Dom Development podsumowuje pierwsze półrocze 2025: wzrost sprzedaży i umiarkowane spadki przekazań

W drugim kwartale 2025 roku Grupa Dom Development odnotowała 6-procentowy wzrost sprzedaży mieszkań netto, sprzedając 1 000 lokali, z czego znaczący udział miały transakcje finansowane kredytem hipotecznym. Pomimo rekordowej podaży mieszkań na rynku pierwotnym i wyzwań związanych z kosztami kredytów, deweloper utrzymuje wysoką aktywność sprzedażową i zapowiada solidne wyniki finansowe za pierwsze półrocze oraz optymistyczne perspektywy na drugą połowę roku. Obniżka stóp procentowych oraz poprawa dostępności kredytów mieszkaniowych realnie wspierają rynek, choć z uwagi na rosnącą konkurencję Grupa podchodzi do nowych inwestycji bardziej selektywnie.

Wstępna informacja o wynikach za drugi kwartał i pierwsze półrocze 2025 roku

SPRZEDAŻ

  • W drugim kwartale 2025 roku Grupa Dom Development („Grupa”) sprzedała 1 000 lokali netto wobec 943 w analogicznym okresie 2024 roku (wzrost o 6% r/r), w tym 437 lokali w Warszawie, 239 w Trójmieście, 208 we Wrocławiu oraz 116 w Krakowie.
  • Transakcje finansowane kredytem hipotecznym stanowiły 58% całkowitej sprzedaży, co stanowi wzrost o 12% r/r.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (109 lokali), Osiedle Urbino (62) i Osiedle Wilno (62) w Warszawie, Osiedle Synteza (63 lokale) i Osiedle przy Błoniach (38) w Trójmieście, Osiedle Rapsodia (39 lokali) i Hubska 100 (32) we Wrocławiu oraz Apartamenty Park Matecznego (46 lokali) i Osiedle Mieszkaniowe Górka Narodowa (41) w Krakowie.
  • Narastająco, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2025 roku Grupa Dom Development sprzedała 2 033 lokale netto wobec 1 954 w pierwszym półroczu 2024 roku (+4% r/r).

PRZEKAZANIA

  • W drugim kwartale 2025 roku Grupa przekazała klientom detalicznym 611 lokali wobec 716 w tym samym okresie 2024 roku, w tym 156 lokali w Warszawie, 220 w Trójmieście, 231 we Wrocławiu oraz 4 w Krakowie. Dodatkowo Grupa przekazała 97 lokali w Warszawie na rzecz inwestora PRS.
  • Na wynik finansowy za drugi kwartał 2025 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (139 lokali) w Warszawie, Doki (115 lokali) i Perspektywa (84) w Trójmieście, oraz Braniborska 80 (185 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w całym pierwszym półroczu 2025 roku Grupa Dom Development przekazała klientom detalicznym 1 595 lokali wobec 1 637 w ciągu pierwszych sześciu miesięcy ubiegłego roku.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Drugi kwartał 2025 roku przyniósł długo wyczekiwaną, pierwszą od ponad półtora roku obniżkę stóp procentowych oraz spadek stawek WIBOR. Przełożyło się to na wzrost dostępności kredytów mieszkaniowych i wyraźne ożywienie w biurach sprzedaży deweloperów. Efekty tej zmiany były widoczne w wynikach Grupy Dom Development. W drugim kwartale tego roku transakcje finansowane kredytem stanowiły 58% całkowitej sprzedaży mieszkań (wzrost o 12% r/r), co pokazuje, że poprawa warunków kredytowych realnie wspiera decyzje zakupowe klientów i przyczynia się do wzrostu aktywności na rynku pierwotnym.

Kredyty hipoteczne w Polsce wciąż jednak należą do najdroższych w Unii Europejskiej. Pomimo pierwszych obniżek stóp procentowych, trudno dziś określić termin i skalę kolejnych cięć, a także jak silny i trwały będzie wzrost popytu na mieszkania w kolejnych kwartałach. Jednocześnie w ostatnich miesiącach liczba mieszkań w ofercie deweloperów w największych miastach Polski wzrosła do rekordowych poziomów. Efektem jest wydłużony czas wyprzedaży oferty i stabilizacja cen na rynku pierwotnym. W tych uwarunkowaniach Grupa Dom Development utrzymuje wysoką sprzedaż na poziomie 1 000 lokali kwartalnie. Podtrzymujemy plany zakładające zwiększanie skali naszej działalności, choć zarazem – z uwagi na rekordową podaż mieszkań na rynku pierwotnym – z większą ostrożnością, bardziej selektywnie podchodzimy do uruchamiania nowych projektów” – wskazał Mikołaj Konopka, Prezes Zarządu Dom Development.

Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development
Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development

Wyniki finansowe deweloperów zależą głównie od liczby lokali przekazywanych nabywcom w danym okresie, a ta z kolei zależy od harmonogramów realizowanych budów. W drugim kwartale tego roku Grupa Dom Development przekazała klientom detalicznym mniej lokali niż przed rokiem, niemniej w całym półroczu liczba przekazań spadła jedynie o 3% r/r. Dodatkowo biorąc pod uwagę stabilną sytuację na rynku materiałów i usług budowlanych, spodziewamy się solidnych wyników finansowych za pierwszą połowę 2025 roku, zarówno pod względem przychodów, jak i osiąganych marż. Bardzo dobrze wyglądają również perspektywy na drugie półrocze, kiedy rozpoczniemy przekazania łącznie ponad 3 tysięcy lokali” – zapowiedziała Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

Polska gospodarka w obliczu wolnego ożywienia, rosnących płac i globalnych niepewności

Ścieżka obniżek stóp procentowych w Polsce klaruje się coraz bardziej – można spodziewać się ich spadku do 3,5 proc. w 2026 roku.” – prognozuje w „Kwartalniku ekonomicznym” Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. W polskim przemyśle trwa bardzo powolne ożywienie, zwiększa się konsumpcja, ale i presja płacowa na przedsiębiorstwa. Globalne rynki liczą, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie zachwieje światową gospodarką.

Wojna na Bliskim Wschodzie wzmaga presję inflacyjną, ale rynki oczekują, że konflikt nie będzie mieć wpływu na gospodarkę globalną. Mimo że USA przeprowadziły ataki na irańskie obiekty nuklearne, a Iran grozi zamknięciem strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej ropy i gazu, rynki finansowe pozostają zaskakująco stabilne – kontrakty terminowe na S&P 500 rosną, ceny ropy utrzymują się blisko aktualnych poziomów, gaz ziemny i złoto lekko tracą, co sugeruje, że inwestorzy nadal liczą na krótkotrwały charakter konfliktu i nie obawiają się poważnej eskalacji napięć głównie przez udowodnioną słabość Iranu.

Fed trwa w zawieszeniu. Rezerwa Federalna utrzymuje stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 4,25 – 4,50 proc. Gospodarka USA pozostaje w solidnej kondycji – aktywność rośnie, bezrobocie jest niskie, a rynek pracy silny. Inflacja wciąż jest lekko podwyższona, a Fed wskazuje, że przyszłe decyzje będą zależały od napływających danych i oceny bilansu ryzyk. Niepewność związaną z polityką handlową, fiskalną i regulacyjną – skutki ceł mogą pojawić się w danych dopiero latem. Ryzyko inflacyjne związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i wzrostem cen ropy sprawia, że trudno przewidzieć kolejne ruchy Fed poza wait-and-see.

Ścieżka obniżek stóp procentowych w Polsce klaruje się coraz bardziej – można spodziewać się ich spadku do 3,5 proc. w 2026 roku. Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje obniżkę stóp procentowych. Po cięciu o 50 pb w maju, na początku lipca dokonała kolejnej redukcji o 25 pb, mimo że retoryka członków RPP pozostawała jastrzębia. Inflacja stabilizuje się w okolicach celu. Ostatnie dane PMI dla sektora przemysłowego, które wyniosły 44,8 pkt i odnotowały spadek drugi miesiąc z rzędu, mogą częściowo wyjaśniać, dlaczego RPP zdecydowała się na szybsze cięcia stóp. A ceny energii pozostaną zamrożone do końca roku. Jesienią prognozujemy kontynuację obniżek, które mogą doprowadzić stopę referencyjną do poziomu 4,50 proc. na koniec roku, wraz z jeszcze dwoma kolejnymi cięciami i dojściem CPI do poziomu ok. 3 proc. r/r.

Słabość Iranu szansą dla USA i Izraela. Gospodarka Iranu jest w bardzo trudnej sytuacji – wieloletnie sankcje, galopująca inflacja oraz odpływ młodego pokolenia pogłębiły niestabilność. W 2024 roku Iran doświadczył największej fali protestów od czasów Zielonego Ruchu z 2009 r. Rząd z trudem utrzymywał kontrolę nad prowincjami etnicznymi (Beludżystan, Kurdystan), a napięcia w elicie władzy nasiliły się po zabójstwach dokonanych przez Izrael. Konflikt ujawnił poważne braki w irańskim systemie obrony powietrznej, wysoką skalę infiltracji przez izraelskie służby specjalne oraz niewielkie zdolności do symetrycznej odpowiedzi na ataki.

W przemyśle trwa bardzo powolne ożywienie, a płace rosną za szybko. Produkcja przemysłowa wzrosła w maju o 3,9 proc. r/r, jednak spadek o 2,0 proc. m/m może wskazywać na słabnięcie impetu wzrostowego w krótkim horyzoncie. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych zwiększyła się o 4,4 proc. r/r, a szczególnie silny wzrost w kategorii dóbr trwałych sugeruje dalsze ożywienie konsumpcji prywatnej. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło natomiast o 8,4 proc. r/r, co przy utrzymującej się realnej poprawie dochodów gospodarstw domowych wspiera siłę popytową, ale jednocześnie może podtrzymywać presję kosztową w gospodarce.

Złoty zyskał na względnej stabilności, ale nie na sile – mimo globalnej deprecjacji dolara, PLN pozostał w miejscu, co pokazuje, że czynniki krajowe (m.in. ścieżka stóp procentowych i sytuacja fiskalna) pozostają dominujące. Złoty nie umacnia się znacząco, mimo osłabienia dolara i korzystnego sentymentu do rynków wschodzących. Inwestorzy nadal podchodzą z ostrożnością do Polski, głównie z powodu niepewności fiskalnej, napięć politycznych oraz oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych przez NBP. W perspektywie 6–12 miesięcy możliwe cięcia stóp oraz planowane zwiększenie emisji długu zagranicznego mogą ograniczać potencjał dalszej aprecjacji złotego.

Polski dług publiczny w perspektywie do 2035 roku będzie podlegał istotnym presjom wzrostowym. W scenariuszu bazowym Komisja Europejska przewiduje, że relacja długu do PKB wzrośnie z poziomu około 60 proc. w 2025 roku do 95 proc. w roku 2035. Jest to trajektoria wymagająca bieżącego monitorowania, zwłaszcza w kontekście utrzymującego się deficytu strukturalnego. poziom długu może przekroczyć 100 proc. PKB, co ilustruje wrażliwość finansów publicznych na szoki makroekonomiczne oraz wzrost kosztów finansowania. Z tego powodu większość analityków spodziewa się konsolidacji fiskalnej w Polsce w najbliższych latach.

Cyberprzestępcy wykorzystują popularność narzędzi AI do ataków ransomware

0

Sztuczna inteligencja to dziś jedno z najgorętszych haseł w świecie technologii — i właśnie tę popularność coraz śmielej wykorzystują cyberprzestępcy. Rosnące zainteresowanie nowymi narzędziami AI, takimi jak ChatGPT, InVideo AI czy Nova AI, sprawia, że użytkownicy często nieświadomie ufają stronom i aplikacjom, które tylko z pozoru wyglądają wiarygodnie.

Z najnowszego raportu Cisco Talos wynika, że oszuści tworzą fałszywe strony internetowe łudząco przypominające znane platformy AI. Celem tych działań jest infekowanie komputerów użytkowników ransomware oraz innym złośliwym oprogramowaniem, które może prowadzić do poważnych strat finansowych, utraty danych czy całkowitego zablokowania systemów.

Cyberoszustwa pod przykrywką: popularne narzędzia AI jako przynęta

Atakujący celowo wybierają rozpoznawalne i powszechnie używane narzędzia, aby zwiększyć szanse na oszukanie ofiar i skuteczne rozprzestrzenianie złośliwego oprogramowania. Przestępcy tworzą fałszywe strony, które imitują takie platformy jak ChatGPT, InVideo AI czy Nova AI. Zespół Cisco Talos zidentyfikował fałszywy instalator „ChatGPT 4.0”, który w rzeczywistości zawiera ransomware o nazwie Lucky_Gh0$t. Złośliwe archiwum .zip oprócz samego ransomware zawiera również legalne narzędzia Microsoft AI, co pozwala oszustom ominąć zabezpieczenia antywirusowe. Lucky_Gh0$t szyfruje mniejsze pliki, natomiast większe usuwa i zastępuje plikami-śmieciami o identycznym rozmiarze. Ofiary otrzymują unikalny identyfikator, umożliwiający negocjacje okupu za pomocą bezpiecznego komunikatora Session. Ransomware jest wariantem Yashma, który z kolei wywodzi się z rodziny Chaos.

Cisco Talos odkryło również złośliwą stronę novaleadsai.com, imitującą legalną platformę novaleads.app, która wspiera firmy w konwersji leadów za pomocą modeli opartych na wydajności. Instalator z fałszywej witryny instaluje ransomware CyberLock, który rzekomo uzyskuje dostęp do poufnych dokumentów firmowych, danych osobowych i baz danych. Cyberprzestępcy żądają okupu w wysokości 50 000 USD, płatnego w kryptowalucie Monero (XMR). Twierdzą, że środki zostaną przeznaczone na pomoc humanitarną m.in. w Palestynie, Ukrainie, Afryce i Azji. Aby utrudnić śledzenie transakcji, płatność rozbita jest na dwa różne portfele kryptowalutowe.

Kolejnym przypadkiem, który odkrył zespół Cisco Talos jest złośliwe oprogramowanie o nazwie Numero, podszywające się pod legalne narzędzie AI do tworzenia filmów – InVideo AI. Fałszywy instalator po uruchomieniu uszkadza interfejs graficzny systemu Windows, nieustannie nadpisując nazwy plików i powodując zapętlone działanie, które uniemożliwia korzystanie z komputera.

Scanway stworzy europejski system przetwarzania zdjęć Księżyca

Scanway został wybrany przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) do przetwarzania zdjęć powierzchni Księżyca w ramach planowanej w 2026 roku wspólnej misji z Intuitive Machines z USA. Zacieśniając współpracę z amerykańskim partnerem rozpoczętą w grudniu 2024 roku, Scanway zawarł z ESA kontrakt na przygotowanie systemu przetwarzania danych satelitarnych związanych z przyszłą eksploracją Srebrnego Globu. Opracowywane przez Spółkę rozwiązanie będzie pierwszym komercyjnym systemem tego rodzaju w Europie, zapewniającym jej państwom dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca. Wartość kontraktu wynosi 500 tys. EUR, a jego realizacja potrwa do 2027 roku.

  • Spodziewany przez Spółkę wpływ środków z tytułu realizacji kontraktu wyniesie ok. 70% w 2025 roku, ok. 10% w 2026 roku oraz ok. 20% w 2027 roku
  • Scanway dostarczy zarówno instrument optyczny do mapowania powierzchni Księżyca, jak i kompleksowy system przetwarzania danych satelitarnych – według Spółki, tak zintegrowane rozwiązanie jest unikalne w skali europejskiej
  • Spółka będzie przetwarzać zdjęcia satelitarne z celów określonych wspólnie przez ESA, Intuitive Machines i Scanway, pokrywając tysiące km2 powierzchni Księżyca i dostarczając gigabity danych
  • System przetwarzania zdjęć księżycowych opracowany przez Scanway będzie wykorzystywał elementy autorskiej technologii Hydra, dotąd komercjalizowanej przez Spółkę w sektorze przemysłowym (Industry) – po raz pierwszy zostanie ona zastosowana w misji kosmicznej
  • Kontrakt stanowi przykład synergii obu segmentów biznesowych Scanway – Industry i Space – oraz jest ekspozycją na segment downstream, najbardziej dochodową część sektora kosmicznego
  • W wyniku realizacji kontraktu Scanway pozyska kluczowe elementy łańcucha przetwarzania optycznego dla danych księżycowych, obejmującego: akwizycję, przetwarzanie, analizę danych i predykcję zdarzeń na ich podstawie, co stanowi unikalną kompetencję w skali światowej

Nasza współpraca z Europejską Agencją Kosmiczną ESA oraz Intuitive Machines gwarantuje Europie dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca. ESA zależy na posiadaniu w Europie silnego merytorycznie i kompetencyjnie podmiotu, zdolnego do przetwarzania zdjęć księżycowych dla celów badawczych i naukowych oraz dla przyszłych misji eksploracyjnych. Po dzisiejszym zawarciu kontraktu z ESA Scanway staje się właśnie takim pożądanym partnerem. Opracowany przez nas system przetwarzania danych satelitarnych będzie pierwszym komercyjnym systemem tego rodzaju w Europie, zapewniając jej państwom dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Zawarty kontrakt pomiędzy Scanway i Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) dotyczy budowy europejskiego łańcucha przetwarzania danych multispektralnych z instrumentu optycznego Scanway, który w ramach zamówienia od Intuitive Machines, złożonego w grudniu 2024 roku, znajdzie się w 2026 roku na orbicie Księżyca. To pierwsze komercyjne zamówienie w historii polskiego sektora kosmicznego, w którym polska firma dostarczy instrument optyczny do misji związanej z eksploracją Księżyca. Dzięki zacieśnieniu współpracy z amerykańskim partnerem i zawarciu kontraktu z ESA, Scanway poza dostarczeniem teleskopu optycznego, będzie odpowiedzialny także za przetwarzanie wykonywanych przez niego wybranych zobrazowań powierzchni Księżyca, aż do poziomu umożliwiającego ich zapisywanie w bazach danych ESA.

Już w momencie otrzymania zamówienia od Intuitive Machines w grudniu 2024 roku, wskazywaliśmy na możliwość rozszerzenia tej współpracy w przyszłości, w tym z wykorzystaniem wsparcia instytucji europejskich. Cieszy nas przyznanie kontraktu ze strony Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA, które potwierdza nasze wysokie kompetencje i doświadczenie w zakresie łańcucha przetwarzania optycznego, które do tej pory z sukcesami realizowaliśmy w segmencie Industry. Według naszej wiedzy, pozyskanie doświadczenia w przetwarzaniu danych księżycowych w skali tysięcy km2 powierzchni Srebrnego Globu, przekładających się na gigabity danych, stanowi unikalną kompetencję nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Warto dodać, że zobrazowania księżycowe plasują się w znacząco wyższych przedziałach cenowych niż zobrazowania Ziemi z niskiej orbity, co kreuje istotny potencjał dla firm, które potrafią takie dane przetwarzać. Scanway zajmie istotną pozycję w łańcuchu właśnie tego rodzaju kluczowych danych optycznych mówi Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway S.A.

Wartość inwestycji w misje księżycowe ma wzrosnąć z 11 mld USD wygenerowanych w 2023 roku do blisko 17 mld USD planowanych w 2032 roku wg danych raportu Euroconsult. W ciągu najbliższej dekady przewidywany jest ponad 3-krotny wzrost liczby eksploracyjnych misji kosmicznych do poziomu 751 z wysokim, 31% udziałem misji księżycowych. Przekłada się to na ponad 200 tego rodzaju misji kosmicznych, za które odpowiadać będą: instytucje rządowe (46% misji), podmioty komercyjne (35% misji) oraz ośrodki naukowo-akademickie (19% misji).

Obecnie powierzchnia Księżyca jest mapowana m.in. w ramach misji NASA Lunar Reconnaissance Orbiter oraz przez instrument ShadowCam w ramach koreańskiej misji KPLO, co oznacza minimalną ilość satelitów w porównaniu do setek urządzeń obrazujących aktualnie Ziemię. Wraz z bieżącą eksplozją planów eksploracji Księżyca skokowo rośnie potrzeba szczegółowego mapowania terenu wokół planowanych lądowań, lokalizacji cennych złóż i minerałów czy nawigacji wspierającej autonomiczne poruszanie się pojazdów naziemnych. NASA, ESA, a także prywatne podmioty w ramach programów CLPS jak Intuitive Machines, Firefly Aerospace i wiele innych, jest obecnie mocno zainteresowanych danymi obrazowymi Księżyca. Firmy potrafiące je przetwarzać będą istotnym elementem budowy przyszłej infrastruktury księżycowej związanej z planami trwałej obecności człowieka na jego powierzchni mówi Michał Zięba, CTO Scanway S.A.

Dzięki rozwijanym od lat kompetencjom w obszarze Industry, w tym komercjalizowanym już autorskim systemie Hydra, możemy jako Scanway stać się kluczowym graczem w tej wąskiej i wysoce wyspecjalizowanej dziedzinie. Zawarty kontrakt jest pierwszym przykładem komercyjnych prac w sektorze kosmicznym z wykorzystaniem naszych umiejętności i narzędzi wypracowanych w obszarze Industry dodaje Radosław Charytoniuk CSO Scanway S.A.

Scanway od lat aktywnie wspiera rozwój ekonomii kosmicznej, a produkty Spółki znalazły się na pokładzie dwóch najważniejszych polskich i europejskich misji kosmicznych 2024 roku. Scanway dostarczył największy w historii rozwoju polskiej branży kosmicznej teleskop do satelity EagleEye, a także system kamer do inauguracyjnego lotu najnowszej europejskiej rakiety nośnej Ariane 6. Ponadto, Spółka realizuje projekty konstelacyjne z globalnymi klientami, w tym Nara Space z Korei Płd. o wartości 2,7 mln EUR, Marble Imaging z Niemiec o wartości 3,2 mln EUR, a także kontrakt o wartości 9,0 mln EUR dla klienta z Azji południowej. Projekty konstelacyjne mają potencjał do dalszego rozszerzania w przyszłości, czego odzwierciedleniem było dodatkowe zamówienie od Nara Space na instrumenty optyczne do kolejnego satelity z planowanej konstelacji.

Po decyzji RPP: PLN odbija, polska giełda rośnie

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej zaskoczyła rynki. Nie spodziewał jej się sam złoty, który po publikacji osłabił się na forex. Pogorszenie kondycji PLN nie trwało zbyt długo, gdyż w czwartkowe popołudnie zdążyliśmy zapomnieć o wczorajszych stratach do euro czy dolara. W Szwajcarii inflacja wraca na dodatni poziom.

RPP zaskakuje

Nie milkną echa po niespodziewanym ścięciu kosztu pieniądza przez Radę Polityki Pieniężnej. Obniżka stóp procentowych o 25 p.b. rozminęła się ze scenariuszem bazowym, który optował za ich pozostawieniem na niezmienionym poziomie. Aktualnie stopa referencyjna to równe 5%. Redukcji nie przeszkodził poniedziałkowy wzrost inflacji z 4,0% r/r do 4,1% r/r. Jak widać, decydenci większą wagę nadali wynikom najnowszej projekcji, która zakłada niższe niż dotychczas przedziały kształtowania się dynamiki cen w Polsce do 2027 roku, co zostało zawarte w komunikacie po posiedzeniu RPP. Więcej szczegółów poznamy w trakcie wystąpienia prof. Adama Glapińskiego o godzinie 15:00. Wczorajsza, zaskakująca decyzja osłabiła złotego. Tuż po publikacji kurs EUR/PLN wzrósł z 4,25 PLN do 4,27 PLN, a kurs USD/PLN z 3,61 PLN do 3,63 PLN. Co ciekawe, w czwartkowe południe notowania obydwu par walutowych wróciły na poziomy sprzed decyzji.

Kolejny cios w USD

Po wczorajszym Raporcie Challengera, który wskazał mniej, niż się spodziewano planowanych zwolnień w USA, przyszedł czas na Raport ADP. Publikacja przedstawia szacunkową zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym, poza rolnictwem. Tym razem odczyt był zaskakująco słaby. Dane z poprzedniego miesiąca zostały skorygowane w dół z 37 tys. na 29 tys. Dodatkowo najnowszy odczyt okazał się spadkowy (-33 tys.), mimo prognozowanego wzrostu o 95 tys. Tak duże rozminięcie zaczęło ponownie ciążyć dolarowi, co było widoczne na notowaniach eurodolara. Środowego wieczoru kurs EUR/USD wzrósł z 1,175 USD do 1,18 USD. W czwartek po południu znajdujemy się na podobnym poziomie. Unijną walutę wspierają dziś lepsze od oczekiwań dane PMI dla usług. Indeks dla całej stery euro to 50,5 pkt co oznacza powrót do strefy rozwoju (powyżej 50 pkt). W dalszej części dzisiejszej sesji główna para walutowa globu może doświadczać wzmożonej zmienności. Przed nami kolejne dane z amerykańskiego rynku pracy (14:30), a także odczyty indeksów PMI i ISM dla usług w USA (15:45 i 16:00).

Ceny znów rosną w Szwajcarii

Mały alpejski kraj już dawno wygrał walkę z inflacją. Dane za maj wskazały nawet deflację, gdyż wskaźnik CPI badający tempo dynamiki cen konsumenckich wskazał wartość -0,1% r/r. Zgodnie z oczekiwaniami, w czerwcu ceny nadal miały delikatnie spadać, pozostając na tym samym, ujemnym poziomie. Tak się jednak nie wydarzyło. Dzisiejsza publikacja wskazała powrót powyżej kreski, a dokładnie 0,1% r/r.  W ujęciu miesięcznym jest to 0,2% m/m. Odczyt wyższy od prognozowanego chwilowo umocnił walutę Helwetów. Wzrost kursu CHF/PLN do 4,574 PLN był jednak symboliczny, gdyż wynosił pół grosza. Dodatkowo do południa został całkowicie wymazany i to z nawiązką. O godzinie 13:30 notowania franka do złotego spadły do 4,542 PLN, co tylko podkreśla czwartkową siłę krajowej waluty na forex. Dziś równie dobrze radzi sobie warszawski parkiet. W momencie pisania tekstu notowania indeksu WIG wskazują +1,07%, natomiast WIG20 to 1,02% co może świadczyć o napływie kapitału na polską giełdę.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Czujniki pojemnościowe w przemysłowym łańcuchu dostaw

Współczesne łańcuchy dostaw wymagają nie tylko precyzyjnego planowania i logistyki, ale także niezawodnych narzędzi do bieżącej kontroli przepływu materiałów. 

Czujniki pojemnościowe odgrywają w tym obszarze istotną rolę, umożliwiając automatyczne monitorowanie obecności, poziomu i ruchu różnego rodzaju surowców oraz półproduktów – od cieczy, przez granulaty, po elementy pakowane. Dzięki nim wiele procesów magazynowych, produkcyjnych i transportowych odbywa się bez zakłóceń, z minimalnym ryzykiem błędów.

Nadzór nad przepływem materiałów

W logistyce wewnętrznej czujniki pojemnościowe stosuje się m.in. do wykrywania obecności pojemników, palet lub opakowań transportowych w określonym miejscu, np. na taśmie, w windzie technologicznej, czy przy punkcie załadunku. Umożliwiają szybkie przełączanie przenośników, precyzyjne zatrzymywanie ładunków oraz inicjowanie kolejnych etapów procesu bez opóźnień.

W silosach i zbiornikach czujniki odpowiadają za bieżący pomiar poziomu surowca – informując o konieczności uzupełnienia stanu lub sygnalizując ryzyko przestoju. Działają bez kontaktu z materiałem, są odporne na zapylenie i wilgoć, a wiele z nich nie wymaga nawet otwierania zbiornika przy montażu. Atutem czujników pojemnościowych jest duża różnorodność dostępnych rozwiązań, o której możesz się przekonać klikając tutaj: https://gigaom.pl/czujniki-pozostale/pojemnosciowe

Automatyzacja magazynów i punktów przeładunkowych

W nowoczesnych centrach dystrybucyjnych czujniki pojemnościowe wspierają systemy automatycznego składowania, sortowania i przepakowywania. Pozwalają wykrywać obecność pustych lub pełnych opakowań, uruchamiać chwytaki, zatrzymywać linie w razie braku komponentu lub błędu w ułożeniu towaru. Stosuje się je również do kontroli poprawnego zamknięcia pojemników przed dalszym transportem, a także do wykrywania obecności wkładów amortyzujących lub przekładek w opakowaniach zbiorczych. W magazynach wysokiego składowania czujniki pojemnościowe mogą pełnić funkcję wskaźników pozycji palety w regale lub elementu potwierdzającego poprawność załadunku windy automatycznej.

Czujniki pojemnościowe o zróżnicowanych funkcjach i parametrach są dostępne w dobrych sklepach z automatyką przemysłową, takich jak np. Gigaom.

Niezawodność czujników pojemnościowych w zmiennych warunkach

Czujniki pojemnościowe sprawdzają się również w trudniejszych warunkach pracy, np. na zewnątrz hal, w strefach załadunku i rozładunku, gdzie występują wahania temperatur, wysoka wilgotność czy zabrudzenia. W wielu modelach stosuje się specjalne powłoki chroniące powierzchnię sensora przed kondensacją pary wodnej lub osadzaniem się cząstek pyłu, co znacząco wydłuża ich trwałość. Odporność mechaniczna czujników i brak elementów ruchomych sprawiają, że mogą pracować bezawaryjnie przez długi czas, nie wymagając częstej konserwacji.

Wartość dla całego łańcucha dostaw

Integracja czujników pojemnościowych na różnych etapach przemysłowego łańcucha dostaw – od przyjęcia surowców, przez produkcję, aż po pakowanie i wysyłkę – pozwala zwiększyć dokładność operacji, poprawić płynność procesów i ograniczyć błędy ludzkie. Czujniki mogą również dostarczać dane do systemów raportowania i analityki produkcyjnej, wspierając monitorowanie wskaźników efektywności w czasie rzeczywistym. Umożliwiają także szybkie wykrycie braków lub zakłóceń w dostawie materiału, zanim spowodują one zatrzymanie linii lub opóźnienie realizacji zamówienia. W efekcie firmy zyskują lepszą kontrolę nad towarami, zmniejszają koszty operacyjne i podnoszą poziom automatyzacji bez rozbudowy całych systemów.

Etykiety kurierskie na opony – jak uniknąć błędów przy wysyłce sezonowej?

Wysyłka opon, zwłaszcza w okresach wzmożonego zapotrzebowania, wymaga staranności na każdym etapie – od przygotowania przesyłki po jej oznaczenie. Częstym źródłem problemów logistycznych okazuje się nieprawidłowo przygotowana etykieta adresowa. Etykiety kurierskie na opony odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu płynnego i bezpiecznego transportu. Warto zatem sprawdzić, na co zwrócić szczególną uwagę, aby uniknąć błędów, które mogą prowadzić do opóźnień, reklamacji, a nawet zagubienia towaru.

Wyzwania logistyczne w transporcie opon

Opony są towarem o niestandardowym kształcie i strukturze. Brak sztywnego opakowania, elastyczna powierzchnia oraz podatność na zabrudzenia i wilgoć sprawiają, że ich prawidłowe oznaczenie wymaga zastosowania odpowiednich materiałów i procedur. Etykieta musi pozostać czytelna i nienaruszona przez cały czas trwania transportu.

Nieodpowiednio przygotowana etykieta może skutkować trudnościami w sortowni, pomyłkami przy doręczeniu lub koniecznością powrotu przesyłki do nadawcy. W przypadku dużych wolumenów zamówień, które pojawiają się cyklicznie w sezonach wymiany ogumienia, pojedynczy błąd potrafi zdezorganizować cały łańcuch dostaw.

Jakie błędy popełniane są najczęściej przy wyborze etykiety kurierskiej?

Przygotowując przesyłkę, warto unikać najczęstszych nieprawidłowości, które wpływają na skuteczność doręczenia. Do głównych problemów należą:

  • stosowanie etykiet o zbyt słabym kleju, które odklejają się od gumowej powierzchni opony,
  • umieszczanie etykiety w nieodpowiednim miejscu (np. na bieżniku, który ulega odkształceniu),
  • druk etykiet na zwykłym papierze, bez zabezpieczenia przed ścieraniem lub wilgocią,
  • brak pełnych danych adresowych lub numeru referencyjnego ułatwiającego identyfikację przesyłki.

Choć mogą wydawać się drobne, takie niedociągnięcia przekładają się bezpośrednio na ryzyko wystąpienia reklamacji oraz dodatkowe koszty operacyjne po stronie nadawcy.

Jakie cechy powinna mieć etykieta kurierska na opony?

Profesjonalne etykiety kurierskie na opony powinny być dostosowane do trudnych warunków, w jakich odbywa się transport. Oznacza to konieczność zastosowania materiałów odpornych na ścieranie, wilgoć i zmiany temperatury. Klej powinien być na tyle mocny, aby utrzymać etykietę na elastycznej i często zabrudzonej powierzchni.

Oprócz trwałości, liczy się również odpowiedni format informacji. Etykieta powinna zawierać nie tylko dane adresowe, ale również numer przesyłki, kod referencyjny lub wewnętrzne oznaczenie partii. Jest to szczególnie istotne w przypadku wysyłek seryjnych realizowanych przez warsztaty, hurtownie i sklepy internetowe.

Sprawdzone rozwiązania – przykład etykiet do zastosowań sezonowych

Na rynku dostępne są wyspecjalizowane rozwiązania przeznaczone do oznaczania produktów o nieregularnych kształtach i trudnych powierzchniach. Przykładem są etykiety oferowane przez Beta Point, projektowane specjalnie z myślą o branży motoryzacyjnej i logistycznej. Firma dostarcza etykiety przystosowane do naklejania na powierzchnie gumowe, odporne na ścieranie i spełniające wymogi firm kurierskich. Można je znaleźć na stronie: https://betapoint.eu/etykiety-na-produkty/etykiety-na-opony/

Dlaczego to ważne? Takie rozwiązania ograniczają ryzyko błędów, ale i ułatwiają automatyzację procesu przygotowania przesyłek w sezonie wzmożonej sprzedaży. Z pozoru techniczny detal, jakim jest etykieta, może w rzeczywistości przesądzać o skuteczności całego procesu dostawy.

Stopy w dół, dolar słaby, ropa w górę

Środa miała przynieść decyzję o utrzymaniu stóp procentowych, a przyniosła o obniżce. Wartość 0,25% to niby niewiele, ale w skali kredytu hipotecznego powinno dać to kilkadziesiąt złotych oszczędności miesięcznie. W tle kolejne problemy dolara. To, co zaoszczędzimy na kredycie, możemy jednak zaraz wydać na stacjach benzynowych, jak obecny ruch się utrzyma.

Stopy procentowe jednak w dół

Wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaskoczyło rynek. Zaczęło się od tego, że niepokój zaczęła budzić godzina publikacji. Skoro dominował scenariusz pozostawienia stóp bez zmian, to dlaczego decyzja była tak późno? Wyjaśniło się, gdy ją poznaliśmy. Rada w trakcie obrad doszła jednak do wniosku, że biorąc pod uwagę lipcowe projekcje, należy stopy procentowe obniżyć. Widać zresztą, że oczekiwania inflacyjne są dużo niższe, niż w poprzedniej projekcji. Jak reagowały rynki? Bez niespodzianek. Skoro inwestorzy oczekiwali braku zmian i pod to inwestowali, to po samej decyzji musieli aktualizować pozycję. W rezultacie główne waluty zyskiwały względem złotego około 0,5%. Przełożyło się to na zmianę z 4,25 zł na 4,27 zł.

Dolar nie wraca do łask

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku pracy nie zachwyciły. Owszem, raport Challengera na temat liczby zwolnień spadł do najniższej wartości od pół roku. Problem w tym, że raport ADP na temat zmiany zatrudnienia pierwszy raz od ponad trzech lat jest na ujemnym poziomie. W rezultacie mamy nie tylko spadek liczby miejsc pracy, ale również pewne usztywnienie rynku. To nie są rzeczy, które inwestorzy chcą oglądać. Wczoraj nie doszło co prawda do wyznaczenia kolejnych maksimów na parze EURUSD, ale wróciliśmy powyżej poziomu 1,18. Dzisiaj zobaczymy odczyty na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz sytuację na rynku pracy. Te drugie dane, teoretycznie powinny być w piątek, ale jak wiemy 4 lipca to Dzień Niepodległości, więc przesunięto je na dzisiaj. Jeżeli słabsza tendencja się potwierdzi, można się spodziewać kolejnych osłabień dolara.

Co z cenami paliw?

Jeszcze wczoraj cieszyliśmy się z nadchodzących rekordowo niskich cen paliw. W hurcie benzyna 95 złamała prawie barierę 4,40 zł (bez VAT) po raz pierwszy od lat. Powody były dwa. Z jednej strony słaby dolar względem złotego, co powodowało, że przy tej samej cenie baryłki ropy w złotych było po prostu taniej. Z drugiej strony ropa na relatywnie niskich poziomach. Co się zatem zmieniło? Tak jak pisaliśmy wcześniej – po decyzji o obniżce stóp procentowych złoty znalazł się w odwrocie. Do tego wczoraj doszło do wybicia cen ropy – niewielkiego, ale jednak. Baryłka poszła w górę 2 dolary, czyli około 3%. W rezultacie paliwo poszło w hurcie 3 grosze. Niestety ceny w detalu są znacznie bardziej wrażliwe na wzrosty niż spadki cen hurtowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.
16:00 – USA – Zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Spadek stóp procentowych w Polsce – jak zmienia portfele inwestorów indywidualnych?

Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie obniżyła wczoraj stopy procentowe o 25 pkt bazowych. To kolejna decyzja w tym kierunku – poprzednia miała miejsce w maju, a rynek spodziewa się dalszych cięć już we wrześniu. Zwykle analizując zmiany stóp procentowych, koncentrujemy się na ich wpływie na koszty kredytów. Warto jednak spojrzeć na ten temat również z perspektywy inwestorów indywidualnych. Spadek stóp powinien zwiększyć atrakcyjność polskich akcji oraz obligacji o stałym oprocentowaniu. Jednak podstawowym składnikiem portfeli Polaków pozostaje gotówka, która w takich warunkach traci na atrakcyjności.

W kwartalnym badaniu Puls Inwestora Indywidualnego eToro analizujemy strukturę portfela inwestycyjnego przeciętnego inwestora z Polski oraz z 11 innych krajów, w tym USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. W obliczu obniżki stóp procentowych o 25 pkt bazowych oraz wcześniejszej majowej obniżki o 50 pkt, warto zastanowić się, jak te decyzje wpłyną na strategie inwestycyjne Polaków.

Jakie aktywa znajdują się obecnie w twoim portfelu inwestycyjnym?

Aktywa Polska Globalnie
Gotówka (np. lokaty, konta oszczędnościowe) 66 proc. 68 proc.
Krajowe akcje 52 proc. 50 proc.
Kryptowaluty 50 proc. 36 proc.
Krajowe obligacje/papiery dłużne 50 proc. 36 proc.
Waluty obce 37 proc. 25 proc.
Zagraniczne akcje 33 proc. 34 proc.
Towary 31 proc. 30 proc.
Zagraniczne obligacje/papiery dłużne 24 proc. 21 proc.
Inwestycje alternatywne 24 proc. 23 proc.

Źródło: Badanie eToro “Puls Inwestora Indywidualnego”

Gotówka stanowi główny element portfela aż 66 proc. polskich inwestorów. Wraz z malejącym oprocentowaniem depozytów staje się ona coraz mniej opłacalna. Spadek stóp skłoni zapewne inwestorów do przesuwania kapitału w kierunku aktywów o wyższym ryzyku, ale potencjalnie wyższych zyskach, takich jak akcje czy obligacje. Na tle globalnym Polacy wykazują większe zainteresowanie krajowymi akcjami (52 proc. wobec 50 proc. globalnie). Niższe stopy procentowe sprzyjają rynkowi akcji, obniżając koszty finansowania firm i poprawiając ich rentowność. Potwierdza to wzrost liczby inwestorów zainteresowanych spółkami technologicznymi (z 15 proc. w drugim kwartale 2024 r. do 19 proc. w analogicznym okresie 2025 r.). Co ciekawe, mimo obniżek stóp i w związku z tym niższej marży odsetkowej, wzrosło także zainteresowanie sektorem bankowym (z 13 proc. do 15 proc.). W tym samym czasie inwestycje w nieruchomości oraz REIT-y straciły na popularności (z 19 proc. do 15 proc.).

Polacy wykazują także większe zainteresowanie kryptowalutami (50 proc.) niż inwestorzy globalni (36 proc.). Chociaż kryptowaluty nie są bezpośrednio powiązane ze zmianami lokalnych stóp procentowych, mogą być postrzegane jako zabezpieczenie przed inflacją oraz osłabieniem złotego. Należy jednak pamiętać, że ten rynek cechuje wysoka zmienność. Krajowe obligacje znajdują się w portfelach aż połowy polskich inwestorów (globalnie 36 proc.). Popularność ta wynika przede wszystkim z dostępności obligacji skarbowych indeksowanych inflacją, które stały się atrakcyjne w ostatnich latach. Spadek stóp pozytywnie wpływa na ceny istniejących obligacji o stałym oprocentowaniu, ale jednocześnie sprawia, że nowe emisje będą mniej atrakcyjne.

Polacy częściej niż globalni inwestorzy lokują kapitał w walutach obcych (37 proc. wobec 25 proc.). Obniżki stóp mogą wspierać w dłuższym terminie osłabienie złotego, co z kolei zwiększy atrakcyjność inwestowania w waluty obce. Zagraniczne akcje mają porównywalną popularność w Polsce (33 proc.) i globalnie (34 proc.). Chociaż lokalna polityka monetarna nie wpływa bezpośrednio na rynki zagraniczne, środowisko niskich stóp może zachęcać inwestorów do większej dywersyfikacji portfeli za granicą, choć trzeba pamiętać, że stopy w Polsce pozostają nadal wyższe niż w strefie euro czy USA.

Towary, takie jak ropa czy złoto, cieszą się podobnym zainteresowaniem wśród polskich (31 proc.) i globalnych inwestorów (30 proc.). Lokalna polityka monetarna wpływa tu głównie pośrednio – poprzez kurs walutowy. Obligacje zagraniczne oraz inwestycje alternatywne także są w Polsce nieco popularniejsze niż globalnie (odpowiednio 24 proc. wobec 21 proc. oraz 24 proc. wobec 23 proc.). Obniżki stóp procentowych mogą zwiększać atrakcyjność inwestycji na rynku nieruchomości. Jednak inwestorzy powinni mieć na uwadze ryzyko związane z możliwymi zmianami regulacyjnymi, w tym dodatkowymi obciążeniami podatkowymi dla właścicieli mieszkań na wynajem.

Podsumowując, z naszego badania wynika, że polski inwestor jest bardziej wrażliwy na lokalne zmiany stóp procentowych niż przeciętny inwestor globalny. W obecnych warunkach najlepszą strategią ochrony kapitału może być dalsza dywersyfikacja portfela poza lokalny rynek. Przed nami prawdopodobnie cała seria obniżek stóp, których tempo będzie ściśle związane z dalszym rozwojem inflacji. Różnice w tempie obniżek między Polską a innymi krajami mogą dodatkowo wpłynąć na atrakcyjność poszczególnych regionów inwestycyjnych.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce

Rząd upraszcza formalności pogrzebowe – zasiłek z ZUS bez dokumentów i szybciej

To pierwszy projekt deregulacyjny, zgłoszony przez nas i przyjęty przez Rząd. Przyczyni się on m.in. do dużego uproszczenia załatwiania formalności pogrzebowych dla obywateli (np. brak dokumentów w 95% przypadków wniosków o zasiłek pogrzebowy w ZUS) i krótszy termin na wypłatę (skrócenie z 30 do 14 dni) – tak przyjęty właśnie przez Radę Ministrów projekt ustawy, który zmienić ma dotychczasowe przepisy o emeryturach i rentach z FUS, ocenia Polska Izba Branży Pogrzebowej.

Przyjęte właśnie przez Radę Ministrów zmiany to część zgłoszonych przez Izbę propozycji deregulacyjnych. O ich przygotowanie zwrócił się, kierowany przez Rafała Brzoskę, zespół, którego zadaniem stało się opracowanie m.in. ułatwiających działalność przedsiębiorcom czy ich klientom propozycji rozwiązań prawnych i instytucjonalnych.

Znaczące uproszczenia w obsłudze wniosków o zasiłek pogrzebowy

Na tzw. „pierwszy ogień” poszedł projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (UDER65). Zakłada on m.in. znaczące uproszenia dla obywateli, zakładów pogrzebowych i administracji w obsłudze wniosków o zasiłek pogrzebowy.

Polska Izba Branży Pogrzebowej zabiegała o nie od lat.

– To pierwszy projekt deregulacyjny, zgłoszony przez nas i przyjęty przez Rząd. Przyczyni się on m.in. do dużego uproszczenia załatwiania formalności pogrzebowych dla obywateli (np. brak dokumentów w 95% przypadków wniosków o zasiłek pogrzebowy w ZUS) i krótszy termin na wypłatę (skrócenie z 30 do 14 dni) – w ten sposób do przyjętych przez Radę Ministrów zmian odnosi się Wojciech Labuda, doradca Polskiej Izby Branży Pogrzebowej (PIBP).

Przyjęte rozwiązania dotyczące zasiłków z ZUS

W przyjętym przez Radę Ministrów znalazły się rozwiązania dotyczące zasiłków pogrzebowych z ZUS:

  • Brak wydawania decyzji o przyznaniu zasiłku pogrzebowego w przypadku wniosków osób najbliższych zmarłego – brak konieczności dostarczania jakichkolwiek dokumentów do ZUS;
  • Decyzja o prawie do zasiłku oraz jego wysokości będzie nadal wydawana w razie poniesienia kosztów pogrzebu m.in. przez więcej niż jedną osobę lub podmiot (np. pracodawca, dom pomocy społecznej, gmina, powiat, osoba prawna kościoła lub związek wyznaniowy);
  • Skrócenie terminu rozpatrzenia wniosku o zasiłek pogrzebowy z obecnych 30 dni do 14 dni;
  • Uregulowanie pośrednictwa zakładów pogrzebowych w składaniu wniosków o zasiłek i możliwości wypłaty zasiłku bezpośrednio na konto zakładu.

Zdaniem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej zaproponowane przepisy stanowią krok w dobrym kierunku, jednakże brak w nich kompleksowego rozwiązania zgłaszanych problemów:

  • Projekt dotyczy tylko zasiłków z ZUS (w 2019: 350 tys.), ale już nie pozostałych (KRUS, służby mundurowe i in.: 70 tys.) – na zmianach nie skorzystają osoby korzystające z innych niż ZUS systemach ubezpieczeń;
  • Brak ujednolicenia przepisów pomiędzy różnymi systemami i wprowadzenia odwołania do jednej ustawy o emeryturach i rentach z FUS (nadal zasiłki pogrzebowe będą uregulowane w aż 16 aktach prawnych);
  • Brak wprowadzenia otwartego katalogu wydatków, które można pokryć z zasiłku pogrzebowego (obecnie występują rozbieżności w interpretacjach urzędniczych);
  • Brak wprowadzenia jednej bazy danych o przyznanych zasiłkach pogrzebowych – pozostawienie możliwości nadużyć osób uprawnionych w różnych systemach i wypłaty więcej niż jednego zasiłku pogrzebowego w przypadku śmierci jednej osoby. Nie wprowadzono również ograniczeń w występowaniu o zasiłek pogrzebowy przez pracowników zakładów pogrzebowych, co rodzi ryzyko nowych nadużyć.

Co jeszcze powinno zostać uwzględnione?

Zdaniem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, do realizacji propozycji zgłoszonych do inicjatywy SprawdzaMY – w odniesieniu tylko do wniosków o zasiłki obsługiwanych przez ZUS – konieczna jest również zmiana Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 11 października 2011 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe. Dopiero to umożliwiłoby pełną elektronizację postępowań we wszystkich przypadkach.

– Jednocześnie zwracamy uwagę, że w projekcie znalazła się tylko część z proponowanych i przyjętych przez zespół SprawdzaMY rozwiązań. Stąd też będziemy zabiegać o ich realizację na dalszych etapach prac legislacyjnych – zapowiada Wojciech Labuda.

Dodaje też, że Izba, którą reprezentuje, działać będzie cały czas na rzecz wprowadzenia  kompleksowych zmian dotyczących m.in. uproszczenia wniosków o zasiłki pogrzebowe we wszystkich instytucjach – a także o realizację kolejnych zgłoszonych do inicjatywy SprawdzaMY projektów. Priorytetem dla Polskiej Izby Branży Pogrzebowej jest też doprowadzenie do wejścia w życie nowelizacji Prawa Pogrzebowego. Przyczyni się ono m.in. do znacznego podniesienia poziomu usług funeralnych – np. poprzez podwyższenie wymogów dotyczących zatrudnienia w firmach pogrzebowych, jak również określenie precyzyjnych wymagań związanych z przechowywaniem i transportem zwłok czy kremacją. Zaproponowane w nowelizacji Prawa Pogrzebowego rozwiązania przynieść mają też budżetowi Państwa znaczne wpływy, wynikające z likwidacji tzw. szarej strefy, szacowanej nawet na 1-2 mld zł.

Ponad 44% firm energetycznych traktuje AI jako integralny element działalności

Ponad 44% firm z sektora energetycznego traktuje sztuczną inteligencję jako integralny element swojej działalności, a aż 60% z nich deklaruje zwrot z inwestycji w AI przekraczający 10% – wynika z raportu KPMG „Intelligent energy. A blueprint for creating value through AI-driven transformation”. Choć coraz więcej organizacji wdraża rozwiązania oparte na AI do istotnych procesów operacyjnych, ich szersze zastosowanie nadal hamują problemy z jakością danych, niedobory kompetencji i złożoność regulacyjna.

Z badania wynika, że 92% liderów branży energetycznej uważa wdrożenie sztucznej inteligencji za kluczowe źródło przewagi konkurencyjnej. Firmy traktują AI nie tylko jako narzędzie techniczne, ale przede wszystkim jako fundament transformacji – wykorzystywane do automatyzacji procesów, poprawy jakości decyzji, zarządzania ryzykiem i realizacji celów ESG. Najczęściej wskazywane zastosowania sztucznej inteligencji obejmują m.in. optymalizację pracy sieci, automatyzację utrzymania infrastruktury, analiza danych w czasie rzeczywistym oraz predykcyjne zarządzanie kosztami i emisjami.

Aż 56% organizacji prowadzi obecnie projekty pilotażowe z wykorzystaniem AI, jednak jedynie 13% posiada wewnętrzne centra kompetencyjne, które umożliwiają skalowanie rozwiązań. Mimo to 79% respondentów zadeklarowało poprawę efektywności operacyjnej, a 65% wskazało na wzrost efektywności jako główną korzyść z wdrożeń. Jednocześnie aż 74% firm zauważa pozytywny wpływ AI na wzrost przychodów. Z kolei 60% przedsiębiorstw deklaruje zwrot z inwestycji w sztuczną inteligencję przekraczający 10%.

Świadomość potencjału sztucznej inteligencji rośnie, jednak wiele firm jeszcze nie dysponuje strukturami pozwalającymi w pełni go wykorzystać. Główne bariery to niska jakość danych (wskazywana przez 58% badanych), złożoność przepisów (38%) oraz ograniczenia budżetowe (37%).

Stosowanie sztucznej inteligencji przynosi największe korzyści tam, gdzie są dostępne wysokiej jakości dane. Technologia AI jest coraz częściej wykorzystywana jako wiodący element rozwiązań automatyzujących procesy biznesowe. Firmy z sektora energetycznego, które inwestują w AI w obszarach takich jak predykcyjne utrzymanie infrastruktury, optymalizacja bilansowania mocy czy dynamiczne prognozowanie zapotrzebowania, już dziś widzą realne efekty w postaci zwiększonej efektywności operacyjnej i ograniczenia strat. Polskie przedsiębiorstwa energetyczne są coraz bardziej otwarte na pilotażowe wdrożenia, ale pełne skalowanie technologii nadal hamowane jest przez niedostateczną jakość danych i niedobory kompetencji analitycznych. W najbliższych latach priorytetowe powinno być rozwijanie infrastruktury danych oraz budowa zespołów, które potrafią połączyć wiedzę technologiczną z rozumieniem realiów sektora. AI nie zastąpi doświadczenia, ale może je skutecznie wzmocnić tam, gdzie potrzebna jest szybkość działania i trafność decyzji – komentuje Andrzej Gałkowski, Partner, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

W kontekście transformacji energetycznej firmy coraz częściej mierzą się z wyzwaniami związanymi z równoważeniem wdrożeń AI z celami zrównoważonego rozwoju – 63% respondentów wskazuje, że jest to trudne, a 71% traktuje kwestie sustainability jako strategiczny priorytet, nawet ważniejszy niż wdrażanie technologii. Mimo to organizacje nie rezygnują z inwestycji – 96% firm przeznacza środki na inwestycje w projektu rozwojowe nie oczekując natychmiastowego zwrotu.

Wdrożenie sztucznej inteligencji w sektorze energetycznym wciąż napotyka na istotne bariery strukturalne. Z punktu widzenia prawa wyzwaniem jest brak precyzyjnych regulacji dotyczących zastosowań AI w infrastrukturze krytycznej, co rodzi niepewność po stronie inwestorów i operatorów. Mimo to kierunek zmian wydaje się obiecujący – zarówno unijny AI Act, jak i przygotowywana Strategia Cyfryzacji Polski do 2035 r. zapowiadają ułatwienia w zakresie standaryzacji, interoperacyjności oraz bezpiecznego wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Podczas wchodzenia w kolejną fazę cyfrowej transformacji kluczowe będzie systemowe podejście do integracji AI z działalnością operacyjną firm – począwszy od automatyzacji procesów, poprzez rozwój nowoczesnej infrastruktury danych, aż po wykorzystanie AI jako narzędzia wspierającego cele klimatyczne i zwiększającego odporność systemu. To właśnie skoordynowane działania technologiczne, organizacyjne i regulacyjne zdecydują o tym, czy sztuczna inteligencja przyniesie sektorowi energetycznemu realną, długofalową wartość – podkreśla Anna Szczodra, Partner współzarządzający w KPMG Law, radca prawny, Lider doradztwa dla branży energetycznej w Polsce i EMA, KPMG w Polsce.

Z raportu KPMG wynika, że firmy energetyczne koncentrują się na budowie elastycznej infrastruktury opartej na rozwiązaniach chmurowych – 64% z nich deklaruje funkcjonowanie w modelu korporacyjnej chmury lub rozwiązań hybrydowo-chmurowych. Jednocześnie rośnie potrzeba uporządkowania danych – niespójność formatów i brak standardów jakości danych wskazywane są jako główne wyzwanie przez 58% respondentów.

O raporcie:

Seria raportów „Intelligent industries” powstała w oparciu o badanie KPMG International, łączące metody ilościowe i jakościowe. W jego ramach przeprowadzono pogłębione wywiady z ekspertami z obszaru technologii, regulacji i biznesu oraz z doradcami sektorowymi KPMG. Badanie objęło także ankietę wśród 1390 decydentów z kluczowych rynków (Australii, Chin, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji, Japonii oraz Stanów Zjednoczonych), w tym 163 przedstawicieli sektora energetycznego. Uzupełnieniem był 18-miesięczny projekt analizy wartości biznesowej generatywnej AI. Wyniki tworzą praktyczne kompendium dla organizacji chcących skutecznie wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji.

Ponad połowa firm usługowych traktuje AI jako strategiczny priorytet

Jak wynika z badania EY Polska prawie połowa (46%) firm z obszaru usługowego jest obecnie w trakcie wdrożenia AI, a dla 53% stanowi to wysoki lub bardzo wysoki priorytet. W tym sektorze rynku najczęściej sztuczną inteligencję znajdziemy w obszarze obsługi klienta (48%), marketingu (39%) i finansach (34%). Wysokie koszty wdrożenia są wyzwaniem dla coraz mniejszej liczby firm (spadek z 39% na 29% r/r.). Alarmującym może być fakt, że mniej niż co trzecie (29%) przedsiębiorstwo, w ramach procesu implementacji tej technologii, zainwestowało w obszar cyberbezpieczeństwa.

Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wskazują, że branża usługowa nie stroni od sztucznej inteligencji. Już 24% podmiotów z tego obszaru zakończyło proces pierwszych implementacji tej technologii i jest to znaczny wzrost względem 18% rok temu. Choć nie jest to najwyższa wartość w badaniu – wynik o 6 p. p. więcej osiągną sektor produkcyjny – to należy odnotować, że to właśnie przedstawiciele branży usługowej częściej niż innych zaznaczali, że są w trakcie wdrożenia (46%). Aż 36% firm wskazało także, że jest „zdecydowanie gotowych” na implementację rozwiązań AI, co stanowi wzrost o aż 10 p.p. r/r. Dla 53% badanych podmiotów priorytet dla rozwiązań AI jest wysoki, w tym dla 16% – bardzo wysoki.

Co szczególnie warte podkreślenia branża nie widzi też już tylu barier przed wdrożeniem AI. Coraz mniej firm wskazuje wysokie koszty (spadek z 39% na 29% r/r.), trudności technologiczne (z 31% do 19% r/r.) oraz obawy o bezpieczeństwo (z 39% do zaledwie 4% r/r.) jako przeszkody w implementacji. Usługi (16%), znacznie częściej niż handel (4%) i produkcja (6%), zaznaczyły natomiast niepewność regulacyjną jako poważny problem.

– Badanie wskazuje na zauważalną zmianę podejścia do technologii AI w ciągu ostatniego roku, czego skutki widzimy w rozpoczętych procesach wdrożeniowych. Dostrzegalne korzyści uzasadniają koszty inwestycji, co widać przede wszystkim w budżetach gdzie 27% firm z sektora usług chce znacznie zwiększyć swoje wydatki na AI. Efekty akceleracji w tych obszarach będą widoczne za przynajmniej kilkanaście miesięcy, kiedy obecne procesy wdrożeniowe się zakończą. Możemy więc spodziewać się, że poziom adopcji w najbliższym czasie w tym sektorze mocno wzrośnie – mówi Ewa Nowakowska, Partnerka, Liderka Zespołu AI Data Science & AI Lab.

AI w usługach odpowie za kontakt z klientem

Firmy sektora usługowego najchętniej (48%) wdrażają sztuczną inteligencję w obszarze obsługi klienta. Na dalszych lokatach znajdują się marketing i analiza rynku (39%), finanse oraz sprzedaż (po 34%). Celem wdrażania AI jest najczęściej poprawa jakości usług (46%), zwiększenie skali działania (34%), a dopiero na trzecim miejscu zmniejszenie kosztów (31%, dla porównania w sektorze handlu było to aż 47% odpowiedzi). Dodatkowo 74% firm odnotowało korzyści z przeprowadzonego wdrożenia, a 36% podmiotów może pochwalić się wzrostem efektywności na poziomie 21-40% wynikającym z wprowadzenia rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

– Sektor usług jest bardziej zróżnicowany niż jakikolwiek inny, pokazując pełne spektrum możliwości sztucznej inteligencji. W branżach takich, jak turystyka wdrożenia obejmują m.in. inteligentne funkcje w chatbotach pozwalając na lepsze odpowiedzi na zapytania klientów i ułatwienia przy rezerwacji. Sektor finansowy docenia zaś narzędzia analityczne, a wiele firm sięga też po systemy automatyzujące powtarzalne czynności, jak fakturowanie czy konstruowanie ofert. Póki co w kwestii AI w przedsiębiorstwach widzimy większe skupienie na optymalizacji procesów wewnętrznych i interakcji z klientami, ale rozwój możliwości AI sprawia, że niedługo z pewnością zobaczymy coraz więcej firm wychodzących do konsumentów także z produktami i usługami bazującymi na tej technologii – mówi Bartosz Pacuszka, Partner EY Polska, Lider zespołu AI Technology.

Cyberbezpieczeństwo potencjalnym punktem zapalnym

Duży spadek obaw o bezpieczeństwo rodzi pytanie o poziom zabezpieczeń podczas implementacji technologii AI. Zwłaszcza, że w ciągu roku obawy o bezpieczeństwo spadły z 39% do zaledwie 4% jako przeszkody w implementacji.

Z jednej strony aż 92% podmiotów zaznaczyło, że analizowało kwestie związane z cyberbezpieczeństwem przynajmniej w ograniczonym aspekcie podczas wdrożenia, ale tylko mniej niż co trzecie (29%) zainwestowało w ten obszar. Jednocześnie, tylko 24% przeprowadza przed implementacją analizę ryzyka dla konkretnego systemu. W kwestii samych zabezpieczeń branża najczęściej polega wyłącznie na rozwiązaniach narzędziowych (40%) oraz proceduralnych, jak szkolenia (30%), a tylko 20% łączy je, aby uzyskać wyższy poziom ochrony.

O badaniu
Druga edycja badania – Jak polskie firmy wdrażają AI – została opracowana na zlecenie EY Polska przez Cube Research w ostatnim kwartale 2024 roku na próbie 501 dużych i średnich przedsiębiorstw działające w branżach produkcyjnej, usługowej i handlowej.

Amerykański rynek pracy hamuje – słabe dane z sektora prywatnego

W czerwcu amerykański rynek pracy wyraźnie osłabł, co potwierdzają dane z raportu ADP. Po raz pierwszy od ponad dwóch lat sektor prywatny odnotował spadek liczby miejsc pracy – firmy zlikwidowały łącznie 33 tys. etatów. Największy ubytek zatrudnienia wystąpił w usługach, szczególnie w sektorach usług profesjonalnych, ochrony zdrowia i edukacji, które razem straciły 66 tys. miejsc pracy. Jednocześnie wzrost zatrudnienia odnotowano w przemyśle, budownictwie i górnictwie.

Sytuacja szczególnie mocno dotknęła małe i średnie przedsiębiorstwa, które odczuły największe redukcje. Średni miesięczny wzrost zatrudnienia z ostatnich trzech miesięcy wyniósł jedynie 18.7 tys., co stanowi najgorszy wynik od czasu wybuchu pandemii. Dodatkowo coraz więcej osób doświadcza trudności w znalezieniu nowej pracy, a plany rekrutacyjne firm osiągnęły najniższy poziom od 2004 roku.

Raport ADP sygnalizuje również wyhamowanie dynamiki wzrostu wynagrodzeń – pracownicy zmieniający miejsce zatrudnienia otrzymali średnio 6.8% podwyżki, natomiast osoby pozostające na dotychczasowych stanowiskach mogły liczyć na wzrost płac rzędu 4.4%. Jednocześnie spadek wskaźnika aktywności zawodowej może zakłócać obraz sytuacji na rynku – część osób, zwłaszcza tych obawiających się deportacji, rezygnuje z poszukiwania pracy, co zaniża oficjalny poziom bezrobocia.

Równolegle prognozy czerwcowego raportu Non-Farm Payrolls o zatrudnieniu wskazują na możliwy przyrost miejsc pracy o 106 tys., co byłoby najniższym tempem wzrostu od czterech miesięcy. Oczekuje się także wzrostu stopy bezrobocia do 4.3%, co oznaczałoby najwyższy poziom od 2021 roku. Rosnąca liczba wniosków o zasiłki, większa liczba zapowiedzianych zwolnień i słabe dane z sektora prywatnego dodatkowo potwierdzają tendencję spadkową.

Wśród sektorów, w których oczekiwane są największe zmiany, wymienia się turystykę, gastronomię, opiekę zdrowotną, budownictwo i przemysł. Część ekonomistów przewiduje również korekty danych z poprzednich miesięcy, zwłaszcza w sektorze małych firm, co może sugerować, że wcześniejsze szacunki były zbyt optymistyczne.

Pomimo wyraźnych oznak spowolnienia, przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell podkreśla, że rynek pracy nadal pozostaje solidny. Fed wstrzymuje się z decyzją o obniżkach stóp procentowych, oczekując bardziej kompletnych danych, szczególnie dotyczących wpływu ceł na inflację. Jednak słabsze wyniki mogą skłonić bank centralny do wcześniejszego działania, potencjalnie już pod koniec lipca, choć obecnie rynek zakłada obniżkę dopiero we wrześniu. Najbliższe tygodnie będą zatem kluczowe dla dalszego kształtu amerykańskiej polityki monetarnej.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Brak ruchu i nadwaga niszczą zdrowie Polaków – ostrzegają eksperci Columna Medica

Zgarbiona sylwetka, ból w dolnej części pleców, napięcie w karku – to coraz częstsza codzienność milionów Polaków – wskazują eksperci łódzkiego ośrodka Columna Medica. Blisko 8 na 10 pacjentów deklaruje, że odczuwa bóle kręgosłupa – dodają. Sytuacja staje się coraz bardziej poważna, szczególnie w kontekście alarmujących danych o braku aktywności fizycznej w Polsce i Europie.

Z raportu „Step Up! Tackling the Burden of Insufficient Physical Activity in Europe” opracowanego przez OECD i WHO wynika, że ponad połowa mieszkańców Europy ograniczyła aktywność fizyczną w 2022 roku. Niestety, Polska znajduje się wśród najmniej aktywnych krajów Unii Europejskiej – jedynie 4% dorosłych Polaków ćwiczy regularnie, a aż 65% nigdy nie uprawia sportu. Dla porównania, na czele najbardziej aktywnych znajdują się Finowie, Szwedzi i Duńczycy.

Skutki bezruchu? Ból i trwałe uszkodzenia

Brak ruchu i nadwaga prowadzą do zaburzenia prawidłowej postawy ciała, co obciąża kręgosłup oraz stawy. – Zamiast wyprostowanej sylwetki, przyjmujemy pochyloną, zgarbioną pozycję. Z czasem nie tylko kręgosłup zaczyna protestować, ale także kolana i biodra – tłumaczy Agata Madaj-Goldman, kierownik działu rehabilitacji Columna Medica, specjalistycznego ośrodka rehabilitacyjnego w pobliżu Łodzi.

Codzienna praca biurowa, praca zdalna czy wielogodzinne siedzenie przed ekranem to czynniki, które sprzyjają powstawaniu chronicznego bólu pleców. Nieprawidłowa pozycja w pracy prowadzi do przeciążeń mięśni, zmian dyskopatycznych i zwyrodnieniowych.

Dane GUS potwierdzają skalę problemu

Z corocznego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że niemal 30% Polaków skarży się na ból dolnej partii plecówponad 20% na bóle szyi, a około 16% na bóle środkowego odcinka kręgosłupa. Podobna liczba zmaga się z chorobą zwyrodnieniową stawów. To jasny sygnał, że problemy ortopedyczne są już problemem społecznym.

– Pacjenci zgłaszają się dopiero wtedy, gdy ból uniemożliwia normalne życie. Tymczasem wczesna interwencja, regularna rehabilitacja i budowanie świadomości ciała mogą skutecznie zapobiegać postępowi choroby – mówi Agata Madaj-Goldman – lider zespołu medycznego Columna Medica.

Rehabilitacja to nie tylko leczenie

– Rehabilitacja nie tylko przynosi ulgę, ale również działa profilaktycznie – przekonuje prof. Dariusz Jaskólski, neurochirurg i Konsultant Wojewódzki, konsultujący pacjentów w Columna Medica. – Regularne ćwiczenia i fachowa diagnoza pozwalają uniknąć poważnych zmian zwyrodnieniowych, a w konsekwencji – niepełnosprawności.

Eksperci zgodnie podkreślają, że w obliczu alarmujących statystyk, konieczne jest budowanie kultury ruchu i profilaktyki. Odpowiednie nawyki posturalne, aktywność fizyczna oraz szybka reakcja na pierwsze objawy bólowe mogą zatrzymać lawinę problemów zdrowotnych, zanim konieczne staną się operacje i skomplikowane leczenie.

Czas zadbać o siebie

Columna Medica to miejsce, gdzie pacjenci otrzymują kompleksowe wsparcie – od diagnostyki po indywidualnie dobrane programy rehabilitacyjne. W dobie rosnących problemów z kręgosłupem i narządem ruchu, świadoma profilaktyka staje się nie luksusem, ale koniecznością.

Popyt na kredyty mieszkaniowe w górę o 47% r/r – rekordowa średnia kwota wniosków

O 47,1% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w czerwcu 2025 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w czerwcu 2025 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 47,1% w porównaniu do czerwca 2024 r.

BIK Indeks Popytu na kredyty mieszkaniowe to wskaźnik, który mierzy zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w Polsce. Indeks ten pokazuje, jak zmienia się wartość wniosków o kredyty mieszkaniowe składanych przez klientów indywidualnych w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wskaźnik ten jest użyteczny dla analityków i instytucji finansowych, ponieważ pomaga ocenić trendy na rynku kredytów mieszkaniowych i pozwala prognozować poziom akcji kredytowej w kolejnych miesiącach.

W czerwcu 2025 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 37,47 tys. osób w porównaniu do 27,44 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 36,6% r/r. W czerwcu w porównaniu do maja br. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła o 3,0%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w czerwcu 2025 r. 477,01 tys. zł i była wyższa o 7,7% niż w czerwcu 2024 r. W porównaniu do maja br. była wyższa o 2,0%.

– W czerwcu w porównaniu do maja br. nieznacznie spadła liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, ale w ujęciu rocznym wzrosła o ponad 1/3. Pomimo wciąż wysokich stóp procentowych, wiele osób nadal wnioskuje o kredyt mieszkaniowy – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Popyt na kredyt mieszkaniowy rośnie w wyniku pierwszej obniżki stóp procentowych i oczekiwaniu na kolejne. Spadek stóp procentowych, a wraz z nim rosnąca dostępność kredytu mieszkaniowego stały się punktem zwrotnym mobilizującym kredytobiorców do większej aktywności na rynku.

Drugim czynnikiem wpływającym na wysokość wartości BIK Indeksu Popytu jest średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego. W czerwcu br. średnia kwota wyniosła 477,01 tys. zł i jest najwyższa w historii. W mojej opinii, w kolejnych miesiącach rekord średniej wnioskowanej kwoty kredytu zostanie pobity – dodaje prof. Rogowski.

popyt na kredyty

Wpływ upałów na gospodarkę – fala gorąca może kosztować Europę -0,5pp PKB

  • Wstępne obliczenia sugerują, że trwające fale upałów w Europie Południowej i Środkowej, Stanach Zjednoczonych i Chinach mogą wiązać się ze znacznymi kosztami gospodarczymi.
  • Szacowane straty PKB wahają się od -0,1 punktu procentowego w Niemczech do nawet -1,4 punktu procentowego w Hiszpanii, przy całkowitych stratach wynoszących -0,5 punktu procentowego w Europie, -0,6 punktu procentowego w USA i -1,0 punktu procentowego w Chinach.
  • Dla porównania, jeden dzień ekstremalnych upałów (powyżej 32°C) odpowiada połowie dnia strajków.
  • Jak przeciwdziałać? Kluczem jest adaptacja. W perspektywie krótkoterminowej można wprowadzić środki ostrzegawcze i zapobiegawcze. Należy je jednak uzupełnić o długoterminowe strukturalne środki adaptacyjne w celu przygotowania miast na zmiany klimatu (np. zazielenianie miast, jasne dachy lub jeszcze lepiej – pokryte roślinnością etc.) oraz sposoby produktywnego dostosowania miejsc pracy do zwiększonego obciążenia cieplnego (tj. dostosowanie budynków, infrastruktury i godzin pracy).

Robi się tu gorąco

Fale upałów, które przetaczają się przez Europę Środkową i Zachodnią oraz Stany Zjednoczone, powodują wzrost temperatur znacznie powyżej norm sezonowych. Rekordowo wysokie temperatury trafiają na pierwsze strony gazet na całej półkuli północnej, podkreślając fizyczne ryzyko zmian klimatu i stawiając pod znakiem zapytania naszą odporność gospodarczą na ekstremalne temperatury. Wykres 1 przedstawia dzienne temperatury powietrza mierzone na wysokości 2 metrów nad gruntem za pomocą danych satelitarnych i symulacji komputerowych, aby uchwycić w migawce globalne temperatury w czasie rzeczywistym. Według Copernicus Climate Change Service/ECMWF, rok 2024 był najcieplejszym rokiem w historii, a maj 2025 był drugim najcieplejszym majem na świecie. Zgodnie z modelami prognostycznymi rozległa i trwała kopuła ciepła obejmie w ostatnich dniach lipca Europę Zachodnią i Środkową oraz Stany Zjednoczone, co oznacza, że temperatury będą dalej rosnąć.

Zmiany klimatu zwiększają częstotliwość i intensywność ekstremalnych upałów, sprawiając, że fale wysokich temperatur, susze i pożary stają się „nową normalnością”, z daleko idącymi konsekwencjami gospodarczymi. Takie zdarzenia w opinii Allianz Trade mają znaczące bezpośrednie negatywne skutki, nie tylko dla ludzi i dzikiej przyrody, ale także dla gospodarki, wywołując wysokie straty materialne w krajach rozwiniętych i stany „przedzawałowe” w krajach rozwijających się.

  • Straty makroekonomiczne netto (tj. pośrednie) są ogólnie ujemne, ale prawdopodobnie nie będą zbytnio dojmujące w przypadku dużych, rozwiniętych gospodarek, ponieważ są one w stanie dobrze radzić sobie z negatywnymi wstrząsami produkcyjnymi (np. rekompensując utraconą produkcję w okresie upałów zwiększoną produkcją zamówioną w jakimś dowolnym innym miejscu). Co więcej, podczas gdy zniszczone zasoby kapitałowe wpływają na PKB tylko nieznacznie i przede wszystkim w długim okresie[1] , (głównie finansowane długiem) środki pomocowe pojawiają się natychmiast w pomiarze PKB. W analizach statystycznych prowadzi to również do zjawiska „produktywnego zniszczenia”: wrażenie, że klęski żywiołowe (tymczasowo) mają pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy (podobnie w przypadku np. ubiegłorocznych powodzi).
  • Pośrednie skutki gospodarcze są na ogół bardziej dotkliwe dla krajów o niskich dochodach i mniejszych, mniej zróżnicowanych gospodarkach, nawet jeśli międzynarodowa pomoc w przypadku klęsk żywiołowych i pomoc rozwojowa prowadzi do (krótkoterminowego) wzrostu transferów pieniężnych.
  • Związek między wzrostem PKB a katastrofami naturalnymi jest jednak wysoce nieliniowy w przypadku intensywności katastrof. Na przykład, katastrofa w górnym 1% rozkładu indeksu katastrof może zmniejszyć stopę wzrostu PKB o 7%, podczas gdy katastrofa w górnych 5% rozkładu zmniejsza ją tylko o 0,5%.[2]
  • Wpływ punktów krytycznych był do tej pory ignorowany w prognozach szkód opartych na IPCC, ponieważ nadal brakuje konsensusu naukowego w sprawie ilościowego określenia tych skutków.

Wykres 1: Globalna dzienna temperatura powietrza, w °C na wysokości 2 metrów nad gruntem

Globalna dzienna temperatura powietrza

Źródła: Climatereanalyzer.org, Climate Change Institute, University of Maine

Ekstremalne temperatury zmniejszają również wydajność pracy. MOP przewiduje, że stres cieplny zmniejszy całkowity potencjalny czas pracy na całym świecie o -2,2% (co odpowiada 80 mln pełnoetatowych miejsc pracy)[3]. Według raportu Lancet Countdown z 2022 r., w 2021 r. utracono 470 mld potencjalnych godzin pracy – było to o 37% więcej w porównaniu ze średnią roczną z lat 1990-99 i średnio 139 godzin straconych na osobę[4]. Negatywne skutki są bardziej widoczne w krajach rozwijających się, gdzie pracownicy o niższych dochodach są często bardziej narażeni na fale upałów (np. w Afryce i Azji Południowej, biorąc pod uwagę jakość mieszkań i pomieszczeń w pracy oraz  ograniczony dostęp do klimatyzacji). Czynnikiem decydującym o spadku produktywności jest liczba dni z ekstremalnymi upałami (typowa miara: dni powyżej 90°F/32°C). Według Foster, Smallcombe, Hodder et al.[5] zdolność do wykonywania pracy fizycznej spada o około -40%, gdy temperatura osiąga 90°F/32°C. Co więcej, gdy temperatura wzrasta do 100°F/38°C, spadek produktywności jest jeszcze bardziej dramatyczny i spada o dwie trzecie. Korzystając z danych dotyczących zamożności w USA, Behrer, Park, Wagner i in.[6] twierdzą, że wyższa temperatura może zmniejszyć wydajność pracy, liczbę godzin pracy i dochody z pracy. Okazuje się, że jeden dodatkowy dzień powyżej 32°C (90°F) obniża roczną płacę o -0,04%, co odpowiada 2,1% średnich tygodniowych zarobków.

Stwierdzono również mniejszy wpływ upałów w regionach o wyższym średnim poziomie zamożności. Skutki te wynikają z połączenia zmniejszenia podaży pracy, wydajności pracy i popytu na pracę oraz wzrostu kosztów firm. Szacunki, które uwzględniają roczne wahania temperatury, uwzględniają także adaptacje do nich w ciągu roku, takie jak międzyokresowa substytucja pracy. Adaptacja ta ma miejsce, gdy pracownicy i firmy próbują zrekompensować produktywność utraconą podczas gorącego dnia lub tygodnia, nadrabiając zaległości w chłodniejszym okresie w tym samym roku. Jednak próba wyraźnego ilościowego określenia wpływu niskich temperatur na listę płac nie wykazała znaczącego wpływu. W dokumencie EBC badającym wpływ ekstremalnych temperatur stwierdzono częściowe ożywienie (tj. odreagowanie) w przemyśle i usługach, podczas gdy straty w rolnictwie i w niektórych pracach związanych z infrastrukturą mają tendencję do utrzymywania się. Szacowane odrabianie strat waha się od +0,05pp do +0,15pp, kompensując około 30-50% początkowego wpływu.[7] Potwierdza to również niedawny artykuł Dong et al. (2025), w którym stwierdzono, że szoki pogodowe mają przejściowy wpływ na produkcję.[8]

Allianz Trade szacuje, że Chiny, Hiszpania, Włochy i Grecja mogą odnotować spadek PKB o prawie jeden punkt procentowy z powodu obecnej fali upałów. Stany Zjednoczone i Rumunia mogą doświadczyć spadku o około -0,6 punktu procentowego, podczas gdy Francja może stracić nawet jedną trzecią punktu, a wpływ na Niemcy wydaje się minimalny i wynosi zaledwie -0,1 punktu procentowego. Opierając się na elastyczności (przedsiębiorstw i podaży pracy) omówionej w dwóch wspomnianych powyżej artykułach naukowych przeprowadziliśmy kalkulację konsekwencji ostatnich fal upałów[9] . Ogólnie rzecz biorąc, przy użyciu wag w globalnym PKB, fala upałów przekłada się na zmniejszenie wzrostu PKB w Europie o -0,5 punktu procentowego w 2025 r. i około -0,6 punktu procentowego na całym świecie, co podkreśla rosnące obciążenie fizycznym ryzykiem klimatycznym.

Tabela 1: Spadek PKB spowodowany liczbą gorących dni powyżej 32°C

Liczba dni z temperaturą wyższą niż 32°
(01/05 – 14/07)
Koszt wynagrodzeń
(%)
Koszt PKB
(pp)
Europa Południowa i Środkowa    
Grecja 43 1.7 1.1
Hiszpania 52 2.1 1.4
Włochy 44 1.8 1.2
Francja 12 0.5 0.3
Niemcy 5 0.2 0.1
Rumunia 23 0.9 0.6
Bułgaria 16 0.6 0.4
USA 24 1.0 0.6
Chiny 38 1.5 1.0

Źródła: Visual Crossing, Behrer et al. (2021), Allianz Research. Uwagi: W tym prognozowane temperatury na okres od 30 czerwca 2025 r. do 14 lipca 2025 r.

Adaptacja jest kluczowa: na warunki pracy pracowników wpływ mają decyzje społeczne, co sugeruje, że straty produktywności spowodowane upałem można złagodzić. Osoby fizyczne, przedsiębiorstwa i rządy mogą zastosować kilka podejść, w tym uwzględniające zmiany technologiczne, infrastrukturalne, regulacyjne i behawioralne. Chociaż znaczenie tych metod zależy od lokalnego kontekstu, wiele z nich wydaje się opłacalnych. Obiecujące są takie strategie, jak optymalizacja harmonogramów pracy, praca we wczesnych godzinach porannych lub wieczornych oraz stosowanie pasywnych mechanizmów chłodzenia. Świadome klimatu planowanie urbanistyczne i modyfikacje projektu budynku mogą najlepiej poradzić sobie z wysokimi temperaturami bazowymi, podczas gdy klimatyzacja może dostosować się do krótkotrwałych skoków temperatury, biorąc pod uwagę odpowiednią, niedrogą, niezawodną i czystą energię elektryczną. Arriazu-Ramos et al.[10] pokazują, że budynki mieszkalne najbardziej narażone na przegrzanie to te z oknami tylko z jednej strony, co uniemożliwia wentylację krzyżową, oraz te zlokalizowane na najwyższych piętrach. Modernizacja przegród zewnętrznych budynków w celu spełnienia obecnych standardów energetycznych może zmniejszyć liczbę godzin przegrzania w pomieszczeniach średnio o -8,6%, przy czym redukcja ta może sięgać nawet -15,3% w najbardziej narażonych typach budynków.

Dodatkowo, zastosowanie systemów zielonych dachów może jeszcze bardziej poprawić komfort termiczny, obniżając temperaturę w pomieszczeniach nawet o -0,5°C w porównaniu do standardowych renowacji dachów bez pokrycia roślinnego. Popularne badania (nt. wpływu zmian klimatu na produktywność) mają tendencję do przedstawiania zniekształconego obrazu, ponieważ nie uwzględniają potencjału adaptacyjnego, ani faktu, że ze względu na zmiany klimatyczne wydajność pracy może wzrosnąć również w miesiącach zimowych, co rekompensuje część strat w miesiącach letnich. Widoczne jest to w metodologii przedstawionej w raporcie na temat ekonomicznych i społecznych konsekwencji ekstremalnych upałów dla Stanów Zjednoczonych[11], w którym roczne straty w ostatnich latach oszacowano na poziomie 100 mld USD.

Podczas gdy raport ten zakłada, iż potencjalny wpływ (na gospodarkę) ekstremalnych upałów w lecie ulegnie podwojeniu do 2030 r., osiągając szacunkową stratę -0,5% prognozowanego PKB, przełomowa praca Heala i Parka[12] sugeruje efekt netto w szczególnie ciepłym roku w USA w postaci wzrostu PKB o +0,5% PKB. W badaniu, które wykorzystaliśmy do naszych obliczeń (Behrer, Park, Wagner i in.), adaptacja również jest częściowo uwzględniona, jak wspomnieliśmy powyżej.

[1] Straty w infrastrukturze spowodowane powodzią Ahrtal w Niemczech w lipcu 2021 r. szacuje się na 0,1% PKB, podczas gdy koszt pożarów w Los Angeles w styczniu 2025 r. wyniósł około 4,6 mld USD, co spowodowało spadek PKB stanu o -0,5% w 2025 r.

[2] Felbermayr, G. i J. Gröschl (2014), Naturally negative: The growth effects of natural disasters, Journal of Development Economics 111: 92-106.

[3] Według MOP rok ma 4320 potencjalnych godzin pracy w świetle dziennym, co stanowi blisko 12 godzin dziennie w 7-dniowym tygodniu pracy. ILO (2019) Working on a WARMER planet – The impact of heat stress on labour productivity and decent work, https://www.ilo.org/wcmsp5/groups/public/—dgreports/—dcomm/—publ/documents/publication/wcms_711919.pdf.

[4] Raport Lancet Countdown z 2022 r. na temat zdrowia i zmian klimatu: zdrowie na łasce paliw kopalnychdoi.org/10.1016/S0140-6736(22)01540-9. Sprawdź również eksplorator danych: .www.lancetcountdown.org/data-platform/health-hazards-exposures-and-impacts/1-1-health-and-heat/1-1-4-change-in-labour-capacity

[5] Foster, J., Smallcombe, J.W., Hodder, S. et al. An advanced empirical model for quantifying the impact of heat and climate change on human physical work capacity. Int J Biometeorol 65, 1215-1229 (2021).

[6] Behrer, A. P., Park, R. J., Wagner, G., Golja, C. M. i Keith, D. W. (2021). Ciepło ma większy wpływ na pracę w biedniejszych obszarach. Environmental Research Communications, 3(9), 095001.

[7] Faccia, D., Parker, M., Stracca, L. (2021). Feeling the heat: ekstremalne temperatury i stabilność cen. ECP Working Paper Series 2626.

[8] Dong, J., Tol, R., Wang, J. (2025). Wpływ klimatu i pogody na wyniki gospodarcze: Evidence from Global Subnational Data.

[9] To oszacowanie pierwszego rzędu wiąże się z kilkoma kluczowymi założeniami: (i) dane dotyczące temperatury nie są ostateczne i ograniczyliśmy się do sześciu krajów; (ii) wykorzystaliśmy dzienne średnie krajowe zamiast danych z komórek siatki; (iii) elastyczności wpływu na płace zostały skalibrowane na podstawie danych na poziomie hrabstw USA, a wrażliwość płac na PKB została przyjęta jako dwie trzecie; oraz (iv) inne kanały wpływu, takie jak wydajność rolnictwa, nie zostały wzięte pod uwagę.

[10] W obliczu zmian klimatu w europejskim mieście o umiarkowanym klimacie: Diagnoza przegrzania pomieszczeń w skali miejskiej i strategie adaptacyjne dla budynków mieszkalnych

[11] Atlantic Council (2021), Extreme Heat – the Economic and Social Consequences for the United States, www.atlanticcouncil.org/wp-content/uploads/2021/08/Extreme-Heat-Report-2021.pdf.

[12] Heal, G. & Park, J. (2014), Feeling the Heat: Temperature, Physiology & the Wealth of Nations, NBER WP 19725.

Wpływ lipcowej obniżki stóp procentowych na dostępność i koszty kredytów hipotecznych

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła podstawową stopę procentową (referencyjną) do poziomu 5%. Z wyliczeń Rankomat.pl wynika, że tylko w wyniku lipcowej obniżki rata kredytu na 500 000 zł na 30 lat spadnie o 85 zł. Połączony efekt dwóch tegorocznych obniżek stóp zmniejszy ratę o 257 zł – z 3 651 zł do 3 394 zł. Z kolei wraz z każdą obniżką rośnie zdolność kredytowa. W przyszłym roku część osób może liczyć na wzrost dostępnej kwoty o ponad 100 000 zł.

Powyższe wyliczenia dotyczą kredytów z oprocentowaniem zmiennym udzielonych w tym lub ubiegłym roku. W przypadku starszych kredytów spadek będzie mniejszy, ponieważ zarówno zadłużenie, jak i okres pozostały do spłaty są mniejsze.

Trzeba też dodać, że część kredytobiorców w lipcu i kolejnych miesiącach może zapłacić ratę w takiej samej wysokości jak dotychczas. Dzieje się tak dlatego, że banki zwykle aktualizują oprocentowanie kredytów raz na 3 miesiące (przy WIBOR 3M) lub raz na 6 miesięcy (przy WIBOR 6M).

Najdłużej na spadek raty poczekają osoby, które wybrały oprocentowanie stałe. Zazwyczaj obowiązuje ono przez 5 lat. W takim przypadku trzeba poczekać, aż ten okres się skończy. Wtedy można wybrać nowe, niższe oprocentowanie stałe lub przejść na oprocentowanie zmienne.

Jeśli ktoś ma oprocentowanie stałe, ale nie chce czekać kilku lat na spadek raty, może przenieść kredyt do innego banku. Nowy kredyt będzie miał oprocentowanie dostosowane do obecnego poziomu stóp procentowych.

Prognozy wskazują na dalsze obniżki

Lipcowa obniżka to prawdopodobnie nie koniec zmian. Wiele wskazuje na to, że stopy procentowe mogą dalej spadać. Z notowań kontraktów terminowych wynika, że instytucje finansowe przewidują spadek stawki WIBOR 3M do poziomu 4,03% w ciągu najbliższych 9 miesięcy.

Dla wspomnianego kredytu na 500 000 zł na 30 lat oznaczałoby to ratę na poziomie
3 040 zł, czyli o 612 zł mniej niż na początku kwietnia.2025-07-01 RPP obniżka o 0,25pp

Rośnie zdolność kredytowa

Spadek oprocentowania sprawia, że rośnie dostępność kredytów hipotecznych. W wyniku majowej i lipcowej obniżki osoba, która w kwietniu mogła liczyć na 500 000 zł kredytu, teraz uzyska 537 931 zł. Jeśli z kolei sprawdzi się prognoza mówiąca o dalszych obniżkach stóp, dzięki którym WIBOR 6M spadnie do 4,03%, ta sama osoba będzie mogła pożyczyć 600 626 zł, czyli o ponad 100 000 zł więcej niż przed obniżkami.

Trzeba jednak pamiętać, że mowa tu wyłącznie o efekcie niższych stóp. W praktyce ten wzrost może być ograniczony przez rosnące koszty życia, które banki uwzględniają przy wyliczaniu zdolności kredytowej. Nie można też wykluczyć zaostrzenia regulacji zmuszających banki do ostrożniejszego udzielania kredytów. Z drugiej strony, w naszych wyliczeniach zakładamy, że dochody kredytobiorcy się nie zmieniają. Jeśli jednak ktoś otrzyma podwyżkę, to oczywiście poprawi to jego zdolność kredytową.2025-07-01 RPP a zdolność kredytowa

Polska gospodarka potrzebuje stymulacji i wigoru. Zmiana w stopach procentowych zaskakująca, ale bardzo oczekiwana

– Prezes Glapiński lubi zaskakiwać i zaskoczył rynek, analityków, ekonomistów, a nawet kredytobiorców. RPP ogłasza bowiem lipcową obniżkę stóp procentowych, wprawdzie łagodną – bo tylko o 25 punktów bazowych – ale jednak. A jeszcze na czerwcowej konferencji,  Prezes banku centralnego trzymał się bazowego scenariusza i zapowiadał powrót do cyklu obniżek stopy dopiero po wakacjach – mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. Zmiana ta była bardzo oczekiwana przez przedsiębiorców. Jak mówią obniżenie stóp to zmiana w podejściu banków do udzielania kredytów. – Gospodarka potrzebuje energii, wigoru i świeżego powietrza – mówi Hanna Mojsiuk.

Eksperci Północnej Izby Gospodarczej podzielają zaskoczenie ekonomistów komentujących wczorajszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Nie da się jednak ukryć, że korekta już w wakacje jest dobrą wiadomością, bo „ustawia” gospodarkę w lepszej pozycji przed potencjalnymi inwestycjami, których więcej będzie jesienią i pod koniec roku.

– Sytuacja na świecie jest dynamiczna, więc trzymanie w ryzach polityki monetarnej kraju bez uzasadnienia gospodarczego nie jest z korzyścią dla nikogo. Inflacja spada, popyt na kredyty rośnie, Polacy chcą inwestować. Spodziewaliśmy się, że Rada Polityki Pieniężnej dokona zmian jesienią, a mamy upalne lato i spore zmiany zaskakujące dla gospodarki. Musimy nabrać wigoru, głównie poprzez solidny wzrost inwestycji. Tańszy kredyt z pewnością będzie temu sprzyjał – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Co się zmieniło w ciągu miesiąca? Główna przesłanka to oczywiście najświeższa projekcja NBP dotycząca inflacji, która awizuje dalszą dezinflację i szanse na to, że do końca roku znajdziemy się w paśmie tzw. celu inflacyjnego (2,5 proc +/- 1pp.).

– Choć odczyt inflacji za czerwiec troszeczkę rozczarował (wzrost z 4 proc. w maju do 4,1 na koniec czerwca) to wydaje się, że główne ryzyka proinflacyjne ustępują. Istotnym zagrożeniem zdawała się być sytuacja na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na ceny ropy naftowej, ale i ten czynnik został oddalony.  Mamy więc szanse na niższą inflację i niższy koszt pieniądza. A trzeba pamiętać, że na to czekają nie tylko umęczeni kredytobiorcy, ale także biznes. Gospodarka bardzo potrzebuje dzisiaj impulsu do szybszego wzrostu. Bo chociaż polskie wyniki makroekonomiczne nie są najgorsze, to jednak są znacznie słabsze od prognoz mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.

– Gospodarka potrzebuje stymulacji, a niższe stopy procentowe są szansą na to, że nareszcie będziemy zmierzać w stronę zwiększenia szans przedsiębiorców na i osób fizycznych na uzyskanie kredytów np. inwestycyjnych czy hipotecznych. W Polsce widzimy pewną dwubiegunowość statystyk gospodarczych. Z jednej strony mamy niskie bezrobocie i spadającą inflację, ale z drugiej niska konkurencyjność względem innych krajów europejskich czy poważny spadek ruchu w przemyśle każe jasno zastanowić się nad tym, jak kreować politykę finansową, by była zachęcająca przedsiębiorców do inwestycji. Obniżenie stóp procentowych to dobra wiadomość dla kredytobiorców, ale też dobra wiadomość dla tych, którzy obawiali się, że NBP znowu zamrozi politykę monetarną Polski na długie miesiące. Widać, że prezes Glapiński i Rada Polityki Pieniężnej chce być szybciej reagująca na politykę krajową i międzynarodową, stąd to lipcowe zaskoczenie – mówi Paweł Skotnicki, ekspert gospodarczy.

Eksperci nie spodziewają się kolejnych zmian w stopach procentowych w roku 2025. Korekty byłyby pożądane, ale także zaskakujące i oznaczające zupełną zmianę kursu polityki finansowej Rady Polityki Pieniężnej.

Prognoza makro na III kwartał 2025 r.: złoto, waluty, giełda i wpływ geopolityki

Jak tłumaczy John J. Hardy, główny strateg makroekonomiczny w Saxo, rynki światowe zareagowały gwałtownymi spadkami na początku kwietnia, gdy inwestorzy zaczęli poważnie wyceniać ryzyko związane z nowym reżimem handlowym wprowadzanym przez administrację Trumpa. Tzw. „Dzień Wyzwolenia” na początku II kwartału był momentem, w którym globalny rynek uświadomił sobie skalę potencjalnych konsekwencji taryf celnych. Zgodnie jednak z przewidywaniami części traderów, scenariusz „TACO” (Trump Always Chickens Out – Trump zawsze się wycofuje) szybko się zmaterializował: prezydent ogłosił 90-dniowe odroczenie nowych ceł dla większości krajów z wyjątkiem Chin, pozostawiając przestrzeń na negocjacje handlowe. W połowie maja doszło do wstępnego porozumienia między USA a Chinami w sprawie redukcji najbardziej restrykcyjnych stawek celnych, co stworzyło fundament pod potencjalnie bardziej stabilne otoczenie rynkowe w III kwartale. Inwestorzy liczą, że kolejne miesiące przyniosą więcej jasności niż I połowa roku. Niemniej jednak, w erze Trumpa 2.0 nie można zakładać żadnych stałych reguł gry.

Perspektywy na III kwartał: główne ryzyka rynkowe

USA-Chiny: jak potoczy się dalsza rywalizacja i kto ma przewagę?

Chiny wciąż pozostają „fabryką świata”, a znalezienie alternatywnych źródeł dla całego spektrum ich produkcji jest niezwykle trudne. Ich najważniejszym atutem pozostają jednak metale ziem rzadkich – zarówno w kontekście ich przetwarzania, jak i wykorzystania w kluczowych komponentach przemysłowych. Rynki zareagowały z ulgą, gdy Chiny wznowiły eksport metali ziem rzadkich po niemal embargu z początku kwietnia. Niemniej jednak pojawiły się istotne zastrzeżenia: Chiny doskonale zdają sobie sprawę ze swojej pozycji – nie tylko jako główny dostawca i rafiner metali ziem rzadkich, ale także jako kluczowy producent komponentów przemysłowych z ich udziałem, zwłaszcza magnesów wykorzystywanych w produkcji chipów, baterii do pojazdów elektrycznych, turbin wiatrowych czy sprzętu wojskowego. Szacuje się, że ponad trzy czwarte amerykańskiego sprzętu wojskowego zawiera komponenty zawierające metale ziem rzadkich. Zbudowanie pełnego łańcucha dostaw niezależnego od Chin zajęłoby lata – nawet przy pełnym zaangażowaniu.

Po krótkim wstrzymaniu eksportu w II kwartale, Chiny ogłosiły, że ograniczą licencje eksportowe do sześciu miesięcy. Wprowadzono również możliwość monitorowania odbiorców oraz ograniczania dostaw do wybranych zastosowań końcowych, takich jak technologie wojskowe.

Tymczasem USA zachowują istotną przewagę, zwłaszcza w produkcji komponentów silników odrzutowych dla Boeinga oraz w eksporcie etanu – kluczowego surowca wykorzystywanego do produkcji tworzyw sztucznych.

Pierwsze duże umowy handlowe USA i harmonogramy taryfowe

Poza częściowym złagodzeniem napięć na linii USA-Chiny, rynki będą uważnie obserwować wpływ amerykańskich ceł na pozostałe gospodarki. W momencie pisania tej analizy oczekuje się, że prezydent Trump ogłosi nowy harmonogram taryf celnych, wymierzony w kraje uznawane za mniej strategiczne lub prowadzące negocjacje „w złej wierze”. Kluczowe znaczenie w III kwartale mogą mieć nowe umowy handlowe z tradycyjnymi sojusznikami USA w zakresie bezpieczeństwa – Japonią i Unią Europejską. Proces rozmów z Japonią może jednak napotkać trudności polityczne, ponieważ ton negocjacji może ulec zmianie po wyborach do izby wyższej parlamentu, zaplanowanych na 20 lipca.

Choć niewielu spodziewa się powrotu do poziomów taryf zapowiedzianych w kwietniu, w trakcie tzw. „Dnia Wyzwolenia”, obowiązujące stawki najprawdopodobniej utrzymają się na podwyższonym poziomie – średnio w przedziale 12-18%. Oznacza to istotne obciążenie zarówno dla amerykańskiego, jak i globalnego wzrostu gospodarczego.

Wykres 1: EURUSD a różnica w rentowności obligacji 10-letnich USA i Niemiec. W ostatnich latach kurs EUR/USD w dużej mierze odzwierciedlał różnicę w rentownościach długoterminowych obligacji USA i Niemiec, co dobrze widać na wykresie przedstawiającym spread między amerykańskimi 10-letnimi obligacjami skarbowymi a niemieckimi bundami. Ten rok przyniósł niezwykłą rozbieżność – najpierw, gdy Niemcy ogłosiły ogromną ekspansję fiskalną, która spowodowała wzrost rentowności niemieckich i europejskich obligacji w porównaniu do globalnych konkurentów. Ekspansja fiskalna zazwyczaj pozytywnie wpływa na walutę. Kolejny wzrost euro w stosunku do dolara amerykańskiego jest trudniejszy do przypisania wydarzeniom w Europie i bardziej prawdopodobnie związany z obawami, że bariery handlowe Trumpa oraz polityka skarbowa USA oznaczają, iż kapitał powracający na rynki amerykańskie nie zostanie nagrodzony wysokimi zwrotami.

EURUSD a różnica w rentowności obligacji 10-letnich USA i Niemiec

Konflikt Iran-Izrael: deeskalacja czy eskalacja?

Ten przegląd powstaje w obliczu odnowionych napięć między Izraelem a Iranem, w związku z próbami Izraela zablokowania irańskich ambicji nuklearnych. Wpływ na rynki ropy był znaczący, wywołując obawy o kolejną falę inflacji.

Jednak skutki napięć geopolitycznych pozostają trudne do przewidzenia i przetworzenia przez uczestników rynku. W przypadku banków centralnych, których decyzje mogą bezpośrednio oddziaływać na rynki, prawdopodobnym scenariuszem będzie ignorowanie wzrostów cen napędzanych przez sektor energetyczny – o ile jednocześnie pogorszą się perspektywy wzrostu i nastroje gospodarcze. W takim układzie mogą one utrzymać łagodną politykę, nawet jeśli inflacja wzrośnie w wyniku szoków cenowych na rynku energii.

Ryzyko recesji w USA

Ryzyko recesji w Stanach Zjednoczonych prawdopodobnie wzrośnie w II połowie roku. Będzie to częściowo efekt spowolnienia gospodarczego po wprowadzeniu ceł, które osiągnęły szczyt w I i na początku II kwartału, a także sygnał wyprzedzających wskaźników wskazujących na nadchodzące osłabienie. Przedłużający się okres wysokich stóp procentowych w relacji do inflacji dodatkowo zwiększa presję, a rynek nieruchomości wykazuje wyraźne oznaki pogorszenia. Zakładamy, że w II połowie roku wystąpi łagodna recesja, zanim inflacja ponownie przyspieszy na początku przyszłego roku – tuż przed wyborami śródokresowymi w USA.

Dodatkowe pogorszenie perspektyw wzrostu wynika z efektu ceł, które działają jak podatek – poprzez podwyższanie cen bez wzrostu dostępnych środków na konsumpcję. W efekcie gospodarstwa domowe albo ograniczają zakup danego dobra, albo zmniejszają wydatki w innych obszarach, co prowadzi do realnego spowolnienia.

Polityka antyimigracyjna administracji Trumpa może również wywrzeć nieoczekiwany wpływ na wzrost. Naloty ICE i działania odstraszające powodują, że część pracowników bez statusu prawnego unika rynku pracy, a niektórzy decydują się na dobrowolną deportację. Choć obecnie brakuje twardych danych, a dominują relacje anegdotyczne, można spodziewać się efektów ubocznych w konsumpcji i podaży siły roboczej w sektorach najbardziej zależnych od tej grupy – w tym w rolnictwie, budownictwie i hotelarstwie.

Niewiadomą pozostaje wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy. Zakłócenia technologiczne mogą doprowadzić do pierwszej recesji wśród pracowników umysłowych, w miarę jak stanowiska wymagające wysokich kompetencji poznawczych są zastępowane przez wysoko wydajne narzędzia AI. Jak dotąd mamy do czynienia głównie z doniesieniami anegdotycznymi, ale być może w trzecim kwartale – lub niedługo później – pojawią się twarde dane pozwalające oszacować rzeczywisty wpływ tego zjawiska.

Prognozowane zmiany na rynku

Słaby dolar, mocne metale szlachetne

Polityka gospodarcza administracji Trumpa 2.0 pozostaje wyraźnie antyglobalistyczna – to, co ekonomista Russell Napier określa mianem „kapitalizmu narodowego”, a inni nazywają „odwróconym merkantylizmem”. Stany Zjednoczone próbują rozmontować globalny porządek gospodarczy, który same współtworzyły od czasów II wojny światowej. System ten sprzyjał ekspansji handlu i globalizacji oraz zapewniał niskie ceny towarów dla amerykańskich konsumentów, przy czym silny dolar odgrywał centralną rolę – umożliwiając innym krajom tłumienie kursów swoich walut w celu promowania eksportu. To z kolei osłabiło amerykański przemysł i zwiększyło zależność USA od zewnętrznych łańcuchów dostaw – co dziś postrzegane jest jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Pomimo protekcjonistycznej retoryki i transakcyjnego stylu Trumpa, dolar amerykański pozostanie kluczową walutą rezerwową, choć jego globalna rola może stopniowo maleć.

Inne główne gospodarki ograniczają napływ kapitału do USA – w tym do amerykańskich akcji i obligacji skarbowych – ponieważ muszą równoważyć krajową konsumpcję i inwestycje. W Europie ten trend już się uwidacznia, napędzany przez spadek zaufania do trwałości sojuszu transatlantyckiego oraz rewizję podejścia do współpracy handlowej z USA. Nowa, agresywna ekspansja fiskalna Niemiec dała euro istotny impuls wzrostowy – EURUSD może sięgnąć poziomu 1,25 do końca roku.

W Japonii postęp w negocjacjach z administracją Trumpa pozostaje powolny, prawdopodobnie z uwagi na wewnętrzne uwarunkowania polityczne. Jednocześnie bardzo słaby jen stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy dla relacji handlowych USA-Japonia, co może przełożyć się na presję na jego umocnienie.

Metale szlachetne napędzają surowce – dalsze wzrosty przed nami

Sektor surowców miał mocne zakończenie I połowy roku – Bloomberg Commodities Index zyskuje obecnie około 9%, wyraźnie przewyższając inne aktywa denominowane w dolarze amerykańskim, w tym obligacje i akcje. Zarówno indeks S&P 500, jak i Nasdaq pozostają daleko w tyle. Chociaż surowce zwykle zyskują w okresach silnego wzrostu gospodarczego, obecne ożywienie ma inny charakter – napędzane jest głównie przez czynniki geopolityczne i wzrost popytu inwestycyjnego na materialne aktywa trwałe, w szczególności metale szlachetne.

Złoto pozostaje liderem wzrostów od wielu miesięcy, a w ostatnim czasie dołączyły do niego srebro i platyna – wspierane przez rosnące obawy o stan finansów publicznych, szoki podażowe wynikające z ceł, osłabienie rynku pracy i deprecjację dolara. Czynniki te mogą skłonić Rezerwę Federalną do bardziej gołębiej zmiany kursu niż dotychczas oczekiwano. Dodatkowo istnieje ryzyko wyższej inflacji oraz kontynuacji trendu zakupów złota przez banki centralne – już czwarty rok z rzędu. W efekcie fundamenty pod potencjalny wzrost cen złota do poziomu 4000 USD w ciągu kolejnych 12 miesięcy wydają się być realne.

Srebro, które niedawno przełamało poziom 35 USD, może sygnalizować kontynuację trendu wzrostowego – również w relacji do złota. Od 2022 roku przyspieszony popyt banków centralnych na złoto sprawił, że srebro pozostawało w tyle. Potwierdza to relacja złota do srebra, która obecnie wynosi około 95 – znacznie powyżej pięcioletniej średniej wynoszącej 80.

Wykres 2: Ceny złota i relacja złoto/srebro. Poza zmieniającym się krajobrazem geoekonomicznym, istotnym czynnikiem ryzyka dla dolara amerykańskiego pozostaje polityka Rezerwy Federalnej. Rosnące prawdopodobieństwo recesji w USA zwiększa szanse na bardziej zdecydowane poluzowanie polityki monetarnej przez Fed, niż obecnie wyceniają rynki. To z kolei może dalej osłabiać dolara i wspierać ceny metali szlachetnych – zarówno złota, jak i srebra.

Ceny złota i relacja

Prognozy dla rynku akcji

W przypadku akcji amerykańskich możliwych jest wiele scenariuszy, jednak ogólnie rzecz biorąc, stopniowe odchodzenie od koncepcji „amerykańskiej wyjątkowości” oraz redukcja nadmiernej ekspozycji na akcje z USA (które na początku roku odpowiadały za ponad 70% globalnego indeksu MSCI) może oznaczać relatywnie słabsze wyniki tego segmentu w nadchodzących latach.

W krótszym horyzoncie, agresywne obniżki stóp procentowych przez Fed mogą przejściowo wspierać wzrosty, analogicznie do sytuacji z końca 2007 roku – zanim w pełni ujawniła się skala nadchodzącego globalnego kryzysu finansowego. Dodatkowo, przekonanie, że USA nie są w stanie długoterminowo finansować narastających deficytów fiskalnych, a inflacja stanowi jedyny skuteczny mechanizm redukcji realnego zadłużenia, wspiera narrację TINA („There Is No Alternative”) dla akcji amerykańskich. Niemniej jednak w przypadku recesji należy liczyć się ze spadkiem zysków przedsiębiorstw i powrotem zmienności na rynek.

Na rynkach globalnych wygaszanie dominacji USA w strukturze portfeli inwestycyjnych powinno wspierać pozostałe regiony w ujęciu względnym. Dodatkowym impulsem dla rynków wschodzących może być osłabienie dolara amerykańskiego. W Europie pozytywnym impulsem w dłuższym terminie pozostaje ekspansja fiskalna Niemiec, choć powolne tempo wprowadzania ulg podatkowych dla przedsiębiorstw (obniżka stawki CIT z 30% do 25%, dopiero od 2028 roku) budzi rozczarowanie.

Największe ryzyka dla perspektyw rynkowych mają charakter geopolityczny. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie – w scenariuszu, w którym Iran uzna działania Izraela za egzystencjalne zagrożenie i odpowie w nieprzewidywalny sposób – mogłaby spowodować gwałtowny wzrost cen energii i twarde lądowanie globalnej gospodarki. W takim układzie USA mogłyby zyskać przewagę dzięki swojej relatywnej niezależności energetycznej.

Z kolei ponowne, znaczące pogorszenie relacji między USA a Chinami – niezależnie od przyczyny – mogłoby wywołać kolejny negatywny szok dla rynków finansowych.

Prof. Gomułka: czekają nas kolejne cięcia stóp procentowych

Rada Polityki Pieniężnej podjęła dziś decyzję o obniżeniu stóp procentowych. Wkrótce można spodziewać się dalszych spadków – przewiduje główny ekonomista BCC, prof. Stanisław Gomułka.

Na lipcowym posiedzeniu RPP obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Tym samym stopa referencyjna wynosi obecnie 5,00 proc. wobec dotychczasowych 5,25 proc. Stopa lombardowa ustalona została na poziomie 5,50 proc. w skali rocznej, stopa depozytowa – 4,50 proc., stopa redyskontowa weksli – 5,05 proc., a stopa dyskontowa weksli – 5,10 proc.

Dzisiejsza decyzja RPP wydaje się zasadna i nie jest zaskoczeniem. Oczekiwałem spadku stopy referencyjnej o około 0,25 punktu procentowego. Przewiduję też dalszy jej spadek – do około 4 proc. na koniec przyszłego roku. Wiąże się to między innymi z prognozowanym spadkiem inflacji, która w 2025 roku może znaleźć się nieco poniżej 4 proc. – komentuje prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Ekspert zauważa również, że zgodnie z projekcjami roczne tempo wzrostu PKB w 2025 roku najprawdopodobniej znajdzie się w przedziale 2,9–4,3 proc.

Nowe projekcje NBP i zaskakująca decyzja RPP – co dalej?

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła dziś stopy procentowe o 25 pb., sprowadzając stopę referencyjną do poziomu 5%. Ruch stanowi wyraźny kontrast dla ostatnich komentarzy prezesa Glapińskiego, który po czerwcowej pauzie wypowiadał się o dalszym rozluźnianiu polityki monetarnej z większą rezerwą. Jednocześnie jest to spore zaskoczenie dla rynku, co znalazło odzwierciedlenie w notowaniach złotego. Para EUR/PLN wzrosła istotnie powyżej poziomu 4,26, sięgając najwyższego poziomu od 24 czerwca.

Lipiec jest dla NBP miesiącem szczególnym, decyzji RPP towarzyszą bowiem nowe prognozy banku. O ile te dotyczące wzrostu nie uległy znacznym rewizjom względem marca (przewidują nieznacznie słabszy wzrost 2025 r. oraz nieco silniejszy w latach 2026-2027), znaczne zmiany zaszły w zakresie projekcji inflacyjnych. Spadek presji cenowej jest zresztą wyszczególniony jako kluczowy element warunkujący dzisiejszą decyzję o obniżce stóp procentowych. Choć bank zaznacza ryzyka, takie jak kształt polityki fiskalnej, zmiany presji popytowej i sytuacji na rynku pracy, podkreśla, że inflacja CPI w najbliższych miesiącach obniży się poniżej górnej granicy odchyleń celu inflacyjnego.

Uwaga przenosi się w stronę jutrzejszej konferencji prasowej, która może pomóc lepiej zarysować oczekiwania wobec dalszych ruchów banku. Nie mamy większych wątpliwości, że cięcia będą kontynuowane, pod znakiem zapytania stoi jednak tempo redukcji oraz to czy kolejna obniżka nastąpi już na kolejnym, wrześniowym posiedzeniu. Warte uwagi mogą okazać się wypowiedzi prezesa Glapińskiego dotyczące sytuacji globalnej, regulowanych cen energii oraz polityki fiskalnej, które w poprzednich miesiącach wyszczególniał pośród kluczowych ryzyk dla perspektyw polityki monetarnej banku.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Czerwcowa poprawa koniunktury w transporcie drogowym nie przekłada się na optymizm firm

Czerwcowe dane GUS pokazują poprawę ocen bieżącej sytuacji w sektorze transportu i gospodarki magazynowej –wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury zbliżył się do neutralności (–0,8 pkt). Mimo poprawy tu i teraz, przewoźnicy z ostrożnością patrzą w przyszłość – wiele firm spodziewa się, że kolejne miesiące mogą przynieść nowe wyzwania.

Z perspektywy firm zajmujących się transportem drogowym towarów, obserwowany w czerwcu wzrost aktywności wpisuje się w znaną sezonowość branży. Czerwiec i lipiec to miesiące, w których rośnie popyt na usługi przewozowe– m.in. ze względu na intensyfikację eksportu, zwiększone zapotrzebowanie w handlu i przemyśle, a także wzrost przewozów budowlanych i materiałowych. Wiele firm realizuje wtedy większą liczbę zleceń i poprawia swoją bieżącą płynność.

Sierpień często przynosi spadek wolumenu przewozów, zwłaszcza w międzynarodowym transporcie drogowym – ze względu na sezon urlopowy i ograniczenia produkcyjne w krajach zachodnich. To może tłumaczyć, dlaczego przewoźnicy nie formułują optymistycznych prognoz, a także nie planują zwiększać poziomu zatrudnienia. Podobnie branża transportowa odnosi się do potencjalnych inwesycji. Taka postawa może wynikać z faktu, że większość firm decyzje kadrowe i płacowe uzależnia bezpośrednio od bieżącej sytuacji finansowej – co potwierdza, że sektor wciąż funkcjonuje w warunkach podwyższonej niepewności i dużej wrażliwości na zakłócenia w płatnościach oraz wahania kosztów operacyjnych. Rozwiązania umożliwiające natychmiastowe otrzymanie płatności mogą być w tym okresie dobrym rozwiązaniem dla firm, które przewidują spowolnienie sezonowe po wakacyjnym wzmożeniu w branży transportowej.

Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce

Jak legalnie zatrudnić cudzoziemca spoza UE/EOG w Polsce po 1 czerwca 2025 r.? Praktyczny poradnik dla przedsiębiorców

Z dniem 1 czerwca 2025 r. wchodzi w życie nowa ustawa określająca zasady dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Nowe przepisy mają na celu uproszczenie procedur, zwiększenie przejrzystości oraz poprawę nadzoru nad legalnością zatrudnienia cudzoziemców. Choć wiele procedur zostało usprawnionych, to nadal obowiązki pracodawców pozostają rozbudowane i wymagają dużej staranności. Poniżej przedstawiamy kluczowe zasady, które powinien znać każdy przedsiębiorca zatrudniający osoby spoza Polski.

Zatrudnienie bez zezwoleń – kto jest zwolniony z obowiązku?

Nowa ustawa przewiduje, że nie wszyscy cudzoziemcy potrzebują zezwolenia na pracę. Taki obowiązek nie dotyczy m.in. osób posiadających zezwolenie na pobyt stały, status uchodźcy, ochronę czasową lub Kartę Polaka. Legalnie mogą pracować także absolwenci polskich uczelni i osoby, które zdobyły w Polsce kwalifikacje zawodowe. Zwolnione z wymogu zezwoleń są również osoby będące małżonkami obywateli RP oraz doktoranci i naukowcy zatrudnieni w polskich jednostkach badawczych. Praca bez zezwolenia jest też dopuszczalna w przypadkach określonych w przepisach szczególnych (dotyczy to m.in. uczestników wybranych programów międzynarodowych).

Obywatele UE, EOG i EFTA –  pełna swoboda zatrudnienia

Warto podkreślić, że ustawa nie ma zastosowania do obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Norwegii, Islandii i Liechtensteinu), jak również obywateli Szwajcarii, a także do członków rodzin tych obywateli. Ustawa nie ma też zastosowania do obywateli Wielkiej Brytanii i członków ich rodzin, o ile są objęci przepisami przejściowymi zawartymi w Umowie o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE (Brexit). Pracodawcy mogą zatrudniać osoby z tych krajów na takich samych zasadach jak obywateli Polski – bez konieczności uzyskiwania zezwoleń, składania oświadczeń czy spełniania dodatkowych wymogów formalnych.

Kiedy wymagane jest zezwolenie na pracę?

Obowiązek uzyskania zezwolenia na pracę dotyczy cudzoziemców, którzy nie należą do opisanych w poprzednich akapitach kategorii wyłączonych, a także tych, którzy nie pochodzą z krajów objętych uproszczoną procedurą oświadczeniową (o czym w dalszej części artykułu). Również w przypadkach, gdy planowane zatrudnienie dotyczy zawodów regulowanych lub branż wymagających nadzoru administracyjnego, wymagane będzie uprzednie uzyskanie zezwolenia.

W przypadku cudzoziemca już przebywającego legalnie w Polsce, jego zatrudnienie będzie uznawane za legalne od dnia złożenia wniosku o zezwolenie na pracę – pod warunkiem, że wniosek nie zawiera braków formalnych. To rozwiązanie zabezpiecza pracodawcę przed karą za zatrudnienie „bez zezwolenia”, ale wymaga precyzyjnego działania.

Zezwolenie na pracę wydaje się na czas nie dłuższy niż 3 lata.

Praca sezonowa – nowe zasady od 1 czerwca 2025 r.

Zezwolenie na pracę sezonową wydaje starosta dla pracodawcy działającego w branżach określonych w rozporządzeniu (np. rolnictwo, turystyka). Cudzoziemiec może pracować maksymalnie 9 miesięcy w roku kalendarzowym, a jego wynagrodzenie nie może być niższe niż dla pracowników na podobnym stanowisku. Wniosek o zezwolenie składa się wyłącznie elektronicznie. Praca może rozpocząć się od dnia złożenia kompletnego wniosku, nawet przed wydaniem decyzji – nie dłużej jednak niż przez 30 dni. Pracodawca musi wskazać, kto zapewnia pracownikowi zakwaterowanie, oraz uwzględnić płatny urlop. W przypadku wcześniejszej współpracy z danym cudzoziemcem, wniosek jest rozpatrywany w pierwszej kolejności. Zezwolenie można przedłużyć, o ile nie przekroczono limitu 9 miesięcy.

Procedury i obowiązki pracodawcy

Od czerwca 2025 r. wszystkie wnioski o wydanie zezwolenia lub wpis oświadczenia do ewidencji będą składane wyłącznie drogą elektroniczną, za pośrednictwem portalu www.praca.gov.pl z wykorzystaniem jednolitych formularzy. Oprócz podstawowych informacji o pracodawcy i cudzoziemcu, trzeba dołączyć m.in. projekt umowy, dane o zakwaterowaniu oraz warunkach zatrudnienia (czas pracy, wynagrodzenie, miejsce wykonywania pracy). Każdy błąd lub niekompletność dokumentów może znacząco opóźnić procedurę.

Pracodawca, który planuje zatrudnić cudzoziemca, zobowiązany jest do sprawdzenia legalności jego pobytu oraz posiadanych przez niego dokumentów uprawniających do wykonywania pracy. Dokumenty te należy przechowywać przez cały okres zatrudnienia, a także przez dwa lata po jego zakończeniu.

Kolejnym wymogiem jest zawarcie z cudzoziemcem umowy na piśmie, przedstawionej w języku dla niego zrozumiałym. Jeżeli umowa sporządzona jest po polsku, należy zapewnić jej tłumaczenie. W przypadku umów w języku obcym konieczne jest posiadanie przysięgłego tłumaczenia na język polski.

Dodatkowo, pracodawca musi pisemnie poinformować cudzoziemca – w języku dla niego zrozumiałym -o przysługującym mu prawie do przystąpienia do związków zawodowych.

Uproszczona procedura – kto może skorzystać?

Dla obywateli wybranych państw możliwe jest zatrudnienie w tzw. trybie uproszczonym. Dotyczy to obywateli Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Gruzji, Armenii, Bangladeszu i Nepalu. W tym przypadku nie jest wymagane zezwolenie na pracę – wystarczy złożenie za pomocą systemu teleinformatycznego oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi poprzez stronę www.praca.gov.pl. Procedura ta pozwala na zatrudnienie na okres nieprzekraczający 24 miesięcy. Warunkiem jest zawarcie umowy z legalnie przebywającym w Polsce cudzoziemcem oraz spełnienie wszystkich pozostałych obowiązków formalnych.

Kiedy można spodziewać się odmowy?

Wojewoda odmówi wydania zezwolenia na pracę, jeśli pracodawca zalega z podatkami lub składkami na ubezpieczenia społeczne, a także gdy złożył nieprawdziwe dane lub dokumenty. Odmowa nastąpi również w przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada wymaganych kwalifikacji, firma znajduje się w stanie zawieszenia lub likwidacji albo istnieje podejrzenie, że zatrudnienie ma charakter fikcyjny i służy jedynie legalizacji pobytu cudzoziemca.

Konsekwencje nielegalnego zatrudnienia

Zatrudnienie cudzoziemca bez dopełnienia wymaganych procedur może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi – pracodawcy grożą grzywny nawet do 50.000 zł, zakaz zatrudniania cudzoziemców w przyszłości. W przypadku fałszowania dokumentów lub działania w złej wierze możliwe jest także wszczęcie postępowania karnego.

Nowe przepisy obowiązujące od 1 czerwca 2025 r. wymagają od pracodawców większej uwagi, rzetelności i znajomości procedur. Choć wiele formalności uproszczono, to wzrosły również wymogi dotyczące dokumentacji oraz odpowiedzialności prawnej. Z punktu widzenia przedsiębiorcy kluczowe znaczenie ma działanie na podstawie aktualnych i autentycznych dokumentów, korzystanie z oficjalnych platform cyfrowych oraz pełne udokumentowanie całego procesu zatrudnienia. Przestrzeganie tych zasad pozwala uniknąć ryzyka prawnego i budować stabilne relacje z pracownikami z zagranicy zgodnie z literą prawa.

Autorka: Marta Macuga, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Nieoczekiwana decyzja RPP – złoty osłabia się po ogłoszeniu obniżki stóp

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nieoczekiwanie zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Oznacza to, że stopa referencyjna wynosi teraz 5%. Decyzja ta zaskoczyła większość ekonomistów – jedynie kilku ankietowanych przez Bloomberga przewidywało taki scenariusz, co więcej, jest ona sprzeczna z wcześniejszymi wypowiedziami członków RPP, którzy wskazywali na małe prawdopodobieństwo obniżki w lipcu.

Mimo to, za obniżką przemawiało w ostatnim czasie wiele czynników, a kluczowe okazały się silniejszy niż oczekiwano spadek inflacji w II kwartale oraz prawdopodobnie bardzo optymistyczne nowe projekcje inflacyjne. Zdaniem Ministerstwa Finansów, inflacja za lipiec może spaść nawet do poziomu 3%, co oznaczałoby wejście w zakres celu inflacyjnego NBP (2,5% z odchyleniem o jeden punkt procentowy). Spodziewany spadek inflacji w lipcu jest w dużej mierze efektem obniżki taryf na gaz.

Co przemawiało za obniżką?

Poza kwestią inflacji, pojawiły się również inne dane uzasadniające niższe stopy procentowe. Po pierwsze, dynamika płac w maju spowolniła do 8,4% rok do roku z poziomu 9,3%. Po drugie, indeks PMI dla przemysłu w czerwcu odnotował znaczący spadek do 44,8 punktu, co kontrastuje z europejskim trendem ożywienia gospodarczego. Po trzecie, inflacja w ostatnim czasie kształtowała się poniżej marcowych projekcji inflacyjnych, a najnowsze prognozy powinny przynieść jeszcze większy optymizm w kwestii wygranej walki z nadmierną inflacją.

Wszystko wskazuje na to, że rozpoczęliśmy cykl obniżek stóp procentowych. Kolejna obniżka jest bardzo prawdopodobna we wrześniu, a dalsze redukcje mogą nastąpić w kolejnych miesiącach tego roku. Najpewniej w tym roku stopy spadną do poziomu 4,5%, a w przyszłym roku osiągną docelowy poziom 3,5%. Warto również pamiętać, że ekstremalnie silny złoty w ostatnich dniach – kurs USDPLN w okolicach 3,60 i EURPLN około 4,25 – również przyczynia się do ograniczania inflacji importowej.

W związku z zaskoczeniem dzisiejszą decyzją obserwujemy również osłabienie polskiego złotego. USDPLN rośnie do 3,62, natomiast EURPLN do 4,26. Są to jednak zmiany nie przekraczające 0,5% na niekorzyść złotego.

RPP rozpoczyna cykl obniżek stóp – kolejna decyzja we wrześniu

0

RPP zaskoczyła rynek decyzją o obniżce stopy referencyjnej o 25 pb. Konsensus zakładał stopy procentowe bez zmian i spadek stóp procentowych raczej w drugiej części trzeciego kwartału. RPP w komunikacie po posiedzeniu wskazuje na niższą niż zakładana jeszcze w marcu projekcję inflacji.

Kolejne posiedzenie decyzyjne RPP już na początku września. Wtedy oczekiwane są kolejne obniżki stóp procentowych w ramach – jak się wydaje – rozpoczętego na dobre cyklu.

Autor: Szymon Gil, Doradca inwestycyjny, CIIA, Dyrektor ds. Klientów Strategicznych, Michael / Ström Dom Maklerski

Czerwiec 2025: stabilne ceny mieszkań mimo słabszej sprzedaży i ograniczonej podaży

Po majowym odbiciu rynek deweloperski znów zwolnił. W czerwcu na siedmiu największych rynkach sprzedano niespełna 3,1 tys. mieszkań, co pokazuje, że efekt obniżki stóp procentowych był jedynie chwilowy. Uwagę zwraca też wyraźna przewaga popytu nad nową podażą – takiej dysproporcji nie widziano od września 2023 roku, kiedy rynek napędzał program „Bezpieczny Kredyt 2%”. Spadki nie ominęły również rynku wtórnego, gdzie maleje zarówno liczba ofert, jak i aktywność kupujących.

Czerwcowe dane nie pozostawiają złudzeń – majowa obniżka stóp procentowych ożywiła rynek tylko na chwilę. Słabsze wyniki sprzedaży potwierdzają, że był to raczej jednorazowy impuls niż trwały trend. Rynek szybko ostygł zarówno po stronie kupujących, jak i deweloperów, a sprzedaż mieszkań na siedmiu największych rynkach spadła w czerwcu o 13% względem maja.

Jak przypomina Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka ds. badań rynku Otodom, choć sprzedaż była wyraźnie niższa niż w maju, to w ujęciu rocznym wzrosła o 9% w porównaniu do czerwca 2024 i 2022. To może być źródłem ostrożnego optymizmu w prognozach firm deweloperskich na drugą połowę 2025 roku. Nie ma jednak wątpliwości, że powtórzenie rekordowego wyniku z czerwca 2023, gdy sprzedano 4,8 tys. mieszkań, wydaje się mało prawdopodobne bez gwałtownej obniżki stóp procentowych – a taki scenariusz obecnie pozostaje nierealny. 

Dużo pozwoleń, mało nowych mieszkań

Zaskoczeniem w czerwcu (zwłaszcza na tle wcześniejszych miesięcy) okazała się liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży. Na siedmiu największych rynkach deweloperzy poszerzyli ofertę o zaledwie 2,5 tys. lokali. Co to oznacza? Mimo posiadania znacznych rezerw pozwoleń na budowę (potwierdzonych przez dane GUS z lat 2022–2025), firmy deweloperskie coraz częściej dostosowują ofertę nie do prognozowanego popytu, lecz do faktycznego tempa sprzedaży.

Czerwcowy stan oferty deweloperskiej (nieco ponad 62,1 tys. mieszkań) pokazuje, że rynek praktycznie stanął w miejscu. W porównaniu do maja zmiana jest symboliczna i wynika głównie z powrotu do sprzedaży lokali wcześniej zarezerwowanych. W szerszej perspektywie widać jednak, że wybór dla kupujących jest dziś znacznie większy. W porównaniu z ubiegłym rokiem liczba dostępnych mieszkań wzrosła aż o 30%.Wprowadzenia, sprzedaż i oferta deweloperów

O utrzymującym się szerokim wyborze mieszkań i relatywnie słabym tempie sprzedaży świadczą rosnące w czerwcu wskaźniki wyprzedaży oferty, obserwowane na większości rynków. Wyjątkiem był Kraków, gdzie odnotowano bardzo dobre wyniki – według wstępnych danych sprzedano tam około 560 mieszkań. Co ciekawe, niewielkie skrócenie czasu potrzebnego na wyprzedanie oferty zaobserwowano także w Warszawie.Czas wyprzedaży oferty miastami

Dane z czerwca domykające II kwartał 2025 pozwalają spojrzeć z dystansu na sytuację na rynku deweloperskim w największych miastach. Zaskakująco dobre wyniki z maja i solidny czerwiec sprawiły, że sprzedaż na siedmiu kluczowych rynkach w kraju rośnie – o 4% względem poprzedniego kwartału i o 8% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku.

Choć te wyniki sprzedaży mogłyby napawać deweloperów optymizmem, tym bardziej że osiągnięto je bez wsparcia programów rządowych, to po stronie podaży wyraźniej wybrzmiewa ostrożność. W II kwartale 2025 do oferty trafiło 10,9 tys. mieszkań, czyli najmniej od dwóch lat. To zaskakujące, biorąc pod uwagę, że pula dostępnych lokali wzrosła w rok o 30%, a od wrześniowego dołka z 2023 roku aż o 90%.

– Utrzymanie obecnego poziomu cen to dziś scenariusz korzystny z perspektywy deweloperów. Jeżeli jednak w otoczeniu rynkowym w najbliższych miesiącach nie pojawią się istotne impulsy, takie jak obniżki stóp procentowych czy zmiany w metodologii liczenia zdolności kredytowej, należy spodziewać się coraz częstszych korekt cenowych, zwłaszcza na poziomie indywidualnych ofert – ocenia Katarzyna Kuniewicz.Ceny mieszkań na rynku deweloperskim

Dalsze hamowanie na rynku wtórnym

W czerwcu w większości dużych miast liczba nowych ogłoszeń sprzedaży mieszkań z drugiej ręki zmniejszyła się zarówno w porównaniu z majem, jak i – w kilku przypadkach – względem czerwca ubiegłego roku. Liderem spadków w ujęciu miesięcznym okazał się Wrocław, gdzie liczba nowych ogłoszeń skurczyła się aż o 10,4%. Mniej mieszkań trafiło na rynek także w Krakowie i Warszawie (po – 5%), Katowicach (-4,7%) oraz Poznaniu (-4,3%). Nawet relatywnie stabilne Trójmiasto zanotowało spadek na poziomie 3,1%.

Patrząc z perspektywy roku, obraz jest jednak mniej jednoznaczny. W Poznaniu i Łodzi oferta na rynku wtórnym zwiększyła się (odpowiednio o 17% i 13%),  co może sugerować lokalne ożywienie po stronie podaży. Ale są też wyjątki: w Krakowie i Wrocławiu liczba dostępnych lokali wyraźnie spadła w porównaniu z czerwcem 2024 (kolejno o 5% i aż 9%).

– Mimo że w ujęciu rocznym wiele miast nadal utrzymuje wyraźnie wyższy poziom podaży niż w analogicznym okresie 2024 roku – co oznacza, że presja ze strony sprzedających nadal kształtuje rynek – to w czerwcu odnotowano najniższy jak dotąd tegoroczny wzrost rok do roku. Na siedmiu głównych rynkach łącznie wyniósł on zaledwie +1,5%, podczas gdy w poprzednich miesiącach sięgał kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent. Mniejsza liczba nowych ogłoszeń może być efektem wolniejszej rotacji ofert, wydłużającego się czasu sprzedaży oraz spadku zainteresowania zakupem mieszkań – wyjaśnia Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom. 

Czwarty miesiąc z rzędu na minusie

W czerwcu 2025 roku tempo przyrostu popytu na rynku wtórnym wyraźnie zwolniło. Liczba odpowiedzi na ogłoszenia sprzedaży mieszkań spadła we wszystkich analizowanych miastach. Mniejsze zainteresowanie potencjalnych nabywców z rynku wtórnego najbardziej widoczne było w Katowicach (-14,4%), Wrocławiu (-12,4%) i Poznaniu (-10,8%). Łagodniejsze spadki odnotowano m. in. w Łodzi, Trójmieście i Warszawie, a najmniej zmian zaobserwowano w Krakowie (-1,6%).

W ujęciu rocznym obraz rynku jest bardziej zróżnicowany. W wielu miastach aktywność zainteresowanych zakupem była wyraźnie wyższa niż w czerwcu 2024 roku – szczególnie w Poznaniu (+14,7%), Warszawie (+11,2%) i Krakowie (+9,6%). Są jednak i takie lokalizacje, gdzie zainteresowanie mieszkaniami wyraźnie osłabło. Rok do roku liczba odpowiedzi spadła w Katowicach (-3,3%), Łodzi (-4,3%) oraz we Wrocławiu (-1,3%).

– Czerwiec przyniósł kolejne sygnały słabnącego popytu na rynku wtórnym. Choć w ujęciu rocznym większość lokalnych rynków wciąż wykazuje wzrost zainteresowania, jego skala była najniższa od początku 2025 roku. Łącznie dla siedmiu analizowanych miast dynamika wyniosła zaledwie 7%, podczas gdy w poprzednich miesiącach roczne wzrosty sięgały kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent. To wyraźny sygnał pogłębiającego się ochłodzenia po stronie popytowej, które – podobnie jak spadek liczby nowych ofert – może być efektem wyczekiwania po stronie kupujących oraz wyraźniejszego spowolnienia na rynku nieruchomości – dodaje Milena Chełchowska. 

Z kolei ceny ofertowe mieszkań na rynku wtórnym w czerwcu 2025 roku pozostały stabilne. Zmiany miesiąc do miesiąca były niewielkie i nie przekraczały pół procenta w większości miast. Również w ujęciu rocznym nie doszło do większych wahań. Najwyższe wzrosty cen w porównaniu z ubiegłym rokiem odnotowano w Katowicach (6%) i Trójmieście (5%), podczas gdy w Warszawie (-3%), Wrocławiu (-2%) i Krakowie (-2%) były one niższe niż rok wcześniej.

Jak podsumowuje Milena Chełchowska:

– Rynek wtórny pozostaje spokojny, a stawki utrzymują się na względnie stałym poziomie. To potwierdza, że lato może przebiegać bez większych zmian, przy ograniczonej presji cenowej ze strony kupujących i sprzedających.Ceny mkw. na rynku wtórnym

PSNM krytykuje Plan Społeczno-Klimatyczny: zbyt mało środków na transport

  • Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM) przedstawiło szereg uwag do rządowego projektu Planu Społeczno-Klimatycznego (PSK). PSK determinuje kierunek wydawania środków ze Społecznego Funduszu Klimatycznego, którego największym beneficjentem w Unii Europejskiej jest Polska. Do wydania będzie nawet 65 mld zł.
  • W rządowym projekcie PSK na sektor transportu przeznaczono jedynie 21% budżetu, czyli o 46% mniej niż sektor budynków, mimo że ubóstwo transportowe dotyka nawet 15 milionów Polaków.
  • Jedną z głównych wad projektu jest brak uwzględnienia programu leasingu społecznego samochodów zeroemisyjnych, który z powodzeniem wdrożyła m.in. Francja. Rządowa propozycja marginalizuje transport indywidualny, mimo że rząd podkreśla jego kluczową rolę w walce z wykluczeniem komunikacyjnym.
  • Branża zauważa również, że zaproponowane wsparcie dla autobusów zasilanych sprężonym gazem ziemnym (CNG) zagraża akceptacji planu przez Komisję Europejską – finansowanie technologii opartych na paliwach kopalnych jest sprzeczne z zasadą DNSH (ang. Do No Significant Harm).

Unia Europejska przygotowuje się do wprowadzenia nowego systemu handlu uprawnieniami  do emisji gazów cieplarnianych (ETS2). Skutkiem wdrożenia ETS2 może być wzrost kosztów transportu opartego o pojazdy spalinowe oraz zwiększenie zjawiska ubóstwa transportowego. Aby przeciwdziałać negatywnym konsekwencjom ETS2, powołano do życia Społeczny Fundusz Klimatyczny (SFK), którego środki będą wydatkowane na podstawie krajowych Planów Społeczno-Klimatycznych (PSK). Polska zostanie największym beneficjentem SFK spośród państw członkowskich Unii Europejskiej – budżet Planu na lata 2026-2032 wynosi 65 mld zł. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej przekazało projekt polskiego PSK do konsultacji publicznych. Po wstępnej analizie projektu PSNM zwraca uwagę na jego istotne wady, które mogą zdecydowanie ograniczyć efektywność przeciwdziałania ubóstwu transportowemu.

Rządowy projekt Planu Społeczno-Klimatyczny przewiduje na dofinansowanie sektora transportu drogowego 3,2 miliarda euro, co stanowi zaledwie 21% całego budżetu programu. To aż o 46% mniej niż kwota zarezerwowana na sektor budynków. Taka dysproporcja jest niezrozumiała, zwłaszcza w kontekście poważnych wyzwań związanych z ograniczoną dostępnością transportu publicznego w Polsce. Mówimy o problemie, który według estymacji UNICEF dotyka potencjalnie nawet 15 milionów Polaków – wskazuje Jan Wiśniewski, Dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.

Wspieranie technologii przeszłości zamiast przyszłości

Szczególne zastrzeżenia budzi propozycja objęcia dofinansowaniem autobusów niskoemisyjnych zasilanych gazem ziemnym (CNG), co stoi w sprzeczności z unijnymi celami klimatycznymi zakładającymi redukcję emisji z transportu o 90% do 2050 roku.

Dalsze uwzględnienie zakupu autobusów niskoemisyjnych w PSK może doprowadzić do odrzucenia projektu przez Komisję Europejską z uwagi na sprzeczność z zasadą DNSH (Do No Significant Harm). To marnotrawienie środków na technologie, które już dziś są przestarzałe – ostrzega Marek Popiołek, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu PSNM.

Brak odpowiedzi na ubóstwo transportowe

Projekt PSK nie przewiduje praktycznie żadnego wsparcia dla indywidualnego transportu drogowego, mimo że rząd przyznaje, iż wzrost cen paliw w wyniku wprowadzenia systemu ETS2 będzie miał większy wpływ na społeczności zamieszkujące obszary wykluczone transportowo, gdzie użytkownicy o niższych dochodach w przypadku konieczności rezygnacji z zakupu droższego paliwa nie będą mogli skorzystać z alternatywy w postaci transportu publicznego.

Indywidualny transport drogowy w wielu przypadkach jest jedyną możliwą odpowiedzią na walkę z ubóstwem transportowym, zwłaszcza w regionach, gdzie zapewnienie dostępu do transportu zbiorowego jest niemożliwe lub ekonomicznie nieopłacalne. Dlatego apelujemy o wprowadzenie programu leasingu społecznego pojazdów elektrycznych, na wzór rozwiązań z Francji – dodaje Jan Wiśniewski.

Postulaty PSNM

Branża nowej mobilności wnosi o zdecydowane zwiększenie budżetu przeznaczonego na sektor transportu drogowego oraz wycofanie wsparcia dla autobusów niskoemisyjnych zasilanych paliwami kopalnymi. PSNM postuluje również wsparcie mobilności współdzielonej oraz mobilności na żądanie. Ponadto konieczne jest wprowadzenie wsparcia rozbudowy infrastruktury ładowania w gminach poniżej 50 tysięcy mieszkańców oraz zwiększenie środków na mikromobilność i transport rowerowo-pieszy.

Obecny projekt PSK nie odpowiada na realne potrzeby Polaków zagrożonych wykluczeniem komunikacyjnym. Bez zdecydowanych zmian plan może okazać się nieskuteczny w walce z ubóstwem transportowym – podsumowuje Marek Popiołek.

Dziś decyzja RPP. Stabilizacja dolara po mieszanych danych z USA i Europy

Wczorajszy dzień przyniósł nam zarówno kolejne szczyty, jak i chwilowe wyciszenie emocji wokół dolara amerykańskiego. Dzisiaj odbędzie się posiedzenie RPP. Rynek oczekuje utrzymania stóp procentowych.

Dolar najtańszy od 2018 roku

Wczorajsze dane z indeksów koniunktury nie zaskoczyły rynków. W strefie euro dalej widzimy pewien rozsądny pesymizm. Wynik 49,5 pkt jest co prawda słabszy od poziomu równowagi, ale niewiele. Do 50 pkt brakuje raptem 0,5 pkt, by wyrównać ilość odpowiedzi pozytywnych i negatywnych. Warto natomiast zwrócić uwagę, że sytuacja na Starym Kontynencie regularnie się poprawia. Wczorajszy odczyt był szóstym z rzędu wskazaniem rosnącego optymizmu. Pokazuje to, że pierwsze lęki przed konfrontacją w ramach wojny handlowej z nową administracją USA były jednak przesadzone. Z drugiej strony lepsze dane z Europy to kolejny sygnał przyciągający uwagę inwestorów na naszą stronę oceanu. Z tego też powodu wczoraj oglądaliśmy kontynuację ruchu z dolara na euro.

Dane z USA

Popołudniowe dane trochę uspokoiły sytuację. Po tym, jak w ostatnich dniach lokalne indeksy koniunktury nie zaskakiwały pozytywnie, wiele osób obawiało się, że łączny indeks też będzie nieciekawy. Tutaj jednak mieliśmy niespodziankę. Zarówno raport PMI, jak i ISM dla przemysłu przekroczyły oczekiwania. Biorąc pod uwagę poprzednie dni – efekt był tym silniejszy. W rezultacie wczoraj presja na dolara w drugiej połowie dnia trochę zmalała. Nie znaczy to, że dolar znów jest silny. Po prostu wyhamował ruch osłabiający go. Do tych danych dołożyła się wyższa od oczekiwań liczba wakatów, co może sugerować potencjalną poprawę na tamtejszym rynku pracy.

Czekając na RPP

Dzisiaj posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Bardzo możliwy jest również wniosek profesor Joanny Tyrowicz o podniesienie stóp o 2%. Ma on jednak realnie zerowe szanse na przejście. Już bardziej prawdopodobne wydaje się opcja cięcia na dzisiejszym posiedzeniu. Ruch taki nie jest spodziewany przez rynki, o czym świadczą notowania stawki WIBOR. Ta pokazuje, że najszybciej we wrześniu należałoby się spodziewać zmian. Nie raz jednak byliśmy zaskakiwani.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia.

Maciej Przygórzewskigłówny analityk w InternetowyKantor.pl

Kolejna umowa ORLEN i Naftogaz na dostawy gazu w 2025 roku

0

ORLEN dostarczy 140 milionów metrów sześciennych gazu ziemnego na podstawie nowego kontraktu z ukraińskim Naftogazem. Surowiec będzie pochodził ze Stanów Zjednoczonych i po regazyfikacji w terminalu LNG w Świnoujściu trafi do Ukrainy. Umowa gwarantuje ciągłość dostaw paliwa gazowego na rynek ukraiński w kolejnych miesiącach i ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, przed rozpoczęciem sezonu grzewczego.

To już czwarta umowa na dostawy gazu zawarta przez ORLEN i Naftogaz w 2025 roku. Łączny wolumen trzech wcześniejszych kontraktów to ok. 300 mln metrów sześciennych. Za każdym razem surowiec pochodził z regazyfikacji amerykańskiego LNG, które polska spółka sprowadziła do terminali w Świnoujściu lub litewskiej Kłajpedzie.

– Dzięki stale rozwijanym kompetencjom tradingowym, własnym jednostkom do transportu LNG oraz posiadanym rezerwacjom mocy w terminalach regazyfikacyjnych, jesteśmy w stanie wesprzeć Ukrainę w dywersyfikacji źródeł i kierunków dostaw gazu ziemnego, zwłaszcza, że wakacje będą czasem napełniania magazynów. Nasze działania są zbieżne z celami wyznaczonymi przez Unię Europejską w ramach REPowerEU, a nawet idą o krok dalej –  ORLEN nie tylko od ponad trzech lat nie importuje gazu z Rosji, ale jest także w stanie wesprzeć sąsiednie kraje, jak Słowacja, czy właśnie Ukraina na drodze do niezależności od surowców ze wschodu. Potwierdza to czwarta umowa, którą podpisaliśmy w tym roku z ukraińskim partnerem. Cieszę się, że Naftogaz docenił konkurencyjność naszej oferty – to solidna podstawa do intensyfikacji współpracy, która jest korzystna dla obu stron oraz przyczynia się do wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego regionu – powiedział Robert Soszyński, Wiceprezes ORLEN ds. Operacyjnych.

Kolejna umowa to efekt porozumienia o współpracy handlowej w obszarze gazu ziemnego LNG, które Naftogaz i ORLEN podpisały w marcu 2025 roku.

– Naftogaz dywersyfikuje źródła i kierunki dostaw gazu, co wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Ukrainy oraz jej odporność w obliczu trwającej pełnoskalowej wojny z Rosją. Jesteśmy wdzięczni naszym polskim partnerom i wysoko cenimy tę współpracę. Podpisanie dodatkowego kontraktu na dostawy amerykańskiego LNG to istotny element naszych przygotowań do nadchodzącego sezonu grzewczego oraz ważny krok w kierunku zapewnienia niezawodnych dostaw gazu dla obywateli Ukrainy – powiedział Sergii Koretskyi, prezes zarządu Naftogaz.

Rynek magazynowy w Polsce – Wielka Piątka

Warszawa

Warszawski rynek magazynowy utrzymuje silną pozycję dzięki połączeniu kluczowych czynników: bliskości dużej bazy konsumentów, dobrze rozwiniętej infrastrukturze transportowej i rosnącemu zapotrzebowaniu na logistykę ostatniej mili. Obserwujemy stały wzrost zarówno w granicach miasta („Warszawa I”), gdzie szybkość dostaw i dostęp do siły roboczej mają kluczowe znaczenie, jak i w strefach podmiejskich („Warszawa II”), które oferują większą skalę i elastyczność dla operacji produkcyjnych i dystrybucyjnych.

Pomimo pełnego wyzwań otoczenia gospodarczego, aktywność najemców pozostaje stabilna, a rynek nadal odznacza się wysoką dynamiką. – komentuje Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency w Avison Young

RYNEK W LICZBACH:

  • 7,1 mln mkw istniejących zasobów
  • 350 tys. mkw w budowie, z czego 25% w samej Warszawie (Warszawa I)
  • 5,50 – 8,50 euro / mkw / miesiąc (czynsz w samej Warszawie – Warszawie I)
  • 3,60 – 5,75 euro / mkw / miesiąc (czynsz poza miastem – Warszawa II)

Wysokie czynsze, rosnąca elastyczność

Warszawa I nadal ma najwyższe stawki czynszowe w Polsce, sięgające nawet 8,50 euro / mkw. Deweloperzy są jednak coraz bardziej otwarci na negocjacje, oferując dłuższe okresy bezczynszowe i bardziej elastyczne warunki najmu.

Rynek w fazie nadpodaży

Region przeżywa obecnie fazę nasycenia. Wiele obiektów oddanych do użytku w latach 2023-2024, zwłaszcza wielkopowierzchniowych obiektów typu big-box, pozostaje niewynajętych. Obszar ten stoi w obliczu spekulacyjnej nadpodaży przy spowalniającym popycie.

Boom na małe powierzchnie magazynowe

Istnieje duży popyt na powierzchnie do 1 500 mkw, głównie ze strony firm z sektora D2C z branży kosmetycznej, odzieżowej oraz elektroniki użytkowej.

Kreatywne zachęty ze strony deweloperów

W odpowiedzi na presję rynkową, wynajmujący oferują niestandardowe zachęty w celu przyciągnięcia najemców, w tym nawet 12-miesięczne zwolnienie z opłat eksploatacyjnych lub gwarancje rekompensaty w przypadku opóźnień w dostawie.

Lokalizacje przyjazne pracownikom jako kluczowy atut

Preferowane są lokalizacje z dobrym dostępem do transportu publicznego, w szczególności kolei podmiejskiej (SKM), tramwajów i ścieżek rowerowych. Dostępność staje się kluczowym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji przez najemców.

Aktywny rynek podnajmu

Segment podnajmu nabiera tempa, napędzany zwiększoną aktywnością operatorów 3PL i firm logistycznych poszukujących krótkoterminowych umów najmu (6-12 miesięcy). Elastyczne modele najmu zyskują na popularności, zwłaszcza wśród najemców zarządzających ryzykiem sezonowym lub związanym z popytem.

Zielona logistyka zyskuje na popularności

Zrównoważony rozwój ma coraz większe znaczenie, a najemcy często żądają instalacji paneli fotowoltaicznych w ramach negocjacji najmu. Kwestie środowiskowe są stają się obecnie priorytetem, szczególnie w przypadku miejskich obiektów logistycznych.

Górny Śląsk

W przeciwieństwie do regionów tradycyjnie związanych z logistyką (np. Polska Centralna), znaczna część działalności leasingowej na Górnym Śląsku generowana jest przez firmy produkcyjne. Obiekty przemysłowe są często dostosowane do konkretnych potrzeb operacyjnych i obejmują takie elementy, jak infrastruktura technologiczna, dźwigi i linie produkcyjne. W regionie znajduje się największa koncentracja zakładów produkcyjnych w Polsce – szczególnie w sektorach motoryzacyjnym, AGD, przemysłu ciężkiego i chemicznym. Działalności magazynowe i logistyczne często służą jako bezpośrednie wsparcie dla zakładów produkcyjnych (np. systemy Just-In-Time, produkcja na zamówienie).

Pomimo wyzwań, takich jak rosnące wskaźniki pustostanów i zwiększona ostrożność najemców, Górny Śląsk pozostaje atrakcyjną lokalizacją dla inwestorów i deweloperów. Strategiczne położenie, dobrze rozwinięta infrastruktura transportowa i zróżnicowane zasoby powierzchni magazynowej stanowią solidną podstawę do dalszego rozwoju sektora przemysłowego i logistycznego. – komentuje Łukasz Ciepły, Director, Industrial Agency w Avison Young

RYNEK W LICZBACH:

  • 6,0 mln mkw istniejących zasobów
  • 300 tys. mkw w budowie
  • 3,80 – 5,95 euro / mkw / miesiąc (czynsz)

Przyciąganie przemysłu lekkiego z Europy Środkowo-Wschodniej

Region zyskuje na znaczeniu wśród producentów samochodów i komponentów przenoszących działalność z Czech i Słowacji. Strategiczna lokalizacja Śląska i jego baza przemysłowa sprawiają, że jest to idealne miejsce dla nearshoringu.

Rosnące zapotrzebowanie na dostawy energii

Inwestorzy coraz częściej zabezpieczają moce energetyczne z dużym wyprzedzeniem, często wykraczającym poza bieżące potrzeby, aby zapewnić wystarczające zasoby dla przyszłych działalności. Dostępność energii stała się krytycznym czynnikiem wyboru lokalizacji.

Ograniczona dostępność gruntów

Dostępność gruntów pod projekty inwestycyjne jest ograniczona, szczególnie w obszarach o wysokim popycie w Katowicach i Gliwicach. W takich lokalizacjach trudno jest znaleźć działki większe niż 5 ha, co utrudnia realizację dużych projektów typu Build-to-Suit (BTS).

Wrocław

Aglomeracja wrocławska może poszczycić się jedną z najwyższych koncentracji zakładów produkcyjnych w Polsce. Wraz z Górnym Śląskiem i Poznaniem, plasuje się w czołówce regionów pod względem gęstości inwestycji przemysłowych, napędzając silny popyt na powierzchnie produkcyjne i logistyczno-magazynowe. Wrocław jest również ważnym ośrodkiem akademickim, dostarczającym wykwalifikowaną siłę roboczą dla sektorów logistyki, automatyki i IT.

Region jest krajowym liderem w rozwoju terminali intermodalnych, z kluczowymi obiektami w Kątach Wrocławskich, Legnicy i Brzegu Dolnym. Przyciąga to firmy, szczególnie z branży motoryzacyjnej i chemicznej, które chcą korzystać z połączonych rozwiązań transportu drogowego i kolejowego. Oczekuje się, że w nadchodzących latach Dolny Śląsk pozostanie jednym z najważniejszych regionów przemysłowych i logistycznych w Polsce. – komentuje Łukasz Ciepły, Director, Industrial Agency w Avison Young

RYNEK W LICZBACH:

  • 5,2 mln mkw istniejących zasobów
  • 50 tys. mkw w budowie
  • 3,50 – 5,40 euro / mkw. / miesiąc (czynsz)

Dostęp do energii jako bariera rozwoju

Pomimo dużego zainteresowania inwestorów, region boryka się z ograniczoną dostępnością mocy przyłączeniowej do sieci, zwłaszcza dla projektów wymagających ponad 1 MW. Średni czas oczekiwania na podłączenie wynosi obecnie 16-20 miesięcy. Ta bariera opóźniła kilka projektów BTS, głównie dla operatorów e-commerce. Pojawiające się obejścia obejmują współdzielone rozwiązania w zakresie przepustowości, podczas gdy dostawcy usług logistycznych coraz częściej wykorzystują nadwyżki energii z sąsiednich obiektów.

Nowa fala inwestycji z Korei Południowej

Dolny Śląsk zyskuje strategiczne znaczenie jako centrum łańcucha dostaw baterii, szczególnie dla firm współpracujących z LG i SK Innovation. Rośnie liczba zapytań ze strony koreańskich producentów komponentów do baterii. Region jest postrzegany jako naturalne rozszerzenie kompleksu LG Energy Solution w Biskupicach Podgórnych. Wrocław i jego okolice stają się główną bazą produkcyjną dla europejskiego sektora elektromobilności.

Polska Centralna

Polska Centralna to jeden z najbardziej strategicznych regionów magazynowych w kraju – zarówno pod względem lokalizacji, jak i skali działalności. Dzięki centralnemu położeniu i bezpośredniemu dostępowi do głównych szlaków komunikacyjnych, region ten jest naturalnym wyborem dla firm budujących ogólnopolskie sieci dystrybucyjne. Wysoka aktywność najemców i stałe zainteresowanie inwestorów potwierdzają jego stabilną i ugruntowaną pozycję na logistycznej mapie Polski. – komentuje Katarzyna Madej, Director, Industrial Agency w Avison Young

RYNEK W LICZBACH:

  • 5,0 mln mkw istniejących zasobów
  • 250 tys. mkw w budowie
  • 3,60 – 5,50 euro / mkw / miesiąc (czynsz)

Stabilizacja po szybkiej ekspansji

Po okresie silnego wzrostu w latach 2021-2023, rynek w Polsce Centralnej wchodzi w fazę nasycenia, szczególnie w okolicach Strykowa i Rawy Mazowieckiej. Wskaźnik pustostanów rośnie, ale region nadal przyciąga inwestorów ze względu na strategiczną lokalizację i infrastrukturę.

Pojawienie się modeli „magazyn jako usługa”

Nowy trend w wynajmie zyskuje na popularności – zamiast tradycyjnie wynajmować powierzchnię, najemcy płacą za określone usługi, takie jak pakowanie, cross-docking czy magazynowanie.

Napływ lekkiej produkcji

W regionie obserwuje się wzrost inwestycji w lekką produkcję, zwłaszcza w sektorach oświetlenia, HVAC i elektroniki.

Relokacje z Europy Zachodniej napędzają popyt zarówno na obiekty gotowe do wynajęcia, jak i projekty typu built-to-suit (BTS).

Poznań

Początek 2025 r. przyniósł umiarkowane ożywienie w regionie Poznania, któremu towarzyszyła bardziej selektywna aktywność deweloperów i wczesne oznaki nasycenia rynku. Wskaźnik pustostanów osiągnął nieco ponad 8%, odzwierciedlając szerszy trend obserwowany na całym polskim rynku. Chociaż stawki czynszów pozostały względnie stabilne, deweloperzy oferują atrakcyjne zachęty i elastyczne warunki najmu w celu pozyskania najemców.

Rynek pozostaje aktywny, ale ewoluuje w bardziej zrównoważony i ostrożny sposób. Inwestorzy stają się coraz bardziej selektywni, a oczekiwania najemców wciąż się zmieniają – lokalizacja odgrywa coraz ważniejszą rolę w planowaniu łańcucha dostaw. – komentuje Dorota Koseska, Director, Industrial Agency w Avison Young

RYNEK W LICZBACH:

  • 4,0 mln mkw istniejących zasobów
  • 80 tys. mkw w budowie
  • 3,60 – 5,50 euro / mkw / miesiąc (czynsz)

Nowi najemcy jako efekt nearshoringu

Region Poznania nadal przyciąga małych i średnich producentów z Europy Zachodniej, którzy przenoszą działalność

do Polski w ramach strategii nearshoringu. Kluczowe czynniki to niższe koszty pracy i gruntów, a także dobra logistyka. Coraz częściej firmy te wybierają lokalizacje poza korytarzem autostrady A2, gdzie dostępność gruntów i ceny są bardziej konkurencyjne.

Ostrożność deweloperów w ekspansji

Na początku 2025 r. w regionie Poznania oddano do użytku około 60 000 mkw nowoczesnej powierzchni magazynowej, co stanowiło prawie 10% nowej podaży w kraju. Choć region pozostaje silny, deweloperzy wykazują zwiększoną ostrożność inwestycyjną. W marcu 2025 r. w budowie znajdowało się około 80 000 mkw powierzchni, co wskazuje na wyważone podejście w porównaniu z bardziej aktywnymi rynkami. Deweloperzy uważnie monitorują popyt i rosnący poziom pustostanów przed rozpoczęciem nowych projektów.

Stabilne czynsze z zachętami

Czynsze w regionie Poznania pozostały stabilne na początku 2025 roku. Jednak rosnące wskaźniki pustostanów skłaniają deweloperów do oferowania bardziej konkurencyjnych pakietów zachęt, co skutkuje coraz bardziej atrakcyjnymi czynszami efektywnymi dla najemców.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska – Research and Data Manager w Avison Young

Przedsiębiorcy pytają Rząd i Premiera Tuska o kontrole na granicy polsko-niemieckiej

Kontrole na granicy polsko-niemieckiej niepokoją przedsiębiorców. „Bezpieczeństwo najważniejsze, ale nie bez troski o gospodarkę”.

– Trudno jest być zadowolonym z takiej decyzji, bo jej konsekwencje gospodarcze będą poważne i jako Północna Izba Gospodarcza będziemy je na bieżąco kontrolować, obserwować i reagować na głosy naszych przedsiębiorców. Nie będziemy jednak podnosić protestu, bo wiemy, że sytuacja na pograniczu jest efektem poważnych niepokojów społecznych i uznajemy, że dla społecznego bezpieczeństwa w tym momencie kontrole są potrzebne. Mamy jednak pewne oczekiwania względem rządzących i liczymy na odpowiedzi przed 7 lipca – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Północna Izba Gospodarcza pyta Rząd RP o kontrole na granicy

Jak mówi prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk przedsiębiorcy czują się stroną dyskusji o tym, co dzieje się na polsko-niemieckim pograniczu. Ostatnie tygodnie to czas pełen chaosu, gdzie niepokoje społeczne związane z nielegalną migracją wygenerowały konieczność reakcji ze strony władz. Rozumiemy to i nie protestujemy. Przedsiębiorcy oczekują jednak, że będą tratowani jako partner do dyskusji i grupa, która jest interesariuszem tej sytuacji.

Jako instytucja toczenia biznesu zrzeszająca przedsiębiorców z całego województwa zachodniopomorskiego zawsze wspieraliśmy integracje międzynarodową i biznes transgraniczny. Oczekujemy więc, że wprowadzenie kontroli przyniesie jednocześnie odpowiedzi na pytania:

  • Jak długo mają trwać kontrole? Czy rządzący zakładają termin ich obowiązywania i czas ewaluacji po których społeczeństwo zostanie poinformowane o ich efektach?
  • Czy pracownicy transgraniczni i osoby mieszkające na pograniczu otrzymają przepustki lub preferencje przejazdu – każdego dnia do pracy granicę przekraczają setki, o ile nie tysiące pracowników.
  • Jak wyglądać będzie monitoring efektów gospodarczych zamknięcia granicy? Jako Izba obawiamy się o naszą turystykę, handel przygraniczny oraz transport spedycję i logistykę?

– Rządzący mają prawo do dynamicznej reakcji na sytuację międzynarodową, a bezpieczeństwo jest najważniejsze. Zgadzamy się na kontrole, ale musimy wiedzieć ile mają one potrwać, na jakich zasadach będą prowadzone i czy Rząd RP bierze pod uwagę konsekwencje gospodarcze tych kontroli – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Decyzja nie jest zaskoczeniem

Kontrole na granicy polsko-niemieckiej zostały wprowadzone przez stronę niemiecką w październiku 2023 na wszystkich granicach Polski z Niemcami. Ich intensywność nie była zbyt wielka, stąd też początkowo były one incydentalną uciążliwością. Obecnie sytuacja jest dużo poważniejsza, a kontroli jest więcej i jako Północna Izba Gospodarcza otrzymujemy sygnały, że dla sektora TSL jest to coraz większy problem. Trudno powiedzieć więc, jak sytuacja będzie wyglądać po 7 lipca.

– Decyzja premiera Tuska nie jest zaskoczeniem, a logistyka od jakiegoś czasu spodziewała się, że kontrole będą mieć miejsce. Nie ma póki co planów zmiany tras łańcuchów logistycznych i tras przejazdu transportu lądowego. Wiemy jednak, że obawy przedsiębiorców są poważne i jeżeli okaże się, że na granicach transporty utkną na wiele godzin to na pewno należy spodziewać się reakcji sektora TSL. Kontrole na granicy potrafią paraliżować transport w całej Europie. Mamy nadzieje, że tak nie będzie w Polsce – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.

– Europa celuje w rekordowe wydatki turystów, a polski rząd planuje w lato 2025 kontrole graniczne na granicy z Niemcami. Dla przypomnienia – sezon turystyczny w Europie trwa od maja do września, swój pik odnotowuje w lipcu i sierpniu. Kontrole przejść granicznych, które niewiele wnoszą z perspektywy przeciwdziałania nielegalnej migracji, mogą być negatywne już nie tylko z perspektywy branży transportowej czy osób żyjących w strefach przygranicznych, lecz także dla biznesu turystycznego. Dodać należy, iż turyści z Niemiec, po Brytyjczykach, zajmują drugie miejsce na podium z perspektywy wartości wydatków w Polsce podczas wakacji – zwraca uwagę mecenas Rafał Malujda, zajmujący się kwestiami transgranicznymi.

Cyfrowa Polska: strategia AI dla Polski musi być konkretna, ambitna i otwarta na świat

Projekt polityki rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce do 2030 roku wymaga poważnych zmian – uważa Związek Cyfrowa Polska w opinii przekazanej Ministerstwu Cyfryzacji. Organizacja apeluje o większą konkretność, jasność celów i otwarcie strategii na globalne wyzwania i szanse, w tym współpracę międzynarodową i przyciąganie zagranicznych specjalistów.

Związek – reprezentujący krajowy sektor nowych technologii – przekazał swoją opinię w ramach przeprowadzonych przez resort cyfryzacji konsultacji nad projektem nowej polityki rozwoju sztucznej inteligencji do 2030 roku. W swoim stanowisku organizacja podkreśla, że choć sama idea stworzenia narodowej strategii rozwoju AI zasługuje na uznanie, w jej opinii obecny projekt ma charakter zbyt ogólny, miejscami nieczytelny, a jego skuteczność trudno będzie ocenić ze względu na nieprecyzyjne wskaźniki. Brakuje w nim także odniesienia do kluczowych obszarów, takich jak polityka migracyjna dla wykwalifikowanych pracowników, strategiczne partnerstwa technologiczne, czy realne mechanizmy wdrażania innowacji w administracji – zauważono.

Polska potrzebuje ambitnej, ale jednocześnie operacyjnej polityki rozwoju AI. Strategii, która nie będzie tylko deklaracją, ale realnym planem działania – komentuje Michał Kanownik, prezes Cyfrowej Polski. – Musimy otworzyć się na współpracę międzynarodową, zadbać o napływ talentów i zapewnić otwartą, elastyczną administrację, która będzie gotowa na wdrażanie innowacyjnych rozwiązań – wylicza.

„Tak” dla piaskownic. „Nie” dla jednego modelu wdrożeniowego

Eksperci organizacji pozytywnie ocenili pomysł wykorzystania tzw. piaskownic regulacyjnych, które pozwalają testować nowe rozwiązania technologiczne bez ryzyka regulacyjnego. W opinii Cyfrowej Polski to element, który może realnie wspierać rozwój innowacji.

Poważnym uchybieniem jest jednak pominięcie w projekcie kwestii strategicznych partnerstw międzynarodowych. W dokumencie nie pojawia się odniesienie do współpracy transatlantyckiej, która w kontekście dostępu do zaawansowanej infrastruktury obliczeniowej, w tym procesorów i centrów danych, ma kluczowe znaczenie. Polska, jako członek Unii Europejskiej i sojusznik Stanów Zjednoczonych, powinna aktywnie wzmacniać swoją pozycję w tym obszarze – uważają eksperci Cyfrowej Polski.

Wątpliwości organizacji budzi również zaproponowane w strategii podejście do wdrażania technologii AI w administracji publicznej. Projekt sugeruje, że głównym – a być może jedynym – modelem, który będzie wykorzystywany, będzie projekt PLLuM (Polish Large Language Model, koncepcja rozwijana przez naukowców z kilku polskich ośrodków badawczych). Zdaniem Cyfrowej Polski PLLuM jest wartościowym i rozwojowym projektem, jednak organizacja postuluje otwarcie strategii na różne modele wdrożeniowe oraz większą elastyczność, która pozwoli dostosować narzędzia do konkretnych potrzeb urzędów i instytucji.

Jako inspirację dla dalszych prac, Związek wskazał m.in. brytyjski dokument „AI Opportunities Action Plan”, który jego zdaniem może posłużyć jako model skutecznego i realistycznego podejścia do rozwoju sztucznej inteligencji.

Sztuczna inteligencja to nie tylko wyzwanie, ale przede wszystkim ogromna szansa na modernizację gospodarki, administracji publicznej i budowanie pozycji Polski w globalnym łańcuchu wartości technologicznych. Aby tak się stało, potrzebujemy strategii, która jasno wskazuje cele, konkretne narzędzia i mechanizmy wdrożenia. Dokument, który nie tylko wyznacza kierunek, ale pozwala ocenić, czy rzeczywiście się w tym kierunku poruszamy – ocenia Michał Kanownik.

Związek zadeklarował pełną gotowość do dalszego dialogu z Ministerstwem Cyfryzacji oraz wsparcia merytorycznego w procesie przygotowywania ostatecznej wersji dokumentu.

Nadchodzi era ataków AI. Ponad 67% phishingu tworzy sztuczna inteligencja

Świat cyberbezpieczeństwa wkracza w nowy, niepokojący etap: sztuczna inteligencja, dotychczas uważana za sprzymierzeńca obrony, staje się potężnym narzędziem w rękach przestępców. Z najnowszego raportu Check Point Software Technologies wynika, że cyberataki wspierane przez AI osiągnęły niespotykaną dotąd skalę i precyzję. Dzięki nowym technologiom hakerzy są skuteczniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. A to dopiero początek, uważają eksperci.

Cyberprzestępcy nie tylko nadążają za tempem rozwoju AI, ale w pewnym sensie zaczynają je wyprzedzać. Po stworzeniu WormGPT – modelu LLM wyszkolonego do celów „blackhat” (tj. zastosowań nielegalnych) – pojawił się jeszcze groźniejszy gracz: Xanthorox AI. To w pełni autonomiczny, modularny system działający offline, wyposażony w pięć wyspecjalizowanych modeli AI, które samodzielnie tworzą złośliwe oprogramowanie, prowadzą rozpoznanie, manipulują ludźmi i koordynują ataki bez jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli.

Analitycy firmy Check Point Software zaważają, że poczynania darknetowych programistów nie jest już eksperyment. Żyjemy w rzeczywistości, w której cyberprzestępcy dysponują narzędziami przypominającymi wyspecjalizowane zespoły operacyjne, w całości opartymi na AI.

Phishing 2.0: bezbłędny, błyskawiczny i… nie do wykrycia

Wg bieżących danych, aż 67,4% globalnych incydentów phishingowych w 2024 roku było wspieranych przez sztuczną inteligencję. Aż trudno uwierzyć, ale AI generuje dziś maile phishingowe tak perfekcyjne, że nie sposób odróżnić ich od legalnej korespondencji firmowej. Skuteczność? Nawet 54% kliknięć w linki w testach na ludziach. To wzrost o 350% w porównaniu do tradycyjnych ataków!

Przykładem jest węgierski oddział dużej europejskiej sieci handlowej, który w lutym 2024 r. stracił 15,5 mln euro przez wiadomości e-mail stworzone przez AI, które idealnie odwzorowywały styl i układ wcześniejszej korespondencji. Filtry antyspamowe nie miały żadnych szans.

Deepfake’i: sztuka oszustwa w nowym wymiarze

Gdy phishing to za mało, do gry wchodzą deepfake’i. W Hongkongu w styczniu 2024 r. oszuści wykorzystali wideo z wygenerowanym syntetycznie CFO, by podczas fałszywego spotkania na Teamsach przekonać pracownika do przelewu 25 milionów dolarów. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dzięki deepfake’owi głosu, wyłudzono 35 mln dolarów. W Wielkiej Brytanii z kolei oszuści próbowali podszyć się pod CEO za pomocą fałszywego konta WhatsApp i zmanipulowanego wideo z YouTube.

Powyższe historie nie są scenariuszami filmowymi. To fakty i coraz częściej codzienność działów IT oraz finansowych na całym świecie.

AI jako superanalizator danych. Spear-phishing na nowym poziomie

Sztuczna inteligencja analizuje dziś dane z mediów społecznościowych, rejestrów publicznych i wycieków z błyskawiczną prędkością. Potrafi przewidzieć, kiedy najlepiej uderzyć, jakim tonem pisać, kogo podszyć się pod dyrektora i jak zainfekować sieć wewnętrzną.

W zeszłym roku w Indiach doszło do ataku spear-phishingowego, w którym AI sklonowała styl wypowiedzi CEO i wykorzystała oficjalne szablony firmowe, by stworzyć fałszywy portal logowania. W efekcie cyberprzestępcy uzyskali dostęp do danych finansowych i setek naruszonych kont.

Co dalej?

Jeśli dziś myślimy, że sztuczna inteligencja chroni nas przed atakami, to jutro może się okazać, że to właśnie AI jest naszym największym wrogiem. Eksperci Check Pointa uważają, że to dopiero początek nowego wyścigu zbrojeń. Kto szybciej wykorzysta AI, ten przejmie kontrolę. Instytucje powinny przestać myśleć o AI tylko w kategoriach wsparcia i strażnika bezpieczeństwa oraz zacząć rozumieć, jak bardzo może być ona bronią ofensywną.

Rzecznik MŚP o nowych regulacjach dla żłobków i klubów dziecięcych

Podwyższenie jakości opieki sprawowanej nad dziećmi w żłobkach, klubach dziecięcych i przez dziennych opiekunów to cele nowelizacji ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech. Działalność taka może być wykonywana również przez podmioty niepubliczne. Podzielając powyższe cele, Rzecznik MŚP w wystąpieniu do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwróciła jednak uwagę na rozwiązania, które mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia ich wpływu na sytuację przedsiębiorców oraz zasady wykonywania działalności gospodarczej. Jak zauważa Minister Majewska, w odniesieniu do żłobków i klubów dziecięcych prowadzonych przez podmioty niepubliczne konieczne jest dokonanie oceny przewidywanych skutków ustawy pod kątem jej wpływu na przedsiębiorców i zgodności z Konstytucją Biznesu.

Agnieszka Majewska dostrzega niespójności w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji, gdzie raz mowa jest o tym, że regulacja nie powoduje skutków dla przedsiębiorców, a w innych miejscach jednak na takie skutki się wskazuje. Wobec powyższego, zdaniem Rzecznik MŚP, konieczne jest uzupełnienie dokumentu o szczegółowe oceny i analizy, których wymaga Prawo przedsiębiorców.

Przykładem nowych obowiązków nakładanych na podmioty niepubliczne jest przyznanie osobom zatrudnionym jako opiekunom prawa do płatnego czasu wolnego w wymiarze 2 dni rocznie z przeznaczeniem na podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Według Minister Majewskiej wprowadzeniu takiego rozwiązania powinno towarzyszyć zawarcie w projekcie ustawy rozwiązań równoważących nowe obciążenia regulacyjne dla przedsiębiorców. Tymczasem w ocenie skutków regulacji ministerstwo wskazuje, że realizacja prawa do płatnego czasu wolnego w związku z podnoszeniem kwalifikacji zawodowych jest dla żłobka bezkosztowe. Takie stwierdzenie może nie uwzględniać całokształtu kosztów ponoszonych przez pracodawcę w związku z nieobecnością pracownika, wobec czego Rzecznik MŚP postuluje usunięcie wątpliwego przepisu bądź zmniejszenie innych obciążeń ekonomicznych.

Agnieszka Majewska kwestionuje też rozwiązanie przyznające ochronę przewidzianą dla funkcjonariusza publicznego wyłącznie osobom zatrudnionym przez jednostki samorządu terytorialnego. Jak pisze, „odmienne traktowanie osób wykonujących taką samą pracę w zależności od tego, czy ich pracodawcą jest podmiot publiczny lub niepubliczny, wydaje się trudne do pogodzenia z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa”.

Barierą w powstawaniu nowych żłobków i klubów dziecięcych może okazać się nowy wymóg, aby dysponowały one placem zabaw usytuowanym na terenie placówki. Rzecznik wnosi o rozważenie złagodzenia tego przepisu poprzez wprowadzenie alternatywnej możliwości zapewnienia dostępu do blisko położonego placu zabaw lub placu zabaw spełniającego inne, odpowiednie warunki dodatkowe.

Z aprobatą przyjęto natomiast doprecyzowanie przepisów dotyczących osób korzystających z ulgi Mały ZUS Plus, a chcących skorzystać z programu Aktywny Rodzic. Ułatwia to młodym przedsiębiorcom godzenie wykonywania działalności gospodarczej z rodzicielstwem.

Senat USA zatwierdza gigantyczną ustawę podatkową z podwyżką deficytu o 3,3 bln dolarów

Amerykański Senat przyjął ustawę podatkową wartą ponad 3.3 biliona dolarów, która wprowadza szeroko zakrojone zmiany gospodarcze oraz realizuje kluczowe obietnice wyborcze prezydenta Donalda Trumpa. Nowe przepisy obejmują znaczące rozszerzenie ulg podatkowych, m.in. podwyższenie limitu odliczeń za podatki stanowe i lokalne (SALT) do 40 tys. USD na okres 5 lat, zwolnienie z opodatkowania napiwków (do 25 tys. USD) i nadgodzin (do 12.5 tys. USD na osobę), a także nowe ulgi podatkowe na kredyty samochodowe, jednak tylko dla pojazdów produkowanych w USA. Firmy również otrzymały trwałe korzyści podatkowe, w tym możliwość pełnej amortyzacji wydatków inwestycyjnych oraz bonusowej amortyzacji wynoszącej 100% dla maszyn i fabryk, a także podwyższony do 35% kredyt inwestycyjny dla producentów półprzewodników.

Równocześnie ustawa zakłada głębokie cięcia w wydatkach społecznych, szczególnie w programie Medicaid, którego finansowanie zostanie ograniczone o niemal 1 bilion dolarów w ciągu dekady. Zmiany te oznaczają, że prawie 12 milionów Amerykanów straci dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego. Dodatkowo wprowadzony zostanie obowiązek pracy dla części beneficjentów Medicaid oraz rozszerzony wymóg pracy w ramach wsparcia żywnościowego (SNAP) obejmujący osoby do 65. roku życia. W odpowiedzi na negatywne skutki tych cięć, ustawa przewiduje stworzenie specjalnego funduszu o wartości 50 mld USD dla szpitali wiejskich.

W zakresie polityki energetycznej nowe przepisy przyspieszają wygaszanie ulg podatkowych dla projektów związanych z energią wiatrową i słoneczną oraz wcześniej kończą popularną ulgę na zakup samochodów elektrycznych, która wynosiła do tej pory 7500 USD. Kolejnym źródłem dochodów będzie podatek od zagranicznych przekazów pieniężnych (1%) oraz wyższe opodatkowanie dochodów funduszy uczelnianych (do 8%).

Ustawa zakłada również przeznaczenie 92 mld USD na dalszą budowę muru granicznego z Meksykiem oraz ośrodki detencyjne. Wprowadzono także inicjatywę „Trump Child Accounts”, oferującą wsparcie w wysokości 1000 USD dla dzieci urodzonych w latach 2025–2028 oraz możliwość wpłat do 5000 USD rocznie na specjalne konta inwestycyjne. Jednocześnie istotnie zmniejszone zostanie finansowanie Biura Ochrony Finansowej Konsumentów, co może osłabić nadzór nad działalnością banków.

Pomimo że prezydent Trump określa ustawę jako duże osiągnięcie swojej administracji, zawarte w niej cięcia społeczne oraz ograniczenie wsparcia dla energii odnawialnej budzą szerokie kontrowersje. Według analiz Congressional Budget Office, nowe rozwiązania zwiększą deficyt kraju o kolejne 3.3 biliona dolarów w ciągu dekady, co może być politycznym obciążeniem dla Republikanów przed wyborami w 2026 roku. Demokraci już zapowiedzieli intensywną kampanię medialną, wskazując na negatywne skutki społeczne ustawy i wykorzystując je do zdobycia poparcia umiarkowanych wyborców. Pomimo tego, Trump wciąż zachowuje silne wpływy w Partii Republikańskiej, co zapewniło mu ostateczne poparcie senatorów, nawet pomimo ich wcześniejszych wątpliwości. Projekt ustawy trafi teraz ponownie do Izby Reprezentantów.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Czy rozliczenia w kryptowalutach mogą utrudnić odliczanie VAT?

Rozliczenia w kryptowalutach coraz śmielej wchodzą do obrotu gospodarczego. Szczególnie w branży IT zdarza się, że zapłata za usługę jest przyjmowana w walutach wirtualnych. Problem pojawia się wtedy, gdy takie nowoczesne rozwiązania wchodzą w kolizję z przepisami podatkowymi, które nadal próbują nadążyć za rzeczywistością.

Jak organy podatkowe traktują płatności w krypto?

Jedną z wydaje się oczywistych cech systemu VAT jest to, że sama płatność, tj. przekazanie środków pieniężnych między dwoma podmiotami w ramach wynagrodzenia, nie stanowi czynności opodatkowanej. Opodatkowaniu podlega bowiem dostawa towaru lub świadczenie usługi, nie sama płatność za nie. Wydaje się to intuicyjne, przelew bankowy czy gotówka nie są „czynnością opodatkowaną”, tylko sposobem uregulowania należności.

Zgodnie z tą logiką, wydaje się, że również gdy używamy kryptowaluty jako środka płatniczego w ramach płatności za towar lub usługę, nie powinno to generować dla nas dodatkowych obowiązków podatkowych.

Problem w tym, że podejście polskich organów podatkowych idzie innym torem. W interpretacjach podatkowych pojawia się bowiem stanowisko zgodnie z którym zapłata w kryptowalucie to nie zwykła płatność, ale odrębna usługa[1].

Schemat w takim wypadku wygląda następująco:

  • jedna strona świadczy usługę (np. przygotowuje kampanię marketingową),
  • druga strona płaci za nią w kryptowalucie i zdaniem organów również świadczy usługę w postaci sprzedaży kryptowaluty.

Efekt? Nawet jeżeli dana firma po prostu reguluje należność, to formalnie staje się usługodawcą.

Funkcja płatnicza = zwolnienie z VAT

Taka usługa będzie jednak zwolniona z VAT. Takie traktowanie usług związanych z kryptowalutami wynika z wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Hedqvist, gdzie Trybunał rozstrzygnął, że wymiana za wynagrodzeniem kryptowalut na waluty tradycyjne i odwrotnie (usługi kantoru) może korzystać ze zwolnienia z VAT, tak samo jak transakcje dotyczące tradycyjnych walut takich jak euro czy złotówki.

Powyższy wyrok jest niezwykle ważny, bowiem w normalnych okolicznościach takie zwolnienie ma zastosowanie wyłącznie do transakcji dotyczących walut, banknotów i monet używanych jako prawny środek płatniczy, a kryptowaluty prawnymi środkami płatniczymi (na razie) nie są.

Kryptowaluty, zdaniem Trybunału, choć nie jest prawnym środkiem płatniczym, może pełnić tę samą funkcję, jeżeli strony transakcji ją w ten sposób akceptują i jej jednym przeznaczaniem jest funkcja płatnicza.

Przewalutowanie krypto

Podatnik VAT będzie świadczyć usługi zwolnione nie tylko w przypadku płatności kryptowalutą, ale także przy wymianie środków w krypto np. na walutę tradycyjną. Warto w tym miejscu jasno rozdzielić dwie sytuacje:

  • z jednej strony mamy profesjonalnych pośredników, takich jak kantory czy platformy obrotu kryptowalutami, którzy świadczą usługi finansowe, zarabiając na prowizji lub marży,
  • z drugiej strony, zwykłych użytkowników, którzy po prostu chcą wymienić środki, np. zamieniają ETH na złotówki po otrzymaniu zapłaty w krypto.

To tak, jak w przypadku klasycznej wymiany walut, jeśli kantor wymienia PLN na EUR i pobiera marżę świadczy usługę, która co do zasady jest zwolniona z VAT. Ale osoba, która przyszła do kantoru z banknotem 100 zł i wyszła z euro nie jest usługodawcą. Nie zarabia, nie wystawia faktur, nie prowadzi działalności finansowej. Analogicznie powinno być w przypadku kryptowalut, jednak tak nie jest, a to niesie za sobą konsekwencje, o których przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy.

Gdzie leży problem?

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Firma z branży IT za swoje usługi programistyczne otrzymuje zapłatę w kryptowalutach. W związku z koniecznością opłacenia bieżących kosztów działalności potrzebuje ona jednak środków w walucie tradycyjnej (FIAT). W tym celu postanawia wymienić otrzymane kryptowaluty w kantorze na FIAT.

Firma znając podejście polskich organów do płatności w krypto spodziewa się, że zwykła wymiana także może być potraktowana jako usługa zwolniona, ale się tym nie przejmuje. Wydaje się bowiem, że taka transakcja powinna być traktowana jako działalność pomocnicza w rozumieniu ustawy o VAT, co skutkowałoby tym, że nie wpływałaby ona na prawo do odliczania VAT podatnika.

Tu jednak pojawia się zwrot akcji – w jednej z interpretacji podatkowych[2] organ, w podobnym stanie faktycznym, uznał, że skoro spółka przewiduje możliwość otrzymywania płatności w kryptowalucie i planuje późniejszą wymianę tych środków na walutę tradycyjną, a przy tym wartość takich transakcji może być znaczna, to nie można już mówić o czynnościach pomocniczych. A skoro taka transakcja nie jest pomocnicza, to może mieć wpływ na ograniczenie odliczenia VAT.

O co chodzi z czynnościami pomocniczymi i odliczeniem VAT?

Przedsiębiorcy, którzy prowadzą tzw. działalność mieszaną, czyli wykonują zarówno czynności opodatkowane VAT, jak i zwolnione, muszą precyzyjnie przyporządkowywać swoje wydatki. Tylko te związane z działalnością opodatkowaną dają prawo do odliczenia VAT. Natomiast w przypadku wydatków „wspólnych”, czyli takich, które są wykorzystywane zarówno w działalności opodatkowanej, jak i zwolnionej stosuje się tzw. proporcję VAT (procentowy udział sprzedaży opodatkowanej w całej sprzedaży firmy, który określa, jaką część VAT od zakupów można odliczyć).

Przykładowo załóżmy, że firma prowadzi działalność opodatkowaną VAT np. zajmuje się doradztwem i decyduje się sprzedać nieruchomość (ze zwolnieniem z VAT). To jednorazowa, okazjonalna transakcja, niemająca nic wspólnego z bieżącą działalnością firmy. Niemniej z uwagi na dużą wartość transakcji gdyby włączyć ją do kalkulacji proporcji mogłaby ona istotnie ograniczyć możliwość odliczenia VAT przez tę firmę. Właśnie dlatego, ustawa o VAT pozwala wyłączyć z tej kalkulacji określone (w tym właśnie finansowe) transakcje pomocnicze, tak by nie zaburzały proporcji.

Ale kiedy można mówić o transakcji „pomocniczej”? Tu pojawia się klasyczny problem interpretacyjny. Ustawa nie daje jasnej definicji, ale na podstawie orzecznictwa i praktyki można przyjąć, że transakcja pomocnicza to taka, która:

  • nie stanowi stałego elementu profilu działalności,
  • nie wymaga istotnego zaangażowania zasobów,
  • nie jest koniecznym uzupełnieniem działalności głównej.

Z tego punktu widzenia sprzedaż kryptowaluty przez firmę, która otrzymała ją jako zapłatę, powinna być traktowana jako czynność pomocnicza zwłaszcza jeśli:

  • firma nie prowadzi działalności kantoru ani platformy wymiany,
  • nie zajmuje się tradingiem,
  • sprzedaż krypto nie wiąże się z dużym nakładem pracy czy infrastruktury,
  • a całość służy tylko temu, by „przewalutować” wynagrodzenie na walutę tradycyjną.

Jednakże we wspomnianej interpretacji podatkowej, mimo że wszystkie te warunki zostały spełnione, organ podatkowy uznał, że sprzedaż kryptowaluty nie miała charakteru pomocniczego tylko dlatego, że wartość transakcji mogła być znaczna.

Co robić jeśli rozliczam się w krypto?

Dlatego jeśli Twoja firma rozlicza się w kryptowalutach (płaci lub otrzymuje płatności), nawet okazjonalnie, warto przyjrzeć się, czy wymiana tych środków nie powinna być traktowana jako osobna działalność finansowa i jaki wpływ będzie to miała na dokonywane odliczenie VAT.

Z pozoru techniczne niuanse, takie jak interpretacja pojęcia „pomocniczości” czy sposób traktowania kryptowalut przez organy podatkowe, mogą zaważyć na tym, czy transakcja będzie podatkowo neutralna.

Autor : Klaudyna Matusiak-Frey, menedżer, doradca podatkowy w MDDP

[1] Np. interpretacja indywidualna z dn. 13 lutego 2023 r., sygn. 0114-KDIP4-3.4012.652.2022.3.IG lub z 17 marca 2023 r., sygn. 0113-KDIPT1-2.4012.896.2022.2.AJB

[2] Interpretacja indywidualna z 11 września 2024 r., sygn. 0112-KDIL1-3.4012.298.2024.2.MR

Elektryfikacja trolejbusów w USA z polskim systemem bateryjnym BMZ Poland

BMZ Poland z Gliwic został dostawcą baterii, które zelektryfikują flotę trolejbusów w amerykańskim Seattle w stanie Waszyngton oraz 34 pobliskich miastach. Zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce systemy będą pierwszymi tego rodzaju używanymi w transporcie publicznym w USA. Jak wskazują przedstawiciele firmy, w przyszłości projekt może być kontynuowany w innych częściach Stanów Zjednoczonych.

Projekt realizowany jest przez firmę Kiepe Electric na zlecenie władz transportowych King County – hrabstwa, które obejmuje obszar Seattle oraz kilkudziesięciu sąsiednich miast z łączną populacją wynoszącą ponad 750 tys. mieszkańców. Obejmuje on modernizację niemal 300 trolejbusów, które zostaną wyposażone w nowoczesne systemy bateryjne MAGNUS+, opracowane w centrum badawczo-rozwojowym BMZ Group w Gliwicach i zastąpią dotychczasowe rozwiązania, poprawiając funkcjonowanie oraz znacznie zwiększając zasięg pojazdów. To pierwszy przypadek, kiedy systemy MAGNUS+ BMZ Poland będą używane we wspólnych projektach BMZ/Kiepe dla amerykańskiego transportu publicznego. Jak zaznaczyli przedstawiciele firmy, projekt obejmuje modernizację istniejącej floty (tzw. „retrofit”), co jest zgodne z podejściem zwiększania efektywności środowiskowej poprzez wydłużenie cyklu życia taboru.

Długoterminowe testy funkcjonalne baterii BMZ Poland były przeprowadzane w latach 2023-2024 w stanach Waszyngton i Kalifornia. Baterie przekroczyły oczekiwania operatorów pod względem wydajności i niezawodności, dlatego też pierwsze pojazdy wyposażone w baterie BMZ Poland pojawiły się na drogach już w ubiegłym roku, a projekt będzie kontynuowany w kolejnych latach.

W 2024 roku operator King County Metro wykonał prawie 90 milionów przejazdów, co zapewniło mu drugą pozycję wśród najszybciej rozwijających się sieci transportu publicznego w USA.

Rozwiązania zastosowane w projekcie są efektem pracy zespołu badawczo-rozwojowego BMZ Poland, który pełni rolę globalnego Centrum Kompetencyjnego Grupy BMZ w obszarze technologii bateryjnych dla elektromobilności. To właśnie w Gliwicach opracowano system MAGNUS+, który dziś znajduje zastosowanie w transporcie publicznym w USA. Współpraca z amerykańskim partnerem to przykład rosnącej obecności Grupy BMZ na rynku pojazdów elektrycznych w Stanach Zjednoczonych, możliwej dzięki synergii kompetencji technologicznych rozwijanych w Polsce i ekspansji operacyjnej Grupy za oceanem.

Jak przekazują przedstawiciele polskiego oddziału producenta baterii, BMZ Poland pozostaje nie tylko ośrodkiem projektowym, ale również siłą napędową rozwoju segmentu EV w ramach całej Grupy. Jednocześnie BMZ US – wspierany przez doświadczenie i know-how z Polski – dynamicznie wzmacnia swoją pozycję w segmencie pojazdów elektrycznych, stając się kluczowym partnerem dla lokalnych klientów. Jak przekonują przedstawiciele obu firm, to dopiero początek współpracy, która już teraz przynosi wymierne efekty. Wkrótce BMZ US i BMZ Poland podzielą się informacjami o kolejnych projektach będących jej bezpośrednim rezultatem.

„Nasz system bateryjny MAGNUS+ to główny element specjalnie zaprojektowanego rozwiązania 'drop-in’, które umożliwia łatwą integrację z istniejącymi strukturami trolejbusów. Uwzględniliśmy wymagania operacyjne dla pagórkowatego terenu tras w rejonie Seattle i San Francisco, zapewniając możliwość ciągłości operacyjnej bez sieci trakcyjnej, gdy jest to wymagane. Dzięki temu nasze systemy zyskały uznanie w oczach Kiepe Electric oraz operatorów transportu publicznego. Staliśmy się tym samym pierwszą polską firmą, która wspiera modernizację komunikacji w jednym z największych miast Stanów Zjednoczonych” – mówi Paweł Kępski, dyrektor Działu Pojazdów Elektrycznych (EV Business Unit) w BMZ Poland.

Jak zaznaczają przedstawiciele BMZ Group, projekt może być z powodzeniem realizowany także w innych częściach USA. Trwają obecnie rozmowy z potencjalnymi odbiorcami.

„Pracujemy nad znalezieniem nowych aplikacji w transporcie publicznym w innych częściach USA, ponieważ mamy zarówno kompetencje, jak i zdolności produkcyjne do tego. W tym kontekście realizujemy kolejne projekty w Stanach Zjednoczonych, wyniki, których mamy nadzieję ogłosić niebawem” – dodaje Kai Schöffler, dyrektor generalny BMZ USA Inc.

Marta Stańczak nową Prezeską Zarządu SPIE Building Solutions

SPIE Central Europe, spółka zależna Grupy SPIE, poinformowała o powołaniu Marty Stańczak na stanowisko Prezeski Zarządu spółki SPIE Building Solutions od 1 lipca 2025 roku.

Marta Stańczak to liderka z ponad 20-letnim doświadczeniem w zarządzaniu złożonymi strukturami biznesowymi i operacyjnymi w sektorze usług dla nieruchomości, biur oraz obiektów komercyjnych. Specjalizuje się w strategicznym kierowaniu procesami, projektowaniu i wdrażaniu kompleksowych rozwiązań facility management. Ma także doświadczenie w zarządzaniu technicznym budynkami z naciskiem na zrównoważony rozwój i innowacje, prowadzące do optymalizacji procesów.

Chciałabym podziękować SPIE za obdarzenie mnie zaufaniem. Z ogromną radością dołączam do firmy, która wiąże ambicję wzrostu z odpowiedzialnością społeczną i wartościami skoncentrowanymi na ludziach. Cieszę się, że będę mogła wykorzystać swoje doświadczenie i realizować pomysły w profesjonalnej, międzynarodowej strukturze. SPIE Building Solutions ma wszystko do dalszego dynamicznego rozwoju – profesjonalny zespół, zaufanie partnerów biznesowych i jasną wizję przyszłości. Cieszę się, że mogę być częścią tej drogi. Szczęśliwi i zmotywowani pracownicy są najlepszym fundamentem silnego i zrównoważonego biznesu, dlatego zarówno partnerzy biznesowi, jak i pracownicy, mogą zawsze oczekiwać ode mnie wsparcia, odpowiedzialności, profesjonalizmu i pełnego zaangażowania” mówi Marta Stańczak, Prezeska Zarządu SPIE Building Solutions.

W swojej karierze Marta Stańczak pełniła kluczową rolę w rozwoju i transformacji dużych organizacji usługowych w Polsce. Ma bogate doświadczenie we wdrażaniu najwyższych standardów obsługi i rozwiązań cyfrowych, optymalnie zarządzała portfelem usług oraz realizowała certyfikacje ISO, w tym ISO 55001, LEED i BREEAM. Jej styl przywództwa opiera się na szacunku do współpracowników, inteligencji emocjonalnej i pracy zespołowej, w których zaufanie, wellbeing, różnorodność i bezpieczeństwo są fundamentem zaangażowania. Wspiera inicjatywy z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu oraz zrównoważonego rozwoju. Jest aktywną mentorką, promotorką empatycznego przywództwa i inspiratorką. Angażuje się aktywnie w działania na rzecz kobiet, osób z niepełnosprawnością oraz w działalność wolontaryjną. Przed dołączeniem do SPIE była Prezeską Zarządu w Sodexo Polska, gdzie odpowiadała za nadzór nad wszystkimi kontraktami i zarządzaniem polskim biznesem.

Do głównych zadań nowej Prezeski w SPIE Building Solutions będzie należeć między innymi dalszy rozwój w Polsce – zarówno organiczny, jak i poprzez akwizycje, dywersyfikację portfela klientów oraz wzmacnianie efektywności operacyjnej przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej jakości i standardów obsługi.

Łukasz Nowiński, który tymczasowo pełnił funkcję Prezesa Zarządu spółki SPIE Building Solutions, zgodnie z założonym planem wraca do swoich dotychczasowych obowiązków związanych z działalnością Grupy SPIE w Polsce oraz Europie Centralnej.

Polscy pracownicy jednoznacznie za wprowadzeniem skróconego czasu pracy – ale nie bez obaw

93 proc. polskich pracowników biurowych popiera wprowadzenie skróconego czasu pracy – wynika z badania portali pracy rocketjobs.pl i justjoin.it przeprowadzonego pod koniec czerwca br. Główne motywacje Polaków to chęć spędzania większej ilości czasu z rodziną i bliskimi (62,3 proc.), dodatkowy czas na rozwój pasji i hobby (48,3 proc.) oraz odpoczynek i regenerację (47,4 proc.). Ponadto, ponad połowa uważa, że zmiana byłaby korzystna nie tylko dla nich, ale i dla firmy. Sceptycy obawiają się za to, że w praktyce będą pracować tyle samo oraz, że skrócony czas pracy utrudni wykonanie zadań służbowych w stosownym czasie.

Portale pracy rocketjobs.pl i justjoin.it w reakcji na ogłoszenie przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej programu pilotażu skróconego czasu pracy w Polsce zbadali reakcje pracowników na potencjalne zmiany. Wyniki badania nie pozostawiają wątpliwości  zdecydowana większość polskich pracowników biurowych pragnie zmiany obecnego modelu pracy. Tylko 7,2 proc. respondentów sprzeciwia się wprowadzeniu skróconego czasu pracy.

Zapytani o preferowaną formę skróconego czasu Polacy w większości odpowiedzieli,że woleliby 4-dniowy tydzień pracy (64,3 proc. wskazań), następnie krótszy dzień pracy (mniej niż 8 godzin pracy w ciągu dnia) – 26 proc. Najmniej osób wybrałoby dodatkowe dni urlopowe (9,7 proc.).960x540_Dlaczego jesteś za wprowadzeniem skróconego czasu pracy_

Więcej czasu dla rodziny i na rozwój

Analiza motywacji pokazuje, że Polacy traktują skrócenie czasu pracy przede wszystkim jako szansę na poprawę jakości życia. Zdecydowana większość respondentów – 62,3 proc. – chciałaby spędzać więcej czasu z rodziną i bliskimi, co wskazuje na priorytetowe traktowanie relacji osobistych. Niemal połowa badanych (48,3 proc.) potrzebuje więcej czasu na rozwój hobby i pasji, a podobny odsetek (47,4 proc.) pragnie dodatkowego odpoczynku i regeneracji. Znaczna część pracowników marzy również o częstszych podróżach (37,7 proc.) oraz widzi szansę w skróceniu czasu pracy na bardziej regularną aktywność sportową (32 proc.).

Istotnym jest, że 31,9 proc. respondentów wykazuje potrzebę czasu na naukę i rozwój zawodowy, co pokazuje, że skrócenie czasu pracy może paradoksalnie wspierać rozwój kompetencji pracowników i ich długoterminową produktywność.

Te dane pokazują wyraźną potrzebę zwolnienia tempa i zadbania o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Ostatnie badania ujawniły, że 41 proc. pracowników czuje się przeciążona emocjonalnie w swoim środowisku pracy, a aż 77 proc. doświadcza stresu zawodowego co najmniej czasami. To alarmujące wskaźniki, które świadczą o tym, że obecny model organizacji pracy nie odpowiada potrzebom współczesnych pracowników. W tym kontekście masowe poparcie dla skróconego czasu pracy   wyrażane przez ponad 90 proc. badanych   nie tylko nie dziwi, ale wręcz wydaje się naturalną reakcją na nadmierną presję czasową i rosnące wymagania zawodowe – mówi Ewelina Kaszuba, PR Managerka portali pracy rocketjobs.pl i justjoin.it

960x540_Na co przeznaczył(a)byś dodatkowy dzień wolny_

Między entuzjazmem a realizmem

Polscy pracownicy są w większości optymistyczni co do wpływu skróconego czasu pracy na kondycję ich pracodawców. 54,1 proc. respondentów przewiduje korzystny wpływ takiej zmiany na firmę, 28,8 proc. nie spodziewa się żadnego wpływu, a tylko 8,5 proc. obawia się negatywnych konsekwencji. Jednak mimo masowego poparcia, część pracowników wyraża też obawy dotyczące praktycznego wdrożenia rozwiązania. Wśród sceptyków, stanowiących 7,2 proc. badanych, aż 41,4 proc. obawia się, że w praktyce będzie pracować tyle samo, co oznaczałoby jedynie zagęszczenie zadań w krótszym czasie. Ponad jedna czwarta przeciwników (27,6 proc.) martwi się o utrudnienia w terminowym wykonaniu zadań służbowych, podczas gdy co czwarta osoba przeciwna zmianom (25,9 proc.) przewiduje ich negatywny wpływ na kondycję finansową i operacyjną firmy.

Co ciekawe, co piąty przeciwnik skróconego czasu pracy (21 proc.) woli spędzać czas w środowisku zawodowym, bardziej niż w domu, co wskazuje na różnorodne potrzeby pracowników i pokazuje, że dla niektórych osób miejsce pracy stanowi ważną przestrzeń społeczną i osobistą.

Dodatkowy czas jako katalizator zmian zawodowych

Badanie ujawniło również ciekawy aspekt 38,4 proc. respondentów chętnie przeznaczyłoby dodatkowy czas wolny na szukanie nowej pracy. Najwięcej z nich (21,4 proc.) kieruje się motywacją finansową, dążąc do znalezienia lepiej płatnej pracy, podczas gdy 16,5 proc. badanych po prostu poszukuje lepszych warunków zatrudnienia. Co dziesiąty respondent (10,5 proc.) podkreśla, że więcej czasu wolnego pozwoliłoby mu na bardziej efektywne i przemyślane poszukiwania nowych możliwości zawodowych.

Badania jednoznacznie wskazują, że skrócenie czasu pracy jest silnie oczekiwane przez pracowników, jednak dla biznesu stanowi to znaczące wyzwanie organizacyjne i finansowe. Choć idea poprawy dobrostanu zespołów jest jak najbardziej słuszna, praktyczne wdrożenie takiej zmiany wymaga przemyślanej strategii, szeroko zakrojonych konsultacji i odpowiedniego czasu na adaptację wszystkich procesów. W szczególności firmy obsługujące klientów będą musiały gruntownie przemodelować organizację pracy, aby zachować ciągłość usług – mówi Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner w portalach pracy rocketjobs.pl i justjoin.it

Dodatkowo nasze badania potwierdzają realne obawy pracodawców – aż 38 proc. pracowników wykorzystałoby dodatkowy czas wolny na poszukiwanie nowej pracy, co może zwiększyć rotację i generować dodatkowe koszty rekrutacji oraz onboardingu. Co więcej, skrócenie czasu pracy może stać się potencjalną szansą na szybszy wzrost technologiczny, ponieważ w dobie AI pracodawcy będą coraz częściej starali się zastępować ludzi technologią, co może przyspieszyć cyfrową transformację i optymalizację procesów – dodaje Świątkiewicz.

Wyniki badania pojawiają się w kluczowym momencie   tuż po ogłoszeniu przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej regulaminu pierwszego w tej części Europy pilotażu skróconego czasu pracy. Program przewiduje wsparcie finansowe do 1 mln złotych na projekt, przy maksymalnym koszcie 20 tys. złotych na pracownika. Pracodawcy chętni wdrożyć pilotaż mogą składać wnioski od 14 sierpnia do 15 września 2025 roku. Będą jednak musieli spełnić wiele warunków. Szczegółowe warunki przyjęcia do programu dostępne są na stronie https://www.gov.pl/web/rodzina/skrocony-czas-pracy–to-sie-dzieje-pracodawco-dowiedz-sie-wiecej-o-pilotazu

Lista zakwalifikowanych projektów zostanie opublikowana do 15 października.

Metodologia badania: Badanie zostało przeprowadzone przez agencję ASM Research pod koniec czerwca 2025 roku metodą CAWI na próbie N= 801 pracowników biurowych z największych polskich miast.

Ceny ofertowe nowych mieszkań – czerwiec 2025 (wstępne dane)

W Warszawie, Wrocławiu, Trójmieście i Poznaniu średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów w czerwcu praktycznie nie drgnęła. W Krakowie, Łodzi i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii poszła jednak w górę o 1% – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Pierwsze półrocze tego roku upłynęło w większości metropolii pod znakiem stabilizacji średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań. Oczywiście zdarzały się jej wzloty. Pamiętajmy jednak, że dzieje się tak nie tylko wtedy, gdy deweloperzy podnoszą ceny mieszkań. Ten sam efekt może przynieść pojawienie się na rynku droższych lokali, wyprzedaż najtańszych lokali albo kombinacja obydwu czynników. W czerwcu z taką sytuacją mieliśmy do czynienia np. w Łodzi – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w czerwcu w Łodzi pojawiła się duża pula nowych mieszkań, których średnia cena metra kwadratowego wyniosła ponad 13,8 tys. zł za metr kwadratowy. To sporo, jak na ten rynek. W dodatku kupujący wybierali częściej lokale z dolnej półki cenowej – średnio po ok. 10,8 tys. zł za metr. Średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań w ofercie łódzkich deweloperów wzrosła więc o 1% (do niespełna 11,6 tys. zł/m kw.).

Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w Krakowie (ok. 16,8 tys. zł/m kw.). Z kolei na 1% zwyżkę w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (ok. 11,4 tys. zł/kw.) decydujący wpływ miał raczej drugi czynnik, czyli wyprzedaż stosunkowo tanich mieszkań.

Co ciekawe, w Poznaniu (13,4 tys. zł/m kw.) i Wrocławiu (ok. 14,7 tys. zł/m kw.) średnia ofertowa cena metra kwadratowego sprzedanych mieszkań była wyższa niż wprowadzonych do sprzedaży. Mimo to średnia dla wszystkich mieszkań w tych metropoliach utrzymała poziom z maja.  Nie drgnęła ona również w Warszawie i Trójmieście, choć w tym drugim przypadku dopiero ostateczne dane pokażą, czy na rynek wróciła stabilizacja po 2% podwyżce w maju.Wyk.1 - Ceny mieszkań-czerwiec 2025-cena m kw-M

Porównując średnie ceny metra kwadratowego nowych mieszkań z czerwca tego roku i analogicznego okresu roku ubiegłego warto zwrócić uwagę, że był to kolejny miesiąc, w którym w większości metropolii stopniała różnica. Np. we Wrocławiu jeszcze w styczniu wynosiła ona 12%, zaś w czerwcu – 5%. Na drugim biegunie jest Trójmiasto, w którym średnia cena metra kwadratowego była w czerwcu o 10% wyższa niż rok temu, podczas gdy w styczniu było to 8%.Wyk.2 - Ceny mieszkań-czerwiec 2025-cena m kw-K

Po sześciu miesiącach największe szanse na tytuł najbardziej stabilnej cenowo metropolii w 2025 r.  wciąż zachowuje Warszawa. Zmiana średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w okresie 12 miesięcy wynosiła tu w czerwcu tylko 2%. Z kolei w Krakowie, Łodzi i Poznaniu było to 3%, a w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – 5%.

Dzięki majowej obniżce stóp procentowych poprawiła się zdolność kredytowa potencjalnych nabywców mieszkań. Wygląda jednak na to, że wielu wciąż wstrzymuje się z zakupem mieszkania w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. Ceny są na tyle wysokie, a oferta tak duża, że nie trzeba podejmować decyzji zakupowej pod presją czasu – ocenia Marek Wielgo.

Należy zwrócić uwagę, że jeszcze miesiąc temu rynek spodziewał się kolejnej obniżki stóp procentowych w lipcu. Jednak m.in. z powodu niepokojów politycznych na Bliskim Wschodzie, w najbliższą środę Rada Polityki Pieniężnej prawdopodobnie utrzyma je obecnym poziomie. Do wznowienia cyklu obniżek mogłoby dojść najwcześniej we wrześniu. W tej sytuacji raczej nie należy się spodziewać wyraźnego ożywienia sprzedaży nowych mieszkań. Za to może zacząć się kurczyć ich oferta. Średnia cena metra kwadratowego prawdopodobnie poszłaby wówczas delikatnie w górę. Mimo to kupujący wciąż mogliby liczyć na ustępstwa cenowe ze strony deweloperów.