Artur Rawski: Widmo korekty na GPW

0

Od zeszłorocznych wyborów w Stanach Zjednoczonych mocno zwyżkują największe światowe giełdy. Ich śladem podąża również GPW. Warszawskie indeksy na przestrzeni ostatnich miesięcy zanotowały kilkunastoprocentowe zwyżki, a WIG20 zbliża się do granicy 2300 punktów. Dynamika rynku oraz rosnąca skłonność inwestorów do ryzyka wskazują, że w najbliższym czasie należy jednak liczyć się z korektą. Inwestorom zafascynowanym hossą warto więc jeszcze raz przypomnieć o konieczności dywersyfikacji ich portfeli inwestycyjnych.

Ryzykowna euforia

Nastroje polskich inwestorów są najlepsze od ponad 3 lat. Jak wynika z badania Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych aż 65,8% ankietowanych jest nastawionych na trend wzrostowy, a Indeks Nastrojów Inwestorów osiągnął poziom 47,5 pkt. Są to najwyższe wartości od listopada 2013 r. Powody do radości są jednak złudne – bieżące wyniki, porównywane z danymi historycznymi, najprawdopodobniej są sygnałem zbliżającej się korekty. Panujący stan euforii sprawia bowiem, że indywidualni inwestorzy zaczynają ignorować pojawiające się ryzyka, których w ostatnim czasie systematycznie przybywa.

Po pierwsze, rekordowe wyniki indeksów giełdowych mogą skłaniać inwestorów instytucjonalnych do realizacji zysków, co pociągnie za sobą spadek notowań. Ryzyko to jest tym bardziej istotne, iż obserwowany wzrost indeksów i obrotów na warszawskim rynku w dużej mierze jest generowany przez kapitał zagraniczny, który w strukturze obrotów na GPW odgrywa dominującą rolę. Do stopniowego wycofywania kapitału inwestorów instytucjonalnych może skłonić również ostatnia opinia analityków banku Goldman Sachs, którzy zakończyli swoją rekomendację kupna akcji w Polsce, zmieniając ją na „przeważaj”, co sygnalizuje, że inwestorzy w najbliższym czasie powinni zachować szczególną ostrożność.

Ponadto, koniunkturę na GPW może osłabiać niższy od zakładanego przez rząd wzrost PKB. Perspektywa jest tym bardziej realna, że zgodnie z najnowszymi prognozami Komisji Europejskiej w tym roku polska gospodarka będzie rozwijać się na poziomie 3,2 proc., czyli wolniej niż unijni analitycy przewidywali jeszcze pod koniec 2016 r. (spadek o 0,2 punktu proc.).

Rynek a polityka

Duży wpływ na zachowania inwestorów instytucjonalnych, a tym samym notowania na warszawskim parkiecie, będą miały także czynniki polityczne. Wśród kluczowych należy wskazać przede wszystkim zwrot Stanów Zjednoczonych w kierunku inwestycji wewnętrznych, w tym projektów infrastrukturalnych. Przedsięwzięcia te będą wymagały dużych nakładów finansowych. Z uwagi na ograniczone ryzyko oraz stabilność amerykańskiej gospodarki, może to skłaniać dużych inwestorów do wycofywania środków z rynków wschodzących, w tym Polski, na rzecz inwestycji w USA.

Korektę na GPW może przyspieszyć również zmiana sytuacji politycznej w Europie i związane z nią wyzwania czekające Unię Europejską. O ile Brexit nie wywarł tak negatywnych skutków jak zakładali analitycy, o tyle wspólny rynek może nie być już tak odporny na wygraną skrajnej prawicy w wyborach we Francji i Holandii, czy zmianę władzy w Niemczech.

W kontekście lokalnym, duże znaczenie dla możliwości dalszego wzrostu notowań na GPW będzie miała także kontynuacja polityki rządu w zakresie dalszego podporządkowywania spółek z udziałem Skarbu Państwa realizacji bieżących celów politycznych, kosztem interesów pozostałych akcjonariuszy.

Czytaj również:  3 razy więcej Polaków na najlepszych uczelniach zagranicznych. Połowa deklaruje, że wróci

Znaczącą rolę w kształtowaniu najbliższej przyszłości GPW będzie odgrywać także reforma systemu emerytalnego. Zgodnie z założeniami OFE do końca roku muszą przekształcić się w towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które do dyspozycji będą miały 75 proc. obecnie zgromadzonych środków. Co istotne, ich portfele inwestycyjne będą obejmowały głównie akcje spółek notowanych na GPW. Taka struktura aktywów w przypadku gromadzenia kapitału emerytalnego, który powinien być budowany systematycznie, ale przede wszystkim bezpiecznie, jest w dłuższej perspektywie czasowej nie do utrzymania. Należy więc spodziewać się, że zarządzający będą stopniowo ograniczać zaangażowanie na GPW. Perspektywa szybkiej wyprzedaży akcji może skłonić innych inwestorów do działania z wyprzedzeniem i przyspieszania procesu realizacji zysków, co niewątpliwie zachwieje stabilnością warszawskiego parkietu.

Konieczna korekta strategii

Dopóki trwa hossa, warto maksymalizować zyski płynące z akcji. Biorąc jednak pod uwagę wspomniane czynniki, w najbliższych tygodniach należy spodziewać się co najmniej zachwiania trendu wzrostowego, zarówno na GPW, jak i na innych europejskich giełdach. Nadchodząca korekta prawdopodobnie nie przerodzi się w odwrócony trend, jednak nie wiadomo ani jak długo potrwa, ani jak głęboko sięgnie.

Z uwagi na przewidywany powrót niestabilności na rynkach finansowych w nadchodzących miesiącach, warto przypomnieć inwestorom indywidualnym o konieczności dywersyfikacji portfela celem ograniczenia ewentualnych strat wywołanych dekoniunkturą. Jednym z możliwych rozwiązań w tym zakresie może być ulokowanie zawczasu części swojego kapitału w alternatywnych funduszach inwestycyjnych (AFI). Wiele z nich charakteryzuje się znaczną niezależnością od bieżącej koniunktury, a swoją efektywność opiera przede wszystkim na walorach podmiotów zarządzających. To ich doświadczenie i kompetencje pozwalają inwestorom osiągać atrakcyjne i stabilne zyski, nawet w niesprzyjającym otoczeniu polityczno-gospodarczym.

Przykładem stosunkowo bezpiecznych, a jednocześnie efektywnych AFI są fundusze sekurytyzacyjne. Sektor wierzytelności – w odróżnieniu od rynku kapitałowego – nie ma charakteru cyklicznego, co pozwala podmiotom działającym na nim wypracowywać atrakcyjne stopy zwrotu bez względu na uwarunkowania ekonomiczne. Co więcej, perspektywy na najbliższe lata dla tego rynku wyglądają nadal optymistycznie. Koniunktura na nim jest bowiem ściśle skorelowana z poziomem zadłużania się Polaków, który – jak wskazują chociażby coraz bogatsze dane z rejestrów BIG – systematycznie rośnie. Z roku na rok wzrastają także przychody i zyski firm windykacyjnych, co jest efektem rosnącej skuteczności podejmowanych przez nie działań. Dodając do tego fakt, że wiele z tych podmiotów pełni także funkcje zarządzających portfelami inwestycyjnymi funduszy sekurytyzacyjnych, to zyski inwestorów tychże funduszy nie powinny być w najbliższym czasie zagrożone. Nawet w momencie nadchodzącej korekty na rynkach finansowych.

Autorem tekstu jest Artur Rawski, Wiceprezes Zarządu Forum TFI