Oleje smarowe a opłata paliwowa

Handel olejami smarowymi w Polsce ewoluuje w kierunku zwiększenia biurokracji oraz obciążeń podatkowych związanych z obrotem tymi towarami. Od czasu wyroku Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 lutego 2015 r., sygn. C-349/13 w sprawie Oil Trading Poland Sp. z o.o., oleje smarowe zostały definitywnie objęte podatkiem akcyzowym. Dodatkowo od 2017 r. wszedł w życie system monitorowania SENT, który nałożył na podatników dodatkowe obowiązki w przypadku obrotu olejami smarowymi. W II kwartale 2021 r. ma zostać opublikowany projekt ustawy w zakresie objęcia olejów smarowych koncesjami oraz organizacji punktów odbiorów zużytych olejów. Poza powyższymi ograniczeniami obrotu tymi towarami pojawiają się niekorzystne interpretacje podatkowe, wskazujące, że oleje smarowe mogą być objęte obowiązkiem rozliczenia opłaty paliwowej.

Opłata paliwowa

Opłata paliwowa jest daniną pobieraną w związku z wprowadzeniem paliw silnikowych oraz gazu wykorzystywanego do napędu pojazdów silnikowych. Jest to obciążenie parapodatkowe, wykazujące cechy podatku określone w ustawie z dnia 27 października 1994 r. o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym.

W art. 37h ust. 4 ww. ustawy zdefiniowane zostały rodzaje paliw silnikowych i gazów podlegające opłacie paliwowej. Poza klasycznymi benzynami silnikowymi, olejami napędowymi, biokomponentami i gazem ziemnym służącymi do napędu pojazdów ustawodawca wskazał w pkt 5), że opłacie paliwowej podlegają inne wyroby „przeznaczone do użycia, oferowane na sprzedaż lub używane do napędu silników spalinowych, bez względu na kod CN”.

Zgodnie z art. 37j ust. 1 ww. ustawy obowiązek uiszczenia opłaty paliwowej dotyczy producentów oraz importerów paliw silnikowych i gazu, podmiotów dokonujących wewnątrzwspólnotowego nabycia paliw silnikowych i gazu, a także innych podmiotów zobowiązanych do rozliczenia akcyzy od paliw silnikowych i gazu, chyba że podmioty te są na podstawie międzynarodowych umów zwolnione z opłaty w zakresie międzynarodowego transportu drogowego.

Obowiązek podatkowy powstaje z dniem powstania zobowiązania podatkowego w akcyzie od paliw silnikowych i gazu. Dodatkowo należy składać zabezpieczenie akcyzowe zgodnie z ustawą o podatku akcyzowym. Stawka opłaty paliwowej wynosi na chwilę obecną 95,19 zł za 1 000 l benzyn silnikowych oraz wyrobów powstałych ze zmieszania benzyn z biokomponentami oraz 239,84 zł za 1 000 l w przypadku oleju napędowego, wyrobów powstałych ze zmieszania biokomponentów z tym olejem oraz biokomponentów stanowiących samoistne paliwa. W przypadku gazów i innych wyrobów stawka opłaty paliwowej została określona jako 122,82 zł za 1 000 kg. Powyższe stawki uzależnione są od wskaźnika wzrostu cen i mogą być różne w kolejnych latach.

Opłata paliwowa od olejów smarowych

W interpretacji z dnia 26 listopada 2019 r., sygn. DPP8.8101.127.2019.RKP, Szef Krajowej Administracji Skarbowej analizował przypadek skupowania olejów i poddawania ich procesom rerafinacji, w następstwie której powstawały oleje smarowe o kodzie CN 2710 19 99. Ponadto wnioskodawca wskazał, że ww. oleje smarowe nie są produktami paliwowymi ani gazowymi oraz nie stanowią dodatków ani komponentów paliw silnikowych ani gazu. Ponadto oleje te nie nadają się do produkcji paliw silnikowych.

W omawianej sprawie organ podatkowy nawiązał do uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 7 lipca 2011 r., sygn. akt I GPS 2/11, w której NSA podkreślił, że paliwami silnikowymi są nie tyko paliwa wymienione w ustawie, ale także inne, które ze względu na właściwości fizyczne i strukturę mogłyby być wykorzystywane bezpośrednio lub po poddaniu obróbce jako paliwa silnikowe do napędu. Ponadto organ odwołał się do not wyjaśniających do Nomenklatury Scalonej UE do kodów CN 2710, zgodnie z którymi kod ten zawiera preparaty gdzie indziej niewymienione ani niewyłączone, zawierające 70% masy albo więcej olejów ropy naftowej lub olejów otrzymywanych z materiałów bitumicznych. Analizując właściwości techniczne olejów smarowych, organ podatkowy doszedł do wniosku, że niektóre typy olejów smarowych posiadają właściwości fizykochemiczne podobne do oleju napędowego. Organ podatkowy wskazał zatem, że co do zasady oleje smarowe z uwagi na właściwości fizykochemiczne powinny podlegać opłacie paliwowej, chyba że nie są zużywane na cele napędowe. Zdaniem organów podatkowych jedynym sposobem uniknięcia opłaty paliwowej jest pozyskanie „poświadczenia” odnośnie tego, że wyroby zostały przeznaczone do celów innych niż napędowe (czyli np. do smarowania). Jednocześnie organ zaznaczył, że w przypadku, gdyby oleje smarowe nie posiadały podobnych właściwości fizykochemicznych, kwestia opłaty paliwowej nie wchodziłaby w grę.

Komentarz

Obrót olejami smarowymi w Polsce obwarowany jest różnymi przepisami oraz koniecznością wypełnienia bardzo wielu warunków formalnych i administracyjnych. Jeżeli powyżej opisana praktyka organów się utrzyma, to pojawi się kolejny obowiązek w postaci konieczności zbierania od odbiorców końcowych poświadczeń o sposobie wykorzystania olejów smarowych. W chwili obecnej potrzebne jest jednoznaczne stanowisko Ministerstwa Finansów w tym zakresie, zważające nie tylko na interes publiczny, ale także na interes podmiotów handlujących w tej branży.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Prawie 12 mln zł zysku netto Grupy INC w 2020 r.

Grupa kapitałowa INC, specjalizująca się w finansowaniu innowacyjnych podmiotów, podsumowała wyniki finansowe osiągnięte w 2020 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży ogółem wyniosły  w ubiegłym roku 19,9 mln zł, co oznacza prawie 3-krotny wzrost r/r. Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 11,9 mln zł. W 2021 r. Grupa kontynuuje dynamiczny rozwój, buduje szerokie portfolio projektów i planuje wprowadzić na GPW kilkanaście spółek.

Model biznesowy Grupy opiera się o działalność w trzech obszarach biznesowych: usługi doradcze, oferowanie instrumentów finansowych oraz inwestycje na rynku kapitałowym. Alternatywne spółki inwestycyjne z Grupy INC (INC Private Equity oraz Carpathia Capital) inwestują przede wszystkim w spółki z obszaru tzw. nowej ekonomii w tym m.in. spółki technologiczne, gamingowe, biotechnologiczne oraz OZE.

– Tak dynamiczny wzrost wyników to efekt odpowiednio przygotowanej i realizowanej strategii działalności, na którą nałożyło się  sprzyjające otoczenie rynkowe. Jednak wykorzystanie tych sprzyjających warunków było możliwe właśnie dzięki odpowiedniemu przygotowaniu, m.in. własnej platformie crowdinvestingu CrowdConnect.pl, doświadczenia autoryzowanego doradcy, posiadaniu odpowiednich licencji maklerskich oraz strategicznej współpracy z InnerValue. Obecnie jesteśmy liderem w obszarze pozyskiwania finansowania dla małych i średnich, innowacyjnych spółek zainteresowanych rynkiem kapitałowym. Aktywnie budujemy portfolio projektów na kolejne kwartały i lata. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes INC.

W 2020 r. Dom Maklerski INC uczestniczył przy ofertach akcji kilkunastu spółek na kwotę blisko 80 mln zł. Klienci Domu Maklerskiego INC przeprowadzili 11 emisji publicznych prezentowanych na platformie CrowdConnect.pl, w ramach których pozyskali łącznie 27 mln zł.

– W 2021 r. kontynuujemy dynamiczny, ale zrównoważony biznesowo wzrost. Bazą do tegorocznego portfolio są spółki, które w ubiegłym roku pozyskały finansowanie i w tym będą debiutować na warszawskim parkiecie. W minionym roku na NewConnect zadebiutowało 6 spółek, które INC S.A. wprowadzało jako autoryzowany doradca. To ponad 40 proc. wszystkich ubiegłorocznych debiutów na tym rynku. W tym roku nie zwalniamy tempa – za nami debiuty już 5 spółek. Wspieraliśmy lub będziemy wspierać w tym roku emisje akcji i udziałów kolejnych spółek. – dodaje Śliwiński.

Skonsolidowany zysk na działalności operacyjnej wyniósł 18,3 mln zł. Zysk netto całej Grupy INC wyniósł 14,6 mln zł, w tym wynik przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej to 11,9 mln zł. Wyniki jednostkowe INC S.A. były równie wysokie: przychody ze sprzedaży ogółem wyniosły 14,7 mln zł, zysk na działalności operacyjnej 11,4 mln zł, a zysk netto 8,9 mln zł.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników 2020 r., ale nie zwalniamy tempa. Systematycznie rosną nasze przychody z działalności usługowej. W całym 2020 r. wyniosły one 5,1 mln zł, w porównaniu do 1,7 mln zł rok wcześniej. W samym IV kwartale 2020 r. było to 2,0 mln zł. Rośnie tez skala naszej działalności inwestycyjnej.– dodaje Paweł Śliwiński.

Grupa INC ma ambitne plany na cały 2021 r. W ciągu bieżącego roku chce wprowadzić na giełdę kilkanaście spółek. Dotychczas w 2021 r. INC S.A. jako autoryzowany doradca w debiutach na NewConnect wspierała 5 spółek z pośród 12 debiutujących, a w całym ubiegłym roku było to 6 spółek.

Jednak nie będzie obniżek dla najemców a galeriach? W projekcie obniżki są… ale od kolejnych lockdownów

Cios w najemców centrów handlowych. Rząd obiecał obniżkę czynszów o 80%, ale…. w przypadku kolejnych lockdownów. Zgodnie z projektem teraz najemcy nie mogą liczyć na obniżkę czynszów.

Miesiąc temu gruchnęła wiadomość, która wstrząsnęła branżą nieruchomości komercyjnych. Rząd pracuje nad przepisami, które mają obniżyć czynsze w galeriach handlowych za okresy lockdownu! Obniżka miała być spora, bo aż o 80%. Miała też dotyczyć każdego okresu, w którym centra były zamknięte. Co więcej, po każdym lockdownie najemcy mieli jeszcze przez 3 kolejne miesiące płacić czynsze niższe o połowę. O połowę! Nie ma się co dziwić, że emocje sięgnęły zenitu. Najbardziej przezorni najemcy od razu przestali regulować należności. Polska Rada Centrów Handlowych zdążyła zagrozić Skarbowi Państwa pozwem o odszkodowanie. Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych – widząc, że przeciwnik słania się na nogach i krwawi – taktownie odnotowało, że nowelizacja „idzie w dobrym kierunku”. Tymczasem, przedwczoraj na stronie internetowej KPRM ukazał się zarys nowych przepisów. I po raz kolejny okazało się, że cała sytuacja była tylko burzą w szklance wody. Żadnej obniżki najprawdopodobniej nie będzie – tak bowiem wynika z zapowiedzi – ocenia mec. Diana Kalita – Knapczyk z kancelarii prawnej Causa Finita.

Prawo nie działa wstecz

Autorzy informacji o projekcie nowych przepisów są niezwykle oszczędni w słowach. Zasady obniżki czynszów udało im się streścić w dwóch zaledwie punktach. Niemniej, aż 4 razy zdecydowali się użyć sformułowania: „od dnia wejścia w życie nowelizacji”. Dlaczego takie słowa zostały powtórzone aż 4 razy i użyte akurat w tym kontekście? Ano dlatego, że obniżki czynszów dotyczyć będą przyszłych lockdownów. Nie tych, które były! Wydaje się, że w nocie użyto tych słów celowo, by nie pozostawić tu ani cienia wątpliwości.

Branża czuje się teraz trochę jak ten nieszczęsny student. Uczył się pilnie astronomii, a pod koniec roku dowiedział się, że już od 3 lat nie ma jej w wykazie zajęć. Pierwsza informacja prasowa na temat obniżek czynszów rozpaliła umysły. Niemniej, oceniając sprawy rozsądnie, prawo nie działa przecież wstecz. Jeżeli obywatele nabyli już jakieś uprawnienia, nie można im ich odebrać w drodze ustawy. Oczywiście, niektórzy myśleli, że w tym konkretnym przypadku tak właśnie będzie. W końcu ustawodawca ma ostatnio dość „praktyczne” podejście do stanowionego prawa. Na wiele kwestii po prostu przymyka oko. Niemniej, pozbawienie zagranicznych właścicieli centrów handlowych czynszów najmu, które stały się już wymagalne, stanowiłoby pogwałcenie wielu umów międzynarodowych. Naraziłoby Polskę na utratę zaufania i pozwy arbitrażowe.

Zbliżają się wakacje parlamentarne

Dlatego uprawnienie do obniżenia czynszu przysługiwać będą najemcom dopiero po wejściu w życie nowych przepisów. Nie jest jednak na razie jasne, kiedy miałoby to w ogóle nastąpić. Najbliższe posiedzenie Sejmu zaplanowane jest na 19-20 maja 2021 r. Zakładając, że posłowie uchwalą na nim obniżki czynszów, nowe przepisy muszą jeszcze trafić do Senatu. Na dzień dzisiejszy nie ma zaś wyznaczonego terminu 25 posiedzenia Izby Wyższej. A jest to najbliższe posiedzenie, na którym Senat mógłby zaaprobować tą nowelizację. Jeżeli Senatorowie nie udadzą się na wakacje parlamentarne, a do nowych przepisów nie będzie uwag, przy odrobinie szczęścia mają one szansę trafić na biurko Prezydenta jeszcze w lipcu. W najlepszym razie wejdą więc w życie na przełomie sierpnia i września, a więc 21 dni od daty publikacji w Dzienniku Ustaw.

I jeżeli centra handlowe będą wtedy zamknięte, czynsze najmu zostaną obniżone o 80%. „Od dnia wejścia w życie nowelizacji”. Jeżeli oczywiście centra handlowe będą wtedy zamknięte.

Płać albo przedłuż najem na kolejne pół roku

Nie ulega bowiem wątpliwości, że trend jest dokładnie odwrotny. Po aktualnym lockdownie Rząd otwiera galerie handlowe. W reżimie sanitarnym ma to nastąpić już 4 maja. W braku nowych przepisów, obowiązują zaś te „stare”. Oznacza to, że najemcy mają dobrze znany wybór. Albo znów zapłacą cały czynsz za okres lockdownu, albo po raz kolejny przedłużą najem o pół roku. Co więcej, pomimo złowieszczych min urzędników Ministerstwa Zdrowia podczas codziennych konferencji prasowych, jest mało prawdopodobne, by zakaz handlu jeszcze kiedykolwiek powrócił. Rząd gospodarkę odmraża. Zaszczepionych na COVID-19 jest już prawie 10 milionów Polaków. Tempo szczepień z dnia na dzień rośnie, zaś liczba zakażonych – spada.

Czekamy zatem na projekt ustawy. Wszystko jednak wskazuje na to, że nowe przepisy nie będą mieć żadnego praktycznego znaczenia. Znowu wiele hałasu o nic.

Inflacja w Polsce się rozpędza

Zgodnie z oczekiwaniami ceny rosną. Pytanie co będzie się działo dalej i czy to już koniec fali wzrostów cen. Już teraz jednak przekraczamy cel inflacyjny o 0,8%.

Dane zza oceanu

Wczoraj kolejny tydzień z rzędu poznaliśmy lepsze od oczekiwań dane na temat liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Tym razem jednak byliśmy świadkami lekkiego wzrostu względem poprzedniego tygodnia. Liczba 553 tysiące wniosków to drugi najlepszy wynik od początku pandemii. Do tego należy dodać wczorajszy odczyt PKB, który pomimo wzrostu okazał się symbolicznie słabszy od oczekiwań. Inwestorzy z braku innych tematów spojrzeli znowu uważniej na dolara, a ten prezentował się korzystnie, bo wyraźnie zyskiwał.

Ceny w górę

Wzrost inflacji w Polsce dla wielu obserwatorów nie jest niespodzianką. Zaskoczeniem co najwyżej może być skala tych wzrostów. Dzisiejszy odczyt 4,3% to już 0,8% powyżej celu inflacyjnego. Oczywiście narracja członków RPP mówi o przejściowym wzroście, aczkolwiek otwartym pozostaje pytanie jak długo ten wzrost możemy tolerować. Z jednej strony jest to spadek wartości oszczędności Polaków, z drugiej wzrost stóp procentowych to wyższe koszty obsługi kredytów. Co ciekawe złoty początkowo zareagował istotnym umocnieniem. Jest to standardowa reakcja na wzrost inflacji mający spowodować wzrost stóp procentowych. Szybko jednak inwestorzy przypomnieli sobie słowa RPP i złoty powrócił na poprzednie poziomy.

Recesja w Niemczech

Dzisiaj poznaliśmy wstępne dane od naszego zachodniego sąsiada w sprawie wzrostu PKB. Podobnie jak w wielu innych krajach jest to oczywiście spadek – biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia nie powinno to dziwić w dobie pandemii. Z drugiej strony w skali roku analitycy spodziewali się spadku o 3,6%, a PKB spadło o 0,3% mniej. Nie miało to jednak wpływu na rynki, a euro od wczoraj znajduje się w odwrocie względem dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wydatki Amerykanów,
14:30 – USA – dochody Amerykanów,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Ciąg dalszy nastąpi

Koniec miesiąca przynosi dwustronne wahania na rynku walutowym przy podobnym niezdecydowaniu na rynku akcji, jak i mieszanych sygnałach z rynku długu. Efekt jo-jo dotyka też złotego przy braku rozstrzygnięć w orzeczeniu TSUE ws. kredytów frankowych.

Wczorajsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odniesieniu do pytań skierowanych przez Sąd Okręgowy w Gdańsku w temacie rozstrzygania spraw nad kredytami frankowymi pozostawia niedosyt. W skrócie, TSUE przerzucił ciężar odpowiedzialności na sądy krajowe, w ich gestii pozostawiając stwierdzenie nieważności umowy. Co ważniejsze (z perspektywy rynku walutowego), TSUE nie odniósł się jednak w ogóle do pytania o terminy, od których można liczyć bieg przedawnień w przypadku unieważnienia umowy oraz czy banki mogą żądać wynagrodzenia za użyczenie kapitału. Te dwie kwestie są kluczowe dla oceny atrakcyjności kierowania umów kredytowych do sądów, a w konsekwencji dla oceny wielkości presji, jak może pojawić się na złotym z tytułu zamykania transakcji zabezpieczających przez banki. Niepewność utrzyma się do 11 maja, na kiedy jest zaplanowane posiedzenie Sądu Najwyższego i kiedy powinniśmy otrzymać odpowiedzi na podobne pytania do tych, które były skierowane do TSUE. Do tego czasu budowanie dodatkowej premii za ryzyko na złotym wydaje się bezcelowe, a tym bardziej utrzymywanie krótkich pozycji otwieranych przed dzisiejszą decyzją. EUR/PLN powinien wracać do punktu wyjścia, tj. 4,55, a niepewność o skutki orzeczenia SN z 11 maja będą blokować złotego przed umocnieniem pod wpływem pozytywnych nastrojów zewnętrznych.

Na szerszym rynku ruchy w tą i z powrotem. Po gołębim odbiorze decyzji FOMC w środę dolar tracił na wartości, ale wczoraj odrobił straty. Nieco zamieszania wprowadził nagły wyskok rentowności obligacji skarbowych USA (10-latki wzrosły o +4 pb do 1,6850 proc.), co poruszyło dolarem, ale też Wall Street. Ogólnie jednak wahania należy zrzucić na karb rozliczeń na koniec miesiąca. S&P500 poprawił rekord wszechczasów, a na FX nie został złamany duch risk-on. Przejściowo jednak dane mogą zyskać na znaczeniu, szczególnie w bliskim porównaniu sytuacji w USA i Europie. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że PKB USA w I kw. wzrósł o 6,4 proc. (w ujęciu zannualizowanym). Pomimo słabego startu roku pod presją rosnącej liczby zachorowań, późniejsze silne wsparcie fiskalne i sprawna realizacja procesu szczepień pozwoliły na odbicie. Konsumpcja w USA w zasadzie wróciła do poziomów sprzed pandemii. Dziś przekonamy się, że w strefie euro początek roku minął w zupełnie innym klimacie. PKB za I kw. ma pokazać spadek (prog. -0,8 proc. k/k) po skurczeniu się w IV kw. – definicja technicznej recesji. Naturalnie są to dane historyczne, a rynki patrzą do przodu. Pod tym kątem sytuacja w Eurolandzie jest lepsza z przyspieszającym tempem szczepień, solidną aktywnością w przemyśle (PMI) i wkrótce z odbiciem w usługach. Niedługo powinien też ruszyć Fundusz Odbudowy, zapewniając wsparcie fiskalne. Porównanie wskaźników w USA i strefie euro nie powinno być negatywne dla EUR/USD. Jeśli już, to dane z USA są zapowiedzią tego, jak dobre mogą być kolejne miesiące w Europie, a co nie jest jeszcze w pełni zdyskontowane przez EUR.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Barbara Garlacz: TSUE znów po stronie pokrzywdzonych kredytobiorców

Kolejny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to kolejna dobra wiadomość dla frankowiczów. Orzecznictwo TSUE pokrywa się z dotychczasowymi wyrokami, które były wydawane po linii pro-konsumenckiej. Najnowsze orzeczenie zabrania penalizacji kredytobiorcy, gdy jego umowa kredytowa zostanie uznana za nieważną. W praktyce oznacza to, że gdy pokrzywdzony wniesie o unieważnienie umowy, a sąd rozpatrzy jego wniosek pozytywnie, bank nie może żądać od niego zapłaty za korzystanie z kapitału. To byłaby bowiem penalizacja pokrzywdzonego. Dzięki takiemu orzeczeniu kredytobiorcy nie będą się bali wnioskować o unieważnienie umowy, przed czym powstrzymywał ich strach przed koniecznością zapłaty odsetek.

– Bank nie może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału w kwocie kilkuset tysięcy złotych. Nie spełnia to bowiem zakazu penalizacji kredytobiorcy z powodu powołania się na postanowienia nieuczciwe. To doprowadziłoby do sytuacji, że konsument nie chciałby się na te nieuczciwe postanowienia umowne powoływać – powiedziała serwisowi eNewsroom mecenas Barbara Garlacz, radca prawny. – Trybunał wskazał również, że stwierdzenie o nieważności umowy nie zależy od żądania konsumenta. To sąd krajowy ma obiektywnie, na gruncie prawa krajowego ocenić, czy umowa była ważna czy nie. Jednocześnie Trybunał wielokrotnie w wyroku wskazywał, że konsument może zrzec się stwierdzenia o nieważności umowy. To oznacza, że ta sankcja nieważności działa od początku jej zawarcia. To sugerowałoby, że roszczenia banku o zwrot kapitału przedawniły się. Trybunał zaadresował również kwestię możliwości zmiany postanowienia nieuczciwego przez zawarcie aneksu, w którym kredytobiorca przeszedł na spłatę we frankach szwajcarskich. Uznał, że jeśli konsument nie wyraził świadomej i dobrowolnej zgody na zmianę warunku nieuczciwego, nie ma podstaw do tego, aby nie uznać jego umowy za nieważną. TSUE odniósł się również do specyficznej sytuacji kredytobiorców, którzy podpisali umowę z nieistniejącym już GE Money Bankiem. Trybunał wykluczył możliwości odcięcia samej marży w taki sposób, który spowodowałby istotną zmianę warunku umownego. Orzecznictwo na gruncie spraw byłego GE Money Banku powinno twierdzić, że odesłanie do tabeli kursowej jest jednolitym warunkiem umownym i nie można z niej odciąć tylko zapisów dotyczących marży. To wszystko składa się na to, że wyrok TSUE wpisuje się w dotychczasową linię orzeczniczą i chroni konsumentów na gruncie przepisów prawa krajowego – podsumowuje Garlacz.

TSUE bez decyzji

Jeżeli da się uniknąć odpowiedzialności za swoje działania, to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pokazał dzisiaj, jak robić to z klasą. Rynki czekały na rozstrzygnięcie, a dostały realnie nic.

TSUE nie namieszał na rynku

Odpowiedź na pytanie prejudycjalne TSUE miało być najważniejszym elementem wpływającym na rynki w tym tygodniu. Okazało się jednak, że Trybunał wskazał na kompetencje sądów krajowych, nie dając niemal żadnej wskazówki. W rezultacie na rynku zapanowała pewna konsternacja. Miała być bomba, jest niewypał. Nieśmiało w górę idą banki na giełdzie w Warszawie, które potencjalnie uciekły spod topora. Z drugiej strony przynajmniej jedno z pytań o konieczność zwrotu kapitału udzielonego kredytu po stwierdzeniu nieważności umowy w dalszym ciągu jest nierozstrzygnięte. Może się zatem okazać, że któryś sąd wyda taki wyrok. Złoty zachowuje się w pierwszych kwadransach po decyzji bardzo spokojnie.

Posiedzenie FOMC

To, że nie usłyszeliśmy wczoraj decyzji zmieniającej stopy procentowe w USA, było właściwie pewne. Inwestorów głównie interesowało podejście przedstawicieli Rezerwy Federalnej do dalszych działań na rynku. Zgodnie z oczekiwaniami ostatni wzrost inflacji traktowany jest jako przejściowy i mimo osiągnięcia 2,6% nie należy spodziewać się wzrostu stóp procentowych. W dalszym ciągu patrząc na tzw. kropki, czyli wykres pokazujący, jaki będzie zdaniem poszczególnych członków FED poziom stóp procentowych w kolejnych latach w 2022, niecała ¼ składu spodziewa się wzrostu. W rezultacie dalsze osłabienie dolara, jako odpowiedź na odsuwanie się podwyżek stóp procentowych, nie może być zaskoczeniem.

Dolar kanadyjski znowu w górę

Wczorajsze dobre dane z Kanady pozwoliły tamtejszej walucie kontynuować wzrosty. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 4,8% w lutym. To o 0,8% więcej, niż oczekiwali analitycy. Gospodarka Kanady na ogół pokazuje bardzo przyzwoite odczyty w ostatnim czasie. Zarówno pod kątem odrabiania strat we wzroście PKB, jak i we wskaźnikach koniunktury, czy rynku pracy. Bezrobocie spadło do 7,5%, co stanowi niecałe 2% powyżej poziomów sprzed pandemii. Z drugiej strony obecne poziomy jeszcze w 2016 roku byłyby zupełnie standardowe.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sprzedaż detaliczna,

20:00 – USA – decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Las Vegas w kieszeni, czyli przyszłość gier losowych

Rynek gier, to jedna z najdynamiczniej rozwijających się branż na świecie. Co roku pobijane są kolejne rekordy sprzedaży, a wartość rynku w 2020 roku szacowano na 165 miliardów dolarów[1]. Co ciekawe, tradycyjne gry komputerowe, takie jak kultowy Wiedźmin, to dziś już tylko jeden z rynków i to wcale nie największy!

Branżę gamingową dzielimy obecnie na gry mobilne, konsolowe i PC, a wartość tych pierwszych zdecydowanie przewyższa pozostałe łącznie. Rynek ten jest już wart 85 miliardów dolarów w stosunku do 33 miliardów rynku konsolowego i 40 miliardów rynku gier PC.[2]

Gramy mobilnie

Dlaczego rynek gier mobilnych tak dynamicznie rośnie?  Przede wszystkim ma na to wpływ zmiana naszych zachowań i stylu życia. Coraz częściej traktujemy grę jako formę drobnej rozrywki w  wolnej chwili, a nie jako zaplanowaną wcześniej czynność. Gry na urządzeniach mobilnych pozwalają nam na zabawę w dowolnym czasie i miejscu.

Dodatkowym czynnikiem jest olbrzymia i stale powiększająca się baza potencjalnych użytkowników, którymi są wszyscy posiadacze smartfonów, a jak wskazują dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej, z telefonu komórkowego korzysta 90 % Polaków. poniżej 44. roku życia. [3]

Mobile to nie tylko wygoda użytkowania, ale też produkcji. Coraz więcej firm zmienia profil działalności na tworzenie mobilnych gier, ponieważ są mniej czasochłonne oraz nie wymagają tak licznego zespołu i dużych inwestycji finansowych, jak wygląda to w przypadku super produkcji. Ponadto powszechne systemy mikro transakcji, czyli drobnych płatności mających ułatwić rozgrywkę lub ją urozmaicają, stanowią dodatkowe zyski. W obliczu rosnącej popularności tego rodzaju gier, również legendarny CD Projekt pracuje nad dodatkowymi elementami swoich produkcji dostępnymi przez internet.

Kasyno kieszonkowe

Na rynku gier losowych panuje taka sama tendencja. Popularność zyskują kasyna internetowe, a szczególnie te mobilne. Według danych z 2020r. 62% graczy odwiedza wirtualne kasyna na swoich smartfonach[4], a eksperci przewidują, że rynek ten nadal nie jest nasycony.

Internet daje ogromne możliwości, ułatwia dostęp do rozrywki graczom nawet z niewielkich miejscowości, a co istotne – jedno kasyno może mieć bardzo duży wybór tytułów, ponieważ nie ograniczają go fizyczne bariery. Ulubione gry dostępne są w każdym miejscu i o każdej porze. Podczas pandemii, gdy stacjonarne kasyna zostały zamknięte, te internetowe jeszcze bardziej zyskały na popularności dlatego, że były dostępne bez wychodzenia z domu. Można było cieszyć się grą, bez konieczności bezpośredniego kontaktu z innymi osobami. Według danych Ministerstwa Finansów sprzedaż gier kasynowych przez Internet (realizowana w formie monopolu państwa) wzrosła w 2020 r. ponad dwukrotnie, a w tym roku przychody z gier kasynowych online wzrosną o 30 % (do 11,39 mld zł)[5].

Pandemia przyśpieszyła transformację cyfrową, a co za tym idzie, sposób prowadzenia biznesu. Nie da się pominąć dynamicznie rosnącej gałęzi rozrywki mobilnej – z telefonem spędzamy cały dzień.

W Promatic odnotowaliśmy ten trend jeszcze przed pandemią, przygotowując wydania naszych najpopularniejszych tytułów w wersji online zarówno na komputery stacjonarne jak i komórki. Jako producent urządzeń i gier, a nie operator rynku, oddajemy w ręce naszych partnerów narzędzia do wykorzystania w tym nowym kanale świadczenia rozrywki, tak aby spełnić oczekiwania klienta końcowego.

Promatic online jest naszym subbrandem zajmującym się produktami online. Na platformie   pokazujemy możliwości i funkcjonalności naszych gier w nowym otoczeniu. Idziemy za głosem gracza, a on wyraźnie oczekuje rozrywki nie tylko w trybie stacjonarnym lecz również online – tłumaczy Paweł Paliwoda, CEO Promatic Group.

VR, AI i Bitcoiny

Digitalizacja nie jest przyszłością, tylko faktem. Kasyna internetowe stają się coraz atrakcyjniejsze również dzięki nowym technologiom, które dynamicznie się rozwijają.

Z zaciekawieniem obserwujemy trend popularyzacji kryptowalut jako środków płatności. Zagraniczne kasyna blockchain już oferują szybką i bezpieczną transakcję, która nie wymaga wprowadzania danych finansowych, a dzięki temu gracze zachowują anonimowość, a ich poufne dane nie są nikomu udostępniane. Ciekawi jesteśmy jak ten trend, jeszcze niedostępny w Polsce, wpłynie na przyszłość naszego rynku – obserwujemy go bacznie – dodaje Paweł Paliwoda.

Technologie VR i AR także będą prawdziwym przełomem dla kasyn. Wirtualna rzeczywistość pozwoli na interakcje między graczami online na zupełnie nowym poziomie. Teraz gra online to gra w parze gracz-kasyno, VR pozwoli zaś na wprowadzenie peer2peer czyli gracz-kasyno-gracz.

Bardzo możliwe, że najwięcej nowych rozwiązań dotyczyć będzie wykorzystania sztucznej inteligencji. Dzięki temu proces identyfikacji osób ma stać się jeszcze bardziej wiarygodny, a właściciele platform do gier będą mogli badać zachowania użytkowników, aby budować dla nich indywidualne, personifikowane oferty gier i bonusów.

Sztuczna inteligencja będzie wykorzystywana w celu zabezpieczenia gracza. Wiele platform już wprowadziło pewne ograniczenia, takie jak konieczność ustalenia limitów kwotowych i czasowych dla pojedynczej rozgrywki. Gracz na bieżąco informowany jest o długość danej sesji w kasynie, a po upływie ustalonego wcześniej czasu, traci możliwość dalszej gry na następne 24 godziny. Dzięki tym rozwiązaniom kasyna internetowe są bezpieczniejsze i minimalizują zagrożenie uzależnienia.

Las Vegas nie zniknie

Mobilne aplikacje kasynowe, choć wciąż rosną w siłę, nie będę w stanie całkowicie zastąpić stacjonarnych salonów gier, ponieważ nie stanową tej samej formy rozrywki. Klasyczne kasyno pozostanie miejscem spotkań, takim jak wyjście do restauracji czy teatru, zaś rozrywka online to sposób na kwadrans przerwy, tak samo jak filmik na YouTube.

Tak samo jak serwisy streamingowe nie wyprą całkowicie kin, a spektakle online nie zlikwidują teatrów, tak samo gry online nie spowoduje zniknięcia rozrywki w kasynach stacjonarnych. Wyjście do kasyna nadal pozostanie formą spędzania wolnego czasu i spotkań ze znajomymi – przekonuje Paweł Paliwoda.

Gracz będzie poszukiwał rozrywki na różnych kanałach, w zależności od planów czy nastroju. Czasem użytkownik ma ochotę wyjść do kasyna i spędzić czas poza domem, a czasem odwrotnie – zagrać w grę z dreszczykiem emocji wprost z kanapy.  Firmy muszą się dostosować do wymagań klientów, a ten, kto zrobi to najlepiej wygra.

[1] https://www.visualcapitalist.com/wp-content/uploads/2020/11/history-of-gaming-by-revenue-share-full-size.html

[2] https://www.visualcapitalist.com/wp-content/uploads/2020/11/history-of-gaming-by-revenue-share-full-size.html

[3] https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-polacy-nie-potrafia-zyc-bez-telefonu-komorkowego,nId,4614522

[4] https://spidersweb.pl/bizblog/hazard-online-idzie-w-mobile/

[5] https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8115294,szara-strefa-hazard-online-ponizej-srednia-ue.html

Wyrok TSUE – co oznacza dla frankowiczów, a co dla złotego

Dzisiejszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to nie jest przełom w kwestii kredytów frankowych. Niewiele zmienia także w kontekście majowego posiedzenia Sądu Najwyższego – komentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.
Czwartkowe orzeczenie TSUE mogło rzucić nowe światło na szereg ważnych pytań, dotyczących m.in. stwierdzenia nieważności całych umów kredytowych zawierających klauzule abuzywne czy też przedawnienia roszczeń.

Frankowicze ruszą do sądów?

Sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznali tymczasem, że kwestie te podlegają prawu krajowemu i powinny być rozstrzygane przez polskie sądy. Co z tego wynika dla samych frankowiczów, a także dla polskiej waluty?

– Wyrok nie jest jednoznacznie negatywny dla złotego, o czym świadczy zresztą także brak silnej reakcji kursu. EUR/PLN utrzymywał się chwilę po wyroku pod 4,60. Trudno spodziewać się nowej fali pozwów wywołanych jednoznacznie prokonsumenckim werdyktem. Uwaga rynku znów ogniskuje się na posiedzeniu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, której posiedzenie odbędzie się 11 maja – twierdzi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Węgry już to przerabiały

Przypomnijmy, że w czarnym dla banków scenariuszu koszt przekroczy 230 mld zł (w świetle szacunków Komisji Nadzoru Finansowego). Z punktu widzenia instytucji finansowych i stabilności sektora rozstrzygnięcia są kluczowe.

– Zakładamy jednak, że potencjalna konwersja odbyłaby się przez Narodowy Bank Polski i w ten sposób byłaby praktycznie neutralna dla wyceny złotego. Podobny mechanizm w 2014 r. z powodzeniem zastosowano na Węgrzech. W tej chwili w oczach władz monetarnych wycena złotego jest optymalna i stanowczo wykluczamy chęć wykorzystania sprawy walutowych kredytów hipotecznych do dalszego osłabienia krajowej waluty przez bank centralny – tłumaczy analityk Cinkciarz.pl.

Środowisko sprzyja złotemu i łagodzi wpływ sytuacji banków

W marcu presja na złotego wynikała w dużej mierze z sytuacji na rynku opcji walutowych związanej ze wzrostem prawdopodobieństwa wystrzału kursu EUR/PLN. Agencje informacyjne również donosiły o znacznym wzroście aktywności w tym segmencie. Istotną rolę w stopniowym osłabianiu złotego odegrała sprzedaż waluty na rynku, wymuszona zarządzaniem ryzykiem w transakcjach opcyjnych. Tamte opcje jednak już wygasły, a niepewność dotycząca znaczenia poszczególnych wyroków sprawia, że pozycja w kwietniu nie została odbudowana.

– Dziś wiemy, że wyrok TSUE nie rozjaśnia sytuacji przed posiedzeniem Sądu Najwyższego. Z tymi rozstrzygnięciami należy ponownie wiązać ryzyko asymetrycznej reakcji EUR/PLN. Z tego względu można zakładać nerwowość w notowaniach złotego i wzmożoną aktywność na rynku opcji walutowych. Silne wzrosty kursu do 11 maja, kiedy odbędzie się posiedzenie Izby Cywilnej Sądu Najwyższego ws. kredytów frankowych, wydają się jednak mało prawdopodobne, ponieważ wykrystalizowało się środowisko sprzyjające złotemu – analizuje Bartosz Sawicki.
.
W marcu, gdy EUR/PLN zbliżył się do 4,70 i osiągał najwyższe pułapy od dwunastu lat i globalnego kryzysu finansowego, mieliśmy do czynienia ze splotem złej sytuacji epidemicznej, turbulencji na rynkach globalnych oraz kwestii kredytów frankowych. Dziś możemy powiedzieć, że trzecia fala zachorowań wygasa, a wyrządzone przez nią koniunkturze szkody były mniejsze, niż można było się obawiać. Świadczą o tym wyniki sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w marcu, które cementują prognozy niemal 5-procentowego wzrostu PKB w 2021 roku. Szkodzące walutom gospodarek wschodzących i wzmacniające dolara silne przetasowania na rynkach obligacji skarbowych ustąpiły, a ich miejsce zajęły silne zwyżki na globalnych rynkach akcji, zwłaszcza Wall Street, gdzie seriami bite są rekordy wszech czasów.

– W pewnym momencie ryzyko wyparuje i złoty będzie miał szerzej uchylone drzwi do dalszego odrabiania strat z pierwszego kwartału. Do perspektyw polskiej waluty pozostajemy nastawieni pozytywnie. Spodziewamy się, że na koniec roku za euro płacić będziemy około 4,40 zł. Będzie to wynikiem połączenia silnego krajowego wzrostu gospodarczego łagodzącego obiekcje NBP wobec spadków EUR/PLN oraz korzystnych tendencji w bilansie płatniczym – zakłada analityk Cinkciarz.pl.

Obecny, łagodny i negatywny dla dolara kurs Rezerwy Federalnej powinien zostać utrzymany. Na rozlewaniu się ożywienia po globalnej gospodarce powinny zyskiwać waluty silnie powiązane z cyklem koniunkturalnym: cały koszyk emerging markets, a w przestrzeni G-10: m.in. euro i waluty skandynawskie. Inwestorzy będą szukać okazji pod postacią walut, które jeszcze nie wykonały rajdu wynikającego z poprawy sytuacji epidemicznej i przyspieszenia programu szczepień. W momencie, gdy kurs EUR/PLN flirtuje z 4,60, złoty śmiało może stać się jedną z nich.

Mimo braku dowodów i nieprawidłowości urząd skarbowy zajął blisko 6 mln zł na majątku firmy

Płynność finansowa firmy to dla przedsiębiorców jeden z najważniejszych filarów, a dla niektórych nawet „być albo nie być” prowadzonej działalności gospodarczej. Zwłaszcza teraz, w dobie kryzysu spowodowanego pandemią COVID-19. W sprawie jednej z warszawskich firm urząd skarbowy, nie wskazując żadnych nieprawidłowości ani dowodów na nie, „wymyślił” sobie istnienie zobowiązania podatkowego w kwocie blisko 3 mln zł i zajął firmie konto oraz należny zwrot VAT. Co więcej, kwota zajęcia sięgała blisko 6 mln zł, a więc podwójnej wysokości zabezpieczonego „wymyślonego” zobowiązania. Spółka podjęła walkę z takim działaniem skarbówki i – dzięki wniesionemu przez Roberta Nogackiego z Kancelarii Prawnej Skarbiec odwołaniu – zdołała się od nich uwolnić. Uchylając skarżoną decyzję, organ odwoławczy przyznał, że naczelnik urzędu skarbowego „…nie podał żadnych danych ani nie wskazał żadnych dowodów, na podstawie których uprawnionym było postawienie tezy o możliwym (…) powstaniu zobowiązania podatkowego (…) które wraz z należnymi od niego odsetkami (…) mogłoby podlegać zabezpieczeniu na majątku Spółki”.

Stan prawny

Jak stanowi regulacja art. 33 § 1-4 Ordynacji podatkowej, zobowiązanie podatkowe przed terminem płatności może być zabezpieczone na majątku podatnika, a w przypadku osób pozostających w związku małżeńskim także na majątku wspólnym, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że nie zostanie ono wykonane, a w szczególności, gdy podatnik trwale nie uiszcza wymagalnych zobowiązań o charakterze publicznoprawnym lub dokonuje czynności polegających na zbywaniu majątku, które mogą utrudnić lub udaremnić egzekucję (§ 1).

Takiego zabezpieczenia można również dokonać w toku postępowania podatkowego, kontroli podatkowej lub kontroli celno-skarbowej, przed wydaniem decyzji: 1) ustalającej wysokość zobowiązania podatkowego; 2) określającej wysokość zobowiązania podatkowego; 3) określającej wysokość zwrotu podatku (§ 2). Zabezpieczeniu podlega również kwota odsetek za zwłokę należnych od zobowiązania na dzień wydania decyzji o zabezpieczeniu (§ 3). W decyzji o zabezpieczeniu organ podatkowy określa przybliżoną kwotę zobowiązania podatkowego oraz kwotę odsetek.

Wykazanie blisko 3 mln zwrotu VAT pobudziło organ do wszczęcia postępowania

Naczelnik jednego z urzędów skarbowych w Warszawie wszczął 24 czerwca 2020 r. postępowanie podatkowe wobec jednej z warszawskich spółek, działających w branży zarządzania stronami www, przetwarzania danych, hostingu, oprogramowania i doradztwa w zakresie informatyki. Postępowanie dotyczyło rozliczeń VAT firmy za okres od 1 stycznia 2020 r. do 30 kwietnia 2020 r. Spółka bowiem 3 czerwca 2020 r. złożyła korektę deklaracji VAT za kwiecień 2020 r., w której wykazała do zwrotu nadwyżkę podatku od towarów i usług naliczonego nad należnym w wysokości 2 973 160 zł.

Urząd skarbowy zajął konto firmy i należny jej zwrot VAT

Już dzień po wszczęciu postępowania organ wydał decyzję określającą spółce przybliżoną kwotę zobowiązania w VAT w wysokości 2 973 160 zł wraz z odsetkami za zwłokę w wysokości 20 853 zł, oraz orzekającą o zabezpieczeniu tych kwot na majątku firmy. Tytułem tego zabezpieczenia naczelnik US nie zwrócił firmie należnego jej zwrotu VAT w wysokości 2 973 160 zł i jednocześnie zajął jej konto w banku na tę kwotę 2 994 013 zł. Fiskus zabezpieczył więc na majątku przedsiębiorcy łącznie 5 967 173 zł.

Za podstawę do ustanowienia takiego zabezpieczenia organ przyjął przepis art. 33 § 1 Ordynacji podatkowej, wskazując, że czyni to z uzasadnionej obawy niewykonania zobowiązania podatkowego przez spółkę, a obawy te zrodziły:

  • okoliczność, że kapitał zakładowy spółki wynosi 6 000 zł, natomiast łączna kwota sprzedaży netto wykazana przez nią w okresie styczeń-maj 2020 r. wynosi 12 514 813 zł, a suma zakupów netto wynosi 15 326 405 zł;
  • okoliczność, że nie odnotowano wpływu do urzędu skarbowego zeznania o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) CIT-8 za rok podatkowy 2019;
  • okoliczność, że nie odnotowano wpływu do systemów informatycznych KRS oraz urzędu sprawozdania finansowego za 2019 r.;
  • okoliczność, że głównym kontrahentem spółki jest podmiot mający siedzibę w Hongkongu;
  • okoliczność, że wykazywany przez spółkę podatek należny za kwiecień 2020 r. wyniósł 6 331 zł;
  • okoliczność, że dane z Centralnej Bazy Danych Ksiąg Wieczystych oraz Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców nie dostarczyły informacji o nieruchomościach i ruchomych składnikach majątku znajdujących się w posiadaniu spółki.

Kolejnym argumentem mającym bronić decyzję o zajęciu majątku firmy, jaki podniósł organ, był wynik ustaleń kontroli celno-skarbowej prowadzonej przez Naczelnika Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie wobec jednego z kontrahentów podatnika, od którego spółka dokonywała zakupów. W opinii naczelnika US realne zagrożenie uchylania się spółki od spełnienia zobowiązania podatkowego budzi też samo podejrzenie nieuprawnionego rozliczenia podatku od towarów i usług za styczeń-kwiecień 2020 r. – podejrzenie, które wysnuł zresztą sam naczelnik.

Organ miał obawy, że firma nie spełni zobowiązania podatkowego, choć sam nie zwrócił należnych jej pieniędzy

W lipcu 2020 r. reprezentujący spółkę radca prawny Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec złożył odwołanie, w którym zarzucił naczelnikowi urzędu skarbowego naruszenie przepisu art. 33 Ordynacji podatkowej (dalej: O.p.), z uwagi na brak przesłanek do jego zastosowania. Po pierwsze podniósł, że regulacja ta dopuszcza możliwość ustanowienia zabezpieczenia spełnienia zobowiązania podatkowego na majątku podatnika tylko wtedy, gdy istnieje uzasadniona obawa, że nie zostanie ono wykonane. Po drugie przypomniał, że naczelnik dysponuje przecież kwotą równą kwocie zobowiązania podatkowego, jaką swym zajęciem zabezpiecza organ, czyli kwotą zadeklarowanego przez spółkę, a niezwróconego przez ten organ zwrotu VAT.

Jak zarzucił naczelnikowi US pełnomocnik firmy, art. 33 § 1 O.p. pośród okoliczności uzasadniających dokonanie przedmiotowego zabezpieczenia na majątku podatnika wskazuje na obawę o niewykonanie zobowiązania podatkowego, powodowaną trwałym nieuiszczaniem przez tego podatnika wymagalnych zobowiązań o charakterze publicznoprawnym lub dokonywaniem przez niego czynności polegających na zbywaniu majątku, które mogą utrudnić lub udaremnić egzekucję. Z kolei w sytuacji, gdy organ podatkowy dysponuje kwotami niezwróconej na rachunek bankowy spółki nadwyżki podatku od towarów i usług, nie ma podstaw do wydawania decyzji o zabezpieczeniu. Na poparcie tego zarzutu pełnomocnik przywołał wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 15 kwietnia 2015 r., w którym NSA orzekł: „Dopóki organ podatkowy dysponuje kwotą zwrotu VAT, dopóty nie ma podstaw do wydawania decyzji o zabezpieczeniu, albowiem nie ma obawy niewykonania zobowiązania podatkowego w rozumieniu art. 33.1 ustawy…” (sygn. akt I FSK 327/14).

Naczelnik urzędu skarbowego powołał się na niezrozumiałe uzasadnienie swoich obaw

Organ nie powołał się na wystąpienie w sprawie spółki podkreślonych przez ustawodawcę przesłanek szczególnych: trwale nieuiszczanie przez nią wymagalnych zobowiązań o charakterze publicznoprawnym lub dokonywanie czynności polegających na zbywaniu majątku, które mogą utrudnić lub udaremnić egzekucję. Jeśli więc w swojej decyzji organ powołuje się wyłącznie na przesłanki inne niż wprost wymienione w art. 33 § 1 O.p., to powinien był jednoznacznie i ponad wszelką wątpliwość wykazać, że istnieje uzasadniona obawa niewykonania zobowiązania podatkowego. Na powołane przez naczelnika US, wskazane wyżej obawy uzasadniające w jego opinii dokonanie zabezpieczenia spółka odpowiedziała:

  • organ mija się z prawdą, twierdząc, że spółka nie złożyła zeznania o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) CIT-8 za rok podatkowy 2019, gdyż takie zeznanie zostało przez nią złożone w dniu 28 maja 2020 r.;
  • nie minął jeszcze termin na złożenie do akt KRS zatwierdzonego sprawozdania finansowego, termin taki mija dnia 15 lipca 2020 r. i spółka zamierza tego terminu dochować;
  • „podejrzenie” nieuprawnionego rozliczenia VAT, wbrew twierdzeniom organu, nie może stanowić przesłanki do wydania decyzji o zabezpieczeniu.

Z kolei, odnosząc się do sugestii naczelnika, że na wynik toczącego się wobec spółki postępowania podatkowego, i zapewne również na decyzję o zabezpieczeniu na jej majątku, miał wpłynąć wynik ustaleń kontroli celno-skarbowej prowadzonej u kontrahenta podatnika, mec. Nogacki zwrócił uwagę, że naczelnik nie wspomina w swojej decyzji, że kontrola ta dotyczyła zupełnie innego okresu, a mianowicie chodziło o kontrolę za kwiecień-październik 2019 r., i takie ustalenia nie mogą mieć w praktyce żadnego przełożenia na postępowanie prowadzone wobec spółki.

Absurdalne zarzuty organu

Dalej pełnomocnik przypomniał, że ocena, czy w danej sprawie występuje obawa niewykonania zobowiązania podatkowego przez podatnika, została pozostawiona uznaniu organu podatkowego. Jednak obawa niewykonania zobowiązania podatkowego oznacza tego rodzaju obawę, która ma swoje źródło w obiektywnie stwierdzonym stanie faktycznym sprawy. W ramach swojej swobody uznaniowej organ powinien ocenić istnienie ustawowych przesłanek oraz odnieść kwotę zaległości do sytuacji finansowej tego podatnika. Natomiast w niniejszej sprawie naczelnik US właściwie nie ustalił stanu faktycznego w zakresie przybliżonej kwoty zobowiązania podatkowego. W odniesieniu do sytuacji majątkowej spółki oraz wykonywania przez nią obowiązków względem Państwa i jego budżetu organ błędnie ustalił stan faktyczny. Stan ten absolutnie nie odzwierciedla rzeczywistości, bowiem wbrew twierdzeniom organu spółka złożyła zeznanie o wysokości osiągniętego dochodu (poniesionej straty) CIT-8 za rok podatkowy 2019 w dniu 28 maja 2020 r. Absurdalny jest również zarzut naczelnika o niezłożeniu przez spółkę do akt KRS sprawozdania finansowego, skoro nie minął jeszcze termin na jego złożenie. Jak podnosił w odwołaniu z 10 lipca 2020 r. mec. Nogacki, termin taki mijał z datą 15 lipca 2020 r. i spółka zamierzała tego terminu dochować, gdyż z zasady – wbrew twierdzeniom organu – wywiązuje się ze swoich obowiązków podatkowych.

Mająca uzasadniać ustanowienie zabezpieczenia na majątku firmy przesłanka posiadania przez nią kapitału zakładowego na poziomie 6 000 zł również nie zasługuje na aprobatę. Skoro przepisy prawne dopuszczają wysokość kapitału zakładowego spółki z o.o. w kwocie 5 000 zł, to organy podatkowe nie mają uprawnień, by oceniać wiarygodność, uczciwość czy nawet wysokość posiadanego majątku podatnika na podstawie wysokości kapitału zakładowego.

Bezprawne, naruszające zasadę legalizmu działania

Wnosząc o uchylenie zaskarżonej decyzji i umorzenie postępowania, skarżąca firma podsumowała, że w zasadzie brak jest w tej decyzji uzasadnienia faktycznego w zakresie przybliżonej kwoty zobowiązania podatkowego i okoliczności, na których podstawie naczelnik urzędu skarbowego podejrzewa, że odliczenie przez spółkę VAT było nieuprawnione. Ustanawianie zabezpieczenia na majątku firmy w sytuacji, gdy nie zostały spełnione ustawowe przesłanki jego zastosowania, jest działaniem bezprawnym i narusza w sposób oczywisty zasadę legalizmu, a także ma wpływ na wynik sprawy. Kończąc, pełnomocnik spółki podkreślił, iż organ podatkowy w żaden sposób nie wykazał, że:

  • istnieje jakiekolwiek zobowiązanie podatkowe spółki, bądź mogłoby istnieć za badany okres, i które należałoby zabezpieczyć – wykazana przez spółkę kwota podatku do zwrotu to przyszła wierzytelność spółki do organu, a nie zobowiązanie podatkowe wymagające zapłaty;
  • zapłata przez spółkę zobowiązania podatkowego będzie w jakikolwiek sposób zagrożona i nie zostanie rzeczywiście dokonana;
  • spółka wyzbywa się majątku lub dokonuje innych czynności zmierzających do uszczuplenia swojego majątku i utrudnienia ewentualnej przyszłej egzekucji;
  • spółka rzeczywiście uchyla się od obowiązków podatkowych oraz nie uiszcza zaległości podatkowych, które zostały prawomocnie wobec niej orzeczone, a postępowania w przedmiocie tych zaległości ostatecznie zakończone.

Żadnych dowodów, żadnych informacji o nieprawidłowościach uzasadniających zajęcie

W wydanej 22 stycznia 2021 r. decyzji Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Warszawie zgodził się z argumentacją pełnomocnika spółki i przyznając jej rację, uchylił decyzję naczelnika urzędu skarbowego w całości.

„…w skarżonej decyzji Naczelnik (…) nie podał żadnych danych ani nie wskazał żadnych dowodów, na podstawie których uprawnionym było postawienie tezy o możliwym (uzasadnionym w świetle akt sprawy) powstaniu zobowiązania podatkowego (…) Sp. z o.o. w podatku od towarów i usług za kwiecień 2020 r. w przybliżonej wysokości 2 973 160,00 zł, które wraz z należnymi od niego odsetkami za zwłokę w wysokości 20 853,00 zł, mogłoby podlegać zabezpieczeniu na majątku Spółki (…) nie przedstawił żadnych informacji o nieprawidłowościach w (…) Sp. z o.o. w kwietniu 2020 r. uzasadniających zastosowanie ww. zabezpieczenia”.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.