Pandemia napędziła sprzedaż sprzętu IT

Ostatni rok to wzmożona i można powiedzieć, niekiedy błyskawiczna rewolucja, jeśli chodzi o sprzęt komputerowy i wszelkie wdrożenia umożliwiające pracę, naukę i zabawę bez wychodzenia z domu. W większości zmiany dotyczyły zakupu nowego sprzętu. Praktycznie każdy dostawca oferujący rozwiązania mobilne takie jak laptopy, notebooki, tablety lub inne urządzenia peryferyjne odczuł duży wzrost sprzedaży w ostatnich miesiącach. Te często dwucyfrowe dynamiki, sięgające nawet 40-60%. Drugi element to wdrożenie rozwiązań pozwalających na pracę i naukę zdalną. Jest to cały szereg rozwiązań obejmujących obsługę pracy zdalnej, zarządzanie i raportowanie, transmisje spotkań online czy współdzielenie plików w pracy biurowej. Pandemia przyspieszyła także decyzje o uruchomieniu procedur i rozpoczęciu większych inwestycji w firmach. Widzimy więcej zapytań czy rozstrzygnięć przetargów w obszarze bardziej złożonych implementacji IT opartych o technologie czołowych dostawców, jak i te robione na zamówienie. Jeśli chodzi o rozrywkę i spędzanie wolnego czasu, wiele osób zrozumiało ze można doskonale spędzić wolny czas nie wychodząc z domu. Dużą popularnością cieszył się nie tylko sprzęt komputerowy umożliwiający pracę naukę, ale też wszelkie gadżety dostarczające rozrywki. Gaming niewątpliwie okazał się jedną z branż, która w czasie pandemii zyskała. Czy ten przez utrzyma się przez kolejne miesiące i lata? 2021 widzimy niesłabnące zapotrzebowanie na sprzęt, natomiast zauważamy problem z dostępnością towaru zarówno w Europie jaki i w Chinach. W kolejnych latach nie spodziewałbym się rekordów w słupkach sprzedaży. Ciekawym zjawiskiem jest również moda, albo nawet trend na produkty refabrykowane. Mowa tutaj nie tylko o sprzęcie w postaci telefonów komórkowych popularnych marek – choć od nich wszystko się zaczyna. Sądzę, że refabrykacji będą poddawane coraz ciekawsze segmenty rynku IT.

Piotr Kawecki, Prezes Zarządu ITBoom Sp. z o.o.

Bariery do kariery, czyli z jakimi wyzwaniami mierzą się kobiety na kierowniczych stanowiskach?

Jedna czwarta kobiet na menedżerskich stanowiskach czuje się niedoceniana w miejscu pracy. Mimo wysokiego stanowiska i pełnienia odpowiedzialnej funkcji, 61% badanych kobiet postrzega swoją rolę w firmie jako wspierającą a nie przywódczą, a 40% uważa swoje osiągnięcia za przeciętne. Jakie wnioski płyną z najnowszego badania Clue PR pt. Bariery do kariery? Z jakimi przeszkodami na drodze do rozwoju zawodowego kobiety muszą się mierzyć najczęściej? 

Ogólnopolskie badanie przeprowadzone w styczniu br. na zlecenie Clue PR[1] na panelu Ariadna na wyselekcjonowanej grupie ponad 450 kobiet na kierowniczych stanowiskach ukazuje różne aspekty wyzwań i przeszkód, z jakimi stykają się kobiety na swojej drodze zawodowej. Autorki badania dr Marta Bierca (SWPS) i Alicja Wysocka Świtała, partnerka zarządzająca Clue PR, zapytały kobiety zarówno o systemowe ograniczenia, jak i stereotypy, z którymi muszą walczyć na co dzień. Celem badania było zmapowanie całej siatki ograniczeń, jaka sprawia, że kobiety, mimo równościowych haseł zawartych w regulaminach i statutach firm mają utrudnioną drogę do awansów. Autorki badania wzięły również pod lupę całe spectrum opresyjnych sposobów zachowania podczas spotkań czy zebrań – ironicznych uśmiechów, pomijania wypowiedzi kobiet, wykluczających rozmów z innymi mężczyznami bez dopuszczania kobiet, jak również nagminnego przerywania kobietom ich wypowiedzi. Z jakimi przeszkodami muszą się mierzyć na co dzień kobiety, które zajmują stanowiska kierownicze i jak wiele sufitów na co dzień muszą przebić, żeby móc zajmować stanowiska równie eksponowane, co ich koledzy?

Opiekunka, nie liderka

Po pierwsze, kobiety dostrzegają różnice w traktowaniu płci przy decydowaniu przez zarządy firm o awansach i podwyżkach – 1 na 5 kobiet uważa, że płeć ma znaczenie przy decyzji o awansie pracownika i również 1 na 5 kobiet uważa, że zarobki na tych samych stanowiskach różnią się pomiędzy płciami, co zresztą zostało udowodnione w wielu badaniach o różnicach płacowych. Najbardziej zaskakujące i niepokojące różnice leżą jednak w postrzeganiu samych siebie i swojej roli przez kobiety na kierowniczych stanowiskach. 61% kobiet uważa swoją funkcję w organizacji za wspierającą – a przecież badane były kobiety, które pełnią role zarządcze w firmie, czyli wynika z tego, że kobiety nie postrzegają samych siebie jako przywódczyń. 37% badanych kobiet postrzega siebie jako „pomocnicę”, a 25% jako „opiekunkę”. Jako liderkę – mimo, że w rzeczywistości są to właśnie liderki w swoich środowiskach pracy – widzi siebie jedynie 27% badanych kobiet.

Kobiety chcą się rozwijać i zdobywać nowe kompetencje – 53% badanych kobiet deklaruje, że chce zajść dalej i wyżej, a 59% jest pewne siebie i uważa, że podejmowanie decyzji nie przychodzi im z trudnością. Zarazem jednak aż 40% kobiet uważa swoje osiągnięcia za przeciętne, czyli tym samym je pomniejsza. Otoczenie niestety przyczynia się do tego – 25% kobiet czuje się w pracy niedoceniana, a mniej niż połowa badanych kobiet (45%) uważa, że firma wspiera ich rozwój zawodowy. Ważna jest dana, która pokazuje, że kobiety są nieustająco porównywane z mężczyznami – 29% kobiet uważa, że musi się starać bardziej niż ich koledzy, żeby osiągnąć to samo, co mężczyźni.

Cicho o osiągnięciach, półgłosem o awansach

Pomimo iż wiele kobiet deklaruje chęć zwiększania zakresu odpowiedzialności w pracy, na co dzień bardzo dyskretnie komunikuje swoją siłę i osiągnięcia. Podobnie jest z reakcjami otoczenia, które często deprecjonuje i wręcz dosłownie ucisza kobiety, również te zajmujące eksponowane stanowiska w firmach i zarządach. 34% badanych kobiet deklaruje, że zabieranie głosu przychodzi im z trudnością. Co ciekawe staranie się o awans jest zawsze wyzwaniem dla niemal połowy respondentek, niezależnie od tego, czy przełożonym jest kobieta czy mężczyzna – dla 44% staranie się o awans u kobiety dyrektorki, a dla 48% u mężczyzny-dyrektora jest określane jako trudne. Ponad 30% kobiet nie lubi się sprzeciwiać przełożonemu, nawet gdy to one mają rację; 34% nie chce się sprzeciwiać przełożonej kobiecie, a 31% mężczyźnie.

Niebagatelny wpływ na samoocenę kobiet i ich przebojowość mają wszystkie sposoby zachowania, które systematycznie – chociaż często w ukrytej i niejawnej formie – wtłaczają kobiety w role posłusznych i cichych pracownic na pozycjach wspierających – a nie menedżerek decyzyjnych w kluczowych obszarach. Co ciekawe, opresyjne zachowania są również udziałem kobiet wobec kobiet. Nagminne wobec badanych kobiet są pytania o ich życie prywatne (23% kobiet doświadcza tego ze strony mężczyzn, 26% ze strony innych kobiet), komentowanie wyglądu (21% ze strony mężczyzn, 22% ze stron kobiet), przerywanie wypowiedzi (19% ze strony mężczyzn i aż 23% ze strony kobiet), traktowanie z góry, z wyższością (19% vs. 20%). 14% badanych kobiet ma wrażenie, że mężczyźni podważają ich kompetencje, a 16%, że robią to inne kobiety. Jednym słowem, kobiety realizujące się w strukturach firm mają do czynienia z całym arsenałem opresyjnych sposobów zachowania. Jedynie jedna na cztery badane kobiety wskazuje, że nie doświadczyła żadnego z powyższych opresyjnych zachowań w środowisku pracy.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na ograniczanie rozwoju i potencjału zawodowego kobiet jest ich zaangażowanie w sprawy domowe. Tylko 17% kobiet zdecydowanie się zgadza ze stwierdzeniem, że aby osiągnąć obecny sukces nie musiało poświęcić życia osobistego, a zarazem 39% uważa, że aby osiągnąć większy sukces musiałoby poświęcić życie rodzinne i skupić się na pracy. Źródło obciążeń kobiet leży również w podziale obowiązków w domu, którego fundamentem od lat jest wyraźna dysproporcja. 61% deklaruje, że ma więcej obowiązków domowych niż partnerzy, a prawie jedna czwarta kobiet (23%) ma wyrzuty sumienia, że zaniedbuje życie osobiste kosztem kariery. Wynika z tego, że do umożliwienia rozwoju zawodowego kobiet potrzebne są zarówno zmiany systemowe, jak i w świadomości społecznej.

[1] N=458 kobiet na stanowiskach decyzyjnych lub kierowniczych; wiek 18+, próba ogólnopolska, 60% pracuje ponad 5 lat w obecnym miejscu pracy; panel Ariadna, styczeń 2021, metoda CAWI

Stabilizacja na walutach i szaleństwo na kryptowalutach

Koniec tygodnia przyniósł stabilizację na rynkach walutowych. Dużo jednak działo się na kryptowalutach, gdzie przez niskie stopy procentowe i brak alternatyw inwestycyjnych płynie bardzo szeroki strumień pieniędzy.

Lepsze dane z Europy

W piątek poznaliśmy pakiet lepszych od oczekiwań danych ze strefy euro. Produkcja przemysłowa rośnie szybciej, niż oczekiwali analitycy, co pozwalało się w piątek odbić euro względem dolara. Nie przeszkodziły w tym nawet lepsze dane z USA. Po południu poznaliśmy Raport Uniwersytetu Michigan, pomimo wyraźnego przekroczenia oczekiwań nie odwrócił on ogólnej tendencji na rynku. Pomimo tego umocnienie poniedziałek rozpoczął się korektą tego ruchu bez wyraźnych powodów w danych makroekonomicznych.

Dane z Chin

W Państwie Środka wskaźniki makroekonomiczne z racji tego, że odnoszą się do pandemicznych odczytów sprzed roku, wyglądają niesamowicie. Wzrost inwestycji w aglomeracjach wyniósł 35% względem zeszłego roku. Produkcja przemysłowa wzrosła o 35,1%, a sprzedaż detaliczna o 33,8%. Patrząc na te dane widać, że gospodarka nadrobiła sporą część z zeszłorocznych spadków. Podobna sytuacja szykuje się zresztą w Europie, gdzie pomimo bardzo słabego roku państwa wracają na ścieżkę wzrostów.

Weekendowe kryptoszaleństwo

W weekend najpopularniejsza kryptowaluta świata, czyli bitcoin po raz pierwszy w historii przebiła 60 000 dolarów. Ostatni szczyt wynosił niecałe 57 500 dolarów, teraz po niecałym miesiącu znaleźliśmy się niemal 4 tysiące wyżej. Coraz częściej wskazuje się na bitcoina jako alternatywę dla złota. Wielu analityków ma z tym duże problemy, nie zmienia to faktu, że patrząc na kapitalizację tej kryptowaluty widać, że wyższą ma zaledwie 5 korporacji na świecie, co pokazuje skalę zjawiska. Na razie wszystko idzie w górę, nie wiadomo jednak, co się stanie, gdy ktoś postanowi sprzedać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Fiskus musi udowodnić, że warunki ustalone z podmiotem powiązanym nie miały uzasadnienia gospodarczego

Samo ustalenie cen między spółkami powiązanymi w sposób inny niż wobec podmiotów niezależnych nie stanowi przesłanki do objęcia opodatkowaniem potencjalnych dochodów spółki. Organy podatkowe, chcąc zyskać uprawnienie do zanegowania warunków transakcji uzgodnionych przez podmioty powiązane i dokonując w zamian na własną rękę doszacowania ustalonych przez przedsiębiorców cen i marż, muszą udowodnić, że owe uzgodnienia nie miały uzasadnienia gospodarczego dla tych podmiotów, a ich celem było jedynie uchylanie się od opodatkowania – orzekł w wyroku z 2 grudnia 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie (sygn. akt I SA/Sz 604/20).

Zgodnie z art. 11c ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (dawny art. 11 w nieco zmienionej treści) podmioty powiązane są obowiązane ustalać ceny transferowe na warunkach, które ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane. Natomiast jeśli wskutek istniejących powiązań zostaną ustalone lub narzucone warunki różniące się od warunków, które ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane, i w wyniku tego podatnik wykazuje dochód niższy (stratę wyższą) od tego, jakiego należałoby oczekiwać, gdyby wymienione powiązania nie istniały, organ podatkowy określa dochód (stratę) podatnika bez uwzględnienia warunków wynikających z tych powiązań.

Grupa kapitałowa i umowa dystrybucji

Spółka z o.o. należy do międzynarodowej grupy kapitałowej, która produkuje i sprzedaje swoje produkty w Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, Europie, Azji i Afryce. Jest notowana na nowojorskiej giełdzie. O kluczowych kwestiach decyduje pełniąca rolę pryncypała szwajcarska spółka GmbH. Poszczególni producenci i dystrybutorzy na Europę są odpowiedzialni za tę produkcję i dystrybucję zgodnie z wytycznymi i zaleceniami pryncypała. Polska spółka z o.o., pełniąca rolę dystrybutora, nabywa je od szwajcarskiej firmy i odpowiada za ich sprzedaż na swojej wydzielonej części rynku. Warunki tej dwustronnej współpracy określa zawarte między obiema spółkami porozumienie i umowa dystrybucji z ograniczonym ryzykiem z lipca 2013 r. Wynika z nich, że zysk polskiego dystrybutora ustalono na poziomie 1% od sprzedanych produktów.

Analiza rynkowa stosowanych cen

W dokumentacji cen transferowych sporządzonej z uwagi na zawarcie transakcji z podmiotem powiązanym spółka z o.o. przedstawiła dokonane w jej ramach ustalenia z przeprowadzonej analizy porównawczej, opartej o metodę marży transakcyjnej netto, stosowanej przez podmioty dystrybuujące podobne produkty na rynku europejskim i o podobnym profilu działalności do dystrybutorów z grupy kapitałowej. Spółka w oparciu o wskaźnik EBIT (wskaźnik zysku brutto przed odliczeniem podatków i odsetek) ustaliła, że średnia ważona marża operacyjna stosowana przez 8 podmiotów porównywalnych do dystrybutorów z grupy, a będących dystrybutorami na rynku europejskim, mieści się w widełkach od 0,9% do 3,4% z medianą 1,4%. Stąd w opinii spółki ustalony między nią a szwajcarskim podmiotem powiązanym 1% wynagrodzenia odpowiada normom rynkowym.

Fiskus przyjął inny poziom marży

Naczelnik urzędu celno-skarbowego uznał poczynione ustalenia spółki za błędne. W opinii organu wybrane przez nią do porównania podmioty nie są reprezentatywne z uwagi na inne rynki działalności, na których funkcjonują, jak i odmienny rodzaj dystrybuowanych produktów, zakres świadczonych usług i działalności oraz powiązania. Dlatego też fiskus przeprowadził własną analizę i stwierdził, że sytuacja na polskim rynku obrotu opakowaniami jest stosunkowo dobra w porównaniu do innych państw. Stosując ten sam wskaźnik EBIT, ale wyłącznie dla badania dystrybutorów opakowań działających na polskim rynku, organ ustalił, że marża sprzedażowa powinna mieścić się w granicach 2,06% a 8,20%. Dodatkowo przeprowadził porównanie marży operacyjnej stosowanej przez cztery inne grupy podmiotów, z których wybrał jeden polski podmiot – również spółkę z o.o., a który w porównywanym okresie osiągnął EBIT 2,34%.

W opinii organu spółka zaniżyła dochód

W oparciu o powyższe ustalenia naczelnik urzędu celno-skarbowego stwierdził, że właściwa wartość marży spółki, należnej z tytułu dystrybucji na polskim rynku produktów nabywanych od szwajcarskiego podmiotu powiązanego, powinna mieścić się w granicach 2% a 2,34%. Uwzględniając dodatkowe czynniki jak np. koszty transportu, powinna ona wynosić 2,10%. Organ uznał więc wykazaną przez spółkę w dokumentacji cen transferowych 1-procentową marżę za zaniżoną, stąd miał prawo do samodzielnego oszacowania jej dochodu i określenia zobowiązania w podatku dochodowym za 2014 r. w wyższej kwocie.

W wyniku wniesionego przez spółkę odwołania organ podatkowy II instancji uchylił skarżoną decyzję. Stwierdził bowiem, że ustalenie dla spółki wskaźnika EBIT w granicach 2% a 2,34%, jak i uzgodnienie, że z uwagi na ciążące na niej ryzyka transakcyjne powinna ona przyjąć marżę na poziomie 2,10%, nie znajduje poparcia w zgromadzonym materiale dowodowym. Organ odwoławczy stwierdził, że z uwagi na te uchybienia, jak i fakt, iż polska firma jest dystrybutorem o ograniczonych zadaniach, a tym samym ryzykach, wskaźnik marży należało dla niej przyjąć na minimalnym rynkowym poziomie 2,06%, a więc poziomie minimalnej marży stosowanej przez porównywalnych dystrybutorów, ale będących podmiotami niepowiązanymi, działającymi na polskim rynku. Organ II instancji powtórzył więc za organem I instancji, że spółka zaniżyła dochody wykazane w deklaracji podatkowej, ale w nieco niższym stopniu, bo swoją marżę powinna ustalić na poziomie 2,06%.

Trzy przesłanki szacowania

W czerwcu 2020 r. spółka zaskarżyła tę decyzję do sądu. WSA w Szczecinie, analizując przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, jak i Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 10 września 2009 r. w sprawie sposobu i trybu określania dochodów osób prawnych w drodze oszacowania oraz sposobu i trybu eliminowania podwójnego opodatkowania osób prawnych w przypadku korekty zysków podmiotów powiązanych (Dz.U. 2009 nr 160, poz. 1268, ze zm.), stwierdził, że organy mają prawo ustalać dochody przedsiębiorcy w drodze oszacowania wyłącznie, gdy ziszczą się trzy przesłanki: a) istnienie powiązania kapitałowego przedsiębiorcy z innym podmiotem, b) realizacja świadczenia przez przedsiębiorcę na korzystniejszych warunkach dzięki temu powiązaniu, a warunki te odbiegają od wolnorynkowych, c) brak wykazania przez przedsiębiorcę dochodów, jakich należałoby oczekiwać w sytuacji, gdyby warunki tego świadczenia nie odbiegały od warunków wynikających z tych powiązań.

Dozwolona optymalizacja gospodarcza

Sąd podkreślił przy tym, że należy rozgraniczyć działania przedsiębiorców mające na celu jedynie osiągnięcie korzyści podatkowej od działań dążących do zmniejszenia kosztów finansowania bieżącej działalności. Taka dozwolona optymalizacja gospodarcza nie może bowiem prowadzić do negatywnych konsekwencji dla przedsiębiorcy w sferze podatkowej. Przywołując wyrok NSA z 10 października 2013 r., powtórzył za jego sentencją, że dokonując oceny, czy powiązane ze sobą podmioty zawarły transakcję na warunkach odbiegających od tych, jakie ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane, należy to robić przez pryzmat różnych porównywalnych zdarzeń, jakie występują w obrocie gospodarczym w tym samym czasie. Należy przy tym wziąć pod uwagę, że niektóre porozumienia mogą być zawierane dla bardziej efektywnej polityki zarządzania przedsiębiorstwem (sygn. akt II FSK 2297/11).

Gospodarcze uzasadnienie przyjętych warunków

WSA zwrócił uwagę, że warunki transakcji zawieranych pomiędzy podmiotami powiązanymi a podmiotami od siebie niezależnymi mogą się od siebie różnić, a na różnice te może mieć wpływ ich odmienna specyfika ekonomiczna przejawiająca się np. innym rozkładem funkcji, ryzyka czy kosztów. A w tej sprawie organy podatkowe obu instancji nie zbadały, czy zakwestionowane transakcje miały dla spółki gospodarczo uzasadnione walory. Organy analizowały jedynie warunki transakcji ustalane przez podmioty podobne ze względu na zbliżony poziom osiąganych obrotów, branżę, segment rynku, nie badając przy tym specyfiki konkretnych transakcji, na co każe zwracać uwagę § 6 ww. rozporządzenia Ministra Finansów.

Sąd uznał za nieuprawnione ocenianie przez organy podatkowe racjonalności dokonanej przez spółkę transakcji przez pryzmat ogólnych wskaźników finansowych porównywanych przedsiębiorstw, obejmujących całość ich działalności w danym roku. Tylko zbadanie i porównanie konkretnych transakcji mogłoby pozwolić na wysnucie oceny, czy przyjęta przez spółkę w transakcji z podmiotem powiązanym marża odbiega od warunków rynkowych, czy też nie. Ocena ta musi uwzględniać pełnione przez porównywane przedsiębiorstwa funkcje i realizowane strategie gospodarcze, a nie jedynie opierać się na prostym zestawieniu cen stosowanych przez podmioty powiązane z tymi stosowanymi przez podmioty niepowiązane.

Organy chciały opodatkować potencjalne, a nie realne dochody spółki bez udowodnienia złej woli

Sąd, uchylając decyzje organów podatkowych, wskazał, że nie udowodniły one, jakoby warunki umowy zawartej między skarżącą spółką a jej podmiotem powiązanym odbiegały od tych, jakie w swoich umowach ustaliłyby, gdyby tych powiązań nie było. Sam fakt istnienia między dwoma podmiotami powiązań nie jest wystarczającą przesłanką uprawniającą do oszacowania dochodów spółki przez organy podatkowe.

„…samo zróżnicowanie cen pomiędzy podmiotami powiązanymi, w porównaniu do cen przyjętych wobec innych podmiotów (niepowiązanych), nie stanowi przesłanki zastosowania rozpatrywanego przepisu i objęcia przedmiotem opodatkowania potencjalnych, a nie rzeczywistych dochodów podatnika. Jak długo bowiem organ podatkowy nie udowodni, że zróżnicowanie warunków cenowych miało jedynie na celu uchylanie się od opodatkowania i nie wynikało z przesłanek gospodarczych, ww. art. 11 nie może mieć zastosowania” (wyrok z 2 grudnia 2020 r., sygn. akt I SA/Sz 604/20).

Podsumowanie

To oczywiste, że wpływ na ustalenie niższej wysokości marży czy wynagrodzenia mogą mieć takie czynniki jak ograniczone ryzyko w transporcie czy też gwarancja pewnych odbiorców dystrybuowanego towaru. Przykład niniejszej sprawy pokazuje jednak, że w obecnej rzeczywistości przedsiębiorcy muszą walczyć nie tylko z urzędniczym bezprawiem, ale także z ignorancją i niewiedzą o regułach prowadzenia biznesu urzędników skarbowych, potrafiących chronić jedynie interes fiskusa kosztem podatnika.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Rok przełomowych zmian z perspektywy sektora usług biznesowych

Cyfrowe przyspieszenie, hybrydowa rzeczywistość, open talent economy i rewolucja w korzystaniu z powierzchni biurowych – to niektóre z przełomowych zmian, które z perspektywy sektora nowoczesnych usług biznesowych przekształcają na stałe szeroko rozumiany rynek pracy oraz wymuszają wprowadzenie zmian w zakresie regulacji. ABSL – Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych, we współpracy z partnerami – The Adecco Group i firmą Colliers, przygotował raport „Rok przełomowych zmian z perspektywy sektora usług biznesowych. Sektor usług biznesowych wsparciem przy wychodzeniu z kryzysu”, identyfikując najważniejsze kierunki rozwoju gospodarczego.

Jak wynika z analiz prowadzonych przez ABSL, organizację zrzeszającą w Polsce ponad 220 firm, w ujęciu długoterminowym kluczowe będą planowane zmiany regulacji prawnych, które powinny wspierać trendy zarysowujące się w odbudowywanej gospodarce. Sektor nowoczesnych usług w Polsce to prawie 350 000 osób zatrudnionych w centrach obsługi procesów biznesowych (BPO), centrach usług wspólnych (SSC/GBS), IT oraz centrach badawczo-rozwojowych (R&D). Firmy z sektora każdego miesiąca tworzą ponad 2500 miejsc pracy, przy stałym wzroście zatrudnienia na poziomie 10 proc r/r. Zdecydowana większość podmiotów świadczy usługi dla klientów działających w skali globalnej. Doświadczenia z różnych rynków i rozbudowana infrastruktura teleinformatyczna pozwoliły szybko przestawić się na tryb pracy zdalnej. Po roku sektor jest mocno zaangażowany w wypracowywanie rozwiązań prawnych dostosowanych do nowych realiów, niezbędnych do funkcjonowania w nowej rzeczywistości.

Bardzo dobrze poradziliśmy sobie jako sektor w okresie pandemii. Szybko identyfikowaliśmy rodzące się wyzwania oraz powiązane z nimi nowe trendy, przekładając je na poziom operacyjny i wdrażając skuteczne rozwiązania. Pozwoliło nam to efektywnie wykorzystywać pojawiające się szanse, bo doskonale wiemy, że nowe modele pracy stwarzają dodatkowe możliwości dla firm zlokalizowanych w Polsce. Nagłe, masowe przejście na pracę zdalną dla wszystkich było wielkim eksperymentem, po który stosunkowo szybko nadszedł czas na decyzje wymagające wdrożenia docelowych rozwiązań, w tym prawnych – zwraca uwagę Paweł Panczyj, Dyrektor ds. Strategii i Rozwoju, ABSL. Dobre rozwiązania wymagają gruntownej wiedzy popartej doświadczeniem i my, jako sektor istniejący od 20 lat, dysponujemy taką wiedzą i danymi – podkreśla Panczyj.

Nowa koncepcja miejsca pracy

Nowe modele pracy, szczególnie w sektorze usług dla biznesu, znacznie wpłynęły na nieruchomości biurowe, z których korzystają korporacje.  Uelastyczniane są długoterminowe umowy najmu, redefiniuje się kultura organizacyjna i modele zarządcze, świat fizyczny przeplata się z wirtualnym – tworzy się nowy ekosystem wysokiej jakości miejsc pracy. Według danych Colliers (2020) przed pandemią tylko 34% pracowników deklarowało regularną pracę zdalną (jeden lub więcej dni w tygodniu). Po roku trwania pandemii prawie 67% pracowników stwierdza, iż chciałoby pracować z domu więcej niż 2 dni w tygodniu. To dwa razy więcej osób niż na początku lockdownu (tylko 37%).

– Zmiana stała się nieuchronną częścią naszej codziennej rzeczywistości i jedynym sposobem, aby podejść do niej konstruktywnie, jest jej przyjęcie. Kiedy myślimy o przyszłości miejsca pracy, cyfryzacja jest często pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy – i choć będziemy w dużej mierze polegać na technologii, w centrum naszej uwagi wciąż pozostają ludzie – ich bezpieczeństwo, dobre samopoczucie, umiejętności i kompetencje – podkreśla Monika RajskaWolińska, szefowa polskiego oddziału Colliers.

Nowe modele pracy

Praca zdalna wdrożona na szeroką skalę pociąga za sobą powstanie obowiązków wynikających z nowych regulacji prawnych w zakresie infrastruktury, kontraktowania pracy zdalnej czy też mobilności i umiejętności pracowników. Przyspieszenie rozwoju technologii już spowodowało zmiany w organizacji pracy i realizacji zadań na różnych stanowiskach. Trendem staje się otwarta gospodarka talentów (open talent economy) oznaczająca odejście od tradycyjnych struktur organizacyjnych na rzecz dynamicznych sieci. Pracodawcy, menadżerowie i pracownicy muszą odnaleźć osi w tym nowym środowisku, w którym elastyczność i zdolność adaptacji mają pierwszeństwo przed ustrukturyzowanym otoczeniem i standardowymi rolami.  

– Liderzy, podobnie jak pracownicy, którymi zarządzają, muszą zdobywać nowe umiejętności. Cechy nowego lidera wyraźnie różnią się od tych, które uznawane były za skuteczne w przeszłości. Nowe przywództwo to empatia, umiejętność jasnej komunikacji, uwzględnianie holistycznych potrzeb pracowników, umiejętne budowanie relacji na wzajemnym zaufaniu, a nie hierarchicznym zarządzaniu – podkreśla Daniel Wocial, CEO The Adecco Group w Polsce, Czechach i Słowacji.

Nowe kompetencje

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ludzie na całym świecie zrewidowali hierarchię swoich wartości. Z badań i analiz wynika, że jakość przywództwa stała się kluczowa zarówno w obliczu problemów, których doświadczamy jako całe społeczeństwo, jak i przy zdalnym zarządzaniu rozproszonymi zespołami. Nowe pokolenie, które weszło na rynek pracy będzie formowane przez pierwsze doświadczenia zawodowe. Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) w sierpniu 2020 roku sformułowała pojęcie pokolenia lockdown, określając nim grupę młodzieży i młodych dorosłych (18-29 lat), która w czasie pandemii COVID-19 stawia pierwsze zawodowe kroki. Jednocześnie m. in. przyspieszona cyfryzacja wymusza pozyskiwanie nowych kompetencji. Z danych The Adecco Group wynika, że 54 proc. firm planuje wdrażać upskilling i reskilling przynajmniej dla części pracowników, a 32 proc. firm już zdefiniowało kompetencje, jakich firma będzie potrzebowała w przyszłości, i w tym kierunku planuje rozwój pracowników.

Kluczowym elementem rynku pracy w perspektywie długoterminowej jest dostępność pracowników posiadających odpowiednie kompetencje. Uwzględniając nasze potrzeby jako sektora usług wiedzochłonnych musimy zadbać, aby już dziś położony został zdecydowanie większy nacisk na rozwój kompetencji cyfrowych, naukę języków obcych oraz programy nauczania współtworzone z myślą o kompetencjach przyszłości – zaznacza Paweł Panczyj.

InPost publikuje wstępne wyniki za 2020 r. i ogłasza plan akwizycji Mondial Relay

InPost planuje akwizycję Mondial Relay, wiodącej francuskiej platformy dostaw przesyłek e-commerce, za ok. 565 milionów euro (ok. 2,6 mld zł). Tym samym InPost znacząco rozszerzy zakres działalności, przyspieszając rozwój międzynarodowy oraz umocni swoją pozycję jako wiodącego gracza na europejskim rynku dostaw dla e-commerce. Transakcja zostanie sfinalizowana po uzyskaniu opinii Rady Pracowniczej Mondial Relay oraz pod warunkiem uzyskania zgody organów regulacyjnych. Finansowanie pomostowe transakcji w okresie 365 dni zapewni konsorcjum siedmiu banków. Spółka zakłada, że zamknięcie transakcji nastąpi do końca drugiego kwartału 2021 roku. W okresie 12 miesięcy 2020 Mondial Relay uzyskał przychody ze sprzedaży w wysokości 437 mln euro oraz wypracował około 60 mln euro EBITDA.

Wstępne, niezaudytowane wyniki finansowe Integer.pl[1] za 2020 rok:

  • wzrost przychodów o 104% r/r do 2,532 mld zł
  • wzrost EBITDA o 184% r/r do 994 mln zł – marża EBITDA na poziomie 39,3%
  • wzrost wolumenu przesyłek w 2021 roku wyższy od oczekiwań

„Planowana akwizycja Mondial Relay we Francji to realizacja strategii zapowiedzianej podczas IPO na EURONEXT Amsterdam i jedna z największych zagranicznych inwestycji polskiej firmy w historii. Ekspansja międzynarodowa jest kluczowym elementem rozwoju InPost, a Mondial Relay zapewni nam obecność na jednym z największych rynków e-commerce w Europie. To skokowe przyspieszenie naszego wzrostu i zwiększenie wartości spółki. Zamknęliśmy znakomity dla InPost rok 2020, w którym dostarczyliśmy 310 milionów przesyłek i zwiększyliśmy sieć Paczkomatów® o prawie 50%. Ten niesamowity wzrost operacyjny przełożył się na bardzo dobre wyniki finansowe. W 2020 roku podwoiliśmy nasze przychody, zwiększyliśmy EBITDA o 184% i poprawiliśmy konwersję przepływów pieniężnych do 38%. Taka dynamika utrzymuje się w 2021 roku, a wolumeny paczek w pierwszych dwóch miesiącach roku wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Przed nami perspektywa długoterminowego wzrostu – jesteśmy pionierem rozwiązań ostatniej mili dla e-commerce” – podkreśla Rafał Brzoska, prezes InPost.

„Rozległa sieć Mondial Relay, obejmująca ponad 15.800 punktów odbioru i nadania, doskonale pasuje do naszej innowacyjnej sieci Paczkomatów®. Widzimy w tym połączeniu okazję do odblokowania niewykorzystanego popytu i przedefiniowania dostaw na ostatniej mili. Dzięki tej transakcji InPost może stać się wiodącym, ogólnoeuropejskim operatorem rozwiązań dostaw dla e-commerce, znacznie przyspieszając dostęp do wygody korzystania z Paczkomatów® dla konsumentów, e-sprzedawców, partnerów biznesowych i środowiska” – dodaje Michael Rouse, dyrektor zarządzający odpowiedzialny za rynki międzynarodowe w InPost.

Firma Mondial Relay – założona w 1997 roku, jest wiodącym dostawcą przesyłek dla e-commerce na rynku europejskim. Posiada około 15.800 punktów odbioru i nadania („PUDO”) we Francji, krajach Beneluksu i na Półwyspie Iberyjskim (stan na luty 2021). We Francji jest drugą co wielkości siecią, obejmującą 11.000 punktów oraz 4 centra dystrybucyjne. W 2020 roku obsłużyła 131 mln przesyłek – co czyni ją największym niezależnym graczem we Francji pod względem wolumenu. Mondial Relay obsługuje wiele największych platform handlu elektronicznego we Francji, a także indywidualnych sprzedawców detalicznych. W 2020 roku Mondial Relay osiągnął przychody w wysokości 437 mln euro oraz EBITDA na poziomie 60 mln euro.

Zakładane strategiczne efekty akwizycji

  • Znaczące przyspieszenie międzynarodowej ekspansji InPost
    • umocnienie pozycji wiodącego dostawcy przesyłek dla e-commerce w Europie
    • zwiększenie wolumenów obsługiwanych przesyłek – w 2020 roku łącznie 440 mln sztuk
    • zwiększenie zasięgu geograficznego i sieci obsługi do 28.000 punktów
    • wejście na jeden z największych i najbardziej atrakcyjnych rynków e-commerce, trzeci co do wielkości w Europie, wraz z pozyskaniem w pełni zintegrowanej platformy dostaw dla e-commerce
    • przy wartości szacowanej na ~56 mld euro, francuski rynek e-commerce jest około 5 razy większy niż polski, osiąga również jeden z najwyższych w Europie wskaźników penetracji usługami doręczeń poza adresem odbiorcy, szacowany na około 40%
  • Dostęp do rozbudowanej sieci logistycznej Mondial Relay, ogólnoeuropejskich relacji handlowych i korzyści wynikających z rozpoznawalności wśród klientów
    • możliwość odblokowania niewykorzystanego popytu i przedefiniowania dostaw detalicznych na ostatniej mili
    • wykorzystanie potencjału wzrostu e-commerce w wyniku pandemii COVID-19
    • szansa na zwiększenie wydajności, szybkości i wygody dotychczasowych usług firmy Mondial Relay, przede wszystkim dzięki wdrożeniu technologicznie zaawansowanej sieci Paczkomatów® oraz wykorzystaniu innowacji i doświadczenia InPost
  • Wzmocnienie „efektu koła zamachowego” i więcej ekologicznych rozwiązań dla dostaw z e-commerce
    • połączenie wiodącej pozycji rynkowej Mondial Relay i oferty InPost z w pełni skalowalną, opartą na technologii i wydajną siecią Paczkomatów® stworzy atrakcyjną, nową ofertę dla konsumentów, e-sprzedawców, partnerów biznesowych i miast na rynkach docelowych
    • dostawy do Paczkomatów® oznaczają znaczące korzyści dla środowiska, zmniejszając zanieczyszczenie i korki, a także wspierają e-sprzedawców w zakresie polityki zrównoważonego rozwoju
    • w porównaniu z tradycyjnymi dostawami pod adres odbiorcy, Paczkomaty® redukują emisję CO2 o około 2/3 na obszarach miejskich i o około 90% na obszarach wiejskich
    • uzupełniające się i zróżnicowane portfolio obu firm zapewni ogólnoeuropejskie możliwości sprzedaży krzyżowej

Zakładane finansowe efekty akwizycji

  • Zmiana międzynarodowej skali, oferty i możliwości rynkowych InPost
    • w 2020 roku Mondial Relay osiągnął przychody w wysokości 437 mln euro. Po sfinalizowaniu akwizycji udział międzynarodowych przychodów i EBITDA InPost wzrósłby do odpowiednio około 44% i 18%
    • wzrost EBITDA Mondial Relay o około 100-150 mln euro w perspektywie średniookresowej w stosunku do roku 2020
    • przyspieszenie rozwoju Mondial Relay i zwiększenie jego wartości przez:
      • lepsze wykorzystanie sieci – wprowadzenie Paczkomatów® w punktach obsługi, które zbliżają się do poziomu nasycenia oraz integracja partnerów handlowych pomiędzy wieloma rynkami w Europie
      • poszerzenie sieci – wykorzystanie BIG DATA do wdrażania Paczkomatów® w nowych lokalizacjach, zwiększenie wygody konsumentów
      • usprawnienia operacyjne – wzrost utylizacji i automatyzacji centrów logistycznych oraz wdrożenie rozwiązań sprawdzonych przez InPost w Polsce
    • skokowy wzrost wyników finansowych InPost, zwiększenie przepływów pieniężnych i szybkie zmniejszanie poziomu zadłużenia. Na bazie pro-forma współczynnik zadłużenia netto do EBITDA osiągnie około 3,5x bezpośrednio po transakcji
    • priorytetem będzie zmniejszenie zadłużenia do poziomu dźwigni netto wynoszącej około 2,0 – 2,5x EBITDA w ciągu 24 miesięcy po transakcji w efekcie zwiększenia poziomu EBITDA oraz wypracowywaniu dodatnich przepływów pieniężnych, przy jednoczesnym dalszym inwestowaniu w celu wspierania rozwoju na obecnych i nowych kluczowych rynkach – przede wszystkim w Polsce, Wielkiej Brytanii i Francji
  • Perspektywy rozwoju w segmencie międzynarodowym InPost
    • Wzrost liczby Paczkomatów do 2.000-3.000 w krótkim okresie i do 18.000-21.000 w perspektywie średnioterminowej, podczas gdy liczba punktów obsługi pozostanie stabilna
    • wolumen przesyłek na rynku międzynarodowym wzrośnie do 455-555 milionów w perspektywie średnioterminowej, dzięki wdrożeniu Paczkomatów® w Wielkiej Brytanii, Francji i innych regionach
    • przychody międzynarodowe osiągną w perspektywie średnioterminowej 4,8–5,9 md zł, podczas gdy marża EBITDA wzrośnie z kilkunastu do ponad dwudziestu procent, dzięki usprawnieniom operacyjnym i zwiększonej dźwigni operacyjnej
    • przyspieszenie wzrostu w segmencie międzynarodowym będzie generowane dzięki nakładom inwestycyjnym (CAPEX) w wysokości 10-15% przychodów międzynarodowych w perspektywie średniookresowej

Perspektywy spółki dotyczące segmentu krajowego pozostają niezmienione, zgodnie z prospektem emisyjnym z 20 stycznia 2021 r.

Podsumowanie perspektyw
pro forma dla segmentu
międzynarodowego
w perspektywie krótkookresowej w perspektywie średniookresowej
Liczba Paczkomatów #) 2,000-3,000 18,000-21,000
Liczba punktów obsługi (#) Utrzymanie stabilnej sieci punktów obsługi
Wolumen paczek (mln) 180-195 455-555
Przychody (mld zł) 2,26-2,38 4,80-5,90
Marża EBITDA (%) Kilkanaście Dwadzieścia kilka
CAPEX (mln zł) 250-320 10-15% przychodów

 

Wstępne nieaudytowane dane finansowe za rok 2020[2]

  • Przychody ogółem i EBITDA wzrosły o 104% i 184% r/r do odpowiednio 2,532 mld zł i 994 mln zł (marża EBITDA 39,3%). Marża EBITDA wzrosła o 11 pp. głównie dzięki dźwigni operacyjnej zwiększeniu efektywności.
  • W Polsce wolumen przesyłek wzrósł o 114% r/r do 308 mln paczek, czemu sprzyjał wzrost liczby wdrożonych Paczkomatów o 50% r/r – do 10.776.
  • Wolumeny przesyłek na rynku międzynarodowym wzrosły o 340% r/r – do 2,2 mln paczek, przy 27% .wzroście liczby wdrożonych Paczkomatów – do 1.478.
  • Nakłady inwestycyjne za rok 2020 wyniosły 537 mln zł, czyli 21% przychodów – co stanowi wzrost o 68% r/r.
  • Przepływy pieniężne w wysokości 380 mln zł, konwersja gotówkowa EBITDA (przed opodatkowaniem i bez rat leasingowych): 38%.

 

Rok finansowy 2019 Rok finansowy 2020 Wzrost rok do roku
Liczba Paczkomatów (#) 8352 12254 +47%
w tym: Polska 7186 10776 +50%
w tym: międzynarodowe 1166 1478 +27%
Wolumen paczek w Polsce (mln) 144 308 + 114%
w tym: Paczkomaty 103 247 +140%
w tym: dostawy do domu 40 61 +53%
Wolumeny przesyłek na rynku międzynarodowym (mln)[3] 0,5 2,2 +340%
Podsumowanie wyników finansowych
mln zł, chyba że określono inaczej Rok finansowy 2019 Rok finansowy 2020 Wzrost rok do roku
Przychody 1243 2532 + 104%
w tym: Polska 1236 2514 +103%
w tym: międzynarodowe 7 18 +153%
EBITDA 350 994 + 184%
w tym: Polska 376 1038
w tym: międzynarodowe (26) (44)
Marża EBITDA 28% 39%
Capex (320) (537) +68%
% revenue 26% 21%
Przepływy gotówkowe (FCF) 35 380 +988%
Konwersja[4] 10% 38%
Dźwignia finansowa netto[5] 2.2x 2.4x

Wyniki finansowe Grupy InPost za rok 2020 zostaną opublikowane 30 marca 2021 roku.

[1]Przedstawione wyniki dotyczą Integer.pl, spółki w 100% zależnej od InPost SA, która obejmuje wszystkie podmioty operacyjne grupy InPost w Polsce i innych obszarach geograficznych.

[2]  Przedstawione wyniki są wynikami Integer.pl, spółki w 100% zależnej od InPost SA, która obejmuje wszystkie jednostki operacyjne grupy InPost w Polsce i innych obszarach geograficznych, a zadłużenie netto jest prezentowane pro-forma w związku z reorganizacją opisaną w prospekcie Spółki z dnia 20 stycznia 2021

[3] Obejmuje Wielką Brytanię i Włochy. Liczba Paczkomatów we Włoszech pozostała niezmienna we wszystkich rozpatrywanych okresach, na poziomie 344

[4]  (operacyjny EBITDA – zmiana kapitału obrotowego netto – CAPEX) / operacyjny EBITDA.

[5] Dług netto / operacyjny EBITDA.

Startuje projekt Fundacji Impact i Mastercard wspierający polskich przedsiębiorców w ich cyfrowym rozwoju

„E-business vs. lockdown” to program akceleracyjny oraz projekt edukacyjny realizowane w ramach grantu przyznanego Fundacji Impact przez Mastercard Center For Inclusive Growth.

Fundacja Impact rozpoczęła działania w ramach „E-business vs. lockdown” – projektu realizowanego z grantu przyznanego przez Mastercard Center for Inclusive Growth, który ma pomóc polskim MŚP w ich cyfrowej transformacji w obliczu trwającej pandemii koronawirusa. „Sercem” projektu jest portal Impactebusiness.com, za pośrednictwem którego przedsiębiorcy mogą wziąć udział w rekrutacji do programu akceleracyjnego, jak również mają dostęp do części edukacyjnej – webinariów oraz artykułów poradnikowych.

Trwająca pandemia wymusiła na wielu biznesach zmianę modelu funkcjonowania, a sprzedaż stacjonarna w przypadku niektórych branż została mocno ograniczona. Ratunkiem dla polskich firm MŚP jest rozpoczęcie sprzedaży w internecie. Projekt Fundacji Impact przy wsparciu Mastercard Center for Inclusive Growth ma pomóc małym i średnim przedsiębiorcom postawić swoje pierwsze kroki w internetowym biznesie.
Trzy sposoby na cyfrowe przyspieszenie

W ramach projektu przedsiębiorcy potrzebujący wsparcia w cyfrowej transformacji mogą wziąć udział w programie akceleracyjnym. Rekrutacja do niego jest dostępna na stronie Impactebusiness.com, a zgłoszenia można przesyłać za pośrednictwem internetowego formularza. 20 najciekawszych pomysłów otrzyma pomoc ekspercką w prowadzeniu e-biznesu. Wsparcie dla poszczególnych MŚP będzie dobierane indywidualnie, w zależności od stopnia zaawansowania rozwoju danego biznesu. Każda z wybranych ostatecznie do programu firm może liczyć na wsparcie dedykowanego eksperta. Ten biznesowy konsulting będzie dotyczył przede wszystkim narzędzi pomocnych w budowie i rozwoju e-sklepu, a także skutecznej promocji w internecie – to dwa obszary szczególnie ważne dla przedsiębiorcy stawiającego swoje pierwsze kroki w e-commerce.

Portal Impactebusiness.com dostarcza też cennej, praktycznej wiedzy, przydatnej w rozwoju internetowego biznesu. Przedsiębiorcy mogą brać udział w webinariach, organizowanych cyklicznie raz w tygodniu, a każde webinarium dotyczy innego obszaru związanego z e-commerce. W czasie najbliższych spotkań przedsiębiorcy dowiedzą się m.in. o tym, jak krok po kroku założyć sklep internetowy, zapoznają się z tematyką e-marketingu, kwestii prawnych w prowadzeniu biznesu (w tym RODO) czy internetowej reklamy. O wysoką atrakcyjność spotkań zadbają ich prowadzący – eksperci z wieloletnim doświadczeniem w branży internetowej sprzedaży.

Udział w webinariach jest bezpłatny, aczkolwiek liczba miejsc jest ograniczona. Wszystkie webinaria będą także możliwe do odtworzenia na stronie Impactebusiness.com.

Na portalu znajduje się też duża dawka wiedzy nt. e-commerce. Z artykułów autorstwa m.in. praktyków branży można dowiedzieć się m.in. o potencjale tego rynku, aktualnych trendach, pozyskiwaniu finansowania, prowadzeniu działań marketingowych, budowie skutecznych modeli biznesowych i wielu innych.

„Digitalizacja małych i średnich firm to ogromna szansa dla całej gospodarki w obliczu kryzysu spowodowanego pandemią. Program wsparcia i edukacji przedsiębiorstw z sektora MŚP na drodze do cyfrowej transformacji to nasza odpowiedź na wyzwania związane z Covid-19, a także realna pomoc dla tych biznesów, które mają odpowiednie warunki, żeby szybko absorbować innowacje. Wierzymy, że nasze wsparcie przyniesie wymierne korzyści, a nasi beneficjenci wzmocnią swoją pozycję na konkurencyjnym, a jednocześnie niezwykle dynamicznie rozwijającym się rynku” – mówi Urszula Hasiec, Prezes Fundacji Impact.

E-commerce szczepionką na kryzys

Projekt „E-business vs. lockdown” jest realizowany w ramach grantu w wysokości 200 tys. USD (ok. 750 tys. zł) przyznanego Fundacji Impact przez Mastercard Center for Inclusive Growth. Instytucja ta wspiera zrównoważony wzrost gospodarczy i walczącej z wykluczeniem społecznym na całym świecie. Centrum wykorzystuje zasoby i kompetencje Mastercard, w tym analizę danych, fachową wiedzę i technologie, zarządzając jednocześnie funduszami na niezależne badania naukowe, skalowanie globalnych programów filantropijnych, a także aktywizację liderów, innowatorów i działaczy społecznych.

„W Mastercard rozumiemy, jak ogromny wpływ na funkcjonowanie gospodarki mają małe i średnie przedsiębiorstwa. Pandemia koronawirusa wyhamowała rozwój wielu takich firm, ale obok nowych wyzwań pojawiły się także możliwości. Konsumentów jeszcze łatwiej niż wcześniej można znaleźć w internecie, dlatego polskim MŚP, wspólnie z Fundacją Impact pomagamy w cyfrowej transformacji ich biznesów” – mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny na Polskę, Czechy i Słowację w Mastercard Europe.

Znaczenie sektora e-commerce w polskim handlu systematycznie wzrasta. Według szacunków firmy badawczej PMR, w 2020 r. wartość polskiego rynku e-commerce wzrosła do 77 mld zł z 61 mld w 2019 r., co daje przeszło 30 proc. wzrost r/r. Obserwuje się duży wzrost dynamiki otwierania nowych sklepów internetowych, zaś prognozowana wartość sprzedaży internetowej w całości sprzedaży detalicznej w 2025 r. ma wynosić już 19% .

To już rok pandemicznych zakupów w sieci. Co się zmieniło w e-commerce?

Dokładnie rok temu sklepowe półki z makaronem i środkami higieny błyskawicznie pustoszały, a popularność frazy “zakupy online” w Google szybowała w górę. Co prawda panika zakupowa okazała się krótkotrwała, ale kolejne miesiące stały się dla polskiego e-handlu najciekawszym czasem od jego powstania. Oto jak pandemia zmieniła świat sprzedających i kupujących.

1. Zakupy internetowe barometrem nastrojów.

Pierwsze oznaki, że koronawirus z zagranicznej ciekawostki staje się częścią naszej codzienności widoczne były właśnie w zakupach internetowych. Zanim jeszcze w Polsce pojawił się pacjent zero, w internetowych sklepach z asortymentem medycznym wyprzedane zostały maseczki. Podobny los spotkał rękawiczki jednorazowe i płyny do dezynfekcji. To był dowód, że Polacy szykowali się na zaostrzony reżim sanitarny.
– Od kilkunastu miesięcy słupki sprzedaży rozmaitych produktów podpowiadają nam, co się właściwie dzieje w kraju. Na początku lockdownu na naszej platformie mocno rosła sprzedaż zabawek i gier planszowych. Później nadzwyczajnie duże wzrosty sprzedaży odnotowały sklepy z kategorii Dom i ogród, zaś pod koniec wiosny rosła sprzedaż akcesoriów sportowych, co pokazywało, że już wychodzimy z domów. Artykuły szkolne zaczęto kupować w sieci zanim jeszcze ogłoszony został powrót uczniów do szkół, a prezenty świąteczne kupowaliśmy online już w listopadzie, nie czekając na oficjalne decyzje w sprawie otwarcia galerii handlowych. Statystyki platform e-commerce i marketplace to obecnie bardzo ciekawy wskaźnik postaw polskich konsumentów – zauważa Oliwia Tomalik, Marketing Manager Shoper.

2. Kurierzy dali radę

Pierwszym tygodniom domowej izolacji towarzyszyły obawy konsumentów, czy branża logistyczna udźwignie dodatkowe ciężary, które niespodziewanie nałożył na nią rok 2020. Kurierzy, jako osoby często kontaktujące się z wieloma różnymi ludźmi, mieli być bardziej narażeni na zakażenie, a podejmowane środki ostrożności miały ograniczać wydajność ich pracy. Przy szybko rosnącej liczbie paczek spodziewano się, że e-commerce szybko “zablokuje się” od strony logistycznej. Tak jednak się nie stało. Domowy tryb życia kupujących okazał się ułatwieniem dla kurierów i choć terminy dostaw niektórych sklepów wydłużyły się przejściowo o ponad tydzień, to sytuacja szybko wróciła do normy

3. Imponujące wzrosty zakupów – zwłaszcza w kwietniu

Statystyki Google Trends pokazują, że szczyt popularności hasła “zakupy online” przypadł na przełom marca i kwietnia. To w tym czasie miliony osób, które dotąd nie kupowały w sieci, postanowiły spróbować. Nauka najwyraźniej nie była trudna – w kwietniu 2020 r. kupujących w sklepach Shoper było o 122 proc. więcej w porównaniu z kwietniem 2019 r. W kolejnych miesiącach wzrost sprzedaży nie był tak spektakularny, ale sporo osób, które przekonało się do kupowania online tamtej wiosny, robi to do dziś.

4. Płacimy szybciej i wygodniej

Obawom co do negatywnych konsekwencji dla zdrowia płynących ze spotkań kupujących z kurierami towarzyszyły zmiany w sposobie dostarczania paczek. Praktycznie zniknęła konieczność potwierdzania odbioru odręcznym podpisem. W zaniku jest również opłacenie zamówienia za pobraniem. Ten trend był widoczny już od kilku lat, a pandemia dodatkowo go przyspieszyła. W miejsce pobrania i przelewu szybko wchodzą wygodne płatności online. Według ubiegłorocznego raportu Shoper. “Płatności w sklepach internetowych 2015-2020” aż 62 proc. zamówień internetowych opłacanych jest tą metodą.

5. Dużo nowych sklepów internetowych

Opublikowany w połowie 2020 r. raport Bisnode na temat e-commerce wskazywał, że od początku roku powstało w Polsce 5,5 tys. sklepów internetowych. Szacunki ekspertów z końca roku wskazują, że ten trend się utrzymał i w sieci działało o 10 tys. lub nawet 12 tys. więcej polskich sprzedawców niż rok wcześniej.

– Nasze statystyki wskazują, że pandemicznym hitem, jeśli chodzi o nowe sklepy internetowe, jest kategoria Delikatesy. W pierwszej połowie ubiegłego roku niemal co piąty sprzedawca, który otwierał sklep na naszej platformie, sprzedawał artykuły spożywcze. To bardzo dobry wynik zważywszy na to, że wcześniej ta branża pozostawała w cieniu wnętrzarskiej czy odzieżowej. Choć wróżono jej ciekawą przyszłość – ze względu na dotychczasowe przyzwyczajenia klientów – pandemia nauczyła nas, że zakupy spożywcze można robić też w internecie. Zupełnie tak, jak zakupy kosmetyków czy ubrań – zauważa Oliwia Tomalik.

Nowością, która pojawiła się w firmie Shoper w czasie pandemii, był voice bot wykonujący połączenia telefoniczne do nowych sprzedawców, aby pomóc im skonfigurować sklep. Wsparcie wirtualnej asystentki okazało się nieodzowne wiosną, czyli w czasie, gdy lawinowo przybywało nowych klientów wymagających profesjonalnej obsługi.

6. Silniejsza promocja e-zakupów

To nie tylko subiektywne wrażenie użytkowników internetu, że przeglądając sieć, częściej widzą komunikaty zachęcające do kupowania online niż miało to miejsce przed pandemią. W maju ubiegłego roku Shoper policzył, że wydatki sprzedawców na reklamy Facebook Ads, wzrosły w porównaniu ze styczniem aż o 142 proc.! Ewidentnie właściciele e-sklepów postanowili kuć żelazo, póki gorące. Szybko dołączyli do nich duzi gracze, którzy w 2020 r. zamienili udział w branżowych targach na tańsze eventy online i ograniczyli reklamę outdoorową. Mogli więc przesunąć wydatki na promocję, w stronę działań które w obecnej sytuacji biznesowo rokują najlepiej, czyli sprzedaży online.

7. Fala inwestycji i zainteresowania mediów

Lepsza rentowność e-commerce’owych biznesów nie umknęła uwadze inwestorów. Duzi gracze zauważyli też, że rozwiązania usprawniające logistykę, UX czy relacje partnerskie właśnie w tym wyjątkowym czasie, mogą budować przewagę konkurencyjną na lata. Stąd w kilka miesięcy od początku pandemii ruszyła fala inwestycji i debiutów giełdowych w sektorze e-handlu – zarówno w Polsce jak i za granicą. Największym echem odbiło się wrześniowe wejście Allegro na warszawską giełdę, media szeroko komentowały też debiut InPostu na parkiecie w Amsterdamie jak również ujawnione niedawno plany giełdowe Shopera.

8. Klienci zostają przy zakupach w internecie

Część analityków prognozowała, że napływ nowych kupujących do sklepów internetowych będzie czasowy i z chwilą, gdy galerie handlowe zostaną odmrożone, wszystko wróci do stanu sprzed pierwszych doniesień o koronawirusie. Nie do końca mieli rację. Choć po wiosennym szczycie intensywność zakupów online zmalała, wciąż jest dużo większa niż przed pandemią. Dojście do takiego poziomu rozwoju we wcześniejszym tempie zajęłoby branży e-commerce ok. 3-5 lat. Na platformie Shoper Black Friday 2020 był rekordowy, choć jeszcze ciekawszym zjawiskiem było rozciągnięcie zakupowego święta na cały miesiąc.
– Już w pierwszy weekend listopada sprzedaż naszych sklepów poszła mocno w górę i ten poziom utrzymywał się praktycznie do końca miesiąca. Black Week również wyróżnia się na plus w naszych statystykach, choć widać jednocześnie, że czas intensywnego kupowania rozciągnął się na cały miesiąc, dzięki czemu sprzedawcy poprawili rekordowy wynik sprzedażowy z kwietnia – mówi Oliwia Tomalik z Shoper.

9. Kupowanie ubrań, kosmetyków i książek najszybciej przenosi się do sieci

W niektórych grupach produktów przejście na zakupy online było niemal rewolucyjne. Ostatni raport firm Shoper i SMSAPI “Komunikacja sklepów internetowych” pokazuje, że aż co trzeci Polak w czasie pandemii przerzucił się na kupowanie odzieży, kosmetyków i książek w sieci. Największym wzrostem sprzedaży za pośrednictwem internetu cieszyły się produkty z kategorii Zdrowie i uroda. Ponad 34 proc. badanych zadeklarowało, że w czasie pandemii zaczęło częściej kupować te produkty w sklepach internetowych.

10. Więcej innowacji i zatrudnionych w e-handlu

Pandemia stała się czasem przełamywania starych schematów – również w obszarze e-handlu. Jednym z ciekawszych zjawisk była popularyzacja systemu curbside pickup, czyli dosłownie “odbioru z krawężnika”. Zrywa on z przekonaniem, że zakupy online muszą dotrzeć do domu klienta lub paczkomatu. Jest inaczej – kupujący sam po nie jedzie do punktu odbioru, bo tak jest dla niego szybciej i wygodniej. W sferze opłacania zamówień interesującą nowością stały się płatności odroczone – na platformie Shoper uruchomione w styczniu we współpracy z PayPo.

Rośnie popyt na pracowników w firmach z sektora e-commerce. Jak podawała w sierpniu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, liczba ofert pracy w tej branży zwiększyła się w ciągu roku aż o 40 proc.

Konsultacja merytoryczna artykułu: Agencja E-commerce PROWESO.

Polacy na wielkanocne zakupy spożywcze wydadzą średnio 300-400 zł

W tym roku konsumenci przeważnie wydadzą na wielkanocne zakupy spożywcze 300-400 zł. W zeszłym roku była to wartość 200-300 zł. Do tego widać, że przybyło 5% osób, które chcą kupować głównie w promocjach. Z badania również wynika, że obecnie dla Polaków będzie liczyć się przede wszystkim cena, jakość oraz promocja. Znaczenie tych kwestii wzrosło odpowiednio o 6%, 5% i 9%. Ponadto o niecałe 4% więcej klientów ruszy do sklepów z gotowymi listami zakupów.

Jak wykazało badanie „INTENCJE ZAKUPOWE POLAKÓW – Wielkanoc 2020 vs 2021”, zrealizowane przez UCE RESEARCH dla Grupy BLIX, Polacy najczęściej planują zainwestować w świąteczne zakupy  spożywcze 300-400 zł – 24% (rok wcześniej – 23%). Kwotę 200-300 zł chce wydać 22% konsumentów (poprzednio – 29%), a 400-500 zł – 18% (w 2020 roku – 13%). Do 200 zł przeznaczy 8% (rok temu – 15%). 500-600 zł deklaruje 8% badanych (wcześniej  – 5%), a powyżej 600 zł – 6% (poprzednio – 3%). 11% ankietowanych jeszcze nie podjęło decyzji (wynik r/r bez zmian). Z kolei dla 4% nie ma to znaczenia (poprzednio – 3%).

– Konsumenci przeznaczą na wielkanocne potrawy nieco więcej pieniędzy niż rok temu. Te deklaracje wpisują się w zmiany struktury koszyka zakupowego, jakie nastąpiły pod wpływem pandemii. Jedną z nich jest rosnący udział wydatków na żywność. Mniejsze kwoty wydawane na towary nieżywnościowe i usługi, brak możliwości konsumpcji w restauracjach, a także wzrost cen niektórych produktów to czynniki sprzyjające podnoszeniu wartości zakupów – tłumaczy Mariusz Dziwulski z Zespołu Analiz Sektorowych Banku PKO BP.

Z kolei ekonomista Marek Zuber przekonuje, że nastroje konsumentów są naprawdę złe. Polacy mają świadomość tego, że wszystko drożeje, a tarcze antykryzysowe wkrótce będą się kończyły. Jednak przy okazji świąt ludzie chcą odreagować pandemiczne stresy, m.in. konsumując bardziej wyszukane potrawy, zwłaszcza że poprzednia Wielkanoc i ostatnie Boże Narodzenie w większości obchodzili wyjątkowo skromnie.

– Obecnie wyniki badania trzeba przyjmować z dużą rezerwą. Jeśli przed świętami pogorszy się sytuacja pandemiczna i zostaną wprowadzone nowe restrykcje gospodarcze lub ograniczenia w przemieszczeniu się, to konsumenci mogą jednak zmniejszyć swoje wydatki. Jeżeli nic negatywnego się nie wydarzy, to faktycznie będą chcieli wynagrodzić sobie poprzednie skromne święta i wtedy zrobią większe zakupy. Jednak już  teraz widać, że raczej trzeba się nastawić na ten pierwszy scenariusz – przewiduje Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH.

Podobnie jak przed poprzednią Wielkanocą, Polacy chcą zrobić zakupy w promocjach. Raczej tak planuje 43% badanych, a jest o tym przekonanych 45% ankietowanych (w zeszłym roku – odpowiednio 46% i 37%). Oznacza to, że nieznacznie przybyło osób stawiających na rabaty. W ocenie Marcina Lenkiewicza, wiceprezesa Grupy BLIX, z roku na rok konsumenci stają się coraz bardziej rozważni i pragmatyczni. I to badanie wyraźnie to pokazuje.

– Sklepy przyzwyczaiły ludzi do promocji, odbudowując kolejne okresy ograniczeń. A konsumenci pilnują swoich wydatków, bo czasy są niepewne. Jeśli tylko mogą oszczędzać, robią to. Natomiast zwiększony o 5% odsetek Polaków korzystających z promocji jest niewielki – uważa dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia „Forum Dialogu Gospodarczego”.

Polacy, podobnie jak w zeszłym roku, będą szukać promocji głównie w gazetkach online. Dopiero na drugim miejscu zostały wskazane półki sklepowe, na trzecim – gazetki papierowe, a dalej – strony internetowe samych sklepów. To ewidentnie pokazuje, że publikacje gazetkowe wciąż są najważniejsze w kwestii poszukiwania rabatów.

– Gazetki prezentują najlepsze okazje i nowości produktowe. A w czasach pandemii nowe technologie zaczęły ten proces bardziej wspierać. Dają jednocześnie dostęp w czasie rzeczywistym do wszystkich aktualnych możliwości. Konsument ma poczucie, że dzięki tego typu publikacjom kontroluje swoje decyzje zakupowe. Wzrost zainteresowania tego typu publikacjami można zauważyć również na większości rynków europejskich – mówi ekspert z Grupy BLIX.

Badani zapewniają, że najbardziej liczy się dla nich cena, jakość i promocja. Mniej ważne są takie kwestie, jak dostępność i marka oraz opinie rodziny czy znajomych. Zestawienie zamyka reklama. Do tego widać, że cena, jakość i promocja wzrosły r/r na znaczeniu – odpowiednio o 6%, 5% i 9%. Z kolei dostępność spadła r/r o 16%. Marka i reklama jest na tym samym poziomie.

– Cena, jakość i promocja to klasyka. Te kwestie zawsze się liczą, a przed świętami szczególnie, bo kupuje się więcej. Pozostałe czynniki to formy swoistej gwarancji dla głównych kryteriów, np. marka – dla jakości, w tym dla prestiżu. Reklama zaś to wskazówka i sprawa wstępnej oceny nabytku z danej kategorii świątecznej – stwierdza dr Faliński.

Ponadto z badania wychodzi, że w tym roku Polacy znowu ruszą do sklepów z wcześniej przygotowanymi listami zakupów. Zdecydowanie tak zamierza 67,9% respondentów (w 2020 roku – 59,4%), a raczej w ten sposób planuje 26% ankietowanych (rok wcześniej – 30,7%). Zatem różnica rok do roku jest na niewielkim poziomie.

– Pomimo mniejszej obawy związanej z przebywaniem w sklepie w czasie pandemii, zakupy FMCG stały się bardziej planowane. Sporządzenie listy pomaga zarządzać wydatkami. Dla przykładu warto powiedzieć, że aplikacje, na podstawie których z poziomu gazetki można ją przygotować, biją rekordy popularności. Pozwalają bowiem np. na dzielenie się celami zakupowymi z członkami rodziny i to wiele ułatwia – podsumowuje Marcin Lenkiewicz.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 26.02-01.03.2021 r. metodą CAWI przez UCE RESEARCH dla Grupy BLIX na reprezentatywnej próbie 1118 dorosłych Polaków.

Najem przyszłością rynku mieszkaniowego?

15% całkowitych zasobów mieszkaniowych w Polsce to mieszkania przeznaczone na wynajem. Silne fundamenty ekonomiczne, luka mieszkaniowa oraz niski wskaźnik dostępności mieszkań na tysiąc mieszkańców w Polsce przyciągają inwestorów, którzy coraz chętniej deklarują chęć stworzenia portfeli liczących setki, a nawet tysiące nowych mieszkań na wynajem.

Obecnie w Polsce 2,3 mln mieszkań to mieszkania przeznaczone na wynajem, znajdujące się w rękach prywatnych lub gmin. W wyniku pandemii, a co za tym idzie, zawieszenia zajęć na uczelniach wyższych, wyjazdu studentów do rodzinnych miejscowości lub krajów, spadku ruchu turystycznego i wprowadzenia pracy zdalnej w wielu firmach, czynsze najmu w siedmiu głównych miastach Polski spadły w ujęciu rocznym średnio od 1% (Gdańsk) do 10% (Kraków).

miesięczne stawki czynszuPomimo spadków średnich stawek czynszu, rośnie liczba inwestorów instytucjonalnych PRS deklarujących chęć wejścia do Polski i stworzenia portfeli liczących setki, a nawet tysiące mieszkań na wynajem. Najbardziej aktywna grupa inwestorów to specjalistyczne fundusze niemieckie, fundusze private equity z USA i Wielkiej Brytanii oraz inne specjalistyczne instytucje inwestycyjne z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

W chwili obecnej na rynek najmu instytucjonalnego w Polsce składa się 30 inwestycji, w ramach których oferowanych jest ok. 5 500 mieszkań.

Liczba mieszkań planowanych lub będących w budowie z przeznaczeniem na wynajem, szacowana jest na 35 000, z czego ok. 10-15% zostanie oddanych do użytku na przestrzeni najbliższych 12-18 miesięcy.

W najbliższych 3-5 latach sektor PRS będzie się rozwijał poprzez zakupy bezpośrednie projektów deweloperskich, głównie na zasadzie forward purchase i forward funding oraz większych przedsięwzięć typu joint venture dotyczących portfeli projektów mieszkaniowych lub platform deweloperskich. Poziom cen będzie uzależniony od sukcesu pierwszych transakcji, jakości operatora, konkurencji ze strony rynku mieszkań kupowanych na własność, kosztów operacyjnych i zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym, a także od możliwości pozyskania finansowania bankowego – mówi Mira Kantor-Pikus, Partner, Doradztwo Dłużne, Kapitałowe i Alternatywne Inwestycje, Rynki Kapitałowe, Cushman & Wakefield Polska.

Cały raport dostępny jest pod linkiem: https://info.cushmanwakefield.com/l/263412/2021-03-03/3jfsmr