Uprawa winorośli w Polsce staje się coraz bar-dziej popularna dzięki sprzyjającym warunkom klimatycznym. Dekadę temu taką działalność prowadziło 26 podmiotów, zaś w ostatnim roku gospodarczym 2019/2020 w rejestrze Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) zarejestrowanych było 294 plantatorów. Obszar upraw w ostatnich 10 latach również powiększył się po-nad dziesięciokrotnie i w sezonie 2020/2021 ma wynieść 555 ha. W ślad za tymi zmianami rośnie także wielkość produkcji wina gronowego, która osiągnęła poziom ponad 1,4 mln l w 2019/2020 i była o 12,6 proc. większa niż rok wcześniej. W Polsce produkowane są głównie wina białe, które stanowią ok. 60 proc. produkcji win gro-nowych (853 tys. l w ub.r.) [7].
W latach 2015-2019 polski eksport wina gronowego wzrósł ponad pięciokrotnie, z 6,1 mln EUR w 2015 r. (2,2 mln l) do 31,5 mln EUR (12,3 mln l). W 2019 r. aż 97,7 proc. wartości dostaw do po-nad 50 krajów świata stanowiło wino gronowe (CN 2204), a 2,3 proc. to wermuty i pozostałe wina (gronowe) aromatyzowane (CN 2205). W ujęciu wartościowym, największymi odbiorcami byli nasi wschodni sąsiedzi, w tym Ukraina (48,8 proc. ogółu dostaw wina gronowego i 32,9 proc. ogółu dostaw wermutu i wina aromatyzowanego), Rosja (31,0 proc. i 3,3 proc.) i Białoruś (5,4 proc. i 2,0 proc.) [8]. W Unii najwięcej polskiego wina gronowego nabywają Niemcy, Holendrzy i Szwedzi, a także Brytyjczycy. Większość polskiego eks-portu win gronowych to reeksport.
Od kilku lat rośnie import win gronowych. W latach 2015-2019 wzrósł on z 240,7 mln EUR (117,7 mln l) do 346,6 mln EUR (153,1 mln l), z czego 93,4 proc. wartości importu stanowiły wina gronowe, zaś 6,6 proc. – wermuty i wina gronowe aromatyzowane. Najwięcej win gro-nowych sprowadzono z Włoch (ok. 19,5 proc. wartości dostaw w ramach tej pozycji towarowej), Niemiec (14,8 proc.), Francji (12,1 proc.), USA (10,3 proc.), Hiszpanii (8,6 proc.) i Portugalii (6,7 proc.). Liczące się dostawy napłynęły także z Chile, Bułgarii, Mołdowy, Gruzji, Australii i Węgier. Wermuty i wina gronowe aromatyzowane zakupiono we Włoszech (64,1 proc. wartości importu w ramach tej pozycji towarowej), USA (17,6 proc.) i Bułgarii (10,4 proc.).
Mimo pandemii, podczas 9 miesięcy br. za-równo eksport, jak i import win gronowych w ujęciu wartościowym wzrósł. Przy czym, według danych GUS, w okresie I-IX 2020 r., względem analogicznego okresu ub. r., nasz eksport wzrósł o 15,6 proc. r/r w przypadku win gronowych i spadł o 24,6 proc. r/r w przypadku wermutów i win aromatyzowanych. Natomiast import w pierwszym przypadku wzrósł o 2,9 proc. r/r, zaś w drugim – spadł o 1,9 proc. r/r. [9].
Eksperci liczą, że ze względu na jakość i charakter rodzimej produkcji Polska będzie interesującym punktem na winiarskiej mapie Eu-ropy. Z powodu uwarunkowań klimatycznych nie mamy szans stać się potęgą w winiarstwie, ale możemy wyspecjalizować się w produkcji win odmiennych od powstających w innych regionach Europy czy świata i przez to ciekawych dla koneserów tego trunku [10]. Prawdo-podobnie nadal będzie przybywać winnic produkujących wina najwyższej jakości.
Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny
[7] Dane KOWR (na dzień 25.10.2020 r.), https://kowr.gov.pl/ interwencja/wino [dostęp: 08.12.2020].
[8] Według danych ITC, http://www.intracen.org/itc/market-info-tools/trade-statistic/ [dostęp: 08.12.2020].
[9] Dane GUS, http://swaid.stat.gov.pl/SitePagesDBW/ HandelZagraniczny.aspx [dostęp: 07.12.2020].
[10] https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-polskie-wina-zdobeda-rynek,nId,4179911 [dostęp: 08.12.2020].
Apetyt na ryzyko w żadnym stopniu nie maleje. Świadczą o tym nowe, historyczne szczyty na Wall Street na wczorajszej sesji oraz spadki indeksu dolarowego (DXY). Dobre nastroje podtrzymała giełda w Azji, gdzie większość indeksów zamknęło się powyżej kreski. Podtrzymywany tryb risk-on to efekt nadziei inwestorów na rychłe ustalenie fiskalnego pakietu stymulacyjnego przez polityków w USA oraz złagodzenie obaw o wzrost przypadków zachorowań na COVID-19. Nie zapominajmy o dzisiejszej rozmowie von der Leyen – Johnson ws. umowy o brexicie.
Giełdy zdążyły już nas przyzwyczaić do tego, że mimo panującej pandemii, kupujących akcje jest nadal więcej niż tych, którzy chcą się ich pozbyć. Co prawda zmienność na światowych giełdach nie jest powalająca, to jednak każde zamknięcie sesji kolorem zielonym podtrzymuje panujący optymizm. Paliwem do wzrostów jest nadal temat pakietu stymulacyjnego w USA. Wczoraj Sekretarz Skarbu Steven Mnuchin przedstawił przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi propozycję wartą 916 mld dolarów. Pani Pelosi przyznała, że mamy postęp w negocjacjach, jednak pewne elementy nadal są nie do zaakceptowania.
Na froncie pandemicznym nadal brak silnych przesłanek wypłaszczenia krzywej zachorowań. W ostatniej dobie w USA potwierdzono zakażenie u ponad 192 tys. osób a liczba ofiar była na poziomie 1404. Rynek jednak zauważa pozytywne elementy całej tej układanki. Za nami już drugi dzień szczepień na COVID-19 w Wielkiej Brytanii, która jest pierwszym krajem, które zaakceptowało szczepionkę. W ubiegłym tygodniu brytyjska agencja ds. regulacji leków (MHRA) dopuściła do użytku preparat wypracowany przez Pfizera oraz BioNTech. Symbolem tego przełomu jest zaszczepiona 91-letnia Brytyjka. Dodatkowo dobre nastroje podtrzymała deklaracja Prezydenta-elekta Bidena o wprowadzeniu na rynek 100 mln dawek leku przez pierwsze 100 dni prezydentury. Dodatkowo lider Demokratów podczas konferencji przedstawił swój plan walki z wirusem.
Dziś zmienności na funcie możemy oczekiwać w godzinach popołudniowo – wieczornych. Zaplanowana rozmowa między szefową KE a premierem Wielkiej Brytanii z pewnością nie przyniesie ostatecznych rozstrzygnięć. Może być jednak katalizatorem pozytywnych informacji i dalszej aprecjacji GBP. Von der Leyen zakomunikowała na Twiterze, że „dyskusja na temat umowy o partnerstwie będzie kontynuowana”. Większych konkretów możemy oczekiwać na rozpoczynającym się jutro szczycie Unii Europejskiej. Pomiędzy dwoma stronami nadal kwestiami spornymi są prawa połowowe oraz rozstrzyganie sporów i zasad uczciwej konkurencji dla przedsiębiorstw. Inwestorzy jednak nie wierzą w nieodpowiedzialność polityków i dyskontują pozytywny scenariusz. Przypomnijmy, że brak porozumienia będzie szkodliwy dla obydwu gospodarek. Wówczas do wzajemnych relacji handlowych musiałyby być wprowadzone zasady Światowej Organizacji Handlu, czego pokłosiem byłyby nałożone cła oraz wprowadzone kontrole celne. „Kabel” mimo poniedziałkowego dynamicznego spadku obecnie „trzyma się” stosunkowo wysoko. GPB/USD jest obecnie na poziomie 1.3375. Test kluczowego oporu horyzontalnego poziomu 1.3480 w najbliższym czasie jest nadal realny. Wczorajsze odreagowanie ceny było spowodowane doniesieniami agencji Reuters, które wskazywały, że strony doszły do porozumienia w kwestiach spornych. Dopóki jednak nie będziemy mieli tego na papierze, dopóty niepewność i ryzyko twardego brexitu pozostaje.
Dziś o 16:00 W Kanadzie bank centralny powinien utrzymać politykę bez zmian (0,25 proc.), choć atak drugiej fali pandemii podniósł ryzyka wokół tempa wzrostu i prawdopodobnie będzie skutkować łagodnym wydźwiękiem komunikatu. Bez sygnałów dodatkowego łagodzenia polityki monetarnej, decyzja BoC powinna być neutralna dla CAD. Z pewnością bank będzie brał pod uwagę ostatnie dane z rynku pracy, które poznaliśmy w ubiegły piątek. Liczby pokazały poprawę. Przybyło więcej nowych miejsc pracy a stopa bezrobocia spadła do poziomu 8,5 proc.
Pomimo sporu między UE a Polską i Węgrami w sprawie mechanizmu warunkowości w wieloletnich ramach finansowych UE, złoty jest stosunkowo silny. Para EUR/PLN jest wyceniana aktualnie na 4.4435, a dziś w nocy PLN był najmocniejszy w relacji do EUR od 20 września. Zmienność na parach z PLN będzie podwyższona do końca tygodnia. Na wczorajszej konferencji prasowej Michael Roh podkreślił, że Niemcy są zdeterminowane, aby wypracować rozwiązanie, które umożliwiłoby wyjście z impasu w negocjacjach związanych z unijnym budżetem i funduszem pomocowym. Pozytywne wieści z Brukseli mogą spowodować kolejny ruch aprecjacyjny złotego do poziomu 4.4237 – szczytów z sierpnia bieżącego roku.
Ponad połowa Polaków zrobi zakupy spożywcze na święta tylko w sklepach stacjonarnych. Niemal 3 osoby na 10 badanych połączą wizyty w placówkach z transakcjami w Internecie. Przeszło 50% rodaków zamierza kupić potrzebne produkty w okresie od 7 do 14 dni przed Bożym Narodzeniem. Najczęściej będą odwiedzane dyskonty. Konsumenci zapewniają, że w tym roku największe znaczenie będzie mieć dla nich cena. Prawie co czwarty shopper planuje wydać 300-400 zł. Z kolei 80% ankietowanych będzie szukało produktów w promocji.
Z badania „Świąteczna lista zakupów 2020”, wykonanego przez UCE RESEARCH i Grupę BLIX, wynika, że ponad 51% konsumentów planuje zrobić zakupy spożywcze na święta w sklepach stacjonarnych. Blisko 28% osób zamierza nabyć część produktów online, a niektóre artykuły – offline. Patrząc na ten wynik, a także na pozostałe odpowiedzi dotyczące transakcji internetowych, widać, że na e-handel postawi w sumie prawie 33% Polaków.
– Zakupy FMCG online rosną, ale Polacy zdecydowanie więcej wydają w sklepach stacjonarnych. Mocna pozycja dyskontów oraz ogólnie handlu nowoczesnego gwarantuje konsumentom bardzo atrakcyjne ceny na znane im marki. Siatka tych placówek jest ciągle powiększana. To oznacza, że do wybranej sieci handlowej mamy coraz bliżej – komentuje Marcin Lenkiewicz, wiceprezes Grupy BLIX.
Badanie również pokazuje, że 28,3% ankietowanych chce zrobić zakupy dopiero na tydzień przed Bożym Narodzeniem. Natomiast 22,5% respondentów – 2 tygodnie przed świętami. Polacy wskazali też konkretne sklepy, do których zamierzają się wybrać. W pierwszej trójce znajdują się takie sieci, jak Biedronka, Lidl oraz Kaufland. Zatem widać, że najpopularniejsze w tym okresie będą dyskonty.
– Wielu konsumentów zamierza zminimalizować czas pobytu w sklepach i centrach handlowych. Zrobią zakupy wcześniej, by nie stać w zatłoczonych placówkach. Co do wybieranych formatów to obserwujemy nieco inny trend. Polacy najbardziej ufają sklepom osiedlowym. Doceniają, że w nich zakupy są szybkie i bezpieczne. Chcąc dotrzeć do takiego miejsca, nie trzeba korzystać ze środków transportu. Ponadto na niewielkiej powierzchni łatwiej utrzymać standardy sanitarne. Nie ma tam wielu ludzi, a czas przebywania w nich jest krótki – podkreśla Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.
Ankietowani wskazali też, co w tym roku zadecyduje o zakupie artykułów spożywczych na święta. To przede wszystkim cena (74,7%), promocje (65,8%) i jakość (65,7%). Jak podkreśla ekspert z PIH, te preferencje nie odbiegają w sposób znaczący od normy i zwykłych zachowań konsumentów.
– Polacy zawsze szukają okazji związanych z zakupami. Jednak jeśli chodzi o żywność, to nie jest to tak oczywiste. Święta to czas, w którym chcemy, żeby na stole znalazły się produkty, które pasują do kulinarnej tradycji i spełniają nasze oczekiwania co do jakości. Obecna sytuacja w kraju sprawia, że konsumenci planują mniejsze wydatki. Chcąc zachować zasobność stołu, będą kierowali się do sklepów z najbardziej widocznymi promocjami. Jednocześnie będą oczekiwali, że rabaty nie są wynikiem słabszej jakości – stwierdza Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.
Dla ponad 65% konsumentów minimalny koszt zakupów spożywczych na tegoroczne święta to 300 zł. 22,5% chce przeznaczyć na ten cel 301-400 zł, a 20,2% – od 201 do 300 zł. Z kolei blisko 19% planuje wydatki powyżej 500 zł.
– Pandemia i wynikająca z niej niepewność ekonomiczna mogą wpływać na decyzje zakupowe. Poza tym tegoroczne Boże Narodzenie będziemy spędzać zapewne raczej w dużo węższym gronie niż zwykle. To może potencjalnie mieć pewien wpływ na skalę zakupów – zaznacza wiceprezes Ptaszyński.
Jak zauważa dyrektor Gantner, Polacy deklarują mniejsze wydatki na zakupy w porównaniu z ub.r. Widać to m.in. w grupie, która zamierza przeznaczyć na ten cel powyżej 500 zł. Według eksperta, na pewno wpływ na to ma presja spowodowana sytuacją ekonomiczną i niezbyt dobre nastroje. Część osób osiąga mniejsze dochody niż przed pandemią. Ponadto mamy inflację, jedną z najwyższych w UE. Ona od trzech lat powoduje ogólny wzrost cen. Jednak w ciągu ostatnich 2 lat wskaźnik udziału wydatków na żywność w budżetach domowych nieustannie rośnie. Obecnie wynosi ok. 23%, co ewidentnie świadczy o tym, że tego rodzaju produkty stają się znaczącym kosztem dla Polaków. Dla porównania, wskaźnik ten w Niemczech wynosi ok. 11%.
– Na spotkaniach rodzinnych będzie mniej osób niż w minionych latach. Z tego powodu nie ma potrzeby robienia takich zakupów jak dotychczas. Ale będzie więcej domostw, w których ludzie usiądą przy świątecznym stole w mniejszym gronie. To paradoksalnie może wpłynąć na większą ilość zakupionych produktów FMCG – analizuje Marcin Wierzbicki, Business Manager w Grupie BLIX.
Badanie pokazuje też inny trend. Ponad 80% konsumentów będzie przed świętami szukać produktów w promocjach. Jak zaznacza Marcin Lenkiewicz, Polacy kochają rabaty, a przy świętach to niemal „sport narodowy”. W ustalonym budżecie chcemy kupić więcej. Ale w niektórych sieciach handlowych jest mniej promocji niż przed pandemią.
– Polacy szukają przede wszystkim żywności, która zapewni dobrej jakości świąteczny stół. Z jednej strony chcielibyśmy utrzymać ten styl życia, do którego się przyzwyczailiśmy. Ale z drugiej strony, te produkty są coraz droższe i musimy bardziej liczyć się z kosztami. W związku z tym rozglądamy się za promocjami, ale też dokonujemy zakupów w sposób bardziej świadomy, zwracając uwagę na skład produktów – informuje dyrektor PFPŻ.
Do tego wychodzi, że blisko 90% konsumentów skorzysta z tzw. listy zakupów. Według analityków z UCE RESEARCH, ten wynik nie powinien nikogo już dziwić. Podkreślają oni, że z rosnącą popularyzacją tego rozwiązania mamy do czynienia już od dłuższego czasu. A pandemia dodatkowo jeszcze poszerzyła ten trend. Bez wątpienia taka lista ułatwia zaplanowanie zakupów, pomaga zaoszczędzić czas i pieniądze podczas wizyty w sklepie.
Badanie metodą CAWI zostało przeprowadzone pod koniec listopada br. przez UCE RESEARCH we współpracy z Grupą BLIX na reprezentatywnej próbie 1 061 dorosłych Polaków.
Według badania „Smart Industry Polska 2020”, wśród polskich przedsiębiorców sektora MŚP wzrosła świadomość korzyści, jakie daje cyfryzacja. W porównaniu do 2018 roku odnotowano wzrost wdrożeń koncepcji Industry 4.0 (w 2018 dotyczyły 4,5% firm, a w 2020 – 7,2%), nastąpił również dwukrotny wzrost planów dotyczących jej wdrożenia – z 11% w 2018 do 25,5% w 2020. Ponadto, 30% przedstawicieli C-level uważa, że wdrażanie rozwiązań cyfrowych wpłynie na sukces ich firmy w przyszłości.
We wrześniu br. firma Siemens we współpracy z Ministerstwem Rozwoju, Pracy i Technologii zakończyła 5. edycję badania „Smart Industry Polska”. Zostało ono przeprowadzone przez agencję badawczą Kantar Polska na grupie małych oraz średnich firm.
Cyfryzacja coraz częściej uwzględniana w strategii firm
W porównaniu do wyników poprzedniej edycji badania odnotowano wyraźny wzrost odsetka ankietowanych deklarujących, że technologie zgodne z koncepcją Industry 4.0 stanowią element strategii ich firmy – odnosi się to zwłaszcza do planów wdrożenia (ponad dwukrotny wzrost z 11% do 25,5%). Decyzja o cyfryzacji powoduje rzeczywiste zmiany, między innymi w wymaganiach odnośnie kompetencji pracowników. W efekcie zdefiniowania na nowo priorytetów i nastawienia strategicznego na informatyzację i automatyzację procesów produkcyjnych, przedsiębiorstwa częściej zmieniają oczekiwania względem pracowników, uwzględniając w nich potrzeby związane z transformacją cyfrową. Z badania wynika, że w 30% firm, w których koncepcja Industry 4.0 stanowi element strategii firmy, określono nowe oczekiwania lub zmieniono wymogi względem pracowników odnośnie kompetencji cyfrowych.
„Szczególnie cieszy nas większa świadomość rynku w zakresie korzyści, jakie daje digitalizacja. Przedsiębiorstwa coraz częściej wpisują cyfryzację do swojej strategii biznesowej. Siemens od samego początku wspiera przedsiębiorców w rozwoju zapewniając know-how, dostęp do szkoleń i wiedzy konsultantów. Bardzo dobrze rozumiemy także specyfikę działania i potrzeby MŚP z branży przemysłowej i aktywnie angażujemy się w transformację cyfrową tego sektora gospodarki.” – mówi Dominika Bettman, CEO Siemens Polska.
W przypadku przedsiębiorstw produkcyjnych sektora MŚP transformacja cyfrowa przeprowadzona została w umiarkowanie dużym odsetku firm. Zgodnie z deklaracją ankietowanych, najczęściej wdrażanymi technologiami cyfrowymi, zgodnymi z koncepcją Industry 4.0 były: analityka danych i optymalizacja produkcji (59,5%), predictive maintenance (31,4%), robotyzacja linii produkcyjnych (28,8%), oprogramowanie obniżające koszty prototypowania produktów i wprowadzania nowych (25,5%), Internet of Things (19%) oraz druk 3D (18,3%).
Efekty cyfryzacji procentować będą w przyszłości
Wdrażanie rozwiązań cyfrowych stosunkowo rzadko postrzegane jest jako element decydujący o bieżącym wzroście konkurencyjności firmy. Wśród tego rodzaju rozwiązań najczęściej wymieniane było: wdrażanie cyfrowych rozwiązań technologicznych – 17%, rozwiązania cyber-fizyczne – 13% oraz cyfryzacja w zarządzaniu firmą – 12%. Respondenci spodziewają się jednak, że w przyszłości, dzięki cyfryzacji poprawi się efektywność ich organizacji. Dosyć duży odsetek, bo 30% badanych uznało wdrażanie cyfrowych rozwiązań technologicznych za element, który uda się przekuć w sukces firmy w perspektywie najbliższych 3 lat. Inne czynniki, które mają wpłynąć na zwiększenie możliwości ankietowanych przedsiębiorstw w najbliższych latach to: rozwiązania cyber-fizyczne – 24% oraz cyfryzacja w zarządzaniu firmą – 31%.
„Proces inwestycji w zaawansowane technologie w nowej rzeczywistości wymagać będzie pogłębionej analizy potrzeb, która wyeliminuje ryzyko inwestycyjne. Wyniki raportu wyraźnie wskazują na potrzebę rozwoju profesjonalnych usług informacyjnych, demonstracyjnych, szkoleniowych i doradczych dla firm na równi z instrumentami finansowymi, takimi jak ulga na B+R, która uwolniła apetyt polskich firm na innowacje” – mówi dr Beata Lubos, Dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii.
Digitalizacja wprowadzana jest zazwyczaj w obszarach, w których, w obecnych czasach, dość łatwo jest ją zrealizować. W zakresie komunikacji i współpracy z klientami lub dostawcami transformacja cyfrowa realizowana jest obecnie aż w 60% firm, natomiast w zakresie uruchamiania cyfrowych kanałów dystrybucji czy cyfrowego wsparcia sprzedaży wdrożyło ją już jedynie 25% firm. W 70% firm, w których wdrożono w ostatnim czasie cyfryzację sposobu pracy, ankietowani byli zdania, że jej bezpośrednią przyczyną była pandemia koronawirusa.
Kompetencje cyfrowe polskich przedsiębiorców
Badanie miało także na celu sprawdzenie, w jakich obszarach przedsiębiorcy deklarują posiadane kompetencje. Okazuje się, że osoby zarządzające w polskich firmach MŚP rzadziej przyznają się do posiadania kompetencji w zakresie cyfryzacji niż ma to miejsce w przypadku kompetencji związanych z zarządzaniem ludźmi. Najwyżej oceniają swoje kompetencje cyfrowe w zakresie analityki danych i optymalizacji produkcji. Jej znajomość została określona za w pełni wystarczającą przez 55% ankietowanych. Własna ocena pozostałych kompetencji cyfrowych przez polskich przedsiębiorców wypada już znacznie słabiej, np. sztuczna inteligencja (15%), cyfrowy bliźniak i digitalizacja produkcji (15%), Big Data (22%). Badani przedstawiciele C-level są natomiast przekonani o swoich wystarczających kompetencjach w obszarze zarządzania ludźmi. Nieco gorzej oceniają własne umiejętności zarządzania produktem i produkcją. Niepokoi fakt, że ponad 45% ankietowanych nie zdobywa wiedzy na temat cyfryzacji.
„Zarządzający polskimi przedsiębiorstwami, wśród posiadanych kompetencji cyfrowych najwyżej oceniają własną wiedzę w obszarze analityki danych i optymalizacji produkcji, co może sugerować, że najważniejsze jest dla nich bieżące zwiększanie efektywności biznesowej. Na zwrot z inwestycji w cyfryzację należy jednak patrzeć w dłuższej perspektywie. Biorąc pod uwagę dłuższy horyzont, zmiany te wpłyną na wzrost jakości produkcji, obniżenie kosztów, większe możliwości wytwórcze zarówno w kontekście asortymentu jak i wolumenu produkcji i w efekcie znacząco przyczynią się do poprawy konkurencyjności polskiego biznesu.” – mówi Dominika Bettman.
Kto stoi za transformacją w polskim przemyśle ?
Zdecydowana większość przedstawicieli C-level posiada wyższe wykształcenie, to znaczy jest absolwentem studiów pierwszego lub drugiego stopnia – łącznie 80,6%. Wśród przedstawicieli kadry zarządzającej zbliżony odsetek badanych to absolwenci kierunków związanych z finansami / ekonomią (37,3%) oraz technicznych / ścisłych (36,6%). Mniej niż 5% ankietowanych posiada dyplom studiów typu MBA. Z badania wynika, że przedstawiciele kadry zarządzającej w większości są przeświadczeni o posiadaniu dobrze wykształconych kompetencji miękkich, takich jak umiejętności przywódcze (82%), zarządzanie danymi i informacjami (82%), zarządzanie personelem i zespołem produkcyjnym (79%), czy umiejętności negocjacyjne (73%).
Internet pozostaje najpopularniejszym źródłem informacji na temat transformacji cyfrowej w firmach. Znacznie niższy odsetek wskazań uzyskały specjalistyczne źródła, takie jak prasa fachowa, szkolenia czy publikacje naukowe. Trzeba przy tym odnotować, że ponad 45% przedstawicieli kadry zarządzającej nie korzysta z żadnych źródeł informacji do zdobywania wiedzy na temat digitalizacji w przedsiębiorstwach.
Większość ankietowanych przedstawicieli C-level deklaruje, że zasięg działalności ich firm wykracza poza granice Polski (67%). Jedynie 14% respondentów zarządza firmami o lokalnym charakterze, a 18% prowadzi biznes o charakterze ogólnopolskim.
###
O Smart Industry:
Smart Industry, podobnie jak Industry 4.0, jest pojęciem, które obejmuje swoim zasięgiem zjawiska związane z cyfryzacją gospodarki, w szczególności przemysłu. Smart Industry opiera się na trzech filarach:
digitalizacji informacji pozwalającej na stworzenie bardziej efektywnego łańcucha wartości i wydajniejsze zarządzanie procesami produkcji na wszystkich poziomach,
elastycznych i inteligentnych technologiach produkcji,
nowoczesnej komunikacji z wykorzystaniem technologii i możliwości współczesnych sieci pomiędzy uczestnikami rynku, systemami i użytkownikami końcowymi.
O badaniu:
Badanie Smart Industry Polska 2020 miało na celu określenie portretu przedstawiciela C-level, zarządzającego firmą produkcyjną sektora MŚP, poznanie jego motywacji do rozwoju organizacji, zbadanie co uważa za sukces, gdzie widzi swój biznes za 3 lata, jaką wiedzę nt. transformacji cyfrowej posiada.
Szczegółowe cele badania koncentrowały się wokół takich zagadnień, jak:
profil właściciela / kadry zarządzającej firmy (dane metryczkowe, kompetencje pozyskane
i oczekiwane, szkolenia, kompetencje potrzebne przy transformacji cyfrowej przedsiębiorstwa),
ocena sukcesu firmy lub jego brak i czynniki generujące sukces lub porażkę (w tym ocena tego,
czym jest sukces, jaka jest jego diagnoza, co na niego wpływa teraz i w perspektywie 3 lat),
wiedza z zakresu technologii związanych z Industry 4.0. – w odniesieniu do wybranych wcześniejszych wyników badania Smart Industry Polska.
W próbie uwzględnione zostały małe oraz średnie przedsiębiorstwa w liczebnościach:
b) N=90 – małe firmy (10-49 zatrudnionych);
c) N=60 – średnie firmy (50-250 zatrudnionych).
Respondentami w badaniu była kadra zarządzająca oraz właściciele firm produkcyjnych (prezesi, dyrektorzy zarządzający), reprezentujących sektor MŚP.
Badanie zrealizowane zostało metodą pre-aranżowanych wywiadów telefonicznych. Próba obejmowała firmy produkcyjne prowadzące działalność produkcyjną w Polsce (co oznacza, posiadanie przynajmniej jednej linii produkcyjnej).
Pierwsza, grudniowa korekta na Wall Street nie powinna nikogo dziwić. Chwila zawahania powoduje, że inwestorzy pozbywają się akcji. Wystarczyło, że rozmowy na temat pakietu stymulacyjnego w USA zwolniły i napotkały trudności, aby skłonić część rynku do realizacji zysków. W Europie rynki żyły również rozmową „ostatniej szansy”. Środowa kolacja Von Der Leyen – Bojo nie była jednak przełomem. Stanowiska obydwu stron „pozostają daleko od siebie”. Dziś rynek wyczekuje decyzji EBC.
Indeks spółek technologicznych NASDAQ100 podczas wczorajszej sesji zniósł tygodniowe wzrosty. Stracił najwięcej z amerykańskich benchmarków, bo aż – 2,15 proc. Lepiej radził sobie S&P500, który zamknął się 0,79 proc. pod kreską. Wszystko na skutek braku rozstrzygnięć w negocjacjach nad fiskalnym pakietem pomocowym. Prawodawcy Demokratów i Republikanów pracujący nad planem pomocowy, przedstawili co prawda bardziej szczegółowo podsumowanie swojej propozycji, ale nadal jednak nie rozwiązali impasu związanego m.in. z pomocą dla władz stanowych i lokalnych. Izba Reprezentantów zatwierdziła przedłużenie o tydzień zgody rządu federalnego na wydatki stanowe. Stary termin wygasa jutro. To dało politykom kilka kolejnych dni na ogłoszenie finalnych decyzji.
Rozmowa pomiędzy szefową KE a premierem Wielkiej Brytania finalnie nie wniosła niczego nowego. Co prawda strony donoszą, że dyskusja była ożywiona i interesująca, a każda z nich rozumie swoje stanowiska. Von der Leyen oraz Johnson przyznali, że sytuacja jest nadal trudna, a różnice między UE a Wielką Brytanią są duże. To co inwestorów interesuje najbardziej to fakt, że ostatecznym terminem na podjęcie wiążących decyzji jest obecnie najbliższa niedziela. Cały czas sprawa rozbija się o prawa połowu ryb na wodach brytyjskich oraz regulacje w takich obszarach jak prawa pracownicze, ochrona środowiska czy prawa konsumenckie. Europejskie giełdy znalazły się pod presją sprzedających. Niemiecki indeks DAX na początku sesji mocno zyskiwał a notowania przebiły nawet szczyty z przełomu listopada i grudnia (13 440 pkt), jednak z godziny na godzinę podaż brała górę.
Dziś oczy inwestorów będą zwrócone na godzinę 13:45, kiedy Europejski Bank Centralny ogłosi decyzję w sprawie stóp procentowych. Większa zmienność na rynku jest prawdopodobna dopiero o godz. 14:30, kiedy głos zabierze pani Lagarde. Przypomnijmy, że w październiku EBC zasygnalizował, o „rekalibracji” narzędzi ekspansji monetarnej w grudniu. W poprzednim tygodni na rynku pojawiły się doniesienia, że jest duża szansa na rozszerzenie programu PEPP. Na dzisiejszym posiedzeniu kluczowe będzie jak bardzo instytucja podkreśli swój ultra-gołębi charakter. Ogólnie kluczowym zadaniem stojącym przed EBC w czwartek jest podkreślenie obszerności ekspansji monetarnej i determinacji banku do wsparcia gospodarki i łagodzenia warunków finansowych. Program PEPP jest flagowym narzędziem przeciwdziałania kryzysowi, stąd tutaj powinien być największy nacisk. Spodziewamy się zwiększenia programu o co najmniej 500 mld EUR i wydłużenia go co najmniej do końca 2021 r. Z perspektywy oczekiwań rynkowych jest to minimum, jakie EBC musi zrobić. Decyzja o 600-700 mld EUR w okresie do połowy 2022 r. jest bardziej gołębim rozwiązaniem, choć prawdopodobnie byłaby uzupełniona o pozostawienie sobie przez instytucję furtki, że program może zostać wygaszony przed terminem. Takie stwierdzenie zneutralizowałoby gołębi wydźwięk większego od oczekiwań rozszerzenia PEPP, gdyż rynek odebrałby to jako przejaw oporu części Rady wobec większego skupu (wcześniej mogłyby się pojawić apele decydentów o wstrzymanie programu).
Jeśli chodzi o zmiany w TLTRO – tutaj nie było większych sygnałów ze strony banku. Dotychczasowe oprocentowanie pożyczek na poziomie -1 proc. powinno być utrzymane. Możliwe jest jednak odroczenie ich terminu zwrotu o rok – czyli do połowy 2020 roku. Da to dłuższy okres, kiedy banki komercyjne będą mogły korzystać z taniego finansowania. W rezultacie na rynku zwiększy się akcja kredytowa.
Nie zakładamy zmian w poziomie stopy referencyjnej (0 proc.) i depozytowej (-0,50 proc.). EBC traktuje obniżki jako narzędzie do reakcji na poważne szoki gospodarcze, a jesienna fala pandemii nie odmieniła wyraźnie długoterminowych perspektyw gospodarczych. Zakładamy, że negatywny wpływ restrykcji na nowe prognozy EBC będzie częściowo łagodzony przez wkalkulowanie immunizacji społeczeństwa, co dobiera argument za dodatkowym cięcie stóp procentowych. EUR/USD na wczorajszej sesji był pod presją sprzedających, a kurs ustanowił minima na 1,2060.
Wczoraj złoty w relacji do euro był najdroższy od września bieżącego roku. Kurs zatrzymał się na poziomie 4,4155 co z technicznego punktu widzenia oznaczało test wakacyjnych szczytów notowań. Aprecjacja złotego to oczywiście pokłosie rozmów pomiędzy UE a Polską i Węgrami. Projekt porozumienia został przedłożony innym krajom Unii Europejskiej wczoraj w godzinach wieczornych. Warszawa oraz Budapeszt liczy na deklarację Rady Europejskiej jak dokładnie będzie wyglądał zakres stosowania rozporządzenia o powiązaniu funduszy z praworządnością. Strona polska obawia się sprzeciwu m.in. Holendrów. Decyzja w sprawie ustępstw wobec Polski i Węgier zostanie podjęta dziś – czyli w pierwszym dniu szczytu Rady Europejskiej.
Pod względem przedsiębiorczości Polki plasują się na wysokim miejscu wśród krajów Unii Europejskiej – co trzecia polska firma została założona i jest prowadzona przez kobietę. Fundacja Sukcesu Pisanego Szminką od ponad 12 lat wspiera przedsiębiorczynie, które nie boją się realizować odważnych biznesowych, społecznych i kulturalnych projektów oraz mężczyzn, którzy realizują politykę różnorodności i włączania.
W dotychczasowych edycjach konkursu Bizneswoman Roku nagrodzono już ponad setkę kobiet, które dzięki determinacji i zaangażowaniu zbudowały firmy nie tylko ogólnopolskie, ale również międzynarodowe. Wielu z nich to zwycięstwo otworzyło drogę do dalszych sukcesów, ułatwiło wejście na nowe rynki i dało szansę na pozyskanie inwestorów oraz partnerów biznesowych.
Polskie przedsiębiorczynie
Pod względem liczby firm założonych i prowadzonych przez kobiety Polska zajmuje jedno z najwyższych miejsc w Unii Europejskiej. Udział przedsiębiorstw prowadzonych przez kobiety wynosi blisko 30 proc., co oznacza, że co trzecia firma w Polsce została założona i jest prowadzona przez kobietę. Szczególnie zdominowany przez kobiety jest w Polsce rynek usług. Jak wynika z danych zebranych przez agencję badawczą Bisnode w branży indywidualnej działalności usługowej aż 75% firm spośród ponad 10 tysięcy przebadanych należy do kobiet. W większości są to niewielkie przedsiębiorstwa, zatrudniające do 9 osób. Polskie bizneswoman realizują się głównie w sektorach związanych z dbaniem o urodę i kondycję fizyczną, ale także w doradztwie prawnym i finansowym, księgowości, opiece weterynaryjnej oraz na polu produkcji odzieży i innych wyrobów tekstylnych. Na razie raczej nie widać ich w branżach tradycyjnie uważanych za męskie, jak np. przemysł ciężki, ale z pewnością w końcu niektóre zdecydują się spróbować swoich sił także i tam.
Z kolei aktywność kobiet w podziale na województwa pokazuje, że najbardziej aktywne biznesowo są mieszkanki regionu opolskiego, do których należy 34,5% tamtejszych firm, o 3,5% więcej niż w ubiegłym roku. Na drugim miejscu pod tym względem plasuje się województwo śląskie – 32,2% firm należy do kobiet – a na trzecim łódzkie – 31,7%. Najmniejszą aktywność biznesową wykazują mieszkanki Podkarpacia – należy do nich 25,7% tamtejszych przedsiębiorstw.
Wsparcie aktywnych kobiet
Kobiety mają pomysły na prowadzenie biznesów, ale często ich działania blokują wewnętrzne obawy związane z negatywnymi przekonaniami, że sobie nie poradzą czy nie dadzą rady utrzymać się na rynku. Dlatego tak bardzo potrzebne są inicjatywy, które nagłaśniają ich sukcesy, inspirują inne kobiety, zachęcając je do działania. Dowodzi tego liczba uczestniczek kolejnych edycji konkursu Bizneswoman Roku. W 2019 r. w kategoriach otwartych wpłynęło ponad 700 nominacji.
Cieszymy się niezmiernie, że po raz kolejny mamy możliwość wesprzeć działania na rzecz rozwoju przedsiębiorczości Polek – mówi Marta Życińska, Dyrektor ds. marketingu i komunikacji na Europę Środkowo-Wschodnią w Mastercard Europe – Aby osiągnąć sukces w biznesie, potrzebne są kompetencje, dobre pomysły, determinacja i niezachwiana wiara we własne możliwości, a tej ostatniej nadal wielu kobietom brakuje. Dlatego tak ważne jest, by pokazywać i nagradzać ich osiągnięcia, zachęcać do dalszej walki o własną niezależność i dawać przykład tym, które chciałyby realizować swoje pomysły, ale nie mogą zdecydować się na pierwszy krok.
W tym roku do grona partnerów konkursu dołączył Accenture, jeden ze światowych liderów na rynku outsourcingu i konsultingu w dziedzinie zarządzania i technologii. Równouprawnienie i różnorodność to fundamenty wartości, którymi kieruje się Accenture. To DNA naszej firmy stojące u podstaw innowacji, rozwoju i pozytywnie ukierunkowanej zmiany. Dzięki nim stawiamy czoła wyzwaniom teraźniejszości i śmiało patrzymy w przyszłość. Badania, które prowadzimy, jednoznacznie wskazują, że zapewnienie jak najbardziej zdywersyfikowanego środowiska jest motorem napędowym postępującej modernizacji. Jednym z tego aspektów jest zaangażowanie w działania wspierające różnorodność i usuwające wykluczenia. Wsparcie inicjatywy promującej rozwój przedsiębiorczości kobiet było dla nas czymś naturalnym. Cieszymy się, że możemy tu być – mówi Jarosław Kroc, Dyrektor Zarządzający i Prezes Accenture w Polsce.
O konkursie
Kandydatki mogą zgłaszać się do konkursu samodzielnie lub zostać nominowane przez osoby trzecie, które już zauważyły ich sukcesy i chciałyby, żeby docenili je też inni. Zgłoszeń oraz nominacji można dokonać poprzez formularz on-line na stronie www.bizneswomanroku.pl
Jeśli zgłoszenie nastąpi przez nominację od osób trzecich, kandydatka otrzymam maila z informacją o nominacji, linkiem do regulaminu oraz kategorii. Podejmując decyzję o starcie w konkursie, będzie musiała wypełnić formularz on-line w właściwej kategorii.
Zgłoszenia są przyjmowane w 7 kategoriach otwartych:
Biznes Roku, Przychód powyżej 10 mil złotych
Biznes Roku, Przychód poniżej 10 mil złotych
Pomysł na start / Biznes Lokalny
Startup Roku
Liderka w Nowych Technologiach
Organizacja przyjazna rodzicom
Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – liderka, biznes, organizacja
Działalność Społeczna
Zgłoszenia przyjmowane są do 14 lutego 2021 r.
W kategoriach zamkniętych, czyli Grand Prix: Inspiratorka Roku, Male Champion of Change, Female Champion of Change kandydatki i kandydaci nominowani są przez członków Jury konkursu, ekspertów oraz Fundację.
Według opublikowanego dziś nowego ogólnoeuropejskiego badania, zleconego przez międzynarodową platformę inwestycyjną eToro, ponad 80% Polaków chce większej cyfryzacji w sektorze finansowym, w tym w bankowości internetowej oraz płatnościach i inwestowaniu online, w porównaniu ze średnią europejską, która wynosi 65%. Chociaż penetracja cyfrowa nie jest tak wysoka, jak w innych sektorach, takich jak zdrowie i energia, w porównaniu ze średnią europejską, Polacy są najbardziej zaawansowanymi użytkownikami bankowości internetowej (65% respondentów, przy średniej badania wynoszącej 52%) i płatności elektronicznych (48% respondentów, przy średniej badania wynoszącej 32%). Warto jednak podkreślić, że nadal istnieje duży potencjał na rozwój, jeśli chodzi o wykorzystanie platform inwestycyjnych online.
Badanie zostało przeprowadzone w dziewięciu krajach Europy przez Centrum Europejskich Badań Biznesowych (Cebr) na zlecenie eToro. Jego celem było przyjrzenie się przemianom cyfrowym zachodzącym w sektorach takich, jak finanse, zdrowie, handel detaliczny, energetyka i rozrywka.
Polacy są najbardziej przekonani co do pozytywnych aspektów korzystania z technologii cyfrowych. Aż 87% Polskich respondentów jest zdania, że technologia ułatwia im codzienne funkcjonowanie, w porównaniu ze średnią, która wynosi 72% we wszystkich dziewięciu badanych państw. Pandemia COVID-19 zwiększyła skalę wykorzystywania rozwiązań cyfrowych we wszystkich ww. sektorach, a wyniki raportu wskazują, że istnieje ogromny potencjał na dalszą transformację cyfrową w Polsce, w szczególności w sektorze finansów.
Źródło eToro Digital Transformation Index, 2020.
Dlaczego Polacy są na szczycie tabeli?
Według dr hab. Moniki Czerwonki, ekspertki w dziedzinie ekonomii behawioralnej ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, wyniki badania wyraźnie wskazują na większą otwartość Polaków do adoptowania nowych technologii, w porównaniu do wielu innych państw Europy.
„Próbując wytłumaczyć, dlaczego Polacy są bardziej otwarci na nowe technologie, możemy znaleźć interesujące odpowiedzi w teorii finansów behawioralnych i kultury finansowej. Według modelu kulturowego prof. Geerta Hofstede Polska wyróżnia się na tle badanych krajów najwyższym wskaźnikiem unikania niepewności (Uncertainty Avoidance Index – UAI). Niepewność możemy zdefiniować jako stopień zagrożenia odczuwany przez członków danej kultury w obliczu sytuacji nowych, nieznanych czy niepewnych. Uczucie to wyrażać się może stresem i potrzebą przewidywalności, która to może zostać zaspokojona przez wszelkiego rodzaju prawa, reguły czy systemy. Kultury o wysokim wskaźniku UAI nie lubią sytuacji dwuznacznych i oczekują klarownych struktur. To właśnie technologie cyfrowe pomagają tej niepewności unikać i są w tym kontekście co najwyżej postrzegane w kategorii konkretnego ryzyka, które jest dokładnie określone i przestaje być źródłem niepokoju”.
Jednak przy wciąż słabo rozwiniętej penetracji cyfrowej (Polska jest trzecia od końca w rankingu Digital Impact) proces cyfryzacji w Polsce wciąż ma przed sobą długą drogę.
Czy Polacy mogą się stać liderami w inwestowaniu internetowym?
„Znacząca luka między poziomem umiejętności technologicznych Polaków a faktycznym korzystaniem z technologii może wskazywać na to, że niektóre branże internetowe nie trafiają ze swoją ofertą do takiej liczby potencjalnych użytkowników, jaką realnie mogliby osiągnąć. Jak wskazują wyniki badania, jest to szczególnie widoczne na polu inwestowania online. Jest to świetna okazja dla internetowych platform inwestycyjnych na dalszy ich rozwój”, mówi dr hab. Monika Czerwonka.
Wpływ COVIDu
Badanie pokazuje również, że pandemia COVID-19 spowodowała znaczące i długoterminowe zmiany w preferencjach i tendencjach konsumenckich Polaków. Nawet 37% polskich respondentów spodziewa się, że będzie częściej używało technologii cyfrowych poza miejscem pracy, niż miało to miejsce przed pandemią, porównaniu ze średnią 27% wszystkich badanych państw. Wyniki sugerują też, że 38% respondentów z Polski zamierza użyć internetowych platform w celu zainwestowania w akcje i udziały.
„Takie zmiany mogą być wyjaśnione przy pomocy teorii szturchnięcia Thalera. Ludzie mają tendencję do używania ‘domyślnych’ rozwiązań. Większość codziennych wyborów jest dokonywana automatycznie i intuicyjnie. Gwałtowne zmiany, takie jak nagłe przejście na technologie cyfrowe i do świata online, które w pewnym sensie były na nas wymuszone z powodu pandemii, sprawiają, że zaczynamy ich używać bardziej intuicyjnie, bez wysiłku. Stało się to bardziej automatyczne i naturalne, więc prawdopodobnie zostanie w naszym życiu społecznym na dłużej”, mówi dr hab. Monika Czerwonka.
Inne wnioski wynikające z badania:
Dania plasuje się najwyżej we wskaźnikach penetracji cyfrowej, podczas gdy Hiszpania przoduje w gotowości cyfrowej, gdzie znaczna część respondentów czuje się także pewnie, jeśli chodzi o przejście na cyfrowe rozwiązania w życiu codziennym, w tym oglądanie nieruchomości online, czy korzystanie z usług streamingowych;
Rumunia jest druga, za Polską, jeśli chodzi o entuzjazm i otwartość na nowe technologie, w szczególności w sektorze finansowym. To może po części być przypisane ciągłemu apetytowi na zmiany w tych wciąż rozwijających się rynkach i ciągłej chęci na ‘dogonienia’ państw Europy Zachodniej;
Niemcy wykazują najniższy poziom wsparcia dla rozwoju cyfryzacji spośród wszystkich dziewięciu analizowanych państw;
Włochy wypadają słabo we wskaźniku wzrostu cyfryzacji, co sugeruje, że perspektywa na zniwelowanie luki cyfrowej między nimi a innymi państwami Europy jest słaba.
Przyszłość jest cyfrowa
Od pracy po rodzinę, od pieniędzy po media, prawie wszystko co ważne w naszym życiu, zostało w tym roku zmienione przez COVID-19. Rok 2020 był czasem cyfrowego przyspieszenia. Cały świat jednocześnie wcisnął pedał gazu i w ciągu kilku tygodni ludzie przestawili się na cyfryzację w zakresie, który w normalnych warunkach zajęłoby wiele lat.
Yoni Assia, założyciel i prezes eToro, podsumowuje: „Nasza przyszłość będzie cyfrowa, czy nam się to podoba, czy nie, a większość badanych ludzi zgadza się, że technologia ułatwi im życie. Z badania możemy wnioskować, że obawy dot. dezinformacji i ochrony danych już zapoczątkowały działania wśród pokolenia millennialsów i gen z, którzy np. zaczęli usuwać swoje konta w social mediach. To wskazuje, że aby cyfrowy świat odniósł sukces, nie możemy tracić z oczu elementu ludzkiego, który jest w centrum tej transformacji. W związku z tym żywotność naszej cyfrowej przyszłości zależy od naszej zdolności do zapewnienia, że ten nowy świat będzie inkluzywny, moralny i – docelowo – ludzki”.
W czwartek 10 grudnia rozpoczynają się zapisy na akcje Answear.com. Inwestorzy indywidualni mogą zapisać się na akcje Spółki w jednym z domów maklerskich uczestniczących w konsorcjum do 17 grudnia. Cena maksymalna została ustalona na 36,5 zł za akcję, oznacza to, że łączna wartość oferty może wynieść nawet 159 mln zł.
W konsorcjum detalicznym uczestniczy 8 domów maklerskich: Biuro Maklerskie mBanku, Trigon Dom Maklerski, Dom Maklerski Noble Securities, Santander Biuro Maklerskie, Biuro Maklerskie Alior Bank, Dom Maklerski BOŚ, Biuro Maklerskie PKO BP oraz Biuro Maklerskie Pekao.
– Answear to typowy biznes B2C. Docieramy do młodego, lifestylowego klienta lubiącego znane marki. Dużą uwagę przykładamy do ich potrzeb, czego efektem jest bardzo dobrze dopasowana oferta produktowa wpisującą się w gusta i preferencje klientów z regionu CEE. Dodatkowo wyróżniamy się szybką dostawą w całym regionie. Klienci z Polski otrzymują swoje zamówienie nawet w ciągu 24 godzin. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com
Answear.com uruchomi program lojalnościowy dla swoich akcjonariuszy. Każdy inwestor posiadający co najmniej 50 akcji Answear.com będzie mógł przystąpić do Answear Club Investor. Akcjonariusze, którzy dołączą do programu będą mogli liczyć na 20 proc. rabat (na produkty nieprzecenione, z wyłączeniem niektórych marek), wcześniejszy dostęp do akcji rabatowych, a także indywidualną usługę personal shopera (indywiudalne porady stylisty). Spółka zapowiada również specjalne akcje rabatowe dedykowane wyłącznie członkom klubu.
– Answear Club Investor będzie pierwszym tego typu programem lojalnościowym na polskiej giełdzie w branży fashion – jesteśmy pionierami jeśli chodzi o taką inicjatywę wśród spółek z naszej branży. Zależy nam, aby nasi inwestorzy mogli poznać naszą markę i oferowane przez nas produkty, docenić ich jakość. Dodatkowo chcemy, by nasi inwestorzy byli naszymi klientami i odwrotnie. – dodaje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.
Answear.com po trzech kwartałach 2020 wypracował ponad 263 mln zł przychodów i przeszło 18 mln zł EBITDA. Według programu motywacyjnego opublikowanego w Prospekcie celem wynikowym w 2020 jest wartość EBITDA na poziomie przynajmniej 23 mln zł. Spółka spodziewa się bardzo dobrych wyników w IV kw., który zwykle jest najlepszy w branży odzieżowej.
– Zamierzamy utrzmywać dotychczasowe, wysokie tempo wzrostu, przy jednoczesnym poprawianiu rentowności. Środki pozyskane z IPO z pewnością nam w tym pomogą. W kwestii IV kwartału liczymy na mocne wyniki. Listopad i grudzień to okres żniw w naszej branży. Co więcej pozytywny wpływ na naszą sprzedaż miały zamknięte sklepy, które były nieczynne przez 3 tygodnie listopada. – mówi Krzysztof Bajołek.
Harmonogram Oferty Answear.com:
9 grudnia 2020
Publikacja Prospektu.
10-17 grudnia 2020
Zapisy dla inwestorów indywidualnych.
do 18 grudnia 2020
Publikacja ostatecznej ceny i liczy akcji oferowanych.
18-22 grudnia 2020
Zapisy w transzy dla inwestorów instytucjonalnych.
Europejski Bank Centralny dziś niemal na pewno ogłosi wdrożenie dodatkowych środków wspierających gospodarkę strefy euro, zmagającą się z drugą falą pandemii i ze związanymi z nią restrykcjami ograniczającymi aktywność gospodarczą. Jaki będzie wpływ tej decyzji na parę EUR/USD?
Druga fala pandemii COVID-19 stanowi istotne ryzyko dla europejskiej gospodarki. Liczba nowych zakażeń w krajach strefy euro zaczęła istotnie rosnąć na początku października. Doprowadziło to do ponownego wprowadzenia szeregu środków ograniczających rozprzestrzenianie się wirusa, znanych z pierwszej fali. Dwie największe gospodarki – Francja i Niemcy – wprowadziły lockdowny na szczeblu krajowym. Wiele innych krajów zdecydowało się na wdrożenie podobnych restrykcji. W życie weszły m.in. systemy wielopoziomowe (tiered systems), nocne godziny policyjne i ograniczenia dotyczące funkcjonowania obiektów usługowych (szczególnie gastronomicznych). Wdrożenie tych środków wzbudziło obawy o aktywność gospodarczą w strefie euro i spowodowało, że inwestorzy zaczęli w coraz większym stopniu liczyć na podjęcie dalszych działań przez EBC podczas posiedzenia 10 grudnia.
W czasie kryzysu EBC miał niewielkie pole do obniżenia i tak już ujemnych stóp procentowych. Zamiast tego postanowił stymulować gospodarkę, wykorzystując programy skupu aktywów. Wprowadzony w tym roku nadzwyczajny program zakupów w czasie pandemii (Pandemic Emergency Purchase Programme – PEPP) rozszerzono w czerwcu. Powiększono pułap skupu aktywów do 1,35 bln euro i wydłużono jego funkcjonowanie co najmniej do końca czerwca 2021 roku. Podczas ostatniego posiedzenia w październiku Rada Prezesów wyraźnie zasygnalizowała, że kolejne rozszerzenie programu jest prawdopodobne. Prezes Lagarde zauważyła, że po ogłoszeniu nowych lockdownów nastąpiło „wyraźne pogorszenie” krótkoterminowych perspektyw, na co bank szybko zareaguje, aby zaradzić sytuacji. Od tamtej pory szereg oficjeli EBC odnosił się do możliwości podjęcia działań w grudniu. W ostatnim czasie w tym kontekście wypowiadali się członkowie Schnabel i Kazaks oraz główny ekonomista banku, Philip Lane.
Inwestorzy obecnie oczekują, że EBC w czwartek ogłosi nową rundę działań w zakresie stymulowania gospodarki. Sądzimy, że bank ponownie zdecyduje się na rozszerzenie nadzwyczajnego programu zakupów w czasie pandemii – być może o 500 mld euro, co zwiększyłoby łączną kwotę zakupów do 1,85 bln euro. Data zakończenia programu prawdopodobnie również zostanie przesunięta w czasie. Spodziewamy się, że PEPP zostanie wydłużony do co najmniej końca 2021 roku. Pozwoliłoby to na prowadzenie skupu aktywów do końca grudnia w podobnym tempie, co dotychczas (Wykres 1).
Wykres 1: Skup aktywów przez EBC w ramach PEPP [mld euro] (marzec ‘20 – grudzień ‘20)
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 07/12/2020
Spekuluje się również, że EBC zdecyduje się na przedłużenie ukierunkowanych długoterminowych operacji refinansujących (Targeted Longer-Term Refinancing Operations – TLTRO), które zapewniają bankom pożyczki na wyjątkowo atrakcyjnych warunkach. Nie wyklucza się też wprowadzenia korzystnych dla banków modyfikacji systemu różnicowania oprocentowania depozytów (tiering facility). Powyższe zmiany byłyby jednak w znacznej mierze technicznymi modyfikacjami i naszym zdaniem raczej realnie nie wpłyną na reakcję rynku.
Wychodząc poza kwestie zmian w polityce pieniężnej, inwestorzy będą zwracać szczególną uwagę na zaktualizowane projekcje ekonomiczne dotyczące wzrostu gospodarczego i inflacji. Sądzimy, że prognoza PKB na 2020 rok niemal na pewno zostanie obniżona. Projekcja dla czwartego kwartału z września (+3,1% w ujęciu k/k) nie uwzględnia ostatniej rundy koronawirusowych obostrzeń, w związku z czym jest przestarzała i zbyt optymistyczna. O ile dotychczas nie opublikowano żadnych twardych danych pokrywających cały okres, w którym restrykcje były w mocy, o tyle jednak zbiorczy indeks PMI opisujący sytuację w przemyśle i usługach w listopadzie pokazał spadek do poziomu 45,3 pkt, najniższego poziomu od maja (Wykres 2).
Wykres 2: Indeksy PMI dla strefy euro (2017–2020)
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 07/12/2020
EBC może jednak wyrazić optymistyczny ton w kontekście perspektyw na rok 2021, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wiele szczepionek jest teraz bliskich wprowadzenia na rynek. Ich dystrybucja prawdopodobnie nastąpi wcześniej niż szacowano jakiś czas temu. Co tyczy się prognoz inflacji, nie spodziewamy się żadnych istotnych zmian podczas posiedzenia w tym tygodniu. Niemniej może dojść do lekkiej obniżki prognozy na rok 2021. Skupimy się jednak na tym, czy bank zmieni swój pogląd na siłę euro. Istnieje możliwość, że Lagarde odniesie się do niej, wyrażając obawy o wpływ aprecjacji waluty tak na wzrost gospodarczy, jak i inflację w kolejnych miesiącach. Nominalny efektywny kurs euro (NEER) wg JP Morgan obecnie znajduje się w okolicy najwyższego poziomu od listopada 2009 r. (Wykres 3).
Wykres 3: Nominalny efektywny kurs euro [JP Morgan] (2016–2020)
Źródło: Refinitiv Datastream Data: 07/12/2020
Spodziewamy się, że komunikacja ze strony EBC, w tym prezes Lagarde, będzie charakteryzowała się nutą optymizmu w kontekście postępów związanych ze szczepionkami i perspektyw gospodarki strefy euro w 2021 roku. Niemniej sądzimy też, że krótkoterminowe perspektywy zostaną ocenione surowiej, a ton banku w tym kontekście będzie gołębi. Liczymy, że EBC stwierdzi, że dodatkowe środki stymulacyjne są niezbędne, żeby pomóc gospodarce poradzić sobie z drugą falą zakażeń. Tak jak wspomnieliśmy wyżej, spodziewamy się zwiększenia programu PEPP o 500 mld euro i wydłużenia programu do końca przyszłego roku. Sądzimy, że taki scenariusz jest w pełni zawarty w cenach aktywów, w związku z czym według nas jego realizacja nie będzie miała negatywnego wpływu na euro.
Rozszerzenie programu o kwotę mniejszą niż ok. 400 mld euro byłoby zaskoczeniem dla inwestorów i prawdopodobnie spowodowałoby natychmiastowe umocnienie euro w relacji do głównych walut. Z kolei bardziej agresywne luzowanie w połączeniu z istotną rewizją w dół prognoz PKB i pesymistyczną retoryką Lagarde, łagodzącą optymizm w kontekście szczepionek i wspominającą o obawach dotyczących siły euro, naszym zdaniem ciążyłoby euro. Uważamy, że wszelkie odniesienia do siły waluty mogłyby stanowić dla euro największe ryzyko w czwartek. Jeśli faktycznie tak będzie, to istnieje możliwość istotnego osłabienia euro – szczególnie biorąc pod uwagę okres trwania oraz skalę ostatnich wzrostów wspólnej europejskiej waluty.
Prognoza kursu euro
EUR/PLN
USD/PLN
GBP/PLN
E-2020
4,40
3,70
4,88
Q1-2021
4,30
3,58
4,77
Q2-2021
4,28
3,54
4,74
Q3-2021
4,26
3,49
4,71
E-2021
4,25
3,43
4,66
E-2022
4,20
3,36
4,70
Decyzje EBC poznamy dziś o 13:45, konferencja prasowa rozpocznie się o 14:30.
Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury
Grupa IGLOTEX uruchomiła w Skórczu najnowocześniejszą w tej części Europy fabrykę żywności mrożonej i chłodzonej oraz oddział dystrybucyjny, które zatrudniają 700 pracowników.
Grupa IGLOTEX S.A. w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy od uzyskania pozwolenia na budowę, uruchomiła w Skórczu najnowocześniejszy w tej części Europy zakład produkcyjny oraz oddział dystrybucyjny, które zatrudniają łącznie niemal 700 pracowników. Całkowita wartość inwestycji wyniosła 190 mln złotych.
Inwestycja powstała w Skórczu, przy ulicy Leśnej 2 – w lokalizacji, w której w maju ubiegłego roku spłonął doszczętnie jeden z głównych zakładów produkcyjnych i oddziałów dystrybucyjnych Grupy IGLOTEX. Zarząd spółki błyskawicznie podjął strategiczną decyzję o budowie nowego, supernowoczesnego zakładu produkcyjnego, który z racji zaawansowania technologicznego zapewni firmie szereg przewag konkurencyjnych i umożliwi realizację ambitnej strategii rozwoju, zarówno w Polsce, jak i – poprzez eksport – na ponad 50 rynkach na świecie, na czterech kontynentach.
“W rekordowym tempie, w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy od uzyskania pozwolenia na budowę (w końcu lutego 2020 roku) uruchomiliśmy w pełnym zakresie produkcję w nowej fabryce w Skórczu. Jest to jeden z najnowocześniejszych zakładów produkcyjnych żywności mrożonej i chłodzonej w tej części Europy. Zakład wykorzystuje najnowsze i unikalne na polskim rynku technologie produkcji, supernowoczesny park maszynowy oraz zaawansowane systemy automatyzacji, robotyzacji, digitalizacji i bezpieczeństwa produkcji od renomowanych światowych producentów. Inwestycja była ogromnym wyzwaniem, ale dzięki kompetencjom, zaangażowaniu i wysiłkowi całego zespołu oraz naszych partnerów, w tym generalnemu wykonawcy firmie Dekpol S.A., udało nam się z sukcesem ten cel zrealizować. W nowym zakładzie produkcyjnym i oddziale dystrybucyjnym pracę znalazło łącznie niemal 700 osób, mieszkańców Skórcza i gmin sąsiadujących. Inwestycja o tej skali to krok milowy w historii rozwoju Grupy IGLOTEX” – komentuje Maciej Włodarczyk, prezes zarządu IGLOTEX S.A.
“Rada Nadzorcza, aktywnie wspierała zarząd spółki we wdrażaniu działań naprawczych po tragicznym w skutkach pożarze w maju 2019 roku oraz w procesie decyzyjnym o budowie nowego zakładu. Jesteśmy dumni z fantastycznej postawy i zaangażowania całego zespołu firmy, który tuż po pożarze błyskawicznie przeorganizował całą działalność, uruchomił produkcję zastępczą tak, aby w jak największym stopniu zminimalizować negatywne skutki dla klientów firmy i zachować ciągłość realizacji zamówień. Równolegle – mimo przeszkód związanych z lockdownem i kryzysem gospodarczym wskutek pandemii Covid 19 – realizowano sukcesywnie kolejne etapy budowy nowego zakładu. To ogromny sukces całego zespołu IGLOTEX i istotny krok w rozwoju firmy, ale również solidne wsparcie i impuls do rozwoju gospodarki i rynku pracy w Skórczu i w regionie” – komentuje Tadeusz Włodarczyk, założyciel i Przewodniczący Rady Nadzorczej IGLOTEX S.A.
“Realizacja inwestycji o tej skali i w tak rekordowym tempie była możliwa również dzięki ogromnemu wsparciu ze strony lokalnych władz oraz sprawnemu działaniu partnerów ubezpieczeniowych – Mercurius Brokers, TU ERGO Hestia S.A. i TUiR Warta S.A. i instytucji bankowych. Nie do przecenienia jest również wsparcie udzielone przez Pomorską Specjalną Strefę Ekonomiczną. Cieszy nas, że dzięki świetnej organizacji procesu i ogromnemu wysiłkowi zespołu IGLOTEX S.A. oraz wszystkich zaangażowanych podmiotów – powstał zakład hi-tech, który zapewnia firmie IGLOTEX szereg unikalnych kompetencji i przewag konkurencyjnych” – dodał Mateusz Słabosz, członek Rady Nadzorczej IGLOTEX S.A.
Nowa fabryka w Skórczu to kompleks HI-TECH i PRO-EKO
Nowy zakład produkcyjny IGLOTEX w Skórczu to zintegrowany kompleks hal produkcyjnych oraz magazynowych typu mroźnie, wraz z zapleczem socjalno-biurowym i towarzyszącą infrastrukturą techniczną oraz oddziałem dystrybucyjnym:
24,4 tys. mkw. – łączna powierzchnia kompleksu, w tym zakład produkcyjny o powierzchni 13,6 tys. mkw. magazyny o powierzchni 9 tys. mkw., budynek administracyjno-biurowy o powierzchni 1,8 tys. mkw. oraz oddział dystrybucyjny z flotą ponad 70 pojazdów,
fabryka posiada 6 linii produkcyjnychi wytwarza mrożone oraz chłodzone pierogi, pizzę, zapiekanki, uszka, warzywa, owoce oraz dania gotowe,
estymowana roczna produkcja wyniesie 38 tys. ton,
w magazynach znajduje się około 12 tys. miejsc paletowych,
fabryka oraz centrum dystrybucyjne zatrudniają łącznie niemal 700 pracowników,
fabryka współpracuje z kilkuset dostawcami i obsługuje większość sieci handlowych w Polsce,
oddział dystrybucyjny współpracuje z kilkoma tysiącami klientów detalicznych i gastronomicznych w Polsce i za granicą.
Hale produkcyjne wraz z liniami technologicznymi zostały zaprojektowane w oparciu o technologię Lean Industry 4.0, co umożliwia precyzyjne i elastyczne zarządzanie produkcją na każdym jej etapie oraz szybkie wprowadzanie niezbędnych zmian.
“Zakład posiada liniową organizację ciągów produkcyjnych z wykorzystaniem systemów modułowych i szybkiego przezbrojenia maszyn. W połączeniu z zaawansowaną automatyzacją i digitalizacją, która daje dostęp do szeregu danych o procesie produkcji w czasie rzeczywistym – zwiększyliśmy elastyczność i wydajność produkcji oraz jej bezpieczeństwo. Możemy sprawniej i elastyczniej zmieniać asortyment, kształty produktów i smaki, produkować krótkie serie w zdecydowanie bardziej opłacalny sposób. W efekcie uzyskujemy istotny wzrost efektywności kosztowej produkcji, przy zachowaniu najwyższej i powtarzalnej jakości wytwarzanych produktów.Możemy sprawniej reagować na zmieniające się oczekiwania naszych klientów i trendy na rynku FMCG” – komentuje Mirosława Podszucka, dyrektor zakładu produkcyjnego IGLOTEX S.A. w Skórczu.
Bardzo ważnym elementem inwestycji jest również powstanie pierwszego o tej skali i zaawansowanego technologicznie centrum badawczo-rozwojowego dla całej Grupy IGLOTEX. Będą tu prowadzone badania nad rozwojem nowych produktów, testy usprawniające procesy technologiczne i udoskonalające produkty.
Nowy zakład produkcyjny w znacząco mniejszy sposób oddziałuje na środowisko naturalne. Wykorzystanie odpowiednio wyskalowanych i energooszczędnych maszyn, istotnie zmniejszyło energochłonność procesu produkcji. Zakład jest zasilany w energię elektryczną, parę oraz ciepło na potrzeby centralnego ogrzewania i ciepłej wody z wysoce wyspecjalizowanego systemu, niezależnego od zewnętrznych dostawców, w efekcie czego emituje istotnie mniej dwutlenku węgla. Dodatkowo dzięki wysoce zaawansowanej automatyzacji procesu produkcyjnego oraz liniowej organizacji produkcji (od surowca do magazynu wyrobów gotowych) – zdecydowanie zminimalizowano ilość odpadów i marnotrawstwo surowców.
“Bez wątpienia, inwestycja w nowy zakład produkcyjnyzapewni nam solidne i trwałe przewagi konkurencyjne.Naszym celem jest długofalowe i znaczące wzmocnienie pozycji rynkowej Grupy IGLOTEX w kategorii produktów mrożonych oraz rozwinięcie sprzedaży w kategorii produktów chłodzonych oraz dań gotowych. Dodatkowo – w obszarze dystrybucji – uruchamiamy sprzedaż online, aby jeszcze skuteczniej i szerzej docierać do aktualnych i nowych klientów detalicznych oraz z rynku HoReCa, a w efekcie do konsumentów w całej Polsce” – komentuje Maciej Włodarczyk, prezes zarządu IGLOTEX S.A.