Prezesi oceniają szanse w 2012

Prezesi wierzą we wzrost przychodów własnych firm w 2012 r., choć negatywnie oceniają szanse na poprawę sytuacji gospodarczej na świecie

Według przeprowadzonego przez PwC 15. corocznego badania „CEO Survey 2012” blisko połowa z ponad 1250 ankietowanych prezesów firm na świecie spodziewa się dalszego spowolnienia gospodarki światowej w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Jedynie 15% oczekuje poprawy w bieżącym roku.

Mimo takiej oceny sytuacji gospodarczej, 40% zarządzających na świecie wyraziło pewność, że ich spółki odnotują wzrost przychodów w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a szansę na poprawę wyników finansowych w tym roku widzi w sumie 84% ankietowanych. Stanowi to spadek w stosunku do 48% pewnych wzrostu w zeszłym roku, ale lekki ruch w górę, gdy poziom optymizmu porównamy z 2010 r., w którym głęboką pewność wyrażało zaledwie 31%.

W Polsce wahanie nastrojów jest jeszcze bardziej widoczne niż na świecie – obecnie jedynie 28% zarządzających jest „bardzo pewnych” wzrostu przychodów (w porównaniu z 66% rok temu), a 24% raczej lub w ogóle nie przewiduje osiągnięcia lepszych wyników w ciągu najbliższych 12 miesięcy (rok temu 6%). Najwięcej polskich ankietowanych weszło do grupy umiarkowanych optymistów, widzących mniejsze lub większe szanse na wzrost przychodów w 2012 r. (47%).

Największy spadek zaufania miał jednak miejsce w Europie Zachodniej, gdzie tylko 27% CEO jest pewnych wzrostu przychodów w swoich firmach (w porównaniu z niemal 40% w zeszłym roku). W Europie Środkowo – Wschodniej wciąż bardzo pewnych możliwości poprawy wyników finansowych w tym roku pozostaje 41% prezesów.

„Co ciekawe, zarządzający firmami na świecie wyrażają trzykrotnie większą pewność co do własnej zdolności generowania wzrostu niż istnienia takich możliwości po stronie gospodarki” – zauważa Olga Grygier – Siddons, prezes PwC w Polsce. „W dużej mierze wynika to ze świadomości, jak wiele pracy wykonano od początku kryzysu, aby przygotować przedsiębiorstwa do działania w trudnych warunkach. Wydaje się także, że tak długi cykl spowolnienia gospodarczego nauczył firmy, jak można działać w sposób jeszcze bardziej efektywny”.

Zaufanie długookresowe

W perspektywie długookresowej zaufanie ankietowanych również się obniżyło – na świecie 47% respondentów jest „głęboko przekonanych”, iż osiągną wzrost przychodów w ciągu następnych trzech lat, co stanowi spadek o 5% w stosunku do zeszłego roku. Mniej lub bardziej pewną szansę poprawy wyników w perspektywie 3 lat widzi natomiast w sumie 89% ankietowanych w badaniu globalnym (94% rok temu).

W Polsce w odniesieniu do horyzontu trzyletniego optymizm CEO jest nieznacznie wyższy niż w perspektywie 12 miesięcznej – 33% jest zdecydowanie pewnych, że poprawi wynik finansowy do 2015 r. Po raz kolejny możemy obserwować, że reakcje i zmiany nastrojów polskich menedżerów są bardziej gwałtowne od tych, które obserwujemy na świecie. W sumie 87% zarządzających polskimi przedsiębiorstwami widzi obecnie jedynie mniejszą lub większą szansę wzrostu w perspektywie trzech lat, podczas gdy w zeszłym roku aż 3/4 prezesów było wręcz pewnych poprawy wyniku.

Nastroje na innych kontynentach

Również w Indiach nastąpił zauważalny spadek zaufania – tylko 55% indyjskich prezesów jest głęboko przekonanych, że ich spółki odnotują wzrost przychodów. Stanowi to spadek w stosunku do 88% w zeszłym roku. W Stanach Zjednoczonych 41% ankietowanych jest głęboko przekonanych, że w krótkim terminie ich spółki odnotują wzrost (spadek z 45% w zeszłym roku). Wzrosło natomiast zaufanie wśród prezesów spółek w Afryce, gdzie 57% ankietowanych oczekuje wzrostu, podczas gdy w zeszłym roku było to 50%.

Zaufanie krótkoterminowe spadło również wśród ankietowanych w Azji i Oceanii, gdzie obniżyło się do 42% z 54% w zeszłym roku. Najwyższy spadek zaufania w regionie Azji i Oceanii odnotowano w Chinach, gdzie 51% ankietowanych – w porównaniu z 72% w zeszłym roku – jest „głęboko przekonanych” o wzroście.

„Trwający w Unii Europejskiej kryzys zadłużeniowy, obok innych czynników powodujących niepewność, obniżył wiarę we wzrost gospodarczy na całym świecie. Nawet dynamicznie rozwijające się gospodarki Azji czy Ameryki Łacińskiej nie są odporne na rzeczywistość przeciągającej się stagnacji ekonomicznej” – mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce.

Spodziewane zmiany zatrudnienia

Pomimo ostrożnych lub wręcz pesymistycznych ocen sytuacji gospodarczej, ponad połowa ankietowanych spodziewa się zwiększenia zatrudnienia w swoich przedsiębiorstwach w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

W Polsce mniejszy optymizm dotyczący możliwości wzrostu w obecnej sytuacji gospodarczej przekłada się na bardziej ostrożne plany zatrudnieniowe – podczas gdy na świecie wzrostu liczby pracowników oczekuje 51%, a spadku tylko 18% firm, w Polsce zwiększenia zatrudnienia oczekuje już tylko 30%, a redukcji personelu aż 28% ankietowanych.

Pomimo panującej wciąż niekorzystnej sytuacji ekonomicznej, w ostatnim roku około połowa przedsiębiorstw ankietowanych przez PwC podnosiła zatrudnienie. W naszym kraju liczba pracowników wzrosła w 47%, a globalnie w 53% ankietowanych organizacji. Zdecydowana mniejszość firm, odpowiednio 22% w Polsce i 23% na świecie, decydowała się na redukcje zatrudnienia.

„Pozostaje mieć nadzieje, że spełnią się relatywnie dobre prognozy makroekonomiczne dla Polski i pozwolą przedsiębiorstwom na nieco bardziej aktywną politykę zatrudnieniową. Z drugiej strony należy pamiętać, iż według większości dostępnych prognoz na 2012 rok, wzrost gospodarczy będzie najprawdopodobniej niższy niż 3%. Jak do tej pory, co najmniej ten poziom był konieczny do osiągnięcia wzrostu zatrudnienia w naszym kraju” – zauważa prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce.

Jeżeli spojrzymy na ankietowane przedsiębiorstwa w podziale na polskie firmy prywatne i firmy zagraniczne prowadzące biznes w Polsce, widać wyraźnie, iż polskie firmy – mniejsze i pozbawione wsparcia firmy – matki – są bardziej zachowawcze w realizowanej polityce kadrowej. Tylko 15% z rodzimych przedsiębiorców planuje zwiększać zatrudnienie, podczas gdy w zachodnich przedsiębiorstwach działających na naszym rynku prawie 40%.

Szanse i zagrożenia dla biznesu

Patrząc na to, co najbardziej niepokoi prezesów ankietowanych przez PwC – na pierwszym miejscu znajduje się niepewność wzrostu gospodarczego, którą to obawę w większym stopniu wyrażają zarządzający firmami w Polsce (87%), niż na świecie (80%). Wśród polskich przedsiębiorstw w ścisłej czołówce wyzwań znalazły się: wahania kursów walutowych (81% wobec 58% na świecie), bardziej agresywna polityka ze strony konkurencji (74% w Polsce – pytanie nie było uwzględnione w badaniu globalnym), niestabilne rynki kapitałowe (73% wobec 64% na świecie), zmiana popytu i zachowań konsumentów (69% wobec 50% na świecie) oraz inflacja (63% wobec 42% na świecie).

W badaniu widać większe niż przeciętnie zaufanie polskich prezesów wobec władz państwowych– są oni mniej niż inni zaniepokojeni reakcją władz na problem zadłużenia (w Polsce 62% wobec 66% na świecie), nadmiernym stopniem regulacji rynku (w Polsce 54% wobec 56% na świecie), czy tendencjami protekcjonistycznymi rządów (w Polsce 33% wobec 44% na świecie). Podobny jak przeciętnie na świecie stopień zaniepokojenia dotyczy występowania korupcji w życiu gospodarczym (w Polsce i na świecie po 34%).

Gdzie szukać możliwości wzrostu?

Prawie 1/3 ankietowanych na świecie zamierza szukać możliwości wzrostu poprzez zwiększanie udziału w dotychczasowych rynkach oraz rozwój nowych produktów i usług. Penetracja nowych rynków (18%) i podejmowanie wspólnych przedsięwzięć oraz wchodzenie w nowe alianse (10%) to – zdaniem respondentów w badaniu globalnym – również działania mogące zapewnić wzrost w najbliższych 12 miesiącach.

Tymczasem zarządzający firmami w Polsce upatrują okazji rozwojowych przede wszystkim w zwiększeniu udziału na obecnych rynkach (58% wobec jedynie 30% na świecie. Ponadto, rzadziej widzą szanse we wprowadzeniu nowych produktów lub usług (21% wobec 28%) oraz w rozwoju na nowych rynkach geograficznych (16% wobec 18% na świecie). Polscy ankietowani właściwie nie widzą dla siebie szans rozwojowych w nowych wspólnych przedsięwzięciach lub aliansach strategicznych (rozważane zaledwie przez 4% wobec 10% na świecie), nie dostrzegają też istotnych możliwości rozwoju poprzez fuzje i przejęcia (tu zainteresowanie ogranicza się do 1% wobec 12% na świecie).

„Konserwatyzm zarządzających firmami w Polsce w dużej mierze ma swoje uzasadnienie w obecnym stopniu rozwoju polskiej gospodarki. Dla polskich firm ekspansja na nowe rynki, zwłaszcza zagraniczne, jest ciągle bardziej ryzykowna, podczas gdy potrzeby polskich konsumentów wciąż nie są zaspokojone, co daje szanse na rozwój skoncentrowany przede wszystkim na tradycyjnych i lokalnych rynkach. Sytuacja ta będzie się najprawdopodobniej zmieniać wraz ze wzrostem nasycenia rynku lokalnego” – podkreśla Olga Grygier – Siddons, prezes PwC w Polsce.

W opinii ankietowanych na świecie (59%) rynki wschodzące są ważniejsze dla przyszłości ich spółek niż gospodarki bardziej rozwinięte. Za najbardziej rozwojowe uznano rynki krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny), a obok nich także USA i Niemcy. Generalnie, poproszeni o wymienienie trzech najważniejszych rynków rozwojowych, ankietowani wskazali ponad 60 różnych krajów. Polska znalazła się na 21 pozycji – z Europy Środkowo – Wschodniej wyżej w ocenie prezesów zakwalifikowała się tylko Rosja.

Czas na zmiany

Zmienna sytuacja gospodarcza i mniejsze możliwości organicznego rozwoju przedsiębiorstwa oznaczają konieczność zmiany – aż 69% zarządzających firmami na świecie i 64% w Polsce przewiduje, iż w ciągu najbliższych 12 miesięcy dokona modyfikacji strategii.

Sytuacja na poszczególnych rynkach zdecydowanie różnicuje priorytety prezesów – o ile na świecie obszarem, w którym CEO widzą potrzebę największych zmian w swoich organizacjach jest zarządzanie talentami (78%), o tyle w Polsce zajmuje ono na agendzie prezesów dopiero piąte miejsce (62% wskazań).

„Polskie firmy nadal nie odczuwają problemów z rekrutacją talentów – tylko mniej niż ¼ ankietowanych uważa, że zatrudnianie nowych osób jest w tej chwili trudniejsze niż wcześniej. Z jednej strony oznacza to, że jakość kapitału ludzkiego wciąż pozostaje silną przewagą konkurencyjną zarówno polskich przedsiębiorstw, jak i Polski, z drugiej jednak -zasługuje na głębszą refleksję. Łatwiejsza sytuacja na rynku pracy – z punktu widzenia dostępności pracowników – nie powinna bowiem zwalniać firm z zarządzania talentami i inwestycji w kapitał ludzki” – zauważa Olga Grygier –Siddons, prezes PwC w Polsce.

Na podobnym poziomie w Polsce i na świecie jest natomiast gotowość do inwestycji w badania i rozwój, zdolności innowacyjne i nowe technologie, które planuje ok. ¾ prezesów (jest to nr 1 na agendzie CEO w Polsce i nr 2 na świecie). Co ciekawe, polscy respondenci jako najważniejsze postrzegają przede wszystkim te innowacje, które mogą przynieść oszczędności w obecnych procesach (76% wobec 66% na świecie), lub zmienić aktualnie oferowane dobra i/lub usługi (69% wobec 54%). Zdecydowanie rzadziej natomiast wskazują na istotność innowacji prowadzących do powstania nowych produktów (56% wobec 68% na świecie), czy nowych modeli biznesowych (44% wobec 56%).

Prezesi na świecie są zgodni, iż w tak zmiennym otoczeniu biznesowym, większej uwagi wymaga zarządzanie ryzykiem (70% w Polsce czyli nr 2 na liście zmian i 67% na świecie – nr 4). Zmian wymaga także struktura organizacyjna (w tym fuzje i przejęcia) – taką potrzebę widzi 62% prezesów w Polsce i 72% na świecie (nr 3 na liście zmian w Polsce i globalnie). Zarządzający największymi przedsiębiorstwami zwracają także uwagę na korzyści płynące z reputacji firmy i zamierzają w większym stopniu koncentrować się na budowie zaufania do swojej organizacji (57% w Polsce i 50% na świecie).

W centrum uwagi ankietowanych na świecie wciąż pozostaje redukcja kosztów – 76% wskazało, że obcięło koszty w ciągu ostatnich 12 miesięcy, co stanowi spadek w stosunku do 84% w zeszłym roku. Może to świadczyć o tym, że działania restrukturyzacyjne wprowadzone w życie rok temu, przynoszą trwałe korzyści i przedsiębiorstwom udało się utrzymać niską bazę kosztową. Wciąż jednak 66% prezesów planuje ciąć koszty w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

Dr Janusz Fiszer partnerem w PwC

Firma doradcza PwC poinformowała, że 1 lutego 2012 r. do grona jej partnerów dołączył jeden z najbardziej uznanych ekspertów podatkowych w Polsce – dr Janusz Fiszer.

Dr Fiszer jest radcą prawnym i doradcą podatkowym, absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a także doktorem nauk prawnych.

Nowy partner w PwC będzie doradzał klientom zarówno w zakresie polskich przepisów podatkowych, jak regulacji międzynarodowych. Będzie wspierał klientów PwC w szeroko pojętej optymalizacji podatkowej, m.in. w transakcjach fuzji i przejęć oraz restrukturyzacjach grup kapitałowych.

Przed dołączeniem do PwC dr Fiszer pełnił funkcję partnera w międzynarodowej kancelarii prawnej. Jego bogate doświadczenie zawodowe obejmuje różnorodne kwestie podatkowe – zarówno na gruncie przepisów krajowych, jak i regulacji międzynarodowych. Specjalizuje się w zagadnieniach rynku kapitałowego, fuzji i przejęć oraz przepisów prawa pracy.

W ciągu ostatnich 20 lat dr Fiszer udzielał się jako niezależny ekspert w komisjach parlamentarnych (doradzał m.in. przy tworzeniu projektów ustaw o PIT i VAT). Był również jednym z negocjatorów umów o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Dr Fiszer był zaangażowany w wiele głośnych transakcji fuzji i przejęć na polskim rynku, zarówno w odniesieniu do spółek prywatnych, jak i podmiotów publicznych.

Jest współzałożycielem i byłym prezesem zarządu w polskim oddziale IFA (International Fiscal Association).

Dr Fiszer jest regularnie nagradzany w rankingach doradców podatkowych: zarówno w Polsce, jak i za granicą (rankingi Chambers Europe, PLC Which lawyer? i World Tax).

Stulatkowie otwierają listy dłużników

Mimo sędziwego wieku trafił do Krajowego Rejestru Długów. Ma 105 lat i jest winien 1572 zł. Stulatkowie otwierają listy dłużników aż w 4 województwach. W ostatnim czasie zwiększył się procentowy udział emerytów wśród dłużników notowanych w KRD. O ile rok temu było ich nieco ponad 3%, to teraz już 6,51%.

Dominują osoby do 70-roku życia, które stanowią 73,78%, 80-latkowie to blisko 21% zadłużonych seniorów, 90-latkowie to niecałe 5%, a emeryci powyżej 90 roku życia to 0,38%.

O ile rosnące zadłużenie emerytów do 70 roku życia można tłumaczyć jeszcze niespłaconymi należnościami z okresu aktywności zawodowej, to trudno uwierzyć, aby osoby starsze niż 70 lat zaciągały kolejne zobowiązania dla zaspokojenia swoich potrzeb. Zwłaszcza, że najczęściej ich wierzycielami są albo banki, albo już firmy windykacyjne i fundusze sekurytyzacyjne, czyli instytucje, które odkupują długi najczęściej właśnie od banków.

– Starsi ludzie coraz częściej padają ofiarą swoich bliskich, którzy w ich imieniu zaciągają pożyczki i następnie nie spłacają tych zobowiązań. O ile można zrozumieć, że sędziwy emeryt może nie mieć pieniędzy na opłacenie rachunków za prąd czy gaz, to trudno przyjąć, że namiętnie kupuje coś na raty – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

ABC Data 70 mln zł zysku w 2011 r.

ABC Data podał szacunkowe wyniki za minione dwanaście miesięcy. Zysk netto Spółki był o 152 proc. wyższy niż zakładała prognoza i wyniósł 70 mln zł.

Wyższe, od zakładanej prognozy, szacunkowe wyniki są efektem bardzo dobrego dla ABC Data ostatniego kwartału 2011 r. Wpływ na osiągnięty wynik miała także transakcja wniesienia do spółki zależnej zorganizowanej części przedsiębiorstwa zajmującej się marketingiem i posiadającej prawa do znaków towarowych spółki. Bez uwzględnienia tej transakcji zysk netto wyniósłby 47,2 mln zł, czyli również powyżej prognozy. Przychody ABC Data w minionych 12 miesiącach były na poziomie 3,3 mld zł, a wynik EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) wyniósł 70,3 mln zł.

„Druga połowa zeszłego roku okazała się dla nas bardzo udana. Rekordowo wysokie były przychody i zyski ABC Daty w czwartym kwartale. Liczymy, że na początku 2012 roku uda się podtrzymać pozytywne tendencje i dynamiczny rozwój.” – mówi Michał Rumiński, prezes ABC Data.

Rok 2011 był bardzo ważny z punktu widzenia strategicznego rozwoju Grupy ABC Data. Do rynków, na których operuje Spółka, dołączyły Łotwa i Estonia, od tego momentu Spółka prowadzi bezpośrednią działalność dystrybucyjną w siedmiu krajach Europy Środkowej i Wschodniej, planując wejście do kolejnych krajów w roku 2012. W czerwcu 2011 roku ABC Data na rynek wprowadziła pierwszą markę własną, czyli Colorovo, które oferuje alternatywne materiały eksploatacyjne do drukarek, a jej produkty dostępne są w całej sieci sprzedaży Spółki. Projekt ten już w tym roku powinien przynieść istotną kontrybucję do zysku netto ABC Daty.

„Mamy w planach wejście na kolejne rynki. Po dokonaniu tego będziemy działali na rynkach zamieszkałych przez 100 mln osób. Już dzisiaj operujemy na rynku 85-cio milionowym, co czyni naszą ofertę wyjątkowo atrakcyjną dla producentów i partnerów handlowych. Jest to najdynamiczniej rozwijający się obszar Europy.” – dodaje Michał Rumiński.

Dobre perspektywy inwestycji zagranicznych w Polsce

45% międzynarodowych firm, które posiadają zagraniczne inwestycje w krajach rozwijających się wskazuje Polskę jako jedną z lokalizacji, która oferuje największe możliwości zwiększenia dochodów w perspektywie 3 lat. Nasz kraj znalazł się na drugim miejscu w Europie Wschodniej zaraz po Rosji. Jednym z warunków sukcesu, nie tylko w Polsce, ale we wszystkich rozwijających się gospodarkach będzie unikalne podejście i dostosowanie swojej oferty do potrzeb lokalnych konsumentów – wynika z raportu „Fortresses and Footholds: Emerging market growth strategies, practices and outlook” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

W czasach, gdy większość rozwiniętych gospodarek ciągle próbuje uporać się ze skutkami kryzysu gospodarczego, który rozpoczął się w 2008 r. w państwach takich jak Chiny, Indie czy Brazylia oczekuje się dużego wzrostu. Przewiduje się, że wschodzące rynki w ciągu najbliższych 7 lat będą odpowiadać za większość światowego produktu krajowego brutto. Zmieni się także pozycja tych gospodarek na światowej mapie – o ile pierwotnie inwestowano w nich głównie w celu ograniczenia kosztów, o tyle obecnie zaangażowanie na rynkach wschodzących postrzegane jest jako istotny czynnik generujący realny wzrost przychodów. Trzeba jednak pamiętać, że ta grupa nie jest jednolita pod względem tempa rozwoju – wg szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego Chiny będą rosły w tempie 9% w 2012 r., Indie – 7,5%. Wzrost w innych państwach będzie bardziej umiarkowany i osiągnie poziom 4,1% w Rosji oraz 3,6% w Brazylii i Meksyku.

Specjaliści odpowiedzialni w globalnych firmach za rynki wschodzące spodziewają się tam wzrostów przychodów nawet na poziomie 25% w perspektywie najbliższych 3 lat. Największe nadzieje wiążą z Indiami i Chinami – odpowiednio 57 % i 56% respondentów ocenia, że na tych rynkach, co najmniej tak wysoki wzrost jest realny. Obiecujące perspektywy rysują się także przed inwestorami w Brazyliina możliwość wypracowania dobrych wyników w tym kraju wskazuje 49% osób badanych przez firmę Deloitte. Na liście gospodarek, które mają duży potencjał jest także Rosja, Meksyk, Argentyna, państwa zlokalizowane na południowym wschodzie Azji oraz Polska. 28% ankietowanych specjalistów przyznało, że rynki wschodzące już teraz generują ponad 30% globalnego przychodu, a ponad połowa badanych (51%) oczekuje, że osiągną ten poziom w ciągu najbliższych 3 lat. W regionie Europy Wschodniej Polska znalazła się na drugim miejscu jako najbardziej atrakcyjny dla inwestorów angażujących się w rynki wschodzące, zaraz po Rosji – wskazało ją 45% badanych. „Polska została wskazana jako rynek z którym inwestorzy wiążą wzrost dochodów w najbliższych latach, co jest wyrazem zmiany w strategiach planowania wzrostu przez miedzynarodowe korporacje. Dotąd te rynki były przede wszystkim źródłem oszczędności kosztów” – komentuje Magdalena Burnat–Mikosz, Partner Deloitte odpowiedzialna za R&D and Governement Incentives w Europie Środkowej.

W ramach planowania strategii rozwoju na rynkach wschodzących firmy muszą postanowić czy decydują się na wzrost organiczny, będą szukać możliwości zawiązania joint venture czy też wejdą na regionalny rynek poprzez przejęcie lokalnego gracza. Dla większości respondentów, niezależnie od branży, którą reprezentują wzrost organiczny będzie głównym motorem rozwoju – stwierdziło tak 61% badanych. Zaledwie 20% specjalistów wskazało na możliwość nawiązania współpracy z lokalną firmą, jeszcze mniej – 10% deklaruje chęć rozwoju poprzez fuzje i przejęcia.

Otwieranie lokalnych oddziałów na rynkach wschodzących pozwala nie tylko lepiej poznać potrzeby lokalnych konsumentów, ale także ułatwia budowanie świadomości marki, oraz daje lepszą pozycję negocjacyjną w rozmowach z administracją lokalną czy rządową. Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wynika, że najlepsze rezultaty dawały strategie, które w rozwój biznesu włączały lokalne centra sprzedażowe – na powodzenie tego rozwiązania wskazało 62% respondentów. Wysoko ocenione zostały także rozwiązania, które uwzględniają prowadzenie lokalnie centrów badań i rozwoju – rekomenduje je 45% badanych. „Taki trend odpowada potrzebom przyciagania inwestycji o dużej wartości dodanej do gospodarki, nie tylko w infratrukturę ale także w kapitał ludzki” – dodaje Magdalena Burnat–Mikosz.

Niezależnie od obiecujących perspektyw globalne firmy muszą zmierzyć się z kilkoma istotnymi wyzwaniami. Z przeprowadzonego badania wynika, że największym z nich będzie budowanie świadomości marki na konkretnym rynku – to zagadnienie znalazło się w pierwszej trójce najważniejszych wyzwań na wszystkich rynkach. W Ameryce Łacińskiej (oprócz Brazylii) było wskazywane na pierwszym miejscu. Istotną kwestią było także dostarczenie produktów i usług w umiarkowanych cenach. Z racji na duże zróżnicowanie rynków wschodzących występowały różnice pomiędzy poszczególnymi krajami – w Chinach na przykład największym problemem dla międzynarodowych firm okazuje się niedostateczna ochrona własności intelektualnych. Z kolei w Indiach, w Rosji i Europie Wschodniej największą przeszkodą w rozwijaniu biznesu jest protekcjonizm wobec narodowych producentów i nadmierna biurokracja.

Tłumaczenia techniczne angielski Kraków

88

tłumaczenia techniczne angielski KrakówJeśli interesują cię tłumaczenia techniczne języka angielskiego w Krakowie zapraszamy do skorzystania z usług krakowskiego Biura Tłumaczeń 123 Sp. z o.o..

Biuro Tłumaczeń wykonuje profesjonalne tłumaczenia techniczne oraz specjalistyczne w języku angielskim.

Aby uzyskać bezpłatną wycenę lub zamówić usługę tłumaczenia, należy przesłać zapytanie na adres mailowy biura lub skorzystać z formularza wyceny na stronie internetowej: http://123tlumacz.com. Zachęcamy także do kontaktu pod numerem telefonu: 881-500-123.

Wszystkie tłumaczenia techniczne i specjalistyczne wyceniane są indywidualnie. Podczas wyceny brane są pod uwagę różne czynniki, w tym zakres słownictwa, specyfika branżowa.

Tłumaczenia ustne angielski Kraków

Tłumaczenia ustne angielski KrakówJeśli interesują cię tłumaczenia ustne języka angielskiego w Krakowie (podczas rozmów biznesowych, spotkań, szkoleń, wykładów itp.) zapraszamy do skorzystania z usług krakowskiego Biura Tłumaczeń 123 Sp. z o.o..

Biuro Tłumaczeń 123 Sp. z o.o. Kraków wykonuje profesjonalne tłumaczenia ustne symultaniczne i konsekutywne w języku angielskim. Firma zapewnia również obsługę spotkań, konferencji, prezentacji, wykładów oraz negocjacji handlowych.

Aby uzyskać bezpłatną wycenę lub zamówić usługę tłumaczenia ustnego, należy przesłać zapytanie na adres mailowy lub skorzystać z formularza wyceny na stronie internetowej: http://123tlumacz.com/.

Wszystkie tłumaczenia ustne wyceniane są indywidualnie. Podczas wyceny brane są pod uwagę różne czynniki, w tym ilość godzin, para językowa, typ tłumaczenia.

Przyspieszony rozwój systemów Business Intelligence

Według analiz Gartnera (2011), do 2014 r. 30% aplikacji Business Intelligence (BI) będzie „zdolnych” proaktywnie przewidywać rzeczywistość biznesową. Liczne badania potwierdzają rosnące znaczenie narzędzi BI i prognozują, że ich upowszechnieniu, także w polskich przedsiębiorstwach, paradoksalnie może pomóc globalne spowolnienie gospodarcze.

Business Intelligence (BI), nazywany „wschodzącą technologią”, jest jednym z najszybciej rozwijających się obszarów rynku IT. Potwierdza to najnowsza analiza Forrester Research, według której Business Intelligence będzie najszybciej ewoluującym narzędziem wśród nowoczesnych technologii w ciągu najbliższych 3 lat. Co więcej, aż 50% respondentów określiło BI jako narzędzie, które może wygenerować jeszcze większą wartość dodaną dla biznesu.

BI to aplikacje i technologie wspomagające procesy decyzyjne poprzez zbieranie, gromadzenie i analizowanie danych teraźniejszych i przeszłych, dotyczących np. sprzedaży, produkcji, magazynowania, dystrybucji czy działań konkurencji. Jak wynika z badań Forrester Research2, to właśnie analizy biznesowe pełnią najważniejszą funkcję w projektach IT (70%), przed planowaniem i budowaniem architektury informatycznej (66%) i zarządzaniem projektami (65%). Według ekspertów, Business Intelligence to już nie tyle źródło przewagi konkurencyjnej na rynku, ale standard, który odpowiednio wykorzystany może zwiększyć zyski organizacji, zwłaszcza w obliczu spowolnienia gospodarczego.

– Brak inwestycji w obszarze BI bardzo szybko doprowadza do wzrostu kosztów oraz zmusza firmę do podążania za trendem wyznaczonym przez innych. Dziś BI nie jest wartością dodaną, ale stanowi o „być czy nie być” firmy na rynku – wyjaśnia Jacek Sośnia, Architekt Systemów Informatycznych w Globalnym Centrum Biznesowym Procter & Gamble w Warszawie. – W perspektywie kolejnych lat będziemy obserwować dynamiczny rozwój systemów wirtualizujących rzeczywistość, które będą nie tylko opisywać i interpretować świat zastany, ale i przewidywać co wydarzy się w kolejnych kwartałach czy nawet latach. Proaktywne aplikacje przyszłości będą odkrywały modele biznesowe, o których nikt wcześniej nie myślał – dodaje Jacek Sośnia.

Potwierdzają to analizy Gartnera, z których wynika, że w najbliższej przyszłości będziemy obserwować dynamiczny rozwój aplikacji typu BI. Do 2013 r., 33% funkcji, jakie niesie za sobą BI będzie wykorzystywanych w urządzeniach przenośnych. Firmy zaczną również wykorzystywać na szeroką skalę wewnętrzne sieci intranetowe jako źródło danych, wspierających podejmowanie decyzji, a 40% wydatków na analizy biznesowe pochłoną systemy integrujące, a nie jak dotąd dostawcy aplikacji software. Dodatkowo, według Forrester Research (2011), BI będzie wykorzystywany przy coraz większej liczbie procesów biznesowych, a do 2020 r. będzie narzędziem na tyle rozwiniętym, że nie będzie przypominał tego, czym firmy posługują się dziś. Zdaniem Jacka Sośni, pewną ilościową zmianą jest i będzie również przekazywanie dostępu do narzędzi BI coraz większej grupie osób.

– Jeszcze 10 lat temu z narzędzi BI korzystali tylko analitycy i planiści, dostarczający wyników swojej pracy do kadry zarządzającej. Dziś systemy BI są dostępne dla ponad połowy pracowników P&G, a także dla wyselekcjonowanych interesariuszy z zewnątrz. Czasy, kiedy tylko matematycy zajmowali się analizą danych już minęły – mówi Jacek Sośnia.
Upowszechnianie rozwiązań BI na różnych szczeblach organizacji jest również wynikiem zwiększania się liczby danych, jakie firmy muszą przetwarzać. W Globalnym Centrum Biznesowym Procter & Gamble w Warszawie, specjaliści codziennie analizują terabajty danych, na podstawie których zapadają strategiczne decyzje dotyczące rozwoju produktów i inwestycji.

Druga fala rozwoju

Zainteresowanie analizami biznesowymi wzrosło na fali ostatniego kryzysu gospodarczego (2008 – 2009), a także niepokojów społecznych i politycznych na Bliskim Wschodzie (2011). Wiele firm zdało sobie wówczas sprawę, że nie jest w stanie dostatecznie szybko reagować na nieprzewidziane wydarzenia. Dlatego eksperci, przewidują, że nakłady na inwestycje w aplikacje Business Intelligence będą nadal rosły i ewoluowały w stronę bardziej zaawansowanych rozwiązań. Zwłaszcza w obliczu zjawiska kaskadowego kryzysu przewidywanie możliwych scenariuszy w różnych obszarach rynku staje się bezwzględną koniecznością. Badania IBM (2011), wskazują, że aż 76% CEO wymienia biznesowe analizy danych jako kluczowy czynnik sukcesu w ciągu kolejnych 5 lat, przed takimi elementami jak: „bycie blisko klienta” czy „kompetencje pracowników”. Według badań CIO Insight, ponad 70% CIO wskazuje, że BI odgrywa istotna rolę w wynikach finansowych ich firm, zaznaczając jednak, że jest jeszcze wiele funkcji, których obecne na rynku systemy nie spełniają. Jedną z kluczowych potrzeb biznesu jest integracja danych i ich głębsze osadzanie w procesach biznesowych. Rośnie również popyt na rozwiązania dedykowane dla poszczególnych branż. Część firm korzysta z uniwersalnych systemów dostępnych na rynku, a część tworzy własne aplikacje, wykorzysujące unikalne algorytmy.

– W P&G analizy biznesowe są dostarczane przez centrum usług wspólnych Global Business Services. Centrum tworzy dedykowane rozwiązania przeznaczone dla oddziałów koncernu na całym świecie oraz dostarcza im analizy w czasie rzeczywistym. Dzięki temu koncern szybciej i elastyczniej reaguje na zmiany na rynku, w tym także zmieniające się preferencje konsumentów – mówi Jan Wenda, Manager Globalnej Platformy Analitycznej w Globalnym Centrum Biznesowym P&G GBS w Warszawie.

Dzięki analizie wskaźników, np. demograficznych i ich korelacji z danymi np. sprzedażowymi firma może przewidzieć gdzie i kiedy rozpocząć produkcję, jakie usługi wprowadzić na rynek i na jaką skalę, a także kiedy objąć je promocją czy wycofać z rynku.

Rozwiązania Business Intelligence są wykorzystywane nie tylko w zagranicznych korporacjach, ale i przedsiębiorstwach z polskim kapitałem, które inwestują w złożone i coraz bardziej zaawansowane aplikacje BI. Przykładowo, polska firma Holicon, świadcząca usługi contact center wykorzystuje tzw. Platformę Wymiany Informacji (PWI), która gromadzi i standaryzuje dane dotyczące ruchu telefonicznego, czasu pracy konsultantów czy osiąganego poziomu wskaźników KPI, zdefiniowanych przez klientów. Przechowywane informacje tworzą Hurtownie Danych, z którymi zintegrowane są moduły raportujące.

– Narzędzia raportujące dostarczają informacje o bieżących oraz historycznych wynikach biznesowych, a także pozwalają na przeprowadzenie analiz wielowymiarowych. Dzięki temu, managerowie projektów uzyskują informacje pozwalające określić bieżący stan kluczowych wskaźników i jego przyczyny – wyjaśnia Krzysztof Chyliński, Dyrektor Technologii Holicon. – Przy dużej skali działania, liczbie klientów i pracowników rozwiązania Business Intelligence są niezbędne, aby prognozować zjawiska ekonomiczne w branży i podejmować trafne decyzje biznesowe – dodaje Krzysztof Chyliński.
Ta inwestycja się opłaca

Według IDC, średnia stopa zwrotu z inwestycji z Business Intelligence wśród amerykańskich i europejskich firm wynosi 112%. Użytkownicy narzędzi BI zauważają wzrost jakości prowadzonych procesów biznesowych (54%), wzrost produktywności (42%) i redukcję kosztów (4%). Przy czym analizy IDC wykazują, że im szersze wykorzystanie BI, tym szybszy i większy ROI. Ogólnoświatowe spowolnienie gospodarcze będzie zapewne sprzyjać upowszechnianiu rozwiązań analitycznych w organizacjach, a także digitalizacji i automatyzacji analiz. Po pierwszym kryzysie ekonomicznym, aż 70% respondentów twierdziło, że rozwiązania BI mogą skutecznie niwelować skutki zawirowań gospodarczych3. Podobne oczekiwania managerowie wykazują i teraz.

Goldenline w grupie Agory

Agora S.A. została mniejszościowym udziałowcem spółki Goldenline Sp. z o. o., właściciela portalu społecznościowego Goldenline.pl

– Zakończyliśmy negocjacje ze wspólnikami spółki Goldenline Sp. z o. o. („Wspólnicy”, „Spółka”) i podpisaliśmy ze Wspólnikami umowę sprzedaży udziałów oraz umowę wspólników. W wyniku realizacji tych umów, poprzez nabycie części udziałów od Wspólników, Agora S.A. stała się posiadaczem pakietu 36% udziałów Spółki dających prawo do wykonywania 36% głosów na zgromadzeniu wspólników Spółki. Łączna cena zapłacona za 36% udziałów Spółki wyniosła 11.520.000 zł, co implikuje wartość całej Spółki na poziomie 32 mln zł i daje mnożnik transakcyjny do oczekiwanych przychodów ze sprzedaży za 2011 rok w wysokości około 3,5 – powiedział Zbigniew Bąk, wiceprezes zarządu Agory.

– Inwestycja jest zgodna z naszą strategią internetową i wzmocni pozycję Grupy Agora w zakresie serwisów społecznościowych oraz w kategorii „praca”. Obecny prezes zarządu Spółki, Mariusz Gralewski, pozostanie na stanowisku i nadal będzie odpowiedzialny za strategię i rozwój Spółki. Będziemy wspólnie rozwijać Spółkę zgodnie z pierwotną wizją strategiczną jej założycieli. Spółka jest już rentowna i w chwili obecnej nie wymaga dokapitalizowania – powiedział Tomasz Józefacki, członek zarządu i dyrektor segmentu Internet Agory.

Na mocy zmienionej umowy Spółki oraz umowy wspólników podpisanej przez Agorę i Wspólników, Agora otrzymała szereg uprawnień typowych dla udziałowca mniejszościowego, z których najważniejsze to: (i) proporcjonalne prawo pierwszeństwa nabycia udziałów w przypadku zamiaru zbycia udziałów przez któregokolwiek ze Wspólników; (ii) prawo powoływania i odwoływania jednego z dwóch członków zarządu Spółki; (iii) prawo powoływania i odwoływania dwóch z pięciu członków rady nadzorczej Spółki; (iv) podejmowanie kluczowych decyzji przez zgromadzenie wspólników Spółki kwalifikowaną większością 2/3 głosów (w tym: zgoda na zbycie udziałów Spółki na rzecz osoby trzeciej oraz zgoda na przystąpienie do Spółki nowego wspólnika); (v) podejmowanie kluczowych decyzji przez radę nadzorczą Spółki kwalifikowaną większością 2/3 głosów (w tym zatwierdzanie rocznych budżetów Spółki). Umowa wspólników przewiduje również możliwość skorzystania przez Wspólników z prawa zbycia swoich udziałów Agorze oraz przez Agorę z prawa nabycia udziałów Wspólników, ale nie są to bezwzględne zobowiązania i każda ze stron może się zwolnić z tych zobowiązań poprzez głosowanie na zgromadzeniu wspólników Spółki za realizacją alternatywnych scenariuszy upłynnienia udziałów Spółki.

Prognozy dla strefy euro na rok 2012

W strefie euro potencjalnie możliwe są cztery scenariusze rozwoju sytuacji gospodarczej: ekspansja monetarna dzięki zastrzykowi środków z Europejskiego Banku Centralnego, kontrolowane bankructwa najbardziej zadłużonych krajów, opuszczenie strefy euro przez Grecję oraz utworzenie nowego bloku walutowego – wynika z raportu firmy doradczej PwC (wcześniej PricewaterhouseCoopers) pt. „Co dalej w strefie euro – możliwe scenariusze na rok 2o12”.

Cztery potencjalne scenariusze dla strefy euro:

Scenariusz 1 – Ekspansja monetarna: Europejski Bank Centralny otrzyma „zielone światło” dla zasilenia zagrożonych krajów znacznymi środkami, a stopy procentowe zostaną utrzymane na niskim poziomie w perspektywie krótkoterminowej. Z jednej strony, pozwoli to uniknąć recesji. Z drugiej zaś nastąpi wzrost inflacji znacznie powyżej docelowego poziomu 2%, a waluta europejska ulegnie deprecjacji.

Scenariusz 2 – Kontrolowane bankructwa: Dla najbardziej zadłużonych krajów zostanie uzgodniony program kontrolowanych bankructw. Spowoduje to spiralę zadłużenia i przeciągającą się recesję. Będzie ona trwać od dwóch do nawet trzech lat, w wyniku czego PKB w strefie euro spadnie nawet o ok. 5%.

Scenariusz 3 – Opuszczenie strefy euro przez Grecję: Grecja będzie zmuszona wystąpić ze strefy euro, co spowoduje gwałtowne pogorszenie sytuacji gospodarczej w kraju, szybką deprecjację jej nowej waluty oraz nagły skok inflacji. Strefa euro będzie usiłowała ochronić swoją walutę, wprowadzając twardą dyscyplinę fiskalną i inne środki podejmowane w celu uzyskania wzrostu zaufania inwestorów. Mimo to nie uda się uniknąć recesji, która może trwać do dwóch lat.

Scenariusz 4 – Nowy blok walutowy: Uznanie przez tandem francusko-niemiecki, że strefa euro w obecnym kształcie jest nietrwała, utoruje drogę do utworzenia nowego, mniejszego i ściślej regulowanego bloku walutowego. Po „nowym euro” spodziewano by się silniej aprecjacji oraz korzyści dla nowego bloku z gwałtownego wzrostu popytu krajowego. Kraje wykluczone z bloku doświadczyłyby ostrego spadku wartości walut i poważnego regresu gospodarczego.

„W chwili obecnej doświadczamy w strefie euro niepewności na nieznaną dotąd skalę. Potencjalne skutki polityczne i gospodarcze kryzysu mogą być zasadniczo różne, ale bez względu na wybraną przez polityków drogę, nie unikniemy bolesnego dostosowania się do nowej rzeczywistości fiskalnej” – wskazuje Yael Selfin, dyrektor zespołu makroekonomicznego PwC w Wielkiej Brytanii. „Rosnąca presja rynkowa oraz wysokie transze długu państwowego, których refinansowanie przypada wczesną wiosną, wskazują na prawdopodobieństwo rozstrzygnięcia obecnej fazy kryzysu w okolicach pierwszego kwartału 2012 r.” – dodaje.