Nowe wyzwania zastępują stare – polskie firmy w drugim roku pandemii

Wyniki drugiej edycji raportu EY – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – wskazują, że pomimo obiektywnej poprawy sytuacji gospodarczej – widocznej w danych makroekonomicznych – na koniec drugiego roku zmagań z koronawirusem firmy oceniały swoją sytuację dość pesymistycznie. W okresie od stycznia 2021 r. do stycznia 2022 r. odsetek firm, które źle oceniały swoją sytuację i kondycję krajowej gospodarki co prawda spadł, ale pozostawał relatywnie wysoki (27% w przypadku oceny własnej sytuacji i aż 72% w przypadku ogólnej sytuacji gospodarczej). W związku z ograniczeniem restrykcji, coraz mniejsze wyzwanie stanowiła pandemia, co znalazło odzwierciedlenie w spadku odsetka firm borykających się z ograniczeniem działalności sprzedaży (spadek o 15 p.p.) i usług (minus 18 p.p.). W miejsce wyzwań związanych z zagrożeniem epidemicznym pojawiły się jednak problemy z wysokimi kosztami prowadzenia biznesu (wzrost o 24 p.p.) oraz problemy ze znalezieniem pracowników (plus 20 p.p.). Obok inflacji i rosnących kosztów zatrudnienia, problemów nastręczały również zmiany podatkowe w ramach Polskiego Ładu – 23% ankietowanych organizacji uznało je za wyzwanie na 2022 rok. Utrzymująca się zmienność i niepewność prowadzenia działalności gospodarczej sprawiła, że odsetek firm planujących inwestycje pozostał na niezmienionym poziomie (29%).

– Patrząc na twarde dane makroekonomiczne, drugi rok pandemii był dla polskich przedsiębiorców bardzo udany – rentowność firm była przeciętnie znacznie wyższa niż przed pandemią. Nie widać tego jednak w danych ankietowych, gdzie można zaobserwować w najlepszym wypadku jedynie niewielki spadek sceptycyzmu polskiego biznesu. Wynika to zapewne z faktu, że drugi rok pandemii był dla firm niemal tak obfity w wyzwania jak pierwszy. Choć w warunkach coraz łagodniejszej polityki epidemiologicznej mniejszą przeszkodą był bezpośrednio koronawirus, przedsiębiorstwa musiały mierzyć się z wyzwaniami w obszarze zatrudnienia, rosnących cen surowców, zaburzeń w łańcuchach dostaw oraz zmian w systemie podatkowym. W ostatnim czasie doszły do tego jeszcze gospodarcze skutki wojny w Ukrainie, nasilające już wcześniej obecną presję inflacyjną, a także szybko rosnące stopy procentowe – mówi Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

Drugi rok pandemii – ograniczona poprawa optymizmu

Porównując pierwszy (2020) i drugi (2021) rok pandemii można zaobserwować pewien spadek sceptycyzmu polskich przedsiębiorców. W styczniu 2021 r. aż 36% firm deklarowało, że ich sytuacja była zła. W najnowszej edycji badania – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – ten odsetek zmalał do 27%, co oznacza spadek o 9 punktów procentowych.

Równocześnie polskie przedsiębiorstwa znacznie gorzej oceniają kondycję całej gospodarki niż swoją własną. Pomimo spadku o 6 punktów procentowych (z 78% do 72%), w dalszym ciągu większość ankietowanych firm negatywnie postrzega sytuację ekonomiczną w kraju. Różnice doskonale widać w obszarze odpowiedzi pozytywnych. W 2022 roku 33% organizacji dobrze oceniło swoją kondycję, podobnie jak branży, w której działają (30%). Dla całej gospodarki ten odsetek wyniósł już jednak jedynie 9%.

Rys 1. Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022 r. vs. styczniu 2021 r.

Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022

Bardzo ostrożny wzrost optymizmu wśród rodzimych firm może wynikać z poprawy ich sytuacji finansowej. Pomimo że ciągle 53% organizacji w Polsce (spadek o 6 p.p) wykorzystuje oszczędności w prowadzeniu działalności, to w przeciągu roku aż o 15 punktów procentowych (z 27% do 12%) zmalał odsetek przedsiębiorstw, które zanotowały wzrost zadłużenia. Jednym z elementów mogących świadczyć o poprawiającej się kondycji firm jest coraz rzadsze zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników (spadek o 12 p.p.) czy redukcji wymiaru czasu pracy (minus 10 p.p).

Kolejnym znakiem mogącym wskazywać na poprawę sytuacji firm w ostatnim roku jest zmiana w korzystaniu ze wsparcia ze strony państwa. Chociaż w dalszym ciągu dwie najczęściej wybierane opcje pomocy to Tarcze Finansowe Polskiego Funduszu Rozwoju oraz zwolnienie ze składek ZUS, to w obu przypadkach zanotowano znaczący spadek. W PFR były to 23 punkty procentowe (z 44% do 21%), a ZUS – 21 punktów procentowych (z 43% do 22%). Równocześnie aż o 29 punktów procentowych (z 19% do 48%) wzrósł odsetek przedsiębiorstw, które zadeklarowały, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie korzystały z żadnego programu wsparcia. Ten rezultat nie należy jednak postrzegać wyłącznie w perspektywie zmiany sytuacji ekonomicznej polskich przedsiębiorstw, ale również samego zmniejszenia pomocy rządu dla rodzimych firm.

Rys 2. Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii

Kolejny rok = kolejne wyzwania

Jako najbardziej problematyczne aspekty prowadzenia działalności po pierwszym roku pandemii firmy w Polsce wskazywały przede wszystkim na ograniczenia wynikające z restrykcji epidemiologicznych, a kluczową bolączką przedsiębiorstw była mniejsza liczba klientów (48%). Kolejne 12 miesięcy przyniosły w tym obszarze znaczące zmiany, na co wpływ miało przede wszystkim znoszenie przez rząd kolejnych zakazów. W efekcie zanotowano znaczący spadek w takich aspektach jak ograniczenie działalności usług (18 p.p. mniej) i sprzedaży (minus 15 p.p.).

Równocześnie przedsiębiorcy w ciągu ostatniego roku mierzyli się z kolejnymi wyzwaniami. Do najważniejszych należały wysokie koszty prowadzenia bieżącej działalności, na które wskazało 68% ankietowanych (wzrost o 24 p.p), oraz problemy ze znalezieniem pracowników – 36% (plus 20 p.p.). Wyniki w jasny sposób pokazują, że miejsce ograniczeń wynikających naturalnie m.in. z wprowadzania lockdownów zajęły w ostatnim roku zagrożenia biznesowe związane z szybko rosnącą inflacją i coraz bardziej napiętą sytuacją na rynku pracy.

Rys. 3. Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

To właśnie inflację (35% ankietowanych) i rosnące koszty zatrudnienia (23%) firmy wskazywały jako największe wyzwania dla prowadzenia działalności gospodarczej w 2022 roku. Istotnym wyzwaniem są również zmiany podatkowe wprowadzone (a potem częściowo odwrócone) w ramach Polskiego Ładu, które za czynnik negatywny uznało 23% firm.

Wobec szeregu wyzwań i przy utrzymującej się zmienności oraz niepewności prowadzenia działalności gospodarczej przedsiębiorstwa w dalszym ciągu bardzo ostrożnie podchodzą do swoich planów inwestycyjnych. W tym obszarze w ciągu ostatniego roku nie zanotowano żadnych zmian. W dalszym ciągu ponad połowa (59%) organizacji nie planuje inwestycji, a jedynie 29% jest skłonnych do podjęcia takiego kroku.

Równocześnie, od czasu przeprowadzania badania (styczeń 2022 r.), krajobraz gospodarczy uległ dalszemu pogorszeniu ze względu na wojnę w Ukrainie, co zapewne dodatkowo obniżyło poziom optymizmu polskich przedsiębiorców.

– Wojna w Ukrainie dodatkowo podbiła już wcześniej wysokie ceny surowców i osłabiła złotego, co powoduje dalszy wzrost kosztów działalności gospodarczej. Równocześnie odpływ części pracowników z Polski do Ukrainy – głównie mężczyzn, którzy wrócili do swojego kraju aby walczyć w jego obronie – nasila problemy na rynku pracy, przede wszystkim w budownictwie, transporcie i przemyśle. W krótkim okresie te wyzwania tylko w ograniczonym stopniu pomoże zniwelować napływ uchodźców, który z jednej strony jest znacznie większy niż odpływ Ukraińców, ale z drugiej strony wśród przyjeżdżających do Polski ponad 90% stanowią kobiety i dzieci – skutki gospodarcze wojny w Ukrainie podsumowuje Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

– Wyższa inflacja oznacza również wyższe stopy procentowe, które w coraz większym stopniu będą podwyższały koszty nowego oraz obsługi dotychczasowego zadłużenia dla firm oraz ograniczały popyt konsumpcyjny, choć w tym drugim przypadku w odwrotnym kierunku będzie oddziaływał popyt generowany przez uchodźców i dodatkowe rządowe transfery fiskalne – dodaje Maciej Stefański, starszy ekonomista w Zespole Analiz Ekonomicznych EY.

O Raporcie
Badanie – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – zostało przygotowane przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) na zlecenie EY w styczniu 2022 roku na grupie 500 przedsiębiorstw.

Zakres badania był tożsamy z raportem przygotowanym w styczniu 2021 roku, dzięki czemu możliwe jest porównanie wyników.

Jaki odkurzacz do domu wybrać?

Istnieją takie urządzenia użytku domowego, bez których trudno jest wyobrazić sobie codzienne życie. Korzystanie z nich znacząco usprawnia funkcjonowanie na co dzień, dzięki czemu można zaoszczędzić wolny czas. Jednym z takich sprzętów z pewnością jest odkurzacz centralny. Ranking tego typu produktów może stanowić dużą pomoc w procesie zakupowym.

Odkurzacz – jaki wybrać i dlaczego warto posiadać taki sprzęt w domu?

Wykonywanie codziennych obowiązków domowych może być znacznie ułatwione przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi. Dotyczy to także czyszczenia podłogi, która każdego dnia pokrywa się nowymi zabrudzeniami. Kluczowe jest więc usuwanie ich na bieżąco, aby przestrzeń domowa pozostawała odpowiednio czysta. Do tego celu warto wykorzystać odkurzacz centralny. Ranking w postaci zestawienia takich produktów może być przydatny przy podjęciu właściwej decyzji, jednak należy pamiętać, że konkretne urządzenie powinno być dostosowane przede wszystkim do indywidualnych oczekiwań oraz potrzeb. Takie podejście pozwala na odpowiednie oczyszczenie przestrzeni, dzięki czemu komfort przebywania w mieszkalnej przestrzeni znacznie się podnosi.

Jaki odkurzacz wybrać?

Doskonale dobrany odkurzacz jest w stanie znacznie usprawnić przeprowadzanie domowych porządków, co sprawia, że staje się on jednym z najważniejszych urządzeń w domu. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna zastanawiać się, jaki odkurzacz kupić. Odpowiedni wybór sprzętu jest kluczowy, jeśli priorytetem ma być jak największa użyteczność.

Czym zatem kierować się, jeśli chodzi o wybór odpowiedniego odkurzacza? Przede wszystkim wymaganiami, jakie stawia przed domownikami określona przestrzeń. Jeżeli dom jest duży, warto zainwestować w model o szerszym zakresie działania, który będzie w stanie oczyścić większą przestrzeń na raz. Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji może być odkurzacz centralny. Ranking takich urządzeń pozwala na zorientowanie się w obecnie dostępnych opcjach, które można zakupić do swojego domu.

Robot odkurzający – wygoda przede wszystkim

Jeśli chodzi o to, jaki odkurzacz do domu sprawdzi się najlepiej, można skorzystać także z nowoczesnych opcji, które już samym wyglądem nie przypominają tradycyjnych urządzeń. Mowa tutaj o robotach odkurzających, samodzielnie przeprowadzających gruntowne czyszczenie. Odkurzanie podłóg nie musi zatem wymagać dodatkowego zaangażowania któregokolwiek z domowników – wystarczy zaprogramować urządzenie, a następnie podziwiać, jak wykonuje całą pracę samodzielnie. Robot odkurzający jest więc doskonałym wyborem dla osób, którym zależy przede wszystkim na aspekcie praktycznym. Korzystanie z takiego sprzętu to znaczne ułatwienie w porządkach, co bardzo pozytywnie wpływa na wygodę domowników i prostotę w utrzymaniu mieszkalnej przestrzeni w czystości.

Robot odkurzający Ariete Evolution 2712 – nowoczesna propozycja dla wymagających osób

Odkurzanie wcale nie musi być problematyczne, szczególnie przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu. Obecnie można postawić na wygodne opcje, które pozwalają posprzątać dom przy minimum wysiłku. Jednym z najbardziej interesujących odkurzaczy w tej kategorii stanowi robot odkurzający Ariete Evolution 2712. Jest on szeroko wykorzystywany przez wiele osób, które chcą szybko i wygodnie posprzątać swoją przestrzeń mieszkalną. Jeśli więc zastanawiasz się, jaki robot odkurzający wybrać, warto zwrócić się ku temu modelowi.

Kształtem i rozmiarem może przypominać zabawkowy odkurzacz, jednak pozory mylą. W rzeczywistości jest to pełnoprawny sprzęt o przeznaczeniu domowym, który doskonale sprawdza się w sprzątaniu. Robot odkurzający tego typu doskonale rozpoznaje przestrzenie wokół siebie, dzięki czemu nie ma obaw o jego uszkodzenie. Jest on wyjątkowo skuteczny również przy czyszczeniu trudno dostępnych przestrzeni. Sprzęt taki jak Ariete Evolution 2712 doskonale sprawdza się do odkurzaniu miejsc przy krawędzi pomieszczeń, co czyni go w pełni funkcjonalnym, a co za tym idzie – z pewnością godnym uwagi.

Sprzątanie placów budowy – jakie zamiatarki najlepiej sprawdzą się do utrzymania czystości?

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy.

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy. Jednocześnie na placu jest składowana część materiałów, które służą do budowy. W takim środowisku bardzo łatwo o chaos, który może zniweczyć nawet najlepsze plany konstrukcyjne i być przyczyną groźnych wypadków. Aby temu zapobiec pracownicy są obowiązani dbać o porządek i usuwać wszelkie odpady. Czy jest to wystarczające do zachowania ładu na miejscu budowy? 

Dlaczego porządek na placu budowy jest taki istotny? 

Utrzymanie wysokiego poziomu schludności i porządku jest na tyle ważne, że znalazło to odzwierciedlenie w przepisach prawa budowlanego. Do jego przestrzegania są zobowiązani wszyscy pracownicy a jego egzekucją powinien zajmować się nadzorca i ekspert ds. BHP. Zgodnie z nimi: 

  • podstawą do rozpoczęcia prac jest posiadanie planu zagospodarowania budowy i branie go pod uwagę we wszelkich działaniach. Powinien poruszać takie kwestie jak miejsca przechowywania materiałów budowlanych, ciągi komunikacyjne czy postępowanie z odpadami, 
  • działanie zgodnie z przepisami BHP jest w interesie zarówno inwestora, jak i wykonawcy. Pozwala na mniejsze straty w materiałach, obniża zużycie paliwa i zwiększa produktywność ekipy budowlanej, 
  • regularne sprzątanie ma nie tylko sens ekonomiczny. Sprawia, że pracownicy popełniają mniej błędów a budowa może być skończona w terminie. 

Biorąc pod uwagę powyższe kwestie wykonawca ma do wyboru kilka metod na utrzymywanie porządku na placu. Ich wybór może bardzo szybko przełożyć się na mierzalne i konkretne efekty w procesie budowy. 

Jakie są sposoby utrzymania czystości na placu budowy? 

Podstawową metodą na zachowanie porządku na budowie jest delegowanie specjalnie wyznaczonych pracowników, dla których dbanie o czystość jest najważniejszym zadaniem. Jednocześnie jest to obarczone kilkoma wadami: 

  • plac budowy może być rozległym miejscem, dlatego niemożliwe jest zadbanie o czystość we wszystkich lokalizacjach, 
  • utrzymywanie porządku przez pracowników sprawia, że nie mogą oni uczestniczyć w innych, równie ważnych zadaniach. Konsekwencją są opóźnienia i zmniejszenie się efektywności pracy.  

Rozwiązaniem tej kwestii może być używanie maszyn, które zastąpią wielu pracowników i będą cały czas sprzątać teren budowy. Do tej kategorii można zaliczyć odkurzacze przemysłowe, urządzenia szorująco – zbierające oraz zamiatarki. Szczególnie te ostatnie są rekomendowane do utrzymania ładu nawet na najbardziej zatłoczonych i trudnych w zarządzaniu placach budowy. 

Jaką korzyści daje stosowanie zamiatarek? 

Te urządzenia mają bardzo uniwersalne zastosowanie – mogą być używane zarówno wewnątrz stawianych budynków i na samych placach budowy. Zamiatarki posiadają różne konstrukcje i dodatkowe funkcje, dlatego lepiej je zaprezentować na konkretnych modelach: 

  • zamiatarka Tuchel Sweep Profi Gigant – została stworzona do dbania o duże powierzchnie. Wahadłowe złącze zawieszenia sprawia, że urządzenie błyskawicznie dostosowuje się do podłoża i wychwytuje wszystkie nieczystości. Mechanizmem ssącym zawiadują dwa mocne silniki. Dzięki systemowi dźwigni blokujących walec zamiatający ulega równomiernej eksploatacji i charakteryzuje się długą żywotnością. Różne szerokości robocze zamiatarki powodują, że łatwiej jest dopasować dany model do własnych potrzeb. W ofercie są szerokości od 260 cm do 350 cm, średnica szczotki to aż 800 mm! 
  • zamiatarka Tuchel Sweep Ideal 650 – nadaje się do czyszczenia przestrzeni wokół budynków, wąskich przejść oraz na placach budowy. Posiada unikalną funkcję hermetyzacji pyłu, dzięki której może być wykorzystywana w miejscach o podwyższonym standardzie czystości – zakładach produkcyjnych lub na halach przemysłowych. Świetnym rozwiązaniem w tym modelu jest kolektor, który jest opróżniany metodą hydrauliczną. Zwiększa to wydajność maszyny i jej żywotność. Za niezwykłą dokładność tej maszyny odpowiada walec zamiatający wyposażony we włosie ułożone w kształt litery V. To pozwala jej zbierać zgromadzony brud bez możliwości powrotu na czyszczoną powierzchnię. 

Dużą zaletą zamiatarek marki Tuchel jest możliwość wzbogacenia sprzętu o dodatkowe mechanizmy i możliwości wykorzystania. Należą do nich m.in.: 

  • światła postojowe – pozwalają na poruszanie się po drogach, 
  • urządzenia do zraszania wodą – lepiej wiążą kurz i chronią przed suchobiegiem, 
  • boczne szczotki – zwiększają zakres pracy zamiatarek. 

Kto jest czołowym producentem zamiatarek? 

Sweep Ideal 650 oraz Sweep Profi Gigant to dzieło niemieckiej firmy Tuchel Maschinenbau Gmbh. Jest ona znana głównie z produkcji sprzętu od oczyszczania dużych przestrzeni, zamiatarek przemysłowych i komunalnych. Jej wyroby są bardzo popularne, dlatego Tuchel posiada reprezentacje w ponad 50 krajach na całym świecie. W Polsce jej autoryzowanym przedstawicielem i dystrybutorem produktów jest Agro – Tech Junoszyn. Ta wielkopolska marka importuje głównie pługi do odśnieżania, maszyny samobieżne oraz wspomniane zamiatarki.

Czym jest i jak działa Wirtualna Centralka Orange? Wyjaśniamy

Połączenia głosowe wciąż stanowią podstawę, jeśli chodzi o komunikację biznesową. Zgodnie z badaniami rynku przez telefon odbywa się nawet 80 proc. komunikacji. Jeżeli potrzebny jest szybki kontakt, wystarczy złapać za telefon – to najlepszy sposób. Kłopot pojawia się, gdy firma przywiązana jest zarówno do telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych. W takim przypadku, poza dystrybucją telefonów komórkowych, przydatne jest również stworzenie fizycznej infrastruktury. A gdyby tak połączyć wszystkie posiadane telefony w jeden i rozwiązać problem raz na zawsze?

Wiele numerów to problem, którego skutki odczuje firmowe konto

Jak wynika z badań, aż 85 procent spośród wszystkich osób, które za pierwszym razem nie dodzwonią się pod wybrany numer, zaniecha dalszych prób nawiązywania połączeń. To z kolei może wiązać się z poważnymi stratami finansowymi: im mniej klientów doczeka się obsługi i rozwiązania ich problemu, tym mniejsze zyski osiągnie firma.

Co więcej, w przypadku stosunkowo niewielkiej liczby pracowników nie każdy klient uzyska pomoc nawet przy pełnej mobilizacji całego personelu. Jak wiadomo, odebranie telefonu nie zawsze jest możliwe. Obowiązków jest wiele, a liczba godzin w ciągu doby – niezmienna. Z tego wynika, że poza godzinami pracy klienci również nie mogą liczyć na rozwiązanie swoich problemów.

Jednym ze sposobów na uporanie się z uciążliwymi aspektami posiadania wielu telefonów w firmie jest Wirtualna Centralka Orange. Co to takiego? Stanowi ona bezprzewodowe rozwiązanie, które umożliwia połączenie wszystkich stacjonarnych i komórkowych numerów pozostających w dyspozycji firmy w jeden spójny system. Dzięki niemu klienci, którzy zadzwonią pod numer wybrany spośród wielu kontrolowanych przez firmę, będą mogli zostać przekierowani na numery odpowiadające ich zapytaniu. Inną opcją jest wysłuchanie nagranej wiadomości.

Dla kogo jest Wirtualna Centralna Orange?

To proste w obsłudze rozwiązanie może być z powodzeniem wykorzystywane przez każdą firmę, poczynając od tych najmniejszych, a kończąc na gigantach biznesu. Wirtualna Centralka Orange nie wymaga skonstruowania dodatkowej sieci kabli czy też wygospodarowania osobnego pomieszczenia w biurze. Jeżeli wystąpi potrzeba dołączenia do Centralki nowych użytkowników, można bezproblemowo rozszerzyć jej zakres. Ponadto, jako niezwykle nowoczesne urządzenie, Centralka może być obsługiwania z poziomu aplikacji dostępnej na stronie internetowej. Dodatkowo każdy, kto chce spersonalizować usługę, ma możliwość zadecydowania, co dokładnie usłyszy klient, który zadzwoni pod firmowy numer. To pozwoli nie tylko lepiej dopasować się do odbiorcy, ale również wyróżni markę.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, wejdź na https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/komunikacja/wco-wirtualna-centralka-orange/ i sprawdź, dlaczego Wirtualna Centralka Orange to rozwiązanie zaprojektowane specjalnie dla Ciebie.

Inflacja wyznaczy poziom stóp procentowych

Konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego nie przyniosła konkretnych deklaracji w kwestii długości cyklu zaostrzania polityki pieniężnej ani docelowej wysokości stóp procentowych, ale przesłanki, jakimi kierować się będzie Rada Polityki Pieniężnej, zostały określone dość jasno.

Choć na konferencji prasowej prezesa NBP po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie padły konkretne deklaracje co do wysokości stóp procentowych oraz prawdopodobnego ich docelowego poziomu – w tym cyklu polityki monetarnej – to jednak wiadomo, jakimi kryteriami kierować się będzie w swych działaniach Rada Polityki Pieniężnej. Jest ona zdeterminowana w ograniczaniu inflacji oraz tonowaniu oczekiwań inflacyjnych. To bardzo racjonalne podejście, bowiem w warunkach, w których wzrost cen wielu towarów, głównie surowców energetycznych, znajduje się poza zasięgiem wpływu narzędzi polityki pieniężnej, bardzo ważne znaczenie ma właśnie oddziaływanie na oczekiwania inflacyjne konsumentów. Ta kwestia jest tak istotna, by ograniczyć tak zwaną spiralę cenowo-płacową, która często jest źródłem nasilania się procesów inflacyjnych. Silny wzrost cen powoduje narastanie presji pracowników na wzrost płac, a firmy starają się wzrost kosztów przenieść na konsumentów i odbiorców swoich wyrobów. Koniunktura w polskiej gospodarce wciąż jest bardzo dobra, podobnie jak sytuacja na rynku pracy, bowiem bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie, a zapotrzebowanie firm na pracowników rośnie. To tworzy odpowiednie warunki do podwyżek płac i cen.

Dopóki inflacja będzie rosła, Pada Polityki Pieniężnej będzie podnosiła stopy procentowe. W kwietniu dynamika wzrostu cen osiągnęła 12,3 proc., a prognozy ekonomistów zakładają, że w tym roku jej szczyt może wypaść na poziomie około 15 proc. Przedstawiciele NBP także spodziewają się nasilenia inflacji w najbliższych miesiącach, choć unikają podawania konkretnych liczb. Poziom inflacji zależeć będzie od wielu trudnych do przewidzenia czynników. Jednocześnie z jednej z wypowiedzi prezesa NBP można jednoznacznie wywnioskować, że cykl podwyżek stóp procentowych dobiega końca. Wpływ na decyzje RPP będą miały dwa czynniki. W drugiej połowie roku powinniśmy mieć do czynienia z obniżaniem się dynamiki wzrostu cen oraz jednoczesnym słabnięciem tempa wzrostu gospodarczego. Te przesłanki nadal jednak nie dają wystarczających podstaw do prognozowania docelowego poziomu stóp procentowych. Z wypowiedzi zarówno przedstawicieli władz monetarnych, jak i prognoz niezależnych ekonomistów można wnioskować, że ukształtują się one w przedziale od 6,5 do 7,5 proc., a skrajne przewidywania sięgają nawet 10 proc. Mimo to coraz bliżej jest do przełomu i należy się liczyć z tym, że cykl podwyżek stóp procentowych zbliża się ku końcowi, a być może już w przyszłym roku nastąpi początek ich stopniowego obniżania. Wciąż jednak należy mieć świadomość, że wszelkie prognozy obarczone są dużą dozą niepewności z uwagi na nieprzewidywalny rozwój sytuacji pandemicznej, geopolitycznej, jak również kondycji globalnej gospodarki” – analizuje Maciej Pieczkowski, Dyrektor Generalny Oddziału Inbank w Polsce.

Jak obliczyć korektę VAT naliczanego przy sprzedaży firmowego samochodu?

Przedsiębiorcy, którzy kupują samochody osobowe na firmę, zazwyczaj używają ich w sposób mieszany, czyli nie tylko w celach związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą. Takie rozwiązanie ma swoją cenę. Z faktury za zakup samochodu mogą odliczyć tylko połowę podatku od towarów i usług, czyli VAT-u.

Co jeśli przedsiębiorca sprzedaje samochód będący majątkiem jego firmy, od którego odliczył wcześniej (choćby w połowie) podatek od towarów i usług? Do ceny sprzedaży auta musi doliczyć 23% podatku VAT. Wielu podatników może mieć poczucie niesprawiedliwości – w końcu odliczyli połowę VAT-u od kupna, a przy sprzedaży muszą zapłacić cały.

Z myślą o uniknięciu takiej sytuacji w ustawie o podatku VAT wprowadzono prawo (lub obowiązek, w zależności od sytuacji) korekty naliczonego podatku dotyczącego pojazdu osobowego.

W przypadku samochodów o wartości początkowej wyższej niż 15 tys. zł prawo do korekty obowiązuje przez 60 miesięcy (licząc od miesiąca, w którym nabyto, importowano lub oddano do używania pojazd). Jeżeli wartość początkowa samochodu była mniejsza niż 15 tys. zł, prawo do skorygowania VAT-u obowiązuje przez 12 miesięcy (od miesiąca nabycia, importu lub oddania do użytku).

Przykładowo: w kwietniu 2020 roku przedsiębiorca kupił samochód osobowy za 123 tys. zł brutto i wprowadził go do działalności gospodarczej. Zdecydował się użytkować go w sposób mieszany, a więc z 23 tys. zł VAT-u widniejącego na fakturze zakupu, odliczył tylko połowę, czyli 11 500 zł.

Dwa lata później przedsiębiorca decyduje się sprzedać samochód wykorzystywany w działalności. Od miesiąca nabycia nie upłynęło 60 miesięcy, dlatego wciąż ma prawo do korekty VAT-u naliczonego. Kwota podlegająca korekcie to część VAT-u, której przedsiębiorca nie odliczył w miesiącu nabycia auta, czyli 11 500 zł.

Dokładna kwota korekty VAT naliczonego w tym przypadku wyniesie 6900 zł. Jak jest obliczana?

Przedsiębiorca ma na korektę czas od kwietnia 2020 do marca 2025, czyli wspomniane 60 miesięcy. Do końca okresu korekty zostało 36 miesięcy (kwiecień 2022 – marzec 2025). 36 miesięcy/60 miesięcy równa się 0,6. Powstały współczynnik 0,6 mnożymy razy wartość nieodliczonego przy zakupie VAT-u, a więc 11 500 zł. Daje to kwotę 6900 zł, którą wykazujemy w deklaracji VAT za kwiecień 2022, jako korektę VAT naliczonego od nabycia środków trwałych.

Adam Pietrzak, księgowy w firmie inFakt

Nowoczesna gospodarka Q1 2022

Po dwóch latach od wybuchu pandemii COVID-19 gospodarka zaczyna przyspieszać. Z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022 r.” wynika, że w I kw. 2022 r. różnica pod względem dynamiki zatrudnienia pomiędzy ogółem rynku (+2,3 proc. vs I kw. 2021 r. wg danych Głównego Urzędu Statystycznego) a przedsiębiorstwami należącymi do firm Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.) zmalała do zaledwie 1,12 p.p.

Jak wynika z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2021” opracowanego przez firmę ADP Polska, w I kw. 2022 r. firmy Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.), czyli przedsiębiorstwa wykorzystujące innowacyjne rozwiązania biznesowe, skuteczniej poradziły sobie z wyzwaniami rynkowymi niż ogół rynku (+2,30 proc. vs I kw. 2021 r. wg Głównego Urzędu Statystycznego) i odnotowały wyższą dynamikę zatrudnienia. Warto jednak odnotować, że w porównaniu do poprzednich kwartałów różnica ta istotnie zmalała. W rezultacie, dystans między innowacyjnymi przedsiębiorstwami a ogółem wyniósł w I kw. 2022 r. zaledwie 1,12 p.p.

Od dwóch lat przedsiębiorcy zmagają się z wyzwaniami wynikającymi z pandemii COVID-19. Chociaż na początku przewidywano powrót do rynku pracodawcy, to jednak utrzymujący się niski wskaźnik bezrobocia, bardzo szybko pokazał, że ten scenariusz się nie spełni. Szczególnie intensywne rekrutacje ruszyły  na początku tego roku, kiedy część obostrzeń została zniesiona. Drugi impuls nastąpił wraz z uproszczeniem zasad zatrudniania cudzoziemców, co zdecydowanie ułatwiło rekrutację osób uciekających z terytorium wojny w Ukrainie – tłumaczy Anna Barbachowska, Dyrektor HR w ADP Polska. – Mimo że wskaźnik PMI w marcu br. wyniósł zaledwie 52,7 punktów i przyjął najniższą wartość od stycznia 2021 roku, nie ma on jeszcze odzwierciedlenia w wynikach zatrudnienia w I kwartale. Efekty tego spadku oraz dynamicznie rosnącej inflacji i wprowadzanej od lipca nowelizacji Polskiego Ładu mogą być jednak widoczne w kolejnych miesiącach – dodaje ekspertka ADP Polska.

Małe firmy ostrożne w obliczu wojny

Niestabilna sytuacja geopolityczna i fiskalna sprawiły, że zarówno małe firmy produkcyjne, jak i usługowe odnotowały w I kw. 2022 r. wyhamowanie dynamiki zatrudnienia. Według danych z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022”, małe firmy produkcyjne zaliczane do Nowoczesnej Gospodarki zatrudniły o 3,06 proc. więcej osób niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W IV kw. 2021 r. było to 6,62 proc. (vs IV kw. 2020 r.). Podobną dynamikę zatrudnienia odnotowały firmy usługowe zatrudniające poniżej 500 pracowników. W ich przypadku wzrost zatrudnienia wyniósł 2,78 proc. (vs I kw. 2021 r.). Śmielej w obliczu obecnych wyzwań zatrudniały duże przedsiębiorstwa Nowoczesnej Gospodarki. W przypadku firm produkcyjnych zatrudnienie wzrosło o 3,76 proc. (vs I kw. 2021 r.), natomiast duże przedsiębiorstwa usługowe w okresie styczeń-marzec 2022 r. zwiększyły zatrudnienie o 4,56 proc. (vs I kw. 2021 r.)

– Obserwowane w I kwartale 2022 r. wyhamowanie zatrudnienia w małych firmach Nowoczesnej Gospodarki ma bezpośredni związek z obecną sytuacją geopolityczną
i ekonomiczną. Zgodnie z danymi historycznymi raportu, podobne zdarzenie miało miejsce
w I kwartale 2020 roku, kiedy na świecie wybuchła pandemia COVID-19, a małe przedsiębiorstwa w obawie o niestabilność i możliwe wstrząsy na rynku zamrażały zatrudnienie. Wycofanie się z wymiany towarowej z Rosją i Białorusią, skokowy wzrost cen surowców, rosnąca inflacja, niestabilny system podatkowy i wszechobecna niepewność znacząco wpływają na sytuacje polskich przedsiębiorców
– wyjaśnia Anna Barbachowska. – Większe firmy, zatrudniające ponad 500 pracowników, mają wypracowane schematy działania w przypadku nieprzewidywalnych sytuacji kryzysowych i większą odporność na zawirowania, dzięki czemu nie wstrzymały procesów rekrutacyjnych. Od kilku kwartałów w tych firmach obserwujemy trend wzrostowy, jednak prawdziwa jego weryfikacja nastąpi w II i III kwartale 2022 r. – kończy ekspertka ADP.

Ile zarabiają prawnicy?

Wywołana przez pandemię niechęć do zmiany miejsca zatrudnienia zaowocowała zmniejszoną responsywnością na oferty pracy przez doświadczonych kandydatów na stanowiska prawnicze i wysoką liczbą odrzuconych ofert, najczęściej na rzecz kontroferty ze strony obecnego pracodawcy. Jak zauważa ekspertka Manpower w konsekwencji pracodawcy często byli zmuszeni uelastyczniać swoje wymagania wobec kandydatów oraz redefiniować widełki wynagrodzenia na korzyść pracownika. Więcej w analizie przygotowanej przez Manpower.
zarobki prawników

Jedno z najwyżej opłacanych stanowisk w ramach specjalizacji prawniczych to ekspert w obszarze podatków. Najbardziej doświadczona osoba, aplikująca na stanowisko tax senior lub executive manager najczęściej może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 26 000 brutto zł, z maksymalną opcją na poziomie 60 000 zł brutto. Równie wysokie zarobki może otrzymać legal salary partner, w przypadku którego najczęściej ofertowana stawka to 30 000 zł brutto, z najwyższym proponowanym wynagrodzeniem na poziomie 60 000 zł brutto.

Marta Romaneczko-Kozielska, lider zespołu i headhunter w obszarze rekrutacji na stanowiska prawnicze i podatkowe w Manpower wyjaśnia, że największe zapotrzebowanie zgłaszano w 2021 roku na prawników specjalizujących się w prawie podatkowym. – Praktyka podatkowa od lat cieszy się największym zainteresowaniem, jeśli chodzi o liczbę projektów zlecanych agencjom rekrutacyjnym, jednak w związku z licznymi zmianami legislacyjnymi, a zwłaszcza wejściem w życie Polskiego Ładu, odnotowaliśmy skokowy wzrost liczby zgłoszonych wakatów – otrzymaliśmy ich niemal dwukrotnie więcej w stosunku do roku poprzedniego. Na kolejnych miejscach rankingu uplasowały się kolejno praktyki commercial, corporate, M&A, IT/IP litigation oraz real estate – dodaje przedstawicielka Manpower. – Ostatni rok był przełomowy dla świata rekrutacji prawniczych, ponieważ nigdy wcześniej nie obserwowano takiego zwrotu w kierunku rynku kandydata w obszarze, w którym z uwagi na dużą nadpodaż chętnych do pracy w stosunku do liczby wakatów największa trudność polegała dotychczas na wyłonieniu osób spełniających mocno wyśrubowane kryteria selekcyjne w zakresie pożądanych kompetencji – dodaje Marta Romaneczko-Kozielska.

– Wzrostowy trend obserwujemy również w odniesieniu do prawników z biegłą znajomością przynajmniej dwóch języków obcych. Wynika to z faktu, że coraz więcej globalnych korporacji przenosi swoje centra usług wspólnych oraz role regionalne i globalne do polski – stanowiska prawnicze nie są tu wyjątkiem. Wśród najczęściej poszukiwanych języków, poza angielskim, znalazły się niemiecki, francuski, rosyjski oraz włoski. Niezmiennie wysokie jest także zapotrzebowanie na wykwalifikowane asystentki prawne oraz funkcje paralegalowe. Warto odnotować, że w rekrutacjach na tego typu stanowiska pracodawcy najczęściej oczekują osób z przynajmniej 2-letnim doświadczeniem, najchętniej w obrębie wspierania tej samej praktyki. Najwięcej wakatów dla asystentek pojawia się w praktykach litigation, real estate oraz M&A – uzupełnia ekspertka.

Jak zaznacza przedstawicielka Manpower mniejszym zainteresowaniem cieszą się z kolei stanowiska generalistyczne, i to nie tylko w kancelariach prawnych czy podatkowych, których większość postawiła w 2021 roku na politykę zawężania specjalizacji. Sprawia to, że za tych pracowników firmy płacą mniej – specjalista w obszarze paralegal zarobi najczęściej 6 500 zł brutto. Wewnętrzne działy prawne również przechodzą swoistą transformację przekładającą się na zmiany w profilu poszukiwanych kandydatów.

– Powoli odchodzą w niepamięć czasy, w których dział prawny dużego przedsiębiorstwa, zwłaszcza międzynarodowego, zatrudniał w Polsce jednego czy dwóch prawników in-house, którzy zajmowali się obsługą spółki od A do Z, zlecając bardziej skomplikowane zadania kancelariom. Dążenie do optymalizacji kosztowej oraz rozwój pionów wsparcia prawnego także wymusza położenie akcentu na pogłębioną ekspertyzę prawną w niezbędnych dla funkcjonowania organizacji dziedzinach. Do najbardziej poszukiwanych profili in-house należały w 2021 roku role z obszaru commercial, IT/IP, real estate oraz – bez niespodzianek – podatki – podsumowuje Marta Romaneczko-Kozielska.

„Raport trendów 2022. Wynagrodzenia i rynek pracy” wydany przez Manpower prezentuje dane o aktualnych stawkach dla ponad 250 stanowisk specjalistycznych i kierowniczych w podziale na 10 obszarów rynku. Publikacja przedstawia także 20 globalnych trendów, które będą oddziaływały na polski rynek w najbliższym czasie. Raport jest dostępny bezpłatnie na stronie internetowej www.manpowergroup.pl.

Gdzie szukać dołka na EUR/USD?

Główna para walutowa od 1,5 tygodnia znajduje się trendzie bocznym. Wcześniej jednak w ciągu zaledwie kilku dni spadła o ok. 3 figury (300 pipsów). W średnim i długim terminie dominuje trend spadkowy, który wynika w głównej mierze z pogłębiającej się dywergencji polityk monetarnych Rezerwy Federalnej oraz Europejskiego Banku Centralnego. Teraz pytanie brzmi czy już przyszedł czas na korektę czy może jednak dołki zostaną pogłębione?

Po samej decyzji Fed-u o podwyżce stóp procentowych obserwowaliśmy klasyczne sprzedawanie faktów. Dolar osłabił się w środowy wieczór. Wrócił jednak do aprecjacji następnego dnia. Brak jednak zdecydowanego ruchu na południe na EUR/USD oznacza, że decyzja środowa była w pełni wyceniona. Teraz wiele zależy od tego co Fed zrobi na kolejnych posiedzeniach i jak długo cały cykl podwyżek będzie trwał i na jakim poziomie się zakończy. Jeszcze niedawno rynek zakładał, że poziom stóp w USA dobije w tym roku do pułapu 3 proc. W tym momencie oczekiwania są powyżej tego poziomu.
Dolar powinien nadal zyskiwać względem euro. Co prawda w ostatnim czasie pojawiły się głosy z EBC za wcześniejszymi podwyżkami (lipiec), jednak europejska instytucja jest nadal mało zdecydowana i do konkretnych działań wydaje się, że jeszcze daleka droga. Do tego dochodzi ryzyko kryzysu energetycznego, które odstrasza decydentów europejskich przed restrykcyjną polityką monetarną. Nadal wielu w EBC uważa inflację za zjawisko przejściowe.

EUR/USD porusza się w trendzie bocznym pomiędzy poziomami 1,0620 a 1,0470. Wydaje się, że to jedynie przystanek przed kolejną falą spadkową. Wczoraj ponownie kurs odbił od dolnej bandy i jest aktualnie na 1,0570. Przełamanie dolnego ograniczenia powinno otworzyć drogę na 1,0350 (dołek z przełomu 2016 i 2017 roku). Nie należy jednak całkowicie wykluczać większej korekty wzrostowej, która mogłaby mieć szansę na realizację do poziomu 1,0770 po wcześniejszym przebiciu wspomnianego poziomu 1,0620.

W środę mamy dane inflacyjne z USA o 14:30. Oczekiwania rynku pokazują dynamikę wzrostu na poziomie 8,1 proc. czyli mniej niż miesiąc wcześniej (8,5 proc.). Jeśli inflacja wypadnie poniżej konsensusu prawdopodobieństwo większej korekty na EUR/USD wyraźnie wzrośnie.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych? Z taką inicjatywą wychodzi EV Klub Polska

  • Dotacje do używanych samochodów elektrycznych są niezbędne do rozwoju elektromobilności w Polsce na masową skalę – wynika z raportu EV Klub Polska, opracowanego we współpracy z PSPA i OTOMOTO.
  • Inne kraje już dawno wprowadziły programy wsparcia rynku wtórnego, zatrzymując u siebie używane pojazdy zeroemisyjne, np. wymieniane przez pierwszych właścicieli lub poleasingowe, wypychając z rynku auta spalinowe.
  • Polska, w której za 68% rejestracji w ubiegłym roku odpowiadają pojazdy używane, a średni wiek importowanych samochodów wynosi niemal 12 lat, przez brak podobnego programu wsparcia, może stać się jeszcze większym złomowiskiem Europy.
  • Wprowadzeniu dopłat do używanych EV sprzyja wzrost zainteresowania samochodami elektrycznymi. Potencjalny problem z importem ropy może doprowadzić do jeszcze większego wzrostu cen na stacjach paliw.

Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznych Dopłaty do używanych samochodów elektrycznychNasz kraj dysponuje jednym z największych i najstarszych parków pojazdów w Unii Europejskiej. Po polskich drogach jeździ obecnie ok. 18,6 mln samochodów osobowych i dostawczych, co stawia nas pod tym względem na 5. miejscu w Europie. Tylko od 2015 r. ta flota powiększyła się o 22%. Jednocześnie są to w większości stare pojazdy – ich średnia wieku wynosi ponad 14,3 lat, co jest wynikiem wyższym o niemal 3 lata od średniej odnotowywanej w Unii Europejskiej (11,5). Za 2/3 rejestracji w naszym kraju odpowiadają pojazdy używane, a rynek wtórny ma i jeszcze przez długi czas będzie mieć decydujący wpływ na emisyjność polskiego transportu. Wiele samochodów zarejestrowanych w Polsce pochodzi z importu.

W ciągu ostatnich 20 lat Polacy sprowadzili niemal 16 mln pojazdów, których średni wiek wynosił 11,9 lat. Co istotne, udział najstarszych, liczących ponad 10 lat samochodów importowanych do Polski wzrasta. W 2012 r. wynosił 46,3%, w 2015 r. 55,6%, zaś w roku 2021 – już 58,6%. To oznacza, że ponad połowa samochodów, które trafiają do Polski z zagranicy została zarejestrowana po raz pierwszy przed rokiem 2012 – mówi Łukasz Lewandowski, koordynator EV Klub Polska.

Liczny i wiekowy park pojazdów negatywnie oddziałuje na klimat i środowisko. Wg danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), wzrost emisji z sektora transportu w Polsce w latach 1990-2017 wyniósł 206%. Średnia unijna była wielokrotnie niższa – 28%. Stare pojazdy spalinowe, zwłaszcza wyposażone w silniki Diesla wytwarzają również znaczne ilości zanieczyszczeń (w szczególności cząstek pyłu zawieszonego) przyczyniając się do powstawania smogu i chorób płuc. Poważnym problemem jest również hałas z transportu – na 92% polskich dróg jego poziom emisji przekracza 60 dB w dzień, a na 85% tras 55 dB w nocy.

Elektromobilność potrzebuje wsparcia

Najbardziej skutecznym narzędziem przyczyniającym się do ograniczenia emisji z transportu drogowego jest popularyzacja samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Obecnie park pojazdów tego typu w Polsce jest jeszcze bardzo niewielki. Na podstawie prowadzonego przez PSPA i PZPM Licznika Elektromobilności, według danych z końca lutego 2022 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 42 711 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym (BEV + PHEV), w tym 20 167 czysto elektrycznych (BEV). Wtórny rynek elektromobilności w Polsce wciąż znajduje się w początkowej fazie rozwoju, a struktura rejestracji w segmencie e-mobility przedstawia się zupełnie inaczej niż w obszarze motoryzacji konwencjonalnej.

Zdecydowaną większość samochodów całkowicie elektrycznych nabywanych w Polsce stanowią samochody nowe. W 2019 r. ich udział wynosił 62%, w 2020 r. wzrósł do 75%, z kolei w 2021 sięgnął aż 84%. Szacujemy, że w kolejnych miesiącach udział pojazdów pochodzących z rynku pierwotnego jeszcze wzrośnie. Wpływ na taki stan rzeczy będzie miał przede wszystkim wdrożony przez NFOŚiGW program dofinansowania nabywców nowych BEV „Mój Elektryk”, w ramach którego przewidziano dotacje dla szerokiego grona beneficjentów, w tym osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, przedsiębiorców oraz jednostek samorządu terytorialnego – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Na podstawie danych OTOMOTO, partnera merytorycznego raportu, używane samochody elektryczne odpowiadają za mniej niż pół procenta wszystkich wyszukań na portalu. Co istotne, największy wybór ofert używanych samochodów elektrycznych jest odnotowywany wśród stosunkowo młodych pojazdów.

Wiek 66% oferowanych samochodów całkowicie elektrycznych nie przekracza 4 lat. Jednak średnia cena BEV dostępnych na OTOMOTO w 2021 r. wynosi 117 244 zł. Są to koszty nieporównywalnie większe niż pojazdów z silnikami spalinowymi. Różnica wynosi ok. 25% w odniesieniu do hybryd (93 576 zł) oraz niemal 3-krotność ceny w stosunku do aut konwencjonalnych napędzanymi wyłącznie silnikami spalinowymi – mówi Agnieszka Czajka, General Manager, OTOMOTO.

Europa wspiera rynek wtórny

W szeregu państw europejskich pokonano tę barierę wprowadzając dotacje do nabycia samochodów zeroemisyjnych. Przykładowo, maksymalna wysokość dofinansowania, którą można uzyskać przy zakupie używanego BEV w Niderlandach wynosi 2 tys. euro, w Niemczech – do 6 tys. euro, zaś na Litwie i we Francji (przy uwzględnieniu premii za równoległe zezłomowanie pojazdu spalinowego) – odpowiednio 3,5 i do 6 tys. euro. W Polsce, w której siła nabywcza, a także średnie wynagrodzenie netto jest znacząco niższe niż unijne (wg danych Eurostat w 2019 r. – 10,3 tys. EUR w Polsce vs 25,3 tys. EUR w Unii), nie wprowadzono podobnego programu.

Subsydia tego rodzaju wprowadziły zatem kraje o zdecydowanie bardziej rozwiniętym rynku elektromobilności, jak i te, w których rynek znajduje się w początkowej fazie rozwoju, podobnie jak w Polsce. Nie mamy złudzeń, że zdecydowana większość Polaków w kolejnych latach wciąż będzie kupowała samochody z rynku wtórnego. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której jak największa liczba tych pojazdów będzie wyposażona w napęd elektryczny. Nie możemy pozwolić sobie na to, by w dalszym ciągu pozostawać największym złomowiskiem Europy. Aby elektromobilność stała się w Polsce trendem masowym potrzebuje wsparcia obejmującego również rynek używanych EV – dodaje Łukasz Lewandowski, Koordynator EV klub Polska.

Jaki program wsparcia dla używanych?

W raporcie pt. „EV z drugiej ręki. Wsparcie rynku używanych samochodów elektrycznych szansą na przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu w Polsce”, przedstawiono również rekomendacje programu dofinansowania przez NFOŚiGW, który mógłby obowiązywać w Polsce. Refundacja części kosztów powinna objąć samochody zeroemisyjne – całkowicie elektryczne (BEV) oraz zasilane wodorowymi ogniwami paliwowymi (FCEV).

Minimalna wysokość dofinansowania powinna wynosić nie mniej niż 9 lub 13 tys. zł (w drugim przypadku dla posiadaczy Karty Dużej Rodziny). Najniższe subsydia adresowane do nabywców używanych samochodów elektrycznych, byłyby ponad dwukrotnie mniejsze niż te przewidziane dla osób fizycznych, nieprowadzących działalności gospodarczej, kupujących nowe pojazdy w ramach programu „Mój Elektryk” (analogicznie 18,75 i 27 tys. zł) – dodaje Łukasz Lewandowski z EV Klub Polska.

Autorzy analizy wnioskują również o wprowadzenie limitu w postaci maksymalnego wieku dotowanego samochodu określonego na 4 lata od daty pierwszej rejestracji oraz maksymalnego przebiegu 60 tys. km. Postulowane limity są niższe niż średni wiek samochodów elektrycznych importowanych do Polski w 2021 r. (5,21 lat) oraz korespondują ze średnim dystansem pokonywanym w państwach członkowskich Unii Europejskiej w okresie 5 lat od rozpoczęcia użytkowania. Maksymalny limit kosztów zakupu dotowanego pojazdu wynosiłby 125 tys. zł. Pozwoliłoby to na objęcie wsparciem przede wszystkim samochodów miejskich oraz ich kompaktowych odmian z wyłączeniem segmentu premium.

Kierowcy są na tak!

Propozycja dofinansowania w formie subsydiów ze środków NFOŚiGW stanowi wstęp do dalszej dyskusji o wdrożeniu w Polsce skutecznego systemu wsparcia nabywców elektrycznych samochodów używanych. Powód jest prosty – taka forma jest najbardziej optymalna z perspektywy koniecznych do wprowadzenia zmian w obowiązującym systemie prawnym – podsumowuje Łukasz Lewandowski, koordynator EV Klub Polska. – Nasze pozostałe postulaty idą jednak dalej i obejmują wprowadzenie premii za złomowanie starego samochodu, akcyzy opartej na parametrach ekologicznych, podatku od nabycia i użytkowania pojazdu zależnego od poziomu emisji CO2 czy opłaty recyklingowej – dodaje.

Za wdrożeniem wsparcia dla nabywców używanych samochodów elektrycznych są również sami zainteresowani. Inicjatywę popiera 76% ankietowanych, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym przez EV Klub Polska wśród użytkowników EV w Polsce. Zdecydowana większość respondentów wskazała, że subsydia powinny być skierowane do wszystkich odbiorców (78%), zarówno osób fizycznych, jak i firm. W badaniu zapytano również jaki powinien być maksymalny wiek, przebieg oraz cena pojazdu, który podlegałby wsparciu. Średnie wartości uzyskane w ankiecie wynosiły odpowiednio 4,1 roku, 69 tys. km oraz 146 tys. zł. Z kolei sugerowana wysokość dopłat powinna wynosić ok. 15 tys. zł – wynika ze średniej zaproponowanej przez 88% ankietowanych. Uzyskane wartości są zbliżone do zaproponowanych rekomendacji w raporcie pt. „EV z drugiej ręki. Wsparcie rynku używanych samochodów elektrycznych szansą na przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu w Polsce”.