Końca wojny nie widać, a droższa ropa znów podbijają inflację w Polsce

Koniec inflacyjnego eldorado w Polsce – inflacja CPI za marzec osiągnęła poziom 3% r/r. Za nami także kolejna niespokojna noc na Bliskim Wschodzie, a Iran stanowczo dementuje informacje o prowadzeniu rozmów z USA. Oczekiwania inflacyjne mogą przemodelować polityki monetarne EBC i Fed. Kto pierwszy dokona podwyżki stóp?

Ceny znów przyspieszają

Dzisiaj GUS opublikował dane inflacyjne za marzec tego roku. Niespodzianki nie było. To, co dzieje się na notowaniach ropy naftowej czy gazu ziemnego, musiało znaleźć swój wydźwięk w publikacji. Wynik w relacji r/r wyniósł 3%, a w porównaniu z lutym był to wzrost o 1%. Analitycy oczekiwali, że sytuacja może być jeszcze gorsza i osiągniemy nawet 3,3% r/r. Taka dynamika inflacji kończy okres dość spokojnie prowadzonej polityki monetarnej w Polsce. Wskaźnik CPI od początku roku był niemal idealny. Zarówno w styczniu, jak i w lutym był to poziom 2,1%, a więc w granicach celu inflacyjnego, co przekładało się na solidne argumenty za obniżkami stóp. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie wywrócił jednak wszystko do góry nogami, a wzrosty cen ropy naftowej niemal od razu przełożyły się na ceny paliwa na stacjach. Według szacunków ekspertów, to właśnie droższe tankowanie dołożyło aż 0,8% do marcowego wzrostu CPI. Patrząc przez pryzmat polityki monetarnej – opublikowane na poprzednim posiedzeniu projekcje inflacji średniorocznej na poziomie 2,3% stają się mocno nieaktualne. Wdrożenie pakietu CPN przez rząd wprowadza pewną ulgę dla klientów na stacjach paliw, ale kluczowe pytanie brzmi: jak długo potrwa konflikt i blokada cieśniny Ormuz, które będą determinować wyższe ceny ropy naftowej?

Nikłe szanse na szybkie zakończenie wojny

Skoro jesteśmy już przy konflikcie na Bliskim Wschodzie – kolejna noc daje jasny sygnał, że może on potrwać jeszcze długo. Nie dość, że strona irańska znów dementuje informacje o trwających rozmowach dyplomatycznych, to jeszcze doszło do szeregu ataków rakietowych z jednej i drugiej strony. Niespokojna noc miała miejsce również w innych krajach – w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej. Zamiast więc szukać światełka w tunelu i liczyć na szybkie zakończenie wojny, mamy kolejny dzień z eskalacją, a opcja ataku lądowego przez siły USA zmusza inwestorów do szukania bezpiecznych przystani dla kapitału. EUR/USD osunął się w okolice 1,1450, a notowania ropy WTI osiągnęły poziom blisko 106 USD za baryłkę. Na parkietach giełdowych mieszane nastroje, choć kolejny dzień z rzędu mamy podobny układ – mocno tracą rynki azjatyckie (Nikkei dzisiaj -1,58%), a z kolei na parkietach europejskich (w tym także w naszym kraju) widzimy próby odbicia.

EBC tym razem nie chce się spóźnić

Warto także spojrzeć na to, jak wyższe oczekiwania inflacyjne mogą przełożyć się na przyszłe decyzje banków centralnych. Patrząc przez pryzmat notowań głównej pary walutowej świata możemy zobaczyć, jak kształtują się perspektywy dalszych decyzji EBC i Fed. Sporo mówi się o tym, że kryzys energetyczny bardziej dotknie nasz kontynent, podobnie jak to było w przypadku wybuchu wojny w Ukrainie. Skok inflacyjny, który może nastąpić już znajduje swoje odzwierciedlenie na kontraktach na stopę procentową. Według szacunków analityków w najbliższym półroczu koszt pieniądza w strefie euro wzrośnie mocniej niż w USA. Rynek zakłada więc silniejszą reakcję EBC. Pytanie, w jakim stopniu będzie miało to odzwierciedlenie na rynku walutowym.

KSeF od 1 kwietnia – nerwy są możliwe, chaos nie jest przesądzony

W związku z drugim etapem wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur początek kwietnia może przynieść mikroprzedsiębiorcom sporo nerwów, ale nie musi oznaczać paraliżu. Najbliższe dni będą przede wszystkim testem – dla samego systemu, narzędzi logowania oraz firm, które dopiero uczą się nowego modelu fakturowania. Najgorsze, co dziś można zrobić, to działać w panice.

Wokół KSeF narosło wiele obaw. Przedsiębiorcy pytają o bezpieczeństwo danych, ryzyko awarii czy pomyłek przy fakturowaniu oraz o to, czy system rzeczywiście wytrzyma większe obciążenie. Niepokój jest tym większy, że dla najmniejszych firm KSeF nie tylko nowy obowiązek, ale także zmianę codziennych nawyków) i konieczność uporządkowania współpracy z księgowością.

Obowiązkowe korzystanie z systemu wchodzi w życie w jednym z najtrudniejszych dla przedsiębiorców momentów w roku. Między lutym a końcem kwietnia oni oraz księgowi mierzą się z wyjątkowo napiętym kalendarzem: wyborem formy opodatkowania, nowym JPK_V7 z oznaczeniami KSeF, informacjami rocznymi IFT-2R i CIT-8 oraz zeznaniami PIT. Wdrożenie tak dużej zmiany w tym czasie – gdy biura rachunkowe pracują ze wzmożoną intensywnością – oznacza dla wielu firm szczególne obciążenie. Tym bardziej potrzebne są teraz spokój, porządek i jasny podział odpowiedzialności między przedsiębiorcą a księgowością.

Jutro może być nerwowo, ale nie musi być to chaos

Końcówka marca pokazuje rosnące zainteresowanie przedsiębiorców integracją z KSeF, a wcześniejsze doświadczenia pokazały, że nawet jeśli sam system działa, problemy z narzędziami uwierzytelniającymi mogą realnie utrudnić dostęp. Tak było choćby przy awarii Profilu Zaufanego.

To właśnie dlatego ryzyko zatorów, problemów z logowaniem czy wolniejszego obiegu faktur wydaje się realne. Im więcej firm jednocześnie będzie próbowało wejść do systemu i wysyłać dokumenty, tym większe napięcie wokół pierwszych dni działania KSeF. To będzie duży sprawdzian nie tylko dla technologii, ale też dla cierpliwości przedsiębiorców.

Właściciele firm powinni dziś sprawdzić trzy rzeczy

Najmniejsi przedsiębiorcy powinni zacząć od podstaw. Po pierwsze: sprawdzić, czy mają narzędzia, które pozwolą im zalogować się do KSeF – Profil Zaufany, aplikację mObywatel, e-dowód albo bankowość elektroniczną. Bez tego nie będzie mowy o sprawnym korzystaniu z systemu.

Po drugie: jak najszybciej ustalić z księgowością, kto za co odpowiada – kto wystawia faktury, kto odbiera dokumenty z KSeF, kto odpowiada za program do fakturowania i czy jest on zintegrowany z systemem. W praktyce to właśnie brak jasnych zasad współpracy może wywołać większy chaos niż sam start KSeF.

Po trzecie: zachować spokój. To szczególnie ważne, bo nawet jeśli 1 kwietnia nie uda się od razu wystawić faktury w KSeF, nie oznacza to automatycznie paraliżu działalności – przy sprzedaży zrealizowanej w kwietniu termin na wystawienie faktury upływa dopiero 15 maja. Ten bezpiecznik powinien obniżyć temperaturę emocji.

Największym błędem może być pośpiech

W atmosferze wdrożenia łatwo skupić się wyłącznie na kwestiach technicznych, a zapomnieć o bezpieczeństwie. Tymczasem certyfikat KSeF daje bardzo szerokie możliwości działania w imieniu przedsiębiorcy. Osoba, która posiada certyfikat i hasła, może nie tylko wystawiać faktury, ale także odbierać dokumenty wystawione na rzecz firmy. W niepowołanych rękach to realne pole do nadużyć.

Dlatego certyfikatów nie należy przekazywać osobom ani podmiotom, których wiarygodności nie jesteśmy pewni. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest upoważnienie konkretnych osób w KSeF do działania w imieniu firmy na własnych uprawnieniach zamiast udostępniania certyfikatu właściciela.

To początek nowego porządku, a nie jednodniowy alarm

KSeF wymusza zmianę myślenia o fakturowaniu. W praktyce kończy się era swobodnego przesuwania dokumentów „na później”, antydatowania faktur czy nieformalnego anulowania sprzedaży po wystawieniu dokumentu księgowego. Nowy system premiuje działanie tu i teraz: faktura trafia do KSeF, a ewentualne zmiany wymagają korekty.

Dlatego na początek kwietnia najmniejszym przedsiębiorcom doradzałabym przede wszystkim spokój i metodyczne działanie. Jutro może przynieść nerwy, przeciążenie informacyjne i pierwsze trudności organizacyjne, ale nie musi oznaczać chaosu. Dla wielu firm będzie to po prostu wymagający początek nowej rzeczywistości, do której trzeba się szybko, ale rozsądnie dostosować.

Do 35. roku życia kredyt, później gotówka. Tak finansuje się zakup mieszkań w Polsce

Dane płynące od użytkowników Otodom rzucają nowe światło na strukturę finansowania nieruchomości w Polsce. Podczas gdy 55% nabywców do 35. roku życia polega na kredycie hipotecznym, wśród osób 35+ proporcje te się odwracają – tu 58% transakcji realizowanych jest głównie ze środków własnych. Biorąc pod uwagę, że obie grupy poszukują niemal identycznych metraży i to przede wszystkim na rynku wtórnym, gotówka w portfelu staje się dziś zdecydowanym atutem w drodze po własne M.

Na polskim rynku mieszkaniowym wiek wyznacza bardzo wyraźną granicę w sposobie finansowania nieruchomości. Z badania Otodom przeprowadzonego wśród użytkowników serwisu wynika, że jedynie co trzecia osoba do 35. roku życia może sobie pozwolić na zakup mieszkania w większości finansowany ze środków własnych, a około 16% posiłkuje się rozwiązaniem mieszanym (zebrana gotówka + kredyt hipoteczny). Dla większości jednak głównym sposobem nabycia lokalu jest zaciągnięcie długoterminowego zobowiązania w banku.

Jak wyjaśnia Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, obraz rynku wyraźnie zmienia się w przypadku kupujących powyżej 35. roku życia. – W tej grupie kredyt jako główne źródło finansowania zakupu deklaruje już tylko 25% nabywców, czyli o 30 p.p. mniej niż wśród osób poniżej 35. roku życia. Jednocześnie niemal 6 na 10 transakcji ma charakter zdecydowanie gotówkowy – podkreśla ekspert i zauważa co najmniej trzy przyczyny tego zjawiska.

– Po pierwsze, działa czynnik czasu. Osoby po 35 roku życia miały go po prostu więcej na zgromadzenie kapitału. Po drugie, dla wielu z nich nie jest to pierwsza transakcja. Zakup kolejnego mieszkania bywa pokrywany ze sprzedaży poprzedniego, co naturalnie zwiększa udział gotówki w finansowaniu nowego zakupu. Po trzecie, znaczenie może mieć także samo nastawienie do zadłużenia. W obecnych realiach o dostępności mieszkania decydują nie tylko cena czy zdolność kredytowa, ale przede wszystkim możliwość nabycia lokalu bez wsparcia lub z ograniczonym udziałem banku. To właśnie ona staje się dziś najsilniejszą kartą przetargową w rękach kupującego – tłumaczy Paweł Jarząbek.

Kredyt hipoteczny to nie tylko wyzwanie finansowe, ale przede wszystkim ogromne obciążenie emocjonalne. Jak wynika z raportu Otodom „Szczęśliwy dom. Męskie oblicza szczęścia” zobowiązanie wobec banku rzadko bywa postrzegane jako fundament bezpieczeństwa. Dla wielu mężczyzn znacznie częściej staje się źródłem stresu. Aż 70% respondentów przyznaje, że negatywnie wpływa na ich komfort psychiczny i codzienny spokój.

Różny kapitał, te same cele, czyli jakich mieszkań szukają klienci gotówkowi i kredytobiorcy?

Portfel kupującego ma kluczowe znaczenie, ponieważ obie grupy wiekowe celują w niemal identyczny segment rynku. Widać to w średnich parametrach wyszukiwanych lokali. Przeciętny metraż wynosi około 54 mkw. w grupie do 35 lat i 55 mkw. wśród osób 35+. W obu przypadkach dominują mieszkania dwu- i trzypokojowe. W praktyce oznacza to, że rywalizacja toczy się często o bardzo podobne nieruchomości.

To o tyle istotne, że uwaga obu grup koncentruje się przede wszystkim na mieszkaniach z drugiej ręki. Ten skumulowany popyt sprawia, że na rynku wtórnym, na którym decyzje podejmują indywidualni sprzedający, forma finansowania zyskuje fundamentalne znaczenie. Gotówka oznacza szybkość i większą pewność transakcji, podczas gdy procedura kredytowa wiąże się z czasem i spełnieniem dodatkowych warunków. Przy zbliżonej cenie to właśnie ta różnica często przesądza o wyborze oferty – mówi Paweł Jarząbek.

W których miastach dominują transakcje ze środków własnych?

Sposób finansowania nieruchomości to jednak nie tylko kwestia wieku. Ogromną rolę odgrywa tu również geografia rynku. Wśród osób do 35. roku życia zakup za środki własne jest szczególnie popularny wśród mieszkańców Katowic i Wrocławia (odpowiednio 44% i 38% ankietowanych wskazało ten model finansowania jako dominujący). Stolica Górnego Śląska wyróżnia się również w grupie 35+, gdzie aż 72% transakcji odbywa się z przewagą środków własnych nad kredytem. Na kolejnym miejscu znajduje się Łódź z wynikiem 67%. To jednocześnie rynek, na którym różnica w sile nabywczej obu grup zaznacza się najmocniej. Luka sięga 39 p.p. Większy dystans odnotowano tylko na północy Polski.

– W Trójmieście różnica w udziale transakcji opartych na środkach własnych (gotówce) wynosi aż 43 p.p. (60% w grupie 35+ wobec 17% do 35 lat). W efekcie jest to dziś jeden z najtrudniejszych rynków dla nabywców finansujących zakup nieruchomości kredytem hipotecznym – przyznaje menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom.

Blisko średniej dla całego kraju pozostaje za to Warszawa, gdzie 35% użytkowników Otodom przed 35. rokiem życia i 55% osób 35+ deklaruje możliwość sfinansowania zakupu mieszkania w większości ze środków własnych. Mniejszy rozdźwięk między obiema grupami widać jedynie we Wrocławiu i Poznaniu (18 p.p.). W stolicy Wielkopolski 54% kupujących po 35. roku życia i 36% młodszych nabywców wskazuje gotówkę jako główną podstawę zakupu.

Cyberatak na szefa FBI. Stare dane, nowa presja geopolityczna

Hakerzy z powiązanej z Iranem grupy Handala ogłosili, że włamali się do prywatnej skrzynki mailowej dyrektora FBI, Kasha Patela. W sieci pojawiły się jego zdjęcia oraz materiały o charakterze osobistym. Według przedstawiciela Departamentu Sprawiedliwości USA, cytowanego przez agencję Reutera, opublikowane fotografie „wydają się autentyczne”.

Choć sprawa dotyczy prywatnego konta może być elementem szerszej presji w cyberprzestrzeni, w opinii ekspertów może być częścią kampanii sprzed kilku lat. – „Pojawiły się doniesienia, że prywatne konto mailowe dyrektora FBI zostało naruszone przez hakerów. Na podstawie dotychczas ujawnionych materiałów wydaje się, że mamy do czynienia głównie ze starszą korespondencją i plikami osobistymi sprzed wielu lat, a nie dowodem na trwające włamanie. Choć sytuację należy traktować poważnie, wstępne sygnały wskazują, że mogą to być dane historyczne — potencjalnie z dawnego konta lub kopii zapasowej w chmurze — które zostały ponownie wykorzystane i nagłośnione dla zwiększenia efektu. Nadal monitorujemy sytuację w miarę postępu śledztwa i pojawiania się zweryfikowanych informacji” – uważa Gil Messing, Chief of Staff w firmie Check Point Software Technologies.

Uderzenie w symbol instytucji

Sami hakerzy nie kryją propagandowego wymiaru operacji. „Kash Patel, obecny szef FBI, który kiedyś z dumą widział swoje nazwisko na głównej stronie agencji, teraz znajdzie je na liście ofiar, których systemy zostały skutecznie zhakowane” — napisali w oświadczeniu.

Incydent potwierdził anonimowy urzędnik Departamentu Sprawiedliwości. FBI nie odpowiedziało dotąd na prośby o komentarz. Według dostępnych informacji, atak nie dotyczył infrastruktury agencji, lecz prywatnej skrzynki mailowej powiązanej z wcześniejszymi wyciekami danych.

Kim jest Handala

Handala określa się jako propalestyńska grupa hakerów i — według źródeł — działa w ścisłym powiązaniu z władzami w Teheranie. Organizacja pojawiła się w cyberprzestrzeni w czasie wojny w Strefie Gazy, szybko rozszerzając zakres swoich operacji. 11 marca br. grupa przeprowadziła atak na amerykańską firmę Stryker, dostawcę sprzętu i usług medycznych z siedzibą w Michigan. Według deklaracji hakerów, w wyniku operacji usunięto znaczną ilość danych przedsiębiorstwa. Handala twierdzi również, że zaatakowała koncern zbrojeniowy Lockheed Martin, jednak firma nie potwierdziła naruszenia swoich systemów.

Skala i charakter wycieku

Materiały udostępnione przez hakerów obejmują ponad 320 wiadomości e-mail z lat 2010–2019. Zawierają głównie dane osobiste, w tym informacje dotyczące podróży, finansów oraz wybrane wątki biznesowe. Wśród opublikowanych plików znajdują się także zdjęcia oraz różnego rodzaju dokumenty.

Reuters nie był w stanie w pełni zweryfikować autentyczności wszystkich wiadomości, jednak wskazuje, że adres e-mail odpowiada wcześniejszym przypadkom powiązanym z wyciekami danych.

Cyberwojna w nowej odsłonie

Eksperci zwracają uwagę, że nawet jeśli dane nie są aktualne, ich publikacja może mieć znaczenie wizerunkowe i polityczne. Ataki na osoby pełniące najwyższe funkcje państwowe wpisują się w szerszy trend działań hybrydowych, w których celem jest nie tylko pozyskanie informacji, ale również ich selektywne ujawnianie. W tym kontekście incydent z udziałem szefa FBI można postrzegać jako element rosnącej aktywności grup powiązanych z państwami, które wykorzystują cyberprzestrzeń jako narzędzie nacisku i destabilizacji.

Inflacja w strefie euro wzrosła do 2,5 proc., a oczekiwania wobec stóp wyraźnie się zmieniły

Marcowy odczyt inflacji konsumenckiej w strefie euro przyspieszył do 2,5 proc. w ujęciu rocznym z 1,9 proc. w lutym, głównie w reakcji na napięcia na Bliskim Wschodzie i wzrost cen surowców energetycznych. Wynik okazał się jednocześnie nieznacznie niższy od oczekiwań rynkowych (2,6 proc.). Inflacja bazowa ukształtowała się na poziomie 2,3 proc. w ujęciu rocznym, również lekko poniżej prognoz.

Największa zmiana zaszła jednak w oczekiwaniach dotyczących polityki monetarnej. Jeszcze niedawno rynek wyceniał obniżkę stóp procentowych w 2026 roku, natomiast obecnie scenariusz przesunął się w stronę ich podwyżek. To efekt skokowego wzrostu cen ropy i gazu, które zwiększają ryzyko utrwalenia presji inflacyjnej.

Na tym etapie trudno jednak przesądzać o dalszej ścieżce stóp procentowych. Kluczowym czynnikiem pozostaje rozwój sytuacji geopolitycznej – zarówno długość, jak i skala konfliktu będą determinować siłę szoku podażowego. W konsekwencji Europejski Bank Centralny przyjmuje obecnie bardziej wyczekujące podejście, co znalazło odzwierciedlenie w decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie podczas marcowego posiedzenia.

Inflacja w Polsce w marcu silnie w górę, ale żywność nie zdrożała

Nie jest zaskoczeniem, że inflacja w marcu mocno wzrosła do 3 proc. z 2,1 proc. w lutym. To efekt konfliktu na Bliskim Wschodzie, który wybuchł na przełomie lutego i marca i bardzo szybko przełożył się na ceny paliw oraz kurs złotego. Co ważne, nie jest to wyłącznie polski problem, bo podobny wzrost inflacji widać także w innych krajach Europy. Na razie wzrost cen paliw nie przełożył się jeszcze na ceny żywności, co jest szczególnie ważne przed Wielkanocą. Dziś weszły też w życie obniżki cen paliw, które powinny częściowo ograniczyć dalszą presję cenową. W tej sytuacji na razie możemy zapomnieć o kolejnych obniżkach stóp procentowych.

Inflacja znowu mocno dała o sobie znać. Według wstępnego szacunku GUS ceny w marcu wzrosły o 3 proc. r/r, wobec 2,1 proc. w lutym. To wyraźne przyspieszenie i mocny sygnał, że wydarzenia na Bliskim Wschodzie zaczęły odbijać się na portfelach polskich konsumentów. Skala tego wpływu jest dobrze widoczna właśnie w marcowym odczycie. Konflikt rozpoczął się 28 lutego, a więc praktycznie na przełomie miesięcy. Dzięki temu jego skutki niemal od razu znalazły odbicie w danych inflacyjnych. Najmocniej zadziałał wzrost cen ropy naftowej, któremu towarzyszyły zaburzenia w światowych łańcuchach dostaw związane z problemami w cieśninie Ormuz. Do tego doszło jeszcze osłabienie złotego, które dodatkowo wzmocniło efekt drożejącej ropy.

Wzrost inflacji w Polsce wpisuje się zresztą w szerszy, globalny trend. U nas wskaźnik wzrósł z 2,1 proc. do 3 proc. W Niemczech inflacja zwiększyła się do 2,7 proc., a w Hiszpanii z 2,3 proc. do 3,3 proc. Widać więc, że skala wzrostu w Polsce jest zbliżona do tego, co obserwujemy w innych krajach. Można się spodziewać, że kolejne publikacje z Europy pokażą podobny kierunek.

W ujęciu miesięcznym inflacja w marcu tego roku wzrosła o 1 proc. To mocny wzrost wobec stycznia i lutego, gdy inflacja rosła o 0,7 i 0,3 proc. To jednak wyraźnie mniejszy wzrost od tego, co widzieliśmy w 2022 roku po wybuchu wojny w Ukrainie. Układ czasowy był wtedy podobny, bo wojna rozpoczęła się w lutym, a już w marcu inflacja w ujęciu miesięcznym wyniosła 3,3 proc. A w kolejnych miesiącach presja cenowa tylko rosła.

Jak pokazują dane GUS, głównym źródłem marcowego wzrostu cen były paliwa. W ujęciu miesięcznym ich ceny wzrosły aż o 15,4 proc. Jednocześnie ceny żywności pozostały bez zmian, co pokazuje, że wzrost cen paliw nie przełożył się jeszcze na ceny żywności. To istotne, bo właśnie ten mechanizm zwykle najmocniej utrwala inflację na podwyższonym poziomie.

Jednocześnie dziś w życie weszły rozwiązania osłonowe obniżające ceny paliw dzięki redukcji VAT i akcyzy. W efekcie cena paliwa spada z poziomu przekraczającego 7 zł 50 gr do 6 zł 16 gr. To powinno częściowo wyhamować inflację i ograniczyć ryzyko jej dalszego, szybkiego wzrostu. Szacunki wskazują, że efekt pakietu osłonowego może obniżyć inflację o około 1 punkt procentowy w perspektywie najbliższych miesięcy.

Dla inwestorów to wciąż bardzo ważny temat. Z najnowszego badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego wynika, że inflacja pozostaje dziś największą obawą polskich inwestorów indywidualnych. Za najważniejsze zagrożenie dla swoich inwestycji uznaje ją 27 proc. badanych, wobec 24 proc. kwartał wcześniej. Tym samym inflacja wyprzedziła konflikt międzynarodowy, który wskazuje obecnie 25 proc. respondentów. I trudno się temu dziwić, bo wysoka inflacja wpływa nie tylko na codzienne wydatki, ale też na oczekiwania wobec stóp procentowych, kursu złotego i wyników spółek.

Obecny poziom inflacji wpłynie istotnie na przyszłe decyzje RPP o stopach procentowych. Stopy zostały obniżone 4 marca, a kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej odbędzie się po świętach, 8 i 9 kwietnia. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobny wydaje się brak zmian. Podwyżki stóp są w obecnej sytuacji mało prawdopodobne, ale czeka nas teraz dłuższy okres wyczekiwania i analizy napływających danych.

AI w polskich firmach to wciąż eksperyment. 54% ma problem z integracją, 39% obawia się o dane

Sztuczna inteligencja stała się jednym z najczęściej powtarzanych haseł w kontekście transformacji technologicznej firm. Dane pokazują jednak, że jej realny udział w polskim rynku wciąż jest niewielki. W 2025 r. rozwiązania AI stanowiły zaledwie kilka procent wartości rynku, choć prognozy wskazują, że do 2031 r. udział ten wzrośnie trzykrotnie.

Za tym wzrostem nie stoi jednak masowe wdrażanie zaawansowanych systemów, lecz próby integrowania AI z istniejącymi procesami, systemami i narzędziami. To właśnie w tym miejscu pojawiają się największe bariery. Według Raportu PMR Market Experts by Hume’s “Rynek sztucznej inteligencji w Polsce w 2026”, ponad połowa firm deklaruje trudności z integracją AI z obecnym środowiskiem IT, a niemal 39% obawia się o bezpieczeństwo i prywatność danych. Jednocześnie zaledwie co dziesiąta organizacja uważa, że jest w pełni gotowa do wdrożenia AI w całej firmie.

Problemem nie jest AI

Jak zauważają eksperci, problem nie polega na braku zainteresowania technologią, lecz na niewystarczającym przygotowaniu przedsiębiorstw do jej wdrożenia.

Firmy chcą korzystać z AI, ale często zaczynają od narzędzi, zamiast od analizy danych i ułożenia procesów. W efekcie projekty nie spełniają ich oczekiwań i najczęściej są przerywane lub poddawane modyfikacjom. Należy pamiętać, że AI nie działa w próżni. Musi być osadzone w uporządkowanych danych i bezpiecznym środowisku – mówi Piotr Niemczyk, Prezes Zarządu Tipping Point Works.

Szczególnie wyraźnie widać to w firmach produkcyjnych i handlowych, gdzie decyzje operacyjne często nie są jeszcze podejmowane w oparciu o dane ze względu na ich rozproszenie. Jednocześnie doświadczeni pracownicy wykonują manualne obliczenia w wielu arkuszach kalkulacyjnych, co marnuje ich potencjał i czas, a także prowadzi do błędów i braków analitycznych. To właśnie w tych organizacjach potencjał AI jest największy, ale jednocześnie najczęściej niewykorzystany.

Organizacje twierdzą, że chcą wdrażać AI predykcyjne, ale często nie wiedzą, czy ich dane są kompletne, spójne i wiarygodne. Pierwszym krokiem nie jest więc model AI, tylko zebranie wiedzy i zrozumienie, jakie decyzje dziś podejmowane są intuicyjnie i gdzie dane mogłyby realnie wesprzeć planowanie, prognozowanie czy optymalizację kosztów lub procesów  – dodaje Piotr Niemczyk.

AI jest w firmach, ale nie w ich strategiach

Z badania “Rynek sztucznej inteligencji w Polsce w 2026” wynika też, że coraz więcej firm formalizuje zasady korzystania z narzędzi AI przez pracowników, co pokazuje, że temat jest obecny operacyjnie, ale nadal nie jest strategicznie uporządkowany.

AI bardzo często pojawia się oddolnie. Pracownicy korzystają z narzędzi, bo dzięki nim oszczędzają czas, poprawiają jakość pracy czy rozwijają swoją wiedzę. Natomiast po stronie zarządów brakuje odpowiedzi na pytanie, jak to bezpiecznie, sensownie i systemowo wdrożyć. To jest dziś największa luka, szczególnie w firmach produkcyjnych, gdzie dane historyczne są ogromnym, ale niespożytkowanym zasobem.

Ekspert podkreśla, że kluczowe jest odejście od narracji „wdrażamy AI” na rzecz podejścia, w którym technologia jest narzędziem do rozwiązywania konkretnych problemów biznesowych.

W przypadku organizacji produkcyjnych i handlowych nie mówimy o eksperymentach z chatbotami, lecz o bardzo konkretnych zastosowaniach: planowaniu produkcji, prognozowaniu sprzedaży i zamówień, optymalizacji kosztów, ograniczaniu przestojów czy wsparciu decyzji operacyjnych. AI nie powinno być traktowane jako osobny projekt, a naturalne rozwinięcie pracy na danych, które firmy już posiadają. Dzięki temu przestaje być eksperymentem i staje się realnym wsparciem w podejmowaniu decyzji biznesowych – podsumowuje Piotr Niemczyk, Prezes Zarządu Tipping Point Works.

Świąteczne wydatki na żywność pod znakiem równowagi. Polacy podzieleni w kwestii ograniczania kosztów

W tym roku 38,2% Polaków zamierza zredukować wydatki na świąteczne artykuły spożywcze względem poczynionych w ub.r. (w 2025 r. względem 2024 r. – 41,9%). 39,5% rodaków nie przewiduje takich cięć (poprzednio – 36,2%). Z kolei 17,1% konsumentów jest niezdecydowanych (rok temu – 17,6%), a dla 5,2% ta kwestia nie ma znaczenia (wcześniej – 4,3%). Ci, którzy decydują się ograniczyć ww. koszty względem zeszłorocznych, przeważnie mają na myśli 10-15% – 28,1% (w 2025 r. – 24,9%). Natomiast wydatki o ponad połowę – 2,2%.

Z raportu Grupy Blix i UCE RESEARCH pt. „Plany zakupowe Polaków na Wielkanoc 2026” wynika, że 38,2% ankietowanych zamierza ograniczyć tegoroczne wydatki na wielkanocne artykuły spożywcze względem zeszłorocznych (w 2025 roku w stosunku do 2024 roku – 41,9%). 39,5% respondentów zajmuje przeciwne stanowisko (poprzednio – 36,2%). Natomiast 17,1% badanych jeszcze nie wie, co zrobi (rok temu – 17,6%). Z kolei dla 5,2% konsumentów nie ma to znaczenia (przed rokiem – 4,3%).

– Wyniki pokazują dość zrównoważony obraz nastrojów konsumenckich. Z jednej strony 38,2% Polaków deklaruje ograniczenie wydatków na wielkanocne zakupy spożywcze. Jednak takich osób jest mniej niż rok temu, co może sugerować lekką poprawę poczucia stabilności finansowej. Z drugiej strony już 39,5% nie planuje cięć. To wskazuje, że dla dużej części gospodarstw domowych święta pozostają okresem, w którym nie chce się rezygnować z tradycji i standardu zakupów. W efekcie można mówić raczej o stabilizacji postaw niż o wyraźnym zwrocie w stronę oszczędzania – komentuje Mateusz Dąbrowski, jeden ze współautorów raportu z Grupy Blix.

Jak wyjaśnia Łukasz Moszyński, drugi ze współautorów raportu z Grupy Blix, na decyzje ponad 38% Polaków o ograniczaniu wydatków nadal wpływa inflacja oraz ogólna ostrożność finansowa. Konsumenci częściej planują zakupy, unikają nadmiaru i reagują na możliwe wzrosty cen przed świętami. Jednocześnie część osób po prostu koryguje wcześniejsze, „hojniejsze” podejście do zakupów. Nie bez znaczenia jest też większa świadomość konsumencka w zakresie ograniczania marnowania żywności i bardziej selektywnego podejścia do koszyka zakupowego.

– Nie zamierzają ograniczać wydatków najczęściej osoby o stabilniejszej sytuacji finansowej lub takie, które traktują święta jako wyjątkowy czas, mniej podatny na oszczędzanie. Można przypuszczać, że w tej grupie są również konsumenci, którzy mają już wypracowany budżet i nawyki zakupowe, dzięki czemu nie odczuwają potrzeby dodatkowych ograniczeń. W ich przypadku kluczowe jest utrzymanie jakości i tradycji, nawet kosztem wyższych wydatków – dodaje Mateusz Dąbrowski.

Respondenci, którzy zamierzają ograniczyć wydatki na zakupy wielkanocne względem zeszłorocznych, wskazali, o ile procent chcą je obniżyć. W tym przypadku najwięcej osób podało przedział 10-15% – 28,1% (w 2025 roku – 24,9%). W TOP3 znalazły się też takie warianty, jak od 15% do 20% – 18,3% (poprzednio – 24%), a także do 10% – 17,5% (rok temu – 14,2%).

– Jeśli chodzi o skalę cięć, dominują umiarkowane ograniczenia – najczęściej o 10-15%. To pokazuje, że Polacy raczej optymalizują koszyk zakupowy niż radykalnie go redukują. Takie zmiany są odczuwalne, ale nie prowadzą do istotnego obniżenia jakości czy liczby produktów na świątecznym stole. W praktyce oznacza to np. wybór tańszych zamienników, promocji lub mniejszych ilości produktów – analizuje Łukasz Moszyński.

Dalej w zestawieniu widać przedział od 20% do 30% – 12,7% (poprzednio – 15,5%). Wśród osób, które przewidują ograniczenia, jeszcze nie potrafi określić ich zakresu 12,5% badanych (12,4%). Natomiast najrzadziej konsumenci planują zredukować wydatki o więcej niż 50% – 2,2% (w 2025 roku – 1,3%), od 40% do 50% – 3,4% (4,3%), a także od 30% do 40% – 5,3% (3,4%).

– Relatywnie niewielki odsetek osób planujących ograniczenia powyżej 30% pokazuje, że skrajne oszczędzanie dotyczy tylko części gospodarstw domowych. Jednocześnie brak zdecydowania sugeruje, że część konsumentów zachowuje elastyczność i będzie podejmować decyzje bliżej świąt, reagując na bieżącą sytuację cenową. W praktyce dla rynku oznacza to stabilny, choć bardziej świadomy popyt. Konsumenci będą szukać promocji, planować zakupy i ograniczać marnowanie, ale nie rezygnować masowo z wielkanocnych zakupów – podsumowuje Mateusz Dąbrowski.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Raport Grupy Blix i UCE RESEARCH pt. „Plany zakupowe Polaków na Wielkanoc 2026” został oparty na specjalnym badaniu opinii aktywnych konsumentów, przeprowadzonym metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interviewing) na próbie 1089 osób w wieku 18-75 lat.

Bank Millennium zwiększył zysk o 67 proc. i nie wypłaci dywidendy za 2025 rok

30 marca 2026 roku odbyło się Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Banku Millennium, m.in. podsumowujące aktywność biznesową i wyniki finansowe Banku i Grupy Kapitałowej Banku Millennium za 2025 rok. Prezes Zarządu Joao Bras Jorge przedstawił wyniki Banku i Grupy za 2025 rok, a WZA zatwierdziło m.in. roczne sprawozdanie finansowe, obejmujące sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju i sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2025, udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu i Rady Nadzorczej oraz zadecydowało o przeznaczeniu zysku za 2025 rok w całości na kapitał rezerwowy.

Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium podsumował wyniki Grupy Banku Millennium i wpływ sytuacji makroekonomicznej na aktywność Grupy Banku Millennium w 2025 roku.

„Mimo znaczących wyzwań geopolitycznych, polska gospodarka pozostawała bardzo silna i nadal się rozwija. W 2024 roku wzrost PKB wynosił 3%, w 2025 roku 3,6%, a oczekiwania ekonomistów na 2026 rok wynoszą 3,8%, co pozwala spodziewać się w tym roku wzrostu inwestycji. Według prognoz bezrobocie pozostanie na tym samym niskim poziomie i mimo, że wzrost wynagrodzeń będzie mniejszy, jest wyższy niż inflacja, więc realne dochody rosną, a to ważny aspekt w kwestii utrzymanych przez Bank kredytów. W 2025 roku stopa procentowa została obniżona o 175 punktów bazowych, co miało wpływ na zyskowność banków – obecnie jest na poziomie 3,75% i prognozujemy, że pozostanie na tym poziomie do końca 2026 roku. W 2025 roku w całym sektorze wartość depozytów wzrosła 9,5% r/r, wartość wzrost kredytów 5,7% r/r, a wartość kredytów dla firm wzrosła aż o 9% r/r.

Przez ostatnie 5 lat bank miał znaczący wzrost skorygowanych wyników dzięki rozwojowi biznesu i wolumenów, a także dzięki środowisku wysokich stóp procentowych, które wspierały zyskowność. Po dwóch latach 2021 i 2022, gdy bank odnotował straty, od 2023 bank osiągał pozytywny zysk netto, pomimo wysokich kosztów kredytów frankowych. Grupa Bank Millennium S.A. osiągnęła w 2025 roku zysk netto w wysokości 1 202 mln PLN, co oznacza wzrost o 67% r/r oraz ROE na poziomie 14,3%. Rok ten charakteryzował się ograniczoną liczbą pozycji nadzwyczajnych, głównie związanych z kosztami portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych. Ten solidny wynik został wsparty przez ogólnie stabilny wynik na działalności podstawowej, wyższe dochody pozaodsetkowe, niższe odpisy z tytułu ryzyka kredytowego oraz nieznacznie niższe obciążenie podatkiem CIT.”

Prezes Bras odniósł się także do strategii Banku: „2025 rok był pierwszym rokiem wdrażania strategii Wartość i Wzrost’28, której celem jest utrzymanie rozwoju bankowości detalicznej, szczególnie jeśli chodzi o liczbę aktywnych klientów, utrzymanie relacji z klientami oraz rozwój portfela kredytów, depozytów i portfeli funduszy inwestycyjnych.  Bardzo ambitny cel to rozwój bankowości korporacyjnej, w tym podwojenie portfela kredytów dla firm. Zgodnie ze strategią banku planujemy też powrócić do wypłaty dywidendy od roku 2027, w roku 2028 osiągnąć ROE na poziomie 18%, mieć wskaźnik C/I na poziomie 37% i jednocześnie utrzymać wysoką strukturę kapitałową ze wskaźnikiem Tier 1 na poziomie 15%, a także utrzymać wysoką jakość portfela kredytowego ze wskaźnikiem kredytów zagrożonych na poziomie 4%.

Pierwsze wyniki wdrażania strategii Wartość i Wzrost były już widoczne w zeszłym roku. Liczba aktywnych klientów wyniosła 3 miliony 270 tysięcy (140 tysięcy nowych aktywnych klientów) i to tempo wzrostu pozwoli nam osiągnąć cel założony na rok 2028, czyli 3,7 mln aktywnych klientów. W realizacji celu cyfryzacji klientów z główną relacją z bankiem jesteśmy na dobrej drodze. Widać też w wynikach NPS ze klienci wybierają nasz bank jako oferujący najlepszą jakość obsługi klienta. Osiągnęliśmy znaczący sukces, jeśli chodzi o najambitniejszy aspekt naszej strategii, czyli rozwój bankowości przedsiębiorstw – portfel kredytów dla firm zwiększył się o 20% r/r i oznacza wzrost o 3 miliardów PLN. Jesteśmy pewni, że przekroczymy cel założony na rok 2028. Jeśli chodzi o cel finansowy i ryzyko, także osiągnęliśmy założony cel.

Zarząd Banku jest przekonany, że zrównoważona polityka dywidendy jest ważna. Długoterminowo ta polityka to wypłata dywidendy na poziomie 35-50% zysku netto Banku. W roku 2027 planujemy wypłacić dywidendę z zysku wypracowanego w roku 2026. Natomiast biorąc pod uwagę stanowisko KNF w sprawie polityki dywidendowej na rok 2026 zarząd Banku wnioskuje wobec Walnego Zgromadzenia propozycję zatrzymania całkowitego zysku netto wypracowanego w 2025 roku w kapitały własne Banku – podsumował Joao Bras Jorge, Prezes Banku Millennium.

Olga Grygier–Siddons, Członkini i Przewodniczącej Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A., przedstawiła m. in. sprawozdanie Rady Nadzorczej za rok obrotowy 2025 oraz raport Rady Nadzorczej z funkcjonowania polityki wynagradzania w Banku i sprawozdanie o wynagrodzeniach.

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy rozpatrzyło i zatwierdziło m.in.:

 

– sprawozdanie finansowe Banku Millennium S.A. i łączne sprawozdanie Zarządu z działalności Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A., obejmującego w szczególności sprawozdawczość zrównoważonego rozwoju Banku Millennium S.A. i Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A.

– sprawozdanie finansowe Grupy Kapitałowej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2025

– sprawozdanie Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. za rok obrotowy 2025

– uchwałę w sprawie przeznaczenia części kapitału rezerwowego na

pokrycie wpływu zmiany algorytmu obliczania efektywnej stopy procentowej dla

pożyczek z okresowo stałym oprocentowaniem

 

Walne Zgromadzenie udzieliło absolutorium wszystkim członkom Zarządu Banku Millennium S.A. i członkom Rady Nadzorczej Banku Millennium S.A. z wykonania obowiązków w roku obrotowym 2025, wyraziło pozytywną opinię na temat sprawozdania Rady Nadzorczej o wynagrodzeniach członków Zarządu i Rady Nadzorczej Banku oraz zatwierdziło politykę równowagi płci w Grupie Banku Millennium S.A.

 

Walne Zgromadzenie, zgodnie z rekomendacją Rady Nadzorczej, zdecydowało o przeznaczeniu zysku za 2025 rok w całości na kapitał rezerwowy.

Rola CFO w firmach wyraźnie się zmienia. Coraz więcej odpowiedzialności poza finansami

0


Aż 92% dyrektorów finansowych (CFO) w Polsce deklaruje wzrost zakresu odpowiedzialności w ostatnich latach, a 93% angażuje się w projekty wykraczające poza tradycyjną funkcję finansową – wynika z raportu KPMG w Polsce i ACCA Polska „CFO Pulse Ewolucja roli CFO”. Już 36% CFO przejmuje coraz więcej kompetencji poza finansami, 31% prowadzi projekty transformacyjne, a 68% odpowiada za analitykę i strategię danych w swoich firmach. Ponadto firmy, w których CFO obejmuje rolę CDO (Chief Data Officer), są bardziej zaawansowane we wdrożeniach AI w funkcji finansowej – bez względu na wielkość spółki.

Z badania KPMG przeprowadzonego we współpracy z ACCA Polska na próbie 213 osób odpowiedzialnych za funkcję finansową w firmach w Polsce wynika, że zakres odpowiedzialności dyrektorów finansowych systematycznie się rozszerza, obejmując coraz więcej obszarów operacyjnych i strategicznych. Ponad jedna trzecia respondentów wskazuje na przejmowanie zadań spoza finansów, a niemal co trzeci CFO odpowiada za projekty transformacyjne.

Rosnące znaczenie analityki znajduje odzwierciedlenie w działaniach firm – 21% CFO deklaruje większy nacisk na wykorzystanie narzędzi predykcyjnych. W praktyce oznacza to przesunięcie akcentów z raportowania historycznego na wsparcie decyzji biznesowych w oparciu o dane i prognozy.

Cyfryzacja i efektywność operacyjna pod nadzorem CFO

CFO odgrywają istotną rolę w projektach związanych z cyfryzacją i automatyzacją funkcji finansowej. 32% badanych odpowiada za wdrażanie rozwiązań technologicznych, takich jak systemy ERP czy narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

Znaczące zaangażowanie widać również w obszarze optymalizacji modeli operacyjnych (22%), w tym centralizacji procesów i rozwoju centrów usług wspólnych. Co piąty CFO odpowiada za relacje z inwestorami i pozyskiwanie finansowania, co podkreśla rolę funkcji finansowej w budowaniu stabilności organizacji i zaufania rynku.

Ewolucja roli CFO odbywa się przede wszystkim poprzez rozszerzanie tradycyjnych kompetencji finansowych o nowe obszary. Najsilniej widać to w zakresie cyfryzacji i automatyzacji, gdzie dyrektorzy finansowi angażują się w projekty związane z wdrożeniami systemów, zarządzaniem danymi i rozwojem analityki wspierającej decyzje biznesowe. Jednocześnie coraz częściej uczestniczą w projektowaniu modelu operacyjnego organizacji – od centralizacji procesów finansowych po rozwój centrów usług wspólnych – pełniąc rolę integratora między finansami, operacjami i technologią. W efekcie CFO coraz częściej pełni rolę nie tylko strażnika wyników finansowych, lecz także partnera odpowiedzialnego za budowę spójnego systemu informacji zarządczej w organizacji, oraz projektowania, nadzorowania i wdrażania projektów, które wpływają na wartość przedsiębiorstwa – mówi Maciej Bałabanow, CFA, Partner Associate, Advisory, Szef Zespołu Strategii w KPMG w Polsce.

zakres odpowiedzialności dyrektorów finansowych systematycznie się rozszerza

Dane i technologia zmieniają funkcję finansową

Obszar danych staje się jednym z najważniejszych elementów budowania przewagi konkurencyjnej. 68% CFO angażuje się w analitykę i strategię danych, a 15% przejmuje pełną odpowiedzialność za ten obszar, pełniąc funkcję Chief Data Officera.

Firmy, w których CFO odpowiadają za dane pełniąc równocześnie rolę CDO (15% ankietowanych przypadków), są bardziej zaawansowane w wykorzystaniu sztucznej inteligencji w finansach. Brak zaangażowania w obszarze strategii danych – deklarowany przez 27% respondentów – może ograniczać zdolność organizacji do efektywnego wykorzystania informacji w procesach zarządczych.

Wyzwania we współpracy z zarządem

Choć już co piąty dyrektor finansowy (21%) deklaruje pełnienie funkcji partnera strategicznego poprzez aktywne uczestniczenie w podejmowaniu decyzji dotyczących rozwoju organizacji, zakres obowiązków CFO wiąże się również z wyzwaniami organizacyjnymi. Najczęściej wskazywaną barierą jest ograniczone zrozumienie złożonych kwestii finansowych przez pozostałych członków zarządu (37%). Istotną kwestią dla respondentów pozostaje także postrzeganie roli CFO wyłącznie przez pryzmat funkcji kontrolnej i raportowej (26%).

CFO jako architekt wartości przedsiębiorstwa

Wyniki badania wskazują na trwałą zmianę roli dyrektora finansowego – od funkcji skoncentrowanej na kontroli kosztów do roli współodpowiedzialnej za tworzenie wartości organizacji. CFO coraz częściej uczestniczą w projektowaniu modeli operacyjnych, ocenie inwestycji oraz budowie spójnego systemu informacji zarządczej.

Najlepsi dyrektorzy finansowi, których obserwujemy nie pytają już tylko „ile to kosztuje”, ale „ile to jest warte i jak to zmierzyć”. To przesunięcie perspektywy – z raportowania przeszłości na współkształtowanie przyszłości – jest dziś jednym z najważniejszych wyzwań transformacyjnych funkcji finansowej w Polsce i na świecie – podkreśla Maciej Bałabanow, CFA, Partner Associate, Advisory, Szef Zespołu Strategii w KPMG w Polsce.

O raporcie:

Raport „Ewolucja roli CFO” to trzecia publikacja z cyklu „CFO Pulse”, przygotowanego przez KPMG w Polsce i ACCA Polska. Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie 2025 roku metodą CATI na próbie 213 osób odpowiedzialnych za funkcję finansową w średnich i dużych przedsiębiorstwach działających w Polsce. W grupie dużych firm wszyscy uczestnicy badania pełnili funkcję dyrektora finansowego, natomiast wśród średnich firm dyrektorzy finansowi stanowili 38% respondentów, a główni księgowi 62%. Z próby wyłączono małe przedsiębiorstwa i podmioty zatrudniające mniej niż 10 pracowników.