Po ubiegłorocznej stabilizacji cen polis OC w 2018 roku spodziewane są podwyżki, ale nie będą one tak znaczące jak w latach 2015–2016 – oceniają eksperci mfind.pl. To efekt rosnących wypłat odszkodowań dla osób poszkodowanych w wypadkach. Dziś najwięcej za ubezpieczenie OC płacą kierowcy z Wrocławia – to ponad 1,5 tys. zł, z kolei najmniej ci Zielonej Góry, Rzeszowa i Białegostoku – ok. 800–900 zł.
Lata 2015 i 2016 przyniosły kierowcom ponad 50-proc. podwyżki cen obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych. W kilku miastach ceny wzrosły prawie dwukrotnie. Ubiegły rok przyniósł uspokojenie na rynku. Średnia cena polisy OC ustabilizowała się na poziomie nieco powyżej 1 tys. zł, ale kierowcy bez zniżek czy z bardziej ryzykownej grupy wiekowej płacili ok. 1,4–2 tys. zł.
– Choć ceny ubezpieczeń komunikacyjnych wciąż są na wysokim poziomie, to na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy ceny ustabilizowały się, ponieważ odnotowaliśmy wzrost zaledwie o 0,4 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Przemysław Pepla z mfind.pl.
Także początek tego roku był dla kierowców łaskawy. Ceny przestały rosnąć, a wielu miastach nawet spadły, np. w Kielcach (o 27 proc.), Białymstoku (14 proc.) i Bydgoszczy (13 proc.). Na bardziej atrakcyjną ofertę mogą liczyć także kierowcy w Poznaniu, Rzeszowie i Zielonej Górze. Podwyżki odczują za to mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Olsztyna czy Opola.
– Najdroższe ubezpieczenie OC jest we Wrocławiu. Już drugi rok z rzędu kierowcy w tym mieście muszą płacić za nie najwięcej spośród wszystkich miast wojewódzkich w Polsce, już ponad 1,5 zł – mówi Przemysław Pepla.
Podobne kwoty muszą zapłacić mieszkańcy Olsztyna – średnio 1 439 zł. Dla porównania, w Gdańsku średnia cena wynosi 1 313 tys. zł, w Warszawie nieco ponad 1 202 tys. zł, w Łodzi 1 244 tys. zł, a w Krakowie 1 146 tys. zł.
– Choć obecnie ceny polis OC ustabilizowały się, co jest dobrą wiadomością dla kierowców po gwałtownych podwyżkach w ubiegłych latach, to w nadchodzących miesiącach spodziewamy się niestety dalszych podwyżek. Nie powinny jednak być one tak duże jak w poprzednich latach – mówi Przemysław Pepla.
Powodem są wciąż rosnące wypłaty odszkodowań z tytułu szkód osobowych. W ciągu III kwartałów 2017 roku ubezpieczyciele wypłacili 6,3 mld zł odszkodowań i świadczeń z OC komunikacyjnego. To o 8,3 proc. więcej niż rok wcześniej.
– Odsetek wypłat odszkodowań z tytułu szkód osobowych jest w naszym kraju stosunkowo niewielki, jeśli zestawimy go z danymi z Europy Zachodniej. Prognozujemy, że odsetek ten będzie rósł, a wraz z nim niestety także i ceny polis komunikacyjnych – mówi Przemysław Pepla.
Ekspert mfind.pl przypomina, że w najbliższych miesiącach największy wpływ na rynek ubezpieczeń będzie miała unijna dyrektywa o dystrybucji ubezpieczeń (IDD), której intencją jest zapewnienie wyższego poziomu ochrony klienta. Regulacja nakłada na dystrybutorów ubezpieczeń wiele nowych obowiązków, takich jak rzetelne informowanie o cechach produktu, opłatach, zasadach wynagradzania pośredników przez towarzystwa ubezpieczeń. Dystrybutorzy będą musieli analizować potrzeby klientów, by zaprezentować im najkorzystniejsze oferty.
Za niecały miesiąc ruszy nabór wniosków w pierwszym konkursie INGA To wspólne przedsięwzięcie PGNiG SA, Gaz-System SA i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju z rekordowym budżetem przekraczającym 400 mln zł. Na granty mogą liczyć nowatorskie projekty, które potem trafią do pilotażowego wdrożenia i komercjalizacji. Na programie INGA ma skorzystać cały polski sektor gazowniczy.
Począwszy od 19 lutego ruszy nabór wniosków w pierwszym konkursie programu INGA – Innowacyjne Gazownictwo. To wspólnie przedsięwzięcie realizowane przez PGNiG SA, Gaz-System SA oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Strategicznym celem programu jest zwiększenie konkurencyjności polskiego sektora gazowniczego.
– Zgłaszać mogą się przedsiębiorcy, konsorcja złożone z małych i średnich przedsiębiorstw oraz tych dużych we współpracy ze światem nauki. Czekamy na przełomowe pomysły, dzięki którym będziemy mogli dorównywać najlepszym na świecie. Już teraz jesteśmy liderem w tej części Europy. Mam nadzieję, że do programu INGA będą zgłaszali się najlepsi z najlepszych – mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Kroplewski, wiceprezes do spraw rozwoju w PGNiG.
Łączny budżet programu to 400 mln zł, z którego połowę zapewnia Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, a drugą połowę partnerzy przemysłowi: PGNiG SA – 133 mln zł i Gaz-System SA – 67 mln zł.
– Budżet w ramach działalności innowacyjnej GK PGNiG kolejnych pięciu latach wyniesie 700 mln zł, a uwzględniając finansowanie zewnętrzne – ponad 1 mld zł. Więc jest o co walczyć – mówi Łukasz Kroplewski. – Zespoły ekspertów oceniające wnioski będą pracowały z bezpośrednim udziałem przedstawicieli naszych firm tj. PGNiG SA i naszych spółek oraz Gaz-System SA. W ciągu 3 miesięcy od zamknięcia zgłoszeń zostaną wyłonione najlepsze projekty i podpisane będą umowy z konsorcjami wykonawczymi. Po zakończeniu realizacji projektów ocenimy i zadecydujemy, które z realizowanych projektów będziemy chcieli komercjalizować. Musi to wynikać oczywiście z rachunku ekonomicznego – dodaje.
O dofinansowanie na prace badawczo-rozwojowe mogą się ubiegać konsorcja złożone z przedsiębiorstw i jednostek naukowych lub wyłącznie z jednostek naukowych. Granty otrzymają najlepsze, nowatorskie projekty z ośmiu kluczowych obszarów: poszukiwanie i wydobycie węglowodorów oraz produkcja paliw gazowych, pozyskanie metanu z pokładów węgla, materiały do budowy i eksploatacji sieci gazowych, sieci gazowe, użytkowanie, obrót i nowe zastosowania LNG i CNG, technologie wodorowe i paliwa gazowe, technologie stosowane we współpracy z klientami oraz ochrona środowiska.
– To największy program badawczy w historii naszej firmy, o niebagatelnej wartości. Wspólne przedsięwzięcie bazuje na tzw. agendzie badawczej, co oznacza że partnerzy przemysłowi zgłaszają swoje tematy – problemy badawcze, które uważają za istotne i które chcieliby rozwiązać z udziałem otoczenia naukowo-badawczego – mówi Dariusz Dzirba, dyrektor Departamentu Badań i Rozwoju w PGNiG SA.
– W naszym wypadku projekty, których oczekujemy to m.in. innowacyjne pomysły związane z poszukiwaniem i wydobyciem węglowodorów, ale także nowoczesne rozwiązania związane z wykorzystaniem LNG, CNG czy dystrybucją gazu – dodaje Łukasz Kroplewski.
Wiceprezes do spraw rozwoju w PGNiG SA podkreśla, że gazownictwo nie może już obejść się bez innowacji, a spółka ma ambicję być liderem tego obszaru. Na programie INGA ma jednak skorzystać cały sektor gazowniczy i energetyczny.
Jak podkreśla Aleksander Zawisza, wicedyrektor pionu rozwoju w spółce Gaz-System SA, oczekiwania dotyczące programu są bardzo wysokie.
– Oczekujemy nowych rozwiązań, nowego podejścia czy złożenia dotychczasowych rozwiązań w zupełnie nową całość. Nie musi być to coś, co można porównać do wynalezienia koła czy dynamitu. Połączenie rozwiązań, które istnieją na rynku i złożenie ich w odpowiedni sposób może stworzyć dodatkową wartość. Nam – jako przedsiębiorstwu sieciowemu, które zajmuje się przesyłem gazu i ma terminal w Świnoujściu – zależy przede wszystkim na obszarach związanych z budową sieci, ze wszystkim, co łączy się z LNG, z chłodem i wykorzystaniem gazu w tejże postaci. Dodatkowo, nastawiamy się także na ochronę środowiska – mówi Aleksander Zawisza.
– Mamy bardzo duże oczekiwania wobec tego programu. Naszą ambicją jest, abyśmy znaleźli innowacje przełomowe. Zależy nam też na usprawnieniach, które pomogą w codziennej eksploatacji, w codziennej pracy – to jest ważne, to nasza bazowa działalność. Natomiast ze względu na skalę programu myślę, że wyłowimy wśród realizowanych projektów takie, które przyniosą nam rozwiązania o charakterze fundamentalnym i przełomowym. Oczekuję bardzo znaczących efektów programu INGA – dodaje Dariusz Dzirba.
Wnioski w ramach programu INGA – Innowacyjne Gazownictwo będzie można składać od 19 lutego do 20 kwietnia br., a laureaci zostaną wyłonieni drugiej połowie roku.
We wtorek w USA publikacji raportów makro nadal nie było, ale pojawiło się sporo raportów kwartalnych spółek, co mogło mieć umiarkowany wpływ na nastroje. Jak zwykle jednak rynek albo zachwycał się wynikami albo je lekceważył.
Wpływ mogło mieć też to, że po sesji poniedziałkowej prezydent Trump wydał dekret nakładający cła importowe na chińskich producentów paneli słonecznych i pralek. Mówiono, że to nie będzie miało wielkiego wpływu na globalna wymianę handlową, ale mogło być tylko początkiem dłuższej serii takich działań, a to zaszkodziłoby koniunkturze. Wall Street zdawała się tego problemu nie dostrzegać.
Wall Street rozpoczęła sesję od kolejnego wzrostu indeksów i kolejnych rekordów. Na szerokim ryku (S&P 500) widać było już pewne wahanie, ale NASDAQ nadal wyraźnie zyskiwał. Przypominam, że spółki z tego ostatniego indeksu niewiele skorzystają na zmianach podatkowych… Potem niewiele się już zmieniło. S&P 500 zyskał 0,22%, a NASDAQ 0,71%. Oczywiście były to kolejne rekordy.
GPW rozpoczęła wtorkową sesję w doskonałych nastrojach. Po pół godzinie WIG20 zyskiwał już blisko jeden procent. WIG zyskiwał nieco mniej, ale ustanawiał (wreszcie) nowy rekord wszech czasów. Po południu nastroje na europejskich parkietach się pogorszyły, a to natychmiast obniżyło indeksy również na GPW. Bardzo szybko rynki się uspokoiły, a WIG20 zaczął wdrapywać się w kierunku przedpołudniowych szczytów.
Ten ruch zakończył się niepowodzeniem. WIG20 zanurkował (mimo tego, że na innych rynkach niewiele się zmieniło) i zabarwił na czerwono. Zanosiło się na zakończenie sesji neutralnie lub kosmetycznym spadkiem, ale dzięki fixingowi WIG20 zyskał 0,36%, MWIG40 zyskał 0,40%, a WIG 0,31% – na tym ostatnim (indeksie szerokiego rynku) zostało 40 punktów (0,06%) do szczytu wszech czasów.
Na innych rynkach rozwijających się nastroje są znakomite. Węgierski BUX bije rekord za rekordem, indeks z Szanghaju jest najwyżej od dwóch lat, indeks turecki ustanowił rekord itp. Z tego wniosek, że nasz rynek też powinien nadal rosnąć. Wtorkowa sesja pokazuje jednak, że widać u nas strach przed szaleństwami Wall Street. Nie wykluczam, że GPW będzie chciała przeczekać korektą na Wall Street (w końcu kiedyś musi się rozpocząć).
Za pomocą telefonii internetowej i wirtualnej centrali telefonicznej TeleCube.pl, każda firma, nawet mikro i małe przedsiębiorstwo, może zbudować automatyczny sekretariat, z wieloma funkcjami telefonicznymi i usystematyzować zarządzanie połączeniami wewnątrz firmy, jak i z jej Klientami. Pomoże to zdecydowanie polepszyć komunikację z Klientami oraz usprawni działanie firmy i ułatwi pracę działom i osobom odpowiedzialnym za telefoniczny kontakt z Klientem.
Innowacyjne oblicze telefonii stacjonarnej
Telefonia internetowa, to odmiana telefonii, która wykorzystuje technologię VoIP (dlatego jest też określana mianem, telefonii VoIP), do przesyłania dźwięku. Krótko mówiąc rozmowa jest w tym przypadku realizowania via łącze internetowe. Czy zatem połączenia odbywają się li tylko poprzez komputer czy laptop ? Nic bardziej mylnego. Opcji w tym aspekcie jest o wiele więcej. Co oprócz tego może być (w zależności od operatora) atutem telefonii internetowej? Już odpowiadam: dowolna numeracja, w tym również zagraniczna; szereg usług i funkcji (np. wirtualna centrala, nagrywanie rozmów czy telekonferencje); dostęp do panelu Klienta 24 h / dobę (zawierającego m.in. rozbudowane statystyki połączeń); integracja z CRM i wiele więcej. O tym wszystkim i innych zaletach VoIP, opowiem Tobie w niniejszym artykule, na przykładzie telefonii TeleCube i oferowanych przez nią usług, a przede wszystkim wirtualnej centrali telefonicznej.
Wielość urządzeń, wolność wyboru
Połączenia w telefonii VoIP, można realizować na wiele sposobów, które sam wybierasz, w zależności od Twoich aktualnych preferencji, czy też miejsca przebywania, Twojego bądź pracowników i współpracowników Twojej firmy. Możesz dzwonić przy użyciu: tradycyjnego telefonu analogowego (połączonego z tzw. bramką VoIP), komputera, laptopa czy telefonu komórkowego (wykorzystując odpowiednią aplikację, np. darmowy komunikator ZoIPer i słuchawki z mikrofonem) oraz dedykowanego (przewodowego lub bezprzewodowego) telefonu VoIP. Możesz dostosować konkretne urządzenia do wybranych osób czy też działów. Co więcej w przypadku zmiany siedziby firmy, przeniesienie i wdrożenie usługi jest bardzo wygodne i proste.
Numery z dowolnej polskiej strefy oraz zagraniczne
W Telecube, korzystasz z tradycyjnych numerów stacjonarnych, z prefiksem odpowiednim dla danej strefy numeracyjnej (np. 22 – Warszawa, 32 – Katowice). Wybierając jednak numery stacjonarne z puli TeleCube, nie ma znaczenia lokalizacja Twojej firmy. Jeśli pracujesz w Katowicach, a chciałbyś użytkować numer katowicki i do tego warszawski oraz poznański, nie będzie z tym najmniejszego problemu. Ba, numer możesz otrzymać także z puli zagranicznej (w przypadku niektórych krajów, do przydzielenia numeru należy potwierdzić posiadanie w nim siedziby Twojej firmy). Jeśli dysponujesz własnymi numerami i nie chcesz z nich rezygnować, możesz je przenieść do TeleCube. Powitamy je bardzo serdecznie J
Tanie, a nawet bezpłatne rozmowy telefoniczne
Wszystkie połączenia pomiędzy numerami w ramach sieci TeleCube.pl będziesz mógł realizować bezpłatnie. Nawet jeśli Twoja firma zatrudnia kilkuset pracowników. Darmowe rozmowy, zrealizujesz również, ze swoimi współpracownikami, freelancerami czy nawet partnerami, pod warunkiem, że posiadają oni numery w sieci TeleCube. Za połączenia wychodzące (poza siecią TeleCube) zapłacisz, zgodnie z cennikiem TeleCube. Najtańsze rozmowy przeprowadzisz już od 5 groszy netto/minutę.
Pakiet Mini, za 9 zł netto / miesiąc
Do realizacji tradycyjnych połączeń i wysyłania SMSów, wystarczy zaopatrzyć się w pakiet Mini, który kosztuje 9 zł netto miesięcznie. W jego ramach TeleCube oferuje polski numer stacjonarny do rozmów telefonicznych oraz dodatkowo numer faxowy. Drugi z wymienionych numerów posłuży do odbierania i wysyłania dokumentów faxowych, przy użyciu rozwiązania o nazwie fax internetowy. Fax internetowy, to nic innego jak przeniesienie tradycyjnej usługi faxowej do świata wirtualnego. Z tą różnicą, że nie jest w tym przypadku wymagany tradycyjny sprzęt, ponieważ faxy przychodzą na adres mailowy, a ich wysyłanie jest realizowane przy wykorzystaniu panelu Klienta TeleCube.
Do pakietu Mini można dokupić np. numery zagraniczne. Ich koszt jest zależny od konkretnego kraju i wynosi od 19 zł netto / miesiąc (np. numer z USA czy Kanady).
Pakiet Mini to jednak tylko preludium do szerokiego wachlarza możliwości, które oferuje TeleCube. A główną z nich jest wirtualna centrala telefoniczna.
Centrala telefoniczna, co to jest ?
Centrala telefoniczna jest rozwiązaniem funkcjonującym na rynku, już od ładnych paru lat i służy do zarządzania połączeniami i usługami telefonicznymi. Kiedyś była ona jednak wykorzystywana, w głównej mierze przez podmioty sektora publicznego i korporacje. Wymagała znacznych nakładów finansowych i miejsca na sprzęt oraz okablowanie. Od kilku lat dzięki m.in. TeleCube, można zakupić centralę w wersji w chmurze, czyli tzw. wirtualną centralę telefoniczną. Jest ona wygodniejsza w użytkowaniu, bardziej skalowalna, a przede wszystkim o wiele tańsza, przez co dostępniejsza dla większej liczby firm, nawet tych najmniejszych.
Wirtualna centrala TeleCube, milowy krok do usprawnienia zarządzania komunikacją telefoniczną
Jeśli obecnie używasz w swojej firmie tradycyjnej telefonii stacjonarnej i często Klienci nie mogą się do Ciebie dodzwonić słysząc sygnał zajętości, koniecznie zainteresuj się wirtualną centralą telefoniczną.
Wirtualna centrala (telecube.pl/wirtualna-centrala-telefoniczna) TeleCube to narzędzie do zarządzania połączeniami, numerami i funkcjami telekomunikacyjnymi, administrowane przez Ciebie z poziomu panelu Klienta, do którego masz dostęp o każdej porze, za pomocą dowolnego urządzenia zaopatrzonego w przeglądarkę internetową.
Twój Klient już nigdy nie usłyszy sygnału zajętości
Wirtualna centrala, ma wiele zastosowań. Możesz dzięki niej powitać dzwoniącego Klienta komunikatem głosowym, z prośbą o wybór tonowy konkretnego numeru, przyporządkowanego do określonej osoby czy działu. Po dokonaniu wyboru, nastąpi połączenie z konkretną osobą lub dzwoniący usłyszy kolejny komunikat/powiadomienie albo np. zostanie przekierowany do poczty głosowej. Wszystko zależy od tego jak zaprojektujesz schemat działania centralki. Jeśli wszyscy konsultanci prowadzą aktualnie rozmowy, dzwoniącego możesz skierować do tzw. kolejki. Podczas oczekiwania będzie mu emitowana muzyka oraz komunikat o aktualnym miejscu w kolejce. Jeśli w trakcie rozmowy zajdzie potrzeba, jej transferu na inny numer będzie to możliwe do zrealizowania bez konieczności rozłączania się dzwoniącego, również na numer spoza sieci TeleCube, w tym komórkowy (za dopłatą). Co więcej komunikaty powitalne lub informacyjne (można je przygotować bezpłatnie, korzystając z wirtualnego lektora TeleCube, dostępnego w kilku językach lub odpłatnie zlecić ich nagranie profesjonalnym lektorom proponowanym przez TeleCube) mogą być różnorodne i dopasowane do konkretnych przedziałów czasowych i dni. Ma to najczęściej miejsce w przypadku zróżnicowania wiadomości emitowanych w godzinach pracy oraz poza godzinami pracy czy w święta. W przypadku gdy Klienci nie zechcą czekać w kolejce i postanowią się rozłączyć, na panelu Klienta będzie można odszukać wszystkie takie nieodebrane połączeniai jednym kliknięciem zainicjować rozmowę z danym numerem. Dzięki temu, nie stracimy potencjalnego Klienta i na pewno zyskamy w jego oczach. No i będziemy postrzegani jako firma, która potrafi szybko reagować.
Nagrywanie rozmów, Claude Control, SMS, KeyPass
Wirtualna centrala TeleCube ma jeszcze wiele innych funkcjonalności. W dziale handlowym (i nie tylko) bardzo przydatne będzie zapewne nagrywanie rozmów. W TeleCube rozmowy są dostępne, na panelu Klienta przez 30 dni. W tym okresie można je pobrać (pojedynczo lub zbiorczo) na swój serwer i na stałe zarchiwizować. Nagrywanie jest przydatne nie tylko do odsłuchania rozmowy i przypomnienia sobie pewnych jej ustaleń (np. do opracowania oferty i Umowy oraz reklamacji) ale również do weryfikacji przez przełożonego umiejętności konsultanta infolinii i korygowania pewnych błędów dotyczących technik sprzedaży i obsługi Klienta, na podstawie materiału w postaci nagrania. Inną funkcją, która z kolei pozwala managerowi przysłuchiwać się via wybrane urządzenie telefoniczne, rozmowom pracownika i „na żywo” podpowiadać mu (podpowiedzi słyszy oczywiście tylko pracownik, a nie Klient) co ma mówić dzwoniącemu jest ClaudeControl. Taki monitoring rozmowy, można prowadzić nawet jeśli manager i pracownik znajdują się w innych miastach.
Po skończonej rozmowie czasami warto, nawet tylko w kilku zdaniach czy słowach wysłać Klientowi jej podsumowanie, ustalenia, albo po prostu jeszcze raz za nią podziękować. Do realizacji bardzo krótkiego przekazu, np. wspomnianego podziękowania, odpowiedni będzie SMS, którego można wysłać z panelu Klienta (również z nazwą własną, w polu nadawcy np. swojej marki).
Wybranym Klientom czy też grupom vipowskim, którym chcesz udostępnić ekskluzywne treści (np. informacje o limitowanych produktach czy określonych promocjach) i/lub przyporządkować dedykowanych doradców, możesz przydzielić, dzięki usłudze KeyPass, specjalne kody PIN. Posiadacz kodu wykorzystuje je gdy dzwoni na Twój numer i następnie wprowadza je tonowo. Jest wtedy automatycznie przekierowany do konsultanta lub miejsca gdzie odsłucha wybrane treści.
Przechodzimy do kosztów centrali, a tu miła niespodzianka
Najtańszy pakiet wirtualnej centrali, o nazwie Start, który zawiera większość dostępnych funkcjonalności centralkowych, kosztuje tylko 29 zł netto / miesiąc. W tej cenie TeleCube oferuje opisywane już opcje: IVR, warunki czasowe, wirtualny lektor, wysyłanie Smsów, fax internetowy, kolejkowanie, przekierowanie połączeń, KeyPass czy pocztę głosową. Pakiet jest przewidziany dla 4 użytkowników/stanowisk (4 konta SIP, nazywane numerami wewnętrznymi), którzy otrzymują 2 numery stacjonarne. W TeleCube, z jednego numeru stacjonarnego może korzystać nawet kilka osób, które posiadają jednak odrębne numery wewnętrzne. Dlatego też Klient dzwoniący na jeden i ten sam numer stacjonarny, może być następnie łączony z różnymi osobami, które mają zdefiniowane numery wewnętrzne. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby każda osoba w Twojej firmie, oprócz numeru wewnętrznego, posiadała też swój indywidualny numer stacjonarny. Zwłaszcza wtedy, gdy ma ona się prezentować indywidualnym numerem, a nie głównym numerem firmy, przy połączeniach wychodzących.
Pakiet Start sprawdzi się doskonale w mikrofirmie. TeleCube posiada jednak rozwiązania, dla praktycznie każdego rodzaju działalności, niezależnie od branży i ilości pracowników. Najdroższy pakiet Elite (w cenie 129 zł netto/miesiąc), zawiera oprócz funkcjonalności pakietu Start również nagrywanie rozmów, telekonferencje (grupowe rozmowy, w wirtualnym pokoju telekonferencyjnym, do 15 osób) oraz 32 numery wewnętrzne i 16 numerów stacjonarnych. Nie oznacza to jednak, że maksymalna ilość stanowisk, oferowanych przez TeleCube, to 32. W tym przypadku nie ma ograniczeń i można dokupić w każdej chwili, do wybranego pakietu, tak numery wewnętrzne, jak i numery stacjonarne, jak również usługę ClaudeControl.
Usługi, usługami, ale ten Panel klienta
Pisałem już o tym, że TeleCube oferuje całodobowy panel Klienta, z dostępem do nieodebranych połączeń i opcją wysyłania faxów i SMSów. To jednak tylko namiastka tego co znajduje się na panelu. Panel to po prostu intuicyjne, łatwe w obsłudze centrum informacyjne oraz zarządcze twoich połączeń i usług w TeleCube. Znajdziesz tu m.in. billingi połączeń, statystyki z kolejek (w podziale na konsultantów, grupy), faktury, dostępne do wyboru polskie i zagraniczne numery telefoniczne oraz graficzne narzędzie do samodzielnego zaprojektowania schematu Twojej centrali. Ta ostatnia informacja, a w zasadzie użycie słowa „samodzielnie” może Ciebie zaskoczyć. Zwłaszcza jeśli jeszcze nie miałeś do czynienia z takimi kwestiami. Należy podkreślić, w tym miejscu, że takie narzędzie to duże udogodnienie dla Ciebie. Po pierwsze jest ono intuicyjne, a po drugie uniezależnia Cię w dużym stopniu od działu technicznego dostawcy, ponieważ możesz w każdej chwili dokonać edycji Twoich ustawień centralkowych. Ma to szczególne znaczenie, gdy trzeba coś zmienić „na wczoraj” np. komunikat, czy też godziny emitowania go. Jeśli mimo wszystko taka samodzielność trochę Cię zniechęca, od razu spieszę żeby Cię uspokoić. W przypadku jakichkolwiek niejasności Biuro Obsługi Klienta TeleCube, udzieli wskazówek i pomoże w konfiguracji centrali, łącznie z przeprowadzeniem stosownego szkolenia.
Integracja TeleCube z CRM
Dobrze funkcjonującą i zautomatyzowana usługa telekomunikacyjna, bardzo ułatwia i usprawnia pracę Twojej firmy i kontakt z Klientami. Nie wyczerpuje ona jednak wszystkich możliwości komunikacyjnych oraz nie jest też dedykowana do ogólnego zarządzania kontaktami z Klientami.
W tym celu sugeruję zaopatrzyć się w narzędzie zwane CRM (np. Sugester.pl czy CRMVision.pl). TeleCube.pl go nie oferuje, ale może zintegrować się z konkretnym rozwiązaniem CRM (dzięki posiadaniu API) z korzyścią dla TeleCube, jak i danego systemu CRM, a przede wszystkim Ciebie, jako ich użytkownika J
Sprawdź TeleCube w akcji, bez żadnych zobowiązań
Nikt nie lubi podejmować decyzji, jeśli nie jest przekonany, że zakup spełni jego potrzeby. TeleCube to rozumie, dlatego oferuje swoją usługę do testów, na 14 dni. W tym okresie możesz przetestować większość opcji bezpłatnie, przy użyciu darmowych minut i testowej numeracji. Po testach możesz zrezygnować z dalszego użytkowania TeleCube albo rozpocząć płatną współpracę w opcji prepaid (tzw. przedpłata) lub na podstawie okresowej Umowy.
Dodatkowe darmowe minuty, z kodem promocyjnym
Zachęcam do testów wirtualnej centrali TeleCube. Jeśli chcesz się przekonać jak działa pakiet Elite, kliknij w ten link: www.telecube.pl/rejestracja/?product_id=18, wypełnij formularz rejestracyjny i przejdź (po otrzymaniu linku aktywacyjnego) do panelu Klienta. Jeśli w trakcie rejestracji wpiszesz Kod: CEO18 (ewentualnie możesz go podać telefonicznie, kontaktując się z naszym działem sprzedaży, do 24 godzin od rejestracji, pod numerem 221131415) otrzymasz, zamiast tradycyjnej puli, aż 150 minut na testy (dotyczy połączeń w cenie 5 groszy netto / minutę, dla droższych połączeń ilość minut będzie relatywnie mniejsza). Kod jest ważny do 15 lutego br. (w tym terminie należy się zarejestrować) i dotyczy tylko Klientów, którzy nigdy wcześniej (tj. do 25 stycznia 2018 r.) nie korzystali z usług telefonii TeleCube.
Ważne! Większą pule darmowych minut otrzymasz również w przypadku wyboru innego niż Elite, pakietu wirtualnej centrali
Rynek szkoleń można podzielić na kilka segmentów. Pierwszymsą reprezentanci międzynarodowego know-how – np. House of Skills – sprzedający produkt, który jest obrandowany, zwalidowany oraz bardzo ciekawie opakowany. Kolejnym segmentem jest know-how powszechne – open source – z którego korzystają zarówno osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, jak też osoby bez wykupionego prawa licencyjnego sprzedaży know-how. Planktonem można nazwać firmy, które powstały jako pokłosie programów unijnych i bardzo zepsuły rynek. Są one gotowe dostarczać rozwiązania szkoleniowe w sposób niewystarczający jakościowo oraz po bardzo niskiej cenie.
– Wiem jak wygląda ten rynek, spotykam się z przedstawicielami różnych firm szkoleniowych i uczestniczę w procesach sprzedażowych, Dla coraz mniejszej liczby klientów cena za dzień szkolenia jest jedynym kryterium podczas procesu decyzyjnego, który stanowi o wyborze danej firmy. Uczestnik ma wynieść ze szkolenia jak najwięcej praktycznych umiejętności, a nie wyłącznie znaleźć się na liście obecności – powiedział agencji eNewsroom.pl Marcin Konieczny, partner w firmie „House of Skills” – Zarówno rynek, jak i spektrum usług są bardzo szerokie. Czym innym jest coaching 1 na 1, a czym innym jest organizacja bardzo dużej konferencji dla 1000 osób, podczas której przemawia 1 keynote speaker. Największym obszarem, gdzie można rozwinąć umiejętności, są 1-2 dniowe szkolenia – podsumował Konieczny.
Decyzja podjęta. Zaczynasz inwestować w nieruchomości. Początki bywają trudne. Chcesz zarobić jak najwięcej, ale boisz się, że lokując kapitał w nieodpowiednie mieszkanie możesz tylko stracić. Spokojnie. Mamy dla Ciebie krótki poradnik, jak zacząć inwestować w nieruchomości.
– Dziś kiedy lokaty bankowe są tak słabo oprocentowane, najlepszą formą inwestycji kapitału jest kupno mieszkania. Dla przykładu, kupując mieszkanie w Piasta Park II roczna stopa zwrotu wynosi 8-9%. Szacujemy, że podobne wyniki osiągną mieszkania w Apartamentach Nowa Bonarka. Porównując lokaty bankowe (ok. 2%) i średnią rentowność inwestycji w nieruchomości (5-6% rocznie) jednoznacznie widać, co się bardziej opłaca – mówi Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży Wawel Service.
Krok pierwszy: oblicz stopę zwrotu
W tym przypadku racjonalne myślenie jest wskazane. Zacznij od obliczenia stopy procentowej. Im będzie wyższa tym inwestycja bardziej opłacalna. Jak to zrobić? Jeśli na przykład kupiłeś mieszkanie w Krakowie za 300 tys. zł i chcesz je wynająć za 2 tys. zł, a koszty utrzymania mieszkania wynoszą 500 zł to:
(2 000 zł – 500 zł) x 12 miesięcy / 300 000 zł = 6%
Jeżeli jednak takie samo mieszkanie kupiłeś na kredyt to od kosztów przychodu musisz odliczyć odsetki kredytowe np. 500 zł:
Im stopa kredytu jest niższa tym zainwestowane środki będą się zwracać dłużej.
Krok drugi: zadbaj o kapitał
Wiesz już, jaki zysk możesz otrzymać, pora na zadanie sobie pytania, czy jest on dla ciebie satysfakcjonujący. Jeśli tak – zadbaj o odpowiednie środki. Warto już na początku drogi inwestora racjonalnie ocenić warunki finansowe i obliczyć zdolność kredytową. Najkorzystniej kupić mieszkanie za gotówkę, ale mało kto może sobie na to pozwolić. Kredyt wiąże się z posiadaniem wkładu własnego (obecnie to 20% ceny mieszkania). Pamiętaj też o kosztach dodatkowych (opłaty bankowe, założenie księgi wieczystej, opłaty u notariusza). Najlepiej, jeśli będziesz miał odłożone dodatkowe kilkanaście tysięcy.
Krok trzeci: określ ryzyko
Niebezpieczeństwo niepowodzenia jest zawsze. Oczywiście mniejsze, kiedy kupujesz mieszkanie w stolicy, które możesz wynająć studentom, większe – jeśli masz zamiar wziąć na kredyt zabytkowy dworek na Mazurach. Bez względu na to, którą opcję wybierzesz – zastanów się, jaką część środków możesz stracić? Jeśli zrobisz dobry research – sprawdzisz ceny wynajmowanych lokali w okolicy, zapotrzebowanie na lokale biurowe będziesz mógł ocenić ryzyko, jakie niesie za sobą inwestycja.
Krok czwarty: wybierz nieruchomość
Jeśli znasz już swoje możliwości finansowe i oszacowałeś ryzyko, jakie możesz ponieść – wybierz lokal, w który chcesz zainwestować. Pewny, ale niższy zysk da mieszkanie w dobrej lokalizacji, które wynajmiesz z łatwością. Jeżeli chcesz zainwestować większą sumę pieniędzy może warto zastanowić się nad kupieniem domku w górach i urządzeniem w nim ekskluzywnego SPA?
Krok piąty: wybierz sposób inwestycji
Teraz powinieneś zdecydować, w jaki sposób ma zarabiać na ciebie mieszkanie. Czy chcesz w nim zamieszkać, a potem drożej sprzedać? A może wynająć lokatorom lub dzierżawić firmie? Możliwości jest sporo. Zastanów się, ile czasu możesz poświęcić inwestycji. Czy jesteś gotowy, by pomagać studentom zawsze, jeśli coś się zepsuje? A może wolisz, aby to osoba wynajmująca przejęła wszystkie obowiązki związane z lokalem?
Krok szósty: zainwestuj
Kiedy już znajdziesz wymarzone mieszkanie pod inwestycję – zastanów się, czy sam chciałbyś w nim mieszkać. Dzięki temu ocenisz czy nieruchomość jest atrakcyjna. Zwróć uwagę na lokalizację, otoczenie, rodzaj zabudowy, plan zagospodarowania przestrzeni. Porównaj ofertę, która wydaje ci się najlepsza z innymi, a jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości – skonsultuj się z rzeczoznawcą.
Pamiętaj!
Jeśli chcesz zostać inwestorem powinieneś poznać ustawy, które pozwolą ci doszkolić się z zakresu prawa mieszkaniowego:
Ustawa o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy i zmianie kodeksu cywilnego,
Ustawa prawo spółdzielcze,
Ustawa o wspólnotach mieszkaniowych.
W przypadku wątpliwości możesz skonsultować się z prawnikiem, możesz też wybrać się do notariusza, który wytłumaczy ci za co i ile musisz zapłacić.
Mateusz Halawa, kierownik zespołu humanistyki i nauk społecznych, Katedra Wzornictwa School of Form, Uniwersytet SWPS w Poznaniu
Jedna z grup roboczych Parlamentu Europejskiego zajmuje się wyzwaniami, jakie stawia przed naszym systemem prawnym rozwój robotów i maszyn bazujących na sztucznej inteligencji. Czy rozwój technologii doprowadzi do tego, że roboty nas zastąpią czy też uda się nam oswoić technologię tak, by nam służyła? Co odróżnia roboty od ludzi, a raczej wytwory pracy człowieka od efektów działania robota i dlaczego inaczej wartościujemy tą pracę – wyjaśnia Mateusz Halawa, kierownik zespołu humanistyki i nauk społecznych, Katedra Wzornictwa School of Form, Uniwersytet SWPS w Poznaniu.
Przedstawicielka komisji Mady Delvaux podkreślała w przemówieniu, że komisja chce upewnić się, że w miarę jak wpływają na coraz więcej obszarów naszego życia codziennego, roboty „pozostaną w służbie ludzi”. Jest w tej frazie niepokój znany z literatury science-fiction z klasycznymi tropami praw robotów i dystopijnymi wizjami świata, w którym roboty przejęły kontrolę nad ludźmi. Przyszłość, jak pisał William Gibson, rozgrywa dziś, tylko jest nierówno rozłożona. Gdy Parlament Europejski opracowuje ramy prawne dla nowego rodzaju osób, „osób elektronicznych”, czytamy o autonomicznych samochodach na szosach Kalifornii, które to auta analizując dynamicznie zmieniającą się sytuację, nieuchronnie stają przed moralnymi dylematami. Kogo omijać w sytuacji zagrożenia? Czy poświęcić życie pasażerów, jeśli miałoby to uratować więcej istnień?
My w świecie robotów
Za tymi zmianami próbuje nadążyć humanistyka i nauki społeczne, którym wydawało się, że pozostaną dyscyplinami wiedzy o relacjach między ludźmi. Tymczasem media coraz częściej opisują sytuacje społeczne, które nie rozgrywają się jedynie między ludźmi, lecz między ludźmi a technologiami. Badacze społeczeństwa coraz częściej zwracają uwagę na światy i byty stworzone za pośrednictwem cyfrowego kodu. Rozwijają się krytyczne badania nad oprogramowaniem (software studies), które pokazują, że nasze sprawy w znacznym stopniu są kształtowane przez algorytmy decydujące o tym, jakie wiadomości czytamy, jaką mamy zdolność kredytową, czy komu przedstawi nas aplikacja randkowa. Filozofowie tacy jak Grégoire Chamayou przyglądają się dronom, które zmieniają myślenie o etyce wojny. Psycholodzy obserwują niezwykle bliskie i nacechowane czułością więzi, jak te między starszymi mieszkańcami japońskich domów opieki a interaktywnymi, robo-foczkami Paro. Socjolodzy i ekonomiści zaś stawiają pytania o przyszłość pracy i opartego na niej ładu społecznego w czasach, w których blisko połowę zadań wykonywanych przez ludzi będzie można zrobotyzować.
Cyfrowa edukacja
Biorąc pod uwagę, jak bardzo rewolucja technologiczna przekształca naszą codzienność, zaskakuje, jak słabo jest wciąż obecna w edukacji. Cyfrowe rozwiązania pojawiają się w szkołach i na uczelniach, ale nie pozwalają użytkownikom stawać się aktywnymi twórcami cyfrowej kultury. A to właśnie młode pokolenia powinny być siłą napędową rozwoju nowych technologii, ale i źródłem namysłu nad jej kierunkami. Pod kierunkiem projektantów dr. Oskara Zięty, architekta, wynalazcy technologii FIDU, i dr. Krzysztofa Kubaska – projektanta robota EMYS do nauki języków obcych, który wyraża emocje, studenci i studentki Industrial Design School of Form od kilku lat mierzą się ze zrobotyzowaną przyszłością.
W ramach projektu „Do roboty” za przedmiot badań i eksperymentów posłużyło tradycyjne rzemiosło, ceniona przez nas praca ludzkich rąk wyposażonych w narzędzia, którą przez wieki uznawano za etykę dobrej roboty. Co wynika z pracy z robotami? Czy można nauczyć robota klasycznych rzemiosł? Studenci odpowiadali na te pytania nie tylko z projektantami i programistami, ale też z filozofami pracującymi w School of Form, m.in. z dr Joanną Malinowską, która pytała: “co odróżnia rzemieślnika od robota, który co prawda nie potrafi (jeszcze) z finezją tworzyć nowych obiektów, ale umie perfekcyjnie powielać znane już wzory? Czy gdyby roboty czuły zadowolenie z własnej pracy i były jej świadome, docenilibyśmy bardziej ich wytwory? Co stanowi o unikalności pracy ludzkich rąk? Czy jest to błąd, którego stara się uniknąć rzemieślnik, a który nie pojawia się zwykle w przypadku dzieła robota?”
Jedna z grup studentów zajęła się kaligrafią, sztuką kunsztowną, która od wieków była ekspresją humanistycznych wartości oraz dowodem skupienia, samokontroli i doświadczenia oddanego dziełu człowieka. Inny zespół poświęcił się sztuce tatuażu; jeszcze inny cukiernictwu. W miarę jak analizowali pracę ludzkich rąk i coraz bardziej wprawnie próbowali przełożyć ją na działanie maszyny. Ich odpowiedzi na filozoficzne pytania o robotyczną przyszłość miały postać materialną. To obiekty, które dowodzą, że zarówno ludzki kunszt, jak i wynikające z niego błędy czy niedoskonałości, szybko nie znikną z naszej kultury. Ale pokazują też, że pisanie kodu też może być kunsztem, a drogą do pokazania wartości rzeczy tworzonych przez maszyny jest dowartościowanie pracy tych, którzy maszyny tworzą i programują.
Studenci i studentki przewartościowywali jednocześnie znaczenie rzemiosła w XXI wieku. Odrzucili fantazje o robotyzacji wszystkiego, zamiast tego skupili się na trwałej wartości ludzkiego doświadczenia. Rozpatrywali nowy podział obowiązków: robotowi to, co powtarzalne, uciążliwe, szkodliwe dla zdrowia; człowiekowi to co odpowiedzialne i kreatywne? Jedna z grup postawiła pytanie o to, czy da się rozwiązać konflikt między zimną racjonalnością robota a bogactwem ludzkich emocji. Czy robot może zrobić coś, wobec czego człowiek nie pozostanie obojętny? Odpowiedzią był proces produkcyjny, w którym robot tworzył gliniane formy pracując w rytmie ludzkiego tętna. Wynikiem był zautomatyzowany proces produkcji zindywidualizowanych obiektów. Reakcje widzów obserwujących produkcję świadczą o tym, że technologia może być mniej zagrażająca, jeśli widzimy, że współpraca między człowiekiem a robotem jest ułożona uczciwie, sprawiedliwie i z korzyścią dla humanistycznych wartości.
Europejscy ustawodawcy próbują przygotować społeczeństwa do nowej zrobotyzowanej przyszłości, a młode pokolenie projektantów chce przystosować roboty tak, żeby cyfrowy kod stał się w ich rękach kolejnym narzędziem twórczości. Oswajanie robotów, jak każda nowa relacja, rodzi nadzieje, ale i wiele wątpliwości. W najbliższych latach to wokół nich koncentrować się będzie uwaga zarówno projektantów i inżynierów, jak i humanistów. Od tego, czy znajdziemy wspólny język, wiele będzie zależeć.
Mateusz Halawa, Kierownik zespołu humanistyki i nauk społecznych, Katedra Wzornictwa School of Form, Uniwersytet SWPS w Poznaniu
Grupa ERGIS, lider przetwórstwa tworzyw sztucznych w Europie Środkowo–Wschodniej, opublikowała wstępne wyniki finansowe za 2017 rok. W 2017 roku Grupa zanotowała rekordowe w swojej historii przychody, w wysokości 750,6 mln zł (wzrost o 7,8%). Wynik EBITDA wyniósł 56,6 mln zł (spadek o 5,4%), wynik operacyjny: 32,9 mln zł (spadek o 6,6%), a zysk netto sięgnął poziomu 20,5 mln zł (spadek o 13,9%).
Wartości EBITDA i zysku w 2017 roku są obciążone wzrostem kosztów wynagrodzeń w Grupie – o 7,2 mln zł (w porównaniu z kosztami wynagrodzeń w 2016 r.). Niekorzystnie na poziom realizowanych marż wpływała również sytuacja surowcowa. Negatywnie na prezentowane wyniki wpłynęły także rezultaty sprzedaży twardych folii i laminatów do pakowania żywności – w IV kwartale zrealizowany zysk EBITDA był o 2,5 mln niższy niż w IV kwartale 2016. Niższy był również, o 1,7 mln PLN, EBITDA zrealizowany na sprzedaży specjalistycznych folii PVC. Jednocześnie Spółka w pełni zrealizowała zamierzenia co do wysokości EBITDA osiągniętego na sprzedaży folii stretch.
Wstępne wyniki finansowe Grupy ERGIS w 2017 roku przedstawia poniższa tabela:
W tys. PLN
IV kw. 2017
(wstępne)
IV kw. 2016
Dynamika
2017
(wstępne)
2016
Dynamika
Przychody ze sprzedaży
175 866
165 727
6,12%
750 572
696 487
7,77%
Zysk operacyjny
1 553
4 891
-68,26%
32 888
35 209
-6,59%
Zysk brutto
690
3 767
-81,69%
29 295
29 952
-2,19%
EBITDA
7 629
10 872
-29,83%
56 579
59 783
-5,36%
Zysk netto
29
2 641
-98,89%
20 452
23 767
-13,95%
Zadłużenie odsetkowe
162 987
132 868
22,67%
162 987
132 868
22,67%
W 2017 roku odnotowaliśmy rekordowy poziom sprzedaży. Od czasu wprowadzenia na rynek folii nanoERGIS® udział folii stretch w EBITDA Grupy rośnie w sposób istotny. Te pozytywne zjawiska nie przełożyły się jednak na poprawę wyników finansowych, ze względu na wzrost kosztów pracy oraz niemożność przeniesienia w krótkim czasie wzrostu cen surowców na ceny niektórych wyrobów gotowych – szczególnie miękkich folii PVC, twardych folii i laminatów do pakowania żywności oraz opakowań elastycznych. Obecnie naszym priorytetem jest, planowane na pierwsze półrocze 2018 roku, uruchomienie nowej linii do produkcji folii i laminatów PET w naszej berlińskiej fabryce oraz inwestycja w kolejną linię do produkcji wielowarstwowej folii stretch w naszym zakładzie w Oławie,
a także dalsza dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia – powiedział Tadeusz Nowicki, Prezes Zarządu ERGIS S.A.
W rozpoczynającym się roku zarówno inwestorzy, jak i wykonawcy będą musieli dostosować się do szeregu nowych obostrzeń przewidzianych w regulacjach prawnych, które weszły w życie w drugiej połowie 2017 roku oraz tych, które mają zastosowanie od 1 stycznia 2018 roku. Zmiany wprowadzone zostały m.in. w prawie wodnym, przepisach dotyczących zamówień publicznych oraz kodeksie cywilnym. W tym roku planowane jest także wdrożenie założeń projektu ustawy o jawności życia publicznego oraz nowelizacji kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Na które zmiany warto zwrócić szczególną uwagę podpowiadają eksperci kancelarii Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy Adwokaci oraz Multiconsult Polska – firmy specjalizującej się w konsultingu inżynierskim.
Zmiany w Prawie wodnym
Z 1 stycznia tego roku ustawodawca powołał nowy organ odpowiedzialny za gospodarkę wodną – Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, który sprawuje zarząd nad wodami. Zwiększona została także liczba Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej – z 7 do 11 (ustanowiono nowe RZGW w Bydgoszczy, Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie). Zlikwidowane zostały Wojewódzkie Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych, a w ich miejsce powstało 49 Zarządów Zlewni. Do kompetencji Wód Polskich należy wydawanie zgód wodnoprawnych we wszystkich przewidzianych w ustawie trybach. Nowością w przepisach jest ponadto tzw. ocena wodnoprawna. Jej uzyskanie jest wymagane dla inwestycji lub działań, które mogą w znaczący sposób wpłynąć na środowisko.
Wraz z wejściem w życie ustawy wygasły wszystkie decyzje o lokalizacji inwestycji celu publicznego oraz o warunkach zabudowy dotyczących nieruchomości zagrożonych powodzią wydane na podstawie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Co istotne nie dotyczą one zmian w istniejących już obiektach liniowych, jak również pozwoleń na budowę uzyskanych przed wejściem w życie nowych przepisów. Ponadto wygaśnięcie nie odnosi się do decyzji dotyczących zagospodarowania terenu niezwiązanego z wykonywaniem robót budowlanych lub polegających wyłącznie na budowie drogi rowerowej, urządzeń melioracji wodnych lub budowli przeciwpowodziowych.
Warto również zwrócić uwagę na włączenie – bez okresu przejściowego – nowego organu uzgadniającego (Wody Polskie) do procesów oceny oddziaływania na środowisko inwestycji. Oznacza to, że również w przypadku trwających już procedur administracyjnych, związanych z opiniowaniem i uzgadnianiem dokumentacji środowiskowej, a nawet np. zaskarżaniem już wydanych decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, nowy organ powinien zostać uwzględniony. Może to powodować szereg problemów natury proceduralnej i utrudniać realizację projektów inwestycyjnych – wskazuje Andrzej Krzyszczak, Multiconsult Polska.
Zmiany w prawie zamówień publicznych
Zamawiających i wykonawców czekają również zmiany w sposobie komunikacji. W określonych przypadkach obowiązkowo będą musieli porozumiewać się drogą elektroniczną. Zgodnie z nowymi przepisami składane przy użyciu środków komunikacji elektronicznej powinny być oferty lub wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, jak również oświadczania, a także formularz jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia, Każdy dokument powinien zostać opatrzony kwalifikowanym podpisem elektronicznym – mówi ekspert Wojciech Olobry z GKK Adwokaci.
Nowe zasady komunikacji, zakładające określoną formę kontaktu, mają na celu ułatwienie dostępu do zamówień potencjalnym wykonawcom. Choć właściwy w tym zakresie przepis art. 10a ustawy został wprowadzony na mocy nowelizacji z 2016 r., to w pełni wejdzie on w życie 18.10.2018 r.
Nowelizacja Kodeksu cywilnego w zakresie solidarnej odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawców
Wśród zmian prawnych, które będą oddziaływać na rynek inwestycji w 2018 roku warto wskazać przepisy dotyczące powstania solidarnej odpowiedzialności inwestora i wykonawcy za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy. Zgodnie z nimi wykonawca lub bezpośrednio podwykonawca ma obowiązek zgłoszenia zakresu robót jeszcze przed ich rozpoczęciem. Inwestor może zgłosić pisemny sprzeciw w terminie 30 dni od doręczenia mu takiego zgłoszenia. Odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcy ograniczona jest do kwoty uzgodnionej między inwestorem a wykonawcą za wykonanie określonego zakresu prac.
Aktualizacja projektu ustawy o jawności życia publicznego
Aktualnie trwają prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego. Jeśli zmiany zostaną przyjęte a ustawa zacznie już obowiązywać to inwestorzy staną w obliczu obowiązku wprowadzenia rejestru umów cywilnoprawnych.
Ponadto przedsiębiorcy będą zobligowani do stosowania wewnętrznych procedur antykorupcyjnych pod groźbą kary od 10 000 do 10 000 000 zł oraz możliwości wykluczenia z postępowań o udzielenie zamówienia publicznego.
Prace nad projektem ustawy Kodeks urbanistyczno-budowlany
W 2018 roku obszar gospodarowania przestrzenią zostanie objęty jednym aktem prawnym. Nowa ustawa zastąpi obecnie obowiązujące regulacje, takie jak ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz Prawo budowlane.
Bardzo ważną zmianą dla uczestników procesu inwestycyjnego jest zastąpienie decyzji o warunkach zabudowy, decyzji o pozwoleniu na budowę, zgłoszenia budowy oraz zgłoszenia zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego jedną decyzją – tzw. zgodą inwestycyjną – mówi Jarosław Wielopolski. Nowością jest także podział projektów budowlanych na sześć kategorii. O zakwalifikowaniu do jednej z nich decydować będzie spełnienie określonych wymogów formalnych – dodaje.
Zamknięcie rządu trwało zaledwie 3 dni. Republikanie i demokraci mają 2 tygodnie na ustalenie porozumienia. Polska giełda na historycznych maksimach. Stopy procentowe w Japonii nadal ujemne.
Koniec zamknięcia rządu w USA
Prezydent Donald Trump podpisał ustawę, która zakończyła tzw. shutdown. Warto zwrócić uwagę na bardzo krótki horyzont tego rozwiązania. Ustawa działa bowiem zaledwie do 8 lutego bieżącego roku. Warto zwrócić uwagę, że porozumienie jest tymczasowe, gdyż obydwie partie nie chciały brać odpowiedzialności za przedłużenie wstrzymania rządu, które trwało od piątkowego wieczora. Rynki podeszły do tej wiadomości z dystansem. 8 lutego jest za 16 dni i dopiero dłuższe porozumienie powinno wyjaśnić sytuacje. Obecnie widać pewną ulgę z powodu porozumienia, aczkolwiek wciąż widać presję na dolara.
Maksima na polskiej giełdzie
Ostatnie miesiące to dobra passa nie tylko zachodnich giełd. Zwyżki nie ominęły także Polski. Od początku roku WIG poszedł 5% w górę przebijając nawet maksima z 2007 roku. WIG20 nie ma aż takich osiągów, ale i tak jest na najwyższym poziomie od 2011 roku. Powód wzrostów zdaniem analityków jest prosty. Jest to bardzo duża ilość taniego kapitału na rynku i poszukiwanie wysokich stóp zwrotu. Lokaty i obligacje skarbowe ze względu na niskie stopy procentowe nie dają dobrze zarobić zatem inwestorzy poszukiwali alternatywnych inwestycji.
Stopy procentowe w Japonii bez zmian
Zgodnie z oczekiwaniami analityków Bank Japonii utrzymał ujemną stopę procentową na dzisiejszym posiedzeniu. Główna stawka znajduje się na poziomie -0,1% już drugi rok. Po tych danych jen przez moment tracił na wartości, po czym nie tylko odrobił straty, ale nawet umocnił się do głównych walut. Analitycy wskazują, że niskie stopy procentowe są elementem politykiem osłabienia jena. Słaba waluta ma podnosić konkurencyjność eksportu i tym samym przywracać wzrost gospodarczy.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów
Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl