Aaazjatę zatrudnię

0

Sytuację na polskim rynku pracy w ostatnich latach ratowali pracownicy z Ukrainy. Źródło to zostało już mocno wyeksploatowane i powoli zaczyna wysychać. Masowa ukraińska migracja zmieniła kierunek i, tak jak niegdyś wybierała Polskę, tak teraz kieruje się do krajów Europy Zachodniej, traktując nasz kraj tylko jako państwo tranzytowe.

Rozpędzona machina rozwoju polskiej gospodarki hamowana jest przez trywialny problem – braki kadrowe. Te zaś spowodowane są starzejącym się społeczeństwem, niskim poziomem bezrobocia, zmniejszonym wiekiem emerytalnym oraz migracją zarobkową młodej siły roboczej.

Według badania „Plany Pracodawców” realizowanego przez TNS co czwarty ankietowany przedsiębiorca w ciągu najbliższych sześciu miesięcy planuje stworzyć nowe miejsca pracy. Plany rekrutacyjne zgłosiły głównie firmy z branży budowlanej (45%), przemysłowej (44%) oraz handlu i napraw (40%), przy czym ich celem jest zminimalizowanie braków kadrowych. Niemal połowa przedsiębiorstw zasygnalizowała trudności ze znalezieniem osób o wymaganych umiejętnościach i kwalifikacjach. Jak wskazują analizy ekspertów Business Centre Club, aby plany mogły się ziścić, potrzeba nawet 200 tys. dodatkowych pracowników rocznie.

Rozwiązanie dla tej sytuacji podsuwają polskie firmy, które już zatrudniły obcokrajowców. Konkretniej – obcokrajowców z Azji. Kierunek ten może początkowo nieco dziwić oraz budzić obawy. Nie znamy bowiem zbyt dobrze tamtej kultury, boimy się bariery językowej, nieznanego. Jednakże, jak wskazują ankietowani, nie ma się czego obawiać: „Różnice kulturowe nie są nie do przejścia”, podsumowała kadrowa w jednej z firm produkcyjnych. Jako rady dla pracodawców podaje: „ [Należy] wyczulić pozostałych (pracowników z Polski – przyp. red.) na różnice kulturowe i pilnować tolerancji”. Z drugiej strony podkreśla, że warto zdyscyplinować również nowozatrudnione osoby z Azji: „Muszą mieć dokładnie powiedziane, jaka jest norma, ile mają zrobić i trzeba to egzekwować”.

Różnice kulturowe pomiędzy Europą a Azją przejawiają się w mniej lub bardziej codziennych czynnościach. „Trzeba tak stopniowo, powolutku wytłumaczyć różne kwestie. Potrzebny lider, który wie, jak to zrobić taktownie”, podpowiada kierownik produkcji z łódzkiej firmy zatrudniającej Hindusów. Ponownie została podkreślona potrzeba osoby, która sprawowałaby nadzór i była bezpośrednim przełożonym pracowników z Azji. Wynika to z kultury tamtych krajów, gdzie w zakładach pracy stanowiska są mocno zhierarchizowane.

Czytaj również:  Coraz silniejsza konkurencja w regionie o pracowników z Ukrainy. Bez zmian w prawie polscy pracodawcy przegrają z czeskimi i niemieckimi

„Druga kwestia to kwestia noży rytualnych, które nie są nożami w naszym rozumieniu. To są ich takie modlitewne talizmany. Im to trzeba jakoś taktownie wyjaśnić, bo oni nie chcą się z tym rozstawać, to jakiś taki amulet, który ma dla nich ogromne znaczenie. Odebranie im go i wytłumaczenie, że oni nie mogą z nim wejść na produkcję, wymaga taktu”, kontynuował kierownik.

Inny wątek porusza przełożony magazynu z Kędzierzyna-Koźla: „To jest zupełnie inna religia niż ta, której się boimy. Z chłopakami było na początku ciężko, bo mieli problem, że mieli kobietę-szefa, ale później już otwierali jej drzwi do samochodu. Nie jest to ten odłam religijny, z którym gdzieś tam są problemy”. Wiodącą religią w Bangladeszu czy Uzbekistanie jest islam. Wyznanie to w ciągu ostatnich kilku lat nabrało pejoratywnego znaczenia – społeczeństwo nie zważa na kraj pochodzenia wyznawców islamu i nie widzi różnicy między pojęciami muzułmanin (osoba wierząca, studiująca Koran, religijna) a islamista (osoba walcząca w imię Koranu, fanatyk). W krajach, z których obywatele chętnie szukają pracy poza granicami swojego państwa, wpływ imama (przywódcy religijnego, który może narzucać ekstremistyczną interpretację Koranu) jest mniejszy, stąd łatwiej im przystosować się do zachodniej rzeczywistości. Nie mają też fundamentalistycznych zamiarów, więc nie są w żaden sposób powiązani z islamskimi bojówkami typu ISIS.

Pracowników z Azji charakteryzuje sumienność oraz chęć do pracy w zespole. Ważne dla nich jest poczucie bezpieczeństwa, dlatego też wybierają oni prace, w których mogą działać w mniejszej lub większej grupie rodaków. Warto zatrudnić obcokrajowców, którzy mają doświadczenie w pracy w naszym kraju, ponieważ szybko podłapują polskie zwroty i błyskawicznie uczą się języka.

Liczby mogą potwierdzić popularność tematu zatrudniania obcokrajowców. Jak wskazuje Miłosz Myszka, redaktor naczelny raportu „Rockwell View: Pozyskiwanie Zagranicznego Pracownika 2018”, tylko w pierwszej połowie 2017 roku w Polsce zostało zatrudnionych dwa razy więcej Azjatów niż w całym 2016 roku.