Krajobraz po burzy – jakie perspektywy dla polskich obligacji?

0

O perspektywach dla rynku długu oraz alternatywach dla funduszy pieniężnych z udziałem obligacji skarbowych rozmawiamy z Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji Union Investment TFI.Krzysztof Izdebski

Ostatnie perturbacje na polskim rynku obligacji odbiły się nieznacznie również na funduszach pieniężnych. Czy inwestorzy mają powody do niepokoju?
Wycena funduszy pieniężnych, które w portfelu posiadają obligacje skarbowe, jest uzależniona od tego, co dzieje się na rynku. Wahania wartości jednostki uczestnictwa są więc w pełni naturalne i niejednokrotnie miały miejsce w przeszłości. W obliczu gwałtownego tąpnięcia na rynku długu oraz bezprecedensowej skali przeceny papierów skarbowych, wzrost zmienności był nieunikniony. Co jednak ważne, najlepsze fundusze pieniężne zdołały już niemal w pełni odrobić ostatnie ujemne wyceny.

Jakie są dalsze perspektywy dla funduszy pieniężnych i obligacyjnych?
Już na początku tego roku mieliśmy przeświadczenie, że rentowności obligacji na świecie zbliżają się do wyśrubowanych i nieuzasadnionych sytuacją gospodarczą poziomów. W kolejnych miesiącach, a zwłaszcza po uruchomieniu przez Europejski Bank Centralny programu skupu aktywów o wartości 60 mld euro miesięcznie, hurraoptymizm inwestorów wzrósł jeszcze bardziej, a rentowności papierów dłużnych w strefie euro i w Polsce zaczęły schodzić coraz niżej. Obserwowane ostatnio spadki na rynku obligacji były, w moim przekonaniu, nieuniknione. Pozytywne jest natomiast to, że sytuacja na rynku trochę się oczyściła.

Czy to oznacza, że kolejne miesiące będą już lepsze?
Nie popadałbym w nadmierny optymizm, choć oczywiście jest możliwe, że operacja prowadzona przez EBC podtrzyma sentyment do europejskich obligacji i przyczyni się do niewielkich spadków ich rentowności. Skorzystałby na tym także polski rynek, a tym samym inwestorzy lokujący środki w funduszach obligacyjnych i pieniężnych. Z drugiej strony nad rynkiem ciąży ryzyko podwyżek stóp procentowych w USA. Niewątpliwie byłby to sygnał do przynajmniej częściowej redukcji obligacji w portfelach globalnych graczy, co mogłoby wywołać kolejną korektę, a być może i czasowe odwrócenie trenu wzrostowego na rynku obligacji. Dla funduszy obligacyjnych byłaby to oczywiście zła wiadomość. Z kolei dla funduszy pieniężnych oznaczałoby to nieco słabszą dynamikę wzrostu i okresowe wahnięcia wyceny. Oczywiście aktywnie zarządzane i dobrze ułożone portfele w dalszym ciągu powinny wygrywać z depozytami bankowymi. Trudno oszacować, który scenariusz się zrealizuje lub będzie dominujący, ale bez względu na to inwestorzy powinni oswoić się z okresowo nieco większą zmiennością wyceny w funduszach z udziałem obligacji skarbowych.

Czytaj również:  Inflacja w Polsce dobije do 2%. To wynik boomu konsumpcyjnego

Co powinien zrobić inwestor, który nie akceptuje nawet niewielkiej zmienności?
Inwestor, który odczuwa niepokój nawet przy drobnych wahaniach wyceny powinien wybrać fundusz pieniężny oparty na obligacjach emitowanych przez przedsiębiorstwa o wysokiej wiarygodności kredytowej. Fundusze takie są odporne na zmiany cen rynkowych, a ich płaski wykres jest pochodną zastosowania liniowej wyceny obligacji przedsiębiorstw znajdujących się w portfelu. Zaletą portfela złożonego z wysokiej jakości obligacji korporacyjnych jest bezpieczeństwo. „Ceną” za bezpieczeństwo jest natomiast niższa rentowność. Wynika ona z faktu, że emitenci o stabilnej sytuacji finansowej nie oferują wysokich odsetek od swoich obligacji. Mimo to roczny wynik funduszu na poziomie 2-2,5% – przy niemal zupełnym wyeliminowaniu wahań wyceny – na tle oprocentowania lokat bankowych wciąż prezentuje się atrakcyjnie.