DLA Piper: Sekurytyzacja przyspieszy rozwój gospodarki w Europie 

Potrzeba wzmocnienia konkurencyjności europejskiej gospodarki oraz nowe wymogi regulacyjne związane z finansowaniem długoterminowym banków sprzyjać będą dalszemu rozwojowi rynku sekurytyzacji w Polsce i Europie, uważają eksperci kancelarii prawnej DLA Piper. W pierwszych trzech kwartałach tego roku europejski rynek sekurytyzacyjny odnotował wzrost liczby transakcji o ponad połowę.

W październiku Komisja Europejska rozpoczęła oficjalne konsultacje eksperckie na temat funkcjonowania rynku sekurytyzacji, szukając sposobu na zwiększenie finansowania gospodarki oraz wzmocnienie rynków kapitałowych. Sekurytyzacja pozwala bowiem bankom oraz pożyczkodawcom niebędącym bankami na pozyskanie kapitału na zwiększenie akcji kredytowej, pożyczkowej czy leasingowej poprzez zamianę wierzytelności wynikających z udzielonych kredytów, pożyczek czy leasingu na papiery wartościowe, które stają się przedmiotem obrotu.

Bez wątpienia sekurytyzacja staje się coraz ważniejsza dla rozwoju europejskiego rynku kapitałowego. Wystarczy wskazać, że Komisja Europejska rozpoczęła proces konsultacji dotyczący funkcjonowania sekurytyzacji w UE – mówi Paweł Turek, counsel w zespole finansowania DLA Piper w Warszawie.Ma to bardzo istotne znaczenie także dla polskiego rynku kapitałowego i jego dalszego rozwoju.

Bazując na raporcie byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, Komisja Europejska określiła potrzeby inwestycyjne Unii Europejskiej na poziomie 800 mld euro rocznie. Sekurytyzacja ma być jednym ze sposobów na wygenerowanie kapitału, który odpowiednio zainwestowany dałby impuls rozwojowy europejskiej gospodarce. Autorzy raportu zwrócili uwagę na dużo mniejszą rolę, jaką dla europejskich banków odgrywa sekurytyzacja w porównaniu do konkurencyjnej gospodarki amerykańskiej. Udział emisji sekurytyzacyjnych w PKB Unii Europejskiej wyniósł w 2022 roku zaledwie 0,3 proc., podczas gdy w Stanach Zjednoczonych stanowił 4 proc. PKB.

Na poziomie europejskim zaczyna się mówić o sekurytyzacji 2.0 jako remedium na zwiększenie konkurencyjności unijnej gospodarki wobec znacznie szybciej rozwijającej się gospodarki USA oraz Chin – dodaje Paweł Turek.

W ubiegłym roku Europejski Bank Centralny wezwał do przyspieszenia prac nad wspólnym rynkiem kapitałowym. Jego istotną częścią ma być duży rynek sekurytyzacyjny, dzięki któremu banki będą miały możliwość przeniesienia części ryzyka na inwestorów, uwolnienia kapitału i odblokowania dodatkowego kredytowania. Kapitał ten miałby zostać zainwestowany w rozwój zrównoważonych technologii i cyfryzację. Według unijnych danych potrzeby inwestycyjne sięgają rocznie 620 mld euro na zieloną transformację i 125 mld euro na cyfryzację aż do 2030 roku.

Eksperci DLA Piper zwracają także uwagę, że istotnym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi sekurytyzacji w Polsce może być wejście w życie w 2025 roku wymogów wynikających z europejskiego rozporządzenia CRR 3, które między innymi ujednolica metody raportowania i wyliczania wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka kredytowego. Ponadto w tym roku Komisja Nadzoru Finansowego wydała Rekomendację WFD (dotyczącą Wskaźnika Finansowania Długoterminowego), której celem jest zwiększenie udziału długoterminowych instrumentów dłużnych w pasywach banków, a wraz z nim odporności sektora bankowego na potencjalne sytuacje kryzysowe.

Polski sektor bankowy od lat jest nadpłynny, więc wydawałoby się, że nie potrzeba na nim dodatkowego kapitału na inwestycje. Jednakże spółki starają się dywersyfikować swoje źródła finansowania – dodaje Paweł Turek. – Dodatkowo zapotrzebowanie na sekurytyzację rośnie choćby w związku z rosnącymi wymogami kapitałowymi.

Jak wynika z danych organizacji branżowej PCS (Prime Collateralised Securities) od stycznia do połowy października 2024 roku w Europie zrealizowano 216 transakcji sekurytyzacyjnych typu STS, czyli spełniających wymóg „prostoty, transparentności, ustandaryzowania” (Simple, Transparent and Standardised), co stanowi wzrost o 54 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Największy wzrost odnotowano w segmencie sekurytyzacji należności handlowych. Od początku roku zrealizowano 68 tego typu transakcji w porównaniu do 26 w tym samym okresie 2023 roku.

Globalna sprzedaż online w Q3 2024: skromny wzrost, spadek wydatków i dominacja zakupów mobilnych

Globalna sprzedaż online w trzecim kwartale 20024 zanotowała skromny wzrost o 3% rok do roku. Globalny wolumen ruchu online również wzrósł nieznacznie – o 4% rok do roku. Niestety wraz z tym nie zwiększyły się wydatki, a wręcz spadły. W jęciu globalnym średni wydatek na jednego kupującego spadł nieznacznie o 1%.

Dane zebrane przez Salesforce w trzecim kwartale 2024 pokazują, że kolejny kwartał z rzędu traci na sprzedaży branża meblowa – w Q3 2024 spadek wyniósł 9% (w poprzednim kwartale spadek wynosił 13%). Wyhamowała również sprzedaż luksusowych torebek (spadek o 2% rok do roku). Na niezmiennym poziomie pozostała sprzedaż elektroniki, wydatki na żywność czy urządzanie domu, w przypadku których nie odnotowano ani wzrostów, ani spadków. Niewielkie wzrosty zanotowała natomiast kategoria odzież, ze wzrostem na poziomie zaledwie 1%, nieco lepiej poradziła sobie kategoria obuwie (wzrost o 4%), a całkiem dobrze poradziła sobie kategoria zdrowie i uroda, ze wzrostem na poziomie 10%. Niekwestionowanym liderem trzeciego kwartału są jednak produkty z kategorii „zabawki i edukacja”, których sprzedaż wzrosła aż o 18%.

Sprzedawcy w trzecim kwartale 2024 najchętniej komunikowali się ze swoimi klientami za pośrednictwem poczty elektronicznej (82% wysłanych wiadomości). Współczynnik otwarcia e-maili wyniósł w ubiegłym kwartale 20% (w Q2 wynosił 21%), a współczynnik kliknięcia w link wyniósł 0,61% (w Q2 wyniósł 0,64%).

Kolejny kwartał z rzędu maleje udział komputerów przy dokonywaniu zakupów. Konsumenci wybierają częściej urządzenia mobilne – ich udział w porównaniu z poprzednim kwartałem wzrósł o kolejne 5%. To pokazuje, jak niezmiernie ważne jest dopasowanie przez sprzedawców swoich stron internetowych do niewielkich ekranów urządzeń mobilnych. Już 77% ruchu generowanych jest przez telefony komórkowe, przez które w Q3 2024 złożyliśmy globalnie 68% zamówień.

Ciekawie wyglądają natomiast różnice w średnich wydatkach na jedno zamówienie. O ile globalna średnia wynosi 2,61 USD, tak u Szwajcarów to już 5,71 USD. Niemcy mogą się pochwalić średnią wartością 3,2 USD, Amerykanie 3,3 USD ale mieszkańcy Europy Wschodniej zaledwie 1,58 USD.

Dax blisko rekordu, Alphabet i giganci technologiczni raportują, Volkswagen zmaga się z wyzwaniami

Na rynkach panuje relatywny spokój. Niska zmienność to efekt wyczekiwania na główne wydarzenie jesieni. Z tego też względu nie oczekujemy większych wahań kluczowych instrumentów na wtorkowej sesji. Z danych makro głównej ocenie będzie podlegać ankieta JOLTS za wrzesień, która poda aktualny obraz popytu na pracę w USA. Po sesji wyniki poda spółka Alphabet. W kolejnych dniach swoje rezultaty zaprezentują: Meta, Amazon, Apple i Microsoft. W Europie niepokojące doniesienia płyną ze strony spółki Volkswagen. Mimo wszystko Dax zbliża się dziś do swoich historycznych maksimów. Złoto wykazuje dużą siłę i obecnie graniczy ze swoim poziomem ATH.

Podczas gdy indeksy giełdowe w USA oraz Europie (głównie Dax) znajdują się w obrębie historycznych rekordów, nie oznacza to, że wszystkie spółki przechodzą przez okres „prosperity”. Coraz większe problemy doświadcza spółka Volkswagen, która jest ikoną motoryzacji nie tylko w Niemczech. Spółka obecnie zmaga się z wieloma wyzwaniami szczególnie w zakresie produkcji oraz sprzedaży pojazdów elektrycznych w USA oraz w Europie. Głównym problemem jest masowy zwrot prawie 100 tys. egzemplarzy elektrycznego SUV-a ID.4 w Stanach Zjednoczonych. Problem może wydawać się błahy (usterka drzwi, która może powodować otwarcie w czasie jazdy), jednak z pewnością spędza sen z powiek dyrektorom zarządzającym grupy motoryzacyjnej. Sytuacja ta zmusiła VW do wstrzymania produkcji tego modelu w fabryce Chattanooga (w stanie Tennessee). W konsekwencji pracę straciło około 200 ludzi. Ten stan może potrwać do początku 2025 roku.

Sytuacja w Niemczech wydaje się być jeszcze gorsza. Grupa rozważa restrukturyzację, co będzie wiązało się z zamknięciem prawdopodobnie trzech fabryk. Konsekwencje tego działania są dość klarowne do przewidzenia – utrata pracy przez tysiące pracowników oraz redukcja wynagrodzeń. Decyzja ta jest częścią większej strategii. Potrzebne są dość drastyczne posunięcia żeby móc funkcjonować w dynamicznie zmieniającym się świecie. VW planuje skoncentrować się na bardziej dochodowych segmentach. Koszty produkcji to jedno, drugie to wysoka konkurencja, głównie płynąca z Chin.

To wszystko pokazuje, z jakimi trudnościami zmaga się globalny koncern motoryzacyjny, który uchodził za markę niesłychanie silną i stabilną. Idzie zmiana, do której VW musi się dostosować, czego efektem będzie nieuniknione spowolnienie. Jednak to jedyna droga, żeby w dalekiej perspektywie ponownie generować duże wzrosty i być jednym ze światowych liderów.

Cena akcji VW od pierwszego kwartału 2021 roku podąża w trendzie spadkowym. Została ona zmniejszona o ponad 60 proc. od szczytu wyznaczonego niespełna 3,5 roku temu Notowania w ostatnim tygodniu ustanowiły minima równe poziomom z sierpniu 2020 roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wzrost obrotów w centrach handlowych o 4,4% r/r w sierpniu 2024 r.

  • Obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych zwiększyły się w sierpniu 2024 r. o 4,4%, w stosunku do sierpnia 2023 r.
  • Wzrost obrotów odnotowały wszystkie kategorie obiektów handlowych. Najlepsze wyniki miały najmniejsze centra (5-20 tys. mkw. GLA), w których obroty wzrosły o 7,7%. W obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) obroty zwiększyły się o 4,5%. W największych galeriach (powyżej 60 tys. mkw. GLA), obroty wzrosły o 3,8%, a w dużych centrach handlowych (40-60 tys. mkw. GLA) wzrost wyniósł 3,4%.
  • Największy wzrost obrotów, o 11,3%, odnotowała kategoria zdrowie i uroda. Ważna dla centrów handlowych kategoria odzież i akcesoria zwiększyła obroty o 4,5%.

    Wzrost obrotów najemców prowadzących działalność w centrach handlowych był w sierpniu 2024 r. wyższy, niż wynikający z danych GUS, wzrost sprzedaży detalicznej w cenach bieżących dla całego handlu. Podczas gdy obroty w centrach handlowych wzrosły o 4,4%, w stosunku do sierpnia 2023 r., to sprzedaż detaliczna ogółem zwiększyła się o 3,2%. Potwierdza to wnioski z badania GfK „Skala omnichannel w obiektach handlowych”, z których wynika, że centra i parki handlowe są kluczowym miejscem zakupów Polaków, gdzie wydają oni ponad 60% budżetu przeznaczanego na zakupy. Z uwagą obserwujemy również trend dotyczący kategorii odzież i akcesoria, w której obroty w centrach handlowych wzrosły w sierpniu o 4,5%, podczas gdy z danych GUS wynika, że dla całego handlu detalicznego w tej kategorii odnotowano spadek sprzedaży o 14,9% – mówi Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

    Sierpniowe dane PRCH pokazują, że wielofunkcyjność centrów handlowych zapewnia im klientów realizujących różne potrzeby zakupowe. Różnorodność oferty zapewnia stabilność biznesu i przekłada się na dobre, jak na wakacyjny okres wyniki, wyższe niż przed rokiem. Centra handlowe zachowują się trochę inaczej niż rynek mierzony przez GUS, a wyższe obroty nie muszą oznaczać wzrostów inflacyjnych, lecz po prostu wyższy popyt. Trudno to wywnioskować z tych danych, ale warto być optymistą – ocenia Przemysław Dwojak, Senior Client Business Partner w GfK – An NIQ Company.

    Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w sierpniu 2024 r. o 6,5% wyższy niż w sierpniu 2023 r.

    Odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w sierpniu 2024 r. o 0,2% wyższa, niż w sierpniu 2023 r.

Spadki ruchu i liczby klientów w galeriach i centrach handlowych. Branża III kwartał br. skończyła na minusie

W trzecim kwartale br. ruch w centrach i galeriach handlowych spadł o blisko 12,4% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. W tym samym czasie zmniejszyła się liczba unikalnych klientów – o prawie 10% rdr. Natomiast częstotliwość zakupów minimalnie wzrosła w dwóch województwach, a w pozostałych odnotowano nieznaczne spadki. Skróceniu uległ przeciętny czas trwania wizyty – o 18 sekund, a także średni łączny czas pobytu w placówce – o ponad 5 minut. 

Jak wynika z cyklicznej analizy firmy technologicznej Proxi.cloud, w trzecim kwartale br. ruch w centrach i galeriach handlowych spadł o 12,4% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku. Tego typu spadki odnotowano we wszystkich województwach, najmniejsze – w świętokrzyskim – o 4,7%, mazowieckim – o 5,5%, a także opolskim – o 8,4%. Na końcu zestawienia widać zaś woj. podkarpackie – 21,3%, warmińsko-mazurskie – 20,5%, jak również podlaskie – 18,1%.

– Spadek ruchu w trzecim kwartale może być odczuwalny przez handel. Przyczyn takiego stanu rzeczy można dopatrywać się m.in. w spowolnieniu gospodarczym czy zmianach przyzwyczajeń zakupowych części społeczeństwa, np. w korzystaniu z platform e-commerce. W pewnym stopniu na mniejszy ruch w tego typu obiektach może też wpływać rozwój asortymentu dyskontów oraz wielkopowierzchniowych sklepów sieci spożywczych – komentuje Mateusz Nowak z Proxi.cloud.

Jak zaznacza Sylwia Kaska z Proxi.cloud, zróżnicowanie dynamiki footfallu (ruchu) rdr. w poszczególnych województwach ma wiele czynników, których wpływ nie został sprawdzony w ramach tego badania. Niemniej jednak można się spodziewać, że znaczenie odgrywa zróżnicowana sytuacja społeczno-ekonomiczna w poszczególnych częściach kraju. Do tego dochodzą czynniki losowe, tj. możliwe remonty części centrów i galerii handlowych. Na ww. wyniki może wpływać również różne tempo ekspansji sieci dyskontów w poszczególnych regionach.

– Pojawiały się prognozy, że Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w Niemczech, odbywające się od 14 czerwca do 14 lipca tego roku, przyczynią się do wzrostu ruchu w galeriach handlowych. W drugiej połowie czerwca odbyły się mecze reprezentacji Polski na tym turnieju, w tym miesiącu wzrósł odsetek klientów w galeriach handlowych o 5,9% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku – dodaje Sylwia Kaska.

Z raportu wiemy też, że w trzecim kwartale br. liczba unikalnych klientów w centrach i galeriach handlowych spadła rdr. o 9,9%. Ujemne wyniki zaobserwowano dosłownie we wszystkich województwach. Najmniejsze spadki nastąpiły w mazowieckim – o 6,1%, opolskim – o 7,1%, a także wielkopolskim – o 7,4%. Największe zaś odnotowano w woj. podkarpackim i warmińsko-mazurskim – po 14,4%, jak również świętokrzyskim – o 13,5%.

– Spadek liczby unique shoppers na poziomie blisko 10% rdr. może być zauważalny i nienapawający optymizmem dla galerii handlowych. Mogła przyczynić się do niego popularyzacja usług e-commerce. Nie jest wykluczone, że część klientów po prostu zaniechała odbywania wizyt w galeriach handlowych, ponieważ zamawia potrzebne produkty z dostawą. Inne osoby mogły zrezygnować z odwiedzin takich placówek handlowych ze względu na pogorszenie swojej sytuacji majątkowej – mówi Mateusz Nowak.

W minionym kwartale częstotliwość zakupów wzrosła rdr. w dwóch województwach, tj. w świętokrzyskim (III kw. br. – 2,89, III kw. ub.r. – 2,63) i mazowieckim (odpowiednio – 3,35 i 3,33). W pozostałych woj. widoczne są nieznaczne spadki. Z analizy Proxi.cloud wynika, że skróceniu uległ przeciętny czas trwania wizyty – o 18 sekund (III kw. br. – 46:48, III kw. ub.r. – 47:06) oraz średni łączny czas pobytu w placówce – o nieco ponad 5 minut (III kw. br. – 2:26:52, wcześniej – 2:31:58).

– Na jednego klienta przypadają około 3 wizyty w miesiącu, a więc częstotliwość utrzymuje się na podobnym poziomie rdr. Znikome spadki i wzrosty w poszczególnych województwach nie powinny być zauważalne po stronie zarządców galerii handlowych, podobnie jak zmiany dotyczące średniego i łącznego czasu wizyty. Jest to potwierdzenie niezmienności nawyków części klientów – analizuje Sylwia Kaska.

Według ekspertki, głównym czynnikiem, który zadecyduje o popularności centrów i galerii handlowych wśród klientów, będzie sytuacja ekonomiczna polskiego społeczeństwa. Jeżeli ona ulegnie poprawie, to również można spodziewać się mniejszych spadków ruchu czy zasięgu rdr. w czwartym kwartale 2024 roku.

***

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę technologiczną Proxi.cloud w oparciu o dane z III kwartału 2024 roku z odniesieniem do analogicznego okresu w poprzednim roku, z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Analiza obejmuje zachowania konsumentów odwiedzających galerie i centra handlowe.

Wielkość próby wyniosła ponad 1,5 mln unikalnych konsumentów. Aby wejście badanej osoby w geofence było zarejestrowane jako wizyta klienta w danej galerii lub centrum handlowym, wizyta musiała trwać co najmniej 2 minuty i nie więcej niż 2 godziny. Finalnie zbadano ruch w 710 placówkach, których lokalizacje zostały pozyskane ze stron internetowych sieci handlowych oraz z Google Maps.

Mabion raportuje wyniki finansowe za 3Q 2024: niższe wpływy z Novavax i wysoka dyscyplina kosztowa

  • Mabion opublikował wyniki finansowe za 3Q 2024, które cechuje wysoka dyscyplina kosztowa oraz niższe wpływy z Novavax w konsekwencji zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego
  • Z tytułu świadczonych w 3Q 2024 usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization), Mabion wypracował 0,5 mln PLN przychodów, głównie z usług analitycznych i logistycznych w ramach realizowanych z Novavax SOW (Specyfikacji Warunków Zleceń)
  • Istotnej redukcji uległy należności od Novavax, co w połączeniu z niższymi kosztami OPEX o 15% kw/kw oraz poziomem CAPEX dostosowanym do aktualnych potrzeb, wygenerowało -3,2 mln PLN przepływów pieniężnych netto i pozwoliło utrzymać wysoki poziom gotówki 47 mln PLN na koniec 3Q 2024
  • W sierpniu 2024 roku Mabion pozyskał i realizuje od września zlecenia CDMO dla nowego klienta z Wielkiej Brytanii o wartości ok. 5,5 mln PLN – potwierdzając wysokie kompetencje i jakość swoich usług
  • W fazie negocjacji znajduje się kolejny kontrakt na usługi CDMO w wartości przewyższającej pozyskane w sierpniu zlecenia i w typie oraz skali usług zgodnej ze strategicznym kierunkiem Mabion – obecnie nie ma pewności czy dojdzie do podpisania umowy ponieważ kluczowe warunki są negocjowane
  • Postępuje intensyfikacja działań z zakresu business development, która mierzona wartością aktywnych ofert wynosi 320 mln USD na dzień 29 października 2024 roku, Mabion ma otwartych 20 procesów sprzedażowych na różnym etapie rozmów
  • W okresie wrzesień-październik Mabion był obecny na kilku międzynarodowych konferencjach branżowych, w tym kluczowym CPHI w Mediolanie podczas którego Spółka odbyła ponad 150 spotkań biznesowych, przyciągając do swojego stoiska ponad 1000 osób zainteresowanych usługami CDMO
  • Strategia 2023-2027 jest kontynuowana, z koncentracją na osiągnięciu dywersyfikacji przychodów w ramach rosnącej puli zleceń na usługi CDMO oferowane przez Mabion

„Wyniki Mabion w trzecim kwartale 2024 roku odzwierciedlają wpływ zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego z Novavax. Przychody od nowego, pozyskanego przez nas w sierpniu klienta biotechnologicznego z Wielkiej Brytanii, nie są jeszcze rozpoznane w naszym P&L pomimo rozpoczęcia we wrześniu, zgodnie z planem, świadczenia ustalonych usług CDMO. Prezentując nasze wyniki pragnę przede wszystkim podkreślić kolejny z rzędu kwartał widocznej po stronie naszych kosztów dyscypliny i sprawności operacyjnej, dzięki której utrzymaliśmy, w wymagającym okresie braku istotnych przychodów, wysoki poziom gotówki wynoszący 47 mln PLN na koniec września br. względem 50 mln PLN opublikowanych na koniec czerwca. To oznacza, że utworzyliśmy maksymalny bufor czasu na jaki mogliśmy sobie pozwolić do zbudowania zdywersyfikowanych przychodów z wieloma klientami, a nasz aktualny pipeline 20 otwartych procesów sprzedażowych o łącznej wartości 320 mln USD, napawa nas optymizmem. Negocjujemy już kolejny kontrakt z nową firmą w zakresie świadczenia usług CDMO, który może być o skali wyższej niż zawarty z klientem z Wielkiej Brytanii, niemniej znacząco niższy niż kontrakt z Novavaxem. Obecnie nie ma pewności czy dojdzie do podpisania umowy ponieważ kluczowe warunki są nadal negocjowane”komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Wyniki i perspektywa finansowa po 3Q 2024

Mabion na poziomie głównych pozycji finansowych wygenerował w 3Q 2024: 0,5 mln PLN przychodów (uwzględnia 0,2 mln PLN kosztów zakupu materiałów), -15,1 mln PLN straty operacyjnej, -12,9 mln PLN EBITDA i -16,3 mln PLN straty netto. W ujęciu narastającym po trzech kwartałach br. Mabion osiągnął przychody w wysokości 64,3 mln PLN, zysk operacyjny na poziomie 9,0 mln PLN, EBITDA 15,5 mln PLN i 11,5 mln PLN zysku netto.

Poziom przychodów z tytułu wysokomarżowych usług kontraktowych w 3Q 2024 wynika z aktualnej przerwy między kontraktowej w efekcie zakończonego w maju br. okresu gwarantowanego z Novavax, będącym istotnym składnikiem przychodów Spółki w poprzednich kwartałach 2024 roku. Mabion świadczy obecnie dla Novavax zlecenia dodatkowe w obszarze wykonywania analityki i usług logistycznych, które cechują się wysokim poziomem marży, ale niższym poziomem przychodów.

We wrześniu 2024 roku Mabion rozszerzył z Novavax zakres prac analitycznych i przeprowadzi transfer, walidację i weryfikację wybranych metod analitycznych z wykorzystaniem aktualnych wariantów białka SARS-CoV2 rS oraz wykona badania stabilności obejmujące przechowywanie i testy analityczne. Zlecenie obejmie również regularną analitykę prób DS (substancja czynna) i DP (produkt gotowy) produktu Novavax w standardzie GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania), a także badania wspierające kwalifikację standardu referencyjnego i testy MVS (ang. Master VIrus Seed). Realizacja prac transferowych zaplanowana jest na 4Q 2024 roku, a prace związane z rutynową analityką i badaniami stabilności mają charakter ciągły, ze startem przewidzianym na 1Q 2025 roku. Wartość powyższych zleceń wynosi ok. 400 tys. USD.

„Trzeci kwartał 2024 roku odznaczał się przede wszystkim wysoką dyscypliną kosztową, która pomimo wymagającego otoczenia biznesowego, w którym firmy zmagają się z inflacją i wzrostem kosztów pracowniczych, pozwoliła nam ograniczyć koszty o 2,9 mln zł kw/kw. Po trzech kwartałach br. wygenerowaliśmy mocny cash flow z przepływami operacyjnymi w wysokości 48,1 mln PLN, w efekcie utrzymując wysoki poziom środków pieniężnych na koniec września, który wyniósł 47,0 mln PLN i zmniejszył się o 3,2 mln kw/kw. Kontynuujemy zatem wdrażanie Strategii 2023-2027, ze szczególnym uwzględnieniem intensyfikacji działań z zakresu business development”komentuje Grzegorz Grabowicz, Członek Zarządu ds. Finansowych w Mabion S.A.

„Od września br. rozpoczęliśmy realizację zleceń CDMO dla klienta z Wielkiej Brytanii, na obecnym etapie nie rozpoznawaliśmy w prezentowanych wynikach przychodów z tego tytułu. Otrzymujemy sukcesywnie, zgodnie z podpisaną umową płatności stanowiące zaliczki na poczet realizowanych zleceń i spodziewamy się, że przychody będą ujmowane w kolejnych okresach, po realizacji zleceń w ramach zakończonej pracy dla danego SOW (Specyfikacji Warunków Zleceń)” dodaje Grzegorz Grabowicz.

Realizacja zleceń CDMO

Ważnym osiągnięciem w trzecim kwartale br. było podpisanie 16 sierpnia ze spółką biotechnologiczną z siedzibą w Wielkiej Brytanii trzech zleceń na wykonanie prac określonych w ramach SOW (ang. Statement of Work), które obejmują usługi transferu procesu, wytwarzania i zwolnienia produktu do celów klinicznych, transfer, walidację i rozwój metod analitycznych wraz z badaniem stabilności oraz rozlew produktu gotowego, jego pakowanie, etykietowanie i przechowywanie. Z tytułu realizacji zleceń Mabion otrzyma ok. 5,5 mln PLN (po przeliczeniu wg kursu USD z dnia podpisania zleceń), a także dodatkowe płatności za zakup niezbędnych surowców i materiałów. Płatności będą regulowane systematycznie w okresie 10 miesięcy. Po dacie bilansowej, w dniu 21 października 2024 roku Mabion podpisał dodatkowo umowę ramową z kontrahentem z Wielkiej Brytanii, która reguluje zakres świadczonych usług. Okres obowiązywania Umowy ramowej wynosi 5 lat od daty jej zawarcia, a w przypadku realizacji SOW z terminem wykraczającym poza ten okres, Umowa ramowa zostanie przedłużona do momentu zakończenia SOW. Pozyskane zlecenia posiadają potencjał ich rozszerzenia o inne usługi w przyszłości.

Mabion zgodnie z planem rozpoczął we wrześniu br. realizację zleceń dla klienta z Wielkiej Brytanii, których zakończenie planowane jest na drugi kwartał 2025 roku. Obecnie w ramach poszczególnych zleceń Mabion zakończył prace w zakresie transferu dokumentacji, opracowania listy materiałów i odczynników oraz złożone zostały kluczowe zamówienia niezbędne do rozpoczęcia realizacji projektu. Opracowany został także ramowy harmonogram prac i przygotowano dokumentację analityczną umożliwiającą rozpoczęcie prac w laboratoriach.

„Pozyskaliśmy w ostatnim czasie ważne zlecenia na usługi CDMO od firmy biotechnologicznej z Wielkiej Brytanii o wartości ok. 5,5 mln PLN, które walidują naszą Strategię i potwierdzają wysoki poziom kompetencji. Realizacja tego projektu, opartego o cząsteczkę przeciwciała bispecyficznego, stanowi ważny krok w rozwoju innowacyjnych terapii biologicznych i otwiera Spółce nowe możliwości kontraktowego wspierania rozwoju produktów tej klasy. Obecnie negocjujemy kluczowe warunki kolejnego kontraktu, większego od zleceń pozyskanych w sierpniu br. i jednocześnie zgodnego ze skalą usług oraz typem klienta z naszych strategicznych kierunków rozwoju. Dodatkowo dążymy do zrealizowania go w formule partnerstwa z renomowaną firmą biotechnologiczną, gdzie Mabion mógłby być generalnym wykonawcą kontraktu, a partner mógłby wykonać zakres usług, w realizacji których ma doskonałe kompetencje. Dzięki temu możliwe byłoby obsłużenie kontraktu o większej skali i zakresie bez konieczności ponoszenia dodatkowych nakładów inwestycyjnych. Na obecnym etapie negocjacji nie mamy jeszcze pewności czy dojdzie do podpisania tej umowy” mówi dr n. med. Julita Balcerek, Członek Zarządu ds. Operacyjnych w Mabion S.A.

„Wierzymy, że wkrótce pozyskiwanie nowych klientów będzie systematycznym i regularnym elementem naszych sprawozdań, przyczyniając się do dywersyfikacji przychodów i budując powtarzalny, przewidywalny dla inwestorów biznes. Łączna wartość wszystkich aktywnych ofert Mabion, które są obecnie w trakcie rozstrzygania, wynosi 320 mln USD. Prowadzimy 20 otwartych procesów sprzedażowych na różnych etapach rozmów, a od początku roku złożyliśmy łącznie 31 ofert na usługi CDMO, znacząco więcej niż 18 ofert z ubiegłego roku”dodaje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu ds. Rozwoju Biznesu w Mabion S.A.

Działania business development

Ważnym elementem intensyfikacji działań z zakresu business development jest aktywny udział Mabion w targach i konferencjach branżowych, ponieważ umożliwia nawiązywanie bezpośrednich relacji z potencjalnymi klientami, a także możliwość prezentacji szerokiego zakresu usług CDMO, jakim dysponuje Spółka. W tym roku przedstawiciele Mabion byli obecni na najważniejszych eventach, w tym m.in. Biotech Showcase i JP Morgan Healthcare Conference, odbywających się w San Francisco, DCAT w Nowym Jorku, BIO Europe Spring i Bioprocessing Summit Europe w Barcelonie, American Biomanufacturing Summit w San Francisco i CPHI North America w Filadelfii, BIO International w San Diego czy CPHI w Mediolanie. Do końca 2024 roku Mabion będzie obecny jeszcze na konferencji BIO Europe w Sztokholmie.

„Na podkreślenie zasługują wnioski z październikowego CPHI w Mediolanie, która to konferencja jest dla nas, obok BIO International w USA, kluczowym wydarzeniem branżowym. W tym roku, w odpowiedzi na duże zainteresowanie i liczbę umówionych z wyprzedzeniem spotkań, nasz zespół liczył rekordowe 14 osób. Wcześniejsze działania marketingowe oraz znakomite położenie stoiska na targach w Mediolanie przyczyniły się do wzmożonego zainteresowania naszą firmą w trakcie wydarzenia. Mabion na CPHI odwiedziło ponad 1000 osób, a nasz zespół odbył ponad 150 spotkań biznesowych. To generuje kolejne szanse sprzedażowe nad którymi aktualne pracujemy, kontynuując rozpoczęte w Mediolanie rozmowy. Szczególną uwagę zwraca jakość spotkań z potencjalnymi klientami, którzy w większości znają już Mabion, naszą ofertę i pozycję na rynku CDMO w Europie. Powszechna świadomość o atrakcyjności naszej oferty jest dla nas bardzo budująca i motywująca do dalszej wytężonej pracy. Spodziewamy się, że efekty naszych działań business development przyniosą wkrótce efekty w postaci kolejnych zleceń i kontraktów na usługi CDMO”komentuje Adam Pietruszkiewicz.

Tabela 1. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu kwartalnym

Dane w mln PLN 1Q 22 2Q 22 3Q 22 4Q 22 1Q 23 2Q 23 3Q 23 4Q 23 1Q 24 2Q 24 3Q 24
Przychody razem (w tym) 38,6 43,9 38,5 42,9 39,5 36,0 29,6 46,5 34,0 29,8 0,5
     Przychody ze sprzedaży 22,3 17,5 14,1 36,7 38,2 34,3 28,0 39,9 32,2 29,2 0,7
     Przychody z tytułu leasingu 1,8 1,4 1,3 1,1 1,2 1,1 0,0 0,3 0,9 0,6
     Przychody z zakupu materiałów 14,5 25,0 23,1 5,1 0,2 0,6 1,6 6,3 0,9 -0,2
Koszt własny sprzedaży
i zakupionych materiałów
-21,8 -33,3 -29,9 -13,0 -9,1 -8,6 -6,4 -13,0 -7,5 -3,4 -0,1
Zysk brutto na sprzedaży 16,8 10,7 8,6 29,9 30,5 27,4 23,2 33,5 26,4 26,4 0,4
Marża brutto na sprzedaży 43,5% 24,3% 22,3% 69,7% 77,0% 76,1% 78,3% 72,1% 77,8% 88,6% 77,1%
Koszty R&D i ogólnego zarządu -9,7 -8,0 -14,3 -11,8 -12,5 -10,2 -12,3 -11,5 -12,5 -15,6 -15,8
Odpis z tyt. utraty wart. rzecz. aktywów trwałych -12,2
EBITDA 9,6 5,6 (4,4) 26,4 19,8 19,2 12,8 10,4 15,5 12,9 -12,9
Marża EBITDA 24,9% 12,8% n/a 61,4% 50,1% 53,3% 43,4% 22,4% 45,6% 43,2%
Amortyzacja 2,5 2,5 2,0 1,9 1,8 1,7 2,0 1,7 2,0 2,2 2,2
EBIT 7,1 3,1 (6,4) 24,5 18,0 17,5 10,9 8,7 13,5 10,6 -15,1
Marża EBIT 18,4% 7,0% n/a 56,9% 45,6% 48,5% 36,7% 18,7% 39,8% 35,6%
Zysk/strata brutto 7,4 5,1 (5,1) 14,5 16,5 15,2 10,9 7,3 17,5 10,3 -16,3
Podatek dochodowy 1,2 (8,6)
Zysk/strata netto 7,4 5,1 (5,1) 15,7 16,5 15,2 10,9 (1,3) 17,5 10,3 -16,3

 

Tabela 2. Wyniki finansowe Mabion S.A. w ujęciu narastającym

 

Dane w mln PLN 1-3Q 2021 1-3Q 2022 1-3Q 2023 1-3Q 2024   
Przychody razem (w tym) 1,6 121,0 105,2 64,3  
     Przychody ze sprzedaży 53,9 100,4 62,1  
     Przychody z tytułu leasingu 4,6 2,3 1,5  
     Przychody z zakupu materiałów 62,6 2,4 0,7  
    Przychody z tytułu usług R&D 1,6  
Koszt własny sprzedaży i zakupionych materiałów -85,0 -24,1 -11,1  
Zysk brutto na sprzedaży 1,6 36,0 81,1 53,2  
Marża brutto na sprzedaży 100% 29,8% 77,1% 82,8%  
Koszty R&D i ogólnego zarządu -36,7 -32,0 -34,9 -43,9  
EBITDA (28,4) 10,8 51,9 15,5  
Marża EBITDA n/a 8,9% 49,3% 24,1%  
Amortyzacja 6,4 7,1 5,5 6,4  
EBIT (34,8) 3,8 46,4 9,0  
Marża EBIT n/a 3,1% 44,1% 14,0%  
Zysk/strata brutto (35,2) 7,5 42,6 11,5  
Zysk/strata netto (35,2) 7,5 42,6 11,5  

 

Wyniki finansowe i biznesowe Grupy Kapitałowej Banku Millennium w 3 kw.2024 r.

Grupa Kapitałowa Banku Millennium S.A. odnotowała zysk netto w wysokości 190 mln zł w 3 kw. 2024 r. i 547 mln zł w pierwszych dziewięciu miesiącach 2024 r. Ten znaczący wynik osiągnęła pomimo utrzymujących się wysokich kosztów portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych oraz pełnego obciążenia podatkiem bankowym.

3 kw. 2024 r. był kolejnym solidnym kwartałem z punktu widzenia działalności operacyjnej. Wzrost kredytów zaczął nabierać tempa (+1% kw/kw i +3% r/r, ale +2% i +5% odpowiednio bez wpływu szybko kurczącego się portfela walutowych kredytów hipotecznych) z uruchomieniami kredytów gotówkowych na poziomie bliskim rekordowemu poziomowi 2 mld zł. Nadwyżka płynności pozostała silna pomimo obniżonego oprocentowania depozytów, wspierając wynik odsetkowy (NII). Sam wynik odsetkowy 3kw24 bez wakacji kredytowych wzrósł o 5% kw/kw i o 5% r/r (skorygowany wynik odsetkowy 9m24 wzrósłby o 5% r/r). Liczba aktywnych klientów detalicznych pozostała w stałym trendzie wzrostowym (3 120 tys., wzrost o 5% r/r), a wartość produktów inwestycyjnych wzrosła o 9% kw/kw do 10,5 mld zł.

Trzeci kwartał 2024 roku był kolejnym solidnym okresem dla działalności operacyjnej banku. Zakończyliśmy go zyskiem netto w wysokości 190 mln zł, pomimo utrzymujących się wysokich kosztów portfela kredytów hipotecznych w walutach obcych oraz pełnego obciążenia podatkiem bankowym. Wzrosło tempo udzielania kredytów; uplasowaliśmy swoje pierwsze zielone obligacje o wartości nominalnej 500 mln euro; poszerzyliśmy współpracę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, aby klienci z segmentu małych i średnich firm mogli skorzystać z nowej gwarancji Investmax. Odświeżyliśmy również design naszej aplikacji mobilnej dla klientów detalicznych, uruchomiliśmy możliwość skorzystania z mobilnego podpisu mSzafir i potwierdzania tożsamości. Zawarliśmy kolejnych 1 081 ugód z kredytobiorcami frankowymi, co oznacza, że od początku programu osiągnęliśmy poziom 24,6 tys. polubownych ugód.” – skomentował wyniki Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

W portfelu walutowych kredytów hipotecznych kontynuowana była systematyczna redukcja ryzyka. Kwartalna liczba nowych polubownych ugód z posiadaczami walutowych kredytów hipotecznych pozostała na poziomie powyżej 1 tys. Do tej pory zawarto 24 600 ugód, co stanowi równowartość 40% liczby umów kredytowych aktywnych w momencie pełnego uruchomienia oferty ugód. Napływ nowych roszczeń związanych z walutowymi kredytami hipotecznymi przeciwko Bankowi spadł poniżej 1 500 spraw, z rosnącym udziałem roszczeń dotyczących spłaconych kredytów (19% liczby wszystkich aktywnych roszczeń), podczas gdy wskaźnik rezerw na ryzyko prawne do aktywnego portfela brutto przekroczył poziom 110%.

Ostatnie, ale nie mniej ważne, współczynniki kapitałowe i MREL znacznie się poprawiły, z nadwyżką współczynników T1/TCR powiększającą się do ponad 5 punktów procentowych, a nadwyżką współczynnika MREL trea do prawie 8 punktów procentowych.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Podsumowując prezentację wyników za 3 kw. 2024 r. Joao Bras Jorge powiedział: Jesteśmy w końcowej fazie realizacji obowiązującej strategii na lata 2022 – 2024 „Inspirują nas ludzie”. Jesteśmy zadowoleni, że w wielu przypadkach wyznaczone cele udało się nam osiągnąć przed czasem. Pozytywny trend wzrostu biznesowego sprawia, że w nowy cykl strategiczny wejdziemy z silnej pozycji, torując w ostatnim kwartale drogę do realizacji nowych wyzwań. Ambitne cele wyznaczamy wraz z nową strategią „Strategia 2028 – Wartość i Wzrost”.

65% polskich pracowników chce 4-dniowego tygodnia pracy, a 6 na 10 pracuje już tylko z biura

Pracownicy firm znad Wisły cenią sobie w organizacjach pracę w dobrej atmosferze (46%), a także zakres obowiązków odpowiadający ich zainteresowaniom (41%). Choć jak podkreślają, elastyczność pracy jest dla nich bardzo cenna, to 60% respondentów pracuje w pełni z biura. Jak pokazuje opublikowane dziś najnowsze badanie Manpower, Polacy mają pozytywne nastawienie do koncepcji 4-dniowego tygodnia pracy, ponieważ 65% z nich popiera to rozwiązanie, choć nadal mają wobec niego pewne obawy.

Jak pokazuje opublikowany dziś raport Manpower „Nastroje polskiego rynku pracy – perspektywa kandydatów 2024”, którego partnerem został Rocket Jobs oraz Just Join IT, 68% pracowników znad Wisły nie chce zmiany pracodawcy w najbliższym czasie, 15% z nich planuje ją w kolejnych 12 miesiącach, a 10% w ciągu pół roku. Jedynie 7% respondentów jest mocno zorientowanych na poszukiwanie nowej ścieżki kariery i deklaruje chęć zmiany organizacji w ciągu najbliższych 3 miesięcy.

– Podobnie jak w poprzedniej edycji raportu zweryfikowaliśmy gotowość talentów do zmiany pracy. Okazuje się, że motywacje w tym zakresie są teraz znacząco niższe. Aktualnie aż 7 na 10 respondentów nie myśli o ruchach zawodowych, podczas gdy w mijającym roku gotowość do zmiany zgłaszało 59% badanych. Może to oznaczać większe trudności w pozyskaniu odpowiednich kandydatów w ramach planowanych rekrutacji, dlatego warto pochylić się nad tym, co wpływa na satysfakcję z pracy oraz jak zapewnić tak ważny dla talentów ciekawy zakres obowiązków – mówi Katarzyna Pączkowska, dyrektor rekrutacji stałej w Manpower.

Polacy chcą czterodniowego tygodnia pracy, choć mają wiele obaw

Raport Manpower porusza również temat skróconego tygodnia pracy i pokazuje, że Polacy mają pozytywne nastawienie do tej koncepcji. 36% osób biorących udział w badaniu zdecydowanie popiera to rozwiązanie, 29% raczej popiera, a jedynie 6% ankietowanych ma negatywne nastawienie do pracy przez cztery dni w tygodniu. Analiza prezentuje także stosunek talentów do różnych aspektów związanych z ewentualnym wejściem w życie tego projektu. Okazuje się, że choć respondenci uważają, że to dobre rozwiązanie wspierające wellbeing oraz zachowanie balansu między pracą i życiem prywatnym, to obawiają się obniżenia wynagrodzenia, a także zarządzania czasem czy obciążeniem pracą.

– Choć nie brakuje obaw dotyczących tego modelu, to przykłady firm z różnych sektorów pokazują, że 4 dniowy tydzień pracy nie musi prowadzić do spadku produktywności. Wręcz przeciwnie, w niektórych przypadkach odnotowano wzrost efektywności i satysfakcji zespołów – podkreśla Justyna Mazur, manager rekrutacji stałych w Experis. – Okazuje się bowiem, że pracownicy stają się bardziej skoncentrowani, zmotywowani, a firmy utrzymują, a nawet poprawiają swoje wyniki biznesowe. Prowadzenie projektów IT wymaga efektywnego zarządzania zasobami, efekty są mierzone na podstawie osiągniętych celów. Należy jednak pamiętać, że istnieją obszary, dla których czas pracy oraz dostępność pracowników są kluczowe. To samo dotyczy np. obsługi klienta czy produkcji. Ograniczenie godzin dostępności pracowników może przełożyć się na trudności operacyjne, a w efekcie końcowym na niezadowolenie klientów i straty firmy – dodaje ekspertka.

Co sprawia, że lubimy swoją pracę?

Osoby biorące udział w badaniu zostały zapytane o to, co sprawia, że lubią swoją pracę. Wyniki analizy wskazują, że polscy pracownicy za najbardziej cenne w swoich organizacjach uważają pracę w przyjaznej atmosferze, na co wskazało 46% badanych. Istotny jest również zakres obowiązków odpowiadający ich zainteresowaniom i kompetencjom (41%) oraz możliwość pracy zdalnej lub hybrydowej (25%).

– Po czasie pandemii pracownicy zaczęli znacznie bardziej zwracać uwagę na to, jak praca wpływa na ich życie prywatne i zdrowie psychiczne. W efekcie tego rośnie znaczenie przyjaznej atmosfery w organizacji – mówi Marta Szymańska, liderka specjalizacji w Manpower. – Pozytywne relacje w miejscu pracy zwiększają motywację, zaangażowanie i identyfikację z firmą. Istotne stało się także dopasowanie obowiązków do kompetencji, zainteresowań, co umożliwia rozwój zawodowy oraz zwiększa zaangażowanie w działania. Niedobór talentów sprawia, że osoby zainteresowane zmianą mogą śmiało wybierać firmy, które nie tylko wspierają ich ambicje i rozwój, ale również oferują najlepsze dla nich warunki współpracy – dodaje ekspertka i podkreśla, że firmy, które oferują elastyczność, mają przewagę w przyciąganiu kandydatów, którzy coraz częściej wybierają pracodawców dostosowujących się do ich stylu życia.

Nadeszła era powrotu do biur

Co ciekawe, pomimo tego, jak ważna jest dla talentów możliwość pracy zdalnej oraz to, by pracodawca oferował elastyczność modelu współpracy, coraz więcej mówi się o tym, że firmy zachęcają swoje zespoły do korzystania z biur. Potwierdza to badanie Manpower, bowiem 60% wykonuje swoje obowiązki zawodowe w pełni stacjonarnie, a 17% hybrydowo, ale z przewagą działań z siedziby firmy. 7% osób biorących udział w badaniu pracuje w modelu 50/50, natomiast 6% także dzieli swój czas pracy pomiędzy biuro i dom, jednak w większej mierze jest to praca zdalna, 9% ankietowanych wykonuje swoją pracę w pełni zdalnie.

– Czy praca zdalna dobiegła końca? Choć niektórzy chcieliby w to wierzyć, realia rynku pracy są bardziej złożone. System remote-first, który pojawił się w czasie pandemii, okazał się krótkotrwały. Wielu pracodawców szybko zrozumiało, że budowanie silnych zespołów jest niemal niemożliwe, gdy wszyscy pracownicy pracują wyłącznie zdalnie. W pełni rozproszony team może działać, ale trudno w ten sposób osiągnąć stałe, wysokie zaangażowanie oraz skuteczność komunikacyjną, co stanowi fundament efektywności. I to właśnie dlatego tak wiele firm kładzie teraz nacisk na powrót do biur – podkreśla Piotr Nowosielski, CEO portali z ofertami pracy justjoin.it & rocketjobs.pl i uspokaja, że praca zdalna jednak nie znika całkowicie, ponieważ nowy standard to model 4+1, czyli cztery dni w biurze i jeden dzień zdalnie. – To z jednej strony zapewnia elastyczność, a z drugiej ułatwia efektywną komunikację w zespole. Z punktu widzenia firm, praca stacjonarna jest po prostu bardziej wydajna, a uproszczona komunikacja i szybszy przepływ informacji są kluczowe, szczególnie przy realizacji skomplikowanych projektów i szybkich decyzjach – mówi ekspert.

W ciągu 9 miesięcy zamknięto prawie 142 tys. jednoosobowych działalności, a ponad 282 tys. zawieszono

W pierwszych trzech kwartałach br. liczba wniosków dotyczących zamknięcia jednoosobowej działalności gospodarczej spadła o ponad 2% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Jak przekonują eksperci, sytuacja dla tego typu firm jest nieco lepsza niż wcześniej. Panuje mniejsza niepewność, do tego przystopowała wysoka inflacja. Z kolei liczba wniosków o zawieszenie wzrosła rdr. o niespełna 5%. Według znawców tematu, część przedsiębiorców szuka w ten sposób optymalizacji kosztów. Do tego eksperci dodają, ze końcówka roku nie powinna przynieść radykalnych zmian. Jednocześnie zawracają uwagę na to, że firmy wciąż czekają na zapowiadane przez nowy rząd ułatwienia. Na razie przedsiębiorcy idą na kredycie zaufania do niego, ale to może się odwrócić, jeżeli zapowiadane zmiany dalej będą szły tak wolno. Wówczas statystki też mogą się pogorszyć.

Z danych udostępnionych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT) wynika, że w trzech kwartałach br. do rejestru CEIDG wpłynęło prawie 142 tysiące wniosków dotyczących zakończenia jednoosobowej działalności gospodarczej. To o 2,2% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków było ponad 145 tys. Według Łukasza Goszczyńskiego, radcy prawnego i doradcy restrukturyzacyjnego z kancelarii prawa gospodarczego GKPG, ten wynik raczej nie jest zaskoczeniem. Przedsiębiorcy po ubiegłorocznej zmianie władzy liczyli, że ich sytuacja się poprawi. To oczywiście w pewien sposób nastąpiło, ale nie jest to jeszcze taka zmiana, która byłaby w 100% satysfakcjonująca.

– Ten spadek rdr. to efekt wielu czynników. Jednym z nich jest poprawa warunków prowadzonej działalności, ale rozumiana jako zmniejszenie niepewności. Część przedsiębiorców zdążyła się już przystosować do podwyżek cen energii, paliwa czy zwiększania pracy minimalnej. To oczywiście nie oznacza, że nagle warunki są idealne. Według badań, większość przedsiębiorców jest pesymistycznie usposobiona do dalszego prowadzenia działalności gospodarczej. Wśród głównych przyczyn takiego stanu rzeczy nie wymieniają już oni niepewności, a wskazują koszty prowadzonej działalności – komentuje Grzegorz Kostrzewa z Kancelarii Restrukturyzacyjnej ProPrawni.

Warunki dla JDG są nieco lepsze, co podkreśla Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny. I dodaje, że sytuacja gospodarcza nie pogarsza się, jak to było w okresie wcześniejszym, a wysoka inflacja przystopowała. Ponadto ustawodawca przestał zaskakiwać przedsiębiorców nagłymi zmianami prawa. Jak przekonuje ekspert, firmy nie są zamykane z dnia na dzień. Najpierw przedsiębiorcy przeważnie zawieszają działalność. Jeśli nie ma perspektywy poprawy, to składają wniosek o zamknięcie biznesu.

– Według raportów branżowych, najwięcej likwidowanych firm jest związanych z trzema sektorami gospodarki, tj. przetwórstwem przemysłowym, handlem hurtowym i detalicznym oraz budownictwem. Istnieje zbiór powodów, które dotyczą przedsiębiorstw bez względu na obszar działalności. Ale są również takie związane z daną branżą i dotyczą np. regulacji czy zmian nastojów konsumenckich – dodaje Grzegorz Kostrzewa.

Z danych resortu również wynika, że w trzech kwartałach br. ponad 30 tys. wniosków w ww. kwestii dotyczyło JDG, które nie wskazały województwa wykonywania działalności. Rok wcześniej było to 26,4 tys. Natomiast patrząc na dane z poszczególnych województw najwięcej wniosków dotyczyło mazowieckiego – 18,3 tys. (w trzech kwartałach 2023 roku – 18,6 tys.). Jak przekonuje mec. Adrian Parol, coraz więcej przedsiębiorców nie dokonuje ww. wskazania, co jest zgodne z prawem. Decyduje o tym m.in. chęć prowadzenia działalności w różnych miejscach. Spośród zamykanych firm musi być więc jakiś odsetek tych, które nie są powiązane z jednym województwem.

– Te dane świadczą przede wszystkim o zmieniającej się strukturze przedsiębiorstw, będącej wynikiem coraz większej mobilności i rozwoju cyfryzacji. Przepisy nie wymagają podania dokładnej lokalizacji, jeśli nie jest ona związana z fizycznym miejscem. Przykładowo, w zakresie usług informatycznych miejsce wykonywania działalności jest płynne. Należy wspomnieć również o wzroście znaczenia pracy zdalnej w okresie pandemii – analizuje ekspert z kancelarii ProPrawni.

Jak wynika z danych resortu, w trzech kwartałach br. do rejestru CEIDG wpłynęło 282,4 tys. wniosków o zawieszenie JDG. To o 4,6% więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku, kiedy takich przypadków było 270 tys. W opinii radcy prawnego Adriana Parola, część drobnych przedsiębiorców szuka w ten sposób optymalizacji kosztów, w szczególności związanych z ubezpieczeniami społecznymi, które stanowią spore obciążenie. A zawieszenie JDG pozwala na zamrożenie tych wydatków.

– Zawieszanie działalności to często pierwszy krok do zamknięcia firmy, ale nie jest to regułą. Przedsiębiorcy często to robią, kiedy właśnie szukają oszczędności, bo w danej chwili mają zastój w prowadzeniu działalności. I to nie jest niczym złym. Spora liczba tych podmiotów potem się odwiesza i ponownie wraca do obrotu. W mojej ocenie, ten wzrost raczej nie powinien być alarmujący – ocenia mec. Łukasz Goszczyński.

Rodzi się więc pytanie dotyczące liczby wniosków o zamknięcie i zawieszenie JDG w końcówce roku. Jak prognozuje Grzegorz Kostrzewa, zapewne sytuacja będzie podobna do tej z ostatnich miesięcy, o ile nie wystąpią jakieś nieprzewidziane czynniki. W opinii eksperta, w najbliższym czasie najbardziej narażone na likwidację będą przedsiębiorstwa działające w takich obszarach, jak transport, hotelarstwo i gastronomia, mały handel detaliczny, usługi osobiste, w tym fryzjerskie i kosmetyczne, a także szkoleniowe i edukacyjne.

– Trudno jednoznacznie powiedzieć, jak w końcówce roku będzie wyglądała sytuacja z liczbą wniosków dotyczących zamykania i zawieszania JDG. Wszyscy liczymy na pozyskanie środków z KPO, które ożywiłyby gospodarkę. Mówiąc w dużym uproszczeniu, na rynku dostrzegalny jest brak pieniędzy. One gdzieś zniknęły przy jednoczesnym utrzymaniu wysokich kosztów – mówi mec. Adrian Parol.

Z kolei ekspert z kancelarii prawa gospodarczego GKPG uważa, że sytuacja z liczbą wniosków dot. zamykania i zawieszania JDG faktycznie może się podobnie przedstawiać, jak w pierwszych trzech kwartałach br. Natomiast jednocześnie dodaje, że ustawodawca powinien się trochę pospieszyć w planowaniu i wdrażaniu zmian, ponieważ przedsiębiorcy naprawdę na to czekają. Ekspert dodaje również, że jeżeli nic się w tej materii nie zmieni w IV kwartale tego roku, to ww. dane mogą w I kw. 2025 r. trochę się pogorszyć, bo przedsiębiorcy na razie idą na zaufaniu do nowej władzy, ale jednocześnie coraz bardziej czekają na zapowiadane zmiany.

Pożyczki pozabankowe w Polsce 2024: porównanie pożyczek celowych i gotówkowych

Polski rynek pożyczek pozabankowych opiera się na dwóch głównych odmiennych, specyficznych segmentach produktowych. Pierwszym są pożyczki celowe, które charakteryzują się niską kwotą na jakie są udzielane – średnia wartość nowo udzielonej we wrześniu 2024 r. pożyczki celowej wyniosła 707 zł i była o 30,4% wyższa od średniej wartości takiej pożyczki udzielonej rok wcześniej. Udzielane są one na finansowanie określonego celu jakim jest zakup określonych towarów czy usług, nie jest więc udostępniana klientowi gotówka.

W pożyczkach celowych mogą być niskokwotowe zakupy w internecie na platformach e-Commerce, ale też pożyczki na zakup samochodów czy usługi stomatologiczne lub medycyna estetyczna, charakteryzujące się wyższymi kwotami. Są one zazwyczaj udzielane na krótkie okresy i bardzo dobrze spłacane. Mają więc cechy „upodabniające” je do bankowych kredytów ratalnych.

Wartość nowo udzielonych we wrześniu br. pożyczek celowych spadła o -2,1% r/r. W ujęciu liczbowym spadek jest jeszcze większy i wyniósł -25,0% r/r/.

W okresie pierwszych dziewięciu miesięcy br. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 6,116 mln szt. na łączną kwotę 4,383 mld zł, co oznacza wzrost o 62,6% w ujęciu liczbowym oraz o 74,1% w ujęciu wartościowym w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku.

Częściowo za tak wysokie dynamiki odpowiadają zmiany regulacyjne dotyczące raportowania udzielonych pożyczek do BIK obowiązujące od 18 maja 2023 r. Do tego momentu w 2023 r. nie były raportowane wszystkie udzielone pożyczki celowe, co zaniża bazę porównawczą.

Drugim segmentem są pożyczki gotówkowe, które wypłacane są bezpośrednio na konto klienta i mogą być wykorzystywane na dowolny cel, w tym podreperowanie budżetu domowego. Cechą charakterystyczną pożyczek gotówkowych jest ich wyższa szkodowość w porównaniu do pożyczek celowych. W segmencie tym można wyróżnić dwie kategorie pożyczek gotówkowych.

Pożyczki gotówkowe udzielane na niskie kwoty i krótkie okresy – tzw. „chwilówki” oraz na wysokie kwoty i długie, często kilkuletnie okresy. Ten drugi typ pożyczek podobny jest do bankowych kredytów gotówkowych. Średnia wartość pożyczki gotówkowej udzielonej w we wrześniu 2024 r. wyniosła 2 661 zł i była o 16,8% wyższa do średniej kwoty udzielonej we wrześniu 2023 r.

Wrześniowa wartość sprzedaży pożyczek gotówkowych (1,291 mld zł) była wyższa o +40,7% r/r. Dodatnia dynamika r/r (+20,5%) wystąpiła również w ujęciu liczbowym. We wrześniu udzielono łącznie 485 tys. szt. pożyczek.

Przez trzy pierwsze kwartały 2024 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 4,201 mln pożyczek gotówkowych (+35,3%) na kwotę 10,870 mld zł, co oznacza wzrost o +54,9% w porównaniu z analogicznym okresem 2023 roku. Podobnie jak w przypadku pożyczek celowych, również w pożyczkach gotówkowych występuje „efekt regulacyjny” związany z pełnym raportowaniem od 18 maja 2023 r.

We wrześniu br. w strukturze sprzedaży pożyczek pozabankowych w ujęciu liczbowym dominowały pożyczki celowe, zaś w ujęciu wartościowym pożyczki gotówkowe.

Marsh: Ceny ubezpieczeń na świecie spadły o 1% w trzecim kwartale 2024 r. – pierwszy spadek od siedmiu lat

Ceny ubezpieczeń na świecie spadły o 1% w trzecim kwartale 2024 r. Po raz pierwszy od 2017 r. indeks odnotował spadek – wynika z najnowszego raportu Global Insurance Market Index, opublikowanego przez Marsh, wiodącego na świecie brokera ubezpieczeniowego i doradcę ds. ryzyka, należącego do Grupy Marsh McLennan (NYSE: MMC).

Spadek ten odzwierciedla kontynuację trendu stabilizacji stawek, który w znacznym stopniu jest wynikiem rosnącej konkurencji wśród ubezpieczycieli na światowym rynku ubezpieczeń majątkowych.

Stawki ubezpieczeniowe spadły średnio o 6% w regionie Pacyfiku, o 5% w Wielkiej Brytanii, o 4% w Azji, o 3% w Kanadzie oraz o 2% w regionie Indii, Bliskiego Wschodu i Afryki. W Stanach Zjednoczonych oraz w regionie Ameryki Łacińskiej i Karaibów (LAC) stawki wzrosły o 3%, a w Europie pozostały na niezmienionym poziomie.

Kluczowe wnioski:

  • Ceny polis majątkowych na świecie spadły o 2%, po tym jak w Q2 2024 nie zmieniły się, a w Q1 2024 wzrosły o 3%. Stawki spadły w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Azji, regionie Pacyfiku i IMEA, ale wzrosły za to w Europie i Ameryce Łacińskiej i Karaibach. Ubezpieczeni posiadający aktywa skoncentrowane w strefach katastroficznych, takich jak Zatoka Meksykańska, wschodnie wybrzeże USA czy Kalifornia, a także ci, którzy niedawno doświadczyli wyższych niż przeciętne wzrostów stawek, zazwyczaj odnotowali spadki powyżej średniej. Należy jednak zauważyć, że miało to miejsce przed ostatnimi huraganami w Zatoce.
  • Stawki ubezpieczeń OC wzrosły o 6%, po wzroście o 3% (utrzymującym się przez siedem poprzednich kwartałów), co było głównie determinowane przez obawy związane z dużymi odszkodowaniami zasądzanymi przez amerykańskie sądy.
  • W liniach finansowych i profesjonalnych stawki spadły o 7% – to już dziewiąty z rzędu kwartał spadków – przy czym obniżki odnotowano we wszystkich regionach.
  • Ceny ubezpieczeń cybernetycznych spadły o 6% na świecie, kontynuując trend spadkowy z dwóch poprzednich kwartałów. Spadki stawek odnotowano we wszystkich regionach. W coraz większej liczbie polis niecybernetycznych wprowadzono wyłączenia dotyczące cyber, co spowodowało wzrost zainteresowania sposobami na zniwelowanie potencjalnych luk w pokryciu szkód majątkowych lub obrażeń ciała spowodowanych przez zdarzenie cybernetyczne.

„W trzecim kwartale, po raz pierwszy od siedmiu lat, odnotowaliśmy spadek globalnych cen ubezpieczeń, czym trzy z czterech głównych linii ubezpieczeniowych odnotowały spadek, co jest pozytywnym zjawiskiem dla naszych klientów. Uważnie monitorujemy rynki pod kątem wpływu ostatnich niszczycielskich burz w sezonie huraganów w Ameryce Północnej i oferujemy wsparcie naszym klientom oraz społecznościom dotkniętym tymi wydarzeniami” – komentuje wyniki raportu Pat Donnelly, President, Marsh Specialty and Global Placement w Marsh.

Małgorzata Splett-Kulik – Head of FINPRO & Cyber Practice, Marsh w Regionie CEE dodaje: „Mówiąc o zniżkach w ubezpieczeniach finansowych i cybernetycznych musimy ocenić, jak kształtowały się ceny bazowe tych ubezpieczeń w Polsce i na rynkach zagranicznych przez co najmniej kilka ostatnich lat. Polski rynek ubezpieczeń D&O i cyber był generalnie zawsze tańszy niż rynki zagraniczne, więc brak lokalnych zniżek nie oznacza, że polscy ubezpieczyciele są „drodzy”. Lokalne rynki wciąż są mocno konkurencyjne względem ofert ubezpieczycieli zagranicznych i dotyczy to przede wszystkich warstw podstawowych programów ubezpieczeniowych. Patrząc szerzej na rynek europejski i UK dla linii cyber, rzeczywiście mamy do czynienia ze zniżkami, które częściej dotyczą warstw nadwyżkowych programów i programów dużych organizacji – zwykle takich z przychodem powyżej EUR 250m. Biorąc pod uwagę szkodowość i nowe dyrektywy NIS2 i DORA implementowane lokalnie, można się spodziewać, że stawki dla całego portfela klientów będą się stabilizować”.

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska dodaje: „Q3 był kolejnym kwartałem rynku ubezpieczającego. Przy czym z uwagi na trwający od kilku kwartałów trend obniżek stawek, kolejne obniżki stają się coraz mniej spektakularne z uwagi na niską bazę. Nie jest to trend ograniczony wyłącznie do Polski. Analogiczna sytuacja dotyczy również pozostałych krajów, co widzimy m.in. poprzez warunki programów „przychodzących”. Kolejna dobra wiadomość to taka, że w Q4 2024 sytuacja nie powinna ulec zmianie, z uwagi na zbyt krótki czas na zmianę postaw ubezpieczycieli. Ale odpowiedź na pytanie czy rok 2025 będzie równie łaskawy dla rynku, zależy od tempa wychodzenia gospodarki krajowej i globalnej ze stagnacji (a w przypadku części rynków wręcz z recesji) oraz zakresu i intensywności wyzwań geopolitycznych. Obecne otoczenie gospodarcze, czyli spadek produkcji w połączeniu z rosnącą liczbą niewypłacalności (głównie restrukturyzacje), w dalszym ciągu pozostaje głównie w sferze dyskusji o sytuacji rynkowej, a nie realnych działań ubezpieczycieli. Ale i w tym obszarze można dostrzec kres miękkiego rynku dla firm i branż z ponadprzeciętną szkodowością. Tak jak firmy produkujące nie chciały do tej pory redukować zatrudnienia, tak ubezpieczyciele dążyli do zachowania portfela pomimo pojawiającej się szkodowości. Niestety, przedłużająca się stagnacja może spowodować, iż firmy ubezpieczeniowe będą zmuszone nie tylko ograniczać swoją ekspozycję limitową, ale również urealniać jej koszt”.

„Efekt Trumpa” nadal wpływa na rynki finansowe, wzmacniając dolara i osłabiając złotego

„Trump trade” w dalszym ciągu kieruje rynkami, w tym również walutowym, umacniając pozycję dolara. Wraz ze spadającym kursem EUR/USD i słabymi danymi gospodarczymi z Polski sprawiło to, że złoty tracił siły, a tydzień zakończył jako jedna z najsłabszych walut rynków wschodzących. Najbliższe dni przyniosą m.in. nowe dane o PKB w głównych gospodarkach, co może wpłynąć na rynkowe stopy procentowe, odczyty mogą jednak zostać odsunięte na dalszy plan przez kolejne wyniki sondaży z USA.

Kluczowe punkty:

  • Trump prowadzi w wyścigu do Białego Domu, dolar pozostaje na szczycie.
  • EUR/USD spadł poniżej 1,08 po gołębich komentarzach EBC.
  • Polski złoty znalazł się pod znaczną presją.
  • Jesienny budżet w Wlk. Brytanii ma objąć duże podwyżki podatków.

Wynik wyborów prezydenckich w USA jest wciąż niemożliwy do przewidzenia, ostatnie sondaże wskazują jednak wyraźnie na przewagę Trumpa. Efektami tego są wyższe rentowności amerykańskich obligacji skarbowych w związku z obawami o gwałtowny wzrost emisji długu i umocnienie się dolara. Aprecjacja dolara przez „Trump trade” ma trzy filary: obawy przed wysokimi amerykańskimi cłami, opisany wyżej ruch rynkowych stóp i ogólny zwrot ku bezpiecznym aktywom przez niepewność dotyczącą potencjalnej drugiej kadencji Trumpa jako prezydenta. Warto zaznaczyć, że ceny surowców utrzymują się mimo ucieczki inwestorów do dolara, co może otworzyć drogę do kupna mierzących się z problemami walut rynków wschodzących, szczególnie Ameryki Łacińskiej.

Ten tydzień jest niezwykle bogaty w dane makroekonomiczne. W strefie euro odczyt PKB w III kwartale (środa 30.10) i wstępny odczyt październikowej inflacji (czwartek 31.10) będą kluczowe dla wycen kolejnych obniżek stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego. W USA opublikowane zostaną odczyt PKB w III kwartale (środa 30.10) i raport NFP (nonfarm payrolls) z rynku pracy (piątek 01.11). Spodziewamy się jednak, że te liczne dane będą musiały ustąpić miejsca wynikom sondaży publikowanych na ostatniej prostej kampanii prezydenckich.

PLN

Złoty przyjął w ubiegłym tygodniu ciosy z wielu strony i zakończył go jako jedna z najgorzej radzących sobie walut rynków wschodzących, tracąc niemal 1% względem euro. Osiągnięty pod koniec tygodnia poziom 4,35 na parze EUR/PLN ostatni raz obserwowaliśmy w czerwcu. Polska waluta stała się szczególnie wrażliwa w obliczu „Trump trade”. Różnica w wynikach ekonomicznych USA i strefy euro odcisnęła jednak swoje piętno również na kursie EUR/USD i złotym, który podąża blisko za tą parą. Wieści z kraju również są w ostatnim czasie ponure, co nie poprawia sytuacji polskiej waluty.

W zeszłym tygodniu niemal wszystkie najważniejsze odczyty z Polski zaskoczyły w dół, a szczególnie słaba była sprzedaż detaliczna. Jej zaskakujący, pierwszy w tym roku spadek
(-3% r/r w ujęciu realnym) prawdopodobnie przeszacowuje skalę słabości popytu konsumenckiego, niemniej jest negatywnym sygnałem. Jeśli dane będą w dalszym ciągu rozczarowywać, może to przybliżyć termin obniżek stóp procentowych NBP. Złoty będzie zapewne reagować w najbliższych dniach wciąż głównie na wieści spoza kraju. Warte uwagi będą również wstępne dane o inflacji w październiku (czwartek 31.10), które jednak nie wywołają raczej istotnych wahań waluty.

EUR

Ostatni tydzień nie przerwał pasma ponurych danych gospodarczych ze strefy euro. O wskaźnikach PMI dla aktywności biznesowej w październiku można powiedzieć jedynie, że nie były gorsze niż we wrześniu, ale też nie pokazały lepszego obrazu. W najlepszym razie ostatnie dane makroekonomiczna są zgodne ze stagnacją gospodarki strefy euro, w najgorszym z kwartalnym spadkiem PKB. Wysokie zatrudnienie i brak oznak istotnego spadku miejsc pracy mogą jednak wystarczyć, by strefa euro uniknęła technicznej recesji.

Publikowane w tym tygodniu dane o dynamice PKB (30.10) są istotne, jednak opóźnione i nie dają wyraźnego obrazu obecnego stanu popytu konsumenckiego. Bardziej aktualny będzie wstępny raport inflacyjny za październik (31.10), który będzie kluczowy dla kolejnej decyzji EBC o obniżce stóp procentowych. Komunikaty prezeski Christine Lagarde były w ostatnich dniach raczej gołębie, a rynki wyceniają obecnie w pełni obniżki po 25 pb. na każdym z kolejnych czterech posiedzeń Rady Prezesów.

USD

Raporty ekonomiczne z USA w dalszym ciągu zaskakują w górę, dynamika ta jest jednak w dużej mierze przyćmiona przez nagłówki i sondaże dotyczące wyborów prezydenckich, które odbędą się w kolejny wtorek (05.11). Zgodnie z ostatnimi szacunkami bukmacherów i modelami predykcyjnymi Trump ma dość wyraźną przewagę oraz według sondaży prowadzi w pięciu z siedmiu swing states (stanach, w których poparcie dla obu partii jest wyrównane). Radzimy jednak nie traktować nad wyraz poważnie wyników sondaży publikowanych krótko przed głosowaniem i wciąż uważamy, że wynik wyborów nie jest przesądzony, szczególnie biorąc pod uwagę to, jak nietrafne były sondaże w ostatnich latach.

Piątkowy (01.11) raport NFP jest w dalszym ciągu jednym z dwóch najważniejszych odczytów na świecie – drugim jest inflacja w USA. Biorąc pod uwagę ostatni wzrost inflacji, szczególnie istotne będą dla Rezerwy Federalnej dane dotyczące dynamiki płac. W czwartek (31.10) opublikowany zostanie również odczyt preferowanej przez Fed miary inflacji, czyli PCE.

GBP

Funt brytyjski pozostaje najlepiej radzącą sobie walutą G10 i drugą najsilniejszą za randem południowoafrykańskim główną walutą w tym roku. Ubiegłotygodniowe wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej były słabsze od oczekiwań, potwierdziły jednak, że brytyjska gospodarka rośnie – w przeciwieństwie do będącej w stagnacji gospodarki strefy euro – jednak w nieco wolniejszym od oczekiwanego tempie. Wraz z powrotem inflacji poniżej wynoszącego 2% celu Banku Anglii uczestnicy rynku wyceniają jednak bardziej agresywny cykl rozluźniania polityki monetarnej.

Wydaje się, że środowy komunikat dotyczący budżetu Laburzystów będzie wyjątkowo wydarzeniem generującym spore ryzyko dla funta. Oczekuje się dużych podwyżek podatków, w tym najprawdopodobniej od zysków kapitałowych, pracowniczych składek na ubezpieczenie społeczne, podatków od spadków i emerytur. Kanclerz Rachel Reeves przedstawi również szczegóły dotyczące zmian zasad fiskalnych Partii Pracy, które zgodnie z oczekiwaniami powinny odblokować miliardy funtów do pożyczenia. Jeśli uda jej się przekonać inwestorów, że Laburzyści mają rzeczowy plan pobudzenia wzrostu bez wywoływania chaosu na rynku długu, funt może nie ucierpieć, to jednak duży znak zapytania.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Spadki cen materiałów budowlanych we wrześniu

Wrzesień przyniósł spadek cen we wszystkich grupach asortymentowych wyrobów budowlanych – wynika z najnowszego raportu Grupy PSB Handel. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że wielu inwestorów, którzy  indywidualnie budują swoje domy, stara się wykorzystać ten moment.

Grupa PSB Handel, która monitoruje rynek wyrobów wykorzystywanych przede wszystkim w budownictwie jednorodzinnym poinformowała, że we wrześniu ich średnia cena liczona dla 20 grup asortymentowych była o 0,8% niższa niż w analogicznym okresie rok temu. Obniżki miały miejsce w 14 kategoriach. Do 1% spadły ceny w grupach: dekoracje, motoryzacja, chemia budowlana oraz instalacje, ogrzewanie i wyposażenie, AGD. W kolejnych grupach spadki były następujące: ogród, hobby oraz płytki, łazienki, kuchnie (poniżej 2%), izolacje wodochronne i narzędzia (poniżej 3%), sucha zabudowa, dachy, rynny, izolacje termiczne (poniżej 4%).

Wyk.1 - Komunikat-ceny wyrobów budowlanych-wrzesień 2024-R

Najbardziej potaniało w ciągu ostatnich 12 miesięcy oświetlenie, elektryka (o 4,6%) oraz  wykończenia (o 5,4%).

Z kolei wzrost cen w tym okresie miał miejsce w sześciu grupach asortymentowych. Najbardziej podrożały płyty OSB, drewno (+11%), cement, wapno (+4,7%) oraz ściany, kominy (+3,6%). Podwyżki poniżej 1% dotyczą, farb, lakierów, otoczenie domu i stolarki.

Z danych Grupy PSB Handel wynika ponadto, że wrzesień był okresem spadku cen we wszystkich 20 grupach asortymentowych. Średnia cena była o 1,3% niższa niż w sierpniu. W ośmiu kategoriach (farby, lakiery; płytki, łazienki, kuchnie; cement, wapno; ściany, kominy; ogród, hobby; instalacje, ogrzewanie; motoryzacja oraz wyposażenie i AGD) przecena nie przekraczała 1%. Obniżki sięgające 2% objęły wyroby w grupach: sucha zabudowa, stolarka, dekoracje, izolacje termiczne, narzędzia, otoczenie domu i chemia budowlana. O ponad 2% spadły ceny materiałów wykończeniowych, izolacji wodochronnych oraz dachów i rynien. O ponad 3% poszły w dół ceny oświetlenia i elektryki, a płyt OSB i drewna – o ponad 4%.  Wyk. 2 - Komunikat-ceny wyrobów budowlanych-wrzesień 2024-M

– W tej sytuacji nie dziwi ożywienie w budownictwie jednorodzinnym. I to mimo wciąż niskiej dostępności kredytów – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Z danych GUS wynika, że w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę blisko 61,4 tys. mieszkań (głównie domów jednorodzinnych). Oznacza to blisko 11% wzrost w porównaniu z analogicznym okresem rok temu. Jednak to ożywienie nie jest na tyle duże, aby zatrzymać spadek cen wielu wyrobów budowlanych. W dodatku spada aktywność inwestycyjna firm deweloperskich.Wyk.3 - Komunikat-ceny wyrobów budowlanych-wrzesień 2024-rozpoczete

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Bank Millennium prezentuje strategię rozwoju do roku 2028

Bank Millennium ogłosił nową strategię na lata 2025-2028. „Strategia 2028 – Wartość i Wzrostzakłada dynamiczny rozwój w segmentach bankowości korporacyjnej i detalicznej.

Głównymi celami do 2028 roku są: podwojenie portfela kredytowego w segmencie bankowości korporacyjnej do poziomu powyżej 25 mld złotych, zwiększenie liczby klientów detalicznych do 3,7 mln oraz osiągnięcie zwrotu z kapitału (tj. ROE) na poziomie ok. 18%. Bank planuje osiągnąć te cele dzięki realizacji szeregu inicjatyw biznesowych wspartych dalszą digitalizacją i wdrażaniem innowacji technologicznych, poprawie efektywności operacyjnej i udoskonaleniu doświadczenia klienta, wszystko to przy jednoczesnym zachowaniu dyscypliny kosztowej. Bank Millennium ma ambicję być bankiem pierwszego wyboru, oferując klientom najwyższą jakość usług i innowacyjne rozwiązania.

  • Bank wchodzi w nowy cykl strategiczny z silną pozycją w bankowości detalicznej, ma ponad 3 miliony aktywnych klientów, rentowny model biznesowy i solidną pozycję kapitałową.
  • Bank przewiduje poprawę sytuacji makroekonomicznej – prognozuje stabilny wzrost PKB, niskie bezrobocie, wzrost dochodów rozporządzalnych i spadek stóp procentowych.
  • W segmencie bankowości korporacyjnej celem jest podwojenie portfela kredytów (do ponad 25 mld zł) i zwiększenie liczby klientów do powyżej 50 tys., dzięki ulepszonemu modelowi obsługi i wsparcia klientów biznesowych, rozwojowi oferty produktów kredytowych (np. kredytów inwestycyjnych, leasingu, factoringu), usprawnieniu procesu wnioskowania i uzyskania kredytów.
  • W segmencie bankowości detalicznej bank planuje zwiększyć liczbę klientów do 3,7 mln i dla 70% z nich być bankiem pierwszego wyboru. Zrobi to przez udoskonalenie obsługi klienta (NPS), rozbudowę oferty produktowej (szczególnie produktów inwestycyjnych i oszczędnościowych) i dalszą digitalizację.
  • Bank zamierza osiągnąć zwrot z kapitału na poziomie ok. 18% w 2028 roku przy utrzymaniu dyscypliny kosztowej (wskaźnik kosztów-do-dochodów na poziomie ok. 37%) i niskiego poziomu kredytów zagrożonych poniżej 4%. Przywrócenie wypłaty dywidendy planowane jest od 2027 roku, pod warunkiem sprzyjającego otoczenia regulacyjnego.
Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Wchodzimy w nowy cykl strategiczny z silnej pozycji gotowi otworzyć kolejny rozdział dynamicznego wzrostu i innowacji. Naszym celem jest być bankiem pierwszego wyboru dla klientów indywidualnych i firm w Polsce. Kreujemy innowacje, oferując coraz więcej usług cyfrowo, nie zapominając przy tym o potrzebie rozwijania procesów omnikanałowych na najwyższym poziomie. Strategia „Wartość i Wzrost” podkreśla nasze zaangażowanie w tworzenie wartości poprzez rozwój biznesu. Motto odzwierciedla również klientocentryczne podejście w działaniach na rzecz konsumentów. Każdego dnia dostarczamy wartościowe usługi, wspierając rozwój i aspiracje klientów, nie tylko biznesowe, ale również osobiste. Jako organizacja promująca rozwój zawodowy pracowników i skupiająca się na kluczowych celach biznesowych, jesteśmy dobrze przygotowani do osiągania znaczących sukcesów oraz generowania wzrostu i wartości dla akcjonariuszy — mówi Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

Wejście w nowy cykl strategiczny

Strategia opiera się na dotychczasowych osiągnięciach i koncentruje się na dalszym dynamicznym rozwoju banku oraz zwiększeniu jego wartości. W ciągu ostatnich kilku lat, Bank Millennium skutecznie stawiał czoła licznym wyzwaniom, takim jak napięcia geopolityczne, inflacja, wakacje kredytowe oraz negatywne skutki kredytów walutowych. Pomimo tego osiągnął cele założone w poprzedniej strategii, wiele z nich znacznie przed zakładanym czasem, co potwierdza jego zdolność do realizacji ambitnych planów.

Bank Millennium wchodzi w nowy cykl strategiczny z silną pozycją w bankowości detalicznej. Obsługuje ponad 3 miliony aktywnych klientów, ma rentowny model biznesowy oraz stabilną pozycję kapitałową. Zamierza dalej korzystać z wypracowanych przewag konkurencyjnych, takich jak sprawdzony model pozyskiwania klientów, wysoka jakość obsługi i zaawansowane technologie cyfrowe, aby przyspieszyć wzrost.

Oczekiwane zmiany makroekonomiczne i ich wpływ na sektor bankowy

Prognozy biura makroekonomicznego Banku Millennium dla polskiej gospodarki na lata 2024-2028 są optymistyczne – oczekiwany jest stabilny wzrost PKB, niskie bezrobocie, wzrost dochodów rozporządzalnych i ustabilizowanie stóp procentowych na poziomie ok. 3.5%. Sektor bankowy charakteryzuje się silnymi wskaźnikami kapitałowymi i wysoką płynnością. W okresie strategicznym bank spodziewa się wysokich wzrostów wolumenów rynkowych w segmencie bankowości detalicznej i bankowości korporacyjnej, w szczególności w obszarze kredytów korporacyjnych. Bank Millennium jest doskonale przygotowany, by wykorzystać nowe możliwości rozwoju.

Ambicje na 2028 rok

Dzięki rozwojowi w dwóch głównych segmentach, bank planuje zwiększyć rentowność ze zwrotem z kapitału na poziomie ok. 18% i wskaźnikiem kosztów do dochodów na poziomie ok. 37%. Zamierza to osiągnąć aktywnie zarządzając ryzykiem, utrzymując niski poziom kredytów zagrożonych, poniżej 4%. Zamierza także wzmocnić pozycję kapitałową i wznowić wypłatę dywidend od 2027 roku (uwarunkowane otoczeniem regulacyjnym).

Cele w segmencie bankowości przedsiębiorstw

W ramach nowej strategii bank zamierza wzmocnić swoją pozycję w segmencie średnich i dużych przedsiębiorstw. Celem jest zwiększenie bazy klientów z ok. 9 tysięcy do 17 tysięcy poprzez m.in. oferowanie im dopasowanych produktów kredytowych (leasing, factoring i kredyty inwestycyjne). Ponadto, bank zamierza zwiększyć liczbę klientów korporacyjnych, dla których jest głównym bankiem. Osiągnie to poprzez dalsze doskonalenie doświadczenia klienta (utrzymanie pozycji w pierwszej trójce najlepszych banków w rankingach NPS), digitalizację oraz wykorzystanie zaawansowanej analityki danych w procesach decyzyjnych. Dodatkowo wprowadzi ulepszony model sprzedaży i obsługi oraz uproszczenie procesu wnioskowania i uzyskania kredytów. Bank zamierza także skuteczniej wspierać rozwój małych firm i zwiększyć ich liczbę w swoim portfelu klientów z 21 tysięcy do ponad 33 tysięcy, udostępniając im bardziej elastyczne i dopasowane do ich potrzeb rozwiązania oraz zmieniając model ich obsługi.

Cele w segmencie bankowości detalicznej

Strategia bankowości detalicznej zakłada dynamiczny wzrost i zwiększenie liczby klientów detalicznych z 3 mln do 3,7 mln. Bank chce mieć powyżej 95% klientów aktywnych cyfrowo oraz być głównym bankiem dla 70% klientów. Cele zostaną osiągnięte poprzez zachowanie wiodącej pozycji pod względem jakości obsługi klientów (umocnienie pozycji w pierwszej trójce najlepszych banków w rankingach NPS) oraz przez dalszą digitalizację i wdrożenie nowych rozwiązań technologicznych (np. zaawansowaną hiperpersonalizację oferty). Ponadto bank planuje rozwój oferty, szczególnie w zakresie produktów inwestycyjnych i oszczędnościowych, oraz skupić się na potrzebach poszczególnych grup klientów, w tym klientów zamożnych i SOHO (jednoosobowe działalności gospodarcze).

Kluczowe czynniki wspierające dalszy wzrost

Nowa strategia wzrostu wspierana jest pięcioma kluczowymi elementami. Inwestowanie w nowe technologie, czyli wzmocnienie istniejących systemów zgodnie z priorytetami strategicznymi, rozwój sztucznej inteligencji i technologii chmurowych. Poprawa modelu operacyjnego i efektywności, czyli automatyzacja procesów i szybsze dostarczanie produktów i usług. Zgodność i zarządzanie ryzykiem, czyli stałe minimalizowanie ryzyk prawnych i kredytowych. Wykorzystując fundamenty zbudowane w obecnej strategii planujemy dalszą realizację naszych celów zrównoważonego rozwoju, takich jak neutralność klimatyczna do 2030 roku i zerowa emisja netto do 2050 roku, zaangażowanie społeczne, oraz wsparcie zielonej transformacji u naszych klientów przez zapewnienie 5 miliardów złotych na finansowanie zrównoważonych projektów.

Strategia HR Banku Millennium skupia się na rozwoju talentów, wspierając kluczowe kierunki strategii biznesowej, zwiększaniu atrakcyjności banku jako miejsca pracy (dalsze umacnianie pozycji „Top Employer”) oraz zachowaniu konkurencyjnej polityki wynagrodzeń. Ważne będzie także dostosowanie kultury organizacyjnej do wprowadzanych nową strategią zmian oraz dalsza cyfryzacja procesów HR w celu poprawy doświadczeń pracowników.

Bank gotowy na nową erę wzrostu i innowacji

Bank Millennium udowodnił, że potrafi funkcjonować w trudnych warunkach. Teraz jest gotowy na kolejny rozdział dynamicznego wzrostu i innowacji. Perspektywy gospodarcze Polski tworzą atrakcyjne tło do dalszej ekspansji. Bank Millennium chce wykorzystać możliwości, jakie oferuje zmieniające się otoczenie, i wzmocnić swoją pozycję zarówno w segmencie bankowości detalicznej, jak i bankowości korporacyjnej. Koncentracja na innowacjach, transformacji cyfrowej oraz doświadczeniu klienta będzie napędzać rozwój. Dążąc do ekspansji, bank będzie utrzymywał silną dyscyplinę kosztową oraz koncentrował się na zarządzaniu ryzykiem i utrzymaniu stabilności kapitałowej, co zapewni solidne fundamenty finansowe i pozwoli na znaczący wzrost rentowności.

CBŚP wkracza do siedziby Cinkciarz.pl – śledztwo pod nadzorem Prokuratury Regionalnej

W poniedziałek funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) oraz specjaliści zajmujący się zwalczaniem cyberprzestępczości przeprowadzili działania w siedzibie firmy Cinkciarz.pl w Zielonej Górze. Działania te były realizowane na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Informację tę potwierdził PAP podkom. Krzysztof Wrześniowski, rzecznik komendanta CBŚP.

Rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, prok. Anna Marszałek, wyjaśniła, że postępowanie zostało wszczęte na początku października po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Początkowo zawiadomienie KNF zostało skierowane do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze i dotyczyło naruszenia przepisów ustawy o rachunkowości w związku z działalnością internetowego systemu wymiany walut.

Prokuratura Okręgowa przekazała sprawę Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu, która dodatkowo otrzymała drugie zawiadomienie od KNF, dotyczące podejrzenia przestępstwa oszustwa w systemie wymiany walut Cinkciarz.pl. Ze względu na związek między sprawami i tożsame podmioty gospodarcze objęte dochodzeniem, oba postępowania zostały połączone i są obecnie prowadzone pod jedną sygnaturą.

Na ten moment prokuratura nie ujawnia szczegółowych informacji dotyczących śledztwa. Warto dodać, że Cinkciarz.pl jest jedną z największych polskich firm zajmujących się wymianą walut online, a działania służb mogą wzbudzić niepokój wśród klientów i partnerów biznesowych przedsiębiorstwa.

Warszawski rynek biurowy na koniec III kwartału 2024 r.

Międzynarodowa firma doradcza Cushman & Wakefield podsumowała sytuację na warszawskim rynku biurowym. Na koniec III kwartału poziom popytu w Warszawie był zbliżony do analogicznego okresu w 2023 roku zarówno pod względem ilości wynajętej powierzchni, jak i liczby zawartych transakcji. Jednocześnie utrzymująca się stagnacja po stronie aktywności deweloperów, spadający wskaźnik pustostanów, zwłaszcza w centralnych lokalizacjach, i coraz mniejsza dostępność gruntów inwestycyjnych mogą zachęcać inwestorów do realizacji projektów redevelopmentowych.

PODAŻ: ograniczenie aktywności deweloperskiej może potrwać nawet do 2026 roku

Na koniec III kwartału 2024 roku całkowite zasoby powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły 6,26 mln mkw. Do projektów oddanych do użytku w III kw. 2024 roku możemy zaliczyć inwestycję Viridis B (Polkomtel – 7000 mkw.) oraz Bohema Office D, E (2600 mkw. i 1700 mkw.).

Obecnie w budowie znajduje się 207 000 mkw. w siedmiu inwestycjach, planowanych do ukończenia w najbliższych latach, co jest znacząco niższą wartością od średniej wielkości podaży oddawanej do użytku w latach 2012-2023. Według szacunków Cushman & Wakefield warszawski rynek biurowy powiększy się w tym roku o ok. 103 000 mkw. w ramach dziewięciu projektów”, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research Poland, Cushman & Wakefield.

Utrzymujący się wysoki koszt pozyskania finansowania oraz stopniowo poprawiająca się aktywność inwestorów instytucjonalnych na rynku inwestycyjnym w dużym stopniu wpływają na utrzymującą się stagnację w zakresie realizacji nowych inwestycji biurowych w Warszawie, która prawdopodobnie potrwa nawet do końca 2026 roku. Niemniej jednak, większość projektów, których realizacja może rozpocząć się w najbliższych 12-24 miesiącach, będzie zlokalizowana w najbardziej atrakcyjnych miejscach umożliwiających deweloperom maksymalizację zwrotu z inwestycji.

POPYT: centrum Warszawy niezmiennie przyciąga największych najemców

Całkowita aktywność najemców w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku wyniosła ponad 492 000 mkw. i była na tym samym poziomie względem analogicznego okresu w 2023 roku. Jest to efekt stopniowej stabilizacji sektora najmu i widocznego trendu optymalizacji zajmowanej powierzchni biurowej przez najemców obecnych na rynku. Ponadto poziom popytu był również zbliżony rok do roku w zakresie liczby zawartych umów, która wyniosła 537 transakcje. Utrzymujący się relatywnie wysoki wolumen finalizowanych umów świadczy o wysokiej płynności stołecznego rynku najmu. W najbliższych kwartałach prognozujemy utrzymanie się stabilnej aktywności najemców”, dodaje Jan Szulborski, Business Development & Insight Manager, Cushman & Wakefield.

W okresie od stycznia do września 2024 roku w Warszawie w strukturze popytu przeważały nowe umowy, które stanowiły ok. 44% wszystkich zawartych umów, z kolei powierzchni zajęte przez właściciela dodatkowo odpowiadały za 7% powierzchni najmu. Udział renegocjacji pozostał wysoki i wyniósł 42%, na dodatek ekspansje wygenerowały około 7% wolumenu transakcji.

Ubiegły kwartał w Warszawie był korzystny, jeżeli spojrzymy na wolumen transakcji wielkometrażowych oraz zwiększenie udziału finalizowanych nowych umów najmu. W segmencie transakcji wielkometrażowych powyżej 3 000 mkw. dominującym trendem wciąż pozostaje przewaga renegocjacji, natomiast pozytywnym przełomem jest też z pewnością zwiększony wolumen nowych umów typu pre-let, które w poprzednim kwartale zostały podpisane chociażby w centrum Warszawy”, komentuje Paulina Kopińska, Partner, Head of Warsaw Office Agency, Cushman & Wakefield.

Do największych transakcji z III kwartału 2024 roku należy umowa przednajmu Santander Bank w budynku The Bridge (24 500 mkw.), umowa przednajmu podpisana przez poufnego klienta z branży mediowej w budynku Office House (10 100 mkw.) oraz zajęcie przez właściciela łącznie 8000 mkw. w budynku Domaniewska Office Park Beta.

WSKAŹNIK PUSTOSTANÓW: dostępność powierzchni utrzymuje trend spadkowy

Wskaźnik powierzchni niewynajętej w III kwartale 2024 roku w Warszawie wyniósł 10,7% i był o 0,1 pp. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku i o 0,2 pp. niższy niż w ubiegłym kwartale.

Aktualny poziom pustostanów przekłada się na blisko 671 000 mkw. dostępnej powierzchni, co równocześnie oznacza spadek o ok. 10 000 mkw. względem ubiegłego kwartału. Wraz ze spodziewanym ograniczeniem nowej podaży w latach 2024-2026 będziemy obserwować dalszą kompresję wskaźnika powierzchni niewynajętej, co pozwoli warszawskiemu rynkowi na wchłonięcie nadwyżki dostępnej powierzchni biurowej w istniejącym zasobie”, komentuje Jan Szulborski.

Struktura pustostanów różni się w zależności od lokalizacji. Obecnie najwyższy wakat utrzymuje się w strefach niecentralnych (12,3%) i pozostaje na zbliżonym poziomie w porównaniu do lat 2021-2023. Z kolei w strefie centralnej, dostępność powierzchni we wrześniu 2024 roku wyniosła 8,9% i była o 4,0 pp. niższa względem końca 2021 roku.

STAWKI CZYNSZÓW: lokalizacja, jakość i poziom obłożenia decydują o podwyżce stawek

Odczuwalna przez ostatnie 24 miesiące presja na wzrost stawek czynszu na szerokim rynku była napędzana przez rekordowo wysoką waloryzację umów najmu o wskaźnik cen towarów i usług (HICP w 2022 roku dla strefy euro wyniosło 8,4% r/r i 6,2% r/r w 2023 roku).

W III kwartale 2024 roku stawki za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie wyniosły 22,00-26,00 EUR/ mkw./ miesiąc w strefie Centrum oraz 13,50-16,50 EUR/ mkw./ miesiąc w lokalizacjach poza centralnych i nie uległy zmianie względem końca 2023 roku.

Dolar amerykański zyskuje, a kanadyjski słabnie. Gwałtowna przecena ropy

Piątek mijał pod dyktando danych z Ameryki Północnej. USA pokazywało dobre wyniki i kurs dolara amerykańskiego szedł w górę. Tym samym nie mogła się jednak pochwalić Kanada. Głównym wydarzeniem jest jednak otwarcie na rynku ropy i nagły spadek jej cen.

Dobre dane zza oceanu

W piątek poznaliśmy dane na temat zamówień na dobra w USA oraz raport Uniwersytetu Michigan. Obydwa odczyty były pozytywnym zaskoczeniem. Wartość zamówień wzrosła we wrześniu o 0,4%, podczas gdy prognozowano zaledwie wzrost o 0,1%. W przypadku dóbr trwałego użytku odnotowano spadek o 0,8%. Dane te mają jednak dużo większą rozpiętość wyników względem głównego odczytu zamówień. Również ten wynik był lepszy od oczekiwań, które zakładały zmniejszenie o 1,1%. Jeżeli dodamy do tego indeks Uniwersytetu Michigan na poziomie 70,5 pkt, czyli o 1,5 pkt powyżej oczekiwań, nie powinno nas dziwić, że dolar zyskiwał na wartości.

Pobudka na rynku paliw

Cena ropy naftowej charakteryzuje się bardzo dużą zmiennością podczas konfliktów na Bliskim Wschodzie. Obecnie jednak mimo weekendowych ataków doszło do wyraźnej przeceny na rynku „czarnego złota”. Cena, która jeszcze w piątek rosła przed weekendem i osiągnęła 76 dolarów za baryłkę, gwałtownie spadła na poniedziałkowym otwarciu. Na moment pisania tego tekstu jesteśmy już na poziomie poniżej 72 dolarów. Dlaczego surowiec tanieje, kiedy pojawia się kolejna fala ataków? Powodem jest fakt, że dochodzi do niej w mniejszym zakresie, niż oczekiwano. Rynki bardzo bały się eskalacji konfliktu, jednak obecne ataki oceniono raczej jako symboliczne działanie, a nie faktyczne zaostrzenie. Logika bliskowschodnia nakazuje bowiem na każdy atak odpowiedzieć, by nie okazać słabości.

Słabość dolara kanadyjskiego

W piątek opublikowano również dane dotyczące sprzedaży detalicznej w Kanadzie. Całkowity wynik wyniósł +0,4%, podczas gdy analitycy oczekiwali 0,5% wzrostu. Choć różnica wydaje się niewielka, uwagę zwróciły również dane bez uwzględnienia sprzedaży samochodów. Prognozy mówiły
o wzroście o 0,2%. Okazało się jednak, że zobaczyliśmy spadek aż 0,7%. To spowodowało, że dolar kanadyjski znalazł się w odwrocie względem nie tylko swojego amerykańskiego kolegi, jak również względem innych walut.

Dzisiaj dzień wolny w Czechach, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto dziś zwrócić uwagę na:

12:00 – Wielka Brytania – sprzedaż detaliczna wg CBI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Energia jądrowa wraca do gry. Szansa czy zagrożenie dla dekarbonizacji?

Energia jądrowa powróciła w tym roku do dyskusji na temat zielonej transformacji, ale nadal pozostaje opcją i tematem nieoczywistym, by nie rzec kontrowersyjnym – przy swoich licznych zaletach (pewność dostaw, czystość i koszt samej energii), ale i ograniczeniach (czas budowy i znaczne zależności geopolityczne).

  • Podczas gdy kraje tradycyjnie stawiające na elektrownie jądrowe, takie jak Francja i Chiny nadal zwiększają swoją moc, to także nowicjusze w tym gronie (obok Polski), tacy jak Kazachstan i Filipiny planują po raz pierwszy zainwestować w energię jądrową.
  • Jako niskoemisyjne źródło energii, energia jądrowa oferuje niezawodną opcję dekarbonizacji branż, które są zależne od ciągłego zasilania, takich jak duże technologie, gdzie firmy zaczęły ostatnio badać energię jądrową do zasilania sztucznej inteligencji.
  • Istnieje jednak wiele wyzwań: długi czas budowy, koszty o ponad 40% wyższe niż w przypadku energii wiatrowej lub słonecznej, ryzyko związane z łańcuchem dostaw, obawy dotyczące bezpieczeństwa i utylizacji odpadów.
  • Niemniej jednak, produkcja energii jądrowej odegra rolę w przejściu na zerową emisję netto i oczekuje się, że podwoi się do 2050 roku.

Energia jądrowa nabiera rozpędu, a kilka krajów zobowiązało się do budowy nowych elektrowni w celu znacznego zwiększenia mocy. Z analiz Allianz Trade wynika, ze obecnie 32 kraje wykorzystują energię jądrową, ale tylko cztery – Francja, Słowacja, Ukraina i Belgia – polegają na energii jądrowej jako głównym źródle energii, podczas gdy inne, takie jak Niemcy, aktywnie od niej odchodzą (Wykres 1a).

Wykres 1: Udział energii jądrowej w produkcji energii elektrycznej (w %)

Udział energii jądrowej w produkcji energii elektrycznej

Udział energii jądrowej w produkcji energii elektrycznej 2
Źródła: IAEA, Allianz Research

Tym niemniej jednak, główne kraje wykorzystujące energię jądrową, takie jak Korea Południowa, Francja, Chiny, Japonia i Rosja, budują już lub planują w najbliższym czasie ponad 65 GW nowej mocy, a kraje „nowe” w tej dziedzinie, takie jak Turcja, Egipt i Bangladesz, budujące je po raz pierwszy  dodadzą do tego bilansu 11 GW mocy (wykres 2). Inne kraje, takie jak Białoruś, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Pakistan, znacznie zwiększyły udział energii jądrowej w swoim mikście energetycznym w ostatnich latach (wykres 1b), podczas gdy kraje, które w przeszłości unikały energii jądrowej, takie jak Kazachstan i Włochy – które sprzeciwiły się jej w dwóch referendach – rozważają obecnie wejście na ten obszar. Oczekiwać można, że ta odnowiona dynamika popytu na energię jądrową będzie się utrzymywać, a nasze szacunki sugerują, że do 2050 r. produkcja energii jądrowej wzrośnie ponad dwukrotnie. Jednak pomimo tego wzrostu, udział energii jądrowej w globalnej produkcji energii elektrycznej prawdopodobnie nie przekroczy 10%, ponieważ szybko postępuje także rozwój odnawialnych źródeł energii.

Rysunek 2: Moc elektrowni jądrowych według etapu cyklu życia dla 10 historycznie największych producentów energii jądrowej (w MW)

Moc elektrowni jądrowych według etapu cyklu życia dla 10 historycznie największych producentów energii jądrowej

Źródła: IAEA, Allianz Research

Planowane jak na razie projekty wciąż jeszcze nie oddają w pełni skali globalnego wzrost znaczenia energetyki jądrowej. Znaczna część obecnej i planowanej budowy jest skoncentrowana bowiem tylko w trzech krajach: Rosji, Japonii i Chinach. Jednocześnie istniejące elektrownie jądrowe mają obecnie średnio 32 lata i wkrótce będą wymagać znacznych inwestycji w środki przedłużające ich żywotność, co może jeszcze bardziej spowolnić tempo budowy nowych obiektów. Według MAEA, w ambitnym scenariuszu do połowy stulecia moc elektrowni jądrowych może osiągnąć 950 GW – podwajając obecny poziom – ale nie należy się spodziewać dalszego zwielokrotnienia, czyli potrojenia obecnej mocy, co pomogłoby ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5°C.

W opinii Allianz Trade istnieje kilka przekonujących czynników, które sprawiają, że energia jądrowa jest atrakcyjną inwestycją. Jest to dobrze rozwinięta technologia, która oferuje niezawodną, niskoemisyjną energię, zapewniając stałą alternatywę dla paliw kopalnych. Ponadto, w całym okresie eksploatacji, energia jądrowa okazuje się być bardziej opłacalna niż wiele tradycyjnych źródeł energii, dzięki niższym kosztom operacyjnym (Wykres 3). Biorąc pod uwagę opłacalność wydłużenia okresu eksploatacji, energia jądrowa może nawet konkurować z energią słoneczną i wiatrową, osiągając wyrównany koszt na poziomie zaledwie 4 centów za kWh.

Wykres 3: Zrównany koszt energii elektrycznej dla różnych źródeł wytwarzania energii (w centach/kWh)Zrównany koszt energii elektrycznej dla różnych źródeł wytwarzania energii

Źródła: Allianz Research, Fraunhofer ISE, IEA

Dodatkową zaletą jest możliwość zapewnienia stabilnej produkcji. W przeciwieństwie do energetyki wiatrowej lub słonecznej, które zależą od zmiennych zasobów naturalnych, energia jądrowa zapewnia stabilną, niskoemisyjną energię elektryczną – kluczowy czynnik dla ciągłości biznesowej. W przypadku braku zaawansowanej infrastruktury sieciowej i rozwiązań w zakresie magazynowania energii, energochłonne branże, takie jak cementowa, metalurgiczna ale i… sztucznej inteligencji, które nie mogą łatwo dostosować swoich wzorców zużycia do wahań dostępności energii wiatrowej i słonecznej, mogą polegać na energii jądrowej, aby osiągnąć swoje cele w zakresie dekarbonizacji. Rzeczywiście, firmy technologiczne, takie jak Microsoft, Google i Alphabet, zaczęły zwracać uwagę na energię jądrową do zasilania swoich centrów danych. Za stabilność, jaką ona zapewnia, firmy te są nawet skłonne zapłacić znacznie wyższe ceny, a koszty energii jądrowej przewyższają koszty energii wiatrowej lub słonecznej o ponad 60%.

Rozwój małych reaktorów modułowych (SMR) ma dodatkowy potencjał zwiększenia produkcji energii jądrowej w nadchodzących latach. Reaktory te zapewniają większą elastyczność i skalowalność wdrożenia, a jednocześnie obiecują niższe początkowe wymagania kapitałowe. Przy czasie budowy szacowanym na ponad 40% krótszy niż w przypadku tradycyjnych elektrowni jądrowych – około 3 lat – reaktory SMR są postrzegane jako szybsze i bardziej elastyczne rozwiązanie. Firmy takie jak NuScale przewidują, że przy dużej skali działalności, koszty wyrównane mogą osiągnąć poziom nawet 61 USD/MWh, co sprawia, że SMR są konkurencyjne w stosunku do energii odnawialnej, zwłaszcza biorąc pod uwagę dodatkowe koszty magazynowania wymagane w przypadku nieciągłych źródeł odnawialnych. Komercjalizacja reaktorów SMR stoi jednak w obliczu wyzwań, ponieważ obecne projekty informują o znacznie wyższych kosztach, często przekraczających 100 USD/MWh. Te podwyższone koszty utrudniły już realizację niektórych projektów, takich jak inicjatywa NuScale w Utah, która została zakończona pod koniec ubiegłego roku.

Istnieją jednak również znaczące ograniczenia technologii jądrowej. Długi czas budowy, wynoszący średnio około ośmiu lat, często powoduje, że projekty jądrowe trwają prawie 15 lat od wstępnej propozycji do podłączenia do sieci. Dla zielonej transformacji oznacza to, że rozwój energetyki jądrowej teraz prawdopodobnie przyczyniłby się do osiągnięcia celów dekarbonizacji dopiero po 2040 r., czyli bardzo późno, aby dostosować się do celu paryskiego, jakim jest utrzymanie wzrostu temperatury poniżej +2°C. Do tego czasu krajobraz energetyczny ulegnie transformacji, wraz z rozbudowanymi sieciami, zaawansowanymi rozwiązaniami w zakresie magazynowania, nowymi projektami rynkowymi opartymi na odnawialnych źródłach energii oraz przewidywanymi redukcjami kosztów energii słonecznej i wiatrowej. Prawdopodobnie ograniczy to liczbę przypadków, w których energia jądrowa będzie wydajna i konkurencyjna cenowo.

Ryzyko koncentracji jest kolejną wadą energii jądrowej. Łańcuch dostaw energii jądrowej jest silnie skoncentrowany w kilku spółkach państwowych, co podkreśla znaczący wpływ geopolityki na cały cykl życia energii jądrowej. Zasoby i dostawy uranu są zlokalizowane w mniej niż dziesięciu krajach. Kazachstan, największy na świecie producent uranu (patrz wykres 4), jest zdominowany przez państwową spółkę Kazatomprom, która kontroluje większość kopalń, choć obsługują je międzynarodowe firmy wydobywcze. Rezerwy afrykańskie i środkowoazjatyckie, wraz z Australią i Kanadą, stanowią 84% światowych rezerw uranu.

Jednak wzbogacanie uranu, krytyczny etap w łańcuchu dostaw nuklearnych, odbywa się z dala od miejsc wydobycia i jest on jeszcze bardziej skoncentrowany. Około 77% globalnej zdolności wzbogacania jest kontrolowane przez trzy główne spółki państwowe: Rosatom (Rosja), który obsługuje ponad 40% całkowitego wzbogacania, Orano (Francja) i CNNC (Chiny), które łącznie odpowiadają za ponad 35%. Koncentracja ta podsycała w ostatnich latach napięcia geopolityczne. Na przykład, pomimo trwających sankcji przeciwko Rosji, Rosatom został wykluczony z zachodnich list sankcyjnych. Innym źródłem napięć są niedawne napięcia między Nigrem (który dostarcza około 6% światowego uranu) a Francją, której państwowa spółka Orano obsługuje nigeryjskie kopalnie i wzbogaca uran we Francji na potrzeby produkcji energii jądrowej. W górnej części łańcucha dostaw dominują duże państwowe przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, z kilkoma wyjątkami. W Stanach Zjednoczonych Exelon wyróżnia się jako podmiot prywatny, wytwarzający około 20% krajowej energii jądrowej. W międzyczasie francuski EDF zarządza największą na świecie flotą reaktorów, z 58 obecnie działającymi. Państwowi giganci, tacy jak Rosatom i CNNC, są pionowo zintegrowani w całym cyklu energii jądrowej, a każdy z nich odpowiada za około 5-6% całkowitej światowej produkcji energii jądrowej. Biorąc pod uwagę koncentrację rynku w ramach jądrowego łańcucha wartości, kraje i branże wykorzystujące energię jądrową muszą dokładnie ocenić długoterminowe zależności i ryzyko geopolityczne, jakie może się z tym wiązać, aby zapobiec słabościom infrastruktury krytycznej i uniknąć scenariuszy takich jak europejski kryzys energetyczny z 2022 roku.

Wykres 4: Koncentracja łańcucha dostaw energii jądrowej (w %)

Koncentracja łańcucha dostaw energii jądrowejŹródło: Baza danych World Nuclear Association

Wreszcie, pozostaje jeszcze kwestia składowania odpadów nuklearnych, która wiąże się ze znacznymi kosztami i wyzwaniami. Dla przykładu, pomimo stopniowego wycofywania się z energii jądrowej, Niemcy nadal będą musiały wydać ponad 15 mld EUR na zarządzanie istniejącymi składowiskami odpadów jądrowych.

Ostatecznie energia jądrowa może pomóc przyspieszyć odejście od węgla i gazu, ale finansowanie odnawialnych źródeł energii, rozbudowa sieci i technologie magazynowania energii pozostaną głównymi filarami globalnej transformacji sektora energetycznego. Tam, gdzie infrastruktura jądrowa już istnieje, dalsze poleganie na niej może być korzystne zarówno pod względem ekonomicznym, jak i środowiskowym, pomagając przyspieszyć odejście od węgla i gazu. Inwestycje w energię jądrową nie powinny jednak odbywać się kosztem finansowania odnawialnych źródeł energii, rozbudowy sieci i technologii magazynowania, które będą kluczowe dla zagwarantowania zrównoważonego i opłacalnego przejścia na zerowy poziom emisji netto.

Tabela 1: Analiza SWOT dla energii jądrowej

Mocne strony Możliwości
·        Jest to źródło energii o bogatej historii międzynarodowej, o czym świadczy fakt, że obecnie 30 krajów wykorzystuje energię jądrową do wytwarzania energii elektrycznej.

·        Stabilna i przewidywalna produkcja z elektrowni jądrowych zwiększa stabilność sieci i upraszcza zarządzanie siecią oraz planowanie.

·        Przy cenie około 10 centów za kWh (wykres 3) energia elektryczna wytwarzana w elektrowniach jądrowych może być opłacalna w dłuższej perspektywie.

·        Z punktu widzenia zmniejszenia wpływu ludzkości na różnorodność biologiczną i zminimalizowania wykorzystania gruntów, rozszerzenie wykorzystania energii jądrowej znacznie poprawiłoby kondycję globalnego ekosystemu.

·         Niski ślad węglowy sprawia, że jest to ekologiczne źródło energii.

·        Energia jądrowa może ułatwić przejście na zerową emisję netto, zapewniając niezawodne, niskoemisyjne źródło energii, które może uzupełniać energię odnawialną i zmniejszać zależność od paliw kopalnych.

·        Energia jądrowa może wspierać technologie o wysokim zapotrzebowaniu na energię, takie jak sztuczna inteligencja, zapewniając stabilne i ciągłe źródło energii elektrycznej, zapewniając niezawodne zasilanie potrzebne energochłonnym centrom danych i infrastrukturze obliczeniowej.

·        Energia jądrowa może przyczynić się do wzrostu gospodarczego w Europie, zapewniając stabilne i tanie dostawy energii, które wspierają wydajność przemysłu, bezpieczeństwo energetyczne i innowacje w sektorach zaawansowanych technologicznie. Tworzy również miejsca pracy poprzez budowę, eksploatację i konserwację elektrowni jądrowych, jednocześnie wspierając postęp w technologii jądrowej, takiej jak małe reaktory modułowe, które mogą zwiększyć możliwości eksportowe i konkurencyjność gospodarczą w całym regionie.

Słabe strony Zagrożenia
·        Jednym z kluczowych wyzwań związanych z energią jądrową jest długoterminowe zarządzanie odpadami radioaktywnymi. Elektrownie jądrowe wytwarzają odpady radioaktywne, które pozostają niebezpieczne przez tysiące lat, co wymaga zaawansowanych rozwiązań w zakresie ich przechowywania, transportu i składowania.

·        Energia jądrowa wymaga znacznych początkowych inwestycji kapitałowych w budowę elektrowni, które mogą być zaporowo drogie w porównaniu z innymi źródłami energii. Budowa elektrowni jądrowej często wiąże się z długimi okresami, często sięgającymi 10-15 lat, zanim zostanie ona uruchomiona.

·        Przemysł jądrowy boryka się z poważnym niedoborem wykwalifikowanych specjalistów w wielu krajach, co utrudnia jego skalowalność jako rozwiązania dla globalnej transformacji energetycznej. Budowa i eksploatacja obiektów jądrowych wymaga wysoko wykwalifikowanych inżynierów, naukowców i personelu technicznego.

·        Globalne dostawy uranu, podstawowego paliwa dla reaktorów jądrowych, koncentrują się w kilku krajach, z Kazachstanem jako jednym z największych producentów. Niestabilność polityczna w takich regionach może stanowić zagrożenie dla globalnego łańcucha dostaw paliwa jądrowego. Zakłócenia w wydobyciu lub eksporcie uranu mogą prowadzić do niedoborów paliwa, zmienności cen i niepewności dostaw, co z kolei może zagrozić projektom energii jądrowej na całym świecie.

·        Wytwarzanie energii jądrowej nie jest elastyczne, co czyni ją słabym uzupełnieniem odnawialnych źródeł energii. Powoduje to nieefektywność, ponieważ odnawialne źródła energii są wyłączane, aby dostosować się do energii jądrowej, co prowadzi do wyższych cen.

 

·        W miarę jak coraz więcej krajów rozwija zdolności nuklearne do produkcji energii, wzrasta ryzyko rozprzestrzeniania broni jądrowej. Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ wzbogacony uran może być również wykorzystywany do tworzenia broni jądrowej. Możliwość pozyskania technologii wzbogacania uranu przez większą liczbę krajów zwiększa napięcia geopolityczne, ponieważ kraje mogą postrzegać wzajemne postępy nuklearne jako zagrożenie, prowadzące do wyścigów zbrojeń i destabilizacji bezpieczeństwa regionalnego.

·        Potencjalne katastrofy środowiskowe związane z energią jądrową pozostają poważnym problemem. Wypadki, takie jak te w Czarnobylu i Fukushimie, podkreślają katastrofalne konsekwencje, jakie mogą wyniknąć z awarii reaktora, czy to z powodu błędów operacyjnych, klęsk żywiołowych, czy działań człowieka, takich jak działania wojenne lub terroryzm. Takie incydenty mogą prowadzić do powszechnego skażenia, długotrwałych problemów zdrowotnych i znacznych kosztów ekonomicznych dla dotkniętych regionów.

·        Globalny handel uranem i energią jądrową jest pod silnym wpływem krajów niedemokratycznych, takich jak Rosja, które kontrolują znaczną część łańcucha dostaw uranu. Dominacja ta budzi obawy o bezpieczeństwo energetyczne krajów zależnych od importu, ponieważ napięcia geopolityczne mogą prowadzić do wywierania nacisku i przymusu. Zależność od uranu z tych krajów może komplikować stosunki międzynarodowe i politykę energetyczną, tworząc słabe punkty dla krajów dążących do przejścia na energię jądrową.

 

Źródło: Allianz Research

Dolar zyskuje wraz ze wzrostem szans Trumpa: rynek wycenia możliwe zmiany gospodarcze i polityczne

Dolar lekko stracił w drugiej połowie ubiegłego tygodnia, ale pod koniec handlu w piątek ponownie zyskał, co można łączyć z najnowszymi sondażami dotyczącymi wyborów prezydenckich w USA. Zgodnie z nimi rośnie prawdopodobieństwo wygranej Donalda Trumpa i to jest w tym momencie główny scenariusz dla większości uczestników rynku. Dalsza aprecjacja USD będzie też zależna od tego, czy Republikanom uda się przejąć obie izby w Kongresie, bo od tego będzie zależeć jak dużo swobody w działaniu mógłby mieć potencjalny nowy prezydent.

Widoczna jest na rynku dość prosta interpretacja, że amerykańskie cła dają towarom produkowanym w USA przewagę nad towarami z reszty świata. Można to też wytłumaczyć w inny sposób, że produkcja produktów w USA staje się bardziej opłacalna, bo wówczas podatki zostaną ominięte. Inwestowanie kapitału w Stanach Zjednoczonych staje się bardziej korzystne niż gdzie indziej, a do tego potrzebna jest amerykańska waluta, stąd też jej aprecjacja. Rynek oczywiście wyprzedzać przyszłość i dyskontuje już teraz to, co może się za jakiś czas wydarzyć.

Istnieje oczywiście sporo zagrożeń. Nałożenie wyższych taryf może się również odbywać równolegle do innych działań, na przykład tych dotyczących polityki migracyjnej. Jeśli doszłoby do faktycznej deportacji setek tysięcy ludzi, wówczas płace w konsekwencji mogą wzrosnąć, bo wzrośnie popyt na pracowników. Utrzymanie marż na stałym poziomie da w konsekwencji wyższe ceny finalne, za które zapłacą konsumenci, co podbije inflacje w średnim terminie.

Mało się mówi o potencjalnym zagrożeniu niezależności Fed w przypadku wygranej Trumpa. Rynek jakby nie wyceniał tego ryzyka. Były prezydent wielokrotnie podkreślał, że podejmowałby lepsze decyzje niż eksperci z Rezerwy Federalnej. Poprzednia jego prezydentura pokazuje jednak, że Fed „przetrwał” pierwsza kadencję bez większego uszczerbku dla swojej niezależności, więc może dlatego to zagrożenie jest w jakimś stopniu bagatelizowane. Nie wiemy jednak do końca jakie są zamiary Trumpa i czy tym razem jego sztab nie będzie lepiej przygotowany na to, żeby móc wpływać na politykę monetarną.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

System do Zarządzania Produkcją: Klucz do Efektywności i Kontroli

W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się środowisku biznesowym, efektywne zarządzanie produkcją jest kluczowe dla sukcesu każdej firmy produkcyjnej. Systemy do zarządzania produkcją oferują narzędzia, które pomagają w optymalizacji procesów, monitorowaniu wydajności oraz zwiększaniu ogólnej efektywności operacyjnej. Wprowadzenie odpowiedniego systemu może przynieść znaczące korzyści, takie jak redukcja kosztów, poprawa jakości produktów oraz zwiększenie satysfakcji klientów. W tym artykule przyjrzymy się, jak systemy do zarządzania produkcją mogą wspierać monitorowanie wydajności produkcji, co jest kluczowym elementem w osiąganiu przewagi konkurencyjnej.

Monitorowanie Wydajności Produkcji

Monitorowanie wydajności produkcji jest jednym z najważniejszych aspektów zarządzania produkcją. Dzięki niemu firmy mogą śledzić i analizować różne wskaźniki wydajności, takie jak czas cyklu, wskaźnik wykorzystania maszyn, czy poziom odpadów. Wykorzystanie nowoczesnych systemów informatycznych pozwala na bieżące zbieranie danych z maszyn i procesów produkcyjnych, co umożliwia szybkie reagowanie na wszelkie nieprawidłowości.

Jednym z rozwiązań, które wspiera monitorowanie wydajności produkcji, jest system oferowany przez https://www.iposystem.com.pl/. System ten umożliwia integrację z istniejącymi maszynami i urządzeniami, co pozwala na automatyczne zbieranie danych i ich analizę w czasie rzeczywistym. Dzięki temu menedżerowie produkcji mogą podejmować decyzje oparte na rzetelnych danych, co prowadzi do zwiększenia efektywności i redukcji kosztów.

Monitorowanie wydajności produkcji nie ogranicza się jedynie do śledzenia wskaźników. Ważnym elementem jest również analiza danych historycznych, która pozwala na identyfikację trendów i wzorców. Dzięki temu firmy mogą przewidywać potencjalne problemy i podejmować działania zapobiegawcze. Wprowadzenie systemu do zarządzania produkcją, który oferuje zaawansowane funkcje analityczne, może znacząco poprawić zdolność firmy do adaptacji w zmieniającym się otoczeniu rynkowym.

Korzyści z Wdrożenia Systemu do Zarządzania Produkcją

Wdrożenie systemu do zarządzania produkcją przynosi wiele korzyści, które przekładają się na poprawę wyników finansowych i operacyjnych firmy. Przede wszystkim, systemy te pozwalają na lepsze planowanie i harmonogramowanie produkcji, co prowadzi do optymalizacji wykorzystania zasobów. Dzięki temu możliwe jest zminimalizowanie przestojów i maksymalizacja wydajności maszyn.

Kolejną korzyścią jest poprawa jakości produktów. Systemy do zarządzania produkcją umożliwiają ścisłe monitorowanie procesów produkcyjnych, co pozwala na szybkie wykrywanie i eliminowanie błędów. Dzięki temu firmy mogą dostarczać produkty o wyższej jakości, co zwiększa zadowolenie klientów i buduje pozytywny wizerunek marki.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt związany z redukcją kosztów. Dzięki lepszemu zarządzaniu zasobami i procesami produkcyjnymi, firmy mogą znacząco obniżyć koszty operacyjne. Systemy do zarządzania produkcją pozwalają na identyfikację obszarów, w których możliwe są oszczędności, co przekłada się na zwiększenie rentowności przedsiębiorstwa.

Przyszłość Systemów do Zarządzania Produkcją

Przyszłość systemów do zarządzania produkcją jest nierozerwalnie związana z postępem technologicznym. W miarę jak technologie takie jak sztuczna inteligencja, Internet Rzeczy (IoT) czy analiza danych w czasie rzeczywistym stają się coraz bardziej powszechne, systemy te będą oferować jeszcze bardziej zaawansowane funkcje i możliwości.

Jednym z kierunków rozwoju jest integracja systemów do zarządzania produkcją z innymi systemami biznesowymi, takimi jak ERP czy CRM. Dzięki temu możliwe będzie uzyskanie pełnego obrazu działalności firmy i podejmowanie bardziej świadomych decyzji strategicznych. Ponadto, rozwój technologii mobilnych umożliwi menedżerom produkcji dostęp do danych i raportów z dowolnego miejsca i o każdej porze, co zwiększy elastyczność i szybkość reakcji na zmieniające się warunki.

Podsumowując, systemy do zarządzania produkcją stanowią kluczowy element w strategii rozwoju każdej firmy produkcyjnej. Inwestycja w nowoczesne rozwiązania technologiczne pozwala na osiągnięcie przewagi konkurencyjnej i zapewnia długoterminowy sukces na rynku.

System dla produkcji a oszczędności – jak technologia wpływa na redukcję kosztów operacyjnych?

W dzisiejszych czasach, kiedy konkurencja na rynku produkcyjnym jest niezwykle nasilona, a koszty surowców i siły roboczej stale rosną, przedsiębiorstwa muszą szukać innowacyjnych sposobów na zwiększenie efektywności operacyjnej i redukcję kosztów. Jednym z kluczowych narzędzi, które mogą w tym pomóc, są nowoczesne systemy technologiczne wspierające procesy produkcyjne.

Automatyzacja procesów produkcyjnych

Jednym z najbardziej oczywistych sposobów na redukcję kosztów operacyjnych jest automatyzacja. Wprowadzenie robotów i zautomatyzowanych linii produkcyjnych pozwala na zwiększenie wydajności oraz redukcję błędów, które często są wynikiem pracy ręcznej. Przykładem mogą być zautomatyzowane magazyny, które nie tylko przyspieszają kompletację i wysyłkę zamówień, lecz także minimalizują straty związane z błędami ludzkimi.

Automatyzacja pozwala także na pracę w trybie ciągłym, co jest nieosiągalne przy zatrudnieniu wyłącznie ludzkich pracowników ze względu na konieczność odpoczynku i ograniczenia czasu pracy. Dzięki temu przedsiębiorstwo może produkować więcej i szybciej, co przekłada się na obniżenie jednostkowego kosztu produkcji.

Systemy zarządzania produkcją (MES)

System MES (https://getprodio.com/pl/system-mes-w-malej-firmie/ ) to innowacyjny system dla produkcji, który pomaga monitorować i kontrolować procesy produkcyjne w czasie rzeczywistym. Dzięki nim menedżerowie mogą lepiej planować produkcję, optymalizować wykorzystanie zasobów oraz szybko reagować na ewentualne problemy. MES umożliwiają także zbieranie danych produkcyjnych, które można analizować w celu zidentyfikowania obszarów wymagających poprawy oraz wypracowania odpowiednich strategii oszczędności.

Inteligentne zarządzanie energią

Kolejnym aspektem, w którym technologia może pomóc w oszczędzaniu, jest inteligentne zarządzanie energią. Systemy monitorujące zużycie energii w różnych częściach zakładu produkcyjnego pozwalają na identyfikację miejsc, gdzie można dokonać oszczędności, na przykład poprzez stosowanie energooszczędnych maszyn czy optymalizację harmonogramu produkcji w celu uniknięcia szczytowych taryf energetycznych.

Internet Rzeczy (IoT) i Big Data w produkcji

Internet Rzeczy (IoT) oraz Big Data to technologie, które zyskują coraz większe znaczenie w kontekście optymalizacji procesów produkcyjnych. Dzięki czujnikom IoT przedsiębiorstwa mogą zbierać szczegółowe dane o warunkach pracy maszyn, ich zużyciu oraz efektywności. Analiza tych danych za pomocą zaawansowanych narzędzi Big Data pozwala na predykcyjne planowanie konserwacji, co zmniejsza ryzyko nieoczekiwanych przestojów i pozwala na redukcję kosztów utrzymania.

Wdrożenie systemów ERP

Systemy ERP (Enterprise Resource Planning) to kompleksowe rozwiązania do zarządzania wszystkimi aspektami działalności przedsiębiorstwa, w tym finansami, logistyką, produkcją i ludźmi. Efektywne wdrożenie systemu ERP umożliwia lepsze zarządzanie zasobami, redukcję zapasów oraz poprawę płynności operacyjnej, co pozwala na znaczące zmniejszenie kosztów operacyjnych.

Integracja nowoczesnych systemów technologicznych w procesy produkcyjne to strategiczna decyzja, która może w dłuższej perspektywie przynieść znaczne oszczędności i poprawić konkurencyjność przedsiębiorstwa. Choć początkowy koszt wdrożenia nowych technologii może być wysoki, to rezultaty w postaci zwiększonej wydajności, elastyczności produkcji oraz redukcji strat czynią z tego inwestycję, która z czasem się zwraca z nawiązką.

Inwestowanie w technologię jest więc nie tylko opcją, ale koniecznością dla firm, które chcą utrzymać się na rynku i rozwijać w erze dynamicznych zmian gospodarczych i technologicznych.

Rynek walutowy w piątek: PLN łapie oddech, EUR/USD w korekcie, a JPY pod presją przed wyborami

Piątek przynosi nam zauważalne uspokojenie na rynkach finansowych. Inwestorzy mają na ten moment dość zmienności, której nie pomaga brak znaczących impulsów. PLN łapie trochę oddechu, ale październik nadal może być jednym z najgorszych miesięcy w ostatnich kwartałach. Wyciszenie na JPY przed japońskimi wyborami parlamentarnymi i przyszłotygodniowym posiedzeniem BoJ.

Korekta na EUR/USD

Trudno nie odnieść wrażenia, że inwestorzy najchętniej zrobiliby sobie w piątek wolne. Zmienność na rynkach wyraźnie spadła, a na poszukiwanie impulsów dla określenia wyraźniejszego kierunku handlu przyjdzie chyba poczekać do przyszłego tygodnia. Wtedy zaczną napływać wstępne dane inflacyjne za październik, które zwyczajowo mogą wprowadzić więcej zamieszania. Kurs EUR/USD po naruszeniu w tym tygodniu nie tylko pułapu 1,08 $, ale też minimum z 1 sierpnia (kiedy zaczął się letni trend osłabienia dolara) poniżej 1,078 $, zainicjował korektę, która wyprowadziła eurodolara już pół centa wyżej. Jeżeli do końca sesji uda się utrzymać poziom powyżej wspomnianych rejonów, to otworzy to niewielką, ale szansę dla euro na rozwinięcie kontry. Mimo wszystko już czwarta z rzędu tygodniowa świeczka wyraźnie zaznacza kierunek południowy. Od szczytów sprzed miesiąca kurs spadł już o prawie 4 centy, co w tak krótkim czasie musi robić wrażenie. Na korzyść dolara w dalszym ciągu przemawia perspektywa zbliżających się wyborów w USA. Inwestorzy rozgrywają tzw. Trump trade, czyli dyskontują powrót Republikanina do Białego Domu (wyższa inflacja, a więc mniejsze obniżki stóp procentowych). Nawet jeśli uznać tak wyraźne podejście do rezultatu elekcji za błędne, to niepewność co do wyniku (wraz z wyborami do Kongresu) także tworzy odpowiednie warunki do aprecjacji USD.

Oddech dla PLN

Mocniejszy dolar na szerokim rynku to klasycznie doskonałe warunki dla osłabienia rodzimej waluty. Złoty traci solidarnie z większością walut rynków wschodzących, ale do czynników zewnętrznych obciążających PLN należy dodać też wewnętrzne, po zaskakująco słabych danych o sprzedaży detalicznej. Potwierdzenie takich odczytów w kolejnych miesiącach będzie podsycać dyskusję o rozpoczęciu luzowania monetarnego w naszym kraju. Kurs euro w tym tygodniu przekraczał już 4,35 zł, a kurs dolara 4,03 zł, co wywindowało obie pary na poziomy widziane ostatnio w czerwcu. Kurs franka został zatrzymany praktycznie idealnie przy oporze, którym był sierpniowy szczyt powyżej 4,65 zł. Najmocniejsze uderzenie przyszło jednak ze strony GBP, ponieważ kurs funta, przekraczając 5,22 zł, wyznaczył tegoroczne maksimum. Na szczęście dla złotego w piątek presja na rodzimą walutę jest wyraźniejsza mniejsza, co nie zmienia ogólnego obrazu głębokiej defensywy, w jakiej się znajduje i która będzie trwała, dopóki nie zmieni się ogólnorynkowy sentyment. Przed godz. 15 kurs EUR/PLN znajduje się powyżej 4,34 zł, kurs USD/PLN jest blisko 4,01 zł, kurs CHF/PLN przekracza 4,63 zł, a kurs GBP/PLN wraca poniżej 5,21 zł.

JPY pod wpływem wyborów

Przy napięciu towarzyszącym wyborom w USA świat zwraca bardzo mało uwagi na elekcję parlamentarną w Japonii. A mowa przecież o czwartej gospodarce świata i jednym z kluczowych graczy na geopolitycznej mapie Azji. Sytuacja jest tym bardziej interesująca, że mocno wzrosły szanse na utratę władzy przez rządzącą prawie bez przerwy przez ostatnie kilkadziesiąt lat partię LDP. Zmiana rządu to często czynnik ryzyka dla waluty i podobnie było w ostatnich dniach z jenem, w którego dodatkowo uderzał mocny na szerokim rynku dolar. Niepewność wokół JPY dotyczy polityk gospodarczych, które mogą zostać wdrożone po wyborach, a także ustosunkowania się do nich w swojej działalności Banku Japonii. Posiedzenie banku centralnego już w przyszły czwartek, stopy powinny zostać utrzymane na tym samym poziomie (0,25%), ale otwarte pozostaje pytanie o ruchy na kolejnych spotkaniach decydentów. Trochę wbrew intuicji jen złapał oddech przed samymi wyborami, ale prawdopodobnie jest to związane z uspokojeniem na szerokim rynku. Mimo wszystko kurs USD/JPY wciąż wyraźnie przekracza pułap 150 ¥.

Autor: Adam Fuchs, analityk walutowy Walutomat.pl

Konsumenci na skraju wyczerpania? Analiza raportu GUS na temat sprzedaży detalicznej

We wtorek 22 października GUS opublikował raport na temat sprzedaży detalicznej. Przeważnie jest to odczyt istotny dla dość wąskiej grupy analityków, rzadko się zdarza, by opinia publiczna zawracała sobie nim głowę. Odczytowi temu brakuje wiele do tych czołowych, rzadko jest zapraszany nawet do wyższej ligi tych regionalnych. Ot, czasem ktoś go odkurzy, by potwierdzić „szerszy obraz”. Tym razem było jednak inaczej.

Katastrofalny wynik

Odczyt na poziomie minus trzech procent, gdy analitycy spodziewali się wyniku o pięć punktów procentowych wyższego, wywołał lawinę komentarzy. W mediach i na tak zwanych socjalach mogliśmy przeczytać o wyniku katastrofalnym, tragicznym, kryzysowym. Pojawiły się hasła, że polski konsument „zmarł”. Pytanie, skąd się wzięła cała ta kasandryczna narracja? Z całą pewnością odczyt ten był zły, pokazuje pewne bardzo niebezpieczne tendencje. Po odsianiu z debaty emocji oraz clickbaitowych nagłówków, rezultat -3% rdr w żadnym stopniu nie jest apokaliptyczny. Tak jak lipcowy wynik na poziomie 4,4% na plusie, który nikogo aż tak bardzo nie zachwycił. Zresztą przez całe pierwsze półrocze wartości przy znaku plusa były wyższe od obecnego rezultatu in minus.

Inflacja zmęczyła konsumenta

Wydaje się, że to właśnie trend powinien bardziej martwić, niż sam ostatni wynik. Ewidentnie mamy do czynienia z dość intensywnym hamowaniem. Konsument w Polsce oczywiście nie jest „martwy”, jak to barwnie próbują niektórzy opisywać, ale ponad wszelką wątpliwość jest „chory”. Wgryzienie się w detale gusowskiej publikacji pokazuje, że nie ma tu mowy o jakichś jednorazowych zaburzeniach. Problem jest szeroki zarówno geograficznie (więc to nie powódź za nim stoi), jak i portfelowo (na czerwono świeci się cała gama składowych). Najbardziej sensowne wytłumaczenie? Wydaje się, że wreszcie daje o sobie znać podwyższona inflacja. Konsumenci ewidentnie zaczynają być zmęczeni funkcjonowaniem w rzeczywistości wciąż rosnących cen, zwłaszcza że również w dynamice wynagrodzeń dzieją się niepokojące rzeczy. Przez prawie trzy lata żyliśmy w otoczeniu inflacji wyraźnie powyżej celu, momentami dochodząc do wręcz patologicznych wartości. Dołek, który zaliczyliśmy na początku tego roku, okazał się wyjątkowo nietrwały i znowu dynamika cen oscyluje wokół 5%. Potwierdza to tylko starą prawdę, że bez stabilnego pieniądza w dłuższej perspektywie wydrenowanie lokalnego konsumenta jest nieuniknione.

Gospodarka oparta na konsumpcji

Konsumpcja dla polskiej gospodarki ma szczególne znaczenie. Od dawna to rynek wewnętrzny był głównym motorem napędowym rodzimego PKB. W momencie, gdy inne składowe zawodziły, jak choćby inwestycje czy wydatki publiczne, konsumpcja regularnie ciągnęła gospodarkę w górę. W dwóch pierwszych kwartałach dodała do wyniku PKB po 2,7 punktu procentowego. Bez niej ciężko wyobrazić sobie rezultat powyżej zera. Na początku roku znaczna część analityków zakładała, że w nadchodzących miesiącach środki z KPO zluzują trochę konsumentów. Na razie jednak nie wygląda to tak różowo, jak w zapowiedziach.

Głosowanie portfelem

Sprzedaż detaliczna może mieć też znaczący wpływ na politykę pieniężną. W rzeczywistości tlącego się konfliktu między rządem a bankiem centralnym to właśnie konsument, głosując portfelem, może wymusić na decydentach działanie. Jeszcze niedawno spora część członków RPP na czele z prezesem otwarcie mówiła o braku obniżek stóp w przyszłym roku. Obecnie narracja się zmienia, padają zapowiedzi, że po marcowych projekcjach NBP będzie można rozpocząć debatę nad wprowadzaniem luzowania. Jeżeli spadkowa tendencja sprzedaży detalicznej potwierdzi się w nadchodzących miesiącach, może zabraknąć pola na jakąkolwiek dyskusję. Kluczowy w tym równaniu może okazać się grudzień. Jeżeli magia świąt nie rozrusza konsumpcji, będzie to oznaczać, że problem jest już bardzo poważny i ideę drogiego pieniądza – czyli wysokich stóp procentowych – należy jak najszybciej pożegnać.

Autor: Krzysztof Adamczak, dealer walutowy Walutomat.pl

ARPANEL – Twój partner w budowie obiektów przemysłowych

W dzisiejszym dynamicznie rozwijającym się świecie budownictwa przemysłowego, kluczowym elementem sukcesu każdego projektu jest wybór odpowiednich materiałów. ARPANEL, jako jeden z wiodących producentów płyt warstwowych w Europie Środkowo-Wschodniej, oferujący rozwiązania, które spełniają najwyższe standardy jakości i nowoczesności.

O marce ARPANEL

Od 2013 roku ARPANEL dostarcza najwyższej jakości płyty warstwowe do obudowy ścian i dachów różnorodnych obiektów, w tym hal magazynowych, zakładów produkcyjnych oraz centrów logistycznych. Nasza oferta obejmuje płyty z rdzeniem z wełny mineralnej MiWo o zwiększonej ognioodporności oraz płyty z rdzeniem z pianki poliizocyjanowej PIR, które zapewniają doskonałe właściwości izolacyjne.

Jak działamy?

W ARPANEL stawiamy na indywidualne podejście do każdego klienta. Nasz zespół ekspertów, łącząc doświadczenie z najnowszymi trendami technologicznymi, gwarantuje, że nasze produkty spełniają oczekiwania branży budowlanej. Oferujemy także doradztwo techniczne, pomoc w opracowaniu dokumentacji projektowej oraz wykonanie obliczeń statycznych, aby zapewnić pełne wsparcie na każdym etapie realizacji projektu.

Wysoka jakość – nasz priorytet

W ARPANEL jakość naszych produktów jest dla nas najważniejsza. Nieustannie dążymy do udoskonalenia parametrów naszych płyt, co pozwala nam dostarczać materiały, które łączą w sobie estetykę i funkcjonalność. Dzięki temu jesteśmy w stanie sprostać wymaganiom nawet najbardziej wymagających klientów w kraju i za granicą.

Asortyment ARPANEL i jego zastosowania

W ARPANEL oferujemy bogaty asortyment produktów, które zostały zaprojektowane z myślą o różnorodnych potrzebach sektora budowlanego. Nasze płyty warstwowe to rozwiązania, które doskonale sprawdzają się w obiektach przemysłowych, magazynowych, biurowych oraz produkcyjnych, a także użyteczności publicznej. Oto szczegółowy opis naszego asortymentu:

  • Płyty warstwowe PIR (Pianka Poliizocyjanurowa)

Płyty warstwowe z rdzeniem z pianki PIR charakteryzują się wyjątkową izolacyjnością termiczną, co czyni je idealnym wyborem do obiektów, w których efektywność energetyczna ma kluczowe znaczenie. Dzięki niskiej wadze i łatwości montażu, płyty te są często wykorzystywane do obudowy dachów oraz ścian hal produkcyjnych, magazynów i centrów logistycznych. 

https://arpanel.pl/produkty/plyty-warstwowe-pir/

  • Płyty warstwowe MiWo (Wełna Mineralna)

Płyty warstwowe z rdzeniem z wełny mineralnej MiWo są doskonałym rozwiązaniem w obiektach, gdzie wymagana jest zwiększona ognioodporność. Stosowane są zarówno w budynkach przemysłowych, jak i w obiektach użyteczności publicznej. Ich właściwości akustyczne sprawiają, że świetnie sprawdzają się w halach produkcyjnych i obiektach, gdzie redukcja hałasu jest kluczowa.

https://arpanel.pl/produkty/plyty-warstwowe-miwo/

  • Płyty chłodnicze

Nasze płyty chłodnicze zostały zaprojektowane z myślą o obiektach, w których wymagane jest utrzymanie niskiej temperatury, takich jak chłodnie, mroźnie i magazyny z żywnością. Dzięki wysokiej izolacyjności termicznej, płyty te minimalizują straty ciepła, co przekłada się na oszczędności energii i efektywność energetyczną całego obiektu. Specjalne wyprofilowanie zamka gwarantuje szczelność przegród termicznych co stanowi warunek konieczny do utrzymania odpowiednich warunków wewnątrz obiektu.

https://arpanel.pl/produkty/plyty-warstwowe-pir/chlodnicze/

  • Obróbki blacharskie do płyt warstwowych

Oferujemy również szeroki zakres obróbek blacharskich, które są niezbędne do zapewnienia estetycznego i funkcjonalnego wykończenia obiektów. Nasze obróbki blacharskie są dostępne w wielu wariantach, zarówno do układu pionowego, jak i poziomego, do obudowy dachu czy chłodni, co pozwala na łatwe dopasowanie elementów do potrzeb budynku.

https://arpanel.pl/produkty/obrobki-blacharskie/

Płyty ścienne i dachowe

W naszej ofercie znajdują się płyty ścienne oraz dachowe, które spełniają oczekiwania współczesnego budownictwa. Płyty ścienne ARPANEL doskonale sprawdzają się w konstrukcjach stalowych, żelbetowych oraz drewnianych, a ich szeroki wybór kolorów i profilacji pozwala na uzyskanie estetycznych efektów wizualnych. Płyty dachowe, z kolei, są projektowane z myślą o efektywnym odprowadzaniu wody i odporności na niekorzystne warunki atmosferyczne.

Doradztwo i projektowanie

ARPANEL to nie tylko producent wysokiej jakości płyt warstwowych, ale także zaufany partner w procesie projektowania i realizacji inwestycji budowlanych. Oferujemy kompleksowe doradztwo techniczne, które obejmuje pomoc w doborze odpowiednich materiałów, opracowywanie dokumentacji projektowej oraz wykonanie obliczeń statycznych. Dzięki temu, nasi klienci mogą mieć pewność, że ich projekty będą realizowane z zachowaniem najwyższych standardów jakości i bezpieczeństwa.

Zachęcamy do zapoznania się z naszą pełną ofertą i skontaktowania się z naszym zespołem, aby dowiedzieć się, jak ARPANEL może pomóc w realizacji Twojego projektu budowlanego.

Zrealizowane projekty

Nasze płyty warstwowe ARPANEL znalazły zastosowanie w wielu prestiżowych projektach, które są dowodem na naszą jakość i niezawodność. Oto kilka z nich:

  1. Artystyczna Odlewnia Metali, Opole
    • Użyte produkty: ARPANEL S PIR, ARPANEL S MiWo
    • Typ obiektu: Obiekt przemysłowy
  2. Hala produkcyjna, Okup Wielki
    • Użyte produkty: ARPANEL S MiWo, ARPANEL S MiWo MXL
    • Kolor: RAL 7035
    • Profilacja: Mikro 14
    • Typ obiektu: Zakład produkcyjny
  3. Frontier Park, Wrocław
    • Użyte produkty: ARPANEL S MiWo, ARPANEL S MiWo MXL, ARPANEL S PIR
    • Kolory: RAL 7035, RAL 7016
    • Profilacja: Mikro 14
    • Typ obiektu: Kompleks magazynowo-biznesowy
  4. Hangar lotniczy, Gliwice
    • Użyte produkty: ARPANEL S MiWo
    • Kolory: RAL 7016
    • Profilacja: Mikro 14 
    • Typ obiektu: Obiekt edukacyjny
  5. Wytwórnia pasz, Magnuszowice
    • Użyte produkty: ARPANEL S MiWo
    • Kolory: RAL 9006, RAL 9007, RAL 6018
    • Typ obiektu: Zakład produkcyjny

Dlaczego warto wybrać ARPANEL?

Wybierając płyty wielowarstwowe ARPANEL, zyskujesz partnera, który z pełnym zaangażowaniem dba o Twoje potrzeby. Nasze płyty warstwowe to nie tylko materiały budowlane, ale przede wszystkim solidne rozwiązanie dla Twojego projektu. 

Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą i skontaktowania się z nami – www.arpanel.pl

Reklama, która żyje: zainspiruj się muralami reklamowymi

Pomysł na reklamę, która przykuwa uwagę odbiorców i jednocześnie nie jest nachalna? Zyskujące na popularności murale reklamowe pokrywające ściany większych i mniejszych miejskich budynków. Malowane różnymi stylami grafiki, a także prace powstałe z wykorzystaniem innych technik, to sposób na udaną kampanię promocyjną. Sprawdź dlaczego.

Czym tak naprawdę są murale reklamowe?

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym są murale reklamowe. To wielkopowierzchniowe obrazy malowane na ścianach budynków i innych elementach miejskiej architektury. Choć ich najważniejszym zadaniem jest promowanie idei, produktu, usługi lub wydarzenia, mają także inne funkcje. Dekorują przestrzeń i sprawiają, że mało atrakcyjne dzielnice wyglądają estetyczniej. Często niosą też ze sobą określony przekaz – nie tylko marketingowy. Codziennie ogląda je dziesiątki, czasami setki lub tysiące osób, więc stanowią nieocenione narzędzie komunikacji.

Murale artystyczne i reklamowe

Czy murale reklamowe to jednocześnie prace artystyczne? Oczywiście, że tak. Potwierdzeniem tej teorii są murale reklamowe tworzone w Good Looking, warszawskim studiu projektowania obrazów outdoorowych. Pracujący tam artyści malują murale ręcznie, stosując różnorodne techniki i profesjonalne narzędzia. By projekty reklamowe można było nazwać artystycznymi, musi cechować je także kreatywność oraz precyzyjne wykonanie.

Murale reklamowe

Murale reklamowe to niejednokrotnie prawdziwe arcydzieła o walorach artystycznych

Komu zlecić wykonanie murali reklamowych w Warszawie?

Artyści z Good Looking Studio zajmują się tworzeniem różnorodnych murali reklamowych w Warszawie oraz w innych polskich miastach. Dlaczego warto zwrócić uwagę na ich prace? Dzięki połączeniu artystycznej formy, dużej skali i popularnych lokalizacji murale są skutecznym narzędziem reklamowym, które w łatwy sposób buduje pozytywne skojarzenia z marką. Realistyczne obrazy przedstawiające sceny z seriali i filmów, znane postaci, napoje oraz kosmetyki przyciągają wzrok i na długo zapadają w pamięć odbiorców.

Tworzenie muralu reklamowego

Tworzenie muralu reklamowego to złożony, czasochłonny proces wymagający precyzji.

Oryginalne grafiki w wersji 3D – co je wyróżnia?

By jeszcze bardziej ułatwić sobie dotarcie do potencjalnych klientów, zamiast klasycznego muralu możesz wybrać nowoczesną wersję z ekranami, która daje trójwymiarowy efekt. Takie prace inaczej określane są jako digital mural, a ich cechą charakterystyczną jest interaktywność – namalowane na ścianach na stałe murale zastępują tutaj ruchome obrazy. Grafiki w wariancie 3D sprawdzają się zwłaszcza na dużych płaszczyznach, ponieważ na nich wyglądają najbardziej efektownie. Ich kolejną zaletą jest różnorodność: mogą przedstawiać nie tylko zmieniające się obrazy, ale również animacje i teksty. Wszystko to sprawia, że trójwymiarowe murale zapewniają odbiorcom niezapomniane doznania wizualne.

Kinetic mural – ultranowoczesne prace wielkoformatowe

Równie zjawiskowo prezentują się murale wykonane w technice kinetic, które składają się z tysięcy małych płytek tworzących razem spójny, przyciągający spojrzenia obraz. Poszczególne elementy napędzane są siłą wiatru, a z jego każdym kolejnym podmuchem widz może obserwować mural w nieco innym wydaniu. Płytki przymocowane są do ściany budynku w taki sposób, by nie uszkodziły się podczas niesprzyjających warunków pogodowych. Murale kinetyczne to synonim nowoczesnej formy reklamy, która bazuje na przemyślanej konstrukcji i sile natury. Jeśli dodasz do tego ciekawy pomysł na grafikę, otrzymasz przepis na marketingowy sukces.

W jaki sposób pozyskać nowych klientów? Sposoby na zwiększenie sprzedaży

Pozyskiwanie nowych klientów to jedno z najważniejszych wyzwań, z jakimi mierzy się każda firma. Dziś nie wystarczy oferować świetny produkt — kluczem jest umiejętne docieranie do potencjalnych klientów i budowanie z nimi trwałych relacji. Sukces w tym obszarze opiera się na zastosowaniu odpowiednich narzędzi i strategii, które zwiększą widoczność firmy i jednocześnie zachęcą klientów do zakupów. Jak zwiększyć sprzedaż, gdy działasz w sferze online? Poznaj podstawowe kanały pozyskiwania klientów w sieci!

Płatna reklama

Płatne kampanie, takie jak Google Ads czy reklamy na Facebooku, to jedno z najskuteczniejszych narzędzi marketingowych. Dzięki precyzyjnemu targetowaniu możesz dotrzeć do osób o określonych zainteresowaniach, lokalizacji czy demografii. Zaletą takich kampanii jest także możliwość szybkiego dotarcia do dużej liczby potencjalnych klientów, co znacząco zwiększa szanse na konwersje i wzrost sprzedaży.

Współpraca z influencerami

Influencer marketing to potężne narzędzie, które pomaga budować zaufanie i wiarygodność marki. Influencerzy, dzięki swojej autentyczności i zaangażowanej społeczności, mogą skutecznie promować twoje produkty lub usługi, zwiększając tym samym ich widoczność. Współpraca z odpowiednimi osobami może nie tylko poszerzyć zasięg, ale też przyciągnąć nowych klientów, którzy ufają rekomendacjom influencerów.

Content marketing

Tworzenie wartościowych treści to długoterminowa strategia, która pomaga przyciągnąć klientów. Blogi, poradniki, infografiki czy filmy mogą rozwiązywać problemy i odpowiadać na pytania twoich potencjalnych klientów, co buduje wizerunek eksperta w branży. Regularne publikowanie angażujących treści sprawia również, że użytkownicy częściej odwiedzają twoją stronę, co może przełożyć się na wzrost sprzedaży.

E-mail marketing

Personalizowane kampanie e-mailowe to świetny sposób na utrzymanie kontaktu z obecnymi klientami i przyciągnięcie nowych. Regularne wysyłanie ofert, newsletterów czy promocji pozwala na bieżąco informować o nowościach i zachęcać do zakupów. Kluczem do sukcesu jest odpowiednia segmentacja odbiorców i dostosowanie treści do ich zainteresowań.

Social media marketing

Media społecznościowe, takie jak Facebook, Instagram, Tik Tok czy LinkedIn, oferują ogromne możliwości w zakresie budowania relacji z klientami. Aktywne prowadzenie profili, organizowanie konkursów, odpowiadanie na komentarze czy tworzenie angażujących postów pozwala budować zaangażowanie i zaufanie do marki. Im bardziej jesteś widoczny i aktywny w mediach społecznościowych, tym większa szansa na pozyskanie nowych klientów.

Każda z tych metod to ważne narzędzie o dużym potencjale, które odpowiednio wdrożone może znacząco wpłynąć na wzrost sprzedaży i rozwój twojej firmy. W tym procesie warto rozważyć doradztwo marketingowe, które pomoże w dobraniu optymalnych działań. Profesjonalne usługi tego typu znajdziesz na https://premium-consulting.pl/doradztwo-marketingowe/.

Pamiętaj jednak, że kluczem do sukcesu jest ciągła optymalizacja strategii i dostosowywanie jej do specyfiki branży oraz oczekiwań klientów. Nie musisz od razu inwestować we wszystkie działania jednocześnie. Warto zrobić dobry research i zacząć od kanałów, które zapewniają najwyższy zwrot.

InPost Pay – nowe rozwiązanie, nowe możliwości dla e-commerce

Rozwijasz swój sklep internetowy i szukasz sposobów na zwiększenie jego zasięgu? InPost Pay to innowacyjna usługa, która może pomóc Ci zdobyć przewagę nad konkurencją. Łączy płatność i dostawę w jednym przycisku, znacząco upraszczając proces zakupowy.

Czym jest InPost Pay i jak działa?

InPost Pay to nowoczesne rozwiązanie, które skraca proces finalizacji zakupów. Dzięki niemu klienci mogą złożyć zamówienie i zapłacić za nie jednym przyciskiem, bez konieczności wypełniania formularzy czy tworzenia kont w różnych sklepach.

Klient, robiąc zakupy online, klika przycisk „Utwórz koszyk z InPost Pay” na karcie wybranego produktu. Podczas pierwszego użycia w nowej przeglądarce, zostanie poproszony o podanie numeru telefonu powiązanego z jego kontem w aplikacji InPost. Po kliknięciu „Połącz”, koszyk zostaje automatycznie przeniesiony do aplikacji InPost, gdzie klient może szybko i wygodnie dokończyć swoje zakupy. Dodatkowo, wszystkie kolejne produkty dodawane na stronie sklepu pojawią się zarówno w koszyku sklepu, jak i w InPost Pay, co usprawnia cały proces zakupowy.

Zwiększenie zasięgu sklepu dzięki InPost Pay

Decydując się na wdrożenie InPost Pay, przedsiębiorcy zyskują dostęp do szerokiego grona użytkowników aplikacji InPost Mobile, co znacząco zwiększa widoczność marki. Sklepy, które korzystają z tej usługi, są promowane w specjalnej zakładce „Zakupy” w aplikacji, co pozwala dotrzeć do milionów klientów. Dla większości konsumentów, którzy wybierają maszyny Paczkomat® jako preferowaną formę dostawy, InPost Pay staje się naturalnym wyborem, co przekłada się na wzrost liczby finalizowanych transakcji.

Dzięki współpracy z InPost, przedsiębiorcy mogą budować większe zaufanie wśród klientów, co jest szczególnie istotne dla nowych firm wchodzących na rynek. Brak konieczności rejestracji czy przekazywania swoich danych minimalizuje ryzyko porzucenia koszyka, a pełna kontrola nad danymi sprzedażowymi nadal pozostaje po stronie sklepu.

InPost Pay nie tylko upraszcza proces zakupowy, ale także zapewnia pełne wsparcie techniczne podczas wdrożenia. Przedsiębiorcy mogą liczyć na gotowe wtyczki oraz API, a także pełną dokumentację techniczną, co sprawia, że proces integracji jest szybki i bezproblemowy. Dodatkowo, wszystkie dane są szyfrowane zgodnie z najwyższymi standardami, co zapewnia pełne bezpieczeństwo zarówno dla klientów, jak i sklepów.

Wdrożenie InPost Pay to nie tylko krok w stronę nowoczesności, ale także realna szansa na zwiększenie sprzedaży i zasięgów sklepu internetowego. Korzystając z tej innowacyjnej usługi, przedsiębiorcy mogą zapewnić swoim klientom wygodę, bezpieczeństwo i szybki proces zakupowy, co przekłada się na przewagę nad konkurencją. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o wdrożeniu InPost Pay, skontaktuj się poprzez formularz na stronie https://inpostpay.pl/biznes.

Polskie firmy zacieśniają współpracę na rzecz rozwoju sektora obserwacji Ziemi

Powstało Polskie Partnerstwo dla Obserwacji Ziemi, którego celem jest bliska współpraca rodzimych firm i instytucji naukowych i edukacyjnych w zakresie kształtowania polskiej polityki kosmicznej i rozwoju nowych technologii obrazowania globu. Wspólna inicjatywa to odpowiedź na rosnące znaczenie danych satelitarnych w obszarze gospodarki i bezpieczeństwa. Ma stanowić ona strategiczny krok w kierunku budowania autonomicznych zdolności Polski jako europejskiego lidera w zakresie satelitarnego obrazowania Ziemi.

We wspólne działania zaangażowało się 7 firm: CloudFerro, Creotech Instruments, KP Labs, ITTI, Blue Dot Solutions, GISPartner, Eycore oraz 3 instytucje naukowe i edukacyjne: Centrum Badań Kosmicznych PAN; Politechnika Warszawska, Wydział Geodezji i Kartografii, Centrum Analiz Geoprzestrzennych i Satelitarnych oraz Centrum Technologii Kosmicznych AGH.

Sygnatariusze zobowiązali się do podjęcia wspólnych wysiłków na rzecz budowania polskich zdolności i kompetencji w dziedzinie obserwacji Ziemi. Te z kolei mają się przyczynić do wypracowania polskiej autonomii w tym obszarze, umożliwiając skuteczne reagowanie państwa na wyzwania geopolityczne i środowiskowe, a także sytuacje kryzysowe.

„Obszar obserwacji Ziemi zasługuje dzisiaj na specjalną uwagę, zarówno biznesu, jak i administracji publicznej. Stał się on bowiem polską specjalizacją w sektorze kosmicznym, a osiągnięcia i możliwości rodzimych firm sprawiają, że Polska odgrywa istotną rolę np. przy bieżących operacjach satelitarnych zleconych przez Komisję Europejską” – mówi Maciej Krzyżanowski, prezes CloudFerro. „Jesteśmy dumni, że możemy dzisiaj połączyć siły z najważniejszymi graczami branży, aby wyznaczać kierunek jej rozwoju i wspólnie wzmacniać autonomiczne kompetencje Polski w tym zakresie” – powiedział.

Wielka szansa Polski w Europie

Dziedzina obserwacji Ziemi jest kluczowa zarówno w skali krajowej, jak i globalnej, ponieważ wpływa na strategiczne gałęzie gospodarki, takie jak zarządzanie kryzysowe, monitorowanie klimatu, rolnictwo czy obronność. Zobrazowania satelitarne dają pełny i aktualny wgląd w sytuację na powierzchni Ziemi. Dzięki nim możliwe jest tworzenie map terenów, monitorowanie i prognozowanie pogody, a nawet badanie struktury ziemi, poszukiwanie surowców naturalnych, ocena stanu upraw czy śledzenie zmian w ekosystemach i monitorowanie katastrof ekologicznych. Są zatem źródłem cennej wiedzy dla milionów badaczy, naukowców i decydentów politycznych.

To właśnie na dziedzinie obserwacji Ziemi skupia się Europejska Agencja Kosmiczna. Prawie 1/3 jej budżetu przeznaczana jest na ten właśnie obszar. Część z nich trafia do polskiego biznesu – projekty związane z satelitarnymi obserwacjami Ziemi stanowią ok. 40 proc. wszystkich kontraktów uzyskanych przez polskie podmioty w ESA, a biorąc pod uwagę 10 największych programów ESA jest to 55 proc. Świadczy to nie tylko o specjalizacji rodzimego przemysłu w tym obszarze, ale także o wysokim zaufaniu, jakim obdarzają go europejskie instytucje.

Polskie firmy i instytucje już dzisiaj mogą pochwalić się znaczącymi osiągnięciami w zakresie technologii satelitarnej i obserwacji Ziemi. Partnerzy dzisiejszego porozumienia są wśród nich, co pokazuje potencjał przyszłej wspólnej realizacji projektów. Są to:

  • CloudFerro – główny dostawca technologii i operator największego na świecie repozytorium z danymi satelitarnymi programu Copernicus – Copernicus Data Space Ecosystem.
  • Creotech Instruments – zbudował największego i najbardziej zaawansowanego polskiego satelitę EagleEye, który został wyniesiony na orbitę.
  • Centrum Badań Kosmicznych PAN – pionierska instytucja realizująca badania kosmiczne, geodezyjne i astrofizyczne oraz popularyzująca nauki o kosmosie w Polsce.
  • Eycore – firma specjalizująca się w technologii radarowej do zastosowań kosmicznych, która stworzyła zaawansowany sensor radarowy z syntetyczną aperturą (SAR – Synthetic Aperture Radar).
  • GISPartner – wspiera administrację publiczną, dostarczając systemy informacji przestrzennej z zaawansowanymi technologiami do przetwarzania i integracji danych satelitarnych.
  • ITTI – opracowuje oprogramowanie dla segmentu naziemnego misji kosmicznych, nawigacji i obserwacji Ziemi, rozwijając aplikacje wspierające świadomość sytuacyjną w przestrzeni kosmicznej.
  • KP Labs – polski lider w zakresie przetwarzania danych w kosmosie, a także inicjator, właściciel i operator satelity Intuition-1, pierwszego polskiego inteligentnego satelity hiperspektralnego.
  • CENAGIS – stworzyło centrum obliczeniowe do analiz geoprzestrzennych i satelitarnych, wspierając badania w dziedzinie geomatyki oraz dysponuje dużymi klastrami komputerowymi, które umożliwiają obliczenia na dużych zbiorach danych.
  • Blue Dot Solutions – specjalizuje się w ekspertyzach technologicznych i definiowaniu produktów wykorzystujących dane satelitarne oraz w obsłudze informacyjno-operacyjnej sektora kosmicznego.
  • Centrum Technologii Kosmicznych AGH – realizuje dydaktykę oraz prowadzi badania w zakresie szeroko rozumianej tematyki kosmicznej.

„Zaczęliśmy budować polski przemysł kosmiczny 12 lat temu praktycznie od zera. Dziś, razem z innymi firmami wchodzącymi w skład Partnerstwa, dostarczamy kompletne systemy satelitarne do pozyskiwania i przetwarzania danych satelitarnych o najwyższym poziomie zaawansowania. Z powodzeniem konkurujemy z innymi firmami i instytucjami z Europy Zachodniej. Mamy partnerskie relacje z najważniejszymi graczami branży, a często nawet to my jesteśmy liderami w najważniejszych przedsięwzięciach kosmicznych. Polskie Partnerstwo dla obserwacji Ziemi jest z jednej strony wyrazem naszej asertywności, a z drugiej stanowi krok do konsolidacji krajowego potencjału. To również ważna deklaracja gotowości do podejmowania jeszcze większych i bardziej złożonych projektów” – podsumował Jacek Kosiec, Wiceprezes Zarządu Creotech Instruments.

Cztery filary współpracy

Partnerstwo opiera się na czterech filarach, na których realizowane będą wspólne działania. Są to:

  • Kształtowanie polskiej strategii kosmicznej – celem jest wypracowanie wspólnego stanowiska branży wobec kształtu Polskiej Strategii Kosmicznej oraz Krajowego Programu Kosmicznego.
  • Wzmocnienie polskich kompetencji w obszarze obserwacji Ziemi – obserwacja Ziemi ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego, dlatego kluczowe jest, aby państwo polskie posiadało autonomiczne zdolności w tym obszarze. Partnerstwo ma za zadanie wzmacniać te zdolności, aby kluczowe procesy – od pozyskiwania danych po ich przetwarzanie i analizę – mogły być realizowane w kraju.
  • Zwiększenie inwestycji w technologie obserwacji satelitarnych – Partnerstwo ma promować większe wsparcie finansowe dla polskich firm działających w obszarze satelitarnych obserwacji Ziemi, szczególnie ze strony administracji publicznej, co pomoże firmom szybciej wprowadzać na rynek innowacyjne rozwiązania.
  • Współpraca z jednostkami badawczo-naukowymi – rozwój polskiego sektora obserwacji Ziemi będzie ściśle związany z budowaniem nowych kompetencji. Partnerstwo stawia na rozwój współpracy z uczelniami i ośrodkami badawczymi, aby wzmocnić transfer wiedzy, wspierać badania naukowe oraz kształcenie przyszłych kadr.

Partnerstwo ma nie tylko umocnić pozycję Polski jako lidera w dziedzinie obserwacji Ziemi w Europie, ale także otworzyć nowe możliwości rozwoju gospodarczego opartego na innowacjach technologicznych w sektorze kosmicznym.

Jak zarządzanie finansami wpływa na stabilność firmy?

Efektywne zarządzanie finansami jest kluczowe dla stabilności każdej firmy. Odpowiednie gospodarowanie środkami finansowymi pozwala przedsiębiorstwom nie tylko utrzymać płynność, ale także podejmować strategiczne decyzje, które wspierają długoterminowy rozwój. Precyzyjna analiza danych finansowych oraz trendów rynkowych umożliwia identyfikację szans i zagrożeń, co jest niezbędne do unikania kryzysów i zapewnienia trwałego sukcesu na rynku. Jaki jeszcze wpływ ma właściwe zarządzanie finansami na stabilność każdego przedsiębiorstwa?

Analiza danych finansowych i trendów rynkowych

Skuteczne zarządzanie finansami opiera się na szczegółowej analizie danych finansowych oraz obserwacji trendów rynkowych. Analizując wyniki finansowe, firmy mogą zidentyfikować swoje mocne i słabe strony, co pozwala na lepsze planowanie działań i optymalizację kosztów. Ponadto śledzenie zmian na rynku umożliwia firmom dostosowywanie się do zmieniających się warunków oraz identyfikowanie nowych okazji do rozwoju. W ten sposób przedsiębiorstwa mogą podejmować bardziej świadome decyzje strategiczne, które pomagają unikać potencjalnych zagrożeń i wspierają długoterminową stabilność. 

Metody zarządzania płynnością finansową

Zarządzanie płynnością finansową zapewnia firmom zdolność do terminowego regulowania zobowiązań i unikania problemów związanych z brakiem środków na bieżące wydatki. Oto kilka najważniejszych metod zarządzania płynnością finansową:

  • Prognozowanie przepływów pieniężnych

Prognozowanie przepływów pieniężnych to proces planowania i przewidywania przyszłych wpływów i wydatków. Pozwala firmom na monitorowanie, kiedy i ile środków będzie dostępnych, oraz na przygotowanie się na potencjalne niedobory gotówki. Dokładne prognozy przepływów pieniężnych pomagają firmom lepiej zarządzać środkami, optymalizować terminy płatności i zapewniać płynność finansową.

  • Kontrola należności

Zarządzanie należnościami polega na efektywnym monitorowaniu i windykacji środków, które są należne firmie od jej klientów. Szybkie i skuteczne odzyskiwanie należności pomaga w utrzymaniu płynnego przepływu gotówki. Firmy czasami stosują polityki kredytowe, które określają warunki płatności i limity kredytowe dla klientów, co minimalizuje ryzyko opóźnień i niezapłaconych faktur.

  • Zarządzanie zobowiązaniami

Efektywne zarządzanie zobowiązaniami polega na optymalizacji terminów płatności wobec dostawców i innych kontrahentów. Firmy starają się maksymalizować okresy kredytowe udzielane przez dostawców, jednocześnie unikając opóźnień w płatnościach, które mogłyby negatywnie wpłynąć na relacje biznesowe i reputację. Dzięki temu mogą lepiej zarządzać swoimi zasobami finansowymi i utrzymywać płynność.

  • Zarządzanie zapasami

Kontrola poziomu zapasów jest istotnym elementem zarządzania płynnością finansową, szczególnie w firmach handlowych i produkcyjnych. Nadmierne zapasy mogą prowadzić do zamrożenia kapitału, podczas gdy zbyt niskie poziomy mogą skutkować utratą sprzedaży i niezadowoleniem klientów. Dlatego firmy dążą do optymalizacji poziomów zapasów, korzystając z metod takich jak Just-In-Time (JIT), które minimalizują zapasy i redukują koszty magazynowania.

  • Krótkoterminowe finansowanie

W przypadku wystąpienia problemów z płynnością, firmy mogą sięgać po krótkoterminowe źródła finansowania, takie jak linie kredytowe, pożyczki czy faktoring. Takie rozwiązania pozwalają na szybkie pozyskanie środków na pokrycie bieżących zobowiązań. Kluczowe jest jednak, aby firmy stosowały te narzędzia rozważnie, dbając o to, by koszty finansowania nie przewyższały korzyści wynikających z utrzymania płynności.

Znaczenie strategicznych decyzji finansowych

Strategiczne decyzje finansowe, takie jak inwestycje kapitałowe, fuzje i przejęcia, wymagają dokładnej analizy finansowej i rynkowej. Tylko na podstawie rzetelnych danych można podjąć decyzje, które będą miały pozytywny wpływ na długoterminową stabilność firmy. Ważne jest, aby uwzględniać przy tym zarówno bieżące potrzeby finansowe przedsiębiorstwa, jak i długoterminowe cele strategiczne. Dzięki temu firma może skutecznie zarządzać ryzykiem i wykorzystywać pojawiające się na rynku szanse.

Profesjonalne doradztwo finansowe dla firm

Korzystając z usług profesjonalnego doradcy finansowego przedsiębiorcy mogą być pewni, że gospodarowanie finansami będzie skuteczne i efektywne. Jedną z firm, która posiada szerokie doświadczenie w doradztwie finansowym jest PKF Polska

Doradcy wspierają przedsiębiorstwa w podejmowaniu kluczowych decyzji, pomagając im osiągać stabilność i dynamiczny rozwój. Ekspertyza w zakresie analizy finansowej i zarządzania płynnością stanowi solidne wsparcie dla przedsiębiorstw, które dążą do utrzymania konkurencyjności na rynku. Przedsiębiorstwa zainteresowane ekspertyzą w dziedzinie finansów mogą wypełnić formularz kontaktowy od PKF Polska, by dowiedzieć się więcej na temat zakresu usług i możliwości wsparcia biznesowego.

Pozytywne wskaźniki na rynku biurowym w Warszawie po III kwartale 2024

Tempo przyrostu nowej powierzchni na warszawskim rynku biurowym w dalszym ciągu pozostaje znacznie poniżej średniej z ostatnich pięciu lat. Utrzymujący się na stabilnym poziomie popyt w III kwartale roku przekłada się na kolejne spadki wskaźnika pustostanów, który wynosi obecnie 10,7%.

Zasoby biurowe stolicy w III kwartale 2024 roku wyniosły 6,26 mln m kw. Największa koncentracja powierzchni biurowej znajduje się w strefach centralnych – 45% całkowitych zasobów oraz na Służewcu – 17%.

W pierwszych trzech kwartałach w Warszawie oddano do użytku 75 000 m kw. powierzchni biurowej, co stanowi blisko czterokrotność powierzchni zrealizowanej w analogicznym okresie w 2023 roku. Jednocześnie warto zaznaczyć, że wynik ten pozostaje znacznie poniżej średniej pięcioletniej dla tego okresu, która wynosi 220 000 m kw.

W III kw. br. do użytku oddano 3 nowe obiekty biurowe o łącznej powierzchni ponad 11 000 m kw.

„W dalszym ciągu obserwujemy ograniczoną aktywność deweloperów. Na etapie realizacji pozostaje 274 000 m kw. powierzchni biurowej. Zgodnie z harmonogramem, do końca bieżącego roku na rynek trafi jeden obiekt – The FORM (28 000 m kw.). Więcej powierzchni oddane zostanie w 2025 roku, kiedy na rynek ma trafić 62% budowanej obecnie powierzchni,” – komentuje Michał Kusy, młodszy konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

„Minione kwartały pod względem popytu prezentowały zbliżony wynik do analogicznego okresu w 2023 roku. Od stycznia do września na warszawskim rynku biurowym podpisano umowy najmu na 492 000 m kw. W III kwartale roku liczba wynajętej powierzchni wyniosła ponad 176 000  m kw.,” – dodaje Izabela Dąbrowska, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Knight Frank.

Od stycznia do września w strukturze najmu najwięcej transakcji stanowiły nowe umowy, które odpowiadały za 50% wolumenu. Istotne znaczenie dla tego wyniku miała duża transakcja z udziałem Santander Bank w budynku The Bridge (24 500 m kw.). Wciąż znaczny procent przypada renegocjacjom, które osiągnęły poziom 42%, co pokazuje, że wielu najemców w dalszym ciągu zwraca uwagę na koszty związane z przeprowadzką i wykończeniem nowej powierzchni. Pozytywnym sygnałem jest rosnący udział ekspansji, które prawie podwoiły swój dział i po trzech kwartałach 2024 roku wyniosły 7,3%.

„Istotne znaczenie dla najemców mają kwestie ekologiczności, a zrównoważone biura wpisują się w ich strategie. Od stycznia do września odsetek wynajętej powierzchni w budynkach certyfikowanych wyniósł 65%. Na wysoki wynik wpływa również rosnąca liczba obiektów z zielonymi certyfikatami,” – wyjaśnia Izabela Dąbrowska.

Rosnące zainteresowanie najemców obiektami o wysokim standardzie ma swoje odzwierciedlenie również w niskim współczynniku pustostanów w najnowszych budynkach. Ich poziom w biurowcach oddanych do użytku w ciągu ostatnich 5 lat wynosi jedynie 5,2%, co jest wynikiem ponad dwukrotnie mniejszym w porównaniu ze średnią dla Warszawy.

„Ograniczona podaż nowych budynków oraz stabilny popyt na wynajem wpływają na spadek współczynnika pustostanów, który maleje od początku roku. Na koniec września 2024 roku wyniósł 10,7% i był niższy o 0,2 pp. względem II kwartału. Zróżnicowanie wskaźnika pustostanów ma również odniesienie w lokalizacji. W strefach centralnych poziom pustostanów wyniósł 8,9%, zaliczając spadek o 0,2 pp. względem poprzedniego kwartału, a w strefach poza centralnych szacowany był na 12,2%, malejąc o 0,1 pp.,” – uzupełnia Michał Kusy.

Wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w warszawie w III kw. 2024 roku uległy delikatnej korekcie. W najlepszych budynkach biurowych w centrum miasta, miesięczne stawki kształtowały się na poziomie od 18,00 do 28,00 EUR/m kw./miesiąc, jednak w najlepszych budynkach biurowych czynsze mogą przekraczać ten poziom. W strefach poza centralnych czynsze wywoławcze zazwyczaj oscylowały od 10,00 do 17,00 EUR/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i zazwyczaj wynoszą od 18,00 do 38,00 PLN/m kw./miesiąc.

Dolar na fali – słabnące euro, jen i forint pod presją globalnych czynników

Euro nadal w pozycji underdoga w relacji z dolarem amerykańskim. Jen traci na rynku FX, w relacji do USD zbliżamy się do poziomu 153. Węgierski bank centralny wstrzymuje się z dalszym cięciem stóp, w tle chęć wsparcia dla HUF.

Kierunek 1,07?

Tydzień przebiega zdecydowanie pod dyktando waluty amerykańskiej, niemal na wszystkich głównych parach powiązanych z USD widzimy ruch aprecjacyjny. Nie inaczej jest na EUR/USD, gdzie doszło do przełamania wsparcia na poziomie 1,08. Aktualnie jesteśmy w rejonie minimum z 1 sierpnia, a jego pokonanie może spowodować spadek kursu w okolice 1,07. Czynniki prodolarowe są wciąż takie same, a więc schłodzenie oczekiwań co do luzowania monetarnego w najbliższym czasie, a także rosnąca przewaga Trumpa w wyścigu o fotel prezydenta. Na niekorzyść euro działa przede wszystkim dość czarna wizja dotycząca perspektyw gospodarczych w strefie euro. Coraz częściej mówi się o tym, że miękkiego lądowania nie będzie, a nasz kontynent zmierzy się z recesją, którą już widać choćby u naszych zachodnich sąsiadów. Co więcej, rośnie szansa na cięcie stóp przez EBC w grudniu o 50 pkt bazowych. Dotychczas taki scenariusz nie był brany pod uwagę.

Spore osłabienie JPY

USD wygrywa nie tylko w parze z EUR. Spory ruch jest też widoczny na notowaniach USD/JPY, gdzie zbliżamy się w okolice 153, a w tym tygodniu mamy już ponad 2% wzrost. Swoją rolę odgrywają też czynniki polityczne. Z jednej strony na plus dla USD działa możliwa (choć ciągle niepewna) wygrana Trumpa. Z drugiej strony czynnikiem in minus dla JPY są problemy partii rządzącej w Kraju Kwitnącej Wiśni, która traci w sondażach i nie wykluczone, że może stracić władzę. Ruch na USD/JPY ma więc uzasadnienie. Można też wspomnieć o braku sugestii ze strony BoJ odnośnie ewentualnych podwyżek stóp. To właśnie ta kwestia tak rozgrzała inwestorów, a JPY w krótkim czasie mocno zyskał, spadając w relacji z USD nawet do poziomu 140. Teraz cisza w tym temacie powoduje odwrotny skutek i dużą wątpliwość czy w krótkim, a nawet średnim terminie, jest możliwa podwyżka kosztu pieniądza, co potęguje wyprzedaż japońskiej waluty.

Ratunek dla HUF

Wczoraj swoje decyzyjne posiedzenie miał Bank Węgier, który utrzymał stopy procentowe bez zmian na poziomie 6,5%. To druga pauza w tym cyklu luzowania monetarnego i sporo mówi się o tym, że był to też ukłon w stronę wrażliwego w ostatnim czasie HUF. Jeśli spojrzymy na inflację, która wyniosła we wrześniu 3%, i pierwszy raz od prawie 4 lat znalazła się w celu, trudno znaleźć powód do robienia przerwy akurat teraz. Sporo mówi się o tym, że w sytuacji gdy EUR/HUF wykracza poza poziom 400, Bank Węgier zaciąga hamulec i nie decyduje się na kontynuację luzowania, by nie powodować dalszego osłabienia własnej waluty i nie pobudzać niepewności. Dzisiaj w kalendarzu jeszcze decyzja Banku Kanady odnośnie kosztu pieniądza (scenariusz bazowy cięcie o 50 pkt), a o godz. 20 Beżowa Księga Fed.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Dolar się nie zatrzymuje. Węgrzy wstrzymali cykl obniżek stóp procentowych

Dobra passa dolara trwa nadal. Przepływ kapitału za ocean jest tak duży, że aż powoduje ucieczkę z naszej części świata. Słabość widać nie tylko w przypadku polskiego złotego, ale również forinta, któremu nie pomogło utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie.

Sprzedaż detaliczna jednak zła

Wczoraj poznaliśmy odczyt sprzedaży detalicznej. Spada ona o 2,2% w skali roku. Analitycy oczekiwali wzrostu o 3,2%. Jest to zatem bardzo niekorzystna niespodzianka. Dane te trafiły na rynek w bardzo niedogodnym momencie dla złotego. Od początku zeszłego tygodnia polska waluta jest bowiem w odwrocie, podobnie jak inne z naszego regionu. Powodem jest między innymi bardzo duża siła dolara. To prawdopodobnie dlatego dzisiaj od rana widzimy kontynuację tego ruchu, a kurs euro jest najwyższy od czerwca.

Niespodziewana siła dolara

Ostatni czas jest bardzo korzystny dla dolara. W ciągu niecałych dwóch tygodni umocnił się on względem euro o ponad 1,5 centa. Natomiast od końca września widoczny jest wzrost o 4 centy, a to jest już naprawdę duża zmiana dla tej pary walutowej. Amerykańskiej walucie pomagają nie tylko dane makroekonomiczne, ale również oddalające się obniżki stóp procentowych. Tak silny ruch musi mieć jednak gdzieś kres. Nasuwa się pytanie, czy ten koniec nadejdzie jeszcze przed wyborami w USA, gdzie patrząc na notowania bukmacherów, sytuacja przechyla się obecnie na korzyść Republikanów. Gdyby trend się utrzymał, byłby to prawdopodobnie kolejny dobry odczyt dla dolara, gdyż wyeliminowałoby to ważny element niepewności.

Węgrzy wstrzymali cykl obniżek stóp

Na Węgrzech tempo spadku stóp procentowych ponownie spowalnia. Po dziesięciu z rzędu obniżkach w sierpniu mieliśmy pierwsze w tym roku utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Obecnie po wrześniowym symbolicznym cięciu o 0,25% znów zatrzymujemy się w redukcji. Wskaźnik ten wynosi obecnie 6,5%, czyli tyle samo co w Rumunii. To są jedyne dwa kraje w Unii Europejskiej, które mają wyższe stopy procentowe niż Polska. Co ciekawe inflacja na Węgrzech wynosi równe 3%, co daje w teorii dużo miejsca na dalsze obniżki stóp. Część analityków wskazuje, że decyzja mogła być motywowana próbą obrony forinta, który ostatnio ma bardzo słabą passę względem euro. Byłby to dziwny, ale nie pierwszy taki ruch banku centralnego w naszym regionie w ostatnim czasie.

W kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

15:45 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Branża faktoringowa z 3,1% wzrostem obrotów w trzecim kwartale 2024 r.

Trzeci kwartał 2024 r. przyniósł branży faktoringowej oczekiwany wzrost obrotów. Firmy zrzeszone w Polskim Związku Faktorów wykupiły w ciągu 9 miesięcy tego roku wierzytelności na łączną kwotę 344,6 mld zł. To o 3,1 proc. więcej niż przed rokiem, kiedy to zanotowały obroty o wartości 334,15 mld zł. Członkowie PZF obsłużyli w tym czasie 25,9 tys. firm (o 2 proc. więcej niż rok temu), które przedstawiły do wykupu 21,5 mln faktur (o 8,4 proc. więcej niż przed rokiem)..

Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie większość podmiotów świadczących usługi faktoringowe w Polsce. Należy do niego 5 banków komercyjnych, 20 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, a także 6 podmiotów o statusie partnera.

– Mimo, że sytuacja na polskim rynku jest wciąż daleka od oczekiwań, drugi kwartał z rzędu sektor faktoringowy osiągnął wzrost obrotów. Warunki gospodarcze, tak w kraju, jak i w Europie, są nadal niesprzyjające. Rośnie liczba niewypłacalności firm, a także koszty pracy. Trwa wojna na Ukrainie, a sytuacja geopolityczna pozostaje niestabilna. Dlatego tym bardziej cieszy dynamika rozwoju naszego sektora. W samym trzecim kwartale tego roku, w porównaniu do trzeciego roku ubiegłego, osiągnęliśmy 7,3 proc. wzrostu obrotów. Łącznie po dziewięciu miesiącach 2024 r., pomimo słabego pierwszego kwartału, branża osiągnęła ponad 3-procentowy wzrost – mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 25,9 tys. przedsiębiorstw. Przekazały one do sfinansowania 21,5 mln faktur o łącznej wartości 344,6 mld zł.

– Faktoring jest formą finansowania działalności gospodarczej, która sprawdza się zarówno w czasach prosperity, jak i w czasach spowolnienia czy nawet recesji. W okresie sprzyjającej koniunktury firmy potrzebują większych zastrzyków gotówki, zaś w trudnych czasach, kiedy zmniejsza się elastyczność sektora bankowego, wykup faktur staje się dogodną alternatywą. W obu przypadkach otwiera się szerokie pole do działania dla firm faktoringowych. Możemy oferować przyjazne produkty, szyte na miarę, mitygując jednocześnie ryzyka transakcji poprzez odpowiednie dopasowanie m.in. poziomów zaliczek, limitów finansowania, limitów na poszczególnych kontrahentów czy limitów koncentracji –
– mówi Konrad Klimek, Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF.

Sektor faktoringowy zacieśnił współpracę z rynkiem bankowym, i za pośrednictwem Związku Banków Polskich oraz Polskiego Związku Faktorów, obie branże rozpoczęły współpracę, której celem jest utworzenie Systemu Wymiany Informacji Firm Faktoringowych – SWIFF. Pozwoli on na wymianę danych pomiędzy podmiotami prowadzącymi działalność faktoringową odnośnie klientów i ich dłużników. Wyeliminuje ryzyko związane z działalnością podejrzanych faktorantów oraz ich kontrahentów, co umożliwi ograniczenie liczby wyłudzeń. Wspólna baza danych pozwoli skuteczniej zarządzać ryzykiem zarówno kredytowym, jak i operacyjnym. PZF liczy, że do systemu z czasem przystąpią wszyscy członkowie Związku.

Globalna sprzedaż samochodów hamuje i negatywnie wpływa na branżę motoryzacyjną w Polsce

Kryzys niemieckiej motoryzacji, dotychczasowego lokomotywy europejskiej gospodarki, niesie ze sobą daleko idące konsekwencje. To nie tylko kwestia radości z cudzych niepowodzeń, ale także poważne wyzwanie dla licznych dostawców z Polski i całej Europy Środkowej, którzy byli ściśle powiązani z niemieckim przemysłem samochodowym. Upadający model biznesowy niemieckich gigantów, opierający się na masowym eksporcie i dominacji w segmencie premium, stawia pod znakiem zapytania przyszłość całej branży.

  • Globalna sprzedaż samochodów hamuje, zwłaszcza w Europie, a z największymi trudnościami boryka się niemiecki sektor motoryzacyjny.
  • Główni niemieccy producenci samochodów już ogłosili spadki sprzedaży od -3% do -13% w trzecim kwartale 2024 r., podkreślając potrzebę zrewidowania modelu biznesowego opartego na eksporcie zorientowanym na tradycyjne silniki spalinowe.
  • Polski sektor motoryzacyjny rósł w latach 2022-23 także głównie w oparciu o eksport (za GUS: w 2023r. 82% produkcji pojazdów trafiło na eksport), ale już odczuwa on skutki spowolnienia: wartość sprzedaży zagranicznej całej branży motoryzacyjnej w Polsce spadła w I półroczu br. o -17,86 proc. r/r. Spadek ten rósł z czasem: w oczekiwaniu na wyniki III kwartału warto przypomnieć, iż w drugim wyniósł on już -29,2% r/r!
  • W obliczu zbliżających się unijnych kar za niedotrzymanie obniżek emisji CO2, niemieckim producentom samochodów mogą grozić grzywny nawet na kwotę 16 mld euro, jeśli nie przyspieszą oni tempa przechodzenia na pojazdy elektryczne.
  • Nie pomaga też zapaść na rynku wewnętrznym: podczas gdy sprzedaż pojazdów elektrycznych (EV) w Niemczech spadła o 32% (styczeń-wrzesień r/r), to w tym samym okresie rosła ona wszędzie indziej.

Globalna sprzedaż samochodów hamuje, ponieważ słabnie impuls odreagowania popytu po pandemii, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Europie, a konsumenci odczuwają presję wysokich cen paliw i kredytów – wynika z analiz Allianz Trade. Podczas gdy w tym tygodniu  rozpoczął się Paris Global Auto Show pod hasłem „Świętujmy!”, to europejski sektor motoryzacyjny nie będzie miał w 2024 r. zbyt wielu powodów do świętowania. W sierpniu 2024 r. sprzedaż nowych pojazdów osobowych spadła w USA o -1,1% r/r, o -5% w Chinach i aż o -18,3% w Europie! Allianz Trade spodziewa się, że rok zakończy się mimo wszystko jeszcze wzrostem globalnej sprzedaży samochodów o około +2%, ale jest to znaczne spowolnienie w porównaniu ze wzrostem o +10,8% r/r w 2023 r. (wykres 1). Prognozy zakładają, że całkowita sprzedaż pojazdów osobowych osiągnie w tym roku około 91,4 mln sztuk.

Wykres 1: Globalna sprzedaż samochodów

Globalna sprzedaż samochodów

Źródła: Moody’s, Allianz Research

Sprzedaż pojazdów elektrycznych (EV) jest jedyną dobrą wiadomością gdy mówimy o motoryzacji – z wyjątkiem Niemiec. Od stycznia do września 2024 r. sprzedaż pojazdów akumulatorowo-elektrycznych (BEV) i pojazdów hybrydowych typu plug-in (PHEV) wzrosła o +22% w porównaniu z tym samym okresem w 2023 roku. Niemniej jednak istnieją ogromne różnice między rynkami: Chiny odpowiadały za ponad 62% całkowitego wolumenu, podczas gdy Ameryka Północna stanowiła 11%, a Europa 19% tej sprzedaży. Co więcej, wzrost sprzedaży pojazdów elektrycznych spowalnia ostatnio na niektórych z kluczowych rynków, takich właśnie jak USA i Europa, gdzie popyt zmalał z powodu zmniejszenia dotacji do zakupu, wysokich kosztów początkowych i wciąż ograniczonej dostępności infrastruktury ładowania. Sprzedaż pojazdów elektrycznych spada nawet w Niemczech (wykres 2), gdzie rynek stoi w obliczu stagnacji, ponieważ popyt na tradycyjne samochody spalinowe gwałtownie spada, ale pojazdy elektryczne wciąż nie zyskują wystarczającej popularności, aby zrównoważyć ten spadek. Co więcej, ograniczenie skali dotacji na zakup pojazdów elektrycznych również szkodzi rynkowi: od 2024 r. pojazdy elektryczne w cenie powyżej 45 000 EUR zostały wyłączone z dotacji (w Niemczech), podczas gdy dopłaty do tańszych modeli zostały zmniejszone.

Wykres 2: Rejestracje samochodów w UE według źródła zasilania (% całości)

Wykres 2: Rejestracje samochodów w UE według źródła zasilania (% całości)

Źródła: ACEA, Allianz Research

Spadająca sprzedaż pojazdów elektrycznych pokazuje, że niemiecki przemysł motoryzacyjny musi zrewidować swój model biznesowy, zwłaszcza w kontekście rosnącego protekcjonizmu i barier handlowych oraz napięć geopolitycznych. Chociaż obecny sezon wyników finansowych jeszcze się nie zakończył, to główni niemieccy producenci samochodów już zgłosili spadki sprzedaży od -3% do -13% w trzecim kwartale 2024 r. , co najlepiej pokazuje z czym zmaga się obecnie branża. W ciągu ostatnich 20 lat epicentrum globalnego przemysłu motoryzacyjnego przesunęło się na wschód, w kierunku Azji, a dokładniej Chin. Początkowo Niemcy były w stanie wykorzystać tę rosnącą szansę rynkową, utrzymując i rozwijając swój model oparty na eksporcie. Pomimo globalnych zmian, produkcja motoryzacyjna w tym kraju w latach 2000-2017 kwitła, głównie dzięki strategii aktywnej podwójnej globalizacji – produkcji i sprzedaży oraz dominacji w segmencie premium. W rezultacie szacuje się, że około 75% samochodów wyprodukowanych w Niemczech w 2023 r. zostało wyeksportowane, co uwidacznia siłę tego modelu biznesowego[1] . Niemniej jednak globalny nacisk na pojazdy elektryczne stanowi poważne wyzwanie, szczególnie dla Niemiec, które były liderem w dziedzinie pojazdów spalinowych. Pojawienie się pojazdów elektrycznych otworzyło rynek dla nowych a już doświadczonych dostawców, głównie z Chin, gdzie niemieccy producenci stoją w obliczu znacznej presji, ponieważ ich segment premium ICE gwałtownie zwalnia. Rosnący protekcjonizm i bariery handlowe, szczególnie na kluczowych rynkach eksportowych, takich jak USA, oraz potencjalne konflikty z Chinami zagrażają uzależnionemu od eksportu niemieckiemu sektorowi motoryzacyjnemu. Protekcjonizm USA wobec chińskich pojazdów elektrycznych oznacza również jeszcze bardziej zwiększoną presję konkurencyjną ze strony chińskich firm na rynku europejskim. Co więcej, zwiększone przez UE cła na chińskie pojazdy elektryczne (obecnie wahające się od 9% do 36,3%) nie zniwelują w pełni przewagi cenowej chińskich pojazdów elektrycznych nad ich europejskimi i niemieckimi odpowiednikami. W tym kontekście, niemiecki przemysł motoryzacyjny musi skutecznie nawigować w kierunku pojazdów elektrycznych, aby utrzymać pozycję lidera i przewagę konkurencyjną. Oznacza to budowanie silniejszego łańcucha dostaw akumulatorów i półprzewodników, ale także inwestowanie w rozwój oprogramowania i zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS). Niemiecki sektor motoryzacyjny będzie również musiał wykorzystać swoją przewagę w segmencie premium, w którym klienci są bardziej skłonni płacić za zaawansowane technologie, inwestując w projektowanie produktów, markę i doświadczenie klienta, aby pokonać nowych (a już doświadczonych) konkurentów, a także ponownie przeorientować swoją strategię dla rynku chińskiego, który jest młodszy i bardziej zorientowany na technologię.

Jednocześnie kolejną chmurą na horyzoncie są unijne kary za emisję CO2, które mogą kosztować niemieckich producentów samochodów nawet 16 mld euro grzywien. W ramach pakietu „Fit for 55”, zaprezentowanego w 2021 r., europejscy producenci samochodów muszą przestrzegać surowych norm emisji CO2 od 2025 roku. Ponieważ jednak pełne przejście na pojazdy elektryczne wciąż się opóźnia, sektor motoryzacyjny wycofał się zarówno z celu na 2025 r., jak i z celu 100% redukcji emisji do 2035 r. Rzeczywiście, bez dużych inwestycji w budowę infrastruktury ładowania, obniżenia kosztów energii i większej akceptacji konsumentów, przejście na zerową emisję pozostanie bardzo trudne i może spowodować wielomiliardowe kary, co doprowadziłoby do niepotrzebnych cięć produkcji, utraty miejsc pracy i osłabienia europejskiego łańcucha dostaw i wartości. W tym kontekście rośnie presja polityczna, zwłaszcza ze strony Francji i Niemiec, na Komisję, aby odroczyła swój cel w zakresie emisji CO2 na 2025 r. lub dokonała przeglądu swojej polityki sankcji, mimo że sam przemysł motoryzacyjny oficjalnie nie prezentuje jak na razie wspólnego frontu wobec tego problemu.

[1] Przemysł motoryzacyjny w 2024 r., Raport IW

AI, automatyzacja i ESG największymi wyzwaniami dla dyrektorów finansowych w Polsce

Największymi wyzwaniami, stojącymi przed dyrektorami finansowymi (ang. Chief Financial Officer, CFO) w Polsce w 2025 roku będą niepewność ekonomiczna i zarządzanie łańcuchem dostaw. Z kolei największych szans na rozwój upatrują oni w cyfryzacji i automatyzacji finansów oraz transformacji biznesowej – wynika z najnowszego raportu KPMG w Polsce pt. „Nowoczesny CFO w transformującej się firmie”, przygotowanego we współpracy z ACCA. Dużym wyzwaniem pozostaje ESG – 42% ankietowanych przedsiębiorstw nie tylko nie raportuje, ale nawet nie monitoruje wskaźników niefinansowych, utrudnieniem są m.in. problemy z transparentnością i dokładnością danych. Dwie trzecie badanych dyrektorów finansowych nie wdrożyło jeszcze automatyzacji procesów podatkowych. Z AI/genAI w szerokim zakresie w swoich procesach finansowych korzysta dopiero 7% firm, ale 43% planuje wdrożenie tej technologii lub jest w fazie jej prototypowania.

Z raportu KPMG w Polsce, przygotowanego w partnerstwie z ACCA wynika, że niemal 4 na 10 ankietowanych dyrektorów finansowych w Polsce wskazuje niepewność ekonomiczną jako największe wyzwanie na 2025 rok. W obliczu niestabilności gospodarczej i rosnących kosztów kapitału, zarządzający finansami będą musieli podjąć działania mające na celu zwiększenie elastyczności i odporności swoich firm. Innymi wyzwaniami, wskazywanymi przez CFO były zarządzanie łańcuchem dostaw (33%), przepisy i regulacje prawne oraz zarządzanie talentami (po 27%).

Rosnąca złożoność środowiska biznesowego wymusza ewolucję roli dyrektorów finansowych. Stają się oni strategicznymi liderami, odpowiedzialnymi nie tylko za finanse, ale i za innowacyjne przekształcanie całych organizacji. W tym kontekście, oprócz zarządzania ryzykiem, kluczowa staje się umiejętność szybkiej adaptacji do zmian, co wymaga od liderów finansowych dogłębnego zrozumienia nowych technologii, automatyzacji procesów z wykorzystaniem AI, a także zapewnienie transparentności i precyzyjnych danych pozafinansowych w kontekście regulacji w zakresie ESG – mówi Iwona Galbierz-Sztrauch, Partner i Szef Działu Usług Finansowych w KPMG w Polsce.

Cyfryzacja i automatyzacja finansów to według CFO główna szansa na rozwój przedsiębiorstw w 2025 roku. Blisko połowa dyrektorów finansowych wskazało fakturowanie, obsługę płatności i księgowość jako obszary o największym potencjale do automatyzacji. Wdrożenie nowoczesnych technologii w tych procesach może przynieść znaczące oszczędności oraz zwiększyć precyzję operacji finansowych.

Technologie cyfrowe zmieniają oblicze pracy finansistów. Narzędzia takie jak sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe czy zaawansowana analiza danych umożliwiają efektywniejsze zarządzanie finansami i podejmowanie decyzji w czasie rzeczywistym. W naszym badaniu ogromna większość respondentów wskazała, że cyfrowe technologie są priorytetem, który pomoże im zwiększyć efektywność i dokładność procesów finansowych. Wraz z rozwojem narzędzi do analizy danych, rośnie także znaczenie kompetencji cyfrowych wśród CFO, którzy muszą umieć zarządzać nie tylko finansami, ale i technologią, która wspiera działania biznesowe – mówi Agnieszka Jarosz, Dyrektor Zarządzająca ACCA w Europie Wschodniej i Północnej.

raport Nowoczesny CFO w transformującej się firmie

Mimo świadomości korzyści wynikających z automatyzacji, aż 67% respondentów w żadnym stopniu nie wdrożyło jeszcze automatyzacji procesów podatkowych w swoich firmach. Jako główne bariery w tym obszarze CFO wskazali trudności w integracji z istniejącymi systemami informatycznymi (39%) oraz częste zmiany legislacyjne i brak jasności przepisów podatkowych (37% odpowiedzi).
W obszarze automatyzacji procesów związanych z cenami transferowymi mniej niż jedna piąta firm zadeklarowała ich wdrożenie w ciągu najbliższych 12 miesięcy, co pokazuje, że wiele przedsiębiorstw wciąż opiera się na tradycyjnych rozwiązaniach w tym zakresie.

ESG i rosnące wymagania regulacyjne

Raportowanie niefinansowe i dostosowanie się do rosnących wymogów raportowania ESG stało się jednym z kluczowych zagadnień regulacyjnych i organizacyjnych dla przedsiębiorstw. Chociaż przepisy unijne stają się coraz bardziej rygorystyczne, 42% firm w Polsce nie raportuje, ani nawet nie monitoruje jeszcze wskaźników niefinansowych. Ponadto rozwiązania dotyczące monitorowania i raportowania ESG wdrażają lub planują wdrożyć jedynie te firmy, które są lub będą objęte unijną dyrektywą o raportowaniu niefinansowym (CSRD). W grupie organizacji, które raportują lub planują raportować ESG 4 na 10 ankietowanych wskazało, że problemy z transparentnością i dokładnością danych są znaczącym wyzwaniem w tym procesie.

Nowe regulacje unijne, takie jak CSRD, stawiają przed firmami szereg wyzwań organizacyjnych i technologicznych, które wymagają od nich nie tylko przygotowania do gromadzenia danych, ale również inwestowania w odpowiednie rozwiązania IT i systemy monitorowania. Jednocześnie część przedsiębiorstw, zwłaszcza te, które jeszcze nie są objęte obowiązkiem raportowania, wciąż nie dostrzega korzyści płynących z przyjęcia standardów ESG. Wydaje się, że głównym problemem jest tutaj brak dostatecznej presji regulacyjnej oraz świadomości długoterminowych korzyści, jakie może przynieść monitorowanie i ujawnianie wskaźników zrównoważonego rozwoju – mówi Tomasz Kołodziejczyk, Dyrektor w Dziale Usług Finansowych w KPMG w Polsce.

Nowoczesne narzędzia wspierające raportowanie ESG stają się kluczowe dla firm, które muszą dostosować się do nowych wymogów regulacyjnych. Choć wiele z nich nadal korzysta z tradycyjnych narzędzi, takich jak arkusze kalkulacyjne, rośnie zainteresowanie zaawansowanymi platformami. Dedykowane platformy informatyczne umożliwiają automatyzację zbierania, analizy i raportowania danych niefinansowych, co znacznie skraca czas potrzebny na ich zgromadzenie, redukuje ilość zaangażowanych zasobów oraz poprawia dokładność wyników – mówi Justyna Wysocka-Golec, Partnerka w Dziale Advisory, Liderka Zespołu ESG, Dekarbonizacji i Bioróżnorodności w KPMG w Polsce.

Potencjał sztucznej inteligencji w finansach

Sztuczna inteligencja (AI) zyskuje na znaczeniu jako jedno z kluczowych narzędzi wspierających transformację funkcji finansowej. Mimo to, wyniki badania KPMG pokazują, że polskie firmy są wciąż ostrożne wobec jej pełnego wdrożenia. Tylko 7% organizacji korzysta z AI w swoich procesach finansowych w szerokim zakresie, co świadczy o opóźnieniach w adaptacji tej technologii w porównaniu do innych rozwiązań cyfrowych. 29% badanych zadeklarowało, że ich organizacje znajdują się na początku drogi z wykorzystaniem AI/genAI, zaś 4 na 10 nie korzysta z tej technologii, ale jest w trakcie prototypowania lub planuje jej wdrożenie w swoim przedsiębiorstwie.

Mimo że tylko niewielka część firm w pełni wdrożyła AI, rosnąca liczba przedsiębiorstw testuje i prototypuje rozwiązania oparte na tej technologii. To wyraźny sygnał, że sztuczna inteligencja będzie kluczowym czynnikiem kształtującym konkurencyjność i efektywność operacyjną w nadchodzących latach. Firmy, które wdrożą te technologie szybciej, zyskają przewagę na zmieniającym się rynku – mówi Leszek Ortyński, Dyrektor, Lider ds. Data Science i AI w KPMG w Polsce.raport Nowoczesny CFO w transformującej się firmie 2

Główne korzyści, które CFO dostrzegają w zastosowaniu sztucznej inteligencji, to przede wszystkim zwiększenie dokładności i wielowymiarowości analizy danych – wskazane przez 42% respondentów. AI daje możliwość automatyzacji rutynowych procesów, takich jak fakturowanie czy księgowość, co znacząco usprawnia działania operacyjne. Jednak mimo tych atutów, wiele firm wciąż napotyka bariery, takie jak brak wykwalifikowanego personelu oraz obawy dotyczące transparentności algorytmów.

O RAPORCIE:

Badanie ankietowe zostało przeprowadzone przez KPMG w Polsce w sierpniu 2024 roku metodą wywiadu telefonicznego CATI. Wzięło w nim udział 150 respondentów pełniących funkcję strategiczną w procesach finansowych w swojej firmie, którzy reprezentowali przedsiębiorstwa prowadzące działalność w branżach: budownictwo i nieruchomości, energetyka, wydobywanie i usługi komunalne, farmacja, chemia i urządzenia medyczne, finanse, motoryzacja, rynek dóbr konsumpcyjnych, technologie informacyjne, media i komunikacja, transport, spedycja i logistyka. Jedna czwarta badanych firm to podmioty duże, zatrudniające powyżej 250 osób, kolejnych 23% stanowiły podmioty średnie z liczbą pracowników oscylującą w przedziale od 50 do 249 osób. Nieco ponad połowę respondentów stanowili CFO firm zatrudniających od 10 do 49 pracowników. Zadeklarowana w badaniu wysokość rocznych przychodów wynosi do 50 mln zł dla 57% badanych podmiotów, a w przedziale 50-100 mln zł roczne przychody odnotowuje kolejnych 29% firm.

69% Polaków patrzy w przyszłość z obawą – raport ukazuje pesymizm i rosnące obawy o koszty życia

Jak wynika z najnowszego badania EY Future Consumer Index, aż 69 proc. polskich konsumentów spogląda w przyszłość z obawą. 80 proc. z nas boi się rosnących kosztów życia, a 55 proc. martwi się o stan swoich finansów. Jednocześnie, część społeczeństwa wraca do poprzednich nawyków zakupowych.

Ostatnie lata to czas gwałtownych zmian dla konsumentów w naszym kraju. Splot wydarzeń, zarówno tych o zasięgu globalnym, jak i dotyczących naszego rynku, przyniósł w ostatnim czasie dużą niepewność, co wyraźnie wpływa na codzienne decyzje zakupowe. Najnowsze badanie EY Future Consumer Index pokazuje, jak nastroje konsumenckie panują w Polsce, czego się obawiamy i jak zmieniają się nasze preferencje zakupowe.

Czego konkretnie obawiają się konsumenci?

Przyczyn niepewności pośród konsumentów jest kilka. Jak wynika z badania EY, ponad 65 proc. wskazań na świecie w tym zakresie dotyczyło rosnących kosztów energii elektrycznej, gazu i wody. Na drugim miejscu ze wskazaniem znalazły się rosnące koszty artykułów spożywczych i innych dóbr podstawowych oraz rosnące koszty opieki zdrowotnej. Na dalszych miejscach konsumenci wskazali rosnące koszty paliwa, obawy o zabezpieczenie emerytalne, czy zdolność do zakupu własnego mieszkania.

Obawy polskich konsumentów cały czas utrzymują się na wysokim poziomie, bądź nawet rosną. Dziś 80 proc. Polaków martwi się o rosnące koszty utrzymania (wzrost z 77 proc. rok temu), 72 proc. obawia się eskalacji konfliktów zbrojnych, 55 proc. To oznacza wysoki poziom niepewności i ostrożności przekładające się na nasze decyzje zakupowe – mówi Rafał Reif, Partner EY Polska, lider sektora produktów konsumenckich i handlu detalicznego.

Wyniki badania pokazują rosnącą polaryzację społeczeństwa. W najnowszej fali badania 25 proc. Polaków oceniło przyszłość negatywnie, podczas gdy pozytywnie oceniło ją 13 proc. a 62 proc. konsumentów nas zakładało, że przyszłość nie przyniesie zmian.

W kolejnych latach różnice w poziomie optymizmu będą się pogłębiać i stopnieje grupa osób neutralnie oceniających swoją sytuację: 38 proc. konsumentów ocenia, że za trzy lata będzie patrzyło w przyszłość negatywnie, 29 proc. – pozytywnie, a zaledwie 33 proc. neutralnie.

Z badania wynika, że nasze postrzeganie przyszłości bardzo mocno różni się ze względu na zarobki. Wśród osób o niskich dochodach (do 4000 zł) 33 proc. spodziewa się pogorszenia sytuacji a tylko 10 proc. – jej poprawy. W przypadku osób zarabiających bardzo dobrze (powyżej 10 tys. zł) 20 proc. przewiduje pogorszenie, a 19 proc. – poprawę sytuacji.

Bardziej zamożne grupy społeczne wykazują większy optymizm w badaniach konsumenckich. Stosunkowo wysoki poziom bieżących dochodów dający częściową odporność na wahania koniunktury oraz wyższa stopa oszczędności wśród tych grup pozwala im łagodzić ewentualne wahania dochodów, co również wpływa na ich pozytywne nastawienie – mówi Maciej Zdrolik, ekonomista EY.

ocena ekonomiczna polaków
Źródło: Badanie EY Future Consumer Index
Zarobki netto w PLN zgrupowane: niskie zarobki (poniżej 2000 do 4000), średnie zarobki (od 4001 do 10000), wysokie zarobki (10001 i powyżej)

Pesymizm w Europie

Z badania wynika, że większość konsumentów na świecie deklaruje optymizm. Największy jest wśród mieszkańców Indii. W czołówce są też inne kraje azjatyckie i znajdujące się w Ameryce Południowej. Dla porównania, wiele krajów europejskich ocenia przyszłość w dość pesymistycznych barwach i w tej grupie jest też Polska. Jesteśmy jednym z niewielu krajów, w których respondenci częściej deklarowali pesymizm (39 proc.) niż optymizm (30 proc.). Dzielimy ten trend z innymi państwami Starego Kontynentu. Negatywnie na rzeczywistość patrzą też konsumenci hiszpańscy (41 proc. odpowiedzi negatywnych), włoscy (44 proc.) i francuscy (57 proc., przy zaledwie 15 proc. optymistów).

Uszeregowanie krajów pod względem optymizmu konsumentów często odzwierciedla prognozy wzrostu realnego PKB. Konsumenci w krajach z najszybszym oczekiwanym wzrostem gospodarczym, takich jak Indie, Wietnam, Indonezja, Chiny i Arabia Saudyjska, są najbardziej optymistyczni. Z kolei kraje takie jak Japonia, Włochy, Niemcy i Francja, z relatywnie niskimi prognozami wzrostu PKB, wykazują niższy optymizm konsumentów. Jako Polska jesteśmy tu wyjątkiem, ponieważ nasze prognozy wzrostu PKB powinny dać nam wyższe miejsce w rankingu, ale w tym wypadku powodów takich nastrojów trzeba upatrywać przede wszystkim w niepewności geopolitycznej, co potwierdzają tąpnięcia odnotowane w 2022 także w innych wskaźnikach, jak np. ESI – mówi Maciej Zdrolik.

optymizm w różnych państwach
Źródło: Badanie EY Future Consumer Index

Szansa na zmiany? Polacy stopniowo zmniejszają dyscyplinę finansową

Duża niepewność i warunki gospodarcze przejawiają się nie tylko w nastawieniu kupujących, ale też – w ich codziennych decyzjach zakupowych. Spada inflacja, wzrosły wynagrodzenia i coraz większy odsetek Polaków podejmuje bardziej odważne decyzje zakupowe. Z EY Future Consumer Index wynika, że coraz mniej respondentów chce być bardziej świadoma i ostrożna w kwestii wydatków (76 proc. w najnowszej fali badania, spadek z 90 proc. w 2023).

Zmiany w tych wskaźnikach sugerują, że konsumenci powoli dostosowują się do panujących wokół warunków. Część społeczeństwa jest gotowa do poluzowania dyscypliny finansowej. To pozytywny trend, który, wspomagany przez postępujący wzrost wynagrodzeń i zahamowanie inflacji, może z czasem zwiększyć gotowość na wydatki. Być może jest to chwilowe odreagowanie. Na pewno na faktyczne odwrócenie trendu musimy jeszcze poczekać i będą miały na to wpływ zachodzące wokół nas zmiany – mówi Rafał Reif.

O badaniu
Badanie EY Future Consumer Index śledzi zmieniające się nastroje i zachowania konsumentów w różnych horyzontach czasowych i na różnych rynkach globalnych, identyfikując pojawiające się nowe segmenty konsumenckie. W 14. edycji badania, która została przeprowadzona od 29 marca do 10 kwietnia 2024 r., wzięło udział 23 016 konsumentów z obu Ameryk, Europy, Azji, Afryki, Australii i Oceanii.

Polska edycja badania trwała od 8 maja do 7 czerwca 2024 r. W badaniu w Polsce wzięło udział 1 tys. respondentów w wieku 18-65 lat.

Psikus, a nie cukierek: producenci słodyczy radzą sobie gorzej niż reszta rynku

  • Analiza eToro pokazuje, że wiodące światowe akcje słodyczy zwróciły zaledwie 5 proc. w ciągu 5 lat
  • Najgorzej radzi sobie Nestlé, które od 2019 r. straszyło inwestorów 22-procentowym spadkiem cen akcji
  • Producenci czekolady, szwajcarski Lindt (+30 proc.) i Mondelez, mający w ofercie m.in.czekoladę Milka (+28 proc.), poprawili wyniki, przy czym Lindt radził sobie lepiej niż Nestle

Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez platformę handlową i inwestycyjną eToro, wiodący światowi producenci słodyczy liczą na bogaty poczęstunek na Halloween po latach stagnacji, w wyniku której ich wyniki były znacznie gorsze niż na rynkach globalnych.

eToro stworzyło ważony równorzędnie koszyk ośmiu największych spółek produkujących słodycze na świecie (na podstawie sprzedaży w 2023 r.). Analiza pokazuje, że wartość tych spółek spadła o 4 proc. w ciągu ostatniego roku, podczas gdy główne indeksy wzrosły o co najmniej 7 proc. Indeks MSCI World Index wzrósł w tym okresie o 17 proc. [Tabela 1]. W ciągu pięciu lat obraz straszył inwestorów jeszcze bardziej, a koszyk słodyczy zwrócił zaledwie 5 proc. w porównaniu z 72 proc. w indeksie MSCI World Index.

Tabela 1: Wyniki branży słodyczy na tle szerszego rynku

Koszyk słodyczy MSCI World Index Stoxx 600 FTSE100 S&P500
YTD -2% 17% 8% 7% 21%
1 rok -4% 30% 15% 9% 34%
3 lata 1% 22% 15% 18% 32%
5 lat 5% 72% 36% 16% 95%

Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są wyznacznikiem przyszłych wyników. Liczby zaokrąglono do pełnych procentów.

Komentując dane, analityk rynkowy eToro Paweł Majtkowski powiedział: Zapasy producentów słodyczy pozostają w trudnej sytuacji. Rosnące ceny kakao i cukru zmniejszyły marże firm, a zakłócenia w łańcuchu dostaw doprowadziły do wzrostu kosztów produkcji. Dodatkowo, inflacja i rosnące koszty utrzymania wpłynęły na siłę nabywczą konsumentów, utrudniając im wydawanie pieniędzy na produkty inne niż niezbędne, takie jak czekolady i batony.

Porównując zapasy producentów słodyczy dostępnych na naszym rynku, Mondelez – producent czekolady Milka – radzi sobie w tych trudnych czasach dobrze. Co ważne, wiele produktów tej firmy jest obecnie produkowanych w Polsce. Jeszcze lepsze wyniki osiągnął Lindt, którego produkty należą u nas do segmentu premium.

Tylko trzech z analizowanych producentów słodyczy i czekolady osiągnęło dodatnie stopy zwrotu w ciągu ostatnich pięciu lat, przy czym amerykańskie firmy Hershey (22 proc.) i Mondelez (28 proc.) odnotowały dodatni wzrost cen akcji, podobnie jak Lindt (+30 proc.) [Tabela 2]. Z drugiej strony, gigant spożywczy Nestle – który może pochwalić się dużym portfelem marek czekoladowych, w tym Smarties i Quality Street – obniżył wyniki, tracąc 22 proc. swojej wartości od 2019 r., podczas gdy inne firmy w koszyku odnotowały bardziej marginalne straty.

Jak dotąd, ten rok był dla branży mieszany. Podczas gdy japońscy producenci czekolady Meiji Holdings (+10 proc.) i Ezaki Glico (+7 proc.) zadowolili swoich akcjonariuszy, płynąc na fali pozytywnych nastrojów Nikkei, inni, tacy jak południowokoreański Orion (-17 proc.) i amerykański Tootsie Roll (-8 proc.) zmagali się z trudnościami. Nestlé radziło sobie szczególnie źle odnotowując spadek -14 proc.  w tym okresie.

Wysoka cena kakao stanowi wyzwanie, zachęcając producentów do tworzenia produktów o jego niższej zawartości. Innym znaczącym trendem jest rosnące zapotrzebowanie konsumentów na zdrowsze alternatywy – coraz więcej osób wybiera przekąski z mniejszą ilością cukru, z bardziej naturalnych składników. W odpowiedzi na te potrzeby, firmy musiały wprowadzić innowacje w swoich liniach produktów. Przykładem tego są niskokaloryczne wersje flagowych produktów Mondelez, choć nie są one jeszcze dostępne na wszystkich rynkach, w tym w Polsce – dodaje Majtkowski.

Tabela 2:

Kraj Akcje Marki Zysk YTD           Zysk – 1 rok           Zysk – 3 lata Zysk – 5 lat
Szwajcaria Nestlé Smarties, Aero, Rolo, Kit Kat (outside the US), Lion, Toffo, Milkybar, Quality Street -14% -19% -25% -22%
Szwajcaria Lindt Lindt Excellence, Lindor, Lindt Creation, Lindt Gold Bunny, Lindt Nuxor 4% 6% -2% 30%
USA Mondelez Cadbury, Oreo, Milka, Toblerone, Trident, Chips Ahoy!, Sour Patch Kids, Halls 1% 3% 23% 28%
USA Hershey Hershey’s, Reese’s, Kit Kat (US), Twizzlers, Jolly Rancher, York, Almond Joy 3% -4% 12% 22%
Japonia Meiji Holdings Meiji Milk Chocolate, Kinoko no Yama, Takenoko no Sato,  Apollo, Chocorooms 10% -1% 3% -5%
Japonia Ezaki Glico Pocky, Pretz, Giant Pocky, Almond Chocolate, Collon, Caplico, Bisco, Cheeza 7% 8% 8% -1%
Korea Południowa Orion Choco Pie, Orion Custard, Market O, Goraebab, Jelly

Turtle Chips, My Gummy

-17% -25% -17% -4%
USA Tootsie Roll Tootsie Roll, Tootsie Pops,

Dots, Crows, Junior Mints, Charleston Chew

-8% 3% 6% -6%

Źródło: analiza eToro

Wzrost inflacji i presja na Fed – jak wygrana Trumpa wpłynie na amerykańską gospodarkę?

Do wyborów w USA zostało niecałe 2 tygodnie. Zakłady bukmacherskie coraz mocniej „obstawiają” wygraną Trumpa. Przewaga ta w ostatnich tygodnia zdecydowanie wzrosła. Ze względu na znaczące różnice, jakie występują pomiędzy partią Republikańską oraz Demokratyczną i jednocześnie burzliwy charakter amerykańskiej polityki, rynki finansowe będą wykazywały się dużą nerwowością.

Wygrana Donalda Trumpa może oznaczać radykalną zmianę kierunku, szczególnie wówczas kiedy Republikanie będą dominować w Senacie oraz w Izbie Reprezentantów. Harris prawdopodobnie będzie chciała wprowadzić pewne zmiany, ale jej polityka w niewielkim stopniu będzie odbiegać od obecnej, którą prowadzi Joe Biden.

Istnieją takie cztery główne obszary polityki Trumpa, które mogą doprowadzić do znacznych zmian na rynku walutowym i tym samym w wycenie dolara amerykańskiego. Są nimi cła, podatki, polityka migracyjna oraz stopień niezależności Fed.

Nałożenie 10 proc. taryf na wszystkie towary trafiające do Stanów Zjednoczonych oraz 60 proc. lub więcej na produkty z Państwa Środka spowodowałoby wzrost poziomu cen, wywołując dodatkowe efekty inflacyjne. Towary amerykańskie staną się droższe. Fed będzie mógł zapobiec inflacji odpowiednio reagując, co będzie korzystne dla USD. W normalnych okolicznościach tak pewnie mogłoby się stać ale w przypadku Trumpa nie mamy pewności, czy były prezydent nie będzie naciskał na Rezerwę Federalną po to, aby ta nie stosowała zbyt restrykcyjnej polityki monetarnej. Pojawiały się w przeszłości ze strony byłego prezydenta propozycje, w których „głowa” państwa ma głos w sprawie wysokości stóp procentowych. Kandydatowi Republikanów byłoby trudno zaakceptować to, że działania monetarne w pewnym stopniu wpływają destrukcyjnie na pozytywne efekty gospodarcze, która zamierzała osiągnąć jego polityka taryfowa i podatkowa. Utrata pełnej niezależności przez Fed jest jednak daleko idącą spekulacją, która mimo wszystko jest w tym momencie mniej prawdopodobna. Jeśli Fed będzie mógł działać w pełni apolitycznie, będzie to dobre dla USD, jeśli jednak pojawią się potencjalne napięcia między Białym Domem a bankiem centralnym, USD może w długim terminie stracić.

Celem Trumpa jest sprawienie, aby ustawa TCJA obowiązywała na stałe. Były prezydent planuje zaoferować wiele ulg dla firm. Mają zostać zlikwidowane podatki od świadczeń socjalnych. Z kolei podatek od osób prawnych ma zostać zredukowany do 15 proc. Wyliczenia Axios oraz Penn Wharton Budget Model wskazują, że działania Republikanów w tym zakresie mogą spowodować, że deficyt budżetowy w kolejnych lata zostanie mocno pogłębiony. Zarówno polityka podatkowa jak i taryfowa prawdopodobnie doprowadzą do „pozytywnego szoku popytowego”.

Wygrana Trumpa będzie oznaczać również zaostrzenie warunków polityki migracyjnej. Niewykluczone są deportacje, co z ekonomicznego punktu widzenia może oznaczać, że w USA stopniowo zacznie brakować niewykwalifikowanej siły roboczej. Ten problem może dotknąć w dużej mierze rolnictwo, ale również inne sektory, choć w mniejszym stopniu. W średnim terminie implikacjami tych działań będą wyższe płace, a to z kolei przełożą się na podbicie inflacji. Jednocześnie Trump będzie chciał zwiększyć produkcję ropy oraz gazu aby obniżyć jej ceny i sprawić, aby USA stały się jeszcze bardziej niezależnym energetycznie krajem. W związku z tym możliwe będą pewne deregulacje środowiskowe oraz energetyczne.

Początkowa reakcja na dolarze może jednak nie być wiarygodnym sygnałem, w którą stronę podąży amerykańska waluta w średnim i długim terminie. Mamy wiele zmiennych i dopiero z czasem okaże się, które z obietnic Trumpa zaczną być realizowane, a które stały się jedynie pustą zapowiedzią. Na ten moment w krótkim terminie istnieje wyższe prawdopodobieństwo, że jeśli Trump rzeczywiście wygra, USD może zyskać. Skala tej reakcji będzie jednak zależna od tego, jak bardzo przez te kolejne 2 tygodnie „zielony” ulegnie postępującej aprecjacji. Inaczej mówiąc: w jak dużym stopniu rynek zdyskontuje wyniki wyborcze.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Czym odgrodzić prywatny lub firmowy parking? Oto brama Hörmann

Brama przesuwna to najlepszy sposób na oddzielenie terenu prywatnego od publicznego. O zaletach takich ogrodzeń przekonują się przedsiębiorcy i osoby prywatne. Dlaczego warto zdecydować się na montaż takich konstrukcji i wybierać modele firmy Hörmann?

Brama przesuwna Hörmann – budowa i działanie

Brama przesuwna Hörmann jest wykonana z gotowych kształtowników stalowych. Dzięki temu produkt trafia do klienta niemal gotowy, a tym samym można go szybko i łatwo przymocować do pozostałej części ogrodzenia. Montaż dodatkowo ułatwia brak prowadnic. Innymi słowy, to konstrukcja samonośna.

Rezygnacja z prowadnic to duży walor, ponieważ ten element jest podatny na usterki powodowane przez lód, śnieg i błoto. Pozbawiona awaryjnej część brama przesuwna działa więc bez zarzutu niezależnie od aktualnych warunków atmosferycznych.

Produkt marki Hörmann wyróżnia też rozmiar. Klienci mogą zdecydować się na bramę o długości nawet 16 m. Co ważne, jedno skrzydło da się zsynchronizować z drugim, poruszającym się w przeciwną stronę. W ten sposób powstaje wjazd o szerokości aż 32 m.

Panel sterujący bramy przesuwnej Hörmann

Częścią wyposażenia bramy przesuwnej Hörmann pozostaje bezpieczny układ sterujący. Panel kontrolny na bieżąco informuje o tym, czy konstrukcja właśnie się porusza. Kierowcy i piesi, którzy znajdują się w pobliżu wiedzą też, czy wjazd jest właśnie zamknięty, a zatem, czy nie zacznie się za chwilę otwierać.

Tablica kontrolna zapobiega także wypadkom i nieuprawnionemu wejściu osób postronnych na teren prywatny. Jeśli na drodze bramy znajdzie się człowiek, zwierzę albo pojazd, fotokomórka natychmiast zatrzyma odgrodzenie. Nie trzeba też martwić się o jej zamykanie. Po ustalonym czasie wjazd zatrzaśnie się automatycznie.

Nacisk na bezpieczeństwo widać też na przykładzie dostępnych metod otwierania bramy przesuwnej. Hörmann daje do wyboru dwa urządzenia – czytnik kart lub odbiornik fal radiowych. W drugim przypadku do mechanizmu dołączony jest pilot bądź większa ich liczba (w zależności od życzenia klienta).

Plusem panelu bramy przesuwnej Hörmann jest też sama budowa tego elementu. Do jego otwarcia wystarczy uchylenie klapy. Wyregulowanie ruchu drzwi i innych parametrów zajmuje więc tylko chwilę. Dzięki temu szybko uda się m.in. zsynchronizować ruch odgrodzenia z tempem otwierania danego modelu.

Eksploatacja bramy przesuwnej Hörmann

Bramy garażowe Hörmann prezentują się dobrze przez wiele lat, bo producent zastosował pokrycie z wysokiej jakości farby. Nie szkodzą jej więc warunki atmosferyczne, takie jak silne słońce, deszcz czy mróz. W efekcie powierzchnia konstrukcji zachowuje pierwotny wygląd mimo długiego czasu użytkowania.

Na wizerunek zewnętrzny bramy garażowej kluczowy wpływ mają również zawiasy. Znajdują się one na górnej krawędzi skrzydła, na wysokości rolek bieżnych. W ten sposób producent rozwiązał problem zrywania przez nie farby w trakcie wielokrotnego przesuwania się odgrodzenia w obie strony.

Brama przesuwna Hörmann – rozwiązanie dla firm i do domu

Brama przesuwna Hörmann to produkt, który sprawdzi się wszędzie tam, gdzie trzeba odgrodzić prywatny plac od publicznej przestrzeni. Z tego rozwiązania zadowolone będą osoby prywatne, które mają duże podwórka przed domami. Możliwość synchronizacji czasu otwierania z ruchem drzwi ułatwi codzienne parkowanie i wyjeżdżanie z domu.

Brama przesuwna Hörmann przyda się też do oddzielenia firmowego parkingu lub placu manewrowego dla ciężarówek. Co najlepsze, produkt można dopasować do potrzeb przedsiębiorstwa z dowolnej branży. Maksymalna szerokość wjazdu wynosząca 32 m umożliwia montaż odgrodzenia nawet tam, gdzie panuje duży ruch np. przed centrum logistycznym.

Zakup bramy przesuwnej niemieckiego producenta to ponadto inwestycja na lata. Wyroby sygnowane cenioną marką cechuje trwałość. Jeżeli więc przyszedł czas na zakup nowego odgrodzenia, warto wybrać model od Hörmann. Powodów do zainteresowania się ofertą tej firmy jest naprawdę dużo.

Cyfryzacja banków i spadek liczby oddziałów. Nowe technologie kształtują rynek pracy w bankowości

Konsolidacja operacji, cyfryzacja i automatyzacja zmieniają sektor bankowy, wpływając na skalę i strukturę zatrudnienia. Mimo spadku liczby placówek bankowych, w 2023 roku branża odnotowała wzrost zatrudnienia o 1% rok do roku. Wynika to z rosnącego zapotrzebowania na ekspertów w obszarze technologii, przede wszystkim IT, cyberbezpieczeństwa, DevOps oraz przeciwdziałania praniu pieniędzy. To oni w branży zarabiają najlepiej – wynika z raportu „Wynagrodzenia w sektorze bankowym” Grafton Recruitment.

Przemiana sektora bankowego – z okienka kasowego do komputera

– Nowe technologie zmieniają oblicze bankowości. Pracodawcy stawiają na specjalistów, którzy potrafią sprostać wyzwaniom związanym z transformacją sektora – komentuje Anna Janiszewska, Division Manager w Grafton Recruitment.Liczba zatrudnionych w bankach

Konsolidacja operacji w centralach, cyfryzacja i automatyzacja funkcji oraz popularyzacja bankowości internetowej spowodowały zmniejszenie liczby oddziałów, przedstawicielstw i filii, tym samym spadek zatrudnienia w tych placówkach o 4% rok do roku. W 2023 roku zapotrzebowanie pozostało wysokie w przypadku specjalizacji związanych z bankowością detaliczną i firmową. Wzrost rekrutacji odnotowała bankowość inwestycyjna.

Pomimo ograniczenia liczby oddziałów, w 2023 roku sektor bankowy drugi z rok z rzędu odnotował zwiększenie zatrudnienia. Jak wynika z danych KNF, na koniec 2023 roku w bankach zatrudnionych było 144 919 osób, o 1 475 więcej niż rok wcześniej. Wzrost o 1% rok do roku był wynikiem zwiększenia rekrutacji w centralach (o 4,77%). Wraz z transformacją technologiczną i konsolidacją operacji zwiększyło się zapotrzebowanie na specjalistów IT, inżynierów DevOps, ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa oraz przeciwdziałania praniu pieniędzy. W 2024 widoczne jest natomiast zmniejszenie zatrudnienia.Zapotrzebowanie na role w bankowości

Na ograniczanie liczby placówek największy wpływ miało przenoszenie aktywności, w tym obsługi klienta do online oraz konsolidacja funkcji specjalistycznych. Wprowadzanie nowych rozwiązań technologicznych oraz zarządzanie danymi odbywa się obecnie w centralach, to tu w pierwszej kolejności zatrudniani są specjaliści – tłumaczy Anna Federowicz, manager ds. rekrutacji w Grafton Recruitment.

Ile zarabia się w sektorze bankowym

Z danych GUS (Rozkład wynagrodzeń w gospodarce narodowej w kwietniu 2024 r.) wynika, że najwyższe przeciętne wynagrodzenie odnotowano w sekcji działalność finansowa i ubezpieczeniowa, wyniosło ponad 14 tys. zł, przy czym także w tej sekcji zaobserwowano największe różnice pomiędzy przeciętnym wynagrodzeniem mężczyzn i kobiet. Luka płacowa może wynikać z faktu, że to mężczyźni stanowią większy odsetek pracujących w tym sektorze na wyższych stanowiskach kierowniczych.

– Wynagrodzenia w bankowości rosną wraz z odpowiedzialnością i specjalizacją pracowników. Odzwierciedlają zapotrzebowanie na ekspertów z kluczowych dla sektora obszarów, takich jak zarządzanie ryzykiem czy przeciwdziałanie praniu pieniędzy – komentuje Anna Federowicz, manager ds. rekrutacji w Grafton Recruitment.

Analiza przygotowana przez ekspertów Grafton Recruitment świadczy o znaczącym zróżnicowaniu pensji, wynikającym z pełnionej funkcji, specjalizacji oraz doświadczenia pracowników. Jak wynika z raportu „Wynagrodzenia w sektorze bankowym”, na niższych stanowiskach w bankowości detalicznej i firmowej wynagrodzenia zaczynają się od 6 000 zł brutto miesięcznie. Specjaliści ds. sprzedaży produktów bankowych mogą liczyć na 6 000–11 000 zł. Podobne zarobki osiągają doradcy klienta i doradcy kredytowi, których wynagrodzenia plasują się między 6 000 a 9 000 zł. Na wyższych stanowiskach, takich jak kierownik oddziału, pensje wahają się od 7 000 do 13 500 zł. Kierownicy regionalni mogą natomiast spodziewać się 10 000–18 000 zł. W działach operacyjnych dyrektorzy ds. obsługi klienta zarabiają od 18 000 do 28 000 zł, a menedżerowie ds. operacji bankowych od 16 000 do 23 000 zł.

Specjaliści zajmujący się przeciwdziałaniem praniu pieniędzy (AML & KYC) również mogą liczyć na atrakcyjne zarobki – managerowie specjalizujący się w tym obszarze otrzymują wynagrodzenie w przedziale 17 000–25 000 zł. Wysokie wynagrodzenia otrzymują też pracownicy w działach zarządzania ryzykiem. Analitycy ds. ryzyka zarabiają od 8 000 do 18 000 zł, podczas gdy managerowie zespołów ds. ryzyka ESG mogą liczyć na pensje rzędu 20 000–40 000 zł. Atrakcyjne wynagrodzenia w sektorze otrzymują pracownicy działów IT. Dyrektorzy IT zarabiają od 40 000 do 50 000 zł.

Spadek liczby studentów na kierunkach finansowych

Kierunki finansowe cieszyły się największą popularnością przed i tuż po kryzysie finansowym z 2008 roku, natomiast obecnie coraz częściej wybierają oni kierunki związane z nowymi technologiami i innowacjami. Zważywszy na coraz większą rolę technologii w bankowości,  to właśnie na te specjalizacje zapotrzebowanie jest i pozostanie największe  – wyjaśnia Joanna Ciężkowska, Senior Brand Manager w Grafton Recruitment.

Z danych GUS dotyczących szkolnictwa wyższego w roku 2023/2024 wynika, że całkowita liczba studentów wzrosła o 1,8%, ale na kierunkach finansowych zmniejszyła się o 3,2%. Największe spadki odnotowano w województwach zachodniopomorskim i opolskim, podczas gdy największy wzrost liczby studentów miał miejsce w województwach wielkopolskim i małopolskim.Szkolnictwo wyższe

– Warto zaznaczyć, że po okresie spadków związanych z pandemią, bankowość wyprzedzała tempo wzrostu całego rynku. I choć dane za II kwartał 2024 roku wskazują na spadek zatrudnienia, sektor nadal odgrywa kluczową rolę jako pracodawca. Inwestycje w automatyzację i innowacje wpływają na wzrost zapotrzebowania na role związane z nowymi technologiami, dając pracownikom nowe perspektywy zawodowe – podsumowuje Anna Janiszewska, Division Manager w Grafton Recruitment.