Polscy naukowcy chcą wykorzystać sztuczną inteligencję do diagnozowania raka prostaty. Nowa metoda opiera się na analizie obrazów i zapewnia 85-proc. skuteczność

Sztuczna inteligencja wykazuje aż 85-proc. skuteczność w diagnozowaniu raka prostaty na podstawie obrazowania metodą rezonansu magnetycznego. To rezultat zbliżony do tego, który osiągają doświadczeni klinicyści. Polacy wykorzystają ten mechanizm do stworzenia rozwiązania automatyzującego proces diagnostyki. Dzięki takim metodom czas od wykonania badania do wdrożenia spersonalizowanego leczenia skróci się nawet o 90 proc.

– Diagnostyka obrazowa jest tematem, w którym znajdujemy zastosowania sztucznej inteligencji. Szczególnie rozwiązań bazujących na głębokich sieciach neuronowych, które są w stanie automatycznie analizować obrazy. Wiele rozwiązań pozwala na automatyczną diagnostykę raka, a także detekcję zmian chorobowych. Takie rozwiązania są w stanie automatycznie oszacować ryzyko istotności klinicznej zmian, a także zlokalizować je – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Piotr Sobecki, kierownik Laboratorium Stosowanej Sztucznej Inteligencji w Ośrodku Przetwarzania Informacji – Państwowym Instytucie Badawczym.

Polscy naukowcy pracują obecnie nad rozwiązaniem wykorzystującym sztuczną inteligencję do wspierania diagnostyki raka prostaty. Głęboka sieć neuronowa na podstawie zdjęć prostaty z rezonansu magnetycznego oblicza prawdopodobieństwo, że badana zmiana jest złośliwa, i ocenia je w skali analogicznej do PI-RADS, używanej przez specjalistów.

– Sztuczna inteligencja pełni rolę wspierającą diagnostę, czyli w tym wypadku radiologa, w podejmowaniu decyzji. Istotne również jest to, by SI była częścią procesu diagnostycznego, nie tylko ograniczającą się w radiologii. Powstało bardzo wiele rozwiązań, które analizują jedynie obrazy i zwracają pewną informację o istotności klinicznej zmian – wskazuje Piotr Sobecki.

Szpital Addenbrooke w Cambridge ma być pierwszym szpitalem na świecie, który będzie korzystał z InnerEye. Narzędzie to wykorzystuje głębokie uczenie do dokładnej identyfikacji guzów na skanach sporządzonych przez tomograf komputerowy. Dzięki temu proces przetwarzania informacji i planowania leczenia skraca się aż o 90 proc. Z kolei rozwiązanie, nad którym pracują polscy naukowcy, cechuje się skutecznością szacowaną na ok. 85 proc., czyli zbliżoną do tej, którą osiągają doświadczeni eksperci.

– Przeprowadziliśmy badania pilotażowe z udziałem sześciu radiologów. Pokazały one, że metody sztucznej inteligencji oparte na głębokich sieciach neuronowych są w stanie osiągnąć wyniki dorównujące i nawet przewyższające najbardziej doświadczonych radiologów z kilkunastoletnim doświadczeniem. To pokazuje, że zastosowanie sztucznej inteligencji ma potencjał we wspieraniu diagnostyki i szczególnie w takich momentach, w których zależy nam na ograniczeniu liczby dokonywanych biopsji. Celem nadrzędnym jest komfort pacjenta – podkreśla ekspert.

Rolą sztucznej inteligencji w leczeniu nowotworów może być jednak nie tylko analizowanie danych pozyskanych z badań obrazowych, takich jak zdjęcie rentgenowskie czy skan z tomografu komputerowego. ReceptorNet jest najnowszym algorytmem SI, który określa u pacjentek z rakiem piersi stan receptorów hormonalnych. To kluczowy dla klinicystów biomarker, wykorzystywany przy podejmowaniu decyzji o ścieżce leczenia. Standardowo jest on oceniany przez patologa poprzez badanie tkanki guza pod mikroskopem, z zastosowaniem kosztownego barwienia immunohistochemicznego. Algorytm wykonuje tę samą pracę, ale z wykorzystaniem tańszego procesu obrazowania. Przyglądając się pojedynczym pikselom obrazu, jest w stanie dostrzec zmiany tak subtelne, że nie byłoby ich w stanie wychwycić ludzkie oko.

Rozwiązanie, nad którym pracują Polacy, ma z kolei szansę zrewolucjonizować diagnostykę i leczenie raka prostaty, ale obecnie znajduje się na wczesnym etapie rozwoju.

– Projekt jest po etapie wstępnej walidacji, w którym udowodniliśmy, że rozwiązanie jest możliwe do wprowadzenia w praktyce. Jednak istotne jest to, żeby predykcje dokonywane przez to rozwiązanie były wykonywane w sposób wyjaśnialny. Do tego potrzebujemy dużego wolumenu danych z różnych ośrodków – zaznacza ekspert.

Accenture przewiduje, że rynek sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej osiągnie do 2021 roku wartość 6,6 mld dol. To aż jedenastokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2014. Do 2026 roku w samych tylko Stanach Zjednoczonych medyczne zastosowania SI mogą wygenerować nawet 150 mld dol.

– SI to zdecydowanie przyszłość medycyny, ponieważ rozwiązania, które już są obecne, wskazują na bardzo duży potencjał tych metod we wspomaganiu diagnostyki. Przekłada się to na ograniczenie kosztów, a także polepszenie jakości służby zdrowia. Możemy się spodziewać, że rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji będą zastosowane w całym procesie diagnostycznym, nie tylko w wybranych fragmentach. Aktualnie jedynie wybrane fragmenty procesu diagnostycznego są wspierane metodami sztucznej inteligencji – mówi Piotr Sobecki.

Grupa ORLEN wraz z PGNiG zbudują elektrownię gazową w Ostrołęce

Grupa ORLEN pozyskała partnera do realizacji inwestycji w blok gazowo-parowy w Ostrołęce, którym zostanie PGNiG. Podpisana trójstronna umowa gwarantuje PKN ORLEN i Enerdze wiodącą pozycję w projekcie, z łącznym pakietem udziałowym na poziomie 51 proc. PGNiG obejmie 49 proc. udziałów. Jednocześnie PKN ORLEN i PGNiG zawarły aneks do umowy z 2016 r., który gwarantuje stabilne dostawy gazu do końca 2027 r. dla instalacji produkcyjnych Grupy ORLEN w Polsce, w tym do elektrowni w Ostrołęce. 

– Pozyskanie partnera do budowy elektrowni gazowej w Ostrołęce to kolejny krok przybliżający nas do rozpoczęcia tej ważnej inwestycji. Wpisuje się ona w założenia nowej strategii PKN ORLEN do 2030 r. związane z niskoemisyjnością oraz zabezpieczeniem systemu elektroenergetycznego opartego na odnawialnych źródłach energii.  Dzięki pozyskaniu PGNiG jako partnera do projektu w Ostrołęce, mającego mocną pozycję na rynku gazu ziemnego, wchodzimy w kolejny etap inwestycji, przybliżając się do jej skutecznej realizacji. Jednocześnie zapewniliśmy bezpieczeństwo dostaw gazu, które są kluczowe dla niezakłóconej pracy naszych instalacji produkcyjnych. To z kolei przekłada się bezpośrednio na gwarancję bezpieczeństwa energetycznego Polski – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

– Współpraca PKN ORLEN z PGNiG wnosi pozytywny impuls do transformacji polskiej energetyki w oparciu o niskoemisyjne paliwo przejściowe, jakim jest gaz ziemny – podkreśla Paweł Majewski, Prezes Zarządu PGNiG SA. – Dla PGNiG to pewny i wieloletni odbiorca dużych wolumenów gazu, którego użycie w Ostrołęce, zamiast węgla, zminimalizuje przedostawanie się do powietrza niebezpiecznych dla zdrowia pyłów i wydatnie zmniejszy poziom emisji gazów cieplarnianych – dodaje.

W ramach realizacji budowy elektrowni w Ostrołęce w technologii gazowej powołana zostanie nowa spółka, która będzie odpowiedzialna za przeprowadzenie inwestycji. PKN ORLEN i Energa łącznie będą w niej posiadać większościowy udział na poziomie 51 proc., pozostałe 49 proc. obejmie PGNiG. Zakres prac przewiduje budowę bloku energetycznego w technologii zasilania paliwem gazowym oraz niezbędnej infrastruktury do jego funkcjonowania. Ważnym elementem umowy jest gotowość PGNiG w zakresie dostaw gazu ziemnego na potrzeby elektrowni w Ostrołęce do końca 2027 r., co umożliwi jej sprawne funkcjonowanie.

Strony zakładają realizację wszystkich przesłanek umożliwiających utworzenie nowej spółki, w tym pozyskanie zgody odpowiednich organów antymonopolowych, do 30 czerwca 2021 roku. Realizacja projektu będzie możliwa dzięki odpowiedniemu odrębnemu porozumieniu dotyczącemu podziału Elektrowni Ostrołęka Sp. z .o.o. (podmiot realizujący projekt Ostrołęka C), pomiędzy dotychczasowymi sponsorami projektu – Energą i Eneą – oraz samą spółką celową.

Zaangażowanie przez PKN ORLEN w budowę elektrowni gazowej wpisuje się w strategiczne plany rozwoju nisko i zeroemisyjnych źródeł wytwarzania energii. Dlatego w maju br., Koncern już jako właściciel Energi, zadeklarował chęć udziału w projekcie, ale wyłącznie w technologii gazowej. Porozumienie w sprawie kierunkowych zasad współpracy przy budowie elektrowni w technologii gazowej w Ostrołęce zostało podpisane jeszcze w czerwcu br., a we wrześniu br. chęć przystąpienia do projektu wyraziło PGNiG.

Wykorzystując efekt skali i portfelowe podejście do zakupów surowców, PKN ORLEN podpisał również z PGNiG aneks do umowy na dostawy gazu, zabezpieczając do końca 2027 r. (z opcją przedłużenia do końca 2028 r.) paliwo do pracy instalacji produkcyjnych Grupy Kapitałowej w Polsce. Pozwoli on przedłużyć istniejącą umowę o kolejne 5 lat, do 1 stycznia 2028 r.

Podatek od handlu wpłynie na mocny wzrost cen, ostrzegają handlowcy

Nadchodzący rok 2021 może być dla handlu wyjątkowo ciężki. Do piętrzących się strat po epidemii dołączyć może nowy podatek od handlu. W przyszłym roku ma zostać uchwalony podatek dla sklepów wielkopowierzchniowych w wysokości 1,4% obrotów. To prawie na pewno doprowadzi do wzrostu cen. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji ostrzega, że zrzeszone pod jej sztandarem sklepy będą musiały zwiększyć marże – by zarobić na dodatkowy podatek. Opłacenie dodatkowej daniny będzie dla nich szczególnie ciężkie, nie tylko z powodu strat podczas epidemii koronawirusa. Na rentowność sklepów cały czas wpływa bowiem zakaz handlu w niedzielę.

– Już od dwóch lat mamy spadki sprzedaży z powodu zakazu handlu. Nie dzieje się tak, że sześć dni przynosi zysk, który wynagradza nam zamkniętą niedzielę. Nie wszyscy klienci są w stanie zrobić zakupy w tygodniu, albo zrobić je w takim wolumenie, w jakim chcieli do tej pory robić – powiedziała serwisowi eNewsroom Renata Juszkiewicz, prezeska zarządu Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Więc po zakazie handlu w niedzielę, po COVIDzie i w widmie podatku od handlu oraz podatku cyfrowego – o którym mówi Unia Europejska – trzeba być świadomym tego, że będzie drożyzna. Mówię to w imieniu analityków rynku i ekspertów. Handel przy tak niskich marżach nie będzie w stanie utrzymać poziomu cen, z którym mieliśmy do tej pory do czynienia. Nie chcielibyśmy, aby frustracja konsumentów przenosiła się na nas. Bo to nie będzie decyzja handlu, tylko sytuacji ekonomicznej. Przypominam, że dla branży wielkopowierzchniowej podatek stanowić będzie 1,4% obrotu. A w tym momencie największe powierzchnie handlowe mają rentowność na poziomie 0,5%. Dlatego podniesienie cen może być nieuniknione – ostrzega Juszkiewicz.

Inwestycje w technologie – wyniki badania EY Digital Investment Index 2020

Internet rzeczy, sztuczna inteligencja i rozwiązania chmurowe to najpopularniejsze nowe technologie, w które najchętniej inwestowano w ostatnich dwóch latach. Zyskały one zwolenników odpowiednio wśród 55%, 52% i 53% ankietowanych przez EY firm. To też technologie, w które firmy planują zainwestować najwięcej w kolejnych dwóch latach – pokazują wyniki badania EY Digital Investment Index 2020.

Rozwiązania IoT planuje wdrożyć 67% badanych przez EY, technologie z zakresu sztucznej inteligencji znajdują się w planach 64% ankietowanych, a w rozwiązania chmurowe – 61%. Zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem cieszą się rozwiązania z zakresu Blockchain, cyberbezpieczeństwa, inteligentnej automatyzacji procesów czy rozszerzonej rzeczywistości.

Rys. 1. Na inwestycjach w które technologie Twoja firma koncentrowała się w ostatnich dwóch latach i w które zamierza inwestować w najbliższych dwóch?
wyniki badania EY Digital Investment Index 2020– Cyfrowa transformacja pozwala nie tylko na dynamiczny rozwój, ale i zwiększenie odporności przedsiębiorstw na szereg ryzyk. Firmy przekonały się o tym w ostatnich kwartałach, kiedy pandemia niejako wymusiła na nich adaptację nowych technologii. W tym przełomowym czasie wykorzystanie narzędzi cyfrowych wielu firmom pozwoliło działać podczas lockdownu, a najnowsze rozwiązania technologiczne usprawniły m.in. analizę, transfer i przechowywanie danych, pozwalając reagować na dynamicznie zmieniające się wyzwania. Liderzy cyfrowej transformacji zwiększyli swoją odporność, a tym samym przewagę rynkową wobec tych, którzy transformację cyfrową wciąż realizują na niewielką skalę, bądź decydują się wyłącznie na implementację pojedynczych technologii i rozwiązań – mówi Michał Kopyt, Partner EY, Lider Działu Doradztwa Technologicznego.

Jak więc firmy walczą o odporność swoich przedsiębiorstw? Liderzy cyfrowej transformacji stawiają przede wszystkim na rozwój cyfrowych kompetencji na drodze fuzji, przejęć czy partnerstw. Takie podejście prezentuje 64% firm. Ponad połowa transformacyjnych liderów zamierza koncentrować się na uzyskaniu szybkich zwrotów z wdrożonych rozwiązań, 49% chce porzucić inicjatywy, które nie są konieczne, a 46% przyspieszyć rozwój nowych, cyfrowych produktów i usług, a także modeli biznesowych.

Rys. 2. Działania rozważane przez firmy w odniesieniu do odporności przedsiębiorstwa
Działania rozważane przez firmy w odniesieniu do odporności przedsiębiorstwaWyniki badania EY Digital Investment Index 2020 pokazują jednak, że choć większość firm rozumie potrzebę cyfrowej transformacji, to skalowanie inicjatyw cyfrowych, wciąż pozostaje wyzwaniem. 79% ankietowanych przez EY deklaruje, że ich działania cyfryzacyjne „grzęzną” w początkowej fazie. Dzieje się tak ze względu na brak odpowiednich umiejętności pracowników (na tę kwestię wskazuje 65% ankietowanych), brak wystarczającego budżetu i finansowania (59%), czy brak odpowiedniego modelu operacyjnego (45%). Jedna trzecia nie ma z kolei dostępu do danych.

Rys. 3. Dlaczego inicjatywy cyfrowe w Twojej firmie „grzęzną”?

inicjatywy cyfrowe w Twojej firmieCo istotne, 45% firm nie ma odpowiedniego modelu operacyjnego zakładającego procesy cyfryzacji, a 38% mierzy się z brakiem strategii w tym zakresie. W 36% firm brakuje kultury innowacji i eksperymentowania, a 34% mierzy się z coraz większym naciskiem na cięcie kosztów. To może tłumaczyć dlaczego mniej niż 10% respondentów badania EY (w tym również liderzy cyfrowej transformacji) deklaruje, że nie jest w stanie odczuć w pełni efektu swoich wysiłków podjętych na rzecz cyfryzacji przedsiębiorstw.

– W środowisku ograniczonych z różnych względów budżetów, udowadnianie wartości wszystkich inwestycji – w tym cyfrowych – ma coraz większe znaczenie. Chociaż ponad trzy czwarte kadry kierowniczej twierdzi, że inicjatywy cyfrowe miały kluczowe znaczenie dla sukcesu ich organizacji w ciągu ostatnich dwóch lat, ustalenie dokładnych danych, pokazujących skalę i mierzalne efekty tego sukcesu wciąż trwa. Mniej niż jedna czwarta zarządzających ankietowanych przez EY przyznaje, że aktywnie mierzy zwrot z cyfrowych inwestycji (RODI), podczas gdy inne wskaźniki KPI dotyczące wyników finansowych czy wydajności operacyjnej są powszechnie stosowane – dodaje Michał Kopyt, Partner EY, Lider Działu Doradztwa Technologicznego.

O badaniu Digital Investment Index

Zespoły EY i Oxford Economics przeprowadziły ankietę wśród 1001 menedżerów odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji technologicznych (CEO, CDO – Chief digital officer, CFO, CSO, CIO) w firmach z różnych branż na całym świecie. Badanie przeprowadzone zostało wśród firm o rocznych przychodach powyżej 1 mld USD, jedna trzecia to respondenci z firm o rocznych przychodach powyżej 10 mld USD. 60% respondentów pochodziło z obu Ameryk, 20% z Europy, 20% z regionu Azji i Pacyfiku. Badanie przeprowadzone zostało w okresie wrzesień – listopad 2020.

Co Brexit zmieni w funkcjonowaniu polskich przedsiębiorców?

Pierwszy stycznia 2021 roku może być jednym z najważniejszych dni dla Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej. Tego dnia zostanie w pełni zrealizowane pierwsze wyjście kraju członkowskiego ze wspólnoty. Istnieje prawdopodobieństwo, że Zjednoczone Królestwo nie będzie mogło korzystać z przywilejów otwartego rynku i zniesionych ceł. Konsekwencje mogą dotknąć przedsiębiorców z całej UE, którzy sprzedawali lub kupowali towary na wyspach.

Wielka Brytania formalnie opuściła Unię Europejską 31 stycznia 2020 roku. Jednak jeszcze do końca 2020 roku obowiązywał okres przejściowy, w którym państwo pozostawało w strukturach jednolitego rynku oraz Unii Celnej. To umożliwiało utrzymanie swobodnego handlu z pozostałymi 27 krajami członkowskimi i niezakłócony przepływ ludzi. Wraz z nowym rokiem Wielka Brytania stanie się dla UE krajem trzecim – z punktu widzenia formalnego leżącym poza Unią Europejską.

To wydarzenie będzie mieć duże konsekwencje także dla polskiej gospodarki i polskich firm. Obecnie Wielka Brytania jest trzecim największym rynkiem zbytu dla polskich przedsiębiorców, w 2019 roku wartość towarów wysłanych na wyspy z Polski przekroczyła 14 mld euro. Z kolei import z Wielkiej Brytanii do naszego kraju wyniósł nieco ponad 5,5 mld euro. Te dane pokazują, jak ogromna liczba polskich przedsiębiorców będzie narażona na skutki Brexitu. Niezależnie od tego czy Wielka Brytania opuści Unię z umową czy bez, od 2021 roku zmienią się przepisy i eksport towarów na wyspy stanie się znacznie trudniejszy.

Dotychczas kierowca ciężarówki wioząc towar do Wielkiej Brytanii potrzebował dwóch dokumentów –faktury i listu przewozowego. Po zmianach będzie potrzebował kolejnych dziewięciu – różnych pozwoleń, zaświadczeń, certyfikatów weterynaryjnych czy fitosanitarnych. To pokazuje jaka skala zmian nas czeka” – mówi Michael Dembinski z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. „Rząd brytyjski obiecuje, że wiele z nowych obowiązków będzie można załatwić online, w tym celu przygotowywanych jest 10 nowych programów informatycznych. Problem w tym, że nie wszystkie jeszcze działają i nie wiadomo czy i kiedy będą one ze sobą współpracowały na czas” – dodaje Dembinski.

Niektórzy polscy spedytorzy już przed świętami przestali wysyłać ciężarówki do Wielkiej Brytanii, czekając aż sytuacja formalna będzie jasna. Konsekwencje całkowitego wyjścia z UE mogą się odbić także na przedsiębiorcach, którzy dotychczas nie mieli bezpośredniej wymiany handlowej z Wielką Brytanią. Chodzi o firmy, które produkują z materiałów pochodzących z tego kraju. W przypadku scenariusza wyjścia bez umowy, od 2021 trzeba będzie się liczyć z większą liczbą formalności podczas importu materiałów, z wyższymi kosztami związanymi m.in. z cłami czy weryfikacją dotychczasowych certyfikatów UE na sprowadzane produkty. Jeśli większość materiałów użytych do produkcji nie będzie pochodziła z Unii Europejskiej (a materiały pochodzące z Wielkiej Brytanii nie będą już pochodziły z Unii), może być konieczna ponowna certyfikacja produktów.

Jak sobie poradzić w nowej sytuacji?

Dla wszystkich sektorów polskiej gospodarki pełny Brexit oznacza utratę lub utrudnienie dostępu do dużego i chłonnego rynku. Można się spodziewać, że najbardziej dotknięte zostaną podmioty, które działają w branżach o największym udziale w wymianie handlowej między Wielką Brytanią a Polską. Są to producenci maszyn i urządzeń mechanicznych, sektor automotive a także producenci artykułów spożywczych i produktów przemysłu chemicznego. Wydaje się, że poszkodowane będą też firmy działające w branżach, które zostaną obciążone najwyższymi kosztami celnymi. Kwota taryf celnych będzie się różnić, zależnie od towaru. W przypadku wysoko przetworzonych produktów, ten poziom ma być niski (1-3%); natomiast na przykład na żywności mają być wysokie (np. na wołowinę 58%, na ser biały 73%).

„Niezależnie od przyjętego scenariusza dalszej współpracy na poziomie unijnym, Wielka Brytania pozostanie dla polskich przedsiębiorców ważnym rynkiem. Nadal jest piątą największą gospodarką świata, której produkcja przemysłowa stanowi tylko 8,6 proc. wartości dodanej do PKB, więc import towarów ze świata pozostanie dla niej koniecznością. Brexit może zatem okazać się szansą dla polskich firm, które pozostaną zdeterminowane by kontynuować działalność i rozwijać biznes na wyspach mimo możliwych utrudnień.” – wyjaśnia Magdalena Kusa, International Business Manager w Santander Bank Polska. „Z myślą o polskich przedsiębiorcach, którzy prowadzą wymianę handlową z partnerami z Wielkiej Brytanii przygotowaliśmy kilka rozwiązań, które pomogą łatwiej poradzić sobie w nowej sytuacji. Dzięki usługom Biura Bankowości Międzynarodowej w Santander Bank Polska klienci korporacyjni mogą skorzystać z pomocy w otwarciu rachunku w Wielkiej Brytanii czy kontakcie z bankiem na wyspach. Pozyskujemy też informacje o możliwościach biznesowych dla naszych klientów, wspieramy firmy udostępniając finansowanie zagranicą. – dodaje Kusa.

Wyłączenie Wielkiej Brytanii z zasad obowiązujących na jednolitym rynku unijnym powoduje ograniczenie obszaru, na którym polskie firmy utrzymywały relacje handlowe na korzystnych zasadach. Dla wielu producentów będzie to oznaczało konieczność znalezienia nowych rynków zbytu. W tym może pomóc Santander Trade Portal – platforma cyfrowa dedykowana przedsiębiorcom poszukującym wiarygodnych partnerów biznesowych na rynkach międzynarodowych. Wykorzystując współpracę z 13 światowymi bankami oraz nowoczesne technologie oparte na chmurach obliczeniowych, pomaga nawiązywać i wzmacniać relacje handlowe firm prowadzących handel zagraniczny.

Akademickie Centra Transferu Technologii współpracują z AstraZeneca

16 grudnia 2020 r. Porozumienie Akademickich Centrów Transferu Technologii (PACTT.pl) i AstraZeneca zawarły umowę o współpracy. Jej celem jest usprawnienie i przyspieszenie komercjalizacji wyników badań prowadzonych przez polskie uczelnie, w tym Uniwersytet Warszawski – poprzez synergię ponad 70 centrów transferu technologii zrzeszonych w PACTT.

PACTT obecnie zrzesza ponad 70 centrów transferu technologii (CTT) działających przy polskich uczelniach wyższych i instytutach badawczych. CTT odpowiadają za komercjalizację nauki i budowanie przez uczelnie relacji biznesowych z otoczeniem gospodarczym i społecznym. Na liście podmiotów zrzeszonych w PACTT obecnie figuruje m.in. 8 centrów transferu technologii prowadzonych przy uczelniach medycznych oraz po 20 centrów działających przy uniwersytetach i uczelniach technicznych.

Sygnatariusze umowy, Alina Pszczółkowska, Wiceprezes Zarządu AstraZeneca Pharma Poland i reprezentujący PACTT dr Robert Dwiliński, dyrektor Uniwersyteckiego Ośrodka Transferu Technologii UW, podkreślają, że zawiązana współpraca pozwala lepiej współdziałać firmie z naukowym środowiskiem akademickim. Jednym z praktycznych jej aspektów jest wsparcie brokerskie ze strony PACTT – dedykowany broker pod kątem zdefiniowanych zapytań pomaga wyszukać technologie rozwijane na polskich uczelniach i przeznaczone do komercjalizacji.

Idea one-stop shop w PACTT

CTT, które działają w sposób autonomiczny, w ramach PACTT mogą dzielić się doświadczeniami i informacjami, na przykład zapytaniami od przedsiębiorców poszukujących konkretnego wsparcia w zakresie badań czy opracowania technologii. Utworzenie PACTT sprawiło, że potencjalnym inwestorom wywodzącym się z przedsiębiorstw dużo łatwiej jest znaleźć w środowisku akademickim partnerów do współpracy.

„Siłą PACTT jest potencjał wynikający z synergii, czyli możliwości zgromadzenia w jednym miejscu bieżących informacji o odkryciach, know-how i technologiach dostępnych na polskich uczelniach. To cenna wiedza dla tych przedsiębiorców, którzy stawiają na innowacyjność i rozwijają się dzięki swoim działom badawczo-rozwojowym. Jeśli ktoś szuka do współpracy zespołu badawczego lub chce wiedzieć, jakie są dostępne na uczelniach wynalazki, technologie czy know-how, PACTT jest obecnie najlepszym punktem kontaktu. Właśnie dlatego w zrzeszeniu powstała idea usługi, którą nazywamy one-stop shop” – wyjaśnia dr Robert Dwiliński.

One-stop shop polega na przydzieleniu zainteresowanemu podmiotowi oddelegowanego przez PACTT brokera technologii, który wyszukuje informacje zgodnie z profilem zainteresowań inwestora. Obecnie jest to najszybszy, najskuteczniejszy i najbardziej efektywny sposób pozyskania wyspecyfikowanych i odfiltrowanych informacji o technologiach dostępnych w polskich uczelniach i instytutach badawczych.

„Większość uczelni w Polsce ma złożoną strukturę organizacyjną. Dla partnera z zewnątrz nie jest oczywiste, na jakim wydziale powinien szukać pożądanej technologii. Broker dokonuje przeglądu informacji nie tylko we wszystkich centrach transferu zrzeszonych w PACTT, ale ma dostęp do już zagregowanych danych pochodzących ze wszystkich wydziałów w ramach każdej uczelni. Dla firmy poszukującej rozwiązań to ogromna oszczędność czasu” – dodaje Robert Dwiliński.

Na mocy zawartej umowy, PACTT poprzez doradztwo ze strony doświadczonych brokerów technologii ma również wspierać AstraZeneca w dialogu z firmami i startupami, które opierają swoją działalność na rozwoju nowych technologii i innowacji.

Najemcy nie rezygnują z umów przednajmu

Około 30% powierzchni biurowej będącej obecnie w budowie i planowanej do oddania do końca 2023 r. jest już wynajęte. Najemcy, którzy chcieliby w ciągu trzech najbliższych lat wynająć biuro w stolicy, mają do dyspozycji ok. 400 tys. mkw.

Obecnie w Warszawie w budowie z planowanym terminem oddania do końca 2023 r. znajduje się ok. 562 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Niemal 80% tej powierzchni powstaje w strefach centralnych (Centrum oraz Centralny Obszar Biznesu). W strefach pozacentralnych najwięcej buduje się na Mokotowie oraz w strefie Wschód. Wśród największych biurowców powstających obecnie w stolicy znajdują się projekty takie, jak: Forest (71 tys. mkw.), Varso Tower (66 tys. mkw.), Warsaw Unit (59 tys. mkw.), Generation Park Y (45,7 tys. mkw.) czy Skyliner (44,7 tys. mkw.).

Wykres 1. Powierzchnia w budowie w podziale na strefy biurowePowierzchnia w budowie w podziale na strefy biurowe

– Najemcy, którzy nie chcą czekać dwa lata na oddanie inwestycji do użytku, mają do dyspozycji 270 tys. mkw. wolnej powierzchni w 17 budynkach, których budowa planowo powinna zakończyć się już w przyszłym roku. Stanowi to ok. 63% przyszłorocznej podaży biurowej – mówi Anna Maroń, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers International.

Wśród największych transakcji przednajmu w stolicy sfinalizowanych w trzech pierwszych kwartałach tego roku wymienić należy: umowę PZU w Generation Park Y (46,5 tys. mkw.), Allegro oraz JTI w Fabryce Norblina (odpowiednio 16,1 tys. mkw. i 8,5 tys. mkw.), CBRE w Warsaw Unit (4,3 tys. mkw.) czy Orsted Polska w Varso 2 (3,8 tys. mkw.).

– Zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszy się Centrum, gdzie na zasadach pre-let wynajęto już 129 tys. mkw., co stanowi 43% całkowitej powierzchni biurowej powstającej w tej strefie. Na drugim miejscu znalazła się strefa Wschód, gdzie umowami przednajmu zabezpieczone jest już niemal 21 tys. mkw. (52%). Na Mokotowie w ramach przednajmu najemcy wynajęli ponad 6 tys. mkw., co stanowi 13% powstającej w tej strefie nowej podaży biurowej. Natomiast, co ciekawe, powierzchnia biurowa powstająca w Centralnym Obszarze Biznesu w Warszawie cieszy się już znacznie mniejszym zainteresowaniem – w ramach umów pre-let jest wynajęte jedynie 5% z powstających 145 tys. mkw. – mówi Anna Maroń.

– Widzimy, że pomimo spadku popytu spowodowanego wybuchem pandemii, firmy w dłuższej perspektywie nie rezygnują z wynajmu biur. Po 10 miesiącach od wybuchu pandemii wiemy, że biura wciąż będą potrzebne, zmieni się natomiast ich funkcja – staną się miejscem pracy kreatywnej i budowania relacji – dodaje Paweł Skałba, senior partner, dyrektor Działu Powierzchni Biurowej w Colliers International.

Mutacja wirusa SARS-cov-2, jedyny polski test różnicujący COVID-19 i grypę identyfikuje nową mutację z Wielkiej Brytanii

Test różnicujący COVID-19 i grypę, MediPAN-COVID+Flu został stworzony przez poznańskich naukowców z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) we współpracy z firmami Polpharma, Medicofarma i Future Synthesis. Test MediPAN-COVID+Flu był konsultowany z ekspertami z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) na każdym etapie tworzenia. MediPAN-COVID+Flu jest bardzo szybkim i wiarygodnym narzędziem, pozwalającym na odróżnienie, czy badany pacjent jest zakażony wirusem SARS-CoV-2, czy wirusem grypy i pozwala na wykrywanie obu wirusów niezależnie od ich wariantów. Pomimo pojawiających się mutacji test jest w stanie wykryć wirusa grypy A i B, grypę pandemiczną, ale, co bardzo ważne, także różne warianty genetyczne wirusa SARS-CoV-2, w tym opisany w ostatnich dniach wariant VUI-202012/01 znany jako mutacja angielska. Twórcy MediPAN-COVID+Flu wyprodukowali unikalną platformę do elastycznego projektowania i syntezy składników testu, co pozwala na ich szybkie dopasowywanie do mogących pojawić się w przyszłości kolejnych mutacji wirusów. Elastyczność składników testu i zachowanie jego czułości niezależnie od nowych wariantów wirusów sprawia, że MediPAN-COVID+Flu jest obecnie najlepszym rozwiązaniem do jednoczesnej diagnostyki COVID-19 i grypy na rynku.

MediPAN-COVID+Flu jest zintegrowanym testem genetycznym, który wykrywa dwa wirusowe geny SARS-CoV-2, grypę A i B w jednej reakcji. Utrzymuje wysoką wiarygodność reakcji wykrywających wirusy (>99%) i został tak zaprojektowany, aby omijać miejsca w wirusie, gdzie dochodzi do największej liczby mutacji. Test MediPAN-COVID+Flu jest nakierowany na powiększające się zagrożenie epidemiczne i powstawanie nowych mutacji wirusa SARS-CoV-2 oraz pojawiających się coraz częściej współistniejących infekcji COVID-19 i grypy.

Prototyp testu został stworzony przez naukowców Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk przy aktywnym wsparciu partnerów gospodarczych oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Państwowego Zakładu Higieny. Naukowcy NIZP PZH wspierali rozwój testu w zakresie opracowania założeń rozwoju na każdym jego etapie. Polpharma, jako doświadczony partner biznesowy wzmacniała proces naukowy na każdym etapie rozwoju testu, natomiast Medicofarma zapewniła produkcję MediPAN-COVID+Flu, we współpracy z poznańską biotechnologiczną firmą FutureSynthesis, która jest producentem kluczowych komponentów testu.

BioMaxima SA: podjęto uchwały rozpoczynające proces przeniesienia na GPW. Rekordowe wyniki finansowe w historii spółki

Podczas dzisiejszego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy spółki BioMaxima SA podjęto uchwały rozpoczynające proces przeniesienia notowań akcji spółki z rynku NewConnect na rynek regulowany. Wczoraj spółka podała wstępną informację o rekordowych wynikach finansowych za listopad i za 11 miesięcy 2020 r. BioMaxima jest czołowym polskim producentem diagnostyki laboratoryjnej, m.in. testów do identyfikacji zakażeń SARS-CoV-2.

Głównym punktem obrad dzisiejszego Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy było podjęcie uchwały o rozpoczęciu ubiegania się przez spółkę o wprowadzenie jej akcji do obrotu regulowanego w Europejskim Obszarze Gospodarczym, oraz drugiej, o przejściu od 1 stycznia 2021 roku na Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej (MSSF), które są pierwszym krokiem do przeniesienia notowań akcji emitenta na rynek regulowany. W tym strategicznym kierunku spółka podąża od 2018 roku.

Jednomyślne decyzje zgromadzenia akcjonariuszy, które dzisiaj zapadły, potwierdzają wsparcie akcjonariatu dla kierunku rozwoju zaproponowanego przez zarząd. To dla spółki bardzo istotna sprawa. Notowania na rynku regulowanym dają większe możliwości rozwoju rosnącym spółkom, to zasadnicza jakościowa zmiana. Daje szansę na stabilizację akcjonariatu, a także dużo lepszy dostęp do nowego kapitału. W pierwszym kwartale 2021 roku będziemy finalizować strategię na najbliższe 2-3 lata. W krótkim horyzoncie możemy się rozwijać z posiadanej gotówki i korzystając z instrumentów bankowych. Rozbudowa mocy wytwórczych, wzrost organiczny, to już się dzieje. Chociaż dzisiaj tego nie planujemy, dopuszczamy ewentualną emisję, jeżeli w naszych planach pojawią się projekty, takie jak akwizycje, które umożliwiłyby skokowy wzrost przychodów, ale z drugiej strony wymagałyby większych nakładów finansowych” – powiedział Łukasz Urban, prezes zarządu BioMaxima SA.

Dzień wcześniej, w dniu 21 grudnia 2020 r., zarząd BioMaxima SA podał także wstępną informację o rekordowych w historii spółki miesięcznych wynikach finansowych za listopad, a także za 11 miesięcy 2020 r. Spółka za miesiąc listopad osiągnęła zysk netto na poziomie 1.802 tys. zł., a zysk EBITDA wyniósł 2.415 tys. zł. Rentowność netto ukształtowała się na poziomie 22,35%. Po 11 miesiącach 2020 r. zysk netto wynosi 7.645 tys. zł, EBITDA 11.004 tys. zł.

Zatrudniająca ponad 120 osób BioMaxima SA w latach 2018-2019 realizowała ambitny program inwestycyjny, opiewający na ponad 20 mln zł, w którego rezultacie zbudowano nowy zakład produkcyjny oraz Centrum Badawczo Rozwojowe w Lublinie. W nowym zakładzie skoncentrowano produkcję, przenosząc 4 wydziały z zakładów w Warszawie i Gdańsku. Zwołane walne zgromadzenie miało także w programie uchwały o zmianach w statucie spółki dostosowujących organizację pracy i skład władz spółki do wymagań istniejących na rynku regulowanym, m.in. rozszerzenie składu rady nadzorczej o członków niezależnych oraz powołanie komitetu audytu.

„Power Generation”, czyli potencjał rynkowy osób w wieku 50+

Żyjemy dłużej i dłużej jesteśmy młodzi. Wydłużenie aktywności zawodowej pracowników po 50-tym roku życia należy do priorytetowych działań krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z założeniami Strategii Lizbońskiej przyjętej przez kraje UE w 2000 r., jednym z celów Unii Europejskiej jest osiągnięcie wskaźnika zatrudnienia osób w wieku 55-64 lata na poziomie nie niższym niż 50%. Margaret Thatcher została premierem Wielkiej Brytanii mając 54 lata, Ray Kroc założył McDonald’s mając 52 lata, a Anthony Hopkins rozpoczął karierę jako 54-latek. Według raportu UBS / PwC “Billionaires” opublikowanego w listopadzie ub.r., średni wiek wśród 2101 posiadających większość globalnych dóbr miliarderów z 66 krajów z majątkiem o łącznej wartości 8,5 bln USD netto wynosił 66 lat, a nowo mianowanych na stanowiska sędziego w USA – 50 lat.

Pokolenie 50+ rządzi światem

Z danych Eurostatu wynika, że wskaźnik zatrudnienia osób z tego pokolenia w wielu europejskich państwach przekracza 60 proc., np. w Niemczech wynosi 64 proc., a w Szwecji aż 74 proc. Dojrzali pracownicy w porównaniu z młodszymi stanowią cenny kapitał każdej organizacji. Zrozumieli to już nasi europejscy sąsiedzi, m.in. Niemcy i Finowie, wprowadzając kompleksowe programy wsparcia dla osób 50+ oraz inwestując sporo w profilaktykę prozdrowotną dla tej grupy społecznej.

Analiza przeprowadzona przez Korn Ferry, czołową globalną firmę konsultingową z siedzibą w Los Angeles w Kalifornii, działającą w 52 krajach i zatrudniającą 8678 osób na całym świecie wskazuje, że średni wiek (CEO) dyrektora generalnego lub prezesa w różnych branżach to 58 lat, przy czym najstarszy ma średnio 60 lat w usługach finansowych, a najmłodszy 55 lat w sektorze technologicznym. Natomiast średni wiek CMO (dyrektora marketingu) to 52 lata, przy czym najstarszy średni wiek to 54 lata w sektorach nauk przyrodniczych i usług zawodowych, a najmłodszy 50 lat w sektorze konsumenckim. Dla dyrektorów IT odpowiedzialnych za rozwój i wdrożenia technologii informacyjnych (CIO) jest to średnio 51 lat. Obecnie średnia wieku prawników w Stanach Zjednoczonych wynosi 50 lat, zaledwie trzy dekady temu było to 39 lat. W samym USA tylko 4% praktykujących prawników ma mniej niż 30 lat.

NASA przyjmuje, iż optymalny wiek astronautów do misji to 50 lat. Kosmiczna elita to eksperci wyselekcjonowani spośród najlepszych pilotów wojskowych. Muszą być to bowiem osoby zarówno z dużym doświadczeniem, jak i cechujące się dobrą kondycją psychofizyczną. To niezwykłe wyzwanie dla technologii, ale też ludzkiej psychiki i wydolności fizycznej. … ale, jeszcze pokolenie „wcześniej” w 1969 roku, kiedy Neil Alden Armstrong dotknął powierzchni księżyca, ten optymalny wiek wynosił zaledwie 40 lat. Współczesne osiągnięcia medycyny i prewencja, zdrowy styl życia czy work-life balance „odjął” społeczeństwom +/- 10-15 lat. To olbrzymi potencjał, który warto eksplorować.

Potwierdzają to również badania przeprowadzone na Wydziale Nauk o Sporcie i Zdrowiu oraz w Centrum Badawczym Gerontologii na Uniwersytecie w Jyväskylä w Finlandii, z których wysuwa się jasny wniosek – osoby starsze funkcjonują obecnie lepiej niż osoby w tym samym wieku trzy dekady temu. Natomiast, jak zbadała – działająca w około 170 krajach i terytoriach- agencja ONZ ds. Rozwoju,  średni wiek posła na świecie wynosi 53 lata, zaś posłanki to 50 lat. Agencja UNDP zbadała wszystkich 46.552 parlamentarzystów na świecie.

A jak jest w Polsce?

Za granicą już dawno zniknął stereotyp o pokoleniu 50+ jako o ludziach, którzy najlepsze lata zawodowe mają za sobą. Nasi pracodawcy wciąż nie doceniają pełnych sił dojrzałych ludzi. CU / Communication Unlimited i Atena Research & Consulting  zaprezentowały raport dot. sytuacji w naszym kraju pt. „Power Generation. Pieniądze seks i władza – co napędza osoby po 50.” Kupują to, co najlepsze. Oszczędzają, ale posiadają tyle, że nie przeszkadza im to w konsumpcji. Mają także silne poczucie, że sobie na to zasłużyli.

“Pomysł na nasze badanie powstał jako bunt przeciwko stereotypowemu traktowaniu osób 50+. Większość zwłaszcza młodych ludzi myśląc o osobach powyżej 50 roku życia, oczami wyobraźni widzi osoby z siwymi włosami, które zajmują się wnukami, oglądają seriale w telewizji i generalnie nie nadążają za współczesnymi czasami. Kiedy wpiszemy do wyszukiwarki internetowej hasło „pokolenie 50+”, znajdziemy tam zdjęcia nie pięćdziesięciolatków, ale 70-  i 80-latków przedstawionych jako osoby stare, czasem w prześmiewczy sposób np. z nieporadnym wyrazem twarzy przed komputerem. Jedna z firm badawczych opracowała badanie dotyczące pokolenia pięćdziesięciolatków i zilustrowała je rysunkiem dwojga starców poruszających się o laskach. To jest aging w czystej postaci.  Intuicja podpowiadała nam, że pokolenie 50-70 jest zupełnie inne, dlatego postanowiliśmy to sprawdzić i jeśli nasze hipotezy się sprawdzą – odczarować społecznie. Pokolenie milenialsów zostało wielokrotnie przebadane, a prawie w ogóle nie było rzetelnych opracowań dotyczących pokolenia 50+, tak jakby ludzie w tym wieku w ogóle nie istnieli.”- informuje Elżbieta Wojtczak, współwłaścicielka i CEO Communication Unlimited najstarszej niezależnej agencji komunikacji marketingowej w Polsce.

Raport obala liczne stereotypy i pokazuje stan rzeczywisty, np. powszechnie uważa się, że osoby po 50. to w większości osoby tradycyjne, nie do końca otwarte na zmiany i raczej z trudem odnajdujące się we współczesnym świecie. Wbrew powszechnemu przekonaniu stanowią oni zaledwie 9% pokolenia.

“W ostatnich latach pracodawcy mocno skupiali się na zrozumieniu młodszych pokoleń, sprostaniu ich potrzebom i oczekiwaniom w procesie rekrutacyjnym. A zapomnieli o wartościach, które wnosi do firmy Pokolenie 50+. Wokół tej grupy narosło wiele mitów. Osoba po 50-tce postrzegana jest jako mało atrakcyjny kandydat na pracownika. Dojrzali pracownicy oceniani są jako mniej wydajni, słabsi i pozbawieni umiejętności kreatywnych. Zarzuca im się strach przed zmianami, opory przed nowymi technologiami, a także częste przebywanie na zwolnieniach lekarskich. Powtarzana jest też opinia, że w tym wieku już nic się nie chce i myśli się tylko o emeryturze.

A w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.  Jak pokazuje nasze badanie „Power Generation – pieniądze, seks i władza” – ta generacja ma niesłychaną moc, która przejawia się w ich wiedzy, doświadczeniu, chęci do pracy. W 50-latkach widać mocno zakorzeniony etos pracy, są zaangażowani w powierzone obowiązki, sumienni i rzetelni. Praca często jest dla nich pasją. Bardziej niż młodsze pokolenia identyfikują się z firmą, są lojalni wobec pracodawcy często pracując w jednej firmie przez wiele lat. Są dojrzali, odważnie podejmują decyzję. Mają więcej czasu, by skupić na pracy zawodowej, podnoszeniu kwalifikacji i kompetencji. Ale też mają czas, by zostać w pracy po godzinach, bo mają już odchowane dzieci. Swoją wiedzą i doświadczeniem chętnie dzielą się z młodszymi kolegami. Równie chętnie uczą się od młodszych pokoleń. Ta międzypokoleniowa synergia jest szalenie ważna w każdej firmie, czerpanie z tego co najwartościowsze w każdym pokoleniu. Badanie „Power Generation” zaprzecza stereotypom, że pokolenie 50+ marzy już tylko o emeryturze. Nic bardziej mylnego. Aż 37 proc. lubi poszerzać swoje umiejętności i korzysta z różnych kursów i szkoleń, a 26 proc. deklaruje, że rozpoczęło naukę języków obcych. Wbrew obiegowym opiniom dobrze odnajdują się w świecie nowości i technologii.Warto, aby działy HR pamiętały o tym w procesach rekrutacji i wyszły poza stereotypowe myślenie o pokoleniu 50+. By zobaczyły ogromny potencjał jaki cały czas tkwi w tym pokoleniu. Bo pięćdziesięciolatkowie, to dojrzali eksperci, wspaniali doradcy, mentorzy dla młodszych pracowników, którzy stanowią solidny fundament dla każdej firmy.” – wyjaśnia Agnieszka Brytan-Jędrzejowska – założycielka i CEO ATENA Research & Consulting.

W ocenie ekspertów dojrzały wiek, to cenny atrybut

Liczba pracujących osób 50+ systematycznie rośnie, ale wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej, Polska miała najniższy wskaźnik zatrudnienia pięćdziesięciolatków. Z 16 mln aktywnych zawodowo Polaków, przeszło 25 proc. było powyżej 50 roku życia. W ostatniej dekadzie odsetek zatrudnionych 50+ w Polsce podniósł się prawie o połowę (do 47,4 proc.).  Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa wiek (podobnie jak płeć, religia, status rodziny, orientacja seksualną, polityczna, itd.) kandydatów nie może być kryterium, w oparciu o które pracodawcy podejmują decyzję o przyjęciu do pracy. W rzeczywistości jednak pracodawcy preferują młodszych kandydatów uważając, że młodszy pracownik będzie bardziej energiczny, szybciej przystosuje się do nowych warunków pracy, będzie pracował efektywniej za niższe wynagrodzenie niż osoba z kilkudziesięcioletnim stażem pracy. Na szczęście sytuacja w ostatnich latach uległa korzystnej zmianie.

“Zaletą pokolenia 50+ jest przede wszystkim doświadczenie – profesjonalne, ale też i życiowe. Nie do przecenienia są również umiejętność budowania i podtrzymywania relacji, odporność na ponadstandardowe wydarzenia w organizacji, racjonalne reagowanie na stres i efektywne zarządzanie ewentualnym kryzysem. To pokolenie dysponuje szerokim horyzontem analitycznym: doświadczony pracownik widzi konsekwencje danego działania oraz zależność między nim a zaistniałym efektem. Łącząc kropki, dojrzalsi pracownicy dostrzegają szerszy obrazek i strategiczną perspektywę, potrafią też trafnie wyciągać wnioski. O przewadze pokolenia 50+ na rynku pracy stanowi z jednej strony dystans do świata, wynikły z oczywistej perspektywy profesjonalnej i życiowej, ale też i zdrowa lojalność w stosunku do pracodawcy. Ta generacja operuje na rynku pracy mając świadomość nieodległego końca kariery zawodowej, stąd też wynika potrzeba stabilizacji. Dodając do tego obawę o stałość zatrudnienia oraz wzmocnione w ostatniej dekadzie poczucie niedocenienia i marginalizacji, uzyskujemy generację, która na tle innych po prostu daje z siebie więcej. W ostatnim czasie wiele organizacji postawiło na młodych, często opacznie rozumiejąc pojęcie diversity w środowisku pracy. Dodatkowo przesadną wagę przyłożono do kompetencji cyfrowych, przeceniając pokolenie, o którym już teraz mówimy cyfrowi tubylcy. Ta strategia zatrudnienia okazała się „ślepą uliczką”, co bardzo szybko zostało dowiedzione przez tegoroczną pandemię. Brak doświadczenia wśród zespołów spowodował, iż wiele firm tej próby nie przetrwało – między innymi ze względu na wadliwą komunikację zewnętrzną i wewnętrzną. Bardzo często zabrakło tu równowagi pokoleniowej, gdzie w efektywnym i płynnym procesie starsi przekazują wiedzę i doświadczenie młodszym. Ten aspekt często był pominięty, a skutki tego zaniedbania pojawiły się błyskawicznie. W ostatnim czasie obserwowano faktyczne mniejsze zainteresowanie pokoleniem 50+ na rynku pracy, ale ten trend się odwraca i pracodawcy oraz menadżerowie HR coraz częściej stawiają na kandydatów reprezentujących realne doświadczenie. Idąca w tym kierunku porada profesjonalnego rekrutera trafia tym samym na coraz bardziej podatny grunt. Ponadto nie zapominajmy, że bezrobocie w kraju, w niektórych branżach i obszarach, wciąż jest niskie, a w dużych ośrodkach miejskich wręcz nie istnieje, często więc mamy do czynienia z sytuacją poważnego deficytu wykwalifikowanych kadr. W tym kontekście pokolenie 50+ stanowi potencjalny rezerwuar kandydatów, do którego na pewno sięgną działy personalne niejednego przedsiębiorstwa.”- mówi Paweł Wierzbicki, Partner w firmie rekrutacyjnej Page Executive. 

“Dojrzali pracownicy do niedawna często postrzegani byli przez pryzmat powszechnych stereotypów – rzekomych trudności z przyswajaniem wiedzy czy opanowaniem nowych technologii, a także brakiem otwartości na zmiany. Jako powód niskiej aktywności zawodowej dojrzałych osób, często podaje się również obawy firm przed wysokim wskaźnikiem absencji chorobowej. Obserwując liczne procesy rekrutacyjne trudno jednak zgodzić się ze stwierdzeniem, że osoby w wieku 50+ mają trudności w przystosowaniu się do zmian czy opanowaniem rozwiązań technologicznych. Różnorodne badania nie potwierdzają również obaw związanych z rzekomo większą skalą zwolnień lekarskich wystawianych pracownikom w wieku 50+. Rosnący odsetek pracodawców coraz częściej dostrzega zalety zatrudnienia dojrzałych osób. Przede wszystkim są to ludzie bogaci w życiowe doświadczenia, którzy mogą dzielić się swoją wiedzą z młodszym pokoleniem. Posiadają rozwinięte kompetencje miękkie, jak chociażby zdolności komunikacyjne, umiejętność wywierania wpływu czy budowania relacji. Obserwacje rynku pokazują również, że ta grupa zawodowa często charakteryzuje się większą dyspozycyjnością i lojalnością wobec pracodawców. Proces starzenia się społeczeństwa będzie znajdował odzwierciedlenie w aktywności zawodowej dojrzałych osób. Na polskim rynku pojawiają się firmy, które wybiegają wzrokiem w przyszłość, tworząc bardziej zdywersyfikowane środowiska pracy. Coraz częściej dostrzegają też wartość, jaką do organizacji mogą wnieść dojrzali pracownicy – bogate doświadczenie, zdolności interpersonalne i nieco inne podejście do wykonywania obowiązków” – informuje Agnieszka Kolenda, Executive Director w Hays Poland.

Zmiany demograficzne związane ze starzeniem się społeczeństw, prowadzić będą w najbliższej przyszłości do jeszcze większego spadku liczby osób w wieku produkcyjnym, jeśli nie wzrośnie poziom zatrudnienia osób po pięćdziesiątym roku życia. Szacuje się, że odsetek osób w wieku produkcyjnym w populacji obniży się z 64 proc. w 2007 r. do 50,4 proc. w 2050 r., co przełoży się na znaczący wzrost współczynnika obciążenia demograficznego (z 56 osób w 2011 r. do 98 w 2050 r.) Dla efektywności organizacji ważne jest, aby budować zespoły zróżnicowane wiekowo, dzięki którym w pełni można wykorzystać potencjał młodszych i starszych pracowników.

“To co charakteryzuje pracowników z pokolenia 50+, to niechęć do ryzyka i lojalność, które naturalnie rosną wraz z wiekiem. Starsi pracownicy wykazują większe przywiązanie do firmy, w której są zatrudnieni. Posiadający duże doświadczenie i pewni swoich kompetencji często nie odczuwają potrzeby, aby rywalizować w zawodowych wyścigach z młodszymi współpracownikami. Nie podejmują decyzji o zmianie pracy pod wpływem emocji, a satysfakcję daje im ustabilizowane życie zawodowe. Są to bez wątpienia korzyści, które pracodawca powinien dostrzec. Taki pracownik jest przewidywalny, rzadko popełnia błędy i może stanowić cenny zasób szkoleniowy pracodawcy. Niestety tacy pracownicy często są stereotypowo traktowani, a czasy kiedy 50+ kojarzyło nam się z emeryturą już dawno minęły. Dzisiaj to energiczni ludzie, którzy w większości nie mają już takich zobowiązań prywatnych, jak 30-latek, a to z perspektywy pracodawcy jest cenne. Uważam, że najtrudniejszym momentem dla takiej osoby jest wejście do firmy, otrzymanie oferty zatrudnienia, gdyż na tym etapie często decydują ludzie młodsi. Wielu rekruterów to osoby po 20 roku życia i to w podejściu tej grupy należy doszukiwać się problemów” – mówi Aneta Czernek, Business Unit Manager HRK Financial Markets.

Badania wykazują, że wiek wpływa pozytywnie na ogólny poziom zadowolenia z pracy, zaangażowanie i motywację, a także na aktywność zawodową. Natomiast z wiekiem, wzrasta potrzeba bezpieczeństwa, stabilizacji i przynależności, bardziej istotna od samego zawodu staje się np. atmosfera w pracy, zadowolenie z kolegów, przełożonych.

“Pokolenie 50 – 70 ma wiele cech wspólnych, ale nie jest jednorodne. Badania etnograficzne pozwoliły nam wyróżnić wśród 50 – 70 latków 7 profili psychograficznych. Na szczęście „dziadersi” są w mniejszości. To pokolenie które ma moc, jest pełne energii życiowej żyje coraz młodziej, zdrowiej i zamożniej. Warto pamiętać, że wśród osób po 50-tce jest najwięcej tych, którzy mają najwyższą siłę nabywczą i to nie tylko dlatego, że pracowali całe życie i teraz mają pieniądze. Również  dzieci opuściły już rodzinne gniazdo i dochód gospodarstwa domowego dzieli się na mniej osób. Z naszego badania wynika, że większość osób w wieku 50–70 lat może sobie pozwolić na więcej. Pracują, zakochują się, uprawiają seks, mają marzenia, chcą dalej korzystać z życia, bo czują się młodzi. To pokolenie ma moc! Ponadto warto sobie uświadomić, że  za 20 lat 60% społeczeństwa będzie w wieku 50+ . Mowa więc o grupie z ogromnym potencjałem, który cały czas rośnie w siłę. Pomysł na nasze badanie powstał jako bunt przeciwko stereotypowemu traktowaniu osób 50+. Większość zwłaszcza młodych ludzi myśląc o osobach powyżej 50 roku życia, oczami wyobraźni widzi osoby z siwymi włosami, które zajmują się wnukami, oglądają seriale w telewizji i generalnie nie nadążają za współczesnymi czasami. Kiedy wpiszemy do wyszukiwarki internetowej hasło „pokolenie 50+”, znajdziemy tam zdjęcia nie pięćdziesięciolatków, ale 70-  i 80-latków przedstawionych jako osoby stare, czasem w prześmiewczy sposób np. z nieporadnym wyrazem twarzy przed komputerem. Jedna z firm badawczych opracowała badanie dotyczące pokolenia pięćdziesięciolatków i zilustrowała je rysunkiem dwojga starców poruszających się o laskach. To jest aging w czystej postaci.  Intuicja podpowiadała nam, że pokolenie 50-70 jest zupełnie inne, dlatego postanowiliśmy to sprawdzić i jeśli nasze hipotezy się sprawdzą – odczarować społecznie. Pokolenie milenialsów zostało wielokrotnie przebadane, a prawie w ogóle nie było rzetelnych opracowań dotyczących pokolenia 50+, tak jakby ludzie w tym wieku w ogóle nie istnieli.”- podsumowuje Elżbieta Wojtczak, CEO – Communication Unlimited.

Starość? Jaka starość! Ja dopiero zaczynam żyć!

Na to pytanie odpowiada, także właśnie wydana książka Joanny Pogorzelskiej „Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy”. Przedstawiciele pokolenia X często biją na głowę pokolenia Y i Z jeśli chodzi o mentalną i fizyczną kondycję, zaangażowanie czy odporność na stres. Również ich wiedza z zakresu technologii jest o wiele większa niż mogłoby się wydawać. Power Generation. Pokolenie mocy. To właśnie oni – polscy pięćdziesięciolatkowie. Silni, energiczni, optymistyczni. Z apetytem na życie i wielkimi planami. Wbrew stereotypom. To ludzie, którzy mają prawdziwy power i udowadniają, że jest ono piękne bez względu na wiek.

Kto za tym stoi?

Communication Unlimited to agencja zintegrowanego marketingu. Oferuje pełny zakres usług: od opracowania strategii marki, poprzez koncepcje kreatywne, ich realizację we wszystkich kanałach komunikacji, po analizę, planowanie i zakup mediów. Od 25 lat współtworzy rynek reklamy w Polsce, pozostając strukturą w pełni polską i niezależną. Założycielem i Prezesem CU jest Paweł Kowalewski, uznany artysta, Profesor Akademii Sztuk Pięknych. Jedyny Polak w strukturach IAA Global (Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy). Elżbieta Wojtczak to współwłaścicielka i CEO tej agencji.

Atena Research & Consulting to agencja badawczo-strategiczna, specjalizująca się w dogłębnej analizie rynku, począwszy od zrozumienia potrzeb i insightów konsumenckich, budowania konceptów produktowych i kierunków pozycjonowania, poprzez opracowanie wytycznych do komunikacji i wdrożenia. Realizuje zarówno komercyjne badania marketingowe, jak i projekty o charakterze społecznym. Doceniana na rynku za ambitne, nietuzinkowe podejście do badań i spojrzenie na zagadnienia społeczne. Pokoleniu 50+ przygląda się od dłuższego czasu widząc jak zmieniają się ich postawy, oczekiwania i podejście do życia na przełomie ostatnich lat. To właśnie zainteresowanie tym pokoleniem, a także wielość projektów badawczych Pokolenia 50+ sprawiły, że agencja wniosła nieocenioną wartość do zrozumienia tej grupy społecznej i zaprezentowania oczekiwań tego pokolenia w raporcie „Power Generation”.

Autor: Adam Białas, ekspert rynku, dziennikarz biznesowy, dyrektor w agencji komunikacji Core PR. Od ponad dwóch dekad związany z mediami, skutecznie działa w obszarze PR i marketingu. Autor wielu autorskich projektów PR, e-marketingu i dedykowanych programów partnerskich. Posiada wieloletnie globalne doświadczenie korporacyjne, ekspert w kampaniach i budowaniu wizerunku brandu B2B/B2C. Prowadził też szerokie działania z obszaru zarządzania kryzysowego, współpracując z liderami branży gamingowej, finansów, IT, MICE i deweloperskiej. Agencja, którą kieruje z obsłużyła ponad 650 kampanii (w tym globalne).