Przedsiębiorcy w lockdownowym klinczu. Eksperci: Wiosenna odwilż gospodarcza lub kolejna fala bankructw

W marcu 2021 obchodzimy pierwszy rok z pandemią koronawirusa w Polsce. Kraje Europy bardzo różnie radzą sobie z tym, jak przebiega u nich koronawirus. Niektóre pogłębiają się w kryzysie i recesji, inne wspierają mocno przedsiębiorczość wytapiając swoje odkładane latami oszczędności. Strategia Polski to oszczędne wspieranie przedsiębiorców i wprowadzanie obostrzeń, które mocno ograniczają gospodarkę, ale nie powodują jej całkowitego wyłączenia. – Czy to jest dobra strategia? To oceni historia. Nastroje przedsiębiorców nie są najlepsze, ale z drugiej strony statystyki dotyczące bezrobocia czy przemysłu pokazują, że Polska póki co z pandemii wychodzi obronną ręką. Oczywiście obecnie optymizm byłby zdecydowanie przedwczesny, ale namawiamy naszych przedsiębiorców raczej do optymistycznego patrzenia w przyszłość niż do defetyzmu – mówi Katarzyna Michalska z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska.

Luzowanie obostrzeń gospodarczych po Wielkanocy? „To daje przedsiębiorcom horyzont działania”

Ten rok zmienił wszystko – nie mają co do tego wątpliwości ani przedsiębiorcy, ani pracownicy, ani  analitycy biznesu i gospodarki. Praca zdalna, dywersyfikacja, zarządzanie kryzysowe, konieczność oszczędzania lub nawet podejmowania działań restrukturyzacyjnych. Nie da się ukryć, że przedsiębiorcy musieli przez ostatnie miesiące mocno starać się, by ich działalność była możliwie efektywna. Jak można podsumować w gospodarce pierwszy rok koronawirusowych obostrzeń?

– Przedsiębiorcy bardzo źle znoszą lockdowny. Polacy mają wielkie umiłowanie do wolności, także w sferze gospodarczej. Wszelkie ograniczenia ich dławią, zabierają im kreatywność oraz odbierają energię do działania. Przedsiębiorcy w lockdownowym uścisku czują się tłamszeni i widzimy tendencje do buntu, szczególnie w branżach, które zamknięte są od wielu miesięcy – mówi Filip Kiżuk, doradca gospodarczy z Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska. – Sytuacja najpoważniejsza jest w takich branżach jak zamknięte od ponad 140 dni fitness, gastronomia czy branża kreatywno-eventowa. Widzimy delikatne odbicie w przypadku hoteli, ale straty z jesieni i zimy są tak wielkie, że nie zaryzykowałbym stwierdzenia czy ta branża bez problemu odbuduje się w kolejnych miesiącach – mówi Filip Kiżuk.

Sytuacja gospodarcza jest uzależniona obecnie od tego ile potrwają jeszcze obostrzenia: – Mamy pierwsze dni marca, a Rząd zapowiedział, że luzowanie obostrzeń będzie mieć miejsce po Wielkanocy. To jeszcze miesiąc więc bardzo długo, ale należy powiedzieć, że przedsiębiorcy bardzo czekali na horyzont w którym otwarcie gospodarki może nastąpić. Jeżeli to się stanie po Wielkanocy to wiele osób będzie mieć jeszcze szanse na funkcjonowanie. Jeżeli odwilż nie nastąpi na wiosnę to nadziei nie będzie – dodaje Katarzyna Michalska.

„Koronawirus wielu przedsiębiorców postawił pod ścianą”

Jak mówią przedstawiciele Centrum Doradztwa Gospodarczego Kiżuk & Michalska ostatni rok w pandemii dla doradców był czasem bardzo pracowitym. Nie brakowało sukcesów, ale i poważnych dylematów. – Udało nam się doprowadzić do skutku wiele optymalizacji czy upadłości konsumenckich. Firmy, którym pomagaliśmy walczą o swoje miejsce na rynku i starają się trwać nadal. Bez gruntownych zmian w funkcjonowaniu nie byłoby szans, by funkcjonowały dalej – mówi Katarzyna Michalska. – Nie brakowało trudnych momentów. Proszę mi wierzyć, że kiedy bankrutuje wielopokoleniowa firma lub upada restauracja na której założenie poszły całe oszczędności życia lub wielki kredyt to są to dramatyczne momenty. Uważam, że prawdziwy renesans będą przeżywać porady psychologiczne dla przedsiębiorców. Pandemia wiele silnych osób postawiła pod ścianą. Nikt nie był gotowy, że to potrwa aż tyle – dodaje Katarzyna Michalska.

– Należy myśleć „tu i teraz”, ale i wybiegać w plany w czas, gdy koronawirusa już nie będzie. Wielu przedsiębiorców pyta nas w co inwestować, gdzie szukać dla siebie miejsca na tym mocno przemeblowanym rynku. Myślę jednak, że wszyscy chcielibyśmy, by nie obchodzić więcej „rocznic z koronawirusem” – dodaje Filip Kiżuk.

Brak porozumienia, ale praca wre. Ministerstwo chce uregulować przepisy na home-office

Intensywna praca zdalna towarzyszy nam od prawie roku i choć nie jest to model całkowicie nowy — krajowa legislatura nadal nie uregulowała wszystkich kwestii związanych z home-office. Po nieco burzliwych konsultacjach społecznych, projekt nowelizacji Kodeksu Pracy wrócił do resortu. Co będzie dalej?

“Zdalna” zamiast “tele-”

Dyskusja o nowelizacji Kodeksu Pracy przyspieszyła wraz z tzw. ustawą covidową z marca 2020 roku. Wtedy też oficjalnie określono zasady delegowania na home-office pracowników ze względu na zagrożenie epidemiologiczne (oraz “w okresie do 3 miesięcy po stanie zagrożenia lub epidemii”). Tyle i aż tyle. Dla polskiego etatowca był to początek nadziei na pewne odświeżenie przepisów dotyczących pracy na odległość, ponieważ do tej pory krajowe prawodawstwo dopuszczało wyłącznie tzw. telepracę, którą określa rozdział IIb KP.

Pierwsza nowelizacja dotycząca definicji “telepracownika” weszła w życie 1 grudnia 2020 roku, jednak już wcześniej ustawa określała bardzo istotne z perspektywy zatrudnionego kwestie formalne. Dla przykładu Kodeks zakazywał dyskryminacji pracowników zdalnych względem ich kolegów i koleżanek w biurze. W art. 6715. § 1. czytamy:

“Telepracownik nie może być traktowany mniej korzystnie w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych niż inni pracownicy zatrudnieni przy takiej samej lub podobnej pracy, uwzględniając odrębności związane z warunkami wykonywania pracy w formie telepracy.”

Brzmi rozsądnie? Ten, jak i inne przepisy Kodeksu Pracy dawały zatrudnionym względne poczucie bezpieczeństwa. Projekt poszerzony m.in. o kwestie sanitarne i epidemiologiczne Ministerstwo Pracy, Rozwoju i Technologii przedstawiło Radzie Dialogu Społecznego rok temu i dopiero teraz RDS stwierdziło, że… nie ma porozumienia co do definicji pracy zdalnej. Dlaczego akurat ten fragment wywołał najwięcej kontrowersji? “Praca zdalna” bowiem ma zastąpić określenie “Telepraca”. Powtórzę się — tyle i aż tyle.

Spór?

Według informacji przekazanych przez ministerstwo, rozmowy Zespołu Problemowego ds. prawa pracy RDS, organizacji pracodawców i związków zawodowych toczyły się przez około pół roku. Największym novum (pomijając kwestię nazewnictwa) ma być uszczegółowienie miejsca wykonywania pracy na odległość. Resort chciał, aby praca zdalna mogła być wykonywana całkowicie lub częściowo w miejscu zamieszkania pracownika, albo w innym miejscu ustalonym wspólnie przez pracownika i pracodawcę.

W procesie ustalania miejsca pracy zdalnej brałby udział pracownik, pracodawca i zakładowe związki zawodowe. Co, jeśli w danej firmie nie funkcjonują tego typu organizacje? W tej sytuacji pałeczkę przejmuje pracodawca, ustalając kwestię wykonywania pracy zdalnej w regulaminie. Delegacja na home-office mogłaby również mieć miejsce z inicjatywy samego pracodawcy lub po uprzedniej zgodzie — z inicjatywy pracownika. O wątpliwościach Zespołu RDS względem tego modelu poinformowali przedstawiciele resortu:

“Partnerzy w Zespole nie uzgodnili wszystkich problematycznych kwestii związanych z tą regulacją. Najwięcej rozbieżności wywołały kwestie: definicji pracy zdalnej (w zakresie swobody wyboru miejsca świadczenia pracy zdalnej przez pracownika, możliwości świadczenia pracy w całości jako pracy zdalnej) oraz zwrotu kosztów wykonywania przez pracownika pracy zdalnej przez pracodawcę.”

Obecnie nad projektem pracują urzędnicy z Ministerstwa Pracy, Rozwoju i Technologii. Kiedy możemy się spodziewać konkretnych zapisów? Tego jeszcze nikt nie wie, ale jeśli zarówno przedstawiciele resortu, jak i Rady Dialogu Społecznego dojdą do porozumienia — pracownicy będą mogli liczyć na przepisy godne standardów XXI wieku (przynajmniej w kwestii home-office i uznania pracy zdalnej, jako pracy samej w sobie).

Czy należy spodziewać się jeszcze jakichś niespodzianek? W tej kategorii ustawodawca jest bardzo konkretny — przy okazji nowelizacji nie są planowane inne zmiany w Kodeksie Pracy, niezwiązane stricte z pracą zdalną.

Autorka: Milena Krasuska — Chief Operations Officer w Grupie Assay

Uwarunkowania sektorowe na rynku nieruchomości komercyjnych

Pandemia niczym wielomiesięczna partia szachowa, po wielu ruchach, w widoczny sposób wpłynęła na branżę nieruchomości komercyjnych. Jednym z posunięć była roszada w udziale poszczególnych sektorów w wolumenie transakcji inwestycyjnych. Ostatnie lata charakteryzowała silna pozycja sektora biurowego, który wyprzedził długoletniego lidera – sektor handlowy. Przejście wielu firm na tryb pracy zdanej i uzasadnione obawy odnośnie do niepewnej sytuacji ekonomicznej wpłynęły na bardziej ostrożne podejście inwestorów do sektora biurowego. Otworzyło to furtkę dla dynamicznie rozwijającego się w ostatnim czasie sektora magazynowego, który wskoczył na miejsce pierwsze w 2020 roku.

Jak szczegółowo wyglądała sytuacja w poszczególnych sektorach? Jak banki postrzegają możliwość finansowania poszczególnych sektorów rynku?

Sektor biurowy ustępuje nowemu liderowi

Całkowita wartość inwestycji w obszarze nieruchomości komercyjnych w Polsce na koniec 2020 roku wyniosła 5,3 mld EUR. Największy udział w wolumenie transakcji na poziomie 50% przypadł sektorowi magazynowemu. Sektor biurowy zakończył rok 2020 udziałem na poziomie 38%.

„Skutki panującej od roku pandemii i wprowadzanych w związku z nią zaleceń w przypadku sektora biurowego widoczne były z każdym kwartałem coraz wyraźniej. Sugestia pracy zdalnej w wielu firmach się sprawdziła, ale w wielu innych pojawiła się również potrzeba weryfikacji zajmowanej powierzchni. Najemcy, którym kończyły się umowy najmu dużo chętniej decydowali się na renegocjacje niż relokacje. Przyjęli bezpieczną postawę obserwacji rynku i przeczekania najtrudniejszego okresu. Najemcy, którzy nie mieli możliwości renegocjacji swoich umów, a stwierdzili, że taka ilość powierzchni na obecnym etapie nie jest im potrzebna, zdecydowali się na podnajem swojego biura,” – komentuje Magdalena Czempińska, Dyrektor w Dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Ostrożnościowe podejście najemców potwierdzają również liczby. Udział umów renegocjowanych wyniósł na koniec 2020 roku 46%, podczas gdy w I połowie było to 30%.

 

Pomimo, że w poprzednich kwartałach oferta podnajmu była również szeroka (przekraczała 100 000 m2 w Warszawie), to dopiero w ostatnim kwartale 2020 roku odnotowano wyraźne wzrosty w wolumenie podpisanych umów. W IV kw. 2020 roku powierzchnia wynajęta w ramach podnajmu odpowiadała 6% całkowitego popytu podczas gdy średni kwartalny wynik z ostatnich dwóch lat nie przekraczał 1%.

„Długotrwały i skomplikowany proces inwestycyjny nie pozwalał deweloperom na elastyczną reakcję na warunki rynkowe, co w rezultacie skutkowało dużą aktywnością, rozpoczętą jeszcze przed pandemią. Już na obecnym etapie możemy stwierdzić, że ostrożnościowe podejście najemców do podpisywania nowych umów będzie miało w przyszłości wpływ na wzrost współczynnika pustostanów” – dodaje Magdalena Czempińska

Widoczną znacząco zmianą w strukturze popytu wskazującą na ograniczenie zainteresowania nową powierzchnią jest zauważalny spadek udziału umów pre-let przy wysokiej podaży w budowie, które w minionym półroczu wyniosły zaledwie 11% wolumenu popytu (średnia dla ostatnich pięciu półroczy to niemal 23%).

Zdaniem przedstawiciel sektora bankowego – Marka Kowalskiego, dyrektora Departamentu Finansowania Nieruchomości w Banku BNP Paribas – „biura są obecnie dużym wyzwaniem i wielką niewiadomą. Wiemy już, że będzie inaczej i czekamy, aż te trendy do końca się ukształtują. Obserwujemy jak one finalnie będą się przekładać na wysokość popytu i zainteresowanie najemców. Przyjmujemy ostrożną pozycję, ale jednocześnie nie wykluczamy możliwości finansowania nowych projektów biurowych. Niezwykle istotne będą też dla nas kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem. Od wielu lat ogromną wagę przywiązujemy do działań na rzecz otoczenia, a naszymi inicjatywami, wiedzą, doświadczeniem i zaangażowaniem w liczne projekty środowiskowe oraz społeczne wspieramy realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju. Wszelkiego typu „zielone projekty” wpisują się zatem w całościowe podejście naszego banku, który wspiera transformację gospodarki i ekologiczne zmiany z tym związane.”

Stacjonarny handel dotknięty pandemią

Pandemia Covid-19, a w konsekwencji zamknięcie lub ograniczenie działalności centrów handlowych zweryfikowało kondycję zarówno centrów handlowych, jak i najemców.

Inwestorzy przekierowali swoją uwagę na mniejsze obiekty handlowe, które lepiej poradziły sobie z konsekwencjami pandemii niż tradycyjne centra handlowe. Z uwagi na niższą wartość nabywanych aktywów, w 2020 roku inwestorzy ulokowali w sektorze handlowym około 700 mln EUR.

„Skutki wprowadzonych przez rząd obostrzeń, zamknięcie większości sklepów w centrach handlowych i ograniczenie możliwości przemieszczania się w pierwszej fazie pandemii, z wyjątkiem zakupu produktów pierwszej potrzeby, w widoczny sposób wpłynęły negatywnie na rynek handlowy. Wskaźniki odwiedzalności i obroty centrów handlowych spadły do bardzo niskich poziomów. Footfall w centrach handlowych w całym 2020 roku spadł o ok. 30% w porównaniu z 2019 rokiem. Chociaż na początku maja centra handlowe ponownie otwarto, a wskaźniki rosły z tygodnia na tydzień, to jednak wciąż wiele z nich nie powróciło do swoich wartości przed pandemią. Kolejne zamknięcie sklepów w listopadzie nie wpłynęło pozytywnie na dalsze wyniki, a problemy najemców, zwłaszcza tych mniejszych, mogą spowodować wzrost współczynnika pustostanów,” – wyjaśnia Magdalena Czempińska.

Pozytywnym sygnałem w tej mało optymistycznej sytuacji jest przyśpieszenie rozwoju e-commerce. Ograniczenie w dostępie do sklepów stacjonarnych niejako wymusiło na konsumentach potrzebę dokonywania zakupów online. Część osób, która wcześniej unikała tej formy robienia zakupów, przekonała się do niej, a sklepy oferujące możliwość zakupów przez Internet, chociaż częściowo zrekompensowały straty. W konsekwencji, udział sprzedaży on-line w sprzedaży detalicznej w niektórych miesiącach sięgał 11-12% (w porównaniu z 5-6% osiąganymi przed pandemią).

Jak wyjaśnia Marek Kowalski z Banku BNP Paribas, który ma podobne spostrzeżenia – „borykające się z większym wyzwaniem i bardziej dotknięte przez pandemię obiekty wielkopowierzchniowe jeszcze przez dłuższy czas będą odczuwać skutki obostrzeń. W lepszej sytuacji są mniejsze formaty, np. obiekty typu convenience oraz parki handlowe. Do całego sektora banki podchodzą ostrożnie i raczej unikają angażowania się w nowe projekty, a jeśli już taka decyzja jest podejmowana, to dotyczy to raczej wspomnianych mniejszych formatów handlowych, a proponowane parametry są bardziej konserwatywne niż w czasach przed pandemią.”

Sektor hotelowy w kryzysie

Sektor hotelowy, obok sektora handlowego, jest jednym z najbardziej dotkniętych skutkami pandemii. Wprowadzony wiosną lockdown, ograniczenie liczby międzynarodowych połączeń lotniczych, zamknięcie granic dla nierezydentów, a ostatecznie zakaz prowadzenia działalności hotelowej, istotnie wpłynęły na wyniki rynku. Umożliwienie nocowania w przypadku podróży służbowych przy właściwie zerowym ruchu w ramach turystyki biznesowej, nie były w stanie pomóc zwłaszcza hotelom nastawionym na klientów z sektora MICE.

W wyniku pandemii Covid-19 oraz jej negatywnego wpływu na rynek turystyczny, odnotowano drastyczne spadki poziomu obłożenia pokoi w obiektach hotelowych w Polsce. W 2020 roku, na podstawie danych GUS w okresie od stycznia do listopada 2020 roku wyniósł średnio 29,6%, osiągając w kwietniu rekordowo niską dla polskiego rynku hotelowego wartość – zaledwie 7,2%. Warto zaznaczyć, że w ostatnich latach poziom obłożenia pokoi hotelowych w Polsce był stabilny i w latach 2016-2019 kształtował się średnio na poziomie 52,3%.

„Rezultatem działań mających na celu zapobieganie rozprzestrzenienia się pandemii był nieunikniony spadek obłożenia w hotelach, a konsekwencją tych wyników był sygnał dla części deweloperów o wstrzymaniu kilku budów. Ponowne otwarcie hoteli w maju, podobnie jak w przypadku sektora handlowego, sprawiło, że wielu graczy zaczęło myśleć optymistycznie o przyszłości, ale dzisiaj już wiemy, że ten optymizm okazał się przedwczesny, a rząd ograniczył działalność hoteli początkowo jedynie do podróży służbowych, a ostatecznie – całkowicie. Ponowne ich otwarcie w ostatnim czasie jest stale monitorowane ilością zakażeń w danym województwie, co w dalszym ciągu nie pomaga branży stanąć na nogi,” – wyjaśnia Magdalena Czempińska.

Sektor magazynowy nowym liderem

Sektor magazynowy jest jedynym sektorem nieruchomości komercyjnych, który nie tylko pozostał odporny na skutki pandemii, ale wręcz zanotował dynamiczny rozwój.

Rok 2020 to kontynuacja dynamicznego wzrostu sektora magazynowego w Polsce, na którym zasoby powierzchni na koniec grudnia przekroczyły 20,8 mln m2, oraz rosnącego popytu, który w 2020 roku, kolejny rok z rzędu osiągnął rekordowy wynik, przekraczając 5,2 mln m2 wynajętej powierzchni. Polski rynek magazynowy nadal przyciąga przede wszystkim firmy logistyczne, dystrybucyjne, produkcyjne, sieci handlowe oraz z branży e-commerce. W 2020 roku podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej wzrosła o ponad 2 mln m2, zwiększając całkowite zasoby polskiego rynku o 10% w ciągu roku.

„Warto zaznaczyć, że na tak dobrą kondycję sektor magazynowy pracował od kilku lat. Wiele czynników wpłynęło na rozwój tego sektora, m.in. atrakcyjne, centralne położenie Polski w regionie, nakłady na poprawę infrastruktury drogowej czy dostęp do dużej liczby pracowników. To zachęciło firmy dystrybucyjne i operatorów logistycznych do lokowania swojej działalności w magazynach budowanych w Polsce. Nie możemy zapominać o sieciach handlowych, które jeszcze kilka lat temu lokowały w naszym kraju swoje centra dystrybucyjne zaopatrujące sklepy stacjonarne, a w ostatnich kwartałach zaczęły zaopatrywać segment e-commerce, którego rozwój przyśpieszył zauważalnie po lockdownie wiosną ubiegłego roku. Nie obawiałabym się o sytuację sektora pomimo zaobserwowanego w ostatnich kwartałach ubiegłego roku wzrostu współczynnika pustostanów, który wynikał z dużej aktywności deweloperów zachęconych dobrą koniunkturą i ich jeszcze spekulacyjnymi inwestycjami,” – komentuje Magdalena Czempińska z Knight Frank.

Podobnie podejście do sektora magazynowego ma Marek Kowalski z Banku BNP Paribas– „Magazyny z tej całej sytuacji wychodzą wręcz wzmocnione. Ma na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze dynamiczny rozwój e-commerce, a po drugie fakt, że coraz większe znaczenie zaczyna mieć dla niektórych klientów bezpieczeństwo dostaw, a nie tylko optymalizacja kosztów. Przekłada się to na konieczność magazynowania większej ilości strategicznych towarów i półproduktów, albo wręcz przenoszenie części produkcji do Europy. W naszym banku w przypadku logistyki finansujemy zarówno transakcje inwestycyjne, jak i fazę budowy.”

Zima pomogła sklepom odzieżowym i sportowym. Luty był dobrym miesiącem, obroty w końcu wzrosły

Ze śniegu i mrozu cieszyły się nie tylko dzieci. Powody do radości mają także właściciele sklepów z odzieżą oraz akcesoriami sportowymi. Obroty znacznie wzrosły po otwarciu wszystkich sklepów w galeriach handlowych i utrzymują się na wysokim poziomie.

Analitycy Santander Bank Polska przeanalizowali wydatki kartowe klientów banku w pierwszych tygodniach po otwarciu wszystkich sklepów działających w galeriach handlowych. Okazuje się, że w lutym największy wzrost liczby transakcji odnotowują sklepy z ubraniami, a także sklepy z akcesoriami i odzieżą sportową. Jak informują właściciele popularnych sieciówek, klienci zainteresowani byli głównie kolekcją zimową, ze względu na panującą aurę oraz odmrożenie sezonowych wyprzedaży towaru, który od ponad miesiąca zalegał na półkach zamkniętych sklepów[1]. Branża powoli zaczęła odrabiać straty. O ile poziom obrotów od stycznia do połowy lutego br. był o 30% niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego rok, to gdy porównamy 3 tygodnie lutego z lutym 2020 jest już ponad 29% wyższy. Z tygodnia na tydzień widać pozytywne skutki odmrożenia.

– Nasze dane, oparte na analizie transakcji kartami płatniczymi wskazują, że po otwarciu wszystkich sklepów w galeriach handlowych największe wzrosty liczby transakcji i obrotów odnotowują sklepy odzieżowe. Zaledwie dwa tygodnie pozwoliły im potroić obroty i wrócić do wolumenów sprzed pandemii, które utrzymywały się przez cały luty – mówi Przemysław Chojecki, data scientist z Santander Bank Polska.

Średniotygodniowa liczba transakcji kartami płatniczymi Santander Bank Polska w sklepach z odzieżą wzrosła na przestrzeni 2 tygodni[2] po pełnym otwarciu galerii handlowych niemal trzykrotnie – z ok. 220 tysięcy pod koniec stycznia do 600 tysięcy i oscylowała wokół tego poziomu przez cały luty. Właściciele sklepów z ubraniami mogą mieć powody do zadowolenia – średnia ta przekracza wyniki notowane w ubiegłym roku, w tym także te ze stycznia i lutego 2020 r., jeszcze sprzed ogłoszenia pierwszych obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa. Co ważne, średniotygodniowa wartość transakcji rosła proporcjonalnie do ich liczby – pod koniec stycznia wynosiła ona nieco ponad 20 mln zł, by w połowie lutego br. wyraźnie przebić już granicę 60 mln zł i dotąd nie spaść poniżej. Pierwsze dwa tygodnie lutego przyniosły nawet czterokrotny wzrost wartości transakcji kartami Santander Bank Polska w sklepach z akcesoriami i odzieżą sportową.

Wygląda na to, że jednak nie wszyscy zdecydowali się korzystać w plenerze z uroków zimy. Niezmiennie od ponad 2 lat rosną wydatki Polaków na płatną telewizję i subskrypcję popularnych serwisów streamingowych. Średnia liczba transakcji w tej kategorii wzrosła w pierwszych tygodniach lutego br. blisko o 50% i jest 6-krotnie wyższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Po raz pierwszy także średniotygodniowe wydatki kartami Santander Bank Polska w kategorii VOD przekroczyły pół miliona złotych.

– Tegoroczna, mroźna i śnieżna zima bez wątpienia pomogła sklepom z odzieżą i sprzętem sportowym. Polacy zaopatrywali się w ciepłe ubrania, a sanki czy tzw. jabłuszka stały się towarem deficytowym do tego stopnia, że w niektóre sklepy prowadziły zapisy. Na drugim biegunie są ci, którzy w czasie mrozów postanowili pozostać w domu i spędzić czas przed telewizorem. Choć wydatki na płatną telewizję i platformy streamingowe rosną sukcesywnie od lat, dla nich także pierwsze dwa tygodnie lutego br. były rekordowe – komentuje Przemysław Chojecki, data scientist z Santander Bank Polska.

[1] https://www.bankier.pl/wiadomosc/LPP-zadowolone-z-handlu-po-ponownym-otwarciu-galerii-sprzedaz-wzrosla-o-kilkadziesiat-proc-wywiad-8054720.html

[2] Dane za okres 25.01-14.02.2021.

Elektroniczny dokument nadania z poczty uprawnia eksportera do zastosowania zerowej stawki VAT

Spółka eksportowała towary poza granice Unii Europejskiej za pośrednictwem Poczty Polskiej. Jako że wygenerowane w jej systemie elektroniczne potwierdzenie nadania nie należy do wskazanego w ustawie o VAT katalogu dokumentów celnych potwierdzających wywóz towarów poza terytorium UE, choć w rzeczywistości wywóz ten potwierdza, spółka wystąpiła do organu skarbowego z zapytaniem, czy będzie on wystarczający do zachowania przez nią prawa do zastosowania zerowej stawki VAT w eksporcie.

Eksport towarów poza granice Unii

Polska spółka z o.o. prowadzi działalność gospodarczą w zakresie produkcji i sprzedaży produktów kolekcjonerskich wyłącznie na rzecz nieprowadzących działalności gospodarczej osób fizycznych, zamieszkujących poza terytorium Unii Europejskiej (m.in. w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii). Swoje produkty ogłasza i sprzedaje za pośrednictwem popularnych portali aukcyjnych. Przykładowa transakcja przebiega następująco: 1) klient, który odnajdzie produkt na portalu internetowym, składa za jego pośrednictwem zamówienie, 2) płaci za niego, 3) spółka/sprzedawca wystawia fakturę VAT ze stawką 0 proc. i przesyła towar za pośrednictwem systemu „Elektroniczny Nadawca” Poczty Polskiej w terminie miesiąca od dnia otrzymania zapłaty, 4) w raporcie generowanym przez ten elektroniczny system po miesiącu są widoczne statusy:

  1. a) „Doręczenie”;
  2. b) „Przesyłka dotarła do kraju przeznaczenia”;
  3. c) „Przesyłka wysłana z Polski”.

Jako że po wysłaniu przez Pocztę Polską przesyłki poza granice kraju dalsze jej doręczenie do klienta końcowego przejmują jej zagraniczni odpowiednicy, ww. komunikaty mogą się różnić, bo nie wszyscy z tych zagranicznych doręczycieli aktualizują status doręczenia paczki. Dlatego w przypadku statusów innych niż „Doręczenie”, a więc wskazanych w pkt b) lub c), spółka występuje do Poczty Polskiej z reklamacją, a Poczta odpowiada, potwierdzając doręczenie do adresata wraz z podaniem daty tego doręczenia, lub informuje o zaginięciu przesyłki.

Czy elektroniczny dokument z Poczty uprawnia do zerowej stawki VAT?

W świetle tak opisanego stanu faktycznego reprezentujący spółkę radca prawny Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec wniósł do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej o potwierdzenie, że wygenerowany w systemie „Elektroniczny Nadawca” Poczty Polskiej stanowi dokument, o którym mowa w art. 41 ust. 6 i 6a ustawy o podatku od towarów i usług, a więc uprawnia – po spełnieniu pozostałych wymogów – do zastosowania przez eksportera 0 proc. stawki VAT dla wywozu towaru poza granice UE?

Zgłoszenie wywozowe

Zgodnie z art. 41 ust. 6 stawkę podatku 0% stosuje się w eksporcie towarów pod warunkiem, że podatnik przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy otrzymał dokument potwierdzający wywóz towaru poza terytorium Unii Europejskiej. Natomiast ust. 6a precyzuje, że dokumentem tym jest w szczególności:

1) dokument w formie elektronicznej otrzymany z systemu teleinformatycznego służącego do obsługi zgłoszeń wywozowych albo potwierdzony przez właściwy organ celny wydruk tego dokumentu;

2) dokument w formie elektronicznej pochodzący z systemu teleinformatycznego służącego do obsługi zgłoszeń wywozowych, otrzymany poza tym systemem, jeżeli zapewniona jest jego autentyczność;

3) zgłoszenie wywozowe w formie papierowej złożone poza systemem teleinformatycznym służącym do obsługi zgłoszeń wywozowych albo jego kopia potwierdzona przez właściwy organ celny.

Dokument potwierdzający wywóz towarów poza UE

Pełnomocnik spółki zwrócił uwagę, że ww. regulacja art. 41 ust. 6 posługuje się sformułowaniem „w szczególności”, co oznacza, że wskazany katalog dokumentów nie jest katalogiem zamkniętym. Stąd też podatnicy mogą dokumentować wywóz towarów także innymi dowodami, byleby wynikało z nich, że eksportowany towar opuścił terytorium Unii. Jak wskazał w wyroku z 23 czerwca 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, dodanie do art. 41 ustawy o VAT ustępu 6a miało zakończyć spory podatników z organami podatkowymi w zakresie dokumentowania eksportu. Zatem nie tylko wygenerowany z systemu ECS dokument celny IE-599 czy też karta Jednolitego Dokumentu Administracyjnego (SAD) może być jedynym dokumentem potwierdzającym eksport poza UE, szczególnie że część państw doręczenia towaru może takiego dokumentu nie stosować.

Przesłanka faktycznego wywozu

Z kolei, jak stwierdził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 28 marca 2019 r., przepisy krajowe nie mogą uzależniać prawa do zastosowania zwolnienia z VAT przewidzianego dla wywozu towarów poza UE od objęcia tych towarów procedurą celną w sytuacji, gdy bezsporne jest, że zostały spełnione przesłanki do objęcia zwolnieniem, w szczególności przesłanka faktycznego wywozu towaru (sprawa C-275/18, Milan Vinš przeciwko Odvolací finanční ředitelství).

Dodatkowo reprezentant spółki wskazał na treść rozstrzygnięcia WSA w Poznaniu, który podkreślił, że „Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem zasada neutralności wymaga, aby odliczenie podatku VAT naliczonego przysługiwało, jeżeli zostały spełnione wymogi materialne, nawet wówczas, gdy niektóre wymogi formalne zostały pominięte przez podatników” (wyrok TSUE z 28 lipca 2016 r., sprawa C-332/15 oraz powołane tam orzecznictwo). Naczelny Sąd Administracyjny w uchwale z 11 października 2010 r. stwierdził, że dla ustalenia, iż należy zastosować właściwą dla eksportu stawkę VAT, wystarczy posiadanie przez podatnika takich dowodów, które łącznie potwierdzają dokonanie wywozu poza terytorium UE (sygn. akt I FPS 1/10).

Podsumowując, na podstawie przywołanej wyżej argumentacji i głosu orzecznictwa dokumenty wygenerowane z systemu „Elektroniczny Nadawca” Poczty Polskiej mogą stanowić dokument, o którym mowa w art. 41 ust. 6 i 6a ustawy o podatku od towarów i usług, uprawniający do zerowej stawki VAT w eksporcie towarów.

Organ przyznał spółce rację

Dyrektor KIS przyznał spółce rację, potwierdzając, że wskazany przez nią dokument elektroniczny wygenerowany przez Pocztę Polską będzie ją uprawniał do zastosowania stawki 0% VAT dla eksportu towaru:

„…mając na uwadze przywołane orzeczenia TSUE i NSA należy uznać, że po spełnieniu reszty przesłanek, Wnioskodawca będzie miał prawo do zastosowania stawki opodatkowania 0% przewidzianej dla eksportu towarów, które są wysyłane za pośrednictwem Poczty Polskiej do osób fizycznych zamieszkałych poza terytorium Unii Europejskiej, nieprowadzących działalności gospodarczej, w sytuacji, gdy Spółka posiada dokumenty pochodzące z Elektronicznego Systemu Nadawcy Poczty Polskiej, opatrzone statusem „doręczenie”, a w przypadku statusów: „Przesyłka dotarła do kraju przeznaczenia” lub „Przesyłka wysłana z Polski” pod warunkiem, że posiada odpowiedzi z Poczty Polskiej na zgłoszenie reklamacyjne potwierdzające doręczenie przesyłki do adresata wraz z podaniem daty doręczenia” (dokładny cytat z interpretacji indywidualnej z 11 stycznia 2021 r., sygn. akt 0111-KDIB3-3.4012.603.2020.1.MAZ).

Podsumowanie

To bardzo dobra, korzystna dla przedsiębiorców – eksporterów interpretacja fiskusa. Potwierdza bowiem ugruntowaną już linię orzecznictwa sądów administracyjnych i unijnego trybunału, że dla zachowania przez przedsiębiorcę prawa do zastosowania wobec dokonanego wywozu 0 proc. stawki VAT wystarczające jest wykazanie, iż do wywozu faktycznie doszło, bez względu na to, czy nastąpi to w oparciu o wskazane w ustawie dokumenty, czy nie. Między innymi zgodnie z przywołanym już wyrokiem TSUE w sprawie C-275/18:

„…brak poszanowania formalnego wymogu objęcia towarów przeznaczonych do wywozu procedurą wywozu nie może prowadzić do tego, że eksporter traci prawo do zwolnienia w eksporcie, o ile zostało wykazane faktyczne wyprowadzenie danych towarów z terytorium Unii”.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Polacy entuzjastami nowych technologii? Wyniki PAYBACK Opinion Poll

Niemal wszyscy ankietowani pozytywnie oceniają wpływ nowych technologii na codzienne życie – to jeden z wniosków płynących z najnowszego PAYBACK Opinion Poll. Czego jeszcze możemy dowiedzieć się z badania?

Naszych respondentów zapytaliśmy m.in. o korzystanie z aplikacji mobilnych, częstotliwość dokonywania płatności bezgotówkowych, a także o poczucie bezpieczeństwa w związku z rozwojem nowych technologii.

Polacy na tropie nowych technologii

Wyniki nie pozostawiają żadnych wątpliwości: aż 95% badanych uważa, że nowoczesne technologie ułatwiają życie i mają pozytywny wpływ na codzienne czynności. Ponadto 94% respondentów stwierdziło, że innowacje na tym polu są koniecznym warunkiem rozwoju gospodarki.

Polacy starają się trzymać rękę na pulsie najnowszych trendów. Na pytanie „Czy śledzi Pan/Pani nowinki technologiczne?” połowa respondentów (51%) przyznała, że co jakiś czas zdarza im się zgłębić wiedzę na ten temat. Obok nich istnieje spora grupa osób (42%), która stara się być na bieżąco z każdą nowością w tym temacie; innowacje częściej zajmują przy tym mężczyzn, niż kobiety (różnica 18%). Jedynie 7% ankietowanych w ogóle nie interesuje się tym, co dzieje się w świecie nowych technologii.Nowinki_tech

Aplikacje społecznościowe… i nie tylko

Które z technologii można uznać za najważniejsze? Do tego statusu bez wątpienia pretendują aplikacje mobilne, dostępne na smartfonach i tabletach. Pośród nich prym wiodą serwisy społecznościowe: na co dzień z tego typu aplikacji korzysta 61% ankietowanych. Na drugim miejscu znalazły się aplikacje finansowe, przede wszystkim bankowe (55%). Niemal tyle samo osób (50%) regularnie używa aplikacji zakupowych, takich jak np. PAYBACK.

– Nasze badanie potwierdziło, że Polacy polubili i są otwarci na nowe technologie – komentuje Katarzyna Grzywaczewska, Marketing Director w PAYBACK Polska. – Chętnie korzystamy z aplikacji mobilnych, w tym także zakupowych. Oszczędność czasu, wygoda, bonusy punktowe, zdobywane dzięki codziennym zakupom, a także przegląd najbardziej atrakcyjnych ofert w jednym miejscu – wszystko to sprawia, że aplikacje coraz częściej goszczą w naszych smartfonach.

Inne kategorie aplikacji są znacznie mniej popularne. 1/4 ankietowanych regularnie korzysta z nawigacji w smartfonie lub tablecie, a 15% respondentów używa ich do sprawdzania prognozy pogody. Niemal tyle samo osób trenuje z urządzeniem mobilnym w ręku: aplikacje sportowe i zdrowotne instaluje 14% badanych. 1 na 10 osób za pomocą dedykowanej ku temu aplikacji sprawdza także bieżące informacje, newsy i wydarzenia.

Aplikacje_mobilne

Polak bezgotówkowy

W opinii analityków rynku płatności bezgotówkowe to jeden z filarów cyfrowej rewolucji. Sprawdziliśmy zatem, jak do tej kwestii podchodzą nasi respondenci.

Uwagę zwraca rosnąca popularność transakcji bezgotówkowych. W trakcie zakupów stacjonarnych tylko 19% badanych preferuje tradycyjną gotówkę. Króluje karta płatnicza, którą najczęściej wybiera 61% badanych. Tytuł wicelidera otrzymały płatności poprzez aplikację mobilną, taką jak np. BLIK czy Google Pay (20%).Forma_platnosci

Korzyści, jakie Polacy widzą w mobilnych płatnościach to przede wszystkim wygoda, którą wskazało trzy czwarte ankietowanych, a także bardziej precyzyjna kontrola wydatków i bezpieczeństwo (po 8%).

Spośród osób, które nie korzystają z płatności mobilnych, większość podaje jako powód wybór innej formy zapłaty: karty płatniczej (61%) lub gotówki (17%). Ponadto 16% osób stwierdziło, że nie ufa transakcjom mobilnym na tyle, by korzystać z nich na co dzień.

Nowe technologie i zakupy: jak kupujemy, czego oczekujemy?

Statystyczny Polak posiada 2-3 urządzenia mobilne (57%), a kupno nowego sprzętu jest dla niego nie tylko koniecznością, lecz także miłym (43%) lub nawet ekscytującym (15%) doświadczeniem.nowe urządzenia

Najczęściej zmieniamy swój smartfon co 2 lub 3 lata (odpowiednio 33% i 30%) – ten okres jest zbieżny z najpopularniejszą długością umowy u operatorów telefonii komórkowej. 19% respondentów podchodzi do tematu praktycznie i wymienia swój smartfon wtedy, gdy urządzenie zaczyna szwankować.

Wybierając nowy telefon komórkowy, zwracamy uwagę przede wszystkim na parametry techniczne (68%) oraz cenę (48%). Dla 15% ankietowanych istotnym kryterium jest także system operacyjny, a dla 12% – łatwość obsługi. 11% badanych kieruje się przede wszystkim opinią innych użytkowników. Wygląd i estetyka produktu jest kluczowa przy wyborze nowego smartfona w przypadku co dziesiątego uczestnika badania.

Sprawdziliśmy też, o jakich nowinkach technologicznych marzą polscy konsumenci. 28% ankietowanych najchętniej przyjęłoby pod swój dach robota pomagającego w codziennych pracach domowych. 26% głosów zebrały odpowiedzi mówiące o bezobsługowych sklepach oraz autonomicznych pojazdach.

Mniejszą popularnością cieszyły się pomysły takie jak głosowanie w wyborach przez internet (18%), płatności biometryczne (16%) czy dostawa przesyłki dronem (14%). Co piąty Polak (19%) jest otwarty na implanty monitorujące stan zdrowia, ale tylko 3% poddałoby się zabiegowi przeprowadzonemu przez robota. Równie niewiele osób (4%) chciałoby zobaczyć na swoim talerzu mięso wyhodowane w laboratorium.Z_jakich_tech

Cyfrowa nieufność?

17% spośród wszystkich ankietowanych uznało jednak, że nie skorzystałoby z żadnej z powyższych nowinek. Pomimo entuzjazmu wobec nowoczesnych technologii, niektóre z odpowiedzi wskazywały na pewną nieufność, z jaką część z nas podchodzi do cyfrowej transformacji.

Chociaż większość ankietowanych (69%) uważa rozwój technologiczny za korzystny, niemal co czwarty respondent obawia się konsekwencji z nim związanych. Ponadto 59% respondentów jest zdania, że nowe technologie nie są w pełni bezpieczne.

63% Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że firmy projektują swoje produkty i usługi, mając na uwadze korzyści użytkowników. Na drugim biegunie (23%) znajdują się osoby uważające, że ich intencją jest wyłącznie chęć maksymalizacji własnych zysków.

Jesteśmy przy tym świadomi wartości danych, które udostępniamy podmiotom zewnętrznym. Aż 61% respondentów zwraca uwagę na ich bezpieczeństwo podczas instalacji nowego oprogramowania, a 34% badanych przyznaje, że robi to tylko czasami. 5% ankietowanych zupełnie nie przywiązuje do tego wagi.

Dalsze wzrosty rentowności obligacji skarbowych

Miniony tydzień przyniósł dalsze wzrosty rentowności obligacji skarbowych zarówno w Polsce, jak i na rynkach amerykańskich. Wzrost rentowności obligacji o stałym oprocentowaniu oznacza spadek ich ceny, co odbija się na wynikach funduszy inwestujących w obligacje stałokuponowe. Negatywny sentyment na rynku długu przełożył się na spadki na rynkach akcji oraz metali szlachetnych. Cena złota w pierwszym tygodniu marca spadła o kolejne 1,93% i jest blisko poziomu z czerwca 2020, a srebro zakończyło tydzień z niemal sześcioprocentową stratą. Za tymi spadkami podążały wyceny naszych funduszy metali szlachetnych. Blisko 20% przecena złota od zeszłorocznego szczytu i solidne fundamenty dają nadzieje na zbliżanie się do końca spadkowej korekty w trendzie, który nadal pozostaje wzrostowym.

Na koniec tygodnia amerykański senat przyjął pakiet fiskalny, którego planowana wartość wynosi 1,9 bln USD. Jako, że inwestorzy już od dłuższego czasu oczekiwali, że zostanie on przyjęty, ta informacja nie wpłynęła znacząco na rynki. W tym tygodniu prace nad pakietem będą nadal trwały i jest prawdopodobne, że finalizacja pakietu nastąpi w ciągu najbliższych kilku dni.

W środę 3 marca odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Nie przyniosło ono zaskoczeń i stopy procentowe zostały utrzymane, a ponadto podczas piątkowej konferencji prezesa NBP została przekazana informacja, że bazowym scenariuszem RPP jest utrzymanie stóp do końca obecnej kadencji RPP, mimo wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Kontynuowany jest także program skupu obligacji Skarbu Państwa i obligacji gwarantowanych przez Skarb Państwa.

W tym tygodniu, w czwartek, odbędzie się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Prawdopodobnie jego głównym tematem będzie sytuacja na rynku obligacji. Podczas konferencji prasowej Prezes EBC Christine Lagarde ma ogłosić nowe kwartalne prognozy banku centralnego.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Dlaczego meble w biurze są ważne

Trudno wyobrazić sobie pracę biurową bez mebli. I choć znajdą się tacy, którzy zakwestionują to stwierdzenie, należy uznać szereg korzyści płynących z ich obecności w przestrzeni biurowej. Jakie to korzyści i dlaczego meble w biurze są ważne?

Piękne biuro na Mokotowie jest Twoje. Co dalej?

Wyobraź sobie, że odebrałeś klucze do wymarzonego biura na Mokotowie, za oknem miła dla oczu zieleń, Twój biznes rozkwita, a wszystko idzie ku dobremu. Tak naprawdę to może być biuro w każdym innym miejscu na świecie. W każdym razie masz spore ambicje, by stworzyć miejsce z duszą, w którym Ty i Twoi pracownicy będziecie czuć się dobrze.

To słuszny trop. Aranżacja przestrzeni, w której Ty i Twoi podwładni będziecie spędzać ⅓ swojego czasu, to niezwykle ważny punkt uruchamiania własnego biznesu. I nie chodzi tylko o dobre samopoczucie czy wizerunek w oczach klientów. To również satysfakcja z wykonywanej pracy (która przekłada się przecież na efektywność), a także na zdrowie. Stąd też w szczególności powinieneś zatroszczyć się o dobór mebli. Najlepiej tych ergonomicznych!

Biurka i krzesła, czyli absolutna podstawa

Jeśli jest coś, co łączy największe biura w centrum z tymi małymi zlokalizowanymi przy granicy miasta, to są to właśnie meble. Bez nich trudno wyobrazić sobie efektywną pracę, jak również proste spotkania z kontrahentami. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza biurka i krzesła. Zgodzisz się, że to absolutny biurowy must-have?

Krzesła powinny być wygodne. Pracownicy spędzają na nich po kilkadziesiąt godzin tygodniowo. Dyskomfort korzystania z nich nie powinien być odczuwalny. Ostatecznie przełoży się na skupienie na pracy i jej wydajności. Ponadto powinieneś zadbać o ergonomię. Krzesła powinny być regulowane tak, aby każdy mógł dostosować je do swoich indywidualnych potrzeb. Stabilne i dające się regulować siedzisko, a także regulacja wysokości siedziska oraz zagłówka to niezwykle użyteczne funkcjonalności, których nie powinno zabraknąć.

Ergonomia dotyczy także biurek. Osoba pracująca przy ergonomicznym biurku powinna móc wyregulować wysokość blatu według własnych preferencji. Wprawdzie niektóre biura zupełnie odchodzą od korzystania z biurek, jednak minie jeszcze wiele lat, nim staną się one zupełnie bezużyteczne.

Meble integrują pracowników

Okazuje się, że niektóre aranżacje biura bardziej sprzyjają integracji pracowników w porównaniu z innymi rozwiązaniami. Mowa tu o otwartych przestrzeniach i odejściu od nieco już skostniałego systemu przegród, kabin i indywidualizacji miejsca pracy. Otwarte przestrzenie, które nie przesłaniają pola widzenia, sprzyjają interakcjom. Pracownicy zyskują poczucie swobody i niezależności. Dzięki temu chętniej i sprawniej komunikują się między sobą.

Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem m.in. w lokalach do wynajęcia na Woli jest wybór dużych stołów do sal konferencyjnych z większą liczbą krzeseł. To z kolei wyzwala poczucie równości. Dzięki temu pracownicy łatwiej komunikują się ze swoimi przełożonymi. W końcu wydają się być niejako na tym samym podłożu.

Meble, które powiększają przestrzeń

Tak się składa, że dzięki meblom możemy zyskać wrażenie przebywania w jeszcze większej przestrzeni. Dzieje się to za sprawą odpowiedniej aranżacji. W celu powiększenia otwartej przestrzeni warto ustawić większe meble przy ścianach. Zachowaj ścieżki do przemieszczania się. Ponadto pozostaw wolny dostęp do okna.

W optycznym powiększeniu przestrzeni biurowej pomoże także szkło, czego dobrym przykładem mogą być choćby szklane ściany. Warto też postawić na wielofunkcyjność poszczególnych mebli. Być może drewniana skrzynia okaże się sympatycznym stolikiem kawowym, a nieużywane biurko może stać się tymczasową półką. Warto w tym wszystkim zachować zdrowy minimalizm, a tym samym unikać niepotrzebnych elementów, które nic nie wnoszą do przestrzeni biura.

Czy duże podmioty na rynku rolno-spożywczym czeka rewolucja?

Minął termin na zgłaszanie uwag do projektu ustawy o przeciwdziałaniu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi. Uwagi można było zgłaszać w ramach procesu legislacyjnego i konsultacji publicznych. Odpowiedzialnym za treść projektu jest Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jednak proponowane rozwiązania w rzeczywistości są związane przede wszystkim z regulowaniem przepisów prawa konkurencji na rynku. Zawiłości projektu tłumaczy dr Joanna Uchańska, partner w kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Projekt ustawy ma na celu wdrożenie do krajowego porządku prawnego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/633 z dnia 17 kwietnia 2019 r. w sprawie nieuczciwych praktyk handlowych w relacjach między przedsiębiorcami w łańcuchu dostaw produktów rolnych i spożywczych (Dz. Urz. UE L 111 z 25.04.2019, str. 59).

– W ramach projektu zajęto się zauważanym na wielu unijnych rynkach nadużywaniem przez duże podmioty pozycji i siły negocjacyjnej objawiającej się zwłaszcza narzucaniem jednostronnie niekorzystnych warunków współpracy mniejszym podmiotom. Chodzi o nieuczciwe praktyki godzące w pozycję rolników i przetwórców. Zaburzanie konkurencji na rynku ma negatywny wpływ na wiele innych sfer, w tym dobro końcowych odbiorców – konsumentów, a także samo rolnictwo – zaznacza dr Joanna Uchańska, partner w kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Zgodnie z treścią wspomnianej dyrektywy ustanawia się minimalny wykaz zakazanych nieuczciwych praktyk handlowych w stosunkach między nabywcami a dostawcami w łańcuchu dostaw produktów rolnych i spożywczych oraz określa minimalne zasady dotyczące egzekwowania tych zakazów. W zapisach pojawiły się także ustalenia dotyczące koordynacji między organami egzekwowania prawa.

– Co szalenie ważne, przepisy dyrektywy nie dotyczą wszystkich, a tylko niektórych nieuczciwych praktyk handlowych, które występują w związku ze sprzedażą produktów rolnych i spożywczych. Ustalono także różnorodne minimalne progi rocznego obrotu w zależności od tego, jaki jest roczny obrót nabywcy. Korzystnie w mojej ocenie wprowadzono proporcjonalne odniesienie między tymi grupami. Przy okazji trzeba pamiętać, że dla obliczania rocznych obrotów zastosowanie znajdą unijne pojęcia „przedsiębiorstwa samodzielnego”, „przedsiębiorstwa partnerskiego” i „przedsiębiorstwa powiązanego” – dodaje dr Uchańska.

We wspomnianym projekcie polskiej ustawy wyraźnie postawiono, w ślad za dyrektywą, na ochronę słabszych na rynku. Ma to przebiegać w ten sposób, że rozszerzono katalog nieuczciwych praktyk na rynku rolno-spożywczym (11 praktyk, które są bezwzględnie zakazane oraz 6 praktyk, które są dozwolone pod warunkiem, że zostały one wprost wymienione w umowie pomiędzy stronami (nabywcą i dostawcą produktów) i uznane przez obie strony za dozwolone). Jednocześnie uzupełniono także katalog produktów rolnych i spożywczych o pasze, zwierzęta żywe, nasiona i owoce oleiste będące przedmiotem produkcji rolników (dotąd nie każda kategoria produktu w nim się znajdowała).

– Szczególnym rozwiązaniem regulacji jest zakaz obniżania należności z tytułu dostarczenia produktów po ich przyjęciu. Nie ma co ukrywać, że taka praktyka była obecna na rynku – co wielokrotnie wykazywały organy. Z moich obserwacji wynika, że silniejsi na rynku mieli własne uzasadnienie stosowania takiego mechanizmu – organy nie były jednak tymi tłumaczeniami usatysfakcjonowane. Zapytana o to, co teraz, odpowiedziałabym, że trzeba przejrzeć swoje modele współpracy, a przede wszystkim umowy i to pilnie – dodaje dr Uchańska.

Wśród zakazanych praktyk będą także takie, które pozwalałyby nabywcy (silniejszemu na rynku) na jednostronną zmianę niektórych postanowień, jak np. częstotliwości, sposobu realizacji, miejsca, terminu lub wielkości dostarczanych produktów. Zresztą, takie praktyki nie były (są) jedynie obecne na polskim rynku i na każdym innym mogły prowadzić do negatywnych skutków, takich jak: wywieranie presji na zyski i marże, niewłaściwa alokacja zasobów, a nawet spowodować wyparcie z rynku podmiotów, które w przeciwnym razie byłyby rentowne i konkurencyjne.

– Dla prawidłowego funkcjonowania łańcucha dostaw żywności niezbędne jest zachowanie dobrych relacji między wszystkimi jego ogniwami, stąd takie rozszerzenie katalogu należy ocenić dobrze. Pamiętajmy, że stosowanie antykonkurencyjnych praktyk przez jednych „dużych” na rynku, negatywnie oddziaływało także na innych „dużych” postępujących uczciwie. Nie mam wątpliwości, że to bardzo ważny projekt, gdyż pozwoli uporządkować szereg praktyk na rynku, a także, miejmy nadzieję, pomoże skuteczniej napiętnować te negatywne. Wartym uwagi dla podmiotów, dla których praktyki mogą być źle ocenione, są dwa rozwiązania projektu ustawy: doszczegółowienie „znaczącej dysproporcji” oraz przychylność dla dobrowolnie poddających się karze – dodaje dr Uchańska.

Znacząca dysproporcja w potencjale ekonomicznym, w przypadku praktyk nieuczciwie wykorzystujących przewagę kontraktową, stosowanych przez nabywcę względem dostawcy i odwrotnie, jest bardzo istotnym elementem. W projekcie szczegółowo uregulowano zasady jej obliczania. Prezes UOKiK będzie mógł nałożyć na dostawcę albo nabywcę karę pieniężną w wysokości nie większej niż 3% obrotu osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok wszczęcia postępowania w sprawie nałożenia kary, jeżeli dostawca albo nabywca, choćby nieumyślnie, dopuścił się naruszenia. Obliczanie znaczącej dysproporcji zależeć będzie od obrotu z roku poprzedniego, osiąganego zarówno przez nabywcę, jak i dostawcę, a od obrotu znów zależeć będzie nakładana kara. Dodatkowo, ustawodawca przewidział „premię” dla tych podmiotów, które dobrowolnie poddadzą się karze pieniężnej. W przypadku wyrażenia zgody przez stronę do dobrowolnego poddana się karze, wysokość kary może być obniżona nie więcej niż o 50% w stosunku do kary, jaka zostałaby nałożona, gdyby strona nie poddała się dobrowolnie karze.

– Szczególnie dobrze oceniam ten ostatni mechanizm. Wpisuje się on całościowo w system, gdzie celem jest napiętnowanie złych zachowań i ich skuteczna oraz szybka eliminacja, postawienie na „skruchę” i „postanowienie poprawy”, nie zaś nakładanie wysokich kar, które poza zasileniem budżetu państwa, mogą negatywnie oddziaływać i prowadzić do kolejnej spirali negatywnego oddziaływania na rynek, gdyż kara ostatecznie uszczupli budżet ukaranego, a to uszczuplenie znów może trzeba będzie rekompensować– konkluduje dr Uchańska.

Nowe trendy e-commerce

Już 73% Polaków deklaruje, że robi zakupy w Internecie(1), dlatego wiele firm w minionym roku podjęło lub przyspieszyło decyzję o rozszerzeniu swojej działalności o kanał online. Zwiększenie konkurencji wśród sklepów internetowych zaostrzyło walkę o klienta i wymagało od sprzedających skupienia się na działaniach marketingowych, m.in. na analizie danych sprzedażowych, newsletterach oraz programach lojalnościowych. Wzrost zainteresowania tymi tematami w porównaniu do stycznia 2020 roku wyniósł 247 proc. w marcu, 486 proc. w kwietniu i 157 proc. pod koniec roku.

Klucz do sukcesu – analiza danych

Dzięki analizie danych o naszych klientach i ich zachowaniach zakupowych poznajemy ich zainteresowania i potrzeby – mówi Krzysztof Jarecki, CEO ExpertSender – To z kolei pozwala na kierowanie do nich precyzyjnej, spersonalizowanej komunikacji, co przekłada się na lepszy user experience i zwiększenie sprzedaży. Możemy oferować im dokładnie to, czego chcą i potrzebują, w tych kanałach komunikacji, z których korzystają. Dzięki takim działaniom możemy zarówno pozyskać nowych klientów, jak i zwiększyć zainteresowanie i lojalność dotychczasowych. W ostatnich latach coraz więcej firm działa w Internecie, zwiększa się konkurencja. Uważna analiza danych i opieranie się na niej w swoich działaniach marketingowych to niezbędne działanie i klucz do sukcesu.   

Hasła „analiza danych” i „big data” jeszcze przed pandemią cieszyły się sporym zainteresowaniem wśród Internautów. W marcu 2020 zainteresowanie nimi wzrosło o 247 proc., ale w kolejnych miesiącach sukcesywnie spadało, do poziomu 165 proc. pod koniec roku.

Zniżka na newsletter

Jednym z bardziej skutecznych narzędzi marketingowych jest newsletter, który pozwala budować więź z klientem, pozostawać z nim w kontakcie, informować go o promocjach oraz przesyłać oferty dopasowane do jego zainteresowań i potrzeb. W zamian za zapisanie się do newslettera klienci często zyskują zniżki oraz dostęp do ekskluzywnych treści czy promocji. W marcu zainteresowanie Internautów hasłem „newsletter” wzrosło tylko o 128 proc. w stosunku do stycznia 2020, ale w kwietniu było to już 486 proc. Często wyszukiwano je w połączeniu ze słowami „zniżka”, „przecena”, „okazja” czy „rabat”, co może sugerować, że temat newsletterów cieszył się popularnością nie tylko wśród firm, ale również wśród konsumentów. Tym bardziej oznacza to, że warto zainteresować się tym narzędziem, by przyciągnąć uwagę obecnych oraz potencjalnych klientów.

Wzrosło też zainteresowanie Internautów programami lojalnościowymi, chociaż w tym wypadku nie odzwierciedlał on tak wyraźnie rozwoju sytuacji związanej z pandemią, a raczej z sezonami zakupowymi. Największy wzrost zainteresowania dał się zauważyć w lutym 2020 r., czyli w sezonie wyprzedaży – o 194 proc. w stosunku do stycznia. W kolejnych miesiącach zainteresowanie bardzo spadło, by mocno wzrosnąć w listopadzie, miesiącu Black Friday i Cyber Monday – o 157 proc. w stosunku do stycznia.

E-mail marketing jest nadal jednym z najtańszych i najbardziej efektywnych narzędzi wspierających sprzedaż, a jego popularność rośnie. Potwierdza to też zainteresowanie Internautów tą tematyką, które w czerwcu było prawie 5-krotnie wyższe, niż na początku roku.

Wirtualny portfel – Chcemy płacić szybciej i łatwiej

Analiza danych internetowych pozwala zauważyć ważny i popularny trend, jakim jest usprawnianie płatności internetowych. Zainteresowanie Internautów hasłami takimi jak „digital wallet” czy różnymi metodami płatności bezgotówkowych (takimi jak SkyCash, Blik, Apple i Google Pay, PayPal) już na początku roku 2020 było duże, i choć pandemia nie wpłynęła, jak w innych omawianych przypadkach, na jego gwałtowny wzrost, to rośnie ono systematycznie, osiągając pod koniec roku 2020 107 proc. w stosunku do stycznia.

Powoli rośnie również zainteresowanie płatnościami kryptowalutami – dodaje Krzysztof Jarecki, CEO z ExpertSender – Trudno orzec, czy ten trend utrzyma się w najbliższych latach, ale z pewnością warto o nim pamiętać i śledzić jego dalsze losy.

  • https://www.gemius.pl/wszystkie-artykuly-aktualnosci/e-commerce-w-polsce-2020.html

*Analizę przeprowadzono za okres styczeń-grudzień 2020 za pomocą narzędzia SentiOne służącego do monitorowania Internetu i automatyzacji obsługi klienta za pomocą chatbotów. SentiOne wykorzystując autorską technologię, zbiera dane z ponad 5 milionów źródeł, takich jak social media oraz blogi, strony www, portale informacyjne, czy strony z recenzjami.