Enefit Green z rekordową produkcją energii z OZE w 2020 r.

Enefit Green, spółka zależna Grupy Eesti Energia pozyskująca energię z OZE, wyprodukował w 2020 r. 1,35 TWh energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych znajdujących się na terenie Estonii, Łotwy, Litwy i Polski. Wyprodukowana ilość energii stanowi równowartość dwumiesięcznego zapotrzebowania energetycznego Estonii.

Największy wkład w produkcję energii elektrycznej Enefit Green miały elektrownie wiatrowe w Estonii i na Litwie, które wytworzyły łącznie 1,14 TWh energii elektrycznej, czyli o 11% więcej niż w 2019 r. 

Aavo Kärmas, prezes zarządu Enefit Green, wskazał na lepsze warunki wiatrowe i wzrost niezawodności elektrowni jako przyczynę dobrych wyników produkcyjnych. – W ubiegłym roku średnia prędkość wiatru w naszych farmach wiatrowych wyniosła 6,9 m/s, w porównaniu do 6,6 m/s w 2019 roku – różnica jest znacząca. Analiza danych produkcyjnych gromadzonych na przestrzeni lat, umożliwia szybszą reakcję na awarie i skrócenie czasu trwania przerw – wyjaśnił Kärmas. Dodał także, że strategia spółki zakłada, że to właśnie farmy wiatrowe przyczynią się w najbliższych latach do największego wzrostu produkcji.

Elektrownie słoneczne Enefit Green w Estonii i Polsce wygenerowały łącznie ponad 25 GWh energii elektrycznej

Produkcja energii elektrycznej ze słońca wzrosła w Polsce ponad czterokrotnie. Polski rynek ma duży potencjał z punktu widzenia inwestycyjnego z uwagi na często organizowane aukcje energii odnawialnej oraz wysokie ceny energii elektrycznej –  bez wątpienia najwyższe wśród rynków, na których działamy. Jesteśmy zdecydowanie zainteresowani rozszerzeniem naszej działalności w zakresie energii słonecznej w Polsce – podkreślił Kärmas.

Produkcja peletu, ciepła i wyniki produkcji instalacji OZE na wyspie Ruhnu

Należący do Enefit Green zakład produkcji peletu Broceni wyprodukował w ubiegłym roku rekordową ilość peletu, przekraczającą możliwości projektowe zakładu (161 504 ton). Roczna produkcja energii elektrycznej hydroelektrowni w Keila-Joa wzrosła o 36% do 802 MWh.

Unikalne rozwiązanie w zakresie energii odnawialnej na wyspie Ruhnu, składające się z parku słonecznego, turbiny wiatrowej, urządzenia magazynującego i generatora zapasowego, dostarczyło wyspie 570 MWh energii elektrycznej w 2020 r., pokrywając w ten sposób połowę jej zapotrzebowania energetycznego.

Enefit Green wyprodukował w 2020 r. 544 GWh ciepła, czyli o 5% mniej niż w 2019 roku. Głównym powodem spadku produkcji było zmniejszone zapotrzebowanie w związku z cieplejszą pogodą w ubiegłym roku.

Wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych odgrywa kluczową rolę w realizacji strategicznego celu Eesti Energia, jakim jest wytwarzanie 43% energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych do 2024 r.

Enefit Green jest jednym z największych producentów energii odnawialnej w regionie, a także największym producentem energii wiatrowej w krajach bałtyckich.

„Wielkie Wyzwanie: Energia” – początek trendu na przydomowe elektrownie wiatrowe?

Z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) wynika, iż moc zainstalowanych paneli fotowoltaicznych w Polsce zwiększyła się o 154,33 MW i na początku października 2020 roku wyniosła 2,6 GW, co oznacza wzrost o ponad 166% rok do roku. Nasz kraj znajduje się na piątym miejscu w Unii Europejskiej pod względem inwestycji w fotowoltaikę. Nic nie wskazuje na to, by trend ten miał się w najbliższym czasie zatrzymać, a panele fotowoltaiczne stały się trwałym elementem krajobrazu. Tymczasem, za sprawą zainicjowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju „Wielkiego Wyzwania: Energia”, w kolejnych latach w Polsce nastać może również trend na przydomowe elektrownie wiatrowe. Nad prototypami urządzenia pracują obecnie już 84 zespoły projektowe z całej Polski.

Wydaje się, iż branża OZE wyszła z kryzysu spowodowanego pandemią obronną ręką, a odnawialne źródła energii stale zyskują nową przestrzeń do rozwoju. Sprzyja temu zarówno ewolucja nowoczesnych technologii, jak i wzrost świadomości ekologicznej społeczeństwa. Polacy w większości są zdania, że Odnawialne Źródła Energii to przyszłość i doceniają ich pozytywny wpływ na środowisko. Do stawiania na OZE, inwestorów w Polsce zachęca także ogłoszona przez Unię Europejską strategia „Europejskiego Zielonego Ładu” oraz fundusze, jakie wspólnota przewidziała na zieloną transformację państw członkowskich.

Po fotowoltaice czas na dynamiczny rozwój technologii wiatrowych

Fotowoltaika jest już zdecydowanie rozwiniętą technologią, która znalazła zainteresowanie i zaufanie na polskim rynku prosumenckim. Tylko przez cały wrzesień 2020 roku przyrost mocy instalacji fotowoltaicznych w Polsce wyniósł 6,1%. Trend ten pokazuje, że Polacy są coraz bardziej świadomym społeczeństwem – świadomym zarówno zmian klimatycznych, jak i możliwości generowania oszczędności w domowym budżecie. Teraz, w celu urozmaicenia polskiej „diety energetycznej” o nowy składnik, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju chce wesprzeć rozwój małogabarytowych przydomowych elektrowni wiatrowych. Do tej pory energetyka wiatrowa kojarzyła się z dużymi instalacjami, generującymi moc znacznie przekraczającą zapotrzebowanie prywatnego domu. Według ekspertów NCBR rolą innowacji jest zmniejszenie dystansu opłacalności, z jakimi borykały się przydomowe elektrownie wiatrowe dotychczas.

– Narodowe Centrum Badań i Rozwoju analizuje trendy społeczne i naukowe, bazując na dokumentach unijnych, rozwoju technologii oraz własnych ekspertyzach. Celem inicjatywy jest stymulowanie powstawania i rozwijania przełomowych rozwiązań w obszarze małogabarytowych, wydajnych urządzeń energetyki wiatrowej, wykorzystujących siłownie wiatrowe i magazyny energii. Poprzez jego realizację chcemy zmotywować środowiska naukowe i przemysłowe do zaangażowania własnych zasobów, w celu rozwijania proekologicznych technologii – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor NCBR.

Głównymi argumentami „za” posiadaniem przydomowej elektrowni wiatrowej jest oczywiście dostęp do darmowego prądu oraz pozytywny wpływ na środowisko. Instalacja podczas pracy nie emituje bowiem dwutlenku węgla oraz innych zanieczyszczeń wpływających na jakość wdychanego przez ludzi powietrza. Dla prywatnych użytkowników jest to także możliwość na uniezależnienie się energetyczne w miejscach, w których występują częste braki w dostawie prądu lub brak jest wystarczająco mocnej infrastruktury sieci energetycznej. W razie nadmiaru wyprodukowanej energii, użytkownik instalacji może sprzedać swoją nadwyżkę lub magazynować ją w celu wykorzystania podczas mniej wietrznych dni w ciągu roku.

„Wielkie Wyzwanie: Energia” – gra o rewolucję na rynku energii wiatrowej i 1 mln złotych

„Wielkie Wyzwanie: Energia” ma wpłynąć na rozwój sektora przydomowych elektrowni wiatrowych w Polsce i udowodnić, że w energii kinetycznej wiatru jest potencjał, który każdy z nas może wykorzystać, aby zbilansować swoje gospodarstwo domowe. Dzięki postawieniu takiego wyzwania, NCBR dąży m.in. do ograniczenia smogu i redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz zwiększenia wykorzystania Odnawialnych Źródeł Energii.

NCBR do spróbowania swoich sił w „Wielkim Wyzwaniu: Energia” zaprosił wszystkich chętnych, czyli: naukowców, przedsiębiorców, studentów czy „garażowych” pasjonatów. Do dalszego etapu Wyzwania zakwalifikowały się 84 ekipy z ponad 180 zgłoszonych. Zmagania rozstrzygną się 14 sierpnia 2021 roku w Warszawie. Na żywo, z wysokości trybun stadionu PGE Narodowy każdy z zainteresowanych widzów będzie mógł obejrzeć „pojedynek wiatraków”, w którym zmierzy się 10 najlepszych drużyn konstruktorów. Podczas ostatniego etapu zawodów urządzenia poddane zostaną działaniu sztucznego wiatru o zmiennej prędkości, identycznego dla każdego z nich. Wielki Finał potrwa maksymalnie 6 godzin, a drużyna, która najlepiej poradzi sobie z zadaniem przetworzenia energii wiatru w energię elektryczną zostanie pierwszym w historii zwycięzcą „Wielkiego Wyzwania: Energia”. Finał będzie dostępny dla publiczności, która wybierze prototyp, który najlepiej prezentuje się wizualnie. To nacisk na konstruktorów, aby myśleli także o wpływie nowych urządzeń na krajobraz.

Dobry wiatr na zmiany

Zdobycie pierwszego miejsca oraz nagrody głównej w wysokości miliona złotych w „Wielkim Wyzwaniu: Energia” ma zwiększyć rozpoznawalność zwycięzcy oraz umożliwić dopracowanie prototypu, tak aby stał się on gotowym produktem i ofertą na rynku. Prawa własności proponowanych rozwiązań pozostają przy ich autorach, a każde z zaprezentowanych w finale „Wielkiego Wyzwania: Energia” urządzeń będzie miało szansę wejścia na polski oraz zagraniczny rynek.

Już teraz powinniśmy wypracowywać technologie, które wkrótce staną się opłacalne, a „Wielkie Wyzwanie: Energia” przybliży naszemu społeczeństwu gotowe rozwiązania małogabarytowych turbin wiatrowych. Dodatkowo do kalkulacji finansowych należy doliczyć efekt skali zmniejszający koszty poszczególnych instalacji. Myślenie o problemie i wykorzystanie wiedzy w sposób nieszablonowy to mocna strona polskich innowatorów i naukowców. „Wielkie Wyzwanie: Energia” pokaże rozwiązania, które do tej pory nie zobaczyły światła dziennegowyjaśnia Maciej Malski-Brodzicki, koordynator pierwszego w historii „Wielkiego Wyzwania: Energia”.

Ostatnie badania pokazują, że średnia prędkość wiatrów występujących na terenie Polski zwiększa się. Jest to pokłosie zwiększonej emisji gazów cieplarnianych i wzrostu temperatury na całym globie. Kolejnym czynnikiem, który może przyczynić się do sukcesu rynkowego „wiatraków” mogą być programy rządowe wspierające transformację energetyczną, a najlepszym przykładem jest nawiązanie do programu „Mój prąd”. Program ten zadziałał jak katalizator i przekonał do instalacji paneli fotowoltaicznych wiele osób, które wcześniej się wahały.

Aby zmniejszyć uciążliwość potencjalnych produktów, jednym z kryterium oceny prototypów wytwarzanych na potrzeby „Wielkiego Wyzwania: Energia” jest kryterium hałasu. Żaden prototyp nie może generować hałasu większego niż 50dB podczas pracy. Oprócz tego urządzenie powinno cechować się estetyką, jego wymiary, zarówno w warunkach statycznych, jak i dynamicznych nie mogą być większe od sześcianu o boku 2 metrów. Jego waga nie może natomiast przekroczyć 200 kg.

Więcej informacji na temat „Wielkiego Wzywania: Energia” znaleźć można na oficjalnej stronie: wielkiewyzwanie.ncbr.gov.pl.

Przedsięwzięcie pn. Wielkie Wyzwanie: Energia realizowane jest w ramach projektu pozakonkursowego pn. Podniesienie poziomu innowacyjności gospodarki poprzez wdrożenie nowego modelu finansowania przełomowych projektów badawczych (projekt realizowany w ramach poddziałania 4.1.3 Innowacyjne metody zarządzania badaniami Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój).

CloudFerro w projekcie Digital Twin Earth Precursor dla Europejskiej Agencji Kosmicznej

CloudFerro, firma specjalizująca się w innowacyjnych usługach przetwarzania w chmurze, dostarcza usługi eksperckie dotyczące technologii chmury obliczeniowej w projekcie Digital Twin Earth Precursor, realizowanym przez Europejską Agencję Kosmiczną.

Projekt Digital Twin Earth ma na celu stworzenie „cyfrowego bliźniaka” naszej planety, który odtworzy zachodzące na Ziemi procesy, umożliwiając przeprowadzanie złożonych symulacji funkcjonowania globalnych ekosystemów. Historyczne i aktualne dane satelitarne obserwacji Ziemi, w połączeniu z rozwiązaniami sztucznej inteligencji i modelowaniem, pozwolą na opracowanie dokładnych, długoterminowych prognoz dotyczących klimatu.

Obecnie ESA prowadzi kilka równoległych projektów-prekursorów, mających na celu opracowanie modeli Digital Twin Earth, obejmujących różne  dziedziny, takie jak gospodarka morska, rolnictwo czy zmiany klimatu. CloudFerro dostarcza ekspertyzę technologiczną dla jednego z tych projektów – prekursora w zakresie obszarów leśnych – Forest Digital Twin Earth Precursor. Zapewni także infrastrukturę obliczeniową w celu kontynuacji projektu w ramach inicjatywy Network of Resources.

Głównym wyzwaniem tego przedsięwzięcia będzie cyfrowa rekonstrukcja zachowania ekosystemów leśnych w skali globalnej, poprzez integrację modeli środowiskowych z danymi satelitarnymi z obserwacji Ziemi. Lasy są ważnym i niezwykle złożonym elementem w globalnym modelowaniu Ziemi. Wpływają na wiele obszarów, takich jak gospodarka wodna, zmienne meteorologiczne i klimatologiczne (wiatr, wilgotność, obieg dwutlenku węgla). Ważna będzie integracja modelu prekursora leśnego z pozostałymi, za pomocą modeli numerycznych, zautomatyzowanego pobierania i przepływów danych oraz w oparciu o potężną infrastrukturę, która będzie w stanie obsłużyć obliczenia i rosnące wolumeny informacji.

– Jesteśmy dumni, że możemy być częścią tak ambitnego przedsięwzięcia jak Digital Twin Earth. Ten projekt może znacznie poprawić stan naszej wiedzy o ewolucji globalnych ekosystemów oraz dostarczyć informacji dla działań klimatycznych, prowadzących do zrównoważonej gospodarki w skali całej naszej planety. Ponieważ tak duże projekty badawcze jak Digital Twin Earth oparte są na gromadzeniu, przechowywaniu i przetwarzaniu dużych ilości danych w łatwy, opłacalny i sprawny sposób, wymagają zaawansowanych kompetencji oraz ogromnych zasobów technologicznych – mówi Stanisław Dałek, wiceprezes i dyrektor technologii w CloudFerro.

– Bazując na naszej wiedzy i dotychczasowym doświadczeniu w dostarczaniu i obsłudze platform chmurowych, takich jak CREODIAS, Climate Data Store, CODE-DE, WEkEO, EO IPT i innych, których łączna pamięć masowa przekracza obecnie 100PB, jesteśmy w stanie pobierać, przechowywać, indeksować oraz rozpowszechniać dziesiątki, a nawet setki petabajtów danych. Nasze ostatnie testy wykazały, że jesteśmy w stanie dostarczyć ponad 2PB danych dziennie z naszych repozytoriów, co jest wystarczające do świadczenia usług w chmurze dla całego projektu Digital Twin Earth – wyjaśnia Stanisław Dałek.

Liderem projektu Forest Digital Twin Earth Precursor jest fińska firma państwowa VTT. Oprócz CloudFerro, partnerami projektu są także: Uniwersytet Helsiński, UNIQUE z Niemiec, SIMOSOL z Finlandii oraz ICAS z Rumunii. Zakończenie wstępnej fazy projektu planowane jest na wrzesień 2021 roku, kiedy to zostanie zaprezentowany dokładny plan realizacji oraz wersja demonstracyjna rozwiązania.

Spadki na giełdach. Karuzela na franku szwajcarskim

Piątek zaczął się spadkami na giełdach. Jest to kontynuacja tego, co działo się wczoraj w USA. Gorszy nastrój na parkietach przenosi się oczywiście na rynki walutowe.

Spadki na giełdach

Zaczęło się wczoraj za oceanem, kontynuację mamy dzisiaj w Europie. Większość indeksów zalicza wyraźne spadki, niektóre, co prawda, jak niemiecki DAX szybko odrabiają większość straty, ale w dalszym ciągu na wykresach dominuje czerwień. Jest to kolejny element układanki pod tytułem odpływ kapitału z rynków. Wczoraj mieliśmy kolejny rekord rentowności amerykańskich obligacji od początku pandemii. Oznacza to, że pieniądze uciekają nawet z amerykańskich papierów dłużnych. Sytuacja nie różni się mocno w przypadku innych gospodarek. W rezultacie tego strachu w odwrocie jest również polski złoty.

Karuzela na franku szwajcarskim

W ciągu tygodnia frank szwajcarski niespodziewanie zanurkował z poziomu 4,17 zł na 4,07 zł, po czym od wczoraj znów dotarł do 4,12 zł. Powodów tego ruchu trzeba jednak szukać poza granicami Polski. Winna jest relacja pomiędzy euro a frankiem. Inwestorzy trzymali swoje środki we franku, jako bezpiecznej przystani na trudne czasy. W połowie lutego patrząc na poprawiającą się sytuację i perspektywy rozwoju na świecie zaczęli podejmować decyzję o przeniesieniu ich w miejsca oferujące potencjalnie wyższe zyski. W ten sposób frank tracił względem euro, a tym samym złotego. Wczoraj jednak wraz ze spadkiem na amerykańskim parkiecie ruch ten uległ odwróceniu.

Dobre dane z USA

Wczorajszy pakiet danych makroekonomicznych pozytywnie zaskoczył analityków. Symbolicznie lepiej wypadł wzrost PKB. Zamówienia na dobra również przekroczyły oczekiwania. Najważniejsze jednak były dane z rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych zgodnie z oczekiwaniami spadła, ale okazała się o 90 tysięcy niższa od oczekiwań, to ponad 10% różnicy. W rezultacie tych danych inwestorzy spojrzeli przychylnym okiem na dolara amerykańskiego. Odzyskał on część strat poniesionych od początku tygodnia.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,

16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Popyt na powierzchnie biurowe na największych rynkach w Polsce w 2020 r. niższy o 24% w porównaniu do rekordowego 2019 roku

  •  2020 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na dziewięciu największych rynkach w Polsce wzrosły o 6,2% w stosunku do 2019 roku.
  • Na koniec 2020 roku w budowie znajdowały się 84 projekty, z czego najwięcej w Warszawie, Krakowie i Trójmieście.
  • Poziom pustostanów na koniec 2020 roku wyniósł 11,1%.
  • Na skutek niepewności gospodarczej spowodowanej wybuchem pandemii, na rynku zauważalny jest przyrost powierzchni oferowanej w formie podnajmu.

Podaż: w budowie 84 projekty o łącznej powierzchni 1,4 miliona mkw.

W miastach regionalnych oddano do użytku łącznie 397 000 mkw. w 37 projektach, z czego do największych inwestycji możemy zaliczyć Face2face B w Katowicach (26 200 mkw. – Echo Investment), Olivia Prime B w Gdańsku (25 000 mkw. – Olivia Business Center), pierwszą fazę Centrum Południe we Wrocławiu (23 700 mkw. – Skanska), budynek Wave A w Gdańsku (23 600 mkw. – Skanska) oraz High 5ive IV w Krakowie (23 500 mkw. – Skanska). Na koniec 2020 roku w budowie znajdowało się 84 projekty o łącznej powierzchni 1,4 miliona mkw., z czego największa liczba nowych inwestycji powstaje w Warszawie (22), Krakowie (14), Trójmieście (14), w Katowicach (13) oraz Łodzi (8).

Większość obiektów w budowie jest obecnie realizowana zgodnie z harmonogramem. Niemniej jednak, na wielu rynkach spodziewamy się wystąpienia efektu luki podażowej w latach 2023-2024, ze względu na ograniczanie decyzji o rozpoczęciu realizacji nowych projektów do momentu ustabilizowania sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie – mówi Jan Szulborski, Senior Consultant, Cushman & Wakefield.

Poziom pustostanów na koniec 2020 roku wyniósł 11,1%

Pogarszająca się koniunktura gospodarcza doprowadziła do wzrostu poziomu pustostanów, który w ujęciu kwartalnym powiększył się o 0,4 pp., a w ujęciu rocznym wzrósł o 2,4 pp. i na koniec 2020 roku wyniósł 11,1%. Ponadto, na skutek niepewności gospodarczej spowodowanej wybuchem pandemii utrzymuje się wysoki poziom podnajmów oferowanych na rynku.

Według szacunków Cushman & Wakefield na koniec 2020 roku w stolicy blisko 108 000 mkw. powierzchni biurowych było oferowanych w tej formie oraz około 147 000 mkw. w miastach regionalnych, co nie jest uwzględnione w statystykach dotyczących dostępnej powierzchni biurowej.

W 2020 roku wynajęto prawie 1,2 mln mkw. powierzchni biurowej

W 2020 roku najemcy wynajęli łącznie 1 189 000 mkw. powierzchni biurowej, co jest wartością o 24% niższą niż w roku poprzednim.

Chociaż spadek wolumenu transakcji jest odczuwalny, warto zauważyć, że popyt w 2019 roku był rekordowy, a wstępne prognozy wskazywały nawet na dwukrotnie większe załamanie na rynku. Ponadto, obecna sytuacja wpłynęła również na strukturę popytu w odniesieniu do poprzednich lat poprzez zmniejszenie udziału nowych transakcji i wzrost liczby renegocjacji umów najmu. Niesłabnącą popularnością wśród najemców cieszyły się powierzchnie znajdujące się w budynkach będących w trakcie realizacji – blisko połowa nowych umów najmu stanowiły transakcje typu pre-let – mówi Katarzyna Lipka, Head of Consulting & Research, Cushman & Wakefield.

Do największych transakcji zawartych w 2020 roku możemy zaliczyć umowę przednajmu podpisaną przez PZU w budynku Generation Park Y w Warszawie (46 500 mkw.), a w miastach regionalnych umowę przednajmu Allegro w biurowcu Nowy Rynek D w Poznaniu (26 000 mkw.) oraz renegocjację umowy najmu ABB w budynku Axis w Krakowie (20 000 mkw.).

Czynsze w regionach na dotychczasowym poziomie

Wraz z ograniczeniem aktywności uczestników rynku stawki bazowe za najlepsze powierzchnie biurowe w Warszawie spadły do poziomu 23,50 EUR/mkw./miesiąc w Centrum i 14,75 EUR/mkw./miesiąc poza Centrum. W miastach regionalnych czynsze za najlepsze powierzchnie utrzymały się na dotychczasowym poziomie 13-15 EUR/mkw./miesiąc.

W kolejnych kwartałach możemy spodziewać się stabilizacji czynszów bazowych wraz ze wzrostem pakietu zachęt, w postaci wydłużonego okresu zwolnienia z czynszu lub zwiększonych dopłat do wykończenia powierzchni, które zwiększą presję na czynsze efektywne – dodaje Katarzyna Lipka.

Trójmiasto z wysokim wolumenem nowej podaży na rynku biurowym

W 2020 r. na trójmiejski rynek dostarczono blisko 60 300 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. To niespełna 1,5% mniej niż w roku poprzednim. Plasuje to aglomerację na 3. pozycji wśród regionów pod względem nowej podaży biur. Tym samym całkowita podaż powierzchni biurowej osiągnęła 888 600 mkw. W najbliższych latach możemy spodziewać się kolejnych wzrostów i przekroczenia granicy 1 mln mkw. – prognozują eksperci Colliers.

O tak korzystnym wyniku podaży zadecydowały bardzo dobre drugi i trzeci kwartał 2020 r., kiedy to zakończono budowę m.in. Olivia Prime B (25 tys. mkw.) – kolejnego etapu Olivia Business Centre oraz Wave A (23,6 tys. mkw.), zrealizowanego przez firmę Skanska.

– Pandemia COVID-19 nie zatrzymała aktywności deweloperów. W budowie pozostaje 132,2 tys. mkw. nowej powierzchni biurowej. W 2021 r. spodziewamy się oddania do użytku kilku istotnych dla Trójmiasta projektów m.in. największej w historii Gdyni inwestycji biurowej, czyli 3T Office Park (38,2 tys. mkw.), realizowanej przez SGPM. To również ważny rok dla rozwoju terenów postoczniowych i obszaru Młodego Miasta, gdzie powstaje budynek C300, kolejny etap kompleksu biurowego Centrala realizowanego przez dewelopera Inopa (niemal 14 tys. mkw.) oraz pierwszy etap Palio – inwestycji biurowej realizowanej przez Cavatinę (ok. 16 tys. mkw.) – mówi Błażej Kucharski, dyrektor regionalny Colliers w Trójmieście.

W budowie są również obiekty: Format w Oliwie (prawie 16 tys. mkw.) oraz drugi etap projektu Officyna we Wrzeszczu (7,3 tys. mkw.) realizowane przez Torus, a także budynek Gato realizowany przez dewelopera Hossa (10 tys. mkw.) i pierwszy etap Airport City – budynek Alpha, (8,5 tys. mkw.).

– Tak duża dynamika podażowa powinna przynieść w 2021 r. wzrost relokacji wynikający z bardziej konkurencyjnych ofert i z potrzeby modernizacji przestrzeni przez najemców, którzy będą dostosowywali ją do pracy hybrydowej. Biuro zmienia bowiem swój tradycyjny charakter i stanie się w większej mierze miejscem spotkań, współpracy i wymiany pomysłów, aniżeli klasyczną przestrzenią tworzącą standardowe stanowisko pracy – dodaje Błażej Kucharski.

Stabilny popyt, renegocjacje zyskują na znaczeniu

W 2020 r. popyt na powierzchnie biurowe w Trójmieście wyniósł ponad 87 700 mkw., co pozwoliło mu utrzymać 3. miejsce wśród miast regionalnych. Pomimo zawirowań związanych z pandemią, wynik ten jest porównywalny do lat ubiegłych –  niższy zaledwie o ok. 13 tys. mkw. od wyjątkowo udanego roku 2019, w którym podpisano umowy na blisko 101 tys. mkw.

Najwięcej transakcji zawarto w Gdańsku (blisko 69 tys. mkw.), do czego w dużej mierze przyczyniło się podpisanie nowej umowy na wynajem ponad 12 tys. mkw. w budynku Alchemia Neon. Na drugiej pozycji uplasowała się Gdynia (18,7 tys. mkw.), która odnotowała ponad pięciokrotny wzrost ilości wynajętej powierzchni w porównianiu z 2019 r.

W strukturze popytu, podobnie jak w ubiegłych latach, dominowały nowe umowy najmu, które w całym roku 2020 stanowiły ok. 46% zawartych kontraktów, czyli porównywalnie wobec 45% w 2019 r.

– To w dużej mierze zasługa bardzo udanego pod tym kątem pierwszego kwartału 2020 r., w którym podpisano nowe umowy na łączną powierzchnię przekraczającą 28 tys. mkw., co stanowi 88% wszystkich zawartych w tym okresie kontraktów. Kolejne kwartały zostały zdominowane przez renegocjacje, których udział w całym roku wyniół 37%. Były to w dużej mierze transakcje związane z przedłużeniem kończących się umów najmu, ale również wymuszone przez pandemię renegocjacje kontraktów wynikające z potrzeby optymalizacji kosztów przez najemców w pierwszej połowie roku – tłumaczy  Agnieszka Grzywaczewska, transaction manager w trójmiejskim biurze Colliers.

– Taka struktura popytu znajduje odzwierciedlenie również w transakcjach wspieranych przez Colliers, z których zdecydowaną większość stanowiły renegocjacje. Nie zabrakło jednak firm, które pomimo pandemii zdecydowały się na najem nowej powierzchni. Przykładem może być m.in. firma JIT Team, która wynajęła ponad 1,6 tys. mkw. w budynku Tensor Y – dodaje Błażej Kucharski.

Więcej pustostanów i więcej podnajmów

Wysoka podaż nowej powierzchni biurowej wpływa na rosnący współczynnik pustostanów, który w 2020 r. wyniósł 9,5% i w porównaniu z rokiem 2019 wzrósł blisko dwukrotnie.

– Biorąc pod uwagę liczbę inwestycji będących obecnie w budowie, możemy spodziewać się, że ta tendencja utrzyma się, w konsekwesncji czego wskaźnik pustostanów wzrośnie. Jak na razie firmy  pozostają ostrożne nie tylko w zakresie podejmowania decyzji o ekspansji, wstrzymane zostały również nowe wejścia na rynek – mówi Błażej Kucharski.

Na sytuację rynkową i zachowania najemców wpływ ma również rosnąca liczba ofert podnajmu powierzchni. Wiele firm w poszukiwaniu oszczędności zdecydowało się w ubiegłym roku na taki krok. W Trójmieście łączna powierzchnia przeznaczona na podnajem przekroczyła 30 tys. mkw.

Letnie opony nadal dozwolone na śniegu

W nawiązaniu do wypowiedzi rzecznika Ministerstwa Infrastruktury Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego potwierdza – w ministerstwie nie trwają żadne prace legislacyjne, które pomogłyby zmniejszyć ilość wypadków i stłuczek w czasie jesiennej słoty i zimy. Brak wymogu opon całorocznych lub zimowych w Polsce to istotne uchybienie w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa na drogach w naszym nieprzewidywalnym klimacie. Szczególnie od następnej zimy – kiedy kierowcy po zmianie przepisów będą musieli częściej hamować przed przejściami dla pieszych. Tymczasem rząd chce poprawiać bezpieczeństwo na drogach przez inwestowanie wielkich środków w infrastrukturę, ale pozwala by w środku zimy, przy mroźnej pogodzie, bardzo wiele samochodów jeździło na letnim ogumieniu.EUROPA mapa 5 opony

– Niestety dla nas kierowców temat obowiązkowego używania opon zimowych, w tym całorocznych, całkowicie stoi. Tak, jak wszyscy ci z nas, którzy stali w korkach spowodowanych tarasującymi drogę fanami letnich opon w czasie niedawnych opadów śniegu. Tłumaczenie przez niektórych ekspertów braku odpowiednich przepisów niskimi zarobkami w Polsce jest tak absurdalne, że aż ciężko to komentować. Oczywiście posiadanie samochodu mniej lub bardziej kosztuje. Ironizując można powiedzieć, że najtaniej będzie więc jeździć bez opon i bez paliwa. Nie znam niestety samochodu, który tak da radę. Jeśli ktoś nie chce kupować zimowego kompletu opon, ale czuć się w miarę bezpiecznie na drodze – niech używa opon całorocznych z homologacją zimową. Na pewno wyniesie to taniej niż likwidacja szkody w pojeździe po wypadku lub stłuczce na letnich oponach w środku zimy – komentuje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Wprowadzenie obowiązku można rozłożyć na kilka lat z wyprzedzeniem – żeby każdy się przygotował i kupił odpowiednie opony, kiedy i tak będzie musiał je wymienić. – Mówienie, że jesteśmy są zbyt biedni by mieć odpowiednie opony na zimę to chyba jednak obraza zarówno polskich kierowców, jak i mieszkańców biedniejszych krajów. Aż 17 z 29 europejskich państw, gdzie takie opony są obowiązkowe, ma mniejsze PKB niż Polska i mniejsze zarobki obywateli. Nie róbmy sami z siebie najbiedniejszego narodu Europy – bo to nie pasuje ani do naszej historii, ani do naszego aktualnego poziomu rozwoju gospodarczego – dodaje Sarnecki.

W 29 europejskich krajach, w których wprowadzono wymóg jazdy na oponach zimowych lub całorocznych, przepisy precyzują okres lub warunki obowiązywania takich przepisów. W większości są to konkretne daty kalendarzowe – takie regulacje są aż w 16 krajach. Jedynie 2 kraje mają ten obowiązek określony warunkami na drodze. Określenie dat wymogu jest w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem – to jasny i precyzyjny przepis, nie pozostawiający żadnych wątpliwości.

Jazda zimą na oponach zimowych lub całorocznych z homologacją zimową to aż o 46% mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku drogowego w porównaniu z jazdą na oponach letnich– takie są wnioski ze studium Komisji Europejskiej wybranych aspektów korzystania z opon związanych z bezpieczeństwem[1]. Ten raport udowodnił także, że w krajach, gdzie obowiązuje wymóg opon z homologacją zimową liczba śmiertelnych wypadków zmniejszyła się średnio o 3% – a są kraje, które odnotowały spadek liczby wypadków w okresie zimowym nawet o 20%. We wszystkich krajach, które mają obowiązek jazdy na oponach zimowych, rozumie się przez to także opony całoroczne z homologacją zimową (symbol płatka śniegu na tle góry).

Wymóg opon zimowych w Europie:

Regulacja Kraj
Obowiązek kalendarzowy

(określony różnymi datami)

Bułgaria, Czechy, Słowenia, Litwa, Łotwa, Estonia Szwecja, Finlandia
Białoruś, Rosja, Norwegia, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Mołdawia, Macedonia, Turcja
Obowiązek zależny od tylko od warunków pogodowych Niemcy, Luxemburg
Obowiązek mieszany kalendarzowo-pogodowy Austria, Chorwacja, Rumunia, Słowacja
Obowiązek nakładany znakami Hiszpania, Francja, Włochy
Obowiązek na kierowcy dostosowania auta do zimy i konsekwencje finansowe spowodowania wypadku na letnich oponach Szwajcaria, Liechtenstein

Polska jest jedynym krajem w Europie z takim klimatem, gdzie przepisy nie przewidują wymogu jazdy na oponach zimowych lub całorocznych w warunkach jesienno-zimowych. Z badań potwierdzonych obserwacjami warsztatowymi wynika, że aż 1/3 – czyli około 6 milionów kierowców – jeździ zimą na oponach letnich[2]. Wskazuje to, że powinny istnieć jasne przepisy – określające od którego dnia w takie opony należy wyposażyć samochód. W naszym kraju mamy najwięcej w Unii Europejskiej ofiar na drogach. Co roku od kilkudziesięciu lat na polskich drogach ginie ponad 3000 osób i dochodzi do niemal pół miliona wypadków oraz kolizji drogowych. Za te dane wszyscy płacimy rachunki rosnącymi stawkami ubezpieczeniowymi. Roczne koszty wypadków, uwzględniające m.in. koszty leczenia, odszkodowań, pogrzebów, zniszczonej infrastruktury czy napraw blacharskich to rekordowe 50 mld złotych. Dlaczego nasz kraj robi tak mało byśmy tych pieniędzy tracili mniej jako społeczeństwo?

[1] Komisja Europejska, Study on some safety-related aspects of tyre use, https://ec.europa.eu/transport/road_safety/sites/roadsafety/files/pdf/vehicles/study_tyres_2014.pdf

[2] Badanie Nokian, https://www.nokiantyres.com/company/news-article/new-study-many-european-drivers-drive-on-unsuitable-tyres/

Pogrom wśród ryzykownych aktywów

Gwałtowna wyprzedaż na rynku długu wywołała pogrom wśród ryzykownych aktywów. Wraca powątpiewanie w gołębie nastawienie Fed w połączeniu z dyskusją o znaczeniu wyższych rentowności w porównaniu z zyskownością spółek. Bezrefleksyjny efekt kuli śnieżnej prowadzi do szalonych i bezpodstawnych wycen.

Wczoraj rynki finansowe doświadczyły ekstremalnej huśtawki nastrojów w reakcji na gwałtowną wyprzedaż na globalnym rynku długu. Źródłem był rynek amerykański, gdzie słaby popyt na aukcji papierów 7-letnich rozpoczął silną wyprzedaż na rynku wtórnym. W pewnym momencie oprocentowanie 10-latek skoczyło ponad 1,60 proc., choć dzień rozpoczynany był pod 1,40 proc. Ruch był za duży do zignorowania przez inne klasy aktywów i przywrócił strach, że oznacza kres hossy ryzykownych aktywów. Pogrom przetoczył się przez rynek akcji, FX odwrócił się do walut ryzykownych (surowcowych i rynków wschodzących) w stronę USD i pozostałych bezpiecznych przystani; zanurkowały cen złota.

Czwartkowe zawirowania rynkowe są o tyle zdumiewające, że miały miejsce po tym, jak prezes Fed J. Powell i jego koledzy apelowali, aby wzrostu rentowności nie interpretować jako zwiastuna zacieśniania monetarnego, a jedynie jako oznakę poprawy sytuacji gospodarczej. Wygląda jednak na to, że bez bezpośrednich werbalnych interwencji hamujących stromienie krzywej dochodowości przekaz Fed jest niewystarczający. Doszło do tego, że wycena 1-rocznej stopy procentowej za 5 lat przekroczyła 2 proc., co oznacza, że rynek zakłada zrównanie stopy Fed z celem inflacyjnym już w 2026 r.! To niedorzeczne, ale idealnie pokazuje, jak zagubieni są inwestorzy i jak bardzo ceny oderwały się do racjonalnej analizy. Jednocześnie jest to dowód, że Fed musi zrobić więcej, by ustabilizować rynek. Problem w tym, że nie będzie łatwo poprawić wiarygodność, jeśli teraz będzie się wyrażać zakłopotanie wzrostem rentowności, kiedy dopiero co dwa dni temu twierdziło się, że problemu nie ma.

Widzę dwa wyjścia z obecnej sytuacji. Możliwe, że uczestnicy rynku sami dojdą do wniosku, że wczorajsze wstrząsy były bez większego sensu i wrócić powinny proryzykowne nastroje, które budowały się jeszcze w pierwszej części czwartkowych notowań. W przeciwnym wypadku Fed będzie zmuszony ratować sytuację, przy czym wówczas jednym sposobem pozostanie rozpoczęcie dyskusji o kontroli krzywej dochodowości, tj. ustaleniu maksymalnego poziomu dla rentowności. To śmiały ruch, na który na razie porwał się tylko Bank Japonii i Bank Rezerwy Australii, ale w pewnym momencie sam werbalny forward guidance nie wystarcza.

Start handlu w Europie przynosi nieco uspokojenia, więc może wczorajsza huśtawka będzie wkrótce tylko złym snem. Mimo to całe rynki finansowe są teraz zdane na humory rynku długu w USA. Dzisiejsze dane o inflacji (PCE Core) i oczekiwaniach inflacyjnych (raport Uniwersytetu Michigan) mogą być pretekstem do gorącej dyskusji o tempie wzrostu cen i implikacjach dla polityki Fed. Na rynkach jest spokojnie do momentu, aż przestanie być.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rośnie przepaść w oprocentowaniu obligacji USA i strefy euro. Taka sytuacja może istotnie wpłynąć na rynek walutowy

Oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych od sierpnia ub.r. do dziś wzrosło z 0,5 do 1,5 proc., czyli trzykrotnie. W tym samym czasie oprocentowanie 10-letnich obligacji Niemiec wzrosło tylko z -0,4 do -0,27 proc. Taka sytuacja może istotnie wpłynąć na rynek walutowy, doprowadzając do znacznej wyprzedaży euro na rzecz dolara.

Wzrost rentowności obligacji USA przyspieszył w końcówce stycznia br., gdy władzę w kraju przejmowała administracja prezydenta Joe Bidena. Zwiększało się wówczas prawdopodobieństwo wprowadzenia forsowanego przez Bidena planu pomocowego dla gospodarki USA, wartego 1,9 bln USD.

Na wzrost oprocentowania mogło wpływać również zachowanie Jerome’a Powella, szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej. W minionych dniach ani razu nie wspomniał on o możliwości łagodzenia wzrostu oprocentowania długu. Może to oznaczać, że Fed na razie nie zamierza kontrolować rentowności czy też przesuwać ciężaru zakupów w stronę obligacji o dłuższym terminie zapadalności.

We wtorek i środę podczas swojego półrocznego zeznania przed Kongresem USA Powell podkreślił, że gospodarka potrzebuje wsparcia, a Fed jest przywiązany do obecnego stanowiska w sprawie polityki finansowej. Jest tak, ponieważ ożywienie gospodarcze pozostaje nierównomierne, a inflacja jeszcze przez jakiś czas będzie rosła powyżej 2 proc. Powell powiedział również, że Fed nie planuje zacieśnienia polityki gospodarczej poprzez skupowanie mniejszej ilości aktywów lub podniesienie stóp procentowych.

Wypowiedzi szefa Fed tylko na chwilę złagodziły wyprzedaż obligacji. Już w czwartek podaż powróciła wraz z dość znacznymi spadkami indeksów na amerykańskich giełdach. Co ważne, wydarzenia na rynku obligacji w USA oraz nastawienie amerykańskich władz monetarnych kontrastują z tym, co dzieje się po drugiej stronie Atlantyku.

W Europie wzrost rentowności obligacji nikomu może nie być na rękę, ponieważ dopiero trwa przygotowywanie potężnej emisji obligacji, która miałaby sfinansować program odbudowy europejskiej gospodarki po pandemii. Już w tym tygodniu Europejski Bank Centralny zaznaczył, że będzie uważnie monitorować silny wzrost oprocentowania długu. Istnieją zatem większe szanse, że to w Europie, nie zaś w USA, zwyżki rentowności mogą zostać stłumione. To z kolei może prowadzić do zwiększenia się spreadów między strefą euro a USA – wskazuje Daniel Kostecki, główny analityk spółki Conotoxia Ltd., która świadczy usługę Forex dla użytkowników portalu Cinkciarz.pl.

Jakie mogą być następstwa istotnych różnic oprocentowania obligacji w USA oraz w strefie euro?

Taka sytuacja może bardzo istotnie wpływać na kursy walut. Jeśli rentowności w Stanach Zjednoczonych będą rosnąć szybciej niż w Europie, może to być niekorzystne dla euro. Co więcej, byłoby to na rękę Europejskiemu Bankowi Centralnemu, który nie akceptuje kursu EUR/USD w okolicach 1,23-1,24. Wzrost różnicy spreadów między USA i innymi krajami, w tym Japonią czy Szwajcarią, może również powodować wyprzedaż franka szwajcarskiego czy jena, ale także i być może niedługo euro. To wszystko może się dziać do momentu, gdy Fed powie „stop” wzrostowi oprocentowania amerykańskich obligacji – zakłada analityk Conotoxia Ltd.

Wyniki finansowe Alior Banku za IVkw.2020: 120,3 mln PLN zysku netto

W IV kwartale Alior Bank skutecznie kontynuuje poprawę wyników finansowych oraz rozwój biznesu: 120,3 mln PLN zysku netto, 20 proc. spadek kosztów ryzyka kw./kw., utrzymana znakomita sprzedaż kredytów hipotecznych, rekordowa sprzedaż funduszy inwestycyjnych w ramach TFI oraz usług Biura Maklerskiego Alior Bank wypracował 911,4 mln PLN przychodów i zakończył czwarty kwartał 2020 r. zyskiem netto w wysokości 120,3 mln PLN, co oznacza wzrost o 108 mln PLN r/r. Dzięki trwałemu wzmacnianiu relacji z klientem oraz konsekwentnie rozwijanej ofercie, bank po raz kolejny odnotował wzrosty w kluczowych dla niego segmentach działalności. Sprzedaż kredytów hipotecznych wyniosła
w IV kw.’20 866 mln PLN, co daje wzrost o 78 proc. r/r. Pozycja
kapitałowa banku jest stabilna i bezpieczna. Współczynnik TIER1 na koniec IV kw. znajduje się na poziomie 13,55 proc., dając 2,44 mld zł nadwyżki kapitału ponad wymogi regulacyjne, natomiast współczynnik TCR na koniec IV kw. osiągnął poziom 15,85 proc. Koszty ryzyka zmniejszyły się o 20 proc. kw./kw. z 289 mln PLN w III kw.’20 do 233 mln PLN w IV kw.’20. Aktywa pod zarządzaniem Alior TFI to około 1,14 mld PLN. Liczba  nowych rachunków maklerskich wzrosła w stosunku do roku 2019 o 280 proc. Przychody z tytułu prowizji maklerskich r/r wzrosły o 135 proc.

Zamykamy ten wymagający rok bardzo dobrymi wynikami czwartego kwartału. Pomimo znacznego pogorszenia otoczenia zewnętrznego, Alior Bank wypracował w tym czasie pozytywne wyniki finansowe. Jest to efekt konsekwentnie realizowanych planów strategicznych. Kierując się potrzebami i zmieniającymi oczekiwaniami klientów, wzmacniamy naszą ofertę produktów i usług. Dzięki temu stajemy się dla naszych klientów zaufanym partnerem, który towarzyszy im w codziennym życiu. Naszą misją jest budowanie stabilnie rozwijającej się instytucji finansowej, która jest nowoczesna i otwarta na postępujący rozwój technologiczny. To przekłada się na utrwalenie naszych relacji z klientami i ich rosnące zaangażowanie we współpracę z bankiem – mówi Iwona Duda, Wiceprezes Zarządu Alior Banku, kierująca pracami zarządu.

Mocny rozwój zdalnych kanałów

Konsekwentne wzrosty widoczne są także w kanałach cyfrowych Alior Banku. Liczba użytkowników aplikacji mobilnej w IV kw.’20 wyniosła 616 tys. (+35 proc. r/r). Rosnące zainteresowanie mobilnym bankowaniem przełożyło się na transakcje wykonane za pośrednictwem Alior Mobile, które wzrosły o 44 proc. Z kolei udział sprzedaży pożyczki gotówkowej w kanałach zdalnych w analizowanym okresie zwiększył się o 11 p.p.

Stabilna i bezpieczna pozycja banku

Poziomy współczynników kapitałowych TIER1 (13,55 proc.) oraz TCR (15,85 proc.) na koniec IV kw. 2020 pozostawiają znaczne bufory ponad minima regulacyjne na poziomie odpowiednio: 505 p.b. (2 438 mln PLN) oraz 535 p.b. (2 585 mln PLN). Pozycja płynnościowa jest utrzymywana również na bezpiecznym poziomie, co potwierdza wysoki poziom wskaźnika LCR, który wyniósł w IV kw. 174 proc. Po znacznym wzroście kosztów ryzyka w II kw.’20, zmniejszyły się one o 20 proc., z 289 mln w III kw.’20 do 233 mln PLN w IV kw.’20, co oznacza zmniejszenie CoR kw./kw. z 1,86 proc. do 1,48 proc.

Wynik z tytułu odpisów na ryzyko kredytowe w drugiej połowie 2020 roku był niższy niż zakładano, ze względu na znacząco lepszą sytuację gospodarczą, w tym także ze względu na wsparcie finansowe w ramach programów rządowych, jaką otrzymały firmy. W przypadku ustabilizowania się sytuacji makroekonomicznej oraz braku zdarzeń jednorazowych, koszty ryzyka nie powinny przekraczać 2,2 proc. w ujęciu kwartalnym – mówi Maciej Brzozowski, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar ryzyka.

Rekordowe zainteresowanie kredytami hipotecznymi

W IV kwartale największe wzrosty odnotowano w sektorze kredytów hipotecznych, a wartość ich sprzedaży w analizowanym okresie wyniosła 866 mln PLN, co daje 78 proc. wzrost r/r. Tym samym Alior Bank w minionym kwartale osiągnął udział rynkowy na poziomie 5,32 proc. Jednocześnie liczba klientów z kredytem hipotecznym powiększyła się o 11 proc. r/r.

Ten wynik jest efektem konsekwentnej realizacji strategii banku, wspieranej przez m.in. zmiany w ofercie produktowej. Uatrakcyjniliśmy marże i rozszerzyliśmy rozwiązania dla osób nabywających nieruchomości w największych miastach. Naszym celem jest utrzymanie wolumenu sprzedaży kredytów hipotecznych na poziomie osiągniętym w 2020 roku. Dzięki temu jesteśmy w stanie równoważyć wyniki osiągnięte w innych produktach kredytowych – mówi Dariusz Szwed, Wiceprezes Zarządu Alior Banku, odpowiedzialny za produkty i sprzedaż w zakresie klienta indywidualnego i biznesowego.

Bank wypracował również solidne wzrosty w całym segmencie kredytów konsumenckich (consumer  finance), gdzie sprzedaż zwiększyła się o 26 proc. r/r, a liczba klientów z tego rodzaju produktami w analizowanym okresie wzrosła o 20 proc. W IV kwartale sprzedaż pożyczek zanotowała spadek o 43 proc. r/r, co przekłada się na mniejszą liczbę klientów z tym produktem (-4 proc. r/r).

Aktywne i trwałe relacje klienta biznesowego

W IV kwartale 2020 r. nastąpił nieznaczny spadek liczby klientów biznesowych w stosunku do analogicznego okresu w 2019 roku. Jest to spowodowane rewizją portfela kredytowego i transformacją bazy klientów biznesowych w stronę bardziej aktywnych i trwałych relacji. W tym celu Alior Bank rozwija ofertę usług płatniczych i usług dodanych. W IV kw. 2020 zauważalny jest wzrost liczby klientów posiadających produkt BankConnect, który pozwala na integrację systemów księgowych klienta z BusinessPro.

W związku z rozwojem pandemii COVID-19 i związaną z tym korektą i dostosowaniem polityki kredytowej, odnotowano zmianę sprzedaży kluczowych produktów banku. Łączny limit kredytowy przyznany klientom biznesowym wyniósł w ostatnim kwartale 2020 roku 1,27 mld PLN (+6 proc. r/r). Jednocześnie wartość kredytów dla mikroprzedsiębiorców spadła w tym czasie o 30 proc. i wynosi 320 mln PLN. Sama liczba klientów – z sektora mikro wzrosła jednak o 9 proc. r/r. Jednocześnie już ¾ nowych klientów z tego segmentu dobiera do rachunku kartę debetową (wzrost o 13 p.p. r/r), a blisko 72 tys. klientów mikro płaci składki ZUS oraz podatki za pośrednictwem konta w Alior Banku.

Nowa akwizycja realizowana jest z wyższym niż dotychczas uproduktowieniem i skoncentrowaniem na budowaniu głównej relacji. W 2020 roku postawiliśmy na rozwój bankowości cyfrowej dla klienta biznesowego. Uruchomienie platformy self service umożliwia klientom wnioskowanie online o karty debetowe i rachunki pomocnicze, a także nadawanie do nich uprawnień swoim pracownikom. Stale rozbudowujemy procesy zdalne, dzięki którym przedsiębiorca coraz większą część relacji z bankiem może  zorganizować z poziomu bankowości cyfrowej – mówi Dariusz Szwed, Wiceprezes Zarządu Alior Banku, odpowiedzialny za produkty i sprzedaż w zakresie klienta indywidualnego i biznesowego.

Konsekwentne wzmacnianie roli bankowości cyfrowej oraz kompleksowe uproduktowienie klientów

W ostatnim kwartale 2020 roku Alior Bank w dalszym ciągu realizował działania związane ze wzmacnianiem i promowaniem bankowości internetowej i mobilnej, które umożliwiały klientom korzystanie z usług banku bez wychodzenia z domu. Jednym z priorytetów tych działań jest stworzenie w aplikacji Alior Mobile ekosystemu usług pozabankowych.

Tworzenie aplikacji, której możliwości będą wykraczać poza zarządzanie finansami to bardzo ambitny cel, do którego konsekwentnie dążymy. Klienci oczekują dziś od nas znacznie więcej niż tylko produktów i usług niezbędnych do codziennego zarządzania finansami. Poszukują narzędzi, które ułatwią im organizację wielu innych obszarów, a co ważne pozwolą zaoszczędzić czas. Naszą ambicją jest konsekwentny rozwój takich właśnie rozwiązań oraz dążenie do kompleksowego uproduktowienia klientów, a zatem dostarczenia im szerokiego wachlarza zarówno bankowych jak i pozabankowych usług. Kierując się tymi zmieniającymi się oczekiwaniami, chcemy budować pozytywne doświadczenia klientów poprzez rozwijanie nowych funkcji – mówi Agata Strzelecka, Wiceprezes Zarządu Alior Banku, odpowiedzialna za obszar IT, w tym bezpieczeństwo elektroniczne, jakość rozwiązań informatycznych i rozwój oprogramowania.

Wśród wprowadzonych w IV kwartale innowacyjnych rozwiązań znalazły się m.in. możliwość płacenia telefonem za bilety komunikacji miejskiej oraz parkometry dzięki usłudze moBILET, a także płatności za przejazdy autostradami w ramach usługi Autopay. Bank rozszerzył również zakres korzystania z rat w karcie kredytowej poprzez bankowość internetową i mobilną oraz rozwijał zdalne procesy kredytowe. Wraz z budowaniem długotrwałej relacji z klientem Alior Bank skutecznie wzmacnia rolę bankowości cyfrowej.

Ewolucja w stronę EKO

Alior Bank w swojej działalności zawsze stawiał na efektywne i przyjazne dla klientów rozwiązania. W 2020 roku łączny wolumen sprzedaży produktów EKO wyniósł ok. 240 mln PLN. Dzięki stabilnej sytuacji finansowej i dobrych wynikach w kluczowych obszarach, bank chce w 2021 roku rozwijać się w obszarze EKO – wzmacniając działania z poszanowaniem środowiska oraz zasad zrównoważonego rozwoju.

Wiele wdrożonych i funkcjonujących już rozwiązań w banku ma proekologiczną naturę. Jako instytucja zaufania publicznego nie chcemy poprzestawać wyłącznie na obowiązujących nas regulacjach ładu korporacyjnego. Chcemy więcej. Mamy zamiar aktywnie uczestniczyć w działaniach, które promują proekologiczne zachowania, produkty, finansowanie czy procesy, a tym samym wspierać naszych klientów w realizowaniu postaw społecznie odpowiedzialnych – mówi Iwona Duda, Wiceprezes Zarządu Alior Banku, kierująca pracami zarządu.

Celem działań Alior Banku jest wspieranie takich inicjatyw jak: wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii, rozwoju elektromobilności, redukcji CO2, oszczędności zasobów, w tym recycklingu. W tym obszarze bank oferuje już produkty zarówno dla klientów indywidualnych, jak i biznesowych oraz usprawnia wewnętrzne procesy z zachowaniem dbałości o środowisko. Dodatkowo bank jest partnerem programów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej „Czyste Powietrze” oraz „Elektromobilność”.

Dobre wyniki kluczowych spółek w Grupie

Po dobrym III kwartale 2020 roku spółka Alior Leasing kontynuowała pozytywne trendy. W całym roku 2020 roku Alior Leasing zrealizował sprzedaż na poziomie 2,3 mld PLN, z czego 684 mln PLN w IV kwartale (+ 11 proc. r/r). Saldo portfela należności leasingowych na koniec IV kw.’20 wyniosło 5,4 mld PLN i było wyższe o 0,4 mld PLN niż na koniec 2019 roku. Jednocześnie w ostatnim kwartale 2020 r. spółka odnotowała wzrost liczby klientów o blisko 13 tys. oraz podpisanych umów o 17 tys. względem IV kw.’19.

Wyróżniające się wyniki odnotowało także Alior TFI, które podtrzymało wysoki poziom sprzedaży netto zarządzanych przez siebie funduszy inwestycyjnych, osiągając w IV kwartale wartość 225 mln PLN. Alior TFI nie tylko szybko odrobił straty z pierwszej połowy roku, wywołane COVID-19 i załamaniem na rynkach kapitałowych, ale w stosunku do stanu z końca 2019 roku zwiększył aktywa pod zarządzaniem w funduszach otwartych o 44 proc. r/r.

Jednocześnie w ciągu roku BM Alior Banku pozyskało blisko 10 tys. nowych rachunków maklerskich, co oznacza wzrost o 280 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Co ważne, 75 proc. z nich zostało założonych w kanałach zdalnych. Klienci coraz chętniej wykorzystują kanały cyfrowe do inwestowania. Udział zleceń giełdowych złożonych w aplikacji mobilnej w analizowanym czasie zwiększył się o 13 p.p.

Kluczowe wskaźniki finansowe w IV kw. 2020 roku:

  • Przychody: 911,4 mln PLN; zysk netto: 120,3 mln PLN.
  • Wskaźnik ROE w IV kw. 2020 na poziomie 7,4 proc.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku. Współczynnik TIER1 na poziomie 13,55 proc., a TCR 15,85 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER1 wynosi 505 p.b. (2 438 mln PLN), a TCR 535 p.b. (2 585 mln PLN).
  • Znaczący spadek kosztów ryzyka. CoR na poziomie 1,48 proc. Stosunkowo niski udział klientów biznesowych z branż najbardziej zagrożonych wpływem COVID-19.
  • Marża odsetkowa netto (NIM) banku w analizowanym okresie wyniosła 3,63 proc.