Ubiegasz się o odszkodowanie za wypadek? Uważaj na „przyczynienie”!

0

W procesie likwidacji szkody, Towarzystwa Ubezpieczeniowe niejednokrotnie zaniżają wypłacane kwoty z tytułu odszkodowania, powołując się na tzw. Przyczynienie. Warto jednak pamiętać, że interpretacja Ubezpieczyciela wcale nie musi być decydująca. Kiedy mamy do czynienia z ewidentnym przyczynieniem się do powstania szkody, a kiedy warto „zawalczyć o swoje”?

Definicja mówi, że przyczynienie jest to takie zachowanie poszkodowanego, które pozostaje w związku przyczynowym ze szkodą oraz jest obiektywnie nieprawidłowe. Może polegać zarówno na działaniu lub jego zaniechaniu, tj. niepodjęciu odpowiedniego działania, które mogło prowadzić do uniknięcia szkody. W rzeczywistości jednak, decyzja o ew. obniżeniu kwoty odszkodowania w dużej mierze zależna jest od osobistej interpretacji Ubezpieczyciela, co doskonale obrazuje poniższa historia.

„Mogła Pani tego uniknąć…”

Czerwiec 2011 roku, Poznań. Pani Katarzyna T., 33-o letnia mieszkanka okolicznych bloków śpieszy się na autobus do pracy. Po nastąpieniu na jedną z płyt chodnikowych, doszło do jej gwałtownego poruszenia, w wyniku czego kobieta boleśnie upadła. W miejscowym szpitalu stwierdzono złamanie lewego barku oraz rozległe otarcie prawego podudzia.

Po kilkumiesięcznej, kosztownej rehabilitacji kobieta wystąpiła o odszkodowanie do Towarzystwa Ubezpieczeniowego odpowiedzialnego za likwidację szkody. Odpowiedź była szokująca – firma uznała, że kobieta powinna była zauważyć fragment uszkodzonej nawierzchni, w związku z czym uznano, że przyczyniła się ona do wypadku w 50%. W praktyce, oznaczało to propozycję 6000 zł zamiast 12000 zł z tytułu odszkodowania.

Ostatecznie sprawa trafiła do Sądu, gdzie udało się w całości znieść przyczynienie i uzyskać 20000 zł odszkodowania – mówi Agnieszka Szymanek z Kancelarii Radców Prawnych EuCO. – Na jej przykładzie widać jednak, jak trudno wskazać generalne zasady obniżania należnego poszkodowanemu odszkodowania – dodaje.

Czy idąc tym tropem, można uznać, że np. upadając na śliskiej nawierzchni, dochodzi do przyczynienia, bo oceniając jej wygląd powinniśmy założyć, że jest śliska? Czy ponosimy część winy za uszkodzenie opony na „dziurawej” jezdni, bo zdaniem Towarzystwa Ubezpieczeniowego, mogliśmy się zatrzymać lub ją ominąć? Jak zwykle wiele zależy od okoliczności, których wystąpienia często nie da się udowodnić czy udokumentować (np. brak świadków). Decyzja o ew. akceptacji interpretacji Ubezpieczyciela należy tylko nas.

Czytaj również:  Dobra reputacja miast przyciąga inwestorów. Budowanie wizerunku coraz częściej priorytetem samorządowców

Co dalej?

Jeśli jesteśmy przekonani o swojej racji, warto skonsultować się z radcą prawnym. Jego ocena z pewnością pomoże nam w podjęciu decyzji o ew. wystąpieniu na drogę sądową. Istnieją również wyspecjalizowane firmy odszkodowawcze, które w naszym imieniu poprowadzą wszystkie czynności prawne.

Spraw tego typu przybywa z roku na rok – komentuje mec. Joanna Smereczańska-Smulczyk z Europejskiego Centrum Odszkodowań – Na określenie czy poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, istnieją odpowiednie artykuły w kodeksie cywilnym – dodaje.