Wczoraj ceny ropy spadły o prawie 5 proc. i znalazły się na najniższym poziomie od początku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Rynki z entuzjazmem przyjęły zapowiedź Donalda Trumpa dotyczącą zawarcia porozumienia z Iranem. Dla polskich kierowców dobra wiadomość może jednak okazać się krótkotrwała. Rząd zapowiada bowiem stopniowe wygaszanie programu CPN, co oznacza powrót wyższej akcyzy i podatku VAT na paliwa. W efekcie z polskich stacji może zniknąć „najtańsze paliwo w Unii Europejskiej”. Jednocześnie samo porozumienie pokojowe wygląda dziś bardziej na zawieszenie broni niż trwałe rozwiązanie konfliktu. Paradoksalnie więc najbliższe tygodnie, a być może nawet miesiące, mogą okazać się dla kierowców w Polsce, bez programu CPN, bardziej nerwowe niż poprzednie miesiące konfliktu.
Donald Trump zapowiedział zawarcie w tym tygodniu porozumienia pokojowego z Iranem, co wywołało gwałtowną reakcję na rynku ropy. Po tym ogłoszeniu w poniedziałek amerykańska ropa WTI potaniała o 4,8 proc. do 80,75 USD za baryłkę, a Brent o 4,7 proc. do 83,17 USD. Są to najniższe poziomy od początku marca, czyli od pierwszych dni wojny. A ceny ropy spadały już w poprzednich dniach, bowiem rynek od pewnego czasu zakładał możliwość zawarcia porozumienia.
Pozytywnie na zapowiedz porozumienia zareagowały również giełdy. Indeks S&P 500 wzrósł w poniedziałek o 1,6 proc., a Nasdaq zyskał 3 proc., głównie dzięki spółkom związanym ze sztuczną inteligencją. Inwestorzy uznali, że uspokojenie sytuacji na rynku ropy może ograniczyć presję inflacyjną i zmniejszyć ryzyko dalszych podwyżek stóp procentowych. To szczególnie ważne dla firm technologicznych, które realizują ogromne inwestycje finansowane często długiem. W Warszawie historyczny szczyt ustanowił szeroki indeks WIG, choć w drugiej części sesji inwestorzy zaczęli realizować zyski po wcześniejszych wzrostach.
Sama treść porozumienia nie została jeszcze ujawniona. Wiele wskazuje na to, że nie przyniesie ono trwałego pokoju, lecz raczej przedłuży zawieszenie broni i sformalizuje uzgodnienia dotyczące funkcjonowania cieśniny Ormuz. Według medialnych doniesień dokument zakłada zakończenie działań wojennych, częściowe odblokowanie szlaku morskiego i rozpoczęcie dalszych negocjacji, które mają potrwać 60 dni. Donald Trump zapowiedział, że cieśnina jest już częściowo otwarta, a żegluga ma zostać przywrócona od piątku. Iran twierdzi jednak, że cały proces może potrwać nawet 30 dni.
To dopiero początek trudniejszych rozmów dotyczących między innymi irańskiego programu nuklearnego czy odmrożenia zagranicznych aktywów tego kraju. Takie negocjacje zwykle są długie, skomplikowane i pełne napięć. Ryzyko kolejnych kryzysów pozostaje wysokie, tym bardziej że Iran przekonał się, jak skutecznym narzędziem nacisku może być kontrola nad cieśniną Ormuz. Trudno zakładać, że całkowicie zrezygnuje z tak ważnej karty przetargowej.
Oznacza to, że mimo obecnego spadku cen ropy, rynek pozostaje bardzo wrażliwy na wszelkie informacje dotyczące regionu. Ceny paliw na świecie są nadal o ponad 25 proc. wyższe niż przed wybuchem konfliktu, kiedy ropa kosztowała około 65-70 dolarów za baryłkę. Tymczasem polscy konsumenci mogą wkrótce stracić dodatkową ochronę wynikającą z programu CPN.
Rząd zapowiada jego stopniowe wygaszanie. Najpierw miałaby wrócić wyższa akcyza, wcześniej obniżona o około 30 groszy na litrze paliwa. Następnie stawka VAT miałaby ponownie wzrosnąć do 23 proc. Łącznie oznaczałoby to możliwość wzrostu cen paliw nawet o około 1 zł na litrze. Program jest bowiem kosztowny dla finansów publicznych. Obniżki akcyzy i VAT oznaczają dla budżetu ubytek przekraczający 1,5 mld zł miesięcznie. Część tych kosztów rząd chce odzyskać poprzez podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Ma on objąć producentów i sprzedawców osiągających ponadprzeciętne zyski, a jego stawka ma wynieść 60 proc.
Program CPN pomógł ograniczyć wpływ wzrostu cen ropy na inflację w Polsce. W maju inflacja wyniosła 3,1 proc. rok do roku wobec 3,2 proc. miesiąc wcześniej. Polska znalazła się dzięki temu w grupie nielicznych krajów, które uniknęły gwałtownego wzrostu cen po wybuchu konfliktu. Kluczowe będzie jednak to, jak będą zachowywały się ceny paliw w kolejnych miesiącach oraz jak szybko rząd zdecyduje się wycofywać z osłon podatkowych.
Rynki cieszą się dziś z perspektywy pokoju, ale jednocześnie zdają sobie sprawę, że obecne porozumienie jest dopiero początkiem długiej drogi, która może prowadzić do trwałej stabilizacji rynku energii. W wielu krajach wcześniejszy szok energetyczny zdążył już rozlać się po całej gospodarce, podnosząc ceny usług i wynagrodzeń. To właśnie tego obawiają się banki centralne, które coraz częściej mówią o ryzyku utrzymania podwyższonej inflacji nawet po ustabilizowaniu cen ropy.
Pełna normalizacja transportu przez cieśninę Ormuz wymaga kilku miesięcy spokoju. Dlatego inwestorzy nie powinni jeszcze ogłaszać pełnego sukcesu porozumienia. Szczególnie istotna pozostaje asymetria ryzyka. Problemy z realizacją zapowiadanych ustaleń mogą szybko doprowadzić zarówno do ponownego wzrostu cen ropy, jak i pogorszenia nastrojów na światowych giełdach. Dlatego ostrożność i realistyczna ocena sytuacji pozostają dziś bardziej wskazane niż euforia.




