Zwycięstwo Trumpa i Republikanów wywołuje spadek cen surowców

Zwycięstwo Trumpa i Republikanów wywołuje spadek cen surowców w związku z obawami o taryfy celne i wzrost gospodarczy.

  • Globalne rynki finansowe zareagowały w niektórych przypadkach agresywnie w odpowiedzi na wyniki wyborów w USA, które coraz wyraźniej wskazują na zdecydowane zwycięstwo Trumpa i Partii Republikańskiej.
  • Wyniki te podniosły wartość dolara amerykańskiego do najwyższego poziomu od roku, a waluty, które odnotowały największe straty, to meksykańskie peso, japoński jen oraz euro.
  • Nocne notowania przyniosły spadki w sektorze surowców, szczególnie w przypadku metali przemysłowych i zbóż, z powodu obaw związanych z taryfami celnymi.

Reakcje globalnych rynków finansowych w części przypadków były agresywne w świetle wyników wyborów w USA coraz wyraźniej wskazujących na zdecydowane zwycięstwo Trumpa i Partii Republikańskiej. Jesteśmy blisko scenariusza „Trump 2.0” lub „Czerwonej Fali,” w którym Republikanie kontrolują zarówno Biały Dom, jak i Kongres, co dałoby im znaczącą przewagę w nadchodzących kluczowych negocjacjach dotyczących podatków i wydatków rządowych. Dotychczasowe wyniki podniosły wartość dolara amerykańskiego do najwyższego poziomu od roku, a waluty, które poniosły największe straty, to meksykańskie peso, japoński jen oraz euro. Na peso i jen szczególnie wpłynęła potencjalna różnica w polityce stóp procentowych pomiędzy FOMC a innymi głównymi bankami centralnymi.

Krzywa rentowności amerykańskich obligacji uległa tzw. bear steepening, czyli sytuacji, w której długoterminowe rentowności rosną szybciej niż krótkoterminowe. Dzieje się tak, ponieważ rosną obawy, że niezabezpieczone źródłami finansowania cięcia podatków Trumpa oraz cła na import  na nowo wzbudzą niepokój związany z inflacją, co potencjalnie spowolni tempo i głębokość przyszłych obniżek stóp procentowych w USA.spadek cen surowców

Nocne notowania przyniosły straty, odnotowane szeroko w sektorze surowców. Bloomberg Commodity Index spadł o prawie jeden procent, w momencie gdy inwestorzy zaczęli uwzględniać w cenach prawdopodobieństwo wspomnianego scenariusza „Trump 2.0”. Ma on umożliwić wprowadzenie zapowiedzianych ceł na towary importowane, szczególnie wymierzone w Chiny, co może wywołać nową falę napięć handlowych i zakłóceń gospodarczych.

Metale przemysłowe, odzwierciedlając te oczekiwania, odnotowały jedne z największych spadków, na czele z miedzią i rudą żelaza, które są szczególnie wrażliwe na zmiany w handlu i popycie przemysłowym. Spodziewane zaostrzenie relacji handlowych wzbudziło obawy o przyszły popyt, co przełożyło się na rynki metali, które zareagowały gwałtownie na wzrost niepewności.

Ucierpiały również towary rolne – spadły ceny zbóż, zwłaszcza soi. Odzwierciedla to obawy, że Chiny mogą odpowiedzieć działaniami odwetowymi, potencjalnie ograniczając eksport kluczowych upraw z USA, co wywiera presję na spadek cen. Chiny, jako jeden z największych odbiorców amerykańskiej soi, stanowią kluczowy rynek dla tamtejszych rolników, więc wszelkie zakłócenia w tym przepływie handlowym mogą mieć istotne konsekwencje dla sektora rolnego.

Cena ropy naftowej również spadła, co nastąpiło pod presją obaw, że ewentualna globalna wojna handlowa oparta na zasadzie „wet za wet” może osłabić popyt i dodatkowo obciążyć słabe już prognozy rynkowe na 2025 rok. Oczekiwany spadek popytu na ropę i produkty pokrewne wynika z przewidywań, że wzrost taryf celnych może spowolnić globalny wzrost gospodarczy, a tym samym obniżyć zapotrzebowanie na energię. W centrum uwagi znajdzie się również sytuacja geopolityczna, zwłaszcza relacje USA-Rosja, wojna Rosji z Ukrainą oraz Bliski Wschód, gdzie administracja Trumpa może zaostrzyć sankcje na eksport irańskiej ropy.

Ceny złota chwilowo spadły, po czym znalazły wsparcie tuż powyżej poziomu 2 700 USD. Wynikało to z trwającego umacniania się dolara amerykańskiego, co jest powiązane z tym, że rynki rozważają potencjalną reakcję FOMC na ryzyko inflacyjne. W związku z obawami, że taryfy celne i polityka fiskalna mogą na nowo wywołać presję inflacyjną, narasta niepokój, że FOMC może przyjąć bardziej ostrożne podejście do obniżek stóp procentowych.

Ogólnie rzecz biorąc, wyniki wyborów wzmacniają naszą pozytywną prognozę dla metali szlachetnych, ponieważ zwiększona zmienność rynku i niepewność mogą napędzać rosnący popyt na te aktywa. Niemniej jednak, krótkoterminowe ryzyka pozostają, ponieważ długie pozycje otwierane na późnym etapie mogą być narażone na presję sprzedaży w miarę umacniania się dolara i wzrostu rentowności obligacji skarbowych. Dodatkowo warto śledzić srebro, które może stać się czynnikiem napędzającym ceny złota. Metal ten doznał bowiem technicznego załamania, co odzwierciedla ogólną słabość widoczną na rynku metali przemysłowych.spadek cen surowców

Komentarz Ole Hansena, Dyrektora ds. strategii rynku surowców Saxo

Wzrost cen mieszkań luksusowych hamuje: inwestorzy oczekują impulsu od obniżek stóp procentowych

Wzrost cen mieszkań luksusowych pozostaje umiarkowany, jak wynika z badania Knight Frank Prime Global Cities Index obejmującego 44 najdroższe miasta świata. W trzecim kwartale 2024 roku roczny wzrost cen zwolnił do 2,9% z 3,4% w pierwszym kwartale roku i jest znacznie poniżej osiągniętego w ciągu 10 lat maksimum na poziomie 10,3%, odnotowanego w IV kwartale 2021 roku.

Nieruchomości luksusowe redukują bieg Knight Frank Prime Global Cities Index Q3 2024

Spowolnienie wzrostu

W trzecim kwartale 2024 roku najlepsze ceny nieruchomości mieszkaniowych rosły w tempie 2,9% rocznie, co oznacza najniższy tegoroczny wzrost i jednocześnie spadek znacznie poniżej 10-letniej średniej wynoszącej 4,6%.

Obniżki stóp procentowych kluczem do sukcesu

„Niedawne wzrosty cen mieszkań na rynku globalnym napędzane były m.in. obniżkami stóp procentowych przez banki centralne. W październiku stopy procentowe obniżył Europejski Bank Centralny, a wcześniej we wrześniu amerykański Fed. Wydaje się, że kolejne cięcia są niezbędne, żeby utrzymać wzrost cen na rynku nieruchomości luksusowych,” – komentuje Dorota Lachowska, head of research w Knight Frank. 

Rosnące rynki

Wśród 44 badanych miast, większość (29 z 44) odnotowała wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych w porównaniu do ubiegłego roku. Ten pozytywny trend znalazł również odzwierciedlenie w porównaniach kwartalnych, gdzie większość miast (31 z 44) odnotowała wzrost cen w porównaniu z poprzednim kwartałem. Kontynuująca rozwój Manila, odnotowała wzrost o 4,6% w ciągu ostatnich trzech miesięcy i roczny wzrost o 29,2%, co wynikało z silnego wzrostu gospodarczego oraz rosnącego zaufania konsumentów. Tokio, pomimo kwartalnego spadku o 2,8%, utrzymało solidny roczny wzrost na poziomie 12,8%. Jednak wraz z umacniającym się jenem japońskim i Bankiem Japonii jako jednym z niewielu banków centralnych, które mają podnieść stopy procentowe, rynek mieszkaniowy może stanąć w obliczu wolniejszego wzrostu w nadchodzących kwartałach.

Zrównoważony wzrost

Dubaj, który od czasu pandemii był aktywnym rynkiem pod względem wzrostu cen, staje się rynkiem bardziej stabilnym. Ceny najlepszych nieruchomości mieszkalnych stopniowo rosły o 0,5% w ciągu ostatniego kwartału, co daje łączny wzrost cen o 16,9% w minionym roku. Jednak poziom wzrostu cen w ZEA jest niezwykły, bowiem rynek najlepszych nieruchomości w Dubaju wzrósł o imponujące 190% od początku 2020 roku, przewyższając wszystkie inne miasta w indeksie w tym okresie.

„Ostatnie spowolnienie wzrostu cen na świecie odzwierciedla potrzebę dodatkowych impulsów w postaci dalszych obniżek stóp procentowych, zanim ceny będą mogły się umocnić. Oczekujemy, że przewidywana fala obniżek do 2025 roku będzie wspierać wyższy wzrost cen nieruchomości w perspektywie średnioterminowej,” – wyjaśnia Liam Bailey, global head of research w Knight Frank.

„Podobnego trendu możemy się spodziewać na lokalnym polskim rynku, jednak perspektywa obniżki stóp procentowych przez NBP pozostaje odległa,” dodaje Dorota Lachowska.

Wygrana Trumpa niemal pewna: Rynek reaguje umocnieniem dolara

Wyniki wyborów w USA na ten moment oczywiście nie są przesądzone, ale dość spora różnica w exit polls powoduje, że nawet gdyby doszło do korekty wyników na korzyść Harris, przewaga Trumpa jest na tyle wysoka, że zmiana lidera jest mało prawdopodobna. Pewne jest natomiast, że Republikanie zdobędą większość w Senacie i jednocześnie rośnie szansa, że wygrają w obu izbach. Zwrot o 180 stopni jest w tym momencie tak mało realny, że graniczy z cudem. Poczekajmy jednak na oficjalne liczby.

Przed wyborami można było odnieść wrażenie, że rynek w dużym stopniu wycenił wygraną Donalda Trumpa. Wzrost indeksu dolarowego w październiku był tego najlepszym dowodem. Jednocześnie za umocnieniem USD aktywował się rajd rentowności amerykańskiego długu. Na chwilę przed datą 5 listopada aprecjacja głównej waluty świata przystopowała a nawet doszło do lekkiej korekty, którą napędzały zmiany sondaży w stanie Iowa z minionego weekendu.

Nocne exit polls wskazujące wyraźną dominację Trumpa jeszcze spowodowały, że rynek zaczął mocniej wierzyć w to, że nowa prezydentura będzie korzystna dla dolara. Może rzeczywiście tak być jeśli Trump wdroży to co zapowiadał: wysokie taryfy celne oraz zaostrzoną politykę migracyjną. W reakcji rynkowej brakuje jednak jakiegokolwiek widocznej obawy o to, że stary/nowy prezydent podważy niezależność Rezerwy Federalnej. Rynek zdaje się zakładać, że Trump będzie chciał bronić dolara i nie dopuścić, żeby plany Chin odnośnie juana, zostały zrealizowane. Mowa tu o zamiarach Chin do rozwoju bloku BRICS, który to miałby być pewnego rodzaju podłożem do realizacji zadania polegającego na złamaniu światowej dominacji dolara, który w handlu zagranicznym jest bezprecedensowym liderem.

Oczywiście rynek za jakiś czas będzie sprawdzał ile z obietnic nowego prezydenta stało się realnym działaniem a ile z nich było jedynie pustą deklaracją przedwyborczą.

Patrząc pod kątem technicznym dzisiejsze spadki eurodolara naruszają średnioterminową linię trendu wzrostowego, co jest pewnego rodzaju symboliczne i moim zdaniem nieprzypadkowe. Lokalne wsparcie to w tym momencie 1,07 – 1,0680 a kolejne 1,06, którego przełamanie każe nam spoglądać na 1,0450 – dołek z początku października ubiegłego roku. Teraz czas na Fed.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek kredytów mieszkaniowych w październiku: Spadek popytu o 16,5% r/r, ale wzrost wniosków m/m

O 16,5% r/r spadła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w październiku 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w październiku 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 16,5% w porównaniu do października 2023 r.

W październiku 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 34,52 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 41,33 tys. rok wcześniej, co przekłada się na spadek r/r o 16,5%. Natomiast w porównaniu do września 2024 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 21,1%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w październiku 2024 r. 440,18 tys. zł i była wyższa o 4,6% niż w październiku rok temu. W porównaniu do września 2024 r. jednak spadła o 1,0%.

– Już kolejny miesiąc z rzędu utrzymuje się ujemny odczyt wartości BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wygasł bowiem efekt niskiej bazy z pierwszego półrocza zeszłego roku. Bieżące dane zestawiamy już z wysoką bazą drugiego półrocza 2023 r., stymulowanego Programem „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”. Możemy się więc spodziewać kontynuacji ujemnego odczytu Indeksu Popytu na kredyty mieszkaniowe w kolejnych miesiącach bieżącego roku.

Warto jednak podkreślić, że październikowy poziom Indeksu Popytu należy odczytywać z pewnym optymizmem, bowiem pomimo obecnie najwyższego w krajach UE i drugiego w Europie poziomu oprocentowania kredytów mieszkaniowych w Polsce i braku programu wsparcia, popyt na kredyty mieszkaniowe kształtuje się na średnim poziomie.

Istotnym czynnikiem wpływającym na spadek poziomu bieżącego odczytu Indeksu Popytu jest mniejsza liczba wnioskujących o kredyt mieszkaniowy niż w październiku zeszłego roku. W październiku br. liczba ta była o 16,5% niższa w porównaniu do października ubiegłego roku, w którym były już składane wnioski w ramach programu. Optymistycznym prognostykiem jest natomiast fakt, że w relacji do września br. liczba wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o ponad 20%. Czyżby rynek pogodził się już z możliwym brakiem programu wsparcia?

Drugim ważnym aspektem, który częściowo kompensuje spadek wartości Indeksu wywołany spadkiem liczby wnioskodawców, jest wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu. W październiku br. wyniosła ona 440,18 tys. zł – to kwota o 4,6% wyższa niż przed rokiem, lecz niższa o 1% od tej z września. Może to być zwiastun stabilizacji cen na rynku nieruchomości – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.Spadek popytu na kredyty mieszkaniowe: W październiku o 16,5% mniej wniosków niż rok wcześniej

Wygrana Trumpa wzmacnia dolara: złoty pod presją, Fed przed kluczową decyzją

Finalnego potwierdzenia jeszcze nie mamy, ale wszystko wskazuje nie tylko na wygraną Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, ale wręcz na pełne zwycięstwo Republikanów. Co prawda na taki scenariusz rynki liczyły, ale i tak w reakcji obserwujemy silne umocnienie dolara. Złoty z kolei jest pod presją.

Formalnie na razie dopiero jeden (Północna Karolina) stan z grupy siedmiu tzw. „Swing states”, stanach decydujących de facto o wyborze prezydenta w USA, został przyznany Donaldowi Trumpowi. Natomiast były prezydent prowadzi we wszystkich sześciu (!) pozostałych, a do tego jego przewaga jest znaczna. W Georgii, która była dość długo przedmiotem spory przed 4 laty przyznanie wygranej Trumpowi wydaje się formalnością. W Pensylwanii, która miała być języczkiem u wagi, Trump prowadzi niemal 3 punktami procentowymi po przeliczeniu 94% głosów. W wyborach do Kongresu Republikanie przejęli od Demokratów na razie 3 miejsca w Izbie Reprezentantów oraz 2 w Senacie, ale prawdopodobnie skala ich wygranej będzie większa. Rysuje nam się zatem perspektywa prezydentury Donalda Trumpa wspartej Republikańskim Kongresem.

Oczywiście nie jest tak, że w tym układzie Trump będzie mógł realizować każdą swoją wizję. Nadal Demokraci zapewne będą mieć w Senacie mniejszość blokującą, a i w samej partii republikańskiej mamy różne frakcje. Natomiast mimo wszystko taki układ daje nowej administracji Białego Domu silny mandat. A to oznacza spore zmiany. Rynek wycenia przede wszystkim dwie kwestie: wzrost protekcjonizmu oraz relatywnie (względem kontynuacji rządów Demokratów) niższe podatki.

Ten pierwszy aspekt jest dla rynku ważny wielowątkowo. Po pierwsze, taka polityka jest pro-inflacyjna. Od wrześniowego posiedzenia Fed wyceny obniżek stóp procentowych spadły po części ze względu na lepsze dane, ale po części właśnie na zapowiedzi nowych stawek celnych w kampanii, które teraz będą mogły być realizowane. To podnosi rentowności obligacji i umacnia dolara. Z drugiej strony, zapowiedzi takie są odbierane nerwowo przez rynki w Azji i Europie. Dla polskiego rynku wybór Trumpa również raczej nie jest pozytywny, szczególnie w krótkim terminie bo mocny dolar oznacza odpływ kapitału z rynków wschodzących, problemy Europy mogą się pogłębić (w wyniku powiększonego protekcjonizmu USA), a do tego dochodzi większa niepewność związana z sytuacją na Ukrainie.

Naturalnie teraz bardzo ważne będą nominacje i zapowiedzi pierwszych działań. Bardzo często prawda kampanii znacznie różni się od prawdy rządów, choć w przypadku Trumpa ta różnica może być mniejsza. Jeszcze jutro czeka nas posiedzenie Fed, który zapewne uzna, że najbezpieczniej będzie obniżyć stopy o 25 bp (do 4,5-4,75%) i poczekać na rozwój sytuacji. W środę o 7:50 euro kosztuje 4,38 złotego, dolar 4,09 złotego, frank 4,67 złotego, zaś funt 5,25 złotego.

Autor: dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB

Jak zoptymalizować koszty pakowania w e-commerce w czasach spowolnienia gospodarczego? Prezentujemy 10 konkretnych rozwiązań!

Mimo spowolnienia gospodarczego i inflacji, rynek e-commerce w Polsce ma solidne podstawy do dalszego wzrostu, napędzanego głównie przez innowacje technologiczne i zmieniające się potrzeby konsumentów. W 2024 roku wartość rynku e-commerce w Polsce jest szacowana na około 92 miliardy złotych, a prognozy wskazują, że do 2028 roku wzrośnie on do 192 miliardów złotych, co oznacza roczny wzrost na poziomie około 8% (raport “E-commerce w Polsce: konkurencja i rosnące oczekiwania napędzają rozwój” opracowany przez Strategy&). Niemniej zarządzający sklepami internetowymi coraz częściej weryfikują koszty, aby utrzymać rentowność biznesu na oczekiwanym poziomie. Tutaj pojawia się pytanie – jakie koszty można ciąć, bez uszczerbku na jakości obsługi klienta, redukcji etatów oraz zmniejszania budżetów marketingowych, które napędzają sprzedaż? Jedną z możliwości jest optymalizacja kosztów pakowania produktów do wysyłki.

Optymalizacja kosztów pakowania w e-commerce

Koszty pakowania per paczka mogą wydawać się na tyle niewielkie, że łatwo uznać, iż poszukiwanie oszczędności w tym obszarze nie da nam zbyt wiele. Jednak im większy sklep i wolumen wysyłanych paczek, tym większa możliwa oszczędność. Przeanalizuj swój proces pakowania i sprawdź, jakie finansowe korzyści przyniosą Ci poniższe rozwiązania.

  1. Standaryzacja i kontrola pobieranego przez pracowników materiału

Jeśli asortyment w Twoim sklepie jest na tyle jednorodny, że pakowanie nie wymaga indywidualnego podejścia w każdej sytuacji, możesz wdrożyć w swojej organizacji standard pakowania tzn. odgórny przykaz używania konkretnych materiałów w konkretnych ilościach. Dlaczego jest to ważne? Gdy każdy pracownik samodzielnie decyduje o tym, ile materiału zużyje do zapakowania przesyłki, to może to prowadzić do pakowania nadmiarowego (overpackaging), który generuje niepotrzebne koszty i odpady.

Jak zoptymalizować koszty pakowania w e-commercePrzydatne tutaj będzie zamawianie materiałów gotowych pod konkretny wymiar – woreczków z folii bąbelkowej  lub pianki polietylenowaj, rękawów, półrękawów lub arkuszy. Możesz także wybrać rolki pianki PE czy folii pęcherzykowej z naniesionymi perforacjami. Taki wybór nie tylko ustandaryzuje ilość zużywanego materiału, ale przyspieszy również proces pakowania (nie jest wówczas konieczne każdorazowe ręczne przycinanie).

  1. Zmniejszenie liczby warstw materiałów opakowaniowych

Pakujesz produkty wielowarstwowo, ponieważ wymagają one specjalnej ochrony? Sprawdź, czy zamiast np. dwóch materiałów nie możesz zamówić jednego.

Ciekawym przypadkiem jest zamiana czterowarstwowego systemu pakowania w branży mablarskiej (folia przeciwpyłowa – narożniki – tektura falista – folia LDPE) na trzywarstwowy (laminat pianki PE i folii bąbelkowej – narożniki – folia LDPE). Tego typu zamiana to nie tylko często niższy koszt materiału i krótszy czas pakowania, ale również więcej miejsca na stocku magazynowym i mniej pracy po stronie kupca.

Takie możliwości można znaleźć w każdej branży. Najłatwiej będzie Ci zidentyfikować szanse na optymalizacje, gdy porozmawiasz z kierownikiem magazynu, kupcem oraz doświadczonym dostawcą materiałów opakowaniowych jak Mac-Graf. Zespoły firm obsługujących wiele podmiotów na rynku, mają ogląd na różne systemy pakowania i są w stanie wiele podpowiedzieć – a czasem drobna zmiana może przynieść spore oszczędności.

  1. Optymalizacja szerokości wykorzystywanych materiałów (taśm pakowych, bandujących)

Szerokość taśm pakowych czy bandujących wydaje się szczegółem, ale warto zweryfikować, ile taśm zużywają pracownicy magazynowi w ujęciu miesięcznym czy rocznym i sprawdzić, jaką oszczędność wygenerujesz, gdy wdrożysz taśmy węższe. Oczywiście wcześniej należy przeprowadzić testy na wybranej partii paczek, aby wybrać materiał, który w wystarczający sposób zabezpieczy przesyłkę w transporcie.

Porozmawiaj z dostawcą także o tym, czy w miejsce taśmy solvent czy hot-melt nie możesz zastosować akrylowej, która jest tańsza. Uwaga – dobór taśm zależy od tego, co pakujesz oraz w jakich warunkach (temperatura, wilgotność, środek transportu), dlatego nie podejmuj tej decyzji zbyt pochopnie.

  1. Zamiana obecnie stosowanych materiałów na inne

pakowanie e-commerceGdy analizujesz proces pakowania, wypisz wszystkie jego etapy wraz z materiałami, jakie są wówczas stosowane. W ten sposób łatwiej Ci będzie rozmawiać z doradcą po stronie dostawcy. Możliwe, że jesteś w stanie zamienić obecnie stosowane materiały na inne, bardziej ekonomiczne.

Przykłady?

  • Jeżeli do owijania produktów i wypełniania pustych przestrzeni wykorzystujesz klasyczną folię bąbelkową, w wielu sytuacjach możesz zamienić ją na folię z dużym bąblem (FILL&WRAP), która dzięki większym pęcherzykom powietrza skuteczniej wypełni wolne przestrzenie w kartonie i pozwoli Ci na zamawianie mniejszej liczby rolek.
  • Gdy wysyłasz produkty lekkie, odporne na uszkodzenia, możesz pakować je w koperty wyściełane (rozwiązanie ekologiczne) lub foliopaki (rozwiązanie ekonomiczne).
  1. Możliwie najlepsze dopasowanie kartonów do sprzedawanych SKU

W sklepach oferujących szeroki i zróżnicowany asortyment trudno jest zawsze posiadać odpowiednie kartony dla każdej wysyłki. Jednak wciąż wielu docelowych odbiorców paczek nie rozumie, dlaczego otrzymują pojedyncze produkty w dużych kartonach. To naturalne, nie muszą być ekspertami od logistyki magazynowej.

Warto jednak przeanalizować, które produkty rotują w Twoim magazynie najczęściej (oraz jakie są ich najczęstsze kombinacje w koszykach zakupowych), aby dobrać kartony najlepiej pasujące do tych konfiguracji. Dzięki temu możesz zmniejszyć ilość wolnej przestrzeni wymagającej wypełnienia i zredukować koszty przesyłek. Istotne jest również, aby taką analizę przeprowadzać regularnie przy wprowadzaniu nowych SKU do oferty, ponieważ jednorazowe dopasowanie rozmiarów kartonów może nie być wystarczające na dłuższą metę. Często wystarcza mniej niż 20 różnych rozmiarów kartonów, aby skutecznie rozwiązać ten problem.

  1. Usprawnienie pracy magazynierów

Jednym ze sposobów na zwiększenie efektywności procesu pakowania jest przyjrzenie się samej pracy pracowników magazynowych. Dzięki temu możesz zidentyfikować momenty, w których ich praca niepotrzebnie się wydłuża, co wpływa na liczbę wysłanych paczek. Czasem dużą zmianą są proste elementy jak folia bąbelkowa z perforacją zawieszona na odwijaku, dyspenser do folii stretch, kartony z automatycznym dnem, tektura z folią stabilizującą, półautomatyczna owijarka do stretchowania palet etc. Sprawdź także, co jest najczęstszym powodem reklamacji wynikających z uszkodzeń towaru w transporcie. To cenna wskazówka do weryfikacji zarówno wykorzystywanych materiałów, jak i sposobu pakowania.

  1. Składanie zamówień hurtowych

Materiały opakowaniowe to nie tylko konieczność przewidzenia popytu na towar, który trzeba zapakować oraz zamrożenie pewnego kapitału, ale i przestrzeń magazynowa, która jest zablokowana pod ich składowanie. Wielu przedsiębiorców w takiej sytuacji zamawia materiały częściej, ale mniejszą ich ilość. Część szuka dobrej ceny u wielu różnych dostawców. Warto wówczas przeanalizować rynek i zweryfikować, czy zakup hurtowy (rzadziej, ale więcej) oraz kompleksowy u jednego dostawcy nie sprawi, że finalnie uzyskasz lepsze ceny. Minima logistyczne u poszczególnych dostawców wpływają na koszt transportu, który doliczany jest do zamówienia. Jeśli zamówisz więcej w jednym miejscu – koszt ten nierzadko będzie niższy.

  1. Wysyłka w oryginalnych opakowaniach

Sprzedajesz produkty, które opakowane są w oryginalne kartony? Sprawdź, czy części z nich nie możesz wysyłać właśnie w opakowaniach fabrycznych (ewentualnie zabezpieczonych przed wilgocią folią stretch). W ten sposób niemal do zera eliminujesz konieczność dodatkowego pakowania, a to jest nie tylko koszt materiałów, ale i czas pracy magazynierów.

  1. Materiały opakowaniowe z większym nawojem

Kolejnym ze sposobów na optymalizację jest wybór produktów z większym nawojem np. zamiast taśm pakowych o nawoju 66 m możesz wybrać te o długości 100 czy 150 m. Tak samo w przypadku folii bąbelkowej czy pianki polietylenowej w rolkach. Dlaczego to istotne? Dłuższy nawój oznacza:

  • mniej odpadów w magazynie, które trzeba utylizować (to dla przedsiębiorcy koszt);
  • rzadsza zmiana rolek na stanowisku pracy pakowacza (szybsze tempo pracy) – czasem poszukiwania materiału, który właśnie się skończył potrafi trwać naprawdę długo;
  • niższy koszt jednostkowy materiału.

Ważne jest jednak, aby nawój dostosować do warunków pracy w magazynie. Jeśli masz zamontowane odwijaki – sprawdź, jaki nawój maksymalnie na nich zmieścisz. Z kolei gdy w Twoim magazynie pracuje wiele kobiet, bądź ostrożny przy wyborze taśm pakowych czy bandujących o większym nawoju – sprawia on bowiem, że produkt jest cięższy, a to może utrudniać pracę i ją spowalniać lub nawet prowadzić do nadwyrężeń i kontuzji.

  1. Dokładna weryfikacja przyczyn reklamacji

Reklamacje bardzo często wynikają z uszkodzenia towaru w transporcie, a to dla firmy dodatkowy koszt jej obsługi, ponownej wysyłki produktu i utylizacji/naprawy pierwotnie wysłanego towaru. Weryfikuj cyklicznie, co zostało uszkodzone i jak dana paczka została zapakowana. W ten sposób możesz znaleźć punkty wspólne w systemie pakowania, które można usprawnić, obniżając wolumen i co za tym idzie koszt reklamacji. Przykłady?

  • Przemoczone kartony – w sezonie jesienno-zimowym możesz owijać kartony warstwą folii stretch, eliminując ryzyko rozmoczenia materiału i dostania się wilgoci do środka paczki. Jeśli obawiasz się o nieestetyczny wygląd paczki, zamiast czarnej folii możesz sięgnąć po transparentną. Możesz również na spód palety, zanim ustawisz na niej kartony, położyć arkusz pianki polietylenowej, która ochroni spody paczek przed dostaniem się do nich wody (deszcz/śnieg).
  • Produkty potłuczone z uwagi na obijanie się o siebie wewnątrz paczki – wysyłając elementy ceramiczne czy szklane, wypełniacze takie jak skropak czy wiórki drzewne mogą nie być wystarczające. Warto wypróbować separowanie produktów od siebie przekładkami z tektury.
  • Uszkodzenia wynikające z przemieszczania się drobnych elementów wewnątrz paczki – jeśli pakujesz różne produkty do jednego kartonu, to istnieje ryzyko, że te mniejsze porysują pozostałe produkty. Wówczas warto drobne elementy zabezpieczyć osobno. Możesz owinąć je w papier nacinany bądź folię bąbelkową. Skutecznym rozwiązaniem np. w branży home decor jest zamawianie gotowych woreczków z folii bąbelkowej lub pianki polietylenowej, które na końcu wystarczy zabezpieczyć taśmą. Nie tylko skutecznie chronią one produkty przed uszkodzeniami z uwagi na świetną amortyzację, ale i przyspieszają proces pakowania (wystarczy produkt włożyć do woreczka i go zakleić – nie trzeba go owijać).

możliwości jest optymalizacja kosztów pakowania produktów do wysyłkiJak widzisz sposobów na obniżenie kosztów procesu pakowania jest wiele. Możesz zrobić zdecydowanie więcej, niż poszukiwać firmy, która sprzedaje opakowania najtaniej na rynku. Podstawą do właściwego wdrożenia optymalizacji jest spisanie i przeanalizowanie obecnego systemu pakowania w Twoim sklepie internetowym, a następnie dyskusja z dostawcą materiałów opakowaniowych. Im szerszy asortyment i większe doświadczenie posiada dostawca, tym większa szansa na to, że przedstawi Ci wiele możliwych rozwiązań z Twojej branży.

Oto reakcja GPW na wynik Trumpa

09:00 kontrakt zyskuje ponad 1%. Kontrakt na WIG20 początkowo ograniczał wzrosty, ale z minuty na minutę reaguje na sytuację na globalnych indeksach oraz na niewielkim wycofaniu się dolara. Co ciekawe, wcześniej wobec rosnącego prawdopodobieństwa wygranej wyborów w USA przez Trumpa obserwowaliśmy wyraźne cofnięcie na kontraktach terminowych na niemieckiego DAXa. Obecnie jednak mamy odwrócenie trendu i DAX zyskuje wraz z rekordowymi poziomami na kontraktach terminowych na amerykański indeks S&P 500.

Teoretycznie polityka Donalda Trumpa może mieć negatywny wpływ na europejskie przedsiębiorstwa, w związku z polityką protekcjonistyczną w postaci nakładania ceł i jednocześnie niepewności dotyczącej dalszego wsparcia Ukrainy. Podczas poprzedniej prezydentury cła wprowadzone przez Trumpa miały bardzo negatywny wpływ na cały sektor samochodowy w Europie. Niemniej globalne pozytywne nastroje wpływają obecnie dobrze na europejskie indeksy, choć może to być jedynie początkowa reakcja w oczekiwaniu na pełne wyniki wyborów oraz pierwsze zapowiedzi nowego prezydenta.

Patrząc na konkretne spółki w WIG20 trudno znaleźć powiązanie między prawdopodobnym zwycięstwem Trumpa, a zachowaniem się podmiotów. Najmocniej zyskuje Pepco Group oraz banki. Z drugiej strony mamy straty w przypadku KGHM, choć ta spółka powinna korzystać na fali mocniejszego dolara. Wybór Trumpa może być jednak mieszany dla Chin, co wpływa negatywnie na ceny miedzi w średnim terminie.

Branża ubezpieczeniowa w obliczu wyzwań: adaptacja do nowych technologii, rosnące ryzyka klimatyczne i zmieniające się oczekiwania klientów

Branża ubezpieczeniowa staje przed koniecznością szybkiej adaptacji do zmian technologicznych, rosnących kosztów związanych z ryzykami klimatycznymi oraz zmieniających się oczekiwań klientów. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte „2025 Global Insurance Outlook” – częstotliwość katastrof naturalnych i związane z nimi straty wciąż rosną, co pogłębia lukę w ochronie ubezpieczeniowej i wywiera presję na rentowność firm. W tych warunkach konieczne są dalsze inwestycje w technologie, takie jak sztuczna inteligencja, oraz modernizacja operacyjna, aby lepiej zarządzać rosnącymi ryzykami i zapewnić długoterminowy wzrost.

Ryzyka stają się bardziej złożone i nieprzewidywalne, a ubezpieczyciele, dbając o swoją rentowność, są zmuszeni do podnoszenia składek i ograniczania zakresu ochrony, co częściowo wpływa na tempo innowacji w branży. W warunkach inflacji i rosnących kosztów związanych z katastrofami naturalnymi takie działania pomagają poprawić wyniki finansowe w krótkim okresie, ale nie rozwiązują długoterminowych wyzwań. W miarę jak ubezpieczyciele rozwijają swoje modele biznesowe, istotne będzie przywrócenie zaufania konsumentów i rynku, szczególnie po podwyżkach składek i ograniczeniach w ofercie. Eksperci Deloitte podkreślają, że w nadchodzących latach kluczowe staną się więc inwestycje w nowe technologie oraz działania na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym, które pozwolą lepiej zarządzać ryzykami oraz wspierać zrównoważony rozwój branży.

 Według wyliczeń firmy Gallagher Re w 2023 r. katastrofy naturalne spowodowały globalne straty na poziomie 357 mld dolarów, przy czym jedynie 35 proc. było objęte ubezpieczeniem, co tworzy ogromną lukę ochronną. To wyraźny sygnał, że konieczne są pilne inwestycje w infrastrukturę chroniącą przed stratami oraz rozwój nowych produktów ubezpieczeniowych. Ważna będzie współpraca branży ubezpieczeniowej z rządami i instytucjami międzynarodowymi, aby skutecznie chronić społeczności najbardziej narażone na skutki ekstremalnych zjawisk pogodowych – mówi Marcin Warszewski, lider usług dla sektora ubezpieczeniowego, partner, Deloitte.

Aby dostosować się do tych dynamicznych warunków, ubezpieczyciele wprowadzają korekty w swoich ofertach. Globalnie, wzrost składek w sektorze non-life osiągnął 3,9 proc. w 2023 roku, a w niektórych regionach, jak Wielka Brytania czy Australia, ceny ubezpieczeń majątkowych rosły szybciej niż inflacja. Niemcy i Japonia także odnotowały wyższy wzrost stawek ubezpieczeń majątkowych, podczas gdy wzrost w segmencie komunikacyjnym był bardziej umiarkowany. Autorzy opracowania zwracają uwagę, że choć te zmiany poprawiły wyniki finansowe firm, to jednocześnie rosnące koszty mogą ograniczać dostępność ochrony dla konsumentów, zwłaszcza w obliczu coraz częstszych katastrof naturalnych. Prognozy na 2025 rok są jednak obiecujące – oczekuje się, że zwrot z kapitału własnego (ROE) wzrośnie z szacowanych 10 proc. w 2024 roku do 10,7 proc. w 2025 roku.

 W obliczu rosnących wyzwań systemu ochrony zdrowia oraz zmieniających się oczekiwań konsumentów, sektor stoi przed koniecznością zaoferowania produktów odpowiadających na te potrzeby. Kluczowym będzie wdrożenie nowoczesnych rozwiązań technologicznych, które z jednej strony pozwolą na kontrolę kosztów, z drugiej na dostarczenie właściwego doświadczenia dla klientów. Ubezpieczyciele, którzy zainwestują w automatyzację procesów oraz nowoczesne systemy, będą mogli skuteczniej konkurować i zaspokajać rosnące zapotrzebowanie na ubezpieczenia zdrowotne – mówi Marcin Warszewski.

Nowe technologie napędzają sektor

Jednocześnie raport Deloitte wskazuje, że rozwój technologii, takich jak sztuczna inteligencja, otwiera przed ubezpieczycielami nowe perspektywy wzrostu. W miarę jak coraz więcej przedsiębiorstw wdraża rozwiązania AI, pojawiają się nowe ryzyka, które wymagają specjalistycznego zabezpieczenia i mogą stać się istotnym źródłem przychodów dla branży ubezpieczeniowej. Eksperci Deloitte prognozują, że do 2032 roku składki z tego typu polis mogą przynieść branży ubezpieczeniowej około 4,7 mld dolarów rocznie, przy skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu wynoszącym około 80 proc.

Także w Polsce transformacja technologiczna stwarza istotne możliwości rozwojowe, pozwalając na optymalizację procesów, redukcję kosztów działalności oraz lepszą selekcję ryzyk i klientów. Eksperci oceniają, że w perspektywie najbliższych trzech lat prawdopodobieństwo realizacji tych działań wynosi 56 proc.

Dostępność narzędzi takich jak generatywna sztuczna inteligencja, platformy low-code, no-code czy też rozwiązania chmurowe umożliwiają szybką i relatywnie tanią automatyzację procesów szkodowych czy obsługowych. Rola technologii w sektorze wzrasta bardzo szybko. O przewadze konkurencyjnej w coraz większym stopniu decyduje szybkość wprowadzania tych rozwiązań. Widoczne to już było na polskim rynku przy okazji wdrażania elastycznych modeli ustalania cen i modeli analitycznych. Nie ulega wątpliwości, że dalsza implementacja cyfrowych rozwiązań może nie tylko pozytywnie wpłynąć na doświadczenie klienta i ulepszenie procesów ubezpieczeniowych, ale również na zwiększenie atrakcyjności sektora jako pracodawcy w czasach wyścigu technologicznego – podkreśla Marcin Warszewski, lider usług dla sektora ubezpieczeniowego, partner, Deloitte.

Warto dodać, że w skali globalnej rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji zyskują coraz większą popularność w obszarach takich jak zarządzanie roszczeniami, ocena ryzyka oraz wsparcie procesów sprzedażowych. Badanie Deloitte przeprowadzone w USA pokazuje, że 76 proc. firm ubezpieczeniowych wdrożyło już narzędzia AI w przynajmniej jednej z funkcji operacyjnych. Poprawa wydajności procesów oraz polepszenie doświadczeń klientów stają się najważniejszymi miernikami sukcesu tych technologii. Jednocześnie wyzwanie stanowi właściwe zarządzanie danymi, które odgrywa znaczącą rolę w skalowalnym wdrażaniu AI i zapewnieniu zgodności z przepisami. Wdrożenie tych technologii wymaga również odpowiedniego przygotowania zespołów – firmy muszą inwestować w rozwój pracowników i pozyskiwać nowe talenty, aby efektywnie wykorzystać potencjał, jaki niesie za sobą cyfrowa transformacja.

Wybory prezydenckie w USA: głosowanie decydujące o przyszłości Ameryki i dolara

Dziś mamy pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada, co oznacza, że tego dnia raz na cztery lata odbędą się wybory prezydenckie w USA. Data ta została ustanowiona 1845 roku przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Wyznaczenie takiego terminu nie było przypadkiem, bowiem zostało to tak zaplanowane, żeby Amerykanie mogli zagłosować po jesiennych zbiorach ale jeszcze przed nadejściem zimy, która mogłaby utrudnić podróżowanie. Dlaczego wtorek? Po to aby ludzie mogli wykorzystać poniedziałek na dotarcie do miejsc głosowania. Od niespełna 170 lat obowiązuje ta sama zasada, mimo, że czasy diametralnie się zmieniły.

Wydaje się, że rynek w dość prosty sposób interpretuje możliwe scenariusze. Wygrana Harris może osłabić dolara, zwycięstwo Trumpa przeciwnie. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że rosnące szanse republikańskiego kandydata w ostatnim czasie spowodowały, że na rynku walutowym doszło do zdyskontowania tego rezultatu, co zostało odzwierciedlone umocnieniem USD. Indeks dolarowy w październiku z poziomu 100 pkt. urósł do 104 pkt.. Część ruchu była tez spowodowana zmianą nastawienia rynku do dalszych działań Fed-u, ale gro aprecjacji amerykańskiej waluty pochodziło z politycznego źródła. Widać to było po poniedziałkowym osłabieniu USD, które wynikało z weekendowych sondaży, pokazujących, że Harris odrabia dystans dzielący ją do Trumpa.

Magiczną liczbą jest 270. Oznacza to tyle co wymagana liczba głosów elektorskich, która jest potrzebna do tego aby móc objąć najwyższy urząd w USA. Pamiętajmy, że Stany Zjednoczone mają aż cztery strefy czasowe, dlatego wstępne sondaże z poszczególnych obszarów będą napływać z opóźnieniem. Na ustach wszystkich obserwatorów amerykańskich wyborów znajdują się te stany, w których wynik jest niejednoznaczny. Jest ich siedem a wśród nich najważniejszymi są Pensylwania, Georgia, Północna Karolina oraz Michigan, bo to wygrana w nich daje największą liczbę głosów elektorskich, tak niezbędnych i upragnionych w całym tym wyścigu po władzę.

Przyjęty system elektorski ma oczywiście swoje wady. Jest zero-jedynkowy, co oznacza, że jeśli kandydat wygrywa w danym okręgu zaledwie o jeden głos, wówczas „zgarnia” całą pulę – czyli wszystkie głosy elektorskie. Tak jest prawie wszędzie poza kilkoma wyjątkami. Oznacza to, że w skali całego kraju można zdobyć więcej głosów ale mimo to przegrać ostateczną batalię. Było tak w historii kilka razy, a ostatnio osiem lat temu, kiedy Hillary Clinton zdobyła o blisko 2,9 mln głosów więcej niż Trump, który to ostatecznie rozgościł się w Białym Domu, bo jego wynik elektorski dał mu przewagę (304 do 227). Były prezydent ma duże szanse na dominację w „pasie słońca” a Harris w „pasie rdzy” i wszystko będzie zależeć od Pensylwanii – czyli miejsca głównej amerykańskiej rewolucji a także uchwalenia Deklaracji niepodległości USA oraz Konstytucji.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Technologiczna transformacja firm przyspiesza: MŚP inwestują w chmurę, AI i cyberbezpieczeństwo, ale obawiają się tempa zmian

Już 87% firm odnotowało wzrost zysków dzięki wykorzystaniu technologii w ciągu ostatnich dwóch lat, jednak aż 78% liderów biznesu wyraża obawy, że ich organizacje mogą nie sprostać szybkości zachodzących zmian – wynika z raportu „KPMG global tech report 2024”. W obliczu rosnącej cyfryzacji priorytet inwestycyjny dla przedsiębiorstw stanowi rozwój infrastruktury chmurowej (XaaS), a także wzrost nakładów na cyberbezpieczeństwo i sztuczną inteligencję. 74% organizacji już osiąga korzyści biznesowe z inwestycji w AI, natomiast tylko jedna na trzy uzyskuje je na dużą skalę.

Z badania KPMG, w którym udział wzięło 2 450 specjalistów odpowiedzialnych za obszar technologiczny w firmach wynika, że 7 na 10 respondentów jest zadowolonych z wartości, jaką generują wdrożone technologie. Ponadto zdecydowana większość firm deklaruje, że inwestycje związane z transformacją cyfrową przynoszą im wymierne korzyści, niezależnie od kategorii technologii. Odsetek firm, które wskazały, że inwestycje te są dla nich opłacalne już teraz wyniósł niemal 90%, co oznacza wzrost o około 25 punktów procentowych w porównaniu do ubiegłego roku. Raport wskazuje także, że 89% organizacji korzysta z doradztwa zewnętrznego przed podjęciem decyzji o inwestycjach technologicznych.

Transformacja cyfrowa, choć przynosi liczne korzyści, stawia przed firmami wyzwania związane z zarządzaniem ryzykiem technologicznym. Kluczem do sukcesu jest racjonalne podejście oparte na danych oraz inwestowanie w innowacje, które przynoszą długoterminową wartość. Największym zagrożeniem pozostaje dług technologiczny, który, jeśli nie jest skutecznie zarządzany, może hamować rozwój organizacji. Stąd tak duży nacisk na regularne audyty i ciągłe doskonalenie. Co więcej, obserwujemy, że coraz więcej firm podejmuje decyzje inwestycyjne na podstawie twardych danych, a nie presji rynkowej. Organizacje szukają rzetelnych, eksperckich analiz, zanim podejmą ostateczne kroki i korzystają w tym celu coraz częściej z doradztwa firm zewnętrznych. Taka ostrożność jest kluczowa, zwłaszcza w obliczu szybko zmieniającego się krajobrazu technologicznego, gdzie niewłaściwe decyzje mogą kosztować więcej niż zaniechanie inwestycji – mówi Rafał Szafraniec, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora TMT w KPMG w Polsce.

Dojrzałość technologiczna oraz nowe wyzwania w zakresie bezpieczeństwa

Rozwój technologiczny wymaga odpowiedniego zabezpieczenia infrastruktury IT, szczególnie w kontekście rosnącego zagrożenia cyberatakami. Raport KPMG podkreśla, że 35% firm wskazuje bezpieczeństwo danych jako kluczowy priorytet. Na kolejnych miejscach uplasowały się dostępność danych (33%) i zarządzanie danymi (32% odpowiedzi).

Cyberbezpieczeństwo stało się nieodzownym elementem każdej strategii technologicznej, a priorytetem na najbliższe lata będzie dla firm zabezpieczenie swoich systemów przed zagrożeniami cyfrowymi. Organizacje, które już na wczesnym etapie implementacji nowych technologii przyjmują podejście „secure-by-design”, zyskują nie tylko przewagę w zakresie bezpieczeństwa, ale także minimalizują koszty przyszłych modernizacji. Automatyzacja procesów bezpieczeństwa, regularne audyty oraz zaangażowanie ekspertów od początku projektów pozwalają firmom skutecznie reagować na zagrożenia w środowisku cyfrowym – podkreśla Michał Kurek, Partner i Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Technologie chmurowe jako priorytet inwestycyjny

XaaS jest priorytetem inwestycyjnym dla 86% badanych firm, co daje rozwiązaniom chmurowym pierwszeństwo przed cyberbezpieczeństwem (68%), sztuczną inteligencją (65%) oraz przetwarzaniem brzegowym (61%). W porównaniu do 2023 roku odnotowano wzrost wdrożeń technologii we wszystkich kluczowych obszarach, a największe zmiany zaobserwowano w analityce danych i XaaS. Większość firm już implementuje te strategie.

AI i zarządzanie danymi kluczem do strategii rozwoju

Zarządzanie danymi staje się fundamentem strategii biznesowej i kluczowym elementem innowacji, co potwierdza 52% firm. Wzrost odsetka tych, które w szerokim stopniu wdrożyły zarządzanie danymi w swoją strategię, wyniósł 12% w stosunku do ubiegłego roku. Prawie trzy czwarte firm osiąga korzyści z inwestycji w sztuczną inteligencję, choć na dużą skalę wdraża je tylko jedna trzecia. Ponad 80% respondentów oczekuje, że automatyzacja umożliwi pracownikom skupienie się na kreatywnych zadaniach.

AI nie jest już tylko technologią przyszłości – staje się fundamentem działalności operacyjnej coraz większej liczby organizacji. Aby w pełni wykorzystać jej potencjał, firmy muszą patrzeć na AI nie tylko jako narzędzie automatyzacji, lecz także jako strategiczny element rozwoju, który umożliwia innowacje i przewagę konkurencyjną. Klucz do sukcesu leży w dostosowaniu strategii AI do dynamicznych zmian rynkowych oraz w efektywnym zarządzaniu i integracji tych rozwiązań na szeroką skalę. W tym procesie niezbędna jest kultura organizacyjna, która wspiera adaptację AI i kładzie nacisk na długofalowy rozwój technologiczny – komentuje Andrzej Gałkowski, Partner, Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Nowe podejście do inwestycji i rola dyrektorów technologicznych

Co ciekawe, około 70% firm deklaruje, że ich inwestycje technologiczne mają na celu zarówno zysk, jak i cele społeczne. Ponadto 74% respondentów planuje w ciągu kolejnego roku inwestycje w zupełnie nowe technologie (a nie wymianę dotychczasowych).

Rola dyrektorów technologicznych znacząco ewoluowała w ostatnich latach. Aż 76% badanych zauważa tę zmianę, a 80% twierdzi, że niechęć do ryzyka spowalnia reakcje kierownictwa na zmiany rynkowe.

O RAPORCIE: Global Tech Report 2024 podsumowuje odpowiedzi od prawie 2,5 tysiąca osób pełniących kluczowe funkcje w zakresie technologii w swoich organizacjach w 26 krajach na całym świecie. W skład badanej grupy weszli przedstawiciele ośmiu sektorów: usług finansowych, technologii, handlu detalicznego i dóbr konsumpcyjnych, przemysłu produkcyjnego, nauk przyrodniczych i farmacji, opieki zdrowotnej, administracji publicznej oraz sektora energetycznego. Pod względem wielkości każdej z tych firm, ich roczne przychody indywidualnie przekraczają 100 milionów USD.

AME rozpocznie badania kliniczne Diabetomatu. Autorską technologię wykorzysta w badaniu niewydolności serca z urządzeniem Cardio Breath

Polski start-up – Advanced Medical Equipment (AME), który stoi za opracowaniem Diabetomatu, rewolucyjnego urządzenia do nieinwazyjnego badania poziomu cukru, podpisał umowę na przeprowadzenie badań klinicznych na grupie 120 pacjentów z problemami choroby cukrzycy.

Badania są niezbędnym elementem certyfikacji Diabetomatu jako wyrobu medycznego, a ich zakończenie pozwoli uzyskać certyfikację IVD i rozpocząć sprzedaż. Koszt umowy to 560 tys zł i obejmie przeprowadzenie procesu i sporządzenie dokumentacji (kwota ta nie zawiera wynagrodzenia placówek medycznych realizujących badania).

Oceniamy, że procedura zajmie kilkanaście miesięcy, potwierdzając skuteczność opracowanej i zastosowanej w urządzeniu technologiiStan organizmu można ocenić na podstawie wielu parametrów oddechowych. Diabetomat ma pozwolić chorym na cukrzycę na monitoring poziomu cukru bez potrzeby nakłuwania – ocenia Prof. Artur Rydosz, prezes AME S.A.

Diabetomat ma być dostępny nie tylko w placówkach medycznych, ale także służyć do codziennego użytku w domach pacjentów. Pomysł na nowatorski sposób monitorowania cukrzycy opiera się na analizie związków chemicznych zawartych w wydychanym powietrzu. Cukrzyca, choroba dotykająca ok. 3 mln Polaków i pół miliarda osób na świecie, wciąż pozostaje jednym z największych wyzwań medycyny. Kluczowym problemem jest konieczność regularnego monitorowania poziomu cukru we krwi, co wiąże się z inwazyjnymi badaniami, jak choćby codzienne nakłuwanie palców.

Autorska technologia pomoże w badaniu niewydolności serca

Ale polska firma postanowiła wykorzystać opatentowaną technologię do opracowania innego urządzenia medycznego – tym razem do nieinwazyjnej diagnostyki niewydolności serca (NS).  Nowe urządzenie CardioBreath – pozwoli na analizę biomarkerów w oddechu (takich jak aceton czy tlenek azotu), które mogą sygnalizować zaostrzenie niewydolności serca. Produkt ten wpisuje się w globalny trend łączenia zaawansowanej diagnostyki z wygodą (zdalne monitorowanie stanu zdrowia, bez konieczności częstych wizyt w placówkach medycznych) i dostępnością dla pacjenta. W perspektywie spółka liczy na wprowadzenie CardioBreath na rynek międzynarodowy, co mogłoby otworzyć nowe źródła przychodów i umocnić jej pozycję na dynamicznie rozwijającym się rynku medtech.

CardioBreath ma pozwalać na szybkie uzyskanie wyników, a połączenie z systemami sztucznej inteligencji mogłoby umożliwić automatyczne ostrzeganie o pogorszeniu stanu zdrowia, redukując konieczność kosztownych hospitalizacji. Jak wyjaśnia dr Paweł Kacprzak, dyrektor R&D AME, „identyfikacja biomarkerów oddechu może stanowić znaczący postęp w monitorowaniu pacjentów z niewydolnością serca i umożliwić szybkie interwencje jeszcze przed wystąpieniem objawów wymagających hospitalizacji”.

Wsparcie Unii Europejskiej dla innowacji AME

Projekt CardioBreath spotkał się z zainteresowaniem instytucji rządowych i został zgłoszony do programu dotacyjnego UE SMART, co umożliwi przyspieszenie prac badawczo-rozwojowych. Realizacją zajmie się specjalnie wybrany zespół badawczy, a projektowi patronuje jeden z krajowych instytutów medycznych. Jak wskazuje AME, współpraca z ośrodkiem medycznym zapewni nie tylko nadzór naukowy, ale i testy na grupie pacjentów, umożliwiające ocenę korelacji pomiędzy biomarkerami oddechu a stężeniem NT-proBNP – peptydu, którego wysokie stężenie we krwi jest kluczowym wskaźnikiem ciężkości choroby serca.

Niewydolność serca: kosztowny problem zdrowotny

Niewydolność serca to problem, który dotyka milionów osób na całym świecie, w tym około 1,2 miliona Polaków, gdzie odsetek chorych rośnie do 10% u osób po 70. roku życia. Wysoka liczba hospitalizacji i długotrwała opieka nad pacjentami sprawiają, że koszty leczenia są ogromne – w Polsce przekraczają 1,6 miliarda złotych rocznie, a w Europie szacuje się je na około 30-40 miliardów euro. To obciążenie generuje ogromne wyzwanie dla systemów opieki zdrowotnej, a opracowanie nowoczesnych narzędzi diagnostycznych, takich jak CardioBreath, może mieć wpływ na obniżenie tych kosztów. Zdaniem Artura Rydosza, prezesa AME, urządzenie zdalnego monitorowania mogłoby pomóc pacjentom w codziennym kontrolowaniu stanu zdrowia, zmniejszając konieczność hospitalizacji, które generują aż 94% kosztów leczenia niewydolności serca.

Przyszłość urządzeń diagnostycznych AME na globalnym rynku

Zapotrzebowanie na zdalne monitorowanie zdrowia rośnie w całym rozwiniętym świecie, szczególnie w kontekście chorób przewlekłych, takich jak niewydolność serca. AME stawia na proste i wygodne urządzenia, które mają wspierać pacjentów w zarządzaniu ich zdrowiem bez konieczności skomplikowanych procedur. Jak wskazują analizy, globalny rynek urządzeń medycznych do monitorowania zdrowia może wzrosnąć do kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie, co stanowi ogromną szansę dla AME i jej inwestorów.

Migracja do chmury Polcom: Przygotuj swoją firmę na cyfrową transformację

W dobie cyfryzacji coraz więcej firm decyduje się na migrację do chmury. Przeniesienie infrastruktury IT do chmury to nie tylko krok ku nowoczesnym rozwiązaniom technologicznym, ale również szansa na zwiększenie efektywności biznesowej, elastyczności operacyjnej oraz poprawę bezpieczeństwa. Wybór odpowiedniego dostawcy usług chmurowych jest kluczowy dla pomyślnej migracji, a Polcom – doświadczony dostawca rozwiązań chmurowych – wspiera firmy na każdym etapie tego procesu.

Dlaczego migracja do chmury jest kluczowa?

Migracja do chmury niesie za sobą wiele korzyści. Przede wszystkim pozwala firmom znacząco zredukować koszty operacyjne, eliminując potrzebę utrzymywania rozbudowanej infrastruktury IT na miejscu. Chmura zapewnia także skalowalność, co oznacza, że przedsiębiorstwa mogą szybko dostosować zasoby IT do bieżących potrzeb – zarówno w czasie wzrostu, jak i spadku zapotrzebowania na moc obliczeniową.

Dodatkowo, bezpieczeństwo danych w chmurze staje się priorytetem w kontekście coraz bardziej rygorystycznych regulacji, takich jak NIS2 czy DORA. Dzięki migracji do chmury firmy mogą zapewnić pełną zgodność z przepisami, co jest istotne szczególnie dla przedsiębiorstw działających w sektorach objętych surowymi wymogami prawnymi.

Więcej o migracji do chmury znajdziesz we wpisie na Polcom: https://polcom.com.pl/cloud-computing/migracja-do-chmury-jak-sie-do-niej-odpowiednio-przygotowac/

Jak odpowiednio przygotować się do migracji?

Aby migracja do chmury przebiegła bezproblemowo, kluczowe jest odpowiednie przygotowanie i zaplanowanie procesu. Na początek warto przeprowadzić audyt infrastruktury IT, który pomoże zidentyfikować, które systemy i aplikacje są kluczowe i niezbędne do przeniesienia w pierwszej kolejności, a które mogą zostać zmigrowane później. To pozwoli uniknąć potencjalnych przestojów i zoptymalizować proces migracji.

Kolejnym krokiem jest ocena potrzeb biznesowych. Migracja do chmury nie polega jedynie na przeniesieniu danych, ale także na dostosowaniu rozwiązań chmurowych do dynamicznie zmieniających się wymagań firmy. Skalowalność i elastyczność chmury pozwalają na szybkie reagowanie na wzrosty zapotrzebowania na zasoby IT, co jest istotne w przypadku sezonowych wzrostów sprzedaży lub dynamicznego rozwoju.

Wybór odpowiedniej strategii migracji to kolejny kluczowy krok. W zależności od charakteru działalności, firma może wybrać chmurę publiczną, prywatną lub hybrydową. Każdy z tych modeli oferuje inne zalety: chmura publiczna zapewnia szeroką dostępność i elastyczność kosztową, chmura prywatna daje większą kontrolę nad bezpieczeństwem danych, a chmura hybrydowa łączy oba te aspekty, pozwalając firmie na większą elastyczność w zarządzaniu zasobami.

Bezpieczeństwo i zgodność w chmurze z Polcom

Bezpieczeństwo danych w chmurze to priorytet dla każdej firmy decydującej się na migrację. Polcom, jako wiodący dostawca rozwiązań chmurowych, oferuje zaawansowane narzędzia do ochrony danych. Certyfikaty bezpieczeństwa, stałe monitorowanie infrastruktury oraz wprowadzenie rygorystycznych procedur ochrony przed cyberatakami sprawiają, że migracja do chmury z Polcom jest bezpieczna i zgodna z obowiązującymi regulacjami prawnymi.

Dodatkowo, migracja do chmury wspiera spełnianie wymagań regulacji takich jak NIS2, DORA i RODO. Polcom oferuje rozwiązania, które nie tylko chronią dane, ale również umożliwiają pełne monitorowanie zasobów, co jest niezbędne dla firm operujących w sektorach o wysokim poziomie regulacji.

Rola ekspertów Polcom w procesie migracji

Migracja do chmury to proces, który wymaga odpowiedniego zarządzania i wsparcia technicznego. Eksperci Polcom oferują kompleksowe podejście do migracji, obejmujące zarówno planowanie, jak i wdrożenie oraz wsparcie po zakończeniu procesu. Dzięki temu firmy mogą skupić się na rozwoju swoich kluczowych działalności, a techniczne aspekty migracji pozostawić w rękach specjalistów.

Polcom dostarcza dedykowane rozwiązania, które są dostosowane do indywidualnych potrzeb każdej firmy. Niezależnie od tego, czy firma potrzebuje rozwiązań optymalizujących koszty, poprawiających bezpieczeństwo, czy zapewniających szybszy dostęp do danych – Polcom oferuje elastyczne podejście i pełne wsparcie na każdym etapie migracji.

Dalsze kroki po migracji

Migracja do chmury to dopiero początek. Po przeniesieniu infrastruktury IT do chmury, firmy zyskują możliwość wdrażania innowacyjnych rozwiązań, takich jak AI w chmurze, analiza dużych zbiorów danych (big data) czy machine learning. Chmura umożliwia szybsze przetwarzanie danych, co przekłada się na lepszą wydajność i efektywność procesów.

Polcom aktywnie wspiera firmy w adaptacji nowych technologii, oferując usługi dostosowane do specyficznych potrzeb i wyzwań każdego biznesu. Dzięki zaawansowanej infrastrukturze chmurowej Polcom, firmy mogą nie tylko utrzymać swoją konkurencyjność na rynku, ale także dynamicznie rozwijać się, wdrażając innowacyjne rozwiązania, które przyspieszają ich rozwój.

Migracja do chmury z Polcom – Droga do cyfrowej przyszłości

Migracja do chmury z Polcom to krok ku nowoczesnym, efektywnym i bezpiecznym rozwiązaniom IT. Proces ten nie tylko pozwala firmom na redukcję kosztów operacyjnych i zwiększenie elastyczności, ale również zapewnia zgodność z regulacjami oraz możliwość wdrożenia innowacyjnych technologii.

Jeśli chcesz przygotować swoją firmę na przyszłość i skorzystać z kompleksowego wsparcia ekspertów w procesie migracji, skontaktuj się z Polcom i dowiedz się, jak możemy pomóc Twojemu biznesowi w cyfrowej transformacji.

Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości?

Październik był dla deweloperów działających na 7 najważniejszych rynkach nieco lepszy od września – wskazuje wstępny odczyt danych z monitoringu rynku Otodom Analytics. Aktualne 3643 sprzedane mieszkania to o 6% więcej niż wynik wrześniowy, który po comiesięcznej korekcie może skończyć się wynikiem około 3,5 tys. Największy 50% spadek sprzedaży miał miejsce w Katowicach, a najmniejszy o 20-25% w Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu. Roczny spadek sprzedaży o jedną czwartą to nie powód do wszczynania alarmu – dwanaście miesięcy temu działał program Bezpieczny Kredyt 2%, który spowodował wzrost sprzedaży.

Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 1 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 2 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 3 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 4 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 5 Stabilizacja cen i wzrost oferty mieszkań deweloperskich – co przyniósł październik na rynku nieruchomości? 6

W październiku 2024 r. firmy deweloperskie ponownie wprowadziły do sprzedaży więcej mieszkań niż zostało w tym samym czasie kupionych. Nie dziwi zatem, że oferta mieszkań deweloperskich na największych rynkach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław) nadal rośnie i przekroczyła 53 tys. Pomimo wzrostu liczby oferowanych mieszkań, tempo wyprzedaży oferty poprawiło się dzięki relatywnie dobrej październikowej sprzedaży.

Rekordowa liczba nowych mieszkań w Katowicach

W poszczególnych miastach sytuacja jest oczywiście zróżnicowana. Najbardziej stabilnie jest w Warszawie, a to ze względu na wielkość rynku – jedna nowa inwestycja nie wpływa tu tak na dane jak np. w Katowicach czy Poznaniu. W październiku deweloperzy sprzedali w granicach stolicy 1258 mieszkań (wstępny odczyt), co pozwala liczyć, że skorygowany wynik będzie podobny do tego z września i wyniesie 1100-1150 sprzedanych jednostek. W tym samym czasie na rynek trafiło 1148 lokali, a oferta wzrosła do 12,6 tys. (oferta rośnie gdyż do puli wraca część mieszkań wstępnie oznaczonych jako sprzedane np. we wrześniu). Na koniec października poszukujący mieszkania od dewelopera w Warszawie mieli do wyboru o 52% więcej lokali niż rok temu.

W ostatnich 12 miesiącach największy wzrost oferty zanotowaliśmy w Krakowie i Wrocławiu – odpowiednio o 110% i 90%. Mimo wyraźnej odbudowy oferty w tych dużych ośrodkach, nadal liczba mieszkań dostępnych w Łodzi jest wyższa. Na koniec października było to blisko 8,4 tys.

Przyglądając się październikowym wprowadzeniom widać bardzo wysoki wynik w Katowicach – 745 mieszkań to najwięcej w historii monitorowania tego rynku przez Otodom Analytics. To efekt wprowadzenia kilku większych inwestycji na rynek, w tym, Mikato przez Archicom i Osiedla Józefowska przez Grimbud.

Sprzedażowo październik nie przyniósł niespodzianek. Po Warszawie najwięcej mieszkań sprzedali deweloperzy w Trójmieście, Krakowie i Wrocławiu, a najmniej – w Katowicach. Obecną sprzedaż porównujemy do okresu ze wsparciem Bezpiecznego Kredytu 2%, który nakręcił popyt, we wszystkich miastach mamy rok do roku spadek sprzedaży. Największy w Katowicach o 50%, a najmniejszy o 20-25% w Krakowie, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu.

Spokojnie w cenach

Analiza przeciętnych cen mieszkań oferowanych w październiku na siedmiu największych rynkach wskazuje na dalszą stabilizację cen mieszkań budowanych przez firmy deweloperskie. Warto jednak zauważyć, że w październiku przeciętne ceny stabilizowały się nie tylko w relacji miesiąc do miesiąca, ale również w relacji w stosunku do cen sprzed roku nastąpiła symboliczna zmiana. W październiku 2024 r. ceny oferowanych przez firmy deweloperskie mieszkań były o 9% wyższe od średnich cen w październiku 2023 co oznacza, że pierwszy raz od 15 miesięcy roczny wzrost cen był niższy niż 10% (mowa o zagregowanych danych dla 7 w/w rynków).

Wypłaszczanie dynamiki wzrostu cen widać też w poszczególnych miastach. O ile jeszcze w czerwcu na wszystkich 7 rynkach wzrost roczny był dwucyfrowy, to na koniec października zostały tylko Łódź (+20%), Wrocław (+13%) i Warszawa (+12%). W ujęciu rocznym najmniej ceny urosły w Trójmieście i Poznaniu – po 5-6%. Miesiąc do miesiąca zmiany są niewielkie, lekki wzrost nastąpił w październiku w Łodzi i Wrocławiu (odpowiednio 1,4% i 1,3%). Spadki do o około 0,5% były w Katowicach, Krakowie i Trójmieście.

Czas wyprzedaży spada

Przyzwoita sprzedaż w ostatnich dwóch miesiącach powoduje spadek czasu wyprzedaży oferty rynkowej. To wartość, która pokazuje jak szybko z danego rynku zniknęłyby wszystkie mieszkania, gdyby sprzedaż utrzymała się na poziomie z ostatnich 3 miesięcy, a deweloperzy nie wprowadzaliby nowych inwestycji.

Szybki wzrost oferty w Katowicach spowodował, że w mieście tym wskaźnik czasu wyprzedaży jest najdłuższy i wynosi ponad 10 kwartałów, dla Łodzi jest to z kolei 9 kwartałów i to są dwa rynki z ryzykiem nadpodaży. Dla Trójmiasta i Warszawy wskaźnik spadł do 4 kwartałów, a w pozostałych miastach jest pomiędzy. Okres 4-6 kwartałów uznawany jest za zdrowy dla rynku. 

Spokojny koniec roku

Do końca roku został niespełna kwartał, nic nie wskazuje na to, by miało się w tym okresie wydarzyć coś, co odmieni obraz rynku mieszkaniowego w Polsce. Rządowy program wsparcia kredytobiorców nie rozgrzewa nastrojów tak jak poprzednik, stopy procentowe wciąż w miejscu, a w mieszkaniówce względna równowaga.

Przyzwoity jak na obecną sytuację wynik sprzedażowy w październiku można uznać za umiarkowanie optymistyczny początek ostatniego w tym roku kwartału. Wzmacnia on prognozy, zgodnie z którymi sprzedaż mieszkań deweloperskich w czwartym kwartale okaże się nieco lepsza niż odnotowana przez Otodom Analytics w kwartałach drugim i trzecim i przekroczy 10 tys. lokali.

Popyt na złoto rośnie – dzięki „perfect storm” w światowej gospodarce

Cena złota wyznaczyła w ubiegłym tygodniu kolejne ATH na poziomie 2790 dolarów, po czym spadła. Wahania mają związek między innymi z jutrzejszymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Światowa Rada Złota opublikowała z kolei raport podsumowujący 3. kwartał roku. W obliczu zawirowań popyt na złoto wciąż rośnie. 

Złoto z nowym ATH, niepewność przed wyborami

2790 dolarów, czyli 11200 złotych to nowy rekord wszechczasów za uncję złota. Nie jest to oczywiście żadna niespodzianka, a konsekwencja utrzymującego się trendu. Wpływ na cenę złota mają konflikty zbrojne, silny popyt na kruszec ze strony banków centralnych czy normalizacja stóp procentowych (inwestorzy spodziewają się, że Fed obniży stopy procentowe o 25 punktów bazowych na każdym kolejnym posiedzeniu w tym roku). Last but not least – wpływ na cenę złota ma przedwyborcza niepewność w Stanach Zjednoczonych. Jak wiemy, wynik wyścigu Kamali Harris z Donaldem Trumpem, będzie miał wpływ na politykę całego świata.

Na inny czynnik zwraca z kolei uwagę Ryan McIntyre z domu maklerskiego Sprott: ceny złota rosną w obliczu coraz większego zadłużenia USA. Już teraz dług rządu wynosi 35 bilionów dolarów i rośnie z dużą intensywnością.

To równoczesne połączenie wielu czynników jest nazywane przez Amerykanów „perfect storm”. Złoto nie stało się bowiem spekulacją, ani fizycznym bitcoinem. To kwestia kulminacji huraganów. Zarówno politycznych, jak i gospodarczych.

Popyt na złoto wciąż rośnie

Takie informacje podaje Światowa Rada Złota, wskazując, że całkowity popyt na żółty kruszec w 3. kwartale 2024 r. wzrósł o 5% rok do roku i wyniósł 1313 ton. Oczywiście znalazło to odzwierciedlenie w cenie, która osiągnęła serię nowych maksimów w ciągu poprzedniego kwartału. Wartość popytu wzrosła o 35% r/r, przekraczając pierwszy raz w historii 100 miliardów dolarów.

Co prawda sprzedaż złotych sztabek i monet spadła o 9%, ale pamiętajmy, że 3. kwartał 2023 roku był pod tym względem wyjątkowo silny. Pomimo wyraźnego wzrostu sprzedaży złotej biżuterii w Indiach, w ujęciu globalnym odnotowano 12-procentowy spadek. Popyt ze strony banków centralnych wyniósł 186,2 tony, co stanowi spadek o 49% względem 3. kwartału ubiegłego roku, który był bardzo silny.

Popyt na złoto wzrósł natomiast wśród producentów technologii, którzy coraz mocniej wykorzystują kruszec w produkcji rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji. Wzrost wyniósł 7% – o 83 tony rok do roku.

Z raportu wynika także, że napływ do ETF wyniósł 95 ton.

Analitycy zapowiadają obniżki stóp procentowych w Polsce

Analitycy EY opublikowali prognozy gospodarcze na najbliższe lata. Wynika z nich, że polska gospodarka ma się dobrze, a PKB będzie rósł. Rosnąć będzie także inflacja, która aktualnie wynosi 5%. Wspomniani analitycy wskazują, że w marcu 2025 roku, po nowej projekcji inflacyjnej NBP, rozpocznie się dyskusja o obniżkach stóp procentowych. Te spodziewane są w okolicach połowy przyszłego roku. Łącznie, w przyszłym roku możemy spodziewać się czterech cięć o 25 punktów bazowych, a w 2026 roku, gdy inflacja spadnie poniżej 3,5%, kolejnych – o 50 pb.

Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver.pl, Grupa Goldenmark

Najważniejszy tydzień w tym roku: wybory w USA, decyzja FED i rekordowa zmienność na rynkach

Wchodzimy w najważniejszy tydzień w tym roku na rynkach. Już we wtorek zakończą się wybory w USA i zacznie się gorączkowe zliczanie głosów. Do tego w czwartek o stopach procentowych zdecyduje FED. 

Harris czy Trump?

Myślę, że najlepszym podsumowaniem ostatniego szaleństwa przedwyborczego jest fakt, że w weekend wielu naprawdę poważanych analityków roztrząsało, jaki wpływ na wynik wyborów może mieć śmierć wiewiórki. To byłby prawdziwy chichot losu, gdyby o tym, kto zostanie gospodarzem Białego Domu miał zdecydować gryzoń. Głosowanie zamyka się już jutro i rynki tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, kto je wygra. Wcześniejszy optymizm pod tytułem Trump Trade gdzieś wyparował, zwłaszcza że ostatnie sondaże znowu promują Harris. Jednak cały czas poruszamy się w obszarze błędu statystycznego, a to oznacza, że zmienność na rynkach może być rekordowo wysoka podczas liczenia głosów. Zwłaszcza w siedmiu tzw. swing states. Dużo mówi się, że kluczowa w tej układance będzie Pensylwania, która po pierwsze zapewnia najwięcej głosów elektorskich w tych niepewnych stanach, a po drugie, historycznie, ten kto tam wygrywał, przeważnie wprowadzał się do Waszyngtonu.

W kalendarzowej pułapce

Trzeba przyznać, że wyznaczenie terminu listopadowego posiedzenia FOMC było co najmniej niefortunne. Dwa dni po wyborach, gdzie istnieje ryzyko, że jeszcze nie poznamy oficjalnego zwycięzcy. A od dawna dość głośno spekuluje się, że nowy prezydent będzie miał znaczenie przy podejmowaniu decyzji o koszcie pieniądza. Obietnice Trumpa są wyraźnie bardziej proinflacycjne, więc jego wygrana powinna złagodzić gołębie zapędy Powella i spółki. Rezerwie nie pomaga jednak nie tylko szum związany z wyborami, ale również ten związany z ostatnimi huraganami. Nie do końca wiadomo, jak duży wpływ miały one na fatalne odczyty z amerykańskiego rynku pracy. Drastyczny spadek NFP powinien dawać impuls do mocniejszego cięcia stóp i początkowo w piątek rynek nawet próbował rozgrywać ten scenariusz. Ostatecznie uznał, że decydenci nie będą podejmować radykalnych decyzji w tak gorącym okresie. Z kontraktów jasno wynika, że FOMC zdecyduje się na standardowe cięcie o 25 punktów bazowych, co jest uznawane za „bezpieczny” scenariusz. W takim układzie to grudniowe posiedzenie będzie w centrum uwagi.

Dolary na wyprzedaży

W tydzień wchodzimy w całkiem antydolarowych nastrojach. Amerykańska waluta osłabia się praktycznie po całej szerokości rynku. Kurs eurodolara na początku sesji podskoczył do 1,09$, wykorzystując większość potencjalnego ruchu korekcyjnego dla fali z pierwszej połowy października. Słabość dolara rozgrywa także złoty, gdzie kurs USDPLN przebił pułap okrągłych 4 złotych. Tanieje również wspólna waluta, która kosztuje już 4,345 zł. Gdzieś w tle amerykańskich wydarzeń w tym tygodniu odbędzie się także posiedzenie RPP, jednak inwestorzy nie za bardzo zaprzątają sobie tym faktem głowy. Zresztą posiedzeń banków centralnych w tym tygodniu będzie więcej, ale chyba jedynie Anglicy mają szansę naruszyć amerykański monopol na medialność.

Autor: Krzysztof Adamczak, analityk walutowy Walutomat.pl

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej – podatkowe wątpliwości i ryzyka

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej – konsekwencje podatkowe.

Brzmienie przepisów oraz orzecznictwo sądów administracyjnych nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy przychód jaki uzyskuje fundacja rodzinna z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych.

Transparentne podatkowo spółki luksemburskie

Główny problem dotyczy tego, że podmioty te (transparentne podatkowo spółki luksemburskie) nie są podatnikami podatków dochodowych – dla organów jest to kwestia zasadnicza. Niektóre składy orzecznicze przedstawiają inny pogląd, a mianowicie przepisy milczą na temat statusu podatkowego podmiotów, w których fundacja rodzinna może posiadać udziały, nie można zatem takiego warunku domniemywać.

Podatnicy powinni zatem szczególnie uważać na uzyskiwanie wypłat od takich podmiotów. Sposobem na zmniejszenie ryzyka może być uzyskanie korzystnej interpretacji indywidualnej. Sytuację komplikuje niestety fakt, że Ministerstwo Finansów wskazało że obecnie prowadzi są prace nad nowelizacją przepisów normujących opodatkowanie przychodów/dochodów fundacji rodzinnej. A jednym z propozycji jest opodatkowanie przychodów, jakie uzyskuje fundacja rodzinna z zagranicznych podmiotów transparentnych.

Podstawy prawne

Wprowadzona do polskiego porządku prawnego w 2023 r. fundacja rodzinna korzysta co do zasady ze zwolnienia w podatku dochodowym od osób prawnych. Zwolnienie nie dotyczy jednak wszystkich przychodów. W pierwszej kolejności trzeba wyjaśnić, zagadnienie związane z prowadzeniem działalności gospodarczej przez fundację rodzinną. W przepisach ustawy o fundacji rodzinnej, a konkretniej w art. 5, został wymieniony katalog rodzajów działalności, które to korzystają z preferencji podatkowej na gruncie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych. Jeśli fundacja rodzinna będzie osiągała z nich przychody, wówczas nie będzie z ich tytułu zobowiązana do uiszczenia podatku dochodowego od osób prawnych. Przychody uzyskiwane z innych rodzajów działalności będą zaś opodatkowane podatkiem dochodowym od osób prawnych w stawce 25%.

Fundacja rodzinna i przychody z udziału w spółce

W art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej wskazano, że fundacja może przystępować do spółek handlowych, funduszy inwestycyjnych, spółdzielni oraz podmiotów o podobnym charakterze, mających swoją siedzibę w kraju albo za granicą, a także uczestnictwa w tych spółkach, funduszach, spółdzielniach oraz podmiotach. Jak już wspomniano, jeśli fundacja będzie prowadzić działalność gospodarczą wykraczającą poza ten dozwolony dla niej obszar, wówczas będzie to miało swoje konsekwencje podatkowe i zgodnie z treścią art. 24r ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych nie będzie mogła korzystać ze zwolnienia, a przychody uzyskane z takich przedsięwzięć zostaną opodatkowane podatkiem dochodowym od osób prawnych zgodnie ze stawką 25%. Wątpliwości podatników zaczęło budzić to, czy przychody, jakie otrzymuje fundacja rodzinna z transparentnej spółki luksemburskiej będą mieściły się w art. 5, czy też nie i przez to będą podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych. W związku z tym, fundacje rodzinne zaczęły występować do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o wydanie interpretacji indywidualnych dotyczących tego zagadnienia.

Czym jest spółka transparentna?

Jednocześnie wyjaśnienia wymaga, czym jest transparentna spółka. Za spółkę transparentną uważa się podmiot, który na gruncie podatków dochodowych nie jest oddzielnym podatnikiem. W polskim systemie prawnym taką spółką jest np. spółka partnerska. Nie jest ona odrębnym podatnikiem podatku dochodowego, a dopiero jej wspólnicy z tytułu dochodu przez nią wypracowanego są obowiązani do uiszczenia podatku dochodowego. W przypadku, spółek nietransparentnych – będących podatnikami podatku dochodowego – w pierwszej kolejności do uiszczenia podatku obowiązana jest spółka, a następnie wspólnicy odprowadzają podatek dochodowy od uzyskanego z niej dochodu.

Stanowisko organów podatkowych

Organy interpretacyjne zajęły stanowisko niekorzystne dla fundacji rodzinnych posiadających udziały w spółkach luksemburskich twierdząc, że uczestnictwo w takich podmiotach nie mieści się w zakresie pojęciowym art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej. Zdaniem organów podatkowych podmioty, o które pytano we wnioskach o wydanie indywidualnych interpretacji podatkowych, nie mają cech spółek handlowych na gruncie luksemburskiego systemu podatkowego. Idąc tym tokiem rozumowania, skoro taka spółka nie jest podatnikiem podatku dochodowego w Luksemburgu, to nie jest ona jednym z podmiotów wskazanych w powyższej regulacji (art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej).

W obrębie polskiego systemu podatkowego – już w momencie wejścia w życie przepisów dotyczących fundacji rodzinnej – wszystkie spółki handlowe, których wspólnikiem może być taka fundacja były oraz na dzień dzisiejszy są podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych. Zdaniem DKIS, różnica ta jest szczególnie istotna, i przesądzająca o tym, że zagraniczna spółka transparentna nie może być uznana za podmiot o podobnym charakterze do spółek handlowych.

Rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych

Orzecznictwo sądów administracyjnych okazało się w tej sprawie niejednolite. W wyroku WSA w Warszawie z dnia 23 maja 2024 r., sygn. III SA/Wa 682/24 uznano, że „fakt opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych ostatnich spółek handlowych, których fundacja rodzinna mogłaby być wspólnikiem, nie jest prawnie irrelewantny. Przy założeniu racjonalności ustawodawcy, co jest objęte domniemaniem nie mogącym być obalonym, czyli m.in. zakładając znajomość wszystkich unormowań przez ustawodawcę, trzeba stwierdzić, że odwołanie się w art. 5 UFR do spółek handlowych trzeba postrzegać jako dotyczące jedynie tych, gdzie fundacja rodzinna może być wspólnikiem, więc także będących podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych”.

Analogiczny pogląd w odniesieniu do czerpania korzyści z udziałów innych zagranicznych podmiotach transparentnych (przykładowo, transparentnej spółki położonej na Cyprze) został wyrażony w wyroku WSA w Warszawie z dnia 13 marca 2023 roku, sygn. III SA/Wa 2753/23, w wyroku WSA w Poznaniu z dnia 28 maja 2024 roku, sygn. I SA/Po 889/23 (w orzeczeniu zanonimizowany jest kraj siedziby transparentnej spółki zagranicznej).

Stanowisko korzystne dla podatników

Sądy administracyjne prezentują także odmienny pogląd, korzystny dla podatników. Zgodnie z tymi orzeczeniami, na gruncie art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej, fundacja rodzinna może posiadać udziały w zagranicznych spółkach, także na gruncie rodzimych przepisów będących podmiotami transparentnymi w obrębie podatków dochodowych. Przykładowo, WSA w Warszawie w wyroku z dnia 24 kwietnia 2024 roku, sygn. III SA/Wa 220/24 uznał, że „organ bezpodstawnie uznał, że spółka SCSp nie stanowi formy prawnej dopuszczalnej przez powyższy przepis z tej przyczyny, że nie jest podatnikiem podatku dochodowego. Taki warunek nie wynika z przepisów prawa, zaś organ bezpodstawnie ograniczył wykładnię przesłanki podobieństwa wyłącznie do tego kryterium. Ponownie rozpoznając sprawę organ dokona ponownej wykładni analizowanego przepisu i przeanalizuje podobieństwo spółki SCSp do podmiotów wskazywanych przez skarżącego.”. A więc, zgodnie z taką interpretacją jeśli fundacja rodzinna utrzymuje przychody z udziału w transparentnej spółce luksemburskiej, wówczas taki przychód korzysta ze zwolnienia w podatku dochodowym od osób prawnych. Duży nacisk położono w tym orzeczeniu również na to, że art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy o fundacji rodzinnej nie wspomniano o statusie podatkowym spółek handlowych, dlatego nie można w tym względzie domniemywać zamysłu ustawodawcy. W prawie podatkowym najważniejsze znaczenie ma bowiem interpretacja językowa przepisów.

Identycznie, odnośnie transparentnej spółki luksemburskiej wypowiedział się WSA w Łodzi w następujących wyrokach: z dnia 9 kwietnia 2024 r., sygn. I SA/Łd 114/24, z dnia 18 kwietnia 2024 r., sygn. I SA/Łd 51/24, z dnia 15 maja 2024 r., sygn. I SA/Łd 178/24 oraz WSA we Wrocławiu w wyroku z dnia 12 czerwca 2024 roku, sygn. I SA/Wr 121/24. Większość wyroków przedstawia zatem pogląd korzystny dla podatników.

Podsumowanie

Dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące opodatkowania dochodu uzyskanego przez fundację rodzinną z udziału w transparentnej podatkowo spółce zagranicznej, w tym luksemburskiej, jest rozbieżne. Przy czym, warto także zaakcentować, że odnośnie tego zagadnienia nie wypowiedział się jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny. Stąd nie sposób obecnie przewidywać w jakim kierunku ukształtuje się w tym zakresie orzecznictwo sądów administracyjnych. Z tego powodu, inwestowanie przez fundację rodzinną w transparentną spółkę luksemburską – z perspektywy regulacji podatkowych – należy uznać za ryzykowne. A przez to, dla podatników najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie występowanie z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, a następnie w przypadku uzyskania negatywnej interpretacji, rozważenie złożenia skargi do sądu administracyjnego.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Drukowanie na ścianie – jak powstaje druk na ścianie

Kiedy myślimy o ozdabianiu ścian, przed oczami mamy najczęściej tradycyjne farby, tapety lub obrazy w ramkach. Ale co, jeśli powiem Ci, że możesz przenieść na ścianę dowolny nadruk – od subtelnych grafik, po realistyczne pejzaże czy abstrakcyjne wzory – w sposób nowoczesny i precyzyjny? Drukowanie na ścianie, zwłaszcza przy użyciu technologii UV, to prawdziwa rewolucja w dekoracji wnętrz. Jak to działa? Zanurzmy się w temat!

Czym jest drukowanie na ścianie?

Drukowanie na ścianie to technika, która pozwala przenieść wybraną grafikę bezpośrednio na powierzchnię ściany. Proces ten odbywa się za pomocą specjalnych maszyn drukujących – często nazywanych „drukarkami do ścian”. Ale nie daj się zwieść – to nie są typowe drukarki biurowe. Druk na ścianie maszyną przypomina nieco malowanie muralu, tyle że zamiast farby i pędzla mamy technologię laserową, tusze UV i precyzję, jakiej nie dałoby się uzyskać ręcznie.

Za pomocą tego rodzaju drukarek możliwe jest drukowanie obrazów na ścianie, bez względu na rodzaj powierzchni (gipsowe, betonowe, ceglaste) i jej fakturę (gładkie, chropowate). W skrócie, jeśli tylko masz pomysł na kreatywny wystrój, nowoczesne rozwiązania technologiczne pozwolą Ci go urzeczywistnić.

Jak działa drukowanie na ścianie maszyną?

Cały proces jest prostszy, niż mogłoby się wydawać. Pierwszym krokiem jest wybór odpowiedniego projektu graficznego. Możesz zdecydować się na gotowe wzory lub dostarczyć swoją własną grafikę – wszystko zależy od Ciebie i Twojej wyobraźni. Następnie specjalista od druku, korzystając z drukarki ściennej, przenosi obraz na powierzchnię.

Największą zaletą tego procesu jest to, że druk UV jest natychmiast gotowy do użycia. Dzięki promieniom UV tusz momentalnie się utwardza, co sprawia, że powierzchnia jest od razu sucha i gotowa do dalszej obróbki lub montażu. W ten sposób drukowanie na ścianie maszyną staje się nie tylko szybkie, ale i wyjątkowo precyzyjne. Żadnych smug, zacieków czy nierówności!

Druk UV na każdym materiale – przenieś nadruk na ścianę!

Nowoczesna technologia druku UV daje niesamowite możliwości dekoracyjne. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod druk UV pozwala na tworzenie trwałych, wyrazistych nadruków na niemal każdym materiale. To, co kiedyś wydawało się niemożliwe, teraz jest na wyciągnięcie ręki.

Chcesz mieć na swojej ścianie realistyczny widok na ocean albo abstrakcyjne linie w żywych kolorach? Żaden problem! Nadruk na ścianie można wykonać na różnych materiałach, takich jak:

  • fototapety – idealne, jeśli chcesz szybko i efektownie zmienić wygląd pomieszczenia
  • panele szklane – tak, nawet szkło może stać się elementem Twojej ściennej sztuki!
  • folie winylowe – trwałe, łatwe do zainstalowania i usunięcia
  • drewno – jeśli lubisz bardziej naturalne, organiczne wykończenia, nadruk na drewnie doda wnętrzu niepowtarzalnego charakteru
  • winyl i PVC – świetne, jeśli planujesz nadruk w przestrzeniach komercyjnych czy biurach.

Co więcej, druk UV charakteryzuje się tym, że jest trwały, odporny na wilgoć, promienie UV, a nawet na uszkodzenia mechaniczne. Masz dziecko lub psa, który lubi testować ściany? Nie martw się, nadruk wytrzyma więcej niż myślisz!

Jakie korzyści daje drukowanie na ścianie?

Zastanawiasz się, dlaczego warto zainwestować w druk UV na ścianie zamiast tradycyjnych metod dekoracji?

Oto kilka powodów, które mogą Cię przekonać:

  • niepowtarzalność – masz pełną kontrolę nad tym, co znajdzie się na Twojej ścianie; żadne dwa nadruki nie muszą być takie same!
  • trwałość – druk UV, w przeciwieństwie do tradycyjnych farb czy tapet, jest odporny na czynniki zewnętrzne, co sprawia, że będzie wyglądał świetnie przez wiele lat
  • szybkość – cały proces może trwać zaledwie kilka godzin, co jest nieporównywalne z tradycyjnymi metodami malowania
  • precyzja – technologia druku gwarantuje ostrość i jakość obrazu, której nie dałoby się osiągnąć ręcznie.

Przeczytaj także: Nowy wymiar nadruku – nowoczesny druk UV.

Podsumowanie

Drukowanie na ścianie to prawdziwa rewolucja w aranżacji wnętrz. Nieważne, czy chcesz ozdobić ścianę w salonie, biurze czy restauracji – technologia druku UV daje Ci nieskończone możliwości. A co najważniejsze, to wszystko możesz mieć szybko, precyzyjnie i w wyjątkowym stylu. Nadruk na ścianie nigdy nie był tak łatwy do wykonania, a efekty… cóż, musisz zobaczyć to na własne oczy!

Warszawski rynek biurowy przyspiesza: deweloperzy zwiększają aktywność, a najemcy stabilizują popyt

Aktywność deweloperów na warszawskim rynku powierzchni biurowych powoli nabiera tempa. Ukończone do końca września 2024 r. ponad 70.000 mkw. i planowane na kolejne lata ok. 280.000 mkw. w budowie wskazuje, że inwestorzy i deweloperzy przechodzą do kolejnego etapu rozwoju w sektorze. Popyt pozostaje stabilny na poziomie ok. 490.000 mkw. w I-III kw. 2024 r. Największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO przygotowała raport „ Rynek biurowy w Warszawie w I-III kw. 2024 roku”, podsumowujący aktualna sytuację na stołecznym rynku biurowym.

Od początku 2024 r. ¾ nowej powierzchni biurowej oddane w strefach centralnych stolicy

Na zakończenie III kw. 2024 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą 6,24 mln mkw. W okresie od stycznia do września 2024 r. na stołeczny rynek deweloperzy dostarczyli ponad 70.000 mkw., a wśród ukończonych inwestycji znalazły się m.in. Saski Crescent po modernizacji (15.500 mkw., CA Immo), Vibe A (15.000 mkw., Ghelamco), Lixa D i E (Yareal, odpowiednio 9.300 mkw. i 16.900 mkw.). Aż 76% nowej powierzchni powstało w centralnych strefach biurowych Warszawy.

Rondo Daszyńskiego największym hubem biurowym Warszawy

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, komentuje: „Na warszawskim rynku biurowym obserwujemy proces powolnego powrotu deweloperów do nieco większej aktywności. Deweloperzy otwierają nowe inwestycje, koncentrując się głównie na centralnych strefach miasta. Najdynamiczniej rozwijającą się podstrefą biurową jest Centrum-Zachód, w pobliżu Ronda Daszyńskiego, gdzie obecnie znajduje się aż 1,15 mln mkw. istniejącej powierzchni, czyli ponad 18% całkowitych zasobów biurowych stolicy. Z kolei na całym biurowym rynku warszawskim w budowie pozostaje 15% więcej nowej podaży niż w analogicznym okresie sprzed roku, co świadczy o stopniowym powrocie aktywności deweloperskiej oraz wskazuje na dalszy rozwój rynku w nadchodzących latach”.

Rośnie aktywność deweloperów biurowych w Warszawie

Obecnie w budowie znajduje się ok. 280.000 mkw. (+15% r/r) nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego ok. 200.000 mkw. powinno zostać oddane do końca 2025 r. Deweloperzy skoncentrowani są na centrum Warszawy, gdzie powstaje 82% nowego zasobu. Do końca 2024 r. spodziewane jest oddanie do użytku jednego projektu biurowego – The Form o powierzchni 28.300 mkw., wśród innych największych projektów w budowie znajdują się m.in.: The Bridge (47.000 mkw., Ghelamco), Upper One (35.900 mkw., Strabag), V Tower (32.700 mkw. w modernizacji, Cornerstone).

Strefy Służewiec i Żwirki i Wigury z najwyższą dostępnością powierzchni biurowej

Na koniec III kw. 2024 r. średni wskaźnik pustostanów na rynku biurowym w Warszawie wyniósł 10,7% (-0,2 p.p. kw./kw. i +0,1 p.p. r/r). Tradycyjnie to Służewiec (19,7%) oraz korytarz ul. Żwirki i Wigury (15,2%) są strefami z najwyższym współczynnikiem powierzchni dostępnej od ręki.

Aktywność najemców w statusie quo

Od początku 2024 r. popyt brutto na warszawskim rynku biurowym osiągnął poziom ok. 490.000 mkw., co wskazuje na stabilizację w porównaniu z analogicznym okresem w 2023 roku. Największy wolumen umów najmu w okresie od stycznia do września 2024 r. odnotowano w strefach Centrum, Służewiec oraz Centralnym Obszarze Biznesu. Z kolei rozbijając strukturę popytu nowe umowy stanowiły 44% wszystkich transakcji, podczas gdy ekspansje i powierzchnie przeznaczone na użytek własny odpowiadały odpowiednio za 7% i 6%.

Największa zarejestrowana transakcja na warszawskim rynku biurowym w okresie I-III kw. 2024 r.

Bartosz Oleksak, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, mówi: „Od początku roku na warszawskim rynku biurowym najbardziej aktywni pozostają najemcy z sektorów bankowości, ubezpieczeń, IT, usług dla biznesu oraz produkcji. W kontekście obserwowanych trendów kluczowe pozostają relokacje Klientów z innych stref i podstref biurowych w okolice Ronda Daszyńskiego. Ich przykładem może być największa transakcja z III kw. 2024 r., w której w ramach umowy przednajmu Santander Bank przeniesie się ze strefy Centralnego Obszaru Biznesu do budynku The Bridge w strefie Centrum-Zachód, zajmując powierzchnię 24 500 mkw. Z kolei w innej, Klient reprezentowany przez AXI IMMO zdecydował się na relokację z Mokotowa-Służewca i otwarcie ok.1.300 mkw. nowego biura w okolicach Ronda Daszyńskiego”.

Stabilizacja stawek czynszu

Na koniec III kw. 2024 r. czynsze ofertowe w najbardziej prestiżowych, centralnie położonych budynkach biurowych w Warszawie kształtowały się w przedziale od 19,00 do 27,00 EUR/mkw./miesiąc, przy czym w niektórych obiektach sięgały nawet 30,00 EUR/mkw./miesiąc i więcej. W strefach pozacentralnych czynsze ofertowe rozpoczynały się od 10,00 EUR/mkw./miesiąc.

Ewolucja preferencji najemców i nowe standardy w warszawskich biurach

Jakub Potocki, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Obserwujemy tendencję do wydłużania okresu, na jaki podpisywane są nowe umowy najmu, z coraz częstszym standardem umów 7-letnich. Po pandemii firmy dążą do optymalizacji powierzchni biurowej, relokując się do bardziej prestiżowych lokalizacji i dostosowując biura do potrzeb pracowników w modelu hybrydowym. Minimalny koszt wykończenia powierzchni typu shell&core pozostaje na poziomie około 800-900 EUR/mkw. Dodatkowo, na stołecznym rynku biurowym obserwujemy repozycjonowanie i refitting starszych budynków biurowych klasy B, a także zmianę ich funkcji na mieszkaniową, czego wiele przykładów można dziś zaobserwować m.in. w obszarze Służewca. Innym trendem są wyburzenia starszych biurowców w celu wykorzystania potencjału działki na budowę nowoczesnych i dostosowanych do aktualnych standardów rynkowych projektów biurowych. Przykładem takiego procesu, gdzie kontynuowana będzie funkcja biurowa jest zastąpienie wyburzonego biurowca Atrium International przez nowo powstający projekt Upper One. Nowe budynki kontynuują trend związany z ESG, oferując więcej przestrzeni zielonych i miejsc do wspólnego spędzania czasu. W biurowcach wprowadza się także wiele udogodnień technicznych mających na celu optymalizację kosztów energii”.

Zamieszania na dolarze ciąg dalszy

Choć w Polsce obchodzono dzień wolny, rynki działały bez przerwy. Zbliżające się wybory w USA dają o sobie znać, zwłaszcza że wynik, który miał się wyjaśniać, raczej się zaciemnia. Dane ze Stanów warto rozpatrywać przez pryzmat huraganów – inaczej byłyby niewyobrażalnie słabe.

Zamieszanie na ostatniej prostej

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że wynik wyborów jest już w miarę przesądzony. Ostatnie sondaże postanowiły jednak ponownie namieszać. Donald Trump nadal jest na prowadzeniu, aczkolwiek jego przewaga maleje. Prowadzenie kampanii głównie w tzw. „swing states”, czyli stanach, w których wynik może zmienić się dynamicznie, powoduje, że niepewność rośnie, nawet w obszarach dotychczas uważanych za bezpieczne dla jednej ze stron. Rynki wolą stabilność. Wyrównanie sił w wyścigu stabilnością nie jest. Z tego powodu dolar traci na wartości – dzisiejsze otwarcie rynków rozpoczęło się od jego dużej przeceny względem euro, ale także wobec złotego.

Dane zza oceanu

W czwartek poznaliśmy trzy ważne odczyty z USA. Lepiej od oczekiwań wypadły wydatki Amerykanów. Rynek pracy również zaskoczył pozytywnie, z mniejszą liczbą wniosków o zasiłek dla bezrobotnych niż prognozowano. Żeby nie było za dobrze – indeks Chicago PMI wypadł dramatycznie. Zamiast oczekiwanych 47 punktów, osiągnął on wynik 41,6 punktów. Rynki uznały, że ta negatywna niespodzianka jest ważniejsza, szczególnie w połączeniu ze zmianami sondaży. W rezultacie czwartek był dniem przeceny dolara.

Piątek na rynkach

Piątek był bardzo dziwnym dniem na rynku. Choć Polacy, Słowacy i Węgrzy mieli dzień wolny, to miało to jedynie lokalne znaczenie. Najciekawiej działo się jednak w USA, gdzie nasze dni wolne są nieistotne. Pojawiły się dane z rynku pracy – zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła 12 tysięcy osób, a w sektorze prywatnym spadła o 28 tysięcy. Warto dodać, że w ciągu ostatnich dwóch lat tylko raz te odczyty spadły poniżej 100 tysięcy osób – w październiku 2023 było to 99 tysięcy. Skąd tak słabe wyniki? Przyczyną były huragany, które spowodowały olbrzymie straty. Co więcej, inwestorzy spodziewali się najwyraźniej jeszcze gorszej sytuacji, bo mimo słabych danych kupowali dolary.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

W weekend doszło do zmiany czasu w USA, więc wracamy do standardowych godzin odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Rynek surowców – widoczne osłabienie przed kluczowym tygodniem wyborczym

  • Sektor surowców skończył zeszły tydzień na minusie, głównie za sprawą spadków w segmentach energii i metali przemysłowych.
  • Największe spadki odnotowano w sektorze energii, w szczególności z powodu utrzymującej się słabości cen gazu ziemnego w związku z cieplejszą pogodą.
  • Rekordowy rajd złota wyhamował, a przed wyborami w USA pojawiła się drobna korekta.

Sektor towarowy skończył tydzień ze stratami, spowodowanymi głównie spadkami w segmentach energii i metali przemysłowych. Inwestorzy i traderzy dostosowali swoje pozycje w oczekiwaniu na wybory w USA 5 listopada – kluczowe wydarzenie, które wprowadza znaczące ryzyko ze względu na dużą niepewność co do wyników. To przedwyborcze repozycjonowanie podkreśla próbę skomplikowanego balansowania między nastrojami rynkowymi a potencjalnymi skutkami gospodarczymi. Bloomberg Commodity Total Return Index, ceniony za zdywersyfikowaną ekspozycję na energię, metale i rolnictwo, zwiększył swoją wartość o około 5% od początku roku. Wzrosty w segmencie metali szlachetnych, towarów miękkich i metali przemysłowych zrównoważyły spadki w sektorach zbóż i energii, przy czym ten ostatni ucierpiał głównie przez głęboki, 41-procentowy spadek cen gazu ziemnego.

Energia

Największe spadki odnotowano w sektorze energetycznym, głównie z powodu utrzymujących się niskich cen gazu ziemnego przy prognozach cieplejszej pogody w USA i Europie, która wskazuje na mniejsze zapotrzebowanie na paliwa grzewcze. Ceny ropy naftowej wahały się pod wpływem wiadomości z Bliskiego Wschodu – po odwecie Izraela na Iran nastąpił spadek, po czym ceny ponownie wzrosły przed weekendem, kiedy to Iran zagroził dalszymi działaniami, które mogłyby być realizowane przez wspierane przez niego grupy w Iraku. Dodatkowo spekulacje na temat kolejnego opóźnienia planów OPEC+, dotyczących przywracania ograniczonej produkcji, lepsze od oczekiwań dane gospodarcze z USA oraz działania stymulacyjne Chin pomogły ustabilizować ceny przed kluczowym poziomem wsparcia.

Fundusze hedgingowe przyjęły obecnie strategię sprzedaży przy wzrostach cen ropy naftowej. W połączeniu ze słabą już pozycją w produktach paliwowych, zwłaszcza w destylatach, oraz globalnymi obawami o popyt i nadmiarem mocy rafineryjnych, ryzyko inwestycyjne coraz bardziej koncentruje się na potencjalnych wzrostach cen, które mogą wystąpić przy każdej korzystnej zmianie w analizie technicznej lub fundamentalnej.

Metale szlachetne

Ten sektor odnotował niewielki tygodniowy spadek po tym, jak rekordowy rajd złota zatrzymał się, zmierzając następnie w stronę drobnej korekty przed wyborami w USA. Był to w ostatnim czasie kluczowy czynnik wpływający na wzrosty cen, które miały miejsce mimo solidnych danych gospodarczych z USA i rosnących rentowności, czyli aspektów mogących zmniejszyć tempo i głębokość przyszłych obniżek stóp procentowych. Obecnie widzimy ryzyko korekty o ponad 100 USD, które może wystąpić w tym tygodniu. Będzie to oczywiście zależne od wyników wyborów, natomiast ryzyko to może zyskać na znaczeniu szczególnie w sytuacji, jeśli wyniki uniemożliwią jednej z partii zdobycie kontroli nad Białym Domem i Kongresem, czyli nie dokona się scenariusz, w którym pojawią się obawy dotyczące nadmiernych wydatków rządowych, potencjalnie prowadzących do wzrostu wskaźnika długu do PKB oraz zaostrzających obawy inflacyjne.

Ogólnie rzecz biorąc nadal utrzymujemy jednak nasze od dawna optymistyczne spojrzenie na złoto, oparte na obawach o niestabilność fiskalną, popycie na bezpieczne aktywa, napięciach geopolitycznych, procesie dedolaryzacji, który napędza silny popyt ze strony banków centralnych, oraz na tym, że inwestorzy chińscy zwracają się ku złotu w obliczu rekordowo niskiego oprocentowania oszczędności. Ostatnio, jak wspomniano, zwiększyły się także niepewności związane z konsekwencjami wyborów prezydenckich w USA. Dodatkowo, mimo mniej gołębiego tonu po opublikowaniu licznych dobrych danych gospodarczych, oczekuje się, że Rezerwa Federalna obniży stopy procentowe 7 listopada, co może wspierać dodatkowy popyt na ETF-y oparte na złocie.

Metale przemysłowe

Indeks Metali Przemysłowych BCOM odnotował piąty, choć jednocześnie niewielki, tygodniowy spadek, na który wpływ miały przede wszystkim cynk i aluminium. Po wrześniowym rajdzie napędzanym przez chińskie stymulacje i oczekiwania na obniżki stóp w USA, metale te osłabły z powodu obaw, że środki stymulacyjne nie wystarczą, aby sprostać znacznym wyzwaniom Chin, zwłaszcza w kontekście możliwości wprowadzenia ceł na chiński eksport w przypadku potencjalnego ustanowienia administracji Trumpa. Wsparcie pojawiło się po tym, jak aktywność w chińskim przemyśle niespodziewanie wzrosła w październiku, co może sugerować poprawę nastrojów. Oprócz wyborów w USA, traderzy skoncentrują się na odbywającym się w tym tygodniu kluczowym zebraniu najwyższego organu legislacyjnego Chin oraz nadchodzącym posiedzeniu Rezerwy Federalnej.

Miedź HG wciąż znajduje wsparcie w okolicach 4,30 USD za funta, a nadchodzące wydarzenia mogą określić, czy poziom ten nadal będzie przyciągał nabywców. Nasze optymistyczne, długoterminowe spojrzenie pozostaje niezmienne. Opieramy je na solidnym popycie, zwłaszcza w kontekście transformacji energetycznej, który może prowadzić do niedoboru podaży. Dzieje się tak, ponieważ górnicy borykają się z trudnościami w zwiększaniu produkcji w obliczu rosnących kosztów surowców, spadku jakości rudy, zmian klimatycznych oraz rosnących kosztów regulacyjnych i interwencji rządowych. Ogólny trend wzrostowy od niskiego poziomu pandemicznego w 2020 roku wydaje się dobrze ugruntowany i wymagałby tygodniowego zamknięcia poniżej 4 USD, by sytuacja uległa zmianie.

Komentarz Ole Hansena, Dyrektora ds. strategii rynku surowców Saxo

Prezesi optymistycznie oceniają krótkoterminowe perspektywy ich organizacji – wynika z badania EY

Najbardziej pewni siebie i perspektyw dla zarządzanych przez siebie firm są prezesi w Indiach Kanadzie, Francji oraz w Chinach. Najmniej optymistyczni są prezesi z firm sektora energetycznego i usług komunalnych, handlu detalicznego, nieruchomości, biotechnologii oraz farmacji.

EY po raz pierwszy zbadał poziom optymizmu i pewności siebie prezesów firm. Global CEO Confidence Index, będący częścią badania EY CEO Outlook Pulse, ocenił odwagę liderów z jaką podejmują wyzwania związane z rozwojem ich firmy, umacnianiem pozycji rynkowej i określaniem kierunków przyszłego rozwoju.

Optymizm konsumentów i inwestorów jest istotnym wskaźnikiem w ekonomii, ponieważ pokazuje postrzeganie przyszłości przez kluczowych uczestników gospodarki co umożliwia przewidywanie ich zachowań. Dlatego zdecydowaliśmy się zbadać poziom optymizmu prezesów firm. To istotny wskaźnik dla badania koniunktury. Historycznie brak wiary liderów biznesu w pozytywny rozwój ich firm czy całej gospodarki przekładał się na spowolnienie wzrostu gospodarczego. Najpewniejsi siebie CEO proaktywnie dostosowują się do zmian makroekonomicznych, są gotowi do ponownej oceny kluczowych wskaźników wydajności i przeglądu portfolio biznesowego ich firm oraz zaangażowania się w transakcje fuzji i przejęć – mówi Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający działem Strategia i Transakcje, EY Polska.

Zdaniem zdecydowanej większości ankietowanych, warunki gospodarcze, możliwości inwestycyjne, a także zdolność do rozwoju będą w ciągu najbliższych 12 miesięcy pozytywne – wynika z badania. Prezesi są umiarkowanie optymistyczni co do krótkoterminowych perspektyw rozwoju; przy czym bardziej wierzą w rozwój swojego sektora niż w globalną czy lokalną poprawę sytuacji.

Najbardziej optymistyczni i pewni siebie są szefowie firm w Indiach, Kanadzie, Francji oraz w Chinach, a najmniej w krajach skandynawskich, Brazylii, Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Tak samo jest w przypadku optymizmu odnośnie rozwoju globalnego i poszczególnych państw; tutaj do grupy CEO pozytywnie postrzegających perspektywy dla świata i swojego kraju dołączają przedstawiciele firm z krajów Beneluksu.

W perspektywie sektorów gospodarki, najbardziej optymistycznie postrzegają swoje perspektywy przedstawiciele branż: zarządzanie aktywami, bankowość, rozrywka oraz metale i górnictwo. Po drugiej stronie spektrum są: energetyka i usługi komunalne, handel detaliczny, nieruchomości, biotechnologia i farmacja. Perspektywy rozwoju sektora oraz firmy optymistycznie ocenia także telekomunikacja.

Geopolityka integralną częścią strategii

Geopolityka i ryzyko polityczne są jednymi z głównych czynników zmieniających rynek. Ponad jedna trzecia liderów biznesu spodziewa się, że zakłócenia geopolityczne i zmieniające się otoczenie gospodarcze będą głównymi czynnikami powodującymi zakłócenia w rozwoju biznesu w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Podobny odsetek respondentów wskazuje na presję regulacyjną.
Prezesi optymistycznie oceniają krótkoterminowe perspektywy ich organizacji

Najbardziej pewni siebie prezesi częściej biorą pod uwagę ryzyko polityczne w strategicznych procesach decyzyjnych, przy czym globalnie ponad 85% z nich robi to często lub zawsze. W najmniej pewnej siebie grupie robi tak mniej niż 64%.

Prezesi powinni proaktywnie oceniać polityczne relacje między krajami, w których prowadzą działalność – np. czy planowane transakcje mogą dotyczyć kwestii bezpieczeństwa narodowego. Cieszę się, że już 73% badanych CEO w Europie często lub zawsze uwzględnia ryzyko geopolityczne w tworzeniu strategii biznesowej. Włączenie kwestii geopolitycznych na stałe w planowanie i realizację strategii korporacyjnej może być źródłem przewagi konkurencyjnej – uważa Jacek Byrt, Partner EY Polska, Lider EY-Parthenon, Transaction Strategy & Execution w Polsce.

Jak poprawić proces przeglądu portfolio biznesowego

W szybko zmieniającym się świecie CEO muszą planować strategię i zarządzać portfelem biznesowym, co nie jest proste. Prawie ¼ (24%) prezesów na świecie i w Europie uważa, że przeglądy portfolio są za mało agresywne, a w firmie panuje samozadowolenie. Dwadzieścia trzy procent prezesów na świecie i 24% w Europie przyznaje, że przeglądy portfela mają charakter reaktywny, a 1/5 globalnie uważa, że sposoby oceny menedżerów zachęcają do utrzymywania jednostek biznesowych niezwiązanych z podstawową działalnością firmy.

Zdaniem CEO, lepsze dane usprawniłyby przeglądy portfolio. Próbują zrozumieć długoterminowe trendy rynkowe (35% globalnie i 40% w Europie), chcą dostosować przeglądy do działań dezinwestycyjnych (34 i 37% odpowiednio) oraz korzystać z opinii inwestorów (31 i 29%).

Nowe technologie, w tym AI, głównym powodem zmian

Wśród wszystkich ankietowanych prezesów ponad jedna trzecia respondentów (38%) uważa się za liderów w stawianiu czoła trudnościom. Nowe technologie są postrzegane jako główny czynnik zakłóceń na świecie i w Europie, a w regionie Azji i Pacyfiku CEO wskazują na geopolitykę i gospodarkę. Wśród najmniej pewnych siebie prezesów tylko 8% uważa, że ich firma wyprzedza konkurencję i skutecznie radzi sobie z najważniejszymi trudnościami.

Nowe technologie, w tym AI, głównym powodem zmian

Nowe technologie, a zwłaszcza sztuczna inteligencja, przekształcają branże w bezprecedensowym tempie, oferując nowe możliwości w zakresie innowacji, wydajności i przewagi konkurencyjnej. Strach przed pozostaniem w tyle napędza znaczące inwestycje. Równie szybko zmieniają się zachowania konsumentów, a niepewność makroekonomiczna i napięcia geopolityczne powodują kolejne trudności. Wzajemne oddziaływanie na siebie tych czynników wzmacnia ich destrukcyjny potencjał. Tworzą dynamiczne i wymagające środowisko, które prezesi muszą stale monitorować i odpowiednio dostosowywać strategie swoich firm – uważa Grzegorz Cywiński, Partner EY Polska, Lider Zespołu Transactions & Corporate Finance .

Fuzje i przejęcia na krzywej wznoszącej

W 2024 roku rynek transakcji odradza się. Wartość fuzji i przejęć na świecie wyniosła od stycznia do lipca 1,8 bln USD, co stanowi wzrost o 17% w porównaniu z tym samym okresem w 2023 roku. Dlatego prawie dwie trzecie (59%) najbardziej optymistycznych CEO planuje takie transakcje w ciągu najbliższych 12 miesięcy, w porównaniu z zaledwie 16% najmniej pewnych siebie. Globalnie transakcje fuzji i przejęć planuje 37% wszystkich badanych prezesów, w Europie 33%. Dezinwestycje, spin-offy lub IPO są na agendzie 44% prezesów na świecie i 45% w Europie, a joint-ventures lub strategiczne partnerstwa przewiduje odpowiednio 47 i 50%.

W czasach niepewności makroekonomicznej i geopolitycznej firmy chcą inwestować na rozwiniętych rynkach. Dlatego w pierwszej piątce są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Meksyk oraz Niemcy. Głównym atutem Kanady i Meksyku jest łatwy dostęp do rynku USA, a Niemcy, które po wybuchu wojny w Ukrainie miały poważny kryzys energetyczny, są nadal postrzegane jako wiodąca, unijna gospodarka, która wkrótce będzie na szeroką skalę wykorzystywać fundusze UE na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Wyniki naszego badania wyraźnie pokazują, że CEO którzy są bardziej optymistyczni i pewni siebie, częściej podejmują śmiałe działania strategiczne w odpowiedzi na zmiany makroekonomiczne i geopolityczne, rozwój technologii oraz zakłócenia rynkowe. Większa pewność siebie prezesów pozwala również łatwiej adresować wyzwania i w bardziej ustrukturyzowany sposób realizować transformację portfela biznesowego czy strategiczne inwestycje – podsumowuje Paweł Bukowiński.

O badaniu
FT Longitude należy do Grupy Financial Times i na zlecenia EY przebadało 1200 CEO dużych firm na całym świecie. Respondenci reprezentowali 20 krajów (Australię, Belgię, Brazylię, Chiny, Danię, Francję, Holandię, Indie, Japonię, Kanadę, Koreę Południową, Luksemburg, Meksyk, Niemcy, Norwegię, Singapur, Stany Zjednoczone, Szwecję, Wielką Brytanię oraz Włochy) oraz pięć branż (usługi konsumenckie i zdrowotne, usługi finansowe, przemysł i energetyka, infrastruktura, technologia, media i telekomunikacja). Roczne, globalne przychody firm były następujące: poniżej 500 mln USD (20%), od 500 mln USD do 999,9 mln USD (20%), od 1 mld USD do 4,9 mld USD (30%) i powyżej 5 mld USD (30%).

Indeks Zaufania CEO został skonstruowany na podstawie ilościowej oceny nastrojów prezesów w różnych wymiarach ekonomicznych i biznesowych. Oceniali swoje perspektywy na podstawie 15 stwierdzeń przy użyciu 5-stopniowej skali od „bardzo pesymistycznej” (0) do „bardzo optymistycznej” (100). Odpowiedzi zostały podzielone na pięć grup tematycznych: wzrost sektora, ceny i inflacja, rozwój firmy, talenty oraz inwestycje i technologie.

Czy portal X pomoże Trumpowi? Big Tech wobec wyborów w USA

Dane dotyczące liczby wpisów na portalu X (byłym Twitterze) pokazują wyraźną przewagę Donalda Trumpa nad Kamalą Harris na jednym z największych portali społecznościowych. W październiku br. Trump pojawił się w 168 443 wpisach, podczas gdy Harris jedynie w 60 264. Były prezydent USA był więc o prawie 180% częściej wspominany na X, wynika z analizy przeprowadzonej przez Instytut Przywództwa.

W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych rola mediów społecznościowych jako platformy komunikacyjnej dla kandydatów nabiera szczególnego znaczenia. Powrót Donalda Trumpa na X (byłego Twittera) wywołał w listopadzie 2022 roku niemałe poruszenie. W roku wyborczym jego zasięgi znacząco przewyższają wyniki wpisów o Kamali Harris. W rekordowym czerwcu 2024 r. na portalu X ukazało się o 2 500% więcej wpisów o byłym prezydencie niż o obecnej wiceprezydent USA. Już niebawem przekonamy się, czy przewaga Trumpa na portalu X przełoży się na sukces wyborczy.

Spektakularny powrót Trumpa na X

Donald Trump został zablokowany na Twitterze (obecnie X) w styczniu 2021 roku w następstwie zamieszek na Kapitolu. Platforma uzasadniła decyzję ryzykiem dalszego podżegania do przemocy, wskazując na jego kontrowersyjne posty, które, zdaniem obsługi Twittera mogły być interpretowane jako wsparcie dla działań jego zwolenników szturmujących Kongres USA. Zablokowanie konta wywołało szeroką dyskusję na temat granic wolności słowa i odpowiedzialności platform społecznościowych za treści polityczne.

W listopadzie 2022 roku, po przejęciu Twittera przez Elona Muska, przeprowadzono ankietę na temat powrotu byłego prezydenta USA na platformę, w wyniku której konto Trumpa zostało przywrócone.

Właściciel X popiera Trumpa

Elon Musk nie kryje się ze swoim poparciem dla byłego prezydenta. Obecność właściciela platformy społecznościowej X na jednym ze spotkań przedwyborczych Donalda Trumpa i udzielenie poparcia dla jego kandydatury w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołała szeroką dyskusję na temat zasadności tego typu działań. Musk jest właścicielem jednej z największych platform społecznościowych na świecie, z której korzysta przeszło 550 milionów internautów. Jego decyzje często wzbudzają kontrowersje. Podobnie wyrażenie poparcia dla Trumpa w wyborach prezydenckich w USA, które rodzi pytania o etyczność takiego postępowania.

Jako właściciel portalu X, Musk ma bezpośredni wpływ na to, jak informacje są dystrybuowane na platformie, która jest kluczowym miejscem dla debaty publicznej i politycznej. Otwarta postawa Muska wobec Trumpa, w tym uczestnictwo w wiecu wyborczym, może być postrzegana jako przejaw stronniczości i budzi obawy o neutralność X. Pojawiają się wątpliwości, czy właściciel globalnej platformy społecznościowej powinien angażować się w działania polityczne, mając świadomość, że może to wpłynąć na sposób, w jaki użytkownicy postrzegają rzetelność i niezależność platformy – zauważa Piotr Gąsiorowski, prezes Instytutu Przywództwa oraz organizator polskiej edycji konferencji Global Leadership Summit.

Big Tech a polityka

W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych uwaga skupia się nie tylko na samych kandydatach, ale również na roli, jaką odgrywają właściciele największych firm technologicznych, zwanych potocznie „Big Techami”. Coraz więcej obserwatorów zauważa, że właściciele platform cyfrowych i mediów wpływają na kampanie wyborcze poprzez swoje działania i publiczne postawy, co wywołuje pytania o ich etyczne zaangażowanie i konsekwencje dla społeczeństwa. Z drugiej strony dostrzegamy, że społeczeństwo w USA domaga się jasnej deklaracji i poparcia konkretnego kandydata.

Jeff Bezos, założyciel Amazon oraz właściciel The Washington Post, został skrytykowany za brak otwartego poparcia dla Kamali Harris przez jego dziennik, co przyczyniło się do rezygnacji przez czytelników gazety z subskrypcji aż o 20% oraz do odpływu części kluczowych dziennikarzy z redakcji. Brak jasnego stanowiska gazety wywołał kontrowersje, zwłaszcza w kontekście silnej polaryzacji politycznej w kraju i oczekiwań, że The Washington Post, będąc jednym z najbardziej wpływowych mediów w USA, wesprze kandydatkę o liberalnych poglądach – zauważa Gąsiorowski. W kontekście rosnącej presji społecznej na jednoznaczne stanowisko mediów liderzy stają przed wyzwaniem, by w swoich decyzjach uwzględniać zarówno wartości etyczne, jak i ich wpływ na użytkowników i czytelników. To bardzo ryzykowna przestrzeń, bo informacja to jedno z najpotężniejszych narzędzi manipulacji. Czy więc jednak Jeff Bezos, nie wykorzystując posiadanych narzędzi i ponosząc z tego tytułu przykre konsekwencje, nie jest bliższy misji, jaką powinny realizować media? – pyta retorycznie ekspert.

Liczba wpisów na portalu X w 2024 roku
Miesiąc Wpisy dotyczące
Donalda Trumpa
Wpisy dotyczące
Kamali Harris
Październik 168 443 60 264
Wrzesień 169 416 57 958
Sierpień 211 539 78 316
Lipiec 289 502 58 951
Czerwiec 235 038 9 000
Maj 150 791 8 935
Kwiecień 128 635 13 326
Marzec 144 936 17 561
Luty 143 154 8 253
Styczeń 151 614 7 710

Ceny na rynku wtórnym nie spadają, ale to tam klienci kierują się chętniej niż do deweloperów

Sprzedaż mieszkań na rynku wtórnym spada wolniej niż na rynku deweloperskim. „Klienci wolą mieszkanie gotowe do zamieszkania, najlepiej z garażem”.

Ostatni kwartał roku 2024 to kontynuacja trudnej sytuacji na rynku deweloperskim w całej Polsce. Eksperci mówią o prawdziwej „wojnie nerwów” między sprzedającymi, a kupującymi. Z jednej strony popyt na mieszkania wciąż pozostaje bardzo duży, ale transakcje nie dochodzą do skutku z powodu wysokich cen, relatywnie niskiej zdolności kredytowej Polaków i nadziei związanych z programami rządowych dopłat do nieruchomości, które wciąż są wielkim znakiem zapytania. Jak sytuacja wygląda na rynku wtórnym?

Mniej ofert na rynku wtórnym. Powodów jest kilka

W ostatnim miesiącu ceny mieszkań na rynku wtórnym właściwie się nie zmieniły. Amplituda wahań cen w największych miastach nie przekracza zwykle dwóch procent. Eksperci przyznają jednak, że wiele ofert w ostatnim czasie zniknęło z rynku. To efekt stagnacji i braku potencjalnych zainteresowanych.

– Rynek deweloperski w Polsce w ostatnich miesiącach przeżywa spore problemy wynikające z faktu, że Polacy nie chcą kupować aż tak drogich mieszkań. Ilość transakcji w niektórych miastach w III i na początku IV kwartału tego roku spadła nawet o 70%. Na rynku wtórnym sytuacja jest trochę lepsza. Konsumenci widzą w nim alternatywę jeżeli bardzo chcą kupić mieszkanie, a jednocześnie poszukują tańszych opcji. To powoduje, że ilość transakcji spadła mniej niż w przypadku inwestycji deweloperskich, ale jednocześnie na rynku jest mniej ofert – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Oferty znikają, bo sprzedający liczą, że w kolejnych miesiącach koniunktura może być lepsza, co spowodowałoby wzrosty cen. Na ten moment na rynku wtórnym i deweloperskim widać jednak pewną stagnacje i nie ma mowy o tym, by ceny miały znacząco spadać.

– Co nie oznacza, że nie pojawiają się atrakcyjne oferty. Zdarzają się przypadki, gdy ceny mieszkań na rynku wtórnym spadały już poniżej 7 tysięcy złotych za metr kwadratowy. To są jednak bardzo szybko wychwytywane i wyprzedawane strzały – przyznaje Mirosław Król.

Wyższość rynku wtórnego: wyposażone lokale, garaż w standardzie i niższe ceny

Jak dodaje ekspert argumentem za rynkiem wtórnym coraz częściej jest nie tylko cena, ale i… wyposażenie lokalu.

– Kupienie mieszkania od dewelopera kosztuje więcej niż zakup na rynku wtórnym, a na dodatek trzeba zapłacić za wykończenie, co tak naprawdę jeszcze mocniej podbija i tak wysokie ceny mieszkań. Znam osoby, które wybierały mieszkania przychodząc na spotkania z notatnikami w których pisały, co w danym mieszkaniu jest, a czego jeszcze nie ma. Tak właśnie optymalizowali koszty. Wyższość rynku wtórnego nad pierwotnym to właśnie możliwość znalezienia mieszkania gotowego do zamieszkania od zaraz – dodaje Mirosław Król.

Na rynku wtórnym dominują mieszkania dwu pokojowe i większe.

– Kawalerki masowo zaczęły być budowane tak naprawdę dopiero kilkanaście lat temu. Wcześniej na jeden blok przypadały maksymalnie dwa małe mieszkania, a reszta zabudowy była dwupokojowa albo nawet większa. Stąd też np. w kamienicach można znaleźć lokale o powierzchni nawet powyżej 100 metrów kwadratowych. Na rynku wtórnym klienci zwracają także uwagę na balkon, dostęp do zieleni, garaż czy miejsca parkingowe w okolicy. Paradoksalnie znów łatwiej o te rzeczy w starszej zabudowie niż u dewelopera – przyznaje Mirosław Król.

Budownictwo w stagnacji

Obecna sytuacja w sektorze budowlanym jest wyzwaniem dla wielu podmiotów, w tym również dla branży chemii budowlanej. W najnowszej analizie Główny Urząd Statystyczny informuje o spadku produkcji budowlano-montażowej we wrześniu 2024 roku o 9% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ta znacząca tendencja zniżkowa jest widoczna już od pewnego czasu i przeczy wcześniejszym prognozom, które okazały się nietrafione – zwraca uwagę Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena.

Odzwierciedla to złą koniunkturę w branży, którą podtrzymuje wciąż wysoka inflacja, wysokie stopy procentowe i koszty kredytów czy choćby brak postępu w zakresie programu „Na start”, a także niestabilna sytuacja międzynarodowa, co dotyka także naszą branżę.

Od wspomnianych czynników będą też zależne kolejne kwartały, dlatego, z tej perspektywy, prognozy koniunktury na zbliżający się 2025 r. powinny być stawiane ostrożnie. Wyjście ze spowolnienia, które obserwujemy wymagać będzie czasu, a od przedsiębiorstw elastycznego, zakładającego nawet kilka różnych scenariuszy podejścia do zarządzania. W obecnym położeniu, tylko przez odpowiednie dostosowanie działań do dynamicznie zmieniających się warunków rynkowych oraz zachowaniu ostrożności możemy zapewnić odpowiedni rozwój firmy w przyszłości.

Mówiąc o przyszłości branży nie należy zapominać o deklaracji ministra finansów o planowanym przyspieszeniu w wydawaniu środków z KPO, co może mieć znaczenie dla naszego sektora, szczególnie w kontekście infrastrukturalnym. W ustawie budżetowej na rok 2025 zaplanowano prawie 52,18 mld zł w rezerwie celowej na realizację KPO. Jednocześnie minister finansów zapowiedział, że w przyszłym roku napływ środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) podniesie wzrost PKB o ok. 0,7 – 0,8 pkt proc. Mówimy o wzroście PKB na poziomie 3,9% r/r. Są to jednak wciąż tylko założenia – oczywiście nie bez znaczenia dla sektora budowlanego – dlatego cały czas musimy obserwować rozwijającą się sytuację i na nią adekwatnie reagować.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce – raport Q3 2024 r.

Wraz z 30 sfinalizowanymi transakcjami, III kw. 2024 r. przyniósł wyraźne ożywienie na polskim rynku. Na koniec września wartość rynku inwestycyjnego osiągnęła 2,7 mld euro, co oznacza wzrost o prawie 60% rok do roku. Po kolejnej obniżce stóp procentowych przez EBC obserwujemy powrót dużych transakcji z udziałem kapitału instytucjonalnego. W III kw. zawarto 7 transakcji portfelowych, które stanowią prawie 50% całkowitego wolumenu inwestycyjnego w III kw.; 2 z nich przekroczyły 100 mln euro. Na rynek weszło 3 nowych inwestorów: Arete i Greykite, którzy nabyli magazyny w kluczowych ośrodkach magazynowych w Polsce, oraz Emira Property Fund, który kupił udziały DL Invest.

Podczas gdy w pierwszej połowie roku dominowały transakcje biurowe i handlowe, w III kw. rynek magazynowy wyraźnie odbił, głównie dzięki 3 dużym transakcjom portfelowym. Zgodnie z wcześniejszymi prognozami Avison Young, inwestycje biurowe na rynkach regionalnych również nabrały tempa, a ich całkowita wartość odpowiadała za ponad 20% całkowitego wolumenu biurowego w I-III kw. 2024 roku. Co więcej, w końcu powróciły również transakcje aktywami biurowymi typu ,,prime” w centrach miast – szwedzcy inwestorzy nabyli Studio B w Warszawie i Nowy Rynek E w Poznaniu. Inwestycje w sektorze handlowym utrzymały dynamikę i koncentrowały się na parkach handlowych i obiektach typu convenience. Jednak sam wolumen w tym sektorze był zdominowany przez sprzedaż portfela centrów handlowych Cromwell, która odpowiadała prawie za 50% wolumenu w sektorze w I-III kw. 2024 roku. Warto zauważyć, że sektor handlowy przekroczył już cały wynik zrealizowany w 2023 roku i idzie do przodu.

Główne liczby:

  • 2,7 mld euro – całkowity wolumen inwestycyjny w okresie I-III kw. 2024 r. (965 mln euro w samym III kw.)
  • 86 transakcji w okresie I-III kw. 2024 r. wobec 57 transakcji w tym samym okresie w 2023 r.
  • Wzrost wolumenu o 60% rok do roku
  • 14 transakcji portfelowych – 4 przekraczające 100 milionów, 7 sfinalizowanych w III kw. 2024 roku

SEKTOR BIUROWY

Powrót regionów

Inwestorzy nadal koncentrują się na aktywach biurowych w stolicy, jednak rynki regionalne również cieszą się dużym zainteresowaniem, odpowiadając za 23% całkowitego wolumenu inwestycji biurowych w I-III kw. 2024 roku. W Warszawie transakcje rozkładają się równomiernie – 38% pod względem wolumenu w lokalizacjach centralnych i 38% w strefach poza centrum miasta. Wreszcie na rynek powróciły transakcje typu „prime” w centrach miast – Stena Real Estate AB kupiła Studio B w Warszawie, a Eastnine nabyła Nowy Rynek E w Poznaniu. Natomiast 4 z 9 transakcji w III kw. miały miejsce w Mokotowskiej Strefie Biznesowej. Ponadto III kw. 2024 r. wykazał potencjalny powrót transakcji typu „prime” ze stopami kapitalizacji poniżej 6%. Największymi transakcjami biurowymi pozostają udziały CPI sprzedane Sona Asset Management oraz zakup Studio B przez Stena Real Estate.

Główne liczby:

  • 999 mln euro – całkowity wolumen inwestycyjny w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 23% – udział rynków regionalnych w całkowitym wolumenie sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 32 transakcje w okresie I-III kw. 2024 r. wobec 11 transakcji w tym samym okresie w 2023 r. 

SEKTOR MAGAZYNOWY

Powrót do łask

W pierwszej połowie 2024 r. rynek magazynowy doświadczył znacznego spowolnienia, a całkowity wolumen inwestycji spadł poniżej 300 mln euro. Jednak w III kw. nastąpiło silne odbicie, a inwestycje magazynowe przekroczyły cały wynik z pierwszego półrocza. W okresie I-III kw. 2024 r. sektor magazynowy odpowiadał za 27% całkowitego wolumenu inwestycji, z 5 znaczącymi transakcjami portfelowymi. 2 z nich, które przekroczyły próg 100 mln euro, zostały zawarte właśnie w III kwartale. Pod względem lokalizacji transakcji dominowała Wielka Piątka, która odpowiadała za ponad 75% wolumenu w sektorze. Dodatkowo, w III kw. na rynek weszło 3 nowych inwestorów: Greykite, który dokonał największej transakcji w sektorze, nabywając 3 Diamond Business

Parks na Śląsku, w Warszawie i w Polsce Centralnej; Emira Property Fund, nabywając część udziałów DL Invest oraz Arete, które kupiło Panattoni Park Zgorzelec w hubie dolnośląskim.

Główne liczby:

  • 738 mln euro – całkowity wolumen sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 5 transakcji portfelowych na 18 transakcji zrealizowanych w okresie I-III kw. 2023 r.
  • Ponad 75% – udział rynków magazynowych tzw. Wielkiej Piątki pod względem wolumenu
  • 3 nowych graczy: Greykite, Emira Property Fund, Arete

SEKTOR HANDLOWY

Parki handlowe dalej na topie

Transakcje sektora handlowego osiągnęły łączny wolumen 614 mln euro w okresie I-III kw. 2024 roku. Parki handlowe i obiekty typu convenience pozostają niezmiennie popularnymi aktywami i odpowiadały za ponad 50% liczby transakcji sektora. Natomiast to centra handlowe wiodły prym pod względem wolumenu z udziałem 67%. Wśród transakcji były również te portfelowe, z których 2 dotyczyły centrów handlowych. Sprzedaż portfela Cromwell pozostała największą transakcją sektora i stanowiła prawie połowę jego wolumenu.

Na rynku handlowym pojawili się również 2 nowi inwestorzy: Star Capital Finance z regionu CEE, który nabył 6 centrów handlowych oraz Emira Property Fund z siedzibą w RPA, który pozyskał udziały w portfelu DL Invest. Ponadto, zakup ponad 120 sklepów Żabka przez WP Carey był największą transakcją w sektorze handlowym w III kwartale. Warto zauważyć, że polscy inwestorzy zrealizowali 15% wolumenu transakcji w sektorze, koncentrując się nadal na parkach handlowych i obiektach typu convenience i tym samym zaznaczając wyraźnie udział krajowego kapitału.

Avison Young pośredniczył od początku roku w 3 znaczących transakcjach – sprzedaży galerii handlowej Centrum Galardia w Starachowicach oraz 2 parków handlowych – Aniołów Park w Częstochowie i Rock Park Przeworsk w Przeworsku. „Co więcej, wiemy o wielu trwających transakcjach zarówno centrami handlowymi, jak i parkami handlowymi, poza takimi transakcjami jak centrum handlowe Magnolia Park we Wrocławiu i park handlowy Ozimska Park w Opolu, które zostały już sfinalizowane w październiku.” – dodaje Artur Czuba, Associate Director, Investment w Avison Young

Główne liczby:

  • 614 mln euro – całkowity wolumen sektora w okresie I-III kw. 2024 r.
  • 6 transakcji portfelowych w okresie I-III kw. 2024, 2 z nich dotyczyły galerii handlowych
  • 13 na 21 transakcji sektora w okresie I-III kw. 2024 r. dotyczyło parków handlowych i obiektów typu convenience
  • 2 nowych graczy weszło na rynek: Star Capital Finance i Emira Property Fund

PRS i PBSA 

Rekordowa transakcja

W I-III kw. 2024 r. na rynku inwestycji mieszkaniowych zawarto 10 transakcji na łączną kwotę około 320 mln euro. 9 z nich dotyczyło sektora najmu prywatnego (PRS), a 1 dotyczyła sektora akademików prywatnych (PBSA). Warszawa nadal była liderem na rynku z 7 transakcjami, podczas gdy pozostałe 3 miały miejsce na rynkach regionalnych – 2 w Krakowie (projekty Heimstaden Bostad i Xior Student Housing) i 1 we Wrocławiu (AFI Home). Wyróżniającą się transakcją w tym okresie była sprzedaż przez Dom Development projektu Metro Zachód, obejmującego 500 lokali PRS, co czyni ją największą jak dotąd transakcją w sektorze mieszkaniowym.

Główne liczby:

  • 9 transakcji PRS i 1 transakcja PBSA w okresie I-III kw. 2024 r.
  • Dominacja Warszawy pod względem liczby transakcji, tylko 3 transakcje zrealizowano w regionach
  • 320 mln euro – całkowity łączny wolumen transakcji w sektorach PRS i PBSA w okresie I-III kw. 2024 r.

CO DALEJ?

„Podczas tegorocznego EXPO pozytywny nastrój był wyraźnie wyczuwalny. Polska nadal jest stabilnym i atrakcyjnym rynkiem dla inwestycji w nieruchomości. Obserwujemy wchodzenie na rynek licznych nowych podmiotów i oczekujemy na powrót dużych funduszy instytucjonalnych. Wiele nieruchomości w różnych sektorach znajduje się obecnie na etapie ofertowania, due diligence, a nawet finalizacji. Sektor biurowy jest szczególnie aktywny, zwłaszcza w Mokotowskim Obszarze Biznesowym, a także na kilku rynkach regionalnych, ponieważ ceny są tam bardziej atrakcyjne dla kupujących. Parki handlowe dalej postrzegane są jako bezpieczne aktywa, bardzo popularne wśród inwestorów. W sektorze magazynowym transakcje sprzedaży i leasingu zwrotnego nabierają tempa.” – komentuje Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Warszawski rynek biurowy z rosnącym udziałem umów przednajmu i spadającym wskaźnikiem pustostanów

Według raportu firmy doradczej Newmark Polska „Office Occupier – Rynek biurowy w Warszawie, I-III kwartał 2024 r.”, trzeci kwartał 2024 roku na warszawskim rynku biurowym nie różnił się znacząco od poprzedniego pod względem aktywności zarówno najemców, jak i deweloperów. W strukturze popytu, zdominowanej dotychczas przez renegocjacje, mocno swoją obecność zaznaczyły umowy przednajmu, których udział w całkowitym wolumenie najmu wzrósł do 22%. Wskaźnik pustostanów kontynuował trend spadkowy obserwowany od początku bieżącego roku.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wynoszą obecnie 6,26 mln mkw., a nowa podaż utrzymuje się na niskim poziomie już od czwartego kwartału 2022 roku. W okresie od stycznia do września 2024 roku deweloperzy oddali do użytkowania niecałe 75 000 mkw., z czego prawie 65% w pierwszym kwartale. W trzecim kwartale warszawski rynek biurowy powiększył się o niewiele ponad 11 000 mkw.

– W całym 2024 roku całkowita podaż nieznacznie przekroczy 100 000 mkw. i będzie to drugi, po 2023 roku, najniższy wynik w historii Warszawy. Według zapowiedzi deweloperów w 2025 roku powstanie ponad 170 000 mkw. nowych biur w Warszawie. Deweloperzy nadal dokładnie monitorują i analizują obecną sytuację na rynku, szczególnie popyt zgłaszany przez najemców, a także regulacje Unii Europejskiej dotyczące wymagań odnośnie do efektywności energetycznej i wpływu nieruchomości na środowisko naturalne. To z kolei przekłada się na wciąż stosunkowo umiarkowany poziom aktywności deweloperów na warszawskim rynku biurowym. Impulsem do rozpoczynania nowych inwestycji będą dalsze obniżki stóp procentowych, dzięki którym łatwiej będzie sprzedać nieruchomości znajdujące się w portfelach deweloperów – mówi Karol Wyka, Dyrektor Zarządzający Działu Powierzchni Biurowych w firmie Newmark Polska.

Na koniec września 2024 roku w budowie pozostawało niewiele ponad 273 000 mkw. – to o niecałe 3% mniej niż w drugim kwartale, ale niemal 8% więcej niż w analogicznym okresie w ubiegłym roku. W trzecim kwartale 2024 roku deweloperzy nie rozpoczęli żadnej znaczącej inwestycji biurowej.

Od początku 2024 roku aktywność najemców utrzymuje się na relatywnie stabilnym poziomie. Dotyczy to zwłaszcza ostatnich dwóch kwartałów, w których popyt wyniósł odpowiednio 178 100 mkw. i 176 100 mkw. W okresie od stycznia do końca września najemcy wynajęli prawie 492 200 mkw., co jest wolumenem nieznacznie niższym niż w analogicznym okresie w 2023 roku (492 900 mkw.). Od początku bieżącego roku największym zainteresowaniem najemców cieszą się lokalizacje poza centrum, na które przypadło prawie 57% całkowitego popytu odnotowanego w pierwszych trzech kwartałach. Niemniej największy udział w wolumenie transakcji miały strefy biurowe Centrum (prawie 26,5%), a tuż za nim Służewiec (21%).

– Trzeci kwartał 2024 roku charakteryzował się wyjątkowo dużym udziałem umów przednajmu w całkowitym popycie – wyniósł on prawie 22%. Na pozostałe 78% złożyły się nowe umowy (34%), renegocjacje (26%), transakcje na potrzeby własne (11%) oraz ekspansje (7%). Jednak w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku w strukturze zawieranych transakcji nadal dominowały renegocjacje, które stanowiły ponad 42% wszystkich umów. Najbardziej aktywnymi najemcami na warszawskim rynku biurowym w okresie od stycznia do końca września 2024 roku były firmy z sektora finansowego (17%), usług dla biznesu oraz IT (po 12%) – dodaje Karol Wyka.

Na koniec września 2024 roku wskaźnik pustostanów w Warszawie wyniósł 10,7%, co stanowi spadek o 0,2 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem, ale wzrost o 0,1 p.p. w ujęciu rok do roku. W kolejnych kwartałach spodziewamy się utrzymania trendu spadkowego współczynnika powierzchni niewynajętej ze względu na umiarkowaną aktywność deweloperów i rosnące zainteresowanie modernizacją lub zmianą przeznaczenia istniejących budynków biurowych, co oznacza ich czasowe lub trwałe wycofanie z rynku biurowego.

Miesięczne stawki czynszu w najlepszych biurowcach w trzecim kwartale 2024 roku pozostały na  niezmienionym poziomie w porównaniu z poprzednim kwartałem i wynoszą 22-27 euro za mkw. w centrum oraz 16-18 euro za mkw. w lokalizacjach poza centrum.

– Niezmiennie obserwujemy duże zainteresowanie firm wynajmem biur oferujących zaawansowane rozwiązania technologiczne i środowiskowe, które umożliwiają osiągnięcie efektywności energetycznej i optymalizację kosztów oraz wspierają realizację celów ESG. To z kolei oznacza, że właściciele takich biurowców mają lepszą pozycję negocjacyjną – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Słabe dane z rynku pracy w USA – jednorazowe zaburzenia czy początek trendu?

Dane z amerykańskiego rynku pracy nie oddają wiarygodnej sytuacji. Zostały bowiem zniekształcone przez wpływ czynników jednorazowych. Mowa tu oczywiście o huraganie Helen i Milton jak również strajkach pracowników. Wynik 12 tys. nowych miejsc pracy nie spowodował załamania na Wall Street, co pokazuje, że rynek był przygotowany na mocne odchylenie od normy. Indeksy ostatecznie zyskały. Pamiętamy jak 3 miesiące temu słabszy raport NFP ( ale zdecydowanie lepszy od aktualnego) wywołał panikę i stał się pretekstem do mocniejszej przeceny. Teraz mamy jednak wyjątkowy czas. Wybory stają się tematem numer jeden a sama decyzja FOMC zaplanowana na dwa dni później nie wywołuje większych emocji. Zaburzenia związane z pogodą oraz z sytuacją w wielu kluczowych dużych firmach (Boeing) powodują, że kolejne dane za listopada oraz grudzień będą mocniej analizowane, bo to one tak naprawdę potwierdzą, że słaby październik był jedynie pojedynczym incydentem.

Rynek zakładał, że nowych miejsc pracy w USA przybędzie mniej niż miesiąc wcześniej i estymował wokół liczby ok. 110 tys. Wynik na poziomie 12 tys. zrobił wrażenie na inwestorach jedynie na moment. W pierwszej reakcji dolar stracił a rentowności amerykańskich obligacji spadły. To w pełni zrozumiałe, bo tak słabe dane skłaniają do interpretacji, że Fed może łagodzić politykę monetarną w nieco mocniejszym tempie. Dość szybko jednak emocje opadły i do głosu doszedł rozsądek. Rynek po chwili zrozumiał, że dane należy traktować jako pewnego rodzaju anomalię. Szacuje się, że sytuacja związana z „kryzysem” w firmie będącej ikoną światowego lotnictwa odjęła ok 44 tys. miejsc pracy. Wpływ na słaby wynik mogły również mieć zwolnienia w niektórych zakładach motoryzacyjnych. Poprzednie wyniki (za sierpień i wrzesień) zostały standardowo zrewidowane w dół (łącznie o 112 tys.) ale do tego zdążyliśmy już się przyzwyczaić. Dane tak naprawdę, gdyby nie wpływ czynników jednorazowych, byłyby o ok 100 tys. wyższe, czyli wpisałby się w oczekiwania. Sytuacja na amerykańskim rynku pracy uległa dalszemu schłodzeniu, ale tempo tego procesu jest zdecydowanie łagodniejsze niż pokazały piątkowe liczby. Potwierdzeniem tego, że nie ma powodów do paniki jest fakt, że stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,1 proc.

Nie ulega wątpliwości, że presja cenowa, która wcześniej była generowana przez silny rynek pracy, w tym momencie zdecydowanie słabnie i pozwala Rezerwie Federalnej reagować. Spodziewana obniżka stóp procentowych w czwartek o 25 punktów bazowych wydaje się być scenariuszem najbardziej realnym i w tej materii nie powinniśmy oczekiwać jakiegokolwiek zaskoczenia. Decyzja powinna zostać przyjęta przez rynek dość spokojnie. Większą emocje rodzą oczywiście jutrzejsze wybory. Każdy wynik jest realny i ciężko w tym momencie stwierdzić, kto obejmie władzę w USA na kolejne 4 lata.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Nowelizacja budżetu na 2024 i 2025: wyższy deficyt, wzrost wydatków socjalnych i obronnych, reformy energetyczne i środowiskowe

Rząd pod koniec października ogłosił nowelizację budżetu państwa na rok 2024 oraz nowelizację propozycji budżetu na rok 2025. Główna zmiana dotycząca roku 2024 to podniesienie deficytu o 56 mld zł, z 184 mld zł do 240,3 mld zł, głównie z racji urealnienia dochodów podatkowych, m. in z VAT o 23 mld zł, podatku CIT o 11 mld zł z racji słabszej koniunktury przedsiębiorstw eksportowych – efekt słabej koniunktury w strefie euro oraz  mniejszej wpłaty zysku z NBP o 6 mld zł. Mniejsze o 9 mld zł mają być też wpływy ze sprzedaży uprawnień emisji CO2. Jedna znaczna zmiana po stronie wydatków to przekazanie samorządom 10 mld zł na załatanie wyrw związanych z Polskim Ładem.

W roku 2025 deficyt budżetu państwa ma wzrosnąć do 288,77 mld zł. Szczegółowy projekt budżetu na rok 2025 nie został jeszcze opublikowany, ale koszt obsługi długu Skarbu Państwa (nie licząc samorządów i funduszy pozabudżetowych) ma wynieść 75,5 mld zł, podczas gdy jeszcze parę lat temu był poniżej 30 mld zł. O tym koszcie decydują rynki finansowe. Dalszy wzrost tego kosztu w latach 2026-2028 pozostaje głównym zagrożeniem dla stabilności makroekonomicznej kraju, większym niż dyscyplina ze strony Komisji Europejskiej,  z możliwością otwartego kryzysu. Deficyt całego sektora finansów publicznych, tj. łącznie  z funduszami pozabudżetowymi, ma wynieść w roku 2025 5,5% PKB. Łączny wzrost wydatków publicznych w latach 2024-2027 ma wynieść około 7% PKB. Poziom transferów socjalnych ma wzrosnąć z 17,7% PKB w roku 2023 do 19-20% PKB w roku 2027. Wydatki na obronę narodową mają wzrosnąć z około 2% PKB w roku 2023 do 4,7% PKB w roku 2025  i później.

Dług sektora liczony poprawnie, tj. według reguł UE, w prognozie rządowej przekroczy konstytucyjny limit  60% PKB już w roku 2026. Rynki finansowe traktują poważnie metodologię UE, a nie tzw. metodologię krajową, więc podawanie przez ministra Domańskiego danych według tej unijnej metodologii jest ekonomicznie poprawne. Jednak rząd powinien zrezygnować całkowicie, czego dotąd nie robi, z posługiwania się także tzw. metodą krajową, bo ta metodologia wprowadza społeczeństwo w błąd udając, że długu jest mniej, a teraz nawet dużo mniej, niż jest w rzeczywistości. Druga potrzebna zmiana ustawy o finansach publicznych dotyczy eliminacji tzw. wydatków pozabudżetowych, pozostających poza kontrolą parlamentu. Wielkość tych wydatków rośnie bardzo szybko, pozwalając na kontynuowanie niebezpiecznej polityki „budżet stać na wszystko”.

Mamy dwa ważne powody ignorowania lub niedoceniania przez ministra finansów i generalnie obecny rząd, także przez opozycję, dużego ryzyka spadku tempa wzrostu PKB w najbliższych latach. Pierwszy powód to prawdopodobnie nadal niskie inwestycje, około 17% PKB, wobec 22,5% średnio w krajach UE. Przyczyny są długotrwałe: bardzo niskie oszczędności gospodarstw domowych, silnie ujemne oszczędności publiczne, skromne inwestycje zagraniczne oraz malejąca luka technologiczna między Polską a krajami technologicznie zaawansowanymi, takimi jak USA, Niemcy czy UK. Tempo wzrostu PKB na mieszkańca w tych krajach było przez ostanie 100-200 lat  mniej więcej takie samo,  około 1,5% rocznie. To tempo w krajach doganiających było bardzo zróżnicowane między zerem a około 10%, zależne mocno od udziału inwestycji w PKB, jakości instytucji rynkowych, jakości szkolnictwa. W Polsce to tempo w okresie ostatnich około 32 lat wynosiło średnio około 3,5% rocznie. W najbliższych latach, z racji wysokiego już poziomu wydajności pracy i niskich inwestycji, powolny spadek tego tempa do poziomu 1,5% rocznie jest zatem nieunikniony. Tę ocenę podziela KE. Nie podziela jej jeszcze polski rząd.

Dużą pozytywną zmianą w roku 2024 było zakończenie wojny prawnej z KE oraz instytucjami prawa międzynarodowego. Polska zaczęła otrzymywać środki z Krajowego Funduszu Odbudowy oraz bieżącego budżetu UE. Kolejną pozytywną zmianą jest program przyjęcia dużej liczby Ukraińców na prawach polskich obywateli. Ta zmiana zmniejsza koszt kryzysu demograficznego. Trzecia pozytywna zmiana to zapowiadana nowa polityka na rzecz poprawy jakości rzek, ochrony lasów i eliminacji dużych klęsk żywiołowych. Czwarta dobra zmiana dotyczy sektora energetycznego: zamykanie elektrowni węglowych i kopalń węgla, zielone światło dla elektrowni wiatrowych oraz jądrowych, redukcja śladu węglowego w produkcji przemysłowej, zapowiadana szybka przebudowa sieci połączeń elektrycznych. Potrzebny jest też duży wzrost nakładów na naukę, szkolnictwo i budownictwo mieszkaniowe.

Stanisław  Gomułka, Główny ekonomista BCC

Microsoft i Meta pokazują, że rewolucja AI jest realna, ale czy to wystarczy, by podtrzymać hossę na Nasdaq?

Wyniki zarówno Microsoftu, jak i Meta Platforms pokazały przede wszystkim trzy rzeczy. Po pierwsze ‘rewolucja AI’ jest realna i obie spółki widzą oczywisty, pozytywny wpływ na wyniki finansowe. Wynika on nie tylko z nowych produktów, ale i możliwości, które oferuje sztuczna inteligencja. Po drugie, bardzo solidne wyniki finansowe (po świetnych raportach od Alphabet i Tesli) budują bardzo optymistyczny obraz kondycji biznesu największych firm technologicznych.

Tego nie można powiedzieć o wszystkich spółkach z Wall Street, gdzie sezon wyników w dużej mierze rozczarowuje, Po trzecie, reakcja rynku sugeruje, że wyceny amerykańskich firm dotarły przynajmniej do rejonów, w których nawet bardzo mocne raporty finansowe i wyraźnie pobite oczekiwania nie wystarczają już, by obudzić popyt. Spółkom może być coraz ciężej przeskakiwać poprzeczkę, nie tylko tą oficjalną zbudowaną przez uśrednione oczekiwania analityków; także przez tą mniej widoczną na oka, która klaruje się w umysłach milionów inwestorów.

Microsoft zachwycił dynamiką wzrostu chmurowego biznesu Azure. Meta Platforms przedstawiła mocny wzrost aktywnych użytkowników, w których aplikacjach liczba wzrosła do blisko 3.3 miliarda ludzi. Grupa ta stanowi ‘fundament’, który firma Zuckerberga będzie stopniowo monetyzować; przepuszczając go przez różne narzędzia AI, poprawiające rentowność z usług i reklam. Co więcej, obie spółki podniosły roczne CAPEXy. Pokazuje to jedno: nie zamierzają zamrażać inwestycji w AI. Pytanie, czy to wystarczy by hossa na Nasdaq trwała wiecznie? Chwilowo rynek mógł ‘przejeść się’ walorami technologicznych gigantów.

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Zagadka utrzymującego się (wysokiego) zatrudnienia w Strefie Euro i Polsce

Pomimo głośnych informacji o zamykaniu kolejnych zakładów i zwolnieniach setek czy nawet tysięcy osób w sektorach takich jak motoryzacja czy AGD, w przekroju całego rynku pracy wcale nie dominują zwolnienia! Paradoksalnie: spada wydajność i rosną koszty pracy, więc jakaś relokacja i dopasowanie części pracowników są niezbędne, ale… generalnie firmy strefy Euro (i podobnie jest w Polsce) starają się gromadzić i zatrzymywać pracowników, a nie ich zwalniać.

  • Wydaje się, że era „Wielkiej Rezygnacji” firm, a raczej zwolnień pracowników dobiega końca!
  • Pomimo niezadowalających wyników gospodarczych strefy Euro od końca 2022 r., rynki pracy wydają się być w świetnej kondycji – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Bezrobocie osiągnęło historyczne minima, stabilizując się na poziomie około 6,4%, podczas gdy zatrudnienie nadal rośnie – jest 4,5% powyżej poziomów sprzed Covid-19.
  • Dzieje się tak jednak również dlatego, że firmy wciąż gromadzą siłę roboczą po pandemii, głównie w branży technologicznej, maszyn i urządzeń, motoryzacyjnej i budowlanej. Istnieją wczesne oznaki odwrócenia trendu – wskaźniki wakatów zaczęły spadać, a niższa produktywność pracy zmniejszyła siłę przetargową pracowników, ale… w Allianz Trade spodziewamy się, że retencja siły roboczej w strefie euro ulegnie złagodzeniu wraz z normalizacją zysków firm i wzrostem płac.
  • Ostatecznie, zwiększenie rotacji na rynku pracy może poprawić dopasowanie (i wydajność) oraz realokację miejsc pracy, a także uniknąć marnotrawienia kwalifikacji. Inwestowanie w generatywne systemy sztucznej inteligencji może również ożywić zarówno pracowników, jak i rynki pracy: właściwa ich implementacja mogłaby pomóc zniwelować różnice między pracownikami o niskich i wysokich kwalifikacjach, obniżając koszty ponownego zatrudnienia i szkolenia oraz usprawniając wdrażanie nowych pracowników.
  • Sektory wymagające wysokich umiejętności specjalistycznych, takie jak technologiczny, maszynowy i generalnie przemysł – gdzie generatywna sztuczna inteligencja nie jest w stanie zmniejszyć luki w umiejętnościach – będą nadal gromadzić pracowników.
  • Ponadto wyzwania demograficzne zwiększą presję na trendy na rynku pracy, ponieważ znaczna część wykwalifikowanych specjalistów wkrótce przejdzie na emeryturę.

Pracownik – atut polskich firm

W opinii Sławomira Bąka, członka Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Tradepolskim atutem nie są już niskie koszty pracy, ale wciąż istotne są wysokie kwalifikacje polskich pracowników. To decyduje o lokowaniu u nas produkcji towarów o wyższej wartości dodanej a likwidowane są i przenoszone zakłady czy linie montażowe, które można otworzyć w miejscach, gdzie niższe, ale wystarczające do takiej produkcji są kwalifikacje, a więc i koszty. To cieszy, przesuwamy się bowiem w kierunku produkcji o wyższej wartości dodanej. Niepokoi zaś jednak to, że pracowników w Polsce ubywa –  niskie bezrobocie jest efektem także tego, iż spada nam liczba osób, które pracują. To zjawisko demograficzne będzie się nasilać:  brak jest zastępowalności pokoleń, liczba  wchodzących na rynek pracy będzie coraz wyraźniej mniejsza niż tych przechodzących na emeryturę. O tym zjawisku w budownictwie można było mówić już przed dziesięciu laty, potem rynek zasilili i chwilowo zasypali lukę pracownicy z Ukrainy i ze wschodu, ci pierwsi w budownictwie i produkcji a drudzy w usługach. Obecnie jednak liczba wakatów wciąż jest wysoka i brak pracowników jest barierą dla wielu polskich przedsiębiorców, pomimo powrotu wielu polskich pracowników z Wlk. Brytanii czy generalnie z UE – np. o licznych wakatach możemy mówić nawet w przeżywającym kryzys transporcie. Oczekiwane w przyszłym roku odrodzenie popytu na dobra trwałe, w tym m.in. meble oznaczać będzie zaś nie tylko palący brak surowca – drewna, ale także niedobór pracowników, redukowanych w ostatnich dwóch latach, a którzy z reguły znaleźli bez problemu nowe miejsca pracy. Tak jest w wielu polskich branżach.”

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia (Emp.) i produktu PKB w % oraz wsparcie fiskalne związane z pandemią (% PKB)

Wykres 1: Zmiana zatrudnienia (Emp.) i produktu PKB w % oraz wsparcie fiskalne związane z pandemią (% PKB)
Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Uwaga: Tylko środki wsparcia fiskalnego związane z rynkiem pracy

Rynek pracy w strefie euro wydaje się być w bardzo dobrej kondycji – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Pomimo braku od końca 2022 r. istotnego wzrostu gospodarczego, rynek pracy w strefie euro pozostał odporny i bardzo napięty, w czym pomogło duże wykorzystanie programów utrzymywania miejsc pracy i nieprzechodzenie na bierność zawodową podczas pandemii. Bezrobocie osiągnęło historyczne minima, stabilizując się na poziomie około 6,4%, podczas gdy zatrudnienie nadal rośnie, przekraczając o 4,5% poziom z końca 2019 r. we wszystkich krajach i grupach wiekowych (wykres 1).

Podczas gdy pandemia doprowadziła do zmiany preferencji pracowników, ponowne otwarcie przyniosło szereg wyzwań i transformacji, skłaniając firmy do gromadzenia siły roboczej. Firmy wdrażały programy zatrzymywania pracowników głównie w oczekiwaniu na sprzyjające otoczenie gospodarcze i późniejszy wzrost popytu, a także dlatego, że cieszyły się wyższymi zyskami wzmocnionymi przez inflację. Ten strategiczny ruch zadziałał tylko dlatego, że rzeczywiste koszty pracy nie nadążyły jeszcze za inflacją, umożliwiając firmom utrzymanie większej siły roboczej bez narażania się na bezpośrednie obciążenia finansowe. Zatrzymując pracowników, firmy byłyby lepiej przygotowane do szybkiego reagowania na przyszłe wzrosty popytu, a także chroniłyby swoją reputację jako stabilnych i wiarygodnych pracodawców, co ma kluczowe znaczenie dla przyciągania i zatrzymywania talentów na konkurencyjnym rynku pracy.

Gromadzenie siły roboczej miało mieszany wpływ na siłę przetargową pracowników (Tabela 2). W Niemczech, Holandii, Hiszpanii, Francji i Włoszech wskaźniki wakatów wzrosły bez odpowiadającego im wzrostu rotacji pracowników, podczas gdy udział pracy w dochodach spadł. Sugeruje to, że firmy zatrzymują nadwyżki siły roboczej, co zmniejsza ich motywację do podnoszenia płac i osłabia pozycję pracowników. Pracownicy zwykle zyskują większą siłę przetargową w okresach ekspansji z silnymi oczekiwaniami gospodarczymi – niekoniecznie w obecnej sytuacji rynkowej.

Tabela 2: Dynamika rynku pracy wpływająca na siłę przetargową pracownikówTabela 2: Dynamika rynku pracy wpływająca na siłę przetargową pracowników

Źródła: Eurostat, Allianz Research. * dane od 2. kwartału 2021 r.

Istnieją jednak wczesne oznaki odwrócenia trendu na rynkach pracy. Wskaźniki wakatów zaczęły spadać z rekordowych poziomów osiągniętych podczas ożywienia gospodarczego po pandemii, choć nadal utrzymują się powyżej poziomów z końca 2019 roku. Krzywa Beveridge’a przesunęła się na zewnątrz we wszystkich pięciu głównych gospodarkach strefy euro, wskazując na obfitość możliwości zatrudnienia przy tym samym lub niższym poziomie bezrobocia (wykres 2). Jedynie Hiszpania utrzymała niski i stabilny wskaźnik wakatów, podczas gdy Niemcy i Holandia odnotowały znaczną liczbę ofert pracy w połączeniu z niedoborem pracowników dostępnych i chętnych do obsadzenia tych stanowisk. Równolegle wydajność pracy i średni czas pracy spadały, zwiększając zapotrzebowanie firm na pracowników.

Wykres 2: Krzywa Beveridge’a – zależność między wolnymi miejscami pracy a bezrobociem (%)Wykres 2: Krzywa Beveridge'a - zależność między wolnymi miejscami pracy a bezrobociem (%)

Źródła: LSEG Workspace, Allianz Research

Co więcej, prognozy netto zatrudnienia ulegają złagodzeniu, szczególnie we Francji i Niemczech, gdzie perspektywy gospodarcze wydają się być bardziej ponure niż w krajach południowych. Siła robocza (jej brak) jest obecnie postrzegana w mniejszym stopniu jako czynnik ograniczający produktywność , po tym jak była zgłaszana jako główne ograniczenie (zwłaszcza w Niemczech i Holandii), co odzwierciedla ograniczenia produkcji zarówno po stronie popytu, jak i podaży. Usługi i budownictwo utrzymują się na dobrym poziomie, ale spadek dynamiki jest bardziej widoczny w (zatrudnieniu w) sektorach handlu detalicznego i produkcji. W okresach wysokiej rentowności przedsiębiorstw, gromadzenie siły roboczej było racjonalną strategią dla firm, zwłaszcza gdy koszty zwolnień, ponownego zatrudniania i szkoleń przewyższały koszty utrzymania pracowników. Strategia ta może być jednak mniej atrakcyjna w przyszłości, gdy warunki będą się pogarszać. Zwiększenie rotacji na rynku pracy może jednak zwiększyć produktywność poprzez lepsze dopasowanie miejsc pracy, realokację pracowników do bardziej wydajnych sektorów i ograniczenie nadmiernych a niewykorzystanych właściwie kwalifikacji w dotychczasowych miejscach pracy. Zdrowa rotacja będzie również zachęcać firmy do inwestowania w szkolenia i przyjmowania innowacyjnych praktyk poprzez wspieranie konkurencji o największe talenty.

Inwestowanie w generatywne systemy sztucznej inteligencji mogłoby ożywić rynki pracy w strefie euro, zwiększając produktywność. Właściwa ich implementacja pozwoliłaby pracownikom na szybsze wykonywanie zadań i poprawę jakości produkcji. Badania pokazują również, że sztuczna inteligencja ma potencjał do wypełnienia luk w umiejętnościach między pracownikami o niskich i wysokich kwalifikacjach, obniżając koszty ponownego zatrudnienia i szkolenia oraz usprawniając wdrażanie nowych pracowników. Gromadzenie siły roboczej, które zmniejsza liczbę efektywnych godzin pracy i produktywność, pogłębia cykliczne spadki produktywności, ale sztuczna inteligencja może złagodzić ten wpływ – zwłaszcza w gospodarkach opartych na usługach, jak pokazano na wykresie 3, który ocenia szybkość wykonywania zadań przy użyciu generatywnej sztucznej inteligencji w porównaniu do linii bazowej bez wsparcia.

Wykres 3: Porównanie szybkości wykonywania zadań przez użytkowników Copilota w porównaniu z wersją podstawową w badaniu przekrojowym generatywnej sztucznej inteligencjiWykres 3: Porównanie szybkości wykonywania zadań przez użytkowników Copilota

Źródła: Raport Stanford AI Index, Allianz Research

Biorąc to wszystko pod uwagę, w Allianz Trade spodziewamy się złagodzenia retencji siły roboczej w strefie euro. Długotrwała niepewność gospodarcza i normalizacja zysków przedsiębiorstw, w połączeniu z trwałym wzrostem płac, oznaczają, że firmy ponownie rozważą swoją efektywność kosztową. Jednak sektory wymagające wysokich umiejętności specjalistycznych, takie jak technologiczny, maszynowy i generalnie przemysł – gdzie generatywna sztuczna inteligencja nie jest w stanie zmniejszyć luki w umiejętnościach – będą nadal gromadzić pracowników. Ponadto wyzwania demograficzne zwiększą presję na trendy na rynku pracy, ponieważ znaczna część wykwalifikowanych specjalistów wkrótce przejdzie na emeryturę (wykres 4).

Wykres 4: Ludność w wieku produkcyjnym (15-64 lata), średnio %Wykres 4: Ludność w wieku produkcyjnym (15-64 lata), średnio %

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Inflacja w Polsce znów w górę – najwyższy poziom od grudnia ubiegłego roku

W październiku inflacja w Polsce, według wstępnych danych GUS, wzrosła do 5 proc., co jest najwyższym poziomem od grudnia zeszłego roku, gdy wyniosła 6,2 proc. Odpowiada za to m.in. drożejąca żywność, której ceny w ujęciu miesięcznym wzrosły o 0,7 proc., podczas gdy ceny benzyny spadły o 2,2 proc. Dla inwestorów inflacja stanowi obecnie największe zagrożenie dla ich oszczędności – tak uważa 26 proc. badanych. Od października, z uwagi na wzrost inflacji, kończące się najlepsze roczne lokaty ponownie zaczęły przynosić straty.

W październiku inflacja w ujęciu rocznym wzrosła do 5 proc. z 4,9 proc. we wrześniu. Od marca, kiedy spadła do rekordowo niskiego poziomu 2 proc., inflacja systematycznie rośnie. Elementami napędzającymi wzrost były podwyżka VAT na żywność w kwietniu oraz częściowe odmrożenie cen energii elektrycznej od lipca.

W ujęciu miesięcznym inflacja w październiku wzrosła o 0,3 proc., a wzrost cen żywności wyniósł 0,7 proc. Jest to efekt licznych anomalii pogodowych w Polsce i na świecie, które wpływają na ceny produktów takich jak kawa, kakao, jabłka czy pomarańcze. W październiku ceny energii wzrosły o 0,3 proc., natomiast ceny benzyny ponownie spadły o 2,2 proc.

Poziom inflacji jest kluczowy dla decyzji Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. W przyszłą środę (6 listopada) czeka nas kolejna decyzja RPP. Przy obecnym poziomie inflacji nie ma szans na obniżki stóp; najwcześniejszy możliwy termin na takie działania to drugi kwartał 2025 roku. Warto zaznaczyć, że decyzja RPP nastąpi dzień po wyborach w USA oraz dzień przed decyzją FED, który prawdopodobnie obniży stopy w USA o 0,25 punktu procentowego.

Październik był także istotnym miesiącem dla posiadaczy depozytów bankowych, które po kilku miesiącach przerwy ponownie zaczęły przynosić straty. Rosnąca inflacja oraz spadek oprocentowania rocznych depozytów pod koniec ubiegłego roku sprawiły, że najlepsze roczne lokaty zakończone w październiku przyniosły swoim właścicielom realną stratę wynoszącą -0,19 proc., a po uwzględnieniu podatku od zysków kapitałowych nawet -1,05 proc. Na początku roku właściciele rocznych lokat bankowych notowali jeszcze realne zyski, ale były one ściśle zależne od poziomu inflacji. W marcu, gdy inflacja była najniższa, realny zysk z lokat osiągnął rekordowe 3,67 proc. Jednak z każdym kolejnym wzrostem inflacji zyski zaczęły spadać, a od października ponownie stały się ujemne.

Według badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego, inflacja jest obecnie największym zagrożeniem dla polskich inwestorów – tak uznało 26 proc. respondentów. Mniej obawiają się oni o stan globalnej gospodarki (20 proc.) oraz ryzyko kryzysu międzynarodowego (20 proc.). Stan polskiej gospodarki jest najważniejszym problemem jedynie dla 11 proc. inwestorów.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Dolar traci po wstępnych danych o PKB USA – stabilna gospodarka zmniejsza szanse na cięcie stóp przez Fed

Wczoraj dolar umocnił się jedynie na moment po danych ADP po czym stracił na skutek publikacji wstępnych wyników PKB za III kwartał. Inwestorzy wiedzą, że przywiązywanie się do prywatnego raportu na temat zmiany zatrudnienia i wyciąganie z niego wniosków w kontekście NFP jest mało przydatne. Te dwie „figury” potrafią wskazywać dużą rozbieżność. Z reakcji rynku można wnioskować, że istotniejsze są dane na temat wzrostu gospodarczego, mimo że opisują przeszłość. Widać, że w krótkim terminie na eurodolarze dominują obecnie „kupujący”, W tym tygodniu widoczna jest korekta mocnych październikowych spadków.

W okresie od czerwca do końca sierpnia amerykańska gospodarka urosła w tempie 2,8 proc. w ujęciu rok do roku. Wynik okazał się co prawda niższy niż wskazywały prognozy (3 proc.), ale to nadal solidny rezultat. Szczegóły wskazują, że poprawiła się konsumpcja prywatna (3,7 proc.) oraz wzrosły inwestycje w sprzęt (11,1 proc.). Nie bez znaczenia na wynik wpłynęły wydatki rządowe. Tu w dużej mierze mieliśmy do czynienia ze wzrostem wydatków na obronność.

Widać już efekty wysokich stóp procentowych w USA. Słabo radzi sobie budownictwo mieszkaniowe i inwestycje w nieruchomości. Dynamika wzrostu, która do tej pory zapewniały programy finansowania rządowego, słabnie. Wiele biur pozostaje pustych (wysoki wskaźnik pustostanów w USA) co hamuje nowe projekty. Zauważalny jest zdecydowany wzrost zarówno importu oraz eksportu. Ten pierwszy jest pewnego rodzaju odzwierciedleniem popytu wewnętrznego. Można też interpretować te wyniki jako efekt tego, że część firm sprowadziła swoje towary do USA w obawie o wzrost taryf celnych.

Pomimo, że w kraju panują wysokie stopy procentowe, warunku finansowania pozostają na korzystnych poziomach ze względu na wysokie ceny akcji oraz niskie premie za ryzyko. Wczorajsze dane pokazały, że amerykańska gospodarka powinna uniknąć recesji.

Problemem dla Fed może być w najbliższej przyszłości paradoksalnie zbyt łagodne ochłodzenie gospodarki. Jeśli spadek dynamiki wzrostu nie będzie odpowiednio duży, rośnie ryzyko ponownego nasilenia się presji inflacyjnej. Publikacja z wczoraj nie powinna skłaniać Rezerwy Federalnej do mocniejszego cięcia stóp na kolejnych posiedzeniach. Jeśli dane będą cały czas solidne, nie wykluczone, że Fed za jakiś czas wykona „pauzę” i będzie czekał na dalszy rozwój wydarzeń.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Inflacja w Polsce wzrosła do 5% w październiku

Według wstępnego szacunku Inflacja CPI w październiku wyniosła 5 proc. r/r. Jest to nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca, kiedy odczyt wyniósł 4,9 proc. r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano wzrost o 0,3 proc. m/m. Podwyższone wskaźniki inflacji zostaną z nami do końca roku, chociaż w ostatnich dwóch miesiącach mogą się lekko obniżyć i osiągać wartości poniżej 5 proc. Dalszy wzrost inflacji z początkiem 2025 r. będzie uzależniony od skali podwyżek cen energii oraz ewentualnej aktualizacji cenników. Po pierwszym kwartale – kiedy trend inflacji prawdopodobnie się odwróci – otworzy się przestrzeń na rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, analityk i trader Michael / Ström Dom Maklerski

Dlaczego warto wybrać SAP SuccessFactors dla swojej firmy?

Sprawne zarządzanie talentami to jeden z elementów, od których zależy rynkowy sukces firmy. Aby poprawić jakość działań w tym obszarze, coraz więcej organizacji decyduje się na wdrożenie zaawansowanych rozwiązań, takich jak SAP SuccessFactors. Dlaczego warto podjąć ten krok? Z jakimi korzyściami może się wiązać implementacja nowoczesnego rozwiązania chmurowego do zarządzania zasobami ludzkimi?

SAP SuccessFactors – dlaczego warto wdrożyć?

SAP SuccessFactors stanowi dobry wybór dla tych firm, którym zależy na poprawie efektywności zarządzania kapitałem ludzkim. Narzędzie stanowi wsparcie w procesach zarządzania talentami, rekrutacji, rozwoju pracowniczego oraz w analityce HR. Jego wdrożenie ułatwia identyfikację i utrzymanie specjalistów, a także sprzyja tworzeniu spersonalizowanych ścieżek rozwoju dla nich. To z kolei skutkuje wzrostem poziomu zaangażowania i motywacji do pracy.

System SAP zapewnia dostęp do zautomatyzowanych rozwiązań, zwalniając tym samym pracowników działu HR z konieczności wykonywania rutynowych działań. Efektem jest ograniczenie ilości błędów i usprawnienie procesów, związanych z zarządzaniem kapitałem ludzkim.

Rekrutacja i rozwój pracowników z SAP SuccessFactors

Wdrażając SAP SuccessFactors, czyli kompleksowe narzędzie do zarządzania kapitałem ludzkim, można liczyć na zwiększenie efektywności działań w obszarze rekrutacji. Chmurowe rozwiązanie zapewnia dostęp do zaawansowanych funkcji analizy kandydatów, ułatwiając wybór dostosowanych do potrzeb firmy, potencjalnych pracowników. Dzięki systemowi, proces rekrutacyjny staje się bardziej przejrzysty i efektywny, co sprzyja poprawie wizerunku organizacji jako atrakcyjnego pracodawcy.

Dodatkowo, SAP SuccessFactors stanowi wsparcie dla procesów, związanych z rozwojem zatrudnionych osób. Narzędzie ułatwia planowanie działań w zakresie tworzenia zindywidualizowanych programów podnoszenia kwalifikacji, wpływając tym samym na poziom satysfakcji pracowników.

SAP – dostęp do zaawansowanych narzędzi analitycznych

Zaawansowane funkcje analityczne SAP SuccessFactors to gwarancja łatwego dostępu do danych w czasie rzeczywistym, a to oznacza duże ułatwienie w procesie podejmowania decyzji biznesowych, związanych z obszarem HR. System zapewnia możliwość tworzenia analiz i generowania raportów, sprzyjających zrozumieniu aktualnych trendów rynkowych i prognozowaniu zmian.

Narzędzia analityczne, oferowane przez SAP SuccessFactors pozwalają również na monitorowanie wydajności działań pracowników oraz identyfikację tych obszarów, które wymagają usprawnień. Wprowadzenie niezbędnych zmian skutkuje wzrostem efektywności zarządzania zasobami ludzkimi. Analizowanie trendów w zatrudnieniu z kolei umożliwia przewidywanie potrzeb kadrowych i optymalizację strategii rekrutacyjnej.

SAP SuccessFactors – jak wdrożyć?

Liczne korzyści z wdrożenia SAP SuccessFactors czynią chmurowe rozwiązanie coraz bardziej popularnym wśród firm z różnych sektorów gospodarki. Implementacja systemu stanowi jednak złożony proces, przebiegający w kilku etapach. Warto zapewnić sobie profesjonalne wsparcie doświadczonego partnera, takiego jak Hicron. To firma, która funkcjonuje na rynku od wielu lat, wspierając organizacje w przeprowadzaniu transformacji cyfrowej i wdrażaniu nowoczesnych narzędzi, w celu zwiększenia efektywności działań.

Hicron zapewnia fachową pomoc na każdym z etapów wdrożenia SAP Successfactors, a także później, przy obsłudze lub serwisie systemu. Warto zdecydować się na wdrożenie zaawansowanego rozwiązania już teraz, by zapewnić swojej firmie dostęp do szerokiego wachlarza funkcjonalności i tym samym usprawnić procesy zarządzania zasobami ludzkimi.

Październik na rynku mieszkaniowym: Większa oferta deweloperów, wyższa sprzedaż, stabilizacja cen

Październik na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce był dziesiątym z rzędu miesiącem, w którym bieżąca podaż był większa od popytu, a oferta deweloperska w największych polskich miastach przekroczyła 53 tys. mieszkań. Według prognoz Otodom Analytics sprzedaż w październiku może osiągnąć poziom 3,7 tys., co stanowi kilkuprocentowy wzrost względem września. Czy to oznacza stały trend związany ze zbliżającym się końcem roku?

Firmy deweloperskie ponownie wprowadziły do sprzedaży więcej mieszkań w nowych inwestycjach niż zostało w tym samym czasie kupionych. Nie dziwi zatem, że oferta mieszkań deweloperskim w największych polskich miastach (Katowice, Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław) przekroczyła 53 tys. mieszkań. Pomimo wzrostu liczby oferowanych mieszkań, tempo wyprzedaży oferty poprawiło się dzięki relatywnie dobrej październikowej sprzedaży, która – na co wskazuje prognoza wykonana na potrzeby Otodom Analytics – po podsumowaniu miesięcznego monitoringu sięgnie 3,7 tys.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskim

Sprzedaż mieszkań może przyspieszyć pod koniec roku

Już dzisiaj wiemy, że sprzedaż mieszkań deweloperskich w październiku na siedmiu największych rynkach deweloperskich była o kilka procent wyższa niż miesiąc temu (porównujemy do skorygowanych wyników z września). Ten optymistyczny początek ostatniego w tym roku kwartału, wzmacnia prognozy, zgodnie z którymi sprzedaż mieszkań deweloperskich w czwartym kwartale okaże się lepsza niż odnotowana przez Otodom Analytics w kwartałach drugim i trzecim i przekroczy 10 tys. lokali.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskimAnaliza przeciętnych cen mieszkań oferowanych w październiku na siedmiu największych rynkach wskazuje na dalszą stabilizację cen mieszkań budowanych przez firmy deweloperskie. Warto jednak zauważyć, że w październiku przeciętne ceny stabilizowały się nie tylko w relacji miesiąc do miesiąca, ale również w relacji w stosunku do cen sprzed roku nastąpiła symboliczna zmiana. W październiku 2024 roku ceny oferowanych przez firmy deweloperskie mieszkań były o 9% wyższe od średnich cen w październiku 2023 roku co oznacza, że pierwszy raz od 15 miesięcy roczny wzrost cen był niższy niż 10% – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.

Październik z wyższą sprzedażą na rynku deweloperskim

Po słabych wakacjach (w lipcu sprzedało się 2600 mieszkań, w sierpniu 2500 mieszkań), zwłaszcza w porównaniu do ubiegłorocznych wyników, kiedy na sytuację na rynku istotny wpływ miał Bezpieczny kredyt 2%, trend spadkowy zaczyna się odwracać. Dobry wynik wrześniowy nie był tylko efektem zakupów powakacyjnych, kiedy to klienci odkładali transakcje w czasie, widząc jak duży jest wybór mieszkań na rynku. Październik pokazał, że obecna oferta zaczyna spełniać oczekiwania poszukujących, a ci dodatkowo w ostatnich miesiącach roku mają dobre warunki negocjacyjne, mogą korzystać z pojawiających się promocji np. na miejsca garażowe.

Większa ochrona kupującego nie tylko przy ogłoszeniu upadłości

Warto przypomnieć, że z początkiem lipca skończył się okres przejściowy nowelizacji ustawy dotyczącej wprowadzenia Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Wraz z wejściem w życie tych przepisów uruchomiony został  mechanizm dodatkowego ubezpieczenia wpłat, których dokonują nabywcy mieszkań na poczet budowanych przez deweloperów mieszkań, których sprzedaż rozpoczęła się po 2 lipca 2024 roku.

Skończył się okres przejściowy i obecnie każde mieszkanie kupione od dewelopera jest ubezpieczone nie tylko mieszkaniowym rachunkiem powierniczym, ale również w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. Głównym zadaniem DFG jest zabezpieczenie nabywców nieruchomości przed częściową lub całkowitą utratą pieniędzy wpłaconych w trakcie trwania budowy, a o wypłatę środków można się starać nie tylko w sytuacji ogłoszenia przez dewelopera upadłości.

Mamy informację o kilku wypłatach z funduszu, których powodem było niedotrzymanie przez dewelopera terminu przeniesienia własności mieszkania, które powinno nastąpić w trakcie 120 dni od podpisania umowy. Po tym czasie  nabywca może wnioskować do Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego o zwrot środków, które wpłacił deweloperowi. To jest najważniejsza funkcja DFG, bo nabywca nie musi iść do sądu, żeby latami oczekiwać zwrotu środków. Teraz cała procedura może trwać do pół roku. To daje nabywcy możliwość, żeby w ciągu kilku miesięcy odzyskał środki i następnie kupił inne mieszkanie – mówi Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.

Nawet w sytuacji zakupu gotowego mieszkania, kiedy nie zawieramy od razu umowy z przeniesieniem własności, uruchamia się ubezpieczenie w Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.

Giganci technologii publikują wyniki: Inwestycje w AI pod lupą inwestorów

W tym tygodniu pięciu gigantów technologicznych z „Wspaniałej Siódemki” – Apple, Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft – opublikuje swoje wyniki finansowe, a inwestorzy będą uważnie śledzić informacje na temat ich kluczowych obszarów działalności, takich jak reklamy i usługi chmurowe. Jeszcze ważniejsze będą jednak wydatki na AI i ich wymierne efekty. Firmy te, o łącznej kapitalizacji rynkowej wynoszącej 12 bilionów dolarów, napędzały wzrosty rynkowe w tym roku, co sprawia, że ich wyniki mają kluczowe znaczenie dla trwającej hossy na rynku akcji. Inwestorzy, korzystający z platformy Saxo, postrzegają sektor technologiczny, jako ten, który będzie osiągać najlepsze wyniki w ostatnim kwartale roku. Warto jednak zauważyć, że wskazało na niego nieco ponad 20% ankietowanych, podczas gdy w poprzednich kwartałach wartość ta wynosiła ponad 30%.

Charu Chanana, zarządzająca Działem Strategii Walutowej w Saxo Banku analizuje sytuację gigantów technologicznych

Od czasu osiągnięcia szczytu 10 lipca różnica między dużymi firmami technologicznymi a resztą rynku zaczęła się zmniejszać, co jest wynikiem dokładniejszej analizy efektywności ich wydatków na sztuczną inteligencję. Microsoft, Alphabet, Amazon i Meta zwiększyły swoje nakłady inwestycyjne w trzecim kwartale, przeznaczając łącznie 56 miliardów dolarów na rozwój obszarów, takich jak AI, co stanowi wzrost o 52% r/r. Chociaż potencjał transformacyjny AI jest powszechnie uznawany, inwestorzy zaczynają kwestionować, kiedy i w jakiej skali zwrócą się te znaczne inwestycje. Ten sezon wyników finansowych może okazać się kluczowym testem dla liderów megakapitalizacji, z których wielu (oprócz Apple i Meta) jeszcze nie odzyskało swoich lipcowych maksimów, mimo że ich wyceny przekraczają historyczne normy i wycenę szerszego rynku.

Alphabet: Wzrost napędzany reklamą i chmurą, ale wydatki na AI pozostają znaczące

  • Publikacja wyników: wtorek (29 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 86,44 mld dolarów (wobec 76,69 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 1,84 dolara (wobec 1,55 w Q3 2023)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 12,88 mld dolarów (+60% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: przychody z reklam na YouTube i w wyszukiwarce, rozwój usług chmurowych
  • Kluczowe ryzyka: Nadzór regulacyjny dotyczący praktyk monopolistycznych, długoterminowe ryzyko dla działalności wyszukiwarki Google, konkurencja ze strony wyszukiwarki AI Meta, wzrost Waymo (biznes samochodów autonomicznych) po niedawnym porozumieniu z Uberem.
  • Inne uwagi: Pozycja Alphabet rodzi stosunkowo mało wygórowane oczekiwania. Firma osiągnęła słabsze wyniki niż indeks S&P 500 od II kwartału, głównie ze względu na ciągłe obawy regulacyjne. Taka sytuacja może jednak stanowić szansę, jeśli wyniki finansowe pokażą wzrost w obszarach AI i chmury pomimo tych przeciwności.

Meta: Reklamy zoptymalizowane pod kątem AI umożliwiają przewagę

  • Publikacja wyników: środa (30 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 40,26 mld dolarów (wobec 36,15 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 5,25 dolara (wobec 4,39 dolara w Q3 2023)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 11,03 mld dolarów (+69% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Przychody z reklam i rentowność, napędzane przez optymalizację AI Meta, która zwiększa efektywność dla reklamodawców
  • Kluczowe ryzyka: Zwrot z inwestycji w AI, spowalniający wzrost gospodarczy
  • Inne uwagi: Przy obecnym kursie akcji Meta blisko rekordowych poziomów, oczekiwania są wysokie, a wszelkie oznaki spowolnienia wydatków na reklamy spowodowane osłabieniem kondycji konsumentów mogą wpłynąć na nastroje. Kluczowe będzie dla Mety udowodnienie, że inwestycje w AI skutecznie przekładają się na wzrost przychodów z

Microsoft: Wzrost Azure, a kosztowna ekspansja AI

  • Publikacja wyników: środa (30 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 64,52 mld dolarów (wobec 56,52 mld dolarów w Q1 FY2024)
  • Szacowane EPS: 3,11 dolara (wobec do 2,99 dolara w Q1 FY2024)
  • Szacowane wydatki kapitałowe: 14,55 mld dolarów (+47% r/r)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Rozwój Azure
  • Kluczowe ryzyka: Perspektywy i koszty związane z AI, konkurencja ze strony wyszukiwarki AI Meta, spadek marż w związku z rozbudową centrów danych, adopcja Copilota.
  • Inne uwagi: Chociaż wzrost Azure Microsoftu pozostaje solidny, rynek będzie uważnie śledzić wydatki kapitałowe związane z AI. Kluczowe dla wyników akcji będzie utrzymanie lub wzrost marż pomimo intensywnych inwestycji w infrastrukturę AI.

Apple: Ograniczona ekspozycja na AI, ale przychody z usług w centrum uwagi

  • Publikacja wyników: czwartek (31 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 94,31 mld dolarów (wobec 89,50 mld dolarów w Q4 FY2023)
  • Szacowane EPS: 1,59 dolara (wobec 1,46 dolara w Q4 FY2023)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: Niższe od konkurencji wydatki na AI, silny wzrost przychodów z usług
  • Kluczowe ryzyka: Oznaki słabnącego popytu na najnowszego iPhone’a, popularność Apple Intelligence, ograniczenie produkcji Vision Pro.
  • Inne uwagi: Wysoka cena akcji Apple, bliska historycznych szczytów, ustawia poprzeczkę oczekiwań wyżej, zwłaszcza przy słabnących wydatkach konsumentów. Mocne wyniki i prognozy dotyczące przychodów z usług, a nie AI, będą kluczowe dla uzasadnienia obecnych wycen.

Amazon: Krótkoterminowe koszty AI kontra długoterminowy potencjał

  • Publikacja wyników: czwartek (31 października) po zamknięciu sesji
  • Szacowane przychody: 157,29 mld dolarów (wobec 143,08 mld dolarów w Q3 2023)
  • Szacowane EPS: 1,16 dolara (wobec 0,94 dolara w Q3 2023)
  • Kluczowe czynniki wzrostu: AWS, e-commerce i sprzedaż reklam cyfrowych.
  • Kluczowe ryzyka: Prognozy dotyczące nakładów inwestycyjnych, które mogą obniżyć zyski, szczególnie w kontekście inicjatywy satelitarnej, Projektu Kuiper.
  • Inne uwagi: Wzrost Amazon w obszarze AWS i sprzedaży reklam pozostaje solidny, jednak wysokie wydatki kapitałowe mogą wywierać presję na rentowność. W obliczu możliwego spadku budżetów reklamowych ze względu na osłabienie kondycji konsumenta, wytyczne Amazona dotyczące kosztów i inwestycji w AI będą uważnie analizowane.

Zapowiedź wyników gigantów giełdowych

Co oznaczają wyniki finansowe gigantów dla Nvidii?

Stałe nakłady inwestycyjne (capex) na rozwój sztucznej inteligencji, które ponoszą technologiczne giganty, jak Alphabet, Amazon, Microsoft i Meta, to miecz obosieczny. Z jednej strony mogą one przyspieszyć wzrost tych firm i umocnić ich przewagę konkurencyjną w obszarze AI. Z drugiej – wywierają presję na rentowność, zwłaszcza że inwestorzy zaczynają kwestionować zwrot z tych ogromnych inwestycji.

Dla Nvidii jednak kontynuacja tych nakładów jest jednoznacznie korzystna, ponieważ bezpośrednio przekłada się na popyt na jej zaawansowane procesory graficzne (GPU), które są kluczowe dla obsługi zadań związanych z AI. Tak długo, jak wielkie firmy technologiczne pozostaną zaangażowane w rozwój swojej infrastruktury AI, Nvidia ma szansę skorzystać jako preferowany dostawca, zabezpieczając swoją ścieżkę wzrostu, nawet jeśli niektórzy giganci technologiczni odczuwają presję na rentowność.

Chociaż utrzymujące się wydatki kapitałowe ze strony wielkich firm technologicznych są niewątpliwie czynnikiem wzrostu dla Nvidii, to istnieją potencjalne ryzyka, które mogą ograniczyć ten potencjał. Ograniczenia w dostawach, szczególnie dotyczące nadchodzących chipów Blackwell Nvidii, mogą ograniczyć jej zdolność do zaspokojenia rosnącego popytu ze strony projektów opartych na AI. Dodatkowo konkurencja w obszarze sprzętu AI rośnie, a firmy, takie jak AMD i Google, rozwijają własne chipy AI, co może ostatecznie wpłynąć na udział Nvidii na rynku. Wreszcie, jeśli nadzór regulacyjny dotyczący AI lub wydatków technologicznych zaostrzy się, może to osłabić budżety capex wielkich firm technologicznych, pośrednio wpływając na prognozy sprzedaży Nvidii. Mimo tych ryzyk Nvidia pozostaje dobrze pozycjonowana jako kluczowy beneficjent obecnego boomu AI. Warto pamiętać, że Nvidia ogłosi wyniki 20 listopada.

Sztuczna inteligencja w medycynie: Baker McKenzie ostrzega przed ryzykiem dla danych i odpowiedzialnością firm farmaceutycznych

Niska jakość informacji używanych do tworzenia narzędzi opartych o sztuczną inteligencję (AI), błędy w systemach skutkujące złym wynikiem oraz naruszenie wrażliwych danych osobowych to główne zagrożenia związane z użyciem AI przez firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne opracowujące nowe terapie lekowe, uważają prawnicy kancelarii Baker McKenzie. Najważniejszą regulacją dla europejskich firm używających sztucznej inteligencji będzie AI Act.

Rozpoczęcie obowiązywania przepisów rozporządzenia AI Act jest rozłożone w czasie, a polski regulator aktualnie przygotowuje się do jego implementacji do lokalnego prawa. AI Act i rekomendacje instytucji regulacyjnych opierają się na ocenie ryzyka według skali i zalecają zastosowanie adekwatnych mechanizmów zabezpieczających prawa pacjentów. Rozwiązania najbardziej ryzykowne obarczone są największymi obowiązkami związanymi z transparentnością, kontrolą wewnętrzną, weryfikacją wyniku i odpowiedzialnością za błędy.

– Naszym klientom, którzy już teraz wdrażają technologie oparte na sztucznej inteligencji, zalecamy podobne podejście. Zamiar użycia technologii opartej na AI powinna poprzedzić ocena potencjalnych ryzyk zarówno od strony technologicznej, jak i prawnej – mówi Martyna Czapska, senior associate w zespole IP Tech w Baker McKenzie. – Przykładowo, chociażby korzystanie z popularnych chatbotów w ramach organizacji dysponującej danymi sensytywnymi powinno odbywać się z namysłem i zachowaniem zasad poufności.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz Europejska Agencja Leków (EMA) wydały swoje zalecenia lub dokumenty kierunkowe dotyczące użycia AI w obszarze zdrowia i badań nad nowymi terapiami lekowymi. Wskazują one również na ryzyka związane z tymi technologiami i zalecają ostrożność w ich stosowaniu. Eksperci Baker McKenzie zwracają uwagę, że napędzana konkurencją branża IT z dominującą kulturą dążenia do jak najszybszej komercjalizacji rozwiązania nie przystaje do świata medycyny.

– EMA w swoim oświadczeniu bardzo jasno podkreśla, że rozwojem i wdrażaniem sztucznej inteligencji w obszarze badań nad nowymi lekami powinno kierować podejście skoncentrowane na człowieku – mówi Juliusz Krzyżanowski, kierujący zespołem ochrony zdrowia w warszawskim biurze Baker McKenzie. – O ile Dolina Krzemowa może działać zgodnie z filozofią „działaj szybko, nawet kosztem błędów”, na takie podejście nie mogą pozwolić sobie firmy biotechnologiczne i farmaceutyczne.

Kluczową kwestią, której powinien być świadomy każdy badacz i przedsiębiorca korzystający z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, jest fakt, że odpowiedzialność za ewentualne naruszenia praw osób trzecich, poufności lub skutki błędów modelu AI może w wielu przypadkach spoczywać na użytkowniku. Dlatego też badanie due diligence poprzedzające użycie narzędzia AI powinno uwzględniać ocenę źródeł i jakości danych użytych do trenowania modelu. Dane niekompletne, niewiarygodne, stronnicze lub naruszające prawa osób trzecich mogą prowadzić do niewiarygodnych wyników i generować ryzyka prawne.

Przedsiębiorca powinien zadbać o odpowiednie zapisy w umowie – gwarancje i zapewnienia ze strony dostawcy co do praw do użytkowania danych zastosowanych na etapie trenowania narzędzia, a także odpowiedzialności za jego działanie. W przypadku udostępnienia systemowi opartemu o AI wrażliwych informacji o pacjentach pojawia się ryzyko nieuprawnionego wykorzystania lub ujawnienia informacji poufnych, a niekiedy także danych osobowych. Konieczne jest rozstrzygnięcie czy dostawca narzędzia będzie miał prawo przetwarzać te dane i zasilać nimi swój algorytm, a także czy przekazanie ich poza firmę jest niezbędne i zgodne z prawem.

– Kwestie wynikające z RODO, takie jak na przykład podstawa prawna przetwarzania danych, spełnienie obowiązków informacyjnych, minimalizacja gromadzenia i przetwarzania danych do poziomu niezbędnego do realizacji celu przetwarzania, a także prawo do sprzeciwu obowiązują również w odniesieniu do narzędzi opartych o AI – dodaje Martyna Czapska.

W obszarze praw autorskich istotna jest również kwestia efektu pracy modelu. Zgodnie z dominującym obecnie podejściem dzieło wygenerowane przez sztuczną inteligencję nie jest objęte ochroną prawa autorskiego. Takie prawo może przysługiwać wyłącznie człowiekowi. Efekt pracy modelu AI nie powinien więc być traktowany jako skończony twór, ale inspiracja do dalszej pracy. Ogólna rekomendacja dotycząca zastosowania narzędzi AI przy tworzeniu nowych technologii i terapii medycznych to udział badaczy i kontrola na każdym etapie tworzenia modelu – od jego trenowania, przez zapewnienie jakości danych, po weryfikację wyniku.

Firmy transportowe będą płacić za przejazd drogami ekspresowym i autostradami

Autostrady i drogi ekspresowe płatne dla przewoźników od 1 listopada. „Kolejny cios w mocno osłabioną branżę transportową”.

Od 1 listopada poszerzona zostanie sieć płatnych dróg. Obejmie ona nowo wybudowane autostrady i ekspresówki. Mowa o ponad 1600 kilometrów dróg na terenie całej Polski.  – Decyzja Ministerstwa choć zapewne wynikająca z dyscypliny budżetowej jest niestety dodatkowym obciążeniem dla firm transportowych – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Powinniśmy dążyć do odciążania, a nie nakładania nowych danin na firmy transportowe”

Opłaty dla przewoźników obejmą między innymi takie drogi jak: S3, S5, S6, S7, S8, S10, S12 czy S19. Dla sektora transportowego jest to kolejne zobowiązanie, które należy wkalkulować w plan finansowy.

– Sektor transportowy jest obecnie sektorem gospodarki najczęściej poddawanym restrukturyzacji ze wszystkich branż w Polsce. Powinniśmy dążyć do odciążania, a nie nakładania nowych danin na te firmy. Uważamy, że poprawa infrastruktury nie powinna być przywilejem, który dla sektora TSL będzie dodatkowo płatny. Jesteśmy gotowi na rozmowy i na kompromisy np. późniejsze wprowadzenie takich opłat – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Opłaty wchodzą w życie 1 listopada, czyli przed faktycznym szczytem zysków sektora TSL i e-commerce. Transport więc licząc na większe zyski w czasie przed świętami zostanie dociążony nową opłatą – dodaje prezes Mojsiuk.

Na terenie regionu zachodniopomorskiego, gdzie najszerzej działa Północna Izba Gospodarcza, płaty dotkną drogę ekspresową S6 na odcinkach: węzeł Goleniów Północ – węzeł Nowogard Zachód, węzeł Nowogard Wschód – węzeł Koszalin Wschód, węzeł Bożepole Wielkie – węzeł Gdynia Wielki Kack.

Eksperci mówią o „zaciskaniu pętli” wokół małych przewoźników drogowych

Eksperci rynku TSL nie ukrywają, że konieczność płacenia za przejazd drogami ekspresowymi i autostradami jest kolejnym „kamyczkiem”, który składa się na stos zobowiązań i koszt sektora transportowego, który w ostatnich miesiącach znajduje się w poważnym kryzysie. Przewoźnicy drogowi wskazują na spadek liczby zamówień, a jednocześnie na szereg niekorzystnych rozporządzeń wprowadzanych w życie z tytuły m.in. pakietu mobilności.

Jak mówi ekspert ds. logistyki, przedstawiciel Grupy CSL, Przemysław Hołowacz sytuacja staje się coraz trudniejsza, a opłaty za korzystanie z dróg ekspresowych i autostrad  to kolejne zobowiązanie finansowe.

– Może to pogorszyć sytuacje przewoźników. Ostatnie miesiące pokazują pewną zapaść tej branży. Kolejne opłaty, nawet niezbyt wysokie, nie jest dobrym kierunkiem. Widzimy falę zamykających się małych i średnich firm transportowych. To jest struktura, która dotychczas pozwalała nam mieć bardzo wysoką pozycję i dużą konkurencyjność w Europie. Polska jest silna małymi firmami, a nie wielkimi korporacjami. Kolejne obciążenia w tym czasie są następnym ciosem dla tych firm, to jest pewne zaciskanie pętli – mówi Przemysław Hołowacz.

– Używanie argumentacji, że opłaty za drogi ekspresowe i autostrady są po to, by dać pewną preferencję transportowi kolejowemu traktujemy trochę jak szukanie uzasadnienia dla podwyżek. Jesteśmy zwolennikami promocji transportu kolejowego, a poza podwyżkami dla transportu lądowego nie zaprezentowano planu na to, jak z pozyskanych środków prowadzone będą inwestycje choćby w połączeniach intermodalnych – dodaje Przemysław Hołowacz.

Resort Infrastruktury przekonuje, że nie ma w planach zmian stawek opłat i wprowadzania nowych opłat dla osób fizycznych.

Raport NFP osłabi dolara?

Wchodzimy w okres wielu publikacji danych makro dla amerykańskiej gospodarki. Poznamy je jeszcze przed wynikami wyborów prezydenckich, które zbliżają się wielkimi krokami. Dziś uwaga będzie skupiona na raporcie ADP oraz wstępnym odczycie PKB. Jutro indeks PCE – czyli preferowana przez Fed miara inflacji. Koniec tygodnia to raporty NFP a także ISM dla przemysłu. Dolar z pewnością zyskał sporo na wartości w oczekiwaniu na zwycięstwo Trumpa w przyszłym tygodniu. Inwestorzy zapewne zastanawiają się jak mocno będzie wrażliwa amerykańska waluta na najnowsze doniesienia z gospodarki.

Po raporcie ADP oczekuje się gorszego wyniku i kolejnego sygnału, że rynek pracy ochładza się. W przypadku rządowego raportu zaplanowanego na piątek – tu także prognozy wskazują, że sytuacja uległa pogorszeniu w październiku. Ważna będzie rewizja za wrzesień. Stopa bezrobocia ma jednak pozostać na niezmienionym poziomie. Dane dotyczące indeksu PCE oceniam jako mało istotne, ponieważ po danych o CPI nie szykują się żadne większe niespodzianki. Poza tym od pewnego czasu jest jasne, że Fed nie koncentruje się już na inflacji, ale na wzroście i rynku pracy. PKB prawdopodobnie znacznie wzrósł w trzecim kwartale, ale odporność amerykańskiej gospodarki jest już dobrze znana i nie stanowi większego zaskoczenia. Poza tym dane są historyczne a rynek lubi patrzeć w przyszłość. Dlatego też nie spodziewam się większej reakcji dolara.

Uważam, że piątek będzie kluczowy. Ciekawe będzie jak na dane NFP wpłynęły dwa efekty specjalne. Mam tu na myśli huragan Milton oraz strajk pracowników Boeinga. Może to oznaczać, że liczby będą gorsze od oczekiwań. Słaby raport NFP powinien osłabić USD, bo wówczas urosną spekulację, że Fed będzie bardziej skłonny do obniżek. Znajdujemy się jednak w dość newralgicznym momencie i aktualnie reakcja nie jest tak jednoznaczna. Z drugiej strony USD uległ znacznej aprecjacji w październiku. Od trzech dni widoczna jest próba formowania się korekty wzrostowej na głównej parze walutowej, więc dalszy ruch w kierunku 1,09 jest jak najbardziej możliwy. Widoczna jest na wykresie dziennym formacja „podwójnego dołka”. Jak na razie twarde dno to okolice 1,0780. Nie będę zaskoczony, jeśli notowania „powędrują” w kierunku 1,09 jeszcze przed tym, jak Amerykanie pójdą do urn.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

1 listopada z minimalnie tańszym tankowaniem: Stabilizacja cen paliw na stacjach dzięki sytuacji na rynku ropy i złotego

W tym roku 1 listopada na stacjach benzynowych przyjdzie nam zatankować prawdopodobnie minimalnie taniej niż przed rokiem. Jest to efekt obecnej sytuacji na rynku ropy naftowej oraz polskiego złotego. Choć jeszcze niedawno na niektórych stacjach w Polsce można było tankować nawet w okolicach poziomu 5,50-5,70 zł za litr benzyny 95, to najprawdopodobniej w najbliższym czasie ceny ustabilizują się bliżej 6 zł. W dużych miastach, a w szczególności w stolicy, ceny nierzadko są o 20 czy nawet 30 gr wyższe niż średnia krajowa. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku stacji przy często uczęszczanych drogach szybkiego ruchu jak autostrady czy ekspresówki.

Większość mediów wskazuje, że za zatrzymanie spadku cen na polskich stacjach odpowiada niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie. W ostatnim czasie panowała niepewność dotycząca tego, czy dojdzie do ataku Izraela na irańską infrastrukturę naftową, ale to ryzyko zostało już zniwelowane. Za stabilizację, a nawet wzrosty cen na stacjach odpowiada przede wszystkim słabość polskiego złotego. Rosnące prawdopodobieństwo wygranej przez Trumpa w wyborach prezydenckich wywołuje umocnienie dolara, gdyż Trump jest znany ze swojej protekcjonistycznej polityki. W Polsce pojawiły się również perspektywy na rozpoczęcie obniżek stóp procentowych już w marcu, a dodatkowo słabość polskiego złotego jest związana z możliwymi zmianami w budżecie oraz słabością walut regionalnych jak węgierski forint oraz czeska korona.

Ryzyko dotyczące sytuacji na Bliskim Wschodzie zmniejszyło się. Izrael wprawdzie zdecydował się na działania odwetowe w odpowiedzi na atak rakietowy z 1 października, ale działania odwetowe były ograniczone  oraz nakierowane na infrastrukturę wojskową. Iran nie zapowiedział odpowiedzi, co prowadzi do wymazania całej premii za ryzyko na rynku ropy naftowej. Co więcej, należy pamiętać, że OPEC+ od grudnia rozpocznie podnoszenie produkcji, co nakłada presje na dalszy spadek cen.

Teoretycznie mogłoby to oznaczać również spadek cen na polskich stacjach w najbliższym czasie, ale z drugiej strony przeszkadza wyraźna słabość złotego. Jeszcze niedawno za dolara płacono 3,80 zł, a na koniec października jest to nawet 4,03 zł. Niemniej ostatnie spadki na rynku ropy naftowej i stabilność złotego w ostatnich kilku sesjach powinna prowadzić do stabilizacji cen na rynku paliw. Niemniej nie można wykluczyć, że wzmożony popyt w okolicach 31 października i 1 listopada może doprowadzić do podwyżki, ale nie powinna ona przekraczać kilku groszy. Jeśli sytuacja na złotym nie ulegnie pogorszeniu, po przedłużonym weekendzie ceny na stacjach mogą nieco spaść.

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB