Nowe rozwiązanie Check Point i NVIDIA chroni modele AI przed cyberatakami

Check Point Software ponownie szuka rozwiązań dla poprawy bezpieczeństwa usług AI. Tym razem łączy siły z NVIDIA i ogłasza premierę AI Cloud Protect – rozwiązania, które kompleksowo chroni modele AI, środowiska ich trenowania oraz aplikacje agentowe przed zagrożeniami cybernetycznymi. Platforma – opracowana we współpracy z NVIDIA – działa w oparciu o technologię NVIDIA BlueField, umożliwiając bezpieczne wdrożenia sztucznej inteligencji w centrach danych i chmurze.

Wraz z rozwojem fabryk AI nie możemy pozwolić sobie na ślepe punkty. Wspólnie z NVIDIA tworzymy bezpieczeństwo wbudowane w projekt – chroniąc modele, dane i infrastrukturę bez spowalniania innowacji – podkreśla Nataly Kremer, Chief Product Officer w Check Point.

Nowe rozwiązanie powstało w odpowiedzi na rosnącą falę zagrożeń związanych z AI. Według danych Check Pointa, co 80. zapytanie w systemach GenAI ujawnia wrażliwe dane, natomiast raport Gartnera wskazywał, że ponad 30% organizacji doświadczyło w ostatnim roku ataków na modele lub infrastrukturę AI.

AI Cloud Protect zapewnia kompleksową ochronę infrastruktury sztucznej inteligencji na wszystkich poziomach działania systemu. W warstwie sieciowej zapobiega nieautoryzowanemu dostępowi oraz wyciekom danych, minimalizując ryzyko ataków typu data poisoning i model exfiltration. Na poziomie hosta wykorzystuje technologię NVIDIA DOCA Argus, która umożliwia pełną widoczność procesów uruchomionych na węzłach AI i pozwala wykrywać złośliwe działania, również w publicznie dostępnych modelach LLM. Z kolei w warstwie aplikacji AI Cloud Protect integruje się z rozwiązaniami Check Point CloudGuard WAF i Infinity GenAI Protect, dzięki czemu skutecznie blokuje ataki takie jak prompt injection, jailbreak czy wycieki poufnych danych z aplikacji wykorzystujących generatywną sztuczną inteligencję.

Rozwiązanie wykorzystuje akcelerację sprzętową NVIDIA BlueField-3 DPU, dzięki czemu nie obciąża CPU ani GPU. Wkrótce ma też obsługiwać BlueField-4, który zapewni nawet sześciokrotnie większą moc obliczeniową i dwukrotnie większą przepustowość sieciową.

Obecnie Check Point testuje AI Cloud Protect w sektorze finansowym i u partnerów takich jak World Wide Technology (WWT).   

– Połączenie Check Point AI Cloud Protect i NVIDIA BlueField umożliwia ochronę najbardziej wrażliwych obciążeń AI – od trenowania modeli po inferencję – bez kompromisów w zakresie wydajności – mówi Chris Konrad, VP Global Cyber w WWT.

Jerome Powell studzi nastroje – dolar w górę, Wall Street w dół. Trump i Xi bez przełomu, ale z deeskalacją

Efekt konferencji szefa Fed okazał się zgodny z moimi wczorajszymi przewidywaniami. Ostrożność Jerome’a Powella w predykcji grudniowej decyzji FOMC została odebrana przez rynki jastrzębio. Oznacza to silniejszego dolara na FX i czerwień na giełdach. Pozytywnego sentymentu nie zdołały rozpalić konkluzje szczytu Trump-Xi, ale zmniejszenie napięcia powinniśmy przyjąć za dobrą monetę. Risk on nie podbiły wyniki kwartalne amerykańskich gigantów technologicznych, zwyczajowo działające korzystnie na nastroje inwestorów.

Powell nie lubi mgły, co innego USD

Osobiście jestem w stanie postawić tezę, że Jerome Powell zrobił wczoraj to, co do niego należało. Najpierw FOMC dostarczył oczekiwaną obniżkę stóp procentowych o 25 pb do przedziału 3,75-4%. Następnie szef Fed zaznaczył, że w aktualnym otoczeniu (czyli głównie braku rządowych danych makro z powodu zamknięcia rządu) decydenci nie byli w stanie określić wspólnego stanowiska dla przewidywań na grudniowe posiedzenie. Do repertuaru zwrotów Powella dokładamy bardzo obrazową metaforę o jeździe autem we mgle, która może wymusić ściągnięcie nogi z gazu. W samej władzy monetarnej widać coraz większe podziały i na najbliższych spotkaniach bardzo trudno spodziewać się całkowitego konsensusu. Ostrożne podejście przewodniczącego Rezerwy zostało oczywiście odebrane jastrzębio przez rozgrzane rynki. Skutkowało to umocnieniem dolara i zejściem EUR/USD poniżej 1,16 $, ale też gorszym od spodziewanego zamknięciem Wall Street.

Giganci za mało mocni?

Rynki nie zdążyły jeszcze dobrze przetrawić narracji Powella, a już musiały rozważać wyniki kwartalne technologicznych gigantów (Microsoft, Alphabet, Meta), które zostały opublikowane po zamknięciu notowań w Nowym Jorku. Inwestorzy są przyzwyczajeni, że tego typu raporty podbijają pozytywny sentyment, ale tym razem ich odbiór okazał się mieszany. Niezbyt dobrze została przyjęta informacja o dużym odpisie podatkowym Mety. Jednak za główny czynnik ryzyka (ale też powód do krótkoterminowej realizacji zysków we wciąż trwającym rajdzie Big-Techów) można uznać w dalszym ciągu dużą niepewność wobec zysków generowanych ze strony technologii AI. Technologii, która pochłania cały czas ogromne wydatki. Sezon wynikowy jeszcze trwa, dziś poznamy raporty m.in. Apple i Amazona.

Szczyt deeskalacyjny

Kolejny powiew optymizmu miał nadejść z Korei Południowej, gdzie odbyło się spotkanie Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. Także w tym przypadku oczekiwania inwestorów można było uznać za wygórowane, ponieważ część spodziewała się nawet „dużego porozumienia”. Efekty trudno uznać za przełomowe, ale należy je odbierać jako lekko pozytywne. Amerykańskie cła na Chiny zostaną zmniejszone o 10%, USA nie zablokuje wysyłki półprzewodników do Państwa Środka, Pekin wznowi zakupy soi ze Stanów i na rok zawiesi ograniczenia w eksporcie metali ziem rzadkich. Dodatkowo Chińczycy obiecali większą kontrolę nad chemikaliami niezbędnymi do produkcji fentanylu. Obie strony mogą w takim razie ogłosić sukces, ale nie postanowiły go nawet wspólnie ogłosić, a samo spotkanie przywódców nie trwało nawet 2 godzin. Wszystko to składa się nie na przełom, ale na mimo wszystko ważny krok w deeskalacji. Biorąc pod uwagę, z jak gwałtownymi zmianami tej relacji mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach, należy to uznać za dobry omen. Nie wystarczył on jednak do wywołania kolejnej fali risk on na rynkach.

Indeksy giełdowe dość solidarnie świecą dziś na czerwono, z drobnymi wyjątkami parkietów, które znajdują się minimalnie nad kreską (np. WIG20 +0,05% o godz. 13:30). Kurs EUR/USD po pierwotnej stabilizacji powyżej 1,16 $ wraca po południu do spadków i łamie od góry 1,158 $. Taki układ to obciążenie dla polskiego złotego. Kurs EUR/PLN jeszcze zachowuje się dość spokojnie i pozostaje blisko 4,24 zł, ale już kurs USD/PLN zerka na 3,67 zł i tym samym próbuje ustanowić dwutygodniowe maksima.

„Edukacja z wojskiem” – rusza kolejna, czwarta edycja wspólnego programu MEN i MON

W Kartuzach odbyła się inauguracja czwartej edycji ogólnopolskiego projektu „Edukacja z wojskiem”, realizowanego wspólnie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Ministerstwo Obrony Narodowej. W wydarzeniu uczestniczyli minister edukacji Barbara Nowacka oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, którzy podkreślili znaczenie przygotowania młodych ludzi do reagowania w sytuacjach kryzysowych i budowania odporności społecznej.

Edukacja i bezpieczeństwo w czasach niepokoju

Podczas inauguracji w hali sportowej, gdzie oboje ministrowie spotkali się z uczniami, Barbara Nowacka zwróciła uwagę na konieczność wzmacniania poczucia bezpieczeństwa wśród dzieci i młodzieży.

– Żyjemy w czasach bardzo trudnych, kiedy wojna jest tuż za naszą granicą, a sygnały alarmowe, działania kryzysowe czy też stres, jaki wprowadza to w całej społeczności, a w szczególności w młodych ludziach, jest potężny. Państwo nie może być w tej sprawie bierne – mówiła minister edukacji.

Szefowa MEN przypomniała, że projekt „Edukacja z wojskiem” powstał jako wspólna inicjatywa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na początku obecnej kadencji rządu.

– Edukacja z wojskiem to idea, którą wspólnie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem wypracowaliśmy, widząc potężną lukę w przygotowaniu młodzieży na sytuacje kryzysowe – dodała Nowacka.

Czym jest projekt „Edukacja z wojskiem”?

Projekt, realizowany już po raz czwarty, ma charakter proobronny i edukacyjny. Jego głównym celem jest podniesienie świadomości dzieci i młodzieży w zakresie bezpieczeństwa, obronności i reagowania w sytuacjach zagrożenia.

Zajęcia prowadzą żołnierze Wojska Polskiego w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. W ich trakcie uczniowie uczą się m.in.:

  • zasad alarmowania i wzywania pomocy,
  • sposobów ewakuacji i odnajdywania schronienia,
  • technik udzielania pierwszej pomocy,
  • reagowania w sytuacjach kontaktu z nieznanymi obiektami,
  • budowania odporności psychicznej i informacyjnej.

W szkołach średnich przewidziano również spotkania z weteranami misji wojskowych poza granicami kraju, co ma inspirować młodzież i przybliżać realne doświadczenia służby w trudnych warunkach.

– Chodzi o to, by żołnierze odwiedzali szkoły, oswajali dzieci z mundurem i uczyli podstawowych zasad bezpieczeństwa – zaznaczył wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Pół miliona uczniów zyska podstawową wiedzę o bezpieczeństwie

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że w bieżącej edycji programu uczestniczyć będzie blisko pół miliona uczniów, którzy przejdą specjalnie przygotowane szkolenia.

– Blisko pół miliona dzieci i młodzieży zostanie przeszkolonych i będzie posiadało podstawowe informacje dotyczące bezpieczeństwa. Planujemy dalsze działania, żeby jak najwięcej młodych osób było odpornych i przygotowanych na kryzys – podkreśliła Barbara Nowacka.

Od początku realizacji projektu, czyli w trzech dotychczasowych edycjach, żołnierze przeszkolili już ponad 200 tysięcy uczniów w blisko 7 tysiącach szkół w całej Polsce.

MON i AMZ-Kutno podpisały umowę na dostawę sanitarek dla Wojska Polskiego

W czwartek, 30 października br., w zakładach AMZ-KUTNO S.A. podpisano umowę pomiędzy Agencją Uzbrojenia a producentem na dostawę blisko 250 samochodów sanitarnych wielonoszowych dla Wojska Polskiego. W wydarzeniu uczestniczyli Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, oraz Paweł Bejda, sekretarz stanu w MON.

Nowoczesne zaplecze medyczne dla armii

Bardzo się cieszę, że jesteśmy tu w AMZ Kutno po raz kolejny i że możemy podpisać bardzo ważną umowę dla Wojska Polskiego. Kupujemy około 250 sanitarek dla naszej armii. W ramach umowy kupujemy także pakiet logistyczny i szkoleniowy. Dzisiejsza umowa to także element budowy wojsk medycznych i inwestycja w rozwój lokalnej gospodarki” – powiedział wicepremier Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości.

Podpisany kontrakt obejmuje nie tylko dostawy pojazdów, ale również kompleksowe wsparcie eksploatacyjne, w tym pakiet szkoleniowy i logistyczny, który ma zapewnić długofalową sprawność i gotowość sprzętu.

Pojazdy przystosowane do działań w każdych warunkach

Zgodnie ze specyfikacją, samochody sanitarne wielonoszowe są przeznaczone do ewakuacji medycznej w różnych warunkach terenowych i klimatycznych, typowych dla Europy. Będą mogły poruszać się zarówno po drogach utwardzonych, jak i bezdrożach.

Każdy pojazd zostanie wyposażony w:

  • sprzęt medyczny umożliwiający udzielanie pomocy w warunkach polowych,
  • systemy łączności radiowej kompatybilne z sojuszniczymi standardami NATO,
  • radiostacje krajowej produkcji, zapewniające interoperacyjność z polskim sprzętem wojskowym.

Wicepremier podkreślił, że nowe ambulanse są „bardzo dobrze wyposażone” i umożliwią transport czterech osób jednocześnie, zapewniając możliwość udzielenia wszelkich niezbędnych działań ratunkowych na miejscu.

Wsparcie dla krajowego przemysłu obronnego

Chcę powiedzieć, że firma AMZ wygrała ten przetarg, bo jesteście najlepsi. Bardzo dziękuję za to, co robicie dla naszej małej ojczyzny tutaj w Kutnie. To jest wyraz patriotyzmu. Życzę dalszego rozwoju” – powiedział wiceminister Paweł Bejda, odnosząc się do roli lokalnego zakładu w krajowym łańcuchu dostaw dla wojska.

AMZ-KUTNO S.A. od lat specjalizuje się w produkcji pojazdów specjalnych, w tym wojskowych. Zakład dostarcza m.in. lekkie opancerzone transportery rozpoznawcze (LOTR) KLESZCZ, wykorzystywane w jednostkach rozpoznawczych.

Podczas wizyty przedstawiciele MON zapoznali się z wojskową częścią produkcyjną zakładu, prowadzili rozmowy z kadrą techniczną i kierownictwem, a także oceniali możliwości rozwoju współpracy przemysłowo-obronnej.

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ta umowa na zakup sanitarek została podpisana. Dziękuję Agencji Uzbrojenia za przeprowadzenie całego procesu zamówienia. Dziękuję także wszystkim, którzy tworzą AMZ Kutno” – podkreślił minister Kosiniak-Kamysz.

Nowa kampania phishingowa wymierzona w samorządy. Oszuści podszywają się pod Ministerstwo Cyfryzacji

Jednostki samorządu terytorialnego stały się celem zorganizowanej kampanii phishingowej, w której cyberprzestępcy podszywają się pod Ministerstwo Cyfryzacji i wiceministra Pawła Olszewskiego. Celem ataków jest wyłudzenie danych kontaktowych pracowników urzędów lub zainfekowanie ich urządzeń złośliwym oprogramowaniem. Przed zagrożeniem ostrzegł Pełnomocnik Rządu do spraw Cyberbezpieczeństwa, Krzysztof Gawkowski.

Ostrzeżenie rządowe: uwaga na fałszywe wiadomości e-mail

W oficjalnym komunikacie Pełnomocnik Rządu do spraw Cyberbezpieczeństwa poinformował, że wykryto nową kampanię phishingową, której ofiarami mogą paść jednostki samorządu terytorialnego. Wiadomości rozsyłane są z domeny govministry[.]pl, łudząco przypominającej adresy używane przez administrację publiczną, jednak niepowiązanej z żadnym organem państwowym.

E-maile rzekomo pochodzą od Ministerstwa Cyfryzacji lub wiceministra Pawła Olszewskiego. Ich treść sugeruje konieczność podjęcia pilnych działań – np. potwierdzenia danych kontaktowych osób odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w urzędzie lub otwarcia załącznika zawierającego dokumenty urzędowe.

Dwa warianty ataku

Eksperci wskazują, że kampania występuje w dwóch głównych wariantach:

  1. Dystrybucja złośliwego oprogramowania (malware) – wiadomość zawiera załącznik (np. plik PDF, DOCX, ZIP), którego otwarcie powoduje instalację złośliwego oprogramowania. Może ono umożliwić przestępcom zdalny dostęp do systemów informatycznych urzędu, kradzież danych lub przejęcie kont użytkowników.
  2. Wyłudzanie danych kontaktowych – e-mail zachęca do przesłania informacji o osobach odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo, takich jak imiona, nazwiska, numery telefonów i adresy e-mail. Pozyskane w ten sposób dane mogą posłużyć do dalszych, bardziej zaawansowanych ataków socjotechnicznych.

Próba oszustwa z wykorzystaniem wizerunku Ministerstwa Cyfryzacji

Tego typu ataki są szczególnie niebezpieczne, ponieważ wykorzystują zaufanie do instytucji publicznych i nazwisk urzędników państwowych – podkreśla w komunikacie Krzysztof Gawkowski. – Apeluję do wszystkich jednostek samorządu o zachowanie szczególnej ostrożności, weryfikowanie źródeł wiadomości oraz zgłaszanie podejrzanych incydentów do zespołów bezpieczeństwa.

Opakowania w branży home-decor – jak przekuć karton w narzędzie budowania lojalności i minimalizacji strat?

W branży home-decor, gdzie estetyka produktu jest jednym z kluczowych elementów, a sporą część asortymentu stanowią artykuły kruche, opakowanie przestaje być jedynie kosztem logistycznym. Staje się strategicznym narzędziem, które decyduje o marży, reputacji i lojalności klienta. Uszkodzona przesyłka to nie tylko koszt zwrotu i ponownej wysyłki, ale przede wszystkim utrata zaufania klienta, który oczekuje doświadczenia premium od początku do końca.

W tym artykule pokażemy, jak połączyć najwyższy poziom zabezpieczenia z estetyką, odpowiadając na najważniejsze trendy rynkowe: ekologię, personalizację i optymalizację kosztów. Przeanalizujemy konkretne rozwiązania, które pozwolą Twojej firmie zminimalizować straty i zbudować przewagę konkurencyjną.

Ochrona na pierwszym miejscu – systemowe podejście do transportu delikatnych produktów

Zacznijmy od brutalnej prawdy – etykieta „Uwaga Szkło” na kartonie to dla kuriera jedynie sugestia. Skuteczna ochrona produktu zaczyna się wewnątrz opakowania. Najczęstsze błędy to:

  • „Luźne” pakowanie – produkt przemieszczający się w kartonie jest narażony na uszkodzenia mechaniczne przy każdym wstrząsie.
  • Niedopasowanie ochrony do produktu – innego zabezpieczenia wymaga ciężki, ceramiczny wazon, a innego lekka, szklana ramka na zdjęcia. Stosowanie jednego, uniwersalnego rozwiązania to prosta droga do strat.
  • Ignorowanie ochrony powierzchni – zarysowania na lakierowanych meblach, matowe ślady na szkle czy odgniecenia na aksamitnych poduszkach to uszkodzenia, których nie spowoduje upadek paczki, a niewłaściwy materiał ochronny.pianka pe_pakujto.pl

    Ekspercki dobór materiałów ochronnych – klucz do minimalizacji strat

    Jak zapobiegać potencjalnym stratom? Przede wszystkim – zamiast myśleć o „wypełniaczu”, zacznijmy myśleć o „systemie amortyzacji”. Każdy produkt ma swoje wymagania:

    • pianka polietylenowa (PE) – ochrona premium dla powierzchni i krawędzi
      • Idealna do produktów o delikatnej powierzchni – lakierowane meble, elementy z polerowanego metalu, szklane blaty. Pianka PE nie pyli, nie rysuje, nie zostawia śladów i doskonale chroni przed otarciami.
      • Zastosowanie: jako pierwsza warstwa ochronna, owijająca bezpośrednio produkt. Dostępna w różnych grubościach, pozwala na idealne dopasowanie do wagi i wartości przedmiotu. Cieńsza pianka (np. 1mm) zabezpieczy fronty szafek, grubsza (np. 5mm) zamortyzuje cięższe elementy.
    • folia bąbelkowa – wszechstronny amortyzator, ale w odpowiedniej wersji
      • Folia bąbelkowa z dużymi bąblami (FILL&WRAP) – to rozwiązanie do zadań specjalnych. Idealna do wypełniania dużych, pustych przestrzeni w kartonie i amortyzacji ciężkich, ale stosunkowo odpornych przedmiotów (np. donice, metalowe lampy). Duży bąbel zapewnia doskonałą amortyzację przy niskiej wadze, co obniża koszty transportu.
      • Standardowa folia bąbelkowa – niezastąpiona do owijania produktów o nieregularnych kształtach, takich jak rzeźby, wazony czy figurki. Kilka warstw tworzy solidną barierę ochronną.

Folia bąbelkowa pakujto.pl

  • Folia bąbelkowa z klejem – skraca czas pakowania

Samoprzylepna folia bąbelkowa eliminuje konieczność stosowania taśmy. Wystarczy owinąć produkt i delikatnie docisnąć folię, aby przyległa do powierzchni i nie zsuwała się w transporcie.

Dzięki możliwości wyboru poziomu przyczepności kleju samoprzylepna folia bąbelkowa staje się uniwersalnym rozwiązaniem, które realnie skraca czas pakowania i ogranicza błędy operacyjne. Można stosować ją na wierzch powierzchni, które mają być chronione przed zarysowaniami (lakierowane fronty, powierzchnie szklane). Siłę kleju dostosować możesz do potrzeb, dzięki czemu nie musisz się martwić, że jego ślady pozostaną na produkcie po jego rozpakowaniu.

  • Kształtki (formy) z pianki lub tektury – gwarancja stabilności

Niezbędne przy produktach o wysokiej wartości, powtarzalnych kształtach lub wyjątkowej kruchości (np. zestawy porcelany, drogie lampy, elektronika wbudowana w elementy dekoracyjne).

Kształtki unieruchamiają produkt w kartonie, tworząc strefę zgniotu i przejmując na siebie całą energię uderzenia. To rozwiązanie „szyte na miarę”, które praktycznie eliminuje ryzyko uszkodzenia i podnosi postrzeganą wartość produktu w oczach klienta.

Opakowanie jako przedłużenie designu marki – strategia unboxing experience

W e-commerce z branży home-decor klient kupuje wizję – pięknego wnętrza, wyjątkowego klimatu. Opakowanie jest pierwszym fizycznym kontaktem z tą wizją. Jeśli jest niechlujne, uszkodzone lub trudne do otwarcia, całe doświadczenie traci na wartości. Moment otwierania paczki to potężne narzędzie marketingowe – klienci chętnie dzielą się nim w mediach społecznościowych, stając się ambasadorami marki. Jak zatem połączyć ochronę premium z estetyką?

Nie wszystkie produkty opakowaniowe są nijakie, wręcz przemysłowe. Warto przetestować:

  • Piankę polietylenową jako element premium – czysta, biała pianka PE wygląda znacznie bardziej elegancko i profesjonalnie niż zgniecione gazety czy szary papier. To sygnał dla klienta: „dbamy o Twój produkt na każdym etapie”.
  • Kolorową folię bąbelkową – użycie folii bąbelkowej w kolorze brandu (jeśli jest dostępna) lub w eleganckim, nietypowym odcieniu (np. czarnym, różowym) może być zaskakującym i zapadającym w pamięć elementem unboxingu.
  • System warstw – stwórz rytuał otwierania. Zewnętrzny karton z logo, wewnątrz estetyczny wypełniacz (np. wełna drzewna), a w centrum produkt, starannie owinięty w piankę PE. Każda kolejna warstwa buduje napięcie i poczucie obcowania z produktem z wyższej półki.

Optymalizacja procesów i kosztów – wpływ opakowania na logistykę

Każda sekunda zaoszczędzona na pakowaniu jednego zamówienia przekłada się na realne oszczędności w skali miesiąca i roku.

Warto przeanalizować proces pakowania w Twojej firmie spisując każdy jego etap oraz czas trwania i wykorzystywane materiały i zweryfikować, czy części operacji nie można wyeliminować, materiałów ustandaryzować lub zmniejszyć ich ilość. Nie zawsze musi to oznaczać rewolucji – im większa skala wysyłek tym trudniej wdrożyć zmianę – wskazuje Wojciech Szafranek z PakujTo.

Proces ten można zacząć od małych elementów jak poniższe:

  • Folia bąbelkowa z klejem zamiast zwykłej folii bąbelkowej – eliminuje potrzebę używania taśmy klejącej i manipulowania nią, co skraca proces pakowania nieregularnych przedmiotów nawet o 30%.
  • Pakowanie powtarzalnych, delikatnych produktów w kształtki – gotowe formy eliminują potrzebę docinania i dopasowywania materiałów ochronnych. Pracownik po prostu umieszcza produkt w dedykowanym miejscu, co jest nie tylko szybsze, ale też eliminuje ryzyko błędu ludzkiego.
  • Pianka PE w arkuszach lub rolkach z perforacją zamiast pianki w klasycznej rolce – umożliwia to szybkie i łatwe odrywanie potrzebnej ilości materiału, bez konieczności używania nożyczek czy nożyków.

Cena jednostkowa rolki folii czy arkusza pianki to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwy koszt opakowania (Total Cost of Ownership) to suma wielu elementów takich jak: koszt zarządzania zapasami, kosz pracy magazyniera, koszty magazynowania czy uszkodzeń i zwrotów.

Inwestycja w droższe, ale bardziej efektywne rozwiązania, takie jak kształtki czy folia z klejem, obniża koszt robocizny i, co najważniejsze, koszt obsługi zwrotów. Jedna uszkodzona przesyłka o wartości 500 zł to strata równa kosztowi zabezpieczenia kilkudziesięciu, a nawet kilkuset innych paczek.

Podsumowanie

W konkurencyjnej branży home-decor nie można sobie pozwolić na kompromisy. Skuteczne opakowanie to nie wydatek, ale inwestycja w bezpieczeństwo, wizerunek i efektywność operacyjną. Przemyślany system, oparty na specjalistycznych materiałach potrafi przyspieszyć proces pakowania oraz obniżyć koszt materiałów. Warto temu tematowi poświęcić więcej uwagi, bo w wymagającej sytuacji rynkowej może to być szansa na poprawę rentowności.

Nowoczesna medycyna to współpraca, nie pojedynczy specjalista

Opieka nad pacjentem nie powinna opierać się wyłącznie na jednym lekarzu. Współczesna medycyna jest zbyt złożona, by pojedynczy specjalista mógł w pełni uwzględnić wszystkie aspekty leczenia. Optymalnym modelem jest wielodyscyplinarne podejście – zespoły składające się z lekarzy różnych specjalności spotykają się, omawiają przypadek i wspólnie wypracowują rekomendowany plan leczenia dopasowany do konkretnego pacjenta. Takie konsylium pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw – klinicznej, diagnostycznej i rehabilitacyjnej oraz uwzględnić najnowsze dowody naukowe i indywidualne oczekiwania chorego.

– Korzyści są oczywiste: lepsze decyzje terapeutyczne, zmniejszenie ryzyka błędów, krótszy czas diagnostyki i leczenia oraz wyższa satysfakcja pacjenta – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr n. med. Łukasz Rákász, ordynator oddziału neurochirurgii Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. J. Bogdanowicza, Forum Ekspertów Ad Rem. – Model ten jest powszechny w systemach opieki zdrowotnej na Zachodzie i sprawdza się szczególnie w onkologii, kardiologii, neurochirurgii czy opiece nad pacjentami ze złożonymi schorzeniami przewlekłymi. Wdrożenie wielodyscyplinarnego leczenia w Polsce wymaga organizacji, wsparcia administracyjnego i dostosowania rozliczeń – ale przyniesie wymierne korzyści dla jakości opieki – podkreśla dr n. med. Łukasz Rákász.

Czy Europa traci swój przemysł stalowy? Eksperci alarmują: grozi nam trwała utrata przewagi przemysłowej

Przemysł stalowy znalazł się w najpoważniejszym kryzysie od dekad — zgodzili się przedstawiciele przedsiębiorstw, organizacji branżowych i politycy uczestniczący w panelu „Czy unikniemy zmierzchu przemysłu stalowego w Unii Europejskiej?”. Debatę zorganizowała Federacja Przedsiębiorców Polskich podczas konferencji „Dialog o gospodarce” w Warszawie.

Celem dyskusji było wskazanie działań, które mogą powstrzymać narastający kryzys konkurencyjności europejskiej stali — sektora strategicznego m.in. dla przemysłu maszynowego, motoryzacji, energetyki oraz obronności.

Europa z producenta staje się importerem

– Polska jest piątą potęgą stalową w Unii Europejskiej i około dwudziestą na świecie. Tymczasem od 2018 r. Europa systematycznie traci samowystarczalność i staje się importerem netto stali, mimo że wciąż ma zdolność produkcyjną – przypomniał Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Z danych branży wynika, że w 2024 i 2025 roku do Europy mogło trafić łącznie nawet 120 mln ton stali z Chin – czyli więcej niż Unia produkuje w ciągu roku.

Polskie huty w ostatnich latach zainwestowały kilkanaście miliardów złotych w modernizację i dekarbonizację. – W wielu obszarach jesteśmy najbardziej energooszczędni w Europie, a nawet na świecie. Ale trudno wygrać wyścig, gdy konkurencja działa bez tych samych obciążeń regulacyjnych – mówił Jerzy Kozicz z CMC Poland.

Główne problemy branży

Paneliści wskazywali cztery główne zagrożenia:

zalew taniej, dotowanej stali spoza UE (zwłaszcza z Chin, Turcji, Indii),
rosnące koszty energii i opłat środowiskowych,
luki w europejskich mechanizmach ochronnych – brak zabezpieczeń dla półproduktów stalowych,
brak stabilności regulacyjnej, utrudniającej planowanie inwestycji.

– W przedstawionych przez Komisję Europejską planach ochronnych brakuje półwyrobów stalowych. A to właśnie nimi zalewa się Europę, obchodząc system ceł – ostrzegł Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali.

UE reaguje — ale czy wystarczająco?

Bruksela przygotowuje Clean Industrial Deal, reformę strategii przemysłowej, oraz wdrażanie granicznego podatku węglowego CBAM. Mają one zabezpieczyć europejski rynek przed tzw. „ucieczką przemysłu” i agresywnym importem spoza UE.

– Wierzę w zdrowy rozsądek i odbudowę równowagi. Europejska konsumpcja stali powinna zacząć rosnąć, a presja cenowa z importu spaść w średnim okresie. Nie stać nas na pesymizm – oceniał Tomasz Ślęzak, prezes Węglokoks S.A.

„Oczekujemy tylko jednego — uczciwych zasad konkurencji”

– Nie prosimy o przywileje, tylko o konkurencyjne warunki działania. Stabilne regulacje, niższe koszty energii i brak tolerancji dla dumpingu cenowego – podkreślił Krystian Gunia z COGNOR.

Poseł Rafał Komarewicz (przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju) przyznał, że refleksja polityczna jest konieczna i pilna, również w kontekście bezpieczeństwa militarnego i strategicznego.

Minister rolnictwa zapowiada odzyskanie 160-hektarowej działki w Zabłotni i kompleksowy audyt działań KOWR

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski zapowiedział zdecydowane działania zmierzające do odzyskania 160-hektarowej działki w Zabłotni (woj. mazowieckie), pierwotnie przeznaczonej pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), a sprzedanej – jak podkreśla – w „ekspresowym tempie” przez polityków rządu Mateusza Morawieckiego, który funkcjonował zaledwie przez dwa tygodnie po wyborach w 2023 roku.

Minister poinformował, że wszystkie okoliczności transakcji zostaną objęte niezależnym audytem zleconym zewnętrznej firmie doradczej. Jednocześnie resort rolnictwa wszczął przegląd działań Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) od momentu jego powstania do 12 grudnia 2023 r. — dnia utraty władzy przez PiS.

Krajewski: „To nie jednostkowy przypadek — to początek większego procesu”

Szef MRiRW podkreślił, że sprawa Zabłotni nie jest incydentalna, lecz elementem szerszego problemu z gospodarowaniem państwowymi gruntami rolnymi. Wskazał, że podobnych decyzji — budzących wątpliwości natury prawnej i gospodarczej — może być znacznie więcej, co już sygnalizuje tzw. „raport otwarcia” przygotowany przez nowe kierownictwo KOWR.

– Wszystko musi zostać sprawdzone, a osoby, które przekroczyły swoje kompetencje lub zaniechały działań, muszą ponieść konsekwencje — niezależnie od barw partyjnych — oświadczył minister.

Jednocześnie ostro skomentował trwające obecnie kontrole poselskie prowadzone przez polityków PiS w resorcie rolnictwa, sugerując, że mogą być próbą „uprzedzenia ustaleń” lub „wzajemnego sprawdzania, kto brał udział w tym procederze”.

Ekspresowe tempo decyzji pod lupą

Według przedstawionych informacji, transakcja sprzedaży działki w Zabłotni miała zostać przeprowadzona w ciągu zaledwie kilku dni — nie tygodni czy miesięcy — co zdaniem ministra jest sytuacją bezprecedensową w kontekście inwestycji mających strategiczne znaczenie dla państwa.

Szczególnie kontrowersyjna pozostaje data graniczna wskazana przez MRiRW — 1 grudnia 2023 r., a więc okres dwutygodniowego gabinetu Mateusza Morawieckiego, w którym resortem rolnictwa kierowała Anna Gembicka. Minister Krajewski wymienił również wcześniejszych decydentów: Roberta Telusa, Rafała Romanowskiego i Andrzeja Adamczyka.

Audyty i możliwe zawiadomienia do organów ścigania

W trakcie briefingu Krajewski przypomniał także o wcześniejszych sprawach ujawnionych w KOWR — m.in. wątkach dotyczących spółki Eskimos czy RSSI — oraz wskazał, że część materiałów została już przekazana do Prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli.

Jeśli zapadnie decyzja o pełnym upublicznieniu raportu otwarcia KOWR, MRiRW — jak zadeklarowano — poprze takie rozwiązanie.

Głos w sprawie zabrał także nowy dyrektor generalny KOWR Henryk Smolarz, który potwierdził gotowość finansową państwa do ewentualnego odkupu działki w Zabłotni, jeśli audyt wykaże nieprawidłowości i zostaną uruchomione odpowiednie instrumenty prawne.

Fed ponownie obniża stopy procentowe

Amerykańska Rezerwa Federalna zdecydowała o obniżeniu głównej stopy procentowej o 25 punktów bazowych – do przedziału 3,75–4,00 proc. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku, który już od kilku tygodni zakładał kontynuację łagodzenia polityki pieniężnej.

W komunikacie po posiedzeniu Fed podkreślił, że aktywność gospodarcza USA nadal rośnie, ale w umiarkowanym tempie. Dane z rynku pracy wskazują na osłabienie dynamiki zatrudnienia, a stopa bezrobocia – choć wciąż niska – nieznacznie wzrosła w ostatnich miesiącach. Jednocześnie inflacja, która wcześniej wyhamowywała, ponownie lekko przyspieszyła i pozostaje powyżej celu Rezerwy Federalnej, czyli 2 proc.

Zdaniem Fedu wzrosło ryzyko pogorszenia sytuacji na rynku pracy, dlatego konieczne było dalsze dostosowanie stóp procentowych. Jednocześnie bank centralny zastrzegł, że otoczenie makroekonomiczne nadal cechuje się wysoką niepewnością – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na rynkach globalnych.

Fed nie przesądza, co dalej

Rezerwa Federalna zaznaczyła, że ewentualne kolejne obniżki będą zależeć od napływających danych – w szczególności od dynamiki inflacji, kondycji rynku pracy oraz nastrojów globalnych. Fed zadeklarował gotowość do szybkiej reakcji, jeśli pojawią się nowe zagrożenia dla realizacji celu inflacyjnego i stabilności zatrudnienia.

Jednocześnie zapowiedziano, że od 1 grudnia zakończony zostanie proces redukcji bilansu Fed – czyli stopniowego zmniejszania portfela obligacji kupowanych w czasie pandemii. To sygnał, że polityka bilansowa wchodzi w bardziej neutralną fazę.

Nie wszyscy głosowali tak samo

Dzisiejsza decyzja zapadła większością głosów, jednak dwóch członków Komitetu zgłosiło zdania odrębne. Jeden opowiadał się za mocniejszą obniżką – o 50 pb – drugi postulował pozostawienie stóp bez zmian. Pokazuje to, że nawet wewnątrz Fedu rosną różnice zdań co do tego, jak silne powinno być dalsze luzowanie polityki pieniężnej.

Rząd przekaże 2,8 mld zł na wzmocnienie Straży Granicznej w ramach programu modernizacji służb

0

W ramach rządowego Programu Modernizacji Służb Mundurowych na lata 2026–2029 Straż Graniczna otrzyma 2,8 mld zł. To najwyższe nakłady finansowe w historii tej formacji. Projekt ustawy zakłada rekordowy budżet programu na poziomie 13 mld zł — o 3 mld zł więcej niż w poprzedniej edycji. Straż Graniczna będzie jednym z głównych, obok Policji, beneficjentów programu, otrzymując 2,8 mld zł. Projekt ustawy w tej sprawie trafił do Sejmu 23 października.

Straż Graniczna odgrywa wyjątkową rolę, zwłaszcza w kontekście agresywnych działań Białorusi i Rosji. Dlatego inwestujemy w śmigłowce, pojazdy, systemy antydronowe, radarowy nadzór Bałtyku i nowe etaty – podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Sprzęt nowej generacji i rozbudowa infrastruktury

Z dostępnej puli aż 466 mln zł zostanie przeznaczone na zakup nowych samochodów patrolowych, terenowych, ciężarowo-osobowych, a także dwóch wielozadaniowych śmigłowców ze specjalistycznym wyposażeniem. Kolejne 241 mln zł wspierać będzie modernizację systemów teleinformatycznych i łączności, a ponad 81 mln zł – zakup nowego sprzętu optoelektronicznego i broni.

Kluczowym przedsięwzięciem infrastrukturalnym jest budowa Systemu Radarowego Nadzoru Granicy Morskiej, który wzmocni monitoring polskich wód terytorialnych i zwiększy odporność państwa na działania sabotażowe oraz akty hybrydowe na Bałtyku.

Wzrost zatrudnienia i poprawa warunków pracy

Aż 1,5 mld zł z programu zostanie przeznaczone na wzmocnienie kadrowe – liczba etatów Straży Granicznej ma wzrosnąć o blisko 3 tysiące. Formacja liczy już rekordowe 16,8 tys. funkcjonariuszy, a tylko w ciągu ostatnich dwóch lat dołączyło do niej 2,5 tys. nowych osób. Do końca 2025 r. planowane są kolejne przyjęcia.

Inwestujemy w ludzi i ich bezpieczeństwo. Tworzymy specjalne oddziały do bezpośredniej ochrony granicy, radykalnie wzmacniamy sprzęt, w tym systemy antydronowe i śmigłowce – zaznaczył wiceminister Czesław Mroczek.

Na wyposażenie osobiste, specjalne i ochronne funkcjonariuszy przeznaczono niemal 114 mln zł – w tym na nowoczesne umundurowanie polowe, służbowe i specjalistyczne.

Największa modernizacja Straży Granicznej w historii

W poprzedniej edycji programu na Straż Graniczną przeznaczono 1,5 mld zł. Tym razem jest to o 90 proc. więcej, co – wraz z 3 mld zł inwestycji w barierę fizyczno-elektroniczną na granicy wschodniej – buduje unikalny poziom odporności strategicznej państwa. Jak podkreśla MSWiA, priorytetem jest pełna gotowość do reagowania na agresję hybrydową, przestępczość transgraniczną oraz zagrożenia w domenie morskiej.

MESKO wybuduje nową fabrykę amunicji 155 mm w Kraśniku

W Kraśniku oficjalnie zainaugurowano budowę nowej fabryki korpusów amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił strategiczne znaczenie inwestycji zarówno dla bezpieczeństwa Polski, jak i dla rozwoju lokalnej gospodarki oraz krajowego przemysłu zbrojeniowego.

MESKO wybuduje fabrykę amunicji w KraśnikuNowy obiekt MESKO S.A. powstaje tuż obok istniejącej hali produkcyjnej o powierzchni 9 tys. m². Docelowo infrastruktura zakładu zostanie rozszerzona o kolejne 18 tys. m². – To wielka inwestycja w Kraśnik, to wielka inwestycja w bezpieczeństwo i w ludzi, którzy tutaj znajdą pracę – powiedział szef MON, podkreślając znaczenie fabryki dla wzmacniania suwerenności Polski w zakresie amunicji wielkiego kalibru.

887 mln zł na rozbudowę MESKO z Funduszu Inwestycji Kapitałowych

MESKO S.A., jedyny w Polsce producent korpusów amunicji 155 mm, otrzymało w połowie 2025 r. 887 mln zł w ramach łącznej puli 2,4 mld zł pozyskanej przez Polską Grupę Zbrojeniową z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Środki zostaną przeznaczone nie tylko na budowę nowej hali, ale także na modernizację istniejącej infrastruktury i uruchomienie kolejnych linii technologicznych. Spółka już zapowiada wzrost zatrudnienia — co, jak podkreślił minister, stanowi ważny impuls dla lokalnego rynku pracy.

Produkcja amunicji to kwestia suwerenności państwa

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że do niedawna Polska nie posiadała pełnych zdolności do samodzielnej produkcji amunicji 155 mm. – Nie mieliśmy suwerenności w tym zakresie. To nie tylko ambicja – to zobowiązanie państwa wobec własnego bezpieczeństwa – zaznaczył. Wskazał także, że w obliczu wojny w Ukrainie kluczowe jest uniezależnienie się od dostaw zagranicznych oraz możliwość natychmiastowej produkcji i reagowania na potrzeby frontu.

USA potwierdzają trwałą obecność wojskową w Polsce

Podczas wystąpienia szef MON odniósł się również do kwestii strategicznej współpracy polsko-amerykańskiej. Jak zaznaczył, mimo zmian personalnych w administracji USA, wszystkie ostatnie rozmowy – zarówno w Warszawie, jak i w Pentagonie – potwierdzają utrzymanie, a nawet potencjalne zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce. – Stany Zjednoczone są filarem NATO. Nie ma NATO bez USA. Polska i Stany Zjednoczone są żelaznymi sojusznikami – podkreślił.

Awaria serwisu mBanku. Klienci zgłaszają problemy z dostępem do strony i bankowości internetowej

W środę po południu użytkownicy mBanku zaczęli zgłaszać problemy z dostępem do strony internetowej oraz systemu bankowości elektronicznej. Według relacji klientów serwis ładuje się bardzo wolno lub w ogóle nie otwiera, co uniemożliwia realizację przelewów, sprawdzenie salda czy obsługę firmowych kont.

Awaria dotyczy zarówno strony głównej mbank.pl, jak i panelu transakcyjnego. Część użytkowników informuje, że aplikacja mobilna działa prawidłowo. Na ten moment bank nie opublikował jeszcze oficjalnego komunikatu dotyczącego przyczyn problemu ani przewidywanego czasu przywrócenia pełnej funkcjonalności.

Awaria może powodować opóźnienia w realizacji przelewów i obsłudze płatności.

Prawdopodobną przyczyną problemów może być globalna usterka w usługach Microsoftu — w szczególności w infrastrukturze chmurowej Azure.

W serwisie Downdetector od godzin popołudniowych obserwowany jest wzrost zgłoszeń dotyczących niedostępności takich usług jak Microsoft 365, Microsoft Store, Teams, Xbox czy Minecraft.

Co istotne, w tym samym czasie pojawiły się również zgłoszenia o trudnościach z działaniem strony mBanku — co sugeruje, że awaria Azure może mieć z tym bezpośredni związek. Microsoft potwierdził, że bada problem związany z usługą Azure Front Door, informując o „sporadycznych błędach żądań lub opóźnieniach”.

Fed, Big Tech i Trump w Azji – wieczór pełen kluczowych impulsów dla rynków

Dziś wieczorem otrzymamy decyzję Rezerwy Federalnej o wysokości stóp procentowych i towarzyszącą jej narrację szefa Fed. Jakby tego było mało, poznamy też wyniki kwartalne trzech wielkich spółek technologicznych. A do tego cały czas trwa azjatycka wyprawa Donalda Trumpa, której zwieńczeniem ma być jutrzejsze spotkanie amerykańskiego prezydenta z przywódcą Chin Xi Jinpingiem. Które impulsy zdominują handel i czy są one w stanie wykreować jeszcze więcej optymizmu?

Cienka lina Powella

Trudno wyobrazić sobie inny scenariusz ze strony Fed niż obniżkę o 25 pb na kończącym się dziś posiedzeniu. Rynek wycenił ją już w pełni i jakakolwiek inna decyzja byłaby szokiem dla inwestorów. W takiej sytuacji jeszcze większą wagę (o ile to możliwe) przykładać się będzie do narracji, która popłynie z komunikatu FOMC i z konferencji Jerome’a Powella. Tym bardziej, gdy wszyscy muszą funkcjonować w mglistych okolicznościach braku danych makro z USA (związanych z zamknięciem rządu). Taki brak napływu odczytów może skłaniać szefa Rezerwy do powściągliwości w określaniu dalszej ścieżki luzowania. A przy przekonaniu rynku do także grudniowego cięcia, każde zauważalne zawahanie Powella w tym kontekście może zostać odebrane bardziej jastrzębio, niż takowym będzie w rzeczywistości. Jak to często bywa, przewodniczący Komitetu Otwartego Rynku będzie stąpał po wąskiej linie rozgrzanych rynkowych oczekiwań połączonych z tradycyjną ostrożnością bankierów centralnych. Co wyjdzie z tego miksu, przekonamy się już dziś wieczorem (decyzja o godz. 19 i konferencja pół godziny później) i w następnych godzinach.

Giganci napędzani AI

Ponieważ sama decyzja i narracja Fed mogłaby nie stanowić wystarczających impulsów, to mnóstwo sygnałów napływa z Wall Street. Nikogo pewnie nie zaskoczę stwierdzeniem, że głównym wątkiem pozostaje temat AI. Tylko od początku tygodnia dowiedzieliśmy się o planach Nvidii na budowę siedmiu superkomputerów dla Departamentu Energii oraz o umowie między Microsoftem i OpenAI, pozwalającą twórcy Chat GPT na restrukturyzację. I skoro przy Microsofcie już jesteśmy, to właśnie ta spółka, ale też Alphabet i Meta pokażą dziś swoje wyniki kwartalne i plany na przyszłość. To trzy z kilku największych amerykańskich (a więc najistotniejszych także globalnie) firm, które ważą coraz więcej na Wall Street i które są coraz mocniej zaangażowane w rozwój sztucznej inteligencji, co jeszcze mocniej podnosi wartość takich publikacji. Inwestorzy w raportach mogą szukać głównie właśnie szans i planów na dającą się przewidzieć monetyzację AI. Za dobrą monetę można przyjąć fakt, że z reguły oczekiwania co do wyników spółek z USA są ostrożniejsze niż ostateczne rezultaty, dzięki czemu rynek kapitałowy dostaje zazwyczaj kolejny argument do wzrostów. Mimo wszystko warto równocześnie zdawać sobie sprawę, że indeksy w Nowym Jorku osiągają w ostatnich dniach historyczne rekordy, więc do dalszego rajdu mogą być potrzebne coraz silniejsze impulsy.

Trump w Azji, PLN pod presją

Wreszcie last but not least, czyli azjatycka podróż Donalda Trumpa. Prezydent USA odwiedza kolejne państwa, rozmawia z ich przywódcami i trzeba przyznać, że z tamtego kierunku płyną głównie pozytywne sygnały. Oczywiście można debatować, czy otrzymujemy wystarczająco konkretów, ale już samo zmniejszanie napięcia należy uznać za dobry omen. Pytanie, czy przy mocno rozgrzanych oczekiwaniach inwestorów taki brak konkretów zostanie spokojnie odebrany także po spotkaniu Trump-Xi? Konkluzją tego spotkania może być niestety realizacja zysków, zgodnie z rynkową zasadą kupuj plotki, sprzedawaj fakty. Środowa sesja wyglądała jeszcze nieźle po jej azjatyckiej stronie, chociaż rozstrzał między spadkowym Sydney (-0,8% głównie w reakcji na wyższą od prognoz inflację, która może odłożyć w czasie cięcia stóp) a szybującym Tokio (+2,17%) był imponujący. Stary Kontynent po godz. 14 jest mocno podzielony, Paryż i Frankfurt oscylują wokół poziomów wczorajszego zamknięcia, ale Madryt i Amsterdam rosną o 0,5%. Niestety redukcję ekspozycji na ryzyko globalnego kapitału zauważymy w Warszawie, gdzie WIG20 zniżkuje o blisko 0,8%. Trudno nie łączyć takiego stanu naszych blue chipów ze środowym zachowaniem złotego, który jest dziś jedną z najsłabszych walut koszyka EM. Skutkuje to powrotem kursu EUR/PLN powyżej 4,24 zł i wyjściem kursu USD/PLN na 3,64 zł. Na szerokim rynku zyskuje dolar, ale kurs EUR/USD nie oddala się szczególnie od 1,165 $.

Bio Planet z 16-proc. wzrostem sprzedaży we wrześniu. 226,7 mln zł po trzech kwartałach 2025 r.

0

Wrzesień okazał się kolejnym bardzo dobrym miesiącem dla Bio Planet S.A., lidera rynku żywności ekologicznej w Polsce. Spółka zakończyła dziewiąty miesiąc roku sprzedażą na poziomie 27,3 mln zł, co oznacza wzrost o 16% w stosunku do analogicznego okresu 2024 roku, kiedy wynik wyniósł 23,6 mln zł.

Sprzedaż narastająco po 9 miesiącach 2025 roku osiągnęła 226,7 mln zł, czyli o 11 % więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, gdy wyniosła 204,5 mln zł. Również wyniki kwartalne potwierdzają stabilny wzrost – sprzedaż wyniosła 72,2 mln zł, co oznacza poprawę o 13 % w stosunku do 64,1 mln zł zanotowanych rok wcześniej.

 „Wrześniowy wynik potwierdza, że nasza strategia konsekwentnego rozwijania oferty – zarówno w obszarze produktów świeżych, jak i asortymentu trwałego – przynosi oczekiwane efekty. Widzimy rosnące zainteresowanie klientów zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Stabilne wzrosty sprzedaży oraz poprawa warunków finansowania, o czym informowaliśmy, pozwalają nam spokojnie planować kolejne inwestycje. Priorytetem pozostaje przygotowanie do wznowienia budowy zakładu konfekcjonowania, który jest kluczowym projektem w naszym długofalowym planie rozwoju” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Bio Planet konsekwentnie umacnia swoją pozycję lidera na rynku żywności ekologicznej. Długoterminowa strategia oparta na analizie rynku, rotacji produktów oraz rozwoju platformy dropshippingowej pozwala spółce osiągać kolejne rekordy sprzedażowe i budować stabilne relacje z partnerami biznesowymi.

Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska

0

W świadomości Europejczyków UE cały czas funkcjonuje jako lider zielonej transformacji. Tymczasem to Chiny stały się zdecydowanym liderem w zielonym wyścigu. Stany Zjednoczone wyhamowują transformację, powracając do rozwoju energetyki konwencjonalnej i jądrowej. Unia Europejska w ostatnich latach zaczęła wyraźnie tracić swoją pozycję na globalnych rynkach. Palącym wyzwaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw i konkurencyjnego poziomu cen energii. Podobne wyzwania stoją przed Polską, która pod względem tempa rozwoju produkcji energii z OZE nie miała sobie równych w regionie. Jednak schody w transformacji energetycznej dopiero się zaczynają. Szeroko o wyzwaniach polskiej transformacji energetycznej opowiadają w raporcie specjalnym analitycy Banku Pekao S.A.

Światowa transformacja energetyczna ma swojego nowego lidera

Chiny w ciągu dekady zdominowały światową transformację energetyczną – od mocy zainstalowanych i inwestycji w OZE, po produkcję, eksport i konkurencyjność kosztową technologiitwierdzi Marcin Gancarz, analityk sektora energetycznego z Banku Pekao S.A., współautor raportu. 34 proc. globalnej produkcji energii elektrycznej z OZE wytwarzane jest w Chinach. To niemal tyle, ile wynosi łączna produkcja zielonej energii elektrycznej w Europie i Ameryce Północnej. Chiny w 2024 roku poniosły ponad 370 mld USD nakładów w nowe źródła OZE i magazyny energii – poziom równy łącznym inwestycjom zrealizowanym w Europie, Ameryce Północnej oraz pozostałych państwach Azji i Pacyfiku. Chiny, korzystając z przewag konkurencyjnych, mogą chcieć przejąć rolę głównego promotora zielonej transformacji. Tymczasem USA ograniczają tempo rozwoju OZE, koncentrując się na energetyce konwencjonalnej i jądrowej, w których mają wymierne przewagi – dodaje.

Analitycy banku podkreślają, że Europa traci pozycję konkurencyjną i stoi przed wyzwaniem zapewnienia bezpieczeństwa dostaw i niskich cen energii, które pozwolą utrzymać konkurencyjność przemysłu. Wymaga to zmian strategicznych – spowolnienia tempa transformacji lub zwiększenia wsparcia dla sektorów najbardziej obciążonych jej kosztami.

W polskich warunkach rodzi ona więcej wyzwań

W odniesieniu do Polski, autorzy raportu zwracają uwagę, że nasz kraj posiada średnio korzystne warunki rozwoju zeroemisyjnej energetyki. – Dominują źródła o niskiej dyspozycyjności (wiatr, PV), a planowane farmy offshore oznaczają wyższe koszty energii niż notowane ostatnio hurtowe ceny energii. Dalszy rozwój fotowoltaiki staje się coraz mniej uzasadniony ze względów ekonomicznych oraz stabilności systemu wymaga bowiem równoległych inwestycji w magazyny, których opłacalność wciąż jest niskatwierdzi Krzysztof Mrówczyński, Menedżer ds. .Analiz Sektorowych w Banku Pekao S.A., współautor raportu.

Podkreślają oni również niewykorzystany potencjał rozwojowy dyspozycyjnych OZE.
Bioenergia, choć kosztowna, mogłaby odegrać większą rolę w zagospodarowaniu odpadów rolno-spożywczych, transformacji ciepłownictwa i wykorzystaniu biometanu w przemyśle. Z kolei w energetyce wodnej o rozwój jest trudniej z uwagi na mało korzystne uwarunkowania naturalne, choć także w tym obszarze istnieje pewna przestrzeń do rozwoju. Obie technologie wymagają silniejszego wsparcia systemowego i zmian legislacyjnychzauważa Krzysztof Mrówczyński.

Rozwój energetyki oparty na niedyspozycyjnych OZE rodzi spore wyzwania dla zarządzania systemami elektroenergetycznymi. Jednym z rozwiązań wspieranych przez Unię Europejską jest zwiększanie wymiany transgranicznej pomiędzy krajami członkowskimi. W polskich warunkach jej możliwości są jednak ograniczone ze względu na małą przepustowość połączeń i wysoką jednoczesność generacji OZE w regionie. Z tego względu jest ona rozwiązaniem drogim (wysokie ceny energii w okresach szczytowego zapotrzebowania i niskiej generacji OZE), a co więcej – wymaga rozbudowy istniejących połączeń.

Potrzebujemy więcej źródeł dyspozycyjnych i rozwiązań zapewniających elastyczność systemu

Istotną tezą raportu jest stwierdzenie, że „Jesteśmy liderem wzrostu OZE w regionie,
ale schody dopiero się zaczynają”. Marcin Gancarz podkreśla, żepotrzebujemy możliwie najbardziej zdywersyfikowanego miksu, uwzględniającego także źródła dyspozycyjne, zapewniające bezpieczeństwo i stabilne ceny energii. Z tego powodu priorytetem staje się zminimalizowanie ryzyka opóźnień budowy energetyki jądrowej, uwolnienie potencjału bio i hydroenergetyki oraz rozwój elastycznych źródeł gazowych. Istotnym elementem układanki będzie również zbudowanie takiego rynku, w którym wyceniane będą nie tylko moc i energia, ale także elastyczność.

Autorzy zgadzają się z tezą przedstawioną przez Komisję Europejską, że budowa elektrowni jądrowych to sposób na zapewnienie 6 GW stabilnej mocy i zerowej emisji CO₂,
przy stosunkowo konkurencyjnych cenach energii (niższych niż z offshore), choć wymaga ogromnych nakładów i pokonania licznych barier, m.in. regulacyjnych. Wskazują oni jednocześnie, że uzupełnieniem dla OZE są magazyny energii, ale wyzwaniem jest niedojrzałość technologiczna i wciąż niska efektywność ekonomiczna magazynów wielkoskalowych, które mogłyby bilansować system w dłuższych niż kilka godzin okresach niskiej generacji OZE.

Ważnym wątkiem raportu jest również przyszły koszt energii i jego wpływ na konkurencyjność unijnej i polskiej gospodarki. Choć technologie OZE stają się coraz tańsze dla inwestorów, generują wysokie koszty systemowe i sieciowe – dziś stanowiące blisko połowę ceny energii dla firm, co jest drugim najwyższym wynikiem w Europie. Wraz z dalszym rozwojem źródeł pogodozależnych, udział ten będzie rósł. Analitycy Banku Pekao S.A. sugerują, że Polska powinna w większym stopniu brać pod uwagę fakt, że wyższe koszty miksu energetycznego i wymagane nakłady na transformację energetyczną, to wyzwanie przede wszystkim dla polskiego przemysłu, który charakteryzuje trzeci najwyższy w UE udział energochłonnych gałęzi przetwórstwa w PKB. Z tego względu zielona transformacja polskiej gospodarki wymagać będzie również dalszej silnej poprawy jej efektywności energetycznej.

Raport „Rozwój sektora OZE po kryzysie energetycznym. Świat, Europa, Polska” został przygotowany pod kierunkiem Ernesta Pytlarczyka przez zespół ekonomistów Banku Pekao S.A., w tym m.in. Marcina Gancarza, Krzysztofa Mrówczyńskiego i Ewę Kurek.

Więcej informacji na stronie:

https://www.pekao.com.pl/analizy-makroekonomiczne/publikacja.html?id=5a092d28-1d73-4b23-ab1e-57886804702b

ID Logistics zwiększa przychody o 13,4% w III kwartale 2025 r. i notuje silny wzrost w USA, Francji i całej Europie

0

Grupa ID Logistics, jeden z wiodących operatorów logistycznych, zakończyła trzeci kwartał 2025 roku osiągając wzrost w wysokości 13,4% (15,4% w ujęciu like-for-like). Łączne przychody spółki w tym okresie za osiągnęły 937,8 mln euro. W trakcie ostatnich dziewięciu miesięcy przychody spółki wyniosły 2699,5 mln euro, co stanowiło wzrost o 15,1% (16,% w ujęciu like-for-like). To kolejny kwartał utrzymującej się dobrej dynamiki, dzięki wysokiej aktywności handlowej oraz pozyskiwaniu nowych kontraktów.

– ID Logistics osiągnęło solidne wyniki w trzecim kwartale 2025 r. Działalność rozwija się we wszystkich obszarach geograficznych, napędzana utrzymującą się silną dynamiką w Stanach Zjednoczonych i stabilnym rynkiem francuskim. Te dobre wyniki, w połączeniu z nowymi kontraktami, które zostały zawarte od początku roku, pozwalają nam przewidywać dobry wzrost w 2025 r. Nasze zespoły są w pełni zmobilizowane, aby z powodzeniem wesprzeć szczyt aktywności pod koniec roku komentuje Eric Hémar, prezes i dyrektor generalny Grupy ID Logistics.

Przychody, w mln € 2025 2024 Zmiana Zmiana w ujęciu
like-for-like
III kwartał 937,8 827,3 +13,4% +15,4%
Suma za ostatnich

9 miesięcy

2 699,5 2 345,9 +15,1% +16,5%

 

UTRZYMUJĄCY SIĘ WZROST PRZYCHODÓW GRUPY W III KWARTALE 2025 R. WYNIÓSŁ 13,4% (15,4% W UJĘCIU LIKE-FOR-LIKE)

W trzecim kwartale 2025 r. firma ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 937,8 mln euro, co stanowi wzrost o +13,4%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursów walutowych w ciągu kwartału, wzrost wyniósł +15,4% w ujęciu like-for-like w stosunku do tego samego okresu w roku obrotowym 2024.

W trzecim kwartale 2025 r. ID Logistics odnotowało:

  • Bardzo wysoką aktywność we Francji (27% przychodów Grupy), wzrost o 16,1%;
  • Dalszy wzrost przychodów kwartalnych w Europie z wyłączeniem Francji (47% przychodów Grupy), który wyniósł 11,2% w ujęciu like-for-like;
  • Silną dynamikę w Ameryce Północnej (19% przychodów Grupy), gdzie odnotowano dalszy wzrost przychodów wynoszący 30,4% w ujęciu like-for-like;
  • Wzrost w Ameryce Łacińskiej i Azji (7% przychodów Grupy wyniósł 6,1% w ujęciu like-for-like);
  • Uruchomienie 11 nowych projektów w trzecim kwartale 2025 r., w tym rozpoczęcie operacji w pierwszej lokalizacji w Kanadzie, będącej 19. krajem działalności ID Logistics.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku Grupa ID Logistics odnotowała przychody w wysokości 2 699,5 mln euro, co stanowi wzrost o 15,1%. Po skorygowaniu o ogólny niekorzystny wpływ kursu walutowego w tym okresie, wzrost wyniósł 16,5% w porównaniu z pierwszymi dziewięcioma miesiącami 2024 roku. Od początku roku firma ID Logistics uruchomiła 25 nowych projektów.

Ostatnie miesiące potwierdziły skuteczność naszej strategii i stabilną pozycję Grupy ID Logistics na rynku. W Polsce utrzymujemy wysoką efektywność operacyjną oraz zaufanie kluczowych klientów z sektorów FMCG, retail i e-commerce. Konsekwentnie inwestujemy w technologie wspierające automatyzację i analizę danych, które stanowią podstawę naszego dalszego rozwoju mówi Carlos Tavares, dyrektor finansowy ID Logistics Polska.

NOWE KONTRAKTY

ID Logistics nadal odpowiada na napływające zapytania ofertowe. W trzecim kwartale 2025 r. Grupa wygrała lub rozpoczęła realizację następujących nowych kontraktów:

  • We Francji firma ID Logistics uruchomiła nową lokalizację e-commerce w regionie Montpellier dla wiodącego francuskiego dystrybutora żywności. Realizowane usługi łączą logistykę i dostawy do domu, dedykowane branży e-commerce w sektorze spożywczym. Dzięki 13 000 pozycji magazynowych lokalizacja będzie w stanie obsłużyć prawie 1 000 zamówień dziennie.
  • W Hiszpanii Grupa przejęła obsługę logistyczną światowego lidera w branży modowej, będącego już klientem spółki. Obiekt o powierzchni 80 000 m² położony w regionie Toledo obsługuje zamówienia internetowe na tekstylia i artykuły dekoracyjne do domu. W szczycie sezonu będzie w nim zatrudnionych nawet 1 400 osób.
  • W Stanach Zjednoczonych firma ID Logistics uruchomiła piątą placówkę dla światowego lidera e-commerce. Znajdująca się na Florydzie lokalizacja mieści się w nowym budynku o powierzchni 90 000 m² i zatrudniać będzie prawie 600 osób.

PERSPEKTYWY

Dzięki dobrej kondycji biznesowej we Francji, silnej dynamice w Ameryce Północnej i licznym nowym przedsięwzięciom, ID Logistics przewiduje solidny wzrost w 2025 roku. Grupa nadal koncentruje się na zwiększaniu wydajności obsługiwanych projektów i zarządzaniu nowymi przedsięwzięciami. Zespoły ID Logistics są w pełni zmobilizowane, aby zapewnić sukces w okresach szczytowego zapotrzebowania w ostatnim kwartale 2025 roku (Black Friday oraz święta Bożego Narodzenia).

Vertiv współpracuje z NVIDIA nad rozwojem architektury zasilania kolejnej generacji fabryk AI

Vertiv rozpoczął kolejny etap współpracy z firmą NVIDIA, mającej na celu przyspieszenie rozwoju fabryk AI nowej generacji. Firma zaprezentowała postępy w projektowaniu architektury zasilania napięciem stałym 800 V. W nawiązaniu do strategicznego partnerstwa ogłoszonego w maju 2025 r., Vertiv znacząco rozwinął projekty swoich platform poprzez realizowanie bazującej na modułowych jednostkach obliczeniowych strategii „unit of compute” oraz przechodzenie z fazy koncepcyjnej do pełnej inżynieryjnej gotowości. Wprowadzenie rozwiązań zasilających 800 VDC do portfolio firmy zaplanowano na drugą połowę 2026 r., w celu przygotowania do premiery platformy NVIDIA Rubin Ultra w 2027 r.

Od zobowiązań do realizacji

Branża centrów danych znajduje się w punkcie zwrotnym. Rozwiązania zapewniające tradycyjną dystrybucję zasilania napięciem stałym 54 V, zaprojektowane z myślą o szafach serwerowych o mocy rzędu kilowatów, nie są w stanie sprostać rosnącym wymaganiom środowisk obliczeniowych, które sięgają poziomu megawatów. Aby odpowiedzieć na te wyzwania, Vertiv oraz NVIDIA współpracują nad opracowaniem skalowalnych systemów Vertiv 800 VDC, zintegrowanych z rozwiązaniami do magazynowania energii. Tworzą w ten sposób fundament dla fabryk AI – nowej generacji centrów danych zoptymalizowanych do obsługi dużych, wykonywanych równolegle zadań obliczeniowych związanych ze sztuczną inteligencją oraz mechanizmami wysokowydajnych obliczeń (HPC). Obecnie Vertiv finalizuje opracowywanie specyfikacji komponentów dla kompleksowych projektów platform, obejmujących scentralizowane prostowniki, wysokowydajne szyny zasilające DC (DC busways) oraz instalowane w szafach rack konwertery DC-DC. Rozwiązania te projektowane są tak, aby odpowiadały zapotrzebowaniu na zasilanie w megawatowej skali szaf obliczeniowych zawierających przyszłe rozwiązania NVIDIA.

Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową w systemach AI zmienia każdy aspekt projektowania centrów danych – mówi Scott Armul, wiceprezes wykonawczy ds. globalnego portfolio oraz jednostek biznesowych w Vertiv.Nasze doświadczenie w zakresie architektury zasilania bazującej zarówno na prądzie przemiennym, jak i stałym, stawia nas w wyjątkowej pozycji, aby sprostać bezprecedensowym wymaganiom energetycznym generowanym przez sztuczną inteligencję. Dzięki rozwojowi platform Vertiv 800 VDC przekładamy nasze wieloletnie doświadczenie na rozwiązania nowej generacji, które umożliwią obsługę ogromnych gęstości mocy w przyszłych fabrykach AI.

– Zasilanie kolejnej generacji fabryk AI o megawatowej mocy wymaga fundamentalnej zmiany w podejściu do architektury energetycznej – dodaje Dion Harris, starszy dyrektor ds. infrastruktury HPC, chmurowej oraz AI w NVIDIA. – NVIDIA oraz Vertiv ściśle współpracują nad stworzeniem skalowalnych i wydajnych fundamentów zasilania, które pozwolą w pełni wykorzystać potencjał infrastruktury sztucznej inteligencji nowej generacji.

Nowy rozdział w rozwoju zasilania 800 VDC

Jako zaufany lider w branży centrów danych, Vertiv rozwija portfolio rozwiązań 800 VDC, bazując na wieloletnim doświadczeniu i rozwiązaniach technicznych stosowanych w architekturze zasilania prądem stałym w telekomunikacji i przemyśle. Firma aktywnie uczestniczy we wczesnych fazach projektowych kilku dużych fabryk AI, w których jej architektura referencyjna 800 VDC stanowi podstawę projektu i jest skalowana w odpowiedzi na rzeczywiste zapotrzebowanie na energię na poziomie gigawatów.

W ramach zapewnienia gotowości platformy uwzględniono również globalny model serwisowy Vertiv. Bezpieczna obsługa złożonych środowisk 800 VDC jest kluczowa dla rozwoju fabryk AI i stanowi jeden z głównych wyróżników Vertiv na rynku. Sprawdzone kompetencje firmy w zakresie serwisowania systemów zasilanych prądem przemiennym i stałym, wspierane przez zespół ponad 4 tys. inżynierów terenowych, zapewniają długoterminową niezawodność operacyjną, niezbędną przy kluczowych wdrożeniach rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji.

Tworzymy kompleksowy, skalowalny system, w którym wszystkie elementy infrastruktury współpracują jako całość, pokazując rolę Vertiv jako partnera systemowego, który przekłada wizję na gotowość oraz dostarcza infrastrukturę niezbędna do zasilania przyszłych fabryk AI – podsumowuje Scott Armul.

Firmy otwierają się na pracowników 60+. Co piąta planuje zatrudnić seniora, tylko 6% ogłoszeń zachęca wprost

Coraz więcej osób starszych pozostaje aktywnych zawodowo i nie kończy pracy wraz z osiągnięciem wieku emerytalnego. Według danych resortu pracy, w ciągu ostatnich dziewięciu lat liczba pracujących emerytów wzrosła o niemal 52%. Okazji do zatrudnienia nie brakuje – jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23% firm planuje w najbliższym czasie przyjąć do zespołu pracownika w dojrzałym wieku, a 6% ogłoszeń rekrutacyjnych wprost zaprasza seniorów do udziału w tym procesie.

W 2024 r. Polska liczyła 37,4 mln mieszkańców, w tym niemal 9 mln osób w wieku poprodukcyjnym – 3,2 mln mężczyzn (65+) i 5,8 mln kobiet (60+). W ciągu najbliższych pięciu lat to grono powiększy się o ponad 217 tys. osób – 113 tys. kobiet i 104 tys. mężczyzn. Wiele z nich, mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, będzie chciało nadal pracować. Już teraz coraz częściej pozostają zatrudnieni, mimo nabytego prawa do świadczeń.

Polak nie liczy tylko na ZUS

Z danych resortu pracy wynika, że średni wiek osób w wieku emerytalnym pozostających aktywnych zawodowo wynosi 67,5 roku (mężczyźni – 69,2, kobiety – 66,3). W marcu br. tylko na umowach zlecenia lub pokrewnych formach zatrudnienia pracowało 307 927 osób w wieku 60+, w tym 83 838 powyżej 65 lat (GUS). Spora grupa była zarejestrowana jako osoby bezrobotne – we wrześniu br. ponad 131 tys. Polaków między 55. a 74. rokiem życia miało taki status, nieco więcej niż w analogicznym okresie roku 2024 (122,8 tys.). Część z nich aktywnie szuka etatu, a przedsiębiorcy coraz chętniej przyjmują ich do swoich zespołów. Jak pokazuje badanie Grupy Progres, 23 proc. firm planuje w najbliższym czasie zatrudnić seniora, a tylko 6 proc. zwolnień w firmach wynikało z osiągnięcia wieku emerytalnego.

Zwiększająca się liczba pracujących emerytów to nie przypadek, lecz wynik długofalowych zmian demograficznych i gospodarczych. Polacy żyją dłużej, zachowują zdrowie i coraz częściej chcą pozostawać aktywni zawodowo. Dla wielu z nich praca jest źródłem satysfakcji, poczucia sprawczości i przynależności. Z kolei firmy zaczynają rozumieć, że dojrzały pracownik to nie koszt, a wartość – wnosi doświadczenie i stabilność, których często brakuje młodszym pokoleniom. Coraz więcej organizacji dostosowuje więc swoje polityki HR do potrzeb osób 60+, oferując elastyczne godziny pracy, mentoring czy możliwość pracy projektowej. Otwartość na tę grupę komunikują już w ogłoszeniach o pracę – podkreśla Anna Pietraszko, dyrektor projektów consultingowych, HR i szkoleniowych w Grupie Progres.

Branże przyjazne 60+

Analiza ponad 90 tys. ofert rekrutacyjnych przeprowadzona przez Grupę Progres pokazuje, że 6% ogłoszeń wprost zaprasza seniorów do składania aplikacji. Zatrudnienie czeka na nich przede wszystkim w branżach oferujących elastyczne godziny pracy i stanowiska dopasowane do doświadczenia. Najwięcej ogłoszeń pojawia się w opiece i pomocy społecznej (asystenci domowi, pracownicy wsparcia codziennego), gastronomii (kelnerzy, barmani, pomoc kuchenna, kucharze), transporcie i logistyce (kierowcy, kurierzy, magazynierzy), handlu detalicznym (kasjerzy, sprzedawcy, pracownicy obsługi klienta) oraz edukacji (nauczyciele, korepetytorzy, doradcy zawodowi, prowadzący zajęcia dodatkowe).

– Zaledwie 4 proc. ogłoszeń dla seniorów dotyczy stanowisk kierowniczych lub wyższych. To pokazuje, że wciąż zbyt rzadko postrzegamy osoby starsze jako liderów, choć wielu z nich przez lata budowało zespoły, prowadziło projekty i zna mechanizmy biznesowe od podszewki – mówi Anna Pietraszko z Grupy Progres. – Dojrzałość zawodowa to ogromny atut, a nie bariera. Jeśli pracodawcy zaczną częściej wykorzystywać potencjał tej grupy, możemy spodziewać się pozytywnej zmiany na rynku pracy. W tym temacie lekcję do odrobienia ma wiele branż, również te postrzegane jako nowoczesne, w których często brakuje otwartości na zatrudnianie ludzi w starszym wieku – podkreśla Anna Pietraszko z Grupy Progres.

Branże wciąż zamknięte dla seniorów

Wśród sektorów wymagających specjalistycznej wiedzy i szybkiego dostosowania do trendów, takich jak IT, finanse, marketing czy branża kreatywna, oferty dla seniorów są zdecydowanie rzadsze. Wynika to często z przekonania, że są to branże zdominowane przez młodsze pokolenia, lepiej odnajdujące się w dynamicznie zmieniającym się środowisku technologicznym. Tymczasem wielu doświadczonych specjalistów 60+ ma nie tylko solidne zaplecze merytoryczne, ale też umiejętności analityczne, strategiczne i menedżerskie, które są niezwykle cenne w tych dziedzinach. Obecnie seniorzy, szukający w nich etatu mogą znaleźć zatrudnienie na stanowiskach takich jak tester komputerów, instalator sieci, marketing manager, grafik komputerowy, kontroler wejściówek na evencie czy pracownik obsługi wydarzeń.

Pomóc w zmianie nastawienia pracodawców może tegoroczna ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która wprowadziła zachęty dla osób powyżej 60. lub 65. roku życia, w tym dofinansowanie połowy wynagrodzenia minimalnego przez 12 miesięcy. Jak zauważa Anna Pietraszko z Grupy Progres, niezbędne są jednak działania promujące i zwiększające świadomość o dostępności tego wsparcia, bo w pierwszych miesiącach od wprowadzenia przepisów z tej możliwości skorzystało zaledwie 8 osób w 8 powiatowych urzędach pracy, co może wynikać zarówno z braku informacji wśród pracodawców, jak i obaw przed zatrudnieniem starszych pracowników, które nadal zbyt często podyktowane jest stereotypowym myśleniem.

***

Analizy ogłoszeń o pracę Grupy Progres przeprowadzono w pierwszych dwóch tygodniach października 2025 r. Obejmowały one ponad 90 tys. ofert o pracę opublikowanych w portalach ogłoszeniowych. Analizie poddano ogłoszenia oferowane przez przedsiębiorców, organizacje i instytucje z całej Polski.

W badaniu Grupy Progres nt. zatrudniania seniorów przeprowadzono metodą CAWI we wrześniu 2025 roku. W badaniu wzięło udział 600 pracodawców reprezentujących różne branże i sektory gospodarki. Badanie miało na celu zidentyfikowanie postaw firm wobec starszych pracowników oraz ocenę, jak często osoby dojrzałe są zatrudniane na stanowiskach kierowniczych i wyższych.

Zachodnie Obejście Szczecina zmieni układ inwestycyjny całego regionu

– To na pewno jedna z najlepszych wiadomości gospodarczych dekady. Zachodnie Obejście Szczecina to droga o wielkim znaczeniu gospodarczym, która może przyczynić się do wielopoziomowego rozwoju regionu – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. – Sektor TSL w regionie rozwija się dynamicznie, ale w ostatnim czasie było więcej inwestycji w kierunku np. transportu intermodalnego w Świnoujściu. Ring dookoła Szczecina otwiera na nowo przestrzeń  np. w Policach, by tam szukać przestrzeni pod inwestycji, które będą obsługiwane transportowo – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

„To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne”

Umowy z wykonawcami Zachodniego Obejścia Szczecina mają być podpisane jeszcze w tym roku, a całość ma kosztować ponad 8 miliardów złotych.

W ramach inwestycji powstanie między innymi najdłuższy tunel pod Odrą o parametrach drogi ekspresowej.

– Będzie to trasa ułatwiająca dotarcie nad Bałtyk, ale jako Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie patrzymy na to zadanie z punktu widzenia rozwoju przemysłu. Inwestycja uwolni wiele nowych terenów, które mogą być wykorzystane np. pod potrzeby inwestycji logistycznych. Oczywiście bardzo istotne jest również to, że droga zdynamizuje możliwość dotarcia do Zakładów Chemicznych Police i Polimerów Police – mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Zachodnie Obejście Szczecina sprawi, że największe zakłady pracy w regionie będą mogły jeszcze dynamiczniej się rozwijać przez uproszczony dojazd ciężkich samochodów do tych firm przy jednoczesnej poprawie komfortu życia mieszkańców. To kolejny plus infrastrukturalny, który może być czynnikiem decydującym przy decyzji o lokowaniu i rozwijaniu inwestycji na Pomorzu Zachodnim – dodaje Hanna Mojsiuk.

– Gratulujemy wiceministrowi Arkadiuszowi Marchewce sprawnego działania w tym temacie i dużej determinacji, by zadanie warte ponad 8 miliardów złotych skierować do realizacji. To na pewno jedno z najważniejszych zadań w historii Pomorza Zachodniego – mówi prezes Izby.

Przedsiębiorcy dodają, że Zachodnie Drogowe Obejście Szczecina wyprowadzi ruch ciężkich samochodów z miasta i zwiększy potencjał inwestycyjny miasta.

– To inwestycja o strategicznym znaczeniu dla całej metropolii, bo otwarte zostaną nowe przestrzenie inwestycyjne w Szczecinie, Policach i w miejscach przez które przebiegać będzie trasa obejścia. Tak jak tunel w Świnoujściu przyciągnął do tego miasta inwestorów, bo zauważyli oni, że można już sprawnie obsługiwać potoki towarowe dzięki lepszemu połączeniu drogowemu, tak samo może być w Policach – dodaje Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju Grupy CSL.

Partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy – zachodniopomorskie firmy też zyskają

Lokalne firmy liczą na to, że duża inwestycja wygeneruje dla regionu zyski dwufalowo: podczas budowy i obsługi inwestycji oraz gdy będzie już gotowa. Inwestycja nie będzie budowana przez lokalne firmy, ale te będą cennym wsparciem podczas realizacji poszczególnych etapów zadań.

– Zachodnie Obejście Szczecina to jedno z najważniejszych zadań drogowych, które będą realizowane w nadchodzącej dekadzie. Żadna firma ze Szczecina nie będzie gotowa, by realizować je samodzielnie, ale warto pamiętać, że nawet w tak wielkich inwestycjach potrzebni są partnerzy, podwykonawcy, zaplecze budowy. Lokalne firmy sprawdzają się w sytuacjach, gdy ważna jest znajomość terenu i specyfiki inwestycji. Widzimy tutaj szanse dla lokalnych firm budowlanych, ale także dla sektora TSL i usług. Każde takie zadanie napędza gospodarkę – mówi Łukasz Zemski.

– Nowi inwestorzy w regionie będą posiłkować się lokalnymi firmami transportowymi czy przewoźnikami drogowymi, więc w naturalny sposób obsługa inwestycji czy potem nowych potoków handlowych czy transportowych będzie odbywać się z udziałem firm ze Szczecina i okolic. Tutaj mówimy o inwestycji rozłożonej na wiele lat, więc będziemy obserwować raczej stopniowy progres wynikający z realizacji inwestycji, ale jej skala i spektakularny charakter na pewno z gospodarczego punktu widzenia przysłużą się transportowi i przewoźnikom drogowym – dodaje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

UOKiK zaostrza walkę z zatorami płatniczymi — 12 decyzji i ponad 3,2 mln zł kar

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał 12 decyzji wobec przedsiębiorców tworzących zatory płatnicze, nakładając kary o łącznej wysokości ponad 3,2 mln zł. Jednocześnie wszczęto 10 nowych postępowań wobec firm opóźniających się z regulowaniem zobowiązań wobec kontrahentów, a kolejnych 28 przedsiębiorców otrzymało wystąpienia ostrzegające przed nieakceptowalnym poziomem dyscypliny płatniczej.

„Zatory to realne zagrożenie dla płynności MŚP”

– Zatory płatnicze to jeden z większych problemów polskiej gospodarki. To poważna przeszkoda dla przedsiębiorców w prowadzeniu działalności – podnosi koszty dostawcom, wpływa na ograniczenie zatrudnienia i inwestycji. Terminowe płatności oraz powiązana z nimi płynność finansowa to jeden z podstawowych warunków funkcjonowania mniejszych firm. Dlatego też walka z zatorami jest tak ważna – podkreśla Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Nowe postępowania – 10 dużych podmiotów pod lupą

We wrześniu 2025 r. UOKiK wszczął kolejne postępowania z urzędu wobec przedsiębiorców, którzy mieli dopuszczać się powtarzających opóźnień w płatnościach przekraczających ustawowy próg 2 mln zł w okresie trzech miesięcy. Postępowania obejmują m.in. spółki z branży logistycznej, motoryzacyjnej, przemysłowej i technologicznej: Cedo, Erontrans, Kalmar Poland, Nokia Solutions and Networks, Wielton, Pesa Bydgoszcz, Ozas-Esab, Remak-Energomontaż, Vesuvius Poland i Samasz.

Analizy prowadzone przez UOKiK są uruchamiane wyłącznie z inicjatywy Urzędu, m.in. na podstawie danych sprawozdawczych oraz sygnałów z rynku – także od podmiotów, które podejrzewają, że mogą być ofiarą zatorów.

12 decyzji i 3,2 mln zł kar

Największą część komunikatu stanowią jednak nowe decyzje – UOKiK ukarał 12 podmiotów, które w znaczącym stopniu opóźniały płatności wobec dostawców. Sankcjami objęto m.in.:

Padma, Bridgestone Poznań, PB Granit, Track Tec Koltram, Mahle Behr Ostrów Wlkp., Insell, Eurogate Logistics, Suder & Suder, Kampol Fruit, DOZ SA Direct, GKN Driveline Polska, ArcelorMittal Warszawa.

Łączna wartość kar przekroczyła 3,2 mln zł. Od początku 2025 r. Prezes UOKiK wydał już 29 decyzji – w 25 przypadkach kończących się sankcjami finansowymi, których suma przekroczyła 6,5 mln zł.

Co istotne, większość firm nie kwestionowała ustaleń Urzędu i zdecydowała się zapłacić kary dobrowolnie, co oznaczało automatyczne ich obniżenie o 20 proc. Jedynie trzej przedsiębiorcy wystąpili z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Jak kalkulowana jest kara?

Wysokość sankcji nie wynika wyłącznie z kwoty i długości opóźnień. UOKiK uwzględnia także:

  • skalę naruszenia i jego wpływ na kontrahentów,
  • działania podjęte przez firmę w celu ograniczenia opóźnień lub ich wyeliminowania,
  • zaprzestanie naruszeń przed wydaniem decyzji,
  • stopień współpracy przedsiębiorcy z Urzędem.

Dzień decyzji w Ameryce Północnej: Bank Kanady i FED szykują obniżki stóp

Środa jest dniem cięcia stóp procentowych w Ameryce Północnej. Spodziewamy się obniżek zarówno w Kanadzie, jak i w USA. Stabilizacja ropy naftowej na rynku. W tle brak zmian stóp w Chile.

Decyzje banków w Ameryce Północnej

Dzisiaj poznamy zarówno decyzję Banku Kanady, jak i FED w sprawie stóp procentowych. Rynek spodziewa się obniżki o 0,25% w obu przypadkach. Bank Kanady jest na tyle „uprzejmy” względem Europy, że decyzja publikowana jest w godzinach porannych. Dzięki temu poznamy ją o 14:45, a konferencję prasową będziemy mogli wysłuchać o 15:30. W przypadku USA decyzja zapadnie dopiero o 19:00, a konferencja będzie mieć miejsce o 19:30. Trzeba pamiętać, że zmiana czasu nastąpi tam dopiero 2 listopada. To właśnie dlatego dane te publikowane są godzinę wcześniej niż zwykle. Jaki ma to wpływ na rynki? Jeżeli dojdzie do cięć o 0,25%, nie powinniśmy oczekiwać zmian. Gdyby nie obniżono stóp procentowych, można spodziewać się silnego umocnienia waluty, której będzie dotyczyła decyzja. W przypadku konferencji prasowych rynek będzie starał się wyłapać zmiany nastrojów – czy należy oczekiwać przyspieszania, czy obniżania tempa obniżek. To właśnie one wydają się ważniejsze dzisiaj niż same cięcia stóp.

Ropa naftowa się stabilizuje

Jeszcze w zeszłym tygodniu baryłka ropy naftowej Brent (tej wycenianej w Londynie) testowała poziom 60 USD, a następnie doszło do odbicia powyżej 66 USD. Teraz mamy chwilową stabilizację poniżej 64 USD. Na ceny ropy wpływają obecnie dwa główne czynniki. Po pierwsze – próba ograniczenia surowca z Rosji. Mniejsze dostawy surowca oznaczają niższą podaż. To zwykle prowadzi do wzrostu cen. Po drugie – cały czas trwa próba sił pomiędzy USA a Chinami. Gdy rynek obawia się eskalacji, cena ropy spada. Inwestorzy zakładają wtedy, że zapotrzebowanie na surowiec będzie mniejsze. Do tego warto dodać jeszcze ostatnią decyzję OPEC, która mniej niż wcześniej sądzono, podniosła wydobycie.

Chile nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj doszła informacja z Chile w sprawie stóp procentowych. Nie doszło do obniżki, wciąż wynoszą one 4,75%. Od dwóch lat inflacja znajduje się w przedziale 4-5% i podobnie jak w wielu państwach zachodu jest wyraźnie wyższa po wzroście popandemicznym. Chile ponowiło niemal dokładnie zachodni model. W początkach pandemii, by zwiększyć dostępność kapitału, wprowadzono bardzo niskie stopy procentowe. Przez ponad rok wynosiły one 0,5%. Potem jednak podobnie jak w innych krajach, sytuacja wymknęła się spod kontroli. W szczycie problemu inflacja sięgała 14%, co z perspektywy Polski wydaje się nie tak źle. Trzeba jednak pamiętać, że wiązało się to ze wzrostem stóp procentowych do poziomu 11,25%. Jeżeli w Polsce kredytobiorcom było ciężko, to aż strach pomyśleć co się działo w Chile. Wczorajsza decyzja nie miała większego wpływu na chilijskie peso.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:45 – Kanada – Decyzja w sprawie stóp procentowych,
19:00 – USA – Decyzja w sprawie stóp procentowych.

Kredyty ze zmiennym oprocentowaniem tracą popularność w całej Europie. Polska z wynikiem 21% poniżej średniej

Kredyty zmiennoprocentowe” są obecnie w Polsce znacznie mniej popularne niż 4 – 5 lat temu. Sprawdzamy, jak wygląda sytuacja z innych krajów.

Jeszcze pod koniec minionej dekady przeglądanie danych o rodzaju oprocentowania nowych kredytów mieszkaniowych w przypadku Polski było bardzo nudne. W rubryce „udział kredytów ze zmiennym oprocentowaniem” zawsze widniał bowiem wynik 99%, a nawet 100%. Jak wiadomo, obecnie sytuacja wygląda inaczej. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili zatem porównać nasz kraj z innymi państwami, dla których dostępne są dane European Mortgage Federation (EMF).

Jeżeli chodzi o statystyki EMF, to najnowsze takie dane dotyczą I kw. 2025 r. Jednak jak podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, brak nowszych wyników nie stanowi dużego problemu, ponieważ struktura sprzedaży kredytów mieszkaniowych raczej nie zmienia się gwałtownie z kwartału na kwartał. Ostatni raport European Mortgage Federation informuje, że na początku bieżącego roku udział nowych kredytów mieszkaniowych ze zmiennym oprocentowaniem (ustalonym najwyżej na 12 miesięcy) wynosił:

  • Belgia – 2%
  • Czechy – 13%
  • Dania – 30%
  • Finlandia – 95% (wynik z II kw. 2024 r. – brak nowszych danych)
  • Francja – 3%
  • Grecja – 24%
  • Hiszpania – 9%
  • Holandia – 16%
  • Niemcy – 12%
  • Polska – 21%
  • Portugalia – 26%
  • Rumunia – 29%
  • Szwecja – 78%
  • Węgry – 20%
  • Wielka Brytania – 7%
  • Włochy – 9%

Analizując tendencje historyczne widzimy, że nie tylko Polacy ograniczyli zaciąganie długów mieszkaniowych ze zmiennym oprocentowaniem. We Włoszech jeszcze na początku 2023 r. kredyty „zmiennoprocentowe” stanowiły niemal połowę sprzedaży banków. Oczywiście, jak podkreślają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, warto mieć świadomość, że takie „hipoteki” bywają różnie skonstruowane. Przykładowo, w Finlandii kredytobiorcy mogą dopłacić za limit wysokości raty. To rozwiązanie wybierane przez co piątego kredytobiorcę mieszkaniowego zapewnia, że mimo zmiennego oprocentowania kredytu, miesięczna płatność nie przekroczy określonego poziomu.

Rynek używanych aut czeka rewolucja cenowa. Chińskie auta spowodują największą od lat korektę na rynku wtórnym

0

Najdłużej obecna w Polsce chińska marka samochodów – MG – odpowiada za 80 proc. używanych pojazdów tej produkcji w liczącej ponad 23 mln aut polskiej bazie CARFAX. Auta MG oraz BAIC zachowują prawie połowę wyjściowej wartości po czterech latach eksploatacji i 60 tys. km przebiegu. Eksperci wskazują, że rosnąca popularność chińskich aut trwale zmieni strukturę rynku zarówno w segmencie nowych pojazdów, jak i używanych, a także wymusi korektę cenową konkurencji.

Auta chińskich producentów w Polsce biją rekordy pod względem liczby rejestracji nowych samochodów, a ich obecność jest również zauważalna na rynku aut używanych, chociaż jeszcze na znacznie mniejszą skalę. Największą popularnością cieszą się auta MG, chińskiej marki obecnej na polskim rynku od dwóch lat – stanowią aż 80 proc. samochodów chińskiej produkcji w liczącej ponad 23 mln używanych aut polskiej bazie CARFAX – firmy dostarczającej użytkownikom raporty o historii używanych aut z wiarygodnych oraz certyfikowanych źródeł. Kolejne miejsca zajmują marki: BAIC (15 proc.), BYD (2 proc.), Maxus (1 proc.) oraz GWM (1 proc.).

Wejście chińskich marek samochodowych jest bez wątpienia jednym z najważniejszych od lat wydarzeń dla polskiego rynku motoryzacyjnego i fundamentalnie zmieni on zasady gry, szczególnie w segmencie aut używanych. Chińskie marki oferują fabrycznie nowe pojazdy w cenach, które do tej pory zarezerwowane były dla kilkuletnich aut używanych popularnych marek europejskich. Stawia to konsumenta przed zupełnie nowym wyborem. Sprzedawcy używanych samochodów, aby w ogóle znaleźć nabywcę, będą zmuszeni do radykalnej obniżki cen, poczynając od najmłodszych pojazdów, a na najstarszych kończąc. Można śmiało powiedzieć, że nadchodzi koniec ery „trzymania ceny”, a utrata wartości popularnych dotąd modeli znacząco przyspieszy. – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Ta rewolucja mocno uderzy również w dotychczasowy model biznesowy, na którym opierał się polski rynek, czyli masowy import samochodów z Europy Zachodniej. Oczywiście nie zostanie on całkowicie zatrzymany, ale z pewnością ulegnie znacznemu ograniczeniu i zmieni swoją strukturę. Przestanie się opłacać sprowadzanie kilkuletniego auta, jeśli jego cena, po doliczeniu marży, będzie musiała konkurować z nowym chińskim samochodem z gwarancją. Import prawdopodobnie utrzyma się w niszach: w segmencie premium, gdzie prestiż marki takiej jak BMW czy Audi wciąż będzie wygrywał (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas), oraz w kategorii aut najtańszych, kilkunastoletnich, których cena i tak znajduje się znacznie poniżej progu wejścia dla nowego pojazdu.

Już co trzecia marka samochodów w Polsce pochodzi z Chin

W ostatnich dwóch latach w naszym kraju pojawiło się ponad dwadzieścia dalekowschodnich marek, kolejnych kilkanaście zakomunikowało wejście na polski rynek w najbliższych miesiącach. Efekt? Już co trzecia spośród niemalże siedemdziesięciu dostępnych na naszym rynku marek samochodów osobowych pochodzi z Chin – mówi Cezary Spychała, Kierownik Działu RV i TCO w INFO-EKSPERT. Atrakcyjne ceny oraz standard wyposażenia i coraz wyższa jakość przełamują stereotypy i powodują, że ten wzrost popularności ma stabilny charakter. Wszystko wskazuje na to, że ten trend będzie kreować wartości zarówno nowych, jak i używanych pojazdów – już w krótkoterminowej perspektywie. Filarami budującymi wartość produktu są subiektywne doświadczenia użytkowników oraz obiektywne wskaźniki, na przykład statystyki awaryjności.  

Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez CARFAX we współpracy z INFO-EKSPERT, firmą dostarczającą programy komputerowe do profesjonalnej wyceny i szacowania wartości rezydualnych pojazdów (z ang. Residual Value – RV), najniższą utratę wartości po czterech latach eksploatacji i 60 tys. km przebiegu wykazują auta marki MG, zachowując 48,3 proc. wyjściowej wartości. W przypadku samochodów BAIC jest to 47,2 proc., a BYD – 44,7 proc. Porównując uśrednione wartości rezydualne dla wybranych marek należy pamiętać, że są one wypadkową portfolio marki, a więc te zbudowane na modelach napędzanych jednostkami spalinowymi z różnymi poziomami ich elektryfikacji (od mHEV do PHEV) są wyższe od tych, których gama modelowa opiera się na modelach BEV – podkreśla Cezary Spychała, Kierownik Działu RV i TCO z INFO-EKSPERT.

Jesteśmy świadkami głębokiej zmiany preferencji samych konsumentów. Przez lata Polacy akceptowali wysokie przebiegi i niepewną historię serwisową, byle tylko jeździć autem „sprawdzonej” lub „prestiżowej” marki. Dziś to się zmienia. Chińskie firmy, podobnie jak kiedyś Dacia, udowadniają, że Polacy potrafią kupować pragmatycznie. Długa gwarancja daje spokój ducha, którego nie zapewni żaden używany samochód. Nowoczesne wyposażenie, dostępne w standardzie, staje się ważniejsze niż logo na masce. Nie oznacza to, że samochody powypadkowe, ze szkodami czy z bardzo dużymi przebiegami, całkowicie stracą klientów, jednak i one będą musiały być radykalnie tańsze, aby uzasadnić ryzyko zakupu – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – To prawdziwy reset rynku. Najwięcej stracą obecni posiadacze i sprzedawcy kilkuletnich aut popularnych marek, ponieważ ich pojazdy będą tracić na wartości szybciej niż kiedykolwiek. Wielkim wygranym tej sytuacji jest natomiast konsument, który otrzymuje znacznie szerszy wybór: może kupić fabrycznie nowy samochód z długą gwarancją lub zapłacić znacznie mniej niż dotychczas za auto używane. Ta przyszłość może się zmienić, jeśli chińskie marki będą zmuszone wycofać się z europejskich rynków (np. z powodów politycznych) albo jakość ich pojazdów w dłuższej perspektywie okaże się na tyle niezadowalająca, że rynek je odrzuci.

Wzrost PMI i inflacja bazowa studzą nadzieje na kolejne obniżki stóp w strefie euro

Wygląda na to, że cykl obniżek stóp procentowych EBC dobiegł końca, przynajmniej na razie. Silniejsza aktywność gospodarcza i rosnąca inflacja raczej nie budzą wątpliwości, że Rada Prezesów na jakiś czas wstrzyma się od działań.

Kluczowe punkty:

  • EBC powinien utrzymać w czwartek stopy na obecnym poziomie.
  • Lagarde podkreśli, że polityka jest „w dobrym miejscu”.
  • W tym miesiącu nie ma projekcji gospodarczych.
  • Dane PMI wskazują na odporność gospodarki.
  • Dane gospodarcze podnoszą poprzeczkę dla cięć jeszcze wyżej.
  • Spodziewamy się zawężenia różnicy między stopami Fedu i EBC.

W tym miesiącu w końcu doczekaliśmy się pozytywnych wieści politycznych z Europy. Francuski rząd nie upadł od 23 dni, co należy uznać za imponujący wynik wedle obecnych standardów. Gospodarka strefy euro wykazuje z kolei oznaki odzyskiwania wigoru. Wskaźniki PMI za październik zaskoczyły na plus – zbiorczy wzrósł do najwyższego od 17 miesięcy poziomu 52,2 pkt, co pokazuje szeroką odporność w obliczu ryzyk spadkowych spowodowanych amerykańskimi cłami.

Aktywność biznesowa wydaje się jednak daleka od jednolitej, a różnica między wynikami dwóch największych gospodarek bloku, czyli Niemcami i Francją, rośnie. Pierwsza z nich doświadczyła gwałtownego ożywienia i wydaje się w końcu czerpać korzyści z pokaźnego rządowego pakietu stymulacji fiskalnej. Druga zaś wciąż pozostaje w tyle i jest ściągana w dół przez polityczną niepewność. Dysproporcje w bloku widzimy także w ujęciu sektorowym – wskaźnik usługowy plasuje się na istotnie wyższych poziomach od przemysłowego.

Wykres 1: Wskaźniki PMI dla strefy euro (2022 – 2025)

Stopy procentowe wciąż „w dobrym miejscu”

Raport PMI – dokładniej jego składowa cenowa – daje też wgląd w otoczenie inflacyjne, w jakim funkcjonują firmy. Ostatnie dane nie wskazują na większe zmiany w tym zakresie, podobne sygnały płyną z odczytów inflacji HICP. Niespodziewany wzrost jej miary bazowej do 2,4% we wrześniu lekko wspiera brak dalszych cięć stóp procentowych, choć słabnąca presja płacowa i niedawna aprecjacja euro mogą ograniczać presję cenową w nadchodzących miesiącach.

Jako że w tym miesiącu Europejski Bank Centralny nie publikuje nowych projekcji makroekonomicznych, a rynki praktycznie wykluczają kolejną obniżkę stóp procentowych, uwaga inwestorów skupi się na komunikatach banku. Po wrześniowym posiedzeniu Rada Prezesów powtórzyła, że stopy są „w dobrym miejscu”. W ostatnich dniach potwierdzały to również wypowiedzi prezeski Christine Lagarde i innych czołowych decydentów. Nic nie sugeruje, by podczas czwartkowej konferencji prasowej zabrakło tych słów.

Dane gospodarcze podnoszą poprzeczkę dla cięć stóp

Spodziewamy się, że ton Lagarde będzie w znacznej mierze neutralny. Chociaż ze względu na ostatnie oznaki odporności gospodarczej wypowiedzi prezeski EBC mogą być podszyte jastrzębimi tonami. Prawdopodobnie ponownie wyrazi pewność co do osiągnięcia wynoszącego 2% celu inflacyjnego i może zaznaczyć, że spadek presji płacowej pomoże inflacji utrzymać się blisko tego poziomu w horyzoncie prognozy. Wspierałoby to przekonanie o braku dalszych cięć stóp procentowych w przewidywalnej przyszłości. Wzmocniłoby to również przekaz banku, że jest zwyczajnie za wcześnie, by choćby rozważać jakiekolwiek zmiany w polityce monetarnej.

Uważamy, że w przeciwieństwie do Fedu EBC niemal na pewno nie obniży ponownie stóp procentowych w tym roku – poprzeczka dla takiego ruchu została podniesiona jeszcze wyżej przez ostatnie pozytywne dane gospodarcze z bloku. Rynki rozważają możliwość zrewidowania w dół swoich oczekiwań dotyczących stóp procentowych w 2026 r. – w kontraktach swap prawdopodobieństwo cięcia w pierwszej połowie roku wyceniane jest na jedynie ok. 50%. Jesteśmy jednak zdania, że debata na temat dalszego dostosowywania poziomu stóp procentowych jest obecnie przedwczesna, a prawdopodobieństwo cięć w najbliższych miesiącach – niskie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (30.10) o godz. 14:15, a konferencja prasowa prezeski Lagarde rozpocznie się 30 minut później.

125 mln zł szkody, 7 tys. wierzycieli. Sąd otwiera postępowanie upadłościowe wobec Cinkciarz.pl

Na początku roku do sądu w Zielonej Górze wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości kantoru Cinkciarz.pl złożony przez klienta, który oczekiwał na wypłatę swoich środków. Taką decyzję wierzyciela spowodowała nieudana interwencja komornika. W tym tygodniu Sąd przychylił się do wniosku i ogłosił upadłość kontrowersyjnej spółki. Co to oznacza dla dużej liczby wierzycieli e-kantoru?

Teoretycznie upadłość spółki oznacza brak szansy na odzyskanie wierzytelności, ale w praktyce sytuacja nie jest beznadziejna. Najważniejszy jest fakt, że teraz wszyscy wierzyciele mają równe szanse w dochodzeniu swoich roszczeń. Pod warunkiem, że każdy z nich zgłosi swoją wierzytelność za pośrednictwem Krajowego Rejestru Zadłużonych do 26 listopada 2025 roku. Po tym terminie jest to również możliwe, ale po opłaceniu zryczałtowanych kosztów z tytułu spóźnionego zgłoszenia wierzytelności, które nie są zwrotne.

– Ogłoszenie upadłości Cinkciarz.pl jest szczególnie korzystne dla wierzycieli, którzy dotąd biernie obserwowali całą sytuację związaną z problemami spółki. tłumaczy Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.Niektórzy pokrzywdzeni podejmowali próby wyegzekwowania swoich roszczeń, jednak ze względu na ograniczony zakres kompetencji komorników sądowych było to utrudnione. dodaje.

Teraz wyznaczony przez Sąd syndyk będzie miał pełny dostęp do księgowości spółki, rachunków bankowych oraz prawo do zarządzania całym pozostałym majątkiem. Przeprowadzony przez niego całościowy audyt majątkowy ma pomóc w bardziej efektywnym odzyskiwaniu należności. Przypomnijmy, kwota szkody wyrządzonej przez zarząd spółki wynosi ponad 125 milionów złotych.

Zadaniem syndyka jest ustalenie i spisanie posiadanego przez spółkę majątku. Nie mniej ważne jest także ustalenie majątku, który „wyszedł” ze spółki. Syndyk ma możliwość za pomocą kroków prawnych odzyskania całości lub chociaż części wyprowadzonych składników majątku. A to powinno pozwolić na większe zaspokojenie wierzycieli. – przekonuje Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Z uwagi na dużą liczbę wierzycieli (około 7 tysięcy) oraz liczne wątki, które należy zbadać i przeanalizować, postępowanie upadłościowe Cinkciarz.pl może potrwać nawet kilka lat. Jest jednak nadzieja dla poszkodowanych na odzyskanie chociaż części swoich środków.

Czy upadłość w takiej sytuacji była jedynym możliwym i dobrym rozwiązaniem? – Generalnie restrukturyzacja firmy-dłużnika jest zdecydowanie lepszą opcją dla wierzycieli niż jej upadłość. W postępowaniach upadłościowych często poziom zaspokojenia wierzycieli jest niewielki – 1-20 procent. Z kolei w ramach restrukturyzacji można liczyć na układ, który zakłada spłatę przynajmniej połowy zobowiązań. – wyjaśnia Przemysław Furmanek.

Rynek chmury wchodzi w nową fazę: FinOps, suwerenność danych i repatriacja zamiast bezrefleksyjnej migracji

Wojna gospodarcza, napięcia geopolityczne i rosnące znaczenie suwerenności danych sprawiają, że rynek chmury obliczeniowej wchodzi w nową fazę. Firmy z coraz większym dystansem podchodzą do migracji zasobów, a kontrola kosztów i bezpieczeństwo stają się kluczowymi czynnikami decyzji biznesowych.

Sytuacja geopolityczna, zwłaszcza napięcia międzynarodowe i rosnące znaczenie suwerenności danych, może znacząco wpłynąć na rynek usług chmurowych. Dla europejskich dostawców to szansa na zwiększenie udziału w rynku, szczególnie w obszarach takich jak chmura suwerenna, lokalne centra danych i usługi zgodne z regulacjami Unii Europejskiej (np. GDPR). Coraz więcej firm rozważa repatriację danych z globalnych chmur na rzecz lokalnych rozwiązań. Jest to szansa, aby zwiększyć kontrolę nad danymi i ograniczyć ryzyko polityczne. Największy potencjał wzrostu mają dziś usługi związane z bezpieczeństwem, zgodnością i lokalnym hostingiem – to trend, który prawdopodobnie utrwali się w najbliższych latach.

Jednocześnie coraz więcej organizacji mierzy się z problemem przekraczania budżetów na usługi chmurowe. Niedoszacowanie kosztów operacyjnych – obejmujących m.in. transfer danych, skalowanie zasobów czy wsparcie techniczne – to częsty błąd popełniany przez CIO. Dostawcy z kolei promują niskie koszty początkowe, pomijając pełne koszty eksploatacji, co może wprowadzać klientów w błąd. Brak narzędzi do monitorowania i optymalizacji kosztów skutkuje niekontrolowanym wzrostem wydatków, a marketingowe uproszczenia nie oddają złożoności środowisk chmurowych. W efekcie rośnie rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością, co skłania coraz więcej firm do wdrażania praktyk FinOps – by lepiej zarządzać kosztami i odzyskać kontrolę nad wydatkami.

Koszty, które przekraczają założenia budżetowe, są dziś jednym z głównych powodów rezygnacji z usług chmurowych. Dotyczy to szczególnie długoterminowych projektów, gdzie dodatkowe opłaty – takie jak egress fees, czyli koszty transferu danych wychodzących – mogą znacząco zwiększyć całkowity koszt posiadania (TCO). Brak przejrzystości w cennikach i trudności w prognozowaniu wydatków powodują frustrację i prowadzą do zmiany strategii IT. Część organizacji decyduje się więc na częściową lub całkowitą repatriację danych do środowisk lokalnych. To pokazuje, że transparentność i kontrola kosztów stają się równie istotne jak sama technologia.

FinOps – sposób na połączenie IT, finansów i biznesu

Popularność FinOps wynika właśnie z potrzeby lepszego zarządzania kosztami w złożonych środowiskach chmurowych, które chociaż pozornie nieskomplikowane, wymagają stałego nadzoru. Choć dostawcy często przedstawiają chmurę jako rozwiązanie proste i tanie, rzeczywistość pokazuje, że bez odpowiednich praktyk koszty mogą szybko wymknąć się spod kontroli. FinOps łączy zespoły IT, finansowe i biznesowe, umożliwiając wspólne podejmowanie decyzji i bieżącą optymalizację wydatków. Dzięki temu firmy mogą efektywniej planować budżet, analizować zużycie zasobów i unikać nieprzewidzianych kosztów.

Na repatriację z chmury decydują się dziś przede wszystkim średnie i duże organizacje z branż regulowanych – takich jak finanse, zdrowie czy administracja publiczna. Oprócz kosztów, kluczowe są dla nich kwestie bezpieczeństwa, zgodności z przepisami i potrzeba pełnej kontroli nad danymi. Często decyzję poprzedza audyt efektywności i ocena ryzyka związanego z utrzymywaniem danych w chmurze. Firmy zwracają też uwagę na niezależność od dostawcy i możliwość szybkiego reagowania na zmiany legislacyjne. W praktyce repatriacja rzadko oznacza całkowite odejście od chmury – częściej stanowi element strategii hybrydowej, łączącej rozwiązania chmurowe z lokalną infrastrukturą.

Jako integrator oferujemy wsparcie i dedykowane narzędzia do migracji danych z chmury do środowisk lokalnych. Nasze rozwiązania obejmują analizę ryzyk, planowanie migracji, automatyzację procesów i wsparcie techniczne na każdym etapie. Coraz częściej widzimy, że celem organizacji nie jest już „być w chmurze za wszelką cenę”, lecz „korzystać z chmury w sposób przemyślany i kontrolowany”. To podejście, które coraz silniej definiuje nowoczesne strategie IT – oparte nie tylko na elastyczności, ale też na świadomości biznesowej i odpowiedzialnym zarządzaniu danymi.

Rynek nieruchomości inwestycyjnych w fazie stabilizacji. Logistyka i living rosną, handel traci

0

W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce wyniosła około 2,4 mld euro – wynika z raportu Savills Polska „Investment Market in Poland, Q1–Q3 2025”. Choć to o 6% mniej niż rok wcześniej, liczba transakcji wzrosła o ten sam odsetek, co potwierdza utrzymującą się aktywność inwestorów mimo trudniejszego otoczenia gospodarczego. Sam trzeci kwartał zamknął się wynikiem bliskim 800 mln euro, podobnym do ubiegłorocznego, co częściowo wynikało z typowego dla lata spowolnienia.

SEZONOWOŚĆ I PERSPEKTYWY KOŃCA ROKU

Wynik za pierwsze trzy kwartały jest o ok. 1 mld euro niższy od dziesięcioletniej średniej, ale zgodnie z analizą Savills, ostatni kwartał roku tradycyjnie przynosi największy ruch w transakcjach. Około 35% całorocznego wolumenu przypada właśnie na czwarty kwartał. Jeśli rynek utrzyma tempo, to całkowity wolumen inwestycyjny w 2025 roku może przekroczyć 4 mld euro, choć nie osiągnie poziomu z ubiegłego roku.

ark Richardson, Head of Investment, Savills 
Mark Richardson, Head of Investment, Savills

– Widzimy, że inwestorzy pozostają aktywni, ale są bardzo selektywni. W obecnym otoczeniu kluczowe znaczenie ma jakość aktywa i stabilność dochodu. Transakcje dotyczące obiektów typu core i core-plus realizowane są wciąż rzadko, natomiast większe ożywienie widać w segmencie value-add, gdzie inwestorzy poszukują możliwości odbudowy wartości poprzez modernizacje, zmianę funkcji czy re-pozycjonowanie nieruchomości – Mark Richardson, Head of Investment, Savills.

LOGISTYKA I MIESZKANIA NA FALI

Od stycznia do końca września sektor biurowy utrzymał pozycję lidera z wolumenem około 900 mln euro (36 transakcji), co oznacza spadek o 11% r/r. W sektorze przemysłowo-logistycznym wartość transakcji wzrosła o 19% osiągając 873 mln euro, przy 18 sfinalizowanych transakcjach. Największą dynamikę zanotował sektor mieszkaniowy (living), który wzrósł aż o 71% do 86,5 mln euro, tak wysoki wzrost należy powiązać z raczej niewielką liczbą transakcji, która odnotowuje ten rynek. Z kolei 456 mln euro inwestorzy wydali na zakupy projektów handlowych, co oznacza spadek o 29% r/r, ale to właśnie w tym segmencie zawarto najwięcej transakcji – aż 39 w skali roku.

Wśród największych transakcji roku znalazły się sprzedaż zakładów produkcyjnych Eko-Okna za 253,5 mln euro oraz sprzedaż warszawskiego kompleksu biurowego Mennica Legacy Tower za 180 mln euro.

Wioleta Wojtczak, Associate Director, Head of Reaserch, Savills
Wioleta Wojtczak, Associate Director, Head of Reaserch, Savills

– Dane z 2025 roku potwierdzają stopniową stabilizację rynku inwestycyjnego. Choć całkowity wolumen pozostaje niższy od historycznych średnich, liczba transakcji rośnie, a aktywność rozkłada się na coraz więcej sektorów. To dobry sygnał, który można czytać jako powrót zaufania do polskiego rynku, przy jednoczesnym dostosowaniu strategii inwestorów do nowego otoczenia kosztów finansowania – Wioleta Wojtczak, Head of Research, Savills.

POLSKI KAPITAŁ CORAZ SILNIEJSZY

Rodzimi inwestorzy – głównie prywatni – pozostają jedną z najbardziej aktywnych grup na rynku. Odpowiadali za jedną trzecią liczby transakcji i 23,8% całkowitego wolumenu. Wśród kupujących znalazły się m.in. ME Invest, aktywna w segmencie handlowym oraz Syrena Real Estate, która kupiła biurowiec Zaułek Piękna w Warszawie. Coraz częściej transakcje realizują także lokalne samorządy i organizacje branżowe. Udział inwestorów z regionu CEE i krajów bałtyckich szacowany jest na ok. 7%, a kapitału amerykańskiego – 20%. Inwestorzy z Europy Zachodniej odpowiadali za 18% wolumenu.

STABILNE STOPY KAPITALIZACJI

W trzecim kwartale 2025 roku stopy kapitalizacji pozostały stabilne we wszystkich sektorach. Cięcia stóp procentowych w Europie nie doprowadziły dotąd do kompresji stawek, które kształtują się następująco:

  • biura: 6,00%
  • przemysł i logistyka: 6,25%
  • handel: 6,25%
  • PRS: 5,50%
  • PBSA: 6,00%

Autorzy raportu zwracają uwagę, że potencjalne zmiany w wysokościach stóp będą uzależnione od aktywności inwestorów w segmencie nieruchomości prime oraz od ewentualnych transakcji referencyjnych, które mogą ponownie zdefiniować wyceny aktywów.

Nastroje na rynku mieszkaniowym ponownie się pogarszają. Rosną oczekiwania wzrostu cen i spada zaufanie do deweloperów

Po miesiącach stabilizacji nastroje klientów nieruchomości ponownie się pogarszają. Ponad połowa mieszkańców Polski (53%) spodziewa się dalszego wzrostu cen mieszkań. Równocześnie wiele wskazuje na to, że wejście w życie przepisów o jawności cen odbiło się na podstawach potencjalnych nabywców mieszkań – we wrześniu aż 25% z nich deklarowało chęć zakupu własnego M od dewelopera, jednak przy tym aż 55% uznało, że nie opisują oni uczciwie swoich inwestycji. 

Najnowsza edycja „Monitora nastrojów klientów nieruchomości” Otodom pokazuje, jak bardzo skomplikowane są dziś emocje i postawy kupujących. Badanie z okresu lipiec–wrzesień 2025 roku ujawnia, że rynek mierzy się z kryzysem zaufania, a pozytywne emocje towarzyszące zakupowi mieszkania szybko ustępują miejsca rozczarowaniu i ostrożności.

Mniej optymizmu wśród klientów rynku nieruchomości

Po miesiącach względnej stabilizacji nastroje cenowe zaczynają się pogarszać. W trzecim kwartale 2025 roku ponad połowa mieszkańców Polski (53%) spodziewała się dalszych wzrostów cen mieszkań, co oznacza wzrost o 3 p.p. względem poprzedniego kwartału. Co czwarty (27%) liczy na utrzymanie cen na obecnym poziomie, a co piąty (20%) wierzy w spadki.

Największymi „pesymistami”, czyli osobami przewidującymi wzrost cen, pozostają młodzi w wieku 18–34 lat. Aż 62% z nich uważa, że mieszkania będą drożały. Z kolei największym optymizmem w kwestii cen mieszkań wykazują się osoby pomiędzy 35 a 55 rokiem życia.

Warto zauważyć, że obecni właściciele nieruchomości (56%) oraz najemcy długoterminowi (55%) najczęściej zakładają dalszy wzrost cen. Odmienny ton słychać natomiast wśród osób planujących zakup – tylko 49% z nich przewiduje dalsze podwyżki, a wśród aktywnych kupujących odsetek ten spada do 48%

Osoby aktywnie poszukujące mieszkania mają dziś dostęp do szerokiej oferty i wiarygodnych danych o rynku. Śledzą analizy, porównują ceny i dostrzegają, że poziom stawek na rynku deweloperskim i wtórnym utrzymuje się na stabilnym poziomie. To właśnie ta świadomość oraz codzienny kontakt z realnymi ofertami sprawiają, że są bardziej ostrożni w przewidywaniu dalszych wzrostów – komentuje Agata Stachowiak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Jawność cen pomogła rynkowi deweloperskiemu?

Rynek wtórny wciąż pozostaje dominującym wyborem mieszkańców Polski. W trzecim kwartale 2025 r. wskazało go 50% badanych. Jednocześnie segment deweloperski wyraźnie zyskał na znaczeniu, osiągając 23% wskazań, co oznacza wzrost o 2 p.p. w ujęciu kwartalnym. Szczególnie wyraźne umocnienie rynku pierwotnego nastąpiło we wrześniu, gdy co czwarty ankietowany planował zakup mieszkania od dewelopera, a kolejne 28% deklarowało, że dopuszcza taką możliwość, nie deklarując preferowanego typu rynku.

Tak wyraźną zmianę preferencji po stronie popytu we wrześniu należy interpretować w kontekście wejścia w życie przepisów o jawności cen na rynku deweloperskim. Wiele wskazuje na to, że konieczność ujawniania nie tylko cen poszczególnych mieszkań, lecz także historii zmian, jakim te ceny podlegały, przyczyniła się do wzrostu zainteresowania zakupem lokali od firm deweloperskich – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Co ciekawe, wyniki wrześniowego badania wyraźnie wpłynęły na obraz całego trzeciego kwartału. Widać to nie tylko w rekordowym odsetku osób deklarujących chęć zakupu mieszkania od dewelopera, lecz także w większej jednoznaczności preferencji dotyczących wyboru rynku. Po raz pierwszy od początku badania (IV kw. 2024) odsetek osób bez sprecyzowanych oczekiwań, czyli dopuszczających zarówno zakup na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, spadł poniżej 30%.

Kryzys zaufania do branży

Najnowszy „Monitor nastrojów klientów rynku nieruchomości” pokazuje wyraźny paradoks po stronie popytu. Choć coraz więcej mieszkańców Polski jest skłonnych wybrać mieszkania od deweloperów, ogólne ocena branży pozostaje niezbyt wysoka. W trzecim kwartale 2025 roku jedynie 21% badanych oceniło firmy deweloperskie pozytywnie, podczas gdy 36% wyraziło opinię negatywną. Równocześnie blisko 70% ankietowanych uznało zjawisko „patodeweloperki” za powszechne.

Co istotne, aż 48% respondentów deklaruje brak zaufania do deweloperów, a 55% nie zgadza się ze stwierdzeniem, że uczciwie opisują swoje inwestycje – to wzrost o 6 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Paradoksalnie więc, choć wejście w życie przepisów o jawności cen zwiększyło zainteresowanie ofertami z rynku pierwotnego, zamieszanie towarzyszące ich wdrożeniu mogło chwilowo negatywnie wpłynąć na wizerunek branży deweloperskiej.

Jak podkreśla Katarzyna Kuniewicz:  – Kupujący coraz częściej rozważają ofertę firm deweloperskich nie z powodu większego zaufania czy przekonania o wyższej jakości ich inwestycji, lecz dlatego, że bezpieczeństwo takiego zakupu znacząco wzrosło w ostatnich latach. Nowe regulacje i większa przejrzystość rynku sprawiły, że takie decyzje zakupowe podejmowane są dziś z większym poczuciem kontroli i mniejszym ryzykiem.

Z nieco innym wyzwaniem mierzą się agenci nieruchomości. W trzecim kwartale 2025 roku 36% badanych uznało ich wsparcie przy zakupie za zbędny wydatek, podczas gdy 28% oceniło je jako pomocne i warte swojej ceny. W przypadku sprzedaży proporcje te są bardziej zrównoważone, co pokazuje, że rola pośredników wciąż budzi mieszane odczucia.

Dane z raportu Otodom ujawniają jednak niepokojący trend – zaufanie do agentów maleje wraz z upływem czasu od transakcji. O ile osoby aktualnie w procesie zakupu pozytywnie oceniają współpracę z pośrednikami, to już po roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wśród tych, którzy kupili mieszkanie ponad 12 miesięcy temu, aż 39% uznaje usługi agenta za zbędny wydatek. Podobnie myśli 42% sprzedających i 38% wynajmujących długoterminowo.

Całościowy obraz wskazuje, że polski rynek nieruchomości zmaga się dziś z kryzysem oczekiwań. Pozytywne nastroje obecne w trakcie procesu zakupu często przekształcają się w rozczarowanie po jego zakończeniu. Branża potrzebuje nie tylko lepszych technik sprzedażowych, ale przede wszystkim nowego podejścia do obsługi posprzedażowej i większej transparentności w realizacji obietnic składanych klientom – podsumowuje Agata Stachowiak.

Rynek biurowy w regionach przyspiesza, ale deweloperzy wstrzymują nowe projekty. Pustostany będą spadać

0

Zwiększa się zainteresowanie powierzchnią biurową na rynkach regionalnych. Od początku 2025 r. popyt sięgnął 528,7 tys. mkw., a więc był wyższy niż w tym samym okresie minionego roku – wynika z najnowszych danych CBRE. Najwięcej wynajęto w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Aktywność deweloperów jest niska. W III kwartale br. do użytku oddane zostały trzy biurowce, a w budowie pozostaje 200 tys. mkw. powierzchni. Jak wskazują eksperci CBRE, ograniczona liczba inwestycji będzie powodować spadek pustostanów oraz wzrost wysokości czynszów, zwłaszcza na rynku krakowskim, trójmiejskim i poznańskim, gdzie poziom pustostanów jest najniższy.

Liderem pod względem popytu w miastach regionalnych pozostaje Kraków, w którym od początku roku wynajęto 211 tys. mkw. Zapotrzebowanie na powierzchnię do pracy napędzają tam przede wszystkim firmy z sektora nowych technologii i usług dla biznesu. Dużym zainteresowaniem cieszy się również Wrocław, gdzie wynajęto 107,3 tys. mkw., oraz Trójmiasto, w którym podpisano kontrakty na 71,7 tys. mkw. W sumie w ośmiu największych miastach w Polsce popyt na biura wyniósł 528,7 tys. mkw., co oznacza wzrost o 7 proc. w ujęciu rocznym. Większość umów to renegocjacje (54 proc.), ale znaczny udział miały także nowe kontrakty (36 proc.).

Branżą, która w największym stopniu odpowiadała za umowy na powierzchnię biurową na rynku regionalnym, są usługi z obszaru nowych technologii. Jej udział w całkowitym popycie w bieżącym roku sięgnął jednej piątej. Na kolejnych miejscach znalazły się przemysł i usługi dla biznesu (po 16 proc.). W III kwartale zauważalny zaczął być także wzrost aktywności sektora publicznego.

Mały ruch w inwestycjach

Inwestorzy nie kwapią się do rozpoczynania nowych przedsięwzięć, przez co powierzchnia w budowie pozostaje na stałym poziomie 200 tys. mkw. Do użytku oddana zostanie przed końcem 2027 r.

W minionym kwartale na regionalnym rynku biurowym ukończone zostały tylko trzy obiekty. W Krakowie zrealizowano jeden budynek biurowy oraz drugi mixed-use, w którym znajdą się zarówno biura, jak i mieszkania. Nowy biurowiec zyskali również najemcy w Lublinie. Łącznie na rynku przybyło raptem 15,6 tys. mkw. podaży. Brakuje nowych projektów, w ciągu ostatnich trzech miesięcy nie rozpoczęła się żadna kolejna inwestycja. Tak niska aktywność deweloperów będzie dalej regulować rynek i wpływać na spadek stóp pustostanów, wzrost czynszów i wydłużenie okresów najmu z 5 do 7 lat. Dotyczy to głównie trzech rynków regionalnych w Krakowie, Trójmieście i Poznaniu. W tych pierwszych dwóch od września obserwujemy duży ruch po stronie nowych projektów inwestycyjnych, głównie z rynku amerykańskiego, co powinno w dalszym ciągu obniżać poziom pustostanów w tych lokalizacjach mówi Mariusz Wiśniewski, szef rynków regionalnych w dziale biurowym w CBRE.  

Uśredniony poziom pustostanów na regionalnym rynku biurowym sięga 17,7 proc. Najwyższy jest w Katowicach (23,4 proc.) i we Wrocławiu (21,8 proc.). Natomiast najmniej dostępnej powierzchni znajduje się w Szczecinie (6,8 proc.) oraz w Lublinie (10,3 proc.).

Zaległości alimentacyjne biją kolejne rekordy – prawie 17 mld zł i 288 tys. dłużników

W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota zaległości alimentacyjnych przekroczyła na koniec września 2025 r. poziom 16,9 mld zł. To o ponad 800 mln zł więcej niż rok wcześniej i aż o 6,7 mld zł więcej niż w 2021 roku. W bazie widnieje obecnie blisko 288,5 tys. osób niepłacących alimentów, a przeciętny dług jednego rodzica wynosi już 58,6 tys. zł. Dynamika wzrostu zobowiązań alimentacyjnych utrzymuje się na poziomie znacznie wyższym niż w przypadku innych segmentów zadłużenia gospodarstw domowych.

Województwa z największym udziałem dłużników

Największy odsetek dłużników alimentacyjnych względem populacji występuje w województwie warmińsko-mazurskim. Najwyższe średnie zadłużenie przypada natomiast na Mazowsze – 65,3 tys. zł. Relatywnie najniższe zaległości widoczne są w woj. lubuskim (50,4 tys. zł) oraz śląskim (51,6 tys. zł). Z danych wynika, że problem ma charakter strukturalny – nie dotyczy wyłącznie regionów o niższym PKB per capita, lecz w podobnym stopniu obszarów zurbanizowanych, gdzie występuje większa skala pracy nierejestrowanej i trudniejsza egzekucja świadczeń.

Ponad połowa alimenciarzy ma także inne niespłacane długi

Aż 52 proc. osób z zaległościami alimentacyjnymi posiada również inne niespłacone zobowiązania – kredyty konsumpcyjne, pożyczki pozabankowe, zaległe rachunki za media czy kary administracyjne. W praktyce oznacza to, że niealimentacja jest często elementem szerszego problemu niewypłacalności lub unikania formalnego zatrudnienia. Brak wykazywanych dochodów ogranicza możliwości egzekucji komorniczej i przesuwa część kosztów utrzymania dzieci w stronę finansów publicznych.

Wzrost wydatków państwa mimo formalnego spadku liczby wypłat

Z Funduszu Alimentacyjnego każdego roku wypłacanych jest od 1,9 do 2,6 mln świadczeń. Choć liczba świadczeniobiorców maleje, nie jest to efektem poprawy ściągalności, lecz zamrożenia kryterium dochodowego. Co istotne, od października 2024 r. maksymalna wysokość świadczenia wzrosła z 500 do 1000 zł, co oznacza, że koszt programu dla budżetu może w 2025 r. podwoić się mimo mniejszej liczby beneficjentów. Dodatkowe koszty ponoszą gminy, które prowadzą działania windykacyjne w imieniu Skarbu Państwa, nierzadko zakończone brakiem skuteczności.

Banki przyspieszają akcję kredytową. Wrzesień z silnym odbiciem – boom na hipoteki i gotówkowe

Wrzesień 2025 r. przyniósł bardzo wyraźne ożywienie na rynku finansowania konsumenckiego i mieszkaniowego. Według danych BIK banki i SKOK-i udzieliły aż o 52,4% więcej kredytów mieszkaniowych i o 18,8% więcej kredytów gotówkowych niż rok wcześniej. Wartościowo dynamika była jeszcze silniejsza – odpowiednio +62,8% i +21,3% r/r.

Jedynym produktem, który nadal pozostaje w recesji, są kredyty ratalne (–8,9% r/r w ujęciu liczbowym). W segmencie kart kredytowych sprzedaż pozostaje stabilna, z symbolicznym spadkiem liczby nowo wydanych kart (–0,6%) i wzrostem wartości przyznanych limitów (+5,1%).

Boom na kredyty mieszkaniowe – nowy rekord

Wrzesień okazał się najlepszym miesiącem w historii rynku hipotek – łączna wartość udzielonych kredytów wyniosła 10,67 mld zł, przebijając dotychczasowy rekord ze stycznia 2024 r. Głównym powodem są rosnące realnie dochody gospodarstw domowych oraz spadek oprocentowania po serii obniżek stóp procentowych. Średnia wartość kredytu mieszkaniowego wzrosła do 448,9 tys. zł (+6,8% r/r).

Eksperci zwracają jednak uwagę, że utrzymanie tak wysokiej dynamiki zależeć będzie od globalnej stabilności geopolitycznej. W scenariuszu deeskalacji konfliktów popyt może nawet przyspieszyć.

Kredyty gotówkowe: segment wysokokwotowy napędza rynek

Wysoką dynamikę odnotował również rynek kredytów gotówkowych. Wzrosty generują głównie kredyty powyżej 50 tys. zł – średnia wartość nowego finansowania wzrosła do 26,4 tys. zł. Sprzyja temu jednoczesne wydłużanie okresów kredytowania, spadek kosztu kapitału i wzrost realnych dochodów. Łącznie w dziewięć miesięcy 2025 r. banki udzieliły gotówkowych finansowań na ponad 90 mld zł – co otwiera drogę do rocznego rekordu.

Kredyty ratalne: ofiara spadku zainteresowania mikropłatnościami

Na drugim biegunie znajdują się kredyty ratalne – jedyny segment z trwałą recesją. Spadek wynika głównie z mętnienia rynku BNPL i mniejszej skali „przerzucania” spóźnionych zobowiązań z sektora pozabankowego do bankowego. Co ciekawe, średnia kwota kredytu ratalnego rośnie (2 154 zł; +9,2% r/r), dzięki czemu segment dużych zakupów utrzymuje się na plusie. Dekonsumpcja dotyczy przede wszystkim zakupów o niskiej wartości.

Stabilna jakość portfela – ale sygnał ostrzegawczy z kart kredytowych

Wskaźniki jakości kredytów pozostają w bezpiecznym zakresie. Poprawia się spłacalność kredytów mieszkaniowych i gotówkowych, ale na szczególną uwagę zasługuje rosnąca szkodowość kart kredytowych – tylko o 0,02 p.p. niższa niż kredytów gotówkowych. Jeśli trend się utrzyma, karty mogą stać się najbardziej ryzykownym produktem konsumenckim.

RPP po październikowej obniżce stóp do 4,50% może zrobić pauzę w listopadzie

Na posiedzeniu w dniach 7-8 października Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o obniżeniu stopy referencyjnej do poziomu 4,50% – o 0,25 punktu procentowego. Ta decyzja okazała się dla części rynku niespodziewana, ponieważ oczekiwania były mocno podzielone – w połowie za pozostawieniem stóp, w połowie za obniżką.

Z perspektywy listopadowego posiedzenia taki ruch to zmiana punktu odniesienia. Po pierwsze, RPP już skorzystała z przestrzeni do luzowania co oznacza, że opcja kolejnej obniżki jest mniejsza. Po drugie, skoro decyzja październikowa była szybsza lub bardziej zdecydowana niż wielu się spodziewało, to Rada może być skłonna do ostrożniejszego podejścia teraz, czyli tzw. pauzy, albo przynajmniej opóźnienia kolejnego ruchu.

Z jednej strony dane wspierające luzowanie pozostają: inflacja według szybkiego szacunku wyniosła we wrześniu ~2,9% r/r, co sugeruje, że presje cenowe osłabły. Z drugiej strony jednak, RPP w komunikacie po październiku wyraźnie wskazała, że dalsze kroki zależą od napływających danych – zwłaszcza w obszarze dynamiki płac, cen energii i aktywności gospodarczej.

W związku z tym, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na listopad jest utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie – RPP może uznać, że uwzględniła już główną część oczekiwanego ruchu i chce poczekać na kolejne dane, zanim podejmie decyzję o dalszym luzowaniu. Jeśli jednak dane za październik-listopad pokażą wyraźne przyspieszenie inflacji bazowej lub wzrost presji płacowej > 6–7% rok do roku, to Rada może wstrzymać się z dalszymi obniżkami, lub rozważyć podwyżkę stóp, choć taki scenariusz wydaje się obecnie mniej prawdopodobny.

Dla rynku kredytowego i depozytowego kluczowe będzie, jak RPP opisała swoje perspektywy: czy mówi o możliwości dalszego łagodzenia, czy raczej o pauzie w obliczu niepewności. Ten ton komunikacji może być równie ważny jak sama decyzja.

Podsumowując: po październikowej niespodziance, RPP prawdopodobnie przejdzie w tryb obserwacji w listopadzie – czyli stopy pozostaną na poziomie ~4,50 % w najbliższym czasie, a rynek będzie uważnie analizował komunikat Rady i dane za kolejne miesiące.

Decyzja Fed dziś wieczorem: oczekiwana obniżka stóp o 0,25 pp, ale brak jasnych sygnałów co do dalszej polityki FOMC

Dzisiaj poznamy decyzję ws. stóp procentowych w USA, w związku z kończącym się 2-dniowym posiedzeniem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Rynek z ponad 99% pewnością oczekuje obniżki stóp procentowych o 0.25 punktu procentowego i sprowadzenia głównej stopy federalnej do poziomu 3.75-4.0%. Choć ten krok wydaje się przesądzony, wśród członków komitetu monetarnego nadal panują istotne rozbieżności dotyczące dalszego kierunku polityki pieniężnej, co może rzutować na kolejne decyzje w najbliższych miesiącach.

Październikowe posiedzenie odbędzie się w szczególnym momencie – bez publikacji nowych projekcji makroekonomicznych ani prognoz dotyczących stóp procentowych. Ograniczona dostępność danych gospodarczych, wynikająca m.in. z częściowego paraliżu administracji rządowej, oraz wyraźne różnice zdań wśród członków FOMC sprawiają, że Jerome Powell najprawdopodobniej powstrzyma się od przekazywania konkretnych sygnałów co do przyszłych kroków Rezerwy Federalnej. Brak jednoznacznej komunikacji może dodatkowo zwiększyć niepewność rynkową i utrudnić interpretację kierunku polityki Fed w kolejnych miesiącach.

W centrum uwagi decydentów znajduje się obecnie rynek pracy, zwłaszcza w kontekście ostatnich, słabszych od oczekiwań danych inflacyjnych. Stabilność oczekiwań inflacyjnych pozwala przewodniczącemu Powellowi przesunąć akcent w stronę wspierania zatrudnienia oraz dążyć do przywrócenia tzw. neutralnej polityki monetarnej – takiej, która ani nie stymuluje, ani nie ogranicza wzrostu gospodarczego. Mimo to część członków FOMC wciąż dostrzega poważne ryzyka związane z utrzymującą się inflacją. We wrześniu inflacja bazowa – nieuwzględniająca cen żywności i energii – wyniosła 3% r/r, co pozostaje istotnie powyżej celu Fed wynoszącego 2%. Największe obawy budzi szczególnie segment usług, w którym presja cenowa pozostaje uporczywa i trudna do opanowania.

Na horyzoncie pojawiają się również sygnały, że Fed może zdecydować się na zakończenie programu zacieśniania ilościowego (QT). Wzrost napięć na rynkach finansowych oraz rosnące oznaki stresu na rynku pieniężnym skłaniają część analityków do przewidywań, iż dalsza redukcja bilansu Fed – który obecnie wynosi około 6.6 biliona USD – może zostać wstrzymana. Takie posunięcie miałoby na celu stabilizację warunków płynnościowych i uniknięcie dalszych zakłóceń w funkcjonowaniu systemu finansowego.

Nie bez znaczenia pozostają także głębokie podziały wewnątrz samego FOMC. Podczas gdy niektórzy członkowie, jak Stephen Miran, mogą optować za bardziej zdecydowaną obniżką stóp o 0.5 punktu procentowego, inni – w tym Jeff Schmid – sprzeciwiają się jakimkolwiek zmianom. Tak duże rozbieżności mogą sprawić, że październikowa decyzja, choć oczekiwana przez rynek, będzie jedynie tymczasowym kompromisem, a nie wyraźnym sygnałem co do długofalowej strategii Fed.

W świetle tej niepewności nie należy się spodziewać, że Jerome Powell zasygnalizuje kierunek polityki pieniężnej na grudniowym posiedzeniu. Różnice zdań, brak świeżych danych makroekonomicznych oraz trudne do przewidzenia otoczenie gospodarcze sprawiają, że Rezerwa Federalna pozostaje ostrożna i niechętna do składania jednoznacznych deklaracji. W rezultacie inwestorzy będą musieli jeszcze dłużej operować w warunkach zwiększonej niepewności, oczekując na kolejne sygnały płynące zarówno z gospodarki realnej, jak i z samego Fed.

Zmiany w imporcie z Ukrainy. Koniec pełnej swobody – wracają limity i mechanizmy ochronne

Od 29 października Unia Europejska kończy z pełnym, wyjątkowym otwarciem rynku na towary rolne z Ukrainy. Zastępuje je nowa umowa — bardziej zrównoważona i podobna do wcześniejszych zasad handlu sprzed wojny.

Ministerstwo Rolnictwa podkreśla, że to oznacza mocniejsze zabezpieczenie unijnego rynku, w tym polskich rolników. Nie wszystko, o co zabiegała Polska, udało się uzyskać — ale część kluczowych postulatów została uwzględniona.

Co się zmienia?

• Import z Ukrainy nie będzie już całkowicie wolny od ceł — dla towarów „wrażliwych” wracają limity ilościowe (kontyngenty). Powyżej nich znów pojawią się cła.
Zostaje utrzymany mechanizm ochrony przed tanim importem, tzw. system cen wejścia dla owoców i warzyw.
Wprowadzono nową klauzulę bezpieczeństwa — jeśli sytuacja na rynku jakiegoś kraju UE nagle się załamie, można czasowo zatrzymać import konkretnego towaru.
Nowe przywileje dla Ukrainy będą możliwe tylko wtedy, gdy dostosuje swoje prawo do norm UE (np. w zakresie pestycydów i dobrostanu zwierząt).

A co z zakazem w Polsce?

Ministerstwo przypomina wyraźnie:
w Polsce nadal obowiązuje bezterminowy zakaz importu z Ukrainy pszenicy, kukurydzy, rzepaku, słonecznika i części produktów przetworzonych.
Ta decyzja nie jest zmieniana przez nową umowę UE.

Nowa umowa nie dotyczy tylko importu — ułatwi również eksport polskich towarów na Ukrainę, m.in. produktów mleczarskich. Ma działać bardziej symetrycznie niż poprzednia, gdzie UE była bardziej otwarta niż Ukraina.

CBA zatrzymało byłego podsekretarza stanu w KPRM. Śledztwo dotyczy nieprawidłowości w RARS

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali Pawła M., byłego podsekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Postępowanie nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Zatrzymanie byłego wysokiego urzędnika państwowego

Do zatrzymania doszło 23 października 2025 r. Paweł M. pełnił wcześniej funkcje publiczne m.in. sekretarza stanu w MSWiA oraz podsekretarza stanu w KPRM i Ministerstwie Cyfryzacji. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty powoływania się na wpływy w Kancelarii Premiera oraz instytucjach państwowych dysponujących środkami publicznymi, a także podjęcia się pośrednictwa w organizacji zamówień publicznych na rzecz konkretnego przedsiębiorcy.

Nieprawidłowości w RARS przedmiotem śledztwa

Śledztwo prowadzone przez Delegaturę CBA w Rzeszowie dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez przedstawicieli Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Według ustaleń śledczych mogło dochodzić do nadużywania przepisów o rezerwach strategicznych, preferencyjnego traktowania wybranych podmiotów gospodarczych oraz akceptowania zawyżonych cen w ramach zamówień publicznych.

Korzyści majątkowe w zamian za wpływy

Z materiału dowodowego wynika, że podejrzany oferował załatwienie zamówień publicznych w zamian za zatrudnienie jego żony oraz uzyskanie do bezpłatnego użytkowania samochodu klasy premium, którego leasing i eksploatację opłacał przedsiębiorca również objęty zarzutami. Łączna wartość uzyskanej korzyści majątkowej miała wynieść co najmniej 60 tys. zł.

Zarzuty i środki zapobiegawcze

Prokurator przedstawił Pawłowi M. zarzuty płatnej protekcji (art. 230 § 1 kk) oraz przyjmowania korzyści majątkowej i osobistej (art. 228 § 1 kk). Wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym: poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł, dozór Policji, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.

Czynności prowadzone są w ramach szerokiego postępowania wszczętego na podstawie zawiadomienia złożonego przez Szefa CBA. Do tej pory zarzuty usłyszało już 16 osób, w tym były prezes RARS Michał K. i trzech urzędników agencji. Prokuratura zapowiada kontynuację działań i możliwe dalsze zatrzymania.

CBA zatrzymuje prezydenta Nowego Sącza i jego zastępcę ws. nadużyć przy funduszach UE

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) zatrzymali na terenie województwa małopolskiego sześć osób, podejrzanych o nadużycia oraz o sprzeniewierzenie środków publicznych, w tym funduszy unijnych. Na polecenie Prokuratury Europejskiej zawieszono w czynnościach służbowych prezydenta Nowego Sącza oraz jednego z jego zastępców. Postępowanie dotyczy przetargu publicznego realizowanego przez samorząd.

Zakres działań służb

W dniach 21–23 października 2025 r. Delegatura CBA w Łodzi zatrzymała sześć osób. Wśród nich znaleźli się prezydent Nowego Sącza, jego zastępca oraz pracownicy Centrum Pozyskiwania Funduszy i Przedsiębiorczości oraz Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego SA. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Europejskiej.

Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu złożonym przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). CBA zabezpieczyło dokumentację i sprzęt elektroniczny w miejskich instytucjach zaangażowanych w projekty z użyciem środków publicznych.

Zarzuty i środki zapobiegawcze

23 października prezydent miasta oraz jego zastępca usłyszeli zarzuty związane z pełnionymi funkcjami. Cztery pozostałe osoby zatrzymane wcześniej – w tym wysoki rangą urzędnik Urzędu Miasta – również usłyszały zarzuty. Prokuratura Europejska nie ujawnia treści zarzutów, powołując się na dobro postępowania.

Wobec czterech osób prokurator wystąpił o tymczasowy areszt, jednak Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie uwzględnił wniosków. Prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia.

Natychmiastowe zawieszenie władz miasta

28 października Europejski Prokurator Delegowany zdecydował o natychmiastowym zawieszeniu w obowiązkach prezydenta miasta, jednego z jego zastępców oraz kierownika jednej z miejskich jednostek organizacyjnych. Wobec wszystkich zastosowano również środki zapobiegawcze – poręczenie majątkowe w wysokości 150 tys. zł (ok. 34 tys. euro), zakaz wstępu do Urzędu Miasta oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.

Postępowanie ma charakter rozwojowy i stanowi kolejną realizację w prowadzonym śledztwie. Prokuratura Europejska zapowiedziała dalsze czynności procesowe, możliwe są kolejne zatrzymania.

Orlen z nowym przewodniczącym rady nadzorczej

0

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu dokonało rekonstrukcji rady nadzorczej. Z funkcji odwołano przewodniczącego Wojciecha Popiołka, jego zastępcę Michała Gajdusa oraz członka rady Kazimierza Mordaszewskiego. Nowym przewodniczącym został Przemysław Ciszak – dotychczasowy członek rady, powołany bezpośrednio z rekomendacji Skarbu Państwa.

Zmiany zostały przeprowadzone na formalny wniosek głównego akcjonariusza – czyli Skarbu Państwa, który kontroluje 49,9 proc. kapitału zakładowego. Jednocześnie NWZ zdecydowało o rozszerzeniu składu rady nadzorczej do 11 osób. Oznacza to, że do obsadzenia pozostają jeszcze trzy miejsca – dwa decyzją akcjonariuszy podczas wznowionej części obrad 13 listopada oraz jedno z bezpośredniego wskazania ministra aktywów państwowych.

W radzie pozostali m.in. Katarzyna Łobos (sekretarz), Ewa Gąsiorek, Tomasz Zieliński, Mikołaj Pietrzak, Piotr Wielowieyski, Marian Sewerski i Ewa Sowińska. Skład został więc przebudowany częściowo, nie w całości — ale kierunek jest czytelny: wzmocnienie kontroli właścicielskiej Skarbu Państwa jeszcze przed zakończeniem procesu odwołań i powołań kolejnych członków.

Zielone światło dla roszczeń wobec Obajtka i poprzedniego zarządu

Równolegle NWZ upoważniło obecny zarząd Orlenu do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych wobec dwóch byłych menedżerów: prezesa Daniela Obajtka oraz członka zarządu Michała Roga, którzy pełnili funkcje od 2018 do lutego 2024 r. To sygnał kontynuacji procesu rozliczania decyzji poprzednich władz koncernu – zarówno polityczny, jak i potencjalnie finansowo-prawny.

Przyjęto także zmiany w statucie spółki oraz zgodę na wniesienie do Polskiej Spółki Gazownictwa (PSG) warszawskiego oddziału Laboratorium Pomiarowo-Badawczego PGNiG jako aportu niepieniężnego. Orlen obejmie w zamian nowe udziały w podwyższonym kapitale PSG. To kolejny krok w porządkowaniu aktywów po fuzji z PGNiG, przy możliwej konfiguracji dalszych wydarzeń strukturalnych w segmencie gazowym.

Kontynuacja obrad NWZ została zaplanowana na 13 listopada. To wtedy zapadną decyzje o obsadzeniu pozostałych miejsc w radzie nadzorczej – co przesądzi o ostatecznym układzie sił kontrolnych w największej polskiej spółce giełdowej.

Żabka przyspiesza ekspansję i wzrost zysków – 2,93 mld zł EBITDA i 1 127 nowych sklepów po 9 miesiącach 2025

Grupa Żabka po trzech kwartałach 2025: wzrost powyżej rynku, dalsze przyspieszenie ekspansji i znaczący wzrost rentowności. Solidny wzrost sprzedaży i dynamiczny rozwój sieci, wspierany efektywnością operacyjną, napędza wzrost rentowności netto oraz skuteczną redukcję zadłużenia.

Skorygowany wynik EBITDA wzrósł o 16,5% do 2,93 mld zł narastająco na koniec września br., co było efektem rozwoju sieci, wzrostu LfL oraz dyscypliny kosztowej. Marża skorygowanego EBITDA wzrosła o 0,3 p.p., osiągając poziom 12,6%. Z kolei korygowany zysk netto w okresie trzech kwartałów 2025 r. wyniósł 649 mln zł, co oznacza wzrost o 54,6% w porównaniu do poprzedniego roku. Przełożyło się to na wzrost marży skorygowanego zysku netto do 2,8% (wobec 2,1% rok wcześniej).

Tomasz Suchański, CEO Grupy Żabka, komentuje:

Rezultaty osiągnięte po trzech kwartałach 2025 roku dowodzą, że komunikowana podczas IPO  strategia przynosi wymierne efekty i pozwala nam z determinacją oraz konsekwencją zwiększać wartość Grupy Żabka. Utrzymujemy stabilny wzrost we wszystkich kluczowych obszarach działalności, wykorzystując synergie między rozwojem sieci, cyfryzacją i innowacjami produktowymi. Dynamicznie przyspieszamy ekspansję – jesteśmy na dobrej drodze do przekroczenia zaktualizowanego celu ponad 1 300 nowych otwarć w tym roku oraz do osiągnięcia celu około 16 tysięcy sklepów w Polsce i Rumunii do końca 2028 roku. Konsekwentnie wzmacniamy pozycję Grupy Żabka jako nowoczesnego i efektywnego ekosystemu modern convenience, który odpowiada na codzienne  potrzeby klientów, wspiera zrównoważony rozwój i buduje długoterminową wartość dla akcjonariuszy.

Tomasz Blicharski, Group Chief Strategy & Development Officer, dodaje:

Efektywny model biznesowy pozwala nam konsekwentnie umacniać pozycję i zwiększać udział w rynku, który według firmy Nielsen wyniósł 10,7% na koniec września 2025 roku. Utrzymujemy wysokie tempo ekspansji, korzystając z dużej dostępności atrakcyjnych lokalizacji, wykorzystując potencjał konwersji handlu tradycyjnego na nowoczesny format convenience. Nasz model biznesowy jest atrakcyjny na rynku, co skutecznie przekłada się na zainteresowanie kandydatów na franczyzobiorców. W Rumunii sieć Froo dynamicznie zwiększa skalę działalności, stając się jednym z najszybciej rozwijających się formatów convenience na rynku. Wzrost sprzedaży porównywalnej (LfL) wspierają m.in. jeszcze lepsze dostosowywanie formatu naszych sklepów do preferencji klientów oraz inicjatywa SprzedawcaPRO, w ramach której m.in. sprzedawcy promują wybrane produkty przy kasach. Dodatkowo przyspieszamy rozwój DCO poprzez własne usługi kurierskie, uruchomienie usługi z obszaru fintech, oraz rozszerzając dostępność naszych usług e-grocery o nowe miasto – Wrocław.

Marta Wrochna-Łastowska, CFO Grupy Żabka, powiedziała:

Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników za pierwsze dziewięć miesięcy tego roku, które zostały osiągnięte dzięki utrzymującym się dobrym rezultatom osiąganym w ramach podstawowej działalności. Nasza efektywność operacyjna oraz rygorystyczne zarządzanie kosztami pozwoliły nam poprawić skorygowaną marżę EBITDA, pomimo niekorzystnych warunków pogodowych. Utwierdza nas to w przekonaniu o możliwości osiągnięcia umiarkowanej poprawy skorygowanej rocznej marży EBITDA w górnym zakresie przedziału 12–13%. Znacząco wzmocniliśmy również naszą strukturę kapitałową i obniżyliśmy koszty finansowania. Po udanej emisji obligacji w maju br., we wrześniu poprawiliśmy warunki finansowania poprzez wydłużenie terminów zapadalności i obniżenie marż kredytowych. W połączeniu z korzyściami podatkowymi pozwoliło nam to osiągnąć marżę zysku netto po pierwszych 9 miesiącach br. na poziomie 2,8%. Ten kierunek rozwoju dobrze pozycjonuje nas do realizacji naszych oczekiwań, z marżą skorygowanego zysku netto zbliżającą się do naszego celu 3% już w 2025 roku.

Kluczowe informacje nt. wyników Grupy Żabka po 9M 2025 roku:

  • Przychody ze sprzedaży w trzech kwartałach 2025 r. zwiększyły się o 14,1%, do 20,23 mld zł.  Tylko w trzecim kwartale wyniosły 7,44 mld zł, co oznacza poprawę o 13,1%. Wzrost był efektem rozwoju organicznego, napędzanego solidną dynamiką LfL i rozbudową sieci sklepów Żabka w Polsce oraz dobrymi wynikami Nowych Silników Wzrostu (NGE), czyli działalności Grupy w Rumunii i kanałów cyfrowych (DCO).
  • Sprzedaż do klienta końcowego po dziewięciu miesiącach 2025 r. kształtowała się na poziomie około 23,27 mld zł, czyli o 14,1% wyższym niż rok wcześniej. W trzecim kwartale wzrosła o 13,6%, do niemal 8,52 mld zł.
  • Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych w 2025 roku, sprzedaż porównywalna LfL wzrosła o 5,5%, a w samym trzecim kwartale zwiększyła się o 4,5%. Dynamikę wspierały ulepszona oferta produktowa, szczególnie w segmencie dań gotowych (QMS).
  • Dzięki utrzymującemu się dynamicznemu wzrostowi sprzedaży oraz wdrożonym programom efektywności kosztowej, skorygowany wynik EBITDA w trzecim kwartale zwiększył się o 14,3% rok do roku, do poziomu 1,28 mld zł. W ciągu dziewięciu miesięcy br. wynik ten wzrósł o 16,5%, do 2,93 mld zł. Marża skorygowanego wyniku EBITDA wzrosła do 15% w trzecim kwartale (wobec 14,9% rok wcześniej) oraz 12,6% po trzech kwartałach (12,3% rok wcześniej).
  • Grupa Żabka zwiększyła udziały rynkowe, umacniając pozycję największej sieci convenience w Europie. W ciągu dziewięciu miesięcy 2025 r. otwarto 1 127 nowych sklepów, o 130 więcej niż w tym samym okresie 2024 r. W efekcie na koniec września działało już 12 099 placówek w Polsce i Rumunii, o 11% więcej niż przed rokiem. Zgodnie ze zaktualizowanymi planami ekspansji, Grupa Żabka ocenia potencjał połączonych rynków polskiego i rumuńskiego na blisko 27 000 sklepów.
  • Segment NGE, obejmujący biznesy cyfrowe oraz działalność w Rumunii, osiągnął w okresie 9 miesięcy 2025 r. sprzedaż do klienta końcowego w wysokości około 1,12 mld zł, co oznacza wzrost o 42,5% w ujęciu rocznym. Od startu w maju 2024 r. do końca września br. sieć Froo rozwinęła się do 122 placówek, z czego 67 sklepów otwartych zostało w trzech kwartałach 2025 r. Biznesy DCO osiągnęły dodatni wynik EBITDA, głównie dzięki lepszym rezultatom w obszarach e-grocery i cateringu dietetycznego (D2C).
  • Skorygowany zysk netto w trzech kwartałach 2025 r. wyniósł 649 mln zł, co oznacza wzrost o 54,6% w porównaniu do poprzedniego roku. W trzecim kwartale kształtował się na poziomie 505 mln zł wobec 341 mln zł rok wcześniej (+48%).
  • Wolne przepływy pieniężne utrzymały się na solidnym poziomie 1,8 mld zł, nieznacznie (o 5,4%) zmniejszając się rok do roku. W trzecim kwartale br. wyniosły 639 mln zł wobec 647 mln zł przed rokiem (-1,2%).
  • Nakłady inwestycyjne (CAPEX) w okresie dziewięciu miesięcy 2025 r. wyniosły 1,08 mld zł, co oznacza wzrost o 3,1% r/r. Inwestycje objęły rozbudowę sieci oraz rozwój oferty DCO, w tym Maczfit, Dietly.pl, Nano, Żabka Jush i delio.
  • W ciągu roku Grupa Żabka zmniejszyła wskaźnik zadłużenia netto do skorygowanego EBITDA post-rent o 0,4x do poziomu 1,0x na koniec września 2025 r., wspierana solidnymi przepływami pieniężnymi i wzrostem skorygowanej EBITDA.
Podsumowanie wyników za 3Q 2025 i 9M2025
W mln PLN 3Q 2025 3Q 2024 Zmiana 9M 2025 9M 2024 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 7 440 6 578 +13,1% 20 230 17 726 +14,1%
Zysk brutto ze sprzedaży 1 514 1 345 +12,6% 3 655 3 174 +15,2%
EBITDA 1 226 1 093  +12,2% 2 773 2 472 +12,2%
Skorygowany wynik EBITDA* 1 279  1 119 +14,3% 2 932 2 518 +16,5%
Wynik netto 463 319 +45,2% 530 377 +40,5%
Skorygowany wynik netto** 505 341 +48,0% 649 420 +54,6%

 

Wybrane KPI i mierniki efektywności

(wszystkie marże obliczone na podstawie sprzedaży do klienta końcowego)

3Q 2025 3Q 2024 Zmiana 9M 2025 9M2024 Zmiana
Skonsolidowana sprzedaż do klienta końcowego, w mln PLN*** 8 517 7 499 +13,6% 23 268 20 392 +14,1%
Liczba sklepów na koniec okresu

w tym Rumunia

      12 099

122

10 906

26

+10,9%

+369,2%

Wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL) 4,5% 6,0% -1,5 p.p. 5,5% 8,6% -3,2 p.p.
Nowo uruchomione sklepy (brutto)

w tym Rumunia

      1 127

67

997

26

+13%

+157,7%

Marża EBITDA 14,4% 14,6%  -0,2 p.p. 11,9% 12,1% -0,2 p.p.
Marża skorygowanego wyniku EBITDA* 15,0% 14,9% +0,1 p.p. 12,6% 12,3% +0,3 p.p
Marża zysku netto 5,4% 4,2% +1,2 p.p. 2,3% 1,8% +0,4 p.p.
Marża skorygowanego zysku netto** 5,9% 4,5% +1,4 p.p. 2,8% 2,1% 0,7 p.p.

* Skorygowany wynik EBITDA obliczony jako EBITDA przed uwzględnieniem czynszów z tytułu najmu i marż obliczonych na podstawie sprzedaży do klienta końcowego

** Skorygowany wynik netto obejmuje zysk netto powiększony o korekty EBITDA, po uwzględnieniu efektu podatkowego

***Sprzedaż realizowana przez sklepy działające pod szyldem Żabka, a także przez tzw. Nowe Silniki Rozwoju. Wielkość ta nie jest tożsama z przychodami ze sprzedaży Spółki. 

Aktualizacja strategii

Zgodnie z aktualizacją strategii opublikowaną 30 września br., Grupa Żabka planuje znaczące przyspieszenie rozwoju sieci sklepów. Cel otwarć na lata 2025–2028 został podniesiony do ponad 1 300 placówek wobec 1 300 w 2025 roku oraz 1 000 na lata 2026 – 2028 w dotychczasowych planach. W efekcie na koniec 2028 r. sieć będzie liczyła około 16 tys. sklepów, czyli o około 1 500 więcej, niż zakładano podczas debiutu na GPW. Podstawą strategii wzrostu pozostaje rozwój organiczny. Nie wyklucza to jednak fuzji i przejęć wzmacniających pozycję Grupy lub umożliwiających jej wejście na nowe rynki.

400 mln warte grunty sprzedane za 23 mln. Tusk: „Transakcję zamknięto w 24 godziny, 12 dni przed końcem władzy PiS”

Podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk zapowiedział zdecydowane działania państwa w trzech kluczowych obszarach: wyjaśnienia nieprawidłowości w tzw. aferze CPK, rozliczenia nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości oraz zmian legislacyjnych w Karcie Nauczyciela dotyczących godzin ponadwymiarowych. Premier podkreślił, że państwo musi reagować stanowczo tam, gdzie są uzasadnione podejrzenia nadużyć, oraz skutecznie naprawiać prawo tam, gdzie wymaga ono korekt.

– Afera CPK z całą ostrością pokazuje, dlaczego wyjaśnianie takich spraw wymaga dokładnej i czasochłonnej pracy. Na kilometr widać, że mamy do czynienia ze skandalem. Smród korupcji wokół tej sprawy jest nie do zniesienia – powiedział Donald Tusk, zapowiadając pełną determinację rządu w doprowadzeniu sprawy do końca.

Kontrowersyjna sprzedaż działki pod CPK

Centralnym punktem obrad była sprawa sprzedaży strategicznej działki we wsi Zabłotnia, przeznaczonej pod budowę linii Kolei Dużych Prędkości w ramach projektu CPK. Premier ujawnił, że 160-hektarowy teren, którego wartość – w kontekście inwestycji – mogła sięgać nawet 400 mln zł, został sprzedany przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa za niecałe 23 mln zł.

Transakcję przeprowadzono w ekspresowym tempie – na 12 dni przed końcem rządów PiS, a formalności i akt notarialny miały zostać sfinalizowane w ciągu 24 godzin – między 30 listopada a 1 grudnia 2023 r.

Premier przypomniał także, że już 24 listopada 2023 r. Marcin Horała – pełnomocnik rządu ds. CPK – otrzymał od ówczesnego prezesa CPK ostrzeżenie o możliwych nieprawidłowościach w tej sprawie, ale nie zareagował.

Władze CPK zawiadomiły prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa 30 lipca 2025 r., a śledztwo zostało wszczęte.

Wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze

Szef rządu odniósł się również do najnowszych informacji o wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Według śledczych polityk miał popełnić 26 przestępstw, w tym założyć i kierować zorganizowaną grupą przestępczą działającą – jak wskazano – w porozumieniu z innymi osobami.

– Pierwszy raz w historii Polski minister sprawiedliwości jest podejrzany o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą – podkreślił premier Tusk.

Zarzuty mają dotyczyć m.in. przywłaszczenia środków Funduszu Sprawiedliwości, niegospodarności oraz działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez osoby trzecie, a także politycznych i osobistych korzyści dla samego ministra.

Premier zadeklarował, że rząd będzie rozliczał nadużycia tam, gdzie doszło do realnej szkody, ale jednocześnie pracuje nad naprawą przepisów, które okazały się wadliwe lub były wykorzystywane w sposób sprzeczny z interesem publicznym. W tym kontekście wspomniał o planowanych zmianach w Karcie Nauczyciela dotyczących rozliczania godzin ponadwymiarowych – mają one zapewnić większą przejrzystość i urealnić planowanie kosztów w oświacie.