Wkrótce elektronika do noszenia nie będzie wymagała baterii. Naukowcy opracowali wearables czerpiące energię z ciepłoty ciała człowieka

Urządzenia do noszenia monitorują stan zdrowia, przewidują urazy, a nawet wykrywają infekcje. Funkcji tzw. wearables jest jednak znacznie więcej. Naukowcy opracowali nowe, niedrogie urządzenie do noszenia, które przekształca ludzkie ciało w biologiczną baterię. Korzysta z naturalnego ciepła człowieka, a dzięki generatorom termoelektrycznym generuje jeden wolt energii z każdego centymetra kwadratowego powierzchni skóry. – W przyszłości chcemy mieć możliwość zasilania elektroniki do noszenia bez konieczności dołączania baterii – mówi Jianliang Xiao z Uniwersytetu Kolorado w Boulder.

Urządzenia do noszenia, tzw. wearables, mają coraz więcej funkcji. Monitorują stan zdrowia, na podstawie sposobu chodzenia przewidują ryzyko upadku i kontuzji, pomagają w uprawianiu sportu, dostarczając istotne parametry. Coraz częściej są wykorzystywane do sprawdzania stanu zdrowia małych dzieci i osób starszych, same alarmują odpowiednie służby przy zagrożeniu życia.

Naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder opracowali urządzenie do noszenia, które przekształca ludzkie ciało w biologiczną baterię. Jest na tyle rozciągliwe, że można je nosić jak pierścionek, bransoletkę lub inny dodatek, który dotyka skóry. Wykorzystuje naturalne ciepło człowieka, a dzięki wykorzystaniu generatorów termoelektrycznych przekształca temperaturę ciała w energię elektryczną.

– Za każdym razem, gdy używamy baterii, ona się wyczerpuje i ostatecznie wymaga wymiany – wskazuje Jianliang Xiao, profesor nadzwyczajny na Wydziale Inżynierii Mechanicznej im. Paula M. Rady’ego Uniwersytetu Kolorado w Boulder. – W przyszłości chcemy mieć możliwość zasilania elektroniki do noszenia bez konieczności dołączania baterii.

Opracowane przez naukowców urządzenie generuje ok. 1 wolta energii na każdy centymetr kwadratowy powierzchni skóry. Choć to znacznie mniej niż większość baterii, ilość ta jest wystarczająca, by zasilić mały sprzęt elektroniczny, np. zegarki czy bransoletki fitness. Zbudowane jest z cienkich chipów termoelektrycznych połączonych przewodami z ciekłego metalu. Końcowy produkt wygląda jak skrzyżowanie plastikowej bransoletki z miniaturową płytą główną komputera. Cały system jest rozciągliwy i przechwytuje przepływ energii.

– Zaletą naszego urządzenia termoelektrycznego jest to, że można je nosić, a moc jest dostarczana w sposób ciągły – wskazuje ekspert. – Generatory termoelektryczne są w bliskim kontakcie z ludzkim ciałem i mogą wykorzystywać ciepło, które normalnie byłoby oddawane do otoczenia.

Moc urządzenia można zwiększyć, dodając więcej bloków generatorów. W tym sensie naukowcy porównują swój wynalazek do klocków Lego. Obliczyli, że osoba energicznie spacerująca mogłaby użyć urządzenia wielkości typowej opaski sportowej do wytworzenia około 5 woltów energii elektrycznej.

Zgodnie z zapowiedziami urządzenie może trafić na rynek nawet w ciągu pięciu lat. Można więc wyobrazić sobie przyszłość, w której nie będziemy potrzebować baterii do wearables – małe urządzenie wygeneruje energię dla każdego z nich.

Co istotne, urządzenie opracowane przez naukowców jest równie wytrzymałe, co tkanka biologiczna. Jeśli na przykład się rozerwie, można ścisnąć złamane końce, a one uszczelnią się w ciągu kilku minut. Jeśli się znudzi, nie trzeba go wyrzucać. Wystarczy zanurzyć je w specjalnym roztworze, który oddzieli komponenty elektroniczne i rozpuści bazę, a każdy ze składników można ponownie wykorzystać.

– Staramy się, aby urządzenia były tak tanie i niezawodne jak to tylko możliwe, a jednocześnie miały jak najmniejszy wpływ na środowisko – podkreśla Jianliang Xiao.

Pandemia ograniczyła dostęp do rehabilitacji. Opracowane przez Polaków innowacyjne urządzenie pozwoli wykonywać ją w domu

Wielu pacjentów odkłada rehabilitację z obawy przed koronawirusem. Tymczasem w ich przypadku czas ma kluczowe znaczenie, a odłożona na później rehabilitacja może nie przynieść już oczekiwanych efektów. Dlatego coraz większym zainteresowaniem cieszą się nowoczesne technologie, które wspomagają pracę terapeutów i jednocześnie pozwalają na ograniczenie bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Stella BIO to mobilny elektromiograf wraz z elektrostymulacją wyzwalaną przez aktywność mięśniową pacjenta, możliwy do zastosowania zarówno w warunkach klinicznych, jak i domowych.

– Codziennie słyszymy o tysiącach zakażeń koronawirusem i mamy wrażenie, że świat zapomniał o innych jednostkach chorobowych. Mamy tysiące pacjentów, którzy przebyli udar mózgu i wymagają ciągłej rehabilitacji. Tysiące Polaków stało się ofiarami wypadków komunikacyjnych, przeszło obciążające organizm, często ratujące życie operacje i ci pacjenci również potrzebują poprawiającej życie i zdolność funkcjonalną rehabilitacji. Kwarantanna znacznie ogranicza dostęp do niej – mówi agencji Newseria Innowacje dr n. med. Dominika Kozak, specjalista ds. klinicznych EGZOTech.

W dobie pandemii część chorych rezygnuje z wizyt u lekarzy, a decyzje o rehabilitacji odkładają na później. Tymczasem to właśnie rehabilitacja jest kluczowym etapem każdego zabiegu lub do niego przygotowuje. W dużej mierze odkładanie jej ma związek z lękiem przed zakażeniem. Pomóc może telerehabilitacja lub rehabilitacja na odległość z wykorzystaniem robotów. Na rynku są już maszyny, które m.in. pomagają pacjentom poruszającym się na wózku inwalidzkim we wstawaniu i chodzeniu. Wspierają w treningu chodu i neurorehabilitacji. Robotyka i druk 3D pomagają pacjentom z zaburzeniami ruchowymi spowodowanymi uszkodzeniem rdzenia kręgowego lub udarem, chorobą Parkinsona czy stwardnieniem rozsianym. Inne roboty wspierają mowę, zwłaszcza u osób z chorobami neurologicznymi, ćwiczą pamięć i stymulują słuch.

Polska firma EGZOTech stworzyła natomiast roboty, które pomagają trenować siłę mięśni, także u pacjentów onkologicznych.

– Urządzenie Stella BIO to elektromiograf z elektrostymulacją. Pozwala na prowadzenie terapii z pacjentem z wykorzystaniem elektrostymulacji funkcjonalnej wyzwalanej sygnałem aktywności mięśniowej, na prowadzenie treningu siły mięśniowej z wykorzystaniem elektrostymulacji, a także terapii przeciwbólowej z wykorzystaniem prądów TENS. Dzięki wykorzystaniu specjalnych elektrod wewnętrznych pozwala także na efektywną pracę z mięśniami dna miednicy poprzez stosowanie programów elektrostymulacji i elektromiografii – tłumaczy dr Dominika Kozak.

Stella BIO umożliwia aktywną pracę z pacjentem nad poprawą funkcji z wykorzystaniem biofeedbacku EMG – uświadamia mu relację między mózgiem a ciałem, poprawia zdolność samokontroli. Pozwala też na zapis aktywności bioelektrycznej mięśni oraz dokumentację i kontrolę postępów każdej terapii. Urządzenie umożliwia efektywną pracę nad poprawą siły mięśniowej, działa przy tym przeciwbólowo. Co istotne zwłaszcza przy zdalnej rehabilitacji, pozwala też na ocenę postępów rehabilitacji oraz generowanie raportów.

– Urządzenie jest innowacyjne, pozwala na prowadzenie zdalnej rehabilitacji z wykorzystaniem elektrostymulacji funkcjonalnej, co jest udowodnionym skutecznie procesem usprawniania, nie do końca wdrożonym jeszcze w warunkach telemedycyny. Dajemy pacjentom i terapeutom możliwość efektywnej pracy zdalnej, w warunkach telerehabilitacji, z wykorzystaniem dodatkowego narzędzia, dzięki któremu terapeuta może prowadzić funkcjonalną terapię pacjentów z różnych jednostek chorobowych oraz efektywnie zdalnie oceniać proces leczenia, efekty terapeutyczne i wprowadzać zmiany w treningu – wskazuje ekspertka.

Stella BIO jest już dostępna na rynku. Obecnie jednak trwają prace nad wersją telemedyczną, która umożliwi zdalną rehabilitację.

Docelowo urządzenie sprawdzi się nie tylko w fizjoterapii pacjentów onkologicznych, w stanach po zabiegach chirurgicznych, chemio- i radioterapii czy w dysfunkcjach nerwowo-mięśniowych. Znajdzie zastosowanie m.in. w neurorehabilitacji (w szczególności ze względu na elektrostymulację wyzwalaną poprzez EMG), rehabilitacji ortopedycznej czy w sporcie.

– Terapeuta zabierając niewielkie urządzenie, ma możliwość nawet w terapii domowej pracować bardziej efektywnie z wykorzystaniem technik elektrostymulacji, prowadzić wizualny trening z elektromiografią. Pacjenci, którzy dotychczas byli pozbawieni rehabilitacji z uwagi na trudności w dostępności, będą mieli teraz szansę na prowadzenie efektywnej rehabilitacji w warunkach domowych pod nadzorem swojego terapeuty – zapowiada dr n. med. Dominika Kozak.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 15.02 – 19.02.2020

Umiarkowany optymizm zagościł na rynkach finansowych przy powrocie strategii reflacyjnej jako głównego motoru zmian cen aktywów. Nadzieje na przyspieszenie ożywienia wzmacniają się wraz z postępami prac nad pakietem fiskalnym w USA i wzrostem liczby zaszczepionych. Odnawia to trend deprecjacyjny dolara z korzyścią dla ryzykownych aktywów. Dane będą jednak przypominać, jak trudny jest pierwszy kwartał, szczególnie w objętej restrykcjami Europie.

Przyszły tydzień: sprzedaż/produkcja/PMI z USA, minutki FOMC, ZEW z Niemiec, PMI z Eurolandu, CPI/sprzedaż/PMI z Wlk. Brytanii, CPI/produkcja/sprzedaż z Polski, rynek pracy z Australii, CPI/sprzedaż z Kanady

USA

W USA mamy skrócony tydzień z powodu Dnia Prezydenta w poniedziałek. Sprzedaż detaliczna (śr) powinna wzrosnąć pierwszy raz od września z pomocą wypłaty czeków pomocowych dla Amerykanów. Wzrost produkcji przemysłowej (śr) zwiastują dobre odczyty indeksów PMI za styczeń. Poprawa nastrojów biznesu w związku z lepszą sytuacją zdrowotną w kraju (spowolnienie tempa zakażeń, dystrybucja szczepionki) powinna wspierać dobre odczyty indeksów: NY Empire State (wt), Philly Fed (czw) i PMI (pt). Z minutek FOMC (śr) powinien płynąć równie gołębi przekaz, co z ostatnich wypowiedzi prezesa Powella – zmian w polityce nie zobaczymy jeszcze przez wiele miesięcy, dopóki nie dojdzie do poprawy we wskaźnikach rynku pracy i inflacji. Wraca trend sprzedaży dolara, gdyż ultra-łagodna postawa Fed, postęp w dystrybucji szczepionek przeciwko COVID-19 i perspektywy ogromnego bodźca fiskalnego generują pozytywne nastawienie do ryzyka.

Strefa euro

W Europie, niemiecki indeks ZEW (wt) prawdopodobnie najlepiej podsumuje nastroje panujące na kontynencie – spadek wskaźnika oceny bieżącej, ale wzrost indeksu przyszłych oczekiwań. Przedłużenie przez niemiecki rządu lockdownu co najmniej do 7 marca pogarsza bieżące nastroje, ale postęp szczepień wspiera zapatrywania na odbicie ożywienia gospodarczego. Nieco lepsze sygnały powinny płynąć z zagregowanych indosów PMI dla strefy euro (pt), gdzie pozytywnie będzie oddziaływać poluzowanie restrykcji we Włoszech i Hiszpanii. EUR/USD jest wyżej, choć większy tutaj jest udział słabości dolara niż siły euro.

Wielka Brytania

W Wielkiej Brytanii mamy inflację (śr), sprzedaż detaliczną (pt) oraz PMI (pt). CPI powinna przejść bez echa, gdyż BoE jest bardziej skupiony na aktywności gospodarczej. Sprzedaż styczniowa dotyczy okresu z przywróconym pełnym lockdownem, więc należy oczekiwać bardzo słabego wyniku. Lutowy PMI powinien obniżyć się z powodu zamknięcia gospodarki i brexitu (redukcja zapasów), ale wskaźnik dla usług może odbijać po negatywnym szoku z poprzedniego miesiąca (39,5). Funt pozostaje mocny, gdyż inwestorzy są przede wszystkim skupieni na postępach w zaszczepianiu społeczeństwa, ale negatywne skutki lockdownów i brexitu będą z czasem osłabiać ten efekt.

Polska

Przyszły tydzień przyniesie wysyp raportów z Polski, w tym najważniejszych o inflacji CPI (pon), produkcji przemysłowej (czw) i sprzedaży detalicznej (pt). Styczeń przyniósł podwyżki cen energii oraz m.in. podatek cukrowy i opłatę małpkową, co razem z innymi zmianami złoży się na średni wzrost cen o 0,9-1,0 proc. m/m. Roczna inflacja powinna pozostać jednak na 2,4 proc. Na słaby wynik produkcji przemysłowej wpłynie negatywny wpływ czynników sezonowych, a sprzedaż detaliczna odczuje powrót restrykcji (w tym zamknięcie galerii). Zakładamy, że EUR/PLN przy 4,51 wyznacza górne ograniczenie dla krótkoterminowego dryfu bocznego przed kolejną falą spadkową. Pozytywne fundamenty stojące za złotym nie uległy zmianie i tylko kwestią czasu jest ponowny retest 4,47.

Australia

Na Antypodach kluczowym raportem będą dane z australijskiego rynku pracy (czw) przy oczekiwaniach dalszego silnego wzrostu zatrudnienia (30 tys.) i spadku stopy bezrobocia (6,5 proc.). Dobre dane będą wzmacniać odbudowywany popyt na AUD na rynkach finansowych.

Kanada

W Kanadzie tydzień jest skrócony o święto w poniedziałek, choć tego dnia otrzymamy dane o produkcji przemysłowej, a dalej w tygodniu CPI (śr) i sprzedaż detaliczną. Przy zdefiniowanej polityce BoC dane nie mają dużego przełożenia na CAD i kierunek dalej będzie dyktowany przez generalny apetyt na ryzyko i wahania cen ropy naftowej.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Nieudany atak na srebro WallStreetBets. Inwestorzy nie rozumieli czym są ETF-y

Srebro ma za sobą bardzo udany rok. Podrożało o ponad 53 proc. Po spekulacyjnym ataku jego cena znów jest atrakcyjna, podobnie jak innych metali szlachetnych.

W ciągu zaledwie jednego tygodnia srebro podrożało aż o 4 USD za uncję. Na przełomie stycznia i lutego cena tego metalu przekroczyła nawet poziom 30 USD za uncję. Później cena spadła do 27 USD.

– Srebro zagościło na portalu Reddit i te same osoby, które interesowały się akcjami GameStop uznały, że to właśnie srebro powinno być kolejnym przedmiotem ich ataku – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – To była ponownie próba zaatakowania funduszy, które grały na spadek cen srebra.

Ten atak indywidualnych inwestorów nie spowodował takiego zamieszania, jakie dotyczyło akcji GameStop, gdy udało się im wywindować ich kurs z 20 USD do ponad 500 USD, co jednak zakończyło się niepowodzeniem, gdy w ciągu zaledwie jednego dnia akcje potaniały o 60 proc.

– Pomysł ataku na srebro był nieudany, ponieważ jak się okazało z wymiany informacji na Reddit inwestorzy nie rozumieli czym są ETF-y, które kupowali – wyjaśnia ekspert XTB. – Nie wiedzieli jakie są skutki tego, że jednostkowe ETF-y są zabezpieczone tym metalem szlachetnym, który jest składowany w skarbcach. To, że chcieli masowo kupować właśnie ETF-y nie prowadziło więc do sytuacji, że srebra w skarbcach będzie musiało pojawiać się coraz więcej.

Jeżeli doświadczeni inwestorzy chcieliby przeprowadzić atak spekulacyjny, aby wywindować ceny, to najprostszą drogą jest rynek kontraktów.

Po doświadczeniach z akcjami GameStop „strażnicy” kapitału byli już czujni i podnieśli wymagania kapitałowe, aby zabezpieczyć rozliczanie kontraktów, żeby nie okazało się, że ktoś jest niewypłacalny. W ten sposób zablokowano nadmierną spekulację.

Po krótkotrwałym niepokoju srebro powróciło więc do cen, które są atrakcyjne, podobnie jak ceny innych metali szlachetnych, choć jego cena przez trzy miesiące wzrosła o 11 proc.

Zaangażowanie społeczne firm – raport 2020

Raport z badania „Zaangażowanie społeczne firm” zrealizowanego przez Centrum Innowacji Społecznych i Technologicznych HumanTech Uniwerystetu SWPS i firmę Wedel na przełomie września i października 2020 r.

  1. Zaangażowanie lokalne a strategia biznesowa firm

  • 63 proc. Polaków jest zdania, że uwzględnianie celów społecznych powinno być stałym elementem działań przedsiębiorstw.
  • 25 proc. uważa, że firmy powinny koncentrować się na celach biznesowych, od czasu do czasu uwzględniając korzyści społeczne.
  • Tylko 3 proc. respondentów uważa, że firmy w ogóle nie powinny uwzględniać tych celów swojej działalności.
  1. Wpływ zaangażowania społecznego firm na decyzje zakupowe

  • Dla badanych działania lokalne firm są bardzo istotne i mają duży wpływ na decyzje zakupowe. 58 proc. z nich deklaruje, że chętnie kupuje produkty lub korzysta z usług firm, które są zaangażowane w działania społeczne w okolicy ich zamieszkania.
  • 51 proc. respondentów jest w stanie zapłacić więcej za produkty czy usługi danej firmy, jeśli wiedzą, że jest ona zaangażowana w rozwój ich okolicy.
  • 49 proc. ankietowanych zwraca uwagę na to, czy firma zatrudnia lokalnych pracowników, dla 47 proc. osób ważne jest to, czy firma dba o środowisko w miejscu prowadzenia działalności, a 42 proc. respondentów deklaruje, że zależy im, by przedsiębiorstwa korzystały z lokalnych produktów.
  1. Obszary zaangażowania społecznego firm

  • Duża grupa respondentów (29 proc.) uważa, że firmy powinny angażować się w takim samym stopniu w działania społeczne na szczeblu lokalnym, krajowym, a także globalnym. Natomiast 24 proc. badanych wolałoby, żeby biznes angażował się przede wszystkim w problemy lokalne (specyficzne dla danej miejscowości czy dzielnicy).
  • Oczekiwania Polaków, jeżeli chodzi o pożądane przez nich działania firm, są bardzo zróżnicowane. Najczęściej dotyczą zwiększenia ich aktywności w przestrzeni użyteczności publicznej (31 proc.), pomocy dla osób chorych (29 proc.), działań związanych z kulturą i rozrywką (również 29 proc.) oraz pomocy dla dzieci i osób starszych (w obydwu przypadkach po 27 proc.). Do innych oczekiwanych aktywności należą działania edukacyjne (np. prozdrowotne, ekologiczne, dot. bezpieczeństwa na wodzie – 28 proc.), pomoc dla zwierząt (26 proc.), działania związane sportem (np. sponsorowanie lokalnych zawodów – 25 proc.) i wsparcie osób ubogich (20 proc.).
  1. Ocena zaangażowania społecznego firm

  • 40 proc. badanych uważa, że zaangażowanie lokalne firm jest za małe. Jako odpowiednie ocenia je 26 proc. ankietowanych.
  • Polacy postrzegają rolę firm przede wszystkim jako uczestników wydarzeń lokalnych (28 proc.) lub ich promotorów (27 proc.). 18 proc. badanych uważa firmy za dostawców zasobów do działań społecznych (np. finansowych, sprzętowych), a 11 proc. widzi rolę przedsiębiorstw jako inicjatorów zmian, wyznaczających ich kierunki.
  • Wg większości badanych określeniem, które najbardziej pasuje do największej lokalnej firmy z ich okolicy zamieszkania, jest „element lokalnego krajobrazu” (19 proc.). 15 proc. respondentów wskazuje tu określenie „żywiciel”.
  • Badani chcieliby określać największe lokalne firmy z ich okolicy zamieszkania jako „dobrego sąsiada” (24 proc.) lub „partnera” (23 proc.). Jednak faktycznie postrzega je tak: 12 proc. –
    „dobry sąsiad” oraz 11 proc. – „dobry partner”.
  1. Współpraca badanych z firmami w ramach działań lokalnych

  • 41 proc. badanych słyszało o działaniach lokalnych firm, związanych ze sportem, 33 proc. o tych, związanych z rozrywką i kulturą, prawie 1/5 – o pomocy dla dzieci (wsparcie domów dziecka, organizowanie wyprawek szkolnych).
  • 17 proc. badanych miało okazję współpracować z firmą przy realizacji dowolnego projektu społecznego – działania najczęściej dotyczyły pomocy dla dzieci, osób ubogich lub starszych (27 proc.), pomocy dla zwierząt (26 proc.), działań związanych z rozrywką i kulturą (25 proc.).
  • Polacy najchętniej zaangażowaliby się w pomoc na rzecz zwierząt (37 proc.), osób starszych (35 proc.) oraz dzieci (34 proc.).
  1. Zaangażowanie społeczne firm a sytuacja pandemii

  • Zdaniem 39 proc. Polaków zaangażowanie społeczne firm pozostało na takim samym poziomie, jak przed pandemią, natomiast 28 proc. zauważa jego zmniejszenie.
  • Badanie pokazało, że społeczeństwo oczekuje zwiększenia zaangażowania firm w problemy społeczne po pandemii koronawirusa (45 proc.).
  1. Ocena zaangażowania społecznego biznesu z podziałem na wiek badanych

  • Osoby starsze częściej oceniają zaangażowanie społeczne biznesu jako niewystarczające. Uważa tak 63 proc. respondentów w wieku 45-54 lat oraz 55 proc. badanych powyżej 55 roku życia. Jedynie 43 proc. młodszych Polaków jest tego samego zdania.
  • Wraz z wiekiem rosną oczekiwania, że firmy będą stale uwzględniać cele społeczne w swojej działalności. Uważa tak 70 proc. osób powyżej 55 lat oraz 49 proc. badanych w wieku 18-24 lata. Jak pokazuje badanie, 36 proc. najmłodszych respondentów uważa, że firmy powinny koncentrować się przede wszystkim na celach biznesowych, jedynie czasami realizując cele społeczne. 6 proc. najmłodszych Polaków zgadza się ze stwierdzeniem, że duże firmy lokalne w swojej strategii powinny koncentrować się jedynie na celach biznesowych. Można więc wyciągnąć wniosek, że młodsze pokolenie, w odróżnieniu od starszego, uznaje, że firmy powinny bardziej skupiać się w swojej działalności na biznesie niż na kwestiach społecznych.
  • Starsze osoby częściej są przekonane, że firmy powinny się koncentrować w równym stopniu na kwestiach globalnych, narodowych i lokalnych. Większość respondentów zgadza się, że biznes powinien angażować się przede wszystkim lokalnie, choć można zaobserwować odmienne postawy u osób z różnym wykształceniem. Wśród respondentów z wykształceniem wyższym najwięcej jest zwolenników koncentracji na lokalności, natomiast osoby z wykształceniem najniższym oczekują od firm działań na poziomie narodowym.
  1. Ocena zaangażowania społecznego biznesu, z podziałem na wiek badanych

  • Blisko 1/3 badanych liczy na duże zaangażowanie firm – im większe miasto, tym firma częściej widziana jest jako promotor lokalnych wydarzeń. Najwięcej respondentów deklarujących, że miało kiedyś okazję współpracować z lokalną firmą przy realizacji wspólnego projektu dla społeczności lokalnej, należy do najmłodszej grupy wiekowej (28 proc.). 75 proc. osób z grupie wiekowej 55+ nie miało takiej okazji. Jednocześnie ta grupa deklaruje, że najchętniej zaangażowałaby się w pomoc dla zwierząt oraz dla osób starszych – oba rodzaje pomocy deklaruje po 33 proc. badanych w wieku powyżej 55 lat. Polacy z większych miast (100 do 500 tys. mieszkańców) chętniej angażują się w pomoc dla zwierząt (45 proc.), natomiast mieszkańcy wsi bardziej cenią pomoc dzieciom (35 proc.).
  • Zaangażowanie firm określone zostało jako za małe lub zdecydowanie za małe przez badanych z województw: świętokrzyskiego (65 proc.), pomorskiego (60 proc.) i podlaskiego (58 proc.). Najmniej tego typu wskazań było w województwach: lubuskim (50 proc.), śląskim (50 proc.) oraz warmińsko-mazurskim (49 proc.)
  • Osoby z woj. zachodniopomorskiego (31 proc.) i lubelskiego (33 proc.) najczęściej wskazywały, że biznes powinien angażować się przede wszystkim w działania lokalne, a nie narodowe czy globalne. Najmniej takich wskazań było w województwach: podlaskim (16 proc.) i łódzkim (17proc.).
  • Jeśli chodzi o zaangażowanie biznesu w tematy społeczne w czasie pandemii, badani z województw: podkarpackiego (35 proc.), dolnośląskiego (33 proc.) i zachodniopomorskiego (31 proc.) uważają, że uległo ono zmniejszeniu. Respondenci z województw: lubelskiego (14 proc.), małopolskiego (13 proc.), wielkopolskiego (13 proc.) czy zachodniopomorskiego (13 proc.) wskazywali natomiast na zwiększenie działań społecznych lokalnych firm.
  • Największe oczekiwania wobec zaangażowania społecznego firm mają mieszkańcy województw: dolnośląskiego (63 proc.), śląskiego (61 proc.) oraz mazowieckiego (60 proc.), najmniejsze zaś – osoby z województw: lubuskiego (41 proc.), lubelskiego (47 proc.) oraz podkarpackiego (48 proc.).

O badaniu:

Badanie „Zaangażowanie społeczne firm” zostało zrealizowane przez Centrum Innowacji Społecznych i Technologicznych HumanTech Uniwersytetu SWPS na zlecenie firmy Wedel. Badanie przeprowadzone w dniach 29.09-08.10.2020, metodą CAWI, na reprezentatywnej próbie Polaków (N=1665), dobranej wg reprezentacji w populacji dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania, na panelu badawczym Ariadna, w wieku od 18 lat wzwyż.

Dni Budownictwa i Architektury 2021. III Forum Gospodarcze Build4Future

Uczestnicy tegorocznej edycji Dni Architektury i Budownictwa bardzo dobrze ocenili poziom merytoryczny oraz przebieg wszystkich wydarzeń, które po raz pierwszy w historii, odbyły się w formule online. Forum Gospodarcze Budownictwa Build4Future, Forum Designu i Architektury D&A oraz Konferencja Polskiego Stowarzyszenia Dekarzy to trzy wydarzenia, na które w dniach 1-4 lutego 2021 roku zaprosiła Grupa MTP wraz z partnerami.

Od wielu lat Międzynarodowe Targi Budownictwa i Architektury Budma były organizowane w lutym. W tym roku ich termin został przeniesiony na 23-26 listopada. Organizatorzy postanowili jednak podtrzymać tradycję i zagwarantować branży niemałą dawkę wiedzy, nowinek i dyskusji. Forma online umożliwiła ugoszczenie wielu znakomitych prelegentów i kontakt ze wszystkimi zainteresowanymi. Wiele instytucji i osób pracowało nad programem i wysoką wartością prezentowanych treści.

III Forum Gospodarcze Build4Future, organizowane wspólnie przez Polski Związek Pracodawców Budownictwa, Polski Klaster Budowlany i Grupę MTP, trwało przez pierwsze dwa dni lutego. Niemalże 100% ankietowanych uczestników wyraziło chęć udziału w kolejnych edycjach, co świadczy o potrzebie i sensie organizacji profesjonalnych konferencji dla tego środowiska. Podczas Forum podjęte zostały ważne i aktualne tematy dotyczące branży.

Prezes Zarządu Grupy MTP, Tomasz Kobierski, przywitał uczestników oraz gości i oficjalnie rozpoczął wydarzenie, po czym Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, Anna Kornecka, wyraziła swoje wsparcie dla Forum w wystąpieniu inauguracyjnym.

Forum zostało podzielone na kilka bloków tematycznych. Na każdy z nich składała się prezentacja wprowadzająca oraz panel dyskusyjny moderowany przez eksperta w danej dziedzinie. 1 lutego, w pierwszym panelu, dotyczącym analiz polskiego rynku budownictwa mieszkalnego i komercyjnego w dobie pandemii i prognoz na rok 2021, pojawiły się dwie prezentacje. Pierwsza została przygotowana przez głównego analityka rynku budowlanego, Szymona Jungiewicza i dotyczyła aktualnych trendów rynku inwestycji mieszkaniowych i komercyjnych. Drugą prezentację przedstawił Przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych Związku Banków Polskich, Jacek Furga. Opowiedział o polskim rynku budownictwa mieszkaniowego i komercyjnego z perspektywy analiz bankowych. Opowiedział też o motorach wzrostu, jakimi są instrumenty finansowe. Do panelu dyskusyjnego w tym bloku zostali zaproszeni: Juliusz Tetzlaff (Dyrektor Departamentu Mieszkalnictwa w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii), Kondrad Płochocki (Dyrektor Generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich), Zbigniew Gościcki (Prezes Zarządu Unidevelopment S.A.), Tomasz Kozłowski (Prezes Polskiego Klastra Budowlanego) oraz dr Jacek Furga (ze Związku Banków Polskich).

Drugi panel, pt. „Nowe technologie w budownictwie. Człowiek vs. maszyna vs. środowisko – automatyzacja, robotyzacja, cyfryzacja, ochrona środowiska”, poprowadził Krzysztof Skrzypek. Dyskusję poprzedziła prezentacja, przygotowana przez Andrzeja Soldatę z Inicjatywy na rzecz Polskiego Przemysłu 4.0, która mówiła właśnie o przemyśle 4.0 w budownictwie. Uczestnikami debaty byli: Wojciech Gruźliński (Technical & Product Manager, aeroMind), Łukasz Gorgolewski (Przewodniczący Komisji ds. BIM Krajowej Rady Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa), Tomasz Wegner (Dyrektor Handlowy Interhandler JCB) oraz Jakub Wójcik (członek Rady Polskiego Klastra Budowlanego, ekspert ds. zrównoważonego budownictwa w Sieci Badawczej Łukasiewicz).

Ostatni panel dnia pierwszego poruszył temat nowoczesnej prefabrykacji, jako odpowiedzi na wyzwania stawiane dziś współczesnemu budownictwu. Prezes Stowarzyszenia Energooszczędne Domy Gotowe, Marek Beśka, przedstawił prezentację i poprowadził dyskusję, do której zaproszono: Marcina Gołębiewskiego (Prezesa Zarządu Unihouse S.A.), Andrzeja Czapczuka (Wiceprezesa Zarządu F.B.I. Tasbud), Tomasza Balcerowskiego (Prezesa Zarządu Ekoinbud Sp. z o.o.), Kamila Kowalczyka (Dyrektora Działu Handlowego Climatic) i Tomasza Seremeta (Członeka Zarządu Pekabex SA).

Drugi dzień Forum rozpoczął się panelem o infrastrukturze. Pierwszą prezentację przedstawił Prezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, Jan Styliński. Temat prezentacji brzmiał: „Nowe Prawo zamówień publicznych oraz scenariusze rozwoju rynku budownictwa infrastrukturalnego – które segmenty w budownictwie infrastrukturalnym mają największe szanse na wzrost aktywności inwestycyjnej?”. Kolejnym prelegentem był Szymon Jungiewicz, główny analityk rynku infrastruktury i Dyrektor sektora budowlanego w PMR Market Eksperts. Ta prezentacja dotyczyła zaawansowania realizacji inwestycji infrastrukturalnych, przeglądu sytuacji w segmentach i projekcji przyszłości w kontekście dróg, kolei, energii, hydrotechniki i środowiska. Uczestnikami debaty tego bloku tematycznego byli: Leszek Gołąbiecki (Prezes Zarządu Unibep S.A.), Mikołaj Wild (Prezes Zarządu CPK), Cezary Saganowski (Prezes Zarządu Egis Poland, ekspert w dziedzinie projektowania), Jan Styliński (autor pierwszej prezentacji), Piotr Malepszak (Niezależny Ekspert ds. Kolejnictwa), Grzegorz Bagiński (Dyrektor Generalny Saferoad, Region Europy Północno-Wschodniej), Marek Zuber (ekonomista, publicysta ekonomiczny). Moderatorem tej części był Kazimierz Krupa, niezależny publicysta ekonomiczny, były wieloletni red. nacz. Magazynu FORBES, redaktor naczelny „Euroinfrastruktura XXI ” z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

O finansowaniu rozwoju budownictwa infrastrukturalnego i przemysłowego dyskutowano w ostatnim panelu Forum. Prezentacje wprowadzające przedstawiło dwóch ekspertów. Marek Zuber, panelista wcześniejszego bloku, zastanawiał się, czy najgorsze już za nami. Następnie dr Damian Kaźmierczak (Główny Ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa) odniósł się do sytuacji i perspektyw dla sektora budownictwa po COVID-19. Po zakończonej prezentacji podjął się prowadzenia dyskusji, w której udział wzięli: Anna Łopaciuk (Menedżer ds. Sektora Infrastruktury, Departament Analiz i Wsparcia Sektorowego, BGK), Janusz Władyczak (Prezes Zarządu KUKE), Piotr Galas (Dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego – Budownictwo i Finansowanie Nieruchomości w Banku PKO BP), Jakub Chojnacki (Wiceprezes Zarządu PORR), Piotr Borowski (Członek Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie ds. operacyjnych i regulacyjnych) oraz Dariusz Szkaradek (Prezes Narodowego Funduszu Gwarancyjnego).

Organizatorzy nie ukrywają satysfakcji wynikającej z dużej frekwencji oraz ilości pozytywnych komentarzy podsumowujących wydarzenie. Z całą pewnością zaproszeni eksperci oraz dobór tematyki wpłynęły na wysokie oceny uczestników. Wszystkie panele Forum Gospodarczego Build4Future dostępne są już w formie retransmisji w oficjalnych kanałach informacyjnych Międzynarodowych Targów Budownictwa i Architektury BUDMA.

Zintegrowana bramka płatnicza w Twoim sklepie. Co musisz wiedzieć?

Coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na prowadzenie polityki Business-to-Consumer oznacza to przemyślaną strategię wdrażania nowych rozwiązań w swoich firmach. Nie prowadzi ona jedynie do zwiększenia konwersji i uatrakcyjniania oferty, ale przede wszystkim do nagradzania lojalnych klientów. 

Niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności i stosowanych modeli biznesowych dobieramy rozwiązania bezpieczne, najbardziej spełniające oczekiwania nasze i naszych klientów. Dzisiaj chcemy korzystać z szybkich metod płatności i to najlepiej w każdym możliwym kanale – sklepy stacjonarne, e-commerce, social selling. Wygoda i oferowane płatności on-line są często kluczowym kryterium wyboru przy dokonywaniu zakupów. Ankietowani respondenci wskazują, że obserwują nowe sklepy, ale nie decydują się na zakupy ze względu na brak prostych metod płatności lub ofert ratalnych.

Na rynku jest wielu operatorów. Dokonanie odpowiedniego wyboru powinno być poprzedzone analizą czy dana metoda płatności jest kompleksowa i możliwa do wykorzystania wielokanałowo w przypadku rozwoju naszej działalności.

Jakiś czas temu na rynek została wprowadzona usługa LoanByLink – proste raty. Pierwotnie miała za zadanie przekształcenie każdej strony w e-sklep. Na chwilę obecną jest to jedno z bardziej innowacyjnych narzędzi na rynku szybkich płatności.

Integracja partnera

Jak twierdzą programiści, integracja z LoanByLink jest prosta. Partner po zawarciu umowy otrzymuje dostęp do panelu zarządzaniu. Z tej pozycji widzi zrealizowane płatności oraz decyzje przy zakupach ratalnych. Stąd również partner pobiera kod do implementacji płatności na swojej stronie. W panelu dostępny jest również generator linku ratalnego oraz opcja szybkiego przelewu. Oznacza to, że integrując jedna wtyczkę otrzymujemy szybkie przelewy i proces ratalny w różnej postaci.

Raty z LoanByLink jak to działa?

Raty dla e-commerce

Klient wybiera towar lub usługę na stronie internetowej. Następnie wybiera opcję płatności „kup na raty” i składa wniosek. Akceptuje warunki umowy a partner wypłaca pieniądze na konto sklepu.

Raty w sklepie stacjonarnym

Klient wybiera towar lub usługę, którą chce kupić na raty.  Partner wprowadza wniosek ratalny na platformie. Klient akceptuje warunki umowy, a pieniądze wypłacane są na konto sklepu. Sklep realizuje sprzedaż towaru lub wybraną przez klienta usługę.

Raty dla www bez funkcji sklepu

Partner dodaje opis i zdjęcie towaru lub usługi na swojej stronie stronie. Klient wybiera opcję płatności „kup na raty” i składa wniosek. Klient akceptuje warunki umowy a pieniądze wypłacane są na konto sklepu. Sklep realizuje sprzedaż towaru lub wybraną przez klienta usługę.

Generator linku ratalnego – Raty w mediach społecznościowych

Dzięki linkowi klient nie będzie musiał rejestrować się na stronie sklepu ani udawać się na zakupy do sklepu stacjonarnego. Klient wyraził chęć zakupu na raty wybranego produktu lub usługi (np. w rozmowie telefonicznej, komunikatorze, wiadomości email czy sms, na facebooku). Partner generuje na swoim panelu sprzedawcy link do płatności i wysyła klientowi. Kupujący składa wniosek a pieniądze wypłacane są na konto sklepu. Sklep realizuje sprzedaż towaru lub wybraną przez klienta usługę.

LoanBylink oferuje zarówno bramkę szybkich płatności jak i możliwość zakupów na raty. Płatności online znacznie usprawniły funkcjonowanie rynku e-sprzedaży. Dzięki nim możliwe jest znacznie szybsze finalizowanie transakcji w ramach sprzedaży on-line. Dzisiaj możemy płatności klientom udostępniać już wszędzie zaczynając od tradycyjnych sklepów stacjonarnych poprzez strony www bez funkcji sklepów, a kończąc na sprzedaży w mediach społecznościowych. Przedsiębiorcy mają możliwość uatrakcyjnienia oferty dla swoich stałych klientów i wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań w swoje usługi.

Autor: Grzegorz Mizera – wiceprezes polskiego fintechu Provema

QUIOSQUE w grupie firm IMMOBILE S.A.

Główny udziałowiec DLAKO Sp. z o.o. – posiadający markę odzieżową QUIOSQUE  –  jedną z największych polskich sieci sprzedaży w branży odzieżowej, podpisał wstępną umowę przejęcia 90% udziałów spółki  przez Grupę Kapitałową IMMOBILE S.A.

QUIOSQUE  –  to znana marka modowa dla kobiet, obecna na polskim rynku od prawie 30 lat.

Obecnie sieć salonów liczy ponad 160 sklepów stacjonarnych i szybko rozwijający się e-commerce.  W odpowiedzi na trudną sytuację wywołaną pandemią COVID-19 zapadła decyzja o zbyciu większości udziałów DLAKO Sp. z o. o.  i dołączenia do Grupy Kapitałowej IMMOBILE S.A.

Grupa Kapitałowa IMMOBILE S.A., to spółka giełdowa w skład której wchodzą spółki
o zróżnicowanym profilu działania, reprezentujące różne dziedziny gospodarki: przemysł, budownictwo przemysłowe, automatykę i elektroenergetykę, hotelarstwo i developing. Celem działalności GKI są inwestycje w branżach o najlepszych perspektywach rozwoju oraz o najwyższej rentowności. Dywersyfikacja pomiotów to gwarancja stabilności i równowagi ekonomicznej grupy.

Współpracę z Grupą Kapitałową IMMOBILE S.A. traktujemy jako szansę rozwoju spółki, ale przede wszystkim możliwość kontynuowania działalności naszej firmy. Dzięki tej decyzji zyskujemy wsparcie w wielu obszarach i poczucie stabilności naszego biznesu. To bardzo istotne w obecnym, trudnym dla przedsiębiorców czasie. Wchodzimy do grupy, która dzięki dywersyfikacji, jest bardziej odporna na bieżącą sytuację gospodarczą – mówi Agnieszka Krzywańska Dyrektor Zarządu PBH SA

2020 r. był najgorszy dla oszczędzających od 16 lat!

W minionym roku, posiadacze lokat mieli słuszne powody do narzekań. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl porównali wyniki przeciętnych lokat w 2020 r. z danymi dotyczącymi poprzednich lat. Wyniki analizy nie są zbyt optymistyczne.

Trzy kolejne „cięcia” stóp procentowych NBP, na jakie wiosną zdecydowała się Rada Polityki Pieniężnej zapowiadały poważne problemy dla posiadaczy oszczędności. Takie osoby oprócz mniejszego oprocentowania lokat odczuły również niestety wzrost inflacji. Właśnie dlatego można było spodziewać się, że w 2020 r. przeciętna lokata przyniosła stratę po uwzględnieniu inflacji oraz podatku Belki. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili przy pomocy danych NBP, czy ubiegłoroczny wynik był znacznie gorszy niż te z poprzednich lat.

W tym celu porównano średnie oprocentowanie aktywnych lokat bankowych dla gospodarstw domowych oraz poziom rocznej inflacji. Poniżej prezentujemy wyniki analizy dotyczącej ostatnich 16 lat.

Tab. 1 Średnie oprocentowanie aktywnych lokat bankowychWynik dla 2020 r. nie jest jeszcze zupełnie pewny, ponieważ opiera się on na całorocznej prognozie inflacyjnej NBP z listopada. Tym niemniej, nie ulega wątpliwości, że miniony rok był najgorszy dla posiadaczy lokat co najmniej od czasu akcesji Polski do UE.

Wg portalu RynekPierwotny.pl niestety prognozy dotyczące 2021 r. nie prezentują się najlepiej. Szansą na minimalizację depozytowych strat jest spadek inflacji spodziewany przez Narodowy Bank Polski. Na wzrost stóp procentowych NBP i oprocentowania lokat trudno bowiem liczyć.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polska branża motoryzacyjna ma powody do optymizmu

Sektor motoryzacyjny był jednym z tych, które zostały najmocniej dotknięte negatywnymi skutkami pandemii koronawirusa. Według danych LMC Automotive w 2020 roku globalny popyt na nowe auta lekkie skurczył się o 14%. Co więcej, spośród trzech głównych rynków motoryzacyjnych – Stanów Zjednoczonych, Chin i Europy, ten ostatni odnotował najgłębszy, 20% spadek. Analitycy Santander Bank Polska sprawdzili jak zatrzymanie gospodarek związane z pandemią, wpłynęło na polską branżę produkcji części motoryzacyjnych i jakie są główne obawy w perspektywie 2021 roku.

Spadek popytu wpłynął bezpośrednio na wyniki produkcji pojazdów i komponentów. Przykładowo, w Niemczech, największym europejskim rynku motoryzacyjnym, produkcja aut osobowych w 2020 r. spadła o 25%. Choć pandemia Covid-19 dotknęła bez wyjątku wszystkie kraje będące czołowymi producentami motoryzacyjnymi w Europie, to na ich tle Polska wypadła najlepiej. Mimo, że w całym 2020 roku produkcja sprzedana przemysłu zmniejszyła się o 13,5%, to na uwagę zasługuje fakt, że w drugiej połowie roku wzrosła o 9% w porównaniu z tym samym okresem 2019 roku. Wzrost ten odbywał się przy malejącym wolumenie produkcji aut, co sugeruje wysoką produkcję komponentów i silników.

Wiele wskazuje na to, że w tym roku globalny popyt na nowe auta nie wróci do poziomów sprzed pandemii, jednak krajowi producenci części motoryzacyjnych pozostają optymistyczni. W badaniu ankietowym, przeprowadzonym przez Santander Bank Polska, 66% respondentów przewiduje w 2021 roku wzrost przychodów w relacji do roku 2019. Tylko 17% ankietowanych postrzega niski popyt jako potencjalne zagrożenie.

Presja na rentowność główną obawą producentów

Czynników, dzięki którym polski przemysł motoryzacyjny może kontynuować szybką ścieżkę odbudowy jest kilka. Po pierwsze, wciąż poziom wynagrodzeń w Polsce jest znacząco niższy niż w krajach Europy Zachodniej, co w obliczu presji na marże w sektorze stanowi istotną przewagę konkurencyjną. Po drugie, słaby złoty sprzyja sprzedaży eksportowej podobnie jak miało to miejsce podczas poprzedniego kryzysu. Dodatkowo największym odbiorcą polskich komponentów jest rynek niemiecki, gdzie relatywnie wysoki udział w eksporcie aut mają USA i Chiny. Rynki te odczuwają łagodniej skutki pandemii niż Europa. W Chinach w 2020 popyt na nowe auta zmniejszył się o zaledwie 4,2%. Mimo dalszego rozwoju pandemii nie bez znaczenia pozostają dobre wyniki przemysłu i wysokie wskaźniki PMI, budujące optymizm na kolejne miesiące. Ponadto, sytuację w przemyśle może też po części wspierać wysoki popyt na części zamienne – komentuje Martyna Dziubak, dyrektor ds. sektora logistyki i automotive Santander Bank Polska.

Mimo odbudowy popytu na rynku motoryzacyjnym nie brakuje wyzwań. Jednym z nich jest silna presja na marże w sektorze, które są w długoterminowym trendzie spadkowym. 72% ankietowanych producentów wskazało, że w ostatnich latach wzrosła presja cenowa ze strony odbiorców. Co więcej, wśród obaw dotyczących 2021 r. najwięcej wskazań dotyczyło rosnących kosztów materiałów i wynagrodzeń. Wg ekonomistów Santander Bank Polska przeciętne wynagrodzenia w gospodarce wzrośnie co najmniej o 4,1% w 2021 r.

Presja na marże jest także związana ze zmianami technologicznymi w sektorze, w dużej mierze wymuszonymi regulacjami dotyczącymi norm emisji spalin. Producenci aut są zmuszeni ponosić ogromne koszty rozwoju gamy modelowej aut z napędami alternatywnymi. Pandemia przyspieszyła rozwój tego segmentu rynku. Popyt na ten rodzaj aut w 2020 roku w Unii Europejskiej wzrósł o 76%, ale ich udział w rynku wynosił 25%. W związku z tym koszty rozwoju tych technologii znajdują odzwierciedlenie w rosnących cenach aut spalinowych. Jednak w obliczu kryzysu możliwości przenoszenia ceny na konsumenta są ograniczone, co powoduje presję na ceny w łańcuchu dostaw. Zmiany technologiczne są coraz szybsze, a to skraca cykl życia modeli i podnosi koszty związane z badaniami i rozwojem. Zagrożeniem dla odbudowy popytu w 2021 roku może być też problem dostępności niektórych komponentów i płynące z rynku sygnały o ograniczeniu w pozyskiwaniu niektórych surowców. ograniczenia w pozyskaniu niektórych. Ponieważ produkcja motoryzacyjna odbywa się w trybie just-in-time, braki pojedynczych komponentów mogą wpłynąć na przerwanie ciągłości produkcji tym samym zmniejszając zamówienia na krajowym rynku.

Wpływ Brexitu na polską branżę automotive

Dla krajowych producentów podzespołów i części spore znaczenie może mieć kwestia Brexitu. Wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur UE wywołało ogromne problemy logistyczne ze względu na procedury celne. Biorąc pod uwagę wspomniany system produkcji just-in-time jest to szczególnie dotkliwe dla sektora motoryzacyjnego. Wielka Brytania jest istotnym odbiorcą części motoryzacyjnych produkowanych w Polsce, w 2019 roku była ich czwartym największym importerem, a wartość eksportu na rynek brytyjski wyniosła 745 mln EUR. Jednak duża niepewność związana z Brexitem w 2020 r., jak i bardzo dotkliwe skutki pandemii spowodowały, że w okresie styczeń – październik eksport części na rynek brytyjski spadł o 34%, podczas gdy całościowo w tym okresie skurczył się o 21%. Brexit rodzi zagrożenie, że producenci aut na Wyspach będą w większym stopniu szukali lokalnych dostawców. Z drugiej strony z czasem utrudnienia powinny być coraz łagodniejsze, co upłynni przepływ towarów.

 Dla branży automotive skutki wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty mogą być bardziej odczuwalne na początku lipca. To wtedy rząd brytyjski ma wprowadzić pełne, a nie jak do tej pory obowiązujące  uproszczone, deklaracje celne na importy towarów z krajów unijnych. Ta zmiana może powodować ryzyko sporych opóźnień w łańcuchu dostaw, głównie ze względu na braki w dokumentacji bądź niewłaściwe wypełnione dokumenty – wyjaśnia Michael Dembiński z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.

Potencjał rynku brytyjskiego dla krajowych producentów pozostaje wysoki. Wielka Brytania w 2020 roku była trzecim największym rynkiem europejskim pod kątem popytu oraz czwartym największym producentem aut osobowych. Krótkoterminowo sytuacja w sektorze motoryzacyjnym będzie zależała od tempa rozwoju lub hamowania pandemii. W długim terminie należy wziąć pod uwagę, ze sektor motoryzacyjny jest w fazie transformacji technologicznej. Jeszcze mocniej niż kiedykolwiek innowacyjność i elastyczność działania będzie decydować o sukcesie krajowych producentów.