Euforia na Wall Street, dolar w odwrocie

Po interesującym minionym tygodniu, najbliższe dni przyniosą prawdopodobnie nieco więcej uspokojenia. Już dawno dane z rynku pracy USA nie wywoływały tak dużej zmienności. Kurs EUR/USD przez cały piątek zyskał ponad 120 pkt. a od momentu publikacji raportu NFP ruch w górę wyniósł prawie 1 figurę. Indeksy z Wall Street mają za sobą rewelacyjny tydzień. Październikowe spadki zostały w niemal 100 proc. zredukowane. Widoczny był również ruch w dół na rentownościach obligacji amerykańskich. 2-latki osiągnęły poziom 4,82 proc. a papiery z 10-letnim terminem zapadalności 4,50 proc. Rynek nie daje prawie szans na podwyżkę stóp proc. przez Fed w grudniu i liczy na łagodzenie polityki monetarnej w 2024 roku. Poszczególni przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak studzić euforię rynkową.

Po raz kolejny okazało się, że słabe dane z amerykańskiej gospodarki do to dobre dane dla rynku. Wall Street przeżywa euforię i ma za sobą rewelacyjny tydzień. Indeksy zdołały odrobić październikową wyprzedaż i spoglądając na wykresy można odnieść wrażenie, że rozpoczął się kolejny impuls wzrostowy. Nie wiemy jednak jak daleko on nas zaprowadzi.

O tym, że rynek nie wierzy w dalsze zacieśnianie monetarne świadczy również spadek rentowności amerykańskiego długu. Podobną reakcje można było zaobserwować na papierach rządowych innych krajów, w tym europejskich. 10-latki amerykańskie znalazły się najniżej od końca września. Z kolei 2 – letnie papiery wskazały w piątek poziom notowany ostatnio na koniec sierpnia. Spoglądając na szerszy horyzont czasowy, ubiegłotygodniowe zniżki są jak na razie kosmetyczne, choć ruch wywołany w ostatnich dniach może być początkiem zmiany trendu.

USD jest w odwrocie. Indeks dolarowy opuścił szeroką konsolidację 107,0 – 105,30. Na wykresie widoczna jest formacja podwójnego szczytu, która zapowiada zmianę trendu. Teoretyczny zasięg spadków to poziom 103,6. Dużo również dzieje się na głównej parze walutowej. Kurs EURUSD „wspiął się” dziś rano do 1,0750 i zbliżył się do technicznego oporu. Notowania znajdują się tuż pod horyzontalnym poziomem wyznaczonym przez minima z sierpnia oraz maksima z września. W tym samym miejscu przebiega poziom zniesienia wewnętrznego Fibo (38,2 proc.) ruchu spadkowego od połowy lipca od początku października. Co to oznacza? Notowania po dotarciu do tego pułapu mogą wykonać krótkoterminową korektę spadkową, która w pewnym stopniu zredukuje ostatnie wzrosty. Nie należy jednak wykluczyć dalszych zwyżek, jeśli dane makro z USA będą wpisywać się w aktualnie wyceniany przez rynek scenariusz tego, co zrobi Fed.

Piątkowy raport NFP rozczarował słabymi cyframi i wreszcie mocniej pokazał, że rynek pracy zaczyna się normalizować. 150 tys. nowych miejsc pracy to mniej niż wskazywały oczekiwania. Nie należy zapominać również o fakcie, że poprzednie dwie publikacje zostały skorygowane w dół łącznie o 101 tys.

Nie bez znacznie jest również fakt, że stopa bezrobocia urosła do najwyższego poziomu od stycznia 2022 roku i wyniosła 3,9 proc. Tutaj warto zwrócić uwagę na regułę Sahm (nazwaną na cześć byłej ekonomistki Fed-u), która jednocześnie uznawana jest jako wskaźnik recesyjny. Sygnalizował on każdy kryzys od 1970 roku. Reguła ta mówi, że wzrost o 0,5 punktu procentowego trzymiesięcznej średnie stopy bezrobocia wskazuje na recesję. Aby wskaźnik zaczął wysyłać światło ostrzegawcze, kolejne odczyty stopy bezrobocia w USA musiałyby utrzymywać się na poziomie 4 proc. przez trzy miesiące z rzędu. Niewiele zatem brakuje, aby tak się stało.

Przedstawiciele Rezerwy Federalnej starają się jednak ostudzić rynkowe nastroje. Barkin z Richmond nazwał wynik NFP mile widzianą oznaką normalizacji rynku pracy. Wskazał jednak, że dalsze decyzje będą uzależnione w większym stopniu od inflacji a ta grudniowa nie jest jeszcze przesądzona. Kashkari również nazwał ostatnią publikację czymś pozytywnym ale jednocześnie zaznaczył, że Fed nie powinien przesadnie reagować na dane z jednego miesiąca i podkreślił, że jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić czy dalsze podnoszenie kosztu pieniądza jest potrzebne czy nie.

Autor: Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

300% normy? Deweloperzy przyspieszyli na ostatniej prostej

Sprzedaż nowych mieszkań na 7 największych rynkach w Polsce w październiku 2023 r. wyniosła 5,7 tys. W tym samym czasie do oferty deweloperzy wprowadzili 5,3 tys. lokali – o 33% więcej niż w sierpniu i o 158% więcej niż przed rokiem, co zatrzymało obserwowany od kilkunastu miesięcy spadek dostępnej oferty. Co ważne, największy w ujęciu miesięcznym, bo aż 225% wzrost nowej podaży miał miejsce w Krakowie, gdzie od kilku miesięcy obserwowaliśmy dramatyczny spadek liczby ogłoszeń.

Czy poziom sprzedaży nowych mieszkań przekraczający po raz kolejny  5 tys. w jednym  miesiącu mógł być zaskoczeniem? Mógł. Nie dlatego, że jest to bardzo wyśrubowany poziom – wszak takie wyniki Otodom Analytics raportuje od czerwca. Dlatego jednak, że pod znakiem zapytania stała możliwość zaspokojenia utrzymującego się na tak wysokim poziomie popytu. Od lutego obserwowaliśmy bardzo wyraźną – bo kilkunastu, czy wręcz kilkudziesięcioprocentową – przewagę liczby transakcji nad nowymi wprowadzeniami.

Październik okazał się pod tym względem przełomowy. Wprawdzie po raz kolejny do oferty deweloperów trafiło mniej mieszkań niż z niej ubyło, ale różnica ta wyniosła zaledwie 6%. Na siedmiu największych rynkach deweloperzy uruchomili w październiku sprzedaż 5,3 tys. lokali, czyli najwięcej w ciągu jednego miesiąca od stycznia 2022 r. – jeśli nie liczyć swojego rodzaju “anomalii” spowodowanej wejściem w życie przepisów o Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym.Sprzedaż nowych mieszkań

Trudno powiedzieć czy deweloperzy uwierzyli w trwały efekt wpływu jaki na stronę podażową wywarł BK2%. Raczej można założyć, że październikowe wprowadzenia to efekt kilku miesięcy ciężkiej pracy zespołów przygotowania inwestycji, które pracowały nad uzyskiwaniem pozwoleń czy kontraktowaniem generalnych wykonawców. Bezwładność po stronie podaży jest zdecydowanie większa, a uruchamianie projektów trudniejsze niż wzbudzenie zainteresowania nabywców czy ułatwienie w dostępie do finansowania – komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku mieszkaniowego Otodom Analytics.

Ekspertka podkreśla, że zjawisko to potwierdzają też dane GUS. We wrześniu deweloperzy w całej Polsce uzyskali pozwolenia na budowę 16 311 lokali mieszkalnych i była to największa liczba pozwoleń uzyskanych w ciągu miesiąca od początku 2023 r.

Oczywiście nie wszystkie te pozwolenia trafiły do deweloperów działających w największych miastach, a to tam ich najbardziej brakuje. Ważne jednak, że na rynkach, na których oferta skurczyła się w ostatnich miesiącach najbardziej, czyli w Krakowie i Warszawie widać stopniowe zwiększanie podaży – dodaje Katarzyna Kuniewicz z Otodom Analytics.

Kraków i Warszawa łapią drugi oddech, Łódź w czołówce wprowadzeń

Ci, którzy obserwowali rynek mieszkaniowy w Krakowie w ostatnich miesiącach z pewnością w październiku odetchnęli z ulgą. Po całkiem dobrych wprowadzeniach w styczniu br. podaż nowych inwestycji praktycznie zamarła, co zaowocowało dynamicznym spadkiem oferty o ponad 50% (poniżej poziomu 4000 lokali) i wzrostem cen do poziomu przekraczającego 14,5 tys. zł/m2.Sprzedaż nowych mieszkań 2

W październiku 2023 r. ofertę działających w Krakowie deweloperów zasiliło jednak ponad 850 nowych ofert, o 225% więcej niż przed miesiącem i o 100 więcej niż sprzedano w tym samym czasie, co pozwoliło zatrzymać galopujące ceny.

Wprawdzie czas wyprzedaży oferty nie uległ znaczącej poprawie bo w przypadku Krakowa, Warszawy i Wrocławia wciąż utrzymuje się poniżej 2 kwartałów, czyli mamy do czynienia ze skrajną nadwyżką popytu nad podażą, ale przynajmniej ta różnica nie pogłębiła się jeszcze bardziej. Można powiedzieć, że ten 30% w skali 7 rynków wzrost podaży trafił tam, gdzie był najbardziej potrzebny komentuje Katarzyna Kuniewicz, ekspertka Otodom Analytics.Sprzedaż nowych mieszkań 3

W Warszawie przybyło blisko 2000 nowych ofert sprzedaży. To “zaledwie” 30% wzrost w porównaniu do września, ale w porównaniu do października 2022 r. mieszkań wprowadzonych przez deweloperów było aż o 366% więcej.

Ale to nie Warszawa jest pod tym względem rekordzistką. Firmy realizujące inwestycje deweloperskie w Łodzi “dosypały” do swojej oferty relatywnie jeszcze więcej. W ujęciu nominalnym było to w październiku 2023 r. ponad 1100 ofert czyli o 385% r/r więcej. Łódź tym samym stała się drugim w kraju rynkiem z największą nową podażą mieszkań deweloperskich. Sprzedaż nowych mieszkań 4

Czy można liczyć na uspokojenie i korekty cen?

Zdaniem ekspertów Otodom wciąż za mało ku temu przesłanek. Wprawdzie mobilizacja deweloperów daje nadzieję na delikatne spowolnienie dynamiki wzrostu cen, które w ujęciu miesięcznym pozostały na zbliżonym poziomie (1-2% wzrost), a w Krakowie mieliśmy do czynienia nawet z małą korektą (-1%), ale nierównowaga wywołana przez zwiększony dostęp do preferencyjnych kredytów będzie się utrzymywała jeszcze najprawdopodobniej do końca roku.

O ile nie nastąpią jakieś konkretne deklaracje polityczne, spodziewać się można kolejnej fali wniosków o BK2% jeszcze przed końcem roku. Nabywcy prawdopodobnie zmobilizują się w obawie o zamknięcie lub zmiany warunków przyznawania dopłat. Sprzyjać temu będzie z jednej strony zwiększona podaż, czyli większy wybór mieszkań, ale i sytuacja makroekonomiczna. Kredyty realnie tanieją, a spowolnienie tempa wzrostu inflacji może działać pozytywnie na wzrost ufności konsumenckiej i skłonność do zaciągania większych zobowiązań. – komentuje Ewa Tęczak, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Nawet przy utrzymaniu lub zwiększeniu skali podaży na poziomie z października powrót do równowagi rynku będzie długotrwały. Wciąż mamy bowiem do czynienia z dużym zainteresowaniem nabywców kupujących lokale inwestycyjnie.

Nawet nie chodzi o to, że nabywcy chcą zarabiać na najmie, bo nasze ostatnie dane pokazują, że rosnąca podaż mieszkań na wynajem będzie istotnie hamować dalsze wzrosty czynszów, a tym samym zmniejszy potencjalne zwroty z inwestycji – szczególnie na dużych rynkach. Wciąż mamy jednak do czynienia z dynamicznym wzrostem wartości nieruchomości, co utwierdza Polaków w przekonaniu, że to bezpieczna lokata i dobry sposób na przechowanie wartości kapitału – dodaje Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Trudno się dziwić – jak wynika z danych Otodom Analytics, w ciągu 12 miesięcy ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym wzrosły od 11% w Katowicach, 15% w Łodzi, przez 18% we Wrocławiu aż po 20-21% w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Rekordzistą wzrostów w ujęciu rocznym jest nadal Kraków, gdzie mimo niewielkiego spadku w ujęciu miesięcznym ceny są o 23% wyższe niż przed rokiem.

Sprzedaż nowych mieszkań 5

Answear.com przeznaczy 29 mln zł na rozwój marki PRM

Answear.com z powodzeniem przeprowadził ofertę akcji serii L. Spółka uplasowała wszystkie akcje po cenie maksymalnej wynoszącej 29 zł, co oznacza pozyskanie 29 mln zł. Środki Answear.com przeznaczy na rozwój marki PRM.

Cieszymy się z pozytywnego zakończenia naszej oferty akcji. Udało nam się uplasować wszystkie akcje po cenie maksymalnej. Zainteresowanie było duże, dlatego chcielibyśmy podziękować wszystkim inwestorom za zaufanie, docenienie naszego biznesu oraz możliwość wspólnego rozwoju Answear.com. Głęboko wierzę, że pozyskane środki zainwestowane w markę PRM istotnie wpłyną na dalszy dynamiczny rozwój naszego biznesu – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Przejęcie brandu PRM na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. znacząco wzmocniło pozycję Answear.com, jako jednego z wiodących podmiotów branży fashion e‑commerce działającego na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo Spółka otworzyła się na nowy, niezwykle atrakcyjny segment premium sneakers & streetwear, dzięki czemu dociera do nowej grupy klientów, w szczególności reprezentantów pokolenia Z i Alfa.

Transakcja jest realizowana zgodnie z planem. Obecnie czekamy już tylko na rejestrację podwyższenia kapitału zakładowego w KRS oraz dopuszczenie nowych akcji do obrotu na GPW. W krótkim czasie, bez konieczności sporządzania prospektu, udało nam się pozyskać z rynku 29 mln zł. Jeszcze w tym roku podejmiemy pierwsze działania skierowane na rozwój marki PRM. Pozyskane środki przeznaczymy na powiększenie oferty produktowej, otwarcie i rozwój działalności na nowych rynkach, a także wydatki marketingowe – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

Na podstawie umowy plasowania mBank odpowiada za zorganizowanie i przeprowadzenie oferty akcji serii L. Doradcą Prawnym Emitenta w transakcji jest CK LEGAL Chabasiewicz Kowalska i Wspólnicy S.K.A.

Jak zadbać o bezpieczeństwo strony internetowej?

Nieodpowiednie zabezpieczenia naszej witryny mogą przynieść niemożliwe do naprawienia skutki. Jeśli komuś będzie na tym szczególnie zależeć, z pewnością w końcu padniemy ofiarą cyberataku, potwierdzają to głośne przypadki niektórych ogólnoświatowych firm. Nie oznacza to jednak, że nie mamy dążyć do możliwie największego zminimalizowania prawdopodobieństwa cyberataku. W tym celu warto zastosować kilka rozwiązań.

Hosting – na nim nie warto oszczędzać

Hosting to niezbędny element każdej strony internetowej. Bazuje na udostępnianiu miejsca na dysku zewnętrznego serwera, który może być współdzielony przez wielu użytkowników jednocześnie. Samodzielny zakup serwera jest zwykle nieopłacalny i bardzo kosztowny, dlatego właściciele stron internetowych decydują się na skorzystanie z pakietów hostingowych, które umożliwiają skorzystanie z pomocy technicznej, określonego miejsca na dysku i usług dodatkowych. Przy wyborze najlepszego dla nas hostingu warto kierować się parametrami, takimi jak: pojemność, transfer, szybkość i przepustowość łącza, bezpieczeństwo czy uptime (czas bezawaryjnego działania). Choć cena oferowanej usługi z pewnością nie pozostanie dla nas bez znaczenia, nie powinna być jednak głównym kryterium wyboru.

Dobry backup to połowa sukcesu

Choć tworzenie kopii zapasowych może generować comiesięczne koszty związane z utrzymaniem witryny, w sytuacji kryzysowej ten zabieg może okazać się niezwykle pomocny. Wszystkie kopie baz danych powinny być przechowywane w bezpiecznym miejscu, innym niż ich oryginały. Ta przezorność może zapewnić nam ciągłość działania naszej firmy zarówno w przypadku awarii, jak i cyberataku. Kopia zapasowa danych będzie również przechowywana przez hosting, na którym stoi strona. W przypadku awarii strony przywrócenie jej wersji sprzed 2–3 dni zazwyczaj nie będzie stanowić większego problemu, nie powinniśmy jednak polegać wyłącznie na tym rozwiązaniu. Więcej informacji na ten temat znajdziesz m.in. na: https://www.nazwa.pl/backup/.

Certyfikat SSL – dlaczego będzie pomocny?

To bardzo podstawowy i jednocześnie obowiązkowy element ochrony, który szyfruje informacje przesyłane między naszą witryną a użytkownikiem. Wdrożenie certyfikatu bezpieczeństwa SSL (Secure Sockets Layer) na naszej stronie internetowej wpłynie nie tylko na wzrost zaufania użytkowników, ale również ochronę danych poufnych. Posiadanie SSL pozwoli również na lepsze pozycjonowanie naszej witryny w popularnej wyszukiwarce internetowej. W jaki sposób rozpoznać strony internetowe posługujące się tego rodzaju certyfikatem? Przed adresem strony internetowej pojawi się mała zamknięta kłódka. Dodatkowo większość wyszukiwarek przed wejściem na niezabezpieczoną witrynę wyświetli użytkownikowi komunikat ostrzegający.

Hasło, hasło i jeszcze raz hasło

Kluczem do sukcesu i bezpieczeństwa naszej strony internetowej będą nie tylko dobry hosting, kopia zapasowa danych czy certyfikat SSL. Bezpieczne hasło i login to dziś absolutna podstawa i konieczność. Powinny się one składać ze skomplikowanych i zróżnicowanych kombinacji. Do ich przechowywania i zarządzania (zazwyczaj nie będziemy w stanie zapamiętać wszystkich haseł) możemy użyć specjalnych aplikacji, z których korzystanie będzie bezpieczniejszym rozwiązaniem niż np. przechowywanie kodów dostępów spisanych w zeszycie lub, co gorsza, w jednym pliku na komputerze. Może pomóc również wielostopniowa weryfikacja, która będzie wymagała od użytkowników podania, poza hasłem, również dodatkowych informacji, jak kodu wysłanego na adres e-mailowy, telefon czy uruchomienia specjalnej aplikacji. Wprowadzenie tego rozwiązania, dla niektórych być może uciążliwego, może pomóc w przechwyceniu nieautoryzowanych prób logowania.

Czas na… aktualizację

Większość z nas kojarzy aktualizacje głównie z dodawaniem nowych rozwiązań i poszerzaniem możliwości danego programu/aplikacji. Jednak mają one również za zadanie likwidowanie bugów i tych elementów kodu, które mogłyby wpłynąć na obniżenie bezpieczeństwa. Dlatego regularna aktualizacja programów działających w obrębie naszej witryny będzie miała takie znaczenie. Jej brak w znaczącym stopniu ułatwi przejęcie witryny przez zewnętrznych użytkowników.

Bezpieczeństwo strony internetowej to rozległy i jednocześnie niezwykle istotny temat, od którego nie wolno nam uciekać. Bezpieczeństwo użytkowników, powierzonych danych i nasza reputacja w dużej mierze zależą od poziomu i jakości zabezpieczeń naszej witryny.

Motywacja respondentów w badaniach CAWI: Jak zachęcić do udziału i zapewnić jakość odpowiedzi?

Wyzwania w motywowaniu respondentów

W erze cyfrowej, gdzie ludzie są zasypywani informacjami i zaproszeniami do różnorodnych ankiet, zachęcenie do udziału w badaniach CAWI i zapewnienie jakości odpowiedzi staje się istotnym wyzwaniem. Respondenci często odczuwają zmęczenie nadmiarem ankiet, co może wpływać na ich chęć uczestnictwa oraz jakość udzielanych odpowiedzi. Z jednej strony, badania CAWI oferują wygodę i dostępność, z drugiej jednak, muszą konkurować o uwagę respondentów z innymi treściami online. W tym kontekście, kluczowe staje się zrozumienie, jak skutecznie motywować respondentów, aby z chęcią angażowali się w badania, jednocześnie dostarczając wartościowe i rzetelne informacje. Zadanie to jest szczególnie istotne dla firm badawczych, które pragną dostarczać swoim klientom wiarygodne i precyzyjne dane.

Zrozumienie potrzeb i oczekiwań respondentów

Kluczem do skutecznej motywacji jest głębokie zrozumienie oczekiwań respondentów. Czy preferują wynagrodzenie za swój czas? Czy chcą wiedzieć, jak ich opinie wpłyną na produkty czy usługi? Może cenią sobie szybkość i prostotę ankiety? Zrozumienie tych aspektów pozwala firmom badawczym, takim jak Fieldstat, dostosować badania CAWI do indywidualnych potrzeb respondentów, zwiększając ich chęć uczestnictwa i jakość udzielanych odpowiedzi.

Fieldstat i strategie motywacyjne

Fieldstat, jako doświadczony gracz na rynku badań rynkowych, doskonale rozumie znaczenie motywacji respondentów. Firma opracowała różnorodne strategie motywacyjne, które mają na celu nie tylko zachęcić do udziału w badaniach, ale także zapewnić ich jakość. Jednym z kluczowych narzędzi są płatne ankiety online, które stanowią bezpośrednią motywację finansową. Ale to nie wszystko – Fieldstat dba również o jasną komunikację celów badania, interaktywny design ankiet oraz feedback dla respondentów, dzięki czemu uczestnicy czują się docenieni i zaangażowani w proces.

Jakość odpowiedzi a projekt ankiety

Nie tylko motywacja, ale także starannie zaprojektowana ankieta ma kluczowe znaczenie dla jakości odpowiedzi. Krótkie, jasne pytania, które są bezpośrednie i zrozumiałe, zwiększają chęć udzielenia odpowiedzi. Interaktywne elementy, takie jak suwaki czy animacje, mogą uczynić ankietę bardziej angażującą. Fieldstat stawia na innowacyjne rozwiązania w projektowaniu ankiet CAWI, aby uczynić je atrakcyjniejszymi dla respondentów. Intuicyjny interfejs, dostosowany do różnych urządzeń, zapewnia, że respondenci mogą łatwo i wygodnie udzielić odpowiedzi, co przekłada się na lepszą jakość danych.

Case studies: Skuteczne strategie motywacyjne w praktyce

Praktyczne zastosowanie strategii motywacyjnych można zaobserwować w licznych case studies dostarczanych przez Fieldstat. Badania dla instytucji takich jak Uniwersytet Warszawski czy Uniwersytet Łódzki pokazują, jak odpowiednie motywowanie respondentów przekłada się na wysoką jakość odpowiedzi. Dzięki skutecznym strategiom, Fieldstat jest w stanie osiągnąć wysoki wskaźnik odpowiedzi, a jednocześnie zapewnić, że zebrane dane są rzetelne i wiarygodne. Te case studies stanowią dowód na to, że odpowiednia motywacja jest kluczem do sukcesu w badaniach CAWI.

Motywacja jako klucz do sukcesu w badaniach CAWI

Motywowanie respondentów to nie tylko kwestia wynagrodzenia, ale przede wszystkim zrozumienia ich potrzeb i oczekiwań. Jak podkreśla Prezes Fieldstat, Jonasz Buksztynowicz: „Współczesne badania muszą budować relacje oparte na zaufaniu z respondentami.” Właściwe podejście do motywacji przekłada się na jakość danych, co jest kluczem do sukcesu każdego badania. Dlatego Fieldstat nieustannie inwestuje w strategie i narzędzia, które pomagają w skutecznym angażowaniu respondentów, gwarantując jednocześnie rzetelność i precyzję zebranych informacji.

Na rynku M&A może zagościć niepewność

Czy z uwagi na sytuację makroekonomiczną czeka nas dalsze spowolnienie na rynku M&A? A może, po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce, rynek szybko wróci do trendów wzrostowych, po krótkiej pauzie kontynuując najlepszy okres gospodarczy we współczesnej historii i możemy oczekiwać kolejnych rekordów? Prawda może leżeć pośrodku, gdyż wyzwań dla gospodarki nie brakuje. Izabela Zielińska-Barłożek, Krzysztof Libiszewski i Anna Dąbrowska – partnerzy z przeszło dwudziestoletnim doświadczeniem transakcyjnym, od lipca tego roku odpowiedzialni za zespół Corporate M&A Wolf Theiss, dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi aktualnej i przewidywanej sytuacji na polskim rynku fuzji i przejęć.

Rynek fuzji i przejęć nieustannie zmienia się i choć nadal dochodzi do szeregu transakcji, to wartościowo są one mniejsze niż w latach ubiegłych. Poza wcześniej planowanymi transakcjami, inwestorzy chcą raczej skorzystać z okazji i chwilowych niższych wycen.

Jak wynika z raportów branżowych i obserwacji ekspertów Wolf Theiss, rok 2022 był jednym z rekordowych na polskim rynku fuzji i przejęć. Pomimo wciąż odczuwalnych dla gospodarki skutków pandemii Covid-19 i wojny w Ukrainie, wartość oraz liczba transakcji osiągnęły poziom wyższy niż w 2021 r.

Krzysztof Libiszewski zwraca uwagę, że w roku 2022 na rynku aktywni pozostawali zarówno inwestorzy sektorowi, jak i polskie oraz zagraniczne fundusze private equity. Z obserwacji ekspertów Wolf Theiss wynika, że podobnie jak w latach poprzednich, bardzo często w procesach aukcyjnych o nabycie tych samych podmiotów (targetów) konkurowali ze sobą gracze branżowi i fundusze. Co więcej, niesłabnącym zainteresowaniem cieszyły się transakcje w sektorach TMT, nowych technologii, ochrony zdrowia i biotechnologii, produkcji oraz energetyki.

Ten trend, choć w istotnie zmniejszonej skali, jest widoczny także w bieżącym roku. W pierwszej połowie 2023 roku zauważalne jest bowiem spowolnienie gospodarcze w Polsce i stan oczekiwania rynku na pozytywne dla gospodarki sygnały.

Z analiz rynkowych wynika, że także w ujęciu globalnym w 2023 r. zarówno liczba, jak i wartość transakcji uległa zmniejszeniu.

Jak komentuje Anna Dąbrowska, można przyjąć, że globalne statystyki zasadniczo odpowiadają trendom w Polsce. Uczestnicy rynku fuzji i przejęć wydają się być zgodni co do tego, że wciąż jeszcze wysoka inflacja i problemy z łańcuchami dostaw wpływają znacząco na ten rynek. Pojawiają się przy tym informacje o wycofaniu niektórych targetów z procesów sprzedażowych w obliczu coraz mniej korzystnych wycen. Z drugiej strony, jak zauważa Anna Dąbrowska, cały czas panuje przekonanie, że w krótkiej perspektywie możemy znowu wrócić do wysokiej dynamiki na rynku. Wobec zebrania przez fundusze private equity istotnych środków w latach ubiegłych, ocenia się, że pozostaną one aktywne i będą poszukiwały nowych okazji transakcyjnych.

Choć trend globalny ma wpływ na ocenę sytuacji w Polsce, można dostrzec, że pomimo spadku globalnej wartości transakcji wiele z nich dochodzi do skutku, dodaje Izabela Zielińska-Barłożek. Może być to efekt dywersyfikacji i poszukiwania przez kapitał atrakcyjnych wycen. Część aktywów została przeceniona choćby z uwagi na kolejne wyzwania makro- i geopolityczne, a także wpływ Polskiego Ładu, choć ten ostatni czynnik dotyczy jedynie grupy mniejszych firm. Krzysztof Libiszewski zauważa również, że w sytuacji niepewności także fundusze i inwestorzy strategiczni ograniczają ryzyko, skupiając się na mniejszych aktywach. W efekcie można się spodziewać nadal wielu transakcji, choć niekoniecznie będziemy świadkami rekordów jeśli chodzi o wartość rynku fuzji i przejęć w Polsce. Jego zdaniem dodatkowym czynnikiem, który wyraźnie wpływa na ostudzenie sytuacji na polskim rynku jest także zaostrzenie polityki kredytowej banków i ciągle relatywnie wysokie stopy procentowe.

Od pewnego czasu jednym z istotnych trendów na tym rynku jest ESG. Inwestycje w kierunku zielonej energetyki, przedsiębiorstw zajmujących się „etycznym biznesem” i odejście od paliw kopalnych są w tym momencie po prostu nieuniknione. Uczestnicy rynku dostrzegają już szereg pozytywów związanych z nurtem zrównoważonego rozwoju. Inwestycje ESG niosą bowiem z sobą wysokie korzyści zarówno na gruncie reputacyjnym, jak i czysto finansowym tj. w perspektywie oczekiwanych zwrotów z dokonywanych inwestycji. Również w branży doradczej można zaobserwować zmiany z tym związane – na rynku zaczęli pojawiać się doradcy oferujący badanie potencjalnych targetów właśnie pod kątem ESG. Choć Izabela Zielińska-Barłożek ma nadzieję, że trend poszukiwania i przeprowadzania korzystnych społecznie i środowiskowo transakcji na trwałe umiejscowi się w globalnej i polskiej gospodarce, to jej zdaniem w tym momencie nie wydaje się, żeby tego typu badania na stałe zagościły we wszystkich transakcjach i stały się w najbliższej przyszłości nieodzownym elementem krajobrazu tego rynku.

Kolejnym aspektem, który należałoby wziąć pod uwagę przy ocenie sytuacji na rynku fuzji i przejęć jest polityka krajowa. Jednakże, według ekspertów z Wolf Theiss, nie wydaje się, żeby był to czynnik, który istotnie wpływa na sektor fuzji i przejęć w Polsce. Jak zauważają, pomimo że temperatura sporu politycznego bywała w przeszłości w naszym kraju wysoka, ich zdaniem inwestorzy podchodzili do niego z dystansem i nie wywierał on kluczowego wpływu na decyzje biznesowe. Ukonstytuowanie się nowego rządu i ewentualność odblokowania środków z Krajowego Programu Odbudowy będą miały wpływ stymulujący rynek fuzji i przejęć i gospodarkę jako taką.

W zgodnej ocenie ekspertów z Wolf Theiss nadal niespokojna sytuacja geopolityczna i radykalnie zwiększony poziom interwencjonizmu gospodarczego rządów jest zjawiskiem światowym, a nie wyłącznie polskim trendem. W tym kontekście, ich zdaniem, inwestorzy nie traktują wspomnianych czynników jako specyficznych wyłącznie dla polskiego rynku i nie uznają go za uodporniony na negatywne bodźce zewnętrzne. Odpowiedzią na sytuację wielowymiarowej niepewności i skomplikowaną sytuację wymiaru sprawiedliwości w Polsce może być powszechne zjawisko poddawania potencjalnych sporów, wynikających z transakcji fuzji i przejęć, pod rozstrzygnięcie trybunałów arbitrażowych. „Z naszych obserwacji wynika, że zarówno w 2022 r., jak i w obecnym roku, zapisy na sąd polubowny cieszyły się niezmiennie dużą popularnością. Na pewno dużo groźniejsze, jeśli chodzi o wpływ na rynek fuzji i przejęć, są wysoka inflacja i polityka banku centralnego w zakresie stóp procentowych, które negatywnie wpływają w szczególności na warunki finansowania.” – podsumowują.

Gołębi FED pobudza rynki akcji. Banki centralne kupują złoto na potęgę

Za nami tydzień, w którym ścierały się dwa przeciwstawne trendy. Z jednej strony niepokój o sytuację na Bliskim Wschodzie, z drugiej gołębi FED, który pozostawił stopy procentowe bez zmian. Kruszec ponownie zszedł poniżej poziomu 2 000 USD.

27 października cena złota przebiła poziom 2 000 USD za uncję na fali obaw o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, a co za tym idzie – dalszy wzrost cen ropy. Zdaniem analityków ANZ Banku, złoto może osiągnąć pułap nawet 2 075 USD za uncję, wyznaczając nowy rekord.

Na razie jednak cena uncji spadła we wtorek w okolice 1 985 USD, co najpewniej miało związek posiedzeniem FOMC (Amerykański odpowiednik RPP) i środową decyzją o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Do końca tygodnia cena złota w niewielkim stopniu starała się odzyskać wtorkową stratę, mozolnie wspinając się w stronę 1 990 USD za uncję. Spadek nie był drastyczny, jednak tak szybkie wycofanie poniżej 2 000 USD, w połączeniu z entuzjazmem na Wall Street, mogło zbić z tropu inwestorów.

Spadek nie był aż tak widoczny w polskiej walucie. Tydzień zaczął się w okolicach 8 470 złotych, a zakończył nieco ponad 100 złotych niżej, co było konsekwencją niewielkiego umocnienia złotego po publikacji najnowszych danych o inflacji.

W kontekście złota warto podkreślić jeszcze kwestię zakupów banków centralnych. Z najnowszego raportu Światowej Rady Złota dowiadujemy się, że banki centralne we wrześniu kupiły 77 ton złota, z czego największymi nabywcami byli: Ludowy Bank Chin – 26 ton, Narodowy Bank Polski – 19 ton oraz Centralny Bank Uzbekistanu – 9 ton.

W całym III kwartale banki centralne zakupiły 337 ton kruszcu, zaś od początku roku już 800 ton, co jest wartością o 14 proc. wyższą w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, a zarazem – jest to najwyższy wynik w historii, licząc dla okresu od stycznia do września.

FED gołębi

W środę FED pozostawił stopy procentowe po raz drugi bez zmian. Znajdują się one obecnie w przedziale 5,25-5,50 proc., zaś inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. – nieco więcej niż oczekiwano, jednak przy dobrym odczycie PKB za III kwartał (4,9 proc.), FED mógłby zaryzykować jeszcze jedną podwyżkę o 25 punktów bazowych przed zakończeniem cyklu.

Czy tak się stanie? Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wynosi 19,6 proc. W styczniu 27,2 proc. dla podwyżki o 25 pb i 2,4 proc. dla podwyżki o 50 pb. Od marca prawdopodobieństwo podwyżki maleje, za to pojawia się możliwość obniżki, choć przy tak dużej zmienności i ryzyku geopolitycznym, trudno wybiegać aż tak daleko na przód.

W Polsce inflacja spada

Według wstępnych danych GUS, inflacja w październiku wyniosła 6,5 proc., co jest dużym spadkiem względem września (8,2 proc.), ale to również lepszy odczyt niż zakładały prognozy (6,6 proc.). Taki sukces może znaleźć przełożenie w decyzji o kolejnej obniżce stóp procentowych 8 listopada.

Warto jednak przyjrzeć się szczegółom, bowiem wygląda na to, że spadek inflacji odpowiadały ceny paliw, które we wrześniu były o 14,4 proc. niższe niż rok temu, a co związane było ściśle z „promocją”, którą Orlen wprowadził przed wyborami. W tym samym czasie ceny żywności były o 7,9 proc. wyższe niż rok wcześniej, zaś energia o 8,3 proc. Niewykluczone, że do końca roku tempo spadku inflacji straci na dynamice lub wręcz zatrzyma się.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Dlaczego tolerujemy brak transparentności finansowej spółek?

Coraz częściej zderzam się z problemem braku transparentności finansowej spółek – przy opiniowaniu w sporze sądowym, wycenie pre-pack przedsiębiorstwa lub szacowaniu firmy w warunkach rynkowych. O ile można zrozumieć, co kieruje zarządami, które nie dopełniają tego obowiązku (najczęściej niechęć do ujawniania informacji o stanie spółki), o tyle niezrozumiałe jest, dlaczego taki stan rzeczy jest tolerowany przez organy Państwa. Obecnie poziom informatyzacji tego obszaru jest już na tyle zaawansowany, że skuteczne wyegzekwowanie składania sprawozdań nie powinno być problemem.

Dobrym przykładem może być skuteczność w egzekwowaniu innych obowiązków, np. ubezpieczeń komunikacyjnych. Według Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, zaledwie 0,4-0,5% pojazdów nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia. Teoretycznie może się wydawać, że obowiązek publikacji sprawozdań ma marginalne znaczenie dla gospodarki, ale w praktyce jest dokładnie odwrotnie.

Jaki to ma związek z gospodarką?

Podmioty o wątłej kondycji finansowej, które są ryzykowne dla kontrahentów, mogą funkcjonować na rynku „bezkarnie’, gdyż nikt nie jest w stanie określić ich sytuacji zapoznając się ze sprawozdaniami finansowymi. Część z nich, która powinna być w upadłości lub co najmniej restrukturyzacji, funkcjonuje i udaje przez jakiś czas, że ma się świetnie. Skutek tego dla kontrahentów i klientów wydaje się oczywisty.

Innym problemem jest to, że mocno utrudniony jest proces analizy benchmarkowej w danej branży, ponieważ nie sposób jest przeanalizować wyniki konkurencji bazując na sprawozdaniach finansowych. Można powiedzieć, że pośrednio zaburza to relacje rynkowe i na pewno przeczy założeniom transparentności, które powinny charakteryzować dobrze rozwinięty rynek.

Brak sprawozdań funkcjonuje jako norma

Sektor bankowy coraz częściej rezygnuje z finansowania spółek, które nie składają sprawozdań na czas i jest to kierunek zrozumiały. Czasami wynika to z powodów czysto technicznych, gdy algorytmy nie są w stanie przy braku sprawozdań przeanalizować kondycji wnioskującej spółki. Ale czasami taka jest polityka banku – finansujemy spółki, które nie zalegają ze sprawozdaniami i kropka.

Na poziomie transakcji, które są ryzykowne dla przedsiębiorcy, to również powinien być elementarz – nie podpisujemy umowy z odroczoną płatnością, jeśli nie mamy jasności co do sytuacji kontrahenta. Powinno tak być, ale to bardzo trudne, gdyż często brak sprawozdań funkcjonuje jako norma. Problemy z transparentnością finansową spółek to niepotrzebny dodatkowy obszar ryzyka, który z niewiadomych przyczyn wciąż ma się dobrze w naszym kraju.

Szymon Mojzesowicz, MRICS – CEO firmy doradczej Lege Advisors

Jedna piąta firm ślepo ufa swoim kontrahentom

Wzajemne zaufanie wśród polskich firm jest duże i zwykle opiera się na konkretnych, ważnych przesłankach. Jednak 22 proc. przyznaje, że kredyt zaufania daje „na ładne oczy”, czyli z góry zakłada, że po drugiej stronie ma uczciwego partnera – wynika z badania „Zaufanie w biznesie” przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy pod patronatem Krajowego Rejestru Długów. Niemal połowa respondentów pozytywne przeświadczenie opiera na staranności, z jaką dobiera kontrahentów i współpracy ze stałymi partnerami, a tylko 1/3 zawsze weryfikuje klientów.

Dobre relacje w biznesie to podstawa działalności, a ich główną bazą jest wzajemna uczciwość. Analiza wyników badania Rzetelnej Firmy pokazuje, że firmy z sektora MŚP wierzą w sumienność i dobre zamiary innych przedsiębiorców. Wysoki poziom zaufania deklaruje 71 proc. firm. Niestety zdarza się, że taka ślepa wiara prowadzi również w ślepą uliczkę.

Większość kieruje się rozsądkiem

Dobór odpowiednich kontrahentów to jedna z najważniejszych decyzji biznesowych. Dlatego 48 proc. firm, zapytanych w badaniu Rzetelnej Firmy, przyznaje, że wybiera ich rozsądnie i dzięki temu nie ma później problemów. Podobny odsetek, bo 46 proc. współpracuje tylko ze stałymi partnerami. Z kolei 32 proc. ufa, bo wie, że zaufanie jest podstawą rentownej współpracy.

Zaufanie w biznesie jest ważne, ale powinno się opierać na solidnych przesłankach. I nie chodzi tu o to, jak długo przedsiębiorcy ze sobą współpracują i czy łączy ich dobra znajomość, lecz o wymierne wskaźniki i dane, które szacują ewentualne ryzyko współpracy z danym kontrahentem. Jest wiele sposobów na to, by sprawdzić, jak firma rzeczywiście radzi sobie na rynku, czy na przykład nie zalega z płatnościami. Jeśli nie sprawdzamy, to się tego nie dowiemy. Zdroworozsądkowe podejście do tego tematu to wciąż domena mniejszości firm. Zaledwie 34 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP weryfikuje kontrahentów przed każdą nową transakcją – zaznacza Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Najbardziej ryzykowne podejście wybiera 22 proc. przedstawicieli firm, którzy kredytu zaufania udzielają z automatu, bez żadnych dodatkowych przesłanek. Co ciekawe, taką postawę prezentują najstarsi przedsiębiorcy, powyżej 60 r.ż. W tej grupie odsetek sięga aż 40 proc.

Zaufanie to za mało

Jak wskazuje badanie Rzetelnej Firmy, swoje zaufanie do kontrahentów na zweryfikowanych danych opiera zaledwie 34 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP. Średnie zaufanie do swoich partnerów biznesowych deklaruje 26 proc. przedsiębiorców, a niskie lub bardzo niskie jedynie 3 proc. Większość z nich tłumaczy to tym, że w ciężkich czasach na samym zaufaniu można dużo stracić (41 proc.). Na własnych negatywnych doświadczeniach taki wniosek opiera 34 proc. zapytanych, już oszukanych przez kontrahentów, którym ufali. Z kolei 31 proc. uważa, że samo zaufanie to zbyt duże ryzyko, gdy chodzi o utratę pieniędzy, a 30 proc. podchodzi bardziej radykalnie i żywi przekonanie, że biznes to nie jest miejsce na ufność.

Z badania Rzetelnej Firmy wynika wyraźnie, że brak czy ograniczony poziom zaufania do kontrahentów, nie jest równoznaczny z posądzaniem ich o złą wolę. To po prostu zdrowe podejście do biznesu. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę 33 proc. zapytanych respondentów, którzy wskazali, że każdy, niezależnie od chęci czy zaangażowania, może mieć kłopoty finansowe, które wpłyną na współpracę. Dlatego przekonanie, że partner biznesowy nie zawiedzie, najlepiej oprzeć na konkretnych danych finansowych. Takie raporty to system wczesnego ostrzegania, które mogą skutecznie ograniczyć ryzyko biznesowe – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zaufanie w biznesie” przeprowadzone w sierpniu 2023 r. przez TGM Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, na grupie 500 firm zatrudniających do 250 pracowników, metodą CAWI.

Przedsiębiorcy chcą powrotu handlu w niedzielę. W rok zniknęło 5 tysięcy małych sklepów

Czy handel w niedzielę powróci w 2024 roku? Należy się tego spodziewać, biorąc pod uwagę deklarację partii politycznych, które prawdopodobnie utworzą nowy Rząd. Takie jest także oczekiwanie przedsiębiorców, choć trzeba przyznać, że ostatnie lata przyzwyczaiły konsumentów do tego, że w niedzielę nie robi się zakupów. – Rynek potrzebuje dodatkowego dnia handlu. Ostatnie statystyki pokazują zadyszkę handlu detalicznego. Również galerie handlowe tracą klientów na rzecz sektora e-commerce. Handlowa niedziela będzie bodźcem, który może pobudzić handel – przyznaje prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk. Dodaje jednak: – Wszystko musi odbywać się w porozumieniu z pracownikami.

Zakaz handlu w niedzielę dotyka mniejsze sklepy? Dyskonty się umacniają, a rodzinne firmy tracą

Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że w roku 2022 z Polski zniknęło ponad 5 tysięcy sklepów. Co ważne, statystyki pokazują, że jednocześnie rośnie ilość dyskontów, supermarketów oraz hipermarketów. To oznacza, że najmocniejsze zmiany dotyczą małego, rodzinnego handlu detalicznego.

– Zakaz handlu w niedzielę spowodował, że polityka dyskontów oraz sieci stała się bardziej drapieżna i doprowadziła do tego, że Polacy przyzwyczaili się do robienia zakupów „na zapas”. Taki styl życia wypiera z rynku małe sklepy spożywcze czy małe sklepy przemysłowe i skupia uwagę tylko na dyskontach lub ewentualnie formatach franczyzowych. Dla małych przedsiębiorców wprowadzenie ponownego handlu w niedzielę nie będzie więc problemem, a rozłoży ruch na kolejne dni, co może dać im szansę na uczciwszą konkurencję – przyznaje Hanna Mojsiuk.

– Nie da się ukryć, że handel w ostatnich latach mocno przenosi się do Internetu. Mniej klientów w galeriach handlowych, niektóre sieci wycofujące się z Polski. Przywrócenie handlu w niedzielę uważamy za dobry pomysł – dodaje Hanna Mojsiuk.

Dyrektor Piotr Wolny o scenariuszach dla pracowników handlu

Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, przypomina, że od roku apelujemy o przywrócenie handlu w niedzielę, a jeżeli ktoś ma wątpliwości czy jest to dobry pomysł należy przeprowadzić odpowiednie konsultacje społeczne.

– To temat w którym znalezienie kompromisu nie powinno być wielkim problemem. Oczekiwania przedsiębiorców są takie, by sklepy były czynne we wszystkie niedziele w miesiącu, ale wyobrażamy sobie np. pracę w dwie niedzielę w miesiącu albo odpowiednio wyższe wynagradzanie pracowników, którzy pracują siódmego dnia tygodnia. Chcielibyśmy rozmawiać z ekonomistami, przedsiębiorcami i związkami zawodowymi, by poprawiać sytuację pracowników w handlu. Przedsiębiorcy nie mają problemów z tym, by stosować dodatkowe przywileje dla osób decydujących się na pracę w niedzielę – mówi  Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Opcje, które są na stole to np. 150% wynagrodzenia za pracę w niedzielę, dwie niedziele pracujące w miesiącu, dodatkowy dzień wolny za pracę w niedzielę czy praca jednozmianowa, czyli sklepy czynne maksymalnie do godziny 17:00 lub 18:00 – dodaje dyrektor Piotr Wolny.

Eksperci: „Klienci przyzwyczaili się do wolnych niedzieli, ale handel przekona ich do powrotu na zakupy”

Eksperci zajmujący się tematami handlu, nie mają wątpliwości, że ponowne wprowadzenie handlu w niedzielę, zmieni sektor detaliczny w Polsce. Pytanie tylko, czy takie są realne oczekiwania np. kupców na targowiskach i małych sklepikarzy.

– Na początku był szok i chęć do powrotu do handlowania w niedzielę. Dzisiaj myślę, że to nie jest najpilniejszy temat w gospodarce. Przedsiębiorcy się przyzwyczaili do wolnych niedzieli, konsumenci chyba także. Handel w ostatnich latach bardzo się zmienił – mówi Dariusz Jędrzejewski, prezes targowiska Nowy Turzyn.

O zmianach mówi także Anita Gałek, ekspertka ds. handlu i trenerka biznesu. – Na pewno przywrócenie handlu w niedzielę będzie wymagało na nowo przyzwyczajenia klientów do tego, że można robić zakupy w sklepach. Osobiście uważam, że rozwiązania hybrydowe nie są dobrym pomysłem, bo jeżeli sklepy będą otwarte np. w c drugą niedzielę, to będzie to irytujące dla ludzi, którzy np. pojadą na zakupy i okaże się, że ich sklep jest zamknięty. Na pewno wymagać to będzie także porozumienia na linii przedsiębiorcy-pracownicy. Po latach wolnych niedzieli kadry handlowe są nieprzygotowane do dodatkowego dnia pracy – dodaje Anita Gałek.