Sektor finansowy na wojnie z fałszerzami pieniędzy. Inwestuje w coraz bardziej innowacyjne technologie druku

Przedstawiciele sektora finansowego prowadzą nieustanną wojnę z fałszerzami pieniędzy. Banki inwestują w coraz bardziej zaawansowane rozwiązania technologiczne, które uniemożliwią bądź znacząco utrudnią wyprodukowanie banknotów poza wyspecjalizowanymi mennicami. Innowacyjne rozwiązania z branży druku zabezpieczonego obejmują wykorzystanie technologii druku przestrzennego oraz nowatorskich materiałów. Nanotech opracowało technologię drukowania trójwymiarowych nadruków, które zmieniają wygląd w zależności od kąta patrzenia.

– Wiele możliwości zastosowań, zastrzeżone i opatentowane techniki nanoprodukcji, wysoka widoczność i interaktywność sprawiają, że technologia KolourDepth jest idealnym zabezpieczeniem banknotów przed fałszowaniem – przekonuje Troy Bullock, dyrektor generalny i prezes Nanotech.

Pomimo coraz większej popularności transakcji bezgotówkowych nie słabnie zapotrzebowanie na nowoczesne technologie zabezpieczające banknoty. Modernizację systemu monetarnego przeprowadzają m.in. władze Wielkiej Brytanii. Pod koniec lutego 2020 roku Bank of England wyemitował nową odsłonę 20-funtowego banknotu, który wydrukowano na trudniejszym do podrobienia materiale polimerowym. Wprowadzono do nich także dwa przeźroczyste okna oraz dwubarwną folię zabezpieczającą. To trzeci – po pięcio- i dziesięciofuntowym – banknot tego typu wprowadzony do obiegu przez Bank of England. W 2021 roku w obiegu pojawi się zaś czwarty, 50-funtowy banknot polimerowy przeznaczony na brytyjski rynek.

Rozwiązanie wypracowane przez firmę Nanotech zakłada wykorzystanie w procesie produkcji banknotów technologii plazmonicznych materiałów barwnych. Dzięki nim mennice będą w stanie wydrukować wielokolorowe, trójwymiarowe nadruki zmieniające swój wygląd w zależności od kąta patrzenia. Sfałszowanie takich zabezpieczeń jest niezwykle trudne, gdyż w procesie produkcji folii ochronnych wykorzystuje się autorskie algorytmy oraz opatentowane techniki nanofabrykacji.

Nowoczesne systemy zabezpieczeń wdrażane są także przez Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych, która przy okazji emisji jubileuszowego, 19-złotowego banknotu zaprezentowała autorskie zabezpieczenie Umbra4Note. Jest to forma druku w technice stalorytu, która umożliwia uzyskanie efektu kątowego, podobnego do technologii wykorzystywanej przez Nanotech.

– Technologia KolourDepth jest łatwa do uruchomienia i oferuje dużą swobodę projektowania i dostosowywania. Tego rodzaju innowacje wykorzystujące nowatorskie technologie, takie jak nanooptyka, są dokładnie tym, czego obecnie potrzebuje przemysł – wskazuje Donald Scholz, dyrektor zarządzający Banknote Industry News, firmy analizującej rynek pieniężny.

Według analityków z firmy MarketsandMarkets wartość globalnego rynku druku zabezpieczonego do 2023 roku wzrośnie do 14,8 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie blisko 5,5 proc.

Roboty chętniej udzielają finansowania niż ludzie

  • Od początku roku banki zaostrzały kryteria przyznawania finansowania. Epidemia nie tylko nasiliła ten trend, ale i wydłużyła czas oczekiwania na decyzję.
  • Coraz częściej wnioski o przyznanie finansowania rozpatrują automaty. Robią to nie tylko szybko – średni czas analizy sprawy zajmuje kilka sekund, ale i bezbłędnie. Mylą się tylko w 3% przypadków.

Epidemia wydłużyła czas oczekiwania na pieniądze

Banki ankietowane przez NBP w I kwartale 2020 r. przyznały, że zaostrzyły kryteria udzielania kredytów krótko- i długoterminowych dla dużych przedsiębiorstw (odpowiednio -30% i -31%) oraz dla małych i średnich przedsiębiorstw (odpowiednio -47% i -33%). Epidemia ten trend tylko pogłębiła – pieniądze z banku jeszcze trudniej dostać, dłużej też czeka się na decyzję, o czym informowało w komunikatach kilka banków. Na II kwartał 2020 r. banki przewidywały zaostrzenie polityki kredytowej w segmencie krótko- i długoterminowych kredytów dla dużych oraz małych i średnich przedsiębiorstw, o skali największej od połowy 2009 r. (odpowiednio 57%, -55%, -82% i -77%). Żaden bank nie przewiduje łagodzenia polityki kredytowej.

Wynika to nie tylko z ostrożności i ryzyka finansowania podczas niepewnej sytuacji gospodarczej, ale i dłuższego czasu potrzebnego na rozpatrywanie wniosku. W bankach zazwyczaj robią to analitycy – ludzie.

Część instytucji finansowych od lat jednak inwestuje w automatyczne systemy scoringowe (oceniające ryzyko związane z wspieranym podmiotem), które są zdecydowanie szybsze. Są też coraz doskonalsze w podejmowanych decyzjach.

– Od kilku już lat główny ciężar analizy kierowanych do nas wniosków o finansowanie spoczywa na maszynach. Ponieważ automaty robią to w oparciu o precyzyjnie zdefiniowane parametry, dzieje się to naturalnie bardzo szybko – w kilka sekund. W takim trybie finansujemy nawet duże wnioski na 100 tys. zł. Sztuczna inteligencja szybko się też uczy – z weryfikacji wszystkich decyzji o uruchomieniu środków podjętych w maju wynika, że tylko w 3% przypadków analityk (człowiek) zmienił decyzję podjętą przez maszynę i zablokował środki – mówi Piotr Więcek, FINEA, Dyrektor ds. Rozwoju i Bezpieczeństwa.

Technologia pozwala działać normalnie podczas epidemii

Znaczenie automatyzacji procesów, także w finansach, jest coraz większe podczas pandemii. W okolicznościach dystansu społecznego i pracy zdalnej wszędzie tam, gdzie analizy opierają się na ludziach, pojawiają się problemy. Największe instytucje, proporcjonalnie do swojej skali, miały duże trudności z adaptacją do nowych realiów. Mniejsze organizacje są w stanie działać bardziej elastycznie.

– Oczywiście sytuacja gospodarcza spowodowała, że od marca obserwujemy większą liczbę wniosków o finansowanie faktoringowe. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przedsiębiorcy szukają finansowania w każdym możliwym miejscu. Na szczęście duża wydajność naszych automatycznych systemów scoringowych pozwoliła uniknąć zablokowania firmy. Maszyny nie potrzebują dystansowania społecznego, pracują w tych samych miejscach co przed pandemią, więc zasadniczo nic się nie zmieniło – Piotr Więcek z FINEA.

Wg eksperta Finea, wraz ze wzrostem liczby wniosków o faktoring pojawiają się nowe branże. Chodzi o wnioski od firm związanych z edukacją, np. współpracujących z uniwersytetami czy z branży kosmetycznej. Tam opóźnienia w płatnościach są teraz normą, ale z przyznawaniem finansowania faktoringowego nie ma problemu, bo nie ma obaw o masowy upadek takich działalności.

Unijne dotacje dla firm na bieżącą działalność, pomoc samorządom oraz nowe regulacje prawne w budowlance – webinary PARP i MR

Podczas webinarów, które odbędą się 9 i 10 czerwca, będzie można uzyskać informacje na temat tego kto i jak może wykorzystać środki z tarczy antykryzysowej. Jakie nowe działania dla średnich przedsiębiorstw zaproponuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości? Jakie zmiany są planowane w procesie inwestycyjno-budowlanym? A na jakie wsparcie mogą liczyć samorządy? Na pytania odpowiedzą eksperci m.in. z PARP, Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Ministerstwa Rozwoju.

We wtorek, 9 czerwca, odbędą się aż dwie wideokonferencje – o godz. 9:00 i godz. 14:00. Pierwszą z nich otworzą wicepremier,  minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, Minister Funduszy i Polityki Regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak oraz Prezes PARP Małgorzata Oleszczuk. PARP zaprezentuje na niej konkurs finansowany z funduszy unijnych „Dotacje na kapitał obrotowy”, do którego nabór ruszy 15 czerwca. Ma być on wsparciem, przewidzianym na utrzymanie działalności średnich przedsiębiorców, którzy na skutek pandemii COVID-19 znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej. Budżet, którym Agencja będzie dysponowała wynosi 2,5 mld zł a środki pochodzą z dwóch programów operacyjnych – Inteligentny Rozwój oraz Polska Wschodnia. Podczas webinaru zostaną omówione szczegółowe warunki i wytyczne dla przedsiębiorców zainteresowanych taką formą pomocy.

Spotkania w dniach 9-10.06.2020 r.:

  • wtorek 9 czerwca, godz. 9:00-11:00 „Nowe działania dla średnich przedsiębiorstw w ramach Funduszowej Tarczy Antywirusowej”
  • kto może uzyskać wsparcie,
  • jakie kryteria będą brane pod uwagę,
  • gdzie i kiedy można składać wnioski.
  • wtorek 9 czerwca, godz. 14:00-16:00 „Zmiany w procesie inwestycyjno-budowlanym”
  • zmiany w procedurze uzyskiwania odstępstw od przepisów techniczno-budowlanych,
  • liberalizacja podejścia do istotnych odstąpień od projektu budowlanego,
  • łatwiejsze przeniesienie decyzji o pozwoleniu na budowę na nowego inwestora.

– „W ubiegłym roku padł rekord pod względem ilości oddanych mieszkań. Chcemy, aby ten pozytywny trend utrzymał się także po pandemii. Wprowadzamy zmiany, które mają na celu usprawnić i przyspieszyć proces inwestycyjno-budowlany”Robert Nowicki, wiceminister rozwoju.

Podczas wideokonferencji zostaną zaprezentowane nowe regulacje prawne, które mają na celu uproszczenie procesu inwestycyjno-budowlanego. To m.in.: podział projektu budowlanego na projekt zagospodarowania działki lub terenu, projekt architektoniczno-budowlany oraz projekt techniczny; zwolnienie z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę wybranych obiektów czy wprowadzenie uproszczonego postępowania legalizacyjnego w stosunku do samowoli budowlanych od których zakończenia budowy upłynęło 20 lat.

  • środa 10 czerwca, godz. 13:00-15:00 Tarcza samorządowa”
  • konsekwencje pandemii w budżetach JST,
  • rozwiązania w tarczy samorządowej,
  • poprawa płynności finansowej,
  • złagodzenie reguł fiskalnych.

Cykl „Tarcza antykryzysowa dla biznesu” to 20 spotkań on-line organizowanych przez Ministerstwo Rozwoju i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, poświęconych wybranym narzędziom z tarczy antykryzysowej i finansowej. W każdym tygodniu począwszy od 26 maja, eksperci z dziedzin prawa, finansów i ekonomii dzielą się z przedsiębiorcami wiedzą i praktycznymi wskazówkami na temat korzystania z rozwiązań osłonowych proponowanych firmom przez rząd. Spotkania są bezpłatne i nie wymagają rejestracji.

Przebieg konferencji

Każde spotkanie podzielone jest na trzy części. Pierwsza to indywidualne prelekcje zaproszonych ekspertów. Druga ma charakter moderowanej dyskusji, w której paneliści będą rozmawiać o zagadnieniach poruszonych w trakcie spotkania. Podczas trzeciej, ostatniej części, eksperci odpowiedzą na pytania internautów. Dodatkowo, bezpośrednio po zakończeniu każdego wydarzenia uruchomiony zostanie 3 h dyżur ekspercki (nr tel. 22 101 04 01), podczas którego będzie można skorzystać z telefonicznych konsultacji.

Konferencje będą transmitowane na żywo na stronie internetowej www.parp.gov.pl/tarcza. Pytania do ekspertów można przesłać poprzez formularz dostępny na stronie internetowej.

Partnerami cyklu wideokonferencji „Tarcza Antykryzysowa dla biznesu” jest Ministerstwo Finansów, Krajowa Administracja Skarbowa, Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Agencja Rozwoju Przemysłu, Polski Fundusz Rozwoju, Urząd Zamówień Publicznych, Bank Gospodarstwa Krajowego, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Krajowy Punkt Kontaktowy ds. Instrumentów Finansowych Programów Unii Europejskiej.

Xceedance Consulting Polska wybrała krakowski kompleks High5ive na nową siedzibę w Polsce

Firma konsultingowa Xceedance Consulting Polska wybrała kompleks biurowy High5ive na swoją, nową siedzibę w Polsce. W procesie wyboru lokalizacji, negocjacji warunków najmu oraz aranżacji powierzchni doradzała firma Walter Herz  

Xceedance, globalny dostawca technologii i rozwiązań analitycznych w zakresie zarządzania usługami ubezpieczeniowymi zdecydował się przenieść swoją siedzibę w Polsce do budynku biurowego High5ive 4 położonego przy ulicy Pawiej w Krakowie. Nowe biuro, rozlokowane na powierzchni 1500 mkw., zaaranżowane zostanie w myśl reguł work-life balance, z uwzględnieniem potrzeb biznesowych Xceedance. Pozwoli to firmie na dalszy rozwój kadry na rynku EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka).

– Kierując się rozwojem Xceedance, poszukiwaliśmy biura w atrakcyjnej, krakowskiej lokalizacji z łatwym dostępem do komunikacji miejskiej i centralnie usytuowanymi udogodnieniami. Nasze cele obejmowały stworzenie kreatywnego, angażującego miejsca pracy dla naszego zespołu i przyszłych współpracowników. Dzięki rygorystycznemu procesowi zamówień publicznych wybraliśmy High5ive, który spełnił nasze potrzeby dotyczące wysokiej jakości powierzchni oraz lokalizacji. Ponadto kompleks, charakteryzuje się nowoczesnymi, przyjaznymi środowisku cechami, w tym certyfikacją LEED – mówi Marek Kaszczyc, Senior Vice President and Managing Director of Xceedance Consulting Polska.


biuro tłumaczeń Kraków


– Zadaniem naszego zespołu było zagwarantowanie firmie Xceedance kompleksowego wsparcia przy wyborze optymalnej lokalizacji, która w pełni zaspokajałaby jej potrzeby rozwoju w Krakowie w perspektywie najbliższych 5 lat. Zakres pracy agencji obejmował, nie tylko wyszukanie najbardziej optymalnej dla firmy powierzchni i negocjację warunków najmu. Byliśmy również odpowiedzialni za fit-out biura. W drodze przetargu, po analizie kosztów i negocjacji wycen wyłoniona została pracownia architektoniczna Konrada Krusiewicza – The Design Group, która odpowiada za design nowej siedziby Xceedance – informuje Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz.

– Od początku wiedzieliśmy, że w przypadku tego projektu dużą rolę będzie odgrywał project management i wysoki standard aranżacji, więc kluczowe były zaawansowane negocjacje wycen oraz kompleksowa koordynacja procesu projektowego – mówi Emilia Kalińska, Regional Coordinator w Walter Herz.

– Zaczynając pracę nad projektem biura dla młodego zespołu Xceedance wiedzieliśmy, że musimy stworzyć przestrzeń „na luzie”, w której każdy może czuć się dobrze, niemalże jak u siebie w domu. Ważne było dla nas zastosowanie przyjaznych kolorów oraz faktur, które wprowadziliśmy na welurowych kotarach oraz panelach akustycznych w pokojach spotkań. Kolorów jest dużo, jednak nie są one dominujące ani przytłaczające. Dodatkowo, przełamane zostały ciemnym drewnem, które nadaje przytulnego charakteru z lekko eleganckim sznytem. Wprowadziliśmy również elementy stylu industrialnego jak np. otwarte sufity czy charakterystyczne przeszklenia z czarnymi szprosami. Szklenia wyznaczają nam rytm wnętrz, ponieważ ich linie przenikają całą przestrzeń, co dało możliwość stworzenia spójnej całości. Pojawiają się w postaci czarnych listew MDF, a także jako ramki trzymające w ryzach kolorowe, roślinne tapety, czy grafiki w salach spotkań z motywami przewodnimi wspierającymi komunikację wewnętrzną firmy – opowiada Martyna Smętek, projektantka z The Design Group, odpowiedzialna za koncepcję biura.

– To, co będzie widoczne dopiero po zakończeniu realizacji to nazewnictwo salek, tj. Bali, Palermo, Hogwart. Nazwy zostały wytypowane w drodze konkursu przeprowadzonego wśród pracowników biura, co stworzyło im możliwość aktywnego wkładu w projekt wnętrz – dodaje Karolina Kózka, projektantka z The Design Group.

High5ive to projekt, który doskonale wpisuje się w aktualne potrzeby pracowników biurowych. Oferuje duże powierzchnie, zielone otoczenie i bardzo dobre połączenie z wszystkimi rejonami miasta, a dzięki sąsiedztwu dworca kolejowego, także i kraju. Na tle konkurencji kompleks wyróżnia również najwyższy standard rozwiązań architektonicznych.

High5ive, położony w najlepiej skomunikowanym obszarze Krakowa, tuż obok Dworca Głównego i Galerii Krakowskiej oferuje w pięciu budynkach 70 tys. mkw. nowoczesnej przestrzeni biurowej. Poza doskonałą lokalizacją biznesową, sukces komercyjny przyniosło projektowi również szerokie zastosowanie ekologicznych rozwiązań oraz wygodny dostęp do użytecznych usług, z których najemcy i pracownicy firm mogą w nim korzystać, w tym zastosowanie autorskiego systemu operacyjnego Connected by Skanska.

Nadzieje na poprawę sytuacji gospodarczej wspierają ożywienie walut rynków wschodzących

W minionym tygodniu obserwowaliśmy kontynuację wzrostów aktywów ryzykownych. Utrzymujące się pozytywne nastroje związane są między innymi z – jak na obecną sytuację – dobrymi danymi gospodarczymi napływającymi praktycznie ze wszystkich stron.

W ostatnich dniach najwięcej uwagi otrzymał najnowszy raport z amerykańskiego rynku pracy. Warto jednak wspomnieć też o chińskich indeksach PMI, które w maju znalazły się na poziomach wskazujących na ekspansję zarówno sektora przemysłu, jak i usług. Lepsze nastroje na rynku widoczne były nie tylko w umocnieniu walut emerging markets i zwyżkach na rynku akcji, ale też w słabości amerykańskiej waluty. Z drugiej strony wzrostowi pary EUR/USD sprzyjały też działania Europejskiego Banku Centralnego, który w zeszłym tygodniu rozszerzył nadzwyczajny program zakupów w czasie pandemii (PEPP). Sądzimy, że euro wspierane przez działania decydentów, które ograniczają ryzyka, w parze z dolarem amerykańskim w najbliższych tygodniach powinno kontynuować wzrost.

Uwagę mediów przykuwają masowe protesty w USA, które zdają się jednak nie mieć istotnego wpływu na rynek. Inwestorzy w najbliższych dniach skupią się na innych informacjach ze Stanów Zjednoczonych. W środę czekamy na informacje po spotkaniu Rezerwy Federalnej: szczególnie istotna będzie retoryka decydentów w kontekście ostatniej wyraźnej poprawy w danych ekonomicznych – zwłaszcza w obliczu majowego raportu z amerykańskiego rynku pracy, który poznaliśmy w piątek.

 

PLN

Pod kątem zachowania polskiego złotego, ubiegły tydzień można podzielić na dwie, dość równe połowy. W jego pierwszej części polska waluta umacniała się, schodząc w parze z euro do okolic 4,37 – najniższego poziomu od połowy marca. W jego drugiej części zaś nastąpiła wyprzedaż złotego, którą odbieramy jako odreagowanie po serii szybkich wzrostów.

W tym tygodniu nie poznamy istotnych publikacji z Polski. Ze względu na święto Bożego Ciała i związany z nim sezon urlopowy, w jego drugiej części można spodziewać się niższej płynności, co może też mieć wpływ na zachowanie złotego. Amplituda wahań pary EUR/PLN może się zwiększyć, zwłaszcza jeśli w tym okresie nadejdą istotne informacje lub dojdzie do wyraźnej zmiany sentymentu rynkowego.

EUR

W zeszłym tygodniu Europejski Bank Centralny zdecydował się rozszerzyć nadzwyczajny program zakupów w czasie pandemii o 600 mld euro, czyli o 100 mld więcej niż oczekiwaliśmy. Działanie to wywołało na rynku niemal euforię, doprowadzając do redukcji spreadów rentowności obligacji krajów peryferyjnych strefy euro.

Euro również zyskało, kontynuując umocnienie w parze z dolarem amerykańskim. Europejskiej walucie sprzyjały też dane z gospodarki, a konkretnie rewizje majowych odczytów PMI. Sądzimy, że kroki podjęte przez Europejski Bank Centralny w praktyce wykluczają możliwość wystąpienia kolejnego kryzysu strefy euro i spodziewamy się, że aprecjacja wspólnej europejskiej waluty w parze z dolarem amerykańskim utrzyma się w nadchodzących tygodniach.

USD

Dane makroekonomiczne napływające z USA w ostatnim czasie były dość pozytywne. W ubiegłym tygodniu uwagę przykuł przede wszystkim raport z amerykańskiego rynku pracy. Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w maju wyniosła 2,5 mln. Różnica w relacji do oczekiwań konsensusu, który spodziewał się gwałtownego spadku to ok. 10 mln osób. Zamiast istotnie wzrosnąć, niespodziewanie spadło natomiast bezrobocie – z 14,7% do 13,3%.

Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w USA [w mln] (2015 – 2020)

Zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych w USAŹródło: Refinitiv Datastream Data: 08/06/2020

O ile majowe dane nadal wskazują na ogrom zniszczeń jakiego doświadczył amerykański rynek pracy w konsekwencji pandemii, tak jednak wspomniany raport pokazuje, że wyjście z recesji przypominające kształtem literę V staje się bardziej prawdopodobnym scenariuszem. Rynki pozytywnie odebrały te informacje. Z tym większą uwagą będziemy obserwować jak członkowie Rezerwy Federalnej zareagują na te wiadomości podczas czerwcowego spotkania decyzyjnego, z którego informacje poznamy w środę wieczorem.

GBP

Szczęśliwie dla funta brytyjskiego, rynki obecnie skupiają się na czynnikach korzystnych dla aktywów ryzykownych, w tym perspektywach szybkiego odbicia gospodarczego po pandemii, a nie na negocjacjach brexitowych, które po raz kolejny zdają się zmierzać donikąd.

Pozytywną informacją dla funta brytyjskiego jest też to, że nie każdy z niedawno wypowiadających się oficjeli Banku Anglii zdaje się rozważać możliwość wprowadzenia ujemnych stóp procentowych – w ostatnich tygodniach reprezentanci banku centralnego przyzwyczaili nas do tego typu rozważań, w pewien sposób „normalizując” tę kwestię. Podczas wypowiedzi w trakcie webinaru Bloomberga, Andrew Hauser z BoE – który, co warto dodać nie jest decydentem MPC – wyraził opinię, że ujemne stopy w Wielkiej Brytanii to nie coś, co wydarzy się w najbliższym czasie.

Wśród danych z gospodarki Wielkiej Brytanii w tym tygodniu znajdziemy odczyt PKB w kwietniu. Biorąc pod uwagę szybko zmieniające się środowisko gospodarcze nawet te nie tak wsteczne dane dla rynku prawdopodobnie będą przestarzałe.

CHF

Frank szwajcarski w minionym tygodniu doświadczył istotnego osłabienia i był jedną z najgorzej radzących sobie walut G10. W piątek kurs EUR/CHF osiągnął najwyższy poziom w tym roku.

Kluczowe dane rozczarowały: PKB w I kwartale doświadczył spadku o 2,6% w ujęciu kwartalnym. Niemniej, biorąc pod uwagę szybko zmieniające się otoczenie gospodarcze, dane te w obecnej sytuacji są mocno przestarzałe. Najbardziej bieżące dane, czyli odczyt PMI dla przemysłu w maju pokazał lekki wzrost indeksu po tym, jak miesiąc wcześniej spadł on do najniższego poziomu od 2009 roku. Inflacja z kolei spadła jeszcze głębiej poniżej zera.

W tym tygodniu we wtorek poznamy dane o bezrobociu w maju, które zgodnie z oczekiwaniami mają pokazać wzrost w relacji do poprzedniego miesiąca. Warto obserwować odczyty, aby być na bieżąco z sytuacją w szwajcarskiej gospodarce, niemniej zmiany na rynku, jakie obserwowaliśmy w poprzednim tygodniu, utwierdzają nas w przekonaniu, że w krótkim terminie dla szwajcarskiej waluty najważniejsze pozostaną zmiany rynkowego sentymentu i chęć uczestników rynku do ponoszenia ryzyka.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Jak zrobić audyt seo sklepu internetowego?

Uruchomienie własnego sklepu internetowego to dla wielu firm szansa na osiągnięcie sukcesu. Jeżeli jednak komuś się wydaje, że wystarczy zainwestować w przygotowanie strony i uzupełnienie jej produktami, a klienci od razu zaczną zamawiać towary z oferty, to może się bardzo rozczarować.

  1. Jak zdobyć klientów dla sklepu internetowego?
  2. Pozycjonowanie sklepu a audyt strony
  3. Popularna metoda pozycjonowania na długi ogon
  4. Wsparcie specjalisty w promowaniu sklepów

Już dawno skończyły się czasy, gdy sukces w branży ecommerce można było odnieść bez dobrego marketingu i pozycjonowania sklepu. Teraz trzeba się mocno napracować lub skorzystać z pomocy specjalistów od pozycjonowania stron, aby zdobyć klienta.

Jak zdobyć klientów dla sklepu internetowego?

Ciągłe zmiany wprowadzane w wyszukiwarce Google oraz duża konkurencja, którą można zaobserwować niezależnie od branży, sprawiają, że sklepy, których właściciele nie inwestują w pozycjonowanie, nie mają szansy utrzymać się na rynku. Chociaż niektóre działania można spróbować zrobić we własnym zakresie, to największe efekty przyniesie współpraca z kimś, kto zna się na takich rzeczach. Zamiast więc tracić czas na samodzielne pozycjonowanie lub zlecać to pracownikowi, który na dobrą sprawę nie ma o tym żadnego pojęcia, bezpieczniej jest skorzystać z usług specjalisty seo. Taka osoba nie tylko pomoże dobrać odpowiednią strategię pozycjonowania, ale przede wszystkim zacznie od wykonania audytu strony.

Pozycjonowanie sklepu a audyt strony

Wspomniany audyt umożliwia wskazanie tych elementów sklepu internetowego, które wymagają poprawy. Prawidłowo przeprowadzony audyt dostarczy właścicielowi sklepu informacji o słabych stronach e-biznesu, błędach oraz wielu innych informacji. Jeżeli zastanawiasz się, jak zrobić audyt seo sklepu internetowego, możesz skorzystać z gotowego poradnika. Dowiesz się z niego, co powinien zawierać audyt, aby można było poprawić pozycję strony na konkretne frazy. Teoretycznie każdy może zapoznać się z informacjami na temat audytu i spróbować przygotować go na własną rękę korzystając z płatnych lub darmowych narzędzi. W praktyce jednak uzyskane w ten sposób informacje mogą być niepełne lub wręcz nieprawidłowe.

Specjalista z doświadczeniem w audytach najczęściej przeprowadza je kompleksowo. Oferuje więc klientowi dobór fraz kluczowych oraz sprawdzenie wszystkich istotnych czynników, które mają wpływ na pozycje strony w wyszukiwarce Google. To jednak nie wszystko, gdyż w porządnym audycie można też znaleźć wskazówki związane z tym, czy sklep jest wygodny i użyteczny dla potencjalnych klientów. Specjalista może również skontrolować zabezpieczenia sklepu internetowego, co zminimalizuje ryzyko wycieku danych klientów.

Popularna metoda pozycjonowania na długi ogon

Po zapoznaniu się z audytem warto zacząć jak najszybciej wdrażać zawarte w nim uwagi. Pamiętaj, że na efekty niektórych zmian trzeba poczekać nawet kilka lub kilkanaście tygodni (chodzi między innymi o zaindeksowanie nowych treści w wyszukiwarkach), więc lepiej nie tracić niepotrzebnie czasu. Jedną z popularniejszych – a przy tym wciąż uważanych za bardzo skuteczną – metod pozycjonowania sklepów internetowych jest long tail. Polski odpowiednik tego określenia to nic innego jak „długi ogon”.

Z pewnością zastanawiasz się teraz, czym jest pozycjonowanie na długi ogon i dlaczego warto je stosować dla zwiększenia sprzedaży w sklepie internetowym. W porównaniu ze standardowym pozycjonowaniem, gdzie dobiera się kilka – kilkanaście fraz dla całej strony internetowej i dąży do tego, aby znalazły się one na wysokich pozycjach, pozycjonowanie na długi ogon opiera się nawet na kilkuset lub tysiącu fraz. Przy long tail nie stosuje się pojedynczych słów, a skupia przede wszystkim na wielowyrazowych słowach kluczowych. Dzięki temu można zdobyć ruch nawet z nietypowych zapytań. Bardzo często frazy, które wpisują internauci, znacznie odbiegają od tego, co wpisałyby osoby prowadzące sklep. Zamiast więc ryzykować, że przez źle dobrane frazy straci się wiele potencjalnych zamówień, lepiej zacząć od zlecenia audytu i rozpoczęcia pozycjonowania na długi ogon. Efekty takiego podejścia z pewnością przerosną oczekiwania klienta, szczególnie jeżeli wybierze dobrego specjalistę od seo.

Wsparcie specjalisty w promowaniu sklepów

Jeżeli do tej pory nie prowadziłeś działań seo dla swojego sklepu lub innej witryny albo dopiero przymierzasz się do wystartowania z biznesem online, powyższe informacje mogą wydawać ci się skomplikowane. Nie musisz jednak tracić czasu na poszerzanie wiedzy w tym zakresie, gdyż możesz rozważyć współpracę z kimś, kto robi to od lat. Pamiętaj, że w branży seo niektóre rzeczy zmieniają się praktycznie przez cały czas. Trudno więc być ze wszystkimi wytycznymi na bieżąco komuś, kto musi poświęcać czas również na prowadzenie firmy. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, ile kosztuje profesjonalny audyt lub poznać koszty związane z pozycjonowaniem, sprawdź popularną ofertę Zgred.pl, która od lat cieszy się dużym zaufaniem wśród klientów.

59 proc. Polaków przekonanych o drugiej fali pandemii

W czasach luzowania lub znoszenia ograniczeń ostrożność spowodowana przekonaniem o realnym ryzyku wystąpienia drugiej fali pandemii może zapobiec gwałtownej nowej fali zachorowań. Aktualnie 59 proc. respondentów wyraziło przekonanie, iż jest całkowicie prawdopodobne, że nastąpi druga fala pandemii i konieczne będą nowe środki ograniczające.

Wyniki czwartej fali badania „GfK Corona Mood: dynamika zachowań konsumenckich na rynkach FMCG, dóbr trwałych i usług finansowych”

Osoby obawiające się wystąpienia drugiej fali pandemii są w porównaniu do ogółu respondentów bardziej krytyczne w ocenia przyszłych skutków pandemii w okresie już po jej ustąpieniu, tak na poziomie skutków indywidualnych, jak i ogólnych zmian postaw społecznych oraz sytuacji ekonomicznej.

Po zakończeniu pandemii pogorszenia sytuacji zawodowej spodziewa się 30 proc. ogółu respondentów, a w śród osób przekonanych o drugiej fali zachorowań odsetek ten wzrasta do 35 proc. Zamknięcia wielu małych sklepów i firm spodziewa się 53 proc. badanych, a w śród osób przekonanych o ryzyku drugiej fali odsetek znowu wzrasta, do 60 proc. Podobnie, odpowiednio z 29 do 37 proc., rośnie odsetek respondentów przekonanych o upowszechnieniu się modelu pracy zdalnej, jako obowiązującego w przypadku wielu firm. Powyższe przykłady ilustrują wybrane skutki pandemii oczekiwane przez respondentów w wymiarze gospodarczym.

Podobną dynamikę w różnicy poziomów odsetków pomiędzy ogółem respondentów a respondentami oczekującymi wystąpienia drugiej fali zachorowań, można zaobserwować w wymiarze oczekiwanych zmian postaw indywidualnych. Np. najważniejsze z punktu widzenia producentów i dystrybutorów ostrożne postawy konsumenckie ukształtowane w trakcie trwania pandemii, pomimo prób uwalniania gospodarki, mogą pozostać w dużym stopniu niezmienione po jej zakończeniu. 57 proc. ogółu respondentów deklaruje, że po ustaniu pandemii wielce prawdopodobne jest, iż będą dalej oszczędzać i ograniczą zakupy. Wśród respondentów przekonanych o wystąpieniu drugiej fali zachorowań odsetek ten wzrasta do 66 proc. Unikać chodzenia do centrów handlowych będzie odpowiednio 63 i 71 proc. respondentów. Zamiast wizyt w sklepach respondenci deklarują chęć częstszego wykorzystywania technologii – sklepowych infolinii, chatów i chat botów na stronach www. Podobnie rzecz ma się z dokonywaniem samych zakupów. 36 proc. ogółu respondentów, a 45 proc. w przypadku tych przekonanych o drugiej fali, deklaruje, iż zwiększą liczbę zakupów z dostawą do domu.

Najbardziej optymistycznym skutkiem pandemii w tym zestawie jest opinia, iż będziemy bardziej cenić swój czas. Jest to opinia podzielana przez 41 proc. ogółu respondentów (a przez 50 proc. tych, przekonanych o drugiej fali wystąpienia zakażeń).59 proc. Polaków przekonanych o drugiej fali pandemii– Według różnych źródeł zakażonych osób może być dziś w Polsce od 11 tys. (oficjalne rządowe dane) do nawet miliona (szacunki jednego z najbardziej opiniotwórczych i aktywnych medialnie epidemiologów). Istnienie tak dużej rozbieżności wyliczeń sprawia, iż w sytuacji braku wiarygodnego źródła opisującego i wskazującego na realną skalę epidemii, co za tym idzie ograniczonego zaufania ludzi do podawanych statystyk, a z drugiej strony w okolicznościach znoszenia ograniczeń w organizacji życia i w gospodarce, tylko indywidualna osobista trafna ocena aktualnego realnego poziomu ryzyka zakażenia dokonana przez każdego z obywateli, może uchronić społeczeństwo przed kolejnym gwałtownym wzrostem zachorowań.

Takim czynnikiem podtrzymującym społeczne poczucie realnego poziomu ryzyka zakażeń nadal występującego w populacji jest m.in. przekonanie o wystąpieniu drugiej fali zachorowań. Izolowanie (długotrwałe w szczególności) nie jest zgodne ze społeczną naturą człowieka. Więc jeśli po uwolnieniu gospodarki i społeczeństwa ludzie pozostaną ostrożni i nadal będą często myć ręce, używać maseczek w miejscach publicznych, kichać w zgięcie łokcia i unikać zatłoczonych miejsc, to efektem tego powinno być ograniczenie gwałtownie rosnącej liczby nowych zakażeń, przeciążenia szpitali i liczby zgonów. Badania i historyczne obserwacje przebiegu epidemii prowadzą niestety do wniosku, że istnieje prawidłowość, iż na jej początkowych etapach ludzie przeceniają ryzyko zagrożenia i ich reakcje są nadmierne, z kolei na kolejnych etapach, gdy epidemia rozwija się i obiektywne ryzyko wzrasta, mają skłonność do niedoszacowania ryzyka. Zatem dla nas wniosek na obecnym etapie może być tylko jeden – należy być nadal uważnym i ostrożnym, bo głównie od indywidualnych postaw zależy kierunek i dynamika rozwoju epidemii – komentuje Dominika Grusznic-Drobińska, Team Manager w GfK.

O badaniu
Przedmiotem trackingu są informacje o postawach, decyzjach i zachowaniach zakupowych na rynkach FMCG, dóbr trwałych i usług, w tym usług i produktów bankowych.

Czwartą falę badania zrealizowano w dniach 8-11 maja metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na losowo-kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=500 osób. Struktura respondentów została dobrana i zrealizowana z zachowaniem rozkładu parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającym rozkład tych cech w populacji generalnej. Cechy kontrolowane w badaniu: wykształcenie, płeć x wiek, wykształcenie, województwo, klasa wielkości miejscowości.

Gliwice gonią Katowice – podsumowanie I kwartału 2020 na rynku biurowym Gliwic

Według danych firmy doradczej Colliers International w Gliwicach istnieje ponad 93 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. W pierwszym kwartale 2020 r. oddano do użytku biurowiec przy ul. Bojkowskiej 47B o powierzchni 3,3 tys. mkw., a w fazie planowania, z przewidywanym terminem oddania do końca 2022 r., pozostaje blisko 50 tys. mkw. biur.

Współczynnik pustostanów w Gliwicach dla budynków klasy A i B na koniec I kw. 2020 r. wyniósł 8,8%, co przekłada się na ok. 8,2 tys. mkw. dostępnej powierzchni biurowej. Poziom średnich stawek czynszowych w istniejących budynkach klasy A kształtuje się od 11 do 13,8 EUR/mkw./mc., natomiast w budynkach klasy B ok. 7-11 EUR/mkw./mc.

Gliwice gonią Katowice

Gliwice to obecnie drugie po Katowicach miasto pod względem liczby istniejących nowoczesnych projektów biurowych w obszarze Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W ciągu ostatnich lat obserwujemy dynamiczny rozwój rynku gliwickiego, co powoduje rosnące zainteresowanie miastem. Wysoki potencjał rozwojowy i przyjazność dla biznesu potwierdza m.in. prestiżowy ranking fDi’s Polish Cities of the Future 2019/2020, który bada rozwój ośrodków miejskich na całym świecie.

Wśród transakcji podpisanych w 2019 r. w Gliwicach znalazły się m.in. umowy w budynku Dworcowa 25 – ista Shared Services (ok. 2,1 tys. mkw.) oraz PKO BP (ok. 420 mkw.) czy Valmet w budynku przy ul. Bojkowskiej 47 (ok. 2 tys. mkw.). Szkoła prywatna TEB Edukacja wynajęła cały budynek przy ul. Chorzowskiej 12 (ponad 1,5 tys. mkw.), zaś firma SII zajęła w budynku przy ul. Zygmunta Starego 24 ok. 156 mkw. Wszystkie wymienione transakcje to nowe umowy. W I kw. 2020 r., pomimo sytuacji związanej z pandemią COVID-19, wspomniana wcześniej firma ista Shared Services zawarła transakcję przednajmu w planowanym budynku DL Center Point Gliwice.

— Na Górnym Śląsku, poza Katowicami, to Gliwice są dynamicznie rozwijającym się ośrodkiem miejskim, który swoim potencjałem przyciąga zagranicznych i lokalnych inwestorów. Powstałe w mieście nowe i planowane inwestycje biurowe nie odbiegają standardem od budynków biurowych funkcjonujących w największych polskich i europejskich metropoliach, a wdrożone w nich rozwiązania w pełni odpowiadają na rosnące potrzeby najemców — mówi Barbara Pryszcz, dyrektor regionalny Colliers International w Katowicach.

Wykwalifikowane kadry

Popyt na powierzchnię biurową w Gliwicach generowany jest głównie przez firmy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu, firmy informatyczne, jak również branże związane z nowymi technologiami. Dostrzegalne jest także zainteresowanie powierzchniami biurowymi ze strony licznych start-upów zakładanych przez absolwentów Politechniki Śląskiej.

Gliwickie i katowickie uczelnie zapewniają firmom duże zasoby wykwalifikowanej kadry. Silne centrum akademickie przyciąga nowych inwestorów zarówno w zakresie nauk technicznych, jak i sektora nowoczesnych usług biznesowych. Na obszarze  Gliwic studiuje obecnie 18 900 osób.

Rosnący potencjał

Województwo śląskie charakteryzuje się bardzo dobrą dostępnością komunikacyjną  – na jego terenie krzyżują się transeuropejskie szlaki: korytarz III (Berlin – Wrocław – Katowice – Kraków – Lwów) oraz korytarz VI (Gdańsk – Katowice – Żylina). Region wyróżnia również bardzo silnie rozwinięta sieć drogowa – w Gliwicach przecinają się dwie autostrady A1 i A4. W 2016 roku została ukończona Drogowa Trasa Średnicowa (DTŚ), łącząca Gliwice z Katowicami. Obecnie zaś w trakcie budowy jest południowa oraz zachodnia obwodnica Gliwic.

Budynki biurowe zlokalizowane są głównie w centralnej części miasta oraz na obszarze Nowych Gliwic i specjalnej strefy ekonomicznej, w niewielkiej odległości od Drogowej Trasy Średnicowej, zapewniającej doskonałą dostępność komunikacyjną.

Potencjał Gliwic jest coraz bardziej dostrzegany przez deweloperów, co przekłada się na systematyczny wzrost inwestycji biurowych w tym mieście. W najbliższych latach eksperci Colliers prognozują dalszy rozwój rynku oraz rosnące zainteresowanie ze strony najemców.

Outlety i centra convenience wracają do życia

Średnio ponad 80% w przypadku outletów i nawet 90% (a czasem nawet 100%) w przypadku centrów convenience – tyle, w porównaniu z ubiegłym rokiem, wynosi liczba klientów tych obiektów po tym, jak na początku maja rząd odmroził działalność galerii handlowych. Tak pozytywne rezultaty wynikają z faktu, że ten typ centrów stanowi destynację zakupową samą w sobie, oferując przy tym ograniczoną liczbą opcji spędzania wolnego czasu. A to, paradoksalnie, pracuje teraz na popularność centrów wyprzedażowych i convenience wśród klientów.

Szacujemy, że po otwarciu outletów wróciło do nich średnio nawet ponad 80% klientów, porównując wskaźniki odwiedzalności do analogicznego okresu z ubiegłego roku. Podobne wyniki możemy obserwować w obiektach typu convenience, parkach handlowych czy lokalnych centrach handlowych, gdzie odwiedzalność jest zbliżona do poziomu sprzed pandemii. – tłumaczy Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL

Czy tak zadowalające wskaźniki mogą oznaczać zwrot klientów w stronę centrów monofukcyjnych?

Faktycznie, przed epidemią potrzeby zakupowe klientów jasno wskazywały, że szczególnie cenimy sobie miejsca z rozwiniętą ofertą gastronomiczną i rozrywkową. Teraz z kolei znajdujemy się w bardzo wyjątkowej sytuacji, kiedy możemy bardziej skłaniać się ku mniejszym obiektom bez rozwiniętych części wspólnych i stref food court, co zwiększa w nas poczucie bezpieczeństwa. Jest jednak stanowczo zbyt wcześnie, aby mówić o zmieniających się trendach zakupowych, ponieważ ważne elementy oferty centrów handlowych, czyli rozrywka i siłownie, działają od zaledwie dwóch dni. Warto też zaznaczyć, że muszą one funkcjonować w reżimie sanitarnym, a właściciele niektórych sieci kinowych nie zdecydowali się na razie na ponowne otwarcie swoich sal dla widzów. Ponadto, zwróćmy również uwagę, że z polaryzacją rynku mieliśmy do czynienia jeszcze przed epidemią. Na razie przyzwyczajamy się do nowej sytuacji i nabywamy nowych wzorców zachowań związanych z koniecznością utrzymywania dystansu społecznego. – dodaje Anna Wysocka

Wysoki poziom odwiedzalności centrów outletowych wynika również z dotychczasowych zwyczajów zakupowych polskich konsumentów, którzy lubią polować na okazje cenowe. Ten aspekt jest wzmacniany zwłaszcza teraz, kiedy bardziej uważnie planujemy domowe wydatki.

Niewykluczone, że w kolejnych miesiącach zwiększy się pula najemców outletów. Zarządzenie stanami magazynowymi, w których zalegają teraz kolekcje wiosenne, pociągnie za sobą konieczność znalezienia miejsca, w których będzie można je sprawnie wyprzedać. Z kolei w przypadku centrów convenience możliwa jest większa współpraca ze sklepami online. To naturalna droga rozwoju tych pierwszych ze względu na ich dogodne i liczne lokalizacje, a przecież każdy chce odebrać paczkę szybko i bez problemów, najlepiej w bliskiej odległości od swojego domu. – podsumowuje Joanna Tomczyk, Starszy Analityk Rynku, JLL

Amazon w czołówce największych amerykańskich pracodawców i inwestorów w Polsce

Amazon jest największym amerykańskim pracodawcą i zajmuje 3. miejsce w rankingu największych amerykańskich inwestorów w Polsce – wynika z raportu „30 lat inwestycji amerykańskich w Polsce”, przygotowanego przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce (AmCham) i KPMG. Firmy z udziałem kapitału amerykańskiego z powodzeniem prowadzą biznes w Polsce, a ich inwestycje są obecne w całym kraju, przyczyniając się do sukcesu gospodarczego Polski.

Raport „30 lat inwestycji amerykańskich w Polsce”przedstawia kompleksową analizę inwestycji amerykańskich w Polsce oraz podkreśla pozytywną rolę, jaką kapitał zza oceanu odgrywa w rodzimej gospodarce. Wartość inwestycji amerykańskich w naszym kraju na koniec 2018 r. była szacowana na 24,4 mld USD (92 mld PLN)[1], jednak w ocenie AmCham może to być nawet 62,7 mld USD (236 mld PLN)[2]. Amerykańskie inwestycje obejmują szereg istotnych branż, począwszy od przemysłu, poprzez części samochodowe, badania i rozwój, nieruchomości, usługi finansowe, dobra konsumpcyjne, produkcję rolną i sektor usług wspólnych. Amazon jest jednym z czołowych inwestorów amerykańskich w Polsce, od lat rozbudowując kolejne oddziały firmy i tworząc nowe miejca pracy.

Amerykański kapitał przyczynia się do wzrostu konkurencyjności Polski zarówno na rynku europejskim, jak i światowym. Ponad połowa wszystkich nowych inwestycji w Polsce każdego roku pochodzi od firm obecnych już wcześniej na rynku. Cieszymy się, że długotrwała działalność oraz poziom inwestycji Amazon na polskim rynku przynosi tak wymierne korzyści i dowodzi, że Polska jest krajem o dużym potencjale i możliwościach biznesowychmówi Tony Housh, Prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce.

Według raportu AmCham i KPMG Amazon zajmuje 3. miejsce wśród amerykańskich inwestorów w Polsce. Firma obecna jest na rodzimym rynku od 2014 r., a jej główne obszary inwestycji to potencjał ludzki, badania i rozwój oraz centra logistyczne. Amazon prowadzi w Polsce 8 nowoczesnych Centrów Logistyki E-Commerce, Centrum Rozwoju Technologii Amazon w Gdańsku i oddział Amazon Web Services w Warszawie. Najnowsza inwestycja, centrum logistyki w Łodzi, zostanie otwarta w 2020 r. i pozwoli na utworzenie ponad 100 nowych miejsc pracy. Amazon zainwestował już w Polsce łącznie ponad 14 mld PLN.

Polska to dla nas bardzo ważny rynek. Dynamicznie, konsekwentnie i odpowiedzialnie rozwijamy nasz biznes w różnych rejonach kraju, pobudzając przemysł, wspierając polski eksport, wpływając na rozwój społeczności lokalnych i tworząc atrakcyjne i bezpieczne miejsca pracy. Jesteśmy dumni, że  ponad 16 000 osób wybrało Amazon na swojego pracodawcę i poleca nas swoim rodzinom i znajomym. Chętnie współpracujemy z różnymi podmiotami, inwestujemy w obszar badawczo-rozwojowy i prowadzimy działalność CSR-ową. W ten sposób przyczyniamy się do innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki. Cieszy nas fakt, że zostało to docenione w najnowszym raporcie AmCham i KPMG na temat inwestycji amerykańskich w Polscemówi Marian Sepesi, dyrektor regionalny ds. operacji Amazon.

Firmy amerykańskie stale tworzą w Polsce nowe miejsca pracy, a tempo wzrostu zatrudnienia znacznie przewyższa średnią rynkową. Według raportu „30 lat inwestycji amerykańskich w Polsce” w firmach z udziałem kapitału amerykańskiego pracuje w Polsce ok. 267 000 osób, a w latach 2010-2018 zatrudnienie w nich podwoiło się. Tylko w pierwszej dziesiątce największych amerykańskich pracodawców w Polsce zatrudnienie znalazło ponad 78 860 pracowników, co odpowiada blisko 32% wszystkich miejsc pracy utworzonych przez firmy amerykańskie w Polsce. W raporcie Amazon wymieniony jest jako największy pracowdawca zza ocenau – firma od 2014 roku stworzyła ponad 16 000 stałych miejsc pracy w centrach logistycznych w Sadach koło Poznania, Sosnowcu, Kołbaskowie koło Szczecina, Bielanach Wrocławskich (dwa obiekty firmy), Pawlikowicach koło Łodzi, Okmianach koło Bolesławca i w nowopowstałym centrum  w Gliwicach oraz w  Warszawie i Centrum Rozwoju Technologii w Gdańsku.

Amerykańskie inwestycje od lat pobudzają polską gospodarkę i przyczyniają się do umacniania pozycji kraju w Europie i na arenie międzynarodowej. Kapitał amerykański odpowiada obecnie 4% wartości polskiego PKB, co pokazuje jak ważną rolę odgrywają firmy amerykańskie działające na terenie naszego kraju. Stany Zjednoczone są drugim najważniejszym źródłem kapitału inwestycyjnego w Polsce, stanowiąc 11% całkowitej wartości wszystkich inwestycji bezpośrednich w naszym kraju. Według raportu, amerykańscy inwestorzy działający w Polsce doceniają dynamikę naszego rynku, jego rosnącą rolę na arenie europejskiej, znakomitych pracowników oraz bazę polskich firm, z którymi współpracują.

***

Amazon w Polsce:

Amazon działa w Polsce od 2014 r. W tym czasie firma wygenerowała w kraju ponad 14 miliardów złotych inwestycji w centra logistyczne, badania i rozwój oraz koszty osobowe. Amazon stworzył ponad 16 000 stałych miejsc pracy w swoich 8 nowoczesnych Centrach Logistyki E-Commerce w Sadach koło Poznania, Sosnowcu, Kołbaskowie koło Szczecina, Bielanach Wrocławskich (gdzie znajdują się dwa obiekty firmy), Pawlikowicach koło Łodzi i Okmianach koło Bolesławca, w nowopowstałym centrum w Gliwicach, w Centrum Rozwoju Technologii Amazon w Gdańsku i oddziale Amazon Web Services
w Warszawie. Kolejna inwestycja, centrum logistyki w Łodzi, zostanie otwarta w 2020 r.

[1] z wyłączeniem bankowości

[2] z wyłączeniem bankowości, uwzględniając inwestycje dokonane przez firmy ze Stanów Zjednoczonych, które obecnie należą do podmiotów z innych krajów

Poprawa za oceanem

Po bardzo słabym miesiącu dla rynku pracy w kwietniu, pomimo dalszych problemów z wirusem, gospodarka wraca bliżej normy.

Amerykański rynek pracy znów zaskoczył

W piątkowe popołudnie poznaliśmy dane o bezrobociu i zmianie liczby miejsc pracy. Były one sporym zaskoczeniem. Analitycy oczekiwali wzrostu bezrobocia z 14,7% do 19,9%. Opublikowane dane pokazały jednak poziom 13,3%. Okazuje się, że gospodarka USA tak jak początkowo zareagowała bardzo negatywnie, tak teraz bardzo sprawnie zaczyna się stabilizować. Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła +2,5 miliona, gdzie spodziewano się spadku o 8 milionów. Widząc stopę bezrobocia dane te nie mogą dziwić. Na walutach widzieliśmy wybicie dolara z trendu spadkowego względem euro.

Ropa znowu drożeje

W piątek mieliśmy kolejny skok ropy naftowej w górę. Czarne złoto poszło w górę o kolejne 5%. Tym samym wyraźnie przekroczono barierę 40 dolarów za baryłkę na giełdzie w Londynie. Surowiec notowany w Nowym Jorku jest bardzo blisko tej granicy. Wraz ze wzrostem cen pojawiają się kolejne problemy dla tego rynku. Gdy ropa była bardzo tania, wydobycie ze względu na niską opłacalność było wstrzymywane. Teraz wielu producentów może chcieć zmniejszyć straty, co ponownie może spowodować nadmiar surowca na rynku.

Dane z Chin

W niedzielę poznaliśmy odczyty na temat handlu zagranicznego z Chin. Eksport spada o 3,3% a import o 16,7%, analitycy spodziewali się spadku obydwóch wartości o niecałe 10%. Pokazuje to kontynuację tendencji, gdzie Państwo Środka coraz bardziej przechodzi na konsumpcję wewnętrzną, ograniczając import jednocześnie cały czas starając się utrzymać moce eksportowe.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Indeks ryzyka społecznego (IRS) – które kraje są najbardziej podatne na niepokoje w następstwie Covid-19?

  • Wszystkie rozwinięte gospodarki znajdują się wśród 35 krajów o najniższym ryzyku społecznym. Pierwsze miejsce zajmuje Dania, przed Finlandią i Szwecją. Niemcy są 5, USA – 23, a Włochy – 30.
  • W gospodarkach wschodzących sytuacja jest bardziej zróżnicowana. W Europie najbardziej podatna na niepokoje społeczne jest Turcja, na Bliskim Wschodzie – Iran.
  • Najwyższe ryzyko społeczne obowiązuje obecnie w Ameryce Łacińskiej i Afryce, gdzie prawie wszystkie kraju otrzymały bardzo niski wskaźnik IRS.
  • Zdaniem Euler Hermes w 2021 r. możemy spodziewać się umiarkowanego wzmocnienia ryzyka społecznego w Zjednoczonym Królestwie, w Stanach Zjednoczonych i Belgii oraz wysokiego wzmocnienia ryzyka społecznego w Ameryce Łacińskiej i w niektórych krajach afrykańskich i na Bliskim Wschodzie.

W każdym kwartale, Allianz i Euler Hermes – światowy lider w sektorze ubezpieczeń należności, ocenia ryzyko danego kraju prezentując swój indeks ryzyka społecznego (IRS) wskazujący, które kraje są podatne na systemowe ryzyka społeczne (niezadowolenie społeczne, demonstracje i protesty), mające wpływ na kierunek polityczny i politykę danego kraju, jego przedsiębiorstw, jak również zdolność generowania i przyciągania inwestycji. W tym roku, aby mieć bardziej precyzyjny i kompletny obraz w obliczu pandemii Covid-19, dodał do swoich analiz ryzyko środowiskowe, społeczne i związane z zarządzaniem.

Wskaźnik IRS klasyfikuje kraje w skali od 0 (najwyższe ryzyko społeczne) do 100 (najniższe ryzyko społeczne). Zdefiniowany został w oparciu o 12 wskaźników, obejmujących m.in. wzrost realnego PKB per capita, aktywność zawodową ludności w wieku produkcyjnym, nierówności w dochodach, wydatki publiczne na cele społeczne czy zaufanie do rządzących. W ten sposób, Euler Hermes obliczył Indeks Ryzyka Społecznego (IRS) dla 102 krajów za 2020 r.

Niskie ryzyko społeczne w gospodarkach zaawansowanych

Jak można się było spodziewać, wszystkie zaawansowane gospodarki znajdują się wśród 35 krajów o najniższym ryzyku społecznym. Pierwsze miejsce w rankingu z wynikiem IRS 82,5 zajmuje Dania, przed Finlandią (81,3) i Szwecją (78,1). Niemcy (76,5) plasują się na 5. miejscu, za nimi Austria (76,9).

W tej grupie krajów najgorzej wypadają Włochy (30. miejsce – 63,9) i Grecja (35. miejsce – 61,4). Pomimo swojego rankingu wynik Grecji odzwierciedla poprawę o +6,2% w stosunku do sytuacji obserwowanej pięć lat wcześniej, kiedy kraj znajdował się w samym środku kryzysu związanego z długiem państwowym. Podobnie Włochy odnotowały poprawę o +2%. W obu krajach poprawa wynikała w części z większego wzrostu realnego PKB per capita w ostatnich trzech latach i lepszych warunków zatrudnienia. Pomimo, iż analitycy Euler Hermes, spodziewają się pogorszenia IRS dla obu krajów w następstwie Covid-19, to nie powinien on spaść poniżej poziomów z 2015 r., również dlatego, że lokalne i unijne środki stymulacyjne powinny złagodzić niekorzystne skutki gospodarcze.

USA znajduje się na 23. miejscu z IRS z wynikiem 66,4, gdyż mocno zauważalne są słabe strony w zakresie (niskiej) aktywności zawodowej, równości dochodów, wydatków publicznych i zaufania do rządu. Z drugiej strony kraj cieszy się dobrą oceną w zakresie stabilności politycznej, skuteczności rządu, postrzegania korupcji, wzrostu per capita i niskiego udziału importu towarów w PKB.

Rynki wschodzące: regionalne zróżnicowanie ryzyka społecznego

W gospodarkach wschodzących sytuacja jest bardziej zróżnicowana. W europejskich krajach rozwijających się ryzyko społeczne jest umiarkowane: IRS 12 spośród 18 krajów wynosi powyżej 50, a wynik 9 krajów powyżej 60. Krajem najbardziej podatnym na niepokoje społeczne w regionie jest Turcja z IRS wynoszącym zaledwie 38,8. Zdaniem ekspertów Euler Hermes, wśród czynników, które przyczyniają się do tej sytuacji, utrzymująca się deprecjacja waluty, niski udział siły roboczej, niestabilność polityczna i nierówności w dochodach.

W azjatyckich krajach rozwijających się IRS 7 spośród 14 krajów wynosi poniżej 50, w tym Chin (49,3). Często kraje te mają niekorzystne warunki zatrudnienia i dochodów, oraz słabe postrzeganie instytucji publicznych. Sugeruje to na znaczącą podatność na systemowe niepokoje społeczne w przyszłości.

Na Bliskim Wschodzie sytuacja nie jest jednolita. Niektóre kraje wykazują bardzo wysokie systemowe ryzyko społeczne, takie jak Iran (28,7), podczas gdy inne wydają się mniej na nie narażone, takie jak Katar (66,9).

Na końcu, w Afryce i Ameryce Łacińskiej, ryzyko społeczne jest szczególnie wysokie. Prawie wszystkie kraje otrzymują zły IRS w tych regionach. Analitycy Euler Hermes, spodziewają się fali protestów publicznych w Afryce od drugiej połowy 2020 r. do 2021 r., a w Ameryce Łacińskiej mniej więcej w ciągu następnych 18 miesięcy.

Epidemia Covid-19 dodatkowe źródło ryzyka społecznego w 2020 i 2021 r.?

Już 2019 był rokiem przybrania na sile ryzyka społecznego w wielu krajach i regionach. Można oczekiwać, że w 2020 i 2021 r. tendencja ta utrzyma się, głównie ze względu na epidemię Covid-19.

„Wraz ze środkami ograniczającymi rozprzestrzenianie się epidemii (roz)ruchy społeczne zmniejszyły się, co jest logiczne, mimo że widzimy pewien ‘szum społeczny’ w wielu krajach. Jednak z drugiej strony epidemia Covid-19 zwiększyła według naszych badań nierówności społeczne. Jej skutki finansowe są t bardzo negatywne dla wielu gospodarstw domowych i przedsiębiorstw na całym świecie, co może doprowadzić do nowej fali niezadowolenia społecznego. Możemy zatem obawiać się w tym roku znacznego wzrostu ryzyka społecznego w wielu krajach” – analizuje Ana Boata, Dyrektor Badań Makroekonomicznych w Euler Hermes.

Według Euler Hermes w 2021 r. powinniśmy spodziewać się umiarkowanego wzrostu ryzyka społecznego w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych i Belgii oraz wysokiego poziomu ryzyka społecznego w Ameryce Łacińskiej i w niektórych krajach afrykańskich i na Bliskim Wschodzie.

Więcej o metodologii tworzenia Indeksu ryzyka społecznego (IRS) i o szczegółowych wynikach badań (z wynikami dla poszczególnych krajów): https://www.eulerhermes.com/en_global/economic-research/insights/social_risk_index_2020.html

Jeśli zmieniać ustawę o finansach publicznych, to porządnie

Rząd chce zmieniać ustawę o finansach publicznych. Przesłane do konsultacji Radzie Dialogu Społecznego propozycje są w pewnym zakresie akceptowalne  – i to jest dobra wiadomość. O wiele potrzebniejsze jest jednak wprowadzenie przejrzystości finansów publicznych. O tym jednak mowy nie ma. I to jest zła wiadomość – uważają Pracodawcy RP.

Rozszerzenie katalogu zdarzeń pozwalających na „klauzulę wyjścia” o stan epidemii na terenie RP – to główny element rządowego projektu, który będzie omawiany na poniedziałkowym posiedzeniu Zespołu ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych RDS.

„Klauzula pozwala wydać więcej pieniędzy niż przewiduje limit wydatkowy. Służy do finansowania przeciwdziałania nagłym i wyjątkowym zdarzeniom” – mówi główny ekonomista Pracodawców RP dr Sławomir Dudek. „Włączenie epidemii do dzisiejszego katalogu zdarzeń nadzwyczajnych w regule nie jest konieczne, bo przecież mamy tam stan klęski żywiołowej. To osłabia wiarygodność reguły. Ale w takim razie stan epidemiczny trzeba wpisać między inne konstytucyjne stany nadzwyczajne o wysokim statusie prawnym. Inaczej o klauzuli wyjścia teraz decyduje de facto Minister Zdrowia, bo to on ogłasza stan epidemii. Minister Finansów nazywa projekt „modernizacją”, ale aby ten projekt był rzeczywiście modernizacją konieczne są poprawki w kierunku uszczelnienia reguły i zwiększenia jej przejrzystości” – mówi Dudek.

Pracodawcy RP dobrze oceniają dodanie warunku do wprowadzenia klauzuli wyjścia w postaci spadku PKB o co najmniej 2 pkt. proc. od długookresowej średniej. Choć lepszym rozwiązaniem było ostrzejsze kryterium w pierwotnym projekcie Ministerstwa Finansów.

Zdaniem Pracodawców RP jeśli już mają zostać wprowadzone zmiany do ustawy o finansach publicznych w części dotyczącej stabilizującej reguły wydatkowej, to trzeba zmienić wszystko, co wymaga poprawek.

„Reguła to skomplikowany mechanizm. Jeśli już przy nim majstrować, to niezbędne jest jej uszczelnienie i zwiększenie przejrzystości finansów publicznych” – mówi Dudek. Obecnie zakres reguły wydatkowej pozwala ukrywać niektóre wydatki budżetowe w rozmaitych funduszach. Dzięki takiemu „kreatywnemu” podejściu budżet wygląda na papierze lepiej niż w rzeczywistości, a reguła staje się mechanizmem fasadowym. Zdaniem Pracodawców RP konieczne jest przyjęcie rozwiązań postulowanych od dawna przez wielu ekonomistów, a które takie działania uniemożliwią. „Ale warunkiem podstawowym jest przejrzystość. Strona społeczna musi otrzymywać pełną informację o wszystkich elementach reguły wydatkowej w planie budżetu i dotyczących jego wykonania. Nie może być tak, że na RDS przychodzi minister finansów i przynosi liczbę będącą wynikiem jakichś nieujawnianych obliczeń. RDS musi znać wszystkie elementy tego równania oraz jego algorytm” – mówi Dudek.

Dopiero spełnienie warunku przejrzystości pozwoli stronie społecznej na równorzędną dyskusję o finansach publicznych z rządem i ich dogłębną analizę. Towarzystwo Ekonomistów Polskich (TEP) przygotowało projekt konkretnych zapisów legislacyjnych zwiększających przejrzystość uzasadnienia do ustawy budżetowej i sprawozdania z ustawy budżetowej oraz uszczelniających zakres reguły wydatkowej. Projekt ten został publicznie ogłoszony i wysłany do rządu, Sejmu i Senatu. Zdaniem Pracodawców RP należy obecnie konsultowany w RDS rządowy projekt uzupełnić o rozwiązania przygotowane przez TEP. Wtedy zmiany nabiorą całościowego sensu, a wiarygodność reguły wydatkowej, tak potrzebna po kryzysie, zostanie zachowana.

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej

Objaśnienia prawne warunków skorzystania przez MŚP z dofinansowania na podstawie tzw. Tarczy antykryzysowej

Rzecznik MŚP otrzymał wydane przez MRPiPS objaśnienia prawne w przedmiocie warunków skorzystania.

W związku ze zgłaszanymi przez przedsiębiorców wątpliwościami Rzecznik MŚP wystąpił do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o wydanie objaśnień prawnych w zakresie:

  • zwolnienia z obowiązku opłacania nieopłaconych należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych, należne za okres od dnia 1 marca 2020 r. do dnia 31 maja 2020 r., wykazanych w deklaracjach rozliczeniowych złożonych za ten okres
  • możliwości otrzymania ze środków Funduszu Pracy jednorazowej pożyczki na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.

W zakresie zwolnienia z obowiązku opłacania nieopłaconych należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne Rzecznik otrzymał objaśnienia o następującej treści:

  • Czy zwolnienie, o jakim mowa w art. 31zo ustawy COVID-19 dotyczy należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych, należnych za okres od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 31 maja 2020 r., wykazanych we wniosku o zwolnienie, mimo iż płatnik po złożeniu wniosku z uwagi na upływ ustawowego terminu dokonał wpłaty na poczet tych należności, czy też zwolnienie to dotyczy należności z tytułu składek za ww. okres nieopłaconych na dzień rozpatrzenia wniosku o zwolnienie?

Odpowiedź:

Zwolnieniu ze składek na podstawie art. 31zo ust. 1, 1a, 1b i 2 podlegają za marzec składki nieopłacone, jak również opłacone, natomiast składki za miesiąc kwiecień i maj zwolnieniu      podlegają tylko w przypadku, gdy nie zostały opłacone.

  • Czy we wnioskach o zwolnienie z opłacania nieopłaconych należności z tytułu składek, złożonych przed dniem 18 kwietnia 2020 r., do liczby ubezpieczonych zgłoszonych do ubezpieczenia społecznego należało wliczać pracowników młodocianych?
  • Czy przepis art. 31zo ust. 6 ustawy COVID-19 stosuje się do wniosków składanych od dnia 18 kwietnia 2020 r., a dotyczących składek za marzec i kwiecień 2020 r.?

Odpowiedź:

Do liczby ubezpieczonych zgłoszonych do ubezpieczenia społecznego nie należy wliczać pracowników młodocianych. Zasadę tę stosuje się do wszystkich przedsiębiorców niezależnie od tego kiedy został złożony wniosek.

  • Czy przedsiębiorcy zatrudniającemu np. dwóch pracowników, za których jako płatnik opłaca wyłącznie składki na ubezpieczenie zdrowotne przysługuje zwolnienie z nieopłaconych należności z tytułu składek zdrowotnych, o jakim mowa w art. 31zo ust. 1 ustawy o COVID-19 skoro przepis mówi o pracownikach zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych ?

Odpowiedź:

Osobie zatrudniającej pracowników, będzie przysługiwało zwolnienie ze składek o których mowa w art. 31zo ust. 1 specustawy, jeżeli spełnia pozostałe warunki przewidziane w ustawie (liczba osób zgłoszonych do ubezpieczeń, złożony poprawny wniosek oraz dokumenty rozliczeniowe za miesiące zwolnienia).

  • Czy przedsiębiorcy, który korzysta z tzw. ulgi na start, opłacającemu wyłącznie składki na ubezpieczenie zdrowotne przysługuje zwolnienie z nieopłaconych należności z tytułu składek?

Odpowiedź:

Osoby korzystające z ulgi na start i opłacające składki wyłącznie za siebie mogą ubiegać się o zwolnienie ze składek na podstawie art. 31zo ust. 2b specustawy.

  • Co należy rozumieć pod pojęciem „inne informacje niezbędne do umorzenia składek”, w rozumieniu art. 31zp ust. 2 pkt 3 ustawy COVID-19?

Odpowiedź:

ZUS nie żąda żadnych innych informacji, które nie wynikają z ustawy. Może jednak zdarzyć się sytuacja, że wymagane będzie dołączenie innych dokumentów niezbędnych do rozpatrzenia wniosku, np. pełnomocnictwa, gdy wniosek składany jest przez osobę upoważnioną.

  • Czy informacja o zwolnieniu z obowiązku opłacania składek następuje w formie decyzji?
  • Czy od rozstrzygnięcia w sprawie zwolnienia z obowiązku opłacania składek przysługuje środek odwoławczy?

Odpowiedź:

Pozytywne rozstrzygnięcie nie ma formy decyzji, a jedynie informacji o zwolnieniu z obowiązku opłacania składek. Od pozytywnego rozstrzygnięcia nie przysługuje środek odwoławczy.

W zakresie możliwości otrzymania jednorazowej pożyczki na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej Rzecznik otrzymał objaśnienia o następującej treści:

  • Czy starosta może udzielić pożyczki ze środków Funduszu Pracy mikroprzedsiębiorcy, który zawiesił wykonywanie działalności gospodarczej przed 01 marca 2020 r. (np. w grudniu 2019 r.), a podjął wykonywanie tej działalności po tej dacie (np. w kwietniu 2020 r.)?

Odpowiedź:

Pożyczka może być udzielona tym przedsiębiorcom, którzy aktywnie prowadzili działalność gospodarczą przed 01 marca 2020 r., zaś zgodnie z nowymi przepisami przed 01 kwietnia 2020 r.

Przedsiębiorcy, którzy zawiesili w marcu 2020 r. prowadzoną uprzednio działalność, po jej odwieszeniu mogą ubiegać się o pożyczkę.

  • Czy o udzielenie pożyczki na podstawie art. 15zzd ustawy COVID-19 może ubiegać się osoba będąca na emeryturze i prowadząca działalność gospodarczą?
  • Czy o udzielenie pożyczki na podstawie art. 15zzd ustawy COVID-19 może ubiegać się osoba pozostająca w stosunku pracy i prowadząca działalność gospodarczą?

Odpowiedź:

Osoby posiadające prawo do emerytury i prowadzące działalność gospodarczą zarejestrowaną w CEIDG mają prawo do otrzymania niskooprocentowanej pożyczki na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności.

  • Czy o udzielenie pożyczki na podstawie art. 15zzd ustawy COVID-19 powinna ubiegać się spółka cywilna, czy też jej wspólnicy?

Odpowiedź:

O udzielenie niskooprocentowanej pożyczki mogą ubiegać się wspólnicy spółki cywilnej, a nie spółka cywilna.

  • Czy w sytuacji, gdy mikroprzedsiębiorca niezatrudniający pracowników, przez pewien okres (np. tydzień) przypadający w okresie 3 miesięcy od dnia udzielenia pożyczki przebywał na zasiłku chorobowym, traci prawo do umorzenia pożyczki wraz z odsetkami?

Odpowiedź:

Przedsiębiorca, który w okresie 3 miesięcy od dnia otrzymania pożyczki przebywa czasowo na zasiłku chorobowym, nie traci prawa do umorzenia pożyczki, pod warunkiem, że nie zawiesi w tym czasie formalnie działalności gospodarczej.

Polacy uważają, że kurierzy i dostawcy jedzenia powinni mieć stale monitorowaną temperaturę

Blisko połowa badanych uważa, że kurierzy i dostawcy jedzenia powinni mieć stale monitorowaną temperaturę ciała podczas pracy. Natomiast jedna czwarta ankietowanych jest temu przeciwna. Z kolei aż 77% zwolenników wskazanego rozwiązania chciałoby uzyskać dostęp do wyniku takiego pomiaru, korzystając z tego typu usługi. Większość konsumentów chce mieć możliwość sprawdzenia temperatury doręczyciela zdalnie, np. poprzez aplikację mobilną. Inni twierdzą, że taka informacja powinna być podawana SMS-em lub e-mailem. W ocenie przeważającej części Polaków, tego typu pomiar nie jest też zbytnią ingerencją w prywatność tych osób.

Z badania UCE RESEARCH wynika, że Polacy chcą, aby kurierzy i dostawcy jedzenia mieli stale monitorowaną temperaturę ciała podczas pracy. Tak twierdzi 48% badanych. Z kolei 25% tego nie popiera. 17% ankietowanych nie ma zdania na ten temat, a dla 10% to jest bez znaczenia. Zdaniem Piotra Piątka z firmy WARMIE działającej w obszarze MedTech, deklaracje większości ankietowanych są wyraźnym przejawem ich troski o zdrowie. Jak wiadomo, kurierzy i dostawcy mają stały kontakt z dużą liczbą osób, co w przypadku ewentualnego zakażenia koronawirusem stanowi spore zagrożenie.

– Oczekiwania Polaków względem pomiaru temperatury pracowników firm kurierskich czy dostawców jedzenia nie są zaskakujące. Kurierzy spotykają się już z tym, że po wejściu do biurowców mają ją mierzoną przez ochroniarzy. Takie sytuacje zdarzają się też dosyć często w dużych budynkach, w których pracuje wiele osób. Klienci zamawiający produkty do domów również mogą mieć takie życzenie – mówi Dariusz Lewandowski z warszawskiej firmy kurierskiej PRIORYTET.

Aż 77% zwolenników monitorowania temperatury kurierów i dostawców jedzenia chciałoby mieć dostęp do wyniku pomiaru w przypadku korzystania z tego typu usług. Tylko 16% osób z tej grupy nie miałoby takiej potrzeby, będąc klientem np. firmy kurierskiej czy cateringowej. Według Piotra Piątka, dostęp do takiej informacji może dać ludziom poczucie bezpieczeństwa i komfortu psychicznego. Może też wzbudzać większe zaufanie do usługodawców.

– Realizacja takich oczekiwań może wyglądać różnie w poszczególnych w firmach, w zależności od wewnętrznej polityki. Natomiast nie sądzę, aby na rynku był z tym jakiś problem. Branża powinna w tej sytuacji wykazać elastyczność i zrozumienie. Temperatura mogłaby być badana na miejscu z zachowaniem odległości 1,5 metra, zgodnie z wymogami sanitarnymi, lub poprzez innego rodzaju metody zdalne, w tym aplikacje mobilne itp. Warunkiem jest to, żeby pomiar zajmował kilka sekund lub był w ogóle niezauważalny – dodaje Dariusz Lewandowski.

W kwestii uzyskania konkretnej informacji o temperaturze 61% badanych chciałoby mieć możliwość sprawdzenia wyniku pomiaru, np. za pomocą aplikacji. 19% ankietowanych uważa, że wiadomość o tym powinna być podawana przed dostawą lub w jej trakcie, SMS-em bądź e-mailem. Z kolei 11% twierdzi, że kurier lub dostawca sam powinien poinformować o tym klienta. Tylko 8% chciałoby mieć dostęp do takiej informacji na wyraźne żądanie.

– Wiele popularnych dziś aplikacji daje możliwość szczegółowego podglądu zamówienia. Dzięki temu klienci wiedzą, kto ich obsługuje i w jakich godzinach dostarczy paczkę, a także gdzie ona się znajduje. Konsumenci chcą też mieć informację o temperaturze ciała kuriera na ekranie telefonu, bo ten sposób uważają za najprostszy. Wystarczy, że obok imienia dostawcy pojawi się aktualny wynik. Takie rozwiązanie jest już stosowane chociażby w Chinach – informuje ekspert z WARMIE.

Według 74% badanych, tego typu działanie nie byłoby zbyt dużą ingerencją w prywatność ww. osób. Tylko 22% jest przeciwnego zdania. – Mierzenie temperatury jest obecnie standardem na lotniskach krajowych i warunkuje możliwość odbycia podróży samolotem. Dlatego można uznać, że tego typu działanie nie byłoby zbyt dużą ingerencją w prywatność kuriera czy dostawcy jedzenia – stwierdza Dariusz Lewandowski.

Jak podsumowuje Piotr Piątek, temperatura ciała nie zdradza nic na temat ogólnego stanu zdrowia kuriera, więc nie może być raczej uznana za daną wrażliwą na gruncie RODO. Warto zauważyć, że użytkownicy smartfonów sami udostępniają część swoich danych fizjologicznych. Zwykłe krokomierze już od dawna przekazują wyniki producentom tych rozwiązań. Ludzie są też przyzwyczajeni do tego, że publikują wiele informacji o sobie w mediach społecznościowych. Natomiast od czasu nastania pandemii coraz chętniej korzystają z rozwiązań telemedycyny. I ten trend będzie się dalej rozwijał.

Badanie przeprowadzono metodą CAWI w dniach 25-30 maja br. na reprezentatywnej próbie 1003 dorosłych Polaków. Do ankiety zostały dopuszczone wyłącznie te osoby, które zadeklarowały, że regularnie, tj. przynajmniej raz w tygodniu, korzystają z usług kurierskich lub zamawiają jedzenie do domu.

Prognozy mówią o spadku wartości rynku IT. Nie wszyscy jednak tracą w kryzysie

Firmy analityczne mówią jasno: rynek IT się kurczy. Według danych IDC całkowite wydatki w Europie spadną o 5,1% rok do roku do kwoty 923,49 miliardów USD. W porównaniu do lutowych prognoz wartość rynku ICT zmniejszyła się więc o 75,81 mld USD.

Amazon bije rekordy

Nie inaczej ma być w Polsce. Aktualne prognozy wskazują, że wartość rynku IT spadnie o 5,5%. Tymczasem jeszcze w styczniu 2020 roku prognozy wskazywały na 6-proc. wzrost. Tendencję spadkową potwierdzają nie tylko analitycy firm doradczych, ale też przedstawiciele branży HR. – Obserwujemy, co dzieje się na rynku i coraz częściej managerowie, team leaderzy i zaprzyjaźnione firmy z branży informują nas o wstrzymaniu lub utracie zakontraktowanych wcześniej projektów. Martwią się, bo tracą źródła przychodów, a jednocześnie nie chcą zwalniać ludzi – mówi Tomasz Bujok, CEO No Fluff Jobs.

Podczas pandemii jednak nie wszyscy tracą. Wartość akcji Zoom Video Communications, firmy oferującej rozwiązania do organizacji wideokonferencji, wzrosła od początku roku blisko trzykrotnie. W I kwartale br., a więc już w czasie gdy na świecie z uwagi na COVID-19 wprowadzono restrykcje, Microsoft zwiększył przychody o 15% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, do poziomu 35 mld dolarów. Zapotrzebowanie na usługi chmurowe wzrosło aż o 775%. Swój stan posiadania powiększyli też tacy gracze jak Facebook, Alphabet czy Apple. Ta ostatnia firma co prawda nieznacznie, bo o 1%, jednak warto odnotować, że wynik okazał się dodatni mimo spowolnienia i ograniczenia stacjonarnego handlu. Zdecydowanym wygranym w obecnej sytuacji wydaje się być Amazon, którego obroty wzrosły aż o 35% – do poziomu 75,5 mld dolarów.

Popyt mimo spowolnienia

Pozytywnych przykładów nie brakuje także w Polsce. Atman, operator centrum danych, zwraca uwagę, że na niektóre usługi outsourcingu IT popyt wzrósł zaraz po ogłoszeniu pandemii. – Firmy musiały bardzo szybko dostosować się do nowej sytuacji – z jednej strony zabezpieczyć ciągłość działania biznesu, aby dalej móc sprzedawać produkty czy usługi w nowych realiach, z drugiej przenieść się do świata online ze względu na wprowadzone ograniczenia i konieczność umożliwienia pracownikom pracy w formie zdalnej. Potrzebowały więc i większej mocy obliczeniowej, i wyższych przepustowości łączy, co napędziło popyt na chmurę, serwery dedykowane i usługi telekomunikacyjne – zwraca uwagę Jarosław Łuczkiewicz, CMO w Atmanie, operatorze data center.

Tam, gdzie wzrostów i nowych kontraktów nie było, bo rynek wstrzymał oddech, firmy poszerzały współpracę z dotychczasowymi klientami. W czasie spowolnienia część przedsiębiorstw postanowiła bowiem wykorzystać ten czas na usprawnienie swoich procesów biznesowych i wyeliminowanie słabych punktów. – W kryzysie część klientów zawsze reaguje cięciem kosztów, a część myśli perspektywicznie wyciągając wnioski z sytuacji. W naszym przypadku klienci np. integrowali dane, by w jednym miejscu mieć dostęp do informacji ze wszystkich kanałów sprzedaży albo inwestowali w rozwiązania umożliwiające pracę zdalną – zwraca uwagę Agata Pribulka-Czmyr, dyrektor generalna w firmie Sagra Technology dostarczającej rozwiązania SFA.

Na początku roku, na długo przed koronawirusem, dużo mówiło się spowolnieniu gospodarczym i mało optymistycznych nastrojach w przemyśle. Podczas gdy indeks PMI dla polskiego przemysłu spadał kolejny miesiąc, a nastroje menedżerów były kiepskie, firmy IT nie narzekały na brak zleceń.

Przez cały ubiegły rok dużo mówiło się o recesji i spowolnieniu w branży produkcyjnej, ale to, zamiast ograniczyć popyt na rozwiązania IT, wpływało pozytywnie na rynek. – komentuje Rafał Orawski Prezes BPSC, firmy dostarczającej systemy ERP dla sektora produkcyjnego, która w ubiegłym roku nie tylko zwiększyła przychody ze sprzedaży, ale też wypracowała znaczący zysk.— Gdy gospodarka jest rozpędzona, firmy „konsumują” dobrą koniunkturę. Dopiero w momencie spowolnienia zaczynają zwracać większą uwagę na koszty. Wówczas okazuje się, że każde dodatkowe pół procent marży zaczyna być na wagę złota. To wpływa na myślenie o informatyzacji w kategoriach szansy i inwestycji z dużą stopą zwrotu, a nie kosztu. – dodaje.

Giełdowe odbicie

Na nienajgorsze nastroje wskazują giełdowe indeksy. Index WIG Informatyka po tąpnięciu 12 marca i spadku do poziomu 2458 punktów, wynosi dziś ponad 3 tys. punktów i jest najwyższy od 2000 r. Również indeks WIGTECH odnotował znaczące odbicie, zbliżając się do poziomu 13 tys. punktów (w marcu poniżej 9 tysięcy). W trudnym czasie niektóre spółki rosły wręcz jak na drożdżach. Kurs CD PROJEKT RED wzrósł o blisko 100% w ciągu zaledwie 2 miesięcy, ale i dostawcy IT odnotowali wzrosty. Kurs akcji ATM działającego pod marką Atman wzrósł z 7,2 zł do ponad 10 zł.

W obliczu kryzysu firmy sięgnęły po rozwiązania tymczasowe, doraźnie zapewniające im ciągłość działania. Teraz gdy gospodarka się odmraża, muszą przeanalizować swoje słabe strony oraz technologicznie i biznesowo przygotować się na podobne zdarzenia w przyszłości. To pociągnie za sobą zwiększone zainteresowanie usługami outsourcingowymi, choćby w chmurę obliczeniową i rozwiązania gwarantujące zachowanie ciągłości działania w najmniej przewidywalnych sytuacjach – tłumaczy Jarosław Łuczkiewicz z Atmana. Operator ten niedawno informował o rozpoczęciu rozbudowy swojego kampusu data center na warszawskiej Pradze.

Nie wszyscy stracą

IDC zwraca uwagę, że choć kryzys wyhamowuje projekty długofalowe, to obecna sytuacja stwarza ogromną szansę na przyspieszenie procesu transformacji w organizacjach i wdrożenie nowych modeli pracy zdalnej i zespołowej, obsługi klientów oraz zmianę formuły działania – przestawienie się na sprzedaż i promocję online. To oznacza wzrost popytu na rozwiązania do tego niezbędne – takie jak chmura, narzędzia do zarządzania rozproszonym zespołem i do pracy zdalnej czy bezpieczeństwo zdalnego dostępu do sieci.

Jeśli dzięki IT można zwiększyć sprzedaż o kilkanaście procent a przykłady nawet dużych firm z branży FMCG to potwierdzają, to przedsiębiorstwa nie zrezygnują z zakupu technologii. Co więcej, nie mają wyboru, bo tylko dzięki IT mogą funkcjonować w nowej rzeczywistości. Firmy powinny zrobić wszystko co w ich mocy, aby umożliwić swoim pracownikom pracę zdalną, zapewnić narzędzia do rozliczania tej pracy oraz mieć wgląd w bieżącą analizę rynku, sprzedaży i dystrybucji. Tylko w ten sposób będą mogły szybko dostosować swoje działania do zmieniających się warunków rynkowych. A te wpiszą się na stałe w nasz biznesowy krajobraz – przekonuje Agata Pribulka-Czmyr z Sagra Technology.

Z powodu pandemii koronawirusa 45% Polaków całkowicie rezygnuje z wyjazdów wakacyjnych

Wakacje 2020 będą wyglądały inaczej niż kiedykolwiek. Aż 45% Polaków deklaruje, że zrezygnują w tym roku wyjazdu wakacyjnego, a 31% —  że najbliższą podróż w celach turystycznych odbędą dopiero w przyszłym roku. Jak pandemia koronawirusa wpływa na plany urlopowe Polaków?

Serwis kariery InterviewMe przeprowadził badanie „Wakacje w cieniu palmy, czy pandemii?”, w którym zapytano 1003 respondentów o ich tegoroczne plany urlopowe, uwzględniając wciąż istniejące zagrożenie epidemiologiczne.

Wyniki ankiety wykazały, że z powodu pandemii koronawirusa aż 45% Polaków planuje całkowicie zrezygnować w tym roku z letnich wyjazdów wakacyjnych. Część respondentów  (33%) wciąż waha się z podjęciem decyzji o zaplanowaniu urlopu poza miejscem zamieszkania, a jedynie 22% nie ma zamiaru rezygnować z podróży turystycznych — nawet jeśli byłyby to jedynie wyjazdy krajowe.

Jak mówi Marta Rojewska, ekspertka kariery w InterviewMe i autorka badania:

Polacy wciąż nie są pewni, jak będą wyglądały w tym roku ich wakacje. Mimo że prawie połowa z nas odpuściła sobie w tym roku podróże, to wciąż wiele osób nie wie, co postanowić. To dowodzi, że urlopy i związane z nimi letnie wyjazdy wakacyjne są dla nas bardzo ważnym aspektem życia i niełatwo nam z nich zrezygnować. Głównym motywatorem do pozostania w domu są przede wszystkim obawy o zdrowie swoje i bliskich.

Badanie InterviewMe wykazało również ciekawe zależności pomiędzy płcią badanych a stopniem, w jakim obawiają się o swoje zdrowie podczas ewentualnych wyjazdów turystycznych w czasie pandemii. Kobiety boją się wyjazdu w dobie COVID-19 bardziej niż mężczyźni. Ponad 53% kobiet i 45% mężczyzn uważa tegoroczne wakacje za niebezpieczne. Jeśli chodzi o wiek, strach przed wyjazdem tego lata odczuwają zarówno młodzi, jak i starsi respondenci — przyznało się do tego blisko 50% ankietowanych we wszystkich grupach wiekowych.

Co ciekawe, wśród młodych ludzi w wieku do 23. roku życia aż 54% respondentów planuje w przyszłym roku zrekompensować sobie tegoroczne nieudane wakacje. Im ktoś starszy, tym takim planów ma mniej.

Dla młodych ludzi, przyzwyczajonych do niezależności, swobody podróżowania i wyboru stylu życia, pandemia jest złodziejem czasu i możliwości. Zapewne dlatego w wakacjach 2021 upatrują okazji do odreagowania i wynagrodzenia sobie wyrzeczeń, do których zmusza ich obecna sytuacja. Niestety nie ma pewności, że przyszły rok nie przyniesie kolejnej fali zachorowań i powrotu ograniczeń w podróżowaniu. —  komentuje Wojciech Martyński, ekspert kariery w InterviewMe.

Oto co jeszcze wynika z badania:

  • Aż 72% Polaków deklaruje, że pojedzie na tegoroczne wakacje własnym autem — aby w ten sposób uniknąć korzystania z transportu zbiorowego.
  • Tylko 20% badanych deklaruje, że zarezerwuje urlop, ale nie jest pewna, czy na niego pojedzie.
  • Zaledwie 25% badanych deklaruje, że bez względu na dalszy rozwój sytuacji planuje ograniczyć w przyszłości wyjazdy zagraniczne.

Zasada domniemania uczciwości i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika

Zgodnie z zasadą prowadzenia postępowania podatkowego w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych powinno ono być postępowaniem starannym i merytorycznie poprawnym, w którym traktuje się równo interesy Strony i Skarbu Państwa, a wątpliwości zgodnie z zasadą „in dubio pro tributario” rozstrzyga się na korzyść podatnika. Ta prosta zasada wypracowywana latami przez wspólnotowe, ale też polskie orzecznictwo, o której istnieniu organy podatkowe wolą nie pamiętać, została wprowadzona do ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz.U. 2019.900, tj. z dnia 2019.05.14), zwanej dalej „Ordynacją podatkową” za sprawą art. 2a, który brzmi: „niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika”.

Wątpliwości natury prawnej

Ustawą z dnia 5 sierpnia 2015 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1197) został wprowadzony do ustawy – Ordynacja podatkowa przepis art. 2a, zgodnie z którym niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika. Przepis wszedł w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. Reguły stosowania tej zasady zostały opisane bardzo dokładnie w interpretacji ogólnej Ministra Finansów z dnia 29 grudnia 2015 r., znak PK4.8022.44.2015.

Minister wskazał, że w kontekście art. 2a Ordynacji podatkowej przez „korzyść podatnika” należy rozumieć optymalne dla niego rozwiązanie prawne spośród tych, które zarysowały się w trakcie wykładni przepisu. To, jakie rozwiązanie jest korzystniejsze dla podatnika, wskazuje sam podatnik (np. dokonując rozliczenia w treści deklaracji podatkowej albo prezentując swoje stanowisko w tym zakresie w toku postępowania podatkowego). Wskazywana przez podatnika interpretacja przepisu i sposób jego zastosowania mogą zostać zakwestionowane przez organ podatkowy poprzez wykazanie, że treść przepisu nie budzi wątpliwości na tle tej konkretnej sprawy albo – jeżeli przepis budzi pewne wątpliwości – poprzez wykazanie, że wątpliwości te da się usunąć, a wynik prawidłowo przeprowadzonej wykładni przepisu jest inny niż wskazywany przez podatnika. Organ podatkowy przy wykładni przepisów prawa podatkowego powinien uwzględnić orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W interpretacji zwrócono uwagę, że sąd administracyjny, badając legalność działania organów podatkowych, będzie mógł uchylić decyzję np. w sytuacji, gdy organ podatkowy nie zastosował art. 2a Ordynacji podatkowej, a zdaniem sądu istniały ku temu ustawowe przesłanki. Jeśli organ podatkowy natrafi na wątpliwości co do znaczenia przepisu w konkretnej sytuacji faktycznej, a wątpliwości tych nie będzie można usunąć w trakcie prawidłowo prowadzonej wykładni przepisów prawa podatkowego, wówczas, stosując art. 2a Ordynacji podatkowej, powinien przyjąć znaczenie przepisów korzystniejsze dla podatnika. W przypadku podatków zharmonizowanych w procesie wykładni przepisów prawa podatkowego nie można pominąć wykładni prounijnej.

Z powyższego wynika nie tylko nakaz stosowania wykładni przepisów prawa podatkowego zgodnej z ustaloną korzyścią podatnika, ale także konieczność stosowania wykładni przepisów oraz orzecznictwa w zgodzie z prawem Unii. Jest to szalenie ważne np. w sprawach dotyczących wtrącania przedsiębiorców w tzw. karuzele podatkowe w podatku VAT, w których to sprawach organy podatkowe i celno-skarbowe z uporem maniaka powołują się – z braku innych dowodów – na nieokreślone w przepisach podatkowych, subiektywnie przez nie interpretowane zasady dobrej wiary, należytej staranności itp. Próbują w ten sposób dowodzić, że podatnik rzekomo nie dochował owych zasad, pomimo że orzecznictwo TSUE jest w tym zakresie już ustabilizowane i stanowi m.in. że organy podatkowe nie mogą w sposób generalny wymagać, by podatnik, który ma zamiar skorzystać z prawa do odliczenia podatku VAT, badał, czy wystawca faktury za towary lub usługi, których odliczenie ma dotyczyć, dysponuje towarami będącymi przedmiotem transakcji i jest w stanie je dostarczyć oraz czy wywiązuje się z obowiązku złożenia deklaracji i zapłaty podatku VAT w celu upewnienia się, że podmioty działające na wcześniejszych etapach obrotu nie dopuszczają się nieprawidłowości lub przestępstwa albo żeby podatnik ten posiadał potwierdzające to dokumenty (C-33/13 – postanowienie TSUE z dnia 6 lutego 2014 r. w sprawie Marcin Jagiełło przeciwko Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi). Powyższe skutkuje tym, iż, kontrole czy też postępowania obarczone są naruszeniem praktycznie wszystkich fundamentalnych norm proceduralnych, obrazą prawa materialnego i negacją orzecznictwa krajowych sądów administracyjnych oraz TSUE.

Wątpliwości natury faktycznej

Omawiana zasada obowiązuje w przypadku niedających się usunąć wątpliwości natury prawnej, co potwierdził Minister Finansów we wskazanej interpretacji ogólnej, jednakże z zastrzeżeniem, że „nie można jednak wyprowadzać twierdzenia, że w zakresie usuwania wątpliwości dotyczących stanu faktycznego obowiązuje norma odwrotna. Należyte stosowanie przepisów Ordynacji podatkowej dotyczących postępowania podatkowego, a w szczególności przepisów normujących przeprowadzenie dowodów powinno zapewnić taki stopień wnikliwości badania stanu faktycznego, który prowadzi do ustalenia, jakie fakty w sprawie miały miejsce, a jakie nie zaistniały”.

Z przytoczonej interpretacji wynika także, że w toku postępowania warunkiem koniecznym poprawności decyzji wydanej w związku z art. 2a Ordynacji podatkowej będzie przeanalizowanie w uzasadnieniu decyzji argumentacji podatnika. „W myśl art. 210 § 4 Ordynacji podatkowej, uzasadnienie faktyczne decyzji zawiera w szczególności wskazanie faktów, które organ uznał za udowodnione, dowodów, którym dał wiarę, oraz przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności, uzasadnienie prawne zaś zawiera wyjaśnienie podstawy prawnej decyzji z przytoczeniem przepisów prawa. Nie wystarczy samo przedstawienie w uzasadnieniu argumentacji prowadzącej do wydanego rozstrzygnięcia”. Jak pokazuje praktyka, decyzje podatkowe (wymiarowe) często nie spełniają warunku prawidłowego uzasadnienia faktycznego, będącego obligatoryjnym elementem i częścią składową dokumentu urzędowego, jakim jest właśnie decyzja.

Warto w tym miejscu dodać, iż sam ustawodawca zauważył, niejako za podatnikami, problem organów w zakresie gromadzenia materiału dowodowego i jednoznacznego ustalania stanu faktycznego. Otóż w projekcie nowej Ordynacji podatkowej z dnia 4 lipca 2018 r. ów ustawodawca wprowadził przepis art. 19, w którym stwierdził, że „domniemywa się dobrą wiarę zobowiązanego, chyba że wystąpi powód, aby uważać inaczej” oraz przepis art. 23 § 2, w którym stwierdził, że „jeżeli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego w sprawie pozostają niedające się usunąć wątpliwości co do stanu faktycznego, rozstrzyga się je na korzyść zobowiązanego”.

Zasada domniemania uczciwości przedsiębiorcy. Zasada przyjaznej interpretacji przepisów

Podobne przepisy zawarte są również w ustawie z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (Dz.U.2019.1292). Chodzi o zasady ogólne, według których należy tak obchodzić się z przedsiębiorcą, aby wykluczyć często subiektywne spojrzenie urzędników na podmiot prowadzący działalność gospodarczą, tj. zasady: zaufania do przedsiębiorcy (art. 10), interpretacji na korzyść przedsiębiorcy stanu faktycznego (art. 10) oraz prawnego (art. 11), wzbudzania zaufania do organu (art. 12). Zasady te stanowią uzupełnienie zasad ogólnych postępowania podatkowego opisanych w Ordynacji podatkowej, a o istnieniu których – jednych i drugich – organy zapominają.

Podsumowanie

Jak wynika z powyższego, wątpliwości wszelkiego rodzaju, jeżeli nie dają się usunąć, mają być co do zasady rozstrzygane na korzyść podatników. Przypomnieć należy, że kontrola czy też postępowanie podatkowe nie jest procesem poszlakowym, tylko procedurą opartą na konkretnych dowodach świadczących o zaistnieniu bądź nie konkretnego stanu faktycznego, przedstawionego przez danego podatnika w dokumentacji podatkowej i handlowej oraz potwierdzeniu bądź nie dokonania przez podatnika właściwej subsumcji prawnej. O skutkach nieprawidłowego doboru materiału dowodowego i konsekwencji takiego zachowania się organu wypowiedział się Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 14 maja 2002 r. (I SA/Łd 1440/01, LEX nr 75704): „W przypadku uchybień w zakresie gromadzenia dowodów oraz wysnuwania na ich podstawie (po dokonaniu uprawnionej oceny tychże dowodów) ustaleń faktycznych, rozstrzygnięcie w sprawie traci przymiot racjonalności i staje się swego rodzaju hipotezą lub sugestią organu podatkowego. Domysły zaś i przypuszczenia, choćby nawet trafne, nie mogą stać się podstawą decyzji administracyjnej wobec kategorycznego brzmienia art. 122, art. 187 § 1 i art. 210 § 4 ordynacji podatkowej”. Na podstawie powyższego można powiedzieć, że podatnik ma prawo skutecznie powoływać się na klauzulę rozstrzygania wątpliwości na swoją korzyść, i to w bardzo szerokim zakresie. Organy podatkowe mają natomiast obowiązek ustalania owej korzyści w toku sprawy podatkowej oraz zastosowania się do zasad wynikających z ustawy – Ordynacja podatkowa, jak również ustawy – Prawo przedsiębiorców w przypadku, gdy sprawa dotyczy podmiotów gospodarczych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Irlandzki broker forex i CFD – AvaTrade otwiera oddział w Polsce

Broker detaliczny AvaTrade otwiera w Polsce swój jedenasty oddział objęty lokalnym nadzorem, oferujący dedykowane wsparcie klienta i szkolenia w języku polskim.

AvaTrade, ogłosił otwarcie swojego najnowszego oddziału w Warszawie. W ten sposób AvaTrade zwiększa swoją obecność międzynarodową, obejmującą oddziały w Dublinie, Mediolanie, Tokio i Sydney, i stawia kolejny duży krok w kierunku zaspokojenia potrzeb inwestorów na całym świecie.

Ustanowienie nowego oddziału, poprzedzone niedawnym otwarciem oddziału w Abu Dhabi, oznacza, że polscy klienci AvaTrade mogą cieszyć się zlokalizowanym doświadczeniem obrotu – ze zwiększonym wsparciem i szkoleniem w języku ojczystym oraz w ramach lokalnego nadzoru. Na czele nowego oddziału stanie kierownik oddziału Patryk Schulmeister, który posiada ponad dziesięć lat doświadczenia w dziedzinie mediów internetowych, marketingu i sprzedaży.

Dáire Ferguson, prezes zarządu AvaTrade, stwierdził: „AvaTrade dokłada starań, aby ludziom z całego świata umożliwić prowadzenie obrotu w bezpiecznym, innowacyjnym i rzetelnym środowisku. Dzięki otwarciu oddziału w Polsce lokalni inwestorzy skorzystają z bogatszego doświadczenia obrotu, popartego niezrównaną obsługą, dedykowanym wsparciem i personalizowanymi rozwiązaniami, które stanowią odpowiedź w ich lokalnym języku na ich potrzeby transakcyjne. Nie mam wątpliwości, że pod kierownictwem Patryka to nowe przedsięwzięcie sprawi, że nasz biznes w Polsce będzie rósł w siłę”.

Schulmeister dodał: „Jestem podekscytowany, że będę kierował polskim oddziałem AvaTrade i cieszę się, że będę mógł przyczynić się do rozwoju działalności tu w Warszawie. Biorąc pod uwagę globalny sukces AvaTrade, nie mam wątpliwości, że jego produkty znajdą podobny oddźwięk w Polsce i przewiduję, że czeka nas ekscytujący rok:.

Apetyt na ryzyko

Niespodziewany wzrost zatrudnienia w USA (i Kanadzie) w maju wzmacnia narrację, że odbicie aktywności gospodarczej postępuje szybciej i mocniej niż wcześniej zakładano. Rajd ryzyka nie ma powodu, by zostać przerwanym, ale im wyżej zajdziemy, tym częściej będzie potrzeba świeżego paliwa. Na razie przynajmniej złoty pokazuje, że z czasem kupowanie ryzyka przestaje być powszechne.

Opublikowany przed weekendem raport z rynku pracy USA był zdumiewający. Stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła do 13,3 proc. z 14,7 (prog. 19,1 proc.), podczas gdy stopa partycypacji siły roboczej podniosła się do 60,8 proc. (z 60,2 proc.). Razem te dane wskazują, że w USA rozpoczął się proces ponownego zatrudniania osób po lockdownie, postępuje on szybciej niż oczekiwano, a Amerykanie szybciej wracają do aktywnego poszukiwania pracy. W sektorze pozarolniczym przybyło 2,5 mln nowych miejsc pracy (prog. -7,5 mln), a raczej przywrócono stanowiska zredukowane w związku z ograniczaniem aktywności gospodarczej z powodu pandemii koronawirusa. Podobny wydźwięk płynie z danych z kanadyjskiego rynku pracy – wzrost zatrudnienia o 289,6 tys. prog. -500 tys. Przywracanie zatrudnienia rozpoczęło się, ale do powrotu do normalności jeszcze daleka droga. Nie zapominajmy, że w kwietniu USA ubyło 20,7 mln miejsc pracy, a w marcu: 700 tys. Nie wszystkie z tych miejsc pracy uda się odzyskać. Nie wszyscy zwolnieni będą chcieli wrócić do wykonywanych wcześniej zawodów. Straty dla gospodarki są nieodwracalne, stąd na pierwszy rzut oka wydaje się nierozważnym oczekiwać, aby wyceny rynkowe miały osiągnąć lub przebić poziomy sprzed kryzysu. Z drugiej strony rynki finansowe żyją wypracowanym pędem, dyskontują różnice w tym, co oczekuje się teraz, a co oczekiwano kilka tygodni temu, a także mają silne wsparcie masowego luzowania monetarnego Fed i innych banków centralnych. Niemożliwym jest powrót do stanu sprzed kryzysu, co ma swoje plusy i minusy.

Lepsze dane nie pomogły USD, gdyż przede wszystkim wspierają apetytu na ryzyko, a to oznacza porzucanie bezpiecznego dolara na rzecz walut o wyższej korelacji z lepszymi nastrojami rynkowymi. AUD i NZD pozostają mocne, podobnie jak CAD i NOK, które dodatkowo są wsparte korzystnymi ustaleniami OPEC+. Związek jednomyślnie uzgodnił przedłużenie o jedne miesiąc porozumienia w sprawie ograniczenia wydobycia, w kolejnych tygodniach członkowie ocenią, czy sytuacja wymaga dalszego trzymania produkcji na zaniżonym o 9,6 mln baryłek/dzień poziomie. Decyzja nie będzie prosta. Państwa stowarzyszone chcą wyższych cen ropy, ale też chcą z nich korzystać poprzez wyższy eksport surowca. Ale pozwolenie na zbyt szybki wzrost cen podnosi ryzyko wznowienia produkcji z łupków w USA, niwecząc pierwotne plany OPEC+. Jak wysokie ceny ropy są za wysokie i doprowadzą do ponownego wzrostu podaży bez oznak wystarczającego ożywienia popytu? Wątpliwości w tej kwestii mogą zainicjować korektę pod realizację zysków.

EUR/USD był w piątek wyjątkiem, jeśli chodzi o reakcję na raport z rynku pacy USA – utracona została pozytywna korelacja ze wzrostami na rynku akcji. Wzmacnia to argumentację za tezą, że wyczerpanie się czynników po stronie euro pozostawia EUR/USD zdanym na wydźwięk czynników dolarowych. Silny raport NFP jest dobry dla apetytu dla ryzyko, ale też dobry dla oceny sytuacji gospodarczej w USA. Nie można tego całkowicie ignorować i dla specyficznej relacji EUR i USD był to czynnik balansujący. W kolejnych dniach inwestorzy będą też bardziej ostrożni w pompowaniu wyceny euro. Wraca temat funduszu naprawczego UE, którego szczegóły będą omawiane podczas szczytu Eurogrupy w czwartek. Sygnały oporów niektórych państw przeciwko hojności pakietów pomocowych będą odebrane negatywnie.

W Polsce w rozpoczynającym się tygodniu jedynym „wydarzeniem” będzie czwartkowe święto. Dzień bez udziału krajowych inwestorów, to zawsze ryzyko obniżonej płynności i podwyższonej zmienności, jeśli pojawi się do takowej impuls. Złoty przeszedł w fazę stabilizacji po ostatniej fali umocnienia, gdzie lepsze nastroje będą sprzyjać podchodzeniu EUR/PLN do 4,40. Ale tutaj spodziewamy się, że ożywi się spekulacyjny popyt ustawiający się pod głębszą korektę, biorąc pod uwagę, jak rynek chłodno ocenia ostatnie złagodzenie polityki RPP.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Gospodarce i przedsiębiorstwom potrzebna jest strategia wychodzenia z kryzysu

Epidemia koronawirusa wyrządziła gospodarce bezprecedensowe szkody na wiele sposobów. Niedawno opublikowane przez GUS dane gospodarcze dotyczące kwietnia pozwalają na dość szczegółową ocenę rozmiaru strat. Kwiecień był pierwszym miesiącem wyraźnych spadków wskaźników gospodarczych. W porównaniu z marcem, przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 2,1%. Stopa bezrobocia wzrosła z 5,4 do 5,8% a przeciętne miesięczne realne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw spadło z 5489 do 5285 zł. Jednocześnie wyraźnie widać, że zatrzymała się inflacja. Co prawda w porównaniu z kwietniem zeszłego roku cały czas wynosi aż 3,4% ale w porównaniu z marcem 2020, ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,1%.

Widać wyraźnie, że bezpośrednim efektem kryzysu są upadające przedsiębiorstwa i wzrastające bezrobocie. Pośrednio, gospodarce szkodzi niespotykana dotąd w państwach demokratycznych, skala ograniczeń wolności obywatelskich i problemy z praworządnością. Ograniczenia w poruszaniu, zamknięcie granic, zamrożenie sądownictwa i administracji spowodowały zaburzenia procesów biznesowych i technologicznych w ramach przedsiębiorstw a także przerwanie łańcuchów dostaw.

Wprowadzanie i wycofywanie restrykcji jest dokonywane w sposób nieprzewidywalny i bez żadnej strategii. Rząd, wycofując ograniczenia w momencie gdy osób zakażonych jest wielokrotnie więcej niż gdy je wprowadzał, de facto otwarcie przyznaje się do błędu. Skala powstałego bałaganu, jak i fakt że jego skutki będziemy odczuwać jeszcze przez wiele lat, prowadzi do konstatacji, że zarówno cała gospodarka, jak i poszczególne przedsiębiorstwa potrzebują rozsądnych planów wyjścia z kryzysu.

Z punktu widzenia całej gospodarki, podstawą planu powinno być natychmiastowe przywrócenie praworządności i wolności obywatelskich. Bez sprawnie funkcjonującego transportu, sądownictwa, administracji i edukacji, rozwój gospodarki może napotykać na poważne problemy. Jednocześnie, działania w zakresie opieki zdrowotnej powinny prowadzić do otoczenia opieką osób szczególnie narażonych na powikłania związane z zarażeniem, czyli starszych i przewlekle chorych.

Niezwykle istotne jest określenie maksymalnego horyzontu działania środków pomocowych i stymulacyjnych. Są one skuteczne w krótkim okresie, jednak w dalszej perspektywie, nieograniczona emisja pieniądza czy nadmierne finansowanie przedsiębiorstw przez rząd doprowadzą do skoku inflacji i spadku produktywności.

Również z punktu widzenia pojedynczego przedsiębiorstwa, strategia wyjścia z kryzysu nie może być oparta o rządowe programy wspierające. Ich działanie wkrótce się skończy i wtedy przedsiębiorstwo musi posiadać pozycję rynkową umożliwiającą przetrwanie i rozwój. Dodatkowo, jeżeli uzyskana pomoc miała formę kredytów, konieczne będzie ich spłacanie.

Aktualnie na rynku widać spadek popytu konsumentów na wiele grup produktów i usług. Wydatki, które nie są niezbędne, są odkładane na później. Dlatego strategia wyjścia z kryzysu powinna zakładać koncentrację na zyskownych elementach działalności biznesowej. W działalności inwestycyjnej i rozwojowej, należy się skoncentrować na tych projektach, które mogą przynieść wymierne efekty finansowe w krótkim okresie.

W strategii finansowej przedsiębiorstw i inwestorów prywatnych, szczególnego znaczenia może nabrać konieczność ochrony posiadanych środków przed inflacją. Do tej pory zwiększanie emisji pieniądza w państwach wysokorozwiniętych w ograniczonym wymiarze wpływało na inflację. Wydrukowane pieniądze w dużym stopniu pozostawały w sektorze bankowym, tym razem jednak może być inaczej. W wielu państwach uruchomiono programy pomocowe o wartości sięgającej kilkudziesięciu procent ilości pieniądza znajdującego się w obiegu. Duża część tych środków trafiła bezpośrednio do przedsiębiorstw i konsumentów, co może mieć w przyszłości efekt inflacyjny.

Obowiązujące prawie na całym świecie oprocentowanie lokat bliskie zera i słabe wyniki tradycyjnych funduszów inwestycyjnych powodują, że dla wielu inwestorów, jedyną rozsądną forma lokowania środków stają się inwestycje alternatywne. Wzrost znaczenia innowacyjnych, alternatywnych funduszów, szczególnie tych związanych z nowoczesnymi technologiami, może być jednym z ciekawszych efektów aktualnego kryzysu.

Autor: Łukasz Blichewicz – prezes zarządu w alternatywnej spółce inwestycyjnej Assay

Jak motywować pracowników fizycznych? O czym koniecznie należy pamiętać?

Fundament działania wielu firm i zakładów przemysłowych stanowią pracownicy fizyczni. To dzięki ich sile i kondycji budowane są domy, powstaje infrastruktura oraz realizowane są usługi wymagające pracy ludzkich rąk. Z racji specyfiki tych zawodów i warunków w jakich przychodzi je wykonywać, motywowanie pracowników fizycznych wymaga odpowiedniego podejścia.

Zrozumienie potrzeb pracowników

Bez pracowników fizycznych wiele usług na rynku nie mogłoby zostać zrealizowanych. Zakłady przemysłowe już teraz borykają się z brakami kadrowymi a odbiorcy usług narzekają na długie terminy oczekiwania. Działania motywacyjne, które najpierw przyciągają pracowników fizycznych a następnie zachęcają ich do pozostania w firmie, są więc niezwykle ważne dla gospodarki i przemysłu.

Przed właścicielami firm stoi przez to trudne zadanie, jakim jest właściwe motywowanie podwładnych – zarówno do wydajnej pracy, jak i nie szukania innej. Głównym motywatorem pozostaje tu oczywiście czynnik finansowy, ale nie jest on jedyny. Właściwa motywacja pracowników fizycznych musi być bowiem urozmaicona oraz stosowana na kilku płaszczyznach.

Bezpieczeństwo w miejscu pracy sprzyja motywacji

Pracownicy fizyczni często wykonują swoją pracę w warunkach, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu. Plac budowy, hala produkcyjna, ruchliwa ulica – to miejsca w których łatwo o wypadek. Dla wielu osób jest to czynnik zniechęcający do podjęcia pracy lub realizowania niektórych jej aspektów. Dlatego też, aby skutecznie zmotywować pracowników, należy zapewnić im bezpieczeństwo.

W tym celu pracodawca musi zadbać o faktycznie bezpieczne warunki w miejscu pracy oraz o przestrzeganie (z największą dbałością) przepisów BHP. To po jego stronie leży dopilnowanie, aby każdy z podwładnych miał odpowiedni sprzęt, strój ochronny, instrukcje stanowiskowe oraz znał zasady zachowania się w sytuacji zagrożenia.

Szacunek to podstawa

Motywacja pracowników fizycznych do wydajnej pracy powinna też opierać się na poprawnych relacjach z bezpośrednim przełożonym. Podstawą tej relacji jest okazywany przez zwierzchnika szacunek oraz wyeliminowanie traktowania ludzi „z góry”. Godne traktowanie należy się bowiem każdemu, bez względu na charakter wykonywanej pracy i zajmowane stanowisko.

Aby okazywanie szacunku nie stało się jedynie socjologiczną grą słów, przełożony powinien interesować się swoimi pracownikami: znać ich zdanie, wysłuchiwać problemów i pomysłów a przede wszystkim nie lekceważyć. Tym samym zbuduje on swój autorytet w ich oczach. Oczywistym jest przecież, że wzajemne zrozumienie i poprawne relacje są bardzo motywującym czynnikiem.

Podziękowania i pochwały

Każda osoba lubi usłyszeć miłe słowa po dobrze wykonanej pracy. Pracownicy cieszą się, kiedy się ich docenia i mówi o nich dobrze (także w towarzystwie). Zazwyczaj motywuje to do lepszej pracy oraz sprawia, że doceniony pracownik stara się „nie stracić” w oczach chwalącej go osoby. Tak samo jest w przypadku pracowników fizycznych, którzy mierzą się z trudnymi, męczącymi a czasem i żmudnymi zadaniami.

Warto więc stosować wobec nich pochwały za dobrze wykonaną pracę, także tą dodatkową. Bardzo dobrym motywatorem są bezpośrednie podziękowania, skierowane do zaangażowanej w jakieś zadanie osoby. Warto zwrócić uwagę, że słowa „dziękuję Ci” oraz podanie ręki, wywierają większe wrażenie na pracowniku (który czuje się wyróżniony) niż zbiorcze podziękowania dla całego zespołu.

Zdrowa rywalizacja

Monotonia wykonywanej pracy to dość częste zjawisko w pracach fizycznych. Aby jej uniknąć i aktywować pracowników, można (w miarę możliwości) wprowadzić zmienność stanowisk. Wykonywanie przez cały czas tej samej aktywności może bowiem nużyć – z czym należy walczyć. Nawet niewielka zmiana zakresu zadań działa pobudzająco, ograniczając ryzyko zniechęcenia pracą.

Można też wprowadzić element rywalizacji pomiędzy zespołami, np. w postaci konkursów, aby wnieść pewne urozmaicenie do pracy i dodatkowo zwiększyć wydajność pracowników. Nie wolno jednak stosować ich zbyt często, aby nie stały się nudne. Rywalizacja nie powinna też stać się głównym celem wykonywanej pracy, aby nie przeistoczyć się w wartość nadrzędną.

Nagrody finansowe i rzeczowe

Każdy pracownik lubi, kiedy jego pracę gratyfikuje się premią i nagrodami (zwłaszcza pieniężnymi), które są bardzo motywujące. Jednakże i one mogą spowszednieć lub stać się oczywistym i wyczekiwanym dodatkiem do pensji. Dlatego, aby nie zatraciły one swojego motywującego celu, warto wprowadzić dodatkowe formy doceniania pracowników, realizowane bez specjalnych okazji.

Efekt miłego zaskoczenia działa bowiem najlepiej. Pracownicy fizyczni zapewne chętnie skorzystają z kart podarunkowych czy voucherów na różne atrakcje. Obdarowanie takim prezentem to w pewien sposób metafora przysłowiowego „klepnięcia po plecach”, które jest wyrazem uznania i działa motywująco. Warto skorzystać z tego rozwiązania, aby podnieść morale swoich podwładnych.

#ETPnaGPW: nowy produkt strukturyzowany debiutuje na GPW

  • Do obrotu na GPW zostały wprowadzone nowe produkty strukturyzowane – certyfikaty partycypacyjne typu Long, których emitentem jest Raiffeisen Centrobank
  • Instrumentem bazowym certyfikatów partycypacyjnych są kontrakty terminowe na ropę naftową Brent Crude Oil
  • Certyfikaty te mają ustalony termin zapadalności przed wygaśnięciem instrumentu bazowego i nie mają wbudowanej dźwigni finansowej

W poniedziałek, 8 czerwca 2020 r. oferta produktów strukturyzowanych GPW została rozszerzona o nowy rodzaj instrumentów, należący do kategorii Tracker – certyfikaty partycypacyjne typu Long. Są one wykorzystywane w strategiach inwestycyjnych, które zakładają trend wzrostowy, czyli ich wartość rośnie przy wzroście ceny aktywa bazowego. Instrumentem bazowym tych certyfikatów są kontrakty terminowe na ropę naftową  Brent Crude Oil. Wyemitowane przez Raiffeisen Centrobank certyfikaty partycypacyjne mają z góry określony termin zapadalności, który został ustalony na dwa tygodnie przed terminem wygaśnięcia kontraktu będącego instrumentem bazowym.

Biorąc pod uwagę rosnącą w ostatnim czasie liczbę rachunków maklerskich oraz historycznie niskie stopy procentowe, spodziewamy się, że zainteresowanie produktami strukturyzowanymi będzie rosło jeszcze szybciej. Zanim jednak zdecydujemy o tego typu inwestycji, trzeba dobrze zrozumieć mechanizm ich działania. Dlatego GPW stara się aktywnie edukować rynek w tym obszarze poprzez tworzenie materiałów edukacyjnych, organizowanie konferencji, szkoleń i webinarów. Pierwszy webinar poświęcony inwestowaniu w struktury na ropę naftową jest dostępny na naszym kanale YouTube. W najbliższym czasie planujemy również kolejne webinary i inicjatywy edukacyjne – mówi Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

W przeciwieństwie do już istniejących na GPW certyfikatów, gdzie serie kontraktu terminowego są rolowane przed wygasaniem, instrumentem bazowym wprowadzonych certyfikatów partycypacyjnych są konkretne serie kontraktów notowanych na Intercontinental Exchange (ICE). Zastosowanie konkretnej serii kontraktu jako instrumentu bazowego spowoduje, że zmiany ceny certyfikatu strukturyzowanego będą bardziej precyzyjne w relacji do instrumentu bazowego. Certyfikaty partycypacyjne nie mają wbudowanej dźwigni finansowej.

Mamy nadzieję, że nowa konstrukcja certyfikatów partycypacyjnych, opartych o notowania Brent Crude Oil Futures, bez mechanizmu rolowania kontraktów, spotka się z uznaniem ze strony inwestorów.

W kolejnych tygodniach i miesiącach, planujemy dalszy rozwój oferty produktowej. Zachęcam do regularnego odwiedzania naszej strony internetowej i uczestnictwa w akcjach edukacyjnych, które realizujemy wspólnie z GPW – mówi Mariusz Adamiak, Regional Manager RCB.

Produkty strukturyzowane pozwalają pośrednio inwestować w wybrane aktywa bazowe, takie jak indeksy giełdowe, akcje, surowce, kursy walut, stopy procentowe, produkty rolne, a także tzw. koszyki akcji (kilku spółek), surowców lub indeksów. Obecnie na GPW notowanych jest ponad 1,5 tys. produktów strukturyzowanych. Dają one ekspozycję m.in. na 7 kursów walut, 10-letnie niemieckie obligacje skarbowe, 30-letnie obligacje skarbowe USA, a także na kursy wielu spółek i indeksów zarówno polskich, jak i zagranicznych oraz różne rodzaje surowców. Co istotne, produkty strukturyzowane umożliwiają wybór instrumentu bazowego zgodnego z preferowanym poziomem ryzyka inwestycyjnego, a także możliwość zarabiania na wzrostach, jak i spadkach cen instrumentów bazowych.

Dr Kiran Mazumdar-Shaw z Indii zwycięzcą światowego konkursu EY Przedsiębiorca Roku 2020

Dr Kiran Mazumdar-Shaw, prezes spółki Biocon Limited założonej w Indiach, została światowym Przedsiębiorcą Roku. Jej zwycięstwo ogłoszono podczas nowatorskiej, internetowej gali. Kiran Mazumdar-Shaw pokonała 46 przedsiębiorców, zwycięzców regionalnych edycji konkursu organizowanych w 41 państwach. Jest już trzecim hinduskim, światowym zwycięzcą w 20-letniej historii konkursu. Poprzednikami byli: w 2005 roku Narayana Murthy, założyciel Infosys Technologies Limited, oraz w 2014 roku Uday Kotak, założyciel Kotak Mahindra Bank.

Kiran Mazumdar-Shaw jest też drugą kobietą, zdobywczynią tytułu Przedsiębiorca Roku. Pierwszą, w 2011 roku, była Olivia Lum z Singapuru, założycielka Hyflux Limited.

Kiran Mazumdar-Shaw ma 67 lat. W 1978 roku stworzyła Biocon, firmę zajmującą się bioenzymami. Wtedy miała dwóch pracowników i 500 dolarów kapitału. Dzisiaj Biocon zatrudnia ponad 11.000 osób i jest jedną z największych, biotechnologicznych firm w Azji, z 800 milionami USD przychodów w 2019 roku. Biocon i jego spółki zależne wpływają na światowy system ochrony zdrowia. Miliony ludzi chorujących na cukrzycę mają dzięki temu dostęp do tańszej insuliny, a ludzie walczący z rakiem, reumatoidalnym zapaleniem stawów czy innymi niszczącymi chorobami mają dostęp do tańszych, biopodobnych leków.

Manny Stul, wiceprezes Moose Toys i przewodniczący Jury Światowego Konkursu EY Przedsiębiorca Roku powiedział „Kiran jest przedsiębiorczynią, która inspiruje i pokazuje, że determinacja, wytrwałość oraz innowacyjność przynoszą długoterminową wartość. Jury było pod wielkim wrażeniem jej umiejętności zbudowania i rozwijania firmy przez ostatnie 30 lat. A także jej uczciwości oraz działalności charytatywnej, która wpływa na cały świat. Stworzyła największą, hinduską firmę biofarmaceutyczną na bazie współczującego kapitalizmu, stawiając na czele potrzeby pacjentów, a nie zysk.”

Dr Kiran Mazumdar-Shaw, prezes spółki Biocon Limited
Dr Kiran Mazumdar-Shaw, prezes spółki Biocon Limited

Dr Kiran Mazumdar-Shaw, założycielka i prezes Biocon Limited, powiedziała „Podstawą przedsiębiorczości jest rozwiązywanie problemów. Z mojego doświadczenia bycia przedsiębiorcą wynika, że często największe szanse pojawiają się w najtrudniejszych czasach. Moim celem jest globalna ochrona zdrowia i zapewnienie powszechnego dostępu do leków ratujących życie. A odpowiedzialność jako przedsiębiorcy jest większa niż tylko dostarczanie wartości akcjonariuszom. Tworzenie bogactwa może być katalizatorem zmian. Wszyscy przedsiębiorcy ponoszą odpowiedzialność za świat wokół nich i za społeczności, w których działają. Kobiety odgrywają znaczącą rolę w rozwoju gospodarczym, ich wkład był zbyt długo ignorowany. Musimy wykorzystywać platformę, jaką jest konkurs EY Przedsiębiorca Roku, by zachęcać kobiety do przedsiębiorczości. Jestem zaszczycona otrzymaniem tej nagrody.”

Zdaniem Carmine Di Sibio, globalnego szefa EY, „przedsiębiorcy to wizjonerzy, których nic nie jest w stanie zatrzymać. Inspirują rozwój i dobrobyt budując niezwykłe firmy i świadcząc usługi. Pasja Kiran Mazumdar-Shaw w tworzeniu tanich, a jednocześnie nowoczesnych alternatyw farmaceutycznych dała pacjentom na całym świecie tani dostęp do ochrony zdrowia. Jej innowacyjność przyczyniła się do niesamowitego rozwoju Biocon Limited i pozwoliła na zdywersyfikowanie firmowego portfolio terapii przewlekłych chorób. Naprawdę jest inspirującym, światowym Przedsiębiorcą Roku.”

Jacek Kędzior Partner Zarządzający EY Polska i Regionem CESA powiedział: „Gratuluję zwycięzcy i polskiemu finaliście. W finale nie ma wygranych i przegranych. Każdy z przedsiębiorców, który dotarł do tego miejsca musiał udowodnić, że jest prawdziwym liderem, ale też wizjonerem, patrzącym nie na dzień dzisiejszy, ale myślącym o wyzwaniach i szansach, czekających za kolejnym zakrętem. To myślenie o przyszłości jest szczególnie istotne teraz, kiedy przedsiębiorcy zostali poddani olbrzymiej próbie jaką jest kryzys, ale również nieodwracalna chyba zmiana sposobu naszego funkcjonowania. Jestem przekonany, że w Polsce mamy wielu przedsiębiorców nie bojących się patrzeć w przyszłość, którzy w problemach widzą swoją szanse na rozwój. Chcemy ich wspierać nie tylko w codziennej, biznesowej pracy, dlatego już wkrótce rozpocznie się osiemnasta polska edycja Konkursu EY Przedsiębiorca Roku. Być może wśród zgłaszających się przedsiębiorców z Polski będzie zwycięzca Światowego Konkursu.”

Dr Kiran Mazumdar-Shaw jest pierwszym pokoleniem przedsiębiorców. Ukończyła szkołę mistrzów piwowarskich w Australii, zdobywając dyplom mistrzowski, i w 1975 roku wróciła do rodzinnych Indii. Zaczęła pracę jako mistrz piwowarski. Po dwóch latach bezskutecznych prób wejścia w świat piwowarski zdominowany przez mężczyzn, założyła Biocon Limited. Produkowała bioenzymy w garażu wynajętego domu w Bengaluru. Rok później Biocon stał się pierwszą hinduską firmą eksportującą bioenzymy do USA i do Europy.

Dzisiaj Biocon i jego spółki są pionierami w obszarach, które nie są przedmiotem zainteresowania hinduskich firm farmaceutycznych, takich jak: małe molekuły oparte na fermentacji, ludzka insulina i jej analogi, leki biopodobne, leki na przeciwciała, nowe terapie, a także wysokiej klasy usługi badawcze. Biocon ma klientów w 120 krajach i jest światowym liderem w lekach biopodobnych, substancjach czynnych dla statyn, lekach immunosupresyjnych oraz innych molekułach. W 2014 roku Biocon był pierwszą hinduską firmą biotechnologiczną notowaną na giełdzie i drugą, która przekroczyła wycenę miliarda USD podczas giełdowego debiutu. Dzisiaj rynkowa kapitalizacja to ponad 4 mld USD.

Biocon jest także liderem w ułatwianiu dostępu do tańszych leków na całym świecie. We wrześniu 2019 roku firma ogłosiła, że zapewni rh-insulinę za mniej niż 10 centów dziennie (za średnio 40 dawek insuliny, których pacjenci potrzebują każdego dnia) w krajach o niskim i średnim dochodzie narodowym. To jedna trzecia obecnych cen rh-insuliny. W ciągu ostatnich 15 lat firma dostarczyła ponad 2 miliardy przystępnej cenowo, biopodobnej insuliny na świecie.

Biznes Kiran Mazumdar-Shaw oraz jej filozofia przywództwa koncentruje się na współczującym kapitalizmie, który walczy z nierównościami społecznymi. Założona w 2004 roku Fundacja Biocon zapewnia podstawową ochronę zdrowia, polepsza warunki sanitarne, umożliwia wczesne diagnozowanie i leczenie raka oraz niezaraźliwych chorób przewlekłych zmarginalizowanym społecznościom. Zwyciężczyni konkursu EY Przedsiębiorca Roku 2020 jest także aniołem biznesu dla wielu odnoszących sukces start-upów zajmujących się ochroną zdrowia, zwłaszcza w takich dziedzinach jak: przesiewowe badania raka piersi oraz tanie urządzenia grzewcze dla wcześniaków i noworodków z małą wagą ciała.

The Mazumdar Shaw Center for Translational Research, działający charytatywnie instytut badawczy założony przez Kiran Mazumdar-Shaw, zajmuje się poszukiwaniem przełomowych terapii w leczeniu szerokiego zakresu chorób. Opracował kilka zaawansowanych, ale przystępnych cenowo metod diagnostyki raka. W 2016 roku Kiran Mazumdar-Shaw podpisała The Giving Pledge [kampania zachęcająca najbogatszych ludzi na świecie do przeznaczania części majątku na działalność charytatywną] i zobowiązała się oddać 75% majątku na działania charytatywne.

O konkursie EY Przedsiębiorca Roku:

EY Przedsiębiorca Roku to jedyna tej rangi, międzynarodowa inicjatywa promująca najlepszych przedsiębiorców. Konkurs organizowany jest na świecie, przez firmę EY od 1986 roku i uczestniczy w nim blisko 60 państw. W Polsce, pierwsza edycja odbyła się w 2003 roku.

Deloitte: 8 kroków do zdrowej firmy. Jak uchronić płynność finansową przed skutkami COVID-19

Rozprzestrzeniający się koronawirus SARS-CoV-2 uderzył w niemal wszystkie rynki świata. Współzależność państw oraz ich gospodarek, a także ograniczone funkcjonowanie wielu przedsiębiorstw zakłóciło funkcjonowanie łańcuchów dostaw, a co za tym idzie także przepływy środków pieniężnych. Eksperci Deloitte wyróżnili 8 czynników, które mogą ograniczyć wpływ pandemii na finansową stabilność biznesu.

SARS-CoV-2 „zawirusował”już ponad 200 krajów, wywierając znaczący wpływ na społeczeństwa, gospodarki i łańcuchy dostaw daleko poza granicami Chin, z których zaczął rozprzestrzeniać się na świat. W tej chwili szczególnie dotknięte koronawirusem są sektory obejmujące turystykę, hotelarstwo, rozrywkę czy transport lotniczy. W związku z lockdownem, zmianami globalnego popytu i podaży oraz wahaniami cen surowców, skutki pandemii odczuwa również przemysł. Ponadto, na wysokie ryzyko finansowe narażone są branże towarów konsumpcyjnych i handel detaliczny.

– W tak trudnym dla wielu firm czasie finansowy aspekt łańcuchów dostaw jest szczególnie ważny. Przedsiębiorcy powinni opracować plan zarządzania środkami pieniężnymi oraz rozważyć zastosowanie także innych niż wynikające z tarcz antykryzysowych, instrumentów poprawy płynności. Jest to ważne szczególnie teraz, kiedy gospodarka światowa jest niestabilna, a brak odpowiedniej reakcji na ryzyka wywołane pandemią może zaburzyć sprawne funkcjonowanie firmy – mówi Robert Karczmarczyk, Dyrektor w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Eksperci Deloitte rekomendują 8 działań, które mogą złagodzić wpływ epidemii SARS-CoV-2 na finanse przedsiębiorstw:

  1. Opracowanie awaryjnego planu finansowania. Przedsiębiorstwa powinny opracować plan zarządzania płynnością finansową jako część ogólnej strategii zarządzania kryzysowego i ciągłości działania. W tym celu niezbędne jest przyjęcie pełnej perspektywy łańcucha dostaw, ponieważ stosowane metody zarządzania gotówką, płynnością i ryzykiem mogą mieć wpływ nie tylko na wdrażające je przedsiębiorstwa, ale także na ich dostawców i odbiorców.
  2. Przegląd ekspozycji na ryzyko walutowe, ryzyko cen towarów oraz ryzyko stóp procentowych (ryzyko rynkowe). Analizę ekspozycji na ryzyko rynkowe należy zacząć od precyzyjnego określenia celu, który chcemy osiągnąć. Rzeczywista ekspozycja na ryzyko rynkowe może odbiegać od wartości widocznych w bilansie oraz w rachunku zysków i strat. W tym celu konieczna jest bardziej precyzyjna analiza, która pomoże określić strategiczny cel zarządzania ryzykiem rynkowym (którym może być np. utrzymanie określonej wartości złotowej przychodów ze sprzedaży denominowanej w euro w określonym horyzoncie czasu), czas trwania ekspozycji oraz częstotliwość występowania jej komponentów.
  3. Przegląd wiarygodności kredytowej kontrahentów. W obecnym otoczeniu gospodarczym istotne jest, aby możliwie szybko zidentyfikować kontrahentów, którzy wskutek przedłużania się epidemii SARS-CoV-2 mogą wpaść w poważne problemy finansowe. W pierwszej kolejności należy dokonać aktualizacji oceny kredytowej kontrahentów i jakości zabezpieczeń oraz dostosować limity kredytu kupieckiego do nowej sytuacji, uwzględniającej potencjalny wpływ SARS-CoV-2 na działalność partnerów handlowych. Analiza może zostać przeprowadzona w stosunkowo krótkim czasie, zaś jej efekt może szybko przełożyć się na faktyczne korzyści dla płynności przedsiębiorstwa.
  4. Opracowanie analizy płynności finansowej, w tym analizy warunków skrajnych. Przeprowadzając analizę płynności finansowej oraz ekspozycji na ryzyko, warto przygotować nie tylko scenariusz umiarkowany, ale także scenariusze skrajne, pokrywające możliwość wystąpienia zdarzeń mało prawdopodobnych w normalnych warunkach rynkowych. Do przeprowadzenia takiej analizy zazwyczaj wykorzystuje się zaawansowane modele oraz narzędzia statystyczne.
  5. Przegląd możliwych do zastosowania instrumentów poprawiających płynność finansową. Wykorzystanie instrumentów takich jak faktoring i forfaiting (w przypadku należności) oraz faktoring odwrotny (w przypadku zobowiązań) może przyczynić się do uwolnienia gotówki. Duże grupy kapitałowe mogą dodatkowo zoptymalizować wykorzystanie cash poolingu do lepszego zarządzania płynnością i pozycją walutową.
  6. Identyfikacja inicjatyw umożliwiających uwolnienie gotówki. Warto spojrzeć na procesy biznesowe pod kątem optymalizacji sposobu ich funkcjonowania oraz czasu ich realizacji w nowym otoczeniu. Wiele inicjatyw mogących przyczynić się do uwolnienia gotówki jest możliwe do wdrożenia w krótkim terminie. To na przykład: skrócenie terminów płatności dla niektórych kontrahentów, renegocjacja terminów płatności, priorytetyzacja zobowiązań bądź upewnienie się, że zobowiązania finansowe nie są realizowane przed kontraktowymi terminami płatności.
  7. Uwolnienie gotówki zamrożonej w kapitale pracującym. Kompleksowa optymalizacja kapitału pracującego oraz towarzyszące jej wprowadzenie takich usprawnień, jak przyspieszenie procesu wystawiania faktur, usystematyzowanie procesu dokonywania płatności, optymalizacja prewindykacji i windykacji mogą przyczynić się do uwolnienia dodatkowego wolumenu środków pieniężnych, które można przeznaczyć na finansowanie bieżącej działalności oraz realizację celów strategicznych.
  8. Wdrożenie odpowiednich narzędzi IT. W celu zwiększenia efektywności procesów treasury warto rozważyć wdrożenie systemów IT wspierających proces zarządzania ryzykiem, płynnością czy finansami w szerszym rozumieniu, bądź rozszerzenie funkcjonalności systemów informatycznych obecnie wykorzystywanych w przedsiębiorstwie.

Kryzys związany z rozprzestrzenianiem się koronawirusa generuje wyzwania nie tylko w zakresie podstawowej działalności przedsiębiorstw, ale także w takich obszarach jak np. zarządzanie ryzykiem walutowym, ryzykiem niewypłacalności kontrahentów, gotówką, płynnością, a w konsekwencji także kapitałem pracującym. W celu zminimalizowania prawdopodobieństwa realizacji negatywnych scenariuszy w powyższych obszarach istotne jest, aby przedsiębiorstwa podjęły działania zaradcze na odpowiednio wczesnym etapie rozwoju sytuacji mówi Szymon Kamiński, Starszy Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Ubezpieczenie firmy od skutków wandalizmu

  • Akty wandalizmy w USA mogą spowodować miliardowe straty.
  • Ochronę przed dewastacją zapewniają dodatkowe klauzule do ubezpieczenia mienia.
  • Odszkodowanie może też obejmować utracony zysk, jeżeli szkody spowodowały przerwę w działalności.

Amerykańscy eksperci ubezpieczeniowi szacują, że szkody majątkowe będące wynikiem trwających  zamieszek mogą przewyższyć te z 1992 r., kiedy doszło do największych niepokoi społecznych XX. wieku w USA. Wysokość ówczesnych strat oszacowano na równowartość 1,42 mld dzisiejszych USD[1]. Wiele z nich było wynikiem aktów wandalizmu i rabunków.

Dewastacja mienia, wandalizm czy graffiti są często przedmiotem odrębnych klauzul dołączanych do innych ubezpieczeń, jak od kradzieży z włamaniem i rabunku, czy od wszystkich ryzyk. Mogą też stanowić odrębny produkt w ramach kompleksowych programów ochrony firmy. Trzeba dokładnie sprawdzać poszczególne zapisy w umowach ubezpieczenia, ponieważ mogą istnieć ważne ograniczenia odpowiedzialności ubezpieczyciela, które mimo dodatkowych rozszerzeń, będą skutkowały brakiem wsparcia. Przykładowo, należy sprawdzić, czy skutki zamieszek, strajków czy rozruchów, które są co do zasady wyłączone spod standardowej ochrony, są uwzględnione na mocy zastosowanej klauzuli wandalizmu – zauważa Łukasz Zoń, Prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.

O tych trzech rzeczach należy zatem pamiętać, chcąc zabezpieczyć mienie przed dewastacją. W końcu diabeł tkwi w szczegółach.

  • Dodatkowe klauzule i umowy

Jak wspomniano wyżej, często akty wandalizmu są przedmiotem dodatkowych klauzul czy umów uzupełniających podstawowy zakres ubezpieczenia. Należy także pamiętać, że w zależności od towarzystwa ubezpieczeń, poszczególne zdarzenia mogą być po pierwsze różnie definiowane, a po drugie obejmować różny zakres szkód. Przykładowo, jeden ubezpieczyciel może zapewniać ochronę przed wszystkimi skutkami wandalizmu, a inny odrębnie taktować dewastację i graffiti. Trzeba też brać pod uwagę, że niezależnie od rozszerzenia ochrony, nadal mogą ją ograniczać pewne standardowe zapisy, jak te dotyczące zamieszek czy rozruchów, ale też i te wskazujące na określony sposób użytkowania mienia. Wielu ubezpieczycieli zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za szkody w budynkach, które nie były użytkowane przez określony czas, np. 60 dni. Trzeba zatem dokładnie sprawdzać zapisy i konfrontować je z naszymi potrzebami w zakresie ochrony.

  • Odrębne limity odpowiedzialności i udział własny

Zazwyczaj odszkodowania za akty wandalizmu nie mogą być wyższe niż pewien procent łącznej sumy ubezpieczenia. Niektórzy ubezpieczyciele określają też ich maksymalny pułap. – Mogą też zastrzec, że w odniesieniu do tych szkód stosowany będzie udział własny lub tzw. franszyza redukcyjna. Oznacza to, że poszkodowany przedsiębiorca będzie musiał pokryć z własnej kieszeni umówioną część kosztów likwidacji szkody. Warto pamiętać, że wysokość udziału własnego lub franszyzy ma wpływ na ostateczną cenę ubezpieczenia – im jest wyższa, tym składka jest niższa, ale wtedy trzeba się będzie liczyć z odpowiednio niższym odszkodowaniem – dodaje Łukasz Zoń.

  • Szyby wymagają odrębnego ubezpieczenia

Często stosowane przez ubezpieczycieli umowy i klauzule dotyczące aktów wandalizmu, jasno określają, że ich ochrona nie obejmuje szyb i witryn, a także innych „kruchych” przedmiotów w razie ich stłuczenia. Żeby je ubezpieczyć, trzeba wykupić inne rozszerzenia ochrony. Podobnie jak w przypadku dewastacji, należy się również spodziewać, że ubezpieczyciel ustali dla tych zdarzeń odrębne limity odszkodowań. Może też je rozbić na kategorie – inny limit dla stłuczenia, a inny dla zamalowania szyby graffiti.

Warto też zabezpieczyć się na wypadek przerw w działalności

Akty wandalizmu, oprócz szkód materialnych, mogą też zaburzyć codzienną działalność przedsiębiorstwa. Te mniejsze zapewne nie będą miały większego wpływu na sytuację finansową firmy. Jednak przykładowo, zbicie wszystkich witryn w sklepie może się wiązać z czasowym zamknięciem, co może już mieć poważne konsekwencje. Na szczęście można się od tego ubezpieczyć w ramach dodatkowej umowy, tzw. ubezpieczenia od utraty zysku. W jego ramach towarzystwo zobowiązuje się do pokrycia wszelkich kosztów stałych, które musi przedsiębiorca pokryć w czasie przestoju wynikającego ze szkody w mieniu oraz wypłacić rekompensatę szacunkowego utraconego księgowego zysku brutto.

Źródło: Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych

[1] Źródło: https://www.insurancejournal.com/news/national/2020/06/03/570824.htm

Pomoc dla przedsiębiorców nie może się teraz skończyć! Północna Izba Gospodarcza apeluje do Ministerstwa Finansów

Sytuacja finansowa wielu przedsiębiorstw na Pomorzu Zachodnim jest bardzo ciężka. To efekt pandemii koronawirusa, wielotygodniowego lockdownu oraz tego, że powroty klientów nie są wcale tak szybkie i oczywiste jak mogłoby się wydawać. Najtrudniej czas kryzysu przechodzą branże takie tak: turystyka, gastronomia, hotelarstwo, transport oraz szeroko rozumiany przemysł. Wiosenną falę zwolnień w dużej mierze udało się zatrzymać dzięki tarczom antykryzysowym, ale to działanie niebawem się skończy, co może spowodować, że wiele firm nie przetrwa do jesieni. Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie apeluje: pomoc nie może się teraz skończyć!

– Północna Izba Gospodarcza jako największy samorząd gospodarczy województwa zachodniopomorskiego apeluje i alarmuje: problemy przedsiębiorców związane z pandemią koronawirusa nie kończą się, mimo że następuje powolne odmrażanie gospodarki. Wszelkie programy pomocowe proponowane przez Rząd są przez naszych przedsiębiorców bardzo doceniane, wiele firm zwraca uwagę, że czas wakacji to jest generalnie czas trudny w ich standardowym funkcjonowaniu i bez konkretnego wsparcia będą musieli ograniczać zatrudnienie, powstrzymywać plany rozwojowe, a niektórzy mówią nawet, że nadal stoi przed nimi widmo upadku. Apelujemy o przedłużenie programów pomocowych oraz przygotowanie kolejnych rozwiązań, które będą wspierać kolejne sektory gospodarki. Czujemy, że wielkiego wsparcia potrzebuje sektor turystyczny oraz przykładowo transport i przemysł – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej Jarosław Tarczyński.

Treść pisma, które zostało przesłane w poniedziałek (8.06.2020) do Ministerstwa Finansów Jego bezpośrednim adresatem jest Podsekretarz Stanu  Jan Sarnowski.

Północna Izba Gospodarcza jako instytucja reprezentująca przedsiębiorców ze Szczecina i regionu zachodniopomorskiego, na bieżąco monitoruje sytuację obecnie panującą w przedsiębiorstwach i stara się udzielać każdego możliwego wsparcia naszym członkom. Negatywne skutki gospodarcze, jakie wywołała epidemia COVID-19 są bez wątpienia poważnym kryzysem z którym mierzą się nasi członkowie, a jego skutki będą odczuwane jeszcze przez długi czas. W związku z tym, pragniemy zaapelować w imieniu właścicieli i zarządców dużych przedsiębiorstw o zwrócenie uwagi na poniższe zagadnienia i problemy, które ich dotyczą i które utrudniają, a czasem wręcz uniemożliwiają prowadzenie działalności w obecnym czasie. W pierwszej kolejności zwracamy uwagę na konieczność przedłużenia rozwiązań pomocowych wprowadzanych w ramach tzw. Tarczy Antykryzysowe 1.0 w kontekście średnich i dużych przedsiębiorstw. Skutki przestojów i brak płynności w poprzednich miesiącach są najbardziej odczuwalne dopiero teraz, kiedy możliwości i warunki prowadzenia działalności nadal są ograniczone, a zobowiązania firm wciąż rosną. Wydłużenie przyznawania świadczeń postojowych, dofinansowania do wynagrodzeń pracowników (również w przypadku obniżonego czasu pracy) to niezbędne wsparcie dla firm. Jego wydłużenie o następne 3 miesiące jest kluczowe dla zachowania działalności wielu podmiotów gospodarczych oraz utrzymania miejsc pracy. Pragniemy również zwrócić uwagę na fakt, iż wsparcie finansowe oferowane przez Polski Fundusz Rozwoju nadal nie przewiduje finansowania dużych przedsiębiorstw, mimo iż zgoda Komisji Europejskiej na pomoc publiczną została już wydana. Program ten powinien być uruchomiony jak najszybciej, aby zapewnić płynność finansową dużym przedsiębiorstwom, dającym zatrudnienie wielu osobom.

Ponadto, prowadząc konsultacje z przedsiębiorcami i badając ich obecną sytuację otrzymujemy sygnały o problemach związanych z dostępnością kredytów z gwarancją państwową. Procedury przyznania kredytów są bardzo rozbudowane, a czas oczekiwania na decyzję przyznania kredytu jest bardzo wydłużony. Często skutkuje to dramatyczną sytuacją finansową przedsiębiorstwa i koniecznością wdrażania radykalnych rozwiązań i cięć, w celu utrzymania działalności. Apelujemy zatem o wdrożenie działań mających na celu upłynnienie środków przeznaczanych na kredyty dla dużych firm, przyspieszenie dostępu do tych środków poprzez ułatwienie procedur niezbędnych do ich przyznania. Dodatkowym elementem, który wpłynąłby na stabilność dużych przedsiębiorstw a co za tym idzie – gospodarki, jest wprowadzenie możliwości odroczenia naliczania odsetek od kredytów do momentu ustabilizowania się sytuacji gospodarczej kraju i realnego wychodzenia z kryzysu spowodowanego epidemią. Biorąc pod uwagę powyższe zwracamy się z prośbą o rozpatrzenie naszego apelu i wzięcie pod uwagę przedstawionych przez nas propozycji. Jako instytucja wspierająca biznes i rozwój gospodarki pragniemy w imieniu przedsiębiorców zwrócić uwagę na te aspekty ich działalności i problemy, których rozwiązanie przyniesie realny wpływ na bieżącą i przyszłą działalność, a co za tym idzie zapewni stabilność naszej gospodarki i utrzymanie wielu miejsc pracy.

Podpisano: Prezydium Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, Prezes Północnej Izby Gospodarczej Jarosław Tarczyński.

Ile na pandemii koronawirusa stracili studenci?

Pandemia Covid-19 dotkliwie dotknęła polski rynek pracy. Wiele branż, które szczególnie ucierpiały na kryzysie jak gastronomia, hotelarstwo czy drobny handel, zdecydowało się na radykalne cięcie kosztów i redukcję zatrudnienia. W efekcie pracę z dnia na dzień straciła cała rzesza polskich studentów, którzy najczęściej dorabiają na koszty utrzymania w tych właśnie branżach.

Pandemia koronawirusa zmieniła oblicze polskiego rynku pracy. Sielski obraz rynku pracownika i rekordowo niskiego bezrobocia przysłoniło widmo upadłości firm, redukcji etatów i wzrostu bezrobocia. Wiele branż, które szczególnie ucierpiały jak m.in. gastronomia, hotelarstwo, turystyka, drobne usługi czy drobny handel, zatrudniało studentów.

W Polsce na uczelniach wyższych uczy się ponad milion studentów. Nawet 82% z nich pracuje, jak wynika z raportu Programu Kariera Polskiej Rady Biznesu. Na skutek kryzysu i przestoju gospodarczego, wywołanego przez koronawirusa, studenci z dnia na dzień zostali pozbawieni pracy i zarobków. I chociaż obecnie mamy etap odmrażania gospodarki to liczba miejsca pracy została zdecydowanie ograniczona, więc studenci nie mogą liczyć na ponowne zatrudnienie w najbliższym czasie.

Optymizmem nie napawa także prognozowana stopa bezrobocia, która według Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na koniec roku może wzrosnąć aż do 9-10%, czyli niemal się podwoi. Mimo, że rok akademicki jeszcze się nie skończył to wielu studentów już przygotowuje się do wyjazdu za granicę, żeby zarobić na kolejny rok studiów.

“Studenci, w okresie wakacyjnym, chętnie wyjeżdzają do pracy za granicę. Ale w tym roku obserwujemy zdecydowany wzrost zainteresowania wśród studentów ofertami pracy sezonowej w Holandii czy Niemczech. Studenci, ze względu na inny niż zwykle tryb nauczania, nie czekają nawet na koniec roku akademickiego. Już teraz otrzymujemy po kilkadziesiąt aplikacji dziennie. Czynnikami zachęcającym do wyjazdu są z pewnością brak kwarantanny w Holandii, atrakcyjne wynagrodzenie, które jest ok 3 razy wyższe niż w Polsce, oraz wysoki kurs Euro” – wyjaśnia Patrycja Liniewicz, Managing Director International Recruitment w OTTO Work Force.

Wpływ koronawirusa na zatrudnienie w Holandii jest znacznie mniejszy niż w Polsce. Wciąż jest tam wysokie zapotrzebowanie na pracowników produkcji i logistyki. Szczególnie wrażliwym sektorem gospodarczym jest logistyka spożywcza, ze względu na konieczność utrzymania ciagłości dostaw. Obecnie pojawiło się także bardzo dużo ofert pracy sezonowej w ogrodnictwie i rolnictwie.

TopLevelTennis.com S.A. pozyskuje 2 mln zł z emisji akcji serii I

TopLevelTennis.com S.A. (poprzednio Thunderbolt S.A.), Spółka notowana na rynku NewConnect, pozyskała 2 mln zł z przeprowadzonej emisji akcji serii I. Środki te zostaną przeznaczone na realizację nagrań z gwiazdami tenisa ziemnego oraz marketing uruchomionej w czerwcu br. platformy TopLevelTennis.com.

Emitent poinformował o zakończeniu emisji akcji serii I, z której pozyskał 2 mln zł. Kapitał ten zostanie przeznaczony m.in. na zrealizowanie kolejnych nagrań z gwiazdami tenisa ziemnego oraz na marketing uruchomionej z początkiem czerwca 2020 r. platformy TopLevelTennis.com. Obecnie dostępne są dwa pierwsze kursy z Dominiką Cibulkovą oraz Ulą Radwańską. W najbliższym czasie na platformie pojawią się kolejne kursy m.in. z Borisem Beckerem, Wolfgangiem Thiemem, Marco Panichim i Bradem Gilbertem. Zarząd Spółki przewiduje, że sprzedaż płatnych dostępów do platformy będzie stale rosła wraz z pojawianiem się kolejnych zakontraktowanych gwiazd.

„Spółce udało się pozyskać kapitał zgodnie z przyjętymi założeniami, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Powyższe środki dają nam gwarancję realizacji założonych celów marketingowych oraz realizacji pozostałych zakontraktowanych nagrań z gwiazdami z naszego portfolio. Należy podkreślić, że realizacja filmowa odcinków z naszymi gwiazdami jest najwyższej możliwej jakości i z pewnością w przyszłości będzie można emitować nasze kursy z gwiazdami nawet w telewizji. Liczymy na to, że połączenie gwiazd, czyli ich charyzmy, wiedzy i doświadczenia wraz z jakością nagrań i scenariusza, pozwoli na sprzedaż dużej liczby subskrypcji na naszej platformie, co przełoży się na wyniki finansowe Spółki.” – wyjaśnia Tomasz Mrozowski, Prezes Zarządu Spółki TopLevelTennis.com S.A.

Uruchomienie platformy w czerwcu br. pozwoli na przejście projektu z fazy przygotowawczej oraz inwestycyjnej, w fazę operacyjną, w której możliwe będzie generowanie pierwszych przychodów ze sprzedaży. Przychody będą pochodziły z wpływów abonamentowych, wnoszonych przez użytkowników w zamian za dostęp do zrealizowanych instruktażowych nagrań wideo, planów treningowych oraz materiałów edukacyjnych dotyczących nauki gry w tenisa ziemnego.

Spółka pozyskała do platformy TopLevelTennis.com już 6 światowych gwiazd związanych z tenisem ziemnym. Są to m.in. Boris Becker, Brad Gilbert, Dominika Cibulkova, Marco Panichi, Ula Radwańska oraz Wolfgang Thiem. W pierwszej fazie działalności platformy użytkownicy mogą korzystać z kursów i planów treningowych Dominiki Cibulkovej oraz Uli Radwańskiej. W kolejnym etapie związanym z przygotowaniem materiałów filmowych z następnymi gwiazdami, będą one sukcesywnie dodawane na platformę. Celem Spółki jest zrealizowanie w najbliższych miesiącach nagrań ze wszystkimi zakontraktowanymi gwiazdami, aby użytkownicy uzyskali pełny dostęp do wszystkich materiałów.

Ugoda zawarta z firmą windykacyjną przez Internet

Polacy chętnie spędzają czas w sieci, na co wpłynęła pandemia i związane z nią ograniczenia życia społecznego. Z Internetu korzysta już blisko 30 mln rodaków[1]. Z kolei dane GUS wskazują, że niemal połowa Polaków w wieku 16-74 lat zarządza swoimi finansami online[2]. Teraz przez Internet możemy także zawrzeć ugodę z firmą windykacyjną. Sprawdzamy, jak to zrobić i czy taka ugoda jest ważna.

Ugoda z firmą windykacyjną to pierwszy krok do uporządkowania trudnej sytuacji finansowej. Dzięki niej rozłożymy swoje zaległości na raty, które zbytnio nie obciążą naszego domowego budżetu. Uchronimy się także przed konsekwencjami nieterminowego spłacania należności, takimi jak chociażby wpisanie do rejestru dłużników, a co za tym idzie – brakiem możliwości zakupu na raty czy podpisania umowy na abonament telefoniczny.

Jak zawrzeć ugodę online?

Do niedawna chcąc zawrzeć ugodę z firmą windykacyjną trzeba było skontaktować się telefonicznie z doradcą. Teraz możemy to zrobić w prosty i szybki sposób za pomocą portali do obsługi zadłużeń, które udostępniane są przez nowoczesne firmy windykacyjne. Aby zawrzeć ugodę online, musimy założyć bezpłatne konto na takiej platformie. W tym celu zostaniemy poproszeni o kilka podstawowych danych, które umożliwią naszą weryfikację. Po założeniu konta otrzymujemy pełny dostęp do platformy i możemy korzystać z jej wszystkich funkcji w dowolnym miejscu i w dowolnym czasie za pomocą komputera, telefonu lub tabletu. – Zalogowani klienci za pomocą portalu mogą sprawdzić wysokość swojego zadłużenia i zapoznać się z przygotowaną dla nich indywidualną ofertą rozłożenia długu na raty. W kilku krokach mogą także zatwierdzić ugodę online lub samodzielnie ustalić wysokość comiesięcznej raty. Dodatkowo, dzięki systemowi płatności online w szybki sposób dokonają należnych płatności – wyjaśnia Marek Wajda z Ultimo.

Czy ugoda zawarta online jest ważna?

W przypadku zawierania ugody z firmą windykacyjną przez Internet obowiązują takie same procedury jak np. przy podpisywaniu online umowy na abonament telefoniczny. Aby była ważna należy potwierdzić w systemie, że zapoznaliśmy się z przedstawionymi warunkami i je zaakceptować. – W portalu do obsługi zadłużenia klient może zapoznać się z przygotowaną treścią ugody z firmą windykacyjną oraz zatwierdzić jej warunki, co poprzedza odpowiednia weryfikacja np. poprzez wpisanie kodu SMS wysłanego na wskazany wcześniej numer telefonu. Po zatwierdzaniu warunków spłaty i zawarciu ugody przez Internet, w systemie pojawią się informacje na temat stanu zadłużenia i harmonogram płatności zgodny z zaakceptowanymi wcześniej warunkami ugody – tłumaczy ekspert Ultimo.

Przejściowe kłopoty finansowe mogą dotknąć każdego z nas. W takiej sytuacji należy jednak jak najszybciej podjąć kroki, które pozwolą nam rozwiązać ten problem. Pomoże w tym m.in. zawarcie ugody z firmą windykacyjną. Pamiętajmy przy tym, że zatwierdzając jej warunki zobowiązujemy się, że będziemy regularnie spłacać swoje zobowiązania zgodnie z dołączonym do ugody harmonogramem. W sytuacji, kiedy chwilowo nie stać nas na opłacenie raty zadłużenia, warto skontaktować się z doradcą i porozmawiać o swoim problemie. Wtedy wspólnie można znaleźć rozwiązanie i się dogadać.

[1] http://pbi.org.pl/raporty/polscy-internauci-w-kwietniu-2020/

[2] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/nauka-i-technika-spoleczenstwo-informacyjne/spoleczenstwo-informacyjne/wykorzystanie-technologii-informacyjno-komunikacyjnych-w-jednostkach-administracji-publicznej-przedsiebiorstwach-i-gospodarstwach-domowych-w-2019-roku,3,18.html

Z powodu epidemii koronawirusa w tym roku nie będzie klimatu dla kredytów

Główna tendencja na polskim rynku kredytowym, którą można obecnie zaobserwować w oparciu o dane z Biura Informacji Kredytowej, to zmniejszenie się liczby kredytów mieszkaniowych o 23 proc., a konsumpcyjnych o ok. połowę, porównując kwiecień 2020 r. do analogicznego okresu roku ubiegłego – mówi Mariusz Rutke, ekspert z zakresu finansów w Wyższej Szkole Bankowej w Chorzowie. Według niego kryzys w tej sferze jest spowodowany epidemią koronawirusa i związanym z nią spowolnieniem gospodarki.

„Na początku maja było małe odbicie, które widać w zwiększonej liczbie składanych zapytań o kondycję klientów i kontrahentów, ale potem ten poziom znowu się ustabilizował i nie pojawiły się dalsze wzrosty. Jeżeli porównamy – zgodnie z danymi BIK – drugą połowę maja do roku poprzedniego, to jest 30 proc. mniej zapytań o kondycję klientów i kontrahentów” – mówi Mariusz Rutke.

W jego opinii kolejnym znaczącym trendem jest zaostrzenie polityki banków w zakresie udzielania kredytów. „Banki zaostrzają kryteria, które muszą spełniać kredytobiorcy z obawy przed tym, że kredyty nie będą spłacane. Trzeba pamiętać, że dla całego sektora bankowego najważniejsze jest utrzymanie płynności finansowej i zachowanie wypłacalności” – podkreśla Rutke. „A jeżeli dużo firm i osób fizycznych będzie zalegało ze spłatami, banki mogą nie dysponować wystarczającymi środkami na wypłaty dla osób, które mają pieniądze zgromadzone w depozytach czy na rachunkach bankowych” – uzupełnia.

Jak tłumaczy ekspert z WSB w Chorzowie, znaczące koszty, które osłabiają płynność instytucji finansowych, generują też wszelkie działania windykacyjne, tworzenie rezerw zawiązywanych przez banki na tzw. złe kredyty oraz udzielane kredytobiorcom wakacje kredytowe. Dlatego banki obecnie bardzo dokładnie weryfikują sytuację majątkową osób ubiegających się o kredyt. „Dotychczas np. w przypadku osób fizycznych sprawdzane były dochody z ostatnich lat, np. poprzez PIT z 2019 r. Teraz sytuacja się trochę zmieniła, wiele banków weryfikuje to, co się stało po marcu 2020 r. I to dotyczy wszystkich rodzajów kredytów” – tłumaczy Rutke.

Zaznacza, że przy kredytach konsumpcyjnych promowane są osoby o wyższych dochodach oraz te, które mają stałe umowy o pracę. Według niego negatywnie są postrzegane osoby na umowach cywilnoprawnych czy prowadzące działalność gospodarczą, a przy kredytach hipotecznych wręcz nie są brane pod uwagę. Przy kredytach hipotecznych dodatkowym utrudnieniem jest również znaczące zwiększenie wkładu własnego do 20-40 proc. „Dla wielu osób będzie to bariera nie do przebycia” – mówi Rutke. W przypadku kredytów dla firm brana jest pod uwagę również branża. Mniejsze szanse na kredyt mają np. firmy gastronomiczne czy hotelarskie.

Również ze strony ewentualnych kredytobiorców istnieje obecnie duża ostrożność w występowaniu do banków o udzielenie kredytu. Mariusz Rutke podkreśla wagę tzw. aspektu psychologicznego. „Wiele osób i firm obawia się o przyszłość w sytuacji niepewnego zatrudnienia i potencjalnego ryzyka obniżenia lub całkowitej utraty dochodów. W takim momencie ludzie nie są skłonni, by więcej wydawać i nie zaciągają kredytów” – podkreśla ekspert.

„Z powodu epidemii i lockdownu szykuje nam się spowolnienie gospodarcze, przewidywany przez wielu ekonomistów i agencje ratingowe kilkuprocentowy spadek PKB (produkt krajowy brutto). A jeśli spadnie PKB o 3-4 proc., automatycznie spadną dochody i wzrośnie bezrobocie, a pętla kryzysu może pokazać się na horyzoncie. Natomiast, jeżeli spojrzymy na rynek kredytów, to trzeba powiedzieć jasno, że kryzys już jest” – stwierdza Mariusz Rutke. „Trzeba jeszcze pamiętać, że istnieje ryzyko drugiej fali koronawirusa w okresie jesiennym, a jeśli ona nastąpi, problemy się pogłębią” – dodaje.

Na razie – według eksperta – wzrost bezrobocia o 5,8 proc. (dane Głównego Urzędu Statystycznego) nie jest alarmujący, a odmrażanie gospodarki następuje w szybkim tempie. Rutke widzi też korzystne rozwiązania dla rynku kredytowego w przygotowanej przez rząd Tarczy Antykryzysowej 4.0. „Takim elementem stricte odnoszącym się do kredytów i rynku bankowego jest umożliwienie Bankowi Gospodarstwa Krajowego w tym i w przyszłym roku dopłacania firmom do oprocentowania kredytu (1 do 2 punktów procentowych). To jest bardzo istotne, bo może pomóc bankom komercyjnym poprawić ściągalność, a klientom dać pewien oddech w przyszłości” – mówi Rutke.

W jego opinii szansą dla kredytobiorców (osób fizycznych i firm) są oferowane przez banki już od marca wakacje kredytowe (zazwyczaj na okres 3-6 miesięcy). „Są one po to, by klienci mieli czas na poprawę swojej sytuacji finansowej i aby później – również z korzyścią dla banku – mogli spłacić kredyt w całości” – wyjaśnia ekspert. Trzeba pamiętać jednak, że wakacje kredytowe przysługują wyłącznie tym, których przyczyną spadku dochodów była epidemia koronawirusa.

„Najlepszy scenariusz dla polskiego rynku kredytowego, to ten, w którym nie będzie drugiej fali koronawirusa i liczba wniosków o kredyt oraz przyznawanych kredytów pod koniec roku będzie równa tej na koniec 2019 r. Ale jest to scenariusz optymistyczny, który zakłada, że gospodarka bardzo szybko wróci do normy. A o to może być trudno” – podsumowuje Mariusz Rutke.

EBC łagodzi politykę pieniężną w strefie euro

W czwartek (04.06.2020) Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego podjęła decyzje o dalszym łagodzeniu polityki pieniężnej w Strefie Euro. Postanowiono zwiększyć skalę Nadzwyczajnego Programu Skupu Aktywów w Czasie Pandemii (PEPP) z 750 miliardów euro do 1 350 miliardów. Decyzja o zwiększeniu skupu nie zaskoczyła analityków, którzy przewidywali taki ruch ze strony Rady Prezesów. Europejski Bank Centralny zdecydował także o wydłużeniu tego programu co najmniej do czerwca 2021 roku. Stopy procentowe nie uległy zmianie.

Na koniec ubiegłego tygodnia GPW w Warszawie zanotowała mocny wzrost. Indeks szerokiego rynku WIG zyskał na wartości 7,00%. Notowania największych spółek (tworzących index WIG20) zyskały 6,96%. Z kolei indeksy małych i średnich spółek zakończyły tydzień następująco: sWIG80 wzmocni się o 5,20%, a mWIG40 zwyżkował o 7,38%.

W bierzącym tygodniu uwaga inwestorów pozostanie skupiona na danych z USA. W środę (10.06.2020) poznamy inflację CPI oraz decyzję Fed dotyczącą stóp procentowych. W czwartek (11.06.2020) poznamy liczbę złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz inflację PPI. Z kolei w piątek (12.06.2020) będziemy mieli okazję zapoznać się z raportami dotyczącymi oczekiwań inflacyjnych.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Frankowicz prowadzący działalność gospodarczą nie musi spłacać kredytu

Po raz pierwszy w Polsce frankowicz-przedsiębiorca, zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie w dnia 1.06.2020 r. w sprawie sygn. akt II C 128/20, uzyskał zabezpieczenie dla swojego roszczenia o ustalenie nieważności umowy kredytu denominowanego w walucie CHF. Powód pozwał PEKAO Bank Hipoteczny SA, którego umowy są uznawane za trudne do podważenia, szczególnie dla osób nie korzystających z przywilejów właściwych dla konsumentów. Sąd postanowił udzielić powodowi zabezpieczenia przez wstrzymanie obowiązku dokonywania przez powoda spłat rat kredytu – w okresie od 1.06.2020 r. do dnia uprawomocnienia się orzeczenia kończącego w tej sprawie. Dodatkowo sąd zakazał pozwanemu w tym czasie złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu umowy kredytu oraz przekazywanie informacji o niedokonaniu przez powoda spłat rat kredytu do: Biura Informacji Kredytowej spółka akcyjna w Warszawie i do systemu „Bankowy Rejestr” prowadzonego przez Związek Banków Polskich. Powód wykazał, że zgodnie z jego interesem prawnym bezcelowa jest dalsza realizacja umowy kredytowej (a w szczególności spłacanie rat kredytu w toku całego procesu), która jest bezwzględnie nieważna. Co ciekawe, w sprawie nie odbyła się jeszcze żadna rozprawa. Sąd, nie przesądzając ostatecznie o wyniku sprawy, już teraz uznał, iż nieważność umowy kredytu jest bardzo wysoko uprawdopodobniona. Powód sformułował roszczenie tak, aby zminimalizować wartość przedmiotu sporu, co zapewniło mu wszczęcie powództwa za niewielką opłatę sądową. Frankowicza w niniejszej sprawie reprezentuje radca prawny dr Piotr Nazaruk z Kancelarii Radców Prawnych Dr Piotr Nazaruk.

Stres i napięcia dorosłych odbijają się na dzieciach. W czasie pandemii mogą one korzystać ze wsparcia psychologów online i telefonicznie

Pandemia SARS-CoV-2 i wywołana nią izolacja często wiąże się z lękiem i poczuciem braku kontroli. Dla wielu rodzin zamknięcie pod jednym dachem to nowa, trudna sytuacja, która wzmaga konflikty. Stres i lęki dorosłych, którzy muszą pogodzić pracę zdalną i szkolne obowiązki dzieci, często obawiając się przy tym np. utraty pracy czy dochodów, odbijają się na dzieciach. Frustracje pojawiają się też u nastolatków, wzmagane przez ograniczenie kontaktów z rówieśnikami czy zamieszanie wokół egzaminów i matur. Pandemia zaostrza też objawy u osób z już stwierdzonymi zaburzeniami psychicznymi. W tym trudnym czasie pomoc psychologów przeniosła się do kanałów zdalnych.

Część rodziców zareagowała lękiem na tę nową sytuację. Niepokój odczuwają też dzieci. Stąd też często w naszych procesach terapeutycznych pojawiał się temat koronawirusa, m.in. tego, co będzie, jeśli zachoruję ja lub moi najbliżsi, jak długo to będzie trwać, co z egzaminami, ale też jak będzie wyglądało życie po pandemii – mówi agencji Newseria Biznes dr Kamila Lenkiewicz, dyrektor ds. psychoterapeutycznych Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach.

U dużej grupy dzieci i młodzieży pojawiły się w związku z tym nasilone lęki i obawy. Dotyczyło to przede wszystkim osób, które są na co dzień nerwowe i reagują niepokojem w nieprzewidywalnych sytuacjach.

– Izolacja nasiliła różne nieporozumienia w domu. Aktywność i uwaga nastoletniego człowieka jest kierowana na zewnątrz, na środowisko rówieśnicze. W momencie, kiedy nastąpiła izolacja społeczna, te kontakty zostały ograniczone tylko do domu i rodziców. To wiązało się z narastaniem niepokoju, napięć i kłótni. Z tym się zgłaszali do nas rodzice, zaniepokojeni relacjami z dziećmi – mówi dr Kamila Lenkiewicz.

Konieczność pozostawania w domu czy zamieszanie wokół egzaminów i matur zwłaszcza u nastolatków wyzwoliły frustrację i stres. U części z nich zaostrzyły się problemy i objawy psychosomatyczne, które występowały już wcześniej, przed pandemią. Wśród nich zaburzenia odżywiania czy myśli rezygnacyjne.

Rzadziej słyszymy od młodych ludzi o myślach samobójczych, aczkolwiek one też są obecne. Nie mamy możliwości zobaczyć, jak taki młody człowiek reaguje w realnym świecie, dlatego za każdym razem traktujemy to bardzo poważnie – mówi ekspertka.

Pierwszymi sygnałami, które świadczą o tym, że należy udać się po pomoc specjalisty, są m.in. problemy ze snem, konfliktowość i wzrost napięć czy agresji. Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego na warszawskich Bielanach zapewnia opiekę terapeutyczną dla dzieci i młodzieży oraz ich rodzin. W związku z pandemią SARS-CoV-2 sesje terapii indywidualnej i rodzinnej odbywają się online albo w formie teleporad.

Nasi podopieczni byli zaskoczeni, że w tym trudnym czasie nie zostawiliśmy ich z tymi problemami, tylko znaleźliśmy rozwiązanie – mówi dyrektor ds. psychoterapeutycznych Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach. – W pierwszym półroczu działania przyjmowaliśmy 15 nowych zgłoszeń dziennie, co całkowicie przerosło nasze oczekiwania i możliwości. Obecnie mamy średnio trzy–pięć zgłoszeń dziennie. Od kwietnia otworzyliśmy też poradnie psychologiczno-psychoterapeutyczne w ramach kontraktu z NFZ i świadczymy opiekę w ramach tych placówek. Kolejne rodziny i dzieci zgłaszają się do nas z prośbą o objęcie opieką psychologiczną i psychoterapeutyczną.

Z początkiem kwietnia wystartowała reforma systemu psychiatrii dla dzieci i młodzieży. Działalność rozpoczęły ośrodki środowiskowej opieki psychologicznej, czyli pierwszy poziom nowego systemu. Na razie jest ich ponad 130, docelowo ma być około 300. Zalicza się do nich także Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży na warszawskich Bielanach. Bez skierowania mogą zgłaszać się do nich rodzice dzieci oraz młodzież poniżej 18. roku życia. W ramach pomocy oferowanej w ośrodkach można skorzystać m.in. z porad psychologicznych czy sesji psychoterapii rodzinnej.

 Działamy od września 2018 roku. Wtedy zakładaliśmy, że w ciągu trzech lat przyjmiemy 850 rodzin. Tymczasem w ciągu półtora roku przyjęliśmy ich 923. To pokazuję skalę potrzeb i problemu – podkreśla ekspertka.

EZRA UKSW to spółka powołana przy Instytucie Psychologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w celu wdrożenia i prowadzenia środowiskowych centrów zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. W marcu br. uruchomiła trzy ośrodki. Jednym z nich jest centrum na Bielanach, które jest modelowym ośrodkiem spełniającym założenia Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego na lata 2017–2022. Działania są finansowane z udziałem środków UE – projekt „Deinstytucjonalizacja szansą na dobrą zmianę. Dzielnica Bielany m.st. Warszawa” jest realizowany w ramach programu operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój.

Czy można grać u legalnego bukmachera bez weryfikacji dowodu osobistego?

Obstawianie zakładów wzajemnych u internetowego bukmachera wymaga posiadania przez gracza konta gracza u tego bukmachera. Wiele osób zastanawia się jednak nad tym, czy da się grać u bukmachera bez weryfikacji dowodu osobistego. Otóż istnieje taka możliwość, jednak związane są z nią pewne utrudnienia. Postaramy się dokładnie opisać cały proces.

Przepisy a weryfikacja dokumentu tożsamości

Po wprowadzeniu w życie nowelizacji ustawy hazardowej uchwalonej w grudniu 2016 roku obecny rynek bukmacherski w Polsce jest bardziej kontrolowany przez państwo. Bukmacherzy muszą nie tylko spełnić szereg wymogów, aby móc otrzymać zezwolenie, lecz także w trakcie prowadzenia działalności muszą przestrzegać wielu reguł. Jedną z najważniejszych spraw, o którą mocno zabiegają rządzący, jest ochrona osób niepełnoletnich przed hazardem. Wedle obowiązujących przepisów prawnych zakłady bukmacherskie dostępne są tylko dla tych osób, które ukończyły 18. rok życia. Dlatego też wprowadzona została przez bukmacherów obowiązkowa weryfikacja dowodu osobistego. Dzięki temu firma bukmacherska może porównać dane wprowadzone w formularzu podczas rejestracji z tymi, które znajdować się będą na przesłanym skanie dowodu osobistego. Jest to skuteczna metoda, aby uniemożliwić młodzieży dostęp do hazardu online.

Jak założyć konto u bukmachera?

Obecnie w Polsce funkcjonuje wiele firm bukmacherskich z zezwoleniem Ministra Finansów, które zapewniają możliwość obstawiania zakładów drogą internetową. Aby mieć taką możliwość, należy wcześniej założyć sobie konto internetowe u wybranego bukmachera. Na stronie bukmachera znajduje się formularz rejestracyjny, który należy wypełnić. W zależności od firmy może być on podzielony na kilka etapów bądź też wszystkie dane wypełnia się już na „pierwszym ekranie”. W takim formularzu należy podać: imię i nazwisko, datę urodzenia, adres zamieszkania, adres e-mail i numer telefonu, numer PESEL, jak i czasem serię oraz numer dowodu osobistego czy też paszportu. Często także należy wpisać od razu numer konta bankowego, na które w przyszłości będą dokonywane przelewy, a także oświadczyć, że środki pieniężne wykorzystywane u bukmachera pochodzą z legalnych źródeł.

Wstępna weryfikacja konta odbywa się za pomocą linku aktywacyjnego na skrzynce pocztowej lub kodu SMS. Pełna weryfikacja polega na wspomnianym już wcześniej przesłaniu firmie bukmacherskiej skanu dowodu osobistego. Spełnienie wszystkich wymogów sprawi, że nowy klient otrzymuje pełen dostęp do oferty i funkcji na stronie internetowej bukmachera.

Czy jest możliwa gra bez rejestracji?

Od pewnego czasu większość legalnych bukmacherów w Polsce proponuje założenie konta tymczasowego bez przesyłania skanu dowodu. Na czym to polega? Otóż gracz może założyć konto u bukmachera w identyczny sposób jak przy standardowej rejestracji, lecz nie jest wymagane od niego natychmiastowe przesłanie skanu lub zdjęcia dowodu osobistego. Bukmacher automatycznie otwiera nowemu klientowi konto tymczasowe, które zapewnia większość podstawowych funkcji. Można zatem wpłacić swój pierwszy depozyt do bukmachera, skorzystać z ewentualnego bonusu powitalnego oraz przyszłych promocji, obstawiać zakłady bukmacherskie, korzystać z programu lojalnościowego itd.

W zależności od firmy bukmacherskiej konto tymczasowe może zostać przyznane na określony okres czasu, np. na czas 1 miesiąca, po czym wymagane będzie przesłanie skanu dokumentu tożsamości. W większości przypadków obowiązują limity na zakłady, które wynoszą do 5000 złotych. Największym minusem w przypadku konta bez weryfikacji jest brak możliwości wypłaty wygranych środków u bukmachera. Zatem każdy gracz z takim statusem konta przed pierwszą wypłatą musi dokonać weryfikacji konta. W ten sposób prawnie zabezpieczono się na wypadek, gdyby niepełnoletnie osoby chciały czerpać korzyści majątkowe z zakładów bukmacherskich – nie będzie to możliwe, ponieważ wypłata środków nie jest możliwa do momentu pełnej weryfikacji konta gracza.

Jak zatem widać, gra u legalnych bukmacherów bez weryfikacji konta jest możliwa. Nowy klient otrzymuje praktycznie od razu po rejestracji pełen dostęp do oferty i funkcji dostępnych na stronie bukmachera. Musi jednak pamiętać o tym, że konto tymczasowe ma ograniczenia względem wypłat, limitów kwot oraz samego czasu działania.

Zakłady bukmacherskie mogą prowadzić do uzależnienia. Zawieranie zakładów u nielegalnych bukmacherów jest zabronione i podlega karze.

Zanieczyszczenia i nadmierne połowy zagrożeniem dla oceanów. Wiele gatunków ryb może zniknąć

Zmiany klimatyczne i zanieczyszczenie plastikiem to jedne z największych zagrożeń dla mórz i oceanów. Kolejny problem to przeławianie stad, co stanowi zagrożenie dla wielu gatunków. W niektórych przypadkach – na przykład polskiego dorsza – potrzebne są radykalne działania, takie jak tymczasowy całkowity zakaz połowów. Duży wpływ na sytuację mają jednak sami konsumenci. – To od naszych codziennych decyzji zależy przyszłość oceanów – przypomina Anna Dębicka z programu MSC z okazji obchodzonego 8 czerwca Światowego Dnia Oceanów.

 Morza i oceany od wielu lat zapewniały nam pożywienie, jak również wiele zasobów typu ropa czy gaz ziemny. Jednakże dzisiaj przez rosnącą presję, większą liczbę ludzi na świecie oraz nowoczesne statki i narzędzia połowowe  ta kondycja jest coraz gorsza. Chodzi zarówno o rybołówstwo, jak i zanieczyszczenia – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Anna Dębicka, dyrektor programu Marine Stewardship Council w Polsce i Europie Centralnej.

Zmiany klimatyczne nie pozostają bez wpływu na oceany. Stale rośnie średnia temperatura powierzchni tych zbiorników wodnych. Od początku rewolucji przemysłowej wzrosła o około 0,7 st. C. Oceany są głównym miejscem absorpcji i usuwania CO2 z powietrza. W ciągu godziny pochłaniają ponad milion ton gazu, w efekcie zmienia się ich pH i następuje wzrost kwasowości. Kolejny problem to zanieczyszczenie wód plastikiem. Jak wynika z badania Światowego Forum Ekonomicznego, co roku do oceanów przedostaje się około 8 mln ton plastikowych odpadów.

– Dodatkowo w ciągu ostatnich 50 lat ponad 50 proc. gatunków morskich zniknęło z mórz i oceanów, co niestety ma negatywny wpływ na funkcjonowanie całej sieci troficznej. Kolejną kwestią jest przełowienie, czyli pozyskiwanie za dużej ilości ryb do konsumpcji – zauważa ekspertka.

Raport Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) „The State of World Fisheries and Aquaculture 2018” wskazuje, że globalne spożycie ryb systematycznie rośnie. O ile w latach 90. było to średnio ponad 14 kg rocznie per capita, o tyle dziś jest to już ok. 20 kg. Wzrost konsumpcji oznacza większy popyt na ryby, a co za tym idzie – przeławianie gatunków. Z danych FAO wynika, że problem dotyczy ponad 33 proc. stad ryb. To trzykrotnie więcej niż w połowie lat 70. Ponad 60 proc. gatunków jest zaś poławianych na maksymalnym możliwym poziomie.

–  Ciągły wpływ człowieka na ekosystemy morskie niestety może spowodować, że zabraknie albo konkretnych populacji, albo gatunków. Mamy już niestety taki przykład z Morza Bałtyckiego. Obecnie mamy całkowity zakaz połowu dorsza, bo po prostu go nie ma – mówi dyrektor programu MSC w Polsce i Europie Centralnej. – Od maja wprowadzono też zakaz wszystkich innych połowów gatunków, w tym śledzia, szprota, ryb płaskich, żeby one też nie wpływały negatywnie na mały narybek dorsza.

Jeszcze na początku lat 80. połowy dorsza sięgały 120 tys. ton rocznie. Dekadę później już tylko ok. 25 tys. ton, a w ostatnich latach było to zaledwie kilka ton. Ekolodzy alarmowali, że kondycja dorsza bałtyckiego jest w krytycznym stanie, a stada się nie odradzają. Stąd decyzja Komisji Europejskiej o całkowitym zakazie łowienia dorsza od maja do końca sierpnia. Zakaz ten może zostać wydłużony o kolejne trzy lata.

– Globalnym przykładem gatunku, który był bliski wyginięcia, jest tuńczyk błękitnopłetwy – przypomina Anna Dębicka. – Wprowadzono bardzo wiele obostrzeń, zakazów, regulacji, dzięki czemu dzisiaj, po blisko 15–20 latach, ten gatunek powoli zaczyna się odradzać. Widzimy, że jeśli tylko jest dobra wola polityczna, konsumencka, społeczna, to możemy uratować konkretne gatunki.

Problem zauważają także konsumenci. Według badania przeprowadzonego przez agencję GlobeScan na początku 2020 roku 40 proc. Polaków obawia się, że do 2040 roku ich ulubiona ryba zniknie na stałe z menu. Stan morskiego ekosystemu w dużej mierze zależy od naszych codziennych wyborów. Wystarczy np. podczas zakupów wybrać produkty, które pozyskiwane są w sposób nieeksploatujący zasobów mórz i oceanów. Oznaczane są one np. certyfikatem MSC.

 To symbol niebieskiej rybki na produktach, który ułatwia konsumentowi dokonać odpowiedzialnego wyboru, bo gwarantuje ich zrównoważone pochodzenie – wymienia dyrektor programu MSC w Polsce i Europie Centralnej. – Aż 65 proc. Polaków deklaruje, że zmienia swoje nawyki zakupowe tak, żeby wpływać pozytywnie na morza i oceany. Są gotowi zmienić gatunek spożywanej ryby, miejsce zakupu, markę, jeśli mają gwarancję, że dany produkt pochodzi ze zrównoważonych połowów. Wśród Polaków rośnie też rozpoznawalność innych zagrożeń, dotyczących zmian klimatu czy ograniczenia plastiku w życiu codziennym.

Branża turystyczna najwcześniej w przyszłym roku zacznie odrabiać straty. Jednak sprzedaż nie stanęła całkowicie

Przed pandemią wycieczki turystyczne wykupywało nawet 700–800 tys. Polaków miesięcznie. W ostatnim okresie liczba sprzedawanych przez biura podróży wyjazdów spadła do około 20 tys. W tym roku touroperatorzy wyjątkowo wcześnie  zaproponowali ofertę na przyszłe wakacje. Branża liczy, że kolejny sezon pozwoli im chociaż częściowo odrobić straty wynikające z zamknięcia granic. W tym roku – jak pokazują badania – połowa Polaków ograniczy swoje plany urlopowe, co drugi z nich zrezygnuje, a tylko kilka procent wybiera się na wakacje za granicę.

Dane Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego wskazują, że nastąpiła bardzo znacząca zapaść w branży w liczbie sprzedawanych wycieczek, szczególnie zagranicznych. W kwietniu 2020 roku sprzedano raptem 3 proc. tego, co w tym samym miesiącu rok wcześniej – mówi agencji Newseria Biznes Marek Niechciał, członek zarządu Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego odpowiedzialny za Turystyczny Fundusz Gwarancyjny.

Turystyka to jedna z branż, które najdotkliwiej ucierpiały w wyniku pandemii koronawirusa. Dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że jej przełożenie na kondycję finansową sektora było widoczne już w marcu. Podczas gdy w styczniu długi branży turystycznej wynosiły 17,63 mln zł, na koniec marca br. urosły już do kwoty 21,4 mln zł. To m.in. efekt obaw przed wyjazdami za granicę w początkowej fazie pandemii i późniejszego wstrzymania ruchu między krajami. W związku z rządowymi ograniczeniami na trzy miesiące zamarła również krajowa turystyka.

Przed pandemią biura podróży sprzedawały miesięcznie kilkaset tysięcy wycieczek, w kwietniu liczba ta spadła do 20 tys. Branża liczy jednak na lekkie odbicie po otwarciu granic i zniesieniu obowiązku przechodzenia dwutygodniowej kwarantanny po powrocie z zagranicy.

Ta sprzedaż jakoś idzie. Ludzi kuszą oferty na końcówkę tego lata albo na sezon 2021. Już pojawiły się oferty wycieczek na lato przyszłego roku, więc widać, że przedsiębiorstwa wychodzą naprzeciw konsumentom – mówi Marek Niechciał. – Miejmy nadzieję, że sprzedaż wzrośnie w kolejnych miesiącach, kiedy restrykcje będą znoszone. Czynnikiem, który mocno ją ogranicza, jest to, że gdy jedzie się na zagraniczną wycieczkę na tydzień lub dwa, po powrocie trzeba odbyć jeszcze dwutygodniową kwarantannę. To na razie jest prawdopodobnie największy minus i przeszkoda ku temu, żebyśmy wrócili do normalnej, wyjazdowej turystyki zagranicznej.

Jak wynika z badania przeprowadzonego pod koniec maja przez Centrum Badawczo-Rozwojowe BioStat, co drugi Polak ogranicza tegoroczne plany urlopowe, a co piąty w ogóle z nich rezygnuje. Tylko nieco ponad 6 proc. rodaków zamierza wyjechać za granicę, w tym 2,4 proc. – z biurem podróży. Inni wybierają polskie miejscowości albo działki własne czy znajomych.Takie deklaracje nie są dobrym prognostykiem na ten sezon. Jak ocenia Marek Niechciał, obostrzenia i straty związane z pandemią spowodują, że w branży turystycznej sytuacja powróci do normalności najwcześniej w przyszłym roku, a być może jeszcze później.

Analizy dotyczące ruchu lotniczego mówią o powrocie do normalności najwcześniej w 2023 czy nawet w 2025 roku. W tym roku sezon na pewno nie będzie tak dobry jak poprzedni, ale sądzimy, że w 2021 roku, jeśli oczywiście nie będzie nawrotu pandemii, wiele osób będzie chciało wyjechać, odrobić ten stracony czas – podkreśla członek zarządu UFG odpowiedzialny za Turystyczny Fundusz Gwarancyjny

Pogarszającą się sytuację branży turystycznej obrazuje również spadek liczby podmiotów, które figurują w rejestrze TFG.

Od trzech lat liczba podmiotów w naszej bazie wzrastała co miesiąc, maksimum do 4,8 tys. podmiotów. Teraz zaczęła się zmniejszać, mamy ich około 4,65 tys. Ale trzeba zauważyć, że te podmioty głównie zawieszają działalność, nie wykreślają się. To może oznaczać, że mają nadzieję, iż niedługo wrócą do aktywnej działalności – mówi Marek Niechciał.

Jak wskazuje, w tej chwili działalność zawiesza miesięcznie około 400 podmiotów z branży turystycznej, a ok. 40 na stałe wykreśla się z rejestru.

– Te 40 podmiotów miesięcznie to mniej więcej tyle samo, co w niektórych miesiącach w latach poprzednich. Mamy więc nadzieję, że nie będzie armagedonu – dodaje ekspert.

Firmy szukają możliwości oszczędzania na rachunkach za energię. Coraz więcej decyduje się na inwestycje w panele fotowoltaiczne

0

Jesienią przedsiębiorstwa czeka kolejny wzrost kosztów w postaci wyższych rachunków za energię. To skłania je do szukania oszczędności. Tym bardziej że ich finanse mocno poturbował kryzys związany z koronawirusem. Możliwości rozpoczęcia wytwarzania własnej energii daje inwestycja w panele fotowoltaiczne. Fotowoltaika jest najszybciej rozwijającym się w Polsce sektorem OZE, a korzyści podatkowe i wizerunkowe powodują, że decyduje się na nią coraz większe grono firm.

Nadchodzące miesiące będą trudne dla firm, zwłaszcza tych z sektora MŚP. Jak wynika z ostatniego badania „KoronaBilans MŚP” na zlecenie KRD, już w tej chwili połowa z nich ocenia swoją sytuację ekonomiczną jako złą, a 54,6 proc. z nich prognozuje, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy ulegnie ona pogorszeniu. Pandemia radykalnie ograniczyła przychody firm, a z drugiej strony – spowodowała wzrost wydatków, chociażby na środki dezynfekujące i wyposażenie pracowników w maseczki czy rękawiczki. Istotną częścią kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw są też opłaty za energię elektryczną.

– Sytuacja gospodarcza sprzyja decyzjom o optymalizacji kosztów. Produkcja własnego prądu, zabezpieczenie przed wzrostami cen energii oraz oszczędności – to korzyści, które daje własna elektrownia fotowoltaiczna – podkreśla Mariusz Lach, dyrektor komunikacji i marketingu w Concept Energy. – Inwestycja sprzyja ekologii, pozwala na skorzystanie z tarczy podatkowej i daje niezależność od rynkowej koniunktury.

Ceny energii w Polsce już teraz należą do najwyższych w Europie, a kolejnej podwyżki trzeba spodziewać się jesienią – wtedy na rachunkach pojawi się nowa pozycja, będąca wynikiem wprowadzonego ustawą w 2017 roku rynku mocy.

– Przedsiębiorcy odczują różnicę zarówno bezpośrednio, jak i w rosnących cenach produktów – podkreślają przedstawiciele Concept Energy.

Rosnące koszty działalności powodują, że firmy muszą szukać optymalizacji i obniżać koszty. Taką możliwość stwarza inwestycja we własną elektrownię słoneczną. Instalacja fotowoltaiczna np. na dachu siedziby pozwoli produkować energię na własne potrzeby, obniżyć wysokość rachunków i uniknąć zbliżających się podwyżek. Zgodnie z ustawą OZE małe i średnie firmy mogą być prosumentami i korzystać z bardzo korzystnego systemu rozliczeń z firmami energetycznymi. Dzięki tym zmianom mogą magazynować nadwyżki swojej energii w sieci, a następnie odbierać je w czasie niższej produkcji (na przykład w nocy lub podczas silnego zachmurzenia).

– Przed nami letnie miesiące, a to oznacza szczyt produkcji energii ze słońca – dodaje Mariusz Lach.

Jak podkreśla, realizacja instalacji fotowoltaicznej to proces składający się z kilku etapów. Poprzedza go audyt fotowoltaiczny, który pozwala przeanalizować zapotrzebowanie i bieżące zużycie energii elektrycznej przez firmę oraz wykonać kalkulacje połączone z doborem optymalnego rozwiązania technicznego i najlepszej formy finansowania.

– Pomagamy w formalnościach, a instalacje fotowoltaiczne powstają już w 10 dni od podpisania umowy – wskazuje dyrektor komunikacji Concept Energy.

Jak wynika z badań KRD, w aktualnej sytuacji gospodarczej niewiele firm z sektora MŚP myśli o nowych inwestycjach. Aż 78 proc. nie planuje ich w najbliższych trzech miesiącach, a tylko 12,3 proc. ma je w planach. Co jednak istotne, inwestycja we własne mikroźródło energii nie wymaga angażowania kapitału obrotowego przedsiębiorstwa. Istniejące na rynku rozwiązania, jak np. leasing operacyjny, pozwalają sfinansować instalacje PV przy minimalnym nakładzie.

– Warto dodać, że w przypadku finansowania takiej inwestycji leasingiem lub pożyczką wkład własny wynosi tylko 5 proc. jej wartości – mówi dyrektor komunikacji Mariusz Lach.

Leasing operacyjny jest w Polsce najczęstszą formą finansowania fotowoltaiki przez przedsiębiorstwa. Pozwala na szybsze wpisanie w koszty uzyskania przychodów instalacji fotowoltaicznej i skorzystanie z efektu tarczy podatkowej. W tej formie finansowania zarówno wszystkie raty, jak i opłata wstępna stanowią koszt przedsiębiorcy. Także podatek VAT podlega w 100 proc. odliczeniu i można rozłożyć go na raty, podczas gdy zakup instalacji fotowoltaicznej ze środków własnych lub za pomocą kredytu bankowego spowodowałby konieczność rozliczenia tego podatku jednorazowo. W przypadku leasingu nie trzeba też prowadzić ewidencji środków trwałych, amortyzacji czy inwentaryzacji, gdyż co miesiąc wystarczy tylko zaksięgować fakturę. Koszty związane z amortyzacją instalacji fotowoltaicznej pozostają po stronie leasingodawcy.

– Podpisując umowę na zakup instalacji fotowoltaicznej, proponujemy firmom możliwość jej sfinansowania na warunkach dostosowanych do specyfiki branży, w jakiej działają – w szczególności do sezonowości produkcji. Leasing operacyjny w połączeniu z tarczą podatkową sprawia, że inwestycja może być spłacana z bieżącej produkcji energii. A to oznacza wysokie oszczędności już w pierwszych miesiącach działania – przekonuje Mariusz Lach.

Dla przedsiębiorstw, które decydują się na montaż instalacji fotowoltaicznej i wytwarzanie ekologicznej energii ze słońca na własne potrzeby, korzyścią są nie tylko niższe rachunki i większe bezpieczeństwo energetyczne, lecz także proekologiczny wizerunek wśród konsumentów.

Fotowoltaika jest też najszybciej rozwijającym się sektorem OZE w Polsce. Według danych przytaczanych przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pod koniec ubiegłego roku Polska weszła do grona państw, które osiągnęły 1 GW mocy zainstalowanej w fotowoltaice. Pod względem przyrostu nowych mocy z paneli słonecznych zainstalowanych w systemie znajdujemy się obecnie na piątym miejscu w Unii Europejskiej. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki jeszcze w 2014 roku moc fotowoltaiczna w sieci wynosiła 20 MW, a w kwietniu tego roku już 1,83 GW (z czego aż 1,2 GW generują prosumenci). To oznacza, że w nieco ponad pięć lat moc wzrosła aż o 9 tys. proc.

Polska brama odkażająca doceniona w międzynarodowym konkursie. Posłuży w walce z rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2 w szpitalach i na lotniskach

Dzięki opracowanej przez Polaków bramie dekontaminacyjnej walka z rozprzestrzenianiem się koronawirusa będzie dużo skuteczniejsza. Urządzenie, które w kilka sekund odkaża kombinezon ochronny medyków, zostało już zamontowane w kilku śląskich szpitalach. Choć zostało zaprojektowane do pomocy polskiej służbie zdrowia, dzięki wygranej w konkursie WHO może zaistnieć na światowych rynkach. Tymczasem powstają kolejne urządzenia odkażające – m.in. takie, które do dekontaminacji wykorzystują nie preparaty chemiczne, lecz promienie UVC.

– Nasza brama do odkażania została stworzona, aby pomóc personelowi medycznemu w walce z koronawirusem. Na początku dedykowano ją medykom w kombinezonach ochronnych, aby pomóc zminimalizować ryzyko zarażenia się koronawirusem podczas ich ściągania – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje dr inż. Magdalena Bogacka, adiunkt w Katedrze Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów na Politechnice Śląskiej.

Jak informuje Główny Inspektorat Sanitarny, prawie jedną trzecią zakażeń SARS-CoV-2 stanowią zachorowania poprzez kontakt w szpitalu lub przychodni. Między innymi dlatego to właśnie lecznice są podstawowym miejscem instalacji bram odkażających. Urządzenia zaprojektowane przez naukowców z Politechniki Śląskiej stanęły najpierw na oddziale zakaźnym szpitala w Bytomiu, a potem w Kłobucku. Planowana jest też instalacja w szpitalach w Zabrzu i Gliwicach.

– Nasza brama jest w pełni automatyczna i dostosowana do wielu różnych środków do dezynfekcji. Uruchamia się automatycznie po wejściu do niej osoby, która musi się odkazić. Następnie należy podążać za komunikatami świetlnymi wyświetlanymi na panelu. Pierwsza pozycja to pozycja prosta z lekko odchylonymi rękami, następnie obrót o 180 stopni, podniesienie rąk i kolejny obrót, aby znaleźć się w pozycji wyjściowej. Te wszystkie pozycje mają zmaksymalizować powierzchnię kontaktu środka dezynfekcyjnego z powierzchnią kombinezonu ochronnego. Po całym procesie należy przejść przez bramę i można bezpiecznie, zgodnie z procedurami ściągnąć kombinezon ochronny – tłumaczy Magdalena Bogacka.

Choć głównym miejscem instalacji tego typu urządzeń są szpitale, to podobne rozwiązania stosowane są też w innych miejscach. Prototypowa bramka odkażająca stanęła w Poznańskim Ośrodku Specjalistycznych Usług Medycznych. Wyposażone w fotokomórkę urządzenie po zarejestrowaniu ruchu uruchamia dyszę rozpylającą środek dezynfekujący.

Urządzenie opracowane przez śląskich naukowców ma szansę na szersze zastosowanie na całym świecie. Znalazło się w finale konkursu Healing Solutions For Tourism Challenge, wyprzedzając ponad 1 tys. zespołów ze 100 krajów świata.

– Po wygranej trochę przeprojektowaliśmy urządzenie, dzięki czemu może mieć zastosowanie również w miejscach publicznych, gdzie jest duża przepustowość ludzi, czyli w hotelach, lotniskach, muzeach, szkołach, ale też wszystkich innych obiektach, w których takie odkażanie sprawiłoby, że zapobiegniemy rozprzestrzenianiu się wirusa i innych drobnoustrojów. Brama została zaprojektowana nie tylko do walki z koronawirusem, ale również z wszystkimi innymi bakteriami i wirusami, z którymi możemy się spotkać teraz i w przyszłości – wyjaśnia adiunkt Politechniki Śląskiej.

Tymczasem zarówno zespoły naukowe i prywatni konstruktorzy poszukują kolejnych rozwiązań pozwalających walczyć z rozprzestrzenianiem się nowego koronawirusa.

Urząd Miasta w Radomsku został wyposażony w bramkę sanitarną, która w bezdotykowy sposób (z użyciem kamery termowizyjnej) bada temperaturę ciała, a następnie dezynfekuje dłonie i buty osoby wchodzącej do ratusza. Brytyjska firma Stretch Structures oferuje bramy sanitarne w formie kilkumetrowego tunelu. Może on posłużyć do odkażania osób wchodzących np. na stadion, terminal lotniczy czy do centrum handlowego, a także całego pojazdu wjeżdżającego na dany teren. Z kolei Zbigniew Dobkowski, innowator ze Świdnika, na co dzień pracujący jako stomatolog, uzyskał patent w USA na bramę dekontaminacyjną opartą na działaniu promieniowania UVC. Obecnie trwają prace nad prototypem urządzenia, w którym odkażanie trwałoby około 30 sekund.

– Poza maseczkami, środkami do dezynfekcji rąk i bezpieczną odległością od drugiej osoby to kolejny krok w kierunku prewencji i zabezpieczenia ludzi. Na pewno przyczyni się do tego, żeby ludzie poczuli się bezpieczniej, byli bezpieczniejsi i sektory takie jak turystyka wróciły do normalności, a władze i osoby decyzyjne, ale też turyści, przekonali się do podróżowania i korzystania z miejsc publicznych. Nasza brama została stworzona po to, żeby pomagać ludziom – mówi dr. inż. Magdalena Bogacka.

95 proc. firm z powodu pandemii zmieniło priorytety technologiczne. Innowacje pozwolą wyjść z kryzysu wywołanego przez SARS-CoV-2

Jeszcze nigdy nacisk na osoby zarządzające działami IT na całym świecie nie był większy niż w czasie pandemii. To od ekspertów technologicznych zależy, czy firmy poradzą sobie z kryzysem wywołanym przez koronawirusa. Aż 81 proc. z nich twierdzi, że SARS-CoV-2 stworzył największą presję technologiczną dla ich firm – wynika z badania AppDynamics. Organizacje potrzebują technologów, aby wprowadzić innowacje. W ten sposób mogą najskuteczniej i najszybciej reagować na obecny kryzys.

Pandemia SARS-CoV-2 wpływa na działy technologiczne na całym świecie w sposób dotychczas niewyobrażalny. Technologowie muszą zmierzyć się z największym kryzysem gospodarczym od pokoleń, w przeciwnym wypadku – ich firmy mogą przestać istnieć.

Z badania AppDynamics „The Agents of Transformation Report” wynika, że 81 proc. technologów twierdzi, że koronawirus wywołał największą presję technologiczną dla ich organizacji. Priorytety technologiczne zmieniły się w 95 proc. firm, a 88 proc. technologów twierdzi, że priorytetem stała się obsługa klienta cyfrowego. Jednocześnie zdaniem 66 proc. badanych pandemia obnażyła słabości wdrożonej strategii cyfrowej. Jak jednak wskazuje raport, w większości przypadków wpłynęła ona na firmy motywująco. Ponad 70 proc. technologów twierdzi, że projekty transformacji cyfrowej, których zatwierdzenie zwykle trwa dłużej niż rok, zostały zakończone w ciągu kilku tygodni. Tylko nieco mniej przyznaje, że udało się wdrożyć projekty transformacji cyfrowej w ciągu kilku tygodni, a nie lat – jak w okresie przed pandemią. W części organizacji zostały zaś wdrożone innowacje wcześniej uznawane za niepotrzebne.

– Eksperci technologiczni wspomagają swoje firmy w wysuwającej się dziś na pierwszy plan potrzebie. Teraz odpowiedzialność spoczywa na liderach biznesu, by zrobić wszystko co w ich mocy, aby wyposażyć ich w odpowiednie narzędzia i wsparcie, by mogli dostarczać klientom i pracownikom najwyższej klasy doświadczenia cyfrowe – przekonuje Danny Winokur, dyrektor generalny AppDynamics.

Zdaniem ekspertów AppDynamics wpływ SARS-CoV-2 na biznes będzie długotrwały. Nie wszystko wróci do normy – sposób, w jaki korzystamy z usług i aplikacji cyfrowych, zmieni się na długo. Firmy docenią korzyści płynące z pracy zdalnej i uelastycznią podejście do pracownika. Poza pracą ludzie częściej będą komunikować się przez wideo, część wybierze np. wirtualne siłownie zamiast tych tradycyjnych..

Jednocześnie technolodzy przewidują, że po pandemii firmy położą większy nacisk na bezpieczeństwo aplikacji i odzyskiwanie danych po awarii. Większe będą też inwestycje w nowe rozwiązania. Duża rola spoczywa na technologach – blisko 80 proc. z nich jest zdania, że pandemia oddzieli silne technicznie zespoły od słabszych.

– Od umiejętności, wizji i przywództwa „agentów transformacji” będzie zależeć, czy firmy będą w stanie stosunkowo łagodnie przejść przez te trudne czasy, a nawet wyjść z nich silniejsze – twierdzi Danny Winokur.