Sztuczna inteligencja: obiecująca inwestycja i filozoficzna idea

0

Sztuczna inteligencja przyciąga uwagę inwestorów, ale czy algorytmiczny rozum stanie się prawdziwie rozumnym? 

Czy maszyny mogą myśleć? To pytanie nurtuje zarówno programistów, jak i filozofów. Brytyjski matematyk i logik Alan Turing zasugerował, że myślenie to nic więcej, niż algorytm. I tenże algorytm może wypełniać nie tylko nasz mózg, ale i komputer. Z tą myślą Turing doszedł do wniosku, że dowolna maszyna, która będzie inteligentnie prowadzić dialog w naturalnym ludzkim języku, istotnie będzie myśleć. Tak powstała idea sztucznej inteligencji.

Rozwój technologii i zakresu zastosowania

Historycy uważają, że koniec XX i początek XXI wieku, były początkiem trzech fal rozwoju technologii sztucznej inteligencji. Pierwsza fala – naiwne próby stworzenia „ogólnej inteligencji” za pomocą formalnych zasad logicznego myślenia. Druga – opracowanie systemów ekspertowych. Obecnie znajdujemy się na grzbiecie trzeciej, najpotężniejszej fali, związanej z uczeniem komputerów. Programiści nauczyli się tworzyć systemy, które samodzielnie udoskonalają algorytmy i otrzymują nowe dane. To odkrycie, zrodziło nową branżę. Badacze z Morgan Stanley uważają, że każdego roku rośnie ona o 16% i do roku 2050 będzie warta trylion dolarów. Wdrożenie technologii uczenia maszynowego pozwoli zautomatyzować i wielokrotnie usprawnić pracę człowieka. Oprócz tego, jak uważają eksperci z McKinsey, dołoży ona do światowego PKB tryliony dolarów.

Z tego tytułu, dochód osiągną w pierwszej kolejności technologiczni giganci, tacy jak Google, Facebook, Uber, Apple. Za pomocą uczenia maszynowego, będą w stanie wypełnić trudne zadanie stworzenia systemu rozpoznawania obrazów, modułów sterowania ruchem, rozumienia mowy, organizacji i zapewniania dostępu do informacji. Perspektywy są nie mniej wyśmienite i dla mniejszych uczestników trzeciej fali. Dotyczą one zastosowania sztucznej inteligencji w lokalnych sprawach. Przytoczę tylko kilka obszarów, w których, według mnie, perspektywy wykorzystania tych technologii są najbardziej oczywiste. W tych obszarach można otworzyć udane start-upy, nie posiadając kolosalnego kapitału zakładowego.

Pierwszy z nich – bezpieczeństwo domowe. Wielu z nas, zainstalowało kamery w swoich domach. Jak często jednak przeglądacie archiwalne zapisy wideo? Ja nawet zapomniałem hasła do nich. Przeglądniecie tych wideo – jest to proces długi i nudny. W sam raz, żeby przekazać go komuś innemu! Sztuczna inteligencja – doskonała kandydatura do tej roli. Wiele firm stara się znaleźć jej zastosowanie w obszarze bezpieczeństwa domowego. Netatmo Welcome i Nest Cam IQ nauczyły kamery rozpoznawać twarze. A programiści Lighthouse i Cherry Labs nauczyli algorytmy analizować domowe wideo i określać wydarzenia zaburzające domowy porządek. Na przykład – niania zostawiła dziecko bez opieki, hydraulik zamiast do kuchni, trafił do waszej sypialni, nieznany człowiek w domu. Sztuczna inteligencja może wszystkie te sytuacje zidentyfikować i wysłać wam wiadomość z odnośnikiem do fragmentu wideo. Dalej już sami podejmiecie decyzję, co robić.

Oprócz tych niepospolitych zdarzeń, sztuczna inteligencja może zauważyć coś nadzwyczajnego w zwykłych domowych sytuacjach. Programiści opowiadali mi, że podczas testów program wykrył coś nietypowego w tym, jak starsza kobieta siadała na kanapie. Uznali, że jest była to usterka i program po prostu nie zrozumiał, że jest to zwyczajna rzecz. Ale okazało się, że komputer miał rację: starsza kobieta nie siadała, a upadała na kanapę. Kanapa stała za nisko i program dostrzegła nadzwyczajną prędkość tego ruchu. Trzeba było skrócić nóżki, żeby domowa sztuczna inteligencja uspokoiła się.

Drugi, najbardziej perspektywiczny obszar zastosowania sztucznej inteligencji to diagnostyka medyczna. Rosyjscy i białoruscy programiści stworzyli program, który przy pomocy sieci neuronowych jest w stanie z wysoką dokładnością przewidzieć czas cyklu menstruacyjnego. Okazuje się, że jest to poważny problem: ponad 30% kobiet na świecie nie ma regularnego cyklu, a od niego w dużym stopniu zależy tryb życia i planowanie potomstwa. Użytkowniczki aplikacji Flo podczas któregoś okresu powinny rejestrować parametry swojego organizmu, a po jakimś czasie pogram będzie wiedział lepiej niż jakikolwiek lekarz, co i kiedy się wydarzy. Dane te są przydatne w zapobieganiu ciąży, lub na odwrót, jej inicjowaniu, a także do wykrywania chorób, wymagających interwencji prawdziwych lekarzy. Oczywiście pojawiają się tu pytania natury etycznej. Na przykład, czy mamy prawo zbierać dane o zdrowiu kobiet? Flo gromadzi także informacje o kontaktach seksualnych, a są to bardzo prywatne sprawy. Ale pytania o etyczność dotyczą absolutnie wszystkich przypadków opracowywania sztucznej inteligencji.

Czytaj również:  Rynek smarthome eksploduje, Polska i sąsiedzi liderami wzrostu

Kobiecych kalendarzy jest całe mnóstwo, ale o istnieniu innych, które wykorzystują sieci neuronowe nie słyszałem. Oprócz tego, aplikacja ta stała się najlepszą w swojej kategorii. Sukces tego start-upu trudno zwiększyć: otrzymał on ponad milion pięciogwiazdkowych ocen od użytkowników, został drugim co do liczby pobrań w kategorii Health and Fitness w Appstore i otrzymał 200 milionów dolarów od przyszłego długoterminowego inwestora Mangrove Capital Partners. Firma jest już samowystarczalna i w najbliższym czasie może osiągnąć status start-upu jednorożca.

Poza tym, sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe mogą radykalnie odmienić zarządzanie organizacjami i wziąć na siebie to, co tradycyjnie określa się jako trudną psychologiczną pracę – funkcję HR. Takie zadania stawia sobie firma YVA.AI. Niedawno z sukcesem zakończyli rundę inwestycyjną i znaleźli się na liście nagród „Сделано в России”.

Serwis Yva pozwala inaczej spojrzeć na załogę firmy. Program podłącza się do wszystkich kanałów komunikacji (messengerów, poczty, telefonu) i analizuje, jak pracownicy komunikują się miedzy sobą, z partnerami i klientami. Następnie jest on w stanie wyciągnąć wnioski co do jakości pracy poszczególnych pracowników i zespołów. Program „wie”, kto jest influencerem, kto inicjuje zmiany, a kto pasywnie na nie reaguje, kto naprawdę śledzi wypełnianie zadań, gdzie pojawiają się konflikty i potencjalne problemy. Serwis, na przykład, pozwala wyłonić najlepszego sprzedawcę w firmie i schematy jego zachowania: z pomocą tej wiedzy można będzie szkolić innych sprzedawców. Z dużym prawdopodobieństwem może on też przewidzieć przyszłe zwolnienie się pracownika, nawet jeśli on sam jeszcze nie podjął takiej decyzji. Możliwe, że wkrótce takie algorytmy staną się ważną pomocą kierownika przedsiębiorstwa i będą lepiej niż on, podejmować decyzje kogo zwolnić, a kogo wynieść na wyższy szczebel w hierarchii przedsiębiorstwa.

Filozofia technologii

Widzimy, jak technologie sztucznej inteligencji mogą się stać podstawą biznesu i jak mogą sprawić, że nasze życie będzie wygodniejsze. Ale pozostaje ważne, filozoficzne pytanie: czy sztuczna inteligencja będzie mogła naprawdę myśleć? Czy będziemy kiedykolwiek uważać rozwinięte wersje algorytmów CherryLabs, Flo, czy Yva, zastosowane w, powiedzmy robotach, za realne myślące istoty? Czy będziemy je uważać za naszych strażników, doktorów czy konsultantów HR?

Jest wśród nas – współczesnych ludzi – jeden filozof, który zasadniczo odrzuca tą możliwość. To Amerykanin John Searle. Jego zdaniem, nie ważne jak inteligentnym by się nie okazało zachowanie komputerów, pozostaną one wyłącznie rozwiniętymi kalkulatorami. Jako argument przytoczył on hipotetyczną sytuację, która została nazwana „Chińskim pokojem”. Wyobraźcie sobie pokój, w którym siedzi człowiek mówiący po angielsku. Przez okienko przekazywane mu są pytania w języku chińskim, ma do dyspozycji nieskończoną ilość podręczników i instrukcji, w których ukazano, jak formułować odpowiedzi w tym niezrozumiałym dla niego języku. Stosując te zasady, człowiek zapisuje odpowiedzi i podaje je przez okienko, nie rozumiejąc, co on pisze, ponieważ tekst formułowany jest według instrukcji, bez tłumaczenia. A Chińczycy, znajdujący się poza pokojem, odnoszą wrażenie, że ten człowiek bardzo dobrze rozumie ich język.

Searle uważa, że analogiczna sytuacja opisuje „inteligentne” zachowanie komputerów. Możliwe, że komputery udzielają odpowiedzi, które postronnym obserwatorom wydają się przemyślanymi. To znaczy, z zewnątrz mogą się one zachowywać rozumnie, udzielać nam porad, albo nawet podtrzymywać dialog, tak jak przypuszczał Alan Turing. Ale z założenia, komputery nigdy nie staną się rozumnymi. Na podstawowym poziomie operują one wyłącznie jedynkami i zerami, zapisanymi na dysku twardym, a także instrukcjami zmian tych liczb, które wprowadzają programiści. Ani danych, ani instrukcji nie ma dostatecznie dużo, żeby zaistniało rozumowanie. Konieczna jest świadomość, albo kontakt ze światem, które występują tylko u ludzi. Bez nich niemożliwe jest prawdziwe myślenie.