Ponad 6,5 tys. firm w Polsce ogłosiło niewypłacalność w 2025 roku. Najgorzej w usługach i budownictwie

Miniony rok 2025 był dla naszej gospodarki czasem pełnym sprzeczności. Z jednej strony Polska doświadczyła jednego z najszybszych wzrostów PKB w całej Unii Europejskiej, z drugiej jednak polskie firmy zmagały się z licznymi problemami. W rezultacie, jak podaje w swoim raporcie firma Coface, aż 6 566 z nich ogłosiło niewypłacalność. To liczba aż o 17,8% wyższa niż w roku 2024. Jakie czynniki spowodowały, że pomimo dobrej koniunktury gospodarczej, obserwowaliśmy tak dynamiczny wzrost niewypłacalności?

Większość trudności, na które polska gospodarka natrafiła w 2025 roku miało charakter zewnętrzny. Rok rozpoczął się od eskalacji wojen handlowych wysokie cła oraz przedłużająca się niepewność co do ostatecznego kształtu polityki celnej nadal mocno oddziałują na nasz eksport. Zmagania o charakterze celnym mają także inne, mniej bezpośrednie, konsekwencje. Chińscy eksporterzy, którzy napotkali wysokie cła na rynku amerykańskim, przekierowali znaczną część swojej nadprodukcji do krajów Unii Europejskiej, wywierając tym samym silną presję konkurencyjną na europejskich producentów. Nie bez znaczenia nadal pozostaje stagnacja w Niemczech, kraj ten bowiem jest największym partnerem handlowym Polski. Warto dodać, że na wysoką liczbę niewypłacalnych firm wpłynęła także większa świadomość przedsiębiorców, którzy coraz częściej wybierają postępowanie restrukturyzacyjne zamiast upadłościowego.

Gospodarka dwóch prędkości

Rok 2025 potwierdził, że Polska funkcjonuje jako gospodarka dwóch prędkości: z jednej strony byliśmy świadkami znacznego wzrostu PKB, który Coface oszacował na 3,6%, a z drugiej pogarszającej się kondycji finansowej wielu przedsiębiorstw. Z czego wynika ta rozbieżność?

Mimo niekorzystnych uwarunkowań zewnętrznych Polska pozostała najszybciej rosnącą dużą gospodarką w Unii Europejskiej i awansowała do grona 20 największych gospodarek świata. Ta odporność była możliwa dzięki stosunkowo dużemu rynkowi wewnętrznemu oraz silnie zdywersyfikowanej strukturze geograficznej i towarowej polskiego eksportu mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Niestety ogólna poprawa koniunktury nie była w stanie zrównoważyć narastających trudności, jeśli chodzi o koszty, z którymi zmagały się polskie przedsiębiorstwa. Dynamika wynagrodzeń, choć wyraźnie wyhamowała w ciągu roku, nadal przewyższała wzrost produktywności w gospodarce. W konsekwencji wyniki finansowe i przeciętna rentowność sprzedaży firm pozostały poniżej poziomów z lat 2022-2023 dodaje ekspert.

Niewypłacalność w branżach

Sektory, które najbardziej ucierpiały w ciągu 2025 roku to usługi i budownictwo. Pierwszy z nich ma największy udział w ogólnej liczbie przypadków niewypłacalności (1859 przedsiębiorstw, czyli 28% całej liczby niewypłacalności). Drugi nadal notuje jedną z najwyższych dynamik r/r (1155 przedsiębiorstw, 18% całej liczby niewypłacalności).

Z pewnością na sektory produkcyjne negatywny wpływ wywarły wydarzenia na rynkach światowych, w tym osłabienie koniunktury w strefie euro, napływ towarów importowanych głównie z Azji czy turbulencje w handlu zagranicznym wywołane wojnami celnymi zainicjowanymi przez USA mówi Paweł Tobis, Wizeprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzka Coface. Z drugiej strony należy odnotować rolę wysokiej bazy kosztowej – efekt zmian wynagrodzeń oraz wzrostu kosztów stałych, co w dużej mierze przyczynia się do kłopotów przedsiębiorców z takich sektorów jak handel i usługi wyjaśnia ekspert.

Co czeka polskie firmy w 2026 roku?

Eksperci z firmy Coface wskazują, że liczbę niewypłacalności w nadchodzących miesiącach będzie w dużej mierze kształtował rosnący udział restrukturyzacji w postępowaniach niewypłacalnościowych. Oznacza to, że w 2026 roku liczba przedsiębiorstw z problemami z płynnością wzrośnie prawdopodobnie do ok. 7 500 przypadków. Jednak, dzięki sprzyjającemu otoczeniu makroekonomicznemu, dynamika tego wzrostu powinna wyraźnie wyhamować w porównaniu z latami 2023-2025.

A co z kondycją polskiej gospodarki?

 – W 2026 roku możemy liczyć na relatywnie wysoką dynamikę wzrostu gospodarczego. Według naszych prognoz tempo wzrostu PKB przyśpieszy do 3,8%. Głównym motorem wzrostu będą prawdopodobnie inwestycje, natomiast dodatkowe wsparcie dla naszej gospodarki powinno przyjść tym razem zza granicy. Wydatki fiskalne w Niemczech powinny stopniowo ożywiać tamtejszą gospodarkę i jednocześnie pobudzić popyt dla polskich eksporterów przewiduje dr Mateusz Dadej. – Kluczowe pytanie na 2026 rok brzmi: czy pozostaniemy przy gospodarce dwóch prędkości. Ostatni rok pokazał, że zależność między dynamiką wzrostu PKB a kondycją finansową przedsiębiorstw nie jest już tak prosta i bezpośrednia jak kiedyś. Istnieje jednak kilka czynników, które pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć na poprawę sytuacji firm – zwłaszcza po stronie kosztów. Dynamika wynagrodzeń powinna dalej wyraźnie spowalniać i zbliżać się do wzrostu produktywności. Obecnie utrzymuje się również korzystny trend spadkowy cen surowców energetycznych, a koszt finansowania zewnętrznego jest wyraźnie niższy niż w 2025 roku – podsumowuje ekspert.

Teksas uruchamia własny system oparty na złocie. Czy to początek nowej architektury finansowej?

Rynek złota nie tylko pozostaje blisko rekordowych poziomów, ale coraz wyraźniej wychodzi poza tradycyjne ramy inwestycyjne. W czasie, gdy ceny kruszcu utrzymują się w pobliżu historycznych maksimów, stan Teksas uruchomił własny system sprzedaży złota i srebra, emitując oficjalne monety oraz złote banknoty i oferując ich przechowywanie w państwowym depozycie. Ten bezprecedensowy ruch, w połączeniu z silnym popytem inwestorów i banków centralnych, pokazuje, że złoto ponownie zaczyna odgrywać rolę nie tylko aktywa inwestycyjnego, ale także elementu infrastruktury finansowej.

Od ubiegłego tygodnia kurs królewskiego kruszcu utrzymuje się w okolicach 5000 dolarów za uncję, pozwalając inwestorom “odpocząć” zarówno od spektakularnych wzrostów, jak i dynamicznych spadków. Jak podkreśla Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, to etap naturalny w silnym trendzie wzrostowym.

– Mamy do czynienia z klasycznym momentem oddechu rynku. Po dwóch latach dynamicznych wzrostów konsolidacja jest czymś zdrowym. Fundamenty się nie zmieniły. Złoto nadal pozostaje beneficjentem napięć geopolitycznych, zakupów banków centralnych i oczekiwań na luzowanie polityki pieniężnej – mówi ekspert.

Prognozy z „szóstką z przodu”

To, co jeszcze niedawno brzmiało jak odważna teza, dziś zaczyna być powtarzającym się scenariuszem. BNP Paribas zakłada 6000 dolarów za uncję złota do końca roku. JP Morgan mówi o 6300 USD. Wells Fargo, UBS, CIBC, Deutsche Bank czy Societe Generale również wskazują na poziom 6000 USD jako realny punkt odniesienia.

– Prognozy powyżej 6000 dolarów nie wynikają z euforii, tylko z rachunku makroekonomicznego. Jeśli banki centralne utrzymają zakupy, a Fed rozpocznie cykl obniżek stóp, przy jednoczesnym utrzymaniu napięć geopolitycznych, złoto naturalnie będzie przesuwać się wyżej. W tym scenariuszu 6000 dolarów przestaje być ekstremum, a staje się logiczną konsekwencją trendu – komentuje Michał Tekliński.

Rynek terminowy, według wycen kontraktów CME FedWatch, nadal zakłada co najmniej dwie obniżki stóp procentowych w 2026 roku. Pierwszy ruch możliwy jest w czerwcu, choć mocne dane z amerykańskiego rynku pracy mogą te oczekiwania przesunąć w czasie. W ostatnim raporcie Departamentu Pracy przybyło 130 tys. miejsc pracy przy oczekiwaniach rzędu 70 tys., a stopa bezrobocia spadła do 4,3%. To sygnał, że Fed nie musi się spieszyć.

Jednym z najmocniejszych fundamentów pozostaje konsekwentna polityka banków centralnych. Ludowy Bank Chin zwiększa rezerwy złota już piętnasty miesiąc z rzędu. Na koniec ostatniego okresu raportowego posiadał 74,19 mln uncji, czyli około 2307 ton. Wartość tych rezerw wzrosła do 369,6 mld USD.

– To nie jest przypadkowa dywersyfikacja, lecz długofalowa strategia ograniczania zależności od dolara. Skala i regularność zakupów pokazują, że złoto wróciło do rdzenia globalnej architektury finansowej. Państwa traktują je jako zabezpieczenie przed ryzykiem systemowym. To zmienia charakter rynku – zauważa Michał Tekliński.

Teksas buduje “złotą” alternatywę dla systemu finansowego

Na tle rosnącego zainteresowania złotem szczególną uwagę przyciąga decyzja władz stanu Teksas, który uruchomił oficjalny program produkcji, przechowywania i sprzedaży złota oraz srebra bezpośrednio obywatelom. Projekt obejmuje uruchomienie pierwszego w swoim rodzaju rządowego sklepu internetowego w domenie .gov, za pośrednictwem którego mieszkańcy mogą nabywać metale szlachetne sygnowane marką stanową.

Program obejmuje emisję monet Texas Lone Star 2026 – jednouncjowych monet złotych i srebrnych – oraz tzw. Texas Gold Bills, czyli cienkich, trwałych banknotów zawierających weryfikowalne warstwy 24-karatowego złota. Co istotne, nie są to wyłącznie produkty kolekcjonerskie. Całość została zintegrowana z Texas Bullion Depository – jedynym w USA depozytem kruszców administrowanym i kontrolowanym bezpośrednio przez władze stanowe.

Jak powiedział Josh Phair, prezes Scottsdale Mint:

„Wprowadzając na rynek własne monety i złote banknoty za pośrednictwem oficjalnej witryny internetowej, stan tworzy fizyczną alternatywę dla tradycyjnych systemów finansowych”.

Dotychczas stany takie jak Wyoming czy Utah uznawały złoto i srebro za prawny środek płatniczy, jednak Teksas poszedł krok dalej, budując pełną infrastrukturę dystrybucji i przechowywania. W praktyce oznacza to powstanie modelu „Sovereign Distributor”, czyli systemu, w którym jednostka administracyjna oferuje obywatelom bezpośredni dostęp do fizycznych aktywów poza komercyjną bankowością.

– To symbolicznie bardzo ważny moment – komentuje Michał Tekliński. – Jeżeli jeden z największych stanów USA buduje własny kanał dystrybucji złota, to znaczy, że dyskusja o roli metali szlachetnych wychodzi poza inwestorów i wchodzi na poziom instytucjonalny. To już nie jest tylko hedging portfela. To jest pytanie o architekturę systemu finansowego.

Królewski kruszec jako aktywo systemowe

W kontekście rosnących prognoz cen złota oraz systematycznych zakupów banków centralnych taki ruch wpisuje się w szerszy trend powrotu do aktywów materialnych i ograniczania zależności od klasycznych mechanizmów finansowych. Na tle dynamicznych ruchów cenowych jedno pozostaje niezmienne: złoto umacnia swoją pozycję jako aktywo strategiczne.

– W obecnym otoczeniu złoto nie jest już jedynie zabezpieczeniem przed inflacją. Jest polisą na niestabilność systemową. Rynek stoi dziś w punkcie równowagi między techniczną konsolidacją a możliwością kolejnego impulsu wzrostowego. Jeśli wsparcie fundamentalne utrzyma się, a Fed rozpocznie cykl luzowania, poziomy z „szóstką z przodu” mogą przestać być prognozą, a stać się nową rzeczywistością – podsumowuje Michał Tekliński.

Co dalej z kursem bitcoina? Czy 68 950 USD to już dno, czy przystanek przed dalszą przeceną?

Bitcoin pozostaje w fazie wyczekiwania i po czwartej z rzędu tygodniowej stracie nie potrafi zbudować wyraźnego trendu. W poniedziałkowy poranek główna kryptowaluta oscyluje w okolicach 68 950 USD, a ether utrzymuje się blisko 1 988 USD, co podkreśla ostrożny charakter handlu po silnej wyprzedaży z października. Tłem dla tej niepewności jest skala wcześniejszego spadku. Bitcoin pozostaje ponad 40% poniżej październikowego szczytu w okolicach 127 tys. USD, a łączna kapitalizacja rynku krypto miała od tamtego okresu stopnieć o niemal 2 bln USD.

Spadki miały dodatkowo przyspieszyć po wyprzedaży 10 października, kiedy w wyniku likwidacji lewarowanych pozycji z rynku „zniknęły” miliardy dolarów zakładów na wzrosty. Od tego czasu sentyment osłabiają także odpływy kapitału ze spotowych ETF-ów na Bitcoina w USA, które sięgnęły ponad 8,4 mld USD – a to dla wielu uczestników rynku jest czytelnym barometrem popytu instytucjonalnego.

W tej sytuacji rośnie dyskusja, czy kurs „znalazł dno”, czy też rynek potrzebuje jeszcze jednego etapu oczyszczenia. O kierunku mogą przesądzić dwa elementy: narracja wokół trzymania krypto w skarbcach firm oraz przepływy do i z ETF-ów, bo to one w ostatnich miesiącach najszybciej przekładały się na presję kupna lub sprzedaży. Z punktu widzenia analizy technicznej kluczowy staje się rejon 200-tygodniowej średniej kroczącej w okolicach 58,2 tys. USD – dopóki bitcoin utrzymuje się powyżej tej strefy, możliwy jest scenariusz odbicia w stronę 73–75 tys. USD, gdzie wypada istotny obszar oporu. Najbliższe tygodnie sprowadzą się więc do odpowiedzi na dwa pytania: czy odpływy z ETF-ów wyhamują (lub odwrócą się w napływy) oraz czy ewentualne podejścia pod 71–75 tys. USD tym razem zakończą się wybiciem, a nie kolejnym szybkim zgaśnięciem ruchu.

Spółka za 1 euro w całej UE? PE toruje drogę do nowej formy prawnej dla biznesu

0

Jedna spółka o kapitale założycielskim nawet 1 euro, działająca na tych samych zasadach w każdym z państw członkowskich Unii Europejskiej. Dyrektywa w tej sprawie ma być opracowana przez Komisję Europejską do końca marca.

Nowa europejska forma prawna ma znacząco uprościć prowadzenie działalności gospodarczej w Unii Europejskiej. Spółka S.EU byłaby automatycznie uznawana we wszystkich państwach członkowskich, a jej rejestracja odbywałaby się w pełni cyfrowo i nie dłużej niż w ciągu 48 godzin. Minimalny kapitał zakładowy wynosiłby symboliczne 1 euro, a odpowiedzialność właścicieli za zobowiązania spółki byłaby ograniczona do wysokości wniesionych wkładów.

Istotnym ułatwieniem dla przedsiębiorców miałaby być także możliwość przeniesienia siedziby spółki do innego kraju UE bez konieczności jej likwidacji. To rozwiązanie, na które od lat zwracają uwagę przedstawiciele firm prowadzący działalność transgraniczną, wskazując na bariery administracyjne i koszty związane z relokacją biznesu.

Aby kwalifikować się do rejestracji jako S.EU. krajowa spółka powinna spełniać określone kryteria m.in. musi być podmiotem posiadającym zdolność prawną, która jest wiążąca w dniu rejestracji, musi posiadać formę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, nie może być spółką giełdową, siedziba statutowa musi znajdować się w jednym z państw członkowskich.

Parlament Europejski planuje położyć duży nacisk na cyfrowy wymiar nowej formy prawnej. Przewidziany został portal cyfrowy na poziomie UE, który stanowiłby jednolity punkt dostępu dla rejestrów przedsiębiorstw czy rejestracji. To rozwiązanie miałoby uzupełniać już istniejący system BRIS (z ang. Business Registers Interconnection System – system integracji rejestrów przedsiębiorców). Portal miałby oferować wielojęzyczny interfejs i umożliwiać elektroniczne składanie dokumentów przez cały cykl życia spółki.

Rezolucja zakłada również utworzenie europejskiego portfela biznesowego, który miałby zapewnić cyfrową identyfikację i uwierzytelnianie, zarządzanie podstawowymi dokumentami spółki oraz ułatwić operacje transgraniczne. Całość dopełniałby unijny identyfikator przedsiębiorstwa, który miałby usprawnić rejestrację, zwiększyć przejrzystość i pomóc w walce z oszustwami oraz praniem pieniędzy.

To może być przełomowy moment dla europejskiego biznesu. Po raz pierwszy przedsiębiorcy będą mogli założyć firmę na uniwersalnych zasadach obowiązujących w całej Unii Europejskiej i to w ciągu zaledwie dwóch dni. S.EU to nie tylko uproszczenie – to realna szansa dla tysięcy start-upów i MŚP, które dotychczas nie mogły pozwolić sobie na kosztowną ekspansję transgraniczną. Wreszcie będziemy mieli szansę konkurować na równych zasadach z amerykańskimi czy azjatyckimi ekosystemami innowacji.” – tłumaczy Mikołaj Ślusarek, ekspert TMF Group.

W rezolucji zwrócono uwagę na zabezpieczenia w zakresie prawa pracy przy nowej formie prowadzenia działalności gospodarczej. S.EU, jeśli zostanie wprowadzona, nie powinna naruszać przepisów prawa pracy i prawa socjalnego UE oraz państw członkowskich.

Spółki te będą podlegać tym samym unijnym i krajowym przepisom dotyczącym niewypłacalności. Rezolucja zakłada również ochronę prawa związków zawodowych do negocjowania układów zbiorowych i zakazuje tworzenia S.EU firmom, które naruszyły przepisy dotyczące oszustw podatkowych lub uchylają się od obowiązku m.in. uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne.

Wspomina się także o możliwości wprowadzenia przez państwa członkowskie wspólnego instrumentu finansowego, podobnego do akcji, który pozwalałby inwestować w spółki bez przejmowania nad nimi kontroli. Takie rozwiązanie mogłoby ułatwić pozyskiwanie kapitału.

Rezolucja przewiduje ponadto alternatywny mechanizm rozstrzygania sporów oraz możliwość utworzenia w sądach krajowych specjalnych zespołów ds. sporów między przedsiębiorstwami. Postępowania przed takimi zespołami mogłyby być prowadzone w języku angielskim, pod warunkiem zgody zainteresowanych stron.

Chłodziarki i suszarki laboratoryjne jako niezbędne wyposażenie profesjonalnego laboratorium

Precyzja, stabilność i bezpieczeństwo to fundamenty nowoczesnych badań laboratoryjnych, możliwe dzięki specjalistycznej aparaturze. Ten artykuł kompleksowo omawia profesjonalny sprzęt laboratoryjny – od zaawansowanych chłodziarek po suszarki – analizując ich kluczowe zastosowania i innowacyjne funkcje. Poznaj różnice w konwekcji, istotne parametry wyboru, wymogi GLP/GMP oraz zasady konserwacji, gwarantujące niezawodność wyników i ochronę personelu.

Dlaczego profesjonalna chłodziarka laboratoryjna jest lepsza od sprzętu AGD?

Profesjonalne chłodziarki laboratoryjne gwarantują najwyższą stabilność termiczną. W przeciwieństwie do modeli domowych, wahania temperatury nie przekraczają tu zazwyczaj jednego stopnia, co skutecznie chroni wrażliwe materiały przed zniszczeniem. Nad precyzją chłodzenia czuwa nowoczesny mikroprocesor, który na bieżąco monitoruje parametry pracy całego systemu. Dodatkowo posiadają:

  • zaawansowane systemy alarmowe informujące o zaniku napięcia,

  • wymuszony obieg powietrza eliminujący cieplejsze strefy,

  • bezpieczna funkcja automatycznego odszraniania zawartości,

  • grube warstwy izolacyjne zapewniające wysoką energooszczędność,

  • ekologiczne czynniki chłodnicze o wysokiej wydajności.

Specjalistyczne warianty dedykowane do przechowywania krwi oraz szczepionek rygorystycznie przestrzegają norm medycznych. Szeroki wybór gabarytów, obejmujący zarówno modele podblatowe, jak i pojemne szafy chłodnicze, pozwala na optymalne zagospodarowanie każdej przestrzeni badawczej przy zachowaniu maksymalnej trwałości przechowywanych preparatów.

Jakie są rodzaje suszarek laboratoryjnych i ich kluczowe zastosowania?

Profesjonalne suszarki laboratoryjne to, obok zaawansowanych systemów chłodniczych, fundament wyposażenia każdego nowoczesnego ośrodka badawczego. Urządzenia te są niezbędne do precyzyjnego usuwania wilgoci, osuszania próbek oraz sterylizacji materiałów laboratoryjnych. Szerokie spektrum dostępnych technologii pozwala na idealne dopasowanie sprzętu do konkretnych procesów:

  • modele standardowe do codziennych prac badawczych,

  • warianty próżniowe chroniące substancje wrażliwe na ciepło,

  • zaawansowane liofilizatory do delikatnych tkanek roślinnych,

  • systemy depyrogenacji zapewniające idealną jałowość naczyń,

  • wagosuszarki do błyskawicznego pomiaru wilgotności materiałów,

  • piece laboratoryjne do wyżarzania w ekstremalnych temperaturach.

W farmacji kluczową rolę odgrywają systemy rozpyłowe, natomiast w procesach wysokotemperaturowych niezastąpione są piece pracujące w osłonie gazów obojętnych. Wybór odpowiedniego sprzętu zależy od specyfiki Twoich projektów – od przygotowania szkła po zaawansowaną produkcję leków. Precyzyjne sterowanie parametrami gwarantuje powtarzalność wyników i maksymalne bezpieczeństwo pracy. Pełną ofertę specjalistycznych urządzeń można sprawdzić na stronie: https://danlab.pl/sklep/urzadzenia-grzewcze/suszarki-laboratoryjne/.

Czym różni się konwekcja wymuszona od naturalnej w urządzeniach laboratoryjnych?

Główna różnica między systemami grzewczymi w urządzeniach laboratoryjnych tkwi w mechanizmie przepływu powietrza. W modelach z obiegiem wymuszonym za ruch mas odpowiadają wentylatory lub turbiny, które gwarantują idealnie jednorodny rozkład temperatury. Taka konstrukcja sprawia, że po otwarciu drzwiczek parametry cieplne błyskawicznie wracają do normy, co jest kluczowe przy pracy z dużą liczbą próbek. Z kolei konwekcja naturalna bazuje na grawitacyjnej zmianie gęstości powietrza, co eliminuje potrzebę stosowania mechanicznych nawiewów. To rozwiązanie oferuje szereg korzyści dla specyficznych procesów badawczych:

  • wykorzystanie grawitacyjnej zmiany gęstości powietrza,

  • brak konieczności stosowania mechanicznych nawiewów,

  • bezpieczna praca z lekkimi proszkami,

  • skuteczna minimalizacja kontaminacji krzyżowej,

  • zastosowanie specjalistycznych kominków wentylacyjnych.

Wybór konkretnego rozwiązania, najczęściej suszarki lub inkubatora, musi być podyktowany specyfiką badanych materiałów oraz indywidualnymi wymaganiami projektu. Precyzyjne dopasowanie sprzętu pozwala zachować najwyższe standardy precyzji termicznej oraz bezpieczeństwa w laboratorium.

Na jakie parametry techniczne zwrócić uwagę przy wyborze aparatury termostatycznej?

Wybór odpowiedniego inkubatora wymaga skupienia na stabilności termicznej oraz szerokim zakresie temperatur. Komora wykonana ze stali nierdzewnej skutecznie chroni próbki dzięki wysokiej odporności na korozję. W urządzeniach chłodzących kluczowym elementem jest wydajna sprężarka, natomiast specyficzne badania mogą wymagać dodatkowej funkcji podciśnienia. Nowoczesna aparatura laboratoryjna wspiera precyzyjną optymalizację parametrów i bezpieczeństwo pracy poprzez następujące rozwiązania:

  • precyzyjne regulatory PID sterujące parametrami,

  • intuicyjne ekrany LCD ułatwiające obsługę,

  • standardy GLP dla rzetelnej rejestracji wyników,

  • porty komunikacyjne USB i LAN,

  • łączność Wi-Fi do zdalnego nadzoru,

  • zaawansowane czujniki wilgotności,

  • wysoce skuteczne filtry HEPA w modelach CO2.

Takie zaplecze technologiczne pozwala nie tylko płynnie śledzić przebieg badań, ale przede wszystkim daje pewność, że materiał badawczy pozostaje w nienaruszonym stanie, a wszystkie dane są poprawnie archiwizowane.

Jakie funkcje sterowania i monitoringu wspierają standardy GLP?

Zapewnienie pełnej zgodności z rygorystycznymi normami GLP, GMP oraz ISO stanowi fundament pracy nowoczesnego laboratorium. Inteligentne funkcje aparatury badawczej niemal całkowicie eliminują ryzyko pomyłek ludzkich, znacząco upraszczając przygotowania do audytów i codzienną kontrolę jakości. Kluczowe rozwiązania wspierające bezpieczeństwo i precyzję pomiarów obejmują:

  • automatyczny zapis parametrów bezpośrednio w pamięci wewnętrznej,

  • precyzyjne rejestratory temperatury spełniające wymogi normy DIN 12880,

  • szczegółowy log zdarzeń rejestrujący każdy detal pracy, jak czas otwarcia drzwi,

  • zaawansowane rampy czasowe dedykowane dla procesów wieloetapowych,

  • moduły powiadomień GSM informujące o wszelkich nieprawidłowościach,

  • archiwizację danych w pełni zgodną z wytycznymi CDC.

Bieżąca analiza zebranych informacji pozwala na stałe monitorowanie stabilności warunków środowiskowych. Takie podejście sprawia, że nadzór nad laboratorium staje się nie tylko wyjątkowo precyzyjny, ale przede wszystkim w pełni zautomatyzowany i bezpieczny.

Kiedy należy stosować urządzenia w wykonaniu przeciwwybuchowym?

Praca z substancjami łatwopalnymi, takimi jak rozpuszczalniki czy próbki emitujące opary, wymaga zastosowania specjalistycznej aparatury przeciwwybuchowej (EX). W przypadku suszarek laboratoryjnych kluczową rolę odgrywa norma EN 1539, która narzuca rygorystyczne standardy bezpieczeństwa dla urządzeń pracujących w strefach zagrożenia. Bezpieczeństwo tych maszyn wynika z ich przemyślanej konstrukcji, która gwarantuje:

  • brak wewnętrznych źródeł zapłonu,

  • zaawansowane systemy zapobiegające przegrzaniu,

  • specjalistyczne panele dekompresyjne,

  • certyfikaty odporności na agresywną chemię,

  • skuteczną redukcję ryzyka wybuchu.

Takie zabezpieczenia są nieodzowne podczas analiz HPLC czy badań ścieków, gdzie operuje się na lotnych i niebezpiecznych reagentach. Choć ochrona mienia firmy jest istotna, nadrzędnym celem pozostaje zawsze zdrowie personelu. W profesjonalnym laboratorium to właśnie bezpieczeństwo ludzi jest absolutnym priorytetem, zapewnianym przez certyfikowany sprzęt najwyższej klasy.

Jak przebiega konserwacja i walidacja sprzętu laboratoryjnego?

Systematyczna dbałość o stan techniczny urządzeń to fundament bezpieczeństwa i czystości procesów badawczych. W farmacji kluczowe są standardy chroniące materiał biologiczny i zapewniające najwyższą rzetelność danych. Profesjonalny serwis obejmuje:

  • kwalifikację instalacyjną IQ potwierdzającą poprawność montażu,

  • kwalifikację operacyjną OQ weryfikującą parametry pracy,

  • kwalifikację procesową PQ gwarantującą stabilność sprzętu,

  • precyzyjne wzorcowanie czujników pomiarowych,

  • regularną wymianę filtrów i uszczelek.

Dzięki temu badania kliniczne dostarczają wiarygodnych wyników. Wsparcie techniczne chroni cenne zasoby przed degradacją i buduje solidną podstawę dla rozwoju projektów naukowych.

L4 wystawiane wstecz – cichy zabójca efektywności w polskich firmach

Zwolnienia lekarskie wystawiane wstecz – najczęściej do 3 dni przed wizytą – stają się dla firm cichym źródłem chaosu operacyjnego. Pracownik może nie pojawić się w pracy w piątek, a formalna informacja o przyczynie nieobecności trafia do pracodawcy dopiero w poniedziałek. Eksperci Conperio alarmują: skala krótkich absencji rośnie, a opóźniona informacja o L4 uderza w produkcję, logistykę, handel i usługi.

Zwolnienie „po fakcie”: legalne, ale operacyjnie kosztowne

W polskim systemie zwolnienie lekarskie może zostać wystawione z datą wsteczną – co do zasady do 3 dni przed dniem badania, jeśli lekarz uzna, że pacjent był w tym czasie niezdolny do pracy. Wyjątkiem są zwolnienia psychiatryczne, gdzie lekarz może wystawić L4 wstecz na dłuższy okres, jeśli stan zdrowia pacjenta uniemożliwiał wcześniejszy kontakt z lekarzem. W praktyce oznacza to, że pracownik może zniknąć z grafiku z dnia na dzień, a formalne usprawiedliwienie pojawia się dopiero po czasie.

Dla pracodawcy problemem nie jest samo L4, tylko brak informacji w momencie, gdy firma musi podjąć decyzję operacyjną: kto przejmuje zmianę, czy uruchamiamy zastępstwo, czy przesuwamy ludzi między liniami – mówi Mikołaj Zając, prezes Conperio, firmy doradczej specjalizującej się w problematyce absencji chorobowej. – Jeśli pracownik znika w piątek, a zwolnienie pojawia się dopiero w poniedziałek, to w wielu branżach straty są natychmiastowe i nieodwracalne – dodaje.

„Piątek-poniedziałek” jako wzorzec ryzyka

Największe ryzyko dla firm nie wynika z długich zwolnień, które da się zaplanować i „obudować” procesowo. Najbardziej destrukcyjne są krótkie absencje (1–3 dni), o których pracodawca dowiaduje się po fakcie – szczególnie wtedy, gdy nakładają się na weekend, okresy szczytu lub końcówkę miesiąca.

W takich sytuacjach pojawia się klasyczny efekt domina: brak jednej osoby w zespole wymusza nadgodziny, przesunięcia między zmianami, przeciążenie pozostałych pracowników i spadek jakości. W produkcji i logistyce oznacza to ryzyko zatrzymania procesu lub niedoboru ludzi do obsady krytycznych stanowisk. W handlu i usługach przekłada się na dłuższe kolejki, spadek standardu obsługi i większą liczbę reklamacji.

Co istotne, część tych strat nie daje się „odrobić” w kolejnych dniach. Jeśli nie obsłużono zmiany, nie zrealizowano wysyłki lub nie zamknięto procesu na czas, koszt pozostaje w firmie, niezależnie od tego, czy zwolnienie było zasadne.

Firmy przegrywają z czasem. Potrzebny obowiązek natychmiastowego zgłoszenia

Zdaniem Conperio ograniczenie kosztów chaosu wywołanego L4 wstecznym nie wymaga rewolucji w prawie do zwolnień, ale doprecyzowania zasad komunikacji i zarządzania absencją.

Kluczowy jest obowiązek niezwłocznego poinformowania przełożonego o nieobecności, najlepiej przed rozpoczęciem pracy w dniu absencji – nawet jeśli zwolnienie formalnie pojawi się dopiero po wizycie. Taka informacja pozwala firmie zadziałać natychmiast: uruchomić zastępstwo, zmienić obsadę zmiany, przesunąć ludzi lub przeorganizować zadania.

W wielu organizacjach największą luką nie jest brak procedur, tylko brak szybkiej informacji. Absencja staje się problemem operacyjnym, kiedy firma dowiaduje się o niej po czasie – podkreśla Mikołaj Zając. – Jeśli chcemy ograniczać koszty absencji, musimy zarządzać nią jak procesem: na poziomie zespołu, konkretnego stanowiska i powtarzalnych wzorców, a nie tylko wskaźników w Excelu – dodaje.

Rekordowa liczba wniosków z Polski do Google

Polacy coraz aktywniej walczą o ochronę swojej tożsamości i reputacji w Internecie. Z najnowszego Google Transparency Report 2025 wynika, że w okresie od stycznia 2025 r. do stycznia 2026 r. złożyli oni ponad 24 tys. wniosków o usunięcie danych osobowych z wyników wyszukiwania. To niemal 90-procentowy wzrost rok do roku (w 2024 r. było to 13 800 wniosków, a w 2023 r. – 12 800).

Polska zajmuje obecnie 7. miejsce w UE pod względem liczby zgłoszeń, choć nadal pozostaje za Wielką Brytanią (103 tys.), Francją (86,5 tys.) i Niemcami (71 tys.). Około połowa polskich wniosków została rozpatrzona pozytywnie, a aż 50 proc. dotyczyło nieprawdziwych informacji publikowanych w mediach i mediach społecznościowych.

Dane te pokazują rosnącą skalę problemu dezinformacji i naruszeń dóbr osobistych w sieci, zwłaszcza w kontekście dynamicznego rozwoju treści generowanych przez AI. Jednocześnie w Polsce zawetowano ustawę wdrażającą Akt o usługach cyfrowych (DSA), który miał wzmocnić odpowiedzialność platform internetowych za publikowane treści.

W odpowiedzi na te wyzwania europejską debatę wzmacnia inicjatywa filantropa i aktywisty społecznego Roberta Szustkowskiego, która w 2025 roku uzyskała rekomendacje władz Komisji Europejskiej. Projekt zakłada utworzenie rejestru naruszeń praw osobistych, powołanie Rzecznika Praw Czytelnika oraz wprowadzenie jednolitego formularza zgłoszeniowego dla osób poszkodowanych przez fałszywe informacje.

Celem jest rozszerzenie praktycznej ochrony „Prawa do bycia zapomnianym” także wobec mediów jako administratorów danych oraz umożliwienie obywatelom skutecznej obrony reputacji bez konieczności prowadzenia wieloletnich i kosztownych procesów sądowych.

Eksperci podkreślają, że w realiach błyskawicznego obiegu informacji kluczowa jest szybkość reakcji. Nieprawdziwa publikacja potrafi w ciągu kilku dni wywołać realne konsekwencje rynkowe. „Prawo do bycia zapomnianym” pozwala ograniczyć skalę szkód, zanim sprawa trafi na wieloletnią ścieżkę sądową.

Proponowane zmiany mają zapobiegać szerzeniu dezinformacji i budować świadomość obywateli UE o narzędziach ochrony wizerunku. Każdy człowiek, bez względu na możliwości finansowe, powinien mieć prawo do dbania o swoją reputację bez konieczności prowadzenia długoletnich sporów sądowych – podkreśla Robert Szustkowski.

Autor projektu prowadzi obecnie dialog z Ministerstwem Sprawiedliwości RP, Ministerstwem Cyfryzacji oraz Prezesem UODO.

W kontekście rekordowych 24 tysięcy wniosków do Google inicjatywa ta zyskuje szczególne znaczenie – pokazuje bowiem, że problem nie jest jednostkowy, lecz systemowy.

Orzecznictwo potwierdza znaczenie reputacji

Trybunał Sprawiedliwości UE w 2023 r. zobowiązał Google do usunięcia szkodliwych informacji dotyczących członków zarządu niemieckiej firmy, podkreślając, że „wizerunek firmy, biznesmena, przedsiębiorcy to jeden z najważniejszych czynników determinujących sukces rynkowy”. Sędziowie wskazali wówczas, że jeśli osoba składająca wniosek wykaże oczywistą nieprawdziwość informacji, operator wyszukiwarki jest zobowiązany uwzględnić taki wniosek.

Podobne stanowisko zajął w 2025 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Polsce (NSA z dnia 26 marca 2025 r., sygn. III OSK 3446/23), przypominając, że jeśli przetwarzanie danych osobowych nie jest już niezbędne, prawo do bycia zapomnianym powinno przysługiwać również wobec materiałów prasowych przechowywanych w archiwach cyfrowych.

Inflacja w USA nie zaskoczyła. Prawdziwe emocje budzi teraz Iran i cena ropy

Tak to jest, gdy rynki przygotowują się na bardzo ważne dane. Czasem te publikacje nie dowożą stawianych przed nimi oczekiwań. Tak było z inflacją z USA. W tle wciąż trwa dyskusja, czy kraj ten interweniuje w Iranie, a Czesi spodziewają się obniżek stóp procentowych.

Miała być bomba…

W piątek opublikowano dane o zmianach cen w USA. W niektórych źródłach zapowiadano je jako odczyt, który zmieni równowagę na rynkach walutowych. Okazało się, że finalny wynik jest o 0,1% niższy od oczekiwań. Mamy zatem 2,4%, a nie – jak zakładano – 2,5%. Jest to również najniższy odczyt od maja. Inflacja bazowa miała wynieść 2,5% i faktycznie wyniosła 2,5%. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że ostatni raz tak nisko była w 2021 roku. Patrząc na nastroje inwestorów, którzy czekali na pretekst do szybszego cięcia stóp procentowych, ten nieznacznie niższy odczyt nie wywołał większych emocji. Duzi gracze wcześniej grali pod lekki spadek i go otrzymali. W rezultacie, pomimo ważnych danych, piątek na głównej parze walutowej był bardzo spokojny, z delikatnym odbiciem na niekorzyść dolara, bo jednak inflacja okazała się delikatnie niższa.

Czy USA zaatakują Iran?

Napięcia związane z możliwą interwencją zbrojną USA w Iranie zaczęły się na dobre niedługo po akcji w Wenezueli 3 stycznia tego roku. Od tego czasu świat patrzy z zapartym tchem na Zatokę Perską. Otwartym wciąż pozostaje pytanie, czy jest to blef ze strony Amerykanów, czy rzeczywiście przygotowują się do interwencji. Skala odpowiedzi tamtejszego reżimu na protesty społeczne to coś, co historycznie przyciągało uwagę opinii międzynarodowej, jednak obecny prezydent USA zapowiadał wycofywanie, a nie angażowanie się w konflikty militarne. W rezultacie rynki nie wiedzą co robić. Z jednej strony widzimy koncentrację sił wyglądającą jak przygotowanie do inwazji. Z drugiej – Iran zapowiedział właśnie gotowość kompromisu w sprawie programu nuklearnego w zamian za zniesienie sankcji. Wątpliwym jest jednak, by przy obecnej liczbie ofiar protestów Iran miał możliwość swobodnych rozmów w sprawie programu nuklearnego za sankcje. Patrząc na ceny ropy naftowej, na razie rynki bardziej skłaniają się do wersji, że to pokaz siły Amerykanów, a nie realne przygotowania. W przeciwnym razie baryłka ropy byłaby na znacznie wyższych poziomach.

Inflacja w Czechach

W piątek poznaliśmy również wskaźnik zmiany cen w Czechach. Dane pokazały zgodnie z oczekiwaniami 1,6%. Jest to nie tylko spadek z 1,9% wobec poprzedniego miesiąca, ale także najniższe dane od listopada – tyle że 2016 roku. Pojawiają się zatem pytania, czy w marcu dojdzie do obniżek stóp procentowych. Obecna stopa wynosi 3,5% i pozostaje na tym poziomie od maja ubiegłego roku. Spadki inflacji powodują, że niektóre ośrodki sugerują obniżkę już na marcowym posiedzeniu Czeskiego Narodowego Banku. To właśnie dlatego po publikacji korona czeska była w odwrocie względem euro. Im niższe bowiem stopy procentowe, tym niższe zainteresowanie inwestorów walutą.

Dzisiaj dzień wolny w Chinach, Kanadzie i USA. Są to odpowiednio Nowy Rok Księżycowy, Dzień Rodziny i Dzień Prezydenta.

McKinsey & Company: CIO przestaje być strażnikiem IT, a staje się architektem wzrostu

Liderzy zajmujący się IT (CIO) w najlepszych firmach na świecie przestają być wyłącznie strażnikami istniejącej infrastruktury informatycznej, a stają się architektami wzrostu. Najnowsza analiza McKinsey & Company wskazuje, że organizacje osiągające najlepsze wyniki finansowe konsekwentnie łączą strategię biznesową z technologią, inwestują w AI i odchodzą od planowania w cyklu rocznym przestawiając się na ciągłą współpracę zespołów biznesowych i technologicznych.

Technologia jako fundament strategii biznesowej

Najnowsza analiza McKinsey & Company pt. „Strategia, szybkość i sztuczna inteligencja. Nowy mandat dla CIO” zwraca uwagę, że blisko dwie trzecie firm osiągających najwyższe wyniki deklaruje, że ich CIO są głęboko zaangażowani w tworzenie strategii całego przedsiębiorstwa. Dla porównania, w pozostałych organizacjach odsetek ten wynosi jedynie 52%. Oznacza to wyraźną zmianę roli technologii – z funkcji wspierającej operacje w kluczowy element budowania przewagi konkurencyjnej. W najlepszych firmach kompetencje technologiczne są dziś równoznaczne z kompetencjami strategicznymi.

Co więcej, AI stała się najważniejszym priorytetem inwestycyjnym firm. Wśród organizacji o najwyższej dynamice wzrostu aż 28% planuje zwiększyć budżety technologiczne w 2026 roku o ponad 10%, podczas gdy w pozostałych firmach taki wzrost deklaruje zaledwie 3%. AI wyprzedza dziś inne obszary inwestycyjne, takie jak cyberbezpieczeństwo czy modernizację infrastruktury, stając się kluczowym motorem skalowalnego wzrostu.

– W organizacjach osiągających najlepsze wyniki technologia przesunęła się z roli centrum kosztowego do roli kreatora wartości. Sztuczna inteligencja przestała być traktowana wyłącznie jako eksperyment. Nasze badania jasno wskazują, że rozwój AI stał się imperatywem biznesowym – mówi Michał Miktus, Partner Lokalny w McKinsey & Company w Polsce oraz lider QuantumBlack, AI w Europie Środkowo-Centralnej.

Od okresowego do ciągłego modelu planowania

Liderzy rynku odchodzą od tradycyjnych, corocznych cykli planistycznych na rzecz ciągłej współpracy zespołów biznesowych i IT. Strategia technologiczna przestaje więc być dokumentem aktualizowanym raz w roku, lecz staje się dynamicznym procesem współtworzonym w modelu ciągłym. Tego rodzaju model pozwala szybciej reagować na zmiany rynkowe, skracać czas podejmowania decyzji i skuteczniej przekładać innowacje technologiczne na realne wyniki biznesowe.

Najbardziej skuteczni CIO nie zarządzają już technologią wyłącznie przez pryzmat budżetu czy efektywności kosztowej. Traktują inwestycje technologiczne jako spójny system łączący ludzi, dane i strategię biznesową. Takie podejście sprawia, że technologia nie tylko usprawnia procesy, ale realnie napędza rozwój organizacji, tworzy nowe źródła przychodów i wzmacnia długoterminową odporność firmy.

– Wniosek jest jednoznaczny. Przyszłość należy do organizacji, w których CIO są pełnoprawnymi partnerami zarządów w kształtowaniu strategii. Firmy, które potrafią połączyć wizję biznesową z technologiczną szybkością i inteligencją działającą na dużą skalę, nie tylko lepiej radzą sobie dziś, ale przede wszystkim skuteczniej przygotowują się na wyzwania jutra – podkreśla Michał Miktus z McKinsey & Company w Polsce.

CIO jako lider wzrostu

Jak wskazuje McKinsey & Company nowa generacja liderów technologii nie będzie jedynie zarządzać technologią – będzie projektować wokół niej całe organizacje. Wejście w tak strategiczną rolę jest jednak łatwiejsze do opisania niż do zrealizowania. Będzie to wymagać skupienia się na czterech strategicznych działaniach:

  1. Umieszczenie technologii w centrum strategii.
  2. Wykorzystania ciągłego modelu współtworzenia strategii.
  3. Wykorzystania AI do napędzenia innowacji.
  4. Przeprojektowania organizacji ze skupieniem się na AI.

– Strategiczne nastawienie stojące za wdrażaniem tych działań jest wyjątkowo istotne. Sukces nie polega na większych wydatkach, lecz na mądrzejszym inwestowaniu. Najskuteczniejsi CIO zarządzają inwestycjami technologicznymi jak systemem łączącym ludzi, dane i strategię, a nie jedynie jak budżetem wymagającym kontroli. Wykorzystują swoją ekspertyzę technologiczną do kształtowania wyników biznesowych. Co najważniejsze, dbają o to, aby technologia napędzała wzrost – dodaje Michał Miktus.

Pracownicy IT w Polsce: rekordowa pewność siebie, rosnący niepokój o przyszłość w erze AI

Przedstawiciele IT należą do największych optymistów wśród polskich pracowników. To grupa, która deklaruje najlepszą równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, jeden z najwyższych poziomów zaufania do przełożonych oraz silne przekonanie, że w razie potrzeby szybko znajdzie nową pracę spełniającą oczekiwania. Jednocześnie aż co trzeci pracownik IT nie czuje się stabilnie w obecnym miejscu zatrudnienia, niemal połowa rozważa zmianę pracodawcy, a jedna trzecia obawia się, że w dłuższej perspektywie może zostać zastąpiona przez technologię. Jak wyglądają nastroje polskich specjalistów IT? O tym w analizie przygotowanej przez firmę technologiczno-rekrutacyjną Experis.

Dane pokazują, że specjaliści IT czują się pewniej na rynku pracy niż pracownicy innych branż. Indeks pewności zawodowej w tej grupie wynosi 84%, wobec 73% średniej krajowej (źródło: Batometr Talentów 2026) . Aż 81% badanych jest przekonanych, że w ciągu sześciu miesięcy znajdzie nową pracę odpowiadającą ich oczekiwaniom, podczas gdy wśród pracowników innych branż odsetek ten wynosi 64%. Wysokiej pewności towarzyszy dobrze oceniany work-life balance, ponieważ aż 86% pracowników IT postrzega go pozytywnie, wobec 70% ogółem.

Szklany sufit w IT. Kiedy zadowolenie przestaje wystarczać

Jak zaznacza Dominik Malec, ekspert rynku pracy, lider Experis IT Recourcing, eksperci IT są jedną z najbardziej zadowolonych grup zawodowych, ale to się zmienia, gdy rozwój przestaje nadążać za ich ambicjami. – Wbrew obiegowym opiniom, branża IT nie zmaga się dziś z kryzysem motywacji, lecz z kryzysem wystarczająco ambitnych ścieżek rozwoju. Współczesna kariera w IT coraz rzadziej opiera się na awansach hierarchicznych. Liczy się rozwój ekspercki, różnorodność projektów i sens pracy. Przekonanie o możliwości szybkiego znalezienia nowej pracy spełniającej oczekiwania jest w tej grupie faktycznie wyjątkowo silne. Jeśli organizacja nie oferuje realnych możliwości dalszego rozwoju kompetencji, pracy z nowymi technologiami czy wpływu na biznes, pojawia się poczucie tak zwanego szklanego sufitu. W takiej sytuacji zmiana pracy nie jest oznaką nielojalności, lecz racjonalną decyzją rozwojową – wyjaśnia ekspert.

Technologia przyspiesza rozwój, ale podważa stabilność zawodową w IT

Ten obraz nastrojów komplikuje się, gdy spojrzymy na poczucie stabilności zatrudnienia. Aż 47% pracowników IT przewiduje zmianę pracy w najbliższych miesiącach, wobec 39% wśród pracowników ogółem. Z kolei 35 obawia się, że zostanie zwolniona, podczas gdy rok temu było to 21%. Rosną także obawy o bycie zastąpionym przez AI lub technologię. W 2026 roku deklaruje je 28% specjalistów IT, wobec 23% rok wcześniej i 20% średniej krajowej. Co jeszcze martwi tę grupę zawodową? Niestabilność ekonomiczna (25%), potencjalna restrukturyzacja (24%), a także szybka dezaktualizacja potrzebnych przez firmy umiejętności (17%).

– Obawy przed zwolnieniami wynikają głównie z czynników rynkowych i kosztowych. Firmy technologiczne optymalizują budżety, ograniczają mniej rentowne projekty, automatyzują procesy i koncentrują się na kluczowych kompetencjach. Z kolei poczucie braku stabilizacji ma także związek z tempem transformacji technologicznej. Sektor IT zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Nowe narzędzia, AI, automatyzacja, powodują, że kompetencje bardzo szybko się dezaktualizują. To sprawia, że pracownicy mają świadomość, iż stałe zatrudnienie nie jest już gwarancją bezpieczeństwa – dodaje Dominik Malec.

IT nadal otwarte na przebranżowienia

Jak zaznacza ekspert, IT rozwija się szybciej niż większość sektorów gospodarki, co generuje stały popyt na nowe kompetencje i role. – Specjalista może stać się architektem, liderem technicznym, pracować jako Product Owner albo przejść do obszaru data czy cyberbezpieczeństwa, bez konieczności zarządzania zespołem. Ponadto obserwujemy rosnącą liczbę przebranżowień. IT jest jedną z najbardziej otwartych branż, gdzie liczą się kompetencje, a nie wykształcenie kierunkowe. Coraz więcej osób przechodzi do IT z finansów, marketingu czy operacji, szczególnie do obszarów data, analityki, product management czy testów. Szczególnie widoczne jest to w rolach takich jak testerzy, analitycy, Scrum Masterzy, specjaliści low-code/no-code oraz osoby zajmujące się wsparciem systemów. To naturalna odpowiedź rynku na atrakcyjne wynagrodzenia, elastyczność pracy i realne możliwości rozwoju – podsumowuje przedstawiciel Experis.

Koniec prostych procesów? Jak sztuczna inteligencja zmienia polski sektor SSC/BPO

Automatyzacja prostych procesów przez AI oraz presja na efektywność kosztową transformują strukturę zatrudnienia w polskim sektorze usług dla biznesu. Centra zlokalizowane w Polsce coraz rzadziej realizują transakcyjne procesy biznesowe, co skutkuje spadkiem tzw. wolumenowych projektów rekrutacyjnych. Jednocześnie Polska znajduje się w centrum zainteresowania firm poszukujących odpowiedniej lokalizacji dla zaawansowanych projektów o strategicznym znaczeniu. Najnowszy Raport płacowy Hays 2026 dla sektora usług dla biznesu pokazuje, że inwestorzy coraz częściej poszukują w Polsce eksperckich kompetencji.

  • 60 proc. pracowników sektora nowoczesnych usług dla biznesu (BSS) korzysta w pracy z narzędzi AI. Rok wcześniej takiej odpowiedzi udzieliło 37 proc., co świadczy o postępującej automatyzacji pracy w centrach usług.
  • 82 proc. firm z sektora planuje rekrutować w 2026 i najczęściej koncentrować się na pozyskiwaniu kompetencji IT i cyfrowych. Oprócz tego stale rośnie zapotrzebowanie na tzw. profile hybrydowe, łączące wiedzę ekspercką z rozwiniętymi kompetencjami technicznymi i miękkimi.
  • Spośród firm planujących rekrutacje, 63 proc. będzie się koncentrować na pozyskaniu kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją i uczeniem maszynowym. Z kolei niemal co druga będzie poszukiwać umiejętności związanych z analizą danych i data science.

Polski sektor usług dla biznesu znajduje się w fazie transformacji cyfrowej oraz zmian ukierunkowanych na zwiększanie efektywności kosztowej i procesowej. O ile z Polski coraz częściej znikają proste procesy biznesowe, to stopniowo rozwijają się obszary wymagające eksperckich umiejętności i doświadczenia.

Na początku 2026 roku wydaje się, że okres stagnacji zmierza ku końcowi, a firmy z sektora BSS patrzą w przyszłość z większym, lecz wciąż umiarkowanym optymizmem. Przekłada się to również na ich plany rekrutacyjne. Chociaż redukcje zatrudnienia wciąż mogą się pojawiać, to nie na skalę z ostatnich kilkunastu miesięcy – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz, CEE Executive Director – Enterprise Solutions w Hays.

Nie ma jednak wątpliwości, że nadchodzące lata przyniosą polskiej branży usług dla biznesu wiele zmian. Transformacja technologiczna oraz potrzeba bardziej kompleksowego podejścia do procesów biznesowych, w którym ograniczenie zdań administracyjnych prowadzi do zwiększenia wydajności, bez wątpienia wpłyną na strukturę zatrudnienia w sektorze.

Sektor nie wstrzymuje rekrutacji

Jak wynika z badania przedstawionego w Raporcie płacowym Hays 2026 dla sektora nowoczesnych usług dla biznesu, 82 proc. pracodawców z sektora SSC/ BPO planuje prowadzić rekrutacje, a 38 proc. oczekuje, że na przestrzeni 2026 r. poziom zatrudnienia wzrośnie.

Pracodawcy z sektora dostrzegają ponadto, że o pracę ubiega się więcej osób niż w przeszłości, natomiast równocześnie doświadczają trudności rekrutacyjnych – wysokich oczekiwań finansowych kandydatów oraz niedoboru kandydatów na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie.

Firmy z sektora BSS najczęściej zgadzają się z poniższymi stwierdzeniami

Perspektywa firm z sektora BSS

47% O pracę ubiega się więcej kandydatów niż w przeszłości
43% Kandydaci mają nierealistyczne oczekiwania finansowe
41% Na rynku występuje niedobór kandydatów na stanowiska specjalistyczne i menedżerskie
22% Konkurencja o pracowników jest wysoka
19% Dostępność kandydatów na stanowiska juniorskie jest wystarczająca

Pięć najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport płacowy 2026 – Business Services, Hays Poland

 

Transformacja sektora zmienia potrzeby pracodawców

W obliczu zmieniających się realiów rynku, wyzwania rekrutacyjne nabierają nowego wymiaru. Pracodawcy, dostosowując się do nowych trendów, redefiniują swoje priorytety w zakresie pozyskiwania kompetencji.

Pracodawcy z sektora BSS wykazują inne podejście do rekrutacji i selekcji. W najbliższych miesiącach wiele firm przekieruje uwagę z analizy CV i dotychczasowego doświadczenia na testy kompetencji niezbędnych do efektywnej pracy na danym stanowisku – komentuje Aleksandra Tyszkiewicz i dodaje – Absolutnym fundamentem zawodowego sukcesu staje się postawa otwarta na ciągłą naukę – nie tylko w zakresie AI. Wysiłek, żeby się rozwijać, pogłębiać wiedzę i być na bieżąco będzie coraz bardziej niezbędny do otrzymania atrakcyjnej oferty pracy.

Podejście to odzwierciedlają potrzeby kompetencyjne, deklarowane przez firmy z sektora usług. Pracodawcy w planowanych rekrutacjach najczęściej będą się koncentrować na pozyskiwaniu kompetencji IT i cyfrowych (75 proc.) oraz miękkich i przywódczych (50 proc.).

Szczególnym zainteresowaniem będą cieszyły się takie umiejętności jak analiza biznesowa, AI i uczenie maszynowe oraz umiejętność zarządzania ludźmi. Zdecydowanie są to kompetencje eksperckie, specyficzne dla dojrzałych i zaawansowanych technologicznie rynków. A takim właśnie staje się polski sektor BSS.

Na jakich kompetencjach firma będzie się koncentrowała w prowadzonych procesach rekrutacyjnych?

Perspektywa firm z sektora BSS

66% Analiza biznesowa
63% AI i uczenie maszynowe
63% Umiejętność zarządzania ludźmi
49% Analiza danych i data science
46% Umiejętność rozwiązywania problemów
44% Zarządzanie projektami
33% Cyberbezpieczeństwo
30% Fachowe umiejętności techniczne
30% Modelowanie i prognozowanie finansowe
28% Komunikacja i zdolności interpersonalne

Wyłącznie firmy planujące rekrutacje. Dziesięć najczęściej wskazywanych. Możliwe było zaznaczenie więcej niż jednej odpowiedzi

Źródło: Raport płacowy 2026 – Business Services, Hays Poland

Rośnie wpływ AI na polskie centra usług

Faktem jest, że sztuczna inteligencja coraz mocniej wpływa na procesy biznesowe, a w szczególności na zarządzanie informacją i podejmowanie decyzji. Umiejętności związane z AI – obok biegłości językowej i wysokich standardów pracy – stają się niezbędne do realizacji strategicznych i zaawansowanych procesów biznesowych, które w Polsce stopniowo wypierają te proste i niskokosztowe. Chociaż w ostatnim czasie trend ten był źródłem niepewności, to docelowo jest to bardzo korzystna zmiana dla polskiej gospodarki.

Po okresie ograniczenia liczby napływających projektów wolumenowych, najbliższe miesiące przyniosą nowe inwestycje, lecz o innym profilu. Jako przykład mogą posłużyć procesy IT. – O ile jeszcze 2-3 lata temu inwestorzy tworzyli w Polsce liczne wakaty związane ze wsparciem IT, to teraz lokowanie takich ról w naszym kraju przestaje być atrakcyjne finansowo. Dzisiaj inwestorzy przychodzą do Polski w poszukiwaniu ekspertów, którzy zabezpieczą procesy związane z obszarami data, cyberbezpieczeństwem czy specjalistycznym software developmentemzauważa Łukasz Grzeszczyk, CEE Executive Director – Talent Location Strategy w Hays.

Mimo to przed rynkiem BSS stoją duże wyzwania – szczególnie w regionach silnie opierających swoją gospodarkę na tego typu inwestycjach. Takie lokalizacje będą musiały się zmierzyć z koniecznością przekwalifikowania kadr oraz wdrożenia programów grantowych, do czego niezbędne jest partnerstwo publiczno-prywatne.

O raporcie

Raport płacowy Hays dla sektora nowoczesnych usług dla biznesu jest zestawieniem poziomów wynagrodzeń na ponad 40 stanowiskach, uzupełnionym wnioskami i komentarzami ekspertów oraz wynikami badania na temat rynku pracy, które zostało przeprowadzone pod koniec 2025 r.

ZBP: TSUE oddalił zarzuty wobec wiarygodności WIBOR-u w sprawie C-471/24

Komunikat ZBP ws. wyroku TSUE C-471/24

12 lutego 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie dotyczącej stosowania wskaźnika WIBOR w umowach kredytowych. Sędziowie TSUE potwierdzili, że sądy w sprawach konsumenckich nie mogą badać prawidłowości wyznaczania WIBOR-u.

  • Sąd nie może badać metody ustalania wskaźnika WIBOR. TSUE uznał, że zezwolenie krajowym sądom cywilnym na weryfikację metody ustalania kluczowych wskaźników referencyjnych w drodze oceny nieuczciwego charakteru warunku umownego podważyłoby szczególny system zarządzania kluczowymi wskaźnikami referencyjnymi ustanowiony przez prawodawcę Unii na mocy rozporządzenia BMR.
  • Trybunał nie podzielił zarzutów podważających wiarygodność i rynkowość WIBOR-u.
  • Bank powinien przekazać informacje o nazwie, administratorze i skutkach wzrostu wskaźnika na oprocentowanie kredytu, co było realizowane przez banki.
  • Wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13 nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego niż wymagane na podstawie rozporządzenia BMR.

Nowe zasady odpowiedzialności za produkty wadliwe (Dyrektywa UE 2024/2853)

W dniu 23 października 2024 r. przyjęta została dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe i uchylenia dyrektywy Rady 85/374/EWG (Dz.U.UE.L.2024.2853 z dnia 2024.11.18) (dalej: Dyrektywa), która weszła w życie 8 grudnia 2024 r.

Ma być ona implementowana przez kraje członkowskie do dnia 9 grudnia 2026 r. Przy tym, zgodnie z art. 3, Państwa członkowskie nie mogą utrzymywać w swoim prawie krajowym ani wprowadzać do swojego prawa krajowego przepisów odbiegających od tych, które zostały ustanowione w Dyrektywie, w tym przepisów surowszych lub łagodniejszych, w celu osiągnięcia innego poziomu ochrony konsumentów i innych osób fizycznych, chyba że niniejsza dyrektywa stanowi inaczej.

Regulacja Dyrektywy wprowadza niemal „rewolucyjne” zmiany, w stosunku do rozwiązań obecnie obowiązujących.

Dotyczy to m.in. podmiotów odpowiedzialnych za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy.

Dyrektywa znacznie rozszerzyła krąg podmiotów odpowiedzialnych za szkody, określone w jej art. 6. Zgodnie z Dyrektywą odpowiedzialność ponoszą „podmioty gospodarcze” (art. 8 ust. 1).

Zostały one zdefiniowane w art. 4 pkt 15.  „Podmiot gospodarczy” oznacza:

  • producenta produktu lub części składowej,
  • dostawcę powiązanej usługi,
  • upoważnionego przedstawiciela, importera, dostawcę usług realizacji zamówień lub

Dalsze definicje precyzują „podmioty gospodarcze.

Ad. 1)  Zgodnie z art. 4 pkt 10, „producent” oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną, która:

  1. opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt,
  2. zleca zaprojektowanie lub wytworzenie produktu lub która, umieszczając swoją nazwę, znak towarowy lub inne odróżniające cechy na tym produkcie, przedstawia się jako jego producent, lub
  3. opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt na swój własny użytek (art. 4 pkt 10),

Ad. 2) Nie ma definicji „dostawca powiązanej usługi”, natomiast w art. 4 pkt 3 zawarta jest definicja „powiązanej usługi”, czyli usługi cyfrowej, która jest zintegrowana z produktem lub wzajemnie z nim połączona w taki sposób, że jej brak uniemożliwiłby realizację przez produkt co najmniej jednej z jego funkcji. Dostawcę takiej usługi należy uznawać za „dostawcę powiązanej usługi”.

Ad 3) Zgodnie z art. 4 pkt 11, „upoważniony przedstawiciel” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która ma miejsce zamieszkania lub siedzibę w Unii i otrzymała od producenta pisemne upoważnienie do występowania w imieniu tego producenta w zakresie określonych zadań,

Zgodnie z art. 4 pkt 12, „importer” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która wprowadza do obrotu w Unii produkt pochodzący z państwa trzeciego,

Zgodnie z art. 4 pkt 13, „dostawca usług realizacji zamówień” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która świadczy, w ramach działalności handlowej, co najmniej dwie z następujących usług: magazynowanie, pakowanie, adresowanie i wysyłanie produktu, nie będąc jego właścicielem, z wyłączeniem usług pocztowych zdefiniowanych w art. 2 pkt 1 dyrektywy 97/67/WE Parlamentu Europejskiego i Rady 19, usług doręczania paczek zdefiniowanych w art. 2 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/644 20  oraz wszelkich innych usług pocztowych lub usług transportu towarów.

Ad. 4) Zgodnie z art. 4 pkt 14, „dystrybutor” oznacza osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, która udostępnia produkt na rynku, inną niż producent lub importer tego produktu.

Odpowiedzialność producenta wadliwego produktu została poszerzona. Nie odpowiada on jedynie za szkody wyrządzone przez produkt, ale także odpowiada za wszelkie szkody spowodowane przez wadliwą część składową, w przypadku, gdy została ona zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą tego producenta (art. 8 ust. 1 akapit 2).

Jednocześnie producent wadliwej części składowej, w przypadku, gdy część ta została zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą producenta i spowodowała wadliwość tego produktu, także ponosi odpowiedzialność bez uszczerbku dla odpowiedzialności producenta (art. 8 ust. 1 b)).

Wyjaśniono przy tym, termin: „kontrola producenta” (art. 4 pkt 5), który oznacza, że:

  1. a) producent produktu realizuje lub, w odniesieniu do działań strony trzeciej, zezwala lub wyraża zgodę na:

(i) integrację, wzajemne połączenie lub dostawę części składowej, w tym aktualizacje lub modernizacje oprogramowania, lub

(ii) modyfikację produktu, w tym znaczące modyfikacje,

  1. b) producent produktu ma możliwość dostarczania aktualizacji lub modernizacji oprogramowania samodzielnie lub za pośrednictwem strony trzeciej.

Dyrektywa zalicza do producentów produktu albo części składowej, także tych producentów, którzy ma ją siedzibę poza Unią.  Wobec trudności w dochodzeniu odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy (niebezpieczny) od podmiotów mających siedzibą poza Unią, obciążono tą odpowiedzialnością także upoważnionego przedstawiciela, importera, a gdy nie ma importera mającego siedzibę w Unii ani upoważnionego przedstawiciela – dostawcę usług realizacji zamówień.

Gdy nie można zidentyfikować podmiotu gospodarczego spośród podmiotów, o których mowa w art. 8 ust. 1 i mających siedzibę w Unii, odpowiedzialność ponosił każdy dystrybutor wadliwego produktu, jeżeli:

  1. a) osoba poszkodowana zwróci się do tego dystrybutora z wnioskiem o wskazanie podmiotu gospodarczego spośród wymienionych w art. 8 ust. 1 i mającego siedzibę w Unii, lub jego własnego dystrybutora, który dostarczył mu ten produkt, oraz
  2. b) dystrybutor ten nie wskaże podmiotu gospodarczego lub swojego własnego dystrybutora, w terminie jednego miesiąca od otrzymania wniosku.

Analogiczne rozwiązanie przyjęto do wszelkich dostawców platformy internetowej, która umożliwia zawieranie umów na odległość z przedsiębiorcami, niebędącymi podmiotami gospodarczymi, o ile spełnione są warunki określone w art. 6 ust. 3 rozporządzenia (UE) 2022/2065. Zgodnie z definicją zawartą w art. 4 pkt 16, „platforma internetowa” oznacza platformę internetową zdefiniowaną w art. 3 lit. i) rozporządzenia (UE) 2022/2065, która to definicja jest następująca: „platforma internetowa” oznacza usługę hostingu, która na żądanie odbiorcy usługi przechowuje i rozpowszechnia publicznie informacje, chyba że takie działanie jest nieznaczną lub wyłącznie poboczną cechą innej usługi lub nieznaczną funkcją głównej usługi, i ze względów obiektywnych i technicznych nie można z niej skorzystać bez takiej innej usługi, a włączenie takiej cechy lub funkcji w taką inną usługę nie jest sposobem na obejście stosowania niniejszego rozporządzenia.

W Dyrektywie, za producenta uznaje się także każdą osobę fizyczną lub prawną, która znacząco modyfikuje produkt poza kontrolą producenta, a następnie udostępnia go na rynku lub oddaje do użytku (art. 8 ust. 2).

Przy tym „znacząca modyfikacja” oznacza modyfikację produktu po jego wprowadzeniu do obrotu lub oddaniu do użytku:

  1. a) która jest uznawana za znaczącą na podstawie odpowiednich unijnych lub krajowych przepisów dotyczących bezpieczeństwa produktów; lub
  2. b) która – jeżeli odpowiednie przepisy unijne lub krajowe dotyczące bezpieczeństwa produktów nie ustanawiają progu tego, co należy uznać za znaczącą modyfikację:

(i) zmienia pierwotny sposób działania, pierwotny cel lub rodzaj produktu, a zmiana ta nie została przewidziana w pierwotnej ocenie ryzyka producenta; oraz

(ii) zmienia charakter zagrożenia, tworzy nowe zagrożenie lub zwiększa poziom ryzyka.

W przypadku, gdy poszkodowani nie uzyskają odszkodowania, ponieważ żadna osoba nie ponosi odpowiedzialności na mocy Dyrektywy lub ponieważ odpowiedzialne osoby są niewypłacalne lub przestały istnieć, przewidziana jest możliwość korzystania z krajowych sektorowych mechanizmów kompensacyjnych na mocy prawa krajowego w celu wypłaty odpowiedniego odszkodowania osobom poszkodowanym, które poniosły szkodę spowodowaną przez produkty wadliwe. Do państw członkowskich należy decyzja, czy takie mechanizmy kompensacyjne są finansowane w całości czy w części z dochodów publicznych czy prywatnych.

Autor: Zbigniew Cieślak, Radca prawny Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Czy RPP zaskoczy w marcu? Możliwe cięcie o 25 pb, a potem pauza

Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła 2026 rok od wydania kolejnej decyzji o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Po ubiegłorocznej serii dostosowań stóp RPP chce teraz ocenić, jak dotychczasowe obniżki wpłynęły na inflację i aktywność gospodarczą, zanim podejmie kolejne decyzje dotyczące polityki procentowej. Według dr. Mateusza Dadeja – Głównego Ekonomisty Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej, duża niepewność i zmienność w globalnej polityce handlowej wymuszają znacznie bardziej ostrożne prowadzenie polityki monetarnej. Choć zeszłoroczne działania mogły sprawiać wrażenie systematycznych, NBP – podobnie jak banki centralne państw zachodnich – opiera swoje decyzje na bieżących odczytach makroekonomicznych. Czy więc nowe dane za styczeń oraz marcowa prognoza inflacji otworzą drogę do kolejnej obniżki stóp?

Lutowa decyzja RPP jest w praktyce przedłużeniem pauzy w obniżkach stóp procentowych ze względu na brak nowych, istotnych danych makroekonomicznych oraz oczekiwanie na publikację kolejnych ważnych odczytów. Na marcowym posiedzeniu RPP będzie już dysponowała danymi o inflacji za styczeń oraz najnowszymi informacjami dotyczącymi wynagrodzeń, których ostatnie odczyty mogły być niepokojące z punktu widzenia polityki monetarnej. Kluczową informacją będzie jednak projekcja inflacji, zawierająca wpływ dotychczasowych obniżek stóp procentowych na aktywność gospodarczą i presję cenową. Jak przyznaje Prezes NBP – Adam Glapiński, brak sygnałów przyszłego wzrostu inflacji w projekcji powinien skłonić Radę do kolejnej obniżki stóp. Z kolei dr Mateusz Dadej, mimo ostrożnej retoryki Prezesa, przypuszcza, że obniżka w marcu jest bardzo prawdopodobna.

Obniżka stóp procentowych w marcu – o ile i co dalej?

Na najbliższe decyzje RPP wpływ będą miały dwie kwestie: z jednej strony rosną bowiem oczekiwania na powrót do obniżek stóp, z drugiej jednak kluczową rolę odegrają czynniki, które mogą ograniczyć dalsze działania RPP. Jak wygląda najbardziej prawdopodobny scenariusz na 2026 rok?

Biorąc pod uwagę wypowiedzi Prezesa oraz pozostałych członków RPP, można oczekiwać marcowej obniżki stóp o 25 punktów bazowych oraz przynajmniej jednej kolejnej redukcji w tej samej skali po kilkumiesięcznej przerwie – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Jednocześnie silny wzrost gospodarczy oraz towarzyszący mu popyt wewnętrzny będą wywierały presję na wzrost cen i dynamikę wynagrodzeń. W drugiej połowie 2026 roku dobra koniunktura będzie stopniowo ograniczać przestrzeń RPP do dalszych obniżek. Taki stan potrwa przynajmniej do połowy 2027 roku, kiedy wpływ środków unijnych na aktywność gospodarczą zacznie wygasać.

Czy obniżka stóp procentowych jest coraz bliżej Ekspert Coface wyjaśnia

Jak obniżka stóp wpłynie na gospodarkę?

Wpływ obniżek stóp procentowych będzie szeroki. Co więcej, jak mówi dr Dadej, sama retoryka członków NBP oddziałuje na rynkowe stopy procentowe, które reagują już wtedy, gdy pojawiają się sygnały o możliwych decyzjach Banku. Dotychczasowa komunikacja sprzyjała spadkowi stawek WIBOR, które bezpośrednio wpływają na raty kredytów – w tym kredytów zaciągniętych przez gospodarstwa domowe. Według eksperta kolejne obniżki oraz przedstawiane przez Prezesa Glapińskiego perspektywy będą nadal prowadziły do spadku stóp rynkowych. Jak wpłynie to na gospodarkę?

Obniżki stóp procentowych będą impulsem do przyspieszenia aktywności gospodarki. Wysokie koszty kapitału stanowiły dotąd ograniczenie dla przedsiębiorstw, których potencjalne stopy zwrotu nie uzasadniały inwestycji. Po stronie popytowej niższy koszt obsługi kredytów zwiększy budżety gospodarstw domowych, a spadek oprocentowania depozytów oraz obligacji i innych bezpiecznych form oszczędzania zmniejszy skłonność do odkładania pieniędzy. – wyjaśnia dr Mateusz Dadej.

USA: Cła Trumpa już podbijają ceny, ale to dopiero początek. Jak wpłyną na rosnący eksport z Polski?

  • Pomimo oznak jej spowolnienia w sektorze usług, inflacja w Stanach Zjednoczonych utrzymuje się na wysokim poziomie, co odczuwają w szczególności gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Od stycznia 2019 r. ceny wzrosły o 29%, przy czym różnica w inflacji między gospodarstwami domowymi o niskich i wysokich dochodach utrzymuje się na poziomie 3 punktów procentowych. Kluczową kwestią są podstawowe potrzeby, takie jak mieszkanie (+34%), żywność (+34%) i energia elektryczna (+41%), które stanowią 64% wydatków gospodarstw domowych o niskich dochodach w porównaniu z 58% w przypadku gospodarstw domowych o wysokich dochodach. Mniej więcej co trzecie gospodarstwo domowe o niskich dochodach wydaje około 95% dochodów na podstawowe potrzeby.
  • Jak dotąd widoczna jest tylko jedna trzecia oczekiwanej inflacji napędzanej cłami, która ma wzrosnąć o 1 p.p. do I kw. 2027 r. Z perspektywy sektorów ta pozorna odporność maskuje kruchość: wydatki detaliczne utrzymują się na stałym poziomie, ale żywność i opieka zdrowotna nasilają negatywne skutki w sektorze dystrybucyjnym. Wskaźnik CPI dla towarów wzrósł z -0,1% r/r (styczeń 2025 r.) do +1,4% r/r (grudzień 2025 r.), a cła dodały około +0,3 p.p. do inflacji bazowej do końca 2025 r., ponieważ dotychczas firmy eksportujące jak i importujące stosowały w miarę skuteczne strategie łagodzące. Jednak szczytowy wpływ +1 pp dopiero przed nami, spodziewany jest on w I kwartale 2027 r. Odporność konsumpcji krajowej (+4% wartościowo w ubiegłym roku) maskuje nierównowagę, szczególnie w zakresie poszczególnych pozycji wydatków (opieka zdrowotna, odzież i usługi gastronomiczne są preferowane w stosunku do elektroniki, obuwia i artykułów wyposażenia wnętrz). Spodziewamy się, że w tym roku sprzedaż detaliczna w USA wzrośnie nieznacznie, o około +1% (i o +4% wartości), ponieważ detaliści będą bardziej skłonni do przeniesienia większej części wzrostu ceł na konsumentów końcowych. Tymczasem inflacja cen usług zdrowotnych utrzymuje się na poziomie około 3% od maja 2024 r. Amerykanie płacą za usługi opieki zdrowotnej zdecydowanie najwięcej na świecie. Wreszcie, bez poprawy przystępności cenowej i nastrojów związanych z podróżowaniem do USA, Stany Zjednoczone ryzykują istotną utratę udziału w globalnym rynku turystycznym, ponieważ wg. prognoz liczba odwiedzających spadła w 2025r. o 6–8%, a duże wydarzenia (jak przyszłe Mistrzostwa Świata w piłce nożnej) przyniosą jedynie chwilową poprawę.
  • Ciężar inflacji spadnie nieproporcjonalnie na gospodarkę przyjmując kształt litery K (ang. K-shaped inflation[1]), w której zadłużone gospodarstwa domowe o średnich dochodach borykają się z malejącymi realnymi dochodami rozporządzalnymi i niższymi efektami dystrybucji bogactwa. Bogactwo i bufory są w Stanach Zjednoczonych skoncentrowane: 1% najbogatszych gospodarstw domowych posiada 31% bogactwa, a 50% najbiedniejszych tylko 2,5%. Ponadto zadłużenie gospodarstw domowych niezwiązane z nieruchomościami wzrosło do około 5 bln USD, co sprawia, że gospodarstwa domowe o niższych i średnich dochodach są znacznie bardziej wrażliwe na inflację i zmiany stóp procentowych. Jeśli chodzi o dochody, realne wynagrodzenia wzrosły od 2019 r. o +6,6% dla najniższego kwintyla, ale tylko o +2,6% dla klasy średniej, co podkreśla podział płacowy po pandemii. Co bardziej uderzające, po opłaceniu podatków i transferów realny dochód rozporządzalny gospodarstw domowych o średnich dochodach spadł od 2019 r. nawet o 0,5%, podczas gdy osoby o najwyższych dochodach zyskały prawie 2%, co podkreśla presję podatkową na klasę średnią. W tym kontekście działania administracji amerykańskiej mające na celu poprawę dostępności kredytów hipotecznych prawdopodobnie nie będą skuteczne w eliminowaniu podstawowych przyczyn kryzysu: środki po stronie podaży rozwiązują problem źródłowy, ale ich wdrożenie wymaga czasu, natomiast interwencje w zakresie kredytów hipotecznych mogą szybciej wesprzeć popyt, ale niosą ze sobą ryzyko utrzymania cen na wysokim poziomie na napiętym rynku. Limity oprocentowania kart kredytowych mogą obniżyć koszty kredytów dla niektórych gospodarstw domowych, ale może również ograniczyć do nich dostęp, zwłaszcza dla kredytobiorców o bardziej ryzykownym dla banków profilu ryzyka. Podsumowując, spodziewać się można, że obecna polityka może zmienić rozkład presji na dostępność kredytów, zamiast zdecydowanie ją zmniejszyć.
  • W okresie olimpijskim warto zwrócić uwagę na amerykański sektor turystyczny – jego obecna kondycję i czy nadchodzące imprezy masowe mogą poprawić jego wyniki. A patrząc w przyszłość, na rok 2026 i kolejne lata, perspektywy dla turystyki w Stanach Zjednoczonych pozostają niepewne. Oczekujemy co prawda ożywienia w ruchu międzynarodowym, ponieważ ważne wydarzenia globalne (zwłaszcza mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w Ameryce Północnej) oraz inne atrakcje o dużym znaczeniu, takie jak obchody 250-lecia Ameryki, a później igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 r., powinny przyciągnąć znaczne zainteresowanie i wydatki. Jednak negatywne nastawienie do podróży spowodowane ograniczeniami finansowymi (z powodu oszczędności – omawianej dostępności cenowej dla konsumentów amerykańskich), niestabilności dolara amerykańskiego i zwłaszcza ostatnio – postrzegania USA w kontekście politycznym (działań anty-imigracyjnych), mogą nadal hamować długoterminowy wzrost i spowalniać odbudowę liczby turystów zagranicznych. Jeśli koszty podróży nie staną się stosunkowo bardziej przystępne, a kwestie dyplomatyczne i polityka graniczna nie zostaną rozwiązane, Stany Zjednoczone ryzykują utratę udziału w globalnym rynku na rzecz bardziej przyjaznych destynacji. Taka dynamika sugeruje, że chociaż wielkie wydarzenia zapewnią epizodyczny wzrost, trwały wzrost turystyki może zależeć od szerszych warunków gospodarczych i strategicznych zmian politycznych, które zwiększą zaufanie i przystępność cenową zarówno dla turystów zagranicznych, jak i krajowych.

Problem inflacji: cła, koszt opieki zdrowotnej i ceny żywności obciążają budżety gospodarstw domowych

Kryzys związany z dostępnością mieszkań w Stanach Zjednoczonych staje się głównym tematem przed zbliżającymi się wyborami uzupełniającymi. Od 2022 r. Stany Zjednoczone borykają się z wysoką inflacją, która coraz bardziej negatywnie wpływa na nastroje gospodarstw domowych, o czym świadczą badania przeprowadzone m.in. przez Conference Board, które w styczniu spadły do najniższego poziomu od 2021 r. Cła importowe odegrały znaczącą rolę w utrzymaniu presji cenowej, co doprowadziło do niezadowolenia społecznego. W miarę zbliżania się wyborów uzupełniających w listopadzie kryzys związany z (nie-)dostępnością cenową mieszkań stał się ważnym tematem w dyskursie politycznym. W odpowiedzi prezydent Trump ogłosił niedawno szereg środków mających na celu rozwiązanie tej kwestii, w tym wprowadzenie górnego limitu oprocentowania kart kredytowych i wdrożenie strategii mających na celu obniżenie kosztów kredytów hipotecznych (oprocentowanie kredytów hipotecznych obecnie powyżej 7%, w porównaniu z odpowiednio 3% w 2022 r.) oraz obniżenie cen mieszkań i leków.

Gwałtowne podwyżki ceł (ze średnio 2,5% w 2024 r. do 11% pod koniec 2025 r.) przyczyniły się do wzrostu presji inflacyjnej. Cła amerykańskie wprowadzone od początku 2025 r. – początkowo skierowane przeciwko Chinom, Meksykowi i Kanadzie, a następnie „Dzień Wyzwolenia” i cła sektorowe – są w widoczny sposób przenoszone na ceny konsumpcyjne w Stanach Zjednoczonych. Ogólnie rzecz biorąc, indeks CPI towarów (najbardziej narażonych na cła, ponieważ usługi nie były objęte cłami) wzrósł z -0,1% rok do roku (r/r) w styczniu 2025 r. do +1,4% w grudniu 2025 r. Najszybszy wzrost cen odnotowano w przypadku naczyń kuchennych, zastawy stołowej i sztućców oraz sprzętu fotograficznego. Szacujemy, że do grudnia 2025 r. tylko około połowa dodatkowych kosztów ceł została już przeniesiona na ceny konsumpcyjne, co jak na razie spowodowało wzrost udziału ceł w ogólnej inflacji w Stanach Zjednoczonych z 0 pp do +0,3 pp. Oznacza to, że szczytowy wpływ ceł  na inflację jest nadal przed nami, prawdopodobnie nastąpi to w pierwszym kwartale 2027 r. (+1 pp).

Wykres 1: 20 towarów o najszybszym wzroście cen w koszyku CPI

20 towarów o najszybszym wzroście cen w koszyku CPI

Źródła: Bureau of Labor Statistics, Allianz Research

Uwaga: Aby ocenić dynamikę każdej kategorii, analizujemy dane z grudnia w ujęciu rok do roku w stosunku do średniej z 2025 r. W związku z tym niektóre kategorie mogą odnotować niską inflację, a nawet deflację, ale w coraz mniejszym stopniu (np. smartfony).

Koszty opieki zdrowotnej również obciążają amerykański portfel. Koszty opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych wzrosły wykładniczo w ciągu ostatnich dziesięcioleci, z 5% PKB w 1963 r. do 18% w 2024 r. (patrz wykres 2), z czego 47% i 53% zostało pokryte odpowiednio przez sektor publiczny i prywatny w 2024 r. W ubiegłym roku szacuje się, że krajowe wydatki na opiekę zdrowotną w Stanach Zjednoczonych osiągnęły poziom 5,7 bln USD (+7% r/r), co przekłada się na szacunkowe wydatki w wysokości około 16 000 USD na mieszkańca, rosnące szybciej niż inflacja i PKB. Wskazuje to na strukturalnie kosztowny system wymagający reformy: Amerykanie płacą zdecydowanie najwięcej za usługi opieki zdrowotnej na świecie.

Wykres 2: Największe składniki krajowych wydatków na zdrowie (NHE) w USA, w bilionach USD

Największe składniki krajowych wydatków na zdrowie (NHE) w USA, w bilionach USD

Źródło: Bloomberg, Allianz Research. Dane za 2025 r. nie są oficjalne

Kryzys dostępności cenowej ma nierównomierny wpływ na gospodarstwa domowe

Niedawny wzrost inflacji był głównym czynnikiem kryzysu dostępności cenowej w Stanach Zjednoczonych i miał wyraźnie nierównomierny wpływ na poszczególne gospodarstwa domowe. Chociaż ogólne wskaźniki inflacji ostatnio uległy złagodzeniu, poziom cen pozostaje wysoki w porównaniu z normami sprzed pandemii, a od stycznia 2019 r. odnotowano 29% skumulowany wzrost ogólnych cen konsumpcyjnych. Od momentu rozpoczęcia wzrostu inflacji bazowej w 2021 r. gospodarstwa domowe o niższych dochodach konsekwentnie borykają się z wyższą inflacją efektywną niż grupy o wyższych dochodach. Jak pokazano na wykresie 3, spowodowało to powstanie wymiernej luki inflacyjnej wynoszącej około 3 punkty procentowe między najniższym a najwyższym poziomem rozkładu dochodów od 2019 r. W związku z tym przystępność cenowa poprawi się tylko wtedy, gdy ceny spadną lub dochody trwale przewyższą wyższe koszty – a żadna z tych sytuacji nie miała miejsca w przypadku większości gospodarstw domowych.

Wykres 3: Inflacja w USA w latach 2019–2025 oraz skumulowana różnica inflacyjna między gospodarstwami domowymi o wysokich i niskich dochodach

Inflacja w USA w latach 2019–2025 oraz skumulowana różnica inflacyjna między gospodarstwami domowymi o wysokich i niskich dochodach

Źródła: Bureau of Labor Statistics (BLS), Allianz Research

Różnica w inflacji w dużej mierze odzwierciedla różnice w strukturze konsumpcji. Gospodarstwa domowe o niższych dochodach doświadczyły wyższej inflacji efektywnej niż grupy o wyższych dochodach, ponieważ artykuły pierwszej potrzeby stanowią 64% ich koszyka konsumpcyjnego, w porównaniu z 58% w przypadku gospodarstw domowych o wyższych dochodach. Ceny tych artykułów pierwszej potrzeby odnotowały jedne z najsilniejszych wzrostów od 2019 r.: ceny mieszkań wzrosły o +34%, żywności o +34%, a energii elektrycznej o +41%. W grudniu 2025 r. ceny żywności wzrosły o 3,1% w ujęciu rok do roku, napędzane kosztami mięsa, nabiału i artykułów spożywczych. Ceny artykułów spożywczych w Stanach Zjednoczonych są obecnie o ponad 30% wyższe niż przed pandemią, a około jedna trzecia gospodarstw domowych o niskich dochodach wydaje blisko 95% swoich dochodów na podstawowe potrzeby. Ponieważ wydatki na artykuły pierwszej potrzeby dominują w ich budżetach, gospodarstwa domowe o niższych dochodach odczuwają inflację bardziej bezpośrednio i mają ograniczone możliwości dostosowania konsumpcji w przypadku wzrostu cen, co powoduje odczuwalne obniżenie poziomu życia.

Gospodarstwa domowe o wyższych dochodach są stosunkowo mniej narażone, ponieważ koszty żywności stanowią mniejszy udział w całkowitych wydatkach. Przeznaczają one większą część środków na towary i usługi dyskrecjonalne (16% w porównaniu z 12%), gdzie dynamika cen była bardziej umiarkowana, a substytucja była bardziej wykonalna. Wzrost płac w sektorach zawodowych również generalnie przewyższał ogólną inflację cen żywności. Jednak w przypadku niektórych produktów o dużej zmienności cenowej (np. wysokiej jakości mięso, restauracje z wyższej półki) nadal można zaobserwować gwałtowne wahania cen, które wpływają na wzorce popytu w segmentach zamożnych konsumentów.

Dochody z wynagrodzeń były bardziej dynamiczne w przypadku gospodarstw domowych o niższych dochodach… Analizujemy dynamikę realnych wynagrodzeń w różnych grupach dochodowych, aby ocenić, czy dochody z pracy – które stanowią większość całkowitego dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach – nadążają za rosnącymi cenami. Dostosowujemy wynagrodzenia nominalne do odpowiednich stóp inflacji dla każdego kwintyla dochodów. Stwierdziliśmy, że od czasu pandemii realny wzrost wynagrodzeń był stosunkowo silny w przypadku gospodarstw domowych o najniższych dochodach, przewyższając inne grupy (patrz wykres 5, po lewej stronie): w latach 2019–2024 wzrosły one o +6,6%, czyli z 17 870 USD do 19 050 USD w 2024 r. w przeliczeniu na pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu pracy. Jednak płace „klasy średniej” (trzeci kwintyl) miały największe trudności z nadążaniem za inflacją, a realne płace wzrosły tylko o +2,6% (z 36 612 USD do 37 572 USD). W przypadku gospodarstw domowych o najwyższych dochodach realne płace były umiarkowane, wzrastając o +3,1% (z 91 881 USD do 94 726 USD).

…ale całkowity dochód, który obejmuje dochód kapitałowy i koszty odsetkowe netto, prawie nie wzrósł w przypadku  gospodarstw domowych o niskich dochodach i klasy średniej. Podatki pomniejszone o transfery nieproporcjonalnie obciążyły klasę średnią. Realny dochód rozporządzalny na gospodarstwo domowe stanowi szerszy miernik niż wynagrodzenia, pozwalający ocenić wpływ kryzysu związanego z dostępnością mieszkań. W latach 2019–2024 realny dochód rozporządzalny po opodatkowaniu gospodarstw domowych o najniższych dochodach wzrósł zaledwie o +0,4% do 19 520 USD (wykres 5, po prawej). Gospodarstwa domowe o średnio-niskich dochodach odnotowały nawet spadek o -0,5%. Na drugim końcu spektrum gospodarstwa domowe o średnio-wysokich i najwyższych dochodach odnotowały wzrost odpowiednio o +1,2% i +1,8%. System podatkowy i transferowy w pewnym stopniu złagodził kryzys przystępności cenowej dla gospodarstw domowych o najniższych dochodach, ponieważ przed opodatkowaniem i transferami ich realny dochód rozporządzalny zmniejszył się o -0,4% (tabela 1). Jednak klasa średnia o niższych dochodach została dotknięta wyższymi podatkami i/lub niższymi transferami: stosunek podatku netto do dochodu wzrósł o +0,7 pp zarówno w przypadku przedziału Q2, jak i Q3, co spowodowało, że wzrost dochodów po opodatkowaniu w Q2 był ujemny i wyniósł -0,5%, a w Q3 zaledwie +0,2%. Z kolei podatki netto jako udział w dochodach wzrosły znacznie mniej w przypadku dwóch kategorii o wyższych dochodach. Jest to zgodne z analizą pokazującą, że obniżki podatków wprowadzone w ramach ustawy o obniżkach podatków i zatrudnieniu z 2017 r. przyniosły nieproporcjonalnie większe korzyści gospodarstwom domowym o wyższych dochodach. Ponadto kategorie te odnotowały silniejszy wzrost dochodów przed opodatkowaniem, wspierany przez zyski z kapitału (dywidendy, czynsze, dochody z odsetek itp.).

Tabela 1: Wzrost wynagrodzeń (%), dochodu rozporządzalnego (%) oraz wskaźnika podatków do dochodu (pp) w latach 2019–2024 (wszystkie wartości skorygowane o inflację), według kwintyla dochodów

  Q1 Q2 Q3 Q4 Q5
Płaca realna +6,6 +3,7 +2,6 +3,1 +3,1
Dochód przed opodatkowaniem -0,4 +0,2 +1,0 +1,6 +2,5
Dochód rozporządzalny po opodatkowaniu +0,4 -0,5 +0,2 +1,2 +1,8
Wskaźnik podatków do dochodu (pp) -0,8 +0,7 +0,7 +0,3 +0,4

 

Źródła: Amerykański Urząd Statystyczny, Amerykański Urząd Statystyki Pracy (BLS), Allianz Research

Rozbieżność między dynamiką wynagrodzeń a realnym dochodem rozporządzalnym pokazuje, że na przystępność cenową coraz większy wpływ mają bilanse gospodarstw domowych. W 2025 r. 1% najbogatszych gospodarstw domowych posiadało 31% całkowitego majątku gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy 50% najbiedniejszych gospodarstw domowych posiadało łącznie tylko 2,5%. Ostatnie zmiany w zakresie majątku były bardzo zróżnicowane w zależności od dystrybucji, przy czym od początku pandemii majątek 1% najbogatszych gospodarstw domowych wzrósł o około 70%, podczas gdy majątek 50% najbiedniejszych gospodarstw domowych wzrósł o 47% (patrz wykres 6; po lewej). Różnica ta staje się jeszcze bardziej wyraźna, gdy spojrzymy na majątek netto (patrz wykres 6; po prawej): 50% najbiedniejszych gospodarstw domowych i kolejne 40% gospodarstw domowych od 2022 r. odnotowało niewielką poprawę netto aktywów w stosunku do zobowiązań, podczas gdy 1% najbogatszych gospodarstw domowych odnotowało wzrost aktywów netto znacznie przewyższający pozostałe grupy. Rosnące ceny aktywów wzmocniły zatem bilanse gospodarstw domowych o wyższych dochodach, pozostawiając pozostałe gospodarstwa domowe z bardziej ograniczonymi rezerwami.

Bogactwo wspiera przystępność cenową, zapewniając dochody kapitałowe (odsetki, czynsze i dywidendy), bufory finansowe i dostęp do tańszego kredytu, dzięki czemu zamożne gospodarstwa domowe są mniej wrażliwe na inflację i wstrząsy stóp procentowych. Natomiast gospodarstwa domowe o niewielkim majątku są w większym stopniu uzależnione od dochodów z pracy i kosztownych pożyczek. Gospodarstwa domowe o silniejszym bilansie są zatem w lepszej sytuacji, aby amortyzować wstrząsy cenowe, podczas gdy gospodarstwa domowe o ograniczonych aktywach pozostają bardziej narażone na presję kosztów utrzymania i w coraz większym stopniu korzystają z kredytów, aby wyrównać poziom konsumpcji. Świadczy o tym fakt, że w ostatnich latach zobowiązania 90% najbiedniejszych gospodarstw domowych rosły prawie tak samo szybko jak ich aktywa, ograniczając wzrost majątku netto większości gospodarstw domowych.

Wykres 4: Wzrost majątku (po lewej) i wzrost aktywów w porównaniu z zobowiązaniami (po prawej) w rozkładzie majątku (w punktach procentowych)

Wzrost majątku (po lewej) i wzrost aktywów w porównaniu z zobowiązaniami (po prawej) w rozkładzie majątku (w punktach procentowych)Wzrost majątku (po lewej) i wzrost aktywów w porównaniu z zobowiązaniami (po prawej) w rozkładzie majątku (w punktach procentowych)

Źródło: Allianz Research

Wraz ze spadkiem inflacji i wzrostem stóp procentowych głównym ograniczeniem dostępności kredytów dla gospodarstw domowych stały się nie ceny, ale warunki finansowania. Wyższe koszty kredytów mają obecnie wpływ na dostępność kredytów hipotecznych, kredytów samochodowych i kredytów odnawialnych, szczególnie w przypadku gospodarstw domowych, które już borykają się z wysokimi kosztami podstawowych potrzeb i ograniczonymi oszczędnościami. Gospodarstwa domowe o niższych i średnich dochodach w większym stopniu polegają na kredytach, aby poradzić sobie z wyższymi kosztami utrzymania, co spowoduje wzrost zadłużenia gospodarstw domowych niezwiązanego z nieruchomościami do rekordowego poziomu około 5 bln USD w 2025 r., głównie w wyniku zaciągania kredytów kartowych. Natomiast gospodarstwa domowe o wyższych dochodach są mniej zależne od kredytów konsumenckich i mogą wykorzystywać dźwignię finansową głównie do wspierania gromadzenia aktywów.

Podsumowując, rozbieżności w dynamice płac i sytuacji bilansowej sprawiają, że gospodarka amerykańska coraz bardziej przypomina profil litery K. Gospodarstwa domowe z najwyższymi dochodami korzystają ze wzrostu cen aktywów i silniejszych buforów finansowych, co czyni je głównymi motorami wzrostu konsumpcji. Jednak większość gospodarstw domowych o niższych i średnich dochodach czerpie mniejsze korzyści ze wzrostu cen aktywów, a jednocześnie boryka się z większymi ograniczeniami finansowymi i większą wrażliwością zarówno na ceny, jak i stopy procentowe. Ta rosnąca rozbieżność pomaga wyjaśnić, dlaczego zagregowane wskaźniki ekonomiczne mogą pozostawać na solidnym poziomie, nawet jeśli znaczna część gospodarstw domowych nadal boryka się z problemami związanymi z dostępnością kredytów.

Środki mające na celu rozwiązanie kryzysu związanego z dostępnością finansową są prawdopodobnie niewystarczające

Środki podjęte w celu poprawy przystępności cenowej prawdopodobnie nie będą skutecznie rozwiązywać podstawowych przyczyn kryzysu, a nawet mogą mieć niezamierzone negatywne konsekwencje . Środki po stronie podaży rozwiązują podstawowy problem, ale ich realizacja wymaga czasu, natomiast interwencje w zakresie kredytów hipotecznych mogą szybciej wesprzeć popyt, ale niosą ze sobą ryzyko utrzymania cen na napiętym rynku. Ograniczenie oprocentowania kart kredytowych może zmniejszyć koszty kredytów dla niektórych gospodarstw domowych, ale może również ograniczyć dostęp do kredytów, zwłaszcza dla bardziej ryzykownych kredytobiorców. Podsumowując, sugeruje to, że polityka może zmienić rozkład presji związanej z dostępnością kredytów, zamiast zdecydowanie ją zmniejszyć (tabela 2).

Tabela 2: Wybrane niedawno zaproponowane polityki dotyczące przystępności cenowej w Stanach Zjednoczonych

Polityka Opis Ocena
Poprawa przystępności kredytów hipotecznych Administracja Trumpa nakazała przedsiębiorstwom sponsorowanym przez rząd (GSE) Fannie Mae i Freddie Mac zakup obligacji hipotecznych agencji o wartości do 200 mld USD w celu obniżenia oprocentowania kredytów hipotecznych. Interwencje w zakresie kredytów hipotecznych zapewniają szybszą transmisję, ale niosą ze sobą ryzyko ponownego wzrostu cen i przesunięcia korzyści w kierunku podmiotów już działających na rynku. Zakup agencji MBS i ułatwienia w zakresie wpłaty zaliczki (np. dostęp do 401(k)/529) mogą szybko pobudzić aktywność, ale zasadniczo wspierają popyt na rynku o ograniczonej podaży, zwiększając ryzyko, że poprawa dostępności przełoży się raczej na wolumeny i nastroje niż na niższe wskaźniki ceny do dochodu.
Zwiększenie podaży mieszkań Polityka mieszkaniowa po stronie podaży obejmuje przekształcanie niewykorzystanych gruntów federalnych na cele mieszkaniowe oraz promowanie zwiększonej budowy przez deweloperów w celu zwiększenia podaży. Inicjatywy po stronie podaży są najbardziej dostosowane strukturalnie, ale raczej nie przyniosą ulgi w perspektywie krótkoterminowej. Przekształcenie niewykorzystanych gruntów federalnych mogłoby zwiększyć długoterminową dostępność gruntów, ale praktyczna realizacja tego zadania jest ograniczona. Wywieranie presji na deweloperów, aby budowali więcej, jest konstruktywne pod względem kierunkowym, ale marże deweloperów zostały ograniczone przez zachęty i podwyższone koszty, co ogranicza ich gotowość do zwiększenia skali działalności bez jaśniejszej wizji osiągalnych cen i absorpcji.
Ograniczenie dostępu inwestorów instytucjonalnych do rynku mieszkaniowego Prezydent Trump zaproponował zakaz zakupu domów jednorodzinnych przez dużych inwestorów instytucjonalnych i zapowiedział, że będzie dążył do uchwalenia przepisów regulujących tę kwestię. Ograniczenia dotyczące zakupów instytucjonalnych przyciągają uwagę mediów, ale ich wpływ jest ograniczony. Udział instytucji w ogólnej podaży domów jednorodzinnych pozostaje niewielki, a duże platformy SFR już odeszły od nabywania nieruchomości na rzecz budowania domów na wynajem. Najtrwalszym skutkiem rynkowym będzie zatem prawdopodobnie wyższa premia za ryzyko polityczne.
Ograniczenie oprocentowania kart kredytowych Biały Dom nakłada roczny limit w wysokości 10% na wszystkie oprocentowania kart kredytowych. Wiążący limit na tym poziomie prawdopodobnie ograniczyłby zdolność kredytodawców do wyceny ryzyka kredytowego, zwłaszcza w przypadku kredytobiorców o niskiej zdolności kredytowej. W rezultacie dostępność kredytów mogłaby ulec ograniczeniu, potencjalnie skłaniając niektórych konsumentów do korzystania z alternatywnych i często droższych form finansowania.

Źródło: Allianz Research

 

Sektor opieki zdrowotnej był przedmiotem wzmożonej kontroli podczas obu kadencji Trumpa, a największe zmiany wchodzą obecnie w życie po podpisaniu ustawy One Big Beautiful Bill, wprowadzającej jedną z najbardziej znaczących zmian w polityce zdrowotnej Stanów Zjednoczonych od dziesięcioleci. Ustawodawstwo łączy szeroko zakrojone reformy podatkowe z poważnymi zmianami strukturalnymi w federalnych programach zdrowotnych, głównie Medicaid[2] , rynkach Affordable Care Act (ACA[3] ) oraz, w mniejszym stopniu, Medicare, a jego ogólnym celem jest zmniejszenie wydatków federalnych, zwiększenie integralności programów i przyznanie stanom większej elastyczności w zarządzaniu ubezpieczeniami zdrowotnymi. Ogólnie rzecz biorąc, reformy zmniejszają federalne wydatki na opiekę zdrowotną, jednocześnie zwiększając obciążenia finansowe beneficjentów, przy czym największy wpływ na przystępność cenową mają gospodarstwa domowe o niskich dochodach. Dla gospodarstw domowych o niskich dochodach (30%[4] Amerykanów) nawet niewielki wzrost składek lub współpłatności może stanowić znaczną część dochodów, co znacznie zmniejsza dochody rozporządzalne i dodatkowo zwiększa podatność finansową. Jest to szczególnie dotkliwe dla gospodarstw domowych znajdujących się blisko granicy ubóstwa lub cierpiących na przewlekłe schorzenia wymagające częstej opieki.

Medicaid, główny program publicznego ubezpieczenia zdrowotnego dla Amerykanów o niskich dochodach (obejmujący około 72 mln osób), stał się głównym celem programu reformy opieki zdrowotnej administracji. Proponowane zmiany (patrz tabela 3) znacznie ograniczyłyby federalne wsparcie dla programu w ciągu najbliższej dekady, głównie poprzez zaostrzenie zasad kwalifikowalności i obniżenie federalnych dopłat dla stanów. W ramach tych reform przewiduje się, że federalne wydatki na program Medicaid spadną o kilkaset miliardów dolarów w ciągu dziesięciu lat, a niektóre szacunki wahają się od około 800 mld USD do 1 bln USD. Redukcje te zostaną osiągnięte poprzez połączenie częstszych ponownych ustaleń uprawnień (co sześć miesięcy zamiast co roku), ograniczeń dotyczących rejestracji oraz zmian strukturalnych w federalnych funduszach uzupełniających. Ponadto reformy rozszerzyłyby wymagania dotyczące udziału beneficjentów w kosztach, w tym współpłatności, które w niektórych przypadkach mogłyby sięgać nawet 35 USD za wizytę u lekarza. Łącznie środki te mają na celu zmniejszenie liczby zapisów i przeniesienie większej części kosztów opieki zdrowotnej na beneficjentów o niskich dochodach i rządy stanowe, co będzie miało istotny wpływ na dostęp do opieki i jej przystępność cenową wśród grup społecznych znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej.

Tabela 3: Zmiany, które nastąpią w różnych filarach amerykańskiego sektora opieki zdrowotnej

Program Główne zmiany Harmonogram Skutki finansowe Osoby dotknięte
Medicaid Bardziej rygorystyczne kryteria kwalifikacyjne, częstsze ponowne rozpatrywanie wniosków, zmniejszenie wsparcia federalnego, wyższy udział w kosztach Wprowadzane stopniowo w ciągu następnej dekady Redukcja wydatków federalnych o 800 mld–1 bln USD (w ciągu 10 lat); wyższe koszty dla stanów i beneficjentów Około 72 mln osób objętych programem, przy spodziewanym spadku liczby zapisów
Medicare Wolniejszy wzrost płatności, dostosowania programu Medicare Advantage, potencjalnie wyższy udział w kosztach Stopniowe, wieloletnie Umiarkowany wzrost wydatków; ograniczone bezpośrednie cięcia, ale wyższe koszty własne dla niektórych ~65 mln beneficjentów
ACA (Obamacare) Zmniejszone dotacje, bardziej rygorystyczne kontrole uprawnień, zmiany w zakresie hojności planów Krótko- i średnioterminowe Niższe dotacje federalne; wyższe składki i udział w kosztach ~23 mln ubezpieczonych, głównie osoby o niskich/średnich dochodach

Źródła: Allianz Research

Ustawa ma również wpływ na funkcjonowanie dotacji rynkowych ACA (znanych również jako Obamacare). Wygaśnięcie zwiększonych ulg podatkowych od składek, które sprawiły, że plany ACA stały się bardziej przystępne cenowo dla milionów osób, oraz ograniczenie uprawnień do ulg podatkowych i bardziej restrykcyjne mechanizmy rejestracji będą miały wpływ na rynek. W rzeczywistości ACA stała się kluczowym mechanizmem zapewniającym przystępność cenową dla gospodarstw domowych o średnich dochodach w okresie inflacji (2022-2023). W związku z tym liczba osób zapisanych na giełdzie ACA wzrosła ponad dwukrotnie w latach 2020–2025, z 11,4 mln do rekordowego poziomu 24,3 mln w zeszłym roku. Wzrost ten został przyspieszony przez zwiększone dotacje do składek wprowadzone przez Bidena w ramach American Rescue Plan (2021) i Inflation Reduction Act (2022). Dotacje te znacznie obniżyły składki płacone z własnej kieszeni i sprawiły, że ubezpieczenie na rynku stało się bardziej atrakcyjne dla wszystkich grup dochodowych. Wraz z wygaśnięciem zwiększonych dotacji 31 grudnia 2025 r. liczba osób zapisanych do ACA spadła do 22,8 mln w 2026 r., czyli o około 1,5 mln w porównaniu z rokiem poprzednim. Po wygaśnięciu dotacji pod koniec 2025 r. składki ubezpieczeniowe na rok 2026 gwałtownie wzrosły.

Oprócz kwestii przystępności cenowej, wpływ odczuje również rynek ubezpieczeń. W wyniku reform Medicaid i rynku ubezpieczeń zdrowotnych na początku lat 30. XX wieku od 8 do 16 mln Amerykanów może stracić ubezpieczenie. Wzrost liczby osób nieubezpieczonych ogranicza korzystanie z profilaktyki zdrowotnej, zwiększa liczbę opóźnionych zabiegów i przenosi koszty na szpitale i świadczeniodawców, którzy zgodnie z prawem federalnym muszą zapewnić opiekę w nagłych wypadkach. Może to destabilizować rynki ubezpieczeń, zwłaszcza jeśli osoby zdrowsze zrezygnują z ubezpieczenia z powodu wyższych składek.

Wreszcie, wyższe ceny żywności niekoniecznie są korzystne dla sektora rolno-spożywczego, gdzie dynamika inflacyjna zwiększa presję kosztową. Wydatki na środki produkcji rolnej pozostały na historycznie wysokim poziomie w 2025 r., a całkowite koszty produkcji osiągnęły niemal rekordowy poziom, pomimo niewielkiego nominalnego wzrostu poniżej 1% w porównaniu z 2024 r., a realna presja kosztowa nadal negatywnie wpływa na marże. Wysokie koszty nakładów – w tym paszy, nawozów, energii i części do maszyn – nadal obciążają koszty operacyjne, nawet jeśli niektóre kategorie, takie jak pasza, zaczynają się stabilizować. Podwyższone stopy procentowe spowodowały również wzrost kosztów kredytu na inwestycje kapitałowe i zarządzanie przepływami pieniężnymi, co dodatkowo zmniejszyło zyski netto producentów i przedsiębiorstw rolniczych. Utrzymujące się wysokie ceny żywności przyczyniły się do ostrożnego stanowiska Fed. Polityka Fed pośrednio wpływa na sektor rolno-spożywczy poprzez wpływ na koszty kredytów, oczekiwania dotyczące cen surowców i kursy walutowe, które mają wpływ na koszty produkcji i konkurencyjność eksportową.

Sektory w obliczu presji dostępności cenowej

Ograniczenia związane z dostępnością mają różnorodny wpływ na sektory, ponieważ konsumenci wybierają między towarami niezbędnymi i zbędnymi, towarami premium i niepremium, a nawet wydatkami na zdrowie i rekreację. Tendencja ta prawdopodobnie utrzyma się w 2026 r. w kontekście szybkich zmian w gospodarce amerykańskiej. Przedsiębiorstwa borykają się z zawyżonymi kosztami produkcji spowodowanymi wyższymi cłami, a także kurczeniem się państwa opiekuńczego, zmiennością stóp procentowych i ryzykiem geopolitycznym. W tej sytuacji każdy sektor musi znaleźć odpowiednią równowagę, aby zapewnić sobie udział w rynku (wolumen/przychody) bez utraty zysków (wartość/marża).

Pomimo obaw związanych z cłami, wydatki konsumentów okazały się w zeszłym roku odporne, wzrastając o +1% pod względem wielkości (według danych za III kwartał) i +4% pod względem wartości (według danych za listopad), nawet pomimo osłabienia zaufania w związku z niestabilnością handlu. Na początku 2025 r. zakupy były nienormalnie skoncentrowane przed ogłoszeniem ceł (wzrost o około +2% pod względem wielkości i +5% pod względem wartości), co poprawiło aktywność w pierwszym kwartale; tempo wzrostu następnie spadło, ale nie załamało się, dzięki ogłoszeniu ważnych umów handlowych z Europą, Japonią, Koreą Południową i Chinami. Korzystne czynniki makroekonomiczne (tj. dobra sytuacja na rynku pracy, spadek inflacji w połowie roku i niskie koszty odsetkowe w porównaniu z ostatnimi latami) również wspierały wydatki. Jednak od tego czasu nastroje pogorszyły się do najniższego poziomu od wielu lat, a wyższe oczekiwania inflacyjne w związku z obawami dotyczącymi rynku pracy zaciemniają perspektywy. Ostatnia odporność nie wyeliminowała ryzyka w przyszłości.

Wykres 5: 12-miesięczny wzrost sprzedaży detalicznej (w wolumenie i wartości) w porównaniu z indeksem zaufania konsumentów

12-miesięczny wzrost sprzedaży detalicznej (w wolumenie i wartości) w porównaniu z indeksem zaufania konsumentów

Źródła: Amerykański Urząd Statystyczny, OECD, Conference Board, Allianz Research

Cła nie były jedynym czynnikiem wpływającym na wyniki sprzedaży detalicznej: zróżnicowany profil towarów. W 2025 r. zróżnicowane wyniki sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych odzwierciedlały różnice w dynamice czynników wpływających na ceny i wielkość sprzedaży w poszczególnych kategoriach towarów, przy czym wiele segmentów pozostawało w tyle za ogólnym benchmarkiem. Dane wskazują na gwałtowny spadek sprzedaży benzyny – spowodowany niższymi cenami na stacjach paliw i przejściem na pojazdy hybrydowe/elektryczne – podczas gdy popyt na elektronikę użytkową i sprzęt AGD był słaby, a ceny pod presją, ponieważ nabywcy opóźniali zakupy nowych produktów w obliczu niejednoznacznych sygnałów dotyczących innowacji (brak przełomowych produktów wśród nowej generacji produktów oznaczonych jako AI). Oficjalne dane dotyczące sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych podkreślają te mieszane trendy, przy czym stacje benzynowe oraz kategorie elektroniki i sprzętu AGD osiągały gorsze wyniki w porównaniu z silniejszymi obszarami, takimi jak zdrowie i higiena osobista oraz motoryzacja. Gorsze wyniki odnotowano również w przypadku odzieży, akcesoriów i obuwia, zwłaszcza w kategorii produktów luksusowych, gdzie konsumenci coraz częściej zwracają się ku rynkowi produktów używanych. Silną sprzedaż odnotowano również w kategoriach napojów alkoholowych i odzieży wierzchniej. Nierównomierna reakcja cenowa na presję celną również odegrała pewną rolę: niektóre branże powstrzymały się od przenoszenia wyższych kosztów na konsumentów, aby utrzymać popyt, szczególnie w przypadku odzieży i innych kategorii wrażliwych na ceny, co wsparło wielkość sprzedaży, ale zmniejszyło marże. Jednocześnie badania i raporty branżowe sugerują, że w przypadku utrzymywania się ceł i presji kosztów produkcji firmy mogą ostatecznie być zmuszone do przeniesienia kosztów na konsumentów w celu ochrony rentowności, co wzmocni rozbieżności w dynamice cen i wielkości sprzedaży w poszczególnych sektorach.

Wykres 6: Wzrost/spadek sprzedaży detalicznej i tempa wzrostu cen w 2025 r. w stosunku do teoretycznego/krajowego wskaźnika (sprzedaż/cena sprzedaży) w podziale na kategorie produktów

spadek sprzedaży detalicznej i tempa wzrostu cen

Źródła: US Census Bureau, Allianz Research

Wpływ cen na wyniki sprzedaży detalicznej w 2026 r. Nasza prognoza dla gospodarki amerykańskiej zakłada wzrost PKB o 2,5% w 2026 r., inflację na poziomie około 2,5%, ograniczone pogorszenie sytuacji na rynku pracy oraz zakończenie cyklu obniżek stóp procentowych przez Fed do połowy 2025 r. W tym kontekście prognozujemy wzrost sprzedaży detalicznej o około +4% w 2026 r., a następnie spowolnienie do +2% w 2027 r. Nominalny wzrost powinien być głównie napędzany przez ceny, przy czym wolumeny powinny pozostać dodatnie na poziomie około +1%. Z perspektywy segmentów spodziewamy się ponadprzeciętnych wyników w branży elektronicznej (cykle wymiany związane z szybkim starzeniem się produktów spowodowanym rozwojem sztucznej inteligencji), kosmetyków, żywności, cateringu oraz wydarzeń kulturalnych i sportowych, podczas gdy branże tekstylna, DIY, meblarska, sprzętu outdoorowego i motoryzacyjna prawdopodobnie pozostaną w tyle. Sprzyjające warunki makroekonomiczne powinny pozwolić konsumentom na zaakceptowanie umiarkowanych podwyżek cen, ale przy rosnącej selektywności i ostrzejszej arbitrażu „wartości za pieniądze”, co wzmocni wzorzec konsumpcji w kształcie litery K.

Limit kart kredytowych: brak ulg w zakresie finansowania konsumenckiego. W ciągu ostatnich pięciu lat zadłużenie z tytułu kart kredytowych rosło średnio o 9% rocznie, co stanowi gwałtowny wzrost w porównaniu z trendem wynoszącym 6% obserwowanym w latach 2014–2019. Pomimo kilku obniżek stóp procentowych przez bank centralny, oprocentowanie kart kredytowych pozostało na wysokim poziomie – utrzymując się powyżej 20% od czasu gwałtownego wzrostu inflacji w 2022 r. – co sprawia, że zaciąganie kredytów staje się coraz droższe. Koszt ten szczególnie dotkliwie odczuwają gospodarstwa domowe o niskich dochodach, w których łączne obciążenie spłatą kapitału i odsetek przekracza obecnie jedną czwartą dochodu rozporządzalnego. Do końca 2025 r. całkowity koszt obsługi zadłużenia osiągnął 11% dochodu rozporządzalnego, przy czym samo zadłużenie konsumenckie stanowiło 5%. Nałożenie ograniczenia na stopy procentowe zapewniłoby bardzo potrzebną ulgę amerykańskim rodzinom, zwłaszcza tym o niskich i średnich dochodach, ale mogłoby również wywołać niepożądane skutki uboczne, w szczególności zaostrzenie kryteriów kredytowych i dostępności kredytów.

Wykres 7: Oprocentowanie nowych kredytów kartowych w bankach komercyjnych w USA w porównaniu z oprocentowaniem zadłużenia gospodarstw domowych w USA / Udział salda kart kredytowych i rocznych odsetek w rocznym dochodzie po opodatkowaniu w podziale na kwintyle

Oprocentowanie nowych kredytów kartowych w bankach komercyjnych w USAUdział salda kart kredytowych i rocznych odsetek w rocznym dochodzie po opodatkowaniu w podziale na kwintyle

Źródła: Fed of New York, US Census Bureau, Allianz Research

Teoretycznie moglibyśmy zaobserwować wzrost wydatków o 3–4% w przypadku bardziej efektywnej linii kredytowej, ale w praktyce bardziej prawdopodobny jest kryzys kredytowy, ponieważ nie oczekuje się, aby banki udzielały kredytów przy ograniczonej stopie procentowej wynoszącej 10%. Wykorzystanie kart kredytowych jest o prawie 5 punktów procentowych niższe niż w szczytowym momencie w 2010 r. Gospodarstwa domowe posiadają obecnie średnio prawie trzy konta kredytowe, w porównaniu z około dwoma przed pandemią COVID-19. Z naszych szacunków wynika, że gdyby wykorzystanie kart znacznie wzrosło (z 23% do 28%), sprzedaż detaliczna z wyłączeniem samochodów mogłaby wzrosnąć o 3–4%. Wzrost ten mógłby jednak zostać z nadwyżką zrównoważony przez wyższe obroty transakcyjne i przychody banków z opłat, które zrekompensowałyby utracone dochody z odsetek.

Wykres 8: Wskaźnik wykorzystania kart kredytowych a średnia krajowa kwota salda kredytowego na osobę /
Symulacja wpływu na roczny wzrost sprzedaży detalicznej w oparciu o wskaźnik wykorzystania kart kredytowych

Wskaźnik wykorzystania kart kredytowych a średnia krajowa kwota salda kredytowego na osobęSymulacja wpływu na roczny wzrost sprzedaży detalicznej w oparciu o wskaźnik wykorzystania kart kredytowych

Źródła: Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych, Biuro Spisu Ludności Stanów Zjednoczonych, Allianz Research

Banki ostrzegają przed odwrotnymi skutkami, ponieważ okres prosperity na rynku może nagle się skończyć. Wiążący limit mógłby spowodować spadek dochodów z kart kredytowych nawet o połowę, podczas gdy gospodarstwa domowe są bardziej zadłużone niż kiedykolwiek (średnie saldo zadłużenia wynosi około 5000 USD na osobę dorosłą), a liczba zaległości w spłatach rośnie, zwłaszcza wśród kredytobiorców o niskich dochodach. Limit spowodowałby spadek wskaźnika kredytów do odpisów do najniższego poziomu od 2011 r., zmuszając banki do zaostrzenia warunków udzielania kredytów i pozbycia się bardziej ryzykownych rachunków[5] . Mogłoby to zakończyć okres „Goldilocks” dla akcji banków, który nastąpił po podwyżkach stóp procentowych w latach 2022–23, podczas którego od końca 2023 r. osiągnęły one ponad 40-procentową przewagę, i mogłoby spowodować napięcia na rynku kapitałowym.

Wykres 9: Stosunek kredytów udzielonych przez banki krajowe w USA do odpisów z tytułu nieściągalnych należności w przypadku kredytów konsumenckich na karty kredytowe / Rozkład kredytów na karty kredytowe i średniego salda kredytowego w podziale na kwintyle dochodów

Stosunek kredytów udzielonych przez banki krajowe w USA do odpisów z tytułu nieściągalnych należnościRozkład kredytów na karty kredytowe i średniego salda kredytowego w podziale na kwintyle dochodów

Źródła: Fed w Nowym Jorku, Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych, Biuro Spisu Ludności Stanów Zjednoczonych, Allianz Research

Najbardziej ucierpią gospodarstwa domowe klasy średniej z powodu największej selektywności banków. Na podstawie badania Fed z 2022 r. dotyczącego finansów konsumentów oraz ostatnich trendów szacujemy, że około 50% rachunków z saldem znajduje się w trzecim i czwartym kwintylu, a nieco ponad 20% w drugim kwintylu. Jeśli banki będą musiały dokonać cięć, aby osiągnąć poziom około 2% zaległości w spłatach w swoim portfelu i obniżyć odpisy z 4% do 2%, większość redukcji może dotyczyć trzech pierwszych kwintyli (85% wolumenu), z czego 65% skoncentruje się w segmentach o niższych i średnich dochodach (drugi i trzeci kwintyl). Najbardziej dotknięci zostaliby młodsi kredytobiorcy o niższych dochodach, którzy już teraz borykają się z wyższym odsetkiem odmów, ze względu na krótszą historię kredytową i wyższe ryzyko niewypłacalności.

Wykres 10: Średni wskaźnik zaległości w spłatach kart kredytowych według kwartyli dochodów / Udział portfela kart kredytowych konsumentów według kwintyli dochodów, który należy zmniejszyć, aby osiągnąć wskaźnik zaległości w spłatach na poziomie 2%

Wykres 10: Średni wskaźnik zaległości w spłatach kart kredytowych według kwartyli dochodówUdział portfela kart kredytowych konsumentów według kwintyli dochodów

Źródła: Fed of New York, Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych, Biuro Spisu Ludności Stanów Zjednoczonych, Allianz Research

W ostatnich miesiącach sektor turystyczny w Stanach Zjednoczonych wykazywał wyraźne oznaki napięcia, spowodowane częściowo ogólną presją inflacyjną i spadkiem dochodów rozporządzalnych, które osłabiły popyt na podróże krajowe i międzynarodowe. Podczas gdy krajowe podróże rekreacyjne pozostały stosunkowo odpornym elementem branży, wspieranym przez Amerykanów wybierających bardziej przystępne cenowo lokalne destynacje, międzynarodowa turystyka przyjazdowa doświadczyła znacznego spadku. Szacunki na rok 2025 wskazują, że liczba odwiedzających spadnie o około 6–8% w porównaniu z rokiem 2024, a wydatki na podróże międzynarodowe zmniejszą się o kilka miliardów dolarów i będą znacznie niższe niż przed pandemią. Tendencje te odzwierciedlają połączenie podwyższonych kosztów podróży, niekorzystnych skutków kursów walutowych oraz postrzegania polityki granicznej i imigracyjnej Stanów Zjednoczonych, które osłabiły entuzjazm turystów zagranicznych. W rezultacie kluczowe rynki źródłowe, takie jak Kanada, Wielka Brytania, Niemcy i inne, odnotowały spadek liczby odwiedzających, wywierając presję na przedsiębiorstwa i destynacje zależne od turystyki w całym kraju. Znajduje to odzwierciedlenie w zauważalnym spadku liczby osób kontrolowanych na lotniskach w Stanach Zjednoczonych oraz w pogorszeniu się popytu na odwiedzanie parków w tym kraju (patrz rysunek 11).

Patrząc w przyszłość, na rok 2026 i kolejne lata, perspektywy dla turystyki w Stanach Zjednoczonych pozostają niepewne. Oczekuje się ożywienia w ruchu międzynarodowym, ponieważ ważne wydarzenia globalne (zwłaszcza mistrzostwa świata w piłce nożnej organizowane w Ameryce Północnej) oraz inne atrakcje o dużym znaczeniu, takie jak obchody 250-lecia Ameryki, a później igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 r., powinny przyciągnąć znaczne zainteresowanie i wydatki. Jednak negatywne nastawienie do podróży, spowodowane ograniczeniami finansowymi, niestabilnością dolara amerykańskiego i postrzeganiem kraju w kontekście politycznym, może nadal hamować długoterminowy wzrost i spowalniać odbudowę liczby turystów zagranicznych. Jeśli koszty podróży nie staną się stosunkowo bardziej przystępne, a kwestie dyplomatyczne i polityka graniczna nie zostaną rozwiązane, Stany Zjednoczone ryzykują utratę udziału w globalnym rynku na rzecz bardziej przyjaznych destynacji. Taka dynamika sugeruje, że chociaż wielkie wydarzenia zapewnią epizodyczny wzrost, trwały wzrost turystyki może zależeć od szerszych warunków gospodarczych i strategicznych zmian politycznych, które zwiększą zaufanie i przystępność cenową zarówno dla turystów zagranicznych, jak i krajowych.

Wykres 11: Wskaźniki turystyczne w Stanach Zjednoczonych, % r/r

Wykres 11: Wskaźniki turystyczne w Stanach Zjednoczonych, % r/r

Źródło: Amerykański Urząd ds. Podróży i Turystyki (NTTO), Allianz Research

[1] Inflacja w kształcie litery K – zjawisko, w którym rosnące koszty życia nie uderzają w całą gospodarkę równomiernie, lecz rozwarstwiają społeczeństwo, odmiennie wpływając na różne grupy dochodowe (za Brtitannica)

[2] Medicaid to amerykański program publicznego ubezpieczenia zdrowotnego, który zapewnia bezpłatną lub niedrogą opiekę medyczną osobom o niskich dochodach, rodzinom, dzieciom, seniorom i osobom niepełnosprawnym. Jest on finansowany wspólnie przez rząd federalny i władze stanowe, a zasady kwalifikowalności i świadczenia różnią się w zależności od stanu.

[3] ACA to amerykańska ustawa o reformie służby zdrowia, która rozszerza dostęp do ubezpieczenia poprzez plany Marketplace, dotacje oparte na dochodach oraz ochronę konsumentów, taką jak gwarantowana ochrona ubezpieczeniowa w przypadku schorzeń istniejących przed zawarciem umowy. Jej celem jest zmniejszenie odsetka osób nieubezpieczonych poprzez wzmocnienie prywatnych rynków ubezpieczeń i rozszerzenie uprawnień do Medicaid w uczestniczących stanach.

[4] Gospodarstwa domowe o niskich dochodach: te, których roczne dochody wynoszą poniżej 50 000–60 000 USD.

[5] W naszym poprzednim artykule „Eyes on the Fed” (23 stycznia 2026 r.) oszacowaliśmy, że ograniczenie limitów kart kredytowych uwolni 15 mld zdolności kredytowej przeznaczonej na karty kredytowe.

Kiedy przyda Ci się konto wielowalutowe prowadząc firmę?

Prowadzenie firmy coraz częściej oznacza działanie poza granicami jednego kraju, zarówno pod względem sprzedaży, zakupów, jak i współpracy z partnerami. Nawet przedsiębiorstwa skoncentrowane lokalnie stykają się z płatnościami w różnych walutach, rozliczeniami międzynarodowymi czy zagranicznymi platformami usługowymi. W takich sytuacjach pojawia się pytanie o narzędzia, które pozwalają uporządkować finanse bez nadmiernej komplikacji. Kiedy konto wielowalutowe faktycznie okazuje się przydatne w działalności gospodarczej?

Czym jest konto wielowalutowe w działalności firmy?

Konto wielowalutowe umożliwia obsługę wielu walut w ramach jednego rachunku. Z perspektywy przedsiębiorcy oznacza to możliwość przyjmowania i realizowania płatności w różnych walutach bez konieczności zakładania osobnych kont dla każdej z nich. System automatycznie rozpoznaje walutę transakcji i rozlicza ją w odpowiednim „subkoncie” walutowym, co upraszcza codzienną obsługę finansów.

Przykładem konta wielowalutowego, które obsługuje 35 walut w ramach jednego rachunku, jest rozwiązanie opisane na stronie: https://www.zen.com/pl/konto-wielowalutowe/.

Współpraca z zagranicznymi kontrahentami

Jednym z najczęstszych momentów, w których konto wielowalutowe zaczyna być przydatne, jest rozpoczęcie współpracy z zagranicznymi kontrahentami. Dotyczy to zarówno sprzedaży usług, jak i zakupu towarów, komponentów czy licencji. Rozliczenia w walutach obcych stają się wtedy elementem codziennej działalności firmy.

Zamiast prowadzić kilka oddzielnych rachunków, przedsiębiorstwo może zarządzać środkami w różnych walutach w jednym miejscu. Ułatwia to kontrolę przepływów finansowych, porządkowanie dokumentów oraz współpracę z księgowością, zwłaszcza gdy liczba transakcji międzynarodowych stopniowo rośnie.

Podróże służbowe i wydatki zagraniczne

Firmy, których zespoły regularnie podróżują służbowo, ponoszą koszty w różnych walutach. Noclegi, transport, udział w targach czy spotkania biznesowe generują wydatki, które później muszą zostać rozliczone i udokumentowane.

W takich sytuacjach znaczenie mają narzędzia umożliwiające realizację płatności w walucie transakcji. W codziennej praktyce wykorzystywana jest karta płatnicza powiązana z kontem wielowalutowym, dostępna m.in. na stronie https://www.zen.com/pl/karty-platnicze/.

Korzystanie z zagranicznych usług i platform cyfrowych

Coraz więcej firm korzysta z usług oferowanych przez zagranicznych dostawców, od systemów IT i narzędzi chmurowych po platformy marketingowe czy analityczne. Opłaty za takie rozwiązania są często naliczane cyklicznie i w walutach obcych, a to wpływa na sposób zarządzania płatnościami.

Konto wielowalutowe pozwala uporządkować tego typu operacje w jednym środowisku finansowym. Dzięki temu firma może łatwiej monitorować zobowiązania wobec zagranicznych dostawców i zachować przejrzystość rozliczeń, bez konieczności każdorazowego przechodzenia między różnymi rachunkami.

Przelewy zagraniczne w codziennej działalności

W działalności firm współpracujących międzynarodowo istotną rolę odgrywają również przelewy zagraniczne. Dotyczą one m.in. rozliczeń z kontrahentami, wypłat dla partnerów biznesowych czy transferów środków w ramach struktur międzynarodowych.

Możliwość realizowania takich operacji w walutach obcych w ramach jednego systemu finansowego ułatwia organizację pracy i kontrolę nad przepływami pieniężnymi. W praktyce firmy korzystają z przelewów zagranicznych realizowanych w walutach obcych, dostępnych np. na stronie https://www.zen.com/pl/przelew-zagraniczny-walutowy/.

Przygotowanie firmy do ekspansji na nowe rynki

Konto wielowalutowe bywa również elementem przygotowania firmy do ekspansji zagranicznej. Nawet jeśli działalność operacyjna nadal koncentruje się na rynku krajowym, pierwsze transakcje międzynarodowe często pojawiają się wcześniej.

Dostęp do jednego rachunku obsługującego wiele walut pozwala testować nowe kierunki sprzedaży lub współpracy bez konieczności rozbudowy całej infrastruktury finansowej. To rozwiązanie stosowane zarówno przez mniejsze firmy, jak i większe organizacje planujące stopniowy rozwój poza granicami kraju.

Aspekty organizacyjne i księgowe

Z punktu widzenia organizacji finansów konto wielowalutowe wpływa także na sposób raportowania i kontroli środków. Zamiast analizować dane z wielu rachunków prowadzonych w różnych walutach, firma korzysta z jednego źródła informacji.

Ułatwia to współpracę z działem księgowym, pozwala szybciej identyfikować przepływy finansowe oraz porządkować dokumentację związaną z rozliczeniami międzynarodowymi.

Podsumowanie zastosowań konta wielowalutowego

Konto wielowalutowe znajduje zastosowanie w firmach, które prowadzą lub planują działalność wykraczającą poza jeden rynek i jedną walutę. Sprawdza się przy współpracy z zagranicznymi kontrahentami, podróżach służbowych, korzystaniu z globalnych usług cyfrowych oraz realizacji przelewów międzynarodowych. W praktyce pełni rolę narzędzia porządkującego finanse w środowisku wielowalutowym, bez rozbudowy struktury rachunków.

Artykuł sponsorowany powstał przy współpracy z https://www.zen.com/pl/.

Faktoring dla Małych Firm: Przewodnik portalu faktoringowego FaktoringDlaFirm.com

Zatory płatnicze potrafią zablokować rozwój nawet dobrze prosperującej firmy. Faktoring dla małych firm to rozwiązanie, które pozwala zamienić wystawione faktury na gotówkę nawet w 24–48 godzin – bez czekania na przelew od kontrahenta. Sprawdź, jak działa faktoring, jakie daje realne korzyści dla mikro i MŚP oraz kiedy faktycznie warto z niego skorzystać, aby poprawić płynność finansową i bezpiecznie skalować biznes. Zagadnienie faktoringu dla małych firm wyjaśnia portal faktoringowy FaktoringDlaFirm.com.

Co to jest faktoring dla małych firm?

Faktoring dla małych firm to usługa finansowa, która zdobywa coraz większą popularność wśród małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) oraz mikroprzedsiębiorstw. Polega na sprzedaży nieprzeterminowanych faktur firmie faktoringowej, która w zamian natychmiast wypłaca należną kwotę pomniejszoną o prowizję. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą szybko odzyskać środki, które normalnie byłyby zablokowane na fakturach do zapłaty, co znacząco poprawia ich płynność finansową.

Jak działa faktoring i jakie korzyści przynosi firmom?

Proces faktoringu zaczyna się w momencie wystawienia faktury przez przedsiębiorcę – zarówno za towar, jak i usługi – na rzecz swoich kontrahentów. Faktura ta jest następnie sprzedawana firmie faktoringowej (faktorowi), która dokonuje przelewu pieniędzy na konto przedsiębiorcy, wypłacając większość wartości faktury (zazwyczaj od 70% do 90%) w ciągu 24 do 48 godzin. Prowizja jest naliczana tylko od sfinansowanej faktury, a reszta kwoty, pomniejszona o prowizję, jest wypłacana po uregulowaniu faktury przez kontrahenta. Faktoring dotyczy faktur z odroczonym terminem płatności, co pozwala przedsiębiorcy uzyskać pieniądze i gotówkę bez konieczności oczekiwania na przelew od kontrahenta.

Korzyści z faktoringu są liczne:

  • Poprawa płynności finansowej: Firmy mogą szybko uzyskać pieniądze i gotówkę z faktur z odroczonym terminem płatności, co umożliwia regulowanie zobowiązań w terminie i utrzymanie płynności finansowej.

  • Ochrona przed zatorami płatniczymi: Dzięki faktoringowi przedsiębiorstwa mogą uniknąć problemów związanych z opóźnionymi płatnościami od swoich kontrahentów, co jest szczególnie ważne dla małych przedsiębiorców i jednoosobowych działalności.

  • Zwiększenie konkurencyjności: Możliwość szybkiego obrotu gotówką pozwala firmom na skorzystanie z okazji rynkowych, które wymagają natychmiastowych nakładów finansowych i pozyskania kapitału na rozwój biznesu.

  • Outsourcing ryzyka kredytowego: Niektóre formy faktoringu (np. faktoring pełny) przenoszą ryzyko niewypłacalności kontrahenta na firmę faktoringową.

  • Egzekwowanie należności i wykup faktur: W związku z cesją wierzytelności faktor przejmuje na siebie egzekwowanie należności od dłużnika, a także może dokonać wykupu faktur w ramach pojedynczych transakcji, co odciąża przedsiębiorcę z obowiązku windykacji.

Faktoring jest elastyczny – nie ma konieczności podpisywania długoterminowych umów, a limit faktoringowy oraz prowizja mogą być ustalane indywidualnie dla każdej firmy. Koszt faktoringu zależy od liczby dni finansowania (dzień finansowania), wartości sfinansowanej faktury oraz rodzaju transakcji. Usługa sprawdza się niezależnie od względu, w każdej branży i dla różnych typów przedsiębiorstw.

Faktoring jest szczególnie korzystny dla małych przedsiębiorców, jednoosobowych działalności oraz firm, które chcą szybko pozyskać kapitał na rozwój biznesu bez względu na branżę.

Wybierz faktoring i sprawdź, jak może poprawić płynność finansową Twojej firmy bez wychodzenia z biura.

Dlaczego faktoring jest tak popularny wśród MŚP i mikroprzedsiębiorstw?

Faktoring zyskuje na popularności wśród MŚP i mikroprzedsiębiorstw z kilku powodów. Przede wszystkim, te małe podmioty, w tym jednoosobowe działalności oraz małych przedsiębiorców, często mają ograniczony dostęp do tradycyjnych form finansowania, takich jak kredyty bankowe. Faktoring stanowi dla nich atrakcyjną alternatywę, umożliwiając szybki dostęp do środków bez konieczności spełniania rygorystycznych wymagań kredytowych.

Kolejnym czynnikiem jest elastyczność faktoringu. W przeciwieństwie do kredytów, które z reguły mają stałe harmonogramy spłat, faktoring dostosowuje się do cyklu sprzedaży przedsiębiorstwa. Co istotne, ten produkt nie wymaga podpisywania długoterminowych umów, co czyni go szczególnie atrakcyjnym rozwiązaniem dla małych przedsiębiorców i jednoosobowych działalności. Dodatkowo, faktoring może pozytywnie wpłynąć na stabilność przychodu firmy, umożliwiając lepsze planowanie finansowe.

Rodzaje faktoringu dostępne dla małych firm

Faktoring nie jest usługą jednolitą; występuje w różnych formach, które są dostosowane do specyficznych potrzeb przedsiębiorstw. Zrozumienie różnic między nimi jest kluczowe dla wyboru odpowiedniego rozwiązania.

Jakie są różnice między faktoringiem pełnym a niepełnym?

  • Faktoring pełny: W tej formie ryzyko niewypłacalności kontrahenta przenoszone jest na firmę faktoringową. Umowa faktoringowa precyzyjnie określa warunki cesji wierzytelności oraz odpowiedzialność za dłużnika, co oznacza, że jeśli kontrahent (dłużnik) nie opłaci faktury, to firma faktoringowa ponosi stratę, a nie przedsiębiorstwo. Jest to opcja droższa, ale zapewniająca większe bezpieczeństwo finansowe.

  • Faktoring niepełny: W tym przypadku, jeśli kontrahent nie ureguluje faktury, przedsiębiorstwo musi zwrócić zaliczkę otrzymaną od firmy faktoringowej. Wykup faktur może dotyczyć pojedynczych transakcji, a limit faktoringowy jest ustalany indywidualnie dla każdej firmy. Jest to opcja tańsza, ale wiąże się z większym ryzykiem dla przedsiębiorcy.

Czym charakteryzuje się faktoring międzynarodowy i eksportowy?

  • Faktoring eksportowy: Skierowany jest do firm prowadzących działalność na rynkach zagranicznych. Pomaga w zarządzaniu ryzykiem kursowym oraz kredytowym związanym z transakcjami międzynarodowymi. Dzięki faktoringowi eksportowemu przedsiębiorstwa mogą oferować swoim zagranicznym klientom bardziej konkurencyjne warunki płatności.

  • Faktoring międzynarodowy: Obejmuje zarówno transakcje eksportowe, jak i importowe. Oferuje kompleksowe rozwiązania, które pomagają w zarządzaniu płynnością finansową w ramach międzynarodowej działalności gospodarczej, a także w minimalizowaniu ryzyk związanych z różnicami w przepisach prawnych oraz praktykach handlowych w różnych krajach.

Firmy oferujące faktoring dla małych firm

Na rynku istnieje wiele firm oferujących usługi faktoringowe, z których każda ma swoje unikalne cechy i oferuje różne rodzaje faktoringu. Poniżej przedstawiamy kilka z nich.

Jakie usługi oferuje PragmaGO dla sektora MŚP?

PragmaGO to firma specjalizująca się w usługach finansowych dla sektora MŚP. Oferuje szeroką gamę produktów, w tym faktoring pełny, niepełny oraz mikrofaktoring. PragmaGO kładzie nacisk na szybki proces decyzyjny oraz elastyczność ofert, co czyni ją atrakcyjnym wyborem dla małych i średnich przedsiębiorstw poszukujących dostępu do gotówki bez zbędnych formalności.

Dlaczego Monevia jest popularna wśród małych firm?

Monevia zyskała popularność dzięki swojej innowacyjnej platformie online, która umożliwia szybkie i bezproblemowe korzystanie z usług faktoringowych. Przedsiębiorstwa mogą korzystać z faktoringu bez konieczności weryfikacji w Biurze Informacji Kredytowej (BIK), co jest szczególnie atrakcyjne dla firm z problemami z historią kredytową. Limit finansowania wynosi do 50,000 zł, co jest wystarczające dla wielu małych firm.

Jakie rodzaje faktoringu oferuje BNP Paribas?

BNP Paribas oferuje szeroki wachlarz usług faktoringowych, w tym faktoring pełny, niepełny, eksportowy, importowy, krajowy oraz odwrotny. Dzięki temu przedsiębiorstwa mogą wybrać rozwiązanie najlepiej odpowiadające ich specyficznym potrzebom. BNP Paribas kładzie nacisk na indywidualne podejście do klienta oraz na dostosowanie oferty do dynamicznie zmieniających się potrzeb rynku.

Mikrofaktoring jako rozwiązanie dla mikroprzedsiębiorstw

Mikrofaktoring to specjalistyczna forma faktoringu zaprojektowana z myślą o najmniejszych firmach, które często borykają się z problemami finansowymi i potrzebują szybkiego dostępu do gotówki.

Jak Bibby Financial Services wspiera mikroprzedsiębiorstwa?

Bibby Financial Services oferuje mikrofaktoring, który jest dostosowany do potrzeb mikroprzedsiębiorstw. Firma ta zapewnia szybkie i elastyczne rozwiązania finansowe, które umożliwiają małym firmom zarządzanie płynnością finansową i minimalizowanie ryzyka związanego z niewypłacalnością kontrahentów. Dzięki temu mikroprzedsiębiorstwa mogą skupić się na rozwoju działalności, zamiast na problemach z płynnością finansową.

Dlaczego AOW Faktoring jest atrakcyjny dla najmniejszych firm?

AOW Faktoring specjalizuje się w obsłudze najmniejszych firm, oferując atrakcyjne warunki współpracy oraz uproszczone procedury. Dzięki temu nawet przedsiębiorstwa bez doświadczenia w korzystaniu z usług finansowych mogą szybko i łatwo uzyskać potrzebne środki. AOW Faktoring umożliwia finansowanie faktur na korzystnych warunkach, co jest szczególnie ważne dla firm o ograniczonych zasobach.

Podsumowanie

Faktoring jest wszechstronnym narzędziem finansowym, które może znacząco poprawić płynność finansową małych i średnich przedsiębiorstw, a także mikroprzedsiębiorstw. Dzięki różnorodności dostępnych form faktoringu, firmy mogą znaleźć rozwiązanie idealnie dopasowane do swoich potrzeb. Rynek faktoringowy w Polsce rozwija się dynamicznie, oferując coraz więcej elastycznych i nowoczesnych rozwiązań, takich jak faktoring online. Mimo pewnych wyzwań związanych z kosztami i relacjami z klientami, faktoring pozostaje atrakcyjną opcją dla wielu przedsiębiorstw, które potrzebują wsparcia finansowego w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym.

Satelity do namierzania spoofingu: Creotech zaprojektuje misję HyperSat SAFIR-PNT dla ESA

Creotech Instruments, notowany na GPW polski integrator misji kosmicznych, podpisał z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) umowę na realizację studium wykonalności dla misji HyperSat SAFIR-PNT, pierwszego w Polsce projektu dotyczącego nawigacji satelitarnej. Celem przyszłej misji będzie geolokalizacja zakłóceń systemów nawigacyjnych GNSS.

– SAFIR-PNT to bardzo ważny projekt dla Creotech Instruments. Zakłócenia i spoofing sygnału GNSS przestały być incydentem, stały się realnym zagrożeniem dla transportu, infrastruktury krytycznej oraz funkcjonowania państw. Dzięki współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną będziemy mogli zaprojektować i przetestować rozwiązania, które z poziomu przestrzeni kosmicznej pozwolą szybko, precyzyjnie i niezawodnie wykrywać źródła zakłóceń. Misja ta będzie stanowić polski wkład we wzmacnianie europejskiej autonomii i odporności w obszarze systemów PNT, czyli technologii, od której zależy dziś ogromna część gospodarki i obronności – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Dla Creotech Instruments to także istotny etap rozwoju platformy HyperSat i potwierdzenie jej rosnącego znaczenia w europejskim sektorze kosmicznym. To również szansa na stworzenie unikalnych kompetencji i produktów, które zwiększą skalę działalności Creotech Instruments i otworzą drogę do nowych rynków — dodaje Prezes Zarządu.

HyperSat SAFIR-PNT to planowana w Polsce misja satelitarna rozpoznania elektromagnetycznego (SIGINT) o podwójnym zastosowaniu (dual-use). Jej celem jest opracowanie i komercjalizacja trzech mikrosatelitów opartych na platformie HyperSat, zdolnych do precyzyjnej geolokalizacji źródeł zakłóceń sygnału GNSS. Misja odpowiada na narastający problem zakłóceń i spoofingu systemów nawigacyjnych, szczególnie widocznych w Europie Środkowo-Wschodniej.

Od 2022 roku zakłócenia systemów PNT negatywnie wpływają na infrastrukturę krytyczną, transport lotniczy i morski, systemy wojskowe oraz codzienne funkcjonowanie obywateli. Obserwowane są przypadki zawracania samolotów z powodu braku wiarygodnych danych nawigacyjnych czy przerwy w pracy autonomicznych systemów logistycznych. Obecne, naziemne metody monitorowania charakteryzują się ograniczonym zasięgiem i niewystarczającą rozdzielczością, przez co nie pozwalają na szybką i precyzyjną identyfikację źródła zakłóceń.

SAFIR-PNT wypełnia tę lukę, proponując obserwację z przestrzeni kosmicznej i wykorzystanie satelitarnej konstelacji dedykowanej do wykrywania, charakteryzowania oraz geolokalizacji zakłóceń GNSS.

W ramach projektu Creotech Instruments S.A. oraz OHB System AG przeprowadzą studium wykonalności dla faz 0/A, obejmujące analizę koncepcji misji, wstępne wymagania techniczne oraz ocenę modyfikacji platformy HyperSat dla potrzeb demonstratora składającego się z trzech mikrosatelitów.

Projekt wpisuje się w europejskie działania strategiczne na rzecz zwiększania odporności i autonomii w obszarze PNT, tj. usług i systemów pozycjonowania, nawigacji i synchronizacji czasu.

SAFIR-PNT stanowi krok w kierunku stworzenia europejskiego systemu ostrzegania i przeciwdziałania zakłóceniom PNT, zwiększając bezpieczeństwo państw, efektywność sektorów gospodarczych oraz komfort i bezpieczeństwo obywateli.

Synektik z mocnym otwarciem roku finansowego: zysk netto +18%, przychody +12%

Giełdowy dostawca zaawansowanych technologii medycznych oraz producent radiofarmaceutyków nie zwalnia tempa. W I kwartale 2025 roku finansowego (październik-grudzień 2025) Grupa Synektik zwiększyła całkowite przychody o 12%, do 228 mln PLN, zwiększając EBITDA z działalności kontynuowanej o 18%, do 59,8 mln PLN. Motorem napędowym wzrostu Grupy są zarówno dynamicznie rosnące powtarzalne przychody obu segmentów, jak i wzrost sprzedaży sprzętu medycznego.

Zysk netto Grupy z działalności kontynuowanej (z wyłączeniem wyniku Centrum Badań nad Nowymi Cząsteczkami, przewidzianego do wydzielenia do spółki Syn2bio) w I kwartale br. roku finansowego wyniósł 43,1 mln PLN, co oznacza wzrost o 18% rok do roku. Działalność Grupy przewidziana do wydzielenia zamknęła kwartał stratą netto w wysokości 8,1 mln PLN, związaną z wydatkami na prace badawczo-rozwojowe, m.in. w ramach projektu kardioznacznika.

Segment sprzedaży zaawansowanych urządzeń medycznych oraz rozwiązań informatycznych już kolejny kwartał z rzędu odnotował dwucyfrowy wzrost przychodów oraz wyników. Sprzedaż sprzętu medycznego, rozwiązań IT oraz usług serwisowych wzrosła rdr. o 12%, do 214,1 mln PLN (z wyłączeniem transakcji wewnątrzgrupowych), natomiast EBITDA segmentu zwiększyła się o jedną piątą, do 60,6 mln PLN. Segment radiofarmaceutyków wypracował w minionym kwartale 15% wzrost sprzedaży, do 13,9 mln PLN (z wyłączeniem transakcji wewnątrzgrupowych), a EBITDA segmentu wzrosła rdr. z 3,9 mln PLN do 4,1 mln PLN.

Powtarzalne przychody Grupy, osiągane z tytułu dostaw materiałów i akcesoriów zużywalnych, świadczenia usług oraz sprzedaży radiofarmaceutyków w ramach długoterminowych umów z klientami, wzrosły rdr. o 32%, do 101,1 mln PLN.

Pierwszy kwartał nowego, 2025 roku finansowego w wykonaniu Grupy Synektik był biznesowo równie pracowity, co udany. Intensywne działania sprzedażowe w obszarze dostaw sprzętu oraz rozwiązań IT zaowocowały satysfakcjonującym poziomem pozyskanych zamówień, z których część zostanie zrealizowana w kolejnych kwartałach. Nasz sukces jest efektem wieloletniego, konsekwentnego budowania pozycji wiodącego dostawcy innowacyjnych rozwiązań dla medycyny. Intensywnie pracujemy nad poszerzeniem portfolio Grupy o kolejne przełomowe technologie oraz nad dotarciem z naszą ofertą do nowych klientów. Na mocy umowy zawartej kilka tygodni temu z firmą HistoSonics Grupa Synektik stała się jednym z pierwszych w Europie dystrybutorów systemu Edison – innowacyjnego rozwiązania w obszarze całkowicie nieinwazyjnej i wysoce skutecznej metody usuwania nowotworów tkanek miękkich, tzw. histotrypsji. Jeszcze w 2026 roku, w ramach nowego porozumienia z koncernem Intuitive, rozszerzymy działalność w obszarze dystrybucji systemów robotycznych da Vinci o Ukrainę. Niezmiennie wysoko oceniamy potencjał rozwoju Grupy w oparciu o pozycję jednego z liderów technologicznej transformacji systemów opieki zdrowotnej Europy Środkowej. Naszym celem – zarówno krótko-, jak i długoterminowym – jest przekuwanie tego potencjału we wzrost skali działalności Grupy – komentuje Cezary Kozanecki, prezes i założyciel Synektik.

W I kwartale 2025 roku finansowego Grupa pozyskała kontrakty na dostawy sprzętu medycznego o wartości 148,0 mln PLN, o 30% wyższej niż wartość kontraktacji w analogicznym okresie 2024 roku. Na wzrost sprzedaży złożyły się zarówno szeroka oferta produktowa Spółki, jak i sprzyjająca koniunktura rynkowa, związana z realizacją przetargów finansowanych ze środków Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO). W drugi kwartał roku finansowego Grupa wkroczyła z backlogiem w obszarze dostaw sprzętu o wartości 73,2 mln PLN, a także z otwartymi projektami sprzedażowymi o wartości niemal 166 mln PLN.

Dariusz Korecki, wiceprezes Synektik, zwraca uwagę, że łączna wartość zawartych, a niezrealizowanych kontraktów oraz otwartych projektów sprzedażowych na koniec grudnia 2025 roku wyniosła ponad 239 mln PLN i była o 87% wyższa niż na koniec 2024 roku, co stanowi bardzo dobry prognostyk dla wyników Grupy w kolejnych kwartałach. – Mocne, zdywersyfikowane portfolio produktów, wspierane wieloletnią pracą nad budową rynkowej świadomości przewag terapeutycznych, diagnostycznych oraz ekonomicznych oferowanych przez GK rozwiązań, leży u podstaw skali naszego zaangażowania w proces modernizacji systemów opieki zdrowotnej w krajach regionu – komentuje Dariusz Korecki.

Nowy rok dla Grupy Synektik i jej interesariuszy stoi nie tylko pod znakiem dynamicznego rozwoju biznesu. W lutym br. Synektik SA wypłaciła akcjonariuszom dywidendę w rekordowej kwocie 91,7 mln PLN, tj. 10,75 PLN na akcję. Grupa kontynuuje również proces podziału, w ramach którego działalność badawczo-rozwojowa w obszarze innowacyjnych radiofarmaceutyków, wraz z projektem kardioznacznika, zostanie wydzielona do giełdowej spółki Syn2bio SA. Prospekt emisyjny Syn2bio, sporządzony w związku z planowaną emisją akcji adresowaną do akcjonariuszy Synektik SA, jest procedowany przed UKNF, a przed tygodniem opublikowano pierwsze z trzech formalnych zawiadomień o planowanym podziale Synektik SA. W ocenie Zarządu Spółki proces podziału Grupy i upublicznienia Syn2bio zakończy się w II kwartale br.

Arche: 69 mln zł wypłat dla inwestorów w 2025 r., średnia stopa zwrotu blisko 9 proc.

Grupa Arche, która w miniony weekend obchodziła 35-lecie działalności, podała dane dotyczące wyników swojego autorskiego Systemu Arche. Jak poinformowała spółka, w 2025 roku inwestorzy otrzymali łącznie ponad 69 mln zł netto wypłat z tytułu wypracowanych zysków, czyli o przeszło 13 mln zł więcej niż rok wcześniej.Wykres 2025

Według komunikatu średnia roczna stopa zwrotu dla inwestorów wyniosła blisko 9 proc. Najwyższe wyniki miały: Arche Cukrownia Żnin (16,34 proc.), Arche Hotel Krakowska (13,23 proc.), Arche Hotel Geologiczna (11,63 proc.) oraz Arche Hotel Puławska Residence (11,26 proc.). Spółka przekazała też, że jej hotele w 2025 roku przyjęły ponad 1,2 mln gości i obsłużyły prawie 6 tys. wydarzeń MICE, co ma oznaczać wzrost o ok. 20 proc. rok do roku.

Arche przypomina, że pierwsze inwestycje realizowała w Warszawie i Siedlcach, a od ok. dwóch dekad rozwija projekty w całej Polsce. Dziś spółka określa się jako największa polska sieć hoteli z rodzimym kapitałem. Według firmy skupia ok. 2 tys. inwestorów, którzy posiadają łącznie ponad 3,5 tys. pokoi i apartamentów hotelowych. Arche działa też jako deweloper mieszkaniowy – w historii spółki ma znajdować się ponad 12 tys. wybudowanych mieszkań i domów.

Firma zapowiedziała uruchomienie kolejnych obiektów: Arche Metalowiec w Muszynie oraz Arche Garnizon w Białymstoku. Po ich otwarciu łączna liczba pokoi w kolekcji ma wzrosnąć do blisko 5 tys. Wyniki operacyjne spółka wiąże z realizacją strategii „Arche 2030”, której budżet ma wynosić 3 mld zł. W ramach strategii firma wskazuje cele: 50 hoteli i 10 tys. pokoi w portfolio.

Prezes Arche Władysław Grochowski, cytowany w komunikacie, podkreślił dywersyfikację źródeł finansowania, w tym reinwestowanie zysków, kredyty oraz emisje obligacji, a także znaczenie utrzymywania „poduszki finansowej” na wypadek nieprzewidywalnych zdarzeń.

Spółka informuje, że poprzez System Arche umożliwia inwestowanie w pokoje i apartamenty hotelowe z prawem własności i wpisem do księgi wieczystej. Jak podano, minimalne wynagrodzenie roczne ma wynosić 5 proc., liczone od ceny netto wykończonego i wyposażonego lokalu, a wypłaty mają być realizowane co miesiąc. System przewiduje też m.in. rabaty na pobyty w sieci i udział inwestorów w zyskach generowanych przez działalność operacyjną hotelu.

Arche przekazało również, że prowadzi obecnie 24 inwestycje na różnym etapie zaawansowania, o łącznej wartości ok. 3 mld zł. Wśród projektów w budowie spółka wymienia m.in. Elektrociepłownię Szombierki w Bytomiu, inwestycję w Krakowie, Arche Garnizon w Białymstoku, Królewską Papiernię w Konstancinie-Jeziornie, obiekty w Ożarowie Mazowieckim i Otwocku, Pałac Donnersmarcków w Siemianowicach Śląskich, Arche Hotel Wrocław Lotnisko II, Starą Olejarnię w Szczecinie, rozbudowę Cukrowni Żnin, Nałęczów (dawne sanatorium) oraz Młyn Szancera w Tarnowie.

W przygotowaniu – według listy przedstawionej przez firmę – są m.in. Łódzkie Famuły, Fort Szczęśliwice w Warszawie, Fabryka Samolotów II w Mielnie, Elektrociepłownie Zabrze, Fort VI w Poznaniu, zabytkowy młyn „Stoisław” w Koszalinie, Huta Szkła w Szklarskiej Porębie, dwór w Krzesku koło Siedlec, projekt w Drohiczynie, Nałęczów III, kolejny projekt w Otwocku oraz niedokończony hotel po elektrowni Renarda w Sosnowcu. Spółka dodała, że prowadzi też rozmowy dotyczące kolejnych zakupów nieruchomości, ale nie ujawnia szczegółów do czasu ich formalnego domknięcia.

Europejski Trybunał Obrachunkowy: kontrole nad unijnym funduszem odbudowy zbyt płytkie, a działania opóźnione

Z nowego sprawozdania Europejskiego Trybunału Obrachunkowego wynika, że w Instrumencie na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, czyli unijnym funduszu odbudowy po pandemii COVID‑19 o budżecie wynoszącym 650 mld euro, nadal występują liczne uchybienia w zakresie wykrywania, zgłaszania i korygowania nadużyć finansowych. Ponadto państwa członkowskie mają wprawdzie obowiązek odzyskania od ostatecznych odbiorców środków wydatkowanych w wyniku nadużycia, ale nie muszą zwracać ich do budżetu UE. W konsekwencji finanse UE nie są optymalnie chronione.

Unijny Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF) o budżecie wynoszącym 650 mld euro ustanowiono w lutym 2021 r. jako jednorazowy program, który miał tymczasowo wesprzeć kraje UE w odbudowie po pandemii i tworzeniu odpornych gospodarek. Komisja i państwa członkowskie wspólnie odpowiadają za zwalczanie nadużyć finansowych naruszających interesy finansowe UE. Władze krajowe mają obowiązek zagwarantować organowi wykonawczemu UE, że ich systemy zapobiegania nadużyciom finansowym oraz wykrywania i korygowania nadużyć są skuteczne.

– UE i państwa członkowskie powinny były ustanowić bardziej skuteczne systemy zwalczania nadużyć finansowych – należało zadbać o ten aspekt ze względu na wielkość funduszu odbudowy, zastosowanie nowego mechanizmu finansowania i szkody wizerunkowe związane z nadużyciami finansowymi – stwierdziła Katarína Kaszasová, członkini Trybunału odpowiedzialna za tę kontrolę. – Unia jest nadal narażona na nadużycia finansowe przy wdrażaniu RRF, czego powodem są luki w przepisach dotyczących odzyskiwania środków finansowych, niekompletne dane na temat nadużyć i problemy dotyczące ich zgłaszania.

Kontrolerzy ustalili, że ogólne unijne wymogi dotyczące systemów zwalczania nadużyć finansowych w państwach członkowskich (zawarte w rozporządzeniu w sprawie RRF) nie były wystarczające. Komisja poczyniła kroki, by doprecyzować te wymogi w dwustronnych umowach w sprawie finansowania, nie uściśliła jednak w wystarczającym stopniu, jaki charakter mają mieć kontrole w zakresie zwalczania nadużyć finansowych na szczeblu krajowym. Wprawdzie przeprowadzane przez nią audyty systemów krajowych mogą przyczynić się do wprowadzenia usprawnień, jednak w przypadku RRF nie były one wystarczająco pogłębione. Przykładowo Komisja nie uwzględniła w pełnym zakresie obowiązków wszystkich krajowych instytucji odpowiedzialnych za wydatkowanie środków z RRF. Ponadto w dziesięciu państwach Komisja zakończyła audyty dopiero po pierwszej turze płatności, co oznacza, że w momencie płatności nie dysponowała wystarczającymi dowodami, które potwierdzałyby skuteczność krajowych systemów kontroli w zakresie zwalczania nadużyć finansowych.

Państwa UE podjęły pewne kroki, by zapobiec nadużyciom finansowym przy wydatkowaniu środków RRF, ale ich działania były często opóźnione. Dodatkowo wystąpiły uchybienia, jeśli chodzi o wykrywanie nadużyć finansowych. Na przykład wiele państw w małym stopniu wykorzystało możliwości, jakie stwarzają eksploracja i analiza danych, chociaż są to kluczowe elementy – obok przeprowadzania kontroli i sygnalizowania nieprawidłowości – pozwalające wykryć nadużycia.

Niekompletność danych dotyczących nadużyć finansowych w RRF sprawia, że Komisja ma trudności z odpowiednim ukierunkowaniem własnych inicjatyw w zakresie zwalczania nadużyć, np. działań naprawczych, oraz z monitorowaniem działań podejmowanych przez państwa UE. Nie wprowadzono jednolitych zasad zgłaszania Komisji przypadków podejrzeń nadużyć, które mogą mieć wpływ na finanse UE. W związku z tym państwa członkowskie stosują różne kryteria do ustalenia, czy dany przypadek stanowi tego rodzaju nadużycie, a co za tym idzie, nie wszystkie państwa zgłaszają podejrzenie popełnienia nadużycia w ten sam sposób. W rezultacie nie da się dokładnie oszacować skali nadużyć finansowych w RRF.

Inaczej niż w innych programach unijnych w przypadku RRF państwa członkowskie nie są zobowiązane do zwrócenia do budżetu UE środków finansowych odzyskanych od sprawców nadużyć. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której Komisja uznaje, że odzyskano niewystarczającą kwotę, i sama podejmuje kroki, by odzyskać odpowiednią kwotę finansowania. Niemniej Komisja może nie mieć już takiej możliwości po zamknięciu RRF, co nastąpi jeszcze w tym roku. Wraz z zamknięciem RRF przestanie bowiem funkcjonować obecny mechanizm zgłaszania przez państwa UE przypadków nadużyć finansowych i odzyskiwania środków w ramach RRF. Jest to niepokojące, gdyż największe inwestycje zaplanowano w państwach członkowskich na ostatnie miesiące realizacji RRF. To z kolei oznacza, że większość korekt związanych z nadużyciami finansowymi będzie można przeprowadzić dopiero po zamknięciu RRF.

Informacje ogólne

Nadużycie finansowe naruszające interesy finansowe UE definiuje się jako jakiekolwiek umyślne działanie, które ma na celu sprzeniewierzenie lub bezprawne zatrzymanie środków z budżetu UE lub z budżetów zarządzanych w jej imieniu. Istnieje wiele kanałów, z których mogą skorzystać władze krajowe i obywatele UE, by zgłosić nadużycia finansowe związane z RRF.
Są to m.in: Komisja, Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) i Prokuratura Europejska (EPPO). W sprawozdaniu rocznym za 2024 r., które ukazało się w marcu 2025 r., Prokuratura Europejska poinformowała, że od momentu rozpoczęcia wdrażania RRF wszczęła postępowanie w 307 sprawach dotyczących nadużyć finansowych w RRF. W lipcu 2025 r. Komisja opublikowała białą księgę, w której ogłosiła, że rozpoczyna przegląd unijnej struktury zwalczania nadużyć finansowych.

Kontrolerzy Europejskiego Trybunału Obrachunkowego zbadali skuteczność systemów zwalczania nadużyć finansowych w ramach RRF stosowanych w Komisji i w czterech państwach członkowskich (Dania, Hiszpania, Włochy i Rumunia). Trybunał skierował do Komisji szereg zaleceń. Odnoszą się one nie tylko do RRF, ale też do wszelkich proponowanych w przyszłości programów podobnych do RRF, w których płatności nie będą powiązane z kosztami faktycznie poniesionymi. Kontrolerzy wzywają Komisję do dalszego wzmocnienia przeprowadzanych przez nią audytów krajowych systemów zwalczania nadużyć finansowych w RRF, poprawy mechanizmów zgłaszania przypadków podejrzeń nadużyć finansowych przy wdrażaniu RRF, zwiększenia wpływu działań naprawczych oraz określenia minimalnych wymogów w zakresie zwalczania nadużyć finansowych przez państwa UE na potrzeby przyszłych programów opartych na modelu podobnym do RRF.

Cyfrowa kontrola w rodzinie: sprawdzanie telefonu i lokalizacji może być naruszeniem prawa

Smartfony, aplikacje mobilne, lokalizacja GPS, chmury rodzinne i wspólne konta stały się nieodłączną częścią życia prywatnego. Choć z założenia mają ułatwiać codzienne funkcjonowanie, coraz częściej stają się źródłem konfliktów, napięć i poczucia naruszenia granic. W praktyce wiele osób nie wie, gdzie kończy się „wspólne”, a zaczyna obszar chroniony prawem.

Jak podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska, prawniczka i specjalistka ds. ochrony danych osobowych, jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że bliska relacja automatycznie znosi prawo do prywatności. – Małżeństwo czy związek nie powodują, że przestajemy być odrębnymi osobami z własną sferą prywatną. Telefon, komputer, konto mailowe czy historia lokalizacji nadal podlegają ochronie prawnej, nawet jeśli mieszkamy razem i prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe – wyjaśnia ekspertka.

Telefon partnera i cyfrowa kontrola

W praktyce problemy najczęściej zaczynają się od „niewinnych” gestów: zajrzenia do telefonu partnera, sprawdzenia wiadomości czy historii połączeń. Często tłumaczone są troską, ciekawością albo brakiem zaufania. – Prawo nie zna pojęcia „sprawdzę tylko na chwilę”. Jeżeli nie mamy zgody drugiej osoby na dostęp do jej urządzenia czy konta, wchodzimy w obszar naruszenia prywatności. Dotyczy to również małżonków – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.

Szczególnie problematyczne stają się takie działania w sytuacjach kryzysowych, gdy relacja się rozpada, a technologia zaczyna być wykorzystywana do zbierania informacji „na zapas” lub zdobywania przewagi w sporze.

Chmury rodzinne i wspólne konta – wygoda z konsekwencjami

Coraz więcej rodzin korzysta z chmur rodzinnych i wspólnych kont, które umożliwiają podgląd zakupów, lokalizacji czy aktywności w aplikacjach. Choć początkowo bywa to wygodne, z czasem może prowadzić do nadużyć. – Zgoda na wspólne konto nie oznacza zgody na stały nadzór. Jeżeli jedna ze stron zaczyna analizować, komentować lub wykorzystywać informacje o aktywności drugiej osoby, pojawia się problem prawny i relacyjny – zaznacza ekspertka.

Warto pamiętać, że zgoda na dostęp do danych może zostać cofnięta, a fakt, że „zawsze tak było”, nie stanowi żadnego usprawiedliwienia z punktu widzenia prawa.

Lokalizacja w telefonie – troska czy przymus?

Udostępnianie lokalizacji bywa przedstawiane jako element bezpieczeństwa, jednak granica między troską a kontrolą bywa bardzo cienka. – Jeżeli lokalizacja przestaje być dobrowolna, a staje się obowiązkiem lub warunkiem relacji, mamy do czynienia z naruszeniem granic. Rozliczanie partnera z każdego postoju czy trasy nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem – tłumaczy Karolina Praszek-Gołębiewska. Takie zachowania coraz częściej są postrzegane jako element przemocy psychicznej lub cyfrowej.

Prywatność dzieci a odpowiedzialność rodziców

Równie trudnym tematem jest kontrola telefonów dzieci. Rodzice z jednej strony mają obowiązek chronić dziecko przed zagrożeniami w sieci, z drugiej muszą respektować jego prawo do prywatności. – Im starsze dziecko, tym większe znaczenie ma jego autonomia. Stałe czytanie prywatnych wiadomości nastolatka bez konkretnego powodu może być nie tylko nieskuteczne wychowawczo, ale również naruszać jego dobra osobiste – wyjaśnia ekspertka. Prawo nie daje tu prostych odpowiedzi, ale wymaga rozsądku, proporcjonalności i rozmowy.

Nagrywanie rozmów – gdzie kończy się ochrona, a zaczyna naruszenie?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zjawisk ostatnich lat jest nagrywanie rozmów w relacjach prywatnych. Coraz więcej osób traktuje to jako formę zabezpieczenia, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych lub przy podejrzeniu przemocy psychicznej. – W polskim prawie zasadnicze znaczenie ma to, czy osoba nagrywająca jest uczestnikiem rozmowy. Co do zasady nagrywanie własnej rozmowy nie jest przestępstwem, ale to nie oznacza, że zawsze jest bezpieczne prawnie – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.

Ekspertka zwraca uwagę, że ogromne znaczenie ma cel nagrania oraz sposób jego późniejszego wykorzystania. Jednorazowe nagranie w celu ochrony przed przemocą może być oceniane inaczej niż systematyczne, potajemne rejestrowanie rozmów partnera jako element kontroli lub budowania przewagi. – Wiele osób zapomina, że nawet legalnie wykonane nagranie nie daje prawa do jego dowolnego rozpowszechniania. Udostępnianie nagrań osobom trzecim, publikowanie ich w internecie czy wykorzystywanie do nacisku może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej lub karnej – dodaje ekspertka.

Technologia jako narzędzie przemocy

Specjaliści coraz częściej mówią o przemocy cyfrowej, w której telefon, aplikacje, lokalizacja czy nagrania stają się narzędziem kontroli i zastraszania. – To, że technologia na coś pozwala, nie oznacza, że jest to legalne albo zdrowe dla relacji. Prywatność nie przestaje obowiązywać w momencie kryzysu czy konfliktu – podsumowuje Karolina Praszek-Gołębiewska.

W sytuacjach naruszenia prywatności warto dokumentować zdarzenia i skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. W określonych przypadkach możliwe jest także zgłoszenie sprawy do organów ścigania lub Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. – Granice w relacjach są potrzebne także wtedy,  gdy emocje są silne. Prawo stoi po stronie prywatności – również w rodzinie – podkreśla ekspertka.

Koniec wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą?

Planowany zakaz wykupywania mieszkań komunalnych z bonifikatą jest generalnie słuszny. Samorządowcy będą jednak musieli to wyjaśnić lokatorom.

Na początku bieżącego stulecia gminy posiadały w zasobie ponad 1,4 miliona mieszkań komunalnych, a więc około dwukrotnie więcej niż obecnie. Spadek wielkości zasobu mieszkaniowego gmin o prawie połowę miał dwie główne przyczyny – masową wyprzedaż lokali oraz bardzo małą skalę nowych inwestycji. Wszystko wskazuje na to, że obecny rząd postawi tamę wykupowi mieszkań komunalnych na preferencyjnych warunkach, czyli z bonifikatami wynoszącymi nawet 99%. Rodzi się jednak pytanie, jak na tę zmianę zareagują lokatorzy. Zwłaszcza tacy, którzy mieli w planach wykup mieszkania komunalnego albo wyremontowali je na własny koszt. Sytuacja ze Szczecina pokazuje, iż protesty są możliwe.

Artykuł w dużym skrócie:

  • Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w bieżącej kadencji Parlamentu zostaną przyjęte przepisy ograniczające lub zupełnie wykluczające wykup mieszkań komunalnych z bonifikatą. Ma to być element szerszych zmian w zasobie komunalnym, które dodatkowo wprowadzą niemal pełną weryfikację dochodową najemców.
  • Można jednak spodziewać się negatywnych reakcji części lokatorów, co pokazała już sytuacja ze Szczecina. Tamtejsi włodarze rozważali zakaz wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą. To zirytowało lokatorów, którzy wcześniej wyremontowali mieszkania na swój koszt.
  • Jeżeli ogólnokrajowe przepisy ograniczające tani wykup mieszkań komunalnych wejdą w życie, to będą one przewidywały okres przejściowy. W takim przypadku, miasta mogą się spodziewać napływu wniosków o wykup (na starych warunkach). Gminy posiadają jednak swobodę w zakresie zarządzania swoim zasobem mieszkaniowym.

Poniżej prezentujemy więcej informacji o temacie, który w przyszłości może wzbudzać spore kontrowersje.

Jeden projekt „antywykupowy” jest już w Sejmie …

Oczywiście, wciąż nie można mieć stuprocentowej pewności co do tego, czy zakaz wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą zostanie uchwalony w czasie bieżącej kadencji Parlamentu. Wydaje się to jednak prawdopodobne, a uzasadnienie stanowią dwa argumenty. „Po pierwsze, Sejm już pracuje nad projektem ustawy przewidującej zakaz zbywania mieszkań przez gminy po cenie niższej od rynkowej, również na rzecz wieloletnich lokatorów” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Po drugie, wspomniany projekt generalnie cieszy się poparciem rządu, choć możliwe są pewne korekty łagodzące całkowity zakaz wyprzedaży. Konkretniej rzecz ujmując, chodzi o poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (druk sejmowy numer 1318). „Ten projekt sygnowany przez Lewicę, po II czytaniu na posiedzeniu Sejmu w dniu 17 grudnia 2025 roku, następnie skierowano do Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Z pewnością warto śledzić dalszy bieg procesu legislacyjnego” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Sprawa ze Szczecina zapowiedzią kolejnych sporów?

Argumenty przemawiające za zakazem wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą lub przynajmniej znaczącym ograniczeniem wykupu wskazują, że zasób komunalny wciąż się kurczy, a gminy co roku sprzedają ok. 12 000 – 15 000 mieszkań mimo deficytu lokali z niskim czynszem. To generalnie dobry argument, ale trzeba pamiętać o dwóch kwestiach. Mianowicie, poprawa dostępności lokali gminnych z niskim czynszem wymaga też innych zmian – m.in. wprowadzenia pełnej weryfikacji dochodowej najemców i zwiększenia rotacji lokatorów, co będzie trudne politycznie. „Poza tym lokatorzy mieszkań komunalnych mogą mieć pretensje dotyczące tego, że państwo zmienia zasady najmu. Potwierdzenie stanowi niedawna sytuacja ze Szczecina” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Około pół roku temu lokalne media ze Szczecina informowały o protestach lokatorów w odpowiedzi na plany miejscowych władz wykluczające możliwość dalszego wykupu mieszkań z bonifikatą. Protestowały zwłaszcza te osoby, które wcześniej zdecydowały się na kosztowny remont mieszkania w programie „Mieszkanie do remontu”. Jak mówił jeden z protestujących: „Nigdy nie wziąłbym mieszkania, gdybym wiedział, że nie mogę go wykupić. Wyremontowałem miastu mieszkanie i co dalej? Mogę w nim mieszkać, ale nie mogę go zapisać w spadku czy sprzedać, by kupić inną nieruchomość (…)”.

Ostatecznie sporna sytuacja zakończyła się kompromisem. Otóż, obecne zasady przyznawania bonifikat w Szczecinie będą dotyczyły wniosków o wykup mieszkań złożonych do połowy bieżącego roku. Później mają obowiązywać zasady mniej korzystne dla najemców, bo miasto chce przyznawać coraz mniejsze bonifikaty. „Spór ze Szczecina udało się rozwiązać w sposób przynajmniej częściowo satysfakcjonujący najemców. Ten przykład pokazuje jednak, że w razie wprowadzenia ogólnopolskiego zakazu wykupu mieszkań gminnych z bonifikatą, samorządowcy będą musieli się zmierzyć z negatywnymi reakcjami części lokatorów” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Czy pojawi się fala wniosków o wykup mieszkań?

Procedowany przez Sejm projekt Lewicy zakłada, że zakaz taniego wykupu wybudowanych dotąd lokali komunalnych zacznie obowiązywać już 1 stycznia 2027 r. Rodzi się zatem pytanie, czy w okresie przejściowym, być może bardzo krótkim, gminy nie zostaną dosłownie zasypane wnioskami o wykup na starych zasadach. Każda osoba składająca taki wniosek musi jednak pamiętać, że decyzja o możliwości wykupu „M” należy do gminy, która sama decyduje, jakie lokale zostają przeznaczone do sprzedaży (zobacz: Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 kwietnia 2023 r. – I OSK 1084/21). „Gminy posiadają bowiem swobodę w zarządzaniu należącymi do nich mieszkaniami, choć ta swoboda niebawem może zostać ograniczona w zakresie stosowania bonifikat” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Centra handlowe ewoluują: więcej usług, mniej klasycznych zakupów

0
  • Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) opublikowała dane dotyczące kondycji centrów handlowych w grudniu, a także w całym 2025 roku, na bazie dwóch największych i najbardziej wiarygodnych wskaźników w Polsce: PRCH Turnover Density Index oraz PRCH Footfall Density Index.
  • Obroty w centrach handlowych w grudniu wzrosły o ponad 3%,
    a odwiedzalność była wyższa o 4% w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku.
  • W ujęciu rocznym obroty wzrosły o ponad 2% przy porównywalnym poziomie odwiedzalności (rok do roku).
  • Liderami wzrostów pozostają kategorie związane z usługami i spędzaniem wolnego czasu.

Grudzień jest dla centrów handlowych najmocniejszym miesiącem w roku. Również tegoroczne wyniki potwierdziły jego bezkonkurencyjną pozycję.

W porównaniu z analogicznym miesiącem roku poprzedniego, obroty ogółem zwiększyły się o 3,1%, a odwiedzalność (footfall) wzrosła aż o 4%. Jednym z istotnych czynników wpływających na wyniki okazały się trzy niedziele handlowe, które skutecznie zrównoważyły brak możliwości handlu w Wigilię. Konsumenci mogli elastycznie zaplanować wizyty, chętnie korzystając z możliwości robienia zakupów tego dnia tygodnia. To ważny argument w dyskusji na temat handlu w niedziele, który jednoznacznie wskazuje na potrzebę liberalizacji obecnie obowiązujących przepisów. Złagodzenie zakazu byłoby właściwą odpowiedzią na ujawnioną w grudniu realnie istniejącą potrzebę społeczną potwierdzoną przez wyniki odwiedzalności centrów handlowych oraz pozwoliłoby uwolnić niewykorzystany potencjał polskiego handlu detalicznego.

W ujęciu całorocznym wyniki 2025 roku potwierdzają stabilną kondycję rynku. Obroty ogółem wzrosły o 2,1%, przy niemal niezmienionym poziomie odwiedzalności.

W skali całego 2025 roku najwyższe wzrosty obrotów odnotowały następujące kategorie:

  • Usługi: +10,6%
  • Restauracje i kawiarnie: +6,6%
  • Zdrowie i uroda: +5,9%
  • Rozrywka: +5,3%

Struktura wzrostów potwierdza widoczny już od jakiegoś czasu trend ewolucji centrów handlowych w stronę wielofunkcyjnych destynacji, w których oferta usługowa, gastronomiczna i rozrywkowa zwiększa wartość sprzedaży.

Zmiany obrotów i odwiedzalności z podziałem na wielkość obiektów dla 2025 roku

Zmiany obrotów i odwiedzalności z podziałem na wielkość obiektów dla 2025 roku

Największe wzrosty obrotów dotyczyły regionów: południowego, centralnego i wschodniego. Jeśli chodzi o aglomeracje to największe wzrosty obrotów zanotowano w Krakowie, Warszawie i Białymstoku.

Komentarz Przemka Dwojaka, Senior Client Business Partnera, GfK – An NIQ company:

Dobre wyniki grudniowe nie dziwią, a całoroczne cieszą, zwłaszcza gdy analizuje się je w szerszym kontekście rynkowym. Powierzchni handlowej w centrach i parkach handlowych przybywa, co z jednej strony oznacza rozwój handlu stacjonarnego przy ustabilizowaniu udziału e-commerce w handlu ogółem.

Z drugiej strony oznacza to rozpraszanie uwagi klienta w omnichanelowej ścieżce zakupowej. Zachowania konsumentów ewoluują, a misje zakupowe dzielone są nie tylko pomiędzy kanałami on-line i off-line, ale także pomiędzy różnymi formatami handlu stacjonarnego. W przyszłości będziemy zapewne obserwować dalsze wzrosty w kategoriach takich jak usługi, rozrywka, gastronomia oraz zmienność miesięcznych wyników w innych kategoriach handlowych, takich jak np. moda czy wyposażenie wnętrz.

Komentarz Bogdy Korolczuk, dyrektor zarządzającej PRCH:

Grudniowe wyniki pokazują, że Polacy są przywiązani do zakupów stacjonarnych, zwłaszcza w tradycyjnym okresie przedświątecznym. Trzy niedziele handlowe doskonale zrekompensowały brak handlu w Wigilię, dając konsumentom komfort i czas na realizację planów zakupowych.

Cały rok 2025 przyniósł kolejne potwierdzenie ewolucji centrów handlowych. Widać ją w dwucyfrowym wzroście obrotów w usługach (+10,6%) i wysokiej dynamice gastronomii oraz pozostałych kategorii związanych ze spędzaniem wolnego czasu i stylem życia. Fakt, że przy niewielkiej zmianie odwiedzalności (-0,8%) obroty zwiększyły się o 2,1%, świadczy o rosnącej efektywności sprzedaży i lojalności klientów. Należy mieć na uwadze, że branża obiektów handlowych obejmuje uzupełniające się sektory centrów i parków handlowych. Część codziennych potrzeb zakupowych klienci realizują w tej drugiej kategorii. Częstotliwość wizyt rozkłada się więc na coraz większą liczbę obiektów. W tym kontekście wynik footfall centrów handlowych należy uznać za satysfakcjonujący. Pracujemy nad podobnie miarodajną metodą mierzenia odwiedzalności w parkach handlowych. Jestem przekonana, że dane te wzmocniłyby tylko tezę o dobrej, stabilnej kondycji całej branży.

Co do obrotów, mocna była zwłaszcza druga połowa roku (poza listopadem).
Ich wzrost korelował ze spadającą inflacją.

Wchodzimy w rok 2026 z przekonaniem, że rynek centrów handlowych jest dojrzały, przewidywalny i dobrze reaguje na potrzeby współczesnego konsumenta. Spodziewamy się, że będzie to czas intensywnej pracy nad istniejącą podażą – jej modernizacją i dopasowywaniem oferty starszych obiektów do zmieniających się oczekiwań klientów czy wymogów ESG.

ORLEN zwiększa obecność na Morzu Północnym: przejął 25% udziałów w złożu Afrodyta

0

ORLEN Upstream Norway przejął od Vår Energi 25 proc. udziałów w koncesji PL293 na Morzu Północnym. Koncesja obejmuje niekonwencjonalne złoże Afrodyta, które może zapewnić koncernowi prawie 2 mld m sześc. gazu ziemnego.

Wyniki prac na koncesji posłużą ORLEN do opracowania nowych metod wydobycia niekonwencjonalnych zasobów ropy i gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Złoża niekonwencjonalne charakteryzują się trudnymi warunkami geologicznymi np.: niską przepuszczalnością skały zbiornikowej w połączeniu z wysoką temperaturą i ciśnieniem, które powodują, że ich eksploatacja tradycyjnymi metodami nie daje satysfakcjonujących wyników produkcyjnych.

– Niekonwencjonalne złoża gazu i ropy naftowej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym to ogromny, do tej pory niewykorzystany potencjał. Wierzymy, że łącząc nowoczesne techniki wydobywcze z już posiadanymi kompetencjami, jesteśmy w stanie, wspólnie z partnerami, sięgnąć po te zasoby i otworzyć nowy rozdział w historii norweskiego przemysłu wydobywczego. Złoże Afrodyta będzie dla nas poligonem doświadczalnym, na którym będziemy mogli zweryfikować nasze założenia i udoskonalić metody pracy, aby wykorzystać je do zagospodarowania innych zasobów niekonwencjonalnych – powiedział Wiesław Prugar, Członek Zarządu ORLEN ds. Wydobycia.

Złoże Afrodyta zostało odkryte w 2008 roku, ale ze względu na trudne warunki złożowe jego zagospodarowanie nie było do tej pory brane pod uwagę. Jednak ostatnio partnerzy koncesyjni zdecydowali, że na złożu zostanie wykonany odwiert rozpoznawczy, aby zbadać możliwość eksploatacji zasobów Afrodyty z wykorzystaniem technik stymulacji produkcji. Odwiert pozwoli również lepiej określić zasoby wydobywalne złoża.

Na podstawie już dostępnych danych, OUN szacuje je na ok. 7,5 mld m sześc. gazu, z czego ok. 1,9 mld m sześc. dla ORLEN. Jeżeli dojdzie do ich eksploatacji, będzie to możliwe z wykorzystaniem instalacji na złożu Kvitebjørn, w którym OUN jest również udziałowcem. Zapewni to spółce dodatkowe synergie kosztowe i operacyjne.

Przejęcie koncesji PL293 wymaga standardowych zgód norweskiej administracji. Po ich uzyskaniu ORLEN będzie dysponował 25 proc. udziałem w złożu Afrodyta. Partnerami spółki będą Equinor, który jest operatorem koncesji (70 proc. udziałów) i Wellesley Petroleum (5 proc.).

Partnerstwo na złożu Afrodyta to kolejna decyzja ORLEN o zwiększeniu swojego portfela zasobów niekonwencjonalnych w Norwegii. W styczniu 2026 r. w ramach rozstrzygnięcia rundy koncesyjnej APA 2025, ORLEN Upstream Norway otrzymał ofertę objęcia 20 proc. udziałów w niekonwencjonalnym złożu Victoria. To największe, do tej pory niezagospodarowane złoże gazu na Szelfie Norweskim, którego zasoby geologiczne szacowane są na 140 mld m sześc. Łączne zasoby odkrytych, ale wciąż nieeksploatowanych, niekonwencjonalnych złóż gazu w Norwegii szacowane są na ponad 800 mld m sześciennych.

Zaangażowanie ORLEN Upstream Norway w poszukiwanie i akwizycję nowych złóż jest spójne ze strategią ORLEN 2035, zgodnie z którą norweskie złoża mają do 2030 roku dostarczać nawet 12 mld m3 gazu ziemnego rocznie.

Kto ma prąd, ten ma premię: nowa hierarchia na rynku gruntów

Po burzliwym okresie postpandemicznym i korekcie z lat 2023-2024, rok 2025 przyniósł na rynku gruntów inwestycyjnych stabilizację. Podczas gdy deweloperzy mieszkaniowi wciąż walczyli z deficytem działek w topowych lokalizacjach, sektory data centers i magazynów energii wyrosły na „czarne konie”, redefiniując pojęcie atrakcyjnego gruntu. Na rynku sporo się zmienia. Skończył się czas kupowania wszystkiego, co ma status „budowlany”. Nastał też zmierzch wielkich galerii. Do tego dziś nie liczy się już tylko lokalizacja przy autostradzie. W energetyce i cyfryzacji głównie stawia się na moc przyłączeniową, która stała się nową walutą. W 2026 roku należy spodziewać się, że np. dostęp do infrastruktury energetycznej będzie głównym driverem wartości gruntów.

Deficyt napędza ceny

Jak wskazują dane podsumowujące rok 2025, polska gospodarka odnotowała wzrost PKB na poziomie ok. 3,4% (zgodnie z prognozami EY i Komisji Europejskiej). Spadająca inflacja pozwoliła na pewien oddech. Jednak wysoki koszt pieniądza w pierwszej połowie roku nadal limitował aktywność spekulacyjną. Inwestorzy, zamiast agresywnego skupowania banków ziemi, przyjęli strategie „wait-and-see” lub koncentrowali się na aktywach typu „core” w największych ośrodkach miejskich.

Rok 2025 w „mieszkaniówce” upłynął pod znakiem dalszej polaryzacji. Według danych GUS-u, liczba rozpoczętych budów w pierwszych trzech kwartałach 2025 r. spadła o ok. 8,5% rok do roku, co było bezpośrednim skutkiem ostrożności deweloperów oraz ograniczonej podaży gruntów z uregulowaną sytuacją prawną.

Jednym z najważniejszych zjawisk jest trwały wzrost cen ofertowych gruntów pod zabudowę – nawet w warunkach osłabienia koniunktury na rynku mieszkań. Najnowsze raporty rynkowe wskazują, że ceny gruntów inwestycyjnych pozostają odporne na cykl gospodarczy i rosną głównie z powodu niedoboru gruntów z uregulowaną sytuacją planistyczną (tzw. „czystych” działek) oraz oczekiwań związanych z zapowiadaną reformą planowania przestrzennego w Polsce.

Eksperci rynkowi podkreślają, że nawet przy obniżonej aktywności deweloperskiej popyt na atrakcyjnie położone działki – zwłaszcza w stolicach województw – przewyższa podaż. Efekt ten jest silniejszy w dużych aglomeracjach, takich np. jak Warszawa, gdzie dziesiątki transakcji zakupów gruntów przez krajowych i zagranicznych inwestorów potwierdzają trend umiarkowanego wzrostu cen i dużej konkurencji o najlepsze parcele.

Grunty pod budownictwo wielorodzinne w Warszawie, Krakowie i Trójmieście osiągnęły w 2025 roku rekordowe wyceny. W stolicy średnie ceny transakcyjne w topowych dzielnicach nierzadko przekraczały 3000-5000 PLN za PUM (Powierzchnię Użytkową Mieszkalną), a udział kosztu gruntu w cenie końcowej mieszkania w największych aglomeracjach zbliżył się do granicy 20-25%.

To właśnie ten segment był jednym z najaktywniejszych na rynku, mimo wyhamowania dynamiki sprzedaży samych mieszkań. Inwestorzy wskazują na niską podaż dobrze przygotowanych działek (tzw. „czystych” gruntów z planami miejscowymi), co podtrzymuje presję cenową na poziomie ofertowym i transakcyjnym. Deweloperzy coraz częściej decydowali się na rewitalizację terenów poprzemysłowych (brownfield), mimo wyższych kosztów remediacji gruntu, gdyż działki „greenfield” w granicach miast stały się towarem deficytowym.

Era nearshoringu

Po latach boomu, rynek gruntów logistycznych w 2025 roku wszedł w fazę dojrzałości. Według raportów agencji AXI IMMO oraz JLL, podaż nowej powierzchni magazynowej wyhamowała, a rynek skupił się na absorpcji istniejących zasobów (pustostany na poziomie ok. 8,2%).

Ceny gruntów logistycznych ustabilizowały się, a w mniej kluczowych lokalizacjach odnotowano nawet lekkie korekty. Jednakże tzw. „Wielka Szóstka” (Warszawa, Śląsk, Polska Centralna, Wrocław, Poznań, Trójmiasto) utrzymała wysokie wyceny.

Kluczowym trendem 2025 roku był „nearshoring”. To przenoszenie produkcji bliżej rynków zbytu. Zwiększyło to popyt na grunty pod obiekty typu BTO (Build-to-Own) dla firm produkcyjnych, zwłaszcza na zachodzie i południu Polski (woj. lubuskie, dolnośląskie, śląskie), co potwierdzają kolejne doniesienia o nowych inwestycjach.

Zmierzch wielkich galerii

W 2025 roku praktycznie nie odnotowano transakcji dostaw gruntu pod wielkopowierzchniowe galerie handlowe w dużych miastach. Rynek gruntów handlowych przeniósł się do miast powiatowych i mniejszych miejscowości, głównie poniżej 20 tys. mieszkańców.

Deweloperzy masowo poszukiwali działek o powierzchni 1-2 ha pod parki handlowe (tzw. convenience centers). Działki te muszą charakteryzować się doskonałą widocznością i bezpośrednim zjazdem z dróg krajowych lub wojewódzkich. Ceny w tym segmencie pozostały stabilne, ale konkurencja o najlepsze „narożniki” w mniejszych miastach była w 2025 roku zacięta.

Data Centers i magazyny energii

To właśnie te dwa sektory były w 2025 roku najbardziej dynamiczne i to one dyktowały nowe warunki gry. Polska ugruntowała w 2025 roku swoją pozycję jako hub centrów przetwarzania danych w Europie Środkowo-Wschodniej. Popyt na nowe inwestycje napędzany jest dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji (AI) oraz usług chmurowych. Kluczowym kryterium nie była tu cena za metr kwadratowy, ale dostępność mocy przyłączeniowej (rzędu kilkudziesięciu MW) oraz światłowodów. Warszawa i jej okolice (np. Ożarów Mazowiecki, Grodzisk) pozostały absolutnym liderem, skupiając ok. 80% rynku, choć inwestorzy zaczęli spoglądać w stronę Poznania i Katowic, ze względu na trudności z dostępem do prądu na Mazowszu. Raporty PMR wskazują, że moc centrów danych w Polsce ma szansę podwoić się do 2030 roku, co w 2025 roku napędzało spekulacyjny skup gruntów z zabezpieczonymi warunkami przyłączenia.

Do tego było widać, że w 2025 roku rynek gruntów pod magazyny energii wielkoskalowej (BESS) przeżywał prawdziwy rozkwit, stymulowany potrzebą stabilizacji sieci OZE. W przeciwieństwie do farm fotowoltaicznych, magazyny energii nie wymagają hektarów ziemi (często wystarczy 0,5-2 ha), ale oczekują bezpośredniego sąsiedztwa Głównych Punktów Zasilania (GPZ). Działki położone w promieniu 500 metrów od GPZ zyskały status „premium”. Inwestorzy, tacy jak Enea czy prywatne fundusze, aktywnie poszukiwali gruntów klasy IV-VI, oferując właścicielom atrakcyjne stawki dzierżawy (często wyższe niż pod fotowoltaikę), pod warunkiem możliwości uzyskania warunków przyłączeniowych.

Podsumowanie i prognoza

Rok 2025 na rynku gruntów inwestycyjnych w Polsce można podsumować jednym słowem, tj. selekcja. Skończył się czas kupowania wszystkiego, co ma status „budowlany”. Kluczowe wnioski z 2025 roku są następujące. W mieszkaniówce był dalszy wzrost cen gruntów w miastach wojewódzkich, do tego było widać silną barierę podaży. Z kolei w logistyce nastąpiła stabilizacja stawek. Nastąpił rozwój wzdłuż zachodniej granicy (efekt nearshoringu). W energetyce i cyfryzacji głównie liczyła się moc przyłączeniowa, która stała się nową walutą. Działka bez prądu traci na znaczeniu inwestycyjnym. W ESG raportowanie niefinansowe wymusiło na inwestorach weryfikację gruntów pod kątem ryzyk środowiskowych (tereny zalewowe, bioróżnorodność) już na etapie due diligence.

Wchodząc w rok 2026, należy spodziewać się, że to właśnie dostęp do infrastruktury energetycznej będzie głównym driverem wartości gruntów. Dla właścicieli ziemskich oznacza to konieczność nie tylko „odrolnienia” ziemi, ale przede wszystkim – zadbania o jej uzbrojenie w media o odpowiednich parametrach.

Autorem komentarza jest Mariusz Urbański, analityk i wieloletni ekspert rynku nieruchomości z firmy INWI Development.

Zasób mieszkaniowy gmin spadł do 755,7 tys. lokali. Co dzieje się z mieszkaniami komunalnymi?

W ostatnich latach gminy nadal zwracały mieszkania byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom. Sprawdźmy zatem, o jak dużej skali zwrotów mowa.

Zasób mieszkaniowy gmin systematycznie maleje. Najnowsze dostępne dane GUS wskazują, że liczba lokali mieszkalnych z gminnego zasobu (wraz z lokalami zarządzanymi przez gminne jednostki budżetowe) pod koniec 2024 r. wyniosła 755 689. Dwa lata wcześniej było to jeszcze 778 752, a pod koniec 2016 r. – 868 517 mieszkań. Jak mówią eksperci GetHome.pl, zwroty mieszkań na rzecz byłych właścicieli nie są główną przyczyną kurczenia się gminnego zasobu mieszkaniowego. Niemniej jednak, warto przyjrzeć się wspomnianym zwrotom, ponieważ ich łączna skala z ostatnich kilku lat jest dość znacząca.

Informacje o zwrotach mieszkań gminnych na rzecz byłych właścicieli lub ich spadkobierców pochodzą z dwuletnich sprawozdań statystycznych przesyłanych przez gminy do GUS-u. Po podsumowaniu tych sprawozdań okazało się, że ogólnopolska liczba mieszkań w budynkach gminnych zwróconych dawnym indywidualnym właścicielom lub ich spadkobiercom zmieniała się następująco:

  • lata 2002 – 2003 – 3 125 mieszkań
  • lata 2004 – 2005 – 1 264
  • lata 2006 – 2007 – 2 869
  • lata 2008 – 2009 – 2 171
  • lata 2010 – 2011 – 1 449
  • lata 2012 – 2013 – 1 755
  • lata 2014 – 2015 – 1 655
  • 2016 r. – 627
  • lata 2017 – 2018 – 709
  • lata 2019 – 2020 – 461
  • lata 2021 – 2022 – 580
  • lata 2023 – 2024 – 417

Możemy dostrzec, że od połowy minionej dekady skala mieszkaniowych zwrotów mocno się zmniejszyła. Nie miało to jednak dużego wpływu na wielkość zasobów mieszkaniowych gmin, które kurczyły się głównie na skutek preferencyjnej wyprzedaży lokali mieszalnych. Jak podają eksperci GetHome.pl, od 2016 r. do 2024 r. gminy sprzedały aż 145 681 mieszkań, podczas gdy liczba oddanych do użytku nowych lokali komunalnych wyniosła zaledwie 13 199. W tym samym okresie łączna liczba mieszkań gminnych zwróconych byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom oscylowała na poziomie około 2800.

92% dużych i średnich firm planuje w 2026 roku inwestycje, kwalifikujące się do wsparcia publicznego

0

Płynność operacyjna pozostaje jednym z kluczowych obszarów uwagi dyrektorów finansowych, a 2026 rok zapowiada się jako czas istotnych zmian w strategiach finansowych firm. Z drugiego raportu KPMG w Polsce z cyklu CFO Pulse pt. „Płynność i strategia finansowa w 2026 roku” wynika, że jedynie 5% CFO uznaje obecną strukturę finansowania za optymalną, podczas gdy zdecydowana większość planuje zmiany w odpowiedzi na presję kosztową oraz ryzyka gospodarcze i podatkowe. Spośród zmian regulacyjnych największy wpływ na funkcję finansową będą miały przepisy dotyczące cen transferowych oraz zmiany w CIT. Równolegle aż 84% średnich i dużych firm korzystało w ostatnich trzech latach ze wsparcia publicznego. W 2026 roku firmy planują przede wszystkim inwestycje w digitalizację i automatyzację, projekty badawczo-rozwojowe oraz rozwój kompetencji pracowników i szkolenia.

Drugi raport KPMG w Polsce z cyklu CFO Pulse wskazuje, że prognozowany wzrost PKB Polski w 2026 roku na poziomie ok. 3,5% r/r oraz spadek inflacji do 2,9% tworzą warunki sprzyjające planowaniu rozwoju. Jednocześnie działania konsolidacyjne w polityce fiskalnej oraz rosnące wymogi regulacyjne istotnie wpływają na sposób zarządzania finansami przedsiębiorstw.

Wyniki badania pokazują wyraźny obraz priorytetów funkcji finansowej. Kluczowymi wyzwaniami dla CFO pozostają presja dostawców na skracanie terminów płatności, nadmierny poziom zapasów i zatory płatnicze. Regulacje podatkowe – szczególnie w obszarze cen transferowych, w tym dokumentacji raportowania Country-by-Country, zmiany w CIT oraz raportowania JPK – są postrzegane jako czynnik zwiększający złożoność operacyjną i ryzyko. Natomiast ulgi, dotacje i wsparcie publiczne przestały być rozwiązaniem okazjonalnym i stały się istotnym elementem strategii finansowania rozwoju, choć nadal pozostają obciążone barierami proceduralnymi I organizacyjnymi – mówi Kiejstut Żagun, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Szef Zespołu ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Presja dostawców na skracanie terminów płatności i zamrożenie kapitału w zapasach to główne zagrożenia dla płynności operacyjnej firm

Kluczowym zagrożeniem dla płynności operacyjnej firm pozostaje presja dostawców na skracanie terminów płatności – wskazało ją 36% ankietowanych dyrektorów finansowych. W praktyce oznacza to przenoszenie ryzyka płynnościowego w dół łańcucha dostaw oraz większe obciążenie finansowe po stronie przedsiębiorstw.

Płynność operacyjna pozostaje jednym z najważniejszych obszarów uwagi CFO. Presja dostawców na skracanie terminów płatności, nadmierne zamrożenie kapitału w zapasach oraz wydłużające się terminy płatności od klientów tworzą zestaw wyzwań, który wymaga aktywnego i świadomego zarządzania kapitałem obrotowym. Jednocześnie jedynie niewielka część dyrektorów finansowych uznaje obecną strukturę finansowania za optymalną, co oznacza, że rok 2026 będzie czasem przeglądu i redefinicji źródeł finansowania działalności – mówi Agnieszka Jarosz, Dyrektor zarządzająca ACCA w Europie Wschodniej i Północnej.

Duże zainteresowanie pozyskiwaniem dotacji ze strony średnich i dużych przedsiębiorstw

Aż 84% firm deklaruje, że w ciągu ostatnich trzech lat skorzystało ze wsparcia publicznego. Tak wysoki odsetek wynika ze specyfiki analizowanego okresu, w którym firmy mogły korzystać zarówno z klasycznych programów dotacyjnych (w tym funduszy UE), jak i z szeroko dostępnych instrumentów wsparcia związanych z odbudową po pandemii oraz transformacją energetyczną. Jedynie 12% przedsiębiorstw, które aplikowały o środki, nie uzyskało finansowania, co świadczy o dużej efektywności procesu aplikacyjnego.

Oprócz klasycznych dotacji firmy coraz częściej sięgają po ulgi CIT jako formę wsparcia inwestycji w innowacje. Jak wskazuje raport OECD, w 2023 roku Polska miała drugą najwyższą stawkę ulgi na działalność badawczo-rozwojową wśród krajów OECD, a wartość uzyskanych odliczeń, wyrażona jako odsetek PKB, podwoiła się w latach 2017-2023 i sięgnęła 0,26% PKB. Ulgi mogą sięgać nawet 200% kosztów inwestycji B+R. Jednocześnie polskie przedsiębiorstwa wypadają wyraźnie poniżej średniej unijnej pod względem wysokości tego rodzaju inwestycji, osiągając nieco ponad 70% przeciętnego poziomu dla UE, a w obszarze wdrażania innowacji produktowych i procesowych – odpowiednio jedynie 29% i 51% – komentuje Kiejstut Żagun, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Szef Zespołu ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Inwestycje firm w 2026 roku – najczęściej wybierane obszary wsparcia

Dotacje pozostają jednym z kluczowych źródeł finansowania inwestycji – aż 92% średnich i dużych firm planuje w 2026 roku realizować projekty potencjalnie kwalifikujące się do wsparcia dotacyjnego, a wśród przedsiębiorstw o przychodach powyżej 100 mln zł odsetek ten wynosi 96%. Najrzadziej po dotacje zamierzają sięgać firmy z sektora finansowego (18%) i motoryzacyjnego (14%) – w pozostałych sektorach brak takich planów zadeklarowało maksymalnie po 9% firm. W przypadku sektora finansowego wynika to prawdopodobnie ze struktury dostępnych programów – większość wsparcia dla branży finansowej koncentruje się na segmencie fintech i jest kierowana głównie do start-upów, podczas gdy duże instytucje finansowe rzadziej znajdują dedykowane programy dotacyjne odpowiadające ich profilowi działalności.

Utrudnienia w pozyskiwaniu dotacji

Z badania wynika, że główne bariery w pozyskiwaniu dotacji i wsparcia publicznego mają przede wszystkim charakter operacyjny i proceduralny. Najczęściej wskazywaną barierą jest skomplikowany proces aplikacyjny oraz towarzysząca temu rozbudowana dokumentacja (34%), co pokazuje, że formalna złożoność programów wsparcia pozostaje istotnym wyzwaniem nawet dla średnich i dużych organizacji. Kolejną barierą są trudności w spełnieniu wymogów formalnych i kryteriów kwalifikowalności (28%), które szczególnie odczuwane są przez firmy z sektorów: motoryzacji (41%), a także budownictwa i nieruchomości, life sciences oraz transportu, spedycji i logistyki (po 36% każdy).

Analiza wyników badania prowadzi do wniosku, że dostęp do środków publicznych w największym stopniu ogranicza nie pojedyncza bariera, a kumulacja obciążeń proceduralnych i organizacyjnych. Istotne w tym kontekście jest takie włączenie procesu aplikacyjnego w realia operacyjne, aby nie konkurował on z podstawową działalnością i innymi priorytetami inwestycyjnymi – mówi Marcin Mańkowski, Dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego, Zespół ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce

O raporcie:

Raport „Płynność i strategia finansowa w 2026 roku” to druga publikacja z serii „CFO Pulse” – cyklu ukazującego punkt widzenia osób zarządzających finansami w firmach działających w Polsce. Został opracowany przez KPMG w Polsce na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej metodą CATI w listopadzie 2025 roku. W badaniu uczestniczyło 213 respondentów, którzy w swoich organizacjach odpowiadają za funkcję finansową. W grupie dużych firm wszyscy uczestnicy badania pełnili funkcję dyrektora finansowego, natomiast wśród średnich firm dyrektorzy finansowi stanowili 38% respondentów, a główni księgowi 62%. Z próby wyłączono małe przedsiębiorstwa i podmioty zatrudniające mniej niż 10 pracowników.

Warszawa trzyma 48% krajowych zasobów biurowych. 64% budynków ma ponad 10 lat

Warszawski rynek biurowy zakończył 2025 rok w stabilnej kondycji. Całkowita aktywność najemców wzrosła, a poziom pustostanów wyraźnie się obniżył. Jak wynika z raportu BNP Paribas Real Estate Poland „Review – rynek biurowy w Warszawie, IV kw. 2025 roku”, kluczowe znaczenie dla rynku miały przedłużenia umów, wysoka dynamika transakcji w końcówce roku oraz koncentracja nowej podaży w centralnych lokalizacjach.

Aktywna końcówka roku

Warszawski rynek biurowy zakończył 2025 rok z dobrym wynikiem – całkowita aktywność najemców wyniosła niemal 795 tys. m kw., co oznacza wzrost o 7,0% w stosunku do roku ubiegłego. Wyjątkowo intensywna była końcówka roku. W samym czwartym kwartale wynajęto prawie 310 tys. m kw. powierzchni, co stanowi wzrost o aż 69% w porównaniu do trzeciego kwartału 2025 roku.

Strukturę transakcji w 2025 roku zdominowały przedłużenia umów. Dla wielu firm była to decyzja niejako wymuszona, bo rynek oferuje dziś niewiele realnych możliwości relokacji,
a dodatkowo koszty fit-out często stanowią barierę dla zmiany siedziby. Największa aktywność najemców koncentrowała się w strefie Centrum, która odpowiadała za 32% całkowitego wolumenu wynajętej powierzchni. Na drugim miejscu znalazł się Służewiec z udziałem na poziomie 23%
– dodaje Wiktoria Weilandt, Associate Director, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

W czwartym kwartale 2025 roku na warszawskim rynku biurowym odnotowano duże transakcje: AstraZeneca powiększyła biuro do blisko 22,5 tys. m kw. i przedłużyła umowę w budynku Postępu 14, a poufny najemca zakontraktował z 16 tys. m kw. w Eurocentrum Office Complex Delta
w strefie Korytarz Jerozolimskie. Zarząd Transportu Miejskiego oraz Ringier Axel Springer Polska zdecydowały się na przedłużenie umów najmu po 12 tys. m kw., odpowiednio w obiektach Fabryka PZO I oraz Signum Work Station.

W czwartym kwartale największy udział (65%) w strukturze wolumenu transakcji brutto miały przedłużenia umów. Nowe umowy stanowiły natomiast 31% wolumenu. W ujęciu rocznym nowe transakcje odpowiadały za 40% powierzchni, na które zawarto umowy najmu, podczas gdy przedłużenia stanowiły około 51%. Z kolei w ujęciu ostatnich czterech kwartałów udział przednajmu wyniósł 7,4%.

Niska nowa podaż

Koniec 2025 roku warszawski rynek biurowy zamknął z łącznymi zasobami na poziomie 6,23 mln m kw. powierzchni, z czego od stycznia do grudnia oddano do użytku niespełna 88 tys. m kw. Nowa podaż koncentrowała się głównie wokół dwóch projektów The Bridge (47 tys. m kw.) oraz Office House (27,8 tys. m kw.). Jak wskazują analitycy BNP Paribas Real Estate Poland, wartość nowej podaży w 2025 roku była o 15% niższa niż rok wcześniej.

Na koniec roku istniejące zasoby powierzchni biurowej w Warszawie były mniejsze niż łączna podaż w ośmiu największych miastach regionalnych. Obecnie stolica skupia 48% krajowych zasobów biurowych, przy czym aż 64% budynków ma ponad 10 lat.

W czwartym kwartale nie oddano do użytkowania żadnego nowego obiektu biurowego. Wynika to z przesunięcia zakończenia części inwestycji z końcówki 2025 roku na początek 2026 roku.

Nowe inwestycje na horyzoncie

Biorąc pod uwagę wolumen powierzchni będącej obecnie w budowie, w kolejnych dwóch latach planowane jest oddanie do użytku blisko 200 tys. m kw., co oznacza spadek o 27% rok do roku. Ponad 61% nowej podaży zasili strefy centralne, a dodatkowe 33% Centralny Obszar Biznesu.

Wśród największych realizowanych obecnie projektów, znajdują się AFI Tower (50 tys. m kw.) oraz Upper One (35,5 tys. m kw.) Zakończy się również przebudowa V-Tower (31 tys. m kw.)       – oddanie do użytkowania zaplanowano na koniec pierwszego kwartału bieżącego roku.

Spadek poziomu pustostanów

Jak wynika z raportu, na koniec grudnia 2025 roku wskaźnik pustostanów w Warszawie spadł do 9,1%, czyli o 1,5 p.p. mniej niż rok wcześniej. Na poprawę tej sytuacji wpłynęło kilka czynników: wycofanie z rynku budynków zmieniających funkcję, bardzo ograniczona nowa podaż oraz wyraźny wzrost aktywności najemców w drugiej połowie roku.

Poziom niewynajętej powierzchni w centralnych lokalizacjach spadł do 6,1% (spadek aż o 2,6 p.p. w porównaniu do ubiegłego roku), zaś poza centrum do 11,6%. 18% wolumenu pustostanów koncentruje się w Strefie Służewiec.

Rosną czynsze

Jeśli chodzi o poziom czynszów wywoławczych dla najlepszych powierzchni biurowych w stolicy wykazuje on tendencję wzrostową. W 2026 roku na rynku pojawi się niewiele nowych biur, co najprawdopodobniej będzie dalej wspierać wzrost czynszów.

Najwyższe dynamiki wzrostów odnotowano w lokalizacjach położonych w bezpośrednim sąsiedztwie centrum. Ograniczona podaż nowych projektów oraz stabilny popyt tworzą warunki do dalszej presji wzrostowej. Prognozy rynkowe wskazują, że w 2026 roku stawki czynszów Prime mogą osiągnąć poziom 32 EUR/m kw./mies., a w najbardziej prestiżowych lokalizacjach    – nawet 34-35 EUR/m kw./mies. – podkreśla Małgorzata Fibakiewicz, Starsza Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Wakatów mniej, więcej zwolnień: rynek pracy USA wchodzi w fazę schłodzenia

Styczniowy raport z rynku pracy w USA ma dostarczyć inwestorom przede wszystkim sygnałów, czy rynek pracy rzeczywiście wyhamowuje, a kluczowe znaczenie mogą mieć nie tyle same dane za jeden miesiąc, ile coroczne rewizje payrolls (benchmark revisions). W tym roku oczekuje się ich większej skali niż zazwyczaj, co może istotnie zmienić dotychczasowy obraz tempa tworzenia miejsc pracy. W tle pojawia się wstępny szacunek sugerujący rekordową korektę w dół o 911 tys. miejsc pracy w okresie „rok do marca 2025”, a wraz z rewizjami Biuro Statystyki Pracy (BLS) ma opublikować skorygowane miesięczne przyrosty zatrudnienia za ubiegły rok oraz aktualizacje modeli uwzględniające m.in. otwarcia i zamknięcia firm oraz nowe czynniki sezonowe. Według konsensusu z ankiety Bloomberga rynek oczekuje w styczniu wzrostu zatrudnienia o 69 tys. etatów, przy stopie bezrobocia na poziomie 4,4%, czyli stabilnie i w pobliżu okolic czteroletnich maksimów (4,5%) odnotowanych w listopadzie.

Znaczenie rewizji wynika z tego, że co roku BLS „dopasowuje” ankietowe dane z firm do dokładniejszej bazy QCEW, opartej na rejestrach podatków od ubezpieczenia dla bezrobotnych, która obejmuje większość miejsc pracy. Taka korekta potrafi przesunąć ocenę, czy rynek pracy wciąż „trzyma się” na tyle, by utrzymywać restrykcyjne warunki monetarne, czy też balansuje już na granicy stagnacji, a nawet spadku zatrudnienia, co ma bezpośrednie przełożenie na interpretację danych przez Rezerwę Federalną. Jednocześnie trzeba pamiętać, że benchmark revisions nie zmieniają stopy bezrobocia, ponieważ ta pochodzi z odrębnego badania gospodarstw domowych, a nie z ankiety przedsiębiorstw.

Na tym tle widać także napięcie w narracji wewnątrz Fed i na rynku. Jerome Powell sygnalizował, że rynek pracy stabilizuje się, a gospodarka pozostaje na tyle solidna, by utrzymywać stopy procentowe, choć jednocześnie przyznał, że wzrost zatrudnienia mógł być w pewnym stopniu „przeszacowany”. Odmienny akcent stawiał z kolei gubernator Fed Christopher Waller, sugerując, że rewizje mogą w praktyce pokazać niemal brak wzrostu zatrudnienia w minionym roku, co w jego ocenie było argumentem za obniżką stóp na styczniowym posiedzeniu.

Obraz schłodzenia wzmacniają też inne dane. Firmy miały ogłosić w styczniu najwięcej zwolnień od czasów głębokiego kryzysu finansowego, a liczba wakatów w grudniu spadła do najniższego poziomu od 2020 r. Do tego dochodzą słabsze sygnały z konsumpcji: sprzedaż detaliczna w grudniu wyniosła 0,0% m/m wobec oczekiwanych +0,4%, podobnie 0,0% po wyłączeniu aut i paliw przy prognozie +0,4%, a tzw. “control group” istotna dla szacunków PKB spadła o 0,1% m/m zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,4%. Z perspektywy presji kosztowej uwagę zwraca również wskaźnik kosztów pracy (ECI) w IV kwartale: +0,7% k/k, czyli najniżej od 2021 r., co może sugerować słabnącą presję płacową.

W opisie kondycji konsumenta coraz częściej pojawia się też wątek nierównej dynamiki wydatków między grupami dochodowymi. Zamożniejszym sprzyja wzrost rynku akcji, natomiast gospodarstwa o niższych dochodach mają wyraźnie mniejszą przestrzeń do zwiększania zakupów. W efekcie rynek czeka na raport z rynku pracy nie tylko ze względu na sam styczeń, ale przede wszystkim z uwagi na potencjalnie duże rewizje, które mogą pokazać, że dynamika zatrudnienia w 2025 r. była znacznie słabsza, niż sugerowały bieżące odczyty. Jeśli tak się stanie, w połączeniu z sygnałami słabnięcia konsumenta i malejącej presji płacowej może to istotnie wpłynąć na to, jak Fed oceni przestrzeń do obniżek stóp procentowych.

Bartosz Gott nowym członkiem zarządu E.ON Polska ds. handlu

Od 1 kwietnia 2026 roku do zarządu E.ON Polska dołącza Bartosz Gott, który obejmie funkcję członka zarządu ds. handlu. Będzie odpowiadał za rozwój sprzedaży, portfela produktów energetycznych i okołoenergetycznych oraz strategię budowania wartości dla klientów w segmencie B2B i B2C.

Decyzja o wzmocnieniu obszaru rozwiązań dla klientów wpisuje się w szersze zmiany zachodzące na rynku energii w Polsce i Europie. Rosnące znaczenie odnawialnych źródeł energii, postępująca digitalizacja usług, rozwój elektromobilności oraz nowe modele kontraktowania energii sprawiają, że firmy energetyczne coraz częściej łączą sprzedaż energii z kompleksową ofertą. W tym kontekście E.ON Polska konsekwentnie rozwija kompetencje handlowe, produktowe i cyfrowe, koncentrując się na realnej wartości rozwiązań proponowanych klientom.

Dotychczasowa kariera w energetyce i telekomunikacji

Bartosz Gott wnosi do organizacji ponad 14 lat doświadczenia menedżerskiego zdobytego na styku energetyki, sprzedaży, transformacji cyfrowej i zarządzania doświadczeniem klientów. Do E.ON Polska przechodzi z Orange, gdzie przez ostatnie cztery lata pełnił funkcję CEO spółki Orange Energia – jednego z największych sprzedawców energii dla klientów indywidualnych w Polsce. W tym czasie firma osiągnęła rekordowe wyniki finansowe, zwiększyła bazę klientów oraz przeprowadziła szeroką transformację cyfrową procesów sprzedażowych i obsługowych.

Wcześniej odpowiadał m.in. za strategię i transformację customer experience, badania klientów, customer journeys i procesy obsługowe. Łączy doświadczenie strategiczne z operacyjną skutecznością i koncentracją na mierzalnych efektach biznesowych.

Zadania nowego członka zarządu

W E.ON Polska Bartosz Gott będzie odpowiadał za rozwój i realizację strategii Customer Solutions. Pokieruje rozwojem oferty produktów energetycznych i usług okołoenergetycznych, takich jak elastyczne produkty dla klientów indywidualnych, oferty TPA, czy rozwiązania dla elektromobilności. Będzie nadzorował sprzedaż do klientów biznesowych i indywidualnych, zarządzanie portfelem energii oraz działalność handlową, a także rozwój kanałów cyfrowych i obszaru customer experience.

Do jego zadań należeć będzie również planowanie strategiczne, realizacja celów sprzedażowych oraz rozwój kompetencji zespołów i współpracy między obszarami biznesowymi firmy. Oznacza to dalsze wzmacnianie modelu, w którym sprzedaż energii jest integrowana z usługami wspierającymi transformację energetyczną klientów – od efektywności energetycznej po rozwiązania własnej produkcji i magazynowania energii.

Zmiany w sektorze energii a rozwój sprzedaży

Powołanie nowego członka zarządu wpisuje się w strategię E.ON Polska, która zakłada rozwój nowoczesnych modeli sprzedaży i obsługi w warunkach dynamicznych zmian regulacyjnych i rynkowych. W najbliższych latach sektor energetyczny w Polsce będzie mierzył się z rosnącymi oczekiwaniami klientów, presją kosztową oraz koniecznością przyspieszenia transformacji energetycznej. W tych warunkach kluczowe znaczenie ma zdolność łączenia kompetencji handlowych, technologicznych i cyfrowych.

Doświadczenie Bartosza Gotta w obszarze transformacji, digitalizacji i budowy nowoczesnych modeli biznesowych ma wzmocnić E.ON Polska w realizacji tych celów. Jego zadaniem będzie dalszy rozwój oferty oraz budowa rozwiązań, które odpowiadają na rosnące znaczenie elastyczności energetycznej, usług prosumenckich i cyfrowych kanałów kontaktu z klientem.

Agenci AI stają się kluczowym narzędziem sprzedaży w 2026: 94% liderów mówi „to warunek realizacji celów”

0

Gdy zespoły sprzedażowe rozpoczynają rok 2026 z nowymi, ambitnymi planami, coraz częściej sięgają po sztuczną inteligencję – w szczególności po agentów AI – aby realizować wyznaczone cele. Nowe badanie obejmujące ponad 4 000 specjalistów sprzedaży pokazuje, że AI stała się dla nich najważniejszym narzędziem wspierającym wzrost biznesu w nadchodzącym roku.

Dane ujawniają również, dlaczego tak się dzieje. Zespoły sprzedaży są coraz bardziej przeciążone – z jednej strony rosnącymi oczekiwaniami klientów, z drugiej ograniczonymi zasobami czasowymi. Jak wskazują wyniki badania, prawdziwym hamulcem produktywności nie jest brak umiejętności ani zaangażowania, lecz nadmierna biurokracja. Problem ten najmocniej dotyka sprzedawców z pokolenia Z. W odpowiedzi sięgają oni po AI i agentów, by robić więcej przy użyciu dostępnych zasobów: 94% liderów sprzedaży korzystających z agentów twierdzi, że są oni kluczowi dla realizacji celów biznesowych.

Poprawiając produktywność, agenci AI pozwalają sprzedawcom skupić się na tym, co potrafią najlepiej.

Chcemy wyeliminować zbędną, rutynową pracę, aby nasze zespoły mogły skoncentrować się na tym, co realnie popycha transakcje do przodu: budowaniu relacji i osiąganiu wyników” – powiedział Adam Alfano, EVP Sales w Salesforce. „Agenci AI to umożliwiają”.

Szczegółowe wyniki badania

Sprzedawcy stawiają na agentów AI i wdrażają ich na każdym etapie cyklu sprzedaży

  • Wykorzystanie AI w sprzedaży stało się standardem: 87% organizacji sprzedażowych korzysta obecnie z jakiejś formy AI – m.in. do prospectingu, prognozowania, punktacji leadów czy tworzenia wiadomości e-mail.
  • Sprzedawcy korzystający z AI dostrzegają realną wartość: 89% twierdzi, że AI pogłębia zrozumienie klientów, a 87% – że ułatwia im pracę i obniża poziom stresu.
  • Adopcja agentów AI dynamicznie przyspiesza: 54% sprzedawców deklaruje, że już z nich korzysta, a niemal 9 na 10 planuje wdrożenie do 2027 Po pełnym wdrożeniu sprzedawcy oczekują, że agenci skrócą czas researchu prospectów o 34%, a przygotowywania e-maili o 36%, realnie oddając zespołom cenny czas w ciągu dnia.

Adam Alfano ujawnił również, w jaki sposób jego zespoły wykorzystują agentów AI w praktyce:

Agenci AI zmienili sposób, w jaki funkcjonujemy. Pomagają szybciej wdrażać nowych sprzedawców, sprawniej wyceniać złożone transakcje i personalizować kontakt dzięki lepszym danym. Co więcej, prowadzą prospecting 24/7. To nie są jedynie lokalne usprawnienia – agenci przekształcają cały nasz silnik sprzedaży.”

Najlepsi sprzedawcy są 1,7 razy częściej skłonni wykorzystywać agentów AI do prospectingu niż osoby osiągające słabsze wyniki.

  • Niemal połowa handlowców wskazuje cold calling jako najmniej lubiany element pracy – a jednocześnie skuteczny pipeline wymaga większej liczby kontaktów i interakcji, niż zespoły są w stanie samodzielnie zapewnić.
    • Mimo poświęcania niemal jednego pełnego dnia roboczego tygodniowo na prospecting, 48% sprzedawców twierdzi, że brakuje im zasobów na skuteczny cold outreach.
  • Aby zniwelować tę lukę, 55% specjalistów sprzedaży korzysta z AI w prospectingu, a kolejne 38% planuje to zrobić w przyszłości.
    • 92% sprzedawców korzystających z agentów AI potwierdza, że realnie wspierają oni ich działania prospectingowe.
  • Sprzedawcy o najwyższej dynamice wzrostu przychodów rok do roku są 1,7 razy częściej skłonni korzystać z agentów niż ci, których wyniki utrzymały się na tym samym poziomie lub spadły.

W Salesforce wykorzystujemy agentów do obsługi leadów, które wcześniej pozostawały nietknięte” – dodał Alfano. – „Kiedyś takie leady po prostu przepadały. Teraz agenci je wyłapują i selekcjonują te najbardziej wartościowe. W ciągu czterech miesięcy skontaktowali się z 130 000 leadów i wygenerowali 3 200 szans sprzedażowych. W przyszłym roku spodziewamy się nawet dziesięciokrotnie wyższych wyników.”

Obciążenia administracyjne najmocniej uderzają w najmłodszych pracowników

  • „Podatek od pracy u podstaw” jest realny: średnio sprzedawcy poświęcają 40% czasu na faktyczną sprzedaż, podczas gdy przedstawiciele pokolenia Z zaledwie 35% – tracąc około dwóch godzin tygodniowo na ręczne wprowadzanie danych, zamiast na research i budowanie relacji, jak robią to bardziej doświadczeni koledzy.
  • Dodatkowo zmagają się z deficytem mentoringu:
    • 46% rzadko otrzymuje feedback dotyczący rozmów sprzedażowych,
    • 47% nie ma wystarczającej liczby ćwiczeń i symulacji przed rozmowami z klientami.
  • Zapytani o bariery skutecznego wsparcia, przedstawiciele pokolenia Z wskazują brak czasu menedżerów jako główną przeszkodę. Milenialsi, pokolenie X i baby boomers najczęściej wskazują natomiast ograniczony dostęp do danych i analiz.
  • Efekt? Pokolenie Z najczęściej rozważa zmianę pracy, a głównym powodem jest brak perspektyw rozwoju.

Zespoły sprzedaży porządkują dane, by skuteczniej wdrażać AI

  • Aby w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji, zespoły sprzedażowe – szczególnie te osiągające najlepsze wyniki – koncentrują się na spójnych, wiarygodnych danych.
  • 51% liderów sprzedaży korzystających z AI wskazuje, że rozproszone systemy spowalniają ich inicjatywy związane ze sztuczną inteligencją.
  • W odpowiedzi 74% specjalistów sprzedaży skupia się na porządkowaniu danych: usuwaniu duplikatów, korygowaniu błędów i ujednolicaniu formatów w rozproszonych systemach.
  • Najlepsi idą o krok dalej:
    • 79% z nich priorytetowo traktuje higienę danych, w porównaniu do 54% sprzedawców osiągających słabsze wyniki.

Sekretem skutecznych agentów AI w sprzedaży są zintegrowane dane” – podkreślił Alfano. „Samodzielni agenci, pozbawieni pełnego kontekstu klienta, zwykle zawodzą. Aby dostarczać trafne wyniki, agenci muszą widzieć pełen obraz – w przeciwnym razie otrzymujemy bezużyteczne rezultaty”.

Metodologia

Dane pochodzą z podwójnie anonimowej ankiety przeprowadzonej wśród 4 050 specjalistów sprzedaży, w tym liderów sprzedaży, handlowców, partnerów, przedstawicieli działów sprzedaży i rozwoju biznesu oraz zespołów operacyjnych. Badanie zrealizowano w okresie sierpień–wrzesień 2025 r. Respondenci reprezentowali m.in. Australię, Brazylię, Kanadę, Danię, Finlandię, Francję, Niemcy, Indie, Irlandię, Włochy, Japonię, Meksyk, Holandię, Nową Zelandię, Norwegię, Portugalię, Singapur, Koreę Południową, Hiszpanię, Szwecję, Wielką Brytanię oraz Stany Zjednoczone.

Grupa Mosty w 2025 r. miała ponad 157 mln zł skonsolidowanych przychodów. W planach debiut spółki zależnej na Catalyst w I kwartale br.

Grupa Mosty, polska grupa energetyczna, wypracowała w 2025 roku 157,5 mln zł skonsolidowanych przychodów – zgodnie ze wstępnymi, nieaudytowanymi danymi finansowymi. Największy udział w sprzedaży miał sektor energetyczny, odpowiadający za blisko 58% przychodów. Mosty Magazyny Energii, spółka z Grupy Mosty, która pod koniec 2025 r. przeprowadziła emisję zielonych obligacji, planuje debiut na Catalyst w I kwartale br.

„W 2025 r. wypracowaliśmy ponad 157 mln zł skonsolidowanych przychodów, przy czym nasza główna działalność, związana z branżą energetyczną, przyniosła ponad 91 mln zł przychodów, co było na porównywalnym poziomie z 2024 r., zaś segment budowalny zapewnił blisko 66 mln zł. Wolumen produkcji energii elektrycznej w 2025 r. wzrósł do 150,5 MWh wobec 142,93 MWh w roku ubiegłym. Zamierzamy utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju na rynku OZE w kraju i za granicą, w czym wspierać nas będzie rozwój infrastruktury magazynów energii. Te, zgodnie z założeniami, będą montowane przy wybranych instalacjach wytwórczych Grupy Mosty. Dostawy pierwszych spodziewamy się w marcu tego roku. W kolejnych latach magazyny energii będą coraz bardziej wspierać instalacje OZE w poprawie rentowności, a także tworzyć warunki do osiągania zysków dzięki arbitrażowi i świadczeniu usług systemowych. Nasz plan zakłada zakup i włączenie do sieci elektroenergetycznej magazynów energii o łącznej mocy 68 MW oraz pojemności 225 MWh” – mówi Andrzej Michał Kowalik, prezes Grupy Mosty.

Segment budownictwa infrastrukturalnego Grupy Mosty dysponuje portfelem zamówień do realizacji na okres od I kwartału 2026 r. na poziomie  blisko 87 mln zł.

Pod koniec 2025 r. spółka zależna Mosty Magazyny Energii przeprowadzała emisję zielonych obligacji o wartości 100 mln zł.

„Tym samym saldo zadłużenia finansowego netto na poziomie skonsolidowanym Grupy Mosty wzrosło do 190,25 mln zł na koniec 2025 r. wobec 113,3 mln zł na koniec 2024 r. Pracujemy nad wprowadzeniem obligacji do notowań na ASO Catalyst. Mamy nadzieję, że do debiutu dojdzie w I kwartale tego roku” – mówi Jacek Skrabacz, wiceprezes Grupy Mosty.

Kapitał z emisji papierów dłużnych spółka przeznacza na rozwój projektów magazynów energii oraz budowę węzła Load Frequency Control do automatycznej regulacji częstotliwości i mocy w systemie energetycznym.

Piotr Kaznowski dyrektorem generalnym na kraje nordyckie w Mars Pet Nutrition

Piotr Kaznowski został mianowany na stanowiska Dyrektora Generalnego na kraje nordyckie w Mars Pet Nutrition North Europe. W nowej roli będzie kierował zespołem w Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji.

Piotr od blisko dekady jest związany z firmą Mars. Ostatnio pełnił funkcję Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu oraz był członkiem zespołu zarządzającego w Mars Snacking Central Eurasia – klastrze obejmującym 10 rynków z centralnej i wschodniej Azji.

Wcześniej, na stanowisku Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu w Mars Wrigley Polska, odpowiadał za strategię komunikacji konsumenckiej i klienckiej marek takich jak Orbit®, Snickers®, Airwaves®, Twix® czy M&M’s®. Do zakresu jego obowiązków należało również zarządzanie przychodami oraz rozwój kategorii na podstawie badań i danych konsumenckich. Do firmy Mars dołączył w 2016 roku jako Dyrektor Customer Marketingu w Polsce, a następnie zbudował Zespół Portfolio i Customer Marketingu w procesie integracji Mars Wrigley Polska. W 2019 roku objął stanowisko Dyrektora Sprzedaży, odpowiadając za kanał convenience, supermarkety, hipermarkety oraz dyskonty. Dwa lata później awansował na stanowisko Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu oraz dołączył do lokalnego Zespołu Zarządzającego.

– Cieszę się z możliwości dołączenia do Mars Pet Nutrition w roli Dyrektora Generalnego na kraje nordyckie. Zamierzam kontynuować pracę nad poprawą doświadczeń opiekunów zwierząt oraz realizacją naszej misji: Lepszy świat dla zwierząt – podkreślił Piotr Kaznowski .

TSL nie wraca do boomu, ale wraca do zakupów: ostrożna odbudowa flot w 2026

Rok 2025 był dla segmentu transportu ciężkiego okresem wyraźnej stabilizacji i odbicia po trudnych latach 2022–2024. Z danych Związku Polskiego Leasingu (ZPL) wynika, że wartość finansowania pojazdów ciężkich wzrosła o 4,4 proc. r/r, osiągając poziom około 19,7 mld zł. Wzrost ten był wspierany nie tylko przez leasing, ale również przez rosnące wykorzystanie pożyczki leasingowej, szczególnie przy zakupach pojazdów używanych oraz specjalistycznych konfiguracji flotowych, co pozwala firmom transportowym finansować tabor przy większej swobodzie w zarządzaniu finansami.

Potwierdzeniem poprawy koniunktury są również dane rejestracyjne udostępnione przez CEPiK i PZPM. W 2025 roku liczba pierwszych rejestracji samochodów ciężarowych o masie powyżej 3,5 tony wzrosła o 6,7 proc. r/r, osiągając 29 979 sztuk w okresie styczeń–grudzień. W samym grudniu liczba rejestracji wyniosła 2 710 sztuk, co oznacza wzrost o 17,8 proc r/r. Wyższa dynamika rejestracji niż leasingu świadczy zarówno o powrocie zakupów częściowo finansowanych gotówką, jak i rosnącej roli pożyczki leasingowej.

Firmy transportowe wracają do inwestycji, a finansowanie zewnętrzne nadal wspiera odnawianie i rozwój flot.

Umiarkowany optymizm i selektywne inwestycje flotowe w 2026 roku

Prognozy na 2026 rok są umiarkowanie optymistyczne, co oznacza, że rynek flot TSL będzie rósł, choć firmy będą podchodziły do inwestycji ostrożnie, wybierając pojazdy przede wszystkim pod kątem efektywności i opłacalności. Według ZPL cały rynek leasingu w Polsce może wzrosnąć o około 9 proc. r/r, osiągając wartość blisko 130 mld zł. W praktyce oznacza to dalsze, selektywne odnawianie taboru, z koncentracją na pojazdach o lepszej efektywności kosztowej i paliwowej oraz coraz częstszym korzystaniu z form finansowania dopasowanych do potrzeb firm, które pozwalają lepiej zarządzać kosztami i płynnością.

Jednocześnie branża transportowa wchodzi w 2026 rok z wyzwaniami, takimi jak presja kosztowa, problemy płatnicze i niestabilny popyt w części przewozów międzynarodowych. Decyzje flotowe będą więc podejmowane bardziej przemyślanie, co nie oznacza jednak wstrzymania inwestycji, lecz ich lepszą optymalizację i koncentrację na pojazdach przynoszących realną wartość firmom transportowym.

Rosnący popyt na finansowanie i zmiana struktury inwestycji w transporcie drogowym

Dane za 2025 rok jednoznacznie wskazują, że popyt na finansowanie w transporcie drogowym ponownie rośnie, choć ma inną strukturę niż przed pandemią. Odnotowujemy wzrost wartości finansowania pojazdów ciężkich o 4,4% r/r (ZPL) oraz wyższą dynamikę rejestracji niż leasingu, co oznacza, że firmy łączą różne formy finansowania – leasing, pożyczki i środki własne. Rośnie znaczenie pożyczki leasingowej, która pozwala firmom transportowym finansować tabor używany, szybciej reagować na zmieniające się warunki rynkowe i lepiej zarządzać finansami. Te obserwacje pokazują, że firmy TSL wracają do inwestycji, ale robią to bardziej świadomie i ostrożnie niż w latach boomu.

Wpływ KPO i inwestycji drogowych na transport ciężki

Wpływ KPO i inwestycji infrastrukturalnych na transport drogowy jest pośredni i nierównomierny. Z jednej strony mówimy o ogromnej skali środków – do Polski w 2026 roku może trafić nawet około 180 mld zł z funduszy UE i Krajowego Planu Odbudowy. Te środki realnie poprawiają jakość infrastruktury drogowej i logistycznej, zwiększają przepustowość kluczowych korytarzy transportowych oraz warunki operacyjne dla przewoźników w średnim i długim terminie. Jednocześnie dane rynkowe pokazują, że inwestycje infrastrukturalne nie przekładają się bezpośrednio na wzrost popytu na cały sprzęt transportowy. Przykładem jest segment naczep – w 2025 roku rejestracje naczep wzrosły o 12,2 proc. r/r, jednak producenci specjalizujący się w naczepach wywrotkach, kluczowych dla budownictwa infrastrukturalnego, zanotowali spadki sprzedaży. To pokazuje, że inwestycje infrastrukturalne poprawiają ogólne otoczenie biznesowe, ale same w sobie nie generują automatycznie popytu inwestycyjnego w transporcie drogowym, a decydujące pozostają realne wolumeny przewozów oraz rentowność firm.

Koniec z fajerwerkami? 95 proc. asortymentu objętych zakazem

Decyzja sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt oznacza faktyczny koniec legalnej branży pirotechnicznej w Polsce. Przyjęta w ostatniej chwili poprawka do poselskiego projektu Koalicji Obywatelskiej, rozszerzająca zakaz na produkty klasy F2, obejmie ok. 95 proc. fajerwerków dostępnych w sprzedaży konsumenckiej. Doprowadzi to do likwidacji tysięcy firm w Polsce, wielomilionowych strat dla budżetu państwa oraz realnego zagrożenia rozwojem tzw. szarej strefy.

Kompromis odrzucony, restrykcje zaostrzone

Podczas wcześniejszych posiedzeń Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt posłowie zwrócili się  do branży pirotechnicznej o przedstawienie własnych poprawek i uwag do procedowanego projektu ustawy. Branża – w toku konsultacji i dialogu – przygotowała kompromisowe rozwiązanie legislacyjne polegające na czasowym ograniczeniu używania fajerwerków w okresie przedsylwestrowym przy zachowaniu możliwości ich używania w noc sylwestrową i Nowy Rok. Miał to być realny kompromis między ochroną zwierząt, a interesem społecznym i gospodarczym. O takie rozwiązanie, uwzgledniające interes branży pirotechnicznej i skutki dla gospodarki wnosił też rząd w swoich stanowiskach odnośnie poselskich projektów.

Mimo to, podczas wtorkowego posiedzenia Komisji przyjęto projekt Koalicji Obywatelskiej w zupełnie nowym, znacznie bardziej restrykcyjnym kształcie, z pominięciem kompromisu branży. Zgłoszona poprawka rozszerza zakaz fajerwerków o najbardziej popularną klasę F2. Zmiana ta oznacza objęcie zakazem zdecydowanej większości produktów dostępnych w legalnej sprzedaży, a w praktyce – likwidację całej branży pirotechnicznej w Polsce.

Branża wyeliminowana jednym głosowaniem

W sprzedaży konsumenckiej fajerwerki klasy F2 stanowią zdecydowaną większość asortymentu. Objęcie ich zakazem – łącznie z klasą F3 – oznacza, że około 95 proc. produktów zostanie wyeliminowana z dotychczasowego handlu. To cios wymierzony w sektor, z którym związanych jest ok. 25 tys. firm oraz dziesiątki tysięcy miejsc pracy, w tym wyspecjalizowani pracownicy, firmy transportowe, magazynowe i sezonowi sprzedawcy.

Decyzja Komisji oznacza również poważne straty dla finansów publicznych – utratę wpływów z VAT, CIT, PIT oraz ceł, które branża generuje corocznie na poziomie setek milionów złotych. Tylko w minionym roku, obroty branży pirotechnicznej sięgały ponad 1 mld zł. Wyeliminowanie branży z rynku przełoży się na znaczący ubytek środków finansowych dla budżetu państwa i samorządów.

Stowarzyszenie zwraca również uwagę, że zakazy tego typu nie prowadzą do zmniejszenia użycia pirotechniki, lecz do przeniesienia handlu do internetu i pojawienia się zjawiska tzw. „szarej strefy”. Produkty niewiadomego pochodzenia, pozbawione odpowiednich certyfikatów, zwiększają ryzyko wypadków i obciążają dodatkowo potencjalne interwencje ze strony służb porządkowych – a więc prowadzą do skutków odwrotnych od zamierzonych. Dane pokazują, że Polacy nie chcą całkowitej rezygnacji z wieloletniej tradycji sylwestrowych pokazów, ale oczekują odpowiedzialnych i wyważonych regulacji. Jak wynika z badań opinii publicznej m.in. na panelu Ariadna, zdecydowana większość Polaków chce świętować z użyciem fajerwerków – jedynie 33% ankietowanych popiera całkowity zakaz fajerwerków, 17% uważa, że dodatkowe ograniczenia są zbędne, natomiast aż 50% respondentów jest za częściowymi ograniczeniami – w określonym czasie i miejscu.

Zarzut manipulacji i złamania zasad stanowienia prawa

Jako Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki (SIiDP), reprezentujące branżę pirotechniczną, nie kryjemy oburzenia trybem procedowania i skalą zmian wprowadzonych na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji ds. ochrony zwierząt, w dniu 10 lutego br.

Wprowadzenie do projektu ustawy tak daleko idących zmian – dodatkowo na finalnym etapie prac Komisji sejmowej, przed przekazaniem projektu do Sejmu – stanowi rażące naruszenie zasad procesu legislacyjnego. Przyjęto poprawkę, która nigdy nie była przedmiotem konsultacji, ponieważ znacząco wykracza poza pierwotny projekt ustawy i całkowicie ignoruje postulaty zgłaszane przez branżę oraz rząd. Nie przeprowadzono żadnej analizy skutków społeczno-gospodarczych, mimo że Rada Ministrów wielokrotnie o to apelowała w swoich stanowiskach. Takie działanie podważa również zaufanie do państwa i łamie fundamentalne zasady Konstytucji RP oraz Konstytucji Biznesu – podkreśla Marta Smolińska, Prezes Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki.

Zignorowanie prawa oraz stanowiska rządu

Przyjęty przez członków Komisji projekt ustawy w obecnym brzmieniu narusza podstawowe zasady państwa prawa, począwszy od konstytucyjnej zasady proporcjonalności i wolności gospodarczej, po przewidywalność prawa, a także zapisy Regulaminu Sejmu RP. Zignorowano m.in.: obowiązek oceny skutków regulacji, w szczególności dla sektora MŚP, zasadę proporcjonalności i minimalizacji obciążeń, obowiązek analizy alternatywnych środków osiągnięcia celu, a także m.in. zasadę pewności prawa i stabilności otoczenia gospodarczego. Warto podkreślić, że zasady te – co istotne – obowiązują również projekty poselskie, a nie wyłącznie rządowe.

Po raz kolejny okazało się, że są to reguły czysto teoretyczne, które nie obowiązują w praktyce stanowienia polskiego prawa. Nie tylko branża pirotechniczna, ale także Rada Ministrów wyraźnie wnosiła o uprzednie określenie skutków społeczno-gospodarczych procedowanych rozwiązań legislacyjnych oraz o uwzględnienie dobrze pojętego interesu branży. Komisja całkowicie zignorowała ten wniosek.

Likwidacja branży zamiast dialogu

Przedłożone przez branżę rozwiązanie kompromisowe miało realnie ograniczyć uciążliwości, dać opiekunom zwierząt czas na przygotowanie się, a jednocześnie nie niszczyć legalnego rynku i miejsc pracy. Niestety nasza propozycja nie została nawet odczytana w trakcie ostatniego posiedzenia Komisji.

Jednak zamiast wyważonej regulacji, wspartej dialogiem w toku konsultacji publicznych, wybrano drogę administracyjnej likwidacji całego sektora. Jako Stowarzyszenie reprezentujące branżę pirotechniczną wzywamy parlamentarzystów do odrzucenia projektu ustawy Koalicji Obywatelskiej. Jednocześnie apelujemy o przegłosowanie w toku prac Sejmu rozwiązania o czasowym zakazie używania fajerwerków od 21 do 30 grudnia każdego roku, które zwiększy porządek publiczny oraz dobrostan zwierząt, a jednocześnie nie doprowadzi do nadmiernej ingerencji w działalność gospodarczą.

Strajk pilotów Lufthansy 12 lutego. Możliwe poważne utrudnienia w całej Europie

Jeśli planujesz lot Lufthansą 12 lutego 2026 r., przygotuj się na możliwe utrudnienia. Tego dnia piloci przewoźnika zapowiedzieli strajk, który może poważnie wpłynąć na siatkę połączeń w całej Europie. W ciągu jednej doby zagrożonych jest wiele wylotów, a podróżni muszą liczyć się z opóźnieniami i odwołaniami rejsów – także na trasach z i do Polski. Największe problemy mogą wystąpić na lotniskach we Frankfurcie i Monachium, które są głównymi portami przesiadkowymi przewoźnika. Zakłócenia w tych hubach mogą przełożyć się na kolejne połączenia, również poza Niemcami.

Dlaczego będzie strajk

Piloci Lufthansy zrzeszeni w związku zawodowym Vereinigung Cockpit zapowiedzieli 24-godzinny strajk na wszystkich niemieckich lotniskach w czwartek 12 lutego, od godz. 00:01 do 23:59. Spór dotyczy zabezpieczeń emerytalnych oraz warunków zatrudnienia.

Akcja obejmuje wyłącznie linię Lufthansa oraz Lufthansa Cargo. Nie dotyczy innych przewoźników z grupy, takich jak Eurowings czy Air Dolomiti, które mają operować zgodnie z rozkładem.

Choć protest potrwa jeden dzień, może wywołać efekt domina w całej siatce połączeń. Niemieckie lotniska to kluczowe punkty przesiadkowe dla pasażerów z całej Europy, w tym z Polski.

Utrudnienia także dla pasażerów z Polski

Zakłócenia mogą objąć loty z Niemiec do Polski, połączenia z Warszawy, Krakowa i Gdańska, rejsy z przesiadką przez Frankfurt i Monachium, loty powrotne, jeśli samoloty nie przylecą z Niemiec zgodnie z planem.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli wylot zaplanowany jest z Polski, rejs może zostać opóźniony lub odwołany z przyczyn operacyjnych związanych ze strajkiem w Niemczech.

Jakie prawa mają pasażerowie gdy jest strajk pilotów

W przypadku strajku pracowników linii lotniczej odpowiedzialność co do zasady spoczywa na przewoźniku. Oznacza to, że pasażerowie mogą ubiegać się o odszkodowanie na podstawie Rozporządzenia (WE) nr 261/2004.

Co istotne, strajk pilotów nie jest traktowany jako nadzwyczajna okoliczność, która automatycznie zwalnia linię z odpowiedzialności. Inaczej jest np. przy złych warunkach pogodowych czy strajku kontrolerów ruchu lotniczego.

Jak przypominają eksperci ds. praw pasażerów z AirCashBack, jeśli pasażer dotrze do miejsca docelowego z opóźnieniem przekraczającym 3 godziny albo jego lot zostanie odwołany, ma prawo ubiegać się o odszkodowanie w wysokości od 250 do 600 euro, w zależności od długości trasy.

Warunkiem jest spełnienie ustawowych przesłanek, w tym minimalnego czasu opóźnienia w miejscu docelowym lub odwołania lotu bez odpowiedniego wyprzedzenia.

Dodatkowo opieka, zmiana rezerwacji lub zwrot pieniędzy

Poza możliwością ubiegania się o odszkodowanie, w przypadku takiego strajku pasażerom przysługują także inne prawa. Linia lotnicza ma obowiązek zapewnić opiekę w razie dużego opóźnienia lub odwołania lotu. Obejmuje ona posiłki i napoje adekwatne do czasu oczekiwania, a gdy wylot zostanie przełożony na kolejny dzień – również nocleg oraz transport między lotniskiem a hotelem. Podróżny może też wybrać między zmianą rezerwacji na inny dostępny lot a zwrotem pełnej ceny biletu.

Więc jeśli planujesz podróż Lufthansą 12 lutego, na bieżąco sprawdzaj komunikaty przewoźnika i status swojego rejsu. Warto zachować kartę pokładową oraz potwierdzenie rezerwacji – mogą być potrzebne przy składaniu reklamacji.

Słabsza sprzedaż detaliczna w USA osłabia USD. Rynek zaczyna mówić o głębszych cięciach stóp

Podporządkowanie amerykańskiego dolara w relacji z innymi głównymi walutami się nie kończy. Jeżeli na jakimś wykresie USD nie traci, to pozostaje w konsolidacji. Oznacza to brak argumentów na wyprowadzenie kontrataku i jednocześnie zaakceptowanie strat poniesionych w pierwszej sesji tygodnia. W oczach inwestorów nadal zyskuje japoński jen. Czy środowe dane z rynku pracy w USA wprowadzą zmienność na forex?

Amerykański konsument słabnie

Wczorajsze dane ze Stanów Zjednoczonych okazały się negatywne. Sprzedaż detaliczna słabnie. Za grudzień odnotowano wzrost 2,4% r/r. Jest to mniej niż listopadowe 3,3% r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano brak zmian (0% za grudzień) względem wzrostowego listopada (0,6%). Niższy od poprzedniego jest także subindeks nieuwzględniający samochodów i paliw. Spadający popyt w grudniu, czyli miesiącu świątecznym, jest znakiem ostrzegawczym dla decydentów, którzy wiedzą, że bez konsumpcji gospodarka spowalnia. To dlatego w ostatnich godzinach w mediach zaczęły się pojawiać komentarze rozważające więcej niż dwa cięcia stóp w USA do końca roku. Mimo że póki co są to jedynie dywagacje, ich wpływ jest widoczny na forex. Amerykańska waluta pozostaje słaba na rynku walutowym. W środę przed południem USD osłabiał się względem funta czy jena. Dodatkowo „zielony” nadal nie może znaleźć argumentów, aby pokazać siłę w relacji do euro, franka czy chińskiego juana. Po poniedziałkowym osłabieniu na wykresach EUR/USD, GBP/USD i USD/CNY trwa konsolidacja, która i tak delikatnie faworyzuje waluty z Europy i Azji.

Skąd bierze się siła jena?

Japońska waluta po niedzielnych wyborach parlamentarnych ma się naprawdę dobrze. Poniedziałkową sesję wykres USD/JPY zaczynał przy 158 JPY, a kończył przy 156 JPY. Wczorajszy dzień zakończyliśmy przy 154,5 JPY, a dziś o poranku jednego dolara mogliśmy kupić za 153 jeny. Rynki ewidentnie uwierzyły w JPY, który ma się umacniać nie tylko na skutek jastrzębiego stanowiska Banku Japonii w polityce monetarnej (czego skutkiem mają być kolejne podwyżki stóp procentowych). Uwagę inwestorów przyciąga również narracja mówiąca o „obserwacji” kursu jena ze strony władz. To – w połączeniu z retoryką dalszego osłabienia amerykańskiego dolara, której zresztą wtóruje sam prezydent USA – sugeruje dalsze zniżki na wykresie USD/JPY. Istotnym faktem jest również oddalanie się od poziomu 160 JPY, do którego przekroczenia decydenci z Kraju Kwitnącej Wiśni zdecydowanie nie chcą dopuścić.

Przed nami ciekawsza druga połowa tygodnia

Ostatnie sesje, ze środą włącznie, to dni, w których kalendarz makroekonomiczny nie obfitował w istotne publikacje ze światowych gospodarek. Dziś czekamy jedynie na dane z amerykańskiego rynku pracy, jednak i w tym przypadku rynki nie spodziewają się fajerwerków. Stopa bezrobocia w USA ma utrzymać się przy 4,4%, a zmiana zatrudnienia, zarówno w sektorze prywatnym, jak i pozarolniczym, ma delikatnie wzrosnąć do 70 tys. Dane bliskie oczekiwaniom nie powinny mieć większego wpływu na notowania dolara. Zaskoczeniem może być jedynie istotna rozbieżność względem prognoz. W środę o godzinie 13:00 kurs EUR/USD oscyluje przy 1,191 USD. W tym otoczeniu względnie dobrze radzi sobie krajowa waluta. Kurs EUR/PLN utrzymuje się poniżej 4,22 PLN, CHF/PLN poniżej 4,62 PLN, a kurs USD/PLN poniżej 3,54 PLN. Jeżeli popołudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy nie wpłynie na dolara i pośrednio na złotego, to większej zmienności notowań krajowej waluty możemy spodziewać się dopiero jutro podczas odczytu PKB lub w odpowiedzi na piątkowe publikacje inflacji konsumenckiej (zarówno z Polski, jak i z USA).

Najczęstsze błędy sprzedawców na Allegro i jak ich uniknąć

Sprzedaż na Allegro przestała być grą przypadków. W ekosystemie, gdzie o widoczności decyduje algorytm, a nie tylko cena, każdy detal ma znaczenie. Wielu sprzedawców wciąż działa intuicyjnie, traktując platformę jak tablicę ogłoszeniową, a nie zaawansowany system technologiczny. Efekt? Przepalone budżety reklamowe, spadające marże i frustracja wynikająca z niezrozumiałych spadków sprzedaży.

Sukces w epoce „Top Oferty” wymaga zmiany myślenia – z handlowca na analityka i stratega. Poniżej znajdziesz diagnozę najczęstszych błędów, które hamują rozwój Twojego konta, oraz konkretne, sprawdzone strategie ich eliminacji.

Dlaczego drobne błędy na Allegro kończą się dużymi stratami?

Allegro to system naczyń połączonych. Błąd w jednym obszarze, na przykład w logistyce, wywołuje lawinę konsekwencji w marketingu i pozycjonowaniu. Opóźnienie wysyłki kilku paczek obniża wskaźnik jakości sprzedaży. To z kolei może pozbawić Cię statusu Super Sprzedawcy, co natychmiast degraduje pozycję Twoich ofert w wynikach wyszukiwania.

Co więcej, w nowym modelu produktowym, gdzie kupujący widzi jedną główną „Top Ofertę” zamiast listy aukcji, margines błędu jest zerowy. Jeśli Twoja oferta nie spełnia wyśrubowanych kryteriów algorytmu, wpadasz w niebyt – bycie „drugim najlepszym” oznacza marginalizację sprzedaży. Drobne niedociągnięcia w parametrach czy obsłudze klienta kumulują się, tworząc szklany sufit dla Twoich przychodów.

Błędy w prezentacji oferty, które obniżają sprzedaż

Wielu sprzedawców tworzy oferty „dla siebie”, a nie dla klienta i algorytmu. Zapominają, że zanim klient kupi produkt oczami, algorytm musi go „przeczytać” i zaindeksować.

Zbyt ogólne lub mylące tytuły

Tytuł to najważniejszy element SEO na Allegro. Błędem jest stosowanie wielkich liter, ozdobników czy haseł marketingowych typu „HIT”, „OKAZJA”, które marnują cenne znaki. Algorytm i klienci szukają konkretów. Tytuł musi zawierać kluczowe frazy, markę, model i najważniejsze cechy produktu.

Jeśli sprzedajesz „suszarkę”, a nie dopiszesz „z jonizacją” czy „do włosów”, Twoja oferta zginie w gąszczu innych lub trafi do niewłaściwych odbiorców. Nieoptymalny tytuł to bezpośrednia przyczyna niskiej trafności organicznej.

Nieczytelne lub kiepskiej jakości zdjęcia

Miniaturka (pierwsze zdjęcie) decyduje o CTR (klikalności). Musi być na idealnie białym tle i przedstawiać produkt w sposób atrakcyjny. Błędem jest używanie zdjęć niskiej jakości lub niepokazywanie detali na kolejnych fotografiach.

W walce o „Top Ofertę” jakość zdjęć ma znaczenie krytyczne. Profesjonalna prezentacja buduje zaufanie, a zdjęcia kontekstowe (pokazujące produkt w użyciu) w galerii znacząco podnoszą konwersję.

Brak szczegółów w opisie i danych technicznych

To „cichy zabójca” sprzedaży. Sprzedawcy często ignorują parametry opcjonalne, wypełniając tylko te obowiązkowe. Tymczasem filtry wyszukiwania na Allegro opierają się właśnie na tych danych. Jeśli nie uzupełnisz parametru „materiał: bawełna”, a klient zaznaczy taki filtr, Twoja oferta zniknie z wyników, nawet jeśli masz to słowo w opisie. Kompletność parametrów jest również jednym z czynników branych pod uwagę przez algorytm przy wyborze „Top Oferty”.

Błędna lub nieprzemyślana polityka cenowa

Najczęstszym błędem strategicznym jest fiksacja na obrocie przy ignorowaniu rentowności. Wielu sprzedawców wpada w pułapkę wojen cenowych, nie licząc dokładnie swoich kosztów.

Struktura opłat na Allegro jest złożona: prowizja od sprzedaży (od 1% do 17%), prowizja od kosztów dostawy, opłaty za program Smart! oraz koszty promocji. Sprzedawcy często zapominają, że prowizja naliczana jest także od kosztów przesyłki, co przy tanich produktach drastycznie obniża marżę.

Błędem jest również sztywne trzymanie się cen. W dynamicznym środowisku, gdzie „Top Oferta” zależy od ceny całkowitej (produkt + dostawa), konieczne jest stosowanie strategii cenowych dostosowanych do cyklu życia produktu – innych dla nowości (zbieranie śmietanki), a innych dla wyprzedaży.

Negatywne opinie i niski rating – co najczęściej je wywołuje

Jakość obsługi klienta jest na Allegro towarem. Jeden negatywny komentarz, zwłaszcza na początku działalności, może zablokować rozwój konta.

Najczęstsze przyczyny to:

  • Rozbieżność towaru z opisem: Wynikająca z niedokładnych zdjęć lub kopiowania opisów od producenta bez weryfikacji.
  • Problemy z logistyką: Sprzedawanie towaru, którego fizycznie nie ma na magazynie (brak synchronizacji stanów).
  • Brak komunikacji: Ignorowanie wiadomości od klientów lub powolne odpowiedzi. Czas reakcji jest kluczowym składnikiem oceny jakości sprzedaży.

Sprzedawcy często ulegają też presji „szantażu oceną”, gdzie klienci wymuszają rabaty groźbą negatywa. Brak asertywnych procedur i umiejętności zgłaszania takich nadużyć do Allegro to poważny błąd operacyjny.

Nieznajomość regulaminu i praktyk platformy Allegro

Działanie na Allegro przypomina wynajmowanie lokalu – właściciel ustala zasady, które mogą zmienić się z dnia na dzień. Ignorowanie komunikatów o zmianach w regulaminie to prosta droga do spadków.

Przykładem jest przejście na widok produktowy. Sprzedawcy, którzy nie dostosowali swoich ofert do walki o „Top Ofertę”, stracili widoczność na rzecz tych, którzy zrozumieli nowe zasady gry. Częstym błędem jest też próba przekierowywania klientów do własnego sklepu internetowego (np. przez ulotki w paczce lub linki w opisie), co jest surowo karane przez platformę i może skończyć się blokadą konta.

Zła organizacja procesu sprzedaży i obsługi klienta

Wielu sprzedawców próbuje zarządzać rosnącą sprzedażą ręcznie. To błąd, który uniemożliwia skalowanie. Ręczne wystawianie ofert, pilnowanie stanów magazynowych w Excelu czy odpisywanie na każdy mail osobno to strata czasu i ryzyko pomyłek.

Brak automatyzacji prowadzi do sprzedaży towaru niedostępnego („overbooking”) i opóźnień w wysyłce, co bezpośrednio uderza w wskaźniki jakości. Sprzedawcy nie monitorują też na bieżąco panelu „Jakość mojej sprzedaży”, reagując na problemy dopiero, gdy sprzedaż drastycznie spada.

Jak poprawić efektywność sprzedaży Allegro krok po kroku

Naprawa błędów wymaga podejścia systemowego. Nie wystarczy „trochę poprawić” – trzeba wdrożyć konkretne procedury i narzędzia.

Dobre praktyki w tworzeniu ofert

Stwórz standard dla swoich ofert (SOP). Każda aukcja musi mieć:

  • Zoptymalizowany tytuł: Zawierający słowa kluczowe, które realnie wpisują klienci (sprawdzisz to w Planerze Kampanii).
  • Komplet parametrów: Wypełnij 100% pól, nawet tych opcjonalnych. To „paliwo” dla algorytmu trafności.
  • Język korzyści: Opis powinien być ustrukturyzowany i odpowiadać na potrzeby klienta, a nie tylko wymieniać cechy techniczne.

Korzystanie z danych analitycznych i arkuszy błędów

Przestań zgadywać. Wykorzystaj Allegro Analytics do analizy konkurencji i trendów. Sprawdzaj nie tylko co się sprzedaje, ale dlaczego (analiza cen, metod dostawy, słów kluczowych).

Wdróż analizę rentowności per SKU (każdy produkt osobno). Musisz wiedzieć, ile dokładnie zarabiasz na danym produkcie po odjęciu wszystkich prowizji, opłat Smart!, kosztów reklamy (Allegro Ads) i pakowania. Tylko wtedy możesz podejmować świadome decyzje o promocji.

Zewnętrzne narzędzia do zarządzania i optymalizacji konta

Automatyzacja to konieczność, nie luksus. Wdróż systemy, które zdejmą z Ciebie powtarzalną pracę:

  • Zarządzanie ofertami i magazynem: Narzędzia takie jak Base.com czy Sello NX pozwalają na masową edycję ofert i, co kluczowe, automatyczną synchronizację stanów magazynowych z Twoim sklepem lub ERP. To eliminuje ryzyko sprzedaży braku.
  • Obsługa klienta: Narzędzia typu AleAsystent oferują autorespondery, które natychmiast odpowiadają na wiadomości i dyskusje. Dzięki temu utrzymujesz idealny czas reakcji, nawet w weekendy, co podbija Twoją ocenę jakości.
  • Repricing: W dynamicznej walce o „Top Ofertę” ręczna zmiana cen jest niemożliwa. Automatyczne repricery dostosowują Twoje ceny do ruchów konkurencji (np. utrzymując je o grosz niżej), chroniąc Twoją widoczność.

Jak utrzymać porządek na placu przed budynkiem firmy?

Utrzymanie porządku wokół siedziby firmy to nie tylko kwestia estetyki, ale również bezpieczeństwa i profesjonalnego wizerunku przedsiębiorstwa. Plac przed budynkiem jest pierwszym miejscem, z którym styka się klient lub kontrahent, dlatego jego stan ma ogromne znaczenie. W praktyce oznacza to konieczność wdrożenia regularnych działań porządkowych oraz zastosowania odpowiednich rozwiązań technicznych. Szczególnie w przypadku dużych powierzchni kluczowe stają się zamiatarki do ciągnika, które pozwalają skutecznie i szybko utrzymać czystość.

Aby utrzymać porządek na placu przed budynkiem firmy, należy połączyć regularne sprzątanie, właściwą organizację przestrzeni oraz wykorzystanie profesjonalnych maszyn, takich jak zamiatarki mechaniczne do ciągnika.

Regularne sprzątanie jako podstawa utrzymania porządku

Podstawą utrzymania czystości na placu firmowym jest systematyczność. Nawet najlepiej zaprojektowana przestrzeń szybko traci swój estetyczny wygląd, jeśli nie jest regularnie sprzątana. Dotyczy to zarówno powierzchni utwardzonych, jak i terenów zielonych.

Codzienne lub cykliczne zamiatanie pozwala usunąć kurz, piasek, liście oraz drobne odpady, które gromadzą się na parkingach, drogach dojazdowych czy placach manewrowych. W przypadku większych powierzchni ręczne sprzątanie staje się jednak nieefektywne i czasochłonne.

Dlatego coraz częściej stosuje się mechaniczne zamiatarki, które umożliwiają szybkie oczyszczenie dużych obszarów. Dzięki nim możliwe jest utrzymanie wysokiego poziomu czystości bez angażowania dużej liczby pracowników.

Najważniejsze czynności porządkowe obejmują:

  • regularne zamiatanie nawierzchni utwardzonych
  • usuwanie liści, błota i pyłu
  • opróżnianie koszy i zbieranie odpadów
  • czyszczenie stref wejściowych i parkingów

Systematyczne działania pozwalają uniknąć nagromadzenia zabrudzeń oraz utrzymać estetyczny wygląd terenu przez cały rok.

Organizacja przestrzeni i logistyka na placu

Utrzymanie porządku nie jest możliwe bez odpowiedniego zagospodarowania przestrzeni. Kluczowe znaczenie ma podział placu na funkcjonalne strefy, które ułatwiają zarówno użytkowanie, jak i sprzątanie.

W praktyce oznacza to wyznaczenie miejsc parkingowych, stref dostaw, ciągów komunikacyjnych oraz obszarów przeznaczonych do składowania materiałów. Dzięki temu łatwiej kontrolować porządek i ograniczyć rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń.

Bardzo ważne jest również odpowiednie przechowywanie materiałów i odpadów. Niezorganizowane składowanie prowadzi do chaosu i utrudnia utrzymanie czystości, zwłaszcza na placach budowy czy w zakładach produkcyjnych.

Dobrze zaplanowana przestrzeń powinna uwzględniać:

  • wyraźny podział na strefy użytkowe
  • wydzielone miejsca składowania materiałów
  • odpowiednie oznakowanie dróg i ciągów komunikacyjnych
  • łatwy dostęp dla maszyn sprzątających

Dzięki temu utrzymanie porządku staje się znacznie prostsze i bardziej efektywne.

Zamiatarki do ciągnika – skuteczne rozwiązanie dla dużych powierzchni

W przypadku dużych placów, hal produkcyjnych czy terenów przemysłowych ręczne sprzątanie nie jest wystarczające. W takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się zamiatarki do ciągnika, które pozwalają szybko i dokładnie oczyścić nawierzchnię.

Zamiatarki wyposażone są w obrotowe szczotki, które zbierają zanieczyszczenia i kierują je do zbiornika. Dzięki temu możliwe jest jednoczesne zamiatanie i zbieranie odpadów, co znacząco przyspiesza pracę.

Tego typu maszyny doskonale radzą sobie z różnymi rodzajami zabrudzeń – od drobnego pyłu, przez piasek i liście, aż po cięższe zanieczyszczenia powstające na placach budowy.

Do najważniejszych zalet zamiatarek należą:

  • wysoka wydajność pracy
  • możliwość czyszczenia dużych powierzchni w krótkim czasie
  • dokładność usuwania zanieczyszczeń
  • ograniczenie zapylenia dzięki systemom zraszania

Dzięki nim możliwe jest utrzymanie czystości nawet w wymagających warunkach przemysłowych.

Agrotech-Junoszyn – profesjonalne zamiatarki do ciągnika

Wśród dostawców nowoczesnych rozwiązań do utrzymania czystości na dużych powierzchniach wyróżnia się Agrotech-Junoszyn, oferujący wysokiej jakości zamiatarki do ciągnika przeznaczone do sprzątania placów budowy, parkingów oraz hal produkcyjnych. Maszyny dostępne w ofercie Agrotech-Junoszyn wyposażone są w wydajne systemy szczotek, zbiorniki na zanieczyszczenia oraz opcjonalne systemy zraszania ograniczające pylenie. Dzięki temu zamiatarki ciągnikowe tej klasy pozwalają skutecznie usuwać kurz, piasek, błoto i odpady przemysłowe, zapewniając wysoki standard czystości na terenach firmowych.

W praktyce oznacza to możliwość szybkiego i efektywnego utrzymania porządku bez konieczności angażowania dużych zasobów ludzkich. To szczególnie ważne w przedsiębiorstwach, gdzie liczy się zarówno czas, jak i jakość wykonanej pracy.

Utrzymanie zieleni i sezonowe prace porządkowe

Estetyka placu firmowego to nie tylko czyste nawierzchnie, ale również zadbana zieleń. Regularne koszenie trawy, przycinanie krzewów oraz usuwanie chwastów wpływa na ogólny wygląd otoczenia i poprawia odbiór firmy.

Jesienią szczególnie ważne jest usuwanie liści, które mogą zalegać na nawierzchni i powodować jej śliskość. Z kolei zimą kluczowe staje się odśnieżanie oraz zabezpieczenie powierzchni przed oblodzeniem.

Dobrze zaplanowane działania sezonowe obejmują:

  • koszenie trawy i pielęgnację zieleni
  • grabienie liści i usuwanie zanieczyszczeń organicznych
  • odśnieżanie i posypywanie nawierzchni
  • kontrolę stanu nawierzchni i naprawy ubytków

Regularna pielęgnacja otoczenia wpływa nie tylko na estetykę, ale również na bezpieczeństwo użytkowników.

Bezpieczeństwo i wizerunek firmy

Czysty i uporządkowany plac przed budynkiem firmy ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa pracowników oraz klientów. Zanieczyszczenia, błoto czy śliskie nawierzchnie mogą prowadzić do wypadków i utrudniać codzienne funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Dodatkowo estetyczny wygląd otoczenia wpływa na postrzeganie firmy przez kontrahentów. Zadbany teren świadczy o profesjonalizmie i dbałości o detale, co może mieć znaczenie w relacjach biznesowych.

Wdrożenie harmonogramu prac porządkowych oraz wykorzystanie nowoczesnych maszyn, takich jak zamiatarki do ciągnika, pozwala utrzymać wysoki standard czystości przez cały rok. To inwestycja, która przekłada się zarówno na bezpieczeństwo, jak i pozytywny wizerunek przedsiębiorstwa.