Jakość oliwy z oliwek: kontrola Inspekcji Handlowej

Brak jakichkolwiek oznaczeń w języku polskim to przykład nieprawidłowości związanych ze sprzedażą konsumentom oliwy z oliwek. W ubiegłym roku Inspekcja Handlowa skontrolowała 313 partii tych produktów.

Kontrole miały miejsce w I, II i III kwartale 2014 r. Objęły one 80 placówek handlowych na terenie całego kraju (76 sklepów i 4 hurtownie) i 313 partii oliwy z oliwek z czego 220 partii to oliwa najwyższej jakości z pierwszego tłoczenia. Nieprawidłowości stwierdzono w przypadku 61 partii produktów (19,5 proc.).

Zastrzeżenia IH dotyczyły głównie nieprawidłowego oznakowania (16 proc. partii). Kwestionowano m.in. brak jakichkolwiek oznaczeń w języku polskim a także brak obowiązkowego oznaczenia pochodzenia. Zastrzeżenia budziły też m.in. nieprawdziwe informacje na opakowaniach przypisujące produktowi szczególne właściwości np. wolna od bakterii chorobotwórczych z uwagi na właściwości produktu.

Badania laboratoryjne, którym poddano 25 partii oliwy wykazały, że 3 partie oliwy nie spełniają wymagań jakościowych. Nieprawidłowości polegały na zawyżonej wartości współczynnika ekstynkcji K232, który określa procent pośredniego utlenienia składników oliwy. Im mniejsza wartość tego współczynnika, tym lepsza jakość oliwy*. Kontrolerzy IH zakwestionowali też 7 partii oliwy, która była oferowana konsumentom po przekroczeniu daty minimalnej trwałości.

W następstwie kontroli z powodu różnych zastrzeżeń Inspekcja Handlowa nakazała wycofanie z obrotu 21 partii oliwy. Ponadto IH nałożyła 6 kar pieniężnych, skierowała też 3 zawiadomienia do nadzoru sanitarnego i 8 zawiadomień do wojewódzkich inspektoratów jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

 

CEO Magazyn Polska

 

Grecka tragedia może potrwać dłużej, niż myślimy

Należy podkreślić, że ostateczne porozumienie z Grecją w najbliższym czasie nie nastąpi. Sytuacja stale się pogarsza, jednak bankructwo w nadchodzących tygodniach jest wysoce nieprawdopodobne. Nikt nie jest gotowy na takie ryzyko. EBC udowodnił tę tezę, kiedy pod koniec marca podwyższył pułap pomocy w zakresie płynności ELA dla greckich banków. Rozstrzygnięcie polityczne zostanie osiągnięte, jednak będzie to długotrwały proces.

Realnie groźną datą dla Grecji jest 20 lipca, kiedy zapada termin spłaty 3,5 mld EUR na rzecz EBC. Tymczasem Grecja jest na razie w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań finansowych. W szczególności, kraj ten ma poduszkę finansową, tj. warte 87 mld EUR aktywa finansowe w postaci udziałów w greckich spółkach publicznych i bankach. Ostatni raport datuje się na wrzesień 2014 r., a zatem można przyjąć, że w ostatnich miesiącach kwota ta uległa zdecydowanej amortyzacji. Wystarczy jednak do spłaty należności MFW w nadchodzących tygodniach.

W pespektywie krótkoterminowej, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie zawarcie niepewnego porozumienia w postaci niewielkich pożyczek i odroczenia realizacji obietnic socjalnych składanych przez grecki rząd, co pozwoli zyskać na czasie. Porozumienie może również obejmować przedłużenie terminu spłaty długu do 50 lat i przeprowadzenia kontroli kapitałowych, aby zapobiec panice bankowej. W marcu z greckich banków wypłacono w sumie 2,5 mld EUR, co mimo wszystko stanowi kwotę mniejszą, niż miesiąc wcześniej. Ogółem od początku roku z greckich banków wypłacono kwotę 22,3 mld EUR. Suma wypłat jest bardzo wysoka, jednak odpowiada zaledwie około jednej siódmej ogólnej kwoty depozytów bankowych w styczniu.

Tymczasowe porozumienie nie wystarczy, by rozwiązać problem kryzysu, ponieważ greckie zadłużenie jest nadal na niespłacalnym poziomie. Przedłużenie okresu spłaty do 50 lat to najczęściej wymieniane przez wierzycieli rozwiązanie, jednak nie zmniejszy ono ogólnego obciążenia długiem i nie zapewni rządowi wystarczającej elastyczności, aby pobudzić wzrost gospodarczy. W tej sytuacji Grecja jest niemalże skazana na porażkę i dekadę reżimu oszczędnościowego.

Grecja potrzebuje własnego katharsis, aby rozpocząć na nowo. Wszyscy wiemy, że jedynym sposobem byłaby restrukturyzacja długu, jednak ta kwestia jest obecnie delikatna pod względem politycznym. Temat ten może zostać poruszony dopiero za dwa czy trzy lata, po wyborach w Hiszpanii (2015 r.), we Francji i w Niemczech (2017 r.). W idealnym świecie, obniżenie zadłużenia wynosiłoby 50% czy 60%, jednak żadne z państw członkowskich UE nie jest gotowe na taką stratę. Bardziej racjonalna byłaby obniżka o 30% i mogłoby to być korzystne rozwiązanie zarówno dla Grecji, jak i dla jej wierzycieli.

W takim przypadku reakcja rynku byłaby nieprzewidywalna. Mógłby nastąpić krótkoterminowy efekt powodujący wzrost stóp procentowych dla zadłużonych państw południowoeuropejskich, takich jak Włochy. Wiele funduszy hedgingowych uznałoby to wydarzenie za okazję osiągnięcia łatwego zysku. Zakres negatywnego oddziaływania byłby jednak bardzo ograniczony, ponieważ sektor prywatny nie jest niemal w ogóle zaangażowany w Grecji, a UE dysponuje wieloma instrumentami umożliwiającymi powstrzymanie panicznej sprzedaży: luzowaniem ilościowym EBC, programem OMT (bezpośrednich transakcji monetarnych), ESM (Europ13ejskim Mechanizmem Stabilności) oraz unią bankową. Bankructwo wydaje się najmniej negatywnym rozwiązaniem greckiego dramatu, który stwarza realne zagrożenie dla ożywienia gospodarki europejskiej.

Christopher Dembik, Saxo Bank

saxo bank

Pracodawcy o programie „Pierwsza praca”

100 tys. miejsc pracy dla młodych ma zapewnić program „Pierwsza praca”, który dzisiaj przedstawił prezydent Bronisław Komorowski.

Komentarz dr Grzegorza Baczewskiego, dyrektora departamentu dialogu społecznego i stosunków pracy Konfederacji Lewiatan

Sytuacja osób młodych, kończących edukację jest trudna. Długo szukają pierwszej pracy i często muszą przejść przez kilka miejsc zanim znajdą coś na dłużej. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich, ale jest to znacząca grupa, ok. 300 tys. osób młodych zarejestrowanych w urzędach pracy jako bezrobotne. Jednocześnie pracodawcy często nie decydują się na ich zatrudnienie, zakładając, że osoba, która nie ma doświadczenia zawodowego, będzie wymagała dłuższego wdrożenia do pracy i w związku z tym jej produktywność w początkowym okresie nie zrównoważy ponoszonych kosztów zatrudnienia.

Dlatego pomysł polegający na dopłacie do pensji młodych pracowników w początkowym okresie pierwszej pracy jest zasadny, o ile dotyczy tych osób, którym trudno byłoby inaczej znaleźć pracę. Nie ma natomiast sensu dopłacać do zatrudnienia tych, których pracodawcy chętnie zatrudniliby i bez publicznego wsparcia. Dopłaty powinny otrzymać osoby, które przez dłuższy czas tej pierwszej pracy znaleźć nie mogą. Warto przy tej okazji wykorzystać pozytywne doświadczenia jakie wynikają z dotychczasowego stosowania bonów dla młodych bezrobotnych na szkolenie, staże i zatrudnienie. Instrumenty te pozwalają młodym ludziom decydować gdzie chcą odbyć staż czy znaleźć zatrudnienie. To oni wyszukują dla siebie takie miejsca stażu, czy pracy, które pozytywnie przełożą się na ich dalszą karierę. Z drugiej strony, instrument ten wymusza ich aktywność, są zobowiązane znaleźć dla siebie szkolenie, pracę lub staż, a nie czekają, aż ktoś ich tam skieruje.
Dotarcie z pomocą do właściwych adresatów powinno być gwarantem, że pieniądze publiczne zostały dobrze wydane.

Dlatego dyskusyjnym elementem programu jest wprowadzanie dodatkowych warunków odnośnie zobowiązania pracodawcy do zatrudnienia osoby młodej na kolejny rok po ustaniu wsparcia. Mechanizm taki w miarę sprawdza się w przypadku zatrudnienia subsydiowanego z urzędu pracy, jednak rok to długo i wielu przedsiębiorców może mieć problem z wzięciem na siebie takiego zobowiązania. Ponadto gwarancja zatrudnienia nie powinna być bezwzględna. Nie powinniśmy na początku kariery uczyć młodych ludzi, że praca to jest coś co się należy niezależnie od naszego w nią zaangażowania, jej wyników i prezentowanych postaw. Umowa o pracę to wzajemne zobowiązania i jeżeli jedna ze stron nie stosuje się do warunków umowy, druga powinna mieć możliwość odstąpienia od niej. Mamy nadzieję, że proponowany program przewiduje takie rozwiązania, które zapewnią odpowiednie nim zainteresowanie i ze strony osób młodych i przedsiębiorców. Wymaga to jednak poznania bliższych szczegółów.

Konfederacja Lewiatan

Polska gospodarka rośnie szybciej

PKB wzrósł w pierwszym kwartale 2015 r. o 3,5 proc. – podał GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Mówienie o polskiej gospodarce przestaje być mile widziane przez „szeroką publiczność”, a szczególnie mówienie o gospodarce dobrze. Jednak zaryzykuję. Polska gospodarka rośnie. Wskazywały na to miesięczne dane z okresu styczeń-marzec br. dotyczące mi.in. sprzedaży detalicznej, która w ciągu 1. kwartału wzrosła o 4,4 proc. (w cenach stałych), produkcji sprzedanej przemysłu, która wzrosła o 5,3 proc., zatrudnienia, które może rośnie zbyt wolno jak na nasze oczekiwania, ale jednak było wyższe w firmach 10+ o 1,1 proc., a przede wszystkim wynagrodzeń, które realnie wzrosły o 5,6 proc. I eksport – po 3. miesiącach wzrósł on o 7,7 proc. (w zł) przy wzroście importu o 1,4 proc., co powinno dać dodani wkład eksportu netto do wzrostu PKB.

Dzisiejsze dane GUS co prawda nie prezentują struktury wzrostu PKB, ale nie moglibyśmy osiągnąć 3,5 proc. gdyby gospodarstwa domowe nie mogły lub nie chciały zwiększać swoich wydatków na konsumpcję. A te rosną tym silniej im bardziej stabilna jest sytuacja na rynku pracy.
Nie byłoby także wzrostu PKB na poziomie 3,5 proc., gdyby nie było inwestycji, a także gdyby przedsiębiorstwom nie udawało się zwiększać sprzedaży poza rynek polski.

Sytuacja w większości krajów UE, czyli u naszych głównych partnerów handlowych, poprawia się. A to oznacza, że w kolejnych kwartałach możemy liczyć na rosnący popyt zewnętrzny, co będzie wspierać polską gospodarkę. I ciągle będzie to wzrost bezinflacyjny (przynajmniej do 3. kwartału). Wszystko to oznacza, że Jan i Maria Kowalscy mogą liczyć na coraz lepszą sytuację na rynku pracy, a także – jeśli posiadają potrzebne i poszukiwane na rynku kompetencje – na jeszcze większy niż dotychczas wzrost wynagrodzeń. A firmy na nowe zamówienia.
Możemy zatem liczyć w całym 2015 r. na wzrost gospodarki nie mniejszy niż 3,6-3,7 proc. Chyba, że zmaterializują się ryzyka wynikające chociażby z konfliktu Rosji z Ukrainą, czy możliwości Grexit’u.

Konfederacja Lewiatan

Grupa Azoty wyniki finansowe za IQ 2015

0

Grupa Azoty zakończyła okres pierwszego kwartału 2015 roku przychodami ze sprzedaży na poziomie ponad 2,8 mld zł (wobec 2,7 mld zł w IQ 2014r.) przy zysku netto na poziomie blisko 306 mln zł (wobec 151 mln zł w IQ 2014r.).

Jakie telefony i akcesoria GSM kupują Polacy?

Czasy, kiedy telefon służył nam tylko i wyłącznie do wykonywania połączeń i pisania krótkich wiadomości tekstowych są daleko za nami. Współcześni użytkownicy komórek wykorzystują je do wielu innych czynności – związanych z pracą czy spędzaniem wolnego czasu. Telefon staje się spersonalizowanym źródłem rozrywki, komunikatorem i oknem na świat. Przed producentami akcesoriów GSM otwiera to ocean możliwości. Chcąc zwiększyć komfort użytkowania, konsumenci zwracają uwagę nie tylko na posiadanie konkretnego modelu, ale też na gamę gadżetów komplementarnych. O tych cieszących się największą popularnością opowiada Mateusz Gołda z największego polskiego sklepu internetowego NEO24.PL.

„Dokonując zakupu telefonu, klienci zazwyczaj poszukują topowych modeli smartfonów znanych marek. Cieszą się one powodzeniem szczególnie wśród osób młodych, gdyż multimedialny telefon gwarantuje swobodę w działaniu oraz szerokie spektrum możliwości dodatkowych, które są chętnie przez nich wykorzystywane. Klienci biznesowi zwracają uwagę na to, aby telefon był poręczny, szybki oraz posiadał dodatkowe funkcje, takie jak możliwość otwierania i edytowania dokumentów, czy prowadzenia wideokonferencji. Tradycyjne telefony z klawiaturą, ze względu na łatwość użytkowania także mają swoich zwolenników, którymi są głównie starsze osoby, gdyż nowoczesne smartfony z dotykowymi panelami mogą sprawiać trudności w obsłudze” – mówi Mateusz Gołda, Dyrektor Operacyjny z największego polskiego sklepu internetowego NEO24.PL i dodaje – „Często przy okazji wybierania telefonu, konsumenci decydują się od razu na zakup kompatybilnych akcesoriów. Ich ceny zaczynają się już od 20zł.”

Lepiej zapobiegać niż leczyć!

Współczesne smartfony nie mogą pochwalić się niezniszczalnością. Pomimo swojej wielofunkcyjności, wytrzymałość zdecydowanie nie jest mocną stroną nawet najbardziej zaawansowanych technologicznie modeli. By cieszyć się swoim smartfonem długie lata, istotne jest, by odpowiednio go zabezpieczyć. Wymiana obudowy lub wyświetlacza to niemały koszt. Bliskie spotkanie telefonu z asfaltem odchudzi portfel nawet o kilkaset złotych. Nawet noszenie go w kieszeni czy torebce może zaowocować niezbyt estetycznymi rysami i zadrapaniami. Dlatego warto zainwestować w wysokiej klasy pokrowiec lub obudowę i folię ochronną. „W NEO24.PL duża popularnością cieszą się akcesoria zalecane przez producenta. Większe firmy oferują szeroki wachlarz kompatybilnych akcesoriów, a zróżnicowana oferta substytutów, tzw. B-brandów, powoduje, iż wybór zamienników jest naprawdę bogaty.” – twierdzi Mateusz Gołda z największego sklepu internetowego NEO24.PL. Dobrze utrzymany telefon wygląda zarówno elegancko, jak i profesjonalnie – o czym powinien pamiętać nie tylko każdy biznesmen.

Telefon z charakterem

Szeroki wybór akcesoriów GSM umożliwia użytkownikowi telefonu jego personalizację – dla wielu klientów NEO24.PL istotne jest bowiem nadanie swojemu smartfonowi osobowości odpowiadającej ich własnej. Czy ma być poważny i profesjonalny? Ma pokazać alternatywny styl życia? Zamiłowanie do mody? Stanowić o wysokim statusie majątkowym? To wszystko można wyrazić za pomocą odpowiedniego etui na telefon. Mając do wyboru tysiące różnorodnych modeli, każdy może wybrać idealny dla siebie i liczyć, że inni nie powielą tego stylu. Mateusz Gołda z NEO24.PL komentuje: „Osoby pracujące często wybierają skórzane osłony i pokrowce. Kolorowe, żelowe i plastikowe etui wybierane są przez młodych użytkowników. Ciekawą opcją są też obudowy 3D – są mało praktyczne, ale niezwykle oryginalne, z pewnością sprawią, że nasz telefon zyska wyjątkowy charakter.”

W drodze

Kierowcy chętnie inwestują w różnorodne akcesoria, które umożliwiają używanie telefonu w czasie jazdy. Dla tych, którzy dużo podróżują bardzo ważnym aspektem jest możliwość prowadzenia rozmów telefonicznych podczas kierowania pojazdem. Przydatnym gadżetem jest tutaj słuchawka Bluetooth, która pozwala kierowcom w bezpieczny (i bez łamania prawa) sposób rozmawiać przez telefon. Dobrą opcją jest także uchwyt, który możemy przymocować w wygodnym dla kierowcy miejscu – niezbędnik dla korzystających z funkcji nawigacji w swoich smartfonach. „Oferowane są różne systemy mocowań: od przyssawek do szyby po uchwyty przyczepiane do kratek wentylacyjnych oraz przykręcane do deski rozdzielczej pojazdu. Najtańsze zaczynają się od 20zł. To niska cena za podniesienie bezpieczeństwa jazdy.” – komentuje Mateusz Gołda z NEO24.PL.
Według statystyk najpopularniejszego polskiego sklepu internetowego bezkonkurencyjne w kategorii samochodowych akcesoriów GSM pozostają jednak ładowarki do telefonów. W zestawie od producenta klient z reguły dostaje standardową ładowarkę sieciową. Klienci jednak bardzo chętnie dokupują w NEO24.PL dodatkowe, nowocześniejsze ładowarki samochodowe, USB oraz specjalne banki ładujące, które naładują nasz telefon w podróży czy poza miejscem zamieszkania.

Każdy posiadacz telefonu powinien zaopatrzyć się w akcesoria, które ułatwią jego użytkowanie i zadbają o jego bezpieczeństwo. „Nie warto jest marnotrawić pieniędzy na drogie naprawy w serwisach czy na płacenie mandatu. Rozmowa przez telefon podczas jazdy samochodem to 200zł i 5 punktów karnych.” – komentuje Mateusz Gołda ze sklepu NEO24.PL.

Szeroka ofertę telefonów, a także wszystkie niezbędne akcesoria – w bardzo przystępnych cenach – można znaleźć w NEO24.PL. Zamówiony w największym polskim sklepie internetowym towar w ciągu 48h godzin będzie gotowy do odebrania w jednym z prawie 10 000 punktów odbioru w placówkach Poczty Polskiej, na stacjach Orlen, w kioskach sieci RUCH oraz Paczkomatach InPost. Osoby, którym szczególnie zależy na szybkiej dostawie, mogą skorzystać z przesyłki kurierskiej, która dotrze do klienta w ciągu jednego dnia.

Specjalista ds. SEO – profesja przyszłości

SEO, czyli Search Engine Optimization, to obecnie jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się form marketingu internetowego. Z roku na rok rośnie liczba firm, które doceniają znaczenie pozycjonowania swoich stron internetowych, zaś na portalach z ogłoszeniami o pracę pojawia się coraz więcej ofert dla specjalistów SEO. Jakie zatem należy spełniać warunki by podjąć się tej perspektywicznej profesji? 

Każdy może zostać specjalistą ds. SEO. Wystarczy znajomość budowy stron internetowych, podstawowych skryptów i CMSów, inteligencja, analityczne myślenie, skrupulatność, dokładność, opanowanie oraz umiejętność ustalenia priorytetów. W przypadku pracy w specjalistycznej agencji należy również grać zespołowo i nauczyć się asertywności.

SEO można nauczyć się samemu, rozwijając umiejętności webmasterskie, interesując się branżą i testują różne rozwiązania, które doprowadzą do wyższych pozycji na wybrane słowa kluczowe dla danej domeny w wyszukiwarce Google. Obecnie nie są prowadzone żadne specjalistyczne studia kierunkowe, które uczyłyby podstaw tego zawodu, choć niewątpliwie pomaga wiedza wyniesiona z takich kierunków jak informatyka. Istnieje natomiast duża liczba szkoleń, jednak mogą one dać jedynie przysłowiową „wędkę”. Dopiero testy i praktyka mogą zaowocować odpowiednimi kwalifikacjami do zostania „pozycjonerem”.

Alternatywą jest ścieżka kariery w specjalistycznej agencji, poczynając od stażysty, przez młodszego specjalistę, aż do specjalisty SEO. W takiej pracy zawsze można liczyć na wsparcie bardziej doświadczonych kolegów, łatwiejszy dostęp do wiedzy, narzędzi i szkoleń oraz większą różnorodność projektów. Najwięcej daje bowiem praktyka i praca z zespołem. SEO obejmuje zagadnienia i sytuacje, które ciężko poznać czytając książki, z reguły zawierające przeterminowane już informacje. Wiedza przekazywana na szkoleniach często bywa sprzeczna lub pomija np. linkbuilding, który jest drugim najważniejszym czynnikiem poza optymalizacją strony.

Osoby, które chcą pogłębiać swoją wiedzę oraz obserwować najnowsze trendy, powinny śledzić blogi i fora, na których polscy i zagraniczni eksperci przedstawiają nowości, komentują, wyjaśniają i rozwijają zagadnienia z branży. Wartościowe treści na temat SEO i SEM można znaleźć na blogu Bartosza Góralewicza (https://goralewicz.co/), który specjalizuje się w audycie i optymalizacji stron oraz Pawła Gontarka (http://seo.zgred.pl/blog-seo/), który pod pseudonimem Zgred od ponad 10 lat aktywnie działa w branży. Kopalnią wiedzy dla początkujących i specjalistów jest forum.optymalizacja.com, stanowiące platformę wymiany doświadczeń dla branży SEO. Źródłem informacji i inspiracji może być również blog prowadzony przez amerykańską firmę MOZ (http://moz.com/blog), która marketingiem internetowym zajmuje się od 2004 roku.

Dobry specjalista ds. SEO powinien wyróżniać się pasją i chęcią ciągłego rozwijania swojej wiedzy i umiejętności. Warto mieć również głowę otwartą na wszelkie nowości i inne formy marketingu internetowego, gdyż obecnie firmy i agencje najczęściej szukają osób kompleksowo zajmujących się tworzeniem wizerunku w Internecie.

 

Autorem wypowiedzi jest Stefan Sosnowski, Manager działu SEO/SEM w firmie Internetica.

Grecja spłaciła kolejną transzę kredytu

Trudna sytuacja Grecji, której w dalszym ciągu nie udało się dojść do porozumienia w unijnymi kredytodawcami, w istotny sposób wpływa na sytuację całego regionu, sprzyjając zniżkom na większości europejskich parkietów. Pomimo spłacenia przez rząd w Atenach kolejnej transzy kredytu, podczas wtorkowej sesji niemiecki indeks DAX spadł o 1.72%, natomiast francuski CAC 40 – o 1.06%.

Jak wynika z informacji opublikowanych przez agencję Reutera, w celu terminowego uregulowania zobowiązania wobec MFW, Grecja musiała wykorzystać środki zgromadzone na rachunku w tej instytucji. MFW odmówił jednak ujawnienia szczegółów wczorajszej operacji.

Rano uwagę inwestorów przyciągnęły wiadomości napływające z Europy, gdzie zostały opublikowane dane obrazujące PKB w I kwartale dla Niemiec, Francji i całej Eurostrefy. Popołudniu poznamy natomiast informacje na temat dynamiki sprzedaży detalicznej (prognoza 0.3% m/m) w Stanach Zjednoczonych.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

saxo bank

Dane w wielkim mieście

Szczególne znaczenie będzie odgrywać odpowiednia analiza i interpretacja danych pozyskanych w czasie rzeczywistym. W Europie liczba beneficjentów tych systemów osiągnie 10,2 miliona do 2021 roku, co stanowi pięciokrotny wzrost w stosunku do lat ubiegłych.

Nowoczesne technologie znajdują coraz szersze zastosowania w przemyśle, usługach czy przestrzeni publicznej. Systemy te, operując dużymi zbiorami danych pozwalają w znaczący sposób usprawnić działanie wielu procesów. Obecnie, problemem staje się jednak nie samo ich zebranie, ale odpowiednie wykorzystanie i przełożenie na realne korzyści dla zwykłego użytkownika. Z pomocą, często nieświadomie, przyjdą sami zainteresowani.

Każdego dnia miliony użytkowników transportu, kupując i używając bilety, generują duże ilości danych, które pozwalają określić m.in. nawyki transportowe. Dzięki analizie w czasie rzeczywistym, mogą być one wykorzystywane przez zarządców ruchu i transportu miejskiego czy operatorów sieci parkingowych by lepiej zrozumieć, a nawet przewidywać potrzeby pasażerów.

– Nowa platforma  analizująca mobilność Xerox MAP poprzez analizę danych pozyskanych od samych użytkowników ruchu  pozwala określić m.in. stopień przestrzegania rozkładów jazdy, obłożenie komunikacji miejskiej czy wskaźnik wykorzystania miejsc parkingowych. Dzięki zaprojektowanym przez Xerox Research Center Europe algorytm, zarządcy ruchu mogą przewidzieć m.in wpływ na ruch publiczny takich czynników jak opóźnienia czy warunki pogodowe. Rozwiązania te testowane są już w Adelajdzie w Australii, gdzie system MAP pozwala usprawnić funkcjonowanie transportu miejskiego poprzez analizę przepływu ludności między poszczególnymi strefami miasta – mówi Maciej Nuckowski, Dyrektor Działu Usług w Xerox Polska.

Właśnie dlatego, odpowiednie zarządzanie przestrzenią oraz możliwościami transportowymi staje się kluczowym zadaniem dla zarządców współczesnych miast. W samym Londynie w przeciągu zaledwie jednego tygodnia z transportu publicznego korzysta nawet 76 milionów pasażerów. Z kolei w samej aglomeracji warszawskiej w 2013 roku ze środków komunikacji miejskiej skorzystało 1,05 miliarda osób.

Samochód – remedium na korki

Systemy operujące danymi, które zostają pozyskane w przestrzeni miejskiej, mogą okazać się użyteczne nie tylko z punktu widzenia zarządców ruchu, ale i samych pasażerów oraz kierowców. Dlatego tak istotne staje się jak najlepsze ich zintegrowaniem z infrastrukturą. Rozwiązania te, połączone z pojazdami będą mogły m.in. ostrzegać o utrudnieniach np. robotach drogowych i wypadkach, ale przede wszystkim umożliwią kierowcom sprawniejsze i bardziej ekologiczne poruszanie się w przestrzeni miejskiej. Jest to szczególnie istotne w kontekście centrów miast, których największą bolączką, są korki[1]. Jak pokazują badania, mieszkańcy polskich ośrodków miejskich spędzają w nich rocznie nawet ponad dwa tygodnie. Jeszcze gorzej jest np. w Los Angeles, gdzie w godzinach szczytu prowadzący pojazdy na każdą godzinę jazdy stoją średnio 40 minut w korku.

– Według analiz Gartnera do 2025 roku, prawie co trzeci samochód osobowy będzie posiadał w standardzie możliwość kontaktowania się i wymiany danych z innymi samochodami jak i z całą infrastrukturą drogową[2]. Z punktu widzenia kierowców to korzystne zmiany, gdyż zintegrowanie pojazdu z otoczeniem m.in. zwiększa bezpieczeństwo a w przypadku kradzieży pozwala na szybsze zlokalizowanie i odzyskanie aut odebranych właścicielom. Dzięki wykorzystaniu danych pozyskanych za pomocą sygnału satelitarnego, GSM i RF możliwe jest np. wyznaczenie odpowiednich tras pojazdów oraz ominięcie korków. Sprawia to, że systemy te znajdują swoje zastosowanie nie tylko w branży transportowej i logistycznej, ale również mogą w znaczący sposób wpłynąć na codzienne podróżowanie samochodem czy komunikacją miejską  – mówi Kamil Jakacki, Dyrektor ds. Sprzedaży w Cartrack Polska.

Nowoczesne algorytmy potrafią pracować również z anonimowo pozyskanymi informacjami. Punkty lokalizacyjne gromadzi się w duże zbiory danych, a ich analiza pozwala na stworzenie przydatnych prognoz. Ten mechanizm wykorzystuje m.in. system ADAS (Advanced Driver Assistance System), który na podstawie informacji o lokalizacji samochodów pozwoli przewidzieć groźne zakręty, załamania pogody oraz niebezpieczeństwa, które powstały na drodze.

Mobilna mobilność

Ważne miejsce w rozwoju nowoczesnych technologii, również w kontekście ich użycia w mieście, zajmują rozwiązania przystosowane do użytku na urządzeniach mobilnych. Według ankiety przeprowadzonej w największych światowych miastach, 90 proc. podróżujących oczekuje, że najnowsze informacje dotyczące przemieszczania się w przestrzeni miejskiej będą udostępniane w mediach społecznościowych. Ponadto jeden na trzech respondentów chciałby mieć możliwość płatności mobilnych za transport miejski czy parkingi.

Technologie mobilne mogą w znaczący sposób usprawnić poruszanie się po zatłoczonych miastach. Wraz z rozwojem Big Data pojawia się coraz więcej możliwości ich zastosowania, co pozwala uczynić transport bardziej wydajnym. Aby było to możliwe, inwestorzy muszą przede wszystkim zrozumieć jak ważny jest dobór odpowiednich narzędzi już na etapie projektowania rozwiązania. Kluczowym jest, aby stworzone aplikacje zostały dopasowane do potrzeb użytkowników, a treści im udostępniane były prezentowane w sposób czytelny oraz użyteczny. Można to osiągnąć dzięki odpowiedniemu dopasowaniu rozwiązań do możliwości poszczególnych typów urządzeń mobilnych, co jest szczególnie istotne w kontekście implementacji programów, które mają skutecznie wspierać funkcjonowanie w przestrzeni miejskiej mówi Michał Hertel, Dyrektor Marketingu w MakoLab, firmie notowanej na rynku NewConnect będącej dostawcą usług IT i webowych dla biznesu, m.in. Renault Nissan, mBanku i PZU.

Skąd jednak bierze się tak silna potrzeba wykorzystania urządzeń mobilnych w codziennym życiu? Oczekiwania użytkowników odnośnie rozwoju aplikacji mobilnych, wynikają przede wszystkim ze znacznego upowszechnienia tych rozwiązań. Według przewidywań Global Consumer Case Research, do 2016 r. jeden na czterech użytkowników będzie posiadał minimum dwa urządzenia mobilne.

Różnorodność dostępnych na rynku aplikacji sprawia, że wspierają one  w codziennym życiu niemal każdego z nas. Według prognoz Gartnera, za dwa lata roczna liczba ściąganych na świecie aplikacji sięgnie aż 268 mld. Siłą rzeczy, stają się one także ważnym elementem dla osób korzystających z urządzeń mobilnych w trakcie podróży. Dotyczy to zarówno użytkowników transportu osobowego, jak i publicznego. W motoryzacji wprowadza się inteligentne rozwiązania, które umożliwiają kierowcom m.in. dostęp do e-maili z poziomu kokpitu samochodu. IT umożliwia także personalizację ustawień w samochodzie. Na przykład, Luxoft zrealizował z jednym z gigantów amerykańskiej motoryzacji projekt „Interaktywny kokpit”, pozwalający na dowolną konfigurację elementów wyświetlanych na kokpicie kierowcy zgodnie z jego potrzebami. Aplikacje stają się ważne dla podróżujących jednak także na poziomie powszechnie dostępnych smartfonów – mówi Wojciech Mach, Dyrektor Zarządzający w Luxoft Poland.

Miasta coraz bardziej inteligentne

Odpowiednie zarządzanie przestrzenią oraz możliwościami transportowymi staje się coraz większym wyzwaniem dla współczesnych miast. Według danych ONZ żyje w nich już 54 proc. światowej populacji. Problemy te są szczególnie odczuwalne na Starym Kontynencie, który jest jednym z najbardziej zurbanizowanych regionów świata (73 proc.)[3]. Właśnie dlatego coraz więcej zwolenników zyskuje koncepcja tworzenia „inteligentnych miast”,  w których do 2020 roku ma zamieszkać nawet 80 proc. populacji Europy. W najbliższej przyszłości pomogą one nie tylko zarządzać ruchem, ale także pozwolą wielomilionowym społecznościom efektywnie korzystać z transportu publicznego czy infrastruktury miejskiej.

Według najnowszych analiz Navigant Research, w 2023 roku wartość globalnego rynku inteligentnych technologii miejskich ma wzrosnąć trzykrotnie, do ponad 27 miliardów dolarów. Coraz więcej aglomeracji na świecie inwestuje w systemy, które zbierają i przetwarzają terabajty danych dotyczących na przykład ruchu ulicznego. Takie technologie są szeroko wykorzystywane między innymi w Sztokholmie. Z kolei mieszkańcy Bostonu, dzięki specjalnej aplikacji na smartfony mogą zgłaszać władzom miasta w czasie rzeczywistym punkty na drodze wymagające naprawy, np. te ze złą nawierzchnią. Rozwiązania wykorzystywane w tzw. smart cities mają nie tylko poprawić jakość i bezpieczeństwo życia mieszkańców, ale i stan środowiska poprzez m.in. zmniejszenie korków, redukcję zużycia energii i zanieczyszczenia powietrza – Jakub Zagórski, dyrektor sprzedaży i marketingu Skanska Residential Development Poland.

Jednym z przykładów pokazujących efektywne wykorzystanie nowych technologii może być przykład Oslo gdzie firma Capgemini zaprojektowała wyjątkową aplikację dla dzieci poruszających się pieszo. Celem projektu jest poprawa bezpieczeństwa na drodze. Aby to jednak uzyskać, miasto musi mieć wiarygodną informację jakimi drogami poruszają się małoletni  i jak sami oceniają tam swoje bezpieczeństwo. Firma Capgemini w ciągu dwóch tygodni dostarczyła prototyp aplikacji mobilnej na i-pad. Aplikacja ta jest przyjazna, a dzieci samodzielnie naciskając przyciski przekazują informację o ruchu na drodze. W ten sposób miasto może lepiej zarządzać infrastrukturą drogową podejmując np. decyzje o budowie chodników, tam gdzie ich dotąd nie było.

Nadwyżka handlowa Polski

Coraz słabsze informacje napływające zza Oceanu, gdzie w kwietniu dynamika sprzedaży detalicznej wyniosła 0.0% m/m wobec 1.1% m/m w marcu, są kolejnym dowodem świadczącym o trwałym spowolnieniu amerykańskiej gospodarki. W reakcji na publikację danych podczas wczorajszej sesji obserwowaliśmy znaczące osłabienie amerykańskiego dolara – kurs EUR/USD wzrósł w środę o 1.16%, sięgając poziomu 1.1380.

Popołudniu uwagę inwestorów znad Wisły przyciągnęły natomiast wiadomości o pierwszej po 2000 roku nadwyżce w handlu zagranicznym. Jak wynika z raportu opublikowanego przez GUS, w I kwartale dynamika polskiego eksportu wzrosła o 5.2% r/r, podczas gdy dynamika importu spadła do 1% r/r.

W czwartek poznamy informacje o inflacji CPI (prognoza 0.2% m/m i -1.2% r/r) podaży pieniądza M3 (prognoza 8.5% r/r) w Polsce, a także inflacji PPI (prognoza 0.1% m/m) w Stanach Zjednoczonych. Istotny wpływ na przebieg dzisiejszej sesji może mieć także publikacja danych obrazujących aktualną sytuację na amerykańskim rynku pracy.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

saxo bank

Górażdże Cement chce kupić nowe betoniarnie. Spółka liczy, że boom inwestycyjny w Polsce przyniesie wzrost sprzedaży cementu

0

CEO Magazyn Polska

Rozkręcający się Polsce boom inwestycyjny oznacza wzrost zużycia cementu. Górażdże Cement zapowiada więc inwestycje, które pozwolą firmie zwiększyć produkcję betonu. Spółka liczy m.in. na wzrost zamówień od firm budujących nowe drogi, elektrownie oraz modernizujących szlaki kolejowe.

W ocenie firmy Górażdże Cement są pewne przesłanki pozwalające zakładać, że polski rynek budowlany się budzi. Grupa Górażdże realizuje dostawy betonu pod dwa bloki energetyczne w elektrowni Opole, w cyklu 24 miesięcy inwestycja oznacza dostawy 0,5 mln m3 betonu. W sumie spółka liczy, że w tym roku sprzeda około 3,5 mln ton cementu, około 6 mln ton kruszyw i 1,5 mln m3 betonu.

– Zużycie cementu w Polsce w I kw. tego roku było około 3 proc. wyższe niż w ubiegłym roku mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Balcerek, prezes zarządu Górażdże Cement. Pogoda w tym i poprzednim roku była taka sama. A to wróży, że cały 2015 rok powinien być stosunkowo dobry. My jako grupa mniej więcej jesteśmy w tym trendzie rynkowym. Mamy trzy podstawowe produkty: cement, beton, kruszywo i mniej więcej przyrosty sprzedaży w I kw. są na takim samym poziomie, jak w ubiegłym roku.

Jak szacuje Stowarzyszenie Producentów Cementu w 2015 roku sprzedaż tego materiału będzie dynamicznie rosła z 15,1 mln ton w 2014 roku do 16 mln ton w obecnym. Między innymi połowa budowanych w Polsce autostrad ma być wylewana z betonu. To wprawdzie metoda droższa od stosowanej dotąd, jednak drogi budowane w tej technologii są znacznie trwalsze od asfaltowych.

Bardzo dobra i dla nas interesująca decyzja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest taka, że około 800 km nowych dróg, autostrad i dróg ekspresowych będzie wykonanych w technologii betonowej ocenia  Andrzej Balcerek. Chcemy w tym uczestniczyć. Mamy duże doświadczenie przy dostawach materiałów budowlanych do konstrukcji mostów. Dwa mosty we Wrocławiu: Milenijny i nowy duży most we Wrocławiu to są nasze doświadczenia, czyli ogólnie infrastruktura drogowa i energetyka.

Górażdże Cement liczy też na wzrost zamówień od inwestorów budujących nowe domy, biura i magazyny, których ma w tym roku powstawać jeszcze więcej niż w zeszłym. Jest też szansa na udział w odnowie dróg kolejowych, bo i tu szykują się duże przedsięwzięcia.

– Nasze zdolności produkcyjne jeśli chodzi o linię cement to 5 mln ton i nie będziemy tu dodatkowo inwestować we wzrost zdolności produkcyjnej, ale będziemy chcieli utrzymywać nowoczesność tej produkcji deklaruje prezes zarządu Górażdże Cement. Natomiast, jeśli chodzi o linię beton to nasze zdolności produkcyjne to prawie 1,5-2 mln m3 w tej chwili, ale chcemy zwiększać tę ilość i chcemy korzystając z okazji na rynku, uczestniczyć w akwizycjach. Również bardzo poważnie chcemy inwestować w rozwój linii kruszywa, żeby zwiększyć zdolności produkcyjne.

Plany inwestycyjne spółki są już bardzo zaawansowane i Górażdże Cement liczy, że wkrótce jej możliwości produkcji betonu zdecydowanie wzrosną.

Chcemy odkupić od firmy JD 8 betoniarni i 2 zakłady kruszyw, prowadzimy także wiele innych negocjacji z potencjalnymi sprzedawcami. Jest szansa, żeby na rynku zakupić i zwiększyć swoje zdolności produkcyjne deklaruje prezes Andrzej Balcerek z Górażdże Cement, podkreślając, że jest jeszcze za wcześnie, by ujawnić szczegóły. Na razie one są w fazie negocjacji. Ten projekt z firmą JD jest już publiczny, bo wniosek złożyliśmy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, teraz czekamy tylko na decyzję.

Bank Zachodni WBK: Dzięki eksporterom Polska rozwija się coraz szybciej. Program Rozwoju Eksportu ma pomóc polskim firmom w zdobywaniu nowych rynków

CEO Magazyn Polska

Za pięć lat polski eksport będzie odpowiedzialny za 60 proc. PKB. Bank Zachodni WBK przygotował Program Rozwoju Eksportu. Wraz z Google, kancelarią PwC, Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych oraz zajmującą się gromadzeniem informacji gospodarczych Grupą Bisnode będzie pomagał firmom w wejściu ze swymi wyrobami na rynki całego świata. 

BZ WBK zapowiada, że wsparcie, które przygotował, będzie bardzo szerokie. Obejmie nie tylko instrumenty finansowe, lecz także pomoc doradczą, opartą na możliwościach Grupy Santander, która jest właścicielem polskiego banku, a także wielką międzynarodową korporacją.

Staramy się rozwijać to wsparcie również w zakresie produktów niefinansowych i pozafinansowego wsparcia eksporterów i importerów mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Piotr Dylak, dyrektor ds. finansowania Banku Zachodniego WBK. Właśnie teraz rozpoczynamy duży program wsparcia eksportu, gdzie we współpracy z partnerami zewnętrznymi staramy się dostarczyć wartość dodaną. Taką jak np. pomoc w odnalezieniu potencjalnych odbiorców czy dostawców na rynkach zagranicznych czy duży pakiet informacji dla firm mówiący o tym, jak działać na tych rynkach.

Bank przygotował swój Program Rozwoju Eksportu z myślą o firmach planujących rozszerzenie swojej działalności o kolejne rynki. Celem tej inicjatywy ma być wskazanie im możliwości związanych z eksportem towarów i usług.

W tym programie koncentrujemy się na klientach korporacyjnych, czyli takich średnich i większych polskich przedsiębiorcach i do nich ten program jest adresowany – informuje Piotr Dylak. Startujemy z cyklem 12 konferencji w całej Polsce skierowanych do importerów, eksporterów, ponieważ chcemy dać tym firmom bardzo duże wsparcie merytoryczne.

Analitycy Banku Zachodniego WBK oceniają, że już w tym roku polski eksport wzrośnie w ujęciu rocznym o 10 proc. To by oznaczało, że dynamika wzrostu będzie dwukrotnie wyższa niż w roku 2014, gdy wartość eksportu przekroczyła 163 mld euro. Bank przypomina, że jeszcze 20 lat temu udział eksportu w PKB Polski wynosił 20 proc, a w ubiegłym roku stanowił już połowę Produktu Krajowego Brutto. Eksperci Banku uważają, że za pięć lat będzie on odpowiedzialny za 60 proc. polskiego PKB.

Ten program traktujemy strategicznie, jest on zakrojony na 2-3 lata – podkreśla dyrektor ds. finansowania Banku Zachodniego WBK. To też jest tak, że to, co teraz robimy, z czym startujemy, to jest tylko pierwsza część zaplanowanego na zdecydowanie dłuższy okres programu. Są takie rynki, gdzie mamy niewątpliwie bardzo duży know-how i bardzo dużą przewagę wynikającą z tego, że właśnie jesteśmy tam jako Grupa Santander. I są to takie rynki, jak Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia czy tak oczywiste rynki, jak Ameryka Łacińska.

Bank Zachodni WBK wysoko ocenia potencjał polskich eksporterów i jak zaznacza Piotr Dylak nie uważa, by ograniczali się oni tylko do tych bardziej znanych rynków.

Widzimy, że są takie kierunki, które są bardzo istotne dla polskich firm, szczególnie tych bardzo dynamicznie się rozwijających, jak chociażby kraje arabskie. Myślę, że tutaj próbujemy skupić w jednym miejscu wiele rozwiązań, tych, które robili nasi partnerzy, i tych, które robi Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Ministerstwo Gospodarki, które objęło nawet patronatem nasz program.

Czy polscy przedsiębiorcy są gotowi na ekspansję zagraniczną?

Bank Zachodni WBK wraz z partnerami merytorycznymi: Google, PwC, Korporacją Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A oraz Bisnode przygotował Program Rozwoju Eksportu. Inicjatywa ta ma na celu wsparcie polskich firm w rozpoczęciu działalności na nowych rynkach. Program obejmuje cykl 12 konferencji, podczas których uczestnicy otrzymają niezbędne wskazówki i porady, które ułatwią podjęcie tej ważnej decyzji. Program Rozwoju Eksportu został objęty honorowym patronatem Ministra Spraw Zagranicznych oraz honorowym patronatem Ministra Gospodarki.

Program Rozwoju Eksportu powstał z myślą o firmach planujących rozszerzenie swojej działalności o kolejne rynki. Celem tej inicjatywy jest ukazanie korzyści oraz możliwości, jakie wiążą się z eksportem swoich towarów i usług. Uczestnicy Programu otrzymają wsparcie merytoryczne i wiedzę, która może okazać się niezbędna w odniesieniu sukcesu poza granicami Polski. Program Rozwoju Eksportu to przede wszystkim konkretne rozwiązania, które pomogą przygotować, a następnie ułatwią rozwój na rynkach zagranicznych.

Według szacunków analityków Banku Zachodniego WBK, w tym roku polski eksport wzrośnie – w ujęciu rocznym – o jedną dziesiątą. Oznacza to, że dynamika wzrostu będzie dwukrotnie wyższa, niż w 2014 roku, kiedy to wartość krajowego eksportu przekroczyła 163 mld euro. Jeszcze 20 lat temu, jego udział w PKB Polski wynosił 20%, by w ubiegłym roku osiągnąć poziom 50%. Eksperci Banku Zachodniego WBK szacują, że za pięć lat wzrośnie on do poziomu prawie 60% PKB.

Eksport staje się kołem zamachowym naszej gospodarki. Wierzymy, że  nasz Program przyczyni się do osiągnięcia jeszcze lepszych wskaźników w tym zakresie” – mówi Jerzy Śledziewski, Dyrektor Obszaru Strategii i Sprzedaży Produktów w Pionie Bankowości Biznesowej i Korporacyjnej Banku Zachodniego WBK. „Edukujemy i inspirujemy przedsiębiorców, aby tworzyli oni nowe wizje dla swoich firm. Bez silnego partnerstwa i wzajemnego wsparcia, osiągnięcie sukcesu w wymiarze międzynarodowym jest bowiem dużo trudniejsze” – dodaje Jerzy Śledziewski.

W ramach Programu, w największych miastach Polski odbędzie się cykl dwunastu konferencji dla przedsiębiorców. W trakcie spotkań, eksperci Banku Zachodniego WBK, Google, PwC, KUKE S.A. oraz Bisnode podzielą się fachową wiedzą i doradzą, które rynki powinny być dla polskich firm priorytetowe. Pokażą również, jak wybrać wiarygodnych partnerów biznesowych, i jak na handel mogą wpływać nowości technologiczne. Zwrócą też uwagę, jak ważne w działalności za granicą są prawo i podatki. Każda konferencja to nie tylko panel dyskusyjny i prezentacje wyników badań, ale również warsztaty merytoryczne, w których może uczestniczyć każdy przedsiębiorca. Udział w konferencjach jest bezpłatny. Osoby zainteresowane mogą rejestrować się na poszczególne wydarzenia Programu na stronie:www.bzwbk.pl/rozwojeksportu.

Program Rozwoju Eksportu wpisuje się w strategiczną działalność Banku Zachodniego WBK, który za jeden ze swoich głównych celów stawia pomoc przedsiębiorstwom w ich rozwoju. Jedną z wcześniejszych inicjatyw banku była Akademia Przedsiębiorcy – cykl warsztatów i szkoleń dla właścicieli firm. Tylko w jej ubiegłorocznej edycji wzięło udział prawie 5000 przedsiębiorców.

Program Rozwoju Eksportu został objęty honorowym patronatem Ministra Spraw Zagranicznych oraz honorowym patronatem Ministra Gospodarki.

Warszawskie spotkanie w ramach Programu odbędzie się 19 maja b.r., w hotelu Sheraton przy ul. B. Prusa 2. Rozpoczęcie zaplanowano na godz. 10. Kolejne konferencje odbędą się w Lublinie (20.05), Białymstoku (21.05), Wrocławiu (26.05), Poznaniu (27.05), Szczecinie (28.05), Krakowie (09.06), Bydgoszczy (10.06), Gdańsku (11.06), Katowicach (12.06) i Rzeszowie (17.06).

Korupcja w polskich firmach praktykowana i usprawiedliwiana

0

Niestabilność gospodarcza i presja uzyskiwania wyników sprawiają, że polscy przedsiębiorcy coraz częściej wchodzą na drogę korupcji. Jak wskazują badania, zjawisko to jest w biznesie powszechne. Niestety, firmy nie są przygotowane do zwalczania nadużyć.

Działania korupcyjne pomagają w utrzymywaniu prężnie działającego biznesu na rynkach szybkiego wzrostu – wynika z badania nadużyć gospodarczych przeprowadzonego przez EY. Znamienne jest to, że aż 35% respondentów zna przypadki nadużyć w firmie, w której pracuje. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Witalis z EY: „Aby nawiązać relacje biznesowe, co piąty menedżer jest skłonny wręczyć upominek, a co czwarty – przekazać gotówkę lub zapewnić rozrywkę”.

Najbardziej niebezpiecznym zjawiskiem jest jednak zniekształcanie sprawozdań finansowych. Pod tym względem Polska plasuje się na 11. miejscu wśród 38 przebadanych krajów. Celowe fałszowanie wyników finansowych oraz nadużycia związane z negocjowaniem rabatów i opóźnianiem terminów płatności są coraz powszechniejsze. Działania korupcyjne pozwalają firmom na szybki rozwój, a pracownikom na osiąganie dobrych efektów biznesowych i pięcie się po szczeblach kariery.

„Niewielu szefów firm w Polsce jest świadoma tego, że korupcja występuje i że można temu przeciwdziałać” – zaznacza były wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki. „Trzeba tworzyć systemy długofalowych rozwiązań, które ją ograniczą” – dodaje rozmówca.

Poziom długoterminowych oszczędności Polaków jest jednym z najniższych w Europie

CEO Magazyn Polska

Za 30-40 lat na jednego emeryta będzie przypadać jedna osoba pracująca, a nie jak dziś trzy. To spowoduje, że realny poziom wypłacanych świadczeń emerytalnych może spaść nawet o połowę. W związku z tym konieczna jest budowa systemu motywacyjnego, który zachęcałby Polaków do oszczędzania na emeryturę. Wprawdzie środki, które Polacy odkładają, z roku na rok są coraz większe, jednak poziom długoterminowych oszczędności jest jednym z najniższych w Europie.

Zmiany demograficzne związane z procesem starzenia się społeczeństwa budzą obawy o wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych.

Za 30-40 lat  na jednego emeryta będzie przypadała jedna osoba pracująca. Realny poziom świadczeń emerytalnych spadnie średnio z poziomu ok. 60 proc. obecnie do poziomu około 30 proc. średniej pensji. Obniży się więc standard życia na emeryturze. Dlatego trzeba oszczędzać długoterminowo, budując kapitał na potrzeby emerytalne – mówi agencji Newseria Biznes Jarosław Bartkiewicz, prezes zarządu spółki AXA Życie.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2050 roku liczba osób w wieku emerytalnym wzrośnie niemal dwukrotnie i osiągnie ponad 11 milionów. Gwałtownie skurczy się natomiast grupa obywateli w wieku produkcyjnym. Ubytek wyniesie ponad 7,5 miliona osób.

Poza zmianami demograficznymi ważna jest czysta ludzka przyzwoitość, czyli żyć tak, by nie pozostawiać naszych dzieci z długami, i zadbać o siebie tak, aby godnie żyć na emeryturze, a niekoniecznie żyć tak, żeby nasze dzieci musiały finansować nasze emerytury – twierdzi Bartkiewicz.

Na koniec grudnia oszczędności Polaków przekroczyły wartość 1 bln zł. W skali roku wprawdzie spadły o 6 proc. (ok. 70 mld zł), ale wynika to z transferu środków z OFE do ZUS. Pieniądze gromadzone w bankach i SKOK-ach na rachunkach bieżących wzrosły o blisko 21 mld zł, a na depozytach terminowych – o 37 mld zł.

Udział oszczędności długoterminowych w aktywach gospodarstw domowych w Polsce wynosi zaledwie 13 proc. i jest jednym z najniższych w Europie. Dla porównania w Wielkiej Brytanii kapitały długookresowe stanowią ponad połowę posiadanych środków.

Mało osób oszczędza długoterminowo. Gros odłożonych środków to są tzw. krótkie pieniądze zgromadzone w bankach na 4-12 miesięcy. Pokazując Polskę na tle innych krajów, można powiedzieć, że poziom długoterminowych oszczędności jest u nas bardzo niski – ocenia prezes AXA Życie.

Aby skłonić Polaków do długoterminowego oszczędzania, niezbędna jest budowa odpowiedniego systemu motywacyjno-edukacyjnego. W opinii Bartkiewicza szczególną rolę powinien odgrywać w tym rząd. Jak podkreśla, Polacy powinni mieć świadomość, że ZUS nie będzie w stanie zapewnić im wysokich emerytur w przyszłości.

Po pierwsze, trzeba Polaków wyrwać z tego komfortowego przekonania, że w przyszłości będą mieli wysokie emerytury. Trzeba edukować, również dzieci w szkołach, że należy i warto oszczędzać, aby w ten sposób zadbać o swój los – przekonuje prezes AXA Życie.

Istotne jest podjęcie przez obywateli aktywnych działań, które przełożą się na wzrost wysokości przyszłych świadczeń. Regularne odkładanie nawet niewielkich kwot spowoduje, że w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego będzie się dysponować całkiem pokaźnym kapitałem.

Trzeba starać się przeznaczać 100-150 zł i regularnie zacząć oszczędzać, najlepiej już w wieku 20-30 lat. Im dłużej się oszczędza, tym procent składany w dłuższym okresie lepiej pracuje. Wtedy jest szansa zaoszczędzenia takiej kwoty na emeryturę, która wydatnie może podwyższyć świadczenie emerytalne – twierdzi Bartkiewicz.

Obecnie średnia miesięczna emerytura w Polsce wynosi blisko 2000 zł brutto, co stanowi około 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

D. Hübner: Wyjście z procedury nadmiernego deficytu nie jest zielonym światłem dla zadłużania się

CEO Magazyn Polska

Decyzja Komisji Europejskiej o zdjęciu z Polski procedury nadmiernego deficytu to wyraz zaufania dla polityki obecnego rządu – ocenia europosłanka PO Danuta Hübner. Potrzebne są jednak kolejne zalecane przez Brukselę reformy, m.in. likwidacja KRUS-u oraz zmniejszenie udziału umów śmieciowych. Decyzja Komisji umożliwia także podniesienie kwoty wolnej od podatku.

Wyjęcie przez Komisję Europejską Polski z grupy krajów, które mają uruchomioną procedurę nadmiernego deficytu, oznacza, że zostały uznane wysiłki polskiego rządu i ministra finansów na rzecz ograniczania deficytu i zadłużenia – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Danuta Hübner, europosłanka PO, członkini m.in. europarlamentarnej Komisji Gospodarczej i Monetarnej. – To jest wyraz zaufania, że będziemy dalej rzeczywiście realizować politykę stabilną i politykę ograniczania nadmiernych wydatków.

Polska była objęta procedurą nadmiernego deficytu od 2009 r. Jest ona uruchamiana przez UE w przypadku, gdy kraj przekroczy 3 proc. deficytu w odniesieniu do PKB. Państwa objęte procedurą muszą stosować się do zaleceń Brukseli, w przeciwnym razie mogą zostać obłożone karami finansowymi. Decyzję Komisji o zdjęciu z Polski procedury muszą jeszcze zatwierdzić w czerwcu unijni ministrowie finansów.

Komisja podkreśliła jednak, że Polska musi dalej reformować finanse publiczne. Bruksela zaleca redukcję deficytu budżetowego w odniesieniu do PKB o 0,5 pkt proc. i ograniczenie stosowania obniżonych stawek VAT.

Jedną z rekomendacji Brukseli jest rozpoczęcie procesu ujednolicania systemów emerytalnych dla rolników i górników z systemami dla innych grup zawodowych. W praktyce oznacza to zmierzanie do likwidacji KRUS-u. Jak podkreśla Hübner, byłoby to rozwiązanie korzystne dla polskiej gospodarki, bo rolniczy system ubezpieczeń społecznych nie ma uzasadnienia.

Wcześniej czy później to nastąpi, ktokolwiek będzie u steru polskich rządów i ktokolwiek będzie czuł się odpowiedzialny za przyszłość polskiej gospodarki, bo rozwiązanie tej sprawy jest po prostu konieczne. Nie jest to niczym uzasadnione w sytuacji, kiedy polskie rolnictwo dostało ogromny zastrzyk wsparcia inwestycyjnego przez ostatnie lata i to wsparcie będzie kontynuowane, bo europejska polityka rolna będzie kontynuowana – argumentuje europosłanka.

Komisja skrytykowała także powszechność elastycznych form zatrudnienia na umowy śmieciowe. Hübner podkreśla, że nie chodzi o ich zlikwidowanie. Tego typu umowy są bowiem często potrzebne i korzystne nie tylko dla przedsiębiorców, lecz także dla pracowników. W Polsce są one jednak wykorzystywane zbyt powszechnie.

Hübner zwraca jednak uwagę na to, że ograniczenie stosowania śmieciówek nie jest łatwe, bo dotyka to działalności sektora prywatnego.

Musimy znaleźć także rozwiązanie na wprowadzenie do systemu ubezpieczenia społecznego tych wszystkich, którzy podejmują pracę. I to jest jedna z tych ścieżek, na którą trzeba wejść im szybciej, tym lepiej – mówi Hübner.

Zdjęcie procedury nadmiernego deficytu z Polski umożliwi także zmiany w polityce fiskalnej na korzyść obywateli. Jedną z nich – w ocenie Hübner – może być podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Obecnie polski limit należy do najniższych w Europie i wynosi 3091 zł rocznego dochodu.

Hübner przestrzega jednak przed zbyt pochopnym rozluźnianiem dyscypliny podatkowej. Wśród dyskutowanych zmian jest również obniżka stawki podatku VAT. Minister finansów na razie nie podaje kiedy i czy w ogóle możliwe jest obniżenie podatków i zwiększenie kwoty wolnej.

Bardzo bym przestrzegała przed różnymi pomysłami, które pojawiają się już w mediach i wśród tych wszystkich, którzy oczekują, że nagle radykalnie możemy zwiększyć wydatki. Nie możemy zejść z tej ścieżki, za przestrzeganie której zostaliśmy „nagrodzeni” zdjęciem tej procedury – mówi Hübner.

Od niedzieli surowsze kary za nadmierną prędkość i prowadzenie auta pod wpływem alkoholu

0

CEO Magazyn Polska

17 maja w życie wchodzi nowy kodeks drogowy. Za przekroczenie o 50 km/h prędkości w terenie zabudowanym kierowca straci prawo jazdy na trzy miesiące. To znacznie dotkliwsza kara niż nawet wysoki mandat i może przyczyni się do zmniejszenia liczby wypadków na drogach. Surowiej będą karani także kierowcy kierujący pod wpływem alkoholu. Muszą liczyć się nie tylko z karą więzienia, lecz także wysoką karą finansową.

Mamy rewolucyjną zmianę w sankcjach za przekroczenie prędkości – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Bartłomiej Morzycki, prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. – Zgodnie z prawem, które wchodzi w życie 17 maja, każdy kierowca, który przekroczy prędkość o 50 km/h, będzie miał zatrzymywane prawo jazdy na okres trzech miesięcy. Takie rozwiązanie funkcjonuje w innych krajach europejskich i statystyki pokazują, że jest to dotkliwsza sankcja niż 200, 300 czy 500 zł mandatu.

Zgodnie z przepisami, jeśli ukarana za nadmierną prędkość osoba zostanie przyłapana na tym po raz drugi, utrata prawa jazdy zostanie wydłużona do sześciu miesięcy. Za trzecim razem starosta wyda decyzję o definitywnym cofnięciu uprawnień, a ukarany kierowca będzie musiał ponownie zdawać egzamin.

Zdaniem Morzyckiego może to sprawić, że kierowcy, na których wysokie mandaty nie robiły wrażenia, zdejmą nogę z gazu. Dotyczy to również osób, dla których prowadzenie samochodu jest źródłem utrzymania.

Mówię tutaj o kierowcach zawodowych, czyli kierowcach autobusów, komunikacji miejskiej oraz kierowcach flot służbowych, których w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy. Każda z tych osób, jeżeli pozwoli sobie na takie naruszenie prędkości, które skończy się zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące, sprowadza na siebie poważny kłopot, bo przez ten czas nie będzie mogła pracować – podkreśla ekspert.

Zaostrzenie przepisów może poprawić bezpieczeństwo na drogach. Z policyjnych statystyk wynika, że nadmierna prędkość jest główną przyczyną wypadków. Z ponad 28 tys. wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdem w 7,5 tys. przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.

Nowe przepisy zmieniają też kwalifikację prowadzenia pojazdu bez ważnego prawa jazdy.

Teraz to już nie będzie błahe wykroczenie, bez prawa jazdy nie będzie można się poruszać, bo będzie to przestępstwo. Osoba, która zostanie prawomocnie skazana, będzie umieszczana w rejestrze osób skazanych, a to przecież rzutuje na codzienne życie i plany zawodowe – tłumaczy Bartłomiej Morzycki.

Nowe przepisy będą też znacznie bardziej surowe dla pijanych kierowców. Ponad 0,5 promila alkoholu we krwi oznacza karę więzienia i zapłatę minimum 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (kolejny wyrok to już 10 tys. zł). Ponadto takim kierowcom zostaną zawieszone uprawnienia do poruszania się samochodem na okres od 3 do nawet 15 lat.

To wszystko ma na celu jeszcze bardziej zaostrzyć te przepisy, które i tak już należały do jednych z ostrzejszych w Europie. Niestety, dotychczas ciągle mieliśmy do czynienia z dużą liczbą – choć zmniejszającą się z roku na rok – osób jeżdżących po kieliszku – zaznacza prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.

W ubiegłym roku nietrzeźwi kierowcy spowodowali ponad 1,8 tys. wypadków (o 15 proc. mniej niż w 2013 roku), w których zginęło 256 osób (o 11 proc. mniej). W odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdem nietrzeźwi kierowcy stanowili 6,4 proc. Ci, którzy zostali skazani za kierowanie pod wpływem alkoholu, będą mogli odzyskać uprawnienia pod warunkiem zamontowania w pojeździe blokady antyalkoholowej.

Jeśli kierowca wykaże, że przeszedł swoistą resocjalizację i zasłużył, żeby dać mu kolejną szansę, po 10 latach od cofnięcia uprawnień może je odzyskać. Jego pojazd będzie wówczas musiał być wyposażony w specjalną blokadę, która uniemożliwi uruchomienie pojazdu, jeżeli chciałaby to uczynić osoba nietrzeźwa – tłumaczy Morzycki.

W Polsce zużycie energii na mieszkańca jest o 40 proc. wyższe niż na Zachodzie

CEO Magazyn Polska

Wyzwaniem dla polskich miast staje się coraz większa liczba mieszkańców i rosnące wraz z nią zapotrzebowanie na energię. Jednocześnie władze miast stale dążą do oszczędności. Łączenie tych dwóch procesów jest możliwe dzięki inteligentnemu zarządzaniu zużyciem energii. W Polsce jednak wciąż jest dużo do zrobienia – na mieszkańca zużywamy nawet o 40 proc. więcej energii niż na Zachodzie.

Ilość energii pierwotnej zużywanej na jednostkę PKB w Polsce jest ciągle dwa razy wyższa niż w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej. Ilość energii pierwotnej na mieszkańca jest o 40 proc. wyższa niż w krajach Europy Zachodniej. Przez ostatnie 25 lat znacznie podnieśliśmy efektywność energetyczną w naszym kraju, co jednak nie oznacza, że nie mamy większych możliwości. One są ogromne – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Łukaszewski, prezes zarządu Schneider Electric Polska.

Jak podkreśla ekspert, w Polsce zainstalowana moc energii elektrycznej jest podobna do poziomu sprzed 25 lat. W tym czasie jednak gospodarka znacznie się rozwinęła. Dzięki coraz większej efektywności energetycznej za wzrostem PKB nie poszło zwiększenie zużycia energii.

Według danych Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju już do 2012 r. PKB Polski uległ podwojeniu w odniesieniu do 1989 r. Tymczasem jak podaje Eurostat, zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło w latach 1990-2012 r. zaledwie o 27 proc.

– Efektywność energetyczna w naszym kraju wzrosła. Tą samą energią jesteśmy w stanie obsłużyć dużo większą gospodarkę – zaznacza Łukaszewski.

Podkreśla, że efektywność energetyczna jest szczególnie ważna w miastach. W tej chwili na świecie ok. 50 proc. populacji żyje w miastach i zużywa ok. 70 proc. energii elektrycznej. Do 2050 r. już 70 proc. ludzkości jednak będzie mieszkać w miastach, co może wpłynąć na istotny wzrost zapotrzebowania na energię.

Najbardziej efektywnym i najtańszym sposobem sprostania większemu zapotrzebowaniu na energię jest efektywność energetyczna – dodaje ekspert.

Ograniczyć ten trend mogą inteligentne technologie. Dzięki nim miasta mogą nie tylko zmniejszyć zapotrzebowanie na energię, lecz także ograniczyć negatywny wpływ na środowisko i koszty.

Mówimy o tym: więcej za mniej. Więcej efektywności, więcej niezawodności, większa skala, ale przy ograniczaniu kosztów albo przynajmniej ich niezwiększaniu – mówi Łukaszewski podczas EKG w Katowicach

Efektywność energetyczna jest też dla miast elementem konkurencji o mieszkańców, a tym samym wpływy z podatków i rozwój gospodarczy. Dzięki obniżeniu zużycia energii i jej kosztów podnosi się komfort życia mieszkańców.

Nikt nie chce się obudzić rano w zimnym albo ciemnym mieszkaniu, gdzie nie ma prądu albo wody – zauważa prezes Schneider Electric. – Wobec tego miasta muszą się rozwijać i to w sposób efektywny, czyli muszą równoważyć budżet i dostarczać rosnącej populacji coraz więcej usług.

Inteligentne i efektywne technologie są potrzebne nie tylko w zakresie zużycia energii elektrycznej. Dokładnie tak samo rośnie zużycie wody, coraz bardziej obciążone są drogi i komunikacja zbiorowa. We wszystkich tych obszarach miasta muszą stosować rozwiązania, które pozwolą na obsłużenie coraz większej liczby ludzi za pomocą ograniczonych zasobów.

Polskie maszyny i urządzenia górnicze coraz częściej trafiają na eksport

CEO Magazyn Polska

Cięcia w inwestycjach krajowych kopalni sprawiają, że producenci urządzeń i maszyn górniczych poszukują nowych rynków zbytu za granicą. Dla Kopeksu obiecująca jest współpraca z Chinami. Także Rosja i Argentyna chcą kupować polskie kombajny i kompleksy do eksploatacji podziemnych pokładów. Alternatywą jest także inwestycja w nowe branże, m.in. energetykę i kolej.

Jak całe zaplecze górnicze musimy bardzo intensywnie działać w kierunku zwiększenia eksportu – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Józef Wolski, prezes zarządu Grupy Kopex SA. – Jest to konieczne, aby utrzymać miejsca pracy. Przy zmniejszającym się zapotrzebowaniu ze strony polskiego górnictwa coraz więcej maszyn i urządzeń musimy lokować na rynkach zagranicznych. Niezależnie od tego równolegle szukamy alternatyw, a więc energetyka, kolejnictwo czy nowe technologie blach trudno ścieralnych. Myślę, że dzięki takim działaniom uda nam się utrzymać miejsca pracy i wolumen sprzedaży.

W pierwszym kwartale Grupa Kopex osiągnęła 7,4 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej wobec ponad 25 mln zł przed rokiem. Przychody Grupy były w ujęciu rocznym niższe o 13,2 proc. Przedstawiciele spółki podkreślają, że pogorszenie wyników to efekt ograniczenia o jedną trzecią inwestycji w polskich kopalniach.

Ponad 182 mln zł przychodów Grupa wypracowała na krajowym rynku w segmencie górnictwo. Wiązało się to jednak z obniżeniem marż. Znacznie więcej Kopex jest w stanie zarobić na kontraktach zagranicznych.

Nasze strategiczne rynki są tam, gdzie wydobywany jest węgiel – zauważa Józef Wolski.

Grupa duże nadzieje wiąże z rynkiem chińskim. Kraj ten odpowiada za prawie połowę światowego wydobycia węgla oraz przeszło 50 proc. konsumpcji.

Na rynku chińskim Polska słynie z bardzo dobrych maszyn i urządzeń górniczych. Z roku na rok rośnie więc eksport do Państwa Środka. Według resortu gospodarki w 2012 roku krajowi producenci sprzedali w Chinach tego rodzaju produkty o wartości 3,9 mln dol., w 2013 roku – 8,9 mln dol., a tylko w ciągu pierwszego półrocza 2014 roku – 6,5 mln dol.

Wspólnie z Chińczykami rozwijamy szereg projektów – mówi Józef Wolski. – Współpracujemy z ShanDong Energy Group, jedną z największych grup wydobywczych w Chinach. Rozwijamy takie produkty, jak pracujące na dużych nachyleniach kombajny ścianowe, kompleksy zmechanizowane i zautomatyzowane do eksploatacji pokładów cienkich. O tych produktach niedługo usłyszymy. One sprawiają, że rosną nasze szanse zaistnienia na tym rynku w latach następnych i zwiększenia wartości eksportu nawet dwu- lub trzykrotnie. Może nawet więcej.

Dużym i obiecującym rynkiem zbytu maszyn i urządzeń górniczych jest Rosja, jeden z największych eksporterów, który w ubiegłym roku za granicą sprzedał ponad 150 mln ton węgla. Na początku maja spółka poinformowała o nowym kontrakcie wartym ponad 113 mln zł  – do kopalń w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym Kopex dostarczy kompleks ścianowy wraz z obudową hydrauliczną i wyposażeniem elektrycznym, kombajn ścianowy oraz przenośnik taśmowy. Innym ważnym rynkiem jest Argentyna.

Golf coraz popularniejszy w Polsce, również wśród kobiet

CEO Magazyn Polska

Rośnie popularność golfa w Polsce. Coraz więcej osób przekonuje się, że dyscyplina ta nie jest przeznaczona wyłącznie dla elit. Golfem coraz bardziej interesują się także kobiety. Do udziału w 9. turnieju Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup zgłosiła się rekordowa liczba uczestniczek – w rozgrywkach weźmie udział ponad sto pań. Obsada jest międzynarodowa.

Na całym świecie w golfa gra ok. 150 mln ludzi. W Polsce jest to wciąż stosunkowo młoda dyscyplina sportu. Pierwsze w powojennej historii Polski pole golfowe powstało zaledwie 21 lat temu, a 10 lat temu po raz pierwszy powołana została kadra narodowa. Obecnie w golfa gra ok. 10-15 tys. Polaków, głównie mężczyzn, ale liczba zawodniczek dynamicznie rośnie.

Golf jest sportem dla wszystkich. Wymaga trochę czasu, ale jest to czas spędzony wyjątkowo zdrowo i przyjemnie. Ta dyscyplina ćwiczy współpracę z innymi, ćwiczy takie cechy charakteru, jak wytrwałość, celność czy strategia ‒ mówi agencji informacyjnej Newseria dr Irena Eris.

Z roku na rok coraz więcej osób przekonuje się, że sport ten jest ciekawą formą spędzania wolnego czasu. Istnieje też coraz więcej możliwości uprawiania tej dyscypliny – powstają nowe pola i kluby golfowe. Obecnie w Polsce jest 60 klubów golfowych oraz 20 pełnometrażowych pól.

To jest nie tylko sport, lecz w ogóle sposób na życie. To przepiękne tereny i ogromne wyzwanie, jakie stoi przed zawodnikiem. Ludzie, którzy patrzą na golfa mówią: „Co to za sport, idą sobie panowie i pykają kijem”. Nic bardziej mylnego. To bardzo trudny technicznie sport wyzwalający ogromne emocje ‒ mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Golfa.

Wbrew powszechnym opiniom golf nie jest sportem przeznaczonym dla osób bogatych. Zwłaszcza na początku nie wymaga dużych nakładów finansowych: niezbędne jest jedynie sportowe ubranie oraz kilka lekcji z trenerem. Po osiągnięciu wyższego poziomu golfistę czeka wydatek wysokości kilkuset złotych na komplet kijów oraz profesjonalnych butów.

Im więcej będziemy o tym mówić, im bardziej będziemy zachęcać ludzi, tym bardziej oni będą się przekonywać, że golf jest dla wszystkich. Dla tych młodych i tych starszych, dla tych bardziej sprawnych fizycznie i mniej, dla mężczyzn i dla kobiet ‒ mówi Irena Eris.

O tym, że golf staje się coraz popularniejszą dyscypliną w Polsce, świadczy także zwiększająca się liczba prestiżowych turniejów. Należy do nich sklasyfikowany w I kategorii rankingowej turniej Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup, który odbędzie się już po raz dziewiąty. W tym roku do rozgrywek zgłosiła się rekordowa liczba uczestniczek – 18 i 19 maja do zawodów stanie około 100 golfistek z Polski, Austrii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Słowacji, Belgii, Finlandii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Uczestniczki imprezy walczyć będą o punkty w ogólnej klasyfikacji Polskiego Związku Golfa, puchary zaprojektowane przez firmę Yes oraz nagrody rzeczowe ufundowane przez Deutsche Bank, Chervo, Audi. Na turnieju będzie można wygrać jedyną w tej części Europy 9-litrową butelkę szampana Perrier-Jouët.

Okazuje się, że jest popyt na tego typu rozrywki. To wydarzenie cieszy się powodzeniem, ponieważ to nie tylko sama gra, lecz także okazja do tego, by odpocząć, zadbać o ciało i duszę, spędzić czas w kosmetycznym instytucie, również spędzić czas ze sobą, porozmawiać. I to się sprawdza, kobiety coraz liczniej przyjeżdżają do nas. Fama o naszym turnieju rozchodzi się i znajduje zwolenniczki ‒ mówi dr Irena Eris.

9. Turniej Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup zostanie rozegrany na polu golfowym Sand Valley w Pasłęku, niedaleko Elbląga.

P.A. NOVA liczy na zyski z budowania parków handlowych w małych miastach

0

CEO Magazyn Polska

Polski rynek budowlany najpóźniej w ciągu roku powinien rozwinąć się do poziomu satysfakcjonującego działające na nim firmy ocenia deweloperska spółka P.A. NOVA. Już dziś po wydłużających się terminach podwykonawców widać, że zamówień jest więcej. Spółka specjalizująca się w budowie i eksploatacji centrów handlowych największe szanse na rozwój widzi w małych miastach, do 100 tys. mieszkańców.

Ożywienie na polskim rynku budowlanym dobrze widać w statystykach. Jak podał GUS, w marcu rozpoczęto blisko 15 tys. budów. Branży sprzyjała tegoroczna ciepła zima. Ale ożywienie widać również w wynikach za ostatnie 12 miesięcy – lista rozpoczętych budów wzrosła w ujęciu rocznym o 7 proc. Zleceń będzie coraz więcej, bo w okresie trzech pierwszych miesięcy roku wydano pozwolenia na budowę blisko 38,5 tys. mieszkań, czyli o 13,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W marcu w ujęciu miesięcznym liczba pozwoleń wzrosła o 42,7 proc.

W tej chwili rynek budowlany się odradza – mówi agencji informacyjnej Newseria Ewa Bobkowska, prezes zarządu P.A. NOVA. – Widać to chociażby po zapytaniach kierowanych do podwykonawców, którzy mają dużo pracy. Potrzeba jeszcze trochę, pół roku, może rok, żeby to był rynek budowlany taki, jakiego byśmy sobie życzyli.

P.A. NOVA działa jako generalny wykonawca, ale też samodzielny inwestor. Spółka ma własne obiekty, które wynajmuje. Są to zarówno obiekty przemysłowe, jak i centra handlowe.

Naszym obszarem zainteresowania są miasta poniżej 100 tys. mieszkańców. Tam widzimy niszę, w której jeszcze przez następne 2-3 lata na pewno będzie można inwestować w mniejsze obiekty komercyjne, parki handlowe, małe galerie – deklaruje Ewa Bobkowska. – Duży potencjał widzimy także w przyszłości obiektów przemysłowych, hal produkcyjnych z zapleczami biurowymi i socjalnymi. W ten segment już od dwóch lat też mocno wchodzimy.

W listopadzie P.A. NOVA zamierza zakończyć swą flagową inwestycję, czyli Galerię Galena w Jaworznie. Już dziś to centrum handlowe o powierzchni przekraczającej 30 tys. mkw. jest wynajęte w 70 proc.

Myślę, że otwarcie będzie może nie w stu procentach, bo w tej chwili trudno osiągnąć taki wynik, ale na pewno będziemy mieli około 95 proc. powierzchni wynajętej – zakłada prezes zarządu P.A. NOVA. – Mamy Multikino, Fabrykę Formy, czyli fitness dla dorosłych, bardzo dużą bawialnię dla dzieci, najemcę spożywczego Carrefour, całą Grupę LPP oraz duży, wygodny parking na ponad 800 samochodów.

W I kwartale przychody P.A. NOVA przekraczały 35 mln zł i były o 2 mln niższe niż rok wcześniej. Zysk netto spółki sięgał 1,4 mln zł i był o 4 mln zł niższy niż w I kwartale 2014 roku. Jak deklaruje prezes, kondycja P.A. NOVA jest dobra, a stosowany od dawna model finansowania inwestycji się sprawdza.

Nasze kredytowanie to przede wszystkim wkład własny na poziomie 30 proc. dla każdej inwestycji i 70 proc. kredytu bankowego. Mamy bardzo dobrą współpracę z bankami. Z pozyskiwaniem kredytu na dobrych warunkach nie ma w tej chwili problemu. Oczywiście projekt musi być dobry, musi być skomercjalizowany i musi być pozwolenie na budowę, wtedy banki są bardzo chętne do współpracy – podkreśla Ewa Bobkowska.

Światowy rynek reklamy w tym roku osiągnie wartość 540 mld dolarów

CEO Magazyn Polska

Globalne wydatki na reklamę w tym roku mają rosnąć w tempie ok. 4,5 proc. – szacuje dom mediowy Carat. Ponad trzykrotnie większej dynamiki wzrostu można spodziewać się w reklamie internetowej. Wzrosty spodziewane są praktycznie we wszystkich badanych przez Carat regionach świata. Ujemną dynamikę odnotujemy jednak w regionie Europy Wschodniej, przez sytuację geopolityczną w Rosji.

Zgodnie z naszymi szacunkami, które zbieramy na blisko 100 rynkach, na których operujemy, globalnie wyceniamy ten rynek na 540 mld dol. Wzrosty są na poziomie 4-5 proc. rok do roku, czyli szacujemy, że rynek wzrośnie w tym roku o ponad 20 mld dol. Podobny wzrost zakładamy w kolejnym roku, może nawet nieznacznie wyższy, bo na poziomie 5-5,5 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Mocek, dyrektor zarządzający domu mediowego Carat Polska.

W tym roku wzrosty wydatków spodziewane są praktycznie we wszystkich badanych regionach (Ameryka Północna i Łacińska, Azja i Pacyfik oraz w kraje EMEA). W 2014 roku było podobnie. W Europie Zachodniej rynek wzrósł nieznacznie, o 2,3 proc., poprawiając się dzięki silnej pozycji Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Wzrost po sześciu latach spadków odnotują również Grecja, Irlandia i Portugalia.

W Ameryce Północnej oraz w regionie Azji i Pacyfiku wzrosty osiągnęły poziom ok. 4-5 proc. Największa dynamika charakteryzowała Amerykę Łacińską – 11,4 proc.

Spadek może być notowany w Europie Wschodniej, głównie ze względu na sytuację geopolityczną.

W zasadzie jedynym regionem, który w skali globalnej notuje dynamikę ujemną, jest region szeroko rozumianego CEE, czyli Europy Wschodniej i Rosji, przede wszystkim z racji tego, ile w tym regionie waży sam rynek rosyjski. Spadek szacujemy na poziomie 2 proc. rok do roku. Przy czym w Rosji oczywiście ten spadek jest zdecydowanie bardziej widoczny, już po pierwszym kwartale roku 2015 – podkreśla Mocek.

Na tym tle polski rynek prezentuje się bardzo dobrze. Carat szacuje wzrost rynku na poziomie 3 proc., podobnie jak w Turcji.

Najszybciej rosną wydatki na reklamę w internecie. Z szacunków domu mediowego Carat wynika, że w 2016 roku jej udział w rynku reklamy przekroczy poziom 25 proc. (w 2014 był na poziomie 21,7 proc.), głównie dzięki dynamicznie rosnącym wydatkom na reklamę mobilną i wideo online. Mimo to liderem rynku na razie pozostaje telewizja.

Polacy stawiają na potrawy przygotowywane ze świeżych produktów

CEO Magazyn Polska

Kulinarna mapa Polski jest coraz bardziej zdominowana przez slow food. Wśród konsumentów furorę robią dania z produktów ekologicznych, a przygotowywane w błyskawicznym tempie hamburgery i kebaby są odstawiane na bok. Slow food to też powrót do lokalnej kuchni i tradycyjnych przepisów.

Idea slow food przyszła do Polski z Zachodu i szybko zyskała swoich fanów.

Trend slowfoodowy widzimy w prawie każdej restauracji, na każdym targu, również w tzw. food trucking. Producenci i restauratorzy szukają alternatyw dla tego, co daje nam dzisiejszy świat, czyli szybkości i miernoty, bo tak można określić to, co kupujemy w dużych sieciach sklepów. Alternatywą są idee slowfoodowe, które zakładają, że producenci biorą sobie do serca to, że ważne jest czym karmią ludzi i jaki produkt im sprzedają – mówi agencji informacyjnej Newseria Krzysztof Stelmach, współorganizator targów Slow Market nad Wisłą.

Idea slow food budzi bardzo duże zainteresowanie wśród konsumentów. Krzysztof Stelmach podkreśla, że jest coraz więcej osób, które stawiają na zdrowe jedzenie i są gotowe zapłacić więcej za produkty lepszej jakości i od sprawdzonych dostawców.

Ludzie zaczynają dociekać, co to jest slow food, slow fashion, cały ten trend slow i o co w tym wszystkim chodzi. Zaczynają szukać alternatywy dla życia codziennego, które jest zbyt szybkie, zbyt płytkie i nie wnosi nic dobrego. Inicjatywa slow przede wszystkim pomaga zrozumieć zasady mikroprzedsiębiorczości, mikroprodukcji i lokalności – tłumaczy Krzysztof Stelmach.

Jak podkreśla, slow food nie czerpie z zasobów producentów sprzedających tony żywności. Jego podstawą są ekologiczne mięsa, ryby i warzywa.

Producent ekologiczny, producent slow, który ma małe produkcje żywności, nie używa nawozów sztucznych i dziwnych ulepszaczy jedzeniowych. Dzięki temu żywność jest zdrowa, smaczna i na pewno dużo lepsza od tej, którą oferują nam sieci wielkich marketów – wyjaśnia Krzysztof Stelmach.

Naprzeciw oczekiwaniom konsumentów wychodzą organizatorzy targu żywności pod hasłem Slow Market Nad Wisłą. Projekt startuje w sobotę, 16 maja, przy stacji Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Będzie to targ spożywczy producentów lokalnych z warzywami i różnego rodzaju płodami rolnymi. Dodatkowo będzie można też zjeść już gotowe produkty przygotowane przez gastronomie slowfoodowe. Impreza będzie cotygodniowa i będzie trwała przez całe wakacje, miejmy nadzieję, że do końca września – dodaje Krzysztof Stelmach.

Popołudniowy komentarz walutowy z 14.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 14.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Kontrakty należy renegocjować do końca 2015 roku

Konieczne jest zwaloryzowanie dotychczasowych kontraktów długoterminowych w zamówieniach publicznych do końca 2015 roku, by nie narazić się na ewentualność zerwania umowy i konieczność rozpisania nowego postępowania przetargowego. W takim przypadku zamawiający poniesie bowiem dodatkowe koszty, a kalkulowanie budżetu z uwzględnieniem ozusowania umów zleceń będzie i tak nieuniknione – przypomina Konfederacja Lewiatan.

Nowe regulacje dotyczące zamówień publicznych – art. 142 ust. 5 znowelizowanej ustawy Pzp – obligują do renegocjacji umów długoterminowych w przypadku zmiany płacy minimalnej, stawki VAT, zasad podlegania ubezpieczeniom społecznym lub wysokości składki na ZUS – w przypadku, gdy czynniki te mają wpływ na koszty wykonania zamówienia przez wykonawcę. Taki charakter ma właśnie oskładkowanie umów zleceń, które wejdzie w życie od 1 stycznia 2016 roku – co w istotny sposób przełoży się na rentowność zamówionych usług.

Waloryzacja obowiązujących umów to korzystne rozwiązanie dla każdego uczestnika sektora zamówień publicznych. Zamawiający ma wówczas gwarancję kontynuacji zawartego kontraktu i tym samym nie jest narażony na kosztowne przestoje. Co więcej, nie ponosi wydatków związanych z rozpoczęciem nowego postępowania przetargowego. I wreszcie nie musi obawiać się, że zlecenie nie będzie mogło być realizowane chociażby ze względu na trwający czy przedłużający się przetarg. Pracownicy natomiast nie ponoszą odpowiedzialności za zmiany kosztów spowodowanych nowym prawem i zasad ozusowania umów zleceń. Waloryzacja umów zabezpiecza zatem nie tylko miejsca pracy, ale również interes zatrudnionych i Zamawiających.

Rozwiązania wdrożone w nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych są krokiem milowym przede wszystkim w kontekście bezpieczeństwa na rynku pracy. Poprzednie regulacje powodowały, że to pracownicy i pracodawcy ponosili wszelkie koszty nieprzewidzianych zmian w prawie, a reforma w istotny sposób wpływa na bilansowanie kontraktów dotyczących usług – ich obecna zyskowność oscyluje na poziomie 5%, po 1 stycznia 2016 roku spadnie ona o 10 punktów procentowych i de facto kontrakt będzie generować straty.

Z tego powodu dochodziło do utrwalania się patologii, które co gorsza niejednokrotnie były w pełni akceptowalne także przez instytucje publiczne. Notowano liczne przykłady wyboru ofert ze stawkami w granicach 5-7 zł za godzinę brutto – czyli nawet połowę niższymi niż minimalne krajowe wynagrodzenie.
Uwzględnienie kosztów ozusowania umów zleceń w budżetach i kalkulacjach zamawiających jest więc niezbędnym krokiem, na którym skorzystają wszyscy uczestnicy rynku pracy. Istotne w tym zakresie będzie doprowadzenie do pełnej waloryzacji – Zamawiający muszą dokonywać waloryzacji w oparciu o stawki brutto. Koszt wynagrodzenia obejmuje bowiem nie tylko kwotę wypłacaną pracownikowi, ale także odprowadzane podatki i składki na ubezpieczenia społeczne. Ma to szczególne znaczenie w zamówieniach, w których większość kosztów stanowią wynagrodzenia pracowników – czyli w branżach usługowych. Nie można bowiem dopuścić do sytuacji, gdy wzrost obciążeń fiskalnych obniży pensję, jaką pracownik otrzymuje do ręki. Zamawiający zawsze powinien wkalkulować w budżecie wynagrodzenia pracowników z uwzględnieniem podatków, składek na ubezpieczenia – także w tej części, którą obowiązkowo odprowadza pracownik.

– Intencją ustawodawcy było, aby środki przeznaczone na zamówienia publiczne realizowały politykę państwa w obszarze rynku pracy – stąd oskładkowanie umów zleceń czy wymóg zatrudniania przy konkretnym zamówieniu na podstawie umów o pracę. Zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2016 to niewątpliwie krok w kierunku stabilizacji sytuacji pracowników i zabezpieczenie około 1,4 miliona Polaków – dane za 2013 rok – zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, którzy stanowią 26,8% ogółu pracujących . Jednak bez renegocjacji budżetów na usługi, które za rok będą nadal w toku realizacji, interes pracowników może pozostać zagrożony, a skutki nowych przepisów mogą okazać się odwrotne do zamierzonych. Dotychczasowe umowy zostały oparte bowiem jeszcze na podstawie poprzednich przepisów, nieuwzględniających kosztów ozusowania umów zleceń.

Tymczasem reforma w istotny sposób wpływa na bilansowanie kontraktów dotyczących usług – ich obecna zyskowność oscyluje na poziomie 5%, po 1 stycznia 2016 roku spadnie ona o 10 punktów procentowych i de facto kontrakt będzie generować straty . Sytuacja, w której wykonawcy i pracownicy sami ponoszą koszty związane ze zmianą prawa jest niedopuszczalna. Dlatego Ustawodawca zobligował na mocy art. 142 ust. 5 znowelizowanej ustawy Pzp Zamawiającego i usługodawcę do przeprowadzenia waloryzacji długoterminowych kontraktów, by wyeliminować to niepokojące zjawisko – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Rady Zamówień Publicznych przy Konfederacji Lewiatan.

Zmiany w obszarze zasad funkcjonowania umów zleceń są wynikiem wspólnego i konsekwentnego działania zarówno związków zawodowych, jak i pracodawców. Intencją ustawodawcy było zabezpieczenie interesu pracowników. Jednak – bez renegocjacji długoterminowych umów – cel ten nie zostanie osiągnięty. W związku z tym uczestnicy rynku powinni sfinalizować je przed 1 stycznia 2016 roku.
________________________________________
Więcej informacji na blogu: http://kowalski.blog.onet.pl/
Konfederacja Lewiatan

Projekt ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym

0

O uregulowanie rynku zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, zwiększenie kontroli państwa nad nim, aby ukrócić wiele nieprawidłowości i nadużyć – apeluje Konfederacja Lewiatan. Dzisiaj projektem ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (ZSEE) zajmują się posłowie na posiedzeniu specjalnej podkomisji.

 Zdaniem Konfederacji Lewiatan zwiększenie nadzoru nad rynkiem elektrośmieci jest konieczne, aby wyeliminować patologię i sprostać rosnącym wymaganiom dotyczącym zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu. Pracodawcy sprzeciwiają się również kolejnym obciążeniom finansowym, które musieliby ponosić konsumenci, a związanym z wprowadzeniem opłaty depozytowej uiszczanej przez konsumenta przy zakupie nowego urządzenia elektrycznego lub elektronicznego.

Nieuczciwe praktyki na rynku elektrośmieci są powszechne i uderzają w uczciwych przedsiębiorców. Nadużycia i nieprawidłowości sprowadzają się głównie do wydawania fałszywych zaświadczeń o przetworzeniu sprzętu, który nigdy nie został zebrany lub został przetworzony niezgodnie z normami. Z raportu PwC „Nieprawidłowości w systemie zarządzania ZSEE w Polsce” wynika, że aż 40 proc. oficjalnie przetworzonych elektrośmieci to tylko „recykling na papierze”. Dowodem na to są m.in. zalegające w niektórych zakładach przetwarzania hałdy nieprzetworzonego zużytego sprzętu.

Kolejną patologią jest wyprowadzanie pieniędzy z systemu gospodarowania zużytym sprzętem. Producenci płacą wybranym przez siebie organizacjom odzysku, by te w ich imieniu sfinansowały edukację konsumentów oraz zbiórkę i przetwarzanie zużytego sprzętu. Część organizacji odzysku realizuje jednak te działania wyłącznie w minimalnym zakresie, bądź też poprzestaje na „papierowych deklaracjach”, a skumulowane dzięki temu zyski wyprowadza z systemu w postaci dywidend. W ocenie ElektroEko – jednej z nielicznych organizacji odzysku działającej na zasadach not-for-profit – skutki takiego działania mogą być dramatyczne. W efekcie w 2021 roku, kiedy będziemy musieli zbierać i przetwarzać 65 proc. wprowadzanego na rynek sprzętu elektrycznego i elektronicznego, w systemie zabraknie pieniędzy na sfinansowanie zbiórki i przetworzenie 25 tysięcy ton świetlówek, 120 tysięcy ton starych telewizorów kineskopowych i 0,5 mln ton lodówek.

Co ciekawe, to właśnie te organizacje odzysku, które wypłacają sobie najwyższe dywidendy postulują obciążenie konsumentów kolejną opłatą na system gospodarowania zużytym sprzętem.

Przeciwnicy wprowadzenia do nowej ustawy zapisów mówiących o zwiększonej kontroli często powołują się na argumenty mówiące o swobodzie gospodarczej i konkurencji. Zapominają tym samym, że dyrektywa unijna wyraźnie precyzuje, że środki pozyskiwanie na sfinansowanie systemu gospodarowania ZSEE mają służyć ochronie życia i zdrowia ludzkiego. Nie powinny zatem być przeznaczane na inne cele. Dosypywanie pieniędzy do systemu, który już źle działa, nie uzdrowi go.

Konfederacja Lewiatan

KE rekomenduje zniesienie procedury nadmiernego deficytu

Kolegium Komisarzy Unii Europejskiej przyjęło rekomendację zakończenia wobec Polski procedury nadmiernego deficytu na rok przed ostatecznym terminem. Oznacza to, że w ocenie Komisji Europejskiej (KE), Polska w sposób trwały ograniczyła nadmierny deficyt.

„Od dziś pierwszym najważniejszym problemem już nie muszą być odpowiedzi na pytania, gdzie szukać oszczędności, ale przede wszystkim, jak lepiej wydawać publiczne pieniądze. To nie będzie pytanie o dodatkowe źródła dochodów, wyższe podatki. Chodzi o takie sformułowanie polityki podatkowej, dochodowej rządu, które jest najlepsze dla tworzenia miejsc pracy i lepszego rozwoju Polski” – komentował decyzje KE minister finansów Mateusz Szczurek na konferencji prasowej.

„Ta decyzja oznacza, że nie tylko mamy najszybszy wzrost gospodarczy w ciągu ostatnich 7 lat, ale także zdrowe finanse publiczne” – dodał szef Zespołu Doradców przy Premierze Jacek Rostowski.

Podstawą do zakończenia procedury nadmiernego deficytu były dane przekazane przez Polskę w ramach wiosennej notyfikacji fiskalnej, zgodnie z którymi deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2014 r. został zredukowany aż o 0,8 pkt. proc. do 3,2% PKB, czyli do poziomu bliskiego 3% PKB. Umożliwiło to uwzględnienie, w ramach procedury nadmiernego deficytu, ponoszonych jeszcze w 2014 r. kosztów systemowej reformy emerytalnej – 0,4% PKB i obniżenie deficytu poniżej 3% PKB po uwzględnieniu tych kosztów.

Co ważne prognoza KE na lata 2015-16 potwierdza trwałość redukcji nadmiernego deficytu, choć jest bardziej konserwatywna od prognoz MF z Programu Konwergencji – Aktualizacja 2015. KE prognozuje, że deficyt zostanie obniżony do poziomu 2,8% PKB w 2015 r. i 2,6% PKB w 2016 r., podczas gdy prognoza zawarta w Programie konwergencji zakłada redukcję deficytu odpowiednio do 2,7% PKB i 2,3% PKB. Różnica wynika m.in. z faktu, iż KE w prognozie na 2016 r. (tzw. założenie braku zmian w polityce rządu, ang. no-policy-change scenario) nie uwzględnia efektów zastosowania stabilizującej reguły wydatkowej, mimo że od 2015 r. reguła jest wykorzystywana w procesie budżetowym w sposób wiążący.

Projekt decyzji Rady UE dostępny jest na stronie KE (link otwiera nowe okno w innym serwisie).

EFIS może ruszyć już w połowie 2015 r.

Stan negocjacji projektu rozporządzenia ustanawiającego Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS) to temat posiedzenia Rady ECOFIN w Brukseli, które odbyło się 12 maja br. w Brukseli z udziałem ministra finansów Mateusza Szczurka. Rada UE uzgodniła ww. projekt, który jest jednym z elementów tzw. Planu Junckera, 10 marca br., a 20 kwietnia swój raport przyjął Parlament Europejski. Obecnie trwają intensywne rozmowy miedzy tymi instytucjami, tak by możliwe było osiągnięcie porozumienia do końca maja br., a EFIS mógł rozpocząć działanie już w połowie 2015 r.

Ocena skali ryzyka makroekonomicznego
Ponadto w ramach kolejnego cyklu Semestru Europejskiego (tj. procedury, podczas której koordynuje się politykę gospodarczą i budżetową w UE), ECOFIN podsumował szczegółową ocenę skali ryzyka makroekonomicznego (in-depth review, IDR) w 16 państwach członkowskich UE. Zostały one wytypowane do takiej oceny w opublikowanym w listopadzie 2014 r. sprawozdaniu przedkładanym w ramach mechanizmu ostrzegania (Alert Mechanism Report 2015, AMR 2015). Wśród tych państw nie było Polski. Rada uznała, że ocena jest przygotowana w odpowiedni sposób i sprzyja lepszej ocenie polityk gospodarczych poszczególnych państw członkowskich oraz uwzględnia specyficzne wyzwania dotyczące tych państw. Potrzebne jest jednak zwiększenie przejrzystości tego procesu oraz wzmocnienie odpowiedzialności państw oraz nadzoru wielostronnego w tym zakresie.

Starzenie się społeczeństwa
Rada przyjęła również konkluzje dotyczące starzenia się społeczeństwa, które odnoszą się do raportu przygotowanego przez Komisję Europejską oraz Grupę roboczą ds. starzenia się ludności w okresie 2013-2060. W raporcie przedstawiono wpływ tego zjawiska na wydatki publiczne, w tym wydatki emerytalne, opiekę zdrowotną i długoterminową, na edukację oraz wydatki na zasiłki dla bezrobotnych. Jeden z wniosków jest taki, że w porównaniu do poprzedniego raportu (z 2012 r.) wymienione koszty powinny być mniejsze, jednak Rada zwraca uwagę na konieczność zmniejszenia negatywnego wpływu tych wydatków na wzrost gospodarczy, m.in. przez realizację reform emerytalnych oraz systemów ochrony zdrowia i opieki długoterminowej.

Sprawozdanie ze spotkania G20
Ministrowie zapoznali się również z informacją prezydencji łotewskiej oraz Komisji Europejskiej z przebiegu spotkania G20 w formacie ministrów finansów i prezesów banków centralnych, które odbyło się w Waszyngtonie w dniach 16 -17 kwietnia br. Dyskusja dotyczyła sytuacji gospodarczej, ram dla silnego i zrównoważonego wzrostu, reformy MFW, inwestycji infrastrukturalnych, regulacji finansowych oraz międzynarodowych kwestii podatkowych.

Po zakończeniu posiedzenia Rady ECOFIN odbył się dialog ministerialny z państwami Bałkanów zachodnich i Turcji. Przyjęto konkluzje przygotowane w oparciu o ocenę przedakcesyjnych programów reform gospodarczych (Economic Reform Programmes, ERP) ww. państw. Ocena ta ma służyć ich lepszemu przygotowaniu do uczestnictwa w nadzorze wielostronnym i koordynacji polityki w ramach UE.

NIK o dowożeniu dzieci do szkół

Nie wszystkie wielkopolskie gminy potrafią zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa dzieciom i uczniom dowożonym do szkół i przedszkoli. Pojedyncze, ale najpoważniejsze przypadki wskazane przez NIK to niewłaściwy stan techniczny pojazdów oraz brak należytej opieki nad dziećmi podczas przejazdów. Stwierdzono również, że część gmin do przewozu dzieci wybrała przewoźników, którzy nie posiadali odpowiednich zezwoleń.

Obowiązek zapewnienia dowozu dzieci do przedszkola lub szkoły w określonych sytuacjach spoczywa na urzędzie gminy. Bezpłatny transport i opieka przysługują np. wszystkim dzieciom uczęszczającym do „zerówek” (czyli pięciolatkom, objętym obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym), a także niepełnosprawnym uczniom szkół podstawowych i gimnazjów. NIK skontrolowała sześć z wielkopolskich gmin, które organizowały dowóz dzieci.

 Na uwagę jako przykład dobrej praktyki zasługuje gmina Kwilcz, która jako jedyna z sześciu skontrolowanych prawidłowo realizowała wszystkie zadania związane z dowozem dzieci do szkół. W ocenie NIK szczególnie warto podkreślić, że gmina zagwarantowała sobie w umowach z przewoźnikiem prawo do kontroli sposobu realizacji przewozów: przede wszystkim do kontroli terminowości i punktualności przejazdów, a także prawo do sprawdzania dokumentów, związanych z wykonywaniem umowy, w tym oczywiście także wymaganych pozwoleń.

Pięć pozostałych samorządów co prawda zapewniło dzieciom i uczniom dowożonym do przedszkoli i szkół bezpłatne gimbusy, jednak kontrolerzy NIK przy udziale przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Poznaniu, stwierdzili rażące nieprawidłowości i zaniedbania w organizacji tych przewozów. Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły stanu technicznego pojazdów i jakości opieki nad dziećmi.

Szczególnie naganne przykłady wskazane przez kontrolerów to przypadki przewożenia dzieci niesprawnymi pojazdami, ujawnione w dwóch gminach. W jednej z nich – w Brzezinach gminny autobus miał niesprawne światła cofania i oświetlenie tablicy rejestracyjnej, a z przewodów wyciekały płyny eksploatacyjne (Inspekcja Transportu zatrzymała dowód rejestracyjny pojazdu oraz wystawiła mandat karny). Z kolei w Ostrowie zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu z uwagi na zły stan techniczny: uszkodzone ogumienie, wyciek płynów, uszkodzoną podłogę w części pasażerskiej, zepsute mocowania foteli oraz uszkodzony układ jezdny.

Kontrolerzy NIK mieli zastrzeżenia także do jakości opieki nad uczniami podczas przejazdów. W Ostrowie Wielkopolskim opiekunowie i kierowcy pojazdów dowożących dzieci nie wiedzieli, ilu uczniów znajdowało się pod ich opieką, ani ilu uczniów powinno wysiąść w poszczególnych punktach. W tej samej gminie, ale w innej miejscowości uczniowie samodzielnie przechodzili na drugą stronę jezdni tuż przed autobusem, w miejscu ograniczającym widoczność zarówno uczniom, jak i innym użytkownikom drogi. Zdarzało się także, że kierowca wysadzał dzieci tuż przed lub wręcz na skrzyżowaniu, blokując ruch drogowy.

Nie wszyscy przewoźnicy w czterech gminach: Brzeziny, Ostrów, Orchowo i Sośnie posiadali zezwolenie na wykonywanie regularnych przewozów specjalnych, które jest bezwzględnie wymagane w przypadku przewozów szkolnych. Wymóg posiadania takiego dokumentu został określony w ustawie o transporcie drogowym, przede wszystkim z uwagi na bezpieczeństwo dzieci. Uzyskanie zezwolenia specjalnego wiąże się bowiem m.in. z obowiązkiem wyznaczenia oraz odpowiedniego oznaczenia przystanków, w sposób zapewniający bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu drogowego, np.  w czasie oczekiwania na dowóz oraz podczas wsiadania i wysiadania z pojazdu. We wszystkich ujawnionych przypadkach Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Poznaniu niezwłocznie wszczął stosowne postępowania.

Z kontroli przeprowadzonej w urzędach gmin wynika, że większość szkół zapewniła zajęcia świetlicowe dla uczniów, którzy ze względu na organizację dojazdu musieli zostawać w szkole dłużej niż trwały zajęcia lekcyjne (w trzech gminach). Nie zawsze się to jednak udawało, choć szkoły, w przypadku przedłużającego się oczekiwania na dowóz mają obowiązek taką opiekę zapewnić. Zajęć tego typu nie organizowano np. w trzech zespołach szkół gminy Sośnie. Kontrolerzy zwrócili także uwagę na jeszcze jeden słaby punkt organizacji dojazdów: w jednej z gmin zdarzyło się, że łączny czas oczekiwania na przejazd i samego dowozu (cztery godziny lekcyjne) był dłuższy niż zajęcia szkolne, na które uczniów dowieziono (np. trzy godziny lekcyjne). Taka sytuacja była wynikiem niestarannego przygotowania harmonogramu dojazdów i w ocenie NIK niedogodności można było uniknąć.

Delegatura NIK w Poznaniu zwróciła się do gmin o jak najszybsze – przede wszystkim ze względu na dbałość o dobro i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży – wyeliminowanie stwierdzonych nieprawidłowości. Jak wynika z korespondencji pokontrolnej, wszystkie samorządy podjęły już działania naprawcze.

Popołudniowy komentarz walutowy z 13 05 2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz pl

Dane z USA wyraźnie przeceniają amerykańskiego dolara. Złoty korzysta z perspektywy dłuższego utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie za oceanem.

Blisko miliard złotych zysku PZU w I kwartale 2015

Wynik finansowy netto Grupy PZU po I kwartale 2015 roku wyniósł ponad 941 mln zł i z wyłączeniem zdarzeń jednorazowych(1) wzrósł o 25,2% względem pierwszego kwartału ubiegłego roku. Aż o 5,1 p.p. do poziomu 27,6% wzrósł także wskaźnik ROE. Wysoką wartość osiągnęła także sprzedaż ubezpieczeń: składka przypisana brutto wyniosła 4,7 mld zł. PZU planuje  przeznaczyć na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2014 blisko 2,6 mld zł.

– Pierwszy kwartał 2015 roku był okresem trudnym dla branży ubezpieczeniowej w Polsce. Niskie stopy procentowe, konsekwencje wojny cenowej z zeszłego roku oraz jednorazowe czynniki demograficzne wytworzyły silną negatywną presję na wyniki finansowe w branży ubezpieczeniowej. Na tym tle nasze wyniki są wyjątkowo satysfakcjonujące. Nigdy w giełdowej historii spółki nie otworzyliśmy roku tak wysokim wynikiem. W I kwartale pokazaliśmy zarówno olbrzymi zysk, bliski miliardowi złotych, jak i wykazaliśmy się nadal wysoką rentownością biznesu. Na uwagę zasługują także wyniki z działalności lokacyjnej, po raz kolejny osiągające kilkudziesięcioprocentowy wzrost. Pierwszy kwartał 2015 roku był zarazem pierwszym kwartałem wdrażania nowej strategii PZU 3.0, która do 2020 roku zapewni Grupie PZU pozycję lidera w trzech kluczowych obszarach: ubezpieczeń, zdrowia i inwestycji. Udało nam się przyspieszyć realizację celów strategicznych, co krótkoterminowo zwiększa koszty, ale pozwoli szybko osiągnąć zakładane korzyści. Minione miesiące udowodniły, że stoimy na dobrej drodze do osiągnięcia tych celów – powiedział Przemysław Dąbrowski, CFO PZU SA.

Wpływ na działalność Grupy PZU w pierwszym kwartale 2015 roku w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku miały:

  • wzrost składki przypisanej brutto uzyskany dzięki rozwojowi działalności na rynkach zagranicznych, składce pozyskanej przez Link4 oraz rozwój ubezpieczeń grupowych ochronnych;
  • poprawa rentowności w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych głównie w wyniku niższej szkodowości w grupie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz ryzyk finansowych;
  • niższa rentowność w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych związana głównie z wyższą szkodowością produktów ochronnych na skutek wyższej częstości zgonów;
  • spadek rentowności w segmencie ubezpieczeń masowych związany głównie ze wzrostem szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych;
  • wyższe dochody z działalności lokacyjnej, w szczególności na skutek lepszej koniunktury na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Dodatkowo w sposób istotny na porównywalność wyników wpłynęło rozszerzenie działalności w Polsce i krajach bałtyckich w 2014 roku. W ubiegłym roku przejęte spółki kontrybuowały do wyniku Grupy PZU od momentu nabycia (pierwsza z przejętych spółek AAS Balta począwszy od 30 czerwca 2014 roku) podczas gdy w wynikach bieżącego roku ujmowane są od 1 stycznia, przyczyniając się do wyższych względem 2014 roku poziomów poszczególnych pozycji wyniku oraz aktywów
i pasywów.

Składki

Składki przypisane brutto po pierwszym kwartale 2015 roku wyniosły 4.680.827 tys. zł wobec 4.353.979 tys. zł w analogicznym okresie roku poprzedniego (+7,5%). Wzrost sprzedaży dotyczył przede wszystkim: operacji za granicą (w tym głównie dzięki składce zebranej przez zakupione w 2014 roku spółki), składki regularnej w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych (głównie w wyniku rozwoju ubezpieczeń grupowych ochronnych); działalności w ubezpieczeniach zdrowotnych zawieranych w formie grupowej; ubezpieczeń komunikacyjnych w segmencie klienta masowego (głównie dzięki składce zebranej przez Link4); ubezpieczeń komunikacyjnych AC w segmencie klienta korporacyjnego (w związku ze znacznym wzrostem liczby ubezpieczeń przy spadku średniej składki) oraz przypisu składki w ubezpieczeniach rolnych.

Jednocześnie, odnotowano spadek składki przypisanej brutto w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz od ognia i innych szkód majątkowych w segmencie klienta korporacyjnego (w efekcie finalizacji kilku dużych przetargów i zawarcia umów na ubezpieczenie 2015 roku w grudniu 2014 roku) oraz indywidualnych produktach inwestycyjnych w kanale bancassurance.

Działalność lokacyjna

Dochody z działalności lokacyjnej (łącznie z kontraktami inwestycyjnymi tj. kontraktami, które nie zawierają znaczącego ryzyka ubezpieczeniowego) za I kwartał 2015 roku wyniosły 951.033 tys. zł  (w I kwartale 2014 roku było to 542.647 tys. zł) i wzrosły głównie na skutek wyższej wyceny instrumentów kapitałowych.

Odszkodowania i świadczenia

Wzrost odszkodowań i świadczeń netto (z uwzględnieniem zmiany stanu rezerw techniczno-ubezpieczeniowych) o 381.692 tys. zł (+14,3%) w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego wynikał w szczególności z: wyższej szkodowości w produktach ochronnych (na skutek zwiększenia częstości zgonów – potwierdzonych przez dane GUS na całej populacji); zwiększenia rezerw matematycznych w produktach typu unit-linked na skutek lepszych wyników z działalności inwestycyjnej oraz wyższej szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych jako efekt wzrostu wartości średniej szkody.

Z kolei, na spadek odszkodowań i świadczeń netto w I kwartale miała wpływ niższa szkodowość w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych w grupie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz ryzyk finansowych jako efekt niższego poziomu rezerw na roszczenia z lat ubiegłych.

Koszty

Koszty akwizycji za I kwartał 2015 roku wzrosły o 45.482 tys. zł (+9,0%) w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wzrost ten był w szczególności rezultatem wyższego poziomu prowizji jako efekt zmian stawek prowizyjnych w kanale brokerskim oraz pośrednich kosztów akwizycji (m.in. konkursy, nadprowizje) ze względu na podjęte działania około-sprzedażowe w kanale multiagencyjnym w segmencie klienta masowego; rosnącego portfela produktów ochronnych i dalszego wzrostu udziału w portfelu kanałów brokerskiego i agencyjnego oraz konsolidacji nabytych w 2014 roku spółek ubezpieczeniowych.

Równocześnie na spadek pozycji kosztów akwizycji wpłynął wyższy poziom kosztów odroczonych w czasie w segmencie klienta korporacyjnego oraz wycofanie z oferty produktu oszczędnościowego z elementem ochronnym o składce regularnej Plan na Życie, a zarazem niższa sprzedaż w kanale bancassurance.

Wzrost kosztów administracyjnych w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego o 73.933 tys. zł (+22,1%) wynikał z przyśpieszenia wdrożenia Strategii 3.0 koncentrującej się na rozwoju kluczowych obszarów Grupy PZU (obszaru klienta detalicznego i korporacyjnego, PZU Zdrowia, dystrybucji oraz wsparcia operacyjnego) oraz włączenia do wyników Grupy PZU kosztów administracyjnych ponoszonych przez nowo nabyte spółki ubezpieczeniowe.

Zysk

Zysk netto wzrósł w stosunku do I kwartału 2014 roku o 180.897 tys. zł (+23,8%) do wartości 941.340 tys. zł. O wzroście wyniku zadecydowały lepsze dochody z działalności inwestycyjnej oraz wzrost rentowności w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych (efekt niższej szkodowości ubezpieczeń pozostałych OC) przy słabszej rentowności ubezpieczeń komunikacyjnych w segmencie masowym  oraz wyższej szkodowości produktów ochronnych na życie będącej pochodną wyższej częstości zgonów.

PZU, jak co roku, podzieli się z akcjonariuszami zyskiem wypracowanym w 2014 roku.  Dnia 12 maja br. Zarząd PZU postanowił wystąpić do Walnego Zgromadzenia PZU celem ustalenia dywidendy w wysokości 30 zł na akcję.

Wskaźniki

Skonsolidowane kapitały własne według MSSF na dzień 31 marca 2015 roku wynosiły 14.084.460 tys. zł wobec 13.887.660 tys. zł na dzień 31 marca 2014 roku. Wskaźnik rentowności kapitałów własnych (ROE2) za okres od dnia 1 stycznia 2015 roku do dnia 31 marca 2015 roku wyniósł 27,6% i był wyższy o 5,1 p.p. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W stosunku do skonsolidowanych kapitałów własnych wg stanu na dzień 31 grudnia 2014 roku kapitały wzrosły o 916.832 tys. zł (+7,0%), zaś wskaźnik ROE2 był wyższy o 5,0 p.p. w porównaniu do wskaźnika za okres od dnia 1 stycznia 2014 roku do dnia 31 grudnia 2014 roku.

[1] Zdarzenia jednorazowe obejmują efekt konwersji polis umów wieloletnich na umowy roczne odnawialne w ubezpieczeniach grupowych typ P

[2] Wskaenia jednorazowe

 

Założenia do ustawy Prawo działalności gospodarczej – przyjęte przez rząd

0

Wzmocnienie praw i gwarancji dla przedsiębiorców oraz wprowadzenie mechanizmów wspierających partnerskie relacje przedsiębiorców z organami administracji to główne cele nowego Prawa działalności
gospodarczej. –
Dokument zastępując ustawę o swobodzie działalności gospodarczej stanie się podstawowym aktem prawa gospodarczego – podkreśla wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Projekt założeń ustawy 12 maja 2015 r. przyjęła Rada Ministrów.

Nowe rozwiązania podkreślają pomocniczą rolę administracji publicznej wobec obywateli w tym przedsiębiorców. – Wprowadzenie w ustawie naczelnych zasad prawa gospodarczego ma zachęcić urzędników do ich stosowania, a tym samym wzmocnić relację pomiędzy przedstawicielami administracji, a osobami prowadzącymi działalność gospodarczą w Polsce – ocenia wicepremier Piechociński.

Dzięki przygotowanym regulacjom jak największa liczba spraw powinna być rozstrzygana przez organ I instancji, co zaoszczędzi czas i zmniejszy koszty. Służy temu m.in. propozycja mediacji, informowanie o niespełnionych przez wnioskodawcę przesłankach czy zaproponowane zasady przyjaznej interpretacji przepisów i domniemania uczciwości przedsiębiorcy.


Jasno sformułowany katalog praw przedsiębiorców i zasad dotyczacych relacji przedsiębiorca-organ oraz przedsiębiorca-przedsiębiorca zmniejszy niepewność, a tym samym ryzyko gospodarcze –
zaznacza wicepremier Piechociński. Wprowadzenie bardziej przyjaznych zasad prawa gospodarczego będzie wsparciem dla
działalności biznesu. Projekt uzupełnia ustawy deregulacyjne, które usuwają szczegółowe bariery w ustawach „branżowych”.

Do najważniejszych zasad zawartych w regulacji należą:

  • Zasada przyjaznej interpretacji – zakaz rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych przez organy na niekorzyść przedsiębiorcy.
  • Zasada domniemania uczciwości – zakaz rozstrzygania wątpliwości faktycznych przez organy na
    niekorzyść przedsiębiorcy. Celem projektowanej zasady jest wyeliminowanie sytuacji, w których niejasny stan faktyczny, bądź trudności dowodowe, do tej pory działały na niekorzyść przedsiębiorców.
  • Zasada uprawnionych oczekiwań – nakaz podejmowania przez organy działań na rzecz przedsiębiorcy
    zgodnie z ugruntowaną praktyką i wyraźnym komunikatem co do sposobu
    załatwienia spraw. Celem proponowanego rozwiązania jest zmniejszenie
    ryzyka zaskakiwania przedsiębiorców zmianą praktyk administracyjnych.

Najważniejsze zaproponowane mechanizmy których celem jest wzmocnienie relacji przedsiębiorca
– administracja to:

  • Mediacje – mają umożliwić organowi administracji publicznej – przy udziale mediatora – wyjaśniania stronom motywów swoich zamierzeń oraz zapewnienie możliwości uzyskania stanowiska stron w sprawie.
  • Standardy (dyrektywy) nakładania administracyjnych kar pieniężnych – wprowadzenie do Kodeksu Postępowania Administracyjnego zespołu norm określających zasady nakładania administracyjnych kar pieniężnych (dyrektywy wymiaru kary, przesłanki odstąpienia od nałożenia kary i udzielenia pouczenia,
    terminy przedawnienia).
  • Informowanie o niespełnionych przez wnioskodawcę przesłankach – organ przed wydaniem decyzji w sprawach wszczynanych na wniosek będzie informował przedsiębiorcę o niespełnionych przesłankach które są konieczne do wydania decyzji zgodniej z wnioskiem.


Poprawa relacji administracja-przedsiębiorca, oparcie prawa na zasadzie zaufania państwa do obywatela oraz ograniczenie uciążliwych obowiązków administracyjnych wpłyną na wzmocnienie konkurencyjności i efektywności gospodarki – podkreśla szef resortu gospodarki.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Jakie fundusze warto brać pod uwagę w 2015 roku?

0

Średnio około 10 procent oszczędności trzymamy w funduszach inwestycyjnych. Niektóre z nich – w ciągu ostatnich 12 miesięcy – dały zarobić nawet 40 procent. Porównywalny zysk na lokacie bankowej przy obecnym oprocentowaniu osiągnęlibyśmy po kilkunastu latach. Money.pl przygotował ranking najlepszych inwestycji ostatnich miesięcy i sprawdził, na co teraz warto postawić.

Tylko w kwietniu Polacy wpłacili do funduszy o kolejne 4,3 miliarda złotych więcej, niż z nich wypłacili. Fundusze zarządzają już rekordowo dużymi pieniędzmi – obecne 225 miliardów to prawie dwukrotnie więcej, niż pod koniec hossy z 2007 roku!

– Taka sytuacja to efekt rekordowo niskich stóp procentowych – tłumaczy w Money.pl Sebastian Siemiątkowski, analityk Domu Maklerskiego Millennium. – Oprocentowanie lokat bankowych jest dla większości osób mało atrakcyjne. Wyniki funduszy, nawet tych najbezpieczniejszych, są w ostatnim czasie w większości przypadków kilkukrotnie wyższe.

W ciągu ostatnich pięciu lat aktywa funduszy rosły rocznie średnio o 20 procent. Jeśli to tempo utrzyma się, to na koniec 2015 roku TFI będą obracać 250 miliardami złotych.

Bardzo szybki wzrost aktywów wynika głównie z ogromnego napływu pieniędzy do funduszy niepublicznych, skierowanych do wybranych, najbardziej majętnych klientów. Ich udział to już blisko 45 procent. Mniej spektakularnie wygląda sytuacja wśród funduszy skierowanych do szerokiego grona inwestorów. Aż takiej euforii zakupowej jak w 2007 roku nie ma, ale systematycznie coraz więcej klientów z nich korzysta. Ostatni raz wypłacili więcej pieniędzy niż do nich włożyli we wrześniu 2012 roku.

Średnio każdy Polak około 9 procent oszczędności trzyma właśnie w funduszach inwestycyjnych – podaje Money.pl. Statystycznie znacznie chętniej korzystamy z pośrednictwa TFI niż z bezpośrednich inwestycji np. na giełdzie.

Struktura oszczędności gospodarstw domowych (w mld zł)
miejsce lokowania oszczędności 2014
kwota
2014
udział
  2013
kwota
2013
udział
zmiana wartości oszczędności
depozyty złotowe i walutowe 605 55%   554 48% 9%
otwarte fundusze emerytalne 149 14%   301 26% -50%
gotówka w obiegu poza kasami banków 130 12%   114 10% 14%
krajowe fundusze inwestycyjne 97 9%   86 7% 13%
ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe 54 5%   50 4% 8%
akcje spółek publicznych 42 4%   45 4% -7%
obligacje i bony 10 1%   10 1% 0%
fundusze zagraniczne 7 1%   5 0% 40%

źródło: Money.pl na podstawie danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

 

Fundusze akcyjne w ubiegłym roku nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Polacy woleli korzystać z bezpiecznych rozwiązań, takich jak fundusze gotówkowe i pieniężne. Ta tendencja powoli zaczyna się odwracać. Według najnowszych, kwietniowych danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, zaufanie odzyskują fundusze akcyjne. Klienci dostrzegają też potencjał w przecenionych surowcach. W tych dwóch kategoriach w miesiąc przybyło 5 procent aktywów.

Średnia stopa zwrotu z wszystkich analizowanych kategorii funduszy inwestycyjnych na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy wyniosła prawie 9 procent. Przede wszystkim dzięki poprawie nastrojów na światowych rynkach akcji fundusze w większości zdały egzamin.

Najlepiej poradziły sobie te inwestujące za granicą. Dwucyfrowe stopy zwrotu przyniosły akcje notowane na giełdach Azji i Stanów Zjednoczonych. Przeciętnie wypadł rynek polski i to zarówno pod względem akcji, jak i obligacji. Największym błędem w ostatnim czasie był wybór funduszy surowcowych.

Średnie wyniki funduszy inwestycyjnych w poszczególnych kategoriach
rodzaje funduszy 1 mies. 3 mies. 6 mies. 12 mies.
akcji azjatyckich bez Japonii 6,5% 8,3% 14,8% 28,2%
akcji amerykańskich -1,5% 3,8% 7,5% 16,8%
akcji polskich 3,1% 8,2% 7,3% 6,5%
mieszane polskie zrównoważone 1,4% 3,5% 3,8% 6,2%
dłużne polskie uniwersalne -0,6% -0,8% 0,9% 5,1%
rynku surowców 1,7% -3,0% -1,4% -10,3%

źródło: Money.pl

Analitycy pytani przez Money.pl w większości sugerują inwestycje, które sprawdziły się w ostatnim czasie. Wyjątkiem są bliskie przegrzania rynki akcji w USA i Chinach. Tylko największym ryzykantom można polecić fundusze surowcowe.

Warto jednak pamiętać, że wyniki historyczne nie mogą być podstawą do prognozowania przyszłości i nie ma żadnej gwarancji, że się powtórzą. Szczególnie teraz, gdy rynki finansowe charakteryzują się bardzo dużą zmiennością i nie przewidywalnością.

Deflacja w lutym osiągnęło dno – komentarz Pawła Durjasza.

Paweł Durjasz, główny ekonomista PZUGUS podał dziś dane o inflacji (CPI) w lutym i zweryfikowane po zmianie wag dane za styczeń. Inflację w styczniu skorygowano z -1,3% r/r na -1,4% r/r. Wskaźnik CPI w lutym wyniósł natomiast -1,6% r/r. Spodziewaliśmy się -1,4%, a konsens rynkowy wynosił -1,3% r/r. Dokonane zmiany wag we wskaźniku CPI zmniejszają nieco wpływ czynników podażowych (obniżenie udziału grup; żywność i napoje bezalkoholowe, transport, użytkowanie mieszkania i nośniki energii).

Po zmianie wag w indeksie CPI oraz po danych za pierwsze dwa miesiące roku, ścieżka prognozowanej przez nas inflacji nieco się obniżyła. W lutym deflacja osiągnęła „dołek”. W kolejnych miesiącach wskaźnik CPI powinien stopniowo rosnąć. Już w marcu silny wzrost cen paliw powinien przesunąć inflację na poziom -1,2%r/r; -1,3% r/r. Wartości dodatnie wskaźnik CPI osiągnie jednak dopiero od października, by skończyć rok na poziomie 0,8%-0,9% r/r. Średnioroczna inflacja w 2015 roku może wynieść -0,5%, a w 2016 roku +1,3%.

O spadku cen w lutym o 0,1% m/m zadecydowała sezonowa obniżka cen odzieży i obuwia (-1,9% m/m) oraz spadek cen transportu (-1,0% m/m) w wyniku obniżki cen paliw (-2,2% m/m). Ceny żywności nie zmieniły się w stosunku do stycznia. Ceny w pozostałych grupach były bardzo stabilne. Inflacja netto (CPI po wyłączeniu cen żywności i energii) wzrosła w styczniu, osiągając prawdopodobnie 0,6% r/r wobec 0,5% r/r w grudniu. W lutym inflacja netto jednak wyraźnie się obniżyła – prawdopodobnie do ok. 0,4% r/r.

Paweł Durjasz – główny ekonomista PZU

Wiceminister Andrzej Dycha o perspektywach współpracy Polski i Ukrainy

Możliwości prowadzenia działalności gospodarczej i inwestowania bezpośredniego przez polskie firmy na Ukrainie, a także prezentacja ukraińskich projektów w Polsce to główne tematy „Dnia Ukraińskiego Biznesu w Polsce”, który rozpoczął się 14 maja 2015 r. w Warszawie. W inauguracji forum wziął udział podsekretarz stanu w MG Andrzej Dycha.

Wiceminister Dycha powiedział podczas dyskusji, że Ukraina pozostaje ważnym partnerem gospodarczym Polski. – W 2014 r. zajmowała 14. miejsce wśród najważniejszych rynków eksportowych Polski oraz 21. miejsce – wśród importowych. Zaznaczył jednocześnie, że Polska liczy na poprawę klimatu biznesowo-inwestycyjnego na Ukrainie. – Oczekujemy, że przyczyni się do tego zarówno podpisania Umowy Stowarzyszeniowej pomiędzy Ukrainą i Unią Europejską, a także działania reformatorskie rządu Ukrainy – ocenił.

Julia Klymenko, wiceminister rozwoju gospodarczego i handlu, podkreślała, że jej kraj pracuje nad stworzeniem możliwości inwestycyjnych zarówno w Polsce dla biznesu ukraińskiego, jak i na Ukrainie dla biznesu polskiego. Omówiła działania rządu na rzecz poprawy otoczenia prawnego, zwłaszcza w odniesieniu do MŚP. Wskazała, że planowane są reformy rynku pracy, ochrony zdrowia i działania na rzecz rozwoju promocji gospodarczej za granicą i podniesienia atrakcyjności inwestycyjnej.

Wiceminister finansów Elena Makeieva przedstawiła z kolei działania rządu na rzecz wprowadzenia  międzynarodowych standardów sprawozdawczości finansowej, księgowej i audytorskiej. Podkreśliła również, że trwają prace nad uproszczeniem systemu podatkowego na Ukrainie.

Wiceminister Andrzej Dycha spotkał się ponadto z wiceminister Julią Klymenko. Tematem rozmów były plany wznowienia prac komisji międzyrządowej, perspektywy wzajemnej współpracy handlowej i inwestycyjnej oraz aktualna sytuacja firm polskich działających na Ukrainie.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Zmiany w przepisach o płatnościach bezpośrednich

13 maja 2015 r. opublikowana została ustawa o zmianie ustawy o płatnościach w ramach systemów wparcia bezpośredniego. Głównym celem ustawy jest wydłużenie w roku 2015 okresu składania wniosków o przyznanie wsparcia bezpośredniego (a tym samym również płatności obszarowych w ramach PROW) – do 15 czerwca. Jednocześnie zachowana zostaje zasada dodatkowych 25 dni kalendarzowych na złożenie wniosku z 1% potraceniem płatności za każdy dzień opóźnienia (do 10 lipca br.).

W związku z wydłużeniem terminu składania wniosków zmieniony został również ostateczny termin złożenia wniosku o uznanie za rolnika uczestniczącego w systemie dla małych gospodarstw lub oświadczenia o wystąpieniu w 2015 r. z tego systemu. Termin ten został ustalony na 10 lipca 2015 r., tj. na ostatni możliwy dzień złożenia wniosku po przesunięciu terminu.

Ustawa o zmianie ustawy o płatnościach w ramach systemów wparcia bezpośredniego wprowadza również zmianę dotyczącą okresów przetrzymywania zwierząt w przypadku ubiegania się o płatność do bydła, płatność do krów lub płatność do kóz.

Zgodnie z nowymi przepisami zadeklarowane we wniosku młode bydło, krowy lub kozy należy przetrzymywać przez okres 30 dni od dnia złożenia wniosku o płatności. Zmienione przepisy w tym zakresie będą dotyczyć wszystkich rolników, także tych, którzy złożyli wnioski przed dniem wejścia w życie ustawy.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Wicepremier Piechociński: Cyfryzacja i technologie komunikacyjne kluczem do rozwoju Europy opartej na wiedzy i innowacjach

Wicepremier Piechociński przypomniał, że branża ICT w Polsce przetrwała spowolnienie w okresie światowego kryzysu i obecnie notuje wzrost rzędu 8 proc. Sektor ten odpowiada również za niemal 5 proc. PKB.  – Taki sukces, rozwój w dużo szybszym tempie niż  pozostałe kraje UE, zawdzięczamy przede wszystkim świetnie wykształconym, otwartym na świat ludziom: kadrze naukowej, studentom, ekspertom. Na ich potencjale budujemy sektor ICT nie tylko globalnych koncernów, ale także małych firm, czy start-upów, które wszystkie stają się znaczącym źródłem nowych miejsc pracy – powiedział.

Szef resortu gospodarki podkreślił również kluczową rolę budowania umiejętności cyfrowych w społeczeństwie.  – Rozwój globalnej gospodarki oznacza również jak najszerszy dostęp do usług świadczonych drogą elektroniczną. Ważne jest, by zarówno w przypadku e-usług publicznych, jak i komercyjnych obywatele mogli bezpiecznie i skutecznie z nich korzystać – zaznaczył.

Podczas spotkania wicepremier Janusz Piechociński został uhonorowany przez Zarząd SEP Medalem im. profesora Mieczysława Pożaryskiego w uznaniu zasług dla upowszechnienia technik informacyjnych i komunikacyjnych w gospodarce.

***

Konferencja Okrągłego Stołu – Polska w drodze do Społeczeństwa Informacyjnego to coroczne spotkania organizowane przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich (SEP) z okazji Światowego Dnia Telekomunikacji i Społeczeństwa Informacyjnego, obchodzonego 17 maja.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli: prezydent RP Bronisław Komorowski oraz marszałek Sejmu  RP Radosław Sikorski. W dyskusji wzięli udział m.in. przedstawiciele parlamentu, administracji publicznej, samorządów terytorialnych, organizacji pozarządowych oraz młodzież akademicka.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Minister Marek Sawicki o eksporcie polskiej żywności

Wyczerpują się proste rezerwy wzrostu eksportu polskiej żywności, ale jeszcze nie w pełni wykorzystujemy nasze największe atuty – wysoką jakość i wspaniałe walory smakowe – zwrócił uwagę minister Marek Sawicki podczas „Polish Food Export Forum”.
Fot. Minister Marek Sawicki podczas otwarcia Polish Food Export ForumFot. Minister Marek Sawicki podczas otwarcia Polish Food Export Forum
Rolnictwo stanowi 13 % w całym polskim eksporcie i jest trzecią gałęzią gospodarki, która kreuje największy eksport.

Podjęte z początkiem 2008 roku działania na rzecz poszukiwań nowych rynków zbytu i promocji produktów rolno-spożywczych dziś przynoszą pierwsze efekty.

Pomimo rosyjskiego embarga ubiegły rok zamknął się kwotą 21,4 mld euro jeśli chodzi o wartość eksportu tych produktów.

– Według wstępnych danych za I kwartał bieżącego roku dynamika eksportu wyniosła 5,5 % – poinformował minister Sawicki dodając jednocześnie, że – możliwe jest osiągnięcie poziomu 23 mld euro wartości eksportu w roku 2015, a nawet 25 mld euro.

Szef resortu rolnictwa podkreślił, że aby to osiągnąć niezbędne jest ponowne odczytanie oczekiwań i potrzeb konsumentów.

– Uważam, że bardzo dobra i potrzebna jest silna konkurencja na rynku krajowym, bo to pobudza innowacyjność i przyczynia się do wzrostu krajowego spożycia, ale nie powinna mieć miejsca taka walka na arenie międzynarodowej – powiedział minister Sawicki zwracając tym samym uwagę na konieczność budowy wspólnej, nowej oferty podażowej na rynkach zewnętrznych.

Minister podkreślił znaczenie rozwiązań zawartych w nowym Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 w tworzeniu grup, organizacji i zrzeszeń producentów.

– Dzięki przyspieszeniu procesów konsolidacyjnych możemy stać się bardziej konkurencyjni, a warto zdawać sobie sprawę z tego, że przy obecnym poziomie technicznym i technologicznym wykorzystujemy tylko 60% zdolności produkcyjnych – podkreślił minister i dodał, że nie boi się nadprodukcji, gdyż zapotrzebowanie na żywność stale na świecie wzrasta.

Szef resortu rolnictwa zwrócił też uwagę na znaczący wzrost eksportu na kierunkach trzecich, co oznacza, że eksporterzy znaleźli nowe rynki zbytu dla swoich produktów po rosyjskim embargu.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Prezydent Miasta Torunia zaprasza na wyjątkowy koncert

0

Zespół „Czerwone Gitary” wystąpi w Toruniu z okazji 25-lecia samorządu terytorialnego w Polsce. Koncert odbędzie się 20 maja o godzinie 19.00 na Rynku Staromiejskim. Wstęp na wydarzenie będzie bezpłatny.

Minęło 25 lat od kiedy Polacy po raz pierwszy po wojnie mogli wybrać w wolnych wyborach przedstawicieli władz samorządowych na poziomie gminy. Z okazji Dnia Samorządu Terytorialnego Prezydent Miasta Torunia Michał Zaleski zaprasza na koncert zespołu „Czerwone Gitary”. Podczas koncertu zabrzmią najbardziej popularne utwory zespołu: „To właśnie my”, „Historia jednej znajomości”, „Nie zadzieraj nosa” czy „10 w skali Beauforta”.

Zespół „Czerwone Gitary” powstał 3 stycznia 1965 roku w Gdańsku. Nazwa zespołu nawiązuje do koloru gitar, na których wówczas grali muzycy. Przez lata swojej działalności grupa otrzymała wiele nagród, w tym między innymi „Trofeum Midem” — nagrodę na Festiwalu w Cannes, taką samą, jaką otrzymał zespół „The Beatles”. Wyjątkowo ważnym osiągnięciem był również tytuł przyznany przez amerykański magazyn „Billboard” dla najlepszego polskiego zespołu. Zespół sprzedał około 12 milionów swoich płyt, a jednocześnie zdobył 14 płyt platynowych. Działalność artystów w tym roku została zwieńczona najnowszą płytą zatytułowaną „Czerwone Gitary — jeszcze raz”, która ukazała się z okazji 50. rocznicy działalności zespołu.

Z okazji 25-lecia samorządu terytorialnego w Polsce zorganizowana zostanie także wystawa plenerowa zatytułowana „Samorządowe ćwierćwiecze — Toruń 1990–2015”. Ekspozycja na toruńskim Rynku Staromiejskim będzie trwała od 20 maja do 1 czerwca 2015 roku.

CEO Magazyn Polska