Czy istnieją naprawdę ekologiczne opakowania?

W dobie postępujących zmian klimatycznych i nowych dyrektyw unijnych ekologiczne opakowania to temat, który bywa problematyczny dla przedsiębiorców, ale i producentów opakowań. Które rozwiązania są naprawdę ekologiczne? I jak nie paść ofiarą greenwashingu?

Z danych Eurostatu za 2018 rok wynika, że na jednego mieszkańca Unii Europejskiej przypadają 174 kilogramy odpadów opakowaniowych. Z tego niespełna 114 kilogramów podlega recyklingowi. Wyniki za zeszły rok jeszcze nie zostały udostępnione, jednak można się spodziewać, że w związku z pandemią i wzrostami w sprzedaży online liczba ta wzrośnie. Nic zatem dziwnego, że zarówno ze strony UE, jak i zwykłych konsumentów rośnie oczekiwanie, że firmy będą korzystać z możliwie najbardziej ekologicznych rozwiązań podczas pakowania produktów.ekologiczne opakowania Packhelp

To znacząca zmiana w stosunku do sytuacji, którą mieliśmy dobre kilka lat temu, kiedy jeszcze tematy eko były zarezerwowane raczej dla wąskiej grupy świadomych konsumentów. Obecnie klienci wręcz oczekują, że firma, która produkuje ich ulubione produkty działa w sposób zrównoważony i odpowiedzialny – także w kwestii opakowań.

W pierwszej kolejności należy jednak obalić dwa pokutujące mity. Po pierwsze – chwilowo nie ma na rynku rozwiązania idealnego. Jeden typ opakowania może okazać się bardziej przyjazny środowisku w pewnym obszarze, ale w innym już taki nie będzie. Wybierając opakowania ekologiczne należy zatem rozważyć wady i zalety konkretnych rozwiązań i wybrać takie, które minimalizuje pozostawiany ślad węglowy. Strategia wdrażania ekologicznych opakowań powinna zatem opierać się nie na poszukiwania „złotego Graala”, a wybrać rozwiązanie, które maksymalnie redukuje wpływ na środowisko.

Po drugie, ekologiczne opakowania wcale nie wiążą się z wyższymi kosztami.

Rezygnacja z plastiku

Pierwszym krokiem w kierunku ekologicznych opakowań jest często rezygnacja z plastików. I słusznie. Powstaje na rynku coraz więcej bardziej ekologicznych odpowiedników tradycyjnych rozwiązań. Przykład? Tradycyjne foliopaki. To bardzo wygodne rozwiązanie chroniące paczkę przed uszkodzeniami w wysyłce. O ile są bardzo praktyczne i wytrzymałe, o tyle nie jest to zbyt ekologiczny wybór – właśnie z powodu zawartości plastików. Na rynku jednak dostępna jest alternatywa, czyli biodegradowalne foliopaki wykonywane z przetworzonej skrobi. Warto wspomnieć również o papieropakach – zastępnikach wykorzystujących zamiast plastiku wytrzymały papier o większej gramaturze.

Materiały wtórne i recykling

Kolejną istotną kwestią jest przetwarzalność materiałów, z których produkowane są opakowania. Najpopularniejszymi materiałami są papier i karton, które wedle badań Eurostatu stanowią około 40% odpadów opakowaniowych. Mają one jednak niezaprzeczalną przewagę nad innymi dostępnymi surowcami – są ekonomiczne, wytrzymałe i… najbardziej ekologiczne. To właśnie papier i tektura są materiałami, które najczęściej są odzyskiwane i poddawane recyklingowi. Jednak i tutaj należy być rozważnym. Dlaczego? Każdy producent oferuje inny procent zawartości pozyskanego z recyklingu papieru. Czasami jest to 20%, czasami 40%, a nierzadko nawet 80-90%! Te ostatnie są niezwykle korzystne dla zrównoważonego biznesu. Obieg takiego surowca jest bowiem zamknięty – opakowania powstają z odzyskanych materiałów, a po ich zużyciu mogą zostać ponownie wykorzystane do produkcji pudełek.

Niezwykle ważną częścią dotyczącą materiałów jest także samo projektowanie opakowania. Warto zadbać o to, by pudełko było jak najlepiej dopasowane do rozmiarów produktu. Oszczędność materiałów to nie tylko względy środowiskowe. To także oszczędność pieniędzy przedsiębiorców.

Ceryfikaty i źródła pozyskiwania materiałów

Istotnym zabezpieczeniem potwierdzającym ekologiczny i zrównoważony sposób produkcji jest certyfikacja. Jednym z najpopularniejszych certyfikatów na rynku opakowań jest FSC. To potwierdzenie, że papier i tektura są pozyskiwane z lasów zarządzanych w odpowiedzialny sposób. Certyfikacja wiąże się z poniesieniem dodatkowych kosztów, ale jest ona gwarantem ekologicznego waloru opakowań rozpoznawalnym na całym świecie. Taka inwestycja może okazać się bezcenna w kontekście sprzedaży zagranicznej.

Co ciekawe, jeden z polskich producentów opakowań – zapakuj.to, umożliwia za drobną opłatą wzięcie udziału w akcji sadzenia drzew organizowanej z fundacją One Tree Planted. Po uiszczeniu niewielkiej kwoty zyskujemy pewność, że w ramach rekompensaty zostaną na świecie zasadzone drzewa – dokładnie w tej ilości, która została wykorzystana podczas produkcji.

Nie można także zapomnieć o kwestiach związanych z transportem. Mniej śladu węglowego pozostawimy korzystając z usług lokalnych producentów na terenie kraju bądź nawet województwa.

Ekologiczne opakowania nie muszą być droższe

Jednak ekologiczne opakowania to nie tylko te z certyfikatem. W praktyce okazuje się, że ekologiczne i zrównoważone podejście do materiałów wykorzystywanych przy produkcji opakowań pozwala na pewne oszczędności. Podobnie rzecz ma się z transportem. Nierzadko, dobre zoptymalizowanie opakowań i ekologiczne podejście już na poziomie ich projektowania pozwala na oszczędności rzędu 10-12%.

W jaką stronę zmierza rynek nowych mieszkań? Jak pandemia wpływa na sprzedaż?

W jaką stronę zmierza rynek nowych mieszkań? Jak pandemia wpływa na sprzedaż? Jakie założenia sprzedażowe przyjęli deweloperzy na ten rok? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl

Andrzej Oślizło, prezes Develii

Spowolnienie gospodarcze na pewno nie pozostanie bez wpływu na rynek mieszkaniowy. Prawdopodobnie część osób, szczególnie tych pracujących w najbardziej dotkniętych sektorach gospodarki, będzie musiało wstrzymać się z zakupem mieszkania. Jednak spodziewam się, że w 2021 roku popyt nadal będzie wspierany przez klientów inwestycyjnych i nabywców, którzy w obliczu spadających stóp procentowych będą chcieli ochronić swój kapitał przed inflacją. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę fakt, że potrzeby mieszkaniowe Polaków wciąż są bardzo duże, co potwierdzają wyniki sprzedaży za drugie półrocze 2020 roku. Zakładamy, że w tym roku sprzedaż utrzyma się na podobnym poziomie jak w ubiegłym roku. Jednocześnie wierzymy w długoterminowy wzrost segmentu mieszkaniowego.

Zbigniew Juroszek, prezes Atal

Rynek nieruchomości, podobnie jak preferencje nabywców stale się zmienia. W 2021 roku możemy liczyć na kontynuację trendu zakupu nieruchomości w celach inwestycyjnych, jako ochrona kapitału przed inflacją. Natomiast wśród klientów zainteresowanych zakupem nieruchomości pod własne cele mieszkaniowe coraz większą popularnością cieszą się przestronne mieszkania o większym metrażu.

W ostatnim czasie budujemy także coraz więcej wysokich budynków mieszkalnych, co nie jest jeszcze popularne w Polsce. Swoją działalnością staramy się także wspierać zrównoważony rozwój miast m.in. dzięki adaptacji do nowych funkcji obiektów poprzemysłowych oraz zagospodarowaniu terenów poprodukcyjnych i nieużytków.

Pomimo niepewnego otoczenia popyt na mieszkania jest nadal na bardzo wysokim poziomie. Utrzymujemy dotychczasowe cele, skupiając się na najwyższej jakości realizowanych inwestycji. Jesteśmy skoncentrowani także na utrzymaniu ciągłości realizacji wszystkich prowadzonych projektów deweloperskich. Jeśli chodzi o sprzedaż, nasze plany na ten rok zakładają utrzymanie kontraktacji na poziomie z 2020 roku.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

W 2021 roku nadal będą widoczne trendy, które ujawniły się w drugiej połowie 2020 roku. Klienci nieco zmodyfikowali swoje preferencje zakupowe. Na znaczeniu zyskały dodatkowe powierzchnie np. balkon czy ogródek. Część klientów zmieniła założenia, co do wielkości poszukiwanego mieszkania, bowiem ważniejsze stało się posiadanie miejsca do pracy zdalnej. Z tego samego powodu zmieniły się też preferencje lokalizacyjne. Okazało się, że dojazd do biura nie jest już tak istotny. Pojawiło się też wielu klientów którzy poszukiwali sposobu na uratowanie wartości swoich środków. W porównaniu do innych, alternatywnych możliwości zarabiania czy oszczędzania, nieruchomości są nadal bezpieczną i pewną lokatą kapitału. Tym bardziej, że obecny poziom inflacji oraz oprocentowanie lokat powoduje, że trzymanie środków w banku oznacza realną stratę ich wartości. To samo dotyczy zakupu obligacji natomiast inwestowanie w akcje czy fundusze jest obarczone większym niż zwykle ryzykiem.

Wszystko to pozwala zakładać dalszy kilku procentowy wzrost cen mieszkań w 2021 roku, tym bardziej że nic nie wskazuje na znaczące zmiany w podaży nowych inwestycji.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

Przewidujemy, że poziom sprzedaży utrzyma się na wysokim poziomie. Popyt będzie duży, zarówno zgłaszany przez osoby poszukujące mieszkań do życia, jak i przez inwestorów, którzy traktują mieszkania jako bezpieczną i rentowną metodę ulokowania kapitału. Decyzje ułatwiają zdalne metody wyboru i zakupu mieszkania, a w przypadku inwestorów m.in. niskooprocentowane lokaty bankowe oraz poczucie bezpieczeństwa i dużej szansy na zysk, które daje stabilny rynek nieruchomości. W 2021 roku będziemy kontynuować sprzedaż mieszkań w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu, a ponadto planujemy uruchomić sprzedaż w Trójmieście.

Przewidujemy, że wciąż będzie rosło zainteresowanie mieszkaniami z balkonami, tarasami i ogródkami. Zauważamy nową tendencję, klienci potrzebują coraz większych mieszkań w danym typie. Stąd w osiedlu Pespective – Wille Miejskie we Wrocławiu przygotowujemy dwupokojowe mieszania większe niż 40 mkw. oraz trzypokojowe o metrażu większym niż 60 mkw.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

W branży nieruchomości mieszkaniowych na 2021 rok zakładamy wzrost popytu inwestycyjnego, szczególnie że WIBOR jest rekordowo niski, co może zachęcać do inwestowania w nieruchomości. Lokowanie kapitału w nieruchomości daje obecnie znacznie wyższe stopy zwrotu niż lokaty bankowe czy rynek kapitałowy. Pewna nadpłynność gotówki na rynku będzie przekierowana właśnie na inwestycje w mieszkania, także przez cudzoziemców. Jako dobrą lokatę klienci będą coraz częściej postrzegać mikroapartamenty. Nieduże metraże i promocyjne ceny lokali pozwalają na szeroki wybór. Do zakupu przekonuje także zaawansowany pakiet usług dodatkowych, jak recepcja, concierge, ochrona, elektroniczne zamki, strefa biurowa, pralnia, suszarnia, czy fitness. Taka inwestycja jest jeszcze bardziej opłacalna w przypadku skorzystania z opcji odliczenia podatku VAT.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Niewątpliwie nowe, restrykcyjne normy, dotyczące efektywności energetycznej wprowadzanych inwestycji, zmuszą inwestorów do zadbania o wyższą efektywność energetyczną budynków. Wielu ekspertów przewiduje, że to może spowodować wzrost kosztów budowy nawet o kilkanaście procent.

Jeśli stopy procentowe pozostaną na niskim poziomie, będzie utrzymywał się trend kupowania mieszkań z myślą o wynajmowaniu. Nie tylko przez osoby prywatne. Co najmniej od roku widać na rynku dużą aktywność zagranicznych funduszy, zainteresowanych zakupem większej puli mieszkań w powstających nieruchomościach projektowanych pod najem instytucjonalny. Te nieruchomości będą musiały wyróżniać się dobrą lokalizacją, standardem wykonania, estetyką i przemyślaną strukturą mieszkań. Części wspólne będą musiały być atrakcyjnie zaplanowane, z restauracjami i małymi lokalami usługowymi, jak np. siłownia, spa itp. Będą musiały być objęte profesjonalnym zarządzaniem, co dla wielu inwestorów będzie zupełnie nowym obowiązkiem.

Dla nas, zarówno aspekt energooszczędności, jak też realizacji projektów klasy premium, nie jest wyzwaniem. Mamy w tych obszarach bogate doświadczenie. Także w zarządzaniu lokalami na wynajem. Muszę podkreślić, że, mając na uwadze, jak ważną sprawą dla każdego z nas jest posiadanie własnego lokum oraz chęć inwestowania w mieszkanie indywidualnych nadwyżek finansowych, to chociaż nie wykluczamy współpracy z funduszami, indywidualni klienci pozostają dla nas najważniejszymi partnerami. Przykładem może być aparthotel Varsovia Apartamenty czy Apartamenty Jerozolimskie Invest. W 2021 roku zakładamy uruchomienie nowych inwestycji w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Chorzowie i Łodzi.

Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper S.A.

W 2021 roku nadal trudny do przewidzenia jest rozwój sytuacji związanej z pandemią. Reakcją na negatywne skutki epidemii, może być zarówno większa oszczędność konsumentów oraz wydłużenie czasu podejmowania decyzji zakupowych albo wręcz ich przyspieszenie dla ochrony wartości posiadanych środków.

Klienci coraz większą uwagę zwracają na jakość otaczającej ich przestrzeni, przemyślane rozwiązania projektowe, atrakcyjnie zaaranżowane części wspólne i tereny wokół inwestycji. Są zainteresowani lokalami o większych metrażach, z ogródkami lub większymi balkonami, a także z pomieszczeniami umożliwiającymi zorganizowanie miejsca do pracy i nauki z domu, czy też strefy relaksu i aktywności fizycznej.

W odpowiedzi na obniżenie stóp procentowych zauważamy wzrost zakupów nieruchomości w celach inwestycyjnych. Lokale o podwyższonym standardzie, znajdujące się w prestiżowych lokalizacjach nie tracą na wartości i są postrzegane jako bezpieczna forma lokaty środków.

Na koniec 2020 roku posiadaliśmy blisko 1000 lokali w ofercie we wrocławskich i krakowskich inwestycjach. Sukcesywnie wprowadzamy do sprzedaży kolejne projekty, aby utrzymać atrakcyjną ofertę mieszkań. W bieżącym roku planujemy sprzedać 1000 lokali.

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska

Spodziewamy się stabilnej sytuacji na rynku mieszkaniowym, nie przewidujemy drastycznego osłabienia koniunktury. Przewidujemy spadek liczby mieszkań wprowadzanych do sprzedaży głownie ze względu na utrudnienia w uzyskiwaniu pozwoleń na budowę. Zakładamy jednak, że rynek będzie sprzyjał deweloperom dostarczającym dobry produkt i zróżnicowane, przemyślane projekty zlokalizowane w dużych miastach.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Bardzo liczymy na to, że sytuacja związana z pandemią szybko się zakończy. Prognozujemy, że pomimo spowolnienia gospodarczego, rynek mieszkaniowy w tym roku nadal będzie się rozwijał. Popyt na mieszkania będzie utrzymywał się na wysokim poziomie, gdyż klienci nadal będą poszukiwać bezpiecznych form lokowania i ochrony kapitału. W 2021 roku planujemy wprowadzić do oferty kilka nowych inwestycji na terenie Warszawy. W związku z tym, mamy nadzieję, że uda się zwiększyć wynik sprzedażowy w porównaniu z 2020 rokiem.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Deweloperzy starannie weryfikują projekty, które planują wdrożyć do sprzedaży w 2021 roku i w kolejnych latach. Z uwagi na zmiany preferencji klientów, wiele firm rozpoczęło analizę gruntów pod budownictwo domów jednorodzinnych, segmentów, które są przeznaczone dla kilkuosobowych rodzin. Na bieżący rok założyliśmy optymistyczne plany sprzedażowe, które wynikają m.in. z wprowadzanych nowych projektów do sprzedaży o przemyślanej strukturze, architekturze oraz udogodnieniach dla mieszkańców.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

Myślę, iż rynek mieszkaniowy nadal pozostanie w dobrej kondycji. Popularnością będą cieszyły się projekty w dobrych lokalizacjach, co widzimy na przykładzie naszej topowej inwestycji w Poznaniu przy ul. Lwowskiej. Obserwujemy trendy wśród naszych klientów i pod nie dostosowujemy ofertę. W inwestycji Kórnicka w Poznaniu oddaliśmy naszym klientom Klub Mieszkańca, który okazał się strzałem w dziesiątkę.

Myślę, iż spowolnienie gospodarcze tylko częściowo wpłynie na decyzje zakupowe. Na pewno trudniej obecnie uzyskać kredyt na zakup mieszkania, a z drugiej strony stale rozwija się segment mieszkań na wynajem.

Na rok 2021 nasza spółka założyła wzrost sprzedaży w porównaniu do roku 2020. Planujemy wykonać podobny wolumen sprzedażowy jak w 2019 roku. Do sprzedaży wprowadzamy kilka nowych inwestycji, m.in. w Poznaniu, Świnoujściu, Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu Nickel Development

Od wielu lat obserwujemy, że w Poznaniu jest coraz mniej działek na sprzedaż i dlatego deweloperzy chętnie budują na przedmieściach. W najbliższych latach prognozujemy dalsze rozlewanie się miasta poza jego granice. Trend ten jest także zbieżny z oczekiwaniami dużej grupy klientów, dla których dystans i pewnego rodzaju izolacja mają znaczenie. Dom, czy szeregowiec pod Poznaniem daje im więcej swobody i niezależności, a bliskość przyrody zapewnia rodzaj relaksu, który dla mieszkańców miasta jest trudniej dostępny.

Od początku pandemii obserwujemy więcej zapytań o lokale 3-4 pokojowe i zapewne w tym roku będzie podobnie. Część osób bowiem zakłada, że system pracy zdalnej pozostanie z nami na dłużej i chcą mieć odpowiednio dużo przestrzeni do jej realizacji. Nadal obserwujemy duże zainteresowanie rynkiem second home. Posiadanie nawet niedużego mieszkania w atrakcyjnej turystycznie lokalizacji jest gwarantem odpoczynku i niezależności.

Agata Zambrzycka, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Aria Development

Przede wszystkim mamy nadzieję, że uda nam się uniknąć kolejnych lockdownów. W styczniu br. obserwowaliśmy lekkie spowolnienie. Wydaje się, że kolejna, niewielka obniżka referencyjnej stopy procentowej może podtrzymać popyt na rynku pierwotnym. W 2021 roku chcielibyśmy osiągnąć sprzedaż na poziomie podobnym, jak w ubiegłym roku. Zakładamy, że do grudnia sfinalizujemy sprzedaż Osiedla Łomianki. Planujemy też zakończenie sprzedaży mieszkań w pierwszym etapie Nowego Osiedla Natura i rozpoczęcie kolejnej fazy inwestycji. Pracujemy również nad kilkoma dużymi projektami, które prawdopodobnie wystartują pod koniec tego roku.

Sylwester Śniadecki, prezes zarządu Śniadecki Development i Śniadecki Investment Group

2021 rok będzie czasem, w którym klienci coraz częściej będą poszukiwać mieszkań czy domów mających większy metraż lub komfortowo rozplanowaną przestrzeń. Wydarzenia z poprzedniego roku sprawiły, że nasze M stały się nie tylko azylem, w którym odpoczywamy i spędzamy czas w gronie najbliższych. Obecnie są również miejscami pracy i szkołami. Możliwość wygospodarowania stref dedykowanych różnorodnym potrzebom domowników okazała się nieoceniona, dlatego obserwujemy już od ponad pół roku większe zainteresowanie projektami o powierzchni powyżej 60 mkw.
Naszym celem na 2021 jest oddanie do użytku 60 lokali, czyli o połowę więcej, aniżeli w 2020 roku. To dowód na to, że zakładamy pozytywny scenariusz i nie przewidujemy, aby spowolnienie gospodarcze wpłynęło negatywnie na wskaźniki sprzedaży, także w ujęciu całego rynku.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu Aurec Home

Ostatnie miesiące pokazały, że pomimo niepewnego otoczenia, popyt na mieszkania wciąż jest relatywnie wysoki. Dodatkowo, niskie stopy procentowe zachęcają do inwestowania w nieruchomości, które obecnie są postrzegane, nie tylko jako dodatkowe źródło dochodu, ale także jako doskonały sposób ochrony kapitału przed rosnącą inflacją.

Rozpoczynamy budowę II etapu osiedla Miasteczko Jutrzenki w warszawskich Włochach, w którym oferujemy łącznie 140 mieszkań. Osiedle cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem i większość lokali z pierwszego etapu jest już wyprzedana. Wkrótce rozpoczniemy bardzo ciekawy projekt w Ursusie. Na 2,5 ha działce przy ulicy Dyrekcyjnej w Warszawie planujemy wybudować około 800 mieszkań, a także lokale handlowe, gastronomiczne i usługowe.

Autor: dompress.pl

Dolar rośnie względem euro. Dobre dane z amerykańskiego rynku pracy

Po pozytywnych danych z amerykańskiego rynku pracy trwa dobra passa amerykańskiej waluty. Nie zmienia to faktu, że nawet w tym tempie powrót do przedpandemicznej normy potrwa wiele kwartałów.

Dobre dane zza Oceanu

W USA szczególną wagę przykłada się do danych z rynku pracy. Nie może zatem dziwić, że wczorajszy odczyt nowo utworzonych miejsc pracy, który wyniósł +174 tysiące wywołał entuzjazm na rynkach. Analitycy spodziewali się poprawy po słabym grudniu, ale zaledwie o 45 tysięcy. Żeby lepiej oddać skalę tego zjawiska, w USA jest 10,7 mln bezrobotnych, oznacza to, że powstały miejsca pracy dla 1,5%. Aby wrócić do poziomów sprzed pandemii, potrzebowalibyśmy utrzymać to tempo jeszcze ponad dwa lata. Pomimo tego, rynki uznały te dane za korzystne i dolar dalej się umacnia – dzisiaj nad ranem przekraczając pierwszy raz od przełomu listopada i grudnia poziom 1,20 na parze względem euro.

RPP nie tnie stóp

Zgodnie z oczekiwaniami analityków Rada Polityki Pieniężnej nie obniżyła stóp procentowych na wczorajszym posiedzeniu. Nie pojawiły się też w komentarzach żadne istotne fakty dotyczące kolejnych działań. W dalszym ciągu jednak inwestorzy obawiają się straszaka w postaci możliwych interwencji walutowych gdyby cena euro wyrażona w złotych była zbyt niska. Słaba waluta oprócz niskich stóp procentowych jest jednym z pomysłów na pobudzenie gospodarki. W rezultacie wczoraj doszło do stabilizacji euro w okolicach 4,49 zł. Ostatnio tak tanie euro mieliśmy w połowie grudnia.

Ropa naftowa w górę

Dobre dane z kolejnych gospodarek powodują, że inwestorzy coraz przychylniej patrzą również na ropę naftową. Rosnący popyt spowodowany widmem odmrażania gospodarki spowodował, że od początku roku cena baryłki notowanej w Londynie wzrosła z 51 dolarów do 59 dolarów dzisiaj rano. W rezultacie tych danych byliśmy świadkami wzrostów na walutach krajów wydobywających ten surowiec, jako istotny procent gospodarki. Widać to szczególnie na koronie norweskiej, w przypadku rosyjskiego inne problemy tłumiły ten efekt.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Wielka Brytania – decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Różna stawka VAT dla dań na miejscu i na wynos – ważny wyrok TSUE

Franczyzobiorca sieci McDonald’s prowadzi sprzedaż gotowych posiłków i dań oferowanych do spożycia w lokalu lub na wynos, np. w okienku zewnętrznym do zakupu typu „drive-thru”. W 2016 r. organ skarbowy uznał, że cała działalność przedsiębiorcy powinna zostać zakwalifikowana jako usługi związane z wyżywieniem, a więc podlegać opodatkowaniu 8% stawką VAT, a nie jako dostawy dań gotowych ze stawką VAT 5%, jak to kwalifikował przedsiębiorca. W sprawie tej z wnioskiem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym wystąpił Naczelny Sąd Administracyjny. TSUE 12 listopada 2020 r. wydał bardzo ważne dla przedsiębiorców orzeczenie, bo – jak sam zaznaczył – okoliczności sprawy skłoniły go do dokonania po raz pierwszy wykładni wiążących w prawie unijnym pojęć „usług restauracyjnych i cateringowych” (Sprawa C‑703/19, J.K. przeciwko Dyrektorowi Izby Administracji Skarbowej w Katowicach).

Różna stawka VAT dla dań na miejscu i na wynos

Przygotowywane we franczyzowych lokalach dania z półproduktów oferowane są klientom na ciepło i na zimno jako gotowe do spożycia na miejscu wewnątrz lokalu lub na wynos. Urząd kontroli skarbowej we wrześniu 2016 r. przeprowadził u franczyzobiorcy kontrolę rozliczeń VAT za okres od 1 stycznia do 30 czerwca 2016 r. W jej wyniku uznał, że przedsiębiorca stosował niewłaściwą, zaniżoną 5% stawkę VAT do posiłków oferowanych na wynos, kwalifikując je jako opodatkowane w ramach dostawy gotowych dań. Zdaniem organu powinien je traktować jako usługi związane z wyżywieniem i opodatkowywać 8% stawką VAT, bowiem decyduje o tym już sam fakt sporządzania tych dań na miejscu, jak i oferowanie ich do natychmiastowego spożycia w lokalu. To zdaniem urzędu elementy przesądzające o zakwalifikowaniu działań przedsiębiorcy jako świadczenie usług gastronomicznych.

Wątpliwości Naczelnego Sądu Administracyjnego

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w marcu 2018 r. oddalił skargę przedsiębiorcy wniesioną na decyzję organu, wymierzającą mu zobowiązanie w VAT. Jednak wątpliwości co do słuszności oceny urzędu kontroli skarbowej wyraził rozpoznający wniesioną przez franczyzobiorcę skargę kasacyjną NSA. Składając do Trybunału Sprawiedliwości UE pytanie prejudycjalne, zauważył, że zgodnie z art. 98 unijnej dyrektywy VAT obniżone stawki VAT mają zastosowanie wyłącznie do dostaw towarów i świadczenia usług, których kategorie są określone w jej załączniku III. A załącznik ten, zatytułowany: „Wykaz dostaw towarów i świadczenia usług, do których można zastosować stawki obniżone, o których mowa w art. 98” w pkt 1 stwierdza, że zaliczają się do nich m.in. środki spożywcze przeznaczone do spożycia przez ludzi, natomiast w pkt 12a wskazane są również usługi restauracyjne i cateringowe.

NSA powziął wątpliwość, czy w zakresie pojęcia „usługi restauracyjnej”, do której zastosowanie ma obniżona stawka VAT w oparciu o ww. unijne przepisy, mieści się sprzedaż dań gotowych, w warunkach takich jak w tej sprawie w sytuacji, w której sprzedawca:

  • udostępnia klientom odpowiednią infrastrukturę umożliwiającą spożycie dania na miejscu, a więc wydzieloną przestrzeń konsumpcyjną oraz dostęp do toalet;
  • nie oferuje przy tej sprzedaży wyspecjalizowanej obsługi kelnerskiej oraz serwisu w ścisłym znaczeniu;
  • sprzedaje dania w uproszczonym procesie zamówień, częściowo zautomatyzowanym;
  • oferuje klientowi ograniczone możliwości personalizacji zamówienia.

NSA zadał również pytanie, czy dla udzielenia odpowiedzi twierdzącej wystarczające jest ustalenie, że klient miał potencjalną możliwość skorzystania z oferowanej infrastruktury, czy też niezbędne jest stwierdzenie, że z punktu widzenia przeciętnego klienta element ten stanowi istotną część świadczenia? Zapytał też, czy dla rozstrzygnięcia powyższej kwestii ma znaczenie sposób przygotowania dań, w szczególności polegający na obróbce termicznej niektórych z półproduktów oraz skomponowaniu z półproduktów gotowych dań?

Wątpliwości klasyfikacyjne PKWiU

Polski sąd odsyłający zauważył, że zgodnie z art. 5a krajowej ustawy o VAT towary i usługi wymienione w klasyfikacjach wydanych na podstawie przepisów o statystyce publicznej są identyfikowane za pomocą tych klasyfikacji, jeżeli dla tych towarów lub usług przepisy ustawy lub przepisy wykonawcze wydane na jej podstawie powołują symbole statystyczne. Zaś zgodnie z art. 41 ust. 2a ustawy o VAT, w związku z jej załącznikiem nr 10, dla gotowych posiłków i dań z wyłączeniem produktów o zawartości alkoholu powyżej 1,2% stawka podatku VAT wynosi 5%. Natomiast grupowanie statystyczne 56.1 PKWiU zatytułowane „Usługi restauracji i pozostałych placówek gastronomicznych” obejmuje w szczególności kategorie 56.10.11 („Usługi przygotowywania i podawania posiłków w restauracjach”), 56.10.13 („Usługi przygotowywania i podawania posiłków w lokalach samoobsługowych”) i 56.10.19 („Pozostałe usługi podawania posiłków”).

Zdaniem NSA sposób uregulowania usług restauracyjnych w PKWiU wpłynął na zakres uregulowania kategorii „Gotowe posiłki i dania, z wyłączeniem produktów o zawartości alkoholu powyżej 1,2%”. Odwołanie się do PKD zawęża bowiem tę kategorię do podklasy PKD 10.85.Z – odnoszącej się do wytwarzania gotowych posiłków i dań, a podklasa ta nie obejmuje przygotowywania posiłków do bezpośredniego spożycia, sklasyfikowanego w odpowiednich podklasach działu 56 PKWiU. Tak więc pojęcie „działalność usługowa związana z wyżywieniem” użyte dla określenia pozycji w 56 PKWiU jest szersze od pojęcia „usługi restauracyjne” zawartego w dyrektywie VAT, co oznacza, że ma wpływ na zakres stosowania do kategorii „Gotowe posiłki i dania”.

Usługi restauracyjne i cateringowe, czy dostawa środków spożywczych?

TSUE postanowił odpowiedzieć na pytania odsyłające polskiego sądu bez przeprowadzania rozprawy. Zdecydował je połączyć w jedno: czy do celów opodatkowania według obniżonej stawki VAT art. 98 ust. 2 dyrektywy VAT i pkt 1 i 12a załącznika III do tej dyrektywy w związku z art. 6 rozporządzenia wykonawczego nr 282/2011 należy interpretować w ten sposób, że różne rodzaje działalności polegającej na dostarczaniu dań gotowych do natychmiastowego spożycia w lokalach gastronomicznych szybkiej obsługi objęte są pojęciem „usług restauracyjnych i cateringowych”, czy też pojęciem „środków spożywczych”. Pierwsze podlegały w Polsce opodatkowaniu 8% stawką VAT, drugie z kolei 5%.

Zgodnie z art. 6 ust. 1 i 2 rozporządzenia wykonawczego nr 282/2011 usługi restauracyjne i cateringowe oznaczają usługi polegające na dostarczaniu gotowej lub niegotowej żywności lub/i napojów przeznaczonych do spożycia przez ludzi wraz z odpowiednimi usługami wspomagającymi, pozwalającymi na ich natychmiastowe spożycie. Dostarczanie żywności i/lub napojów stanowi jedynie element większej całości, w której muszą przeważać usługi. Usługi restauracyjne polegają na świadczeniu takich usług w lokalu należącym do usługodawcy, podczas gdy usługi cateringowe polegają na świadczeniu takich usług poza lokalem usługodawcy. Za usługi cateringowe i restauracyjne nie uznaje się dostawy gotowej lub niegotowej żywności i/lub napojów wraz z ich transportem lub bez niego, jeśli nie towarzyszą im żadne inne usługi wspomagające.

Decydująca jest realizacja usług wspomagających towarzyszących dostarczeniu żywności

W opinii rzecznika generalnego TSUE Jeana Richarda De La Toura brzmienie dwóch pierwszych zdań oraz zdania ostatniego ww. przepisu prowadzi do uznania, że usług restauracyjnych i cateringowych nie charakteryzuje sposób przygotowania żywności, lecz realizacja usług wspomagających, towarzyszących dostarczaniu tej żywności. A te wspomagające usługi muszą mieć dodatkowo charakter wystarczający i przeważający w celu zapewnienia natychmiastowego spożycia gotowej żywności. W przeciwnym razie dostarczanie żywności należy traktować jako dostawę towarów, a konkretnie „środków spożywczych”. Zdanie trzecie powyższej regulacji stanowi natomiast, że jedynie miejsce świadczenia usług towarzyszących dostarczaniu żywności pozwala odróżnić usługi restauracyjne od usług cateringowych.

W oparciu o wyrok TSUE Faaborg‑Gelting Linien z 2 maja 1996 r. oraz doprecyzowujący jego zakres wyrok Bog i in. z 10 marca 2011 r. rzecznik TSUE stwierdził, że o kwalifikacji, czy w danym przypadku mamy do czynienia ze świadczeniem usług restauracyjnych i/lub cateringowych, decyduje ustalenie dominującej roli ww. usług wspomagających, oferowanych przez pracowników odpowiedzialnych za zapewnianie usług organizujących bezpośrednie spożycie podawanej żywności.

„…jestem zdania, że w większości przypadków fakt, iż żywność jest podawana w miejscu znajdującym się pod kontrolą podatnika, w którym zasoby rzeczowe i ludzkie są zgromadzone i wykorzystywane w celu zapewnienia konsumentowi komfortu (np. za pomocą stołów i krzeseł) i bezpieczeństwa (w szczególności higieny wyposażenia), pozwala rozróżnić świadczenie usług od dostawy towarów” (opinia z 12 listopada 2020 r. w sprawie C 703/19).

Ostatecznie to klient decyduje, czy skorzysta z usługi restauracyjnej, czy nie

Rzecznik dodał, że powyższe należy jednak połączyć z decyzją konsumenta o skorzystaniu lub nie z usług wspomagających. A więc, czy zdecyduje on o natychmiastowym spożyciu podanych mu posiłków wewnątrz, czy spożyciu ich na zewnątrz obiektów usługodawcy. Bo jeśli zdecyduje o wyborze drugiej opcji, wówczas samo udostępnianie materiałowej i osobowej infrastruktury nie jest wystarczające do uznania dokonanej przez przedsiębiorcę czynności za świadczenie usług restauracyjnych czy cateringowych.

W odpowiedzi na zadane przez NSA pytanie rzecznik TSUE stwierdził, że unijne przepisy w zakresie możliwości stosowania obniżonych stawek VAT 8% lub 5% należy interpretować tak, że:

„…pojęcie „usług restauracyjnych i cateringowych” obejmuje dostarczanie żywności w miejscu znajdującym się pod kontrolą podatnika, w którym zasoby rzeczowe i ludzkie są zgromadzone i wykorzystywane w celu zapewnienia jakości obsługi konsumenta, która jest wystarczająca do zagwarantowania komfortu i bezpieczeństwa natychmiastowego spożycia tej żywności na miejscu. (…) pojęcie „środków spożywczych” obejmuje dostarczanie żywności celem jej natychmiastowego spożycia poza udostępnionym przez podatnika miejscem zapewniającym usługi wspomagające umożliwiające spożycie tej żywności na miejscu” (opinia z 12 listopada 2020 r. w sprawie C 703/19).

Zatem, jeśli klient weźmie zakupione w lokalu danie na wynos i nie spożyje go przy wykorzystaniu infrastruktury udostępnionej przez ten lokal, to nie będzie to stanowić usługi restauracyjnej, a dostawę środków spożywczych.

Aby nie było niejasności, polski fiskus po prostu podciągnął wszystko pod jedną, wyższą stawkę VAT

Powyższe rozstrzygnięcie TSUE może pomóc przedsiębiorcom z branży gastronomicznej, których dostawy towarów, gotowych dań na wynos, rozumianych przez regulacje unijne jako dostawy środków spożywczych, fiskus opodatkowywał wyższą, 8% stawką VAT przeznaczoną dla usług restauracyjnych lub cateringowych. Audyt prawny dokonanych w tym zakresie rozliczeń opłaca się im jednak przeprowadzić tylko wstecz od 30 czerwca 2020 r. Z dniem 1 lipca 2020 r. zaczął bowiem obowiązywać wprowadzony Ustawą z dnia 9 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1751) przepis art. 41 ust. 12f ustawy o VAT, zgodnie z którym 8% stawkę VAT stosuje się, poza kilkoma wyjątkami, do dostawy towarów i świadczenia usług klasyfikowanych według Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług w grupowaniu „usługi związane z wyżywieniem” (PKWiU 56). Ale wydana opinia TSUE może również okazać się istotną wskazówką dla firm w celu właściwej interpretacji obecnych, zmienionych przepisów dotyczących opodatkowania VAT.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Co napędzi branżę logistyczną w 2021?

Za nami wyjątkowy dla e-commerce pod wieloma względami rok 2020, a przed nami kolejne miesiące, kiedy znajdujemy się w pandemicznej rzeczywistości. Czy obserwować będziemy zmiany w globalnym biznesie, mające wpływ także na branże logistyczną? Czy też kontynuowane będą trendy widoczne już w 2020 roku?

  1. E-commerce? Dekada w trzy miesiące

Rok 2020 był pod względem wzrostów w e-commerce szalony. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych pierwszy kwartał 2020 roku wygenerował tak duże zyski, jak cała dekada! Pod względem wzrostów handlu internetowym, Europa Środkowo-Wschodnia była najszybciej rosnącym obszarem ze skalą wzrostu 21,5% (Środkowy Wschód i Afryka – 19,9%, Ameryka Płd. – 19,4%). Przedłużająca się pandemia spowodowała zmianę nawyków zakupowych. Po doświadczeniach roku 2020 część biznesów opierających się na sprzedaży nie wróci już do trybu stacjonarnego – dotyczy to np. branży odzieżowej. Przed nami kolejny rok ze wzrostami w e-commerce, tym bardziej, że wg danych Według ostatniego badania GEMIUS i Izby Gospodarki Elektronicznej już 73% internautów robi zakupy online. Wynik ten jest lepszy od poprzedniej fali badania aż o 11 punktów procentowych.

  1. Wzmacnianie pozytywnego doświadczenia

Każda poprawa w obszarze customer experience zwiększa zaangażowanie klienta, dlatego firmy z branży e-commerce muszą dopracowywać swoje procesy do perfekcji. Jednym z kluczowych aspektów jest terminowość dostawy. W najbardziej zaawansowanych systemach automatycznego magazynowania zdjęcie towaru z lokalizacji może zająć zaledwie 49 sekund od kliknięcia. Jak to wpływa ma szybkość realizacji, nie trzeba wspominać.

  1. Czas na Business 5.0

Cyfrowa transformacja dzieje się na naszych oczach, a przyspieszył ją kryzys COVID-19. Biznes 5.0 wykorzystuje możliwości, które niosą za sobą technologie i era cyfryzacji, w tym takie narzędzia jak sztuczna inteligencja, Big Data, automatyzacja procesów biznesowych.

– Niewątpliwie do tego obszaru zalicza się automatyzacja procesów magazynowych, od której zależy rentowność wielu biznesów i zadowolenie milinów klientów różnych branż. Przykładem może być oparty o najnowsze rozwiązania robotyzacji i oprogramowania system AutoStore, który dzięki kilku tysiącom realizowanych zamówieniach dziennie pozwala zwiększyć wydajność o kilkadziesiąt procent w skali rok do roku – mówi Anna Wiśniewska, managing director w Element Logic Polska.

  1. Doskonalenie łańcucha dostaw

Głównym założeniem efektywnego łańcucha dostaw jest obniżenie kosztów lub wzrost przychodów w wyniku doskonalenia jakości obsługi. To z kolei pozwala zmaksymalizować korzyści ekonomiczne Według danych EY przedsiębiorcy są świadomi, jak duże rezerwy tkwią w ich niedoskonałych łańcuchach dostaw. Aż 52% z nich – aktywnie podejmuje kroki w celu zmiany obecnego łańcucha dostaw, natomiast 40% ma w planach ich zainicjowanie, ale jeszcze zastanawia się nad ich charakterem.

  1. Redukcja kosztów i… śladu węglowego

Użytkownicy oraz opinia publiczna coraz częściej zwracają uwagę na to, jak pod względem ekologii wygląda proces produkcji i dostawy towaru – eko trend wciąż będzie jednym z wiodących, również w branży logistycznej – ze względu na oszczędności, ale nie tylko. – Magazyny pochłaniają ogromne ilości zasobów, ale zarządzanie nimi w sposób zrównoważony jest możliwe. Przykładowo roboty wdrożone w systemie AutoStore regenerują energię za każdym razem, gdy opuszczają pojemnik lub zmniejszają prędkość – podobnie jak samochód elektryczny – dzięki czemu energia cyrkuluje i jest stała. Dziesięć robotów AutoStore zużywa tyle samo energii co jeden odkurzacz. Mogą one z łatwością korzystać także z energii słonecznej, dzięki czemu idealnie nadają się do zastosowania w nowoczesnych energooszczędnych magazynach – dodaje Anna Wiśniewska.

Źródło:

  • https://www.mckinsey.com/business-functions/strategy-and-corporate-finance/our-insights/five-fifty-the-quickening#
  • https://www.ey.com/pl_pl/business-5-0/odpornosc-lancucha-dostaw-znane-wyzwanie-w-nowym-wydaniu
  • https://eizba.pl/e-commerce-co-nas-czeka-w-2021/
  • https://www.businessinsider.com/global-ecommerce-2020-report?IR=T
  • https://www.businessinsider.com/global-ecommerce-2020-report?IR=T

Wyniki finansowe PKN ORLEN za 4 kwartał 2020 roku

PKN ORLEN w 2020 roku osiągnął wynik EBITDA LIFO na wysokim poziomie 12,1 mld zł oraz zysk netto w wysokości 3,4 mld zł, uwzględniając zysk na nabyciu akcji spółki Energa. W tym czasie kontynuowano kluczowe inwestycje rozwojowe, na które zgodnie z planem przeznaczono łącznie 9 mld zł. W 2020 roku rekordowy wynik 3,3 mld zł osiągnął segment detaliczny oraz obszar energetyki z zyskiem EBITDA LIFO w wysokości 3,4 mld zł. Pomimo negatywnego wpływu otoczenia makroekonomicznego, związanego z pandemią COVID-19, przychody ze sprzedaży uplasowały się na poziomie 86,2 mld zł. Pod koniec listopada ubiegłego roku przyjęta została długoterminowa strategia PKN ORLEN do roku 2030 roku, a we wrześniu polityka klimatyczna Grupy ORLEN, która zakłada osiągnięcie neutralności emisyjnej przez Koncern w 2050 roku.

– W 2020 roku osiągnęliśmy bardzo solidne wyniki, mimo niesprzyjającego otoczenia makroekonomicznego spowodowanego pandemią. Kluczem do sukcesu w branży paliwowo-energetycznej jest dywersyfikacja  obszarów działalności. Dlatego wnikliwie obserwujemy panujące trendy i skutecznie na nie odpowiadamy, co przekłada się bezpośrednio na osiągane wyniki finansowe. Jesteśmy firmą globalną, więc podejmowane decyzje i działania muszą być ukierunkowane na wzmacnianie naszej pozycji w stosunku do konkurentów, bo w długiej perspektywie, w grze zostaną tylko najsilniejsze koncerny. Rekordowe wyniki segmentu detalicznego i energetycznego oraz wysokie wyniki w segmencie petrochemii pokazują, że podejmując trzy lata temu decyzje uwzględniające akwizycje oraz inwestycje w tych obszarach, właściwie określiliśmy strategiczne kierunki rozwoju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

W 2020 roku konsekwentnie realizowano działania nakierowane na tworzenie multienergetycznego koncernu. PKN ORLEN kontynuował i zainicjował szereg działań inwestycyjnych, ukierunkowanych na wzrost zysków i poszerzenie oferty produktowej. Kontynuowane były prace nad inwestycjami w segment petrochemiczny oraz rozbudowa mocy nawozowych w ANWIL czy przekształcanie spółki ORLEN Południe w nowoczesną biorafinerię, m.in. poprzez budowę instalacji do produkcji ekologicznego glikolu. Rozpoczęła się również inwestycja w instalację Visbreakingu w Płocku. PKN ORLEN sfinalizował nabycie akcji spółki Energa, zakończył przejęcie spółki RUCH, uzyskał warunkową zgodę Komisji Europejskiej na akwizycję Grupy LOTOS oraz zainicjował proces przejęcia PGNiG.  Na początku grudnia ubiegłego roku zainicjowany został proces przejęcia Grupy Polska Press, na bazie, której PKN ORLEN zbuduje nowoczesną platformę do komunikacji z klientami. W 2020 roku wzmacniano kompetencje w obszarze odnawialnych źródeł energii, m.in. poprzez przejęcie Grupy Energa oraz zaawansowane przygotowania do budowy morskiej farmy wiatrowej, co umożliwiło wybór partnera branżowego do realizacji tego projektu na początku 2021 roku.

W 2020 roku PKN ORLEN osiągnął:

  • EBITDA LIFO na poziomie 12,1 mld zł (przed odpisami aktualizującymi wartość aktywów trwałych i uwzględniając zysk na nabyciu akcji spółki Energa)
    • zysk netto w wysokości 3,4 mld zł
    • przychody na poziomie 86,2 mld zł

PKN ORLEN w 4 kwartale 2020 roku utrzymał stabilną pozycję i wskaźniki finansowe na bezpiecznym poziomie. W tym czasie spółka wyemitowała obligacje korporacyjne  o łącznej wartości 1 mld zł, gdzie poziom marży uzależniony będzie od ratingu ESG, nadawanego przez agencję MSCI ESG Research Limited. Emisja spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony inwestorów – łączna wartość zapisów w procesie budowy księgi popytu wyniosła 2,2 mld zł, ponad 2 razy więcej niż łączna wartość nominalna obligacji. PKN ORLEN uzyskał bardzo korzystne warunki finansowania – najniższe oprocentowanie w historii spółki i jednocześnie najniższą marżę od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku.

Na wynik segmentu rafineryjnego w 4 kwartale 2020 roku znaczący wpływ miały niekorzystne warunki makroekonomiczne. Spowodowane były głównie spadkiem marż na lekkich i średnich destylatach, niższym dyferencjałem Brent/Ural o (-) 1,4 USD/bbl (r/r) i umocnieniem złotówki względem dolara. Duże znaczenie miał także ujemny wpływ transakcji zabezpieczających przepływy pieniężne, realizowanych na zakupach ropy naftowej i sprzedaży produktów. Czynniki te spowodowały, że segment rafineryjny osiągnął EBITDA LIFO na poziomie (-) 145 mln zł. Niekorzystne efekty zostały częściowo ograniczone wpływem wyższych marż na ciężkich frakcjach rafineryjnych oraz niższych kosztów zużyć własnych w wyniku spadku cen ropy o (-) 19 USD/bbl. Przerób ropy wyniósł 7,4 mt, natomiast sprzedaż 6,2 mt.

Segment petrochemiczny w ostatnim kwartale 2020 roku osiągnął 508 mln zł EBITDA LIFO, co oznacza wzrost o 187% (r/r). Jest to efekt poprawy wyników przez wszystkie spółki segmentu m.in. dzięki wyższym (r/r) marżom petrochemicznym oraz osłabieniu złotówki względem euro. Sprzedaż produktów petrochemicznych wyniosła 1,4 mt i była wyższa o 17% (r/r), w tym: poliolefin o 47%, nawozów o 12%, PCW o 115% i PTA o 15%, przy porównywalnej sprzedaży olefin. W Polsce wzrost wyniósł 13% (r/r) w efekcie wyższej sprzedaży etylenu, PTA, nawozów i PCW, w Czechach 22% (r/r) w związku z wyższą sprzedażą polietylenu, spowodowaną uruchomieniem PE3, polipropylenu oraz PCW, natomiast w ORLEN Lietuva aż 200% (r/r) w efekcie wyższej sprzedaży zewnętrznej propylenu.

W 4 kwartale ub.r. Koncern odnotował rekordowy wynik segmentu energetycznego, który wyniósł 1,1 mld zł EBITDA LIFO. To wzrost o 192% (r/r). Rezultat ten został osiągnięty głównie w efekcie konsolidacji wyników Grupy ENERGA przy korzystnym wpływie makro (r/r) spowodowanym szybszym wzrostem cen energii elektrycznej w porównaniu do cen gazu. W tym czasie Koncern dysponował 3,2 GWe zainstalowanej mocy elektrycznej i 6 GWt mocy cieplnej. Produkcja energii elektrycznej, która w ponad 70% pochodziła ze źródeł zero i niskoemisyjnych, wyniosła 3,3 TWh, co oznacza wzrost o 10% (r/r). Na zwiększenie produkcji energii elektrycznej wpływ miało głównie korzystne makro dla bloków gazowych, elektrowni wodnych (lepsze warunki hydrometeorologiczne), elektrowni wiatrowych (wzrost wietrzności i oddana do użytku nowa farma wiatrowa Energi o mocy ok. 31 MW) oraz mniejszy wolumen ze spalania biomasy (rezygnacja ze współspalania w Ostrołęce). Sprzedaż energii elektrycznej utrzymała się na poziomie porównywalnym do analogicznego okresu ubiegłego roku, natomiast w wyniku zwiększenia pracy zdalnej w Polsce wzrosła jej dystrybucja. W ramach budowy nowych obszarów biznesowych w segmencie energetyki, PKN ORLEN koncentruje się na rozwoju morskiej energetyki wiatrowej. Inwestycja w pierwszą farmę wiatrową na Bałtyku będzie realizowana wspólnie z wybranym partnerem – kanadyjską spółką Northland Power.

Segment detaliczny PKN ORLEN wypracował w 4 kwartale ub.r. 827 mln zł EBITDA LIFO, co oznacza wzrost o 41% (r/r). Na dobry wynik wpłynął głównie wzrost marż paliwowych na rynku polskim i niemieckim, przy porównywalnym poziomie marż na rynku czeskim i litewskim (r/r). W tym czasie kontynuowano rozwój oferty pozapaliwowej. O 145 wzrosła liczba punktów gastronomicznych Stop Cafe/star Connect (włączając sklepy convenience) w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Na koniec grudnia 2020 roku było ich łącznie 2290, w tym: 1725 Stop Cafe w Polsce (włączając 662 sklepy convenience), 385 Stop Cafe w Czechach, 139 star Connect w Niemczech, 28 Stop Cafe na Litwie oraz 13 Stop Cafe na Słowacji. Zgodnie z przyjętą strategią, Koncern konsekwentnie przystosowywał sieć stacji do sprzedaży paliw alternatywnych. W rezultacie liczba punktów alternatywnego tankowania wzrosła o 104 (r/r) i obecnie wynosi 212, w tym: 167 punktów ładowania samochodów elektrycznych, 2 stacje wodorowe oraz 43 stacje CNG. Najwięcej jest ich zlokalizowanych w Polsce – 137, w Czechach 66, a w Niemczech 9.

Segment wydobycia wypracował rezultat EBITDA LIFO na poziomie 50 mln zł, co oznacza wzrost o 52% (r/r). Wynik ten Koncern osiągnął pomimo spadku cen ropy i kondensatu gazowego głównie dzięki wyższym cenom gazu (r/r) oraz transakcjom zabezpieczającym przepływy pieniężne. W Polsce średnie wydobycie wyniosło 1 tys. boe/d, przy czym 100% stanowił gaz, a w Kanadzie 15,2 tys. boe/d, w tym 42% stanowiły węglowodory ciekłe. W grudniu 2020 roku, w ramach testu produkcyjnego, spółka ORLEN Upstream uruchomiła wydobycie gazu ziemnego ze złoża Bystrowice. Zrealizowano również wiercenie otworu Grodzewo-1 i przeprowadzono testy wydobywcze. Z kolei w Kanadzie wznowiono prace inwestycyjne związane z zagospodarowaniem posiadanych aktywów, w tym m.in. rozpoczęto wiercenie trzech otworów na obszarze Ferrier oraz jednego otworu na obszarze Kakwa. Ponadto Koncern prowadzi działania proekologiczne, które pozwolą zredukować emisję gazów cieplarnianych i spełnić wszystkie wymagania środowiskowe wprowadzone przez rząd federalny i prowincjonalny Kanady.

Przełom w zdalnej diagnostyce płuc: polski AioCare podpisał umowę z amerykańskim Vyaire Medical Inc.

HealthUp, twórca AioCare ™ – cyfrowego systemu do zdalnej diagnostyki pacjentów z chorobami płuc – podpisał kluczową umowę z amerykańskim partnerem na wyłączną dystrybucję AioCare.

  • Umowa z Vyaire Medical jest rynkowym potwierdzeniem jakości polskiej technologii i zabezpiecza wdrożenie rozwiązania na 3 kontynentach i 15 rynkach, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Australii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich.[1]
  • Vyaire to globalna firma skupiająca się wyłącznie technologiach i urządzeniach związanych z oddychaniem. Ma z 65-letnie doświadczenie we wsparciu terapii oraz diagnostyki chorób układu oddechowego poprzez portfolio wielu zintegrowanych rozwiązań.

Komercjalizacja AioCare, cyfrowego systemu do diagnostyki i wsparcia pacjentów z chorobami płuc, złożonego z wielofunkcyjnego urządzenia (spirometru i pulsoksymetru), aplikacji mobilnej oraz panelu online, nabiera nowej dynamiki. Twórca AioCare – spółka HealthUp z portfela Joint Polish Investment Fund – podpisała właśnie umowę partnerską z Vyaire Medical. To globalny lider w dystrybucji urządzeń związanych z zaawansowaną diagnostyką układu oddechowego. W ramach partnerstwa, amerykański koncern zagwarantował sprzedaż systemu AioCare na ponad 15 rynkach w 3 regionach (Europa, Bliski Wschód, Australia).

Partnerstwo z Vyaire, w tak kluczowym okresie, otwiera nam szeroko dostęp do czołowych specjalistów i do ich pacjentów w krajach liczących kilkaset milionów mieszkańców. Nasze rozwiązanie jest szczególnie potrzebne właśnie w czasie pandemii, pozwalając pacjentom kontynuować terapie i diagnozować się na bieżąco, z domu, w sposób 100 proc. bezpieczny i skuteczny – podkreśla dr Łukasz Kołtowski, prezes i współzałożyciel HealthUp.

Tylko w Polsce, okresowej spirometrii wymaga ponad 6 mln pacjentów, co wobec obecnej sytuacji w służbie zdrowia nie jest wykonalne tradycyjną metodą, poprzez wizytę u specjalisty. Po to właśnie powstał AioCare, by wydajnie i łatwo diagnozować, monitorować i w efekcie leczyć niebezpieczne choroby płuc i tym samym ratować ludzkie życia.

Warto uświadomić sobie, że przewlekła obturacyjna chorba płuc (POChP) jest trzecią wiodącą przyczyną zgonów na świecie, cierpi na nią 10 proc. osób powyżej 40. roku życia[2], a jej rozpoznanie nie jest możliwe bez wykonania badania spirometrycznegododaje Piotr Bajtala, współzałożyciel HealthUp.

Wedle ostatnich szacunków, na świecie jest ponad 600 mln pacjentów z[3] astmą lub przewlekłą obturacyjną chorobą płuc, którzy dzięki AioCare będą mogli się lepiej monitorować i skuteczniej się leczyć.

[1] Sprzedaż w kolejnych krajach będzie postępować wraz z uzyskaniem odpowiednich zgód na danych rynkach

[2] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7273182/

[3] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7096989/

Toyota liderem rynku w styczniu 2021. Corolla i Yaris najczęściej rejestrowanymi modelami w Polsce

Toyota zarejestrowała w styczniu 2021 roku 5 857 samochodów osobowych, zajmując niekwestionowane pierwsze miejsce z przewagą ponad 1700 egzemplarzy nad kolejną marką. Najpopularniejszymi modelami w minionym miesiącu były Corolla i Yaris, a w pierwszej dziesiątce znalazły się także RAV4 i Toyota C-HR. Toyota zarejestrowała najwięcej samochodów na rynku flotowym i całkowicie zdominowała rynek klientów indywidualnych. Najpopularniejszym samochodem flotowym jest Corolla, a faworytem nabywców prywatnych jest model Yaris.

Toyota potwierdziła w styczniu 2021 roku swoją pozycję lidera na polskim rynku samochodów osobowych po tym, jak w 2020 roku zajęła pierwsze miejsce w kraju. W pierwszym miesiącu roku marka zarejestrowała 5 857 nowych samochodów osobowych, co stanowi 18% rynku.

Dominująca pozycja Toyoty na polskim rynku znajduje odzwierciedlenie w rankingu rejestracji modeli. Corolla zajęła w minionym miesiącu pierwsze miejsce, po zarejestrowaniu 1 628 samochodów, zaś tuż za nią znalazł się Yaris z wynikiem 1 543 aut. Piąte miejsce w kraju zajął SUV Toyota RAV4 (929 rejestracji), zaś dziewiąte – Toyota C-HR (685 rejestracji).

Co piąty nabywca prywatny wybiera Toyotę

Siłę Toyoty na polskim rynku szczególnie wyraźnie widać w wyborach klientów indywidualnych. Samochody marki wybrało w styczniu 21,8% nabywców prywatnych, rejestrując 2 270 egzemplarzy. To o ponad 90% więcej niż marka zajmująca drugie miejsce.

Zdecydowanym faworytem prywatnych klientów był Yaris, którego wybrały 803 osoby. Corolla znalazła się na trzecim miejscu z wynikiem 475 aut, RAV4 na szóstym (319 aut), Toyota C-HR na ósmym (297 aut), zaś AYGO na dziewiątym (277 aut).

Toyota najpopularniejszą marką flotową

Klienci firmowi zarejestrowali w styczniu 3 587 samochodów Toyoty, co dało marce pierwsze miejsce i 16,4-procentowy udział w rynku. Najczęściej wybieranym samochodem w Polsce była Corolla (1153 rejestracje), zaś Yaris zajął trzecie miejsce (741 rejestracji). Tuż za Yarisem znalazła się Toyota RAV4 (610 rejestracji), zaś Toyota C-HR zajęła dziewiąte miejsce (388 rejestracji).

Toyota na pierwszym miejscu w polskim rankingu niezawodności

Bardzo dobre wyniki Toyoty w 2020 oraz 2021 roku to efekt kilku czynników. Marka oferuje szeroką gamę nowych modeli opracowanych w architekturze TNGA, zapewnia pełną dostępność swoich modeli oraz duży wybór niskoemisyjnych hybryd. Toyota szybko dostosowała się do zmiany warunków na rynku w związku z pandemią i już w marcu 2020 roku uruchomiła nowy kanał sprzedaży przez salony internetowe. Duży wpływ na popularność Toyoty mają także takie czynniki jak niezawodność oraz wysoka wartość rezydualna jej samochodów.

Potwierdzeniem tych atutów jest badanie „Marka nr 1” portalu Wybór Kierowców, oparte na 100 tys. opinii polskich użytkowników samochodów. Toyota po raz piąty z rzędu zwyciężyła w kategorii najbardziej niezawodnych marek z oceną 90,9%. Marka zajęła pierwsze miejsce także w kategorii „Serwisy ASO”.

Cyfryzacja biznesu zwiększa popyt na kompetencje IT – raport płacowy 2021

Pandemia nie pozostała bez wpływu na rynek kontraktingu usług IT, lecz skala negatywnych konsekwencji była zdecydowanie mniejsza niż w innych sektorach. Cyfryzacja biznesu oraz liczne inwestycje w nowe technologie utrzymały wysoki popyt na kompetencje IT, co przełożyło się na atrakcyjne warunki dla specjalistów współpracujących z firmami w modelu B2B. Jak wynika z Raportu płacowego Hays dla rynku IT Contracting, w 2021 będzie dominował trend stopniowej stabilizacji płac. Nie wyklucza to jednak podwyżek w wybranych obszarach specjalizacyjnych.

Pandemia wpłynęła na ogólnoświatową gospodarkę, niosąc za sobą negatywne konsekwencje dla wielu branż. W wyjątkowo dobrej sytuacji znalazł się sektor IT oraz firmy, których głównym źródłem dochodu jest działalność prowadzona w sieci. Inwestycje w IT – rozwój systemów informatycznych i cyfryzację procesów biznesowych – w minionym roku stały się codziennością dla wielu organizacji, które dotychczas miały niewiele wspólnego z nowoczesnymi technologiami. W konsekwencji rynek pracy IT bardzo szybko wrócił do stanu sprzed pandemii i wiele wskazuje na to, że tempo jego rozwoju w najbliższym czasie nie wyhamuje.

Jak zauważa Arkadiusz Wargin, dyrektor dywizji IT Contracting w Hays Poland, na naszych oczach zmienia się tak wiele, że trudno przewidzieć jak dużą metamorfozę przejdzie biznes w ciągu następnej dekady. Pewne jest jednak utrzymanie wysokiego zapotrzebowania na ekspertów w dziedzinie IT. – Nie każda branża i nie każdy obszar usług reaguje tak samo na zmiany otoczenia biznesowego. Wyzwania, z jakimi mierzą się jedne firmy mogą jednak tworzyć szansę rozwoju dla innych. Technologie informacyjne i powiązane z nimi obszary inżynieryjne, od kilku dekad stają się coraz bardziej znaczącą siłą napędową dla rozwoju gospodarek światowych. Kompetencje IT nie tracą na wartości, a specjaliści branży informatycznej, jak byli poszukiwani, tak nadal są i będą firmom potrzebni wyjaśnia ekspert Hays.

Trendy na rynku

Jak wynika z badania Hays przeprowadzonego na koniec 2020 roku, kompetencje IT i cyfrowe pozostają na szczycie listy potrzeb kompetencyjnych firm, przy czym 30 proc. organizacji uznaje je również za najtrudniejsze do pozyskania. W branży IT i telekomunikacji – pozostającej jednym z sektorów generujących największy popyt na kompetencje IT – takiej odpowiedzi udzieliło aż 72 proc. firm objętych badaniem.

Większość organizacji działających w branży deklaruje plany rekrutacyjne na rok 2021. Zatrudniać chce 91 proc. firm IT i telekomunikacyjnych, a 55 proc. z nich spodziewa się trudności w pozyskiwaniu nowych pracowników. Chociaż większość przewidzianych działań rekrutacyjnych będzie dotyczyć pracy etatowej, to 36 proc. firm z branży uwzględnia rekrutację pracowników zewnętrznych, tymczasowych i kontraktorów. Odsetek organizacji zainteresowanych nowoczesnymi formami zatrudnienia rośnie z roku na rok.

raport płacowy 2021 IT contracting
Raport płacowy 2021 – IT Contracting, Hays Poland

Najczęstszą motywacją do podjęcia współpracy z konktraktorami usług IT jest chęć pozyskania kompetencji niezbędnych wyłącznie do ukończenia danego projektu. Bardzo często unikalne, a przez to drogie i trudne do pozyskania zdolności nie są na stałe przydatne w organizacji. Tworzenie w strukturze firmy nowego stanowiska nie znajduje w tej sytuacji uzasadnienia biznesowego. Model kontraktingu IT oferuje organizacjom dostęp do niezbędnych kompetencji, a także jasne warunki współpracy, polegające na wykonaniu konkretnego zadania bądź projektu w określonym czasie. Co więcej, im bardziej doświadczeni specjaliści IT, tym większe prawdopodobieństwo, że B2B będzie dla nich jedynym akceptowalnym modelem współpracy.

Optymizm kandydatów

W 2020 wśród ofert dla kandydatów z sektora IT przeważały te kierowane do ekspertów posiadających konkretne umiejętności i doświadczenie. Firmy mierzące się z niecodziennymi warunkami biznesowymi, częściej poszukiwały kontraktorów z poziomem doświadczenia standardowym dla stanowisk specjalistycznych lub eksperckich. Samodzielność i dojrzałość biznesowa były szczególnie cenne w sytuacji, gdy wdrożenie do firmy odbywało się całkowicie zdalnie.

Specjaliści w obszarze technologii informacyjnych są pewni swojej pozycji na rynku pracy. Jak wynika z badania Hays, aż 72 proc. specjalistów IT pozytywnie ocenia swoje perspektywy zawodowe na rok 2021. Szeroki dostęp do atrakcyjnych ofert przekłada się również na większą otwartość wobec zmiany miejsca pracy. Taką ewentualność jeszcze w tym roku bierze pod uwagę 38 proc. specjalistów IT. Perspektywy uzyskania korzystnych warunków współpracy wciąż są obiecujące, zarówno dla pracowników etatowych, jak i kontraktorów.

 

W minionym roku, w kontekście modelu współpracy B2B, największe podwyżki zanotowaliśmy w obszarze programowania w języku C# i .NET, a także bezpieczeństwa i zarządzania projektami. W nadchodzącym czasie stawki na polskim rynku kontraktingu usług IT będą się stabilizować, co nie oznacza, że ich wzrost całkowicie wyhamuje. Wysoki popyt na kompetencje w obszarze software developmentu, technologii chmurowych i Big Data, w 2021 może poskutkować wzrostem stawek oferowanych kontraktorom specjalizującym się w tych dziedzinach – komentuje Elwira Policht, IT Contracting Recruitment Manager w Hays Poland.

IT bez granic

Z badania Hays wynika, że 96 proc. specjalistów w dziedzinie IT obecnie pracuje zdalnie. Wielu z nich docelowo będzie chciało kontynuować taką formę pracy również po zakończeniu pandemii. Co to oznacza dla kandydatów i rekrutujących firm?

Możemy zaobserwować nowe trendy w obszarze rekrutacji, które nasiliły się po ostatnich miesiącach walki z pandemią. Usługi świadczone przez specjalistów IT, jak w żadnym innym sektorze gospodarki, mogą być realizowane zdalnie, bez uszczerbku dla ich jakości. Ofert pracy zdalnej w IT przybywa lawinowo, co również spełnia jedno z od dawna artykułowanych oczekiwań kandydatów. Geografia w wielu przypadkach przestaje mieć znaczenie. Dla pracodawców oznacza to poszerzenie obszaru rekrutacji i zwiększenie możliwości pozyskania najlepszych specjalistów – zaznacza Arkadiusz Wargin z Hays Poland.

Jednak trend globalizacji rynku IT niesie za sobą również potencjalne zagrożenia. W obliczu popularyzacji pracy zdalnej na całym świecie, podjęcie pracy za granicą nie musi wiązać się z relokacją. Stąd też zagranicznym firmom obecnie zdecydowanie łatwiej jest podjąć współpracę z polskim kontraktorem. Już teraz można zaobserwować sytuacje, w których developerzy nie decydują się na współpracę z organizacją obecną na polskim rynku, w zamian przyjmując propozycję z zagranicy. Istnieje zatem ryzyko, że problem luki kompetencji na polskim rynku będzie narastał.

Cenna elastyczność

Dynamika zmian zachodzących na rynku wpłynęła na podejście niektórych firm do modelu współpracy z ekspertami IT. Część z nich dąży do większej dywersyfikacji zatrudnienia i dostrzega korzyści angażowania wysoko wykwalifikowanych specjalistów wyłącznie na określony czas. Obok większej elastyczności, model kontraktingu oferuje szybki dostęp do odpowiednich kandydatów, a także jasno określone warunki współpracy. Zalety pracy w modelu B2B dostrzegają również specjaliści, którzy czerpią korzyści natury finansowej, ale też zyskują możliwość pracy przy różnorodnych projektach oraz większą swobodę w kształtowaniu swojego życia zawodowego.

Kontrakting usług IT nie jest jednak rozwiązaniem dla wszystkich. Do pracy w tym modelu niezbędne są takie predyspozycje, jak zdolność adaptacji do zmiennych warunków, umiejętność pracy pod presją, a także rozwinięte kompetencje interpersonalne. Warto również zaznaczyć, że kontrakting w wielu przypadkach wiąże się z tymczasowym charakterem pracy, a co za tym idzie – koniecznością posiadania umiejętności sprzedawania swoich usług i wyszukiwania kolejnych zleceń. 

O RAPORCIE

Raport płacowy Hays dla rynku kontraktingu usług IT jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na blisko 100 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów. Raport bazuje na oczekiwaniach finansowych ponad 12,5 tysiąca kontraktorów IT. Zestawienie zostało opracowane na podstawie danych uzyskanych w ramach projektów rekrutacyjnych realizowanych przez Hays Poland w 2020 r.

Jak cyberprzestępcy próbowali nas oszukać w ostatnim sezonie wyprzedażowym?

Kończy się kolejny sezon wyprzedaży, będący czasem szczególnej aktywności cyberprzestępców. Ze względu na zamknięcie sklepów, wiele osób chętniej niż w ubiegłych latach korzystało z handlu online. Tymczasem oszuści, jak co roku, stosowali inżynierię społeczną, aby żerować na emocjach ofiary, a następnie podjąć próbę kradzieży pieniędzy i danych osobowych.

Według analizy ekspertów z Fortinetu, cyberprzestępcy podczas ostatniego okresu świątecznych wyprzedaży korzystali ze sprawdzonych i wypróbowanych metod. Warto je poznać i uświadomić sobie, że ostrożność wobec niżej wymienionych zjawisk jest potrzebna zawsze, a nie tylko od święta.

  • Fałszywe strony internetowe – Podczas zakupów online zawsze należy upewnić się, czy odwiedzamy oficjalne strony sklepów. Trzeba uważać na adresy URL, które mogą zawierać nazwy znanych marek ze zmienionymi niektórymi znakami oraz zwracać uwagę na obecność symbolu kłódki i “https” przy adresach, aby upewnić się, że strona jest chroniona.
  • Okazje w social media – Cyberprzestępcy mają sposoby na śledzenie wyników wyszukiwania ofiary i mogą reklamować w mediach społecznościowych akurat te produkty, których ona szuka, po zaskakująco niskich cenach. Reklama może wydawać się godna zaufania, ale należy pamiętać, że każdy – w tym przestępcy – może zapłacić za umieszczenie reklamy w mediach społecznościowych i skierować ją do określonej grupy docelowej.
  • Fałszywe powiadomienia o wysyłce – W razie otrzymania podejrzanego powiadomienia o dostawie paczki albo konieczności dopłaty za jej dezynfekcję, nie wolno klikać w żadne dołączone linki! Takie wiadomości zawierają łącza lub załączniki, które instalują na komputerze złośliwe oprogramowanie lub prowadzą na fałszywe strony internetowe.
  • Fałszywe organizacje charytatywne – W okresie świąt ludzie są często w życzliwym nastroju, a cyberprzestępcy chcą to wykorzystać. Tworzą fałszywe strony organizacji charytatywnych w mediach społecznościowych, wysyłają wiadomości e-mail, a nawet SMS-y. Przed przekazaniem jakiegokolwiek datku trzeba upewnić się, że dana organizacja działa legalnie, a jej dane, w szczególności numer konta, są prawidłowe.
  • Nietypowe formy płatności – Należy uważać na sklepy lub osoby, które proszą o opłacenie zakupów za pomocą kart przedpłaconych, przelewów bankowych, osób trzecich, itp. W przypadku oszustwa, takiej płatności często nie da się cofnąć. Zamiast tego należy używać kart kredytowych, gdyż mają one zabezpieczenia na wypadek oszustwa, płatności można łatwo prześledzić, a odpowiedzialność leży nie tylko po stronie konsumenta.
  • Darmowe karty podarunkowe – Wyskakujące reklamy lub wiadomości e-mail z ofertami bezpłatnych kart podarunkowych mogą być zarówno legalną ofertą, jak też próbą wyłudzenia informacji i kradzieży tożsamości. Jeśli okazja brzmi zbyt dobrze, żeby była prawdziwa, to prawdopodobnie mamy do czynienia z oszustwem.

Metody ataków w czasie świąt w większości nie zmieniają się z roku na rok, zaś inżynieria społeczna to zdecydowanie najczęściej wykorzystywany przez cyberprzestępców sposób – wyjaśnia Jolanta Malak, dyrektor Fortinet w Polsce. – Wykorzystywaną przy tych oszustwach podatnością jest przede wszystkim ludzka natura, a dopiero w drugim etapie luki w oprogramowaniu czy systemach. Wiadomości pochodzą przecież ze źródeł, które ofiara często uznaje za zaufane. A druga natura człowieka sprawia, że systemy nie są aktualizowane na bieżąco i ułatwia to pracę przestępcom 

Dla cyberprzestępców czasem nawet jedna ofiara jest warta inwestycji. Dlatego warto korzystać z wygody zakupów online, ale robić to rozsądnie i mieć się na baczności. Cyberprzestępcy wykorzystają bowiem każdą nadarzającą się okazję, zwłaszcza w czasie zwiększonego ruchu w e-commerce.