Jak wynika z raportu Colliers „Expanding Airport Capacity & Tourism, EMEA”, Europa przeżywa prawdziwy boom na podróże lotnicze. W ubiegłym roku porty lotnicze obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów, a w kolejnych latach ruch będzie nadal systematycznie rosnąć – średnio o 4% rocznie do 2034 r. To nie tylko sygnał rosnącej mobilności Europejczyków i turystów z całego świata, ale także wyraźny impuls dla gospodarki – zwłaszcza dla branż takich jak hotelarstwo, handel czy gastronomia.
Rosnąca liczba podróżnych to efekt kilku nakładających się trendów. Z jednej strony obserwujemy trwały powrót do podróży po okresie pandemii oraz dalszy rozwój siatki połączeń, w tym tanich linii lotniczych. Z drugiej – coraz większą rolę odgrywają turyści z rynków pozaeuropejskich, szczególnie z Azji. Wzrost dochodów oraz dynamiczne powiększanie się klasy średniej w krajach takich jak Chiny czy Indie sprawiają, że miliony nowych podróżnych zaczynają traktować dalekie podróże jako dostępny element stylu życia. Europa, jako jeden z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych na świecie, naturalnie znajduje się w centrum ich zainteresowania.
Długoterminowe prognozy wskazują, że znaczenie ruchu międzykontynentalnego będzie rosło szybciej niż podróży wewnątrz Europy, choć to właśnie ruch regionalny nadal pozostanie największym źródłem przyjazdów. Oznacza to, że europejskie lotniska i miasta turystyczne będą musiały jednocześnie obsługiwać dwa równoległe trendy: stabilny popyt ze strony podróżnych z kontynentu oraz dynamicznie rosnący napływ gości z odległych rynków. W praktyce przekłada się to nie tylko na większą liczbę pasażerów, ale także na zmianę struktury popytu – w tym rosnące znaczenie turystów o wyższej sile nabywczej.
Lotniska rosną razem z turystyką
Aby nadążyć za dynamicznie rosnącym ruchem pasażerskim, największe europejskie porty lotnicze przyspieszają inwestycje rozwojowe. Wśród nich są m.in. Londyn Heathrow, Paryż Charles de Gaulle, Amsterdam Schiphol czy Stambuł – wszystkie realizują lub planują długoterminowe projekty rozbudowy infrastruktury. To inwestycje liczone w miliardach euro, obejmujące nowe terminale, pasy startowe oraz modernizację istniejącej infrastruktury, które mają zwiększyć przepustowość i poprawić komfort podróżnych.
Rozwój nie ogranicza się jednak tylko do największych hubów. Coraz więcej inwestycji trafia także do regionów silnie uzależnionych od turystyki – m.in. w Europie Południowej i w basenie Morza Śródziemnego, ale także w Europie Środkowo‑Wschodniej. W praktyce oznacza to większą dostępność popularnych kierunków oraz rozwój nowych destynacji, które wcześniej były słabiej skomunikowane. Dla lokalnych gospodarek to ogromna szansa – lepsza dostępność lotnicza zwykle bezpośrednio przekłada się na większy napływ turystów i inwestycji.
Trend rozbudowy infrastruktury lotniskowej jest widoczny także w Polsce, gdzie realizowany jest jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych w Europie – Port Polska. Pierwsze roboty budowlane, w tym prace fundamentowe, planowane są jeszcze w tym roku, a uruchomienie lotniska – w pierwszym etapie – przewidywane jest na 2032 r. Docelowo Port Polska ma stać się jednym z najważniejszych hubów transportowych w Europie Środkowo‑Wschodniej, integrując transport lotniczy, kolejowy i drogowy.
– Polski rynek lotniczy przyspiesza szybciej, niż była na to przygotowana infrastruktura. Rekordowe 66 mln pasażerów w 2025 roku to nie tylko odbicie po pandemii, ale sygnał trwałej zmiany stylu podróżowania Polaków i rosnącej atrakcyjności kraju jako destynacji turystycznej. Lotnisko Chopina, pomimo bardzo dobrych wyników, zbliża się do granic przepustowości, co zaczyna realnie ograniczać dalszy wzrost rynku. Dlatego nowe inwestycje, takie jak Port Polska, stają się warunkiem wykorzystania pełnego potencjału gospodarczego i turystycznego kraju. Polska przestaje być wyłącznie rynkiem punktowym – coraz częściej funkcjonuje jako regionalny hub, przyciągający zarówno pasażerów tranzytowych, jak i rosnącą liczbę turystów zagranicznych. Widać to w liczbach: ponad 21 mln turystów zagranicznych i niemal 100 mld zł, które co roku zostawiają w Polsce wszyscy podróżujący – zarówno z zagranicy, jak i krajowi. Lotnictwo i turystyka wspólnie tworzą dziś jeden z coraz ważniejszych silników wzrostu gospodarczego Polski, ale jeśli nie nadążymy z inwestycjami, sukces popytu stanie się barierą dalszego wzrostu – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Colliers na region Europy Środkowo‑Wschodniej.
Bliski Wschód inwestuje, ale ryzyko rośnie
Jeszcze bardziej ambitne plany realizowane są na Bliskim Wschodzie, szczególnie w krajach Zatoki Perskiej. Lotniska w Dubaju, Abu Zabi, Dosze czy Rijadzie rozwijają się w błyskawicznym tempie, aspirując do roli globalnych centrów przesiadkowych. Ich przewagą jest strategiczne położenie – na przecięciu szlaków między Europą, Azją i Australią – które pozwala skutecznie przyciągać zarówno pasażerów tranzytowych, jak i turystów.
Jednocześnie sytuacja geopolityczna przypomina, jak wrażliwy jest rynek lotniczy. Nawet krótkotrwałe napięcia czy zakłócenia mogą wpływać na siatki połączeń, decyzje podróżnych i wyniki inwestycji. W praktyce oznacza to, że część ruchu turystycznego może się czasowo przesuwać do bardziej stabilnych regionów – w tym do Europy. Dla inwestorów i operatorów oznacza to konieczność większej elastyczności i przygotowania na różne scenariusze rozwoju sytuacji.
Kto na tym zyska?
Większy ruch pasażerski to bezpośredni impuls dla całego sektora usług. Każdy dodatkowy pasażer to potencjalny klient hotelu, restauracji, kawiarni czy sklepu. W efekcie wzrost liczby podróżnych przekłada się na realny wzrost wydatków turystycznych, które napędzają lokalne gospodarki.
Najbardziej skorzystają lokalizacje dobrze skomunikowane i przygotowane na obsługę rosnącego ruchu – zarówno największe miasta, jak i popularne regiony wypoczynkowe. Kluczowe będzie jednak dopasowanie oferty do zmieniających się potrzeb turystów. Coraz większą rolę odgrywa nie tylko standard zakwaterowania, ale też doświadczenie – dostęp do gastronomii, rozrywki czy zakupów. To właśnie te elementy w dużej mierze decydują o wyborze kierunku podróży i skłonności do wydawania pieniędzy na miejscu.
Elastyczność będzie kluczowa
Choć perspektywy dla turystyki i rynku hotelarskiego są bardzo dobre, branża musi działać w warunkach dużej zmienności. Popyt na podróże może się szybko zmieniać pod wpływem czynników globalnych – od napięć geopolitycznych po decyzje linii lotniczych czy tempo dostaw nowych samolotów.
Dlatego w nadchodzących latach kluczowym wyzwaniem dla inwestorów i operatorów będzie nie tylko wykorzystanie rosnącego popytu, ale także umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Ci, którzy potrafią elastycznie dostosować ofertę – zarówno pod względem lokalizacji, jak i standardu czy segmentu cenowego – będą w najlepszej pozycji, aby skorzystać z długoterminowego boomu na podróże lotnicze.





