Słabszy odczyt z Niemiec ciąży złotemu

Spadająca sprzedaż detaliczna w Niemczech znacznie mocniej zaszkodziła Niemcom niż Polsce. Wraz z problemami głównej lokomotywy strefy euro inwestorzy woleli wycofać środki z ryzykownych rynków.

Lepsze perspektywy Polski

Wczorajszy odczyt PMI dla przemysłu w Polsce to kolejny odczyt pokazujący, że rodzima gospodarka jest na dobrym torze. Wynik 53,4 pkt jest nie tylko lepszy o 0,7 pkt od oczekiwań, ale przede wszystkim znajduje się coraz dalej od granicy 50 pkt rozdzielającej rozwój od recesji. Pokazuje to, że zarządzający wierzą, że w gospodarce szykuje się odbicie i są skłonni inwestować. Pomimo tych danych złoty zaliczył bardzo słaby początek tygodnia i traci względem głównych walut. Waluta euro wyceniana jest ponad 4,53 zł.

Dane z Europy

Korzystnie wypadł również indeks dla Unii Europejskiej. Tutaj optymizm jest wyjątkowo wysoki i sięga 57,9 pkt. Są to dane, które zwykle występują w trakcie bardzo dobrej koniunktury. Dodatkowo poznaliśmy dobre dane z Niemiec, gdzie inflacja wzrosła do 1,3%. Jest to ten zakres, w którym wzrost inflacji jest odbierany jako zdecydowanie korzystny i świadczący o rozwoju gospodarki. Lepsze dane pokazali również Amerykanie. Rynki odebrały to jako znacznie istotniejszy sygnał zza oceanu i dolar po raz kolejny się umacnia. Dzisiaj nad ranem zeszliśmy do poziomu zaledwie dolara i 20 centów za euro.

Dane z Niemiec

Dzisiaj od rana poznaliśmy słabsze dane na temat sprzedaży detalicznej u naszego zachodniego sąsiada. Analitycy spodziewali się wzrostu w ciągu roku o 1,2%. Odczyt był spadkiem aż o 8,7%. Problemy gospodarki Niemiec często powodują, że bardzo szybko ciągną w dół całą strefę euro. Jest to powód, przez który euro notuje dzisiaj najniższy poziom względem dolara od niemal miesiąca. Słabe dane u naszego zachodniego sąsiada przekładają się również na dalsze osłabianie złotego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Stanowisko ZPP ws. projektu pakietu Slim VAT 2

Co do zasady, ZPP pozytywnie ocenia każdą formę uproszczenia i zracjonalizowania systemu podatkowego, dlatego z aprobatą przyjmujemy informacje na temat projektu pakietu SLIM VAT 2.

Natomiast wartym uwagi jest fakt, że część z proponowanych regulacji to powrót do rozwiązań wcześniej obowiązujących (jak w przypadku projektowanego art. 86 ust. 10b Ustawy, stanowiącego powrót do zasady obowiązującej przed 01.01.2017), ew. sposób dostosowania przepisów krajowych do orzecznictwa UE (jak w przypadku obowiązujących art. 89a i 89b Ustawy o VAT, które Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał za niezgodne z prawem unijnym). Mając na uwadze powyższe przykłady, trudno jest mówić o nowej jakości polskiego systemu podatkowego. Należy zatem podkreślić, iż proponowany pakiet jest rozwiązaniem dobrym, ale oczywiście niekompletnym, gdyż nie rozwiązuje w pełni problemu, jakim jest poziom skomplikowania podatku VAT.

1. Ustalanie dostawy ruchomej w transakcjach łańcuchowych – art. 22 ust. 2e i 3

Celem projektowanych przepisów jest wprowadzenie regulacji, która w przypadku eksportu towarów lub wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów określałaby wyraźnie, której dostawie należy przypisać wysyłkę lub transport, gdy w transakcji łańcuchowej podmiotem organizującym transport jest – nie nabywca lub podmiot pośredniczący – lecz pierwszy w kolejności dostawca (tj. pierwszy podmiot w łańcuchu). Takie rozwiązanie nie wpłynie na obecnie stosowaną praktykę, jednak zwiększy pewność prawną podmiotów biorących udział w transakcjach łańcuchowych.

Należy zauważyć, że w obecnie obowiązującej ustawie o VAT znajdują się już przepisy dobitnie regulujące sytuacje, w których podmiotem organizującym transport w transakcji łańcuchowej jest podmiot pośredniczącym.

Natomiast nie ma w obowiązujących przepisach, ani w projektowanym akcie regulacji jednoznacznie określających, której dostawie należy przypisać wysyłkę lub transport, gdy w transakcji łańcuchowej podmiotem organizującym transport bezpośrednio od pierwszego dostawcy jest ostatni w kolejności nabywca (tj. ostatni podmiot w łańcuchu).

Proponujemy zatem podjąć dodatkowe działania legislacyjne, mające na celu uregulowanie powyżej wskazanej sfery dot. transakcji łańcuchowych. Jednoznaczne rozstrzygnięcie w postaci przepisów ustawy ułatwiłoby przedsiębiorcom rozliczanie podatku VAT. Obecnie, w razie wątpliwości muszą oni sięgać w tej sprawie po orzecznictwo unijne.

2. Prawo do odliczenia VAT z tytułu importu usług – art. 86 ust. 10b

Zgodnie z projektowanym przepisem przewiduje się rezygnację z konieczności rozliczenia podatku należnego z tytułu importu usług w terminie 3 miesięcy jako warunku do odliczenia VAT naliczonego w tym samym okresie rozliczeniowym co deklarowany VAT należny.

Obecnie podatnicy, którzy nie otrzymają faktury w terminie 3 miesięcy lub nie uwzględnią w terminie 3 miesięcy kwoty podatku należnego z tytułu importu usług w deklaracji podatkowej, w której zobowiązani są rozliczyć ten podatek, są pozbawieni prawa wykazania podatku naliczonego w deklaracji podatkowej, w której rozliczają podatek należny. Jak słusznie zauważono w uzasadnieniu do projektu ustawy, powoduje to dla nich negatywne konsekwencje w postaci konieczności uiszczenia należnego podatku bez prawa do odliczenia w okresie rozliczeniowym, w którym podatek należny został wykazany.

Analogiczna zasada, polegająca na konieczności rozliczenia podatku należnego w terminie zawitym 3 miesięcy obowiązuje w zakresie prawa do odliczenia VAT z tytułu wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów (WNT).

O ile jednak w przypadku importu usług ustawodawca zdecydował się na zniesienie w/w terminu zawitego, o tyle ma on w dalszym ciągu pozostać w obrocie prawnym odnosząc się do transakcji WNT. Być może jeszcze dalej idącym uproszczeniem byłaby rezygnacja z konieczności rozliczenia podatku należnego z tytułu wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów (WNT) w terminie 3 miesięcy jako warunku do odliczenia VAT naliczonego w tym samym okresie rozliczeniowym co deklarowany VAT należny.

3. Korekta po stronie VAT naliczonego – art. 86 ust. 19c

Celem projektowanego art. 86 ust. 19c jest ujednolicenie okresu wykazywania korekt podstawy opodatkowania „in minus” w rozliczeniach VAT zarówno po stronie podatku VAT należnego jak i naliczonego. Należy jednak zauważyć, że przepis, który miałby wprowadzić tę zasadę został już przewidziany (również oznaczony jako art. 86 ust. 19c) w nowelizacji ustawy o VAT zaplanowanej na październik 2021 r., dotyczącej Krajowego Systemu e-Faktur oraz faktur ustrukturyzowanych. W związku z powyższym należy rozważyć, wedle której nowelizacji przepis powinien zostać wprowadzony.

4. Ulga za złe długi – art. 89a i 89b

Na podstawie proponowanych zmian, wydłużeniu ulega termin na skorzystanie z tzw. ulgi za złe długi z 2 do 3 lat od daty wystawienia faktury dokumentującej wierzytelność licząc od końca roku, w którym została ona wystawiona. Jest to korzystna zmiana dla podatników umożliwiająca skorzystanie z ulgi i dokonanie korekty podstawy opodatkowania i podatku VAT w dłuższym czasie.

Z uzasadnienia do projektu wynika, iż motywacją ustawodawcy do wydłużenia przedmiotowego terminu do 3 lat jest skorelowanie tegoż okresu z terminem przedawnienia roszczeń przysługującym osobom prowadzącym działalność gospodarczą i mających związek z prowadzoną przez uprawnionego działalnością gospodarczą, wynikającym z Kodeksu cywilnego.

Proponujemy jednak poddać pod rozwagę, aby termin na skorzystanie z w/w ulgi skorelować z terminem przedawnienia zobowiązania podatkowego, który zgodnie z art. 70 § 1 Ordynacji podatkowej wynosi 5 lat licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

W uzasadnieniu do projektu ustawy napisano: „umożliwia się skorzystanie z tzw. ulgi na złe długi po uprawdopodobnieniu przez wierzyciela istnienia długu analogicznie, jak to ma miejsce w podatkach dochodowych w przypadku niektórych wierzytelności nie uznawanych za koszty uzyskania przychodu, tj. wierzyciel będzie w tym przypadku mógł skorzystać z „ulgi na złe długi”, jeżeli wierzytelność została potwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu i skierowana na drogę postępowania egzekucyjnego.”

Użycie w cytowanym uzasadnieniu spójnika koniunkcji „i” stoi w sprzeczności z projektowanym przepisem art. 89a ust. 2a, w którym użyto spójnika „lub” sugerującego, że wystarczy spełnienie tylko jednej z powyższych przesłanek.

Istotnym jest, aby projektowane przepisy ustawy były jednolite z intencjami ustawodawcy przedstawionymi w przedmiotowym uzasadnieniu. Sprzeczności niewyjaśnione na etapie legislacji mogą negatywnie wpłynąć na późniejsze stosowanie przepisów, powodując konieczność wydawania objaśnień prawnych lub nawet indywidualnych interpretacji podatkowych. Jednocześnie rekomendujemy, aby powyższą wątpliwość rozstrzygnąć zgodnie z literalnym brzmieniem projektowanych przepisów (tj. odwrotnie niż przewidziano w uzasadnieniu), co oznaczałoby wymóg spełnienia tylko jednej z przesłanek w celu możliwości skorzystania z ulgi na złe długi.

Zwracamy uwagę, że choć pakiety SLIM VAT mają pozytywny wpływ na usprawnienie rozliczeń podatku od towaru i usług, to najlepszym sposobem na uproszczenie ustawy o VAT byłoby wprowadzenie jednej, kompleksowej ustawy deregulacyjnej. Nawet konstruktywne i korzystne zmiany – jeśli są wprowadzane z dużą częstotliwością, niewielkimi fragmentami – negatywnie wpływają na stabilność prawa, a także powodują chaos prawny wśród przedsiębiorców.

Warto zauważyć, że polska ustawa o VAT jest nowelizowana kilka razy w każdym roku, a rozliczenie podatków polskiemu przedsiębiorcy zajmuje średnio 334 godzin rocznie. Jest to statystyka negatywnie odbiegająca od średniej OECD, dlatego też nasz system podatkowy jest oceniany jako niezwykle skomplikowany i niespójny. Generalna deregulacja ustawy o VAT mogłaby jednak przynieść wymierne korzyści w postaci większych wpływów z tytułu podatku VAT, gdyż uproszczone procedury przyciągnęłyby do Polski zagraniczne inwestycje, jak i również wzmocniły przedsiębiorczość wśród Polaków, którzy nie decydują się na założenie własnej działalności w obawie przed nadmierną formalizacją systemu podatkowego.

Covid-19 bez wpływu na prywatny kapitał w zakresie inwestycji na rynku nieruchomości w 2020 r.

Covid-19 bez wpływu na kapitał prywatny w zakresie inwestycji globalnych na rynku nieruchomości komercyjnych w roku 2020 – odnotowano 9% wzrost powyżej średniej z ostatnich dziesięciu lat.

Według najnowszego raportu The Wealth Report 2021 – opracowanego przez Knight Frank, pandemia Covid-19 nie wpłynęła na stan kapitału prywatnego, gdzie nadal odnotowywano inwestycje w nieruchomości komercyjne na całym świecie.

Wolumen kapitału prywatnego zainwestowanego na skalę globalną wyniósł ok. 232 mld USD, co daje 9% wzrost powyżej średniej dziesięciorocznej, ale stanowi spadek w stosunku do poziomów osiągniętych w roku 2019.

Patrząc jednak w przyszłość, z ankiety Attitudes Survey, przeprowadzonej przez Knight Frank wynika, że w roku 2021 jedna czwarta najzamożniejszych osób na świecie (ultra-high-net-worth individuals – UHNWI) zamierza inwestować w aktywa nieruchomości komercyjnych. 

Victoria Ormond, partner ds. badań rynków kapitałowych w Knight Frank stwierdziła: „Istnieje szereg czynników, które będą kształtować rynki w roku 2021 – przesunięcie inwestycji do tzw. bezpiecznych przystani – dużych, o stosunkowo znacznej płynności, przejrzystych rynków, które powinny nadal przyciągać inwestycje globalne; ograniczenia w światowym podróżowaniu także stwarzają szansę dla inwestorów prywatnych, żeby inwestować na rynkach lokalnych, które – w zwyczajnych okolicznościach – doświadczyłyby większej konkurencji o aktywa ze strony inwestorów instytucjonalnych; ESG – coś, czego inwestorzy prywatni nie mogą zignorować oraz wzrost liczby centrów danych, gdzie istnieje ogromny potencjał możliwości inwestycyjnych.”

Raport The Wealth Report 2021 ujawnia także kwotę kapitału prywatnego zainwestowanego w nieruchomości w 2020 r. z podziałem na sektory:

Sektor 2020* mld USD 2019* mld USD (dla porównania)
Apartamenty 88,9 124,3
Biura 59,2 89,6
Przemysł i logistyka 34,0 48,7
Handel detaliczny 27,7 43,5
Hotele 13,0 29,5
Budownictwo i opieka senioralna 7,1 8,8
Mieszkania condo 1,9 2,6
Źródło: RCA *dane wstępne

 

Alex James, Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Klienta Prywatnego, powiedział: „Nieruchomości komercyjne zapewniają inwestorom stosunkowo stabilny i wysoki zwrot, potencjał dla wzrostu wartości kapitału oraz dywersyfikację. A to są kluczowe czynniki umożliwiające zabezpieczenie majątku dla przyszłych pokoleń oraz ochronę przeciwko wpływowi globalnej pandemii.

 

„Podczas gdy pandemia wpłynęła na nasz sposób życia, pracy i prowadzenia działalności, to w roku 2021 pojawia się ponowny optymizm, że jeśli ograniczenia dotyczące podróżowania zostaną zmniejszone, a wdrożenie programów szczepionkowych przejdzie do etapu zaawansowanego, wtedy kapitał prywatny będzie zwiększać swoją aktywność na znanych sobie rynkach oraz będzie koncentrować się na stabilnych sektorach.”

Stany Zjednoczone (141,7 mld USD), Niemcy (11,1 mld USD) oraz Zjednoczone Królestwo (10,6 mld USD) – to trzej rekordziści pod względem inwestycji kapitału prywatnego w nieruchomości w roku 2020*; większość krajów z czołowej dziesiątki rankingu opierała się na inwestycjach lokalnych, a nie na inwestycjach transgranicznych.

Kraj 2020* mld USD Inwestorzy krajowi Inwestorzy transgraniczni 2019* mld USD (dla porównania)
USA 141,7 97% 3% 227,3
Niemcy 11,1 67% 33% 15,8
Zjednoczone Królestwo 10,6 47% 53% 10,9
Szwecja 8,3 100%  – 6,6
Francja 7,5 95% 5% 11,8
Korea Południowa 6,0 100%  – 4,0
Japonia 5,5 92% 8% 10,6
Kanada 5,4 99% 1% 7,2
Holandia 5,4 83% 17% 5,6
Chiny 3,7 99% 1% 5,8
Źródło: RCA *dane wstępne  

 

Ankieta Attitudes Survey  pokazuje, że przeciętna alokacja aktywów w portfel inwestycji w nieruchomości UHNWI przedstawia się następująco:

Q. Które sektory zyskują zainteresowanie? Średnia regionalna
Sektor prywatnego budownictwa mieszkaniowego na wynajem (PRS) 32%
Logistyka 28%
Grunty inwestycyjne 24%
Biura 18%
Sektor przemysłowy 17%
Sektor opieki zdrowotnej 17%
Sektor domów opieki 14%
Sektor hotelowy 13%
Rolnictwo 12%
Infrastruktura 11%
Centra danych 11%
Handel detaliczny 11%
Domy studenckie 9%
Edukacja 6%

 

Sąd doręczy pismo… mailem. Czy czekają nas kolejne wyroki w sprawach, o których nikt nie wiedział?

Przepisy planowanej nowelizacji Kpc, wprowadzające e-licytację nieruchomości mówią, że przystępując do sporu sądowego w sprawach cywilnych, adwokaci i radcowie prawni będą musieli podać adres e-mailowy. Następnego dnia po wysłaniu pisma z sądu na podaną skrzynkę, zostanie ono uznane za doręczone i to niezależnie od tego, czy pełnomocnik odebrał wiadomość, czy nie. Nowe przepisy budzą opór środowisk prawniczych. Profesjonalni pełnomocnicy boją się, że będą otrzymywać wiadomości również podczas np. urlopów, co sprawi, że staną się „niewolnikami” skrzynek pocztowych. Tymczasem publicznej dyskusji umyka jeszcze jedna, istotna rzecz: mail z sądu może nie dotrzeć do adresata z różnych przyczyn technicznych, często w ogóle przez adresata niezawinionych.  

150 przyczyn niedoręczenia maila

W ocenie projektodawców, dla każdego użytkownika poczty elektronicznej oczywiste jest, że e-maile dochodzą do adresata niemal w czasie rzeczywistym. Czy jednak tak jest na pewno? Każdy doświadczył przecież sytuacji, kiedy wysyłany przez niego e-mail z jakichś powodów do adresata nie dotarł. Informatycy wyróżniają prawie 150 przyczyn takiego stanu rzeczy. Ktoś może zrobić błąd w adresie. Serwer nadawcy może zostać automatycznie uznany za spamujący przez oprogramowanie serwera adresata. Rozmiar wiadomości może przekroczyć określony limit. Skrzynka odbiorcza może być pełna. Serwer pocztowy może być czasowo niedostępny. Adresat może w ogóle zablokować możliwość otrzymywania wiadomości od konkretnego nadawcy. I tak dalej.

Przy wysyłce pozwów konieczna weryfikacja czy mail dotarł

O ile w przypadku doręczeń listów poleconych sąd może bez trudu ustalić, dlaczego list do adresata nie dotarł (listonosz podaje przyczynę na formularzu odbioru – na przykład: „adresat wyprowadził się”), o tyle w przypadku korespondencji mailowej projektowane przepisy takiej procedury w ogóle nie przewidują. Sekretariat sądu wyśle więc po prostu przesyłkę do strony i uzna ją za doręczoną. Pracownik sądu nie będzie miał obowiązku wysyłać jej ponownie, nawet, gdyby sam zauważył jakieś nieprawidłowości. Cała odpowiedzialność za techniczne problemy z doręczeniem wiadomości zostanie przerzucona na adresata. Takie postawienie sprawy miałoby uzasadnienie, gdyby jednocześnie przewidziano dla stron mechanizm weryfikacji, dlaczego dana przesyłka do nich nie dotarła. Strona, która z powodów technicznych maila nie dostała, mogłaby wówczas obalić fikcję, że został jej doręczony twierdząc, że np. jej serwer pocztowy automatycznie uznał serwer sądu za spamujący. W nowej rzeczywistości, strony takiej możliwości jednak mieć nie będą. Nowe przepisy nie przewidują bowiem obowiązku badania logów serwerów pocztowych nadawcy i odbiorcy przez administrację sądu.

Sądy online badają skuteczność doręczeń mailowych

Tymczasem sądy elektroniczne przywiązują dużą wagę do doręczeń mailowych. Nie dość, że uchybienia w tym zakresie mogą pozbawić stronę procesu możliwości obrony, to jeszcze po ludzku wyrządzić jej wielką krzywdę. W Pierwszym Elektronicznym Sądzie Polubownym przy Stowarzyszeniu Notariuszy Rzeczypospolitej Polskiej Ultima Ratio, jeżeli wiadomość nie dociera do adresata, na profilu sprawy pojawia się widoczny dla wszystkich komunikat techniczny. Administrator systemu IT bada też „z urzędu” przyczynę braku doręczenia wiadomości.

Oczom arbitra i stron ukazuje się następujący komunikat (przykład z rzeczywistej sprawy):doęczenie pozwu

Dzięki takiemu raportowi, arbiter może ze spokojnym sumieniem uznać pozew za skutecznie doręczony. Z wyjaśnień administratora IT sądu wynika bowiem, że w umowie stron wskazano nieistniejący adres e-mail, a zatem skutki takiego zaniedbania jednoznacznie obciążają tę stronę, która taki adres wskazała. Co ważne, raport zawiera również szczegółowy komunikat techniczny z serwera pocztowego sądu. Jeżeli w przyszłości okaże się, że pozwany ma pretensje do arbitra o uznanie przesyłki z dnia 22 lutego 2021 roku za doręczoną, będzie mógł podnieść w postępowaniu klauzulowym odpowiedni zarzut. Na profilu sprawy znajdzie pozwany wszelkie niezbędne informacje i dane.

Pozwy mailem w sprawach sądowych tak, ale z możliwością weryfikacji!

Trudno jest podzielić argumenty prawników o tym, że doręczenia mailowe „przykują ich do maila” oraz że nie będą mogli przez nie wziąć urlopu. Jeżeli społeczeństwo chce szybkiego wymiaru sprawiedliwości, moment, kiedy sąd doręcza stronom zarządzenia, pisma czy orzeczenia, nie może zależeć od ich swobodnej woli. Niemniej jednak proponowany sposób dokonania takiej regulacji budzi poważne wątpliwości natury zarówno prawnej jak i informatycznej. W Ultima Ratio odsetek nieprawidłowo doręczanych przesyłek z pozwem to mniej więcej 1%. Na szczęcie, późniejsze doręczenia odbywają się już w systemie IT Sądu. Polegają na publikacji pisma na profilu sprawy, o czym strony są natychmiast informowane m.in. SMS-em oraz powiadomieniem push.

Robert Szczepanek, CEO Causa Finita S.A., producenta systemu IT dla Pierwszego Elektronicznego Sądu Polubownego przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP

Przedsiębiorcy apelują do rządu o wycofanie się z podatku od smartfonów

Apelujemy do rządu o wycofanie się z pomysłu poszerzenia opłaty reprograficznej na nowy sprzęt, w tym smartfony, laptopy i komputery. To rozwiązanie, które uderzy w najbiedniejszych konsumentów oraz w polskich przedsiębiorców – mówił prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik na wtorkowej konferencji w PAP, podczas której zaprezentowano wyniki badań opinii publicznej w sprawie tzw. podatku od smartfonów.
Z badania przeprowadzonego na przełomie stycznia i lutego br. wynika, że aż trzy czwarte respondentów sprzeciwia się nowej opłacie reprograficznej, która ma być doliczana do elektroniki i przeznaczana na artystów. Z sondażu wynika również, że prawie 9 na 10 Polaków uznaje taką opłatę za dodatkowy podatek, a ponad połowa ankietowanych uważa, że państwo powinno obniżyć opodatkowanie elektroniki w czasie pandemii.

„Zwracam się do rządu, by nie wprowadzał żadnych nowych podatków w czasie pandemii, bo to dodatkowo utrudni funkcjonowanie polskich firm z branży IT, które dominują na krajowym rynku. Uważamy ponadto, że nowy podatek ograniczy dostęp do sprzętu najbiedniejszym grupom społecznym” – przekonywał Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Jego zdaniem, skutki podatku od smartfonów najbardziej odczują rodziny wielodzietne, seniorzy i osoby mieszkające na wsi. „To nie uderzy w prezesów banków, ale uderzy w bazę wyborczą partii rządzącej. Co więcej, beneficjantami tego podatku będą osoby zamożne lub bardzo zamożne. Nie rozumiem dlaczego państwo chce zabierać pieniądze najbiedniejszym, by następnie przekazywać je najbogatszym, których stać na wakacje w egzotycznych krajach” – dodał.

Z kolei Michał Kanownik przypomniał, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego szczyci się faktem, że na wsparcie dla kultury rząd przeznaczył rekordowe 6 mld zł, czyli znacznie więcej niż na pomoc innym branżom, które tracą na pandemii. Tymczasem – jak przekonywał – pandemia spowodowała, że wiele rodzin dokupiło nowy sprzęt, by móc zapewnić dzieciom i studentom udział w zajęciach online. Z badania wynika, że ¼ respondentów musiała w ostatnich miesiącach zainwestować w elektronikę, jednocześnie nowy podatek ograniczy te zakupy. 54% Polaków deklaruje, że po wprowadzeniu opłaty będzie kupować sprzęt rzadziej (24%) lub zdecydowanie rzadziej (30%). Negatywne skutki opłaty w największym stopniu odczują osoby starsze (33%), które już dziś narażone są najbardziej na wykluczenie cyfrowe.

„Badanie przynosi dwie kluczowe informacje: po pierwsze Polacy nie dają się nabrać na językowe sztuczki, że jak coś nazwiemy opłatą, a nie podatkiem to nie będzie podwyżek. Podatek od smartfonów oznacza podwyżki elektroniki. Nie ma innego wyjścia. Dziś elektronika jest w Polsce najtańsza, tak wynika z danych Eurostatu, ale po wprowadzeniu podatku będzie najdroższa” – powiedział Andrzej Przybyło, prezes Spółki AB.
Stawka podatku od smartfonów może wynieść nawet 6%, co przełoży się na wzrost cen urządzeń nawet o 300-600 zł. Nad szczegółowymi rozwiązaniami pracuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Opłata reprograficzna jest doliczana do ceny sprzętu i przekazywana organizacjom zarządzania zbiorowego prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, jak np. ZAiKS.

„W badaniu wzięło udział ponad 2200 osób. To bardzo duża próba badawcza, przy której błąd wynosi zaledwie 2%, możemy więc z pełnym przekonaniem powiedzieć, że respondenci nie chcą wprowadzania kolejnej opłaty, która będzie oznaczać podwyżki w sklepach” – powiedział Marek Grabowski, prezes agencji badań opinii publicznej Social Changes.

Badanie przeprowadzono metodą CAWI na panelu Internetowym w dniach 29 stycznia – 2 lutego 2021 roku. Próba ogólnopolska licząca N=2240 osób w wieku od 18 lat wzwyż. Struktura próby dobrana wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.

Branża cyfrowa V4: Będziemy wspierać rządy naszych państw w projektach cyfrowych Grupy Wyszehradzkiej

Cztery organizacje z branży cyfrowej i nowoczesnych technologii z Polski, Węgier, Czech i Słowacji podpisały się pod wspólnym stanowiskiem popierającym działania rządów z krajów Grupy Wyszehradzkiej mające na celu współpracę przy projektach cyfrowych, m.in. w kwestii cyberbezpieczeństwa, rozwoju robotyki, rozwiązań chmurowych czy podnoszenia kompetencji cyfrowych.

Wspólne stanowisko Digital 4V – inicjatywy organizacji z branży cyfrowej i nowoczesnych technologii krajów Grupy Wyszehradzkiej, której wspólnym celem jest tworzenie polityki wspierającej innowacyjność i cyfryzację w Europie Środkowo-Wschodniej oraz zacieśnianie współpracy politycznej i gospodarczej – ma związek z podpisaną 17 lutego w Krakowie Deklaracją Cyfrową przez premierów Polski, Węgier, Czech i Słowacji o współpracy tych państw w kwestiach cyfrowych.  – Cieszymy się, że rządy naszych państw chcą współpracować przy projektach związanych z cyfryzacją i nowoczesnymi technologiami, bo jest to kluczowe dla rozwoju naszego regionu i budowania nowoczesnych gospodarek – mówi prezes Związku Cyfrowa Polska, który podpisał się pod stanowiskiem Digital V4 Michał Kanownik. I dodaje: – Liczymy, że za tą Deklaracją pójdą konkretne działania, które będą miały na celu m.in. dzielenie się zasobami wiedzy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, wspólne promowanie cyfrowych osiągnięć, budowanie legislacji sprzyjającej cyfrowemu wzrostowi w naszych państwach i na arenie unijnej oraz koordynację działań z zakresu nowych technologii cyfrowych.

Związek Cyfrowa Polska, czeski ASE, słowacki ITAS i węgierski IVSZ – organizacje, które podpisały się pod wspólnym stanowiskiem i które tworzą Digital V4 – podkreślają, że współpraca czterech rządów ma szczególne znaczenie dla rozwoju cyfrowych dziedzin, takich jak Big Data, rozwiązania chmurowe, robotyka, uczenie maszynowe, telekomunikacja oraz kompetencji i umiejętności cyfrowych. „Wyrażamy pełną zgodę z sygnatariuszami szczególnie wobec ogromnego znaczenia kwestii cyberbezpieczeństwa, które zajmuje miejsce na samym czele rozwoju XXI wieku i wymaga naszej wspólnej, skupionej aktywności, aby zapewnić bezpieczeństwo społeczeństwa informacyjnego i współczesnego biznesu w Grupie Wyszehradzkiej. Wierzymy również, że cyfrowa infrastruktura i zaawansowane technologie są nieodzowne dla funkcjonującej cyfrowej gospodarki i społeczeństwa. Starania w tym zakresie powinny mieć szczególny wzgląd na znaczenie sztucznej inteligencji, inteligentnych miast i technologicznie zaawansowanych usług, które oferują one swoim mieszkańcom. Te dziedziny rozwoju odegrają kluczową rolę dla wzrostu naszych społeczności w całej Grupie V4” – napisano we wspólnym stanowisku.

Organizacje z Digital V4 zaznaczyły, że w cyfrowej gospodarce państw V4 drzemie niewykorzystany potencjał. Dlatego wspólne starania na rzecz cyfrowego rozwoju pozwolą stawić czoła współczesnym wyzwaniom i zagrożeniom stojącym na drodze cyfrowej gospodarki.

Digital V4 deklaruje też swoje wsparcie dla rządów Polski, Czech, Węgier i Słowacji w pracach nad kwestiami cyfrowymi w regionie. „Zdając sobie sprawę z istotnej roli ścisłej kooperacji nad wspólnymi projektami w zapewnieniu bezpiecznego środowiska cyfrowego, stoimy ramię w ramię z premierami państw Grupy Wyszehradzkiej, podkreślając konieczność zajmowania wspólnych stanowisk wobec kwestii cyfrowych, abyśmy mogli reprezentować nasz wspólny, najlepszy interes na arenie międzynarodowej. Jesteśmy pewni, że wzmożona, bliska współpraca umocni naszą pozycję i sprawi, że nasz głos w kwestiach cyfryzacji zyska na znaczeniu na arenie międzynarodowej z wielką korzyścią dla prawdziwie cyfrowej Grupy Wyszehradzkiej” – dodano.

Szybka pożyczka online – wysokość odsetek

Pożyczki online są w Polsce coraz bardziej popularne – decyduje o tym szybkość uzyskania pieniędzy oraz dogodne warunki spłaty. Pożyczkobiorcy nie zdają sobie jednak sprawy, że w wielu przypadkach muszą zwrócić nie tylko całą pobraną kwotę, ale także i koszty związane z zawarciem umowy, które występują najczęściej w formie odsetek. Jak wysokie mogą być jednak takie odsetki?

Pożyczka – chwilówka

W rzeczywistości pożyczka online może być utożsamiane z chwilówką. Cechą charakterystyczną takich umów jest szybkość przekazania pieniędzy w ręce, a w zasadzie na konto, wnioskodawcy. Umowa pożyczki, której wartość przekracza kwotę 1 000 zł, wymaga zachowania tzw. formy dokumentowej. Zgodnie z treścią art. 772 Kodeksu cywilnego, do zachowania dokumentowej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci dokumentu, w sposób umożliwiający ustalenie osoby składającej oświadczenie. W praktyce forma dokumentowa nie musi ujawniać się wyłącznie w formie pisemnej (papierowej wersji umowy), ale także w formie elektronicznej (zapisu na czacie lub w wiadomości mailowej) lub telefonicznej (jako zapis rozmowy, podczas której strony oświadczyły, że chcą zawrzeć umowę pożyczki).

Niezależnie jednak od rodzaju pożyczki, zdecydowana większość z nich wiąże się z odsetkami – tj. kwotami stanowiącymi nadwyżkę nad rzeczywiście przyznaną sumą pieniężną. Przyjmuje się, że odsetki są formą wynagrodzenia pożyczkodawcy, szczególnie w przypadku pojawienia się zwłoki w płatnościach ze strony pożyczkobiorcy.

Odsetki

Zgodnie z treścią art. 359 KC, odsetki od sumy pieniężnej należą się tylko wtedy, gdy to wynika z czynności prawnej albo z ustawy, z orzeczenia sądu lub z decyzji innego właściwego organu.

Jeżeli wysokość odsetek nie jest w inny sposób określona, należą się odsetki ustawowe w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych. Maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać dwukrotności wysokości odsetek ustawowych – są to tzw. odsetki maksymalne. Jeżeli wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej przekracza wysokość odsetek maksymalnych, należą się odsetki maksymalne.

Pamiętajmy, że postanowienia umowne nie mogą wyłączać ani ograniczać przepisów o odsetkach maksymalnych, także w razie dokonania wyboru prawa obcego. W takim przypadku stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego.

Odsetki od pożyczki

Odsetki przy umowach pożyczki są w zasadzie standardem, w rzeczywistości stanowią dodatkowy koszt zaciąganego zobowiązania. Pożyczkobiorca musi zatem oddać nie tylko całość sumy pieniężnej, którą otrzymał od pożyczkodawcy, ale także i dodatkowe pieniądze występujące właśnie pod postacią odsetek.

Przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy pożyczki należy dokonać kalkulacji kwoty odsetek, które będą spłacone na rzecz pożyczkodawcy. W tym celu całą sumę, którą zamierzamy pożyczyć, wraz ze wszystkimi doliczonymi do niej dodatkowymi opłatami (np. ubezpieczeniem lub prowizją) pomnożyć przez oprocentowanie oraz ilość rat, na które ma zostać podzielona pożyczka. Wysokość oprocentowania udzielanej pożyczki jest zróżnicowana w każdej firmie – tutaj należy zapoznać się z dokładną ofertą pożyczkodawcy.

W przypadku niewielkich kwot pieniężnych, samodzielne obliczenie odsetek nie powinno stanowić większego problemu. Dużo trudniej może być jednak wtedy, gdy ktoś ubiega się o znacznie większą sumę. W tym przypadku można skorzystać z pomocy doradcy pożyczkowego, pracownika interesującej nas firmy pożyczkowej albo posłużyć się kalkulatorami pożyczkowymi, które dostępne są na szeroką skalę w internecie oraz aplikacjach na smartfona.

Miliardy w automatyzację

Blisko 2 mld dolarów zainwestuje w tym roku biznes w oprogramowanie do automatyzacji procesów stałych. To o jedną piątą więcej niż w 2020, a zdaniem ekspertów to dopiero początek. Hossa potrwa przynajmniej 3 lata.

Automatyzacja procesów stałych jest niczym innym, jak technologicznym odwzorowaniem powtarzalnych czynności wykonywanych przez ludzi.

– Technologia nie może zastąpić człowieka w pracy, ale może go regularnie wyręczać tam, gdzie czynności są żmudne i powtarzalne, wykonywane wedle określonego schematu. – tłumaczy Mateusz Nowak, Konsultant ds. Wdrożeń w BPSC i dodaje – A właśnie na te powtarzalne czynności pracownicy często narzekają. – mówi ekspert ze śląskiej spółki technologicznej.

Zdaniem analityków z instytutu Gartnera, automatyzacja pozwoli zaoszczędzić czas, zasoby i środki. Jak tłumaczy Fabrizio Biscott, wiceprezes ds. badań w Gartnerze.

– Kluczowym czynnikiem napędzającym wdrażanie systemów do automatyzacji jest ich zdolność do poprawy jakości, przyspieszenia działań operacyjnych i podniesienia produktywności. W czasie, gdy przedsiębiorcy starają się sprostać wymaganiom redukcji kosztów, oprogramowanie pozwalające zautomatyzować procesy biznesowe jest najlepszym rozwiązaniem. – kończy Biscott.

Wspomniany ośrodek badawczy zapowiada, że w 2021 roku należy spodziewać się bardzo dużego zainteresowania oprogramowaniem do automatyzacji procesów stałych. Eksperci szacują, że wydatki na takie systemy wzrosną aż o 19,5%. Gartner prognozuje, że skumulowane wydatki na oprogramowanie do automatyzacji procesów stałych w 2021 roku osiągną wartość 1,89 mld USD.

Oprogramowanie do automatyzacji procesów jest w stanie poprawić efektywność operacyjną w każdym sektorze. Sprawdzą się zarówno w sektorze publicznym, bankowym, czy HR, ale także usługach komunalnych, obsłudze klienta oraz logistyce.

– Systemy IT do automatyzacji mogą wprowadzać, wyodrębniać i zarządzać danymi, ale to nie wszystko. Oprogramowanie pozwala automatyzować transfer informacji, dygitalizować fizyczne dokumenty dzięki funkcji OCR, a nawet automatycznie wypełniać formularze, a to i tak tylko niektóre z możliwości, jakie dają. – mówi Mateusz Nowak z BPSC.
Analitycy zapowiadają, że tegoroczny wzrost nie będzie chwilowy, a jest początkiem dłuższego cyklu. Aż do 2024 tempo wzrostu systemów do automatyzacji ma być dwucyfrowe.

Katowice, Gliwice i Jaworzno najlepiej przygotowane na transformację energetyczną

W 7 spośród 16 województw w Polsce produkuje się węgiel kamienny lub brunatny. Skala wydobycia nie jest jednak równomierna – górnictwo węgla koncentruje się głównie w dwóch województwach – śląskim w którym wydobywa się 55 z 64 mln ton węgla kamiennego, oraz łódzkim z którego pochodzi 41 z 53 mln ton węgla brunatnego. Jednocześnie, wyraźnie zauważalne są tendencje w kierunku przyspieszenia przemian przemysłowego krajobrazu regionów górniczych. W latach 2015-2019 zatrudnienie w sektorze górnictwa węgla kamiennego spadło o 9,5 proc. Dużym wyzwaniem dla transformacji energetycznej jest istotne zróżnicowanie gospodarcze i społeczne regionów górniczych. W 2018 r. bezrobocie w przebadanych powiatach wahało się od 1,7 do 15 proc., z kolei w okresie 2010-2017 rozpiętość zmiany PKB per capita wyniosła 10-70 proc. wobec średniej krajowej na poziomie 38 proc. Największą odpornością na transformację wykazują Katowice, Gliwice i Jaworzno – twierdzą autorzy przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny raportu „Wskaźnik wrażliwości regionów górniczych na transformację energetyczną”.

W przygotowanym przez Polski Instytut Ekonomiczny wskaźniku wrażliwości regionów górniczych na transformację nie zatrzymujemy się na poziomie województw, ale przyglądamy się także sytuacji na poziomie podregionów i powiatów. Wskaźnik pozwala na pogłębioną diagnozę różnic na poziomie poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego, a w konsekwencji na lepsze zaadresowanie konkretnych wyzwań w ramach polityki publicznej nakierowanej na realizację sprawiedliwej transformacji. W naszym wskaźniku wyodrębniliśmy dwa kluczowe elementy: odporność regionów na szoki zewnętrzne oraz skalę szoku jakim będzie odejście od górnictwa w danym regionie – mówi Aleksander Szpor, kierownik zespołu energii i klimatu Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Zróżnicowane perspektywy transformacji energetycznej

Wydobycie węgla w Polsce koncentruje się w dwunastu podregionach o zróżnicowanej sytuacji gospodarczej. W relatywnie najlepszej sytuacji są podregiony lubelski i katowicki, których poziom PKB wynosi 130 proc. wobec średniej w ich regionach. Z kolei
w najsłabszym położeniu są podregiony jeleniogórski i koniński, dla których ten wskaźnik jest na poziomie 70 proc. średniej dla województwa.

Patrząc z poziomu poszczególnych powiatów, w najtrudniejszej sytuacji w kontekście nadchodzącej transformacji energetycznej znajdują się miasta typowo górnicze: Jastrzębie-Zdrój, Bytom i Zabrze. W przypadku Jastrzębia-Zdroju istotnym czynnikiem jest wysoki poziom zatrudnienia w górnictwie w stosunku do ogółu pracujących. Z kolei
w przypadku Bytomia i Zabrza zagrożenie wiąże się przede wszystkim z czynnikami społecznymi oraz niskim poziomem rozwoju gospodarczego. Jednocześnie, w przypadku wszystkich trzech miast wpływ na pogorszenie wskaźników społeczno-gospodarczych miała dokonana lub rozpoczęta likwidacja kopalni. W trudnej sytuacji znajdują się także Ruda Śląska, Mysłowice, Świętochłowice oraz powiaty wodzisławski, rybnicki, włodawski, chełmski i pszczyński.

Jeżeli chodzi o powiaty, które zaliczono do grupy wyróżniających się pod względem perspektyw związanych z transformacją górnictwa, to należy tu wymienić przede wszystkim Gliwice, Katowice i Jaworzno. Regiony te nie ucierpiały w znaczący sposób na likwidacji kopalń, ich struktura gospodarcza jest zdywersyfikowana, a udział pracowników kopalń w relacji do ogółu pracujących jest relatywnie niewielki. Z podobnych przyczyn, dobrymi perspektywami w kontekście transformacji górnictwa odznaczają się Dąbrowa Górnicza i Tychy, a także powiaty bełchatowski, wadowicki, bolesławiecki, cieszyński, świdnicki oraz krakowski.transformacja energetyczna

Ewolucja roli górnictwa w ostatnich latach przyspiesza

Spadająca rola górnictwa w lokalnym krajobrazie społeczno-gospodarczym jest obserwowana od kilku lat i można ją prześledzić m.in. na przykładzie ewolucji struktury rynku pracy. W latach 2015-2019 największy spadek zatrudnienia wystąpił w grupie wiekowej 46-55 lat (o 20 proc.) oraz 56-65 lat (o 14 proc.), a więc w grupach wiekowych, którym przysługuje prawo do emerytury górniczej. Co ciekawe, jedyną grupą, w której odnotowano wzrost liczby osób aktywnych zawodowo, są emeryci (65+).

Biorąc pod uwagę duże zróżnicowanie w zakresie uwarunkowań społeczno-gospodarczych między poszczególnymi powiatami górniczymi, bardzo ważne będzie przygotowanie „szytych na miarę” rozwiązań odpowiadających na poszczególne wyzwania oraz wykorzystanie obecnej perspektywy finansowej w ramach środków UE. Obok przeznaczonych w co najmniej 37 proc. na zieloną transformację funduszy
w ramach Next Generation EU, do rozdysponowania jest 17,5 mld EUR z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji oraz środki w ramach Funduszu Modernizacyjnego, które także można przeznaczyć na transformację regionów węglowych. Z perspektywy utrzymania ich konkurencyjności, ta dekada będzie decydująca
– mówi Adam Juszczak, analityk zespołu energii i klimatu PIE.

Sztuczna inteligencja bada ruch pieszy w Warszawie

Firma CitiesAI – badająca za pomocą sztucznej inteligencji ruch pieszy w Warszawie – opublikowała raport „People Flow”. Dzięki wykorzystaniu rozwiązań z zakresu machine learning i technologii rozpoznawania obrazu wiemy, jak warszawiacy poruszają się po stolicy i jak bardzo pandemia wpłynęła na ich codzienne aktywności.

Rok 2020 w Warszawie, podobnie jak w wielu miejscach na świecie, upłynął pod znakiem pandemii COVID-19. Ruch pieszy w dużej mierze był determinowany przez obostrzenia lub ich luzowanie. W czasie pierwszego lockdownu – jak pokazują wyniki CitiesAI – liczba pieszych zmalała o około 50% w całej Warszawie. Jesienią, na którą przypadła druga, znacznie dotkliwsza fala pandemii, największe spadki w ruchu pieszych nastąpiły w pierwszej połowie października, kiedy to stolica znalazła się w strefie żółtej, a liczba chorych przekroczyła 1000 osób dziennie. Jeśli chcielibyśmy ująć ubiegły rok liczbowo, to w dwumilionowym mieście w godzinach od 7 do 22 znajdowało się jednocześnie na ulicach 92,3 tysiące osób. Najbardziej „zagęszczoną” dzielnicą było Śródmieście – średnia liczba osób na 100 metrach chodnika wynosiła w centrum Warszawy 2,7. Na drugim miejscu, zapewne za sprawą rozwoju budownictwa mieszkalnego oraz inwestycji biurowych, uplasowała się Wola. Najprawdopodobniej to tutaj rośnie warszawskie City.

Raport „People Flow” jest pierwszym tak kompleksowym i dokładnym opracowaniem przedstawiającym polskie miasto pod kątem ruchu pieszego i aktywności mieszkańców w kontekście handlu, gastronomii i turystyki. Choć raport poświęcono Warszawie, to stojąca za nim technologia jest uniwersalna i możliwa do wdrożenia w każdym mieście na świecie. Inaczej, ale systemowo, ruch pieszy monitoruje m.in. Melbourne, a same dane włodarze tej australijskiej metropolii wykorzystują do lepszego planowania i zarządzania. Między innymi na tej podstawie oceniają infrastrukturę i transport  publiczny, tworzą modele przepływu pieszych i plany reagowania w sytuacjach kryzysowych, monitorują też aktywność handlową i opracowują programy wsparcia przedsiębiorców.

Jak wiemy z najnowszych badań, miasta przyjazne pieszym mają nie tylko zdrowszych i szczęśliwszych obywateli, ale też skuteczniej przyciągają na swoje ulice biznes i handel. W CitiesAI zajmujemy się rozpoznawaniem setek tysięcy zdjęć dziennie pochodzących ze stolicy i jej okolic. Pozwala nam to na analizowanie ruchu pieszego i samochodowego, jak również na badania ilościowe i jakościowe nośników reklamowych – podkreśla Piotr Ejdys, jeden z założycieli technologicznego start-upu.

Aby dane geolokalizacyjne były przydatne, należy dokładnie określić, gdzie znajduje się użytkownik. To wyzwanie, z którym CitiesAI sobie poradziło. Opracowana technologia umożliwia przyporządkowanie pieszych do 30-metrowych odcinków chodnika, co oznacza, że nawet na małych ulicach możliwe jest rozpoznanie, ile osób przechodzi lewym, a ile prawym chodnikiem. Dane CitiesAI odzwierciedlają dynamikę zmian oraz trendy w poruszaniu się ludzi znacznie dokładniej niż inne dostępne na rynku rozwiązania (np. dane z urządzeń mobilnych). Uwzględniają chociażby zmiany wynikające z dynamicznie zmieniającej się infrastruktury miejskiej, ciągów komunikacyjnych, zmian w zabudowie, wydarzeń masowych czy konsekwencji pandemii.

Warszawa silnie odczuła obie fale pandemii koronawirusa. To już nie tylko obostrzenia, zamknięte centra handlowe, limity w sklepach i transporcie publicznym, ale też strach o swoje życie powodował, że pewne miejsca w stolicy po prostu się wyludniły – komentuje Robert Migas-Mazur, jeden z autorów raportu „People Flow”. – Na tej wyludnionej mapie widzimy jednak wyspy, to miejsca, gdzie ruch był większy niż zwykle. Wzrost liczby osób zanotowały okolice parków (Dolinka Służewiecka, Kampinoski Park Narodowy i Las Kabacki) i Wisły.

Jak wynika z danych CitiesAI, w pierwszych tygodniach obostrzeń największe spadki w ruchu pieszych wystąpiły na Służewcu, przy Rondzie Daszyńskiego oraz w Śródmieściu. Dzielnice mieszkalne – Praga Północ, Bemowo i Ursynów – zanotowały około 20% mniej pieszych w porównaniu do okresu przed pierwszym lockdownem. Najszybciej piesi wrócili na ulice Bemowa (już w połowie kwietnia) i Wawra. W czerwcu ruch pieszy wrócił do okresu sprzed pandemii w większości analizowanych dzielnic – najgorzej sytuacja wyglądała na Służewcu. Nawet w czerwcu w tej biurowej dzielnicy Warszawy było około 30-40% mniej ludzi względem stanu sprzed pandemii.

Druga fala nie wpłynęła na ruch pieszych już tak drastycznie jak wiosenny lockdown. Największy spadek odnotowano tuż po objęciu Warszawy żółtą strefą (jednym z obostrzeń wprowadzonych wtedy był nakaz noszenia masek w miejscach publicznych). Potem ruch utrzymywał się na wyższym poziomie niż wiosną. Należy jednak pamiętać o tym, że nie został wówczas wprowadzony zakaz przemieszczania się.

Konsekwencje związane ze spadkiem liczby pieszych dotknęły zwłaszcza handlu – co widać wyraźnie w danych zaprezentowanych w raporcie „People Flow”. W wyniku pandemii wyludniły się między innymi okolice warszawskich centrów handlowych. Ruch zaczął się wokół nich powoli odbudowywać po otwarciu w maju, osiągając największą przewagę nad ruchem w pozostałej części miasta we wrześniu i w październiku, tuż przed wprowadzeniem kolejnych obostrzeń. Gdy 7 listopada 2020 r. ponownie zamknięto centra handlowe, w grudniu – mimo przedświątecznych zakupów – klienci nie wrócili w ich okolice.

Zupełnie odwrotnie pandemia wpłynęła na ruch wokół kościołów. Już od czerwca zaczął on wracać do normy i do końca roku utrzymywał się wyższy niż poza ich okolicami – dodaje Robert Migas-Mazur. – Nawet jesienią, gdy liczba zachorowań na koronawirusa dochodziła do dziesiątek tysięcy, ludzie nie zaprzestali chodzenia do kościołów. Nasze dane pokazują też jak na ruch pieszych wpływają i inne czynniki. Na przykład w zachmurzone weekendy na ulicach Warszawy obserwujemy o 14,2% mniej spacerujących niż w słoneczne.

Raport „People Flow” jest dostępny bezpłatnie na stronie:

https://citiesai.com/pl/raport-peopleflow-warszawa-2021