KRASP: potrzebujemy stabilnego finansowania i równości szans w europejskiej przestrzeni nauki

Nowy budżet UE dla badań i innowacji ma wynieść 175 mld euro. To największe w historii unijne wsparcie dla nauki. Podczas spotkania z unijnymi komisarzami polska delegacja zgodnie podkreślała potrzebę stabilnego finansowania, równych zasad wynagradzania naukowców oraz zwiększenia udziału Polski w kolejnej odsłonie programu Horyzont Europa.

Trwają negocjacje w sprawie największego w historii unijnego programu dla nauki i innowacji. Chodzi o kolejną odsłonę programu Horyzont Europa, który ruszy w 2028 roku. Na jego realizację Komisja Europejska zamierza przeznaczyć 175 miliardów euro.

W związku z negocjacjami polskie stanowisko w rozmowach z Piotrem Serafinem, komisarzem ds. budżetu oraz Ekateriną Zaharievą, komisarz ds. startupów, badań i innowacji przedstawiła delegacja z udziałem Marcina Kulaska, ministra nauki i szkolnictwa wyższego, Krystyny Szumilas, przewodniczącej sejmowej Komisji Edukacji i Nauki, Dariusza Wieczorka, zastępcy przewodniczącego komisji oraz prof. Bogumiły Kaniewskiej, przewodniczącej Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Polska delegacja mówiła jednym głosem. Wskazała na potrzebę domykania luki naukowej i innowacyjnej wewnątrz Unii oraz budowania szans dla innowacyjnych małych i średnich firm. Podczas rozmów sporo uwagi poświęcono korzyściom wynikającym z rozwoju technologii dual-use, a także konieczności zapewnienia sprawiedliwych wynagrodzeń naukowców w finansowanych projektach.

Rozmawialiśmy o potencjale polskich uczelni, o potrzebie stabilnego i przewidywalnego finansowania badań oraz o tym, jak skutecznie wykorzystywać środki europejskie, aby wzmacniać naszą konkurencyjność i międzynarodową współpracę – mówi prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca KRASP.

Przełomowy moment

– Komisja Europejska położyła na stole bardzo ambitną propozycję. Państwa członkowskie negocjują teraz w Radzie swoje stanowisko wobec tej propozycji. A pod koniec roku do gry wkroczy także Parlament Europejski. To czas, by umówić się na strategiczną wizję wspierania rozwoju nauki i innowacji na naszym kontynencie –zauważył minister Marcin Kulasek w trakcie spotkania w brukselskiej siedzibie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego podkreślił, że w zbliżającym się programie należy docenić potencjał innowacyjny i badawczy tych państw, które jednocześnie pełnią rolę unijnej flanki wschodniej.

– Rozwój sektora badawczego i technologii strategicznych w tych krajach to inwestycja w bezpieczeństwo całej Wspólnoty – stwierdził minister Marcin Kulasek.

Potrzeba równych zasad

Polska delegacja była zgodna również co do tego, że zwiększenie budżetu w ramach nowej odsłony programu Horyzont Europa musi iść w parze z bardziej sprawiedliwymi i przejrzystymi zasadami finansowania. Wskazano przy tym na zacierający się podział ekonomiczny między Zachodem a krajami z krótszym stażem w strukturach UE, a z drugiej strony – na wciąż występujący różny poziom wynagrodzeń dla naukowców w programie Horyzont Europa. To zaś było podstawą do przedstawienia postulatu, by specjaliści byli wynagradzani na sprawiedliwych zasadach.

Nierówności w poziomie finansowania oraz różnice płacowe w programach europejskich utrudniają przyciąganie talentów i osłabiają konkurencyjność uczelni z państw o krótszym stażu w UE. Nowa perspektywa budżetowa powinna te dysproporcje realnie ograniczać – mówi prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca KRASP.

Technologie dual-use i bezpieczeństwo Europy

Jednym z ważnych wątków rozmów polskiej delegacji z unijnymi komisarzami był rozwój technologii podwójnego zastosowania (dual-use), łączących potencjał cywilny i obronny. W kontekście rosnących wyzwań geopolitycznych inwestycje w badania nad technologiami strategicznymi są postrzegane jako element budowania odporności i bezpieczeństwa całej europejskiej wspólnoty.

Polska fotonika, robotyka, fizyka kwantowa, optyka, matematyka i informatyka – to jest światowa czołówka. Do konkurencji o granty w technologiach podwójnego zastosowania chcemy wkroczyć bez kompleksów, dobrze przygotowani. Musimy odblokować potencjał Horyzontu w zakresie badań na rzecz obronności, jednocześnie chroniąc jego cywilny charakter, przestrzegając norm etycznych i respektując wartości europejskie. Polska z przekonaniem podkreśla konieczność zabezpieczenia tej równowagi – zaznacza minister Marcin Kulasek.

Udział Polski na miarę potencjału

Polskie uczelnie aktywnie uczestniczą w programie Horyzont Europa, ale ambicją środowiska akademickiego jest udział odpowiadający realnemu potencjałowi polskiej nauki.

Jak podkreśla przewodnicząca KRASP, kluczowe znaczenie ma partnerski dialog między instytucjami unijnymi, rządem a środowiskiem akademickim.

Tylko dzięki dialogowi możliwe będzie budowanie silnej, odpowiedzialnej i nowoczesnej europejskiej przestrzeni nauki – opartej na jakości badań, równości szans i długofalowej stabilności finansowania – podsumowuje prof. Bogumiła Kaniewska.

Regionalne biura w 2025: popyt +8% r/r, podaż rekordowo niska, pustostany spadają do 16,9%

Jak wynika z najnowszego raportu największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO pt.: Rynek biurowy w regionach 2025”, w 2025 roku popyt na powierzchnie biurowe w największych miastach regionalnych (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Łódź, Szczecin i Lublin) osiągnął w 2025 roku poziom 770 000 mkw., przy rekordowo niskiej nowej podaży wynoszącej zaledwie 20 000 mkw. Całkowite zasoby rynku wynoszą 6,72 mln mkw., a średni wskaźnik pustostanów po raz pierwszy od kilku lat spadł do 16,9%. Według analityków AXI IMMO regionalne rynki biurowe wchodzą w fazę dojrzewania, w której najemcy są bardziej świadomi, a decyzje podejmowane są na podstawie długoterminowych strategii. Jednocześnie rośnie znaczenie jakości budynków, efektywności energetycznej i elastyczności aranżacji przestrzeni.

Jak pokazują dane z raportu pt.: „Rynek biurowy w regionach 2025”, który dotyczy sytuacji na rynkach biurowych największych polskich miast poza Warszawą, Dział Badań i Analiz Rynkowych AXI IMMO wskazuje, że w 2025 roku popyt na powierzchnie biurowe w miastach regionalnych osiągnął 770 000 mkw., (+8% r/r.) Z kolei popyt netto wyniósł 370 000 mkw.  (+5% r/r) składał się z nowych umów najmu (38%), ekspansji (7%) oraz powierzchni przeznaczonej na użytek własny właściciela (3%). Wśród największych transakcji w całym 2025 r. należy wskazać m.in. przedłużenie firmy Shell w kompleksie DOT Office w Krakowie (22 900 mkw.), a Motorola Solutions ponownie wynajęła 17 100 mkw. w kompleksie Green Office w Krakowie.  Jedną z największych nowych transakcji był najem 8600 mkw. przez firmę Warta w Grundmanna Office Park A w Katowicach.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Badań i Analiz Rynkowych, AXI IMMO, mówi: „ W 2025 r. firmy coraz częściej analizowały efektywność biur – optymalizowały metraże i poszukiwały lokalizacji, które zapewniają dobrą komunikację, dostęp do usług oraz możliwość elastycznego skalowania działalności. W wielu miastach obserwowano również wzrost zainteresowania powierzchniami w budynkach o wyższym standardzie technicznym, co wpisuje się w szerszy trend modernizacji zasobów biurowych. Najemcy byli najbardziej aktywni w IV kwartale ubiegłego roku, który odpowiadał za 32% całorocznego wolumenu. W strukturze transakcji dominowały renegocjacje i przedłużenia – 52%. Największą aktywność odnotowano w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Najsilniejsze sektory popytu to IT, usługi dla biznesu oraz produkcja”.

 Ograniczona nowa podaż w 2025 roku była konsekwencją zarówno wysokich kosztów finansowania, jak i ostrożności deweloperów, którzy wstrzymywali decyzje o rozpoczęciu budów do momentu poprawy wskaźników pustostanów. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w miastach regionalnych wynoszą obecnie 6,72 mln mkw. Nowa podaż natomiast osiągnęła rekordowo niski poziom – jedynie 20 000 mkw. (-83% w r/r), a największym nowym obiektem biurowym oddanym do użytku w referowanym okresie była Stella Office w Krakowie (9900 mkw.) wybudowana przez Grupę Zasada. W budowie pozostaje 240 000 mkw. (+4% r/r), głównie w Poznaniu i Krakowie, gdzie realizowane są projekty zaplanowane do oddania w 2026 roku.

W wyniku niskiej aktywności deweloperów po raz pierwszy od kilku lat na regionalnych rynkach biurowych w Polsce odnotowano istotny spadek pustostanów – średni wskaźnik wyniósł 16,9% (-0,9 p.p. r/r). Najwyższe poziomy wolnej powierzchni występują w Katowicach, najniższe w Szczecinie. Sytuacja nie miała jednak znaczenia w kontekście oczekiwanych stawek. Czynsze ofertowe w większości obiektów pozostały stabilne i mieszczą się w przedziale 8,00–18,50 EUR/mkw./m-c.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, AXI IMMO, komentuje: „Katowice i Wrocław pozostają miastami o najwyższych wskaźnikach pustostanów. Z kolei Szczecin i Lublin wyróżniają się najniższym poziomem wolnej powierzchni, co przekłada się na węższe przedziały czynszowe i większą stabilność stawek czynszów.”.

Rynek regionalny biur – prognozy na najbliższą przyszłość

Karolina Słysz, Head of Regional Markets, Office Agency, AXI IMMO, podkreśla: „W perspektywie kolejnych lat oczekiwane jest utrzymanie stabilnego poziomu popytu na rynkach regionalnych, przy jednoczesnej zmianie jego struktury sektorowej. Udział firm z sektora BPO/SSC może stopniowo maleć, natomiast większe znaczenie zyskają branże produkcyjne oraz konsumenckie. Taka dywersyfikacja źródeł popytu może pozytywnie wpłynąć na odporność rynków regionalnych na wahania koniunktury oraz sprzyjać bardziej równomiernemu rozłożeniu aktywności najemców pomiędzy poszczególne miasta. Jednocześnie ograniczona liczba nowych projektów deweloperskich oraz rosnące znaczenie elastycznych form najmu, takich jak biura serwisowane i coworkingi, będą w średnim terminie kształtować strukturę dostępnej oferty. Właściciele obiektów o wyższym poziomie pustostanów coraz częściej analizują alternatywne scenariusze wykorzystania nieruchomości, w tym konwersje na funkcje mieszkaniowe, akademickie lub medyczne, co może przyczynić się do dalszej selekcji jakościowej podaży na rynkach regionalnych.”

W 2026 roku rynek biurowy w miastach regionalnych będzie funkcjonował w warunkach ograniczonej nowej podaży, co w połączeniu z rosnącym popytem może prowadzić do dalszego spadku pustostanów. Struktura popytu będzie w dużej mierze oparta na mniejszych i średnich najemcach, co jest kontynuacją trendu widocznego w 2025 roku, kiedy średnia nowa umowa wynosiła 700 mkw., a największą aktywność generowały renegocjacje i przedłużenia.

Nowa broń przedsiębiorców – interpretacja indywidualna Głównego Inspektora Pracy

0

Najnowszy projekt ustawy nowelizującej przepisy o Państwowej Inspekcji Pracy przewiduje wprowadzenie nowej instytucji w postaci tzw. interpretacji indywidualnej wydawanej przez Głównego Inspektora Pracy. Pomysł ten może okazać się niezwykle ciekawym rozwiązaniem, gdyż może pozwolić podmiotowi zatrudniającemu na zweryfikowanie istniejącego u niego stanu faktycznego i prawnego oraz ewentualne skorygowanie go. Warto więc zapoznać się z głównymi założeniami tego rozwiązania.

Wniosek o wydane interpretacji indywidualnej

Zgodnie z nowym przepisem art. 14b ust. 1 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy na wniosek podmiotu zatrudniającego Główny Inspektor Pracy będzie wydawał tzw. interpretację indywidualną w zakresie stosowania przepisów prawa pracy dotyczących ustalanie czy przedstawiony we wniosku stosunek prawny stanowi umowę o pracę w rozumieniu dyspozycji art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Nowe przepisy przewidują, że do obligatoryjnych elementów wniosku należeć będą przede wszystkim dane identyfikujące wnioskodawcę, opis stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, wskazanie przepisów, które mają być przedmiotem interpretacji oraz przedstawienie własnego stanowiska w sprawie. Dodatkowo wniosek o wydanie podlega opłacie wysokości 40 zł, którą wnosi się wraz ze złożeniem wniosku. Warto zwrócić uwagę, że zgodnie z projektowanymi przepisami jedynym podmiotem uprawnionym do złożenia wniosku o wydanie interpretacji jest podmiot zatrudniający, a nie zaś druga strona stosunku zatrudnienia.

Termin na wydanie i treść interpretacji indywidualnej

Po zapoznaniu się z treścią wniosku Główny Inspektor Pracy będzie zobowiązany będzie do wydania interpretacji indywidualnej we wnioskowanej sprawie, co powinno nastąpić nie później niż w terminie 30 dni od dnia otrzymania kompletnego wniosku. Sama interpretacja indywidualna będzie zawierała ocenę stanowiska wnioskodawcy z przytoczeniem przepisów prawa oraz ich wykładni. Należy jednak pamiętać, że jeśli ustalony przez inspekcję pracy w czasie kontroli stan faktyczny będzie się różnił od tego opisanego we wniosku, to Główny Inspektor Pracy może inaczej ocenić daną sytuację niż wnioskodawca. Interpretacja indywidualna powinna zawierać wyczerpujący opis przedstawionego we wniosku zaistniałego stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego oraz wskazanie prawidłowego stanowiska wraz z uzasadnieniem prawnym oraz z pouczeniem o prawie wniesienia środka zaskarżenia.

Sądowa kontrola prawidłowości interpretacji

Interpretacje indywidualne wydawane przez Głównego Inspektora Pracy będą podlegały sądowej kontroli ich prawidłowości, to jest podmiot zatrudniający niezadowolony z treści takiej interpretacji będzie mógł próbować ją zmienić przed sądem. Już dzisiaj podobne rozwiązanie istnieje w przypadku interpretacji wydawanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych w sprawach ubezpieczeniowych. Zgodnie bowiem z nowymi przepisami samo udzielenie interpretacji będzie następowało w drodze decyzji, od której wnioskodawcy służyć będzie odwołanie do właściwego sądu pracy.

Zasada jawności zanonimizowanych interpretacji indywidualnych

Zgodnie z nowymi przepisami Główny Inspektor Pracy będzie zobowiązany do niezwłocznego zamieszczenia w Biuletynie Informacji Publicznej, na swojej stronie internetowej wydane interpretacje indywidualne. Jednakże będą musiały zostać one zanonimizowane, to jest zostaną z ich treści usunięte dane identyfikujące podmiot zatrudniający oraz inne podmioty wskazane w treści interpretacji indywidualnej.

Charakter prawny interpretacji indywidualnej

Może to niektórych zadziwić, ale interpretacja indywidualna nie będzie wiążąca dla podmiotu zatrudniającego, to jest nie będzie musiał się do niej zastosować. Jednakże podmiot zatrudniający nie będzie mógł być obciążony sankcjami administracyjnymi, finansowymi lub karami w zakresie, w jakim zastosował się do uzyskanej interpretacji indywidualnej ani daninami w wysokości wyższej niż wynikające z uzyskanej interpretacji indywidualnej. Powyższe rozwiązanie niewątpliwe stanowi wartości tej instytucji interpretacji indywidualnej dla podmiotu zatrudniającego. Natomiast ta sama interpretacja indywidualna będzie wiążąca dla Państwowej Inspekcji Pracy i będzie mogła być zmieniona lub uchylona wyłącznie w razie zmiany okoliczności sprawy. Ponadto, nie będzie możliwa zmiana interpretacji, w wyniku której nastąpiły nieodwracalne skutki prawne.

Praktyka pokaże

Jak widać z powyższego zestawienia najważniejszych charakterystyk nowego planowanego rozwiązania, przedsiębiorcy powinni zyskać nowe narzędzie pozwalające na uzyskanie ochrony prawnej funkcjonujących u nich rozwiązań. Instytucja interpretacji indywidualnej wydaje się ciekawym i pożądanym rozwiązaniem chociaż oczywiście o jej znaczeniu i sukcesie decydować będą nie tylko profesjonalne przygotowanie wniosków o wydanie interpretacji indywidualnych, ale także sposób podejścia organów Państwowej Inspekcji Pracy do tego zagadnienia. Pierwsze miesiące praktycznego funkcjonowania tej instrukcji powinny pozwolić na jej ocenę.

Ceny kawy w sklepach wystrzeliły w 2025 r. Co dalej w 2026?

Analiza ponad 44 tys. cen detalicznych wykazała, że w ub.r. kawa mielona zdrożała rdr. o 30,1%, a rozpuszczalna – o 15,7%. Jak informują autorzy analizy, arabika, z której produkowana jest kawa mielona, podrożała o ok. 100% w ciągu roku. W tym czasie robusta, będąca głównym składnikiem kawy rozpuszczalnej, zaliczyła skok o ok. 50%. Do tego długoterminowe kontrakty i wyższe marże producentów amortyzowały presję kosztową na kawę rozpuszczalną. Eksperci prognozują, że w I półroczu br. obecne ceny kawy mielonej wzrosną rdr. o 4-8%, a rozpuszczalnej – o 2-5%. W skali całego roku oczekują podwyżek odpowiednio o 3-7% i 1-4% rdr. Te zakresy będą wrażliwe na kurs dolara i koszty logistyki. W tegorocznym scenariuszu bazowym znawcy rynku zakładają stabilizację i niewielkie korekty cen, o ile nie pojawią się nowe zaburzenia podaży lub nie osłabnie złoty.

Według analizy ponad 44 tys. cen detalicznych, w całym zeszłym roku w stosunku do 2024 roku kawa mielona zdrożała rdr. o 30,1%, a rozpuszczalna – o 15,7%. Dane pochodzą z cyklicznie wydawanego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, Uniwersytetów WSB Merito i UCE RESEARCH.

– Kawa rozpuszczalna jest bardziej przetworzona i uboższa w główny surowiec niż mielona. Kiedy on zdrożał, mocniej odczuł to ten drugi segment. Ponadto kawa rozpuszczalna jest w głównej mierze oparta na robuście, czyli na tańszym gatunku ziaren. Dane International Coffee Organization wskazują, że wzrost cen tego surowca nie był aż tak trwały i gwałtowny jak w przypadku arabiki, stanowiącej dominujący składnik kaw mielonych. Między marcem 2024 roku i marcem 2025 roku robusta zdrożała o ok. 50%, czyli dokładnie dwukrotnie mniej niż ta druga – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito.

Jak zauważa Łukasz Moszyński, jeden z konsultantów merytorycznych raportu w Grupie BLIX, ceny arabiki mocno wzrosły wskutek problemów podażowych i zmienności na rynkach globalnych. Dodatkowo handel szybciej przeniósł na sklepową półkę rosnące koszty energii, logistyki i finansowania kawy mielonej, bo ma mniejsze bufory marżowe niż rozpuszczalna.

– Kawa mielona jest w Polsce bliżej marek premium, a to właśnie w tym segmencie łańcuch dostaw był w ostatnich kwartałach najbardziej napięty. To przełożyło się na wyższe ceny zakupu i mniejszą skłonność do głębokich promocji. Poza tym większy udział kaw speciality i asortymentu świeżo mielonego podnosi średnią cenę kategorii niezależnie od samego surowca – stwierdza Julita Pryzmont, konsultantka merytoryczna raportu z Hiper-Com Poland.

Zdaniem Marcina Lenkiewicza, drugiego z konsultantów merytorycznych raportu w Grupie BLIX, kawa rozpuszczalna drożała wolniej również dzięki długoterminowym kontraktom i wyższym marżom producentów, które pozwoliły amortyzować presję kosztową. Sieci handlowe ograniczały promocje w segmencie kaw mielonych, utrwalając wyższe ceny bazowe, podczas gdy w przypadku kawy rozpuszczalnej presja cenowa konsumentów skuteczniej „hamowała” skalę podwyżek.

– Z perspektywy handlu obecny poziom cen kawy należy traktować jako etap przejściowy. Część wzrostów została już zakotwiczona w strukturze kosztów i marż, więc powrotu do cen sprzed 2024 roku nie będzie, ale dalsza dynamika zależy od stabilizacji podaży surowca i kosztu pieniądza. W najbliższym czasie handel będzie testował elastyczność popytu poprzez promocje i zmiany pack-price, co może ograniczyć tempo wzrostów, ale nie oznacza realnych obniżek cen bazowych – uważa Łukasz Moszyński.

W 2026 roku kluczowa będzie dostępność surowca i stabilność zbiorów, bo to one w pierwszej kolejności wyznaczają punkt wyjścia do negocjacji cenowych, co podkreśla Marcin Lenkiewicz. I dodaje, że drugim istotnym czynnikiem pozostaną koszty finansowania i kursy walut. Po stronie handlu coraz większe znaczenie będą miały zachowania konsumentów. Większa wrażliwość cenowa, migracja do promocji i marek własnych ograniczą przestrzeń do dalszych podwyżek cen bazowych i przeniosą konkurencję w obszar pack-price i intensywności promocji.

Jak informuje dr Marek Szymański, ceny giełdowe kawy w ub.r. były dość zmienne, lecz bez wyraźnego trendu wzrostowego. Większość presji kosztowej została już skonsumowana, więc w tym roku nie powinno być szoków cenowych. Wciąż jednak mielona arabika jest bardziej narażona na wzrosty cen w porównaniu z rozpuszczalną kawą, opartą o robustę. Dane International Coffee Organization wskazują na wzrost udziału tej drugiej w światowym eksporcie. To pozwala uznać, że presja w tym obszarze będzie niższa. Ale warto także pamiętać o tym, że koszty kawy rozpuszczalnej są wrażliwe na inne stresory, np. koszty energii.

– W I półroczu br. najbardziej prawdopodobne są wzrosty obecnych średnich cen kawy mielonej o 4-8% rdr. Kawa rozpuszczalna zdrożeje o 2-5% rdr. w stosunku do aktualnych kosztów zakupów. W skali całego 2026 roku oczekiwałabym 3-7% w przypadku mielonej i 1-4% – rozpuszczalnej, przy czym ryzyko górnego wariantu dotyczy wciąż bardziej mielonej. Tu czynnik jakościowy i słabsza elastyczność cenowa szybciej podnoszą średnią. Te zakresy są wrażliwe na kurs dolara i koszty logistyki. Mocniejszy złoty i stabilniejszy fracht mogłyby zejść z dynamiką o 1-2 p.p. – analizuje Julita Pryzmont.

W opinii Łukasza Moszyńskiego, istotnym sygnałem jest to, że na początku roku ceny kawy na rynkach światowych są niższe rdr. i wyraźnie poniżej szczytów z ub.r. Notowania kawy są dziś ok. 7% niżej rdr. i poniżej szczytów z początku 2025 roku. To ogranicza presję na natychmiastowe podwyżki w sklepach, szczególnie w I półroczu, choć ryzyko nadal jest większe w segmencie kawy mielonej, bardziej wrażliwej na kursy walut i koszty finansowania zapasów. W tegorocznym scenariuszu bazowym ekspert zakłada stabilizację lub niewielkie korekty cen, o ile nie pojawią się nowe zaburzenia podaży lub silne osłabienie złotego.

– Stabilizacja lub korekta wymagają lepszej perspektywy podaży w najbliższym cyklu, umocnienia złotego wobec dolara oraz utrzymania wysokiej intensywności promocyjnej w największych formatach. W takim scenariuszu dynamika w II połowie roku mogłaby zbliżyć się do niskich jednocyfrowych wartości, a w wybranych segmentach i sieciach pojawiłyby się okresowe spadki nominalne wobec wysokiej bazy 2025 roku. Scenariusz odwrotny, czyli powrót presji cenowej, jest możliwy przy utrzymujących się napięciach surowcowych i słabszej walucie – wyjaśnia Julita Pryzmont.

Ekspert z Uniwersytetu WSB Merito za najbardziej prawdopodobny uważa scenariusz stabilizacji, choć więcej będzie można powiedzieć, gdy producenci kawy spożywczej ogłoszą dane za cały rok 2025. Jak podsumowuje ekspertka z Hiper-Com Poland, dla konsumenta to będzie rok miękkiego hamowania. Ceny pozostaną podwyższone, a odczucie ulgi zależeć będzie od głębokości i częstotliwości promocji. W handlu wygrają ci, którzy zbalansują architekturę cen dziennych z dobrze zaprojektowaną polityką promocyjną, wykorzystają markę własną do łagodzenia kosztów i precyzyjnie zarządzą proporcjami między markami własnymi i producenckimi, rodzajami kawy oraz wielkościami opakowań.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Powyższy raport powstał we współpracy agencji analityczno-badawczej Hiper-Com Poland i Grupy BLIX.

Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z całego 2025 roku oraz 2024 roku. Łącznie zestawiono ze ponad 44 tys. cen detalicznych kawy. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Corendon Airlines uruchamia loty do Hurghady z Warszawy i Katowic. Start 1 listopada 2026

Corendon Airlines konsekwentnie rozwija swoją obecność na polskim rynku i ogłasza uruchomienie nowego kierunku do Hurghady w Egipcie. Połączenia realizowane będą z dwóch miast – Warszawy oraz Katowic – dwa razy w tygodniu. Start lotów przewidziano na 1 listopada 2026r.

Rejsy do Hurghady z Warszawy będą odbywać się w środy i soboty, a loty powrotne z Hurghady do Warszawy również zaplanowano na środy i soboty.

Analogiczny rozkład obowiązywać będzie dla połączeń z Katowic – w środy i soboty w obie strony.

Sprzedaż biletów ma ruszyć w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Nowe rejsy będą obsługiwane sprawdzonym samolotem Boeing 737-800, w konfiguracji mieszczącej 189 pasażerów.

Polska odgrywa obecnie kluczową rolę w strategii rozwoju Corendon Airlines. Dynamiczny wzrost zainteresowania kierunkami wakacyjnymi oraz silna współpraca z partnerami lokalnymi sprawiają, że przewoźnik traktuje nasz kraj jako jeden z najważniejszych punktów na mapie ekspansji.

Polska jest dziś dla nas strategicznym rynkiem rozwoju. Widzimy ogromny potencjał zarówno w segmencie turystycznym, jak i we współpracy długofalowej z partnerami biznesowymi oraz sportowymi. Uruchomienie połączeń do Hurghady z Warszawy i Katowic to kolejny krok w umacnianiu naszej obecności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – mówi Yildiray Karaer, CEO Corendon Airlines.

Nowa trasa do Hurghady to kolejny etap rozbudowy siatki połączeń z Polski. Wcześniej linia wprowadziła do oferty loty do Heraklionu na Krecie, które spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem rynku i wysokim zainteresowaniem pasażerów.

Linia planuje także dalszą rozbudowę siatki połączeń z Polski w kolejnych sezonach. W przygotowaniu są nowe kierunki turystyczne w Afryce Północnej oraz w regionie basenu Morza Śródziemnego, co dodatkowo wzmocni ofertę wakacyjną przewoźnika i jego pozycję na rynku wyjazdów wypoczynkowych.

Konsekwentnie rozwijamy ofertę z polskich lotnisk, odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie na sprawdzone, atrakcyjne kierunki wypoczynkowe. Hurghada to naturalne uzupełnienie naszej siatki połączeń i kolejny krok w budowaniu silnej pozycji Corendon Airlines w Polsce – podkreśla Halina Strzyżewska, Country Sales Manager.

Corendon Airlines stawia również na współpracę strategiczną w obszarze sportu i aktywnego stylu życia. Linia jest partnerem Górnika Zabrze oraz Polskiej Federacji Golfa, wspierając rozwój sportu i promując podróże jako element nowoczesnego, aktywnego trybu życia. Partnerstwa te wpisują się w długofalową strategię budowania rozpoznawalności marki oraz silnych relacji z polskimi kibicami i środowiskiem sportowym.

Uruchomienie połączeń do Hurghady to kolejny dowód na to, że Polska pozostaje jednym z najważniejszych rynków rozwoju Corendon Airlines, a przewoźnik konsekwentnie poszerza swoją ofertę, odpowiadając na potrzeby pasażerów poszukujących komfortowych i bezpośrednich lotów do popularnych destynacji wakacyjnych.

Polski rynek hotelowy przyspiesza: 2026 ma przynieść wyższy wolumen inwestycji niż 2025

Miniony rok był dobry dla sektora hotelowego zarówno pod względem operacyjnym, jak i inwestycyjnym. Spodziewamy się, że w 2026 r. wartość inwestycji będzie wyższa niż w 2025 r., ze względu na duże zainteresowanie sektorem „living”, w tym coraz większą popularność stabilnych aktywów hotelowych. Na polski rynek, do Warszawy i innych dużych miast, wchodzą nowe marki, w tym globalne brandy lifestylowe. Sprzyja temu rozwój i coraz silniejsza pozycja polskiej gospodarki, dostrzegana przez międzynarodowe podmioty.

Wyniki operacyjne na polskim rynku hotelowym w dużych miastach są coraz lepsze. Obserwowaliśmy to już w 2024 r., gdy liczba turystów wzrosła o ponad 7 proc. w ujęciu rocznym. W 2025 r. poziom liczby turystów dalej rósł. Wynik na koniec listopada 2025 r. pokazał wzrost turystów rok do roku o ponad 800 tysięcy podróżujących. Operatorzy pracują nad wzrostem średnich cen za pokój, co jest odpowiedzią na rosnące koszty operacyjne. Od strony popytowej sytuacja rynku hotelowego jest silnie powiązana z dobrą kondycją polskiej gospodarki. Polska wyróżnia się w regionie jako duży i stabilny rynek, z dużym popytem krajowym oraz systematycznym wzrostem liczby przyjazdów – zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Rozwijają się lotniska, a popyt generowany przez gości korporacyjnych pozostaje wysoki. Polska naturalnie pełni rolę regionalnego hubu biznesowego, co szczególnie widać w Warszawie, która jest postrzegana przede wszystkim jako miasto biznesowe, przy jednoczesnym silnym zapleczu turystycznym.

Stabilne obiekty przyciągają inwestycje

Rosnącemu obłożeniu hoteli towarzyszy coraz większe zainteresowanie inwestorów. Relatywnie niski na tle całego rynku nieruchomości wolumen transakcji hotelowych (65 mln euro w 2025 r.) wynika przede wszystkim z ograniczonej dostępności typowych produktów inwestycyjnych. Istotnym trendem jest rosnące zainteresowanie konwersjami biur na hotele – inwestorzy analizują takie projekty szczególnie w przypadku budynków z ograniczonym poziomem najmu.

W kolejnych kwartałach spodziewamy się wzrostu wolumenu transakcji hotelowych, szczególnie w przypadku obiektów posiadających solidne zabezpieczenia i sprawdzonych partnerów. Coraz więcej inwestorów dywersyfikuje swoje portfele w kierunku hoteli jako dynamicznie rozwijającej się klasy aktywów. Na przykład podmioty, które dotychczas koncentrowały się np. na sektorze magazynowym, zaczynają uwzględniać hotele w swoich strategiach. Widoczna jest również rosnąca aktywność polskiego kapitału, który postrzega hotele jako długoterminowy, stabilny produkt inwestycyjny, generujący zwrot w dłuższym horyzoncie. Liczymy także na wzrost aktywności operatorów specjalizujących się w zarządzaniu obiektami oraz dalszy rozwój marek lifestyle’owych i transakcji portfelowych na polskim rynku. Najlepsze perspektywy cenowe i inwestycyjne oferują obecnie Warszawa, Trójmiasto i Kraków.

Lifestyle jest coraz silniejszy

Na rynku pojawia się więcej nowych marek hotelowych, widać także ekspansję sieci już obecnych w Polsce. To sygnał dojrzałości rynku i gotowości na kolejne koncepty, w tym marki lifestyle’owe. Przykładem może być wejście na nasz rynek brandu The Hoxton, który otwiera pierwszy w kraju hotel w Krakowie. Granice pomiędzy segmentami i kategoriami hoteli coraz bardziej się zacierają – kluczowe znaczenie ma dopasowanie produktu do lokalnego rynku oraz poziomu cen, jaki dany obiekt jest w stanie uzyskać.

58% polskich prezesów spodziewa się wzrostu przychodów – globalnie tylko 31%

  • Optymizm polskich prezesów wysuwa się na pierwszy plan w polskiej edycji 29. badania CEO Survey „Przywództwo w czasach niepewności i w erze AI”.
  • 82% ankietowanych polskich szefów oczekuje w najbliższych 12 miesiącach wzrostu polskiego PKB, a 63% zwyżki globalnego PKB.
  • Także aż 58% polskich respondentów oczekuje wyższych przychodów swoich firm w perspektywie roku, wobec tylko 31% globalnie.
  • Optymizm ten topnieje w perspektywie 3-letniej, gdzie zaledwie 34% prezesów w Polsce jest pewna wzrostu przychodów swoich firm, wobec oczekiwań światowych na poziomie 49%.

Duży optymizm nie oznacza braku obaw. Względem ubiegłorocznej edycji badania znacznie wzrósł odsetek polskich prezesów obawiających się o niepewność makroekonomiczną (z 37% na 55%) i konflikty geopolityczne (z 27% na 37%). Przewyższa to również średnie globalne dla obu tych czynników, które wynoszą odpowiednio 31% i 23%. Do obaw dołączają w tym roku kwestie związane taryfami celnymi, w dużej mierze na skutek polityki gospodarczej USA, na które wskazało 21% polskich prezesów. Z kolei na znaczeniu względem zeszłego roku tracą zagrożenia dotyczące inflacji (z 32% na 13%), te związane z cyberbezpieczeństwem (z 20% na 16%) oraz dostępności kluczowych talentów (z 17% na 8%)

“Nadchodzący rok to czas nowości i zmian, zarówno w obszarze globalnych zasad współpracy i handlu, ale także w aspekcie transformacji technologicznej polskich firm. Nasze badanie wyraźnie pokazuje, że ten obszar będzie priorytetowy, zarówno dla polskiego jak i światowego biznesu. Największym pytaniem pozostaje nie czy transformować, lecz jak transformować bezpiecznie i odpowiedzialnie. Co za tym idzie, potrzebna jest ekspertyza rynkowa, modernizacja systemów i dalsze inwestycje. I właśnie nasz potencjał inwestycyjny jest w tym wszystkim kluczowy. Właśnie dzięki niemu i nowym technologiom mamy unikalną okazję w przyszłym roku dołączyć do grona liderów nowej gospodarki europejskiej, a dzięki temu na stałe zagościć w G20” – mówi Michał Mastalerz, prezes i partner zarządzający PwC Polska.

Szefowie polskich firm wskazują kilka kluczowych obszarów, które ograniczają ich działalność. Są to, przede wszystkim, mniejszy dostęp do kapitału na nowe inwestycje (wskazany przez 39% ankietowanych), oraz nieoptymalna struktura organizacyjna ich firm (37% ankietowanych). Jako dalsze ograniczenia wskazują niepotrzebne procesy biurokratyczne (29%), znajdowanie i zatrzymywanie w pracy specjalistów (24%), oraz nadmiarowe procedury wewnętrzne (24%). Na ostatnim miejscu znajdują się ograniczenia technologiczne, które wskazuje zaledwie 16% polskich prezesów.

“Napięcia handlowe, zmienna sytuacja makroekonomiczna i rosnąca liczba cyberataków stały się w ostatnich latach nową normą dla polskich prezesów. Presja tych czynników jest bardzo duża, jednak wydaje się stopniowo słabnąć. Patrząc na wskaźniki makroekonomiczne, wszystko wskazuje na to, że nadchodzący rok będzie bardzo sprzyjający dla polskiego biznesu, czy to poprzez niskie stopy procentowe, opanowaną inflację czy napływ kapitału z KPO. To zdecydowanie dobra wiadomość dla firm planujących nowe inwestycje oraz dalsze transformacje, jednak pytanie „jak ten impuls przełożyć na długofalowy wzrost”, zdaje się nadal ciążyć polskim prezesom” – dodaje Mariusz Dziurdzia, partner PwC Polska, członek zarządu ds. klientów i rynku.

Pytania, które najbardziej niepokoją liderów polskiego biznesu to w głównej mierze te, które określają przyszłość ich firm. Aż 41% ankietowanych obawia się czy szybkość zmian w ich firmach jest wystarczająca, aby nadążyć za technologią i AI, natomiast ten sam odsetek (38%) obawia się o długofalową konkurencyjność, o wpływ wydarzeń geopolitycznych na funkcjonowanie ich biznesu oraz o to jak zbilansować odpowiednią wysokość wynagrodzeń dla pracowników z cięciem kosztów pracy. Na dalszy plan schodzą pytania o zagrożenie ze strony nowych graczy na rynku, czy wzrost mimo restrykcyjnych przepisów i mniejszych zasobów, które wskazuje jedynie po 8% respondentów.

“Cały czas zaskakująco mało uwagi poświęca się wyzwaniom demograficznym w Polsce, co jest widoczne zarówno w naszym badaniu, jak i w rozmowach z szefami polskich firm. Rodzime firmy zdają się być przekonane, że talenty i kluczowe umiejętności na rynku pracy są na wyciągnięcie ręki, kiedy dane coraz mocniej sugerują nam zupełnie odwrotny stan rzeczy. Na świecie widzimy dużo większą świadomość tego zagrożenia, bo aż 22% badanych prezesów ma obawy związane z dostępnością kluczowych talentów, wobec 8% odpowiedzi z polskiej próbki. Firmy powinny poważnie zastanowić się nad skalą swoich inwestycji w kompetencje pracownicze, żeby uniknąć długofalowej stagnacji” – twierdzi Katarzyna Podgórna, partnerka ds. kapitału ludzkiego, członkini zarządu PwC Polska.

Duże nadzieje polscy prezesi pokładają w narzędziach sztucznej inteligencji, a niektórzy wskazują na realne przełożenie AI na wyniki finansowe spółek. 23% polskich szefów uważa, że AI przyczyniło się do wzrostu przychodów oraz 42%, że dzięki AI koszty spadły. O ile podobny odsetek globalnych prezesów mówi o wzroście przychodów (30%) to zdecydowanie mniej wskazuje na spadek kosztów (26%), a aż 22% twierdzi, że AI doprowadziło do wzrostu kosztów w ich firmach. W ten sposób uwidocznia się największa różnica w podejściu do AI – polscy liderzy zdają się traktować AI jak narzędzie, a globalni jako sposób na głęboką zmianę sposobu funkcjonowania ich firm.

O badaniu CEO Survey

Ankietę przeprowadzono wśród prezesów małych, średnich i dużych przedsiębiorstw w 95 krajach i terytoriach, od 30 września do 10 listopada 2025 roku. Dane globalne i regionalne są ważone proporcjonalnie do nominalnego produktu krajowego brutto poszczególnych krajów, co zapewnia, że poglądy prezesów są szeroko reprezentatywne dla wszystkich głównych regionów. Dane na poziomie branż i krajów oparte są na nieważonych danych z pełnej próby 4454 prezesów. Polska próba prezesów wyniosła 38 osób, a prezesów z Europy Środkowo-Wschodniej było 240.

TSUE i WIBOR: rynek mieszkaniowy zamiast wstrząsu dostał potrzebny spokój

Zamiast zapowiadanego wstrząsu, rynek mieszkaniowy otrzymał dawkę niezbędnego spokoju – tak w skrócie można podsumować nastroje po ostatnim rozstrzygnięciu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie wskaźnika WIBOR. Co to oznacza dla obecnych kredytobiorców oraz osób planujących zakup mieszkania w 2026 roku?

Wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Ostatnie dni przyniosły długo wyczekiwane rozstrzygnięcie TSUE w sprawie kredytów hipotecznych opartych o stawkę WIBOR. Z perspektywy rynku mieszkaniowego kluczowe jest to, że unijny organ sądowniczy nie znalazł podstaw do zakwestionowania samej konstrukcji tych umów. Mówiąc wprost, nie będziemy mieli do czynienia ze scenariuszem, jaki znamy z rynku kredytów frankowych. Choć podkreślam, że sam wyrok nie zamyka kwestii rzetelnego informowania przez banki o ryzyku związanym ze zmienną stopą procentową, w momencie, gdy klient ubiega się o finansowanie.

Utrzymanie zasad w mocy jest o tyle istotne, że znaczna część mieszkań w Polsce kupowana jest właśnie przy wsparciu kredytu hipotecznego. Gdyby TSUE podważył stawki WIBOR, mogłoby to wywołać wstrząs o skali nawet większej niż ten, z którym mierzyliśmy się przy kredytach frankowych. I to mimo że w ostatnim roku udzielano głównie kredytów o stałej stopie procentowej.

Obecnie około 75% przyznawanych kredytów hipotecznych ma stałe oprocentowanie, a jedynie 25% opiera się na stawce WIBOR. Może się więc wydawać, że sprawa dotyczy jedynie jednej czwartej, a więc mniejszej części rynku. Tak jednak nie jest, ponieważ jeszcze kilka lat temu mieliśmy do czynienia z okresami, w których niemal wszystkie udzielane kredyty były oparte na WIBOR-ze. Liczba aktywnych umów pozostających w systemie i zależnych od poziomu WIBOR-u jest więc zdecydowanie wyższa niż wskazywałoby na to obecne 25%. Wprawdzie udział kredytów o zmiennej stopie w całym portfelu złotowych kredytów mieszkaniowych od 2022 roku systematycznie się zmniejsza, mimo to liczba kredytów opartych na zmiennej stopie wynosi niemal 90% wszystkich aktywnych umów kredytów hipotecznych. Kwotowy udział takich zobowiązań w wolumenie całego portfela nie przekracza 70% (co odpowiada kwocie około 340 mld zł).

Dla osób, które już spłacają kredyt, rozstrzygnięcie TSUE stanowi wyraźny sygnał, że nie mamy do czynienia z analogią do sytuacji znanej z kredytów frankowych. W praktyce wysokość rat nadal będzie zależała przede wszystkim od decyzji Rady Polityki Pieniężnej i poziomu stóp procentowych.

Nie widać zatem też podstaw do masowego kwestionowania umów, z jakim mierzyliśmy się w przypadku kredytów frankowych. Ta droga wydaje się w tej chwili zamknięta. Choć część kredytobiorców, licząca na sądowe odzyskanie pieniędzy, może czuć lekki zawód, to z punktu widzenia gospodarki jest to ważny moment uspokojenia sytuacji. A stabilność systemu bankowego jest nam dzisiaj bardzo potrzebna. Przekłada się bezpośrednio na kondycję całego sektora mieszkaniowego, który jest kluczowym filarem polskiej gospodarki. Dlatego ta decyzja służy nam wszystkim, nie tylko bankom.

Orange stawia na AI i nowe technologie: Wi-Fi 7, eSIM „w tle” i KlikAI dla małych firm

Orange Polska zakończył pierwszy rok strategii Lead the Future z bardzo dobrymi wynikami. Wzrost przychodów o 4,3%, a EBITDAaL o 4% rok do roku były powyżej wcześniejszych prognoz firmy. To zasługa świetnych wyników kluczowego biznesu firmy i systematycznej pracy nad podnoszeniem efektywności. Rozwój zasięgu Orange Światłowodu, inwestycje w sieć 5G, a także innowacyjne narzędzia umożliwiające m.in. tworzenie dopasowanych ofert, pozwalają z sukcesem docierać do kolejnych gospodarstw domowych.

„Jestem dumna z naszych ubiegłorocznych osiągnięć, dają nam one bardzo dobry punkt wyjścia na kolejne trzy lata objęte strategią Lead the Future. We wszystkich kluczowych usługach osiągnęliśmy solidną dynamikę wzrostu. Koncentrując się na poprawie doświadczeń klientów, uatrakcyjniliśmy nasze oferty, skutecznie realizowaliśmy strategię opartą o wszystkie nasze marki, doskonaliliśmy narzędzia cyfrowe. W efekcie wzrosła liczba klientów we wszystkich podstawowych usługach – komórkowych, światłowodowych, telewizyjnych i konwergentnych. Zwiększyliśmy również liczbę gospodarstw domowych korzystających z usług Orange, co tworzy warunki dla przyszłego wzrostu. Solidny wzrost ARPO jest wynikiem konsekwencji w realizowaniu strategii budowania wartości oraz umiejętności odpowiadania na rosnące zapotrzebowanie na szybszą łączność, bogaty kontent oraz najwyższą jakość usług. Cieszy fakt, że przychody z usług IT i integracji powróciły do  solidnego wzrostu. Dalszy wzrost oraz rentowność w tym obszarze będzie jednym z naszych priorytetów na rok 2026.

To był szczególnie dobry rok dla naszych usług hurtowych. Zawarta w drugiej połowie roku umowa o dostęp do naszej infrastruktury światłowodowej będzie w nadchodzących latach przynosić znaczne zyski. Rośnie również liczba klientów podłączonych do naszej sieci światłowodowej przez innych operatorów. Ponadto, Światłowód Inwestycje, którego jesteśmy współwłaścicielem, z sukcesem zakończył realizację pierwszego programu inwestycyjnego oraz zabezpieczył finansowanie dalszej rozbudowy sieci. Naszą pozycję wzmocni integracja Nexery – której przejęcie, po uzyskaniu zezwoleń regulacyjnych, przyniesie w perspektywie długoterminowej znaczące synergie.

W minionym roku wzmocniliśmy nasze działania skierowane na zapewnienie najszybszych oraz najbardziej niezawodnych usług telekomunikacyjnych w Polsce. W zasięgu naszej sieci 5G znajduje się już prawie 85% populacji Polski. Wyłączyliśmy sieć 3G, zwalniając częstotliwości dla najnowszych technologii. Jednocześnie, po dekadzie inwestycji w rozbudowę sieci światłowodowej, w zasięgu Orange Światłowodu jest już około 10 milionów gospodarstw domowych, a najszybsza opcja do 8 Gb/s jest dostępna w 50 miastach.

Z zadowoleniem przyjęliśmy również niedawną decyzję o deregulacji rynku dostępu szerokopasmowego – potwierdzającą jego dojrzałość – gdzie możemy teraz konkurować na równych warunkach, działając na całkowicie komercyjnych zasadach.

Dziękuję naszym klientom za ich nieustające zaufanie. Kieruję także najszczersze podziękowania do oddanych i profesjonalnych pracowników Orange Polska za ich codzienne zaangażowanie na rzecz naszych klientów. Nasz model biznesowy jest zbudowany na mocnych fundamentach, co utwierdza mnie w przekonaniu, że będziemy nadal budować wartość dla akcjonariuszy” – powiedziała Liudmila Climoc, prezeska Orange Polska, odnosząc się do wyników firmy.

Bardzo dobre wyniki finansowe. Dynamika wzrostu przychodów i EBITDAaL powyżej wcześniejszych prognoz firmy

Przychody Orange Polska wzrosły o  4,3% rok do roku, co jest powyżej zakładanego przez firmę niskiego jednocyfrowego wzrostu. To wynik napędzany przez wszystkie główne silniki biznesowe: kluczowe usługi telekomunikacyjne (+6,5% rok do roku), usługi hurtowe (+13% rok do roku) oraz rozwiązania IT/IS dla biznesu (+14% rok do roku).

Także wzrost rentowności operacyjnej EBITDAaL był wyższy od oczekiwań firmy – prognozowany wcześniej jako niski jednocyfrowy, sięgnął 4% rok do roku. To przede wszystkim efekt dobrej marży bezpośredniej oraz konsekwentnego ograniczania kosztów. Wzrost EBITDAaL przełożył się na wynik organicznych przepływów pieniężnych przekraczający 1 mld zł.

Klienci wybierają Orange – rośnie ich liczba we wszystkich kluczowych usługach

Kluczowe usługi telekomunikacyjne pozyskują nowych klientów w dobrym tempie, zgodnie z ambicjami strategii Lead the Future. Liczba klientów Orange Światłowodu wzrosła o 10% rok do roku, przekraczając 1,7 mln użytkowników. Mobilne abonamentowe usługi głosowe wszystkich naszych marek zyskały w skali całego roku prawie 350 tys. klientów, co jest najlepszym wynikiem od wielu lat. Takich usług jest w Orange już ponad 9,5 mln, czyli 4% więcej niż rok wcześniej. Skuteczne strategie marketingowe przyniosły efekty także w usługach prepaid – liczba użytkowników wzrosła w 2025 o 61 tys. Z pakietów konwergentnych korzystało na koniec 2025 roku niemal 1,9 mln klientów, o ponad 4% więcej rok do roku.

Orange Polska korzysta także z udostępniania swojej sieci światłowodowej innym operatorom. Wzrost liczby klientów usług innych operatorów na sieci światłowodowej Orange wyraźnie przyspieszył sięgając 36% rok do roku. Obecnie jest ich już 213 tys. To efekt  pełnego otwarcia sieci Orange Polska pod koniec 2024 roku.

Kolejne inwestycje w łączność najwyższej jakości. Innowacyjne narzędzia dla najlepszych doświadczeń klientów

W 2025 roku Orange Polska przeznaczył na inwestycje niemal 2 mld zł, z tego blisko 0,5 mld na rozwój sieci mobilnej. Dziś w zasięgu 5G od Orange jest już blisko 85% populacji, w oparciu o tzw. pasmo C jak również pasmo 700 MHz, pozwalające dotrzeć na mniej zaludnione tereny. W ubiegłym roku Orange zakończył wyłączanie starszej technologii 3G, uwalniając pasmo na potrzeby bardziej nowoczesnych technologii.

Kolejny rok z rzędu, Orange był numerem 1 w rankingu speedtest.pl pod względem prędkości światłowodu w technologii FTTH. W zasięgu Orange Światłowodu jest już niemal 10 mln gospodarstw domowych, a dostęp do najszybszej opcji o prędkości do 8 GB/s mają już mieszkańcy 50 miast.

W minionym roku Orange zaoferował swoim klientom wiele innowacyjnych rozwiązań, zapewniających jeszcze więcej wygody i jeszcze lepsze doświadczenia.

Jako pierwszy operator w Polsce udostępniliśmy najlepszą na rynku technologię bezprzewodową Wi-Fi 7, oferując wyjątkowy komfort w korzystaniu z domowej sieci. Zaproponowaliśmy też bardzo wygodne rozwiązanie, polegające na automatycznej instalacji karty eSIM na nowych urządzeniach, zapewniające szybki i bezpieczny start urządzenia, z konfiguracją odbywającą się w tle. Z kolei usługa KlikAI z Orange oparta o sztuczną inteligencję pozwala niewielkim firmom w kilka minut stworzyć swoją firmową stronę internetową i oferuje także odpowiednie rozwiązania w zakresie cyberbezpieczeństwa. .

Widzimy także, że nasi klienci Orange na coraz większą skalę korzystają z wygodnych cyfrowych narzędzi do obsługi i zakupu usług Orange – już 28% sprzedaży odbywało się poprzez kanały cyfrowe, a z aplikacji Mój Orange korzysta już ponad 60% użytkowników smartfonów.

Innowacyjne narzędzia oparte o sztuczną inteligencję wspierają działania Orange w wielu dziedzinach: w CyberTarczy pozwalają skutecznie blokować zagrożenia i chronić klientów, pomagają doradcom w skutecznej obsłudze  klientów, pozwalają tworzyć indywidualnie dopasowane oferty, wspierają  efektywne zarządzanie siecią.

Zrównoważony wzrost – szacunek dla środowiska i zaangażowanie społeczne. Osiągnięcia przynoszące realną zmianę

Odpowiedzialność, dbałość o zrównoważony rozwój i wpisane są w działalność biznesową Orange Polska.

W 2025 roku zużyta przez firmę energia elektryczna pochodziła w 100 % ze źródeł odnawialnych. Dzięki temu, a także dzięki optymalizowaniu zużycia energii, wdrażaniu energooszczędnych technologii, w 2025 roku emisje w zakresach 1( bezpośrednie) i 2 (związane ze zużyciem przez Orange Polska energii) zmniejszyły się względem roku 2020 aż o 93%.

W ramach programu RE firma ogranicza wpływ urządzeń na środowisko. W roku 2025 zebrano o 50% więcej telefonów niż rok wcześniej, m.in. dzięki nowej platformie do odkupu używanych telefonów. Ponadto, firma odnowiła i wprowadziła ponownie do użytku ponad 50% więcej niż rok wcześniej urządzeń stacjonarnych, takich jak modemy i dekodery. Stanowią one już 45% wszystkich urządzeń, z których korzystają klienci.

Tylko w 2025 roku z naszych inicjatyw edukacyjnych skorzystało blisko 223 tys. osób – dzieci, nauczycieli i nauczycielek, seniorów i mieszkańców małych miejscowości.

Fundacja Orange, która w 2025 roku obchodziła swoje 20-lecie, jest dowodem długofalowego zaangażowania społecznego firmy na rzecz edukacji i włączania cyfrowego. Na przestrzeni lat zmieniała się, by odpowiadać na aktualne wyzwania i potrzeby związane z rozwojem cyfrowego świata.

Oczekiwania solidnych wzrostów w 2026 i kolejny wzrost dywidendy dla akcjonariuszy

Na 2026 rok zarząd Orange Polska zakłada:

  • niski, jednocyfrowy wzrost przychodów,
  • wzrost EBITDAaL w przedziale 3-5%,
  • eCAPEX (czyli CAPEX pomniejszony o wpływy ze sprzedaży nieruchomości) na poziomie ok. 1,8 mld zł,
  • organiczne przepływy pieniężne co najmniej 1,1 mld zł.

Biorąc pod uwagę bardzo dobre wyniki za 2025 rok i dobre perspektywy na 2026, zarząd firmy zaktualizował średniookresową  prognozę organicznych przepływów pieniężnych do co najmniej 1,4 mld zł w 2028 (poprzednia prognoza wskazywała na co najmniej 1,2 mld zł).

Zarząd zaproponował kolejny wzrost dywidendy dla akcjonariuszy (o 15%) i wypłatę 0,61 zł na akcję.

Analitycy ESET zidentyfikowali atak na Uniwersytet Warszawski

0

Analitycy ESET jako pierwsi zidentyfikowali atak na Uniwersytet Warszawski i poinformowali o tym przedstawicieli uczelni. Dzięki szybkiej reakcji i informacjom przekazanym przez nich bezpośrednio do jednostek IT Uniwersytetu, możliwe było podjęcie niezbędnych działań.

Minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski poinformował we wtorek (tj. 17 lutego 2026) o ataku hakerskim na część infrastruktury IT Uniwersytetu Warszawskiego. „Złośliwe oprogramowanie zostało zidentyfikowane na jednej ze stacji roboczych uczelni” – napisał minister na swoim profilu na platformie X.

Jak przekazało laboratorium ESET – to jego eksperci wykryli nietypową aktywność w infrastrukturze uczelni. We współpracy z DAGMA Bezpieczeństwo IT informacje na ten temat firma ESET przekazała natychmiast administratorowi sieci IT Uniwersytetu Warszawskiego. W odpowiedzi uczelnia podjęła niezwłocznie wszystkie niezbędne działania.

Warto przypomnieć o innym ataku. W grudniu 2025 r. polska elektrociepłownia stała się celem zaawansowanego ataku powiązanej z Rosją grupy APT. Jak wskazuje raport CERT, kluczową rolę w ochronie infrastruktury krytycznej odegrało rozwiązanie klasy EDR, które rozpoznało szkodliwe operacje i zapobiegło incydentowi, zanim doszło do paraliżu systemów. Wówczas zadziałało wykorzystywane przez firmę oprogramowanie ESET PROTECT.  Zastosowane rozwiązanie EDR/XDR wykryło zagrożenie behawioralnie oraz zablokowało próbę masowego nadpisywania plików i czyszczenia dysków.

Rolnicy wrócili do inwestycji: finansowanie maszyn rolniczych +24,5% r/r

Wartość finansowania maszyn i urządzeń rolniczych osiągnęła w 2025 r. 7,5 mld zł, rosnąc o 24,5% rok do roku – wynika z danych Związku Polskiego Leasingu. Segment agro odpowiadał już za 28% całego rynku finansowania maszyn i urządzeń, stając się jednym z jego najmocniejszych filarów. Po dwóch słabszych latach rolnicy wyraźnie wrócili do inwestycji, choć 2026 r. może przynieść wyhamowanie dynamiki.

W 2025 r. nastąpiła wyraźna zmiana koniunktury w finansowaniu inwestycji rolnych. Skumulowały się czynniki, które odblokowały popyt: poprawa dostępności finansowania, spadek stóp procentowych oraz szeroki strumień pieniędzy unijnych. W efekcie zrealizowany został odłożony popyt z lat 2023–2024, a część gospodarstw przyspieszyła decyzje inwestycyjne w obawie przed wygaszeniem programów wsparcia.

– Rok 2025 był dla rynku agro momentem przełomowym. Po dwóch latach wyraźnego wyhamowania inwestycji rolnicy wrócili do decyzji zakupowych, szczególnie w segmencie kluczowych maszyn, takich jak ciągniki i przyczepy. To efekt obniżek stóp procentowych, potrzeby poprawy efektywności produkcji oraz naturalnego, odłożonego popytu – mówi Roman Szczeciński, relationship manager ds. rynku agro w EFL.

Skala wzrostu w segmencie agro wyraźnie wyróżniała się na tle całego rynku maszyn i urządzeń.

– Finansowanie maszyn i urządzeń rolniczych sięgnęło 7,5 mld zł przy dużej dynamice wzrostu. Wyniki potwierdzają rosnącą aktywność inwestycyjną rolników, szczególnie w obszarze modernizacji parku maszynowego i wykorzystania dostępnych dotacji – podkreśla Marcin Hałaj, dyrektor ds. rozwoju rynku rolniczego w PKO Leasing.

Dotacje i stopy procentowe jako motor rynku

Impuls inwestycyjny był szczególnie widoczny w pierwszej połowie roku. Znaczenie miały pieniądze z ARiMR, kończącej się perspektywy PROW 2014–2020 oraz programy w ramach PS WPR i Rolnictwa 4.0. Równolegle spadające stopy procentowe obniżyły koszt finansowania i poprawiły zdolność kredytową gospodarstw.

– Dla nas 2025 był kolejnym rokiem wzrostu zarówno pod względem wolumenu, jak i liczby transakcji. Poprawie uległy nastroje wśród rolników i dostawców maszyn, czemu sprzyjały obniżki stóp procentowych oraz uruchomienie dotacji w ramach PROW i PS WPR 2023–2027 – wskazuje Mariusz Pacanowski, dyrektor ds. agro w Pekao Leasing.

Druga połowa 2025 r. przyniosła jednak większą ostrożność inwestycyjną w związku ze spadkiem cen zbóż, mleka i części produktów zwierzęcych. Część gospodarstw wydłużała proces decyzyjny i dokładniej analizowała opłacalność nowych inwestycji.

Pożyczka dominuje nad leasingiem

W strukturze finansowania wyraźnie dominowała pożyczka leasingowa. Decydowały o tym przede wszystkim wymogi programów dotacyjnych oraz preferencja rolników do bezpośredniego posiadania aktywa.

– Pożyczka pozostaje zdecydowanie najczęściej wybieraną formą finansowania w segmencie rolnym. Wielu programów wsparcia nie można łączyć z leasingiem operacyjnym, a rolnicy preferują model, w którym maszyna od początku stanowi ich własność – zaznacza Marcin Hałaj z PKO Leasing.

– Bezapelacyjnym liderem była pożyczka. Decyduje możliwość finansowania 100% ceny brutto, zgodność z wymogami ARiMR oraz elastyczne dopasowanie harmonogramu do sezonowości produkcji – dodaje Mariusz Pacanowski z Pekao Leasing.

Leasing operacyjny pozostaje istotny, zwłaszcza w większych podmiotach i gospodarstwach prowadzących działalność w formie spółek, jednak w projektach współfinansowanych ze środków publicznych to pożyczka pełni dominującą rolę.

Modernizacja i rolnictwo precyzyjne

Struktura finansowanych aktywów była zbliżona do lat poprzednich – dominowały ciągniki, maszyny uprawowe, siewniki i opryskiwacze. Coraz większe znaczenie miały jednak inwestycje zwiększające efektywność i automatyzację.

– W 2025 roku dominowały inwestycje rozwojowe, nastawione na automatyzację i rolnictwo precyzyjne. Gospodarstwa coraz częściej inwestują w technologie, które realnie obniżają koszty i zwiększają wydajność pracy – podkreśla Piotr Kamiński, dyrektor sprzedaży ds. rolnictwa oraz finansowania przemysłu spożywczego w DLL.

Najbardziej aktywne inwestycyjnie były średnie i duże gospodarstwa, szczególnie w produkcji roślinnej. Inwestycje miały zarówno charakter odtworzeniowy, jak i rozwojowy, choć programy dotacyjne silnie wspierały modernizację i cyfryzację.

Stabilny portfel i ostrożne prognozy

Pomimo trudniejszej drugiej połowy roku jakość portfela w segmencie rolnym pozostała stabilna.

– W 2025 roku, mimo negatywnych sygnałów płynących z rynku, nie obserwowaliśmy pogorszenia jakości portfela w sektorze rolnym. Średni poziom przeterminowań był niższy niż rok wcześniej, a poziom ryzyka osiągnął jeden z najniższych poziomów w ostatnich latach – wskazuje Piotr Domagała, dyrektor ds. rynku rolnego w Santander Leasing.

Perspektywy sprzedaży na 2026 r. są bardziej umiarkowane. Wygaśnięcie efektu kumulacji pieniędzy z PROW 2014–2020 może ograniczyć dynamikę rynku.

– Zakładamy powrót rynku do poziomu zbliżonego do 2024 roku, co w praktyce będzie oznaczało widoczny spadek      w relacji do 2025. Kluczowe będzie tempo uruchamiania środków w ramach Krajowego Planu Strategicznego oraz sytuacja cenowa na rynkach rolnych – ocenia Piotr Domagała z Santander Leasing.

Rok 2025 potwierdził, że leasing i pożyczka są fundamentem modernizacji polskich gospodarstw. Rok 2026 będzie testem trwałości tego trendu – mniej spektakularnym pod względem dynamiki, ale nadal opartym na strukturalnej potrzebie zwiększania efektywności i konkurencyjności sektora rolnego.

Opinie ekspertów z firm leasingowych:

Piotr Domagała, dyrektor ds. rynku rolnego w Santander Leasing

Analizując perspektywy na rok 2026 warto zwrócić uwagę na czynniki, które ukształtowały minione 12 miesięcy Wyniki roku 2025 były w dużej mierze efektem kumulacji środków z kończącego się programu PROW 2014-2020. Fundusze te stanowiły główny motor napędowy rynku, co wyraźnie potwierdzają statystyki sprzedaży nowych ciągników. W obecnym roku ten impuls inwestycyjny wygaśnie, jednak warto pamiętać, że jesteśmy w trakcie wdrażania Krajowego Planu Strategicznego. Choć w jego ramach do rolników trafią znaczące środki, znakiem zapytania pozostaje tempo ich wydatkowania. Reasumując, z punktu widzenia rynku finansowania maszyn rolniczych zakładamy powrót do poziomu zbliżonego do 2024 roku, co w praktyce będzie oznaczało około 17% spadek w zestawieniu z rokiem 2025. Wyniki stycznia jak na razie potwierdzają tą tezę.

Marcin Hałaj, dyrektor ds. rozwoju rynku rolniczego w PKO Leasing

Pożyczka pozostaje zdecydowanie najczęściej wybieraną formą finansowania w segmencie rolnym. Zresztą nie tylko, bo w 2025 roku pożyczka leasingowa rosła zdecydowanie szybciej niż tradycyjny leasing, zwiększając swoją wartość o 27 proc. r/r do 17,3 mld zł, co pokazuje rosnące znaczenie tej formy finansowania dla projektów wymagających bezpośredniej własności aktywów. Ten trend powinien utrzymać się w tym roku. Tej formie finansowania sprzyja przede wszystkim to, że wielu programów dotacyjnych – w tym ARiMR – nie można łączyć z leasingiem, co automatycznie kieruje rolników w stronę pożyczki. Poza tym rolnicy „tradycyjnie” wolą posiadać sprzęt na własność – maszyna zakupiona w ramach pożyczki od razu staje się ich aktywem.

Warto jednak odnotować, że udział leasingu systematycznie rośnie w porównaniu z poprzednimi latami. Część rolników – zwłaszcza tych, którzy prowadzą dodatkową działalność usługową lub gospodarstwo w formie spółki – zaczyna dostrzegać korzyści podatkowe i elastyczność, jaką daje ta forma finansowania.

Piotr Kamiński, dyrektor sprzedaży ds. rolnictwa oraz finansowania przemysłu spożywczego w DLL

W ubiegłym roku najbardziej aktywne były gospodarstwa średnie i duże, szczególnie producenci nastawieni na produkcję roślinną, ale i gospodarstwa mleczne i hodowlane inwestujące w automatyzację. To właśnie te grupy najczęściej podejmowały decyzje o modernizacji i wymianie sprzętu.

Spodziewamy się utrzymania solidnego popytu na finansowanie maszyn, choć jego dynamika może być nieco niższa niż w 2025 roku. Kluczowe pozostanie tempo modernizacji gospodarstw oraz dostępność maszyn. Jednocześnie należy liczyć się z tym, że nie będzie już tak szerokiego dostępu do środków wspierających inwestycje, jak w poprzednich latach, co może dodatkowo wpływać na aktywność inwestycyjną rolników.

Inwestycje w 2026 roku będą wspierać: stabilizacja cen płodów rolnych, potrzeba dalszej modernizacji, automatyzacji w gospodarstwach. Ograniczać je mogą czynniki pogodowe, wahania cen na płody, które mogą wpływać na ostrożność inwestycyjną rolników.

Mariusz Pacanowski, dyrektor ds. agro w Pekao Leasing

Po stronie rolników główne źródła wzrostu w 2025 roku wynikały przede wszystkim z silnego odbicia popytu po dwóch słabszych latach. W 2024 roku wielu producentów rolnych ograniczyło inwestycje ze względu na utrudniony dostęp do finansowania, co było związane m.in. z wejściem w życie ustawy o konsumenckiej pożyczce lombardowej. Dodatkowo pogorszeniu uległy nastroje w całym sektorze w związku ze spadkiem opłacalności produkcji oraz niepewnością regulacyjną i polityczną, dotyczącą m.in. Zielonego Ładu czy umowy Mercosur. W 2025 roku część tego odłożonego popytu została uruchomiona.

Istotnym czynnikiem było również zwiększenie dostępności dotacji z ARiMR, w tym środków w ramach PROW, PS WPR oraz dotacji dobrostanowych i modernizacyjnych. Część inwestycji była finansowana zarówno z kończących się środków PROW, jak i z nowych instrumentów w ramach PS WPR 2023–2027, co wyraźnie wsparło aktywność inwestycyjną gospodarstw.

Dodatkowo spadające stopy procentowe zwiększyły zainteresowanie rolników nowymi inwestycjami, szczególnie w obszarze dalszej modernizacji gospodarstw. Obniżenie kosztu finansowania poprawiło zdolność kredytową i przełożyło się na większą skłonność do podejmowania decyzji inwestycyjnych.

Nie bez znaczenia była także konieczność poprawy efektywności produkcji i redukcji kosztów. W sytuacji niskich cen zbóż, trzody czy warzyw rolnicy zaczęli intensywniej poszukiwać sposobów na obniżenie kosztów produkcji. Inwestowali w maszyny kluczowe dla funkcjonowania gospodarstwa, rozwiązania z zakresu Rolnictwa 4.0 oraz technologie ograniczające wpływ niedoboru wykwalifikowanej siły roboczej.

Roman Szczeciński, relationship manager ds. rynku agro w EFL

Rok 2026 przyniesie także szereg zmian prawnych, które będą miały istotny wpływ dla polskich rolników. W tym roku w życie ma wejść nowy przepis dotyczący definicji aktywnego rolnika. Ten projekt ustawy przyjęty prze Radę Ministrów na finiszu ubiegłego roku ma wzmocnić gospodarstwa realnie ponoszące ryzyko ekonomiczne. Kolejna zmiana to Krajowy System e-Faktur, znany jako KSeF. Od 1 lutego 2026 wejdą do systemu KSeF duże firmy, a od kwietnia większość podatników. Dodatkowo, jest złożony projekt ustawy o dzierżawie rolniczej. Projekt ustawy zakłada, że każda umowa będzie musiała być udokumentowana tzn. jej data potwierdzona przez notariusza, wójta lub kierownika biura powiatowego ARiMR. Te zmiany mogą wprowadzić dodatkowe wyzwania dla gospodarstw rolnych. Dodatkowym czynnikiem, który paradoksalnie może poprawić nastroje producentów maszyn, są perspektywy zwiększenia eksportu poza UE w związku z umową handlową UE–Mercosur. Jednocześnie rolnicy będą musieli mierzyć się z nowymi regulacjami prawnymi, m.in. definicją aktywnego rolnika, wdrożeniem Krajowego Systemu e-Faktur oraz zmianami dotyczącymi dzierżawy gruntów.

Główni akcjonariusze Mex Polska zwiększają zaangażowanie i nabywają pakiet akcji

Mex Polska S.A., notowana na GPW spółka holdingowa działająca w segmencie gastronomicznym, informuje, że jej główni akcjonariusze – Andrzej Domżał i Paweł Kowalewski – dokonali zakupu łącznie 763.300 akcji od dotychczasowego znaczącego akcjonariusza, Familiar S.A. SICAV-SIF. Cena zakupu wyniosła 4,50 zł za akcję, przewyższając aktualną wycenę rynkową. Transakcja ta stanowi wyraz bezwzględnego przekonania głównych akcjonariuszy do perspektyw wzrostu Spółki. Jest także strategicznym krokiem w kierunku uporządkowania struktury właścicielskiej, zwiększenia płynności akcji oraz wzmocnienia stabilności i przejrzystości dla wszystkich akcjonariuszy Spółki.

Decyzja o nabyciu znaczącego pakietu akcji potwierdza nasze świadome, długoterminowe zaangażowanie kapitałowe w rozwój Mex Polska. To wyraźny sygnał dla inwestorów, że mamy pełne przekonanie i wiarę w przyjętą strategię i koncentrujemy się na dalszym budowaniu wartości dla akcjonariuszy. Transakcja porządkuje strukturę właścicielską, zwiększa płynność obrotu i wzmacnia wiarygodność spółki na rynku kapitałowym – podkreśla Paweł Kowalewski, prezes zarządu Mex Polska S.A.

Zakup obejmował po 381.650 akcji dla każdego z głównych akcjonariuszy i został przeprowadzony po wcześniejszym porozumieniu z Familiar S.A. SICAV-SIF. Transakcja wpisuje się w dotychczasowe działania Spółki mające na celu uporządkowanie struktury właścicielskiej oraz zwiększenie dostępności akcji w wolnym obrocie.

Analitycy DM INC SA, w aktualizacji raportu analitycznego (w styczniu br.) podnieśli wycenę akcji spółki do 8,82 zł. Nowa, wyższa, wycena wynika ze znacznego wzrostu przychodów Mex Polska w 2025 roku, które według szacunków Spółki przekroczą 127 mln zł, a to oznacza ponad 19 proc. wzrost rr. Tempo ekspansji sieci utrzymuje się na poziomie co najmniej sześciu nowych lokali rocznie, a pierwszym otwarciem Grupy w 2026 r. był kolejny lokal Chicas & Gorillas we Wrocławiu.

cyber_Folks przejmuje PrestaShop i buduje jeden z największych ekosystemów e-commerce w Europie

Grupa cyber_Folks, wspólnie ze spółkami Sylius i BitBag, sfinalizowała przejęcie 100% udziałów w PrestaShop – jednej z największych na świecie platform e-commerce w modelu open source. Transakcja stanowi kluczowy etap realizacji strategii budowy zintegrowanego, paneuropejskiego ekosystemu technologii e-commerce.

Po przejęciu łączna wartość handlu wspieranego przez rozwiązania rozwijane w Grupie wzrasta do ok. 35 mld euro GMV rocznie, a liczba obsługiwanych klientów przekracza 700 tys. na całym świecie.

Domknięcie ekosystemu

Strategia cyber_Folks opiera się na integracji wszystkich kluczowych warstw technologicznych niezbędnych do prowadzenia sprzedaży online – od infrastruktury i hostingu, przez platformy sklepowe, integracje ERP, płatności i logistykę, po komunikację, automatyzację marketingu i systemy zarządzania danymi.

PrestaShop wnosi do Grupy 230 tys. aktywnych sklepów oraz ok. 22 mld euro GMV rocznie, a także silną pozycję w Europie Zachodniej – szczególnie we Francji, Hiszpanii i Włoszech.

– „W ciągu kilku lat, z lokalnej firmy staliśmy się europejskim liderem technologii e-commerce, z którego usług korzysta 700 tys. firm, jednak przejecie PrestaShop nie jest wyłącznie akwizycją zwiększającą skalę. To element, który domyka architekturę naszego ekosystemu – zarówno geograficznie, jak i produktowo. Tworzymy środowisko, w którym merchant może rozwijać biznes w jednym spójnym modelu technologicznym, od pierwszej sprzedaży po skalę międzynarodową” – mówi Jakub Dwernicki, prezes zarządu cyber_Folks.

Po transakcji Grupa obejmuje pełne spektrum rynku:

  • Shoper – segment SMB,
  • PrestaShop – SMB i mid-market w modelu open-source,
  • Sylius – mid-market i Enterprise w modelu open-source,
  • rozwiązania cyber_Folks, Apilo i SellRocket – integracje, automatyzacja, komunikacja i infrastruktura.

Synergie i model wzrostu

Integracja PrestaShop wzmacnia Grupę w trzech obszarach: skali i danych, możliwości cross-sell usług wysokomarżowych oraz dywersyfikacji geograficznej. Już dziś około połowy sklepów PrestaShop w Polsce korzysta z hostingu cyber_Folks, co pokazuje naturalny potencjał dalszej integracji usług.

Model biznesowy Grupy opiera się na przychodach rekurencyjnych i mechanizmie pay-as-you-grow – wzrost GMV klientów bezpośrednio przekłada się na wzrost przychodów cyber_Folks.

– „Rozszerzamy globalną bazę klientów, którym możemy oferować hosting, integracje, rozwiązania komunikacyjne oraz produkty AI. To model, w którym wzrost skali działalności merchantów naturalnie przekłada się na wzrost naszych przychodów i przepływów pieniężnych” – mówi Robert Stasik, wiceprezes zarządu i CFO cyber_Folks.

Zintegrowany charakter ekosystemu oraz dbałość o satysfakcje klientów zwiększają ich retencję. Długoterminowe relacje z klientami i unikalność modelu biznesowego, daje z jednej strony defensywny charakter, a z drugiej potencjał wzrostu, dzięki stale rosnącej bazie klientów Grupy.

Kolejny etap rozwoju

Od 18 lutego 2026 r., cyber_Folks, wspólnie z Syliusem i BitBag, jest 100% właścicielem PrestaShop. Obecnie kluczowym zadaniem jest integracja operacyjna oraz realizacja synergii cross-sell i up-sell. Transakcja została sfinalizowana po uzyskaniu wymaganych zgód regulacyjnych i została sfinansowana ze środków własnych oraz finansowania dłużnego.

– „Rozszerzamy globalną bazę klientów, którym możemy oferować hosting, integracje, rozwiązania komunikacyjne oraz produkty AI. To model, w którym wzrost skali działalności merchantów naturalnie przekłada się na wzrost naszych przychodów i przepływów pieniężnych.” dodaje Robert Stasik.

Allianz Trade podwyższył ratingi ryzyka krajowego 36 krajów, obniżając je jedynie w przypadku 14 krajów

Pomimo intensywnych napięć handlowych i wielopoziomowego ryzyka, Allianz Trade podwyższył ratingi ryzyka krajowego 36 krajów, obniżając je jedynie w przypadku 14 krajów.

  • Według Allianz Trade w 2025 r. ryzyko poszczególnych krajów w skali globalnej uległo poprawie, a liczba ratingów ryzyka krajowego, które były podnoszone była prawie dwukrotnie większa niż liczba tych obniżonych.
  • Tym niemniej niektóre kluczowe gospodarki, takie jak: Francja, Belgia i Stany Zjednoczone, otrzymały obniżoną ocenę, co oznacza utrzymywanie się znaczącego ryzyko dla przedsiębiorstw w perspektywie średnioterminowej (kraje te łącznie generują około jednej trzeciej, bo 31,6% światowego PKB – dziesięć razy więcej niż gospodarki, które odnotowały poprawę)
  • Europa Środkowo-Wschodnia to największa poprawa w kategoriach ocen składowych ryzyka – czas, aby polscy przedsiębiorcy wykorzystali ten bliski i bezpieczniejszy niż niegdyś potencjał wzrostu

Allianz Trade opublikował trzeci Atlas ryzyka krajowego, flagową publikację oceniającą perspektywy gospodarcze, ryzyko i możliwości w 83 krajach, reprezentujących około 94% światowego PKB. Opiera się on na autorskim modelu ratingów ryzyka, który jest aktualizowany co kwartał o najnowsze dane dotyczące rozwoju gospodarczego oraz dane własne Allianz Trade.

Zmiany netto głównych i składowych ocen ryzyka wg. regionów, ostatnie 12 miesięcy

Zmiany netto głównych i składowych ocen ryzyka wg. regionów, ostatnie 12 miesięcy

Źródło: Działa Analiz Ekonomicznych Allianz Trade

„Nasze ratingi zapewniają kompleksową analizę i wgląd w otoczenie gospodarcze, polityczne i biznesowe, a także czynniki zrównoważonego rozwoju, które wpływają na trendy w zakresie ryzyka braku płatności dla przedsiębiorstw na poziomie makroekonomicznym. Każda ocena łączy 17 wskaźników krótkoterminowych i 18 wskaźników średnioterminowych i służy decydentom jako pragmatyczny kompas w świecie wielokryzysowym, pomagając im radzić sobie z niestabilnością, chronić przepływy pieniężne i przekształcić świadomość ryzyka w przewagę konkurencyjną” – wyjaśnia Luca Moneta, starszy ekonomista ds. rynków wschodzących w Allianz Trade.

Europa Środkowo-Wschodnia to malejące ryzyko – i rosnący potencjał

Jak zauważa Sławomir Bąk, Dyrektor zarządzający ds. oceny ryzyka, likwidacji szkód i windykacji w oddziale Allianz Trade w Polsce: „Niewątpliwie największe znaczenie dla polskich przedsiębiorców ma poprawa w odniesieniu do Niemiec, naszego największego partnera handlowego – nawet nie samego ratingu, ale tego co za tym stoi: wyniki handlowe Niemiec nie są może imponujące, ale z perspektywą poprawy, co wiąże się z odzyskaną stabilnością polityczną i wolą reform. Zawieszona (chwilowo?) wojna handlowa z bardziej protekcjonistycznymi Stanami Zjednoczonymi i konkurencyjne Chiny wciąż zagrażają niemieckiemu modelowi opartemu na eksporcie, jednak niemiecki  rząd uruchomił plany ekspansji fiskalnej i uruchamia środki mające na celu ożywienie wzrostu gospodarczego.

Potencjał na większą dynamikę wzrostu upatruję jednak gdzie indziej – co prawda polski eksport rósł w ub. roku najszybciej do krajów wysoko rozwiniętych poza UE (np. USA o +3,7% r/r w USD – w złotych zmniejszył się w wyniku umocnienia złotego), niż do tych Zachodnioeuropejskich (+1,9%). To dobrze, dywersyfikacja handlu jest potrzebna, ale… Potencjał wzrostu jest też dużo bliżej – w naszym regionie! Tymczasem wymiana handlowa z krajami naszego regionu (z wyłączeniem Rosji i Ukrainy) rosła w ub. roku o 1-2% r/r, znacznie poniżej potencjału – i premii, jaką daje bliskość geograficzna (i w dużym stopniu kulturowa). Żeby wyjść poza ewidentne w tym gronie najbliższe nam  Czechy i Słowację:  w Bułgarii oprócz silnej konsumpcji prywatnej i publicznej, od początku 2025 roku przyspieszyły inwestycje, a to wszystko w sytuacji niskiego długu publicznego (poniżej 30%!). Rumunia co prawda nie ma ostatnio tak dobrych wyników finansów publicznych – deficyty publiczny i obrotów bieżących były ostatnio wysokie (powyżej 8%), ale nadal jest to gospodarka o imponującym tempie wzrostu w ostatnich latach, co wzmocniło lokalne otoczenie biznesowe i sektor przemysłowy. Polscy przedsiębiorcy częściej powinni odwiedzać Europę Środkowo-Wschodnią nie tylko turystycznie, ale także biznesowo: potencjał gospodarczy regionu diametralnie wzrósł a biznes także jest tu dużo bezpieczniejszy, niż byliśmy przyzwyczajeni – bardzo wyraźnie poprawiły się oceny jego ryzyka biznesowego.

Wbrew oczekiwaniom globalna panorama ryzyka poszczególnych krajów w 2025 r. uległa poprawie

Pomimo roku naznaczonego intensywnymi napięciami handlowymi i wielowarstwowym ryzykiem (politycznym, geopolitycznym i fiskalnym), Allianz Trade stwierdza, że globalne ryzyko w podziale na poszczególne kraje w 2025 r. uległo poprawie, a ratingi ryzyka 36 krajów zostały podwyższone, a tylko 14 – obniżone. Tendencja ta potwierdza mechanizmy „radzenia sobie”, będące miksem działań w ramach polityki fiskalnej, monetarnej i handlowej, które pojawiają się zazwyczaj w czasach dużej niepewności. Wśród 36 gospodarek, których ratingi uległy poprawie, znalazły się odnotowujące spektakularną poprawę Argentyna, Ekwador, Węgry, Włochy, Hiszpania, Turcja i Wietnam.

„W 2025 r. podwyższenie ratingów wynikało przede wszystkim z silniejszych fundamentów makroekonomicznych, wspieranych przez bardziej akomodacyjną politykę fiskalną i monetarną. W kilku gospodarkach wschodzących lepsze warunki finansowania, aprecjacja lokalnych walut i wyższe ceny surowców pozwoliły na zniesienie ograniczeń transferowych i konwertowalności, które stanowią kluczowy wymiar ryzyka politycznego. Wśród gospodarek o wysokich dochodach poprawa stabilności politycznej, dezinflacja i lepsze wyniki handlowe wzmocniły odporność na ryzyko polityczne w całej Europie (zwłaszcza w Niemczech, Grecji, Włoszech i Hiszpanii) oraz w regionie Azji i Pacyfiku (w tym w Korei Południowej i Wietnamie)”, stwierdza Ana Boata, dyrektor ds. badań ekonomicznych w Allianz Trade.

Ogólna poprawa sytuacji maskuje utrzymujące się średnioterminowe ryzyko dla przedsiębiorstw

Chociaż liczba obniżek ratingów może wydawać się niewielka, należy zauważyć, że w porównaniu z 2024 r. wzrosła ona prawie trzykrotnie (z 5 do 14). Ponadto na liście znalazły się niektóre kluczowe gospodarki, takie jak Francja, Belgia i Stany Zjednoczone, co wskazuje na utrzymujące się średnioterminowe trudności dla przedsiębiorstw.

„Odporność się zwiększa, ale w ważnych gospodarkach nadal występuje koncentracja obszar ryzyka. Na przykład w zeszłym roku widzieliśmy pogorszenie średnioterminowej sytuacji makroekonomicznej na 7 rynkach, w porównaniu z 18, na których nastąpiła poprawa. Jednak wśród tych, gdzie sytuacja się pogorszyła, są Belgia, Brazylia, Francja i Stany Zjednoczone, które razem odpowiadają za około jedną trzecią światowego PKB, czyli dziesięć razy więcej niż gospodarki, w których nastąpiła poprawa. Gospodarka światowa przechodzi jeden z najbardziej burzliwych okresów od dziesięcioleci, charakteryzujący się zbieżnością wstrząsów i zmian strukturalnych, takich jak sztuczna inteligencja, demografia, zmiany klimatyczne, handel i regulacje. Niepewność pozostaje wysoka, a przedsiębiorstwa muszą stosować selektywne podejście w poszczególnych krajach, aby móc rozwijać swoją działalność przy jednoczesnej ochronie swoich aktywów. Podkreśla to potrzebę szczegółowego, przyszłościowego zarządzania ryzykiem, wykraczającego poza ogólne oceny ratingowe. Ciągłe monitorowanie warunków transferu i wymienialności, trajektorii fiskalnych i ekspozycji handlowych będzie miało kluczowe znaczenie dla przewidywania punktów zwrotnych” – podsumowuje Aylin Somersan Coqui, dyrektor generalna Allianz Trade.

Zmiany ryzyka krajowego według podklasy ratingowej (2019–2025), liczba i kierunek zmian

Zmiany ryzyka krajowego według podklasy ratingowej (2019–2025), liczba i kierunek zmian

Źródło: Działa Analiz Ekonomicznych Allianz Trade

„Bogactwo narodów” dziś: między neoliberalnym hymnem a krytyką egoizmu

Wielu ekonomistów przez 250 lat dokonało wielu ciekawych rewizji teorii Adama Smitha. Na tym przecież polega nauka, a anglosaskie „research” oznacza przecież ciągły „search” od nowa.

9 marca minie 250 lat od pierwszego wydania dzieła „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” napisanego przez szkockiego ekonomistę i filozofa Adama Smitha, uważanego często za tę pracę ojcem ekonomii. W „Bogactwie Narodów” jest wiele na temat protekcjonistycznych szaleństw Donalda Trumpa, wysiłków Europy, aby np. przez umowę z Mercosurem rozszerzać sferę wolnego handlu w świecie, i w ogóle na temat tego – jak to pokazał w 2023 r. Johan Norberg w „Manifeście kapitalistycznym”, dlaczego wolny rynek uratuje świat.

W dziele tym Adam Smith jawi się nie tyle może jako Nostradamus i przewiduje to wszystko chociażby metaforycznie, lecz jako nowoczesny badacz odkrywający dla ludzkości pożytki dobrej ekonomii i dobrej nauki ekonomii. W jednej i drugiej chodzi o zrozumienie tego, w jaki sposób wolność gospodarcza, wolny globalny handel, konkurencja, inicjatywa prywatna, kapitał, praca i jej podział oraz specjalizacja tworzą nowe wartości, tworzą bogactwa narodów. Powyższe pożytki, eksponowane przez Adama Smitha, były przez 250 lat równie silnie afirmowane, jak i krytykowane. W czasie rocznicowym ta afirmacja i krytyka narastają na całym świecie.

W bożonarodzeniowym wydaniu (grudzień 2025 r.) sprzyjający zazwyczaj liberalnej a nawet neoliberalnej ekonomii tygodnik „The Economist” odkrywa protekcjonistyczne rysy w dziele Smitha, np. wskazując, że opowiadał się on za ograniczaniem stóp procentowych czy też za wprowadzeniem w Anglii ustaw – podobnych do amerykańskich ustaw Jonesa – wymagających, aby żegluga między portami amerykańskimi odbywała się na statkach zbudowanych w kraju i z załogą krajową. W pewnym sensie nawet „lustruje” go, wskazując na plagiatowanie w „Bogactwie Narodów” pewnych analiz. „The Economist” zwraca uwagę, że w czasach Smitha poglądy na temat korzyści globalnego wolnego handlu i wolności gospodarczej stawały się już dość powszechne, przynajmniej we wpływowych kręgach intelektualnych. Na to już jednak często zwraca się uwagę w licznych „Smithowskich” komentarzach w dzienniku „Le Monde”, zwłaszcza że takie liberalne poglądy głosili oświeceniowi francuscy intelektualiści, jak ekonomiści Quasnay czy Turgot, encyklopedyści Voltaire, Rousseau i Diderot, z którymi Smith często spotykał się na paryskich salonach. Lektura „Le Monde” odkrywa też „plagiat plagiatu”, ponieważ francuscy badacze już dawno przed „The Economist” zwrócili uwagę, że słynny z dzieła Smitha przykład fabryki szpilek, pokazujący ogromną synergię podziału pracy – wytwarzanie przez 20 pracowników 48 tys. szpilek dziennie w wyniku specjalizacji zamiast 2 tys. przed specjalizacją – zaczerpnięty został ze… słynnej encyklopedii francuskiej. Trochę to dezawuuje Smithowskie uprawianie ekonomii na solidnych podstawach empirycznych.

„Protekcjonistyczne rysy” w teorii Adama Smitha nie podważają jego ogromnego odkrycia, jakim są korzyści z wolnego handlu dla wszystkich gospodarek, nawet tych stojących – przez absolutny poziom kosztów – na pozycjach straconych. Ciekawe, że „The Economist” nie wspomina o zdecydowanym sprzeciwianiu się przez Adama Smitha ustawom kanclerza skarbu Charlesa Townshenda, które nakładały wysokie podatki pobierane przez kolonizatora – Anglię na towary sprowadzane do Ameryki. Podatki te stały się później jedną z ważnych przyczyn walki o niepodległość i powstania Stanów Zjednoczonych, co nastąpiło też w 1776 r., 4 lipca. Adam Smith był doradcą ekonomicznym Charlesa Townshenda i stał się tutaj jakże cennym wzorem dla następnych pokoleń ekonomistów często „nazbyt spolegliwie” pełniących różne funkcje doradcze.

Adam Smith wprowadza do debat ekonomicznych kluczowe do dziś problemy: zgodności egoistycznych interesów jednostek z dobrem ogólnym oraz identyfikację wartości produktów jako podstawy ich cen. Podobnie jak w przypadku liberalnej teorii handlu zagranicznego odkrywa tutaj – być może trochę „plagiatując” kilka tysięcy lat dociekań ekonomistów – że najlepszym sposobem na rozwiązanie tych wszystkich problemów jest konkurencja. „The Economist” w 2019 r. nazwie teorię konkurencji „ekonomiczną teorią wszystkiego”, a główne fundamenty pod nią położył właśnie Adam Smith.

Nadaniu konkurencji zasadniczej roli w procesach gospodarczych sprzeciwia się wielu ekonomistów, szczególnie silnie lewicujących. Wystarczy poczytać emerytowanego profesora Harvardu Stephena Marglina czy tłumaczonego często na polski angielskiego guru światowej lewicy Davida Harveya. Francuski socjolog Camille Peugny publikuje swoją najnowszą książkę pod tytułem „Le Triomphe des égoïsmes”, w której z sarkazmem składa hołd zwycięzcy Adamowi Smithowi, ponieważ jego zdaniem w neoliberalnych obecnie gospodarkach to jego koncepcja egoistycznych interesów konkurujących ze sobą triumfuje, ale nie doprowadza to do dobra ogólnego. Do takiego dobra może doprowadzić tylko znany kanon lewicy: wysokie progresywne podatki, deprywatyzacja, scentralizowane decyzje i przede wszystkimi silne więzi między bogatymi i biednymi w szkołach, szpitalach, organizacjach społecznych czy osiedlach mieszkaniowych.

Innego typu hołd Adamowi Smithowi złożył nieżyjący już Włoch Giovanni Arrighi, współpracownik czasopisma polskiego „Lewą Nogą”. W książce „Adam Smith in Beijing: Lineages of Twenty – First Century” wykazywał, że Smith wcale nie był zwolennikiem rynku i konkurencji jako głównego regulatora gospodarki, opowiadał się za silnym państwem w gospodarce, sceptycznie widział perspektywy kapitalizmu na świecie, jego możliwości akumulacji kapitału, zdolności poszukiwania rentownych okazji do inwestowania. I takiego Adama Smitha pokochały władze chińskie, osiągają dzięki niemu spektakularne sukcesy. Byłoby to może i śmieszne, gdyby nie było tak tragiczne, zwłaszcza że takich apologetów gospodarki chińskiej jest więcej, także w Polsce. Paradoksalnie nie dostrzega się, że Chiny z nadwyżką realizują efekty neoliberalnej ekonomii, ale bez „zawodnego” tutaj konkurencyjnego rynku. Jeśli przedsiębiorstwo traci przewagę konkurencyjną, to może obniżać płace, znacznie nawet silniej niż zrobiłby to zawodny, neoliberalny, konkurencyjny rynek. Jeśli trzeba zwiększyć inwestycje, to konsumpcja musi się zmniejszyć w strukturze PKB robiąc miejsce inwestycjom. Jeśli narastają problemy w finansach publicznych, to wydatki socjalne i emerytury muszą ulec erozji itd. W żadnej neoliberalnej gospodarce prawa człowieka by do tego nie dopuściły – chcąc nie chcąc to konkurencja musi się z tymi problemami uporać.

Łacińską etymologią słowa konkurencja jest „concurrere”, czyli biec razem. Każdy, kto odkrył przyjemność biegania, doskonale wie, że zawsze jest wygrany, a wygrany jest jeszcze bardziej, gdy biegnie z innymi. Obecnie już nie tylko we wszystkich szkołach biznesu naucza się, że najgorsze, co może ci się przytrafić, to strach przed przegraną, a porażka jest kapitałem na przyszłość.

W filmie „Piękny umysł” o nobliście z ekonomii, nakręconym na podstawie powieści Sylwii Nazar, główny bohater grany przez Russela Crowe’a w niezwykle sensualny sposób zauważa, że teoria Adama Smitha wymaga rewizji. Tym bohaterem był John Nash. On i bardzo wielu innych ekonomistów przez 250 lat dokonało wielu ciekawych rewizji teorii Adama Smitha. Na tym przecież polega nauka, a anglosaskie „research” oznacza przecież ciągły „search” od nowa. I Adamowi Smithowi zawdzięczamy to, że możemy zaczynać od czegoś bardzo już żyznego.

Autor: Prof. Adam Noga wykłada na Akademii Leona Koźmińskiego, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Wynagrodzenia w administracji i zakupach: kto zyskał najwięcej, gdzie płacą najlepiej

Zmiany w strukturach organizacyjnych firm sprawiają, że administracja i zakupy coraz rzadziej funkcjonują jako rozbudowane, odrębne zespoły. Jak wynika z raportu „Wynagrodzenia w przedsiębiorstwach” przygotowanego przez Grafton Recruitment, role administracyjne stanowią dziś relatywnie niewielką część struktur organizacyjnych, a rekrutacje w tym obszarze mają wyraźnie selektywny charakter. Pracodawcy coraz częściej poszukują specjalistów, którzy łączą klasyczne kompetencje administracyjne z umiejętnościami wspierającymi procesy projektowe, kontrolę kosztów oraz koordynację działań operacyjnych, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w poziomie popytu na role, jak i w strukturze wynagrodzeń.

Popyt na role i kompetencje

Dane za 2025 rok pokazują utrzymującą się dysproporcję pomiędzy zapotrzebowaniem na pracowników działów administracji i zakupów w przedsiębiorstwach a średnim benchmarkiem dla wszystkich analizowanych ról. W trzecim kwartale wskaźnik popytu dla tych stanowisk wyniósł 0,75, podczas gdy punkt odniesienia osiągnął poziom 1,01, wynika z raportu „Wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment.

Eksperci zwracają uwagę, że obecna sytuacja jest konsekwencją procesów zapoczątkowanych kilka lat temu. Po okresie silnego odbicia popytu w latach 2021–2022, związanego z odbudową łańcuchów dostaw i porządkowaniem procesów po pandemii COVID, w drugiej połowie 2022 roku rozpoczął się stopniowy spadek liczby rekrutacji w działach administracji i zakupów. Z analiz wynika jednak, że ten trend wyhamował, a zapotrzebowanie na pracowników utrzymuje się na stabilnym poziomie.Popyt na role_Działy administracji i zakupów_Raport Grafton

Obecnie firmy nie rozbudowują już struktur back-office, coraz częściej koncentrując się na automatyzacji procesów i efektywności zasobów. Zadania pracowników są integrowane z innymi obszarami działalności operacyjnej, co także ogranicza skalę nowych rekrutacji.

Role administracyjne stanowią dziś relatywnie niewielką część struktur organizacyjnych. Firmy coraz częściej ograniczają zespoły back-office na rzecz bardziej elastycznych i wielofunkcyjnych struktur, w których zadania administracyjne są łączone z innymi obszarami, takimi jak wsparcie projektowe, kontrola kosztów czy koordynacja procesów. W efekcie rekrutacje w tym obszarze mają charakter bardziej selektywny i koncentrują się na kompetencjach wykraczających poza klasyczne funkcje administracyjne. Nie zawsze te zmiany znajdują już odzwierciedlenie w samej nazwie stanowiska, są widoczne w opisie zadań i celów – wyjaśnia Anna Gawlik, Senior Recruitment Consultant Grafton Recruitment.

W minionym roku najczęściej poszukiwano kandydatów na stanowiska kierowników biur, specjalistów ds. administracji, a także na stanowiska asystenckie – funkcje kluczowe dla sprawnego działania firm, zapewniające wsparcie kadrze zarządzającej i stabilność procesów biznesowych. Najwięcej ofert pracy w obszarze administracji i zakupów pojawiało się w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim.

Zapotrzebowanie na kadry różne w różnych działach

Administracja i zakupy wpisują się w szerszy trend ograniczania rekrutacji w przypadku funkcji wspierających, wynika z raportu „Wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment. Wskaźniki popytu na role w wielu działach utrzymywały się w 2025 roku poniżej średniej – m.in. w HR, w którym wyniósł on 0,63 oraz marketingu (0,82). Jeszcze niższe wartości zaobserwowano w obszarach takich jak audyt (0,47), podatki (0,57), IT czy PR (po 0,54), gdzie rekrutacje prowadzone były punktowo i pod konkretne potrzeby biznesowe.

Odmienny trend był widoczny w przypadku obsługi klienta i operacji – tu wskaźnik zapotrzebowania na pracowników odpowiadał rynkowemu benchmarkowi (1,01). Najwyższe zapotrzebowanie odnotowano w logistyce (1,09) i sprzedaży (1,05).

Zmiany regulacyjne a rola administracji w firmach

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na funkcjonowanie działów administracji są zmiany w przepisach prawa pracy oraz zapowiadane wzmożone kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. Nowe regulacje, dotyczące m.in. ewidencji czasu pracy, form zatrudnienia oraz obowiązków dokumentacyjnych, zwiększają zakres odpowiedzialności nie tylko działów HR czy prawnych, ale także wpływają na aktywności zespołów administracji. W praktyce oznacza to rosnące znaczenie ról skoncentrowanych na compliance, standaryzacji procedur oraz bieżącym dostosowywaniu organizacji do zmieniającego się otoczenia prawnego.

– Zmiany regulacyjne wpływają na funkcjonowanie całej organizacji, dlatego ich wdrażanie wymaga współdziałania wielu działów – od prawnego, HR, po administrację. To właśnie w administracji kumuluje się duża część zadań: aktualizacja dokumentacji, porządkowanie obiegu informacji czy dostosowywanie procedur do nowych wymogów. W efekcie rośnie znaczenie ról, które potrafią łączyć znajomość regulacji z praktycznym przełożeniem ich na codzienną działalność firm – dodaje Zuzanna Spaltenstein-Kotas, Inspektor Ochrony Danych Gi Group Holding, Kancelaria Radców Prawnych VESTER.

Wynagrodzenia

Struktura wynagrodzeń w obszarze administracji i zakupów odzwierciedla zróżnicowanie pełnionych funkcji oraz ich znaczenie dla organizacji. Poziomy stawek wynikają z zakresu odpowiedzialności i stopnia samodzielności, różnią się także w zależności od regionu.

W 2025 roku pracownicy pełniący funkcje wspierające (w recepcji, sekretariacie) otrzymywali wynagrodzenie mieszczące się w przedziale 5 500 – 8 000 zł brutto, a w przypadku ról asystenckich zarządów – nawet do 13 000. Najwyższe stawki były oferowane w największych aglomeracjach, zwłaszcza w Warszawie i Krakowie. W przypadku specjalistów ds. administracji górne stawki sięgały 8 500 – 9 000 zł, na najwyższe wypłaty mogli liczyć zatrudnieni w Warszawie, Krakowie i Katowicach. W obszarze zakupów oraz BHP maksymalne wynagrodzenia na stanowiskach specjalistycznych (11 000 – 14 500 zł) były oferowane we wspomnianych lokalizacjach, a także we Wrocławiu. Z kolei specjaliści odpowiedzialni za zarządzanie flotą otrzymywali miesięcznie do 9 500 zł (w Warszawie).

Najlepiej wynagradzane pozostały role menedżerskie. Kierownicy biura oraz administracyjni otrzymywali wynagrodzenia w przedziale 9 000–15 000 zł brutto, przy czym najwyższe stawki oferowane były w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. W zakupach i zamówieniach widełki mieściły się w jeszcze szerszym przedziale 10 000 – 20 000 zł, a na najwyższe wynagrodzenia mogli liczyć managerowie pracujący w Łodzi, Katowicach i Warszawie.Wynagrodzenia Działy administracji i zakupów_Raport Grafton

Analiza wynagrodzeń w działach administracji i zakupów pokazuje, że rynek coraz wyraźniej premiuje zakres odpowiedzialności i realny wpływ na funkcjonowanie organizacji. Różnice płacowe między stanowiskami nie wynikają wyłącznie z poziomu seniority, ale także z tego, jak szeroki i złożony jest zakres zadań przypisanych do danej roli – wyjaśnia Ozanna Grausch Branch Manager Grafton Recruitment.

Jak wzrosły wynagrodzenia w 2025 roku?

Największe wzrosty odnotowano na stanowiskach recepcjonistki (9,5%) oraz specjalisty ds. administracji (9,3%), a także kierownika działu zamówień (7,7%) i asystenta działu (7,4%). Bardziej umiarkowane zmiany dotyczyły specjalistów ds. zarządzania flotą i zakupów (po 6,7%), asystentów osobistych i asystentów zarządów oraz specjalistów ds. BHP (po 5,6%), a także kierowników biura i zakupów – tu wzrosty mieściły się w przedziale 5–5,7%. Najniższą dynamikę zaobserwowano w przypadku sekretarek (4,8%), kierowników ds. administracji (3,8%) oraz managerów obiektów, dla których wzrost stawek wyniósł 1,4%.

  W 2025 roku zmiany stawek w działach administracji i zakupów były zróżnicowane, a ich poziom był ściśle powiązany z rolą pełnioną w organizacji, jej strukturą, a także wcześniejszą siatką płac. Najwyższe tempo wzrostu dotyczyło stanowisk bezpośrednio wspierających bieżące procesy operacyjne, podczas gdy w przypadku funkcji o ustabilizowanej strukturze płac dynamika podwyżek pozostawała ograniczona dodaje Anna Gawlik, Senior Recruitment Consultant Grafton Recruitment.

Link do raportu: https://pl.grafton.com/pl/raport-wynagrodzen-i-trendow-w-przedsiebiorstwach-2025-0

O raporcie: „Raport wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment został opracowany na podstawie danych ogłoszeniowych oraz badania ilościowego przeprowadzonego wśród pracowników. Analiza objęła 4 975 256 ogłoszeń o pracę pochodzących z jednego z popularnych serwisów rekrutacyjnych w Polsce. Z tego zbioru wyodrębniono 1 414 836 ofert dotyczących sektora prywatnego. Po procesie deduplikacji, mającym na celu usunięcie powtarzających się rekordów, końcowa liczba unikalnych ogłoszeń wyniosła 637 793. Do badania włączono stanowiska ujęte w siatkach wynagrodzeń Grafton Recruitment.

Niemcy będą kontrolować granice z Polską przynajmniej do października. „Nie jest to zaskoczenie”

Szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych potwierdził, że kontrole na granicy z Polską i innymi sąsiadami Niemiec będą przedłużone o kolejnych sześć miesięcy. Nie jest to informacja zaskakująca, bo kontrole trwają od jesieni 2023 roku, a ich intensywność nie jest paraliżująca dla lokalnej społeczności oraz dla przedsiębiorców. Coraz częściej pojawiają się jednak pytania – czy kontrole są stanem permanentnym? Czy strona niemiecka, ale także strona polska będą przygotowywać ewaluację jak kontrole wpływają na relacje międzynarodowe oraz na gospodarkę?

Brakuje dyskusji o długofalowych konsekwencjach kontroli na granicach

Tematem kontroli na granicach polsko-niemieckich Północna Izba Gospodarcza zajmuje się od wielu miesięcy. Przedsiębiorcy byli bardzo zaniepokojeni tym, jak samozwańczy obrońcy granic gromadzili się na przejściach granicznych w lipcu 2025 roku. Obecnie kontynuowane są kontrole ze strony polskiej, ale niemieckie MSZ również przedłużyło swoje kontrole o kolejne sześć miesięcy.

– Nie jesteśmy zaskoczeni. Kontrole nigdy nie są przyjemne, ale zauważamy, że te w relacji Szczecin – Pomorze Zachodnie – Niemcy nie są uciążliwe, a strona niemiecka robi wszystko, by przebiegały one możliwie spokojnie, sprawnie i nie były uciążliwe dla osób fizycznych, ale także dla przedsiębiorców. Kontrole nie generują w naszym regionie wielkich utrudnień i nie otrzymujemy sygnałów, by dochodziło do poważnych utrudnień i kolejek na granicach w Kołbaskowie, Rosówku czy Lubieszynie – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Czy sytuacja jest jednak jednoznacznie korzystna? Czy przedsiębiorcy widzą negatywne konsekwencje kontroli?

– Wskazałabym na dwie sytuacje: ataki zimy. Mamy bardzo trudny sezon, który naprawdę mocno odbija się na transporcie, spedycji i logistyce. Widzimy, że w przypadku np. gołoledzi czy opadów śniegu na granicach tworzą się spore kolejki aut ciężarowych, które zamiast płynnie jechać wyczekują w kolejkach – mówi Hanna Mojsiuk.

– Drugi aspekt to brak długofalowej dyskusji o tym, jak na regionalną gospodarkę Pomorza Zachodniego wpływają kontrole. Czy turyści rezygnują z wypoczynku w naszym regionie? W jakiej kondycji jest handel na pograniczu? Czy dla inwestorów pogranicze jest nadal atrakcyjne? Brakuje mi dyskusji na ten temat – przyznaje Hanna Mojsiuk.

„Oby tylko nie było gorzej”

Prezes Hanna Mojsiuk zwróciła uwagę na trudną sytuacje firm transportowych, spedycyjnych i logistycznych. Jak te firmy oceniają przedłużenie kontroli na granicach?

– Dla logistyki swoboda przemieszczania się bez ograniczeń jest największą wartością. Geopolityka jest w roku 202 największą niewiadomą i zagadką. Przedsiębiorcy zgadzają się, że bezpieczeństwo jest najważniejsze, ale dla nas też liczy się pewna przewidywalność, a coraz trudniej jest zaplanować np. łańcuch dostaw czy czas trwania załadunku i rozładunku towaru w porcie jeżeli nie jesteśmy przewidzieć czasu transportu ze względu na kontrole na granicach. Zaznaczyć jednak warto, że w naszym regionie nie jest to duży problem, ale w wielu krajach transport potrafi utykać na godziny, a nawet na dni na granicach – mówi dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL Przemysław Hołowacz.

– W regionie nie odczuwamy wielkich problemów, ale już nie tak daleko od Szczecina, czyli w Świecku transporty czekają godzinami i to przejście graniczne stanowi negatywny przykład tego, że kontrole na granicy mają wpływ na gospodarkę – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

– Nie spodziewamy się, by w roku 2026 cokolwiek się w tym temacie zmieniło. Oby tylko nie było gorzej – dodaje Matulewicz.

Lepszy miks sprzedaży i dyscyplina kosztowa: Komputronik odbudowuje rentowność

Komputronik przyspiesza, poprawia wyniki i odbudowuje rentowność po trzech kwartałach 2025/2026. 1,35 mld zł przychodów, powrót do dodatniego EBIT i stabilna płynność tworzą solidne fundamenty pod dalszy wzrost wartości Spółki.

Grupa Kapitałowa Komputronik po trzech kwartałach roku obrotowego 2025/2026 notuje wyraźną poprawę kluczowych wskaźników finansowych i operacyjnych. Przychody Grupy wzrosły do 1 354,3 mln zł, co oznacza wzrost o około 4,2% rok do roku. Jednocześnie spółka wypracowała 179,3 mln zł zysku brutto na sprzedaży oraz 12,9 mln zł zysku operacyjnego, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku notowała stratę operacyjną. Zysk netto Grupy wyniósł 2,8 mln zł wobec straty 9,4 mln zł rok wcześniej. To pierwszy tak wyraźny sygnał powrotu do trwałej rentowności po okresie kilkuletnich zawirowań rynkowych i restrukturyzacyjnych.

– Dzisiejsze wyniki pokazują, że Komputronik jest spółką wyraźnie silniejszą niż rok temu. Poprawiliśmy marże, odzyskaliśmy rentowność operacyjną i wzmocniliśmy płynność. To nie jest jednorazowy efekt, lecz rezultat konsekwentnie realizowanej strategii poprawy jakości sprzedaży i dyscypliny kosztowej – mówi Wojciech Buczkowski, Prezes Zarządu Komputronik S.A.

Retail i e-commerce: stabilizacja popytu i poprawa jakości sprzedaży

W segmencie retail oraz e-commerce Komputronik odnotował wyraźną stabilizację popytu oraz poprawę efektywności sprzedaży. Wzrost przychodów był wspierany zarówno przez kanały online, jak i sieć sprzedaży stacjonarnej, która pozostaje istotnym elementem strategii omnichannel. Spółka koncentrowała się na poprawie struktury asortymentowej oraz selektywnym zwiększaniu udziału produktów o wyższej marżowości.

Wzrost zysku brutto na sprzedaży o blisko 19% rok do roku jest efektem lepszego zarządzania miksami produktowymi, skuteczniejszej polityki zakupowej oraz bardziej granularnej analityki marżowej. Komputronik ograniczył ekspozycję na segmenty o niskiej rentowności, jednocześnie rozwijając ofertę produktów premium oraz rozwiązań IT dla klientów biznesowych.

– Skupiliśmy się na jakości sprzedaży i efektywności operacyjnej. Dziś widzimy wyraźnie, że lepsza kontrola marży, rotacji zapasów i kosztów marketingowych przekłada się na trwałą poprawę rentowności w retail i e-commerce – podkreśla Prezes Komputronik.

Powrót do dodatniego wyniku operacyjnego i poprawa cash flow

W analizowanym okresie Komputronik wypracował 12,9 mln zł zysku operacyjnego wobec straty operacyjnej rok wcześniej. Poprawa była możliwa dzięki jednoczesnemu wzrostowi marż i skutecznej optymalizacji kosztów logistyki, marketingu performance oraz prowizji pośredników.

Grupa wygenerowała 10,4 mln zł dodatnich przepływów pieniężnych z działalności operacyjnej. Środki pieniężne i ich ekwiwalenty na koniec grudnia 2025 r. wyniosły 17,4 mln zł, co potwierdza stabilną sytuację płynnościową.

Kapitał własny wzrósł do 247,3 mln zł, m.in. w wyniku emisji akcji serii G przeprowadzonej w październiku 2025 r., która przyniosła 4,9 mln zł wpływów netto. Równolegle wzmocnione zostały limity kredytów kupieckich u kluczowych dostawców, co zwiększa elastyczność finansowania rosnącej sprzedaży.

Otoczenie rynkowe: AI i ceny komponentów

Branża elektroniki użytkowej doświadcza obecnie globalnego wzrostu cen pamięci RAM, pamięci flash i dysków SSD, napędzanego dynamicznym rozwojem zastosowań AI w centrach danych i infrastrukturze serwerowej. Zjawisko to może w kolejnych kwartałach wpływać na ceny urządzeń końcowych, takich jak komputery, laptopy czy smartfony.

Komputronik aktywnie dostosowuje politykę zakupową i zarządza łańcuchem dostaw, aby ograniczyć ryzyka związane z wahaniami cen komponentów oraz dostępnością towarów.

– Rynek pozostaje wymagający i zmienny, jednak jesteśmy dziś w znacznie lepszej pozycji finansowej i operacyjnej. Wieloletnie, dobre relacje z dostawcami, stabilna płynność oraz poprawiona rentowność pozwalają nam elastycznie reagować na zmiany rynkowe – zaznacza Wojciech Buczkowski.

Dobre perspektywy wzrostu wartości Spółki

Zarząd Komputronik podkreśla, że obecne wyniki tworzą solidną podstawę do dalszego wzrostu wartości Spółki w średnim i długim horyzoncie. Stabilizacja przychodów, poprawa marż, dodatni EBIT oraz rosnące zaufanie partnerów biznesowych wzmacniają fundamenty finansowe Grupy.

W ocenie Zarządu, po okresie restrukturyzacji i odbudowy, Komputronik znajduje się w fazie stabilnego wzrostu, co może pozytywnie przełożyć się na postrzeganie Spółki przez inwestorów oraz dalszą poprawę jej wyceny rynkowej.

– Naszym celem jest trwałe budowanie wartości dla akcjonariuszy poprzez stabilny wzrost, rentowność i przewidywalność wyników. Dzisiejsze rezultaty pokazują, że obrany kierunek jest właściwy, a fundamenty pod dalszy rozwój są solidne – podsumowuje Prezes Komputronik.

Dlaczego duże, starsze domy coraz trudniej sprzedać?

Nie ulega wątpliwości, że wciąż trwająca zima przypomniała nam o charakterystycznych cechach tej pory roku. W niektórych częściach kraju opady śniegu były spore, a duży mróz zwiększył rachunki za domowe ogrzewanie. Jednak rodacy już wcześniej zwracali większą uwagę na kwestie związane z transformacją energetyczną i rosnącymi cenami energii. Agent nieruchomości z Warszawy, Leszek Markiewicz zauważa coraz większe zainteresowanie potencjalnymi kosztami eksploatacji oglądanych lokali oraz domów. Ten trend prawdopodobnie się utrzyma, co będzie oznaczało rosnące kłopoty ze sprzedażą mało oszczędnych energetycznie nieruchomości mieszkaniowych (zwłaszcza dużych domów).

Artykuł w dużym skrócie:

  • Polska pozostaje outsiderem w Unii Europejskiej pod względem tempa wprowadzania klas energetycznych budynków. Mimo tego, tematyka energochłonności budzi zainteresowanie oraz zaczyna się przekładać na decyzje nabywców domów i lokali.
  • Już teraz osoby posiadające na sprzedaż starszy, nieocieplony dom, mogą mieć problemy z szybkim znalezieniem kupującego. Taka sytuacja dotyczy nie tylko peryferyjnych lokalizacji.
  • Można przypuszczać, że w przyszłości sytuacja rynkowa będzie zmierzać w kierunku znanym z niektórych państw Europy Zachodniej. Mianowicie, domy i mieszkania o dobrej charakterystyce energetycznej (nie tylko nowe) otrzymają swoistą premię do ceny.

Zainteresowani pytają dokładnie o koszty eksploatacji

Na wstępie przypomnijmy, że od 28 kwietnia 2023 r. obowiązują przepisy, zgodnie z którymi: „Notariusz odnotowuje w akcie notarialnym przekazanie nabywcy świadectwa charakterystyki energetycznej (…), a „w przypadku nieprzekazania nabywcy świadectwa charakterystyki energetycznej, notariusz poucza podmiot obowiązany do jego przekazania (…) o karze grzywny za niewykonanie tego obowiązku” (zobacz: artykuł 11 ustawy z dnia 29 sierpnia 2014 r. o charakterystyce energetycznej budynków). „To ważne zmiany prawne, które zbiegły się w czasie z dużym wzrostem cen energii i kosztów ogrzewania” – mówi Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Niedługo po wejściu w życie nowych przepisów, krajowe media informowały o wątpliwościach co do jakości niektórych świadectw energetycznych wystawianych zupełnie zdalnie bez weryfikacji cech budynku „na miejscu”. Opisywana sytuacja nie oznacza, że zmiany prawne są zupełnie bezskuteczne. „Na pewno już samo wprowadzenie wymogu przekazywania świadectwa energetycznego zmieniło nieco świadomość potencjalnych kupujących” – twierdzi Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Bardziej skrupulatni nabywcy jeszcze przed podjęciem jakichkolwiek decyzji zakupowych przyglądają się wspomnianemu świadectwu charakterystyki energetycznej. Jednocześnie nadal częste są pytania o koszty eksploatacji budynku, które wiążą się z koniecznością potwierdzenia przez właściciela wysokości opłat na rzecz spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej. „Takie dokumenty z miesięcznymi płatnościami nadal bardzo wielu osobom mówią więcej niż np. wskaźnik EP ze świadectwa charakterystyki energetycznej, co jest zrozumiałe” – uważa Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Duży metraż i nieocieplony dom – ze sprzedażą trudniej

Warto również brać pod uwagę fakt, że przez ostatnie 2 – 3 lata potencjalni nabywcy nieruchomości mieszkaniowych słyszeli dość często o takich tematach jak dyrektywa EPBD oraz system ETS 2. Dodatkowo mieszkańcy bloków i domów mocno odczuli wzrost kosztów ogrzewania. Trudno się więc dziwić, że wiele osób mniej przychylnym okiem patrzy na budynki wymagające kosztownych prac termomodernizacyjnych. „Poza kosztem tych prac, problem stanowi czasem znalezienie odpowiednich fachowców” – mówi Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

W przypadku domów jednorodzinnych, znaczenie mają też szeroko opisywane medialnie, obecne problemy z programem Czyste Powietrze. „Nie zapominajmy również o fakcie, że po 2019 r. koszty prac remontowych wyraźnie wzrosły, co powinno zostać odzwierciedlone w cenie mieszkań i domów wymagających poważniejszego remontu” – dodaje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Należy pamiętać o jeszcze jednym aspekcie, który dotyczy wyłącznie domów jednorodzinnych. Mianowicie, obecnie średnia powierzchnia użytkowa ukończonego, prywatnego domu jednorodzinnego wynosi około 140 – 150 mkw. Tymczasem na rynku domów używanych znajdziemy całkiem sporo starszych budynków liczących sobie np. 200 – 300 mkw. „Teoretycznie to mogą być oferty dla osób gotowych ponieść odpowiednio wyższe koszty utrzymania” – zaznacza Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Problem polega jednak na tym, że w celu ograniczenia wspomnianych kosztów utrzymania, najpierw należałoby dokonać większego remontu termomodernizacyjnego. „Osoby zamożne mogą uznać, że wygodniej im będzie zbudować większy dom od początku. Mowa o domu, który jest lepiej skrojony pod indywidualne potrzeby i od razu cechuje się wysoką energooszczędnością” – komentuje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Klasy energetyczne tylko przyspieszą obecne trendy …

Wracając do tematu klas energetycznych polskich budynków, warto przypomnieć, że ich wprowadzenie jest możliwe pod koniec 2026 roku lub w 2027 roku. „To będzie zmiana istotna pod względem funkcjonowania rynku wtórnego, bo przeciętnemu Kowalskiemu dużo łatwiej jest zrozumieć skalę literową energooszczędności niż np. konkretne wskaźniki wyrażone w kilowatogodzinach na metr kwadratowy rocznie” – wyjaśnia Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Oczywiście, taka sytuacja nie oznacza, że osoby zainteresowane nieruchomością mieszkaniową, przestaną sprawdzać koszty jej eksploatacji (zwłaszcza ogrzewania) po przejrzeniu świadectwa energetycznego. „Właściciele wystawiający lokum na sprzedaż, również bez pomocy agenta nieruchomości, muszą się przygotować na fakt, że pytania o koszty będą padać coraz częściej, czasem już na bardzo wstępnym etapie zapoznania się z ofertą sprzedaży” – podsumowuje Leszek Markiewicz, warszawski agent nieruchomości (LeszekMarkiewicz.pl).

Aon Polska otworzył jednostkę odpowiedzialną za ubezpieczenia ryzyk podatkowych. Na jej czele stanął Tomasz Niemiec

0
  • Aon Polska powołał wyspecjalizowaną komórkę do obsługi klientów w zakresie ubezpieczeń ryzyk podatkowych (Tax Insurance).
  • Nowa jednostka w strukturach brokera odpowiada za operacje w Polsce i pozostałych krajach regionu Europy Środkowo-Wschodniej, oferując innowacyjne rozwiązania w zakresie transferu ryzyk podatkowych na ubezpieczycieli.
  • Nowo utworzonym działem kieruje Tomasz Niemiec, dyrektor w zespole Ubezpieczeń Podatkowych w regionie Europy Środkowej, ekspert z ponad 13-letnim doświadczeniem w obszarze podatków i M&A.

Polski rynek charakteryzuje się rosnącą świadomością w zakresie zarządzania ryzykami podatkowymi, szczególnie w kontekście coraz bardziej złożonego otoczenia regulacyjnego. Mając na względzie globalne trendy oraz dynamiczny rozwój rynku ubezpieczeń transakcyjnych w Polsce, Aon Polska zdecydował się na powołanie wyspecjalizowanej komórki w zakresie ubezpieczeń ryzyk podatkowych. Kierowana przez Tomasza Niemca jednostka współpracuje ściśle z zespołami w regionie DACH i Europy Środkowej, wspieranymi przez Nicole Rondy, szefową zespołu Rozwiązań Transakcyjnych w Zurychu.

Decyzja firmy o powołaniu w Polsce zespołu wyspecjalizowanego w ubezpieczeniach ryzyk podatkowych potwierdza rosnące zapotrzebowanie na tego typu rozwiązania w naszym regionie. Ubezpieczenie ryzyk podatkowych to narzędzie, które na zachodzie Europy jest już standardem, a w Polsce dopiero zyskuje na popularności. Pozwala ono firmom przenieść ryzyko związane z niepewnością rozliczeń podatkowych z podatnika na ubezpieczyciela. Zwiększa to pewność finansową i umożliwia realizację kluczowych projektów biznesowych bez obawy przed przyszłymi konsekwencjami podatkowymi – mówi Tomasz Niemiec, Dyrektor w zespole Ubezpieczeń Podatkowych w regionie Europy Środkowej, Aon Polska.

Tomasz Niemiec dołączył do Aon Polska w 2025 roku z zadaniem zbudowania i prowadzenia komórki odpowiedzialnej za ubezpieczenia ryzyk podatkowych w regionie CEE. Jest doświadczonym doradcą podatkowym w obszarze podatków i M&A z wykształceniem prawniczym i finansowym. Przed dołączeniem do Aon pracował niemal 13 lat w Deloitte w obszarze podatków i M&A, strukturyzacji podatkowej oraz doradztwa podatkowego przy umowach SPA.

Kompleksowe zabezpieczenie ryzyk podatkowych

Ubezpieczenie ryzyk podatkowych to produkt pozwalający na ograniczenie lub całkowitą eliminację ekspozycji podatnika na zidentyfikowane ryzyko podatkowe związane z planowaną lub historyczną transakcją, którą może zakwestionować organ podatkowy. Polisa znajduje zastosowanie w szerokiej gamie sytuacji biznesowych.

Z doświadczenia Aon na rynku międzynarodowym wynika, że ubezpieczenia ryzyk podatkowych są wykorzystywane zarówno w kontekście transakcji M&A (jako element szerszych rozwiązań transakcyjnych), jak i poza nimi. Typowe zastosowania obejmują: konsekwencje VAT/PCC przy transferze przedsiębiorstwa lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa, kwestie podatku u źródła, reorganizacje wewnątrzgrupowe (połączenia, podziały spółek), dostępność aktywów podatkowych (straty podatkowe, odsetki do odliczenia), tematy związane z fundacjami rodzinnymi, finansowaniem dłużnym, wybrane kwestie cen transferowych, Polską Spółką Holdingową czy ryzykami związanymi z rezydencją podatkową i stałym zakładem.

Kluczowe korzyści produktu to m.in. zagwarantowanie pewności poprzez przeniesienie ryzyka podatkowego na ubezpieczyciela, szybkość realizacji oraz szerszy zakres ochrony w porównaniu z interpretacjami podatkowymi, możliwość poprawy wskaźników w sprawozdaniach finansowych oraz optymalizacji bilansu spółki. W kontekście M&A ubezpieczenie ryzyk podatkowych stanowi alternatywę dla tradycyjnych mechanizmów transferu ryzyka, takich jak korekty ceny czy depozyty zabezpieczające (escrow). Przewidujemy sukcesywne zwiększanie się zainteresowania tego typu rozwiązaniami zarówno w Polsce, jak i w całym regionie Europy Środkowej – dodaje Tomasz Niemiec.

Dlaczego North Fish się poddał?

Spółka North Food Polska S.A., właściciel między innymi sieci restauracji North Fish, 30 stycznia złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości. Zaskoczenie budzi fakt, że przedsiębiorstwo zatrudniające ponad 400 osób nie podjęło próby restrukturyzacji i od razu zdecydowało się na ostateczny krok. Dlaczego? Tłumaczy ekspert.

Z informacji dostępnych w Krajowym Rejestrze Zadłużonych wynika, że sąd zabezpieczył majątek spółki i wyznaczył tymczasowego nadzorcę sądowego. To standardowa procedura na początku takiego postępowania. W najbliższych miesiącach sąd zdecyduje, czy ogłosić upadłość firmy.

Upadłość bez próby ratowania firmy?

Co ciekawe spółka, która zatrudnia ponad 400 osób, nie zdecydowała się na restrukturyzację, czyli próbę porozumienia z wierzycielami i naprawy finansów, lecz od razu złożyła wniosek o upadłość. W przypadku tak dużych firm to dość rzadkie rozwiązanie.

– To może oznaczać, że zarząd nie widział realnych szans na poprawę sytuacji finansowej. Restrukturyzacja ma sens wtedy, gdy firma ma jeszcze perspektywy na odbudowę rentowności. Jeśli problemy są głębsze, może ona tylko odsunąć w czasie upadłość – tłumaczy Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Spadający ruch w galeriach

Eksperci wskazują, że jednym z problemów spółki mógł być model biznesowy. North Fish działał głównie w galeriach handlowych. Tymczasem od kilku lat ruch w centrach handlowych maleje – część klientów przeniosła zakupy do internetu, inni po prostu rzadziej odwiedzają galerie.

W gastronomii działającej w strefach food court mniejsza liczba klientów oznacza wyraźny spadek przychodów, a koszty takie jak czynsz czy opłaty eksploatacyjne, pozostają wysokie. To problem, który dotyka cały segment rynku, nie tylko jedną markę.

– Z dostępnych sprawozdań finansowych wynika, że spółka od dłuższego czasu notowała straty. Problemy nie były chwilowe, lecz narastały przez kilka lat. W takiej sytuacji nawet redukcja zadłużenia mogłaby nie wystarczyć, jeśli sama działalność operacyjna nie przynosi zysków – wyjaśnia Przemysław Furmanek z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Zbyt silna konkurencja

Dodatkowym wyzwaniem była konkurencja ze strony dużych, międzynarodowych sieci fast food, takich jak McDonald’s, KFC czy Salad Story. Globalne marki inwestują duże środki w marketing, aplikacje mobilne i promocje, co utrudnia mniejszym graczom walkę o klientów.

Postępowanie upadłościowe przed Sądem Rejonowym w Kielcach dopiero się rozpoczyna. Jego wynik będzie ważny nie tylko dla pracowników i wierzycieli spółki, ale także dla całej branży gastronomicznej, która w ostatnich latach mierzy się z rosnącymi kosztami i zmieniającymi się nawykami klientów.

Michał Dybowski: Ochrona zdrowia powinna być postrzegana jako strategiczny zasób państwa

Ostatnie lata – pandemia, presja demograficzna, napięcia geopolityczne, rosnące zagrożenia cybernetyczne – jednoznacznie pokazały, że odporność nie wynika z improwizacji. Wynika z przygotowania. A przygotowanie oznacza jasno zdefiniowane role dowodzenia, mierzalne standardy kompetencyjne, regularne ćwiczenia scenariuszowe, kulturę raportowania zdarzeń oraz systematyczną analizę wniosków. Jeżeli system nie posiada wspólnej architektury decyzyjnej i spójnych procedur reagowania, nawet najwybitniejsi specjaliści działają w izolacji. To nie jest problem talentu. To jest problem struktury. Kluczowe jest przejście od kultury reaktywnej do kultury systemowej odpowiedzialności. Odpowiedzialność nie polega na wskazywaniu winnych w sytuacji błędu. Polega na tworzeniu środowiska, w którym zdarzenia są analizowane, a wnioski wdrażane. Tylko w ten sposób można budować dojrzałe przywództwo – takie, które nie jest zależne od jednej osoby, lecz funkcjonuje jako element mechanizmu organizacyjnego.

Równie istotny jest wymiar międzynarodowy. Współczesne systemy ochrony zdrowia nie rozwijają się w izolacji. Konkurują jakością organizacji, efektywnością procesów i poziomem bezpieczeństwa. Transfer najlepszych praktyk, benchmarking rozwiązań organizacyjnych oraz współpraca transgraniczna nie są dodatkiem, lecz koniecznością. Polska posiada potencjał, aby stać się regionalnym centrum kompetencyjnym w zakresie odporności szpitali, integracji jakości klinicznej z cyberbezpieczeństwem oraz standaryzacji procesów w medycynie transgranicznej. Warunkiem jest jednak konsekwentna budowa spójnego modelu zarządzania.

Dlatego najskuteczniejsze jest podejście oparte na cyklu: standard – szkolenie – ćwiczenie – ewaluacja – korekta – ponowne wdrożenie. To model, który umożliwia systematyczne podnoszenie jakości bez konieczności każdorazowego „ratowania” sytuacji nadzwyczajnej. Tak rozumiane przywództwo nie jest mitem ani symbolem. Jest funkcją dobrze zaprojektowanego systemu. Ochrona zdrowia powinna być postrzegana jako strategiczny zasób państwa – element bezpieczeństwa narodowego i fundament stabilności społecznej. To wymaga decyzji, ale przede wszystkim wymaga procesu.

– Debata o kondycji polskiej ochrony zdrowia często koncentruje się wokół pytania, czy brakuje nam dziś lidera na miarę historycznych postaci, które potrafiły nadać systemowi kierunek i dynamikę. To pytanie jest zrozumiałe, szczególnie w momentach napięć i kryzysów. Jednak z perspektywy Healthcare Poland uważamy, że istota problemu leży gdzie indziej. Współczesny system ochrony zdrowia nie może opierać się na charyzmie jednostki, nawet wybitnej. Musi opierać się na trwałej architekturze zarządzania, która w sposób powtarzalny tworzy kompetentnych liderów operacyjnych, buduje odporność instytucji i zapewnia ciągłość jakości. Healthcare Poland od lat rozwija podejście procesowe do zarządzania ochroną zdrowia, oparte na integracji bezpieczeństwa klinicznego, organizacyjnego i infrastrukturalnego. W naszym modelu odporność szpitala nie ogranicza się do gotowości medycznej. Obejmuje ciągłość działania, zarządzanie kryzysowe, zabezpieczenie łańcuchów dostaw, ochronę danych oraz zdolność do szybkiej adaptacji organizacyjnej. Wspieramy placówki w budowie systemów, które nie tylko reagują na zdarzenia, ale uczą się na nich i wprowadzają korekty w sposób ustrukturyzowany – mówi Michał Dybowski, Prezes Healthcare Poland Foundation, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali.

Zdolność operacyjna ma charakter multidyscyplinarny i sieciowy. Należy łączyć kompetencje menedżerskie, kliniczne, prawne, regulacyjne, technologiczne i inwestycyjne w jeden spójny model działania.

Współpracujemy z Polską Federacją Szpitali, reprezentującą szerokie spektrum podmiotów leczniczych w kraju, co pozwala nam testować rozwiązania w realnych warunkach systemowych i wdrażać je w skali ogólnopolskiej. W obszarze opieki długoterminowej rozwijamy inicjatywy wspólnie z Krajową Izbą Domów Opieki Długoterminowej, integrując perspektywę szpitali z wyzwaniami starzejącego się społeczeństwa i deinstytucjonalizacji opieki. Równolegle współdziałamy z Naczelną Izbą Lekarską oraz Siecią Lekarzy Innowatorów, budując most między praktyką kliniczną a wdrażaniem nowych technologii i modeli organizacyjnych. Ta synergia pozwala nam działać nie jako pojedynczy projekt, lecz jako platforma koordynacyjna łącząca administrację, środowisko medyczne i sektor prywatny. Dzięki temu możemy przechodzić od koncepcji do implementacji w sposób odpowiedzialny, etapowy i mierzalny – dodaje Michał Dybowski.

Healthcare Poland deklaruje gotowość do współpracy z administracją publiczną, środowiskiem szpitalnym oraz partnerami międzynarodowymi w celu budowy takiego modelu. Przyszłość systemu nie zależy od jednego nazwiska. Zależy od tego, czy zbudujemy mechanizm, który będzie konsekwentnie wytwarzał jakość, odpowiedzialność i odporność.

HREIT: Nadzorca sądowy przekroczył uprawnienia. Sprawa trafia do Prokuratury Rejonowej

Spółka z grupy HREIT złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez tymczasowego nadzorcę sądowego, Marcina Kubiczka. Zarzuty dotyczą działania na szkodę firmy poprzez siłowe przejęcie placu budowy inwestycji „Apartamenty Dąbrowskiego 8” w Gliwicach, co skutkuje wstrzymaniem prac i realnym zagrożeniem dla przyszłych lokatorów.

Zdaniem Spółki:

  • Marcin Kubiczek blokuje dokończenie inwestycji Apartamenty Dąbrowskiego 8 w Gliwicach
  • Nadzorca przejął teren budowy: założono kłódki na bramy wjazdowe i usunięto pracowników wykonawcy
  • Budowa stanęła, co wspiera fałszywą narrację o rzekomym wstrzymaniu prac budowlanych w spółkach grupy
  • Tym samym rośnie ryzyko, że klienci mogą nie otrzymać mieszkań, a inwestorzy finansowi pieniędzy
    Dlatego spółka z grupy HREIT złożyła zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa

Spółka od początku deklarowała jednoznaczną wolę kontynuowania i dokończenia przedsięwzięcia inwestycyjnego „Apartamenty Dąbrowskiego 8”. Projekt ten stanowi czynną inwestycję, realizowaną z myślą o przyszłych nabywcach lokali, którzy powierzyli Spółce swoje środki oraz zaufanie. Priorytetem Spółki było i pozostaje zabezpieczenie interesów tych osób oraz doprowadzenie inwestycji do etapu umożliwiającego przeniesienie własności lokali zgodnie z zawartymi umowami. W ocenie Spółki podjęte działania doprowadziły do destabilizacji procesu inwestycyjnego, ograniczenia decyzyjności po stronie Spółki oraz realnego zagrożenia dla terminowej realizacji projektu – mówi pełnomocnik Spółki, mec. Bartosz Nowicki.

Przypomnijmy: w styczniu 2026 r. sąd ustanowił w Apartamentach Dąbrowskiego 8 tymczasowego nadzorcę sądowego, wskazując na konieczność zabezpieczenia majątku spółki oraz weryfikacji jej sytuacji finansowej. Część mediów wiązała tę decyzję z informacjami o rzekomym wielomiesięcznym wstrzymaniu prac budowlanych, co miało budzić obawy nabywców lokali.

Tyle że rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W maju 2025 r. na teren budowy wrócił podwykonawca, prace zostały wznowione i w styczniu szły już pełną parą. Dokończono ściany garażu budynku B oraz wykonano strop nad garażem. Po związaniu betonu możliwe będzie wznoszenie stanu surowego części nadziemnej segmentu B. Na budynku A prace są na etapie realizacji nadziemnych ścian konstrukcyjnych oraz działowych kondygnacji 1-3.

Postęp prac na budowie nie zgadzał się z narracją rozpowszechnianą przez zarządcę. Właśnie wtedy rozpoczęły się działania, które trudno interpretować inaczej niż jako próbę jej zablokowania budowy.

Kłódki na bramach, usuwanie pracowników, próba przejęcia placu budowy

Rano, 6 lutego 2026 r. osoby powołując się na działanie w imieniu tymczasowego nadzorcy podjęły próbę fizycznego przejęcia terenu inwestycji. Doszło m.in. do:

  • założenia kłódek na bramy wjazdowe,
  • uniemożliwienia wykonawcy dostępu do placu budowy,
  • usunięcia pracowników wykonawcy z terenu inwestycji,
  • powoływania się na rzekome uprawnienia, których osoby te nie posiadały.

Jednocześnie pojawiła się próba przedstawiania tych działań jako reakcji na rzekomą kradzież materiałów budowlanych. – Skutkiem podjętych doszło do destabilizacji procesu inwestycyjnego oraz wzrostu niepewności w relacjach z partnerami projektu. W pierwszej kolejności uderza to w nabywców mieszkań, których interes powinien pozostawać nadrzędnym punktem odniesienia przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji dotyczących inwestycji – kwituje mec. Bartosz Nowicki.

HREIT składa zawiadomienie do prokuratury

W związku ze zdarzeniem, w dniu 16 lutego 2026 r. Spółka złożyła do Prokuratury Rejonowej Gliwice Zachód zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień tymczasowego nadzorcy sądowego.

Skutkiem tych działań było faktyczne wstrzymanie robót budowlanych, co mogło naruszyć interesy wierzycieli, w szczególności nabywców lokali mieszkalnych, oraz wywołać poważne konsekwencje dla dalszej realizacji inwestycji.

W zawiadomieniu znalazły się wnioski o zabezpieczenie m.in.:

  • dokumentacji sądowej i budowlanej,
  • nagrań monitoringu,
  • materiałów z interwencji policji,
  • przesłuchanie świadków obecnych na miejscu zdarzenia.

Sprawa została przekazana organom ścigania do zbadania.

W odpowiedzi na opublikowane przez spółkę z grupy HREIT informacje o rzekomym „siłowym przejęciu” placu budowy inwestycji „Apartamenty Dąbrowskiego 8” w Gliwicach, otrzymaliśmy stanowisko Tymczasowego Nadzorcy Sądowego. Autor pisma podkreśla, że działania z 6 lutego 2026 r. miały charakter wyłącznie zabezpieczający i wynikały z ustawowego obowiązku ochrony majątku dłużnika oraz interesów wierzycieli. Według przedstawionej relacji interwencja była związana ze stwierdzoną próbą wywozu materiałów budowlanych i wezwaniem Policji, a zarzuty HREIT nie odpowiadają rzeczywistemu przebiegowi zdarzeń. Poniżej publikujemy pełną treść otrzymanego stanowiska.

Stanowisko Tymczasowego Nadzorcy Sądowego w sprawie zdarzeń z dnia 6 lutego 2026 r. – inwestycja „Apartamenty Dąbrowskiego 8” w Gliwicach

W pierwszej kolejności należy podkreślić, że Tymczasowy Nadzorca Sądowy (TNS) został ustanowiony postanowieniem Sądu Rejonowego w Gliwicach, Wydział XII Gospodarczy (sygn. akt GL1G/GU/898/2025) i działa wyłącznie w granicach prawa oraz w zakresie określonym przez sąd. Ustawowym obowiązkiem TNS jest nadzór nad majątkiem Dłużnika oraz zapobieganie czynnościom, które mogłyby prowadzić do jego uszczuplenia lub naruszenia interesów wierzycieli.

Co istotne, po opisywanej sytuacji  z dnia 6 lutego 2026 r. to właśnie TNS wystąpił do Sądu z wnioskiem o ustanowienie Zarządcy Przymusowego, a więc o zastosowanie dalej idącego i silniejszego instrumentu zabezpieczającego niż ma to miejsce w przypadku nadzoru TNS. Wniosek ten był konsekwencją stwierdzonych nieprawidłowości oraz samych okoliczności ich stwierdzenia i ma na celu zapewnienie skuteczniejszej ochrony majątku oraz stabilizacji sytuacji prawnej i organizacyjnej wokół inwestycji.

Samo złożenie zawiadomienia nie stanowi dowodu naruszenia prawa i nie może być traktowane jako potwierdzenie stawianych tez. Opublikowane w piśmie HREIT zarzuty nie odpowiadają rzeczywistemu przebiegowi zdarzeń. Potwierdzony stosownymi czynnościami służbowymi przebieg zdarzeń prezentuje się następująco:

W dniu 6 lutego 2026 r. stwierdzono, że brama wjazdowa na teren budowy była otwarta, a osoby nieposiadające oznaczeń dokonywały załadunku elementów stalowych oraz materiałów budowlanych na pojazd. W tej sytuacji – realizując obowiązek ochrony majątku – wezwano Policję. Po interwencji funkcjonariuszy, osoby te zostały wylegitymowane, a materiały budowlane i elementy stalowe zostały odłożone na miejsce. Nie doszło do ich wywozu ani też do eskalacji sytuacji.

Twierdzenie o „pozorowaniu kradzieży” jest całkowicie bezpodstawne w świetle faktu interwencji Policji oraz sporządzonej w wyniku interwencji stosownej dokumentacji. Odnosząc się do kwestii kłódek, należy wskazać, że zabezpieczenie bramy zostało wprowadzone już 2 grudnia 2025 r. jako standardowy środek ochrony przed dostępem osób postronnych. Jeden z kluczy został przekazany pracownikowi budowy, co zapewniało dostęp do terenu inwestycji. Działanie to nie było elementem zdarzeń z 6 lutego i nie służyło blokowaniu wykonawcy.

Działania podjęte 6 lutego miały charakter wyłącznie zabezpieczający i mieściły się w kompetencji Tymczasowego Nadzorcy Sądowego, działającego na podstawie i w granicach prawa, zgodnie z wyznaczonymi przez Sąd zadaniami.

W sytuacji, w której:

  • reprezentant dłużnika objęty jest środkiem zapobiegawczym w postaci aresztu,
  • brak jest efektywnej współpracy zarządczej,
  • dochodzi do prób wywozu materiałów z terenu budowy,
  • a jednocześnie ujawniane są istotne nieprawidłowości w zakresie organizacji i bezpieczeństwa pracy.

TNS ma obowiązek podjąć adekwatne i proporcjonalne działania w celu ochrony majątku. Brak reakcji w takich sytuacjach mógłby zostać oceniony jako nienależyte wykonywanie funkcji nadzorczych.

Niezależnie od samego incydentu związanego z próbą wywozu materiałów, w toku czynności ujawniono poważne nieprawidłowości w zakresie BHP oraz sposobu organizacji prac na placu budowy, w tym m.in. brak właściwego ogrodzenia i oznakowania, niezabezpieczone elementy konstrukcyjne stwarzające zagrożenie (np. widoczne na placu budowy liczne wystające pionowo pręty zbrojeniowe, które nie zostały zabezpieczone przed możliwością urazu), brak środków ochrony indywidualnej oraz brak wyraźnego wyznaczenia i zabezpieczenia strefy pracy żurawia. Wskazane nieprawidłowości mogą nosić znamiona §1 art. 220 Kodeksu Karnego, co wzbudza szczególną uwagę TNS.

Dodatkowo, TNS w toku czynności ujawnił szereg nieprawidłowości w zakresie BHP oraz organizacji działań na placu budowy. W związku z niewykonaniem zaleceń wydanych uprzednio, TNS wdrożył stały monitoring terenu inwestycji, w tym regularne inspekcje z wykorzystaniem drona, w celu bieżącej oceny stanu zabezpieczenia majątku i bezpieczeństwa. Podkreślenia wymaga fakt, że w żadnej mierze nie doszło do przejęcia zarządzania budową, zmiany wykonawcy bądź wydania decyzji o wstrzymaniu robót.

Zarzut wstrzymania procesu inwestycyjnego nie znajduje potwierdzenia w faktach. Prace budowlane były kontynuowane, wykonawca realizował roboty, a inwestycja nie została formalnie ani faktycznie zamknięta. Działania TNS miały charakter interwencyjny, ograniczający się do zabezpieczenia majątku. Teza, jakoby działania te zagrażały interesom wierzycieli, w tym nabywców lokali, jest absurdalna i sprzeczna z istotą funkcji TNS. Tymczasowy Nadzorca Sądowy został ustanowiony właśnie w celu ochrony interesów wierzycieli oraz zapewnienia prawidłowego funkcjonowania mechanizmów zabezpieczenia w postępowaniu o ogłoszenie upadłości. Interwencja z 6 lutego stanowi przykład realizowania powyższych zadań przez TNS, zwłaszcza w kontekście niedowładu organizacyjnego i problemów spółki, obejmującej m.in. wykazaną stratę za 2024 r. oraz znaczące zobowiązania wobec podmiotów powiązanych, a także co szczególnie szokujące – stosowanie rozliczeń z wykonawcami w formie przekazywania lokali z innych inwestycji (zamiast świadczeń pieniężnych) – w tej sytuacji zwiększona ostrożność i działania zabezpieczające są uzasadnione.

Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej coraz bliżej. Polska bierze udział w kluczowym pilotażu APTITUDE

W państwach Unii Europejskiej trwa pilotaż APTITUDE poprzedzający wdrożenie Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej – rozwiązania, które pozwoli mieszkańcom UE na całym jej obszarze potwierdzać cyfrowo swoją tożsamość, a także korzystać z wielu usług publicznych oraz komercyjnych w sposób prosty i bezpieczny.

Pilotaż APTITUDE realizuje konsorcjum współtworzone przez instytucje publiczne i podmioty prywatne z 11 państw unijnych (w tym z Polski) oraz z Ukrainy. Jego zadaniem jest weryfikacja standardów cyfrowej identyfikacji w praktycznych, codziennych zastosowaniach – przed zapowiedzianym w znowelizowanym rozporządzeniu eIDAS wdrożeniem europejskiego portfela, co ma nastąpić do 24 grudnia 2026 r.

Podróże bez stresu

Jednym z głównych obszarów objętych pilotażem APTITUDE są podróże i usługi turystyczne. Chodzi tu o sprawdzenie, czy przy kontroli granicznej da się potwierdzić tożsamość w formie cyfrowej, bez konieczności wielokrotnego okazywania dokumentów papierowych. Testom podlegają również cyfrowe karty pokładowe oraz elektroniczne procedury meldunkowe w hotelach. Cel jest prosty: krótsze kolejki, mniej formalności i szybsza obsługa. Wszystko to przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa.

Samochód bez papierologii

W ramach APTITUDE sprawdza się także, czy udostępniane w formie cyfrowej dane pojazdu – w tym informacje z dowodu rejestracyjnego – można bezpiecznie okazywać i weryfikować również poza granicami kraju. Dotyczy to m.in. procedur towarzyszących wynajmowi auta oraz innym czynnościom wymagającym potwierdzenia danych pojazdu i kierowcy.

Bank bez stosu podpisów

W bankach cyfrowe potwierdzanie tożsamości klienta testuje się z kolei w kontekście zakładania konta, podpisywania umów oraz autoryzowania wybranych operacji. Nie chodzi tu o wprowadzanie nowych metod płatności, lecz – podobnie jak w pozostałych przypadkach – o uproszczenie już obowiązujących w UE procedur.

Pełna kontrola nad danymi

Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej to bezpieczna aplikacja mobilna, która umożliwi potwierdzanie tożsamości oraz korzystanie z cyfrowych dokumentów online i offline w każdym kraju UE. Bezpieczna, bo tworzona m.in. w oparciu o zasadę minimalizacji przekazywanych danych. Użytkownik będzie udostępniał tylko te informacje, które są niezbędne do realizacji danej usługi. W praktyce może to oznaczać np. potwierdzenie pełnoletności bez ujawniania daty urodzenia czy numeru PESEL.

Dlaczego udział Polski w pilotażu APTITUDE jest ważny

W realizację pilotażu APTITUDE zaangażowane są instytucje odpowiedzialne za rozwój krajowych usług cyfrowych, w tym Ministerstwo Cyfryzacji oraz Centralny Ośrodek Informatyki. Udział w międzynarodowym projekcie pozwala im ocenić, na ile europejskie rozwiązania są zgodne z krajową infrastrukturą systemów publicznych oraz przygotować się do wdrożenia Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej w Polsce. Dzięki temu Polki i Polacy zyskają bezpieczną, interoperacyjną i weryfikowalną tożsamość cyfrową uznawaną na całym obszarze Unii Europejskiej.

Więcej o APTITUDE:

APTITUDE (akronim od Advanced Project for Trusted Identity Technologies and Unified Digital Ecosystem) to kolejny projekt pilotażowy, finansowany przez Komisję Europejską w ramach Cyfrowej Europy (Digital Europe Programme) – programu wspierającego m.in. rozwój i wdrażanie Europejskiego Portfela Tożsamości Cyfrowej (European Digital Identity Wallet, a w skrócie EUDI Wallet).

Należy on do grupy tzw. pilotaży na dużą skalę (Large-Scale Pilots), których zadaniem jest sprawdzenie, czy nowe rozwiązania cyfrowe mogą być stosowane bezpiecznie i skutecznie w codziennych sytuacjach, w różnych krajach i sektorach gospodarki – od transportu po usługi publiczne. Prace, które rozpoczęły się w październiku 2025 r., zaplanowano no dwa lata.

APTITUDE bazuje na doświadczeniach i rezultatach wcześniejszych Large-Scale Pilots, takich jak NOBID, DC4EU, POTENTIAL i EWC. Wszystkie te inicjatywy wspierają realizację Cyfrowej Dekady UE (strategicznej inicjatywy, która ma na celu transformację cyfrową Unii Europejskiej do 2030 roku) oraz budowę jednolitego rynku cyfrowego – tak, by usługi elektroniczne były dostępne i bezpieczne niezależnie od kraju, w którym mieszkamy.

Digital Omnibus: Polska branża cyfrowa mówi „sprawdzam” unijnym planom uproszczenia prawa

Wydłużenie terminów wdrożenia obowiązków z AI Act, zapewnienie jednolitych zasad przetwarzania danych w RODO oraz uproszczenie regulacji ePrivacy – to kluczowe rekomendacje Związku Cyfrowa Polska w sprawie pakietu Digital Omnibus, przekazane przedstawicielom polskiego rządu. Organizacja podkreśla, że choć unijna inicjatywa stanowi krok we właściwym kierunku i świadczy o rosnącej woli uproszczenia prawa, to część propozycji zawartych w pakiecie „tworzy istotne luki między ambicjami politycznymi a realiami operacyjnymi”.

Digital Omnibus to inicjatywa Komisji Europejskiej mająca na celu uproszczenie i ujednolicenie unijnych regulacji cyfrowych. Obecnie państwa członkowskie prowadzą konsultacje krajowe w celu wypracowania oficjalnego stanowiska rządu, które następnie zostanie przedstawione Komisji Europejskiej.

Swoje rekomendacje w tej sprawie przedstawił Związek Cyfrowa Polska, reprezentujący polską branżę cyfrową. W opinii organizacji, obecne regulacje często ograniczają europejską innowacyjność, stąd wsparcie dla ogólnego kierunku działań UE.

Jednak, jak twierdzą eksperci Cyfrowej Polski w liście do polskiego rządu, zamiast przeprowadzić gruntowny przegląd zgodny z apelami największych przedsiębiorstw i państw członkowskich, projekt w dużej mierze wprowadza kosmetyczne zmiany, które nie odpowiadają skali wyzwań. – Digital Omnibus powinien realnie zmniejszać złożoność prawa i wzmacniać konkurencyjność Europy. Bez bardziej zdecydowanych reform ryzykujemy utrwalenie barier, które już dziś ograniczają rozwój europejskiej gospodarki cyfrowej – podkreśla Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Na co zwracają uwagę eksperci?

Cyfrowa Polska postuluje konkretne działania w kilku głównych obszarach. I tak w odniesieniu do wymogów przejrzystości sztucznej inteligencji organizacja rekomenduje wydłużenie okresu dostosowawczego z sześciu miesięcy do jednego roku. Unijny AI Act klasyfikuje systemy sztucznej inteligencji na podstawie poziomu ryzyka. Wymagania dotyczące przejrzystości stają się bardziej rygorystyczne wraz ze wzrostem tego poziomu – od podstawowego informowania użytkowników, że mają do czynienia z systemem AI, po konieczność ujawnienia konkretnych algorytmów. Półroczny termin dostosowania działalności do takich zapisów jest zdaniem ekspertów nierealistyczny, zwłaszcza w przypadku bardziej zaawansowanych systemów AI.

W obszarze ochrony danych osobowych, eksperci Cyfrowej Polski ostrzegają przed stworzeniem restrykcyjnego „podwójnego reżimu” dla sztucznej inteligencji, czyli konieczności spełnienia wymogów zarówno AI Act, jak i przepisów RODO. Aby zapewnić przejrzystość prawną w tym zakresie, Związek Cyfrowa Polska rekomenduje usunięcie dodatkowych warunków odnoszących się wyłącznie do AI.

Organizacja oceniła także podejście do danych szczególnych kategorii w kontekście AI. Wymóg ścisłego „unikania” informacji takich jak światopogląd użytkownika, dane dotyczące zdrowia, seksualności czy przekonań religijnych w zbiorach pochodzących z otwartego Internetu jest technicznie niewykonalny i prowadziłby do paradoksalnie bardziej inwazyjnego monitorowania osób prywatnych. W zamian Cyfrowa Polska postuluje stworzenie praktycznego standardu „ograniczania ryzyka” poprzez odpowiednie środki techniczne i organizacyjne.

W zakresie dyrektywy ePrivacy eksperci rekomendują usunięcie artykułu wprowadzającego zgodę na poziomie przeglądarki, czyli m.in. znane użytkownikom sieci obowiązkowe okienka akceptacji plików cookies. Ponadto regulacje dotyczące korzystania z urządzeń końcowych (komputerów, smartfonów, tabletów) powinny, zdaniem Cyfrowej Polski, zostać przeniesione do RODO. Skutkiem miałyby być prostsze, bardziej zrozumiałe zapisy prawne.

Jesteśmy zwolennikami prawa, które jest skuteczne ze względu na swoją czytelność. Deklarujemy gotowość do dalszego dialogu z administracją rządową i instytucjami unijnymi w trakcie prac nad pakietem Digital Omnibus. Tylko spójne i pragmatyczne podejście regulacyjne pozwoli osiągnąć cel uproszczenia prawa, przy jednoczesnym wsparciu innowacyjności i konkurencyjności europejskiej gospodarki cyfrowej –podsumowuje Michał Kanownik.

Najlepszy kwartał od dekady. Parki handlowe napędzają rekordowe wzrosty na rynku nieruchomości handlowych

Czwarty kwartał 2025 roku zapisał się jako najlepszy od dekady dla rynku nieruchomości handlowych. Parki handlowe ponownie stały się głównym motorem rozwoju. Wysoka aktywność deweloperska oraz stabilny poziom pustostanów potwierdzają dalszy potencjał wzrostu – takie wnioski płyną z raportu BNP Paribas Real Estate Poland „Review. Rynek handlowy” za IV kwartał 2025 roku.

Rekordowy kwartał

Rok 2025 okazał się okresem wyraźnego ożywienia na krajowym rynku nieruchomości handlowych. Aktywność deweloperów wzrosła – łącznie do użytku oddano ponad 575 tys. m kw. powierzchni handlowej, a największą dynamikę odnotowano w czwartym kwartale, gdzie na rynek trafiło 326 tys. m kw. powierzchni. To wzrost aż o 63% rok do roku oraz ponad dwukrotnie więcej względem poprzedniego kwartału – był to najwyższy kwartalny przyrost przestrzeni handlowej od dziesięciu lat.

W strukturze nowej podaży zdecydowanie dominowały parki handlowe, które odpowiadały za około 75% powierzchni oddanej do użytku w całym roku. Największym obiektem otwartym w czwartym kwartale była S1 Dąbrovia w Dąbrowie Górniczej – inwestycja o powierzchni ponad 17 tys. m kw. zrealizowana przez firmę Saller. Do istotnych otwarć w tym okresie zaliczają się również parki handlowe Targowa w Lubartowie (15 tys. m kw.), S1 Tarnowskie Góry (15 tys. m kw.) oraz Brama Jury w Zawierciu (14 tys. m kw.). Całkowite zasoby handlowe powiększył również nowy obiekt Agata Meble w Olsztynie (16 tys. m kw.)

Obiecujące perspektywy

Jak wskazują dane z raportu BNP Paribas Real Estate Poland, tempo inwestycji na rynku handlowym nie słabnie. Na koniec 2025 roku w realizacji pozostawało około 610 tys. m kw. powierzchni handlowej, obejmującej zarówno nowe projekty (462 tys. m kw.), jak i modernizacje oraz rozbudowy istniejących obiektów (148 tys. m kw.).

 Jest to najwyższy wolumen powierzchni w budowie obserwowany w ostatnich latach. Choć nowe projekty pojawiają się również w największych aglomeracjach, to właśnie mniejsze miasta absorbują znaczną część nowej podaży, odpowiadając na lokalne deficyty handlowe. W perspektywie kolejnych lat przewidujemy dalszy, stabilny rozwój segmentu parków handlowych – podkreśla Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych BNP Paribas Real Estate Poland.

Wśród największych obiektów, których otwarcie planowane jest w trzecim kwartale 2026 roku, należą parki handlowe: BIG Piła (38 tys. m. kw.), Brama Bieszczad w Sanoku (23 tys. m kw.) oraz Galeria Podhalańska w Nowym Targu (21,5 tys. m kw.).

Aktywność najemców mimo rosnących czynszów

Na koniec czwartego kwartału odnotowano debiut 10 nowych sieci handlowych. W całym 2025 roku na rynku handlu stacjonarnego działalność rozpoczęło 31 nowych marek – to poziom zbliżony do poprzedniego roku. Wyniki te potwierdzają utrzymujące się silne zainteresowanie Polską ze strony międzynarodowych i regionalnych operatorów, pomimo rosnących kosztów prowadzenia działalności oraz nasilającej się presji cenowej.

Jak wskazują analitycy czynsze na początku nowego roku mogą nieznacznie wzrosnąć.

Stawki czynszów w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach – centrach handlowych, parkach handlowych oraz przy głównych arteriach – odnotowały roczny wzrost we wszystkich formatach. Na początku 2026 roku waloryzacja czynszów wynikająca z inflacji wyniesie około 3,5-4%, czyli na poziomie zbliżonym do 2025 roku – podkreśla Anna Pływacz, Dyrektorka, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Stabilny poziom pustostanów

Dane z pierwszej połowy 2025 roku wskazują na spadek wskaźnika pustostanów w obiektach handlowych. Na koniec czerwca poziom niewynajętej powierzchni wyniósł 2,8%, co oznacza spadek o 0,6 p.p. w ujęciu rok do roku.

Stabilny poziom pustostanów potwierdza odporność polskiego rynku handlowego na rosnące koszty operacyjne oraz zmieniające się preferencje konsumentów. Właściciele obiektów aktywnie reagują na nowe uwarunkowania rynkowe, wdrażając procesy modernizacji, repozycjonowania lub zmiany funkcji w centrach o podwyższonym poziomie niewynajętej powierzchni – podkreśla Fabrice Paumelle.

Dzięki takiej strategii, lokale stopniowo zmieniają funkcje na nowe formaty handlowe, usługowe czy rozrywkowe. Obecnie największy poziom pustostanów znajduje się we Wrocławiu (4,1%) i Poznaniu (3,6%). Najniższy zaś w Szczecinie (1,8%).

Wzrost sprzedaży

W 2025 roku warunki makroekonomiczne dla handlu detalicznego wyraźnie się poprawiły w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych osiągnęła najwyższą dynamikę w kwietniu i utrzymywała dodatnie tempo także w drugiej połowie roku. Z danych GUS wynika, że od stycznia do listopada 2025 roku sprzedaż zwiększyła się o 4,4% rok do roku. W czwartym kwartale tempo wzrostu było zróżnicowane – w październiku wyniosło 5,4%, a w listopadzie spowolniło do 3,1%, co pokazuje stopniową, ale nierówną odbudowę konsumpcji.

Nieznacznie wzrósł również udział sprzedaży internetowej, który na koniec listopada osiągnął 11%, czyli o 0,3 p.p. więcej niż rok wcześniej. Końcówka roku przyniosła większy ruch w centrach handlowych – w grudniu odwiedzalność była wyższa o 4% rok do roku, co może być zasługą trzech niedziel handlowych. Konsumenci jednak wydawali mniej, a obroty sklepów w listopadzie spadły o 2,3%.

Ponad 6,5 tys. firm w Polsce ogłosiło niewypłacalność w 2025 roku. Najgorzej w usługach i budownictwie

Miniony rok 2025 był dla naszej gospodarki czasem pełnym sprzeczności. Z jednej strony Polska doświadczyła jednego z najszybszych wzrostów PKB w całej Unii Europejskiej, z drugiej jednak polskie firmy zmagały się z licznymi problemami. W rezultacie, jak podaje w swoim raporcie firma Coface, aż 6 566 z nich ogłosiło niewypłacalność. To liczba aż o 17,8% wyższa niż w roku 2024. Jakie czynniki spowodowały, że pomimo dobrej koniunktury gospodarczej, obserwowaliśmy tak dynamiczny wzrost niewypłacalności?

Większość trudności, na które polska gospodarka natrafiła w 2025 roku miało charakter zewnętrzny. Rok rozpoczął się od eskalacji wojen handlowych wysokie cła oraz przedłużająca się niepewność co do ostatecznego kształtu polityki celnej nadal mocno oddziałują na nasz eksport. Zmagania o charakterze celnym mają także inne, mniej bezpośrednie, konsekwencje. Chińscy eksporterzy, którzy napotkali wysokie cła na rynku amerykańskim, przekierowali znaczną część swojej nadprodukcji do krajów Unii Europejskiej, wywierając tym samym silną presję konkurencyjną na europejskich producentów. Nie bez znaczenia nadal pozostaje stagnacja w Niemczech, kraj ten bowiem jest największym partnerem handlowym Polski. Warto dodać, że na wysoką liczbę niewypłacalnych firm wpłynęła także większa świadomość przedsiębiorców, którzy coraz częściej wybierają postępowanie restrukturyzacyjne zamiast upadłościowego.

Gospodarka dwóch prędkości

Rok 2025 potwierdził, że Polska funkcjonuje jako gospodarka dwóch prędkości: z jednej strony byliśmy świadkami znacznego wzrostu PKB, który Coface oszacował na 3,6%, a z drugiej pogarszającej się kondycji finansowej wielu przedsiębiorstw. Z czego wynika ta rozbieżność?

Mimo niekorzystnych uwarunkowań zewnętrznych Polska pozostała najszybciej rosnącą dużą gospodarką w Unii Europejskiej i awansowała do grona 20 największych gospodarek świata. Ta odporność była możliwa dzięki stosunkowo dużemu rynkowi wewnętrznemu oraz silnie zdywersyfikowanej strukturze geograficznej i towarowej polskiego eksportu mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety ogólna poprawa koniunktury nie była w stanie zrównoważyć narastających trudności, jeśli chodzi o koszty, z którymi zmagały się polskie przedsiębiorstwa. Dynamika wynagrodzeń, choć wyraźnie wyhamowała w ciągu roku, nadal przewyższała wzrost produktywności w gospodarce. W konsekwencji wyniki finansowe i przeciętna rentowność sprzedaży firm pozostały poniżej poziomów z lat 2022-2023 dodaje ekspert.

Niewypłacalność w branżach

Sektory, które najbardziej ucierpiały w ciągu 2025 roku to usługi i budownictwo. Pierwszy z nich ma największy udział w ogólnej liczbie przypadków niewypłacalności (1859 przedsiębiorstw, czyli 28% całej liczby niewypłacalności). Drugi nadal notuje jedną z najwyższych dynamik r/r (1155 przedsiębiorstw, 18% całej liczby niewypłacalności).

Z pewnością na sektory produkcyjne negatywny wpływ wywarły wydarzenia na rynkach światowych, w tym osłabienie koniunktury w strefie euro, napływ towarów importowanych głównie z Azji czy turbulencje w handlu zagranicznym wywołane wojnami celnymi zainicjowanymi przez USA mówi Paweł Tobis, Wizeprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzka Coface. Z drugiej strony należy odnotować rolę wysokiej bazy kosztowej – efekt zmian wynagrodzeń oraz wzrostu kosztów stałych, co w dużej mierze przyczynia się do kłopotów przedsiębiorców z takich sektorów jak handel i usługi wyjaśnia ekspert.

Co czeka polskie firmy w 2026 roku?

Eksperci z firmy Coface wskazują, że liczbę niewypłacalności w nadchodzących miesiącach będzie w dużej mierze kształtował rosnący udział restrukturyzacji w postępowaniach niewypłacalnościowych. Oznacza to, że w 2026 roku liczba przedsiębiorstw z problemami z płynnością wzrośnie prawdopodobnie do ok. 7 500 przypadków. Jednak, dzięki sprzyjającemu otoczeniu makroekonomicznemu, dynamika tego wzrostu powinna wyraźnie wyhamować w porównaniu z latami 2023-2025.

A co z kondycją polskiej gospodarki?

 – W 2026 roku możemy liczyć na relatywnie wysoką dynamikę wzrostu gospodarczego. Według naszych prognoz tempo wzrostu PKB przyśpieszy do 3,8%. Głównym motorem wzrostu będą prawdopodobnie inwestycje, natomiast dodatkowe wsparcie dla naszej gospodarki powinno przyjść tym razem zza granicy. Wydatki fiskalne w Niemczech powinny stopniowo ożywiać tamtejszą gospodarkę i jednocześnie pobudzić popyt dla polskich eksporterów przewiduje dr Mateusz Dadej. – Kluczowe pytanie na 2026 rok brzmi: czy pozostaniemy przy gospodarce dwóch prędkości. Ostatni rok pokazał, że zależność między dynamiką wzrostu PKB a kondycją finansową przedsiębiorstw nie jest już tak prosta i bezpośrednia jak kiedyś. Istnieje jednak kilka czynników, które pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć na poprawę sytuacji firm – zwłaszcza po stronie kosztów. Dynamika wynagrodzeń powinna dalej wyraźnie spowalniać i zbliżać się do wzrostu produktywności. Obecnie utrzymuje się również korzystny trend spadkowy cen surowców energetycznych, a koszt finansowania zewnętrznego jest wyraźnie niższy niż w 2025 roku – podsumowuje ekspert.

Teksas uruchamia własny system oparty na złocie. Czy to początek nowej architektury finansowej?

Rynek złota nie tylko pozostaje blisko rekordowych poziomów, ale coraz wyraźniej wychodzi poza tradycyjne ramy inwestycyjne. W czasie, gdy ceny kruszcu utrzymują się w pobliżu historycznych maksimów, stan Teksas uruchomił własny system sprzedaży złota i srebra, emitując oficjalne monety oraz złote banknoty i oferując ich przechowywanie w państwowym depozycie. Ten bezprecedensowy ruch, w połączeniu z silnym popytem inwestorów i banków centralnych, pokazuje, że złoto ponownie zaczyna odgrywać rolę nie tylko aktywa inwestycyjnego, ale także elementu infrastruktury finansowej.

Od ubiegłego tygodnia kurs królewskiego kruszcu utrzymuje się w okolicach 5000 dolarów za uncję, pozwalając inwestorom “odpocząć” zarówno od spektakularnych wzrostów, jak i dynamicznych spadków. Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, to etap naturalny w silnym trendzie wzrostowym.

– Mamy do czynienia z klasycznym momentem oddechu rynku. Po dwóch latach dynamicznych wzrostów konsolidacja jest czymś zdrowym. Fundamenty się nie zmieniły. Złoto nadal pozostaje beneficjentem napięć geopolitycznych, zakupów banków centralnych i oczekiwań na luzowanie polityki pieniężnej – mówi ekspert.

Prognozy z „szóstką z przodu”

To, co jeszcze niedawno brzmiało jak odważna teza, dziś zaczyna być powtarzającym się scenariuszem. BNP Paribas zakłada 6000 dolarów za uncję złota do końca roku. JP Morgan mówi o 6300 USD. Wells Fargo, UBS, CIBC, Deutsche Bank czy Societe Generale również wskazują na poziom 6000 USD jako realny punkt odniesienia.

– Prognozy powyżej 6000 dolarów nie wynikają z euforii, tylko z rachunku makroekonomicznego. Jeśli banki centralne utrzymają zakupy, a Fed rozpocznie cykl obniżek stóp, przy jednoczesnym utrzymaniu napięć geopolitycznych, złoto naturalnie będzie przesuwać się wyżej. W tym scenariuszu 6000 dolarów przestaje być ekstremum, a staje się logiczną konsekwencją trendu – komentuje Michał Tekliński.

Rynek terminowy, według wycen kontraktów CME FedWatch, nadal zakłada co najmniej dwie obniżki stóp procentowych w 2026 roku. Pierwszy ruch możliwy jest w czerwcu, choć mocne dane z amerykańskiego rynku pracy mogą te oczekiwania przesunąć w czasie. W ostatnim raporcie Departamentu Pracy przybyło 130 tys. miejsc pracy przy oczekiwaniach rzędu 70 tys., a stopa bezrobocia spadła do 4,3%. To sygnał, że Fed nie musi się spieszyć.

Jednym z najmocniejszych fundamentów pozostaje konsekwentna polityka banków centralnych. Ludowy Bank Chin zwiększa rezerwy złota już piętnasty miesiąc z rzędu. Na koniec ostatniego okresu raportowego posiadał 74,19 mln uncji, czyli około 2307 ton. Wartość tych rezerw wzrosła do 369,6 mld USD.

– To nie jest przypadkowa dywersyfikacja, lecz długofalowa strategia ograniczania zależności od dolara. Skala i regularność zakupów pokazują, że złoto wróciło do rdzenia globalnej architektury finansowej. Państwa traktują je jako zabezpieczenie przed ryzykiem systemowym. To zmienia charakter rynku – zauważa Michał Tekliński.

Teksas buduje “złotą” alternatywę dla systemu finansowego

Na tle rosnącego zainteresowania złotem szczególną uwagę przyciąga decyzja władz stanu Teksas, który uruchomił oficjalny program produkcji, przechowywania i sprzedaży złota oraz srebra bezpośrednio obywatelom. Projekt obejmuje uruchomienie pierwszego w swoim rodzaju rządowego sklepu internetowego w domenie .gov, za pośrednictwem którego mieszkańcy mogą nabywać metale szlachetne sygnowane marką stanową.

Program obejmuje emisję monet Texas Lone Star 2026 – jednouncjowych monet złotych i srebrnych – oraz tzw. Texas Gold Bills, czyli cienkich, trwałych banknotów zawierających weryfikowalne warstwy 24-karatowego złota. Co istotne, nie są to wyłącznie produkty kolekcjonerskie. Całość została zintegrowana z Texas Bullion Depository – jedynym w USA depozytem kruszców administrowanym i kontrolowanym bezpośrednio przez władze stanowe.

Jak powiedział Josh Phair, prezes Scottsdale Mint:

„Wprowadzając na rynek własne monety i złote banknoty za pośrednictwem oficjalnej witryny internetowej, stan tworzy fizyczną alternatywę dla tradycyjnych systemów finansowych”.

Dotychczas stany takie jak Wyoming czy Utah uznawały złoto i srebro za prawny środek płatniczy, jednak Teksas poszedł krok dalej, budując pełną infrastrukturę dystrybucji i przechowywania. W praktyce oznacza to powstanie modelu „Sovereign Distributor”, czyli systemu, w którym jednostka administracyjna oferuje obywatelom bezpośredni dostęp do fizycznych aktywów poza komercyjną bankowością.

– To symbolicznie bardzo ważny moment – komentuje Michał Tekliński. – Jeżeli jeden z największych stanów USA buduje własny kanał dystrybucji złota, to znaczy, że dyskusja o roli metali szlachetnych wychodzi poza inwestorów i wchodzi na poziom instytucjonalny. To już nie jest tylko hedging portfela. To jest pytanie o architekturę systemu finansowego.

Królewski kruszec jako aktywo systemowe

W kontekście rosnących prognoz cen złota oraz systematycznych zakupów banków centralnych taki ruch wpisuje się w szerszy trend powrotu do aktywów materialnych i ograniczania zależności od klasycznych mechanizmów finansowych. Na tle dynamicznych ruchów cenowych jedno pozostaje niezmienne: złoto umacnia swoją pozycję jako aktywo strategiczne.

– W obecnym otoczeniu złoto nie jest już jedynie zabezpieczeniem przed inflacją. Jest polisą na niestabilność systemową. Rynek stoi dziś w punkcie równowagi między techniczną konsolidacją a możliwością kolejnego impulsu wzrostowego. Jeśli wsparcie fundamentalne utrzyma się, a Fed rozpocznie cykl luzowania, poziomy z „szóstką z przodu” mogą przestać być prognozą, a stać się nową rzeczywistością – podsumowuje Michał Tekliński.

Co dalej z kursem bitcoina? Czy 68 950 USD to już dno, czy przystanek przed dalszą przeceną?

Bitcoin pozostaje w fazie wyczekiwania i po czwartej z rzędu tygodniowej stracie nie potrafi zbudować wyraźnego trendu. W poniedziałkowy poranek główna kryptowaluta oscyluje w okolicach 68 950 USD, a ether utrzymuje się blisko 1 988 USD, co podkreśla ostrożny charakter handlu po silnej wyprzedaży z października. Tłem dla tej niepewności jest skala wcześniejszego spadku. Bitcoin pozostaje ponad 40% poniżej październikowego szczytu w okolicach 127 tys. USD, a łączna kapitalizacja rynku krypto miała od tamtego okresu stopnieć o niemal 2 bln USD.

Spadki miały dodatkowo przyspieszyć po wyprzedaży 10 października, kiedy w wyniku likwidacji lewarowanych pozycji z rynku „zniknęły” miliardy dolarów zakładów na wzrosty. Od tego czasu sentyment osłabiają także odpływy kapitału ze spotowych ETF-ów na Bitcoina w USA, które sięgnęły ponad 8,4 mld USD – a to dla wielu uczestników rynku jest czytelnym barometrem popytu instytucjonalnego.

W tej sytuacji rośnie dyskusja, czy kurs „znalazł dno”, czy też rynek potrzebuje jeszcze jednego etapu oczyszczenia. O kierunku mogą przesądzić dwa elementy: narracja wokół trzymania krypto w skarbcach firm oraz przepływy do i z ETF-ów, bo to one w ostatnich miesiącach najszybciej przekładały się na presję kupna lub sprzedaży. Z punktu widzenia analizy technicznej kluczowy staje się rejon 200-tygodniowej średniej kroczącej w okolicach 58,2 tys. USD – dopóki bitcoin utrzymuje się powyżej tej strefy, możliwy jest scenariusz odbicia w stronę 73–75 tys. USD, gdzie wypada istotny obszar oporu. Najbliższe tygodnie sprowadzą się więc do odpowiedzi na dwa pytania: czy odpływy z ETF-ów wyhamują (lub odwrócą się w napływy) oraz czy ewentualne podejścia pod 71–75 tys. USD tym razem zakończą się wybiciem, a nie kolejnym szybkim zgaśnięciem ruchu.

Spółka za 1 euro w całej UE? PE toruje drogę do nowej formy prawnej dla biznesu

0

Jedna spółka o kapitale założycielskim nawet 1 euro, działająca na tych samych zasadach w każdym z państw członkowskich Unii Europejskiej. Dyrektywa w tej sprawie ma być opracowana przez Komisję Europejską do końca marca.

Nowa europejska forma prawna ma znacząco uprościć prowadzenie działalności gospodarczej w Unii Europejskiej. Spółka S.EU byłaby automatycznie uznawana we wszystkich państwach członkowskich, a jej rejestracja odbywałaby się w pełni cyfrowo i nie dłużej niż w ciągu 48 godzin. Minimalny kapitał zakładowy wynosiłby symboliczne 1 euro, a odpowiedzialność właścicieli za zobowiązania spółki byłaby ograniczona do wysokości wniesionych wkładów.

Istotnym ułatwieniem dla przedsiębiorców miałaby być także możliwość przeniesienia siedziby spółki do innego kraju UE bez konieczności jej likwidacji. To rozwiązanie, na które od lat zwracają uwagę przedstawiciele firm prowadzący działalność transgraniczną, wskazując na bariery administracyjne i koszty związane z relokacją biznesu.

Aby kwalifikować się do rejestracji jako S.EU. krajowa spółka powinna spełniać określone kryteria m.in. musi być podmiotem posiadającym zdolność prawną, która jest wiążąca w dniu rejestracji, musi posiadać formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie może być spółką giełdową, siedziba statutowa musi znajdować się w jednym z państw członkowskich.

Parlament Europejski planuje położyć duży nacisk na cyfrowy wymiar nowej formy prawnej. Przewidziany został portal cyfrowy na poziomie UE, który stanowiłby jednolity punkt dostępu dla rejestrów przedsiębiorstw czy rejestracji. To rozwiązanie miałoby uzupełniać już istniejący system BRIS (z ang. Business Registers Interconnection System – system integracji rejestrów przedsiębiorców). Portal miałby oferować wielojęzyczny interfejs i umożliwiać elektroniczne składanie dokumentów przez cały cykl życia spółki.

Rezolucja zakłada również utworzenie europejskiego portfela biznesowego, który miałby zapewnić cyfrową identyfikację i uwierzytelnianie, zarządzanie podstawowymi dokumentami spółki oraz ułatwić operacje transgraniczne. Całość dopełniałby unijny identyfikator przedsiębiorstwa, który miałby usprawnić rejestrację, zwiększyć przejrzystość i pomóc w walce z oszustwami oraz praniem pieniędzy.

To może być przełomowy moment dla europejskiego biznesu. Po raz pierwszy przedsiębiorcy będą mogli założyć firmę na uniwersalnych zasadach obowiązujących w całej Unii Europejskiej i to w ciągu zaledwie dwóch dni. S.EU to nie tylko uproszczenie – to realna szansa dla tysięcy start-upów i MŚP, które dotychczas nie mogły pozwolić sobie na kosztowną ekspansję transgraniczną. Wreszcie będziemy mieli szansę konkurować na równych zasadach z amerykańskimi czy azjatyckimi ekosystemami innowacji.” – tłumaczy Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

W rezolucji zwrócono uwagę na zabezpieczenia w zakresie prawa pracy przy nowej formie prowadzenia działalności gospodarczej. S.EU, jeśli zostanie wprowadzona, nie powinna naruszać przepisów prawa pracy i prawa socjalnego UE oraz państw członkowskich.

Spółki te będą podlegać tym samym unijnym i krajowym przepisom dotyczącym niewypłacalności. Rezolucja zakłada również ochronę prawa związków zawodowych do negocjowania układów zbiorowych i zakazuje tworzenia S.EU firmom, które naruszyły przepisy dotyczące oszustw podatkowych lub uchylają się od obowiązku m.in. uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne.

Wspomina się także o możliwości wprowadzenia przez państwa członkowskie wspólnego instrumentu finansowego, podobnego do akcji, który pozwalałby inwestować w spółki bez przejmowania nad nimi kontroli. Takie rozwiązanie mogłoby ułatwić pozyskiwanie kapitału.

Rezolucja przewiduje ponadto alternatywny mechanizm rozstrzygania sporów oraz możliwość utworzenia w sądach krajowych specjalnych zespołów ds. sporów między przedsiębiorstwami. Postępowania przed takimi zespołami mogłyby być prowadzone w języku angielskim, pod warunkiem zgody zainteresowanych stron.

Chłodziarki i suszarki laboratoryjne jako niezbędne wyposażenie profesjonalnego laboratorium

Precyzja, stabilność i bezpieczeństwo to fundamenty nowoczesnych badań laboratoryjnych, możliwe dzięki specjalistycznej aparaturze. Ten artykuł kompleksowo omawia profesjonalny sprzęt laboratoryjny – od zaawansowanych chłodziarek po suszarki – analizując ich kluczowe zastosowania i innowacyjne funkcje. Poznaj różnice w konwekcji, istotne parametry wyboru, wymogi GLP/GMP oraz zasady konserwacji, gwarantujące niezawodność wyników i ochronę personelu.

Dlaczego profesjonalna chłodziarka laboratoryjna jest lepsza od sprzętu AGD?

Profesjonalne chłodziarki laboratoryjne gwarantują najwyższą stabilność termiczną. W przeciwieństwie do modeli domowych, wahania temperatury nie przekraczają tu zazwyczaj jednego stopnia, co skutecznie chroni wrażliwe materiały przed zniszczeniem. Nad precyzją chłodzenia czuwa nowoczesny mikroprocesor, który na bieżąco monitoruje parametry pracy całego systemu. Dodatkowo posiadają:

  • zaawansowane systemy alarmowe informujące o zaniku napięcia,

  • wymuszony obieg powietrza eliminujący cieplejsze strefy,

  • bezpieczna funkcja automatycznego odszraniania zawartości,

  • grube warstwy izolacyjne zapewniające wysoką energooszczędność,

  • ekologiczne czynniki chłodnicze o wysokiej wydajności.

Specjalistyczne warianty dedykowane do przechowywania krwi oraz szczepionek rygorystycznie przestrzegają norm medycznych. Szeroki wybór gabarytów, obejmujący zarówno modele podblatowe, jak i pojemne szafy chłodnicze, pozwala na optymalne zagospodarowanie każdej przestrzeni badawczej przy zachowaniu maksymalnej trwałości przechowywanych preparatów.

Jakie są rodzaje suszarek laboratoryjnych i ich kluczowe zastosowania?

Profesjonalne suszarki laboratoryjne to, obok zaawansowanych systemów chłodniczych, fundament wyposażenia każdego nowoczesnego ośrodka badawczego. Urządzenia te są niezbędne do precyzyjnego usuwania wilgoci, osuszania próbek oraz sterylizacji materiałów laboratoryjnych. Szerokie spektrum dostępnych technologii pozwala na idealne dopasowanie sprzętu do konkretnych procesów:

  • modele standardowe do codziennych prac badawczych,

  • warianty próżniowe chroniące substancje wrażliwe na ciepło,

  • zaawansowane liofilizatory do delikatnych tkanek roślinnych,

  • systemy depyrogenacji zapewniające idealną jałowość naczyń,

  • wagosuszarki do błyskawicznego pomiaru wilgotności materiałów,

  • piece laboratoryjne do wyżarzania w ekstremalnych temperaturach.

W farmacji kluczową rolę odgrywają systemy rozpyłowe, natomiast w procesach wysokotemperaturowych niezastąpione są piece pracujące w osłonie gazów obojętnych. Wybór odpowiedniego sprzętu zależy od specyfiki Twoich projektów – od przygotowania szkła po zaawansowaną produkcję leków. Precyzyjne sterowanie parametrami gwarantuje powtarzalność wyników i maksymalne bezpieczeństwo pracy. Pełną ofertę specjalistycznych urządzeń można sprawdzić na stronie: https://danlab.pl/sklep/urzadzenia-grzewcze/suszarki-laboratoryjne/.

Czym różni się konwekcja wymuszona od naturalnej w urządzeniach laboratoryjnych?

Główna różnica między systemami grzewczymi w urządzeniach laboratoryjnych tkwi w mechanizmie przepływu powietrza. W modelach z obiegiem wymuszonym za ruch mas odpowiadają wentylatory lub turbiny, które gwarantują idealnie jednorodny rozkład temperatury. Taka konstrukcja sprawia, że po otwarciu drzwiczek parametry cieplne błyskawicznie wracają do normy, co jest kluczowe przy pracy z dużą liczbą próbek. Z kolei konwekcja naturalna bazuje na grawitacyjnej zmianie gęstości powietrza, co eliminuje potrzebę stosowania mechanicznych nawiewów. To rozwiązanie oferuje szereg korzyści dla specyficznych procesów badawczych:

  • wykorzystanie grawitacyjnej zmiany gęstości powietrza,

  • brak konieczności stosowania mechanicznych nawiewów,

  • bezpieczna praca z lekkimi proszkami,

  • skuteczna minimalizacja kontaminacji krzyżowej,

  • zastosowanie specjalistycznych kominków wentylacyjnych.

Wybór konkretnego rozwiązania, najczęściej suszarki lub inkubatora, musi być podyktowany specyfiką badanych materiałów oraz indywidualnymi wymaganiami projektu. Precyzyjne dopasowanie sprzętu pozwala zachować najwyższe standardy precyzji termicznej oraz bezpieczeństwa w laboratorium.

Na jakie parametry techniczne zwrócić uwagę przy wyborze aparatury termostatycznej?

Wybór odpowiedniego inkubatora wymaga skupienia na stabilności termicznej oraz szerokim zakresie temperatur. Komora wykonana ze stali nierdzewnej skutecznie chroni próbki dzięki wysokiej odporności na korozję. W urządzeniach chłodzących kluczowym elementem jest wydajna sprężarka, natomiast specyficzne badania mogą wymagać dodatkowej funkcji podciśnienia. Nowoczesna aparatura laboratoryjna wspiera precyzyjną optymalizację parametrów i bezpieczeństwo pracy poprzez następujące rozwiązania:

  • precyzyjne regulatory PID sterujące parametrami,

  • intuicyjne ekrany LCD ułatwiające obsługę,

  • standardy GLP dla rzetelnej rejestracji wyników,

  • porty komunikacyjne USB i LAN,

  • łączność Wi-Fi do zdalnego nadzoru,

  • zaawansowane czujniki wilgotności,

  • wysoce skuteczne filtry HEPA w modelach CO2.

Takie zaplecze technologiczne pozwala nie tylko płynnie śledzić przebieg badań, ale przede wszystkim daje pewność, że materiał badawczy pozostaje w nienaruszonym stanie, a wszystkie dane są poprawnie archiwizowane.

Jakie funkcje sterowania i monitoringu wspierają standardy GLP?

Zapewnienie pełnej zgodności z rygorystycznymi normami GLP, GMP oraz ISO stanowi fundament pracy nowoczesnego laboratorium. Inteligentne funkcje aparatury badawczej niemal całkowicie eliminują ryzyko pomyłek ludzkich, znacząco upraszczając przygotowania do audytów i codzienną kontrolę jakości. Kluczowe rozwiązania wspierające bezpieczeństwo i precyzję pomiarów obejmują:

  • automatyczny zapis parametrów bezpośrednio w pamięci wewnętrznej,

  • precyzyjne rejestratory temperatury spełniające wymogi normy DIN 12880,

  • szczegółowy log zdarzeń rejestrujący każdy detal pracy, jak czas otwarcia drzwi,

  • zaawansowane rampy czasowe dedykowane dla procesów wieloetapowych,

  • moduły powiadomień GSM informujące o wszelkich nieprawidłowościach,

  • archiwizację danych w pełni zgodną z wytycznymi CDC.

Bieżąca analiza zebranych informacji pozwala na stałe monitorowanie stabilności warunków środowiskowych. Takie podejście sprawia, że nadzór nad laboratorium staje się nie tylko wyjątkowo precyzyjny, ale przede wszystkim w pełni zautomatyzowany i bezpieczny.

Kiedy należy stosować urządzenia w wykonaniu przeciwwybuchowym?

Praca z substancjami łatwopalnymi, takimi jak rozpuszczalniki czy próbki emitujące opary, wymaga zastosowania specjalistycznej aparatury przeciwwybuchowej (EX). W przypadku suszarek laboratoryjnych kluczową rolę odgrywa norma EN 1539, która narzuca rygorystyczne standardy bezpieczeństwa dla urządzeń pracujących w strefach zagrożenia. Bezpieczeństwo tych maszyn wynika z ich przemyślanej konstrukcji, która gwarantuje:

  • brak wewnętrznych źródeł zapłonu,

  • zaawansowane systemy zapobiegające przegrzaniu,

  • specjalistyczne panele dekompresyjne,

  • certyfikaty odporności na agresywną chemię,

  • skuteczną redukcję ryzyka wybuchu.

Takie zabezpieczenia są nieodzowne podczas analiz HPLC czy badań ścieków, gdzie operuje się na lotnych i niebezpiecznych reagentach. Choć ochrona mienia firmy jest istotna, nadrzędnym celem pozostaje zawsze zdrowie personelu. W profesjonalnym laboratorium to właśnie bezpieczeństwo ludzi jest absolutnym priorytetem, zapewnianym przez certyfikowany sprzęt najwyższej klasy.

Jak przebiega konserwacja i walidacja sprzętu laboratoryjnego?

Systematyczna dbałość o stan techniczny urządzeń to fundament bezpieczeństwa i czystości procesów badawczych. W farmacji kluczowe są standardy chroniące materiał biologiczny i zapewniające najwyższą rzetelność danych. Profesjonalny serwis obejmuje:

  • kwalifikację instalacyjną IQ potwierdzającą poprawność montażu,

  • kwalifikację operacyjną OQ weryfikującą parametry pracy,

  • kwalifikację procesową PQ gwarantującą stabilność sprzętu,

  • precyzyjne wzorcowanie czujników pomiarowych,

  • regularną wymianę filtrów i uszczelek.

Dzięki temu badania kliniczne dostarczają wiarygodnych wyników. Wsparcie techniczne chroni cenne zasoby przed degradacją i buduje solidną podstawę dla rozwoju projektów naukowych.

L4 wystawiane wstecz – cichy zabójca efektywności w polskich firmach

Zwolnienia lekarskie wystawiane wstecz – najczęściej do 3 dni przed wizytą – stają się dla firm cichym źródłem chaosu operacyjnego. Pracownik może nie pojawić się w pracy w piątek, a formalna informacja o przyczynie nieobecności trafia do pracodawcy dopiero w poniedziałek. Eksperci Conperio alarmują: skala krótkich absencji rośnie, a opóźniona informacja o L4 uderza w produkcję, logistykę, handel i usługi.

Zwolnienie „po fakcie”: legalne, ale operacyjnie kosztowne

W polskim systemie zwolnienie lekarskie może zostać wystawione z datą wsteczną – co do zasady do 3 dni przed dniem badania, jeśli lekarz uzna, że pacjent był w tym czasie niezdolny do pracy. Wyjątkiem są zwolnienia psychiatryczne, gdzie lekarz może wystawić L4 wstecz na dłuższy okres, jeśli stan zdrowia pacjenta uniemożliwiał wcześniejszy kontakt z lekarzem. W praktyce oznacza to, że pracownik może zniknąć z grafiku z dnia na dzień, a formalne usprawiedliwienie pojawia się dopiero po czasie.

Dla pracodawcy problemem nie jest samo L4, tylko brak informacji w momencie, gdy firma musi podjąć decyzję operacyjną: kto przejmuje zmianę, czy uruchamiamy zastępstwo, czy przesuwamy ludzi między liniami – mówi Mikołaj Zając, prezes Conperio, firmy doradczej specjalizującej się w problematyce absencji chorobowej. – Jeśli pracownik znika w piątek, a zwolnienie pojawia się dopiero w poniedziałek, to w wielu branżach straty są natychmiastowe i nieodwracalne – dodaje.

„Piątek-poniedziałek” jako wzorzec ryzyka

Największe ryzyko dla firm nie wynika z długich zwolnień, które da się zaplanować i „obudować” procesowo. Najbardziej destrukcyjne są krótkie absencje (1–3 dni), o których pracodawca dowiaduje się po fakcie – szczególnie wtedy, gdy nakładają się na weekend, okresy szczytu lub końcówkę miesiąca.

W takich sytuacjach pojawia się klasyczny efekt domina: brak jednej osoby w zespole wymusza nadgodziny, przesunięcia między zmianami, przeciążenie pozostałych pracowników i spadek jakości. W produkcji i logistyce oznacza to ryzyko zatrzymania procesu lub niedoboru ludzi do obsady krytycznych stanowisk. W handlu i usługach przekłada się na dłuższe kolejki, spadek standardu obsługi i większą liczbę reklamacji.

Co istotne, część tych strat nie daje się „odrobić” w kolejnych dniach. Jeśli nie obsłużono zmiany, nie zrealizowano wysyłki lub nie zamknięto procesu na czas, koszt pozostaje w firmie, niezależnie od tego, czy zwolnienie było zasadne.

Firmy przegrywają z czasem. Potrzebny obowiązek natychmiastowego zgłoszenia

Zdaniem Conperio ograniczenie kosztów chaosu wywołanego L4 wstecznym nie wymaga rewolucji w prawie do zwolnień, ale doprecyzowania zasad komunikacji i zarządzania absencją.

Kluczowy jest obowiązek niezwłocznego poinformowania przełożonego o nieobecności, najlepiej przed rozpoczęciem pracy w dniu absencji – nawet jeśli zwolnienie formalnie pojawi się dopiero po wizycie. Taka informacja pozwala firmie zadziałać natychmiast: uruchomić zastępstwo, zmienić obsadę zmiany, przesunąć ludzi lub przeorganizować zadania.

W wielu organizacjach największą luką nie jest brak procedur, tylko brak szybkiej informacji. Absencja staje się problemem operacyjnym, kiedy firma dowiaduje się o niej po czasie – podkreśla Mikołaj Zając. – Jeśli chcemy ograniczać koszty absencji, musimy zarządzać nią jak procesem: na poziomie zespołu, konkretnego stanowiska i powtarzalnych wzorców, a nie tylko wskaźników w Excelu – dodaje.

Rekordowa liczba wniosków z Polski do Google

Polacy coraz aktywniej walczą o ochronę swojej tożsamości i reputacji w Internecie. Z najnowszego Google Transparency Report 2025 wynika, że w okresie od stycznia 2025 r. do stycznia 2026 r. złożyli oni ponad 24 tys. wniosków o usunięcie danych osobowych z wyników wyszukiwania. To niemal 90-procentowy wzrost rok do roku (w 2024 r. było to 13 800 wniosków, a w 2023 r. – 12 800).

Polska zajmuje obecnie 7. miejsce w UE pod względem liczby zgłoszeń, choć nadal pozostaje za Wielką Brytanią (103 tys.), Francją (86,5 tys.) i Niemcami (71 tys.). Około połowa polskich wniosków została rozpatrzona pozytywnie, a aż 50 proc. dotyczyło nieprawdziwych informacji publikowanych w mediach i mediach społecznościowych.

Dane te pokazują rosnącą skalę problemu dezinformacji i naruszeń dóbr osobistych w sieci, zwłaszcza w kontekście dynamicznego rozwoju treści generowanych przez AI. Jednocześnie w Polsce zawetowano ustawę wdrażającą Akt o usługach cyfrowych (DSA), który miał wzmocnić odpowiedzialność platform internetowych za publikowane treści.

W odpowiedzi na te wyzwania europejską debatę wzmacnia inicjatywa filantropa i aktywisty społecznego Roberta Szustkowskiego, która w 2025 roku uzyskała rekomendacje władz Komisji Europejskiej. Projekt zakłada utworzenie rejestru naruszeń praw osobistych, powołanie Rzecznika Praw Czytelnika oraz wprowadzenie jednolitego formularza zgłoszeniowego dla osób poszkodowanych przez fałszywe informacje.

Celem jest rozszerzenie praktycznej ochrony „Prawa do bycia zapomnianym” także wobec mediów jako administratorów danych oraz umożliwienie obywatelom skutecznej obrony reputacji bez konieczności prowadzenia wieloletnich i kosztownych procesów sądowych.

Eksperci podkreślają, że w realiach błyskawicznego obiegu informacji kluczowa jest szybkość reakcji. Nieprawdziwa publikacja potrafi w ciągu kilku dni wywołać realne konsekwencje rynkowe. „Prawo do bycia zapomnianym” pozwala ograniczyć skalę szkód, zanim sprawa trafi na wieloletnią ścieżkę sądową.

Proponowane zmiany mają zapobiegać szerzeniu dezinformacji i budować świadomość obywateli UE o narzędziach ochrony wizerunku. Każdy człowiek, bez względu na możliwości finansowe, powinien mieć prawo do dbania o swoją reputację bez konieczności prowadzenia długoletnich sporów sądowych – podkreśla Robert Szustkowski.

Autor projektu prowadzi obecnie dialog z Ministerstwem Sprawiedliwości RP, Ministerstwem Cyfryzacji oraz Prezesem UODO.

W kontekście rekordowych 24 tysięcy wniosków do Google inicjatywa ta zyskuje szczególne znaczenie – pokazuje bowiem, że problem nie jest jednostkowy, lecz systemowy.

Orzecznictwo potwierdza znaczenie reputacji

Trybunał Sprawiedliwości UE w 2023 r. zobowiązał Google do usunięcia szkodliwych informacji dotyczących członków zarządu niemieckiej firmy, podkreślając, że „wizerunek firmy, biznesmena, przedsiębiorcy to jeden z najważniejszych czynników determinujących sukces rynkowy”. Sędziowie wskazali wówczas, że jeśli osoba składająca wniosek wykaże oczywistą nieprawdziwość informacji, operator wyszukiwarki jest zobowiązany uwzględnić taki wniosek.

Podobne stanowisko zajął w 2025 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Polsce (NSA z dnia 26 marca 2025 r., sygn. III OSK 3446/23), przypominając, że jeśli przetwarzanie danych osobowych nie jest już niezbędne, prawo do bycia zapomnianym powinno przysługiwać również wobec materiałów prasowych przechowywanych w archiwach cyfrowych.

Inflacja w USA nie zaskoczyła. Prawdziwe emocje budzi teraz Iran i cena ropy

Tak to jest, gdy rynki przygotowują się na bardzo ważne dane. Czasem te publikacje nie dowożą stawianych przed nimi oczekiwań. Tak było z inflacją z USA. W tle wciąż trwa dyskusja, czy kraj ten interweniuje w Iranie, a Czesi spodziewają się obniżek stóp procentowych.

Miała być bomba…

W piątek opublikowano dane o zmianach cen w USA. W niektórych źródłach zapowiadano je jako odczyt, który zmieni równowagę na rynkach walutowych. Okazało się, że finalny wynik jest o 0,1% niższy od oczekiwań. Mamy zatem 2,4%, a nie – jak zakładano – 2,5%. Jest to również najniższy odczyt od maja. Inflacja bazowa miała wynieść 2,5% i faktycznie wyniosła 2,5%. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że ostatni raz tak nisko była w 2021 roku. Patrząc na nastroje inwestorów, którzy czekali na pretekst do szybszego cięcia stóp procentowych, ten nieznacznie niższy odczyt nie wywołał większych emocji. Duzi gracze wcześniej grali pod lekki spadek i go otrzymali. W rezultacie, pomimo ważnych danych, piątek na głównej parze walutowej był bardzo spokojny, z delikatnym odbiciem na niekorzyść dolara, bo jednak inflacja okazała się delikatnie niższa.

Czy USA zaatakują Iran?

Napięcia związane z możliwą interwencją zbrojną USA w Iranie zaczęły się na dobre niedługo po akcji w Wenezueli 3 stycznia tego roku. Od tego czasu świat patrzy z zapartym tchem na Zatokę Perską. Otwartym wciąż pozostaje pytanie, czy jest to blef ze strony Amerykanów, czy rzeczywiście przygotowują się do interwencji. Skala odpowiedzi tamtejszego reżimu na protesty społeczne to coś, co historycznie przyciągało uwagę opinii międzynarodowej, jednak obecny prezydent USA zapowiadał wycofywanie, a nie angażowanie się w konflikty militarne. W rezultacie rynki nie wiedzą co robić. Z jednej strony widzimy koncentrację sił wyglądającą jak przygotowanie do inwazji. Z drugiej – Iran zapowiedział właśnie gotowość kompromisu w sprawie programu nuklearnego w zamian za zniesienie sankcji. Wątpliwym jest jednak, by przy obecnej liczbie ofiar protestów Iran miał możliwość swobodnych rozmów w sprawie programu nuklearnego za sankcje. Patrząc na ceny ropy naftowej, na razie rynki bardziej skłaniają się do wersji, że to pokaz siły Amerykanów, a nie realne przygotowania. W przeciwnym razie baryłka ropy byłaby na znacznie wyższych poziomach.

Inflacja w Czechach

W piątek poznaliśmy również wskaźnik zmiany cen w Czechach. Dane pokazały zgodnie z oczekiwaniami 1,6%. Jest to nie tylko spadek z 1,9% wobec poprzedniego miesiąca, ale także najniższe dane od listopada – tyle że 2016 roku. Pojawiają się zatem pytania, czy w marcu dojdzie do obniżek stóp procentowych. Obecna stopa wynosi 3,5% i pozostaje na tym poziomie od maja ubiegłego roku. Spadki inflacji powodują, że niektóre ośrodki sugerują obniżkę już na marcowym posiedzeniu Czeskiego Narodowego Banku. To właśnie dlatego po publikacji korona czeska była w odwrocie względem euro. Im niższe bowiem stopy procentowe, tym niższe zainteresowanie inwestorów walutą.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach, Kanadzie i USA. Są to odpowiednio Nowy Rok Księżycowy, Dzień Rodziny i Dzień Prezydenta.

McKinsey & Company: CIO przestaje być strażnikiem IT, a staje się architektem wzrostu

Liderzy zajmujący się IT (CIO) w najlepszych firmach na świecie przestają być wyłącznie strażnikami istniejącej infrastruktury informatycznej, a stają się architektami wzrostu. Najnowsza analiza McKinsey & Company wskazuje, że organizacje osiągające najlepsze wyniki finansowe konsekwentnie łączą strategię biznesową z technologią, inwestują w AI i odchodzą od planowania w cyklu rocznym przestawiając się na ciągłą współpracę zespołów biznesowych i technologicznych.

Technologia jako fundament strategii biznesowej

Najnowsza analiza McKinsey & Company pt. „Strategia, szybkość i sztuczna inteligencja. Nowy mandat dla CIO” zwraca uwagę, że blisko dwie trzecie firm osiągających najwyższe wyniki deklaruje, że ich CIO są głęboko zaangażowani w tworzenie strategii całego przedsiębiorstwa. Dla porównania, w pozostałych organizacjach odsetek ten wynosi jedynie 52%. Oznacza to wyraźną zmianę roli technologii – z funkcji wspierającej operacje w kluczowy element budowania przewagi konkurencyjnej. W najlepszych firmach kompetencje technologiczne są dziś równoznaczne z kompetencjami strategicznymi.

Co więcej, AI stała się najważniejszym priorytetem inwestycyjnym firm. Wśród organizacji o najwyższej dynamice wzrostu aż 28% planuje zwiększyć budżety technologiczne w 2026 roku o ponad 10%, podczas gdy w pozostałych firmach taki wzrost deklaruje zaledwie 3%. AI wyprzedza dziś inne obszary inwestycyjne, takie jak cyberbezpieczeństwo czy modernizację infrastruktury, stając się kluczowym motorem skalowalnego wzrostu.

– W organizacjach osiągających najlepsze wyniki technologia przesunęła się z roli centrum kosztowego do roli kreatora wartości. Sztuczna inteligencja przestała być traktowana wyłącznie jako eksperyment. Nasze badania jasno wskazują, że rozwój AI stał się imperatywem biznesowym – mówi Michał Miktus, Partner Lokalny w McKinsey & Company w Polsce oraz lider QuantumBlack, AI w Europie Środkowo-Centralnej.

Od okresowego do ciągłego modelu planowania

Liderzy rynku odchodzą od tradycyjnych, corocznych cykli planistycznych na rzecz ciągłej współpracy zespołów biznesowych i IT. Strategia technologiczna przestaje więc być dokumentem aktualizowanym raz w roku, lecz staje się dynamicznym procesem współtworzonym w modelu ciągłym. Tego rodzaju model pozwala szybciej reagować na zmiany rynkowe, skracać czas podejmowania decyzji i skuteczniej przekładać innowacje technologiczne na realne wyniki biznesowe.

Najbardziej skuteczni CIO nie zarządzają już technologią wyłącznie przez pryzmat budżetu czy efektywności kosztowej. Traktują inwestycje technologiczne jako spójny system łączący ludzi, dane i strategię biznesową. Takie podejście sprawia, że technologia nie tylko usprawnia procesy, ale realnie napędza rozwój organizacji, tworzy nowe źródła przychodów i wzmacnia długoterminową odporność firmy.

– Wniosek jest jednoznaczny. Przyszłość należy do organizacji, w których CIO są pełnoprawnymi partnerami zarządów w kształtowaniu strategii. Firmy, które potrafią połączyć wizję biznesową z technologiczną szybkością i inteligencją działającą na dużą skalę, nie tylko lepiej radzą sobie dziś, ale przede wszystkim skuteczniej przygotowują się na wyzwania jutra – podkreśla Michał Miktus z McKinsey & Company w Polsce.

CIO jako lider wzrostu

Jak wskazuje McKinsey & Company nowa generacja liderów technologii nie będzie jedynie zarządzać technologią – będzie projektować wokół niej całe organizacje. Wejście w tak strategiczną rolę jest jednak łatwiejsze do opisania niż do zrealizowania. Będzie to wymagać skupienia się na czterech strategicznych działaniach:

  1. Umieszczenie technologii w centrum strategii.
  2. Wykorzystania ciągłego modelu współtworzenia strategii.
  3. Wykorzystania AI do napędzenia innowacji.
  4. Przeprojektowania organizacji ze skupieniem się na AI.

– Strategiczne nastawienie stojące za wdrażaniem tych działań jest wyjątkowo istotne. Sukces nie polega na większych wydatkach, lecz na mądrzejszym inwestowaniu. Najskuteczniejsi CIO zarządzają inwestycjami technologicznymi jak systemem łączącym ludzi, dane i strategię, a nie jedynie jak budżetem wymagającym kontroli. Wykorzystują swoją ekspertyzę technologiczną do kształtowania wyników biznesowych. Co najważniejsze, dbają o to, aby technologia napędzała wzrost – dodaje Michał Miktus.

Pracownicy IT w Polsce: rekordowa pewność siebie, rosnący niepokój o przyszłość w erze AI

Przedstawiciele IT należą do największych optymistów wśród polskich pracowników. To grupa, która deklaruje najlepszą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, jeden z najwyższych poziomów zaufania do przełożonych oraz silne przekonanie, że w razie potrzeby szybko znajdzie nową pracę spełniającą oczekiwania. Jednocześnie aż co trzeci pracownik IT nie czuje się stabilnie w obecnym miejscu zatrudnienia, niemal połowa rozważa zmianę pracodawcy, a jedna trzecia obawia się, że w dłuższej perspektywie może zostać zastąpiona przez technologię. Jak wyglądają nastroje polskich specjalistów IT? O tym w analizie przygotowanej przez firmę technologiczno-rekrutacyjną Experis.

Dane pokazują, że specjaliści IT czują się pewniej na rynku pracy niż pracownicy innych branż. Indeks pewności zawodowej w tej grupie wynosi 84%, wobec 73% średniej krajowej (źródło: Batometr Talentów 2026) . Aż 81% badanych jest przekonanych, że w ciągu sześciu miesięcy znajdzie nową pracę odpowiadającą ich oczekiwaniom, podczas gdy wśród pracowników innych branż odsetek ten wynosi 64%. Wysokiej pewności towarzyszy dobrze oceniany work-life balance, ponieważ aż 86% pracowników IT postrzega go pozytywnie, wobec 70% ogółem.

Szklany sufit w IT. Kiedy zadowolenie przestaje wystarczać

Jak zaznacza Dominik Malec, ekspert rynku pracy, lider Experis IT Recourcing, eksperci IT są jedną z najbardziej zadowolonych grup zawodowych, ale to się zmienia, gdy rozwój przestaje nadążać za ich ambicjami. – Wbrew obiegowym opiniom, branża IT nie zmaga się dziś z kryzysem motywacji, lecz z kryzysem wystarczająco ambitnych ścieżek rozwoju. Współczesna kariera w IT coraz rzadziej opiera się na awansach hierarchicznych. Liczy się rozwój ekspercki, różnorodność projektów i sens pracy. Przekonanie o możliwości szybkiego znalezienia nowej pracy spełniającej oczekiwania jest w tej grupie faktycznie wyjątkowo silne. Jeśli organizacja nie oferuje realnych możliwości dalszego rozwoju kompetencji, pracy z nowymi technologiami czy wpływu na biznes, pojawia się poczucie tak zwanego szklanego sufitu. W takiej sytuacji zmiana pracy nie jest oznaką nielojalności, lecz racjonalną decyzją rozwojową – wyjaśnia ekspert.

Technologia przyspiesza rozwój, ale podważa stabilność zawodową w IT

Ten obraz nastrojów komplikuje się, gdy spojrzymy na poczucie stabilności zatrudnienia. Aż 47% pracowników IT przewiduje zmianę pracy w najbliższych miesiącach, wobec 39% wśród pracowników ogółem. Z kolei 35 obawia się, że zostanie zwolniona, podczas gdy rok temu było to 21%. Rosną także obawy o bycie zastąpionym przez AI lub technologię. W 2026 roku deklaruje je 28% specjalistów IT, wobec 23% rok wcześniej i 20% średniej krajowej. Co jeszcze martwi tę grupę zawodową? Niestabilność ekonomiczna (25%), potencjalna restrukturyzacja (24%), a także szybka dezaktualizacja potrzebnych przez firmy umiejętności (17%).

– Obawy przed zwolnieniami wynikają głównie z czynników rynkowych i kosztowych. Firmy technologiczne optymalizują budżety, ograniczają mniej rentowne projekty, automatyzują procesy i koncentrują się na kluczowych kompetencjach. Z kolei poczucie braku stabilizacji ma także związek z tempem transformacji technologicznej. Sektor IT zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Nowe narzędzia, AI, automatyzacja, powodują, że kompetencje bardzo szybko się dezaktualizują. To sprawia, że pracownicy mają świadomość, iż stałe zatrudnienie nie jest już gwarancją bezpieczeństwa – dodaje Dominik Malec.

IT nadal otwarte na przebranżowienia

Jak zaznacza ekspert, IT rozwija się szybciej niż większość sektorów gospodarki, co generuje stały popyt na nowe kompetencje i role. – Specjalista może stać się architektem, liderem technicznym, pracować jako Product Owner albo przejść do obszaru data czy cyberbezpieczeństwa, bez konieczności zarządzania zespołem. Ponadto obserwujemy rosnącą liczbę przebranżowień. IT jest jedną z najbardziej otwartych branż, gdzie liczą się kompetencje, a nie wykształcenie kierunkowe. Coraz więcej osób przechodzi do IT z finansów, marketingu czy operacji, szczególnie do obszarów data, analityki, product management czy testów. Szczególnie widoczne jest to w rolach takich jak testerzy, analitycy, Scrum Masterzy, specjaliści low-code/no-code oraz osoby zajmujące się wsparciem systemów. To naturalna odpowiedź rynku na atrakcyjne wynagrodzenia, elastyczność pracy i realne możliwości rozwoju – podsumowuje przedstawiciel Experis.

Koniec prostych procesów? Jak sztuczna inteligencja zmienia polski sektor SSC/BPO

Automatyzacja prostych procesów przez AI oraz presja na efektywność kosztową transformują strukturę zatrudnienia w polskim sektorze usług dla biznesu. Centra zlokalizowane w Polsce coraz rzadziej realizują transakcyjne procesy biznesowe, co skutkuje spadkiem tzw. wolumenowych projektów rekrutacyjnych. Jednocześnie Polska znajduje się w centrum zainteresowania firm poszukujących odpowiedniej lokalizacji dla zaawansowanych projektów o strategicznym znaczeniu. Najnowszy Raport płacowy Hays 2026 dla sektora usług dla biznesu pokazuje, że inwestorzy coraz częściej poszukują w Polsce eksperckich kompetencji.

  • 60 proc. pracowników sektora nowoczesnych usług dla biznesu (BSS) korzysta w pracy z narzędzi AI. Rok wcześniej takiej odpowiedzi udzieliło 37 proc., co świadczy o postępującej automatyzacji pracy w centrach usług.
  • 82 proc. firm z sektora planuje rekrutować w 2026 i najczęściej koncentrować się na pozyskiwaniu kompetencji IT i cyfrowych. Oprócz tego stale rośnie zapotrzebowanie na tzw. profile hybrydowe, łączące wiedzę ekspercką z rozwiniętymi kompetencjami technicznymi i miękkimi.
  • Spośród firm planujących rekrutacje, 63 proc. będzie się koncentrować na pozyskaniu kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją i uczeniem maszynowym. Z kolei niemal co druga będzie poszukiwać umiejętności związanych z analizą danych i data science.

Polski sektor usług dla biznesu znajduje się w fazie transformacji cyfrowej oraz zmian ukierunkowanych na zwiększanie efektywności kosztowej i procesowej. O ile z Polski coraz częściej znikają proste procesy biznesowe, to stopniowo rozwijają się obszary wymagające eksperckich umiejętności i doświadczenia.

Na początku 2026 roku wydaje się, że okres stagnacji zmierza ku końcowi, a firmy z sektora BSS patrzą w przyszłość z większym, lecz wciąż umiarkowanym optymizmem. Przekłada się to również na ich plany rekrutacyjne. Chociaż redukcje zatrudnienia wciąż mogą się pojawiać, to nie na skalę z ostatnich kilkunastu miesięcy – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz, CEE Executive Director – Enterprise Solutions w Hays.

Nie ma jednak wątpliwości, że nadchodzące lata przyniosą polskiej branży usług dla biznesu wiele zmian. Transformacja technologiczna oraz potrzeba bardziej kompleksowego podejścia do procesów biznesowych, w którym ograniczenie zdań administracyjnych prowadzi do zwiększenia wydajności, bez wątpienia wpłyną na strukturę zatrudnienia w sektorze.

Sektor nie wstrzymuje rekrutacji

Jak wynika z badania przedstawionego w Raporcie płacowym Hays 2026 dla sektora nowoczesnych usług dla biznesu, 82 proc. pracodawców z sektora SSC/ BPO planuje prowadzić rekrutacje, a 38 proc. oczekuje, że na przestrzeni 2026 r. poziom zatrudnienia wzrośnie.

Pracodawcy z sektora dostrzegają ponadto, że o pracę ubiega się więcej osób niż w przeszłości, natomiast równocześnie doświadczają trudności rekrutacyjnych – wysokich oczekiwań finansowych kandydatów oraz niedoboru kandydatów na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie.

Firmy z sektora BSS najczęściej zgadzają się z poniższymi stwierdzeniami

Perspektywa firm z sektora BSS

47% O pracę ubiega się więcej kandydatów niż w przeszłości
43% Kandydaci mają nierealistyczne oczekiwania finansowe
41% Na rynku występuje niedobór kandydatów na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie
22% Konkurencja o pracowników jest wysoka
19% Dostępność kandydatów na stanowiska juniorskie jest wystarczająca

Pięć najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport płacowy 2026 – Business Services, Hays Poland

 

Transformacja sektora zmienia potrzeby pracodawców

W obliczu zmieniających się realiów rynku, wyzwania rekrutacyjne nabierają nowego wymiaru. Pracodawcy, dostosowując się do nowych trendów, redefiniują swoje priorytety w zakresie pozyskiwania kompetencji.

Pracodawcy z sektora BSS wykazują inne podejście do rekrutacji i selekcji. W najbliższych miesiącach wiele firm przekieruje uwagę z analizy CV i dotychczasowego doświadczenia na testy kompetencji niezbędnych do efektywnej pracy na danym stanowisku – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz i dodaje – Absolutnym fundamentem zawodowego sukcesu staje się postawa otwarta na ciągłą naukę – nie tylko w zakresie AI. Wysiłek, żeby się rozwijać, pogłębiać wiedzę i być na bieżąco będzie coraz bardziej niezbędny do otrzymania atrakcyjnej oferty pracy.

Podejście to odzwierciedlają potrzeby kompetencyjne, deklarowane przez firmy z sektora usług. Pracodawcy w planowanych rekrutacjach najczęściej będą się koncentrować na pozyskiwaniu kompetencji IT i cyfrowych (75 proc.) oraz miękkich i przywódczych (50 proc.).

Szczególnym zainteresowaniem będą cieszyły się takie umiejętności jak analiza biznesowa, AI i uczenie maszynowe oraz umiejętność zarządzania ludźmi. Zdecydowanie są to kompetencje eksperckie, specyficzne dla dojrzałych i zaawansowanych technologicznie rynków. A takim właśnie staje się polski sektor BSS.

Na jakich kompetencjach firma będzie się koncentrowała w prowadzonych procesach rekrutacyjnych?

Perspektywa firm z sektora BSS

66% Analiza biznesowa
63% AI i uczenie maszynowe
63% Umiejętność zarządzania ludźmi
49% Analiza danych i data science
46% Umiejętność rozwiązywania problemów
44% Zarządzanie projektami
33% Cyberbezpieczeństwo
30% Fachowe umiejętności techniczne
30% Modelowanie i prognozowanie finansowe
28% Komunikacja i zdolności interpersonalne

Wyłącznie firmy planujące rekrutacje. Dziesięć najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport płacowy 2026 – Business Services, Hays Poland

Rośnie wpływ AI na polskie centra usług

Faktem jest, że sztuczna inteligencja coraz mocniej wpływa na procesy biznesowe, a w szczególności na zarządzanie informacją i podejmowanie decyzji. Umiejętności związane z AI – obok biegłości językowej i wysokich standardów pracy – stają się niezbędne do realizacji strategicznych i zaawansowanych procesów biznesowych, które w Polsce stopniowo wypierają te proste i niskokosztowe. Chociaż w ostatnim czasie trend ten był źródłem niepewności, to docelowo jest to bardzo korzystna zmiana dla polskiej gospodarki.

Po okresie ograniczenia liczby napływających projektów wolumenowych, najbliższe miesiące przyniosą nowe inwestycje, lecz o innym profilu. Jako przykład mogą posłużyć procesy IT. – O ile jeszcze 2-3 lata temu inwestorzy tworzyli w Polsce liczne wakaty związane ze wsparciem IT, to teraz lokowanie takich ról w naszym kraju przestaje być atrakcyjne finansowo. Dzisiaj inwestorzy przychodzą do Polski w poszukiwaniu ekspertów, którzy zabezpieczą procesy związane z obszarami data, cyberbezpieczeństwem czy specjalistycznym software developmentemzauważa Łukasz Grzeszczyk, CEE Executive Director – Talent Location Strategy w Hays.

Mimo to przed rynkiem BSS stoją duże wyzwania – szczególnie w regionach silnie opierających swoją gospodarkę na tego typu inwestycjach. Takie lokalizacje będą musiały się zmierzyć z koniecznością przekwalifikowania kadr oraz wdrożenia programów grantowych, do czego niezbędne jest partnerstwo publiczno-prywatne.

O raporcie

Raport płacowy Hays dla sektora nowoczesnych usług dla biznesu jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na ponad 40 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów oraz wynikami badania na temat rynku pracy, które zostało przeprowadzone pod koniec 2025 r.

ZBP: TSUE oddalił zarzuty wobec wiarygodności WIBOR-u w sprawie C-471/24

Komunikat ZBP ws. wyroku TSUE C-471/24

12 lutego 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie dotyczącej stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych. Sędziowie TSUE potwierdzili, że sądy w sprawach konsumenckich nie mogą badać prawidłowości wyznaczania WIBOR-u.

  • Sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR. TSUE uznał, że zezwolenie krajowym sądom cywilnym na weryfikację metody ustalania kluczowych wskaźników referencyjnych w drodze oceny nieuczciwego charakteru warunku umownego podważyłoby szczególny system zarządzania kluczowymi wskaźnikami referencyjnymi ustanowiony przez prawodawcę Unii na mocy rozporządzenia BMR.
  • Trybunał nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość WIBOR-u.
  • Bank powinien przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu, co było realizowane przez banki.
  • Wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13 nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego niż wymagane na podstawie rozporządzenia BMR.

Nowe zasady odpowiedzialności za produkty wadliwe (Dyrektywa UE 2024/2853)

W dniu 23 października 2024 r. przyjęta została dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe i uchylenia dyrektywy Rady 85/374/EWG (Dz.U.UE.L.2024.2853 z dnia 2024.11.18) (dalej: Dyrektywa), która weszła w życie 8 grudnia 2024 r.

Ma być ona implementowana przez kraje członkowskie do dnia 9 grudnia 2026 r. Przy tym, zgodnie z art. 3, Państwa członkowskie nie mogą utrzymywać w swoim prawie krajowym ani wprowadzać do swojego prawa krajowego przepisów odbiegających od tych, które zostały ustanowione w Dyrektywie, w tym przepisów surowszych lub łagodniejszych, w celu osiągnięcia innego poziomu ochrony konsumentów i innych osób fizycznych, chyba że niniejsza dyrektywa stanowi inaczej.

Regulacja Dyrektywy wprowadza niemal „rewolucyjne” zmiany, w stosunku do rozwiązań obecnie obowiązujących.

Dotyczy to m.in. podmiotów odpowiedzialnych za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy.

Dyrektywa znacznie rozszerzyła krąg podmiotów odpowiedzialnych za szkody, określone w jej art. 6. Zgodnie z Dyrektywą odpowiedzialność ponoszą „podmioty gospodarcze” (art. 8 ust. 1).

Zostały one zdefiniowane w art. 4 pkt 15.  „Podmiot gospodarczy” oznacza:

  • producenta produktu lub części składowej,
  • dostawcę powiązanej usługi,
  • upoważnionego przedstawiciela, importera, dostawcę usług realizacji zamówień lub

Dalsze definicje precyzują „podmioty gospodarcze.

Ad. 1)  Zgodnie z art. 4 pkt 10, „producent” oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną, która:

  1. opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt,
  2. zleca zaprojektowanie lub wytworzenie produktu lub która, umieszczając swoją nazwę, znak towarowy lub inne odróżniające cechy na tym produkcie, przedstawia się jako jego producent, lub
  3. opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt na swój własny użytek (art. 4 pkt 10),

Ad. 2) Nie ma definicji „dostawca powiązanej usługi”, natomiast w art. 4 pkt 3 zawarta jest definicja „powiązanej usługi”, czyli usługi cyfrowej, która jest zintegrowana z produktem lub wzajemnie z nim połączona w taki sposób, że jej brak uniemożliwiłby realizację przez produkt co najmniej jednej z jego funkcji. Dostawcę takiej usługi należy uznawać za „dostawcę powiązanej usługi”.

Ad 3) Zgodnie z art. 4 pkt 11, „upoważniony przedstawiciel” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która ma miejsce zamieszkania lub siedzibę w Unii i otrzymała od producenta pisemne upoważnienie do występowania w imieniu tego producenta w zakresie określonych zadań,

Zgodnie z art. 4 pkt 12, „importer” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która wprowadza do obrotu w Unii produkt pochodzący z państwa trzeciego,

Zgodnie z art. 4 pkt 13, „dostawca usług realizacji zamówień” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która świadczy, w ramach działalności handlowej, co najmniej dwie z następujących usług: magazynowanie, pakowanie, adresowanie i wysyłanie produktu, nie będąc jego właścicielem, z wyłączeniem usług pocztowych zdefiniowanych w art. 2 pkt 1 dyrektywy 97/67/WE Parlamentu Europejskiego i Rady 19, usług doręczania paczek zdefiniowanych w art. 2 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/644 20  oraz wszelkich innych usług pocztowych lub usług transportu towarów.

Ad. 4) Zgodnie z art. 4 pkt 14, „dystrybutor” oznacza osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, która udostępnia produkt na rynku, inną niż producent lub importer tego produktu.

Odpowiedzialność producenta wadliwego produktu została poszerzona. Nie odpowiada on jedynie za szkody wyrządzone przez produkt, ale także odpowiada za wszelkie szkody spowodowane przez wadliwą część składową, w przypadku, gdy została ona zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą tego producenta (art. 8 ust. 1 akapit 2).

Jednocześnie producent wadliwej części składowej, w przypadku, gdy część ta została zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą producenta i spowodowała wadliwość tego produktu, także ponosi odpowiedzialność bez uszczerbku dla odpowiedzialności producenta (art. 8 ust. 1 b)).

Wyjaśniono przy tym, termin: „kontrola producenta” (art. 4 pkt 5), który oznacza, że:

  1. a) producent produktu realizuje lub, w odniesieniu do działań strony trzeciej, zezwala lub wyraża zgodę na:

(i) integrację, wzajemne połączenie lub dostawę części składowej, w tym aktualizacje lub modernizacje oprogramowania, lub

(ii) modyfikację produktu, w tym znaczące modyfikacje,

  1. b) producent produktu ma możliwość dostarczania aktualizacji lub modernizacji oprogramowania samodzielnie lub za pośrednictwem strony trzeciej.

Dyrektywa zalicza do producentów produktu albo części składowej, także tych producentów, którzy ma ją siedzibę poza Unią.  Wobec trudności w dochodzeniu odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy (niebezpieczny) od podmiotów mających siedzibą poza Unią, obciążono tą odpowiedzialnością także upoważnionego przedstawiciela, importera, a gdy nie ma importera mającego siedzibę w Unii ani upoważnionego przedstawiciela – dostawcę usług realizacji zamówień.

Gdy nie można zidentyfikować podmiotu gospodarczego spośród podmiotów, o których mowa w art. 8 ust. 1 i mających siedzibę w Unii, odpowiedzialność ponosił każdy dystrybutor wadliwego produktu, jeżeli:

  1. a) osoba poszkodowana zwróci się do tego dystrybutora z wnioskiem o wskazanie podmiotu gospodarczego spośród wymienionych w art. 8 ust. 1 i mającego siedzibę w Unii, lub jego własnego dystrybutora, który dostarczył mu ten produkt, oraz
  2. b) dystrybutor ten nie wskaże podmiotu gospodarczego lub swojego własnego dystrybutora, w terminie jednego miesiąca od otrzymania wniosku.

Analogiczne rozwiązanie przyjęto do wszelkich dostawców platformy internetowej, która umożliwia zawieranie umów na odległość z przedsiębiorcami, niebędącymi podmiotami gospodarczymi, o ile spełnione są warunki określone w art. 6 ust. 3 rozporządzenia (UE) 2022/2065. Zgodnie z definicją zawartą w art. 4 pkt 16, „platforma internetowa” oznacza platformę internetową zdefiniowaną w art. 3 lit. i) rozporządzenia (UE) 2022/2065, która to definicja jest następująca: „platforma internetowa” oznacza usługę hostingu, która na żądanie odbiorcy usługi przechowuje i rozpowszechnia publicznie informacje, chyba że takie działanie jest nieznaczną lub wyłącznie poboczną cechą innej usługi lub nieznaczną funkcją głównej usługi, i ze względów obiektywnych i technicznych nie można z niej skorzystać bez takiej innej usługi, a włączenie takiej cechy lub funkcji w taką inną usługę nie jest sposobem na obejście stosowania niniejszego rozporządzenia.

W Dyrektywie, za producenta uznaje się także każdą osobę fizyczną lub prawną, która znacząco modyfikuje produkt poza kontrolą producenta, a następnie udostępnia go na rynku lub oddaje do użytku (art. 8 ust. 2).

Przy tym „znacząca modyfikacja” oznacza modyfikację produktu po jego wprowadzeniu do obrotu lub oddaniu do użytku:

  1. a) która jest uznawana za znaczącą na podstawie odpowiednich unijnych lub krajowych przepisów dotyczących bezpieczeństwa produktów; lub
  2. b) która – jeżeli odpowiednie przepisy unijne lub krajowe dotyczące bezpieczeństwa produktów nie ustanawiają progu tego, co należy uznać za znaczącą modyfikację:

(i) zmienia pierwotny sposób działania, pierwotny cel lub rodzaj produktu, a zmiana ta nie została przewidziana w pierwotnej ocenie ryzyka producenta; oraz

(ii) zmienia charakter zagrożenia, tworzy nowe zagrożenie lub zwiększa poziom ryzyka.

W przypadku, gdy poszkodowani nie uzyskają odszkodowania, ponieważ żadna osoba nie ponosi odpowiedzialności na mocy Dyrektywy lub ponieważ odpowiedzialne osoby są niewypłacalne lub przestały istnieć, przewidziana jest możliwość korzystania z krajowych sektorowych mechanizmów kompensacyjnych na mocy prawa krajowego w celu wypłaty odpowiedniego odszkodowania osobom poszkodowanym, które poniosły szkodę spowodowaną przez produkty wadliwe. Do państw członkowskich należy decyzja, czy takie mechanizmy kompensacyjne są finansowane w całości czy w części z dochodów publicznych czy prywatnych.

Autor: Zbigniew Cieślak, Radca prawny Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Czy RPP zaskoczy w marcu? Możliwe cięcie o 25 pb, a potem pauza

Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła 2026 rok od wydania kolejnej decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Po ubiegłorocznej serii dostosowań stóp RPP chce teraz ocenić, jak dotychczasowe obniżki wpłynęły na inflację i aktywność gospodarczą, zanim podejmie kolejne decyzje dotyczące polityki procentowej. Według dr. Mateusza Dadeja – Głównego Ekonomisty Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej, duża niepewność i zmienność w globalnej polityce handlowej wymuszają znacznie bardziej ostrożne prowadzenie polityki monetarnej. Choć zeszłoroczne działania mogły sprawiać wrażenie systematycznych, NBP – podobnie jak banki centralne państw zachodnich – opiera swoje decyzje na bieżących odczytach makroekonomicznych. Czy więc nowe dane za styczeń oraz marcowa prognoza inflacji otworzą drogę do kolejnej obniżki stóp?

Lutowa decyzja RPP jest w praktyce przedłużeniem pauzy w obniżkach stóp procentowych ze względu na brak nowych, istotnych danych makroekonomicznych oraz oczekiwanie na publikację kolejnych ważnych odczytów. Na marcowym posiedzeniu RPP będzie już dysponowała danymi o inflacji za styczeń oraz najnowszymi informacjami dotyczącymi wynagrodzeń, których ostatnie odczyty mogły być niepokojące z punktu widzenia polityki monetarnej. Kluczową informacją będzie jednak projekcja inflacji, zawierająca wpływ dotychczasowych obniżek stóp procentowych na aktywność gospodarczą i presję cenową. Jak przyznaje Prezes NBP – Adam Glapiński, brak sygnałów przyszłego wzrostu inflacji w projekcji powinien skłonić Radę do kolejnej obniżki stóp. Z kolei dr Mateusz Dadej, mimo ostrożnej retoryki Prezesa, przypuszcza, że obniżka w marcu jest bardzo prawdopodobna.

Obniżka stóp procentowych w marcu – o ile i co dalej?

Na najbliższe decyzje RPP wpływ będą miały dwie kwestie: z jednej strony rosną bowiem oczekiwania na powrót do obniżek stóp, z drugiej jednak kluczową rolę odegrają czynniki, które mogą ograniczyć dalsze działania RPP. Jak wygląda najbardziej prawdopodobny scenariusz na 2026 rok?

Biorąc pod uwagę wypowiedzi Prezesa oraz pozostałych członków RPP, można oczekiwać marcowej obniżki stóp o 25 punktów bazowych oraz przynajmniej jednej kolejnej redukcji w tej samej skali po kilkumiesięcznej przerwie – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Jednocześnie silny wzrost gospodarczy oraz towarzyszący mu popyt wewnętrzny będą wywierały presję na wzrost cen i dynamikę wynagrodzeń. W drugiej połowie 2026 roku dobra koniunktura będzie stopniowo ograniczać przestrzeń RPP do dalszych obniżek. Taki stan potrwa przynajmniej do połowy 2027 roku, kiedy wpływ środków unijnych na aktywność gospodarczą zacznie wygasać.

Czy obniżka stóp procentowych jest coraz bliżej Ekspert Coface wyjaśnia

Jak obniżka stóp wpłynie na gospodarkę?

Wpływ obniżek stóp procentowych będzie szeroki. Co więcej, jak mówi dr Dadej, sama retoryka członków NBP oddziałuje na rynkowe stopy procentowe, które reagują już wtedy, gdy pojawiają się sygnały o możliwych decyzjach Banku. Dotychczasowa komunikacja sprzyjała spadkowi stawek WIBOR, które bezpośrednio wpływają na raty kredytów – w tym kredytów zaciągniętych przez gospodarstwa domowe. Według eksperta kolejne obniżki oraz przedstawiane przez Prezesa Glapińskiego perspektywy będą nadal prowadziły do spadku stóp rynkowych. Jak wpłynie to na gospodarkę?

Obniżki stóp procentowych będą impulsem do przyspieszenia aktywności gospodarki. Wysokie koszty kapitału stanowiły dotąd ograniczenie dla przedsiębiorstw, których potencjalne stopy zwrotu nie uzasadniały inwestycji. Po stronie popytowej niższy koszt obsługi kredytów zwiększy budżety gospodarstw domowych, a spadek oprocentowania depozytów oraz obligacji i innych bezpiecznych form oszczędzania zmniejszy skłonność do odkładania pieniędzy. – wyjaśnia dr Mateusz Dadej.