich przypadkach jest często darmowy. Jednak tego typu transakcja jest raczej mało opłacalna. Cena za jedno euro, jaką banki proponują swoim klientom, jest nawet o 10 groszy wyższa od tej, którą można uzyskać korzystając z innych internetowych rozwiązań. Oznacza to, że wymiana ok. 10 000 euro na złotówki w banku spowoduje stratę ok. 1 000 złotych. Do tego trzeba doliczyć koszty przelewu oraz opłaty za utrzymanie konta walutowego i złotówkowego. Choć na rynku nie brakuje ofert, w których utrzymanie konta i przelewy w ramach jednego banku są darmowe.

Koszty korzystania z usług wymiany walut w polskich bankach można obniżyć dzięki tworzonym przez nie internetowym platformom wymiany walut. Przykładem może być tu platforma transakcyjna DealingNet uruchomiona przez bank BPH. Jest to platforma przeznaczona dla małych i średnich przedsiębiorstw, które wymieniają waluty o równowartości minimum 5 000 euro.

Dzięki dostępowi do platformy klienci biznesowi mogą korzystać z kursów preferencyjnych. Według infolinii BPH, klient biznesowy, który wymienia ok. 10 000 euro miesięcznie, może liczyć na kurs korzystniejszy nawet o 2 grosze w stosunku do tego przedstawionego w tabeli kursów banku. Oznacza to obniżenie kosztów spreadu o ok. 200 złotych przy wymianie 10 000 euro. Jednak w wyniku tej transakcji otrzymujemy nadal kilkaset złotych mniej, niż w przypadku skorzystania z alternatywnych sposobów wymiany.

Do tego należy doliczyć opłatę za utrzymanie konta biznesowego z dostępem do platformy, w wysokości 50 złotych miesięcznie. Na forach BPH można jednak znaleźć informację, w której klienci korzystający z tego rozwiązania informują, że wielkość spreadu zależy od pory dnia i może wynosić jedynie 1,5 – 2,5 grosza. Dzięki czemu wymiana może być bardziej korzystna.