Grupa Transition Technologies z rekordowymi wynikami po trzech kwartałach 2023 r.

Grupa Transition Technologies (TT) po raz kolejny osiągnęła najwyższe w swojej historii przychody. Spółki z Grupy po trzech kwartałach br. wypracowały ponad 600 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 10% r/r. Według prognoz Grupy cały 2023 r. także okaże się rekordowy pod względem obrotów i pozwoli na osiągnięcie poziomu 800-850 mln zł. Jednak sama końcówka roku może być dla Grupy wymagająca.

Cały czas sektor IT znajduje się w okresie turbulencji, a wydarzenia światowe są niesłychanie zmienne, budząc obawy o przyszłość gospodarki światowej. Pomimo tego, nasze obroty pozostają na rekordowym poziomie, co pokazuje, że polskie firmy informatyczne potrafią rosnąć w każdych warunkach rynkowych – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Grupa TT skupia się na najnowocześniejszych rozwiązaniach informatycznych dla przemysłu, medycyny i energetyki oraz zapewnia usługi produkcji oprogramowania w nowoczesnym modelu zwanym managed services. Dodatkowo jest obecna w sektorze automatyki przemysłowej, energetyki i gazu, produktów dla energetyki jądrowej, a coraz mocniej rozwija obszar robotyki dla przemysłu.

POZYTYWNE TRENDY I PERSPEKTYWA IPO

Na rekordowe przychody Grupy TT pracuje kilka kluczowych spółek. Jedną z nich jest Transition Technologies PSC, lider nowoczesnych rozwiązań dla przemysłu, od wielu lat koncentrujący się na zagadnieniach digitalizacji, technologii chmurowych, zagadnień cyberbezpieczeństwa oraz sztucznej inteligencji i data science.

Zauważamy pozytywny trend wśród klientów przemysłowych, którzy zaczynają wznawiać projekty związane z cyfryzacją, zarówno na rynku polskim, jak i za granicą. Szczególny nacisk widoczny jest w obszarze chmury obliczeniowej oraz skalowania rozwiązań na wszystkie fabryki, należące do całej organizacji. Klienci decydują się na nowe projekty lub ich kontynuację w oparciu o realne zyski, jakie mogą osiągnąć poprzez wdrożenie nowych rozwiązań. Szczególną uwagę należy zwrócić również na obszar zrównoważonego rozwoju w firmach produkcyjnych. Odnotowujemy rekordowe zamówienia oraz inwestycje firm w działy inżynierskie oraz w projekty skupiające się na dostosowaniu produktów pod kątem sustainability. Dotyczy to szczególnie rynków Unii Europejskiej oraz Tajwanu – mówi Szymon Bartkowiak, Prezes TT PSC.

Z kolei Transition Technologies MS, czyli spółka specjalizująca się w outsourcingu, a szczególnie w usługach typu managed services, nadal rozważa debiut giełdowy (prace nad procesem wejścia na GPW zostały wstrzymane z uwagi na wojnę w Ukrainie).

Mimo rynkowych wahań, notujemy stały wzrost obrotów przy jednoczesnym utrzymaniu założonego poziomu rentowności. To solidny punkt wyjścia do dalszego rozwoju i przemyślanych inwestycji. W ostatnim czasie wzmocniliśmy naszą obecność w krajach skandynawskich, co przełożyło się na znaczny wzrost sprzedaży usług. Z kolei w Europie Zachodniej prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat przejęcia pakietu większościowego jednej z firm IT, która ma mocną pozycję na lokalnym rynku – podkreśla Sebastian Sokołowski, Prezes TTMS.

CZAS INTENSYWNEJ PRACY

Kolejna spółka z Grupy, czyli Transition Technologies – Systems zajmuje się dostarczaniem wysokospecjalizowanych systemów IT dla polskich spółek energetycznych i również optymistycznie ocenia pierwsze 9 miesięcy 2023 r.

Ostatnie trzy kwartały to dla naszych zespołów czas intensywnych wdrożeń nowych funkcjonalności oraz dostosowywania rozwiązań do zmian wynikających z Rynku Bilansującego czy KSeF. Stale realizujemy także wdrożenia z obszaru cybersecurity dla infrastruktury krytycznej, którego dynamiczny wzrost jest elementem naszej długoterminowej strategii. Końcówka roku będzie dosyć intensywna, ale już zrealizowane projekty, wzrost przychodów oraz bezpieczne poziomy rentowności pozwalają na dalszą ekspansje firmy na rynku – podsumowuje Urszula Jarosz prezes Zarządu TTSystems.

Transition Technologies CS, spółka specjalizująca się w projektach automatyki przemysłowej dla energetyki i gazu, aktywnie myśli o innych produktach, rozwijając m.in. współpracę ze światowym dostawcą urządzeń dla robotyki (Doosan Robotics).

Obserwujemy ciągły wzrost zainteresowania naszymi produktami, które opakowane w kompleksową realizację (tzn. od koncepcji aż po serwis pogwarancyjny) znajdują coraz szersze zainteresowanie na rynku. Realizując bardzo trudne technicznie projekty, nauczyliśmy się nie poddawać wpół drogi. Tak też postrzegamy aktualną sytuację na rynkach, tj. dostrajamy się poprzez rozwój kompetencji oraz partnerstwa technologiczne, gdyż chcemy być gotowi na odbicie gospodarcze – mówi Daniel Dziadek, Prezes TT-CS.

Z kolei TT AS, odpowiedzialne za zaawansowane oprogramowanie dla optymalizacji sektora energetycznego, widzi swoją szansę m.in. w przyszłym rozwoju energetyki jądrowej.

Jesteśmy praktycznie jedyną polską firmą, która dostarczała swoje rozwiązania zarówno dla amerykańskiej energetyki jądrowej (Westinghouse), jak i koreańskiej (projekt Barakah). W chwili obecnej ten sektor prężnie rozwija się w wielu krajach, a przyzwolenie społeczne jest rekordowo wysokie. Wszyscy widzieliśmy w 2022 r. jak energetyka gazowa może przeżywać kryzys związany z niestabilnością cen, a energetyka odnawialna jest co do zasady niestabilna. Dlatego też upatrujemy swoich wielu szans w inżyniersko-wymagającej energetyce jądrowej – ocenia sytuację Paweł Różacki, Prezes TT AS.

AMBITNE CELE, M.IN. 1 MLD PRZYCHODÓW

Wiele wskazuje na to, że właśnie sektor usług informatycznych, gdzie polskie firmy są rozpoznawane na światowych rynkach, może być w przyszłości motorem rozwoju polskiej gospodarki.

Rok 2023 po raz kolejny będzie rekordowy, ale w przyszłości nie chcemy zwalniać tempa. Jeszcze przed 2025 rokiem planujemy być firmą informatyczną o przychodach co najmniej 1 mld zł, działającą na sześciu kontynentach. Chcemy budować międzynarodową grupę o polskich korzeniach. Jednocześnie spodziewamy się, że bieżący rok, a szczególnie jego ostatni kwartał, będzie wielkim wyzwaniem dla całego sektora na krajowym rynku, gdyż mogą nałożyć się na siebie negatywne trendy gospodarki światowej oraz naturalne turbulencje związane z tworzeniem nowego rządu w Polsce. Jak zawsze powtarzamy, że będzie to szczególny okres, który pozwoli odróżnić doświadczone grupy IT od spółek, które były przyzwyczajone do działania tylko w okresach wzrostu – podsumowuje prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu GK TT.

Odbicie segmentu odzieżowego VRG

Na wyniki Grupy w październiku pozytywnie wpłynęły poprawa dynamiki sprzedaży segmentu odzieżowego oraz bardzo dobre zachowanie segmentu jubilerskiego.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w październiku 2023 wartość 95,7 mln zł, o 6,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Tym samym, wraz z rozpoczęciem czwartego kwartału, Grupa powróciła do pozytywnej dynamiki sprzedaży, a uwagę zwraca przede wszystkim odbicie wyników segmentu odzieżowego. Narastająco w dziesięciu pierwszych miesiącach br. sprzedaż VRG wyniosła 995,1 mln zł (w porównaniu do 995,2 mln zł w roku ubiegłym).

Segment jubilerski VRG zanotował w październiku 13,3-procentowy wzrost, osiągając przychody o wartości 49,9 mln zł. Segment odzieżowy Grupy osiągnął sprzedaż równą 45,8 mln zł, o 0,8 proc. mniej niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w październiku za 15,2 proc. sprzedaży (w porównaniu z 12,7 proc. rok wcześniej).

– Cieszy nas powrót popytu oraz pozytywne przyjęcie przez klientów nowych kolekcji. Mieliśmy do czynienia z dobrym połączeniem kilku czynników – od zmiany w pogodzie, która dzięki ochłodzeniu zmobilizowała klientów do zakupów, przez dobry asortyment, zgodny z obecnym ID naszych marek, po efektywne działania marketingowe. – mówi Janusz Płocica, Prezes Zarządu VRG.

Marża na sprzedaży w Grupie wyniosła w październiku 55,2 proc. w porównaniu do 55,4 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Po dziesięciu miesiącach br. marża Grupy wyniosła 54,3 proc. (0,8 p.p. więcej r/r).

Jak podkreśla Prezes VRG, wzrost udziału kanału online w segmencie odzieżowym wynika z dobrego przygotowania marek na obecny sezon, tak pod względem oferty produktowej, jak i poprawy funkcjonalności sklepów internetowych.

Październik był dla Grupy VRG intensywnym miesiącem pod kątem uruchamiania komunikacji marketingowej marek, która ma za zadanie stymulowanie sprzedaży na przestrzeni czwartego kwartału. Po premierze kolekcji ambasadorskiej DISCOVER YOURSELF z Rafałem Jonkiszem oraz Rafałem Rulskim, marka Vistula intensywnie promowała ofertę odzieży skierowanej do kobiet. W Bytomiu zadebiutowała kolekcja BYTOM x JIMEK, która powstała we współpracy z kompozytorem Radzimirem Dębskim. Jej pojawienie się w sklepach spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem konsumentów. W październiku został wprowadzony także nowy koncept WELL Wólczanka. Deni Cler kontynuowała promowanie kolekcji ORA ITALINA! na sezon jesienno-zimowy, której premiera wzbudziła duży entuzjazm wśród sympatyków marki. W.KRUK kontynuował komunikację wokół kolekcji ambasadorskiej FREEDOM ELEMENTS z Martyną Wojciechowską. Spółka przygotowuje się do prezentacji oferty produktowej na listopad i grudzień – najbardziej intensywnych miesięcy w roku z perspektywy W.KRUK.

W październiku 2023 roku marki grupy VRG operowały na 52,7 tys. m2 powierzchni handlowej (o 1,6 proc. więcej niż rok wcześniej).

W październiku ceny mieszkań w największych miastach względnie stabilne

W październiku 2023 r. średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań w Trójmieście przekroczyła pułap 14 tys. zł, a w Łodzi – 10 tys. zł. Za to w Warszawie październik przyniósł stabilizację cen, co przybliżyło Kraków do zepchnięcia stolicy z pozycji cenowego lidera wśród największych metropolii – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Od dawna zwracamy uwagę w naszych raportach, że aby średnia cena metra kwadratowego przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań, zwłaszcza w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Lekkim optymizmem mogą więc napawać październikowe dane rynku warszawskiego – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

W poprzednich dwóch miesiącach byliśmy świadkami potężnych wzrostów średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie warszawskich firm deweloperskich. W sierpniu ta średnia przebiła pułap 15 tys. zł, a miesiąc później – 16 tys. zł za metr. Natomiast w październiku średnia cena mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy praktycznie nie drgnęła.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-R

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że stabilizację można zawdzięczać wprowadzeniu do sprzedaży najwyższej od niemal półtora roku miesięcznej puli mieszkań z cenami poniżej średniej. Z drugiej strony chętnych na lokale od deweloperów było najmniej od pięciu miesięcy. Prawdopodobnie jest to efektem wzrostu cen mieszkań. Warto zwrócić ponadto uwagę, że od lipca br. znacznie skurczyła się ich oferta do kupienia za „Bezpieczny Kredyt 2%”.

Cieszyć może też przebudzenie z inwestycyjnego letargu krakowskich firm deweloperskich. Także w tym mieście wprowadzonych na rynek było więcej mieszkań niż sprzedanych. W efekcie średnia cena metra kwadratowego wzrosła w październiku „tylko” o 1%.  Podobne podwyżki odnotowano we Wrocławiu i Łodzi. Z kolei w Poznaniu i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia cena metra kwadratowego, podobnie jak w stolicy, utrzymała poziom z września.

Za dość zaskakującą można natomiast uznać aż 4% podwyżkę cen mieszkań w Trójmieście.  Trzeba przypomnieć, że we wrześniu średnia cena metra kwadratowego spadła tu o 2%. Spowodował to wówczas wzrost liczby mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Ponadto średnia cena metra kwadratowego lokali wprowadzonych do sprzedaży była stosunkowo niska jak na ten rynek. W październiku sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Na trójmiejski rynek trafiły mieszkania droższe od średniej w ofercie, a ta skurczyła się z powodu niewystarczająco wysokiej podaży. Warto w tym miejscu nadmienić, że Trójmiasto było jedyną aglomeracją, w której deweloperzy mogli pochwalić się wzrostem tempa sprzedaży mieszkań. Pytanie, czy uda się je utrzymać w sytuacji, gdy mieszkania dostępne na rynku kosztują średnio niemal 14,3 tys. zł za m kw. Tym samym Trójmiasto coraz bardziej pozostawia w tyle Wrocław, gdzie jeszcze w styczniu tego roku mieszkania były nieco droższe.

Po raz kolejny warto zwrócić uwagę na Łódź, która jest w tym roku fenomenem. Co prawda średnia cena metra kwadratowego lokali dostępnych w ofercie firm deweloperskich przekroczyła w tym mieście pułap 10 tys. zł. Niemniej wciąż jest ono oazą stabilności wśród największych metropolii. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak średniej ceny mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 6%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-M

W pierwszej trójce najdroższych metropolii ceny mieszkań nie rosły tak szybko od czasu kryzysu finansowego w 2008 r. W ciągu 12 miesięcy nowe mieszkania dostępne w ofercie krakowskich deweloperów podrożały średnio na metrze aż o 26%, w Trójmieście – o 24%, a w Warszawie – o 18%.Ceny mieszkań - październik 2023-średnia cena m kw-K

Z punktu widzenia kupujących rosnące ceny w ofercie deweloperów znacznie lepiej obrazuje ich struktura. Na przykład w Krakowie, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 10 tys. zł skurczyła się w tym roku z 21% do 5%. W październiku z oferty krakowskich deweloperów praktycznie zniknęły mieszkania z ceną poniżej 9 tys. zł za metr. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 18% do 51%.Ceny mieszkań - październik 2023-struktura cena m kw

Spektakularne zmiany w strukturze cenowej odnotowano również m.in. w Warszawie i Trójmieście, gdzie jeszcze miesiąc wcześniej 13% mieszkań w ofercie deweloperów miało cenę poniżej 9 tys. zł za m kw. Obecnie udział takich lokali wynosi 9%. Natomiast z 17% do 34% zwiększył się odsetek takich, za które trzeba zapłacić ponad 15 tys. zł za metr.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

NFP za październik 2023: dolar może mieć problemy z umocnieniem

W ubiegłym miesiącu raport NFP przyniósł sporą niespodziankę. Przyrost miejsc pracy okazał się nad wyraz wysoki. Dobry rezultat był prawdopodobnie jednorazowym zjawiskiem i raczej w najbliższych miesiącach nie powinien być powtórzony. Na tamte dane kurs EUR/USD zareagował chwilowym spadkiem do 1,0485 po czym nastąpił wzrost do poziomu bliskiego 1,06. Od tamtego czasu notowania nie spadły poniżej wyznaczonego minimum i poruszały się w szerokiej konsolidacji pomiędzy 1,05 a 1,07. Dziś prognozy wskazują, że liczby październikowe będą gorsze od wrześniowych.

Wzrost liczby nowych etatów w październiku był prawdopodobnie nie tak spektakularny jak miesiąc wcześniej. Wg ankiety przeprowadzonej przez agencję Bloomberg ma on wynieść 180 tys. Prognozy wskazują, że stopa bezrobocia pozostanie niezmieniona (3,8 proc.). Również wskaźnik aktywności zawodowej ma się nie zmienić i wynieść 62,8 proc. Z kolei wzrost średniej płacy godzinowej prawdopodobnie uplasuje się na poziomie 4 proc. w relacji rok do roku. W tym tygodniu pewne wskazówki odnośnie rynku pracy dały inne publikacje. Ankieta JOLTS (przedstawiająca popyt na pracę i rotację pracowników) „wyszła” lepiej od prognoz, wynik (9553 tys.) był nieznacznie gorszy od poprzedniej wartości. Raport ADP wskazał 113 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym i był lepszy od rezultatu sprzed miesiąca (który był zaskakująco słaby). Publikacja okazała się jednak poniżej rynkowych oczekiwań. Dane o wysokiej częstotliwości, czyli tygodniowa liczba o zasiłek dla bezrobotnych okazały się gorsze. Widać tutaj początki zmiany trendu, jednak będzie to prawdopodobnie długotrwały proces.

Jeśli publikacje dzisiejsze okażą się bliskie prognozom, będzie to oznaczać, że rynek pracy ochładza się, jednak tempo tego procesu jest bardzo powolne. Wówczas Fed wciąż będzie mieć argumenty za tym aby pozostawić otwartą furtkę do dalszych podwyżek stóp. Powell i jego współpracownicy stają się jednak coraz bardziej ostrożni, mimo, że z gospodarki USA napływały do tej pory solidne dane. Dopóki inflacja pozostaje na kursie w stronę celu inflacyjnego, wg Fed nie ma pilnej potrzeby mocniejszego zacieśniania monetarnego.
Pomimo tych lepszych danych w ostatnim czasie (z kilkoma wyjątkami), dolar ma problemy z umocnieniem). Co prawda wg raportów CFTC przewagę mają obecnie pozycje „long” w dolarze, jednak wynik netto pozostaje stabilny i nie widać większej dynamiki wzrostu.
Prawdopodobieństwo pozytywnej niespodzianki w danych (wysoki odczyt NFP) jest mniejsze niż zaskoczenie na minus, zatem dolar może mieć dziś problemy z umocnieniem. Należy pamiętać, że do grudniowego posiedzenia FOMC poznamy jeszcze kilka istotnych raportów, ale ten z dzisiaj może przybliżyć nas do tego, co może zrobić Fed w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Spokojne zakończenie tygodnia

Na głównej parze walutowej świata nadal spokojnie. Ani środowa decyzja utrzymująca stopy procentowe w miejscu, ani dane makroekonomiczne nie są nas w stanie wyrwać z marazmu. Nawet ropa nie drożeje w obawie przed tym, co się wydarzy w weekend (jak jeszcze tydzień temu).

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy serię odczytów danych z USA. Rozpoczęło się Raportem Challengera, który podobnie jak środowy ADP nie spełnił oczekiwań analityków. Nie są to złe dane dla rynku pracy, ale oczekiwania po prostu były wyższe. Do tego doszły wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Obiektywnie rzecz biorąc 217 tysięcy to bardzo solidny parametr dla USA, jednakże znowu analitycy liczyli na mniej. Słabiej od oczekiwań zmieniały się też zamówienia na dobra, za to lepiej wypadły zamówienia w przemyśle. Finalnie w wyniku tych danych kurs dolara delikatnie osłabił się wobec euro. Warto jednak pamiętać, że odczyty te dają nadal dobre perspektywy w dalszym horyzoncie.

Na ropie dalej gorąco

Od czasu eskalacji konfliktu palestyńsko-izraelskiego na ropie nie brakuje kolejnych bodźców. Rynki jednak podchodzą do tego problemu coraz spokojniej. W rezultacie większy jest wpływ innych czynników. Jednym z nich są słabsze dane makroekonomiczne z Europy, które mogą rzutować w przyszłości na popyt na ropę. W zeszłym tygodniu mieliśmy na rynku duży strach przed wzrostami na koniec tygodnia w trosce o możliwe wydarzenia na Bliskim Wschodzie w weekend. W tym tygodniu to napięcie na razie jest znacznie mniejsze, co wcale nie oznacza, że jakimś dużym inwestorom nerwy nie puszczą wieczorem i nie zaczną w panice podkupywać surowiec.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Czeski Narodowy Bank nie zmienił wczoraj stóp procentowych. Pozostają one zatem na poziomie 7%. W rezultacie Czesi mają po raz pierwszy od lat realnie dodatnią stopę procentową. Inflacja spadła bowiem do poziomu 6,9%. Czesi jednak w przeciwieństwie do Polski mają bardziej konserwatywne podejście i nie rozpoczęli obniżek stóp procentowych przed zduszeniem inflacji. Analitycy niby oczekiwali utrzymania obecnego poziomu, ale patrząc na reakcje rynków, nie było tutaj pełnej zgody. Najlepiej świadczy o tym gwałtowne umocnienie czeskiej korony po decyzji. Oznacza to, że część inwestorów grała już wcześniej pod obniżki stóp procentowych i teraz odwracała pozycje.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,
15:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – październik 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 53,3% rdr do 30,1 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 71,1% rdr do 182,8 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 70,7% rdr do 13,7 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 0,9% rdr do 10,5 TWh

W październiku 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 31,5 mld zł, czyli o 42,8% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 53,3% rdr do poziomu 30,1 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,37 mld zł, o 46,4% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec października wyniosła 71 582,26 pkt. i była o 41,9% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w październiku odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 56,5% rdr do poziomu 184,0 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 71,1% rdr i wyniosła 182,8 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w październiku wyniosła 531,4 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w październiku wyniósł 1,3 mln szt., czyli o 1,6% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 3,2% rdr do poziomu 893,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 1,1% rdr do 259,1 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 7,9% rdr do 128,9 tys. szt.

W październiku odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 11,6% rdr do poziomu 220,9 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 90,0% rdr do 144,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec października 104,6 mld zł, wobec 93,8 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 3,5% rdr do poziomu 515,2 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 33,3 mld zł wobec 12,3 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 171,7% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w październiku br. 13,7 TWh, co oznacza wzrost o 70,7% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 118,3% rdr do poziomu 5,6 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 48,4% rdr do poziomu 8,1 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 0,9% rdr do 10,5 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 34,8% do poziomu 1,4 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 10,5% rdr do poziomu 9,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”), na rynku spot wyniósł 1,2 TWh, co oznacza spadek o -1,7% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 32,6% rdr do poziomu 7,7 ktoe.

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 2,3% rdr, do wolumenu 3,3 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w październiku 2023 r. wyniosła 696,4 mld zł (156,6 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 414 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 347,8 mld zł (303,0 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w październiku 2023 r. zadebiutowały akcje spółek: XPLUS oraz DRAGO ENTERTAINMENT. Były to przejścia z NewConnect.

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółek: SCANWAY S.A. (wartość oferty: 11,4 mln zł) oraz SOFTWARE MANSION S.A. (wartość oferty: 2,4 mln zł).

W październiku br. na GPW odbyły się 22 sesje giełdowe, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

TIM: Przychody w październiku niższe niż rok temu, ale wyższe niż we wrześniu

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2023 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 120,1 mln zł (-6,7% rdr.).

Szacowana sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów osiągnęła w minionym miesiącu niemal 84,7 mln zł (-2,9% rdr.).

Całkowite szacowane skumulowane przychody TIM-u ze sprzedaży po dziesięciu miesiącach 2023 r. zbliżyły się do 1,2 mld zł (1,17 mln zł, tj. -3,8% rdr.), zaś pochodzące ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów – do 795 mln zł (794,8 mln, tj. -6,4% rdr.).

– Jesień jest tradycyjnie czasem największego popytu na artykuły elektrotechniczne. Nie dziwi zatem, że październik to trzeci najlepszy sprzedażowo miesiąc bieżącego roku po marcu i czerwcu, a zanotowane przychody są wyższe niż we wrześniu. Jednocześnie widzimy jak na dłoni, że sytuacja rynkowa jest trudna. Za nami trzeci kolejny miesiąc, w którym osiągnęliśmy przychody niższe niż w analogicznym okresie 2022 roku – przyznaje Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA. – Powodem do optymizmu jest stale rosnące grono kupujących w TIM-ie. W październiku 2023 roku obsłużyliśmy ponad 21,5 tysiąca klientów. Oznacza to drugi najlepszy rezultat w tym roku po rekordowym marcu – zresztą podobnie jak w przypadku klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – dodaje Piotr Nosal.

Deweloperzy o kontrowersyjnych zmianach w prawie

Pod koniec września ruszyła reforma planowania przestrzennego. Zgodnie z przepisami do końca grudnia 2025 r. każda gmina powinna mieć uchwalony plan ogólny, który określi, co i gdzie można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. – Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Są obawy, że komplikacje przy realizacji reformy mogą wpłynąć na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

W wielu polskich gminach brakuje dziś planów zagospodarowania przestrzennego. Główne powody są dwa: opracowanie takiego dokumentu kosztuje mnóstwo pieniędzy i mnóstwo pracy. Zamiast tego samorządy sporządzają studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a jeśli nie ma planów, wydają inwestorom indywidualne decyzje o warunkach zabudowy i zagospodarowania danego terenu. To jednak się zmieni.

Przypomnijmy: zgodnie z przyjętą nowelizacją ustawy o planowaniu przestrzennym każda gmina będzie musiała mieć uchwalony plan ogólny, który określi, gdzie i co można budować. Bez takiego dokumentu trudno będzie o jakąkolwiek inwestycję. Jak podaje Ministerstwo Rozwoju i Technologii, cele reformy to uproszczenie procedur i poprawa ładu przestrzennego.

Burmistrz: zmiany potrzebne, ale czasu mało

Ustawodawca argumentuje, że gminy muszą otrzymać mocniejsze narzędzia, ponieważ przedsiębiorcy potrzebują jasnych reguł inwestowania, a i mieszkańcy wnioskują o ochronę cennych terenów przed chaotyczną zabudową. Niestety, samorządy nie otrzymały jeszcze wszystkich wytycznych, nie wszyscy urzędnicy zostali przeszkoleni, na bardziej szczegółowe informacje czekają również urbaniści. Tymczasem zegar zaczął tykać, samorządy mają czas na uchwalenie planów ogólnych do grudnia 2025 r. – mówi Rafał Bieńkowski z portalu ogłoszeniowego Nieruchomosci-online.pl.

Jeśli dana gmina tego nie zrobi, od 2026 r. nie będzie mogła uchwalać planów miejscowych i wydawać inwestorom decyzji o warunkach zabudowy.

Mówimy o nowelizacji ustawy, która w istocie jest głęboką reformą całego systemu planowania przestrzennego. Zmiany są potrzebne i pożądane, ale nie w takim trybie. W mojej ocenie 2 lata na przygotowanie planu ogólnego to zbyt mało. Cały czas czekamy na przepisy wykonawcze do ustaw, szkolenia oraz środki finansowe, które były deklarowane przez ministerstwo. W naszej ocenie koszty opracowania planu będą co najmniej dwa razy wyższe niż zakładano. Z drugiej strony liczba firm urbanistycznych na rynku jest ograniczona – mówi Robert Waraksa, burmistrz Olsztynka na Mazurach.

I dodaje: – Nasze obawy budzi także kwestia odszkodowań, bo plany ogólne mają być z nich zwolnione, a jednocześnie mogą istotnie ograniczać prawo do zabudowy nieruchomości. Nie wszystkim mieszkańcom to się spodoba. To samorządy będą musiały wziąć na siebie ostatecznie odpowiedzialność za wdrażanie reformy planowania przestrzennego. A czasu jest coraz mniej.

Czy reforma wpłynie na ceny mieszkań?

Reforma planowania przestrzennego to temat, którym od miesięcy żyje oczywiście branża deweloperska.

Deweloperzy, z którymi rozmawiamy, podkreślają, że to krok w dobrą stronę, ale mają wątpliwości, czy gminy będą w stanie uchwalić plany w tak krótkim czasie. Widoczne są obawy, czy komplikacje przy realizacji reformy nie wpłyną na wyższe ceny gruntów, a w konsekwencji mieszkań – mówi Rafał Bieńkowski z Nieruchomosci-online.pl.

Takiego zdania jest m.in. Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home: – Mając na uwadze dotychczasową praktykę samorządów i to, ile czasu zajmowało uchwalenie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, istnieje ryzyko, że gminy nie będą w stanie uchwalić planów ogólnych do końca grudnia 2025 r. I to z przyczyn niezależnych od nich, jak np. brak wystarczającej liczby pracowników, brak szkoleń, brak środków finansowych, co mogłoby spowodować paraliż inwestycyjny. Zmiany na pewno przełożą się w najbliższym czasie na znaczny wzrost wniosków o warunki zabudowy, a tym samym na dłuższy termin uzyskiwania tych decyzji. Inwestorzy będą się bowiem starali uzyskać decyzje WZ przed 1 stycznia 2026 r., aby zapewnić sobie możliwość realizacji inwestycji na posiadanych już gruntach. W naszej ocenie zmiana ta może też się przełożyć na wzrost cen działek objętych już miejscowymi planami, mniejszą liczbę transakcji zakupu działek, a co za tym idzie, mniejszą liczbę inwestycji i wyższe ceny mieszkań – mówi.  

Mariola Żak w samej idei przedmiotowej nowelizacji dostrzega jednak bardzo duży potencjał. – Według nas jest to jak najbardziej słuszna idea i wydaje nam się, że również taki oddźwięk jest na rynku. Jeśli rzeczywiście udałoby się przeprowadzić tę reformę w sposób mądry i wyważony, to mogłaby ona wnieść bardzo wiele pozytywnych aspektów, m.in. uregulowanie przeznaczenia działek, uproszczenie i przyspieszenie procedury uzyskiwania pozwoleń na budowę. A to z kolei mogłoby przełożyć się na większą liczbę działek, ich niższe ceny i w dalszej kolejności niższe ceny mieszkań – uważa.

Jak dodaje, zmiany są konieczne, ponieważ w Polsce od lat trwa kryzys gospodarki przestrzennej, co wyraźnie widać w danych statystycznych: – Na koniec 2021 r. łączna powierzchnia gmin pokryta planami miejscowymi wynosiła zaledwie 31,7 proc. powierzchni kraju. Dodatkowo prawie 1/3 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego procedowana jest ponad 3 lata.

Deweloper: nie możemy nagle zaciągnąć hamulca

Dawid Wrona z firmy Archicom również dostrzega potrzebę uporządkowania zapisów prawnych związanych z planami zagospodarowania przestrzeni.

Przede wszystkim potrzebne jest ujednolicenie we wszystkich miastach podejścia do np. wydawania pozwoleń czy warunków zabudowy. Takie przepisy są po prostu konieczne, ale czy jest szansa, że nastąpi to w najbliższym czasie, czyli w perspektywie roku, dwóch czy trzech lat? Tu jestem sceptycznie nastawiony. Wydaje się to mało prawdopodobne ze względu na skalę zmian, jakie należy wdrożyć – mówi członek zarządu Archicom, dyrektor zarządzający ds. sprzedaży i marketingu.

Dawid Wrona przypomina, że już teraz urzędnicy rozpatrują tak dużo wniosków, że prowadzi to do zatorów w wydawaniu decyzji: – Jeśli sytuacja nie poprawiła się przez ostatnią dekadę, trudno oczekiwać, że nastąpi to nagle w perspektywie roku czy dwóch lat. Widzimy więc pewne ryzyko w tym, co może wydarzyć się po 2025 r., gdy urzędy np. nie będą mogły wydawać dokumentacji, oraz jak nowe regulacje wpiszą się w urzędową rzeczywistość.

Z drugiej strony deweloperzy funkcjonują w tak dynamicznej branży, że trudno jest im oceniać i prognozować, co może wydarzyć się za pół roku.

Mam tu na myśli nie tylko kwestie związane z pozwoleniami, ale także dostępność i ceny gruntów pod nowe inwestycje mieszkaniowe. Waga, na której na jednej szali są ryzyka, a na drugiej szanse, mniej więcej stale wskazuje równowagę pomiędzy tymi zjawiskami w świecie deweloperów. Trzeba na bieżąco dopasowywać się do sytuacji i reagować na nowe zjawiska pojawiające się w branży. Z pewnością nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, że zaciągamy nagle hamulec i wstrzymujemy zakupy nowych działek pod kolejne projekty. Dążymy to tego, aby być deweloperem pierwszego wyboru, a to wymusza na nas potrzebę zachowania ciągłości biznesowej – podkreśla Dawid Wrona.

I dodaje: – Liczymy na dialog pomiędzy biznesem, urzędami, organizacjami rządowymi i społecznymi, aby wspólnie przygotować jak najlepsze rozwiązania dla całego segmentu mieszkaniowego. Tylko w ten sposób wypracujemy konsensus na linii inwestorzy-samorządy i wszyscy będziemy mogli płynnie funkcjonować w oparciu o nowe zapisy, dając zarazem każdemu Polakowi możliwość zakupu własnego M.

FPP: Inflacja zjadła kontrakty publiczne. Waloryzacja korzystna także dla zamawiających

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że koszty wykonawców zamówień publicznych drastycznie wzrosły w wyniku inflacji i presji płacowej. Obecnie szczególnie dotkliwy staje się ogromny wzrost kosztów pracy, który będzie się jeszcze bardziej nasilać. Wynika to z niezwykłego, dwukrotnego wzrostu płacy minimalnej w ciągu dwóch kolejnych lat, tj. w 2023 i 2024 roku, o niemal 20%.

Dlatego konieczna jest waloryzacja – co będzie korzystne zarówno dla wykonawców, jak i zamawiających. Dla wykonawców waloryzacja to jedyny ratunek przez stratami w długoterminowych umowach na rzecz instytucji państwowych i samorządowych. Dla zamawiających waloryzacja kontraktów jest rozwiązaniem korzystniejszym niż rozpisanie nowego postępowania, nie zakłóca płynności dostaw i usług, pozwala też zamawiającym oszczędzić czas i środki, które byłyby konieczne przy rozpisaniu nowego przetargu. Nowy przetarg dostarczy zaktualizowane oferty, których ceny uwzględnią dzisiejsze warunki realizacji usług i będą znacznie wyższe.

Z punktu widzenia utrzymania dyscypliny finansów publicznych współpraca z dotychczasowym wykonawcą zazwyczaj jest tańsza i efektywniejsza niż nowy przetarg. To przekonanie ustawodawcy w swoich opiniach podzielili: Prezes Urzędu Zamówień Publicznych i Prokuratoria Generalna RP.

„Obecna sytuacja makroekonomiczna sprawia, że jako dostawca nie mamy już możliwości realizacji usługi, przy zachowaniu dotychczasowych standardów. Utraciliśmy równowagę ekonomiczną, która panowała między w dniu podpisywania umowy. Nie tylko zachowanie jakości usług, ale nawet ich świadczenie będzie wymagać zwiększenia kwoty wynagrodzenia wynikającej z naszej umowy o ponad 20 procent. Przywrócenie realnej wartości wynagrodzenia z dnia zawarcia umowy, zapewni zwrot poniesionych kosztów i wyjście ze spirali strat w kontraktach publicznych. W  przeciwny razie będzie bardzo trudno utrzymać stabilność firmy i zatrudnienie” – wyjaśnia wykonawca zamówień publicznych w branży usług.

„Istnieją podstawy prawne umożliwiające zmianę wynagrodzenia. Jest to przede wszystkim art. 455 ust. 1 pkt. 4 Prawa Zamówień Publicznych. Aby zachęcać zamawiających do waloryzacji wynagrodzeń ustawodawca wprowadził dodatkowo przepis szczególny – art. 48 ustawy z dnia 7 października 2022 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Celem ustawodawcy jest zapobieżenie rozwiązywaniu umów o zamówienie publiczne w sytuacjach nieprzewidzianych i nadzwyczajnych. A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia” – podkreśla Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

„W mojej ocenie opinie UZP i Prokuratorii mają uniwersalne znaczenie. Zwróćcie Państwo uwagę na konstrukcję prawa zamówień publicznych. W art. 436 i 439 mówimy o klauzulach waloryzacyjnych, które dotyczą standardowych sytuacji. Natomiast sytuacji niestandardowych, nadzwyczajnych dotyczy przepis art. 455 ust. 1 pkt 4” – wskazał Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

„Aktualne są nasze rekomendacje, szczególnie co do stanu prawnego. Jeżeli zmiany na rynku mają charakter gwałtowny i nie były możliwe do przewidzenia, zamawiający uprawniony do tego, żeby – w zgodzie z Prawem Zamówień Publicznych – dokonać waloryzacji w koniecznym zakresie. My sami to rekomendujemy, gdy mamy na to wpływ. Sami też napisaliśmy w naszych rekomendacjach, że mogą być sytuacje takie, w których niedokonanie waloryzacji nie musi być oceniane jako działanie gospodarne. Czyli, że to waloryzacja w określonych sytuacjach może być działaniem właściwym dla dobrego gospodarza. Jednak warunkami takiego działania jest jego prawna dopuszczalność oraz ocena, że waloryzacja jest działaniem korzystniejszym niż doprowadzenie do ziszczenia się scenariusza alternatywnego” – zaznaczył Mariusz Haładyj, Prezes Prokuratorii Generalnej RP podczas Kongresu FPP „Dialog o gospodarce”.

Stanowisko Prokuratorii Generalnej RP /wyciąg/:

„Prokuratoria Generalna rozumie waloryzację wynagrodzenia jako urealnienie wynagrodzenia wykonawcy z uwagi na wzrost cen materiałów lub innych kosztów niezbędnych do realizacji umowy, który skutkuje powstaniem znacznej nierównowagi ekonomicznej stron umowy. Wobec ryzyka występowania zjawisk trudnych lub nawet niemożliwych do przewidzenia na etapie zawierania umowy, a mających przemożny wpływ na procesy gospodarcze (np. konflikt zbrojny, pandemia), stosowanie mechanizmów waloryzacji wynagrodzenia jest w wielu przypadkach uzasadnione, a wręcz konieczne (…). Niedokonanie waloryzacji wynagrodzenia wykonawcy może nie tylko poważnie zachwiać równowagą ekonomiczną stron na niekorzyść wykonawcy, ale częstokroć może prowadzić do negatywnych konsekwencji dla zamawiającego, tj. do skutków mniej korzystnych niż stosowna zmiana umowy.”

Polska gospodarka funkcjonuje w sytuacji bardzo wysokiej niepewności i nieprzewidywalnej zmienności (dynamicznego wzrostu) kosztów. Doświadczmy najwyższej od 25 lat inflacji, a tym samym wzrostu cen.

Sukcesywny wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP (±2,5%) występował od marca 2021 do lutego 2023. Rekordowa inflacja CPI na poziomie 18,4% w lutym 2023 była najwyższa od grudnia 1996 roku, czyli od ponad 25 lat. Wzrost cen nastąpił we wszystkich głównych kategoriach towarów i usług. Stopa inflacji (we wrześniu 2023 inflacji CPI wyniosła 8,2%) jest wciąż trzykrotnie wyższa od celu inflacyjnego NBP. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej inflacja w Polsce w 2024 r. wzrośnie na skutek podwyżki płacy minimalnej i wprowadzonych środków fiskalnych.

Obserwujemy presję płacową wynikającą z drastycznego przyrostu płac: minimalnej i średniej.

W 2023 roku minimalne wynagrodzenie wzrosło o prawie 20%, a w 2024 wzrośnie o kolejne ~20%. Po raz pierwszy w ciągu dwóch lat płaca minimalna wzrośnie o ponad 40 proc. 2024 rok będzie drugim rokiem, po 2023, z dwoma podwyżkami płacy minimalnej. Ta nadzwyczajna – pierwsza taka sytuacja, jest skutkiem prognozowanej na następny rok inflacji powyżej 5%. Jak podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polski, zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę z 2002 roku, przy wyliczaniu dolnej granicy propozycji płacy minimalnej należy wziąć pod uwagę różnicę między prognozowaną inflacją na rok miniony a tym, jaka była ona faktycznie. Różnica w 2022 r. była niespotykanie wysoka. Prognozy wskazywały inflację na poziomie kilku procent, a faktycznie inflacja wyniosła kilkanaście procent.

Rekordowe podwyżki płacy minimalnej spowodowały olbrzymią presję płacową pracowników zarabiających średnią krajową. Mam dziś najwyższy w historii wzrost przeciętnego wynagrodzenia – przekraczający już 16 % r/r. Jeszcze nigdy różnica procentowa między wzrostem minimalnego, a średniego wynagrodzenia nie była tak mała. Co oznacza, że dla przedsiębiorców wzrost minimalnego wynagrodzenia niesie ze sobą kolejny wzrost – na podobnym poziomie – wynagrodzeń pozostałych pracowników.

Wzrost kosztów finansowych w wyniku rosnących odsetek od kredytów bankowych

W okresie między październikiem 2021 r., a wrześniem 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) co miesiąc podnosiła stopy procentowe. Spowodowało to wzrost stopy referencyjnej z 0,10% do 6,75 (najwyższy od 2008 roku). Obecnie (wrzesień 2023 r.) stopa referencyjna dla kredytów wynosi 5,75%, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost realnego kosztu finansowego w okresie ostatnich dwóch lat.

Pokolenia Z i X chcą robić zakupy przy wsparciu AI

  • Niemal 9 na 10 przedstawicieli pokolenia Z i Millenialsów uważa, że sztuczna inteligencja (AI) może usprawniać zakupy online i chce korzystać z tego typu rozwiązań.
  • Porównywanie cen i wyszukiwanie promocji to główne obszary, w których AI ma usprawniać zakupy internetowe.
  • Zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wynika m.in. z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów online. Aż 73% Zetek często doświadcza problemów na etapie finalizacji zakupów i płatności.
  • Niektóre rozwiązania AI można wdrażać w partnerstwie z firmami oferującymi usługi finansowe.

AI potrzebna w e-handlu

Jak wynika z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez firmę badawczą Harris Poll[1] zarówno Zetki jak i Millenialsi chcą korzystać ze sztucznej inteligencji podczas zakupów online. W grupie Zetek taką deklarację składa aż 88% badanych, a wśród Millenialsów 86%. Pozytywnie nastawienie do AI jest widoczne także w wynikach badania dotyczącego korzystania z asystentów zakupowych. Odpowiednio 55% i 52% respondentów jest zainteresowanych korzystaniem z asystentów AI, którzy uproszczą zakupy, będą identyfikować ich potrzeby, a także sprawią, że zakupy będą bardziej wygodne. 51% przedstawicieli pokolenia Z twierdzi też, że jest zainteresowanych doświadczeniami zakupowymi w rzeczywistości rozszerzonej (AR). „Pokolenia Z i Millenialsów to ogromna grupa konsumentów, która nie tylko akceptuje wykorzystywanie AI, ale wręcz oczekuje tego typu rozwiązań w e-handlu. To wyraźny sygnał dla sektora, który wskazuje kierunki rozwoju na najbliższe lata.” – tłumaczy Daniel Malinowski, zrządzający fintechem Mokka w Polsce.

Pokolenia wrażliwe cenowo

Jak wynika z badań, oszczędzanie wydaje się być priorytetem dla kupujących z pokolenia Z w kontekście korzystania z AI. Niemal połowa (47%) respondentów z pokolenia Z wymienia porównywanie cen jako główny obszar, w którym sztuczna inteligencja ma usprawniać zakupy online. Znajdowanie okazji wymieniane jest jako inny, ważny obszar, w którym AI jest potrzebna (45%). Sztuczna inteligencja ma też zapewniać rekomendacje ofert i produktów (41%) oraz pomoc podczas zakupów (37%). 28% badanych wskazała ponadto na rolę AI w dostępie do recenzji produktów.

Problemy z finalizacją zamówień

Użyteczność i zapotrzebowanie na rozwiązania sztucznej inteligencji wydają się wynikać z trudności, które młodsze grupy konsumentów napotykają podczas zakupów w sieci. Według badania, niemal trzy czwarte (73%) Zetek doświadcza problemów podczas finalizacji transakcji, co powoduje, że aż 40% rozważa rezygnację z zakupów, 37% porzuca koszyk, a 22% twierdzi, że tego rodzaju doświadczenie obniżyło ich postrzeganie marki. Nadmiar reklam, konieczność zalogowania się lub tworzenia konta oraz nieodpowiednie rekomendacje produktów to tylko niektóre problemy, które napotykają kupujący.

Od AI do usług finansowych

Wiele problemów konsumentów można już teraz ograniczać korzystając z rozwiązań udostępnianych przez platformy finansowania zakupów. Dzięki np. aplikacjom BNPL można tworzyć spersonalizowane rekomendacje produktów, analizować ryzyko kredytowe, pomagać w zarządzaniu płatnościami i budżetem, a także analizować dane zakupowe, co pozwala firmom e-commerce lepiej zrozumieć klientów i rynkowe trendy. „Dzięki BNPL temu można szybko poprawić personalizację ofert, zarządzać płatnościami oraz dostosować doświadczenie zakupowe klientów. Takie partnerstwo pozwala skoncentrować się na usprawnianiu procesów zakupowych i finansowych, co przekłada się na korzyści zarówno dla klientów, jak i sklepów” – wyjaśnia Daniel Malinowski, zarządzający fintechem Mokka.

[1] Badanie The Harris Poll na grupie 6023 respondentów w wieku 18-78 lat w krajach Europy, USA, Japonii i Australii, 2023 r..