Paulina Kołodziejczyk objęła stanowisko Multi Property Managera sieci Leonardo Hotels w Polsce

Z początkiem kwietnia Paulina Kołodziejczyk objęła stanowisko Multi Property Managera sieci Leonardo Hotels w Polsce.  Do jej nowych obowiązków od teraz należy m.in. zarządzanie NYX Hotel Warsaw, Leonardo Royal Warsaw oraz Leonardo Boutique Krakow Old Town. Awans związany jest z planami ekspansji Fattal Hotels Group na polskim rynku.

Paulina Kołodziejczyk współpracę z izraelską Fattal Hotels Group rozpoczęła w 2017 roku, obejmując stanowisko General Managera, pierwszego obiektu w Polsce – Leonardo Royal w Warszawie. Ten szybko stał się jednym z najchętniej odwiedzanych hoteli w stolicy. Odniesiony sukces przyspieszył decyzję sieci o otwarciu nowego brandu Leonardo pod nazwą – NYX Hotel Warsaw. To lifestylowa i bardzo nowoczesna formuła marki, która przełamuje konwenanse i wychodzi naprzeciw utartym schematom – wprowadzając na rynek nową jakość w sektorze guest service.

Jako Dyrektor Generalna wybudowanego w styczniu 2020 roku NYX Hotel Warsaw, Paulina Kołodziejczyk dokonała niemal niemożliwego. Nie tylko otworzyła nową przestrzeń w czasie panującej pandemii, ale umiejętnie nią zarządzając wraz ze swoim zespołem sprawiła, że nowy hotel na mapie Warszawy stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i wyrazistych miejsc w stolicy. Nie bez przyczyny przypadł do gustu turystom, trendsetterom i influenserom oraz kreatywnej branży MICE.

W lutym 2022 roku portfolio sieci rozszerzyło się o nowy obiekt Leonardo Boutique Old Town w Krakowie.  Paulina Kołodziejczyk odpowiedzialna była za przejęcie i otwarcie hotelu.

Paulina Kołodziejczyk to absolwentka ekonomii Uniwersytetu Jagiellońskiego i pasjonatka hotelarstwa. Ponad 16-letnie doświadczenie w branży zdobywała w międzynarodowych hotelach sieciowych na stanowiskach różnego szczebla.  Z izraelską Fattal Hotels Group związana jest od 5 lat. Wraz z awansem na stanowisko Multi Property Managera Paulina Kołodziejczyk będzie odpowiedzialna za rozwój sieci Leonardo w Polsce. Izraelski brand aktualnie w swoim portfolio posiada 221 obiektów w 19 krajach na świecie.

7 państwo w Unii z dwucyfrową inflacją

Z każdym kolejnym miesiącem klub dwucyfrowej inflacji w Unii Europejskiej robi się coraz liczniejszy. Dzisiaj wbrew oczekiwaniom analityków dołączyła Rumunia. Trzeba pamiętać, że wzrost inflacji to również wyższe koszty obsługi długu.

Lepsze dane z Wysp

Wielka Brytania przedstawiła właśnie bardzo dobre dane ze swojego rynku pracy. Bezrobocie spadło z 3,9% na 3,8%. Przy okazji spadła liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, co często jest ze sobą silnie powiązane. Wynagrodzenia rosną w ciągu roku o 5,4% z uwzględnieniem bonusów. Należy pamiętać, że są to dane z lutego, czyli wtedy był to poziom niemal dokładnie równy inflacji. W marcu jednak wzrost cen na Wyspach przyspieszył. Lepsze dane makroekonomiczne powodują, że funt umacnia się względem euro.

Inflacja w Rumunii dwucyfrowa

Prognozy mówiły co prawda o poziomie 9,4%, ale wzrost cen wyniósł 10,15%. Tym samym Rumunia dołącza do ekskluzywnego grona, na razie 7 państw, które w Unii Europejskiej uzyskują wynik dwucyfrowy. Jeżeli komuś wydaje się, że strefa euro gwarantuje ochronę przed tym problemem, warto przypomnieć, że dwa najwyższe wyniki i jedyne powyżej 15% to państwa strefy euro – Litwa i Estonia. Państwa te w przeciwieństwie do Polski, Czech, Węgier czy wspomnianej już Rumunii nie mają jednak możliwości dopasowywania stóp procentowych do zmieniającego się otoczenia. Sytuacja Rumunii ze względu na powiązanie waluty z kursem euro jest jednak bardziej skomplikowana. Sytuacja tutaj i tak wydaje się znacznie lepsza niż chociażby w Bułgarii, której kurs jest w pełni usztywniony, a inflacja już sięga 10%.

Coraz droższy deficyt

Wzrost stóp procentowych to nie tylko droższe kredyty hipoteczne. Więcej płaci także państwo za pożyczanie pieniędzy na rynku. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych przekroczył w piątek 6%, dzisiaj jest już to ponad 6,2%. W ramach punktu odniesienia, przez większość pandemii rentowność polskich obligacji wynosiła poniżej 1,5%. Rosnąć zaczęła jeszcze przed wzrostem stóp procentowych wraz z przyspieszającą inflacją. Od tego czasu widzimy niemal ciągły ruch w górę. Co to oznacza dla budżetu? Nowe obligacje wypuszczamy na wyższej marży niż dotychczas, a to podnosi istotny element w budżecie, jakim są koszty obsługi długu. Wzrost rentowności jest jednak typowym zjawiskiem dla wzrostu stóp procentowych i nie musi świadczyć o niższym zaufaniu inwestorów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Kwestie (braku) zaufania i popytu oraz wstrząsy w cenach energii – czego w 2022 spodziewają się eksporterzy?

W jaki sposób obecne warunki na rynku międzynarodowym wpływają na eksporterów i ich gotowość do prowadzenia handlu? Allianz Trade postanowił sprawdzić nastroje firm w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoszech i Niemczech. Przeprowadzono dwie ankiety – jedną przed i jedną po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę, w których wzięło udział prawie 3.000 przedsiębiorstw.

Inwazja na Ukrainę spowodowała znaczne spowolnienie globalnego ożywienia gospodarczego

Zanim zagłębimy się w wyniki Globalnego Badania Allianz Trade, przyjrzyjmy się naszym prognozom gospodarczym. Po inwazji na Ukrainę obniżyliśmy prognozę wzrostu światowego PKB do +3,3% w 2022 i +2,8% w 2023 roku (w porównaniu z +5,9% w 2021 roku), czyli odpowiednio o -0,8 i -0,4 punktu procentowego. Prawie dwie trzecie wprowadzonej korekty w dół wynika ze spadku zaufania i problemów w łańcuchach dostaw, a pozostała część – z wyższych cen surowców. Globalna inflacja będzie również wyższa i bardziej stabilna (6% w 2022 roku, korekta w górę o +1,9 punktu procentowego) z powodu wyższych cen energii i dłuższych niż oczekiwano zakłóceń w łańcuchu dostaw, które w równym stopniu przyczynią się do presji cenowej.

„Choć trwające negocjacje między Ukrainą a Rosją mogą zapewnić drogę do zawieszenia broni, nie można wykluczyć dalszej eskalacji, która doprowadzi do jeszcze ostrzejszych sankcji i kontrsankcji (w tym na dostawy energii). W przypadku wystąpienia tak niekorzystnego scenariusza, globalna inflacja wzrosłaby w tym roku do 7%, podczas gdy wzrost gospodarczy spadłby do +2,5%, a następnie gospodarka światowa wpadłaby w 2023 roku w recesję (-0,3%)”, dodaje Ana Boata, Szefowa Globalnego Działu Analiz Ekonomicznych w Allianz Trade.

 

Oczekujemy również, że w 2022 roku wzrost światowego handlu zmniejszy się o co najmniej -2 punkty procentowe do +4% w ujęciu ilościowym, czyli nieco poniżej długoterminowej wartości średniej. Spadki zaufania i popytu spowodują w 2022 utratę 480 mld USD w eksporcie do Rosji i krajów strefy euro. Tymczasem eksporterzy netto towarów na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Łacińskiej mogą odnieść korzyści z powodu wyższych cen towarów i potencjalnych efektów odejścia od towarów importowanych z Rosji. Jeśli chodzi o koszty handlu, utrzymujące się wyższe ceny ropy naftowej mogą doprowadzić do nowego rekordu poziomu stawek frachtowych w II kwartale roku (+40% w stosunku do poprzedniego szczytu). Ponadto, ogniska zakażeń Covid-19 w Chinach i polityka „zero Covid” spowodują przedłużenie wąskich gardeł w łańcuchu dostaw i wydłużenie terminów dostaw przez dostawców.

Po inwazji na Ukrainę, udział respondentów oczekujących wzrostu obrotów eksportowych spadł z 94% do 78%

Ubiegły rok był wyjątkowy dla eksporterów: ogółem 7 na 10 zadeklarowało wyniki eksportowe wyższe od oczekiwanych. Szczególnie dobre wyniki odnotowano w Stanach Zjednoczonych i Niemczech, gdzie odpowiednio 75% i 76% firm zadeklarowało, że osiągnęło poziom eksportu wyższy od oczekiwanego. Mimo to, eksporterzy musieli dostosować się do nowych warunków w handlu w kontekście utrzymujących się lockdownów i wąskich gardeł w transporcie. W jaki sposób? W USA, gdzie firmy najbardziej ucierpiały z powodu szoku w zakresie podaży, oznaczało to zwiększenie zapasów (48%), poszukiwanie nowych dostawców (45%) i ukierunkowanie się na nowe rynki eksportowe (43%) w celu pobudzenia wzrostu. Ponad jedna trzecia eksporterów z Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii twierdzi, że również była zmuszona znaleźć nowych dostawców, aby poradzić sobie z zakłóceniami w łańcuchu dostaw, podczas gdy 39% niemieckich eksporterów twierdzi, że skupiło się na nowych rynkach eksportowych, głównie tych blisko ich kraju, takich jak Francja i Hiszpania.

 

Gdy ledwie wyszliśmy z kryzysu związanego z Covid-19, a już mamy do czynienia z gospodarczymi skutkami inwazji na Ukrainę dla światowego handlu, czego eksporterzy spodziewają się w 2022 roku? Przed inwazją na Ukrainę firmy najwyraźniej uważały, że rok 2022 przyniesie im jeszcze więcej możliwości niż 2021: ogółem 94% przedsiębiorstw spodziewało się wzrostu obrotów w eksporcie, przy czym najbardziej optymistyczne były firmy z Francji i Włoch (97%). Większość eksporterów planowała w 2022 roku rozszerzenie działalności na nowe rynki (79%), zwłaszcza firmy chińskie i amerykańskie (odpowiednio 92% i 84%).

 

Jednak agresja militarna na Ukrainę i olbrzymie sankcje nałożone na rosyjską gospodarkę zmieniły sytuację. „Nic dziwnego, że wojna zachwiała tymi oczekiwaniami: udział respondentów oczekujących wzrostu obrotów eksportowych spadł z 94% do 78% (-16 punktów procentowych). We Włoszech i Francji, gdzie firmy były najbardziej optymistyczne, odpowiednio 29% (+26 pkt proc.) i 23% (+20 pkt proc.) firm spodziewa się spadku obrotów eksportowych w 2022 roku. Nawet jeśli Rosja i Ukraina nie są kluczowymi rynkami końcowymi dla europejskich eksporterów, sytuacja wojenna wpływa na handel światowy poprzez skutki pośrednie (łańcuchy dostaw, surowce, energia), obniżając możliwości eksportowe firm”, dodaje Françoise Huang, Starsza Ekonomistka ds. Handlu Światowego i Regionu Azji i Pacyfiku w Allianz Trade.

Ceny energii zawsze były głównym zmartwieniem dla eksporterów (a tym bardziej od czasu inwazji na Ukrainę)

„Wielkie ponowne otwarcie” gospodarki światowej w 2021 roku było dla firm jak przejażdżka kolejką górską, ponieważ zakłócenia w globalnym łańcuchu dostaw spowodowały, że koszty transportu i ceny energii poszybowały do rekordowych poziomów. Ankietowane przez nas firmy stwierdziły, że pięć głównych zagrożeń, które miały wpływ na wzrost eksportu w 2021 roku, to niepewność co do popytu z powodu Covid-19 (40%), wysokie ceny energii (35%), braki i koszty siły roboczej (35%), koszty transportu (33%) i niedobory czynników produkcji (30%).

Czy rok 2022 przyniesie trochę wytchnienia? Jeszcze przed inwazją na Ukrainę firmy nie były do końca przekonane. Ceny energii były już wtedy zdecydowanie największym problemem: 72% firm oczekiwało, iż będą one nadal wyzwaniem w 2022 roku, a ponad jedna trzecia spodziewała się, że w tym roku staną się jeszcze większym problemem. Odsetek eksporterów oczekujących, że ceny energii staną się większym wyzwaniem w 2022 roku jest najwyższy we Włoszech (46%), następnie w USA (38%) i Francji (37%).

Od czasu inwazji na Ukrainę wysokie ceny energii stały się jeszcze większym zmartwieniem dla europejskich eksporterów. „Udział europejskich korporacji, które spodziewają się, że wysokie ceny energii staną się większym wyzwaniem, wzrósł z 37% do 56%, przy czym najbardziej zaniepokojone są kraje o największej zależności od importu gazu: Włochy (66% w porównaniu z 46% przed wojną), Wielka Brytania (62% w porównaniu z 47% przed wojną) i Niemcy (52% w porównaniu z 34% przed wojną). Fakt, że Francja ma najniższy odsetek firm zaniepokojonych wysokimi cenami energii (46% w porównaniu z 37% przed wojną) prawdopodobnie odzwierciedla wdrożenie rządowego „Planu Odporności”, który uwzględnia koszt rachunków za energię dla większości korporacji”, mówi Ano Kuhanathan, Szef Dział Analiz Korporacyjnych w Allianz Trade.

Ponad połowa respondentów w Europie spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w perspektywie najbliższych sześciu do dwunastu miesięcy

Ekspozycja eksporterów na ryzyko braku płatności wydaje się wzrastać w ostatnim czasie: z naszej ankiety wynika, że – ogólnie rzecz ujmując – problemy związane z brakiem płatności miały umiarkowany lub znaczący wpływ na działalność eksportową w ciągu ostatnich 12 miesięcy w przypadku prawie 60% firm, przy czym najwyższy udział mają tu Francja (66%), Chiny (65%) i USA (58%). Ponadto, pomimo silnego odbicia gospodarczego w 2021 roku, gromadzenia gotówki w wielu przedsiębiorstwach i solidnego ożywienia w handlu światowym, 50% naszych respondentów deklaruje, że czasy płatności wydłużyły się w 2021 roku, szczególnie we Francji (62% firm). Co ciekawe, wśród firm, które podjęły się digitalizacji – po której spodziewalibyśmy się usprawnienia przebiegu transakcji – 58% respondentów nadal deklaruje dłuższe terminy płatności.

Ryzyko braku płatności pozostanie problemem dla eksporterów również w 2022 roku: Przed inwazją na Ukrainę prawie 1 eksporter na 3 oczekiwał, że terminy płatności wydłużą się, a ryzyko braku płatności wzrośnie. Po inwazji i wynikających z niej skutków dla gospodarki światowej, ponad połowa respondentów w Europie spodziewa się wzrostu ryzyka braku płatności w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Podobnie ponad 40% europejskich eksporterów oczekuje teraz, że po wybuchu wojny terminy płatności ulegną wydłużeniu.

Strategia międzynarodowa: eksporterzy wspierają lokalną produkcję i samofinansowanie

Przy wszystkich obawach o początek końca globalizacji, kryzys Covid-19 nie wywołał w 2021 roku fali relokacji działalności do macierzystych krajów. Jednakże większość firm biorących udział w naszym badaniu (79%) nadal woli produkować na rodzimym gruncie – od 74% w Wielkiej Brytanii do 89% w Chinach.

Jak firmy będą finansować swoje aspiracje w 2022 roku? Przed inwazją na Ukrainę przepływy pieniężne były głównym źródłem finansowania dla ponad połowy eksporterów (53%), następnie kredyty bankowe (49%) i kredyty od dostawców (36%). Odsetek eksporterów planujących wykorzystanie gotówki był najwyższy w Wielkiej Brytanii (64%), następnie w USA (57%) i Chinach (54%).

Po inwazji na Ukrainę 44% europejskich eksporterów twierdzi, że będzie dążyć do zwiększenia inwestycji w rozwój międzynarodowy w porównaniu z wcześniejszymi planami, prawdopodobnie w celu dywersyfikacji rynków, a nie wycofania się lub zmniejszenia ambicji eksportowych w następstwie wojny. Tymczasem 15% przedsiębiorstw nie planuje inwestycji lub ograniczy swoje plany inwestycyjne z powodu wojny.

Wsparcie ze strony państwa: Od ratunku do morfiny dla korporacji?

Z naszego badania wynika, że większość firm eksportujących (54%) otrzymało w ciągu ostatnich 12 miesięcy jakąś formę wsparcia ze strony państwa, szczególnie w Chinach (70%) i we Włoszech (60%). Co więcej, dwie trzecie respondentów potwierdza, że takie wsparcie po części pomogło ich firmie przetrwać kryzys. Około jedna czwarta respondentów twierdzi, że dzięki temu mogło również zainwestować w nowe moce produkcyjne i zdywersyfikować dostawców, a około 20% twierdzi, że było w stanie skrócić terminy płatności dla dostawców.

Jak rządy mogą dalej wspierać firmy? „Ponieważ wiele gospodarek w Europie zmaga się z niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej, 44% firm we Francji, 45% w Niemczech i 53% we Włoszech wzywa swoje rządy do wdrożenia polityki podnoszenia kwalifikacji siły roboczej. Ponadto – co nie jest zaskoczeniem – po kilku latach nieco protekcjonistycznej polityki USA i po roku od Brexitu, prawie połowa firm z USA i Wielkiej Brytanii chce, aby ich rządy zawarły nowe umowy o wolnym handlu”, odpowiada Ana Boata.

Chociaż wydaje się, że najgorszy okres pandemii mamy już za sobą, około 50% europejskich eksporterów twierdzi, że dodatkowe wsparcie ze strony państwa w postaci zwiększenia gwarantowanych przez państwo pożyczek i bezpośrednich dotacji pomogłoby ich przedsiębiorstwu lepiej znieść skutki wojny. W rzeczywistości, jeszcze przed rozpoczęciem wojny ponad 30% wszystkich ankietowanych firm oczekiwało, że wsparcie państwa pozwoli na sfinansowanie ich działalności w 2022 roku. Wydaje się, że finansowe wsparcie państwa stało się dla niektórych firm „nową normalnością”.

Dwucyfrowa inflacja w Polsce to kosztowny skutek błędów i zaniedbań

Jeszcze przed pandemią Polska znalazła się w sytuacji grożącej wysoką inflacją. Już wiele miesięcy temu byliśmy na pograniczu tego, aby płace zaczęły się gonić z inflacją. A teraz pandemia i wojna podniosła te zagrożenia. Dlatego obecnie bardzo ważna jest odpowiedzialna i dobra polityka pieniężna, która pomaga sobie radzić z kłopotami w trudnych sytuacjach.

– Jeśli zadajemy sobie pytanie jak wiele inflacji pochodzi od Putina, a jak wiele z błędów naszej polityki – opinie są oczywiście różne. Rząd będzie nas przekonywać, że problemy wyłącznie biorą się z powodu Putina – a gdyby nie to, w ogóle inflacji nie mielibyśmy. NBP podobnie – jeszcze zanim zaczęła się wojna, Prezes przekonywał, że już w następnym miesiącu inflacja spadnie, że absolutnie pewne jest, że nie będzie w Polsce inflacji – powiedział serwisowi eNewsroom  profesor Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu VISTULA. – Niestety jest oczywiste, że Polska w sytuacji inflacyjnej, zagrożenia bardzo poważną inflacją, znalazła się wiele miesięcy temu. Na długo zanim zaczęła się wojna w Ukrainie – a nawet właściwie zanim zaczęły się jeszcze podwyżki cen energii związane z wychodzeniem świata z pandemii. Gdybyśmy mieli rozsądniejszą politykę, gdyby nasz Narodowy Bank nie zrezygnował z dużej części swojej wiarygodności przez nieumiejętne działania, nieumiejętną komunikację, a może też takie polityczne chciejstwo – to dzisiaj byłoby nam znacznie łatwiej radzić sobie z inflacją – analizuje Orłowski.

W II półroczu 2021 r. obroty w centrach handlowych wróciły do poziomów z 2019 r., choć klientów było mniej

Z najnowszego raportu Retail Research Forum, przygotowanego przez Polską Radę Centrów Handlowych, wynika, że kluczowy wpływ na II połowę 2021 r. wciąż miała pandemia.
Mimo to, dla branży centrów handlowych był to okres poprawy wyników i nadrabiania strat, spowodowanych przez lockdowny z pierwszej połowy roku.
Obroty najemców od maja wykazywały stałą tendencję wzrostową i były tylko o 0,75 proc. niższe niż w 2019 r. (130,1% obrotów porównując do II półrocza 2020 r.). Odwiedzalność z kolei osiągnęła poziom 92,4 proc. w porównaniu do II połowy 2019 r. i 126,8 proc. do II półrocza 2020 r.

Dane pokazują też pozytywną zmianę na rynku inwestycyjnym. W II półroczu 2021 r. do użytku oddano 250 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej (GLA), w porównaniu do ok. 90 tys. mkw. GLA w ciągu pierwszych 6 miesięcy. Tym samym, na polskim rynku łączne zasoby powierzchni handlowej osiągnęły poziom ok. 12,63 mln mkw. Z kolei transakcje na rynku nieruchomości komercyjnych w całym 2021 r. wzrosły o 7 proc. w stosunku do 2020 r. i wyniosły 5,7 mld EUR, w tym 900 mln EUR na nieruchomości handlowe.

– Analizując raport widzimy, że branża centrów handlowych nadrabiała w II półroczu 2021 r. straty spowodowane pandemią. Poziomy obrotów były już porównywalne z 2019 r., mimo, że odwiedzalność, w związku z wciąż trwającą pandemią i ostrożnością klientów, była wciąż niższa niż przed pandemią. Wzrosła wartość średniego koszyka zakupowego, co napawa optymizmem, szczególnie w przypadku dużych centrów z szeroką ofertą handlową. Pozytywnie nastraja też fakt, że w 2021 r. inwestorzy wydali ponad 5,7 mld Euro na nieruchomości komercyjne. Choć to niższy poziom od rekordowych obrotów z 2019 r., to w porównaniu do 2020 r. widać już 7 proc. wzrost. Oznacza to, że polski rynek inwestycyjny wraca do formy – ocenia Krzysztof Poznański, Dyrektor Generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

W drugiej połowie 2021 roku polski rynek handlowy wzbogacił się o ponad 250 tys. mkw. nowej powierzchni handlowej. Największe nowe obiekty to Fabryka Norblina, handlowa część inwestycji Capital Park w Warszawie (26 000 mkw. GLA); centrum handlowe Galeria Andrychów (24 000 mkw. GLA), park handlowy w Lipniku (18 800 mkw. GLA) oraz rozbudowane centrum Focus Mall w Zielonej Górze (15 000 mkw. GLA). Jednocześnie, w wyniku zamknięcia kilku obiektów starszej generacji, których głównym najemcą była sieć Tesco, o ponad 110 tys. mkw. GLA zmniejszyła się podaż powierzchni handlowych.

Najpopularniejszym formatem pozostają centra handlowe, które stanowią 84% wszystkich zasobów. Udział parków handlowych wzrósł do około 14%, a 2% stanowią centra wyprzedażowe, tzw. outlety. Ponad połowa (54 proc.) powierzchni handlowej zlokalizowana jest w największych aglomeracjach, 34 proc. w miastach poniżej 200 tys. mieszkańców i 21 proc. w grupie miast do 100 tys. mieszkańców. Na koniec 2021 r. nasycenie powierzchnią centrów handlowych osiągnęło 330 m w. na1000 mieszkańców.

Nie ma kary bez ustawy. Sanepid musi oddać przedsiębiorcy 10000 złotych wraz z odsetkami

Rzecznik MŚP Adam Abramowicz skutecznie obronił przedsiębiorcę. Sąd po raz kolejny orzekł, że urzędnicy nie mogą karać przedsiębiorców, jeżeli nie ma do tego podstawy ustawowej

W dniu 9 marca 2022 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu w sprawie, do której Rzecznik MŚP przystąpił w obronie przedsiębiorcy z branżyfitness, uchylił w całości decyzję Wielkopolskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora w Poznaniu oraz umorzył w całości postępowanie przeprowadzone przez Inspekcję Sanitarną w Poznaniu w przedmiocie wymierzenia przedsiębiorcy kary pieniężnej za naruszenie ograniczeń związanych z zapobieganiem skutków epidemii COVID-19.

Organy Inspekcji Sanitarnej nałożyły na przedsiębiorcę prowadzącego siłownię w kwietniu 2021 r. administracyjną karę pieniężną w wysokości 10.000 zł.

To kolejny wyrok korzystny dla przedsiębiorcy, a także utwierdzenie ukształtowanej już sądowej linii orzeczniczej, że zakazy działalności gospodarczej nie mogą być wydawane na podstawie legislacji podustawowej takiej jak Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. 2021 r. poz. 512 ze zm.)
Rzecznik MŚP po raz kolejny przyczynia się do kształtowania korzystnej linii orzeczniczej dla przedsiębiorców prowadzących siłownie. Niejednokrotnie inspekcja sanitarna już na etapie postępowania administracyjnego umarzała postępowania w sprawie administracyjnych kar pieniężnych, bez konieczności angażowania sądów administracyjnych, o co wielokrotnie zabiegał Rzecznik MŚP.

Rosnąca inflacja i konflikty międzynarodowe na szczycie listy ryzyka dla inwestorów indywidualnych w Polsce

  • Rosnąca inflacja pozostaje największym ryzykiem dla polskich inwestorów indywidualnych (59 proc.), mimo że spadła z poziomu 66 proc. w IV kwartale 2021 r.
  • 56 proc. inwestorów indywidualnych twierdzi, że konflikt międzynarodowy stanowi największe zewnętrzne ryzyko dla inwestycji. To znaczący wzrost w stosunku do 32 proc. z IV kwartału 2021 r.
  • Większość polskich ankietowanych inwestorów detalicznych jest pewna swoich portfeli (76 proc.), a 56 proc. dokonuje repozycjonowania w obliczu tego ryzyka.
  • “Dom twój gdzie serce twoje” – polscy inwestorzy indywidualni przejawiają większe zainteresowanie akcjami krajowymi (35 proc.) i obligacjami (26 proc.) w porównaniu z zagranicznymi akcjami (22 proc.) i obligacjami (11 proc).

Rosnąca inflacja i konflikt międzynarodowy znalazły się na szczycie listy ryzyka wśród polskich inwestorów indywidualnych. Jest to spowodowane inwazją Rosji na Ukrainę – wywołała ona silne wstrząsy na światowych rynkach finansowych.

Według najnowszego badania „Puls Inwestora Indywidualnego”, przeprowadzonego przez społecznościową platformę inwestycyjną eToro, rosnąca inflacja jest największym ryzykiem dla 59 proc. polskich inwestorów. W ubiegłym kwartale na inflację jako największe zagrożenie dla inwestycji wskazało 66 proc. respondentów, co jest zaskakujące w świetle stale rosnącej inflacji w Polsce.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro, komentuje: „Obawy Polaków o inflację nie dziwią, skoro w marcu jej poziom wyniósł aż 10,9 proc. Mało tego, przed nami potencjalnie kolejne wzrosty. To już drugie badanie, w którym – ze wszystkich narodów poddanych badaniu – to Polacy obawiają się inflacji najbardziej. Co ciekawe, Czesi, u których inflacja jest jeszcze wyższa niż w Polsce, obawiają się jej mniej. Warto również zauważyć, że badanie zostało przeprowadzone w marcu, kiedy odczyt inflacji za luty wskazywał na jej spadek do 8,5 proc. Widać więc, że obawy o inflację są głęboko zakorzenione w DNA polskiego inwestora.”

Ponad połowa (56 proc.) polskich respondentów stwierdziła, że konflikt międzynarodowy stanowi drugie największe ryzyko zewnętrzne dla ich inwestycji, co oznacza duży wzrost w stosunku do danych odnotowanych w czwartym kwartale 2021 r.  – wówczas było to 16 proc.

Aż 40 proc. inwestorów nadal obawia się o wpływ polskiej gospodarki na inwestycje, a w dalszej kolejności wymieniają: rosnące stopy procentowe (30 proc.), stan globalnej gospodarki (29 proc.), rosnące podatki (20 proc.) i wzrost długu publicznego (12 proc.).inwestycje obawy

Globalny strateg rynków w eToro, Ben Laidler, komentuje: „Tragiczne wydarzenia na Ukrainie są dla inwestorów potrójnym ciosem w postaci niezdrowego połączenia: zwiększonej niepewności na rynku, wyższej inflacji spowodowanej gwałtownie rosnącymi cenami surowców oraz niższego wzrostu gospodarczego wynikającego z przerwania sankcji”.

Podczas gdy wzrost zmienności stwarza trudne warunki dla każdego inwestora, większość polskich inwestorów detalicznych objętych badaniem pozostaje wierna swoim portfelom (76 proc.), przy czym tylko 56 proc. decyduje się je repozycjonować pod wpływem ryzyka. Ponad ⅓ badanych (36 proc.), planuje konsekwentnie inwestować tę samą kwotę pieniędzy w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

„Historia pokazuje, że geopolityka często nie ma długotrwałego wpływu na rynki światowe. Fundamenty pozostają solidne, zyski spółek rosną, gospodarki otwierają się ponownie po pandemii, wyceny giełdowe spółek są obecnie tańsze, a rynki w pełni oczekują, że banki centralne znacznie podniosą stopy procentowe” – dodaje Laidler.

Rosnące napięcia geopolityczne spowodowały, że niektórzy inwestorzy indywidualni przedkładają rynki krajowe nad inwestycje zagraniczne i szukają pocieszenia w aktywach, które są im lepiej znane. Inwestorzy indywidualni w Polsce chętniej inwestują w akcje krajowe (35 proc.) i obligacje (26 proc.) w porównaniu z akcjami zagranicznymi (22 proc.) i obligacjami (11 proc.). Na pytanie, jaki jest co kieruje nimi przy wyborze akcji krajowych, 56 proc. respondentów odpowiedziało, że lepiej rozumieją te rynki. Zaś 20 proc. uważa, że rynki zagraniczne są zbyt ryzykowne, chociażby ze względu na niestabilność polityczną i wahania kursów walut.

Co zaskakujące, pomimo obecnej sytuacji geopolitycznej na świecie i sytuacji gospodarczej w Polsce, 35 proc. lokalnych inwestorów indywidualnych czuje się jeszcze pewniej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo zatrudnienia (88 proc. vs 86 proc. w IV kwartale 2021 r.) i spodziewa się, że będzie ono jeszcze większe w ciągu najbliższych 12 miesięcy (35 proc. vs 29 proc. w IV kwartale 2021 r.). Blisko 76 proc. czuje się pewnie, jeśli chodzi o swoje inwestycje (vs 77 proc. w IV kwartale), ale mniej pozytywnie ocenia ich przyszłość w ciągu najbliższych 12 miesięcy – 36 proc. vs 45 proc. w IV kwartale 2021 r. Liczba polskich inwestorów, którzy dokonali repozycjonowania swojego portfela wzrosła z 51 proc. w IV kwartale do 56 proc. To potwierdza rosnącą potrzebę ochrony inwestycji przed ryzykiem zewnętrznym.

Największy od ponad miesiąca spadek S&P 500

Wczorajsza sesja na Wall Street zakończyła się największym od 7 marca spadkiem S&P 500 (-1,69 proc.). Indeks ten osiągnął w poniedziałek najniższy poziom od ponad 3 tygodni docierając do potencjalnego wsparcia wyznaczanego przez lokalne maksimum z początku marca. Nasdaq Composite spadł wczoraj o 2,18 proc., a średnia przemysłowa Dow Jonesa 1,19 proc. Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 spadała o dalsze 0,33 proc.

W trakcie dzisiejszej sesji na giełdach Azji i Oceanii jedynymi głównymi indeksami, które zwyżkowały był indeksy chińskie (Shanghai Composite +1,46 proc., Hang Seng +0,41 proc.; Shanghai B-Share +0,95). Shanghai B-Share był w trakcie dzisiejszej sesji najwyżej od 2019 roku. Najsilniej – o 0,91 proc. – koreański Kospi.

Trwała nadal bessa na globalnym rynku obligacji skarbowych. Dziś rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych ustanawiała nowe cykliczne maksima w Australii, Indonezji, Południowej Korei, Malezji, Singapurze, Austrii, Belgii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Włoszech, Holandii, Portugali i Stanach Zjednoczonych. Najwyżej od 2011 roku były wczoraj rentowności polskich 10-latek.

Europejskie giełdy otworzyły się w zdecydowanej większości na minusach. Najsilniej spadały w ok. 9:40 rosyjski RTS (-2,7 proc.), niemiecki DAX (-1,69 proc.) oraz francuski CAC 40 (-1,62 proc.). Nie inaczej było na GPW (WIG-20 -1,29 proc.). Wśród indeksów sektorowych GPW najsilniej dziś rano spadał WIG-Banki (-1,92 proc.).

Pod wczorajszym spadku do poziomu marcowego minimum odbijały dziś rano w górę ceny kontraktów na ropę naftową (+2,6-2,7 proc.). Najwyżej od września 2008 były dziś ceny kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie (+2,12 proc.). Wczoraj swój nowy historyczny rekord ustanowiły ceny kontraktów na owies, a cena kontraktów na sok pomarańczowy była najwyżej od 5 lat.

Kurs euro wobec amerykańskiego dolara zbliżał się powoli (-0,15 proc.) do swojego dołka z początku maja.

Po silnym wczorajszy spadku o +1,79 proc. odbijał się dziś rano w górę kurs BTC/USD.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Pandemia zahamowała rozwój pracowników

Z danych zebranych przez ADP wynika, że w trakcie pandemii możliwości rozwoju zawodowego prawie 30 proc. Polaków obniżyły się. Pracodawcy dostrzegają tę tendencję i w rozpoczynającym się roku zamierzają wspierać zatrudnionych w obszarze podnoszenia ich kompetencji.

Choć rynek pracy znajduje się obecnie w okresie bardzo dynamicznego rozwoju, wśród pracowników zapanowała stagnacja. Jak wskazują dane Santander Consumer Bank – w ciągu ostatniego roku prawie 80 proc. Polaków nie podejmowało żadnych działań w kierunku podniesienia swoich kompetencji zawodowych. Jeśli chodzi o pozostałe 20 proc. – ponad połowa tej grupy skupiała się na zdobywaniu umiejętności związanych z wykonywaną obecnie pracą. Co piąty jej przedstawiciel działał z myślą o przekwalifikowaniu, nieco mniejszy odsetek (17 proc.) postawił na kompetencje uniwersalne – naukę języków obcych.

Więcej czasu, mniej możliwości

Pracownicy nie rozwijają się przede wszystkim dlatego, że nie mają do tego warunków – potwierdzają to wyniki badania dotyczącego wpływu pandemii COVID-19 na działalność firmy przeprowadzonego przez ADP, światowego lidera usług kadrowo-płacowych. Firma zapytała respondentów o to, czy koronawirus wpłynął na możliwości rozwoju wewnątrz ich przedsiębiorstwa. Ponad połowa badanych nie odnotowała żadnego wpływu. 28 proc. ankietowanych stwierdziło, że w trakcie pandemii ich możliwości rozwoju obniżyły się. Tylko 21 proc. pracowników uważa, że w okresie pandemii poprawiły się ich możliwości rozwoju zawodowego.

– W chwili wybuchu pandemii COVID-19 cały świat się zatrzymał – w tym również segment szkoleń pracowniczych. Z dnia na dzień większość zajęć została odwołana lub przeniesiona na bliżej nieokreślony czas. Mimo że po pewnym czasie część szkoleń została przeniesiona do online-u, to jednak zwolennicy z tej formuły nie skorzystali wszyscy zainteresowani – mówi Anna Barbachowska, HR Business Partner w ADP Polska. – Z drugiej strony mamy natomiast pewien odsetek pracowników, którzy dzięki pracy zdalnej zyskali więcej wolnego czasu i mogli go poświęcić na szkolenia online, których w czasie pandemii pojawiło się znacznie więcej niż do tej pory – dodaje Barbachowska.

Młodzi muszą się rozwijać

Pracodawcy dostrzegają jednak stagnację pod względem wzrostu kompetencji pracowników
i planują kroki mające pobudzić ich rozwój. Wiele firm zamierza zacząć zmiany od góry, czyli od kadry menadżerskiej, wychodząc z założenia, że szef, który sam nie podnosi swoich kwalifikacji, nie będzie wzorem dla personelu. Z danych zebranych przez ManpowerGroup wynika, że programy rozwojowe dla menedżerów i liderów planuje wdrożyć w I połowie 2022 roku co piąty pracodawca (20 proc.), natomiast 12 proc. przedsiębiorców – mimo deklarowanej chęci organizacji szkoleń w przyszłości – nie potrafi określić ich terminu. Jest jednak również druga strona medalu – blisko czterech na dziesięciu pracodawców (41 proc.) nie przewiduje wprowadzania programów rozwojowych dla menedżerów.

– Rynek pracy, na którym już teraz widać wyraźny wpływ pandemii, w przyszłości będzie jeszcze szybciej ewoluował. Przedstawiciele pokolenia rozpoczynającego obecnie aktywność zawodową w ciągu swojej kariery statystycznie będą zmieniać miejsce zatrudnienia znacznie częściej niż ich rodzice czy dziadkowie. Kluczowe wydaje się zatem rozwijanie umiejętności uniwersalnych – interdyscyplinarnych i interpersonalnych – ponieważ przygotuje to pracowników na wyzwania przyszłości. Ważne jest także otworzenie ich na zmiany i zaadaptowanie myślenia, że zmiana obowiązków może być szansą, a nie degradacją – podkreśla Anna Barbachowska.

Rynek biurowy w Warszawie I kw. 2022 r. – dane PINK

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w pierwszym kwartale 2022 r. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec marca 2022 r. zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie przekroczyły 6 238 000 mkw.

W I kwartale 2022 r. na stołeczny rynek dostarczono ponad 93 400 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w sześciu projektach. Największymi z nich były Forest Tower o powierzchni 51 500 mkw. oraz kolejny budynek w ramach kompleksu LIXA, bud. C (19 400 mkw.) obydwa zlokalizowane w strefie Centrum.

Na koniec I kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 12,2% (spadek o 0,5 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i wzrost o 0,8 pp. w odniesieniu do porównywalnego okresu w 2021 roku). Dostępność powierzchni biurowej wynosiła 759 700 mkw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów wyniósł 12,1%, natomiast poza centrum miasta sięgnął 12,3%.

W pierwszym kwartale 2022 r. popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął prawie 273 200 mkw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyła się strefa Centrum.

W okresie od stycznia do końca marca 2022 r. najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 52% (włączając umowy przednajmu). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 27% zarejestrowanego popytu, ekspansje za 13%, a powierzchnia wynajęta na potrzeby własne właścicieli – 8%.

Największymi transakcjami I kwartału 2022 r. były dwie umowy przednajmu, a mianowicie: PKO BP w kompleksie biurowym SKYSAWA na ponad 34 500 mkw. oraz poufnego najemcy z sektora bankowego w Forest Tower na 30 000 mkw., a następnie umowa renegocjacji i ekspansji Grupy ING w Placu Unii na 23 500 mkw. oraz przedłużenie poufnego najemcy z sektora bankowego w Generation Park X na 18 800 mkw.