Innowacyjne kryształy oczyszczają wodę z metali bez usuwania przy tym cennych jonów. To szansa na rozwiązanie problemu niedoboru wody

Zespół naukowców z Lawrence Berkeley National Laboratory przy Uniwersytecie Kalifornijskim opracował krystaliczny materiał zwany ZIOS, który potrafi błyskawicznie i z dużą dokładnością wychwytywać atomy miedzi ze ścieków. Upowszechnienie tej technologii pozwoli zauważalnie poprawić proces uzdatniania poprzemysłowej wody i usunąć z niej metale ciężkie z atomową precyzją. To z kolei może przyczynić się do rozwiązania coraz poważniejszego problemu niedoboru wody na świecie.

Tradycyjne procesy uzdatniania wody kopalnianej są kosztowne, czasochłonne i często nie są w stanie usunąć metali ciężkich z atomową dokładnością. Rozwiązaniem tego problemu może okazać się innowacyjny materiał krystaliczny opracowany na Uniwersytecie Kalifornijskim, który pozwoli zwiększyć precyzję systemów uzdatniających wodę zanieczyszczoną pierwiastkami metali ciężkich.

– ZIOS ma wysoką zdolność adsorpcji i najszybszą kinetykę adsorpcji miedzi spośród wszystkich znanych dotychczas materiałów wszystko w jednym – podkreśla Jeff Urban, który kieruje zakładem nanostruktur nieorganicznych w centrum badawczym Molecular Foundry w Berkeley Lab (Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley).

Naukowcy z centrum badawczego Molecular Foundry opracowali innowacyjną strukturę krystaliczną, imitującą procesy selektywnego doboru metali zachodzące w świecie natury. ZIOS swoim zachowaniem przypomina białka tworzące komórki bakteryjne, które wyspecjalizowały się w procesie wychwytywania konkretnych metali na potrzeby regulowania procesów metabolizmu komórkowego.

– ZIOS pomaga nam wybierać i usuwać tylko miedź – zanieczyszczenie w wodzie, które jest powiązane z chorobami i niewydolnością narządów, bez usuwania pożytecznych jonów, takich jak składniki odżywcze lub niezbędne minerały – dodaje dr Ngoc Bui, adiunkt w dziedzinie inżynierii chemicznej, biologicznej i materiałowej na Uniwersytecie Oklahomy.

Tym, co wyróżnia tę nowatorską strukturę, jest jej wysoka odporność. Kryształy ZIOS wykazują wysoką stabilność aż do 52 dni od zanurzenia w wodzie. Ponadto znacznie lepiej radzą sobie w kwaśnym środowisku niż struktury metaloorganiczne.

– W nauce o wodzie i przemyśle wodnym wiele rodzin materiałów zostało zaprojektowanych do odkażania ścieków, ale tylko nieliczne są przeznaczone do usuwania metali ciężkich z odwadniania kopalni kwaśnych. Mamy nadzieję, że ZIOS pomoże to zmienić – wskazuje Jeff Urban.

Największą zaletą ZIOS-a jest jego efektywność w procesie uzdatniania. Eksperymenty laboratoryjne wykazały, że nowe kryształy są w stanie wychwycić jony miedzi z wody od 30 do 50 razy szybciej niż wiodące adsorbenty miedzi wykorzystywane obecnie. Tak wysoka skuteczność zaskoczyła naukowców ze względu na niewielką powierzchnię kryształów.

– Zgodnie z dotychczasową wiedzą materiał, który ma wysoką zdolność adsorpcji, powinien mieć dużą powierzchnię właściwą, podobnie jak rodziny adsorbentów takie jak struktury metaloorganiczne lub porowate struktury aromatyczne, dysponujące niezwykle szybką kinetyką adsorpcji – wskazuje Ngoc Bui.

Aby potwierdzić wysoką skuteczność ZIOS-a, zespół opracował symulację dynamiki molekularnej, która miała wyjaśnić, dlaczego materiał przewyższa dotychczasowe metody wychwytywania metali ciężkich. Jak się okazało, ZIOS w wilgotnym środowisku funkcjonuje na podobnej zasadzie co gąbka absorbująca wodę. Materiał nie rozszerza jednak swojej struktury w sposób losowy, tylko robi to w specyficznym kierunku, co pozwala adsorbować cząsteczki wody.

Tę unikalną cechę potwierdziły badania za pośrednictwem promieniowania rentgenowskiego, które wykazały, że ZION składa się z niewielkich nanokanalików o rozmiarach cząsteczek wody, które po zanurzeniu w wodzie rozszerzają się. Dzięki temu przez materiał mogą przedostać się cząsteczki wody z jonami miedzi i w rezultacie wejść z ZIOS-em w reakcję chemiczną zwaną wiązaniem koordynacyjnym.

Naukowcy liczą na to, że dzięki rozwojowi tej technologii będzie można stworzyć zaawansowane systemy selektywnego uzdatniania wód, przystosowane do pracy z konkretnymi metalami ciężkimi.

– Dzisiejsze systemy uzdatniania wody to technologie separacji masowej – usuwają wszystkie substancje rozpuszczone, niezależnie od ich zagrożenia lub wartości – wskazuje Peter Fiske, dyrektor National Alliance for Water Innovation (NAWI) i Water-Energy Resilience Institute (WERRI) w Berkeley Lab. – Wysoce selektywne, trwałe materiały, które mogą wychwytywać określone składniki śladowe bez obciążania ich innymi substancjami, będą miały kluczowe znaczenie dla obniżenia kosztów i energii potrzebnej do procesu uzdatniania wody. Mogą również umożliwić nam wydobywanie ścieków w poszukiwaniu cennych metali lub innych składników śladowych.

Według firmy badawczej Meticulous Market Research wartość globalnego rynku technologii uzdatniania wody do 2025 roku wzrośnie do 221,3 mld dol. W najbliższych latach ma się rozwijać w tempie 6,5 proc. w skali roku.

Podwójne opodatkowanie spółek komandytowych już pewne

Los spółek komandytowych został przesądzony i od 1 stycznia 2021 r. będą musiały płacić podatek CIT. Szybkie tempo prac legislacyjnych sprawiło, że nowa ustawa budzi wiele wątpliwości dotyczących interpretacji nowych przepisów.

Sejm odrzucił poprawki Senatu i uchwalił ustawy wprowadzające m.in. „estoński CIT” oraz podwójne opodatkowanie spółek komandytowych. 30 listopada 2020 r., w ostatnim konstytucyjnie możliwym terminie, została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw.

Nowe przepisy są niejasne dla przedsiębiorców. Tempo w jakim odbywał się proces legislacyjny, brak szerokich konsultacji z przedsiębiorcami – spowodowały, że przepisy powodują problemy zanim jeszcze weszły w życie.

– Nie wiadomo np. czy wypłata środków ze spółki komandytowej będzie korzystała ze zwolnienia tak jak dywidenda czy niekoniecznie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Anna Turska-Tomczykowska, Partner Zarządzający w Kancelarii Ożóg Tomczykowski, doradca podatkowy. – Z jednej strony w przepisach przejściowych jest odniesienie do takiego rodzaju wypłaty, że powinna być traktowana jak dywidenda. Z drugiej strony w samej już ustawie o podatku dochodowym brakuje uregulowania tego tematu, a każda taka wątpliwość tworzy pole do interpretacji dla organów podatkowych.

Kolejnym istotnym tematem są spółki jawne. Z ustawy wynika, że o ile spółki jawne mają wspólników składających się nie tylko z osób fizycznych i złożą oświadczenie do właściwego dla siebie naczelnika urzędu skarbowego, to nie będą traktowane jak podatnik CIT. Niestety, analizując przepisy przejściowe, widzimy pewne niejasności w tym temacie.

– Spółki jawne, powstałe z przekształcenia spółek komandytowych, które zostaną zarejestrowane po 31 stycznia 2021 r., będą miały problem z dochowaniem takiego obowiązku, nie będą mogły bowiem fizycznie złożyć takiego oświadczenia przed rozpoczęciem swojego roku podatkowego. Wynika to z faktu, że nie ma takiego konceptu jak spółka jawna w organizacji, nie będzie więc osoby, która mogłaby reprezentować taką spółkę. Tutaj więc również pojawia się pole do różnych interpretacji – podsumowuje A. Turska-Tomczykowska.

Wśród poprawek Senatu znalazła się również propozycja, aby spółki komandytowe mogły skorzystać z „estońskiego CIT”. Jednak poprawkę tę odrzuciło Ministerstwo Finansów. Zdaniem Anny Turskiej-Tomczykowskiej jest pewne wyjście z tej sytuacji:

– Jedyną opcją, aby spółka komandytowa mogła skorzystać z „estońskiego CIT” jest jej przekształcenie w spółkę kapitałową, ponieważ tylko spółki kapitałowe będą uprawnione do skorzystania z tego rozwiązania. Jest tu jednak pewien haczyk. Jeżeli przekształcenie nastąpi w tym samym roku, co chęć skorzystania z tzw. estońskiego CIT, spółka będzie musiała zapłacić podatek w wysokości 19% od różnicy pomiędzy wartością rynkową jej aktywów a wartością podatkową.

Polska gospodarka nieźle sobie radzi z pandemią

Bankowe depozyty przedsiębiorstw nadal szybko rosną. To dlatego, że firmy bardzo ograniczyły inwestycje. Jest to problem dla polskiej gospodarki, gdy koniunktura na świecie właśnie się poprawia.

W Polsce w III kw. inwestycje spadły o 9 proc. r/r, a popyt krajowy o 3,2 proc. Wyniki te są względnie lepsze, bo w II kw. w inwestycjach regres był 12 proc., a konsumpcja obniżyła się wówczas o 9,9 proc.

Jak polska gospodarka wygląda na tle innych państw walczących ze skutkami pandemii? Za nami publikacja niemal wszystkich wskaźników aktywności za listopad. Ze względu na wprowadzane restrykcje należało spodziewać się spadku aktywności i faktycznie, w ujęciu globalnym takowy nastąpił. Dotyczył on jednak niemal wyłącznie sektora usług, gdzie restrykcje bardzo bezpośrednio dają się we znaki. Przemysł nie odczuł tego niemal wcale, a w wielu krajach wręcz odnotowana została poprawa.

– Indeks pięciu potęg przemysłowych, który liczę dla Chin, Japonii, Niemiec, Korei i Meksyku, odnotował siódmy miesiąc poprawy i znajduje się najwyżej od… lutego 2018 – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Oczywiście przemysł ma mniejsze znaczenie dla PKB niż usługi, ale często zmiany tam zachodzące mają charakter sygnalny dla kierunku cyklu koniunkturalnego.

Skąd taka niezwykła kondycja przemysłu i co z niej wynika? Wytłumaczeń może być kilka. Samo mniejsze znaczenie restrykcji nie tłumaczy jeszcze tak konsekwentnej poprawy. Po pierwsze, specyfika tego indeksu oznacza, że po silnym wstrząsie z wiosny może on przez pewien czas pokazywać sporą poprawę, ale wcale nie będzie to znaczyło, że warunki są tak dobre jak na początku 2018 r. (i patrząc np. na niemiecką czy japońską produkcję widać, że nie są). Po drugie, przez pandemię wzrósł popyt na dobra trwałego użytku (a nie mogąc wydawać takich sum na usługi ludność ma więcej pieniędzy na takie dobra), a to pomaga firmom przemysłowym.

Można też zaryzykować tezę, że firmy przygotowywały się do kolejnego lockdownu, choć ta raczej nie broni się w przypadku Chin czy Korei, gdzie takiego zagrożenia nie ma.

Bardzo ekspansywna polityka pieniężna i fiskalna mogły znaleźć swoje ujście przede wszystkim właśnie w przemyśle. Jest to z pewnością pozytywna tendencja, pytanie jednak jak trwała – na razie nie przekłada się specjalnie na intencje związane z inwestycjami, a w ten sposób przemysł mógłby pociągnąć całą gospodarkę.

– Polska gospodarka korzysta z dobrej koniunktury w światowym przemyśle. PMI dla polskiego przemysłu, pomimo licznych ograniczeń związanych z epidemią, ponownie utrzymał się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. Gdy popyt na usługi jest ograniczony, Polacy więcej wydają na dobra trwałego użytku i to właśnie napędza koniunkturę w przemyśle – komentuje ekspert XTB. – Zagrożeniem na dłuższa metę są natomiast niskie inwestycje, a warto zauważyć, że depozyty przedsiębiorstw bardzo wzrosły na rachunkach bankowych.

Szczepionkowy optymizm przekłada się właśnie na koniunkturę gospodarczą na świecie, ale przedsiębiorstwa zachowują się ostrożnie.

IQS i Gameset: Kobiety stanowią 47% graczy w Polsce. Marki dostrzegają ich potencjał marketingowy

Według autorskich badań IQS realizowanych pod nazwą Game Story w Polsce jest 17 milionów graczy w grupie wiekowej 9-55 lat. Niemal połowę z nich, bo 47%, stanowią kobiety. Oznacza to, że na wszystkich platformach w Polsce mamy już około 8 milionów graczek.

Wbrew popularnym stereotypom gry wideo to nie tylko domena mężczyzn. Badania pokazują, że kobiety w bardzo dużym stopniu uczestniczą w kulturze gamingowej i lubią różne gry, także kojarzone z mężczyznami gry sportowe czy strzelanki.

Kobiety stanowią 53% wszystkich graczy sięgających po wirtualną rozrywkę od 4 do 6 razy w tygodniu i 42% tych, którzy grają codziennie. Dla ponad ⅕ z nich granie jest tak ważne, że nazywają je swoją pasją. Wśród powodów dla których grają, wymieniają możliwość zrelaksowania się i oderwania od rzeczywistości, spędzenia czasu z przyjaciółmi w grach czy wcielenie się w rolę innej osoby i związane z tym adrenalinę i emocje.

Panuje także przekonanie, że kobiety grają raczej okazjonalnie, na telefonach komórkowych. Wyniki raportu Game Story pokazują, że rzeczywistość jest inna. Około 2,4 miliona kobiet gra codziennie na komputerze lub konsoli*. Wśród wybieranych typów gier na konsole i komputery wymieniane są przygodowe gry akcji i gry symulacyjne (43%) oraz strzelanki (41%). Najpopularniejsze gry na PC i konsole wśród respondentek to The Sims, FIFA oraz GTA V.

Około 40% grających kobiet ogląda w sieci treści gamingowe, takie jak streamy z gier. Wśród polskich gwiazd streamingu pojawia się coraz więcej kobiet, a najpopularniejsze z nich, takie jak: Brunecia, Nieuczesana czy UrQueeen mają 150 tysięcy i więcej subskrybentów na platformie Twitch. Wiele kobiet tworzy także gamingowe kanały na YouTube z setkami tysięcy czy nawet milionami subskrybujących, a do najpopularniejszych należą MagdalenaMariaMonika i Ewela.

IQS i Gameset Kobiety stanowią 47% graczy w PolsceKobiety zyskują głos

Badania z polskiego rynku nie odbiegają od tych dotyczących demografii graczy w ujęciu globalnym. Agencja analityczna Newzoo ocenia, że kobiety stanowią 46% wszystkich osób na świecie zainteresowanych gamingiem.

Nie tylko coraz więcej kobiet sięga po gry, a także podejmuje karierę zawodową w obszarze produkcji gier, marketingu gamingowego czy w świecie esportu. Ogromne znaczenie dla uczestnictwa kobiet w branży gamingu mają kobiece idolki, z którymi mogą się utożsamiać. Do takich należeć może z pewnością Amy Henning, legenda branży gamedev i scenarzystka serii Uncharted. W świecie esportu ogromny sukces inspirujący wiele kobiet odniosła prezenterka i modelka Eefje 'sjokz’ Depoortere. Wiele znanych kobiet coraz częściej mówi o swojej pasji do gier. Należą do nich m.in. amerykańska kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez czy aktorka Mila Kunis. W Polsce są to: zawodniczka sztuk walki Joanna Jędrzejczyk, prezenterka Izabella Krzan czy piosenkarka Margaret.

W popularnych tytułach coraz częściej wcielić można się w silne postacie kobiece – dość wspomnieć o Larze Croft z serii Tomb Raider, Kassandrze z Assassin’s Creed: Odyssey czy Ellie i Abby z nagrodzonego wieloma nagrodami The Last of Us Part II. Analiza Feminist Frequency pokazuje, że w 18% zapowiedzianych w 2020 roku gier pojawiały się kobiece protagonistki, co jest absolutnym przełomem. W poprzednich latach rzadko wynik ten zbliżał się do 10%.

Aktywność gamerek zauważają marki

Jesteśmy świadkami przełomowego momentu w gamingu, bo kobiety dochodzą w nim do głosu bardziej niż kiedykolwiek i na niego coraz większy wpływ – jako specjalistki na to jakie gry powstają, jak wyglądają w nich kobiety, a jako konsumentki na sukces sprzedażowy poszczególnych tytułów. Gaming i esport rozwijają się także dzięki sponsorom i firmom, które wśród fanów gamingu widzą swoich odbiorców. Już czas na to, aby patrzeć na ten rynek całościowo, nie tylko przez pryzmat mężczyzny-gracza. Dla naszych klientów przygotowaliśmy już specjalną ofertę na działania w gamingu skierowane do kobiet i będziemy zachęcać ich do większego zaangażowania w tym obszarze. Wszelkie kroki podjęte przez marki będą miały także niebagatelny wpływ na wyrównywanie szans i kreowanie pozytywnych postaw w społeczności graczy. – Karolina Kałużyńska, Gameset.

Chociaż kobiety stanowią niemal połowę wszystkich graczy, to raczej sporadycznie stają się odbiorcami kierowanych do nich działań marketingowych. Przytłaczająca większość kampanii skierowanych jest do mężczyzn i pozbawiona udziału kobiet. Jednak sytuacja się zmienia i globalne marki zaczęły dostrzegać potencjał graczek jako grupy docelowej i rozpoczęło dialog z nimi. Aktualnie przodują w tym marki kosmetyczne – Benefit, inicjator akcji Game Face, M.A.C. Cosmetics, który swoją ofertę prezentował na Twitchcon, czy Sephora, która od kilku lat sponsoruje jeden z niewielu międzynarodowych turniejów esportowych dla kobiet. Streamowanie gier wiąże się z prezentacją influencerek przed kamerą, popularny jest cosplay, czyli tworzenie strojów i stylizacji inspirowanych postaciami z gier. Tworzy to naturalne konteksty dla marek z typowo kobiecych kategorii produktowych, jednak nie tylko one powinny brać pod uwagę kampanie skierowane do gamerek.

Dane pochodzą z badań Game Story zrealizowanych przez IQS metoda CAWI: N=1000 ogólnopolskie badanie mieszkańców Polski w wieku 9-55 lat oraz N=886 ogólnopolskie badanie graczy w wieku 9-55 lat. *estymacje z badania Game Story 2020, 25-26 listopad 2020, N=1050 ogólnopolskie badanie graczy w wieku 9-55 lat.

Gaz ziemny paliwem przejściowym w energetyce

W swoim najnowszym Raporcie eksperci Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych analizują możliwe warianty ścieżek transformacji z wykorzystaniem gazu ziemnego jako paliwa pomostowego, wyznaczają perspektywę osiągnięcia neutralności klimatycznej oraz szacują koszt przyjęcia Europejskiego Zielonego Ładu w Polsce.

Transformacja energetyczna to wyzwanie, którego realizacja wciąż rodzi wiele znaków zapytania. Na postawione pytania nie mamy jednoznacznej odpowiedzi pomimo tego, iż jak mogłoby się wydawać, wartości leżące u podstaw ochrony klimatu są elementem globalnego konsensusu. Nasilające się zmiany klimatyczne stają się przedmiotem wzrastającej aktywności ekologów, a czynniki te stały się kołem zamachowym zdecydowanych działań ze strony Unii Europejskiej, która wdraża nową wizję rozwoju gospodarczego Europy. Europejski Zielony Ład to wyzwanie dla wszystkich państw członkowskich, a w szczególności dla Polski. Nadrzędny cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. powoduje konieczność podjęcia radykalnych zmian, a przede wszystkim wyeliminowania wysokoemisyjnych paliw z miksu energetycznego.

Odejście od węgla jest możliwe w polskiej gospodarce w 2035 r. Ze względu na koszty inwestycji nie jest to scenariusz optymalny. Bardzo wiele zależeć będzie od tego jak wykorzystamy gaz ziemny.

Dolnośląski Instytut Studiów Strategicznych (DISE) w swoim raporcie „Gaz ziemny w procesie transformacji energetycznej w Polsce” porównuje skutki różnych scenariuszy pożegnania z węglem.

– Przeanalizowaliśmy dwa możliwe scenariusze, ten który nazywamy odnawialnym, zakłada odejście od węgla w 2035 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 Remigiusz Nowakowski, prezes zarządu DISE. – W tym scenariuszu większość potrzeb energetycznych będzie pokrywana ze źródeł odnawialnych i gazu ziemnego, z udziałem również elektrowni jądrowych.

Drugi scenariusz, określono w raporcie jako zdywersyfikowany. Zakłada odstąpienie od paliwa węglowego po 2040 r. W świetle pogłębionej analizy zapisów klimatyczno-energetycznych strategii wspólnoty europejskiej i Polski w zakresie transformacji gospodarki w celu osiągnięcia neutralności klimatycznej, zdaniem autorów najbardziej optymalnym jej scenariuszem, godzącą interesy i oczekiwania wszystkich stron globalnych przekształceń, jest scenariusz zdywersyfikowany.

Zdywersyfikowany scenariusz transformacji energetycznej stanowi najkorzystniejszą opcję w zakresie zaspokojenia obecnego i przyszłego, tj. do roku 2040, zapotrzebowania na energie elektryczną. Scenariusz ten zachowuje również racjonalność wydatków inwestycyjnych i ograniczeń emisji CO2 na poziomie akceptowalnym.

W obu scenariuszach gaz ziemny będzie wypełniał lukę po węglu oraz wspierał znaczenie źródeł odnawialnych.

– Aby zapewnić dostawy gazu ziemnego w potrzebnych ilościach potrzebna jest rozbudowa terminali i połączeń transgranicznych – wyjaśnia ekspert. – Bardzo istotna jest więc realizacja inwestycji Baltic Pipe.

Ranking perspektywicznych rynków dla polskich inwestorów

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne mogą odegrać istotną rolę w odbudowaniu gospodarki po recesji spowodowanej pandemią COVID-19. Chociaż obecnie większość polskich BIZ zlokalizowana jest w Europie, potencjał innych – również bardziej odległych krajów – jest ogromny. Potwierdza to raport „W poszukiwaniu okazji inwestycyjnych” oraz wyniki rankingu najbardziej atrakcyjnych kierunków ekspansji dla polskich przedsiębiorców, przygotowany przez PwC we współpracy z PFR TFI. Podium zestawienia zajmują Indie, Malezja i Rumunia.

Polska gospodarka i przemysł potrzebują przestrzeni inwestycyjnej, która może zagwarantować rozwój technologiczny i produkcyjny oraz dostęp do surowców. Potrzebują także odwagi i determinacji przedsiębiorców w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Dziś Niemcy i Czechy jako potencjalne kierunki inwestycji są rozwiązaniem dla konserwatywnych inwestorów. Dobrze je znamy i potrafimy bardzo precyzyjnie zdefiniować związane z nimi szanse i zagrożenia. Warto jednak popatrzeć trochę szerzej na naszą część Europy oraz świata i poszukać ciekawych okazji inwestycyjnych. – Ewa Małyszko, prezes PFR TFI.

Jak wynika z danych zebranych w raporcie PwC i PFR TFI, skumulowana wartość polskich bezpośrednich inwestycji za granicą w 2019 r. wyniosła 96,5 mld zł i była o 4 mld zł wyższa niż rok wcześniej. Z danych opublikowanych przez NBP wynika, że zdecydowana większość inwestycji (ponad 90%) zlokalizowana była w Europie. Pod względem wartości transakcji z tytułu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, które w 2019 roku wyniosły 5 mld złotych dominowały Szwecja, Niemcy, Hiszpania, Czechy i Rumunia. Pokazuje to, że polskie przedsiębiorstwa skupiają swoje inwestycje głównie wokół pobliskich kierunków europejskich.

Niepewność na rynkach wywołana pandemią skłoniła przedsiębiorstwa do ostrożności w podejmowaniu decyzji o dalszej ekspansji. Zgodnie z szacunkami OECD przepływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych w 2020 roku mogą spaść o nawet 30%. Obecna sytuacja może jednak skłonić przedsiębiorstwa do poszukiwania nowych kierunków geograficznych dla swoich inwestycji i większej dywersyfikacji, aby minimalizować ryzyko związane z inwestowaniem tylko w jednym państwie czy ograniczając możliwość wystąpienia zakłóceń w łańcuchach dostaw.

Polskie firmy potrafią skutecznie konkurować na rynkach w Europie i na pozostałych kontynentach. Wyniki naszego rankingu pokazują, że potencjalne kierunki działalności polskich firm za granicą dotyczą nie tylko europejskich sąsiadów, ale także bardziej odległych rynków. Kluczowe jest dobre rozpoznanie charakterystyki tych rynków, żeby ograniczyć ryzyko i wykorzystać przewagi konkurencyjne polskich przedsiębiorstw. – Agnieszka Gajewska, partner PwC, lider zespołu ds. sektora publicznego i infrastruktury w Europie Środkowo-Wschodniej.

Autorzy raportu „W poszukiwaniu okazji inwestycyjnych” przygotowali ranking najbardziej atrakcyjnych kierunków ekspansji kapitałowej dla polskich firm ze szczególnym uwzględnieniem kierunków nieoczywistych, czyli z wyeliminowaniem największych gospodarek świata lub gospodarek już teraz bardzo często wybieranych przez inwestorów.

Pięć pierwszych miejsc w rankingu ogólnym dotyczącym kierunków BIZ zajmują: Indie, Malezja, Rumunia, Chile i Tajlandia. Są to szybko rosnące rynki, przeprowadzające wiele reform w celu podniesienia swojej atrakcyjności biznesowej dla zagranicznych inwestorów.

Polskie firmy mogą rozwijać bezpośrednie inwestycje zagraniczneFirmy podejmując decyzje o inwestycjach zagranicznych często nie biorą pod uwagę interesujących możliwości, jakie otwierają się zarówno w odległych krajach, jak też w państwach bliższych nam geograficznie, ale mniej dotychczas popularnych pod względem inwestycyjnym. Atrakcyjność tych rynków dla polskich przedsiębiorców wynika z różnych czynników. W przypadku niektórych krajów będzie to bliskość geograficzna, kulturowa, jak też podobne doświadczenia związane z transformacją gospodarczą. Bardziej odległe kierunki, takie jak Indie czy Malezja charakteryzują się dynamicznie rosnącym rynkiem oraz coraz bardziej przyjaznym otoczeniem biznesowym i z tego powodu zasługują na zainteresowanie. – Dionizy Smoleń, dyrektor w zespole ds. sektora publicznego w PwC Polska

Polskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne

Inwestycje zagraniczne są ważne dla rozwoju gospodarki, przynosząc wiele korzyści zarówno dla kraju przyjmującego, jak i państwa, z którego pochodzi inwestor. Dla kraju przyjmującego bezpośrednie inwestycje zagraniczne mogą oznaczać nie tylko bezpieczną formę napływu kapitału, pozwalającą na wzrost inwestycji, ale również rozwój nowych technologii, transfer know-how oraz poprawę standardów dotyczących organizacji pracy i produkcji, pozytywnie wpływając na produktywność i tym samym, wzrost gospodarczy. Podmioty inwestujące za granicą mogą z kolei zyskać dostęp do nowych rynków zbytu oraz zoptymalizować swoją efektywność operacyjną m.in. poprzez oszczędności w procesie produkcji.

Najwięcej polskich bezpośrednich inwestycji za granicą (według stanu należności) ulokowanych było przez firmy z branży finansowej i ubezpieczeniowej. W 2019 roku ich stan należności wyniósł 20,7 mld zł, co stanowiło 21,5% wartości wszystkich inwestycji w tym okresie. Pod tym względem dominowała finansowa działalność usługowa (m.in. banki), z wyłączeniem ubezpieczeń i funduszy emerytalnych. Na drugim miejscu, biorąc pod uwagę „szerokie” rodzaje działalności gospodarczej, dominowała działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (19,9 mld zł, 20,6% wszystkich należności), za co odpowiadała głównie działalność firm centralnych. Ważnymi branżami dla polskich inwestycji za granicą są też przetwórstwo przemysłowe oraz handel hurtowy i detaliczny.

Pod względem rocznej wartości kapitału zainwestowanego przez firmy z Polski za granicą na pierwszym miejscu znalazł się handel hurtowy i detaliczny (2,8 mld zł). Co ciekawe, największe dezinwestycje (wycofanie kapitału) odnotowano wśród firm z działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, co jednak nie zmieniło ich dominującej pozycji wśród firm inwestujących za granicą pod względem skumulowanej wartości w 2019 roku.

W raporcie uwzględniono także ranking według sektorów, w których realizowane są inwestycje. W analizie uwzględniono pięć sektorów gospodarki: przetwórstwo dóbr konsumpcyjnych, przetwórstwo dóbr produkcyjnych, budownictwo, handel oraz usługi ICT. Zgodnie z wynikami rankingu, najbardziej atrakcyjnym kierunkiem dla przetwórców dóbr produkcyjnych oraz firm budowlanych są Indie, dla przetwórców dóbr konsumpcyjnych i firm z sektora ICT – Dania, zaś dla firm handlowych – Korea Południowa.

Wsparcie polskich inwestycji zagranicznych

Jak podkreślają autorzy raportu, przedsiębiorcy, którzy decydują się na ekspansję kapitałową na rynki zagraniczne, nie muszą brać na siebie całego ryzyka inwestycji. W Polsce działają podmioty, których celem jest wspieranie umiędzynarodowienia polskich przedsiębiorstw. Jednym z nich jest Fundusz Ekspansji Zagranicznej zarządzany przez PFR TFI, który wspiera polskie firmy w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych.

Rolą Funduszu Ekspansji Zagranicznej jest ułatwienie ekspansji inwestycyjnej polskich firm na rynki zagraniczne. Fundusz dzieli ryzyko z polskimi przedsiębiorcami podejmującymi wyzwanie inwestycji zagranicznych i dostarcza finansowania equity. Fundusz współinwestuje z polskimi firmami w ich zagraniczne spółki zależne, zawsze jako inwestor mniejszościowy, pozostawiając zarządzanie w rękach partnera. Do tej pory Fundusz zawarł z polskimi partnerami umowy inwestycyjne na kwotę 342 mln zł.

5 najważniejszych trendów w branży sieciowej w 2021 r.

Sieci oparte na chmurze, 5G, praca hybrydowa? Jakich trendów technologicznych możemy się spodziewać? Eksperci Zyxela przewidują trendy sieciowe na przyszły rok.

Rok 2020 był rokiem znaczących zmian, zarówno pod względem zmienności rynku, jak i masowej transformacji cyfrowej wykorzystującej przejście na pracę zdalną jako okazję do zwiększania asortymentu oferowanych przez firmy produktów czy usług i utrzymania ciągłości biznesowej.

Pandemia nie spowolniła innowacji. Branża sieciowa jest stosunkowo odporna, ale także pomysłowa. Dostawcy usług zarządzanych (MSP) i integratorzy (VAR) odgrywają kluczową rolę w pomaganiu firmom w utrzymaniu ciągłości biznesowej i dostosowaniu się do nowych wyzwań. Wyzwaniem dla wielu firm jest obecnie napływ nowych urządzeń i potrzeba wdrażania powszechnych operacji zdalnych.

Jakich trendów technologicznych z tym związanych możemy się spodziewać w 2021 roku?

  1. Wi-Fi 6 dla środowisk z dużą liczbą urządzeń

Wprowadzanie standardu Wi-Fi 6 pozwala uzyskać odczuwalną poprawę wydajności sieci. Wszystko poprzez zwiększenie ogólnej przepustowości przy jednoczesnym zmniejszeniu opóźnień w sieci. Wi-Fi 6 pomaga również w zapewnieniu szybszych połączeń dla każdego użytkownika – nawet w środowiskach, gdzie jest wiele podłączonych urządzeń. Oznacza to, że więcej użytkowników i urządzeń może się podłączyć do sieci bez pogorszenia wydajności lub czasu odpowiedzi.

  1. Sieci oparte na chmurze – rozwiązanie i sposób myślenia w jednym

Wprowadzenie chmury zrewolucjonizowało sposób działania firm, zapewniając im nowy poziom elastyczności i dostępu do zasobów w sytuacji pracy zdalnej. Praca w chmurze może umożliwić firmom zdalne zarządzanie usługami IT, zwiększając wydajność przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Oferuje również bezpieczniejsze rozwiązanie – hosting systemów na zdalnych serwerach chroni informacje i zapobiega utracie danych. Ponieważ nadal pracujemy z domu, jest to doskonała okazja dla usługodawców MSP do zdalnej obsługi klientów.

 Potrzebna tu jest zmiana sposobu myślenia. Przeniesienie infrastruktury sieciowej do chmury jest czasochłonne i wymaga dostosowania się osób na wszystkich poziomach w firmie. Organizacje dowolnej wielkości muszą mieć jasno określoną strategię i cele biznesowe stojące za ich przejściem do chmury. Zarówno dostawcy VAR, jak i MSP muszą ściśle współpracować ze swoimi klientami końcowymi, aby zapewnić im płynne przejście do chmury– mówi Aleksander Styś, VAR Account Manager w Zyxel Networks.

  1. 5G – najszybsza autostrada danych

5G ma również zrewolucjonizować sieci dla firm i będzie idealnym rozwiązaniem dla dostawców usług, ponieważ zapewnia szybsze prędkości w porównaniu do sieci światłowodowych. Pracując ze średnią szybkością 150-200 Mb/s, 5G zapewnia też mniejsze opóźnienia, większą pojemność, lepszą elastyczność i usługi w czasie rzeczywistym, które mogą zrewolucjonizować biznes dowolnej wielkości.
Rozprzestrzenianie się sieci 5G o zwiększonej przepustowości ułatwi przesyłanie dużych ilości danych w firmie, otwierając tym samym większe możliwości dla  nowoczesnych sieci. Przy wkraczaniu w erę 5G, zmieni się sposób, w jaki dane są przejmowane, przetwarzane i dostarczane do milionów urządzeń. Jest to szczególnie korzystne dla firm, ponieważ zmniejsza się ilość danych przesyłanych do serwerów w chmurze i na odwrót.

  1. Sieć hybrydowa jako złoty środek w obliczu pracy zdalnej

Zmienia się rola sieci IT. Tradycyjne modele trzeba dostosowywać i zmieniać wraz ze zmieniającymi się potrzebami organizacji i nowymi technologiami. Przy większej liczbie rozproszonych pracowników niektórzy będą łączyć się przez sieć Ethernet, niektórzy za pomocą Wi-Fi a ci, pracujący z domu – przez Internet lub bezprzewodowo 4G / 5G. Korzystając z technologii, takich jak Cloud Managed Networking lub SD-WAN, firmy mogą z łatwością zarządzać ruchem z różnych połączeń i kierować go do sieci centralnej.

Wdrożenie zróżnicowanej infrastruktury sieciowej zmniejsza ryzyko awarii sieci. Sieci hybrydowe oferują również większą elastyczność, pojemność, większą wydajność aplikacji i niższe ceny. MSP muszą być ekspertami branżowymi i zaufanymi doradcami, pomagając klientom w planowaniu i zarządzaniu tymi środowiskami hybrydowymi.

  1. Bezpieczeństwo i prywatność danych pozostaną priorytetem

W 2021 roku dla małych i średnich firm bezpieczeństwo musi pozostać najwyższym priorytetem. Cyberprzestępcy stają się coraz bardziej wyrafinowani, a ich metody ataków bardziej złożone. To oznacza, że nadal będzie potrzeba zwracania szczególnej uwagi na bezpieczeństwo sieciowe. Może to być też coraz trudniejsze w przypadku rozproszonych pracowników, łączących się z siecią z różnych lokalizacji i urządzeń.
W czasie pandemii wiedza, doświadczenie i zestaw umiejętności MSP mają kluczowe znaczenie. Według statystyk 59% dostawców usług zarządzanych oferuje więcej ofert w zakresie zabezpieczeń niż jakikolwiek inny model biznesowy. 

Przyszłość branży

Obecnie jest duże zapotrzebowanie na technologie sieciowe, do których wielu klientów odnosiło się wcześniej ambiwalentnie. Według statystyk 41% pracowników prawdopodobnie będzie dalej pracować zdalnie, przynajmniej przez część etatu po pandemii. Zapotrzebowanie na dostęp do sieci będzie nadal ewoluować, a MSP będą nadal odgrywać kluczową rolę w utrzymaniu jej ciągłości w zmieniającym się środowisku.

Coraz więcej firm będzie polegać na zewnętrznych ekspertach w zakresie wiedzy informatycznej. Trzeba zaspokoić tę potrzebę i dlatego sprzedawcy VAR i MSP powinni inwestować w szkolenia i podnoszenie kwalifikacji swoich zespołów, aby dostarczać klientom cennych porad i wiedzy w zakresie nowych trendów i technologii.
MSP, którzy dobrze prosperują, w 2021 roku będą inwestować w szkolenia a znajomość nowych technologii stanowić będzie ich wyróżnik. Oznacza to jednak wyjście poza strefę komfortu i dostosowanie się do aktualnych trendów, zanim będzie za późno.

Koronawirus przyczynił się do wzrostu nadużyć w obszarze świadczeń dla bezrobotnych

Kryzys wywołany przez pandemię koronawirusa sprawił, że wzrasta bezrobocie w Unii Europejskiej. Ma sięgnąć 7,7 proc. w tym i 8,6 proc. w przyszłym roku. Kłopoty nie omijają polskich firm. Jak wynika z danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej oraz Ministerstwa Rozwoju, w samym październiku bieżącego roku zawieszono ponad 18 tys. działalności gospodarczych. Urzędy pracy i agencje zatrudnienia zmagają się z rosnącą liczbą wniosków, a przestępcy wykorzystują tę sytuację, przez co nasila się liczba nadużyć.

Potrzeba szybkiego zapewnienia wsparcia osobom, które straciły pracę lub nie są w stanie kontynuować prowadzenia działalności gospodarczej, sprawiła, że wiele instytucji uprościło procedury pozyskiwania pomocy finansowej. Jednocześnie braki kadrowe sprawiają, że trudniej jest starannie weryfikować wszystkie zgłoszenia. A cyberprzestępcy nie próżnują. Świadczą o tym chociażby dane ze Stanów Zjednoczonych, z których wynika, że liczba nadużyć, wskutek których pobierane są nienależne świadczenia dla bezrobotnych, wzrosła 28-krotnie w bieżącym roku w porównaniu do roku 2019, powodując straty Departamentu Pracy USA w wysokości 6 miliardów dolarów.

Cyberprzestępcy wykorzystując ukradzione dane osobowe, składają fałszywe wnioski i proszą o przekazanie środków na założone przez nich konta. Walka z tym procederem wymaga wsparcia technologii, w tym systemów analitycznych, które przetwarzając miliony danych, z jednej strony pomagają szybciej zakwalifikować prawidłowe zgłoszenia, a z drugiej zlokalizować te wymagające dodatkowej weryfikacji.

Nadużycie w 4 krokach

Nadużycia podobnie jak inne formy przestępstw finansowych, wskutek których przestępca uzyskuje świadczenie dla bezrobotnych, to pewien proces, który zaczyna się dużo wcześniej, niż dojdzie do samego złożenia wniosku w odpowiedniej instytucji. SAS prezentuje schemat, według którego najczęściej przebiegają nadużycia:

Krok 1 – kradzież danych

Według firmy RiskIQ specjalizującej się w tematyce cyberbezpieczeństwa, w ciągu jednej minuty w 2020 roku cyberprzestępcy uzyskują dostęp do ponad 16 000 danych. Wycieku informacji w obecnym roku doświadczyły takie firmy jak Twitter, Marriott czy Zoom.

Krok 2 – zakup danych na dark web

Skradzione dane są następnie sprzedawane w ukrytych zasobach Internetu, w tzw. dark webie, co ciekawe, w relatywnie niskich cenach. Przykładowo numer ubezpieczenia społecznego obowiązujący w Stanach Zjednoczonych można kupić już za 1 dolara, a numer karty kredytowej lub debetowej za 5 dolarów. Zestaw informacji o danej osobie to koszt ok. 8 dolarów.

Krok 3 – kradzież tożsamości

Do kradzieży tożsamości dochodzi dopiero wtedy, gdy przestępcy wykorzystają skradzione dane osobowe, a nie w momencie ich pozyskania. Szacuje się, że 1 na 4 osoby, której dane znalazły się puli objętej wyciekiem z większej bazy, pada ofiarą kradzieży tożsamości.

Krok 4 – przestępstwo finansowe

Nadużycia są tak samo dużym problemem w administracji publicznej, jak i w biznesie. Jak wynika z danych FTC (ang. Federal Trade Commission – agencji rządowej Stanów Zjednoczonych), chroniącej prawa konsumentów, 22 proc. przypadków kradzieży tożsamości ma związek z nadużyciami względem instytucji rządowych. Wyższy odsetek występuje tylko w sektorze bankowym. Dane te pochodzą sprzed pandemii COVID-19. Zdaniem ekspertów SAS obecnie skala nadużyć w administracji publicznej może być znacznie wyższa.

Przygotowania do nadużyć z wykorzystaniem skradzionych danych osobowych mogły trwać tygodniami, miesiącami, a nawet latami. Cyberprzestępcy czekali na dogodną okazję, aby wykorzystać pozyskane nielegalnie informacje, a pandemia COVID-19 stworzyła idealne warunki, aby dokonać przestępstw, co do których jest szansa, że pozostaną niewykryte.

RPP bez niespodzianek. Zawirowania na walutach

Po pewnym uspokojeniu po wyborach w USA na wykresach walut po raz kolejny robi się bardzo interesująco. Cały czas trwa słaba passa dolara, a na złotym znowu widać silne ruchy.

Dane z USA ciążą dolarowi

Ostatnia seria danych makroekonomicznych z USA wyraźnie nie pomaga amerykańskiej walucie. Wczorajsze dane z rynku pracy (gdzie z jednej strony powstało obiektywnie dużo miejsc pracy, a z drugiej to tylko ¾ tego, czego oczekiwali analitycy) wcale nie pomogły. W rezultacie, przez dobre dane ze starego kontynentu jesteśmy świadkami bardzo silnego ruchu na parze EURUSD. Po tym, jak we wtorek EURUSD przebiło 1,20; dzisiaj mamy już ponad 1,21. Wydawać by się mogło, że to bardzo dużo, ale pamiętajmy, że po kryzysie z 2008 roku notowano poziomy ponad 1,50.

Zawirowanie na złotym

Po tym, jak we wtorek niespodziewanie złoty umocnił się o niemal 4 grosze względem euro, wczoraj nastąpiła korekta tego ruchu. Obydwa ruchy były nieracjonalnie silne (jak na dane makroekonomiczne i sygnały płynące z rynków w tym czasie). Najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia albo z przerzucaniem na rynku bardzo dużych wolumenów przez jakieś fundusze, albo z realizacją zleceń automatycznych wywołujących efekt kuli śnieżnej. Trwało to zresztą we wtorek do wieczora, a w środę rano byliśmy świadkami wyraźnej korekty.

Decyzja RPP bez niespodzianek

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie zaskoczyła rynków. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie zgodnie z oczekiwaniami analityków. To, co wzbudziło największe zainteresowanie na rynku to bardzo późne ogłoszenie tej decyzji. Zwyczajowo było tak, że komunikat znaliśmy około 13:00-13:30, nie była to, co prawda, wcześniej ustalana godzina. Dodatkowo o godzinie 16:00 była konferencja z udziałem prezesa NBP. W tym wypadku publikacja miała miejsce dopiero o 16:15, co jest niespotykanym opóźnieniem. Analitycy spekulują, że mogło to być spowodowane przedłużającą się dyskusją o wprowadzeniu ujemnych stóp procentowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Polska krajem przyjaznym dla dronów

Według rankingu firmy konsultingowej DRONEII.com (Drone Industry Insights), Polska jest najbardziej przyjaznym krajem w Europie do prowadzenia działalności z wykorzystaniem dronów. W skali świata nasz kraj zajmuje 2. lokatę wśród 35 badanych gospodarek, tuż za Singapurem. Firma doceniła wysoką liczbę operatorów dronów oraz prostotę procedur służących nabywaniu uprawnień do kierowania maszynami. Najwyższe noty uzyskała też integracja krajowej infrastruktury lotniczej.

Polska krajem przyjaznym dla dronów

Ranking składa się z sześciu komponentów. Wyniki Polski na tle Singapuru oraz najwyższych osiągnięć globalnie przedstawione są na wykresie 3. Dobry wynik Polski związany jest z wysokimi ocenami w 3 spośród 6 kategorii, dotyczącymi przepisów, HR oraz integracji infrastruktury. Pierwszy komponent bada istnienie i ostatni okres rewizji przepisów lotniczych. Polska wraz z 20 spośród 35 krajów uzyskała najwyższą możliwą ocenę. Nasz kraj osiągnął także 3. najwyższy wynik wśród ba-danych gospodarek w ocenie kompetencji HR. Komponent ten ocenia liczbę operatorów dronów w stosunku do populacji oraz proces ich szkolenia. Lepszymi wynikami mogą pochwalić się jedynie Włochy i Norwegia, choć różnice do liderów są niewielkie.

Polska wyznacza standardy w integracji infrastruktury lotniczej. DRONEII doceniła wdrażanie w Polsce systemu PansaUTM pozwalającego na zarządzanie w czasie rzeczywistym przestrzenią powietrzną [8].

Porównywalną ocenę uzyskała tylko Szwajca-ria, a pozostałe gospodarki uzyskały średnio o dwa punkty mniej.

Ranking wskazuje też trzy kierunki, w których konieczne jest usprawnienie przepisów. Są to: umożliwienie zautomatyzowanych lotów nad miastami (operacje), ułatwienie czynności administracyjnych oraz poprawę ochrony prywatności osób trzecich (akceptacja społeczna). W przypadku pierwszych dwóch kategorii Polska uzyskała zbliżony wynik do mediany państw UE. Problem ochrony prywatności jest natomiast słabością wszystkich państw Unii. Zaradzić temu mają nowe przepisy rekomendowane przez Agencję Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA). Ich wdrożenie planowane jest w 2021 r. [9].

Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny

[8] Informacje na temat systemu dostępne są na stronie https://www.pansa.pl/pansautm/ [dostęp: 01.12.2020].
[9] Plan harmonizacji przepisów w UE oraz planowane zmiany opisane są na stronie: https://www.easa.europa.eu/ drones-regulatory-framework-timeline [dostęp: 01.12.2020].