DHL Express wkrótce zacznie realizować dostawy e-samolotami „Alice”

  • DHL Express jako pierwszy na świecie zamówił dwanaście w pełni elektrycznych samolotów towarowych „Alice” firmy Eviation.
  • Premierowy lot odbył się w 2022 r., a już wkrótce „Alice” będzie mógł realizować dostawy e-commerce.
  • E-samoloty cargo mają uzupełnić flotę DHL Express w 2027 r.
  • To kolejny krok przewoźnika w kierunku tworzenia pierwszej na świecie zeroemisyjnej sieci logistycznej Express, wykorzystującej transport elektryczny.
  • To realizacja założeń strategii zrównoważonego rozwoju Grupy DHL, jak również ważny krok w kierunku dekarbonizacji sektora.

DHL Express, firma obsługująca międzynarodowe ekspresowe przesyłki lotnicze, czeka na dostawę e-samolotów cargo firmy Eviation. Już w 2027 r. dwanaście z tych maszyn przyszłości będzie wspierać tworzenie zeroemisyjnej sieci przewozów w siatce połączeń towarowych DHL Express. Firma, w ramach kampanii telewizyjnej, chce edukować nt. możliwości elektrycznego samolotu „Alice” oraz znaczenia, jakie elektryfikacja lotów ma dla branży logistycznej oraz lotniczej. „Alice” może być wykorzystywany nie tylko do przewozu towarów, ale też podczas lotów pasażerskich.

Uzupełnienie floty powietrznej DHL Express o te innowacyjne samoloty to kolejny krok, który podejmujemy jako Grupa w celu minimalizacji wpływu naszej działalności na środowisko naturalne. Już wkrótce możliwe będą pierwsze dostawy dla e-commerce, realizowane przy użyciu „Alice” i chcemy być częścią tej zielonej rewolucji branży logistycznej – komentuje Agnieszka Łukawczyk, wiceprezes ds. operacji w DHL Express Polska.

Samolot „Alice” może być obsługiwany przez jednego pilota i przewieźć maksymalnie 1130 kg ładunku, a jego zasięg wynosi do 460 kilometrów. Ładowanie niezbędne dla godzinnego lotu potrwa maksymalnie 30 minut. Proces ten mógłby odbywać się podczas operacji załadunku i rozładunku, co zagwarantuje terminowość dostarczania przesyłek przez DHL Express na całym świecie. Model może być wykorzystywany do obsługi tras dowozowych. Warto też zauważyć, że wymaga mniejszych inwestycji w infrastrukturę stacji.

AI Act – co przyniesie unijna regulacja dotycząca sztucznej inteligencji

AI Act to projekt regulacji dotyczącej sztucznej inteligencji, która we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej wprowadzi jednolite prawo związane z tym obszarem. Celem jest stworzenie takich ram prawnych, aby rozwiązania bazujące na mechanizmach sztucznej inteligencji były godne zaufania i zgodne z wartościami oraz prawami obowiązującymi w UE. Co szczególnie istotne, rozporządzenie ma też chronić zdrowie oraz bezpieczeństwo obywateli.

Projekt AI Act dzieli sposoby stosowania sztucznej inteligencji na trzy kategorie ryzyka: wysokie, ograniczone i minimalne. W każdej z nich nałożone są wymogi dotyczące jakości danych, przejrzystości działania, nadzoru przez człowieka oraz odpowiedzialności, które muszą spełniać dostawcy rozwiązań sztucznej inteligencji oraz użytkownicy. Rozporządzenie wskazuje też przypadki, w których używanie AI będzie niedopuszczalne.

Kategoria wysokiego ryzyka obejmie rozwiązania sztucznej inteligencji, które mają znaczący wpływ na życie ludzkie lub podstawowe prawa człowieka. To m.in. systemy biometryczne, transport, ochrona zdrowia, edukacja czy rekrutacja. Kategoria ograniczonego ryzyka obejmuje te zastosowania AI, które mają mniejszy wpływ na ludzi, ale jednocześnie wymagają wprowadzenia zasad przejrzystości działania, np. chatboty, asystenty głosowe czy systemy udzielające rekomendacji. Kategoria minimalnego ryzyka obejmuje rozwiązania, które mają niewielki lub zerowy wpływ na ludzi i nie podlegają szczególnym wymaganiom, takie jak gry komputerowe, filtry stosowane do grafik i zdjęć czy interaktywne zabawki.

AI Act to pierwsze kompleksowe prawo dotyczące sztucznej inteligencji i zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Wyraźne wskazanie kategorii zastosowań AI i tych obszarów, w których sztuczna inteligencja nie może być używana, nałoży na firmy techniczne ramy prawne, do których będą musiały się stosować – mówi Leszek Tasiemski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, VP w firmie WithSecure. – Takie podejście pomoże powstrzymywać rozwijanie AI w obszarach, które mogą być szkodliwe dla poszczególnych użytkowników oraz całego społeczeństwa, ale jednocześnie kuszą możliwością uzyskania dużego i szybkiego przychodu. W czasach, gdy firmy nieustannie szukają nowych źródeł zysku, naiwne byłoby oczekiwanie, że będą same ograniczały się w sytuacji, gdy konkurencja na rynku jest coraz bardziej zacięta.

Rozporządzenie przewiduje utworzenie europejskiego urzędu ds. sztucznej inteligencji, który będzie monitorował proces wdrażania i egzekwowania przepisów, a także wspierał innowacje i rozwój AI w Europie. AI Act prawdopodobnie zacznie obowiązywać w ciągu kilku najbliższych lat. Dokładna data jego wprowadzenia nie jest jeszcze znana, jednak może to nastąpić już pod koniec 2023 roku.

Dane do trenowania modeli muszą być rzetelne

Bardzo ważnym aspektem proponowanych regulacji jest wykorzystywanie danych do trenowania modeli AI. W przypadku zastosowań wysokiego ryzyka nowe regulacje będą wymagały od dostawców mechanizmów sztucznej inteligencji odpowiedniego poziomu staranności w przetwarzaniu danych – będą one musiały m.in. być pozbawione błędów oraz błędnej reprezentacji, związanej np. z uprzedzeniami. Pojawią się także wymogi dotyczące zarządzania danymi: sposoby wykorzystywania ich w modelach AI będą musiały być przejrzyste dla użytkowników.

Dwie wersje rozwiązań na różne rynki

Regulacje AI Act tworzą też jednak obszary ryzyka, które powinny być uwzględniane podczas wprowadzania nowego prawa. Akt ma obowiązywać jedynie na terenie Unii Europejskiej, więc firmy, które operują poza obszarem wspólnoty, nie będą podlegały ograniczeniom. Może dojść do sytuacji, w której globalni gracze będą wypuszczali specjalną wersję swojego rozwiązania lub usługi na rynek europejski oraz „pełną” wersję na pozostałe, nieuregulowane rynki.

Nie jest to problem z perspektywy unijnej, jednak może doprowadzić do rozwijania się globalnej gospodarki dwóch prędkości – zauważa Leszek Tasiemski. – Firmy, które nie będą podlegały regulacjom AI Act, nie będą musiały brać pod uwagę tego typu wymogów i nie będą obciążone kosztami czy formalnościami związanymi z europejskimi przepisami, dopóki nie będą obsługiwały krajów i obywateli UE. Nowe rozporządzenie może znacznie zwiększyć koszty tworzenia i wprowadzania na rynek innowacyjnych produktów zwłaszcza z perspektywy małych firm. Dlatego przepisy wykonawcze powinny być ułożone tak, aby wprowadzić nadzór i wyegzekwować potrzebne ograniczenia, ale też zminimalizować związany z tym nakład pracy i koszty dla mniejszych firm.

AI Act w kontekście bezpieczeństwa

Niestety, nie należy oczekiwać, że po wprowadzeniu AI Act zmniejszy się liczba czy natężenie spersonalizowanych ataków phishingowych oraz innych kampanii wykorzystujących metody socjotechniczne. Grupy cyberprzestępcze coraz częściej stosują mechanizmy sztucznej inteligencji, ale jako że z definicji nie respektują żadnych przepisów ani praw, nie będą też w żaden sposób ograniczone przez nowe regulacje. Sztuczna inteligencja wciąż więc będzie służyła do tworzenia masowych kampanii phishingu czy dezinformacji.

Trzeba pamiętać, że jesteśmy dopiero na początku cyklu wykorzystania technologii sztucznej inteligencji, a zwłaszcza takich modeli jak ChatGPT – podsumowuje Leszek Tasiemski. – W wielu dziedzinach dopiero raczkujemy i można spodziewać się dynamicznego pojawiania się oraz rozrostu zupełnie nowych, nieoczywistych obszarów zastosowania algorytmów. Kluczowe będzie sformułowanie przepisów w zbalansowany sposób, a także elastyczne i innowacyjne podejście instytucji, które mają powstać do ich egzekucji. Regulacje nie powinny być zbyt ogólne, a jednocześnie powinny być przygotowane na to, czego jeszcze nie wiemy i nad czym dopiero pracują cyfrowe laboratoria.

Wirtualna Polska Holding chce kupić 40 proc. akcji Legimi

Akcjonariusze Legimi otrzymali od Wirtualna Polska Holding („WP”) w piątek po sesji 17 listopada zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji po 27,5 zł za sztukę. Jak wynika z komunikatu WP, intencją jest nabycie około 40 proc. kapitału zakładowego. Założyciele Legimi posiadający tzw. pakiet kontrolny nie zamierzają sprzedawać akcji, ale chcą współpracować z nowym akcjonariuszem nad potencjalnymi synergiami i szansami rozwoju.

Na dzień 17 listopada Wirtualna Polska Holding, za pośrednictwem swojej spółki zależnej Wirtualna Polska Media SA,  posiada 194.100 akcji Legimi SA. w których posiadanie weszła, odkupując m.in. całościowy pakiet od Krzysztofa Kostowskiego. Wspomniane akcje stanowią 9,9 proc. udziału w głosach.

–  Czujemy się docenieni w związku z zakupem naszych akcji przez Wirtualna Polska Media, która jest wiodącą grupę mediową w Polsce. Grupa WP posiada mocne portfolio usług subskrypcyjnych, które może otworzyć przed nami nowe możliwości współpracy i wspólnego tworzenia projektów w polskim Internecie. Przekonuje nas ambitna wizja zespołu WP, skupionego na budowaniu synergii pomiędzy podmiotami z Grupy – komentuje Mikołaj Małaczyński, prezes zarządu Legimi.

Legimi, konsekwentnie realizując swoją strategię rozwoju, dostrzega duży potencjał z ewentualnej współpracy z Wirtualną Polską Holding. Takie partnerstwo może znacząco przyczynić się do wzmocnienia realizowanych przez Spółkę działań. W portfelu Wirtualnej Polski znajdują się usługi subskrypcyjne takie jak Audioteka, WP Pilot, Patronite oraz Open FM, co otwiera perspektywy na nowe możliwości i uwolnienie licznych synergii.

Naturalnie założyciele Legimi, będący członkami zarządu Spółki, nie zamierzają sprzedawać akcji. Mamy konkretną wizję stworzenia jeszcze większego biznesu, który wygeneruje jeszcze większą wartość dla akcjonariuszy i szeroko rozumianego rynku. Przestrzeń do dalszego wzrostu cały czas jest bardzo duża. Inwestycja WP jest korzystna dla nas z punktu widzenia wzmocnienia naszego akcjonariatu, a także możliwość pozyskania silnego partnera biznesowego. Co oczywiście nie znaczy, że będziemy się zamykać na współpracę z innymi podmiotami i kontrahentami. Wychodzimy z założenia, że silniejsze Legimi to jeszcze bardziej stabilny i pożądany partner biznesowy – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Biura mają coraz większe wzięcie

Zainteresowanie wynajmem biur rośnie. W trzecim kwartale, zarówno w Warszawie, jak i na rynkach regionalnych popyt na powierzchnie biurowe był największy w tym roku. W regionach 2023 zamknie się wynikiem zbliżonym do rekordowego rezultatu odnotowanego w 2019 roku     

Na wszystkich rynkach biurowych w kraju najemcy są w tym roku bardzo aktywni. Firmy coraz bardziej dążą jednak do optymalizacji powierzchni do pracy. Jednocześnie, jak zauważają analitycy Walter Herz, wydłuża się proces związany z podejmowaniem decyzji o renegocjacji umów i relokacji biur. Na dłuższy okres wynajmowane są także biura typu flex.

W tym roku na warszawskim rynku biurowym zawarta została największa ilość umów najmu od 2019 roku. Wielkość wolumenu transakcyjnego była jednak niższa. W ciągu 9 pierwszych miesięcy 2023 roku zakontraktowane zostało w Warszawie prawie 500 tys. mkw. powierzchni biurowych. Z kwartału na kwartał zapotrzebowanie na warszawskie biura jest coraz większe. Tendencja wzrostowa była wyraźnie widoczna także w trzecim kwartale br., w którym wynajęte zostało ponad 170 tys. mkw. powierzchni.

Szczególną popularnością wśród najemców niezmiennie cieszą się lokalizacje centralne. Do łask wraca również Służewiec, który oferuje tańsze biura. Od lipca do września br. wynajęta została w jego obrębie jedna piąta powierzchni, która trafiła do najemców w Warszawie. Rosnący udział służewieckiego obszaru biznesowego w wolumenie najmu to efekt dostosowywania przez firmy przestrzeni biurowych do hybrydowego systemu pracy.

Podobny poziom chłonności rynku w Warszawie i regionach

– Ograniczony wybór ofert na warszawskim rynku biurowym, spowodowany małą ilością oddawanej powierzchni i utrzymującym się na wysokim poziomie popytem sprawia, że wiele firm decyduje się na renegocjacje umów i przedłużenie najmu zajmowanej powierzchni, często na okres kolejnych 2-3 lat. Skłaniają do tego przede wszystkim wysokie koszty aranżacji miejsc pracy. Tendencję te odzwierciedla duży udział renegocjacji notowany w Warszawie. Najemcy starają się jednocześnie optymalizować warunki najmu i zaoszczędzić. Spółki, które decydują się na zmianę biura najczęściej poszukują z kolei lepszej jakości biur bliżej centrum. Coraz bardziej zarysowuje się też trend redukcji powierzchni przez najemców – zauważa Michał Porzycki, dyrektor w dziale Reprezentacji Najemcy w Walter Herz.

– Na ośmiu największych rynkach biurowych poza Warszawą w okresie trzech kwartałów br. popyt na biura wzrósł o około 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Łączny wolumen najmu przekroczył 530 tys. mkw. Spodziewamy się, że tegoroczny wynik w regionach może być zbliżony do rekordowego popytu zarejestrowanego w 2019 roku – komentuje Mateusz Strzelecki, Partner i Head of Tenant Representation w Walter Herz.

Podobnie jak w Warszawie, na największych rynkach regionalnych w kraju trzeci kwartał był w tym roku najlepszy pod względem wolumenu wynajętej powierzchni biurowej. Od lipca do września podpisane zostały umowy na prawie 200 tys. mkw. biur. Do najemców trafiło o około 20 proc. powierzchni więcej niż w drugim kwartale br. W porównaniu z 2022 rokiem kwartalny popyt skoczył o 80 proc. Najwięcej biur zakontraktowane zostało w Trójmieście, Krakowie i we Wrocławiu.

W Warszawie najmniej nowych biur od ćwierćwiecza

Już od trzech lat w sektorze biurowym w Polsce możemy obserwować spadek wolumenu nowej podaży. Trend jest widoczny na wszystkich rynkach biurowych w kraju. Do realizacji wchodzą nieliczne projekty biurowe. Wyhamowanie tempa realizacji nowych inwestycji  spowodowane jest wysokimi kosztami budowy i wykończenia powierzchni oraz finansowania projektów, a także pogorszeniem się warunków gospodarczych w skali globalnej.

W tym roku w Warszawie notowany jest najniższy przyrost podaży biurowej od ćwierćwiecza. Trzy pierwsze kwartały roku przyniosły kilka nowych obiektów, w których oddanych zostało w sumie zaledwie ponad 20 tys. mkw. biur, w tym m.in. The Park z 11 tys. mkw. powierzchni.

W ostatnim kwartale br. planowane jest ukończenie inwestycji, które przynieść mają jeszcze ponad 50 tys. mkw. powierzchni biurowych, podaje Walter Herz.

W tym roku deweloperzy zdecydowali się rozpocząć w Warszawie budowę kilku inwestycji, które dostarczą nowe biura dopiero za 2-3 lata. Do realizacji wszedł projekt The Bridge z 47 tys. mkw. powierzchni, Upper One z 35 tys. mkw., czy biurowiec Office House w inwestycji Towarowa 22, który przyniesie 31 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni.

W trakcie budowy na warszawskim rynku pozostają również budynki biurowe w kompleksie Lixa z 28 tys. mkw. powierzchni, biurowiec The Form z 26 tys. mkw., czy projekt Vibe z 15 tys. mkw. powierzchni. Na warszawskim rynku w realizacji pozostaje około 260 tys. mkw. powierzchni biurowych, podczas gdy przed pandemią w budowie było około 800 tys. mkw. biur. Nowe projekty inicjowane są głównie w centrum miasta, gdzie wakaty biurowe spadły do poziomu kilku procent. Średnio w Warszawie jest obecnie około 10 proc. wolnych biur.

Regiony ze sporo większym wyborem biur niż Warszawa

Na głównych rynkach regionalnych w Polsce od początku roku do końca września dostarczone zostało łącznie prawie 240 tys. mkw. powierzchni biurowych, z czego połowę w trzecim kwartale. Oddany został m.in. Ocean Office Park B i biurowiec Kreo w Krakowie, Craft w Katowicach, Nowy Rynek E w Poznaniu, a we Wrocławiu zakończyła się rozbudowa Nowej Renomy. W czwartym kwartale br. w miastach regionalnych deweloperzy zapowiadają zakończenie realizacji jeszcze około 150 tys. mkw. biur.

W trakcie budowy w regionach, jak oblicza Walter Herz, pozostaje przeszło 480 tys. mkw. powierzchni. Najwięcej nowych biur realizowanych jest we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Od roku ilość powierzchni w budowie sukcesywnie zmniejsza się.

Nowa podaż wpływa na regularny wzrost współczynnika pustostanów biurowych na głównych rynkach regionalnych w Polsce już od półtora roku. Na najemców czeka poza Warszawą średnio ponad 17 proc. biur. Ilość wolnej powierzchni w ostatnim czasie zmniejszyła się jedynie w Trójmieście i Lublinie. Najwięcej niewynajętych biur jest w Katowicach i Łodzi, po około 23 proc.

Dane inflacyjne z USA wznoszą złotego na nowe szczyty

Odczyt październikowej dynamiki cen w USA był dla Rezerwy Federalnej kolejnym pozytywnym zaskoczeniem. Przyczynił się do istotnego przybliżenia oczekiwanego przez rynki terminu pierwszych obniżek stóp procentowych za oceanem, poprawiając sentyment względem walut ryzyka. Łącząc to ze spekulacjami dotyczącymi wypłaty tzw. zaliczki w ramach Krajowego Programu Odbudowy (KPO) oraz znaczną rewizją w górę odczytu dynamiki PKB Polski w II kwartale, otrzymujemy środowisko sprzyjające aprecjacji polskiej waluty.

Amerykańska inflacja ponownie uplasowała się poniżej oczekiwań, a rynki finansowe świętowały prawdopodobny koniec podwyżek stóp procentowych. Sprawiło to, że akcje i obligacje na całym świecie doświadczyły silnego wzrostu. W następstwie spadły rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, a ucieczka od aktywów safe haven do bardziej ryzykownych uderzyła w dolara, który osłabił się znacznie względem pozostałych głównych walut.

Wydaje się, że dezinflacyjny trend na dobre zadomowił na całym świecie, uwaga powinna więc ponownie zwrócić się ku gospodarce. Najważniejsze w tym tygodniu będą wstępne odczyty wskaźników PMI dla aktywności biznesowej w listopadzie – dla strefy euro i Wielkiej Brytanii w czwartek (23.11), zaś dla USA, ze względu na Święto Dziękczynienia, w piątek (24.11). Oczekiwania wobec ich poziomu na Wyspach i we wspólnym bloku są dość pesymistyczne. Pozytywne zaskoczenia mogą złagodzić obawy dotyczące europejskich gospodarek, wspierając dalszą aprecjację euro oraz funta. W przeciwnym razie potencjał wzrostowy obu walut będzie dość ograniczony.

PLN

Wspomniany już odczyt amerykańskiej inflacji w październiku był kluczowy dla ubiegłotygodniowego umocnienia polskiej waluty. Przekreślenie przez rynki szans na kolejną podwyżkę stóp procentowych za oceanem istotnie wsparło waluty ryzyka, do których złoty się zalicza. Poza czynnikami globalnymi uwagę zwróciły liczne doniesienia w sprawie potencjalnej wypłaty części środków z KPO – zaliczki, mającej stanowić zachętę ku sprawniejszemu procedowaniu zmian w zakresie praworządności. Początkowo spekulacje zakładały kwotę rzędu 500 mln EUR, która mogłaby zostać uznana za marginalną, obecnie mówi się jednak o stawce dziesięciokrotnie wyższej.

Ciekawość budziły oczywiście krajowe publikacje, ze względu na niewielkie rozbieżności względem konsensusu nie odegrały one jednak kluczowej roli. Październikowa inflacja okazała się w dużej mierze zbieżna z oczekiwaniami. Miara bazowa spadła do najniższego od kwietnia 2022 r. poziomu (8,0%), rewizja głównej miary była zaś dosyć nieznaczna (+0,1 pp. do 6,6%). Najbardziej interesujące wydają się dane dotyczące PKB, zwłaszcza zaś bardzo znacząca rewizja odczytu za II kwartał (z -2,2% k/k do 0,3% k/k). Sprawia to, że niższy od oczekiwań poziom dynamiki w III kwartale (1,4% k/k) wcale nie powinien być odbierany negatywnie.

Rozpoczynający się tydzień będzie w zakresie publikacji danych makroekonomicznych z rodzimego rynku dość obfity. Zwrócimy uwagę na kolejne październikowe odczyty, między innymi na wzrost płac, produkcję przemysłową oraz inflację PPI (producencką). Najważniejsza będzie jednak sprzedaż detaliczna, która po raz pierwszy od blisko roku może znaleźć się na dodatnim poziomie w skali roku w ujęciu realnym. Ostatnie miesiące przynosiły bardzo obiecujące odczyty oraz pokaźne wzrosty w ujęciu miesięcznym – kontynuacja tego trendu byłaby bardzo optymistycznym sygnałem dla polskiej gospodarki i waluty.

Kluczową rolę w kształtowaniu kursu złotego odegrają oczywiście najprawdopodobniej czynniki globalne, w tym, przede wszystkim, listopadowe wskaźniki PMI z krajów G3. Lepsze od oczekiwań dane ze strefy euro mogą przynieść umocnienie wspólnej waluty, a co za tym idzie, najpewniej także i złotego.

EUR

Zwróciliśmy wcześniej uwagę, że odczyty gospodarcze ze strefy euro są z reguły opóźnione, z wartym odnotowania wyjątkiem, jaki stanowi inflacja. W przypadku twardych danych makroekonomicznych opóźnienie to wynosi przeważnie nie mniej niż dwa miesiące, co sprawia, że trudno określić, na ile możemy im ufać. Produkcja przemysłowa we wrześniu była bardzo słaba – w ujęciu skorygowanym o liczbę dni roboczych spadła o niemal 7% w skali roku. Inwestorzy nie przejęli się jednak zbytnio tymi rozczarowującymi danymi, a euro radziło sobie lepiej niż większość pozostałych głównych walut – kurs EUR/USD po raz pierwszy od sierpnia znajduje się aktualnie na poziomie przekraczającym 1,09.

Jak na razie twarde dane potwierdzają pesymizm wyłaniający się z wyprzedzających wskaźników PMI i wydaje się prawdopodobne, że gospodarka bloku ponownie się kurczy. Jeśli czwartkowe (23.11) odczyty PMI nie wykażą znacznej poprawy, euro może mieć trudności z dalszą aprecjacją.

USD

Dobre informacje płynące z raportu inflacyjnego za październik sprawiły, że rentowność 10-letnich obligacji skarbowych momentalnie spadła o 20 pb. Zmienna główna miara inflacji powróciła do poziomu 3,2%, bazowa po raz pierwszy od 2 lat spadła zaś do 4%. Odczyty wywołały także ucieczkę od dolara, rynki wykluczyły już bowiem możliwość dalszych podwyżek stóp procentowych Fedu (z czym się zgadzamy) oraz oczekują pierwszej ich obniżki w maju 2024 r. (co jest już naszym zdaniem mniej prawdopodobne).

Mimo oznak niewielkiego spowolnienia amerykańska gospodarka wciąż rośnie w dobrym tempie, a rynek pracy jest w stanie pełnego zatrudnienia lub jego bliski. Jeśli nie ulegnie to zmianie, a w szczególności jeśli FOMC będzie w dalszym ciągu odsuwać oczekiwania wobec rychłego luzowania polityki, dolar nie powinien doświadczyć silniejszej wyprzedaży.

GBP

Również w Wielkiej Brytanii odczyt inflacyjny był niższy, niż oczekiwano, zapewniając Bankowi Anglii wyczekiwane wytchnienie. Zarówno miara główna inflacji (4,6%), jak i – w szczególności – bazowa, która spadła w październiku do 5,7%, są wciąż na bardzo wysokich poziomach, trend dezinflacyjny jest już jednak wyraźnie widoczny. Raport z rynku pracy przekroczył oczekiwania, co wsparło optymizm na rynkach finansowych i częściowo zrównoważyło niekorzystny wpływ środowego odczytu inflacji na funta.

Uwaga inwestorów skupia się teraz na wskaźnikach PMI za listopad (czwartek 23.11), które pokazują najbardziej aktualny obraz brytyjskiej gospodarki. W zeszłym miesiącu wskazywały na recesję, lub – w najlepszym wypadku – stagnację (spójny z takim obrazem gospodarki był także piątkowy odczyt sprzedaży detalicznej). Jeżeli dane PMI nie wykażą poprawy, trudno liczyć na aprecjację funta.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Marsh McLennan i Lloyd’s of London uruchomiają program ubezpieczeniowy Unity, aby wesprzeć eksport zboża z Ukrainy

Marsh McLennan (NYSE: MMC), we współpracy z rządem Ukrainy, ukraińską agencją kredytów eksportowych, państwowymi bankami (Ukreximbank, Ukrgasbank) oraz DZ Bankiem, ogłosiła uruchomienie nowego programu ubezpieczeniowego – Unity, który będzie wspierał eksport zboża oraz pozostałe dostawy żywności z ukraińskich portów nad Morzem Czarnym.

Brytyjski ubezpieczyciel Lloyd’s of London zapewni ochronę przed ryzykiem wojennym do 50 milionów dolarów osobno dla statków i armatorów. Ukreximbank, Państwowy Bank Eksportowo-Importowy Ukrainy oraz państwowy bank – Ukrgasbank, dostarczą akredytywy standby – każda zostanie potwierdzona przez DZ Bank. Program, wspierany przez ukraińskie Ministerstwo Gospodarki, zapewni armatorom i czarterującym możliwość ubezpieczenia się od ryzyka wojny. Międzynarodowa kancelaria Norton Rose Fulbright wsparła projekt od strony prawnej.

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej inicjatywy „As One” uruchomionej w lipcu 2022 r., Marsh rozszerzy program Unity na klientów brokerów współpracujących z Lloyd’s of London, aby zapewnić dodatkową pomoc dla bieżących akcji humanitarnych i przeciwdziałać wyzwaniom związanym z łańcuchami dostaw i globalnym bezpieczeństwem żywnościowym.

„Marsh McLennan, korzystając z naszej unikalnej wiedzy i doświadczenia, angażuje się w działania na rzecz wsparcia światowego bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności – uruchomienie tego programu przyniesie szczególne korzyści dla rozwijających się państw, które kupują znaczną część ukraińskiego zboża, a także pomoże Ukrainie w przyszłej odbudowie państwa. Dzięki tym inicjatywom, realizujemy nasz cel, jakim jest zapewnienie społecznościom i klientom możliwości do rozwoju” – komentuje John Doyle, President and Chief Executive Officer, Marsh McLennan.

„Program Unity umożliwi Ukrainie dostarczenie niezbędnych zapasów żywności na światową skalę, zapewniając przy tym wsparcie dla ukraińskiej gospodarki oraz otwartą wymianę handlową na Morzu Czarnym. Partnerstwo pomiędzy rządem Ukrainy, Marsh McLennan i Lloyd’s of London jest wyrazem zaufania dla naszej gospodarki i pokazuje, że Ukraina jest otwarta na współpracę biznesową” – dodaje Denys Shmyhal, Premier Ukrainy.

Uruchomienie programu ma miejsce po ogłoszeniu w czerwcu br. deklaracji, w której Marsh McLennan zobowiązał się do świadczenia usług pro-bono na rzecz rządu Ukrainy, które poza zapewnieniem ekspertyzy w zakresie ubezpieczeń przez Marsh, obejmują budowę platformy danych do oceny ryzyka wojennego na Ukrainie, a także doradztwo strategiczne zapewniane przez Olivera Wymana oraz modelowanie katastroficzne opracowane przez Guy Carpenter.

„Nawiązanie partnerstwa publiczno-prywatnego, w którym ubezpieczyciele współpracują z rządem Ukrainy i państwowymi bankami, przyspieszy pilne wznowienie eksportu zboża w obliczu brutalnych skutków trwającego konfliktu. Unikalna struktura programu Unity pozwoli ubezpieczycielom taniej wyceniać ryzyko, niż miało to miejsce w ostatnich miesiącach” – komentuje Marcus Baker, Global Head of Marine, Cargo & Logistics, Marsh.

John Neal, CEO Lloyd’s, dodaje: „Cieszymy się z uruchomienia programu Unity, który został oparty o naszą wiedzę rynkową, dla zapewnienia innowacyjnego rozwiązania, które zagwarantuje bezpieczny transport ukraińskiego zboża i produktów rolnych przez Morze Czarne, a także pomoże przeciwdziałać globalnym problemom związanym z bezpieczeństwem żywności”.

Śnieżka odnotowuje bardzo dobre wyniki finansowe w 2023 r.

Grupa Śnieżka odnotowała udany sezon w 2023 roku, uzyskując w ciągu pierwszych trzech kwartałów wzrost przychodów ze sprzedaży o 8,3% r/r. Na największym dla Grupy rynku polskim sprzedaż zwiększyła się o 9,0%. Udział rynku ukraińskiego, trzeciego w strukturze sprzedaży, ponownie przekroczył poziom dziesięciu procent, tym samym zbliżając się do poziomów sprzed wojny. Z kolei marże powróciły do wartości sprzed pandemii.

Przez pierwsze trzy kwartały br. Grupa Śnieżka wypracowała przychody ze sprzedaży w wysokości 705,1 mln zł (wyższe o 8,3% r/r). Na wyniki sprzedaży wpływ miał przede wszystkim wzrost sprzedaży na rynku polskim, który dominuje w całkowitych przychodach Grupy (odpowiada za 68,8% skonsolidowanej sprzedaży Grupy). Śnieżka uzyskała także znacznie wyższą sprzedaż na rynku ukraińskim r/r (wzrost w złotych o 33,4%), który tym samym odbudował swoje udziały w strukturze przychodów Grupy do poziomów zbliżonych do tych sprzed wybuchu wojny.

Na wyniki sprzedaży i zyski w raportowanym okresie pozytywny wpływ miała realizacja długoterminowej strategii marketingowo-sprzedażowej, której elementem jest polityka pricingowa. Zakłada ona m.in. konsekwentnie wdrażane zmiany cen produktów w odpowiedzi na rosnące ceny surowców używanych do produkcji oraz utrzymujące się wysokie koszty prowadzenia działalności (np. koszty transportu, ceny logistyki oraz wysokość wynagrodzeń).

Należy jednak podkreślić, że nadal utrzymują się niekorzystne warunki makroekonomiczne oddziaływujące na całą branżę, w której działa Grupa. To m.in. wciąż wysoka inflacja wpływająca na spadek siły nabywczej konsumentów, co potwierdzają niekorzystne, choć poprawiające się w stosunku do ub.r., wskaźniki nastrojów konsumenckich. Pozytywny wpływ na wyniki Grupy miał natomiast obserwowany na kluczowym dla Grupy polskim rynku niesłabnący od kilku lat trend premiumizacji, czyli kupowania produktów wyższej jakości. W przypadku Śnieżki są to produkty marek Magnat i Vidaron.

Sezon 2023 zaliczamy do bardzo udanych. Pomimo trudnego otoczenia Śnieżka okazała się dobrze przygotowana na zmienną sytuację rynkową. Zaowocowały tworzone przez lata silne fundamenty oparte na znanych i lubianych przez konsumentów markach, skutecznie wdrożonych procesach sprzedażowo-marketingowych, w tym pricingowych, oraz w dużej części zautomatyzowanych i zdigitalizowanych procesach produkcyjnych i logistycznych. Wróciliśmy do poziomów marż osiąganych kilka lat temu, co w tym roku było naszym priorytetem – podsumowuje wyniki Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu, dyrektor ds. handlowych FFiL Śnieżka SA.

Mocne odbicie rynku ukraińskiego, niższy popyt na rynku węgierskim

Na rynku ukraińskim Grupa odnotowała mocne odbicie r/r po ubiegłorocznym głębokim spadku. W Ukrainie Grupa osiągnęła przychody w wysokości 70,9 mln zł, tj. o 33,4% wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. W walucie lokalnej spółka Śnieżka-Ukraina uzyskała w sezonie 2023 wyniki sprzedaży wyższe o 61,9%.

Nastroje konsumenckie, a co z tym związane, plany remontowe Węgrów są pod silnym wpływem rekordowej inflacji (w całym okresie styczeń–wrzesień sięgnęła 20,9% r/r). Osłabienie siły nabywczej klientów ogranicza popyt na produkty całej branży. W rezultacie przychody wypracowane przez Grupę na Węgrzech w raportowanym okresie wyniosły 105,6 mln zł i były o 6,6% niższe niż rok wcześniej (w walucie lokalnej o 6,4%). Według danych własnych Grupy spadek sprzedaży Grupy był mniejszy niż spadek sprzedaży na całym tamtejszym rynku.

Przychody na rynku węgierskim miały w tym okresie 15,0% udziału w całkowitych przychodach Grupy Śnieżka (spadek o 2,4 pp. r/r), z kolei na rynku ukraińskim było to 10,1% (wzrost o 1,9 pp. r/r). Na pozostałych rynkach zagranicznych, na których sprzedawane są produkty Grupy Śnieżka, sprzedaż wyniosła łącznie 42,9 mln zł, tj. była o 9,7% wyższa niż w pierwszych dziewięciu miesiącach ub.r. i stanowiła 6,1% całkowitych przychodów Grupy.

W Polsce, w Ukrainie i na Węgrzech nasze udziały w rynku wzrosły lub zostały utrzymane. Potwierdza to, że szerokie portfolio Śnieżki na rynku farb dekoracyjnych i chemii budowlanej z rozpoznawalnymi markami, takimi jak m.in. Magnat, Śnieżka, Vidaron, Foveo-Tech i Rafil, bardzo dobrze odpowiada na potrzeby klientów remontujących lub urządzających swoje mieszkania, domy i ogrody. To pozwala nam z optymizmem patrzeć w przyszłość. Dostosowujemy naszą ofertę do oczekiwań konsumentów i pojawiających się trendów rynkowych. Strategia ESG Śnieżki zakłada m.in. odpowiedzialność za produkt i środowisko. Dlatego też dbamy o to, aby nasze produkty miały możliwie niski wpływ na środowisko i były bezpieczne dla zdrowia konsumentów – dodaje Joanna Wróbel-Lipa.

Bardzo dobre wyniki Śnieżki sezonu 2023

W pierwszych dziewięciu miesiącach br. Grupa osiągnęła bardzo dobre wyniki finansowe: skonsolidowany zysk netto w wysokości 82,5 mln zł (wzrost o 84,5% r/r), zysk na działalności operacyjnej w wysokości 115,9 mln zł (wzrost o 56,4% r/r) i wynik EBITDA w wysokości 145,1 mln zł (wzrost o 43,1% r/r). Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 77,0 mln zł (wzrost o 93,0% r/r).

W samym III kwartale 2023 roku Grupa wypracowała 270,5 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 9,2% r/r), 55,3 mln zł zysku na działalności operacyjnej (wzrost o 74,2% r/r), 65,0 mln zł zysku EBITDA (wzrost o 58,7% r/r) oraz 41,2 mln zł zysku netto (wzrost o 89,6% r/r). Zysk przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 38,7 mln zł (wzrost o 94,2% r/r).

Po 9 miesiącach 2023 roku nakłady inwestycyjne Grupy (CAPEX) wyniosły 13,1 mln zł i były o 66% niższe niż w tym samym okresie ub.r. Spadek nakładów inwestycyjnych wynika z polityki Spółki i jest związany z zakończeniem rekordowego cyklu inwestycyjnego zrealizowanego w latach 2018–2022.

Kurs dolara poniżej 4 złotych

Ostatnie zmiany oczekiwań dotyczące stóp procentowych pokazują, że z podwyżkami się już pożegnaliśmy. To właśnie dlatego kapitał ucieka zza oceanu i trafia w naszą stronę świata. W tle mamy wyraźne odbicie cen ropy w wyniku zapowiedzi OPEC.

Koniec historii o podwyżkach za oceanem

Po kolejnych wystąpieniach członków FED szanse na podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu grudniowym realnie zniknęły. W obecnie symboliczne 0,2% jest już nawet na scenariusz z obniżką stóp procentowych. Sytuacja w gospodarce amerykańskiej wskazuje na to, że bardziej prawdopodobne jest obecnie czekanie i stopniowe obniżki stóp procentowych. Im niższe oczekiwane stopy procentowej, tym słabsza waluta. To właśnie dlatego jesteśmy świadkami wyraźnej przeceny dolara w ostatnim czasie. Od dołka z początku października kurs euro względem dolara podskoczył z 1,0450 powyżej 1,0900. Najlepszym dowodem jak duże zmiany mamy na parach z dolarem jest fakt, że kurs dolara spadł dzisiaj rano poniżej 4,00 zł.

Zawirowania na ropie

Rynek ropy od dawna jest pod gigantycznym wpływem kartelu OPEC. Po gwałtownych spadkach w czwartek, kiedy to cena baryłki obsunęła się aż o 4 dolary, wielu obserwatorów zastanawiało się, kiedy przedstawiciele organizacji zapowiedzą reakcję. Długo czekać nie trzeba było, bo głosy te pojawiły się już w piątek. Na posiedzeniu 26 listopada ma być podobno podjęta decyzja o dodatkowych cięciach wydobycia. Rynek postanowił nie czekać i w piątek cena wróciła do poziomów z czwartkowego poranka. Co ciekawe, w ten sam piątek poznaliśmy dane z USA. Liczba wież wiertniczych niespodziewanie wzrosła. Wygląda więc na to, że USA będzie zwiększać wydobycie w czasie, kiedy OPEC będzie redukować. Ciekawe, jak w tej sytuacji będzie wyglądać lojalność uczestników kartelu względem siebie. Zdarzało się w historii, że nie każda obniżka była w pełni realizowana.

Inflacja w strefie euro

Kolejne regiony mogą się chwalić ostatnio powrotem bliżej celu inflacyjnego. Jednym z nich jest strefa euro. Poziom 2,9% w skali roku to nie jest 2%, które jest docelowym poziomem, ale już jesteśmy w zakresie rozsądnego 1% odchylenia. Na uwagę zasługuje jednak inflacja bazowa, która wynosi 4,2%. Boleśnie przypomina nam to o fakcie, że za spadek tempa wzrostu cen odpowiada nie tylko poprawa sytuacji, ale spadek cen paliw z szalonych poziomów 2022 roku. Dane te wynikały z danych szczątkowych, więc nie wzbudziły dużej reakcji na rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Susza w Kanale Panamskim może przedłużyć recesję handlową, która wpłynie także na rynek polski

  • Liczba statków, które mogą przepływać przez Kanał Panamski, zostanie zmniejszona o połowę do 18 statków dziennie, począwszy od lutego 2024 r., co szczególnie wpłynie na eksport z USA
  • Po tym, jak światowy handel osiągnął dno, takie zakłócenia podsycają obawy o wyższą importowaną inflację
  • W efekcie nie można całkowicie wykluczyć skoncentrowanego wzrostu cen w sektorze energetycznym i konsumenckim. W 2022 r. trzema głównymi towarami przewożonymi przez Kanał Panamski były ropa naftowa i produkty ropopochodne (30%), ładunki kontenerowe (22%) i zboża (13%). Pod względem ruchu według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do handlu światowego, największy udział miał skroplony gaz ropopochodny (LPG)
  • Fizyczne koszty zmian klimatycznych są realne: susza wskazuje na to, co czeka nas w przyszłości wraz ze wzrostem globalnych temperatur: do 2030 r. rosnące temperatury mogą doprowadzić do -38% spadku zdolności transportowej, zmniejszając potencjalny wzrost globalnego handlu towarami o -5 punktów procentowych rocznie

Historycznie niski poziom wody w jeziorze Gatun, które zasila Kanał Panamski, zmniejsza liczbę statków, które mogą przez niego przepłynąć, zagrażając kluczowemu szlakowi handlowemu. Kanał Panamski, rozciągający się na długości około 80 km i łączący szlaki między Oceanem Atlantyckim i Oceanem Spokojnym, jest ważnym szlakiem handlowym od 1914 r., przenosząc około 3-5% światowego handlu każdego roku. Chociaż Republika Panamy generalnie odnotowuje wysoki poziom rocznych opadów (średnio 247 cm opadów w ciągu ostatnich 10 lat), ten rok był drugim najbardziej suchym  od 1950 roku. W rezultacie sztuczne jezioro stworzone w celu dostarczania wody do obsługi śluz i pomagania statkom w przepływie przez Kanał odnotowało historycznie niski poziom wody. W związku z tym Zarząd Kanału Panamskiego (ACP) ograniczył liczbę statków, które mogą przepływać przez kanał do 24 dziennie (z 31 wcześniej), począwszy od 7 listopada. Liczba ta zostanie zmniejszona do 18 dziennie od lutego 2024 roku. Jest to równoznaczne z prawie -50% zmniejszeniem dziennej liczby statków przepływających przez kanał, przez który w normalnych czasach przepływa około 36-40 statków dziennie (wykres poniżej). ACP musiało również zmniejszyć limit zanurzenia z 50 stóp do 44 stóp, a na każdą stopę zanurzenia, która została zmniejszona w Kanale Panamskim, spedytorzy muszą zabrać około 300 do 350 kontenerów ładunku ze swoich statków, co doprowadziło do naliczenia około 600 USD więcej za kontener dla swoich klientów. Największy wpływ miało to na tankowce przewożące skroplony gaz ropopochodny (LPG).

Gwałtowny spadek liczby statków przepływających przez Kanał Panamski w ostatnich miesiącachGwałtowny spadek liczby statków przepływających przez Kanał Panamski w ostatnich miesiącach

Źródła: Bloomberg, Zarząd Kanału Panamskiego (ACP), Allianz Research. Uwagi: Linie przerywane wskazują prognozy poziomu wody i limity ogłoszone przez ACP dla liczby statków dziennie.

Zmniejszenie przepustowości o -50% w opinii Allianz Trade nasila obawy o recesję handlową w 2024 roku. Symulacje Allianz Trade sugerują, że spadek liczby statków przepływających przez kanał o -1 punkt procentowy z powodu epizodów suszy zmniejsza globalny handel towarami średnio o 0,14 punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim. Przed suszą kanał był wykorzystywany niemal w pełni, a do lipca przepływało przez niego średnio 35 statków dziennie. Szacujemy, że zmniejszenie liczby statków przepływających przez kanał może mieć skumulowany wpływ w wysokości -1,3 punktu procentowego w 2023 roku.  W najgorszym scenariuszu może to obniżyć wzrost wolumenu światowego handlu towarami o około -6 punktów procentowych, jeśli ograniczenia zostaną przedłużone do końca 2024 r., co doprowadziłoby do recesji w światowym handlu towarami.

Wpływ zmniejszenia liczby statków przepływających przez Kanał Panamski na handelWpływ zmniejszenia liczby statków przepływających przez Kanał Panamski na handel

Źródła: Bloomberg, Refinitiv Datastream, Allianz Research

Najbardziej ucierpiałyby na tym Stany Zjednoczone, które generują 70% całkowitego ruchu kontenerowego przepływającego przez Kanał Panamski. Co więcej, 40% całego amerykańskiego ruchu kontenerowego przepływa rocznie przez Kanał, co stanowi około 270 mld USD ładunków. Kanał łączy przede wszystkim wschodnie wybrzeże USA z Azją i zachodnim wybrzeżem Ameryki Południowej, więc zmniejszona przepustowość statków może zwiększyć ceny produktów wysyłanych między tymi regionami, z których zdecydowana większość to towary (wykresy poniżej). Jeśli chodzi o towary konsumpcyjne, kontenerowce przewożące gotowe towary rezerwują swoje rejsy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i mogą nie napotkać tak długiego czasu oczekiwania, jak w przypadku statków przewożących ładunki masowe suche, które zazwyczaj nie rezerwują swoich rejsów. Mimo to przewoźnicy kontenerowi będą musieli poradzić sobie z opóźnieniami i poprawić swoją logistykę, aby zapewnić dostawy towarów konsumpcyjnych na kluczowe nadchodzące Święta Dziękczynienia i Boże Narodzenie w USA.  Ogólnie rzecz biorąc obliczenia Allianz Trade wykazują, że zmniejszona przepustowość Kanału Panamskiego może zmniejszyć eksport z USA o blisko -0,3 pp w porównaniu z rokiem poprzednim. Kraje Ameryki Łacińskiej zajęłyby drugie miejsce na liście ze spadkiem eksportu o -0,2 punktu procentowego.

Kanał Panamski – ruch według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do światowego handlu w 2022 r.Kanał Panamski – ruch według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do światowego handlu

Źródła: PCA, Clarksons, Moody’s, Allianz Research

Kanał Panamski – tranzyt według towarów w odniesieniu do światowego handlu w 2022 r.

Kanał Panamski - tranzyt według towarów w odniesieniu do światowego handlu

Źródła: PCA, Clarksons, Moody’s, Allianz Research

Nie można całkowicie wykluczyć skoncentrowanego wzrostu cen w sektorze energetycznym i konsumenckim. W 2022 r. trzema głównymi towarami przewożonymi przez Kanał były ropa naftowa i produkty ropopochodne (30%), ładunki kontenerowe (22%) i zboża (13%). Pod względem ruchu według segmentów rynku żeglugowego w odniesieniu do handlu światowego, największy udział miał skroplony gaz ropopochodny (LPG), a następnie chemikaliowce i kontenery, podczas gdy pod względem tranzytu według towarów największy udział stanowiły zboża, produkty ropopochodne i chemikalia. Ponieważ jednak Kanał Panamski jest tylko ułatwieniem, a nie jedynym rozwiązaniem łączącym, przewoźnicy łączący wschodnie wybrzeże USA z Azją rozważają wykorzystanie innych alternatyw, takich jak Kanał Sueski lub wokół Przylądka Dobrej Nadziei (RPA). Chociaż trwa to dłużej[1]  i oznacza większe zużycie paliwa, pozwoliłoby to firmom uniknąć opłat za Kanał Sueski, które wzrosły w tym roku. Stawki frachtowe tankowców LPG wzrosły o +44% w okresie od sierpnia do listopada 2023 r. po wprowadzeniu przez AKP środków mających na celu walkę z kryzysem (wykres poniżej), a aukcje na sloty ruchu przez kanał, które zwykle wygrywały sektory LPG i LNG, osiągnęły rekordowy poziom 2,85 mln USD, podczas gdy w 2023 sprzedawano je za 2,4 mln USD w 2023 r., czyli już wtedy ponad 900 000 USD więcej niż w normalnych czasach. Zmiany te z dużym prawdopodobieństwem wpłyną na marże firm żeglugowych.

Stawki frachtu LPG z Zatoki Perskiej do Japonii przez Kanał PanamskiStawki frachtu LPG z Zatoki Perskiej do Japonii przez Kanał Panamski

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Zmiany klimatu mogą mieć długotrwały wpływ na Kanał Panamski. Biorąc pod uwagę wzrost średniej globalnej temperatury o 1,5°C i odchylenie o -7,4% mediany zrzutu rzeki[2] w stosunku do obecnego poziomu wody, dzienna liczba statków zostanie zmniejszona o -15 w porównaniu do normalnych czasów (tj. 40), co oznaczałoby -38% spadek zdolności transportowej, zmniejszając potencjalny wzrost globalnego handlu o -5 punktów procentowych rocznie. Podczas gdy projekty mające na celu poprawę i przywrócenie lasów deszczowych w Panamie mogą zmniejszyć związane z klimatem koszty handlu przez Kanał Panamski w perspektywie długoterminowej, zmniejszenie zanurzenia i ograniczenie limitu statków przepływających przez kanał wydają się być najlepszym rozwiązaniem w perspektywie krótkoterminowej.

[1] VLGC (bardzo duże gazowce) łączące wschodnie wybrzeże USA z Chinami potrzebują około 58 dni na przepłynięcie przez Kanał Panamski, 81 dni przez Kanał Sueski i 88 dni na opłynięcie Przylądka Dobrej Nadziei.

[2] Definiowany jako objętość wody przepływającej przez rzekę lub kanał strumienia.

Brown-Forman Polska wśród najbardziej zaawansowanych pracodawców w zakresie zarządzania różnorodnością i inkluzji w Polsce

Brown-Forman Polska znalazł się w prestiżowym gronie firm prowadzących najbardziej zaawansowaną politykę zarządzania różnorodnością i inkluzją w Polsce. Na listę zakwalifikowało się jedynie 36 firm z całej Polski. Badanie prowadzone przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu, jest częścią projektu Karty Różnorodności, międzynarodowej inicjatywy pod patronatem Komisji Europejskiej. Diversity IN Check

Duże zróżnicowanie pokoleniowe oraz indywidualizm wśród pracowników jest i będzie coraz większym wyzwaniem dla pracodawców. Stąd pojęcie zarządzania różnorodnością coraz mocniej zyskuje na znaczeniu. To zjawisko szczególnie popularne w zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych, a w Polsce jest stosunkową nowością.

Dzisiaj, akceptacja różnorodności jest dla pracowników ważniejsza niż kiedykolwiek a inkluzywne środowisko pracy staje się standardem, od tego może zależeć sukces firmy w dłuższej perspektywie. Świadomość tego na czym zależy naszym pracownikom, daje nam możliwość skoncentrowania się na inicjatywach wykorzystujących potencjał jaki niesie różnorodność oraz tworzeniu dodatkowej wartości dla naszych pracowników, marek, biznesu oraz społeczności, których jesteśmy częścią’’ – podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor ds. HR w firmie Brown-Forman Polska.

 

Dane Forum Odpowiedzialnego Biznesu wskazują, iż polska praktyka zarządzania różnorodnością, równością i inkluzją nadal raczkuje. Tylko 1/3 firm w Polsce podejmuje świadome działania zarządzania różnorodnością, a zaledwie kilka procent firm w Polsce ma wypracowany formalny dokument strategii DEI.

Przykład dają zagraniczne koncerny działające w Polsce. – Różnorodność i inkluzywność są głęboko zakorzenione w wartościach naszej firmy. Chcemy, aby pracownicy mieli pewność, że w codziennej pracy mają wpływ i mogą pielęgnować najlepszą wersję siebie, bez względu na to, którą generację reprezentują. W ostatnich latach szczególnie ważna stała się troska o szybką adaptację do zmian, zdrowie psychiczne i umiejętności radzenia sobie ze stresem, stąd popularność różnorodnych rozwiązań dającym pracownikom empatyczne, bezpieczne środowisko do rozmowy oraz informacje i narzędzia w tym zakresie – uważa Dorota Pałysiewicz, reprezentująca Brown-Forman – amerykańską firmę z branży dystrybucji alkoholi.

I właśnie cykliczne badania FOB za pomocą narzędzia Diversity IN Check umożliwia diagnozę stopnia dojrzałości pracodawców w zakresie zarządzania różnorodnością i budowania inkluzywnych. Kwestionariusz badania oparty jest na uznanych międzynarodowych standardach i wytycznych, pomagających organizacjom na całym świecie przygotować np. strategie i raporty zrównoważonego rozwoju.

Karta Różnorodności, koordynowana w Polsce od 2012 roku przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu, ma na celu zachęcanie pracodawców w Polsce do aktywnego przeciwdziałania dyskryminacji oraz upowszechnianie tworzenia otwartych na różnorodność i włączających miejsc pracy.

9 na 10 nowych obiektów handlowych to parki

Rozwój rynku handlowego w Polsce koncentruje się przede wszystkim w małych miastach. Od początku 2023 roku przybyło łącznie 39 obiektów, zajmujących 270 tys. mkw. powierzchni – wynika z danych CBRE. Zdecydowaną przewagę mają parki handlowe, przeważnie powstające poza aglomeracjami, które obejmują 92 proc. otwartych w tym roku projektów i 72 proc. nowej przestrzeni. W sektorze centrów handlowych rośnie liczba rewitalizacji, rekomercjalizacji i rebrandingów. Wszyscy uczestnicy rynku coraz większą wagę przykładają do zrównoważonego rozwoju (ESG), np. oferując produkty ekologiczne oraz z drugiej ręki czy ograniczając zużycie mediów i produkcję odpadów.

Na rynku handlowym obserwujemy kontynuację trendów obecnych w poprzednich latach. Inwestorzy swoje kroki kierują w stronę mniejszych miast, realizując przede wszystkim parki handlowe o powierzchni nieprzekraczającej 10 tys. mkw. oraz obiekty „convenience”, zajmujące do 5 tys. mkw., w których łatwo zrobić szybkie, codzienne zakupy. Szacujemy, że już ponad jedna czwarta całej powierzchni handlowej w kraju znajduje się w miastach nieprzekraczających 100 tys. mieszkańców. Jednocześnie sporo zmienia się na rynku większych obiektów handlowych, takich jak centra, w których realizowane są rewitalizacje, rekomercjalizacje czy rebrandingi. Niezależnie od rodzaju, lokale handlowe zapełniają się. Poziom pustostanów od dwóch lat sukcesywnie spada i wynosi obecnie 3,6 proc. – mówi Piotr Karpiński, Head of Property Management Poland, CBRE.

W Polsce jest obecnie ok. 13,69 mln mkw. powierzchni handlowej. W 2023 roku przybyło jej 270 tys. mkw., w postaci 39 obiektów handlowych. Większość tej przestrzeni (72 proc.) to parki handlowe, obejmujące 27 nowo otwartych projektów oraz 9 rozbudów. Pozostałe trzy to otwarte centrum handlowe Bawełnianka w Bełchatowie (33 tys. mkw.), zmodernizowana galeria Fort Wola w Warszawie (22 tys. mkw.) oraz rozbudowana galeria Atrium Promenada (14 tys. mkw.).

Handel rośnie w małych miastach

Na koniec trzeciego kwartału br. w budowie znajdowało się 536,2 tys. mkw. powierzchni handlowej, spośród której prawie połowa (46 proc.) zasili małe miasta i większość (81 proc.) stanowią parki handlowe. Przestrzeń handlowa rośnie, a poziom pustostanów spada. W największych aglomeracjach wynosi 3,6 proc. całej powierzchni. Spośród dużych miast najniższy jest w Krakowie (1,7 proc.) i w Łodzi (1,8 proc.), a najwyższy w Poznaniu (4,4 proc.) oraz Trójmieście i Wrocławiu (4,3 proc.)

Zrównoważone zakupy

Ważną zmianą na rynku, która cały czas postępuje, jest podejmowanie działań związanych z ESG. Wzrost zainteresowania tą tematyką jest widoczny wśród konsumentów, inwestorów, właścicieli nieruchomości oraz sieci handlowych.

Widzimy, że najemcy coraz częściej mają w ofercie produkty ekologiczne lub z drugiej ręki, czym odpowiadają na oczekiwania swoich klientów. Podejmują również inne działania nakierowane na zrównoważony rozwój. Z kolei właściciele centrów handlowych realizują kolejne kroki w celu osiągnięcia zerowej emisji CO2, a także ograniczenia produkcji odpadów i zużycia mediów – mówi Piotr Karpiński.

Trendem, który cały czas się rozwija jest także omnichannel, czyli równoległy rozwój sprzedaży stacjonarnej i online. Dzięki temu konsumenci mogą łączyć oba kanały, np. oglądać produkt w sklepie i kupować w sieci, czy zamawiać artykuł przez internet i w razie potrzeby zwracać go na miejscu w lokalu.

Czynsze na stabilnym poziomie

Czynsze bazowe w najlepszych centrach handlowych utrzymują się na stałym poziomie i wynoszą 100-130 euro za mkw. za miesiąc w Warszawie oraz 40-60 euro za mkw. za miesiąc w innych dużych miastach. Dla parków handlowych wynoszą przeciętnie 9-12 euro za mkw. za miesiąc.

Podwyżka, elastyczność i rozwój to karty przetargowe w walce o finansistów

W 2023 roku firmy intensywnie poszukiwały pracowników w obszarze finansów, a największym zainteresowaniem cieszyły się stanowiska ekspertów podatkowych, głównych oraz samodzielnych księgowych i kontrolerów finansowych. Od kandydatów oczekiwano nie tylko wiedzy merytorycznej, ale również wysoko rozwiniętych umiejętności miękkich, umożliwiających efektywną współpracę
z biznesem. Specjaliści oczekiwali podwyżki na poziomie co najmniej 20%. Pracodawcy musieli spełnić zarówno oczekiwania finansowe, jak i pozafinansowe, istotne dla kandydatów. Wśród nich: większe możliwości rozwoju, podniesienie poziomu samodzielności lub zapewnienie większego wpływu na decyzje biznesowe oraz maksymalnie dużego komfortu i elastyczności, np. otwartości na pracę hybrydową.

Kandydaci przed pracodawcami

Z perspektywy poszukujących pracy w finansach sytuacja prezentuje się korzystnie, ofert jest dużo i kandydaci mają w czym wybierać. Pracodawcom jednak niełatwo obecnie znaleźć wysoko wykwalifikowanych ekspertów, którzy będą skłonni bez wahania zmienić pracę.

W związku z dużym zapotrzebowaniem na pracowników, płace osób z działów finansowych wyraźnie wzrosły. Na jedne z największych podwyżek mogli liczyć kontrolerzy finansowi oraz główni księgowi, którzy są obecnie najbardziej poszukiwaną rolą. Jest to stanowisko deficytowe, ponieważ popyt na kandydatów przekracza podaż. Taka sytuacja wynika m.in. z dużego wzrostu odpowiedzialności pomiędzy stanowiskiem samodzielnej księgowej oraz głównej księgowej. Pomimo wyraźnego wzrostu wynagrodzenia przy potencjalnym awansie, kandydaci z tego obszaru często nie planują takiego kroku, ponieważ w ich odczuciu skok finansowy nie rekompensuje wzrostu odpowiedzialności. Wiele samodzielnych księgowych nie chce piąć się wyżej w hierarchii firmy i preferuje stabilizację oraz większy komfort pracy. Jest to zjawisko specyficzne dla księgowości i nie występuje w innych obszarach finansów. Przyczynia się do tego również wysoka dynamika zmian w przepisach podatkowych oraz wynikające z niej ryzyka – nie tylko dla organizacji, ale przede wszystkim dla osób odpowiedzialnych za księgowość, których konsekwencje nie wszyscy chcą ponosić.

Pieniądze to za mało

By odnieść sukces rekrutacyjny, nie wystarczy już kuszenie wysokimi zarobkami. Łowcom talentów jest trudniej z uwagi na ograniczoną liczbę osób aktywnie poszukujących pracy, rozbieżności między ich oczekiwaniami finansowymi oraz oferowanym wynagrodzeniem i częsty brak możliwości zaoferowania realnej wartości dodanej dla kandydata, związanej ze zmianą pracy.

Zdecydowana większość osób jest gotowych wysłuchać propozycji, jednak nie angażuje się w proces rekrutacyjny, a nawet jeśli się zaangażują, to bardzo często nie są gotowi, by przyjąć ofertę. To wynika z faktu, że w przypadku osoby na stanowisku specjalisty bardzo często trudno jest wygenerować coś więcej poza podwyżką, która zazwyczaj i tak nie jest wystarczająco wysoka, by takiego kandydata zmotywować do zmiany. Tak bywa w przypadku samodzielnej księgowej czy kontrolera finansowego. Nawet przy wzroście wynagrodzenia zakres obowiązków lub możliwość wpływu na organizację nie zmienia się w istotny sposób, ta wartość finansowa nie robi wielkiej różnicy wobec obecnego komfortu pracy, wypracowanej pozycji, realnej szansy na podwyżkę w dotychczasowej firmie  – mówi Michał Kłak, dyrektor w Michael Page.

Dlatego w ślad za wyższym wynagrodzeniem muszą iść dodatkowe profity, na tyle atrakcyjne, że wniosą dla kandydata istotną wartość dodaną i będą w stanie przekonać go do podjęcia ryzyka. Aby oferta została przyjęta, pracodawca musi spełnić zarówno finansowe, jak i pozafinansowe oczekiwania kandydata. Istotne są możliwości rozwoju, znaczny poziom samodzielności i odpowiedzialności, perspektywy awansu oraz realny wpływ na decyzje biznesowe w nowym miejscu pracy.

Aby kandydat miał motywację wejścia w rozmowę, my musimy być w stanie zagwarantować mu przede wszystkim podwyżkę. Wśród szukających aktywnie pracy – na poziomie 20%, wśród pasywnych – 20-30%. To jest przełomowy moment, który spowoduje, że kandydat będzie w stanie zaangażować się w proces rekrutacji. Natomiast to, czy on tę ofertę finalnie przyjmie i wytrwa w procesie rekrutacyjnym do końca, to będą determinować inne czynniki pozafinansowe. Przykładowo – czy zakres obowiązków ulegnie rozbudowie, czy dołączając do danej firmy, rozwinie się w jakiś sposób istotny dla niego, czy zmiana pracy poprawi jego ogólny dobrostan związany z work-life balance, czy zmiana pracy odblokuje możliwości kariery, których nie dostałby u obecnego pracodawcy. Dziś na rynku finansistów podwyżka jest warunkiem rozpoczęcia dialogu, natomiast to, czy kandydat wytrwa w procesie i przyjmie ofertę, zależy od pozostałych czynników, przy czym one zazwyczaj muszą iść w parze, czyli te dwie zmienne muszą być spełnione, aby proces się powiódł – precyzuje Michał Kłak.

Elastyczność kluczowa

Specjalistom z obszaru finansów uczestniczącym w rekrutacji zależy głównie na elastycznym podejściu pracodawcy do trybu home office i organizacji czasu pracy. Te oczekiwania pokrywają się z wnioskami płynącymi z raportu Talent Trends 2023, gdzie dla kandydatów, poza pensją, liczył się głównie work-life balance i możliwość rozwinięcia kariery.

– Poza płacą liczy się komfort pracy, elastyczność i zadaniowość – czyli możliwość wykonywania obowiązków służbowych w swobodnych ramach czasowych. Przy czym nie jest to jednoznaczne ze stuprocentową pracą spoza biura. Owszem, duże spółki consultingowe praktykują pracę zdalną, ale zdecydowana większość pozostałych pracuje w modelu hybrydowym –  konkluduje dyrektor w Michael Page.

Zdarza się także wyłączny tryb stacjonarny, podyktowany konkretnym typem biznesu. Jako przykład można podać firmy deweloperskie i budowalne, w których taki model pracy jest bardziej popularny i częściej praktykowany niż w innych przedsiębiorstwach. Wówczas sprawna i udana rekrutacja stanowi jeszcze większe wyzwanie.

Strategiczna transakcja Grupy ORLEN w Norwegii

PGNiG Upstream Norway z Grupy ORLEN przejmuje kontrolę nad całą działalnością spółki wydobywczej KUFPEC Norway. W efekcie transakcji, wydobycie gazu ziemnego Grupy ORLEN w Norwegii wzrośnie o jedną trzecią i przekroczy 4 mld m sześc. rocznie. Z kolei dzienna produkcja węglowodorów już w 2024 r. przewyższy 100 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Przejmowana działalność obejmuje m.in. udziały w pięciu złożach, na których Grupa ORLEN już prowadzi eksploatację. Wydobywany z nich gaz będzie przesyłany do Polski gazociągiem Baltic Pipe.

Norweska spółka Grupy ORLEN, w wyniku konkurencyjnej procedury akwizycyjnej, zawarła umowę kupna 100 procent udziałów w KUFPEC Norway, spółce zależnej Kuwait Foreign Petroleum Exploration Company k.s.c.c. W wyniku przejęcia kontroli nad KUFPEC Norway, PGNIG Upstream Norway (PUN) zwiększy swoje udziały w eksploatowanych już złożach Gina Krog, Sleipner Vest, Sleipner Ost, Gungne i Utgard. Finalizacja transakcji planowana jest do końca roku i wymaga jeszcze stosownej akceptacji ze strony administracji norweskiej. Zakup udziałów w KUFPEC Norway zostanie sfinansowany w całości ze środków wypracowanych przez PGNiG Upstream Norway z działalności operacyjnej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.

– Zrealizowaliśmy strategiczną transakcję na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dzięki przejęciu udziałów w KUFPEC Norway, wydobycie gazu przez Grupę ORLEN w Norwegii wzrośnie o ponad 1 mld metrów sześc. rocznie. To zdecydowanie zwiększa nasze możliwości zaspokojenia zapotrzebowania rynku polskiego oraz całego regionu w oparciu o własne zasoby gazu. Ta transakcja nie tylko przybliża nas do realizacji celów strategicznych Grupy ORLEN, ale zapewnia także szereg synergii, które wzmacniają nasz potencjał rozwojowy w Norwegii. Przejęliśmy kontrolę w złożach, na których już mamy bezpośrednie udziały, nabyte w wyniku poprzednich transakcji. Gwarantuje to płynną integrację nabytych aktywów, optymalizację kosztów operacyjnych oraz – poprzez skokowy wzrost skali działalności – dostęp do atrakcyjnego finansowania dalszych inwestycji – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

W przeciwieństwie do dotychczasowych akwizycji PGNiG Upstream Norway, umowa dotyczy przejęcia wszystkich udziałów w spółce KUFPEC Norway AS wraz z całym jej majątkiem. Umowna cena transakcji wynosi 445 mln dolarów na dzień 1 stycznia 2023 r. i obejmuje wartość przejmowanych złóż, jak również wartość pozostałych aktywów KUFPEC Norway, w tym istotne saldo środków pieniężnych. PUN oczekuje, że w chwili przejęcia kontroli nad spółką, wartość środków pieniężnych w przejmowanej spółce przekroczy 200 mln dol. Umożliwi to bardzo szybki zwrot z inwestycji, który szacowany jest na około półtora roku od chwili rozliczenia transakcji.

W wyniku przejęcia, w 2024 r. produkcja PGNiG Upstream Norway wzrośnie do ponad 100 tys. baryłek ekwiwalentu ropy naftowej (boe) dziennie. To poziom, który kwalifikuje Spółkę do grupy dużych producentów ropy i gazu w Norwegii. Spółka awansuje również z 10. na 8. miejsce firm działających na Norweskim Szelfie Kontynentalnym pod względem rocznego wydobycia węglowodorów.

Akwizycja KUFPEC przełoży się na wzrost zasobów wydobywalnych pod kontrolą PGNiG Upstream Norway do prawie 400 mln boe. Ponad 80 proc. przejmowanych zasobów stanowi gaz ziemny, co wpisuje się w strategię ORLEN zakładającą maksymalizację produkcji gazu na potrzeby zaopatrzenia rynku polskiego i pozostałych krajów regionu. Wszystkie produkujące złoża, a w przyszłości także Eirin, mają połączenie z infrastrukturą pozwalającą tłoczyć wydobywany surowiec gazociągiem Baltic Pipe do Polski.

Wśród przejmowanych udziałów jest między innymi 30-procentowy pakiet w złożu Gina Krog. W wyniku akwizycji udział PUN w złożu wzrośnie do ponad 41 proc. Platforma Gina Krog została w tym roku podłączona do lądowej sieci elektroenergetycznej, co pozwala na ograniczenie do minimum emisji CO2 związanej z eksploatacją ropy i gazu. Niedawno PUN wraz z partnerami koncesyjnymi poinformowało o odkryciu dodatkowych zasobów gazu zlokalizowanych bezpośrednio w pobliżu Gina Krog.

Oprócz pięciu eksploatowanych złóż, Grupa ORLEN przejmie też kontrolę nad udziałami w gazowym złożu Eirin, które przewidziane jest do zagospodarowania z wykorzystaniem infrastruktury wydobywczej złoża Gina Krog. Umożliwi to szybkie uruchomienie dostaw gazu z Eirin, zapewniając jednocześnie atrakcyjną rentowność i niską emisję CO2 z produkcji.

To już druga w tym roku transakcja zrealizowana przez Grupę ORLEN w Norwegii. Wcześniej PUN kupiło udziały w złożach Sabina i Adriana na obszarze wydobywczym Skarv, których zasoby szacowane są na 38 do 88 mln boe. Wcześniej, w okresie 2017-2022, Spółka zrealizowała 10 akwizycji, w tym przejęła aktywa wydobywcze spółki INEOS E&P Norge, co pozwoliło jej zwiększyć produkcję gazu ziemnego z 0,5 mld m sześc. w 2017 r. do 3,1 mld m sześc. w 2022 r. W 2023 r. Spółka zakłada wyprodukowanie ponad 3 mld m sześc. gazu. Przejęcie KUFPEC pozwoli jej na skokowy wzrost produkcji w przyszłym roku, do ponad 4 mld m sześc.

PGNiG Upstream Norway realizuje intensywny program dalszego wzrostu wydobycia. Spółka, wraz z partnerami koncesyjnymi, uzyskał w czerwcu tego roku zgody administracyjne na zagospodarowanie ośmiu złóż. Łączna wielkość ich zasobów przypadająca na PUN przekracza 100 mln boe. W październiku br. ruszyło wydobycie z pierwszych otworów produkcyjnych złoża Tommeliten Alpha, w którym PGNiG Upstream Norway posiada ponad 42 proc. udziałów. W szczytowym okresie produkcji złoze zapewni Spółce co najmniej 0,5 mld m sześc. gazu rocznie.

W maju tego roku ORLEN zakończył uruchomiony pod koniec 2022 r. proces integracji swojej działalności w Norwegii, konsolidując aktywa wydobywcze PGNiG Upstream Norway i LOTOS Exploration & Production Norge. Obie spółki znalazły się w Grupie ORLEN w wyniku przejęcia przez koncern w 2022 r. Grupy LOTOS oraz PGNiG.

Po zakończeniu przejęcia KUFPEC, Grupa ORLEN będzie posiadał 94 koncesje na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, co daje pod tym względem 5. miejsce wśród firm działających na tym obszarze. Biorąc pod uwagę zasoby wydobywalne, które wyniosą ok. 400 mln boe, PUN będzie plasował się na 9. miejscu, z czego ok. 60 mld m sześc. to zasoby gazu ziemnego. Biorąc pod uwagę produkcję gazu ziemnego – ponad 4 mld m sześc. rocznie – spółka znajdzie się na 7. pozycji firm wydobywczych na Szelfie.

Bain&Co.: Rynek osobistych dóbr luksusowych z nowym rekordem sprzedaży

Rynek osobistych dóbr luksusowych ustanowił w 2023 roku kolejny rekord sprzedaży na poziomie 362 mld euro, wynika z szacunków Bain & Company. Największą dynamikę wzrostu odnotował segment biżuterii i odzieży. Analitycy przewidują, że ze względu na szybko rosnącą bazę zamożnych klientów wartość rynku zwiększy się o połowę do 2030 roku.

Bazując na wynikach z trzech kwartałów, Bain & Company i mediolańska Fondaziona Altagamma prognozują, że w całym 2023 roku rynek osobistych dóbr luksusowych wzrośnie o 4 proc. w porównaniu do 2022 roku. Wzrost wartości rynku wynika w większym stopniu ze wzrostu cen niż z rosnącego wolumenu sprzedaży. W kolejnych latach tempo wzrostu ustabilizuje się na poziomie 5-7 proc. rocznie, co oznacza, że do 2030 roku wartość rynku wyniesie 540-580 mld euro.

Rynek towarów luksusowych jest zaskakująco stabilny i odporny na zawirowania ekonomiczne i geopolityczne. Nie zachwiały nim ani wysoka inflacja, ani groźba recesji czy działania wojenne w Ukrainie i na Bliskim Wschodzie – mówi Katarzyna Wal, starszy menadżer w Bain & Company. – Rośnie liczba klientów zamożnych i aspirujących, a także stale powiększa się grupa osób ultrazamożnych.

Dzięki zakupom związanym z powrotem zamożnych turystów do ekskluzywnych kurortów i największych miast, Europa odnotowała 7 proc. wzrost sprzedaży osobistych dóbr luksusowych. W kontynentalnych Chinach rynek zwiększył się o 9 proc., a rekord pobiła Japonia, odnotowując 17 proc. wzrost. Osłabienie jena zachęcało turystów – głównie z Chin – do robienia zakupów w tym kraju po korzystniejszych cenach. Spadek o 8 proc. odnotowały natomiast rynki amerykańskie. W dużej mierze wynika to z pogarszających się nastrojów wśród klientów aspirujących i faktu, że w związku z umocnieniem dolara, najzamożniejsi konsumenci amerykańscy przenieśli się z zakupami za granicę.

Wszystkie kategorie osobistych dóbr luksusowych odnotowały wzrosty w 2023 roku. Największe dotyczą biżuterii i odzieży – około 5-6 proc. Sprzedaż zegarków, produktów beauty i wyrobów skórzanych zwiększyła się o 3-5 proc. Najsłabszą dynamikę odnotował segment luksusowych butów, w którym sprzedaż wzrosła zaledwie o 2-3 proc.

Mimo rosnącej bazy klientów, rynek dóbr luksusowych znajduje sposób na zachowanie elitarności, która jest jego istotą. Sprzyja temu moda na personalizację produktów i poszukiwanie wyjątkowości, zwłaszcza wśród wpływowej grupy ultrazamożnych klientów – dodaje Katarzyna Wal.Znajduje to odzwierciedlenie w strategiach cenowych. Z roku na rok widzimy rozszerzanie się widełek cenowych na rynku dóbr luksusowych.

Rosnąca segmentacja rynku i podziały między różnymi generacjami klientów sprawiają, że poznanie i zaspokojenie ich potrzeb staje się coraz większym wyzwaniem dla producentów luksusowych marek. Pokolenie milenialsów odpowiada obecnie za największą część zakupów i ta przewaga powiększy się jeszcze w nadchodzących latach. Według prognoz, do 2030 roku konsumenci z tej grupy, czyli osoby urodzone po 1980 roku, będą odpowiadać za 50-55 proc. rynku. Jednak to generacja Z, do której będzie należało 25-30 proc. rynku, będzie miała decydujący wpływ na trendy i dominujące wartości.

Oprócz osobistych dóbr luksusowych raport analizuje także sytuację na rynku ekskluzywnych samochodów, łodzi, prywatnych odrzutowców, hotelarstwa, sztuki i wyposażenia wnętrz. W tym roku dzięki odblokowaniu łańcuchów dostaw i wznowieniu realizacji zamówień, które skumulowały się w okresie pandemii, na rynku aut, łodzi i prywatnych odrzutowców odnotowano wzrost o 11-13 proc. Spektakularny wzrost o 100-130 proc. odnotowała niewielka pod względem wartości (4 mld euro) kategoria podróży luksusowymi wycieczkowcami, z których chętnie korzystają klienci z USA i Europy.

Całkowitą wartość rynku dóbr luksusowych w 2023 roku Bain & Company szacuje na 1,5 bln euro.

Raport na temat rynku dóbr luksusowych: Global luxury market projected to reach €1.5 trillion in 2023, a new record for the sector, as consumers seek luxury experiences | Bain & Company

Zmiany w postępowaniu upadłościowym dla małych firm

Unia Europejska pracuje nad projektem dyrektywy przewidującej, że wniosku o ogłoszenie upadłości mikroprzedsiębiorcy nie będzie można oddalić w sytuacji, gdy dłużnika nie będzie stać na koszty postępowania.

Dyrektywa Insolvency III, nad którą trwają obecnie prace, przewiduje, że uproszczone postępowania likwidacyjne dotyczyć będą mikroprzedsiębiorców (zatrudniających do 10 pracowników i z obrotami do 2 mln euro rocznie) i pozostawia państwom członkowskim UE możliwość objęcia tego rodzaju postępowaniem małych i średnich firm. Za niewypłacalne będzie uznawane mikroprzedsiębiorstwo, które nie jest w stanie spłacać swoich długów w terminie wymagalności i to państwa członkowskie UE będą same określać warunki, od których zależy uznanie, że dłużnik spełnia wymogi.

W prawie polskim definicja niewypłacalności podana została przez ustawodawcę w art. 11 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. prawo upadłościowe. Definicja niewypłacalności płynnościowej nie będzie musiała więc ulec istotnej zmianie. Stanowi bowiem, że dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. omniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Dłużnik będący osobą prawną albo jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, której odrębna ustawa przyznaje zdolność prawną, jest niewypłacalny także wtedy, gdy jego zobowiązania pieniężne przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez okres przekraczający dwadzieścia cztery miesiące.

Uproszczone postępowanie to odpowiedź na liczne przypadki, kiedy nie ogłasza się upadłości, ponieważ majątek firmy nie wystarcza nawet na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego. Przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele – np. zbyt późne złożenie wniosku upadłościowego czy wysokie koszty. Sytuacje takie się mnożą, a z całą pewnością nie są one pożądane w obrocie gospodarczym i wpływają negatywnie na rynek. Skutkuje to istnieniem w obrocie martwych podmiotów, których nie stać ani na prowadzenie działalności, ani na spłatę długów, ani na ogłoszenie upadłości.

Należy podkreślić, iż obecnie obowiązuje instytucja wykreślenia spółki z rejestru przedsiębiorców przez sąd rejestrowy bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego, lecz jest ona jednak mało efektywna w praktyce.

Autor: r. pr. Aleksandra Diskau, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Jak wybrać idealny prezent świąteczny dla każdego?

Świąteczna magia już niedługo zacznie otaczać nas ze wszystkich stron, przypominając o tym, by obdarować bliskie osoby podarunkami. Jak wybrać idealne prezenty na święta, by trafić w gust każdego i sprawić, jak najwięcej radości?

Prezenty na święta to przede wszystkim wartość, nie tylko przedmioty

Podczas szykowania prezentów dla bliskich osób warto pamiętać, że najważniejsza jest pamięć i gest. Zamiast skupiać się na przedmiotach lepiej włożyć zaangażowanie i serce w zakup podarunku, który zrobi wrażenie, ucieszy, a być może i wzruszy adresata. prezenty świąteczne

Kluczem do sukcesu może okazać się personalizacja

Zazwyczaj to drobne szczegóły decydują o tym, że prezent jest udany. Osoby obdarowane najbardziej cenią sobie gesty świadczące o tym, że podarunek kupiony był i przygotowany z myślą o nich. Jednym z najlepszych sposobów na okazanie, jak cenimy sobie obecność danej osoby w naszym życiu, jest spersonalizowanie prezentu. Taką możliwość dają między innymi kosze prezentowe firmy NAPU. Pomysłów na personalizację nie brakuje, od bardziej formalnych jak bilecik z własnym tekstem, lub zawieszka, po kartkę, na której umieścić można długie i osobiste życzenia. Dla bardzo bliskich osób zdecydować się można na personalizację w postaci prywatnego zdjęcia. Zamawiając kosz prezentowy na stronie Napu.pl można wybrać sobie dowolną możliwość personalizacji oraz dołączyć do zamówienia swoje teksty życzeń lub przesłać zdjęcie.prezenty świąteczne prezenty świąteczne

Uniwersalne prezenty na święta dla każdego

Kosze prezentowe uznawane są za bardzo wartościowe prezenty na święta. Cenione są przede wszystkim za swoją uniwersalność. Bez problemu można podarować je osobie najbliższej lub komuś, z kim łączą nas mniej zażyłe stosunki, na przykład szefowi, czy współpracownikom. Zawartość koszy przypadnie do gustu każdemu bez wyjątku, w ofercie firm, takich jak Napu znajdują się kosze odpowiednie dla kobiet i dla mężczyzn oraz dla osób w każdym wieku. Zawartość koszy to głównie słodycze, butelki alkoholu, świece, słoiczki z miodem i inne produkty, które pasują do każdej okoliczności. Takie prezenty na święta cieszą nie tylko swoją zawartością, ale też efektownym wyglądem. prezenty świąteczne

Prezenty z błyskawiczną wysyłką do 24h

Kosze prezentowe firmy Napu to nie tylko bogata zawartość, możliwość personalizacji i efektowny wygląd. Jedną z największych zalet firmy jest błyskawiczna realizacja złożonego zamówienia, co sprawia, że tego typu prezenty na święta nabędziemy nawet w ostatniej chwili. Pomimo wymogów co do personalizacji, wysyłka zamówienia jest możliwa nawet w 24 godziny, co więcej firma oferuje też możliwość dostarczenia produktu bezpośrednio do osoby, której chcemy podarować prezent.  prezenty świąteczne

Deloitte: Prawie 45 mld zł wyniosły przychody 15 największych spółek budowlanych w Polsce w 2022 r.

Kluczowymi inwestorami na polskim rynku budowlanym pozostają podmioty publiczne, odpowiadające za ponad połowę krajowej produkcji budowlanej. Mimo licznych projektów infrastrukturalnych, w wyniku niekorzystnej sytuacji makroekonomicznej, ale też wyzwań na lokalnym rynku, siedem z największych spółek w rankingu zanotowało w ubiegłym roku spadek w wynikach netto. Według raportu Polskie Spółki Budowlane 2023, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, wyniki ze sprzedaży w I półroczu br. dla notowanych na GPW największych firm z tego segmentu łącznie są wyższe w porównaniu do I półrocza 2022 roku, odnotowując 12-proc. wzrost. Rynek budowlany zmaga się jednak z istotnymi wyzwaniami dotyczącymi m.in. wysokich cen materiałów i energii czy też niższej podaży projektów w wybranych segmentach rynku.

Według raportu Deloitte produkcja budowlano-montażowa, mierzona w cenach bieżących, w 2022 r. w Polsce wzrosła o 20,5 proc. względem roku poprzedzającego. W cenach stałych wzrost ten wyniósł niemal 9 proc. Przedsiębiorstwa budowlane zrealizowały w tym okresie inwestycje o wartości 291,8 mld zł (przy 242,1 mld zł w 2021 r.). Istotny wpływ na ten wzrost wartości, podobnie jak w poprzednich latach, miała realizacja inwestycji infrastrukturalnych finansowanych z dotacji w ramach funduszy unijnych.

Podmioty publiczne pozostają kluczowymi inwestorami na polskim rynku budowlanym. Ich działania, a w szczególności inwestycje w zakresie infrastruktury kolejowej i drogowej, będą jednym z czynników wpływających na wzrost produkcji budowlano-montażowej w kolejnych latach. Tradycyjnie istotną rolę w finansowaniu odgrywają fundusze unijne. Znaczna część z 76 mld euro, które Polska otrzyma z budżetu polityki spójności w perspektywie finansowej na lata 2021-2027, zostanie przeznaczona na dalszy rozwój m.in. infrastruktury drogowej oraz kolejowej – mówi Łukasz Michorowski, partner, lider Audyt CE A&A ESG & Construction, Deloitte.

Rok 2022 był szczególnie trudny dla rynku mieszkaniowego, z uwagi na ograniczony popyt wynikający m.in. z rosnących stóp procentowych oraz zaostrzenia kryteriów wyliczenia zdolności kredytowej dla kredytów mieszkaniowych. Dodatkowo na działalność deweloperów wpłynęło również niekorzystne otoczenie makroekonomiczne w postaci utrzymującej się wysokiej inflacji, która przyczyniła się do wzrostu kosztów prowadzenia działalności. W 2022 r. na rynku pierwotnym w sześciu największych miastach w Polsce odnotowano spadek liczby sprzedanych mieszkań o blisko 50 proc. względem 2021 r.

W minionym roku nieznacznej zmianie w stosunku do 2021 r. uległa struktura rynku budowlanego. Największą część rynku – 31,8 proc. – stanowiły budynki niemieszkalne (w 2021 r. drugi największy segment rynku budowlano-montażowego). Na drugim i trzecim miejscu pod względem wielkości rynku była infrastruktura transportu (28,8 proc.) oraz budynki mieszkalne (17,5 proc.). Pozostałą część stanowiły rurociągi, linie telekomunikacyjne i energetyczne, budowle na terenach przemysłowych oraz pozostałe obiekty inżynierii lądowej i wodnej.

Zgodnie z historycznym trendem, kluczowym czynnikiem wzrostu produkcji budowlanej w 2022 r. był sektor inżynierii lądowej i wodnej, w którym zaobserwowano wzrost rok do roku o 22,5 proc. Sektor robót budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków oraz sektor robót budowlanych specjalistycznych odnotowały w ujęciu rocznym porównywalny wzrost na poziomie odpowiednio 19,9 proc. oraz 19,8 proc. Prawdopodobnie istotny wpływ na tę sytuację miał m.in. wysoki poziom inflacji – mówi Maciej Niemierka, wicedyrektor w Dziale Doradztwa Finansowego, Deloitte.

Budimex ponownie liderem wśród spółek budowlanych

W 2022 r. przychody największych piętnastu spółek budowlanych osiągnęły poziom prawie 44,5 mld zł, co stanowiło wzrost o 22,5 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Liderem rankingu, podobnie jak w poprzednich latach, została Grupa Budimex, której przychody wynosiły 8,6 mld zł, co oznacza wzrost o 8,9 proc. w porównaniu do 2021 r. Na drugim miejscu znalazła się Grupa Strabag z przychodami na poziomie 5,1 mld zł (przychody na poziomie zbliżonym do 2021 roku). Miejsce trzecie zajęła Grupa PORR realizując przychody na poziomie 3,9 mld zł (wzrost o 12 proc. w porównaniu do 2021 r.). Na uwagę zasługują przedsiębiorstwa, które uzyskały największy wartościowy wzrost przychodów w 2022 r.: Grupa Polimex – Mostostal (wzrost o 1,5 mld zł) oraz nowa w rankingu spółka Atlas Ward Polska (837 mln zł więcej).

Budimex mógł się pochwalić również najwyższym wynikiem ze sprzedaży, który wyniósł 872 mln zł. Z wyraźnie niższym wskazaniem druga w zestawieniu jest Poznańska Korporacja Budowlana Pekabex S.A. (281 mln zł). Największy wzrost nominalny w 2022 r. zanotowała Grupa Goldbeck (poprawa wyniku o 131 mln zł), natomiast procentowo najwięcej zyskała Spółka Atlas Ward Polska (poprawa wyniku o 126 mln zł – ponad 206 proc.). Średnia marża operacyjna piętnastu największych spółek wzrosła o 12 mln zł (6,5 proc. w ujęciu rocznym).

Ważnym wskaźnikiem odzwierciedlającym kondycję największych spółek budowlanych jest również wynik netto. W 2022 r. średni wynik netto piętnastu największych spółek był dodatni i wyniósł 99,4 mln zł, co oznacza spadek w porównaniu do wyniku za rok 2021, który kształtował się na poziomie 122,8 mln zł.

Spośród spółek prezentowanych w rankingu aż siedem poniosło stratę – z czego największy odnotowała Grupa Trakcja PRKiI w wysokości 2585 proc. Grupa Budimex, zajmująca pozycję lidera szósty rok z rzędu, wykazała wynik netto przekraczający 548 mln zł (spadek o 44,4 proc r/r). Drugą pozycję w rankingu uzyskała Grupa Strabag z wynikiem 199 mln zł (wzrost o 80,1 proc.). Ostatnie miejsce na podium przypadło Grupie Goldbeck, która uzyskała wynik 184,6 mln zł, co stanowi 216,4 proc. wzrost względem poprzedzającego roku, wynoszący w ujęciu nominalnym 126,2 mln zł.

Pomimo niełatwych warunków powodowanych spowolnieniem koniunktury, na rynku budowlanym nastroje zaczynają się nieznacznie poprawiać. Wg badania przeprowadzonego przez Deloitte, 50 proc. respondentów przewiduje nieznaczny wzrost koniunktury w okresie najbliższych 6-24 miesięcy. Dla porównania, w zeszłorocznym badaniu tylko 10 proc. respondentów wykazywało delikatny optymizm wobec nadchodzących miesięcy. Największy wpływ na działalność firm w najbliższych latach według ankietowanych będą mieć trzy obszary: dostępność pracowników (wskazanie 59 proc. ankietowanych), wzrost cen materiałów (57 proc.), czy problemy z podwykonawcami (37 proc.). Warto zauważyć, że w zeszłorocznym badaniu aż 79 proc. respondentów również wskazywało wzrost cen materiałów jako jeden z czynników, 17 proc. wskazało na problemy z dostępnością pracowników, oraz 31 proc. wskazało na problemy z podwykonawcami.

Regulacje ESG istotnym czynnikiem rozwoju sektora budowlanego

Standardy ESG i coraz liczniejsze regulacje z nimi związane silnie wpływają na branżę budowlaną, która odpowiada za 37 proc. globalnej emisji dwutlenku węgla oraz 36 proc. światowego zużycia energii. W związku z tym, spółki budowlane powinny silnie koncentrować się na środowiskowych czynnikach zrównoważonego rozwoju, zwłaszcza dekarbonizacji oraz partycypować w dążeniach do osiągnięcia zerowej emisji netto na świecie do 2050 r. Budownictwo, które pochłania 33 proc. światowych zasobów wody, jest odpowiedzialne za 35 proc. wygenerowanych na świecie odpadów oraz za 40-50 proc. globalnego wydobycia surowców, ma bezpośredni i wysoce istotny wpływ na efektywność polityk i rozwiązań powstrzymujących kryzys klimatyczny.

Na funkcjonowanie spółek budowlanych oddziałują zarówno krajowe, jak i unijne regulacje oraz oczekiwania klientów i inwestorów. Do najważniejszych z nich można zaliczyć: Europejski Zielony Ład, pakiet Fit for 55, Taksonomia EU czy CSRD. Ich konsekwencje biznesowe dla branży będą związane zarówno z nowymi, jak i istniejącymi już budynkami. Regulacje obejmują m.in.  zeroemisyjne standardy dot. maksymalnego zapotrzebowania na energię pierwotną dla budynków nowych i podlegających istotnej renowacji), minimalne normy efektywności energetycznej dla istniejących budynków czy systemowe śledzenie emisji wbudowanej w celu redukcji śladu węglowego obiektu w całym cyklu życia.

Obecnie jedynie 24 proc. ankietowanych spółek budowlanych deklaruje posiadanie jasno zdefiniowanej strategii i polityki działania w odniesieniu do czynników środowiskowych, społecznych i zarządczych. W aż 15 proc. przedsiębiorstw nie funkcjonuje żaden dokument porządkujący kwestie ESG. W kwestii wprowadzanych przez unijną Taksonomię zmian, dotykających również sektor budowlany, 17 proc. spółek nie posiada żadnej wiedzy na ten temat, a jedynie wiedzę ogólną w tym zakresie ma co czwarta spółka. 41 proc. firm twierdzi, że zna szczegółowe wytyczne w zakresie regulacji.

Zdaniem ekspertów Deloitte niezmiernie istotne jest skupienie się na każdym z etapów procesu powstawania budynków. Świadome decyzje dotyczące odpowiedzialnego projektowania należy podejmować już od pierwszej fazy koncepcji i planowania, przez fazy projektowania, budowy, eksploatacji aż po fazy remontu i ewentualnej rozbiórki.

Blisko połowa firm budowlanych, która wzięła udział w naszym badaniu, przyjęła strategię lub politykę ESG definiującą priorytety działań w tym obszarze. Dodatkowo, prawie 40 proc. spółek rozważa zatwierdzenie takiego dokumentu w przyszłości. Świadczy to niewątpliwie o rosnącej świadomości branży odnośnie do wagi tych działań. Sektor budowlany posiada duży potencjał do wprowadzania pozytywnych długofalowych zmian. Dzięki realizacji przemyślanej strategii ESG, będą mogły pozytywnie oddziaływać nie tylko na środowisko, ale również na swoich pracowników i klientów – mówi Łukasz Michorowski.

Ze względu na kluczowy wpływ na klimat, sektor budowlany będzie poddawany coraz silniejszej kontroli prawnej i społecznej. Odpowiednie wyznaczenie celów zrównoważonego rozwoju, działanie zgodne z wytycznymi UE i ONZ czy wprowadzanie innowacji technologicznych sprzyjających efektywności klimatycznej, może mieć istotny wpływ na pozycję firmy na rynku. W opcji minimum spółki budowlane powinny przygotować się do nadchodzącego obowiązku raportowania ESG, zwracając uwagę na transparentność i procesy zbierania danych dotyczących kwestii niefinansowych.

PESEL z przychodni gratką dla hakera

Placówki medyczne to skarbnice danych osobowych i wrażliwych. Dla hakerów to źródło niewyobrażalnych wręcz zysków, zwłaszcza że dostęp do nich nie jest zbyt trudny. Z powodu chronicznego niedoinwestowania poziom zabezpieczeń jest bardzo niski, do tego dochodzą luki w oprogramowaniu czy nieprzestrzeganie procedur przez ludzi. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji liczba zgłoszonych cyberataków na placówki ochrony zdrowia w Polsce wzrosła trzykrotnie w ciągu roku i nadal rośnie. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo o wielu skutecznie przeprowadzonych włamaniach nie wiemy.

Przed pandemią w szpitalach rocznie leczyło się ok. 8 mln pacjentów rocznie. Placówki te gromadziły dane nie tylko o leczonych tu chorobach, ale też te, które identyfikowały pacjenta – imię i nazwisko, PESEL, adres zamieszkania. Przez Covid liczba hospitalizacji zmalała do ok. 5,7 mln, nadal to jednak olbrzymi zbiór danych osobowych. Znacznie więcej jest ich jednak w przychodniach. Niezależnie od tego czy ktoś choruje, czy nie, jego dane osobowe są albo w przychodni publicznej albo i publicznej i prywatnej. A poziom zabezpieczenia wszystkich nie należy do najwyższych.

Tymczasem służba zdrowia stała się głównym celem cyberataków, zarówno w Polsce, jak i na świecie. W Polsce liczba zgłoszonych cyberataków na placówki ochrony zdrowia wzrosła trzykrotnie w ciągu jednego roku – z 13 w 2021 do 43 w 2022, co wynika z oficjalnych danych Ministerstwa Cyfryzacji. Na świecie opieka zdrowotna jest najczęściej atakowanym sektorem z blisko 1800 atakami tygodniowo, a w 2022 roku branża zanotowała wzrost liczby ataków o 74 proc. – ujawniają eksperci firmy Check Point Research.

Są różne rodzaje ataków hakerskich. Te, o których słyszymy i które pojawiają się w oficjalnych statystykach, to najczęściej ataki typu ransomware czy DDos. Pierwszy polega na zainfekowaniu systemu informatycznego złośliwym oprogramowaniem, które szyfruje dane użytkownika uniemożliwiając korzystanie z nich. Drugi to wysyłanie wielu zapytań przez zainfekowane komputery, które powodują przeciążenie serwera atakowanej placówki paraliżując jej system komputerowy. A ich celem jest wymuszenie okupu. Takie ataki są widoczne, dlatego o nich słyszymy, widzimy je w statystykach. Ale jak hakerzy wykradną dane pacjentów, to często dowiemy się o tym dopiero wtedy, kiedy zacznie się do nich zgłaszać komornik za niespłacanie kredytów, które ktoś zaciągnął na ich konto – tłumaczy Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Do najgłośniejszego ataku ransomware na placówkę medyczną doszło rok temu – wówczas ofiarą hakerów padło Centrum Zdrowia Matki Polki. Kilka miesięcy później podobny atak na Centralny Szpital Kliniczny w Łodzi się nie powiódł – podejrzane działania zostały zauważone i specjaliści od cyberbezpieczeństwa profilaktycznie wyłączyli systemy informatyczne szpitala. Dlatego przestępcy nie poprzestają tylko na atakowaniu dużych placówek, które zaczynają być lepiej chronione. Wybierają na ofiarę mniejsze ośrodki, tak było w przypadku szpitala w Pajęcznie.

Naruszenia w sektorze medycznym, związane z tzw. przełamaniem zabezpieczeń czy też atakiem ransomware są regularnie zgłaszane Prezesowi UODO.

Nie są one tak liczne jak naruszenia powstałe w wyniku tzw. ludzkiego błędu. Jednak z uwagi na swój charakter, a w szczególności na liczbę osób oraz kategorie danych objętych incydentem, generują co do zasady wysokie ryzyka dla praw lub wolności osób fizycznych. Biorąc pod uwagę, że służba zdrowia przetwarza olbrzymią ilość tzw. szczególnych kategorii danych osobowych, które można bez przesady określić jako „dane krytyczne dla funkcjonowania społeczeństwa” oraz fakt, iż systemy informatyczne w określonych placówkach zdrowia nadal nie spełniają wymogów zgodnych z ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (RODO), nie dziwi fakt, że liczba ataków nie maleje, a biorąc pod uwagę zapowiedzi kolejnych działań mających na celu digitalizację usług medycznych, zapewne będzie wzrastać w kolejnych latach – mówi Adam Sanocki, rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Skala zagrożenia związanego z atakami na infrastrukturę IT w służbie zdrowia jest tak duża, że Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA), niezależna agencja Unii Europejskiej, postanowiła przyjrzeć się temu problemowi. Unijni eksperci przeanalizowali wszystkie incydenty cybernetyczne, zgłoszone w krajach UE od stycznia 2021 roku do marca 2023 roku. Na tej podstawie powstał raport „Health Threat Landscape”. Wynika z niego, że ransomware to jedno z głównych zagrożeń w sektorze zdrowia, stanowiąc 54 proc. wszystkich incydentów. Co więcej, 43 proc. incydentów związanych z ransomware wiązało się z naruszeniem danych lub kradzieżą danych. To podkreśla fakt, że nawet w przypadku ataków mających na celu wyłudzenie okupu, dane pacjentów są również celem hakerów. Dane pacjentów były najczęściej atakowanym aktywem, stanowiąc 30 proc. wszystkich incydentów.

Należy również zwrócić uwagę, iż ataki hakerskie nie koncentrują się wyłącznie na dużych podmiotach medycznych – w ich przypadkach skuteczny atak może wymagać niekiedy dużego nakładu pracy z uwagi na wdrożone środki bezpieczeństwa – ale również na małych podmiotach, prowadzonych często przez osoby fizyczne, które nie wdrożyły na czas adekwatnych środków w celu ochrony swoich zasobów – wskazuje Adam Sanocki z UODO.

Eksperci od cyberbezpieczeństwa podkreślają, że mała liczba ujawnionych przypadków kradzieży danych osobowych z placówek medycznych w Polsce nie powinna nas uspokajać. Jeśli w znacznie bogatszych i bardziej zaawansowanych technologicznie krajach Europy Zachodniej, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie odnotowuje się rosnącą liczbę skutecznych ataków na bazy danych placówek medycznych, to trudno się spodziewać że w Polsce takie zjawisko nie występuje. Raczej należy przyjąć założenie, że nie potrafimy go wykryć.

Podobnego zdania są Polacy. Z przeprowadzonego w kwietniu 2023 roku przez serwis ChronPESEL.pl i Krajowy Rejestr Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych badania „Dane osobowe – czy wiemy, jak je chronić?” wynika, że wyciek danych z instytucji publicznych i firm prywatnych jest drugim pod względem liczby wskazań zagrożeniem dla danych osobowych identyfikowanym przez dorosłych Polaków. Obawy takie wyrażało 38 procent respondentów. Większe zagrożenie dla bezpieczeństwa danych osobowych widzieli tylko w fałszywych SMS-ach, e-mailach i telefonach – co stanowiło 42 procent wskazań – komentuje Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Dlaczego warto kupować dla bliskich tablety w Black Friday?

Wiele osób już jesienią przygotowuje się do okresu świątecznego i kompletuje prezenty dla swoich bliskich. Ciekawym pomysłem jest tutaj zakup tabletów w Black Friday, ponieważ w tym dniu ceny sprzętów elektronicznych są często bardzo atrakcyjne. Dowiedz się więcej!

Ci, którzy chcą kupić tablety w Black Friday, powinni dokładnie sprawdzać obowiązujące promocje i weryfikować poszczególne oferty. W okresie późnej jesieni w wielu przypadkach sklepy organizują przeceny na sprzęt elektroniczny, dlatego też można sporo zaoszczędzić. Zakup akcesoriów i urządzeń może wówczas okazać się doskonałym pomysłem dla tych, którzy planują wręczenie swoim bliskim praktycznych i funkcjonalnych upominków.

Tablety w Black Friday – dlaczego warto szukać okazji cenowych?

Tablety to bardzo poręczne, niewielkich rozmiarów urządzenia, które są wyposażone w mnóstwo przydatnych funkcji. Wykorzystując je, można między innymi wygodnie:

  • przeglądać sieć,
  • oglądać filmy,
  • komunikować się z bliskimi,
  • zamieszczać treści w mediach społecznościowych.

Gdy kończy się jesień, ceny takich przedmiotów w wielu przypadkach są znacząco obniżane, co sprawia, że można je tanio kupić i w ten sposób przygotować prezenty świąteczne dla znajomych, przyjaciół oraz członków rodziny.

Tablet w prezencie – komu można go podarować?

Sprzęty elektroniczne to praktyczne upominki, które niejednokrotnie przydają się podczas wykonywania codziennych zadań. Na zakup tabletów mogą zdecydować się:

  • rodzice chcący dostarczyć rozrywki swoim pociechom,
  • osoby szukające funkcjonalnego upominku dla partnera lub partnerki,
  • ci, którzy chcą zapoznać starszych członków rodziny z nowoczesnymi technologiami.

Ważne jest to, aby naprawdę starannie wybrać model urządzenia – istnieją rozmaite warianty sprzętów, dlatego też bardzo istotna jest tutaj skrupulatna analiza ich parametrów.

Smartfony i smartwatche – dlaczego warto je kupować jesienią? Przekonaj się!

Jakie parametry tabletów są ważne i o czym warto pamiętać, kupując je?

Decydując się na zakup tabletów, z pewnością warto weryfikować takie czynniki jak:

  • parametry aparatu fotograficznego,
  • wersja systemu operacyjnego,
  • pojemność baterii urządzenia,
  • aplikacje zainstalowane na nabywanym sprzęcie,
  • wielkość wyświetlacza,
  • waga wybieranego urządzenia,
  • dostępna pamięć wewnętrzna,
  • szybkość działania procesora.

Wszystkie te aspekty wpływają na komfort korzystania z urządzenia, a także decydują o jego funkcjonalności.

Przy zakupie prezentu dla bliskich ważne jest jego dopasowanie do ich indywidualnych potrzeb. Trzeba więc zadbać o to, żeby tablet był dla nich wygodny w użytkowaniu. Przykładowo w przypadku osób starszych istotną kwestią jest duży ekran, aby napisy były wyraźnie widoczne. Z kolei dla tych, którzy korzystają z urządzeń elektronicznych w podróży, ogromne znaczenie ma ich lekkość. Osobom gromadzącym duże ilości danych przydać się może natomiast rozbudowana pamięć urządzenia. Dobrze jest więc dokładnie przeanalizować preferencje obdarowywanego.

Polacy oszczędzają przed Świętami, ale nie tak mocno jak przed rokiem

Odzież, obuwie, rozrywka poza domem oraz energia elektryczna – to kategorie, na których w najbliższych miesiącach Polacy zamierzają oszczędzać w pierwszej kolejności. Co trzeci konsument planuje również kupować mniej produktów spożywczych. To dużo, jednak jeszcze wiosną i przed rokiem nasza skłonność do oszczędzania na żywności była silniejsza. Takie dane płyną z najnowszej fali badania Current Consumer Mood zrealizowanej przez GfK – an NIQ Company.

Oszczędzanie stało się drugą naturą polskiego konsumenta. W dobie rekordowej inflacji w latach 2022-2023 nabywcy zaczęli intensywniej przyglądać się każdej wydawanej złotówce i do perfekcji opanowali zasady smart shoppingu. Nie dziwi zatem, że większość z nas wciąż rozsądnie planuje wydatki i zamiast hucznych zakupów myśli przede wszystkim o odkładaniu środków na przyszłość.

Według najnowszego badania Current Consumer Mood zrealizowanego pod koniec października przez GfK – an NIQ Company aż 33 proc. konsumentów wskazuje produkty spożywcze jako kategorię, na której zamierza oszczędzać najmocniej. Czy to oznacza, że nasze Święta będą skromniejsze niż dotychczas? – Polacy to silni tradycjonaliści, którzy nie wyobrażają sobie Świąt bez obficie zastawionego stołu. Jak pokazały poprzednie lata, nawet w wyjątkowo trudnych realiach finansowo-gospodarczych oszczędności poszukiwaliśmy gdzie indziej, niekoniecznie wokół celebracji najważniejszych momentów w roku. Teraz badani deklarują dużą ostrożność i zapowiadają rozsądne zakupy, jednak przyczyna takiego stanu rzeczy nie jest do końca oczywista. Zamiast aspektu finansowego jako główny powód mniejszych zakupów wskazujemy chęć ograniczenia zmarnowanego jedzenia. Decyduje zatem poczucie odpowiedzialności, a nie wyłącznie stan naszych portfeli – wyjaśnia Dominika Grusznic-Drobińska, director marketing & consumer intelligence w GfK – an NIQ Company.

Walka rozsądku z licznymi pokusami nabiera rozpędu

To nie żywność wiedzie jednak prym na liście deklarowanych oszczędności. Według GfK – an NIQ Company najczęstszymi kategoriami, na których Polacy będą poszukiwać oddechu dla swoich portfeli są odzież, obuwie, dodatki (42 proc.), rozrywka poza domem (38 proc.) i energia elektryczna (36 proc.). Moda to jednak kategoria, która ma dwa oblicza, ponieważ równolegle wciąż wskazywana jest jako obszar zakupów sprawiający konsumentom najwięcej przyjemności. Dlatego, gdy jedni rezygnują z odzieży i obuwia inni deklarują, że… właśnie na tych produktach oszczędzać nie zamierzają. – Okres świąteczno-noworoczny to czas intensywnych, zazwyczaj bardzo dużych zakupów i trudno kierować się wówczas wyłącznie zdrowym rozsądkiem. Nasza potrzeba oszczędzania w wielu przypadkach może przegrywać z silnymi pokusami, a na to właśnie liczą detaliści i producenci podkreśla Dominika Grusznic-Drobińska.

Cena czyni cuda, ale inne kryteria rosną na znaczeniu

Jak wynika z badania Current Consumer Mood już 60 proc. Polaków planuje powstrzymać się od zakupu zbędnych produktów, a połowa będzie bardziej wyczulona na promocje, szukając przy okazji tańszych zamienników ulubionych marek. To z kolei ważny sygnał dla firm planujących kampanie sprzedażowe, zarówno na Święta, jak i nieco wcześniej, przy okazji zbliżającego się Black Week. – Aż 43 proc. Polaków deklaruje, że będzie wybierało najtańsze produkty spożywcze, a najniższa cena wciąż pozostaje najważniejszym kryterium zakupów. Warto zauważyć, że w porównaniu do marca 2023 odsetek kierujących się ceną spadł o 7 pp. Wzmacnia się za to trend lokalności. Już blisko co trzeci Polak zamierza kupować polskie produkty. Ponad 25 proc. deklaruje także, że będzie sięgać po żywność, którą określa jako „bezpieczną dla zdrowia” dodaje ekspert GfK – an NIQ Company.

Wyjazdy firmowe – kto powinien zająć się organizacją wydarzenia?

Przygotowanie firmowego wyjazdu integracyjnego wymaga poświęcenia sporo czasu. Tylko w ten sposób wszystko dobrze zaplanujesz i wybierzesz miejsce, z którego będą zadowoleni wszyscy uczestnicy integracji firmowej. Chcesz dowiedzieć się, gdzie najlepiej organizować wyjazdy integracyjne w ciągu roku? Zobacz ten poradnik dla przedsiębiorców!

Organizacja imprezy firmowej wymaga przede wszystkim stworzenia przejrzystego planu wydarzenia. Dzięki temu uczestnicy mogą wcześniej sprawdzić, jakie atrakcje czekają na nich na miejscu docelowym. Przygotowując wyjazdy integracyjne dla firm, możesz skorzystać
z pomocy zewnętrznego organizatora lub zająć się wszystkim samodzielnie.

Integracyjne wyjazdy dla pracowników – ile to kosztuje?

Całkowite koszty związane z organizacją wyjazdu integracyjnego są uzależnione od kilku czynników. Pierwszy to czas trwania wyjazdu firmowego, a drugi to liczna uczestników. Dodatkowo im więcej atrakcji zaplanujesz na integrację dla swoich pracowników, tym wyższe będą wydatki związane z organizacją takiego przedsięwzięcia.

W przypadku wyjazdów integracyjnych dla firm nie warto szukać zbędnych oszczędności. Oczywiście oferty promocyjne, np. pobytu w hotelu ze SPA są jak najbardziej wskazanym rozwiązaniem dla dobra budżetu przedsiębiorstwa.

Niemniej jednak integracja pracowników powinna być przede wszystkim udana i dobrze zaplanowana. Koszty odgrywają tu drugoplanową rolę.

Wyjazdy firmowe a team building

W dzisiejszych czasach zbudowanie zgranego i ambitnego zespołu w firmie to podstawa, aby całe przedsiębiorstwo mogło osiągać sukcesy w przyszłości. Możesz inwestować w coaching, liczne szkolenia pracownicze oraz prowadzić tzw. daily – krótkie spotkania podsumowujące prowadzone działania w firmie.

Najwygodniejszą i prawdopodobnie najefektywniejszą metodą zespalania pracowników
ze sobą są wyjazdy integracyjne. To krótkie, najczęściej dwudniowe wycieczki, w ramach których współpracownicy poznają się ze sobą, nawiązują nowe relacje i budują zaufanie. Dodatkowo wyjazd firmowy możesz połączyć ze szkoleniem, a to daje jeszcze lepsze efekty.

Jak wybrać odpowiednie miejsce na wyjazdy firmowe?

Tak naprawdę nie da się wskazać jednego, idealnego miejsca, gdzie można zorganizować integrację dla pracowników. Zanim wybierzesz konkretną lokalizację, upewnij się,
że na miejscu dostępne są niezbędne udogodnienia:

  • sala konferencyjna,
  • wygodne pokoje hotelowe,
  • pełen serwis hotelowy i restauracja dostępna dla gości,
  • basen i SPA,
  • szeroki pakiet usług dodatkowych, np. masaże.

Dobrym wyborem będzie miejsce, w którym da się zorganizować różne gry terenowe, spacery lub wycieczki rowerowe. Takie czynności umacniają więzi pomiędzy pracownikami i doskonale uczą pracy zespołowej.

Jeśli chcesz wzmocnić firmowy zespół i poprawić relacje pomiędzy pracownikami, koniecznie zorganizuj wyjazd integracyjny. Zrób to samodzielnie lub z pomocą zewnętrznej firmy eventowej – wybór należy do Ciebie. Pamiętaj tylko o tym, że zadowolenie pracowników jest tu najważniejsze.

Rynki akcji znów w górę. WIG zrównał się z historycznymi szczytami

Za nami kolejny bardzo dobry tydzień w wykonaniu rynków akcji w USA, Europie Zachodniej oraz na GPW. Szeroki indeks WIG zrównał się z historycznymi szczytami. Pozostałe benchmarki co prawda od poziomu ATH (all time high) dzieli jeszcze pewien dystans, jednak w większości przypadków ich notowania „wyrwały” się z średnioterminowego, kilkumiesięcznego trendu spadkowego.

Wzrosty indeksów giełdowych z tego tygodnia są kontynuacją zapoczątkowanego pod koniec października lub na początku listopada kolejnego impulsu wzrostowego. Aprecjacja złotego postępowała do czego przyczyniła się słabość dolara amerykańskiego. Rynek coraz mocniej wierzy w to, że Fed w grudniu nie dokona podwyżki stóp procentowych i tym samym zakończy cykl zacieśniania. Potwierdzeniem tej tezy był wtorkowy odczyt wskaźników CPI z USA, które zaskoczyły niższym od prognoz wynikiem. Pod silną presją spadkową znalazła się ropa naftowa, która jest najtańsza od lipca br.

Ryzyko „shutdownu” w USA zostało jak na razie zażegnane, ponieważ Senat przegłosował nowe prowizorium budżetowe a Izba Reprezentantów zaakceptowała je. Napięcia na Bliskim Wschodzie stały się dla rynku tematem drugorzędnym ale tak to bywa z wydarzeniami geopolitycznymi, które są często jedynie chwilowymi „zapalnikami” awersji do ryzyka. Rynek też jest niewrażliwy na komentarze z Fed, które otrzymaliśmy w ostatnich dniach. Banki centralne są wciąż na kursie zaostrzania warunków monetarnych, tak wynika przynajmniej z wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli. Mimo to rynek wie swoje i coraz śmielej zaczyna obstawiać pierwszą obniżkę w USA już w połowie przyszłego roku. Niektórzy wieszczą, że szczyt rentowności obligacji USA jest już za nami i teraz rozpocznie się ich marsz w dół. Fundamenty tych zwyżek są zatem dość kruche i może okazać się, że za jakiś czas rynek będzie musiał dokonać rewizji swoich oczekiwań.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Scenariusze ekonomiczne dla konfliktu Izrael – Hamas

  • Ponad miesiąc po rozpoczęciu chcemy podzielić się naszymi najnowszymi scenariuszami ekonomicznymi dla konfliktu Izrael – Hamas. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że napięcia przerodzą się w przedłużający się, ale ograniczony konflikt (prawdopodobieństwo 75%).
  • Wpływ na globalne ceny surowców i inflację pozostaje bardzo ograniczony, ponieważ początkowe warunki były już bardzo napięte. Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade spodziewa się niewielkiego efektu stagflacyjnego na globalną gospodarkę, przy niewielkim wpływie na rynki kapitałowe.
  • W scenariuszu pesymistycznym, zakładającym poważną eskalację konfliktu regionalnego (20% prawdopodobieństwa), z bezpośrednią interwencją Iranu i Stanów Zjednoczonych, kraje OPEC+ mogłyby zdecydować się na drastyczne cięcie produkcji ropy naftowej, przypominające embargo na ropę z lat 1973-1974, a obawy o zakłócenie handlu w cieśninie Ormuz gwałtownie by wzrosły. Doprowadziłoby to do rekordowo wysokich cen ropy i recesji w światowej gospodarce. Poważnie ucierpiałyby również rynki kapitałowe, a indeksy giełdowe prawdopodobnie spadłyby o -7% w USA i -9% w strefie euro, a spready kredytowe (i koszt finansowania) również by wzrosły.

Miesiąc po rozpoczęciu wygląda na to, że wtargnięcie Hamasu na terytorium Izraela przekształci się w przedłużający się, ale ograniczony konflikt (prawdopodobieństwo 75%), z działaniami wojennymi, które prawdopodobnie utrzymają się przez długi czas w przyszłym roku, ale ograniczą się do granic Izraela i jego okolic. W odpowiedzi na atak Hamasu z 7 października, izraelski rząd zainicjował operację „Miecze z żelaza” i uruchomił artykuł 40 Aleph – pierwszy taki przypadek od wojny Jom Kippur w 1973 roku. Przerwy w działalności gospodarczej są już widoczne, a kilka lotów i operacji logistycznych zostało wstrzymanych lub przekierowanych. Główne firmy naftowe zawiesiły również wydobycie z pola gazu ziemnego Tamar u północnych wybrzeży Izraela. Co więcej, część ładunków została przekierowana z portu Aszdod do Hajfy, serca potencjalnego korytarza Indie- Arabia Saudyjska-Izrael, co spowodowało umiarkowane zaległości i odwołania się przewoźników do działania siły wyższej. Patrząc w przyszłość, Allianz Trade spodziewa się, że konflikt pozostanie skoncentrowany na terytoriach wokół Izraela, zwłaszcza w północnej części Strefy Gazy. Wojska izraelskie prawdopodobnie nadal będą okupować Strefę Gazy, a sąsiednie kraje podejmą kroki w celu wsparcia uchodźców.

Izrael jest narażony na zwiększone ryzyko finansowania i widzimy ryzyko zmniejszenia tempa jego wzrostu PKB o około -2,5 punktu procentowego z +3,2% do +0,7% w 2024 r., przy ujemnych stopach procentowych od III kwartału 2024 r. i inflacji utrzymującej się powyżej 4%. W Izraelu utworzenie rządu jedności narodowej tymczasowo złagodziło napięcia wewnętrzne i zmniejszyło rolę skrajnie prawicowych partii w koalicji, nie uzdrawiając jednak głęboko zakorzenionych podziałów. Ryzyko przedterminowych wyborów pozostaje wciąż wysokie. Kluczowymi kwestiami pozostają niezawisłość sądownictwa, prawdopodobieństwo zamieszek społecznych, potencjalny wpływ na biznes oraz, ogólnie rzecz biorąc, dodatkowe ograniczenia wynikające z wyraźnego pogorszenia stosunków dwustronnych, regionalnych i międzynarodowych. Jednak niskie bezrobocie na poziomie 3,1% i dobrze prosperujący przemysł obronny powinny z nadwyżką zrównoważyć ujemny wpływ na wzrost PKB  przez pobór do wojska na dużą skalę oraz niższe przychody z inwestycji i turystyki, przynajmniej w perspektywie krótkoterminowej. Stosunek długu publicznego Izraela do PKB spadł z 71% podczas pandemii Covid-19 do około 61% w 2022 r., dzięki ostrożnej polityce fiskalnej, mimo że wydatki wojskowe wynosiły już 12% PKB przed obecnym kryzysem. W 2024 r. prawdopodobna jest recesja, spowodowana zmniejszoną aktywnością gospodarczą, brakiem pracowników, potencjalnymi zakłóceniami w sieciach komputerowych i elektrycznych, brakiem wpływów z turystyki i niższą konsumpcją prywatną. Prawdopodobnie dojdzie do znacznego obciążenia sytuacji fiskalnej rządu.

Dla całego regionu Bliskiego Wschodu Allianz Trade spodziewa się, że konflikt będzie kosztował -0,8 punktu procentowego wzrostu PKB, obniżając go do +1,7% w 2024 r., ponieważ i tak już wysoka niepewność regionalna wzrośnie jeszcze bardziej. Cztery z pięciu największych krajów na świecie pod względem wydatków na obronę per capita znajdują się na Bliskim Wschodzie. Katar, który zajmuje pierwsze miejsce na liście (wykres 1), może wykorzystać rozległe sieci dyplomatyczne zarówno na Zachodzie, jak i z Hamasem, którego kilku członków przebywa na wygnaniu, i już odegrał rolę mediatora w niedawnej przeszłości. We wrześniu Katar ogłosił jednak, że wstrzymał swoje wsparcie finansowe dla Hamasu z powodu nieporozumień dotyczących polityki zagranicznej tego ostatniego i jego zbliżenia z rządem syryjskim. Wskazuje na to fakt, że Zjednoczone Emiraty Arabskie ostrzegły Syrię przed interwencją zaledwie kilka godzin po ataku na Izrael. Egipt i sąsiednie kraje arabskie będą nadal wspierać zawieszenie broni, ale powstrzymają się od dalszego angażowania, ponieważ koncentrują się na krajowych wyzwaniach gospodarczych i słabości finansowej. Oczekuje się, że najgłośniej wypowiadające się na temat konfliktu kraje (Iran, Syria) nie będą wspierać dalszej jego eskalacji, preferując pragmatyczne podejście w obliczu ograniczonych krajowych możliwości gospodarczych i wojskowych. W międzyczasie Ankara nie ukrywała, że preferuje korytarz handlowy ze Wschodu przez Irak i Turcję, a nie Izrael, a dalsze wsparcie dla tego celu, a także utrzymanie wpływu na kwestie regionalne, stanie się jeszcze bardziej prawdopodobne w obecnych okolicznościach. Egipt mógłby również odnotować wzrost inwestycji zagranicznych i dwustronnego finansowania, zwłaszcza ze strony USA i UE, co pozwoliłoby na zwiększenie wydatków rządowych – co ma kluczowe znaczenie dla zmniejszenia utraty siły nabywczej spowodowanej inflacją.

Wykres 1: 20 największych krajów pod względem wydatków wojskowych na mieszkańca w 2022 r., USD

20 największych krajów pod względem wydatków wojskowych na mieszkańca
Źródła: SIPRI, Allianz Research

Kraje G7 będą nadal wspierać zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie, ale konflikt może odciągnąć uwagę i wsparcie wojskowe od Ukrainy. UE i USA będą kontynuować prace nad stworzeniem skutecznych korytarzy humanitarnych na Bliskim Wschodzie. UE popiera zawieszenie broni i utworzenie dwóch państw. Podczas gdy kraje G7 nadal wspierają Ukrainę, może ona doświadczyć zmniejszenia pomocy , o ile Rosja nie dokona (kolejnej pełnoskalowej) inwazji lub nie doprowadzi do dalszej eskalacji konfliktu. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wyraził obawy, że konflikt na Bliskim Wschodzie może odwrócić uwagę od wojny na Ukrainie, a dane z wyszukiwarki Google potwierdzają przesunięcie uwagi (rysunek 2).

Rysunek 2: Wyszukiwania w Google

Wyszukiwania w Google
Źródła: Google, Allianz Research

Jak dotąd wpływ tego konfliktu na globalne ceny towarów i inflację pozostaje ograniczony, ponieważ początkowe warunki były już bardzo napięte. Zmienność związana z konfliktem miała ograniczony wpływ na koszty transportu i towarów, przy oczekiwanym wzroście (cen) o +5%. Korytarze handlowe pozostają otwarte i nie spodziewamy się żadnych blokad Kanału Sueskiego. Chociaż ceny ropy Brent wzrosły umiarkowanie natychmiast po wybuchu konfliktu o około 5 USD za baryłkę, powróciły one do 80 USD za baryłkę w dniu 08 listopada, poniżej poziomu sprzed 07 października (wykres 3). Wynikało to głównie z niższych oczekiwań dotyczących globalnego popytu. Mimo wsparcia dla Izraela, administracja USA przyjęła ostrożne podejście do rynków ropy naftowej, łagodząc nawet sankcje wobec wenezuelskiej ropy naftowej. Przywrócenie sankcji wobec Iranu jest mało prawdopodobne. W 2023 r. irańska produkcja ropy naftowej wzrosła o 600 000 baryłek dziennie do 3,14 mln baryłek dziennie (drugie co do wielkości źródło przyrostu podaży na świecie po USA). Ogólnie rzecz biorąc, nadal oczekujemy, że ceny ropy naftowej w 2024 r. wyniosą średnio 90 USD za baryłkę, co oznacza wzrost o +4 USD za baryłkę w porównaniu z ostatnią prognozą Allianz Trade, a różnica między Brent i WTI nieznacznie wzrośnie.

Wykres 3: Ceny ropy naftowej (USD)

Ceny ropy naftowej
Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Uwzględniając to Allianz Trade spodziewa się, że konflikt będzie miał niewielki efekt stagflacyjny na globalną gospodarkę, przy także niewielkim wpływie na rynki kapitałowe. W Allianz Trade obniżyliśmy prognozę wzrostu globalnego PKB w 2024 r. o -0,1pp do +2,3% i podnieśliśmy naszą prognozę inflacji o +0,1pp do 4,4%. W tym scenariuszu nie spodziewamy się żadnych istotnych zmian w stosunku do scenariusza sprzed konfliktu pod względem kombinacji polityki: umiarkowanej konsolidacji fiskalnej i braku obniżek stóp procentowych przed drugą połową 2024 roku. Jeśli chodzi o rynki kapitałowe, widzimy niewielkie zmiany w stosunku do Allianz Trade prognozy z września. Długoterminowe stopy procentowe mogą obniżyć się z obecnych poziomów do 3,9% w USA (obligacje 10 letnie) i 2,6% w Niemczech pod koniec 2024 r. w związku z trwającą, choć nieco wolniejszą, dezinflacją i stłumionym wzrostem. Przewidywać można, że indeksy akcji zarówno w USA, jak i w strefie euro przyniosą łączny zwrot w wysokości 9% w 2024 r., tylko nieco poniżej ich długoterminowej średniej.

Potencjał zawirowań finansowych na Bliskim Wschodzie pozostaje jednak wysoki. Izraelskie swapy ryzyka kredytowego (CDS) znacznie wzrosły od czasu ataku Hamasu (wykres 4), a szekel stracił ponad 5% w stosunku do dolara, zanim Bank Izraela zainterweniował, sprzedając rezerwy walutowe. Egipt już przed atakami Hamasu zmagał się z trudnymi warunkami gospodarczymi i jest w dużym stopniu uzależniony od wsparcia MFW, będąc drugim co do wielkości dłużnikiem po Argentynie. Jego bank centralny prawdopodobnie ponownie zdewaluuje walutę w nadchodzących miesiącach, a jego CDS są na bardzo wysokich poziomach – choć nie wzrosły jeszcze bardziej. W dniu 3 listopada agencja ratingowa Fitch obniżyła rating Egiptu w walucie obcej o jeden stopień do B-, powołując się na zagrożenia dla turystyki i stabilności społecznej z powodu konfliktu Hamas-Izrael, a także licznych krajowych problemów gospodarczych.

Wykres 4: Swapy ryzyka kredytowego Egiptu i Izraela

Swapy ryzyka kredytowego Egiptu i Izraela
Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Co może pójść nie tak? Poważny kryzys humanitarny i/lub incydent wojenny mogą doprowadzić do poważnej eskalacji i konfliktu regionalnego (scenariusz pesymistyczny, prawdopodobieństwo 20%), wywołując bezpośrednią interwencję Iranu i USA. Obejmowałoby to rozpoczęcie przez Hezbollah głębszych ataków na Izrael i pełną izraelską okupację Strefy Gazy. W tym scenariuszu wspierane przez Iran siły w Syrii rozpoczęłyby operacje ze Wzgórz Golan na terytorium Izraela, podczas gdy organizacje palestyńskie rozpoczęłyby walkę z izraelskimi żołnierzami na Zachodnim Brzegu. Stany Zjednoczone zapewniłyby wsparcie lotnicze na froncie syryjskim i libańskim, podczas gdy irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przyłączyłby się do walki z Izraelem poprzez „mierzone” uderzenia w cele wojskowe.

Jednak poza USA, które rozmieściłyby sprzęt wojskowy i systemy obronne, żaden inny kraj G7 nie podjąłby działań wojskowych. Rozbudowa obecności marynarki wojennej (USA) na Morzu Śródziemnym odciągnęłaby fundusze od Ukrainy, ale pomoc wojskowa dla Kijowa prawdopodobnie pozostanie na miejscu do wyborów prezydenckich w USA. Demonstracje i przemoc w świecie arabskim zwiększyłyby ryzyko, na jakie narażone są zagraniczne firmy. Ataki na kluczową infrastrukturę w regionie prawdopodobnie zakłóciłyby handel z Izraelem i Zachodem, zwiększając globalne koszty logistyczne o +4%.

W takim scenariuszu rząd jedności narodowej kierowany przez Netanjahu ponosiłby współodpowiedzialność za eskalację, a większa nieufność ze strony międzynarodowych sojuszników utrudniłaby jego zwycięstwo w przedterminowych wyborach. Od kwietnia 2019 r. do listopada 2022 r. w Izraelu odbyło się pięć wyborów powszechnych, a w przeszłości wybory odbywały się również w szczególnie napiętych okresach. Wzrost PKB w Izraelu prawdopodobnie stałby się ujemny, ponieważ zwiększona niestabilność wpływa na handel międzynarodowy i obniża przychody; Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą również odnotować ujemny wzrost ze względu na zmniejszony apetyt na inwestycje w regionie, co będzie miało wpływ na nieruchomości i usługi.

Eskalacja konfliktu może skłonić kraje OPEC+ do uzgodnienia drastycznego cięcia produkcji ropy, aby przypomnieć Zachodowi embargo na ropę z lat 1973-1974, które wyłączyło 7,5% światowej produkcji. Potencjalne cięcie o kolejne 10 mln baryłek (około 10% globalnego popytu, co odpowiada 36% produkcji ropy naftowej OPEC w październiku 2023 r.) miałoby duży wpływ na ceny w roku naznaczonym wyborami w wielu krajach, mimo że kraje zachodnie zmniejszyły swoją zależność i zdywersyfikowały źródła, a popyt jest niższy ze względu na spowolnienie gospodarcze przed konfliktem. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może spowodować powrót inflacji ze względu na rosnące koszty energii i transportu, a także potencjalny efekt gromadzenia zapasów ze względu na sezon zimowy.

Ceny ropy wzrosłyby również z powodu zwiększonej premii za ryzyko geopolityczne w związku z obawami o zakłócenie handlu w cieśninie Ormuz, która jest ważnym punktem na globalnym rynku ropy naftowej. Eskalacja napięć może spowodować, że Izrael zaatakuje irańską infrastrukturę naftową, wstrzymując transport ropy przez cieśninę Ormuz i pogarszając i tak już napięte perspektywy rynku ropy. W najgorszym scenariuszu ceny ropy mogą osiągnąć średnio 120 USD za baryłkę w 2024 r., z gwałtownym wzrostem do 170 USD za baryłkę i wyraźnym podziałem między cenami Brent i WTI, zgodnie z kosztami energii w USA i Europie.

W takim niekorzystnym scenariuszu gospodarka światowa weszłaby w techniczną recesję (+1,7% w 2024 r.), a globalne rynki kapitałowe ucierpiałyby w znacznym stopniu. Rosnące ceny ropy naftowej spowodowałyby wzrost globalnej inflacji do 5,2% w 2024 r. (wykres 5), zatrzymując wcześniej przewidywany trend dezinflacyjny. W rezultacie zachodnie banki centralne mogą nie być w stanie obniżyć stóp procentowych w 2024 r., jak wcześniej przewidywano. Przy utrzymaniu restrykcyjnej polityki pieniężnej i odbiciu oczekiwań inflacyjnych, rentowności długoterminowych obligacji skarbowych pozostałyby na poziomie około 4,5% w USA i 3% w Niemczech przez cały 2024 rok. Jednocześnie spowolnienie gospodarcze w gospodarkach zachodnich, zaostrzone przez rosnące koszty energii i utrzymującą się restrykcyjną politykę pieniężną sprawiłoby, że wsparcie fiskalne byłoby bardzo ograniczone. Spowodowałoby to pogorszenie koniunktury na rynkach ryzyka, a indeksy giełdowe prawdopodobnie spadłyby o -7% w USA i -9% w strefie euro, wraz z rozszerzeniem spreadów kredytowych.

Rysunek 5 – Wpływ różnych scenariuszy konfliktu na Bliskim Wschodzie na gospodarkę, politykę i rynek kapitałowyWpływ różnych scenariuszy konfliktu na Bliskim Wschodzie na gospodarkę, politykę i rynek kapitałowy

Przewoźnicy muszą liczyć się ze wzmożonymi kontrolami celnymi, głównie zabawek i elektroniki

  • Łańcuch logistyczny ozdób choinkowych i prezentów świątecznych jest skomplikowany i czasochłonny;
  • Towary sprowadzane są głównie z Azji, najczęściej drogą morską;
  • Organy celno-skarbowe mogą zażądać rewizji towaru, zwykle kontrolowane są towary podwyższonego ryzyka, takie jak: zabawki i sprzęt elektroniczny.

Łańcuch logistyczny, dzięki któremu dekoracje i prezenty świąteczne docierają do Polski na czas, jest nie tylko skomplikowany, ale musi też zostać zaplanowany z dużym wyprzedzeniem. Cały proces trwa mniej więcej 9-10  miesięcy.

Współczesny handel to system naczyń połączonych, zwłaszcza w obliczu globalizacji gospodarki. Jakiekolwiek zakłócenia łańcuchów dostaw, np. z powodu przerw w dostawie prądu czy kongestii w portach morskich mogą spowodować opóźnienia, na które firmy logistyczne nie mają wpływu. Dlatego przewoźnicy powinni tak planować zamówienia, by w razie nieprzewidywanych zdarzeń dysponować odpowiednim marginesem czasowym mówi Joanna Porath, właścicielka agencji celnej AC Porath.

Z Chin do Polski drogą morską

Jak więc wygląda łańcuch logistyczny ozdób choinkowych i prezentów świątecznych? Ich produkcja nadal odbywa się w zdecydowanej większości w krajach azjatyckich, głównie Chinach. Według danych, aż 60 proc. światowych zasobów dekoracji bożonarodzeniowych produkowanych jest w Państwie Środka. Słynie z tego miasto Yiwu w prowincji Zhejiang, nazywane „bożonarodzeniową wioską”, ale ozdoby można też zamawiać m.in. u producentów w Shenzhen, Quanzhou, Jinhua, Zhongshan, Dongguan.

Czas dostawy drogą morską z Chin do Polski trwa około 36 dni w relacji port-port. Może się on wydłużyć, jeśli wystąpią jakiekolwiek opóźnienia. Zdarza się, że terminal nie nadąża z obsługą ładunków, a statek stosuje politykę „cut and run”, czyli wyładowuje tylko towar importowy i nie zabiera tego przeznaczonego do eksportu bądź bierze tylko wysokopłatne ładunki. Do tego może mieć miejsce transshipment, czyli przeładunek w porcie pośrednim i kontener stoi na terminalu czekając na następny statek wymienia Joanna Porath.

Odprawa celna i rewizja towaru

Towar dociera do Polski w sierpniu lub na początku września. Gdy kontener przypłynie do portu trzeba zgłosić go do odprawy celnej. Procedura trwa zwykle 1-2 dni, ale urząd celny może zawsze zażądać rewizji towaru, co wydłuży czas odprawy.

– Najczęściej kontrola odbywa się wówczas, gdy towar pochodzący od chińskiego eksportera pierwszy raz przekracza granice UE lub importer pierwszy raz dokonuje zgłoszenia przewozowego na terenie Polski. System może też losowo wyznaczyć kontener lub towar do kontroli. Jakiego typu towary są najczęściej sprawdzane przez służby graniczne? Należą do nich przede wszystkim zabawki i sprzęt elektroniczny, co wiąże się z bezpieczeństwem ich używania – wyjaśnia Joanna Porath.

Po odprawie celnej spedytor może organizować odbiór kontenera i jedzie z nim do miejsca przeznaczenia. Punktem docelowym dostawy może być magazyn odbiorcy lub magazyn zbiorczo-rozdzielczy, z którego importer partiami zabiera towar według zapotrzebowania i dystrybuuje go na sklepowe półki lub do magazynu klienta. Towary muszą być we wrześniu lub na początku października w magazynach, by mogły trafić do sprzedaży w listopadzie, a najpóźniej na początku grudnia, gdy następuje szczyt zamówień ozdób choinkowych i świątecznych prezentów.

Pumpkin Spice Latte: jesienna ikona napędza wzrost Starbucksa

Pumpkin Spice Latte niezmiennie kojarzy się z jesienią. Pojawienie się tej smakowej kawy oznacza 20-procentowy wzrost liczby klientów i wyższe zyski Starbucksa. W tym roku, jesieniary pomogły podjeść zysk netto firmy aż o 40 proc. W Polsce za dyniowe latte trzeba zapłacić w tym roku około 22 zł, podczas gdy w USA, jest tylko nieznacznie droższe i kosztuje w przeliczeniu 26 zł.

Jesieniary kochają jesień, a co za tym idzie – kochają także Pumpkin Spice Latte w Starbucks. Ten legendarny już napój pojawia się w ofercie firmy na przełomie sierpnia i września. W tym roku, minęła 20. rocznica wprowadzenia go do oferty. Przez ten czas, obrósł całym zestawem skojarzeń (zwykle pozytywnych), a firmie przyniósł miliony dolarów zysku. Sam Starbucks jest nie tylko globalną siecią kawiarni, ale także notowaną na giełdzie korporacją. Kapitalizacja firmy wynosi obecnie 121 miliardów dolarów. Firma ma na świecie około 37 tys. kawiarni, a do roku 2030, ma być ich docelowo 55 tys. W Polsce, Strarbucks prowadzi 72 lokale pod swoja marką.

W tym roku, jesieniary bardzo pomogły firmie – gdy w ofercie pojawiło się Pumpkin Spice Latte, liczba klientów w USA automatycznie wzrosła o 20 proc. W trzecim kwartale tego roku, firma wypracowała zysk netto wynoszący 1,2 mld dolarów, co oznacza wzrost zysków o 40 proc. wobec analogicznego okresu rok wcześniej. Widać, że firmie udało się przyciągnąć do kawiarni więcej klientów, a do tego ich wydatki na latte i inne napoje, rosną – przychody kawiarni działających co najmniej rok, wzrosły o 8 proc. r/r. Wszystko to w czasach, gdy konsumenci w USA i w Europie ograniczają swoje wydatki.

Dotychczasowa odporność na recesję umożliwia firmie oferowanie droższych napojów kawowych, opartych o różnego rodzaju syropy lub dodatki, które zapewniają wyższy poziom marży. Ponad 40 proc. klientów w USA wraz z kawą kupuje także kanapki czy inne przekąski. Od 2 listopada, czyli od momentu publikacji wyników za trzeci kwartał, akcje spółki wzrosły już o ponad 17 proc. Akcje są notowane na poziomie 26-krotnych zysków, jakie analitycy prognozują dla spółki na najbliższy rok (według wskaźnika P/E) i jest to poziom niższy niż przed pandemią (29-krotny zysk na koniec 2019 roku).

Przewagą konkurencyjną Starbucksa jest bardzo szeroka możliwość personalizacji kupowanych kaw i napojów. Niektóre zamawiane przez klientów kombinacje są tak skomplikowane, że narzekają na nie pracownicy, a nawet związki zawodowe. Obecnie, w związkach zawodowych jest zrzeszonych 9 tys. pracowników firmy w USA. Obecnie walczą o podwyżki płac, wyrównujące wyższą w ostatnich latach inflację. Jak dotychczas, tylko pracownicy z ponad 5-letnim stażem wywalczyli sobie podwyżkę pensji o 5 proc. Dla porównania, ostatni strajk związku United Auto Workers zakończył się zapowiedzią podwyżek pensji w General Motors o 25 proc. w okresie 4,5 roku, czyli ponad 5 proc. na rok. Trudność w walce o podwyżki może też wynikać z faktu, że Starbucks planuje w ciągu najbliższych 3 lat planuje obniżyć swoje koszty o 3 mld dolarów łącznie.

Pumpkin Spice Latte w Polsce w tym roku kosztuje około 22 zł, czyli niewiele mniej niż w USA, gdzie trzeba za nią zapłacić około 26 zł (6,5 dolara). Najważniejszym elementem ceny pozostają koszty pracy. Ziarna kawy stanowią natomiast tylko ułamek ceny serwowanego ostatecznie napoju. Starbucks używa wyłącznie ziaren arabika, których cena od początku października wzrosła o 18 proc., co może zwiastować wyższą presję kosztową w czwartym kwartale. Delikatniejsza i trudniejsza w uprawie arabika dominuje na rynku kawy mielonej, podczas gdy robusta gra pierwsze skrzypce na rynku kawy rozpuszczalnej. Brazylia jest liderem w handlu kawą jako największy producent arabiki, odpowiadający za 40 proc. światowego eksportu. Największym producentem robusty jest natomiast Wietnam, z 16-procentowym udziałem w eksporcie.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Wojciech Pisz nowym dyrektorem w Panattoni

Panattoni, najaktywniejszy deweloper nieruchomości przemysłowych na świecie, wzmacnia struktury współpracy z inwestorami. Wojciech Pisz obejmie stanowisko Capital Markets Director. Dotychczas sfinalizował transakcje na kwotę ponad 10 mld euro.

Obiekty magazynowe to segment nieruchomości komercyjnych, który od lat utrzymuje się na pierwszej pozycji pod względem atrakcyjności dla inwestorów. Wolumen powierzchni przemysłowych od końca 2013 roku wzrósł ponad czterokrotnie w Polsce – z 7,5 mln do przeszło 32 mln m kw. na koniec 2023 roku. Za ponad 40 proc. powierzchni dostarczonej w kraju odpowiada Panattoni.

Deweloper współpracuje z wiodącymi funduszami zarówno w zakresie finansowania, negocjacji i strukturyzowania nowych inwestycji, jak i sprzedaży ukończonych nieruchomości. W tych aspektach wsparciem będzie nowy Capital Markets Director w Panattoni – Wojciech Pisz.

Marek Dobrzycki, Managing Director, Panattoni Europe
Marek Dobrzycki, Managing Director, Panattoni Europe

– „Wojciech będzie ściśle współpracował z naszym zespołem odpowiedzialnym za realizację nowych projektów deweloperskich w całej Polsce. Jego głównym zadaniem będzie utrzymanie i rozwijanie relacji z inwestorami. Wsparcie profesjonalisty z tak ogromnym doświadczeniem stanowi dla nas wielką wartość. Stworzenie tego stanowiska to kolejny krok w konsekwentnym rozwoju firmy.” – mówi Marek Dobrzycki, Managing Director w Panatoni.

Wojciech Pisz posiada ponad 20-letnie doświadczenie we wszystkich sektorach rynku nieruchomości w Europie Centralnej. W swojej karierze pomyślnie sfinalizował transakcje o wartości przekraczającej 10 mld euro. Zajmował najwyższe stanowiska w ramach wiodących firm na rynku nieruchomości: Atrium European Real Estate, CBRE, Cushman & Wakefield, a także pełnił funkcję Dyrektora ds. Inwestycji w Nieruchomości w Biurze Sektora Nieruchomości w TFI PZU SA. Ukończył studia na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na Wydziale Inżynierii Materiałowej i Mechaniki, a także studia podyplomowe MBA w ramach Szkoły Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– „Dołączenie do zespołu lidera rynku nieruchomości przemysłowych w Europie to dla mnie ekscytujące wyzwanie. W końcu rok po roku Panattoni odpowiedzialne jest za największe transakcje na krajowym rynku, m.in. finalizując niedawno sprzedaż kompleksu na Dolnym Śląsku o wartości 140 mln euro. Jestem przekonany, że moje doświadczenie przyczyni się do kolejnych rekordowych transakcji, a także pomoże sprawnie uruchamiać kolejne realizacje ze wsparciem nowych inwestorów. Polski rynek nieruchomości przemysłowych wciąż ma gigantyczny potencjał do rozwoju, a Panattoni jako lider będzie dalej wyznaczać kierunek i tworzyć platformy zarówno dla krajowego, jak i międzynarodowego biznesu” – podsumowuje Wojciech Pisz, który z początkiem 2024 roku obejmie stanowisko Capital Markets Director w Panattoni.

Efekt aktywnego roku. Nawiązanie współpracy z Wojciechem Piszem to także efekt kolejnego aktywnego roku Panattoni w zakresie współpracy z inwestorami. Deweloper w ostatnich miesiącach m.in. dokonał sprzedaży trzech w pełni skomercjalizowanych parków przemysłowych – w regionie śląskim, łódzkim oraz wielkopolskim – za łączną kwotę 100 mln euro. Ponadto w I połowie 2023 roku Panattoni odpowiadało za dwie z trzech największych transakcji na krajowym rynku nieruchomości przemysłowych. Sprzedaż Wrocław Campus o powierzchni 160 000 m kw. była największą w Polsce transakcją na rynku nieruchomości bez podziału na sektory, a także największą na rynku nieruchomości przemysłowych w całym regionie CEE.

GFT: Stabilny wzrost przychodów i marż

Wzrost powyżej średniego w Europie i powodzenie w działalności w Brazylii znacząco poprawiły marże w trzecim kwartale.

  • Stabilny wzrost przychodów o 10 procent w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2023 roku
  • Tempo rozwoju działalności w Europie przekracza średnią o 22 procent
  • Wzrost zapotrzebowania na AI po wprowadzeniu GFT AI.DA Marketplace
  • Rating EcoVadis zrównoważenia podniesiony z brązowego do srebrnego
  • Wytyczne Grupy dotyczące przychodów za 2023 rok zostały nieznacznie skorygowane do 800-810 milionów euro (poprzednio 810-820 milionów euro) oraz potwierdzono cele dla przychodów

Pomimo utrzymujących się trudnych warunków rynkowych, zajmująca się cyfryzacją grupa GFT Technologies SE (GFT) kontynuowała swój stabilny rozwój w trzecim kwartale 2023 roku: dla globalnej firmy przychód za pierwsze dziewięć miesięcy był o 10 procent wyższy w porównaniu z wartością z poprzedniego roku. Szczególnie duży postęp nastąpił w Europie, przy wzroście wynoszącym 22 procent, a działalność na największym rynku grupy, w Brazylii, również się stabilizuje. Dodatkowo skorygowany przychód przed odsetkami i opodatkowaniem (skorygowana EBIT) wzrósł o 7 procent; po korekcie ze względu na wpływy walutowe, GFT osiągnęło wzrost przychodów operacyjnych w wysokości 14 procent. Aby uwzględnić utrzymującą się niepewność rynkową oraz powiązaną obecną niechęć klientów do inwestowania, firma nieznacznie skorygowała swoje wytyczne dotyczące przychodów za bieżący rok finansowy. Cele dla przychodów grupy pozostają niezmienione.

Nasi klienci wiedzą, że skuteczna transformacja cyfrowa stanowi wymóg wstępny dla długoterminowego sukcesu. I wybrali nas na swoich partnerów w tej transformacji – mówi Marika Lulay, CEO GFT. – Z tej przyczyny byliśmy w stanie ponownie wyprzedzić rynek w trzecim kwartale bez pogarszania swoich marży. Chociaż obecna sytuacja geopolityczna tworzy większą niepewność, oczekujemy, że wzrost ten pozostanie stabilny. Do pozytywnych oznak należy fakt stabilizowania się działalności na naszym największym rynku, w Brazylii. Dostrzegamy również wzrastające globalne zapotrzebowanie na nasze rozwiązania AI, które zebraliśmy w formie GFT AI.DA Marketplace.

W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2023 roku Grupa GFT wygenerowała przychód w wysokości 594,61 mln EUR. W efekcie firma przekroczyła o 10 procent wartość z roku poprzedniego, wynoszącą 541,91 mln EUR. Chociaż przychody w sektorze Ubezpieczeń nieznacznie spadły (-1%), działalność w pozostałych sektorach pozostała na bardzo dodatnim poziomie. W sektorze Bankowym GFT osiągnęła wzrost o 12 procent, podczas gdy w sektorze Przemysł i Pozostałe przychody wzrosły nawet o 15 procent.

GFT przewiduje stabilny wzrost przychodów i zysków w 2023

GFT przewiduje stabilny wzrost przychodów i wyższe zyski w roku obrotowym 2023. Jednakże wyższe ryzyko geopolityczne oraz niepewność makroekonomiczna nadal będą przyczyniać się do występowania niepewności na rynku. Może to prowadzić do niechęci do inwestowania. Na tym tle grupa technologiczna nieznacznie obniżyła swoje wytyczne dla przychodów na 2023 rok. Wytyczne dla przychodów pozostają niezmienione.

W szczególności firma oczekuje przychodów w zakresie od 800 do 810 milionów euro (2022: 730 mln EUR; poprzednie wytyczne: 810-820 mln EUR). GFT potwierdziło swoje przewidywania co do wzrostu skorygowanej EBIT w wysokości 74 milionów euro do 76 milionów euro (2022: 67 mln EUR). Grupa w dalszym ciągu oczekuje przychodów przed opodatkowaniem (EBT) w zakresie od 68 do 70 milionów euro (2022: 66 mln EUR). Niniejsze wytyczne uwzględniają nabycie targens GmbH, stosownie do upływu czasu na dzień 1 kwietnia 2023.

Polski system emerytalny na 29. miejscu. Za Kazachstanem i Kolumbią

Z najnowszego raportu Mercer CFA Institute Global Pension Index 2023 wynika, że polski system emerytalny znalazł się na 29. miejscu wśród 47 różnych krajów, w których mieszka 64 proc. ludzi na świecie.  Od 2020 roku pozycja Polski sukcesywnie spada w tym rankingu. W  ubiegłym roku zajmowaliśmy 28. miejsce, dwa lata temu 27. miejsce, a w 2020 roku byliśmy na pozycji 25.
W tegorocznym rankingu wyprzedziła nas m.in. Kolumbia oraz Kazachstan.[1]

Polski system emerytalny dostał od ekspertów Mercera 57,6 pkt. i został przypisany do krajów z grupy „C”. Średnia dla wszystkich krajów biorących udział w zestawieniu wyniosła w tym roku 63,1 pkt. Warto podkreślić, że od kilku lat Polska notuje coraz gorsze pozycje w rankingu.

Na pierwszym miejscu (w tym roku) z liczbą 85 pkt. znalazł się system emerytalny Holandii, na kolejnych pozycjach znalazła się Islandnia (83,5 pkt) oraz Dania (81,3 pkt). Kraje europejskie takie jak Finlandia, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania, Szwajcaria, Irlandia, Belgia, Portugalia czy Niemcy uplasowały się w raporcie z oceną dobrą (B) lub oceną dobrą plus (B+). Systemy emerytalne Polski, Włoch, Francji, Hiszpanii, Austrii czy Chorwacji zyskały ocenę C.

Co jest do poprawki?

Warto przypomnieć, że Polska znajduje się w zestawieniu Mercer CFA Institute Global Pension Index od 2011 roku. Na końcową ocenę ma wpływ średnia ważona trzech składników: adekwatności (a więc oceny czy nasz system emerytalny stwarza warunki do godnego życia na emeryturze), wypłacalności (a więc oceny, czy system emerytalny będzie efektywnie i sprawnie funkcjonował w przyszłości oraz integralności (czyli oceny działań, które dany kraj wprowadził, by chronić uczestników danego systemu).

– Polski stystem emerytalny jest niedoskonały. Pomimo zaleceń i opinii ekspertów, które dotyczą wydłużania aktywności zawodowej w Polsce, wciąż promuje się jak najszybsze przejście na emeryturę, obniża się wiek emerytalny. To działanie kompletnie nielogiczne i nieracjonalne. Dodatkowo zaufanie do państwowego systemu emerytalnego zostało mocno nadszarpnięte. Zmiany demograficzne również nie pomagają. Liczba osób w wieku 65+ wciąż rośnie, a liczba urodzeń spada. Na dodatek osoby w wieku produkcyjnym, które mogłyby „zarabiać” na obecne i przyszłe emerytury często ograniczają wysokość odprowadzanych składek ZUS, bo są samozatrudnione lub pracują w ramach umów zlecenia lub o dzieło. Polscy seniorzy są zadłużeni, często nieświadomi swoich praw związanych z korzystaniem z różnych narzędzi finansowych, na dodatek nie mają zbyt wielu oszczędności – wylicza Robert Majkowski, Prezes Funduszu Hipotecznego DOM. – Trzeba przyznać, że w Polsce kuleje również planowanie związane z przyszłą emeryturą. Pomimo rosnącej popularności IKE, IKZE oraz wprowadzeniu Pracowniczych Planów Kapitałowych nadal wiele pozostaje do zrobienia. Mało kto odkłada pieniądze na starość, mało kto planuje jak będzie wyglądało jego życie na emeryturze. Mało kto proponuje seniorom długofalowe rozwiązania poprawiające sytuację finansową, a szczególnie niewiele działań podejmuje się w stosunku do osób, które są już w wieku emerytalnym lub w najbliższym czasie przejdą na emeryturę. Nadal pomija się w dyskusji o sytuacji finansowej seniorów zagadnienie hipoteki odwróconej i rent dożywotnich, które zyskują coraz większą popularność w innych krajach Europy – dodaje Robert Majkowski.

To emeryci muszą zadbać o siebie

Kwestie, które należy poprawić w Polsce – według twórców raportu Mercer CFA Institute Global Pension Index – to m.in. zwiększenie poziomu składek kapitałowych (by wartość aktywów emerytalnych w stosunku do PKB była wyższa), zwiększenie poziomu oszczędności w polskich gospodarstwach domowych, stymulacja aktywności zawodowej wśród osób starszych, zmiany w dostępnie do świadczeń emerytalnych (mowa m.in. o tym, by wiek emerytalny był równy dla kobiet i mężczyzn). Poprawa wyników powinna dotyczyć też dzietności, a więc sposobów, które będą zapobiegać spadającym  współczynnikom urodzeń.

David Knox, starszy partner w firmie Mercer, ale również główny autor wspomnianego powyżej raportu powiedział w wywiadzie, że „nie możemy już polegać wyłącznie na zabezpieczeniach społecznych ani emeryturach publicznych” Według niego „na całym świecie ludzie muszą zacząć dbać o swoją przyszłość”.[2]

– Zgadzam się z powyższym twierdzeniem. Od dawna podkreślam, że emerytura przyszłości będzie jak puzzle i to seniorzy, we własnym zakresie, będą musieli zadbać o to, by pieniądze wpływały do budżetu emerytalnego z różnych źródeł. Państwowy system emerytalny będzie tylko jednym z takich źródeł. Do pozostałych będzie można zaliczyć m.in. świadczenia kapitałowe, PPK, PPE, ale również IKE, IKZE, czy rentę dożywotnią z nieruchomości – podsumowuje Robert Majkowski z Funduszu Hipotecznego DOM.

[1] Tekst „Polski system emerytalny w ogonie Europy. Co trzeba poprawić?”, autor: Michał Kubicki, 20.10.2023. Źródło: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Polski-system-emerytalny-w-ogonie-Europy-Co-trzeba-poprawic-8632476.html?fbclid=IwAR0rsBemFTesreL7fjOmenVbp1cf8FQ-BaZWPIIw80C0HxAtSYo0xW1RKiw

[2] https://www.biznews.com/sarenewal/2023/10/17/south-africa-near-bottom-pensions-2023?utm_source=bankier.pl&utm_medium=content&utm_campaign=article

Rosną podatki zasilające budżet samorządów

Przez ostatnie cztery lata notujemy wzrost wysokości podatku dochodowego, który zasila budżety samorządów. Wpływy z PIT i CIT do samorządów jednak  nie pokrywają wzrostu inflacji.

Rosną podatki zasilające budżet samorządów

Do podatków, które zasilają budżet samorządów, należą między innymi PIT, czyli podatek, który płacą osoby fizyczne np. z tytułu umowy o pracę, czy też prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej oraz CIT, który obowiązuje jednostki organizacyjne np. spółkę z o.o., płacącą dochodowy podatek od osób prawnych.

Przez ostatnie 4 lata (2019-2022) wpływy z podatków dochodowych wzrosły z 67,9 mld złotych do 83,1 mld, czyli o około 22%. Szacowane jest, że w 2023 roku będzie to około 90 mld, a już w 2024 roku wpływ ten może wynosić nawet 100 mld złotych.

Wszystko jednak zależne jest od decyzji rządu, która dotyczyć ma wzrostu kwoty wolnej do wysokości 60 tysięcy. Jeżeli wysokość kwoty wolnej wzrośnie, wówczas w 2024 roku możemy zanotować spadek PIT o co najmniej 10 mld .

Prognozuje się, że wpływy z CIT w 2024 roku mogą wynieść nawet 26 mld złotych. Po części może to zrekompensować ewentualną obniżkę wpływów z PIT, jeżeli kwota wolna zostanie podwyższona. Jednak na pewno różnica ta nie zostanie pokryta w całości – mówi Główny Doradca Podatkowy inFakt Piotr Juszczyk

Wpływy z podatku dochodowego a rosnąca inflacja

Mimo, że wpływy z podatku dochodowego rokrocznie rosną, to nadal nie pokrywają wzrostu inflacji. Przez ostatnie 4 lata (2019-2022) skumulowana inflacja wyniosła 34%, natomiast wpływy z podatków wzrosły jedynie o około 22%. Zatem jest to różnica 12 punktów procentowych.

Co ważne, samorządy także są dotknięte wydatkami związanymi z inflacją. Dotyczą ich między innymi rosnące koszty energii i innych mediów. W konsekwencji wpływy z podatku dochodowego właściwie nie nadążają za inflacją.

Największe i najmniejsze wpływy z podatku dochodowego

Wpływy z podatków dochodowych to dla gmin istotne źródło przychodów. Szacuje się, że są to dochody na poziomie średnio 30-40% całego budżetu w miastach. PIT i CIT trafia do miast, gmin, powiatów ale również województw. W przypadku miast na prawach powiatu od lat niezmiennie największe wpływy z PIT notuje Warszawa, za nią plasuje się Kraków, a na ostatnim miejscu podium Wrocław. Z drugiej strony najniższe wpływy w Polsce ma Tarnobrzeg, kolejno Świnoujście i 3 miastem o najniższych wpływach z podatku dochodowego są Świętochłowice. W przypadku województw są to odpowiednio mazowieckie (najwyższe) oraz opolskie (najniższe). Co istotne w 2022 r. do wojewódzkiego budżetu w Opolu trafiło 67,4 mln, a do mazowieckiego 470,7 mln.

Na czele powiatów plasuje się poznański, a najniższe wpływy trafiają do powiatu sejnieńskiego. Natomiast w przypadku gmin najwyżej notuje się Piaseczno (w 2022 r. 236 mln), a najniżej gmina Przytuły (w 2022 r. – 3,4 mln).

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

Ropa naftowa najtańsza od lipca

Ropa naftowa ponownie zaskakuje. Wczorajsza przecena o blisko 5 proc. spowodowała, że notowania znalazły się najniżej od początku lipca tego roku. Od wrześniowego szczytu odmiana brent potaniała o blisko 20 proc. z kolei przecena w tym samym czasie amerykańskiej WTI osiągnęła poziom prawie 24 proc. To wszystko pokłosie obaw o globalny popyt oraz rosnących zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych.

Wczorajsza przecena na rynku ropy naftowej była znaczna, ale nie największa w tym roku. Pokonanie przez cenę dołków z minionego tygodnia spotęgowało wyprzedaż. Tym samym większość wzrostów z okresu wakacyjnego wyparowała. Obawy o eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie (chodziło głównie o zaangażowanie w wojnę innych krajów, które odgrywają znaczącą rolę po stronie podaży) nie trwały długo. Surowiec drożał jedynie przez niespełna 2 tygodnie od momentu wybuchu tej wojny. Teraz czynnik ten odgrywa marginalne znaczenie o uwaga ponownie została skupiona na globalnym popycie.

Jednym z czynników, który mógł wywołać taką reakcję była publikacja zapasów ropy w USA. Te wzrosły w ubiegłym tygodniu o 3,6 mln baryłek. Presję na spadki dołożyła informacja od EIA o rekordowym poziomie produkcji (13,2 mln baryłek dziennie) w Stanach Zjednoczonych. Dodatkowo wczoraj poznaliśmy wynik produkcji przemysłowej, która skurczyła się w październiku o 0,6 proc., czego głównym powodem był strajk pracowników United Auto Workers. To wydarzenie odcisnęło piętno na poziom produkcji pojazdów silnikowych. Można wnioskować, że wolniejsza produkcja oraz zwiększona podaż potwierdzają teorię spowolnienia popytu.

To oczywiście nie koniec przyczyn wczorajszych dynamicznych spadków. Sentyment na rynku ropy naftowej jest również kształtowany przez napływające dane z Chin. Wg Narodowego Biura Statystycznego przerób surowca w rafineriach Państwa Środka spadł w październiku o 2,8 proc. do równowartości 15,1 mln baryłek dziennie. To również dowód na to, że zapotrzebowanie ze strony Chin spada. Widać, że wpływ ponownego otwarcia gospodarki po pandemii na ropę pomału zanika. Do tego dochodzi sezonowy wpływ popytu, który zwykle spowalnia zimą.

OPEC obwinia spekulantów za ostatni spadek cen i dodaje, że negatywne nastroje są przesadzone. Kartel podaje jednocześnie, że chiński import surowca pozostaje na wysokim poziomie. Wzrost w październiku wyniósł 11,4 mln baryłek dziennie.

Teraz uwaga ponownie przeniesie się na Arabię Saudyjską i Rosję. Rynek zaczyna zadawać sobie pytania czy kraje te zdecydują się przedłużyć dobrowolne cięcie produkcji o 1 mln baryłek dziennie (które obowiązuje od lipca, do końca tego roku), czy może jednak wrócą do dawnych poziomów wydobycia. Zgodnie z prognozą Międzynarodowej Agencji Energetycznej rynek ropy naftowej byłby znacznie nadpodażowy w pierwszej połowie 2024 r. gdyby cięcie produkcji zostało wycofane na przełomie roku. Gdyby wspomniane kraje wróciły do wcześniejszych poziomów, wówczas cena ropy znalazłby się pod jeszcze większą presją. Jeśli Arabia Saudyjska utrzymałaby obecny poziom wydobycia, znacznie zmniejszyłoby to ryzyko nadpodaży, a tym samym pozwoliłoby cenie urosnąć. W drugiej połowie 2024 r. rynek „czarnego złota” prawdopodobnie wyraźnie się zacieśni ze względu na prognozy wzrostu globalnego popytu na ropę, co powinno umożliwić Arabii Saudyjskiej ponowne zwiększenie produkcji ropy w połowie roku bez ryzyka spadku cen. Z kolei wg doniesień amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, nie zanosi się w przyszłym roku na znaczący wzrost produkcji surowca w USA.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Fabrity Holding szacuje wyniki trzech kwartałów 2023 roku

Grupa Fabrity Holding (wcześniej K2 Holding) utrzymała wysoką dynamikę wzrostu przychodów operacyjnych i zanotowała solidne wyniki z powtarzalnej działalności biznesowej. Najważniejszym wydarzeniem była finalizacja sprzedaży dwóch spółek segmentu marketingowego, co umożliwia dystrybucję dodatkowych środków do akcjonariuszy.

Wstępne, szacunkowe dane finansowe za okres styczeń-wrzesień 2023 roku wskazują, że Grupa Fabrity Holding bez sprzedanego pod koniec września br. segmentu marketingowego odnotowała wzrost przychodów ze sprzedaży usług o 29% rdr, do 49,3 mln zł, a przychodów operacyjnych o 32% rdr, do 44,7 mln zł. Szacunkowo o 0,5 mln zł, do 5,9 mln zł wzrósł wyniki EBITDA, a zysk operacyjny zwiększył się o 0,7 mln zł, do 4,1 mln zł. Tak dobre wyniki zostały wypracowane pomimo tego, że w drugim kwartale kilka większych projektów segmentu software było w fazie przygotowania do wdrożenia, co w naturalny sposób przejściowo znacznie obniżało ich rentowność.

Za nami bardzo udany trzeci kwartał pomimo spowolnienia na szerokim rynku usług IT, co potwierdza nasze przewagi konkurencyjne i siłę organizacji. Zatrudniamy około 240 osób i wszyscy są zaangażowani w projekty, przez co nie ponosimy kosztów tzw. „ławki”, co jest w branży częstym zjawiskiem. Umiemy długoterminowo rosnąć w dwucyfrowym tempie i realizować bardzo ciekawe projekty dla dużych, stabilnych klientówwskazuje Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity Holding S.A.

Sprzedaż dwóch spółek segmentu marketingowego oznaczała wpływ gotówki do Fabrity Holding. Akcjonariusze mogą liczyć dzięki temu na dodatkowy transfer zysków. Zarząd przewiduje dystrybucję około 15 mln zł w formie dywidendy lub skupu akcji własnych, a o szczegółach zadecyduje Walne Zgromadzenie, które odbędzie się po zamknięciu obecnego roku finansowego.

Finalne wyniki trzech kwartałów 2023 roku wraz z bardziej szczegółowymi zestawieniami i komentarzami zostaną zawarte w raporcie okresowym, którego publikacja planowana jest na 23 listopada br.

Visa uruchamia nową globalną praktykę doradczą w zakresie AI

Visa (NYSE: V), jeden ze światowych liderów płatności cyfrowych, uruchamia globalną praktykę doradczą w dziedzinie AI. Nowa usługa oferowana przez Visa Consulting & Analytics (VCA), dział Visa zajmujący się doradztwem w zakresie rozwoju biznesu klientów, ma na celu dostarczanie analiz i rekomendacji, dzięki którym klienci wykorzystają w pełni potencjał sztucznej inteligencji, z uwzględnieniem generatywnej AI.

Od trzech dekad Visa jest pionierem w stosowaniu AI do udoskonalania swoich usług oraz zapewniania bezpiecznych i płynnych płatności. Tylko w ciągu ostatnich 10 lat Visa zainwestowała ponad 3 miliardy dolarów[1] w sztuczną inteligencję i infrastrukturę danych, zapewniając bezpieczniejszy i bardziej efektywny przepływ pieniędzy oraz aktywnie zapobiegając oszustwom. VCA wykorzystuje AI, by wspierać klientów w ich działaniach rynkowych – w ciągu ostatniego roku dział zrealizował wiele projektów doradczych związanych ze sztuczną inteligencją. Tak szeroko zakrojone działania bazujące na sztucznej inteligencji i danych, oparte na ponad 150 unikalnych modelach, przygotowały grunt pod uruchomienie wydzielonego pakietu usług doradczych. Pozwoli to znacząco wzmocnić i rozbudować ofertę Visa w zakresie dodatkowych usług świadczonych klientom przez organizację.

Sztuczna inteligencja nie tyle zmienia całe sektory gospodarki na świecie, co wręcz je rewolucjonizuje. Płatności są jednym z najbardziej dynamicznych miejsc, gdzie te zmiany się dokonują – powiedział Szymon Staśczak, dyrektor zarządzający działem konsultingu i analiz w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w Visa. – Visa wykorzystuje sztuczną inteligencję nie tylko, by poprawiać doświadczenia płatnicze. W projektach doradczych AI pomaga nam również wspierać naszych partnerów biznesowych w rozwoju i transformowaniu ich własnych usług w kontekście pozyskiwania, angażowania i utrzymania przez nich klientów czy zarządzania ryzykiem.

Nowa, wyspecjalizowana praktyka doradcza Visa działa w oparciu o globalną sieć VCA składającą się z ponad 1000 konsultantów, analityków danych i specjalistów ds. produktów w 75 biurach na sześciu kontynentach. To zespół ekspertów, który pomaga klientom zrozumieć ekosystem AI i potencjalną rolę, jaką może odegrać generatywna sztuczna inteligencja. VCA oferuje kompleksowy zakres usług obejmujący cały proces tworzenia rozwiązań AI u klientów – od wstępnej koncepcji i planowania, przez ocenę możliwości i analizę korzyści aż po projektowanie modeli i wsparcie we wdrożeniu. Wspólne podejście pomoże klientom opracować własne strategie odpowiedzialnego wykorzystania sztucznej inteligencji, a także skuteczniej używać AI do realizacji celów biznesowych takich jak ekspansja rynkowa, projektowanie produktów, pozyskiwanie klientów, zwiększanie ich zaangażowania i satysfakcji oraz walka z oszustwami.

[1] Visa, 30 Years of AI and Counting

Inflacja bazowa w październiku spadła do 8,0% r/r, ale presja cenowa może się utrzymać

Październikowy odczyt inflacji bazowej wyniósł 8,0% r/r, tym razem inflacja bazowa nie spadła tak dynamicznie jak szeroki wskaźnik CPI, który wyniósł w tym okresie 6,6% r/r. W ujęciu miesięcznym obserwujemy wzrost cen o 0,6%.

Wskaźnik nadal pozostaje daleko od celu NBP, jednakże wskaźniki bazowe do końca roku prawdopodobnie jeszcze trochę spadną. Biorąc jednak pod uwagę wzrost realnych wynagrodzeń czy silny rynek pracy, które mogą prowadzić do odbicia w konsumpcji a tym samym wzrostu gospodarczego, wydaje się, że presja cenowa może się utrzymywać, a inflacja bazowa nie będzie spadać tak dynamicznie. To zależy także od decyzji administracyjnych w kolejnym roku.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

PINK: Rzeczoznawcy nieruchomościowi potrzebują standardów ESG

Uwzględnienie kwestii ESG w wycenach nieruchomości komercyjnych staje się tematem tym bardziej palącym, że zarówno inwestorzy, jak i rzeczoznawcy muszą brać pod uwagę coraz więcej czynników wynikających, m.in. z Porozumienia Paryskiego, Europejskiego Zielonego Ładu, czy pakietu Fit for 55. Na rynku brakuje jednak standardów, które stanowiłyby istotne wsparcie we włączaniu aspektów ESG do wyceny nieruchomości. Mimo to inwestorzy już teraz premiują zrównoważone budynki, a kwestie ESG nabrały istotnego znaczenia i zaczynają być traktowane na równi z danymi komercyjnymi.

Wpływ ESG na praktykę wycen nieruchomości był tematem webinaru Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych i RICS. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele RICS, TEGOVA, ULI Poland, CBRE, Cushman & Wakefield, EPP, G City Europe i Padma Group. Uczestnicy zgodzili się, że na rynku, i nie dotyczy to tylko Polski, brakuje standardów, które pomogłyby rzeczoznawcom nawigować w zmieniającym się ekosystemie regulacyjno-prawnym i które wskazywałyby, w jaki sposób powinni oni uwzględniać aspekty ESG w wycenach nieruchomości.

Jednym z głównych wyzwań na rynku nieruchomości jest mnogość regulacji środowiskowych i tempo wprowadzania zmian. Dlatego rynek potrzebuje wytycznych, które będą łączyły przepisy unijne z lokalnymi regulacjami prawnymi, co jest tym ważniejsze, że znajdujemy się teraz na etapie transformacji, a proces zmian związanych ze zrównoważonym rozwojem będzie długotrwały. To rodzi potrzebę odpowiedniej edukacji i przygotowania standardów, które wskażą rzeczoznawcom, w jaki sposób kwantyfikować aspekty ESG w procesie wyceny, a inwestorom – jak powinni podejść do budowania i modernizowania swoich portfeli nieruchomości – komentuje Agnieszka Jachowicz, Członek Zarządu Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych.

Aktualnie ważnym wsparciem dla rynku są dokumenty i wytyczne opracowywane przez organizacje branżowe: „Red Book – A Risk Management Framework”, który przygotował RICS, „Praktyczne Standardy Wycen” TEGOVA oraz „Transitions Risk Management Guidelines”, przygotowany przez ULI Poland.

Na rynku dostępnych jest już wiele informacji i danych dotyczących „zielonych wskaźników budynków – ułatwieniem dla wszystkich zainteresowanych byłoby otwarte udostępnianie tych informacji uczestnikom rynku, w tym bankom i rzeczoznawcom, być może na wzór brytyjskiego tzw. Schematu komercyjnych kredytów zabezpieczonych, (ang. Commercial Secured Lending Framework) w opracowaniu których RICS odegrała wiodącą rolę – dodał Ben Elder FRICS, globalny dyrektor ds. wycen RICS.

ESG daje całkiem nowe spojrzenie na tradycyjny, dotychczasowy sposób przygotowania wycen. Rzeczoznawcy już teraz dużo miejsca poświęcają na przygotowanie opisów charakterystyki energetycznej i analizę zielonych certyfikatów, które istotnie wpływają na wartość nieruchomości. Pamiętajmy jednak, że wiele kwestii związanych ze zrównoważonym rozwojem wykracza poza obszar kompetencji rzeczoznawców, a sam rynek potrzebuje edukacji. Tym bardziej, że nie wszystkie działania ESG można już dziś odzwierciedlić w wycenie. Niemniej jednak ważne, aby firmy o nich informowały. To buduje dobre praktyki na rynku i przygotowuje nas do dalszych zmian – komentuje Marta Woźniak, Associate Director, CBRE.

Co ważne legislacja, która bezpośrednio wpływa na praktyki i strategie związane ze zrównoważonym rozwojem, nadal ewoluuje, a wiele regulacji jest wciąż w trakcie przygotowania.

Przykładem jest unijna dyrektywa EPBD, która będzie wprowadzała minimalne normy efektywności energetycznej i konieczność podwyższenia klasy energetycznej budynków. Nieruchomości komercyjne będą musiały osiągnąć klasę E do 2027 roku, a klasę D do 2030 roku. To bardzo niedaleki horyzont czasowy. Skutkować to może brakiem możliwości obrotu czy finansowania nieruchomości, które nie osiągną zakładanych poziomów. Innym istotnym tematem jest dekarbonizacja nieruchomości. Rynek nie tylko nie uznał jeszcze kosztów działań związanych z dekarbonizacją, ale też kosztów wynikających z opóźnienia i zaniechania takich procesów. To przyczynia się również do kreowania tzw. carbon bubble, czyli sztucznego utrzymania wartości nieruchomości na wyższym poziomie. Wciąż nie mamy wystarczających danych, aby ryzyko związane z dekarbonizacją w pełni odzwierciedlić w wycenie – mówi Ilona Otoka, Senior ESG Consultant, Cushman & Wakefield.

Temat ESG nie pozostaje też bez wpływu na banki i instytucje finansujące. Jak zauważył Bartosz Silczak, Menedżer Zespołu Analiz Ryzyka ESG w Banku Gospodarstwa Krajowego, podmioty te już teraz dostosowują do tych zmian swoje struktury, tworząc specjalne jednostki zajmujące się zrównoważonym rozwojem, które analizują, czy i jak inwestorzy z sektora real estate wpisują się w trajektorię zielonej transformacji.

Dla banków niezwykle użytecznym narzędziem jest taksonomia unijna określająca, które inwestycje można uznać za zrównoważone, a dalej wliczyć do wskaźnika zielonych aktywów. Instytucje finansujące już teraz premiują tych inwestorów, którzy wdrażają założenia ESG do swoich strategii, tak by strumień kapitału płynął do zrównoważonych, zielonych nieruchomości – podsumowuje Bartosz Silczak.

Wspaniale jest widzieć, jak wszyscy główni interesariusze, w tym dostawcy wycen nieruchomości, uczestnicy sektora finansowego, organy regulacyjne, a także organizacje technologiczne, akademickie i inne organizacje o podobnych poglądach współpracują. Ich głównym celem jest włączenie wymogów ESG do wycen i samego procesu wyceny. RICS ma zaszczyt przejąć przewodnictwo w niektórych z najważniejszych inicjatyw, w tym w opracowaniu „Listy danych ESG do wycen nieruchomości” – dodała Anna Orcsik, odpowiedzialna w RICS za partnerstwa strategiczne w Europie Środkowo-Wschodniej i Europie.

Wyzwania rynku pracy – czy migracja może uratować polską gospodarkę?

W obliczu narastającego deficytu pracowników na polskim rynku pracy konieczność aktywizacji migrantów staje się niezbędna dla zrównoważonego rozwoju gospodarczego.

Analiza trendów demograficznych prowadzona na podstawie danych GUS wskazuje, że już za 30 lat osoby powyżej 50. roku życia będą stanowiły połowę polskiego społeczeństwa. Jednocześnie około 90 procent osób osiągających wiek emerytalny decyduje się na porzucenie miejsca pracy. Regularnie rośnie także liczba osób pobierających emeryturę. Prognozy dla polskiego rynku pracy – a szerzej także dla krajowego systemu gospodarczego – są zatem co najmniej niepokojące. Naturalnym kierunkiem, w którym zmierza dziś rynek pracy musi być zatem aktywizacja zawodowa migrantów.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców zorganizował konferencję poświęconą temu kluczowemu zagadnieniu pod hasłem Wyzwania rynku pracy – czy migracja może uratować polską gospodarkę?

Podejmowanie tematu migracji jest dla nas dość oczywiste. Na konferencję zaproszeni zostali przedstawiciele świata biznesu, administracji i, co ważne, nauki. W dyskusjach o podobnej tematyce często pomija się sferę naukową – my staramy się ten trend odwracać. Z satysfakcją można odnotować, że spora część raportów czy artykułów poruszających tę i podobną problematykę powołuje się na opracowania wydane przez ZPP, co bardzo nas cieszy – podkreślił Dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji i Członek Zarządu ZPP Jakub Bińkowski w wystąpieniu otwierającym konferencję.

Aktywizacja migrantów wymaga kompleksowego podejścia, obejmującego dostęp do edukacji, szkoleń zawodowych oraz kreowania szans na rynku pracy. Stąd szczególnego znaczenia nabiera dziś konieczność nakreślenia ram właściwej polityki migracyjnej dla Polski, która będzie w stanie odpowiedzieć na wyzwania gospodarcze i demograficzne naszego kraju.

Polska polityka migracyjna musi uwzględniać uwarunkowania prawne czy integracje społeczne migrantów. Strategia ta musi zawierać perspektywy krótko i długookresowe realizować procesy takie jak upraszczanie przepisów. Ważnym elementem w tym wszystkim jest digitalizacja i automatyzacja procesów. Nie wyobrażam sobie tu działania w oparciu o procedury „papierowe” – powiedziała prof. dr hab. Gertruda Uścińska Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Ludność napływowa już dziś odgrywa znaczącą rolę w licznych sektorach, dlatego kształtowanie polityki w zakresie aktywizacji zarobkowej migrantów nie może odbywać się oderwaniu od żywych potrzeb biznesu.

Z perspektywy sektora, który reprezentuję, tj. przewozu osób taksówkami, sytuacja na rynku pracy robi się napięta. W Polsce może brakować nawet do 150 tys. kierowców zawodowych. Zapotrzebowanie na pracowników jest tak wysokie, że zdecydowana część dużych firm mogłaby znaleźć nowe miejsca pracy dla tysięcy nowych pracowników od zaraz. Pytanie musi brzmieć, nie „czy” lecz „jakie” działania należy podjąć, aby migrantów w Polsce dobrze zintegrować – wskazał Marcin Moczyróg – General Manager Central & Eastern Europe z Uber Poland.

Według ostatnich danych UNHCR (VI 2023 r.) w Niemczech zarejestrowanych było 1 076 680 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do tego kraju od początku wojny. Wyzwaniem dla Polski jest dziś zatem nie tylko przyciągnięcie, ale także zatrzymanie pracowników spoza granic kraju.

Legalna migracja to dla nas wielka szansa na wspólnym europejskim rynku pracy i usług. Obecnie polscy przedsiębiorcy legalnie zatrudniający obcokrajowców napotykają wiele przeszkód, aby świadczyć usługi w innych krajach wspólnoty. Cierpią na tym zarówno polskie przedsiębiorstwa, które nie mogą się rozwijać, jak i budżet państwa, który z racji tego nie może pobierać należnych składek i podatków – powiedział Andrzej Korkus, Prezes EWL.

Obecny na konferencji Dyrektor Forum Pracy ZPP, Jacek Podgórski, przedstawił stanowisko dotyczące aktywizacji migrantów jako potencjalnego rozwiązania dla bieżących problemów na rynku pracy.

Mimo zaabsorbowania przez krajowy rynek pracy znacznej liczby cudzoziemców, wciąż obserwujemy wiele problemów, w szczególności w kontekście legalizacji pracy. Dlatego jako ZPP zaprezentowaliśmy pakiet rozwiązań, które – w naszej opinii – pozwolą zmaksymalizować szanse rozwoju krajowego rynku pracy w oparciu między innymi o migrantów. Postulujemy choćby Likwidację tak zwanej „informacji starosty”, wykreowania większej liczby terminów względem uzyskania wizy krajowej w najważniejszych placówkach, ustalenia prawa do pracy w czasie oczekiwania na zezwolenie na pobyt i pracę, wzmocnienie roli pracodawcy w procesie uzyskania jednolitego zezwolenia na pobyt i pracę czy usprawnienie procesu wymiany informacji pomiędzy pracodawcą a urzędem – powiedział Jacek Podgórski.

W kontekście niekorzystnego krajobrazu demograficznego, aktywizacja migrantów staje się strategicznym narzędziem przeciwdziałania wyzwaniom związanym z brakiem rąk do pracy i utrzymaniem dynamiki wzrostu gospodarczego.

MLP Group: Stabilny wzrost przychodów i zysków w III kwartale 2023 roku

  • Przychody z działalności operacyjnej wyniosły 268,4 mln zł, +36% r./r. 58,7 mln euro (+40% vs 1-3Q 2022 roku)
  • EBITDA bez uwzględnienia aktualizacji wyceny: 136,1 mln zł (+34% vs 1-3Q 2022 roku), 29,7 mln euro (+38% vs 1-3Q 2022 roku);
  • Wartość nieruchomości inwestycyjnych: 4,6 mld zł (+4% vs 31 grudnia 2022 roku), 992,7 mln euro (+5% vs 31 grudnia 2022 roku);
  • Wartość aktywów netto (NAV): 2 509 mln zł (+0,5% vs 31 grudnia 2022 roku), 541,3 mln euro (+2% vs 31 grudnia 2022 roku);
  • NAV na akcję: 104,6 zł (+0,5% vs 31 grudnia 2022 roku), 22,6 euro (+2% vs 31 grudnia 2022 roku);
  • FFO: 73,2 mln zł (+15% vs 1-3Q 2022 roku), 16,0 mln euro (+18% vs 1-3Q 2022 roku);
  • Zysk netto: 26,3 mln zł (5,7 mln euro);
  • Umowy najmu podpisane w 2023 roku: ok. 175 tys. m kw.;
  • Certyfikaty BREEAM/DGNB: 85% całego portfela nieruchomości posiada certyfikaty na poziomie Very Good.

„Pomimo dość wymagającego otoczenia makroekonomicznego i wielu wyzwań geopolitycznych konsekwentnie realizujemy założenia rozwojowe oraz utrzymujemy bardzo dużą stabilność portfela naszych najemców. Zorientowanie na zwiększenie skali działania pozwala nam osiągać dobre wyniki zarówno na poziomie operacyjnym, jak i finansowym. Dzięki oddawaniu do użytkowania nowych projektów, systematycznie poprawiamy osiągane przychody z działalności oraz FFO (z ang. funds from operations).

Popyt na nowoczesne powierzchnie w dużym stopniu generowany jest przez klientów specjalizujących się w lekkiej produkcji. Tego typu najemcy zawierają umowy na dłuższy czas. Szczególnie widoczne to było przy zawieraniu nowych umów w tym roku, których średni okres znacznie przekracza 10 lat. Jednocześnie dynamicznie rozwija się logistyka ostatniej mili. Wraz z konserwatywnym podejściem do doboru najemców, bardzo mocno wzmacnia to naszą stabilność operacyjną. To wszystko doskonale wpisuje się w naszą strategię i przygotowywaną przez nas ofertę nowoczesnych powierzchni. Najchętniej wybierane przez najemców lokalizacje znajdują się bowiem na głównych rynkach magazynowych w Polsce i Niemczech, gdzie mamy ugruntowaną i silną pozycję z dalszym potencjałem do rozwoju” – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

MLP Group prowadzi działalność na rynku polskim, niemieckim, austriackim i rumuńskim. Grupa rozwija obecnie 23 parki logistyczne. Strategicznym celem pozostaje poszerzanie oferty magazynowej w ramach rozwoju budynków typu Big Box oraz projektów logistyki miejskiej. Od początku tego roku MLP Group podpisało umowy najmu łącznie na około 175 tys. m kw. Na koniec września br. Grupa dysponowała 1,07 mln m kw. gotowej powierzchni. Poziom pustostanów był na bardzo niskim poziomie 4%. W trakcie budowy i w przygotowaniu było kolejnych blisko 91 tys. m kw., a potencjał zabudowy na posiadanych gruntach przekracza 1,8 mln m kw. Średni czas zawartych umów najmu wynosi 7 lat, a wskaźnik retencji sięga 100%.

Utrzymujący się silny popyt na nowoczesne powierzchnie przy ograniczonej podaży nowych obiektów prowadzi jednocześnie do wzrostu czynszów. W III kwartale br. MLP Group odnotowało wzrost czynszów o 10,7% w ujęciu rok do roku.

MLP Group konsekwentnie inwestuje w rozwój nowych projektów w Polsce oraz na rynkach zagranicznych, w tym przede wszystkim w Niemczech. „Rynek niemiecki jest dla nas jednym z najważniejszych i strategicznych kierunków rozwoju. Sytuacja za naszą zachodnią granicą jest bardzo dobra, co potwierdza stabilny popyt na nową powierzchnię magazynową. Gospodarka tego kraju pozostaje odporna na ryzyka geopolityczne. Wkrótce rozpoczniemy realizację drugiego projektu w okolicach Berlina – MLP Spreenhagen oraz budowę pierwszego miejskiego projektu logistyczno-biznesowego na rynku austriackim MLP Business Park Vienna.  W przygotowaniu mamy wiele kolejnych przedsięwzięć, które zamierzamy uruchomić w najbliższych okresach, w tym m.in. na rynku niemieckim w Idstein i Gelsenkirchen, zakup kolejnych działek w Hesji i w regionie Nadrenii Północnej-Westfalii, a na rynku krajowym w Zgorzelcu, Poznaniu czy Łodzi” – podkreślił Radosław T. Krochta.

MLP Group utrzymuje dobrą pozycję płynnościową. Stabilność finansową wzmocnił w tym roku Aareal Bank, który udzielił finansowania w wysokości 63,5 mln EUR. Z sukcesem uplasowana została także emisja obligacji o wartości 29 mln EUR. MLP Group jest bardzo dobrze przygotowane na obecne wyzwania. 100% umów najmu jest indeksowana wskaźnikiem CPI dla EUR bez żadnego limitu (raz w roku w lutym). Wszystkie czynsze są denominowane w EUR lub są bezpośrednio wyrażone w tej walucie, co znacznie zmniejsza naszą ekspozycję na ryzyko walutowe.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Grupa Develia osiągnęła 124,7 mln zł zysku netto w trzech kwartałach 2023 r.

  • W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. przychody ze sprzedaży grupy Develia wyniosły 786,2 mln zł w porównaniu do 320,3 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli 145% więcej.
  • Zysk netto grupy wyniósł 124,7 mln zł wobec 49,5 mln zł zysku netto w pierwszych 9 miesiącach 2022 r., co oznacza wzrost o 147%.
  • W pierwszych dziewięciu miesiącach 2023 r. deweloper sprzedał 2059 lokali wobec 1225 w analogicznym okresie 2022 r., czyli o 68% więcej oraz przekazał 1298 lokali wobec 626 rok wcześniej, co oznacza wzrost o 107%.
  • Na koniec września Develia posiadała 746,3 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na koniec 2022 r.

– Miniony kwartał był bardzo dobry dla Develii. Zanotowaliśmy rekordową w historii sprzedaż – 875 mieszkań. Jednocześnie rosła liczba przekazań, co jest odzwierciedlone w istotnych wzrostach wyników finansowych. W tym roku IV kwartał jest dla nas szczególnie intensywny. Utrzymujemy wysoki poziom sprzedaży lokali, a jednocześnie planujemy przekazać klientom 1200-1300 mieszkań. Inwestujemy w stabilny wzrost spółki w przyszłości czego wyrazem są kolejne zakupy gruntów i stworzenie dodatkowego potencjału rozwoju poprzez partnerstwa, co będzie wpływać na dalszy wzrost grupy – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.

Działalność deweloperska

Develia sprzedała 2059 lokali w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2023 r. na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych w porównaniu do 1225 w analogicznym okresie ubiegłego roku, co oznacza wzrost o 68%. Grupa przekazała 1298 lokali, czyli 107% więcej w porównaniu do 626 lokali rok wcześniej. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. Develia wprowadziła do sprzedaży 1769 lokali w inwestycjach, których budowy zostały rozpoczęte.

W III kwartale 2023 r. spółka sprzedała 876 lokali, wobec 261 w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 236% więcej. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Aleje Praskie i Krakowska Vita w Warszawie, Orawska we Wrocławiu i Ceglana Park w Katowicach. W okresie lipiec – wrzesień tego roku Develia przekazała 632 lokale, głównie w inwestycjach Przy Mogilskiej i City Vibe w Krakowie, Aleje Praskie oraz Next Ursus w Warszawie.

Pod koniec października tego roku Develia zawarła list intencyjny z funduszami jednego z TFI oraz spółkami z Grupy Sameko w sprawie realizacji w formule JV wieloetapowej inwestycji mieszkaniowej w Gdyni o maksymalnej powierzchni użytkowej 90 tys. mkw. Za 75 mln zł Develia obejmie 50,01% akcji w spółce JV, która będzie realizować inwestycję. Wspólna Inwestycja będzie realizowana pod warunkiem uzyskania zgody Prezesa UOKiK, pozytywnego wyniku badania due diligence oraz uzyskania wymaganych zgód korporacyjnych.

W lipcu 2023 r. Develia nabyła 100% udziałów polskich spółek zależnych od Nexity, francuskiej firmy deweloperskiej. Na dzień zakupu Nexity posiadała w Polsce ok. 1400 lokali na różnych etapach budowy oraz bank ziemi na poziomie ok. 2100 lokali. Ponadto Nexity zawarło umowy przedwstępne nabycia gruntów umożliwiających realizację kolejnych ok. 2300 mieszkań. Po przejęciu spółek Nexity bank gruntów Develii wynosi ok. 10 tys. lokali.

Zgodnie ze zaktualizowanymi we wrześniu tego roku celami na 2023 r. Develia dąży do sprzedaży 2500-2600 lokali i przekazania 2500-2600 mieszkań. Celem Develii jest także wprowadzenie do oferty i rozpoczęcie budowy 2700-2900 lokali.

Działalność komercyjna

Po kwietniowej finalizacji sprzedaży za 69,3 mln EUR biurowca Wola Retro w Warszawie Develia  kontynuuje negocjacje dotyczące sprzedaży Arkad Wrocławskich. Celem spółki jest podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży tego budynku do końca grudnia 2023 r., a umowy przyrzeczonej do 29 stycznia 2025 r. Szacunkowo działalność operacyjna centrum handlowego zostanie zakończona w pierwszej połowie 2024 r.

Wyniki finansowe

Dane finansowe (tys. zł) 1-3Q2023 1-3Q2022 Zmiana
Przychody 786 160 320 297 145,45%
Zysk brutto ze sprzedaży 237 903 83 730 184,13%
Zysk brutto ze sprzedaży segment deweloperski 224 124 63 061 255,41%
Zysk brutto ze sprzedaży segment komercyjny 11 965 20 531 -41,72%
EBITDA 141 790 75 623 87,50%
EBITDA bez przeszacowań nieruchomości 155 907 33 278 368,50%
Zysk netto 124 730 49 548 151,74%
Skorygowany zysk netto* 133 558 28 820 363,42%
ROE 9,0% 4,0% +5,0 pp

(*) – skorygowany zysk netto, liczony według wzoru: skorygowany zysk netto = zysk netto – zysk/(strata) z nieruchomości inwestycyjnych – przychody/koszty finansowe z tytułu wycen zobowiązań finansowych w EUR – podatek odroczony utworzony od korygowanych pozycji

Przychody grupy za I-III kwartał 2023 r. wyniosły 786,2 mln zł wobec 320,3 mln zł rok wcześniej. Zysk netto grupy wyniósł 124,7 mln zł wobec 49,5 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Zysk brutto ze sprzedaży z działalności deweloperskiej za pierwsze dziewięć miesięcy 2023 r. wyniósł 224,1 mln zł przy przychodach 759,3 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży z usług najmu wyniósł 12,0 mln zł przy przychodach 25,1 mln zł.

– Dzięki bardzo dobrej sytuacji finansowej mamy komfortową pozycję rynkową, która umożliwia dalszy wzrost skali działalności. Posiadamy odpowiednie zasoby, aby angażować się w projekty wieloetapowe i jesteśmy też gotowi na wykorzystywanie pojawiających się okazji rynkowych – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii.

Na koniec września 2023 r. Develia posiadała 746,3 mln zł gotówki i krótkoterminowych aktywów finansowych wobec 481,6 mln zł na 31 grudnia 2022 r. Na koniec III kwartału 2023 r. zobowiązania finansowe wyniosły 927,2 mln zł w porównaniu z 679,9 mln zł na koniec 2022 r.

Ropa naftowa tanieje, ale na stacjach paliw w Polsce ceny rosną

Ropa naftowa na świecie potaniała przez 30 dni aż o 9%, ale na polskich stacjach paliwa drożeją, bo ceny wracają do powyborczej, rynkowej normalności.

Ceny ropy brent znalazły się na poziomach w okolicy 82 USD za baryłkę. Minimum z 30 dni to 79 USD, a maksimum to 91 USD. W ciągu roku światowe ceny obniżyły się o blisko 10%, co ma znaczenie dla efektów zwalczania inflacji przez banki centralne.

– Przed miesiącem duże były wątpliwości dotyczące światowego popytu, OPEC w swym ostatnim raporcie oceniał, że popyt będzie większy, a za spadek cen oskarżał spekulantów – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Do końca roku pozostało niewiele, a więc oddala się scenariusz, że w grudniu ceny wzrosną do 100 USD.

Bazowy scenariusz jest obecnie taki, że ceny z końcem 2023 r. będą bardzo bliskie tych z roku poprzedniego. To oznaczałoby, ze przed nami odbicie cen do 85-90 USD za baryłkę.

– To przy tych poziomach powinno dojść do konsolidacji, a jeśli tak się nie stanie, to przed nami trend spadkowy i po styczniowym szczycie ropa osłabnie – wyjaśnia ekspert XTB. – Byłby to efekt tego, że popyt ograniczony przez banki centralne poprzez podwyżki stóp procentowych nie będzie rósł tak szybko, jak podaż. W połowie 2024 r. cena ropy brent może spaść do 70 USD/baryłka.

Na polskich stacjach paliw sytuacja jest szczególnie ciekawa, bo za nami już wybory parlamentarne. Mieliśmy wcześniej taką sytuację, wywołaną przez PKN Orlen, że ceny światowe spadały, a na polskich stacjach paliw ceny rosły. W dniach poprzedzających wybory Orlen bardzo obniżył ceny, choć sytuacja na światowych rynkach zmierzała w przeciwnym kierunku. Po 15 października światowe ceny spadły z 91 USD do 80 USD (dane z 8 listopada), a Orlen wprowadzał podwyżki.

– Biorąc pod uwagę światowe ceny poziomy 6,50-6,60 zł za litr benzyny Pb95 powinny być utrzymane – ocenia M.Stajniak z XTB. – Sufit powinniśmy zobaczyć przy cenie 6,70 zł, natomiast możemy na ten moment wykluczyć ceny sięgające 7 zł, a cena paliwa nie będzie dodawać nam do inflacji, ponieważ będzie bardzo bliska tej sprzed roku.

Włochy na skraju “śmieciowego” ratingu

Ostatnie dni mogłyby wskazywać, że na rynku panuje spokój. Jednak to tylko pozory, bowiem możliwe, że czeka nas wstrząs. Wszystko za sprawą aktualizacji ratingu kredytowego kraju należącego do grupy G7. Czy mamy się czego obawiać?

Decyzja w piątek

Aktualizacja ratingu kredytowego Włoch ma mieć miejsce w piątek. Warto wspomnieć o tym, że agencja Moody’s zdecydowała się na zmianę perspektywy ratingu na ujemny ze stabilnego dla Włoch w sierpniu zeszłego roku. Co jest ważniejsze, poziom ratingu kredytowego Włoch znajduje się na krawędzi poziomu inwestycyjnego i „śmieciowego”, czyli Baa3. W tym momencie nie wydaje się, aby scenariusz obniżenia ratingu był scenariuszem bazowym – tego nie wycenia w zasadzie rynek. Spread rentowności wynosi w tym momencie 170 punktów bazowych, choć jeszcze niedawno spread ten wynosił blisko 200 pb. Co więcej, spread ten znajduje się znacznie niżej niż podczas obniżenia samej perspektywy ratingu kredytowego w wakacje w 2022 roku, kiedy rządy we Włoszech przejmowała „kontrowersyjna” Giorgia Meloni.Aktualizacja ratingu kredytowego Włoch

Spread rentowności jest daleki od szczytów z zeszłego roku, kiedy rządy przejęła Meloni. Co więcej, spread jest odległy od poziomów z kryzysu rynku długu w strefie euro, który miał miejsce w latach 2011-2013. Rynek nie wydaje się być aż tak przejęty ewentualnymi konsekwencjami. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Powtórka z 2011 roku?

Komentatorzy wskazują na to, że obniżenie ratingu przez agencję Moody’s dla Włoch mogłoby doprowadzić do podobnej sytuacji jak w 2010 roku, kiedy to agencja S&P zdecydowała się na obniżenie ratingu kredytowego do poziomu śmieciowego dla Grecji, co było początkiem kryzysu rynku długu w strefie euro. Co więcej, średni czas na zmianę perspektywy lub ratingu od poprzedniej decyzji zwykle wynosi 1 rok. Nie jest wykluczone, że agencja Moody’s może zdecydować się na podniesienie perspektywy ratingu do stabilnego, co mogłoby obniżyć spread i doprowadzić do kolejnej pozytywnej fali na włoskim rynku akcji.

Agencja Moody’s wskazała ponad rok temu, że problemem Włoch są strukturalne reformy oraz sytuacja na rynku energii. Meloni wskazuje jednak, że w obu tych kwestiach Włochy osiągnęły poprawę. Oczywiście najnowsze prognozy MFW wskazują na to, że Włochy dłużej będą wychodzić z nadmiernego zadłużenia – do 2028 roku poziom długu do PKB ma cały czas wynosić powyżej 140%, choć jednocześnie ma się umiarkowanie kurczyć. Warto również wspomnieć, że takie kraje jak Francja, Wielka Brytania czy również Japonia mają poziom długu do PKB wyraźnie powyżej 100%, a mimo to poziom ratingu kredytowego jest znacznie wyższy.

Co więcej, trzeba pamiętać, że agencja Moody’s ma najniższy poziom ratingu kredytowego wśród wielkiej trójki firm ratingowych. Obniżenie ratingu przez Moody’s niekoniecznie może oznaczać próbę sprzedaży włoskiego długu przez fundusze, które w swojej polityce mają zapisane inwestycje jedynie w dług o kategorii inwestycyjnej. Dodatkowo EBC przedstawił w zeszłym roku narzędzie, które miałoby przeciwdziałać nadmiernemu wzrostowi spreadów. Do tej pory takie narzędzie nie było używane. Warto wspomnieć o tym, że Włochy wcale nie zbankrutują od razu, kiedy dojdzie do obniżki ratingu, ani nie wyjdą ze strefy euro czy z Unii Europejskiej. Wobec tego raczej nikt nie spodziewa się, że do takiej sytuacji mogłoby dojść.

Oprócz tego warto wspomnieć o tym, że oczywiście byłaby to sytuacja historyczna, tak jak obniżenie ratingu w USA, ale jednocześnie wpływ mógłby być ograniczony, patrząc również na narzędzia zabezpieczające. W przypadku cięcia ratingu ruchy na początku z pewnością byłby gwałtowne. Czy jest jednak szansa na ruch w drugą stronę i co na to rynki finansowe?

Rajd włoskich akcji

Indeks FTSE MIB zyskał w tym roku niemal 25%, więcej niż niemiecki DAX czy amerykański S&P 500. Z drugiej strony indeks Blue-Chipów zawiera największe spółki finansowe, które skorzystały na wysokich stopach procentowych. Patrząc na mniejsze akcje, tam nie obserwujemy takiej euforii, co dawałoby szanse na dostosowanie się mniejszych spółek, przede wszystkim finansowych. Sam Goldman Sachs estymuje, że wzrost spreadu o 10 pb może doprowadzić do 2% wyprzedaży banków. Przy mocnych wzrostach dużych banków jak UniCredit, w przypadku dalszego spadku spreadu rentowności warto zainteresować się mniejszymi spółkami działającymi w sektorze finansowym.Aktualizacja ratingu kredytowego Włoch 2

FTSE MIB ma za sobą bardzo mocny wzrost w tym roku, choć z perspektywy długoterminowej akcje te są tańsze niż cały zbiór akcji globalnych. Z drugiej strony mamy również raczej słabe zachowanie mniejszych spółek. Czy będą one w stanie dostosować się do dużego indeksu FTSE MIB, jeśli sytuacja we Włoszech ulegnie poprawie? Źródło: Bloomberg Finance LP, XT

Autor: Michał Stajniak, CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Ryzyka gospodarcze dominują wśród obaw liderów biznesu z państw grupy G20

Ryzyka gospodarcze i społeczne, takie jak spowolnienie gospodarcze, inflacja i erozja spójności społecznej będą stanowić najważniejsze zagrożenia w państwach grupy G20 w perspektywie najbliższych dwóch lat – wynika z najnowszych danych Światowego Forum Ekonomicznego.

W badaniu Executive Opinion Survey zebrano opinie ponad 11.000 liderów biznesu z ponad 110 krajów w okresie od kwietnia do sierpnia 2023 roku. Tegoroczna publikacja podkreśla, że jeszcze przed wybuchem obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie, dostrzegano wzajemne powiązania zagrożeń gospodarczych i społecznych, które były traktowane jako poważne wyzwania w krajach G20 w kontekście eskalacji globalnych napięć politycznych i utrzymującej się inflacji w wielu czołowych gospodarkach świata.

Według raportu, spowolnienie gospodarcze było najczęściej wymienianym ryzykiem przez liderów biznesu z krajów G20 (z wyjątkiem Rosji i Chin) i znalazło się na pierwszym miejscu wśród 13 największych zagrożeń. Inflacja, niedobory siły roboczej i/lub talentów, niedobory dostaw energii oraz erozja spójności społecznej i well-being również zaliczono do grupy kluczowych ryzyk.

Po roku rekordowych temperatur i niebezpiecznych zdarzeń pogodowych, państwa grupy G20 przygotowują się do szczytu klimatycznego (COP28) w Dubaju. W tegorocznym badaniu zagrożenia środowiskowe zostały jednak przyćmione przez inne obawy. Ryzyka środowiskowe, takie jak ekstremalne zjawiska pogodowe i niepowodzenia w adaptacji do zmian klimatycznych zostały wskazane zaledwie osiem razy w rankingu TOP5 zagrożeń. Ryzyka technologiczne, w tym zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją, pojawiły się tylko trzy razy w pierwszej piątce najważniejszych ryzyk.

W szerszym ujęciu, wyniki badania wskazują na podobieństwo obaw wśród gospodarek rozwiniętych i rynków wschodzących. “Spowolnienie gospodarcze” zostało uznane za największe ryzyko we wszystkich regionach, podczas gdy “ekstremalne zjawiska pogodowe” stanowią jedyne ryzyko środowiskowe, które znalazło się w pierwszej dziesiątce zagrożeń we wszystkich grupach krajów.

„Zagrożenia gospodarcze i społeczne pozostają głównymi obawami wśród liderów biznesu grupy państw G20. Niemniej, warto pamiętać, że pomijając ryzyko technologiczne, zwiększamy podatność organizacji na coraz bardziej wyrafinowane zagrożenia cybernetyczne i związane ze sztuczną inteligencją, które mogą mieć istotny wpływ na ich rozwój i społeczności, w których prowadzą działalność” – podsumowuje wyniki raportu Carolina Klint, Chief Commercial Officer, Europe, Marsh McLennan.

„Ryzyka krótkoterminowe, jak te związane z gospodarką i rynkiem pracy, dominują dziś w globalnej agendzie. Ważne jest, aby firmy odpowiednio reagowały na te wyzwania, zachowując zrównoważoną perspektywę na ryzyka krótko- i długoterminowe. Organizacje są często przekonane, że mają niewielką kontrolę nad egzystencjalnymi zagrożeniami, takimi jak zmiany klimatu. Powinny one natomiast poszukiwać sposobów na ich złagodzenie, przy jednoczesnym zmaganiu się z aktualnymi ryzykami” – dodaje Peter Giger, Group Chief Risk Officer, Zurich Insurance Group.

Badanie Executive Opinion Survey jest realizowane przez Centrum Nowej Gospodarki i Społeczeństwa należącego do Światowego Forum Ekonomicznego. Marsh McLennan i Zurich Insurance Group są partnerami Centrum oraz serii raportów Global Risks Report.