Polacy coraz chętniej kupują przez urządzenia mobilne

Polacy coraz chętniej sięgają po nowinki technologiczne. Surfowanie po Internecie za pomocą laptopa, tabletu czy smartfona stało się nieodłącznym elementem każdego dnia. Internet wywrócił do góry nogami prawie wszystkie sfery życia, od taksówek po bankowość, w tym sposób, w jaki kupujemy oferty turystyczne. Badanie* przeprowadzone we wrześniu przez Ipsos na zlecenie Groupon Polska pokazuje główne tendencje w handlu ofertami podróży online.

Na jakich urządzeniach kupujemy oferty turystyczne?

Niemal wszyscy, bo aż 99% badanych korzysta z Internetu za pośrednictwem komputera, przy czym częściej, bo w 84% przypadków, jest to laptop, a dopiero później komputer stacjonarny (51%). Co druga badana osoba sięga po smartfona, który stał się równie popularny jak komputer stacjonarny. Najmniejszą popularnością cieszą się tablety, jednak ich pozycja nie jest zagrożona, korzysta z nich niemal 1/3 ankietowanych.

Zakupy przez komputer vs smartfon

Nie ma wątpliwości, że zakupy przez Internet są bardziej komfortowe, zajmują mniej czasu i można je zrobić nie wychodząc z domu. Zdecydowana większość (97%) preferuje w tym celu korzystanie z komputera. Tendencja ta dotyczy także zakupu ofert podróży. Nieco inaczej sprawy się mają w przypadku zakupów przez urządzenia mobilne. Łącznie – na wszelkiego rodzaju zakupy za pomocą smartfona czy tabletu – decyduje się 76% ankietowanych, jednak prawie połowa badanych nigdy nie zdecydowała się na zakup oferty turystycznej za pośrednictwem urządzeń mobilnych.

Wychodząc naprzeciw najnowszym trendom, kilka lat temu firma Groupon uruchomiła dedykowaną aplikację na urządzenia mobilne, za pomocą której użytkownicy mogą dokonywać zakupów w dowolnym miejscu i czasie. Aplikacja ma już blisko 110 milionów pobrań na całym świecie i plasuje się wśród trzech najlepiej ocenianych przez użytkowników aplikacji detalicznych, opartych na systemie Android i iOS*. Aplikacja została stworzona z myślą o potrzebach klientów, którzy szukają sprofilowanych ofert zarówno pod kątem swoich preferencji, jak i lokalizacji.

Główne bariery w korzystaniu z urządzeń mobilnych

Mniejsza popularność zakupu ofert podróży przez urządzenia mobilne nie jest przypadkowa. Istotną przeszkodą w tym sposobie realizacji swoich wakacyjnych planów jest zbyt mały ekran, który utrudnia dokładne zapoznanie się z ofertą oraz szybkie i sprawne dokonanie zakupu. Inne przyczyny to ograniczona liczba funkcji dostępnych w takich aplikacjach, mniejszy wybór ofert, a także brak zainstalowanej aplikacji banku, przez którą mogłyby być dokonane płatności. Część badanych obawia się o bezpieczeństwo transakcji przeprowadzanych na smartfonie czy tablecie.

Zdarza się czasami, że klienci chcą przejść cały proces zakupu na urządzeniu mobilnym, jednak w pewnym momencie występują problemy, które zmuszają ich do dokończenia transakcji na komputerze. To ważny sygnał dla branży e-commerce, który powinien skłonić e-przedsiębiorstwa do skupienia się na technologicznych aspektach aplikacji mobilnej. Dlaczego? Po wypełnieniu wszystkich pól, i przejściu kilku etapów zakupu, w przypadku błędu nie zawsze starczy  motywacji i cierpliwości, aby wznowić proces na komputerze. Firmy, które do tej pory nie dostosowały swoich witryn do przeglądania na urządzeniach mobilnych, mogą zacząć liczyć straty.

Gwałtownie rosnąca liczba smartfonów, młodzi konsumenci wychowani w erze cyfrowej i dynamicznie rozwijające się nowe technologie w obszarze płatności to główne czynniki wpływające na rosnące znaczenie kanałów mobilnych. Dostosowanie strony, oferty oraz sposobu sprzedaży produktów do mobile, jest niezbędnym czynnikiem sukcesu. Jednak nie jest to łatwe – nawet tak duża platforma jak Groupon przygotowywała się do tego przez wiele miesięcy. Posiadanie wersji mobilnej biznesu niesie ze sobą szereg korzyści i odpowiednio wykorzystana przełoży się na wzrost wyników sprzedaży – powiedziała Aniela Hejnowska, Dyrektor Zarządzająca Groupon Polska.

Badani, którzy mają za sobą złe doświadczenia z wykonywaniem transakcji na smartfonie czy tablecie zrezygnowali z podejmowania kolejnych prób i nie są świadomi zmian, jakie w ostatnim czasie miały miejsce. Aż 37% ankietowanych przyznaje, że aplikacje mobilne są teraz bardziej przyjazne w obsłudze i liczba dostępnych funkcji wzrosła. Z pewnością miało to wpływ na wzrost częstotliwości zakupu ofert podróży przez urządzenia mobilne w porównaniu do poprzedniego roku, jak deklaruje 54% badanych.

Co ciekawe, chociaż urządzenia mobilne są uważane za bardziej kłopotliwe w obsłudze, aż 85% ankietowanych, zanim przesiądzie się do komputera, by dokonać transakcji przez internet, wstępnie zapoznaje się z dostępną ofertą właśnie za pomocą tabletu lub smartfona. W przypadku ofert podróży odsetek ten jest nieco mniejszy, ale nadal istotny (68%).

Aplikacja mobilna Groupon posiada m.in. przydatną opcję geolokalizacji, pozwalającą na dostosowanie ofert interesujących dla klienta pod kątem miejsca, w którym aktualnie przebywa. W połączeniu z szybkością dotarcia do klienta są to kluczowe czynniki skłaniające współczesnego konsumenta do zakupów w kanale mobilnym. Najważniejszą kwestią jest też wolumen i dostępność i tzw. „ease of use” (łatwość użytkowania). Aby klient kupował mobilnie, musi mieć dostęp do usługi lub towaru „tu” i „teraz” i za jednym kliknięciem. Gdy liderzy rynku zaczną skutecznie łączyć geolokalizację z unikalnymi ofertami, a klienci zaufają płatnościom mobilnym, będziemy świadkami dynamicznego wzrostu sektora m-commerce – dodała Aniela Hejnowska.

Groupon zachęca swoich klientów do kupowania przez mobile, wysyłając do użytkowników informacje na temat kodów promocyjnych właśnie na aplikację mobilną.

Najchętniej kupowane oferty przez Internet

Według deklaracji badanych wśród zakupów ofert podróży dokonanych w ciągu ostatniego roku 2/3 stanowiły zakupy przez Internet. Najczęściej były to noclegi w hotelu. Wysoko uplasowały się również bilety kolejowe i autokarowe, pomimo że są one równie często kupowane w stacjonarnych punktach sprzedaży. Nie ma to zastosowania w przypadku biletów lotniczych, które przez Internet kupowane są przez 39% badanych – prawie cztery razy częściej niż offline. Bardzo możliwe, że wpływ na ten fakt miały specjalne oferty cenowe przygotowane przez linie lotnicze, w przypadku gdy bilet kupowany jest z odpowiednim wyprzedzeniem. Kupując bilet na lotnisku w dniu lotu, można się spodziewać nawet kilkanaście razy wyższej taryfy. Również wycieczki i wakacje ponad dwa razy częściej kupowane są przez internet niż w biurach podróży, gdzie na zakup decyduje się 15%.

 *O badaniu

Badanie przeprowadzone przez Ipsos na zlecenie Groupon Polska metodą CAWI we wrześniu 2015, n=150, próba reprezentatywna użytkowników Internetu w wieku 18-55, którzy w ciągu ostatniego roku kupili jakiekolwiek oferty/usługi podróży przez Internet.

BVT S.A. prognozuje 2,5 mln zł zysku netto w 2015 r.

BVT S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, zajmująca się windykacją pakietów wierzytelności masowych, prognozuje osiągnięcie w 2015 r. zysku netto w kwocie 2,5 mln zł. W pierwszym półroczu br. Emitent miał 1,18 mln zł zysku netto przy przychodach na poziomie 3,34 mln zł.

Prognoza finansowa Spółki na 2015 r. przedstawiona przez jej Zarząd zakłada wypracowanie 2,5 mln zł zysku netto. Została ona oparta na osiąganych przychodach finansowych netto, wartościach i planowanej rentowności nabywanych pakietów wierzytelności oraz na przewidywanym rozwoju i efekcie skali działalności BVT S.A. Spółka będzie na bieżąco analizowała możliwości realizacji założeń prognozy oraz dokonywała ewentualnych korekt w tym zakresie.

„Bardzo pozytywne wyniki finansowe, jakie osiągnęliśmy w pierwszym półroczu br. wskazują jednoznacznie, że realizowana przez Zarząd strategia prowadzenia Spółki jest prawidłowa i efektywna. W oparciu o sprawozdanie finansowe za 6 miesięcy 2015 roku oraz przy realizacji umów zakupów nowych pakietów wierzytelności można założyć permanentny wzrost zysku netto osiąganego przez BVT SA w kolejnych miesiącach, aż do poziomu 2,5 mln zł na koniec roku. Oczywiście w momencie pojawienia się zdarzeń istotnych dla nas z punktu widzenia prowadzenia działalności gospodarczej, które mogłyby w sposób niekorzystny wpłynąć na wynik finansowy, Zarząd zweryfikuje założenia prognozy oraz podejmie działania zapobiegające negatywnemu wpływowi tych zdarzeń na sytuację Spółki.” – ocenia Katarzyna Szuba, Prezes Zarządu Spółki BVT S.A.

BVT S.A. zadebiutowało na rynku NewConnect pod koniec września br., wprowadzając do obrotu 1.000.000 akcji serii C. Z oferty prywatnej Spółka pozyskała 800 tys. zł., które przeznaczyła m.in. na nabywanie kolejnych pakietów wierzytelności oraz obsługę już wcześniej zakupionych. Prowadzone działania przełożyły się na bardzo dobre wyniki finansowe w 2 kw. br., w którym to Emitent osiągnął 608 tys. zł zysku netto przy przychodach sięgających 1.674 tys. zł.

Spółka otrzymała również informację o przyjęciu złożonej przez nią oferty na zakup pakietu wierzytelności pochodzącego od polskiego operatora telekomunikacyjnego. Jego wartość nominalna wynosi blisko 5,8 mln złotych. We wrześniu br. BVT S.A. zakupiło pierwszy pakiet wierzytelności z nowej branży – telekomunikacji, którego łączna wartość nominalna sięga prawie 3,22 mln zł.

„Zgodnie z wcześniejszymi założeniami dotyczącymi rozwoju Spółki oraz z wejściem w nowe obszary wierzytelności, Zarząd podjął decyzję o zakupie kolejnego pakietu wierzytelności telekomunikacyjnych. Nabycie tego pakietu jest nowością dla Spółki mimo posiadanych już wcześniej wierzytelności z obszaru telekomunikacyjnego, ponieważ związany jest on z usługami IT. Pakiet ten ma wartość nominalną bliską 5,8 mln złotych. Zgodnie z przyjętym schematem działania Spółka ma zaplanowane etapy działań związane z windykacją tych należności. Założyliśmy także bieżącą weryfikację planu działania na etapie podejmowania decyzji cząstkowych, tak aby zminimalizować ryzyko związane z rentownością.” – podsumowuje Szuba.

BVT S.A. specjalizuje się w nabywaniu i obsłudze pakietów wierzytelności masowych o dużej dywersyfikacji dłużników, a ich zlokalizowanie obejmuje swoim zasięgiem teren całego kraju. Nabyte przez Spółkę pakiety wierzytelności zlecane są do windykacji firmie prowadzącej działalność w tym zakresie. Emitent specjalizuje się obecnie w obsłudze wierzytelności związanych z przedsiębiorstwami z branży transportu kolejowego.

Głównym akcjonariuszem BVT S.A. jest notowana na rynku NewConnect Spółka Kupiec S.A., która posiada akcje stanowiące 45,12% udziału w kapitale zakładowym oraz 46,12% udziału w ogólnej liczbie głosów na WZA. Rolę Autoryzowanego Doradcy dla BVT S.A. pełni Beskidzkie Biuro Consultingowe S.A. Natomiast Doradcą Finansowym i jednym z akcjonariuszy Spółki jest ABS Investment S.A.

BVT S.A. zakończyło 2014 r. zyskiem netto w wysokości 822 tys. zł oraz przychodami na poziomie 2.536 tys. zł. Akcjonariusze Spółki otrzymali również dywidendę z zysku wypracowanego w 2014 r. w łącznej kwocie 532 tys. zł, co stanowiło blisko 65% całego osiągniętego zysku.

Pięć trendów IT wpływających na bezpieczeństwo

Eksperci firmy Balabit zdefiniowali najważniejsze zagrożenia i technologie, które w najbliższym czasie będą miały olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo IT.

1. Stare dobre aplikacje bazowe używane na całym świecie (wykorzystujące np. SSL czy Bash) – największym zagrożeniem w obecnych systemach firmowych są właśnie luki w tych aplikacjach bazowych. Są one wykorzystywane wszędzie nawet w produktach bezpieczeństwa. „Firmy muszą się przygotować do szybkiej modernizacji swoich istotnych systemów, ponieważ w najbliższym czasie będą się pojawiać coraz bardziej niebezpieczne wirusy i zagrożenia, wykorzystujące nowe i stare zaniedbane błędy i luki. – mówi Csaba Krasznay, Product manager of Shell Control Box, Balabit.

2. Analityka behawioralna – narzędzie wykorzystywane przez technologię Big Data, teraz jest stosowana w obszarze bezpieczeństwa i innych rozwiązań IT. Producenci będą coraz szerzej wykorzystywać tego typu analizy w swoich rozwiązaniach.

Dzięki analizie behawioralnej użytkowników, system może rozpoznawać konkretnych użytkowników po ich aktywności. Każdy porusza się w konkretnym środowisku IT w specyficzny sposób, który staje się jego charakterystycznym śladem cyfrowym. Po ustaleniu bazowych danych narzędzia UBA (User Behavior Analytics) są w stanie porównać bieżącą aktywność użytkownika do jego zwykłego zachowania i zidentyfikować nietypowe działania w czasie rzeczywistym. Atakujący będzie współdziałać z systemem inaczej niż zwykły użytkownik. Te anomalia można wychwycić w czasie rzeczywistym, w momencie gdy są realizowane. Dlatego też analiza behawioralna zastosowana w rozwiązaniach zabezpieczających zapewnia:

– zmniejszenie prawdopodobieństwa i skutków wycieku danych,
– identyfikowanie podejrzanych działań i wykrywanie nieznanych zagrożeń pochodzących zarówno z wewnątrz jak i zewnątrz organizacji,
– zwiększenie efektywności zespołu bezpieczeństwa,
– zwiększenie elastyczności biznesu wraz z poprawą bezpieczeństwa.

Poprzez wykrywanie odchyleń od normalnego zachowania, rozwiązania analizy behawioralnej użytkownika pomagają firmom skupić swoje zasoby zabezpieczeń na ważnych wydarzeniach, a także umożliwić im aktualizację i optymalizację narzędzi kontroli, uzyskując przy tym większą wydajność pracy całej organizacji.

3. Wewnętrzni użytkownicy groźniejsi niż zewnętrzne zagrożenia – firmy wciąż przeceniają ryzyko ataków zewnętrznych w stosunku do wewnętrznych zagrożeń. Przeznaczają swój budżet na ochronę swojej infrastruktury przed takimi atakami, przede wszystkim koncentrując swoje wysiłki na zatrzymaniu cyberprzestępców przed włamaniem się do ich systemu. Prowadzi to do niezrównoważonej architektury bezpieczeństwa, która stara się chronić infrastrukturę firmy z wykorzystaniem technik zapobiegawczych, takich jak zapory i skanowania w poszukiwaniu wirusów i trojanów, zaniedbując drugą linię obrony, czyli monitorowania aktywności użytkowników wewnątrz systemu informatycznego. – tłumaczy Márton Illés, Product Evangelist, BalaBit.

4. Nie ma 100 % bezpieczeństwa – ataki APT (Advanced Persistent Threats) zmieniają podejście firm do podstawowej zasady bezpieczeństwa: nie ma bezpieczeństwa w 100% i nie można w 100% zapobiec atakom cyberprzestępców. To zmusza firmy do równoważenia wysiłków w celu wykrycia zarówno wewnętrznych i zewnętrznych ataków. Nie wystarczą tradycyjne zabezpieczenia, bo atak i tak może dojść do skutku. Potrzebny jest też efektywny system monitorowania użytkowników i ruchu sieciowego, który zwiększa szansę na szybkie wykrycie działalności cyberprzestępców i wzmocnienie istniejącej architektury opartej na prewencji.

5. Konieczność skrócenia czasu reakcji na atak – według najnowszych badań i raportów m.in. Verizona Data Breach Investigating Report 2015 przedstawia, że w 60 % przypadków cyberprzestępcy są w stanie zagrozić organizacji w ciągu kilku minut, więc czas reakcji jest kluczowy w podobnych sytuacjach. Od niego zależy, czy i jakie straty poniesie dana firma – ofiara. Można przyspieszyć czas reakcji poprzez skuteczne wykrywanie ataków i ich blokowanie w czasie rzeczywistym za pomocą odpowiednich rozwiązań monitoringu i zabezpieczeń.

Wszyscy wiemy, że czas reakcji przeciążonego zespołu jest daleki od ideału, dlatego jest bardzo ważne, aby mieć systemy, które nadają priorytety alertom i przypisują oceny ryzyka w zależności od kontekstu do każdego alarmu, tak aby zespoły bezpieczeństwa mogły skupić się na tym, co naprawdę ważne. – komentuje István Szabó, Product Manager of syslog-ng, Balabit.

 

Biedronka w prasie, Tesco w internecie – ranking marek sieci handlowych

Biedronka trzeci raz z rzędu została najpopularniejszą siecią handlową i nadal utrzymuje wyraźną przewagę nad konkurentami. Na podium znalazły się także Tesco i Carrefour – wynika z rankingu Top Marka, przygotowanego przez magazyn „Press” i „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów”.

Biedronka zdominowała zestawienie na temat medialności sieci handlowych – osiągnęła dwukrotnie wyższy wynik niż marka, która zajęła drugie miejsce. Dzięki największej liczbie punktów przyznanych za liczbę publikacji oraz zasięg Biedronka uplasowała się przed brandami: Tesco (różnica aż 60 punktów), Carrefour, Lidl i Społem. Jednak to Carrefour otrzymał największą notę za wydźwięk materiałów – aż 29 proc. z nich miało pozytywne nacechowanie. O sieci handlowej pisano głównie w nawiązaniu do otwarć nowych placówek oraz modernizacji już istniejących. Z kolei liderowi raportu dziennikarze dużo miejsca poświęcili w kontekście procesów deflacyjnych oraz pogarszającej się kondycji finansowej. Nie brakowało także informacji o ogólnopolskiej kampanii wizerunkowej czy obchodach jubileuszu 20-lecia.

Wykres 1. Top 5 marek sieci handlowych w prasie
Wykres 1. Top 5 marek sieci handlowych w prasie

Analizowane materiały zostały oszacowane pod kątem ekwiwalentu reklamowego. Kwota, jaką Biedronka musiałby wydać, gdyby publikacje w prasie były reklamą, przekroczyła 215 mln złotych. AVE dla Tesco wyniosło ponad 125 mln złotych, a dla Carrefour 36 mln złotych mniej.

Pod względem liczby publikacji w internecie na prowadzenie wysunęło się Tesco (28,5 tys. materiałów), które uplasowało się przed Biedronką (23,5 tys.) oraz Lidlem (11,3 tys.). W topowej piątce nie zabrakło sieci Auchan oraz Carrefour.

Wykres 2. Top 5 marek sieci handlowych w internecie
Wykres 2. Top 5 marek sieci handlowych w internecie

Najwyższy odsetek doniesień medialnych zamieszczonych na portalach regionalnych odnotowano w przypadku Tesco (70 proc.). Serwisy specjalistyczne najwięcej uwagi poświęciły brandom Auchan (41 proc.) i Carrefour (43 proc). Z kolei na blogach najczęściej można było znaleźć informacje na temat Lidla (14 proc.) i Biedronki (12 proc.).

Tesco było też najpopularniejszą siecią handlową w mediach społecznościowych. Na temat marki ukazało się 282,5 tys. wpisów i komentarzy, z czego 60,5 proc. na Facebooku, a 31,5 proc. na Twitterze. Biedronka była nieco mniej popularna w social media – 187,3 tys. materiałów. Tuż za podium znalazły się Lidl (95,7 tys.) i Carrefour (56,4 tys.). Zestawienie pięciu najczęściej wzmiankowanych brandów zamyka Żabka z wynikiem 51,8 tys.

Wykres 3. Top 5 marek sieci handlowych w social media
Wykres 3. Top 5 marek sieci handlowych w social media

Więcej na temat wyników badania Top Marka 2015

Przyszłość motoryzacji wg Toyoty

Toyota wprowadza na najbliższe 35 lat ambitny sześciopunktowy plan popularyzacji energetyki i motoryzacji opartej na wodorowych ogniwach paliwowych oraz maksymalnego ograniczania wpływu swojej działalności na środowisko.

Toyota Motor Corporation ogłosiła, że do 2050 roku zamierza wyeliminować z procesu produkcji emisję CO2 oraz ograniczyć o 90% emisję spalin swoich nowych samochodów. Kluczem do realizacji tego celu jest popularyzacja samochodów na wodorowe ogniwa paliwowe oraz oparcie działalności na odnawialnych źródłach energii, energetyce wodorowej i recyclingu surowców. Ponadto Toyota zamierza radykalnie  ograniczyć zużycie wody w procesie produkcji.

Do 2020 roku firma zamierza osiągnąć roczny poziom sprzedaży 30 tys. samochodów na ogniwa paliwowe oraz 1,5 mln hybryd. Obecnie łączna sprzedaż samochodów hybrydowych wynosi ponad 8 mln – za 5 lat ma przekroczyć 15 mln. W 2017 roku Toyota rozpocznie sprzedaż autobusów napędzanych wodorem. Do 2020 roku, przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Tokio, w systemie komunikacji miejskiej stolicy będzie działało 100 takich pojazdów.

W dłuższej perspektywie Toyota zamierza skupić się na poprawie efektywności silników elektrycznych, dalszym rozwoju ogniw paliwowych oraz na rozbudowie oferty modeli napędzanych wodorem. Eliminacja emisji CO2 ma objąć wszystkie etapy życia samochodu – od pozyskiwania surowców i energii, przez tworzenie materiałów i części, montaż, transport gotowych samochodów, po ich utylizację i recycling.

„Blog + video = biznes?”

Po co firmie blog? Czy każda firma powinna prowadzić bloga? Jak ważne jest wideo w prowadzeniu bloga? Jak sprawić, żeby blog był popularny? Jakie musi być wideo, żeby zaciekawiło odbiorców? Na te i inne pytanie znajdą Państwo odpowiedź biorąc udział w szkoleniu „Blog + video = biznes?”.

Podstawą, o której należy pamiętać jest to, że na bloga należy mieć pomysł. Powinien być on ciekawy i oryginalny. Bardzo ważna jest również aktualizacja wpisów. Pisanie na każdy temat, w nieregularnych odstępach czasu nie zachęca czytelników do śledzenia postów.  Blog firmowy powinien dostarczać merytorycznej wiedzy z danej dziedziny w ciekawy sposób. Warto urozmaicać treść dodając do niego zdjęcia, grafikę, wykres czy wideo. Niezwykle istotna jest również jakość wpisów, poprawność i jasność przekazu. Czytelnicy, którzy naprawdę dowiedzą się czegoś ciekawego, chętniej wrócą na naszą stronę lub będą stale śledzili wpisy na blogu.

Blog powinien być spójny z wizerunkiem firmy. Dobrze gdyby komponował się ze stroną internetową firmy, należy zatem dobrać odpowiednia grafikę, dodać logo. Istotna jest również promocja. Można zacząć od wpisu na stronie internetowej informującego o nowo powstałym blogu. Nie wolno zapomnieć o mocy jaką posiadają serwisy społecznościowe. W imieniu naszej firmy, na Facebooku, Twitterze itd. powinniśmy zaprosić internautów, którzy obserwują nasze aktywności na bloga.

Liczba blogerów, vlogerów stale rośnie. Firmy decydują się zakładać swoje blogi. Procontent Communication organizuje szkolenie „Blog + Video = Biznes?”, aby rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące blogosfery i podpowiedzieć w jaki sposób efektywnie prowadzić bloga firmowego.    Szkolenie adresowane jest do pracowników działów komunikacji i PR, blogerów, vlogerów oraz wszystkich tych dla których przygoda z blogowaniem dopiero się zaczyna i chcą odnieść sukces w sieci. Nasze szkolenie to nie tylko teoria, uważamy, że praktyka czyni mistrza. Umożliwimy Państwu pracę z kamerą oraz przekażemy wiedzę, w jaki sposób wybrać odpowiedni sprzęt, miejsce, kadr i światło na nagranie. Z pomocą naszych ekspertów Państwa sukces gwarantowany!

Iwona Kubicz, prezes Procontent Communication
Iwona Kubicz, prezes Procontent Communication
Karina Nowak, założycielka bloga „Art You Ready by Kari”
Karina Nowak, założycielka bloga „Art You Ready by Kari”

Szkolenie przeprowadzą: Iwona Kubicz, prezes Procontent Communication, Karina Nowak, założycielka bloga „Art You Ready by Kari”, Łukasz Zborowski, operator, reżyser oraz Małgorzata Twardochleb, Newsrm.tv.

Wynagrodzenia członków zarządów i rad nadzorczych rosną powoli

Warszawa, 15 października 2015. – Poziom wynagrodzeń najwyższej kadry zarządzającej jest odzwierciedleniem sytuacji gospodarczej i wyników spółek, które kolejny rok utrzymują się na stabilnym poziomie. Łączne wynagrodzenie krótkoterminowe osób zarządzających spółkami wzrosło przeciętnie o ok. 3% w stosunku do 2013 roku. Wynagrodzenie członków rad nadzorczych również utrzymuje się na stabilnym poziomie, choć w porównaniu z wynagrodzeniami zarządów jest to poziom dość niski, wynika z najnowszego raportu PwC „Wynagrodzenia zarządów i rad nadzorczych największych spółek giełdowych w 2014 roku”.

 Wynagrodzenia zarządów spółek giełdowych

„Już od sześciu lat PwC publikuje raporty dotyczące wynagrodzeń członków zarządów największych spółek giełdowych. Od 2011 roku analizujemy również trendy dotyczące wynagrodzeń członków rad nadzorczych. W tym roku po raz pierwszy pokazujemy zbiorczo informacje na temat poziomu wynagrodzeń obu tych grup” – podkreśla Tomasz Barańczyk, partner zarządzający działem prawno-podatkowym PwC

Poziom wynagrodzeń najwyższej kadry zarządzającej jest odzwierciedleniem sytuacji gospodarczej i wyników spółek, które kolejny rok utrzymują się na stabilnym poziomie. Łączne wynagrodzenie krótkoterminowe osób zarządzających spółkami wzrosło przeciętnie o ok. 3% w stosunku do 2013 roku. Obserwowana już w poprzednich latach stabilizacja dotyczy nie tylko poziomów, ale także struktury pakietu wynagrodzeń krótkoterminowych członków zarządów największych spółek giełdowych. Udział płacy zasadniczej i premii w całkowitym pakiecie wynagrodzeń krótkoterminowych pozostaje na podobnym poziomie, choć zauważalny jest spadek udziału premii do 25%.

Mimo rosnącej presji regulacyjnej skoncentrowanej m.in. na corporate governance w zarządzaniu wynagrodzeniami członków zarządów, nie poprawia się jakość danych ujawnianych przez polskie spółki giełdowe. Wciąż tylko 30% spółek podaje informacje o wynagrodzeniach w podziale na poszczególne składniki.

W 2014 roku, podobnie jak w latach ubiegłych, raptem jedna trzecia (ok. 35%) analizowanych spółek oferowała osobom zarządzającym udział w długookresowych programach motywacyjnych (ang. Long Term Incentive Plan, LTIP). W roku 2014 roku nastąpił wzrost udziału opcji i warrantów oraz akcji fantomowych kosztem akcji i innych instrumentów finansowych. Wciąż niska popularność LTIPów może budzić pewne zaniepokojenie akcjonariuszy, gdyż dobrze skonstruowany plan długoterminowy ogranicza ryzyka, które niesie motywacja kadry zarządzającej w krótkim okresie – np. ryzyko skoncentrowania się na bieżącym roku kosztem stabilnego rozwoju w długim horyzoncie czasowym.

W 2014 roku w pierwszej dziesiątce najlepiej płacących branż znajdują się praktycznie te same sektory, co w latach ubiegłych. Liderem pod względem wysokości przeciętnego wynagrodzenia krótkoterminowego członków zarządu od lat pozostaje branża mediowa (w tym roku formalnie na drugim miejscu za sektorem drzewnym, reprezentowanym jednak jedynie przez dwie spółki). W pierwszej piątce uplasowała się także branża telekomunikacyjna i ubezpieczeniowa (jednak występowała z pojedynczymi reprezentantami w badanej grupie) oraz banki.

Przeciętne wynagrodzenie dziesięciu najlepiej zarabiających prezesów za rok 2014 jest blisko czterokrotnie wyższe od średniej wśród prezesów zarządów w całej badanej próbie. Maksymalne wynagrodzenie wypłacone prezesowi zarządu, tj. ok. 8,13 mln zł w roku 2014, pozostało na zbliżonym poziomie do roku 2013 (ok. 8,10 mln zł). Pierwszy raz w rankingu „Top 10” najlepiej zarabiających prezesów znalazła się kobieta.

Już kilka lat temu wskazywaliśmy w raporcie dotyczącym wynagrodzeń członków zarządów, że jest kilka obszarów w polskiej praktyce, które powinny się zdecydowanie zmienić (patrząc z perspektywy akcjonariuszy). Były to kwestie dotyczące m.in. niskiego poziomu ujawniania danych płacowych, niewielkiej popularności długoterminowych systemów premiowych czy też wyraźnej dysproporcji wynagrodzeń członków zarządów spółek ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa wobec tych całkowicie prywatnych. Pisaliśmy także o tym, że zmiany w tych obszarach będą postępowały powoli, nie należy oczekiwać istotnych zmian w perspektywie roku czy dwóch – ale w końcu się zadzieją. Ze szczerą satysfakcją odnotowaliśmy, iż – po raz pierwszy od momentu uruchomienia badania – wynagrodzenia członków zarządów spółek ze znaczącym udziałem Skarbu Państwa generalnie zrównały się z tymi z tych całkowicie prywatnych. Na razie dotyczy to jedynie indeksu WIG20, ale rozszerzenie na pozostałe indeksy jest już tylko kwestią czasu – podobnie jak zmiany w pozostałych obszarach” – mówi Robert Kujoth, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC.

Wynagrodzenia rad nadzorczych w spółkach giełdowych

Poziomy wynagrodzeń zarządów i rad nadzorczych dziś to dwa różne światy. O ile wysokie poziomy wynagrodzeń zarządów, pomimo częstych kontrowersji, czy krytyki społecznej, są powszechnie akceptowane, o tyle brakuje takiego przekonania jeśli chodzi o przewodniczących i członków rad nadzorczych.

Przewodniczący rad nadzorczych zarobili średnio po ok. 166 tys. złotych, a ich wynagrodzenia były prawie dwukrotnie wyższe niż pozostałych osób zasiadających w radach nadzorczych. Rady nadzorcze najlepiej opłacane były przez spółki.

Zdecydowana większość składów rad nadzorczych to osoby w wieku 40-50 lat i 50+. Na przestrzeni ostatnich lat można zauważyć, że średnia wieku członków rad nadzorczych co roku wzrasta. Ich przeciętne wynagrodzenia rosną także proporcjonalnie do ich wieku, co może świadczyć, że doceniane i nagradzane jest doświadczenie i wiedza biznesowa. Maksymalne łączne wynagrodzenie wypłacone całej radzie nadzorczej w 2014 roku wynosiło blisko 5 mln zł, przy średnim całościowym wynagrodzeniu na poziomie 602 tys. zł. Przeciętne roczne wynagrodzenie członka rady nadzorczej dziesięciu najlepiej płacących spółek w 2014 roku mieściło się w przedziale od ok. 266 tys. zł do ok. 959 tys. zł, w tym tylko w 3 spółkach przeciętne wynagrodzenie przekroczyło 500 tys. zł.

Rynek nadal nie płaci radom nadzorczym dobrze, co wynika głównie z percepcji wartości wnoszonej przez rady. Praca w radzie nadzorczej lub nawet w trzech nie jest obecnie atrakcyjną alternatywą do pracy w zarządzie, a to właśnie byli członkowie zarządów z doświadczeniem w biznesie są w stanie wnieść najwyższą wartość i być godnym partnerem dla zarządu i właścicieli. Oceniam jednak, że powoli idziemy w dobrym kierunku. Polskie spółki, w tym z istotnym akcjonariuszem prywatnym coraz częściej zatrudniają w radach wysokiej klasy specjalistów, za których usługi są w stanie zapłacić. Proponowane zmiany w dobrych praktykach również spowodują powolne zmiany w tym obszarze” – twierdzi Krzysztof Szułdrzyński, partner zarządzający działem audytu PwC.

Komentarz PwC dotyczący przyjęcia Kodeksu Dobrych Praktyk GPW

„Dążenie do ciągłego zwiększania standardów nadzoru w spółkach publicznych znajduje odzwierciedlenie w opublikowanym wczoraj przez Giełdę Papierów Wartościowych zmienionym kodeksie „Dobrych Praktyk Spółek Notowanych na GPW”. Największym wyzwaniem pozostaje teraz skuteczne wdrożenie zmian, co oznacza, że zarówno spółki będą stosowały się do obowiązujących dobrych praktyk, jak i inwestorzy będą przywiązywali większą wagę do faktu stosowania przez spółki zasad corporate governance.  W treści Dobrych Praktyk pojawi się kilka istotnych zmian z punktu widzenia rad nadzorczych. W szczególności zapisy dotyczące pracy rady nadzorczej i zarządu zostaną rozszerzone i ujęte w jednym rozdziale, co jest ruchem dosyć naturalnym biorąc pod uwagę ścisłą współpracę pomiędzy zarządem i radą. Uwypuklona zostanie rola dobrego systemu kontroli wewnętrznej w spółce – wprowadzony zostanie nowy rozdział poświęcony systemowi kontroli wewnętrznej, zarządzaniu ryzykiem i audytowi wewnętrznemu, w szczególności ich podległości w ramach spółki, liniach raportowania oraz roli rady w ich monitorowaniu. Zgodnie z podobnymi trendami na świecie duży nacisk położony został na uspójnienie polityki wynagrodzeń ze strategią spółki, uzależnienie wysokości wynagrodzeń od długoterminowych wyników i pełnionej roli przez członków zarządu i rady. Na uwagę również zasługuje znaczne poszerzenie zapisów dotyczących konfliktu interesów i transakcji z podmiotami powiązanymi, co powinno przyczynić się do lepszego zabezpieczenia interesów spółki”.

Krzysztof Szuldrzyński, partner zarządzający działem audytu w PwC, członek komitetu konsultacyjnego GPW ds. dobrych praktyk

Europa mocniej w stronę wspólnych podatków

Komisja Europejska (KE) zapowiedziała szerokie konsultacje społeczne w sprawie jednolitej polityki podatkowej państw członkowskich[1]. Intencją KE jest ukrócenie procederu unikania podatków np. przy transakcjach międzynarodowych. Swoje pomysły na uszczelnienie systemu podatkowego na świecie zaproponowała również OECD[2], do której zaleceń już w tej chwili stosuje się polski rząd. Nad tym, w jaki sposób tendencje te wpłyną na polskich podatników i całą gospodarkę będą dyskutować przedsiębiorcy i eksperci na Forum Law4Growth 28-30 października w Katowicach. Wydarzenie zostało objęte patronatem Prezydenta RP.

OECD szacuje, że państwa świata tracą rocznie nawet do 240 mld dolarów z powodu dziur fiskalnych i praktyk związanych z tzw. optymalizacją podatkową[3]. Komisja Europejska uważa, że nastał dobry czas, by znów rozmawiać o zarzuconej w 2011 roku jednolitej polityce podatkowej, która wg KE powinna ukrócić złe praktyki i zniwelować przestrzeń sprzyjającą oszustwom fiskalnym.

Taxud[4] zapowiedziała szerokie konsultacje społeczne w sprawie ewentualnego przyjęcia dyrektywy CCCTB (wspólnej, skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych) przez państwa członkowskie i wprowadzenia obowiązku stosowania się do niej dla przedsiębiorstw. W założeniu CCCTB ma być wspólnym zbiorem zasad wyliczania podatku. Dzięki niemu firma będzie mogła np. wypełnić ujednoliconą deklarację obejmującą jej całą działalnośc od razu na terenie całej Unii Europejskiej. Wspólna polityka zakłada „zbliżenie“ opodatkowania zysków do miejsca ich generowania, a jej celem jest przeciwdziałanie oszustwom podatkowym, do których okazję stwarzają rozbieżności w polityce poszczegolnych krajów.

Pierwszy etap negocjacji powinien zakończyć się konsensusem w sprawie wspólnej podstawy opodatkowania – jego ważną częścią będzie wspólne uzgodnienie tego pojęcia. Drugi zaś zmierzać będzie do konsolidacji i ustalenia przez państwa członkowskie stawek CIT. Wyniki konsultacji i to, jakie decyzje zapadną w tej sprawie, powinniśmy poznać w 2016 roku.

Komisja twierdzi, że za pomocą podobnych działań chce zwiększyć transparentność systemu, skończyć z rywalizacją za pomocą stawek podatkowych i doprowadzić do stworzenia jednolitego rynku europejskiego. Eksperci mają jednak wątpliwości, czy jednolity system w jednoznaczny sposób przysłuży się polskiej gospodarce.

„Nie ma nic złego w tym, że kraje rywalizują pomiędzy sobą – oczywiście w granicach pewnych zasad – również na polu atrakcyjności swoich systemów fiskalnych. Dalsze ujednolicanie podatków w UE, idące zwykle w jednym kierunku – podnoszenia obciążeń i wzrostu regulacji, może być dla Polski szkodliwe“ – komentuje dr Marian Szołucha, ekonomista z Centrum im. W. Grabskiego.

Uszczelniać, czy zmieniać system?

Zbieżne z tą ideą wydają się pomysły OECD, zakładające m.in. stworzenie kryteriów tzw. istotnej obecności przedsiębiorcy w danym państwie. Ma to pozwolić na określenie czy dana firma faktycznie działa w danym kraju, a więc powinna płacić w nim podatek (nawet jeśli nie ma w nim siedziby). To ważne np. w przypadku różnych stawek VAT. Tutaj Unia Europejska poczyniła już pierwsze kroki. 1 stycznia br. weszła w życie nowelizacja przepisów dotyczących przedsiębiorców świadczących „usługi elektroniczne, nadawcze i telekomunikacyjne na odległość w ramach UE. Są oni zobowiązani do rozliczania VAT w krajach, w których przebywają ich konsumenci. Obecnie pojawiają się postulaty rozszerzenia systemu na różnego typu produkty i jak największą liczbę krajów, także poza Europą. Na razie jednak rozwiązanie spotyka się z krytyką sektora MŚP. „W Polsce dominują mali i średni przedsiębiorcy. Takim przedsiębiorcom bardzo ciężko jest śledzić ciągle zmieniający się stan prawny oraz dostosować się do nowych przepisów ze względu na trudności jakie napotykają przy wypełnianiu obciążeń administracyjnych. Część z nich w ogóle pewnie nie posiada wiedzy o zmianach. Podmioty, które zmianę przepisów „zanotowały”, zgłaszają inną trudność. Nie mają wiedzy w zakresie stawek podatku VAT obowiązujących w innych niż polska krajach unijnych. Niestety muszę stwierdzić, że urzędnicy europejscy odpowiedzialni za kształt tych przepisów, nie wzięli pod uwagę jak dramatyczne w skutkach mogą być nowe regulacje”, komentuje Łukasz Mazur, ekspert od prawa podatkowego. Obowiązek płacenia VAT w kraju pochodzenia konsumenta paraliżuje np. rozwój polskich start-upów na europejskim rynku.

OECD chce również nowych zasad dokumentacji cen transferowych, obciążając obowiązkiem ich sporządzania spółki zależne o różnych progach dochodów, zwalniając przy tym z tego obowiązku spółki, których przychód nie przekracza 2 mln euro rocznie. Nowelizację przepisów w tym duchu zapowiada polski rząd.

Poprawić system podatkowy w Polsce

Polski system administracji podatkowej jest nieefektywny w porównaniu z innymi krajami europejskimi. Koszty egzekucji należności fiskalnych należą do najwyższych na całym kontynencie, zaś według analiz Klubu Jagiellońskiego, nasz budżet traci ok. 10 mld zlotych rocznie z powodu unikania obowiązków podatkowych przez niektóre podmioty[5]. Jednocześnie nasz system podatkowy jest jednym z najbardziej skomplikowanych i niestabilnych w Europie, zaś przedsiębiorcy są zmuszeni do poświęcania około 260 godzin rocznie na samo załatwianie spraw podatkowych. Nie wiadomo jednak czy unijne regulacje, obciążające nas jeszcze większą ilością biurokracji i przymusem sprawozdawczości, nie spowodują wyraźnego wyhamowania polskiej gospodarki. Eksperci zgadzają się, że warto uszczelniać system podatkowy, bo leży to w interesie nas wszystkich. Pojawiają się jednak głosy, że warto trzymać się jednak najprostszych rozwiązań i pilnować przede wszystkim korzyści dla naszego kraju.

„Nowe propozycje rządu na uszczelnienie systemu, będące odpowiedzią na niską ściągalność podatków, nie wydają się wystarczające. Rozwiązaniem może być podatek obrotowy lub mieszany. Całą Polskę można przekształcić w specjalną strefę ekonomiczną. Jest to tym bardziej możliwe, że CIT stanowi niewielką część przychodów budżetowych (8-9%), co stwarza niepowtarzalną szansę dla powodzenia takiego zamiaru. Wówczas kapitał kierowałby się do Polski”, mówi Henryk Siodmok, prezes zarządu Grupy Atlas i jeden z inicjatorów Forum dla Wolności i Rozwoju Law4Growth, którego celem jest wyróżnienie praktyk prawnych sprzyjających rozwojowi gospodarczemu.

Podczas konferencji w ramach Forum, która odbędzie się w dniach 28-30 października w Katowicach, przedsiębiorcy, prawnicy, politycy i eksperci z rożnych krajów będą starali się wyłonić najlepsze regulacje, sprzyjające przedsiebiorczości. To największa inicjatywa w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej, podczas której powstaną gotowe propozycje nowelizacji ustaw. Te ostatnie uczestnicy Forum przedłożą Prezydentowi RP w drugim dniu konferencji.

[1] http://europa.eu/rapid/press-release_IP-15-5796_en.htm

[2] http://www.oecd.org/ctp/aggressive/beps-actions.htm

[3] http://www.oecd.org/ctp/oecd-presents-outputs-of-oecd-g20-beps-project-for-discussion-at-g20-finance-ministers-meeting.htm

[4] Dyrekcja Generalna ds. Podatków i Unii Celnej

[5] „Znikające miliardy. Jak transfer dochodów za granicę drenuje polski budżet?”, Klub Jagielloński, 2015

 

Sceptyczne podejście sektora MMŚP do prezydenta i spodziewanych zmian w rządzie

Blisko połowa małych i mikroprzedsiębiorstw nie ma zaufania do decyzji prezydenta Andrzeja Dudy. Równie sceptycznie przedsiębiorcy podchodzą do ewentualnej zmiany partii rządzącej w jesiennych wyborach parlamentarnych – nie wierzą w poprawę swojej sytuacji, ale jednocześnie równie krytycznie oceniają obecny rząd. To wnioski z badania Instytutu Badań i Analiz OSB oraz portalu Firmy.net.

Firmy.net zaprezentował wnioski z piątego badania polskich mikro- i małych firm w raporcie „Jak w Polsce prowadzi się własny biznes”. Oprócz badania dot. poziomu ich zaufania do polityków, zawiera on także m.in. ocenę minionego półrocza przez przedsiębiorców oraz prognozy na drugą połowę 2015 roku.

Brak zaufania przedsiębiorców do nowo wybranego prezydenta

W badaniu przedsiębiorcy odpowiadali na pytanie, czy wybór nowej głowy państwa spotkał się z ich aprobatą i czy ufają jego decyzjom związanym z funkcjonowaniem polskiej gospodarki i ich wpływu na prowadzenie własnej firmy. Blisko połowa przedsiębiorców (47,2 proc.) z sektora MMŚP zadeklarowała brak zaufania do nowo wybranego prezydenta. Tylko niespełna co piąty badany nie ma zastrzeżeń do decyzji nowej głowy państwa związanych z warunkami prowadzenia biznesu (17,9 proc.).

 

Zaufanie przedsiębiorców do prezydenta Andrzej Dudy
Zaufanie przedsiębiorców do prezydenta Andrzej Dudy

Przyszłe wybory parlamentarne oczami przedsiębiorców

Sytuacja przedstawia się podobnie, jeśli chodzi o ewentualne zmiany w sejmie, obejmujące wybór nowej partii rządzącej w jesiennych wyborach parlamentarnych. Przedsiębiorcy odpowiadali na pytanie, czy ewentualna zmiana w obozie władzy wpłynie pozytywnie na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce oraz funkcjonowanie polskiej gospodarki. Negatywnego zdania była ponad połowa respondentów (52,7 proc.), w tym co piąty był zdecydowanie pewny swojej opinii (21,1 proc.), w stosunku do grupy zwolenników zmian (30,1 proc.).

Rys. 2 - „Czy ewentualna zmiana partii rządzącej w jesiennych wyborach parlamentarnych wpłynie pozytywnie na funkcjonowanie polskiej gospodarki i prowadzenie własnej firmy?”
Rys. 2 – „Czy ewentualna zmiana partii rządzącej w jesiennych wyborach parlamentarnych wpłynie pozytywnie na funkcjonowanie polskiej gospodarki i prowadzenie własnej firmy?”

Warto jednak przypomnieć, że i obecny rząd nie cieszy się zaufaniem ze strony małych przedsiębiorstw. W badaniu z grudnia 2014 roku ponad połowa z nich (53,1 proc.) zadeklarowała brak zaufania do decyzji, jakie rząd podjął w sprawach związanych z ich działalnością w II połowie 2014 r. Tylko co dziesiąty przedsiębiorca był zadowolony z decyzji władz rządowych. Trudność w ocenie działań rządu miało 37 proc. firm.

Komentarz:

„Budowanie konkurencyjności przedsiębiorstw jest procesem złożonym. Uczestnikami tego procesu są nie tylko przedsiębiorstwa, lecz również ich otoczenie, w tym także instytucje państwa. Państwo swoimi decyzjami może zlikwidować lub ograniczyć wiele barier utrudniających małym firmom funkcjonowanie na rynku, w tym przede wszystkim duże obciążenia finansowe związane z ZUS i podatkami. Niestety do tej pory żadnej pomocy ze strony Państwa mali przedsiębiorcy nie zauważyli, pomimo wielu wcześniejszych obietnic. Dlatego teraz nie wierzą w to, co mówią politycy w kampanii wyborczej. Przedsiębiorcy nie ufają partii rządzącej, niczego dobrego nie spodziewają się też po głównej partii opozycyjnej i prezydencie. Ten brak zaufania mogą zmienić tylko konkretne działania, nie słowa” – komentuje Michał Kurczycki z portalu Firmy.net.

Informacje o badaniu

Badanie nastrojów gospodarczych zostało przeprowadzone po raz piąty w czerwcu 2015 r. z zastosowaniem techniki CAWI przez Instytut Badań i Analiz OSB. W badaniu wzięło udział 1419 przedstawicieli małych firm (50,3 proc. firm jednoosobowych, 43,2 proc. mikro firm, zatrudniających od 1 do 9 pracowników, oraz 6,5 proc. małych firm, zatrudniających od 10 do 49 osób), które są zarejestrowane w wyszukiwarce firm Firmy.net. Wśród ankietowanych większość zajmuje się działalnością usługową (68,1 proc.), 19,6 proc. – handlową, 6,8 proc. – budowlaną, 5 proc. – przemysłowo-produkcyjną, a około 0,5 proc. działa w branży rolnej. Z uwagi na liczbę i strukturę respondentów wyniki badania mają charakter reprezentatywny.