Nieuchronna wizja fabryki przyszłości tzw. „smart factory“

Przyszłość zaczyna się dziś, a nie jutro. Pod takim hasłem została zorganizowana we Wrocławiu konferencja rozproszona pt. „Fabryka Przyszłości w drodze do Przemysłu 4.0”. W tym wyjątkowym spotkaniu przedstawicieli polskich uczelni, przedsiębiorców oraz producentów zaawansowanych technologii wzięło udział ponad 150 osób. Celem wydarzenia było zaprezentowanie najnowszych rozwiązań technologicznych znajdujących zastosowanie w produkcji przemysłowej oraz omówienie trendów, w tym nieuchronnej wizji fabryki przyszłości tzw. „smart factory“, która urzeczywistni się już za 10 – 20 lat.

Polski oddział firmy FANUC, światowego lidera technologii CNC i robotyki, jako jeden z gospodarzy wydarzenia, miał przyjemność zaprezentować stworzoną specjalnie na tę okazję żółtą fabrykę przyszłości. W jej ramach zainteresowani goście mogli poznać niesamowite możliwości inteligentnych maszyn – robotów przemysłowych, wysokowydajnych obrabiarek FANUC ROBODRILL oraz niezawodnych sterowań CNC FANUC.

Konferencja rozproszona pt. „Fabryka Przyszłości – w drodze do Przemysłu 4.0” odbyła się we Wrocławiu w dniach 11 – 12 września br. To nowatorskie przedsięwzięcie zostało zorganizowane przez cztery firmy – Lapp Kabel, Balluff, WAGO ELWAG i FANUC Polska –  liderów w branży automatyzacji procesów wytwarzania, których łączy innowacyjność produktów na poziomie światowym oraz lokalizacja – dynamicznie rozwijające się miasto Wrocław. Jej przebieg podzielony został na dwie części: sesję plenarną (odbywającą się rano na terenie Stadionu Miejskiego we Wrocławiu) oraz sesje technologiczne (odbywające się podczas dwóch kolejnych dni w siedzibach organizatorów).

Tematem sesji plenarnej, otwierającej spotkanie, w której uczestniczyli przedstawiciele świata akademickiego tj. Politechniki Wrocławskiej, Rzeszowskiej i Śląskiej, a także reprezentanci firm – organizatorów były nowoczesne metody wytwarzania maszyn i przełomowe technologie produkcyjne znajdujące zastosowanie w najbardziej wymagających branżach (np. branży lotniczej). Eksperci przybliżający temat podkreślali, że warunkiem konkurencyjnej gospodarki jest konkurencyjny przemysł. A Polska pod tym względem prezentuje się naprawdę dobrze na tle pozostałych państw europejskich.  Procentowy udział produkcji przemysłowej Polski w PKB kształtuje się obecnie na poziomie ok. 18 proc.[2]. To ważne, zważywszy na cel postawiony przed przemysłem w Europie – do 2020 r. ma osiągnąć 20 proc. udziału w unijnym PKB. Brakuje nam zatem ok. 2 proc. i jest to lepszy wynik niż np. Holandii, Francji czy Danii. Dalsze inwestycje w innowacje, badania i rozwój z pewnością pomogą nam umocnić polskie zakłady produkcyjne i coraz śmielej korzystać z nowoczesnych rozwiązań, takich jak np. druk 3D.

Eksperci wyraźnie podkreślali, że przemysł, do tej pory niechciany element nowoczesnej gospodarki, kojarzący się głównie z zanieczyszczaniem środowiska, wraca do łask. Okazuje się, że gospodarka oparta na samych tylko usługach traci na konkurencyjności, szczególnie w okresie spowolnienia gospodarczego.

W czasie czterech sesji technologicznych zaprezentowane zostały m.in. technologie pomiarowe i komunikacyjne, zaawansowane roboty oraz aplikacje mające na celu zwiększanie wydajności produkcji, przy jednoczesnej redukcji kosztów wytwarzania oraz poziomów zużycia energii.

Technologia FANUC – niezbędne ogniwo fabryki przyszłości

Robotyka i automatyka przemysłowa dynamicznie rozwijają się na świecie już od wielu lat. Bez inteligentnych maszyn nie da się dziś nawet myśleć o czwartej rewolucji przemysłowej. To właśnie one stanowić będą jej główną siłę sprawczą. Zapotrzebowanie na roboty i inteligentne obrabiarki CNC pojawia się obecnie praktycznie w każdej branży. Warto tu podkreślić wyraźnie, że nie istnieją branże szczególnie podatne na wdrożenie inteligentnych maszyn. Istotny jest, bowiem sposób produkcji, a nie profil działalności firmy. – „Najwięcej wdrożeń odnotowujemy tam, gdzie koszty wytwarzania produktów są najwyższe, a jednocześnie systematycznie wzrasta presja konkurencyjna” – podkreślał Konrad Grohs, prezes FANUC Polska.

Tradycyjne sposoby wytwarzania w połączeniu z nowoczesną technologią informatyczną i komunikacyjną tworzą zupełnie nowe możliwości interakcji człowieka z linią produkcyjną i oferują korzyści, które są odpowiedzią na potrzeby XXI w.

FANUC, jako czołowy dostawca środków automatyzacji przemysłu na światowe rynki, nie pozostaje obojętny wobec potrzeb oraz dynamicznie zmieniających się trendów. – Firma projektuje swoje produkty tak, aby niezawodnością, funkcjonalnością i kompatybilnością mogły stać się ważnym czynnikiem umożliwiającym kolejną, czwartą już rewolucję przemysłową – powiedział Konrad Grohs, prezes polskiego oddziału FANUC.

Żółta fabryka FANUC – pokaz możliwości

Inżynierowie firmy FANUC zaprezentowali produkty, które ich zdaniem, są nieodzownym komponentem nadchodzących zmian w produkcji przemysłowej. Stanowiska pokazowe obrazowały flagowe obszary produktowe FANUC – innowacyjne sterowania CNC FANUC, niezawodne obrabiarki oraz roboty przemysłowe, które stanowią dumę japońskiej firmy.

Uczestnicy spotkania mogli przekonać się, że Inteligentna fabryka FANUC wyróżnia się wysokim poziomem elastyczności,niezwykłą wydajnością, zarówno w zakresie wykorzystywanych zasobów, jak i wytwarzanych produktów, a takżeposzanowaniem zasad ergonomii, co sprawia, że jest ona miejscem niezwykle przyjaznym pracownikom. Jest to w pełni samodzielny system, który – bazując na płynnej współpracy poszczególnych elementów – ludzi, maszyn i przedmiotów – szczegółowo planuje, realizuje i dostarcza produkty w jakości, ilości i czasie oczekiwanym przez odbiorców.

Ekspozycja została stworzona w celu wsparcia polskich klientów w poszukiwaniu optymalnych rozwiązań technologicznych, które są odpowiedzią na ich aktualne potrzeby, takie jak: konieczność skracania cykli produkcyjnych, potrzeba elastycznego przezbrajania środków produkcji pod różnorodne partie produktów, dyktowane indywidualnymi zamówieniami kontrahentów i obniżenia kosztów produkcji, przy jednoczesnej poprawie jakości wyrobów – podkreślał Konrad Grohs, prezes FANUC Polska.

Roboty przemysłowe FANUC

W ramach prezentacji robotów przemysłowych zostały pokazane maszyny, które doskonale wpisują się w ideę nowoczesnej fabryki przyszłości, gdzie nie ma miejsca na jakiekolwiek błędy czy przestoje. Wśród nich nie mogło zabraknąć robota LR MATE 200iD, który jest jednym z najszybszych robotów FANUC. Maszyna może poruszać się z maksymalną prędkością liniową czterech metrów na sekundę, co oznacza, że w ciągu jednej minuty może ułożyć nawet 200 detali na odległości jednego metra.  We wrocławskim centrum robotyzacji FANUC robot ten wykonywał aplikacje typu pick and place, gdzie z dużymi prędkościami umieszczał detale w przykładowych gniazdach produkcyjnych.

Inżynierowie FANUC zaprezentowali również robota M1 z serii GENKOTSU (nazwa została zaczerpnięta z języka japońskiego i dosłownie oznacza pięść lub dłoń). Z punktu widzenia technologii jest to innowacyjne połączenie zwartej budowy, szybkości, mocy i elastyczności ruchów bliskiej sprawności ludzkiego nadgarstka. W aplikacji pokazowej robot lokalizował metalowe łożyska za pomocą systemu iRVision, pobierał je, a nastepnie odkładał do odpowiednich otworów. W aplikacji stworzono HMI (Human Machine Interface), za pomocą którego operator miał możliwość kontrolowania stanowiska w bardzo prosty, intuicyjny sposób.

Kolejnym prezentowanym robotem był M-10iA/10M, który został stworzony do pracy w aplikacjach załadunku i rozładunku maszyn oraz do zadań przenoszenia. Dzięki swoim inteligentnym i unikalnym funkcjom maszyna już dziś rewolucjonizuje przemysł obrabiarkowy. Ten wyjątkowy robot został pokazany w dwóch aplikacjach. W ramach pierwszej z nich pobierał detale, sprawdzał poprawność ich wykonania oraz odkładał je na gniazda produkcyjne. W ramach drugiej paletyzował drobne pudełka, tak, aby podkreślić swoje wszechstronne możliwości.

W centrum robotyzacji FANUC zostały również zaprezentowane innowacyjne systemy DEMO, przybliżające unikalne rozwiązania FANUC, które odzwierciedlają dorobek japońskiego producenta w obszarze tworzenia nowych perspektyw dla robotów. Prezentowane stanowiska wyraźnie pokazały, że wyposażenie robotów przemysłowych w inteligentne systemy otwiera przed nimi zupełnie nowe, często zaskakujące dla użytkowników możliwości.

Pierwszym z nich, chyba najbardziej oczekiwanym przez uczestników spotkania, był system sterowizji 3D Area Sensor – rewolucyjne narzędzie wizyjne, pozwalające na detekcję obiektów w przestrzeni trójwymiarowej. 3D Area Sensor składa się z projektora rzucającego wiązki światła na detale oraz dwóch kamer skierowanych na nie pod kątem. Dlaczego system znalazł się na liście najbardziej innowacyjnych rozwiązań, na miarę przemysłu 4.0? Przesądziły o tym korzyści, które może on zaproponować swoim użytkownikom. Wraz z pojawieniem się możliwości lokalizowania detalu w przestrzeni – niekoniecznie linii produkcyjnej, ale np. w koszu stojącym obok niej (detale mogą tu być ułożone w sposób nieregularny) pojawiły się nowe możliwości usprawnienia procesu produkcji i poprawienia jakości detali. Warto tutaj zaznaczyć, że niektóre detale wykonane z metalu, w wyniku kontaktu z ludzką ręką, a raczej znajdującą się na niej solą, są znacznie bardziej narażone na rdzewienie. Roboty FANUC, automatycznie wyposażane w system stereowizji, całkowicie niwelują takie ryzyko. Robot pracuje w takiej aplikacji szybko, dokładnie, samodzielnie, a co najważniejsze bezpiecznie, z punktu widzenia jakości produktu finalnego. Narzędziem dedykowanym do współpracy z czujnikiem 3DAS jest chwytak produkcji FANUC (FANUC gripper), którego budowa zapewnia uniwersalność w aplikacjach wymagających chwytania detali o rożnych kształtach.

W ramach eskpozycji FANUC można było przyjrzeć się bliżej także innym wyjątkowym systemom stworzonym przez inżynierów japońskiego producenta:

  • iRVision – innowacyjny system wizyjny stworzony przez firmę FANUC. Funkcjonalność jest dostępna dla wszystkich robotów firmy FANUC. IRVision jest w pełni zintegrowany z systemem sterującym robota i wymaga jedynie podłączenia kamery  z obiektywem. Dzięki niemu roboty FANUC „widzą“.
  • 4D GRAPHICS – nowa, dotykowa konsola iPendant Touch. Ten interfejs nowej generacji to rewolucja w monitorowaniu i wizualizacji pracy robota na stanowiskach zrobotyzowanych.
  • Konsola programująca iPendant robotów FANUC z funkcjonalnością HMI (Human Machine Interface). Wyświetlacz graficzny umożliwia czytelne i jednoznaczne wizualizowanie stanu procesu odbywającego się aktualnie na stanowisku zrobotyzowanym np. poprzez animację. Dodatkowo można wyświetlać informacje pomocnicze, takie jak: ilość cykli wykonanych danego dnia, temperaturę z czujnika, czas pracy, czy komunikaty dotyczące błędów. Urządzenie poprawia komfort współpracy operatora z maszyną oraz umożliwia zwiększenie wydajności pracy oraz opłacalności produkcji.
  • DCS v2 – to innowacyjna funkcja bezpieczeństwa, stworzona przez inżynierów firmy FANUC z myślą o pracownikach i robotach współpracujących ze sobą w nowoczesnych fabrykach. Zadaniem tej funkcji – certyfikowanej przez TUV Süd Product Service GmbH – jest zapewnienie ochrony zarówno pracownikom wykonującym swoje zadania w bliskim otoczeniu robotów, jak również samym maszynom, współpracującymi z różnego rodzaju sprzętem zewnętrznym. DCS v2 pozwala użytkownikowi wyznaczyć bezpieczne wirtualne strefy pracy robota, których maszyna nigdy nie może przekraczać. Co ważne, nawet nie może się do nich zbliżać. Pozwala to na narzucenie obszaru pracy robota, który z kolei może być ściśle dostosowany do geometrii stanowiska zrobotyzowanego. Wyznaczone strefy mogą być elastycznie włączane lub wyłączane w trakcie trwania programu, w zależności od tego, czy człowiek znajduje się w pobliżu robota, czy też nie.

 

Sterowania CNC FANUC

Obok robotów, inżynierowie FANUC zaprezentowali szereg funkcji stosowanych w najnowszych sterowaniach CNC FANUC, w celu zapewnienia tym układom niezawodnej pracy, dużych szybkości i wysokiego poziomu energooszczędności. Przygotowane stanowiska przybliżały m.in. funkcję: Monitor Zużycia Energii (Power consumption monitor), funkcję wyboru poziomu oszczędności energii (Energy level selection function), funkcję bezpieczeństwa (Dual Check Safety). Uczestnicy spotkania mogli również poznać  funkcję CNC Web Server (zdalny nadzór nad sterowaniem), która umożliwia proste, zdalne monitorowanie wielu maszyn CNC za pomocą urządzeń mobilnych typu tablet czy smartphone. Dzięki wprowadzeniu takiej funkcji przez FANUC-a, użytkownicy sterowań tej marki zyskali możliwość monitorowania przebiegu produkcji z dowolnego miejsca, w czasie rzeczywistym. Jedynym warunkiem korzystania z tej funkcji jest posiadanie dostępu do sieci Internet.

Centra obróbcze FANUC ROBODRILL

Dużym zainteresowaniem cieszyły się także obrabiarki FANUC Robodrill, które udowodniły, że kompaktowe centra obróbcze stwarzają szansę na zyskanie przewagi konkurencyjnej firm przemysłowych. Są niezastąpione
w obróbce zróżnicowanych materiałów, a sama obróbka może być realizowana w niezwykle szybkim tempie, z gwarancją najwyższej jakości i minimalnych strat w zakresie materiałów i energii. Część prezentacji została poświęcona możliwościom błyskawicznego przezbrajania maszyn na obróbkę zróżnicowanych detali, ukazując jak wysoce elastyczne są nowoczesne obrabiarki. W ramach części pokazowej dedykowanej obrabiarkom, FANUC zaprezentował proces kompleksowej obróbki głowicy zaworowej silnika spalinowego.

Dodatkowo FANUC przybliżył możliwości integrowania urządzeń (np. obrabiarek z robotami obsługującymi załadunek lub rozładunek maszyn), gwarantujących użytkownikowi jeszcze większą efektywność produkcji,
w porównaniu do korzyści, jakie każda z maszyn może zaoferować osobno.

Sukces emisji obligacji Leasing-Experts: 5 mln zł zasili fundusz leasingu nieruchomości

Leasing-Experts, fundusz specjalizujący się w leasingu mniejszych nieruchomości komercyjnych, zakończył emisję obligacji korporacyjnych prowadzoną w trybie oferty prywatnej. Obligatariusze objęli obligacje o łącznej wartości 5 mln zł. Spółka przeznaczy środki na finansowanie kolejnych transakcji leasingu nieruchomości.

Inwestorzy objęli 5.000 sztuk niezabezpieczonych obligacji serii C o wartości nominalnej 1.000 zł każda. Obligacje mają stałe oprocentowanie, kupon kwartalny i będą wykupione po 2 latach. W ofercie inwestorzy zgłosili popyt na obligacje o łącznej wartości 6.654.000 tys. zł, w wyniku zarząd spółki musiał podjąć decyzję o redukcji zapisów o 24,86%. Intencją zarządu jest wprowadzenie obligacji serii C do obrotu na rynku Catalyst.

Cieszę się, że inwestorzy docenili model biznesowy funduszu leasingu mniejszych nieruchomości. Popyt na obligacje był większy niż przewidywaliśmy i musieliśmy o jedną czwartą zredukować zapisy. Dzięki sukcesowi emisji będziemy mogli zrealizować kolejne transakcje leasingu nieruchomości. To pozwoli nam utrzymać fazę dynamicznego wzrostu, w którą wkroczyliśmy wraz z uruchomieniem funduszu – powiedział Marcin Pawłowski, Prezes Zarządu Leasing-Experts. – Przypomnę, że pod koniec sierpnia nasz portfel składał się z nieruchomości o łącznej wartości 3 mln zł. W najbliższych tygodniach będziemy go mogli znacznie powiększyć. – dodaje Marcin Pawłowski.

Leasing-Experts jest jedynym funduszem, który koncentruje się na transakcjach leasingu nieruchomości komercyjnych oraz lokalowych do 1 mln zł dla małych i średnich przedsiębiorstw. Spółka nabywa nieruchomości ze środków własnych, a źródłem rozbudowy funduszu są środki pochodzące z emisji obligacji i kredytów bankowych.

Po pierwszych kilku miesiącach działania funduszu widzę, że zgodnie z założeniami strategii wypełniliśmy niszę rynkową, której bardzo brakowało polskim małym i średnim przedsiębiorstwom. Nasza oferta spotyka się z dużym zainteresowaniem, działamy sprawnie, a jedyną barierą dla tempa rozwoju jest pozyskiwanie środków na finansowanie kolejnych transakcji leasingu nieruchomości. Sukces zakończonej właśnie emisji pomoże nam dalej zwiększać skalę działalności. Rozważamy też inne drogi pozyskiwania funduszy, a w śród nich nie wykluczamy rozmów z potencjalnym inwestorem strategicznym – tłumaczy Marcin Pawłowski.

UOKiK chce, by prokuratura skontrololowała 4You Airlines

UOKiK zwrócił się do prokuratury o zbadanie, czy spółka 4You Airlines zamierza świadczyć oferowane usługi. Spółka odpowiada, że działa zgodnie z prawem.

Prezes UOKiK zwrócił się do prokuratury o zbadanie działalności spółki 4You Airlines pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa. Zdaniem Urzędu istnieje duże prawdopodobieństwo niewykonania przez przedsiębiorcę zobowiązań wynikających z zawartych umów

– Postępowanie wyjaśniające w sprawie 4You Airlines UOKiK wszczął 26 sierpnia – podkreślił UOKiK w komunikacie. – Z napływających do Urzędu sygnałów wynikało, że przedsiębiorca może wprowadzać konsumentów w błąd, co do charakteru świadczonych usług oraz własnej sytuacji prawnej. Spółka na przełomie lipca i sierpnia br. rozpoczęła sprzedaż biletów lotniczych za pośrednictwem strony internetowej sugerując, że jest przewoźnikiem lotniczym, który rozpocznie loty 3 listopada 2014.

Z informacji, jakie UOKiK uzyskał z Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że przedsiębiorca nie jest przewoźnikiem lotniczym, ponieważ nie otrzymał wymaganych prawem dokumentów: certyfikatu, koncesji oraz upoważnienia na wykonywanie przelotów na oferowane kierunki. Urząd ustalił też, że nie jest możliwe ich uzyskanie przez przedsiębiorcę przed  3 listopada 2014.

W opinii UOKiK nieprawdziwe mogą być również zamieszczone na stronie internetowej przedsiębiorcy informacje na temat floty jaką dysponuje. Spółka informuje, że leasinguje samoloty od ukraińskiego przewoźnika Yanair. Tymczasem z informacji uzyskanych przez Urząd wynika, że żaden polski przewoźnik lotniczy nie ma zgody na eksploatację statków powietrznych tego przewoźnika, a 4You Airlines nie ma uprawnień do zawarcia umowy leasingu samolotów.

– Niepokój Urzędu – informuje UOKiK – wzbudził także fakt, ze jak dotąd przedsiębiorca nie odpowiedział na wezwanie i nie skontaktował się z Urzędem w celu udzielenia wyjaśnień w związku z prowadzonym od 26 sierpnia postępowaniem wyjaśniającym.

Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności i duże prawdopodobieństwo niewykonania przez przedsiębiorcę zobowiązań wynikających z zawartych umów, Prezes UOKiK zwrócił się do organów ścigania z prośbą o dokonanie analizy działania 4You Airlines pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa, w szczególności oszustwa w rozumieniu art. 286 Kodeksu karnego.

– To co robi UOKiK jest dla nas niezrozumiałe – odpowiada zarząd 4You Airlines. – Postępujemy zgodnie z obowiązującymi procedurami, które wyznaczył nam sam urząd. Mając możliwość złożenia stosownych wyjaśnień, jesteśmy jej jednocześnie pozbawiani. Niezależnie od naszego braku zrozumienia dla zaistniałej sytuacji, wyjaśnienie to zostanie złożone,  podobnie jak udzielimy wszystkich wyjaśnień w sprawie postępowania sprawdzającego prokuratury, o ile prokuratura na takie działania się zdecyduje. Samo bowiem złożenie zawiadomienia nie oznacza, że toczy się jakiekolwiek postępowanie przeciwko spółce.

4You Airlines podkreśla, że ma jeszcze 6 dni na reakcję i odpowiedź w sprawie (pismo z urzędu doręczono 18 września).

– Wyjaśnienie to zostanie udzielone i przekazane zgodnie z przepisami prawa w obowiązującym spółkę terminie. Zapoznanie się przez UOKiK ze stanowiskiem przedsiębiorcy powinno stanowić podstawę bądź do zamknięcia sprawy, bądź do dalszego postępowania i na chwilę obecną urząd nie ma żadnych podstaw do omijania procedury postępowania wyjaśniającego – informuje spółka w komunikacie.

(Newseria Inwestor)

Ścisła współpraca Divante oraz home&you

0

Firma Divante oraz home&you zdecydowały się na rozpoczęcie partnerskiej współpracy w modelu success fee (rozliczenie za efekty) w obszarze szeroko pojętych działań e-marketingowych. Oficjalny sklep internetowy marki home&you , powstał w listopadzie 2012 roku. Otworzenie sprzedaży on-line dało dotychczasowym klientom łatwy i szybki dostęp do oferty sklepu bez wychodzenia z domu. Firma Divante wsparła promocję sprzedaży asortymentu dostępnego w ramach oficjalnego sklepu internetowego.

Do kluczowych obszarów współpracy należały:

  • Obsługa kanałów marketingowych nastawionych na sprzedaż;
  • Inicjowanie oraz planowanie dodatkowych działań promocyjnych w sieci;
  • Bieżące rekomendowanie usprawnień sklepu internetowego;
  • Wsparcie na poziomie analityki internetowej.

 

Prace nad zwiększaniem sprzedaży realizowane były stopniowo przy bliskiej współpracy Działu Efektywności E-commerce Divante oraz Działu E-commerce home&you. Jedną z pierwszych zrealizowanych rzeczy było zoptymalizowanie analityki Google Analytics, co umożliwiło pomiar konwersji oraz mikrokonwersji występujących na stronie sklepu. Równolegle przeanalizowano trendy, sezonowość oraz motywatory przybliżające klientów do realizacji zakupu. Zebrane wnioski wykorzystano w doborze narzędzi i metod e-marketingowych Działania e-marketingowe skoordynowano z całorocznym planem promocji sieci home&you.

Przyjęta strategia zakładała podejście dwutorowe. Z jednej strony zaplanowano i zrealizowano szereg testów narzędzi marketingowych, które znajdywały się blisko potrzeb klientów (klienci aktywnie poszukujący danego produktu). Testy miały na celu wykrycie najbardziej rentownych działań marketingowych, których funkcjonowanie może stale wspierać generowanie sprzedaży oraz pozyskiwanie nowych klientów.

Przetestowano między innymi takie media jak portale oraz sieci afiliacyjne, porównywarki cenowe, narzędzie Google AdWords (linki sponsorowane oraz reklama graficzna, w tym remarketing w różnych motywach oraz kombinacjach czasowych), reklamy w sieciach RTB, e-mail marketing do baz zewnętrznych, serwisy rabatowe, czy zakupy grupowe. W akcje sprzedażowe wkomponowano również takie elementy jak konkursy prowadzone przez sieć home&you, czy reklamę w czasopismach drukowanych.

Efekty współpracy

Działania marketingowe oraz ścisła współpraca zespołów Divante oraz home&you doprowadziły do wyraźnego wzrostu sprzedaży w sklepie internetowym home&you. Intensywne testy przeprowadzone w trzecim kwartale 2013 roku umożliwiły wykrycie najbardziej efektywnych działań e-marketingowych.

CEO Magazyn Polska

Całościowy poziom przychodu brutto w sklepie internetowym home&you wygenerowany w trakcie trwania pierwszego półrocza współpracy (marzec – grudzień 2013)

W ciągu pierwszych miesięcy przychód generowany w sklepie internetowym rósł średnio o 36% (miesiąc do miesiąca). Akcje specjalne były realizowane w sposób płynny z zachowaniem odpowiedniej ciągłości.Najlepsze akcje specjalne zrealizowane w ramach współpracy doprowadziły m.in do wzrostu współczynnika konwersji o 368% w stosunku do średniej w danym okresie. Najskuteczniejsze akcje o charakterze cross selling’owym spowodowały wzrost średniej wartości koszyka o 111% w stosunku do średniej z danego okresu.

Już po 1,5 roku działalności sklepu online home&you możemy przyznać, że decyzja o jego uruchomieniu była jak najbardziej słuszna. Wszelkie wskaźniki sprzedaży wskazują duży potencjał tego kanału i co niezwykle istotne, bez szkody dla salonów stacjonarnych Powodzenie całego projektu jest również wynikiem naszej współpracy z Divante. Stworzyliśmy skuteczną koncepcję działań, a proponowane przez firmę różnorodne i niestandardowe rozwiązania sprawdziły się w praktyce. Dzięki synergii odpowiednio dopasowanych narzędzi osiągnęliśmy sukces. – Jarosław Ruciński, Kierownik sklepu internetowego home&you

Współpraca w modelu rozliczanym wyłącznie za efekt umożliwiła swobodne prowadzenie testów marketingowych po stronie Divante oraz zminimalizowało ryzyko inwestycji po stronie home&you.Obecnie firmy w dalszym ciągu sukcesywnie rozwijają współpracę przy zwiększaniu sprzedaży marki home&you.

Grupa Azoty nawiązuje współpracę ze szpitalami

17 września 2014r. w Tarnowie podpisana została umowa między spółkami wchodzącymi w skład Grupy Azoty a trzema specjalistycznymi szpitalami z Krakowa, Tarnowa oraz Łęcznej. Dzięki tej współpracy możliwe będzie polepszenie standardów leczenia i rehabilitacji pacjentów z oparzeniami we wspomnianych szpitalach, zaś pracownicy Grupy Azoty zyskają dostęp do najnowocześniejszych technik leczenia oparzeń.

W ramach działalności produkcyjnej pracownicy Grupy Azoty mają częsty kontakt z surowcami chemicznymi jak  benzen, amoniak czy np. kwas siarkowy. W skomplikowanych procesach chemicznych, przy wykorzystaniu odpowiedniej temperatury i ciśnienia z surowców tych powstają specjalistyczne produkty jak poliamidy czy nawozy wieloskładnikowe. Praca ta, pomimo stosowania najwyższych standardów bezpieczeństwa  podwyższa powstanie wypadków losowych, w szczególności polegających na różnego rodzaju oparzeniach.

Współpraca między Grupą Azoty a szpitalami ma na celu zapewnienie natychmiastowej pomocy medycznej dla naszych pracowników w sytuacji, kiedy dochodzi do wypadku. Zgodnie z realizowaną przez nas strategią zrównoważonego rozwoju, w jak najlepszy sposób chcemy zadbać o bezpieczeństwo pracowników na miejscu pracy. Dlatego prócz wdrażania najwyższych standardów bezpieczeństwa i higieny pracy zabiegamy o zapewnienie najwyższej jakości pomocy medycznej pracownikom poprzez współpracę z ze specjalistycznymi ośrodkami ochrony zdrowia – powiedział Paweł Jarczewski, Prezes Zarządu Grupy Azoty.

Projekt obejmuje trzy obszary: kompleksowe szkolenia, zapewnienie wysokiej klasy sprzętu medycznego oraz program badań naukowych, badawczych i rozwojowych. W szpitalach przeprowadzone będą szkolenia i programy badawcze oraz system wymiany doświadczeń z innymi jednostkami opieki zdrowotnej w Polsce i za granicą w zakresie leczenia oparzeń i rehabilitacji. Takie systemowe podejście do medycyny ratunkowej zagwarantuje, że wykwalifikowani specjaliści, przy użyciu narzędzi medycznych nowej generacji będą w stanie skutecznie leczyć i rehabilitować pacjentów, w tym pracowników Grupy Azoty, którzy ulegli wypadkom w miejscu pracy.

Do tej pory Grupa Azoty współpracowała już z wymienionymi szpitalami, jednak podpisana właśnie umowa znacznie poszerza zakres tej współpracy, wprowadzając kompleksowe, programowe ujęcie. To nowatorskie podejście zapewnia najwyższą możliwa specjalistyczną opiekę medyczną naszym pracownikom dodał Paweł Jarczewski.

Uroczyste podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Grupą Azoty SA, Grupą Azoty Puławy, Grupą Azoty Police, Grupą Azoty Kędzierzyn, Grupą Azoty Siarkopol a Szpitalem Wojewódzkim im. św. Łukasza SPZOZ w Tarnowie, Szpitalem Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie sp. z o.o. oraz Samodzielnym Publicznym Zakładem Opieki Zdrowotnej w Łęcznej miało miejsce 17 września 2014 r. w Tarnowie. Uczestniczyli w nim czołowi przedstawiciele Grupy Azoty SA oraz wspomnianych placówek medycznych.

Współpraca Grupy Azoty ze szpitalami gwarantuje korzyści wszystkim sygnatariuszom. Dzięki podpisanej umowie wspólnie podniesiemy jakość realizacji procedur leczenia oparzeń i rehabilitacji pourazowej, z których skorzystają między innymi nasi pracownicy – podsumował Artur Kopeć, członek zarządu Grupy Azoty.

ENEA Wytwarzanie przejęła Elektrociepłownię Białystok

ENEA Wytwarzanie objęła 85 proc. udziałów w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Białymstoku. Deklaruje 101 mln zł inwestycji.

Umowa została podpisana jeszcze w maju. Na początku września na transakcję zgodził się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Teraz została sfinalizowana.

Wejście umowy w życie oznacza, że spółka która jest właścicielem głównego producenta ciepła dla miasta, Elektrociepłowni Białystok, staje się także jego dostawcą dla mieszkańców miasta. Połączenie EC Białystok z miejską siecią MPEC pozwoli na optymalizację produkcji ciepła w mieście. Elektrociepłownia posiada dwa nowoczesne bloki opalane biomasą, o zerowej emisji CO2. Ich bardziej efektywne wykorzystanie poprawi stan środowiska naturalnego
w mieście.

– W trosce o komfort cieplny białostoczan będziemy aktywnie inwestować w sieć ciepłowniczą – deklaruje Krzysztof Sadowski, prezes ENEA Wytwarzanie. – By zapewnić bezpieczne dostawy ciepła do mieszkań i biur w przyszłości konieczny jest bowiem remont sieci przesyłających energię cieplną. Wiele z nich powstało jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku. Nowoczesne technologie, które stosujemy pozwolą zmniejszyć straty cieplne, a więc także koszty. Zmiany przyniosą więc wymierne korzyści mieszkańcom Białegostoku

Jak podkreślono w komunikacie, w ciągu najbliższych pięciu lat ENEA Wytwarzanie zainwestuje 101 mln zł w rozwój i modernizację MPEC. Dzięki remontom sieci i węzłów cieplnych, spółka zwiększy efektywność źródeł ciepła i sieci ciepłowniczej. ENEA zmodernizuje także przestarzałą technologicznie Ciepłownię Zachód, dostosowując ją do zaostrzających się  wymogów ekologicznych.

Ericsson przenosi zarządzanie usługami medialnymi do chmury

  • Wprowadzenie usług przeznaczonych do zarządzania bezpiecznym umieszczaniem, archiwizacją i przetwarzaniem mediów w publicznej i prywatnej chmurze
  • Oferuje nadawcom nieporównywalne bezpieczeństwo, wybór, elastyczność i wydajność

Ericsson przedstawił dziś kompleksowe usługi zarządzania mediami oparte na chmurze, najnowszy dodatek do oferty usług dla nadawców i mediów. Usługi, które zadebiutowały podczas konwencji IBC 2014, przeznaczone są do zarządzania bezpiecznym umieszczaniem, archiwizacją i przetwarzaniem mediów w publicznej i prywatnej chmurze.

Usługi te przyniosą nadawcom nowe korzyści oferując nieporównane bezpieczeństwo, wybór, elastyczność i wydajność oraz eliminując znaczne koszty początkowe często związane ze sprzętem i infrastrukturą.

Ericsson podczas konwencji IBC (Hala 1, D61) zaprezentował swoje usługi, w tym bezpieczne archiwum chmurowe oraz bezpieczną chmurową bramę sieciową, która umożliwia ich dostarczanie. Bezpieczne archiwum chmurowe to rozbudowane archiwum oparte na chmurze z dostępem online, które umożliwia obniżenie kosztów oraz zapewnia trwałe przechowywanie danych w chmurze publicznej i skuteczną ochronę treści. Bezpieczna chmurowa brama sieciowa to narzędzie oparte na chmurze, umożliwiające bezpieczne i szybkie umieszczanie i autoryzację plików. Wybrane funkcjonalności to:

  • Brama otrzymywania plików: mechanizmy stosowane do wysyłania plików do obróbki, obejmuje łączność, narzędzia przyspieszania łącza i kodowanie treści
  • Weryfikacja: usługi weryfikacji otrzymywanej treści pod kątem zgodności z oczekiwaniami i określonymi standardami
  • Transformacja: usługi, które przygotowują treści dla wielu platform i terytoriów
  • Dostawa: usługi pakowania i dostarczania treści wideo do odbiorców końcowych

Thorsten Sauer, dyrektor działu Broadcast and Media Services w firmie Ericsson, mówi: „Korzystając z naszych kompleksowych usług, nadawcy będą mogli zarządzać mediami za pomocą funkcji umieszczonych w chmurze. Będziemy w stanie szybko skalować zastosowania do potrzeb naszych klientów i pomagać im zwiększyć wydajność usług oferowanych w modelu abonamentowym i na kartę. Te usługi są kluczowym elementem naszej przyszłej strategii dostaw. Naszym priorytetem jest zapewnienie naszym klientom pomocy w utrzymaniu się na prowadzeniu mimo rosnącej konkurencji”.

Firma Ericsson wierzy, że w miarę upływu czasu coraz więcej klientów odkryje wygodę dostępu do treści na żądanie. Ta zmiana w zachowaniach widzów znacznie skomplikuje zarządzanie mediami, ponieważ treści będą musiały być tworzone i dostarczane do wielu różnych platform i powiązanych usług w krótkim czasie. Ericsson stworzył ustandaryzowane usługi, które pomogą nadawcom i właścicielom baz treści zmierzyć się z tymi wyzwaniami.

Wprowadzenie tych usług rozszerza znaczne inwestycje strategiczne firmy Ericsson w branżę telewizyjną i mediów, wzmacniając jej ofertę adresowaną do nadawców. Wspiera również ogólną transformację w kierunku bardziej skalowalnych i elastycznych modeli biznesowych, opartych na oprogramowaniu i usługach dla łączących się branż mediów, przesyłu danych i telekomunikacji.

4You Airlines – Kolejne działania UOKiK

Prezes UOKiK zwrócił się do Prokuratury o zbadanie  działalności spółki 4You Airlines pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa. Zdaniem Urzędu istnieje duże prawdopodobieństwo niewykonania przez przedsiębiorcę zobowiązań wynikających z zawartych umów

Postępowanie wyjaśniające w sprawie 4You Airlines UOKiK wszczął 26 sierpnia. Z napływających do Urzędu sygnałów wynikało, że przedsiębiorca może wprowadzać konsumentów w błąd, co do charakteru świadczonych usług oraz własnej sytuacji prawnej. Spółka na przełomie lipca i sierpnia br. rozpoczęła sprzedaż biletów lotniczych za pośrednictwem strony internetowej sugerując, że jest przewoźnikiem lotniczym, który rozpocznie loty 3 listopada br.

Tymczasem z informacji, jakie UOKiK uzyskał z Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że przedsiębiorca nie jest przewoźnikiem lotniczym, ponieważ nie otrzymał wymaganych prawem dokumentów: certyfikatu, koncesji oraz upoważnienia na wykonywanie przelotów na oferowane kierunki. Urząd ustalił też, że nie jest możliwe ich uzyskanie przez przedsiębiorcę przed  3 listopada 2014 r.

W opinii UOKiK nieprawdziwe mogą być również zamieszczone na stronie internetowej przedsiębiorcy informacje na temat floty jaką dysponuje. Spółka informuje, że leasinguje samoloty od ukraińskiego przewoźnika Yanair. Tymczasem z informacji uzyskanych przez Urząd wynika, że żaden polski przewoźnik lotniczy nie ma zgody na eksploatację statków powietrznych tego przewoźnika, a 4You Airlines nie ma uprawnień do zawarcia umowy leasingu samolotów.

Niepokój Urzędu  wzbudził także fakt, ze jak dotąd przedsiębiorca nie odpowiedział na wezwanie i nie skontaktował się z Urzędem w celu udzielenia wyjaśnień w związku z prowadzonym od 26 sierpnia postępowaniem wyjaśniającym.

Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności i duże prawdopodobieństwo niewykonania przez przedsiębiorcę zobowiązań wynikających z zawartych umów, Prezes UOKiK zwrócił się do organów ścigania z prośbą o dokonanie analizy działania 4You Airlines pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa, w szczególności oszustwa w rozumieniu art. 286 Kodeksu karnego.

Informacje dla konsumentów:

Konsumentów, którzy dokonali zakupów za pośrednictwem strony internetowej 4You Airlines informujemy, że:

  1. Osoby, które zapłaciły kartą płatniczą za usługę sprzedawaną przez 4You Airlines mogą w razie niewykonania umowy skorzystać z opcji charge-back (zwrotu ceny).
  2. W przypadku, gdy potwierdzą się podejrzenia Urzędu, konsumenci będą mogli skorzystać również z prawa do odstąpienia od umowy z powołaniem się na przepisy kodeksu cywilnego dotyczące niemożliwości świadczenia. Należy w tym celu przesłać na adres 4You Airlines oświadczenie o odstąpieniu od umowy (z podaniem danych umożliwiających jej identyfikację) oraz zażądać zwrotu ceny zapłaconej za bilet. Z uwagi na to, że przy zakupie biletów 4You Airlines w istocie pośredniczyło między konsumentem a spółką Alfa Star S.A. z Radomia, obecnie jest to V.M. Mantowani Plotyn Travel LTD . Urząd sugeruje przesłanie oświadczenia o odstąpieniu od umowy wraz z żądaniem zapłaty także do pośredników.
  3. W sytuacji gdy, biorąc pod uwagę przedstawione powyżej okoliczności związane z działalnością prowadzoną przez 4You Airlines, konsument uzna, że przy zawieraniu umowy został wprowadzony w błąd, może także na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym żądać unieważnienia umowy i zwrotu zapłaconej ceny.

Osobom korzystającym z internetowej rezerwacji biletów lotniczych za pośrednictwem Internetu przypominamy jednocześnie o najważniejszych zasadach. Przed zakupem:

  1. Konsument zawsze powinien sprawdzić, czy przedsiębiorca będący stroną umowy przewozu lotniczego ma certyfikat przewoźnika i koncesję na wykonywanie lotów na tych trasach. Lista przewoźników lotniczych dostępna jest na stronie internetowej Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
  2.  Przeczytać regulamin przewozu, który każdy przewoźnik powinien obowiązkowo umieszczać na stronie internetowej
  3. Pamiętać, że zalecaną formą płatności za bilety lotnicze kupowane przez Internet jest karta płatnicza. Brak możliwości płatności za bilety lotnicze za pośrednictwem karty płatniczej oznacza, że w razie niewykonania umowy klienci nie będą mogli skorzystać z opcji charge-back (zwrotu ceny).

URE: Rośnie liczba odbiorców energii zmieniających dostawcę

1,2 tys indywidualnych oraz 2 tys przemysłowych odbiorców energii zmieniło w lipcu dostawcę – poinformował URE. To znacznie więcej niż miesiąc wcześniej.

Wzrosła liczba zmian sprzedawcy energii elektrycznej- podaje Urząd Regulacji Energetyki. W czerwcu zmiany sprzedawcy dokonało ponad  9,7 tys gospodarstw domowych w grupie taryfowej G, podczas gdy w lipcu  już przeszło 1,2 tys.

Wśród odbiorców z grupy taryfowej A, B, C (odbiorcy przemysłowi) liczba zmian sprzedawcy odnotowana w czerwcu  wynosiła 1, 6 tys podczas gdy w lipcu przeprowadzono takich zmian 2 tys.

Cena akcji Polwaxu ustalona ostatecznie na 15 zł. Ruszają zapisy na akcje firmy Polwax dla inwestorów instytucjonalnych. Trafi do nich 80 proc. oferty

CEO Magazyn Polska

Ostateczna cena akcji Polwaxu ustalona została na 15 zł. Spółka zaoferuje 3 819 865 akcji.  Pieniądze z debiutu przeznaczone będą dla akcjonariuszy sprzedających akcje – w tym funduszu private equity. Debiut planowany jest na 6 października. Prezes spółki zapowiada inwestycje w nowe technologie.

– Spółka bardzo dobrze sobie radzi w kwestii finansów i IPO nie służy pozyskaniu środków finansowych dla spółki  tłumaczy Dominik Tomczyk, prezes zarządu i dyrektor naczelny Polwax SA.  IPO służy realizacji strategii wyjścia funduszu Krokus Private Equity, który jest jednym z największych akcjonariuszy w naszej spółce. W związku z tym wszystkie środki zostaną przeznaczone dla obecnych akcjonariuszy sprzedających.

W czwartek wieczorem spółka podała w komunikacie, że ostateczna cena akcji to 15 zł (cena maksymalna wynosiła 19 zł), zaś zaoferowanych zostanie inwestorom 3 819 865 akcji. Wartość oferty to zatem 57,3 mln zł. 80 proc. akcji ma trafić do inwestorów instytucjonalnych, 20 proc. – do detalicznych, dla których zapisy zakończyły się w czwartek.

 Debiut planujemy na 6 października, w zależności od procedowania w KNF, KDPW i na Giełdzie Papierów Wartościowych  informuje prezes.

Polwax to dawna spółka zależna Lotosu  Lotos Parafiny. Ma zakład w Jaśle, który zajmuje się produkcją parafin oraz zakład w Czechowicach-Dziedzicach, gdzie produkowane są również znicze i świece.

 Jesteśmy liderem w swoim segmencie. Na rynku polskim jest dwóch producentów parafiny – firma Naftowax oraz spółka Polwax. Natomiast w sposób zdecydowany różnimy się od niej asortymentowo i jesteśmy spółką nowoczesną, stawiamy bardzo mocno na rozwój specyfików przemysłowych, czyli skupiamy się na szeroko rozumianym przemyśle  wyjaśnia Tomczyk.

W pierwszym półroczu Polwax miał 8,4 mln zł zysku netto (5,9 mln zł rok wcześniej), a przychody wzrosły do 95,6 mln zł (z 85,8 mln zł w tym samym czasie rok temu). Rentowność EBIT na koniec czerwca 2014 roku wynosi 11,3 proc. (wobec 9,3 proc. w tym samym okresie 2013 roku), a rentowność EBITDA 12,8 proc. (9,8 proc. przed rokiem).

Prezes zapowiada inwestycje w dalszy rozwój spółki.

 Przede wszystkim cały czas rozwijamy różnego rodzaju rozwiązania technologiczne. Między innymi lotki w silniku Boeinga czy Aerobusa będą wykonywane w oparciu o woski dostarczane przez spółkę Polwax.

Produkty firmy Polwax to jednak nie tylko wysokie technologie przemysłowe, lecz także inne powszechnie spotykane wyroby firmy, jak choćby woski używane do powlekania żółtych serów czy kleje wykorzystywane do produkcji wielowarstwowych opakowań na mleko.

J.W. Construction Holding będzie sprzedawać kolejne mieszkania w Warszawie

J.W. Construction Holding 20 września  rozpoczyna sprzedaż mieszkań na swym nowym osiedlu w Warszawie.

Spółka rozpoczyna sprzedaż III etapu osiedla Bliska Wola. Będzie tam szukać nabywców na 146 z 291 lokali w cenie od 6,7 do 8,2 tys zł za mkw.

– Bliska Wola jest największym przedsięwzięciem w historii J.W. Construction Holding   – mówi  Józef Wojciechowski, przewodniczący rady nadzorczej spółki. –  Mieszkania w Bliskiej Woli cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem na rynku nieruchomości, sprzyja nam wejście polskiego rynku mieszkaniowego we wzrostową fazę cyklu koniunkturalnego.

Spółka oferuje na osiedlu Bliska Wola mieszkania od  24 do 121 mkw. Na terenie osiedla są  lokale usługowo-handlowe, restauracje, przedszkole, oraz tereny sportowo-rekreacyjne na terenie parku. Dla każdego budynku przewidziano również wspólny taras oraz ogródki dla lokatorów parteru.

HM Inwest SA chce sprzedawać 300 mieszkań rocznie i osiągać ok. 100 mln zł przychodów rocznie. Emituje więc akcje, a w przyszłym roku planuje wejść na główny parkiet GPW

CEO Magazyn Polska

Kończą się zapisy na akcje HM Inwest w transzy dla inwestorów indywidualnych, dla których przeznaczono 45 proc. akcji. 24 i 25 września papiery spółki będą mogli kupić inwestorzy instytucjonalni (55 proc.). Obecnie spółka notowana jest na rynku NewConnect. W przyszłym roku firma planuje debiut na głównym parkiecie GPW. W związku z tym nie wyklucza kolejnej emisji.

Jak w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor zapowiada Piotr Hofman, prezes zarządu HM Inwest SA, pieniądze z emisji zostaną przeznaczone przede wszystkim na zakup gruntów pod planowane nowe inwestycje.

Chcielibyśmy z rynku pozyskać około 10 mln zł – mówi Piotr Hofman. – Środki te przeznaczymy na zakup nowych gruntów, które są już przez spółkę przygotowane. Pracujemy obecnie nad planami inwestycyjnymi dla terenów w Warszawie i stolicy Górnego Śląska – Katowicach. Zamierzamy realizować na nich nowe projekty mieszkaniowe. Cały czas szukamy jednak również terenów w innych aglomeracjach. W tej chwili pracujemy nad kilkoma na terenie Trójmiasta. Poprzez emisję akcji spółka powinna przyspieszyć rozwój i osiągnąć zakładane cele strategiczne w ciągu 3-4 lat.

Od listopada 2013 spółka notowana jest na rynku NewConnect. W tej chwili jej kapitalizacja wynosi około 24 mln zł. W przyszłym roku planowane jest jednak przeniesienie notowań na główny parkiet GPW.

Poprzez emisję akcji chcemy zwiększyć kapitalizację, pokazać inwestorom rzeczywiście nasz stabilny rozwój i to, że ze środków z emisji realizujemy założone cele strategiczne – mówi Piotr Hofman. – Pod koniec 2015 roku planujemy przejście na rynek główny GPW, co być może wiązać się będzie z kolejną emisją akcji.

Jak informuje prezes Hofman za 3-4 lata przedsiębiorstwo planuje osiągnąć pułapu sprzedaży na poziomie około 300 mieszkań rocznie z przychodami na poziomie około 100 mln zł. W 2012 roku przychody spółki wyniosły 9,6 mln zł, w 2013 – 13,5 mln zł, a po pierwszym półroczu 2014 roku – 10,7 mln zł. Jego zdanie strategia spółki od dziesięciu lat jest realizowana stabilnie. Przedsiębiorstwo chce być postrzegane na rynku jako deweloper budujący dla rozwijającej się wielkomiejskiej klasy średniej.

Naszym celem są dobre lokalizacje w dużych miastach Polski – tłumaczy Hofman. – Wybieramy tereny, które są dobrze skomunikowane z centrum, mają pełną tkankę miejską, czyli komunikację, dostęp do usług, handlu, szkół, szpitali oraz elementów kultury, takich jak kina i teatry. Nasze budynki charakteryzują się pewnego rodzaju kameralnością. Stawiamy obiekty mieszczące od kilkunastu do kilkudziesięciu, maksymalnie około 100 mieszkań. Zależy nam na tym, by nasze budynki dobrze komponowały się z istniejącą infrastrukturą miejską. Często jest to zabudowa plombowa.

Jak informuje prezes zarządu HM Inwest SA, w najbliższych latach spółka nie będzie budować osiedli podmiejskich ani domów jednorodzinnych.

Nie planujemy takich realizacji – zapowiada Piotr Hofman. – Chcemy koncentrować się na wielorodzinnym budownictwie mieszkaniowym wkomponowanym w tkankę miasta. Dotychczas naszym głównym miejscem realizacji była Warszawa. Od kilku lat jesteśmy jednak także w Katowicach, planujemy także rozszerzenie działalności o kolejne, polskie aglomeracje.

Po pierwszej połowie 2014 roku zysk operacyjny i netto wyniosły odpowiednio 1,5 mln zł i 1,1 mln zł.

Obligacje Paged wartości 70 mln zł trafią 22 września na Catalyst

Od 22 września będą  notowane w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst obligacji na okaziciela spółki Paged o wartości 70 mln zł.

Paged oferuje oblikacje o wartości nominalnej 1 tys. zł każda, w tym 49 tys obligacji na okaziciela serii IV o łącznej wartości nominalnej 49 mln zł oraz 21 tys obligacji na okaziciela serii V o łącznej wartości nominalnej 21 mln zł.

Libet chce kupić zakład produkcyjny

0

Libet zamierza kupić toruński zakład produkujący kostkę brukową. Spółka zawarła z właścicielem firmy, Ceg-Torem umowę wstępną.

Spółka zawarła z Ceg-Tor K. Szubierajski i spółka, umowę zobowiązującą Ceg-Tor w terminie określonym w  umowie i po spełnieniu warunków ustalonych w treści tej umowy – do zbycia spółce składników majątkowych, w tym gruntów, budynków, budowli i elementów majątku ruchomego służących produkcji kostki brukowej i innych elementów betonowych, będących dotychczas własnością Ceg-Tor, a stanowiących jako całość zakład produkcyjny kostki brukowej i innych elementów betonowych  w Toruniu.

Warunków i ceny nabycia zakładu produkcyjnego Libet nie podaje.

Kino Polska kupuje pakiet wiekszościowy w TV Okazje

0

Kino Polska TV podpisała 18 września umowę z Michałem Cieśla dotyczącą zakupu przez Kino Polska 80 proc. udziałów spółki TV Okazje za  59,5 tys zł.

– TV Okazje jest podmiotem debiutującym na rynku mediów, zajmującym się sprzedażą pozyskiwanych od zewnętrznych dystrybutorów produktów teleshoppingowych za pośrednictwem telewizji, rynków e-commerce oraz sieci detalicznych – poinformowano w komunikacie.

Kino Polska TV  szacuje, że wyżej opisana inwestycja będzie miała pozytywny wpływ na zysk EBITDA Spółki już w roku 2015.

GPW: WIG20 pozostanie głównym indeksem dla intrumentów pochodnych

Indeks WIG30 będzie publikowany, ale nie będzie kontraktów terminowych opartych na tym indeksie. WIG20 pozostanie głównym indeksem bazowym dla instrumentów pochodnych.

Zarząd  Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie zdecydował o zmianach w indeksach giełdowych. Indeks WIG20, będący indeksem cenowym skupiającym 20 najbardziej płynnych spółek na GPW, pozostanie głównym wskaźnikiem bazowym. Jednocześnie indeks WIG30 będzie nadal publikowany. Zmiana będzie miała również wpływ na rynek instrumentów pochodnych. Zarząd giełdy zdecydował bowiem o niewprowadzaniu w grudniu instrumentów pochodnych na WIG30   i rozwoju tych instrumentów w oparciu o indeks WIG20.

Decyzja o utrzymaniu indeksu WIG20 jako bazy dla instrumentów finansowych będzie miała wpływ na indeksy średnich i małych spółek, powiązane z tym indeksem, czyli mWIG40 i sWIG80. Publikacja indeksu mWIG40 będzie utrzymana, a z początkiem przyszłego roku przywrócony zostanie wskaźnik sWIG80 (obecnie obliczany jako benchmark TFI pod nazwą MiS80). Jednocześnie od początku 2015 roku GPW zaprzestanie publikowania indeksów WIG50 i WIG250. Oznacza to również, że kontrakty terminowe na indeks WIG50 nie zostaną wprowadzone do obrotu.

– Decyzję dotyczącą indeksów przedyskutowaliśmy z Radą Giełdy, prowadziliśmy również szerokie konsultacje z uczestnikami rynku – mówi prezes GPW Paweł Tamborski. – Znacząca większość naszych klientów podkreśla, że WIG20 jest dla nich dalej głównym odniesieniem. Jednocześnie nie chcemy rezygnować z indeksu WIG30, bo uważamy, że spółki z jego portfela są atrakcyjne dla inwestorów i dlatego chcemy promować je, m.in. na zagranicznych rynkach. WIG30 ma swoją wartość na rynku, ale po analizie wyraźnie widać, że indeksem bazowym dla instrumentów finansowych jest WIG20 i że jest potrzeba kontynuacji mWIG40 oraz przywrócenia sWIG80. To jest pragmatyczne podejście do rynku, którym chcemy się kierować.

M. Rogalski: Małe zainteresowanie banków środkami z EBC wynika z nowych warunków pożyczki. Od listopada możliwy jest skup aktywów i inne działania

CEO Magazyn Polska

Wczoraj EBC przeprowadził pierwszą transzę tanich długoterminowych pożyczek dla banków w ramach TLTRO. Przyznano jednak tylko 82,6 mld euro pożyczek. Tym razem warunki są bowiem bardziej restrykcyjne niż w 2011 roku. Środki muszą być przeznaczone wyłącznie na kredyty. Jeśli akcja kredytowa w eurostrefie nie ruszy, EBC sięgnie po dodatkowe środki.

Jak poinformował w czwartek Europejski Bank Centralny (EBC) instytucje finansowe Starego Kontynentu zgłosiły popyt w wysokości 82,6 mld euro na zaoferowane przez EBC czteroletnie, niskooprocentowane pożyczki w ramach programu TLTRO (Targeted Longer-Term Refinancing Operation). Po pieniądze sięgnęło w sumie 255 banków.

Ankietowani przez agencję Reutera analitycy prognozowali, że popyt ze strony europejskich banków na pożyczki we wrześniu sięgnie około 133 mld euro i 200 mld euro podczas drugiej, grudniowej rundy. Wynikający z ankiet Bloomberg News konsensus wyniósł natomiast odpowiednio 150 i 160 mld euro. Dla porównania w pierwszej turze poprzedniej akcji przyznawania tanich pożyczek, w grudniu 2011 roku, z kasy banku centralnego wystąpiono po 489,2 mld euro.

Jak w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor tłumaczy Marek Rogalski, główny analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, banki tym razem niezbyt chętne sięgają po pieniądze z EBC, bo mają to być środki, które będą musiały przeznaczyć na pożyczki.

Czyli obecny program nie daje takich możliwości jak pierwsze LTRO, że część banków spekulowała tymi środkami – mówi Rogalski. – Obecnie pieniądze muszą być przeznaczone na wsparcie akcji kredytowej. Druga transza pójdzie w grudniu, zobaczymy, ile będzie wtedy.

Zdaniem analityka mniejszy popyt na środki z EBC może skłonić tą instytucję do podjęcia jeszcze innych działań. W październiku powinny być znane szczegóły zapowiadanego wcześniej programu ABS (skup aktywów). Nie wykluczone jest również rozpoczęcie przez EBC typowego programu pomocowego skupu aktywów (QE), wzorowanego na akcji prowadzonej przez amerykańską Rezerwę Federalną.

Problem w tym, że w strefie euro nie ma żadnego pomysłu na ożywienie gospodarki – zauważa Rogalski. – EBC ścięło stopy procentowe prawie do zera, wprowadza programy niestandardowe, natomiast europejska gospodarka znów wchodzi w niepokojący, męczący marazm. Tłumaczy się to częściowo sytuacją na Ukrainie i w Rosji. Ale wydaje się, że nie ma za bardzo pomysłu na to, jak temu zapobiec, i to jest niepokojące.

Według Marka Rogalskiego impulsem do rozruszania strefy euro byłaby przygotowywana właśnie umowa o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską i USA, która ma szanse wejść w życie w ciągu najbliższych dwóch lat.

To na pewno byłby taki impuls do działania – twierdzi Rogalski. – Obecnie czynników, które mogłyby rozruszać gospodarkę UE w krótkim terminie, raczej nie widać.

Druga runda finansowania w ramach TLTRO, jak poinformował EBC, zostanie zaoferowana europejskim bankom w grudniu br. Kolejne mają mieć miejsce w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu 2015 roku oraz marcu i czerwcu 2016 roku. Pożyczki będą zwracane we wrześniu 2018 roku.

Górnictwo wyzwaniem dla nowego rządu. Od reformy kopalń zależy kondycja całej energetyki

CEO Magazyn Polska

Nowy rząd będzie musiał się zmierzyć z fatalną sytuacją w górnictwie. Tylko w I półroczu polskie kopalnie straciły na sprzedaży węgla ponad miliard złotych. Choć niskie ceny węgla są problemem na całym świecie, w Polsce nakłada się na to brak efektywność wydobycia i utrzymywanie trwale nierentownych kopalni kosztem inwestycji w te, które mogą być zyskowne. Od szybkiej reformy górnictwa węgla zależy kondycja całej branży energetycznej.

Trzeba mieć świadomość, że kopalnie węgla energetycznego są zakładami nawęglania elektrowni, dlatego współpraca tych dwóch obszarów polskiej gospodarki jest konieczna. Trzeba sobie zadać pytanie, co byłoby, gdyby upadło polskie górnictwo węgla energetycznego i w jakiej kondycji wtedy byłyby elektrownie. W jakiej kondycji – również myślę tu o notowaniach na giełdzie – byłyby spółki elektroenergetyczne – mówi agencji informacyjnej Newseria Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

W ubiegłym tygodniu wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz poinformował, że konsolidacja kopalń i firm energetycznych jest jedną z rozważanych metod ratowania polskiego górnictwa. Zaprzeczył temu szef resortu Janusz Piechociński. Steinhoff zwraca jednak uwagę na zależność tych branż. Zgodnie z danymi Banku Światowego w 2012 r. udział węgla w strukturze produkcji energii elektrycznej w Polsce wynosił 84,3 proc. i należał do najwyższych w UE.

Steinhoff zwraca uwagę na to, że w Niemczech produkuje się więcej energii z węgla. W Polsce funkcjonują jednak elektrownie, których nie da się tak łatwo zmodernizować w kierunku innych źródeł. Dlatego węgiel kamienny i brunatny pozostaną ważnym źródłem jeszcze przez wiele lat, co oznacza, że ratowanie polskiego górnictwa jest nieuniknione.

Stan górnictwa zbliżony jest w tej chwili prawie agonalny. Straty w I półrocze ze sprzedaży wynoszą  ponad 1 mld zł, ogółem przekroczyły 700 mln zł. Mamy ujemną akumulację [różnicę między kosztem wydobycia a ceną sprzedaży – red.] na produkcję węgla, gdzieś na poziomie 30 zł [na 1 tonę – red.]. Są kopalnie, gdzie ta ujemna akumulacja przekracza nawet 100 zł – podkreśla Steinhoff.

Dodaje, że winne są temu niskie ceny węgla, przez które problemy ma również górnictwo węgla w innych krajach. Ceny węgla koksującego w pierwszym półroczu spadły o 20 proc. – przypomina Steinhoff. Z kolei w obszarze węgla energetycznego problemem są duże zwały, przekraczające 8 mln ton, których polskie kopalnie nie mogą sprzedać. Sytuację w Polsce pogarsza do tego nieefektywność górnictwa i brak długofalowej strategii poprawy.

Steinhoff wskazuje, że jednym z możliwych rozwiązań jest rezygnacja z utrzymywania trwale nierentownych kopalni. To decyzja trudna społecznie i politycznie, ale konieczna, by rząd mógł skupić się na poprawie wyników finansowych rokujących zakładów. A tych nie brakuje, co pokazują chociażby dwie kopalnie należące do Tauronu. Spółka Tauron Wydobycie w pierwszym półroczu tego roku miała wynik EBITDA przekraczający 28 mln zł, choć zanotowała stratę netto niemal 24 mln zł.

Tam jest realizowany proces inwestycyjny. W kopalni Sobieski buduje się nowy szyb, w kopalni Janina buduje się w tej chwili nowy poziom, to potężne nakłady inwestycyjne, które dają efekty – zwraca uwagę Steinhoff. ‒ Trzeba mieć tę świadomość, że nie można nie inwestować w dobre kopalnie na Górnym Śląsku, bo takich jest wiele.

Były wicepremier podaje przykład kopalni Silesia, która w 2010 r. znajdowała się na skraju bankructwa. Dzięki wysiłkom związkowców znaleziono inwestora (czeski holding EPH), który odkupił ją od Kompanii Węglowej. Wartość już zrealizowanych inwestycji przekroczyła miliard złotych, a wydajność jest prawie dwukrotnie większa niż w KW (1100 kg na pracownika rocznie w porównaniu do 650 kg na pracownika w KW).

Tu nie można zaklinać rzeczywistości, nie można mówić, że nie będzie likwidacji kopalń i brutalnych rozwiązań – podkreśla Steinhoff. ‒ Błędem było pionowe integrowanie elektroenergetyki i nieuwzględnianie w tym rozwiązaniu problemów górnictwa. Nowemu rządowi trzeba życzyć sukcesów, czas składanych deklaracji już dawno minął, teraz nadszedł czas podejmowania konkretnych decyzji.

Kruk SA chce wejść na dwa nowe rynki w 2015 i 2016 roku. Spółka nie planuje emitować w tym celu akcji

0

CEO Magazyn Polska

Zajmujący się zarządzaniem wierzytelnościami Kruk chce wejść na kolejne po Niemczech rynki w Europie Zachodniej. Na liście rozważanych lokalizacji są także Brazylia i Turcja. Prezes spółki Piotr Krupa nie wyklucza przejęć, ale podkreśla, że są one mało prawdopodobne. Równocześnie spółka będzie kontynuować rozwój w Czechach i Rumunii, gdzie spodziewa się dobrej koniunktury i wielu przetargów.

W I połowie roku wydaliśmy ponad 313 mln zł, z czego zdecydowaną większość w Polsce na inwestycje w portfele. W II półroczu spodziewamy się także dynamicznego rozwoju tego rynku, to będzie pewnie od kilkudziesięciu do kilkuset milionów, ale rozkład powinien być bardziej równomierny, czyli Rumunia, Polska, Czechy – mówi agencji informacyjnej Newseria Piotr Krupa, prezes zarządu Kruk SA.

Wysoka koncentracja inwestycji na rynku polskim w I połowie 2014 r. to efekt dużej transakcji z Getin Noble Bankiem. Kruk zainwestował wtedy w portfel wierzytelności hipotecznych o wartości 230 mln zł i zaczął on już generować gotówkę – informowała spółka w sierpniu. Prezes Kruka widzi duży potencjał na rynku wierzytelności hipotecznych także w Czechach i Rumunii, spodziewa się także wielu transakcji o mniejszej wartości niż ta z polskim bankiem.

W II połowie br. Kruk oczekuje dobrej koniunktury także na rynku kredytów konsumenckich. W sierpniu spółka rozpoczęła działalność w Niemczech, gdzie rynek bankowych kredytów konsumenckich jest wart 230 mld euro, czyli czterokrotnie więcej niż polski. Piotr Krupa deklaruje, że w 2015 i 2016 r. kierowana przez niego spółka będzie chciała wejść na kolejne dwa rynki, ale ostateczna decyzja o tym, jakie to będą kraje, jeszcze nie zapadła.

Do tej pory przyglądaliśmy się Turcji, Rosji, przed wieloma miesiącami także Ukrainie. Oczywiście w dzisiejszej sytuacji gospodarczej wykluczamy tam jakąkolwiek aktywność. Wobec tego patrzymy na rynek francuski, włoski, angielski, portugalski, a także brazylijski oraz turecki. Wśród tych kilku rynków będziemy upatrywać szansy na to, żeby wejść na nie w najbliższych dwóch latach – twierdzi Krupa.

Najważniejsze kryteria wyboru rynku to jego wielkość oraz stopień rozwoju sprzedaży wierzytelności przez banki – mówi prezes Kruka.

W Europie ten rynek jest bardzo młody, bo ma około 10 lat, ale w każdym z wymienionych krajów są już transakcje, firmy i inwestorzy, którzy kupują. Tak więc patrzymy nie tylko na to, jakie jest otoczenie rynkowe, lecz także na to, jakie jest otoczenie prawne, bariery prawne, czy są jakieś wymagania. I oczywiście patrzymy na nasze zasoby menadżerskie, na to, do których rynków bardziej pasuje ich talent menadżerski – wskazuje Krupa.

Kruk nie wyklucza ekspansji na zagraniczne rynki poprzez przejęcia działających tam podmiotów. Warunkiem jest jednak to, by utrzymać dotychczasowy model biznesowy, a zwłaszcza model relacji z dłużnikami, który koncentruje się na zawarciu ugody.

Wrocławska spółka chce finansować dalszy rozwój poprzez zaciągnięcie długu, do czego skłania niski stosunek zadłużenia do kapitału własnego na poziomie 1,4. Wzrost lewarowania ułatwiają także dobre wyniki finansowe za I połowę 2014 r. Kruk odnotował 100,02 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej, niemal dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2013 r., kiedy zysk netto wyniósł 50,59 mln zł.

Planujemy poprzez dług finansować zakupy i rozwój międzynarodowy. Na razie nie ma w naszych scenariuszach podwyższenia kapitału, a więc emisji nowych akcji. Wydaje się, że to jest możliwe, ponieważ nie interesuje nas wejście na rynek od razu z bardzo dużymi nakładami, tylko raczej organiczne kupowanie portfeli. Planujemy relatywnie małe nakłady w drugim i trzecim roku, dopiero w czwartym oczekujemy większych – mówi Piotr Krupa.

Samorządy szukają pieniędzy na inwestycje. Głównie projekty energetyczne i infrastrukturalne

CEO Magazyn Polska

Polska ma wciąż ogromne potrzeby inwestycyjne w infrastrukturze oraz energetyce, przeszkodą w realizacji części z nich może być jednak wysokie zadłużenie publiczne. Problem można rozwiązać dzięki szerszemu wykorzystaniu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) oraz obligacji przychodowych. Potencjał w rozwoju tych rynków widzi już część funduszy inwestycyjnych.

Bardzo ciekawy jest sektor utylizacji śmieci, ponadto płatne drogi w strukturze PPP i projekty energetyczne, jak farmy wiatrowe i elektrownie gazowe – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Dziekoński z PKO BP, przewodniczący zarządu Marguerite, paneuropejskiego funduszu inwestującego w infrastrukturę transportową oraz energetyczną.

Projekty w sektorze energetycznym oraz infrastrukturalnym charakteryzują się długim terminem zwrotu, wymagając wcześniej wysokich nakładów. To sprawia, że dla części z nich rynkowe finansowanie jest niedostępne lub bardzo drogie. W takiej sytuacji spółki lub samorządy nieposiadające wystarczającego kapitału własnego mogą sięgnąć po finansowanie pozabilansowe. Jednym z nich jest partnerstwo-publiczno prywatne (PPP), którego celem jest podział ryzyka między przedsiębiorców oraz sektor prywatny, tak aby dany projekt mógł zostać zrealizowany, nie wymagając jednocześnie zaangażowania kapitałowego ze strony samorządów.

Najlepszą strukturą jest oczywiście PPP, czyli finansowanie kapitałowe projektu. Wtedy projekt jest traktowany pozabilansowo w ramach zasad Eurostatu czy to też naszych polskich regulacji. Druga taką formą są oczywiście obligacje przychodowe, które też są w tej chwili coraz szerzej stosowane – uważa Dziekoński.

Zaletą obligacji przychodowych jest to, że ich obsługa jest zabezpieczona strumieniami przyszłych przychodów z inwestycji. Obligacje przychodowe mogą być zatem efektywnym sposobem finansowania projektów o stabilnych i długoterminowych przychodach, jak np. miejska infrastruktura wodociągowa lub komunikacyjna. W przypadku problemu z obsługą obligatariuszy, mają oni pierwszeństwo w roszczeniach do majątku, jaki stanowi dana inwestycja.

Jesteśmy zainteresowani projektami, które są długoterminowe, a stopa zwrotu w tym przypadku jest między 12 a 14 proc. Inwestujemy na długi okres, bo nas interesują inwestycje nawet na 15-18 lat – wskazuje Dziekoński.

Ze względu na długi okres project finance obejmuje nie tylko pozyskanie odpowiedniego finansowania, lecz także zarządzanie projektem na poziomie operacyjnym, a więc współpracę z wykonawcami, zamawiającymi i lokalnymi władzami. Właściwe zarządzanie ryzykiem w otoczeniu silnie determinuje końcową stopę zwrotu, jaką osiągną inwestorzy.

Jesteśmy akcjonariuszem mniejszościowym. Do każdego projektu dostarczamy naszą wiedzę związaną ze strukturyzowaniem efektywnego finansowania, a potem dobrą egzekucją i realizacją tego finansowania. Rolę zarządzania projektem, potem operacyjną. zostawiamy profesjonalnym, wyspecjalizowanym firmom, które są zazwyczaj większościowymi partnerami – w tym przypadku naszych – projektów – mówi Łukasz Dziekoński.

Dobre plony z tegorocznych żniw. Zboże jednak gorszej jakości

CEO Magazyn Polska

Ze wstępnych szacunków Krajowej Federacji Producentów Zbóż wynika, że tegoroczne plony będą większe od średniej z ostatnich lat i znacznie przekroczą prognozowane wielkości. Z tego powodu zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia nadwyżki. To jednak niejedyny problemem, kolejnym jest zawartość białka w roślinach uprawnych. Prawdopodobnie na skutek niskich wiosennych temperatur będzie ona o 3 pkt proc. niższa niż w ubiegłym roku.

W poprzednich latach zawartość białka wynosiła w pszenicy 13-14 proc. Podczas tegorocznych żniw udało się uzyskać jedynie poziom 10-11 proc.

Wiosna nie do końca była sprzyjająca w tym roku i w momencie, kiedy zboża zaczęły się wiązać, temperatura w nocy była za niska – mówi Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż (KFPZ). – Było ciepło w dzień, natomiast bardzo zimno w nocy. To ma automatyczne przełożyło się na fizjologię roślin.

Wielkość plonów, czyli ilość zbieranych ton z hektara, była jednak lepsza niż w poprzednich latach.

Nie mogę jeszcze przedstawić ostatecznych wyników – zastrzega Rafał Mładanowicz. – Ale na pewno plony są wyższe niż ubiegłoroczne i prawdopodobnie przekroczą średnią z ostatnich 3-4 lat. Od znanych nam wartości mogą się jeszcze różnić o 0,3-0,9 proc. Na pewno jednak będą większe niż wstępnie szacowaliśmy.

Jeszcze przed żniwami na rynku utrzymywały się niskie ceny zboża.

Cena różniła się od średniej arytmetycznej z ostatnich 3-4 lat, ale w ogólnym rozrachunku nie była aż tak niska, aby uzasadniała protesty – tłumaczy prezes KFPZ. – Trzeba bowiem brać pod uwagę wysokość plonu oraz koszty. Paliwo oraz środki do produkcji, takie jak nawozy, były nieco tańsze niż w ubiegłych latach, a masa z hektara – trochę wyższa. Rolnicy nie protestowali, bo przychód brutto na hektarze mieli porównywalny.

To jednak nie uspokaja producentów, bo zapotrzebowanie na zboże w Polsce maleje. Wobec większych zbiorów zwiększa się więc prawdopodobieństwo nadwyżki.

Na razie jest dobrze, bo układ eksportowy mamy w porządku – zapewnia prezes Mładanowicz. – Producentom pomaga stosunkowo słaba złotówka. Pozytywny jest także wzrost liczby podpisywanych kontraktów. W ostatnich 3-4 latach rolnicy co roku o kilka, kilkanaście procent więcej kontraktują. Napawa to optymizmem, bo rynek jest znacznie spokojniejszy i bardziej przewidywalny.

Krajowa Federacja Producentów Zbóż jest największą organizacją reprezentującą interesy producentów roślin uprawnych w Polsce.

Kobiety i mężczyźni to zupełnie inni klienci w sklepie. Handlowcy muszą dostosowywać techniki sprzedażowe do płci

CEO Magazyn Polska

Zakupy robią już nie tylko kobiety, lecz także coraz częściej mężczyźni. Według sondaży Silesia City podczas jednorazowej wizyty w galerii handlowej panowie wydają ok. 199 zł, gdy tymczasem panie 174 zł. Kobiety jednak znacznie częściej zaglądają do sklepów, a dokonując zakupów, kierują się innymi kryteriami, dlatego sprzedawcy opracowują techniki sprzedażowe, mając na uwadze płeć klienta.

Mężczyźni są zadaniowcami, mają listę zakupów od żony, z nią idą do sklepu i wybierają tylko potrzebne produkty. Często bywa tak, że nawet jeżeli obok produktu z listy jest wielka promocja produktu konkurencyjnego, oni na to nie zwrócą uwagi. Jedyną kategorią, w której mężczyźni zwracają uwagę na upusty cenowe, są produkty alkoholowe – mówi Karolina Karolczak, dyrektor marketingu handlowego z firmy Agros Nova. – Kobiety natomiast są w sklepie podróżnikami. Lubią odkrywać i łowić promocję. Wielokrotnie analizują jakość, rodzaj produktu, markę i rekomendację.

Ostatnie badania GFK Polonia wykazały, że polska klientka korzysta z promocji. Z kolei z analizy domu mediowego Pan Media Western wynika, że panie zdecydowanie lepiej czują się na zakupach spożywczych, farmaceutycznych i odzieżowych, gdy tymczasem mężczyźni wolą decydować o kupnie auta lub sprzętu RTV. Kobieta jako lubiąca podróżować po sklepie zwraca uwagę na wygląd sklepu, witrynę sklepową oraz ubiór na manekinach. Ważna jest dla niej wygoda podczas zakupów, np. alejka sklepowa powinna być odpowiednio szeroka, aby mogła ona swobodnie mijać się z innymi klientami. Kobieta jest zainteresowana reklamą z jasnym komunikatem, szczególnie podkreślającą okazje cenowe. Panowie do sklepu idą w konkretnym celu. Lubią produkty markowe, sprawdzone, często analizują usłyszane reklamy, aby nie dać się oszukać. Nie zadają też pytań sprzedawcom, gdy tymczasem kobiety lubią z nimi rozmawiać, prosić o radę i ocenę dokonywanego zakupu.

Wśród kobiet i mężczyzn możemy wyróżnić także cenocentryków, klientów racjonalnych i markowych.

Cenocentrycy zwracają uwagę na cenę. Racjonalni zwracają uwagę na historię marki, na to, co ona sobą reprezentuje, patrzą na to, ile płacą i jaką jakość za to otrzymują. Z kolei konsumenci markowi są przywiązani do marki, która jest dla nich wyznacznikiem jakości – wylicza Karolina Karolczak.

Dopiero przyglądając się klientom, sprzedawcy są w stanie opracować odpowiednie techniki sprzedaży, które przełożą się na konkretne efekty sprzedażowe.

Konstruując mechanizmy promocyjne, trzeba pamiętać, aby oferować odpowiedni produkt w odpowiedniej cenie odpowiedniemu konsumentowi. Kupujący doskonale wie, kiedy jest oszukiwany. Hasła reklamowe jak „likwidacja sklepu” czy „ostateczna wyprzedaż” już tak mocno na niego nie działają. Większość marketerów uważa, że dobrym sposobem na zwiększenie sprzedaży jest degustacja w sklepie. Ma ona edukować konsumenta, pokazywać inne smaki i zachęcać do innych produktów – wyjaśnia Karolina Karolczak.

Polacy najwięcej wydają na żywność, kupują też odzież i artykuły do wyposażenia domu. Jak wynika z ostatnich badań agencji badawczej Nielsen, Polacy z produktów spożywczych najczęściej kupują wędliny i mięso, pieczywo, piwo, wodę mineralną, kawę, napoje gazowane, wódkę, słone przekąski i jogurty.

W najbliższy weekend w całej Polsce odbędzie się finał tegorocznej kampanii „Sprzątanie świata”

CEO Magazyn Polska

Tysiące wolontariuszy w ten weekend po raz dwudziesty pierwszy wyruszą na wielkie sprzątanie polskich ulic, lasów i rzek. Finałowi tegorocznej kampanii  „Sprzątanie świata” towarzyszyć będą pikniki ekologiczne, koncerty, happeningi i akcje edukacyjne. Inicjatorka kampanii Mira Stanisławska-Meysztowicz uważa, że w ciągu minionych dwudziestu lat Polacy stali się znacznie bardziej świadomi konieczności ochrony środowiska naturalnego.

Z badań przeprowadzonych przez Ministerstwo Środowiska wynika, że 97 proc. Polaków podejmuje przynajmniej jedno proekologiczne działanie w codziennym życiu. Co trzecia badana osoba zadeklarowała natomiast, że troska o środowisko jest istotnym elementem jej życia. Ankietowani z tej grupy przyznali, że oszczędzają energię i wodę, regularnie segregują odpady oraz działają zgodnie z zasadą zrównoważonego transportu. Trzech na czterech badanych uważa, że ochrona środowiska może pozytywnie wpłynąć na rozwój gospodarczy kraju.

Coraz więcej ludzi zdaje sobie z tego sprawę, że środowisko to my, my w nim żyjemy i my musimy o nie dbać. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale widać, że lasy są już o wiele czystsze, a ludzie chodzą z własnymi torbami na zakupy. To już się stało po prostu takim przyzwyczajeniem. Segregujemy odpady – tego nie było 20 lat temu, teraz jednak zdajemy sobie z tego sprawę, że w tych odpadach są surowce wtórne, które trzeba oszczędzić – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz, założycielka fundacji Nasza Ziemia, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

Mira Stanisławska-Meysztowicz w 1994 roku założyła fundację Nasza Ziemia, która jeszcze w tym samym roku zainicjowała kampanię „Sprzątanie świata”. Wydarzenie to jest częścią ogólnoświatowego ruchu na rzecz ochrony środowiska „Clean up the World”. Mira Stanisławska-Meysztowicz uważa, że w ciągu minionych dwudziestu lat w Polsce bardzo zmieniła się świadomość ekologiczna. Widać to zwłaszcza w zachowaniu dzieci i młodzieży, które działań proekologicznych uczone są już w szkole.

Uważam, że sukces ostatnich 20 lat to jest właśnie ta segregacja odpadów, bo przecież wszystko wywoziło się na te wysypiska śmieci. Nie możemy być tacy rozrzutni. Często podróżuję pociągami i jestem zadowolona, że nawet na dworcach są już te pojemniki na segregację odpadów. To jest chyba jeden z największych sukcesów – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz.

Kampania „Clean up the World” odbywa się co roku w trzeci weekend września na całym świecie. W ruchu tym uczestniczy blisko 40 mln wolontariuszy.  Akcja polega nie tylko na uczeniu tego, by nie śmiecić, lecz także na zbiorowym uprzątaniu śmieci z miejsc, w których nie powinny one zalegać. W sprzątaniu uczestniczą klasy szkolne, lokalne stowarzyszenia, wolontariusze fundacji oraz osoby prywatne zainteresowane ochroną środowiska. W tym roku w Polsce kampania „Sprzątanie świata” rozpoczęła się wcześniej, bo już w kwietniu, a jej tematem przewodnim była odpowiedzialna turystyka. Fundacja Nasza Ziemia prowadziła w tym czasie działania edukacyjne mające zwiększyć świadomość ekologiczną Polaków. Jednym z elementów tegorocznej kampanii był projekt „Wpłyń na czyste Mazury”. Był to trzytygodniowy rejs jachtem po Szlaku Wielkich Jezior, podczas którego wolontariusze fundacji Nasza Ziemia zawinęli do blisko trzydziestu portów, gdzie promowali odpowiedzialną turystykę. Wzięli ponadto udział w sprzątaniu wyspy Czarci Ostrów  na Śniardwach.

Mamy wiele planów i ambicji. Przede wszystkim to, żeby nasze rzeki były absolutnie czyste. Chcę kiedyś wejść w Warszawie do Wisły i zobaczyć swoje stopy. Jest już o wiele lepiej, bo wędkarze, którzy wędkują nad Wisłą, powiedzieli mi, że ryby już nie pachną tak fenolem i można je jeść. Naszym marzeniem jest, żeby w całej Polsce wszystkie rzeki były bardzo czyste, a wtedy też nasze Morze Bałtyckie będzie czyste, piękne, a to wszystko przyniesie korzyść nam wszystkim – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz.

Finał tegorocznej kampanii będzie miał miejsce w dniach 19-21 września. W jego ramach w całej Polsce odbędą się happeningi, pikniki i akcje edukacyjne. W Warszawie wolontariusze sprzątać będą m.in. brzegi Wisły w sobotę od godz. 12 oraz glinianki w parku Moczydło na warszawskiej Woli w niedzielę od 10.45.

Naziemna telewizja cyfrowa ze smartfonów. Producenci urządzeń chcą zdobyć nowy rynek

CEO Magazyn Polska

Smartfony dawno przestały służyć wyłącznie jako telefon i urządzenie pozwalające korzystać z internetu. Coraz większą popularnością cieszą się usługi wideo, zwłaszcza wideo na żądanie, oferowane przez nowoczesne telefony. Już wkrótce, dzięki nowym urządzeniom z wbudowanym tunerem DVB-T, możliwe będzie odbieranie w telefonie naziemnej telewizji cyfrowej. Urządzenia te mają oferować swoim klientom firmy Cyfrowy Polsat i Plus.

Pierwsze smartfony pojawiły się już pod koniec lat 90., ale prawdziwą popularność zdobyły dopiero w 2010 roku. Wtedy to pojawiły się smartfony z ekranami dotykowymi wyposażone w system Android. Obecnie smartfony łączą w sobie funkcję telefonu komórkowego, przeglądarki internetowej, GPS, aparatu cyfrowego, pagera, kamery wideo i poczty elektronicznej. Wraz z rosnącym zainteresowaniem takimi telefonami rozwinął się także rynek multimediów i aplikacji.

Na początku oczywiście była tylko muzyka, później dołączyły do tego różne serwisy wideo, czego przykładem jest YouTube. Aktualnie ludzie przekonują się do usług wideo, są to często usługi wideo na żądanie, różnego rodzaju serwisy wideo, wszystko to coraz bardziej przekonuje ludzi do coraz szerszego używania multimediów – mówi Adam Getka, menadżer produktu w firmie Kazam, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

Aktualnie największą nowością są wszelkiego rodzaju usługi telewizji, zwłaszcza telewizji na żądanie. Najnowsze trendy to telewizja przesyłana strumieniowo przez szybkie sieci 3G lub LTE oraz odbiór w urządzeniach mobilnych darmowej telewizji cyfrowej DVB-T. DVB-T, czyli Digital Video Broadcasting – Terrestrial, to naziemna telewizja cyfrowa. Już wkrótce będzie można ją oglądać także w smartfonie. Stało się to możliwe dzięki tunerowi wynalezionemu przez brytyjską firmę Kazam. Firma wprowadziła na rynek nowy model telefonu ze zintegrowanym tunerem DVB-T, który umożliwia oglądanie kanałów nadawanych w ramach naziemnej telewizji cyfrowej.

Umieszczenie takiego odbiornika w telefonie umożliwia odbiór wszystkich kanałów naziemnej telewizji cyfrowej, które są darmowe. W przyszłości będzie też możliwość wzbogacenia tego o różnego rodzaju zawartość kanałów płatnych. Aktualnie oznacza to tyle, że w większości miejsc w Polsce, gdzie jest dobry poziom sygnału, użytkownik jest w stanie wziąć telefon do ręki, wysunąć antenkę i obejrzeć program – mówi Adam Getka.

Producent zapewnia, że smartfon Kazam TV 4.5 pozwoli na 3 godziny oglądania telewizji. Poza tunerem DVB-T model ten niczym nie różni się od pozostałych, obecnych na rynku smartfonów: działa na systemie Android, wyposażony jest w 5-megapikselowy aparat główny, 4,5-calowy ekran IPS o rozdzielczości 480×854 pikseli. Smartfon Kazam TV 4.5 już wkrótce ma się znaleźć w ofercie takich firm, jak Plus i Cyfrowy Polsat. Jego sugerowana cena wynosi 599 zł.

Millennium: Nowe limity kredytowe dla Komputronika

Bank Millennium przyznał nowe limity kredytowe dla Komputronika. Sięgają one 39 mln zł.

Komputronik  17 września podpisał aneksy do umów kredytowych z Bankiem Millennium. Limit kredytu w rachunku bieżącym wyznaczono na kwotę 20 mln zł, kredytu rewolwingowego  na finansowanie zwrotów z tytułu podatku VAT na kwotę 15 mln zł, linii na gwarancje bankowe na kwotę 1,5 mln zł, zaś umowy ramowej w zakresie zawierania transakcji skarbowych na kwotę 2,4 mln zł.

Limity zostały przyznane na okres do dnia 19 września 2015 roku.

Komputonik w okresie ostatnich 12 miesięcy pozostaje stroną umów z udziałem banku Millennium, których łączna wysokość wynosi 56,1 mln zł.

Rezerwacje podróży poprzez urządzenia mobilne

Criteo, firma zajmująca się marketingiem efektywnościowym display, zaprezentowała raport Travel Flash 2014. Widać w nim wyraźnie rosnący udział urządzeń mobilnych wykorzystywanych przy planowaniu podróży i związanych z nią zakupach. Dokument pozwala uzyskać wgląd zarówno w udział rynkowy i wartość rezerwacji generowanych przez urządzenia mobilne, jak i w to, jaki mają one wpływ na kampanie reklamowe branży turystycznej. Zaprezentowane dane dotyczą stron z kategorii „podróże”, w tym stron linii lotniczych, hoteli, wypożyczalni samochodów, usług rejsowych czy wynajmu apartamentów.

W Travel Flash Report zawarto dane aktywności na ponad 1000 stron z kategorii “podróże” w pierwszej połowie 2014 roku. Najważniejsze wnioski z raportu:

Dane globalne:

  • Liczba rezerwacji mobilnych rośnie szybciej, niż rezerwacji dokonywanych na komputerach stacjonarnych (odpowiednio 20 i 2 proc. wzrost w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2014 r.)
  • Już 21 proc. rezerwacji hotelowych dokonywanych jest przez smartfony i tablety.
  • Kategorią o największej penetracji przez urządzenia mobilne (globalnie 34 proc.) jest wynajem apartamentów w modelu peer-to-peer.
  • Wartość mobilnych rezerwacji rośnie niemal w każdej kategorii. Średnia wartość rezerwacji lotniczej była wyższa o 21 proc., rezerwacji samochodu – 13 proc. Jedynie w wypadku hoteli, średnia wartość  rezerwacji z urządzeń mobilnych była o 30 proc. niższa, niż w wypadku desktopów.
  • Rezerwacje przez aplikacje stanowią już 12 proc. wszystkich rezerwacji dokonywanych przez urządzenia mobilne.
  • Wartość rezerwacji na różnych urządzeniach mobilnych jest zróżnicowana pod względem kategorii; przeciętnie, użytkownik iPada wydaje na pakiet świadczeń turystycznych o 600 dolarów więcej, niż właściciel urządzenia z systemem Android, jednak to wartość rezerwacji przy wykorzystaniu sprzętu z Androidem jest wyższa w wypadku samych rezerwacji lotniczych.

Dane regionalne:

  • Jeśli chodzi o udział urządzeń mobilnych wśród wszystkich rodzajów rezerwacji, prowadzi region Azji i Pacyfiku (20 proc. udział). Z drugiej strony, w Niemczech i Brazylii mniej niż 10 proc. rezerwacji dokonywanych było za pomocą urządzeń takich, jak smartfony czy tablety.
  • Największy sezonowy wzrost zanotowano w wypadku Ameryki Łacińskiej; 42 proc. wzrost rezerwacji online łączy się z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej FIFA World Cup w Brazylii.
  • Liczba rezerwacji mobilnych dokonanych w biurach podróży wzrosła w  Europie i Stanach Zjednoczonych o 50 proc., jednak przeciętna wartość spadła o 19 proc. Jeżeli chodzi o rezerwacje hotelowe, w pierwszej połowie 2014 roku utrzymywały się na stabilnym poziomie, szczytowe wartości przypadły na luty i czerwiec.

 

„Mobile to siła napędowa gwałtownego wzrostu w rezerwacji i sprzedaży online usług turystycznych, ten kierunek utrzyma się w drugiej połowie roku i później” powiedział Jason Morse, wiceprezes zarządu Criteo do spraw mobile. „Teraz, kiedy smartfony i tablety są w rękach prawie każdego konsumenta, marketerzy z branży turystycznej powinni strategicznie myśleć o rozwijaniu efektywnych działań wielokanałowych. Muszą się upewnić, że wszystko, czego doświadcza konsument – od reklam do koszyka zakupowego – jest zoptymalizowane pod urządzenia mobilne. Budżet na działania skierowane do użytkowników desktopów i urządzeń mobilnych musi być całkowicie płynny, ponieważ konsumenci dokonują decyzji w czasie rzeczywistym i oczekują, że rezerwacje będą usprawnione, zintegrowane z przyjaznymi systemami płatności, a cała ścieżka prowadząca do zakupu – ułatwiona”.

Młodzi na rynku pracy w Polsce – działania sektora prywatnego i publicznego

Na Politechnice Warszawskiej firma Nestlé, przy udziale Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, zorganizowała debatę nt: „Młodzi na rynku pracy: kto i jak może im pomóc?”. Uczestniczyli w niej przedstawiciele sektora prywatnego i publicznego. Oprócz osób bezpośrednio zaangażowanych w dyskusję, przyciągnęła ona przedstawicieli różnych środowisk – organizacji rządowych, studenckich, przedstawicieli świata nauki oraz biznesu. Okazją do spotkania jest Sojusz dla Młodych (ang. Alliance for YOUth). W jego ramach Nestlé wspólnie ze swoimi partnerami biznesowymi stworzy szanse zatrudnienia dla 100 tys. młodych Europejczyków. „Sojusz dla Młodych” (ang. Alliance for YOUth) jest jednym z czterech filarów rozpisanej na trzy lata Inicjatywy Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth.”

Jestem dumny, że Nestlé jako pierwsze w sektorze biznesu podjęło się tak dużego wyzwania, jakim jest walka z bezrobociem wśród młodych ludzi, ogłaszając w listopadzie 2013 Inicjatywę Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth. Zobowiązaliśmy się do stworzenia szans zatrudnienia dla 20 tys. młodych Europejczyków, w tym w Polsce dla ponad 800. Zdajemy sobie jednak sprawę, że sami nie rozwiążemy problemu społecznego, jakim jest bezrobocie wśród młodych. Dlatego potrzebne są sojusze. Skontaktowaliśmy się zatem z naszymi partnerami biznesowymi oraz przedstawicielami sektora publicznego i zaczęliśmy rozmawiać, jakie działanie możemy razem podjąć, aby walczyć z tym ogólnoeuropejskim problemem. Tak zawiązał się Sojusz dla Młodych (ang. Alliance for YOUth). Jest on zobowiązaniem firm, które uznają, że bezrobocie wśród młodzieży to poważny problem społeczny i ekonomiczny, i chcą współdziałać na rzecz jego rozwiązania. Dziś możemy zaobserwować już pierwsze efekty. Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają inicjatywę. Jest ona wciąż otwarta. Można się do niej przyłączyć, do czego gorąco zapraszam wszystkich naszych partnerów w Polsce mówi Simon Smith, Prezes Nestlé Polska S.A.

Inicjatywę Nestlé popiera Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Prowadząc działania na rzecz wspierania młodych na rynku pracy, MPiPS dobrze rozumie specyfikę problemu, wyzwania stojące przed młodymi jak i konieczność współpracy ponadsektorowej. – Polski Rząd jako jeden z pierwszych w UE opracował Plan realizacji Gwarancji dla Młodych, którego pełne wdrożenie umożliwi wszystkim młodym ludziom udzielenie wsparcia w ciągu 4 miesięcy od zgłoszenia się po pomoc. Uruchomiliśmy dodatkowe wsparcie środkami Funduszu Pracy, oferując młodym ludziom bony stażowe i zatrudnieniowe, środki na wsparcie mobilności przestrzennej, czy pracę subsydiowaną. Ze wsparcia urzędów pracy do końca lipca skorzystało blisko 50 proc. młodych zarejestrowanych w urzędach pracy, a bezrobocie młodych zmniejszyło się z 400 tys. do blisko 300 tys. Wspieramy też przedsiębiorczość młodych. Ale realne wsparcie młodzieży to przede wszystkim nowe miejsca pracy i współpraca sektora publicznego z biznesem. Dlatego popieram przedsięwzięcia biznesu, takie jak Inicjatywa Nestlé Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth. Jestem przekonany, że działania dla młodych ludzi organizowane przez firmy przyniosą wymierne korzyści zwiększając szanse na zatrudnienie młodych, a dobra praca dla młodych jest najważniejsza – powiedział Jacek Męcina – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Konkluzją spotkania jest konieczność ponadsektorowej współpracy. Biznes musi starać się tworzyć miejsca pracy i praktyk zawodowych dla ludzi młodych, sektor publiczny – wspierać swoimi programami, a sami studenci – wykazywać się inicjatywą i chęcią nauki. Wszyscy uczestnicy zapowiedzieli, że będą kontynuować opracowywanie wspólnych inicjatyw, umożliwiających młodym ludziom rozwój, a także potwierdzili gotowość do prowadzenia porad, warsztatów i szkoleń przygotowujących młodych do wejścia z sukcesem na rynek pracy.

Debata była okazją do podkreślenia rangi wydarzenia, jakie dziś miało miejsce w szwajcarskiej centrali Nestlé w Vevey. Ogłoszono tam, że 200 partnerów biznesowych firmy, poprzez przyłączenie się do inicjatywy, stworzy szanse zatrudnienia dla 100 tys. młodych Europejczyków. W Polsce, jak w innych europejskich krajach prowadzone są debaty z przedstawicielami rządów na temat sytuacji młodzieży na rynku pracy oraz ogłaszane są ramy współpracy w ramach inicjatywy.

Instal Kraków przebuduje oczyszczalnię ścieków w Kraśniku

Instal Kraków za 38 mln zł przebuduje i zmodernizuje komunalną oczyszczalnię ścieków w Kraśniku.

Instal Kraków 18 września zawarł z Kraśnickim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji umowę na wykonanie robót budowlanych wg standardów warunków kontraktowych FIDIC obejmujących przebudowę – modernizację komunalnej oczyszczalni ścieków w Kraśniku.

Termin zakończenia realizacji umowy określony został na 06 listopada 2015, natomiast wartość umowy przekracza 38  mln zł brutto.

Eurocash chce kupić franczyzobiorcę Delikatesów Centrum

0

Eurocash zawarł przedwstępną umowę dotyczącą zakupu 50 proc. udziałów w spółce Firma Rogala prowadzącej w ramach franczyzy 48 Delikatesów Centrum.

18 września Eurocash zawarł z Eweliną Wójcik-Rogala, Jerzym Rogala oraz podmiotami powiązanymi, przedwstępną umowę dotyczącą zakupu 50 proc.  udziałów w spółce Firma Rogala Ewelina Wójcik Rogala i Jerzy Rogala prowadzącej 48 sklepów detalicznych w ramach sieci franczyzowej Delikatesy Centrum.

Zawarcie umowy przyrzeczonej jest uzależnione od spełnienia się warunków uzgodnionych w umowie przedwstępnej, w szczególności uzyskania przez Eurocash zgody prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sprzedaż detaliczna Firmy Rogala w 2013 roku wyniosła około 285 mln zł.

– Nabycie udziałów w Firmie Rogala stanowi kolejny element polityki akwizycyjnej Grupy Eurocash – podkreślono w komunikacie. – Umożliwia to budowę długoterminowego partnerstwa z jednym z głównych franczyzobiorców, zapewnienie stabilnego rozwoju sieci Delikatesy Centrum oraz wzrost przychodów Grupy Eurocash.

M.W.Trade ma 38 mln zł kredytu z banku BPH

Bank BPH zwiększył kredyt M.W. Trade do 38 mln zł. Spółka musi go spłacić w czerwcu 2015.

M.W. Trade  18 września zawarł z bankiem BPH aneks do umowy o kredyt w rachunku bieżącym z 29 maja 2012 roku.

Aneks rozszerza zakres umowy, zmieniając jej formę na linię wielocelową, zwiększa wartość pozyskanego finansowania do 38 mln złotych, wydłuża okres kredytowania do 26 czerwca 2015 roku oraz uzupełnia zabezpieczenie kredytu o zastaw rejestrowy na wierzytelnościach pieniężnych wynikających z umów zawartych przez spółkę z jej kontrahentami.

Efektywne pioruny i błyskawice czyli burza mózgów

Nowe pomysły i rozwiązania warunkują rozwój i innowacyjność właściwie w każdej dziedzinie życia. Tym bardziej w firmie, która nastawiona powinna być przecież właśnie na sukces działania. Stąd nieustająca popularność burzy mózgów – procesu nastwionego na swobodę myślenia. By jednak rzeczywiście był on wciąż metodą twórczą a nie zlepkiem schematów i ograniczeń,  warto co jakiś czas sięgnąć do jego podstaw teoretycznych.

Uczestnicy

Literatura definiuje optymalną liczebność grupy przystępującej do działania w ramach burzy mózgu, niemniej jednak, każdorazowo zależy ona od problemu z jakim przychodzi się zmagać. Przede wszystkim ważne jest by osoby, które zostaną zaangażowane, pochodziły z różnych obszarów funkcjonowania organizacji. Powinny być one oczywiście związane z tematem, jednakże tylko różnorodność pozwoli wystrzec się schematycznego myślenia i zapewni interdyscyplinarne ujęcie rozważanych kwestii.

Przebieg spotkania

Przede wszystkim trzeba pamiętać, iż burza choć kojarząca się z zawirowaniem, zamętem i bałaganem, znamion chaosu wcale mieć nie powinna. W tym celu konieczne jest wyznaczenie osoby prowadzącej i ustalenie zasad przebiegu sesji (w tym metod klasyfikowania, grupowania i wartościowania na późniejszym etapie). Osoby biorące udział w spotkaniu muszą być świadome, że burza mózgów nie ma ograniczeń, przynajmniej na poziomie liczbowym (ilość pomysłów) i nakazuje zdjęcie wszelkich barier myśleniowych. Ogromną rolę przypisuje się natomiast intuicji, emocjom i przeczuciom.  Konieczna jest oczywiście identyfikacja problemu, na etapie początkowym jednak zazwyczaj krótka i zwięzła.

Cel

Bez wątpienia wielkie znaczenie ma też atmosfera spotkania, która powinna być przyjazna. Sprzyja jej przestrzeganie jednej z najważniejszych zasad burzy mózgów – niekrytykowanie pomysłów (przynajmniej na etapie ich kreacji) lecz ich łączenie i rozwijanie. Często cel organizacji brainstormingu bywa błędnie definiowany. Oczywiście, chodzi o szerokie, nieszablonowe spojrzenie, nie mniej jednak kluczowe jest tu nie tyle samo zbieranie idei co właśnie ich łączenie i rozwijanie. Tylko to dać może pożądane efekty – mówi Katarzyna Kołodziejczyk Key Account Manager GRUPA 365 Net. Warto też pamiętać, iż sesje burzy mózgów to nie tylko proces generowania idei. To przede wszystkim również okazja do uczenia się, słuchania, poznawania i rozwoju.

NBP: na wrześniowym posiedzeniu RPP zgłoszono wnioski o obniżenie stóp proc. o 50 i 25 pkt bazowych

0

Z opisu dyskusji na ostatnim posiedzeniu RPP wynika, że część członków Rady chciała obniżenia stóp już we wrześniu. Jednocześnie z raportu wynika, że większość członków RPP opowie się za obniżką stóp na posiedzeniu 7-8 października.

Narodowy Bank Polski opublikował opis ostatniego posiedzenia RPP. Wynika z niego, że podczas dyskusji zgłoszono dwa wnioski o obniżkę stóp proc., jeden o 50 pkt bazowych, a drugi o 25. Żaden z nich nie został jednak przyjęty, choć uczestnicy posiedzenia zwrócili uwagę na wolniejszy od spodziewanego rozwój polskiej gospodarki niż przewidywała to lipcowa projekcja PKB.

Choć roczna dynamika PKB w II kwartale obniżyła się nieznacznie, to była ona wspierana w dużym stopniu przez wzrost zapasów przy jednoczesnym obniżeniu eksportu netto oraz dynamiki inwestycji. Zdaniem części członków Rady może to sygnalizować ryzyko dostosowania produkcji w kolejnych kwartałach do zmniejszającej się dynamiki sprzedaży. Osłabienie dynamiki wzrostu potwierdzają także dane o produkcji przemysłowej i wskaźniki wyprzedzające dla przemysłu, które w ostatnich miesiącach były wyraźnie niższe niż kilka miesięcy wcześniej – napisano w komunikacie.

Za przyczynę takiego stanu rzeczy członkowie Rady uznali niepewność związaną z wydarzeniami na Wschodzie i związane z tym niższe zamówienia eksportowe. Za czynnik ryzyka uznano też spowolnienie w strefie euro. Zwrócono także uwagę na obniżenie się koniunktury konsumenckiej na krajowym rynku. Dlatego rośnie prawdopodobieństwo obniżki stóp na październikowym posiedzeniu.

Dyskutując na temat decyzji o wysokości stóp procentowych, większość członków Rady uznała, że w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie uzasadnione prawdopodobnie dostosowanie poziomu stóp procentowych NBP. Za obniżeniem stóp procentowych przemawiają – ich zdaniem – sygnały osłabienia koniunktury w kraju i za granicą, brak presji cenowej i wzrost ryzyka utrzymywania się inflacji poniżej celu w średnim okresie, a także poluzowanie polityki pieniężnej w strefie euro – wskazuje komunikat. 

W czwartek Europejski Bank Centralny przeprowadził pierwszą z ośmiu transz tanich długoterminowe pożyczek dla banków. Przyznał w niej 82,6 mld euro. Kolejna transza będzie miała miejsce w grudniu, a cały cykl potrwa do czerwca 2016 roku.

Europejski Dzień bez Samochodu

22 września przypada Europejski Dzień bez Samochodu. Wielu Polaków porzuca wówczas swoje auta i przesiada się do autobusów, tramwajów, metra. Czy środki komunikacji miejskiej mogą jednak konkurować z samochodami również na co dzień?

Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie, przekonuje, że tak: „Komunikacja miejska jest znacznie tańsza od codziennych dojazdów samochodem […]. Ten, kto z niej korzysta, nie musi się martwić o płacenie za miejsce parkingowe, koszty zakupu benzyny lub serwisowania samochodu i opłacanie ubezpieczenia”.

Pracownik ZTM zauważa również, że tramwaje mają własne tory jazdy, a autobusy często poruszają się po specjalnie wydzielonych dla nich pasach, dzięki czemu nierzadko są szybsze od aut. Poza tym komunikacja miejska jest bardziej ekologiczna.

Zachętą do korzystania ze środków komunikacji miejskiej może być także coraz nowocześniejszy tabor – autobusy niskopodłogowe, tramwaje o wysokim standardzie czy metro. Nic dziwnego, że z komunikacji miejskiej w Warszawie korzysta około 70% jej mieszkańców.

Virgin Mobile pozyskała 40 mln euro m.in. na inwestycje w Polsce

0

Spółka Virgin Mobile Central and Eastern Europe  pozyskała 40 mln euro na uruchomienie marki Virgin Mobile w Turcji, sfinansowania dalszego rozwoju spółki Virgin Mobile Polska oraz przyszłej ekspansji na kolejne rynki w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Pieniądze wyłożyły CEE Mobile Capital LLC, fundusz Delta Partners Emerging Markets TMT Growth Fund II, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa należąca do grupy Banku Światowego.

Cieszymy się na myśl o możliwościach rozwoju w Polsce, Turcji i w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej – mówi Alan Gow, prezes VMCEE. – Teraz przy wsparciu naszych nowych udziałowców zamierzamy przyspieszyć rozwój marki w Polsce i zostać wiodącym operatorem wirtualnym w regionie.

VMCEE uruchomiło działalność Virgin Mobile Polska w 2012 roku. – Dzięki zastrzykowi nowego kapitału Virgin Mobile Polska jest na dobrej drodze do uzyskania znaczącego, dynamicznego wzrostu liczby klientów – podkreślono w komunikacie.

 

Tauron: rozpoczęła się rozbudowa Elektrowni Jaworzno III

CEO Magazyn Polska

18 września rozpoczęła się budowa bloku energetycznego o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Prace przy realizacji projektu potrwają do 2019 roku.

Dzięki inwestycji w Jaworznie powstanie jeden z największych w kraju bloków energetycznych, który zapewni energię dla 2,5 mln gospodarstw domowych i będzie w stanie zaspokoić 5 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną rocznie – mówi Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu państwa. – W ciągu kilku lat w całej Polsce powstaną bloki o łącznej mocy 5 tys. MW, możemy więc śmiało mówić o boomie inwestycyjnym w polskiej energetyce.  

Powstający w Jaworznie blok energetyczny to jedna z najnowocześniejszych tego typu jednostek w Europie. Jego sprawność netto wyniesie blisko 46 proc. Teren budowy jeszcze w 2014 r. zostanie przekazany głównemu wykonawcy, konsorcjum Rafako-Mostostal.

Zgodnie ze strategią korporacyjną Grupy Tauron w latach 2014-2023 uruchomimy około 2200 MW mocy wytwórczych, w tym około 1000 MW w technologii opartej o węgiel kamienny – zapowiada Dariusz Lubera, prezes Tauron Polska Energia. – Budowa węglowego bloku klasy 900 MW jest więc jednym z naszych strategicznych priorytetów.

Elektrownia Jaworzno III jest położona w pobliżu kopalń należących do Tauron Wydobycie. Pochodzić z nich będzie około 80 proc. węgla niezbędnego do zaspokojenia potrzeb bloku. Bezpośrednie sąsiedztwo kopalń Taurona w znaczący sposób obniży koszty transportu paliwa.

– Cieszę się, że blok energetyczny o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III będzie spalał węgiel z polskich kopalń. Ta inwestycja to pewne miejsca pracy nie tylko w energetyce, ale i w górnictwie węgla kamiennego – mówi Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki.

Zakres inwestycji obejmuje budowę bloku energetycznego w oparciu o kocioł pyłowy, opalany węglem kamiennym z niskoemisyjną komorą spalania, przepływowy, na nadkrytyczne parametry pary oraz kondensacyjną turbinę parową sprzęgniętą z generatorem wytwarzającym energię elektryczną. Blok będzie podłączony do nowej rozdzielni 400 kV wyprowadzającej energię elektryczną do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Umowa z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi na wyprowadzenie mocy i przyłączenie bloku do rozdzielni 400 kV stacji Byczyna została już zawarta.

Biznes na drodze do dojrzałości cyfrowej

Badania Coleman Parks zrealizowane na zlecenie Ricoh pokazują, że 71% spośród kadry zarządzającej w Europie i na Bliskim Wschodzie zakłada, że kierowana przez nich organizacja osiągnie cyfrową dojrzałość w ciągu najbliższych 5 lat.

Dojrzałość cyfrowa rozumiana jako zwiększanie wydajności firmy dzięki wykorzystaniu zaawansowanych narzędzi, zainteresowanie nowymi możliwościami technologicznymi, zaangażowanie w rozwój inicjatyw opartych o najnowsze rozwiązania oraz elektroniczne zarządzanie procesami uznawana jest za priorytet przez 77% przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej przedsiębiorstw z Europy i Bliskiego Wschodu. Przeprowadzone na zlecenie Ricoh Europe[1] przez Coleman Parks badania pokazują, że znacząca większość, 71% spośród nich jest pewna, że w ciągu 5 lat osiągną stan cyfrowej dojrzałości.

Wyniki badań pokazują bardzo duży optymizm związany z kwestią osiągnięcia dojrzałości cyfrowej, jednocześnie dość mocno kontrastują z przeprowadzoną w zeszłym roku analizą. Wtedy aż 63% badanych wskazało, że ich firma nie jest jeszcze gotowa na cyfrową transformację. Według specjalistów Coleman Parks ta sytuacja może wiązać się z ogromnym tempem w jakim postępują zmiany technologiczne oraz rośnie świadomość korzyści, które z nich wynikają.

Pomimo, że 68% badanych uznaje koszty za największą przeszkodę na drodze do osiągnięcia cyfrowej dojrzałości, dostrzegają również korzyści finansowe, które będą wynikały z wprowadzonych zmian. 62% stwierdziło, że dojrzałość cyfrowa przyczynia się do poprawy wizerunku firmy w oczach potencjalnych inwestorów i nowych właścicieli

Badani przedstawiciele biznesu w znaczącej większości doceniają pozytywne skutki związane z osiągnieciem cyfrowej dojrzałości. Dla 80% wiąże się ona z przyśpieszeniem biznesowych procesów, zwiększeniem przewagi nad konkurencją (70%) oraz przyśpieszeniem procedur podejmowania decyzji (69%). Analiza wyników wskazała również pewne niepokojące kwestie. Zdaniem ekspertów przedstawiciele biznesu nieco na wyrost oceniają gotowość i  przygotowanie do osiągniecia cyfrowej dojrzałości przez kierowane przez nich przedsiębiorstwa. Połowa badanych jako przeszkody na drodze do osiągnięcia cyfrowej dojrzałości wskazało:

  • Konieczność wprowadzenia zmian w sposobie funkcjonowania organizacji i dostosowanie już funkcjonujących rozwiązań technologicznych.
  • Konieczność dopasowania do siebie nowych rozwiązań technologicznych, procesów oraz sposobu pracy.
  • Niemożność osiągnięcia stanu dojrzałości cyfrowej bez wsparcia zewnętrznego partnera.

David Mills, Chief Executive Officer w Ricoh Europe powiedział  „W ciągu ostatniego roku dojrzałość cyfrowa zyskała ogromne znaczenie. Tempo zmian technologicznych oraz związane z nimi oczekiwania są większe niż kiedykolwiek. Osiągnięcie poziomu cyfrowej dojrzałości ma stać się nowym standardem. Bardzo ważne jest jednakże zapewnienie odpowiedniego poziomu infrastruktury. Tylko w ten sposób przedsiębiorstwa będą mogły w pełni korzystać z możliwości, które wynikają z dojrzałości cyfrowej.

Stworzenie rozbudowanej struktury oraz wsparcie partnerów jest w tym procesie niezwykle ważne  Otoczenie technologiczne w którym funkcjonują współczesne firmy stale się zmienia. Sprawia to, że utrzymanie dojrzałości cyfrowej będzie wymagało szybkiej reakcji i wiązało się z dużym zaangażowaniem ze strony przedsiębiorstw.  Dla wielu osiągnięcie cyfrowej dojrzałości stanie się wkrótce kluczowe i będzie miało wpływ na wizerunek organizacji oraz długofalowe zyski.”

GTS i T-Mobile zbudują za 7,9 mln zł sieć korporacyjną dla Polskiej Spółki Gazownictwa

0

Konsorcjum firm GTS Poland i T-Mobile Polska wygrało przetarg na budowę sieci korporacyjnej dla Polskiej Spółki Gazownictwa. Kontrakt o wartości blisko 7,9 mln zł brutto, został zawarty na okres 36 miesięcy.

Oferta konsorcjum była najkorzystniejsza spośród trzech pozostałych złożonych przez Orange, Netię i Exatela – poinformowano w komunikacie.

T-Mobile i GTS zbudują od podstaw operatorską sieć telekomunikacyjną (WAN) dla 4 spośród 6 regionów Polskiej Spółki Gazownictwa, z siedzibami w  Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Obejmie ona swym zasięgiem niemal trzy czwarte kraju.

Utworzenie nowej sieci korporacyjnej usprawni wymianę informacji między oddziałami spółki, równocześnie pozwalając PSG realnie obniżyć wydatki telekomunikacyjne. Zastosowane rozwiązanie gwarantuje także zachowanie najwyższego poziomu bezpieczeństwa przesyłanych danych i gwarancję ciągłości transmisji. Projekt zakłada bowiem utworzenie sieci podstawowej i zapasowej.

– Jestem przekonany, że dostarczone przez nasze konsorcjum rozwiązanie pozwoli PSG na szybką komunikację – powiedział Igor Matejov z zarządu T-Mobile Polska.

Rowery miejskie coraz popularniejsze

Miasta stają się bardziej przyjazne rowerzystom. Z roku na rok wzrasta liczba ścieżek rowerowych. Pomocne są też sieci wypożyczalni rowerów miejskich.

„Mamy ponad 220 tys. aktywnych użytkowników” – chwali się prezes Nextbike Polska Tomasz Wojtkiewicz. Od czasu wprowadzenia systemu Veturilo natężenie ruchu rowerowego w stolicy zwiększyło się o 60%. Obecnie stacji jest 197, a rowerów – blisko 3 tys.

Aby móc korzystać z systemu, należy wejść na stronę internetową www.veturilo.waw.pl i podać swoje dane osobowe w formularzu rejestracyjnym, a następnie – wpłacić 10 zł. Rowery wypożyczane są w specjalnych stacjach. Wystarczy podejść do terminalu, wpisać numer telefonu, kod PIN (lub przyłożyć zarejestrowaną kartę miejską) oraz numer roweru i można wziąć pojazd ze stojaka. Pierwsze 20 minut jazdy jest darmowe, za kolejne trzeba już zapłacić. Jednoślad można zwrócić na dowolnej stacji.

Niedawno odnotowano 5-milionowe wypożyczenie roweru. Dość często zdarza się tak, że na niektórych stacjach brakuje pojazdów, bo wszystkie są akurat używane. Najczęściej mieszkańcy stolicy korzystają z nich między godziną 7 a 9 oraz 15 a 18.

Słaby sierpień w przemyśle źle wróży wzrostowi PKB

Małgorzata Starczewska-KrzysztoszekKomentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Prognozy dotyczące sytuacji w przemyśle zawarte w ostatnich trzech wskaźnikach PMI, a także w badaniach koniunktury gospodarki (GUS) „wreszcie” zmaterializowały się. Po lepszym od oczekiwań lipcu, gdy produkcja sprzedana przemysłu wzrosła r/r o 2,3 proc. dane sierpniowe są bardzo słabe. Nie tylko dlatego, że dynamika zmian w przemyśle jest ujemna – tak rok do roku, jak i miesiąc do miesiąca, ale także dlatego, że tylko 15 spośród 34 działów przemysłu odnotowało wzrost, a aż 19 – spadek. I dlatego, że wśród działów słabnących są w części te eksportujące – samochody, artykuły spożywcze, mineralne surowce niemetaliczne. Na szczęście większość branż eksportowych (maszyny i urządzenia, meble, urządzenia elektryczne) miała się w sierpniu dobrze potwierdzając nie tylko swoją zdolność do konkurowania, ale także poprawiającą się sytuację na naszych głównych rynkach eksportowych. Jednak tej siły eksporterów nie starczyło na poprawę sytuacji w przemyśle.Należy zakładać, że słabe wyniki przemysłu to niestety efekt trwalszego osłabienia popytu na rynku wewnętrznym. Potwierdzą to wyniki przemysłu we wrześniu.

Jednak druga połowa 2014 r. nie zaczęła się w przemyśle najlepiej – relatywnie niski wzrost w lipcu, spadek w sierpniu. Po sześciu miesiącach br. produkcja sprzedana była większa o 4,3 proc. w stosunku do pierwszej połowy 2013 r. Po ośmiu miesiącach jest to już tylko 3,4 proc. A należy pamiętać, że przemysł to ponad 20 proc. naszego PKB i osłabienie jego wzrostu spowalnia wzrost całej gospodarki. Tym bardziej, że nowe miejsca pracy i wartość dodana tworzona w usługach w dużej mierze zależy od tego co dzieje się w przemyśle.

Jeśli okaże się, że zmiany w przemyśle nie mają wakacyjnego charakteru, a są trwalszą tendencją, wzrost PKB w drugiej połowie 2014 r. będzie zdecydowanie niższy niż w pierwszej połowie. Tym bardziej, że produkcja budowlano-montażowa też nie jest w dobrej kondycji. A to kolejne 7 proc. polskiego PKB.

Konfederacja Lewiatan

GPW: 23 września na Catalyst zadebiutują obligacje Zakładów Mięsnych Mysław

Zarząd Giełdy zdecydował, że 23 września będzie pierwszym dniem notowań w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst obligacji spółki Zakłady Mięsne Mysław. Ich wartość przekracza 3 mln zł.

Spółka zamierza zaoferować 16,9 tys  obligacji serii A oraz 13,7 tys obligacji serii B o wartości nominalnej 100 zł każda