Ubiegły tydzień charakteryzował się dość nietypowym zachowaniem głównych walut. Pozytywnie zaskoczyły dane o amerykańskiej inflacji, które powinny wzmocnić dolara. Ostatecznie jednak efekt publikacji był odwrotny, a amerykańska waluta w relacji do koszyka walut spadła do kolejnego minimum.
Dolar tracił przez większość tygodnia, piątek przyniósł jednak odwrót dolarowych niedźwiedzi, który pozwolił dolarowi na odrobienie części strat. Ostatecznie dolar zakończył tydzień osłabiając się o 1,5% w relacji do europejskich walut. Zachowanie rynku walutowego na przestrzeni ostatnich dni stało się mniej przewidywalne: wieloletnie korelacje między aktywami finansowymi i walutami przestały obowiązywać – w tym miejscu chodzi przede wszystkim o korelację między stopami procentowymi w USA i siłą dolara amerykańskiego. Owe zmiany na rynku trzeba uważnie obserwować.
W tym tygodniu warto będzie zwrócić uwagę na publikację „minutek” ze styczniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej i EBC, które opublikowane zostaną odpowiednio w środę i czwartek. Poza wspomnianymi “minutkami’ i wstępnymi szacunkami indeksów PMI, które poznamy w czwartek, tydzień raczej nie obfituje w istotne informacje makro.
PLN
Ubiegły tydzień przyniósł umocnienie polskiego złotego. Złotemu sprzyjała zmiana układu sił na głównych walutach – przede wszystkim osłabienie dolara amerykańskiego w relacji do większości walut.
Ubiegły tydzień pokazał, że PKB w IV kwartale zeszłego roku rosło o 5,1% rocznie, nieco poniżej oczekiwań konsensusu ekonomistów i naszych własnych. Niemniej, biorąc pod uwagę dane za cały 2017 r. w tym miejscu warto zwrócić uwagę, że czwarty kwartał przyniósł wyczekiwane odbicie w inwestycjach, które sprawiło, że struktura wzrostu gospodarczego była znacznie bardziej zrównoważona. Na szczegółowe informacje o tym, w jakim dokładnie stopniu poszczególne komponenty przekładały się na ekspansję PKB przyjdzie nam poczekać do końca miesiąca.
Pozytywnie zaskoczyły dane z krajowego rynku pracy – dynamika płac nadal utrzymuje się na wysokim poziomie i obecnie wynosi ponad 7% potwierdzając poprawiającą się pozycję polskich pracowników. Inflacja w Polsce w styczniu zgodnie z oczekiwaniami spowolniła z 2,1% do 1,9% rocznie. Na jej wyhamowanie miały wpływ m.in. niższe ceny odzieży i obuwia.
W bieżącym tygodniu poznamy serię danych z krajowej gospodarki, z których najważniejsze będą: wtorkowy odczyt sprzedaży detalicznej i piątkowe dane o bezrobociu. Oprócz danych makro warto będzie zwrócić uwagę na czwartkową publikację “minutek” z ostatniego spotkania Rady Polityki Pieniężnej. Na złotego w tym tygodniu największy wpływ będzie miała jednak sytuacja zewnętrzna.
GBP
Dane z brytyjskiej gospodarki, które poznaliśmy w ubiegłym tygodniu były mieszane. Inflacja pozostaje wysoka. Dynamika cen na poziomie 3% sprawia, że Wielka Brytania jest jedyną tak wysoko rozwiniętą gospodarką, gdzie inflacja trwale pozostaje powyżej celu banku centralnego. Dane o sprzedaży detalicznej w styczniu pokazały wzrost rzędu 1,5% w ujęciu rocznym i rozczarowały konsensus. Naszym zdaniem dane o inflacji są dużo istotniejsze od zmiennych odczytów sprzedaży – w kontekście ostatnich odczytów dynamiki cen oczekujemy, że Bank Anglii podczas spotkania w maju powinien podjąć decyzję o podwyżce stóp procentowych.
Bieżący tydzień będzie dość obfity w informacje istotne dla funta brytyjskiego. Oprócz raportu z rynku pracy, który opublikowany zostanie w środę, kilku członków Banku Anglii będzie przemawiać przed Komisją Skarbu.
EUR
W kontekście braku istotnych publikacji makroekonomicznych, informacji politycznych czy nowych sygnałów z banku centralnego, euro nie było poddane większym wahaniom w relacji do innych europejskich walut, zyskiwało natomiast w parze z dolarem amerykańskim, podobnie jak pozostałe główne waluty.
W tym tygodniu poznamy nowe “minutki” z ostatniego spotkania EBC oraz wstępne szacunki indeksów PMI w lutym. Dane nie powinny w istotny sposób wpłynąć na naszą opinię o silnym wzroście europejskich gospodarek oraz ostrożnym odchodzeniu od polityki ujemnych stóp procentowych.
USD
Ostatnie dane inflacyjne powinny utwierdzić decydentów amerykańskiego FED w przekonaniu, że poprawa na rynku pracy przekłada się na wzrost dynamiki płac i w konsekwencji – na ceny. Dane nie pomogły jednak dolarowi, który cierpiał z powodu czynników technicznych i odreagowania rynku akcji po ostatnich spadkach.
Kalendarz w tym tygodniu nie jest raczej wypełniony istotnymi odczytami z amerykańskiej gospodarki. Spodziewamy się, że korelacja między stopami procentowymi w USA i dolarem amerykańskim powinna ostatecznie powrócić i wesprzeć dolara amerykańskiego. W naszej opinii amerykańska waluta powinna kontynuować piątkowe umocnienie.
Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Zgodnie z ustawą, usługami detektywistycznymi są czynności polegające na uzyskiwaniu, przetwarzaniu i przekazywaniu informacji o osobach, przedmiotach i zdarzeniach, realizowane na podstawie umowy zawartej ze zleceniodawcą, w formach i w zakresach niezastrzeżonych dla organów i instytucji państwowych na mocy odrębnych przepisów[1].
Poszukujący usług detektywistycznych za pośrednictwem Oferteo.pl najczęściej wskazywali, że oczekują od detektywów dokumentacji fotograficznej (29%), śledzenia (21%) oraz wykrycia podsłuchu i urządzeń monitorujących (12%).
Najwięcej zleceń składali detektywom mieszkańcy województw: mazowieckiego, śląskiego i wielkopolskiego – po 11% oraz łódzkiego – 10%. Najrzadziej ze wsparcia detektywów korzystali mieszkańcy lubelskiego, opolskiego, podlaskiego i świętokrzyskiego – po 3% zapytań.
Według badania Oferteo.pl najbardziej podejrzliwi wobec swoich partnerów bądź partnerów swoich bliskich byli mieszkańcy województwa mazowieckiego (13%), wielkopolskiego (12%), łódzkiego (11%) oraz śląskiego (10%).
Zleceniodawcom poszukującym usług detektywistycznych bardzo zależy na czasie – niespełna 60% z nich wskazuje, że chce jak najszybciej zlecić usługę. Z kolei nieco więcej niż jedna trzecia potrzebuje detektywa w ciągu miesiąca.

Do największych trudności rekrutacyjnych przyznają się obecnie duże firmy (62%), zatrudniające ponad 250 pracowników. Dla porównania, niedoborów kadrowych, doświadczyło „tylko” 48,5% małych przedsiębiorstw. Na największe deficyty kadrowe narzekają przedstawiciele branży produkcyjnej (77,8%), handlu (60%) i usług (50,6%).









Źródło: IFM za SRSroccoReport.com
W przeszłości bardziej jednoznaczne sygnały dawała inna sytuacja na rynku obligacji niż tylko sam wzrost ich rentowności. W przypadku dwóch ostatnich przesileń na giełdach, wzrost rentowności obligacji dwuletnich powyżej rentowności papierów dziesięcioletnich trafnie zapowiadał nadejście recesji, co oczywiście nie było korzystne dla rynków akcji. Sytuacja, w której obligacje o krótkim terminie osiągają wyższe rentowności zdarza się rzadko, ponieważ brakuje w takim układzie naturalnej premii czasowej za inwestycje o dłuższym terminie. Jest ona odzwierciedleniem oczekiwań rynku na obniżki stóp procentowych w dalszym terminie jako reakcji banku centralnego na oczekiwane pogorszenie koniunktury w gospodarce. Nie jest to więc sytuacja, z którą mielibyśmy do czynienia obecnie, ponieważ rentowność dwuletnich obligacji USA dotarła w tym roku maksymalnie do 2,18 proc. i pozostawała sporo poniżej rentowności papierów dziesięcioletnich. Niemniej, premia między tymi papierami skurczyła się do 70-75 pkt bazowych, z 90 pkt notowanych jeszcze półtora roku temu i 120 pkt bazowych trzy lata temu. Naturalnie nikt nie każe też inwestorom czekać ze sprzedażą akcji, aż premia ta spadnie do zera – część z nich zechce wyjść z rynku zanim niezawodny w ostatnich dekadach sygnał z rynku obligacji da znak do ewakuacji i być może ostatnie zawirowania to efekt tak przeprowadzonych kalkulacji. Ale jest jeszcze coś – zakładane w tym roku podwyżki stóp procentowych w USA (trzy lub cztery) działają na niekorzyść obligacji o dłuższym terminie wykupu i pojawi się szansa na ponowny wzrost premii między papierami dwu- i dziesięcioletnimi. Dlatego korekta na rynku akcji nie musi już teraz przerodzić się w większy ruch.






