Badanie: Polacy na tle świata. Zdalni i elastyczni w pracy

Polska odznacza się w skali globalnej jako rynek, w którym po wybuchu pandemii COVID-19 szczególnie mocno wzrosła skala i znaczenie pracy zdalnej. Polacy wyróżniają się także wysokim udziałem osób oczekujących od pracodawców dostępu do elastycznych godzin pracy. To tylko część ustaleń międzynarodowego raportu „Decoding Global Talent” przygotowanego przez organizację The Network przy wsparciu Boston Consulting Group. Partnerem badania w Polsce jest portal Pracuj.pl.

Najważniejsze informacje:

  • Co drugi pracownik na świecie pracował w pandemii zdalnie.
  • W Polsce liczba pracujących zdalnie lub hybrydowo wzrosła aż 2,5-krotnie.
  • Globalnie około 9 na 10 osób chce pracować zdalnie lub hybrydowo.
  • Polska wyróżnia się dużym udziałem zwolenników elastycznych godzin pracy.
  • Pracownicy z globalnej perspektywy

Raport „Decoding Global Talent” został przygotowany przez The Network – największą na świecie sieć portali rekrutacyjnych. W opracowaniu danych organizację wspierali eksperci Boston Consulting Group (BCG), wiodącej globalnej firmy konsultingowej. Opracowanie danych z Polski wspierał serwis Pracuj.pl, będący współzałożycielem The Network.

Badanie towarzyszące raportowi przeprowadzono między październikiem i grudniem 2020 roku na grupie ponad 200 000 respondentów z 190 krajów – w tym ponad 1700 z Polski. Badacze postanowili zweryfikować wpływ kryzysu wywołanego przez pandemię koronawirusa na postawy zawodowe i sytuację na rynku pracy w różnych częściach świata.
Połowa świata zdalna. Ogromna zmiana w Polsce

Badanie Polacy na tle świata Zdalni i elastyczni w pracy
Uwaga badaczy: Część danych nie sumuje się do 100% ze względu na zaokrąglenia wyników cząstkowych

Co szczególnie interesujące, Polska wyróżnia się na globalnym tle pod kątem adaptacji modelu zdalnego i skali zmian, które wprowadziła w tym obszarze pandemia. Według badań tylko co czwarty (26%) badany pracownik z naszego kraju miał przed pojawieniem się COVID-19 i pierwszym lockdownem możliwość pracować przynajmniej częściowo poza siedzibą firmy, z czego zaledwie 1 na 20 – w pełni zdalnie. Tymczasem pod koniec ubiegłego roku ten udział wzrósł do aż 65%, przy czym 30% respondentów wykonywało pracę wyłącznie poza biurem.

Szczególnie zdalni. Pracownicy umysłowi i branża cyfrowa

Badacze zwrócili szczególną uwagę na to, jak pandemia wpłynęła na modele wykonywania pracy przez pracowników umysłowych i zatrudnionych w branży cyfrowej. Raport potwierdza, że to właśnie oni najczęściej przenieśli życie zawodowe poza biura.

Według badań Polska znalazła się na wysokim, 10. miejscu pod względem udziału osób pracujących zdalnie lub hybrydowo wśród pracowników umysłowych i w branży cyfrowej – wyniósł on aż 85%. Co ciekawe, przed pandemią wskaźnik ten sięgał zaledwie 33% i był jednym z najniższych wśród badanych państw. Na najwyższych pozycjach pod względem zaangażowania pracowników umysłowych w pracę zdalną lub hybrydową uplasowały się Holandia, Wielka Brytania, Luksemburg, RPA, Irlandia i Francja.

Badania The Network i BCG konfrontują skalę pracy zdalnej w naszym kraju z innymi regionami świata. Wynika z nich, że wyglądamy na tym tle bardzo solidnie. Adaptacja pracy zdalnej po wybuchu pandemii była niemal powszechna i wzrosła bardzo znacząco w stosunku do okresu sprzed niej. Szczególnie dotyczy to pracowników biurowych, umysłowych i branży cyfrowej. Na pewno nie uniknięto w tym procesie błędów, a niektóre lekcje były bolesne. Jednocześnie jednak to ogromny potencjał na przyszłość. Wiele firm zostało zmuszonych do zmiany filozofii myślenia o sposobach wykonywania pracy, inne już wdrażają realne zmiany w strategiach, skierowane na stworzenie pracownikom nowych modeli realizacji zadań – mówi Konstancja Zyzik, Talent Acquisition & Capabilities Development Manager w Grupie Pracuj.

Praca zdalna? Tak, ale… głównie hybrydowo

Wyniki prezentowane w raporcie „Decoding global talent” wskazują, że praca zdalna pozostanie z nami na dłużej – a przynajmniej takie są oczekiwania pracowników. Aż 89% respondentów globalnego badania chce mieć dostęp do pracy zdalnej – dominują jednak modele hybrydowe. Wykonywanie obowiązków wyłącznie poza biurem wybrało bowiem 24% respondentów, a w modelach hybrydowych – 64%. Najczęściej preferowaną formą były 2-3 dni pracy zdalnej w tygodniu – wybrała ją blisko połowa badanych.

Badanie Polacy na tle świata Zdalni i elastyczni w pracy 2
Uwaga badaczy: Część danych nie sumuje się do 100% ze względu na zaokrąglenia wyników cząstkowych

Wyniki osiągnięte w Polsce nie odbiegają znacznie od globalnej średniej – nieco wyższy jest udział form hybrydowych (71%), a niższy – osób chcących pracować w przyszłości wyłącznie w biurze lub w pełni zdalnie.

Co ciekawe, są to wyniki zbliżone do prezentowanych w raporcie Pracuj.pl „Rok nowej normalności” – opartych na odpowiedziach użytkowników portalu udzielonych w lutym 2021. Również w tamtym pomiarze aż 87% pracujących zdalnie chciałoby pozostać przy tym modelu po opanowaniu pandemii – ale tylko 13% w modelu w pełni zdalnym, natomiast 75% – w hybrydowym.
Badanie Polacy na tle świata Zdalni i elastyczni w pracy 3

Polacy bardziej elastyczni od innych

Międzynarodowe badanie wykazało, że Polacy ponadprzeciętną orientacją na elastyczne godziny pracy. Co trzeci badany z naszego kraju (32%) chciałby mieć w pełni elastyczne godziny pracy, a tylko 23% – całkowicie sztywny grafik pory wykonywania obowiązków. Dla porównania, średnia globalna dla pełnej elastyczności wyniosła 20%, a dla w pełni sztywnych godzin pracy – 36%.

Zarówno w skali globalnej, jak i w Polsce chęć posiadania elastycznych godzin pracy deklarują najczęściej pracownicy branży digital oraz pracownicy umysłowi – oni najczęściej też wykonują ją w tym modelu obecnie. W drugiej kolejności znaleźli się tradycyjni pracownicy biurowi, a w trzeciej – pracownicy społeczni i fizyczni.
Badanie Polacy na tle świata Zdalni i elastyczni w pracy 4

Nowa rzeczywistość na horyzoncie

Jak przekonują autorzy badania, kryzys i rewolucja wywołana przez COVID-19 skłoniła pracowników do spojrzenia na nowo na ich priorytety w pracy i oczekiwania wobec sposobów jej wykonywania. Dla pracodawców to wyzwanie – powinni się zaadaptować do tej sytuacji, by pozostać konkurencyjnymi w rywalizacji o pracowników. Firmy, które będą sprawnie przystosowywały się do tych oczekiwań, osiągną lepszy wizerunek w oczach kandydatów i przyciągną ich dodatkową uwagę. Dlatego tak ważne jest rozwijanie i ulepszanie strategii pracy hybrydowej, a także ocena wartości i celów firmy w obliczu nowej rzeczywistości.

Eksport słodyczy rok po wybuchu pandemii w Polsce

Branża słodyczy wciąż mierzy się z utrudnieniami wywołanymi przez pandemię COVID-19, ale prognozy dla rynku są optymistyczne. Mimo przeciwności eksport wyrobów cukierniczych odnotował wzrost, a w najbliższych miesiącach do poziomu sprzed epidemii powinna wrócić także krajowa sprzedaż. Z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się producenci i co jeszcze czeka branżę w 2021 roku?

O wpływie epidemii koronawirusa na sprzedaż zagraniczną polskich słodyczy oraz sytuacji branży spożywczej mówi Julita Sipa z firmy Brześć, produkującej wyroby cukiernicze i przekąski.

Pandemia koronawirusa niewątpliwie wpłynęła na funkcjonowanie wszystkich gałęzi przemysłu.mierzyć się m.in.: z utrudnieniami w handlu, kolejnymi obostrzeniami i zmieniającymi się nawykami konsumenckimi, co odbiło się na krajowych wynikach sprzedaży. W 2020 roku sprzedaż spadła o ok. 7 proc. względem roku poprzedniego, generując 6,3 mld EUR zysku[1], ale równocześnie wzrósł eksport towarów. W okresie styczeń-październik przychody ze sprzedaży zagranicznej słodyczy były wyższe o 5 proc. niż w analogicznym okresie 2019 roku i wynosiły 1,8 mld EUR[2]. Polskie słodkości najczęściej trafiają do Niemiec, Czech i Wielkiej Brytanii.

Największe utrudnienia dla branży

Branży słodyczy wciąż doskwierają utrudnienia związane z pandemią, choć sytuacja wygląda lepiej niż rok temu. Doświadczenia ostatnich 12 miesięcy sprawiły, że przedsiębiorcy przywykli do zmieniających się warunków i potrafią lepiej się do nich dostosować, zmniejszyły się też komplikacje związane z transportem lądowym i zamykaniem granic. Aktualnie producenci muszą mierzyć się z obawami klientów przed zbyt wysokimi stanami magazynowymi oraz wzrostem cen transportu kontenerowego, co można było przewidzieć. Już w 2020 roku eksporterzy ponosili większe koszty stawek przewozowych kontenerów, aby wywiązać się z zobowiązań wobec zagranicznych kontrahentów.

Ze względu na odwołanie części zaplanowanych na 2021 roku wydarzeń targowych, kolejnym wyzwaniem stało się również pozyskiwanie nowych kontrahentów. Producenci słodyczy musieli znaleźć inne sposoby nawiązywania kontaktów biznesowych, które coraz częściej opierają się na drodze cyfrowej. Wraz z luzowaniem kolejnych obostrzeń i spadkiem liczby zakażeń można jednak spodziewać się stopniowego powrotu do normalności i przywracania kolejnych stacjonarnych spotkań branżowych.

Optymistyczne prognozy i nowe kierunki eksportu

W przeciwieństwie do początków 2020 roku konsumenci o wiele mniej boją się już o zamknięcie sklepów spożywczych i nie odczuwają potrzeby robienia zapasów „na czarną godzinę”. Zauważalne są coraz częstsze wizyty w sklepach stacjonarnych, a w koszyku nie znajdują się tylko najpotrzebniejsze produkty z długą datą przydatności, ale również te, które jednoznacznie kojarzą się z przyjemnością, jak słodycze. Powolny powrót do nawyków zakupowych sprzed pandemii daje nadzieję na wzrost krajowej sprzedaży słodyczy – według analiz ma ona do 2023 roku osiągnąć 7,6 mld EUR, a największym zainteresowaniem mają cieszyć się ciastka i wyroby ciastkarskie. Prognozy wskazują również, że eksport polskiej żywności wróci do poziomu sprzed kryzysu już w trzecim lub czwartym kwartale 2021 roku[3]. Choć polscy producenci dystrybuują produkty głównie na rynek europejski, najwięcej słodyczy spożywa się w państwach azjatyckich, a dzięki dynamicznemu wzrostowi sprzedaży słodkości, już w 2023 roku region ten stanie się w tym kontekście światowym liderem[4]. Polscy przedsiębiorcy powinni bardziej otwierać się na tamtejsze rynki, dostosowując swój biznes do aktualnych trendów sprzedażowych.

Przede wszystkim, należy też optymistycznie patrzeć w przyszłość – 2021 rok z pewnością przyniesie zarówno wiele wyzwań dla producentów słodyczy, jak i szans na dalszy rozwój biznesu. Szacunki analityków sugerują bowiem nie tylko możliwość odrobienia strat poniesionych w wyniku pandemii COVID-19, ale również generalną poprawę sytuacji rynkowej. Sukces może zapewnić szybkie reagowanie na zmiany na rynku oraz potrzeby konsumentów i odpowiednie dostosowanie się do nich, a także zapewnienie gwarancji najwyższej jakości oferowanych produktów.

[1] Wpływ światowej pandemii koronawirusa na branżę słodyczy, Biuro Strategii i Analiz Międzynarodowych PKO Bank Polski S.A, lipiec 2020.

[2] Polski eksport produktów rolno-spożywczych w okresie styczeń–październik 2020, Biuro Analiz i Strategii Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, styczeń 2021.

[3] Santander Bank Polska (2020), Szok. I co dalej? Ścieżki eksportu żywności z Polski w czasie recesji wywołanej epidemią COVID-19.

[4] Wpływ światowej pandemii koronawirusa na branżę słodyczy, Biuro Strategii i Analiz Międzynarodowych PKO Bank Polski S.A, lipiec 2020.

Nerwowo na rynku długu USA, nerwowo na złotym

Dolar pnie się powoli do góry, a pomagają mu w tym rentowności 10-latek USA wracające powyżej 1,6 proc. Nie widać jasnej przyczyny sprzedaży obligacji poza nerwowością przed wieczorną decyzją FOMC, podczas gdy dodatkowy czynnik ryzyka może się wiązać z przemówieniem prezydenta Bidena w Kongresie.

Na rynku walutowym odbicie USD i słabość pozostałych walut G10 to przejaw redukcji ryzykownych pozycji. Zmiany nie są duże poza USD/JPY, który jest bardziej wrażliwy na ruchy na rynku długu, toteż skok rentowności o prawie 6 pb do 1,62 proc. jest wystarczających katalizatorem. Posiedzenie FOMC to zawsze potencjalne źródło jastrzębich lub gołębich niespodzianek, nawet jeśli tym razem nie liczymy na wiele. Oczekujemy, że Fed potwierdzi dotychczasowe założenia polityki, co oznacza utrzymanie celu dla stopy rezerw federalnych na 0-0,25 proc. oraz dotychczasowego tempa skupu aktywów na 120 mld/miesiąc. Nie spodziewamy się zmian w forward guidance (brak podwyżki do czasu osiągnięcia stanu pełnego zatrudnienia i stabilizacji inflacji powyżej celu 2 proc.), ale komunikat może wybrzmiewać bardziej pozytywnie z zaznaczeniem poprawy sytuacji w gospodarce. Na konferencji prasowej prezes Powell prawdopodobnie będzie wypytywany o przyszłość skupu aktywów, jednak wątpimy, aby prezes sygnalizował start dyskusji. Zbyt wczesne wskazówki o toczących się rozmowach mogą zaprzepaścić dotychczasowe wysiłki budowy wiarygodnej komunikacji i zaufania do forward guidance. Fed nie powinien ryzykować wyprzedającej reakcji rynków i windowania rentowności pod oczekiwania wyższych stóp procentowych. Zakładamy, że Fed przynajmniej do czerwca wstrzyma się z rozpoczęciem dyskusji o redukcji tempa QE, a sama decyzja o zmniejszeniu miesięcznego wolumenu skupu pojawi się dopiero w grudniu (start procesu w styczniu 2022 r.). Sądzimy, że jest nieco większe ryzyko rozczarowania dla tej części rynku, która liczy na jastrzębie wzmianki, co może pociągnąć w dół rentowności obligacji, a za nimi dolara. Status quo ze strony Fed powinno przywrócić apetyt na ryzyko, co jest dodatkowym argumentem do słabości USD w średnim terminie.

Fed to jednak nie jedyny czynnik ryzyka w środę. Prezydent USA J. Biden ma w Kongresie przedstawić szczegóły programu “American Families Plan”, który ma zawierać zmiany w podatku dochodowym i ulgach podatkowych na dzieci, a także m.in. plan darmowych przedszkoli. Mało wiadomo o kosztach planu, choć zaznacza się, że celem jest zachowanie jego neutralności dla budżetu w połączeniu z zasygnalizowaną w ubiegłym tygodniu podwyżką podatku od zysków kapitałowych. Jeśli rynek będzie powątpiewał w sukces podwyżki podatków dla „dopięcia” planu, może to być pretekst do wzrostu rentowności obligacji skarbowych, dając dolarowi przejściowe wsparcie. Jednak plany fiskalne mają niewielki wpływ ekonomiczny w krótkim terminie (z uwagi na rozłożenie wydatków na lata), stąd ewentualna siła dolara może wyparowywać podobnie, jak to miało miejsce w ubiegły piątek.

Zgodnie z przewidywaniami zaczyna być nerwowo na rynku złotego w ramach odliczania do jutrzejszego orzeczenia TSUE w sprawie kredytów frankowych. Dziś rano EUR/PLN wzrasta do 4,58 i jest najwyżej od trzech tygodni. Budowanie pozycji na wypadek silnej negatywnej reakcji na orzeczenie może przynieść nasilenie presji w ciągu dnia i ruch w kierunku 4,60.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Dekada sztucznej inteligencji w Polsce i na świecie

  • Rozwój technologii z zakresu sztucznej inteligencji (SI) w ciągu ostatnich kilkunastu lat znacznie przyspieszył. Choć nadal nie ustalono jednej, obowiązującej definicji, która najlepiej określa SI, termin ten jest bardzo popularny i szeroko stosowany.
  • Większość państw dostrzega rolę sztucznej inteligencji w całościowym rozwoju społeczno-gospodarczym, dlatego opracowały one własne strategie dotyczące nowych technologii informatycznych. W naszym kraju międzyresortowy zespół przygotował „Politykę Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce na lata 2019-2027”. Pod koniec 2020 r. Rada Ministrów przyjęła ostateczną wersję dokumentu „Polityka dla rozwoju sztucznej inteligencji
    w Polsce od 2020 roku”.
  • W latach 2010–2019 w bazie Scopus zidentyfikowano łącznie około 751,2 tysiące prac naukowych związanych z tematyką SI. Każdego roku publikowano coraz więcej prac z tego obszaru.
  • Sztuczna inteligencja stanowi także ważny temat badań polskich naukowców. W latach 2010-2019 nasi badacze zajęli wysokie 6. miejsce w rankingu liczby prac związanych z SI
    w Unii Europejskiej oraz 18. w zestawieniu ogólnoświatowym.
  • Szczegółowe informacje na temat dekady rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce i na świecie znajdują się w raporcie „Sztuczna inteligencja a sektor nauki i szkolnictwa wyższego. Przegląd dokumentów strategicznych i osiągnięć na świecie”, który dostępny jest w portalu RAD-on. Publikację przygotowali badacze z Laboratorium Analiz Statystycznych w Ośrodku Przetwarzania Informacji – Państwowym Instytucie Badawczym (OPI PIB), na zlecenie Ministerstwa Edukacji i Nauki (MEiN).

Sztuczna inteligencja wspiera rozwój państw

Sztuczna inteligencja jest uważana za jeden z najważniejszych czynników warunkujących rozwój społeczno-gospodarczy. Technologia ta zwiększa konkurencyjność narodowego przemysłu i pomaga wdrażać innowacyjne narzędzia w wielu obszarach funkcjonowania człowieka. Rolę sztucznej inteligencji dostrzegły także rządy większości państw. Opracowały one własne strategie rozwoju SI. Liderami są USA i Chiny, których technologia jest najbardziej zaawansowana. Dogonienie ich będzie bardzo trudne, dlatego mniejsze państwa skupiają się raczej na wzmocnieniu roli SI w krajowych specjalizacjach i do tego dostosowują programy studiów. Przykładowo, Norwegia kładzie nacisk na rozwój sztucznej inteligencji w przemyśle naftowym, Estonia w informatyzacji usług publicznych,
a Izrael planuje wdrażanie SI na wzór krajowych systemów cyberbezpieczeństwa, które uważane są za jedne z najlepszych.

– Sztuczna inteligencja to szansa na rozwój społeczno-gospodarczy, a jednocześnie ogromne wyzwanie dla wielu sektorów, także dla nauki i szkolnictwa wyższego. Bardzo się cieszę, że jest to ważny temat zainteresowań badawczych polskich naukowców. W rankingu państw Unii Europejskiej znaleźliśmy się na szóstym miejscu pod względem liczby publikacji dotyczących SI – powiedział Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki.
Głównym celem Polski w zakresie sztucznej inteligencji jest wejście do wąskiej grupy 20-25 państw budujących SI na świecie. Zawarte jest to w „Polityce Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce na lata 2019-2027”, którą opracował międzyresortowy zespół ekspertów. Dokument zakłada kształcenie specjalistów SI, dostosowanie edukacji do nowych technologii oraz silniejsze wykorzystanie potencjału jednostek naukowych. Na realizację tych celów do 2023 r. rząd przeznaczył z różnych programów 700 mln złotych.

Polska szósta w UE

Do kluczowych czynników rozwoju SI należą wiedza i kompetencje, dane, finansowanie, infrastruktura, standardy techniczne i organizacyjne, kwestie etyczne, wymiar prawny oraz współpraca międzynarodowa.

– Cieszę się, że dokument przyjęty przez polski rząd, kładzie duży nacisk na rozwój wiedzy i kompetencji w zakresie sztucznej inteligencji. Polscy naukowcy w latach 2010-2019 znaleźli się na wysokim szóstym miejscu w rankingu państw Unii Europejskiej pod względem liczby publikacji związanych z SI. Warto podkreślić, że średnia dla UE 28 wynosi 7985. Natomiast, Polacy opublikowali ponad 11 tysięcy prac w analizowanym okresie – mówi dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB).

Niemal co roku w Polsce powstaje coraz więcej prac naukowych z zakresu SI. W 2019 r. opublikowano o ponad 725 publikacji więcej niż w 2010 r. Biorąc natomiast pod uwagę sumaryczną liczbę cytowań w analizowanym okresie, Polska (77 775 cytowań) uplasowała się na 8. miejscu w unijnym oraz na 23. w światowym rankingu. Natomiast kraje duże, jak np. Polska, gorzej wypadają w rankingu, jeżeli uwzględnimy wielkość populacji. Wskaźnik produktywności naukowej, biorący pod uwagę liczbę mieszkańców, faworyzuje małe państwa, takie jak Luksemburg czy Cypr, przeważnie zamykające unijny ranking sumarycznej liczby publikacji.

Produktywność polskich naukowców znacznie przewyższa niemieckich

– Uwzględniając wielkość populacji oraz liczbę naukowców, Polska zajmuje niskie miejsce w europejskich rankingach produktywności. Warto jednak przyjrzeć się wskaźnikowi GERD (gross domestic expenditure on research and development), który informuje o krajowej kwocie brutto przeznaczonej na badania i prace rozwojowe. W Polsce na 1 mld dolarów GERD powstało 145 prac o tematyce SI, plasując nas w połowie unijnego zestawienia. Średnia dla UE wynosi 64. Porównując Polskę z naszym zachodnim sąsiadem, wypadamy zdecydowanie korzystniej. W Niemczech – państwie z drugim co do wielkości dorobkiem publikacyjnym z zakresu SI w Europie – na 1 mld dolarów GERD przypadły zaledwie 34 publikacje z zakresu sztucznej inteligencji. Warto podkreślić, że w 2017 roku Niemcy przeznaczyły prawie 100 miliardów euro na badania i prace rozwojowe, a mimo to zajęły ostatnie miejsce w unijnym rankingu produktywności uwzględniającym wydatki na B+R – mówi dr Marzena Feldy, kierownik Laboratorium Analiz Statystycznych w OPI PIB.

W naszym raporcie zamieściliśmy także wyniki analizy związanej z tematyką prac z zakresu SI. Rezultaty są interesujące i widać pewne różnice pomiędzy naukowcami z Polski i z innych państw UE. Autorzy publikacji naukowych dotyczących SI w UE najczęściej poruszali tematykę związaną z algorytmem genetycznym (10 799 publikacji), przetwarzaniem obrazów (9 518 publikacji), eksploracją danych( 8 901 publikacji) oraz uczeniem głębokim (8 123 publikacje). Natomiast prace polskich naukowców były związane ze sztucznymi sieciami neuronowymi (895 publikacji), przetwarzaniem obrazu (również 895 publikacji), algorytmem genetycznym (723 publikacje) oraz eksploracją danych (600 publikacji).

Polscy naukowcy najczęściej współpracują z ośrodkami z USA

– Wyrażam swoje uznanie dla polskich badaczy, którzy zajmują się sztuczną inteligencją i podejmują współpracę międzynarodową w tym obszarze. To m.in. ich działania przybliża raport „Sztuczna inteligencja a sektor nauki i szkolnictwa wyższego. Przegląd dokumentów strategicznych i osiągnięć na świecie”. Zachęcam do lektury tej publikacji – dodał minister.
W latach 2010-2019 w Polsce opublikowano prawie 3 tysiące publikacji z zakresu SI we współpracy z badaczami z międzynarodowych ośrodków. Prawie jedna piąta współautorskich prac powstała wspólnie z naukowcami ze Stanów Zjednoczonych. Znaczny odsetek takich publikacji zanotowano również w przypadku Kanady (14 proc.) oraz Wielkiej Brytanii (11 proc.). Polskie prace, powstałe we współpracy z zagranicznymi naukowcami, stanowiły 26 proc. w całości ich dorobku publikacyjnego. Warto dodać, że jedna praca, stworzona w międzynarodowym współautorstwie, była cytowana 11 razy, czyli ponad dwa razy częściej niż publikacja autorstwa naukowców z wyłącznie polskich instytucji (5 razy).
Więcej informacji znajduje się w raporcie OPI PIB „Sztuczna inteligencja a sektor nauki i szkolnictwa wyższego. Przegląd dokumentów strategicznych i osiągnięć na świecie”. Publikacja została przygotowana na zlecenie Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Raport dostępny jest w portalu RAD-on: https://radon.nauka.gov.pl/analizy/strategieSI.

Szykuje się nowelizacja Kodeksu Cywilnego. Będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie za naruszenie więzi rodzinnych

Szykuje się nowelizacja Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którą ma zostać wprowadzony artykuł 4462 precyzujący zasady uzyskiwania odszkodowania w razie ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia u członka najbliższej rodziny. Projekt został skierowany przez Prezydenta. Jak oceniają eksperci, nowy zapis powinien rozwiać wątpliwości w kontekście przyznawania odszkodowań. Propozycję komentuje dr Joanna Uchańska, partner kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Projekt art. 4462KC:
„W razie ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, skutkującego niemożnością nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej, sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny poszkodowanego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę”.

– Wskazany projekt, mam nadzieję, powinien rozwiać wątpliwości w zakresie przyznania zadośćuczynienia za krzywdę bliskich związaną np. ze śpiączką pourazową lub stanem wegetatywnym członka rodziny, kiedy dochodzi do niemożności nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej z poszkodowanym, z powodu wyrządzenia u niego właśnie trwałego i ciężkiego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. Praktyka procesowa wskazuje, że dotychczas stosowano art. 448 lub art. 446 § 4 k.c., traktując ten drugi rozszerzająco, czy wykładając poprzez analogię. Przy czym niektóre sądy oddalały roszczenia w tym zakresie twierdząc, że ustawowa podstawa do zasądzenia zadośćuczynienia nie istnieje w kodeksie. Rozbieżność ujawniła się także całkiem niedawno na poziomie orzeczeń Sądu Najwyższego. Chociaż, w mojej ocenie, wykładania na zasadzie analogii była możliwa (interpretacja przepisów w ich szerszej systematyce na to pozwalała), to nie ulega wątpliwości, że taki jasny przepis będzie niezwykle cenny przede wszystkim dla bliskich. Wyraźnie uznano, że zerwane więzi rodzinne w takich sprawach zasługują na szczególną ochronę i w końcu zadośćuczynienie – komentuje dr Joanna Uchańska, partner kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Rozbieżność istniała nawet w orzecznictwie Sądu Najwyższego, kiedy raz uznawano, że taka krzywda podlega zadośćuczynieniu (np. (III CZP 36/17, III CZP 60/17, III CZP 69/17 – uchwały SN z 27.03.2018), a raz, że brak podstawy prawnej do zasądzenia odpowiedniej sumy (tak w uchwale z 22.10.2020r., I NSNZP 2/19).

Zadośćuczynienie ma przysługiwać wyłącznie najbliższym członkom rodziny poszkodowanego i będzie dotyczyć przypadków uszczerbków 8najcięższych oraz nieodwracalnych.

– W projekcie podkreślono priorytet ochrony rodziny w rozumieniu art. 18 Konstytucji RP i zasady równości wobec prawa i zasady zaufania obywateli do państwa. Zwrócić można uwagę, że projektowany przepis nawiązuje do „członka najbliższej rodziny”, o którym mowa w art. 446 § 4 k.c., zaś w art. 448 zadośćuczynienie za naruszenie dobra osobistego przysługuje szerszemu gronu osób. W kwestii pojęcia „najbliższego członka rodziny” istnieje jednak szerokie i ugruntowane orzecznictwo mówiące o trwałych, silny i emocjonalnych więziach. Przykładowo już w 1969 r. SN uznał za najbliższego członka rodziny macochę i pasierba – dodaje dr Uchańska.

Przepis ma znaleźć także zastosowanie do roszczeń ze zdarzeń powstałych przed dniem wejście w życie ustawy, ale nieprzedawnionych w dniu wejścia ustawy w życie zgodnie z art. 442′ k.c.

Deloitte: Uregulowanie sytuacji firm rodzinnych jest istotne ze względu na długoterminowy interes publiczny

Powstanie fundacji rodzinnych przyczyni się do akumulacji kapitału w Polsce, ale kluczowe dla większości fundatorów jest zapewnienie jak największej swobody regulowania stosunków wewnętrznych tych podmiotów, co pozwoli usprawnić proces sukcesji. Jak przekonują eksperci Deloitte, niezbędne byłoby też takie ukształtowanie zasad opodatkowania, by nie były one mniej korzystne niż przy prowadzeniu działalności w formie spółki kapitałowej. W związku z trwającymi konsultacjami społecznymi projektu ustawy o fundacjach rodzinnych, ogłoszonego 22 marca 2021 r., firma doradcza przedstawiła Ministerstwu Rozwoju Pracy i Technologii swoje uwagi, propozycje, a także spostrzeżenia związane z proponowanymi przepisami.

Fundacja rodzinna daje realną szansę na utrzymanie polskich firm rodzinnych w rękach najbliższych. Jest to projekt niezwykle istotny również z perspektywy długoterminowego interesu publicznego. Taka forma sukcesji zachęca do akumulacji kapitału w Polsce i ją znacząco ułatwia. Warunkiem popularności tego instrumentu będzie jednak możliwość elastycznego kształtowania roli rodziny. To fundator powinien decydować, czy członkowie rodziny mają jedynie pełnić rolę nieangażujących się beneficjentów, czy raczej zasiadając w organach fundacji, będą wpływać na realizację celów biznesowych firmy – mówi Tadeusz Dulian, starszy menedżer, doradca firm rodzinnych, Deloitte Private.

Wprowadzenie instytucji fundacji rodzinnych będzie miało bardzo pozytywne skutki dla całej gospodarki, jak i dla rynku pracy. W ten sposób to w Polsce będą zlokalizowane główne biura (head offices) wciąż rozwijających się firm rodzinnych, a to oznacza więcej dobrze płatnych miejsc pracy, jak również szansę na rozwój dla miejscowych kontrahentów tych podmiotów.

Zdaniem ekspertów Deloitte, jeśli nie zostaną wprowadzone odpowiednie zmiany, obecna treść projektu ustawy może zniechęcać bardzo wielu właścicieli do założenia swoich fundacji w Polsce.

Wielu potencjalnych założycieli polskich fundacji rodzinnych z niecierpliwością czekało na projekt. Wejście w życie ustawy, która nie będzie należycie adresować ich potrzeb, może wręcz doprowadzić do zwiększenia liczby fundacji rodzinnych zakładanych przez polskich przedsiębiorców za granicą. Ci z nich, którzy w ogóle nie zdecydują się na ich założenie, najprawdopodobniej przeprowadzą sukcesję w innej formie – mówi Łukasz Żuławiński, radca prawny, menedżer w kancelarii Deloitte Legal.

Sukcesja biznesu w innej formie niż fundacja rodzinna wiąże się ze znacznie wyższym ryzykiem utraty rodzinnego charakteru firmy, rozproszenia kapitału i zbycia udziałów na rzecz osób trzecich, dlatego dla przedstawicieli firm rodzinnych tak ważna jest ustawa o fundacji rodzinnej. – Wielu naszych klientów oraz my sami wiążemy duże nadzieje z przygotowanym przez rząd projektem ustawy o fundacji rodzinnej, dlatego złożyliśmy nasze uwagi do jego zapisów. Naszym zdaniem ich uwzględnienie pozwoliłoby zwiększyć popularność takich instytucji – dodaje Maciej Guzek, doradca podatkowy, dyrektor w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Zbyt sztywne regulacje

Według ekspertów z kancelarii Deloitte Legal największą barierą proponowanej ustawy są bardzo sztywno uregulowane wewnętrzne zasady funkcjonowania fundacji rodzinnej. Tymczasem, dla absolutnej większości firm kluczowa jest jak największa swoboda w tym zakresie, co pozwoliłoby na dostosowanie zasad funkcjonowania fundacji do potrzeb rodzin, które będą je zakładać. – Z doświadczenia wiemy, że nie ma jednej recepty dla firm rodzinnych. Gdy myślimy o tym, że zetknęliśmy się już ze wszystkimi sytuacjami, to za chwilę kolejny klient nas przekonuje, że się myliliśmy, bo jego potrzeby są inne. Dlatego też naszym zdaniem narzucanie fundatorom jedynej słusznej drogi może ich zniechęcić – uważa Robert Uhl, adwokat, partner, Deloitte Legal.

Potrzeba zmiany zasad opodatkowania

Eksperci podatkowi Deloitte zwracają natomiast uwagę, że projekt nie tylko nie przewiduje żadnych istotnych preferencji podatkowych dla fundacji rodzinnej, ale również jest mniej korzystny podatkowo niż prowadzenie działalności gospodarczej w formie spółki kapitałowej.

Z perspektywy długoterminowego interesu publicznego sukcesja polegająca na utworzeniu fundacji rodzinnej jest zdecydowanie bardziej korzystna niż przekazanie praw udziałowych do firmy w formie darowizny czy też testamentu. Wydaje się, że pewne zachęty fiskalne, gwarantujące przynajmniej tak korzystny poziom opodatkowania jak w wyjściowej firmie, byłyby uzasadnione – podkreśla Michał Lejman, doradca podatkowy, dyrektor w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Uwagi przesłane do Ministerstwa Rozwoju Pracy i Technologii przez Deloitte są w ocenie ekspertów firmy kluczowe, a ich wprowadzenie może w ostateczności przesądzić o decyzji dotyczącej utworzenia fundacji rodzinnej przez większość polskich przedsiębiorców. Dzięki temu ten instrument prawny będzie znacznie bardziej atrakcyjny i zachęci polskie firmy rodzinne do skorzystania z tego rozwiązania.

Paczkomaty zmniejszają ślad węglowy. Warto o nie powalczyć

Paczkomaty są rewolucyjnym rozwiązaniem dostawy towarów – niwelują ruch samochodowy w mieście, przyczyniają się do zmniejszenia smogu i emisji CO2, uwalniają nas od kolejek na poczcie i oczekiwania na kuriera pod drzwiami. Dla gospodarki to bardzo ważne narzędzie – szczególnie, że w minionym roku aktywność Polaków w zakupach online wzrosła o 26%. Dane te podaje TOR podkreślając, że jest to jeden z lepszych wyników na świecie. Z coraz większą ilością zakupów przez internet wzrasta potrzeba na kolejne paczkomaty, ustawiane w dogodnych i dostępnych dla klientów miejscach. Jeden zlikwidowany paczkomat to koszt ekologiczny równy zlikwidowaniu elektrycznego autobusu i zastąpienia go spalinowym. Paczkomat zdejmuje ze śladu węglowego paczki prawie 250 gram CO2 – który byłby wyemitowany, gdyby dostarczył ją kurier. Jest więc o co walczyć. Automaty paczkowe powinny stać się po prostu kolejnym elementem miejskiej infrastruktury i krajobrazu – takim jak bankomaty, biletomaty czy niegdyś budki telefoniczne. Dlatego samorządy powinny współpracować z podmiotami prywatnymi, np. w trakcie tworzenia projektów przebudowy przestrzeni.

– Mamy na obecnie 11 tysięcy paczkomatów, a ta liczba wzrasta i będzie wzrastać. Pojawiły się jednak rozbieżne zdania związane z lokalizacją urządzeń – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Jesteśmy za tym, by bronić paczkomatów. Nawołujemy więc do dialogu między firmami, które je stawiają, a samorządami, spółdzielniami mieszkaniowymi i samymi mieszkańcami. Jeżeli wypchniemy paczkomaty dalej, ludzie będą musieli wsiąść do samochodu, by odebrać z nich paczkę. Wtedy efekt ekologiczny znika. Każdy zlikwidowany paczkomat to w danej lokalizacji około 13 pojazdów z kurierami więcej w ciągu doby. Uważamy, że samorządom i mieszkańcom powinno zależeć na paczkomatach w ich okolicy. Nawołujemy więc do dialogu z firmami, które paczkomaty stawiają – by wszystkie strony zyskały to, co najlepsze na tym efektywnym i ekologicznym systemie dostaw. Automaty przesyłkowe muszą stać się pełnoprawną częścią miejskiej infrastruktury – uwzględnianej w projektach architektonicznych i urbanistycznych. Aktywna współpraca z firmami oferującymi tego typu urządzenia powinna stać się stałym zadaniem miejskich samorządów – apeluje Furgalski.

Vercom pozyskał w Ofercie 180 mln zł. Redukcja zapisów w transzy detalicznej wyniosła 92,4 proc.

Spółka Vercom przydzieliła akcje oferowane w publicznej ofercie akcji. Cena emisyjna została ustalona na 45,00 zł, co oznacza, że do spółki trafi 180 mln zł, a wartość całej oferty wyniosła 225 mln zł. Oferta Vercom cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem wśród inwestorów, w wyniku czego redukcja w transzy detalicznej wyniosła 92,4 proc.

Oferta Vercom objęła 4.000.000 nowo emitowanych akcji serii D, a także 1.000.000 akcji istniejących zbywanych przez założycieli, stanowiących 6,91 proc. kapitału spółki. Zgodnie z dokonanym przydziałem, w transzy inwestorów indywidualnych znalazło się 600.000 akcji, stanowiących 12 proc. sprzedawanych akcji, a pozostałe 4.400.000 akcji przydzielono inwestorom instytucjonalnym.

– Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim inwestorom za wzięcie udziału w naszej ofercie, za poświęcony czas oraz za zaufanie, dzięki któremu będziemy mogli wspólnie rozwijać spółkę Vercom w przyszłości. Jestem zadowolony z przeprowadzonego IPO, które cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem zarówno inwestorów instytucjonalnych jak i indywidualnych. Popyt w obu transzach był tak duży, że znacznie przewyższał dostępną ilość akcji. – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W transzy detalicznej inwestorzy złożyli łącznie około 5,9 tys. zapisów na 7,9 mln akcji, w wyniku czego średnia stopa redukcji wyniosła około 92,4 proc. Wartość całej oferty wyniosła 225 mln zł, a Spółka pozyskała kwotę 180 mln zł, które przeznaczy w całości na akwizycje.

– W stu procentach zrealizowaliśmy nasz cel i pozyskaliśmy zakładaną kwotę, która umożliwi nam budowę pozycji lidera na rynku usług CPaaS w regionie CEE. Liczymy na długoterminową współpracę z inwestorami. Głęboko wierzymy, że dzięki środkom pozyskanym z IPO będziemy w stanie wspólnie budować wartość Vercom. Teraz koncentrujemy się na dogłębnej analizie i wyborze tych podmiotów, które najlepiej wpisują się w naszą strategię. Czeka nas bardzo intensywny okres, a pierwszych akwizycji należy spodziewać się w ciągu najbliższych miesięcy. – dodaje Tomasz Pakulski, członek zarządu Vercom.

Silniki diesela w odwrocie – widoczny od kilku lat trend stał się faktem

Wg. danych ACEA jeszcze w 2016 roku nowe auta z silnikiem diesla szczyciły się największą liczbą rejestracji w EU, a ich udział sięgał blisko połowy rejestracji nowych aut. Tymczasem po pięciu latach diesel został zepchnięty na trzecie miejsce.

W I kwartale 2021 roku wyprzedziły go auta z silnikiem benzynowym i hybrydowym. Auta z napędem benzynowym na razie znajdują się na podium, chociaż prawdopodobnie w perspektywie kolejnych 5 lat znajdą się za autami hybrydowymi – twierdzi Piotr Korab, CMO autobaza.pl.
Skoro wystarczyło 5 lat na zepchnięcie diesla z podium na trzecie miejsce, to co będzie za kolejne 5 lat…? Czyżby miały go prześcignąć nawet elektryki (ECV)?

Auta spalinowe wspomagane silnikiem elektrycznym, tzw. hybrydy HEV oraz auta spalinowe wspomagane silnikiem elektrycznym ładowanym zewnętrznie tzw. hybrydy PHEV zwiększyły swój udział w rynku w I kwartale 2021, skutecznie wyprzedzając diesla.
Mają one łączny udział 26,6% (HEV – 18,4%, PHEV – 8,2% ) w rejestracjach nowych aut w I kwartale 2021 roku, podczas gdy udział diesla wynosi już mniej niż 1/4 wszystkich rejestracji – bo 23,2%. Tym samym hybrydy zepchnęły diesla na trzecie miejsce, jeżeli chodzi o udział w rejestracji nowych aut w podziale na rodzaj napędu.

Diesel traci drugą pozycję wśród najchętniej kupowanych nowych aut

Różnica ta nie jest duża, bo wynosi 3,4 p.p. Jednak Piotr Korab, CMO autobaza.pl twierdzi, że marne są szanse, aby diesel powrócił na drugie miejsce. Do końca roku ta przewaga może się jeszcze powiększyć.

Jak wynika z danych ACEA, największy boom w UE na alternatywne napędy miał miejsce w 2020 roku. Wtedy to hybrydy prawie podwoiły swoją liczbę w stosunku do 2019 roku, a auta elektryczne ją potroiły.

Transformacja elektromobilna trwa, a jej efekty pokazują dane za I kwartał 2021 roku. Nawet pandemia nie jest w stanie zatrzymać tego trendu.

Kogo szukają firmy produkcyjne? Tych pracowników potrzeba najbardziej

Branża produkcyjna wciąż odczuwa skutki epidemii COVID-19 – według najnowszych danych GUS na przełomie roku doszło do spadku produkcji o około 5 proc. Jednocześnie większość pracowników deklaruje, że ich sytuacja zawodowa nie pogorszyła się (52%), a 37% ekspertów nawet dostało podwyżkę – wynika z badania firmy rekrutacyjnej i outsourcingowej Devire.

Wybuch epidemii przyniósł wiele wyzwań firmom produkcyjnym. Po upływie roku od tego momentu możemy stwierdzić kto stracił, a kto zyskał podczas tego kryzysu. Negatywne skutki odczuła przede wszystkim branża automotive i branża lotnicza. Obecnie najlepiej na rynku radzą sobie firmy produkcyjne z sektora dóbr konsumenckich, a przede wszystkim producenci kosmetyków, artykułów higienicznych i chemii gospodarczej. Stabilna jest również sytuacja produkcji artykułów spożywczych, a zwłaszcza produktów trwałych. Niestety, w gorszym położeniu znajdują się wciąż firmy produkujące dla kanału HORECA. Utrzymujące się obostrzenia dla branży gastronomicznej również niekorzystnie wpływają na jej dostawców – czyli producentów żywności.

Zmiany na rynku pracy

Pomimo tego, że pierwsza reakcja branży na wiosenny lockdown przyniosła liczne redukcje zatrudnienia i wstrzymane rekrutacje, to w drugiej połowie roku firmy powróciły do realizacji swoich planów zatrudnienia. Jak wynika z II edycji badania Devire – „Rynek Zmiany Pracy”, co trzeci badany zmienił pracę w ubiegłym roku (35% wskazań), a już co 2 osoba chciałaby zmienić pracę w 2021 roku (49% respondentów). Na podstawie tych danych można stwierdzić, że dynamika rynku pracy nie maleje.

Poszukiwani eksperci – kto w produkcji nie musi martwić się o pracę?

Największy popyt obserwujemy na stanowiska związane z utrzymaniem ruchu i wdrażaniem Lean. W wyniku postępującej automatyzacji produkcji oraz poszukiwania optymalizacji w fabrykach, niezmiennie od kilku lat firmy zgłaszają zapotrzebowanie na pozycję Inżyniera Automatyka, Kierownika Utrzymania Ruchu i Specjalistę ds. Lean Manufacturing. Popularnym stanowiskiem jest także jedna z podstawowych ról w każdym zakładzie produkcyjnym: Kierownik Zmiany Produkcyjnej. Przyczyną jest otwieranie nowych linii produkcyjnych, ale też silna potrzeba rozwiniętych kompetencji menadżerskich na tych stanowisku w organizacjach. W ostatnim czasie pracodawcy często poszukują również Specjalistów ds. BHP i Ochrony Środowiska, Planistów Produkcyjnych, Inżynierów Procesu i Inżynierów Jakości.

Firmy produkcyjne, które odnotowały wzrost w zeszłym roku poszukują Specjalistów ds. Wdrożeń Nowych Produktów i Kierowników Projektów specjalizujących się w projektach inwestycyjnych. Dotyczy to przede wszystkim firm z branży dóbr konsumenckich.

Lista 10 najczęściej poszukiwanych stanowisk w branży produkcyjnej wraz z wynagrodzeniem. Źródło Devire, „Przegląd Wynagrodzeń 2021”.

  1. Inżynier Automatyk (5500 – 11000 PLN brutto)
  2. Specjalista ds. Lean Manufacturing (7000 – 10000 PLN brutto)
  3. Kierownik Utrzymania Ruchu (9000 – 16000 PLN brutto)
  4. Kierownik Zmiany Produkcyjnej (5500 – 85000 PLN brutto)
  5. Specjalista ds. Planowania Produkcji (5500 – 9500 PLN brutto)
  6. Specjalista ds. Rozwoju Nowych Produktów (5500 – 11000 PLN brutto)
  7. Inżynier Procesu (6000 – 9500 PLN brutto)
  8. Specjalista ds. BHP i Ochrony Środowiska (5500 – 10000 PLN brutto)
  9. Kierownik Projektów Inwestycyjnych (9500 – 18000 PLN brutto)
  10. Inżynier Jakości (6000 -9500 PLN brutto).

Autor: Agata Górska, lider zespołu rekrutacyjnego w obszarze inżynierii i produkcji w firmie Devire.