Nadchodzi 7 dobrych lat dla motobranży

Kolejne lata przyniosą stabilny wzrost popytu na samochody. Przez najbliższe 7 lat światowa produkcja aut ma rosnąć przeciętnie o nieco ponad 4 proc. w skali roku. Na dobrej koniunkturze skorzystać może także polska motobranża, szczególnie producenci części samochodowych, którzy w ostatnim czasie notowali najlepsze wyniki.

Według analityków z amerykańskiego oddziału firmy doradczej PwC, przez najbliższe 7 lat światowa produkcja samochodów będzie rosnąć średnio o ok. 4,3 proc. rocznie (wskaźnik CAGR – skumulowany roczny wskaźnik wzrostu). Największe ożywienie spodziewane jest na rynku europejskim i azjatyckim.

W ostatnim raporcie pn. „PwC Autofacts” eksperci przewidują, że może nawet pojawić się problem z zapewnieniem przez dostawców części odpowiednich zdolności produkcyjnych.

Zdaniem Aleksandra Szczyrby, CEO polskiej firmy Ferroz Export – zajmującej się eksportem układów wydechowych, na korzystnej koniunkturze światowej skorzystają również polskie przedsiębiorstwa, w tym przede wszystkim producenci części samochodowych.

Polskie perspektywy

Podczas gdy produkcja samochodów nad Wisłą jest nadal wyraźnie niższa, niż było to jeszcze kilka lat temu, firmy zajmujące się wytwarzaniem części i akcesoriów notują coraz lepsze wyniki, co widoczne jest m.in. w rosnącej skali eksportu.

W trakcie pierwszego półrocza 2014 r. produkcja sprzedana producentów motoryzacyjnych osiągnęła w Polsce wartość 58 mld zł, co oznacza realny wzrost o 6,3 proc. względem analogicznego okresu czasu w roku poprzednim. Jak się okazuje, wzrost wypracowali przede wszystkim producenci części i akcesoriów samochodowych.

Dane przedstawione w niedawno opublikowanym raporcie pn. „Branża motoryzacyjna”, przygotowanym przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego oraz firmę doradczą KPMG, pokazują wyraźny wzrost eksportu produktów motoryzacyjnych. W I kwartale br. eksport zwiększył się o 6,6 proc. rok do roku i wyniósł w sumie 6,3 mld euro.

Najwyraźniej wzrósł eksport szkła wykorzystywanego w budowie pojazdów (wzrost o 63,9 proc. r/r), poduszek powietrznych (wzrost o 25,4 proc. r/r), filtrów (wzrost o 21,5 proc. r/r) oraz układów napędowych i części do nich (wzrost o 20,8 proc. r/r). Ogółem w I kw. br. wartość eksportu podzespołów, części i akcesoriów motoryzacyjnych wyniosła aż 4,2 mld euro (wzrost o 9,4 proc. r/r).

Nastroje w branży motoryzacyjnej są obecnie umiarkowanie optymistyczne. Pozytywna koniunktura w Europie i na świecie powinna zapewnić możliwości stabilnego rozwoju. Sytuacja może ulec oczywiście zmianie, jeśli doszłoby do jakichś niespodziewanych turbulencji gospodarczych czy kolejnego kryzysu finansowego na globalną skalę. Takie ryzyko nie jest jednak na razie specjalnie wysokie” – komentuje Aleksander Szczyrba.

Jak przewiduje CEO firmy Ferroz Export, polska motobranża – jako że jest w dużym stopniu uzależniona od sytuacji na rynkach zachodnich – ma spore szanse na utrzymanie obecnego tempa wzrostu, nawet w sytuacji, gdy pozostałe sektory przemysłu krajowego będą słabnąć.

Wzrost zainteresowania włoskim rynkiem wśród polskich eksporterów

Włoska gospodarka, m.in. w wyniku sytuacji ekonomicznej i geopolitycznej u naszych wschodnich sąsiadów, awansowała pod względem wartości eksportu na piątego partnera handlowego Polski, zastępując na tym miejscu Rosję. Z analiz Euler Hermes wynika, że włoskie przedsiębiorstwa nadal przeżywają kłopoty związane z terminowym regulowaniem należności. Skala nieuregulowanych płatności jest nadal o 43% wyższa niż przed kryzysem z 2007 roku.

– Od kilku miesięcy widzimy znaczący wzrost zainteresowania włoskim rynkiem wśród polskich eksporterów. Mając na uwadze, że w całej Unii Europejskiej zaostrzyła się konkurencja wśród producentów i dystrybutorów towarów i produktów rolno-spożywczych, w pozyskiwaniu nowych rynków zbytu dla towarów, które dotychczas były importowane przez Federację Rosyjską, uruchomiliśmy dla naszych firm specjalny program wsparcia. Celem naszej inicjatywy jest m.in. zachęcanie przedsiębiorców do sprawdzania wiarygodności i wypłacalności nowych kontrahentów – mówi Tomasz Starus, Członek Zarządu w Towarzystwie Ubezpieczeń Euler Hermes, nadzorujący pion oceny ryzyka.

Spodziewana jest systematyczna poprawa zachowań płatniczych firm, jednak poziom opóźnień płatności jest wciąż bardzo wysoki we wszystkich sektorach
Na 2014 rok przewidywana jest niewielka poprawa wskaźnika cyklu regulowania należności (DSO), który jednak utrzyma się na poziomie o wiele wyższym od progu przewidzianego przepisami prawa i wyniesie 95 dni; dla porównania, w 2013 roku wyniósł 97 dni. Zróżnicowanie między poszczególnymi sektorami jest nadal znaczące. Przemysł stalowy wciąż jest sektorem, w którym czas płatności jest zdecydowanie najdłuższy i w 2014 wynosi 108 dni w odróżnieniu od 121 dni w 2013. Całkowity wolumen produkcji w tym sektorze w rzeczywistości uległ zmniejszeniu o 25% w porównaniu z poziomem przed kryzysem i wynosi dziś 24 mln EUR ton, czego głównymi przyczynami są spadek produkcji dla sektora budownictwa (40%) oraz zmniejszenie produkcji sektora motoryzacyjnego (całkowita produkcja zmniejszyła się z 1,5 mln do 400 tys. pojazdów). Na drugim końcu spektrum, poziom wskaźnika DSO w sektorze motoryzacyjnym jest na najniższym poziomie – głównie z powodu internacjonalizacji tego sektora – jednak jest nadal wyższy niż w europejskich krajach porównywalnych z Włochami.

Oprócz stosunkowo słabego rozwoju gospodarczego, którego przykładem jest spadek popytu krajowego (-12% od czasu szczytowej wartości w 2008) oraz niski napływ inwestycji ze strony sektora przedsiębiorstw (27% poniżej poziomu sprzed kryzysu), na poziom wskaźnika cyklu regulowania należności handlowych (DSO) we Włoszech negatywny wpływ miał także trwający kryzys kredytowy. Choć w ostatnich miesiącach trudności z uzyskaniem kredytu zmalały, kryzys kredytowy pozostaje problemem sektora prywatnego we Włoszech: w czerwcu 2014 kredyty udzielone przedsiębiorstwom zmalały o -1,8% w ujęciu rocznym (w lutym zmniejszenie wynosiło -3,8%). Co więcej, w ciągu 3 lat podwojeniu do poziomu 121 mld EUR uległa wartość niespłacanych pożyczek, co nadal powoduje ograniczenia w zakresie uzyskiwania kredytów bankowych. Przed końcem roku przewidywane jest jednak złagodzenie warunków finansowania: po pierwsze, wyniki ankiety ECB Bank Lending Survey wskazują, że w trzecim kwartale roku, czyli już w drugim kwartale z rzędu, przewidywane zapotrzebowanie na kredyty dla firm będzie wykazywać tendencję rosnącą; po drugie, wyższa presja w strefie euro w kierunku deflacji wymagać będzie w nadchodzących miesiącach bardziej intensywnych działań ze strony Europejskiego Banku Centralnego, takich jak na przykład zakupy ABS pod koniec roku.

Mniej zaległości płatniczych od początku roku, lecz nadal 43% powyżej poziomu sprzed kryzysu
W pierwszej połowie 2014 roku odnotowano istotne zmniejszenie liczby (częstości) zaległości płatniczych zarejestrowanych przez włoskie firmy (-30% w stosunku do poziomu w pierwszej połowie 2013). Najważniejszym zaobserwowanym wskaźnikiem jest jednak koszt wspomnianych zaległości płatniczych (ich kwota). Całkowita wartość zaległych płatności uległa w pierwszej połowie 2014 zmniejszeniu o 20% w porównaniu z pierwszym półroczem 2013. Tę dość dobrą informację można niestety w dużym stopniu wytłumaczyć zmniejszeniem obrotów (oraz kwoty należności handlowych) wielu firm. Co więcej, wartość nieuregulowanych płatności jest nadal o 43% wyższa niż w 2007 roku, co sugeruje, że skutki szoku z 2008 roku nie zostały jeszcze całkowicie zniwelowane.

Słabość po stronie eksportu
Liczba zaległych płatności związanych z działalnością eksportową uległa w pierwszym półroczu 2014 zmniejszeniu o -19% w porównaniu z pierwszą połową 2013 roku; zmniejszeniu uległ także ich stopień (o -31% w analogicznym okresie). Jednak skala zaległych płatności związanych z działalnością eksportową jest nadal wyższa niż przed kryzysem, a ich średnia wartość jest o 43% wyższa niż w 2007 roku.

Włoski eksport uległ w drugim kwartale 2014 osłabieniu (+0,1% w ujęciu kwartalnym) z powodu spowolnienia wzrostu u niektórych głównych partnerów handlowych Włoch, zwłaszcza Francji, a także zmniejszeniu aktywności na rynkach rozwijających się. Przewiduje się, że sankcje nałożone na Rosję przez Zachód w lipcu będą miały negatywny wpływ na aktywność eksportową Włoch, ponieważ Rosja odpowiada za 2% całkowitej wartości włoskiego eksportu, a Włochy są jednym z krajów strefy euro w najwyższym stopniu narażonych na skutki sytuacji w Rosji. Ogółem przewiduje się, że sankcje nałożone na Rosję będą miały całkowity wpływ na wzrost PKB Włoch na poziomie 0,2 punktu procentowego w okresie do końca 2015 roku, głównie z powodu zmniejszenia przepływów handlowych.
Jeżeli chodzi o sytuację w poszczególnych sektorach, średnie zaległości płatnicze w pierwszej połowie 2014 utrzymują się na poziomie powyżej odnotowanego w 2007 w przypadku sektora chemicznego, komputerowego i towarowego. Zaczyna jednak ujawniać się pozytywna tendencja w sektorach transportu i motoryzacyjnym, gdzie w pierwszej połowie 2014 zaległości płatnicze zmalały zarówno pod względem częstości występowania, jak i wysokości w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Jednak wspomniane sektory najbardziej dotyka spadek zaufania oraz trudniejsze warunki w środowisku biznesowym (ostrzejsza konkurencja cenowa, słaba aktywność w strefie euro, wolniejszy wzrost rynków rozwijających się).

Letargiczna sytuacja na rynku krajowym nie pomaga w pełnym rozwiązaniu trudności płatniczych w sektorze B2BW skali krajowej, w pierwszej połowie 2014 roku było o 37% zaległych płatności mniej niż w pierwszej połowie 2013. Podobnie jak w przypadku działalności eksportowej, ich stopień na rynku krajowym również uległ zmniejszeniu (-18%), choć w mniejszym zakresie.Niemniej jednak, średnie zaległości płatnicze dotyczące gospodarki krajowej utrzymują się na poziomie o 45% wyższym niż w 2007 roku. Włoski sektor prywatny w rzeczywistości nadal cierpi z powodu utrzymującej się sytuacji kryzysowej.

Sytuacja gotówkowa firm jest mniej stabilna, a ich obroty zmalały średnio o 10% od 2011 roku. Marże przedsiębiorstw są rekordowo niskie (39,4% w pierwszym kwartale 2014, tj. o 5 punktów procentowych poniżej poziomu z 2007 roku), a nadwyżki operacyjne brutto zmniejszyły się o 13% od 2008 roku. Sytuację mogłaby zmienić spłata przed końcem roku zadłużenia państwowego wobec spółek sektora prywatnego, którego wysokość wynosi 68 mld EUR, ponieważ pozwoliłoby to firmom uwolnić dodatkowe zasoby gotówki. Do dziś firmom wypłacono około 26 mld EUR.

Średnie zaległości płatnicze utrzymują się na poziomie powyżej odnotowanego w 2007 w przypadku sektora motoryzacyjnego, towarowego i budowlanego na rynku krajowym. Zaczyna jednak ujawniać się pozytywna tendencja w sektorach sprzętu AGD, maszyn i urządzeń, a także wyrobów chemicznych, gdzie w pierwszej połowie 2014 zaległości płatnicze zmalały zarówno pod względem częstości występowania, jak i wysokości w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Wystartowała nowa polska giełda cyfrowych walut

Platforma bitstar, która umożliwia łatwy i intuicyjny zakup lub sprzedaż bitcoinów i litecoinów po najlepszych dostępnych kursach, wyróżnia się przyjaznym interfejsem oraz wysokimi standardami zabezpieczenia transakcji.

Bitcoin jest pierwszą i jednocześnie najpopularniejszą kryptowalutą. Umożliwia dokonywanie łatwych, natychmiastowych, a przede wszystkim bezpośrednich transakcji na całym świecie. System funkcjonuje bez centralnej administracji, jest wyjątkowo prosty w obsłudze i zoptymalizowany tak, aby móc korzystać z niego natychmiast. Może być używany na dowolnych urządzeniach mobilnych i stacjonarnych, co czyni go wyjątkowo atrakcyjnym w technologicznym świecie.

Na całym świecie cyfrowa waluta zdobywa coraz większą popularność. To rozwiązanie dla osób szukających nowatorskich rozwiązań w świecie finansowym. Płatność bitcoinem może być tak szybka, jak zeskanowanie kodów QR. Również w Polsce rośnie zainteresowanie cyfrowymi walutami. Powstanie giełdy bitstar to kolejny etap naszych działań, których celem jest promocja i rozwój technologii bitcoin w naszym kraju. Już teraz obserwujemy ciągły i dynamiczny wzrost liczby użytkowników serwisu oraz wartości przeprowadzanych przez nich transakcji – mówi Mateusz Kowalczyk, jeden z założycieli bitstar.

Platforma bitstar obsługuje cztery waluty: bitcoin, litecoin, PLN i Euro. Osoba korzystająca z serwisu może składać zlecenia zakupu i sprzedaży kryptowaluty po najlepszych dostępnych kursach, ustalanych wraz z innymi użytkownikami na zasadach giełdowych. Dla potwierdzenia, system każdorazowo wysyła drogą mailową komunikat o aktualnym stanie konta. Wpłata i wypłata środków pieniężnych następuje poprzez tradycyjny przelew bankowy. Dodatkowo, istnieje możliwość zasilania konta poprzez przelewy natychmiastowe dotpay. Wartość prowizji pobieranej przez serwis zależy od wolumenu transakcji wykonanych przez ostatnie 30 dni i maleje wraz z ich wysokością.

Giełda bitstar powstała w oparciu o ideę przejrzystości i wysokich standardów zabezpieczenia transakcji oraz przyjaznego interfejsu, który umożliwi proste, komfortowe i intuicyjne poruszanie się po serwisie. Zapewnia wygodny podgląd aktualnych notowań i realizowanych transakcji oraz gwarantuje sprawność działania systemu bez względu na natężenie ruchu i transakcji oraz liczbę aktywnych użytkowników – wyjaśnia Kowalczyk.

Platforma zapewnia bezpieczeństwo środków dzięki wysokiej jakości zabezpieczeniom, obejmującym m.in. dwustopniową autoryzację użytkownika podczas logowania za pomocą hasła i loginu oraz jednorazowego kodu generowanego przez aplikację Google Authenticator. Rozwiązanie zwiększa bezpieczeństwo korzystania z serwisu i zapobiega przejęciu dostępu do konta po ewentualnej utracie jednego z kanałów autoryzacji. Regularne, niezależne audyty bezpieczeństwa, transparentna struktura i całodobowy system monitoringu zapewniają wysoką jakość usług i spokój klienta giełdy. Własne serwery w renomowanych polskich serwerowniach ATMAN, z wyszkoloną ochroną i profesjonalną autoryzacją dostępu do dedykowanych szaf, pozwalają zachować również bezpieczeństwo fizyczne. Dodatkowo, środki klientów, tzw. cold wallety, przechowywane są w odseparowanych lokalizacjach.

DM BDM podnosi cenę docelową dla Mostostalu Zabrze do 2,53 zł/akcję; rekomendacja „akumuluj” podtrzymana

Analitycy Domu Maklerskiego BDM podnieśli cenę docelową dla akcji Mostostalu Zabrze do 2,53 zł z 2,23 zł. Podtrzymali też rekomendację „akumuluj”.

Ostatnie kwartały przynoszą systematyczną poprawę wyników Mostostalu Zabrze – piszą autorzy rekomendacji. – Oczyszczona z salda pozostałej działalności operacyjnej, EBITDA w I półroczu 2014 wzrosła do 19,1 mln zł (z 2,8 mln zł rok wcześniej). Wyniki były lepsze od naszych oczekiwań, co skłania nas do podniesienia założeń finansowych na 2014 rok.

Podniesienie wyceny wiąże się też z ugodą ws. roszczeń dotyczących budynku Altus w Katowicach, na mocy której Mostostal ma otrzymać od banku BZ WBK 17 mln zł, co nie zostało uwzględnione w poprzedniej wycenie. Zdaniem analityków DM BDM środki te mogą być podzielone między akcjonariuszy.

Spółka ma też perspektywę rychłej sprzedaży nieruchomości deweloperowi logistycznemu, co przyniosłoby jej 60 mln zł.

Jak piszą autorzy raportu, obecny portfel zleceń Mostostalu sięga poziomu 694 mln zł (wzrost o 2 proc. rdr). Lepiej też wygląda obecnie wartość kontraktów możliwych do pozyskania, które spółka szacuje na 884 mln zł (22 proc. rdr).

– Uważamy, że Mostostal oferuje dobrą ekspozycją na poprawę koniunktury w sektorze budowlanym, szczególnie w zakresie inwestycji przemysłowych i energetycznych a przewagą konkurencyjną jest wieloletnia współpraca z dużymi podmiotami międzynarodowymi (Hitachi, Fisia Babcock, Aker, Liebher, BASF). Biorąc pod uwagę uwzględnienie w modelu środków z ugody, podniesienie szacunków na 2014 roku oraz spadek stopy dyskontowej podnosimy naszą wycenę 1 akcji z 2,23 zł do 2,53 zł i podtrzymujemy zalecenie Akumuluj – podsumowują analitycy DM BDM.

SMT stworzy pilotażowy system, rezerwacji hotelowych dla francuskiego koncernu GDF Suez (aktualizacja)

0

Spółka zależna SMT stworzy system pilotażowy rezerwacji hotelowych dla podróżujących służbowo pracowników GDF Suez.

W przypadku pomyślnego zakończenia pilotażu i kontynuacji współpracy z iAlbatros spółka zawrze z GDF Suez czteroletnią umowę na świadczenie usług rezerwacji hotelowych, która w opinii zarządu SMT SA może mieć charakter umowy znaczącej. Szacowana łączna wartość ostatecznej umowy może wynieść 108 mln euro, ponieważ roczna wartość planowanego budżetu na podróże służbowe w GDF Suez wynosi 27 mln euro.

SMT 22 września otrzymał informację o wyborze oferty systemu rezerwacji hotelowych swej spółki zależnej  iAlbatros SAS do realizacji programu pilotażowego przez spółkę GDF Suez, która jest globalnym operatorem w sektorach energii elektrycznej, gazu ziemnego i usług energetycznych.

Oferta iAlbatros została wybrana do przeprowadzanego w spółce GDF Suez pilotażu. Celem wdrożenia jest optymalizacja procesu zamówień rezerwacji hotelowych dla podróżujących pracowników GDF Suez. Z tytułu przeprowadzanych testów spółce iAlbatros będzie przysługiwało wynagrodzenie zależne od ilości rezerwacji dokonanych na rzecz GDF Suez.

Współpraca z GDF SUEZ pokazuje, że konsekwentnie realizujemy strategię wprowadzenia iAlbatrosa do czołówki dostawców usług Business Travel w Europie. Cieszy nas, że spółka rośnie szybciej niż nasze przewidywania,  takiej tendencji spodziewamy się także w kolejnych kwartałach – podkreśla Konrad Pankiewicz, prezes SMT.

 

Work Service: obligacje za 25 mln zł trafią na Catalyst

Work Service chce sprzedać na Catalyst obligacje wartości 25 mln zł.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych 19 września postanowił wprowadzić do alternatywnego systemu obrotu na Catalyst 25 tys. obligacji na okaziciela serii R spółki Work Service o wartości nominalnej 1 tys. zł każda.

W Polsce powstaje sieć pralniomatów spółki Aqmet

0

Sieć 100 automatycznych pralni zamierzają stworzyć w Polsce Aqmet, InPost oraz sieć pralni 5àSec.

– We wrześniu na polskim rynku funkcjonować będzie 50 pralniomatów Hi’Shine zlokalizowanych przede wszystkim w pobliżu: centrów biurowych i handlowych, supermarketów, a także na osiedlach mieszkaniowych i stacjach benzynowych. Według założeń, w krótkim okresie sieć urządzeń ma rozszerzyć się o kolejne 100 maszyn – informuje w komunikacie inwestor.

Początkowo usługa będzie dostępna terenie Warszawy i Krakowa, aby docelowo pojawić się w większości miast w Polsce. Planowana jest także zagraniczna ekspansja.

Wartości inwestycji nie podano.

Novita: zysk netto od stycznia do sierpnia wzrósł o 97 proc.

0

Zysk Novity w sierpniu był podobny do zysku z przed roku. Zysk za osiem miesięcy był prawie dwukrotnie wyższy niż w 2013 r.

Novita  sierpniu zyskała 6,26 mln zł przychodów ze sprzedaży ogółem, 693 tys. zł zysku z działalności operacyjnej i 558 tys zł zysku netto. W porównaniu z sierpniem ubiegłego roku przychody spadły o 13 proc., zysk operacyjny o 4 proc., a zysk netto o 1 proc. Wzrósł za to o 3 proc. zysk brutto.

Uzyskane po ośmiu miesiącach roku przychody ze sprzedaży sięgnęły 57,1 mln zł, jest o 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku. Zysk netto przekroczył 7,43 mln zł i był o 97 proc. wyższy niż przed rokiem.

Frank będzie taniał, a wraz z nim raty kredytów. Sytuacja na rynkach jest coraz bardziej spokojna i przewidywalna

CEO Magazyn Polska

Po ubiegłotygodniowych decyzjach Banku Szwajcarii i związanym z nimi wzrostem kursu franka sytuacja na rynku walutowym uspokoiła się i przewidywane jest wzmocnienie złotego. W ciągu 2-3 tygodni frank może spaść do poziomu 3,43 – przewiduje Marek Rogalski z DM BOŚ.

– Pamiętajmy o tym, że jesteśmy silnie wpływa na nas to, co robi Europejski Bank Centralny, dlatego jeżeli EBC dalej będzie wdrażał politykę luźną, przejdzie do ABS-u [skupu instrumentów finansowych zabezpieczonych na aktywach – red.], przejdzie do programu QE na obligacjach skarbowych [program pomocowy polegający na skupie przez bank centralny obligacji w celu dostarczenia bankom pieniędzy – red.], to sądzę, że Szwajcarzy będą musieli się ugiąć – uważa Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ.

O tym, że EBC będzie skupował instrumenty ABS, co ma wesprzeć europejską gospodarkę, Rada Prezesów banku zdecydowała na początku września. 2 października, po kolejnym posiedzeniu, będą znane szczegóły tej operacji. Przeprowadzona w ubiegłym tygodniu aukcja TLTRO (czyli tanich długoterminowych pożyczek dla banków z przeznaczeniem na kredyty) nie była zbyt udana, zainteresowanie opiewało tylko na 82,6 mld euro. Większe nadzieje wiązane są z planowanym programem wykupu obligacji rządowych, co ma pobudzić gospodarkę w Eurolandzie. Z kolei sami Szwajcarzy nie zdecydowali się na obniżenie stóp procentowych, co spowodowało umocnienie się franka, ale też dopuściło możliwość przetestowania przez rynek kursu franka wobec euro na poziomie 1,20. Wtedy stopy w Szwajcarii musiałyby zostać obniżone.

– Szwajcaria być może w długim okresie powtórzy scenariusz Danii, gdzie ujemne stopy są już od dłuższego czasu. Inaczej trzeba będzie wydawać pieniądze na obronę kursu, a to jest chyba droższe – wyjaśnia Rogalski.

Thomas Jordan, prezes Szwajcarskiego Banku Narodowego, powiedział zresztą w ubiegły czwartek, że bank nie wyklucza wprowadzenia ujemnych stóp procentowych.

Na polskim rynku jest nieco spokojniejsza niż kilka tygodni temu. Na Ukrainie coraz częściej mówi się o wypracowaniu rozwiązania pokojowego (dla rynku mniej istotne jest to jakiego, lecz by w ogóle się na ten temat mówiło). Z kolei amerykański Fed jeszcze raz dał do zrozumienia, że nie będzie zaskakiwał żadnymi niezapowiedzianymi działaniami.

 Sądzę więc, że takim w układzie złoty może być trochę mocniejszy w przeciągu najbliższych dwóch trzech tygodni, a to może poprawić też sytuację na kursie frank/ złoty. Tu spodziewam się spadku w okolice poziomu 3,43 – przewiduje rozmówca Newserii Inwestor.

Nadzorca Dolnośląskich Surowców Skalnych chce upadłości z likwidacją majątku

0

Nadzorca sądowy spółki Dolnośląskie Surowce Skalne chce, by sąd zmienił postanowienie o ogłoszeniu jej upadłości z możliwością układu na postępowanie obejmujące likwidację majątku.

Dolnośląskie Surowce Skalne w upadłości układowej 19 września 2014 r. otrzymały informację o złożonym przez nadzorcę sądowego piśmie z wnioskiem o zmianę postanowienia o ogłoszeniu upadłości z możliwością zawarcia układu na postępowanie obejmujące likwidację majątku upadłego.

W piśmie nadzorca zwraca uwagę na możliwość niezawarcia układu z uwagi na zachowanie głównego wierzyciela spółki, Banku Zachodniego WBK, który odmawia objęcia swoich wierzytelności pozaukładowych układem w oparciu o wypracowane dotychczas propozycje układowe.

Podkreślił też, że w związku z trwającymi postępowaniami egzekucyjnymi znacząco utrudnione jest funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

W ocenie nadzorcy sądowego na obecnym etapie zatwierdzenie i wykonanie układu przez Dolnośląskie Surowce Skalne  nie będzie możliwe.

Boryszew w wezwaniu płaci 4,90 zł za akcje Hutmen SA

Boryszew ogłosił wezwanie na udziały w spółce Hutmen i zamierza wycofać ją z giełdy. Za jedną akcję oferuje 4,9 zł.

Boryszew oraz jej spółki zależne zamierzają ogłosić wezwanie do zapisywania się na sprzedaż niemal 8,9 mln akcji spółki Hutmen, co razem z akcjami już posiadanymi przez podmioty zależne od Boryszewa spowoduje osiągnięcie poziomu 100 proc. udziałów w Hutmenie.

Planowana cena nabycia akcji w wezwaniu wyniesie 4,9 zł za jedną akcję.

Po podjęciu przez Walne Zgromadzenie spółki Hutmen uchwały w sprawie zniesienia dematerializacji akcji i udzielenia zezwolenia przez Komisję Nadzoru Finansowego na przywrócenie akcjom formy dokumentu, akcje te zostaną wycofane z obrotu na rynku regulowanym.

ARR: przetarg na żywność za 42 mln zł

Agencja Rynku Rolnego kupi żywność dla pomocy społecznej. Chce na to wydać ok. 42 mln zł.

Agencja Rynku Rolnego ogłosiła  pierwszy w tym roku przetarg na dostawy artykułów spożywczych do magazynów organizacji partnerskich w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2014-2020, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Pomocy Najbardziej Potrzebującym.

Program Operacyjny w ramach ww. funduszu będzie obejmował zakup i dystrybucję żywności wśród osób najbardziej potrzebujących oraz obligatoryjne działania towarzyszące.

Maksymalna kwota przeznaczona na zakup artykułów spożywczych w  ramach Podprogramu 2014 wynosi 42,1 mln zł netto.

Dostawy będą realizowane do regionalnych magazynów organizacji partnerskich, wskazanych przez organizacje partnerskie ogólnopolskie, które zostaną wybrane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

BNP Paribas chce w wyniku kupna BGŻ zbudować jeden z największych banków w Polsce. Rozwijać będzie bankowość korporacyjną, detaliczną, agro i nowe technologie

CEO Magazyn Polska

W wyniku kupna akcji BGŻ od holenderskiego Rabobanku BNP Paribas Polska chce zbudować jeden z największych banków w Polsce. Nowa instytucja finansowa ma rozwijać zarówno dział korporacyjny, detaliczny, agro, jak i nowe technologie. Przedstawiciele obu banków zapowiadają, że ich celem jest przekroczenie przez nowy podmiot 5 proc. udziałów w sektorze bankowym.

We wtorek 23 września ma zostać sfinalizowana sprzedaż należących do holenderskiego banku Rabobank akcji banku BGŻ. Nabywca, grupa BNP Paribnas Polska, za 41,7 mln udziałów zapłaci ok. 1 mld euro. Tym samym w jego portfelu znajdzie się ok. 90 proc. akcji BGŻ. Reszta pozostanie własnością Holendrów.

Jak zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Jean-Paul Sabet, zastępca dyrektora generalnego International Retail Banking BNP Paribas, dla całej grupy BNP Paribas powstanie nowego banku w Polsce jest impulsem do dalszego rozwoju.

Grupa jest przeważnie europejska, a jak wiadomo w Europie Zachodniej wzrost gospodarczy nie jest zbyt wysoki, tymczasem polska gospodarka trwale i stabilnie się powiększa – wskazuje Jean-Paul Sabet. – Wierzymy, że możemy bardzo rozwinąć się w Polsce dzięki nowemu bankowi. Polska gospodarka może osiągnąć i utrzymać stały wzrost wyższy niż inne gospodarki w Europie. Wierzymy także, że jest coraz bliżej strefy euro, co czyni ją coraz mniej zmienną.

Na bazie tej transakcji BNP Paribas chce zbudować jeden z największych banków w Polsce, oferujący uniwersalny model bankowości.

Oznacza to możliwość obsługi każdego klienta z pełną ofertą – zapowiada Sabet. – Łączymy siłę BGŻ w sektorze rolniczym i przemysłowym, z ugruntowaną pozycją w małych i średnich miastach, z siłą BNP Paribas Polska w dużych firmach i kredytach konsumenckich.

Jak podkreśla Frédéric Amoudru, prezes zarządu BNP Paribas Bank Polska, osiągnięcie krytycznej wielkości w bankowości jest bardzo ważne. Dzięki tej transakcji Francuzi chcą stworzyć bank, który będzie miał znaczący, pod względem wielkości, udział w krajowym rynku bliski 5 proc.

Oczywiście mamy nadzieję przekroczyć tą wielkość w nieodległej przyszłości – zapowiada Amoudru. – Co bardzo ważne, łączymy dwie uzupełniające się instytucje. Jedna jest bardzo mocna w sektorze agro, ma też dużą bazę klientów detalicznych, druga ma sporą bazę klientów korporacyjnych, także małych i średnich przedsiębiorstw, a także mocna jest w bankowości detalicznej, szczególnie w finansowaniu konsumenckim.

Sieć, którą powstanie po połączeniu, zdaniem Amoudru będzie jedną z największych w Polsce.

Tworzymy nowego lidera rynku, który potrzebuje konsolidacji – mówi prezes zarządu BNP Paribas Bank Polska. – Oczywiście jest dla nas bardzo ważne, by dostarczyć lepsze produkty, mieć lepsze pokrycie kraju, oferować ciekawsze usługi. Chodzi nie tylko o rozmiar, lecz także o to, co będziemy dostarczać polskiej gospodarce i klientom.

Integracja, jak twierdzi Frédéric Amoudru, spowoduje wiele efektów synergii. Likwidacja dublujących się aktywności spowoduje jego zdaniem wzrost rentowności.

Jak widać, nasz poziom zyskowności jest przeciętny – zauważa rozmówca agencji Newseria Inwestor. – Poprzez synergię kosztów i przychodów osiągniemy znacznie lepszą zyskowność, co jest dla nas bardzo ważne, bo banki również konkurują rentownością. Mamy nadzieję, że po połączeniu będziemy mieli mocniejsze podstawy do tego, by zdobyć nowy udział w rynku i w kolejnych latach być jednym z wiodących banków w Polsce.

Zdaniem Józefa Wancera, prezesa zarządu BGŻ, fuzja sprawi, że nowy bank będzie dużo silniejszy, bardziej stabilny, z większym potencjałem do wzrostu i rozwoju, dzięki czemu stanie się jednym z kluczowych podmiotów w sektorze bankowym.

Dla klientów oznacza to, że będą mogli skorzystać z dużo bogatszej oferty produktowej w przyszłości, szczególnie jak zakończymy projekt integracyjny – zapowiada Józef Wancer. – Przede wszystkim będziemy wzmacniać trzy, cztery głównie dziedziny: sektor korporacyjny, detaliczny, agro oraz nowe technologie, takie jak na przykład BGŻOptima. Nowy bank będzie korzystać z wiedzy i doświadczenia, które grupa posiada nie tylko we Francji, lecz także na całym świecie. Dobrze mieć takiego silnego, stabilnego i globalnego inwestora.

Na razie trudno przewidzieć zdaniem prezesa zarządu BGŻ, jaką nowa instytucja będzie mieć na skutek połączenia dynamikę kredytów i depozytów klientów.

Jesteśmy na razie w pierwszej fazie tej operacji, analizujemy obszary, na których będziemy się rozwijać i jak bardzo dynamicznie – mówi Wancer. – Te odpowiedzi będę mógł przekazać dopiero po zakończeniu wszystkich prac. Niewątpliwie chcemy mieć dużo większy niż obecnie udział w rynku, żeby dotrzeć do 4, 5 czy 6 proc.

Instytut Sobieskiego: specustawa węglowodorowa uprości procedury związane z wydobyciem gazu łupkowego

CEO Magazyn Polska

Do konsultacji społecznych trafił projekt specustawy węglowodorowej, która ma uprościć procedury związane z poszukiwaniem, wydobywaniem i przesyłaniem gazu łupkowego. Przewiduje on skrócenie czasu na decyzje w sprawie poszukiwań oraz terminów odwoławczych. Mniej ma być urzędników, a różnego typu pozwolenia mają być zastąpione opiniami wraz z wprowadzeniem domniemania decyzji pozytywnej. Projekt nie rozwiązuje kwestii podatkowych.

Zadaniem specustawy węglowodorowej jest usprawnienie procedur administracyjnych, tak aby przedsiębiorstwa mogły łatwiej inwestować w poszukiwania, wydobycie i eksploatację złóż łupkowych.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy mamy do czynienia z prawdziwą falą wyjazdową inwestorów z Polski – mówi Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego. – Dochodzi do oddawania koncesji, likwidowania przedsiębiorstw, a tym samym rząd stoi przed dość poważnym dylematem: co zrobić, aby przedsiębiorstwa chciały pozostać w Polsce i dalej prowadzić poszukiwania.

Zdaniem eksperta ds. energetyki Instytutu Sobieskiego trzeba pamiętać o tym, że jeden odwiert kosztuje kilkanaście milionów dolarów. Takich pieniędzy nie mają polskie firmy naftowe PGNiG czy PKN Orlen. Środków należy więc szukać na rynkach zagranicznych.

Tam z kolei konieczna jest dobra legislacja, która spowoduje, że banki bardziej elastycznie będą podchodzić do finansowania poszukiwań prowadzonych przez firmy wydobywcze – mówi Chmal. – Jest to więc próba stworzenia lepszych warunków.

Przygotowane w resorcie skarbu prawo przewiduje skrócenie czasu, jaki na udzielenie zgody na poszukiwania złóż ma mieć administracja, oraz terminów odwoławczych. Mniej ma być również urzędników, od których zależeć będzie postęp prac, a głównymi decydentami w tego rodzaju sprawach mają zostać wojewodowie. Dokument przewiduje także zastąpienie pozwoleń i uzgodnień niewiążącymi opiniami (wraz z wprowadzeniem zasady domniemania pozytywnej decyzji).

Nowe prawo dotyczące węglowodorów będzie skracało procedury i łączyło pewne pozwolenia, aby inwestorzy nie musieli występować do dwóch różnych organów w tej samej sprawie – przypuszcza Chmal. – Może to być więc kolejny krok w kierunku poprawy klimatu inwestycyjnego w kwestii surowców w Polsce.

Branża energetyczna liczyła jednak, że uproszczenie procedur administracyjnych znajdzie się już w Prawie geologicznym i górniczym. W przyjętym niedawno przez parlament dokumencie kwestie te nie zostały jednak ujęte.

Kwestia opodatkowania jest przedmiotem dyskusji na temat nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i górnicze – podkreśla Tomasz Chmal. – Nowelizacja weszła już w życie, ale kwestia podatków została odroczona do 2020 roku.

Firmy poszukiwawcze rozczarowane są także rozwiązaniami fiskalnymi. O ile sam podatek przedsiębiorstwa mają płacić od 2020 roku, o tyle procedury biurokratyczne (np. składanie sprawozdań, deklaracji itp.) mają już ruszyć za półtora roku.

W mojej ocenie dzisiaj nie ma specjalnie powodów do tego, by obecnie dyskutować o podatkach – mówi Chmal. – Nie wiemy, jak zasobnymi złożami dysponujemy, w jakiej lokalizacji i jak dużo trzeba poświęcić czasu i kapitału na ich odkrycie. Na temat podatków w mojej ocenie warto rozmawiać z inwestorami, jak będzie można się już podzielić tymi informacjami, gdy będzie wiadomo, jakiego rodzaju przepływami dysponujemy.

Zdaniem eksperta ds. energetyki Instytutu Sobieskiego państwo powinno raczej prowadzić w tym względzie politykę umiarkowaną.

Tak naprawdę wysokie opodatkowanie wydobycia dzisiaj uderzać będzie tylko w tych, którzy gaz już produkują, czyli PGNiG – zauważa Chmal. – Nie wiedząc, jak dużymi zasobami gazu dysponujemy i co z tym gazem będziemy robić, czy konsumować na rynku krajowym, czy eksportować, dyskusja o podatkach jest raczej przedwczesna.

Według zapowiedzi ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego spółki Skarbu Państwa do 2016 roku zainwestują w poszukiwania gazu łupkowego ok. 5 mld zł.

E. Bieńkowska rekomenduje elektroniczny pobór opłat od aut osobowych na autostradach. To zwiększy przepustowość i bezpieczeństwo

Odchodząca minister infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska rekomenduje e-myto jako nowy sposób poboru opłat od samochodów osobowych na autostradach. Rozwiązanie będzie można wykorzystywać nie tylko do regulacji płatności, lecz także w ramach tworzonego polskiego i europejskiego systemu zarządzania ruchem. To szansa na rozładowanie korków i zwiększenie bezpieczeństwa na drogach.

Niestety, jeśli chcemy jeździć przyzwoitymi drogami, musimy za to płacić. Systemy winietowe powodują, że właściciel autostrady otrzymuje mniej pieniędzy, ponadto można je łatwiej obejść. Ponadto nie ma tego szeregu zalet wynikających z elektronizacji i identyfikacji samochodu, które umożliwiają inne usługi – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Krzysztof Król, doradca prezydenta RP.

Decyzja o likwidacji manualnego poboru opłat na autostradach i uciążliwych dla kierowców bramek została podjęta przez minister infrastruktury i rozwoju Elżbietę Bieńkowską już wiosną tego roku. Odchodząca na stanowisko komisarza UE Bieńkowska zarekomendowała zastąpienie go elektronicznym poborem opłat. Ostateczną decyzję podejmie nowa szefowa MIR-u Maria Wasiak. Według Bieńkowskiej nowy system może wejść w życie już w 2016 r.

Poza e-mytem rozważane były też winiety lub system video tollingu, czyli kamery odczytujące tablice rejestracyjne pojazdów. Elektroniczny pobór opłat obowiązuje już na autostradach, drogach ekspresowych oraz niektórych drogach krajowych dla samochodów o dopuszczalnej masie powyżej 3,5 ton, a na zarządzanych przez GDDKiA autostradach elektronicznie płacić mogą również kierowcy aut osobowych. W Europie obecnie dominują systemy mieszane, czyli manualno-elektroniczne (np. Francja, Włochy), winiety (Austria, Szwajcaria, Czechy) oraz autostrady bezpłatne (Niemcy, Holandia, Belgia).

Jak przekonuje Krzysztof Król, zastąpienie bramek winietami, nawet jeśli doszłoby do tego we wszystkich krajach w UE, nie stworzy kierowcom komfortowej sytuacji.

Winiety obowiązują w danym kraju, więc jeśli ktoś często jeździ po Europie, to będzie w każdym kraju nalepiał sobie nową winietę. Nalepkę austriacką, niemiecką, francuską, włoską – to absurd. Powinien być jednolity europejski system identyfikacji elektronicznej – apeluje Król.

Elektroniczny system poboru opłat stwarza zresztą znacznie większe niż winiety możliwości, które mogą być wykorzystywane jedynie do płacenia za przejazd. Poprzez identyfikację pojazdów można między innymi lepiej zarządzać danymi dotyczącymi ruchu, wypadków i tworzących się korków. Taką funkcjonalność ma mieć Krajowy System Zarządzania Ruchem, nad którym pracuje GDDKiA.

Będzie wiadomo, że w danym momencie tą drogą nie powinniśmy jechać albo wręcz przeciwnie. Będzie można wprowadzić restrykcje w rodzaju: „Uwaga, na tym odcinku jedziemy nie 140 km/h, tylko ze względu na gorsze warunki 100 km/h”. To zwiększy bezpieczeństwo, a ponadto przepustowość oraz możliwości wynikające z nadzoru – wylicza zalety e-myta Król.

System będzie mógł być docelowo zintegrowany na poziomie europejskim, co umożliwi płatności za pomocą jednego urządzenia w całej UE. Taka integracja zwiększy też bezpieczeństwo, bo Komisja Europejska pracuje już nad inicjatywą eCall. Projekt ten zakłada automatyczne informowanie scentralizowanego systemu zarządzania i nadzoru o wydarzeniach drogowych, np. o wypadkach. Jak podkreśla Król, nie ma przeszkód, by system eCall i europejski elektroniczny pobór opłat działały z wykorzystaniem tej samej technologii.

Drony coraz częściej wykorzystywane przez prywatny biznes. Kosztują od 5 do 10 razy mniej niż śmigłowce

CEO Magazyn Polska

Drony mogą być używane wszędzie tam, gdzie obecnie stosowane są śmigłowce, czyli w energetyce, ratownictwie i topografii. Ich cena jest kilkukrotnie niższa niż cena, za którą można kupić lub wynająć helikopter. Na razie jednak rynek jest niewielki. Aby go poszerzyć, spółka wprowadza do swojej oferty całościowe rozwiązania, obejmujące szkolenia z pilotażu i przygotowania do eksploatacji.  

Drony, czyli bezzałogowe, małe samoloty, sterowane z ziemi głównie drogą radiową, wykorzystywane głównie przez siły zbrojne. Służą przede wszystkim do działalności wywiadowczej oraz zarządzania polem walki. Ponieważ są pilotowane zdalnie z ziemi, pilot nie naraża życia i zdrowia w razie ataku nieprzyjaciela. Ponieważ drony są tańsze w eksploatacji niż śmigłowce, a w powietrzu mogą przebywać nawet kilkanaście godzin, szkolenie ich operatorów trwa krócej niż konwencjonalnych pilotów, dlatego znajdują one coraz więcej zastosowań cywilnych.

Drony to przyszłość – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Władysław Binda, prezes zarządu spółki Wtórplast. – Możliwości zastosowania tego sprzętu są olbrzymie, dlatego wykorzystanie dronów nie tylko do celów wojskowych, lecz także cywilnych rośnie na świecie bardzo dynamicznie.

Drony można wykorzystywać przy akcjach ratowniczych w trudno dostępnych miejscach (np. w górach), do inspekcji sieci elektroenergetycznych czy w kartografii. Jak informuje Władysław Binda, polscy eksperci w najbliższych dniach wezmą udział w poszukiwaniach zaginionego w chorwackich górach Polaka. Jest to bardzo trudny teren, gdzie kilkutygodniowe poszukiwania naziemne nie przyniosły rezultatów. Dron dotrze w najbardziej niebezpieczne rejony, w które dotarcie pieszo jest praktycznie niemożliwe.

Krajowy rynek tego rodzaju produktów jest wciąż we wczesnej fazie rozwoju. Jak zauważa prezes spółki Wtórplast, jest wielu producentów oraz ośrodków badawczych i rozwojowych, w Polsce jednak wciąż trudno znaleźć nabywców.

Dużo sprzętu trafiają na eksport – informuje prezes Wtórplastu. – W Polsce musimy od podstaw zbudować ten rynek. Obecnie proponujemy cały zakres usług związanych z wykorzystaniem militarnym, wojskowym i cywilnym, łącznie ze szkoleniem personelu. Na razie niewiele firm i ludzi potrafi tym sprzętem zawiadywać, dlatego proponujemy także naukę. Trzeba pamiętać, że abyśmy mogli sprzedawać drony, musimy najpierw wyszkolić ludzi, zrobić z nich pilotów i umożliwić zdobycie licencji.

Firma ma kilku potencjalnych klientów, którzy zainteresowani są taką kompleksową usługą. Na razie, jak informuje prezes spółki Wtórplast, prowadzone są z nimi rozmowy.

Nie chciałbym zdradzać szczegółów – mówi Władysław Binda. – Natomiast mamy kilku kontrahentów, którzy są zainteresowani całościowym pakietem, obejmującym szkolenia, pilotaż i wszelkiego rodzaju zezwolenia.

Korzystanie z tego rodzaju rozwiązań, jak zapewnia prezes Binda, jest także znacznie tańsze niż w przypadku śmigłowców. Wynajem drona kosztuje od 100 do 200 euro za godzinę lotu (cena wypożyczenia helikoptera wraz z pilotem jest znacznie wyższa). Przedsiębiorstwo, które chciałoby kupić taką profesjonalną maszynę, musi zapłacić od 70 do 120 tys. euro (cena nowego śmigłowca to ok. 500 tys. euro).

Konwencjonalne rozwiązania są więc znacznie droższe – podsumowuje szef spółki Wtórplast.

Założony w 1982 roku Wtórplast jest jedyną z czołowych polskich firm zajmujących się recyklingiem. Od 2007 roku, jako jedna z niewielu, świadczy usługi na rzecz wojska i przemysłu obronnego tzw. dekompletacji i utylizacji amunicji. Wraz ze spółką FlyTech Solutions oferuje drony, które można wykorzystywać zarówno do celów wojskowych, jak i cywilnych.

M. Woszczyk (PGE): jeszcze bardzo długo w polskiej gospodarce węgiel będzie dominujący paliwem

CEO Magazyn Polska

Strategia PGE zakłada zróżnicowanie dotychczasowych źródeł energii. Tempo jej wprowadzania ma jednak zależeć przede wszystkim od opłacalności poszczególnych inwestycji. Wymagają one wysokich nakładów, więc jeśli koszty emisji dwutlenku węgla będą wysokie, to dywersyfikacja będzie przebiegać wolniej.

Myślę, że jeszcze bardzo długo w polskiej gospodarce węgiel będzie dominujący paliwem – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marek Woszczyk, prezes Polskiej Grupy Energetycznej. – 95 proc. energii elektrycznej, którą PGE oferuje odbiorcom, wytwarzane jest właśnie z węgla kamiennego czy brunatnego. Nie znaczy to jednak, że ten miks energetyczny nie będzie ewoluował.

Zdaniem Marka Woszczyka przyszłość węgla jako pierwotnego nośnika energii zależy przede wszystkim od kosztów produkcji. Ze źródłem tym wiąże się stosunkowo wysoki poziom emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Unia Europejska reguluje go, udzielając zezwoleń na określoną wielkość emisji. Jeśli ich koszt będzie wysoki, opłacalność produkcji energii elektrycznej spadnie.

Przyszłość węgla nie tylko w Polsce, lecz także w całej Europie będzie w dużej mierze zależała od decyzji, które niebawem zostaną podjęte na poziomie UE – uważa prezes Woszczyk. – Mam tutaj na myśli przede wszystkim przyszły kształt polityki energetyczno-klimatycznej i coraz bardziej ambitnych celów wykraczających poza horyzont 2020 roku, a sięgających już nawet 2030 roku. Innymi słowy wszystko zależy od tego, czy w przyszłości emisja dwutlenku węgla będzie droga, czy umiarkowanie droga, jak ma to miejsce obecnie.

W kwestii ograniczenia zanieczyszczeń PGE zdaniem Marka Woszczyka zrobiło już sporo.

Energetyka konwencjonalna może być czysta – zapewnia prezes Woszczyk. – W elektrowni w Opolu zredukowaliśmy emisję dwutlenku węgla o 20 proc. Do kwestii ochrony środowiska podchodzimy odpowiedzialnie i nadal chcemy tak postępować. Pytanie tylko, jaką cenę będziemy musieli za to zapłacić. Decyzje o tym właśnie będą zapadały na szczeblu unijnym.

Grupa PGE pod względem przychodów i generowanego zysku jest największym w Polsce przedsiębiorstwem sektora elektroenergetycznego. Obsługuje ponad 5 mln klientów (zarówno gospodarstwa domowe, jak i firmy). W ubiegłym roku w należących do PGE elektrowniach Turów i Bełchatów oraz ze źródeł odnawialnych wyprodukowano łącznie 57,04 TWh energii elektrycznej. Ponad 90 proc. pochodziło z węgla.

Rośnie rynek usług kurierskich. Spodziewany jest wzrost liczby fuzji i przejęć

CEO Magazyn Polska

Dzięki szybkiemu wzrostowi handlu internetowego dynamicznie rozwija się również rynek usług kurierskich. Konkurencja na nim jest coraz większa, dlatego firmy muszą sięgać po nowoczesne rozwiązania. Uczestnicy rynku spodziewają się, że wraz z jego rozwojem będzie na nim więcej fuzji i przejęć, podobnych do zakupu polskiej Siódemki przez DPD. Firmy czekają na zgodę UOKiK.

Duży podmiot chcąc zwiększyć swój udział w rynku i ugruntować swoją pozycję, przejmuje mniejszy – to normalne zjawisko dla dojrzałych rynków. Wystarczy spojrzeć na rynek telekomów czy sieci spożywczych. To taka naturalna droga w biznesie i kreacji rozwoju danego rynku. Jestem przekonany o tym, że dalsza konsolidacja rynku będzie następować – prognozuje Jarosław Śliwa, prezes zarządu Siódemki.

W połowie kwietnia firma DPD ogłosiła informację o planach zakupu 100 proc. akcji Siódemki. Firmy złożyły w tej sprawie wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ale zgody jeszcze nie otrzymały. W wyniku połączenia mogłaby powstać druga pod względem udziału w polskim rynku firma kurierska (24 proc.). Na rynku działa obecnie ok. 200 podmiotów.

Kilka lat temu predysponowaliśmy do bycia w pierwszej lidze, dzisiaj walczymy o jej czołówkę – mówi agencji Newseria Biznes Jarosław Śliwa. – Każdego miesiąca wystawiamy kilkanaście tysięcy faktur. Mamy 40 lokalizacji w całym kraju, wciąż budowana jest też sieć punktów obsługi klienta, obecnie jest ich 1,2 tys. na terenie Polski.

W ciągu 15 lat istnienia Siódemka stała się jednym z ważniejszych graczy na rynku. Jak podkreśla prezes spółki, w walce o coraz bardziej wymagających klientów liczy się nie tylko rozbudowana sieć placówek, lecz także wdrażanie nowoczesnych rozwiązań. Wprowadzona przez Siódemkę aplikacja Internet Shipping pozwala za pośrednictwem sieci wybrać sposób nadania przesyłki, zamówić kuriera po jej odbiór czy śledzić status realizacji. Śliwa zaznacza, że nowoczesne usługi i udogodnienia dla klientów pozwoliły firmie na podwojenia przychodów w ciągu pięciu lat (od 156 mln zł w 2009 roku do 336 mln zł na koniec 2013 roku).

Zdaniem prezesa Siódemki decydujący wpływ na rozwój firmy miało mocne wejście na rynek e-commerce w momencie, kiedy nie był on jeszcze mocno rozwinięty.

Siódemka jako pierwsza firma zintegrowała na polskim rynku Allegro z modułem wysyłkowym. Zaoferowaliśmy klientom korzystającym z serwisu aukcyjnego możliwość wyszukiwania swojej paczki po nicku, było to duże udogodnienie – ocenia Śliwa.

Dziś rosnący w dwucyfrowym tempie rynek e-commerce wciąż stanowi ogromną szansę dla polskiego rynku usług kurierskich. W ubiegłym roku blisko 25 proc. przesyłek wysłały sklepy internetowe. Polska wciąż jest jednak w tyle Europy pod względem istniejących e-sklepów. Firma Comarch ocenia, że w kraju działa ich ok. 14 tys. (przy 100 tys. w Niemczech i 117 tys. we Francji). Dlatego e-commerce czeka dalszy rozwój, a to oznacza większe możliwości dla firm kurierskich.

Oferowanie sprzedawcom przyjaznych rozwiązań zakupowych, które doceniają kupujący, decyduje o tym, czy sklep odniesie sukces w pozyskiwaniu klientów e-commerce’owych. Trend na rynku jest taki, że to satysfakcja z obsługi kurierskiej determinuje kolejne zakupy – tłumaczy Śliwa.

Krajowa Izba Gospodarcza: przedsiębiorcy coraz lepiej oceniają działania PARP w zakresie pozyskiwania funduszy

0

CEO Magazyn Polska

Według Krajowej Izby Gospodarczej firmy dofinansowane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości mają duży udział w produkcie krajowym brutto. Podczas poprzedniej perspektywy finansowej działalność agencji była oceniana przez przedsiębiorców surowo. Właściciele firm narzekali, że PARP zbyt drobiazgowo podchodzi do projektów i bardziej liczą się dla niej procedury biurokratyczne niż wartość merytoryczna. Obecnie wsparcie agencji w pozyskiwaniu funduszy UE postrzegane jest znacznie lepiej.

Muszę powiedzieć, że z dużą satysfakcją obserwuję ewolucję agencji od tych pierwszych lat, kiedy szło to bardzo opornie, było dużo biurokracji – mówi Andrzej Arendarski. – PARP rozkręcał się, nabierał doświadczeń, a w tej chwili jest instytucją, którą przedsiębiorcy wskazują jako życzliwą, czyli pomagającą w realny sposób uzyskać środki, a nie jako strażnika, który liczy przecinki, kropki i odsyła aplikacje.

PARP jest także bardzo silnym graczem na rynku działań promocyjnych i proeksportowych: organizuje wiele misji, z których korzystają tysiące polskich przedsiębiorców oraz ich wystąpienia na dużych, międzynarodowych imprezach. Zdaniem szefa Krajowej Izby Gospodarczej jest to szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw.

PARP ma także rozległą siatkę połączeń z podobnymi organizacjami w innych krajach, instytucjami państwowymi powołanymi, podobnie jak agencja, do wspierania małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Arendarski. – Istotna jest wreszcie działalność na arenie brukselskiej. Prezes PARP Bożena Lublińska-Kasprzak w tym roku przewodniczy jednej z grup doradczych Komisji Europejskiej, która koncentruje się na przygotowywaniu materiałów dotyczących innowacyjności małych i średnich przedsiębiorstw. To działania wykraczające poza zwykłe wysyłanie misji i uczestnictwo w targach.

Prezes KIG uważa, że działalność PARP przyczynia się także do wyższego wzrostu gospodarczego.

Według statystyk firmy dofinansowywane w różny sposób przez PARP mają niemały udział w krajowym PKB., więc aktywność agencji przyczynia się do jego wzrostu – zauważa Andrzej Arendarski.

Powołana na mocy specjalnej ustawy z 9 listopada 2000 roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) jest instytucją rządową, podlegającą Ministerstwu Gospodarki. Jej zadanie polega na zarządzaniu funduszami z budżetu państwa i Unii Europejskiej przeznaczonymi na wspieranie przedsiębiorczości i innowacyjności oraz rozwój zasobów ludzkich.

Na wyniki w nauce 6-latków duży wpływ ma akustyka sali lekcyjnej

CEO Magazyn Polska

Lepsza akustyka sali lekcyjnej to lepsze wyniki w nauce – wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Ecophon wśród duńskich uczniów. I nie chodzi tutaj tylko o hałas dobiegający zza okna czy z korytarza tylko o propagację i odbicia dźwięku w samej klasie. Te wnioski są szczególnie istotne w kontekście polskich 6-latków i obaw części rodziców oraz ekspertów o przygotowanie szkół do ich przyjęcia.

Nie ma wątpliwości, że mniejsze dzieci potrzebują lepszego środowiska akustycznego. Dzieci poniżej 11. roku życia nie mają w pełni wykształconego układu słuchowego, co oznacza, że proces przetwarzania sygnałów dźwiękowych przez ośrodek słuchu w mózgu jest jeszcze niedoskonały. Dlatego maluchy są szczególnie wrażliwe na wszelkie niepożądane dźwięki. Co ważne, hałas może je łatwo rozpraszać, na przykład w momentach wymagających skupienia na wypowiedzi nauczyciela – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Mai-Britt Beldam z Ecophon Dania.

Od 1 września 2014 r. część 6-latków rozpoczęła naukę w szkołach podstawowych. Wielu rodziców i ekspertów obawiało się, że wiele sal lekcyjnych nie jest przystosowanych do potrzeba małych dzieci. Według ankiety MEN z marca 2014 r. 60 proc. dyrektorów szkół oraz 55 proc. rad rodziców uważa, że ich szkoła ma przygotowane pomieszczenia i pomoce dydaktyczne w stopniu dobrym, z kolei według 38 proc. rad rodziców i 33 proc. dyrektorów – w stopniu bardzo dobrym.

Problemem może być jednak słaba akustyka klas, co jest szczególnie ważne w przypadku sal do nauczania początkowego, które są przeznaczone dla najmłodszych uczniów.  Musimy pamiętać o tym, że dzieci mają ograniczoną zdolność koncentracji, dlatego dobra zrozumiałość mowy jest dla nich szczególnie ważna.

Małe dzieci muszą usłyszeć każde słowo z wypowiedzi. Jeżeli nie dosłyszą jednej sylaby, często nie rozumieją całego zdania, czyli nie słyszą właściwie niczego. Dlatego powinniśmy przywiązywać wagę do akustyki sal, w których uczą się tak małych dzieci.  – mówi Mai-Britt Beldam.

Wszelkie zniekształcenia dźwięku wynikające z niewłaściwej akustyki sali lekcyjnej sprawiają, że zrozumienie wypowiedzi nauczyciela, jeśli w ogóle jest możliwe, wymaga znacznie większego wysiłku, co z kolei odbija się na szybkości i jakości pracy uczniów.

Na takie ryzyko wskazują wyniki dwóch testów, jakie Ecophon przeprowadził wśród 7-latów z Danii. W pierwszym z nich uczniowie musieli zapamiętać kolejność przypadkowo odczytywanych wyrazów (za każdym razem odczytywano 4 wyrazy z 9 wyrazowego zbioru). Drugi test polegał na wykonywaniu prostych zadań według ustnych instrukcji nauczyciela (np. „weźcie niebieski pisaki i narysujcie kółko na dole kartki”). Dzieci podzielone na dwie grupy poddawane były testom w dwóch pomieszczeniach różniących się jedynie rodzajem wykończenia sufitu.

W pierwszym pokoju mieliśmy klasyczny sufit dźwiękochłonny z wełny szklanej, a w drugim standardowy twardy sufit odbijający dźwięk. Pogłos w obu pomieszczeniach był zbliżony, ale zauważyliśmy istotne różnice w czystości dźwięku. Wyniki były dość niezwykłe. Pokazały, że preferowanym środowiskiem był pokój numer jeden z sufitem dźwiękochłonnym z wełny szklanej. W pokoju tym dzieci uzyskały dużo lepsze wyniki w obu testach – twierdzi Beldam.

Do szkoły chodzi się po to, aby zdobyć wiedzę, a wiedza jest tym, co zapamiętamy. Wielu uczniów w klasach lekcyjnych rozumie wypowiedź nauczyciela, ale jej nie zapamiętuje, ponieważ zbyt wiele wysiłku kosztuje ich interpretacja zniekształconego sygnału akustycznego – wtóruje Jonas Christensson z Ecophon Szwecja.

Twarde wykończenie sal lekcyjnych połączone ze skromnym umeblowaniem sprawia, że wszelkie dźwięki są w nich znacznie wzmacniane. Z kolei wysoki poziom dźwięku (hałasu) prowokuje uczniów do jeszcze głośniejszego zachowywania się. W efekcie lekcje są jeszcze głośniejsze, co staje się jeszcze bardziej uciążliwe, a dla nauczyciela niesie ryzyko związane ze zwiększonym wysiłkiem głosowym. Dodatkowo odbicia dźwięku zniekształcają głos i sprawiają, że jest mniej wyraźny.

Lasy nie są tak ciche, jak nam się wydaje, ponieważ możemy tam usłyszeć dźwięki naturalne, takie jak np. śpiew ptaków lub odgłos wiatru w koronach drzew, ale jest tam niewiele charakterystycznych dla pomieszczeń zamkniętych odbić dźwięku. Słuch człowieka wykształcił się przez miliony lat ewolucji, która przystosowała nas do funkcjonowania właśnie w przestrzeni otwartej – wyjaśnia ekspert Ecophon Szwecja.

Wniosek wydaje się prosty: dla dobrej zrozumiałości mowy oraz ograniczenia poziomu hałasu należy w salach lekcyjnych stworzyć warunki akustyczne zbliżone do tych panujących w lesie.

W lesie nie ma płaskich powierzchni, od których dźwięk może się odbijać, tak jak w szkolnych salach lekcyjnych. Dlatego rekomendujemy instalację dźwiękochłonnych sufitów, które pochłaniają niemal każdy dźwięk. Na zewnątrz to drzewa rozpraszają dźwięki. A zatem w pomieszczeniach, szczególnie szkolnych, należy zastosować materiały zarówno pochłaniające dźwięk, jak i go rozpraszające. Jeżeli do tego ograniczymy przenikanie niepożądanych dźwięków z zewnątrz, to stworzymy naturalne środowisko, w którym uczniowie będą lepiej słyszeć i zapamiętywać to, co mówi nauczyciel – twierdzi Jonas Christensson.

 – Myślę, że w Polsce stoimy przed dużo większym wyzwaniem, ponieważ musimy zbudować nie tylko wśród nauczycieli czy rodziców, lecz przede wszystkim wśród urzędników szeroko pojęta społeczną świadomość znaczenia akustyki w obiektach oświatowych. Pierwsza polska norma dotycząca akustyki wnętrz budynków użyteczności publicznej być może zostanie opublikowana jeszcze w tym roku. W  Szwecji czy Danii, gdzie tego typu dokumenty funkcjonują od lat, wiedza na temat akustyki jest powszechniejsza, a jakość akustyczna sal lekcyjnych dużo lepsza. Dyskutuje się tam na przykład o tym, jakie korzyści dla nauczycieli i uczniów może przynieść obniżenie czasu pogłosu w klasach z 0,6 s do 0,5 s, podczas gdy w Polsce przeciętne pomieszczenie tego typu charakteryzuje się czasem pogłosu rzędu 1,2 s – twierdzi Mikołaj Jarosz z Ecophon Polska.

Zachodnie firmy IT przestały uważać Białoruś i Ukrainę za rynki stabilne. Polskie firmy na tym korzystają

CEO Magazyn Polska

Rynki ukraiński i białoruski to duża szansa dla polskich firm IT, mimo że zapotrzebowanie na usługi i oprogramowanie nie jest tam tak duże jak w Polsce. Dotąd dużym problemem była konkurencja ze strony rosyjskich dostawców, ale konflikt polityczny ogranicza teraz ich możliwości. Również zachodnie firmy przestały uważać te rynki za stabilne, a Ukraina i Białoruś to również zagłębie wykwalifikowanej kadry dla polskich firm.

Zarówno na Ukrainie, jak i na Białorusi rynki wewnętrzne są stosunkowo małe. Dodatkowo poziom cen oczekiwanych przez tamtejszych odbiorców jest dużo niższy niż w Polsce, nie mówiąc już o krajach starej Europie.

System informatyczny w Warszawie kosztuje dwa czy trzy razy więcej niż system o takich samych lub podobnych parametrach w Mińsku czy we Lwowie – mówi Mariusz Topór, menadżer ds. rozwoju firmy Ericpol, dostawcy m.in. oprogramowania dla sektora przedsiębiorstw. – Trochę utrudnia to prowadzenie sprzedaży. Wiele firm próbowało sprzedawać tam różnego rodzaju usługi i oprogramowanie, ale trudno konkurować z tamtejszymi producentami z powodu relatywnie wysokich cen w stosunku do lokalnych oczekiwań.

Zdaniem eksperta polscy producenci mają jednak na tamtejszych rynkach dość unikalną pozycję. Oferowane przez krajowe firmy ceny nie są jeszcze do końca zachodnie, a jakość jest bardzo dobra.

 Występują jednak inne zjawiska, które przeszkadzają w prowadzeniu interesów. Tamtejsze rynki są bardzo silnie penetrowane przez Rosjan. Zarówno na Białorusi, jak i Ukrainie istnieją mocne związki z firmami rosyjskimi, np. osobiste czy kapitałowe. Zachowanie Rosjan jest przy tym dużo bardziej agresywne niż to, na jakie stać polskie przedsiębiorstwa – mówi Mariusz Topór.

Napięcie między Ukrainą a Rosją może tę konkurencję ograniczyć, również fakt, że firmy zachodnioeuropejskie przestały postrzegać ten region jako stabilny.

– Paradoksalnie sytuacja polityczna i militarna może być dla nas korzystna. Konflikt spowodował, że firmy zachodnie przestały postrzegać kraje na wschodzie Europy jako stabilne. My nie mamy takiego problemu – mówi Topór. – Jeśli chodzi o decyzje co do rozwoju naszego biznesu na Ukrainie, to nie ma wątpliwości co do tego, że kierunek będzie utrzymywany. Ericpol nie ma zamiaru ograniczać działalności w tym kraju. Jeśli chodzi o rozwój biznesu rozumiany jako dostarczanie usług czy produktów bardziej skupiamy się na Białorusi.

Polska firma otworzyła w 2004 r. we Lwowie (Ukraina), a w 2007 r. w Brześciu (Białoruś) placówki, które świadczą usługi na rynek krajowy, a pośrednio także dla zagranicznych klientów.

Wszystkie najlepsze praktyki, jakie mamy wdrożone, obejmują również nasze placówki zagraniczne. W związku z tym jesteśmy w stanie zapewnić bardzo wysoką jakość za rozsądną cenię i stanowi to dodatkową gwarancję dla naszej firmy w razie, gdybyśmy mieli w Polsce trudności z pozyskaniem odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników informatycznych – tłumaczy Mariusz Topór.

W jednym i drugim kraju, jak przekonuje Topór, jest wielu dobrych specjalistów IT, dobrze wykwalifikowanych, nieodbiegających wykształceniem i pracowitością od pracowników z Europy Zachodniej. Oba kraje stały się w ostatnich latach zagłębiami usług outsourcingowych, offshoringowych (obsługujących poszczególne procesy w przedsiębiorstwach).

Edukacja inżynierów w obu tych krajach zawsze była na bardzo wysokim poziomie. Jest tam bardzo dużo zdolnych matematyków, ludzi, którzy potrafią tworzyć algorytmy, a my potrafimy z tego korzystać – przypomina Mariusz Topór. – Kontrahenci europejscy właśnie tam realizują swoje potrzeby dotyczące różnego rodzaju usług informatycznych: na Białorusi i Ukrainie wytwarzane i utrzymywane jest oprogramowanie. Oba kraje mają bardzo wysoki potencjał w tym zakresie.

Dziś Europejski Dzień bez Samochodu. W Warszawie komunikacja miejska i część parkingów za darmo

CEO Magazyn Polska

Dziś Europejskiego Dnia bez Samochodu, dlatego mieszkańcy Warszawy mogą za darmo korzystać z autobusów, tramwajów, metra, SKM i pociągów Kolei Mazowieckich oraz WKD. Pozostawienie auta na publicznych parkingach „Parkuj i Jedź” także nie jest związane z opłatą. Zarząd Transportu Miejskiego szacuje, że liczba podróżnych wzrośnie dziś co najmniej o kilka procent.

Jeżeli ktoś na co dzień nie korzysta z komunikacji miejskiej, tylko na przykład codziennie jeździ do pracy czy do szkoły samochodem, dziś może bezpłatnie skorzystać z komunikacji miejskiej w Warszawie – tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM). – Dzięki temu będzie miał szansę przekonać się, że ta komunikacja jest już na bardzo wysokim poziomie i być może zdecyduje się później korzystać z niej codziennie.

Dziś wszyscy pasażerowie, bez wyjątków, mogą legalnie podróżować za darmo zarówno autobusami, tramwajami, metrem,  jak i pociągami Warszawskiej Kolei Dojazdowej (WKD), Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM) oraz Kolei Mazowieckich, na trasach, na których obowiązuje wspólny bilet.

Dodatkowo można bezpłatnie skorzystać z parkingów działających w publicznym systemie „Parkuj i Jedź” – informuje Krajnow.

ZTM nie potrafi dokładnie oszacować, ilu pasażerów 22 września obsłużą środki komunikacji miejskiej.

Były lata, kiedy ta liczba pasażerów wzrosła o klika procent, a były takie, kiedy była ona wyższa o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent – tłumaczy Krajnow.

MCI Management najbardziej dynamiczną instytucją finansową w Polsce

0

Gazeta Finansowa opublikowała dziś najnowsze rankingi poświęcone największym oraz najdynamiczniejszym instytucjom finansowym.

MCI Management zdobyło pierwsze miejsce w konkursie 35-ciu najbardziej dynamicznych instytucji finansowych (liczonej wg dynamiki przychodów w pierwszym półroczu 2014 względem analogicznego okresu 2013 roku). Razem z MCI, na podium stanęły Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia SA oraz Leasing-Experts SA.

MCI uplasowało się również na drugiej liście, dotyczącej 100 największych instytucji finansowych (wg przychodów za pierwsze półrocze 2014 r.), gdzie zajęło 84. miejsce, obok Ipopema Securities i Banku GBS. Tutaj zwycięzcą złotej setki niezmiennie od kilku lat pozostał PKO Bank Polski SA.

Henryka Bochniarz o rządzie Ewy Kopacz

Ewa Kopacz przedstawiła dzisiaj skład swojego gabinetu, który ma uzyskać wotum zaufania Sejmu 1 października.

Komentarz Henryki Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

Rząd Ewy Kopacz powinien skupić się w najbliższym roku na 3-4 priorytetach. Kluczowe będzie przygotowanie optymalnego budżetu na 2015 r., który pozwoli na prowadzenie inwestycji przy jednoczesnej dyscyplinie finansów publicznych. Ważne będzie rozpoczęcie efektywnego wykorzystywania środków unijnych z nowego budżetu, tak by długofalowe korzyści dla Polski i naszej gospodarki były jak największe.

W kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego niezwykle istotne będzie podjęcie, odwlekanych od miesięcy, decyzji o przyszłości energetyki i rozstrzygnięcie, czy stawiamy na łupki, energię jądrową czy może węgiel. Pierwszą trudną decyzją i testem rządu, w tym nowego ministra spraw zagranicznych, będzie akceptacja pakietu klimatyczno – energetycznego Unii Europejskiej, ale pod warunkiem uzyskania dla Polski środków na wsparcie inwestycji poprawiających efektywność naszego systemu.

Mam nadzieję, że pani premier zadba o dalsze ograniczanie i nie tworzenie nowych barier dla rozwoju przedsiębiorczości, wprowadzi procedury uniemożliwiające wykorzystanie narzędzi kontrolnych i administracyjnych państwa do wymuszania na przedsiębiorcach decyzji sprzecznych z interesem firm, zapewni transparentność i efektywność konsultacji społecznych i wreszcie pochyli się na stanowieniem naprawdę dobrego prawa. Lepsze prawo jest także priorytetem nowej Komisji Europejskiej. Warto Jeana Claude\’a Junckera w tym planie naśladować.

Jeżeli pani premier ma ambicję być szefem rządu dłużej niż rok, powinna także zadbać o poprawę komunikacji ze społeczeństwem, w tym z przedsiębiorcami. Dlatego konieczna jest otwartość na dialog i współpracę, wsłuchiwanie się w głos obywateli, szybkie porozumienie i uruchomienie narodowego programu odbudowy kapitału społecznego. Bez nowego spojrzenia na to kluczowe wyzwanie i zintegrowania działań administracji (centralnej i samorządowej), systemu sądownictwa, bez organizacji społecznych, szkoły, bez zmiany sposobu funkcjonowania partii politycznych, bez przywrócenia dialogu społecznego, bez edukacyjnej roli mediów, trudno będzie sprostać temu wyzwaniu. Lewiatan zaproponuje nowemu rządowi, w ciągu kilku tygodni, 12 najważniejszych projektów na 12 miesięcy – do końca tej kadencji.

Rząd, który dzisiaj przedstawiła Ewa Kopacz nie odniesie sukcesu jeśli nie będzie prawdziwym zespołem, jedną „drużyną” grającą do tej samej bramki, a nie zbiorem, co prawda, indywidualności, ale dbających w głównej mierze o własne resortowe podwórko. Wierzę, że większa obecność kobiet w rządzie, w tym sama pani premier, wpłynie na jakość współpracy i debaty publicznej.

Konfederacja Lewiatan

Rynek nawigacji w Europie: mogło być gorzej

Trendy w rynku europejskiej nawigacji? Jeszcze do niedawna wskazywano jedynie podobne tendencje jak w kategorii samochodowego sprzętu audio i nawigacji – spadek sprzedaży (szczególnie w Europie południowej). I to dwucyfrowy, z roku na rok. W tegorocznym raporcie GfK także wskazano kolejne spadki popytu, lecz mniejsze niż wcześniej: w pierwszej połowie 2014 r. wyniosły one 11,3 proc., a w tym samym okresie 2013 r. – 15 proc. Jeśli chodzi o dochody, było to odpowiednio 8 i 15 proc.

„Spadek popytu na urządzenia PND nie dziwi. Obserwujemy go od kilku lat i postępuje wraz ze wzrostem liczby smartfonów. Coraz więcej osób docenia przewagi, jakie dają nawigacje online: funkcje omijania korków, ostrzeżenia o fotoradarach i kontrolach drogowych czy najaktualniejsze informacje o remontach i nowych inwestycjach drogowych przy braku konieczności dokonywania samodzielnych aktualizacji map. Nawigacje w smartfonach wygrywają także tym, że telefony mamy zawsze przy sobie i nie ma potrzeby inwestowania pieniędzy w dodatkowe urządzenia” – mówi Adam Bąkowski, prezes zarządu NaviExpert. Dodaje, że mimo to pewna część konsumentów nie jest w ogóle zainteresowana urządzeniami wielofunkcyjnymi. „Mają telefon do dzwonienia i smsowania, aparat do robienia zdjęć czy nawigację do prowadzenia i to oni napędzają popyt na rynku urządzeń PND” – stwierdza Bąkowski.

GfK utrzymuje, że rynek nawigacji dalej ma potencjał. Szans na stabilność upatruje w zamiłowaniu klientów do produktów i usług umownie klasyfikowanych jako „premium”. Pod tym pojęciem kryją się urządzenia z ekranem 5 cali i większe, a także bezpłatne aktualizacje map. A w ramach usług : informacje o ruchu drogowym udostępniane w trybie on-line oraz poprzez sieć cyfrowej radiofonii DAB (w Polsce wciąż niewykorzystane: jedynie w fazie testów na ograniczonym obszarze kraju).

Czy nawigacja z ekranem 5” jest traktowana w Polsce jako produkt premium? Niekoniecznie. Wyznacznikiem tej klasy wciąż są wyższa cena, funkcjonalność oraz pakiet usług. Urządzenie z zestawem głośnomówiącym, dożywotnią aktualizacją map, a także dostępem do stale aktualizowanych informacji o ruchu drogowym zasługuje na miano produktu wyższej klasy. Czy jednak istnieje u nas wystarczająco duże zapotrzebowanie na droższe produkty? Chyba nie. Wydaje nam się jednak, że coraz więcej użytkowników zacznie doceniać nawigację, dzięki której będzie można efektywniej podróżować z ominięciem korków. Ale czy to będzie tradycyjna nawigacja w formie PND przy coraz poważniejszej konkurencji ze strony smartfonów? To już nie jest takie oczywiste w przypadku tradycyjnej nawigacji samochodowej.

„Rynek nawigacji zdecydowanie nadal ma potencjał, a clue leży w wartości dodanej do urządzeń, jakości produktu i świadczonych usług. Przewidywanie tego czego użytkownik już niebawem będzie potrzebował i czego potrzebuje w tym momencie. O ile kiedyś faktycznie wystarczyła mapa i algorytm wyliczający trasę, to dziś wielu użytkownikom to już nie wystarcza” – podkreśla Sylwia Kulesza, dyrektor marketingu TomTom na region Europy Środkowej i Wschodniej. Zwraca przy tym uwagę, że od marek oferujących produkty pozycjonowane w segmencie premium oczekuje się wytyczania trendów oraz stawiania na jakość i… przewidywalność. „Istotna jest także wielkość ekranu oraz oprogramowanie i usługi. To jest to, co odróżnia nawigację przenośną od aplikacji mapowej w smartfonie. Elementy, które zapewniają komfort i bezpieczeństwo podróży” – dodaje Kulesza.

Intermarché rozbudowuje sieć stacji benzynowych

0

CEO Magazyn Polska

We września sieć Intermarché otworzyła dwie nowe stacje paliw. Posiada już 50 tego typu obiektów w Polsce.

Otwarcia kolejnych obiektów pozwoliły nam jeszcze bardziej umocnić dominację na rynku przymarketowych stacji paliw w stosunku do konkurencji – ocenia Aleksander Hołoga z Intermarché. – Obserwując tendencje i aktualne trendy rynkowe, ten segment rynku będzie naszym zdaniem nadal intensywnie się rozwijać w Polsce.

Do końca roku Intermarché zamierza uruchomić jeszcze trzy nowe placówki.

Zgodnie ze strategią w każdym kolejnym roku planujemy uruchamiać w różnych regionach Polski co najmniej dziesięć nowych stacji Intermarché – dodaje Aleksander Hołoga.

GUS: w I półroczu wzrosły zyski polskich banków

0

W I półroczu w sektorze bankowym odnotowano wynik finansowy netto w wysokości 8,7 mld zł, o 6,3 proc. wyższy od osiągniętego w analogicznym okresie poprzedniego roku – podał Główny Urząd Statystyczny.

Wynik działalności bankowej zwiększył się o 5,4 proc, do 29,3 mld zł, głównie dzięki wynikowi z tytułu odsetek, który wzrósł o 14,6 proc. do poziomu 18,7 mld zł. Wynik z tytułu opłat i prowizji osiągnął wartość 6,9 mld zł (spadek o 0,3 proc.). Przychody banków z tytułu dywidend wyniosły 0,9 mld zł i były wyższe o 29,6 proc.

Koszty działania banków wzrosły o 0,8 proc, do 13,7 mld zł, w tym koszty pracownicze stanowiły 7,5 mld zł (pozostały na tym samym poziomie, co rok wcześniej), a koszty ogólnego zarządu były wyższe o 2,0 proc. i wyniosły 6,2 mld zł.

W końcu czerwca działalność operacyjną prowadziły w Polsce 634 banki (o 8 mniej niż rok wcześniej). Banków komercyjnych było 67 (o 3 mniej), w tym 56 (o 4 mniej) banków z przewagą kapitału zagranicznego, do których zaliczało się 28 oddziałów instytucji kredytowych (o 1 więcej). Ponadto funkcjonowało 567 banków spółdzielczych (o 5 mniej niż w końcu czerwca 2013 r.).

 

GUS: W sierpniu spadły ceny produktów rolnych. Wyjątkiem były zboża

W sierpniu ceny większości produktów rolnych były niższe niż przed rokiem. Główny Urząd Statystyczny podał, że drożały jedynie zboża.

Na rynku rolnym w sierpniu, w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, spadły ceny prawie wszystkich produktów rolnych w skupie i na targowiskach. Wyższy poziom osiągnęły ceny skupu żyta, pszenżyta i owsa. Spadły ceny mleka w skupie, ceny żywca rzeźnego zarówno w skupie, jaki i na targowiskach oraz ceny prosiąt na targowiskach do dalszego chowu.

W porównaniu do lipca odnotowano zarówno w skupie, jak i na targowiskach spadek cen wszystkich zbóż, za wyjątkiem żyta i jęczmienia. Na obu rynkach wzrosły ceny żywca wołowego, a także ceny skupu drobiu, przy jednoczesnym spadku cen żywca wieprzowego. Spadły ceny mleka w skupie, a także ceny prosiąt na targowiskach.

GUS: Wyraźna poprawa nastrojów polskich konsumentów

We wrześniu nastroje konsumenckie w Polsce wyraźnie poprawiły się. Główny Urząd Statystyczny podkreślił, że wzrosły wszystkie badane wskaźniki.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej, opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej wzrósł o 5,3 pkt. proc. i ukształtował się na poziomie –14,2. Tym samym wartość wskaźnika osiągnęła  najwyższą wartość od lipca 2010.

Największy wpływ na wzrost tego wskaźnika miały oceny dotyczące przyszłej i obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrost odpowiednio o 7,0 i 6,9 pkt. proc.) oraz obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (wzrost o 5,9 pkt. proc.).

W porównaniu do września 2013 obecna wartość wskaźnika jest wyższa o 10,1 pkt. proc.

Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, opisujący oczekiwane w najbliższych miesiącach tendencje konsumpcji indywidualnej ukształtował się na poziomie 20,6, co oznacza wzrost o 4,4 pkt. proc. w stosunku do ubiegłego miesiąca.

Wśród składowych wskaźnika najbardziej poprawiła się ocena przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju (wzrost o 7,0 pkt. proc.). Dla pozostałych składowych odnotowano wzrosty wartości w granicach od 2,8 do 4,5 pkt. proc.

We wrześniu wskaźnik wyprzedzający osiągnął wartość o 10,4 pkt. proc. wyższą, niż w zeszłym roku.

Jak obniżyć rachunki za energię w firmie

Nigdy nie podpisujmy umowy bez dokładnego jej przestudiowania. Jeśli to sprzedawca zapukał do drzwi naszej firmy z nową ofertą, należy dokładnie wypytać go o jej warunki. Przedstawiciel powinien udzielić rzetelnych odpowiedzi na nurtujące nas wątpliwości. Możemy poprosić go również o przeprowadzenie symulacji, które pokażą, jak zmiana wpłynie na zużycie energii elektrycznej i wysokość rachunków.

Podpisanie nowej umowy to ważna decyzja, która ma przynieść profity przedsiębiorstwu. Analiza przedstawionej propozycji nie powinna zatem pozostawiać wątpliwości. Dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z porady innych przedsiębiorców, którzy mają doświadczenie po zmianie sprzedawcy energii elektrycznej. – Nasz zadowolony znajomy jest najlepszym dowodem na to, że warto skorzystać ze świadczeń danej firmy  – mówi ekspert Energii dla Firm, Krzysztof Wieczorek.  – Zauważyliśmy, że wiele umów to wynik wzajemnych poleceń, dlatego stworzyliśmy niestandardowy program dla firm, które rekomendują nas do współpracy swoim znajomym. To Program Polecający. Powstał, ponieważ cenimy i chcemy nagradzać osoby, które nas wspierają.

Umowa przez Internet

Poza rozważeniem zdania znajomych, warto zapoznać się z ofertami na stronie internetowej rozważanej przez nas firmy. Standardem już jest możliwość zmiany sprzedawcy online bez konieczności spotykania się z doradcą. Wygląda to podobnie, jak przy zdalnym podpisywaniu umowy na telefon komórkowy.

Na stronie internetowej sprzedawcy energii znajdziemy formularz zgłoszeniowy, po wypełnieniu którego – w ciągu 48 godzin skontaktuje się z nami doradca – wyjaśnia ekspert Energii dla Firm. – Bez wychodzenia z domu lub z firmy możemy ustalić warunki nowej umowy, którą następnie otrzymamy pocztą kurierską. Po podpisaniu, resztę formalności, także tych związanych z wypowiedzeniem umowy u starego sprzedawcy, załatwia za nas nowy sprzedawca .

Najważniejsze formalności

Gdy podpiszemy umowę z nowym sprzedawcą, powinna ona zostać szczegółowo zweryfikowana przez pracowników pod względem danych formalnych: NIP, REGON, PESEL itd. oraz danych teleadresowych i – co bardzo ważne – wielkości zadeklarowanego wolumenu zużycia energii elektrycznej. Proces weryfikacji umowy zakończony zostanie rozmową telefoniczną, podczas której klient potwierdza poprawność danych
i fakt zawarcia umowy. Po zakończonym procesie zmiany sprzedawcy, niezależnie od tego, czy dokonałeś jej przez Internet, czy na spotkaniu z doradcą, powinieneś otrzymać obustronnie podpisaną umowę na sprzedaż energii elektrycznej oraz prognozowaną fakturę.

Jednocześnie po skutecznym wypowiedzeniu umowy u aktualnego sprzedawcy oraz pozytywnej weryfikacji wniosku o zmianę sprzedawcy przez Operatora Systemu Dystrybucyjnego, należy zawrzeć nową umowę
z dystrybutorem. Jeśli po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na zmianę sprzedawcy, to właśnie on podpisze w naszym imieniu nową umowę na dystrybucję energii elektrycznej na czas nieokreślony. Jeśli zmiana następuje po raz kolejny, nowa umowa na dystrybucję energii elektrycznej nie będzie już zawierana.

Faktury

Po zmianie sprzedawcy, każdy przedsiębiorca w związku ze zużyciem będzie otrzymywał następujące

dokumenty finansowe:

1. Fakturę rozliczeniową wystawianą po przekazaniu danych pomiarowych przez OSD. Ta faktura uwzględnia rzeczywiście zużytą ilość energii elektrycznej oraz rozlicza wcześniej wystawioną za dany okres fakturę prognozową, korygując ją do kwoty należnej za faktycznie zużytą ilość energii.

2. Fakturę prognozową,  wystawianą raz na miesiąc. Odzwierciedla ona zadeklarowane podczas zawierania umowy przez Klienta, zużycie energii elektrycznej.

By kwoty widniejące na fakturach były realnie niższe od tych jakie otrzymywaliśmy dotąd, szukajmy mądrych ofert. Zwracajmy uwagę na to, czy sprzedawca oferuje coś więcej niż tylko „tańszy prąd”. Nawet 1/4 większych przedsiębiorstw ponosi opłaty karne dla Dystrybutorów z tytułu przekroczenia współczynnika mocy tg (fi). Dlatego dopytujmy czy doradca ma w ofercie pomiar energii biernej, czy nowy sprzedawca dokona montażu baterii kondensatorów, pozwalającej na wyzerowanie opłat za moc bierną. W grę wchodzą nawet wielotysięczne oszczędności na rachunkach za energię elektryczną – podsumowuje Krzysztof Wieczorek.

Dachser inwestuje w Azji

0

Współpraca Dachser z AFL Pvt. Ltd., jedną z indyjskich firm logistycznych, trwała od 1996 roku. Obie firmy, będące przedsiębiorstwami rodzinnymi, rozwijały regionalne rynki w Indiach oraz rozpoczęły działalność oddziałów w Bangladeszu i Tajlandii, które uzupełniły globalną sieć logistyczną Dachser. Od 2011 roku firma funkcjonowała tam pod nazwą Dachser India.
W sierpniu 2014 roku Dachser nabył wszystkie udziały w oddziałach w Indiach i Tajlandii od firmy Indglobal, spółki powiązanej z AFL oraz udziały większościowe spółki w Bangladeszu.
„Jest to niezwykle istotny krok we wzmacnianiu naszej międzykontynentalnej sieci oraz zacieśnianiu współpracy z lokalnymi klientami” – mówi Thomas Reuter, dyrektor Air & Sea Logistics w Dachser. W Indiach, z oddziałem centralnym w Bombaju, operator zatrudnia około 500 pracowników w 27 lokalizacjach. Podstawowa działalność firmy to transport morski i lotniczy, a także logistyka kontraktowa. W Bangladeszu operator prowadzi obecnie dwa oddziały, a w Tajlandii jeden – w Bangkoku.
W ostatnich latach Dachser dokonał znaczących inwestycji w regionie Azji i Pacyfiku, przejmując udziały w spółkach w Indonezji, Singapurze, Tajlandii, Wietnamie i Malezji oraz rozszerzając swoją działalność w Chinach i Korei Południowej.

O Dachser:
Dachser, rodzinna firma z siedzibą w Kempten w Niemczech, jest jednym z wiodących operatorów logistycznych w Europie.
Dachser oferuje kompleksową logistykę transportu, magazynowania oraz usługi dodane dla klientów w trzech obszarach biznesowych: Dachser European Logistics, Dachser Food Logistics i Dachser Air & Sea Logistics. Kompleksowe i interdyscyplinarne usługi, takie jak logistyka kontraktowa, konsulting oraz rozwiązania branżowe uzupełniają ofertę firmy. Gęsta sieć transportowa w Europie i na świecie wraz ze zintegrowaną technologią informatyczną umożliwiają świadczenie inteligentnych usług logistycznych o zasięgu globalnym.
Z pracownikami w liczbie 25.000 w 471 lokalizacjach na całym świecie, Dachser w 2013 roku osiągnął przychody w wysokości prawie 5 miliardów euro i obsłużył około 70 mln przesyłek.

KE: Fundusz Spójności dofinansuje zakup Pendolino

Komisja Europejska potwierdziła wsparcie Funduszu Spójności dla zakupu przez Polskę 20 składów Pendolino.

Uwzględniając opinię Europejskiego Banku Inwestycyjnego, dokonała oceny projektu i uznała, że jest on zgodny z priorytetami programu operacyjnego i przyczyni się do osiągnięcia jego celów.

–  Cieszymy się, że złożony przez PKP Intercity wniosek spotkał się z aprobatą Komisji Europejskiej, co potwierdza jego odpowiednią jakość i właściwe zabezpieczenie finansowe projektu  –  mówi Paweł Hordyński, członek zarządu PKP Intercity ds. finansowych. –  To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy tak intensywnie pracują nad  wdrożeniem nowych pociągów do jazdy z pasażerami w grudniu.

Składy Pendolino od grudnia będą kursować  na trasach między Warszawą i Krakowem, Katowicami, Wrocławiem oraz Trójmiastem.  Zakup 20 składów zespołowych to jeden z elementów programu inwestycyjnego PKP Intercity na łączną kwotę ok. 5,6 mld zł.

GDDKiA: Lafrentz-Polska zaprojektuje przebudowę odcinka DK 22

0

Podpisano umowę między GDDKiA, a firmą Lafrentz-Polska na zaprojektowanie przebudowy 3,5 km drogi krajowej nr 22 między Czarlinem, a mostem Knybawskim.

Za całość prac: projekty budowlany i wykonawczy oraz przygotowanie materiałów do złożenia wniosków o wydanie decyzji środowiskowej i zgody na realizację inwestycji drogowej wykonawca otrzyma 761,1 tys zł. W ramach projektu oprócz przekroju 2+1 (naprzemiennie dwa pasy w jedna i jeden w drugą stronę) powstanie na całej długości trasy ciąg pieszo-rowerowy oraz dwa miejsca do kontroli i ważenia pojazdów.

Cała dokumentacja budowlanej drogi w systemie 2+1 ma powstać w ciągu 11 miesięcy.

─ To rozwiązanie z powodzeniem stosują na swoich drogach Szwedzi i sprawdziło się już w wielu miejscach w Polsce ─ mówi Karol Markowski z gdańskiego oddziału GDDKiA ─ To będzie nowum na Pomorzu.

Polimex-Mostostal: przesuniecie terminu zakończenia III etapu restrukturyzacji

0

Termin zamknięcia III etapu restrukturyzacji Polimexu-Mostostal został przesunięty na wniosek jednego z wierzycieli na 24 września.

Zarząd spółki wyraził zgodę na wniosek jednego z wierzycieli o przesunięcie terminu zamknięcia III etapu restrukturyzacji.

Termin zamknięcia III etapu restrukturyzacji został przesunięty na 24 września i nastąpi po ustanowieniu odpowiednich zabezpieczeń nowej linii gwarancyjnej przez spółki segmentowe oraz zmianie przez Polimex-Mostostal odpowiednich, istniejących zabezpieczeń nowej linii gwarancyjnej oraz po zawarciu przez spółkę oraz bank PKO BP umowy rachunku zastrzeżonego na potrzeby emisji nowych obligacji.

NDI: Zakończenie budowy Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

CEO Magazyn Polska

Zakończono budowę Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Inwestycja, na której spółka NDI  jako generalny wykonawca kontynuowała po innym wykonawcy roboty budowlane, trwała 18 miesięcy.

Przejęcie placu budowy nastąpiło pod koniec lutego 2013 roku, a zakończenie prac nastąpiło w połowie września 2014.

Budynek Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego nawiązuje do tradycyjnej architektury Gdańska. Wnętrze teatru jest typowo elżbietańskie: trzy kondygnacje drewnianych galerii dla widzów otaczają  dziedziniec ze sceną.

Otwierany  dach teatru waży ok 90 ton i składa się z dwóch połaci. Scena teatru  przystosowana jest do wystawiania spektakli na trzech rodzajach scen: klasycznej włoskiej, elżbietańskiej oraz centralnej arenie. Sala główna z drewnianymi galeriami jest w stanie zmieścić do 600 widzów Budynek okala  6 metrowy mur, na którym znajduję się ścieżka spacerowa o długości 265 m. z widokiem na panoramę Gdańska. Powierzchnia użytkowa budynku w części nadziemnej wynosi 4,4 tys mkw., natomiast część podziemna 3,4 tys mkw.

Zaplanowany, całkowity koszt realizacji projektu – jak podaje inwestor-  wynosi ponad 93,8 mln zł. Łączna kwota dofinansowania z Unii Europejskiej to ponad 51,1 mln. zł.

DGA podpisała umowę wartą 3,5 mln zł

0

DGA, grupa doradczo-inwestycyjna, zawarła umowę z Mazowiecką Jednostką Wdrażania Projektów Unijnych o dofinansowaniu projektu outplacementu. Wartość umowy to 3,5 mln zł.

DGA podpisała w piątek umowę z Mazowiecką Jednostką Wdrażania Programów Unijnych o dofinansowanie projektu „Nowe perspektywy zatrudnienia – outplacement na Mazowszu” w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

Całkowita wartość umowy wynosi 3 543 606,00 zł.

Projekt outplacementowy realizowany będzie na Mazowszu w okresie od 1 października br. do końca września 2015 r. i skierowany jest do 100 osób przewidzianych do zwolnienia lub zwolnionych z winy pracodawcy w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy przed dniem przystąpienia do projektu. Głównym celem projektu jest pomoc tym osobom w znalezieniu nowego pracodawcy lub przygotowaniem się do samodzielnego poszukiwania pracy na rynku – podała spółka w komunikacie.

Uczestnicy projektu otrzymają wsparcie w formie doradztwa zawodowego i poradnictwa psychologicznego, szkoleń, pomocy w znalezieniu nowej pracy. Dodatkowo dla 50 osób przygotowane są środki finansowe na otwarcie własnej działalności gospodarczej, a także wsparcie pomostowe do 6 miesięcy połączone z eksperckim doradztwem w efektywnym wykorzystaniu dotacji i poprowadzeniu firmy. Dla uczestników udział w projekcie jest bezpłatny.

Eurocash ma zgodę UOKiK na kupno11 hurtowni tytoniowych Kolportera

0

UOKiK poinformował, że KDWT, spółka należąca do Eurocash będzie mogła nabyć 11 hurtowni tytoniowych Kolportera. Zgoda na transakcję została wydana pod warunkiem rezygnacji z przejęcia jednej z placówek, znajdującej się w Sosnowcu.

– Ponieważ na pozostałych rynkach nie dojdzie do ograniczenia konkurencji Urząd zgodził się na transakcje pod warunkiem, że nie zostanie nią objęta hurtownia Kolportera w Sosnowcu – mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik, wiceprezes UOKiK.

KDWT jest właścicielem 163 hurtowni, należy do grupy kapitałowej Eurocash. Przejmowana spółka – Service FMCG, została utworzona na potrzeby transakcji. Wniesiona zostanie do niej cześć przedsiębiorstwa Kolporter, w postaci 11 hurtowni.

Jak podkreśla w komunikacie Eurocash nabycie kontroli przez KDWT nad Service FMCG stanowi kolejny element strategii rozwoju Grupy Eurocash oraz umożliwi rozwój Grupy w segmencie dystrybucji wyrobów tytoniowych oraz artykułów impulsowych, co powinno przyczynić się do wzrostu konkurencyjności Grupy Eurocash i do zwiększenia jej przychodów. Przychody ze sprzedaży Service FMCG w 2013 r. wyniosły ok 2 mld zł.

Zgoda warunkowa – hurtownie tytoniowe

Spółka KDWT, należąca do Eurocash będzie mogła nabyć 11 hurtowni tytoniowych Kolportera. Zgoda na transakcję została wydana pod warunkiem rezygnacji z przejęcia jednej z placówek – znajdującej się w Sosnowcu. To czwarta warunkowa zgoda na koncentracje wydana w tym roku przez UOKiK

Uczestnicy koncentracji działają na rynku hurtowej sprzedaży wyrobów tytoniowych i impulsowych (produkty, których zakup nie był wcześniej planowany, np. słodycze, gumy do żucia znajdujące się przy kasie). KDWT jest właścicielem 163 hurtowni, należy do grupy kapitałowej Eurocash. Przejmowana spółka – Service FMCG, została utworzona na potrzeby tej koncentracji. Wniesiona zostanie do niej cześć przedsiębiorstwa Kolporter, w postaci 11 hurtowni które znajdują się w Gdańsku, Kielcach, Niepołomicach, Lublinie, Poznaniu, Szczecinie, dwie w  Toruniu, Warszawie, Nowej Wsi Wrocławskiej i Krakowie.

Zgodnie z dotychczasowym orzecznictwem, Urząd przyjął, że konkurentami dla uczestników koncentracji są hurtownie, które ponad połowę swoich przychodów osiągają ze sprzedaży wyrobów tytoniowych. Natomiast terenem, na którym przedsiębiorcy rywalizują ze sobą  jest promień 50 kilometrów jazdy samochodem od przejmowanej placówki. Na takim obszarze generowane jest bowiem większość przychodów hurtowni.

Przeprowadzone postępowanie wykazało, że transakcja doprowadziłaby do ograniczenia konkurencji na lokalnym rynku obejmującym hurtownię Kolportera w Sosnowcu. Najsilniejszą pozycję ma tam  KDWT, a jedynym konkurentem o podobnym potencjale jest Kolporter. Po transakcji udziały przejmującego podmiotu byłyby na tyle wysokie, ze pozostali przedsiębiorcy nie będą mogli skutecznie z nim konkurować.

Ponieważ na pozostałych rynkach nie dojdzie do ograniczenia konkurencji Urząd zgodził się na transakcje pod warunkiem, że nie zostanie nią objęta hurtownia Kolportera w Sosnowcu –mów Bernadeta Kasztelan-Świetlik, Wiceprezes UOKiK.

Wyłączenie placówki z zakresu transakcji musi nastąpić przed jej dokonaniem. W strukturze Kolportera pozostać muszą m.in. prawa do nieruchomości, umowy z pracownikami i przedstawicielami handlowymi, wyposażenie hurtowni, dokumentacja księgowa, techniczna i handlowa, a także lokalna baza klientów hurtowni wraz z historią ich zakupów. – W opinii UOKiK pozostawienie hurtowni w ramach Kolportera wyeliminuje problemy ze znalezieniem odpowiedniego nabywcy, dającego gwarancję prowadzenia przez nią  działalności w dotychczasowym zakresie – tłumaczy Bernadeta Kasztelan-Świetlik, Wiceprezes Urzędu.

Zgodnie z przepisami, transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce. Oceniając koncentrację Prezes Urzędu może zakazać transakcji, wydać zgodę na jej dokonanie bądź uzależnić zgodę od spełnienia przez przedsiębiorcę dodatkowych warunków. Wydane decyzje są ważne przez dwa lata. Od 2004 r. jest to 21. rozstrzygnięcie  nakładające obowiązki na zgłaszającego transakcję oraz czwarte w tym roku.

Wydana decyzja nie jest prawomocna. Zgłaszającemu przysługuje odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jednocześnie informujemy, że na stronie internetowej Urzędu zamieszczane są informacje na temat wszystkich prowadzonych przez Urząd postępowań antymonopolowych w sprawach koncentracji.

Wypowiedź Wiceprezes UOKiK Bernadety Kasztelan-Świetlik

TAURON Dystrybucja rozpoczyna projekt Smart City Wrocław

We Wrocławiu rozpoczyna się projekt związany z wdrożeniem systemu inteligentnego opomiarowania. TAURON Dystrybucja rozstrzygnął przetarg i 19 września podpisał umowę z konsorcjum LG CNS na instalację 330 tysięcy inteligentnych liczników.

Dotychczas spółka przeprowadziła dziesięć pilotaży związanych z dostawą i montażem w sumie 40 tysięcy inteligentnych liczników. Były one zrealizowane w kilku miastach południowej Polski, w tym między innymi w Krakowie, Tarnowie, Toszku oraz na obszarze Dolnego Śląska.

Projekt pełen korzyści

Projekt we Wrocławiu jest pierwszym w Polsce, w ramach którego zostaną dostarczone liczniki od dwóch producentów: Apatora i Echelon’a. To także największe tego typu jednorazowe wdrożenie na terenie tak dużego miasta jak Wrocław – mówi Piotr Kołodziej, prezes TAURON Dystrybucja. – Celem projektu jest dostarczenie klientom narzędzia do skutecznego monitorowania zużycia energii elektrycznej, a dla spółki to kolejny krok do usprawnienia procesu dystrybucji energii elektrycznej, czyli m.in. do ograniczenia przerw w zasilaniu.

Jakie konkretne korzyści nowy system przyniesie klientom firm energetycznych? Inteligentne liczniki dają przede wszystkim narzędzie (dane pomiarowe) do świadomego użytkowania energii elektrycznej. Dzięki możliwości bieżącego monitorowania jej zużycia klient będzie mógł podejmować działania zwiększające efektywność wykorzystywania prądu i np. wymienić sprzęt AGD na nowsze urządzenia, charakteryzujące się mniejszym zużyciem energii elektrycznej.

Nowe liczniki są intuicyjne w obsłudze i gotowe na współpracę z rozwiązaniami automatyki domowej, coraz częściej stosowanymi we współczesnym w budownictwie. Dodatkowo TAURON Dystrybucja stworzył swoim klientom możliwość dostępu do danych pomiarowych odczytanych z licznika poprzez stronę internetową oraz telefon komórkowy. Jest to możliwe dzięki specjalnej platformie eLicznik.

Nasz klient ma możliwość analizy zużycia energii elektrycznej za wybrany okres oraz porównania poboru za dany dzień z wartością średnią. Dodatkowo może ustawić sobie cele określając, jaki poziom zużycia energii byłby dla niego akceptowalny. Po przekroczeniu tego progu odbiorca dostaje powiadomienie – przekonuje Mariusz Jurczyk, kierownik projektu AMI w TAURON Dystrybucja.

Wdrożenie nowego modelu opomiarowania wiąże się również z korzyściami dla sprzedawców energii elektrycznej. Pozwala im wzbogacić ofertę i oprócz najpopularniejszych dziś rozliczeń prognozowych, zaproponować klientom m.in. rozliczanie na podstawie rzeczywistego, bieżącego zużycia. Ułatwia także i przyspiesza proces weryfikacji reklamacji klientów. Na wdrożeniu liczników smart zyskuje też dystrybutor energii, który będzie mógł poprawić bezpieczeństwo pracy sieci elektroenergetycznej.

Zmiany planowane przez TAURON Dystrybucja wpłyną korzystnie także na proces obsługi klienta. Dzięki inteligentnym licznikom zarówno odczyt zużycia prądu, jak i np. zmiana taryfy będą mogły odbywać się zdalnie, co wpłynie na zmniejszenie kosztów zarówno dla klientów jak i spółki.   Uproszczona zostanie także procedura zmiany sprzedawcy energii.

Gwarancja bezpieczeństwa danych

Dla TAURON Dystrybucja jednym z kluczowych elementów projektu jest bezpieczeństwo odczytywanych danych pomiarowych, dlatego komunikacja pomiędzy systemem odczytowym a licznikiem energii elektrycznej jest odpowiednio zabezpieczona i szyfrowana, podobnie jak w przypadku systemów elektronicznej bankowości.

Kwestia bezpieczeństwa jest w tym projekcie wielowymiarowa. Z jednej strony poprawi się bowiem bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej, przede wszystkim w zakresie ciągłości dostaw jak i parametrów jakościowych. Z drugiej strony podejmowane przez nas działania muszą zapewnić bezpieczeństwo przetwarzania danych, w tym danych osobowych w szczególności – informuje Marek Kleszczewski, wiceprezes TAURON Dystrybucja.

Do przetargu na montaż inteligentnego opomiarowania we Wrocławiu zgłosiło się kilka firm. Zwycięskie konsorcjum tworzą firmy LG CNS, WorldIT Systems, Eltel Networks A/S oraz Eltel Networks Olsztyn.

– Jakość i innowacyjność technologiczna, to dla najważniejsze kwestie przy montażu liczników we Wrocławiu. Konsorcjum będzie w projekcie odpowiadało za dostarczenie liczników i koncentratorów, instalację urządzeń oraz przeprowadzenie szkoleń dla elektromonterów – podsumowuje Rafał Wróblewski, dyrektor projektu ze strony Konsorcjum.

Montaż pierwszych liczników we Wrocławiu rozpocznie się w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Poprzedzi je specjalna kampania edukacyjna i informacyjna.

MSX Resources: przejęcie spółki poszukiwawczo wydobywczej w Mongolii

0

MSX Resources za ponad 130 mln zł  kupiła 18 września  30 proc. akcji Mineral Resources Holding stając się tym samym jedynym właścicielem spółki i podmiotem o strategicznej pozycji w gronie spółek poszukiwawczo-wydobywczych na terenie Mongolii.

Umowa została podpisana z dwiema osobami fizycznymi – obywatelami Mongolii. Od Gerelmaa Gonchig spółka kupiła 48,8 tys akcji za cenę łączną 65,2 mln  zł  oraz od Gereltuya Gonchig taka sama ilość akcji za tą samą cenę

Transakcja stanowi zakończenie procesu przejęcia 100 proc. akcji spółki MRH.   28 sierpnia MSX Resources S.A.  nabyła od TarantogaCapital SA oraz Creative Development LCC w sumie 70 proc. udziałów w MRH.

Mineral Resources Holding jest spółką prawa luksemburskiego działającą w branży poszukiwawczo-wydobywczej na terenie Mongolii. Posiada 70 proc. udziałów wraz z opcją na pozostałe 30 proc. udziałów dwóch spółek celowych prawa mongolskiego, będących w posiadaniu licencji poszukiwawczych odpowiednio na terenie 270 km kw. i 263,3 km kw., a także prawa do poszukiwań i wydobycia na terenie 14.190 km kw. ajmaku Bajanchongor w Mongolii.  MRH jest również stroną umowy Memorandum of Understanding, zawartej z mongolską firmą państwową Erdenes MGL LLC i dotyczącej realizacji wspólnych przedsięwzięć wydobywczych.

MRH znajduje się także w procesie akwizycji spółki celowej prawa mongolskiego, będącej w posiadaniu dwóch licencji wydobywczych i jednej poszukiwawczej, znajdujących się na terenie 244 km kw. i bezpośrednio w granicy do już posiadanej przez spółkę licencji.

Nabycie powyższych aktywów zostanie sfinansowane z majątku własnego Emitenta oraz kapitałem obcym.