Wywrotki dla rolnictwa – duży wybór wśród produktów marki Wielton

Wieluński producent posiada w swoim portfolio produktowym aż 7 typów ram wywrotek dopasowanych do każdych warunków pracy o zróżnicowanej długości. To najszersza oferta dostępna na rynku. Wielton oferuje swoim klientom, między innymi, szeroki wybór super lekkich (SL) naczep samowyładowczych. Dodatkowo wdrożył w swoich produktach rozwiązania poprawiające stabilność konstrukcji ram podczas rozładunku w trudnych warunkach. Osiągnięte rezultaty poprawy bezpieczeństwa pojazdów potwierdziły przeprowadzone testy wywrotek SL.
Wywrotki dla rolnictwa 2

Naczepy dla wszystkich rodzajów branż

Niska masa własna połączona z solidną konstrukcją i wysoką jakością wykonania są w centrum zainteresowania klientów z sektora budowlanego, komunalnego i rolniczego. W odpowiedzi na ich potrzeby, spółka Wielton posiada w swoim szerokim portfolio produktowym aż 7 typów ram dopasowanych do każdych warunków pracy (SL, SL HD, GS, M1, M3, AF, AM), z których pięć jest dostępnych na rynku europejskim (SL, SL HD, GS, M1,M3), i o zróżnicowanym rozstawie osiowym mieszczącym się w zakresie 4800-8135 mm. Oferowane są między innymi standardowe ramy SL, ramy wzmocnione SL HD oraz ramy z obniżonym środkiem ciężkości typu gęsia szyja (GS). Wielton pod względem szerokości oferty wywrotek SL jest bezkonkurencyjny na rodzimym rynku.

W Wieltonie nieustannie monitorujemy trendy w branży oraz jesteśmy otwarci na potrzeby naszych klientów. Jesteśmy partnerem, który rozumie biznes transportowy, potrafi słuchać i dostarcza najlepsze rozwiązania, dopasowane do wymagań klientów. Ostatnio obserwowanym przez nas trendem jest nastawienie klientów na zwiększenie wydajności tonokilometra. Z tego powodu udoskonalamy naszą ofertę super lekkich wywrotek, które znajdują zastosowanie głównie w sektorze budowalnym. Niska masa własna przy jednoczesnym zachowaniu trwałej konstrukcji i komfortu użytkowania cechują nasze produkty, które cieszą się dużym zainteresowaniem. Nasze wywrotki SL są wykorzystywane zwłaszcza do eksploatacji w trudnych warunkach. – powiedział Paweł Madziara, Head of Product Management Wielton S.A.

Jeszcze większe bezpieczeństwo i stabilność naczep

Bezpieczeństwo użytkowania produktów jest kluczowe dla wieluńskiego producenta. Z tego powodu marka Wielton wdrożyła w swoich super lekkich naczepach samowyładowczych rozwiązania poprawiające stabilność konstrukcji ram. Zmianie uległa konstrukcja ramy w jej tylnej części, przeprojektowano środniki belek głównych oraz węzeł tylny ramy. Wprowadzone zmiany zapobiegają nadmiernemu skręcaniu się ramy oraz bocznemu wychyleniu skrzyni. Wprowadzono także siłownik z czteropunktowym mocowaniem typu ShortCover jako wyposażenie standardowe w najdłuższych wywrotkach. Zastosowane rozwiązania poprawiają stabilność naczep i zwiększają bezpieczeństwo pracy kierowców.

Wysoka sztywność konstrukcji super lekkich wywrotek Wieltonu została potwierdzona w ramach przeprowadzonych badań w procesie rozwoju produktu. Testy referencyjnego pojazdu obejmowały analizy numeryczne Metodą Elementów Skończonych (MES) oraz analogiczne badania statyczne stabilności na stanowisku w instytucie badawczym OINBAS z wykorzystaniem pochylni. Badania zrealizowano pod kątem spełnienia rygorystycznych wymagań określonych przez Institute of Road Transport Engineers (IRTE) w ramach najwyższej kategorii A, dla stabilności pojazdów samowyładowczych. Wyniki przeprowadzonych badań potwierdzają spełnienie wymagań IRTE dla kąta przechyłu bocznego pojazdu wynoszącego 7 stopni, świadczących o najwyższej stabilności pojazdu.

Nieustanny rozwój, poprawa jakości i bezpieczeństwa produktów są dla nas priorytetem. Z tego powodu nieustannie udoskonalamy nasze pojazdy. W produktach marki Wielton postawiliśmy na sprawdzone rozwiązania i w efekcie zwiększyliśmy odporność na skręcenie wzdłużne ramy podczas bocznego przechyłu. Wyładunek w trudnym terenie jest jednym z najbardziej niebezpiecznych manewrów w pracy z wywrotkami. Dokładamy wszelkich starań, żeby zminimalizować ryzyko wywrotu pojazdu. Co więcej, wprowadzone zmiany i ich wpływ na poprawę bezpieczeństwa dokładnie badamy i analizujemy, aby mieć pewność, że osiągnęliśmy pożądane wyniki. – powiedział Łukasz Trzeciakiewicz, Product Manager Wielton S.A.

Wywrotki marki Wielton od lat spełniają wymagania najbardziej wymagających klientów działających w różnych gałęziach przemysłu. Stosowanie sprawdzonych rozwiązań oraz ciągłe dążenie do poprawy jakości i funkcjonalności pojazdów wieluńskiego producenta, sprawiają, że są one niezawodnym partnerem w biznesie.

Jak ustalić wysokość dodatku stażowego, gdy pracownik przedstawi dokumenty z opóźnieniem

Z dniem 18 stycznia zatrudniliśmy pracownika, który do 30 kwietnia br. przebywa na wypowiedzeniu w innej firmie. Pracownik ma powyżej 20 lat pracy. Doniósł świadectwo innego zakładu, w którym przepracował 12 lat. W jakiej wysokości należy udzielić mu dodatku za staż pracy, jeżeli świadectwo z ostatniego miejsca doniesie dopiero 30 kwietnia. Czy trzeba będzie nadpłacić zaległy procent dodatku?

W analizowanym przypadku, po udokumentowaniu przez zatrudnionego dodatkowego „stażu pracowniczego”, pracodawca będzie miał obowiązek wyrównania dodatku za wieloletnią pracę od początku zatrudnienia czyli od 18 stycznia 2021 r. (chyba, że dodatek był mu naliczany w maksymalnej wysokości wynoszącej 20%).

Dodatek stażowy pracownika samorządowego

Pracownikowi zatrudnionemu w tzw. „samorządzie” przysługuje m.in. dodatek za wieloletnią pracę. Aby go otrzymać trzeba legitymować się określonym stażem pracy, który wymaga odpowiedniego udokumentowania (np. świadectwami pracy).

W myśl art. 38 ust. 1 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych, dodatek za wieloletnią pracę:

  • przysługuje po 5 latach pracy w wysokości wynoszącej 5% miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego;
  • wzrasta o 1% za każdy dalszy rok pracy aż do osiągnięcia 20% miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego.

Późne dostarczenie świadectw dokumentujących staż

W praktyce zdarza się, że pracownik z opóźnieniem dostarcza pracodawcy w trakcie zatrudnienia dokumenty (np. świadectwa pracy), potwierdzające okresy, które winny być uwzględnione przy ustalaniu wysokości dodatku stażowego.

Część ekspertów uważa, że taki stan rzeczy sprawia, iż zatrudniony ma prawo do wyższego dodatku stażowego dopiero od momentu faktycznego udokumentowania swojego większego stażu pracy. Przeważający jest jednak pogląd odmienny, w myśl którego w przedstawionych okolicznościach zatrudniony zyskuje uprawnienie do otrzymania wyrównania za okres, który nie uległ jeszcze przedawnieniu, czyli za okres 3 lat od dnia, w którym roszczenie pracownika o wypłatę dodatku za długoletnią pracę stało się wymagalne (art. 291 § 1 Kodeksu pracy).

Słuszność takiego rozumowania potwierdza art. 38 ust. 1 i 5 ustawy o pracownikach samorządowych oraz § 7 rozporządzenia Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Z brzmienia przywołanych regulacji płynie wniosek, że dodatek stażowy na poziomie odpowiednim dla posiadanego stażu pracy przysługuje nie od chwili jego faktycznego udokumentowania, ale od momentu rzeczywistego osiągnięcia określonego stażu (potwierdzonego odpowiednimi dokumentami).

Podstawa prawna:

  • art. 38 ust. 1 i 5 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (tekst jedn.: Dz.U. z 2019 r. poz. 1282),
  • art. 291 § 1 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (tekst jedn.: Dz.U. z 2020 r. poz. 1320),
  • § 7 rozporządzenia Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz.U. z 2018 r. poz. 936 ze zm.).

 

Mariusz Pigulski
specjalista w zakresie kadr i płac

Dynamiczne wagi a przetwórstwo rybne

Ważenie jest niezwykle szerokim pojęciem. Określenie to dotyczy czynności ustalenia masy produktów w sklepach, odczynników w laboratorium, czy tirów i wagonów na wielkogabarytowych wagach samochodowych i kolejowych.

Ważenie ma miejsce w procesach wytwórczych większości branż przemysłowych na świecie, służy do pomiaru produktów masowych, między innymi w przetwórstwie rybnym. Co więcej, nowoczesne wersje wag pozwalają dokonywać pomiaru bez konieczności przerywania procesu produkcyjnego, co ma wielkie znaczenie dla producentów. Są też bardzo dokładne, co również jest niezwykle istotne. Co warto o nich wiedzieć?

Teltek – producent wag dynamicznych

Teltek to szwedzka firma – jedna z najbardziej znanych i cenionych na rynku, jeśli chodzi o produkcję wag dynamicznych. Firma produkuje sprzęt, którego celem jest monitorowanie procesów zachodzących w przedsiębiorstwach związanych z branżą spożywczą – w tym branżą rybną. Cyfrowy przetwornik wagi firmy HBM, zastosowany w wagach dynamicznych, pozwala dokonywać niezwykle dokładnych pomiarów i to bez stopowania procesów produkcyjnych. Komponenty maszyn są tak zaprojektowane, by były niezawodne i łatwe w konserwacji – przemysł spożywczy jest bardzo wymagający. Wykorzystywane maszyny czy urządzeniach muszą brać pod uwagę szczególne trudne warunki produkcji – w tym wilgoć, niska temperatura czy duże prędkości produkcyjne.

Cyfrowe przetworniki wagi – zalety

Co może zyskać firma zajmująca się przetwórstwem ryb, dzięki wykorzystaniu w niej wag dynamicznych z cyfrowymi, zaawansowanymi przetwornikami wagi? Przede wszystkim towar dopasowany do wymagań klienta. Maszyny ważące to istotna część linii produkcyjnej, dlatego też ich sprawne działanie ma wielkie znaczenie na przykład dla zgodności wagi produktu z oznaczeniem masy na paczce. Wagi pozwalają na szybkie sortowanie i ważenie bez przestojów w produkcji – przestoje w produkcji to przecież duży problem i straty.

Wybór odpowiednich porcji jest wytypowany z możliwie najbliższej kombinacji ich wagi do docelowej masy przypadającej na jednostkowe opakowanie. Sześć cyfrowych przetworników wagi PW15AHi stanowi serce maszyny, a silnik pneumatyczny napędza przesuwającą się taśmę.

W większości produkowanych wag przez wspomnianą firmę Teltek używana jest kombinacja czujników analogowych i wewnętrznych filtrów, w omawianym natomiast przykładzie zastosowano cyfrowe przetworniki wagi. Otrzymano w ten sposób wagę, w której pewna ilość inteligencji wbudowana jest bezpośrednio w przetwornik, na przykład funkcje filtrowania sygnału.

Dostosowanie do trudnych warunków produkcji

Prócz najistotniejszej funkcji jaką jest ważenie, procesy przetwarzania i transportu również odgrywają kluczową rolę w całym procesie produkcyjnym. Przedstawiany przykład z przetwórstwa rybnego zwraca uwagę na fakt, iż mamy do czynienia z surowcem bardzo delikatnym i szybko psującym się.

Dlatego też niezawodność i łatwość konserwacji komponentów maszyn jest tu niezwykle istotna.

Dynamiczne czujniki wagi firmy HBM używane do ważenia ryb mają najwyższy poziom ochrony przed wilgocią – IP68. Oparte na tensometrii elektrooporowej systemy w przetwornikach wagi są bardzo wrażliwe na wilgoć, dlatego muszą być tak zaprojektowane by sprostać trudnym warunkom panującym w fabryce, maszyny są czyszczone kilka razy dziennie dużym ciśnieniem wody. Zastosowane czujniki PW15AHi zbudowane są ze stali kwasoodpornej i posiadają obudowę, która chroni elektronikę przed wilgocią i uszkodzeniami mechanicznymi.

Artykuł napisany we współpracy z firmą HBM.

Nowe prawo restrukturyzacyjne może się sprawdzić w warunkach postcovidowych

Działalność gospodarcza w dobie koronawirusa była sinusoidą dla bardzo skrajnych branż, spośród których część dynamicznie zarysowywała swoją obecność na rynku, jednak wiele sektorów notowało rekordowe spadki, często zderzając się z widmem upadłości. Pandemiczny dorobek prawny okazał się całkiem ciekawą alternatywą wobec dotychczasowych przepisów restrukturyzacyjnych, a nisze najbardziej narażone na lockdown mogły, chociaż w pewnym stopniu, skorzystać z narzędzi pomocowych. Czy istnieje jednak szansa, aby ostatnie przepisy zagościły na dłuższą metę w krajowym prawodawstwie?

Gospodarka i branże w cieniu covidu

Jeszcze w początkowych etapach rozprzestrzeniania się covidu analitycy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) opublikowali pierwsze prognozy dotyczące rzutowania pandemii na gospodarkę. Według raportu Interim Economic Outlook dynamika rozwoju w skali globalnej miała zwolnić o 2,4 proc. w 2020 roku, a wskaźniki za 1. kwartał poprzedniego sezonu miał być wręcz ujemny. Na rok 2021 z kolei przewidywano wzrosty rzędu 3,25 proc., co byłoby możliwe dzięki branżom “odpornym” na covid.

Te z kolei swoją działalność oparły na świecie cyfrowym, dlatego też nie dziwi dynamiczny rozwój sektora e-commerce, e-grocery, czy usług związanych z pracą zdalną. Z drugiej zaś strony należy pamiętać o rynkowym przetasowaniu, spowodowanym przez obostrzenia sanitarne. Na lockdownie najbardziej ucierpiała branża eventowa, sektor kultury oraz gastronomia. Cenną perspektywę dostarcza również struktura postępowań restrukturyzacyjnych, która dzięki analizom MGW CCG pokazała niejako “ukryte” sektory, zwalniające w świetle pandemicznych trendów.

Takim przykładem jest, chociażby branża handlowa, która tylko w III kwartale 2020 roku zajęła czołowe miejsce w kategorii otwartych postępowań restrukturyzacyjnych. Raport MGW wskazuje na bardzo wyraźną zależność między rozwojem e-commerce a ograniczonym polem manewru tradycyjnych spółek handlowych, które znacząco gasły w cieniu sklepów internetowych i decydowały się na postępowania restrukturyzacyjne. W tym kontekście game-changerem miały być tzw. przepisy covidowe.

Fala przepisów a decyzje spółek

W obliczu pandemii oraz potencjalnej recesji krajowa legislatura zaczęła masowo publikować nowe przepisy regulujące działalność gospodarczą. Według wyliczeń ekspertów z Open Eyes Economy Summit tylko w II kwartale 2020 roku uchwalono 339 stron specustawy, której zapisy miały chronić m.in. biznes i miejsca pracy. Ponadto, sam dokument doczekał się 188 rozporządzeń, a więc kolejnych 420 stron przepisów. W III kwartale w krajowym prawodawstwie pojawiło się 999 stron aktów wyjaśniających. Jak dynamiczne zmiany prawne wpłynęły na działanie przedsiębiorców?

Nowy krajobraz prawny w pewien sposób wymusił na spółkach szybką adaptację do nowych przepisów. W skali mikrozarządzania spora część firm zdała sobie sprawę wręcz z pozytywnego wpływu tak nieoczywistych warunków na proces aplikowania modyfikacji w relatywnie krótkim czasie. Co więcej, branże, które decydowały się na restrukturyzację, mogły skorzystać z narzędzi, mających potencjał do dalszego rozwoju w krajowym porządku prawnym. Jednym z najciekawszych rozwiązań było “Uproszczone postępowanie o zatwierdzenie układu”.

Według raportu „Restrukturyzacja przedsiębiorstw w 2020 roku – Analiza i interpretacja postępowań restrukturyzacyjnych” analityków z MGW CCG, tzw. UPOZU cieszyło się znaczącym zainteresowaniem szczególnie wśród przedsiębiorców segmentu MŚP. Ponadto, procedura była dominującym rozwiązaniem w skali wszystkich postępowań, ponieważ w IV kwartale 2020 roku stanowiła aż 80 proc. struktury. W całym zaś 2020 roku otwarto 385 uproszczonych postępowań o zatwierdzenie układu, z czego aż 204, czyli prawie 53 proc. to postępowania otwarte przez osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą.

Czas na przedłużenie UPOZU?

Do głównych zalet uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu respondenci zaliczali m.in. niskie koszty, nieskomplikowaną procedurę oraz uzyskanie ochrony przed wierzycielami na okres 4 miesięcy bez udziału sądu. Przepis obowiązuje na mocy obecnej ustawy jedynie do dnia 30 czerwca 2021 roku. Można się zatem zastanawiać czy po tej dacie będzie jego funkcjonowanie wydłużone czy też ta forma restrukturyzacji zniknie z polskiego porządku prawnego co byłoby ogromną stratą, zważywszy na inne, często odbiegające od ideału rodzaje postępowań restrukturyzacyjnych.

Problemem istotnej części pozostałych instrumentów pomocowych (w tym tzw. tarcz antykryzysowych) był m.in. chaos prawny, wewnętrzne sprzeczności płynące z formułowanych przepisów, szum informacyjny, niedoprecyzowania, nadmierne ograniczenie grup do których adresowane były poszczególne działania oraz nierzadko sprzeczne sygnały dla samych przedsiębiorców. W tych kategoriach UPOZU sprawdza się co najmniej sprawnie i niejako zachęca do racjonalnego zarządzania własnymi szansami jako przedsiębiorstwa. Szczególnie mechanizm otwierania postępowania i zapewnienia tym samym ochrony dłużnika jest krokiem w dobrą stronę ze względu na przeciążenia sądów restrukturyzacyjnych co skutkowało bardzo długim okresem rozpatrywania wniosków w pozostałych postępowaniach restrukturyzacyjnych.

Ten tryb otwierania postępowań zachęcał również przedsiębiorców do podjęcia decyzji o wejściu na ścieżkę restrukturyzacyjną. Wśród przedsiębiorców pokutuje bowiem ciągle obawa przed rozpoczynaniem procedur w które zaangażowany jest sąd, głównie z uwagi na skojarzenia co do przewlekłości takich postępowań, ale również reakcją wierzycieli.

Szansa na ułatwienia

Dla gospodarki natomiast ważnym jest rozwój narzędzi walki z nadmiernym zadłużeniem i niewypłacalnością. Im szybciej bowiem i sprawniej będziemy w stanie reagować na pojawiające się problemy z zadłużeniem, tym mniej negatywnych skutków będziemy doświadczać. Idea świadomej walki z niewypłacalnością powinna być priorytetem krajowej kultury biznesowej, czemu już dała fundamenty struktura prawna UPOZU.

Dobrą informacją zatem jest fakt procedowania projektu ustawy, która ma wprowadzać dorobek i doświadczenie UPOZU na stałe do polskiego porządku prawnego. Obecny kształt projektu daje nadzieję, że w niedługim czasie prawo restrukturyzacyjne będzie znacząco zmodyfikowane i to w kierunku który z punktu widzenia walki z niewypłacalnością jest pożądany. Trudno jednakże przesądzić ostatecznie jaki będzie finalny kształt ustawy i kiedy wejdzie ona w życie. Większość aktywnych uczestników tego rynku ma nadzieję na jej przyjęcie w perspektywie II bądź III kwartału br.

Know-how polskich przedsiębiorców może wymiernie zyskać na doświadczeniach covidowych pod warunkiem realnego wsparcia ze strony ustawodawcy. Dorobek prawny pandemii (bo o pewnym dorobku per se już można mówić) jest w stanie zmienić zasady gry na krajowej scenie biznesowej, a potencjał rozwiązań takich jak UPOZU mógłby w znacznym stopniu ułatwić życie wszystkim działalnościom — począwszy od jednoosobowych firm, a na dużych spółkach skończywszy. Tymczasem jednak warto trzymać się terminów, ponieważ szczególnie MŚP mają coraz mniej czasu na skorzystanie ze skutecznych narzędzi restrukturyzacyjnych.

Autor: Mariusz Grajda — Partner Zarządzający i członek Zarządu MGW Corporate Consulting Group

Cambridge University Press z Future Processing zmienia sposób, w jaki się uczymy

Cambridge University Press to wydawnictwo akademickie Uniwersytetu Cambridge, jednej z czołowych na świecie instytucji badawczych i edukacyjnych. Jest najstarszym nieprzerwanie wydawnictwem na świecie. Jego misją jest jak najszersze udostępnianie wiedzy w skali całego świata. Każdego roku publikuje ponad 2,5 tys. książek, które dystrybuowane są w ponad 200 krajach. Z kolei Cambridge Journals wydaje ponad 250 recenzowanych czasopism naukowych z różnych dyscyplin. Wiele z tych wydawnictw to wiodące publikacje akademickie w swoich dziedzinach naukowych. Zasoby Cambridge University Press tworzą jeden z najcenniejszych i najbardziej wszechstronnych zbiorów naukowych, dostępnych dla odbiorców z całego świata.

Jednym z głównych celów przyświecających działalności Wydawnictwa jest pomoc naukowcom z całego świata w wykorzystywaniu ich badawczego potencjału. Aby sprostać zmieniającym się potrzebom odbiorców, Cambridge University Press inwestuje w rozwój produktów i usług cyfrowych oraz w nowe, innowacyjne rozwiązania edukacyjne i badawcze.

Wspieranie cyfrowych innowacji

W styczniu 2020 roku Cambridge University Press wybrało polską firmę Future Processing zajmującą się rozwojem oprogramowania (software development) jako swojego partnera w zakresie zwiększania możliwości uniwersyteckiego zespołu technologicznego. W ciągu roku zespół Future Processing, który dedykowany jest angielskiemu wydawnictwu, zwiększył się z 6 do 15 inżynierów. W ramach dotychczasowej współpracy pomogli oni rozszerzyć możliwości Wydawnictwa w rozwoju zaawansowanego oprogramowania i opracowywania ulepszonych produktów cyfrowych.

Współpraca rozpoczęła się od rozszerzenia możliwości Cambridge Core – platformy umożliwiającej publikowanie książek naukowych i czasopism wydawanych przez Wydawnictwo. Zespół inżynierów nadal wspiera i rozwija procesy w ramach platformy, a także pomaga w jej kodowaniu. Wspólnym celem jest zapewnienie pełnej responsywności, stabilności i intuicyjności narzędzia oraz jak największego komfortu jego użytkowników.

Kolejnym obszarem współpracy jest uruchomiona niedawno przez CUP platforma Cambridge Open Engage. To narzędzie zapewniające naukowcom przestrzeń do publikowania materiałów (open content) dotyczących badań znajdujących się na wczesnym etapie realizacji. Przy jej opracowaniu Cambridge University Press współpracowało z wyspecjalizowanym w zakresie rozwoju oprogramowania zespołem doradców Future Processing, a także konsultowało projekt z naukowcami. W efekcie otrzymano produkt rozszerzający technologię stojącą za Cambridge Core w odniesieniu do publikowania wyników badań naukowych w ich wczesnej fazie. Charakterystyczny dla platformy jest fakt, że cała jej zawartość jest otwarta. Umieszczanie materiałów i zapoznawanie się ze znajdującymi się na niej treściami jest bezpłatne zarówno dla autora, jak i czytelników.

Relacje partnerskie na lata

Nowe produkty i usługi są podstawą umiejętności sprostania przez Cambridge University Press zmieniającym się potrzebom odbiorców i adaptacji do szybko zmieniającego się cyfrowego świata. Ścisła współpraca z Future Processing pozwoliła Wydawnictwu na urzeczywistnienie nowych pomysłów. Między innymi w postaci stworzenia i ulepszania platform, które realizując misję CUP, są jednocześnie dostosowane do zmieniających się wymagań klientów. Współpraca z polską firmą związana była z możliwością korzystania ze specjalistycznej wiedzy i umiejętności inżynierów zaangażowanych w kolejne projekty dla Wydawnictwa. Future Processing pomogło Cambridge University Press także w optymalnym wykorzystaniu procesów towarzyszących tworzeniu zaawansowanego oprogramowania i ulepszonych wyszukiwarek.

– Współpraca z grupą specjalistów Future Processing była dla nas wspaniałym doświadczeniem. Świetnie zintegrowali się z naszymi zespołami i odegrali dużą rolę w terminowym dostarczeniu naszych kluczowych produktów. Czekamy na zacieśnienie relacji w 2021 roku i dalszą współpracę, która pozwoli nam przygotować dla naszych klientów nowe, jeszcze lepsze produkty – podsumowuje Carolyn Robson, Technology Director for the Press’s Academic publishing group, Cambridge University Press.

Zarówno dla polskiej spółki, jak i angielskiego Wydawnictwa, ogromne znaczenie ma budowanie długoterminowego i dobrze zintegrowanego partnerstwa. W najbliższej przyszłości Future Processing będzie zapewniać Cambridge University Press stałe wsparcie oraz dbać o utrzymanie oprogramowania dla istniejących aplikacji. Wspólnym celem obu partnerów jest stała aktualizacja platform i utrzymanie ich dostępności dla klientów. Poprzez świadczenie przez FP usług eksperckiego doradztwa, CUP będzie miał dostęp do wiedzy o trendach technologicznych, stanowiącą fundament do podejmowania decyzji dotyczących rozwoju oprogramowania.

O danych z USA i bananie

Wczoraj odczyt z USA wskazujący na wzrost liczby osób zgłaszających się po zasiłek dla bezrobotnych we wstępnej reakcji przyniósł umocnienie dolara, wzrost rentowności obligacji skarbowych i spadki kontraktu na S&P500. Podobna reakcja miała miejsce dzień wcześniej… po zaskakująco dobrych danych o sprzedaży detalicznej. Złe czy dobre dane – reakcja taka sama. O co chodzi?

W przypadku sprzedaży detalicznej interpretacja wydawałaby się prosta. W obliczu skoku rentowności obligacji skarbowych dzień wcześniej silny wzrost sprzedaży detalicznej wzmacniał argumentację, że wsparte konsumpcją ożywienie gospodarcze będzie wywierać presję na wzrost cen, na co Fed będzie zmuszony odpowiedzieć odejściem od ultra-łagodnej polityki monetarnej. W rezultacie rynek długu musi wyceniać wcześniejszy start podwyżek stóp procentowych, co ma pozytywny wpływ na dolara, ale przykręcenie kurka z pieniędzmi zaszkodzi hossie na Wall Street. Ale 24 godziny później sprawy się skomplikowały, gdyż wzrost liczby bezrobotnych świadczy o wyzwaniach, jakie stoją przed gospodarką odbijającą po pandemii. Przedłużający się okres pozostawania dużej liczby Amerykanów bez pracy oznacza gorsze perspektywy gospodarcze, więc jest to negatywny sygnał dla giełdy. Pomoc fiskalna jest bardziej potrzebna, co oznacza wzrost zadłużenia USA i wyższą premię za ryzyko na obligacjach skarbowych USA (wzrost rentowności). Dolar podążał za wzrostem awersji do ryzyka na Wall Street i wyższymi rentownościami. Jedną i drugą reakcję aktywów da się wytłumaczyć, jeśli się ją potraktuje w oderwaniu od pozostałych czynników. Czy lepsze wyniki sprzedaży detalicznej nie oznaczają poprawy perspektyw zysków spółek z Wall Street? Czy słabsze dane z rynku pracy nie oznaczają, że Fed nie będzie spieszył się z normalizacją polityki, w efekcie rentowności i dolar powinny zniżkować? Albo może wzrost liczby wniosków o zasiłek skłoni Kongres do uchwalenia hojniejszego pakietu fiskalnego i paradoksalnie złe dane to dobra wiadomość?

Łatwo jest dopasowywać wytłumaczenie po fakcie, ale nie zawsze droga na skróty jest tą najlepszą, a ostatnie dni obnażają błędy takiego rozumowania. W tym miejscu zwróciłbym uwagę, że od czasu środowej publikacji danych o sprzedaży detalicznej futures na S&P500 jest niżej o 0,6 proc., rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA spadła o niecałe 2 pb, a indeks dolarowy DXY obniżył się o 0,4 proc. I nie chodzi mi tutaj o skumulowaną zmianę cen, ale skalę tych zmian. A ta jest niewielka, wręcz do zignorowania. W ciągu ostatnich 48 godzin w przypadku wszystkich trzech aktywów wystąpiło kilka ruchów cenowych przeciwnych do tego, co występowało kilka godzin wcześniej. Wniosek z tego jest taki, że aktualnie inwestorzy nie mają silnego przekonania co do kierunku. We wtorek wystraszyli się skoku rentowności i poszli w bezrefleksyjny ciąg przyczynowo-skutkowy, że wzrost rentowności musi oznaczać spadki indeksów. Dane z ostatnich dni bardziej stały się pretekstem, by wytłumaczyć zmiany cen w danym momencie niż były faktycznym katalizatorem.

Odnoszę wrażenie, że inwestorzy obecnie są jak 2-letnie dziecko, któremu chcemy podać banana. Nieważne, w jakiej postaci jadło tego banana poprzednim razem (w skórce czy bez skórki, w całości czy pokrojonego), nie mamy żadnej gwarancji, że dziś podając mu w ten sam sposób wszystko nie zakończy się histerią, bo zrobiliśmy to źle. Mamy trudny okres dla rynków, gdzie wstępna szczepionkowa euforia minęła i choć kres pandemii oraz odbicie gospodarcze jest przed nami, nie ma pewności co do jego skali, tempa i liniowości. Napływające na rynek informacje mają znaczenie lub nie, a wszystko zależy jakie aktualnie panują nastroje. Istotne jest, aby starać się wyjrzeć poza krótkoterminowe fluktuacje i nie stracić z pola widzenia końcowego celu. USA są na ścieżce ożywienia, które będzie potrzebować wsparcia fiskalnego i monetarnego jeszcze przez wiele miesięcy i kwartałów. To implikuje dalsze wzrosty indeksów i słabego dolara, niezależnie co mogłyby sugerować wzrosty rentowności. Banan w każdej postaci to wciąż ten sam banan.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Kto nie płaci CIT-u, czyli o obchodzeniu podatku dochodowego

Podatek CIT, czyli podatek dochodowy nałożony na spółki i grupy kapitałowe, to jeden z najbardziej obchodzonych podatków w Polsce. Jego konstrukcja pozwala na liczne manewry, które minimalizują konieczność oddania państwu odpowiedniego procentu od przychodów. Jednym ze sposobów omijania CIT-u jest zaliczanie do kosztów uzyskania przychodu różnego rodzaju wydatków, które nie mają charakteru inwestycyjnego. Są to na przykład opłaty licencyjne, odsetki albo usługi służące do transferowania zysków za granicę. Takie praktyki prowadzą do tego, że państwo Polskie od lat traci miliardy złotych, które nie trafiają do skarbu państwa z podatku CIT. 

– To, czy dany podmiot płaci ten podatek w Polsce, jest miarą jego etyki podatkowej bądź patriotyzmu gospodarczego. W praktyce zdarzają się więc rynki, na których podmioty o bardzo porównywalnych, ogromnych obrotach wykazują bardzo różne wyniki, będące podstawą opodatkowania – powiedział serwisowi eNewsroom Krzysztof Rutkowski, radca prawny, doradca podatkowy i partner w Kancelarii Doradztwa Celnego i Podatkowego Rutkowski i Wspólnicy sp. z o.o. – Dwoma sektorami, na przykładzie których świetnie widać problem unikania CIT-u, jest sektor handlowy i tytoniowy. Niektóre podmioty działające w branży handlowej płacą podatek CIT w kwotach kilkuset milionów złotych w skali roku. Inne zaś nie płacą go w ogóle. W sektorze tytoniowym dzieje się podobnie. Jeden podmiot od wielu lat płaci wysokie podatki, a cała reszta branży praktycznie nie odprowadza CIT-u – podkreśla Rutkowski.

Próg opłacalności na rynku biurowym

Jak rynek biurowy odczuwa skutki pandemii? Czy bardziej ucierpiały rynki regionalne czy Warszawa?

Ze względu na pandemię miniony rok charakteryzował się dużą dozą nieprzewidywalności. Wiązało się to z licznymi wyzwaniami ze strony najemców i wynajmujących. Sytuacja wymagała od najemców szybkich decyzji m.in. dotyczących przejścia w tryb pracy zdalnej. Wynajmujący natomiast musieli odpowiednio zadbać o bezpieczeństwo w biurowcach i zmienić strategie wynajmu. Inwestorzy z kolei zostali zmuszeni do ponownego przeanalizowania rentowności projektów i podjęcia decyzji o tempie wprowadzania na rynek nowych inwestycji. Mogliśmy obserwować zachowawczą postawę, zarówno wynajmujących, deweloperów, jak i najemców, co przełożyło się na spowolnienie na rynku biurowym.

W 2020 roku zapotrzebowanie na powierzchnie biurowe w miastach regionalnych było około 15 proc. niższe w porównaniu do roku 2019. Współczynnik pustostanów w regionach wzrósł średnio o 3,2 p.p., a wolumen powierzchni biurowych w budowie jest obecnie najniższy od 5 lat. W Warszawie zeszłoroczne wyniki zamknęły się 30 proc. spadkiem popytu na biura, a współczynnik pustostanów na rynku warszawskim wzrósł o 2,2 p.p.

Czy firmy podejmują już działania odnośnie reorganizacji zajmowanych powierzchni biurowych?

Wiele firm planowało powrót do biura jesienią 2020 roku, co niestety okazało się możliwe. Teraz decyzje odkładane są na połowę tego roku. Myślę, że właśnie teraz jest dobry czas na weryfikację zapotrzebowania na powierzchnię w nowej formule pracy w erze postcovidowej. Wielu naszych klientów zdecydowało się na rozpoczęcie dyskusji wewnątrz organizacji na temat kształtu nowego biura i jego nowej aranżacji z podziałem na funkcje. Wsparciem dla firm w takich rozmowach są analizy z zakresu workplace solutions, które opracowujemy.

Z naszych obserwacji wynika, że praca zdalna w określonym wymiarze zagości na stałe w zdecydowanej większości firm. Najbardziej trafną prognozą na tę chwilę wydaje się opcja łącząca pracę z domu i z biura czyli tzw. hybryda. Najprawdopodobniej w wielu firmach sprawdzi się tryb z 1- 2 dniami pracy z domu w cyklu tygodniowym lub dłuższym okresie, co wywoła wzmożoną rotację pracowników w biurach.

Jakie zapytania o powierzchnie biurowe spływają teraz od firm?

Z początkiem 2021 roku mogliśmy obserwować zdecydowane ożywienie na rynku. Wiele wstrzymanych procesów zostało uruchomionych ponownie, a klienci rozpoczęli rozmowy dotyczące, zarówno przeprowadzek, jak i przedłużania obecnych kontraktów.

Widocznym zjawiskiem jest też bardzo duża liczba podnajmów, natomiast tego typu oferty wiążą się zazwyczaj z najmem powierzchni, która nie całkiem dopasowana jest do potrzeb firm. Stanowią natomiast świetne rozwiązanie w sytuacji, gdy występuje zapotrzebowanie na krótkoterminowe uelastycznienie najmu.

W jakiś sposób firmy optymalizują koszty wynajmu?

Firmy optymalizują koszty najmu na kilka sposobów. Od dawna początek roku jest idealnym momentem na weryfikację ponoszonych opłat eksploatacyjnych, czyli kosztów funkcjonowania obiektów, w których wynajmowane są powierzchnie. Większość rozliczeń prowadzonych jest w formule „open book”. Tym samym, najemcy przy wsparciu specjalistów z firm doradczych mogą zweryfikować koszty ponoszone w tym zakresie w porównaniu ze standardami rynkowymi.

Druga, najbardziej popularna w tej chwili opcja optymalizacji kosztów to podnajem niewykorzystanej powierzchni biurowej. Ilość tego typu ofert jest na rynku w ostatnim okresie bardzo duża, co nie wpłynęła jednak znacząco na rynek regularnego najmu. Ważnym aspektem jest tu cena. Podnajmy oferowane są zazwyczaj na warunkach zbliżonych do cen rynkowych, a „okazje” należą do zdecydowanej mniejszości.

Ile z podpisywanych teraz umów to podnajmy?

Muszę przyznać, że trudno pokusić się o taką statystykę. W przypadku naszych klientów podnajem stanowi kilka procent wśród podpisywanych umów. Nie zmienia to faktu, że ofert tego typu jest na rynku w ostatnim okresie ogromnie dużo. Tylko w Warszawie podnajmy obejmowały w minionym roku ponad 130 000 mkw. powierzchni biurowej.

Jeżeli chodzi o strukturę zawieranych kontraktów, w ostatnim czasie zdecydowanie zyskały na znaczeniu przedłużenia, tj. renegocjacje umów najmu. Było to blisko 40 proc. przypadków. Często podpisywane są wtedy krótsze umowy, na 2-3 lata, co pozwala firmom zyskać więcej czasu do zastanowienia się nad docelowym kierunkiem działania.

Czy zmieniły się ceny wynajmu biur? Gdzie?

Stawki wywoławcze dotyczące najmu powierzchni biurowej co do zasady pozostają na zbliżonym poziomie, jak przed pandemią. Uelastycznianie się postawy wynajmujących dostrzegamy w momencie, kiedy proces negocjacji wchodzi w fazę zaawansowaną. I tutaj tak naprawdę nie ma już reguły, każdy przypadek jest indywidualny. Zależy to także od rodzaju obiektu. Od tego, czy na przykład negocjacje dotyczą starszych obiektów, których właściciele próbują zachować to samo portfolio najemców. Czy chodzi o podnajem? Czy mówimy o deweloperze, który poszukuje finansowania dla realizowanych obiektów i idzie na ustępstwa, proponując najemcom dodatkowe zwolnienia z opłat czynszowych lub znacznie wyższy niż jeszcze kilka miesięcy temu budżet na aranżację powierzchni. Należy jednak pamiętać, że wszystko ma swój „próg opłacalności” i wyczuć odpowiedni moment w negocjacjach.

Na stawki najmu w nadchodzących miesiącach może mieć też coraz większy wpływ widoczny wyraźnie spadek nowej podaży biurowej związany z przesuwaniem przez deweloperów terminów budowy nowych projektów.

Czy firmy poszukują okazji?

Jedne z okazyjnych ofert wiążą się z podnajmami. W niektórych, atrakcyjnych obiektach, które od lat były w pełni wynajęte, pojawiła się teraz możliwość wynajęcia powierzchni. Dotyczy to na przykład warszawskich biurowców usytuowanych przy trasie pierwszej linii metra, czy obiektów położonych przy Dworcu Głównym w Krakowie i we Wrocławiu.

Ponadto, na duże ustępstwa idą deweloperzy poszukujący finansowania dla swoich projektów we wczesnej fazie realizacji. Dla właścicieli decydujące znaczenie ma wtedy pozyskanie odpowiedniej ilości umów najmu na początku budowy inwestycji, co w klarowny sposób przekłada się na zwiększone zachęty dla najemców. Po określeniu tylko zapotrzebowania na powierzchnię, bez doprecyzowania jej aranżacji firmy mogą zyskać bardzo korzystniejsze warunki najmu.

Jakie nastroje i zjawiska rynkowe można zaobserwować?

Nadal wszyscy uczestnicy rynku oczekują na rozwój sytuacji, ale teraz ze zdecydowanym poczuciem nadejścia „odwilży”, która po części już zastąpiła i ma szansę przybrać na sile w kwietniu i maju tego roku.

Branża szykuje się do nowej, post pandemicznej rzeczywistości, która będzie inna, ale nie koniecznie gorsza. Wszyscy mamy świadomość uelastycznienia się sposobu świadczenia pracy, natomiast większość organizacji jasno podkreśla, że biura będą wciąż bardzo istotnym aspektem ich funkcjonowania. Szczególnie w kontekście podniesienia efektywności pracy, biorąc pod uwagę obecne zmęczenie pracowników i narastającą chęć odbudowy relacji społecznych.

Pozytywnym objawem jest też wzmożone zainteresowanie naszym rynkiem biurowym ze strony nowych inwestorów, co w ostatnich miesiącach naprawdę wyraźnie widać.

Autor: Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz

Słabe dane z Polski, dobre ze strefy euro

Dzisiaj o 10:00 poznaliśmy zarówno słabsze dane z kraju, jak i lepsze ze strefy euro, czyli naszego głównego partnera handlowego. W rezultacie mamy dwa silne sprzeczne bodźce dla notowań złotego.

Więcej bezrobotnych za oceanem

Drugi tydzień z rzędu widzimy wzrost liczby nowozarejestrowanych bezrobotnych w USA. Jest to o tyle dziwne, że wzrost jest istotny, a większość prognoz wskazywała na to, że liczba rejestrujących się bezrobotnych po gwałtownym wybiciu na początku pandemii będzie stopniowo spadać i wracać w okolice poziomów sprzed pandemii. Pamiętajmy, że stopa bezrobocia spadła już do 6,3%, co wskazuje na to, że proporcjonalnie do wyników sprzed pandemii liczba wniosków jest nieproporcjonalnie wyższa. Słabsze dane przekładają się również na rynek walutowy, gdzie po raz kolejny obserwujemy słabszą dyspozycję dolara względem głównych walut.

Sprzedaż w Polsce

Po wczorajszych danych o produkcji przemysłowej w Polsce przyszedł czas na sprzedaż detaliczną. Ta z kolei wypada słabiej od oczekiwań. W ciągu roku spadła ona o 6%, podczas gdy oczekiwano wyniku o jeden punkt procentowy lepszego. Gorzej wypadła też produkcja budowlano-montażowa, która w ciągu roku spadła aż o 10%. Nie są to dane, które odbiegają od tego, co dzieje się w innych państwach, ale jest to pewien wyłom w serii ostatnich odczytów, które wyprzedzały oczekiwania. Zmiana ta na razie nie przyniosła istotnych zmian w kursie EURPLN.

Lepsze dane z Europy

W tym samym czasie co dane z Polski poznaliśmy wstępne dane ze strefy euro o indeksach PMI. Indeks dla przemysłu jest na bardzo wysokim poziomie 57,7 pkt, czyli aż o 3,4 pkt powyżej oczekiwań. Słabiej z kolei wypadł indeks dla usług. Rynki jednak jako ważniejszy uważają PMI przemysłowy stąd pozytywna reakcja. To właśnie dobre dane z Europy zamortyzowały złotemu negatywny wpływ krajowych danych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – USA – PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Coraz więcej miast zwalnia restauratorów z opłat za alkohol. W kieszeni wrocławskich przedsiębiorców zostanie ok. 2 mln zł

Gastronomia jest jedną z branż, w które najbardziej uderzył lockdown i zamrożenie działalności związane z przeciwdziałaniem COVID-19. Restauracje i inne lokale mogą sprzedawać tylko na wynos i na razie nie ma mowy o możliwym terminie ponownego otwarcia. Dlatego coraz więcej miast – na mocy nowych przepisów – zwalnia przedsiębiorców z opłaty koncesyjnej za alkohol. Uchwały w tej sprawie przyjęto wczoraj w Warszawie i Wrocławiu. Urzędnicy w stolicy Dolnego Śląska szacują, że z ulgi tej skorzysta około tysiąca podmiotów z branży gastronomicznej. Wcześniej zwolniono wrocławskich restauratorów oraz właścicieli barów i pubów z opłat za ogródki.

Uchwała zwalniająca wrocławskich restauratorów z majowej transzy tzw. korkowego została przygotowana przez Klub Radnych Forum Jacka Sutryka, prezydenta miasta, i przyjęta jednogłośnie na sesji rady miasta 18 lutego.

 Miejscy radni przegłosowali uchwałę, w myśl której przedsiębiorcy prowadzący m.in. lokale gastronomiczne, bary i puby będą zwolnieni z drugiej, majowej transzy tzw. korkowego, czyli koncesji za sprzedaż alkoholu. Co ważne, tym przedsiębiorcom, którzy z góry zapłacili za cały rok, zostanie zwrócona 1/3 tej opłaty. To realna pomoc, ponieważ z tego zwolnienia skorzysta około tysiąca wrocławskich przedsiębiorców, którzy dzięki podjętej właśnie uchwale zaoszczędzą ok. 2 mln zł – mówi agencji Newseria Biznes Marcin Obłoza z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Opłaty koncesyjne są regulowane ustawowo. Dopiero pod koniec stycznia rząd umożliwił miastom i gminom odroczenie albo całkowite zwolnienie z nich przedsiębiorców. Restauratorzy musieli jednak do 31 stycznia złożyć oświadczenia o wysokości sprzedaży alkoholu i opłacić pierwszą transzę tzw. korkowego. Na mocy uchwały przyjętych przez radnych Wrocławia z drugiej, majowej transzy będą już zwolnieni – opłata po prostu nie zostanie nałożona. W przypadku, gdy przedsiębiorcy zapłacili za cały rok z góry, będą musieli wypełnić wniosek, który jest załącznikiem do uchwały, i złożyć go w Wydziale Zdrowia i Spraw Społecznych.

Warto jednak zaznaczyć, że po przegłosowaniu uchwały  trafia ona jeszcze do oceny wojewody dolnośląskiego. Może on bowiem uchylać uchwały. Jeśli więc dokument przejdzie przez wszystkie procedury, wnioski będzie można składać najpewniej od przełomu marca i kwietnia – wskazuje Marcin Obłoza. – Z tego rozwiązania może skorzystać każdy podmiot z branży gastronomicznej, to tylko kwestia kontaktu z urzędem miejskim.

Jak wskazuje, wrocławscy restauratorzy nie będą musieli płacić drugiej transzy tzw. korkowego, nawet jeżeli rząd zniesie obowiązujące w tej chwili obostrzenia, a lokale będą mogły wznowić działalność.

 Uchwała przewiduje, że ta pomoc zostanie zapewniona, więc w każdym możliwym scenariuszu przedsiębiorcy zostaną zwolnieni z tej drugiej transzy – zapewnia przedstawiciel miejskiego urzędu.

Wrocław już na początku epidemii, jako jedno z pierwszych miast, uruchomił pakiet pomocowy, czyli cały szereg zwolnień i odroczeń różnego rodzaju płatności, z których mogą korzystać lokalni przedsiębiorcy.

– Pomoc miasta rozpoczęła się wraz z rozpoczęciem stanu epidemii, czyli w okolicach marca zeszłego roku. Wtedy Wrocław wprowadził np. zwolnienie przedsiębiorców z podatku od nieruchomości. Warunek jest jeden: trzeba złożyć deklarację lub korektę deklaracji podatkowej i co miesiąc składać proste oświadczenie o niezdolności do regulowania zobowiązań. Za cały poprzedni rok ta kwota zwolnień z podatku od nieruchomości wyniosła już około 17 mln zł – mówi Marcin Obłoza.

Na zwolnienia z podatku od nieruchomości Wrocław zarezerwował w budżecie łącznie 50 mln zł. Na styczniowej sesji rada miasta przedłużyła obowiązywanie tej formy pomocy dla przedsiębiorców do połowy 2021 roku.

Kolejnym elementem Wrocławskiego Pakietu Pomocowego dla przedsiębiorców są też m.in. ulgi w czynszach za lokale użytkowe należące do zasobu miasta.

 Mówimy o lokalach, które są w zasobie Zarządu Zasobu Komunalnego i Wrocławskich Mieszkań. W tym przypadku można ubiegać się o obniżenie czynszu nawet do 80 proc. Każda sprawa jest traktowana indywidualnie i z naszych informacji wynika, że zainteresowanie jest bardzo duże – mówi przedstawiciel Biura Prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia. – To też kontynuacja pomocy z zeszłego roku, kiedy miasto zaproponowało czynsz za złotówkę i przedsiębiorcy, którzy mają swoje lokale w zasobie miejskim, mogli się o nią ubiegać. W ubiegłym roku z tytułu czynszu za złotówkę miasto udzieliło firmom pomocy na kwotę ponad 4 mln zł.

Jedną z wcześniejszych form pomocy udzielonych branży gastronomicznej we Wrocławiu było też zwolnienie restauratorów oraz właścicieli barów i pubów z opłat za ogródki gastronomiczne. W sumie z różnorakiej pomocy finansowej przewidzianej we Wrocławskim Pakiecie Pomocowym do tej pory skorzystało ok. 2 tys. tamtejszych firm, a łączna kwota udzielonego wsparcia przekroczyła 20 mln zł.