Wybory swoje, rynki swoje

Pomimo zwycięstwa Emmanuela Macrona euro dzisiaj od rana jest wyraźnie w odwrocie. Dobre dane z Polski wsparły złotego. Obserwatorzy spekulują o możliwym końcu hossy na ropie.

Macron wygrywa we Francji

W niedzielnych wyborach wedle właściwie wszystkich sondaży wyraźnie wygrywa urzędujący prezydent Emmanuel Macron. Są to teoretycznie tylko wyniki wstępne, ale przy wyniku 58,6% nie ma już właściwie możliwości utracenia tej przewagi. Należy pamiętać, że w tych wyborach to nie Macron został wybrany, a pani Le Pen została odrzucona. To bardziej jej negatywny elektorat przeważył szalę zwycięstwa niż pozytywny obecnej głowy państwa. Co ciekawe, dzisiaj od rana euro wyraźnie traci względem dolara amerykańskiego. W rezultacie pomimo wygrania kandydata, który powinien uspokajać rynki, europejska waluta jest w odwrocie. Nawet jeżeli będziemy tę siłę tłumaczyć wydarzeniami zza oceanu, trzeba jeszcze znaleźć wydarzenia tłumaczące dzisiejsze straty euro względem franka czy funta. Zdaniem wielu analityków powód jest prozaiczny, wielu inwestorów chciało się podłączyć pod dłuższy ruch wzrostowy po wynikach. Gdy ten się nie pojawił, teraz zamykają pozycje inwestycyjne, więc euro traci.

Sprzedaż detaliczna w Polsce

W piątek poznaliśmy ważne dane z Polski. Sprzedaż detaliczna rośnie o 22% wobec oczekiwanych 19,5%. Przy tak dużej inflacji wysoki wynik nie zaskakuje. Pomimo narzekań na koszty budowy wyraźnie w górę idzie również produkcja budowlano-montażowa. Rośnie ona o 27,6% wobec oczekiwanych 15,2%. Dane te pokazały, że sytuacja w kraju nie jest wcale taka zła, a ostatnie zmiany oczekiwań wzrostu gospodarczego mogły być zbyt mocno obniżone. Złoty na początku dnia, gdy dane te były publikowane, zyskiwał. Pod koniec wygrał jednak strach. W weekend trwały wybory we Francji, a wojska rosyjskie kontynuowały ofensywę na wschodzie Ukrainy. Nie może zatem dziwić, że inwestorzy spojrzeli mniej przychylnie na złotego.

Ropa znów spada

Od piątkowego zamknięcie ropa naftowa spadła już dzisiaj 5 dolarów za baryłkę. Powodem ruchu w dół jest nagłe pojawienie się na rynku nadmiaru surowca. Komentatorzy wskazują, że jest to najprawdopodobniej upłynnianie rezerw przez dużych graczy. Wielu obserwatorów uważa, że firmy naftowe przewidują, że tak dobra koniunktura nie utrzyma się zbyt długo. Potwierdzeniem tego poglądu jest przynajmniej sytuacja na giełdzie, gdzie w zarządach spółek naftowych wyraźnie przeważa sprzedaż akcji nad jej zakupem. Gdyby ta tendencja się utrzymała, byłby to z pewnością dobry sygnał dla kierowców.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Nabycie nieruchomości upadłej firmy a obowiązek zapłaty PCC

Przedsiębiorca, czynny podatnik VAT, wyraził chęć nabycia nieruchomości od syndyka z masy upadłościowej upadającego przedsiębiorstwa. Czy będzie zobowiązany do zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych?

Umowa sprzedaży przedsiębiorstwa upadającej spółki

Będący osobą fizyczną, prowadzący działalność gospodarczą przedsiębiorca, czynny podatnik VAT, zaplanował nabycie od syndyka nieruchomości z masy upadłościowej spółki z o.o. Przedmiotem sprzedaży miał być należący do spółki lokal wraz z udziałem w nieruchomości wspólnej. Przedsiębiorca zaznaczył, że na jego rzecz nie zostaną transferowane prawa i obowiązki pracownicze. Nieruchomość nie stanowi też wyodrębnionej organizacyjnie struktury przedsiębiorstwa.

Zapłata VAT zamiast PCC

Powołując się na art. 2 ust. 4 lit. a ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych przedsiębiorca uznał, że transakcja nie będzie podlegać PCC. Zgodnie bowiem z brzmieniem tego przepisu PCC nie podlegają czynności cywilnoprawne inne niż umowa spółki i jej zmiany, w zakresie, w jakim są opodatkowane podatkiem od towarów i usług, z wyjątkiem umów sprzedaży lub zamiany, których przedmiotem jest nieruchomość lub jej część. Choć w oparciu o art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o podatku od towarów i usług dostawę budynków, budowli lub ich części zwalnia się od VAT, to jednak na mocy art. 43 ust. 10 i 11 tej ustawy, podatnicy mogą zrezygnować z tego zwolnienia.

Przedsiębiorca oświadczył, że zarówno syndyk, jak i upadła spółka są zarejestrowanymi, czynnymi podatnikami VAT. Przy zawieraniu umowy sprzedaży strony zrezygnują ze zwolnienia z opodatkowania podatkiem od towarów i usług – ziści się zatem warunek zawarty w art. 2 ust. 4 lit. a ustawy o PCC, za więc przedsiębiorca nie będzie zobowiązany do zapłaty tego podatku.

Przedsiębiorca może nie płacić PCC

Organ podatkowy w wydanej w styczniu interpretacji potwierdził stanowisko przedsiębiorcy: „…planowana Transakcja nie będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych na podstawie art. 2 pkt 4 lit. a (…) w związku z tym, że transakcja ta będzie w całości opodatkowana podatkiem od towarów i usług (gdyż Strony złożą oświadczenie o rezygnacji ze zwolnienia, w takim zakresie w jakim to zwolnienie przysługuje)” (interpretacja indywidualna z Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 11 stycznia 2022 r., sygn. 0111-KDIB2-3.4014.367.2021.4.JKU).

Co zyskał przedsiębiorca?

Z czysto matematycznego punktu widzenia korzystanie z możliwości opodatkowania VAT określonej transakcji na pierwszy rzut oka wydaje się mało sensowne. Oznacza bowiem konieczność odprowadzenia do skarbówki daniny w wysokości 23% wartości transakcji, podczas gdy przy PCC wynosi ona jedynie do 2% wartości. Jednak płacąc VAT firma może go później w pełni odzyskać, kompensując wartości podatku zapłaconego z należnym. W tym celu wystarczy ująć fakturę zakupową do ewidencji prowadzonej działalności. W przypadku PCC takiej szansy nie ma.

Co istotne, zwolnienie przywołanej transakcji z opodatkowania PCC było możliwe dlatego, że fiskus nie zakwalifikował jej jako sprzedaży przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części. W takim przypadku, na mocy art. 6 pkt 1 ustawy o VA,T transakcja nie podlegałaby opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, co z kolei uniemożliwiłoby zwolnienie z PCC.

Autor: Agnieszka Stachurska, dyrektor biura rachunkowego Skarbiec Corporate Services, Kancelaria Prawna Skarbiec

Skala inwestycji polskich przedsiębiorstw zagranicą przekroczyła 105 mld zł. Najlepiej inwestować w Indiach, zaś 60% firm deklaruje plany dalszej ekspansji zagranicznej

47% badanych przedsiębiorców wskazuje dywersyfikację geograficzną i ograniczanie ryzyka jako główną korzyść z bezpośrednich inwestycji za granicą, 84% polskich bezpośrednich inwestycji za granicą zlokalizowanych jest w Europie, a wśród najlepszych kierunków inwestycji zagranicznych wymienia Indie, Finlandię, Estonię, Izrael i Chile, wynika z raportu Polskie Inwestycje Zagraniczne opracowanego przez PFR TFI i PwC Polska. Partnerem tegorocznej edycji jest KUKE.

To już trzecia edycja raportu. W tegorocznej prezentujemy najciekawsze kierunki z uwzględnieniem wpływu pandemii COVID-19 na atrakcyjność poszczególnych krajów. W tegorocznym rankingu najbardziej obiecujących kierunków dla polskich przedsiębiorstw uwzględniamy „czynnik pandemiczny”, którego celem jest premiowanie krajów, które relatywnie lepiej poradziły sobie ze skutkami COVID-19 w zakresie napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Dokonaliśmy również korekty związanej z agresją Rosji na Ukrainę. Pięć pierwszych miejsc w podstawowym rankingu najbardziej obiecujących kierunków dla polskich BIZ zajmują Indie, Finlandia, Estonia, Izrael i Chile. Są to szybko rosnące rynki, podejmujące wiele reform w celu podniesienia swojej atrakcyjności biznesowej dla zagranicznych inwestorów.

Konsekwencje gospodarcze pandemii czy agresja Rosji na Ukrainę wymuszają na przedsiębiorcach nie tylko konieczność umiejętnego zarządzania ryzykiem, ale również podjęcia strategicznych decyzji. Jak pokazują dane z naszego raportu, okazuje się, że po początkowym spadku odbicie w inwestycjach zagranicznych nastąpiło szybciej niż po kryzysie w 2008 roku. Przyczyną może być fakt, że realizowane są przedsięwzięcia, które były zaplanowane na początkowe miesiące pandemii. Inwestorzy wstrzymali się z decyzjami, ponieważ początek pandemii cechował się wysoką niepewnością, która malała wraz z poznawaniem mechanizmu działania wirusa i jego wpływu na gospodarkę.

“Ponad 60% polskich inwestorów planuje dalszą ekspansję za granicą. Nasze badanie pokazuje, że im więcej doświadczenia na zagranicznych rynkach, tym większa otwartość biznesu na korzyści związane z internacjonalizacją – dywersyfikację i ograniczenie ryzyka, zabezpieczenie łańcuchów dostaw czy obniżenie kosztów operacyjnych. Bardzo mnie cieszy, że odbicie w inwestycjach zagranicznych po COVID-19 nastąpiło szybciej niż po kryzysie z 2008 roku. Ten trend należy wzmacniać poprzez wsparcie obecnych i potencjalnych inwestorów instrumentami finansowymi, wiedzą i narzędziami cyfrowymi, które coraz bardziej decydują o przewadze konkurencyjnej na międzynarodowych rynkach” – mówi Agnieszka Gajewska, partnerka PwC Polska i globalna liderka Government & Public Services PwC.

W 2021 roku polskie BIZ rosły szybciej niż przed pandemią. Polska przyciągała inwestycje zagraniczne na dużą skalę, ale była też źródłem rosnących inwestycji wychodzących. Z danych bilansu płatniczego wynika, że w pierwszych trzech kwartałach 2021 roku BIZ z Polski były o ponad 90% wyższe niż średnia dla analogicznych okresów z lat 2015-2019. Największy wzrost w wartościach bezwzględnych odnotowały inwestycje zagraniczne do Wielkiej Brytanii.

Pytane o plany dalszej ekspansji, przedsiębiorstwa w większości nie planują dalszej ekspansji zagranicznej w perspektywie kolejnych 3 lat lub nie mają skonkretyzowanych planów w tym zakresie – wśród ogółu ankietowanych takiej odpowiedzi udzieliło ponad 60% badanych.  Z drugiej strony, warto zauważyć, że odpowiedzi różnią się pomiędzy grupami – wśród przedsiębiorstw już obecnych za granicą w sumie prawie 60% wyraziło plany dalszej ekspansji – 45,5% w formie nowych inwestycji, a 13,8% w formie fuzji lub przejęcia. Odwrotnie wygląda sytuacja w grupie przedsiębiorstw nieinwestujących za granicą – zdecydowana większość – 80,3% nie ma sprecyzowanych planów w tym zakresie. Pokazuje to, że firmy, które już poznały specyfikę działalności za granicą widzą, jakie przynosi ona korzyści i że jest to opłacalne. Plany ekspansji zagranicznej polskich przedsiębiorstw dotyczą głównie Europy. Istnieje jednak różnica w odpowiedziach w zależności od wielkości przedsiębiorstwa – w średnich firmach jako kierunek dla inwestycji zagranicznych zdecydowanie dominuje Europa Środkowo-Wschodnia, natomiast wśród dużych przedsiębiorstw jest to rozłożone dużo bardziej równomiernie pomiędzy Europę, Azję Centralną oraz Amerykę Północną.

Największym zagrożeniem mogącym wpływać na zmianę strategii ekspansji polskich przedsiębiorstw są zakłócenia w łańcuchach dostaw oraz pandemia COVID-19. Na trzecim miejscu znajdują się rosnące koszty energii i paliw, co pokazuje, że przedsiębiorstwa obawiają się także wzrostu kosztów surowców niezbędnych do funkcjonowania.  Wśród przedsiębiorstw inwestujących za granicą, do najczęściej wskazywanych przez respondentów zagrożeń, które przyczyniły lub przyczyniłyby się do zmiany strategii należą zakłócenia w łańcuchach dostaw, pandemia COVID-19, rosnące koszty energii i paliw oraz wysoka inflacja wskazywane odpowiednio przez 81,7, 72,5 i 65,8% respondentów. Co ciekawe, wymienione zagrożenia mają relatywnie małe znaczenie dla przedsiębiorstw nieinwestujących za granicą – nie więcej niż 15% respondentów z tej grupy wskazało je jako ważne.

“Na naszych oczach tworzy się nowy krajobraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Pandemia nadała nowego tempa trendom związanym z cyfryzacją i automatyzacją, wykorzystaniem nowych technologii, handlem elektronicznym, dywersyfikacją łańcuchów dostaw oraz zrównoważonym inwestowaniem. Efekty tego przyspieszenia widoczne są również w nowym podejściu do inwestycji zagranicznych, gdyż wpływają m.in. na wybór lokalizacji, charakter inwestycji i ich skalę. Pandemia z pewnością jednak długoterminowo nie zmniejszyła apetytu inwestorów na międzynarodowe projekty. Wręcz przeciwnie – zainteresowanie polskich przedsiębiorstw ekspansją kapitałową na rynkach zagranicznych jest wysokie i przewyższa poziomy notowane przed 2020 r. To znak, że w globalnych zmianach potrafimy dostrzec i – co najważniejsze – skutecznie wykorzystać nowe szanse i możliwości rozwoju biznesu. I chociaż dziś wszyscy funkcjonujemy w bardzo dynamicznym otoczeniu – tak gospodarczym, jak i geopolitycznym – jestem przekonana, że znajdziemy przestrzeń, by rozwijać inwestycje zagraniczne” – mówi Ewa Małyszko, prezes zarządu PFR TFI.

Polskie przedsiębiorstwa zapytane o główne trendy mogące w przyszłości wpływać na działalność gospodarczą firmy wymieniły po pierwsze dywersyfikację dostawców i zabezpieczenie łańcuchów dostaw – 78,8%, zrównoważenie działalności – 66,7% oraz procedury screeningu BIZ – 65,8%. Jako istotne trendy  trendy wymieniano także transformację cyfrową i energetyczną.

Adnotacja

Z uwagi na rozpoczętą pod koniec lutego 2022 roku agresję Rosji w Ukrainie, sytuacja polityczna w regionie Europy Środkowo-Wschodniej uległa destabilizacji. Obecna wojna obejmuje znaczną część kraju wraz z kluczowymi ośrodkami gospodarczymi, wyniszczając potencjał inwestycyjny. Rodzi to konsekwencje nie tylko dla potencjalnych inwestycji w Ukrainie, ale także w krajach sąsiadujących, które mogą być narażone na negatywne skutki działań zbrojnych Rosji – m.in. z uwagi na zakłócenia związane z bezpieczeństwem energetycznym, relacjami handlowymi i potencjalnym wpływem na wskaźniki makroekonomicznymi (np. wzrost inflacji). Taka jest krótkoterminowa percepcja ekonomistów i analityków, którą zdecydowaliśmy się wziąć pod uwagę. Z tego względu w tegorocznym rankingu podjęto decyzję o usunięciu z rankingu atrakcyjnych kierunków dla polskich inwestycji zagranicznych Ukrainy i Białorusi, a także obniżeniu pozycji państw Europy Środkowo-Wschodniej o dwie pozycje z uwagi na ryzyko geopolityczne związane z inwestycjami w tym regionie.

Gruzini, Mołdawianie i Kazachowie ratunkiem dla polskiego rynku pracy

Polski rynek pracy dynamicznie się zmienia od dwóch lat. Ledwo otrząsnął się po trudnym czasie pandemii, a już zmaga się z konsekwencjami ataku zbrojnego Rosji na Ukrainę. Z powodu tego konfliktu do Polski napłynęło bardzo dużo kobiet z Ukrainy, dla których nie ma wystarczającej ilości ofert pracy na rynku. Z kolei w przypadku zawodów wykonywanych głównie przez mężczyzn pracodawcy już borykają się z niedoborami kadrowymi. W konsekwencji wśród pracodawców zaczyna rosnąć zainteresowanie pracownikami z innych państw jak Mołdawia, Gruzja czy Kazachstan.

Według najnowszych danych opublikowanych przez Straż Graniczną, od początku wojny, granicę polsko-ukraińską przekroczyło ponad 2,8 mln obywateli Ukrainy. Są to przede wszystkim kobiety z dziećmi oraz osoby starsze, ponieważ mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat nie mogą opuszczać terytorium Ukrainy. W tym samym czasie z Polski do Ukrainy wyjechało ponad 800 tys. osób. W początkowej fazie byli to głównie mężczyźni, którzy wrócili, by bronić ojczyzny, a to oznacza duże zmiany dla polskiego rynku pracy.

Jakie branże cierpią na deficyt mężczyzn?

“Obecnie na polskim rynku pracy obserwujemy duże niedopasowanie strukturalne pracowników względem wolnych wakatów. Napływ ludności z Ukrainy pozwoli z pewnością wypełnić luki kadrowe w branżach, w których pracują przede wszystkim kobiety. Jednak tutaj trzeba pamiętać, że choć specustawa ułatwia podjęcie pracy, to pozostaje kwestia sprawowania opieki nad dziećmi, której kobiety nie mogą podzielić z partnerem, a to oznacza, że są mniej elastyczne dla rynku pracy. Jednak widziamy, że i tak liczba ofert pracy dla kobiet, szczególnie tych o niskich kwalifikacjach, jest dużo mniejsza niż popyt na te stanowiska. Z drugiej strony obserwujemy duże niedobory kadrowe w przypadku zawodów, które wymagają większej siły fizycznej czy specjalnych uprawnień. Choć dla wielu branż jeszcze nie zaczął się tzw. wysoki sezon już cierpią na brak rąk do pracy” – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.

Według opublikowanych niedawno danych GUS, pod koniec zeszłego roku najwięcej wolnych miejsc pracy było w produkcji przemysłowej (32,6 tys.), czyli prawie jedna czwarta wszystkich 137,4 tys. wakatów w firmach. Natomiast drugie miejsce pod kątem wolnych stanowisk zajmowało w zeszłym roku budownictwo (22 tys.). To oznacza, że teraz, gdy tysiące Ukraińców pracujących w Polsce wyjechało bronić ojczyzny, wolnych miejsc pracy jest jeszcze więcej. Ponieważ wymagają one użycia określonej siły fizycznej trudno byłoby sprostać tym zadaniom ukraińskim kobietom.

Mężczyźni z Gruzji, Mołdawii i Kazachstanu wsparciem dla polskiego rynku pracy

“Produkcja, budownictwo oraz logistyka to branże, które najbardziej zaczynają odczuwać braki kadrowe i martwić się o zapewnienie ciągłości biznesu. Niestety, ale wraz z nadejściem tzw. wysokiego sezonu w obszarze pracy tymczasowej te braki będą się jeszcze pogłębiać. Dlatego pracodawcy już teraz powinni odpowiedzieć sobie na pytanie kim zastąpić pracowników z Ukrainy i otworzyć się na kandydatów z innych państw. Obecnie coraz więcej naszych klientów zaczęło zatrudniać za naszym pośrednictwem pracowników z Mołdawii, Gruzji I Kazachstanu. Pamiętajmy jednak, że są to kraje o mniejszym potencjale i nie pokryją całego zapotrzebowania kadrowego w Polsce. Konieczna jest więc dywersyfikacja rynku i sięgnięcie po pracowników z bardziej odległych kulturowo regionów jak Indonezja czy Wietnam. Tutaj niestety utrudnieniem są długie procedury legalizacji pobytu i pracy w Polsce, które trwają nawet 4-5 miesiące. Jednak jeśli rozpoczniemy je odpowiednio wcześnie będziemy w stanie odpowiedzieć na rosnące potrzeby kadrowe na polskim rynku pracy – mówi Tomasz Dudek, Dyrektor Zarządzający OTTO Work Force Central Europe.

Montaż przewlekany i powierzchniowy – w jakich przypadkach korzystamy z poszczególnych metod?

Montaż elektroniki to temat zdobywający aktualnie coraz większą popularność. Cała ta dziedzina rozwija się niemalże z dnia na dzień i co określony czas mamy styczność ze swego rodzaju nowinkami. Mimo wszystko, wyróżniamy jedynie dwa sposoby umieszczania komponentów na płycie drukowanej. Wpływ ma na to głównie brak potrzeby wymyślania bardziej skomplikowanych metod. Jedna z nich w zupełności wystarcza do szybkiego i precyzyjnego wytwarzania hurtowych ilości układów elektronicznych.

Naszym zadaniem jest opis obu powyższych metod montażu podzespołów oraz wskazanie wszystkich cech ich dotyczących. Sprawdźmy więc, czym charakteryzują się dane sposoby montażu elektroniki.

Rodzaje montażu – podstawowe informacje

Zanim jeszcze przejdziemy do konkretów odnośnie mocowania podzespołów, warto nauczyć się ich precyzyjnych określeń i skrótów dotyczących samego montażu. Do umieszczenia komponentów potrzebna jest nam płytka drukowana. Tworzy się ją głównie z miedzi i laminatu, gdzie ustala się ścieżki przepływu prądu do poszczególnych podzespołów. Płytka drukowana określona jest skrótem PCB. Oznacza to nic innego jak Printed Circuit Board, co w wolnym tłumaczeniu daje nam płytkę obwodu drukowanego.

Zostało już powiedziane, że wyróżniamy głównie dwa sposoby montażu podzespołów na wyżej wymienionych płytkach. Pierwszą i bardziej klasyczną metodą jest montaż przewlekany. W przypadku jego omawiania także stosuje się skrót wywodzący się z języka angielskiego, a mianowicie THT (Through-Hole Technology). Podobnie jest z drugim i nieco nowszym sposobem, a dokładniej montażem powierzchniowym SMT (Surface-Mount Technology).

 Montaż powierzchniowy – charakterystyka

Zacznijmy może od nowszego i bardziej zautomatyzowanego sposobu na mocowanie komponentów elektronicznych. Jest to oczywiście montaż smt. Cechuje go przede wszystkim stosowanie pasty lutowniczej, umieszczanej na górnej powierzchni płytki. Mając na myśli górną powierzchnię, chodzi o tą samą stronę płytki, na której umieszczane będą komponenty.

Otóż, w montażu powierzchniowym chodzi jedynie o precyzyjne nałożenie podzespołów w określone miejsca na płytce. Mocowanie odbywa się wyłącznie poprzez “sklejenie” powierzchni płytki ze specjalnym podzespołem przy użyciu pasty lutowniczej. Całość w celu zaschnięcia umieszcza się w piecu. Proces montażu powierzchniowego jest w pełni zautomatyzowany i wykonuje się go głównie w celu produkcji układów na szerszą skalę. Jego stosowanie przydaje się głównie w przypadku bardzo małych układów, gdzie konieczna jest precyzja.

Montaż przewlekany – charakterystyka

Ten sposób został lekko wypchnięty przez nowoczesny montaż smt. Nie jest jednak powiedziane, że w ogóle się go nie używa. Mocowanie tym sposobem jest z reguły uważane za stabilniejsze i mocniejsze. W celu umieszczenia podzespołów sposobem THT, na płytce drukowanej muszą znajdować wywiercone dziurki. Elementy elektroniczne wyposażone są w półprzewodnikowe odnogi, które przeplata się przez wywiercone otwory. Całość zostaje zlutowana od spodu, przez co mocowanie uznawane jest za stabilniejsze.

Niestety, nie opatentowano jeszcze takich maszyn, które będą mocować komponenty sposobem tht automatycznie. W większości przypadków tę czynność wykonuje się ręcznie dla nieco większych układów elektronicznych.

Ponad 70 proc. kadry kierowniczej uważa, że metaversum pozytywnie wpłynie na ich organizację

Raport Accenture Technology Vision 2022 – „Spotkajmy się w metaversum – świecie technologii i doświadczeń, które zmieniają biznes” przedstawia cztery kluczowe trendy, które będą kształtować naszą rzeczywistość w najbliższych latach. Kontinuum metaversum, nowy cyfrowy świat oparty na innowacyjnych technologiach, zmieni nasze życie, interakcje oraz sposób prowadzenia biznesu.

– Metaversum to spektrum technologii takich jak rozszerzona rzeczywistość, blockchain, cyfrowy bliźniak czy przetwarzanie brzegowe, które dają zupełnie nowe możliwości budowania relacji z klientami, poprawy efektywności wytwarzania produktów i usług oraz ich ścieżki dotarcia do odbiorców. To szansa, także dla firm w Polsce, na wykorzystanie dostępnych technologii do przyspieszenia transformacji cyfrowej i ekspansji międzynarodowej – mówi Jacek Borek, dyrektor zarządzający Accenture Technology w Polsce.

Raport Accenture Technology Vision 2022 przedstawia cztery trendy kluczowe dla świata biznesu:

  • WebMe (Wirtualny ja) – Ja w metaversum: Strategie biznesowe odpowiadające dotychczasowej wersji Internetu, nie obejmują interoperacyjności oraz nieograniczonego transferu danych. Dzięki metaversum oraz technologii Web 3.0 Internet zmieni się z luźnego zbioru witryn i aplikacji w zorganizowane środowisko 3D, w którym poruszanie się będzie tak proste, jak przechodzenie z jednego pokoju do drugiego. 95 proc. kadry kierowniczej uważa, że nowoczesny Internet musi oferować interoperacyjność oraz wieloplatformowość.
  • Programmable World (Świat do zaprogramowania) – Nasza spersonalizowana planeta: Obecnie obserwujemy coraz silniejsze przenikanie nowych technologii cyfrowych, takich jak 5G, ambient computing (koncepcja „przetwarzania w otoczeniu” i dostarczania informacji przez rozproszoną infrastrukturę IT), rozszerzona rzeczywistość czy materiały inteligentne do różnych obszarów naszego życia. 92 proc. kadry kierowniczej zgadza się z poglądem, iż świat cyfrowy będzie nabierał coraz więcej cech świata realnego, a potrzeba płynnego poruszania się między tymi światami będzie rosła.
  • The Unreal (Nierzeczywistość) – Nierzeczywistość staje się rzeczywista: Przedsiębiorstwa coraz chętniej wykorzystują rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Coraz częściej, zarówno firmy, jak i konsumenci, koncentrują się na tym, co jest autentyczne. Nie tylko pod kątem przekazu i danych, ale również samej tożsamości marki. Gdy świat cyfrowy nabiera cech rzeczywistych, biznes musi podjąć odpowiednie działania. 96 proc. kadry kierowniczej potwierdza zobowiązanie swoich organizacji do uwierzytelniania danych oraz informowania o wykorzystywaniu w swojej działalności sztucznej inteligencji.
  • Computing the Impossible (Niemożliwe staje się możliwe) – Nowa technologia, nowe możliwości: Innowacje technologiczne umożliwiają organizacjom podejmowanie działań, które dotychczas były poza ich zasięgiem. Obliczenia kwantowe czy obliczenia inspirowane biologicznie pozwalają rozwiązywać kwestie, których wyjaśnienie do tej pory było zbyt kosztowne, nieefektywne lub wręcz niemożliwe. Kiedy dotychczasowe wyzwania staną się prostymi operacjami, zmienią się procesy konkurencji, komunikacji oraz nawiązywania współpracy. Prawie wszyscy ankietowani szefowie (94 proc.) uważają, iż długofalowy sukces organizacji będzie uzależniony od właściwego wykorzystania nowych technologii i chęci uzyskania tego, co z pozoru nieosiągalne.

Organizacje, które chcą aktywnie tworzyć swoją przyszłość, już dziś działają w kontinuum metaversum. Przykładowo Mars, współpracując z Microsoft i Accenture, wykorzystuje technologię cyfrowego bliźniaka, aby zredukować ilość wytwarzanych odpadów, zwiększyć wydajność oraz podejmować decyzje w oparciu o dane w czasie rzeczywistym. Mars pracuje również nad rozwojem nowych produktów w oparciu o cyfrowe symulacje, uwzględniające takie zjawiska jak zmiany klimatyczne czy zakłócenia procesów produkcyjnych, a także nad zwiększeniem przejrzystości łańcucha dostaw.

Aby pomóc organizacjom wykorzystać szerokie spektrum możliwości oferowanych przez cyfrowy świat metaversum, Accenture uruchamia nową grupę biznesową pod kierownictwem Paula Daugherty, dyrektora generalnego grupy i dyrektora ds. technologii w Accenture oraz Davida Drogi, prezesa i dyrektora kreatywnego Accenture Interactive.

Internet nowej generacji oparty o niespotykaną do tej pory ilość cyfrowych innowacji, zmieni sposób, w jaki żyjemy i pracujemy. W Accenture postrzegamy metaversum jako przestrzeń, która oprócz szeregu możliwości, niesie ze sobą wiele wyzwań. Przedsiębiorstwa, które nie włączą się aktywnie w rozwijanie nowych obszarów, będą musiały się dostosować się do realiów stworzonych przez innych – mówi Paul Daugherty, dyrektor generalny grupy i dyrektor ds. technologii w Accenture.

Z ankiety przeprowadzonej przez Accenture wśród ponad 4600 liderów świata biznesu i technologii z 23 branży w 35 krajach wynika, że już dziś 71 proc. kadry kierowniczej uważa, iż metaversum będzie mieć w przyszłości pozytywny wpływ na ich organizację, a 42 proc. z nich jest zdania, że pojawienie się metaversum spowoduje przełom lub znaczącą transformację ich działalności.

– Nasze wieloletnie doświadczenie związane z wykorzystaniem nowych technologii oraz blisko 600 dokonanych zgłoszeń patentowych sprawiają, iż jesteśmy liderem w obszarze możliwości oferowanych przez metaversum. Utworzona grupa biznesowa, łącząc zdobytą wiedzę z kreatywnością Accenture Interactive, skupia się na projektowaniu rozwiązań dla zdecentralizowanego środowiska metaversum – mówi David Droga, prezes i dyrektor kreatywny Accenture Interactive.

Accenture działa także we własnej przestrzeni w metaversum – The Nth Floor (N-te piętro), w której pracownicy firmy uczestniczą w warsztatach zorientowanych na rozwój zawodowy, zdobywają nowe kompetencje oraz spotykają się i integrują. Firma szacuje, że w tym roku w metaversum będzie pracować ponad 150 tys. nowych pracowników – już od pierwszego dnia pracy.

– Granica między rzeczywistością a światem cyfrowym coraz bardziej się zaciera, dlatego firmy powinny  współdziałać na rzecz stworzenia odpowiedzialnej przestrzeni metaversum, w której będą obowiązywać wartości takie jak bezpieczeństwo, zrównoważony rozwój, ochrona prywatności, odpowiedzialne użytkowanie oraz poszanowanie różnorodności. Dzisiejsze działania i wybory przedsiębiorstw złożą się na kształt metaversum w przyszłości – dodał Paul Daugherty.

O metodologii

Raport Technology Vision 2022 został opracowany przez Zewnętrzną Radę Doradczą Technology Vision, składającą się z ponad 20 ekspertów sektora publicznego i prywatnego, środowisk akademickich, funduszy venture capital i przedsiębiorców. Zespół Technology Vision przeprowadził wywiady z ekspertami w obszarze technologii i specjalistów z poszczególnych branż, a także z wieloma liderami biznesowymi Accenture. Ponadto została przeprowadzona ankieta wśród 24 tys. konsumentów oraz 4 650 dyrektorów i kierowników wyższego szczebla z 23 branż w 35 krajach.

Wzrost kursu dolara. Giełdy na czerwono

We Francji urzędujący prezydent Emmanuel Macron zdobył 58,54 proc. głosów pokonując w ten sposób swą wyborczą konkurentkę Marie Le Pen. Kurs euro (1,073) spadł dziś względem amerykańskiego dolara do najniższego poziomu od kwietnia 2020 roku. Gdyby spadł poniżej poziomu 1,07 to znalazłby się na najniżej od ponad 5 lat.

Amerykański dolar umacniał się dziś również w stosunku do wielu innych walut. Zwracał uwagę wzrost kursu dolara względem chińskiego juana do najwyższego poziomu od końca 2020 roku. Z złoty dziś rano słabł względem dolara (USD/PLN +0,41 proc.), ale lekko umacniał się wobec euro (EUR/PLN -0,15 proc.).

Właściwie wszystkie indeksy głównych ryków akcji były dziś „na czerwono”. W Azji aż 5,13 proc. stracił chiński Shanghai Composite spadając do najniższego poziomu od lipca 2020. Tą słabość można wiązać z nadal utrzymywaną w Chinach polityką „zero Covid” , która wymusza obecnie kolejną rundę ścisłych restrykcji (obecnie przede wszystkim w Shanghaju). Shanghai B-Share Index oraz Hang Seng traciły dziś ponad 3,5 proc.

W Europie dziś rano jedynie rosyjski RTS lekko zwyżkował (+0,14 proc.), przede wszystkim dzięki spadkowi kursu dolara względem rubla o 3,57 proc. do najniższego poziomu od początku rosyjskiej agresji wojskowej wobec Ukrainy. DAX tracił dziś rano 0,78 proc., a francuski CAC 40 1,09 proc.

WIG-20 spadał dziś rano o 1,31 proc. i był najniżej od 1,5 miesiąca. Najsłabsze były dziś WIG-Górnictwo (-3,69 proc.), WIG-Chemia (-2,37 proc.) oraz WIG-Paliwa (-2,21 proc.).

Swój najniższy poziom od końca 2020 roku zaliczył dziś kurs akcji Cyfrowego Polsatu.

Za wyjątkiem 10-latek rządów Indonezji i Grecji, których rentowność wyszła dziś rano na najwyższy poziom od 2020 roku rentowności 10-letnich obligacji skarbowych wszystkich pozostałych głównych krajów spadały dziś rano.

O ponad 3 proc. taniały dziś rano kontrakty na ropę naftową. W piątek cena kontraktów na uran na COMEX-ie spadła o 8,25 proc. Taniały również dziś metale szlachetne (najsilniej o 3,27 proc. pallad).

Taniejący względem USD o niecałe 3 proc. Bitcoin, był dziś najniżej względem amerykańskiej waluty od miesiąca.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Dlaczego audyt SEO jest taki ważny?

Podejście do audytu SEO bywa mocno sceptyczne i niestety dość często nadal uważa się go za zbędny wydatek. Wynika to zwykle z braku informacji, dlaczego jest on taki ważny i przede wszystkim, jakie korzyści daje.

Czemu potrzebuję audytu?

Właściciele stron internetowych, a zwłaszcza tych, które działają i mają ruch, często uważają audyty SEO za coś niepotrzebnego, generującego tylko koszty. Skoro wszystko działa, to po co? Niestety to nie jest właściwe podejście, ponieważ algorytmy wyszukiwarek są wciąż aktualizowane i to, co dzisiaj jest skuteczne, już za jakiś czas może okazać się nieefektywne. Inną, tak samo ważną kwestią, jest konkurencja, która dąży do ciągłej poprawy jakości swoich witryn. Ich strony może jeszcze nie są w czołówce wyszukiwań, ale to także może się szybko zmienić.

Brak rozwoju i niebranie pod uwagę aktualizacji algorytmów po prostu nie jest dobrą taktyką, tu strategia “na przetrzymanie” nigdy nie przynosiła oczekiwanych efektów. Dynamika rozwoju internetu po prostu mobilizuje właścicieli stron internetowych do ciągłego inwestowania i wprowadzania kolejnych optymalizacji. A ich najlepszą podstawą jest właśnie audyt SEO.

Dostanę audyt SEO, czyli co?

Wynikiem audytu SEO, czyli rozbudowanego procesu zbierania, analizy i interpretowania danych, jest raport dotyczący stanu strony internetowej. Znajdują się w nim przede wszystkim informacje związane z widocznością w wyszukiwarce, strukturą strony, o istniejących przekierowaniach i pojawiających się błędach, a także o szybkości ładowania strony czy jej dopasowaniu do urządzeń mobilnych. Oprócz tego audyt porusza również m. in. zagadnienia związane z istniejącymi treściami, pod kątem ich jakości, konstrukcją kodu czy też rozkładem linków wewnątrz strony i ilością odnośników do niej przychodzących.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że badane aspekty w ramach wskazanych obszarów mogą się różnić w zależności od typu strony internetowej. Inaczej wyglądają audyty SEO sklepów internetowych, stron z ogłoszeniami czy firmowych wizytówek zawierających opisy oferowanych usług. Niemniej, rozbudowany audyt SEO, oprócz kompleksowej analizy, w każdym przypadku wskazuje również rzeczy, które należy poprawić. W związku z tym może liczyć nawet kilkadziesiąt stron szczegółowych danych.

Mam audyt i co dalej?

Jak już zostało wspomniane, wykonanie audytu SEO jest dopiero początkiem procesu optymalizacji strony www. Wcielanie w życie wskazówek jest kolejnym bardzo istotnym krokiem, który musi zostać wykonany, aby audyt miał po prostu sens. Zrobienie go dla samej idei nie przynosi żadnych korzyści. Decydując się na jego wykonanie trzeba zaplanować czas i budżet na wdrażanie poprawek. Proces ten nie musi nastąpić od razu, bardzo często nawet nie da się na raz wcielić wszystkich zaleceń.

Można jednak jednocześnie realizować kilka niekolidujących ze sobą procesów. Dla przykładu, poprawianie przekierowań i usuwanie błędów technicznych może “iść” równolegle z tworzeniem nowych, lepszych jakościowo treści.

Podsumowując, audyt SEO daje nam informacje o stanie strony i wskazówki, co wymaga dopracowania. I te informacje zebrane razem stanowią jego sedno. Wcielone w życie mogą znacząco poprawić jakość strony, co może przełożyć się na widoczność w wynikach wyszukiwania i zadowolenie użytkowników.

Autor: Magdalena Kościółek – SEO Assistant w DevaGroup. Od 4 lat związana z branżą marketingu internetowego. Posiada doświadczenie w działaniach off-site i on-site SEO oraz w zarządzaniu stronami internetowymi i stale rozwija swoje umiejętności. Prywatnie książkoholiczka lubiąca gotować.

Polski Ład skomplikował sytuację podatników. W dwa miesiące infolinia KIS-u udzieliła 400 tys. odpowiedzi

W dwóch pierwszych miesiącach br. infolinia Krajowej Informacji Skarbowej udzieliła o blisko 25% więcej odpowiedzi na pytania telefoniczne niż w analogicznym okresie 2021 roku. Ostatnio zdecydowanie najwięcej odpowiedzi dotyczyło zagadnień związanych z PIT-em, w tym przypadku wzrost rok do roku wyniósł o ponad 45%. Kolejne w zestawieniu były kategorie VAT oraz Inne. Według ekspertów, uzyskane z KIS-u dane mają ścisły związek z wprowadzeniem Polskiego Ładu i kłopotami, które spotkały z tego tytułu podatników.

Większy ruch

Od stycznia do lutego br. infolinia Krajowej Informacji Skarbowej udzieliła blisko 399 tys. odpowiedzi na pytania telefoniczne (w styczniu – niespełna 177,2 tys., w lutym – 221,7 tys.). To o prawie 25% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków odnotowano ok. 319,7 tys. (w styczniu – 133,9 tys., w lutym – 185,7 tys.).

– Poziom skomplikowania przepisów podatkowych jest bardzo duży. Niestety, zamiast podążać w kierunku uproszczenia regulacji, ustawodawca idzie cały czas odwrotnie. Sytuację podatników dodatkowo mocno utrudnił Polski Ład, stąd wzmożony kontakt z infolinią w pierwszych miesiącach tego roku – komentuje dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC ds. sporów podatkowych, były Naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.

Jak stwierdza Aldona Międlar-Adamska, prawnik z Kancelarii Ars AEQUI, powyższe dane są dość niepokojące. Mogą wskazywać nie tylko na zawiłości interpretacyjne przepisów Polskiego Ładu, ale również na wysoki poziom dezinformacji oraz wiele wątpliwości w kwestii stosowania nowych regulacji. Zdaniem ekspertki, największa w ostatnich latach reforma podatkowa została przygotowywana w dużym pośpiechu. Skomplikowane przepisy pełne są luk i nastręczają podatnikom licznych wątpliwości.

– Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że kontakt z infolinią KIS w styczniu i w lutym nie rozwiązywał problemów pytających podatników. Sami urzędnicy bowiem nie do końca potrafili prawidłowo i jednolicie zinterpretować wprowadzone na szybko przepisy podatkowe. Poziom niezrozumienia regulacji chyba najbardziej obrazowo przedstawia sytuacja Kancelarii Sejmu, która sama musiała wystąpić z wnioskiem o interpretację podatkową – dodaje dr Wojciechowska.

PIT i reszta

Z danych KIS wynika, że odpowiedzi udzielane są w sześciu obszarach. W pierwszych dwóch miesiącach br. zdecydowanie najwięcej odpowiedzi dot. PIT – ok. 230,7 tys. (w ub.r. – ok. 158,2 tys., wówczas również pierwsze miejsce w zestawieniu). W tym zakresie udzielane są także informacje dot. rozliczeń rocznych, ostatnio było ich ponad 83,8 tys. (w ub. r. – 77 tys.). Krajowa Informacja Skarbowa zaznacza, że w obszarach PIT, CIT i VAT odpowiadano też z zakresu Polskiego Ładu.

– Widać nagły wzrost zainteresowania pytaniami o PIT. Było ich więcej niż o VAT, który jest tradycyjnie uznawany za najbardziej skomplikowany i jednak powszedni podatek. To obrazuje skalę problemów, jakie wywołał Polski Ład. Nowy rok oznaczał rewolucję w kwestii podatku dochodowego, w szczególności PIT. Wprowadzono bardzo dużo nowych regulacji, a ich jakość legislacyjna była wątpliwa. To spowodowało, że podatnicy byli i nadal są w bardzo trudnej sytuacji. Istnieje duża niepewność, jeśli chodzi o zasady opodatkowania – mówi doradca podatkowy Jerzy Martini.

Następne w zestawieniu widzimy kategorie VAT – prawie 100,2 tys. odpowiedzi (w ub.r. – blisko 90,8 tys., wówczas drugie miejsce) oraz Inne – 36,6 tys. (w ub.r. – prawie 36,4 tys., wtedy trzecie miejsce). Następne są CIT – niespełna 15,3 tys. (w ub.r. – ok. 18,6 tys.), PPC – prawie 12,9 tys. (w ub.r. – blisko 13 tys.), a także AKC – ok. 3,2 tys. (w ub. r. – niespełna 2,8 tys.).

– Wysoka pozycja kategorii „Inne” specjalnie mnie nie dziwi. Mieszczą się w niej wszystkie pozostałe kwestie poza głównym podatkiem, jest to więc bardzo szeroki katalog zagadnień. Z kolei niewiele pytań z zakresu akcyzy wynika z tego, iż jest to jednak podatek niszowy, rozliczany przez stosunkowo nieliczną grupę. Natomiast jeśli chodzi o PCC, to jest to jednak stosunkowo prosty podatek w porównaniu z np. z VAT-em, CIT-em czy akcyzą – analizuje Jerzy Martini.

Jak zaznacza ekspertka BCC, podatnicy uiszczający CIT i akcyzę starają się rozwiązywać zagadnienia podatkowe we własnym zakresie przy udziale doradców podatkowych. Stąd też pewnie jest mniej wątpliwości w tym obszarze. Ponadto nie jest bez znaczenia to, że pracownicy infolinii nie odpowiadają na skomplikowane i wielowątkowe pytania. Z kolei w kwestii PCC nie było istotnych zmian w ostatnim czasie. Zapewne więc to spowodowało, że liczba odnotowanych przypadków pozostaje na zbliżonym poziomie rok do roku.

– W praktyce działalności KIS pojawiły się ogromne kolejki oczekujących na połączenie z konsultantem przypisanym do udzielania odpowiedzi w zakresie Polskiego Ładu oraz PIT-u. Z pewnością wiele dzwoniących niecierpliwiło się i podjęło próbę przedstawienia swojego problemu ekspertom zajmującym się innymi podatkami – podsumowuje Aldona Międlar-Adamska z Kancelarii Ars AEQUI.

Deloitte: W 2021 r. Warszawa zyskała rekordową ilość powierzchni biurowej, ale budowa nowych biurowców wyhamowała

Wysoki koszt zakupu i niewielka dostępność gruntów pod inwestycje sprawiają, że nowo powstające biurowce są coraz wyższe.

Pandemia COVID-19 odcisnęła piętno na warszawskim rynku nieruchomości biurowych. Przestój w pracach i spowodowany tym samym spadek podaży nowych biurowców może zostać spotęgowany przez konsekwencje wojny w Ukrainie, choć jej bezpośrednie dla branży skutki są trudne do przewidzeniawynika z raportu Warsaw Crane Survey 2022, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Po raz kolejny dzielnicą Warszawy, w której powstaje najwięcej projektów biurowych, jest Wola.

Rynek nieruchomości biurowych mocno odczuł zawirowania spowodowane pandemią COVID-19. Długotrwałe zamknięcie biur, upowszechnienie pracy zdalnej oraz wzrost kosztów materiałów budowlanych zaczynają odciskać piętno na prowadzonych w Warszawie inwestycjach w obszarze nieruchomości. Mimo że w ostatnich miesiącach 2021 r. deweloperzy zauważali powody do optymizmu, to wybuch wojny w Ukrainie osłabił te nastroje, m.in. ze względu na odpływ ukraińskich pracowników z polskiego rynku.

Rekordowy ubiegły rok

Na koniec 2021 r. całkowita podaż powierzchni biurowej w Warszawie wyniosła 6,15 mln m kw. Chociaż w trakcie ostatnich dwudziestu czterech miesięcy deweloperzy musieli zmagać się z różnego rodzaju trudnościami spowodowanymi pandemią, to jednocześnie, w ubiegłym roku udało im się oddać do użytku 16 budynków biurowych o łącznej powierzchni 324 tys. m kw., co jest najlepszym wynikiem od 2016 r. Najbliższe lata będą jednak okresem zastoju na warszawskim rynku nieruchomości biurowych.

Rok 2021 można określić jako pokłosie pandemii COVID-19, jeśli chodzi o aktywność na stołecznym rynku biurowym. Wiele firm wstrzymywało decyzje o zmianie biura, częściej zgłaszając potrzebę podnajmu części powierzchni w związku z przejściem na tryb pracy zdalnej i hybrydowej. Nieustannie powracająca niepewność związana z pandemią również miała duży wpływ na decyzje deweloperów o wstrzymaniu lub zaniechaniu części projektów. To z kolei przyczyniło się do rekordowo niskiego wolumenu powierzchni biurowej w budowie, wynoszącego zaledwie 310 tys. m kw. To najniższy poziom od 12 lat – mówi Dominik Stojek, partner, zespół doradztwa nieruchomościowego, Deloitte.

Mniej budynków, więcej przestrzeni

Wyhamowanie tempa budowy nowych biurowców przejawia się także w niewielkiej liczbie pozwoleń na budowę wydanych w 2021 r. Chociaż od siedmiu lat widać tendencję spadkową w tym obszarze, to od stycznia do grudnia ub.r. władze Warszawy wydały zaledwie dwa pozwolenia, co jest najniższym wynikiem od 2010 r. Rok wcześniej wydano pięć pozwoleń na budowę biurowców.

Z drugiej strony, chociaż nominalna liczba realizowanych projektów spada, to większość z nich cechuje się znaczną wysokością (np. Varso Tower, najwyższy wieżowiec w Unii Europejskiej). I to właśnie rozmiar budynków przyczynił się do osiągnięcia w latach 2020-2021 rekordowych poziomów powierzchni biurowych oddanych do użytku.

Przebudzenie deweloperów

Mimo turbulencji w ostatnich dwóch latach, które miały negatywny wpływ na rozwój rynku nieruchomości biurowych w Warszawie można zaobserwować, że deweloperzy powoli wracają do poziomu aktywności sprzed pandemii. Od stycznia do grudnia 2021 r. władze Warszawy wydały sześć decyzji o warunkach zabudowy. Co więcej, w tym samym czasie do Urzędu Miasta st. Warszawy wpłynęło 7 wniosków o wydanie decyzji o warunkach zabudowy i pozwoleń na budowę. Obydwa rodzaje decyzji są niezbędnym krokiem do rozpoczęcia budowy obiektu, aczkolwiek nie stanowią one bezpośredniego pozwolenia na rozpoczęcie prac budowlanych.

Prognozy wskazują, że w 2022 r. do użytku oddanych zostanie 220 tys. m kw. powierzchni biurowej. Według ekspertów Deloitte najbliższe dwa lata będą jednak okresem luki podażowej na stołecznym rynku nieruchomości biurowych.

– Szereg czynników powstałych w czasach pandemii spowodował, że w najbliższym czasie będziemy obserwować wyhamowanie liczby nowych budynków o przeznaczeniu biurowym. Jedną z przyczyn tego zjawiska jest fakt, że deweloperzy biurowi zaczęli napotykać konkurencję ze strony deweloperów projektów PRS, czyli Private Rented Sector. Na wielu dostępnych terenach miejscowe plany pozwalają realizować obie funkcje, co stawia deweloperów biurowych w trudnej pozycji, bowiem ceny gruntów pod obiekty mieszkaniowe są wyższe niż pod obiekty biurowe, szczególnie poza centralnym obszarem biznesu – wskazuje Magdalena Topolska-Ziemak, senior manager, zespół doradztwa nieruchomościowego, Deloitte.

Wola nowym liderem

Choć dzielnicą o największej dostępnej powierzchni biurowej pozostaje Mokotów, to wkrótce może zostać zdetronizowany przez Wolę. Obecnie te części Warszawy dzieli 48 930 m kw. oferowanej powierzchni biurowej, ale w najbliższych latach proporcje te ulegną zmianie. Łączna powierzchnia biurowców obecnie stawianych na Woli wynosi 180 tys. m kw., podczas gdy w przypadku Mokotowa całkowita powierzchnia nowych inwestycji to zaledwie 35 tys. m kw. Jednocześnie, część nowych biurowców powstaje na zasadzie przebudowy już istniejących budynków, z których część ma przyjąć charakter nie tylko biurowy, ale również np. mieszkaniowy (tak jak ma to miejsce w przypadku kompleksu Empark).

Uchodzące za „naturalne środowisko” dla wieżowców Śródmieście przegrywa w zestawieniu nowopowstających biurowców. To w tej dzielnicy najbardziej widać problemy z dostępnością gruntów pod budowę, co negatywnie wpływa zarówno na czas, jak i na koszty inwestycji. Co więcej, wysokie wymagania w zakresie wyglądu i konieczność uzyskania certyfikacji inwestycji powodują, że prace projektowe związane z budową nowych biurowców w centrum Warszawy stają się bardziej czasochłonne. Jedną z konsekwencji powyższych czynników jest brak wydania w 2021 r. pozwoleń na budowę nowych biurowców na terenie Śródmieścia.

Czwarta pod względem oferowanej powierzchni biurowej dzielnica – Ochota w ostatnich latach nie oznaczała się znaczącym rozwojem obszarów biurowych. Od 2015 r. nie wydano żadnego pozwolenia na budowę biurowca na terenie tej dzielnicy, aczkolwiek w ubiegłym roku wydano decyzję o warunkach zabudowy dla wieżowca Sobieski Tower. Chociaż przyszłe inwestycje mają powiększyć całkowitą przestrzeń biurową dzielnicy o blisko 10 proc., to powierzchnia obecnie powstających biurowców wynosi zaledwie 6,4 tys. m kw.

Ze względu na większą podaż gruntów sympatię inwestorów zyskują takie dzielnice jak Włochy czy Praga. W przypadku pierwszej z nich prowadzone są obecnie budowy czterech obiektów o łącznej powierzchni 51,8 tys. m kw., a rozmiar inwestycji biurowych planowanych w kolejnych latach jest niemal trzykrotnie większy. Z kolei niewątpliwym atutem Pragi jest nie tylko bogata oferta gruntów inwestycyjnych, ale również dogodna siatka połączeń komunikacyjnych, zapewniająca łatwość dojazdu do centrum. Chociaż obecnie na terenie dzielnicy prowadzony jest jeden projekt z zakresu budowy kompleksu biurowego, to w 2021 r. roku inwestor oddał do użytku dwa takie budynki, powstałe w ramach rewitalizacji dawnego obiektu przemysłowego Fabryka PZO.

Warszawa przypomina europejskie i światowe stolice również pod względem liczby drapaczy chmur. Ceny gruntów i chęć maksymalizacji zwrotu z inwestycji skłaniają deweloperów do projektowania i stawiania coraz wyższych budowli, czego przejawem jest powstanie 230-metrowego budynku, wchodzącego w skład kompleksu Varso – z iglicą ma 310 m. Obecnie już 25 warszawskich budowli ma ponad 100 m, a kolejne tak duże projekty otrzymały decyzje o warunkach zabudowy i są w trakcie uzyskiwania pozwolenia na budowę – mówi Dominik Stojek.