Przemysł stalowy znalazł się w najpoważniejszym kryzysie od dekad — zgodzili się przedstawiciele przedsiębiorstw, organizacji branżowych i politycy uczestniczący w panelu „Czy unikniemy zmierzchu przemysłu stalowego w Unii Europejskiej?”. Debatę zorganizowała Federacja Przedsiębiorców Polskich podczas konferencji „Dialog o gospodarce” w Warszawie.
Celem dyskusji było wskazanie działań, które mogą powstrzymać narastający kryzys konkurencyjności europejskiej stali — sektora strategicznego m.in. dla przemysłu maszynowego, motoryzacji, energetyki oraz obronności.
Europa z producenta staje się importerem
– Polska jest piątą potęgą stalową w Unii Europejskiej i około dwudziestą na świecie. Tymczasem od 2018 r. Europa systematycznie traci samowystarczalność i staje się importerem netto stali, mimo że wciąż ma zdolność produkcyjną – przypomniał Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Z danych branży wynika, że w 2024 i 2025 roku do Europy mogło trafić łącznie nawet 120 mln ton stali z Chin – czyli więcej niż Unia produkuje w ciągu roku.
Polskie huty w ostatnich latach zainwestowały kilkanaście miliardów złotych w modernizację i dekarbonizację. – W wielu obszarach jesteśmy najbardziej energooszczędni w Europie, a nawet na świecie. Ale trudno wygrać wyścig, gdy konkurencja działa bez tych samych obciążeń regulacyjnych – mówił Jerzy Kozicz z CMC Poland.
Główne problemy branży
Paneliści wskazywali cztery główne zagrożenia:
• zalew taniej, dotowanej stali spoza UE (zwłaszcza z Chin, Turcji, Indii),
• rosnące koszty energii i opłat środowiskowych,
• luki w europejskich mechanizmach ochronnych – brak zabezpieczeń dla półproduktów stalowych,
• brak stabilności regulacyjnej, utrudniającej planowanie inwestycji.
– W przedstawionych przez Komisję Europejską planach ochronnych brakuje półwyrobów stalowych. A to właśnie nimi zalewa się Europę, obchodząc system ceł – ostrzegł Piotr Sikorski, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów i Przetwórców Stali.
UE reaguje — ale czy wystarczająco?
Bruksela przygotowuje Clean Industrial Deal, reformę strategii przemysłowej, oraz wdrażanie granicznego podatku węglowego CBAM. Mają one zabezpieczyć europejski rynek przed tzw. „ucieczką przemysłu” i agresywnym importem spoza UE.
– Wierzę w zdrowy rozsądek i odbudowę równowagi. Europejska konsumpcja stali powinna zacząć rosnąć, a presja cenowa z importu spaść w średnim okresie. Nie stać nas na pesymizm – oceniał Tomasz Ślęzak, prezes Węglokoks S.A.
„Oczekujemy tylko jednego — uczciwych zasad konkurencji”
– Nie prosimy o przywileje, tylko o konkurencyjne warunki działania. Stabilne regulacje, niższe koszty energii i brak tolerancji dla dumpingu cenowego – podkreślił Krystian Gunia z COGNOR.
Poseł Rafał Komarewicz (przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju) przyznał, że refleksja polityczna jest konieczna i pilna, również w kontekście bezpieczeństwa militarnego i strategicznego.






