Polacy gotowi na zmianę pracy

Blisko 9 na 10 Polaków jest otwartych na nowe oferty pracy, a główną motywacją do jej zmiany pozostają zarobki – wynika z najnowszych badań Pracuj.pl „Polacy w środowisku pracy”, towarzyszących nowej kampanii portalu. Jak wykazują badania, obok pensji do nowych miejsc pracy przyciągają nas ciekawe obowiązki i możliwości rozwoju. Najważniejszym narzędziem poszukiwania ofert pozostają portale z ogłoszeniami, ale na znaczeniu zyskują media społecznościowe.

Wyniki badań w skrócie:

  • 86% Polaków jest otwartych na nowe oferty pracy.
  • Najczęstszą przyczyną chęci zmiany pracy są lepsze zarobki (71%).
  • Co trzeci szukający zatrudnienia czuje się niedoceniony w obecnej pracy.
  • Top 3 atuty ofert pracy: wysoka pensja, ciekawe obowiązki i łatwy dojazd.
  • Portale z ofertami i social media to kluczowe narzędzia szukania pracy.
  • Idealny pracodawca? Wspiera rozwój, awanse i dba o work-life balance.

Polacy w środowisku pracy

Rynek pracy przechodzi dynamiczne zmiany, a motywacje i cele zawodowe Polaków ewoluują. Nowe pokolenia, rodzące się zawody i sytuacja na świecie sprawiają, że kandydaci stają przed licznymi wyzwaniami. Jak do tej sytuacji odnoszą się Polacy i jak postrzegają życie zawodowe? By tego się dowiedzieć zespół Pracuj.pl przygotował badanie „Polacy w środowisku pracy”, przeprowadzone na reprezentatywnej grupie ponad tysiąca osób.

W pierwszej odsłonie wyników badań respondenci opowiadają m.in. o gotowości na zmianę pracy, sposobach jej szukania, a także kluczowych atutach pracodawców. Raport towarzyszy kampanii „W środowisku Pracuj.pl”, w której portal z przymrużeniem oka przedstawia animowany świat zwierząt, symbolizujących wiele doświadczeń i zachowań pracowników.Polacy gotowi na zmianę pracy

Gotowi na nowy krok zawodowy

Więcej, niż co trzeci Polak (35%) badany przez Pracuj.pl deklaruje, że aktywnie rozgląda się za nowym miejscem zatrudnienia. Jednocześnie jednak grupa osób, które potencjalnie mogłyby zmienić pracodawcę jest znacznie większa. Aż 86% respondentów jest otwartych na przyjęcie nowej, ciekawej oferty pracy. Wyniki pokazują, że o ile mniejszość z nich podejmuje proaktywne działania rekrutacyjne, zdecydowana większość byłaby gotowa na podjęcie decyzji o przejściu do innego pracodawcy, jeśli byłaby atrakcyjna.

To kolejne badanie Pracuj.pl, które konsekwentnie pokazuje duży potencjał mobilności zawodowej Polaków. Otwartość na nowe oferty pracy utrzymuje się na wysokim poziomie mimo dużych wyzwań i niepewności wynikającej z ostatnich doświadczeń w czasie pandemii. Po niemal roku funkcjonowania w nowych okolicznościach większość z nas przyzwyczaiła się do nowych „zasad gry”. Obawy związane z niepewnymi perspektywami rynku pracy nie powstrzymują Polaków przed chęcią poszukiwania nowych, atrakcyjnych miejsc zatrudnienia. Dotyczy to wszystkich grup wiekowych, choć nieco większą odwagą wykazują się najmłodsi pracownicy. Z zewnętrznych danych dostępnych na rynku można wnioskować także, że nowe okoliczności mogą zwiększać skłonność do migracji za pracą, zachęcając Polaków do szukania zatrudnienia w innych miejscowościach niż te, w których mieszkają – komentuje Agata Dzierlińska, HR Business Partner w Grupie Pracuj.

Słowa ekspertki potwierdzane są przez wyniki badań. Dużą otwartość na przyjęcie nowej oferty pracy wykazują zarówno przedstawiciele Generacji Z (92%), jak i osoby powyżej 45. roku życia (81%). Jednocześnie jednak widać dysproporcję między pracownikami do 18-34, a starszymi uczestnikami rynku pracy.nowa praca 2021

Motywacja do zmiany i kluczowe aspekty pracy

Dlaczego Polacy decydują się na zmianę pracy? Zdecydowanie dominującą przyczyną jest oczekiwanie lepszych zarobków – wyraża je 71% respondentów deklarujących poszukiwanie nowego pracodawcy. Ważną motywacją pozostają także ambicje zawodowe – 33% badanych czuje się niedocenionych w obecnym miejscu zatrudnienia, a 28% nie ma możliwości awansu i rozwoju.powód zmiany pracy 2021

Poszukiwanie lepiej płatnych stanowisk jest uniwersalną motywacją kandydatów, którą obserwujemy w wynikach badań od wielu lat. Od jakiegoś czasu widzimy, że drogą do uzyskania wyższych zarobków jest dla kandydatów przebranżowienie. Co piąty badany deklaruje, że przeglądanie ofert wiąże się właśnie z chęcią zmiany branży. Elastyczny czas pracy, praca zdalna to trendy na rynku pracy, które znacząco przyspieszyła pandemia. Coraz częściej poszukujemy miejsc pracy, które nam to umożliwią – zauważa Małgorzata Skonieczna, Ekspert ds. Badań Kandydatów w Grupie Pracuj.

Badacze zapytali także respondentów o to, jakie kwestie są w ich ocenie najważniejsze przy poszukiwaniu pracy i wyborze nowego pracodawcy. Respondenci uszeregowali je w kolejności od 1 (najważniejsze) do 9 (najmniej ważne). Tu również wynagrodzenie okazuje się zdecydowanie najbardziej istotnym aspektem branym pod uwagę (średni wynik 2,6). Na pierwszym miejscu wskazała je aż blisko połowa (47%) badanych, w tym 50% mężczyzn i 42% kobiet, a na jednym z 3 pierwszych miejsc – aż 77% respondentów.najważniejsze kwestie zmiany pracy

Na podium priorytetów znalazły się także ciekawy zakres obowiązków (średnia 4,1) oraz łatwy i szybki dojazd do pracy (4,3). Warto zauważyć, że mimo deklarowanej w ostatnich miesiącach przez Polaków chęci pracy zdalnej, możliwość jej dowolnej realizacji znalazła się dopiero na 7 miejscu (5,8) – za np. benefitami pozapłacowymi (4,8) czy opinią pracodawcy wśród znajomych i pracowników (5,2). Można wnioskować, że choć w wyniku pandemii model pracy zdalnej zyskał na popularności, a pracownicy odnoszą się do niego pozytywnie, na liście priorytetów rekrutacyjnych wciąż plasuje się ona stosunkowo nisko.

Idealny pracodawca wspiera rozwój

Nie samym wynagrodzeniem pracownik żyje. Dlatego badacze zapytali respondentów o to, z jakimi cechami – nie związanymi bezpośrednio z zarobkami – charakteryzuje się idealny pracodawca. Polacy najczęściej wskazują w tym wypadku kwestie związane z karierą – dawanie możliwości rozwoju (58%) i awansu (52%), a także wspieranie samodzielności i rozwoju pomysłów pracowników (36%).idealny pracodawca

Ważną rolę odgrywają także czynniki związane ze swobodną organizacją pracy oraz równowagą. Według 39% badanych idealny pracodawca ma siedzibę blisko ich miejsca zamieszkania, a 37% – pozwala zapomnieć o obowiązkach po formalnych godzinach pracy. Co ciekawe, co czwarty badany (24%) oczekuje od idealnego pracodawcy możliwości pracy zdalnie w dowolnym wymiarze. To szczególnie istotna kwestia w obliczu zmian z ostatnich miesięcy, związanych z nową normalnością.

Pracy szukamy na portalach i w… social media

Sieć stała się w ostatnich latach zdecydowanie dominującą przestrzenią poszukiwania pracy – co potwierdzają odpowiedzi badanych. Głównym źródłem pozostają portale z ofertami zatrudnienia (np. Pracuj.pl) – sięga po nie blisko 2/3 osób deklarujących proaktywną chęć zmiany pracodawcy. Dużą popularnością cieszą się jednak także wyszukiwarki (46%), popularne serwisy społecznościowe takie jak np. Facebook i Instagram (41%), aplikacje mobilne (31%), a najrzadziej z tej grupy – strony internetowe pracodawców oraz specjalistyczne, biznesowe serwisy społecznościowe jak np. LinkedIn.gdzie szukają pracy

Badania Pracuj.pl potwierdzają, że to najmłodsze osoby najczęściej spośród wszystkich grup wiekowych poszukują pracy przez serwisy społecznościowe (np. Facebook, Instagram). Wśród grupy 18-24 deklaruje to 59% respondentów, 25-34 – 41%, a w grupach 35-44 i 45-65 – tylko co trzeci. Dodajmy jednak, że choć przedstawiciele tzw. Generacji Z są najbardziej aktywnymi użytkownikami mediów społecznościowych pod względem rekrutacyjnym, portale z ofertami pracy pozostają dla nich kluczowym źródłem ofert. Korzysta z nich 67% badanych szukających pracy w grupie 18-24.media społecznościowe szukanie pracy

Z pozostałych źródeł wspierających poszukiwanie pracy Polacy najchętniej sięgają po rekomendacje oraz rady znajomych i rodziny – konsultowanie się z nimi deklaruje blisko co drugi badany (47%).

Nasze badania pokazują wyraźnie wpływ nowych mediów na zwyczaje rekrutacyjne Polaków. Chcąc dotrzeć do kandydata, pracodawca powinien być tam, gdzie on zagląda na co dzień. Po pierwsze są to wysoko pozycjonowane w wyszukiwarkach serwisy pracy i dobrze oceniane aplikacje mobilne. Po drugie budowanie marki pracodawcy na Facebooku czy Instagramie. Te kanały trafiają nie tylko do młodych, ale również do doświadczonych specjalistów. To dobre miejsce by pokazać firmę i zainteresować nią kandydatów. Tradycyjna zakładka kariera na stronach pracodawców nie będzie gwarantowała szerokich zasięgów. Do ogłoszeń zamieszczanych na stronach karier docierają najczęściej osoby, które dobrze znają daną firmę i regularnie zaglądają na firmową witrynę. Zmieniające się zwyczaje kandydatów to wyzwanie, ale też szansa dla firm, które chcą się wyróżnić – podsumowuje Małgorzata Skonieczna.

O BADANIU

Badanie „Polacy w środowisku pracy” zostało zrealizowane w grudniu 2020 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Pracuj.pl metodą CAWI (profesjonalnego formularza internetowego). Pomiar został przeprowadzony na próbie 1022 osób, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku, poziomu wykształcenia i wielkości miejscowości. Celem projektu było poznanie opinii czynnych zawodowo Polaków na temat rynku pracy, kariery, sposobów poszukiwania pracy i zawodowego stylu życia.

Serwisy elektroniki oceniane pozytywnie – wyniki badania SW RESEARCH

Zdecydowana większość klientów i sprzedawców przebadanych przez SW RESEARCH pozytywnie ocenia swoje doświadczenia z serwisami elektroniki w Polsce. Badania zostały przeprowadzone na zlecenie firmy FIXIT SA, która specjalizuje się w usługach opieki posprzedażowej. To pierwsze takie badania w Polsce. Wyniki dostarczają ciekawych informacji na temat Customer Experience na rynku napraw elektroniki użytkowej w naszym kraju. Wskazują m.in. na to, czego brakuje na stronach internetowych, które w obecnej sytuacji zyskały na znaczeniu.

Pierwsze takie badania w Polsce

W dzisiejszych czasach elektronika użytkowa otacza nas z każdej strony. Nie brakuje zatem także serwisów naprawiających tego typu sprzęt. Do tej pory nikt w Polsce nie zbadał jednak, jakie doświadczenia w kontaktach z takimi firmami mają zarówno klienci, jak i sprzedawcy. Pierwsze tego typu badania zostały zrealizowane przez agencję SW RESEARCH na zlecenie firmy FIXIT SA. To firma od 2003 roku specjalizująca się w dostarczaniu producentom elektroniki oraz indywidualnym użytkownikom spersonalizowanych usług opieki posprzedażowej, które pomagają współtworzyć unikalne Customer Experience.

Serwisy elektroniki oceniane pozytywnie

Kontakt z serwisami elektroniki jest oceniany podobnie pozytywnie zarówno przez klientów (84,8% pozytywnych ocen), jak i sprzedawców (81,4%) – wynika z badania przeprowadzonego przez SW RESEARCH na zlecenie firmy FIXIT SA. Pierwsza grupa respondentów najlepiej oceniła czas odpowiedzi (79,2%), przejrzystość informacji o kosztach naprawy (78,9%), wiedzę konsultantów na dany temat (77,9%) oraz zaangażowanie serwisu w naprawę (77,1%). Zdecydowana większość klientów (75,3%) otrzymała naprawione urządzenie do tygodnia. Sprzedawcy najbardziej pozytywnie ocenili natomiast skuteczność i jakość napraw (83,3% pozytywnych ocen), łatwość zgłaszania reklamacji (81,5%) oraz przestrzeganie terminów (81,5%).

serwisy elektroniczne

Strony internetowe przejrzyste, ale mało funkcjonalne

Pandemia koronawirusa zdecydowanie wpłynęła na sposób obsługi klienta. Wiele działań z tego zakresu przeniosło się do sieci. Na znaczeniu zyskały zatem internetowe rozwiązania. Ważne jest więc to, że zdecydowana większość badanych konsumentów (83,8%) pozytywnie oceniła prostotę działania stron internetowych serwisów i łatwość poruszania się po nich. Okazuje się jednak, że brakuje na nich wielu przydatnych funkcji, które pomagają budować pozytywne Customer Experience klientów w internecie i ułatwiają ich obsługę.

Wskazania respondentów pokazują, że nieczęsto strony www serwisów oferują możliwość sprawdzenia, na jakim etapie naprawy jest sprzęt (32,4%), zarejestrowania swojego produktu w bazie serwisu w celu uzyskania informacji o nowych wersjach oprogramowania (29,7%) czy nawet dokonania zmiany adresu i daty odesłania sprzętu (27%). Jeszcze rzadziej umożliwiają one dosłanie dowodu zakupu (21,6%). Co piąta strona internetowa serwisu elektroniki (21,6%) nie posiada żadnej z wymienionych funkcji. To niezbyt pozytywna wiadomość w czasie, w którym internet jeszcze bardziej zyskał na znaczeniu pod względem biznesowym.

W czasie globalnej pandemii koronawirusa Customer Experience zdecydowanie zyskało na znaczeniu. Na własnym przykładzie widzimy, jak ważna w tym okresie jest odpowiednia obsługa – zarówno klientów, jak i sprzedawców. Na podstawie wyników przeprowadzonych badań można wyciągnąć wiele wniosków na temat tego, jak ją usprawnić. Warto m.in. zadbać o przejrzystość strony internetowej i wdrożyć na niej nowe rozwiązania. Taka platforma powinna umożliwić np. zarejestrowanie produktu w bazie serwisu czy sprawdzenie, na jakim etapie naprawy jest urządzenie. To także dobry moment na to, by pomyśleć o dedykowanej aplikacji – mówi Mariusz Ryło, CEO FIXIT SA.

*Badania zostały przeprowadzone metodą wywiadów online (CAWI) na panelu internetowym SW Panel. W badaniu wzięło udział 506 respondentów, którzy mieli doświadczenie z oddawaniem urządzeń do serwisów napraw urządzeń oraz 54 sprzedawców elektroniki, którzy kontaktują się z takimi serwisami. Dla obu grup przygotowano osobne kwestionariusze. Dla analizy statystycznej większości odpowiedzi zastosowano metody ilościowe, natomiast odpowiedzi z pytań otwartych zostały poddane ilościowej analizie danych jakościowych. Pełną wersję raportu prezentującego wyniki badań* przeprowadzonych przez agencję SW RESEARCH na zlecenie firmy FIXIT SA można pobrać za darmo pod adresem: https://cxreport.fixit-service.com

Pandemia nie odbiła się negatywnie na finansach emerytów

Dotychczas pandemia nie odbiła się negatywnie na finansach emerytów, którzy w 2021 rok wchodzą z niższym o ponad 100 mln zł zadłużeniem niż 12 miesięcy temu. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że osoby znajdujące się obecnie na emeryturze mają do oddania ponad 6,4 mld zł. Pomimo tego, że ogólna liczba dłużników i zobowiązań spadły niepokoić może fakt, że statystyczny senior zalega ze spłatą na kwotę ponad 18 tys. zł, to więcej niż przed rokiem.

Na początku i w trakcie epidemii koronawirusa eksperci prognozowali, że może ona wpłynąć negatywnie na finanse osobiste Polaków. Porównując styczeń 2021 z początkiem ubiegłego roku widać jednak, że akurat w przypadku emerytów, suma zaległości w bazie Krajowego Rejestru Długów spadła o ponad 100 mln zł. To jedyna grupa wiekowa, która w minionym roku spłaciła część swojego zadłużenia. Zmniejszyła się również liczba zadłużonych kobiet po 60. roku życia i mężczyzn po 65. roku. Jest ich obecnie 355 tys. osób, o 21 tys. mniej niż przed rokiem. Wpływ na lepszą, niż można się było spodziewać, sytuację finansową seniorów miało kilka czynników.

Pandemia nie mogła wpłynąć znacząco na spadek miesięcznych przychodów seniorów, ponieważ wypłatę emerytury, która podlega jeszcze waloryzacji, więc nie traci na wartości, mają zagwarantowaną niezależnie od sytuacji. W 2020 r. do wszystkich seniorów trafiła również tzw. trzynastka, czyli dodatkowe świadczenie, które będzie kontynuowane w kolejnych latach. Nie bez znaczenia był także fakt, że jako główna grupa zagrożonych zarażeniem, znacznie ograniczyli wyjścia z domu, a co za tym idzie również wydatki. Oczywiście duża część z nich musiała się sobie poradzić ze stałymi opłatami w postaci, np. zapłaty za leki lub potrzebne zabiegi, jednak podobnie, jak większość Polaków, nie wiedząc, jak rozwijać się będzie pandemia, zaczęli jeszcze uważniej oglądać każdy grosz przed wydaniem – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Najtrudniejszy początek emerytury

W przeciwieństwie do innych grup w wiekowych, w przypadku emerytów, to panie mają więcej do oddania – ponad 3,5 mld zł przy 2,8 mld zł mężczyzn. Stanowią również większość (58 proc.) wszystkich zadłużonych seniorów. Sam moment przejścia na emeryturę jest jednak trudniejszy dla mężczyzn. 65-letnich mężczyzn jest w bazie KRD o połowę więcej niż 60-latek. Proporcja wyrównuje się dopiero wśród 70-latków. Wówczas liczba seniorek i seniorów się równoważy. Wpływ na to ma jednak struktura wiekowa społeczeństwa – według danych GUS, średnia długość życia mężczyzn i kobiet w Polsce to odpowiednio prawie 74 i 82 lata.

Wśród emerytów najbardziej zadłużoną grupą wiekową są właśnie 65-latkowie, który mają także największą liczbę zobowiązań wobec wierzycieli. Te osoby muszą oddać prawie 627 milionów złotych. Ich zadłużenie nie wynika z faktu przejścia na emeryturę, a tym samym odchudzenia portfela, a raczej ze zobowiązań zaciągniętych w poprzednich latach. Zmniejszenie dochodów niewątpliwie nie poprawia zdolności do ich spłaty.

Młodzi rzadziej proszą o pomoc

Z danych ZUS wynika, że średnia emerytura w Polsce po III kwartale 2020 r. wyniosła ok. 2 377 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że średnie zadłużenie osoby w wieku emerytalnym wynosi ponad 18 tys. zł, statystycznie jeden senior musiałby przeznaczyć prawie 8 wypłat emerytalnych, żeby spłacić wszystkie zobowiązania. Jasnym jest jednak, że nikt nie poświęci całej emerytury w miesiącu na spłatę, dlatego zazwyczaj trwa to znacznie dłużej.

Przy mniejszej liczbie dłużników i niższej niż rok temu kwocie zobowiązań, za niepokojący należy uznać wzrost o blisko 750 zł średniego zadłużenia. To prawie 1/3 przeciętnej emerytury. A należy przecież pamiętać, że budżety seniorów ze względu na stałe opłaty oraz częsty zakup leków, czy zabiegów, są zazwyczaj bardzo ciasne. Zdarza się również, że w pierwszej kolejności starają się pomóc młodszym członkom swojej rodziny, którzy akurat potrzebują pomocy. Z danych KRD z końca 2020 roku wynika jednak, że młodzi coraz częściej są w stanie sami wziąć na siebie obciążenia kredytowe i nie przychodzą już tak często z prośbą o pomoc do swoich dziadków – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Największe kłopoty ze spłatą zobowiązań mają seniorzy z województwa śląskiego. Prawie 57 tys. emerytów musi oddać wierzycielom 1,08 miliarda złotych. Zaraz za nimi są ich rówieśnicy z Mazowsza (866 mln zł.), a niechlubną trójkę zamykają emeryci z Dolnego Śląska (618 mln zł.). Najwięcej do oddania ma z kolei przeciętny senior z województwa mazowieckiego (20,4 tys. zł), opolskiego (19,6 tys. zł) oraz śląskiego (19 tys. zł). Problem zadłużenia wśród emerytów dotyczy głównie mieszkańców miast, którzy muszą oddać ponad 5,3 mld zł.

Enefit podsumowuje rok 2020

Enefit, spółka należąca do estońskiej grupy Eesti Energia, jednego z największych wytwórców energii elektrycznej w krajach bałtyckich, podsumowuje kolejny udany rok. Pomimo tego, że branża energetyczna doświadczyła negatywnych skutków obostrzeń związanych z pandemią, Enefit podpisał w 2020 r. największą w historii Grupy umowę sprzedaży energii. Kontrakt pokrywający całe zapotrzebowanie energetyczne Orange Polska, obejmuje także realizację jednej z pierwszych na polskim rynku w 100% fizycznych umów typu Corporate PPA.

– Pomimo obostrzeń związanych z pandemią, które dotknęły niektórych naszych klientów, powodując spadek zapotrzebowania na energię, zaliczamy ubiegły rok do udanych. Jako spółka sukcesywnie rośniemy. W 2020 r. obserwowaliśmy też wzrost dynamiki sprzedaży w porównaniu do roku poprzedniego i odnotowaliśmy większą sprzedaż gazu niż pierwotnie zakładaliśmy – mówi Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający Enefit w Polsce.

Sprzedaż energii i gazu

W ubiegłym roku Enefit sprzedał w Polsce 1,7 TWh energii elektrycznej i 800 GWh gazu. Umowy jednoroczne oraz dwu i trzyletnie były podpisywane zarówno w formule tradycyjnej po cenie stałej (FIX), jak również w formie umów na produkty klikane/transzowe.

Oferta firmy kierowana jest do segmentu małych i średnich przedsiębiorstw, jak również największych odbiorców przemysłowych. Enefit współpracuje z 756 klientami biznesowymi i dostarcza obecnie energię dla podmiotów z takich sektorów jak: FMCG, handel, przemysł ciężki i lekki, logistyka, służba zdrowia i segment hotelarsko-gastronomiczny. W 2020 roku do grona klientów Enefit dołączył operator usług telekomunikacyjnych – Orange Polska.

Przez większą część roku najczęściej sprzedawaną usługą z oferty Enefit był „FIX” – produkt oparty na sprzedaży energii po cenach stałych. Wyjątek stanowił drugi kwartał, kiedy największą popularnością, zwłaszcza wśród odbiorców przemysłowych, cieszył się model klikany „KLIK”, czyli zakup energii w transzach, po cenie ustalanej w oparciu o aktualną sytuację rynkową.

Przełomowa umowa Corporate PPA

W ubiegłym roku Enefit obserwował wśród klientów duże zainteresowanie długoterminowymi kontraktami na dostawę energii ze źródeł odnawialnych. Umowa podpisana z Orange Polska nadaje Enefitowi rolę integratora umożliwiającego klientowi podpisywanie w tym czasie Corporate PPA z wytwórcami energii z OZE.

– Zdecydowanie naszym największym sukcesem w ubiegłym roku było podpisanie umowy z Orange Polska na dostawę 510 GWh energii elektrycznej rocznie. To nie tylko rekordowa transakcja w historii całej Grupy Eesti Energia, ale też pierwszy na polskim rynku Corporate PPA, który zapewnia fizyczne dostawy energii do kilkunastu tysięcy rozproszonych punktów odbioru. Przewidujemy, że zainteresowanie tym modelem wśród dużych firm będzie w najbliższych latach coraz większe – mówi Maciej Kowalski.

Działalność w segmencie OZE

Enefit oferuje także rozwiązania w zakresie sprzedaży instalacji PV dla potencjalnych wytwórców energii z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Świadczy również usługi z obszaru zakupu energii elektrycznej i bilansowania handlowego (POB) dla wytwórców energii ze źródeł odnawialnych – w ubiegłym roku Enefit zakontraktował łącznie 106 GWh.

Działalność Spółki w obszarze OZE wpisuje się w strategię całej Grupy. Eesti Energia dąży do tego, aby do 2024 roku wytwarzać 43% energii elektrycznej i ciepła ze źródeł odnawialnych.

Drugą działającą na polskim rynku spółką, należącą do Grupy Eesti Energia, jest Enefit Green. Jej działalność skupia się na pozyskiwaniu energii ze źródeł odnawialnych. Na terenie Polski Enefit Green posiada 19 elektrowni słonecznych o łącznej mocy zainstalowanej przekraczającej 18 MW. Grupa Eesti Energia ma ambicje zwiększenia produkcji zielonej energii w Polsce i planuje kolejne inwestycje w tym obszarze, głównie w zakresie energii słonecznej.

DHL Express inwestuje w więcej nowych samolotów

  • W celu sprostania wzrostowi liczby przesyłek transgranicznych, przy których kluczowe znaczenie ma czas dostarczenia, DHL Express inwestuje w nowe samoloty.
  • Osiem nowych, wysoko wydajnych frachtowców Boeing 777 przybliża przewoźnika do realizacji strategii zerowej emisji.
  • Cała flota DHL Express składa się obecnie z ponad 260 wyspecjalizowanych samolotów. Firma współpracuje z 17 partnerskimi liniami lotniczymi obsługującymi dziennie ponad 600 lotów w 220 krajach i terytoriach.

DHL Express i Boeing poinformowali, że globalna firma logistyczna złożyła zamówienie na osiem frachtowców Boeing 777. Celem inwestycji jest rozbudowa międzykontynentalnej sieci lotniczej międzynarodowego przewoźnika. Wykorzystanie nowych samolotów pomoże zaspokoić rosnące zapotrzebowanie klientów oraz partnerów DHL na przesyłki ekspresowe. Pierwsza dostawa nowych frachtowców planowana jest na 2022 rok.

Odpowiedź DHL Express na duże wzrosty w e-commerce

Zakup 8 nowych frachtowców firmy Boeing ma na celu sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu klientów na międzynarodowe przesyłki ekspresowe. Jak wynika z analiz Statista.com[1], wartość globalnej sprzedaży detalicznej wzrośnie z 23 do 25 bilionów dolarów w bieżącym roku oraz do prawie 27 bilionów dolarów w następnym – komentuje Edwin Osiecki, wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu w DHL Express Poland. – Jako wiodącą firma logistyczna na świecie chcemy być przygotowani na przyszłe potrzeby klientów i rynku. Warto podkreślić, że do kluczowych aspektów dla klienta należą szybkość dostawy i skuteczność doręczeń. Zakup nowych samolotów również wspomoże nas w realizacji tych oczekiwań. – dodaje.

Mimo że obecny kryzys ograniczył funkcjonowanie kilku dziedzin życia, światowy handel nie stanął w miejscu – mówi John Pearson, prezes DHL Express. – Dzięki globalizacji, cyfryzacji i bezprecedensowemu popytowi naszych klientów w czwartym kwartale, nasz globalny wolumen e-commerce wzrósł o ponad 40 proc. Jesteśmy przekonani, że wzrost handlu elektronicznego jest trwałym megatrendem, dlatego z początkiem tego roku zdecydowaliśmy się zamówić osiem nowych, szerokokadłubowych samolotów frachtowych – dodaje.

Boeing 777 Freighter to największy na świecie, najdłuższy i najbardziej wydajny dwusilnikowy frachtowiec o zasięgu 9.200 km (4.970 mil morskich) i maksymalnej ładowności 102.010 kg. Wyróżnia się niezawodnością i pomoże zrealizować cele strategii zerowej emisji do 2050 r. Oszczędna technologia zużycia paliwa zmniejsza emisję CO2 o 18 proc. w porównaniu z wykorzystywanym do tej pory modelem B747-400. Włączenie do floty nowych samolotów pozwoli DHL Express zmniejszyć liczbę postojów i obniżyć związane z tym opłaty za lądowanie na trasach długodystansowych.

Odbiór dodatkowych 10 samolotów B777F

DHL zarządza potężną, międzynarodową siecią. Grupa od ponad dekady używa wydajnych samolotów Boeing 777 Freighter. Jesteśmy zaszczyceni, że DHL złożyło nam kolejne, duże zlecenie. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, zważywszy na niezwykle istotną rolę, jaką odgrywa ten międzynarodowy przewoźnik w dystrybucji szczepionek przeciwko COVID-19 – powiedział Ihssane Mounir, starszy wiceprezes ds. sprzedaży i marketingu The Boeing Company.

Niedawno DHL Express odebrał 10 nowych samolotów B777F z wcześniejszego zlecenia na 14 maszyn, złożonego w 2018 roku. Dzięki temu, firma była w stanie zaspokoić bezprecedensowe zapotrzebowanie klientów w szczytowym okresie wysyłkowym w czwartym kwartale 2020 r.

Zgodnie z badaniem „Boeing World Air Cargo Forecast 2020”, w ciągu najbliższych 20 lat na świecie przewidywany jest 60% wzrost zapotrzebowania na nowe samoloty transportowe. Wynika to z rosnącego popytu na transgraniczne przesyłki ekspresowe, w których DHL Express jest liderem. Z tego powodu niemieckie przedsiębiorstwo oraz firma Boeing zawarły wstępne porozumienie dotyczące zakupu czterech dodatkowych samolotów.

Poprzez ciągłą modernizację floty, DHL Express wspiera rozwój globalnego handlu. Firma wykorzystuje ponad 260 wyspecjalizowanych samolotów z 17 partnerskimi liniami lotniczymi realizując dziennie ponad 600 lotów w 220 krajach i terytoriach.

[1] Statisa.com, Total retail sales worldwide from 2018 to 2022

Platige Image SA ogłasza strategię rozwoju na lata 2021- 2025

Strategia rozwoju Platige Image S.A. na lata 2021-2025 zakłada ewolucję modelu biznesowego Spółki do modelu hybrydowego łączącego działalność w dotychczasowych obszarach usług serwisowych, z rozwojem projektów własnych (IP) w zakresie produkcji gier komputerowych (game development) oraz seriali i filmów (film development) z wykorzystaniem istniejących struktur produkcyjnych oraz uzupełnieniem brakujących kompetencji.
Strategia jest odpowiedzią na obserwowany w ostatnim czasie dynamiczny rozwój obszaru gier oraz zmieniające się trendy na rynku produkcji filmowej i serialowej, w tym w szczególności na zmiany wywołane pandemią Covid-19 zarówno w obszarze wewnętrznym (zarządzanie projektami, model pracy), jak też zewnętrznym (zmiany otoczenia rynkowego, trendów popytowych, technologii), w zestawieniu z posiadanymi przez Spółkę zasobami i kompetencjami oraz możliwościami ich efektywnego wykorzystania w nowych warunkach gospodarczych.
W obszarze usług serwisowych kluczową sferą rozwoju będzie animacja 3D. Strategia zakłada dalszy rozwój usług animacyjnych dla szybko rosnącego sektora game development (cinematiki i kontent „in game”), a także pozyskiwanie zleceń produkcyjnych w zakresie projektów serialowych zarówno dla sektora game development jak i na potrzeby platform streamingowych. Planowany jest także dalszy rozwój usług tworzenia efektów specjalnych (VFX) na potrzeby filmów i seriali.
Spółka planuje rozwój usług serwisowych w zakresie tzw. wirtualnej produkcji (virtual set) – obsługę projektów filmowych i reklamowych w zakresie dostarczania kontentu oraz obsługi planów zdjęciowych z wykorzystaniem ekranów LED.
Kontynuowana i rozwijana będzie także działalność w zakresie usług produkcji i postprodukcji reklamowej oraz usług na rzecz sektora broadcast, organizacji eventów oraz sektora entertainment.
Jednym z głównych filarów ma być rozwój technologiczny i wykorzystanie najnowszych dostępnych technologii w produkcji contentu.
W obszarze projektów własnych (rozwój własnych IP) Spółka planuje rozwój w dwóch obszarach – produkcji gier komputerowych (game development) oaz produkcji filmów i seriali (film development)
W obszarze game development Spółka planuje wykorzystać posiadane kompetencje w zakresie tworzenia grafiki komputerowej dla branży game development, rozbudowując je istotnie o kompetencje w zakresie produkcji i sprzedaży gier. Przewiduje się produkcję gier w różnych możliwych modelach n.in.: pozyskanie zespołów deweloperskich i tworzenie spółek celowych, zawiązanie spółek celowych z innymi deweloperami, produkcją gier in house, koprodukcja gier z innymi deweloperami i odpowiedzialność za wizualną stronę gry.
Projekty w obszarze film development dotyczyć będą filmów i seriali animowanych oraz live action. Wdrożony zostanie model pracy z budową portfela pomysłów własnych o charakterze IP, pozyskiwania pomysłów zewnętrznych, oceną ich komercyjnego potencjału, możliwości finansowania i optymalnej kosztowo produkcji.
Strategia na najbliższe 5 lat zakłada wykorzystanie najmocniejszych kompetencji Platige do dalszego rozwoju poprzez realizację zarówno projektów serwisowych jak i własnych. W najbliższej przyszłości zamierzamy postawić większy nacisk na ich rozwój, który będzie możliwy dzięki wykorzystaniu naszego doświadczenia, połączonego z rozwiniętymi kompetencjami kreatywnymi i wciąż rozwijanym zapleczem technologicznym.  – wyjaśnia Karol Żbikowski, CEO Platige Image.
– Autorskie projekty są nieodłącznym elementem DNA Platige od początku istnienia studia. W najbliższej przyszłości zamierzamy postawić większy nacisk na rozwój projektów własnych, który będzie możliwy dzięki wykorzystaniu naszego doświadczenia, połączonego z rozwiniętymi kompetencjami kreatywnymi i wciąż rozwijanym zapleczem technologicznym.– komentuje Piotr Sikora, Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej.

ROBYG inwestuje w innowacyjną technologię Aura Air

Grupa ROBYG inwestuje w innowacyjną technologię dezynfekcji biur sprzedaży przy pomocy nowoczesnych urządzeń Aura Air. To najinteligentniejsza na świecie technologia dezynfekowania powietrza, która jednocześnie monitoruje jego jakość w czasie rzeczywistym. Korzystanie opatentowanego i zatwierdzonego przez EPA sterylizatora i filtra promieni, a także diod LED UVC neutralizuje bakterie, wirusy, grzyby, pleśnie, czy zapachy. Urządzenia są sterowane za pomocą aplikacji mobilnej.

Technologia Aura Air odpowiada na potrzeby ochrony sanitarnej przed koronawirusem i powstała we współpracy z Oddziałem Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej Centrum Medycznego Chaim Sheba – jednego z najlepszych centrów medycznych w Izraelu. Urządzenia są skuteczne w dezynfekcji i oczyszczaniu powietrza z wielu zanieczyszczeń. Wyniki wykazują niezwykłą zdolność technologii do dezynfekcji patogenów: bakterii, wirusów, grzybów, etc. Wraz z wybuchem pandemii COVID-19 globalne środowisko medyczne zaleca zapobieganie zakażeniom bakteryjnym i ochronę przed rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, a Grupa ROBYG wdraża tak zaawansowaną technologię jako pierwsza w Polscemówi Eyal Keltsh, wiceprezes zarządu ROBYG SA.2021-01-21 ROBYG inwestuje w innowacyjną technologię Aura Air

Technologia Aura Air, która zostanie zainstalowana w każdym biurze sprzedaży ROBYG obejmuje:

  1. Filtr wstępny – usuwa duże cząsteczki kurzu, pyłki, owady, sierść zwierząt i inne duże cząsteczki. Filtr wstępny odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu jakości urządzenia.
  2. Opatentowany Ray-Filter ™ składa się z trzech części:
    1. Filtra HEPA –skuteczny w 99,98% filtr cząstek stałych o wielkości 0,3 mikrona
    2. Warstwy węglowej, która pochłania LZO i brzydkie zapachy
    3. Inteligentnej tkaniny miedzianej – materiał składający się z miedzianego filtra warstwowego, który filtruje wirusy, bakterie i wiele innych zanieczyszczeń
  3. UVC LED – skuteczny w neutralizowaniu bakterii, wirusów i pasożytów przez niszczenie białek błony komórkowej
  4. Sterylizator™ – komponent oparty na technologii bipolarnej jonizacji. Sterylizator generuje jony dodatnie i ujemne – podobnie, jak te występujące w przyrodzie – które oczyszczają i odświeżają powietrze w pomieszczeniach, eliminując wymienione powyżej szkodliwe zanieczyszczenia. Neutralizuje bakterie, wirusy i pasożyty przez niszczenie białek błony komórkowej.

2021-01-21 ROBYG inwestuje w innowacyjną technologię Aura Air2Ponadto Grupa ROBYG wprowadziła systematyczne testy pracowników biur sprzedaży i budów na obecność przeciwciał wirusa SARS-CoV-2. Testy będą prowadzone dla każdego raz w tygodniu. Dzięki temu zwiększona zostanie ochrona zarówno załogi, jak i klientów firmy. Firmy, które finansują swoim pracownikom systematyczne badania umożliwiające wykrycie osób potencjalnie zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2 apelują, by takie działania stały się nowym standardem w obsłudze klienta w dobie pandemii. ROBYG od wielu miesięcy pracuje zgodnie z wytycznymi GIS, stosuje środki ochronne dla pracowników i klientów, prowadzi też cykliczne dezynfekcje i ozonowanie wszystkich biur minimum dwa razy w tygodniu. ROBYG to 25.000 sprzedanych lokali i ponad 100.000 zadowolonych klientów.

Grupa ROBYG podjęła liczne działania związane z pomocą w obliczu epidemii koronawirusa – aktywnie wspierała potrzebujących, seniorów i Powstańców oraz instytucje medyczne podczas pandemii koronawirusa. Łącznie spółka przekazała w całym 2020 roku 258 tysięcy złotych na wsparcie i dofinansowania. ROBYG wspiera potrzebujących we wszystkich miastach, w których prowadzi działalność: Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu. Spółka nie dokonała także zwolnień podczas epidemii i zachowała miejsca pracy w poczuciu odpowiedzialności za około 3000 rodzin, którym Grupa zapewnia przychody.

Krzysztof Pawlak, główny dealer walutowy Currency One zwycięzcą Ligi Traderów

Krzysztof Pawlak, główny dealer walutowy serwisów InternetowyKantor.pl i Walutomat, został najlepszym traderem 2020 roku. Konkurs Liga Traderów organizowany jest co roku pod patronatem Comparic.pl.

W IX edycji Ligi Traderów startowało 90 ekspertów walutowych, którzy w ciągu ostatniego kwartału 2020 roku typowali kursy par walutowych. Zwycięzcą okazał się Krzysztof Pawlak, dealer znanych serwisów wymiany walut, który startował pod pseudonimem Antilo.

Tu nie startują gracze z przypadku, a poziom rywalizacji jest naprawdę wysoki, dlatego wygrana bardzo mnie cieszy – komentuje zwycięzca.

Krzysztof Pawlak „Antilo”, zwyciężył w 70 proc. spotkań. Także 70 proc. oddanych przez niego typów było trafionych. To był klucz do sukcesu. W 2019 roku Krzysztof Pawlak był czwarty w tej rywalizacji.

Liga Traderów to jeden z najstarszych i najbardziej znanych konkursów traderskich w Polsce. Liga łączący trading z emocjami rywalizacji. Zawodnicy typują kursy w bezpośrednich pojedynkach. W tygodniu odbywają się 2 typowania. Cała liga trwa trzy miesiące.

Ponad połowa konsumentów spędza w sklepach spożywczych mniej czasu niż przed pandemią. Zmiana nawyków zakupowych może utrzymać się w długim terminie

Oficjalne obostrzenia i indywidualne obawy o własne zdrowie spowodowały, że kupujący zaczęli bywać w sklepach rzadziej i spędzać w nich mniej czasu. To przełożyło się na większe jednorazowe wydatki, wybór sklepów położonych blisko domu i przyspieszenie rozwoju e-handlu. Zmieniła się także zawartość koszyka. Częściej wkładamy do niego produkty prozdrowotne. Wciąż jednak istotnym elementem wyboru jest dziś – i według firmy badawczej Mintel pozostanie – cena.

– Konsumenci stali się bardziej ostrożni wskutek zachwiania sytuacji ekonomicznej. Zakupy są bardziej przemyślane, koszyk zakupowy oscyluje w kierunku dóbr podstawowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Honorata Jarocka, Senior Food and Drink Analyst w firmie Mintel. – Nasze dane dla rynku polskiego mówią o tym, że ponad połowa respondentów deklaruje, że w sklepie spędza mniej czasu, nie tylko z powodu obaw, ale też żeby zrobić miejsce innym kupującym. Więcej też gotujemy w domu, a to też się przekłada na to, co wybieramy w sklepach.

W koszykach Polaków, zwłaszcza podczas pierwszego, wiosennego lockdownu, znalazło się więcej produktów o długim terminie przydatności do spożycia, takich jak oleje, kasze, makarony, oraz takich, z których można przygotować posiłki w domu. Spadło natomiast znaczenie dań gotowych i produktów kupowanych pod wpływem impulsu, takich jak np. wafelki, batoniki czy lody jednoporcjowe.

Większa dbałość o zdrowie przejawiła się w wybieraniu warzyw i owoców, jogurtów funkcjonalnych czy suplementów diety wspierających odporność. Ponieważ z jednej strony konsumenci starali się oszczędzać, a z drugiej produkty prozdrowotne cechują się zwykle wyższymi cenami, na znaczeniu zyskały sklepy dyskontowe. Z danych sprzedażowych Biedronki na przykład wynika, że w całym 2020 roku jej przychody zwiększyły się o 10,4 proc. Zyskały także mniejsze sklepy osiedlowe i supermarkety, gdyż klienci starali się zaopatrywać w pobliżu domu.

– Jest tutaj jeszcze dużo do zrobienia w kwestii przystępności cenowej. Zawsze podkreślamy, że wartości dodane, prozdrowotne powinny być przystępne cenowo. W tę potrzebę wpisują się marki własne. Dobrym kierunkiem jest to, że bardzo dużo marek lokalnych, rodzimych rozwija się w tej kategorii. To też wpływa na to, że te produkty są przystępniejsze, pojawiają się w portfolio marek masowych, w związku z czym jest ich więcej, a to wymusza pewne obniżki cenowe – wyjaśnia ekspertka Mintela. – Cena zawsze była ważna dla konsumenta, szczególnie na rynku polskim. Aż 44 proc. Polaków wskazuje na to, że w postpandemicznej rzeczywistości niska cena nadal będzie bardzo ważnym atrybutem zakupowym.

Bardzo wyraźnym i naturalnym w tej sytuacji trendem jest rozwój sprzedaży online. Sieci handlowe wchodzą w porozumienie z firmami dostawczymi, takimi jak Glovo czy Stava, których głównymi klientami przed pandemią były restauracje. Wiele z nich rozbudowuje także system „kliknij i odbierz”, przy czym odbiór możliwy jest zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i paczko- czy lodówkomatach.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w listopadzie 2020 roku, podczas drugiego, „miękkiego” lockdownu wartość sprzedaży detalicznej przez internet wzrosła wobec października o 47,9 proc., a jej udział w sprzedaży ogółem zwiększył się z 7,3 proc. w październiku br. do 11,4 proc. w listopadzie br. Jednak w przypadku żywności wciąż jest on dużo niższy.

 Perspektywy wzrostu na pewno są bardzo duże. Nawet starsi konsumenci są coraz bardziej obeznani, jak zamawiać online. Zyskali na poczuciu bezpieczeństwa i pewności, że zakupy będą zrealizowane tak, jak oni by tego chcieli. Na pewno wymaga to dalszych dużych inwestycji. Cała infrastruktura, dowozy wciąż są kluczową barierą, ale na pewno perspektywa jest rosnąca – komentuje Honorata Jarocka. – Ciekawym kierunkiem jest to, że same marki spożywcze organizują swoje własne sklepy internetowe po to, aby być bardziej wygodnym dla lojalnych konsumentów, którzy tych produktów będą kupować więcej, chcąc zapewnić sobie zapasy.

Większość tych trendów – zarówno jeśli chodzi o rozwój e-sklepów, jak i bardziej rozważny wybór produktów, nacisk na ich prozdrowotne właściwości, nie tylko dla ciała, ale i ducha – może pozostać aktualna także po pandemii. Wpisuje się to także w obecny już od kilku lat trend „zero waste”, czyli niemarnowania produktów i niewyrzucania żywności.

Kolejnym ważnym trendem będzie personalizacja komunikacji z klientem. To w dobie pandemii stało się bardzo popularne dzięki mediom społecznościowym. Tym bardziej że potrzeby konsumentów pod wpływem różnych wydarzeń mogą zmieniać się bardzo szybko, co utrudnia ich monitorowanie i zaspokajanie.

– Uważam, że to jest bardzo dobry kierunek, ponieważ dzięki temu marki mogą uzyskać informacje z rynku, mogą też testować swoje koncepty produktowe – wskazuje analityczka firmy Mintel. – Jednym z ciekawych przykładów była komunikacja producenta Jogurty Magda, gdy wprowadzali jogurty roślinne PlantOn. Bardzo uważnie w mediach społecznościowych słuchali konsumentów, którzy np. zgłaszali, że produkt świetny, o dobrym składzie, ale zawiera cukier. I  wypuścili wariant bez cukru. Teraz są już firmą w pełni roślinną. Wydaje mi się, że już odchodzimy od masowego komunikatu, masowego podejścia do słuchania konsumenta, widzimy też budowanie communities, czyli grup konsumentów wokół danej marki. To jest kierunek, który pozwoli firmom szybciej wyłapywać niuanse, a dzięki temu umacniać swoją pozycję na rynku.

Komórki CAR-T: szansa dla chorych na nowotwory krwi. Rozmowy o refundacji w Polsce mają ruszyć w tym roku

Terapia CAR-T wykorzystuje własny układ odpornościowy pacjenta i zaawansowaną inżynierię genetyczną do walki z nowotworem. Potrafi całkowicie wyleczyć część chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną, jest też skuteczna u około połowy pacjentów chorych na chłoniaka rozlanego. Na razie stosuje się ją w określonych wskazaniach opornych lub nawrotowych nowotworów krwi, ale na całym świecie trwają badania kliniczne, które mają sprawdzić skuteczność tej metody w innych chorobach nowotworowych. Lekarze i eksperci określają ją mianem przełomu w leczeniu nowotworów. Terapie CAR-T  są już zarejestrowane i refundowane w co najmniej kilkunastu krajach Europy, a w Polsce w tym roku mają ruszyć rozmowy Ministerstwa Zdrowia z firmami farmaceutycznymi dotyczące jej finansowania.

– Terapia CAR-T jest bardzo zindywidualizowana, bo jest oparta na komórkach własnych człowieka, które mają zmieniany materiał genetyczny i wracają niejako do organizmu, aby walczyć z chorobą nowotworową. To jest zupełnie nowe otwarcie i zupełnie nowe podejście do terapii chorób – mówi agencji Newseria Biznes prof. dr hab. n. med. Marcin Czech, kierownik Zespołu ds. Zakażeń Szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia w latach 2017–2019.

– Każdy z nas ma komórki odpornościowe zdolne do walki z rakiem, ale jest ich stosunkowo mało. Kiedy nowotwór jest rozwinięty, one nie są w stanie sobie z nim poradzić. Terapia CAR-T polega na tym, że pobieramy z krwi pacjenta jego komórki odpornościowe, zwane limfocytami T, które trafiają do laboratorium, gdzie są genetycznie przeprogramowywane. Wprowadza się im specjalny gen, który pozwala rozpoznawać antygeny komórek nowotworowych. W laboratoriach są też stymulowane i namnażane tak, żeby było ich jak najwięcej. Później trafiają z powrotem do krwioobiegu pacjenta i rozchodzą się po  organizmie, gdzie wyszukują i niszczą komórki nowotworowe – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Gliwicach.

Terapie CAR-T są postrzegane jako przełom w leczeniu chorych na nowotwór, bo dają szansę na życie u części pacjentów, którzy wyczerpali już inne metody leczenia. Minęły dwa lata od zarejestrowania w Europie pierwszych tego typu terapii. Służą one leczeniu pacjentów do 25. roku życia, chorych na oporną bądź nawracającą ostrą białaczkę limfoblastyczną z komórek B, a także pacjentów dorosłych chorych na opornego/nawracającego chłoniaka rozlanego z dużych komórek B i pierwotnego chłoniaka śródpiersia z dużych komórek B.

– Jest to bezprecedensowa terapia, wspierająca naturalną walkę z nowotworem. Przyzwyczailiśmy się do leczenia chorób nowotworowych w sposób przewlekły i długoterminowy. Tymczasem przy CAR-T jeden wlew ma wieloletni potencjał leczniczy – mówi Emanuele Ostuni, dyrektor zarządzający Cell & Gene Therapy w Novartis Oncology, jednej z firm, które oferują taką terapię.

CAR-T można stosować u części pacjentów, u których zostały wykorzystane wszystkie inne możliwości terapeutyczne i nie ma dla nich już żadnej alternatywy, a jednocześnie spełniają kryteria kwalifikacji do leczenia. Terapia daje im szansę na wydłużenie życia, a nawet całkowite wyleczenie choroby.

– Ta terapia była zastosowana u chorych, u których zawodziły co najmniej dwie wcześniejsze linie leczenia i którym mieliśmy niewiele do zaproponowania. Prognozowany czas przeżycia takich osób nie przekracza sześciu miesięcy. Tymczasem terapia CAR-T cells pozwoliła na uzyskanie remisji, czyli stanu, w którym choroby prawie w ogóle nie widać u niemal wszystkich chorych na ostrą białaczkę limfoblastyczną i ponad połowy chorych na chłoniaka rozlanego. Można szacować, że około 50 proc. pacjentów z białaczką i ok. 40 proc. pacjentów z chłoniakami jesteśmy w stanie tą metodą wyleczyć. Z wykorzystaniem innych metod ta szansa nie przekracza 10 proc. – wskazuje prof. Sebastian Giebel

Na całym świecie – a najwięcej w Chinach i Stanach Zjednoczonych – prowadzone są badania kliniczne, które mają sprawdzić skuteczność tej metody leczenia także w innych chorobach nowotworowych.

– Dotyczy to nowotworów hematologicznych, takich jak szpiczak plazmocytowy, podtypy chłoniaków i białaczek, ale też szereg nowotworów litych, jak np. rak płuca, rak piersi, jelita grubego czy trzustki. Jestem przekonany, że w perspektywie kilku czy kilkunastu lat liczba wskazań bardzo się poszerzy, a terapia CAR-T cells może stać się podstawowym narzędziem terapeutycznym, które być może zastąpi inne formy leczenia, takie jak chemioterapia – ocenia kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Narodowym Instytucie Onkologii. – W Stanach Zjednoczonych w ostatnich tygodniach zarejestrowano tę terapię również u chorych na chłoniaka z komórek płaszcza, w Europie dopiero czekamy na tę rejestrację.

Polskie ośrodki akademickie także rozpoczynają prace nad terapiami CAR-T w kolejnych wskazaniach, m.in. dzięki finansowaniu Agencji Badań Medycznych.

CAR-T jest już refundowana w kilkunastu krajach Europy. Polska stoi jeszcze przed wyzwaniem refundacyjnym w tym zakresie, ale – według zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia – w tym roku mają rozpocząć się rozmowy z firmami farmaceutycznymi dotyczące szczegółów finansowania.

– Najważniejsze jest dostrzeżenie wartości tej terapii, wówczas jesteśmy gotowi zachować elastyczność w podejściu do negocjacji. W każdym z blisko 20 państw Europy, gdzie terapia CAR-T jest refundowana, zasady refundacji są inne. Każdy kraj ma bowiem inne potrzeby i wymagania. Zależy nam na współpracy, nie staramy się tworzyć uniwersalnego rozwiązania dla wszystkich. Dlatego jesteśmy w stanie dojść do porozumienia z każdym państwem w Europie. Również w Polsce deklarujemy pełną gotowość do rozmów negocjacyjnych z ministrem zdrowia, ponieważ naszym celem, jako Novartis Oncology, jest przede wszystkim umożliwienie pacjentom dostępu do tej przełomowej terapii. Pacjenci nie mogą czekać, dla nich liczy się każdy dzień – zapewnia Emanuele Ostuni.

Jak podkreśla prof. Marcin Czech, wprowadzenie finansowania innowacyjnej terapii wymaga pewnego wysiłku i analizy, ponieważ możliwości jest kilka – np. w ramach ścieżki refundacyjnej czy świadczeń opieki zdrowotnej. System ochrony zdrowia powinien nastawiać się na to, że z czasem będzie się pojawiać coraz więcej takich terapii, które będą wymagać finansowania.

– Terapii genowych – zarówno w onkologii, jak i chorobach rzadkich, neurologii czy reumatologii – będzie z czasem dużo więcej. W okulistyce już takie mamy, a z czasem można spodziewać się ich zwłaszcza w jednogenowych chorobach genetycznych, metabolicznych – wymienia kierownik Zespołu ds. Zakażeń Szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka. – Jako kraj rozwinięty będziemy musieli do tego podejść systemowo – finansować w taki sposób, żeby budżet to wytrzymał, pacjenci mieli dostęp do skutecznego leczenia, a płatnik był pewien, że płaci za coś, co na pewno działa i jest bezpieczne.

Przygotowanie i podanie terapii CAR-T wymaga odpowiedniej infrastruktury medycznej i przeszkolonego personelu.

W Polsce obecnie trzy ośrodki zakończyły formalny proces certyfikacji, który potwierdza ich przygotowanie do stosowania tej terapii. Są to Klinika Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Klinika Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie (Oddział w Gliwicach) oraz Klinika Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.