Północna Izba Gospodarcza: odmrażanie gospodarki pozytywne, ale momentami zbyt ostrożne

Rząd odmraża gospodarkę. Północna Izba Gospodarcza: pewne procesy mogłyby zostać przyspieszone.

Rząd przed długim majowym weekendem zdecydował się na ogłoszenie „mapy drogowej” odmrażania gospodarki w kolejnych tygodniach. W opinii Północnej Izby Gospodarczej pozytywnie należy ocenić fakt, że gospodarka będzie odmrożona i przedsiębiorcy wrócą do pracy. Oznacza to, że jest szansa, że  sezon letni przestanie być  czasem kolejnych strat i zadłużania się. W opinii Izby pewne odmrożenia mogłyby jednak następować szybciej. Wiele branż może działać w reżimie sanitarnym i „przytrzymanie” ich w lockdownie jest działaniem trudnym do uzasadnienia.  – Przedsiębiorcy podzielili się w tym temacie na pół: jedni odetchnęli z ulgą, że wracają, że jest plan działania na kolejne miesiące. Inni są rozczarowani np. faktem, że branża fitness musi tak długo czekać lub tym, że hotele zaczną działać dopiero od 8 maja – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Cieszymy się z odmrożenia gospodarki, ale niektóre branże mogłyby działać szybciej. „Najbardziej pokrzywdzony jest sektor fitness”

Ostatnie statystyki epidemiologiczne oraz stanowisko Ministra Zdrowia napawają nadzieją, że szczyt trzeciej fali koronawirusa jest za nami. Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy przez ponad pół roku znajdowali się w  ciężkich uściskach lockdownu mogą wreszcie patrzeć w przyszłość z nadzieją na wznowienie działalności i dalsze rozwijanie swoich firm. Najtrudniejsza sytuacja jest w tych branżach, które były zamknięte. Przemysł, gospodarka morska i transport nie mogły narzekać na brak klientów i zleceń. W znacznie gorszej sytuacji znajduje się turystyka, gastronomia, handel w centrach handlowych czy hotelarstwo. Te branże powinny zostać otwarte w pierwszej kolejności.

– Cieszymy się z otwarcia gospodarki i odmrażania gospodarki. Daje to nadzieje na powrót do względnej normalności w najbliższym czasie. Jest jednak kilka decyzji, które nas zaskakują i uważamy, że można byłoby je zmodyfikować na korzyść przedsiębiorców. Uważamy, że hotele po 8 maja powinny mieć możliwość przyjmowania klientów zarówno w restauracjach jak i centrach odnowy biologicznej. Dla wielu hoteli baza wellness jest magnesem na klientów, pozbawianie możliwości działania tych sektorów powoduje, że wiele pracowników nie będzie mogło jeszcze wrócić do pracy – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

– Uważamy, że czekanie do 15 maja z otwarciem ogródków gastronomicznych również jest oczekiwaniem zbyt długim. Naszym zdaniem mogłoby to nastąpić bez żadnych komplikacji po 4 maja jeżeli przedsiębiorcy wyrażą tym zainteresowanie. W tym miejscu apelujemy również do samorządowców o to, by umożliwić przedsiębiorcom budowanie przestrzeni na świeżym powietrzu. Uważamy, że opłaty za zajęcie pasa drogowego powinny być symboliczne. To akt solidarności z branżą, która jest mocno dotknięta pandemią. Uważamy również, że mocno pokrzywdzona jest branża fitness, która musi czekać na odmrożenie aż do końca miesiąca. To oznacza, że nie będzie ona działać aż przez 7 miesięcy. To zdecydowanie zbyt długo – mówi Prezes Hanna Mojsiuk.

„Proces szczepień przyspieszył, gospodarka też musi”

W opinii dyrektora Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie dra Piotra Wolnego odważniejsze odmrażanie gospodarki byłoby dla przedsiębiorców bodźcem do aktywnego działania po lockdownowym uśpieniu. Taka aktywność jest teraz bardzo potrzebna: – Przedsiębiorcy wreszcie doczekali się luzowania obostrzeń i powolnego odmrażania gospodarki. Ale dlaczego niektóre branże będą mogły działać bez przeszkód, przy zachowaniu procedur reżimu sanitarnego, a inne nadal de facto pozostają zamrożone? Dlaczego otwieramy obiekty sportowe, w tym baseny dla zorganizowanych grup, a hotele otwieramy bez restauracji i stref wellness? W obiektach hotelowych przecież najłatwiej jest zapanować nad ruchem i reżimem sanitarnym. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka. Decyzje muszą być bardziej zdecydowane. Tego oczekują przedsiębiorcy i cała gospodarka. Proces szczepień nabiera tempa, gospodarka też musi – dodaje dyrektor Piotr Wolny.

Frankowicze zapowiadają szturm na sądy. Ale 40% jest gotowych podjąć z bankiem negocjacje w sprawie ugody

Ponad połowa Polaków spłacających kredyty we frankach zamierza wystąpić na drogę sądową przeciw bankom w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Do tego w ostatnim półroczu kilkanaście procent osób kontaktowało się z kredytodawcami w celu zaproponowania ugody. Ale druga strona zdecydowanie rzadziej wychodziła z taką inicjatywą. Na obecną chwilę prawie 40% badanych frankowiczów chce jeszcze rozmawiać o polubownym zakończeniu sprawy. Te osoby zazwyczaj są gotowe zaakceptować przewalutowanie kredytu po kursie średnim NBP z dnia wypłaty. Niektórzy mogą się zgodzić na unieważnienie umowy ze wzajemnym rozliczeniem.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland, w grupie osób, które spłacają kredyt we frankach i nie sądzą się z bankiem, aż 50,8% planuje złożyć pozwy w ciągu trzech najbliższych miesięcy. 6,3% nie ma takiego zamiaru, a 42,9% jest na ten moment niezdecydowanych. Jak komentuje adwokat Jacek Mikołajonek z Kancelarii MBM Legal, obecnie mamy do czynienia z ogromem informacji dotyczących kredytów CHF. Ich ilość, brak jednoznaczności i spójnego kierunku sprawia, że konsumenci nie wiedzą do końca, co powinni zrobić. W oczekiwaniu na uchwałę Sądu Najwyższego, duża część osób wstrzymuje się ze swoimi decyzjami już blisko trzy miesiące.

Do tej pory mniej niż 10% frankowiczów pozwało banki. Fakt, że ok. 51% zamierza to zrobić w najbliższym czasie, oznacza bardzo dużą liczbę przygotowywanych pozwów. Mam wrażenie, że to wynika z wielu publikacji przedstawicieli sektora bankowego, które – wbrew ich intencjom – nagłaśniają temat roszczeń. Grupa, która nie ma wyrobionej opinii, najwyraźniej jeszcze nie poświęciła czasu na poznanie wad prawnych umów, ewentualnych kwot nadpłat i możliwej ścieżki drogi sądowej – mówi Arkadiusz Szcześniak, Prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Ponadto badanie wykazało, że na przestrzeni ostatnich 6 miesięcy 16,8% frankowiczów z własnej inicjatywy kontaktowało się z bankiem w celu zaproponowania mu ugody. Natomiast aż 81,8% nie podjęło takiej próby. Jak podkreśla mec. Mikołajonek, kredytobiorcy od lat czekali na polubowne rozwiązanie swoich problemów. Z roku na rok jednak orzecznictwo jest dla nich coraz korzystniejsze. Dlatego takie osoby częściej sprawdzają swoje możliwości na rynku prawnym, niż zwracają się do banków celem zawierania ugód.

W przekonaniu opinii publicznej banki obecnie nie są chętne do negocjacji. Nasze doświadczenia również to potwierdzają. Na tysiące spraw rozpatrywanych w sądach są sygnały o kilkunastu propozycjach ugód. Klienci nie mają także zaufania do aneksów proponowanych przez banki, gdyż ich kolejne wersje są również zaskarżane przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta – informuje Szcześniak.

Wyniki badania pokazują również, że w ostatnim półroczu niewielu przedstawicieli banków kontaktowało się z frankowiczami w sprawie ewentualnego zaproponowania warunków ugody. Taką sytuację potwierdza zaledwie 7,6% ankietowanych. Z kolei aż 91,9% badanych twierdzi, że takiego kontaktu w ogóle nie było.

– Obecnie tylko dwa banki działające w Polsce proponują zawarcie porozumienia lub aneksu na etapie przedsądowym. Składane propozycje to jednak nie ich inicjatywa, lecz odpowiedź na wnioski kredytobiorców, na podstawie których można dokonać ustalenia wysokości dochodzonych roszczeń. Banki nie są zainteresowane składaniem propozycji ugodowych, bo w dalszym ciągu 80-85% kredytów frankowych jest realizowanych – stwierdza Jacek Mikołajonek.

Do tego trzeba dodać, że frankowicze zapytani o to, czy teraz są skłonni do rozmów z bankiem na temat ugody, w większości odpowiedzieli twierdząco – 39,4%. Odwrotną opinię wyraziło 36,5% ankietowanych. Natomiast 24,1% badanych nie miało jeszcze wyrobionego zdania w tej kwestii.

– Od blisko sześciu miesięcy mamy do czynienia z narracją, że banki zastanawiają się nad ugodami z frankowiczami. W tym czasie proszono o pomoc NBP, zwoływano Rady Nadzorcze celem ustalenia możliwości i konsekwencji wynikających z takich działań. Niemniej jednak, jeżeli w dalszym ciągu w interesie banków nie jest zamknięcie tematu portfela kredytów frankowych, to mamy do czynienia z pozornymi działaniami, z których absolutnie nic nie wynika. Kredytobiorcy to widzą i na ten moment nie wierzą w ugody proponowane przez banki – dodaje ekspert z Kancelarii MBM Legal.

Te osoby, które są gotowe rozmawiać nt. ugody, głównie zaakceptowałyby przewalutowanie kredytu po kursie średnim NBP z dnia wypłaty lub unieważnienie umowy ze wzajemnym rozliczeniem – po 41,7%. Natomiast 5,5% ankietowanych z ww. grupy zgodziłoby się na przewalutowanie po innym uzgodnionym kursie. Co ciekawe, na przewalutowanie kredytu po obecnym kursie średnim NBP nie zgodziłaby się żadna badana osoba. Z kolei 6,3% respondentów przystałoby na inne niż wyżej wskazane rozwiązanie. Z kolei 4,7% nie ma własnej opinii w tym zakresie.

 Osoby świadome swoich nadpłat chcą rozliczenia umowy zgodnie z przepisami prawa. W przypadku ugody są oczywiście możliwe ustępstwa ze strony klientów w zakresie obu pierwszych wariantów. Celem kredytobiorców jest rozwiązanie problemu w możliwie krótkim czasie. Niestety te propozycje, które przedstawiają banki, póki co są nienegocjowalne – zaznacza ekspert z SBB.

W ocenie Jacka Mikołajonka, do momentu wydania przez Izbę Sądu Najwyższego uchwały co do sposobu rozliczania umów kredytowych po ich unieważnieniu oraz możliwości dochodzenia przez bank zwrotu oddanych do dyspozycji kredytobiorców środków, żaden taki podmiot nie zmieni oficjalnie stanowiska w sprawie roszczeń kredytobiorców. Ekspert wątpi też w to, że jakikolwiek bank zgodzi się z tym, że wszystkie zawarte przez niego umowy kredytów walutowych powinny zostać uznane za nieważne. Druga ze wskazanych przez frankowiczów możliwości wydaje się z punktu widzenia ekonomicznego nie do wykonania. Natomiast w świetle obecnego stanowiska sądów powszechnych pozostałe opcje są bardzo niekorzystne dla kredytobiorców.

Badanie było prowadzone w dniach 02-16 kwietnia br. metodą CAWI. Zostało wykonane na próbie 644 osób, które mają tzw. kredyty frankowe w sumie w 11 bankach w Polsce. Objęto nim 16 województw, dzieląc je na 5 stref pod względem liczby mieszkańców.

Liczba Polaków kupujących bitcoin przez Revolut podwoiła się w pierwszym kwartale

  • Liczba klientów Revolut kupujących BTC wzrosła +140% k/k
  • Średnie wydatki klienta na zakup BTC wzrosły +60% k/k

Kryptowaluty są w tym roku częstym tematem rozmów. Znalazły się też w polu zainteresowania polskich konsumentów, czego dowodem może być zwiększony wolumen transakcji wśród użytkowników aplikacji Revolut. Według danych firmy oferującej dostęp do 21 kryptowalut, liczba Polaków kupujących bitcoiny w aplikacji wzrosła o +140% w pierwszym kwartale tego roku.

“W pierwszych miesiącach roku obserwowaliśmy zwiększone zainteresowanie bitcoinem, ale też poszczególnymi walutami fiat. Od początku pandemii, liczba klientów na świecie kupujących lub sprzedających kryptowaluty w naszej aplikacji wzrosła trzykrotnie” – powiedział Edward Cooper, Head of Crypto w Revolut.

Polacy wydali na zakup bitcoinów w Revolut blisko czterokrotnie więcej (+284% k/k) podczas pierwszego kwartał tego roku, w porównaniu z ostatnim kwartałem roku poprzedniego. Ich wydatki na zakup bitcoinów były większe (+60% k/k) i częstsze (+190% k/k), średnia kwota zakupu także wzrosła (+33% k/k).

Największą grupą wiekową wśród klientów Revolut kupujących kryptowaluty są millenialsi w wieku 25-34 lat. W tej grupie, liczba osób kupujących bitcoina urosła trzykrotnie w pierwszym kwartale (+199% k/k), a średni wydatek na osobę wzrósł o połowę (+48% k/k).

Źródłem ww. danych są transakcje ponad 1 miliona klientów Revolut w Polsce. W zestawieniu porównano transakcje kupna bitcoinów w okresie 1 stycznia – 31 marca 2021 r. z okresem 1 października – 31 grudnia 2020 r. Prowizja Revolut za kupno lub sprzedaż kryptowalut wynosi 1,5% dla klientów korzystających z planu Premium lub Metal, oraz 2,5% dla klientów korzystających z planu Standard lub Plus.

Wzrost zainteresowania bitcoinem w pierwszym kwartale b.r. (k/k) wg. danych Revolut:

  • Liczba klientów kupujących bitcoiny: +140%
  • Średnie wydatki klienta na zakup bitcoinów: +60%
  • Liczba klientów w wieku 25-34 lat kupujących bitcoiny: +144%
  • Średnie wydatki klienta w wieku 25-34 lat na zakup bitcoinów: +48%

12 miesięcy pandemii na rynku nieruchomości biurowych w Warszawie

W trakcie roku, który upłynął od dotarcia pandemii Covid-19 do Polski, rynek nieruchomości biurowych w Warszawie odczuł wyraźny spadek popytu, powierzchni w budowie oraz wzrost poziomu pustostanów. Sektor biurowy ma za sobą trudne 12 miesięcy, jednak okres ten nie sprawił, że firmy przestały odczuwać potrzebę posiadania biura, podaje firma doradcza Savills.

Ponad 167 000 m kw. nowej powierzchni dostarczonej na rynek w pierwszym kwartale 2021 roku sprawiły, że całkowite zasoby biurowe w Warszawie przekroczyły 6 mln m kw.  Tak wysoki poziom nowej podaży to zasługa oddania do użytku m.in. dwóch wież zlokalizowanych przy rondzie Daszyńskiego: Skyliner (48 500 m kw.) i Generation Park Y (44 200 m kw.).

Zgodnie z danymi Savills, w stolicy w budowie znajduje się obecnie 407 000 m kw. powierzchni biurowej, co jest najniższym wynikiem od 10 lat. Do końca roku deweloperzy planują dostarczy ponad 180 000 m kw. W większości są to projekty rozpoczęte jeszcze przed pandemią. W ocenie Savills, obserwowana na rynku większa ostrożność odnośnie uruchamiana nowych projektów może doprowadzić do wystąpienia luki podażowej w latach 2022-2023.

W pierwszym kwartale 2021 r. w Warszawie wynajęto 109 250 m kw. powierzchni biurowej. Oznacza to 20-procentowy spadek popytu w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej, który w dużej mierze nie był jeszcze naznaczony efektami pandemii. Jak wynika z najnowszego raportu Savills, całkowity popyt na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy wyniósł w stolicy 574 000 m kw., czyli najmniej od 2011 roku.

Covid-19 spowodował spadek udziału umów przednajmu, który w okresie pandemii od kwietnia 2020 roku do końca marca 2021 roku wynosił 20%, a w samym pierwszym kwartale 2021 roku już tylko 10%. Największą umową podpisaną w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku był jednak właśnie tzw. pre-lease, w ramach którego Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) zabezpieczył powierzchnię pod swoją siedzibę w Fabryce PZO (9800 m kw.). Udział renegocjacji w pierwszym kwartale 2021 r. utrzymywał się na wysokim poziomie (32%), co było jednym z trendów, których nasilenie prognozowano w wyniku pandemii, choć wzrost nie okazał się tak duży jak początkowo przypuszczano. W ostatnich 12 miesiącach udział renegocjacji stanowił 37% całkowitego popytu odnotowanego w tym okresie.

Poziom pustostanów w Warszawie wzrósł na koniec pierwszego kwartału 2021 r. do 11,4%. Pomimo, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy poziom wakatów zwiększył się w stolicy znacząco (o 3,9 p.p.), to nadal jest on wyraźnie niższy, niż w okresie ostatniej górki podażowej w 2016 roku (14,2%).

Niższa aktywność najemców zaczyna wywierać presję na koszt najmu powierzchni biurowej, ale póki co czynsze nominalne pozostają stabilne. Firmy poszukujące gotowej powierzchni biurowej na krótszy okres mogą obecnie wybierać z szerokiej oferty podnajmów. Właściciele nieruchomości biurowych zabiegają o najemców zwiększając pakiety zachęt, na które można liczyć podpisując umowę. Zaliczają się do nich m.in. okresowe zwolnienia z czynszu czy dopłaty na aranżację powierzchni.

„Analiza minionych 12 miesięcy daje pewien obraz tego, jak Covid-19 wpłynął na rynek nieruchomości biurowych. Tempo szczepień oraz ryzyko kolejnych fal zachorowań dostarczają jednak wiele znaków zapytania. Pandemia niewątpliwie wciąż kształtuje to jak wygląda biurowa rzeczywistość. Część firm nadal wstrzymuje się z decyzjami odnośnie najmu powierzchni lub rozgląda się za oszczędnościami, a także rozwiązaniami gwarantującymi im większą elastyczność. Jednocześnie da się jednak odczuć coraz silniejsze przekonanie, że rynek biurowy się obronił. Pomimo powszechności pracy zdalnej nie słyszymy o firmach, które chciałyby całkowicie zrezygnować z posiadania swojej fizycznej siedziby. Wygląda na to, że biura przetrwały pandemię i już wkrótce będą się dalej rozwijać, a ich właściciele i deweloperzy będą bogatsi o lepszą znajomość nowych potrzeb najemców” – mówi Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Słaby dolar po FOMC, słaby złoty przed TSUE

Kolejny gołębi przekaz z FOMC i bardzo dobre wyniki spółek technologicznych w USA pomagają zbudować pozytywne nastroje na rynkach. Kontrakty futures na Wall Street odbijają, słabnie dolar. Słaby jest także złoty, który czeka na orzeczenie TSUE ws. kredytów frankowych.

Ostrożność inwestorów na wypadek jastrzębich zaskoczeń z FOMC okazała się niepotrzebna. Fed nie zaskoczył zmianami w polityce pieniężnej i przekazie. Potwierdził, że gospodarka ma się lepiej, a aktywność gospodarcza oraz zatrudnienie wzmocniły się. Jednocześnie uspokoił obawy o wzrost inflacji, podkreślając przejściowy charakter czynników (efekty bazy, zakłócenia w łańcuchach dostaw). Podczas konferencji prezes Fed Powell powtórzył, że „jeszcze nie czas na rozpoczęcie dyskusji o redukowaniu” skupu aktywów, a zatem nie ma co podsycać spekulacji o wcześniejszym terminie podwyżki stóp procentowych. Fed czeka na jasne potwierdzenie w danych z gospodarki, że cele polityki zostały wypełnione i nie zamierza polegać na przesłankach, oczekiwaniach.

Przyrzeczenie podtrzymania luźnej polityki będzie wspierać ryzykowne aktywa. Fed wprawdzie zwraca uwagę na lepsze dane z gospodarki USA, ale siła wzrostu gospodarczego przestaje też być atutem dolara. Pozostałe gospodarki rozwinięte rozpędzają się wraz z postępem procesu sczepień. Teraz będzie łatwiej o pozytywne zaskoczenia poza USA, podczas gdy dane z USA mają wysoko zawieszoną poprzeczkę dla niespodzianek. Przy oznakach poprawy z wielu kierunków, wzmagać powinien się apetyt na ryzyko, dzięki któremu wolne środki pieniężne będą zaciągane do pracy. Potrzeba bezpiecznych przystani będzie maleć. Dolar powinien wrócić do roli czołowej waluty finansującej ryzykowne inwestycje, w większym stopniu niż pozostałe: JPY, CHF i EUR. Wzmagający się popyt na surowce wesprze waluty zależne od eksportu surowców, a lepsze zapatrywania na ryzyko powinny też wspierać waluty rynków wschodzących.

Złoty jednak tak prędko nie będzie śledził nastrojów globalnych i wpierw musi poradzić sobie z problemami na lokalnym podwórku. Dziś rano (9:30) Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma wydać orzeczenie w sprawie kredytów frankowych. Interpretacja orzeczeń TSUE i SN będzie się sprowadzać w zasadzie do dwóch scenariuszy. W pierwszym, im bardziej orzecznictwo będzie korzystne dla kredytobiorców i im większe są szanse na unieważnienie umowy kredytowej, tym większa będzie skłonność kredytobiorców do zaskarżania umów i większa presja na banki do zamykania pozycji zabezpieczających. Ten scenariusz rodzi największe ryzyko negatywnej reakcji złotego. Jeśli orzecznictwo będzie zmierzać w kierunku scenariusza zbliżonego do propozycji szefa KNF ws. ugody (konwersja kredytu na złotowy i potraktowanie go tak, jakby od początku był złotowy i oprocentowany według stawki WIBOR + marża), wówczas jest bardziej prawdopodobne, że do procesu włączy się Narodowy Bank Polski i udostępni swoje rezerwy walutowe pod rozliczenia transakcji zabezpieczających przez banki. Naturalnie banki nie rzucą się do domykania transakcji zabezpieczających od razu po publikacji orzeczenia. Co jednak banki mogą zrobić już teraz (i robią od pewnego czasu), to ochronić się przed niekorzystną zmianą kursu złotego, która podnosiłaby koszt rozliczenia zabezpieczeń ustanowionych pod kredyty (FX Swap). Nowe transakcje zabezpieczające przed wzrostem kursu CHF/PLN oznaczają dodatkową podaż złotego (kupno CHF/sprzedaż PLN). Liczy też na to kapitał spekulacyjny, który chce się „podłączyć” do ruchu.

Niemniej jednak reakcja złotego będzie oderwana od solidnych fundamentów makro i poprawiającej się sytuacji zdrowotnej w kraju. Tło nie przemawia za trwałym utrzymywaniem się słabości i złotego. Spodziewany się, że po okresie krótkoterminowych perturbacji złoty będzie kusił atrakcyjną wyceną, co przyspieszy jego odbicie.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Do końca 2022 r. nawet 10 tys. nowych miejsc pracy – elektromobilność

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zapotrzebowanie na pracowników z zakresu elektromobilności wzrosło o ponad 200% i nadal będzie rosło – mówią eksperci z Bergman Engineering. Tymczasem problemem nadal jest zbyt mała liczba specjalistów na rynku pracy, choć wakaty czekają, a średnie zarobki w tej branży sięgają blisko 10 000 zł brutto.

W najnowszym raporcie poświęconym branży e-mobility Bergman Engineering analizuje nie tylko zapotrzebowanie na pracowników od elektromobilności, ale także ich kompetencje i aktualne zarobki. Badanie zostało przeprowadzone na grupie firm, które w ciągu ostatnich 2 lat prowadziły rekrutacje na tego typu specjalistów.

Jak tłumaczy Tomasz Szpikowski, CEO Bergman Engineering, rynek jest chłonny, bo gdy proces rekrutacyjny otwiera się, przedsiębiorstwo zatrudnia od przynajmniej kilkunastu do kilkudziesięciu pracowników – inżynierów i specjalistów, odpowiadających za wszystkie procesy związane z elektromobilnością. Tymczasem dziś o takich ekspertów jest nawet trudniej, niż o doświadczonych programistów.

W branży IT jest tak naprawdę znacznie łatwiej pozyskać pracownika, bo istnieje bardzo duża konkurencyjność. Na rynku e-mobility takiej konkurencyjności nie ma albo jest znikoma. Inżynierów czy techników mających doświadczenie w testowaniu lub montażu baterii elektrycznych jest niewielu. Dla każdej nowej inwestycji będzie to spory problem – mówi Szpikowski.

Rynek motoryzacyjny chłonny jak gąbka

Według danych z końca marca 2021 r., w Polsce było zarejestrowanych łącznie 22 291 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. Przez pierwsze trzy miesiące br. ich liczba zwiększyła się o 3 555 sztuk, tj. o 107% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Ważne dane:

  • Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) nieznacznie przekroczyły połowę (11 194 szt.) tej części parku maszyn, a pozostałą część (49,8% udz.) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 11 097 szt.
  • Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 880 szt.
  • W dalszym ciągu rośnie flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec marca składała się z 9 366 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 472 szt.
  • W I kwartale 2021 r. flota elektrobusów powiększyła się o 40 zeroemisyjnych pojazdów. W porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., kiedy zarejestrowano 19 takich autobusów, oznacza to wzrost o 111% r/r.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec marca w Polsce funkcjonowało 1 425 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (2 780 punktów). 33% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 67% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. Podobnie jak w lutym, w marcu uruchomiono 15 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (33 punkty).

W krajach zachodnich te liczby są dużo wyższe i na razie nie ma mowy, byśmy mogli się ścigać, zwłaszcza, że rośnie także zapotrzebowanie na inżynierów, którzy w całym procesie odgrywają niebagatelną rolę – podkreśla Tomasz Szpikowski.

Nawet 10 000 nowych miejsc pracy

Jak wyliczyli eksperci z Bergman Engineering na przestrzeni ostatnich dwóch lat zapotrzebowanie na specjalistów z zakresu elektromobilności wzrosło o ponad 200% i wciąż będzie rosło. Powstają nowe inwestycje, więc zapotrzebowanie na pracowników nadal przyspiesza. Co istotne, także zachodni giganci wysysają polskich ekspertów.

Nie bez powodu fabryki największych firm działających w branży electromobility w Niemczech, powstają w pobliżu polskiej granicy. Dzieje się to dlatego, że nastawione są na pozyskiwanie polskich inżynierów i pracowników produkcyjnych – opowiada Szpikowski.

Obecnie główni pracodawcy na terenie Polski to LG Energy (woj. dolnośląskie), Umicore (woj. opolskie), Volvo (woj. mazowieckie) czy MAN (woj. świętokrzyskie). Koncerny międzynarodowe (głównie produkujące baterie do EV) coraz więcej inwestują na naszym rynku i zdaniem Bergman Engineering do końca 2022 w sektorze elektromobilności może powstać do 10 000 nowych miejsc pracy.

– Samochody elektryczne w dużej mierze są bardzo wdzięcznym elementem Przemysłu 4.0, ponieważ są prostsze do budowania – tłumaczy dr Piotr Kaczmarek-Kurczak, ekspert Platformy Przemysłu Przyszłości. – Pod względem technologicznym są mniej skomplikowane w związku z tym w przyszłości (w teorii) zapewne fabryki samochodów elektrycznych będą łatwiejsze do zrobotyzowania. Jeżeli możemy zbudować prawdziwą fabrykę Industry 4.0 to o wiele prościej będzie w tej fabryce budować samochody elektryczne niż samochody spalinowe.

Druga rzecz – jego zdaniem – to fakt, że na pewno będzie postępowało wdrożenie druku addytywnego (3D). Nastąpi ogromny skok wykorzystania rzeczywistości rozszerzonej, bo po wielu latach opóźnień, kiedy firmy bardziej wykorzystują podejście oparte na danych i przekształcają swoją strukturę tak, żeby była bardziej powiązana z otoczeniem, AR pokazuje swoje mocne strony.

Jak mówi, obecnie, pracownicy w fabrykach dysponują okularami do rozszerzonej rzeczywistości, które dają instrukcje, mówią pracownikom gdzie mają pójść, co mają pobrać, co mają zamontować. Taki sprzęt jest płynnym i nieinwazyjnym sposobem do komunikowania się z przedsiębiorstwem. To świetnym interfejs do komunikowania się algorytmów z ludźmi. W przemyśle 4.0 odwraca się hierarchia i to algorytmy kierują ludźmi, a nie odwrotnie.

Można porównać to do kanapki. Na górze mamy twórców algorytmów, którzy cały czas je udoskonalają, później mamy algorytmy, które podejmują pewne prostsze decyzje, ale te z kolei są egzekwowane albo przez automaty, albo przez ludzi. W tej chwili, w większości przypadków, te decyzje podejmują ludzie, bo nie mamy takiego poziomu robotyzacji, ale w przyszłości to zarówno i ludzie jak i roboty będą wykonywały instrukcje podawane przez algorytmy – mówi dr Piotr Kaczmarek-Kurczak.

Zarobki w sektorze elektromobility w 2021 roku

Eksperci Bergman Engineering prześledzili także, jak wyglądają wymagania i zarobki dotyczące takich pracowników.

Wśród poszukiwanych specjalistów są np. Inżynierowie Jakości. Taka osoba poza wykształceniem wyższym technicznym (studia inżynierskie) powinna mieć 2-3 lata doświadczenia na stanowisku Inżyniera/Technika Jakości, posiadać umiejętność tworzenia i aktualizowania dokumentacji procesowej i znać dobrze język angielski. Mając takie CV można liczyć średnio na 7392 zł brutto miesięcznie (widełki: 6168 zł – 9036 zł).

Z kolei Inżynier Procesu to, oprócz wymienionych wyżej kwalifikacji, także znajomość technik i narzędzi optymalizacji produkcji oraz programów komputerowych wspierających te procesy. Średnie wynagrodzenie to 7944 zł brutto/mc (widełki: 6552 zł – 9576 zł).

Od Inżyniera Utrzymania Ruchu (Maintenace Engineer) wymaga się zaś więcej niż 2 lat doświadczenia (dla pozycji seniorskiej), umiejętności czytania rysunku technicznego i schematów elektrycznych i znajomości programów specjalistycznych (np. AutoCAD, GP-PRO EX4.0). Tu pensja wyniesie średnio 7728 zł brutto/mc (widełki: 6360 zł – 9024 zł).

Natomiast Technik Jakości to wykształcenie średnie techniczne, angielski (podstawowy), praktyczna umiejętność posługiwania się narzędziami (np. mikrometr, wysokościomierz), umiejętność czytania specyfikacji, znajomość rysunku technicznego i mile widziane doświadczenie jako kontroler jakości (5424 zł brutto/mc, widełki: 4884 zł – 6228 zł).

Poza kompetencjami technicznymi liczą się także odpowiedzialność, umiejętność reagowania na nieprawidłowości w procesie produkcji, lojalność i otwartość na zmiany, zdolności komunikacyjne, umiejętność pracy w grupie oraz umiejętność dostosowania się do przestrzegania rygorystycznych zasad, gdy proces jest już ustabilizowany. Ze względu na to, że większość firm to zagraniczne koncerny, absolutną podstawą jest język angielski.

Zapotrzebowanie na pracowników od elektromobilności występuje praktycznie na każdym szczeblu. Począwszy od montażu i uruchomieniu maszyn, przez pracowników produkcyjnych, po kierowników produkcji. – Inżynierowie, którzy chcą pracować w tym sektorze, muszą się jednak dokształcać – wchodzą na rynek, który dopiero się tworzy –  podsumowuje Tomasz Szpikowski.

Wypłata trzynastej emerytury – na co wydadzą ją emeryci?

  • Z danych GUS wynika, że comiesięczne wydatki emeryta pochłaniają średnio ¾ dochodów – najwięcej środków przeznaczanych jest na żywność (28%) i użytkowanie mieszkania (21%).
  • W kwietniu blisko 10 mln emerytów otrzymało dodatkowy zastrzyk gotówki w wysokości 1250,88 zł brutto.
  • Eksperci Związku Przedsiębiorstw Finansowych podpowiadają, na co warto przeznaczyć trzynastą emeryturę, by zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe.

Comiesięczne wydatki pochłaniają zdecydowaną większość dochodów emerytów. Sytuację finansową nieco poprawia jednak wypłata 13-tej emerytury. Zdaniem ekspertów, dodatkowy zastrzyk gotówki warto przeznaczyć np. na stworzenie tzw. „poduszki finansowej”.

Dodatkowe środki na koncie oczywiście ucieszą każdego. Zawsze znajdzie się jakiś konieczny zakup lub inny pilny wydatek, na który chcielibyśmy przeznaczyć otrzymane pieniądze. Zachęcamy jednak, by najpierw przeanalizować swoją sytuację finansową. Jeśli z jakiegoś względu mamy zadłużenie, to warto zastanowić się, czy nie przeznaczyć trzynastą emeryturę – lub jej część – w pierwszej kolejności na jego uregulowanie. Jeżeli nasz comiesięczny budżet domowy zwykle jest nadwyrężony, odłóżmy środki na przyszłość – mówi Marcin Czugan, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych, organizacji realizującej kampanię Windykacja – jasna sprawa!

Na żywność, mieszkanie, ale i na pomoc bliskim

Z danych GUS wynika, że większa część emerytury przeznaczana jest na pokrycie najpilniejszych wydatków. 28% pochłaniają zakupy żywnościowe, 21% koszty związane z użytkowaniem mieszkania, a 8% wyroby medyczne i farmaceutyczne. Chociaż w wielu przypadkach miesięczne dochody seniorów są niewielkie, to nie rezygnują oni także z pomocy innym, zwłaszcza rodzinie.

Chęć pomocy bliskim jest także częstym powodem, dla którego emeryci decydują się na zaciągnięcie pożyczki lub kredytu. I choć w większości przypadków miesięczne koszty są tak dopasowane, by nie obciążać budżetów seniorów, to niestety zdarzają się sytuacje, przez które nie są oni w stanie spłacić kolejnej raty, np. przez nagłą chorobę i związane z nią wysokie koszty leczenia czy rehabilitacji. Wtedy też może pojawić się zadłużenie. Warto więc zawczasu pomyśleć o poduszce finansowej, by mimo trudnej sytuacji, na bieżąco móc spłacać wszelkie należności – dodaje Marcin Czugan.

Na co przeznaczyć trzynastą emeryturę?

Uregulowanie sytuacji finansowej poprzez spłacenie wszystkich zadłużeń czy odłożenie środków na „czarną godzinę” to dla wielu emerytów komfort, na który zwykle nie mogą sobie pozwolić. Dodatkowy zastrzyk gotówki warto więc przeznaczyć na zadbanie o swój budżet i zabezpieczenie się na wypadek niespodziewanych wydatków. W jaki sposób to zrobić?

  • Spłata zadłużenia – jeżeli przez trudną sytuację życiową popadliśmy w zadłużenie, to warto te ekstra środki przeznaczyć na ich uregulowanie. W tym celu skontaktujmy się z wierzycielem, by ustalić warunki spłaty. Jeśli dług przejęła firma windykacyjna, to zaproponujmy jednorazową większą wpłatę i poprośmy o rozłożenie na dogodne raty reszty zadłużenia. Okazanie chęci współpracy otworzy nam drogę do negocjacji z firmą windykacyjną.
  • Poduszka finansowa – jeżeli natomiast nie mamy żadnych zadłużeń, to warto pomyśleć o oszczędnościach. Nigdy nie wiemy, kiedy mogą pojawić się problemy finansowe, dlatego warto być przygotowanym na wszelkie okoliczności. Posiadanie większej sumy pieniędzy na koncie nie tylko sprawi, że poczujemy się bezpiecznie, ale i zachęci do dokładania do niej kolejnych oszczędności w przyszłości.

Wydawanie dodatkowych pieniędzy, gdy ciążą na nas niespłacone zobowiązania, sprawia radość tylko chwilowo. Zadłużenie nie zniknie, może się wręcz powiększyć przez odsetki. Warto więc najpierw uregulować swoją sytuację finansową, by w pełni cieszyć się kolejnym zastrzykiem gotówki – choćby w postaci czternastej emerytury, którą emeryci otrzymają w drugiej połowie roku.

Rynek biurowy w Polsce 2021

O tym, że sektor biurowy dobrze radzi sobie w pandemii świadczyć może choćby poziom pustostanów, który przy regularnie wzrastającej podaży w ciągu ostatnich 12 miesięcy zwiększył się w Warszawie jedynie o 4 proc., a na głównych rynkach regionalnych w kraju o około 3,5 proc.

W pierwszym kwartale tego roku, jak podaje Walter Herz, na rynek warszawski weszło prawie 170 tys. mkw. powierzchni, co sprawiło że zasoby największego ośrodka biurowego w Polsce wzrosły do ponad 6 mln mkw. powierzchni. Do końca 2021 roku deweloperzy planują oddać w Warszawie jeszcze niemal połowę z 420 tys. mkw. biur, które powstają na terenie miasta.

W regionach, których łączne zaplecze biurowe zbliża się do wielkości zasobów warszawskich, w pierwszym kwartale tego roku oddane zostało ponad 46 tys. mkw. powierzchni. Niewynajętych biur w największych miastach regionalnych w kraju jest średnio około 1,5 proc. więcej niż w Warszawie.

Podobny wolumen najmu w regionach i w Warszawie

– W tym roku spadek popytu na biura jest już bardziej wyraźny. W pierwszych trzech miesiącach br. na rynkach regionalnych łączny wolumen najmu był porównywalny do ilości biur wynajętych w Warszawie. Największym powodzeniem w regionach cieszyły się biura w Trójmieście – informuje Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Regional Markets w Walter Herz. – Szczególnie drastycznie obniżyła się natomiast ilość powierzchni biurowych w budowie, zwłaszcza na rynku warszawskim. W stolicy powstaje ich teraz najmniej od dziesięciu lat. Po niewielkiej przerwie od wprowadzenia obostrzeń deweloperzy ponownie zaczęli startować z kolejnymi projektami, których budowę wcześniej zaplanowali, nie oznacza to jednak, że boom jaki obserwowaliśmy w sektorze biurowym przed pandemią jest kontynuowany – dodaje Mateusz Strzelecki.

– Bardzo widoczną tendencją, charakterystyczną dla całego rynku jest na pewno zainteresowanie najemców przede wszystkim powierzchnią w najlepszych obiektach znajdujących się w centrach miast. Firmy rezygnują z biur w starszych budynkach o niższej klasie. Decydują się natomiast na powierzchnie w najlepszych biurowcach najatrakcyjniej zlokalizowanych – zauważa.

Adekwatnie do zgłaszanego popytu należy się więc spodziewać nowych realizacji biurowych w centralnych lokalizacjach. Biurowców, które oferować będą najlepsze parametry pod względem komfortu i bezpieczeństwa pracy. I jednocześnie częściowego zawieszenia planów związanych z budową obiektów biurowych w mniej atrakcyjnych obszarach miast.

Elastyczność, elastyczność i jeszcze raz elastyczność

Rynek biurowy wyczekuje na zniesienie ograniczeń. Większość pracowników firm deklaruje chęć powrotu do pracy w biurze. Ludziom brakuje bezpośrednich kontaktów. Jeśli tylko obostrzenia utrudniające normalne funkcjonowanie biznesu zostaną zniesione tempo powrotu do biur z pewnością przybierze na sile. Po przeszło roku pandemii zyskaliśmy bowiem pewność, że stacjonarne biura pozostaną fundamentem działalności dla organizacji, bo u podstaw efektywnej współpracy leży budowanie relacji międzyludzkich. Będą to już jednak inne biura, dostosowane do nowej rzeczywistości.

Przestrzeń do pracy przede wszystkim będzie musiała spełniać aktualne wymogi sanitarne. Poza tym, biura będą bardziej elastyczne, by sprostać hybrydowemu systemowi pracy w rotacyjnym podziale na home office i pracę w biurze, który większość firm uznała już za najbardziej funkcjonalny w nowych warunkach. W związku z tym prowadzane są teraz rozwiązania ułatwiające rezerwację biurek i umożliwiające bieżący monitoring obecności w biurze oraz stałą kontrolę poziomu bezpieczeństwa.

Mateusz Strzelecki przyznaje, że najemcy oczekują bardziej elastycznych rozwiązań, zarówno jeśli chodzi o powierzchnię biurową, jak i warunki umów. – Firmy poszukują powierzchni dającej możliwość szybkiego wprowadzania zmian w poszczególnych strefach pracy. Dodatkowo także chcą zabezpieczyć sobie dostęp do elastycznych rozwiązań, jak przestrzenie coworkingowe, z których mogłyby skorzystać, jeśli zaistniałaby taka potrzeba – wyjaśnia.

Pakiety zachęt dla najemców

Strzelecki przyznaje, że na głównych rynkach biurowych nie doszło do znaczących obniżek stawek czynszowych, szczególnie jeśli chodzi o najlepsze obiekty. Ze względu jednak na szeroki pakiet zachęt, który właściciele budynków oferują najemcom, stawki efektywne mogą być nawet 20 proc. niższe od cen wywoławczych.

Najwyżej cenione na rynku są obiekty, które zapewniają bezpieczeństwo i dobre samopoczucie w miejscu pracy. W biurowcach wdrażane są m.in. bezdotykowe systemy kontroli dostępu, czy rozwiązania i aplikacje pozwalające zarządzać windami, klimatyzacją, wentylacją, oświetleniem oraz dokonywać rezerwacji parkingów, czy sal konferencyjnych ze smartfonów.

Powodzeniem cieszą się obiekty gwarantujące pracownikom wygodę. Komfort zapewnia m.in. także obszerne zaplecze usługowe dostępne na miejscu. I takie właśnie są najnowsze kompleksy typu mixed-use. Poza biurami oferują także funkcje konferencyjne, hotelowe, często także mieszkaniowe oraz zabezpieczają szeroką ofertę handlowo-usługową.

Trzecia fala pandemii łagodniejsza dla gospodarki, ale niektóre sektory wciąż dużo tracą

Minął rok od czasu, gdy koronawirus zaatakował Polskę. Podczas trzech kolejnych fal epidemii nasza gospodarka straciła już blisko 200 miliardów złotych. Szacuje się, że obecnie każdego dnia tracimy około 600 milionów złotych z polskiego PKB. To wynik zmian, które epidemia COVID-19 wymusza na funkcjonowaniu gospodarki. PKB spada zarówno na skutek ograniczeń prowadzenia działalności gospodarczej, związanych z obowiązującym reżimem sanitarnym – jak też w wyniku dystansowania społecznego i ograniczonego popytu na różnego rodzaju usługi, pośrednio związanego z występowaniem stanu epidemii. Chociaż trwająca obecnie, trzecia fala pandemii różni się nieco od pierwszej, z którą walczyliśmy w zeszłym roku – to jednak wciąż wymaga od państwa zdecydowanych działań pomocowych.

– Wiosnę 2021 roku od poprzedniej odróżnia to, że branże nie dotknięte bezpośrednio skutkami obostrzeń epidemicznych dosyć dobrze dostosowały się do funkcjonowania w pandemii. Takie sektory gospodarki, jak przemysł czy budownictwo, funkcjonują wciąż w miarę niezakłócony sposób – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – W zupełnie innej sytuacji są jednak branże gastronomiczna, turystyczna, hotelarska, sportowa, związane z kulturą, rozrywką, organizacją różnego rodzaju spotkań, eventów, czy targów. Ich działalność jest wciąż bardzo poważnie ograniczona – a obostrzenia, które obowiązują podczas drugiej i trzeciej fali pandemii, są długotrwałe. To powoduje w tych branżach narastające straty, a także coraz większe ryzyko utraty miejsc pracy i likwidacji działalności. Istnieje więc bardzo pilna potrzeba kompleksowego wspierania tych branż, a także stworzenia odpowiednich rozwiązań – umożliwiających szybką odbudowę i poprawę ich sytuacji wtedy, kiedy  najsurowsze obostrzenia będą już poluzowane – podkreśla Kozłowski.

ORLEN publikuje skonsolidowane wyniki finansowe za 1 kwartał 2021 roku

Grupa ORLEN zakończyła pierwszy kwartał 2021 roku z zyskiem operacyjnym EBITDA wg LIFO na poziomie 2,4 mld zł i osiągnęła ok. 1,9 mld zł zysku netto. To m.in. efekt konsolidacji bardzo dobrego wyniku EBITDA Grupy Energa w wysokości 0,8 mld zł. Przychody wyniosły 24,6 mld zł, mimo niższego niż w analogicznym okresie ubiegłego roku przerobu ropy o (-) 19% (r/r) i spadku sprzedaży o (-) 11% (r/r) oraz niższej konsumpcji paliw spowodowanej pandemią COVID-19. W tym czasie Koncern kontynuował kluczowe inwestycje rozwojowe, na które przeznaczył 1,8 mld zł. Zgodnie ze Strategią ORLEN2030, Zarząd PKN ORLEN zarekomendował wypłatę dywidendy za 2020 rok na poziomie 3,5 zł na akcję.

Daniel Obajtek
Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN

– Bardzo dobre wyniki finansowe, wypracowane przez Grupę ORLEN w wyjątkowo trudnym otoczeniu rynkowym, potwierdzają zasadność przyjętych kierunków działania. Jednocześnie dzięki bezpiecznemu zarządzaniu finansami sprawnie funkcjonujemy i z powodzeniem realizujemy ambitne inwestycje rozwojowe. W pierwszym kwartale 2021 roku solidne wyniki wypracował segment detalu i petrochemii. Jednak szczególnie cieszą rekordowe rezultaty finansowe osiągnięte przez segment energetyki, przy znaczącym udziale Grupy Energa. To wszystko pozwala nam skutecznie dywersyfikować źródła przychodów i wzmacniać pozycję na globalnym rynku, a także wartość dla Akcjonariuszy. Grupa Kapitałowa ORLEN jest silna, coraz bardziej odporna na zawirowania makroekonomiczne i dobrze przygotowana na strategiczne wyzwanie, jakim jest budowa koncernu multienergetycznego – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W pierwszym kwartale 2021 roku PKN ORLEN konsekwentnie budował swoją wartość i przewagi konkurencyjne. Koncern z sukcesem realizował politykę dywersyfikacji dostaw ropy naftowej, podpisując z ExxonMobil kontrakt na dostawy surowca amerykańskiego i wzmacniając tym samym bezpieczeństwo energetyczne Polski. Zadecydował również o kontynuacji współpracy z Rosneft, w oparciu o nową 2-letnią umowę. Zgodnie z planem realizowano też kluczowe projekty energetyczne. Priorytetem jest budowa morskiej farmy wiatrowej na Bałtyku. Do realizacji tej inwestycji PKN ORLEN pozyskał na początku roku partnera branżowego – kanadyjską spółkę Northland Power. Wykonany został również kolejny ważny krok w kierunku przejęcia Grupy PGNiG. W marcu br. Komisja Europejska podjęła decyzję o przekazaniu kwestii koncentracji do rozpatrzenia przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ponadto w pierwszym kwartale 2021 roku PKN ORLEN zaprezentował i rozpoczął wdrażanie projektu „ORLEN w ruchu” – nowego formatu sprzedaży detalicznej. Zaangażował się też w rozwój punktów odbioru paczek oraz usług kurierskich, inwestując we własne automaty paczkowe. Zgodnie z szacunkami, projekty te w perspektywie pięciu lat wygenerują dodatkowe kilkaset milionów złotych zysku.

W pierwszym kwartale 2021 roku Grupa ORLEN osiągnęła:

  • EBITDA LIFO na poziomie 2,4 mld zł
  • Zysk netto w wysokości blisko 1,9 mld zł
  • Sprzedaż w wysokości 8,4 mt
  • Przychody na poziomie 24,6 mld zł

Grupa ORLEN w pierwszym kwartale 2021 roku wygenerowała aż 3,9 mld zł przepływów finansowych netto z działalności operacyjnej. Koncern efektywnie zarządzał swoim zadłużeniem, czego dowodem jest spadek wskaźnika Dług Netto/EBITDA z 1,27x na koniec grudnia 2020 roku do poziomu 0,91x na koniec marca 2021 roku. W marcu PKN ORLEN po raz drugi w ciągu ostatnich trzech miesięcy wyemitował obligacje zrównoważonego rozwoju z oprocentowaniem opartym o poziom ratingu ESG nadawanego Koncernowi przez agencję MSCI ESG Research Limited. Była to emisja o wartości 1 mld zł, z 10-letnim okresem wykupu, która wprowadziła do portfela zobowiązań dłużnych stabilny instrument o długim terminie zapadalności, poprawiając bezpieczeństwo finansowe całej Grupy ORLEN. Odzwierciedleniem stabilnej sytuacji finansowej Koncernu, który w ubiegłym roku wypracował jeden z najlepszych wyników wśród firm z sektora Oil&Gas, a także efektem konsekwentnie realizowanych planów rozwojowych we wszystkich obszarach działalności, jest rekomendacja Zarządu PKN ORLEN wypłaty dywidendy za zeszły rok w wysokości 3,5 zł na akcję.

Segment rafineryjny w pierwszym kwartale 2021 roku poprawił swój wynik o 162 mln zł w porównaniu do zeszłego roku, odnotowując EBITDA LIFO na poziomie (-) 191 mln zł. Nadal znaczący wpływ na ten obszar działalności miały niekorzystne warunki makroekonomiczne, głównie niższe marże na średnich destylatach, niższy dyferencjał Brent/Ural o (-) 0,9 USD/bbl i mocniejsza złotówka względem dolara. Duże znaczenie miał także ujemny wpływ transakcji zabezpieczających przepływy pieniężne realizowanych na zakupach ropy naftowej i sprzedaży produktów, wyższe koszty zużyć własnych w wyniku wzrostu cen ropy o 11 USD/bbl, a także postoje remontowe. Niekorzystne efekty zostały częściowo ograniczone dodatnim wpływem wyższych marż na lekkich destylatach i ciężkich frakcjach rafineryjnych. Przerób ropy wyniósł 6,2 mt, natomiast sprzedaż 5 mt.

W minionym kwartale segment petrochemiczny wypracował EBITDA LIFO na poziomie niemal 660 mln zł. Obejmuje on wynik spółki ANWIL w wysokości 93 mln zł oraz wynik na sprzedaży PTA, który wyniósł 56 mln zł. Koncern odnotował dodatni wpływ makro (r/r) w efekcie wzrostu marż na poliolefinach, nawozach oraz PCW, a także słabszej złotówki względem euro. Efekty te zostały jednak częściowo ograniczone niekorzystnym wpływem niższych marż na olefinach oraz transakcji zabezpieczających przepływy pieniężne realizowanych na sprzedaży produktów. Sprzedaż wyniosła 1,3 mt, a jej znaczący wzrost odnotowano na Litwie o 42% (r/r) i w Czechach o 16% (r/r).

Mocną pozycję ponownie potwierdził segment energetyczny, który wypracował w pierwszym kwartale prawie 1,1 mld zł EBITDA LIFO. To wynik ponad 2-krotnie wyższy niż przed rokiem. Rezultat ten został osiągnięty m.in. poprzez konsolidację wyników Grupy Energa. W tym czasie Koncern dysponował 3,2 GWe zainstalowanej mocy elektrycznej i 6,1 GWt mocy cieplnej. Produkcja energii elektrycznej, która w ponad 60% pochodziła z OZE i jednostek gazowych, wyniosła 2,7 TWh, natomiast ciepła 13,4 PJ. Na początku roku do portfela odnawialnych źródeł energii Grupy ORLEN dołączyła farma wiatrowa Kanin o mocy 20 MW. Koncern uzyskał też zgodę na przejęcie trzech lądowych farm wiatrowych działających na Pomorzu, o łącznej mocy ok. 90 MW. Po finalizacji transakcji będzie posiadał w Polsce 353 MW mocy zainstalowanych w energetyce wiatrowej, stając się czwartym co do wielkości producentem energii elektrycznej pochodzącej z wiatru na polskim rynku. Akwizycje te, podobnie jak budowa morskiej farmy wiatrowej na Bałtyku, wpisują się w Strategię ORLEN2030, zakładającą intensywny rozwój zeroemisyjnej energetyki, zarówno w ramach budowy własnych mocy, jak i przejęć działających już aktywów.

Segment detaliczny wypracował w pierwszym kwartale br. wynik na poziomie 548 mln zł EBITDA LIFO, pomimo spadku wolumenów sprzedaży o (-) 13% (r/r) na skutek niższego popytu na paliwa, spowodowanego pandemią COVID-19 oraz niższych marż paliwowych na rynku polskim i czeskim (r/r). Na wynik korzystnie wpłynął z kolei wzrost marż paliwowych na rynku niemieckim oraz marż pozapaliwowych na rynku polskim, czeskim i niemieckim (r/r). W tym czasie kontynuowano rozwój sieci sprzedaży pozapaliwowej, która wzrosła o 74 punkty Stop Cafe/star Connect w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Na koniec pierwszego kwartału 2021 roku było ich łącznie 2229, w tym: 1729 w Polsce, 313 w Czechach, 146 w Niemczech, 28 na Litwie oraz 13 na Słowacji. Zgodnie z przyjętą strategią, Koncern konsekwentnie dostosowuje sieć stacji do sprzedaży paliw alternatywnych. W rezultacie liczba punktów alternatywnego tankowania wzrosła o 111 (r/r) i obecnie wynosi 225, w tym: 180 punktów ładowania samochodów elektrycznych, 2 stacje wodorowe oraz 43 stacje CNG. Najwięcej jest ich zlokalizowanych w Polsce – 144, w Czechach 72, a w Niemczech 9.

Segment wydobycia wypracował wynik EBITDA LIFO na poziomie 14 mln zł, głównie w efekcie ujemnego wpływy transakcji zabezpieczających oraz niższych wolumenów sprzedaży o (-) 24% (r/r). Średnie wydobycie wyniosło 16,2 tys. boe/d, w tym: 1,4 tys. boe/d w Polsce i 14,8 tys. boe/d w Kanadzie. W Polsce, po uruchomieniu wydobycia ze złoża Bystrowice trwa rozruch instalacji napowierzchniowej kopalni. W projekcie Edge kontynuowane są prace w zakresie zagospodarowania złóż Tuchola i Bajerze w oparciu o generowanie energii elektrycznej z gazu ziemnego zaazotowanego. Wspólnie z PGNiG realizowano również etap prac projektowych i formalno-prawnych dla zagospodarowania złoża gazu ziemnego Chwalęcin oraz prace administracyjno-przetargowe związane z zagospodarowaniem odwiertu Sieraków-2H. Z kolei w Kanadzie kontynuowano prace inwestycyjne związane z zagospodarowaniem posiadanych aktywów, w tym m.in. na obszarze Ferrier zakończono wiercenie 1 otworu i wykonano 3 zabiegi szczelinowania hydraulicznego, uruchamiając następnie wydobycie z odwiertów.