Kapitał zgromadzony w IKE i IKZE realnym wsparciem na emeryturze

Prognozy ekonomiczne nie pozostawiają złudzeń. Wypłaty z systemu emerytalnego będą niewystarczające dla tych, którzy po zakończeniu aktywności zawodowej zechcą zrealizować wszystkie swoje plany i potrzeby. Średnia emerytura w Polsce wypłacana w 2020 r. wynosi 2 463 zł brutto, natomiast stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do średniego wynagrodzenia, około 56%. Według przewidywań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z biegiem lat sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza – w 2040 r. emeryci będą otrzymywać świadczenie w wysokości 37% średniego wynagrodzenia, a w 2060 r. – 24,6%. Dlatego eksperci od lat zachęcają, aby kapitał na emeryturę odkładać także we własnym zakresie, bowiem świadczenia wypłacane z ZUS nie tylko nie dadzą poczucia komfortu finansowego, ale mogą nie wystarczyć na podstawowe potrzeby.

Chcąc oszczędzać na emeryturę, warto skorzystać z dostępnych na rynku produktów – indywidualnych kont emerytalnych (IKE) oraz indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). W ramach IKE i IKZE kapitał jest zarządzany przez wyspecjalizowane instytucje finansowe – tak by stopniowo jego wartość mogła rosnąć. Dodatkowo IKE i IKZE oferują korzyści podatkowe. IKE umożliwia uzyskanie zwolnienia wypracowanych zysków z podatku od dochodów kapitałowych przy wypłacie na koniec oszczędzania. W IKZE korzyści odczujemy jeszcze szybciej – konto daje bowiem korzyści podatkowe już w trakcie oszczędzania. Produkt ten pozwala skorzystać z ulgi podatkowej w PIT – wpłaty na konto z danego roku kalendarzowego można odliczyć od podstawy opodatkowania za dany rok. I właśnie ze względu na te korzyści podatkowe, IKZE cieszy się największą popularnością dopiero na koniec roku. Wysokość ulgi podatkowej z tytułu wpłat na IKZE zależy od wysokości naszych zarobków i tym samym stawki podatku dochodowego, a także od tego, ile wpłaciliśmy. W 2020 r. ulgę w wysokości 2007 zł uzyskają te osoby, które wpłacą maksymalną wysokość limitu wpłat, czyli 6 272,40 zł oraz które są opodatkowane stawką 32 proc. od pierwszego miesiąca uzyskiwania przychodów.

Mimo dostępnych możliwości, budowanie poduszki finansowej na przyszłe lata nie jest priorytetem Polaków i wciąż stosunkowo niewiele osób decyduje się na rozwiązania III filaru. Według danych KNF na koniec czerwca br. instytucje finansowe prowadziły 861,5 tys. IKE i blisko 547 tys. IKZE. W 2020 r. na założenie IKE i IKZE zdecydowało się odpowiednio – 38,5 tys. i 16,5 tys. osób – jak widać to wciąż kropla w morzu potrzeb 38-milionowego kraju, w którym obecnie blisko 6 mln osób pobiera świadczenia z ZUS.

Dane KNF wyraźnie pokazują, że skłonność Polaków do oszczędzania jest bardzo niska. Tymczasem odkładanie pieniędzy na czas po zakończeniu aktywności zawodowej to kwestia, o której powinniśmy pamiętać przez cały rok. To, ile zdecydujemy się przeznaczyć na przyszłą emeryturę i z jakich produktów skorzystamy w tym celu, zależy wyłącznie od nas. Mając jednak na względzie niezbyt optymistyczne prognozy ekonomistów i trudne okoliczności pandemii, warto pomyśleć o finansowym zabezpieczeniu swojej przyszłości najszybciej jak to możliwe. Zaletą rozwiązań III filaru, czyli IKE, IKZE i PPK jest inwestowanie kapitału, a więc szansa na jego pomnożenie. Natomiast jak wynika z ostatniego badania Nationale-Nederlanden, część Polaków wciąż jest nieufna wobec funduszy inwestycyjnych i programów długoterminowego oszczędzania. Osoby, które noszą się z zamiarem odkładania pieniędzy, myślą głównie o takich sposobach jak konto oszczędnościowe (40 proc.) czy gromadzenie gotówki (31 proc.). Warto jednak skorzystać z programów, które umożliwiają zbudowanie większych oszczędności niż te, które otrzymamy z ZUS na koniec kariery zawodowej.

Katarzyna Czupa, analityk ds. programów emerytalnych w Nationale-Nederlanden PTE

Ile mieszkań sprzedadzą w tym roku deweloperzy?

Jaki poziom sprzedaży mieszkań odnotują w tym roku deweloperzy? Czy wstępne podsumowania wskazują na niższe wyniki niż ubiegłoroczne? Jak duża będzie korekta? Czy oferta firm jest dziś mniejsza niż przed rokiem? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu Develii

Ze względu na pandemię i dużą niepewność na rynku, pierwsze półrocze br. było wymagające, a sprzedaż słabsza w porównaniu do poprzedniego roku. W III kwartale sytuacja na rynku nieruchomości znacząco się poprawiła. Odnotowaliśmy 15 procentowy wzrost sprzedaży w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W IV kwartale br. nastąpiło pogorszenie sytuacji pandemicznej i nie pozostanie to bez wpływu na nastroje konsumenckie. Mimo to, liczymy na dobrą końcówkę roku.

Osiągnięcie dobrej sprzedaży w ostatnim kwartale będzie możliwe dzięki dużej liczbie rezerwacji na koniec poprzedniego kwartału i wprowadzeniu do oferty nowych inwestycji, w tym kolejnych etapów projektów Ceglana Park w Katowicach i Osiedla Latarników w Gdańsku oraz nowej inwestycji Prestovia House w Warszawie. Na koniec III kwartału 2019 roku w ofercie Develii dostępnych było 2136 mieszkań, w tym roku na koniec września w sprzedaży mieliśmy 1641 lokali.

Angelika Kliś, dyrektor zarządzająca ds. Sprzedaży i Marketingu w Atal

Nadzwyczajna, pandemiczna sytuacja będzie miała przełożenie na niższy poziom kontraktacji w tym roku. Zakładamy korektę o około 10 proc. wobec naszych założeń z początku roku. W związku z czym spodziewamy się, że w całym 2020 roku liczba podpisanych umów deweloperskich wyniesie około 2,8-3 tys.

Zgodnie z przyjętym na ten rok planem realizujemy i jednocześnie rozpoczynamy przedsięwzięcia inwestycyjne we wszystkich siedmiu aglomeracjach, gdzie prowadzimy działalność. Jednocześnie staramy się, aby poziom oferty niezmiennie utrzymywała się w zakresie 3500-4300 mieszkań i lokali. Co istotne, poziom aktualnej oferty jest zbliżony do zeszłorocznego. W sprzedaży mamy aktualnie około 3900 mieszkań i lokali usługowych. Dla porównania, w roku ubiegłym oferta wynosiła 4254 mieszkania, ale w listopadzie zmniejszyła się do 3988 lokali.

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

W tym roku spodziewam się rezultatu sprzedaży gorszego niż ubiegłoroczny. Wynika to przede wszystkim z dostępnej oferty, która jest znacznie mniejsza niż przed rokiem. Z uwagi na liczne bariery wynikające z czasu pandemii, a w szczególności wydłużenia czasu oczekiwania na pozwolenie na budowę, nie udało nam się uruchomić kilku nowych projektów. A to w istotny sposób wpłynęło na zubożenie oferty. Mieszkania szybko się wyprzedają, szczególnie w inwestycjach, których ukończenie zaplanowaliśmy na koniec tego roku. W Osiedlu Nowe Tysiąclecie w Katowicach zostało tylko 8 proc. mieszkań, a niespełna 10 proc. w Hanza Tower, najwyższym budynku w Szczecinie. Mieszkania w kameralnym budynku Willa Wiślana na warszawskim Tarchominie są wyprzedane, do kupienia są tylko lokale usługowe. W 80 proc. została sprzedana również oferta w budynku Bliska Wola Tower w Warszawie, którego ukończenie planujemy na koniec 2021 roku.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Tegoroczna sprzedaż mieszkań będzie z pewnością niższa od ubiegłorocznej. Z jednej strony rosnące wymagania banków ograniczyły akcję kredytową. Klienci byli również bardziej ostrożni w podejmowaniu decyzji zakupowych. Z kolei zamrożenie gospodarki, w tym zmiany w pracy organów administracji wydłużyły proces uzyskiwania niezbędnych decyzji administracyjnych, takich jak pozwolenia na budowę czy pozwolenia na użytkowanie. Widać jednak, że popyt jest cały czas wysoki i klienci szukają atrakcyjnych nieruchomości. Na koniec września br. w ofercie sprzedażowej mieliśmy 194 lokale, czyli nieco mniej niż przed rokiem.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Pierwszy kwartał 2020 był rekordowy, jeżeli chodzi o sprzedaż nowych mieszkań, zostało wówczas sprzedanych najwięcej mieszkań od 2 lat. W drugim kwartale wielu klientów zrezygnowało z planów zakupowych, obawiając się pandemii lub swojej przyszłości. Jak pokazują wyniki sprzedaży za trzeci kwartał, zdążyliśmy się już oswoić z epidemią. Jednak załamanie sprzedaży, które miało miejsce w drugim kwartale z pewnością spowoduje że wyniki sprzedaży mogą być porównywalne lub nieco niższe w porównaniu do roku poprzedniego.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Szacujemy, że tegoroczne wyniki sprzedaży będą porównywalne z ubiegłorocznymi. Oczywiście, gdyby nie pandemia sprzedaż pewnie byłaby zdecydowanie lepsza. Natomiast cieszymy się z obecnej sytuacji, ponieważ wygląda jak dotąd bardzo dobrze. W ofercie mamy kilkaset mieszkań na terenie Warszawy, w inwestycjach na Woli, Bielanach i Targówku. Wszystkie lokalizacje cieszą się dużym zainteresowaniem, gdyż znajdują się w pobliżu stacji metra oraz otoczeniu pełnej infrastruktury, niezbędnej do codziennego funkcjonowania. Mieszkania w naszych projektach są idealną propozycją, zarówno dla inwestorów, jak i osób szukających docelowego lokum dla siebie czy rodziny.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

Szacujemy, że tegoroczne podsumowanie sprzedaży będzie na poziomie o 20-25 proc. niższym niż rok temu. Największy spadek sprzedaży odnotowany został w drugim kwartale roku, gdy kontakt z klientem był utrudniony, a przemieszczenie praktycznie niemożliwe. Jednak po tym okresie sprzedaż ustabilizowała się. W naszych inwestycjach, które zbliżają się do uzyskania pozwolenia na użytkowanie, mamy sprzedanych większość lokali. Sukcesywnie wprowadzamy do oferty nowe inwestycje, aby klienci mieli szeroki wybór mieszkań i lokali usługowych.

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska

Nie tylko szacujemy, ale tak już wiemy, że będzie to dobry wynik. W przeciwieństwie do wielu deweloperów, nie wstrzymywaliśmy wprowadzania nowych projektów na rynek i konsekwentnie realizujemy naszą strategię rozwoju portfolio nowych lokalizacji. Dzięki temu znacząco podnieśliśmy wyniki sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Kolejnym ważnym czynnikiem wpływającym na wynik jest zakończona w drugim kwartale transakcja typu PRS(Private Rented Sector) skierowana do klienta instytucjonalnego, dotycząca sprzedaży budynku Puławska 186. Dzięki temu jedną umową zrealizowaliśmy sprzedaż 200 lokali.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Realizujemy plan sprzedaży zgodnie z założeniami i mimo kwietniowo-majowych spadków dobry trzeci kwartał pozwolił nam odrobić spowolnienie, a czwarty kwartał wygląda równie obiecująco. Wszystko wskazuje na to, że podobnie, jak w zeszłym roku zrealizujemy nasze cele sprzedażowe. Jeśli chodzi o wielkość oferty, klienci mają teraz większy wybór niż rok temu, ponieważ w ostatnim czasie weszły do sprzedaży dwa nowe projekty deweloperskie: ST_ART Piątkowo i Zbrojowa.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Nasza oferta mieszkań jest stabilna, obecnie proponujemy klientom wybór spośród ponad 1700 mieszkań, a cały bank ziemi w naszym posiadaniu przekracza 17000 lokali. Mamy nadzieję, że wpływ pandemii koronawirusa, zanotowany w drugim kwartale br., nie będzie znaczący w skali całego roku. Trudno jednak obecnie szacować całoroczną sprzedaż. Dostosowaliśmy nasze projekty do oczekiwań klientów i cały czas wprowadzamy do sprzedaży kolejne etapy inwestycji, zarówno w Warszawie, jak i Gdańsku czy Wrocławiu. W budowie mamy ponad 6500 mieszkań, a wszystkie prace przebiegają zgodnie z harmonogramami.

Klienci nie rezygnują ze swoich planów mieszkaniowych, a popyt inwestycyjny rośnie. Poza tym, klienci poszukują coraz lepszych projektów, z balkonami i tarasami w dobrych lokalizacjach. Oczekują dobrze zaprojektowanych mieszkań, by w razie potrzeby korzystać z nich także w ramach pracy zdalnej.

Sylwester Śniadecki, prezes Śniadecki Development i Śniadecki Investment Group

Rok 2020 już się kończy, więc mamy dane by porównać tegoroczną sprzedaż z ubiegłoroczną. Wbrew początkowym obawom, które na początku pandemii towarzyszyły, zarówno przedsiębiorcom, jak i ekspertom dla nas rok 2020 kończy się niezwykle pomyślnie. Odnotowaliśmy bowiem niemal 40 proc. wzrost sprzedaży. Tak znaczący progres jest z pewnością efektem zmiany preferencji kupujących, a nasza oferta domów z ogrodami trafia w aktualne rynkowe zapotrzebowania. Obecnie prowadzimy trzy inwestycje, a pięć kolejnych jest w zaawansowanej fazie projektowej. Nasza oferta jest zatem większa niż w 2019 roku.

Małgorzata Nowodworska, dyrektor sprzedaży i marketingu Angel Poland Group w Krakowie

Poziom sprzedaży w 2020 roku z pewnością będzie wyższy w stosunku do roku poprzedniego z uwagi na popularność segmentu premium w obliczu kryzysu, ale przede wszystkim dlatego, że nasza oferta mieszkaniowa była szersza niż w roku ubiegłym. W tym roku sprzedajemy trzy inwestycje: Angel Stradom, Angel Green w Krakowie oraz Angel City we Wrocławiu.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

W 2019 roku z sukcesem zakończyliśmy sprzedaż mieszkań w inwestycjach realizowanych poza Warszawą. W latach 2020 i 2021 skupiamy się na najbardziej płynnym rynku – stołecznym. Obecnie mamy w sprzedaży dwa projekty na warszawskich Siekierkach – Nova Bluszczańska oraz Ustronie Mokotów. Oceniamy, że w obu przypadkach sprzedaż w 2020 roku będzie podobna do zeszłorocznej. Widzimy też duże zainteresowanie kolejnymi projektami. Klienci, którzy nie zdążyli znaleźć dla siebie odpowiedniego metrażu, pytają o przyszłe inwestycje firmy.

Jarosław Kozak, wiceprezes zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Niezależnie od trwającej przez ostatnie miesiące sytuacji pandemicznej, kontynuując sprzedaż wciąż zmierzamy do zmniejszania się wolumenu dostępnych na rynku mieszkań. Żaden z deweloperów nie dostrzegł całkowitego zatrzymania sprzedaży, nawet podczas kryzysu w 2008 roku. Możemy jednak mówić o zwolnieniu tempa sprzedaży, co wiąże się przede wszystkim z ostrożnością kupujących w podejmowaniu decyzji zakupowych.

Agata Zambrzycka, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Aria Development

W tym roku w Osiedlu Łomianki podwoiliśmy sprzedaż mieszkań. Szacujemy, że do końca grudnia br. zwiększymy sprzedaż o 140 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Zakończyliśmy sprzedaż w Osiedlu Natura 1. Wszystkie mieszkania zostały wyprzedane przed uzyskaniem pozwolenia na użytkowanie. Rozpoczęliśmy też sprzedaż Nowego Osiedla Natura 2, gdzie tylko w pierwszych dwóch tygodniach sprzedaży podpisaliśmy umowy rezerwacyjne na ponad 15 proc. mieszkań.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu Aurec Home

Miasteczko Jutrzenki przez ekspertów rynku nieruchomości mieszkaniowych uznane zostało za jeden z najlepszych debiutów mieszkaniowych w Warszawie i jedną z najlepiej sprzedających się inwestycji. Nie spodziewamy się nagłego wyhamowania sprzedaży.

Wojciech Dzioba, prezes zarządu TBV Investment

Spodziewamy się, że w tym roku utrzymamy porównywalny poziom sprzedaży do zeszłorocznego. Warto jednak zauważyć, że w naszej tegorocznej ofercie znajduje się o około 40 proc. więcej mieszkań niż w roku minionym. Nowe inwestycje budujemy w kilku różnych lokalizacjach Lublina.

 

Autor: Dompress.pl

Rusza IPO Answear.com. Spółka chce pozyskać ok. 65 ml zł na rozwój

Answear.com, wiodący e-commerce sprzedający modę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, rozpoczyna Pierwszą Ofertę Publiczną Akcji. Z emisji nowych akcji Spółka oczekuje pozyskać ok. 65 mln zł na dalszy rozwój, a wartość całej Oferty może wynieść nawet do 159 mln zł. Zapisy dla inwestorów indywidualnych będą prowadzone w dniach 10‑17 grudnia.

– Dziś startuje nasza Oferta Publiczna, której zakończenie planujemy do 23 grudnia, kiedy ma nastąpić przydział akcji. Debiut na GPW zakładamy w pierwszych dniach stycznia 2021. Wierzymy, że dzięki wsparciu inwestorów będziemy mogli kontynuować dynamiczny rozwój Answear.com. Z emisji nowych akcji chcemy pozyskać ok. 65 mln zł wpływów netto. Lwią część kwoty zamierzamy przeznaczyć na powiększenie oferty produktowej oraz wydatki marketingowe. W planach mamy też wydatki na rozwój działalności na nowych rynkach, rozwój marki własnej oraz inwestycje w infrastrukturę magazynową oraz IT. – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

W ramach IPO zaoferowanych jest od 1.000.000 do 1.841.000 nowo emitowanych akcji serii D. Dodatkowo w skład oferty wchodzi do 2.523.500 akcji serii A należących do funduszu MCI.PrivateVentures FIZ (subfundusz MCI.TechVentures 1.0), stanowiących do 16,44 proc. kapitału spółki i uprawniających do analogicznej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu. Wszystkie istniejące akcje Spółki, w tym należące do Forum X FIZ oraz MCI.PrivateVentures FIZ, oraz nowo emitowane akcje serii D mają w intencji Spółki zostać wprowadzone do obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez GPW (na warunkach określonych w Prospekcie). Globalnymi Koordynatorami oferty, prowadzącymi księgę popytu jest mBank oraz Trigon Dom Maklerski. Finalny skład konsorcjum detalicznego zostanie ogłoszony do 10 grudnia.

Cenę maksymalną dla jednej akcji ustalono na 36,5 zł. Oznacza to, że łączna wartość Oferty może wynieść nawet 159 mln zł i implikuje potencjalną wycenę całej Spółki na poziomie około 645 mln zł.

Harmonogram Oferty Answear.com:

9 grudnia 2020 Publikacja Prospektu.
10-17 grudnia 2020 Zapisy dla inwestorów indywidualnych.
do 18 grudnia 2020 Publikacja ostatecznej ceny i liczy akcji oferowanych.
18-22 grudnia 2020 Zapisy w transzy dla inwestorów instytucjonalnych.
do 23 grudnia 2020 Przydział akcji oferowanych.
około 8 stycznia 2021 Pierwszy dzień notowań akcji na GPW.

Answear.com to założony w 2011 e-commerce zajmujący się sprzedażą markowej odzieży, obuwia oraz akcesoriów. Spółka prowadzi obecnie działalność w 7 krajach Europy Środkowo-Wschodniej: Bułgarii, Czechach, Polsce, Rumunii, Słowacji, Ukrainie oraz Węgrzech. Sprzedaż jest zdywersyfikowana geograficznie, a żaden z rynków nie stanowi więcej niż 30 % udziału w całkowitych przychodach Spółki. Answear w najbliższych latach planuje kontynuować ekspansję zagraniczną. Plany rozwoju obejmują wejście platformy do: Rosji, Kazachstanu, Chorwacji, Słowenii, Grecji, Litwy, Łotwy, Estonii, Serbii, Mołdawii oraz Bośni i Hercegowiny. Wszystkie wymienione rynki będą mogły być obsługiwane na analogicznych zasadach jak pozostałe, czyli z magazynu centralnego pod Krakowem.

Widzimy, że na wzrost naszego biznesu wpływ ma dostępna oferta produktowa. Dlatego planujemy jej poszerzenie do 500 marek i 150 tys. produktów. Szczególnie duży nacisk chcemy położyć na marki premium, które pozytywie wpływają na rentowość i średni koszyk zamówienia. Dodatkowo zamierzamy mocniej zwiększać świadomość marki Answear na rynkach, na których istniejemy m.in. poprzez kampanię TV, która wystartuje w ciągu najbliższych tygodni. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Answear.com za ostatnie 12 miesięcy (liczone do końca września 2020) odnotował 369 mln zł przychodów oraz 23,4 mln zł EBITDA. Ostatni kwartał 2020 zapowiada się bardzo dobrze, gdyż listopad był rekordowym miesiącem pod względem przychodów, które wzrosły o ponad 60% w porównaniu do analogicznego miesiąca zeszłego roku.

Wyniki finansowe Answear.com (w tys. PLN)

2017 2018 2019 9M 2020*
Przychody 145 040  220 796  311 207 263 433
Zysk brutto ze sprzedaży -6 722 -6 292 6 914 13 144
EBIT -7 834 -6 998 4 374 12 092
EBITDA -4 607 -3 417 9 614 18 244
Zysk netto -8 876 -8 280 10 874 4 353

Źródło: Prospekt Answear.com

*niezbadane

Ostrożnościowe podejście banków w dobie pandemii

Nabierająca od roku rozpędu pandemia, która w marcu dotarła również do Polski, mniej i bardziej dotkliwie dotknęła większość sektorów gospodarki. System domina powoduje, że podmioty współpracujące z branżami przeżywającymi obecnie kryzys również go odczuwają. Jak na pandemię zareagowały instytucje finansowe, które są nieodłącznym partnerem inwestorów na rynku inwestycyjnym w obszarze nieruchomości?

Zakończony rekordem rok 2019, rozpoczęte transakcje i plany inwestycyjne dużych międzynarodowych podmiotów pozwalały spodziewać się kolejnego sukcesu w tym obszarze. Jednak rozprzestrzeniająca się pandemia Covid-19 wyhamowała toczące się transakcje. Należy przy tym zaznaczyć, że spowolnienie było narzucone sytuacją, z którą do tej pory nie spotkaliśmy się na taką skalę. Wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się, a przez to utrudniony dostęp do nieruchomości i niezbędnych urzędów, wydłużył lub odłożył w czasie proces podejmowania decyzji przez inwestorów. Również instytucje finansowe zaczęły bardziej ostrożnie podchodzić do nowych projektów.

„W początkowym okresie pandemii banki zaczęły, z oczywistych względów, formułować oczekiwania co do pogłębionych analiz rynku. Dodatkowo pojawiły się wymogi odnośnie analizy wrażliwości wartości nieruchomości oraz wpływu stóp kapitalizacji i czynszu. Spotkaliśmy się również z taką sytuacją, że sektorowe organizacje zawodowe zrzeszające rzeczoznawców, np. RICS, zaleciły stosowanie w raportach z wycen nieruchomości dodatkowych klauzul, które były i są określane jako klauzule dotyczące istotnej niepewności wyceny ze względu na pandemię. W tym kontekście zjawisko te, traktowane jako bez precedensu, utrudniało zebranie odpowiednich danych porównawczych i transakcyjnych, jeżeli chodzi o czynsze i transakcje nieruchomościami w początkowym okresie. Cieszyć należy fakt, że widoczny już powoli powrót rynku do swojej aktywności oraz zwiększone zainteresowanie transakcjami w kilku segmentach spowodowało, że wspomniana klauzula, która budziła sporo kontrowersji i pytań ze strony odbiorów wyceny, została zamieniona na komenatrz dotyczący sytuacji rynkowej” – komentuje Grzegorz Chmielak, Partner, Dyrektor Działu Wycen na region Europy Środkowo-Wschodniej w Knight Frank.

Jak można było łatwo zaobserwować, rynek na pandemię zareagował bardzo szybko, a pierwszą reakcją banków był wzrost kosztów finansowania. Co spowodowało wzrost marż przy kredytach udzielanych na finansowanie nieruchomości komercyjnych? Jaki inne parametry miały wpływ na wspomniany wzrost? Czy z perspektywy czasu, który upłynął od początku pandemii, podejście banków zmieniło się i jakie są perspektywy na przeszłość?

Zdaniem Bartomieja Bareja, Dyrektora w Departamencie Nieruchomości w Santander Bank Polska „To jest bardzo trudny rok, nietypowy pod kątem samej sytuacji i niepewności na rynku. Po początkowym szoku, który wszyscy przeżyli w marcu, kiedy rynek chwilowo zamarł, a finansowanie transakcji zostało wtrzymane, wszystko powoli zaczęło wracać na właściwe tory. Marże banków wzrosły w stosunku do trudniejszych projektów i wynika to m.in. ze wzrostu ryzyka i niepewności, które pojawiły się na rynku. O ile na początku ostrożnie podchodziliśmy w ogóle do nowego finansowania, o tyle obecnie indywidualnie analizujemy każdy sektor. Najbardziej dotknięty sytuacją sektor handlowy będzie odczuwać skutki pandemii jeszcze przez dłuższy czas, a ostrożność banków w jego przypadku będzie wzmożona. Pozostałe sektory, takie jak magazynowy, mieszkaniowy czy biurowy, które nie ucierpiały tak bardzo, mogą z czasem liczyć na bardziej agresywne podejście banków.”

Znaczących zawirowań nie zauważyli eksperci banku PKO Bank Polski. Szczegółowo wyjaśnia to Agata Gola, Head of Property Finance – „Z naszej perspektywy okres zawieszenia trwał bardzo krótko. Może to wynikać z faktu, że jako wiodący bank w Polsce, od lat stabilnie osadzona w polskiej gospodarce, jesteśmy w stanie dość szybko pewne trendy wychwycić, a co za tym idzie szybciej na nie reagować, w porównaniu z instytucjami działającymi na globalnych rynkach. Cały czas pozostawaliśmy w dialogu z naszymi obecnymi klientami, szczególnie jeżeli wymagali dodatkowego wsparcia. Procesy kredytowe rzeczywiście trochę się wydłużyły, ale wynikało to z dość dokładnej analizy projektów. Obecnie proponujemy mniej agresywne struktury, niż te oferowane przed pandemią. W przypadku naszej instytucji klienci nie odczuli  znaczącego wzrostu marż. Przy okazji, warto tutaj odnieść się i porównać sytuacje dotyczące zawirowania rynkowego w 2008 roku i obecnie. Jeżeli mówimy o marżach, to są one wypadkową różnych elementów, a jednym z bardziej znaczących jest płynność sektora. Obie sytuacje różnią się diametralnie, gdyż w 2008 roku sektor zamarł, a płynność była właściwie zerowa. Sytuacja w 2020 roku jest inna, zarówno w początkowej fazie pandemii, jak i na wczesnym etapie stabilizacji, płynność polskiego sektora bankowego była olbrzymia. Mamy obecnie w sektorze bankowym w Polsce najniższy wskaźnik kredytów do depozytów w historii. Kluczowe natomiast jest to, jak banki oceniają ryzyko danego sektora i jaka jest ich skłonność do jego finansowania.”

Do kwestii płynności finansowej nawiązuje również Artur Niski, Director, Real Estate Finance w ING Bank Śląski – „W początkowym okresie pandemii rzeczywiście płynność była ograniczona. Wynikało to z tego, że banki analizowały wpływ całej sytuacji na istniejący portfel kredytowy oraz na miary kapitałowe i regulacyjne. Zaobserwowaliśmy na rynku zjawisko – duże firmy w całości wykorzystywały zapasowe odnawialne linie kredytowe, z których wcześniej nie korzystały. Spowodowało to krótkoterminowy odpływ środków, a co za tym idzie banki chciały przeanalizować, jak wpłynie to na ich płynność i wszystkie miary regulacyjne. Drugim czynnikiem, który wpłynął na dostępność i  ceny finansowania był wzrost niepewności, a przez to wzrost oczekiwanej premii za ryzyko. Na pewno też w tym wczesnym okresie wzrosły koszty refinansowania przez banki. Na rynku listów zastawnych obserwowaliśmy wzrost rentowności co przekładało się na koszty pozyskania finansowania przez banki hipoteczne. Od zawsze instytucje finansowe preferowały podejście ostrożnościowe, stawiając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo depozytów. Obecnie procesowanie transakcji uzależnione jest od sektora nieruchomości. Z tym wiążą się również koszty finansowania, gdzie dostrzec można pewną polaryzację. W przypadku bardziej oportunistycznych projektów, w tym deweloperskich, marże rzeczywiście wzrosły, często znacząco. Natomiast dla najbardziej defensywnych projektów, poszukiwanych zarówno przez inwestorów, jak i przez banki, gdzie konkurencja jest bardzo duża, koszty finansowania nie zmieniły się i są na poziomie porównywalnym do tych przed pandemią.”

O jedną czwartą klientów mniej w centrach handlowych

O jedną czwartą klientów mniej w centrach handlowych – podsumowanie odwiedzalności w pierwszym tygodniu po ponownym uruchomieniu. Niedziela handlowa okazała się dobrą decyzją – ruch w galeriach rozłożył się na dwa dni.

Wskaźniki odwiedzalności z pierwszego pełnego tygodnia po ponownym uruchomieniu sklepów w centrach handlowych utrzymują się na poziomie o 25-30 proc. niższym, w stosunku do  analogicznego okresu  2019 roku. Klienci skorzystali z możliwości zrobienia zakupów także w niedzielę, dzięki czemu ruch na terenie obiektów handlowych rozłożył się na dwa dni – w sobotę odwiedzalność wyniosła 77 proc., a w niedzielę 69 proc. wartości odnotowanych w odpowiednio porównywalnych dniach 2019 r. Pierwszy weekend grudnia pokazał też, że zdecydowana większość klientów stosuje się do wytycznych sanitarnych, reaguje na polecenia i  korzysta ze wskazówek podkreślających zasady DDM – dystans, dezynfekcja, maseczka.

Średni tygodniowy footfall w dniach 30 listopada – 6 grudnia 2020 r. wyniósł 76 proc. w porównaniu do odwiedzalności w tym samym okresie w 2019 roku. W niedzielę handlową, która w bieżącym roku została wyjątkowo wprowadzona 6 grudnia,  odnotowano odwiedzalność na poziomie 69 proc. w porównaniu do niedzieli handlowej 24 listopada 2019 r. (to najbliższa porównywalna niedziela handlowa z 2019 r.). Dzięki temu, że klienci skorzystali z możliwości robienia zakupów także w niedzielę, ruch w obiektach handlowych rozłożył się na dwa dni weekendu. Dla porównania w sobotę w centrach handlowych pojawiło się 77 proc. klientów w odniesieniu do analogicznej soboty w 2019 r., a tydzień wcześniej (28 listopada) w pierwszym dniu po otwarciu centrów handlowych 73 proc.

Obiekty średnie i mniejsze cieszą się większą popularnością – średnia tygodniowa odwiedzalność wyniosła 79 proc., niż duże i bardzo duże, które odnotowały ją na poziomie 72 proc. Najwięcej osób skorzystało z możliwości zrobienia przedświątecznych zakupów w regionach Południowym i Centralnym.

Klienci dostosowali się do reżimu sanitarnego i zmienili sposób korzystania z centrów handlowych. Zakupy robiły pojedyncze osoby, które stosowały się do zasad DDM, utrzymywały dystans, nosiły maseczki i dezynfekowały ręce. Galerie i sklepy skrupulatnie przestrzegały obostrzeń dotyczących liczby osób przypadających na 1 mkw.

Równolegle w ramach kampanii „Bezpieczeństwo – Kupuję To!” – #KupujęBezpiecznie, pod honorowym patronatem Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii, Polska Rada Centrów Handlowych oraz członkowie PRCH i organizacje branżowe  aktywnie edukowały i edukują klientów promując  zasadę  DDM – dystans, dezynfekcja, maseczki oraz przekazując  praktyczne porady jak przygotować się do Świąt dokonując bezpiecznych zakupów.

„Obserwujemy zmianę postaw klientów, którzy w sposób odpowiedzialny podchodzą do zasad rygoru sanitarnego obowiązującego w centrach handlowych. Cieszymy się, że podjęte przez nas działania, realizujące kampanię edukacyjną skierowaną do klientów oraz akcje informacyjne poszczególnych galerii handlowych i najemców, przynoszą efekty. Dziesiątki tysięcy plakatów, naklejek ułatwiających poruszanie się i zachowywanie dystansu, komunikaty głosowe i co bardzo ważne ogromne zaangażowanie pracowników galerii, którzy dbają o codzienne bezpieczeństwo w przestrzeni obiektów handlowych, przyczyniają się do tego, że centra  są jednymi z najbezpieczniejszych miejsc w przestrzeni publicznej” – powiedział Radosław Knap, Dyrektor Generalny PRCH.

„Nowa normalność” zostanie z nami przez co najmniej kilka lat. Jakie są główne wyzwania dla działów IT?

Pandemia przyspieszyła cyfrową transformację i zmusiła firmy do większych wydatków na bezpieczeństwo sieciowe. Największym wyzwaniem wciąż praca zdalna.

„Nowa normalność” zostanie z nami przez co najmniej kilka lat a zabezpieczanie pracowników zdalnych i ochrona wdrożeń w chmurze to główne wyzwania cybernetyczne dla firm w ciągu najbliższych trzech lat – wynika z międzynarodowego badania firmy Check Point. Zdecydowana większość przedstawicieli firm uważa, że świat sprzed pandemii już nie powróci.

Firma Check Point przedstawiła wyniki nowej międzynarodowej ankiety, ukazującej kluczowe priorytety i wyzwania w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego na lata 2021-2023. Ponad połowa respondentów badania stwierdziła, że ich organizacje są obecnie świadkami większej liczby ataków i zagrożeń niż na początku 2020 r. Jednocześnie zdecydowana większość badanych zauważa, że podejście do bezpieczeństwa nie powróci do stanu sprzed pandemii. Poważne zmiany w infrastrukturze IT potwierdza również KPMG, który szacuje, że podczas pierwszej fali pandemii firmy wydawały dodatkowo około 15 mld dolarów tygodniowo więcej na technologie, aby zapewnić skuteczną i bezpieczną pracę zdalną. KPMG zauważa, że wg ponad połowy szefów działów IT w polskich firmach, pandemia trwale przyspieszyła transformację cyfrową i przyswajanie nowych technologii takich jak sztuczna inteligencja, blockchain czy automatyzacja.

Tymczasem ankieta przeprowadzona przez firmę Check Point wśród ponad 600 specjalistów IT na całym świecie ujawniła, że największym wyzwaniem bezpieczeństwa organizacji w najbliższych latach będzie zapewnienie bezpieczeństwa pracowników zdalnych na szeroką skalę (47%). Przedstawiciele firm uważają, że w dalszej kolejności trudnością może być zapobieganie atakom phishingowym i socjotechnicznym (42%), utrzymywanie bezpiecznego dostępu zdalnego (41%) oraz ochrona aplikacji i infrastruktury w chmurze (39%).

Dla szefów działów IT i bezpieczeństwa głównymi priorytetami na lata 2021-2023 będą zabezpieczenia pracy zdalnej, bezpieczeństwo punktów końcowych i urządzeń mobilnych oraz zabezpieczenie chmur publicznych. Powyższe kwestie wydają się być istotniejsze niż m.in. wsparcie bezpieczeństwa dla Internetu Rzeczy czy dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa poczty elektronicznej.

Aż 95 % respondentów uznało, że ich strategie zarządzania siecią firmową zmieniły się w drugiej połowie roku. Co ciekawe tylko nieco ponad jedna czwarta stwierdziła, że przyspieszyła istniejące projekty bezpieczeństwa w 2020 r., co może wskazywać, że dla większości ich reakcja na pandemię obejmowała nieplanowaną zmianę modelu biznesowego.

Około połowa wszystkich respondentów uważała, że ich podejście do bezpieczeństwa nie wróci do norm sprzed pandemii. Niecałe 30% zapewniło, że spodziewa się powrotu do funkcjonowania znanego sprzed epidemii Covid w bliżej nieokreślonej przyszłości, a jedynie 20% uważa, że ich model działania wrócił już do dawnych norm.

24% firm powstrzymuje się od inwestycji w zielone technologie z powodu deficytu wiedzy

Wiedza biznesu na temat Europejskiego Zielonego Ładu jest zróżnicowana. Dlatego rząd powinien podjąć w tym zakresie intensywne działania informacyjne

24% nieinwestujących firm powstrzymuje się od inwestycji w technologie proklimatyczne, ponieważ brakuje im odpowiedniej wiedzy na ten temat – wynika z badania przeprowadzonego przez Konfederację Lewiatan.

Przedsiębiorstwa planują inwestycje m.in. w OZE, elektryfikację, fotowoltaikę, magazyny energii, energię z wodoru czy pompy ciepła. Prawie jedna czwarta firm powstrzymuje się jednak od takich inwestycji z powodu braku odpowiedniej wiedzy na temat zielonej gospodarki.

Firmy odczuwają szczególnie deficyt informacji o polityce klimatycznej, celach redukcyjnych, transformacji sektora energetycznego, sprawiedliwej transformacji, gospodarce o obiegu zamkniętym, zrównoważonej mobilności, nowych technologiach, dostępnych źródłach finansowania oraz wsparciu inwestycji.

– W zielonej transformacji kluczową rolę będzie pełnić wiedza o innowacyjnych technologiach, edukacja i transformacja społeczna. Jednak bez szerokiej kampanii informacyjnej, co wynika z naszego badania, część firm zrezygnuje z inwestycji w zielone technologie właśnie z powodu deficytu wiedzy. Tę lukę aktualnie wypełnia Rada ds. Zielonej Transformacji w Lewiatanie – mówi Dorota Zawadzka-Stępniak, dyrektorka departamentu energii i zmian klimatu w Konfederacji Lewiatan.

Jak dotąd w inwestowaniu w zielone technologie nie przeszkadza firmom niedobór pracowników. Na tę barierę wskazywało jedynie 8% nieinwestujących firm.

– Niedobór pracowników nie jest obecnie postrzegany jako bariera dokonywania inwestycji proklimatycznych. Warto jednak mieć świadomość, że pełne wykorzystanie potencjału płynącego z transformacji energetycznej będzie wymagać nowych kompetencji. Tym bardziej zaawansowanych, im bardziej innowacyjne produkty i usługi będziemy dostarczać. Dlatego już teraz należy przygotować program wspierający w przekwalifikowaniu pracowników schyłkowych zawodów oraz bezrobotnych do potrzeb zielonej gospodarki. To warunek konieczny sprawiedliwej transformacji, która nikogo nie zostawia w tyle – dodaje Monika Fedorczuk, ekspertka rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Jutro przywódcy UE spotkają się w Brukseli na dwudniowym szczycie i rozmawiać będą m.in. o walce ze zmianą klimatu, budżecie na lata 2021-2027 i Funduszu Odbudowy.

Badanie „Wpływ Europejskiego Zielonego Ładu na funkcjonowanie firm” zostało przeprowadzone w listopadzie br. wśród przedsiębiorstw reprezentujących kluczowe branże.

Na czym polega ranking kredytów gotówkowych, co decyduje o miejscu w rankingu kredytu gotówkowego?

Jeśli szukasz korzystnej oferty kredytu gotówkowego, możesz sprawdzić rankingi, które podpowiedzą, gdzie warto wysłać wniosek. Jak się je tworzy, według jakich parametrów oferty są oceniane? Sprawdzamy.

Na czym polega ranking kredytów gotówkowych?

Ranking kredytów gotówkowych to zestawianie kilku różnych ofert, ocenianych pod kątem wybranych parametrów. Mogą być tworzone na dwa sposoby: „ręczny” i automatyczny.

W pierwszym przypadku ranking opracowują najczęściej specjaliści, którzy śledzą oferty bankowe. Na podstawie warunków, przykładu reprezentatywnego analizują kredyty, biorąc pod uwagę wskazane parametry. Na końcu przedstawiają całość w formie przejrzystego rankingu. Na pierwszym miejscu znajduje się kredyt, który „wygrał” w danym miesiącu, natomiast na kolejnych miejscach są już mniej korzystne, ale dalej atrakcyjne na tle innych oferty.

Obecnie niewiele serwisów publikuje takie comiesięczne zestawienia, przygotowane przez ekspertów, częściej generowane są one automatyczne. W jaki sposób? Narzędzie internetowe zbiera oferty, analizuje konkretne parametry i przedstawia kredyty w kolejności od najkorzystniejszego do najbardziej kosztownego. Minusem jest brak komentarza, zebranych wniosków przez ekspertów. Plusem natomiast to, że w takim rankingu przedstawionych jest zwykle więcej ofert, może być on także aktualizowany w trakcie miesiąca, jeśli warunki banku się zmienią. Sprawdź ranking kredytów gotówkowych na Wnioskomat.com, aby przekonać się, jak to działa.

Jak oceniane są oferty w rankingu kredytów?

Podczas tworzenia rankingów, brane są pod uwagę różne koszty wpływające na wysokość kredytu: oprocentowanie, prowizja, RRSO. Jednak, aby lista była jak najbardziej obiektywna, każdą ofertę trzeba rozpatrywać pod tym samym kątem.

Najczęstszymi parametrami, branymi pod uwagę w trakcie oceny ofert, jest wysokość zobowiązania, a także okres spłaty kredytu. Tak jest w przypadku automatycznych narzędzi, gdy analizy dokonuje ekspert, może uwzględnić także dodatkowe czynniki, aczkolwiek informacje o tym zawsze znajdziesz we wstępie. Najważniejsze jest, aby każdą ofertę ocenić na podstawie dokładnie tych samych czynników.

Dobry ranking, czyli jaki?

W sieci znajdziesz wiele różnych rankingów, któremu zaufać? Mamy kilka porad, które powinny ci się przydać.

Najważniejszą cechą rankingu jest aktualność – jeśli porównanie jest sprzed miesiąca, warunki mogły się zmienić. Dużą zaletą internetowych narzędzi rankingowych jest to, że jeśli bank w trakcie miesiąca wprowadzi promocje, albo zmieni prowizję, dane te automatycznie się zaktualizują, nierzadko powodując „przetasowania” na liście.

Drugą rzeczą, na którą musisz zwrócić uwagę, jest to, czy ranking podaje, na podstawie jakich parametrów dokonano analizy. Taka informacja powinna być umieszczona na samym początku.

Ostatnią kwestią jest to, ile ofert zostało wziętych pod uwagę: im więcej, tym zestawienie jest bardziej wiarygodne. W przypadku narzędzi automatycznych dużo zależy od tego, z iloma bankami współpracuje serwis, a więc w praktyce – z ilu pobiera dane do oceny.

Światem rządzi eCommerce? Podsumowanie konferencji GMC Live! vol. 3

Na to wszystko wskazuje, a przynajmniej w świecie marketingu. To właśnie bardzo prężnie rozwijające się w ostatnich miesiącach środowisko eCommerce zdominowało trzecią już edycję bezpłatnej konferencji online, GMC Live! Twórca jednej z największych konferencji marketingowych w Polsce, Grupa MTP, postanowił czasowo przenieść swój format do sieci i robić to co umie najlepiej – przekazać wiedzę, podzielić się trendami i zainspirować do działania.

3 grudnia na fan page’u oraz na kanale YouTube Golden Marketing Conference punktualnie o 10:00 rozpoczęło się wydarzenie GMC Live! vol. 3, które od pierwszych dni promocji stawiało na dużą dawkę wiedzy z zakresu eCommerce. I organizator dotrzymał słowa. Transmisję rozpoczęła prelekcja „Pytania o eCommerce – jaką platformę sprzedażową wybrać?” Tymoteusza Stengerta, New Business Lead  w Sylius oraz Tomasza Grzemskiego, CEO i Co-Founder, Macopedia. Mogliśmy się z niej dowiedzieć jakie platformy sprzedażowe dostępne są na rynku,  jaka platforma sprzedażowa jest odpowiednia na dla konkretnego rodzaju eCommercu oraz o czym warto pamiętać planując rozwój eCommerce. Kolejne prelekcje dotyczyły wsparcia sprzedaży w handlu elektronicznym przez kampanie prowadzone przez Facebook Ads, tu wykład wygłosiła Monika Czaplicka, CEO
w Wobuzz. Natomiast o wsparciu eCommerce przez narzędzia Google opowiedział CEO DevaGroup, Krzysztof Marzec. Kolejnym prelegentem, który wystąpił na wirtualnej konferencji był Dawid Fucia, Sales Team Leader w edrone. Przedstawił on w jaki sposób zbierać dane w czasach gdy jesteśmy bardzo mocno oszczędni w przekazywaniu informacji o sobie, a największy sukces odnoszą Ci, którzy komunikację szyją na miarę swoich odbiorców. Skoro mamy już dane o naszych klientach to jak je analizować i poszukać nowych źródeł by do perfekcji zoptymalizować sprzedaż? Jak sprawić by klienci wracali z poczuciem potrzeby kolejnego zakupu? O tym wszystkim na podstawie kampanii Facebook Ads oraz Google Ads opowiedziała Marta Burchard, Digital Specialist w ToBilet.pl oraz Agencji r360 w temacie „Powracający klient „cytryną” w customersowej lemoniadzie”.

Bardzo pozytywnym urozmaiceniem konferencji były tematy z branży, której ogromy potencjał marketingowy jest dopiero co zauważany, mianowicie gaming. O metodach komunikacji w esporcie opowiedziały Karolina Kałużyńska, PR Manager, Gameset oraz Justyna Oracz, Head of Communications w  Fantasyexpo. O tym jak trudno wejść na rynek produktów, który już wszystko widział a przy okazji nie rozpychać się łokciami i ugryźć dla siebie kawałek tortu opowiedziała Emilia Kusion, Brand Director w CityDiet.  Projekt Golden Marketing Conference od pewnego czasu zahacza także o tematy niezwykle rzadkie na konferencjach, czyli prawo w marketingu. Nie inaczej było tym razem, bo ostatnie dwa 2 lata to prawny roller-coaster dla marketingu. Mityczne RODO nadal utrudnia zamiast ułatwiać, a pod koniec grudnia 2020 r. pojawi się jeszcze jego młodszy brat – Prawo komunikacji elektronicznej. Właśnie o tym w prelekcji „3 kroki do prostszego marketingu, które od dawna są zapisane w RODO.” opowiadał Bartosz Pilc, Radca prawny i partner w Core Law. Następnie Paulina Mazur poruszyła temat wiarygodnego Employer Brandingu, czyli co trzeba zrobić, aby kandydaci uwierzyli, że marka pracodawcy jest atrakcyjna, a Piotr Bucki wprowadził nas w świat błędów poznawczych wpływających na decyzje zakupowe. Natomiast Łukasz Sokołowski, Digital Brand Manager w Citi Handlowy przedstawił jak pochodzić do tworzenia interesujących treści niosących wartość dla odbiorców oraz jak w działaniach tych wykorzystać wizerunek influencerów. Dzień konferencyjny zamknęła rozmowa z Danielem Bossy o lejkach sprzedażowy, czyli jak zbudować długoterminową strategię która zarabia – i to wszystko, oczywiście, w kontekście eCommerce.

Projekt GMC Live! powstał w odpowiedzi na potrzeby rynku marketingowo-eventowego, który w czasie największych obostrzeń wynikających ze światowej pandemii został zobligowany do przeniesienia swoich stacjonarnych spotkań na inne terminy. By móc kontynuować swoją misję prowadzenia rozmów o najnowszych trendach w branży oraz dzielić się dobrymi praktykami marketingowymi stworzyliśmy formułę spotkań online, które mają zagwarantować możliwość nieustannego wzbogacania wiedzy marketingowców i bezpłatnego podnoszenia kwalifikacji.

Badanie wizyt w sklepach: Polacy zdecydowanie omijają soboty. Największy ruch jest w piątki

Jak wynika z badania firmy technologicznej Proxi.cloud, istnieje silny związek między liczbą nowych przypadków COVID-19 a ruchem w sklepach. Wzrost zachorowań wpływa negatywnie zarówno na dzienną, jak i tygodniową liczbę klientów. Korelację zdecydowanie najmocniej widać w miastach liczących ponad 500 tys. mieszkańców. Natomiast na końcu zestawienia znajdują się ośrodki, w których mieszka od 50 do 100 tys. osób. Do tego wyraźnie widać, że najczęściej wybieranym dniem na weekendowe zakupy nie jest już sobota. Teraz największych ruch notuje się w piątek.

Z badania, przeprowadzonego na próbie blisko 2 mln konsumentów, wychodzi, że -0,55 wynosi korelacja między nowymi zakażeniami a ruchem w sklepach wielkopowierzchniowych w całym kraju. Z zebranych danych wynika, że istnieje silny związek pomiędzy wzrostem stwierdzanych przypadków SARS-CoV-2 a spadającą liczbą wizyt w placówkach handlowych.

– Największą zależność, tj. na poziomie -0,87, obserwujemy w miastach mających powyżej 500 tys. mieszkańców. Może to oznaczać, że tam ludzie są najbardziej świadomi zagrożenia. Ponadto w przypadku dużych skupisk ryzyko zakażenia jest wyższe. Dodatkowo, przez wysokie zagęszczenie placówek handlowych, spadki ruchu są bardziej zauważalne. Klienci odwiedzają mniej takich miejsc niż zwykle oraz robią to rzadziej – mówi dr Krzysztof Łuczak z firmy Proxi.cloud.

Z kolei dr Andrzej Maria Faliński ze Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego zwraca uwagę na specyfikę funkcjonowania sklepów w największych miastach. Tam standardowo jest ogromny ruch osób, towarów oraz pieniędzy. To sprawia, że jest sporo miejsc, gdzie mikroby mogą być zaszczepione. A gdy publikowane są statystyki z większą liczbą zachorowań, to część ludzi ogranicza wyjścia z domu.

– Praca zdalna niejako zmusza do wyboru sklepu blisko miejsca zamieszkania. Dodatkowo miasta powyżej 500 tys. mieszkańców mają największą dostępność usług dostawy zakupów spożywczych do domu. To też może wpływać na mniejszą liczbę wizyt w sklepach stacjonarnych – podkreśla dr Łuczak.

Jak wynika z zebranych danych, korelacja dla pozostałych obszarów jest dość silna. Za największymi aglomeracjami widzimy ośrodki liczące 100-500 tys. mieszkańców (-0,65). Dalej są miasta do 50 tys. mieszkańców (-0,63), wsie (-0,62) oraz miasta 50-100 tys. mieszkańców (-0,51). Dr Paweł Prociów z Proxi.cloud porównuje te wskaźniki z wynikami dla krótszego okresu. I zaznacza, że w całej Polsce nastroje względem COVID-19 są z czasem gorsze.

– W mniejszych miejscowościach istotne jest wzmocnienie kontaktów bezpośrednich. Do zakażeń może więc dochodzić poza placówkami handlowymi. Jednocześnie dostawy do sklepów na takich obszarach nie są mocno skoncentrowane. Towar dociera od licznych, często małych, więc o uboższych zabezpieczeniach, dostawców. A to może być czynnikiem zwiększającym transmisję koronawirusa – dodaje dr Faliński.

Z analiz Proxi.cloud również wynika, że zmiany wywołane COVID-19 zaczęły się 25 września, tj. w momencie przekroczenia 1500 potwierdzonych przypadków dziennych zakażeń. Natomiast wyraźny spadek wizyt w sklepach widać od 12 października br. Jak wskazuje dr Prociów, mogło to być efektem nowych obostrzeń na terenie całego kraju. 2 dni wcześniej strefa czerwona objęła 32 powiaty i 6 miast, a pozostały obszar kraju – znalazł się w strefie żółtej. Dodatkowo zwiększono obostrzenia w obu tych strefach, również dla handlu. Pojawiły się też nowe wytyczne dotyczące liczby osób przebywających w sklepach.

– 19 października poziom wizyt w sklepach spadł nawet o 25% w porównaniu ze średnią. 5 dni później cała Polska została objęta strefą czerwoną. W przeddzień wprowadzenia tych restrykcji liczba wizyt w placówkach handlowych na chwilę wzrosła. To może oznaczać, że wielu Polaków postanowiło zrobić zakupy na zapas. Od tego momentu zaczęto odnotowywać ciągły spadek wizyt, a ich liczba utrzymuje się wciąż poniżej średniej – analizuje ekspert z Proxi.cloud.

Jak dodaje dr Łuczak, można obserwować wzrosty ponad normę. Dzieje się tak wyłącznie w piątki oraz w dni przed świętami, w których sklepy są zamknięte. Tak było np. 30 października i 10 listopada br. Natomiast największe spadki dotyczą sobót. Zdaniem eksperta, prawdopodobnie ludzie chcą unikać największej liczby klientów robiących zakupy na koniec tygodnia handlowego.

– Przed wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele, zakupy były rozłożone na 3 dni weekendu. Wtedy w piątek nie kupowało się tak dużo, bo każdy chciał się dostać do domu. Wizyty w sklepach odbywały się przede wszystkim w sobotę. Teraz wygląda to inaczej. Większy ruch jest w piątek. Część ludzi traktuje go jak dawniej sobotę, a ta bardziej przypomina im niedzielę. Ale w grudniu to się może chwilowo zmienić, bo handel będzie odbywał się praktycznie codziennie – dodaje ekspert ze Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Analitycy Proxi.cloud przyjrzeli się też korelacji między tygodniową liczbą klientów a liczbą nowych zakażeń. W tym przypadku wskaźnik wynosi -0,49 i wskazuje na umiarkowanie silny związek. Najsilniejszy jest on dla miast powyżej 500 tys. mieszkańców (-0,80). Oznacza to, że przy rosnącej tygodniowej liczbie zachorowań, spada liczba osób odwiedzających sklepy.

– W tym przypadku wytłumaczeniem może być również większa dostępność zakupów spożywczych zamawianych przez Internet i dostarczanych pod drzwi. Najmniejszy, choć wciąż silny związek, widać w miastach od 50 tys. do 100 tys. mieszkańców. Tu mamy wskaźnik -0,57 – podsumowuje dr Paweł Prociów.

Badanie było prowadzone w dniach od 19 sierpnia do 21 listopada br. we wszystkich 16 województwach na próbie blisko 2 mln unikalnych konsumentów (w wieku od 18 do 65 lat). Mieli oni zainstalowaną w telefonie przynajmniej jedną aplikację mobilną oraz wyrazili zgodę na dostęp do usług lokalizacji. Dane zbierano za pośrednictwem tzw. geofencingów, czyli wirtualnych punktów na mapie.